Issuu on Google+

ISSN 1425-8307 / wiosna 2013 (166) / rok XVIII / www.semestr.pl

www.praca.semestr.pl

p a t r o n W Y D AN I A


zaprasza studentów budownictwa i inżynierii środowiska do udziału w programie

praktyk letnich 2013

Wykorzystaj czas wakacji na rozwój doświadczeń i zdobycie umiejętności zawodowych. Poznaj smak pracy w nowoczesnej organizacji.

sprawdź na

www.budimex.pl zakładka kariera Na naszych kontraktach czeka ponad

200 miejsc


EDUKACJA – STAz – KARIERA

K

to jeszcze pamięta te złorzeczenia na śnieg po kostki w połowie marca? Nikt. Słońce świeci, radość napełniła serca, tylko wyjść i przepaść w tej zieloności. Kolejna zima dopiero za osiem miesięcy. Stara mądrość ludowa mówi, że wiosna co roku przychodzi wraz z wydaniem przewodnika Semestru „Edukacja, Staż, Kariera”. Tak stało się i w 2013 r. Wiadomo, że przysłów nie należy traktować zbyt poważnie. Umiejętność zabłyśnięcia mądrością ludową w każdej sytuacji bywa jednak ironicznie zabawna. W  naszym przewodniku jak zawsze czekają na Was teksty, które pomogą odnaleźć się w trudnym i wymagającym procesie poszukiwania pracy. Dzielimy się z Wami wiadomościami, do których warto wracać. Mamy nadzieję, że przewodnik Semestru będzie służył Wam radą i pomocą przez dłuższy czas. Hmm, chyba zabrzmiało to tak, jakbyście mieli długo szukać pracy. Bywa różnie. My mówimy: „Oby jak najkrócej!” – i chcemy Wam w tym pomóc. Pamiętajcie: nie taki diabeł straszny, jak go malują. Nikogo nie trzeba dzisiaj przekonywać, że aby życie miało ręce i nogi, trzeba się rozwijać. Na studiach magisterskich i certyfikacie wydanym przez studium języków obcych nauka się nie kończy (wiadomo, ciemnota gorsza od zbrodni). Szczególnie polecamy Wam szereg artykułów dotyczących rozwoju umiejętności, zarówno w ramach dodatkowych studiów, jak i  kursów czy szkoleń. Na końcu pisma kajaki i Wilno, czyli pomysł na wypoczynek po nauce, stażach i pierwszych tygodniach pracy. Miłej lektury! Piotr Sepski Koordynator projektu

spis treści: 4 | Trening mistrzów 6 | Wybór i przygotowanie 8 | Tak cię widzą, jak się piszesz 12 | Nie taka straszna rozmowa 16 | Indywidualność z szablonu 18 | Nauka bez końca 20 | Informatyk wyspecjalizowany 25 | Grupowe wsparcie 28 | Wileńskie multikulti 29 | Wiosła w dłoń

www.praca.semestr.pl

7 www.semestr.pl

18

23 3


EDUKACJA – STAz – KARIERA

Trening mistrzów, czyli jak zadbać o kondycję przed startem zawodowym S

tudia powinny być najmocniejszym punktem CV. Często jednak nie wystarczają wobec wzrastających oczekiwań pracodawców, którzy ustawiają poprzeczkę coraz wyżej. Aby ją pokonać, trzeba posiadać umiejętności, które można wypracować już w trakcie nauki na studiach. Oto kilka ćwiczeń o zróżnicowanym stopniu trudności.

Praktyka czyni mistrza

Praktyki oraz staże są świetnym sposobem na zdobycie doświadczenia i  zorientowanie się w  branży. Według badań „Pierwsze kroki na rynku pracy” przeprowadzonych przez Deloitte i Katedrę Rozwoju Kapitału Ludzkiego SGH w Warszawie w 2011 r., studenci korzystający z tej formy rozwoju wysoko oceniają jej przydatność w zdobyciu pracy. Ponadto daje ona szansę na zatrudnienie w firmie, w której była realizowana. Pracodawcy wśród kryteriów stosowanych przy zatrudnianiu absolwentów na trzecim miejscu wymieniają właśnie uczestnictwo w tego typu aktywności.

Miękkie serce – twardy argument…

dla pracodawcy. Angażowanie się w  wolontariat wzbogaca doświadczenie, ale również CV. Świadczy pozytywnie o  osobowości, a  niekiedy pomaga zdobyć nowe umiejętności. Pracodawca dowiaduje się, że jesteśmy nie tylko wrażliwi i chętni do pomocy, ale również zaradni, potrafimy się zaangażować i nie boimy się wyzwań.

Kurs na sukces

Obecnie skorzystać można z  bogatej oferty szkoleń. Wiele jest dofinansowywanych lub nawet całkowicie opłacanych ze środków Unii Europejskiej. Ich celem jest kształcenie umiejętności zwiększających szanse na rynku pracy. „Szkolenia – to się opłaca” – to nie tylko fakt, ale też nazwa kampanii społecznej. Można ją znaleźć na Facebooku, zaś pełną bazę szkoleń na stronie www.inwestycjawkadry.pl. Interesujące są na pewno kursy językowe. Znajomość języków obcych coraz częściej jest nie tylko walorem kandydata, ale wręcz wymogiem pracodawców. Znajdź wspólny język z kim zechcesz i podbij świat!

W odpowiednim kierunku

A może w dwóch? Wielu studentów decyduje się na studiowanie dwóch kierunków. Wymaga to wysiłku, czasu, elastyczności oraz, od niedawna, nakładów finansowych. Czy warto? Tak, jeśli oba kierunki wzajemnie się uzupełniają. Lepiej przemyśleć, czy istnieją branże, w których można wykorzystać zdobyte z trudem umiejętności. Błędem może być wybór studiów o przeciwstawnych profilach, na zasadzie „jak nie tu, to tam”. Tak samo może pomyśleć przyszły pracodawca, uznając nas za osoby o niesprecyzowanych zainteresowaniach, nieposiadające wysokich kwalifikacji „ani tu, ani tam”.

Rozwój na okrągło

Uczestnictwo w uczelnianych kołach naukowych to sposób na rozwój interesujących nas umiejętności, okazja do wymiany i poszerzania doświadczeń. Co mówi o kandydacie taka pozycja w CV? Z uczestnictwa w  kołach naukowych wiąże się szereg cech pożądanych na rynku pracy: aktywność, chęć stałego rozwoju, poszerzania horyzontów. Zamiast wpisywać predyspozycje, zalecane we wszystkich poradnikach tworzenia życiorysu zawodowego, lepiej udowodnić je poprzez zdobyte doświadczenie.

Wymień otoczenie Przydatność wymian zagranicznych jest wysoko oce-

niana (ponad połowa studentów uznaje, że doświadczenia tam zdobyte są pomocne w  poszukiwaniu pracy). To okazja na doskonalenie języków obcych, poznanie kultur, nabycie umiejętności, których nie zdobędzie się nigdzie indziej. Warto pomyśleć o odbyciu zagranicznego stażu lub praktyki. Tego typu doświadczenia z pewnością zostaną docenione przez potencjalnego pracodawcę. 4

Nawet olimpijczycy potrzebują wsparcia trenerów oraz odpowiednich instytucji. Chcąc zadbać o sukces na rynku pracy, również warto skorzystać z pomocy. Trzeba jednak wiedzieć, gdzie szukać.

Na targu

Targi pracy to szansa na bezpośredni kontakt z pracodawcami, poznanie stawianych przez nich wymagań oraz… zdobycie posady. Takie przedsięwzięcia są skierowane głównie do studentów oraz absolwentów uczelni wyższych. Dają nie tylko możliwość spotkania się z przedstawicielami firm, ale również zapoznania się z  działalnością pośrednictwa pracy, agencji doradztwa personalnego czy innych organizacji.

Wylęgarnia przedsiębiorców

Czy jak kto woli – inkubatory przedsiębiorczości. Pod tą nazwą kryją się instytucje, których celem jest wspieranie przedsiębiorczości. Akademickie inkubatory wspomagają młodych ludzi w działaniach rynkowych. Dysponują różnymi środkami wsparcia, takimi jak porady prawne, prowadzenie księgowości, szkolenia czy doradztwo.

Kariera w dobrych rękach

Ręce chętne do pomocy znaleźć można w  biurach karier, których celem jest ułatwianie studentom wejścia na rynek pracy oraz funkcjonowania na nim. Udzielają porad, informacji o ofertach, badają preferencje pracodawców, nawiązują kontakty z przedstawicielami firm. Z ich pomocy korzystają studenci, ale również pracodawcy poszukujący pracowników.

Kto pyta, nie błądzi…

dlatego warto skorzystać z  pomocy doradztwa personalnego w  agencjach pracy. Uzyskamy tam wsparcie w znalezieniu zajęcia zgodnego z naszymi preferencjami, które można pogodzić z uczelnianym harmonogramem. Korzystanie z tej formy jest bezpłatne, a może przynieść pozytywne efekty.

Czas posurfować… po Internecie, który jest ceniony jako źródło infor-

macji przez pracodawców poszukujących przyszłych pracowników. Prawie każda firma posiada stronę internetową, na której często można znaleźć informacje dotyczące rekrutacji. Można ich szukać także na popularnych witrynach z ogłoszeniami (np. www.gumtree.pl, ogloszenia.com, tablica.pl) lub portalach dla poszukujących pracy (www.pracuj.pl, praca.money.pl, gazetapraca.pl, www.praca.pl). Owocne mogą okazać się wizyty na witrynach doradztwa personalnego oraz na stronie naszego magazynu. Połowa sukcesu to wiara w powodzenie. Seria opisanych ćwiczeń ma wypracować odpowiednie predyspozycje i umiejętności, które przekonają do nas przyszłego pracodawcę. Gotowi do startu? Start! Joanna Biadalska REKLAMA

Certyfikowane szkolenie

e-lerningowe za 184,50 zł

5S

l n.p a fle g . w ww

szkolenia Lean Manufacturing www.semestr.pl


Santander Universidades – dołącz do najlepszych!

Współpraca Grupy Santander ze światem uniwersyteckim rozpoczęła się w 1996 r. Za powołaniem tego programu stało przekonanie, że warto inwestować w rozwój społeczeństwa kraju, w którym prowadzi się działalność, a najlepszym sposobem osiągnięcia tego celu jest wspieranie uczelni wyższych jako głównego motoru rozwoju społeczeństwa. Tak właśnie, ponad 15 lat temu, powstał program Santander Universidades, w ramach którego Banco Santander współpracuje z 1027 uczelniami na całym świecie. Właśnie Ty, drogi studencie, jesteś przyszłością! W Polsce program Santander Universidades rozpoczął działalność w grudniu 2011 r. Obecnie współpracujemy z 37 szkołami wyższymi zlokalizowanymi w najważniejszych ośrodkach akademickich. Przynależność do programu jest wyznacznikiem prestiżu. Świadczy o chęci międzynarodowego rozwoju polskich uczelni oraz wyróżnienia się w środowisku akademickim pod względem zapewnianych możliwości edukacyjnych. Uczelnie biorą udział w programach globalnych organizowanych przez najlepsze światowe ośrodki, do których należy m.in. Uniwersytet Browna, Uniwersytet Kalifornijski (UCLA), Uniwersytet w Pensylwanii, Uniwersytet Narodowy w Singapurze czy Uniwersytet w Kolonii. Promują także programy stypendialne, projekty badawcze, edukacyjne oraz naukowe, skoncentrowane na rozwoju takich

DOŁĄCZ DO NAS NA FACEBOOKU

obszarów jak mobilność i przedsiębiorczość studentów, absolwentów oraz pracowników uczelni. Dokąd zmierzamy? Do głównych celów Santander Universidades realizowanych w Polsce należy wspieranie przedsiębiorczości, rozwój badań naukowych, szczególnie w zakresie nowych technologii, mobilności studentów oraz pracowników, promocja kultury oraz języka hiszpańskiego, a także rozwój networkingu i wymiany wiedzy na ogólnoświatowym poziomie. Uczelnie uczestniczące w programie biorą udział w wymianach studenckich, przyznają staże oraz realizują programy stypendialne, a także otrzymują dofinansowanie na badania naukowe czy organizację wydarzeń uczelnianych. Sprawdź, czy Twoja uczelnia ma podpisaną umowę o współpracy z Santander Universidades. Dołącz do grona studentów realizujących projekty badawcze z kręgu ich zainteresowań, odbywających staże lub stypendia. I Ty możesz być uczestnikiem prestiżowego programu Santander Universidades!

Całością projektu w naszym kraju z dumą zarządza

www.facebook.com/SantanderUniversidadesPolska


Wybór i przygotowanie

fot. iStock

EDUKACJA – STAz – KARIERA

Rynek pracy jest już nasycony. Znacznie spadło zainteresowanie podstawowymi specjalnościami, takimi jak marketing, sprzedaż, księgowość. Jest on jednak za młody, aby można było precyzyjnie prognozować kierunki zmian.

K

ilka lat temu najbardziej cenione były tzw. młode wilki – ludzie wytrzymali, zdeterminowani, którzy bez skrupułów realizowali postawione przed sobą zadania. Nie tyle bowiem chodziło o  jakość, co o  ilość, walkę o  rynek. Dzisiaj nie wystarczają już cechy charakteru. W równym stopniu liczy się wiedza – konkretna, poparta doświadczeniem i  odpowiednim dyplomem. Zbiór branż można opracować dość łatwo – wystarczy przejrzeć kilkaset aktualnych ofert pracy. Jednak aby móc aspirować do zajęcia nielicznych wakatów, trzeba mieć szczególne argumenty, nie tylko kierunkowe doświadczenie. Jeszcze kilka lat temu można było rekomendować pewne branże, miasta, firmy – praca czekała tam na odpowiednio przygotowanych kandydatów. Teraz największe szanse mają jedynie osoby po renomowanych uczelniach, z bardzo dużym przygotowaniem dodatkowym (zagraniczne, prestiżowe staże, dwa lub więcej certyfikatów językowych itp.). Jednak nawet taki kandydat musi godzić się na bezgraniczne poświęcenie swojej nowej pracy, pełną dyspozycyjność, odłożenie życia rodzinnego. Takiemu absolwentowi można stwarzać realne nadzieje na dobrą posadę. Cała reszta młodych magistrów nie wpisuje się w żaden schemat. Nie oznacza to, że pozostaną bezrobotni, jednak angaż będzie każdorazowo wymagał znalezienia indywidualnego „sposobu na pracę”. Taki stan rzeczy wynika z  katastrofalnej sytuacji na rynku pracy, jednak w  rzeczywistości może okazać się atutem. Znalezienie pracy będzie bowiem wymagało dokładnego określenia swoich wad i zalet, pobudzenia kreatywności, pozytywnego myślenia i pewności siebie. Taka metamorfoza może przynieść niezwykle dobre rezultaty na całe życie. 6

„Pan z jakiej branży?”

Którędy droga?

Analizując dynamikę zatrudnienia oraz opinie specjalistów, można wyselekcjonować trzy grupy zawodowe o największych szansach rozwoju. Po pierwsze, są to branże o  największej liczbie pracowników. Choć rynek jest nasycony, a recesja pogłębia trudną sytuację, specjaliści od sprzedaży, marketingu, księgowi, logistycy czy pracownicy biurowi zawsze będą potrzebni. Trzeba tylko pamiętać, że potrzebni są prawdziwi fachowcy, a  nie np. absolwenci „marketingu i zarządzania” po prywatnej szkole na prowincji. Nie oznacza to, że reprezentują oni gorszy poziom, jednak nowe uczelnie oferujące taki kierunki wyrastają jak grzyby po deszczu i zwykle nie mają nic wspólnego z prawdziwym kształceniem. Drugą grupą będą zawody wymagające dobrze rozwiniętych umiejętności interpersonalnych. Wśród nich znajdują się trenerzy, psychologowie, psychoterapeuci, negocjatorzy. Wzrasta także zapotrzebowanie na nowe zawody: researcherów („poszukiwaczy informacji”), managerów kultury, travel managerów, copywriterów, specjalistów od public relations. Coraz lepsza sytuacja ekonomiczna, nawet niewielkiej grupy osób, zwiększa zapotrzebowanie na wszelkiego rodzaju doradców – inwestycyjnych, ubezpieczeniowych, podatkowych, nawet tzw. życiowych. Ostatnia grupa to oczywiście branża IT, a w niej liczni specjaliści, np. od tworzenia i  utrzymywania sieci komputerowych, projektowania stron www, elektronicznych operacji finansowych. Zakres zadań typu IT jest ogromny i często wymaga posiadania dodatkowej wiedzy, np. ekonomicznej. Osiągnięcie takiego przygotowania jest niezwykle trudne i kosztowne, jednak może okazać się przepustką do elitarnego grona fachowców.

Cały czas mówimy, że dyplom to za mało. Oczywiste pytanie brzmi zatem: jeśli nie dyplom, to co? Odpowiedź jest prosta: staże i dodatkowe szkolenia. Jeśli chodzi o staże i praktyki zawodowe, ich odbycie daje podstawowy atut – pozycję w CV. Gdy szukasz pierwszej pracy, twoje CV praktycznie ni-

Generacja Young Bank Forces W BNP Paribas Banku masz szansę wziąć udział w Programie Stażowym Generacja Young Bank Forces (YBF). Uczestnicy programu zdobywają cenne doświadczenia zarówno w obszarze sprzedaży, jak i w centrali Banku. W trakcie trwania stażu mogą liczyć na wsparcie przełożonego oraz mentora, którzy na bieżąco dokonują oceny realizacji celów i wspierają rozwój uczestnika. Dodatkowo Stażystom oferowany jest pakiet szkoleń pogłębiających wiedzę merytoryczną i doskonalących kompetencje interpersonalne. Mają również możliwość budowania sieci kontaktów, które stanowią istotny element dalszego rozwoju w strukturach Banku BNP Paribas. Przedstawiciel Generacji Young Bank Forces jest ambitnym, kreatywnym, gotowym do podejmowania wyzwań studentem V roku lub absolwentem z tytułem magistra (preferowane kierunki ekonomiczne lub techniczne). Osiąga bardzo dobre wyniki w nauce, zna język angielski na poziomie co najmniej średniozaawansowanym i bardzo dobrze posługuje się pakietem Microsoft Office. Więcej informacji o Programie można znaleźć na stronie: http://www.bnpparibas.pl/kariera (PS) www.semestr.pl


EDUKACJA – STAz – KARIERA czym nie różni się od CV kolegów. Potrzebne jest zatem to coś, co pokaże, że kandydat zna pracę zawodową i  ma jakiekolwiek doświadczenie. Absolwenci są zazwyczaj przekonani o swoich bardzo wysokich kwalifikacjach i  frustrują się, gdy pracodawcy nie chcą ich zauważyć. Tym ostatnim trzeba zatem pomóc i czymś „nacechować” swoje CV. Drugą zaletą stażu są korzyści osobiste – bo skąd tak naprawdę wiadomo, gdzie chcesz pracować? Czy duża korporacja to miejsce dla ciebie, czy może wolisz pracować w mniejszym zespole? Jak znosisz bycie podwładnym? Poza tym staż to niebywała szansa uzyskania pierwszych szlifów w  pracy zespołowej, co jest niezwykle ważne w  kontekście mobbingu, tzn. przemocy psychicznej w  pracy. Aby się przed nim ustrzec, trzeba mieć świetnie wykształcone zdolności interpersonalne, odporność na stres i  znajomość prawideł rządzących grupą. Takie doświadczenie daje tylko praktyka. O zaletach praktyk mówi się sporo, jednak wielokrotnie – aby uspokoić swoje sumienie – studenci twierdzą, że po prostu brakuje odpowiednich ofert i dlatego nie decydują się na odbycie stażu. Nie jest to jednak argument przekonujący, ponieważ propozycji jest naprawdę sporo. Trzeba tylko dokładnie śledzić uczelniane tablice ogłoszeń, oferty organizacji studenckich, studenckie media, strony internetowe dużych firm itd. W przypadku zaś nietypowych oczekiwań najlepsze efekty daje własna inicjatywa i samodzielne docieranie do potencjalnych wakacyjnych pracodawców. Nie warto także lekceważyć obowiązkowych praktyk studenckich. Szkoda zaniedbać taką szansę i decydować się na byle jakie miejsce. Szkoła oferuje zwykle kilku pracodawców, którzy nie przywiązują specjalnej wagi do kształcenia przysłanych studentów. Nie oznacza to jednak, iż uczelnia nie zaakceptuje samodzielnie załatwionych praktyk w innym miejscu. Daje to niezwykłą możliwość poznania warunków pracy w  najbardziej prestiżowych instytucjach, agendach rzą-

dowych, dużych organizacjach pozarządowych, a  nawet placówkach dyplomatycznych. Trzeba tylko wiedzieć, czego się chce, i zrealizować swoje założenia. Z poparciem uczelni jest to dużo łatwiejsze, a w wielu przypadkach daje możliwość załatwienia sprawy „od ręki”.

