Gazeta Parkowa - Listopad 2014

Page 1

28 listopada 2014

Bezpłatna gazeta informacyjna Parku Śląskiego w Chorzowie

Park Śląski dołączy do elitarnego grona

W numerze:

W europejskiej sieci

Nasi goście wystawili cenzurkę ZDJĘCIE: HORTUS.LEIDENUNIV.NL

STR. 3

Kto poza krajem słyszał o Parku Śląskim? Bądźmy szczerzy, ciągle niewiele osób. Ale, dzięki przystąpieniu do European Garden Heritage Network, europejskiej sieci zrzeszającej parki i ogrody miejskie, wkrótce ma się to zmienić. Efektem członkostwa w tej organizacji może być nie tylko wymiana doświadczeń, ale np. wspólne aplikowanie o fundusze unijne.

L

ist intencyjny w tej sprawie został już podpisany. Formalnie członkiem EGHN Park Śląski stanie się w styczniu przyszłego roku. – Wstępując do tej organizacji, nadrabiamy wieloletnie zaległości w promocji międzynarodowej – przyznaje Wojciech Zamorski, który z ramienia Parku Śląskiego koordynuje współpracę z EGHN i dodaje: – Tuż przed jubileuszem 65-lecia uznaliśmy, że warto pokazać się na zewnątrz. Jesteśmy największym parkiem w Polsce. Mamy ugruntowaną renomę i tożsamość oraz walory przyrodni-

Ślub w parku? Dlaczego nie!

ZDJĘCIE: WIKIPEDIA

niemy partnerem w kolejnym, który przygotują na nową perspektywę finansową, na lata 2014-2020. Liczymy, że takie działania przysłużą się nie tylko rewitalizacji, ale również unowocześnieniu Parku Śląskiego – tłumaczy Zamorski i zaznacza, że poza informacją o naszym parku, którą w kilku językach EGHN umieści na swojej stronie, zyskujemy też możliwość wymiany doświadczeń i promocji parku poza granicami kraju. – Otrzymamy też stosowną plakietkę oraz możliwość posługiwania się logo międzynarodowej sieci, co na pewno podniesie nasz prestiż.

Od lipcowej wizyty Współpracę udało się nawiązać dzięki Śląskiemu Ogrodowi Botanicznemu w Mikołowie, który wspólnie z EGHN uczestniczył w interregionalnym projekcie. Proces aplikacyjny trwał kilka miesięcy. W lipcu członkowie stowarzy-

szenia złożyli w Parku Śląskim wizytę studyjną. Do domu wracali wyraźnie usatysfakcjonowani. – Wcześniej nie mieliśmy pojęcia o istnieniu tak pięknego miejsca – nie ukrywa Christian Gruessen, jeden z managerów zarządzających siecią European Garden Heritage Network. Jak zaznacza, szczególnie ciekawa okazała się historia Parku śląskiego – powstanie na terenach poprzemysłowych i koncepcja zagospodarowania z włączeniem poszczególnych atrakcji w tereny zielone. – To świetne doświadczenia, którymi z pewnością będą zainteresowani zarządzający innymi parkami w Europie. Na marginesie dodam, że EGHN powiększa się z dnia na dzień, bo krótko przed podpisaniem listu intencyjnego z Parkiem Śląskim, w naszej organizacji pojawił się bardzo stary, holenderski Botanical Garden of Leiden – kończy Gruessen.

Dzień pracy na „Elce”

Łukasz Respondek

STR. 6 ZDJĘCIE: PARK ŚLĄSKI

Grugapark w niemieckim Essen powstał w latach 20. XX w., a po zniszczeniach wojennych został gruntownie przearanżowany i zbudowany od nowa – dziś jest członkiem EGHN

STR. 4

Jeden z holenderskich ogrodów – Botanical Garden of Leiden – niedawno przystąpił do EGHN

cze, edukacyjne i turystyczne. Jesteśmy jednym z nielicznych parków w Europie, po którym jeździ kolejka linowa. To ogromny potencjał.

Siedziba w pałacu EGHN zrzesza prawie 150 ogrodów z całej Europy, m.in. z Francji, Niemiec, Danii, Wielkiej Brytanii, Włoch i Holandii. Założono ją w 2003 roku. Jej zadaniem jest m.in. wspieranie ponadnarodowej współpracy w zakresie rozwoju regionalnego i dziedzictwa kulturowego. Skupia nie tylko ogrody, ale również ekspertów, agencje turystyczne, fundacje. Siedzibą organizacji jest przepiękny pałac Schloss Dyck w miasteczku Jüchen, niedaleko Düsseldorfu. – EGHN ma duże doświadczenie w realizowaniu projektów unijnych. Już zadeklarowaliśmy, że chętnie zostaREKLAMA

Tajemnice imion podopiecznych śląskiego zoo Park Śląski – nowy „narybek” europejskiej organizacji

STR. 7


Rozmowa miesiąca

O zdrowym stylu życia

Pora na dobrą dietę

Sezon cały rok ZDJĘCIE: JAKUB NOWAK

2

ZDJĘCIE: PARK ŚLĄSKI

Wprawdzie ostatnie, tegoroczne „Śniadanie na trawie” odbyło się pod koniec sierpnia, ale na rozmowę o zdrowym stylu życia, każda pora jest dobra. Właśnie dlatego odwiedziliśmy PATRYCJĘ WOŹNICZKO i BEATĘ BALCAREK, które zawodowo zajmują się profilaktyką zdrowotną oraz prowadzą blog kobiecepogaduchyozdrowiu.wordpress.com.

ARKADIUSZ GODLEWSKI, prezes Parku Śląskiego

Rekordy Akademii

P

Patrycja Woźniczko (z lewej) i Beata Balcarek, doradzają jak żyć zdrowiej – Brałyście panie udział w naszym cyklu „Śniadanie na trawie”. Jak wrażenia? Takie spotkania, dotyczące slow food i zdrowego trybu życia są potrzebne? – Patrycja Woźniczko: Chętnie korzystałyśmy z tej oferty jako słuchaczki, a w tym roku miałyśmy okazję poprowadzić spotkanie. Widać, że ludzi ta tematyka coraz bardziej interesuje i pochłania. Świetnym pomysłem okazało się udostępnienie na miejscu punktów, gdzie zdrową żywność można było zakupić. Ta inicjatywa jest bardzo dobra, relaksująca. Zapominamy o pędzie, o tym, co w domu. Odpoczywamy. – Niestety, od życia w biegu nie da się uciec. Coraz mniej mamy czasu i coraz mniejszą uwagę poświęcamy jakości spożywanych produktów. Czy jest jakieś sensowne rozwiązanie, które może nam pomóc? – P. W.: Jednym z rozwiązań jest oczyszczanie organizmu. Po takiej terapii, ludzie są bardziej świadomi. Wiedzą jak jeść zdrowo, gdzie można zaopatrzyć się w zdrową żywność, jakich dodatków do żywności unikać. Nie spożywają też tak często mięsa. Dobre nawyki pozostają. – Oczyszczanie organizmu. Cóż to takiego? – P. W.: Inaczej detoksykacja. Nasza wątroba musi przefiltrować krew. Duże zanieczyszczenia zamienić na małe cząsteczki, które są usuwane przez nerki i jelita. Ale konieczna do tego jest zmiana diety, aby pomóc wątrobie, oczyścić jelita z różnych złogów, toksyn, pozostałości po lekach oraz wspomóc nerki. Poza dietą, warto w czasie takiego oczyszczania postawić na aktywność fizyczną i suplementację, np. poprzez herbaty ziołowe. – Załóżmy, że chcę oczyścić swój organizm. Od czego powinienem zacząć? Ile to trwa?

– P. W.: Metod oczyszczania organizmu jest mnóstwo. My stosujemy taką, do której przygotowujemy się przez tydzień. W czasie tych siedmiu dni, unikamy spożywania herbaty, kawy, alkoholu, palenia papierosów, spożywania mięsa. Wtedy też przygotowujemy nasz organizm do zmiany trybu życia i diety. Następnie mamy 20 dni, w trakcie których odżywiamy się już zupełnie inaczej. Jest ryż brązowy krótkoziarnisty, dużo warzyw, owoców, ryb, serów kozich, owczych. Dieta nie jest bardzo restrykcyjna. – Czyli piwa można się napić? – P. W.: Akurat tej przyjemności trzeba sobie odmówić. Dlatego warto wybrać dobry moment, kiedy wiemy, że możemy poświęcić czas dla naszego zdrowia, kiedy wiemy, że na pewno dobrze zaopatrzymy sobie lodówkę w te rzeczy, które są niezbędne. Bo podczas tej diety, wcale nie jada się mało. – Czyli wstaję rano i…? – Beata Balcerek: Piję szklankę ciepłej wody z sokiem z cytryny, żeby oczyścić układ trawienny. Na śniadanie mogę zjeść sałatkę z ryżu brązowego z tuńczykiem, warzywami, serem kozim, a do tego sok marchewkowy, który świetnie oczyszcza wątrobę. Na drugie śniadanie polecam orzechy, słonecznik, suszone morele. Na obiad zupę gotowaną nie na mięsie, ale na samych warzywach. Drugie danie – idealny będzie łosoś lub dorsz z warzywami. Kolacja – pieczony ziemniak z sosem czosnkowym, sałatą, pestkami dyni. – Jak będę się czuł podczas tej diety? – P. W.: Na początku możemy odczuwać spadek energii i senność. To zależy też od tego, ile kto spożywa kawy

