ZA DOMO WIE NIE NIE
7-28.12.2024

7-28.12.2024
Kim jesteśmy? Stawać do siebie w prawdzie to znajdować prawdziwą cząstkę siebie – tę, która zdecydowała się doświadczać życia w określonym czasie, miejscu i wcieleniu; w ciele, które dane jest nam nazywać swoim.
Poszukiwaniu prawdy o sobie sprzyja oparta na autorefleksji podróż ku własnemu wnętrzu. Oddzielając szmer świata od szeptu duszy, przybliżamy się do celu, którym jest samopoznanie, samookreślenie oraz samorozumienie. Istniejemy bowiem nie tylko po to, by być, ale przede wszystkim po to, by się stawać. Urzeczywistniać lepszą wersję siebie.
Projekt Szuflady i nie-pokoje to historia poszukiwań bezpiecznej, ochronnej przestrzeni, próby dopasowania się do napotkanych stanów emocjonalnych i fizycznych. Odnosi się do zjawiska odizolowania powszechnego w czasie pandemii. Odosobnienie i dystans społeczny były codziennością, a granice między przestrzenią prywatną i publiczną zaczęły się zacierać. Autorka zaprosiła grupę kobiet, którym powierzyła zadanie zmierzenia się ze szklanym prostopadłościanem. Miały dopasować się do niego w sposób, który uznają za naturalny. Autorka dokumentowała proces, obserwując i rejestrując różnorodne reakcje i interakcje z obiektem. Projekt stanowi refleksję nad przestrzenią fizyczną i emocjonalną. Autorka kieruje podziękowania do uczestniczek, które obdarzyły ją zaufaniem i otwartością.
Różnorodność miejsc, w których przebywamy, zmusza nas do ciągłego redefiniowania pojęcia domu, którego fizyczny aspekt nie jest już na pierwszym planie.
Cztery ściany nie wywołują uczucia zadomowienia się, kiedy nie ma w nich bliskości z drugim człowiekiem. Mobilności nieustannie towarzyszy porównywanie nowych środowisk do tych znanych z przeszłości, które widzimy przez pryzmat rodzinnego ogniska.
Potrzeba przynależności zaspokajana jest
nie tylko poprzez kształtowanie mikrospołeczności w miejscach przebywania, ale także poprzez budowanie alternatywnych światów w przestrzeni wirtualnej, w której dystans między bytami się zaciera. Kiedy wiele aspektów życia wydaje się być w ciągłym ruchu, wspólnota ludzi staje się warunkiem koniecznym do wypuszczenia korzeni.
Technokorporacje stworzyły gargantuiczne układy scalone symulujące pracę ludzkiego mózgu, sztuczna inteligencja zaczyna funkcjonować w niemalże każdej dziedzinie naszego życia. Świadomie zaczęliśmy pozbywać się resztek prywatności na rzecz internetowej popularności. Zamykając się w klatkach własnych pokoi, wpatrzeni w świecące ekrany smartfonów, zaczynamy żyć według norm cyberspołeczności, tracimy z oczu horyzont rzeczywistości. Błądzimy na pograniczu dwóch światów – rzeczywistego i wirtualnego. Czy funkcjonując w tej unowocześnionej koncepcji kartezjańskiego dualizmu, gdzie substancję duchową zastąpiono wirtualną, jesteśmy jeszcze pewni własnego istnienia?
Historia naszego drzewa genealogicznego, u każdego z nas, urywa się w momencie, kiedy już nie znamy dalszej osoby. Nie jesteśmy w stanie dotrzeć do pierwszego z pierwszych naszych protoplastów i protoplastek. W tej pracy symbolicznie dochodzę do -40 roku jako momentu narodzin mojej protoplastki. Praca ta z całą pewnością jest zupełnie bezsensowna. Próbuję w niej w sposób archiwalny skatalogować linię mojej matki, nie polegając na żadnych danych, poza zapewne niespójnym datowaniem ich żyć. Jest to praca emocjonalna, która opowiada o chęci poznania istnień, składających się na mnie poprzez historie pamięci.
