Ile jeszcze potrwa konopna prohibicja w Polsce?
Jeśli jesteś czytelnikiem Soft Secrets, to pewnie nieraz zadawałeś sobie to pytanie: ile jeszcze potrwa konopna prohibicja w Polsce? I choć w naszym kraju zmiany zawsze przychodzą wolniej niż w wielu innych miejscach świata, jedno jest pewne – historia już się toczy, a konopnej rewolucji nie da się zatrzymać.
Jeszcze kilkanaście lat temu samo mówienie o marihuanie w przestrzeni publicznej było w Polsce te-matem tabu. Politycy straszyli „narkotykową plagą”, media powielały stereotypy, a zwykły użytkow-nik konopi był często traktowany jako przestępca.
Tymczasem prawda jest znacznie prostsza – milio-ny ludzi na całym świecie używają konopi odpowiedzialnie, a państwa zaczynają dostrzegać, że pro-hibicja przynosi więcej szkód niż pożytku.
Polska prohibicja – relikt przeszłości
Polskie prawo dotyczące konopi wciąż wygląda tak, jakby zatrzymało się w latach 90. Posiadanie nawet niewielkiej ilości suszu teoretycznie może skończyć się postępowaniem karnym. W praktyce wielu prokuratorów umarza sprawy przy małej ilości, ale sam fakt, że użytkownik konopi może trafić do systemu karnego, pokazuje absurd obecnej sytuacji.

Największy paradoks? Ta sama roślina, która może być powodem problemów z prawem, jest jedno-cześnie legalnie sprzedawana w aptekach jako medyczna marihuana. Polska dopuściła ją do leczenia w 2017 roku, co było krokiem w dobrą stronę, ale jednocześnie obnażyło hipokryzję systemu. Skoro konopie mogą pomagać pacjentom, to dlaczego dorosły człowiek wciąż nie może sam decydować o ich używaniu?
Europa już skręciła w zieloną stronę
Najciekawsze zmiany dzieją się jednak tuż za naszą granicą. W 2024 roku częściową legalizację wprowadziły Niemcy. Dorośli mogą posiadać określoną ilość konopi i uprawiać je na własny użytek, powstają także społeczne kluby konopne. Dla Polski to bardzo ważny sygnał. Jeśli największa gospodarka Europy zdecydowała się na taki krok, trudno udawać, że temat nie istnieje.
Wcześniej odważne decyzje podjęły też Malta i Luksemburg, a coraz bardziej liberalne podejście od lat widać w Czechach. Europa powoli, ale konsekwentnie odchodzi od konopnej prohibicji. Polska może udawać, że tego nie widzi – ale tylko przez jakiś czas.
Społeczeństwo już jest gotowe
Największa zmiana zaszła jednak nie w polityce, lecz w głowach ludzi. Pokolenie, które dziś ma 20, 30 czy 40 lat, dorastało już w świecie internetu, podróży i globalnej kultury. Widziało legalne dyspen-saria w Kalifornii, coffeeshopy w Amsterdamie czy nowe regulacje w Europie.
Dla wielu Polaków konopie przestały być symbolem „narkotyków”, a zaczęły być po prostu rośliną – taką samą częścią kultury

• rozwój nowoczesnego rolnictwa inwestycje w branżę technologii i przetwórstwa konopnego
W krajach, które zdecydowały się na regulację rynku, wpływy podatkowe idą w setki milionów euro. Tymczasem w Polsce ogromny rynek konopi istnieje już dziś, tylko że działa w szarej strefie.
Prohibicja nie sprawiła, że marihuana zniknęła. Sprawiła tylko, że państwo oddało kontrolę nad czar-nemu rynkowi.
Legalizacja to kwestia czasu
Historia pokazuje jedną rzecz: gdy zmiana zaczyna się na świecie, wcześniej czy później dociera rów-nież do Polski. Tak było z wieloma reformami społecznymi i gospodarczymi.
Konopie nie są tu wyjątkiem.

jak piwo, kawa czy wino. To właśnie dlatego poparcie społeczne dla liberalizacji prawa systematycznie rośnie. Ludzie coraz czę-ściej zadają proste pytanie: dlaczego państwo ma decydować o roślinie, którą człowiek uprawia od tysięcy lat?
Legalizacja to także gospodarka
Jest jeszcze jeden argument, którego politycy nie będą mogli ignorować w nieskończoność – pienią-dze.
Legalny rynek konopi oznacza:
• nowe miejsca pracy
• podatki dla budżetu państwa
Najpierw pojawiła się medyczna marihuana. Potem rozpoczęła się poważna debata publiczna. Kolej-nym krokiem będzie prawdopodobnie depenalizacja lub możliwość niewielkiej uprawy na własny użytek.
A potem?
Potem może się okazać, że kraj, który przez lata bał się tej rośliny, w końcu zacznie traktować ją nor-malnie.
Dlatego pytanie nie brzmi: czy Polska kiedyś odejdzie od konopnej prohibicji?
Prawdziwe pytanie brzmi: jak długo jeszcze będziemy udawać, że konopie nie są częścią naszej rzeczywistości?
POMÓŻ NAM SIĘ ROZWIJAĆ!







Wesprzyj nas w kreowaniu przyszłych treści związanych z marihuaną, wypełniając tę krótką ankietę. Wśród wszystkich respondentów rozlosujemy 20 paczek niespodzianek. Zostaw swoje imię i nazwisko oraz adres e-mail, jeśli chcesz mieć szansę na wygranie jednej z tych nagród.
Strona 5
Q-Farms
Współpracuje z europejskimi growerami

Strona 10
Podziemny sukces Fundament imponujących plonów

Strona 13
Static Machine Czym jest i jak działa

Strona 20
Rosin art Sekrety sukcesu mistrzów

Strona 24
Jak kiełkować nasiona marihuany Kompletny przewodnik


Produkty
NUTRIENT PACK ATAMI

Klasyczne Szczepy
Tekst i zdjęcia Pan Pestka Crew Współpraca Chroniczny
Zestaw Odżywek Atami Zmaksymalizuj potencjał swoich roślin dzięki temu potężnemu zestawowi! Zawiera B’cuzz Soil A&B – wysoko skoncentrowane składniki bazowe – oraz Bloombastic, nasz legendarny dodatek na fazę kwitnienia, bogaty w fosfor, potas, żelazo i związki organiczne. Razem zapewniają silny wzrost wegetatywny, eksplodujące kwitnienie oraz intensywny aromat i smak. Idealny dla upraw w glebie i małych systemów – wspiera Twoje rośliny od początku do końca.
Zawartość zestawu: • B’cuzz Soil A & B (po 250 ml) • Bloombastic (50 ml) Dzięki tym pojemnościom możesz przetestować produkty w aż 100 litrach roztworu odżywczego! Odwiedź naszą stronę atami.com i odkryj najgęstsze, najsmaczniejsze i najbardziej oszronione kwiaty, jakie mogą dać Twoje rośliny.
www.atami.com
Legendarna cytryna znów
na topie
Nic dziwnego, że „legendarna cytryna” znów wraca na szczyt popularności, przyciągając zarówno koneserów smaku, jak i osoby szukające klarownego, motywującego efektu.
Limonen - terpen, który dodaje energii
Limonen to jeden z najczęściej występujących terpenów w naturze. Znajdziemy go nie tylko w konopiach, ale także w skórkach cytryn, pomarańczy czy grejpfrutów. W świecie konopi ceniony jest przede wszystkim za swoje pobudzające i poprawiające nastrój właściwości. Odmiany bogate w limonen często kojarzone są z uczuciem lekkości, mentalnej świeżości i wzrostem motywacji. Co ważne, limonen nie działa w izolacji. W połączeniu z innymi terpenami i kannabinoidami tworzy tzw. efekt synergii, który może wspierać koncentrację, redukować stres oraz poprawiać samopoczucie bez ciężkiego, przytłaczającego