czy herbaty. Nie można tego oczyszczania przeprowadzać, gdy jest się chorym, przeziębionym. Przeciwskazania są też dla kobiet w ciąży i karmiących. Warto także skonsultować z lekarzem, czy ta dieta będzie dla nas odpowiednia. – Jakie będą efekty oczyszczania? Co zyskam? – P. W.: Więcej energii, lepszą koncentrację. Poza tym, trzeba sobie zdawać sprawę, że większość chorób cywilizacyjnych bierze się ze złego trybu odżywiania. Ponad połowa schorzeń jest spowodowana złą dietą i brakiem aktywności fizycznej. Przy oczyszczaniu pozbywamy się z organizmu wszelkich toksyn i konserwantów, barwników, ulepszaczy, które kumulują się w naszych organach. Ustąpią też schorzenia układu pokarmowego –wzdęcia, zaparcia. Po takiej diecie łatwiej się chudnie. Można ją stosować nawet co trzy miesiące, ale dobrze, jeżeli skorzysta się z niej choć raz w roku. Wszystko zależy od stopnia zanieczyszczenia organizmu. – Szukanie pieczywa pełnoziarnistego. Jedzenie dużej ilości warzyw i owoców. To wszystko? – B. B.: Równie ważna przy oczyszczaniu, jak i przy zdrowym stylu życia, jest aktywność fizyczna. Wiele rzeczy można zrobić dla siebie. Pływanie, zumba, bieganie, potrafią relaksować. Tu nie chodzi o siedzenie w siłowni przez kilka godzin dziennie, a o systematyczną rekreację, która może sprawiać przyjemność. Aktywność fizyczna to również poobiedni spacer z rodziną. Dzięki zdrowej diecie, w ciągu pół roku straciłam 12 kilogramów. A z otyłością wiążą się przecież problemy m.in. z sercem. Rozmawiał: Łukasz Respondek

onad 1000 gości w dwa miesiące. To efekt pracy Akademii Bioróżnorodności, prowadzonej przez Fundację Park Śląski. Gdy otwieraliśmy Akademię, byliśmy przekonani, że jej oferta – praktycznych zajęć z wykorzystaniem najnowocześniejszych pomocy naukowych, eksperckiej wiedzy zaangażowanych animatorów, a także przyroda Parku Śląskiego – zapewnią temu projektowi sukces. Nie przypuszczaliśmy jednak, że spotka się on z tak ogromnym zainteresowaniem placówek oświatowych. To przykład i kolejny dowód, że Śląski Park Nauki w Parku Śląskim, będzie mocnym punktem naszej oferty i że nie trzeba wydawać setek milionów złotych, by popularyzować wiedzę. Świetną wiadomością jest, że od stycznia przyszłego roku, Park Śląski dołączy do grona największej europejskiej organizacji zarządzających parkami i ogrodami – The European Garden Heritage Network. Powstała kilkanaście lat temu, dziś należy do niej prawie sto pięćdziesiąt parków i ogrodów z całej Europy. Celem jej działalności jest wymiana doświadczeń i wzajemne wsparcie członków w tworzeniu lokalnej oraz regionalnej polityki zrównoważonego rozwoju miejskiego i regionalnego. EGHN aktywnie sięga po środki unijne, dzięki którym realizuje projekty popularyzujące parki i ich ofertę, jako ciekawą alternatywę spędzania wolnego czasu. To kolejny, ważny krok w historii Parku. W tym numerze „Gazety Parkowej” szerzej prezentujemy też wyniki kolejnego już, rocznego badania opinii naszych gości. Niezmiernie nas cieszy Państwa rosnące zaufanie wobec nas, a także zwiększający się z roku na rok poziom satysfakcji z oferty spędzenia wolnego czasu, którą przygotowujemy. Najważniejsze wskaźniki to 98 proc. respondentów, którzy poleciliby swoim znajomym wyprawę do Parku Śląskiego oraz ponad 70 proc. respondentów, zauważających zachodzące w Parku zmiany. To dla nas niezwykłe źródło satysfakcji, ale i motor do dalszej pracy. Dziękujemy i deklarujemy, że w dalszym ciągu będziemy zmieniać Park na lepsze – dla Państwa. Od miesiąca trwa nabór wolontariuszy, chętnych wziąć udział w przygotowaniu kolejnej „Wigilii dla samotnych”. To niezwykły projekt społeczny, który już na dobre wpisał się w parkowy kalendarz. Pomimo tego, że HW „Kapelusz” pozostaje zamknięta, tegoroczna wieczerza w Parku się odbędzie. Wszyscy, którzy chcieli by nas wesprzeć, czy to w charakterze wolontariatu, czy w formie wsparcia rzeczowego lub finansowego, są niezmiernie mile widziani.


Wydarzenia

3

Znamy najnowsze wyniki badań opinii społecznej

Aż o 8 punktów procentowych, w porównaniu do zeszłego roku, powiększyła się grupa osób, które polecają Park Śląski. To najbardziej optymistyczna wiadomość, jaką można znaleźć w wynikach badań opinii społecznej. Ale ciekawych informacji jest tam znacznie więcej.

T

o już trzecie badania, które zlecono po zakończeniu sezonu wiosenno-letniego. Łukasz Buszman, rzecznik prasowy Parku Śląskiego, tłumaczy że tego typu działania dają odpowiedź na to, kto korzysta z przestrzeni parku i skąd czerpie o nim informacje, a sprawdzenie preferencji klientów, pozwala wyciągnąć wnioski na temat postrzegania oferty parku oraz oceny jego działalności. – Dzięki wynikom badania, można elastycznie dopasować się do oczekiwań odwiedzających i wziąć ich opinie pod uwagę, podejmując decyzje na szczeblu zarządczym – podkreśla Buszman. Ankiety na próbie 500 respondentów wykonali członkowie Parkowej Akademii Wolontariatu. Badania na ich podstawie opracował dr Wojciech Roszka, jeden z krajowych ekspertów w tej dziedzinie, współpracujący z instytucjami krajowymi i międzynarodowymi.

Zazwyczaj pieszo Park Śląski odwiedzają najczęściej kobiety, w wieku powyżej 60 lat, a przeciętny użytkownik parku ma nieco ponad 40 lat. Odwiedzający Park Śląski to zazwyczaj osoby z wykształceniem wyższym i średnim, pozostające REKLAMA

ZDJĘCIE: PARK ŚLĄSKI

Park Śląski – miejsce warte polecenia 1,8% nie wiem

98% 98% taktak

Polecają park

0,2% nie W naszej corocznej „cenzurce”, badani wypowiadali się także nt. tego, czy poleciliby Park Śląski swoim znajomym w związku, żyjące w gospodarstwie domowym 2 lub 3 osobowym. Najliczniejsze grupy stanowią osoby pracujące oraz emeryci i renciści. Przebadane osoby wykazują bardzo zróżnicowane wydatki na rozrywkę, także w ramach atrakcji parkowych. W przypadku wydatków czynionych w parku, dominują kwoty do 20 zł. Do parku docierają na piechotę (42,1 proc.), a spędzają w nim od dwóch, do trzech godzin (67,4 proc.). Aż 32 procent badanych, przychodzi do parku kilka razy w tygodniu. Spośród dni tygodnia, najchętniej w sobotę (33,1 proc.), a pór dnia – w okolicach południa (28,5 proc.).

Beerfest (14,2 proc.). Respondenci oceniali także imprezy w skali od 1 do 5. W zależności od imprez, skala ocen była bardzo zróżnicowana. Najwyższy odsetek najwyższych ocen (5) miały Muzyczny Bukiet Róż (71,4 proc.), Kongres „Obywatel Senior” (67,3 proc.) oraz Wigilia dla samotnych (66,7 proc.). Ankieterzy pytali też o imprezy w ramach „Czerwca Wolności”. W każdym z wydarzeń brało udział kilkudziesięciu badanych. Najczęściej były one oceniane bardzo dobrze. Zdecydowanie najlepiej wypadło Kino Wolności. Niezależnie od cech klientów parku, ich najczęstszym źródłem informacji jest outdoor oraz informacja uzyskiwana od rodziny czy znajomych. Coraz większego znaczenia nabiera także „Gazeta Parkowa” (za co naszym Czytelnikom serdecznie dziękujemy!).

Najwięcej osób przychodzi tutaj, aby wypocząć i przyjemnie spędzić czas (30,2 proc.).

Najlepsza „Elka” Spośród atrakcji i miejsc, najwięcej osób odwiedziło i oceniło Rosarium (18,7 proc.) oraz skansen (13,3 proc.). Najwyższy odsetek ocen 5 (najwyższych), miały kolejka linowa „Elka” (67,6 proc.), skansen (59,3 proc.), planetarium (55,3 proc.) oraz Duża Łąka (54,4 proc.). W ciągu minionego roku najwięcej osób uczestniczyło i oceniło Wystawę Kwiatów i Ogrodów (18,8 proc.) oraz

Ponad 70 procent respondentów dobrze ocenia rozwój parku w ostatnim czasie. Ta statystyka tylko potwierdza wyniki z ubiegłego roku, gdzie park również został bardzo dobrze oceniony przez respondentów. W 2013 r. aż 90,8 procent z nich uznało, że poleciliby Park Śląski znajomym. Określali go wówczas, jako miejsce „cudowne”, „piękne”, „miłe”, „atrakcyjne”, „fajne”, „w którym każdy może spędzić przyjemnie czas”. W tym roku odsetek osób zadowolonych i rekomendujących spędzenie czasu w parku jest jeszcze większy. Park poleca aż 98 procent osób. – Takie badania to dla nas również bardzo ważne źródło informacji. One w dobitny sposób pokazują, co jeszcze musimy poprawić – tłumaczy Buszman i dodaje, że wśród takich właśnie spraw są m.in. promocja poza regionem oraz organizacja niektórych wydarzeń i sposób informowania o nich. Łukasz Respondek


Wydarzenia

4 Ślubna oferta Parku Śląskiego

MAT. PROM./DOM MODY KSYMENA

Złote obrączki i róże płonące Ślub cywilny można wziąć tradycyjnie – w Urzędzie Stanu Cywilnego. Ale można to również zrobić w otoczeniu tysięcy kolorowych róż lub nastrojowych rzeźb. Właśnie dla nowożeńców, którzy wolą to drugie rozwiązanie, Park Śląski przygotował specjalną ofertę.

Z

asady zawierania małżeństwa poza urzędem, od przyszłego roku mają być bardziej liberalne. Zgodnie z projektowaną jeszcze ustawą, już za kilka miesięcy, pary będą mogły zawrzeć związek małżeński poza USC, jednak w miejscu gwarantującym zachowanie powagi i doniosłości ceremonii oraz bezpieczeństwa wszystkich uczestników. – Dzień ślubu to z pewnością jeden z najbardziej wyjątkowych dni w naszym życiu. Z myślą o przyszłych małżonkach, przygotowaliśmy propozycję czterech miejsc z przeznaczeniem pod wynajem na organizację ślubu – tłumaczy Katarzyna Zazgórnik-Sitz.