Do boju! Zdecydowani na zdobywanie nowych doświadczeń zawodowych przystępujemy do poszukiwania odpowiedniej oferty. Najważniejsze, aby poszukiwania rozpocząć jak najwcześniej. Już zimą warto sprawdzić, kiedy interesujące nas firmy i  instytucje rozpoczynają rekrutację. Da nam to czas na przygotowanie odpowiednich dokumentów, przemyślenie strategii ubiegania się o  staż oraz wyselekcjonowanie potencjalnych celów. Niezwykle ważne jest również przygotowanie samych dokumentów aplikacyjnych. Piszemy o nich w tym numerze.

Garść dyplomów Oczywiście odbycie praktyk zawodowych to nie wszystko. Choć niezwykle korzystnie wpływają na doświadczenie i  wygląd CV, nie dostarczają kompleksowej wiedzy dodatkowej. Aby podreperować swoje umiejętności, warto zdecydować się na parę kursów i szkoleń, które uzupełnią superteoretyczną wiedzę uniwersytecką. Poszukując odpowiedniego szkolenia, trzeba odpowiedzieć sobie na podstawowe pytanie: do czego będzie mi to potrzebne? Są bowiem dwie potencjalne możliwości – albo zależy mi na konkretnej wiedzy w zakresie, który mnie interesuje, albo chcę mieć parę świadectw do CV. Najlepiej, jeśli szkolenie spełnia oba kryteria, jednak rzeczywistość zwykle nie jest tak różowa. Poza tym warto wiedzieć, że wielu pracodawców nie oczekuje od nowych pracowników szczegółowej wiedzy. Ukończenie dodatkowych szkoleń ma

świadczyć jedynie o zaradności i chęci samoedukacji. Zdobyta na nich wiedza ma wartość drugorzędną. Jeśli zatem poszukujemy miejsca, w którym można zdobyć rzetelne przygotowanie i wartościowy certyfikat, trzeba szukać wśród firm najbardziej renomowanych. Jest to o tyle trudne, że zakres szkoleń otwartych jest zwykle niewielki. Wybierając instytucję szkoleniową, należy zatem kierować się opiniami o niej, jej okresem istnienia, kwalifikacjami kadry, zakresem działalności. Dobrze jeśli firma jest certyfikowana przez inne instytucje lub uczelnie. Jeśli liczymy jedynie na potwierdzenie swojej aktywności, należy polecić organizacje studenckie. Takie stowarzyszenia jak AIESEC, ELSA czy AEGEE są najlepszymi przykładami, że działając na polu studenckim, można objechać świat, odbyć wartościowe szkolenia i nawiązać cenne kontakty na przyszłość. Warto przy tym pamiętać, że możliwości nie kończą się na kilku najbardziej znanych zrzeszeniach. Dobrze jest rozejrzeć się także wśród instytucji bardziej wyspecjalizowanych, niezwiązanych z  uczelniami, wśród kół naukowych, grup nieformalnych itd. Jak podpowiada doświadczenie, są one źródłem wielu ciekawych i niebanalnych wyzwań. Najtańsze są zwykle szkolenia prowadzone przez organizacje pozarządowe. Często uszczuplają nasz budżet np. jedynie o zwrot niskich kosztów pobytu czy drobnego poczęstunku. Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w  przypadku szkoleń komercyjnych – tu dzień szkolenia to średnio kilkaset złotych. Jak zatem widzimy, poszukiwanie pracy nie zaczyna się od wysłania pierwszego CV. Najpierw trzeba dokładnie poznać rynek pracy, zastanowić się nad realną wartością swoich kwalifikacji oraz wyciągnąć z tych ustaleń wnioski. Tak naprawdę to dopiero one świadczą o przygotowaniu zawodowym. Jakub Giedroyć

REKLAMA

Grupa BNP Paribas jest obecna w 80 krajach. Pracuje w niej blisko 200 000 pracowników reprezentujących 170 różnych narodowości. cja Young Bank Forces Program Stażowy Genera rzy chcą sprawdzić to propozycja dla tych, któ mi indywidualnymi się we współpracy z Klienta rozwojem podczas im lub biznesowymi. Nad two mentor i coach. zie trwania stażu czuwać będ

Program stażowy „Generacja Young Bank Forces”

Korzyści dla ciebie zedażowych, > rozwój umiejętności spr u produktów res zak z dzy > zdobycie wie , bankowych Klientami, > doświadczenie w pracy z sieci w nia nie rud zat > możliwość ku. ban aży sprzed

www.bnpparibas.pl/kariera

Marzena Ryborz ego w 2011 roku Uczestnik programu stażow cią był pobyt Dla mnie największą wartoś ują się obsługą w departamentach, które zajm wyjątkowo cenne Klientów korporacyjnych. Za temat produktów, uważam zdobycie wiedzy na ntom. Bardzo ważną które oferujemy naszym Klie olenia, w których zaletą stażu były również szk – zarówno te z wiedzy miałam okazje brać udział , np. z zakresu technik merytorycznej, jak i miękkie zentacji. Wiedzę negocjacji czy tworzenia pre zdobyłam, mam nim i umiejętności, które dzięki nych zadaniach. ien odz szansę wykorzystywać w c rym dob jest ż sta Generalnie uważam, że „świeżaków” uje tow ygo prz pomysłem i doskonale nowiskach. do pracy na docelowych sta


EDUKACJA – STAz – KARIERA

Tak cię widzą, jak się

piszesz

ABC dokumentów aplikacyjnych

O

 pisaniu CV niby wiemy już dużo – z kolorowych gazetek i  poradników zawodowych. Jednak pracodawcy ciągle dostają mnóstwo aplikacji, które od razu lądują w  koszu. Przygotowanie dokumentów aplikacyjnych nie jest zadaniem łatwym. Pracodawca otrzymuje wraz z naszą kilkaset, a czasem nawet kilka tysięcy aplikacji. W  takiej sytuacji swoją trzeba skomponować tak, aby zwróciła na siebie uwagę.

itd. Każdą pozycję opisujemy w  następującym porządku: miejsce pracy, dział, stanowisko, okres pracy, zakres obowiązków, ewentualnie podajemy inne istotne informacje; – informacje dodatkowe – to dobre miejsce, by w  punktach wyliczyć swoje dodatkowe cechy i  umiejętności przydatne na danym stanowisku. Znajdą się tutaj: prawo jazdy, umiejętność obsługi komputera czy innych urządzeń, cechy osobowościowe (np. punktualność, kontaktowość, odporność na stres); – dodatkowe osiągnięcia i  zainteresowania – w  tym miejscu możemy krótko wyliczyć swoje osiągnięcia i zainteresowania, które pozwolą pracodawcy wyobrazić sobie kandydata. To właśnie

CV-matka Przed napisaniem CV dobrze jest przygotować CV-matkę, które będzie uwzględniało wszystko, absolutnie wszystko, co zdarzyło nam się w życiu robić – wszelkie prace sezonowe, kółka zainteresowań, wolontariat, opiekę nad starszą osobą, samorząd szkolny itd. Posiadając taki wykaz, łatwiej będzie skomponować odpowiednie CV w odpowiedzi na określoną ofertę. Każde CV dla kolejnego pracodawcy powinno być nieco inne, jak najbardziej wyprofilowane.

2. List motywacyjny To drugi najważniejszy dokument. Z  przygotowaniem listu wielu kandydatów ma jednak tyle trudności, że niektórzy pracodawcy już go nie wymagają. Nie chcą bowiem otrzymywać laurek, które nic do aplikacji nie wnoszą. W rzeczywistości list motywacyjny powinien odpowiadać na pytanie: dlaczego wybrałem właśnie tę ofertę?

Jakie dokumenty

Z czego się składa

Działy rekrutacji wymagają różnych dokumentów, w  zależności od rodzaju stanowiska oraz kultury organizacyjnej firmy. Najważniejsze są dwa.

Istnieje wiele szkół kompozycji listów motywacyjnych, jednak nie warto sztywno trzymać się tych zaleceń. W  uproszczeniu można powiedzieć, że list powinien zaczynać się nagłówkami (dane nadawcy i adresata) oraz składać się z czterech części: – wstępu – zwrotu „Szanowni Państwo” oraz metryczki, tzn. jednozdaniowej informacji, iż aplikacja na dane stanowisko (lub w ogóle do bazy) jest przesyłana np. w związku z  ogłoszeniem; – dowodu – krótkiej informacji potwierdzającej, że spełniasz wszystkie wymogi aplikacyjne. Nie chodzi o przepisywanie CV, ale o dwuzdaniowe podsumowanie swojego przygotowania w  kontekście oczekiwań pracodawcy; – informacji o  kandydacie – to najważniejsza część, w której musisz przekonać do siebie pracodawcę. Zastanów się, co chciałby przeczytać, dopasuj to do swoich oczekiwań i wymagań, a następnie spróbuj ująć to w słowach. Reklamuj się, ale na tyle uczciwie, abyś tego nie żałował, gdy zostaniesz wybrany; – uścisku dłoni – na końcu umieść formułę, że czekasz na kontakt i masz jeszcze wiele do powiedzenia. To musi zabrzmieć jak uścisk dłoni na koniec rozmowy – nie za mocny („Czekam na telefon!”), ale też nie za słaby („Byłbym niezwykle szczęśliwy, gdyby Państwo zechcieli...”). Zwrot „Z poważaniem” piszemy odręcznie. Popracuj także nad podpisem – on wiele mówi o człowieku. Podstawową zasadą jest, by list motywacyjny nie był przepisanym CV. Musi on mieć nieco bardziej osobisty charakter – to wielka i jedyna szansa na zaprezentowanie siebie własnymi słowami!

1. CV (curriculum vitae) Ta nazwa weszła już na stałe do słownika, a oznacza po prostu życiorys zawodowy. W zamierzchłych czasach pisało się życiorysy w  formie kancelaryjnej: „Nazywam się Kowalska, urodziłam się w rodzinie robotniczej, mam troje rodzeństwa itd.”. Obecnie pracodawca nie jest zainteresowany miejscem pracy ojca czy nazwiskiem panieńskim matki – najważniejszy jest kandydat i jego przygotowanie. Schemat W CV uwzględnione muszą być: – dane osobowe – imię i nazwisko, data i miejsce urodzenia, dane adresowe, numer telefonu (aktualny!), stan cywilny, narodowość. Jeżeli któraś z pozycji nie przemawia na twoją korzyść, można ją pominąć i uzupełnić podczas rozmowy kwalifikacyjnej; – wykształcenie – szkoła średnia, pomaturalna, wyższa, podyplomowa; przy każdej pozycji podajemy następujące dane: nazwę szkoły, wydziału, specjalność, uzyskany tytuł, okres nauki oraz dodatkowe informacje (np. świadectwo/dyplom z wyróżnieniem, tytuł pracy dyplomowej); – dodatkowe przygotowanie zawodowe – w podobnym porządku jak powyżej wpisujemy tu ukończone kursy, szkolenia, uzyskane certyfikaty i inne udokumentowane umiejętności; – doświadczenie zawodowe – w  tej rubryce opisujemy wszystkie swoje poprzednie miejsca pracy, również czasowej, odbyte staże, praktyki 8

tych kilka informacji ma spersonalizować aplikację i stworzyć obraz człowieka, który się za nią kryje; – ewentualne referencje – jeśli posiadasz dobre zawodowe referencje i  są osoby, które mogą je potwierdzić, można to również uwzględnić. CV powinno być sporządzone na komputerze w  formie jak najbardziej czytelnej. Nie warto wprowadzać udziwnień, by zwrócić na siebie uwagę. Konieczne jest zachowanie spójnej formy graficznej, aby wszystkie punkty były zredagowane w ten sam sposób. Najważniejszą sprawą jest oczywiście treść CV. Zjawiskiem absolutnie naturalnym jest to, że absolwent opisujący swoją drogę zawodową stwierdza, że nic nie osiągnął. Trzeba wiedzieć, że pracodawca zdaje sobie sprawę, iż absolwenci mają skromne doświadczenie. Trzeba zatem próbować, z nadzieją, że posiadane przygotowanie wystarczy. Dla osób, które jeszcze pracy nie szukają, ale obserwują frustrację kolegów, niech będzie to najlepsza nauczka i motywacja, by już podczas studiów zdobywać doświadczenia zawodowe.

Jakub Giedroyć www.semestr.pl


Władasz biegle językiem obcym? Czy jesteś otwarty na nowe wyzwania? Myślisz o karierze w branży księgowej? Czy chcesz być częścią globalnej społeczności?

Czy jestes gotów na IBM? Dołącz do nas.

Centrum finansowo-księgowe IBM BTO w Krakowie szuka osób zainteresowanych przekształceniem swojej wiedzy w karierę, dzięki której rzeczywiste wyniki otrzymują nasi klienci. W naszą strategię wpisane są rozwój i troska o pracowników, ponieważ potencjał ludzki jest naszym największym zasobem. Procesy rekrutacyjne prowadzone są mi.in. na stanowiska Młodszego Księgowego, Księgowego czy Analityka ds. Należności. Kluczowymi kryteriami są znajomość języków obcych i chęć podjęcia pracy w branży księgowej.

Każdemu naszemu pracownikowi oferujemy:

 wdrożenie umożliwiające samodzielne wykonywanie zadań na stanowisku   bardzo dobrą atmosferę pracy w zespole projektowym   możliwość pracy dla międzynarodowych klientów   szansę zdobycia doświadczenia w różnych obszarach księgowości  możliwość uczestnictwa w szkoleniach oraz kursy językowe  prywatną opiekę medyczną dla pracownika oraz członków rodziny   szeroki pakiet ubezpieczeń na życie   bogaty pakiet świadczeń dodatkowych (zajęcia sportoworekreacyjne, dofinansowanie karnetów do kin, teatru, atrakcje dla dzieci, współfinansowane przedszkole i żłobek, aktywności integracyjne)

Zachęcamy do śledzenia aktualnych ofert pracy na stronie:

ibm.com/start/pl/bto Zbudujmy razem mądrzejszy świat.


EDUKACJA – STAz – KARIERA

Umiejętna praktyka C

zęsto słyszymy, że bezpłatne praktyki są złe. Podstawowym argumentem jest przekonanie, że za każdą pracę należy się jakaś zapłata. Praktykant czuje się niezbyt uczciwie potraktowany, gdy nie uzyskuje (pozornie) rekompensaty za poświęcony czas i wysiłek. Przeciwnicy bezpłatnych praktyk czasem używają argumentu moralnego. Uznają, że bezpłatne praktyki sprowadzają się do traktowania studentów jak darmowej siły roboczej. W  moim odczuciu taka forma aktywności może być opłacalna i  pożyteczna dla obu stron. Przy odrobinie szczęścia praktyka może też być satysfakcjonująca.

Bez zapłaty?

Po co na praktyki? Podstawową zaletą praktyk jest możliwość zdobycia doświadczenia i nowych umiejętności oraz nabycia pewności siebie. Odpowiednie doświadczenie może być znaczącym uzupełnieniem niepełnego wykształcenia lub jedynie teoretycznej wiedzy. Dobrą stroną jest też fakt, że w trakcie wykonywania swoich obowiązków zauważamy nasze słabe punkty. Dzięki temu jeszcze przed wejściem na rynek pracy możemy popracować nad tym, co nam nie wychodzi. Dość ważnym argumentem przemawiającym za praktykami jest szansa na późniejsze zatrudnienie. W  wielu dużych firmach, po spełnieniu wymogów pracodawcy, praktykantom oferowane jest zatrudnienie lub odbycie kolejnej praktyki – tym razem płatnej. Kolejnym czynnikiem motywującym do odbycia praktyki jest uświadomienie sobie, że lepiej jest za darmo zdobywać wiedzę i umiejętności, niż za darmo tracić czas. Mówiąc krótko – nic nie robiąc, też nie zarabiamy, a  czas ucieka. Gorzej jest, kiedy rzeczywiście trafimy do „praktykodawcy”, który nie będzie zainteresowany naszym rozwojem i poleci nam jedynie coś równie porywającego jak parzenie kawy. Ale i  wtedy nie będzie całkiem beznadziejnie. Skoro już się dostaliśmy na praktykę, a nie stawia się wobec nas żadnych wymagań, inicjatywa jest po naszej stronie. Może „z nudów” wymyślimy proste, choć skuteczne rozwiązanie usprawniające działanie biura. Nie wszystkie praktyki są tak ambitne, jak można tego oczekiwać. Bywa też tak, że praca wykonana w trakcie praktyki może nie ujrzeć światła dziennego lub ujrzeć je z  dna kosza na śmieci. Na pewno można odczuwać przygnębienie, że w pokoju obok ktoś wykonuje analogiczną pracę za konkretne pieniądze. Ważne jest jednak to, że rys. Mateusz Bemat | postity.pl

Nawet bezpłatna praktyka jest „płatna” po rozłożeniu w czasie. Ta „wypłata” może mieć formę po prostu uzyskania miejsca pracy w firmie, która doceniła naszą inicjatywę i  doświadczenie. Nie-

westuje w podwyższanie wartości praktykanta na rynku pracy. Dodatkowo, nie mając pewności, ile praktykant wyniesie wiedzy i umiejętności z wykonywanych czynnności, sama podejmuje pewne ryzyko.

koniecznie musi to być firma, w której odbyliśmy praktykę. Profitem może być też wyższe wynagrodzenie przy rozpoczynaniu pracy. Spójrzmy realistycznie na rynek pracy: przy 15% bezrobociu rekompensatą za bezpłatną praktykę może być po prostu propozycja pozostania w firmie na etacie. Jeśli chodzi o ocenę moralnę, nie widzę niczego nieetycznego w  tworzeniu w  firmie stanowiska (warsztatu) pracy osobie z zewnątrz i w poświęcaniu jej czasu. Firma przyjmująca na praktykę in10

Rady dla kandydatów na praktykantów 1) W  pierwszej kolejności poszukujemy firmy lub instytucji, której pole działania pokrywa się z naszym wykształceniem lub preferencjami zawodowymi. 2) Zanim napiszemy list motywacyjny z prośbą o odbycie praktyki, staramy się poznać charakter działalności i strukturę firmy lub instytucji. 3) List adresujemy do konkretnej osoby – szefa firmy, a  nie do działu personalnego lub anonimowego „pana kierownika”. 4) Jeśli po przyjęciu na praktykę nie znamy swoich obowiązków, to od pierwszych godzin jej trwania staramy się ustalić, co powinniśmy i co możemy robić. 5) Pamiętając, że jesteśmy w firmie nowi, nie podważamy słów lub działań nawet szeregowych pracowników firmy. Może się okazać, że w przyszłości będą naszymi kolegami lub koleżankami w pracy. 6) Tuż przed końcem praktyki należy upewnić się, jaką formę przyjmie potwierdzenie uczestnictwa w praktyce. 7) Jeżeli potwierdzenie przyjmie formę zaświadczenia niezawierającego oceny naszej pracy, należy poprosić o możliwość wpisywania kontaktu telefonicznego lub elektronicznego do „praktykodawcy” w CV przy składaniu dokumentów do innej firmy. 8) Warto prowadzić własny dziennik praktyki. Dzięki temu w przyszłości będziemy mogli w czasie rozmowy kwalifikacyjnej wymienić wykonywane zadania i  nabyte umiejętności. Taki dziennik może też być pomocny, gdy zostaniemy poproszeni przez przełożonego o napisanie podsumowania praktyki. 9) Po odbyciu praktyki warto napisać list z podziękowaniami do osoby, która nas na nią przyjęła. 10) Pamiętajmy, iż w  trakcie praktyki odpowiadamy za wizerunek firmy i  jakość wykonywanych usług, tak samo jakbyśmy byli jej pracownikami. taka aktywność będzie kolejnym ważnym i konkretnym punktem w  życiorysie. Może też przynieść nam znajomość pewnych kanałów informacyjnych lub po prostu wprowadzić w kulturę określonego środowiska zawodowego.