Jeszcze kilka lat temu cytrusowe odmiany konopi kojarzyły się głównie z klasykami pokroju Lemon Haze czy Super Lemon Haze. Dziś jednak obserwujemy prawdziwy renesans genetyk opartych na limonenie - terpenie odpowiedzialnym za świeży, cytrynowy aromat i energetyzujące działanie.
„haju”. To właśnie dlatego cytrusowe odmiany tak chętnie wybierane są na dzień - do pracy twórczej, spotkań towarzyskich czy aktywności fizycznej.
Cytrusowy smak, który pobudza zmysły
Popularność limonenu to nie tylko kwestia działania, ale również niepowtarzalnych walorów smakowych. Cytrusowy profil terpenowy oferuje świeżość, lekkość i orzeźwienie, których próżno szukać w cięższych, ziemistych czy paliwowych odmianach. Nuty cytryny, limonki czy słodkiej pomarańczy często przeplatają się z mglistym akcentem Haze, owocową słodyczą lub delikatną ziołowością. Dzięki temu cytrynowe genetyki doskonale sprawdzają się zarówno w klasycznym paleniu, jak i w waporyzacji, gdzie pełnia profilu terpenowego jest szczególnie wyraźna. Każdy buch to uczucie świeżości - jak łyk zimnej lemoniady w upalny dzień.
Cytrynowa ofensywa w ofercie
Panpestka.pl
Trend powrotu cytrusów doskonale widać w ofercie Panpestka.pl, gdzie pojawiło się wiele nowych odmian opartych właśnie na limonenie. To propozycje zarówno dla fanów klasycznych Sativ, jak i nowoczesnych automatów - szybkie, stabilne i pełne cytrynowej energii.
Amnesia Lemon F1 Fast Version - czysta energia Sativy
Ta feminizowana hybryda z dominacją Sativy łączy w sobie legendarną Amnesia Haze, świeżość Lemon oraz stabilność Skunk #1.
Skrócony czas kwitnienia i wysoka odporność sprawiają, że świetnie radzi sobie w klimacie środkowoeuropejskim. Efekt? Wyraźne pobudzenie, klarowna euforia i poprawa nastroju, idealne na aktywny dzień. Całość dopełnia intensywny,

cytrynowo-haze’owy aromat, który od razu zdradza wysoką zawartość limonenu.
Auto Blue Lemon Haze - cytrusowa euforia w wersji auto
Połączenie Blueberry, Haze i Ruderalis to propozycja dla tych, którzy chcą szybkiej uprawy bez kompromisów smakowych. Auto Blue Lemon Haze oferuje pobudzający, długotrwały efekt oraz wyjątkowy profil terpenowy, w którym cytryna miesza się ze słodkimi owocami i mglistą nutą Haze. To nowoczesna interpretacja klasyki, idealna dla osób szukających motywacji i kreatywnego „boostu”.
Auto Lemon Zkittlez - słodycz i cytryna w idealnej równowadze
Ta automatyczna odmiana to prawdziwa gratka dla fanów intensywnych aromatów. Dominacja Sativy zapewnia energetyzujący start, który z czasem przechodzi w przyjemne, kontrolowane
odprężenie. W smaku króluje cytryna przełamana tropikalną słodyczą Zkittlez, co czyni ją doskonałym wyborem do waporyzacji i ekstrakcji. Auto Lemon Jack - klasyka w cytrusowym wydaniu
Połączenie Lemon Haze i Jack Herer to gwarancja zbalansowanego efektu. Auto Lemon Jack oferuje euforię, kreatywność i redukcję stresu bez uczucia ciężkości. Jej aromat to eksplozja cytryny z delikatnym, ziołowym tłem. To klasyka, która nigdy się nie nudzi. Auto Lemon Oasis - cytrusowa harmonia mocy
To propozycja dla tych, którzy cenią zarówno wydajność, jak i złożony efekt. Auto Lemon Oasis łączy energetyzujący start z głębokim, kojącym relaksem.
Profil smakowy zachwyca połączeniem słodkich owoców, cytryny oraz pikantno-ziołowych nut, tworząc prawdziwą „oazę” dla zmysłów.
Podsumowanie - dlaczego cytryna znów rządzi?
Powrót cytrynowych odmian to nie chwilowa moda, lecz odpowiedź na realne potrzeby użytkowników. Limonen oferuje energię, świeżość i poprawę nastroju, a cytrusowe profile smakowe dostarczają wyjątkowych doznań sensorycznych. Nowe odmiany dostępne w Panpestka.pl pokazują, że legenda cytryny ma się doskonale. Powraca ona w nowoczesnej, dopracowanej formie, gotowej sprostać oczekiwaniom zarówno początkujących, jak i doświadczonych miłośników konopi. Jeśli więc szukasz odmiany, która pobudzi umysł, poprawi humor i zachwyci smakiem, to pamiętaj, że cytryna znów jest na topie! Wiele odmian cytrynowych, a także innych, klasycznych, lub nowoczesnych amerykańskich hybryd znajdziesz na stronie: www.panpestka.pl

NL Legal Growers
Tekst i zdjęcia: Derrick Bergman
Q-FARMS WSPÓŁPRACUJE Z EUROPEJSKIMI GROWERAMI
Q-Farms, jeden z dziesięciu licencjonowanych producentów w ramach holenderskiego eksperymentu dotyczącego marihuany, współpracuje z doświadczonymi growerami i producentami haszyszu z Francji, Hiszpanii, Włoch, Wielkiej Brytanii i Holandii.
Północna prowincja Holandii, Groningen, jest pełna firm zajmujących się uprawą marihuany: Holigram w Nieuw Beerta, Q-Farms w Veendam, a wkrótce także drugi zakład Leli Holland/Village Farms. Dzięki pionierom konopnym, firmom Hempflax i DunAgro, Groningen już wcześniej był konopną prowincją Holandii, ale teraz coraz bardziej staje się też prowincją regulowaną pod względem uprawy marihuany. Groningen ma dużo miejsca, a ziemia jest tam stosunkowo tania.
Uderzającą rzeczą podczas wizyty w Q-Farms jest ogromne logo na obiekcie, widoczne z autostrady. Takie bezpośrednie podejście jest typowe dla dyrektora generalnego i współzałożyciela Claasa van Os. Jest on osobą, która wkroczyła do świata marihuany z innej branży, ponieważ wcześniej pracował w ogrodnictwie. Jest człowiekiem, który nie boi się konfrontacji, jest pełen pasji i głęboko zaangażowany.
„Moja dyrektor finansowa nie pozwala mi już rozmawiać z NVWA” – mówi Van Os. „Teraz ona się tym zajmuje. Posunąłem się trochę za daleko”. NVWA, holenderski urząd ds. bezpieczeństwa żywności i produktów konsumenckich, sprawdza, czy producenci marihuany uprawiający ją w ramach programu pilotażowego przestrzegają wszystkich bardzo szczegółowych przepisów.
Przepisy to tylko jedno z wyzwań, przed którymi stoi firma Q-Farms. Największym z nich jest finansowanie, twierdzi Van Os. Jednak firma boryka się również z problemem znanym w branży tj. utajonym wiroidem chmielu, który jest niezwykle szkodliwy dla upraw konopi. Od tego czasu protokoły higieniczne stały się jeszcze bardziej rygorystyczne. Zanim pozwolono mi wejść do pomieszczenia, w którym odbywa się uprawa, musiałem rozebrać się do bielizny i skarpetek. Otrzymuję czystą białą odzież, a na nią zwykły jednorazowy kombinezon, ochraniacze na buty, siateczkę na włosy i gumowe rękawiczki. Tuż przed wejściem do pomieszczenia z młodymi roślinami muszę zmienić tę drugą warstwę.
Obiekt Q-Farms został w całości zbudowany na zamówienie. Budynek ma dwa piętra i całkowitą powierzchnię użytkową 11 000 m², z czego 5000 m² stanowi powierzchnia uprawowa netto.
Spośród 28 pomieszczeń uprawowych trzy służą do sadzonek (w czterech warstwach), dwa do roślin matecznych, dwa do fazy wegetatywnej, a 21 do fazy kwitnienia. Każda komora ma własne źródło zasilania, dzięki czemu można ją dostosować do gatunku lub gatunków w niej znajdujących się.
W kwietniu 2025 roku firma Q-Farms rozpoczęła dostawy do coffeeshopów biorących udział w eksperymencie. Pierwsze zbiory zostały w całości wykorzystane do produkcji haszyszu: dry sift, iceolator i rosin. Wybór ten miał wiele wspólnego z zespołem ekstrakcyjnym Q-Farms, pochodzącym z włoskiego klubu konopnego La Kalada w Barcelonie.
Każdy joint jest ręcznie pakowany i plombowany, nie ma w nim żadnych resztek – co jest standardem w coffeshopach – tylko kwiaty wielkości popcornu. Jakość wszystkich obiektów jest wysoka, od szatni po toalety i dzieła sztuki związane z konopiami, wykonane na zamówienie przez Petera Klashorsta. Uderzająca jest również czystość pomieszczenia do uprawy, na podłodze nie ma prawie żadnych liści. Co ciekawe, wentylator wyciągowy znajduje się pod roślinami, a nie nad nimi, jak to zwykle bywa.
Claas van Os uważa, że pod koniec eksperymentu połowa produktów sprzedawanych przez Q-Farms będzie bezdymna: edibles, vape’y, a wkrótce także inne produkty bezdymne.
Obecnie firma produkuje cztery rodzaje ciastek, a wkrótce pojawią się również żelki i typowe holenderskie „pepernoten”, czyli małe okrągłe ciasteczka.
Niech tylko NVWA (holenderski urząd ds. bezpieczeństwa żywności i produktów konsumenckich) tego nie zauważy.
















