Page 1

Nie używaj słowa

dieta 5

Podejmij decyzji, które raz na zawsze pozwolą ci zerwać z nałogiem tycia

„Dowiedz się, w jaki sposób straciłam 90 kg nadwagi”

Chantel Hobbs


Chantel Hobbs

Nie używaj słowa

dieta 5

Podejmij decyzji, które raz na zawsze pozwolą ci zerwać z nałogiem tycia tłumaczyła

Barbara Janur


Originally published in English under the title: Never Say Diet by Chantel Hobbs Copyright © 2007 by Chantel Hobbs Exercise Photographs by Joseph Tedesco All inerior photographs © by Chantel Hobbs Published by WaterBrook Press an imprint of The Crown Publishing Group a division of Random House, Inc. 12265 Oracle Boulevard, Suite 200 Colorado Springs, Colorado 80921 USA All non-English language rights are contracted through: Gospel Literature International P.O. Box 4060, Ontario, California 91761-1003 USA This translation published by arrangement with WaterBrook Press, an imprint of The Crown Publishing Group, a division of Random House, Inc. Polish editon © 2009 Wydawnictwo Esprit Polish translation © 2009 Wydawnictwo Esprit ul. Soroki 4/3, 30-389 Krakow Opieka redakcyjna: Kazimierz Bocian Redakcja: Michał Filipczuk

ISBN 978-83-60040-81-2 Wydanie I, Kraków 2009

Wy d aw n i c t w o E s p r i t S C ul. Zaporoska 3/8, 30-389 Kraków

tel. 12 262 35 51 tel./fax 12 267 05 69 e-mail: biuro@wydawnictwoesprit.com.pl Księgarnia internetowa: www.esprit.com.pl


Miłości mojego życia, Keithowi i naszym dzieciom: Ashley, Kayli, Jake’owi, i Luke’owi. Wasze nieustające wsparcie daje mi motywację, bym chciała stawać się lepsza każdego dnia. Jestem szczęśliwą kobietą.


Spis treści Przedmowa dr Barry S. Ross . . . . . . . . . . . . . . . 9 Podziękowania . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 13 Wstęp: Koniec z wymówkami . . . . . . . . . . . . . . 17

Część pierwsza: podejmij decyzję: 1. Noc, która zmieniła moje życie Jak podjąć decyzję, że zrobisz ze swojego życia jak najlepszy użytek . . . . . . . . . . . . . . . . .

27

2. „Masz taką śliczną twarz” Zmierz się z bolesną prawdą o tym, jak postrzegają cię inni . . . 43

3. Dlaczego diety nie przynoszą efektów Nie daj się dłużej nabijać w butelkę! . . . . . . . . . . .

65

4. Nie oglądaj się za siebie! Czy to jest twój punkt zwrotny? . . . . . . . . . . . . . 77

5. Kiedy ostatnio byłaś u szczytu powodzenia? Czas puścić w ruch tryby swojego życia . . . . . . . . . . 103

6. Pięć decyzji, które zmienią twój sposób myślenia Postanów, że nie pozwolisz, by życie przeciekało ci między palcami! . . . . . . . . . . . . . . . . .

117

7


Część druga: Działaj 7. Etap pierwszy: Ruszaj się! Tygodnie 1-4 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 137

8. Etap drugi: Weź los w swoje ręce! Tygodnie 5-8 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 157

9. Etap trzeci: Niech jedzenie stanie się nudne Tygodnie 9-12 . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

185

10. Etap czwarty: Wzmocnij się Tygodnie 13-16 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 227

11. Etap piąty: Prawdziwe życie Tydzień 17 – wieczność . . . . . . . . . . . . . . . . 253

Część trzecia: Żyj 12. Co trzeba wiedzieć o prawdziwej redukcji wagi Odpowiedzi na wasze pytania, bez przemilczeń . . . . . . .

267

13. Pięć sposobów na to, by twoja rodzina nabrała formy Nigdy nie jestza wcześnie, żeby zacząć . . . . . . . . . .

289

14. Określ swój cel! Masz dość sił, by każdą rzecz doprowadzić do końca . . . . .

301

Czekam na wasze wiadomości! . . . . . . . . . . . . .

305


Rozdział drugi

„Masz taką śliczną twarz” Zmierz się z bolesną prawdą o tym, jak postrzegają cię inni Byłam w drugiej klasie, kiedy zdałam sobie sprawę, że różnię się od pozostałych dziewczynek. Siedziałam w sali, przy jednym z tych sześciokątnych stołów, w  które wyposażone są  chyba wszystkie podstawówki i pewna dziewczynka przysunęła swoje krzesło do mojego, żebyśmy mogły dzielić się kredkami. Obie miałyśmy na  sobie krótkie spodenki i  ona zapytała: – Dlaczego twoje nogi są  dużo większe od moich? – Spojrzałam w dół i zobaczyłam, że rzeczywiście moje nogi są dwa razy grubsze niż jej. Nigdy nie pomyślałam, że mogę być inna, ale tamtego dnia stało się jasne, że jestem większa od innych dzieci. „Hej, czy ja jestem gruba?” Po przyjściu do domu zważyłam się na wadze mojej mamy. Miałam dopiero osiem lat, a ważyłam 36 kilogramów. Co w  tym wieku wiedziałam o  otyłości? Niewiele, ale wiedziałam tyle, że nie było to coś, co mogłoby komuś zaimponować. Będąc 43


