Page 1

Nยบ17


Dla naszych czytelników podajemy kupon rabatowy, do wykorzystania w sklepie internetowym www.sylveco.pl. Po wpisaniu hasła „silva” w pole kuponu rabatowego można zyskać 10% zniżki na zakupy. Ważność kuponu od 1 stycznia do 31 marca 2018 roku. współpraca reklamowa: marketing@sylveco.pl e-mail: biuro@sylveco.pl

SYLVECO Producent kosmetyków naturalnych Zakład produkcyjny: Łąka 260F, 36-004 Łąka tel. (17) 771 38 30, (17) 771 38 34 e-mail: biuro@sylveco.pl współpraca reklamowa: marketing@sylveco.pl

SILVA-NATURA-ECOLOGIA katalog pełen naturalnych inspiracji Wydanie zimowe Opracowanie: Teksty: Karolina Czerniecka, Kacper Kołek, Kinga Koriakowska, Agnieszka Parachoniak, Elżbieta Typek Rysunki: Katarzyna Typek Skład: Daniel Rodriguez Enriquez, Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i publikacja bez zgody autora zabronione.


Wraz z nowym rokiem pojawił się również nasz kolejny numer zimowego magazynu. Zima to taka pora roku, która sprzyja czytaniu i leniuchowaniu, dlatego też zachęcamy do lektury naszych ciekawych artykułów.W nowym numerze znajdziemy informacje na temat coraz bardziej popularnych adaptogenów oraz pysznych i zdrowych orzechów. Z całą pewnością w okresie zimowym przyda się również zbiór porad, w jaki sposób chronić skórę przed minusowymi temperaturami.Tradycyjnie już zachęcamy do lektury artykułu cyklu „ Piękne pasje”, który tym razem poświęcony jest ozdobom wykonywanym ze słomy.W oczekiwaniu na zieloną i słoneczną wiosnę pomoże nam tekst pt. „Moc kolorów”. Przyjemnej lektury!


Lukrecja

słodki korzeń


Historia słodkiego kłącza lukrecji sięga kilka tysięcy lat wstecz. Pisano o niej w tradycyjnych chińskich zielnikach, egipskich papirusach, a jej wysuszone korzenie odkryto nawet w grobie Tutenchamona- egipskiego władcy. Jej właściwości lecznicze doceniali starożytni Grecy i Rzymianie, stosując korzeń lukrecji w przypadku przeziębienia, kataru siennego i męczącego kaszlu. W średniowieczu z gotowanego korzenia lukrecji otrzymywano ciemną i gęstą masę, którą formowano w lecznicze pałeczki, traktowano ją również, jako roślinę posiadającą właściwości magiczne. Francuscy i tureccy żołnierze nosili ze sobą lukrecję podczas pierwszej wojny światowej, dodawała, bowiem im energii, a dodatkowo odkażała jamę ustną. Początkowo była rośliną dziką, porastała Azję i południową Europę. Z czasem zaczęto ją uprawiać w Hiszpanii,Włoszech, czy Wielkiej Brytanii. Uwielbiana jest przez Szwedów, Brytyjczyków i Holendrów, którzy rocznie zjadają ponad dwa kilogramy lukrecji pod różną postacią. Pisała o niej Astrid Lindgren w swoich książkach dla najmłodszych. Właściwości lecznicze

Lukrecja (Glycyrrhiza gabra), należy do rodziny motylkowatych. Nazwa Glycyrrhiza

wywodzi się od greckiego słowa „glycos”, które oznacza słodki i „rhiza”, czyli korzeń. Ma małe ozdobne liście i drobne kwiaty w kolorze liliowym. Surowcem leczniczym jest silnie rozgałęziony, brązowawy korzeń, który pozyskuje się wiosną lub jesienią z kilkuletnich już roślin. W smaku jest słodki, lekko szczypiący w język. W korzeniu lukrecji znajdują się m.in. flawonoidy, fitosterole, kwasy organiczne, aminokwasy i sole mineralne. Głównym składnikiem jest glicyryzyna, substancja, która nadaje lukrecji jej charakterystyczny słodki smak, dodatkowo ma ona również właściwości przeciwzapalne. Korzeń lukrecji bardzo często wykorzystuje się do łagodzenia problemów żołądkowo-jelitowych. Gdy trapi nas zgaga, czy zatrucie pokarmowe, należy sięgnąć po ekstrakt z lukrecji, który skutecznie pomoże przywrócić równowagę w żołądku. Wpływa na regenerację błony śluzowej żołądka i przywraca jego prawidłową pracę. Zaleca się ją również w suchym kaszlu, bólu gardła, czy męczącej i nieustępującej chrypce. Wykazuje również działanie przeciwwirusowe, dlatego warto ją stosować przy nawracającej opryszczce. Jest również znana ze swych właściwości łagodzących bóle reumatyczne, a także reguluje niski poziom cukru we krwi.Wyciąg z korzenia lukrecji jest także przydatny w leczeniu objawów menopauzy oraz w łagodzeniu bólu w trakcie miesiączki. W

starożytności zaliczano ją do afrodyzjaków. Ma szczególne właściwości bakteriobójcze, zmniejsza, bowiem ryzyko powstawania próchnicy. W aptekach i sklepach zielarskich sproszkowany korzeń lukrecji znajdziemy w kompozycjach z innymi ziołami, głównie w tych, które działają przeczyszczająco, moczopędnie i wspomagająco w trawieniu. Jest ona również składnikiem słodzącym w herbatach i tabletkach do ssania. Pamiętajmy jednak, że lukrecja nie powinna być stosowana przez dłuższy czas przez osoby z wysokim ciśnieniem krwi. Duże i częste dawki lukrecji mogą prowadzić do ostrego nadciśnienia. Osoby cierpiące na choroby serca, wątroby, cukrzycę lub choroby hormonalne oraz kobiety w ciąży powinny wystrzegać się lukrecji. Lukrecja w kuchni

Do XVIII wieku lukrecja znana była głównie, jako środek leczniczy. W 1760 roku angielski aptekarz, George Dunhill, dodał do rozcieńczonego ekstraktu korzenia lukrecji cukier i w ten sposób powstały ciemne cukierki lukrecjowe, które cieszą się ogromna popularnością głównie w krajach skandynawskich. Żelki, cukierki oraz batoniki z lukrecją znaleźć można w każdym szwedzkim sklepie. Łączy się ją bardzo często z solą morską, dodaje do czekolady i kawy. Na półkach szwedzkich sklepików można


znaleźć sól lukrecjową i cukier lukrecjowy. Bardzo często lukrecja stosowana jest jako substancja słodząca w napojach i syropach. Amerykańscy producenci papierosów dodają ją do tytoniu i cygar, aby wzbogacić ich smak. W  Azji jest składnikiem przypraw i herbat. W kuchni chińskiej słodki smak lukrecji łączy się ze smakiem pikantnym. Często jest wykorzystywana do aromatyzowania rosołu oraz potraw gotowanych w sosie sojowym. W Syrii, słodkie kłącze dodaje się do napojów chłodzących. W niektórych krajach aromatyzuje się nią piwo i ciasta. Włosi mają swój napój z lukrecji- jest nim likier sambuca, podawany z ziarnami kawy lub pokruszonym biszkoptem i herbatą. Suszony korzeń lukrecji może być przechowywany przez dłuższy czas, można go pokroić lub zmielić