Q-FARMS – FAKTY I LICZBY
Lokalizacja: Veendam
Liczba pracowników: 115
Powierzchnia uprawna netto: 5000 m²
Liczba odmian konopi: 16 (28 odmian w bazie)
Liczba roślin: ok. 35 000
Podłoże: bloki z wełny mineralnej (Grodan)
Znane odmiany: Zkittlez, Sunsetz, Kensington Kush, Super Orange Glue, Diezel, ZoZ, Runtzbert


NUTRIENT PACK-SOIL
Zmaksymalizuj potencjał swoich roślin dzięki temu wydajnemu zestawowi!



Może
Zwiększa
Wpływa na zapobieganie i kontrolowanie stresu u roślin

Konopna kultura
Sebastian Daniel
W konopiach znowu strach
Podejście niektórych polityków i mediów do konopi, alkoholu i tytoniu nazwijmy roboczo polityką KAT, bo w gruncie rzeczy jest to polityka katowska.
Na przełomie 2025 i 2026 roku w nagłówkach mediów głównego nurtu nagle pojawiło się nowe słowo: „scromiting”. Ta żałosna próba stworzenia nowego slangowego określeniapołączenie krzyku (scream) i wymiotów (vomiting) - opisuje kolejny groteskowy objaw histerii medialnej do zdementowania i poważny objaw zespołu hiperemezy kannabinoidowej (CHS), rzadkiego stanu związanego z przewlekłym, intensywnym używaniem konopi.
W ciągu kilku tygodni termin ten eksplodował w telewizji, gazetach i mediach społecznościowych, często w towarzystwie alarmujących historii o wizytach na pogotowiu i przerażających osobistych wyznań, spisywanych z narażeniem życia przez zapewne obrzyganych (i z pewnością skacowanych) pracowników mediów, użytecznych idiotów w służbie polityki KAT.
Dla wielu aktywistów i obserwatorów branży nagła obsesja mediów wydaje się dziwnie znajoma - jak współczesny remiks starej propagandy antykonopnej. Prawdziwa,choć nader rzadka przypadłość zmieniła się w medialny spektakl.
Zespół hiperemezy kannabinoidowej istnieje naprawdę. Lekarze po raz pierwszy opisali go w 2004 roku i zazwyczaj pojawia się on u chronicznych, intensywnych palaczy, powodując cykle nudności, bólu brzucha i wymiotów. Pacjenci często znajdują tymczasową ulgę w gorących prysznicach lub kąpielach.
Najnowsze badania sugerują, że liczba przypadków wzrosła wraz z ekspansją legalnych rynków marihuany. Jedna z analiz danych amerykańskich SORów wykazała, że liczba wizyt związanych z CHS wzrosła z około 4,4 na 100 000 wizyt na ostrym dyżurze w 2016 r. do ponad 22 na 100 000 w 2022 r., osiągając szczyt podczas pandemii Covid-19.
Jednak liczby te rzadko trafiały na pierwsze strony gazet. Zamiast tego skupiono się na najbardziej dramatycznych anegdotach: pacjentach wymiotujących dziesiątki razy dziennie, krzyczących w agonii i lądujących na izbach przyjęć. Historie opisujące ten stan jako „piekło na ziemi” krążyły w internecie i telewizji.
Takie podejście przekształciło rzadkie powikłanie medyczne w coś, co wyglądało na powszechny kryzys zdrowia publicznego. Zjawisko to ilustruje, w jaki sposób uzasadnione obawy medyczne mogą zostać wyolbrzymione i stać się bronią polityczną. Aktywiści twierdzą, że schemat ten odzwierciedla wcześniejsze kampanie przeciwko marihuanie. Przez dziesięciolecia zwolennicy prohibicji polegali na sensacyjnych historiach o rzekomej masowej psychozie, przemocy i upadku moralnym, aby uzasadnić surowe przepisy antynarkotykowe. Dzisiejsza narracja ma inny ton, ale podobną strukturę: znajdź najbardziej szokujący efekt uboczny, wzmocnij go i przedstaw jako reprezentatywny dla używania konopi.

Wszystko wynika z kontekstu - lub jego braku. Nawet w szczytowym momencie CHS odpowiadał za niewielki ułamek (0,22 promila, nomen omen) przyjęć do szpitala.
Nijak nie da się tego porównać do szkód powodowanych przez tytoń, alkohol, a nawet wiele legalnych leków. Jednak histeryczne tytuły i artykuły opisujące „gwałtowny wzrost” lub „epidemię” o tym nie wspominają.
Asymetria w przekazie medialnym jest uderzająca. Ludzie słyszą, że po nowych mocnych odmianach konopi grożą im nudności, torsje
haszyszu widzieli przyczynę degeneracji wielu innych cywilizacji, głównie arabskiej. Dzisiaj podobne rasistowskie poglądy można usłyszeć na temat alkoholu i zachodniej kultury.
Od stuleci religijni ludzie Wschodu, zwłaszcza hindusi unikający alkoholu i mięsa oraz pogrążeni w pokojowej medytacji (często przy pomocy konopi), postrzegali europejskich najeźdźców jako chorych z przepicia barbarzyńców, wymiotujących z powodu zatrucia alkoholem morderców i gwałcicieli. Ludzie Zachodu często mieli opinię opętanych przez demony, bo spożywali ogromne ilości

i zatrucie. Tymczasem choroby związane z alkoholem zabijają miliony ludzi na całym świecie każdego roku, a jednak w historiach o alkoholu rzadko używa się tak wulgarnego języka jak „scromiting”. Według WHO tytoń zabije w tym stuleciu około miliarda ludzi, w tym wielu palaczy biernych.
W historii medycyny nie odnotowano zgonu z powodu zatrucia konopiami, ale w wielu krajach to nieszkodzący nikomu, nawet sobie, dorośli palacze konopi są wciąż wrogiem publicznym nr 1 i trafiają do więzienia.
Nie oznacza to, że każde negatywne badanie dotyczące marihuany jest propagandą. Marihuana, jak każda używka, niesie ze sobą ryzyko. Intensywne nadużywanie może doprowadzić do komplikacji zdrowotnych i życiowych - ale bledną one przy fizycznym uzależnieniu i problemach wywoływanych przez nasze legalne narkotyki, dostępne w sklepach spożywczych i na stacjach benzynowych.
W XIX i XX wieku wielu zachodnich myślicieli chwaliło „alkoholową kulturę”, zaś w używaniu
alkoholu i mięsa, byli żądni widoku krwi i wojny. W ludobójczej i otwarcie rasistowskiej amerykańskiej polityce KAT w roli katów występują władcy niewolników i opinii publicznej, rekiny biznesu z cygarem i szklanką w ręku.
Ofiary to ludzie uzależnieni i biedota krajów tzw. Trzeciego Świata złożona z rolników, nazywanych narkoterrorystami.
Warto polecić źródło rzetelnych naukowych informacji o konopiach: książkę A w konopiach strach, wywiad-rzekę z nieodżałowanym prof. Jerzym Vetulanim autorstwa Marii Mazurek.
Wybitny neurobiolog prof. Vetulani w rzeczowy i barwny sposób opowiada o leczniczych zastosowaniach i historii konopi.
Książkę zamyka rozmowa z doktorem Markiem Bachańskim, opowiadającym o nadziejach związanych z leczeniem ciężkich postaci padaczek lekoopornych u dzieci. Gdzie są podobne książki o roli alkoholu i tytoniu w nowoczesnej medycynie?
NASIONA KONOPI DOSTĘPNE W SUPERMARKECIE
Niemiecki rynek konopi wciąż zmierza ku normalizacji: to, co przez długi czas było zarezerwowane dla specjalistycznych sklepów uprawnych, teraz trafia do klasycznego handlu. To pokazuje, jak głęboka jest akceptacja konopi w codziennym życiu po reformie prawnej.
Netto jest pierwszym dyskontowym sprzedawcą, który sprzedaje nasiona konopi w całym kraju w Niemczech Historyczny krok w kierunku normalizacji konopi w Niemczech: Od dziś, od poniedziałku 09.03.2026, dyskont Netto Marken-Discount wprowadza nasiona konopi na półki supermarketów. We współpracy z “Gutmut Saatgut” oferowane są trzy różne odmiany dla ogrodników hobbystycznych.
To, co jeszcze kilka lat temu wydawało się nie do pomyślenia, teraz staje się rzeczywistością w niemieckim sektorze detalicznym. Jak
ogłosiła firma, nasiona konopi marki Gutmut Saatgut będą dostępne w łącznie 255 sklepach Netto od 9 marca 2026 roku. Na razie uwaga skupia się na Berlinie i północno-wschodniej części Niemiec. Przy cenie detalicznej 14,99 euro za paczkę, oferta ma na celu uczynienie samouprawy dostępną i przystępną cenowo dla szerokiego grona odbiorców.
Trzy odmiany na każdy gust
Genetyka została dobrana w taki sposób, by zarówno początkujący, jak i doświadczeni hodowcy znaleźli to, czego szukają. Oferta obejmuje trzy klasyczne profile:
L.A. Kush Cake: odmiana dominująca w indice, znana z relaksacji.
White Runtz: dobrze zbalansowana odmiana hybrydowa.
Kwaśny Diesel: genetyka zdominowana przez Sativę, zapewniająca ożywczy profil. Według Floriana Kröckela, współzałożyciela
Gutmut Saatgut, umieszczenie w supermarkecie jest “logiczną konsekwencją” po wejściu w życie Cannabis Act (CanG) w 2024 roku. Celem jest dalsza destygmatyzacja rośliny i ofero-
wanie nasion tam, gdzie ludzie kupują także nasiona pomidorów lub ziół – w przejrzystych, regularnych strukturach handlowych. Klasyfikacja prawna i E-E-A-T zawiadomienie Ten krok podkreśla zmienioną sytuację prawną w Niemczech. Od kwietnia 2024 roku prywatna samodzielna uprawa do trzech roślin kwitnących na dorosłą osobę jest legalna. Według producenta, nasiona oferowane w Netto nadają się zarówno do uprawy wewnątrz, jak i na zewnątrz i charakteryzują się wysoką stabilnością.
W każdym pakiecie znajdują się trzy sfeminizowane nasiona. Nie jest do końca jasne, czy kupujesz więcej niż jedną paczkę. To prawdopodobnie zależy też od dobrej woli lokalnych mieszkańców. Jednak musisz mieć pełnoletność, aby kupić nasiona.