Podejmij decyzję

dzieckiem, nie chcesz być w żaden sposób inna niż pozostali. A bycie grubszą oznaczało bycie wyśmiewaną. Z własnej inicjatywy podjęłam decyzję, że muszę coś z tym zrobić. Pamiętam lekcję w szkółce niedzielnej, w kościele Nazarejczyka w  Hollywood na  Florydzie. Jak zawsze, nauczycielka rozdała dzieciom ciasteczka. Były to  ciasteczka maślane, w  kształcie małych kwiatuszków z dziurką w środku. Można je było kupić w Winn-Dixie i na pewno je znasz, jeśli dorastałaś w latach siedemdziesiątych lub osiemdziesiątych. Uwielbiałam ciasteczka, ale tym razem, kiedy nauczycielka wręczała każdemu po pięć albo sześć, pomyślałam: „Nie mogę ich zjeść”. – Nie, dziękuję – powiedziałam – nie będę jeść ciastek. – Nauczycielka przyjrzała mi się. – Dlaczego nie? Przecież je lubisz. – Jestem na diecie – odparłam. – To niemądre. Małe dziewczynki nie przechodzą na dietę. Proszę, oto twoje ciasteczka. – Dała mi moją część, którą zjadłam. „Jak fajnie. Małe dziewczynki nie muszą przechodzić na dietę”. Tak oto skończyła się moja pierwsza próba dietetyczna. Nigdy nie wspomniałam o tym mamie. W wieku ośmiu lat już toczyłam osobistą walkę – i nie wiedziałam, co z tym począć. Później, jeszcze w drugiej klasie, przed dniem lekkoatletyki w szkole, babcia zabrała mnie i moją siostrę na zakupy. Nie była bardzo zamożna, ale uwielbiała sprawiać nam przyjemność, zabierając nas od czasu do czasu do Hollywood Fashion Center. Odwiedzałyśmy Jordana Marcha, JCPenney’a i Searsa, a potem wpadałyśmy do Fannie Farmer na  czekoladowego lizaka. Akurat tego dnia polowałyśmy na  idealny 44


„Masz taką śliczną twarz”

strój na dzień lekkoatletyki. Szukałyśmy w każdym sklepie, ale nie mogłyśmy znaleźć spodenek, które by na mnie pasowały. Wszystkie były za ciasne. W końcu pani z Searsa zasugerowała dział dla dziewczynek z  rozmiarami ponadwymiarowymi. I  rzeczywiście, znalazłyśmy tam kilka par, które pasowały. Poczułam ulgę i wściekłość. Nie wiedziałam, co znaczą rozmiary ponadwymiarowe, ale wiedziałam, że jest w nich coś nietypowego. „W porządku, teraz muszę kupować ubrania w specjalnej strefie. Coś ze mną jest nie tak”. Moja babcia, mama i cała reszta rodziny robiły wszystko, żebym nie czuła się źle z powodu swojej wagi. Ale nadal czułam się gruba i wiedziałam, że odróżnia mnie to od innych dzieci i w jakiś sposób czyni „gorszą”.

Miłość do słodyczy Kiedy ludzie widzą dzieci z nadwagą, zakładają, że otyłość jest u nich dziedziczna albo że ich rodzina biesiaduje przy pizzy i smażonych kurczakach. W moim przypadku nie była to prawda. Niektóre z moich ciotecznych babek były chorobliwie otyłe, ale moja najbliższa rodzina mieściła się w normie. Mama codziennie podawała na stół zdrowy, domowy posiłek. Kiedy dziadek zmarł na raka trzustki (byłam wtedy w trzeciej klasie), mama zaczęła przykładać jeszcze większą wagę do podawania nam zdrowego jedzenia. Czytała każdą etykietę i  przeszła nawet etap makrobiotyczny, wyprawiając się do pobliskich farm w poszukiwaniu świeżych brązowych jajek i koziego mleka. Przynajmniej raz w tygodniu jedliśmy na kolację soczewicę, a deser często

