Page 1

Obrazy są próbą budowania malarskiej rekonstrukcji rzeczywistości. Tworząc tę nową rzeczywistość – odartą z dosłownych znaczeń – pokazuję jej mechanizm, jej dzianie się, w którym jest niby jakaś logika, ale której

wacław onak

ONAK

sensu nikt nie zna, bo cóż jest pewnego poza tym, że wszystko jest niepewne, nietrwałe, rwie się na strzępy. Świat jest pełen nie rozstrzygniętych zagadek... człowiek usiłuje złapać, zatrzymać na stałe jakieś prawdy, które okazują się iluzją. Buduję więc w malarstwie tę niepewność, tę nerwową zakłóconą przez człowieka przestrzeń życia, natury; to pasmo życia gdzie mieszają się rytmy biologii i rytmy ludzkie tak, że powstaje pieniąca się magma, która jednak wydaje się mieć pozory sensu. Sensu którego nie widać ale jest jakby wyczuwalny, a to pozwala żyć w bezustannym poszukiwaniu.

ONAK

Wacław Onak


ONAK


Wackowi z okazji 25-lecia pracy artystycznej | Viola, Kasia, Karina i Kornelia

Wacław Onak Urodził się 1958 roku w Tarnowie. Ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Krakowie. Dyplom na Wydziale Malarstwa w pracowni prof. Juliusza Joniaka. Uprawia malarstwo sztalugowe. Swoje prace prezentował na wystawach indywidualnych i zbiorowych w kraju i za granicą. Jego obrazy znajdują się w zbiorach prywatnych w Belgii, Niemczech, Francji, Hiszpanii, Japonii, Anglii, Szwecji, USA, Brazylii, Australii i w Polsce.

Was born in 1958 in Tarnów. He graduated from the Academy of Fine Arts in Cracow, and obtained a diploma at the Painting Faculty at the studio of professor Juliusz Joniak. He pursues easel painting. He showed his works at individual and collective exhibitions in Poland and abroad. His paintings are found in private-owned collections in Belgium, Germany, France, Spain, Japan, Great Britain, Sweden, Brazil, Australia and Poland.

2


Gdy maszyna parowa zaczęła popędzać świat ku czemuś co dziś nazywamy cywilizacją, gdy koń stał się również koniem mechanicznym, gdy człowiek stał się masą lub choćby trybikiem, gdy stare smaki i gusty więziły pędzle i  czyny, coś się stać musiało. Biedny na ogół artysta – towarzysz pana

drzewa, kwiaty, łąki…

w podróżach do wód, który chorował na bronchit lub wstydliwie – szukał i odnajdywał swoje katharsis, swój świat… w słońcu. Atlantyckie czy Lazurowe Wybrzeże, Zatoka Neapolitańska, wybrzeża Hiszpanii, Turcji i  Afryki

...właściwie wszystko jest tu jedną masą, jednolitym, zielonym gąszczem

Północnej, wszystko co miało więcej natury pełnej światła, ciepła ale i cie-

bez skrawka nieba. Ale dlaczego tę zieleń nazywać zielenią? Nie ma tu ja-

nia, wody, stało się sanatorium dla skołowanego artysty, który miał dość

kiejś zwartej barwnej jednolitości. Ta całość drga blaskiem ciepłego światła,

wszystkiego – kanonów, jedynie słusznych zasad i nakazów. Chciał być

nigdy – nigdzie jednakowego. Czy materia tej masy jest wynikiem horror

wolnym! Szukał wolnej natury i innego świata. Odnajdywał go w naturze

vacui, czy potrzebą dekoracyjnego nagromadzenia różnorodności kształ-

i w innościach formy japońskich drzeworytów, które jako „zapchaj dziury”

tów, form, kolorów, plam i rytmów? Tu jest druga połowa września. Liście,

docierały teraz do Europy wraz z delikatną ceramiką, ale i w wyprawach do

gałęzie, kwiaty, łodygi, trawy. Skrawki wody wielobarwnie i różnokształtnie

zaoceanicznych wysp. Dość wielkich tematów i motywów, salonów miesz-

zarastającego stawu napełnionego lustrzanym odbiciem wiotkich, niema-

czańskich i Paryskich! Tu świeci słońce! Naprawdę, tu świeci inaczej. Jest

terialnych a dosadnych, barwnych obecności – zapowiedzi nadchodzącej

go tyle, że posiada moc przemiany czerni i szarości cieni w błękity i fiolety.