INTRUZ to praca interaktywna zawierająca elementy gry komputerowej. Awatar porusza się po labiryncie –umyśle dziadka autora. Labirynt jest wyobrażeniem mózgu niszczonego przez demencję, która pochłania wspomnienia. Chodząc po wyniszczonych korytarzach wspomnień, można odnaleźć znaki przeszłości, członków rodziny i wszystkie elementy tworzące postać dziadka. W tle słychać opowieść babci o tym, jaki był, zanim zachorował oraz o trwającym dekadę wyniszczającym jego osobowość i pamięć procesie. Podróż po labiryncie pozwala poznać jego postać i zwrócić mu godność, którą odebrała choroba. Widz po przejściu labiryntu może odnaleźć dziadka, jednak nie jest w stanie mu pomóc. Gra zapętla się, proces zaczyna się od nowa.
Obraz został namalowany na podstawie zdjęcia wykonanego w malowniczym andaluzyjskim miasteczku Ardales. Przypadkowo zarejestrowana przez aparat sytuacja otwiera pole do interpretacji. Najbardziej intrygująca jest dla mnie relacja chłopca z psem. Siedzieli niewzruszeni i, ku mojemu zdziwieniu, nie oddawali się zabawie. Nie przejmowali się obecnością obcych w swoim mieście. Na horyzoncie nie było ani śladu rodziców. Tylko chłopczyk ze swoimi owczarkiem pod lokalnym supermarketem. Pies jest przecież najlepszym przyjacielem człowieka. Może dla tego dziecka to właśnie jego pupil jest domem.
Relacja z miejscem to dynamiczny proces, a nasze doświadczanie przestrzeni stale się zmienia. Przemieszczanie jest kluczowe dla naszego rozwoju, a tradycyjna potrzeba osiedlenia ustępuje miejsca swobodzie i otwartości na różne przestrzenie i mobilny styl życia. Panuje ciągłe napięcie między potrzebą zakorzenienia a koniecznością bycia w ruchu.
W czasie mikro i makro wędrówek oswajamy nowe miejsca, przemieszczamy się z miasta do miasta, z mieszkania do mieszkania, w efekcie tworząc tymczasowe formy „domu”. Przestaje nam to wystarczać, szukamy dalej. Czym jest dom? Czy jest nim fizyczny budynek pełen osobistych przedmiotów, czy raczej stan towarzyszący nam w ciągłej podróży?
Adrianna
Dom to narosła przez lata tkanka wypełniona przedmiotami i związanymi z nimi wspomnieniami. Przymusowe opuszczanie swojego domu jest trudnym do przyjęcia bólem, jest wydarciem i utratą kawałka siebie. W przestrzeni domu, który przyszło opuścić, można znaleźć fragmenty dawnego życia jego mieszkańców. Dom nie istnieje, ale można wracać do niego pamięcią. Pomagają w tym przedmioty, stając się uratowanymi wyspami, drogocennym kruszcem, nośnikami dawnego życia. Dzieląc się osobistym doświadczeniem utraty, chciałabym również oddać hołd wszystkim, którzy z różnych powodów byli ze swojego domu wygnani. Często w takich sytuacjach człowiek sięga nie tylko po niezbędne rzeczy, ale też po te absurdalne. Ale domu, domu nie da się spakować.
Światło pisze dyptyk, który stanowi odlew struktury kosza wiklinowego. Papier, o organicznej formie i subtelnej fakturze, posłużył jako punkt wyjścia do intuicyjnego stworzenia kompozycji, przywołującej pejzaż Podlasia. Delikatna praca z woskiem i papierem oddaje esencję wspomnień i emocji związanych z tym miejscem. Tytuł Zażubrowienie odnosi się do najbardziej rozpoznawalnego symbolu Podlasia – żubra. Podlaskie krajobrazy, dźwięki i zapachy są nieodłączną częścią mojej tożsamości. Praca staje się więc nie tylko wizualnym zapisem, ale także emocjonalnym hołdem.