Znajomości Jeden z  uczestników warsztatów poświęconych aktywnemu poszukiwaniu pracy, w których kilka lat temu brałem udział, powiedział, że wysiłek włożony w  praktykę jest bezużyteczny, bo i  tak pracę zdobywa się dzięki znajomościom. Cała grupa milczała w  oczekiwaniu na reakcję prowadzącego warsztaty, z nadzieją, że zbije on ten obiegowy pogląd. Odpowiedź była dość zaskakująca: „Ok, masz rację, ale ile w swoim życiu zrobiłeś, aby sobie znajomości wyrobić?”. Z  powyższym zdaniem można się zgadzać lub nie. Sam mam co do niego mieszane uczucia. Nie zmienia to jednak kwestii zasadniczej – dobra opinia wyrobiona w trakcie praktyki może się przydać w najmniej oczekiwanym momencie. Łukasz Małecki www.semestr.pl


Top Employers

EDUKACJA – STAz – KARIERA

Firma Oponiarska Dębica S.A., Goodyear Dunlop Tires Polska Sp. z o.o. i Goodyear EEMEA Financial Services Center Sp. z o.o. ponownie wyróżnione

za najlepszą politykę personalną Szukając odpowiedniego pracodawcy, rozglądamy się na rynku i  anali-

zujemy aspekty tego, co wyróżnia konkretną firmę na tle pozostałych. Przypatrujemy się branży, w której działa, i opiniom na jej temat. Liczą się wartości, jakim hołduje, kultura organizacyjna oraz sposób komunikowania się z otoczeniem. Nagrody i wyróżnienia mają swoje znaczenie – lecz najcenniejsze jest podejście pracodawcy do zatrudnionych osób.

Goodyear to jedna z najlepiej rozpoznawanych marek ogumienia i jedna z największych firm oponiarskich świata. Wytwarza opony do każdego rodzaju pojazdów, produkty gumowe i chemiczne. Grupa Goodyear jest obecna w Polsce poprzez Firmę Oponiarską Dębica S.A. z siedzibą w Dębicy, Goodyear Dunlop Tires Polska Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie oraz Goodyear EEMEA Financial Services Center Sp. z o.o. z siedzibą w Dębicy. W dniu 1 marca 2013 r. Firma Oponiarska Dębica S.A., Goodyear Dunlop Tires Polska Sp. z  o.o. i  Goodyear EEMEA Financial Services Center Sp. z o.o., czyli Centrum Usług Finansowych, otrzymały certyfikat Top Employers, przyznawany co roku przez międzynarodowy Instytut CRF przedsiębiorstwom prowadzącym najlepszą politykę personalną. Metodologię Top Employers opracował Instytut CRF. Pomaga ona wyróżniać liderów w  dziedzinie HRM, przywództwa i strategii. Fundacja Corporate Research Foundation (CRF) powstała w 1991 r. jako wspólna inicjatywa środowiska naukowego, dziennikarzy biznesowych, stowarzyszeń handlowych, badaczy oraz międzynarodowych wydawców, w  celu pokazania najlepszych praktyk z dziedziny zarządzania HR. Instytut CRF zbadał kilkadziesiąt spółek na polskim rynku pod względem polityki personalnej i stosowanych praktyk. W każdej organizacji zostały ocenione świadczenia podstawowe, świadczenia dodatkowe i warunki pracy, szkolenia i rozwój, rozwój kariery zawodowej oraz zarządzanie kulturą organizacyjną. – Wyróżnienie Instytutu CRF jest już kolejnym po prestiżowym Godle Inwestora w  Kapitał Ludzki, które otrzymaliśmy za wysoką jakość polityki personalnej. Naszą strategią jest nie tylko podstawowe przestrzeganie praw pracowników, ale przede wszystkim budowanie poczucia wzajemnego szacunku, uznania i zaangażowania w sprawy firmy. Prowadzimy stały dialog z organizacjami reprezentującymi interesy pracowników i  wspólnie podejmujemy kluczowe decyzje. Stwarzamy kadrze możliwości rozwoju zawodowego nie tylko w Polsce, ale także w międzynarodowych strukturach koncernu Goodyear – powiedział Jacek Pryczek, Prezes Zarządu T.C. Dębica S.A. oraz Goodyear Dunlop Tires Polska Sp. z o.o. Firma Oponiarska Dębica S.A., Goodyear Dunlop Tires Polska Sp. z o.o. oraz Goodyear EEMEA Financial Services Center Sp. z o.o. pozyskały wsparcie z Europejskiego Funduszu Społecznego (EFS). Pracownicy mogą uczestniczyć nie tylko w szkoleniach e-learningowych czy tradycyjnych, lecz również w warsztatach oraz grach symulacyjnych doskonalących ich umiejętności i kompetencje. Wsparcie udzielane pracownikom wyraża się także w  dbałości o  ich rozwój, zdrowie i  wypoczynek. Pomoc obejmuje m.in. dofinansowywanie posiłków, rekreacji, wypoczynku oraz nauki w  szkołach wyższych, a  także zapewnianie bezpłatnych kursów językowych.

– Otrzymanie nagrody dla najlepszego pracodawcy to dowód na to, że działania, które dział personalny podejmuje w Grupie Goodyear w Polsce, zmierzają w dobrym kierunku, a nawet wyprzedzają trendy i praktyki rynkowe. Spełniamy oczekiwania i  godzimy interesy różnych grup pracowniczych. Świadczy o  tym choćby fakt, że Firma Oponiarska Dębica jest jednym z najbardziej cenionych pracodawców na Podkarpaciu. Takie jej postrzeganie wynika właśnie z  zapewnianych przez nas możliwości rozwoju zawodowego, nie tylko w Polsce, ale także w międzynarodowych strukturach koncernu Goodyear, dużej liczby szkoleń zwiększających kompetencje pracowników, jak również dbałości o sprawy socjalne. Duże znaczenie mają działania na rzecz satysfakcji i zwiększania zaangażowania naszych pracowników, ponieważ tylko dzięki silnie zmotywowanemu i zaangażowanemu zespołowi możemy realizować nasze cele biznesowe. Jednocześnie naszą ambicją jest to, by nasi pracownicy przez wykonywanie swoich obowiązków byli w stanie spełniać swoje marzenia i realizować się nie tylko w pracy, ale też w życiu osobistym. Działania działu personalnego dają pracodawcy i  pracownikom poczucie wzajemnej wiarygodności i  szacunku. Z pewnością każdy chciałby pracować w takim klimacie – dodaje Angelika Ryfińska, Dyrektor ds. Personalnych w Goodyear Dunlop Tires Polska i Firmie Oponiarskiej Dębica S.A.

Uznanie wśród konsumentów

Firma Oponiarska Dębica S.A. znalazła się również w elitarnym „Rankingu 100 najcenniejszych firm” Newsweeka, w którym zajęła trzecią pozycję wśród przedsiębiorstw z  branży motoryzacyjnej. Spółka została wyróżniona także w rankingu „Filary Polskiej Gospodarki”, przygotowanym przez dziennik Puls Biznesu oraz TNS Pentor. Pięć wyróżnionych firm z województwa podkarpackiego, tak jak T.C. Dębica S.A., charakteryzuje się stabilnością ekonomiczną oraz posiada znaczący udział w rozwoju regionu, zarówno jako pracodawca, jak i podmiot wspierający działania na rzecz rozwoju lokalnej społeczności.

Kogo szukamy?

– Prowadząc procesy rekrutacyjne, obserwujemy rynek pracy i  analizujemy nadsyłane zgłoszenia kandydatów. Jesteśmy szczególnie zainteresowani osobami zgłaszającymi się do nas z  uczelni ekonomicznych z kierunków: marketing, finanse oraz technicznych o  specjalizacji chemicznej, mechanicznej, elektronicznej i  informatycznej. Praca w  naszej Firmie wymaga codziennego kontaktu z osobami anglojęzycznymi, stąd też pierwszeństwo przy przyjęciu do pracy mają kandydaci z  bardzo dobrą znajomością języka angielskiego. Cenimy wysoką kulturę osobistą, odpowiedzialność, komunikatywność, otwartość oraz potrzebę doskonalenia swoich umiejętności. Osobom, których kompetencje i  podejście do pracy są oceniane najwyżej, proponujemy możliwość odbycia praktyk lub podjęcia pracy, oferując szeroki pakiet szkoleń specjalistycznych. Najbardziej utalentowanym proponujemy praktyki lub staż w Grupie Goodyear zagranicą. Zatem zapraszamy na naszą stronę www.goodyear.eu/pl_pl oraz www.debica.com.pl/kariera.


EDUKACJA – STAz – KARIERA Gdy sparaliżuje Cię strach lub rozsadzi pewność siebie – przegrałeś.

Nie taka straszna rozmowa Rozmowy kwalifikacyjne przeprowadzane są zwykle z  dwóch powodów: mają zweryfikować informacje zawarte w  CV oraz dać szansę na poznanie kandydata „na żywo”. Ze strony pracodawcy przeprowadza je najczęściej specjalista z  działu, który poszukuje pracowników. Towarzyszy mu np. przedstawiciel działu rekrutującego, psycholog oraz inne osoby, których opinia może okazać się ważna przy ocenie przydatności kandydata. Jeżeli okaże się, iż dane z CV nie odbiegają od rzeczywistości, rozmowa będzie dotyczyła obszarów, które pracodawcę najbardziej interesują. Zwykle są to opinie, dotyczące firmy i całej branży, oczekiwania co do warunków pracy i  płacy, cechy osobowości, plany na przyszłość, a także wiedza i rzeczywiste przygotowanie zawodowe.

Przed bojem

Konieczne zatem staje się szczegółowe przygotowanie do każdej rozmowy. Nawet jeżeli wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że nie zakończy się ona sukcesem, nie można odpuszczać. Po pierwsze, każda rezygnacja to krok w tył. Po drugie, nabyta wiedza może okazać się przydatna następnym razem. Trzeba zatem jeszcze raz dokładnie przeanalizować swoją aplikację. Na spokojnie zastanowić się, jakie są jej słabe punkty i jak wybrnąć, gdy zostaną poruszone. Co może szczególnie zainteresować pracodawcę, a na co warto samemu zwrócić uwagę. Oczywiście niezbędne jest także opracowanie odpowiedzi na pytania standardowe: dlaczego ta firma, jakie zarobki, jakie są Twoje oczekiwania, mocne i słabe strony, co wniesiesz do firmy itd. Drugim etapem jest zebranie informacji o pracodawcy i całej branży. Jeżeli piszemy w liście motywacyjnym, że firma nam się podoba, to wypada wiedzieć dokładnie, czym się zajmuje, jakie ma plany, osiągnięcia itp. Nieocenionym źródłem wiedzy będzie Internet, prasa branżowa oraz znajomi. Nawet jeżeli pewnych informacji nie uda się zdobyć, nie będzie wstydem przyznać się do tego podczas rozmowy – to bowiem najlepszy dowód, że firma jest nam znana. Jeżeli istnieją tematy i zagadnienia, które wydają Ci się ważne i mogą dodać punktów, zastanów się wcześniej, jak będziesz mógł do nich nawiązać. I pamiętaj, żeby każdą myśl zawrzeć w maksymalnie trzech zadaniach, a najlepiej w jednym.

Wygląd

Dzień wcześniej: przygotuj ubranie, sprawdź, jak dojechać na miejsce i  połóż się spać o  normalnej porze. Rano wstań wcześniej, zjedz spokojnie śniadanie, wypij kawę, ubierz się, zabierz kopie przesłanych dokumentów i spokojnie dojedź na miejsce. Nie katuj się wizjami niepowodzenia. Nie spóźnij się! Jak się ubrać? Najlepiej sprawdza się klasyczna elegancja. Kobiety: garsonka w stonowanych kolorach, rajstopy, pełne buty, delikatny makijaż, spokojna fryzura, bez przesady z biżuterią i dodatkami. Mężczyźni: garnitur w spokojnym kolorze (czarny, granatowy, szary), dobrana koszula (może być kolorowa, nawet w kratkę, ale nie może rzucać się w oczy), dobrany krawat, 12

rys. Mateusz Bemat | postity.pl

Jeśli aplikacja została pozytywnie zaopiniowana, przychodzi czas na spotkanie w cztery oczy.

czyste buty (mokasyny odpadają), czarne skarpetki (białe nadają się jedynie do tenisa), z  biżuterii obrączka i  zegarek, dobrze ostrzyżone włosy i  ogolone, co trzeba. Oczywiście nie można ulegać zasadzie uniformizacji – trzeba się czymś wyróżnić spośród kilkudziesięciu rozmówców. Jeśli wiesz, jak być atrakcyjną, zakrywając wszystko, albo jak przykuć damski wzrok, poprawiając krawat – nie rezygnuj z  tych umiejętności. Jeśli tego nie potrafisz, nie eksperymentuj, bo skutki mogą być żałosne.

Przebieg rozmowy

Standardowo na rozmowę zgłaszamy się pięć minut wcześniej. Jeśli w „poczekalni” leżą jakieś materiały, warto rzucić okiem – czasem to pierwszy test na spostrzegawczość. Wchodzimy pewnym krokiem, ale bez demonstracji zdecydowania – to nie nabór do wojska. Uścisk dłoni także pewny, postawa wyprostowana – nie przychodzisz tu przepraszać, że żyjesz. Siadamy elegancko, wygodnie (dla kandydata jest nie tylko rąbek fotela). Jeżeli zostanie nam zaproponowane coś do picia, warto poprosić o coś zimnego – gdy zaschnie w gardle, będzie to jedyny ratunek. Gorące napoje to tylko kłopot, a propozycja jest zwykle kurtuazyjna. Gdy jednak nie ma niczego do picia, a w gardle sucho, że trudno wydobyć głos, trzeba mocno (ale bez bólu) ugryźć się w język – to wzmaga produkcję śliny. Rozmowę trudno opisać, wygląda jak... rozmowa. Pytanie, odpowiedź i tak zwykle przez 15 minut. Ewentualnie mogą zdarzyć się prośby o jakąś inscenizację (np. rozmowa z klientem) – wtedy ratunkiem jest tylko zimna krew. Pierwsza reakcja w stylu „Ojej, nie wiem, czy potrafię” to jakby powiedzieć „Do widzenia, jestem cienki”. Podczas całej rozmowy trzeba się kontrolować. Ruchy powinny być spokojne, ale zdecydowane, podobnie głos. Nie powinniśmy manifestować nadmiernej pewności siebie, ale też nie wolno pokazać swojej uniżoności. Na koniec rozmowy zostaniesz poinformowany co dalej. Jeżeli nie, trzeba o to zapytać. Uściślenia wymaga też pożegnanie w stylu „Odezwiemy się, mamy numer telefonu”.

Inaczej

W dużych firmach oraz przy rekrutacji na specjalistyczne stanowiska rekrutacja nie skończy się na jednej rozmowie. Będzie ich kilka, a za każdym razem komisja będzie złożona z pracowników wyższych rangą. W niektórych firmach prowadzone są także różnego rodzaju testy sprawdzające, case study itp. Warto poszperać w sieci i znaleźć kilka przykładów, aby przekonać się, jak naprawdę wyglądają. Realizowane są także zadania w grupach, inscenizacje rzeczywistych sytuacji itd. Biorąc udział w realizacji takich zadań, trzeba pamiętać, że kandydaci są zwykle cały czas obserwowani i ich zachowanie jest tak samo ważne jak efekty pracy. Po zakończeniu każdego postępowania, jeśli nie zakończyło się sukcesem i ofertą pracy, warto spokojnie usiąść w fotelu, jeszcze raz wszystko przeanalizować i zastanowić się, dlaczego tym razem się nie udało. Następnym razem będzie łatwiej – pod warunkiem, że się nie zniechęcimy. Szukanie pracy nie jest prostym zajęciem, ale szans na wygraną nie ma tylko ten, kto się podda. Jakub Giedroyć www.semestr.pl


EDUKACJA – STAz – KARIERA

Korpo-piekło czy korpo-raj? Ostatnio coraz częściej słyszy się o tym, że młodzi ludzie na myśl o pracy w korporacji dostają gęsiej skórki. Zgodnie ze stereotypem wyobrażają sobie, że praca w dużej firmie zabije ich kreatywność, będą zmuszeni siedzieć w boksach metr na metr, a ich codzienne życie będzie przypominało bieg chomika w kołowrotku.

N

ajnowsze badania paradoksalnie wskazują na to, że młodym ludziom wymarzona posada kojarzy się przede wszystkim ze stabilnością zatrudnienia, a  następnie z  nieograniczonymi możliwościami rozwoju. Jeśli chodzi o  nieograniczone możliwości rozwoju, to może zejdźmy na ziemię, bo wszędzie rozwój gdzieś się kiedyś kończy, ale nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że korporacja zabija naszą kreatywność.