jesieni. Wszystko tu przypomina raj, wiosnę i letnie nasycenia. Teraz czeka

Gdy miesza się z parą morza, gdy odbija się w  wodach, gdy przenika to

na odpoczynek, by znów, omal za chwilę zalśnić z niespotykaną energią.

wszystko, staje się jak tęcza, jest nią wszędzie, na wszystkim i we wszyst-

Wydaje się nawet, że ten stan rzeczy trwa tu zawsze, że tego świata nie do-

kim. Taki świat daleki od rozterek egzystencjalnych, światopoglądowych,

tyczą bezlistne, wietrzne i deszczowe depresje, że nic tu nie marnieje i nie

religijnych, obyczajowych i bądź jakich stał się „nowym” /raz na parę wie-

zamarza tylko przeistacza się w kolejny życiodajny, bujny stan rzeczy. Patrzę

ków/ doświadczeniem, doznaniem artysty. Nie pochyleni do ziemi chłopi

na ten świat z niebem odbitym w plamach na wodzie codziennie, niekiedy

zbierający ziemniaki, a chwila słonecznego i malarskiego żaru poprowadzi-

po kilka razy. To ogród w Giverny, miejsce Claude Moneta, jego do ostatnich

ły wspólnie wielu malarzy.

dni najżyźniejsza pustelnia, fotografia tego miejsca, która udaje jego obrazy. Frederic Bazille, Eugene Boudin, Gustave Caillebotte, Mary Cassat, Paul Cenić i uprawiać w sztuce logikę miary i rozumu, czy bezgranicznie oddać

Cezanne, Edgar Degas, Paul Gauguin, Jean Guillaumin, Johan Jongkind,

się porywom wzruszenia? Po której stronie być, za którą się opowiedzieć?

Edouard Manet, Claude Monet, Berta Morisot, Camille Pissarro, Pierre Re-

Stać się, być światkiem chwili, czy przemyślnego zamiaru? Odwieczny kon-

noir, Alfred Sisley, Henri de Toulouse-Lautrec, James Whistler, Ignacio Zu-

flikt, starszy niż batalia Salonu Odrzuconych /impresjonistów/ z Salonem Pa-

longa potem Vincent van Gogh, George Seurat, Paul Siniac, Henri Cross,

ryskim, niż spór „rubensistów” z „poussinistami”, weneckiej z florencką szkołą

Henri Matisse, Maurice de Vlaminck, Andre Derain, Jean Puy, Henri Man-

sztuki. Odwieczny i obecny w każdym człowieku. Generalnie, zawsze z jakie-

guin, Charles Camoin, Georges Rouault, Aleksiej Jawlensky, Raoul Dufy,

goś powodu. Może nim być zarówno pycha rozumu jak i oszalała energia.

Pierre Bonnard, Georges Braque i jeszcze Ernest Kirchner, Emil Nolde, Karl

Kiedyś, czegoś ma się już dość! Gdy karykatura rozumu lub beztroski prowa-

Schmidt-Rottluff, Max Pechstein i inni, i ci w między czasie, i ci, o których

dzi do nieszczęścia całe państwa, poszczególne narody, grupy ludzi czy poje-

milczą podstawowe /lub zaprawione duchem wyższości narodu nad na-

dynczego człowieka. Artysta to ktoś taki, kto czuje więcej, mocniej, dosadniej.

rodem/ słowniki historii sztuki, wszyscy oni zanurzeni w świetle wysła-

Bywa, że czuje wcześniej od innych. Jego sztuka coś przeczuwa, zapowiada.

wiali KOLOR, czasem utożsamiali go z barwą, inni z  siłą ekspresji. To on

Jest reakcją na dotkliwość stanu rzeczy, jest też alternatywnym światem.

był tu źródłem i sensem jednocześnie. Do miejsca, w  którym wrzało nie

4


tylko kolorem, do Paryża, dojechał świat cały tych co chcieli. Sztuka, ma-

przez Juliana Fałata w 1897 roku Akademii, w której Stanisławski prowadził

larstwo, było ich jedynym sensem. Wewnętrznie nie mieli innego wyjścia.

własną „impresjonistyczną” szkołę krajobrazu. O prawo do studiowania w Pa-

Ponad 300 artystów z Polski osiadło tu wówczas na chwilę lub na zawsze.