Pierwsi chętni Zgłaszają się już pierwsze pary, zainteresowane nową ofertą. Wśród nich Ewa Oleksy i Krzysztof Klajn. Pobiorą się w lipcu na Dużym Kręgu Tanecznym. – Moja narzeczona zawsze o tym marzyła, żeby wziąć ślub w plenerze. Dowiedzieliśmy się, że będzie taka możliwość i chętnie z niej skorzystamy – deklaruje Krzysztof i dodaje, że wstępną zgodę w katowickim urzędzie już uzyskali. – Wybraliśmy „Krąg”, bo uważamy, że jest piękny. Ceremonia odbędzie się pod kopułą. Weźmie w niej udział około stu gości.

Rosarium czy Cichy Zakątek? Wśród miejsc, które wytypowano w parku do organizacji ślubu, są Rosarium (największy w Polsce ogród różany), Duży Krąg Taneczny, Cichy Zakątek, Galeria Rzeźby Śląskiej. – Staraliśmy się wybrać najbardziej charakterystyczne i malownicze REKLAMA

miejsca, które wiosną i latem zachęcają swoimi walorami wizualnymi i roślinnością – podkreśla Zazgórnik-Sitz i dodaje, że proponowane lokalizacje nie są ostateczne. – W kwestii doboru miejsca, jesteśmy elastyczni i otwarci na sugestie przyszłych małżonków. Trzeba jednak pamiętać, że dużo może zależeć również od zgody urzędników. Koszt organizacji uroczystości zaślubin na terenie Parku Śląskiego to 500 zł netto (cena zawiera udostępnienie terenu do 50 metrów kwadratowych oraz 5 wjazdówek dla samochodów osobowych i jednego autokaru). Dodatkowo – za dopłatą – wedle wymagań zamawiających, park umożliwia również przyłącze do prądu, wody, wynajem krzeseł (do 50 sztuk) oraz dodatkowe wjazdówki.

Łukasz Respondek

Wszystkich zainteresowanych ofertą ślubną, zapraszamy do kontaktu pod numerem telefonu 666 031 465. Park Śląski od lat jest jednym z ulubionych miejsc, w którym fotografują się nowożeńcy


Wydarzenia

5

Mikołajki w Parku Śląskim

Bioróżnorodność niezwykle popularna

Parada kundelków i bieg w czapce

Tysiąc Akademii

ZDJĘCIE: PARK ŚLĄSKI

Bieg Mikołajkowy rozpocznie się o godz. 12

Akademia Bioróżnorodności przyciągnęła tłumy młodych biologów i ekologów

Nie tylko wynik

pod swój dach. Psiaki liczą na obecność i nie ukrywają, że po imprezie będą czekały na adopcję przed trudnym okresem, jakim dla nich jest zima. Zapisy chętnych do prowadzenia kundelków, odbywają się wyłącznie drogą mailową (dzien.kundelka@gmail.com) – do 5 grudnia, do godziny 10.

Zajęcia terenowe i laboratoryjne Akademii Bioróżnorodności to stała oferta Fundacji Park Śląski dla śląskich szkół i przedszkoli, dofinansowana przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Od początku września 2014 roku, wzięło w nich udział 51 grup ze szkół i przedszkoli z całego regionu, w tym Katowic, Chorzowa, Częstochowy, Orzesza, Mikołowa, Rybnika czy Piekar Śląskich. W listopadzie zamknęliśmy jesienny cykl zajęć. Fundacja Park Śląski obecnie stara się o zdobycie finansowania swojego programu edukacyjnego na rok 2015. Wszystko wskazuje na to, że kolejne odbędą się wiosną. Będziemy o tym informować w „Gazecie Parkowej” i na www.parkslaski.pl.

Łukasz Respondek

Anna Poraj

Biegaj z Augustem

Co w kolejnym sezonie?

Biegnę dla Madzi. Biegnę dla Mai. Biegnę, żeby Bartek mógł biegać. Przepędź raka za piątaka. To tylko niektóre akcje, jakie miały miejsce, trwają lub odbędą się w przyszłości. Bieganie jest nie tylko modne. Biegając, można także wspierać i pomagać. la Sportu w Wielkim Mieście, szczególnie bliska jest Fundacja Iskierka oraz hasło Przepędź raka za piątaka. Podjęliśmy się wyzwania i zdecydowaliśmy wesprzeć akcję, by każdy dowiedział się o tej kampanii. Jej celem jest zachęcenie śląskich miłośników biegania do udziału w DOZ Maraton Łódź 2015. Każdy, kto zgłosi chęć uczestnictwa w kwietniowym, łódzkim biegu, może przekazać darowiznę na rzecz jednego z czterech podmiotów partnerskich, w tym Fundacji Iskierka. Wpłata ma charakter dobrowolny – jej minimalna wysokość wynosi 5 złotych (plus opłata startowa). Każda przelana złotówka, zostanie podwojona przez Fundację Dbam o Zdrowie. Pieniądze zebrane podczas wydarzenia, przeznaczone będą na zakup sprzętu medycznego dla Fundacji Iskierka. Włączając się do akcji „Przepędź raka za piątaka”, każdy ma szansę wesprzeć dzieciaki z chorobą nowotworową, przyczyniając się do zakupu nowego sprzętu medycznego. Działalność charytatywna nie odbywa się jedynie na wyso-

ZDJĘCIE: PARK ŚLĄSKI

przemarsz ochotników wraz z psiakami z chorzowskiego schroniska. Paradę poprowadzą Mikołajowie oraz dorożka z konikami. Każdy uczestnik otrzyma mikołajkową czapkę oraz pamiątkowy drobiazg. W imprezie mogą wziąć udział całe rodziny, szczególnie te, które w tym szczególnym, przedświątecznym czasie, myślą o przygarnięciu kundelka

Sport w wielkim mieście

D

ak w każdy piątek tej jesieni, spory ruch w Akademii Bioróżnorodności. Uczniowie Szkoły Podstawowej nr 17 z Gliwic, wyruszają właśnie na przyrodnicze zajęcia terenowe w Parku Śląskim. Wyposażeni w lornetki i lupy, będą podglądać parkową przyrodę. Sprawdzą, które z ptaków zostały u nas na zimę, czy mają problem ze znalezieniem pożywienia, jak przystosowały się do zimy, jakie odgłosy wydają. Przyjrzą się z bliska parkowej roślinności, zwłaszcza drzewom. Sprawdzą, czy mimo niskiej temperatury, jakieś rośliny nadal kwitną. Znalezione owady pooglądają pod lupami. Następna część zajęć odbędzie się już w laboratorium, gdzie każdy uczestnik wykona samodzielnie preparaty do badań. W gronie dzisiejszych gości laboratorium, jest ktoś szczególny – tysięczny uczestnik! Nie będzie on jednak jakoś dodatkowo honorowany – wystarczającą nagrodą dla niego, jest pewnie rozbudzona ciekawość przyrodnicza, satysfakcja z samodzielnie przygotowanych preparatów i dokonanych obserwacji. To krótkie podsumowanie zajęć Akademii, w których uczestniczył już tysięczny uczeń.

W Parku Śląskim możesz zostać Mikołajem dla bezdomnych kundelków

ZDJĘCIE: MAT. NADESŁ.

B

ieg to idealna okazja, aby spędzić ten dzień rodzinnie i aktywnie, a nie w centrum handlowym lub przed telewizorem. Udział jest bezpłatny, jednak jego uczestnicy będą mogli liczyć nie tylko na pamiątkowe medale, ale także napoje izotoniczne, batony energetyczne, ciepłą kawę, herbatę i cenne nagrody. Co trzeba zrobić, żeby dostać taki mikołajkowy prezent? – Przebiec lub przemaszerować dystans 5 km – uśmiecha się Klaudia Kapica, organizatorka biegu. – Mamy nadzieję na dużą ilość chętnych. Do rozdania będzie aż 300 pakietów startowych i medali, ale pozostali, którym nie uda się na nie załapać, również będą mogli wziąć udział w biegu. Imprezę poprowadzi ultramaratończyk, August Jakubik. Organizatorzy przygotowali też kategorię dla dzieci, na dystansie 400 metrów (limit miejsc już wyczerpany) oraz nordic walking, która wystartuje zaraz po biegu głównym. Zawodników obowiązuje limit czasowy: pokonanie trasy w ciągu 60 minut (dla biegaczy) oraz 90 minut dla startujących w nordic walking. Biuro zawodów działać będzie w restauracji Zielona Dolina (5 grudnia od godz. 17 do 19 oraz w dniu zawodów od godz. 8.30 do 10.30). Zgłoszenia są przyjmowane do 30 listopada. Z kolei o godz. 13, 6 grudnia, spod „Kapelusza” ruszy „Mikołajkowa Parada Kundelków”, czyli

J

ZDJĘCIE: PARK ŚLĄSKI

Każda pogoda i okazja do biegania jest dobra. Również Mikołajki. Dlatego właśnie MK Team przygotował na 6 grudnia coś specjalnego. O godzinie 12, spod restauracji Zielona Dolina ruszy I Bieg Mikołajkowy. Tego samego dnia, chorzowskie schronisko dla zwierząt organizuje w Parku Śląskim Mikołajkową Paradę Kundelków.