Uprawa
PODZIEMNY SUKCES – FUNDAMENT IMPONUJĄCYCH PLONÓW
Korzenie rośliny mogą być najważniejszym fundamentem jej wzrostu i kwitnienia, a jednak często poświęca się im mniej uwagi, ponieważ pozostają ukryte pod powierzchnią podłoża. Wielu hodowców postrzega korzenie głównie jako element stabilizujący roślinę oraz pobierający wodę i składniki odżywcze.
W rzeczywistości jednak pełnią one znacznie więcej funkcji. Korzenie są centrum zarządzania rośliny i nieustannie reagują na wszystko, co dzieje się w ich otoczeniu. W dużej mierze decydują o tym, jak zdrowa i silna stanie się roślina. Chcesz, aby twoja roślina rosła i kwitła z pełnym potencjałem? Wszystko zaczyna się od korzeni. Gdy zrozumiesz, jak funkcjonują i czego potrzebują, możesz w pełni wykorzystać ich potencjał i poprawić kondycję całej rośliny.
Różne typy korzeni i ich funkcje
System korzeniowy konopi jest bardziej złożony, niż mogłoby się wydawać. Składa się z kilku części, z których każda pełni określoną rolę.
Korzeń główny Pierwszym korzeniem wyrastającym z nasiona jest korzeń główny. Zapewnia stabilność rośliny i stanowi bazę, z której rozwijają się kolejne korzenie. W przypadku konopi jest on najbardziej widoczny we wczesnej fazie wzrostu.
Korzenie boczne
Wyrastając z korzenia głównego zwiększają stabilność rośliny oraz powierzchnię odpowiedzialną za pobieranie wody i składników odżywczych.
Włośniki
Są to bardzo cienkie korzonki znajdujące się na

końcach innych korzeni. Odpowiadają za większość pobieranej wody i składników pokarmowych oraz stanowią kluczową część systemu korzeniowego.
Korzenie przybyszowe
Powstają w wyniku uszkodzenia rośliny lub podczas rozmnażania przez sadzonki. Hormony, takie jak auksyny, stymulują wtedy komórki do tworzenia nowych korzeni, dzięki czemu roślina może się regenerować lub rozwijać nowe osobniki.
Korzenie spichrzowe
Niektóre rośliny magazynują energię i składniki odżywcze w korzeniach spichrzowych, jednak w przypadku konopi praktycznie nie występują. System korzeniowy konopi jest nastawiony głównie na pobieranie i transport wody oraz składników pokarmowych.
Korzenie powietrzne
Czasami korzenie mogą pojawiać się także nad powierzchnią podłoża. U konopi zdarza się to rzadko, lecz może wystąpić w przewiewnych donicach materiałowych lub w systemach uprawy hydroponicznej, gdy roślina poszukuje dodatkowego tlenu. Korzenie powietrzne pomagają przede wszystkim w pobieraniu tlenu i wilgoci.
Życie wokół korzeni
Wokół każdego korzenia znajduje się niewielki ekosystem nazywany strefą korzeniową. Żyją w niej bakterie, grzyby oraz inne mikroorganizmy współpracujące z rośliną. Roślina wydziela przez korzenie cukry, które stanowią pożywienie dla tych organizmów. W zamian mikroorganizmy pomagają uwalniać składniki odżywcze, które inaczej byłyby trudne do przyswojenia. Im lepsza jest ta współpraca, tym efektywniej rośnie roślina. Proces ten nazywany jest symbiozą w ryzosferze.
W podłożach takich jak wełna mineralna naturalne życie mikrobiologiczne jest ograniczone, dlatego hodowca musi je wspierać samodzielnie. Można to zrobić między innymi poprzez stosowanie stymulatorów korzeni, takich jak CANNA RHIZOTONIC. Nazwa ta wywodzi się właśnie od ryzosfery i odnosi się do stymulowania zdrowej strefy korzeniowej.
Korzenie jako motor rośliny
Korzenie nie tylko pobierają wodę i składniki odżywcze. Produkują również hormony wzrostu, które wpływają na tempo rozwoju rośliny,
rozwój liści oraz przebieg kwitnienia. Kondycja i aktywność systemu korzeniowego mają więc bezpośredni wpływ na równowagę całej rośliny. Korzenie działają również jak czujniki. Nieustannie monitorują wilgotność, dostępność składników pokarmowych, temperaturę oraz poziom tlenu. Na podstawie tych informacji sterują wzrostem części nadziemnej. Spowolniony wzrost, opadające liście, przebarwienia lub brązowe końcówki często wskazują na problemy w strefie korzeniowej.
Konopie są znane z bardzo dynamicznego wzrostu korzeni i szybko wykorzystują dostępne miejsce w podłożu. Dlatego silnie reagują na takie czynniki jak dostęp tlenu, struktura podłoża czy aktywność mikroorganizmów. Nawet niewielkie zmiany mogą mieć zauważalny wpływ na zdrowie i tempo wzrostu roślin.
Co wpływa na rozwój korzeni?
Rozwój systemu korzeniowego zależy od wielu czynników. Kluczową rolę odgrywają warunki fizyczne, chemiczne oraz biologiczne.
Warunki fizyczne
Środowisko wokół korzeni decyduje o tym, jak