ryżu starał się wówczas w imieniu studentów Józef Pankiewicz. Namówił do

Niektórzy przyjęli francuskie obywatelstwo. Wielu odnosiło sukcesy w ofi-

wyjazdu grupę studentów mając nadzieję na to, że uda się na stałe stworzyć

cjalnych konkursach: Anna Bilińska-Bohdanowicz, Józef Chełmoński, Stani-

w Paryżu filię krakowskiej Akademii by „naoczne” móc studiować sztukę.

sław Szukalski, Rafał Malczewski i pół wieku po nich Jan Lebenstein. Ludwik

Józef Czapski, Jan Cybis, Artur Nacht, Zygmunt Waliszewski, Seweryn Bo-

Markus stał się Louis Marcoussis’em. Propagując kubistyczne założenia no-

raczek, Hanna Rudzka-Cybisowa, Zofia Lipińska, Joanna Strzałecka, Janusz

wego malarstwa stał nie tylko na straży wielkiego talentu swojej żony Alicji

Strzałecki, Dorota Berlinerblaumówna, Piotr Potworowski tworzą Komitet

Halickiej, także lub przede wszystkim Picassa i Braque’a. Ci co współtwo-

Paryski. Niektórzy z nich wracają na parę lat przed 1939 rokiem do kraju.

rzyli wielki tygiel artystyczny Ecole de Paris, międzynarodową społeczność

Wielu z nich, „kapistów”, staje się pedagogami w całym kraju; w Warszawie,

artystów absorbowali zdobycze wielu powstałych lub rodzących się kie-

Krakowie, Sopocie /potem w Gdyni, dziś w Gdańsku/ i Wrocławiu. Wycho-

runków artystycznych, po impresjonizmie i postimpresjonizmie, ekspresjo-

wują postkapistów, tworząc kontynuację kolorystów. Uczniem, studentem

nizm, fowizm i nabizm ze wspomnianym kubizmem włącznie. Wśród nich:

paryskiej filii Akademii był Czesław Rzepiński. Po latach czterokrotny rektor

Sasza Blondel, Henryk Hayden, Mojżesz Kisling, Simon Mondzain, Mela Mu-

ASP stał się wraz z profesorem Jerzym Fedkowiczem nauczycielem Juliusza

ter, Zygmunt Landau, Eugeniusz Zak, Leopold Gottlieb, Joachim Weingart,

Joniaka. Studentem u profesora Joniaka był Wacław Onak.

Roman Kramsztyk, Henryk Epstein, Zygmunt Menkes, Erno Erb, Rajmund Kanelba i wielu innych. A impresjonizm w Polsce, o którym w prasie polskiej

Proszę o wybaczenie za ten historyczny, uproszczony do granic przyzwo-

pisano w 1883 roku z okazji śmierci Maneta? Aleksander Gierymski, Włady-

itości wypis dynastyczny. Moją intencją jest wskazanie lub zaledwie przy-

sław Podkowiński, Józef Pankiewicz, Leon Wyczółkowski także Władysław

pomnienie zasadniczej zależności pomiędzy malującymi ludźmi wtedy

Chełmoński rozjaśniając paletę poszukiwali wzbogacenia kolorystycznego

gdy tych wiąże ze sobą pasja widzenia, sens przeżycia, radość pozostawia-

swych płócien poprzez obserwację tego co przenika materię, odbarwia lo-

nia nam w wyniku tego jakichś śladów, znaków wrażliwości, które zawsze

kalny kolor związując go ze światłem, silnym światłem słońca, jego refleksu

znajdują swych tropicieli i kontynuatorów. I bez znaczenia jest tu to, że dla

i niespodziewanie barwnego półświatła, także cienia. Tadeusz Makowski,

jednych istotnym stał się urok-wdzięk rozmigotanej w słońcu palety, potem

Władysław Ślewiński, Olga Boznańska przyjeżdżają i wyjeżdżają ostatecznie

obrazu poprowadzonego 167 spisanymi, pointylistycznymi zasadami, a dla

wybierając Bretanię lub Paryż. Kto z nas wie jak wyglądało ponad 30 płó-

drugich krzyk upału doprowadzony do szaleństwa. Dzikie Bestie fowizmu

cien wysłanych przez Stanisława Wyspiańskiego z Paryża do Polski? – Nikt.