Z zajęć otwartej we wrześniu Akademii Bioróżnorodności, skorzystało już ponad 1000 młodych ludzi.

kich szczeblach, chociaż pomoc celebrytów z pewnością przyciąga jeszcze większą uwagę. Iskierkę wspiera Szymon Majewski, a także Jerzy Buzek. My również chcemy pomóc. Dlatego organizujemy 6 grudnia w Parku Śląskim I Bieg Mikołajkowy, w czasie którego biegacze i biegaczki również będą mogli włączyć się w akcję charytatywną na rzecz Iskierki. Co więcej, to sami zawodnicy zasugerowali, aby taką akcję podczas biegu zorganizować. To dowód na to, jak otwarte są serca sportowców – amatorów, którzy poprzez swoją ciężką pracę na treningach, a później walkę na zawodach, chcą wspomóc dzieci w ich walce o zdrowie, a nierzadko życie. Z okazji zbliżającego się Mikołaja, zapraszam wszystkich do pojawienia się na naszym biegu, jeśli nie na linii startu, to po to, by pomóc Iskierce. Podopieczni Iskierki będą Wam wdzięczni za każdą złotówkę. Pamiętajcie. Dobro powraca! Klaudia Kapica

Nadszedł czas podsumowań dokonań na tegorocznych trasach biegowych oraz zastanowienia się nad planami na nowy sezon treningowy i startowy. Systematycznie prowadzony dziennik treningowy, pozwoli na dokładną analizę całorocznego treningu oraz jego wpływu na uzyskane wyniki. Po wyciągnięciu odpowiednich wniosków, każdy szanujący się biegacz, nowy sezon zaczyna od przestudiowania kalendarza imprez, tak, aby precyzyjnie dobrać starty do swoich potrzeb i możliwości. Uczestnicy czwartkowych, parkowych treningów, powinni zaplanować start w tradycyjnym biegu wiosennym na dystansie 10 km, który odbędzie się 22 marca 2015 roku. Oczywiście to będzie główny bieg, sprawdzający szybkość, natomiast „po drodze”, proponuję udział w V Edycji Biegu Dzika, gdzie jest okazja doskonalić wytrzymałość i szybkość. Bieg ten ma duży plus, ponieważ każdy pokonuje dystans według swoich możliwości, od 5 km do 20 km. 7 czerwca 2015 roku, będzie można spełnić swoje marzenie biegowe i wystartować w Park Śląski Maraton. Osoby, które debiut maratoński mają za sobą, będą się przygotowywać do poprawienia rekordu życiowego na tym królewskim dystansie. Po okresie wakacyjnych treningów, proponuję start w Parkowym Półmaratonie, który odbędzie się 6 wrze-

śnia 2015 roku, na wymagającej trasie z podbiegiem obok zoo. Ponadto, w kalendarzu biegowym, na każdy weekend mamy do wyboru kilkadziesiąt imprez na terenie całego kraju. Proszę rozsądnie zaplanować swoje starty, pamiętając, że nie za każdym razem ustanawiamy rekordy życiowe. Trening w okresie zimowym będzie miał wpływ na naszą formę w czasie całego sezonu. Dlatego nie bójmy się niskiej temperatury, padającego deszczu lub śniegu. Trenować można cały rok, trzeba się tylko odpowiednio ubierać i mieć cel, do którego zmierzamy. Tym najbliższym, może być sportowe powitanie Nowego Roku w Parku Śląskim i udział w „IX Śląskim Maratonie Noworocznym Cyborg”. Bieg ten odbędzie się 1 stycznia 2015 roku (start o godzinie 12). Można w nim pokonać dystans od 7 kilometrów do pełnego maratonu. Zapraszam wszystkich chętnych w każdy czwartek, o godzinie 18 na treningi biegowe, organizowane przez Park Śląski. Trenujemy cały rok i jest nas coraz więcej! Czas na Ciebie! August Jakubik


Kolej linowa „Elka”

6 Pięć godzin pracy na Stacji Stadion Śląski

ZDJĘCIA: PARK ŚLĄSKI

Tak wygląda obsługa kolejki linowej „Elka” Peronowy – to moje zajęcie na najbliższe pięć godzin. Zakładam zielony polar z charakterystycznym logo, mijam sympatycznego ochroniarza. Na Stacji Stadion Śląski wita mnie Jacek Bociąga, kierownik „Elki”. Przedstawia załogę. Jest miło. Chłopaki chętnie opowiadają o pracy na najnowocześniejszej kolejce linowej w Polsce.

N

a „Elce” pracuje obecnie 13 osób. Razem z Darkiem, będziemy kierować ruchem na peronie. Mój nowy kolega, który peronowym jest już od ponad roku, wskazuje mi, gdzie jest strefa startu i wsiadania. – Musimy pokazywać ludziom, gdzie wsiadają, a gdzie mają udać się do wyjścia. Podpowiadamy, gdzie zeskanować bilet – tłumaczy. – Dajemy też krótkie komunikaty, żeby np. nie podnosić zbyt wcześnie drążka do góry, bądź nie wysiadać przed linią wskazaną na peronie. Dbamy o bezpieczeństwo klientów i porządek na stacji.

Pierwsza godzina: Rozruch Z jesienną frekwencją bywa różnie. W tygodniu najczęściej są to pojedyncze osoby i grupy zorganizowane. Najwięcej ludzi jest zazwyczaj w niedzielę. I chyba dlatego wybrałem wtorek. Chcę mieć trochę czasu na porozmawianie z załogą. Na pierwszy ogień kolega Darek: – W regulaminie jest wyraźnie napisane, że nie wolno jeździć na krzesełku z dzieckiem, które ma poniżej 125 centymetrów wzrostu. Wielu przyszłych pasażerów robi sporo, aby ten przepis ominąć. Włącznie z podnosze-

niem swojej pociechy powyżej miarki. Numer ze zwisającymi nóżkami przerabialiśmy tutaj już z tysiąc razy, widząc go po raz kolejny, uśmiechamy się, ale tylko z grzeczności – przyznaje. Opowiada też, że sporo osób nie chce korzystać z gondoli lub kanapy, w których część miejsc jest już zajęta. – Problem pojawia się, gdy jest długa kolejka, bo wtedy oczekiwanie na przejazd znacznie się wydłuża – zaznacza. Do gondoli podchodzi „mój” pierwszy pasażer. Grzecznie mu tłumaczę, gdzie ma stanąć, życzę przyjemnej przejażdżki. – Łatwe – głośno myślę. – Łatwe przy kilku pasażerach. Przy kilkuset, tak łatwo już nie jest – Darek sprowadza mnie na ziemię.

Druga godzina: W sterowni Ruch nie jest duży. Mój kolega zachęca, abym porozmawiał z jego imiennikiem – maszynistą. Darka Świerczyńskiego kojarzyłem z wcześniejszej pracy. Co teraz robi? – Na początku każdej dniówki schodzę do maszynowni. Sprawdzam, czy z napędem i przekładnią jest wszystko w porządku. Podobne czynności wykonuję w sektorze wjazdu i wyjazdu oraz na górze stacji, przy tzw. rolkach – wyjaśnia. Mówi też, że niespodzian-

Sprawność kolejki jest dwa razy w roku sprawdzana przez kontrolerów Transportowego Dozoru Technicznego ki się zdarzają, ale rzadko. – Najczęściej są to gołębie, które siadają na linach lub w okolicy napędu. Dostępnymi sposobami staramy się je przeganiać – mówi. A jego kierownik dodaje, że mimo iż kolejka ma nieco ponad rok, stale trzeba kontrolować jej stan techniczny i wypełniać stosowne protokoły. – Dodatkowo, Transportowy Dozór Techniczny dwa razy w roku sprawdza sprawność kolei – podkreśla Bociąga i dodaje, że zarządzanie taką kolejką to duża odpowiedzialność. – Stan kolejki kontroluje też Urząd Transportu Kolejowego, musimy wykonywać częste pomiary elektryczne i badania liny – wylicza. W tej chwili wołają mnie na peron. Przyszła jakaś klasa. Sporo dzieci. Trzeba nad tymi małymi pasażerami odpowiednio zapanować. Darek Świerczyński opowiadał o tym, jak wygląda praca obsługi kolejki

Trzecia godzina: Trzy rodzaje stopu Uspokaja się po kilku minutach. Klasa wyjechała. Uczniowie uśmiechnięci. Wracam do sterówki. Tam Jacek z Darkiem wyjaśniają mi, do czego służą kolejne przyciski. Aż trzy z nich to… stop. – Pierwszy służy do zwykłego zatrzymania, np. gdy przychodzi osoba niepełnosprawna. To łagodne wyhamowanie – wyjaśnia Świerczyński i wskazuje, że do dyspozycji jest również potencjometr, który służy do zwalniania i przyspieszania. – Osoba o kulach, do gondoli wchodzi przy prędkości 1,5 metra na sekundę, a osoba na wózku, przy prędkości trzy razy mniejszej – tłumaczy. – Drugi przycisk to gwałtowny hamulec. Używamy go najczęściej, gdy klient zgubi jakiś przedmiot lub ma problemy ze wsiadaniem. Zdarza się też, że dziecko zostaje na peronie, a rodzice są już w gondoli. Ostatni przycisk to stop awaria.

Czwarta godzina: Przez dwa mikrofony Praca na „Elce” to duża odpowiedzialność. Najważniejsze jest przecież bezpieczeństwo naszych gości – mówi Jacek Bociąga (z prawej)

Na stacjach „Elki” są trzy rodzaje szaf obsługujących. Bociąga pokazuje mi tę największą. Szafa na Stacji „Wesołe Miasteczko” jest znacznie skromniejsza. Nie

można z niej m.in. ustawiać prędkości kolei. – Mamy tutaj np. możliwość oznaczenia dowolnego pojazdu i wtedy, w postaci kropki, jest on widoczny na monitorze. Dokładnie widać, gdzie w danym momencie jest – mówi Bociąga. – Z tego poziomu odbywa się też wyjazd pojazdów w trasę oraz ich garażowanie – dodaje. Wskazuje także na monitor. Bezpieczeństwa na kolei pilnuje 37 kamer. Większość jest zamontowana na podporach, a pozostałe na stacjach. Ciekawostką są natomiast mikrofony. – Mamy dwa rodzaje. Jeden z nich służy do powiadamiania pasażerów na peronie. Taka forma informacji jest zazwyczaj skuteczniejsza niż np. upomnienie peronowego. Klienci bardziej się z nią liczą. Drugi mikrofon służy do powiadamiania pasażerów na trasie o ewentualnych awariach. Na każdej podporze jest zamontowany megafon. Do tej pory kolejka się nie psuła i z drugiego mikrofonu korzystamy bardzo rzadko – przyznaje Bociąga, a Darek szepcze mi na ucho, że głównie do odstraszania wspomnianych już wcześniej ptaków, które chętnie przesiadują na linach. Na stację wjeżdża windą pani na wózku. Pokazuję jej, gdzie powinna się ustawić. Gondola zwalnia. Kobieta znika i rzuca w moją stronę zadowolony uśmiech.