45


Podejmij decyzję

zastępowała podrabiana gorąca czekolada z  mączką chleba świętojańskiego. Uważa się, że jeśli w  młodym wieku przyzwyczaimy dzieci do zdrowych, naturalnych produktów, to  chętnie będą po nie sięgać. Gdyby to  było takie proste. Jestem przekonana, że ważne jest, by przyzwyczaić dzieci do właściwego jedzenia jak najwcześniej i sama bardzo się staram wpoić moim dzieciom zdrowe nawyki. Jednak dla żadnego dziecka marchewka nie może konkurować ze słoikiem masła orzechowego. Wcześnie odkryłam radości, jakie daje niezdrowe jedzenie i tak się złożyło, że żyłam w czasie i miejscu, w którym zaradna dziewczyna mogła mieć do niego niemal nieograniczony dostęp. Codziennie po lekcjach pieniądze na lunch wydawałam na Slurpee i Clark Bar w 7-Eleven1. Kiedy wkładałam do ust coś słodkiego, smakowało wspaniale i czułam się szczęśliwa. Po prostu. Ale po przełknięciu smak znikał, a z nim uczucie szczęścia, więc potrzebowałam kolejnej porcji. Zawsze chciałam utrzymać wysoki poziom cukru. Musiało upłynąć sporo czasu, zanim odkryłam coś, co zastąpiło uczucie szczęścia, jakie dawał mi cukier. Coś, co wpływałoby na moje dobre samopoczucie długo po swym zakończeniu. Ćwiczenia i duma z  własnych osiągnięć zajęły w końcu miejsce wysokiego poziomu cukru. Ale wtedy nie należałam do grona ludzi aktywnych. Kiedy uczęszczałam do szkoły, dzieci z nadwagą nie uprawiały sportu. Moje koleżanki często uczestniczyły w zajęciach z cheerleadingu lub treningach softballu, więc wolny czas po lekcjach spędzałam na oglądaniu telewizji i podjadaniu. Moi rodzice założyli firmę meblarską, co pochła1

Nazwy mrożonego gazowanego napoju i batonika, sprzedawanych w sieci sklepów 7-Eleven. 46


„Masz taką śliczną twarz”

niało im sporo czasu. Mama pracowała nawet na nocnych dyżurach jako pielęgniarka, żeby starczyło nam na życie. Wracała do domu nad ranem, kiedy się budziliśmy, robiła śniadanie, zabierała nas do szkoły, wracała żeby się zdrzemnąć i wyruszała do firmy meblarskiej, by zająć się papierkową robotą. Popołudniem przywoziła nas ze szkoły i próbowała jeszcze trochę odpocząć. Razem z moim rodzeństwem spędziłam wiele popołudni bez nadzoru. Byliśmy tylko my, telewizja i sklep spożywczy za rogiem. Nie winię rodziców za moje problemy z wagą. Zawsze otaczali nas miłością i nadal to robią. Mama nie trzymała w domu niezdrowego jedzenia, ale uwielbiała piec. Nie mogła przewidzieć, że u  jej córki rozwinie się obsesja na punkcie jedzenia. Kiedy byłam mała, jeśli coś mi smakowało, chciałam więcej. Kiedy już zjadłam niezdrowy posiłek, kupiony za pieniądze na  lunch, zrobiłabym wszystko, żeby zdobyć więcej. Razem z młodszymi braćmi zbieraliśmy w okolicy butelki po napojach gazowanych. Zabieraliśmy nawet rzeczy z domu – pudełka kart katalogowych, zmywacz do paznokci, biżuterię mamy – wkładaliśmy je na wózek i sprzedawaliśmy sąsiadom, aż uzbierało się dosyć pieniędzy. Potem wyruszałam do Cumberland Farms po lody z  wiórkami czekoladowymi – całe pół litra. Czasem wysyłałam braci, bo wstydziłam się, że sprzedawca znowu mnie tam zobaczy. Później oglądałam telewizję i  zajadałam lody, całe pół litra, aż robiło mi się niedobrze. A niedługo była pora kolacji. Nigdy nie mogłam pojąć, dlaczego to robiłam. Miałam wspaniałe życie. Miałam dużą rodzinę i byłam otoczona miłością. Czy sprzyjała temu nuda? Na pewno. Jednak nie objadałam się, żeby zapełnić emo47


Podejmij decyzję

cjonalną pustkę. Jadłam, ponieważ czułam przyjemność za każdym razem, kiedy wkładałam do ust łyżkę pełną lodów.

Dlaczego jemy To mit, że wszyscy otyli ludzie jedzą, by zapełnić pustkę emocjonalną. Patrząc wstecz uważam, że byłam ambitna, kompulsywna i musiałam dać temu upust. Myślę, że wielu otyłych ludzi jest właśnie takich. Jedzenie staje się ich obsesją. To były lata osiemdziesiąte, a ja znalazłam się w  pułapce: dostęp do tanich słodyczy, słaby nadzór i odkrycie niezdrowego hobby, opartego na jedzeniu. Zakochałam się w słodyczach. Pewnego dnia ciasto stało się najwspanialszą nagrodą. Nigdy nie zapomnę wyprawy na szkolną zabawę karnawałową z ciocią Michele. Zobaczyłam cakewalk1 i nie mogłam uwierzyć własnym oczom, widząc, jak wiele różnych ciast jest przeznaczonych na nagrody. Zwłaszcza jedno wprawiło mnie w zachwyt. To był wielki, różowy, warstwowy tort, udekorowany kolorowymi cukierkami miętowymi. Przyłączyłam się do gry, zdeterminowana, by zwyciężyć, ale zremisowałam z  inną dziewczynką, która mogła pierwsza wybrać nagrodę. Oczywiście wybrała różowy tort, pozostawiając mnie z „odwróconym” ciastem z ananasem. – To moje! – krzyknęłam, wskazując warstwowy tort. Cokolwiek ta dziewczynka ujrzała w moich oczach, zrozumiała, że niebezpiecznie byłoby stawać między mną a  różowym tortem, więc zrezygno-

