Page 1

Anioły i demony – inwestycje w innowacje

Zeus i jego wielka moc

NUMER 1 (32) STYCZEŃ 2014

NAUKA / TECHNOLOGIE / GOSPODARKA / CZŁOWIEK

Co pocznie poczta?


Spis treści: 4 POD PATRONATEM 6 OPINIE 8 PREZENTACJE 12 TRENDY 14 TRENDY 16 KREATYWNI 18 KREATYWNI 20 KREATYWNI 26 FINANSE 28 NA CZASIE 38 NA OKADCE 40 TECHNOLOGIE 48 EDYTORIAL

Powtórka z Żarnowca? Zapraszamy na Giełdę Wynalazków Elektrownia atomowa w Polsce - powstanie czy nie? Klucz rozwoju

Handel mobilny w 2014 roku W Chinach nie oznacza najtaniej Technologiczna walka z wykluczeniem społecznym Wyśniony biznes Biznes w koszu...

Anioły i demony – inwestycje w innowacje Rząd przyjął Program Operacyjny Inteligentny Rozwój Co pocznie poczta? Zeus i jego wielka moc

Wydawca:

Fundacja dla Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica w Krakowie

Jerzy KICKI

Prezes Fundacji dla AGH

Artur DYCZKO

Dyrektor działu wydawniczo-kongresowego Fundacji dla AGH Dyrektor Zarządzający Projektu Teberia

Jacek SROKOWSKI Redaktor naczelny jsrokowski@teberia.pl

Biuro reklamy: reklama@teberia.pl

Studio graficzne:

Tomasz CHAMIGA

tchamiga@teberia.pl

Adres redakcji:

Fundacja dla Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica w Krakowie, pawilon C1 p. 322 A Al. Mickiewicza 30, 30-059 Kraków tel. (012) 617 - 46 - 04, fax. (012) 617 - 46 - 05 e-mail: redakcja@teberia.pl, www.teberia.pl f-agh@agh.edu.pl, www.fundacja.agh.edu.pl NIP: 677-228-96-47, REGON: 120471040, KRS: 0000280790

Konto Fundacji:

Bank PEKAO SA, ul. Kazimierza Wielkiego 75, 30-474 Kraków, nr rachunku: 02 1240 4575 1111 0000 5461 5391 SWIFT: PKO PPLPWIBAN; PL 02 1240 4575 1111 0000 5461 5391 Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń. © Copyright Fundacja dla AGH Wszelkie prawa zastrzeżone.Żaden fragment niniejszego wydania nie może być wykorzystywany w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy.


EDYTORIAL Niedokończona budowa głównego budynku Elektrowni Jądrowej Żarnowiec (fot. Michał Kotas)

Powtórka z Żarnowca? Rząd przyjął program dotyczący energetyki jądrowej w Polsce. Z pozoru wygląda on klarownie, bo zostały w nim dość jasno rozpisane etapy jego realizacji. W efekcie w 2024 roku powinniśmy doczekać się pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. Problemów może jest i kilka, ale zasadniczy jest jeden - skąd na budowę elektrowni wziąć pieniądze? Żywo przypomina to sytuację z lat 80, kiedy to w pomorskim Żarnowcu stanąć miała pierwsza polska atomówka. Stanęły nawet fundamenty, ale budowli dokończyć się nie udało z braku środków finansowych. 50 miliardów jakie kosztować ma siłownia o mocy 3000 MW to kwota wręcz niewyobrażalna w polskiej rzeczywistości. Głowi się zatem prezes PGE, na którym spocząć ma obowiązek inwestora, skąd wziąć taką kasę, skoro już wie, że na pomoc finansową Państwa liczyć nie może. Głowią się i inni, wszak problem to poważny. Już pojawiają się głosy politycznych oponentów, iż może pieniądze te wykorzystać na rozwój energetyki odnawialnej.

Z innej strony słychać postulaty, by w oparciu o nie rozwijać nowoczesną energetykę konwencjonalną. No, ale chwilę, o jakich pieniądzach my mówimy skoro już ustaliliśmy, że ich nie ma? Po co więc cała ta dyskusja z jednej strony i ambitne plany z drugiej, skoro nikt nie potrafi odpowiedzieć na podstawowe pytanie - skąd wziąć kasę?

Teberia 1/2014

Jakub Michalski

4


Teberia 1/2014

5


POD PATRONATEM

Pod patronatem Teberii Zapraszamy na Giełdę Wynalazków

W

dniach 11 – 12 lutego Stowarzyszenie Polskich Wynalazców i Racjonalizatorów już po raz 21 organizuje retrospektywną imprezę o nazwie „XXI Giełda Wynalazków nagrodzonych na światowych wystawach i targach innowacji w 2013 roku”, której jednym z patronów medialnych jest Teberia. Wystawa odbędzie się w Centrum Konferencyjnym, będącym częścią Centrum Nauki Kopernik. Miejsce to jest szczególne, ponieważ jak żadne inne w Polsce kojarzy się z innowacyjnością, wynalaz-

kami i odkryciami, a także szeroko pojętym rozwojem nauki. Współorganizatorem Giełdy Wynalazków jest firma Eurobusiness-Haller. Podobnie jak w latach ubiegłych impreza została objęta honorowymi patronatami Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Ministerstwa Gospodarki, Rady Głównej Instytutów Badawczych i Naczelnej Organizacji Technicznej. Do udziału w Giełdzie zapraszani są przedstawiciele akademickich środowisk naukowych, instytutów badawczych

Teberia 1/2014

6


a także firm prywatnych, uczniowie, studenci, doktoranci oraz przedstawiciele przemysłu, których innowacyjne rozwiązania otrzymały medale i inne wyróżnienia na światowych wystawach wynalazków w 2013 roku, organizowanych między innymi w Brukseli, Norymberdze, Seulu, Tajpej, Makau, Pradze, Sewastopolu i Kuala Lumpur, a co za tym idzie zyskały atencję i uznanie na arenie międzynarodowej. Podczas ubiegłorocznej edycji Giełdy przedstawiono ponad 170 projektów, głównie z dziedziny ekologii, chemii, biologii, elektroniki, technik medycznych, mechaniki, budownictwa i informatyki. Pierwszego dnia imprezy będzie miała miejsce Ceremonia wręczania dyplomów Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa

Wyższego laureatom wystaw i targów wynalazczości w roku 2013. W otwarciu wystawy oraz w całej Ceremonii uczestniczyć będą, jak co roku, przedstawiciele Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Ministerstwa Gospodarki, Urzędu Patentowego RP, Federacji Stowarzyszeń Naukowo-Technicznych NOT, Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, a także prasy, radia i telewizji. Następnie odbędzie się zwiedzenie stoisk wystawienniczych przez gości honorowych oraz media. Drugiego dnia wystawy, czyli 12 lutego każdy zainteresowany będzie miał okazję odwiedzić Giełdę i zapoznać się z prezentowanymi przez uczestników wystawy innowacyjnymi rozwiązaniami technologicznymi. Wstęp dla zwiedzających jest bezpłatny. Głównym celem wystawy jest promocja osiągnięć i międzynarodowych sukcesów jednostek sfery nauki, innowacyjnych podmiotów gospodarczych oraz indywidualnych wynalazców poza środowiskiem naukowym, zwiększenie zainteresowania przedsiębiorców polskimi rozwiązaniami naukowo-technicznymi oraz produktami innowacyjnymi, a także uhonorowanie medalistów targów wynalazczości za ich międzynarodowe sukcesy. Na Giełdzie zostaną przedstawione wyroby i technologie zaawansowane w procesie badawczo-wdrożeniowym lub gotowe do wdrożenia i komercjalizacji.

Teberia 1/2014

7


OPINIE

Elektrownia atomowa w Polsce - powstanie czy nie?

Rząd 28 stycznia 2014 r. przyjął uchwałę w sprawie przyjęcia Programu Polskiej Energetyki Jądrowej (PPEJ). To wcale nie oznacza, że elektrownia jądrowa w Polsce powstanie. Poniżej prezentujemy głosy ekspertów: prof. Władysław Mielczarski spodziewa się, że elektrownia jądrowa raczej nie powstanie, całkowicie odmienne stanowisko prezentuje prof. Andrzej Strupczewski.

Teberia 1/2014

8


Energia elektryczna z nowych elektrowni jądrowych w Wielkiej Brytanii ma kosztować 92,5 funta za MWh, ale i tak jest ona około 30 proc. tańsza niż byłby w Polsce, bo tam istnieje infrastruktura wody chłodzącej i systemu elektroenergetycznego, podczas gdy u nas to tzw. “green field project”. Trudno sobie wyobrazić energię elektryczną z elektrowni jądrowych pod 600-700 zł za MWh na rynku, gdzie obecna cena wynosi około 200 zł za MWh, a koszt energii z nowych elektrowni konwencjonalnych nie przekracza 250 zł MWh. Energetyka jądrowa to kosztowna i nienowoczesna technologia. Kraje takie jak Niemcy likwidują elektrownie jądrowe stawiając częściowo na źródła odnawialne, ale głównie na węgiel brunatny, a w przyszłości na gaz. Kraje, które zbyt mocno postawiły na energetykę jądrową, jak Francja ,będą miały olbrzymie problemy z odbudową starzejących się elektrowni, co będzie bardzo obciążało ich gospodarkę.

Elektrownia raczej nie powstanie

Prof. Władysław Mielczarski, Politechnika Łódzka: Szanse na budowę elektrowni jądrowej są coraz mniejsze. Olbrzymie koszty budowy sięgające nawet 40 mld zł dla jednego bloku oraz wysoka cena energii z tego typu instalacji dają małe szanse na uzyskanie finansowania.

Zwolenników i przeciwników atomu pogodzi coraz tańszy i łatwiej dostępny gaz ze źródeł konwencjonalnych i niekonwencjonalnych. Kiedy za kilka lat przypłyną tankowce z gazem, ceny w Europie spadną do 200-250 USD za 1000 m3. Wtedy nikt nie będzie myślał o atomie. Elektrownie atomowe mogłoby uratować tylko restrykcyjne porozumienie klimatyczne i podniesienie kosztu pozwoleń na emisje CO do około 70 euro za tonę, ale na to raczej się nie zanosi. >>>

Teberia 1/2014

9


OPINIE Wydobycie węgla z obecnie eksploatowanych pokładów będzie maleć. Musimy bowiem przy wydobyciu węgla schodzić coraz głębiej, poniżej 1000 metrów, co oznacza wysokie temperatury, ciężką pracę górników, trudności techniczne i rosnące koszty wydobycia. Już obecnie Polska importuje netto około 6 milionów ton węgla rocznie.

Elektrownia na pewno powstanie

dr inż. Andrzej Strupczewski, prof. nadzw. Narodowe Centrum Badań Jądrowych: W Polsce elektrownia jądrowa na pewno powstanie, ponieważ jest to stabilne źródło energii nie emitujące zanieczyszczeń, w tym i CO2, chociaż koszty jej budowy są wysokie. Aby je w pełni pokryć i zagwarantować zwrot z kapitału w Wielkiej Brytanii dla nowego bloku jądrowego Hinkley Point C rząd z  inwestorem ustalili stałą cenę energii, która będzie odbiera z elektrowni, na poziomie 92,5 funtów. Taką cenę elektrownia będzie otrzymywała przez 35 lat. Dziś ta cena wydaje się bardzo wysoka, ale za lat 10 już tak wysoka nie będzie a za lat 20 będzie być może wręcz niska. Elektrownie jądrowe buduje się co najmniej na 60 lat, więc warto o tym pamiętać. W Polsce koszty budowy mogą być niższe. Warto przy tym porównać, że energia z morskich farm wiatrowych kosztuje w Niemczech 190 euro za MWh.

Wprowadzanie odnawialnych źródeł energii jest możliwe tylko w ograniczonym zakresie, bo nie można liczyć na stałą siłę wiatru, a słońca w nocy nie ma. Wyrównywanie braku wiatru przez hydroelektrownie jest możliwe tylko przez parę godzin, bo w Polsce pojemność zbiorników wodnych jest mała, a do Norwegii dysponującej hydroenergią mamy daleko. Ponadto energia elektryczna z wiatraków i paneli słonecznych jest dużo droższa od energii z elektrowni systemowych. Cena jaką płacą Niemcy lub Duńczycy za kWh jest dwukrotnie wyższa od ceny jaką płacą Francuzi.