przed użyciem. Pamiętajmy jednak by przechowywać go w szczelnych pojemnikach. Lukrecja

w kosmetyce Lukrecja dzięki dużej zawartości glicyryzyny oraz grupy flawonoidów, posiada właściwości zatrzymujące wodę w tkankach, a co za tym idzie ma działanie nawilżające i kojące skórę. Jest ona, więc doskonałym dodatkiem do kosmetyków przeznaczonych dla skóry suchej i odwodnionej. Bardzo dobrze sprawi się również przy cerze naczynkowej, gdyż zmniejsza zaczerwienienie skóry i wzmacnia naczynka krwionośne. Dzięki właściwościom bakteriobójczym, preparaty zawierające wyciąg z lukrecji zaleca się także stosować w celu

pielęgnacji cery tłustej i trądzikowej. Skutecznie, bowiem łagodzi stany zapalne skóry, podrażnienia, swędzenie oraz przyśpiesza gojenie się ran i wyprysków. Duża zawartość izoflawonów w kłączu rośliny oraz jej właściwości antyoksydacyjne, czynią go bardzo dobrym składnikiem kremów przeznaczonych dla cery dojrzałej. Znajdziemy ją także w kremach stosowanych na przebarwienia, bowiem posiada zdolność hamowania aktywności enzymu, który przyczynia się do powstawania przebarwień skóry. Ekstrakty z lukrecji możemy również spotkać w składzie szamponów przeznaczonych do włosów zniszczonych, cienkich i łamliwych. Zalecana jest również w przypadku oparzenia słonecznego, ukoi i zmniejszy podrażnienie skóry. Opracowała: Elżbieta Typek


Pielęgnacja cery zimą


Zima to ciężki czas dla skóry twarzy i ciała. Z jednej strony atakowana przez wiatr, śnieg, czy mróz, z drugiej narażana jest na długotrwałe przebywanie w suchych, dogrzewanych pomieszczeniach. Na domiar złego, zimne powietrze pozbawione jest wilgoci, podobnie jak nagrzane przez kaloryfery pomieszczenia, co prowadzi do utraty wody z naskórka. Utrata nawilżenia powoduje dodatkowe uszkodzenia już i tak poważnie osłabionej naturalnej bariery ochronnej skóry. Jaki krem, dla jakiej skóry?

Na zimę najlepsze są kremy nawilżające o bogatej konsystencji oraz kremy półtłuste, natomiast kremy tłuste w przypadku bardzo niskich temperatur lub kiedy wybieramy się w góry. Pamiętajmy jednak, żeby nie nadużywać typowego, drogeryjnego, ochronnego kremu o tłustej konsystencji, aplikujmy go wyłącznie przed wyjściem na zewnątrz. Szukając kremu na zimę, w pierwszej kolejności zwracajmy jednak uwagę na skład kosmetyku. Najlepsze efekty dają kremy będące kombinacją składników zapewniających ukojenie, odżywienie, nawilżenie i ochronę, to idealna podstawa zimowej pielęgnacji. Nie bądźmy też obojętni wobec pielęgnacji uzupełniającej, czyli odpowiednio dobierajmy preparaty do demakijażu,

toniki, maseczki i peelingi. Mit, który powielany jest, co zimę, to taki, że krem zamarznie na twarzy. Po aplikacji woda szybko odparowuje, a na skórze zostaje warstwa substancji tłuszczowych i wiążących wodę w naskórku. Pamiętajmy, aby nie wychodzić na mróz tuż po bezpośredniej aplikacji kremu. Nie dotyczy to oczywiście przypadków, gdy na zewnątrz panuje siarczysty mróz.Wtedy należy zrezygnować z kremów typowo nawilżających z dużą zawartością wody. Jak wiadomo podczas snu skóra intensywnie się regeneruje, dlatego zimą nocna pielęgnacja nabiera szczególnego znaczenia, stąd krem na noc powinien, być bogatszy, by wspomóc te procesy i jeszcze dodatkowo „uszczelnić” naskórek. Skóra tłusta lepiej znosi wiatr i niskie temperatury od skóry suchej, ponieważ wydziela więcej sebum, które samo od siebie tworzy warstwę ochronną. Nie znaczy jednak, że zimą możemy odpuścić ochronę skóry tłustej. Najlepiej, aby w składzie kremu znalazły się naturalne tłuszcze takie jak np. masło shea, które idealnie nawilża, ale też i głęboko odżywia, dostarcza skórze witamin A, E, F. Masło, choć tłuste, nie zatyka porów i idealnie się wchłania. Nowością jest frakcja sojowa zawierająca sterole. Sterole wchodzą w skład lipidów warstwy naskórka i obok kwasów tłuszczowych oraz ceramidów, przyczyniają się

do jego ochrony. Powstrzymują wchłanianie substancji toksycznych oraz cerom tłustym zapewniają właściwy poziom nawilżenia. Sprawdzają się w połączeniu z naturalnymi olejami roślinnymi, które nie blokują porów cery tłustej. Krem pielęgnujący do cery tłustej cały czas powinien zawierać składniki bakteriobójcze, regulujące pracę gruczołów łojowych, matujące oraz rozjaśniające, takie jak kwasy owocowe, witaminę B6, witaminę B3, ekstrakt z arniki, cyprysu, oczaru. Absolutnie nie stosujemy preparatów z alkoholem! Ważne jest, aby zimą nie nadużywać peelingów, aby skóra nie straciła swojej naturalnej ochrony. Na noc należy nakładać na twarz krem nawilżający i regulujący pracę gruczołów łojowych. Skóra sucha jest bezradna wobec mrozu. Brakuje jej ochronnej warstwy lipidowej, która zabezpiecza cerę tłustą i mieszaną. W tej sytuacji musimy ją zbudować za pomocą kremów. Stąd przy cerze suchej, najlepiej sprawdzi się pielęgnacja kompleksowa nawilżająca i natłuszczająca, a ponadto zapewniająca odżywienie. Kremy powinny zawierać kwas hialuronowy, NMF, glicerynę, witaminy z grupy B, algi, mukopolisacharydy oraz naturalne oleje i woski, takie jak wosk pszczeli, czy olej jojoba. Do demakijażu używajmy płynu micelarnego albo mleczka. Oczyszczajmy twarz peelingiem enzymatycznym, a potem nakładajmy


maseczkę odżywczą, która odbuduje warstwę lipidową skóry. Pamiętajmy, że skóra sucha potrzebuje intensywnego nawilżenia i natłuszczenia.Tylko natłuszczanie, bez zapewnienia nawilżenia, może spowodować nadmierne obciążenie delikatnej skóry i zatkanie porów. Skóra naczynkowa i wrażliwa, to podtyp skóry, który może dotyczyć zarówno cery suchej, jak i tłustej. Swoisty szok termiczny, na jaki jesteśmy narażeni zimą, powoduje przede wszystkim naprzemienne skurczanie i rozkurczanie się naczyń krwionośnych, które może doprowadzić do pojawienia się problemów z naczynkami. Dodatkowo naturalna bariera hydrolipidowa skóry zostaje poważnie osłabiona, przez co skóra staje się bardziej wrażliwa i podatna na uszkodzenia. Skóra naczynkowa jest bardzo wymagającą i trudną w pielęgnacji, ponieważ łatwo ulega podrażnieniom. Wymaga bardzo rozważnego stosowania kosmetyków, za to o wielokierunkowym działaniu. Podstawowym składnikiem kremów do cery naczynkowej są substancje wzmacniające ściany naczyń – witamina C, witamina K, niacyna, flawonoidy, wyciąg z arniki, kasztanowca, miłorzębu oraz składniki kojące o działaniu przeciwzapalnym – flawonoidy, NNKT, pantenol, witamina C, witamina E, witamina A, masło karite (shea) i aloes.