Rodzaj loterii, przeprowadzanej m.in. w czasie zabaw karnawałowych, w której nagrodami są rozmaite ciasta. 1

48


„Masz taką śliczną twarz”

wała. Pękając z  dumy zabrałam moje trofeum, a  później niemal je upuściłam. – Lepiej uważaj – powiedziała ciocia Michele – bo zaraz b ę d z i e s z   mieć „odwrócone” ciasto. Roześmiałam się. Byłam taka szczęśliwa. Myślałam, że tamtego dnia dokonałam czegoś wielkiego. Wiem, że istnieją ludzie – jak mój mąż – których to nie cieszy. Keith szybko traci zainteresowanie słodyczami. Kilka kęsów i koniec. Ale dla mnie ostatnia roladka smakuje tak samo dobrze, jak pierwsza. Chociaż moja matka nie miała pojęcia o ilości niezdrowych produktów, jakie podjadałam, zauważała zmiany w moim ciele. Próbowała ze mną o tym rozmawiać, ale ona całe życie była szczupła. Co mogła wiedzieć o otyłości? Radziła, żebym skupiła się na wewnętrznym poczuciu, które dawało mi znać, że już się najadłam. Myślałam: „O co ci chodzi? Co to znaczy «najeść się», co to  znaczy «dosyć»?” Dla mnie najeść się oznaczało, że zjadłam już tyle, że miałam ochotę zwymiotować. Moja matka była pielęgniarką i  kiedy skończyłam dziesięć lat, wpadła na  pomysł, że mogę mieć problemy z  tarczycą. Brzmiało to logicznie, ponieważ nikt inny w naszej rodzinie nie miał nadwagi. Rozpaczliwie liczyłam, że okaże się to  prawdą. Jeśli wyleczyłabym tarczycę, stałabym się zwyczajną, szczupłą dziewczynką. Poszłyśmy do szpitala, żeby pobrano mi krew i  przypadek chciał, że żona naszego pastora pełniła dyżur w recepcji. Zapytała, w jakim celu tam przyszłyśmy i mama jej wyjaśniła. Byłam tak zawstydzona, że chciałam wybiec z  tego szpitala. (Nadal ciężko mi jest mówić o  osobie,

49


Podejmij decyzję

jaką wtedy byłam. Ludzie często cię osądzają, gdy dowiadują się, że kiedyś, z jakiegoś powodu, nie miałaś nad sobą kontroli.) Miałam problemy z wagą, jednak wolałabym powbijać sobie igły pod paznokcie, niż zwrócić na to czyjąś uwagę. Gdy stałam się nastolatką, mój rozmiar był dla mnie źródłem niewiarygodnego cierpienia. Na pewnym etapie, mimo liczby widniejącej na metkach moich ubrań, nie dopuszczałam tego do świadomości. I chociaż przez całe lata próbowałam z tym walczyć, to nigdy, przenigdy nie powiedziałabym: „Jestem osobą otyłą”. Ale to  był problem. Unikając prawdy uniemożliwiałam własną przemianę. Dziś jestem przekonana, że przyznanie się do problemów z wagą – i brak akceptacji dla dalszego funkcjonowania w ten sposób – jest niezbędnym krokiem do pozbycia się niepotrzebnych kilogramów. W  Rozdziale szóstym przyjrzymy się Pięciu Decyzjom, jakie musimy podjąć, aby trwała utrata wagi stała się możliwa. Jedną z nich jest nie pozostawianie sobie wyboru. Kiedy tylko zaczniemy myśleć: „Może taka właśnie miałam być”, już przegraliśmy naszą walkę z nadwagą, tak jak wszystkie inne batalie, jakie przyjdzie nam stoczyć. Nie „kupuj” tego kłamstwa. Kiedy spotykam kobiety z nadwagą, które opowiadają o swoim ostatnim niepowodzeniu w odchudzaniu, czuję, że jest im z tą porażką zbyt wygodnie. Nie są jeszcze wystarczająco nieszczęśliwe, żeby się zmienić. Tymczasem moje nieszczęście stało się tak wielkie, że zaczęłam wątpić w sens dalszego życia w ten sposób. Ale rozwiązanie problemu miało przyjść nieprędko.