stabilnie mogą się rozwijać, niezależnie od tego czy uprawa prowadzona jest w ziemi, kokosie, wełnie mineralnej czy keramzycie. Bardzo ważne jest odpowiednie napowietrzenie podłoża. Jeśli pozostaje ono długo mokre i zbite, korzenie mają ograniczony dostęp do tlenu i ich rozwój spowalnia. Dobrze napowietrzone podłoże sprzyja rozgałęzianiu się korzeni i ich ekspansji.
Istotna jest także temperatura. Optymalny zakres temperatury w strefie korzeniowej wynosi od 18 do 24 °C. W tym przedziale korzenie funkcjonują najlepiej. Wyższe temperatury zmniejszają ilość dostępnego tlenu i zwiększają ryzyko rozwoju patogenów.
Warunki chemiczne
Skład pożywki również ma ogromny wpływ na zdrowie korzeni. Odpowiednia równowaga składników pokarmowych oraz właściwe pH decydują o skuteczności pobierania składników przez roślinę.
Należy dopasować stężenie nawozów do fazy wzrostu i unikać nadmiernego nawożenia. Zbyt wysokie stężenia częściej powodują stres korzeni niż wpływają zwiększająco na plon. Mikroelementy takie jak żelazo, mangan, cynk, bor czy miedź są niezbędne dla prawidłowego rozwoju korzeni. Ważna jest również kontrola poziomu soli. Ich nagromadzenie może ograniczać pobieranie składników pokarmowych i często objawia się białym nalotem na powierzchni doniczek lub podłoża.
Warunki biologiczne
Aktywne życie mikrobiologiczne wspiera zdrową i odporną strefę korzeniową. Mikroorganizmy współpracują z korzeniami i wspierają naturalne procesy zachodzące w podłożu. Grzyby mikoryzowe zwiększają efektywną powierzchnię korzeni, poprawiając pobieranie wody i składników pokarmowych. Korzystne bakterie z kolei przekształcają składniki w formy łatwo dostępne dla roślin. Różnorodne życie mikrobiologiczne zwiększa stabilność i odporność całego środowiska korzeniowego.
Jak ocenić zdrowie korzeni?
Korzenie są ukryte pod powierzchnią, dlatego ich ocena nie zawsze jest łatwa. Istnieje jednak kilka sygnałów, które pomagają określić ich kondycję. Można obserwować wodę odpływową, mierzyć temperaturę podłoża, sprawdzać zapach podłoża podczas przesadzania lub analizować kolor liści i tempo wzrostu rośliny.
Zdrowe korzenie
Zdrowe korzenie mają jasny, biały lub kremowy kolor i równomiernie rozrastają się w podłożu. Tworzą lekką, dobrze rozgałęzioną sieć z wieloma drobnymi włośnikami. Zapach podłoża jest świeży i neutralny.
Niezdrowe korzenie
Niezdrowe i uszkodzone korzenie często są brązowe, śluzowate i mają obumarłe końcówki. Sieć korzeniowa staje się mniej rozgałęziona, a zapach podłoża może być stęchły lub gnilny. Takie objawy mogą wskazywać na niedobór tlenu, choroby korzeni lub zaburzenia w mikrobiologii podłoża.
Stres i problemy korzeniowe
Nawet silny system korzeniowy może doświadczać stresu podczas uprawy. Przesadzanie czy drobne uszkodzenia zwykle nie stanowią problemu, jeśli środowisko pozostaje stabilne.
Jednym z najważniejszych czynników jest nawadnianie. Zbyt mokre podłoże ogranicza dostęp tlenu i sprzyja chorobom korzeni. Z kolei zbyt mała ilość wody uszkadza włośniki, przez co roślina gorzej pobiera składniki pokarmowe.
Podobnie jest z dodatkami i biostymulatorami.
Stosowane z umiarem mogą wspierać rozwój korzeni i mikroorganizmów. Jednak nadmierna ilość różnych produktów może zaburzyć równowagę w strefie korzeniowej.
Badania pokazują, że szczególnie ważna jest różnorodność mikroorganizmów. Bogate życie biologiczne zwiększa stabilność i odporność całego systemu.
Mniej ingerencji, lepsze rezultaty
Budowanie zdrowego systemu korzeniowego nie polega na stosowaniu coraz większej liczby produktów, lecz na stworzeniu stabilnego i zrównoważonego środowiska. Stymulatory korzeni, krzem, mikroelementy czy dodatki organiczne mogą być pomocne, ale tylko wtedy, gdy są stosowane świadomie i z umiarem.
Najważniejsza jest stabilność. To, co dzieje się pod powierzchnią podłoża, decyduje o sile wzrostu nad ziemią. Odpowiednio zbilansowane środowisko korzeniowe zapewnia równomierny rozwój, większą odporność roślin i stabilne plony. Solidne fundamenty zawsze przynoszą lepsze efekty niż nieustanne dodawanie kolejnych nawozów czy dodatków. Gdy uprawa jest prowadzona w sposób prosty i przemyślany, prawdziwy sukces zaczyna się właśnie tam, gdzie go nie widać: pod ziemią.


Medyczna marihuana
Justyna Walentynowicz
GASTROFAZA W BADANIACH KLINICZNYCH:
SKUTEK UBOCZNY CZY CENNA POMOC?
Kiedy myślimy o niepożądanych działaniach towarzyszących terapii konopnej, warto zastanowić się, czy każdy taki efekt rzeczywiście jest „uboczny”. To, co dla jednej osoby stanowi kłopot, dla innej może być ważnym elementem procesu leczenia. Dobrym przykładem jest gastrofaza, czyli wzmożony apetyt pojawiający się po zastosowaniu konopi. Przez lata zjawisko to funkcjonowało jako kulturowy stereotyp, często przedstawiany pół żartem, pół serio. Dziś coraz więcej danych wskazuje, że pojęcie mieć istotne znaczenie kliniczne, szczególnie u osób zmagających się z zaburzeniami apetytu.
Jedno z badań rzuca nam światło na same mechanizmy działania tego procesu. Publikacja, która ukazała się w Current Biology, pokazała, że zjawisko przypominające gastrofazę obserwuje się u niepasożytniczych nicieni C. elegans. Ten gatunek jest do nas najbardziej zbliżony molekularnie. Po podaniu kannabinoidów organizmy te nie jadły wszystkiego, lecz chętniej wybierały preferowany pokarm. To sugeruje, że związki chemiczne zawarte w marihuanie nie tylko mogą zwiększać samą potrzebę jedzenia, ale też wzmacniać mechanizmy związane z preferencją i odczuwaną nagrodą. Gatunek ludzki po prostu lubi jeść po ziółku, przy czym ma swoje wymagania. A co za tym stoi i co się dzieje wtedy dzieje w naszym mózgu i ciele?
Naukowcy z Washington State University i University of Calgary postanowili przyjrzeć się znanemu doświadczeniu, czyli gastro. Często jest lekko prześmiewczo przedstawiane w mediach jako przytłaczający efekt uboczny zioła. Stereotypowo, palacze najchętniej sięgają po wszystko, co chrupiące i czekoladowe. Publikacja wyników, która ukazała się Proceedings of the National Academy of Sciences ukazuje nam drugą stronę medalu. Oprócz delektowania się ciasteczkami i Pringelsami po ziołowej sesji stymulacja apetytu ma swoje zalety medyczne.
W badaniu klinicznym wzięło udział 82 ochotników w wieku od 21 do 62 lat. Przydzielono ich do grup, w których waporyzowali 20/40 miligramów konopi indyjskich, lub placebo. Następnie badacze ocenili, jakie czynniki mogą mieć wpływ na apetyt. Przeprowadzono również podobne oceny z wykorzystaniem modelu szczurzego, aby porównać wyniki. Jak podkreśla prof. Carrie Cuttler z WSU, konopie mogą wyraźnie zwiększać spożycie energii, motywację do jedzenia oraz przyjemność płynącą z posiłku (niezależnie od rodzaju pokarmu, poziomu sytości czy płci).
Z perspektywy medycznej ma to duże znaczenie. Przy dolegliwościach tj. HIV/ AIDS czy wyniszczenie związane z leczeniem onkologicznym, utrata apetytu bywa jednym z najtrudniejszych objawów do opanowania. Jeżeli konopie pomagają pacjentowi odzys -