Porady dla

skóry na zimę 1. Unikajmy mycia twarzy twardą, chlorowaną wodą. Przygotujmy sobie wodę mineralną lub zwykłą, przegotowaną i ochłodzoną. Jeśli do demakijażu używamy kosmetyku do spłukiwania to tylko delikatnej pianki lub łagodnego mleczka. Stosujmy raczej peeling enzymatyczny i unikajmy mocnego pocierania skóry. Krem – najlepiej odżywczo-regenerujący, na noc nakładajmy pod niego dodatkowo serum nawilżające. Przynajmniej raz w tygodniu połóżmy na twarz maseczkę, która ukoi podrażnioną skórę i wzmocni jej barierę ochronną. 2. Ewidentnie każda skóra i o każdej porze roku wymaga stosowania kremów z filtrami UV. Promieniowanie UVA jest aktywne także w zimowe pochmurne dni. Jeśli uprawiacie sporty zimowe, obowiązkowo pamiętajcie żeby używać krem z wysokim filtrem, najlepiej 50 SPF. Natężenie promieniowania słonecznego rośnie wraz z wysokością, dlatego w górach nasza skóra jest niemalże bezbronna. Dodatkowo śnieg odbija aż 80% promieniowania UV. 3. W przeciwieństwie do lata, zima to dobry czas na nałożenie odrobinę większej ilości pudru w płynie i sypkiego – każda warstwa

to dodatkowa ochrona. 4. Gorąca woda pozbawia skórę nawilżenia. Jeśli jednak nie obejdziemy się bez prysznica pod strumieniem ciepłej wody, skróćmy po prostu czas jego trwania. Lepiej ograniczyć długie, gorące kąpiele wannie, a do tego zamiast płynu, używajmy olejków, które natłuszczą skórę. 5. Nie zapominajmy o ochronie ust, najlepiej tłustymi balsamami i pomadkami. Bardzo dobrze sprawdza się też zwykły krem z witaminą A. Nasze usta są najczęściej pierwszą ofiarą obniżenia temperatury. Popękane i przesuszone wargi nie tylko prezentują się mało estetycznie, ale również są bardzo bolesne. 6. Zima to dobry czas na zabiegi złuszczające, których ze względu na słońce nie można wykonywać latem. Ważne, by używać zaleconego przez specjalistę kremu regenerującego, a także bezwzględnie chronić skórę przed promieniowaniem UV. Zabiegów złuszczających nie wykonujemy w czasie ostrej zimy i silnych mrozów. Opracowała: Kinga Koriakowska


Jedzmy orzechy


Wraz z każdą zimą nadchodzi zdrowy sezon orzechowy. Pomimo, że są one dostępne cały rok, to jednak w okresie jesienno-zimowym „brane są na języki”. Znanych jest bardzo wiele rodzajów orzechów, pomimo tego, że należą do kalorycznych i ciężkostrawnych dodatków, powinniśmy je spożywać codziennie, w niewielkich ilościach, ze względu na ich zbawienny wpływ na nasz organizm. Są źródłem kwasów jedno i wielonienasyconych, minerałów, witamin- co w całości powoduje, że orzechy dodają energii, odstresowują, a nawet i odmładzają. Są doskonałym dodatkiem w diecie wegetariańskiej i wegańskiej, zapewniając jakościową alternatywę dla wielu produktów na bazie mięsa. Zawartość bowiem białka w 100 gramach orzechów jest zbliżona do jego zawartości w takiej samej ilości piersi z kurczaka. Które wybierać najczęściej? Trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi, gdyż większość z nich jest tak samo zdrowa jaki i smaczna. Orzechy włoskie i laskowe

Orzechy włoskie- według legendy zostały do Polski sprowadzone na przełomie XII i XIII wieku przez dominikanina Jacka Odrowąża. Podzielił on się nimi z mnichami i z klasztornych ogrodów trafiły na nasze stoły. Na zadane pytanie, do czego

zbliżony jest wygląd orzecha włoskiego, bez dłuższego zastanowienia, każdy odpowie, że do mózgu. Rzeczą jasną, więc jest, że mają na niego bardzo dobry wpływ. Ponadto, zawierają mnóstwo wielonienasyconych kwasów tłuszczowych oraz steroli roślinnych, które po pierwsze obniżają poziom złego cholesterolu, po drugie zaś działają przeciwzapalnie. Dodatkowo jeszcze zmniejszają lepkość krwi i tym samym tendencję do powstawania zakrzepów. Orzechy włoskie są polecane kobietom w ciąży ze względu na sporą zawartość kwasu foliowego, którą posiadają. Zawartość witaminy B6 pomaga w tworzeniu przeciwciał, tym samym podnoszona jest odporność naszego organizmu, a cynku przyśpiesza gojenie się ran. Dla uczniów, którym nauka „idzie” opornie pomoże zawarty w orzechach fosfor, który usprawnia pracę mózgu. Orzechy laskowe- badania przeprowadzone odnośnie składu kwasów tłuszczowych orzechów laskowych wykazały, że orzechy te są najbogatszym źródłem kwasów jednonienasyconych, przyczyniających się- miedzy innymi do przeciwdziałania miażdżycy i nadciśnieniu tętniczemu. Są bogate w witaminę E, która nazywana jest „witaminą młodości i płodności”. Pomogą również przy łamliwych paznokciach, co świadczy o niedoborze wapnia i fosforu, gdyż są one ich bogatym źródłem. W medycynie ludowej

napar przygotowywany z liści i kory leszczyny jest lekarstwem na żylaki, a mieszanka orzecha laskowego z miodem i mlekiem to skuteczny sposób na przeziębienie i kaszel, które w okresie jesienno-zimowym jest zmorą niejednego z nas. Orzechy laskowe jak większość orzechów zawierają argininę – aminokwas, który w organizmie podczas odpowiednich reakcji przekształca się w tlenek azotu i reguluje napięcie naczyń krwionośnych, przez co ma wpływ na prawidłowe ciśnienie krwi. Słów kilka

o innych orzechach Orzechy ziemne- z botanicznego punktu widzenia należą do roślin strączkowych. Na ich szczególną uwagę powinny zwrócić uwagę sportowcy oraz wegetarianie, a przede wszystkim weganie, których dieta nie jest oparta na białku pochodzenia zwierzęcego. Główny powód to duża zawartość białka wynosząca około 25 gramów na 100 gramów orzechów ziemnych. Masło orzechowe jest najbardziej znanym produktem związanym właśnie z orzechami arachidowymi. Wybierając go, bierzmy pod uwagę zawartość orzechów oraz „listę” składników, pamiętając, że im krótsza tym lepsza.Wyrzekajmy się, zatem niezdrowych konserwantów i dostarczajmy pełnowartościowych składników.