50


„Masz taką śliczną twarz”

„Masz taką śliczną twarz” Zanim poczułam się zbyt nieszczęśliwa, by pozostać nadal tym, kim byłam, musiałam przetrwać lata krytyki i  rozczarowań. Miałam dziesięć lat, gdy po raz pierwszy usłyszałam słowa, które miały się stać metaforą mojej walki. Siedziałyśmy z  siostrą na  kocu, bawiąc się lalkami Barbie w czasie kościelnego pikniku, kiedy mama przedstawiła nas swojej nowej znajomej. Christy i ja nie byłyśmy do siebie podobne. Ja byłam zielonooką blondynką, ona miała orzechowe oczy i ciemne włosy. Ja byłam pucołowata, ona chuda. Kiedy mama nas przedstawiła, jej znajoma spojrzała na  Christy i  powiedziała: – O, ta  jest cudowna! – Później spojrzała na  mnie. – A  pani druga córka m a t a k ą ś l i c z n ą t w a r z. – Nie zliczę, jak często słyszałam te słowa w ciągu kolejnych lat. W ustach tej kobiety miały brzmieć jak komplement, jednak sugerowały, że reszcie mojego ciała daleko było do cudowności. Wiedziałam dokładnie, co miała na myśli i bardzo mnie to zabolało. Przenieśmy się do szkoły średniej. Na końcu roku wypełnialiśmy ankiety, by przypisać uczniom ich najbardziej pozytywne cechy, które oddają ich osobowość i osiągnięcia: najlepszy uczeń, osoba, która odniesie sukces, najbardziej promienny uśmiech etc. Jedna z kategorii dotyczyła najładniejszej dziewczyny. Koleżanka o imieniu Vicky zaproponowała osobom, siedzącym w pobliżu: – A może zmienimy to na „najpiękniejszą twarz”? Wtedy wszyscy będziemy mogli wpisać Chantel. – Z całego serca błagałam ją, żeby tego nie robiła i w końcu zrezygnowała. Miała dobre intencje, ale wiedziałam, że gdyby wpisali tam moje imię, stałoby się to  klasowym żartem. P r o s z ę , p r z e stańcie o mnie mówić. 51


Podejmij decyzję

Miałam dwadzieścia dwa lata, kiedy urodziłam moje pierwsze dziecko, Ashley. Po porodzie, pielęgniarka ją do mnie przyniosła. Ashley miała nieskazitelną cerę i duże, niebieskie oczy. – Ma piękną twarz, jak pani – powiedziała pielęgniarka. Nie mogłam tego uznać za komplement, bo wiedziałam, że ważyłam ponad 136 kilogramów. „Proszę, kobieto, powiedz po prostu, że jest ślicznym dzieckiem. I  proszę, Boże, spraw by moja córka nigdy nie doświadczyła tego bólu”. Mijały lata, a ja ciągle słyszałam, że mam taką śliczną twarz. To był kryptonim dla: „Mogłabyś wyglądać o  wiele lepiej, gdybyś nie była gruba”. Najgorsze jest to, że to była prawda. M o g ł a m lepiej wyglądać. A co ważniejsze, mogłam b y ć lepsza. Jako dziecko wiedziałam, że mam wiele do zaoferowania. Byłam dowcipna i zabawna. Byłam przyjacielska. A jednak czułam się zawsze poza nawiasem. Chciałam być dobrą przyjaciółką, ale pozostałe dziewczęta zrobiłyby wszystko, żeby mnie wykluczyć. Chciałam wyglądać stylowo, ale nie było dżinsów Jordache w moim rozmiarze. Robiłam, co mogłam, żeby podążać za modą, ale założenie wywiniętych skarpet, czółenek i opaski z kokardą nigdy nie upodobniłoby mnie do Madonny. Nawet mój nauczyciel śpiewu stwierdził, że mogłabym dłużej utrzymywać dźwięki, gdybym schudła. „No dzięki. Skrytykuj jedyną rzecz, w jakiej podobno jestem dobra”.

Kiedy masz nadwagę, ludzie nigdy nie dostrzegają, kim naprawdę jesteś, bo przypięli ci już etykietkę kogoś odmiennego. 52


„Masz taką śliczną twarz”

Moja tusza stawała na  przeszkodzie wszystkiemu, co chciałam zrobić i temu, jaka chciałam być. Ulokowała mnie na mojej własnej, małej planecie. Większość dnia spędzałam, obawiając się potencjalnego ośmieszenia. Kiedy masz nadwagę, ludzie nigdy nie dostrzegają, kim naprawdę jesteś, bo przypięli ci już etykietkę kogoś odmiennego. To potęguje twoje wyobcowanie. Ludzie nie widzą osoby ukrytej pod tłuszczem. A czego nie widzą, z tym nie mogą odczuwać więzi. Lato przed rozpoczęciem szkoły średniej spędziłam pełna obaw, spodziewając się wielu kłopotliwych sytuacji. Utknęłam w  pułapce otyłości i nie miałam pojęcia, jak się z niej wyrwać. O odżywianiu wiedziałam bardzo mało – choć z całą pewnością rozumiałam, że zjadanie na lunch nachos i pączków z cukrem pudrem mi nie pomagało. Nie pomagało też unikanie ćwiczeń. Zrobiłabym wszystko, żeby nie przebierać się na WF. Wolałabym nie zaliczyć tego przedmiotu, niż wyjść z szatni w szortach.