kać chęć jedzenia, efekt ten trudno uznać wyłącznie za działanie niepożądane. Co ciekawe, uczestnicy badania nie wykazywali uniwersalnej preferencji żywieniowej. Część chętniej wybierała produkty bogate w węglowodany, inni skłaniali się ku pokarmom białkowym, jeszcze inni sięgali po „comfort food”, a także fast foody, słodycze czy słone przekąski. Pojawiły się jednak też zaskakujące wybory. Jednym z częściej wskazywanych produktów była suszona wołowina, co dla samych badaczy okazało się mniej oczywiste niż czekolada czy chipsy.
Podobne wnioski płynęły z obserwacji zwierząt. Szczury, które nie otrzymały cannabis, zjadły raz i były syte. Te słodziaki, które były na ziołowym haju, po prostu jadły. Nie skupiały się szczególnie na jakiejś konkretnej potrawie, a miały do wyboru całe menu. Chodziło tutaj o odczuwanie głodu i ciągłą chęć sięgania po posiłek. To zaś wskazuje, że gastrofaza może być zakorzeniona w podstawowych mechanizmach wspólnych dla różnych gatunków, a nie jedynie w psychologicznym oczekiwaniu efektu. THC, poprzez stymulację receptorów kannabinoidowych wpływa na uwalnianie hormonu odpo -
wiedzialnego za stymulacje głodu (greliny). Połączenie wspomnianych procesów powoduje, że nawet herbatnik smakuje wtedy jak niepowtarzalny i wyjątkowy przysmak. To może prowadzić do budowania zdrowej relacji z jedzeniem i wspierać leczenie bardzo poważnych i wysoce śmiertelnych zaburzeń psychicznych, takich jak jadłowstręt. Jedzenie po cannabis może być satysfakcjonujące: wzrasta nie tylko potrzeba, by jeść, ale również hedoniczna wartość samego posiłku.
Badania dowiodły, że regularni użytkownicy marihuany są mniej narażeni na otyłość niż osoby, które nie używają zioła. Analiza wykazała, że im „niższe BMI, tym wyższe spożycie marihuany”. Prościej mówiąc, dla niektórych może wydawać się to dziwne, ale wbrew stereotypom nie zawsze zioło sprawia, że ciągle jemy chipsy, prowadzimy się niezdrowo i jesteśmy narażeni na wiele chorób (jak twierdzi wielu przeciwników leczniczej roślinki).
Konopie mają korzystny wpływ na nasz dobrostan. Ogromną zaletą jest wszechstronne zastosowanie składników chemicznych rośliny. CBD może zmniejszać nadmierne
spożycie pokarmu, które często ma związek z zachowaniami kompulsywnymi i polepszać metabolizm, co może pomóc w utracie wagi. To kolejny dowód na to, że mówienie o konopiach jako o czymś jednolitym jest zbyt dużym uproszczeniem. Różne kannabinoidy mogą wywoływać odmienne, a czasem wręcz przeciwstawne efekty. Gastrofaza staje się zjawiskiem o realnym znaczeniu terapeutycznym. W określonych sytuacjach klinicznych zwiększony apetyt nie jest problemem, lecz zasobem. Czy to może być szkodliwe? Błagam, przypomnijcie sobie ten obiad u babci i jej bezcenny uśmiech, będący reakcją na Wasz niekończący się apetyt. I tego jednego ziomka, który ciągle jadł, palił zioło i nie tył.
JEŚLI ZMAGASZ SIĘ Z ZABURZENIAMI ODŻYWIANIA, TO NIE BÓJ SIĘ PROSIĆ O POMOC
UWAGA. Artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady medycznej. Jeśli potrzebujesz dowiedzieć się więcej, to w klinice leczenia medyczną marihuaną Konopna Terapia wykwalifikowani specjaliści odpowiedzą na Twoje pytania.

sudestfam@protonmail.com
STATIC MACHINE CZYM JEST I JAK DZIAŁA
Static to rodzaj bezrozpuszczalnikowego ekstraktu z marihuany, składającego się wyłącznie z główek największych trichomów gruczołowych. Ta metoda ekstrakcji żywicy wykorzystuje ładunek elektrostatyczny niektórych materiałów do oddzielenia trichomów od cząstek roślinnych i uzyskania koncentratu o czystości ponad 90%.
Technika wytwarzania statycznego wydaje się prosta i wymaga tylko kilku kroków, ale nie jest dostępna dla wszystkich. Wymagana jest pewna ilość materiału wyjściowego, ponieważ procent ekstrakcji jest bardzo niski i wynosi około 1% całkowitej masy przetworzonej marihuany. Static jest zazwyczaj wytwarzany z suchej żywicy, która nadal ma postać proszku, takiej jak dry sift, ale można również użyć świeżej żywicy, takiej jak Fresh Frozen Water Hash, chociaż ta ostatnia wymaga przechowywania w lodówce.
ku elektrostatycznego. Panele zimnej plazmy są w stanie generować znacznie wyższy ładunek elektrostatyczny niż metody ręczne.
Separator Tribostatic ma kształt szafki i zajmuje niewiele miejsca, mierząc około dwóch metrów wysokości i nieco mniej szerokości. Jest podzielony na dwie części: w dolnej części znajduje się sprężarka powietrza, która cyrkuluje żywicę w obwodzie, natomiast górna część składa się z zamkniętej komory z dwoma przezroczystymi drzwiami z pleksiglasu, umożliwiającymi dostęp do systemu i monitorowanie procesu ekstrakcji. Wewnątrz znajdują się dwa panele zimnej plazmy, umieszczone naprzeciwko siebie w odległości około 30 centymetrów.
Panele można przesuwać, aby ułatwić zbieranie przefiltrowanej żywicy i czyszczenie urządzenia.
Pod panelami znajduje się duży lejek podłączony
MASZYNA WYKORZYSTUJE ENERGIĘ ELEKTROSTATYCZNĄ DO ODDZIELANIA GŁÓWEK TRICHOMÓW GRUCZOŁOWYCH
W ostatnich latach rynek europejski został zalany haszyszem pochodzenia marokańskiego, otrzymywanym techniką statyczną. Żywica ekstrahowana poprzez ubijanie roślin marihuany zgodnie z marokańską tradycją jest następnie przetwarzana w celu uzyskania ekstraktu, którego czystość w wielu przypadkach przekracza 70%.
Separator Tribostatic to maszyna, która automatycznie wykonuje zadanie podobne do tego, które tradycyjnie wykonywane jest ręcznie. Niektóre modele mogą przetwarzać do 2 kilogramów żywicy na godzinę, a cały proces ekstrakcji jest zarządzany przez jednego operatora. Firma Sambocreeck z siedzibą w Miami jako pierwsza opatentowała tę technologię do produkcji haszyszu.
Urządzenie wykorzystuje energię elektrostatyczną do oddzielenia gruczołowych główek trichomów od pozostałych zanieczyszczeń w żywicy; ze względu na swój skład chemiczny główki trichomów są naładowane ujemnie, podczas gdy pozostała część rośliny jest naładowana dodatnio lub nie jest naładowana wcale.
Dwa panele zimnej plazmy przyciągają cząsteczki do swoich powierzchni w zależności od ich ładun-
do systemu recyrkulacji zasilanego sprężonym powietrzem. Urządzenie jest wyposażone w jednostkę sterującą, która pozwala zarządzać kilkoma parametrami.
Sproszkowaną żywicę umieszcza się w lejku, a następnie, przy zamkniętych drzwiczkach, uruchamia się maszynę. Sprężarka powietrza zostaje uruchomiona i zaczyna wydmuchiwać żywicę przez rurkę, wyrzucając ją z górnej części komory przez dwa wewnętrzne panele. Podczas tego procesu główki trichomów są przyciągane do jednego z paneli zimnej plazmy, wypełniając całą powierzchnię. Żywica krąży, aż panel zostanie całkowicie wypełniony trichomami.
W tym momencie sprężarka powietrza zostaje zatrzymana, aby umożliwić otwarcie górnych drzwi komory i zebranie żywicy, która zgromadziła się na panelu.
Po zebraniu żywicy za pomocą szczotki urządzenie można ponownie uruchomić, aby kontynuować filtrowanie pozostałej żywicy w obwodzie.
W zależności od użytego materiału wyjściowego może być konieczne wielokrotne przetwarzanie żywicy, aby uzyskać produkt wysokiej jakości.
W OSTATNICH LATACH RYNEK EUROPEJSKI ZOSTAŁ ZALANY HASZYSZEM POCHODZENIA MAROKAŃSKIEGO, UZYSKIWANYM PRZY UŻYCIU TECHNIKI STATYCZNEJ
Urządzenie zużywa niewiele energii elektrycznej i działa na prąd jednofazowy. Zaletą separatora Tribostatic jest możliwość pracy nawet w bardziej wilgotnym środowisku, gdzie trudno jest wytworzyć ładunek elektrostatyczny przy użyciu tradycyjnych technik. Z drugiej strony, aby uzyskać static o wysokiej czystości, żywica musi być przetwarzana wielokrotnie, co ogranicza dzienną produkcję powietrza. Najlepsze ekstrakcje to bez wątpienia te wykonywane ręcznie; haszysz to prawdziwa sztuka, której nie da się odtworzyć za pomocą maszyny.