Nie-miejsce (non-lieu, non-place) – termin wyznaczający cechy będące odwrotnością właściwości miejsca. Przestrzeń niczyja nie ze względu na brak właściciela, ale na brak emocjonalnego powiązania jej z ludźmi. Tunele, dworce, przejścia podziemne, lotniska, supermarkety… Są niczyje. Za takie je uważamy. Wchodzimy, wychodzimy, przechodzimy, lecz ta grupa nastolatków właśnie w tym jednym przejściu przesiaduje w wolnych godzinach po lekcjach. Właśnie ten chłopczyk, w tym sklepie kupuje ulubione słodycze za swoje marne kieszonkowe. Ta jedna pani, w tym jednym tunelu otworzyła swój biznes, by codziennie temu samemu panu sprzedawać gazetę. Czy domem musi być miejsce, w którym codziennie śpimy? Czy nie-miejsce jest zawsze jedynie nie-miejscem?
FOMO (fear of missing out) – uczucie obawy, że omijają nas informacje, wydarzenia, doświadczenia lub decyzje życiowe, które mogą uczynić nasze życie lepszym. Ta praca to symulacja rozpaczy po zderzeniu z realiami Polskich Kolei Państwowych. Żal po podjętych na ostatnią chwilę decyzjach, wewnętrzne rozterki, konsekwencje opuszczenia swojej strefy komfortu. Mam marzenie, że jadąc Intercity, nie będę śledził GPS-u, sprawdzając, czy jadę w dobrym kierunku.
Tapeta przedstawia obrys miasta Neustadt Halle –jednego z „idealnych miast” w NRD, gdzie ulice zamiast nazwami, oznaczane były kolejnymi numerami. Już po kilku latach od pojawienia się pierwszych mieszkańców spod propagandowych haseł, wychwalających Idealstadt, przebijały się opinie w nieco innym tonie. Monochromatyczny pejzaż zabudowy, biały szum, zagłuszający jakiekolwiek przejawy indywidualizmu, to nie tylko relikt ustrojów totalitarnych. Dziś, na polskich przedmieściach wielkich miast, stosuje się podobne praktyki. Architektów nie uciskają już normatywy i plany wieloletnie, ale gonią ich wolny rynek i deweloperzy, chcący jak najmniejszym kosztem wypracować jak największy zysk. Czy luksusowe osiedla podzielą losy miast z NRD, przeżywających kryzys wyludnienia?
Aleksandra Mrówczyńska
To osobista podróż po wnętrzach jastrzębskich blokowisk. Oprócz ukazania przestrzeni chciałam zwrócić uwagę na poczucie matni i uwięzienia, jakie mi towarzyszyło. Punktem wyjścia do stworzenia pracy był konflikt wizualny – przeplatanie się sztuki wysokiej z kiczem. Synkretyczny charakter klatek sprawiał, że się zatraciłam, a niekończące się schody i zakręty powodowały, że czułam się jak w labiryncie. Te antropologiczne spacery pozwoliły mi wysnuć wniosek, iż istnieje w ludziach wrodzona chęć otaczania się sztuką, tworzenia instalacji czy wystaw rodem z muzeum.
Moja praca składa się z analogowych fotografii wydrukowanych na maszynie Rizo. Na arkuszu umieszczone są herby miast i gmin, gdzie powstały. Zdjęcia przedstawiają głównie okolice mojego domu rodzinnego, miejsca, które odwiedzałam z przyjaciółmi w dzieciństwie, a także te, w których wychowali się moi rodzice. Są tu również kadry z Poznania, w którym mieszkam obecnie. To miejsca mijane przeze mnie na co dzień lub te, do których wracam myślami, gdy rutyna i zgiełk życia mnie przytłaczają. Wykorzystanie starych, analogowych aparatów SMIENA 8M i KODAK 753, odziedziczonych po moim dziadku, nadaje mojej pracy charakteru i łączy z bliskimi osobami. Tytułowe znaczki nawiązują do miejsc nadania, czyli tych, które mnie ukształtowały.