Po pomoc do przemysłu dietetycznego Między dziewiątą a dziesiątą klasą poprosiłam mamę, żeby zabrała mnie do kliniki redukcji wagi „Doctor’s Weight Loss Clinic”. Widziałam w oknie wspaniałe zdjęcia „przed” i „po” i pragnęłam być jedną z tych osób, które odniosły sukces. W klinice pewien młody chłopiec z mojej szkoły zrobił mi zdjęcie aparatem Polaroid. Miałam na  sobie niebieskozielone dżinsy w  rozmiarze 54 i  kiedy kazał mi stanąć na wadze, chciałam się zapaść pod ziemię. Ważyłam 119 kilogramów. Byłam zażenowana, że musiałam w ogóle dać się zważyć, nie mówiąc już o obecności przystojnego chłopca. 53


Podejmij decyzję

Klinika dała mi plan żywieniowy, którego się trzymałam. Do moich szesnastych urodzin, które przypadały w styczniu 1998 roku, udało mi się schudnąć do 89 kilogramów i czułam się dobrze. Ta k , p o n i ż e j 9 0 ! Zapytałam moją konsultantkę, czy sądzi, że na urodziny mogłabym zjeść kawałek tortu. Odpowiedziała: – Chwila przyjemności w ustach to centymetry w biodrach. – Zabrzmiało to niedorzecznie i krzywdząco. Pomyślałam: „Już cię nie potrzebuję. Sama sobie poradzę”. Nigdy tam nie wróciłam. Dziś, kiedy pomagam innym w  walce z  nadwagą, rozumiem, jak owa konsultantka zniszczyła moją motywację i chęć utrzymania dyscypliny w jedzeniu. Rozmawiała z dziewczyną, która schudła 28 kilogramów i radziła sobie bardzo dobrze i zamiast docenić jej wysiłki i zachęcić ją do dalszej pracy, potraktowała ją jak nieposłusznego szczeniaczka. Jeśli zjadłabym kawałek tortu, wepchnęłaby mi do niego nos. Wiele planów dietetycznych zapewnia chwilowy sukces, jednak pomija aspekt psychologiczny, związany z  trwałą przemianą życia. Abyśmy mogli pozbyć się nadwagi na całe życie, nasze podejście musi pasować do życiowych realiów. Przy właściwym doradztwie odrobina tortu urodzinowego nie musiała oznaczać końca moich postępów. Mogła się nawet stać sposobem na  uczczenie moich imponujących osiągnięć.

54


„Masz taką śliczną twarz”

Skrzywiony punkt widzenia łakomczucha Jeśli, jak ja wtedy, ty też borykasz się z problemem niekontrolowanego jedzenia, to świadomość, że powinnaś jeść więcej warzyw i chudych białek oraz regularnie ćwiczyć, nie zrobi tu żadnej różnicy. Aby dokonać zmiany, musisz najpierw zrozumieć swój wypaczony punkt widzenia. Jeśli o mnie chodzi, to ku swemu utrapieniu w i e d z i a ł a m, że utrata wagi to rozwiązanie długoterminowe. Jednak kiedy ważysz ponad 136 kilogramów, wydaje się nieosiągalnym celem. Pamiętam, że myślałam: „Pozbycie się nadwagi będzie trwało bardzo długo, ale zjedzenie ciastka zajmie mi tylko chwilkę!” Czy to nie obłęd? Może ty też opierasz się na tym samym braku logiki: „Moja otyłość sprawia, że czuję się okropnie, więc będę jeść, żeby poczuć się lepiej!”. Kiedy jesteśmy zdesperowani, robimy co możemy, żeby poczuć się lepiej. Najlepszym lekiem na moje przygnębienie zawsze było jedzenie. Czasem były to chipsy ziemniaczane lub pizza, ale zazwyczaj poszukiwałam słodyczy. Pamiętam, że kiedyś pokłóciłam się z mężem o jakąś bzdurę. Pojechałam prosto do piekarni w Publix. Pierwszą rzeczą, na jaką tam natrafiłam, były lukrowane rogaliki z ciasta francuskiego. Bo widzisz, rogaliki same w sobie nie są wystarczająco tuczące, dlatego miło z ich strony, że dodatkowo je lukrują. Wiedziałam, że jeden nie załatwi sprawy, więc kupiłam trzy – dwa na teraz i jeden na  później. Cóż, zdziwiłabyś się, jak szybko dwa croissanty potrafią zniknąć, gdy siedzisz w samochodzie zaparkowanym przed sklepem spożywczym. Kilka minut później jechałam już dalej, zajadając trzeciego. I to rozwiązało mój wcześniejszy problem. Zapomniałam 55