Nikt mi nie wmówi, że małe, nikomu nieznane przedsiębiorstwo zagwarantuje nam takie same możliwości rozwoju jak korporacja. Jeśli zaś mówimy o  stabilności zatrudnienia, to między tym pojęciem i korporacją często możemy z czystym sumieniem postawić znak równości. Oczywiście od każdej zasady istnieją wyjątki. W  mojej dotychczasowej karierze zawodowej miałam różne doświadczenia – zarówno w pracy w  korporacjach, jak i  małych firmach. Z  pełnym przekonaniem mogę stwierdzić, że stereotypy mają się nijak do rzeczywistości. Niezależnie od tego, czy firma jest duża, czy mała, możemy trafić na środowisko, w którym będziemy czuć się źle i  które nie zagwarantuje nam tego, co chcielibyśmy w  pracy uzyskać. Są na rynku takie miejsca pracy, gdzie tak pożądana stabilność zatrudnienia jest pojęciem abstrakcyjnym na miarę obrazów Picassa, a  tak fundamentalne zasady jak kultura osobista i wzajemny szacunek zostały dawno zapomniane. O rozwoju w ogóle można wtedy zapomnieć. www.semestr.pl

Miałam tyle szczęścia, że po kilkuletnich poszukiwaniach swojego miejsca na rynku pracy trafiłam do mojej korporacyjnej namiastki El Dorado. To znaczy gdzie? Mieszkam we Wrocławiu, czyli w  tzw. polskiej dolinie krzemowej, i  chyba zaczynam rozumieć, skąd wzięło się to określenie – aktualnie większość moich znajomych to ludzie związani z  branżą informatyczną. Tutaj właśnie trafiłam na firmę Capgemini. „Aha, pojawia się nazwa firmy, mogę nie czytać dalej” – pomyślicie, że reklama aż bije po oczach. Błąd. Mój argument jest prosty – mam 7 lat doświadczenia zawodowego i w żadnej innej firmie nie zagrzałam miejsca dłużej niż półtora roku. We wszystkich tych miejscach pracy nie było mowy o awansie w perspektywie krótszej niż 5 lat. Tutaj, w Capgemini, po raz pierwszy czuję się zadowolona i nie muszę się martwić ani o stabilizację, ani o perspektywy rozwoju. Wstając rano do pracy, nie zastanawiam się, czy słowo na „k”, na dźwięk którego wszystkim przedsiębiorcom włos jeży się na głowie, zachwieje moim miejscem pracy w posadach. W ciągu tych 3 lat z asystentki zawędrowałam na stanowisko specjalisty, robiąc po drodze mnóstwo ciekawych rzeczy i  mając rzadko spotykaną możliwość poszukiwania swojego miejsca w  strukturach organizacyjnych. Nie wspomnę już o rzeszy programistów i konsultantów, którzy stale biorą udział w  przeróżnych zewnętrznych i wewnętrznych szkoleniach oraz w spotkaniach z klientami, w kraju i za granicą, które pozwalają poznać nie tylko wielki świat IT, ale i  biznesu

w ogóle. Dzięki temu droga do uzyskania awansu skraca się diametralnie. Codziennie obserwuję jeszcze jedną rzecz, która nijak ma się do wyobrażeń o  korporacjach większości ludzi, w  tym moich sprzed kilku lat. Zawsze myślałam, że w  tak wielkim skupisku pracowników nie ma szans na to, żeby mieć na bieżąco kontakt z  szefem, nie wspominając nawet o  jakimkolwiek kontakcie z  „guru” całego przedsięwzięcia – szefem szefów i centrum dowodzenia. Byłam przekonana, że jedyny kontakt, na jaki można w takich warunkach liczyć, to albo maile organizacyjne od kierownictwa, dotyczące zwykle spraw, o których ja – mały trybik w tym wielkim mechanizmie – pojęcia nie mam, albo dywanik, jeśli coś przeskrobię. Tak czy siak żadna z  tych opcji nie wydawała mi się atrakcyjna. Jednak, jak się okazało, nie dość, że wszyscy szefowie – niezależnie od szczebla zajmowanego w hierarchii – są zazwyczaj dostępni wtedy, kiedy ich potrzebujesz, to jeszcze poświęcą chwilę na to, żeby zapytać, jak ci mija dzień, jeśli wpadną na ciebie w kuchni przy ekspresie do kawy. Jeśli mam być szczera, to gdyby jeszcze można było przychodzić do biura z psem, a dzień pracy trwałby standardowo 4 godziny, byłabym prawie w raju. Dominika Jadach-Łaguna, Capgemini

Dowiedz się więcej: www.pl.capgemini-sdm.com Zeskanuj kod i dowiedz się więcej

QR CODE

Wygenerowano na www.qr-online.pl

13


EDUKACJA – STAz – KARIERA

Inwestowanie w pracownika

Na studiach nauka się

nie kończy

Po wielu wysiłkach i staraniach, po najróżniejszych rozmowach kwalifikacyjnych i testach zostałeś wreszcie zatrudniony. Gratulacje, ale to dopiero początek. Za ile?

Jak podaje Sedlak & Sedlak w swoim Ogólnopolskim Badaniu Wynagrodzeń (OBW), w  2012 r. najlepiej zarabiali zatrudnieni w branży IT (średnio 6000 zł miesięcznie brutto), pracownicy firm z branży telekomunikacyjnej (5800 zł), firm ubezpieczeniowych (5100 zł) oraz bankowości (5000 zł). Najniższe płace mają pracownicy administracji państwowej, służby zdrowia oraz organizacji pozarządowych – około 3000 zł na miesiąc. Liczy się też pochodzenie firmy – zachodnie koncerny z branży IT płacą przykładowo średnio 31% więcej niż te z polskim kapitałem. W służbie zdrowia dysproporcja ta dochodzi do 109%. Niestety jednym z  powodów różnic płacowych jest także płeć. Kobiety, przy podobnym stażu, zarabiają średnio 1000 zł miesięcznie mniej. Średnie wynagrodzenie dla osób posiadających rok lub mniej stażu pracy wyniosło dla wszystkich branż średnio 2650 zł dla mężczyzn i 2200 zł dla kobiet. 14

Jeśli nie portfel, to co? Współcześnie firmy, oprócz wynagrodzenia podstawowego, oferują pracownikom liczne tzw. bonusy. Pakiet świadczeń dodatkowych może obejmować telefon komórkowy, służbowy samochód, opiekę medyczną, pożyczki, karnety na basen lub salę gimnastyczną, subskrypcję czasopism, opiekę nad dziećmi, grupowe ubezpieczenia na życie itd. Pełną lojalność wobec pracodawcy wykazują pracownicy, którzy są współwłaścicielami przedsiębiorstwa. Dlatego firmy oferują możliwość wykupienia papierów wartościowych zakładu lub dokładają pakiety akcji do wynagrodzenia podstawowego zamiast premii pieniężnych. Dodatki do pensji są podwójnie korzystne dla pracodawcy. Pozwalają firmie zaoszczędzić na podatkach, a  zarazem bardzo silnie motywują pracownika, co wpływa na jakość jego pracy. Jednak obecnie, w okresie recesji, większość firm ograniczyła bonusy do minimum. Otrzymuje je ścisłe kierownictwo oraz osoby, którym są absolutnie niezbędne do pracy. Powoli zmienia się też popyt na dodatki do pensji. Na przykład ceniony niegdyś telefon komórkowy coraz częściej uważany jest za „smycz”, za pomocą której pracodawca kontroluje pracownika 24 godziny na dobę.

Pierwsza praca zaraz po studiach lub nawet w ich trakcie nie jest zazwyczaj szczytem marzeń i możliwości młodego człowieka. To dopiero początek kariery zawodowej. Można wyróżnić kilka modeli rozwoju kariery. Model indywidualny bazuje na teoriach motywacji i skupia się na tym, co jednostkę pcha do przodu i co ona sama robi dla rozwoju własnej kariery. W modelu organizacyjnym odpowiedzialność za rozwój pracownika bierze na siebie zatrudniające go przedsiębiorstwo. Model partnerski jest próbą pogodzenia podejścia indywidualnego i organizacyjnego. Uzasadnione inwestowanie w rozwój pracownika przynosi zysk firmie, a nie tylko pracownikowi, który po roku – z  nabytą wiedzą i  doświadczeniem – puka do drzwi konkurencji. Jeśli pracownicy nie rozwijają się, przedsiębiorstwo staje się mniej konkurencyjne, zwłaszcza gdy jego produkcja lub usługi opierają się na wykorzystaniu fachowej wiedzy. Dlatego też firmy przywiązują tak dużą wagę do rozwoju zawodowego swoich pracowników. Inwestują w  szkolenia, kursy, finansują studia podyplomowe. Oczywiście rozwój pracownika odbywa się w ramach potrzeb danego przedsiębiorstwa.

Szkolenia Szkolenia pracownicze można podzielić na trzy grupy: 1) funkcjonalne – dotyczące stanowiska pracy (kursy komputerowe, marketingowe, finansowe); 2) osobowościowe – rozwijające umiejętności miękkie (asertywność, twórcze myślenie) 3) menedżerskie – uczące jak zarządzać grupami ludzi lub projektami (wyjazdy integracyjne – tzw. team building, coaching). Polityka przedsiębiorstw dotycząca rozwoju pracowników jest zróżnicowana. Małe firmy często nie doceniają znaczenia ciągłego doskonalenia kadry, kursy organizowane są sporadycznie, bez spójnego planu. Najlepiej pod tym względem wypadają międzynarodowe koncerny. Ich polityka kadrowa zawsze uwzględnia planowanie kariery pracownika. Często dysponują one gotowymi programami treningowymi, które – w  zależności od stanowiska i  wymaganych kompetencji – mogą trwać nawet kilka lat. W  tym czasie pracownik otrzymuje normalną pensję, poznaje zasady funkcjonowania firmy, jej poszczególne działy (nierzadko w  różnych krajach) i  zajmuje coraz wyższe stanowiska. Nie ma jednak nic za darmo. Pomoc firmy trzeba odpracować. Czasem wymagane są odpowiednie wyniki w  nauce. Zawsze jednak wymagana jest lojalność. Firmy nie lubią tzw. skoczków, którzy co kilka miesięcy zmieniają miejsce pracy. Nie zatrudnią kogoś, kto po kosztownym szkoleniu odejdzie do konkurencji. Jak wskazują specjaliści od rynku pracy, nie jest sztuką zatrudnić pracownika, ale zatrzymać go przy sobie. Grzegorz Wadecki www.semestr.pl


EDUKACJA – STAz – KARIERA

Indywidualność z szablonu? Na temat tworzenia profesjonalnych dokumentów aplikacyjnych, CV i listu motywacyjnego, napisano już mnóstwo artykułów i książek. Wiele wartościowych porad można znaleźć także w  Internecie. Co więc sprawia, że wciąż tak wiele osób nie potrafi się odpowiednio zaprezentować? Co należy umieścić na kilku stronach formatu A4, aby przekonać do siebie pracodawcę? W poprzednim numerze magazynu „Semestr” w artykule „Biznesowe negocjacje czy chodzenie po prośbie?” próbowałam pokazać, z jakim nastawieniem należy pochodzić do samego procesu poszukiwania pracy oraz do rozmowy kwalifikacyjnej. Ale przecież zanim do niej dojdzie, trzeba napisać życiorys i list motywacyjny.

Bilet na spotkanie Zanim rozpoczniemy pracę nad dokumentami, należy uświadomić sobie cel, jaki nam przyświeca. Ktoś, kto uważa, że wysyłanie CV to po prostu taka etykieta, że trzeba wysłać życiorys, zanim ktoś zaprosi na rozmowę, bo taki jest zwyczaj – nie zauważa istoty sprawy. Nasze dokumenty to bilet na spotkanie z rekruterem. Czy będzie to ważny bilet, zależy tylko od nas. Prawdopodobnie nasz potencjalny pracodawca nie będzie miał szansy, by dowiedzieć się o naszym istnieniu z innego źródła niż życiorys. Owszem, kiedy już go dostanie i będzie bardziej zainteresowany naszą osobą, być może zacznie szukać dodatkowych informacji na portalach społecznościowych. Ale to będzie dopiero drugi krok. Najpierw musimy poinformować go o tym, że jesteśmy dla niego dostępni. Jeśli naprawdę zależy nam na zdobyciu pracy, będziemy chcieli, by pracodawca zaprosił nas na rozmowę kwalifikacyjną. Jeśli zaś chcemy zostać na nią zaproszeni, musimy włożyć sporo wysiłku w stworzenie dokumentów aplikacyjnych.

Od czego zacząć? Od zmiany mentalności! Pierwszym krokiem jest zmiana sposobu myślenia. Wiemy już, po co chcemy stworzyć dokumenty, ale czy wiemy jak? Nie mam tu na myśli tego, w jaki sposób sformatujemy dokument w edytorze tekstu lub co umieścimy w  kolejnym akapicie listu. Pytanie „Jak to zrobić?” dotyczy naszej strategii komunikacyjnej. Z kolei dobra strategia komunikacyjna często wymaga zmiany mentalności. Zazwyczaj na otaczający nas świat patrzymy przez pryzmat własnych potrzeb i oczekiwań. Jest bardzo prawdopodobne, że wbrew temu, co być może czasem deklarujemy, jesteśmy najważniejszą dla siebie osobą na świecie. To nasze problemy i pragnienia są najistotniejsze. To my jesteśmy najbardziej interesujący. To, co nas dotyczy, powinno interesować innych. Być może część czytelników nie zgodzi się z tą tezą, ale nie chodzi mi o to, by udowadniać, że egoizm w jakimś stopniu dotyczy każdego z nas, ale raczej by zwrócić uwagę na to, jak myślimy, jak odbieramy rzeczywistość i jakie ma to dla nas konsekwencje.

16

W przypadku poszukiwania pracy najczęstszą motywacją jest zmiana statusu życiowego i chęć rozwoju. „Nie mam za co żyć”. „Chcę zarabiać więcej pieniędzy”. „Potrzebuję zdobyć doświadczenie zawodowe”. „Pragnę pracować w firmie, w której panuje lepsza atmosfera między współpracownikami albo gdzie mam perspektywy zrobienia kariery”. „Zależy mi, by nauczyć się czegoś nowego”. Nowemu pracodawcy chcemy pokazać się z jak najlepszej strony. „O, tyle różnych szkoleń skończyłem”. „Mam wiele zainteresowań”. „Pracowałem dorywczo dla 20 pracodawców” itp. Jeżeli komunikat, który przekażemy w  dokumentach aplikacyjnych, będzie głównie wskazywał na nasze potrzeby i na chęć opowiadania o sobie, w  większości przypadków nie osiągniemy celu w postaci uzyskania zaproszenia na rozmowę kwalifikacyjną. Pracodawcy nie zainteresują nasze problemy, marzenia, sukcesy i porażki, jeśli nie pokażemy, że możemy rozwiązać jego problemy, przyczynić się do jego sukcesów i zapobiec jego porażkom.

Zmienić mentalność… Ale jak? Dobrym punktem wyjścia jest dogłębne przestudiowanie oferty pracy. Warto dokładnie przeanalizować, jakie obowiązki wiążą się z  danym stanowiskiem, jakich umiejętności i cech charakteru wymaga się od kandydata, a następnie zastanowić się, czy i w jaki sposób spełniamy wskazane kryteria. Dopiero teraz, z  obrazem wymagań pracodawcy oraz własnych możliwości przed oczami, można postarać się przedstawić swoją osobę w  jak najkorzystniejszym świetle. Właśnie dzięki dokładnej analizie ogłoszenia wiemy, jakie światło jest tym najkorzystniejszym, czyli jakie informacje o sobie należy uwypuklić, a jakie można pominąć. Zamiast zdawać się na intuicję, zaczynamy patrzeć na siebie okiem potencjalnego pracodawcy – to zapewni nam skuteczność w działaniu.

Oczywiste oczywistości Nie da się zaprzeczyć, że życiorys powinien spełniać określone wymagania formalne. Informacje na ten temat są powszechnie dostępne, dlatego nie będę szczegółowo opisywać ich w tym artykule. Poszczególne elementy CV oraz ich strukturę opisuję w moim poradniku „Praca dla Absolwenta”, który ukaże się w kwietniu tego roku nakładem wydawnictwa Złote Myśli. Wspomnę jedynie bardzo skrótowo, na co warto zwrócić uwagę. Mam nadzieję, że każdy już wie, że życiorysu nie piszemy odręcznie – przygotowujemy go w formie wydruku komputerowego. Dokument składa się z części obejmujących dane osobowe, wykształcenie (kursy i  szkolenia), doświadczenie zawodowe, dodatkowe umiejętności, zainteresowania. Objętość CV w przypadku osoby z niewielkim doświadczeniem zawodowym nie powinna przekroczyć 1–2 stron formatu A4. www.semestr.pl


EDUKACJA – STAz – KARIERA

Kolejność ma znaczenie Liczy się nie tylko zaprezentowanie faktów, ale również ich kolejność. Warto zastanowić się, czy jako pierwszą umiejscowić sekcję dotyczącą wykształcenia, czy też doświadczenia zawodowego. Wszystko zależy od stanowiska, o  jakie się ubiegamy, oraz przebiegu naszej kariery. Jeżeli np. studiowaliśmy chemię i chcemy dostać pracę w laboratorium, a jedyne doświadczenia zawodowe zebraliśmy w  McDonald’s, sekcja dotycząca edukacji powinna zostać umieszczona na pierwszym planie. Jeśli studiowaliśmy archeologię lub teologię, a chcemy być dziennikarzem i możemy się pochwalić redagowaniem gazetki studenckiej oraz regularną współpracą z czasopismami i portalami internetowymi, warto zacząć od przedstawienia swoich doświadczeń zawodowych. Kolejność sekcji w CV powinna być uzasadniona oczekiwaniami pracodawcy oraz tym, jakie informacje pozwolą mu szybko podjąć decyzję, czy ma dalej czytać nasze dokumenty, czy wyrzucić je do kosza. Tak! Nie zapominajmy, że w początkowej fazie rekrutacji zdarza się, że pracodawcy otrzymują kilkaset życiorysów i  mają zaledwie kilka sekund, by szybko ocenić, czy są nimi zainteresowani. Dlatego trzeba naprawdę dopracować swój dokument, aby szybko wywrzeć pierwsze pozytywne wrażenie. Należy też pamiętać, by kolejne stopnie edukacji lub stanowiska pracy przedstawiać w  kolejności odwrotnie chronologicznej. Innymi słowy, najpierw piszemy o  niedawnych wydarzeniach z naszego życia, a w dalszej kolejności o przeszłości.

Pierwsze wrażenie, a nie szokowanie

Anna Tabisz – przez ostatnich 12 lat pracowała na różnych stanowiskach w największych na świecie amerykańskich korporacjach FCMG i IT. Jej pasją jest copywriting i motywowanie innych. Od wielu lat współpracuje z agencjami reklamowymi, przedsiębiorstwami i osobami prywatnymi, kreując teksty, które pomagają im osiągać swoje cele. Jednym z obszarów jej działalności jest tworzenie CV i listów motywacyjnych dla absolwentów i osób z niewielkim doświadczeniem zawodowym. Poradnik „Praca dla Absolwenta”, który ukaże się w kwietniu 2013 r. nakładem wydawnictwa Złote Myśli, jest owocem doświadczeń zebranych w trakcie pomagania osobom poszukującym zatrudnienia. Anna Tabisz prowadzi stronę

Niektórzy desperaci próbują sztuczek w stylu: kolorowy papier, wymyślna czcionka i zdjęcie z wakacji. Tego typu zabiegi niestety jeszcze szybciej sprawiają, że życiorys ląduje w koszu. Większość rekruterów nawet nie czyta udziwnionych życiowww.PracaDlaAbsolwenta.com. rysów. Ta postawa wynika z  ich doświadczenia, Wolny czas poświęca na gdyż zazwyczaj kolorowe i dziwaczne CV mają na rozwój osobisty, naukę celu zatuszowanie niekompetencji kandydata. Jejęzyków obcych, czytanie dyny wyjątek od tej reguły może dotyczyć artysty, książek lub tworzenie np. copywritera lub grafika, który w  ten sposób tekstów. chce zaakcentować swoją indywidualność. Jednak nawet w takim przypadku radziłabym bardzo uważać. Dobre pierwsze wrażenie na pewno stworzy dokument przygotowany czarną czcionką Arial lub Times New Roman o rozmiarze 11–13 na białym papierze. Warto, aby dokument został sformatowany z odpowiednią ilością światła (odstępów między poszczególnymi linijkami lub sekcjami tekstu). Jeżeli chcemy zwrócić uwagę pracodawcy na istotne fakty, możemy zaznaczyć je wytłuszczoną czcionką lub kursywą. Warto dokładnie przemyśleć, jaki fragment tekstu chcemy wyróżnić. Na przykład można oznaczyć w ten sposób nazwę stanowiska, a nie słowo „stanowisko” poprzedzające tę nazwę.