wyrażały ostatecznie swoje emocje, podczas gdy ekspresjoniści niemieccy

Nie dotarły, a ślad po nich zaginął. Możemy się tylko domyślać skoro o jego

interesując się bardziej przesłaniem niż zagadnieniami formalnymi obrazu

wystawionych pastelach tak pisał w 1894 roku Zygmunt Parvi, recenzent

uderzali w równie gwałtowne tony. Bo kolor był od zawsze istotną cechą

warszawskiego Przeglądu Tygodniowego: „(...) Do wad impresjonistycz-

wyrazową tych, którzy lubili malować.

nych zaś należy sposób malowania taki, że z daleka patrząc, doznajemy wrażenia najwyśmieniciej podchwyconej natury. Z bliska nie sposób na nie

Wskazałem, przypominając zaledwie kilka nazwisk, na źródło z jakiego czer-

patrzeć, artysta bowiem nie przebiera w kolorze; prawie wszystkie jego

pali pradziadowie, dziadkowie wreszcie ojcowie takich malarskich zjawisk jak

postacie mają niebieskie włosy, pąsowe oczy oraz fioletowe policzki (...)”

to, dziś sygnowane nazwiskiem ONAK.

Kto z nas jest w stanie wyobrazić sobie „skutki” jego „impresyjnego” malowania gdyby dowody tej fascynacji dotarły do Krakowa. Przełamanie dotąd

„(...) lubisz to robić? – zapytał profesor studenta

historyzującej krakowskiej szkoły nastąpiło nie tylko dzięki paryskiej przygo-

lubię – usłyszał w odpowiedzi

dzie Jana Stanisławskiego z dywizjonizmem lecz za sprawą zreformowanej

lubi, to co to za praca? – pomyślał przez chwilę przypadkowy słuchacz. (...)”

5


Jakie jest malarstwo Wacława Onaka? Myślę, choć może zmyślam, że po-

Obrazy Wacława Onaka stawały się takimi właśnie, nie dlatego, że był dobrym

czątkiem Jego malarstwa nie było doznanie natury zapisane własnoręcznie

uczniem, studentem, że wybrał sobie „barwną” drogę dla swojego malowania,

szkicem na kartce papieru. Była nim sama sztuka i przeżywanie sztuki. Może

lecz dlatego, że Jego malowanie było i jest Jego i w nim samym całym świa-

nieduża, w dodatku kiepska reprodukcja, błyszcząca dla niego nawet wtedy

tem. Drzewa, kwiaty, łąki, owoce, warzywa, niekiedy pejzaże /nie zawsze pol-

gdy zjawiała się na niedoskonałym papierze ówczesnej gazety. Oczywiście,

skie/ malowane są intensywnością chromatycznego nasycenia całej palety.

zmyślam. Ale do rzeczy. Sądzę, że mógł być pod urokiem czyjegoś obrazu,

Onak maluje orkiestrą symfoniczną, całym kołem barw. Użyta, złożona plama

zobaczył w nim, czy poprzez niego cały swój niewypowiedziany dotąd, nie-

barwna prowadzi nas do sensualnych odczuć. Swoboda ręki artysty dodaje

wyrażony świat, który był mocny, silny nasyceniem, wszystko w nim zamie-

lekkości formom, nawet wtedy gdy Jego płótna pełne są niemal cielesnej

niało się we wszystko, materia w materię, kolor w barwy, linia owijała plamę

materii malarskiej. Pędzel, szpachla, własna dłoń wszystko może być tu narzę-

by gdzieś zniknąć, przemienić się jak kameleon. Widać było odważne po-

dziem, jeśli jest taka potrzeba. Potrzebą w malarstwie Onaka jest emocja, ro-

ciągnięcia pędzla... a motyw? Ten był najmniej istotny, liczyło się Malarstwo.

dzaj współdoznawania tego co radosne. Niektóre Jego płótna „opierają” swój

Przyjrzał się naturze oczami sztuki. Może nawet pomyślał – to natura naśla-

motyw o płaszczyznę. Są malowane podobnie jak kwiaty, rośliny, ze swadą

duje sztukę. /I choć boję się na samą myśl, co by Pan Bóg na to powiedział,

materii i koloru, ale posiadają jeszcze inną cechę. Jest nią rodzaj dynamicznego

– znamy biblijny opis Bożego zadowolenia i akceptacji kolejnych dzieł. Bóg

ładu jaki tworzą pasowo, rytmicznie ustawione przy sobie, prostokątne formy.

wiedział, że są dobre i tworzył dalej./ Tak powstawał świat.