Orzechy te są również źródłem witaminy PP, która wspomaga układ nerwowy w chwilach załamania, czy przemęczenia oraz pomaga w zasypianiu. W 100 gramach orzecha ziemnego znajdziemy 85% dziennego zapotrzebowania na niacynę (wit PP)! Orzechy nerkowca- podobnie jak orzechy laskowe mają zdolność do zapobiegania cukrzycy typu drugiego. Mogą stanowić dodatek do diety odchudzającej, gdyż łagodzą uczucie głodu. W chwilach załamania, depresji warto po nie sięgać, gdyż serotonina w nich zawarta na pewno poprawi nasz nastrój, jest to przecież tzw. hormon szczęścia. Zalecane w kuracjach przeciwtrądzikowych, gdyż znajdujący się w nich cynk, ma zdolności do pochłaniania sebum, pomoże również przy wypadających włosach oraz przyśpieszy gojenie się ran. Orzechy czy nasiona?

Zwykle zaliczane są do orzechów, jednak nimi nie są. Ponownie botanika wskazuje inaczej i klasyfikuje je, jako nasiona. Migdały, których nie sposób ominąć mają przeróżną postać. Można je znaleźć w całości, w płatkach, słupkach, mielone, a nawet starte na proszek. Jakie spożywać? Z jednej strony te ze skórką zawierają przeciwutleniacze, które chronią przed

starzeniem, chorobami nowotworowymi i serca, z drugiej jednak strony w skórce obecny jest kwas fitowy zmniejszający przyswajalność m.in. magnezu, żelaza i wapnia. Migdały zmniejszają ryzyko cukrzycy, a także są bogate w witaminę B2, która chroni nasz wzrok przed powstaniem zaćmy. Kolejne- mało znane, zazwyczaj pojawiają się na świątecznych jarmarkach, podawane na ciepło. Mają lekko słodkawy smak i mnóstwo wartości odżywczych. O czym mowa? O kasztanach jadalnych. Dlaczego warto je jeść? Posiadają, bowiem szereg wartości odżywczych, a przy tym są lekkostrawne i można je wykorzystać w kuchni na szereg różnych sposobów. Oprócz tego, że mogą być spożywane na surowo po usunięciu twardej skórki, mogą również zostać poddane obróbce termicznej poprzez ich pieczenie lub gotowanie. Dodatkowo można je zmielić otrzymując w ten sposób mąkę z kasztana, którą z kolei można wykorzystać do wyrobów cukierniczych, puddingu, czy zagęszczania zup. Niektórym służy, jako zamiennik kawy. Kasztany zawierają dużą dawkę witaminy C, a ponadto są jedynymi niskotłuszczowymi orzechami. Ich spożywanie pomaga w regulacji poziomu cholesterolu we krwi. Mają w sobie duże ilości potasu, fosforu, żelaza, magnezu, wapnia oraz witamin z grupy B, E, czy K. Wspomagają detoksykację organizmu i regulują

metabolizm. Działają również uspokajająco, lecząc uciążliwe bóle głowy oraz zwalczając wszelkie dolegliwości trzustki i wątroby. Mają wpływ na nasz układ krwionośny, uszczelniają naczynia dzięki zawartej w nich escynie. Spożywajmy dosłownie kilka orzechów dziennie i cieszmy się ich pozytywnym wpływem na nasze ciało i samopoczucie. Zastępujmy niezdrowe przekąski właśnie orzechami. Jest ich mnóstwo rodzajów, dlatego na pewno każdy z nas znajdzie te odpowiednie dla siebie. Opracował: Kacper Kołek

Przepis na szybkie

ciastka migdałowe Składniki: • 100 g mąki migdałowej (wcześniej zmielone migdały) • 1 jajko • 2 łyżki cukru np. trzcinowy lub kokosowy • 2 krople aromatu migdałowego • około 80 g migdałów w płatkach Wszystkie składniki z wyjątkiem płatków mieszamy w misce do uzyskania jednolitej masy. Na głęboki talerz wysypujemy płatki migdałowe. Porcję lepkiego ciasta nakładamy łyżeczką, umieszczamy w talerzu z płatkami i formujemy kuleczki. Blachę z ciastkami wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 170 stopni i pieczemy do 30 min do lekkiego zarumienienia. Smacznego!


Adaptogeny


Stres jest nieodłącznym elementem życia człowieka od pokoleń. Z jednej strony motywuje do działania, z drugiej zaś może wywierać szkodliwe działanie na cały organizm ludzki. Długotrwałe narażenie na stres prowadzi do przemęczenia i osłabienia organizmu, a co za tym idzie częstszych zachorowań. Na szczęście są w przyrodzie rośliny, które skutecznie podnoszą odporność organizmu na stres.To adaptogeny. Co to są

adaptogeny? Adaptogeny- to substancje pochodzenia naturalnego, wytwarza się z nich leki i suplementy, które ułatwiają przystosowanie się naszego organizmu do niekorzystnych warunków środowiskowych. Skutecznie wzmacniają nasz układ immunologiczny i w charakterystyczny dla nich sposób dopasowują się do potrzeb organizmu. Działają one kompleksowo na każdy z układów: wspierają układ krążenia, wzmacniają układ nerwowy i pokarmowy. Rośliny te w niesamowity sposób dostosowują swoje działanie do potrzeb komórek organizmu.Te, które są nadmiernie pobudzone wyciszają, zaś tym, które potrzebują wzmocnienia dodają energii. Mają normalizujący efekt na nasz organizm: dodają energii także przy wysiłku fizycznym, zwalczają zmęczenie oraz skutecznie podnoszą

odporność. Adaptogeny nie wykazują praktycznie żadnych skutków ubocznych, nie są toksyczne, zaleca się je również osobom starszym, u których procesy przystosowawcze uległy osłabieniu.Warto stosować je w okresie jesienno-zimowym, przy nagłych zmianach temperatury i zanieczyszczonym środowisku. Istnieje kilkadziesiąt roślin zaliczanych do grupy adaptogenów, ich liczba cały czas się powiększa. Oto kilka z nich, tych najlepiej poznanych i przebadanych. Żeń-szeń (Panax ginseng) – to jeden z najstarszych surowców roślinnych, został odkryty przez chińskiego myśliciela Lao Tse około 320 roku p.n.e. Początkowo traktowany był, jako afrodyzjak, później odkryto jego niesamowite właściwości i zaczęto go stosować w leczeniu anemii, zaburzeń snu, czy nerwic. Był ceniony tak bardzo, że początkowo jego używanie było zastrzeżone tylko dla cesarza i jego dworu. Do Europy żeń-szeń trafił po raz pierwszy już we wczesnym średniowieczu dzięki arabskim żeglarzom, popularny stał się jednak dopiero w XIII w., kiedy ponownie sprowadził go znany podróżnik Marco Polo. W czasach Oświecenia sprzedawano go na wagę w cenie złota, w stosunku 1:1! W korzeniu żeń-szenia występują ginsenozydy- związki z grupy saponin, które wykazują szerokie spektrum działania leczniczego.To one właśnie wpływają