źródło: wnp.pl

Dzięki taniemu paliwu jądrowemu eksploatacja elektrowni jądrowej jest bardzo tania, w przeciwieństwie do elektrowni wykorzystujących inne paliwa. Teberia 1/2014

10


Teberia 1/2014

11


PREZENTACJE

Klucz

rozwoju KGHM Polska Miedź S.A i  Narodowe Centrum Badań i Rozwoju wspólnie finansują badania i rozwój (B+R) w przemyśle metali nieżelaznych.

R

usza pierwszy z trzech konkursów w ramach Wspólnego Przedsięwzięcia CuBR, które jest efektem współpracy Narodowego Centrum Badań i Rozwoju oraz KGHM Polska Miedź S.A. Budżet pierwszego konkursu to 30 mln zł. Przedsięwzięcie Zrównoważony rozwój przemysłu metali nieżelaznych z wykorzystaniem innowacyjnych technologii – CuBR powstało dzięki zawarciu pierwszego w Polsce porozumienia dotyczącego finansowania B+R w przemyśle pomiędzy rządową agencją, a międzynarodową korporacją. Na badania naukowe, prace rozwojowe i działania wspierające transfer ich wyników do przemysłu każdy z partnerów przeznaczy po 100 mln zł. – W dobie globalnej konkurencji inwestowanie w B+R to obowiązek nie tylko państwa, ale przede wszystkim przedsiębiorców i przedstawicieli przemysłu. Ten program to efekt modelowej współpracy sektora publicznego i prywatnego:

przedsiębiorca nie tylko współfinansuje etap B+R, ale inicjuje określone prace badawczo-rozwojowe, deklarując przy tym czynny udział na etapie wdrożenia – mówi prof. Krzysztof Jan Kurzydłowski, dyrektor Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. CuBR obejmuje pełen zakres przemysłu wydobywczego. Finansowanie otrzymają wyłonione w konkursach innowacyjne badania i prace rozwojowe związane z nowymi technologiami wydobycia, procesami metalurgicznymi, przetworzonymi, nowymi wyrobami i ich recyklingiem przy jednoczesnym obniżeniu kosztów środowiskowych. Celem jest

Teberia 1/2014

12


zwiększenie konkurencyjności polskiej gospodarki w obszarze przemysłu metali nieżelaznych: osiągnięcie istotnego postępu technologicznego oraz wypracowanie rozwiązań umacniających pozycję polskiej branży metali nieżelaznych jako uczestnika globalnego rynku. – Nie wyobrażam sobie przyszłości KGHM bez inwestycji w poszukiwanie nowych technologii i rozwiązań, szczególnie w prace badawczo-rozwojowe. Niezmiernie ważne jest to dla nas teraz, kiedy KGHM musi się mierzyć z konkurencją już na czterech kontynentach. Jestem przekonany, że wspólnie z NCBR potrafimy zainicjować, a potem wspierać

badania i prace rozwojowe, które przyniosą efekty na światowym poziomie – zapewnia Herbert Wirth, prezes zarządu KGHM Polska Miedź SA. Nabór w pierwszym konkursie ruszy 27 stycznia i potrwa do 27 marca 2014 r. O dofinansowanie mogą się ubiegać konsorcja naukowe zarówno jednostek naukowych z udziałem przedsiębiorców, jak i  samych jednostek naukowych. Projekty mogą być realizowane do 36 miesięcy, a minimalna wartość kosztów kwalifikowanych to 3 mln zł.

Teberia 1/2014

13


TRENDY

Handel mobilny: trendy w 2014 roku

Rozpoczynający się rok przyniesie szereg istotnych zmian i nowości na rynku m-commerce w Polsce. Upowszechnienie filozofii„mobile first”, mobilnych płatności, inteligentnych cen czy ekspansja sklepów internetowych do świata rzeczywistego, to tylko niektóre z nich. Według szacunków wartość tego sektora podwoi się i zbliży w tym roku do miliarda złotych. Najbardziej przyczynią się do tego branże: finansowa, usługowa, gastronomiczna oraz handel. Rok 2014 upłynie pod znakiem zwiększenia zainteresowania technologiami mobilnymi. Działy marketingu i przedsiębiorcy uświadomią sobie, że wdrożenie mobilnych rozwiązań jest obowiązkiem, a nie tylko ich dobrą wolą. Traktowane do tej pory „po macoszemu”

mobilne strony, sklepy czy aplikacje, zyskają na popularności. To z kolei wpłynie na zwiększenie częstotliwości robienia zakupów za pomocą smartfonów oraz tabletów przez Polaków. – Tylko w zeszłym roku wartość rodzimego rynku m-commerce przekroczyła pół miliarda

Teberia 1/2014

14


złotych, a w obecnym powinna zbliżyć się do miliarda – mówi Piotr Krawiec, dyrektor generalny platformy mGenerator.pl.

Będzie inteligentniej Na popularyzacji mobile w 2014 roku zyskają nie tylko duże firmy. Upowszechnienie idei „local buying” przyczyni się do wzrostu sprzedaży także w  lokalnych sklepach oraz u  dostawców usług. Możliwe będzie również wykorzystanie na szerszą skalę „smart prices” - inteligentnych cen. Będą one zmieniały się w  zależności od dnia, godziny, a  nawet lokalizacji klienta. W  tym roku wzrośnie też zainteresowanie usługami typu „click & collect”. Możliwość rezerwacji towaru oraz jego późniejszego odbioru na miejscu, to szansa dla tradycyjnych sklepów na pozyskanie nowych klientów.

Płatności wreszcie prawdziwie mobilne Ostatnim kluczowym trendem będzie dostosowanie banków oraz systemów szybkich płatności internetowych do wymagań użytkownika mobilnego. Już dziś prowadzą one prace nad stworzeniem w pełni mobilnych wersji swoich serwisów transakcyjnych.

Sklepy internetowe wyjdą do klientów Kolejnym zauważalnym trendem będzie coraz częstsze wychodzenie e-sklepów do świata realnego. – Będzie to możliwe dzięki technologiom mobilnym, które już dziś są dostępne, ale jeszcze rzadko wykorzystywane we wsparciu sprzedaży online. Mowa m.in. o kodach QR i znacznikach NFC, a także dedykowanych dla m-commerce aplikacjach sprzedażowych wykorzystujących m.in. grywalizację. Pozwolą one na prezentację oferty e-sklepu np. na specjalnych czasowych stoiskach rozlokowanych w przestrzeni miejskiej – wyjaśnia Piotr Krawiec z mGenerator.pl. Teberia 1/2014

15


TRENDY

W Chinach nie oznacza najtaniej Z

większenie zdolności produkcyjnych o 40 proc., zmniejszenie zapasów o 45 proc. oraz zwiększenie wydajności linii produkcyjnych o ponad 20 proc., to efekt otwarcia przez Zelmer fabryki w Polsce, a nie w Chinach. W obecnych warunkach gospodarczych, w których szybkie reagowanie na zmiany zachodzące na rynku, jest kluczowym elementem sukcesu, firmy coraz rzadziej chcą inwestować w nowe zakłady produkcyjne w Azji. Dzieje się tak za sprawą quick response manufacaturing, który zastosował m.in. Zelmer. Quick response manufacaturing, czyli redukowanie czasu produkcji oraz dostaw i szybkie reagowanie na zmienne zapotrzebowanie rynku, zdobywa coraz większą popularność nie tylko na świecie, ale także w Polsce. Z możliwości szybkiego reagowania na zmiany zachodzące na lokalnych rynkach, korzysta coraz więcej przedsiębiorstw. Inne natomiast planują wdrożyć to rozwiązanie

w najbliższej przyszłości. W efekcie nie ogranicza ich już długi czas transportu, który może wynosić od kilku tygodni, do nawet 2 miesięcy, jak ma to miejsce w przypadku produkcji zlokalizowanej w Azji. Decyzja o otwarciu fabryki na miejscu, staje się coraz bardziej opłacalna, gdyż pozwala na spore oszczędności. QRM obala więc mit o niskich kosztach produkcji w Chinach czy na Tajwanie.

QRM przynosi zaskakujące efekty Stosowanie się do zasad quick response manufacturing, oprócz skrócenia czasu reakcji na zapotrzebowanie rynku, skutkuje również wymiernymi oszczędnościami. – Wprowadzając QRM w nowej fabryce Zelmer, zakładaliśmy zmniejszenie kosztów produkcji o 5 proc., redukcję zapasów o 35 proc. oraz zwiększenie mocy przerobowych o 100 proc. Już po 2 miesiącach od uruchomienia nowego zakładu produkcyjnego, mogliśmy pochwalić się zwiększeniem wydajno-

Teberia 1/2014

16


ści o średnio 15 proc., redukcją zapasów aż o 45 proc. i zwiększeniem zdolności wytwórczych o ponad 40 proc. Udało nam się też uprościć procesy produkcyjne, dzięki czemu w obsługę każdej linii produkcyjnej zaangażowana jest mniejsza liczba osób – informuje Paweł Markowski, Członek Zarządu w Grupie Zelmer.

Tańsza czy droższa siła robocza? Oszczędności, które powstają dzięki obniżeniu kosztów transportu, czy szybkiemu dostosowywaniu się do nowych oczekiwań klientów, można przeznaczyć na zatrudnienie pracowników z kraju działania firmy. Taka kadra, choć potencjalnie droższa, charakteryzuje się często jednak wyższymi kwalifikacjami oraz większą wydajnością niż jej dalekowschodnia konkurencja. Poza tym, wbrew generalnemu przeświadczeniu, siła robocza z Azji nie jest już tak tania jak kiedyś. Tym samym jej konkurencyjność jest coraz niższa.

Krótkie serie = większy zysk QRM idealnie sprawdza się w firmach, które produkują zróżnicowany asortyment. – W sytuacji, gdy przedsiębiorstwo musi reagować na szybko zmieniające się zapotrzebowanie na różne kategorie produktów, zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest wdrożenie zasad quick response manufacturing. Dzięki temu możliwa jest produkcja krótkich serii produktów, na które akurat jest zwiększony popyt. Zlokalizowanie fabryki w kraju dodatkowo przyśpiesza czas reakcji na takie zmiany, gdyż firma może w zdecydowanie krótszym czasie

dostarczyć gotowy produkt do nabywcy – wyjaśnia Lucjan Kornicki, Prezes Zarządu firmy STAUFEN, zajmującej się doradztwem z zakresu usprawniania produkcji.

Mniejsze ryzyko Wdrożenie zasad QRM w firmie, a co za tym idzie lokalizacja zakładów wytwórczych w kraju macierzystym, rozwiązuje też problemy komunikacyjne, które mogą występować w  zagranicznych oddziałach. – Istotne przestają być też różnice i bariery kulturowe, które firma musi brać pod uwagę, gdy otwiera swoje zakłady np. na innym kontynencie. Warto mieć także na uwadze fakt potencjalnych problemów, przy np. zmianie sytuacji politycznej kraju, w którym mamy zlokalizowaną produkcję, co może znacząco wpłynąć na prowadzenie biznesu – dodaje Lucjan Kornicki ze STAUFEN. Quick response manufacturing eliminuje te problemy, a dodatkowo wspiera gospodarkę lokalną. Wdrażając QRM w polskich firmach należy pamiętać, że jest to istotna zmiana dla organizacji, wymagająca dużej elastyczności i zmiany podejścia do planowania strategicznego. Jest to o tyle trudne, że większość przedsiębiorstw działa od lat w oparciu o optymalizację kosztów produkcji. Dlatego może upłynąć trochę czasu zanim zrozumieją, że przestój maszyn produkcyjnych w kraju, będzie w końcowym efekcie bardziej opłacalny od nadprodukcji generowanej w Azji, nieuwzględniającej aktualnego zapotrzebowania rynku.

Teberia 1/2014

mj

17


KREATYWNI

Technologiczna walka z wykluczeniem społecznym W Szkole Podstawowej nr 2 w Wiśle Czarnem powstawać będzie drukarka 3D, a uczniowie nauczą się obsługiwać i budować maszyny sterowane cyfrowo CNC. Wszystko w ramach projektu FabLab (Fabrication Laboratory). Do 30 stycznia w serwisie Polakpotrafi.pl trwała zbiórka na ten cel. Aby projekt mógł zostać zrealizowany w pełni potrzebne było 11 tys. zł. Udało się zebrać całą kwotę z niemałą nawiązką!