Nowiny konopne
Sebastian Daniel
Wolne Konopie naciskają na reformę prawa Polska nadal karze za kilka gramów
Ale presja na zmianę rośnie. W ostatnich miesiącach Stowarzyszenie Wolne Konopie – jedna z najbardziej rozpoznawalnych organizacji obywatelskich w Polsce – ponownie przeszło do ofensywy.
Petycje, analizy prawne, komentarze do decyzji polityków i monitoring reform w innych krajach – wszystko po to, by przypomnieć, że polska polityka narkotykowa coraz bardziej odstaje od europejskiej rzeczywistości.
W ciągu ostatniego półrocza aktywiści skupili się przede wszystkim na jednym celu: depenalizacji posiadania niewielkich ilości marihuany. Choć temat wraca do parlamentu od lat, ostatnie miesiące pokazały, że dyskusja zaczyna nabierać realnych kształtów.
Jednym z najważniejszych wydarzeń było rozpatrzenie w Sejmie petycji dotyczącej zmiany przepisów o posiadaniu marihuany. Pod koniec 2025 roku sejmowa Komisja do Spraw Petycji przyjęła dezyderat wzywający rząd do przeanalizowania możliwości depenalizacji niewielkich ilości konopi.
W centrum dyskusji znalazł się prosty, symboliczny limit: 3 gramy marihuany.
Dla wielu osób spoza ruchu konopnego może to brzmieć jak drobna korekta prawa. Dla aktywistów to jednak potencjalny przełom. W praktyce oznaczałoby to, że tysiące ludzi przestałyby trafiać do systemu karnego za zachowanie, które w wielu krajach Europy już dawno przestało być traktowane jak przestępstwo.
Dla Wolnych Konopi sama decyzja komisji była sygnałem, że temat wraca do politycznej agendy. Ale aktywiści podchodzą do sprawy z ostrożnym optymizmem. Polska legislacja potrafi bowiem mielić nawet najbardziej oczywiste reformy latami.
Zdaniem działaczy problem nie polega tylko na braku reformy, ale na tym, że polskie prawo konopne zatrzymało się w czasie. Obowiązująca ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii powstała w realiach lat dziewięćdziesiątych –epoki, gdy politykę narkotykową kształtowała globalna „wojna z narkotykami”.
Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Legalizacja marihuany obejmuje już dziesiątki jurysdykcji na świecie, od Kanady, przez kolejne stany USA i państwa UE, po Tajlandię. W Europie kolejne państwa wprowadzają
Podczas gdy kolejne kraje Europy odchodzą od prohibicji, w Polsce wciąż można trafić przed sąd za kilka gramów konopi w kieszeni.

modele depenalizacji lub częściowej regulacji rynku. Polska natomiast wciąż ściga użytkowników konopi, jakby nic się nie zmieniło.
Właśnie dlatego Wolne Konopie przedstawiają własne propozycje zmian w ustawie. Organizacja od lat postuluje wprowadzenie bardziej racjonalnych limitów – do 15 gramów marihuany na własny użytek oraz możliwość uprawy jednej rośliny w domu.
To rozwiązanie, które zdaniem aktywistów nie tylko ograniczyłoby absurdalne sprawy sądowe, ale też uderzyłoby w czarny rynek.
Europa się zmienia
Polscy aktywiści uważnie obserwują reformy w innych krajach – i wykorzystują je jako argument w debacie publicznej.
Szczególnie interesujący przykład pojawił się ostatnio tuż za południową granicą. Czechy zdecydowały się poluzować swoje przepisy dotyczące konopi.
Nowe regulacje dopuszczają posiadanie do 25 gramów marihuany w przestrzeni publicznej oraz do 100 gramów w domu, a także
uprawę kilku roślin na własny użytek. To model, który nie jest jeszcze pełną legalizacją, ale stanowi wyraźny krok w stronę bardziej pragmatycznej polityki narkotykowej.
Dla Wolnych Konopi to kolejny dowód, że Europa Środkowa powoli wychodzi z epoki prohibicji. Polska – jak zauważają działacze –zaczyna wyglądać na mapie kontynentu coraz bardziej jak ostatni bastion starej polityki.
Równolegle do zmian w regionie aktywiści śledzą także globalne trendy. Szczególne znaczenie mają reformy w Niemczech, które rozpoczęły proces wprowadzania nowych regulacji dotyczących konopi, w tym systemu klubów konopnych.
Jeszcze większy wpływ na światową debatę może mieć to, co dzieje się w Stanach Zjednoczonych. Amerykańska administracja wprowadziła zmianę klasyfikacji marihuany w prawie federalnym – krok, który może znacząco wpłynąć na globalne podejście do tej rośliny.
Dla ruchu konopnego w Polsce to ważny sygnał: jeśli nawet kraj, który przez dekady prowadził globalną „wojnę z narkotykami”,
zaczyna zmieniać kurs, utrzymywanie najbardziej restrykcyjnych przepisów staje się coraz trudniejsze do obrony.
Stowarzyszenie Wolne Konopie angażuje się również w inicjatywy międzynarodowe. Organizacja współpracuje z europejską koalicją organizacji pozarządowych zajmujących się reformą polityki narkotykowej – EURECA (European Coalition for Just and Effective Drug Policies).
Celem tej współpracy jest promowanie podejścia opartego na dowodach naukowych, prawach człowieka oraz redukcji szkód związanych z używaniem substancji psychoaktywnych.
Edukacja zamiast straszenia
Obok działań legislacyjnych Wolne Konopie prowadzą też intensywną działalność edukacyjną.
Na stronie organizacji regularnie pojawiają się analizy badań naukowych dotyczących konopi – zarówno ich potencjalnych zastosowań medycznych, jak i ryzyka związanego z używaniem.
Celem tych publikacji jest przełamanie narracji opartej na strachu i stereotypach, która przez lata dominowała w debacie publicznej. Aktywiści podkreślają, że nowoczesna polityka narkotykowa powinna opierać się na trzech filarach: nauce, zdrowiu publicznym i prawach człowieka.
Czy Polska dołączy do europejskiej fali reform? Na razie trudno powiedzieć.
Z jednej strony rośnie presja społeczna i liczba przykładów z zagranicy. Z drugiej –politycy wciąż podchodzą do tematu z dużą ostrożnością. Dla Wolnych Konopi jedno jest jednak jasne: debaty nie da się już zatrzymać.
Jeszcze kilkanaście lat temu rozmowa o depenalizacji marihuany była w Polsce marginalna. Dziś temat trafia do parlamentu, mediów i raportów eksperckich.
A to oznacza, że zmiana – nawet jeśli powolna – już się zaczęła.
















Uprawa
Mr. José, info@pestovat.cz
Czy rośliny wykorzystują zielone światło do fotosyntezy?
Uprawa pod sztucznym oświetleniem przeszła ogromną transformację w ostatniej dekadzie. To prawdopodobnie jeden z powodów, dla których wciąż utrzymuje się tyle mitów na temat oświetlenia ogrodniczego. Jednym z najbardziej utrwalonych twierdzeń jest to, że rośliny nie wykorzystują zielonego światła do fotosyntezy. Ale czy to rzeczywiście prawda? Właśnie to bada ten artykuł.
Pomysł, że rośliny „nie widzą” zielonego światła, ma pozornie logiczne podstawy — postrzegamy je jako zielone, więc łatwo założyć, że odbijają zielone światło i go nie wykorzystują.
Jednak fizjologia roślin jest znacznie bardziej złożona. Współczesne badania jasno pokazują, że zielona część widma nie jest bezużyteczna; działa w roślinach inaczej niż niebieskie i czerwone światło.
ZIELONE ŚWIATŁO I PAR
Rośliny absorbują światło dzięki trzem głównym typom barwników. Każdy typ jest wrażliwszy na różne długości fal. Najlepiej znane są chlorofile, które mają piki absorpcji w niebieskim (~430–470 nm) i czerwonym (~640–680 nm) zakresie widma.
Oznacza to, że światło o tych długościach fal najsilniej wpływa na fotosyntezę. Jednak wiemy, że inne części fotosyntetycznie czynnego promieniowania (PAR), definiowanego jako 400–700 nm, również przyczyniają się do fotosyntezy. Zielony zakres widma (ok. 500–570 nm) ma niższą absorpcję niż niebieski i czer-
wony, ale nadal jest pełnoprawnym elementem PAR, jak ustalił Keith J. McCree w pracy z 1972 r. Mimo to przez długi czas uważano, że zielone światło ma niewielki lub żaden istotny wpływ na fotosyntezę konopi.
Uprawa pod sztucznym oświetleniem jest energochłonna, dlatego producenci oświetlenia ogrodniczego – czy to lamp HID, czy systemy LED – dążyli do tworzenia opraw maksymalizujących efektywność fotosyntezy. Powstały typowe panele LED „blurple” o fioletowej poświacie, łączące niebieskie i czerwone fale zgodne z pikami absorpcji chlorofilu.
Twierdzenie, że zielone światło jest zbędne, bo rośliny go nie wykorzystują, długo traktowano jako fakt. Okazuje się jednak, że to nie do końca prawda.
NIE IGNORUJ ZIELONEGO ŚWIATŁA
W 2017 r. David S. Smith i współpracownicy opublikowali w Journal of Experimental Botany artykuł przeglądowy „Don’t Ignore the Green Light”, który znacząco przyczynił się do ponownej oceny roli zielonego światła w fotosyntezie.
Autorzy podsumowują dane eksperymentalne z fizjologii liści, pomiarów optycznych i badań baldachimów, pokazując, że zielone światło nie jest fotosyntetycznie nieistotne, jak często wnoszono tylko z widma absorpcji chlorofilu. Przedstawiają dowody, że choć


zielone światło jest słabiej absorbowane przez chlorofil na powierzchni liścia, znacząca jego część przenika głębiej do mezofilu i efektywnie napędza fotosyntezę w dolnych warstwach liścia oraz w niższych partiach baldachimu.
Badanie podkreśla różnicę między widmem absorpcji chlorofilu a rzeczywistą efektywnością fotosyntetyczną w prawdziwej tkance liściowej i gęstych baldachimach roślinnych.
Dowodzi, że zielone światło wnosi więcej do całkowitej asymilacji węgla, niż zakładano na podstawie uproszczonych pomiarów laboratoryjnych. Artykuł pomógł zmienić perspektywę z krzywych absorpcji chlorofilu na bardziej
realistyczne zrozumienie rozkładu światła w liściach i gęstych uprawach. Te ustalenia wyjaśniają, dlaczego rośliny odbijają część zielonego światła, a jednocześnie je wykorzystują.
Fotonów niebieskich i czerwonych silnie pochłaniają górne warstwy mezofilu, podczas gdy zielone są absorbowane słabiej, a większy ich udział dociera głębiej – tam, gdzie niebieskie i czerwone światła jest znacznie mniej.
Dzięki temu aktywują one chloroplasty w dolnych warstwach liścia. Jednocześnie część zielonego światła jest odbijana i przepuszczana przez liść, co razem sprawia, że widzimy liście jako zielone.