na prawidłowe funkcjonowanie układu odpornościowego, a także zwiększają powinowactwo hemoglobiny do tlenu, przez co poprawiają dotlenienie tkanek naszego organizmu. Wpływa to, więc korzystnie na zdolność organizmu do podejmowania wysiłku zarówno fizycznego, jak i intelektualnego. Żeń-szeń to również skarbnica pierwiastków takich jak: miedź, fosfor, cynk, wapń, czy żelazo i witamin m.in. witaminy A, B1 i B2 oraz witaminy C. Badania nad rośliną wykazały, że działa ona również przeciwmiażdżycowo oraz zapobiega rozwojowi cukrzycy, obniżając zbyt wysoki poziom glukozy we krwi.Wykazano korzystny wpływ żeń-szenia na centralny układ nerwowy, kondycję fizyczną, działania hormonalne andro- i estrogenne oraz działanie przeciwbakteryjne. Ekstrakty z żeń-szenia działają więc kompleksowo. Cytryniec chiński (Shizandra chinensis) - ma czerwone owoce, które kształtem i wielkością przypominają jagody. Mają one orzeźwiający, cytrynowy zapach. Kiedyś uprawiany tylko w ogrodach botanicznych, dziś bez problemu znaleźć go możemy w ogródkach domowych i  na działkach. Nazywany jest „owocem o pięciu smakach”, gdyż jego skórka jest słodka, miąższ kwaśny, nasiona gorzkie, a proszek z nasion słony w smaku. Za jego właściwości adaptogenne odpowiadają lignany, substancje wykazujące


działanie ochronne i regenerujące na wątrobę. Aktywują one, bowiem enzymy w komórkach wątroby, które odpowiedzialne są za produkcje glutationusubstancji antyoksydacyjnej. Im więcej tej substancji w organizmie, tym większa odporność i zmniejszone stężenie hormonu stresu we krwi. Owoce cytryńca zalecane są w przypadku ciągłego przemęczenia fizycznego i psychicznego. Poleca się go również sportowcom, gdyż podnosi on wydolność organizmu i pomaga w budowaniu siły i wytrzymałości mięśniowej. Ma pozytywny wpływ na serce i cały układ krwionośny, reguluje cukier i cholesterol, a także wykazuje działanie przeciwbakteryjne. Bogaty w witaminy C i E, prowitaminę A, czy mikroelementy. Wyciąg z owoców będzie działał na skórę

ujędrniająco i regenerująco. Różeniec górski (Rhodiola rosea) - zwany również korzeniem arktycznym, porasta tereny Rosji, Chin i Mongolii. O jego dobroczynnym działaniu pisano już w starych księgach pochodzących z Tybetu. Stosowany już przez Wikingów w czasie ich długich podróży morskich, dodawał im sił i zwiększał ich wytrzymałość. W swoich korzeniach roślina zawiera związki o szczególnych właściwościach antyoksydacyjnych, wzmacniających i przeciwdepresyjnych. Znaleźć w nich możemy m.in. flawonoidy i kwasy fenolowe, a także rzadkie mikroelementy: selen, bar, mangan i miedź. Adaptogen ten skutecznie poprawia pamięć i nastrój, działa ochronnie na serce i wątrobę. Skutecznie zwiększa

naszą wytrzymałość na stres. Różeniec górski ma również zdolność do pobudzania w mózgu bardzo ważnych przekaźników, jak dopamina, czy serotonina (hormon szczęścia), gdzie ich niedobór powoduje pogorszenie nastroju, a nawet stany depresyjne. Roślinę tą znajdziemy bez problemu w aptekach i sklepach zielarskich w postaci tabletek, kapsułek lub suszonego kłącza, z którego przyrządza się odwar. Adaptogeny należy stosować przez dłuższy czas, żeby uzyskać jak najlepsze efekty. Najczęściej możemy je zakupić, w formie proszków, tabletek, skoncentrowanych ekstraktów, ale również występują pod postacią suszonych jagód lub korzeni. Opracowała: Elżbieta Typek

Przepis na dżem z owoców cytryńca i jabłek. Składniki: 1 kg przecieru z jagód cytryńca 1,5 kg cukru pół kilo jabłek (najlepiej szara reneta lub antonówka)

Przecier z owoców cytryńca mieszamy z cukrem, następnie dodajemy pokrojone w kostkę jabłka. Gotujemy na małym ogniu, powoli mieszając, aż do

uzyskania właściwej konsystencji. Następnie tak zrobiony dżem przekładamy do małych słoiczków. Smacznego!


Naturalna

higiena jamy ustnej


W codziennej pielęgnacji jamy ustnej zwykle sięgamy po produkty, które są dostępne w sklepach spożywczych, hipermarketach. Jednak wbrew temu, co mówią producenci w spotach reklamowych, to ich produkty nie wpływają korzystnie na nasze zęby. Alternatywą dla reklamowanych past i płynów do higieny jamy ustnej będą produkty na bazie naturalnych surowców,

które coraz częściej można spotkać w aptekach oraz sklepach zielarskich. Składniki naturalne występujące w pastach i płynach do pielęgnacji jamy ustnej to najczęściej wyciągi z roślin leczniczych m.in. nagietka, rumianku czy bakteriobójczej szałwii. Są w nich też obecne naturalne substancje ścierne uzyskiwane z bambusa, krzemu czy naturalnych wapieni. Są różne rodzaje glinek oraz sole pochodzące ze skał bogatych w minerały. Bardzo często dodaje się do nich również olejki, w tym bardzo popularny olejek goździkowy, czy miętowy, obydwa o działaniu bakteriobójczym. Znajdziemy w nich także ekstrakty z buraka, kopru włoskiego i anyżu oraz alginiany uzyskiwane z morskich alg. Częstym składnikiem past jest łagodzący aloes oraz propolis, który stymuluje gojenie się dziąseł, działa przeciwzapalnie i przeciwbakteryjnie oraz łagodzi podrażnienia. Naturalną ochronę przed bakteriami zapewniają również enzymy mleczne m.in. laktoferyna i lizozym- one również mogą znaleźć się w recepturze naturalnych past. Pamiętajmy o tym że, naturalne pasty i płyny do higieny jamy ustnej nie powinny zawierać w swoim składzie składników chemicznych takich jak: SLS, SLES, parabenów, metali ciężkich, tricklosanu i znanego nam wszystkim fluoru. Są one bowiem niebezpiecznie i szkodliwe dla naszego organizmu.