Teberia 1/2014

18


W

isła Czarne to część beskidzkiego uzdrowiska, które najbardziej rozsławił Adam Małysz. Znajduje się tu szkoła podstawowa, która pełni funkcję nieformalnego ośrodka kultury. Organizowane są tu wieczory kolęd, projekcje filmów, konferencję adresowane do mieszkańców doliny Czarne. Od września 2013 r. w szkole w Czarnem powstaje nowy projekt, który jest adresowany zarówno do uczniów szkoły jak i do lokalnego społeczeństwa. FabLab (Fabrication Laboratory) – bo tak nazywa się ten projekt to nowe podejście do pracowni technicznej bazującej na nowych technologiach. Uczniowie i mieszkańcy Czarnego będą uczyć się tam m.in. jak wybudować drukarkę 3D i z niej korzystać. Będzie to realizowane podczas organizowanych tam warsztatów. W pracowni, która powstała w dawnym szkolnym archiwum, mają się odbywać różnego rodzaju warsztaty nakierowane na naukę nowych technologii, cyfrowego wytwarzania i samodzielnego budowania różnych urządzeń. Pomieszczenie zostało przystosowane przez samych uczniów. Pod nadzorem dorosłych najpierw je posprzątali, a potem pomalowali. - Szukaliśmy pomysłu, który byłby nietypowy, zainteresował uczniów, a także zachęciłby ich do pracy - mówi Elżbieta Szajtauer, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 2 w Wiśle Czarnem.

W planach są już warsztaty z budowy i eksploatacji urządzeń CNC (maszyna sterowana cyfrowo) takich jak frezarka CNC i tokarka CNC. FabLab jest pomysłem globalnym, ponieważ na całym świecie powstają tego typu pracownie. W naszym kraju mamy ich zaledwie kilka. Poprzez naukę nowych technologii szkoła w Wiśle Czarnem chce dać swoim uczniom i mieszkańcom doliny szansę na podjęcie walki z wykluczeniem społecznym, do którego może prowadzić marginalizacja cyfrowa, ale też zachęcić ludzi do poznawania nowych metod cyfrowego wytwarzania zaprojektowanych przez siebie rzeczy. FabLab to projekt otwarty, całe oprogramowanie, które będzie tam wykorzystywane jest oparte o licencję wolnego oprogramowania OpenSource. To co będzie tworzone również będzie udostępniane szerszej społeczności internautów i osób zainteresowanych wolnym dostępem do mediów. Więcej na temat powstającego w Czarnem FabLab-u można znaleźć na stronie www.fablab.wisla.pl

Teberia 1/2014

jac

19


KREATYWNI

Wyśniony biznes Maska NeuroOn, autorstwa młodych polskich naukowców zyskała ogromne wsparcie na Kickstarterze. Twórcy projektu chcieli zebrać 100 tys. dolarów. Zebrali ponad 4 razy więcej. Teraz planują podbój wielu rynków.

Teberia 1/2014

20


I

le razy zdarzyło Ci się w ciągu ostatniego tygodnia wstać wyspanym z łóżka? Ile razy musiałaś skrócić znacząco swój sen aby zdążyć oddać prace na czas? Chociaż oddałaś materiał na czas nie byłaś z niego tak zadowolony, ponieważ ciężka praca do późna wpływa znacząco na efekty Twojej pracy? A gdyby można spać mniej niż 4 godziny dziennie czując rano ze spało się co najmniej 8? - intryguje pytaniami Kamil Adamczyk, jeden z pomysłodawców urządzenia NeuroOn (pierwotnie nazywało się ono ZizZ - red.) – interaktywnej opaski na oczy, pomagającej spać efektywnie. Kluczem technologii jest sen polifazowy. - Sen polifazowy nie został dogłębnie, naukowo zbadany.

Jest poniekąd tematem tabu wśród osób zajmujących się badaniem snu. Jednak przeprowadzone dotychczas badania naukowe pozwalają nam patrzeć z optymizmem na ten rodzaj snu. Badania prowadzone przez dr. Claudio Stampi z Uniwersytetu w Bolonii wskazują na fakt, iż człowiek jest w stanie funkcjonować bez uszczerbku na zdrowiu, przez dłuższy czas, śpiąc dziennie 2 godziny (6 drzemek po 20 minut).

Teberia 1/2014

21


KREATYWNI

B

adania te pokazały także, iż co jakiś czas należy zrobić sobie tzw. „wakacje od snu polifazowego” - wyjaśnia Kamil Adamczyk. - Co ciekawe, według badań nad pracownikami platform wiertniczych (badania prowadzone przez naukowców Uniwersytetu Cardiff i Uniwersytetu Guildford w Surrey, obejmujących 45 pracowników platform), groźne dla zdrowia jest przede wszystkim częste zmienianie typowych pór snu. Pracownicy, którzy nieustannie pracowali nocą, bądź w ciągu dnia (12 godzin pracy), nie różnili się wynikami badań, podczas gdy ci pracujący na zmianę – tydzień nocą, tydzień w ciągu dnia (tzw. bujana zmiana) – wykazywali zwiększone ryzyko zapadania na choroby serca. Teberia 1/2014

22


Ze snem jest powiązany poziom hormonu melatoniny – gdy ciągle zaskakujemy nasz organizm, może on ulec deregulacji. Jak mówi Alison Shaw, specjalista chorób serca z Brytyjskiej Fundacji Serca (BFH): „Ciągłe adaptowanie się do nowych schematów snu może być problemem, gdyż wpływa to na poziom melatoniny – hormonu regulującego sen, który każdorazowo musi się dostosowywać do nowego schematu.” Wydaje się, że nawet śpiąc polifazowo możemy zachować pewien rytm, ważne jest by go jednak nieustannie nie zmieniać. Wartości snu polifazowego młodzi twórcy poznali na własnej skórze.

Kamil Adamczyk prowadząc Koło Neurochirurgiczne na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, poznał swojego przyszłego wspólnika Janusza Frączka, szefa zespołu cybernetyki z Politechniki Warszawskiej (później do tej dwójki dołączył jeszcze Krzysztof Chojnowski, specjalista od sztucznej inteligencji). Pracując nad wspólnym projektem, mieli bardzo mało czasu na dodatkowe zajęcia, a gdy nadeszła sesja, tego czasu po prostu im zabrakło. Wtedy Kamil zetknął się z ideą snu polifazowego i postanowił ją wypróbować. Kamilowi udało się zdać wszystkie egzaminy, a realizowany w tym czasie projekt zakończył się sukcesem.

Teberia 1/2014

23


KREATYWNI

– Jednak przestawienie się z 9-godzinnego snu nocnego na sen polifazowy było dla mnie czymś bardzo trudnym. Łącząc moje doświadczenie medyczne i doświadczenie techniczne Janusza, postanowiliśmy stworzyć urządzenie, które pomoże nam zarządzać naszym snem, wykorzystywać go bardziej efektywnie oraz skracać go, o ile to tylko możliwe. Dostrzegli przy tym obiecującą niszę biznesową. Tak powstała firma Intelclinic. Rynek inteligentnych urządzeń monitorujących sen jest duży i szybko się rozwija. Składa się z dwóch segmentów – aplikacji na telefony typu SleepCycle czy Sleep As Android oraz sprzętu – w większości opasek na rękę.

- Urządzenia tego typu przy pomocy akcelerometru mierzą ruchy człowieka w ciągu nocy i na tej podstawie próbują wyznaczyć fazy snu. Nasze urządzenie monitoruje zaś bezpośrednie sygnały niezbędne do tego, by z medycznego punktu widzenia określić, w jakim stadium snu znajduje się dana osoba. Tymi parametrami są fale mózgowe, ruchy gałek ocznych oraz napięcie mięśni. Właściwy pomiar tych wszystkich parametrów daje nam ogromną przewagę w dokładności naszej analizy snu - przekonuje Kamil Adamczyk. Od marca ubiegłego roku, kiedy rozpoczęli pracę nad opaską, kilkukrotnie odwiedzili Stany Zjednoczone, ich rynek docelowy, poznając wymagania,

Teberia 1/2014

24


którym sprostać musi produkt, klientów oraz partnerów biznesowych, z którymi przyjdzie im pracować. Po drodze udało im się dotrzeć do półfinału Global Webit Startup Challenge, a później – w grudniu – wygrali prestiżową imprezę LeWeb’13 w Paryżu. Punktem przełomowym z marketingowego punktu widzenia był ich wyjazd do San Francisco na konferencję TechCrunch Disrupt. Wtedy też zostali zauważeni przez wielkie media z TechCrunch’em oraz BBC na czele. Od tego momentu dostali wiele zapytań ofertowych, zamówień na maskę. Skontaktowało się także z nimi wielu naukowców z całego świata, z którymi podjęli współpracę przy rozwijaniu maski. O polskiej firmie ponownie zrobiło się głośno na początku grudnia, kiedy Intelclinic ruszyło z kampanią na Kickstarterze. Celem było zebranie 100 tysięcy dolarów na dalsze prace nad urządzeniem i rozpoczęcie masowej produkcji. Szybko okazało się, że urządzenie cieszy się sporym powodzeniem. Polacy potrzebowali zaledwie 24 godziny, aby osiągnąć zakładany cel, czyli właśnie 100 tysięcy dolarów. Po kilku dniach zbiórka się zakończyła i na koncie Intelclinic znajdowało się ponad 438 tysięcy. - Zebrane pieniądze zamierzamy przeznaczyć na opracowanie ostatecznego designu opaski. Chcemy aby odpowiadało za to jedno z czołowych studiów designu przemysłowego z San Francisco. W najbliższym czasie podamy jego nazwę. Poza tym planujemy jeszcze testy medyczne oraz certyfikację opaski. Oczywiście rozpoczniemy także produkcję, bo NeuroOn musi trafić do osób, które

wsparły nas w trakcie kampanii na Kickstarterze – mówi Kamil Adamczyk. W planach jest już kolejna kampania na Kickstarterze oraz masowa produkcja. Intelclinic szuka także zdolnych inżynierów, którzy chcieliby pracować na NeuroOn. - To tak naprawdę dopiero początek naszego drogi. Cały czas rozwijamy NeuroOn i dlatego też szukamy zdolnych inżynierów, którzy zasilą nasze szeregi. Po kampanii zaczynamy testy medyczne na szeroką skalę. Jeszcze w tym roku, po dostarczeniu urządzeń osobom, które nas wsparły, planujemy kolejną kampanię z urządzeniem mierzącym fale mózgowe. Tym razem zamierzamy pokonać magiczną granicę miliona dolarów. Prowadzimy także rozmowy z największymi dystrybutorami ze Stanów Zjednoczonych, Europy oraz Azji. Cena detaliczna nie jest jeszcze znana, ale sprzedaż najprawdopodobniej, początkowo, będzie się odbywać przez naszą stronę internetową. Później chcemy współpracować z dystrybutorami – dodaje Adamczyk. źródła: Antyweb, Spidersweb, Proseed

Teberia 1/2014

jac

25


KREATYWNI postanowili opracować kosz do użytku domowego, który będzie automatycznie segregował śmieci. Projekt został doceniony i uhonorowany pierwszą nagrodą przez jury konkursu na najlepszy pomysł studenckiego biznesu „The Next Big Thing”. Konkurs, który odbył się podczas Polsko-Amerykańskiego Mostu Innowacji, organizowanego wspólnie przez Konsulat Generalny USA i Akademię Górniczo-Hutniczą, miał zainspirować młodych polskich studentów i doktorantów do rozwijania współpracy z biznesem i tworzenia własnych przedsiębiorstw typu start-up. Inspiracją dla przyszłych przedsiębiorców było samo życie. Jak mówi Igor Królikowski - pewnego dnia sortując śmieci Patrycja stwierdziła, że idealnie byłoby mieć maszynę, która u każdego w domu sama rozdzielałaby odpady.