Reklama zamiast pańszczyzny Wiele osób poprzestaje na wysłaniu życiorysu, a list motywacyjny traktuje jako zło konieczne. Podejmują się one napisania listu tylko wtedy, gdy jest

www.semestr.pl

on niezbędny do zaaplikowania na dane stanowisko, i z reguły tekst ten traktują po macoszemu. Niektórzy zakładają, że jeśli aplikują na kilka stanowisk o  podobnej lub nawet tej samej nazwie, to do wszystkich pracodawców mogą wysłać list motywacyjny o  prawie takiej samej treści. W  jednym ze skrajnych przypadków, o jakich słyszałam, pewna osoba wysłała ponad 100 e-maili z  prawie identycznym listem motywacyjnym na kompletnie różne stanowiska. Czy można się potem dziwić, że taki kandydat płacze, iż rozesłał kilkaset aplikacji, a nie było na nie żadnego odzewu? List motywacyjny to nie pańszczyzna do odrobienia, ale sposób na wspaniałą reklamę. Właśnie tu możemy napisać o wszystkim, o czym chcielibyśmy powiadomić pracodawcę, a czego nie da się zawrzeć w CV. Uwaga! Pamiętajmy o zmianie mentalności. W naszym dokumencie chcemy zawrzeć nie wszystko to, co chętnie byśmy o sobie opowiedzieli, ale to, co pracodawcy wyda się najbardziej dla niego istotne – informacje o naszych cechach charakteru, ciekawych doświadczeniach życiowych, umiejętnościach, podejściu do rozwiązywania problemów. Oczywiście nie powinna to być wyliczanka, naszym atutom powinny towarzyszyć odpowiednie przykłady z życia. Tekst musi pokazywać konkrety, a nie przypominać koncert życzeń.

Inspiracja kontra ściąganie No tak, łatwo napisać, że CV i list motywacyjny muszą być zindywidualizowane, skuteczne, dobrze skomponowane. Tylko jak się zabrać do tego, jeśli nie bardzo wiadomo, od czego zacząć? Wydawałoby się, że tu z  pomocą przychodzą wzory dokumentów, tak szeroko oferowane przez różne portale internetowe. Problem polega jednak na tym, że są to przykłady mające inspirować i  pokazywać prawidłowe wzorce, a  nie kalki do bezmyślnego kopiowania. Niedawno pomagałam pewnemu mężczyźnie (dajmy na to: Grześkowi) napisać list motywacyjny. Rozmawialiśmy o jego doświadczeniu i zainteresowaniach, następnie wybraliśmy ogłoszenie z ofertą pracy, na które mieliśmy odpowiedzieć. Specjalnie w odpowiedzi na to ogłoszenie stworzyłam zindywidualizowany list motywacyjny. Następnie wytłumaczyłam Grześkowi między innymi to, że gdy spełniamy wszystkie lub większość wymagań przedstawionych w  ofercie pracy, warto o  tym bezpośrednio napisać w  swojej aplikacji. Zrobiłam to także w  jego przypadku, gdyż jego doświadczenie i umiejętności bardzo pasowały do wymagań pracodawcy. Jakiś czas później Grzegorz przysłał mi do przejrzenia samodzielnie przygotowany list motywacyjny. Zawierał on kilka zdań z listu, który wcześniej napisałam. Między innymi znalazła się tam fraza: „Cieszę się, że spełniam wszystkie wymagania zawarte w ogłoszeniu”. Problem polegał na tym, że akurat w tym przypadku Grzesiek spełniał zaledwie połowę oczekiwań pracodawcy.

Nie kopiuj wzorów – stwórz coś swojego Bardzo niechętnie podchodzę do wszelkich przykładów i wzorów – wiem, jak często są one kopiowane. Rozumiem, że pisanie nie każdemu przychodzi z łatwością i że jest duża pokusa, by „pożyczyć” ładnie brzmiące zdanie. Jednak warto trzy razy zastanowić się, czy to zdanie rzeczywiście nas dotyczy. Czy informacja w nim zawarta jest prawdziwa? Czy pomoże pracodawcy rozwiązać jego problemy? Rekruterzy są zazwyczaj zmęczeni czytaniem szablonowych listów motywacyjnych, które zawierają same slogany i nie przekazują żadnych rzeczowych informacji o kandydacie. Dlatego w mojej książce „Praca dla Absolwenta” zamiast podawać gotowe wzorce, na przykładzie zarówno błędnie, jak i prawidłowo napisanych dokumentów aplikacyjnych starałam się wytłumaczyć, czego i dlaczego nie należy robić oraz jak podejść do sprawy, by stworzyć rzeczywiście indywidualny życiorys oraz list motywacyjny zachęcający do zaproszenia na rozmowę. Naprawdę gorąco zachęcam do zajrzenia w głąb siebie i poszukania własnego sposobu na przedstawienie się z jak najlepszej strony, co pozwoli uzyskać „ważny bilet” na spotkanie z rekruterem. Anna Tabisz

17


EDUKACJA – STAz – KARIERA

bez końca

fot. Alicja Kołodziejczyk

Nauka

nych egzaminów oraz obrony rozprawy naukowej. Prawo do nadawania tego tytułu przysługuje zarówno uczelniom państwowym, jak i niektórym uczelniom prywatnym. Większość świeżo upieczonych doktorów po obronie rozprawy kontynuuje pracę badawczą i dydaktyczną w charakterze pracowników naukowych. Trzeci stopień naukowy jest szczególnie pożądany w sektorach rynku pracy związanych z usługami prawniczymi, finansowymi czy medycznymi – dlatego doktorzy tych kierunków najczęściej pozostają aktywni zawodowo także poza uczelnią.

Nie tylko studia

O

ferta edukacyjna skierowana do osób aktywnych zawodowo, również tych z  dyplomem uczelni wyższej, jest dziś bardzo specyficzna. Większość form takiego kształcenia ma charakter komercyjny, a  ich zadaniem jest przede wszystkim podnoszenie kwalifikacji słuchaczy.

(Po)dyplomówka Jednym z  najpopularniejszych sposobów dokształcania się są studia podyplomowe. Naukę w takim trybie oferuje większość wyższych uczelni – zarówno publicznych, jak i prywatnych. Popularne są zwłaszcza kierunki wyspecjalizowane, np. zarządzanie jakością czy marketing usług, co odzwierciedla zasadniczą rolę tego typu edukacji – ma ona przede wszystkim przekazywać ściśle określoną wiedzę fachową. Program studiów najczęściej opiera się na ćwiczeniu sposobów wykorzystania zdobytych wcześniej wiadomości. Kształcenie podyplomowe ma charakter komercyjny i  nie jest dotowane przez państwo. Taka oferta skierowana jest więc głównie do osób aktywnych zawodowo.

Tradycyjnie – doktor Studia doktoranckie są dla magistrów tradycyjną alternatywą dla podjęcia pracy zawodowej. Uzyskanie tytułu doktora (obecnie trzeciego, po licencjacie i  magistrze, stopnia naukowego) niewątpliwie jest nobilitacją społeczną. Wymaga odbycia studiów doktoranckich, zdania stosow18

Oferta kształcenia ustawicznego obejmuje nie tylko studia doktoranckie czy podyplomowe. Jak grzyby po deszczu wyrastają w  naszym kraju ośrodki szkoleniowe, które oferują potwierdzane certyfikatami kursy z  różnych dziedzin. Do najpopularniejszych należą bez wątpienia szkoły językowe, które święcą swoje sukcesy od kilkunastu lat. Za ich pośrednictwem można zdobyć honorowane na całym świecie certyfikaty z  różnych języków obcych, np. angielskiego, niemieckiego czy francuskiego. Coraz popularniejsze stają się także kursy podnoszące nie tyle umiejętności zawodowe, co interpersonalne. Chętni mogą skorzystać z kursów psychologicznych, pracy grupowej, kierowania zespołem. Rozszerza się także oferta szkoleń przygotowujących pracowników do radzenia sobie ze stresem czy też długotrwałym wysiłkiem.

Lifelong learning, czyli kształcenie ustawiczne – termin, którego oszałamiająca kariera na zachodzie Europy rozpoczęła się niemal dwie dekady temu, zaczyna zadoma- Poza dużymi ośrodkami wiać się także nad Kształcenie ustawiczne dostępne jest także poza dużymi ośrodkami akaWisłą. Kształcenie demickimi. Coraz szersza oferta kursów i  szkoleń dociera do mniejszych miast, by aktywizować mieszkających tam absolwentów wyższych uczelustawiczne jest ni. W wielu powiatach powołano Centra Kształcenia Ustawicznego, które odpowiedzią oferują kursy zawodowe ściśle odpowiadające wymogom lokalnego rynku systemu edukacji pracy. Zadaniem tego typu ośrodków jest również niwelowanie braków w wykształceniu osób aktywnych i zdolnych do pracy zawodowej w danym na sytuację na regionie, stąd często organizują one wyrównawcze kursy komputerowe czy rynku pracy, językowe. która wymaga od pracowników Konkretna przyszłość elastyczności, Lifelong learning wydaje się być przyszłością współczesnej edukacji. Błyskamobilności oraz wiczny rozwój wiedzy i nowych technologii uniemożliwia poznanie całego fachowej i przy- zasobu wiadomości nawet z jednej dziedziny w trakcie studiów licencjackich czy magisterskich. Olbrzymia elastyczność, której wymaga się dziś od pradatnej wiedzy. cownika, wymusza ciągłe zdobywanie nowych umiejętności. W niedalekiej

perspektywie niemal każdy absolwent wyższej uczelni zmuszony będzie do dokształcania się. Miejmy nadzieję, że Polska nadąży za tymi trendami. Mikołaj Niedbała www.semestr.pl


REKLAMA

Specjalizacja czy wykształcenie ogólne?

N

owe dziedziny wiedzy, dynamicznie rozwijające się technologie, a  także zmiany w  podziale pracy powodują, że oferta usług edukacyjnych powinna być stale aktualizowana i  odpowiadać bieżącym trendom. Jednocześnie pracodawcy dysponują informacjami aktualnymi w bardzo krótkiej perspektywie czasowej – nie są w  stanie określić, jakie predyspozycje będą niezbędne na rynku pracy za kilka lat. Pogłębia się dylemat, przed jakim stają kandydaci na studia dokonujący wyboru pomiędzy wąską specjalizacją a wykształceniem ogólnym. Kierunkowe wykształcenie w  danej specjalizacji w  przyszłości może skutkować trudnościami ze znalezieniem pracy w przypadku kryzysu w branży. Z drugiej strony sygnały płynące z rynku wyraźnie wskazują na wysokie zapotrzebowanie na specjalistów w wąskich dziedzinach, którzy świadomie kreują swoją przyszłość w oparciu o nabywane w trakcie studiów kompetencje i doświadczenia zawodowe. Popyt na poszczególne umiejętności zmienia się w czasie, w trakcie studiów warto zatem kształtować różnorodne zdolności i nabywać kwalifikacje, które są niezbędne w razie modyfikacji ścieżki rozwoju zawodowego.

nie publiczne; Zarządzanie rozwojem przedsiębiorstwa; Zarządzanie zasobami ludzkimi; Zarządzanie biznesem [studia dla nieekonomistów]); 2. Finanse i rachunkowość (specjalności: Rachunkowość i zarządzanie finansami; Doradca finansowy); 3. Logistyka (specjalności: Informatyka w logistyce; Zarządzanie łańcuchem dostaw); 4. Gospodarka przestrzenna; 5. Prawo podatkowe i rachunkowość. Niezależnie od tego, jaki zawód będą wykonywali absolwenci Wydziału Zarządzania UŁ w przyszłości, podczas studiów nabywają oni nie tylko wiedzę, ale także szereg uniwersalnych umiejętności społecznych i  interpersonalnych, dzięki którym lepiej współpracują w grupie, wykorzystują efektywnie dostępne informacje i skutecznie komunikują się z otoczeniem. Szczegółowe informacje na temat treści programowych obowiązujących na Wydziale Zarządzania UŁ są dostępne na stronie www.rekrutacja.wz.uni.lodz.pl.

Wydział Zarządzania UŁ

Uniwersalne umiejętności a rynek pracy Potrzeby płynące z  rynku pracy znajdują odzwierciedlenie w ofercie programowej Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego. Istotnym elementem kształcenia na Wydziale jest wyposażenie studentów w pakiet umiejętności społecznych i komunikacyjnych. Podjęcie studiów obarczone jest niejednokrotnie ryzykiem niedostatecznego przygotowania do realizacji planów zawodowych, dlatego tak istotna jest koncentracja na przekazywaniu kluczowych treści programowych, pracy własnej studentów i  uświadomieniu im, że odnalezienie się na rynku pracy zależy w  dużej mierze od ich rozwoju w trakcie nauki.

Koncentracja na praktyce Bogata oferta programowa Wydziału Zarządzania UŁ powstała w  oparciu o  konsultacje z  pracodawcami i  praktykami gospodarczymi. Studia na Wydziale Zarządzania stwarzają szansę poznania praktycznych aspektów funkcjonowania różnych branż oraz wykształcenia umiejętności poruszania się na rynku pracy. W ofercie edukacyjnej Wydziału Zarządzania UŁ znajdują się m.in. kierunki studiów II stopnia: 1. Zarządzanie (specjalności: Marketing; Zarządza-

Budynek Wydziału Zarządzania UŁ

najwyższa ocena instytucjonalna PKA dla wydziału z obszaru nauk społecznych

Pierwsza w Polsce

D

ecyzją Polskiej Komisji Akredytacyjnej przyznano Wydziałowi Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego najwyższą – wyróżniającą ocenę instytucjonalną. Jest to pierwsza tak wysoka ocena dla wydziału z obszaru nauk społecznych w Polsce. Składający się z ośmiu osób Zespół Oceniający Polskiej Komisji Akredytacyjnej gościł na Wydziale Zarządzania w 2012 r. przez trzy dni. W tym czasie jego przedstawiciele uczestniczyli w wielu spotkaniach z różnymi grupami interesariuszy Wydziału (studentami, doktorantami, pracodawcami, osobami odpowiedzialnymi za poszczególne obszary działalności, pracownikami administracyjnymi, pracownikami naukowo-dydaktycznymi), a także zapoznawali się z dokumentacją prowadzoną w jednostce i na Uniwersytecie. Po wizycie Zespół Oceniający podkreślał bardzo wysoko ocenę Wydziału. Zwrócono szczególną uwagę na kompleksowość wewnętrznego systemu zapewniania jakości kształcenia oraz jego wykształconą strukturę organizacyjną. Wyróżniono działania dotyczące doskonalenia systemu w zakresie współpracy z otoczeniem społecznym i gospodarczym, przedstawicielami rynku pracy, w tym szczególności prestiżowymi firmami regionalnymi.

19


EDUKACJA – STAz – KARIERA

Informatyk wyspecjalizowany, ale o szerokich horyzontach – pilnie poszukiwany w 2013 r.

Polscy informatycy nie narzekają na brak dobrych ofert pracy. Firma Sedlak & Sedlak wykazała, że już pod koniec 2012 r. pracownicy branży IT w Polsce zarabiali średnio 6000 zł brutto miesięcznie. Według Komisji Europejskiej w sektorze IT w całej Europie do 2016 r. ma powstać aż 700 tys. nowych wakatów. Na najlepsze propozycje nie mogą jednak liczyć wszyscy.

E

ksperci zapowiadają, że w 2013 r. pracodawcy będą zatrudniać specjalistów w  wąskich dziedzinach zyskujących na popularności, takich jak m.in. programowanie SAP, testowanie oprogramowania czy zarządzanie Big Data dla konkretnych branż. Nowy rok przyniesie także wzrost znaczenia kompetencji miękkich i wiedzy biznesowej wśród specjalistów IT. Wyspecjalizowany, a jednak wszechstronny – taki będzie bohater rynku IT w 2013 r. Wąska specjalizacja i zdolność do pracy w różnorodnych zespołach – co łączy te pozornie ze sobą sprzeczne umiejętności? W 2013 r. obie będą odgrywały kluczową rolę na rynku IT. Największą – w duecie. – W 2013 r. firmy będą poszukiwać ekspertów w konkretnych dziedzinach, m.in. SAP, programowaniu dla branży bankowej czy rozwiązaniach dla usług mobilnych. Zleceniodawcy 20

W 2013 r. firmy będą poszukiwać ekspertów w konkretnych dziedzinach, m.in. SAP, programowaniu dla branży bankowej czy rozwiązaniach dla usług mobilnych

coraz częściej oczekują konkretnych usług technologicznych o  wysokim stopniu zaawansowania zamiast całych systemów IT – mówi Przemysław Berendt, Globalny Wiceprezes ds. Marketingu w Luxoft, firmie zajmującej się m.in. dostarczaniem platform i  systemów IT dla ponad 100 klientów z całego świata, w tym ponad 30 z prestiżowej listy Fortune 500. – Z drugiej strony informatycy często włączani są w pracę całego zespołu czy odpowiadają za bezpośredni kontakt z klientem firmy. Przyszły rok będzie należał do ekspertów, którzy wiedzę w najpopularniejszych dziś dziedzinach IT połączą z biznesowym wyczuciem i umiejętnościami miękkimi – dodaje. W  tej sytuacji od coraz liczniejszej grupy firmowych informatyków oczekuje się specjalistycznej wiedzy, ale jednocześnie silniejszego włączenia się w procesy komunikacyjne i biznesowe. Jednak, jak wykazały w 2012 r. badania ManPower Group, na niedobór kompetencji miękkich czy umiejętności komunikacyjnych wśród kandydatów narzeka aż 18% pracodawców. – Zdolności do pracy w zespole, efektywnego realizowania wspólnych zadań czy wybierania rozwiązań optymalnych dla specyfiki danego biznesu wciąż wyróżniają tylko najlepszych spośród kandydatów aplikujących na stanowiska w IT. Zatrudniając programistów, szczególną uwagę zwracamy www.semestr.pl


EDUKACJA – STAz – KARIERA właśnie na ich umiejętność współpracy z klientem i innymi członkami zespołu, a także na intuicję biznesową – przyznaje Berendt. Z  usług informatycznych partnerów korzystają regularnie firmy z  tak różnych branż jak m.in. bankowa, turystyczna, lotnicza czy marketingowa. Wyzwania dotyczące przetwarzania, przechowywania danych, a  także poszerzającego się zakresu wykorzystania urządzeń IT dokonują zmian w sposobie, w jaki postrzegane są technologie. O  popularności nowych rozwiązań świadczą liczby. Już w  październiku 2011  r. Gartner prognozował, że w  ciągu najbliższych 5 lat nastąpi 80% przyrost zbiorów niestrukturalizowanych danych. W tej sytuacji coraz ważniejszą rolę odgrywać miały narzędzia analityczne i systemy do monitorowania powtarzających się wzorców danych. Z  kolei według IDC wartość światowej branży cloud computingu w 2013 r. w Polsce wzrośnie aż o 50%. Ciekawie rozwija się rynek technologii mobilnych, na znaczeniu zyskują firmy oferujące obsługę komórkowych aplikacji i urządzeń przenośnych. Wraz ze wzrostem zapotrzebowania na nowe usługi informatyczne zmienia się profil idealnego pracownika IT. Dziś – w  oczach menedżerów – informatyk to nie tylko specjalista od nowoczesnych technologii. To także osoba sprawnie funkcjonująca w zróżnicowanych zespołach projektowych, dobrze rozumiejąca potrzeby zleceniodawców. – Poszukujemy specjalistów, którzy będą nie tylko sprawnie wdrażać nowe rozwiązania, ale także umieć wsłuchać się w  potrzeby klienta i zaoferować mu znaczną wartość dodaną – tłumaczy Michał Grabarz, Dyrektor ds. Usług IT w Infosys BPO Europe. Praca w  różnorodnych zespołach i  coraz większe zaangażowanie w  życie projektów nie tylko IT, ale także całej firmy łączy się często z wąską specjalizacją w  zakresie tzw. kompetencji twardych. – Nasi specjaliści często realizują projekty dla klientów z różnych branż. Na przykład konsultant SAP będący ekspertem w branży finansowej może mieć do czynienia z wieloma klientami z tego sektora, różniącymi się oczekiwaniami wobec efektów projektów i konkretnych funkcjonalności systemu realizujących ich proces biznesowy – mówi Michał Grabarz.