Domowa apteczka Nieświeży oddech Gdy pojawia się nieświeży oddech, często sięgamy po gumy do żucia lub miętówki, które w swoim składzie zawierają cukier, natomiast w domu stosujemy płyny do płukania jamy ustnej, które zawierają wysuszający alkohol. Rozmaryn, a szczególnie pozyskiwany olejek rozmarynowy ma właściwości bakteriobójcze oraz przeciwzapalne, ponadto pomoże nam się pozbyć nieprzyjemnego zapachu z ust, nawet po spożyciu czosnku, cebuli. Można stosować, jako zamiennik płynów do płukania jamy ustnej płukanki rozmarynowe, wystarczy zrobić napar z rozmarynu. Warto dodawać rozmaryn do przyrządzanych potraw, ponieważ jest on również doskonałym źródłem wapnia. Ból zęba Gdy doskwiera nam ból zęba, a nie możemy szybko umówić się na wizytę do dentysty, wówczas warto sięgnąć po naturalne sposoby łagodzenia bólu. Łagodząco na ból świetnie działa cynamon oraz miód w proporcji 1: 1, czyli jedną łyżeczkę cynamonu wymieszać z 1 łyżeczką miodu i nałożyć na bolącego zęba. Naturalnym środkiem znieczulającym są także goździki, które można rozgryźć i trzymać w ustach przez około


30 min, aż ból ustąpi, można zastosować również olejek goździkowy- nasączamy wacik dwoma kroplami olejku i przykładamy do bolącego zęba. Zioła na stany zapalne Rumianek jest ziołem, które można znaleźć na łąkach oraz w ogródkach. Znany ze swych leczniczych właściwości, stosowany jest już od setek lat. Ma właściwości łagodzące, przeciwzapalne oraz

antybakteryjne. Warto stosować napar z rumianku, jako zamiennik płynu do płukania jamy ustnej. Zmniejsza dolegliwości związane z paradontozą oraz pomaga w stanach zapalnych dziąseł, grzybicy jamy ustnej oraz owrzodzeń błon śluzowych. Szałwia lekarska pomaga w walce z zakażeniami, hamuje rozwój bakterii, działa antyseptycznie i grzybobójczo, dlatego też znalazła zastosowanie w higienie jamy ustnej. Płukanie jamy ustnej naparami z szałwii lekarskiej likwiduje krwawienie dziąseł oraz leczy afty i pleśniawki, a stosowany podczas przeziębienia złagodzi ból gardła. Wybielanie zębów Kurkuma wspomaga likwidacje osadu nazębnego, dzięki swoim właściwościom ścierającym, wpływa również na całą jamę ustną, ponieważ działa antybakteryjnie oraz przeciwzapalnie. Płukanki z dodatkiem kurkumy złagodzą stany zapalne oraz zwalczą bakterie. Kurkuma ma intensywny żółty kolor, który może zabarwiać, jednak w przypadku stosowania tej przyprawy na zęby świetnie je wybiela oraz usuwa przebarwienia. Kolejnym naturalnym produktem, który zapobiega próchnicy, działa antybakteryjnie, likwiduje krwawienie dziąseł oraz nieprzyjemny zapach z ust jest olej kokosowy. Codzienne stosowanie oleju kokosowego wzmacnia zęby i dziąsła, a dodatkowo je wybiela.

Przepis na pastę wybielającą: 1 łyżka oleju kokosowego, 1 łyżka kurkumy, można również dodać olejek miętowy, jednak przy stosowaniu olejków eterycznych należy wcześniej sprawdzić, czy nie jesteśmy na niego uczuleni. Domowe płyny do płukania jamy ustnej Płukanka goździkowa: 1 1/2 szklanki wody, łyżeczka goździków, 10 kropli olejku miętowego, 5 liści mięty.Wodę doprowadzić do wrzenia, następnie dodać olejek oraz goździki i gotować na wolnym ogniu przez około 5 minut, następnie przecedzić i zlać do buteleczki. Płyn przechowywać w lodówce nie dłużej niż 3 dni. Płyn aloesowy: 1 szklanka soku z aloesu, 1 szklanka wody destylowanej, 3 łyżeczki sody oczyszczonej, 20 kropli olejku miętowego.Wszystkie składniki połączyć ze sobą, mieszać do rozpuszczenia się sody. Sok z aloesu ma właściwości przeciwzapalne, łagodzące oraz antybakteryjne, a soda doskonale oczyszcza, odświeża oraz neutralizuje zapachy. Opracowała: Karolina Czerniecka


Moc kolorรณw


Różnorodność otaczających nas kolorów jest ogromna. Istnienie koloru przyjmuje się za rzecz oczywistą, ale niewielu z nas docenia jego mocy. A w kolorze jest życie. Kolory, uspokajają, drażnią, nęcą lub odpychają, wprawiają nas w dobry nastrój, a nawet leczą. Działają nie tylko na psychikę, ale także na ciało. Rozkoszujemy się tęczą, westchnieniem o zachodzie słońca, lubimy kolory naszych domów, ubrań, specjalnych przestrzeni. I nie dziwi fakt, że widzenie, noszenie lub bycie wystawionym na kolor - czy to w postaci światła, pigmentu, czy płótna - może wpłynąć na nas na poziomach, które dopiero zaczynamy rozumieć. Światło słoneczne zawiera wszystkie długości fal, składa się z całego spektrum elektromagnetycznego, które jest podstawą życia na naszej planecie, a cały zbiór kolorów pochodzi właśnie ze światła. Każdy kolor widma światła widzialnego ma swoją własną długość fali i własną częstotliwość, która wytwarza określoną energię. Przepływając przez oczy uruchamia produkcję hormonów, co z kolei wpływa na cały złożony układ biochemiczny. Układ ten jest podstawą istnienia każdej ludzkiej istoty. Poprzez kolor otrzymujemy wszystkie energie potrzebne do utrzymania w zdrowiu ciała, umysłu i duszy. Organizm ludzki pochłania energię koloru poprzez wytwarzanie się wibracji.Wszystkie narządy, układy ciała i funkcje są

połączone z głównymi centrami energetycznymi. Narodowy Instytut Zdrowia Psychicznego przeprowadził badania pokazujące, że nasze zdrowie psychiczne, zachowanie i ogólna sprawność życiowa zależy w dużym stopniu od prawidłowej równowagi kolorów.Widmo światła widzialnego składa się z siedmiu kolorów energii: czerwonej, pomarańczowej, żółtej, zielonej, niebieskiej, indygo i fioletowej. Każdy kolor jest połączony z różnymi obszarami naszego ciała i wpływa na nas inaczej emocjonalnie, fizycznie i psychicznie. Ucząc się, w jaki sposób wpływa na nas określony kolor, możemy go efektywnie wykorzystać w celu uzyskania dodatkowego zastrzyku energii lub zbalansowania, w momencie, gdy odczuwamy jej brak. Terapia kolorami