Podejmij decyzję

o kłótni z Keithem. Teraz mogłam się skupić na nienawiści do siebie za to, że jestem grubą krową! To powracające poczucie, że moje życie jest jednym wielkim niepowodzeniem, było wyczerpujące. Nie, żeby inni tak o mnie myśleli. Od czasów szkoły średniej moim sposobem na problemy z wagą było robienie wszystkiego, co w ludzkiej mocy, by odwrócić uwagę od mojego wyglądu. To była klasyczna kompensacja. Wyglądałam na radosną i pełną życia. Inni sądzili, że mam wspaniałą pewność siebie. W wieku piętnastu lat zaczęłam się nawet spotykać z moim pierwszym chłopakiem. Mojego przyszłego męża spotkałam w kościele, zaraz po tym, jak schudłam dzięki „Doctor’s Weight Loss Clinic”. Z Keithem zostaliśmy przyjaciółmi od serca. Tamtego lata pojechaliśmy razem na organizowany przez parafię obóz i wymieniliśmy nasz pierwszy pocałunek. „Wspaniale, chłopiec który naprawdę mnie lubi”. Keith mówił, że jestem piękna i nigdy nie krytykował mojej wagi. Spotykaliśmy się przez całą szkołę średnią, a moja nadwaga stopniowo rosła. „Po co przejmować się dietą, skoro mój chłopak już teraz uważa, że jestem piękna?”. Na balu maturalnym czułam się jak purpurowy wieloryb w metrach wypchanej satyny. Ukrywałam jednak swój ból i koncentrowałam się na świetlanej przyszłości, którą widziałam przed nami. Zaręczyliśmy się w  1992 roku i  przed weselem postanowiłam schudnąć. W  następnym tygodniu zapoznałam się z  kolejnym wymiarem przemysłu dietetycznego – programem marketingu wielopoziomowego, który oferował wafle czekoladowe. Zatrudniłam się nawet jako przedstawiciel. Jednego dnia jesz wyłącznie czekoladowe

56


„Masz taką śliczną twarz”

wafle przypominające Metamucil1 i  pijesz wodę. Następnego dnia możesz jeść, co tylko chcesz. Teoria głosi, że w dniu wolnym od diety nie będziesz w stanie zjeść aż tyle, by nadrobić zaległości z dnia poprzedniego. Cóż – ha, ha. Nietrudno było zaplanować całe moje życie wokół dni, w które mogłam jeść. Po dwóch miesiącach ważyłam kilogram więcej niż na początku. Koniec diety. Tamtej jesieni nadszedł dzień, o  którym marzy każda dziewczyna – miałam wybrać swoją suknię ślubną. Gdy w  końcu znalazłam tę, która mi się podobała, byłam rozczarowana, że nie mogę jej przymierzyć. Była w typowym rozmiarze 36. Sklep zamówił suknię w największym z dostępnych rozmiarów – 54, zapewniając, że będzie pasować. Kiedy została przysłana, przeżyłam swój największy koszmar – na plecach widniała piętnastocentymetrowa luka w miejscu, gdzie nie dało się zasunąć suwaka. Co za upokorzenie. Sklep musiał zamówić dodatkowy materiał i zlecić krawcowej przeróbkę sukienki. Czułam się, jakbym miała na sobie ogromny biały namiot. Pomimo mojego rozgoryczenia, lutowy dzień, w którym ja i Keith wzięliśmy ślub, był przepiękny – pojawiła się nawet tęcza. Dla mnie była to obietnica Boga, że moje życie zmieniało się na lepsze. Sześć miesięcy później zaszłam w ciążę i w czerwcu 1994 roku urodziła się Ashley. Byliśmy typowym świeżo upieczonym małżeństwem: bardzo młodym i bardzo spłukanym. By znaleźć ukojenie w kłopotach finansowych – jadłam. To był zawsze najłatwiejszy i najtańszy sposób na poprawę nastroju. Żeby móc zostać w domu z Ashley, opiekowałam się Zawierający błonnik suplement diety o właściwościach przeczyszczających. Sprzedawany w wielu różnych smakach, w postaci m.in. sproszkowanego napoju i wafli. 1

57


Podejmij decyzję

też kilkorgiem innych dzieci. Siedząc cały dzień w domu, otoczona gromadką płaczących dzieci, podjadałam z przygnębienia i z nudów. Zastanawiałam się nad dietą – nawet często – jednak wkrótce znów zaszłam w ciążę. A nie ma sensu przestrzegać diety, kiedy jesteś w ciąży, prawda? Na początku ciąży ważyłam 152 kilogramy. Ludzie, którzy mnie wtedy znali, powiedzieliby, że nie byłam skrępowana swoją wagą. Stwierdziliby, że byłam pewna siebie i szczęśliwa. A jednak żyłam w kłamstwie. Zawsze byłam świadoma swojej otyłości i to kładło się cieniem na każdym wydarzeniu w moim życiu. Przed urodzeniem się Kayli w 1996 roku, mąż towarzyszył mi w  wielu wizytach u  lekarza ginekologa-położnika, gdzie musiałam stawać na  znienawidzonej wadze. Keith nie miał pojęcia, ile ważyłam. Trudno uwierzyć, ile energii włożyłam w  przemyślne sposoby na utrzymanie tego w tajemnicy. Kilka razy zrobiło się gorąco i musiałam zeskakiwać z wagi, gdy zobaczyłam, że mój mąż nadchodzi. Nieraz modliłam się, żeby pielęgniarka nie otworzyła mojej kartoteki lub mimochodem nie napomknęła, ile ważę, kiedy on był w pobliżu. Szaleństwo. Po latach, kiedy podjęłam Pięć Decyzji i zrzuciłam około 40 kilogramów, byłam w stanie pozwolić, by Keith w końcu zobaczył mnie na  wadze. Miał komiczny wyraz twarzy, gdy zaczął wpatrywać się w liczbę 117 kilogramów. To nie było: „Brawo kochanie, tak bardzo zeszczuplałaś!”. To spojrzenie wyrażało szok. Kiedy sobie wszystko przeliczył, zrozumiał, od czego zaczynałam.