Wiesława Nowicka
W moich badaniach artystycznych zajmuję się kwestią terytorium, przynależności i tożsamości. Interesują mnie prawa i ograniczenia, które są na nas nałożone, historie, konteksty, gra o władzę… jaki to miało na nas wpływ i na niegdyś dzikie tereny? Jak odnajdujemy się w tych nieswoich granicach? Jakie jest (w nich) nasze miejsce? W obliczu nadmiernej eksploatacji bogactw Ziemi przez człowieka niszczycielska moc Natury nabiera kształtu. Poprzez element snów, próbuję odbudować tę zniszczoną relację.
500.000
Obiekt stanowi ironiczny komentarz do patodeweloperskich ofert, proponujących „luksusowe mikroapartamenty” powstałe z resztek wykrojonych na planach pozostałych po większych, lepiej zaprojektowanych mieszkaniach, zgodnie z postulatem radykalnej maksymalizacji zysku. Deweloperzy przekonują, że komfortowe życie na powierzchni nieprzekraczającej 10 m² jest możliwe i zależy jedynie od dobrej organizacji przestrzeni. Wykonany przeze mnie model mieszkania aspiruje do bycia postrzeganym jako luksusowy poprzez zastosowane detale dekoracyjne. Trudno jednak wyobrazić sobie, aby codzienne funkcjonowanie w takiej przestrzeni mogło być wygodne czy przyjemne. Ściany apartamentu pokrywają coacherskie, motywujące hasła, przenoszące na jednostkę całość odpowiedzialności za jej sytuację życiową.
To podróż służbowa, podczas której kropla deszczu układa się na szybie w obraz przypominający czaszkę lub twarz. Zjawisko, obserwowane z okna pociągu, pojawia się tylko w krótkim przebłysku – za moment pociąg pojedzie dalej, a kluczowe dla obrazu drzewa zostaną w tyle. Nie wiadomo, czy to koszmarny omen, odbicie podróżującego, czy po prostu zwidy pojawiające się ze zmęczenia długą podróżą.
kuratorki: Aleksandra Bednarz, Weronika Chrząstek, Adrianna Froń, Julia Jagielnicka, Aleksandra Litawa, Anna Oramus, Ola Skubel, Karolina Średzińska
osoby artystyczne: Adrianna Iwanejko, Aleksandra Mrówczyńska, Aleksandra Nowicka, Alicja Pakosz, Aneta Siurnicka, Ania Grzymała, Borys Szadowski, Daria Irena Górniewska, Gabriel Kryszpiniuk, Honorata Martin, Kamila Kobierzyńska, Katarzyna Ramut, Katarzyna Wyszkowska, Kateryna Rodiuk, Łukasz Horbów, Magdalena Gałka, Maja Michalska, Marcin Rockstein, Maru Drobczyk, Mateusz Zubel, Paweł Okoński, Piotr Woźniak, Salma Aldoory, Weronika Poje, Wiesława Nowicka, Zofia Lompe, Zuzanna Barczewska, Zuzanna Januszko
identyfikacja wizualna: Aleksandra Hurek
oprowadzanie w PJM: Jakub Studziński
Specjalne podziękowanie dla dr Karoliny Kolendy za opiekę merytoryczną oraz prof. Agnieszki Łukaszewskiej za pomoc w realizacji wystawy.
Podziękowania dla Pana Pawła Gieryńskiego za udostępnienie obrazu Jacuzzi Ani Grzymały.
Podziękowania dla Grupy ANG s.a. oraz Pana Artura Nowaka Gocławskiego za udostępnienie obrazu Business Trip Alicji Pakosz.