Leczenie za pomocą koloru i światła było pierwszym rodzajem terapii stosowanej przez człowieka. Promienie słońca utrzymywały ciało w cieple, a kolory flory działały kojąco na nastrój. Badania archeologiczne potwierdzają jak wielką czcią otaczane było słońce, a wiele ludów czciło je, jako Boga. Terapia kolorami, zwana koloroterapią lub chromoterapią, należy do jednych z alternatywnych metod leczenia, która potrafi przywrócić harmonię i równowagę energetyczną w ciele, umyśle i duchu. Zastosowanie właściwego

koloru w leczeniu wymaga jednak zdrowego rozsądku i eksperymentowania. Każdy z siedmiu naturalnych kolorów, z których składa się widmo światła widzialnego (czerwony, pomarańczowy, żółty, zielony, niebieski, indygo i fioletowy) emituje inną częstotliwość drgań, podobnie jak komórki ludzkiego ciała. Dlatego terapeuci kolorystyczni uważają, że każda barwa potrafi wpłynąć na zdrowie fizyczne lub psychiczne człowieka. Ekspozycję na kolor i wibracje można również wykorzystać do regeneracji sił w celu osiągnięcia i utrzymania zdrowia i dobrego samopoczucia. Chromoterapia może być wsparciem dla leczenia konwencjonalnego. W ajurwedyjskiej terapii kolorami, każda barwa odpowiada jednej z siedmiu czakr, tj. centrów energii w ludzkim ciele, które z kolei mogą wpływać na określony gruczoł, narząd lub tkankę ciała. Na przykład kolor czerwony, który odpowiada czakrze podstawy, może być stosowany w przypadku problemów z nadnerczami, nerkami i pęcherzem. Promienie koloru mogą znajdować się w widzialnym lub niewidzialnym spektrum i mogą być podawane za pomocą kolorowych świateł lub stosowane mentalnie poprzez sugestię. Znaczenie kolorów Czerwień- jest ciepła, ogrzewająca, pozytywna. Rozluźnia i działa


rozkurczająco. Doskonale nadaje się do miejsc w ciele, które uległy usztywnieniu lub skurczowi. Kolor ten jest wskazany w przypadku przeziębień, powolnych lub uśpionych stanów, takich jak zapalenie płuc, zapalenie stawów, niedokrwistość, jako środek pobudzający pracę wątroby, budowniczy energii, do podwyższania ciśnienia krwi i zwiększania krążenia. Czerwień wzmacnia wytrzymałość. Powoduje namnażanie się hemoglobiny, co zwiększa energię i podnosi temperaturę ciała. Pomarańczowy- to prawdziwy kolor słońca. Ma działanie wyzwalające ciało i umysł. Jest ciepły, radosny, nieskrępowany. Pomarańczowy pomaga przyswajać nowe pomysły i jest również pomocny w radzeniu sobie z nadmierną ekspresją seksualną. Przynosi radość naszemu dniu pracy i wzmacnia nasz apetyt na życie! Pomarańczowy jest najlepszym stymulantem emocjonalnym. Łączy nas z naszymi zmysłami i pomaga usuwać zahamowania i czyni nas niezależnymi. Żółty- pomaga wzmocnić nerwy i umysł. Może być stosowany w stanach chorobowych żołądka, wątroby i jelit. Pomaga również w przypadku problemów skórnych. Zielony- to uniwersalny kolor leczniczy, ponieważ znajduje się pośrodku w spektrum kolorów. Zieleń to kolor natury i ziemi. Obrazuje równowagę i harmonię. Ma także kojący wpływ na umysł i ciało. W bardziej praktycznym

sensie, barwa zielona wpływa na ciśnienie krwi i wszystkie stany chorobowe serca. Ma zarówno efekt energetyzujący, jak i uspokajający. Pomaga rozluźnić mięśnie, nerwy i myśli. Niebieski- to kolor chłodny i wyciszający. Może być stosowany do każdego rodzaju dolegliwości związanych z mową, komunikacją lub gardłem. Zsolaryzowana niebieska woda jest doskonałym tonikiem przy zapaleniu krtani. Jest to kolor relaksujący. Ma działanie uspokajające na układ nerwowy, przynosi wspaniały relaks. Idealny w przypadku problemów ze snem, a także nadaktywnych dzieci. Indygo- wzmacnia intuicję, wyobraźnię, moce psychiczne i zwiększa aktywność naszych marzeń! Kolor ten zalecano szczególnie w leczeniu zaćmy, jaskry i różnych problemów z oczami. Inne zastosowania tego koloru obejmują dolegliwości ze strony ucha i nosa, choroby płuc, astmę i dolegliwości psychiczne. Indygo kontroluje szyszynkę. Fioletowy- kolor ten jest doskonałym lekarstwem na nerwicę, choroby skóry głowy, rwę kulszową i reumatyzm. Oczyszcza on nasze myśli i uczucia, dając nam inspirację we wszystkich przedsięwzięciach. Fioletowa energia łączy nas z naszą duchową jaźnią, przynosząc przewodnictwo, mądrość i wewnętrzną siłę. Wzmacnia talent artystyczny i kreatywność. Biały- uważa się go za

kolor prawidłowej równowagi i harmonii. W sztuce uważany za symbol czystości i niewinności, a także odnowy życia duchowego. Biel to pewna swoboda, lekkość. Ciekawostką jest, że każdy z nas widzi kolor biały na swój sposób. Warto pamiętać o kolorach, jeżeli rano budzimy się zmęczeni lub potrzebujemy się przygotować na biznesowe spotkanie.Wszystko, co należy zrobić, to zastanowić się nad planem dnia; następnie należy wybrać kolor, który pomoże sprostać wymaganiom tego dnia; a potem “wchłonąć” ten konkretny kolor. To tak, jakby zasilić swój system odpowiednim rodzajem paliwa! Opracowała: Agnieszka Parachoniak


Piękne pasje


Pani Marianna Przybylska z Kleszczyna od ponad 10 lat z zamiłowania zajmuje się plecionkarstwem ze słomy, jak sama mówi: „Słoma potrzebuje sporo czasu i precyzji. Słomę trzeba kochać, żeby z nią pracować. Jest jak złoto”. Słomkarstwo jest rzemiosłem artystycznym obecnie zanikającym, coraz mniej osób potrafi wyplatać ze słomy, dlatego trudny dostęp do takich wyrobów powoduje, iż stają się one unikatowe. Karolina Czerniecka: Pochodzi Pani z Kleszczyna w powiecie rypińskim, czy w tym regionie słomkarstwo jest rzemiosłem, które od dawna było wykonywane przez okolicznych mieszkańców?

Marianna Przybylska: W moim regionie ze słomkarstwem spotkać można się jedynie w skansenach. Było ono znane, ale nie na tyle, żeby okoliczni mieszkańcy wykonywali to rzemiosło i przekazywali dalej. Z tego, co się orientuję na terenie Polski, jest niewielu twórców, którzy zajmują się wyplataniem ze słomy. W moim województwie jest jeszcze jedna pani - Wanda Okupska, która zajmuje się plecionkarstwem.Wyplatanie ze słomy jest rzemiosłem niespotykanym, bardzo często podczas festynów i jarmarków, kiedy prezentuję swoje prace, podchodzi do mnie wiele osób z pytaniami i nie każdy nawet wie, że ze słomy można zrobić rozmaite przedmioty.