Piąta godzina: Pomału zaczyna się ściemniać Do rekordu, który w tym roku padł 1 maja i wyniósł 2,5 tysiąca ludzi jednego dnia, jest daleko. Ale zimą – jak przekonuje załoga kolejki – ludzi też zdarza się dużo. Chcą zobaczyć park po zmroku. Ostatni tego dnia klient. Ma nieco wypchaną kurtkę. – Trzeba patrzeć, czy nie próbuje wnieść psa do gondoli. To też zdarza się często, a jest zakazane – przypomina Darek. Tym razem fałszywy alarm. Pan wyciąga spod kurtki paczkę czekoladowych pierników. Moja dniówka akurat się kończy. Pora wracać do domu. Praca peronowego bardzo mi się spodobała, ale skoro jest szansa na piernikowy przejazd, to chętnie z niego korzystam. Łukasz Respondek


Śląski Ogród Zoologiczny

7

O tym, jak nazywają się zwierzęta z chorzowskiego zoo

ZDJĘCIE: ŚLĄSKIE ZOO

Imiona lokatorów śląskiego ogrodu Liani to żyrafa, która od zeszłego roku mieszka w Śląskim Ogrodzie Zoologicznym. Podobnie Lindani i Ulembo. Marek to marabut, Fatih nosorożec, a Kasia i Kalina – niedźwiedzice. Babcia to lemur z Madagaskaru, a Bercik, to sympatyczny gurami olbrzymi. Skąd biorą się imiona zwierząt w Chorzowie?

W

warszawskim zoo obowiązuje wewnętrzne zarządzenie dyrektora – procedura wygląda w ten sposób, że wszystkie osobniki, które się rodzą w poszczególnych latach, otrzymują imiona zaczynające się od tych samych liter alfabetu. W jednym roku wszystkie imiona są na „A”, w następnym na „B”, a w kolejnym na „C” itd. Nieco inaczej jest w śląskim zoo, które ma obecnie ponad 3 tysiące lokatorów. Nie wszyscy mają oczywiście swoje imiona. Procedura ich nadawania na ogół nie jest skomplikowana.

Dobrane z kalendarza – Jeżeli zwierzę przyjeżdża do nas, ma swoją kartotekę, a w niej najczęściej pojawia się imię nadane w tym ogrodzie, w którym przyszło na świat – tłumaczy Jolanta Kopiec, dyrektor śląskiego zoo i dodaje, że tych imion już się nie zmienia. – W naszym zoo nadają je zazwyczaj pracownicy sekcji, która opiekuje się danym gatunkiem, dobierają imię wynikające z kalendarza. Jeżeli np. tego dnia są obchodzone imieniny Piotra, to nowonarodzony zwierzak będzie miał imię zbliżone do niego. Stosujemy tę zasadę zwyczajowo od ponad 50 lat. Zdarzają się jednak wyjątki. Jednym z takich wyjątków są konkursy. Gdy w zoo dochodzi do naprawdę spektakularnych urodzin, imiona nadają goście. Tak było z czterema małymi gepardami. Frela, Atos, Edi i Oskar, dostali swoje imiona w plebiscycie organizowanym przez śląskie media. Nadesłano aż 198 propozycji.

Gepardy Frela, Atos, Edi i Oskar, dostały swoje imiona w plebiscycie organizowanym przez śląskie media – W konkursie nadawaliśmy też wspólnie z Rebel Garden imię marabutowi. Sędziwy ptak skończył już 25 lat, a nikt nie wiedział, jak na niego wołać – mówi Kopiec.

Lampart Zenek Słoń Thisiam swoje imię przywiózł z Paryża, a osioł Michał – z Krakowa. Łapushką, hienę pręgowatą nazwali pracownicy zoo w Talinie, a panterę śnieżną Dżiną,

w czeskiej Jihlavie. Kapucynkę czubatą, która typowała wyniki podczas Euro 2012, bardzo trafnie nazwano Komandosem. Lamparta perskiego o imieniu Zaman, pieszczotliwie nazywają natomiast Zenkiem, a wielbłąd dwugarbny urodzony w Chorzowie to Luna. Ryś Rysiu, wcale nie nazywa się tak z racji swojego gatunku. – Nadano mu to imię na cześć pracownika, który zmarł podczas wykonywania woliery dla niego – wyjaREKLAMA

Dobry – znaczy jaki? Zaczynasz przeglądać strony internetowe, radzisz się znajomych, i co dalej? Przede wszystkim sprawdź, czy szkoła do której chcesz się zapisać, zatrudnia kompetentnych pracowników.

ZDJĘCIE: MAT. NADESŁ.

Na luźnej smyczy

T

rener szkolenia psów, powinien być wykształcony pod kątem wykonywanego zawodu. To znaczy, że musi mieć ukończony kurs instruktorski. Dobrze jest, jeśli w swoim cv ma również potwierdzenie uczestnictwa w konferencjach, warsztatach czy seminariach, dotyczących psów. Nauka o gatunku jakim jest pies, cały czas się rozwija. Dobry trener będzie na bieżąco z najnowszymi badaniami naukowymi. Jeżeli zatem ktoś chce zadawać Twojemu psu ból fizyczny lub każe Ci pokazywać mu, że rządzisz w stadzie i musisz jako pierwszy jeść, przechodzić przez drzwi przed Twoim psem, czy siedzieć wyżej od niego – wiedz, że stan wiedzy tej osoby zatrzymał się mniej więcej na poziomie pierwszej połowy XX wieku. Podłożem pracy wykwalifikowanego trenera, jest nauka, znajomość praw rządzących mechanizmami uczenia się zwierzęcia i człowieka. Na dobrym szkoleniu trener nie będzie Cię oceniał, weźmie za to pod uwagę Twoje potrze-

by i oczekiwania związane z wychowaniem psa, uświadomi możliwości pracy z psem w kontekście środowiska, w jakim on funkcjonuje, dostosuje poziom szkolenia do możliwości psa, ale też opiekuna. Na właściwym szkoleniu, nikt nie będzie niczego od Ciebie żądał, za to wytłumaczy Ci sens wykonywanych ćwiczeń. Magdalena Grabowska Trener szkolenia psów Canid Oddział Katowice Behawiorysta zwierzęcy

śnia Kopiec. Tłumaczy też, że pracownicy nie mają większych problemów z rozróżnieniem zwierząt i zapamiętaniem imion. – Każdy z tych zwierzaków ma jakieś znaki szczególne. One również przyzwyczajają się do pewnych zachowań. To nawet wskazane, aby podczas przemieszczania ich z różnych boksów na wybiegi, można było przywołać je imieniem. Łukasz Respondek


Z parkowych archiwów

8 Szklarnia na 54 metry

ZDJĘCIA: PARK ŚLĄSKI

Wieża w samym sercu parku To było takie parkowe cudo. Zakładano, że będzie największa na świecie. Florystyczne cacko, jedyne w całej Polsce. Szklarnia wieżowa, stała w miejscu nieistniejącego już „Szkieletora”. Podczas Ogólnopolskiej Wystawy Kwiatów i Ogrodów, otwierali ją I sekretarz PZPR Edward Gierek i generał Jerzy Ziętek.

T

o była wielka wystawa w 1968 roku. Czerwiec. Wykonany przez wiedeńskiego architekta, profesora Ruthnera projekt wertykalnej konstrukcji, został przywieziony z Austrii, gdzie zobaczył ją podobno sam generał. – To było dość ciekawe urządzenie, jak na owe czasy. Rewolucyjne i rewelacyjne – ocenia Piotr Franta, architekt parku. – Jego wyjątkowość polegała na tym, że na niewielkiej powierzchni uprawiano ogromną ilość roślin – wspomina. Wieża miała 54 metry. Była najwyższym tego typu obiektem na świecie. Jej średnica wynosiła 11 metrów.

Ciekawy mechanizm

Wieża funkcjonowała w parku 15 lat

Powierzchnia użytkowa szklarni wynosiła około 1000 metrów kwadratowych. Konstrukcję szklarni wieżowej wykonała firma Konstal, natomiast firma Elektroprojekt Katowice, opracowała zasilanie i sterowanie urządzeniami oraz ogrzewanie i klimatyzację. – Niezwykle ciekawy był mechanizm wieży. Półki, regały, były zawieszone na łańcuchowych cięgnach. Sterował nimi specjalny mechanizm, który przesuwał konkretne donice. Hodowano w nich kwiaty, nowalijki m.in. sałatę i rzodkiewki – wspomina Franta. Rośliny w szklarni wieżowej znajdowały się na 285 półkach wprawianych w pionowy ruch w ten sposób, aby w ciągu doby wszystkie zostały równomiernie doświetlone i ogrzane. W trakcie pracy urządzeń, rośliny były również nawożone. Cały system zautomatyzowano i do obsługi wystarczyły dwie osoby. Zimą szklarnię ogrzewano gazem, natomiast latem pracowała klimatyzacja. Wieżę można było oglądać głównie z zewnątrz, ale sporo osób pamięta też jej wnętrze. – A wrażenie było niesamowite – zapewnia Franta. – Zwłaszcza, że sam park nie robił jeszcze takiego wrażenia jak dziś. Zieleń i drzewa dopiero rosły, a infrastruktura powstawała – zaznacza i przypomina, że w owym okresie w parku działało ogrodnictwo. I to na bardzo wysokim poziomie. – Stąd właśnie szklarnia, która zaopatrywała sporą część jego terenu.

Widok z tarasu Przy wieży wzniesiono pomieszczenia gospodarcze. W jednym z nich znajdowało się laboratorium, zajmujące się badaniem gleby. Piotr Zieliński, który w parku pracuje od lat 70. wspomina, że na górę je-

Poliestrowa powłoka budynku okazała się kompletnie niefunkcjonalna

chało się dwuosobowa windą, a na wierzchołku pracownicy mogli wejść na taras, z którego doskonale było widać panoramę Chorzowa i Katowic. – Czego tam nie było: zraszanie, nawożenie, sztuczne oświetlenie. Wszystko działało mechanicznie, a szafa sterująca była ogromna – mówi z sentymentem o nieistniejącej już konstrukcji, która – jak wiadomo z ustnych przekazów – nie była tania w utrzymaniu. – Rośliny rosły tam bardzo szybko, część szła na sprzedaż, a część wysadzano na alejach – tłumaczy.