Kompetencje w cenie Niedobór odpowiednich specjalistów od lat winduje poziom zarobków pracowników IT w  Polsce. W branży nadal można mówić o tzw. rynku kandydata. Według jednego z najnowszych raportów firmy doradczej Sedlak & Sedlak w  2011 r. pracownicy branży technologii informatycznych dostawali od pracodawców przeciętnie 5500 zł brutto miesięcznie. Jeszcze wyższe obliczenia przedstawia, w odniesieniu do specjalistów i managerów IT, firma Antal International. Według jej badaczy ponad połowa specjalistów i  menedżerów IT w Polsce zarabia powyżej 9000 zł brutto miesięcznie. www.semestr.pl

Płace w IT zwiększają popularność informatyki, co wyraźnie odzwierciedla Dziś – w oczach liczba osób wybierających się na studia z  tej dziedziny. Podczas rekrutacji menedżerów – w roku akademickim 2012/2013 informatyka była najchętniej wybieranym informatyk to nie kierunkiem – zdecydowało się na nią 30,6 tys. kandydatów. Przed rokiem to 27,6 tys. osób. – Wzrost liczby informatyków obecnych na rynku tylko specjalista było pracy wcale nie musi oznaczać większych trudności ze znalezieniem przez od nowoczesnych nich zatrudnienia. Najlepiej płatne i prestiżowe stanowiska będą jednak zatechnologii. rezerwowane dla kandydatów, którzy wyróżnią się spośród innych – przyznaje Przemysław Berendt. To także osoba sprawnie funkcjonująca w zróżnico- Big Data, cloud computing, mobile – tu będzie praca wanych zespołach Ci specjaliści, którzy rozwój osobisty połączą z  wysoką wiedzą specjalistyczną w  nowych, dynamicznie rozwijających się dziedzinach IT, mogą projektowych, w przyszłym roku zwiększyć swoje znaczenie na rynku pracy w informatydobrze rozumie- ce i nowych technologiach. Firmy poszukują specjalistów doświadczonych w  realizacji projektów w  dziedzinie wirtualizacji, cloud computingu, zarząjąca potrzeby Big Data, obsługi technologii mobilnych czy wykorzystania potencjału zleceniodawców dzania sieci społecznościowych.

Firmy poszukują specjalistów doświadczonych w realizacji projektów w dziedzinie wirtualizacji, cloud computingu, zarządzania Big Data, obsługi technologii mobilnych czy wykorzystania potencjału sieci społecznościowych

Zdaniem analityków Canalys tegoroczny wzrost rynku data centers, czyli centrów zarządzania dużymi zasobami danych, wyniesie 30%. Zarządzanie Big Data, także w Polsce, obejmuje coraz szerszy zakres usług i procesów. Zdaniem Macieja Nuckowskiego, Dyrektora Działu Usług w Xerox Polska, do najciekawszych aspektów rozwoju zarządzania dużymi zbiorami danych w  Polsce należą systemy obiegu dokumentów. – Wśród najważniejszych trendów w  obszarze cyfrowej archiwizacji danych warto wyróżnić coraz większe zaawansowanie stosowanych rozwiązań. Archiwum danych najczęściej łączone jest z systemami typu Workflow, umożliwiającymi nadanie dokumentom określonego biegu. W zależności od typu i treści dokumentu można włączyć go na przykład w proces akceptacji, redakcji lub uzupełnienia merytorycznego. Jeszcze ciekawsze możliwości oferują narzędzia klasy BPM (Business Process Management), które pozwalają na optymalizację i monitorowanie realizowanych procesów – wylicza Nuckowski. Innym ważnym trendem zwiększającym znaczenie specjalistów IT w biznesie jest rozwój technologii mobilnych. Według GUS już pod koniec drugiego kwartału 2012 r. nasycenie polskiego rynku aktywnymi kartami SIM wyniosło ponad 136%. Najnowszy raport Ericssona wykazuje, że w III kwartale 2012 r. smartfony stanowiły już 40% wszystkich sprzedanych telefonów. Magiczną granicę miliarda użytkowników przekroczył w  październiku 2012  r. Facebook – jest to największa sieć społecznościowa w historii Internetu. Specjaliści zwracają uwagę na możliwości płynące z połączenia potencjału rynku smartfonów, mediów społecznościowych i  m-commerce, pociągającego za sobą wzrost zapotrzebowania na specjalistów tworzących aplikacje na telefony komórkowe przeznaczone zarówno dla klientów indywidualnych, jak i  biznesowych. – Coraz częściej w  strategiach firm kluczowe miejsce zajmują dedykowane strony mobilne lub aplikacje. Badania przeprowadzone przez Google razem z IPSOS OTX MediaCT w 2011 r. pokazały, że 47% użytkowników smartfonów szuka za pośrednictwem telefonu informacji na temat zakupów. Najwięksi gracze rynku e-commerce, tacy jak Amazon, eBay czy Best Buy, zauważyli już konieczność dostosowania swoich witryn internetowych do nowych rozwiązań dla użytkowników mobilnych – mówi Piotr Majcherkiewicz, Prezes Zarządu Gruper.pl, jednego z wiodących portali zakupów grupowych. W  projektach łączących potencjał różnych narzędzi IT będą powstawać kolejne miejsca pracy dla informatyków. Według raportu State of Mobility Survey z 2012 r., 84% polskich firm rozważa wdrożenie niestandardowych aplikacji mobilnych, a 47% już to zrobiła lub jest w trakcie implementacji. Krzysztof Chyliński, Dyrektor Departamentu Technologii w Holicon, jednej z największych firm świadczących usługi call/contact center w Polsce, zwraca uwagę na wyraźnie rosnącą rolę Internetu w biznesie i działaniach konsumentów. – Relacje konsumenckie coraz częściej budowane są poprzez e-maile, czaty, ale także media społecznościowe. Według najnowszych badań ContactBabel, w 2012 r. aż 15% kontaktów klientów z firmami prowadzonych było z wykorzystaniem poczty elektronicznej. To o 5% więcej niż 21


EDUKACJA – STAz – KARIERA i  księgowość, logistyka, sprzedaż, zarządzanie produkcją oraz bankowość dla klientów m.in. z Niemiec, Anglii, Holandii, Belgii czy Szwajcarii. W pracy z takimi partnerami istotną rolę odgrywają kompetencje językowe. – Świetna znajomość języka angielskiego to konieczność na rynku IT. Coraz rzadziej stanowi ona jednak jedyny wymóg stawiany pracownikom. Informatyk, chcąc zwiększyć swoją konkurencyjność na rynku pracy, powinien także legitymować się umiejętnością komunikacji m.in. w językach niemieckim czy francuskim, a także rosyjskim. Nie zawsze jest ona wymagana przez pracodawców, ale niewątpliwie stanowi ważny atut, zwłaszcza dla rekruterów z międzynarodowych firm – przekonuje Michał Grabarz z Infosys. Według Michała Grabarza rozwój rynku IT na świecie buduje także zapotrzebowanie na kolejnych specjalistów w  zakresie zapewnienia jakości oprogramowania. – Stałym elementem procesu prowadzenia projektu informatycznego jest zorganizowanie procesu testowego. Polega on m.in. na sprawdzeniu jakości oprogramowania na poziomie funkcjonalności, użyteczności i  wygody wykorzystania. Dziś w  tym obszarze mocno definiuje się nowa niezależna usługa ITO. Takich specjalistów potrzebuje teraz europejski rynek IT, a Polska ma duże szanse, aby zapewnić ich dopływ – mówi Grabarz.

700 tys. nowych stanowisk na wyciągnięcie ręki

rok wcześniej. Za pomocą social media odbywa W ciągu trzech się niespełna 1% takich interakcji. Z drugiej strolat specjaliści ny, według Fishburn Hedges i Echo Research, aż ograniczający się 36% Brytyjczyków testowało media społecznow komunikacji z firmami. Nowe możliwodo wykształcenia ściowe ści nas ciekawią, ale wciąż jesteśmy wobec nich uniwersyteckiego trochę nieufni – tłumaczy Krzysztof Chyliński. czy też najprostszych kompetencji Poszukiwani specjaliści informatycznych do pracy w ITO zostaną w tyle, Jednym z najciekawszych rozwijających się w Polsce obszarów rynku pracy w  nowych technoloza pozostałymi jest ITO (Information Technology Outsokolegami z branży giach urcing). W  tej branży działają firmy wykonujące usługi IT dla zewnętrznych klientów – m.in. w zakresie programowania czy obsługi technicznej. To istotna część polskiego rynku outsourcingowego, już w grudniu 2012 r. zatrudniającego ponad 100 tys. Polaków. O szybkim wzroście liczby miejsc pracy na rynku ITO może świadczyć przypadek Luxoft, firmy zatrudniającej 5700 pracowników na całym świecie. W ciągu zaledwie dwóch lat działalności krakowskiego oddziału firma zwiększyła zatrudnienie z kilku do ponad 240 pracowników. Co więcej, w  grudniu 2012 r. Luxoft uruchomił drugie polskie centrum – we Wrocławiu. W ciągu roku ma w nim znaleźć zatrudnienie ok. 100 osób. – W Polsce specjalizujemy się w usługach dla branży bankowości inwestycyjnej, ale realizowane przez nas projekty charakteryzują się wysoką różnorodnością. Wymagają od specjalistów nie tylko doświadczenia przy realizacji projektów IT, ale także rozwiniętej intuicji biznesowej i znajomości specyfiki branży finansowej. Nie bez znaczenia są umiejętności organizacyjne, zdolność szybkiego uczenia się czy dostosowania do zmieniającej się sytuacji, predyspozycje do pracy w zespole i podejmowanie działań proaktywnych – mówi Wojciech Mach, Dyrektor Zarządzający Luxoft Poland. Infosys SAP Hub to kolejny polski przykład dobrze rozwijającej się jednostki ITO. Po dwóch latach okresu pilotażowego, przed kilkoma miesiącami centrum ogłosiło rekrutację nowych specjalistów do swojego centrum. Nowi pracownicy mają realizować szereg projektów z takich obszarów jak finanse 22

Jak zaznaczają eksperci, w 2013 r. kontynuowany będzie rozwój rynku IT w kierunku wyznaczanym przez wzrost liczby danych, jakimi zarządzają firmy, wzrośnie również rola nowoczesnych technologii dla sprawnego funkcjonowania przedsiębiorstw. Nowe trendy pomagają branży utrzymać stały wzrost. Według raportu PMR, od 2004 r. wartość rynku IT w Polsce wzrosła niemal dwukrotnie – z 16,7 mld zł do prawie 29 mld zł. Nowo tworzone stanowiska będą coraz częściej wymagać od informatyków nie tylko wiedzy z zakresu nowych, zyskujących na popularności dziedzin IT, ale także licznych kompetencji miękkich. Oczekiwania wobec kandydatów będą znacząco różne od tych, które były powszechne jeszcze przed kilkoma laty. Rywalizacja toczy się o niebagatelną stawkę. – Eksperci z Komisji Europejskiej przewidują, że w całej Europie do 2016 r. może powstać aż 700 tys. wakatów w sektorze IT. W ciągu tych trzech lat specjaliści ograniczający się do wykształcenia uniwersyteckiego czy też najprostszych kompetencji informatycznych zostaną w tyle, za pozostałymi kolegami z branży. Dlatego konieczne jest zarówno kładzenie nacisku na regularne szkolenia pracowników, jak i zwiększanie świadomości specjalistów IT co do istotnej roli stałego poszerzania kompetencji – podsumowuje Przemysław Berendt. Przemysław Kuć Linkleaders Communication & Consulting

Programiści Java poszukiwani we Wrocławiu Capgemini Software Solutions Center we Wrocławiu poszukuje przede wszystkim programistów JAVA, konsultantów SAP BI, inżynierów wsparcia aplikacji oraz analityków. Rekrutacja jest kierowana zarówno do specjalistów z kilkuletnim doświadczeniem w obszarze obsługi projektów IT, jak i do absolwentów kierunków ścisłych, którzy chcą rozwijać swoje kompetencje w tym obszarze – mówi Piotr Poprawski, Dyrektor Capgemini Software Solutions Center. Firma Capgemini oferuje również atrakcyjne programy stażowe dla studentów oraz wiele wydarzeń skierowanych do potencjalnych pracowników. W najbliższym czasie rozpocznie również cykl wykładów i warsztatów przygotowanych z myślą o studentach wrocławskich uczelni pt. „Akademia Capgemini”. Więcej informacji o tym projekcie można uzyskać na stronie internetowej: http://www.pl.capgemini-sdm.com/akademia. O innych projektach skierowanych do studentów w Krakowie, Katowicach, Opolu i Warszawie można przeczytać na www.pl.capgemini.com. Grupa Capgemini jest jednym z globalnych liderów oferujących usługi informatyczne, outsourcingowe i konsultingowe. www.semestr.pl


EDUKACJA – STAz – KARIERA

Konkurs EY Financial Challenger rozstrzygnięty Wyzwanie, entuzjazm, doświadczenie, FINAŁ Do finału zakwalifikowało się dziesięć zespołów profesjonalizm i nowe możliwości – z  pięciu największych ośrodków akademickich takimi słowami można opisać w  Polsce: Warszawy, Krakowa, Poznania, Wrocławia i  Łodzi. W  ramach studium przypadku udział w ogólnopolskim konkursie studenci przygotowali wycenę metodą DCF (ang. EY Financial Challenger, organizowanym discounted cash flow) oraz wycenę mnożnikową spółki. Przeprowadzili również anaod dziewięciu lat przez firmę doradczą nabywanej lizę due-diligence, zastosowali wykryte korekty do wyceny oraz negocjowali warunki transakcji. Ernst & Young. W  tegorocznej edycji konkursu wiedzy o  finansach przedsiębiorstw wzięło udział ponad 640 drużyn studenckich. Uczestnicy, studenci kierunków ekonomicznych i finansowych, zmierzyli się z  takimi samymi problemami, z  jakimi spotykają się eksperci z branży finansowej. Finaliści musieli wcielić się w  rolę doradców transakcyjnych wspierających fundusz inwestycyjny w  procesie inwestycji w  spółkę z  branży medycznej. Zwycięską drużynę „2NA2” stworzyli studenci z  Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie: Ryszard Miodoński, Marcin Nowak, Mateusz Tront i Milena (nazwisko do wiadomości organizatorów). Otrzymali oni atrakcyjną nagrodę pieniężną w wysokości 30 tys. zł oraz nagrody rzeczowe. Będą mogli również odbyć praktyki w dziale Doradztwa Transakcyjnego EY. Anna Woźniak, Menedżer ds. Rekrutacji w  EY, podkreśla: – Poziom uczestników konkursu Financial Challenger co roku pozytywnie nas zaskakuje. Tegoroczni finaliści wykazali się dobrą znajomością mechanizmów fuzji i przejęć, które stanowią główny przedmiot konkursowych zadań. Udział w  tej inicjatywie daje studentom możliwość zweryfikowania wiedzy teoretycznej z  rynkową praktyką. Dla zwycięzców oraz wyróżniających się uczestników końcowego etapu może to być początek obiecującej kariery zawodowej w Ernst & Young. www.semestr.pl

Dodatkowo wycenili nieruchomość będącą aktywem nieoperacyjnym spółki przejmowanej oraz przygotowali model NPV (ang. net present value) dla inwestycji typu greenfield (forma bezpośrednich inwestycji zagranicznych) klienta. W  finale zespoły zaprezentowały efekty pracy swojemu klientowi, ustalając jednocześnie wspólną strategię negocjacyjną. Najtrudniejszym etapem były negocjacje z obecnymi właścicielami przejmowanej spółki, ponieważ w  rolę sprzedającego wcielił się fundusz inwestycyjny (inwestor finansowy), którego celem była kapitalizacja zysków z  podjętej wcześniej inwestycji. W  rolę sprzedających wcielili się zaproszeni goście: Michał Chałaczkiewicz (Dyrektor z  Montagu Private Equity), Paweł Ryszkiewicz (Dyrektor z  Advent International), Maciej Zużałek (Dyrektor z Bridgepoint) oraz eksperci z Działu Doradztwa Transakcyjnego Ernst & Young.

WYJĄTKOWY KONKURS W  opinii uczestników EY Financial Challenger jest okazją do sprawdzenia wiedzy teoretycznej zdobytej na uczelni, a  zadania z  poszczególnych etapów konkursu dają przedsmak pracy w branży transakcyjnej. – EY Financial Challenger to wyjątkowy konkurs, dający uczestnikom możliwość zademonstrowania swojej wiedzy, umiejętności oraz przede wszystkim zastosowania ich w  praktyce. Obej-

muje swoim szerokim zakresem wiele aspektów codziennej pracy działu Doradztwa Transakcyjnego EY i jest dla uczestników pierwszym zetknięciem z realiami tej branży. Rywalizacja w jego ramach to nie tylko wyzwanie intelektualne, ale przede wszystkim okazja do spotkania wspaniałych ludzi, z którymi dzieli się wspólną pasję. W naszej opinii najważniejszą częścią konkursu jest właśnie możliwość poznania wielu osób, które mają podobne zainteresowania. W  tegorocznej edycji wprowadzono rolę coacha – przedstawiciela działu Doradztwa Transakcyjnego EY, którego pomoc pozwoliła na gruntowne przygotowanie się do wielkiego finału – przyznaje Mateusz Tront ze zwycięskiej drużyny „2NA2”. Kolejna edycja EY Financial Challenger planowana jest na jesień 2013 r. Więcej informacji o konkursie można znaleźć na stronie: www.ey.com.pl/challenger. Anna Pawliszewska, (PS)

Ernst & Young to międzynarodowa firma świadcząca usługi profesjonalne w  zakresie audytu, doradztwa podatkowego, biznesowego i  transakcyjnego. EY w  Polsce to ponad 1500 ekspertów pracujących w  6 biurach na terenie kraju: w  Warszawie, Katowicach, Krakowie, Łodzi, Poznaniu i  we Wrocławiu. Jest audytorem największej liczby spółek w Polsce według „Rankingu audytorów” Rzeczpospolitej. W 2013 r. zdobyła tytuł Najlepszej Firmy Doradztwa Podatkowego w „VII Rankingu Firm i Doradców Podatkowych” Dziennika Gazety Prawnej. Jest też najlepszym doradcą ds. fuzji i przejęć według Financial Times. W  badaniu Universum Students Survey została uznana Idealnym Pracodawcą. Więcej informacji na: www.ey.com/pl.

23


EDUKACJA – STAz – KARIERA

D

zisiaj za człowieka przedsiębiorczego uważa się osobę kreatywną, umiejącą radzić sobie z  problemami, wytrwałą i  podejmującą ryzyko, łatwo nawiązującą kontakty oraz pełną entuzjazmu. Czy trudno jest znaleźć niszę rynkową? Jakie problemy pojawiają się na drodze człowieka stawiającego pierwsze kroki na drodze do własnego biznesu? Co wpływa na sukces i na rozwój firmy? I wreszcie – co zrobić, aby przetrwać na rynku?