KCz: Od jak dawna zajmuje się Pani tworzeniem przedmiotów ze słomy i kto sprawił, że plecionkarstwo ze słomy stało się dla Pani pasją? MP: Słomą zajmuję się od ponad 10 lat. Przygoda zaczęła się od wyjazdu studyjnego do Nidzicy, gdzie zauważyłam kwiaty wykonane ze słomy. Informacji szukałam także w internecie oraz oglądałam twórców z Białorusi i Ukrainy na Facebooku. Znalazłam wiele przykładów robienia plecionek, które także były mi bardzo pomocne podczas nauki. Osobiście poznałam pana Piotra Barańczaka, który zajmuje się plecionkarstwem od najmłodszych lat. Pan Piotr Barańczak prowadzi


szkolenia z technik plecionkarstwa ze słomy, również u nas w gminie, na których przekazał nam podstawy wyplatania. Moim największym sukcesem, a jednocześnie marzeniem było zobaczenie na żywo twórców ze wschodu, których znałam tylko ze stron internetowych. Poznałam ich osobiście oraz ich wyroby ze słomy na Jarmarku Jagiellońskim w Lublinie, w 2015 roku. Było to dla mnie wielkie przeżycie, które mile wspominam do dzisiaj. KCz: Kiedy należy zbierać słomę i jak ją odpowiednio przygotować, aby można było używać

jej do wyplatania pięknych przedmiotów? MP: Słomę zbieram przed żniwami, a dokładny termin uzależniony jest od warunków atmosferycznych. Słomę ścinam ręcznie, związuję w snopek i suszę w miejscu słonecznym, aby nabrała odpowiednich kolorów. Następnie ją oczyszczam z niepotrzebnych traw, ucinam przy kolankach i segreguję według długości i grubości. Zawiązuję w niewielkie pęczki i przechowuję w miejscu suchym.Wysuszona słoma może leżeć latami. Przed rozpoczęciem wyplatania w zależności od rodzaju wykonywanego

wyrobu dobiera się pasma ze słomy, zwracając uwagę na to, aby w dekoracji była widoczna zewnętrzna, błyszcząca warstwa. Wewnętrzna, matowa strona słomy powinna znaleźć się pod spodem ozdoby. Do pracy odpowiednio przygotowaną słomę gotuję i w razie potrzeby również wybielam. KCz: Czy bierze Pani udział w jarmarkach lub warsztatach słomkarstwa i czy przekazuje Pani wiedzę o technikach i nauce wyplatania ze słomy młodszym pokoleniom? MP: Chętnie biorę udział we wszystkich jarmarkach


odbywających się w okolicy. Sama prowadzę szkolenia i chętnie przekazuję swoją wiedzę. Gdyby w okolicy odbywały się takie warsztaty, sama również bym z nich skorzystała, ponieważ technika plecenia ze słomy ma nieograniczone możliwości. Prowadzę własnego Facebooka, dzięki temu nawiązuje kontakty z innymi twórcami oraz zamieszczam wszystkie wykonane prace swoje i koleżanek z  Koła Miłośniczek Rękodzieła Artystycznego „Kleszczynki”. Ilość polubień na profilu FB jest zwieńczeniem mojej pracy i motywuje mnie do kolejnych wyzwań. Drogą internetową

przekazuję również informacje jak pracować ze słomą. Planuję również poszerzyć gamę szkoleń wideo. Obecnie zamieściłam także dwa filmiki na YouTube, o które prosiły mnie internautki. KCz: Jakie przedmioty ze słomy najczęściej Pani wykonuje i czy zajmuje się Pani plecionkarstwem ze słomy zawodowo, czy jest to tylko zajęcie dodatkowe? Jak powstało i czym się zajmuje Koło Miłośniczek Rękodzieła Artystycznego „Kleszczynki”? MP: Słomkarstwo, to moje hobby. Chciałabym, aby było

w części wykorzystane, jako dodatkowe źródło dochodu. Wykonuję głównie kwiaty, aby wykonać jeden kwiat, poświęcam czasami kilka godzin (w zależności od wielkości i ilości płatków). W grudniu 2010 roku powstało Koło Miłośniczek Rękodzieła Artystycznego „Kleszczynki”. Koło skupia aktywne działaczki kół gospodyń wiejskich z miejscowości: Kleszczyn, Przyrowa i Mościska. Głównym celem działalności koła jest popularyzacja kultury i tradycji naszego regionu. Członkinie koła poprzez swoje wyroby nawiązują do tradycji, a ich wytworami są, między innymi:


ozdoby świąteczne, palmy wielkanocne, wieńce dożynkowe itp. Siedziba koła mieści się w Kleszczynie, a ja jestem inicjatorką jego powstania. KCz: Czy istnieje kilka różnych technik wyplatania ze słomy? MP: Trudno powiedzieć. Sama jestem samoukiem, a jest bardzo dużo rodzajów plecionek, z czego znam zaledwie kilkanaście. Z moich obserwacji wynika, iż może być ich nawet kilkadziesiąt. Przy każdej pracy próbuję wprowadzić coś nowego, dlatego też sama kombinuję lub wzoruję się na innych. Cały czas szukam w internecie i kiedy wydawałoby się, że już wszystko widziałam – wtedy natrafiam na coś całkiem nowego, czym jestem na nowo zauroczona. Ostatnio znalazłam Panią ze Szkocji, która wykonuje prace ze słomy i śledzę jej poczynania,

ucząc się przy tym. Każdy twórca z czasem wyrabia sobie swoją własną technikę. KCz: Słomkarstwo wymaga odpowiednich umiejętności oraz precyzji, w jakim czasie można nauczyć się techniki wykonywania przedmiotów ze słomy, choćby ozdób choinkowych? MP: Słoma potrzebuje sporo czasu i precyzji. Słomę trzeba kochać, żeby z nią pracować. Jest jak złoto. Dla bardziej zdolnych efekty są widoczne w krótkim czasie, a niektórzy potrzebują nieco więcej czasu. Wykonanie bombki lub dzwonka na choinkę zajmuje mi około 10 minut (przy założeniu, że słoma jest już wcześniej przygotowana). Inne elementy wymagają czasami wielu godzin pracy. Aby pracować ze słomą trzeba mieć wiele cierpliwości, sporo czasu, wiele pomysłów

i trochę zdolności manualnych. Uzyskać dobrą słomę do pracy nie jest łatwo. Czasami w jednym pęczku jest słoma dobra, a niekiedy zdarza się, że pęka. Wszystkie jednak da się wykorzystać. Efekty pracy ze słomą są zaskakujące, niepowtarzalne i mają bardzo dużo uroku. Spotykamy się, na co dzień z przedmiotami wykonanymi z plastiku, a w tym przypadku mamy materiał „ze złota”. Naturalny, ekologiczny, który nie ma żadnego wpływu szkodliwego na zdrowie człowieka. KCz: Dziękujemy Pani Mariannie, że podzieliła się z nami swoją „słomianą” pasją. Warto przekazywać wiedzę z pokolenia na pokolenie tak jak to robi Pani Marianna. Jej dokonania możemy śledzić również na Facebooku https://www.facebook.com/ Kleszczynki/ oraz blogu http://kleszczynki.blogspot. com/. Zachęcamy serdecznie!


Dla naszych czytelników podajemy kupon rabatowy, do wykorzystania w sklepie internetowym www.sylveco.pl. Po wpisaniu hasła „silva” w pole kuponu rabatowego można zyskać 10% zniżki na zakupy. Ważność kuponu od 1stycznia do 31marca 2018 roku

SYLVECO Producent kosmetyków naturalnych Zakład produkcyjny: Łąka 260F, 36-004 Łąka tel. (17) 771 38 30, (17) 771 38 34 e-mail: biuro@sylveco.pl współpraca reklamowa: marketing@sylveco.pl

SILVA-NATURA-ECOLOGIA NR(17)  

katalog naturalnych inspiracji wydanie zima 2017/2018 (17)

SILVA-NATURA-ECOLOGIA NR(17)  

katalog naturalnych inspiracji wydanie zima 2017/2018 (17)

Advertisement