Mogłyby być domniemanym płotem, są postawieniem obrazu w stan, który nazwałbym beziluzyjną przestrzennością. W nich zaczyna się inna rzeczywi-

Jak rodziły się kolejne płótna Wacława Onaka? Musiał zobaczyć nie tylko in-

stość malarska dotykająca już nie tyle wrażeń, a zamysłów z nimi związanych.

spirującą reprodukcję. Musiał spotkać człowieka. Może kogoś z rodziny, przy-

Jednym słowem, te z ogromną kulturą malarską, hojnie malowane fragmen-

jaciela, nauczyciela. Ten zobaczył jego barwny świat i postanowił mu pomóc

ty natury, świata danego nam przed oczy są ku doznaniom dobrym. Są!

go rozwijać; nie z powodu, iż tarnowskie środowisko malarzy od zawsze ceniło sobie malarstwo w malarstwie. Dostrzegł nietuzinkowy zamiar, zaintere-

...a jeśli już za oknem, nie ma wyjścia bo mieszka się „tu i teraz” i zagarnia nas

sowanie przeradzające się w pasję. Z czasem, z coraz to lepszego świata, już

taki zły, głupi świat to ten inny należy sobie stworzyć. Najlepiej na początek

nie tylko świata niezłej reprodukcji lecz krajobrazu, martwej i „żywej” natury

w sobie samym. I mieć zawsze radość z ogrodu Moneta.

powstawały kolejne obrazy. Zaczął studiować w krakowskiej Akademii i dość szybko znalazł w niej swoje miejsce. Była nim pracownia Juliusza Joniaka. To

Adam Brincken | luty 2011

były dobre lata. Malowali tam wszyscy, młodsi z tyłu, starsi bliżej motywu. Pracownia była na końcu długiego, dziś już nieistniejącego korytarza na pierwszym piętrze. Inne były wyżej i jeszcze wyżej. Malujący tam mieli szczęście nie rozpraszania się i spokój za podwójnymi drzwiami. Profesor zapewne mówił o świetle, o jego radosnej mocy sprawczej. Sam wyjeżdżał prawie każdego roku w okolice Nicei z paczkami blejtramów – więc wiedział co mówi. Mówił i  wskazywał na muzyczność, polifoniczność zestawień, na dźwięk koloru. A jednocześnie na dwie jeszcze rzeczy: na konstrukcję światła i obrazu, na niezmierzoną, zawsze oryginalną w spojrzeniu każdego, efemeryczną substancjalność zjawisk.

