Miłość z widokiem na Śnieżkę

Page 1

TOMASZ KIERES

Urodziny

Igor popatrzył jeszcze raz na bilet, a następnie skierował wzrok na drzwi od przedziału. Numery się zgadzały. Wszedł do środka. Było pusto. Było idealnie. Swoją torbę, nie bez pewnego wysiłku ułożył na górnej półce. Tak to jest, jak się wyjeżdża w zimie – pomyślał. Kilka par spodni, jakieś bluzy, koszulki i jeszcze jedne buty zimowe w rezerwie. Plus książki. W końcu miał tam być prawie dwa tygodnie. Coś robić musiał. Wolał być przygotowany. Zawsze. Zawsze tak było. Zawsze miał wszystko pod kontrolą. Tak mu się wydawało. Do zeszłego miesiąca w każdym razie. 195


A teraz jechał w góry sam. Jakby się zastanowić, to „sam” nawet by pasowało, ale w góry to już nie zupełnie. Nie żeby nie lubił gór, po prostu to nie było jego miejsce. Co innego morze. Na plaży mógł siedzieć godzinami. Najlepiej gdzieś z dala od innych ludzi. Może to właśnie ich najbardziej różniło. Może… Pociąg ruszył, powoli opuszczając stację Warszawa Wschodnia. Igora czekała około sześciogodzinna podróż do Jeleniej Góry, a później kawałek do Karpacza. Jeśli oczywiście wszystko pójdzie gładko i nie będzie żadnych opóźnień. Prawdę mówiąc, na to liczył. Tyle godzin w towarzystwie przypadkowej piątki osób, wydawało się wystarczająco dużo. Kupując bilet w pierwszej klasie, miał wprawdzie nadzieję na w miarę pusty przedział, ale biorąc pod uwagę, że był piątek, a w przyszły wtorek była Wigilia, różnie mogło być. Było wystarczająco wcześnie, aby wyprzedził największe natężenie ruchu. Na razie w przedziale był tylko on, ale rzadko ktoś wsiadał na pierwszej stacji. Większość pasażerów dosiadała się na Centralnym. Sięgnął do podręcznej torby po słuchawki i podłączył je do telefonu. Wyjął też książkę i położył na półce. Pociąg wolno wjechał na dworzec. Igor włożył słuchawki do uszu. Nie miał co prawda ochoty niczego słuchać. To miał być tylko taki sygnał dla potencjalnych towarzyszy podróży, że konwersacją nie jest zainteresowany. 196


„To jest twój problem. Odcinasz się od wszystkich” – zabrzęczały mu w głowie jej słowa. Dokładnie, mój – padła szybka odpowiedź. Już na pewno nie jej. Dalsze rozważania przerwało mu otwarcie drzwi przedziału. Para w wieku emerytalnym postanowiła wejść do środka. Szeroki uśmiech kobiety na jego widok nie wróżył dobrze. – Dzień dobry! – powiedziała tak głośno, że usłyszałby ją, nawet gdyby w słuchawkach grała Metallica na pełnej mocy. – Dzień dobry – odpowiedział z przerażeniem. Myśl o spędzeniu całej podróży z tą parą nie napawała optymizmem. Ratunek nadciągnął z najmniej oczekiwanej strony. – To nie ten przedział – stwierdził mężczyzna. – To gdzie mnie prowadzisz?! – skarciła męża kobieta, głośniej, niż to było konieczne. – To ty tutaj weszłaś – próbował się bronić. – No wiesz co?! – Z wyraźnym oburzeniem wypchnęła mężczyznę na zewnątrz i podążyła za nim. Igor prawie był gotowy mu współczuć. Prawie. W końcu to był wybór tego mężczyzny, a skoro w tym trwał, widocznie było mu dobrze. Może nawet to lubił? Pociąg zaczął powoli opuszczać stację. Nikt więcej nie wsiadał. Igor podniósł się z miejsca, aby domknąć drzwi do 197


przedziału. Kobieta w swym świętym oburzeniu zostawiła je uchylone. Już je zamykał, kiedy ktoś z zewnątrz złapał za klamkę i go powstrzymał. – Jeszcze ja – usłyszał damski głos, zanim zobaczył osobę. – Tutaj? – wypsnęło mu się ze zdziwieniem. Skoro pociąg ruszył, nie spodziewał się nikogo więcej. – Chyba się zmieszczę – powiedziała wesoło młoda kobieta, obrzucając wzrokiem pusty przedział. Igor cofnął się na swoje miejsce. Kobieta wjechała walizką do środka i zamknęła za sobą drzwi. – Jesteśmy sami? – spytała. – Tak, na razie – odpowiedział cicho. Nie za bardzo chciał zachęcać ją do dalszej rozmowy, ale ta nie wyglądała na taką, co się łatwo zniechęca. Była drobna, miała brązowe oczy i ciemne włosy uczesane na „boba”. Fryzura wyglądała jak świeżo od fryzjera. – Ładnie? – spytała, widząc, że jej się przygląda. Z pewnością była również bezpośrednia – przeleciało mu przez głowę. – Fryzura, czy ładna? – dodała. – Owszem – odparł – chyba. Nie bardzo wiedział, co ma odpowiedzieć. Kobieta była ładna i na tyle, na ile mógł stwierdzić, fryzura jej pasowała. Podkreślała smukłą szyję. Nie wiedział, jak była uczesana wcześniej, ale teraz zdecydowanie było na czym zatrzymać wzrok. 198


– Ładna, bardzo ładna – dodał może trochę za szybko, uznając, że jego pierwsza odpowiedź mogła nie do końca odpowiadać oczekiwaniom kobiety. Z drugiej strony, od kiedy zależało mu na spełnianiu czyichś oczekiwań? Może poza jedną osobą. Twarz dziewczyny rozjaśnił uśmiech. – Jest nowa, nowiutka – powiedziała wesołym tonem. – Z wczoraj. Pewnie poszłabym dzisiaj, gdyby ten pociąg nie jechał tak wcześnie. – Później też jakiś jest, chyba niejeden nawet. – Wiem, ale chciałam zdążyć przed szczytem, przed tłokiem. – Widząc zdziwienie na jego twarzy, dodała szybko: – Wolę, jak jest luźno. – Jasne. Biorąc pod uwagę, jak nadawała od wejścia, trudno było uwierzyć, że nie lubiła towarzystwa. W międzyczasie wjechali na ostatnią warszawską stację. – Może pomogę z tą walizką? – spytał. – Poczekajmy chwilę, może nikt nie wsiądzie. – Spojrzała wyczekująco na zamknięte drzwi. Teraz Igor nie był już taki pewien, czy chciał spędzić podróż tylko z jedną pasażerką, która sprawiała wrażenie osoby potrzebującej rozmowy, a przynajmniej kogoś, kto wysłucha jej monologu. Nikt jednak nie wsiadł do ich przedziału, a pociąg spokojnie ruszył w podróż. 199


Millions discover their favorite reads on issuu every month.

Give your content the digital home it deserves. Get it to any device in seconds.