Nieczyste powietrze W 1983 roku, po 15 latach funkcjonowania, wieża została rozebrana przez zabrzański Mostostal. Głównym powodem było ściemnienie z upływem lat poliestrowej powłoki, która była wykorzystywana zamiast szkła. Przez tę wadę, rośliny już nie rosły tak dobrze, bo docierało do nich mniej światła. – Wieża była obłożona płytami ze sztucznego tworzywa. Jak się później okazało, dosyć lichego. Szczególnie, biorąc pod uwagę śląskie powietrze, którego jakość wyznaczał wszechobecny przemysł – wyjaśnia Piotr Franta. – Przez te wszystkie lata, materiał ten powinien zostać wymieniony. Niestety, tak się nie stało. A szkoda –uważa Franta i dodaje, że wieża była bardzo silnym symbolem przestrzennym, który dominował nad otaczającym ją terenem. – Zniknęła w dość dziwnych okolicznościach. Szybko. Uznano że się nie nadaje i ją rozebrano. W jej miejsce powstał „Szkieletor”, który był obiektem dużo mniej udanym. Łukasz Respondek

Adres redakcji: Aleja Różana 2, 41 – 501 Chorzów Tel. 601 472 618, fax. 032 793 70 09 E – mail: gazeta.parkowa@parkslaski.pl Redaktor naczelny: Łukasz Buszman

Tak wieża prezentowała się z zewnątrz i od środka

Redakcja: Ewa Kulisz, Wojciech Mirek, Łukasz Respondek, Wojciech Zamorski, Yen Projekt i redakcja graficzna: Marek Michalski

Dział sprzedaży reklam: Katarzyna Zazgórnik-Sitz tel. 666 031 465 Wydawca: Park Śląski w Chorzowie

Gazeta Parkowa także w internecie na: www.parkslaski.pl Kolejny numer Gazety Parkowej ukaże się: 19 grudnia 2014


Po sąsiedzku Hiszpański nabytek ogrodu zoologicznego

Nie tylko dla gepardów Prace inwestycyjne, związane z rozbudową ścieżki dydaktycznej w zoo, finansowane z RPO WSL, idą pełną parą.

Trzecia wikunia na pokładzie ZDJĘCIE: ŚLĄSKIE ZOO

P

ogoda w tym roku nam sprzyja, dzięki czemu prace budowlane przy trzech nowych obiektach postępują szybko i sprawnie. Pawilony dla gepardów i sajmiri, a także budynek toalet, dosłownie rosną w oczach. W pawilonie gepardów wykonano już konstrukcję dachu i odeskowanie, całość pokryto papogontem, a także zamontowano odwodnienie połaci dachowej. Wymurowano ścianki działowe, obiekt podłączony został do instalacji co, wodnej i kanalizacyjnej. Budynek toalet także przykryty został dachem z odwodnieniem. Wymurowane są już ścianki działowe, wykonano podłączenie do sieci elektrycznej i kanalizacji ściekowej. Najpóźniej prace rozpoczęły się w dawnych wolierach tygrysów syberyjskich, które przebudowane zostaną na całoroczny obiekt dla grupy niewielkich małp z Ameryki Południowej – sajmiri. Także tutaj każdego dnia widać postępy w realizacji projektu – zakończone zostały roboty demontażowe, wymurowano ścianki działowe, jak również wykonano konstrukcję dachu, odeskowanie i przykrycie.

ZDJĘCIE: ŚLĄSKIE ZOO

Mat. Śląskie zoo

Pogoda sprzyja pracom budowlanym w zoo

Samiec wikunii pojawił się w zoo

Poznajmy się

ZDJĘCIE: ŚLĄSKIE ZOO

Niedź wiedź hi ma laj ski i o ile niektóre z naszych dzikich sióstr i braci zamieszkują Himalaje oraz Tybet, o tyle zasięg naszego występowania w naturze jest dużo większy. My zamieszkujemy także Azję Południowo-Wschodnią, a nawet Japonię! Czasami zwane bywamy niedźwiedziami księżycowym lub obrożnymi… Tak naprawdę nazwy te odnoszą się podobno do charakterystycznej, białożółtej plamy na naszych piersiach, która zwykle ma kształt litery V. Ludziom kojarzy się z obrożą lub półksiężycem… No ale tak to już z tymi ludźmi jest – jak sobie czegoś nie nazwą, to zupełnie się w tym nie mogą połapać. Wspomniana plama, to nie jedyne co nas wyróżnia. Jest jeszcze grzywa wokół głowy oraz rzekoma agresja. Tak, tak! Uchodzimy za jedne z najgroźniejszych niedźwiedzi na świecie, choć ja nadal sądzę, że to zwykłe pomówienia. Czasami musimy rywalizować z ludźmi o miejsce do życia i jak dotąd to niestety my ponosimy straty. Szanse w tej walce nie są równe. Nasze mięso uchodzi za przysmak, a żółć za cudowny środek leczniczy i ważny składnik kosmetyków. Liczne polowania przyczyniły się do gwałtownego spadku naszej liczebności, a przy okazji, także do powstania w wielu azjatyckich krajach specjalnych farm, wyspecjalizowanych w pozyskiwaniu niedźwiedziej żółci. Na szczęście nie macie pojęcia jak wygląda życie mieszkających tam niedźwiedzi. Prawie wszystkie w końcu giną… Nie słyszeliście nigdy o tym? To skorzystajcie ze swej słynnej, ludzkiej inteligencji i poczytajcie co nieco, zanim po raz kolejny przedstawicie mnie lub któregoś z moich krewniaków jako agresywną bestię! Odwiedźcie mnie w zoo, poznajcie i przekonajcie się jaka naprawdę jestem. Teraz powoli szykuję się już do snu, ale od wiosny znowu przyjmuję gości, więc czujcie się zaproszeni… Zatem do zobaczenia! Posłanie już czeka… Dobranoc!

Zaplanuj treningi także zimą

Od połowy listopada zoo ma nowego mieszkańca. To samiec wikunii, pochodzący z dalekiej Andaluzji.

S

prowadzony do śląskiego zoo wigoń, to osobnik urodzony we wrześniu 2012 roku, w Ogrodzie Zoobotanicznym w Jerez de la Frontera. W Chorzowie dołączył do dwóch samic: 4-letniej Czeszki, sprowadzonej z Liberca i 6-letniej Angielki, urodzonej w Twycross. Wikunie są najmniejszymi przedstawicielami rodziny wielbłądowatych i dzikimi przodkami alpak. Od czasów konkwisty, zwierzęta te padały ofiarą licznych i niekontrolowanych polowań, w wyniku których ich pogłowie drastycznie zmalało. Dopiero w XX wieku, za sprawą wielu podjętych działań służących ochronie tego gatunku, ta spadkowa tendencja została zahamowana, a nawet zanotowano pierwszy od setek lat wzrost dzikiej populacji wikunii. Obecnie gatunek ten ma status gatunku niższego ryzyka, ale mimo tego, w europejskich ogrodach zoologicznych od wielu lat prowadzony jest specjalistyczny program ich hodowli. Mat. Śląskie zoo

REKLAMA

itajcie! Choć w papierach figuruję jako Kasia, to – uwzględniając mój słuszny wiek – powinnam być raczej Katarzyną. Jestem 27-letnią niedźwiedzicą himalajską, choć i na tę nazwę powinniście uważać – o tym opowiem jednak nieco później. Mogłoby się Wam wydawać, że pochodzę z Himalajów, prawda? Tymczasem ja pochodzę z Pomorza, a w Himalajach w życiu nie byłam! Posłuchajcie sami! Urodziłam się 22 stycznia 1987 roku w zoo, w Gdańsku-Oliwie. Razem ze mną, na świecie pojawiła się też moja siostra Basia, z którą przez całe życie byłyśmy nierozłączne. Już na pierwsze urodziny dostałyśmy w prezencie wycieczkę do Chorzowa. Nie była to jednak jakaś zwykła wycieczka, oj nie! Wkrótce okazało się, że to prawdziwa wyprawa życia. Przez kolejne 22 lata żyłyśmy tu razem z innymi niedźwiedziami, podobno himalajskimi. Życie było przyjemne i całkiem spokojne. Wszystko jednak do czasu… Po kilku latach, zadałam się z niejakim Rocky’m, znanym na Śląsku jako Kufel. Już sama ksywa powinna mi dać do myślenia, ale jak wiadomo, zakochany miś, to głupi miś. Konsekwencje chwili nieuwagi były wieloletnie. W 1995 roku na świecie pojawił się Bari, a Rocky, jak to facet, natychmiast się wycofał. W ten sposób, cały wychowawczy trud spoczął na moich biednych barkach. Na szczęście mogłam liczyć na pomoc siostry, a Bari nie sprawiał wielu problemów. Ta wypracowana sielanka nie mogła niestety trwać wiecznie. Najpierw do Krainy Wiecznych Łowów odszedł Rocky, potem, przed czterema laty, przeniosła się tam Basia, a w końcu także Bari. Cóż… takie jest życie! Od trzech lat śpię, jem, leżakuję i żyję sobie samotnie, jak typowy niedźwiedź, nie tylko himalajski. Z tą naszą nazwą to naprawdę niezła heca. Najczęściej zwą nas niedźwiedziami himalajskimi lub tybetańskimi

Na Stadionie Śląskim

Szczególnie, że przez cały okres jesienno-zimowy, na Stadionie Śląskim odbywać się będą bezpłatne zajęcia biegowe i nordic walking.

P

ropozycja ta nie jest kierowana tylko do ludzi aktywnych, ale także do tych, którzy chcą dopiero rozpocząć swoją przygodę ze sportem i rekreacją, a nie wiedzą jak to zrobić. Wśród propozycji są: – treningi biegowe pod hasłem „Biegaj z nami na Stadionie Śląskim” – zajęcia w każdy wtorek od godz. 18 do 20; – treningi nordic walking, w ramach Klubu Nordic Walking – zajęcia odbywają się w każdy poniedziałek i środę, w godz. 17.30-19 oraz czwartek w godz. 10.30 –12. W ramach zajęć, oferujemy bezpłatnie: szkolenie, porady, szatnie z natryskami, a dla miłośników nordic walking także kije do chodzenia. Chętnych zapraszamy do kontaktu, e-mail: crr@stadionslaski.pl. Więcej informacji na www.stadionslaski.pl Mat. Stadion Śląski ZDJĘCIE: STADION ŚLĄSKI

W śląskim zoo

W

9

Stadionowy Klub Nordic Walking liczy już prawie 300 osób


10

Parkowa Akademia Wolontariatu

10 dni z życia pokoleniowego tandemu

Dzieli ich pokolenie. Łączy chodzenie. Do tego samego klubu fitness, po górach, z kijkami i… po piasku.