Dobre chęci i entuzjazm

Doświadczenie i zgrany zespół

Nie znam nikogo ani nie słyszałem żadnej historii przedsiębiorcy (a  czytałem wiele), który nie wierzyłby we własny sukces. „Kto nie chce, szuka powodów, kto chce, szuka sposobów”. Nikt nikogo nie zmusi do tego, żeby ułożył sobie własną ścieżkę kariery. Zapewne nikt też nie weźmie Was za rękę i  nie wskaże ciepłych bułeczek do schrupania.

Co robić po studiach?

Dobre chęci i  entuzjazm początkującego przedsiębiorcy nie wystarczą. Kolejnym bardzo trudnym etapem jest sprecyzowanie potrzeb klienta, do którego adresujemy nasze produkty czy usługi. Wiele osób ma setki, a nawet tysiące pomysłów,

Niektórzy twierdzą, że wchodzenie do dżungli bez przewodnika to samobójstwo. Mają niewątpliwie rację. Zakładanie własnej firmy bez żadnego doświadczenia (na przykład zdobytego u  jakiegoś pracodawcy) to ryzykowny krok. Nie tak łatwo zaplanować sobie czas pracy, przewidzieć wszystkie okoliczności czy też stanąć do konfrontacji z fiskusem. Generalnie – bez doświadczenia ani rusz. Praktyka w branży, w której będziemy się specjalizować, nie musi trwać długie lata, ale powinna dać nam wystarczający obraz tego, co nas czeka. Kolejnym czynnikiem składającym się na dobry biznes jest zgrany zespół. O tym, że co dwie głowy, to nie jedna, przekonało się już wielu z nas. Nie oszukujmy się – nikt z  nas nie jest wszech-

„Stary, nieważne, jakie studia skończysz – polonistykę, stomatologię czy ekonomię – i tak powinieneś robić to, na co masz ochotę, i nic nie powinno

Pomysł, ale co dalej?

Twoja własna

działalność Przedsiębiorczość – to pojęcie z początkiem lat 90. pobudziło pokolenie nasze i naszych rodziców do zakładania i prowadzenia własnej działalności gospodarczej.

stanąć Ci na drodze do spełnienia marzenia. Najważniejszy jest dobry pomysł i entuzjazm” – takie stwierdzenie usłyszałem kiedyś od pewnego specjalisty od planowania ścieżki kariery. Kończąc studia, niemal każdy z  nas stawia sobie pytanie, co w zasadzie ma robić? Sytuacja na rynku pracy jest nieciekawa. Wciąż powiększa się bezrobocie, a  odsetek absolwentów szkół wyższych bez pracy sukcesywnie wzrasta. Sytuacja nie napawa optymizmem, mimo obietnic ze strony rządu i programów typu „Pierwsza praca”. Pojawia się problem: co z tym fantem zrobić i jak wyjść z tej sytuacji? Być może dobrym rozwiązaniem byłaby własna działalność gospodarcza?

24

jednak tylko nieliczne mogą zmierzyć się z trudną rzeczywistością. Aby odnaleźć ten właściwy i najlepszy, trzeba nie lada umiejętności. Warto bardzo trzeźwo podejść do sprawy i przeanalizować swoje umiejętności oraz sytuację na rynku. Być może okaże się, że firma trudniąca się transportem piasku z  plaży w  Świnoujściu pod Gubałówkę czy biblioteka multimedialna to opłacalna inwestycja, a  portal internetowy bądź produkcja odzieży nie ma najmniejszego sensu ze względu na konkurencję. Pomysł, który urodzi się w naszej głowie, powinien być nietypowy i  uniwersalny, ale jednocześnie realny do wykonania. Wbicie się w  którąś z  nisz rynkowych to prawdziwa sztuka, która udaje się tylko nielicznym.

wiedzący. Dlatego warto do naszego przedsięwzięcia włączyć np. przyjaciół, osoby, na których możemy polegać w każdej sytuacji. Być może nasi współpracownicy będą mieli inne spojrzenie na pewne sprawy, ale wszelkie rady okażą się cenne przy podejmowaniu kluczowych decyzji. Nie ma sensu tworzyć zespół samych webmasterów, jeśli nasza firma będzie miała świadczyć usługi internetowe i tworzyć strony www. Ważne, aby team, który będziemy tworzyć, uzupełniał się i współpracował w przyjaznej atmosferze. Warto także wytypować lidera, który miałby ostateczny głos przy podejmowaniu strategicznych decyzji. W końcu w każdej dobrej firmie jest jeden prezes zarządu... Łukasz Biały

www.semestr.pl


EDUKACJA – STAz – KARIERA

Grupowe wsparcie Jesteś freelancerem, ale znudziła Ci się samotna praca w domu? Tęskno Ci do ludzi? A może jesteś początkującym przedsiębiorcą i nie stać Cię na wynajem własnego biura? Rozwiązaniem może być coworking. – Nigdy wcześniej nie słyszałem o  coworkingu. Zupełnie przez przypadek dowiedziałem się, że w  centrum miasta mogę mieć własne biuro za grosze, co było dla mnie rewelacyjną informacją, bo akurat rozkręcałem swój biznes – opowiada Kamil, student Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego i jednocześnie młody przedsiębiorca. Coworking to wciąż dosyć nowe zjawisko. Pod jednym dachem gromadzą się freelancerzy wszelkich profesji, aby nie siedzieć samotnie w domu, tylko pracować w towarzystwie innych ludzi. Takie rozwiązanie jest też atrakcyjne dla młodych przedsiębiorczych osób, które prowadzą działalność gospodarczą, a nie stać ich na wynajem biura. Centra coworkingowe gromadzą w jednym miejscu osoby, które, chociaż pracują niezależnie, współtworzą tę pozytywną energię, która powstaje podczas pracy w towarzystwie innych. – Dla mnie coworking to odpowiedź na wszystkie potrzeby. Niski koszt, a do tego multum nowych kontaktów – stwierdza Kamil.

Coworkingowa idea Miejscem narodzin coworkingu były Stany Zjednoczone. Pojęcie to stworzył amerykański programista, Brad Neuberg, który, znudzony pracą w samotności, zaczął szukać kontaktu z innymi ludźmi. Wkrótce stał się właścicielem pierwszego centrum coworkingowego zrzeszającego ludzi pracujących na własny rachunek, lecz pragnących utrzymywać kontakt z innymi. Obecnie biura coworkingowe znajdują się w  wielu dużych miastach na świecie. Jakiś czas temu pojawiły się w Polsce. Jeszcze kilka lat temu wymarzonym miejscem pracy dla początkującego przedsiębiorcy było zacisze własnego domu. Pidżama jako strój biznesowy i pies na kolanach podczas wykonywania zleceń dla wielu osób szybko okazały się jednak wadą, a nie zaletą. Po początkowej euforii związanej z założeniem własnej firmy można wpaść w marazm, zaś brak ludzi i domowe zacisze często nie sprzyjają pracy, ale wręcz od niej odciągają. – Ja osobiście nie mogłabym pracować

w  domu. Przecież mam psa i  rodzeństwo. To nie sprzyja twórczej pracy – mówi z  uśmiechem Karolina, która wspólnie z  mamą prowadzi własne mikrobiuro na terenie centrum coworkingowego. Często strach przed brakiem funduszy na własne biuro i tym, jak będzie to postrzegane przez klientów, jest ogromną barierą w rozkręceniu własnego biznesu. Rzadko zdarza się, żeby młoda osoba rozpoczynająca działalność gospodarczą mogła bez problemu co miesiąc wykładać dużą kwot��, inwestując w wynajmowany na własną rękę lokal. Centra coworkingowe dają możliwość posiadania własnego biura za stosunkowo niewielkie pieniądze. – Możesz mieć własną przestrzeń i  profesjonalnie wyposażone biuro bez znacznego uszczerbku dla twoich dochodów – zachwala Karolina. Poza niskim kosztem miesięcznym wśród głównych zalet coworkingu można wymienić możliwość bezpośredniego kontaktu ze specjalistami z innych branż, którzy pracują pod jednym dachem i w razie potrzeby wspierają się wiedzą nie tylko merytoryczną, ale i praktyczną. Często pracujący w tym samym miejscu młodzi przedsiębiorcy organizują burzę mózgów, gdy jeden z nich stoi przed jakimś wyzwaniem. Oprócz wzajemnego wsparcia można liczyć na dostęp do urządzeń biurowych, takich jak faks, drukarka, skaner, telefon, oraz przestrzeni wspólnej, np. kuchni czy poczekalni. Jeśli nie potrzebujesz własnego biura przez cały miesiąc, w wielu centrach coworkingowych możesz po prostu wynająć biurko lub salę szkoleniową na jedną lub dwie godziny. Na ogół nie ma też ograniczeń czasowych, do własnej przestrzeni można mieć dostęp przez cały dzień, a nawet w weekendy. Aleksandra Buka

REKLAMA

Spływaj z nami

kajaki.COM.PL Regulamin promocji na stronie kajaki.com.pl

www.semestr.pl

z tym kuponem rabat

-30%

25


EDUKACJA – STAz – KARIERA

Tak zwana ostra wymiana zdań Sprzeczka, kłótnia, zwada, scysja, zatarg, spięcie, zgrzyt – język polski bogato określa to, co eufemistycznie nazywamy „ostrą wymianą zdań”. W słowniku człowieka szanującego siebie i innych tych wszystkich pojęć nie ma. Istnieje za to „asertywne wyrażanie gniewu”.

N

iektórzy z nas dzielą uczucia na dobre i złe. Za dobre uważają np. miłość i radość, za złe – zazdrość, smutek, gniew. Prawdopodobnie jednak żadne uczucie nie jest złe, za to my jesteśmy nauczeni nieodpowiednio je wyrażać. Gniew sam w sobie to po prostu uczucie, które się pojawia – czymś złym jest dać ponieść się złości, ranić innych i siebie. Czy zdarzyło Ci się ostatnio wrzasnąć w  złości? Czy podczas niedawnej kłótni z chłopakiem trzasnęłaś drzwiami albo demonstracyjnie hałasowałaś naczyniami? Czy po sprzeczce ze współpracownikiem obłudnie zamilkłeś, tłamsząc w sobie wściekłość? Czy, nie umiejąc wyrazić gniewu wprost, (pod)świadomie wyżyłeś się na niewinnej ofierze? Czy można zrobić coś, żeby w przyszłości móc z dumą udzielić negatywnej odpowiedzi na te pytania? Owszem, można nauczyć się asertywnego wyrażania gniewu.

Od „ty” do „ja” Człowiek asertywny radzi sobie ze złością inaczej. Nie jest agresywny, nie jest też pasywny. Owszem, wyrazi gniew, nawet krzycząc, ale nie naruszy praw innych osób – nie obrazi, nie wytknie słabości, nie wypomni, nie uderzy. Nie będzie mówił: „Bo ty... !”. Nie będzie generalizował: „Ty zawsze... ! Ty nigdy... !”. Nigdy nie użyje słów „Ty idiotko!”, „Odwal się!” itd. Człowiek asertywny zaczyna zdanie od „ja”, a  nie „ty”. Może mówić głośno, nawet krzyczeć, ale zamiast wykrzyczeć „Ty chamie, czemu ciągle bierzesz bez pytania moje rzeczy!?”, powie: „Jestem wściekła na ciebie, że znów wziąłeś bez pytania moją rzecz! Nie podoba mi się to, że pomimo moich próśb zabierasz rzeczy z mojego pokoju”. Warto pamiętać, aby informację o  naszej złości zaczynać od słów: „Nie lubię, gdy...”, „Nie podoba mi się, że...”, „Drażni mnie to, że...”. Można też od razu określić intensywność swojego uczucia: „Jestem teraz tak wściekły, że z trudem nad sobą panuję!”. Uwaga na wulgaryzmy! Wzmagają agresję – zarówno u  osoby, do której są kierowane, jak i u nas. Ponieważ niosą ładunek negatywnych odczuć, sprawiają, że dodatkowo się „nakręcamy”.

Agresywni i milczki Potraktujmy gniew jako sygnał, że: a) dzieje się coś niepokojącego, b) w  wyniku tego za chwilę zmieni się ilość naszej wewnętrznej energii. Odebrawszy ten sygnał, człowiek agresywny podejmie działania niszczące – będzie chciał fizycznie albo psychicznie uszkodzić obiekt wywołujący gniew. Osobie agresywnej nie chodzi o usunięcie tego, co jej przeszkadza, ona chce zadać ból – obrazić, uderzyć, zranić. Jednak agresja rodzi agresję, więc zamiast „załatwić sprawę”, wciągamy się w bezsensowną wymianę razów. Na zasadzie „mam cię w d... – masz mnie w d...”. Zagryzione wargi i tłumiona wściekłość to kolejny sposób na okazanie złości. Rzecz w tym, milczki, że rozmówca nie czyta w Waszych myślach, i nie będzie wiedział, że się na niego gniewacie. Co więcej, nawet jeżeli doraźnie stłamsicie złość, ona nie zniknie. Skumuluje się, by ujść przy pierwszej lepszej okazji. Po prostu na kimś się wyżyjemy. Człowiek pasywny, gromadzący w sobie uczucie gniewu (tzw. technika przyklepywania g...), obciąża się niepotrzebnym napięciem. Z psychiki przełoży się to na ciało – organizm zareaguje bólem głowy, drżeniem mięśni, w dalszej konsekwencji także chorobą żołądka. To z kolei przełoży się na zmiany osobowościowe – staniemy się wiecznie niezadowolonymi, zgorzkniałymi, rozżalonym na cały świat typkami. A  wszystko to dzięki „przyklepaniu g...”. 26

Pomocne w  likwidowaniu przyczyny złości jest tzw. stopniowanie reakcji. Pamiętajmy, że kłótnia pojawia się zwykle, gdy coś lub ktoś przeszkadza nam w osiągnięciu celu. Cele są różne – dojechanie tramwajem na uczelnię, zrobienie notatek z  wykładu itp. Dojrzały, asertywny, mądry człowiek osiągnie to, czego pragnie, bez naruszania godności osobistej swojego rozmówcy.

Reakcja czterostopniowa Amerykańska trenerka asertywności Pamela Butler stworzyła teorię reakcji czterostopniowej. Stopień pierwszy: gdy czyjaś reakcja (słowa czy zachowanie) przeszkadza mi, po prostu zwracam tej osobie uwagę, prosząc, by zachowała się inaczej. Załóżmy, że siedzę w kawiarni, a mój towarzysz wydmuchuje dym z  papierosa tak, że leci

on prosto na mnie. Informuję spokojnie, co się ze mną dzieje (przecież ktoś może nie zdawać sobie sprawy, że robi coś, co mi przeszkadza): „Wiesz, wydmuchujesz dym tak, że leci na mnie. Bardzo mi to przeszkadza. Czy mógłbyś coś z tym zrobić?” – ta reakcja powinna zakończyć sprawę (scenariusz optymistyczny, najczęstszy). Co jednak zrobić, gdy ktoś nie zmienia swojego zachowania? Trzeba ponowić prośbę o  zmianę zachowania, jednak tym razem bardziej stanowczo: „Proszę, nie wydmuchuj dymu na mnie. Przeszkadza mi to!” (można wypowiedzieć te słowa z  większą siłą). W  tym momencie okaże się, czy nasz towarzysz chce zmienić swoje zachowanie. Jeśli tak – super, jeżeli nie – wykonujemy krok trzeci: przywołujemy tzw. zaplecze.

Zaplecze to moje zabezpieczenie przed bezsilnością. Użyję go, gdy okaże się, że prośba nie działa: „Sorry, ale jeżeli nadal będziesz dmuchał na mnie dymem, wstanę i  wyjdę”. Uwaga: musimy wybrać takie zaplecze, z którego na 100% skorzystamy. Rzucanie słów na wiatr lub blefowanie działa na naszą niekorzyść – stajemy się niewiarygodni, upewniamy rozmówcę, że nie umiemy poradzić sobe z sytuacją. Dlatego jeżeli nie jesteśmy gotowi zerwać kontaktu z  osobą, której zachowanie nam nie odpowiada, nie przywołujmy jako zaplecza argumentu: „Bo już nigdy się do ciebie nie odezwę/nie przyjdę/wyjdę i  nie wrócę” itd. Psychologowie zalecają wówczas użycie najbardziej uniwersalnego zaplecza, czyli naszych emocji, do których wyrażania mamy prawo w każdej sytuacji. Ostatecznie zostaje etap czwarty – skorzystanie z zaplecza. Warto zrozumieć, że zaprzeczeniem asertywności jest zbyt intensywne reagowanie na początku konfliktowej sytuacji. Naskoczenie na kogoś znienacka sprawia, że reaguje on odruchem oporu. Jak byśmy się poczuli, gdyby ktoś siedzący obok nas na wykładzie raptem wrzasnął: „Zdejmij stopę z mojego plecaka, bo poproszę wykładowcę, żeby usunął cię z sali!”? Rozmawiajmy zatem, dyskutujmy, prośmy. Reagujmy asertywnie. Żeby „zwad, kłótni, zatargów i scysji” było jak najmniej! Katarzyna Kubat www.semestr.pl


EDUKACJA – STAz – KARIERA REKLAMA

Biorą sprawy w swoje ręce! Mieli dość szukania pracy i śmieciowych umów. Są zdolni, ambitni, mają głowy otwarte na zdobywanie świata i podbijanie rynków. Chcą w życiu niezależności i potrafią dążyć do celu. O kim mowa? O uczestnikach projektu „Program Innowacja i Wiedza”, który realizowany był od października 2011 do kwietnia 2013 r. „Program Innowacja i Wiedza” to projekt, który powstał z myślą o przedstawicielach środowiska akademickiego, czyli studentach, absolwentach, doktorantach i pracownikach naukowych z Mazowsza. Projekt, realizowany przez firmę Sysco Polska Sp. z o.o., był finansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego. – Młodzi mają ciężko na rynku pracy, bo pracodawcy zazwyczaj szukają osób doświadczonych. Dla ludzi zaraz po studiach oferty pracy są mizerne i nieatrakcyjne. Z brakiem doświadczenia można dostać jedynie prace dorywczą albo bezpłatny staż – mówi Tomasz Ciebień, koordynator szkoleń w projekcie – Szkoda, że pracodawcy nie widzą, że te osoby chcą się zaangażować w swoją pierwszą pracę i wykorzystać potencjał oraz zdobytą na studiach wiedzę. Dlatego też nasz projekt stał się alternatywą dla przedstawicieli tej grupy. Na projekt składał się cykl bezpłatnych warsztatów adresowanych do osób, które chcą założyć własną firmę. Warsztaty obejmowały kilku modułów. W  pierwszej fazie szkoleń uczestnicy przechodzili trening kreatywności i motywacji, a następnie pracowali nad szczegółami własnego biznesplanu. Czasem w głowie rodzi się pomysł, idea, której brakuje typowo biznesowego szkieletu – wszystkich niuansów formalnych, dostosowania do realiów rynku itd. Z profesjonalnie przygotowanym biznesplanem można ubiegać się o dofinansowanie w instytucjach do tego powołanych lub szukać inwestorów na własną rękę. Jest to jednak pierwszy i najważniejszy krok na drodze do rozpoczęcia własnej działalności. Dlatego ten moduł był bardzo istotną częścią szkolenia. Kolejne moduły służyły zapoznaniu uczestników z ideą innowacyjności oraz metodami analizy konkurencji rynkowej, z  jaką przyjdzie im się zmagać w późniejszym prowadzeniu działalności. Podczas szkoleń uczestnicy uczyli się sztuki negocjacji, poznawali tajniki budowania innowacyjnych rozwiązań w  biznesie, a  także, co istotne i  niezwykle praktyczne, sposoby pozyskiwania funduszy. Podczas warsztatów poruszane były różnorodne kwestie – od marketingowego umocowania firmy na rynku po prawne i podatkowe aspekty prowadzenia działalności.