Biznes

W tym czasie Igor usłyszał o konkursie PAMI, a ponieważ domowa sortownia śmieci wydawała im się dobrym pomysłem na biznes, oboje postanowili zgłosić się do tego konkursu.

w koszu... I

gor Królikowski wraz z Patrycją Leszek od pewnego czasu szukali pomysłu na stworzenie własnej firmy. Jak mówią, przychodziły im do głowy rozmaite rozwiązania - jedne lepsze, inne gorsze, jednak żadne nie było na tyle dobre, aby próbować wcielić je w życie. W końcu jednak się udało. Igor, pracownik i doktorant na wydziale Energetyki i Paliw w AGH, wraz z Patrycją, absolwentką warszawskiej SGH,

Kosz ma się składać z dwóch części: pierwsza to komora sortująca z zamontowanymi czujnikami do rozpoznawania materiału, które następnie przenosiłyby odpady do drugiej części, składającej się z kilku przegród dzielących śmieci na konkretne kategorie: metal, plastik, szkło i papier oraz na tzw. składniki biologiczne. I w tym miejscu pojawił się problem: śmieci wrzucane do jednego wspólnego kosza byłyby brudne, a zatem pojemniki

Teberia 1/2014

26


na odpady też należałoby bardzo często czyścić. – Dlatego po rozmowach z profesorami, które odbywaliśmy podczas PAMI, postanowiliśmy zmodyfikować nasz pomysł. Doszliśmy do wniosku, że wystartowanie z produkcją kosza dla gospodarstw domowych byłoby bardzo drogie i trudne, bo segregacja wszystkich śmieci wrzucanych od razu do wspólnego pojemnika skutkowałaby tym, że należałoby opracować taki kosz, który sam mógłby się myć, bo jednak śmieci typu obierki po jarzynach w gospodarstwach domowych jest dużo. Dlatego uznaliśmy, że kosz powinien służyć wyłącznie do segregacji odpadów czystych, czyli z pominięciem śmieci biologicznych. Doszliśmy też do wniosku, że musimy wciągnąć do spółki trzecią osobę, będącą specjalistą z dziedziny automatyki i mechaniki. Zwróciliśmy się do mojego kolegi, który jest absolwentem Wydziału IMiR z AGH. Już we troje postanowiliśmy uprościć proces sortowania w taki sposób, że kosz rozpoznawałaby tylko kilka materiałów, co skutkowałoby tym, iż byłby dedykowany do konkretnego

zadania jak np. rozdzielenie drewna od plastiku i szkła. Taki kosz miałby zastosowanie w przemyśle, byłby tworzony dla konkretnego klienta i przeznaczony do sortowania odpadów w jego firmie – wyjaśnia Igor Królikowski. – Obecnie rozpoznajemy rynek, badamy zapotrzebowanie na nasz produkt i szukamy źródła finansowania. Muszę powiedzieć, że już mamy potwierdzenie, iż nasza sortownia cieszy się zainteresowaniem. Po audycji w jednej z rozgłośni radiowych, w której mówiono o PAMI i naszym pomyśle, zadzwonił do redakcji pan z prośbą o telefon do nas, gdyż byłby zainteresowany kupnem takiej sortowni – mówi Patrycja Leszek. Młodzi przedsiębiorcy chcą zwrócić się o pomoc w otwarciu swojej firmy do Akademickiego Inkubatora Przedsiębiorczości, który działa w Akademii Górniczo-Hutniczej.

Ilona Trębacz

Blog naukowy AGH

Teberia 1/2014

27


FINANSE

Anioły i demony - inwestycje w innowacje Polska, zwana przez niektórych do dziś „zieloną wyspą”, cieszy się opinią kraju, którego gospodarka jest silna, i to na tyle, że wciąż opiera się globalnemu spowolnieniu. Dlatego ze zdziwieniem przyjmuje się wskazania licznych rankingów i raportów, z których wynika, że ów kraj nad Wisłą należy do najmniej innowacyjnych państw Wspólnoty. Dzieje się tak, mimo, że wzrasta liczba przedsiębiorstw, korzystających z różnorodnych programów pomocowych oraz coraz większego wsparcia ze strony państwa i UE. Dlaczego zatem, Polska zamyka listę państw innowacyjnych? Czy nie jesteśmy dość zdolni, otwarci, wiarygodni, by przyciągnąć inwestorów? A może problem leży gdzie indziej?

Objawy

Trudno dyskutować z faktami i danymi, a te są, rzeczywiście, dość zatrważające. Z danych Komisji Europejskiej opublikowanych w 2012 roku wynika bowiem, że Polska zajmuje piąte miejsce od końca pod względem innowacyjności. Nasz kraj wyprzedza jedynie Litwę, Łotwę, Białoruś i Rumunię. Sytuacji nie poprawia nawet fakt, iż jesteśmy obecnie siódmą największą gospodarką Unii Europejskiej. Teberia 1/2014

28


N

ajnowszy raport Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) również jest miażdżący - według niego Polska, pod względem innowacyjności, znajduje się na przedostatnim miejscu w Europie. Komercyjne rankingi także są bezlitosne. Według Knowledge Economy Index 2011 (Bank Światowy) zajmujemy pod tym względem miejsce 38 na 145 możliwych, Global Innovation Index (BCG/MI/NAM 2009) – plasuje nas na miejscu 52 na 110, Economist Intelligence Unit’s innovation ranking (EIU 2009) na 34 z 82, Global Innovation Index 2011 (INSEAD 2011) – na 43 z 125, Global Creativity Index (Florida et al. 2011) – 41 na 82, EU Innovation Union Scoreboard 2011 – prawie na końcu, bo na 23 z 27 możliwych pozycji. Innovation Index, Innovation ranking… O czym właściwie mówimy?

Diagnoza

Zachodnie źródła, takie jak np. Harvard Business Essential podają, że innowacja to ucieleśnienie, kombinacja lub synteza wiedzy w postaci oryginalnych, ważnych i cenionych nowych produktów, procesów lub usług. Myśl tę rozwija nieco Oslo Manual, i wskazuje, że jest to wprowadzenie do praktyki w przedsiębiorstwie nowego lub znacznie ulepszonego rozwiązania w odniesieniu do produktu (towaru lub usługi), procesu, marketingu lub organizacji. Istotą innowacji jest więc wdrożenie nowości do praktyki. W przypadku produktu chodzi o zaoferowanie go na rynku, zaś jeśli chodzi o proces i metody marketingowe - zastosowanie w bieżącym funkcjonowaniu przedsiębiorstwa. Teberia 1/2014

29


FINANSE

Wszystko wydaje się proste i oczywiste. Ale nie na gruncie polskim, a zwłaszcza w przypadku pozyskiwania funduszy. Bo tu jak zwykle, zaczynają się schody. Problem polega na tym, że - według upowszechnionej definicji - innowacją jest każda zmiana w przedsiębiorstwie, która została dokonana w celu uzyskania nowego produktu, nowej usługi bądź nowej jakości. Może być to zmiana radykalna, dająca zupełnie nowy produkt, ale również cząstkowa, prowadząca do udoskonalenia produktu. O innowacji można mówić na poziomie przedsiębiorstwa, na poziomie kraju, na poziomie świata, stawiając coraz wyższe wymagania w odniesieniu do tego, na jakim poziomie dana zmiana jest nowością. Dlatego też definicja tego słowa jest bardzo szeroka - uważa Krzysztof Gulda, dyrektor Departamentu Strategii Rozwoju Nauki w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Zjawiska innowacyjne są dynamiczne. Nie chodzi wszak tylko o innowacje produktowe i procesowe, ale obecnie wyróżnia się także np. innowacje organizacyjne. Jakiekolwiek próby doprecyzowania, że pewne technologie

są innowacyjne, a pewne nie, czyli przyklejanie etykietek, jest trochę sprzeczne z samą ideą innowacji. Innowacja to jest zmiana. Precyzyjne klasyfikowanie innowacji jest więc dość kłopotliwe. Niemniej jednak, od projektodawców projektów finansowanych z Funduszy Europejskich wymaga się doprecyzowania poziomu, wieku i stopnia rozprzestrzenienia nowego rozwiązania. Często trzeba szukać pomocy u ekspertów, którzy na podstawie najlepszej wiedzy i dostępnych publikacji mogą ocenić i zaklasyfikować planowaną do wdrożenia innowację. Jak widzimy, problem z pozyskiwaniem funduszy na innowacje leży już w samej definicji. Zresztą kwestia komunikacji, nigdy nie była mocną stroną Polaków. Nie inaczej jest na, kluczowej w tym przypadku, linii biznes - nauka. Co ciekawe, wina leży po obu stronach. Z jednej - sami przedsiębiorcy często nie biorą pod uwagę możliwości skorzystania z gotowych projektów oraz wyników badań przygotowanych przez naukowców. Z drugiej zaś - naukowcy nie znają potrzeb tej grupy, a co za tym idzie nie realizu-

Teberia 1/2014

30


ją projektów, które byłyby użyteczne dla polskiego biznesu. Wypełnienie tej luki pomogłoby naukowcom w pozyskaniu finansowania swoich projektów, a przedsiębiorcy zyskaliby dostęp do wyników badań i unikatowych technologii w atrakcyjnej cenie. A jeśli o finansach mowa, to i ten aspekt kładzie się cieniem na rozwoju innowacji w Polsce. Głównym straszakiem dla takich inwestycji staje się obawa przed podejmowaniem ryzyka. Rozwój innowacji wiąże się bowiem z dużo większym zakresem niepewności niż inwestycje w kapitał rzeczowy czy szkolenia pracowników, a im wcześniejsza faza innowacji, tym większe ryzyko. Szczególnie boleśnie odczuwają to małe i średnie przedsiębiorstwa, dysponujące o wiele mniejszym budżetem. Z jednej strony więc wysokie koszty badań zniechęcają przedsiębiorców do inwestowania w rozwój, z drugiej - trudności w uzyskaniu finansowania zewnętrznego, takie jak skomplikowane procedury oraz niejasne kryteria rozpatrywania wniosków, utrudniają wdrażanie innowacji w polskich firmach. Podobnie problem wygląda na polskich uczelniach i w jednostkach naukowych - brak funduszy na prowadzenie badań, nawet dobrze rokujące projekty zatrzymuje w fazie prototypu. Próbę korelacji tych interesów podjął Dolnośląski Ośrodek Transferu Wiedzy i Technologii (DOTWIT). – Rola naszego ośrodka w procesie komercjalizacji wiedzy, nie ogranicza się tylko i wyłącznie do pośrednictwa w sprzedaży gotowych rozwiązań. Aktywnie poszukujemy innowacji dostępnych na polskich uczelniach i w jednostkach naukowych. Informacje na ten temat są gromadzone w specjalnej bazie danych. Dlatego w momencie, gdy przedsiębiorca zwraca się do nas z konkretną potrzebą, jesteśmy w stanie zaproponować mu gotowe rozwiązania. Nasi konsultanci pośredniczą też w rozmowach między firmami i naukowcami. Taka opieka znacząco ułatwia i przyśpiesza transfer innowacji – wyjaśnia dr inż. Dominika Sokulska z Ośrodka DOTWIT działającego przy Agencji Rozwoju Innowacji S.A. Taka działalność w prosty sposób, wpływa – z jednej strony na rozwój firm, korzystających z innowacji, natomiast z drugiej - poprawia kondycję finansową uczelni i jednostek naukowych. Wzrost polskiej innowacyjności w rankingach, będzie się najprawdopodobniej odbywać powoli, tym szybciej jednak, im ośrodki, takie jak DOTWIT będą w stanie zachęcić obie strony transferu wiedzy i technologii do porozumienia. Teberia 1/2014

31


FINANSE

Terapia Leczenie zacząć trzeba szybko i najlepiej strukturalnie. Sprawy w swoje ręce wzięły więc instytucje państwowe. Finansowane ze środków Skarbu Państwa i funduszy Unii Europejskiej są wiec takie agencje, jak chociażby Narodowe Centrum Nauki – powołane do wspierania działalności naukowej, w zakresie prac eksperymentalnych lub teoretycznych, podejmowanych przede wszystkim w celu zdobycia nowej wiedzy o podstawach zjawisk i obserwowalnych faktów, jednak bez nastawienia na praktyczne zastosowanie, ani użytkowanie. Wspieranie młodych naukowców, odbywa się więc poprzez przeznaczanie środków na wsparcie rozwoju osób rozpoczynających karierę naukową. NCN inwestuje zatem w ludzi, nie w konkretny, dający realny zysk, produkt. Zresztą stosowanie pomocy bezzwrotnej (granty naukowe) ma uzasadnienie na wczesnych etapach powstawania innowacji.

W późniejszych fazach, zwrotne formy pomocy oraz ulgi podatkowe, w wielu wypadkach są efektywniejszymi instrumentami pokonywania barier innowacyjności, niż kosztowny i zbiurokratyzowany system grantowy. Podobny charakter ma Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, którego celem jest wspieranie tworzenia nowoczesnych rozwiązań i technologii zwiększających innowacyjność, a tym samym konkurencyjność polskiej gospodarki. Działalność Centrum ma służyć wzmocnieniu współpracy między polskim biznesem a nauką oraz przyczyniać się do komercjalizacji efektów badań naukowych, z korzyścią dla polskiej gospodarki. Innowacyjność wspiera także Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, której misją również jest tworzenie korzystnych warunków dla zrównoważonego rozwoju polskiej gospodarki poprzez wspieranie innowacyjności i aktywności międzynarodowej przedsiębiorstw oraz promocja przyjaznych środowisku form produkcji i konsumpcji.