T

o pamiętnik Tatiany i Romka. Ona lat 20 plus, pracuje w turystyce. On, lat 60 plus, masował i nadal masuje sportowców, prawników, rowerzystów na rajdzie (po Rajdzie Wisły dostał termos z dedykacją: „Rehabilitacyjna dusza rajdu”), właściwie wszystkich. Spotkali się w klubie fitness, potem na wycieczce górskiej, a potem spotykali się coraz częściej. Dziś wspólnie biorą udział w rajdach rowerowych, zawodach nordic walking, marszonach, stepują, tańczą zumbę, zdobywają szczyty górskie… Oto kilka dni z ich życia, zapisanych na blogu. Bo – znowu wspólnie – brali udział w akcji Pokoleniowy Tandem, zorganizowanej przez Wydział Europejskiego Funduszu Społecznego Urzędu Marszałkowskiego. 27.10. Nie każdy może zdobyć Koronę Himalajów, ale każdy, kto lubi maszerować po górach, może „zdobyć” 28 szczytów Korony Gór Polskich. Wyruszyliśmy na podbój. Jesteśmy członkami Klubu Zdobywców Gór Polski. W tym roku zdobyliśmy już 7 szczytów. 28.10. Dzień mglisty i zimny, w sam raz na wtulenie się w fotel przed telewizorem. REKLAMA

Nie, nie, to nie my – ten poniedziałek też spędzamy w klubie fitness. Na początek rozgrzewanie mięśni, potem dwie godziny zumby. Jutro w klubie ciąg dalszy. 30.10. Ponad dwa lat temu wzięliśmy kije do nordic walking i pomaszerowaliśmy (i maszerujemy dalej). Niedługo potem maszerowaliśmy w Panewnickim Biegu Dzika. Niedziela, minus 10 stopni. Część zawodników zakończyła wcześniej bieg/marsz. Ale nie my – pokonaliśmy całą trasę półmaratonu. Nordic walking jest najprostszą formą aktywności i najskuteczniejszą dla zdrowia. Mówiliśmy o tym kilka dni temu, po Biegu Kukuczki, z Prorektor AWF Katowice, Teresą Sochą. 2.11. To był spokojny weekend, pełen refleksji i zadumy. Nie w głowie nam były treningi, biegi, zawody, wyprawy w góry. Wybraliśmy więc spacer do Panewnik, gdzie w Bazylice, Józef Skrzek zagrał Misterium Dnia Zadusznego. 3.11. Znów poniedziałek, znów klub fitness i zumba, BPU (brzuch-pośladki-uda), step, aerobox. Od czasu do czasu startujemy też w maratonach, czyli wielogodzinnych zajęciach fitness, dostarczających dużej dawki endorfin. Lubimy też marszony, czyli 24-godzinne marsze. Roman był na siedmiu, Tatiana na trzech. 4.11. Na co dzień fitness, nordic walking, w weekendy wędrówki po górach. Ale nasze podróże mają nie tylko sportowy akcent. Uwielbiamy Szlak Zabytków Techniki.

5.11. Marsz świetlików. Na alejkach parkowych ciemno, więc wraz z przyjaciółmi z Klubu Nordic Walking, przy Stadionie Śląskim, maszerujemy z kijkami i czołówkami na głowie. Wyglądamy, jak świetliki na jesiennym spacerze. 6.11. Zwiedziliśmy gmach NOSPR. Nawet w czasie takich wycieczek, różnica pokoleń nie ma znaczenia. 8.11. Puste plaże to doskonałe miejsce do spacerowania. W zeszłym roku Romek przetarł ścieżkę – przeszedł z polską flagą 120 km. Teraz maszeruje Tatiana. Na 6. Listopadowy Spacer wyruszyło 29 osób. Po pierwszym dniu, na stronie popiasku. pl, jeden z uczestników zanotował: „Nikt się nie zgubił: 11 dziewczyn i 18 brzydszych, 7 debiutantów i 22 weteranów. 31 km, 7 godzin, 2 bąble, 1 promień słońca, 0 kropli deszczu. I tysiące słów”. 9.11. Dbamy o ruch, ale też o „nakarmienie” duszy. Zakosztowaliśmy sztuki dawno temu, jako wolontariusze: Tatiana w BWA Katowice, a Romek w Teatrze Śląskim (teraz w Parkowej Akademii Wolontariatu). W przerwach między podróżami, wybieramy a to sztukę, a to wystawę, a to dobre europejskie kino. W planach filmy: „Jurek” – o Jerzym Kukuczce, „Ermitaż odkryty” oraz wystawa dzieł Olgi Boznańskiej. Ewa Kulisz Korzystałam z bloga pokoleniowytandem.wordpress.com

ZDJĘCIE: PARK ŚLĄSKI

Jak senior z juniorką

Tatiana i Roman na zakończeniu Pokoleniowego Tandemu Jak siebie widzą? Młodzi o starszych: szanują ich, ale traktują z dystansem i politowaniem; boją się ich nadmiernej religijności, sztywności, zamknięcia umysłowego; obawiają się nadmiernego „mądrzenia się”. Marzą jednak o tym, aby dobrze się zestarzeć i zazwyczaj znają kogoś, komu się to udało (odnalazł szczęście, bliskość z innymi, potrafi żyć dla siebie, zachowuje uśmiech, nie poddaje się, nie smuci, nie zrzędzi). Starsi o nastolatkach: bezideowi, hałaśliwi, niegrzeczni, niesforni. O „młodych dorosłych”: są w trudnym okresie, przed nimi dużo odpowiedzialności, problemów, trzeba im pomóc. Płaszczyzną porozumienia może być wzajemne uczenie się od siebie oraz rozmowy „o życiu”, które powinno się traktować jako inspirację. Dom Badawczy Maison na zlecenie RPO


Muzycznie Z drugiej strony sceny ZDJĘCIE: PARK ŚLĄSKI

ZDJĘCIE: EWA SWADLO

garażowo-punkowa, ekstremalnie surowa i minimalistyczna konwencja brzmienia zespołu, stanowiła na przełomie wieków prawdziwą rewolucję. W dobie wszechobecnej elektroniki, monumentalnych, multiinstrumentalnych aranżacji i setek efektów ulepszających brzmienie elektrycznej gitary, pojawiła się stylistyczna propozycja, w której pozornie prymitywne, brudne i archaiczne dźwięki zaledwie dwóch instrumentów, stały się firmowym znakiem bezprecedensowej, rockowej prowokacji artystycznej. Jeśli dodamy do tego piskliwy, nieco histeryczny i niedbały śpiew lidera, uzyskamy pełny obraz równie zaskakującej, co trafnej formuły, która przyniosła The White Stripes kilka tytułów platynowej płyty oraz trzy prestiżowe nagrody Grammy. WOJCIECH ZAMORSKI prezentuje Muzyczny patent Jacka White’a opiera się na jego genialnej intuicji w budowaniu stylistycznych pomostów pomiędzy tradycją a nowoczesnością. W swoich kolejnych zespołach (The Raconteurs i The Dead Weather), a także w aktualnej formacji, której szefuje jako solista, Jack White doskonale integruje klasyczne brzmienia z okolic Led Zeppelin, Black Sabbath i Jimmiego Hendrixa, z autorskimi pomysłami i pełną intrygujących niespodzianek aranżacją utworów. Śpiewając, często kojarzy się z młodym Robertem Plantem, a niekiedy nawet z Janis Joplin. eśli ponownie przyjedzie do Polski, raczej nie spotkamy go Na tle poszerzonego instrumentarium, jego unikatowa technika na spacerze w Parku Śląskim, ani nie zobaczymy na scenie na- gry na gitarze, stroni od wirtuozowskich fajerwerków. W solówszej Leśniczówki. Gdy znajdzie wolną chwilę, najchętniej zawita kach Jack rzadko podciąga struny, koncentrując się raczej na sido Krakowa, skąd pochodziła jego babcia i gdzie 12 listopada za- le ekspresji, tworzeniu agresywnych, przesterowanych brzmień grał aż dwa świetne koncerty. Ten drugi rozpoczął się kwadrans oraz manipulowaniu sprzężeniami (Jimmi wiecznie żywy!). przed 23.00 i już po drugim utworze uświadomiłem sobie, że po- W swoim repertuarze, Jack White mocno podkreśla swoje przywinienem Państwa namówić do zawarcia bliższej znajomości wiązanie do amerykańskich korzeni. Podczas krakowskiego koncertu, po kilkunastu minutach ostrego rocka, nagle przeskoz tym nieprzeciętnym artystą. Nie przekroczył jeszcze czterdziestki, a już uchodzi za jednego czył do świata starego rock-and-rolla i muzyki country, by w fiz największych odnowicieli muzyki rockowej XXI wieku. Fani nale ponownie przypomnieć, że jest rockmanem z krwi i kości. W czasach deficytu muzycznych wizjonerów i oryginalnych rocka, zanurzeni w tym gatunku od kilku dekad, z natury sceptycznie podchodzą do najnowszych produkcji artystów młodsze- indywidualności, twórczość Jacka White’a jest dla rocka jak rego pokolenia. Słuchając nowych płyt, od razu identyfikują źródła generacyjny zastrzyk z poczwórną dawką witaminy. W dokuwszelkich stylistycznych i brzmieniowych zapożyczeń, utwier- mentalnym filmie „It Might Get Loud” (2008) trzej giganci gidzając się w przekonaniu, że wszystko co było do wymyślenia tary wymieniają się uwagami na temat techniki gry, stylistyki i swoich muzycznych doświadczeń. w tej muzyce, zostało już dawno zarejestrowane W głównych rolach Jimmy Page, The Edna płytach wielkich klasyków rocka. ge i nie przypadkiem w tym towarzyAż tu nagle, pod koniec lat 90., w Detroit, tapistwie – Jack White, który urodził się 4 lacer John Anthony Gillis, definitywnie porzuca nata po zbudowaniu przez Led Zeppelin prawę kanap i foteli dla perkusji i gitary. Na krawę„schodów do nieba…”. dzi pomiędzy amatorskim muzykowaniem a zawoW zrozumieniu fenomenu tego niedową karierą, zaprzyjaźnia się z barmanką Meg pokornego innowatora, na pewno poWhite i po ślubie (1996) przejmuje nazwisko swomoże odtworzenie jego najnowszego jej żony i staje się Jackiem. Tak narodziło się mualbumu „Lazaretto”. Mam tę płytę zyczne dziecko tej pary – duet The White Stripes. w samochodzie i za chwilę znowu jej Jack z gitarą i przy mikrofonie oraz Meg z nader posłucham… mizernym pojęciem o grze na perkusji. Już sama Jack White

WOJCIECH MIREK prezentuje

Na pluchę i słotę

Jesienne dźwięki

J

P

ZDJĘCIE: MAT. PROM

Jack White – od tapicera do milionera!