Udział w  projekcie zapewniał również wsparcie ekspertów i  praktyków biznesu, którzy będąc mentorami przyszłych przedsiębiorców, pomagali im w tworzeniu od podstaw ich wymarzonej firmy. Szkolenia odbywały się metodą blended learning – uczestnicy mogli utrwalać i poszerzać zdobytą wiedzę nie tylko na warsztatach i w trakcie konsultacji indywidualnych, ale również poprzez ćwiczenia i lekcje umieszczone na platformie e-learningowej. Każdy uczestnik mógł skorzystać ze 108 godzin bezpłatnych warsztatów oraz 6 godzin doradztwa indywidualnego. – Konsultacje z mentorem z zakresu pisania biznesplanu były dla mnie najistotniejszym punktem w  cyklu szkoleń – opowiada Andrzej, absolwent SGGW – Przede wszystkim nauczyłem się planowania strategicznego, co jest kluczową kwestią w prowadzeniu firmy. Rekrutacja do projektu podzielona była na trzy tury szkoleniowe, podczas których osoby zainteresowane udziałem miały przedstawić krótki opis własnego pomysłu na biznes. Chętnych nie brakowało – do projektu zgłoszono aż 154 pomysły. Efektem końcowym są 152 profesjonalnie przygotowane biznesplany. Są też pierwsze sukcesy, czyli działające firmy. – Uczestnicy chętnie informują nas, że otworzyli swój biznes, chwalą się pierwszymi klientami i zyskami. Często też podkreślają, że nasze szkolenia w istotny sposób przyczyniły się do ich osiągnięć – mówi Katarzyna Jaszczuk, kierownik projektu – Dzięki naszemu projektowi powstało już kilkanaście firm, które dobrze prosperują na rynku. Świadomość, że nasze szkolenia zmotywowały uczestników do odważnego kroku w stronę niezależności, to dla nas największy sukces. Jednym z  celów projektu była również promocja przedsiębiorczości akademickiej i tworzenia firm odpryskowych typu spin off i spin out. Niestety jeżeli chodzi o komercjalizację badań, współpracę biznesu i nauki czy liczbę patentów Polska nie należy do czołówki europejskiej. W 2007 r. nasz kraj zajął dopiero 21 miejsce wśród państw o najwyższej innowacyjności w Unii Europejskiej. To pokazuje, jak niski jest wskaźnik współpracy pomiędzy uczelniami i środowiskiem akademickim a biznesem. Dlatego też znaczna część działań podejmowanych w  projekcie poświęcona była podnoszeniu świadomości i informowaniu o istocie transferu technologii oraz przenoszeniu odkryć naukowych do świata biznesu. „Program Innowacja i Wiedza” realizowany był w partnerstwie z Sysco Business Skills Academy Ltd. z Wielkiej Brytanii oraz Społeczną Akademią Nauk. W ramach projektu przeprowadzono łącznie 1296 godzin szkoleń stacjonarnych oraz ponad 1000 godzin konsultacji indywidualnych. Dzięki projektowi z bezpłatnych szkoleń mogło skorzystać 154 uczestników. Projekt był w pełni dostosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych. Więcej informacji o projekcie można znaleźć na stronie www.innowacjaiwiedza.pl.

Program współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego


fot. Piotr Kulpa

EDUKACJA – STAz – KARIERA

Wileńskie multikulti K iedy pod koniec lutego wyjeżdżałem do Wilna, o  Polakach zamieszkujących na Litwie wiedziałem niewiele. Sądziłem, że poza granicami swojego kraju tworzą enklawy polskości, że spotykają się tylko ze swoimi rodakami, uczą się w  polskich szkołach, pracy szukają u polskich przedsiębiorców, a zakupy robią tylko w polskich sklepach. Wilno to miasto, w którym żyje się w warunkach wielojęzyczności. Okazje się, że Polacy nie mają z tym większego problemu. Jeśli 3/5 społeczeństwa mówi w domu po litewsku, 1/5 po polsku i prawie tyle samo po rosyjsku, to w kontaktach z innymi bardzo ciężko jest znaleźć wspólny język. Apolinary, uczeń 10 klasy w polskiej szkole, mówi, że wśród młodzieży jest to najtrudniejsze. – W szkole posługuję się przeważnie językiem polskim i litewskim. Gdy spotykam się ze znajomymi, często rozmawiamy po polsku, litewsku i rosyjsku. Zdarza się, że w naszym towarzystwie pojawi się osoba, która nie zna tych języków. Wtedy w rozmowie musimy użyć języka angielskiego. Język litewski jest oczywiście w Wilnie językiem urzędowym. Do znajomości języka polskiego zobowiązują korzenie. Język rosyjski znają tu natomiast niemal wszyscy, m.in. dlatego, że do 1990 r. Litwa była częścią ZSRR. Ale to nie jedyny powód. – Ludzie wolą oglądać rosyjskie kanały telewizyjne i słuchać rosyjskiego radia, bo taka panuje tutaj moda. Rosyjskie kabarety uznawane są za najzabawniejsze, filmy za najciekawsze, a muzyka za najlepszą. Poza tym Polacy w większości mają dostęp tylko do TV Polonia, która nie oferuje nic ciekawego młodym ludziom. To o rosyjskich gwiazdach i programach rozmawia się ze znajomymi – tłumaczy Apolinary. Znajomość i  umiejętność posługiwania się kilkoma językami na raz jest niezbędna ludziom żyjącym w  warunkach wileńskiej kultury pogranicza. W trakcie rozmowy na jeden temat młodzi często muszą wypowiadać się w kilku językach. – W języku potocznym funkcjonują zdania zbudowane z wyrazów należących do języka polskiego, litewskiego i rosyjskiego. Ich szyk jest bardzo dowolny. Takie połączenia są w stanie rozumieć jedynie osoby, które się tutaj wychowały, ale i one często mają z tym trudności. Trudności lingwistyczne nie są jedynymi, z jakimi zmagają się Polacy żyjący na Litwie. W każdym miejscu zamieszkałym przez ludność różnych kultur pojawiają się przejawy ksenofobii. Nie inaczej jest w  Wilnie. Nie będę tu pisał o kolejnym ataku na grób matki Piłsudskiego czy nie zawsze przychylnych Polakom działaniach rządu, bo realne problemy pojawiają się w życiu codziennym. 28

– Pewnego razu, kiedy chciałem kupić w kiosku Kurier Wileński, otrzymałem odpowiedź, że takiej gazety w sprzedaży nie ma. Widziałem jednak kilka egzemplarzy na wystawie i powiedziałem o tym pani w kiosku, na co ona odpowiedziała, że nie prowadzą sprzedaży polskich gazet, po czym umieściła je w koszu na śmieci. Dopiero gdy zagroziłem jej policją, zgodziła się sprzedać mi jedną z nich – mówi chłopak. Apolinary zapewnia, że do takich wydarzeń dochodzi częściej. Trudno nie wierzyć w jego słowa. Kilka dni po rozmowie z Apolinarym dowiedziałem się, że jedna z moich koleżanek z wymiany została zaatakowana na przystanku przez dwóch Litwinów gazem pieprzowym. Nie wiem, czy te zjawiska są nietypowe, albo czy pojawiają się tu częściej niż w innych regionach świata, ale w Wilnie na pewno są faktem. Życie w kulturze pogranicza ma swoje minusy, ale z pewnością rekompensują je korzyści. Przede wszystkim należy do nich biegła znajomość w mowie i piśmie co najmniej trzech języków, co na pewno ułatwia nawiązywanie kontaktów, a dodatkowo poszerza horyzonty, jeśli chodzi o planowanie życia. Bracia Apolinarego na studia wyjechali do Warszawy, on sam zamierza dostać się w  Polsce do szkoły teatralnej, ale równie dobrze każdy z  nich mógłby studiować w Rosji lub na Litwie. Również rynek pracy w każdym z tych krajów będzie stał dla nich otworem. Polacy z  Wileńszczyzny bardzo dbają o  podtrzymanie więzi łączących ich z ojczyzną. W okolicznych wsiach często można spotkać starsze panie, które ciągle mówią poprawną polszczyzną, mimo że granice Polski przesunęły się po wojnie na zachód. Apolinary z zaciekawieniem śledzi to, co dzieje się w Polsce, nawet kosztem nauki. Jeśli w kraju wydarzy się coś ważnego, od razu zdobywa informacje na ten temat, co bardzo ułatwia Internet. Portale społecznościowe pozwalają mu szlifować język i  poznawać nowe polskie zwroty, które w Wilnie często nie funkcjonują. Wszystko to wymaga sporo wysiłku, ale język polski jest dla Apolinarego czymś bardzo ważnym. Podejrzewam, że ważniejszym niż dla Polaków zamieszkujących w ojczyźnie, dlatego stara się zarazić zamiłowaniem do niego swoich znajomych. – Moi koledzy, Polacy, używali tylko rosyjskich przekleństw. Pomyślałem, że jeżeli już mają przeklinać, to niech robią to po polsku. Nie wiem, czy jest się czym chwalić, ale po pewnym czasie udało mi się przekonać ich do polskich wulgaryzmów. Od tamtej pory nie usłyszałem już od nich rosyjskiego przekleństwa – mówi z uśmiechem i dumą Apolinary. Piotr Kulpa

www.semestr.pl


EDUKACJA – STAz – KARIERA

Płynąc rzeką, nawet niekoniecznie głęboką, człowiek ma sporo czasu na wyciszenie się i skupienie. Ma też czas na myśli, niekoniecznie głębokie. Ostatecznie podczas wypoczynku można pozwolić sobie na rozluźnienie dyscypliny intelektualnej. Tak też i ja wpłynąłem na genialne odkrycie. Postanowiłem oderwać się od rzeczywistości i wyjechać na spływ kajakowy. Przekornie, bo spływów nie znoszę.

fot. Jan Miatkowski

O

tóż los kajaka (oraz siedzącego w nim osobnika) jest figurą losu człowieka. Kajak płynie przez wodę jak my przez życie. Czasem udaje mu się rozcinać fale, czasem unosić się na nich, a jeszcze kiedy indziej zalewa go woda. To ostatnie jest szczególnie niebezpieczne, gdy w pobliżu przepływa większa i szybsza jednostka (np. motorówka), która nie przejmuje się losem innych i znika po chwili w oddali, niemiłosiernie wzburzając taflę. Wtedy wszystko jest w rękach tego, kto siedzi w kajaku: od jego umiejętności i doświadczenia zależy, czy operacja zakończy się wywrotką, czy może odwrotnie – stawianie czoła fali będzie świetną zabawą. Kajak przypomina także modelowy wzór osobowości: z pozoru delikatny, podatny na uszkodzenia, w praktyce okazuje się dość twardy i dzielnie znosi uderzenia innych podobnych jednostek pływających czy podwodnych korzeni. Oczywiście jeśli oberwie dostatecznie mocno, to może zrobić się w nim dziura. Czasem nie do załatania. I wtedy kajak umiera. Może też umrzeć śmiercią naturalną, kiedy już nie nadaje się do pływania. Ludzie są różni i kajaki też są różne. Szybsze i wolniejsze, starsze i nowsze, drewniane, laminatowe, polietylenowe, składane i jednoczęściowe. Są kajaki rekreacyjne i turystyczne, są też sportowe. Każda kategoria dzieli się jeszcze na kolejne podkategorie. W sumie jestem pewien, że każdy, kto chce, znajdzie w końcu taką, która najlepiej go opisuje. A na dodatek – co też ma znaczenie – wszystkie te kajaki egzystują obok siebie we wspólnym kajakowym społeczeństwie, bez wzajemnych uraz czy zazdrości. Rzeka jest szeroka, wszystkich

www.semestr.pl

pomieści, zarówno młodych warszawiaków w najnowszym modelu kajakowego ścigacza, jak i starego Niemca, którego kajak pamięta chyba jeszcze czasy, gdy tym szlakiem spływał Melchior Wańkowicz. W kajaku można polegać tylko na sobie. Coraz rzadziej zdarzają się kajaki z masztami do żagli, ale takiego z silnikiem nie widziałem nigdy. Zresztą nawet jeśli są i takie, to muszą wyglądać bardzo sztucznie – cechą kajaka jest to, że prowadzi się go tylko siłą mięśni, bez zewnętrznego napędu. Czasami przyprawić to może nawet o ciężką irytację, kiedy po całym dniu machania wiosłem trzeba przebijać się przez kolejne jezioro, które – jak na złość – zamiast się kończyć, rozwija się w najlepsze. I tak siedzi się na środku tego jeziora, ręce omdlewają, a zostać tam przecież nie można. Więc mimo wszystkich brzydkich myśli trzeba ponownie zacząć wiosłować, by w końcu dobić do brzegu. I wtedy człowiek docenia fakt, iż w kajaku można płynąć we dwoje. Bo choć czasem rodzi to niesnaski (o to, kto ma rację albo dlaczego trzeba wiosłować tak, a nie inaczej), to w chwilach słabości można liczyć na drugiego i wzajemnie się wspomagać. Tak jak w życiu – osobom samotnym, choćby nawet lubiły tę swoją samotność, najczęściej jest trudniej. Takie oto myśli przychodziły mi do głowy, gdy w przedłużony weekend spływałem z grupą moich przyjaciół jedną z rzek położonych na północy naszego kraju. I może faktycznie nie są to refleksje na wagę złota, ale z jakiegoś powodu podniosły mnie na duchu. A może to po prostu zbawienny wpływ przyrody? Nadchodzi czas wakacji, a z nim kolejne wyprawy. Zobaczymy, co jeszcze wylęgnie się w głowach. Tomasz Sulewski

Hej, wiosła w dłoń! REKLAMA

29


, ć a r b a k c n e Stud

EDUKACJA – STAz – KARIERA

że k... mać!

– Ja p..., jaka z... książka! – powiedział student na widok najnowszej książki pewnego autora. – Co ty p..., poj... cię? To jakaś, k..., p... szmira tego j... sk... od, k..., ciężkich tematów! – zareplikował jego kolega. I tak sobie rozmawiali, odwiedzając targi książki.

P

al licho, że nasze przeklinanie denerwuje przygodne emerytki. Pal licho, że jako przedstawiciele środowiska akademickiego świadczymy bluzganiem raczej na rzecz lumpenproletariatu niż intelektualistów. Pal licho nawet, że wulgaryzmami wystawiamy niechlubne świadectwo własnym rodzicom oraz odebranemu od nich wychowaniu. Najwidoczniej liczy się to, że kultura języka dziś jest passé. Przeklinanie jest w modzie (co nie, k... ?). Przeklinanie to przede wszystkim efekt zubożenia języka i  przejmowania wzorców komunikacyjnych oraz słownego wyrażania emocji od najbliższego otoczenia. Ważną rolę odgrywa moda oraz naśladownictwo i  konformizm, na zasadzie „jeśli wejdziesz między wrony, musisz krakać jak i one”. Jako wyuczona w środowisku rodzinnym lub rówieśniczym forma wyrażania emocji przeklinanie może stać się automatyczną reakcją na każdą frustrację. Tak jest najprościej i najdosadniej, gdy czujesz się bezradny, bezsilny i nie potrafisz inaczej. Przekleństw używają osoby z problemami z samokontrolą, impulsywne, z tendencjami do agresywnego reagowania wobec innych ludzi czy nawet samego siebie. Jednak nie zawsze. Bluzganie może być wyrafinowaną, w miarę kontrolowaną formą zaakcentowania swojej złości w sytuacjach szczególnych. Niestety najczęściej to jedynie najprymitywniejszy sposób maskowania ubóstwa językowego i  radzenia sobie z  własnymi emocjami. Czy dziś istnieją jeszcze wyrazy nieprzyzwoite? Czy może wszelkie szlaki zostały już przetarte i należy oczekiwać, że któregoś dnia zwycięzca konkursu na Mistrza Mowy Polskiej, odbierając nagrodę, podziękuje jury: „Z... ście, dzięki za wszystko, k... !”. Czy naprawdę standardy językowe wyznaczają bluzgający artyści i politycy (casus słynnego kiedyś SMS-a z „ch... ”, którego jeden polityk wysłał drugiemu)? Nie upieram się przy puryzmie, ale czasem jest mi wstyd za przedstawicieli braci studenckiej, którzy zarówno zachwyt, jak i zdegustowanie wyrażają jednym słowem: „k...!”. Tych, którzy bezmyślnie „rzucają mięsem”, do nagłej zmiany stylu mówienia nie przekona nic. Nie to jest zresztą moim zamiarem. Przekleństwa, jako żywotna część języka polskiego, mają swoje miejsce i walka o ich likwidację jest nonsensem. Głęboki sens ma natomiast świadome i wyważone posługiwanie się językiem. Postuluję zatem wyrażać się adekwatnie do sytuacji: rzucić „k... ą”, kiedy trzeba, a kiedy nie trzeba – nie rzucać! Katarzyna Kubat

Szybki mobilny Internet LTE dostarcza Redakcji operator sieci Plus www.semestr.pl Bezpłatny ogólnopolski magazyn studencki ISSN 1425-8307 REDAKCJA Witold Przydróżny (redaktor naczelny), Piotr Sepski (koordynator projektu), Anna Wielaka (korekta) WSPÓŁPRACA Bartłomiej Belniak, Marzena Cyboran, Kamil Dyba, Michał Grodecki, Robert Lewandowski, Paweł Skarżyński, Teresa Szymczyk, Damian Wojciechowski, Małgorzata Zdanewicz, Bartosz Stanisławski, Magdalena Urbaniak, Jakub Pisarski, Joanna Biedalska, Tomasz Wiśniewski, Emilia Kieliszewska, Karolina Pajkiert, Joanna Doktorska, Małgorzata Jazowiecka, Mateusz Knakiewicz, Joanna Biegalska, Aleksandra Sudowska, Małgorzata Zdanewicz, Magdalena Urbaniak, Mateusz Bernat

30

BIURO REKLAMY Piotr Sepski (piotr_sepski@semestr.pl) KOLPORTAŻ I DYSTRYBUCJA Grzegorz Szewczuk, Wojciech Busz, Jacek Sztuka, Ewelina i Robert Lewandowscy, Jacek Czepułkowski, Adam Topolski, Paweł Skarżynski, Marta Rzymka, Piotr Golder, Olga i Radosław Kielak STUDIO DTP Marta i Wojciech Miatkowscy ILUSTRACJA NA OKŁADCE Tomasz Wiśniewski ILUSTRACJE Adobe ADMINISTRATORZY WWW Tomasz Babczyński, Krzysztof Bojakowski ADRES REDAKCJI I WYDAWCY Miesięcznik SEMESTR, ul. Górnickiego 22, 50-337 Wrocław DRUK Agora SA WYDANIE INTERNETOWE www.semestr.pl Materiałów niezamówionych nie zwracamy oraz zastrzegamy sobie prawo ich redagowania, adiustacji, skracania i zmian. Za treść reklam i ogłoszeń Redakcja ani Wydawca nie odpowiada oraz rezerwuje sobie prawo do odmowy ich publikacji.

Wszystkie prawa zastrzeżone. Przedruki i inne rozpowszechnianie tylko za pisemną zgodą Wydawcy. ZAPRASZAMY DO WSPÓŁPRACY: WSPOLPRACA@SEMESTR.PL Images Copyright © 2000 DigiTouch

www.semestr.pl


1


Magazyn Semestr Wydanie Wiosna 2013