Teberia 1/2014

32


Cele i misje tych instytucji, przedstawione na ładnie zaprojektowanych stronach internetowych, wyglądają naprawdę świetnie. Jeszcze piękniej prezentują się budżety tych instytucji, pozyskiwane ze środków państwowych i europejskich (np. na lata 2007-2013 tylko z UE, NCBiR dysponowało kwotą 4,1 mld euro, PARP łącznym budżetem ponad 7 mld euro). Dlaczego więc, według danych z 2013 r., jeśli chodzi o innowacyjność, wciąż jesteśmy w ogonie państw Wspólnoty?

Rokowania Może dlatego, że duże fundusze z „dużych” programów (np. „Innowacyjna Gospodarka”) trafiają zwykle do dużych przedsiębiorstw. Natomiast mniejszym firmom (sektor małych i średnich przedsiębiorstw), trudniej dostać dotacje, gdyż mogą mieć problem z płynnością finansową, niezbędną do skorzystania z pomocy bezzwrotnej, w ramach zwrotu poniesionych wydatków. Wtedy na pomoc mogą przyjść… anioły. Z takiej okazji korzystają m.in. przedsiębiorstwa zwane start-up. To firmy lub tymczasowe organizacje, stworzone w celu poszukiwania modelu biznesu, który gwarantowałby im rozwój.

Firmy te mają zwykle krótką historię, są w fazie rozwojowej i aktywnie poszukują nowych rynków. Jedną z metod finansowania projektów rozpoczynanych jako start-up, jest korzystanie z pomocy aniołów biznesu, czyli zamożnych osób, które decydują się przeznaczać kapitał na finansowanie przedsięwzięć, będących we wczesnych fazach rozwoju, w zamian za mniejszościowy pakiet udziałów w firmie. Momentem, w którym firma przestaje być uważana za start-up może być osiągnięcie zysku, fuzja lub przejęcie. Rosnąca grupa aniołów biznesu w Polsce, skupia się przede wszystkim w sieciach aniołów biznesu, które – umożliwiając im zachowanie anonimowości - zajmują się selekcją projektów, ich odpowiednim przygotowaniem oraz szkoleniem przedsiębiorców i inwestorów. Inne formy organizacyjne aniołów biznesu to kluby, fundusze i grupy. Ponieważ aniołowie biznesu inwestują swój prywatny kapitał, decyzje o wejściu kapitałowym podejmują w pełni samodzielnie i  na podstawie subiektywnej oceny. Przykładami projektów rozpoczynających jako start-up, są m.in. Facebook, Google, a w Polsce portal Nasza Klasa czy - wchodząca właśnie na rynek NewConnect - wrocławska firma Pilab. Od 2010 r. odbywa się w Warszawie coroczna edycja programu Startup Weekend Warsaw, którego celem jest promocja projektów uczestników z całej Polski. A uczestnicy są tu zwykle wyjątkowi. Świadczy o tym chociażby fakt, że aż 4 projekty z 400 zakwalifikowanych do półfinału, organizowanego pod patronatem ONZ prestiżowego konkursu „World Summit Award 2013”, promującego naj-

Teberia 1/2014

33


FINANSE lepsze na świecie internetowe projekty, były właśnie z Polski. Pierwszym z nich był KinecTranslator - system, który tłumaczy język migowy na język mówiony, za pomocą kamer Kinect, produkowanych przez Microsoft (pierwotnie z myślą o konsoli Xbox). Twórcy projektu podejmują próbę popularyzowania języka migowego oraz wspierają osoby głuche w ramach projektu „I speak sign language”. Drugi, nominowany do konkursu projekt to OVL, umożliwiający zarabianie na dzieleniu się wiedzą, oferuje internautom kompleksowe wsparcie w zakresie projektowania, produkcji i promocji interaktywnych kursów online. Pierwszy tak zorganizowany kurs zyskał ponad 1000 uczestników! Kolejny zakwalifikowany projekt, nazwany PricePanorama, to narzędzie do monitorowania cen i dostępności towarów w Internecie, dedykowany dla klientów biznesowych. PricePanorama wspiera budowanie polityki cenowej i pozwala lepiej zarządzać własnym asortymentem. W planach na kolejne lata jest także aplikacja mobilna skierowana do klientów końcowych. Ostatni z zakwalifikowanych projektów - Mind The Kids, to niezależny wydawca książek i aplikacji edukacyjnych dla dzieci. Projekt został już doceniony i wygrał konkurs na najciekawszy projekt IT w ramach Startup Fest 2011. Choć Word Summit Award nie oferuje żadnych nagród rzeczowych, zwycięstwo otwiera wiele kontaktów, mogących znacznie pomóc w promocji i wdrożeniu projektów. Ciekawym rozwiązaniem efektywnego inwestowania w innowacje jest BIZ (bezpośrednie inwestycje zagraniczne).

Jest to kategoria inwestycji, polegających na zaangażowaniu kapitału rezydenta jednej gospodarki w przedsiębiorstworezydenta innej gospodarki, w celu osiągnięcia korzyści. Inwestycja taka cechuje się długim okresem realizacji, a inwestor zyskuje kontrolę i trwały wpływ na zarządzanie przejmowanym podmiotem, na przykład poprzez wykupienie udziałów, akcji lub innych papierów wartościowych. BIZ może wiązać się z budową nowego zakładu od podstaw lub może przejąć już istniejące przedsiębiorstwo i objąć je głęboką restrukturyzacją. Warto pamiętać, że istotą BIZ jest transfer nie tylko kapitału, ale również pracy i wiedzy (technologicznej, marketingowej i organizacyjnej). Państwo goszczące inwestycję, uzyskuje zwykle dostęp do know-how, nowoczesnych maszyn i urządzeń, ale także innowacyjnych metod zarządzania. Dlatego warunkiem koniecznym do wykorzystania BIZ jako źródła innowacji, jest odpowiednie przygotowanie przedsiębiorstw w kraju goszczącym, do transferu technologii, chociażby w postaci kapitału intelektualnego czy standardów zarządzania. A trzeba podkreślić, że polski kapitał intelektualny jest największym atutem naszego kraju. Właśnie dlatego Polska staje się zapleczem outsourcingu procesów biznesowych Europy. Jednym słowem - w Polsce istnieją idealne warunki dla inwestorów zagranicznych do rozwijania działalności, a polskie firmy są gotowe na przyjęcie i sprawne wykorzystanie najnowszych technologii. Możliwości wprowadzania rozwiązań innowacyjnych istnieją niemal we wszystkich sektorach.

Teberia 1/2014

34


Kuracja zbiorowa? Jednak, jak wskazują statystyki, największe nakłady na badania i rozwój przeznaczały firmy zagraniczne działające w obszarze biotechnologii, przemysłu lotniczego, farmacji, produkcji samochodów osobowych i części samochodowych oraz komputerów i sprzętu IT. Dzięki obecności BIZ, zdecydowanie zatarła się różnica między rozwojem technologicznym firm polskich i zagranicznych, a działające w Polsce firmy z kapitałem zagranicznym cechuje wyższy poziom innowacyjności.

Dotychczasowe postawienie problemu było mniej więcej takie – oto Polska jest krajem technologicznie zacofanym mimo, że w ramach różnych programów, na innowacje przeznaczany jest coraz większy budżet. Tymczasem warto spojrzeć na sprawę z drugiej strony. Chodzi mianowicie o innowacje społeczne. Z zachodnich, ale także i polskich doświadczeń wynika, że innowacje społeczne, czyli takie, z których korzyści wynoszą tzw. zwykli obywatele, potrafią także korzystnie wpływać na kondycję firm.

Teberia 1/2014

35


FINANSE Świetnym przykładem takich działań, jest budowa infrastruktury szerokopasmowego Internetu w miejscach trudnodostępnych. Społeczne korzyści tej inwestycji są oczywiste, a firmy, które zdecydują się na budowę takiej infrastruktury, jako pierwsze czerpią zyski z poczynionych inwestycji, stając się równocześnie liderami zmian. Zresztą - paradoksalnie - tereny wiejskie są najwdzięczniejszym miejscem dla innowacji społecznej. Ciekawym przykładem jest tu wrocławski wynalazek - Hydrobox. Jest to technologiczne rozwiązanie umożliwiające prowadzenie upraw roślin na terenach ubogich w wodę. Korzyści społeczne z tego wynalazku polegają głównie na ograniczeniu, związanych z suszą strat rolników, gdyż Hydrobox zwiększa zapasy wody zatrzymywanej w glebie. W innowacje społeczne wpisują się także działania, związane z problemem starzenia się społeczeństwa. Potrzeby ludzi starszych mogą stać się przestrzenią dla innowacji. Takim nowoczesnym rozwiązaniem technologicznym jest na przykład elektroniczna karta pacjenta, oraz wszystkie systemy ułatwiające dostęp do opieki medycznej – takie jak chociażby domowe monitory stanu zdrowia.

Rehabilitacja Innowacje są – jak wynika z definicji, przytoczonych powyżej – przede wszystkim zmianą, i to zmianą, rozumianą jako proces, a Polska od 25 lat zmienia się bardzo gwałtownie.

Trudno mówić więc o braku innowacyjności, nawet jeśli rankingi Komisji Europejskiej i innych instytucji plasują nas na końcu stawki. Rzeczywiście, zamykamy europejski peleton innowacyjności, ale przecież - im bardziej jesteśmy w ogonie, tym więcej jest do zrobienia. A przyszłość rysuje się doskonale, zwłaszcza jeśli przyjrzeć się działaniom w obrębie specjalnych stref ekonomicznych. Dość wspomnieć chociażby, że do końca września 2013 roku, Katowicka Specjalna Strefa Ekonomiczna (KSSE) pozyskała 16 nowych projektów inwestycyjnych o łącznej wartości ok. 900 mln zł. Dzięki nim powstanie co najmniej 850 miejsc pracy, a w przygotowaniu są kolejne projekty. W kolejnych latach strefa zamierza rozwijać się w trzech kierunkach. Pierwszy to tworzenie - jak dotąd - regionalnych parków przemysłowych. Drugi dotyczy zacieśniania współpracy firm motoryzacyjnych w ramach inicjatywy Silesia Automotive, a trzeci - wspieranie projektów badawczo-rozwojowych oraz branży BPO w strefie. Istniejąca od 1996 r. Katowicka SSE to największa wśród wszystkich polskich stref tego typu pod względem wartości inwestycji i stworzonych miejsc pracy. Zrealizowane tu inwestycje kosztowały w sumie ok. 20,5 mld zł. 60 proc. inwestorów i nakładów inwestycyjnych dotyczy sektora motoryzacyjnego. W KSSE zrealizowano dotąd ok. 230 projektów, dających ok. 50 tys. miejsc pracy! W ubiegłorocznym światowym rankingu tego typu stref KSSE znalazła się na 11. miejscu – a to już brzmi naprawdę optymistycznie. Zwłaszcza, że potencjał jest – w polskim zapleczu intelektualnym, mądrym finan-

Teberia 1/2014

36


sowaniu na linii biznes – nauka, a przede wszystkim zaś - w pasji młodych ludzi, aktywnie działających na polu innowacyjności, stając bez kompleksów do rywalizacji w światowych konkursach. Wszystkie te przesłanki pozwalają wierzyć w  sukces. Zastosowana terapia przyniesie efekty, a rokowania będą na tyle korzystne, że w najbliższych latach odnotujemy wyraźny wzrost polskiej innowacyjności w europejskich i światowych rankingach.

Dominika Bara Źródła: Waldemar Wierzyński: http://www.pi.gov.pl/ http://wiadomosci.onet.pl/slask; http://pierwszymilion.forbes.pl www.ipo.pl; http://pl.wikipedia.org

Teberia 1/2014

37


NA CZASIE

Rząd przyjął Program Operacyjny Inteligentny Rozwój

W

sparcie przedsiębiorstw w prowadzeniu działalności badawczorozwojowej, podniesienie jakości badań naukowych i ich umiędzynarodowienie, to niektóre cele Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój, który w środę przyjęła Rada Ministrów. Uchwałę w sprawie przyjęcia Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój na lata 2014-2020 przedłożyło Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju. Program Operacyjny Inteligentny Rozwój (PO IR) to jeden z sześciu krajowych programów operacyjnych, umożliwiających wykorzystanie pieniędzy unijnych. „Na Program Operacyjny Inteligentny Rozwój przeznaczamy w tej chwili blisko 36 mld zł tylko wkładu z Unii Europejskiej” - powiedziała w  środę podczas konferencji prasowej wicepre-

mier, minister infrastruktury i rozwoju Elżbieta Bieńkowska. „To nasz najbardziej ambitny program. W efekcie jego działania urodzi się marka, kilka marek lub pomysł, który dla firmy, a potem dla gospodarki będzie generował przychody z tego co się urodzi w polskich głowach, na polskich uczelniach” - podkreśliła wicepremier. Zadaniem Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój jest podniesienie innowacyjności i  konkurencyjności polskiej gospodarki poprzez: wsparcie przedsiębiorstw w działalności badawczo-rozwojowej, zwiększenie nakładów prywatnych na działalność w sektorze badań i rozwoju, podniesienie jakości i interdyscyplinarności badań naukowych, a także zwiększenie stopnia ich komercjalizacji.