6


Toskania 2007 olej na płótnie 24 x 30 kolekcja prywatna

7


PejzaĹź 1991 olej na dykcie 30 x 20 kolekcja prywatna

9


Sosna 2001 olej na płótnie 37 x 20 kolekcja prywatna

10


Drzewo zimowe 1993 olej na dykcie 30 x 20 kolekcja prywatna

11


Drzewa 2003 olej na dykcie 20 x 14 kolekcja prywatna

12


Magnolia 2003 olej na płótnie 26 x 34 kolekcja prywatna

13


Sosna

Łąka

2004 olej na płótnie 30 x 45 kolekcja prywatna

2005 olej na płótnie 40 x 40 kolekcja prywatna

14


15


Drzewo oliwne 1994 olej na płótnie 75 x 60 kolekcja prywatna

16


Łąka ? olej na dykcie 27 x 17 kolekcja prywatna

17


Róże ? olej na płótnie 40 x 40 kolekcja prywatna

18


Łąka 2004 olej na płótnie 40 x 40 kolekcja prywatna

19


Róże 2002 olej na płótnie 50 x 50 kolekcja prywatna

20


Pelargonie 1999 olej na płótnie 26 x 21 kolekcja prywatna

21


Nasturcje 2010 olej na płótnie 25 x 25 kolekcja prywatna

22


Begonie 1990 akwarela 23 x 29 kolekcja prywatna

23


Begonia 2008 olej na płótnie 60 x 40

24


Jarzębina 2010 olej na płótnie 24 x 30

25


Słoneczniki 2010 olej na płótnie 3 x 60 x 30 tryptyk kolekcja prywatna

27


Słoneczniki 2001 olej na płótnie 78 x 58 kolekcja prywatna

28


Malwy 2008 olej na płótnie 38 x 38 kolekcja prywatna

29


Magnolia 2001 olej na płótnie 21 x 26 kolekcja prywatna

30


Malwy 2003 olej na płótnie 22 x 29 kolekcja prywatna

31


Łąka 1994 olej na dykcie 34 x 30 kolekcja prywatna

32


Magnolia 2002 olej na płótnie 25 x 30 kolekcja prywatna

33


Granaty 2010 olej na płótnie 30 x 60

35


Piwonia 2005 olej na płótnie 20 x 32 kolekcja prywatna

36


Storczyki 2002 olej na płótnie 15 x 15 kolekcja prywatna

37


Cebule 2010 olej na płótnie 24 x 30 kolekcja prywatna

38


Magnolia 2010 olej na płótnie 19 x 14 kolekcja prywatna

39


Martwa natura ze słonecznikiem 2010 olej na płótnie 60 x 30

41


Martwa natura z magnolią 2001 olej na płótnie 65 x 55 kolekcja prywatna

42


Cebule 2001 olej na dykcie 15 x 20 kolekcja prywatna

43


Kosz z jabłkami 2010 olej na płótnie 50 x 60

44


Martwa natura 2009 olej na płótnie 68 x 88 kolekcja prywatna

45


Muszle 2002 olej na płótnie 22 x 28 kolekcja prywatna

46


Bażanty 2002 olej na płótnie 38 x 48 kolekcja prywatna

47


Martwa natura z jabłkami 2001 olej na dykcie 24 x 24 kolekcja prywatna

48


Tulipany 2006 olej na płótnie 40 x 50 kolekcja prywatna

49


Tulipany 2006 olej na płótnie 40 x 50 kolekcja prywatna

50


Martwa natura granatowa 2008 olej na płótnie 50 x 70

51


Akt 1999 olej na dykcie 15 x 21 kolekcja prywatna

52


Akt 1991 olej na płótnie 45 x 42 kolekcja prywatna

53


Akt

Akt

? olej na płótnie 27 x 17 kolekcja prywatna

2005 olej na dykcie 18 x 13 kolekcja prywatna

54


Akt

Akt

2009 olej na płótnie 24 x 15 kolekcja prywatna

? olej na dykcie 23 x 10 kolekcja prywatna

55


Akt 2000 olej na dykcie 30 x 23 kolekcja prywatna

56


Akt 2003 olej na dykcie 23 x 14 kolekcja prywatna

57


Wydawca wyraża gorące podziękowania wszystkim, którzy przyczynili się do realizacji tego wydawnictwa, w szczególności prywatnym kolekcjonerom, którzy umożliwili reprodukcję dzieł.

Główny Partner Wydania | Karpacka Spółka Gazownictwa | www.ksgaz.pl

Partnerzy wydania | Azoty Tarnów | www.azoty.tarnow.pl | Gminne Centrum Kultury i Bibliotek | www.gckib.pl

pomysł i koncepcja katalogu Violetta Onak Fotografie Hubert Burzawa Projekt, skład, druk grupa tomami Wydawca grupa tomami | www.tomami.pl

© grupa tomami, Kraków 2011

ISBN 978-83-60246-83-2


MeCeNaS KULtUry | GłóWNy PartNer WydaNIa

PartNerzy WydaNIa


Obrazy są próbą budowania malarskiej rekonstrukcji rzeczywistości. Tworząc tę nową rzeczywistość – odartą z dosłownych znaczeń – pokazuję jej mechanizm, jej dzianie się, w którym jest niby jakaś logika, ale której

wacław onak

ONAK

sensu nikt nie zna, bo cóż jest pewnego poza tym, że wszystko jest niepewne, nietrwałe, rwie się na strzępy. Świat jest pełen nie rozstrzygniętych zagadek... człowiek usiłuje złapać, zatrzymać na stałe jakieś prawdy, które okazują się iluzją. Buduję więc w malarstwie tę niepewność, tę nerwową zakłóconą przez człowieka przestrzeń życia, natury; to pasmo życia gdzie mieszają się rytmy biologii i rytmy ludzkie tak, że powstaje pieniąca się magma, która jednak wydaje się mieć pozory sensu. Sensu którego nie widać ale jest jakby wyczuwalny, a to pozwala żyć w bezustannym poszukiwaniu.

ONAK

Wacław Onak

onak  

onak, wacek, mal