REKLAMA

ogoda bawi się z nami w berka. Najpierw listopadowe dni przypominały końcówkę sierpnia, ogrzewając nas blisko 20-stopniowym ciepełkiem, teraz zalewa nas falą marznącego deszczu, przypominając, że to naprawdę już listopad, więc kurtki, szaliki i rękawiczki należy odkopać z szaf. Co w takiej sytuacji nam pozostaje? Ja, zazwyczaj, jeśli tylko mam wolny wieczór, robię mocną herbatę z miodem i cytryną, siadam w fotelu z dobrą książką i przede wszystkim – jeszcze lepszą płytą. Tej jesieni nie może być inaczej, mimo, że kalendarz imprez do zrobienia mam gęsto wypełniony. Jest w mojej bibliotece kilka płyt, które doskonale poprawiają jesienny humor i którymi teraz z Państwem się podzielę. Zacznijmy od jednej z moich ulubionych kapel – Gov't Mule. Ich krążek z 2000 roku, zatytułowany „Life before insanity”, trudno jednoznacznie przyporządkować do określonego gatunku. Sympatyczny kwartet ze Stanów Zjednoczonych, wykonuje mieszankę bluesa, z mocnymi wpływami Pink Floyd, Black Sabbath, Deep Purple i Allman Brothers Band. Ze wspomnianej płyty, godny polecenia jest zwłaszcza utwór „Fallen down”, który z powodzeniem na swoich koncertach, wykonują spotykani często na parkowych scenach Ścigani. Kolejną płytą, którą warto przesłuchać od pierwszej do ostatniej sekundy, jest nagrana przez fenomenalnego gitarzystę i wokalistę, Johna Mayera, „Continuum”. Zawiera chyba wszystkie najważniejsze utwory tego muzyka – „Gravity”, „Slow dancing in a burning room”, czy „Belief”. Płyta została

wydana w 2006 roku, a dwa lata później powstał fenomenalny, koncertowy album „Where the light is”, będący podsumowaniem trasy promującej właśnie „Continuum”. Miłośnikom nieco lżejszych dźwięków, szczerze polecam sprawdzenie tego krążka. Zgadza się na nim wszystko. Perełką, którą bardzo trudno znaleźć na polskim rynku (swój egzemplarz ściągałem ze Stanów Zjednoczonych), a która jest pozycją obowiązkową dla fanów twórczości Allman Brothers Band, Rolling Stones, czy Jimiego Hendrixa, jest „Roadsongs”. Krążek nagrany przez mojego ulubionego gitarzystę, jednego z najlepszych na świecie, grających techniką slide – Dereka Trucksa. Tego co się dzieje na tym albumie, nie da się opisać słowami. Po prostu trzeba posłuchać. Blisko dwie godziny, momentami psychodelicznych improwizacji, na bazie fantastycznych kompozycji Dereka, jak i na utworach Roberta Johnsona, czy Jimiego Hendrixa. Jeśli tylko gdzieś znajdą Państwo to wydawnictwo – obowiązkowo trzeba je kupić. I na deser, prosto z tłoczni – najnowsza płyta Pink Floyd, „The Endless River”. Długa, składająca się z 18 utworów, jednak o tyle dziwna, że 17 z nich jest instrumentalnych i dopiero ostatni utwór, o wymownym tytule „Louder than words”, został zaśpiewany przez Davida Gilmoura. Jednak Pink Floyd, ZDJĘCIE: MAT. PROM

Rock na trawie

11

„Continuum” – świetne dzieło Johna Mayera to Pink Floyd. Płyta z gatunku tych, które trzeba mieć i od razu mówię – raczej nie nadaje się do słuchania w aucie. Dobre słuchawki i wolny wieczór, są idealne by zapoznać się z tym nagraniem. Gwarantuję, że będziecie Państwo do niego wracać. Zwłaszcza w najbliższym czasie, gdy z każdej strony, atakowani będziemy piosenką, bez której świąteczne zakupy nie mają prawa bytu. Mowa oczywiście o najbardziej znanym, świątecznym przeboju grupy Wham! „Last Christmas”.


W dobrym towarzystwie

12 Z wizytą w Westpark Bochum

Jeżdżą na rowerach, opalają się, piknikują. A jeszcze niedawno wytapiali metale. W samym sercu Bochum, jednego z większych niemieckich miast, znajduje się Westpark. To jeden z ciekawszych parków miejskich w Europie, m.in. dlatego, że zrealizowany został w miejscu, gdzie jeszcze w latach 80. ubiegłego stulecia, funkcjonowała huta.

Park w Bochum jest zbudowany na trzech poziomach, połączonych siecią schodów, skarp, murów oporowych i mostów

Westpark stał się dzisiaj ważnym punktem na mapie miejskiego wypoczynku

Na 40 hektarach, wcześniej znajdował się prężnie działający zakład przemysłowy

Dawne zbiorniki retencyjne służą dzisiaj do zbierania deszczówki

rzekształcenie parku rozpoczęło się w 1987 roku, w ramach programu rewitalizacji Zagłębia Ruhry IBA Emscher Park. Całość ma powierzchnię prawie 40 hektarów i idealnie wpisuje się we współczesne trendy projektowania parków miejskich. Obecnie w miastach brakuje wolnych przestrzeni na tworzenie nowych parków. Dlatego trzeba wykorzystywać tereny poprzemysłowe – wyjaśnia Jakub Botwina, architekt krajobrazu. – W Westpark czuć właśnie tego industrialnego ducha. Są stare hale przemysłowe, piece hutnicze, hałdy, które kontrastują z nową funkcją parku miejskiego – wypoczywającymi ludźmi i dzikim ptactwem nad brzegiem kanału – dodaje.

Park w Bochum jest zbudowany na trzech poziomach, które są ze sobą połączone siecią schodów, skarp, murów oporowych, mostów. Jeden z nich ma kształt litery S i stanowi jeden z najbardziej charakterystycznych elementów całego kompleksu. Inny to Jahrhunderthalle, ogromny poprzemysłowy obiekt, w którym odbywają się największe w regionie targi, koncerty, wystawy i inne wydarzenia artystyczne. Ważnym elementem całego parku są zbiorniki retencyjne, które – gdy jeszcze działała huta – były wykorzystywane w celach przemysłowych. Teraz zbierają deszczówkę, a ludzie chętnie szukają w nich orzeźwienia. – W poszczególnych częściach parku, krajobraz jest mocno zróżnicowany. Są miejsca, gdzie roślin-

ność jest bardzo uporządkowana, ale są też i takie, gdzie jest dzika i zarasta pozostałości dawnych budowli przemysłowych – podkreśla Botwina. Innym, szczególnie ulubionym przez najmłodszych miejscem, jest plac zabaw z dużą zjeżdżalnią w kształcie czerwonego smoka. Poza ogromem atrakcji dla dzieci, w jego okolicy można zaobserwować regularnie nasadzane drzewa oraz ciekawie uformowane żywopłoty. – Właśnie dzięki bujnej roślinności i zwierzętom, m.in. biegającym po trawnikach kaczkom, można odnieść wrażenie, że jest się na wsi, a nie w centrum ogromnej przemysłowej aglomeracji – kończy Botwina.

P

Park w otoczeniu dawnej huty powstał pod koniec lat 80. XX w.

ZDJĘCIA: JAKUB BOTWINA

Spacery przy hutniczym piecu

Łukasz Respondek

KONKURS

KONKURS

Drodzy Czytelnicy, Co miesiąc „Gazeta Parkowa” rekomenduje Państwu dobrą lekturę i szlachetną muzykę we współpracy z salonem empik działającym w Silesia City Center przy ul. Chorzowskiej 107 w Katowicach. empik zaprasza do swojego salonu, a my ponownie zapraszamy do zmierzenia się z prostymi zagadkami nawiązującymi do naszej płyty i książki miesiąca.

Wśród Czytelników, którzy nadeślą prawidłowe odpowiedzi na oba pytania, rozlosujemy dwie nagrody – książkę oraz płytę.

Odpowiedzi na pytania należy przesłać do 12 grudnia br. na adres: gazeta@parkslaski.pl. Prosimy także o podanie adresu pocztowego oraz kontaktowego numeru telefonu.

PŁYTA MIESIĄCA Ą

KSIĄŻKA K Ą MIESIĄCA Ą Magdalena Zawadzka M

Taka jestem i już! T

Oto pytania: 1. Jaki kierunek studiów ukończył Andrea Bocelli? 2. Jak nazywał się wybitny aktor – mąż Magdaleny Zawadzkiej?

Andrea Bocelli

poleca:

Wspomnienia omnienia i felietony Magd Magdaleny Zawadzkiej, jednej z najlepszych polskich aktorek, napisane lekko i z humorem. Pod tą lekkością kryje się jednak wiele głębokich przemyśleń. W wydanej wcześniej w 1999 roku książce „Kij w mrowisko” wspomnienia obejmowały tylko czas dzieciństwa, dojrzewania i młodości autorki. Tym razem Magdalena Zawadzka opowiada też o swych latach dojrzałych i o dorastaniu do dojrzałości (która przychodzi niepostrzeżenie), o traumatycznym czasie żałoby po śmierci męża, o świecie bez rodziców. A świat widziany jej oczami – fascynujący. Część trzecia to felietony pisane w latach dziewięćdziesiątych, będące wciąż przejmująco aktualne.

Opera – The Ultimate Collection

Album „Opera - The Ultimate Collection” to o powrót artysty do jjego ego pierwszych fascynacji, ulubionych arii operowych. To osobista podróż Boccellego przez świat opery. Znajdziemy tu najpopularniejsze arie tenorowe ze znanych oper takich jak Cyganeria, Tosca, Traviata, Madame Butterfly oraz Romeo i Julia. Obok nich znalazło się także najnowsze nagranie słynnej arii Nessun Dorma z Turandora Pucciniego, będącej popisową arią Bocellego podobnie jak i jego mentora Luciano Pavarottiego. Obok ulubionych arii Bocceliego z arcydzieł Pucciniego i Verdiego są tu także wspaniałe arie z francuskich oper Masseneta, Gounoda i Bizeta.