Teberia 1/2014

38


Program ma wspierać cały proces powstawania innowacji: od fazy tworzenia się pomysłu, poprzez etap prac badawczo-rozwojowych, przygotowanie prototypu, aż po komercjalizację wyników badań. Dlatego towarzyszy mu hasło: „wsparcie projektów od pomysłu do rynku”. „Podmiotem tego programu są przedsiębiorcy. To przedsiębiorcy mają wskazywać, jakiego rodzaju badań potrzebują. Mają wskazywać uczelnię, w której chcą te badania przeprowadzić i mają obowiązek potem wdrożyć to, co zostało wymyślone na polskim, a być może europejskim i globalnym rynku” - stwierdziła Bieńkowska. Zwróciła uwagę, że do tej pory to uczelnie były ogromnym beneficjentem funduszy zewnętrznych – głównie na infrastrukturę. „Teraz to się kończy. Na infrastrukturę uczelni nie będzie prawie wcale pieniędzy. Pieniądze będą trafiały do wyższych uczelni, jeżeli znajdą one odbiorcę na swój pomysł, na swój produkt u przedsiębiorcy i ten przedsiębiorca wdroży to na rynek” - podkreśliła wicepremier. W PO IR preferowane będą projekty wpisujące się w tzw. inteligentne specjalizacje, czyli wybrane dziedziny nauki i gospodarki, stanowiące potencjał rozwojowy kraju i regionów. Priorytetowo będą traktowane innowacyjne technologie w dziedzinie ochrony środowiska tzw. ekoinnowacje np. ograniczenie emisji gazów cieplarnianych, zanieczyszczeń powietrza i wody. W ramach programu przedsiębiorstwa planujące samodzielną realizację projektów badawczo-rozwojowych będą

mogły otrzymać wsparcie na wyposażenie laboratorium, finansowane będą także koszty związane z uzyskaniem ochrony praw własności intelektualnej. Wsparciem objęte będą też innowacje nietechnologiczne pozwalające na zwiększenie efektywności działań organizacyjnych czy zarządczych w przedsiębiorstwie. Wspierana będzie współpraca badawczo-rozwojowa w ramach sieci naukowych i naukowo-przemysłowych o zasięgu ponadregionalnym, krajowym i międzynarodowym. Zmieni się sposób finansowania wdrożeń nowych technologii. W ramach poprzedniego Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka przedsiębiorcy mogli liczyć przede wszystkim na dofinansowanie, teraz w większym stopniu będą mogli korzystać z instrumentów zwrotnych. Premier Donald Tusk podczas konferencji prasowej podkreślił, że do 2022 r. rząd chce, by krajowe nakłady na badania i rozwój osiągnęły poziom „zachodni” - 2 proc. PKB. „Zakładamy, że połowa środków, które do tego doprowadzą, będzie pochodzić z budżetu, a reszta od firm” - powiedział. Bieńkowska przypomniała, że teraz Polska osiąga poziom 0,7-0,8 proc. PKB na ten cel. „Polską piętą achillesową jest to, by połowa tych pieniędzy szła z kieszeni prywatnych przedsiębiorców. Oni muszą czuć i chcieć inwestować w myśl, która się rodzi na polskich uczelniach, a nie kupować pomysły za granicą” podkreśliła.

źródło: PAP – Nauka w Polsce / naukawpolsce.pap.pl

Teberia 1/2014

39


NA OKŁADCE

Co pocznie poczta? Poczta Polska to wciąż największy w kraju operator pocztowy. Jednak jej udział w rynku sukcesywnie się kurczy. To z jednej strony skutek gwałtownych zmian, jakie rynek usług pocztowych przechodzi na całym świecie, a z drugiej rosnącej konkurencji: rodzimej i zagranicznej. Co los przyniesie poczcie?

Teberia 1/2014

40


Wspaniała przeszłość, niepewna przyszłość Poczta Polska jest bodaj najstarszą rodzimą marką. Dziś świadczy szereg różnych usług, od dostarczania listów, przez usługi finansowe aż po sprzedaż prasy i innych codziennych drobiazgów. Mimo szeregu pobocznych działalności Poczta kojarzy się wciąż głównie z dostarczaniem papierowej korespondencji i to właśnie listy o wadze nieprzekraczającej 50 gramów stanowią jej główne źródło utrzymania. Jednak rynek lekkich przesyłek pocztowych nie ma najlepszych widoków na przyszłość. Rozwój komunikacji elektronicznej nieubłaganie prowadzi do kurczenia się tego sektora. Na całym świecie wysyła się coraz mniej listów, kartek okolicznościowych, rachunków czy faktur w tradycyjnej formie. Według amerykańskiej fundacji Heritage w Stanach Zjednoczonych w ciągu

ostatnich trzech lat ilość listów spadła o 25%, a kartek pocztowych o 10%. Także w Polsce sektor ten będzie się gwałtownie zmniejszać. – Spodziewamy się, że do 2018 roku rynek listów w Polsce będzie spadał w średniorocznym tempie 4 proc. – przewiduje Ireneusz Piecuch, wiceprezes Poczty Polskiej. To, co nie służy Poczcie, przynosi korzyść klientom i przedsiębiorcom. Korespondencja elektroniczna pozwala zaoszczędzić czas i pieniądze, a przechowywanie i przetwarzanie dokumentów elektronicznych jest prostsze, niż w przypadku ich papierowych przodków. W Polsce istnieje jeszcze spory margines poszerzenia rynku e-usług. Według raportu „E-faktura w Polsce” przygotowanego przez Konfederację Lewiatan, dopiero jedna dziesiąta rachunków przesyłana jest drogą elektroniczną, a według CBOS-u z internetu korzysta jedynie połowa Polaków.

Teberia 1/2014

41


NA OKŁADCE

Wszystko wskazuje na to, że rynek przesyłek o wadze poniżej 50 gramów będzie coraz trudniejszy – nie tylko na skutek wypierania ich przez pocztę elektroniczną. Rok temu Poczta Polska straciła monopol na te przesyłki, a konkurencja, zarówno rodzimych dostawców, jak i poczt zagranicznych rośnie.

Ostatnia mila

największej w Polsce sieci placówek oraz znanej marki może mieć problemy w starciu z prywatnymi, bardziej dynamicznymi przedsiębiorcami. Poczta Polska jest bowiem nie tylko tworem upolitycznionym, pozostającym w stu procentach w rękach skarbu państwa, ale i obciążonym obowiązkiem świadczenia powszechnej usługi pocztowej, borykającym się ponadto z silnymi związkami zawodowymi.

Sporą część topniejącego tortu odebrało Poczcie Polskiej na początku tego roku konsorcjum, w skład którego wchodzi Polska Grupa Pocztowa, InPost oraz Ruch. Przetarg wart był 0,5 mld złotych i dotyczył dostarczania korespondencji sądów i prokuratur. Jak pokazują wyniki przetargu, w którym oferta prywatnych konkurentów była o ponad 80 mln złotych korzystniejsza od oferty państwowego operatora, Poczta Polska, mimo

Z podobnymi trudnościami mierzą się jednak operatorzy państwowi na całym świecie. Najlepiej z opresji wychodzą ci, którzy przeszli procesy prywatyzacyjne i zdywersyfikowali wachlarz świadczonych przez siebie usług. Jednym z liderów na światowym rynku usług pocztowych i logistycznych jest niemiecka Deutsche Post, obecna na polskim rynku za pośrednictwem należącej do niej firmy kurierskiej DHL.

Teberia 1/2014

42


Typowo pocztowe usługi to w przypadku poczty niemieckiej jedynie ok. 20% obrotów. Poczta ta jest zresztą niemiecka jedynie z nazwy: skarb państwa posiada już tylko 21% akcji przedsiębiorstwa. W USA, gdzie poczta państwowa również przeżywa kryzys, szuka się bardziej nowatorskich rozwiązań. Rozważa się tam wprowadzenie modelu hybrydowego, który pozwoliłby zachować przy życiu instytucje starszą niż amerykańska konstytucja, z jednoczesnym zachowaniem zasad wolnej konkurencji. Zgodnie z założeniami tego modelu, państwowy operator miałby zajmować się jedynie „ostatnią milą”, to znaczy dostarczać przesyłki z sortowni do skrzynki pocztowej odbiorcy. Prywatni przedsiębiorcy byliby zaś odpowiedzialni za sortowanie i masowe transportowanie przesyłek między sortowniami. Spółki konkurowałyby ze sobą w przetargach zapewniając wysoką jakość i niską cenę

usługi, a poczta państwowa firmowałaby całe przedsięwzięcie swoją renomowaną marką.

Paczkomaty kontra drony „Ostatnia mila” ma kluczowe znaczenie nie tylko w dostawie listów, ale i w logistyce w ogóle. Ten końcowy fragment, stanowiący często jedynie ułamek całości trasy, jaką pokonać musi przesyłka, może odpowiadać nawet za 30% jej ceny. Jednym ze sposobów obniżenia kosztów dostawy i zaoszczędzenia na kosztach ostatniej mili jest zaangażowanie w odbiór przesyłek samych odbiorców. Na takiej właśnie zasadzie działają coraz powszechniejsze w Polsce paczkomaty. Na naszym rynku niekwestionowanym liderem w tym zakresie jest grupa Integer.pl, właściciel konkurującego z Pocztą Polską InPostu, znanego z dołączania

Teberia 1/2014

43


NA OKŁADCE przed rokiem 2013 metalowych blaszek do listów ważących mniej niż 50 gramów. Sieć paczkomatów dynamicznie się rozwija, a firma prowadzi ekspansję nie tylko w kraju, ale i za granicą. Z  paczkomatów wyprodukowanych przez grupę Integer.pl można korzystać już w 18 krajach, od Kostaryki po Arabię Saudyjską. Paczkomaty nie tylko obniżają koszt „ostatniej mili” o ok. 70%, ale mają w przyszłości umożliwiać szereg innych operacji, być może w pełni zastępując agencję pocztową. – Mamy najtańsze maszyny na świecie i tym pobiliśmy austriacką Kebę, bo najważniejsze jest to, co w środku – mówi magazynowi Forbes Rafał Brzoska, założyciel, współwłaściciel i prezes zarządu Grupy Integer.pl. – Stworzyliśmy zamek, który kosztuje jedną dziesiątą tego, co był nam w stanie zaoferować największy światowy producent zamków. Moduł komunikacyjny sterujący otwieraniem skrytek w pierwszej generacji kosztował ok. 10 tys. zł, teraz to koszt 500 złotych. Podpięcie urządzenia pod bankomaty NCR jeszcze bardziej obniży koszty – dodaje. Mimo niedawnego zwycięstwa w przetargu na obsługę korespondencji

sądowej, to paczkomaty a nie lekkie listy mają być flagowym produktem grupy Integer.pl. – Chcemy stworzyć polski globalny, rozpoznawalny produkt. Nie śrubkę w  łaziku marsowym czy komponent w nawozach sztucznych, choć to oczywiście szczytne osiągnięcia, ale produkt z prawdziwego zdarzenia. Rozpoznawalny. Taka jest ambicja całego zespołu – dodaje Rafał Brzoska. Rynek paczek, a co za tym idzie, również paczkomatów, rozwija się dynamicznie na całym świecie. Inwestycje w tym sektorze planuje m.in. Amazon, który zaskoczył niedawno media zapowiadając, że wybrane paczki „ostatnią milę” będą pokonywać na pokładzie zdalnie sterowanych dronów. Na polu paczkomatów Amazon będzie jednak musiał konkurować z produktem z Polski. Grupa Integer. pl chce bowiem zainstalować w USA do 2016 roku ponad 10 tysięcy swoich maszyn. Tak jak Jeff Bezos, Rafał Brzoska wierzy w e-handel, bo to na nim opiera się sukces paczkomatów. Według danych raportu Digital Trends 2013, przygotowanego wspólnie przez Deloitte, Allegro i PayU handel elektroniczny rośnie w Polsce szybciej niż handel tradycyjny, a dane CBOS-u wskazują na rosnące zainteresowanie zakupami w sieci: w 2008 roku zaledwie jedna czwarta internautów deklarowała, że kiedykolwiek kupiła coś w Internecie. Cztery lata później odsetek ten wzrósł do 40%. – Na świecie jest 1,5 mln placówek pocztowych, z których połowa jest trwale nierentowna i musi być zamknięta w ciągu pięciu lat. Poczty narodowe nie mogą jednak tego robić, bo mają nad sobą regulatora.