58


„Masz taką śliczną twarz”

Wyrwać się z pułapki otyłości Kiedy znajdziesz się w pułapce otyłości, oswajasz się z absurdalnym rozumowaniem, które ma na  celu ukrycie twojego rozmiaru przed światem. Zawsze wyglądałam porządnie i elegancko. Do tego stopnia, że jadąc do porodu, robiłam makijaż! Stałam się mistrzynią w pozowaniu do zdjęć z dzieckiem na kolanie, żeby zasłonić swoje ciało. Myślałam, że jeśli pod każdym innym względem będę wyjątkowa – jeśli będę ubierać córki w pasujące stroje i opaski na głowę, będę dobrą chrześcijańską mamą, będę przyrządzać mężowi ulubione potrawy, utrzymywać dom w  nieskazitelnym stanie, planować wyszukane przyjęcia dla moich dzieci – może wtedy ludzie nie zauważą mojej ewidentnej wady. Ponieważ czułam się ze sobą tak bardzo nieszczęśliwa, musiałam szukać uznania w oczach innych. Ale nieważne, ile go otrzymywałam, nie zmieniało to faktu, że zawsze byłam sobą rozczarowana. Zastanawiałam się nawet, czy Bóg też jest mną rozczarowany. Jednak nadal nie chciałam przyjąć do wiadomości, że to  Jemu powinnam powierzyć ten ból i że tylko On może go zrozumieć i mnie od niego uwolnić. W  końcu nadeszła noc, kiedy wracałam do domu ze  spotkania w kościele i usłyszałam Jego słowa: „Nie jesteś najlepszą osobą, jaką możesz być”. Nie sadzę, by były one przeznaczone wyłącznie dla mnie. Uważam, że dotyczą każdego człowieka. W moim życiu przełomowy moment nastąpił w chwili, w której byłam w końcu gotowa zaakceptować fakt, że dalsza taka egzystencja jest nie do zaakceptowania. Skończyłam z dawnymi wymówkami. 59


Na balu maturalnym z Keithem. Rok po mojej pierwszej „udanej” diecie. Ważyłam wtedy więcej niż przed jej rozpoczęciem!

Moja suknia ślubna była w rozmiarze 54. Czułam się, jakbym miała na sobie ogromny biały namiot. 64


Z Keithem w dniu odnowienia przysięgi małżeńskiej. Mam na sobie suknię, którą dostałam w prezencie podczas występu w programie Oprah

Dzień, w którym uświadomiłam sobie, że nieszczęśliwa kobieta, jaką kiedyś byłam, odeszła w przeszłość. To zdjęcie zostało zrobione w 2004 roku, po moim pierwszym biegu. Trzymam w ręku fotografię, którą miałam przy sobie przez cały czas, aby przypominała mi, jak daleko zaszłam i że stać mnie na wspaniały finisz. 102


Raz na zawsze zakończ dramat zmagań z nieskutecznymi dietami! Jaki sekret pomógł Chantel Hobbs stracić niemal 100 kg nadwagi?

2001

dzisiaj

Chantel Hobbs już w wieku 14 lat przekroczyła 100 kg wagi. W wieku trzydziestu lat przekroczyła wagę 160 kilogramów. Zdając sobie sprawę, że nadwaga stanowi już zagrożenie dla jej życia – wypróbowała kilkanaście programów dietetycznych. Bezskutecznie. Dzięki temu zrozumiała, że diety oferowane w bestsellerowych poradnikach tak naprawdę oferują ludziom złudzenia.

Propozycja Chantel nie jest dietą – ale kompletnym programem zmiany nastawienia, ćwiczeń i reformy stylu życia. Program ten pozwolił jej w sposób stały pozbyć się ponad 90 kg nadwagi. W niniejszej książce znajdziesz wszystkie informacje, potrzebne do efektywnego wdrożenia tego programu. Listy produktów żywieniowych i informacje dietetyczne, zestaw ćwiczeń z bogatym instruktażowym materiałem fotograficznym – a przede wszystkim część motywacyjną, pokazującą, w jaki sposób musisz zmienić swoje myślenie, by uzyskać szczupłą sylwetkę. Patronat medialny:

ISBN 978-83-60040-81-2

9

788360 040812

www.esprit.com.pl

Cena 29 zł


Nie używaj słowa dieta  

Bestsellerowy poradnik o odchudzaniu

Advertisement
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you