Teberia 1/2014

44


My jak dobry wujek przychodzimy i mówimy: zamknijcie placówkę, a my wstawimy urządzenie, które ją zastąpi. Bierzemy na siebie koszt ustawienia i obsługi maszyny, klient płaci tylko za konkretną usługę. Jeśli Poczta Polska będzie chciała dalej sprzedawać rajstopy, to też jej to umożliwimy – mówi Rafał Brzoska.

E-mail uratuje pocztę? Wiele państwowych urzędów pocztowych na świecie boryka się z problemami kurczącego się rynku listów i znoszenia państwowych monopoli. Lepiej radzą sobie te z nich, które przechodzą prywatyzację i poszerzają ofertę, często konkurując z firmami kurierskimi na rynku paczek lub rozwijając usługi finansowe. Mniej popularny jest sektor informatyczny, choć jak pokazuje przykład poczty izraelskiej, to właśnie innowacyjna obsługa poczty elektronicznej może być deską ratunku dla operatorów pocztowych, pozwalającą im jednocześnie zachować profil podobny do do-

tychczasowej działalności. Kilka lat temu spółka Izrael Postal Company zaczęła świadczyć usługę iPost. – Impulsem do stworzenia usługi był wyraźny spadkowy trend zainteresowania fizycznymi listami i coraz większa popularność darmowych dostawców poczty elektronicznej, takich jak Google Mail, Hotmail czy inni – mówi serwisowi Postal Technology International Yuval Bitan, dyrektor zarządzający iPostu. – Zastanawialiśmy się nad tym, jaką wartość dodaną możemy zaproponować użytkownikom poczty elektronicznej i jak na tym zarobić. Nie chcieliśmy tworzyć czegoś, co przypominałoby zwykłą, darmową pocztę elektroniczną. iPost opiera się na założeniu, że będzie usługą przeznaczoną do przesyłania istotnych wiadomości. Chcieliśmy stworzyć coś nowego, rozwiązanie na tyle bezpieczne, aby użytkownicy zdecydowaliby się drogą elektroniczną dostarczać dokumenty, które wcześniej powierzali jedynie tradycyjnej poczcie – dodaje. Usługa iPost służy obywatelom do kontaktowania się w „ważnych sprawach” z instytucjami państwowymi, bankami, ubezpieczycielami oraz dostawcami mediów.

Teberia 1/2014

45


NA OKŁADCE Umożliwia podpisywanie i wysyłanie faktur oraz ich zapłatę, przekazywanie dokumentów sądowych, podatkowych i podobnych. Od zwykłych systemów odróżnia ją szereg zabezpieczeń oraz sposób weryfikacji tożsamości – aby korzystać z iPostu, trzeba się osobiście zarejestrować w urzędzie pocztowym. – Identyfikujemy klientów na podstawie ich dowodów tożsamości – mówi Yuval Bitan. – iPost to jedyna usługa internetowa, która naprawdę gwarantuje tożsamość zarejestrowanych osób. Klient dostaje list od banku i ma pewność, że to bank go wysłał, a nie ktoś, kto próbuje się pod bank podszyć – dodaje. Wysłanie dokumentu za pośrednictwem iPostu jest tańsze niż w przypadku tradycyjnej poczty. Opłatę uiszcza się wykupując wirtualny znaczek pocztowy. W przyszłości system ma również służyć jako bezpieczna przechowalnia dokumentów papierowych – w formie elektronicznej. Zeskanowanych testamentów, umów, aktów notarialnych. Być może, mimo wciąż jeszcze gorącej afery wywołanej przez Edwarda Snowdena, obywatele chętniej powierzyliby swoje elektroniczne dokumenty państwowej poczcie, niż prywatnym, międzynarodowym korporacjom, które wszak notorycznie zaglądają do przechowywanych na ich serwerach e-maili w celu pozycjonowania reklam. Zresztą zinformatyzowana Poczta Polska mogłaby nie tylko gwarantować bezpieczną wymianę informacji między obywatelem a państwem, umożliwiając np. internetowe głosowanie w wyborach, ale i świadczyć podmiotom publicznym zintegrowane usługi informatyczne, takie jak np. przechowywanie danych w chmurze.

Kontrofensywa Ostatnie działania Poczty Polskiej wskazują, że zdaje sobie ona sprawę z zagrożenia, jakie stanowi dla niej tkwienie w miejscu, gdy konkurencja posuwa się naprzód. Poza wprowadzeniem licznych zmian w zakresie tradycyjnej oferty, takich jak stoiska samoobsługowe czy awizo przesyłane esemesem, Poczta Polska promuje swoje nowatorskie usługi za pomocą platformy Envelo.pl. Można na niej skorzystać z usługi „Neolist”, która daje możliwość przesłania papierowego listu za pomocą komputera. Można wybrać gotowy szablon (np. podanie o przedłużenie umowy o pracę) lub skomponować własny. List zostanie wydrukowany, zapakowany w kopertę i dostarczony odbiorcy – „jedyne” czym będzie się różnił od samodzielnie wysłanego listu to brak odręcznego podpisu nadawcy. Podobnie działa „Neokartka” – można zamieścić na niej własne zdjęcie, wpisać pozdrowienia i wysłać przez internet. Pocztówka wydrukowana na wysokiej jakości papierze wyląduje w skrzynce pocztowej adresata. Ostatnią usługą jest „Neoznaczek” – czyli znaczek pocztowy drukowany bezpośrednio na kopercie na domowej drukarce.

Teberia 1/2014

46


Podobną usługę, ale na bardziej przemysłową skalę Poczta Polska oferuje klientom profesjonalnym, którzy chcą zaoszczędzić na papierowych przesyłkach. – Poczta hybrydowa to przyszłość rynku pocztowego. Zaczęliśmy to oferować zarówno w formie przesyłek listowych nierejestrowanych, jak również poleconych. Z punktu widzenia Poczty Polskiej to produkt, który będzie miał istotne znaczenie w walce o rynek w dobie jego digitalizacji i liberalizacji – mówi Agencji Informacyjnej Newseria członek zarządu ds. sprzedaży Poczty Polskiej Janusz Wojtas. – Odchodzi cała grupa kosztów po obu stronach tego procesu, zarówno po stronie Poczty Polskiej, kosztów logistycznych, transportowych, jak i po stronie dostawcy danej usługi, czyli np. znika konieczność zakupienia papieru czy koperty. Więc koszty będą niższe, a usługa tańsza – dodaje. Według strategii rozwojowej do końca 2015 r. Poczta Polska podwoi przychody z usług paczkowych i logistycznych oraz zwielokrotni przychody z nowoczesnych usług finansowych, co zrekompensować ma straty w zakresie spadku zainteresowania przesyłkami listowymi. Tu dużą rolę odegrać ma istniejący już Bank Pocztowy i otwarty fundusz emerytalny Pocztylion.

W walce o  rynek paczek ma pomóc nowy model wynagradzania listonoszy, uwzględniający ich skuteczność. – Taki wariant, że listonosz wrzuca awizo do skrzynki, bo nie ma klienta, musi odejść w  zapomnienie, ponieważ konkurencja kontaktuje się z klientem na różne sposoby – mówi prezes zarządu Poczty Polskiej Jerzy Jóźkowiak. – To są takie rzeczy, które my możemy doraźnie zrobić, w miarę szybko. Ale oczywiście są pewne ograniczeniach – dodaje. Poczta Polska, choć jest obiektem powszechnych narzekań i utyskiwań, zdołała zgromadzić ogromny kapitał zaufania. Pokazuje to choćby dyskusja tocząca się wokół dostarczania przesyłek pocztowych przez Polską Grupę Pocztową i InPost. Ten kapitał może zostać zaprzepaszczony, jeśli państwowy operator nie odzyska straconej inicjatywy. Według raportu Urzędu Komunikacji Elektronicznej, pod koniec roku 2012, a więc jeszcze wtedy, gdy Poczta Polska cieszyła się monopolem obejmującym ponad 70% całego rynku usług pocztowych, w Polsce zarejestrowanych było 267 podmiotów uprawnionych do prowadzenia działalności pocztowej. Jak na razie Poczta Polska radzi sobie z mniejszą konkurencją, wciąż doręczając np. renty i emerytury z ZUS-u. Jednak od czasu do czasu w kierunku Polski spoglądają tacy giganci jak niemiecka Deutsche Post czy francuska La Poste. A jeśli zdecydują się w końcu wejść na polski rynek pocztowy, to jedna z najstarszych polskich marek może naprawdę przejść do historii.

Teberia 1/2014

Piotr Pawlik

47


TECHNOLOGIE

Zeus i jego wielka moc Został powołany do życia w 2008 roku przez naukowców z krakowskiego Akademickiego Centrum Komputerowego Cyfronet AGH. Ma moc obliczeniową 357 Tflops-ów, co czyni go numerem jeden w Polsce. Kończy 22 tys. zadań na dzień, przy czym od 4 do 5 tys. zadań różnej wielkości jest uruchomionych cały czas. Zeus nigdy nie śpi – pracuje 24 godziny na dobę, 365 dni w roku. Kontynuując wyliczankę - 357 Tflops-ów to moc obliczeniowa liczona w liczbie operacji zmiennoprzecinkowych na sekundę. T, czyli Tera to tysiąc miliardów, a zatem Zeus wykonuje blisko 400 tys. miliardów operacji na sekundę. Teberia 1/2014

48


Parametry Zeusa:

Rdzenie obliczeniowe: 25.468 (czyli ponad 25.000 prostych PC-tów), Teoretyczna moc obliczeniowa: 373,9 TFlops, Przestrzeń dyskowa: 3 PB (35 lat nieskompresowanego video full HD), Przestrzeń taśmowa: 3,5 PB (2000 lat muzyki zapisanej w formacie mp3), Ilość zadań w 2013 roku: 7.932.977 Wykorzystany czas obliczeniowy w 2013 roku: 96.504.775 godzin

N

a Zeusa składa się 28 tys. procesorów – to jest tak jakby był złożony z 28 tys. PC-tów. A to jeszcze trzeba połączyć w jeden organizm. Organizm Zeusa znajduje się w około 20 szafach, chłodzonych wieloma klimatyzatorami jednocześnie. Procesory połączone są łączem infinibendowym, które w naszym wykonaniu jest około cztery razy szybsze od bardzo szybkiego internetu. Dzięki sieci komputerowej o bardzo wysokich parametrach zbudowanej w ramach programu Pionier, dostępność do Zeusa w Polsce czy w Europie jest bardzo szybka. Dane płyną siecią o przepustowości dwa razy 10 gigabitów na sekundę (popularne łącza komercyjne mają przepustowości prawie tysiąc razy mniejsze). - W ramach szerokopasmowej sieci Pionier Kraków połączony jest w czterech kierunkach i zmierzamy do tego, by na każdym z tych kierunków było n razy 100 gigabitów na sekundę. Z punktu widzenia użytkownika dostępność Zeusa jest taka jakby stał on za ścianą. Nie trzeba przywozić żadnych twardych dysków

z danymi do przetwarzania, bo wszystkie obliczenia są dostępne na odległość – wyjaśnia Prof. dr hab. inż. Kazimierz Wiatr, dyrektor Akademickiego Centrum Komputerowego Cyfronet AGH. Superkomputer Akademii GórniczoHutniczej oparty jest o system operacyjny Scientific Linux (SL). Dostawcą rozwiązań sprzętowych zastosowanych w Centrum jest firma Hewlett-Packard. W listopadzie ubiegłego roku Zeus znalazł na 145. pozycji prestiżowej listy TOP 500 - najszybszych komputerów na świecie. Ranking największych maszyn obliczeniowych na świecie publikowany jest dwa razy do roku (www.top500.org/ list/2013/11/). Zeus po raz ósmy z rzędu został najmocniejszym komputerem w naszym kraju.

A co jeśli wyłączą prąd? Gdy mamy do czynienia z superkomputerem, wymagane są także super zabezpieczenia na każdym etapie funkcjonowania urządzenia. Decydują one o niezawodności działania Zeusa.

Teberia 1/2014

49


TECHNOLOGIE Dlatego właśnie systemy zasilania zabezpieczone są wielostopniowo. Z jednej strony jest sieć zasilająca z zakładu energetycznego, ale prąd dostarczany jest z dwóch lub czasami nawet z trzech transformatorów. Tak jak się to czasami zdarza w przypadku zwykłych komputerów osobistych, tak i Zeus został wyposażony w urządzenia podtrzymania zasilania. Jeżeli zakład energetyczny przestanie dostarczać energię, urządzenia podtrzymania zasilania zapewnią ją na 2-3 minuty. Czas ten wystarczy by uruchomił się agregat prądotwórczy zbudowany w oparciu o wysokoprężny silnik Diesla, o mocy jednego megawata. Dzięki temu wszystkie zasoby Cyfronetu – obliczeniowe, związane z archiwizacją danych i funkcjonowaniem sieci komputerowej, a także urządzenia do chłodzenia - mają zabezpieczone zasilanie awaryjne. Zeus, tak jak wszystkie superkomputery, ma wielką moc obliczeniową, ale przy okazji wytwarza wielką moc cieplną. W okolicach szaf, w których znajduje się Zeus, panuje temperatura ponad 40 stopni Celsjusza. Dlatego także urządzenia chłodzące muszą mieć zapewnione zasilanie awaryjne, aby nie dopuścić do zniszczenia termicznego sprzętu obliczeniowego. Na wypadek, gdyby któryś z klimatyzatorów miał się popsuć, cały czas nad chłodzeniem pracuje ich kilka równocześnie i pewne ich grupy mogą przejąć funkcje chłodzenia całości. O każdej niepokojącej sytuacji na hali komputerowej natychmiast jest infor-

mowanych sms-em kilku opiekunów Zeusa, którzy mają do niego stały zdalny dostęp. Niezależnie od tego, wszystkie zabezpieczenia działają automatycznie.

Zeus i jego wcielenia - Widząc potrzeby użytkowników, zadbaliśmy o zróżnicowane zasoby obliczeniowe funkcjonujące w  ramach Zeusa, który jest w  pewnym sensie komputerem heterogenicznym. Zeus jest zorganizowany w czterech partycjach – mówi Prof. dr hab. inż. Kazimierz Wiatr. - Największa partycja to klasyczny klaster komputerowy. Druga partycja jest dla nas niesłychanie cenna. Wcześniej flagowymi komputerami dla centrum były komputery o architekturze SMP, czyli symetrycznym dostępie do pamięci. W tej chwili takich komputerów już się właściwie nie produkuje, są one relatywnie bardzo drogie. Teraz w naszym komputerze mamy partycję vSMP, czyli wirtualny komputer SMP, który jest największą tego typu instalacją w Europie i czwartą na świecie. W momencie, gdy instalowaliśmy tę maszynę, była największą wirtualną maszyną na świecie. Trzecia partycja związana jest z akceleracją obliczeń – są to procesory graficzne ogólnego przeznaczenia GP GPU i układy rekonfigurowane FPGA. Tu lokujemy obliczenia, w których ilość danych do przetworzenia jest ogromna, a algorytmy są nieco prostsze i wówczas akceleracja obliczeń osiąga wysokie wartości. Czwarta partycja nazywana w slangu informatycznym – partycją grubych węzłów – czyli procesorów, które mają

Teberia 1/2014

50


dużą lokalną pamięć. I teraz w zależności od tego jakie algorytmy są realizowane, lokuje się je w odpowiednich partycjach tego ogromnego Zeusa, co powoduje, że jest on lepiej wykorzystywany – dodaje Profesor.

W służbie nauce Akademickie Centrum Komputerowe Cyfronet AGH powstało w 1973 roku. Centrum jest organizacyjnie i finansowo autonomiczną jednostką Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie i jest jednym z największych centrów superkomputerowych i sieciowych w Polsce. Pierwszym komputerem dużej mocy, w który został wyposażony Cyfronet, był komputer CDC Cyber 72-16 amerykańskiej firmy Control Data Corporation, który został zainstalowany w 1975 roku. Teoretyczna maksymalna moc obliczeniowa tego komputera sięgała 0,5 Mflops, a pojemność dyskowa wynosiła 400 MB. Cyber 72-16 był eksploatowany przez 15 lat, a jego parametry już dawno stały się komputerową prehistorią. Teraz panuje Zeus oraz wiele projektów i programów, w których uczestniczy. Należy do nich m.in. inicjatywa PL-Grid, czyli Konsorcjum Polskiego Gridu. - Cyfronet jest przede wszystkim po to żeby służyć nauce. W ramach inicjatywy PL-Grid integrujemy wszystkie klastrowe zasoby obliczeniowe w Polsce. W Polsce jest pięć centów superkomputerowych, czyli poza krakowskim Cyfronetem, jest także Warszawa, Poznań,

Gdańsk i Wrocław. Zasoby obliczeniowe są zintegrowane w jeden ogólnopolski grid, który od samego początku jest integrowany z gridem europejskim w ramach projektu EGI, European Grid Infrastructure – wyjaśnia Prof. dr hab. inż. Kazimierz Wiatr. - Teraz pracujemy nad drugim projektem zaplanowanym ze szczególnym uwzględnieniem grup użytkowników. Zaproponowaliśmy trzynaście grup użytkowników, do których specjalnie dopasowujemy sprzęt obliczeniowy, interfejsy, oprogramowanie i co najważniejsze, budujemy dziedzinowe grupy wsparcia. Przykładowo, zbierają się osoby zajmujące się akustyką i definiują jakie są potrzeby w zakresie software’u czy dedykowanego sprzętu. To samo dotyczy innych dziedzin nauki: fizyków, energetyków, czy na przykład metalurgów. Mimo, że nasz pomysł miał oponentów, kiedy powstawał, to okazuje się dziś, że na forum europejskim jest obecnie bardzo doceniany, nawet wywołuje zachwyt. - Naszym głównym celem jest wspieranie polskiej nauki. Wiemy, że nauka bez informatyki byłaby nauką kulawą, niemożliwą – to dotyczy przede wszystkim narzędzi przeprowadzenia badań, w ramach których trzeba przetworzyć i zarchiwizować ogromne ilości danych. Po to jest właśnie Zeus – dodaje Profesor. – Do tego dochodzi potrzeba ogromnych symulacji. Na przykład nowe materiały są najczęściej projektowane w komputerze. Podobnie analiza łańcuchów DNA wymaga ogromnych mocy obliczeniowych. Pamiętam, że cztery lata temu jeden z profesorów mówił na konferencji w Gdańsku, że aby przetestować łańcuch

Teberia 1/2014

51


TECHNOLOGIE DNA złożony ze stu atomów, musiałby liczyć na zasobach całego centrum superkomputerowego 35 lat. Więc jeżeli my nasze zasoby zwiększymy dziesięciokrotnie, to z tych 35 lat zrobi się już tylko 3,5 roku. Ale co to są za badania, których wyniki będziemy znali za 3,5 roku, tym bardziej, że jest wiele takich obszarów badań, w których wyniki symulacji są parametrem wejściowym do następnych symulacji. I to też jest jednym z bardzo ważnych kierunków naszych zainteresowań, czyli przetwarzanie w czasie rzeczywistym, np. w Synchrotronie. Pobieramy dane z tego eksperymentu po to, żeby wyniki obliczeń sterowały dalszym przebiegiem tego eksperymentu. To wymaga ogromnych mocy obliczeniowych. Zeus pracował już nad wieloma ważnymi badaniami, m.in. przy projekcie opracowywania nowego leku, badaniu kropek kwantowych, którymi zajmuje się profesor Bartłomiej Szafran, przy pracach nad grafenem, czy też ostatnio w projektach sejsmograficznych.

Świetlna przyszłość Zeusa

są w ciągłej rozbudowie. Dlatego Zeus już w nieodległej przyszłości będzie miał jeszcze lepsze parametry. - Jesteśmy jednostką akademicką, potrzeby naszych użytkowników są bardzo zróżnicowane, a my pokrywamy szeroką paletę potrzeb ze wszystkich dziedzin nauki. Z drugiej strony zasilanie w środki finansowe ma pewną cykliczność. To nie są duże środki, które możemy jednorazowo zainwestować. Sprzęt nieustannie się zmienia, a nam należy na dobrej relacji ceny do jakości kupowanego sprzętu. W tym momencie nasze zasoby obliczeniowe są ogromne. Moc Zeusa to jest prawie 400 Tflops-ów co się przekłada na ogromne koszty zużycia energii. I te także musimy brać pod uwagę przy kolejnych inwestycjach. Uczestniczymy w rankingach w najszybszych komputerów świata, od ośmiu rankingów (4 lata) jesteśmy centrum, które posiada najszybszy komputer w Polsce. To nam pomaga, uwiarygadnia nasze możliwości obliczeniowe w oczach naszych użytkowników – mówi

Prof. dr hab. inż. Kazimierz Wiatr.

Naukowcy mogą korzystać z Zeusa bezpłatnie, a możliwości świadczenia usług komercyjnych przez ten superkomputer są mocno ograniczone. Wymagałoby to zmian prawnych, bo część infrastruktury Cyfronetu powstała w oparciu o fundusze europejskie. Ale nie jest to problemem, bo moglibyśmy sprzedawać tylko wolne moce obliczeniowe, a tych po prostu nie ma – potrzeby polskiej nauki w tym zakresie są ogromne … Zasoby obliczeniowe Cyfronetu, podobnie jak sieć komputerowa Centrum, Teberia 1/2014

52


Największe zadania obliczeniowe Zeusa: Czas obliczeń w latach w przeliczeniu na czas pracy jednego procesora, co w przybliżeniu odpowiada czasowi pracy komputera klasy PC:

Chemia, Czas obliczeń: 1.884 lata

Badania teoretyczne polimerów jonowych (membran) opartych na jednostce benzimidazolowej o potencjalnym zastosowaniu przy konstrukcji ogniw paliwowych z zastosowaniem metod obliczeniowych chemii kwantowej w podejściu statycznym oraz symulacji dynamiki molekularnej.

Fizyka, Czas obliczeń: 764 lata

Badania anizotropii magnetycznej w rozcieńczonych półprzewodnikach (DMS). Badania anizotropii oddziaływań magnetycznych jonów metali przejściowych podstawionych w różne nierównoważne węzły matrycy półprzewodnikowej. Badane będą węzły wewnątrz kryształu powierzchniowego jak również na jego powierzchniach. Badanie wpływu niejednorodności składu oraz czynników zewnętrznych na anizotropię oddziaływań.

Chemia, Czas obliczeń: 589 lat

Wyniki badań będą podstawą do głębszego zrozumienia funkcjonowania kompleksów telomerowego DNA (TRF/ DNA oraz dimeryzacja białek TRF) i zjawiska dysocjacji białek TRF od dwuniciowego DNA w obecności związków interkalujących.

W dalszej perspektywie umożliwi to projektowanie leków przeciwnowotworowych w oparciu o ten mechanizm.

Chemia, Czas obliczeń: 435 lat

Promieniowanie wysokoenergetyczne, stosowane w radioterapii chorób nowotworowych, wywołuje radiolizę wody obecnej w komórkach. Jednymi z głównych produktów tej radiolizy są niskoenergetyczne solwatowane elektrony (LEE). Ich genotoksyczność względem natywnego DNA jest wprawdzie sprawą dyskusyjną, jednak obecność bromonukleotydów w nici DNA uwrażliwia ją na pękanie pod wpływem LEE, a tym samym – na promieniowanie γ. Bromopochodne można by stosować jako sensybilizatory w terapii zlokalizowanych nowotworów, zmniejszające czas i dawkę promieniowania oraz skutki uboczne radioterapii. Wprowadzenie tej idei w życie wymaga jednak dokładnego zrozumienia mechanizmu uwrażliwiania DNA przez bromopochodne zasad nukleinowych (Br-ZN).

Chemia, Czas obliczeń: 384 lata

Celem planowanych badań jest charakteryzacja wybranych modeli katalizatora bazującego na połączeniach ligandów typu salenowego z centrum metalicznym stosowanych w procesach kopolimeryzacji. Przeprowadzone badania mają umożliwić powiązanie struktury badanych związków z ich aktywnością katalityczną oraz wskazanie czynników ją determinujących.

Teberia 1/2014

53


Teberia 32  
Advertisement