ZIELONE ŚWIATŁO
MOŻE BYĆ MNIEJ EFEKTYWNE NA FOTON, ALE ZASILA FOTOSYNTEZĘ TAM, GDZIE
CZERWONE I NIEBIESKIE NIE
DOCIERAJĄ

ROŚLINY WYKORZYSTUJĄ ZIELONE ŚWIATŁO — TYLKO INACZEJ NIŻ CZERWONE I NIEBIESKIE
światłem. Nic bardziej błędnego. Zielone światło ma niższą wydajność kwantową niż czerwone. Gdyby dominowało w widmie, ogólna efektywność fotosyntezy znacznie by spadła. Niemniej rola i skuteczność zielonego spektrum potwierdza słuszność trendu ku oświetleniu o pełnym spektrum.
Błędem byłoby ignorować zieloną składową, bo jej wpływ na rośliny nie jest pomijalny. W przeciwieństwie do daleko-czerwonego światła, które jasno sygnalizuje roślinie zacienienie i pobudza wydłużanie, zielone działa subtelniej.
Nie jest silnym sygnałem wzrostu, lecz drobną korektą reakcji na inne części widma. Badania sugerują, że zielone światło częściowo niweluje efekt niebieskiego, które inaczej sprzyja kompaktowemu wzrostowi. Efektem jest bardziej naturalny pokrój rośliny i zrównoważony rozwój liści. Zielone światło penetruje głębiej do liści i niższych partii baldachimu, aktywując części rośliny, które inaczej dostałyby mniej energii.
Naturalnym źródłem światła dla roślin jest oczywiście Słońce. Rośliny dostosowały się do jego widma od co najmniej setek milionów lat. A rozkład spektralny słońca jest bezsprzecznie pełnospektralny. Logicznie celem sztucznego oświetlenia uprawowego powinno być jak najwierniejsze naśladowanie słońca.
Trzeba jednak uwzględnić zużycie energii. Rozszerzenie widma o nowe długości fal przy zachowaniu intensywności istniejących pasm wymaga zwiększenia całkowitej mocy światła, co zwykle oznacza wyższe zużycie prądu. Zadaniem badaczy i producentów oświetlenia w dalszym doskonaleniu efektywności pod kątem fotosyntezy i morfologii roślin jest dalsze badanie mniej poznanych długości fal oraz głębsze zrozumienie, jak rośliny je przetwarzają i reagują.
Dzięki szybkiemu postępowi technologii LED naukowcy mają potężne narzędzie do odkrywania nowych wniosków. Jedno jest już dziś jasne: zielona składowa światła niepodważalnie odgrywa rolę w fotosyntezie i innych procesach w liściu.
Liść zazwyczaj pochłania ok. 70–85% zielonego światła, reszta jest odbijana lub przepuszczana.
ZIELONE ŚWIATŁO W GĘSTYM BALDACHIMIE
W uprawie pod sztucznym oświetleniem często pracujemy z gęstymi baldachimami roślin. W takich warunkach górne liście silnie pochłaniają głównie niebieskie i czerwone światło. Dolne warstwy otrzymują więcej rozproszonego promieniowania, relatywnie wyższy udział fotonów zielonej długości fali oraz zwiększony udział daleko-czerwonego światła.
Zielone światło wspiera fotosyntezę dzięki lepszej penetracji przez liść, a daleko-czerwone działa jako silny czynnik sygnalizacyjny przez system fitochromów, wpływając na morfologię i rozwój rośliny w warunkach zacienienia.
Nowsze badania pokazują, że przy wysokich natężeniach światła (wysoki PPFD) efektywność fotosyntetyczna zielonego światła może być zaskakująco zbliżona do czerwonego – właśnie dzięki równomierniejszemu rozkładowi energii w tkankach liścia.
Metaanaliza z 2024 r. w Journal of Experimental Botany potwierdza, że w pewnych warunkach zielone światło poprawia efektywność fotosyntezy, kształtuje morfologię rośliny i zwiększa efektywność wykorzystania wody. To zdecydowanie nie potwierdza twierdzenia, że rośliny nie wykorzystują zielonego światła. CZY POWINNIŚMY ZACZĄĆ UPRAWIAĆ POD ZIELONYM ŚWIATŁEM?
Na podstawie przedstawionych dotąd informacji można by wnioskować, że wystarczy zacząć uprawiać rośliny wyłącznie pod zielonym




sudestfam@protonmail.com
ROSIN ART SEKRETY SUKCESU MISTRZÓW
Był styczeń 2015 roku w małym miasteczku w Kalifornii, kiedy lokalny mieszkaniec przypadkowo stworzył ekstrakt z marihuany, znany później jako Rosin, który na zawsze zmienił zasady gry. Phil Soilgrown Salazar od razu wiedział, że jego odkrycie będzie rewolucyjne, ale zobaczmy, jak to wszystko się zaczęło.
Phil był hodowcą marihuany, który po podróży do Amsterdamu w 2009 roku zafascynował się kulturą haszyszu. Po powrocie do domu zaczął produkować własne ekstrakty, głównie haszysz wodny, który regularnie spożywał za pomocą specjalnej fajki wodnej do ekstraktów o pełnej topności, zwanej dab rig. Phil zazwyczaj spożywał tylko 6-gwiazdkowy haszysz, który był całkowicie stopiony. Kiedy jego zapasy się wyczerpały i pozostało mu tylko haszysz gorszej jakości, lekko go prasował prostownicą do włosów, aby rozrzedzić żywicę i ułatwić jej topnienie w bangerze. Czasami Phil zbyt mocno prasował haszysz prostownicą i zauważał, że olej oddziela się od materiału roślinnego, który stawał się bardziej suchy. Nie zwracając jednak na to zbytniej uwagi, mieszał haszysz i kontynuował palenie tak jak zawsze, aż pewnego dnia wpadł na genialny pomysł, aby spróbować dabować olej uzyskany poprzez prasowanie haszyszu wodnego. Można sobie wyobrazić minę Phila, gdy zobaczył, jak olej całkowicie znika w bangerze, pozostawiając bardzo mało osadu na dnie. Kilka miesięcy później Phil zaczął dzielić się swoim odkryciem na kilku forach branżowych i szybko stało się ono niezwykle popularne.
Rosin TECH
Rosin to w 100% bezrozpuszczalnikowy ekstrakt z marihuany, bogaty w kannabinoidy i terpeny, uzyskiwany poprzez wywieranie nacisku i ciepła na kwiaty lub żywicę marihuany. Ta prosta separacja mechaniczna pozwala uzyskać bardzo lepką i jasną oleożywicę, której kolor waha się od prawie przezroczystej bieli do złocistej żółci. Jest to łatwa i bezpieczna metoda ekstrakcji, nawet dla początkujących wytwórców haszyszu. Można ją uzyskać z kwiatów marihuany lub z żywicy uzyskanej w innych procesach ekstrakcji, takich jak przesiewanie na sucho i haszysz wodny. Aby uzyskać rosin najwyższej jakości, jako materiał wyjściowy stosuje się zazwyczaj fresh frozen water hash; otrzymany koncentrat nazywa się Live Rosin.
6-gwiazdkowy haszysz wodny, woreczek z żywicą wypełniony łyżką, metoda worków próżniowych, wypływający rosin. Haszysz
Przyjrzyjmy się niezbędnym narzędziom, sposobowi postępowania i sekretom stosowanym przez najlepszych wytwórców haszyszu.
PODSTAWOWE INFORMACJE
Technika ta szybko ewoluowała od prostownicy do włosów do stosowania specjalnych pras hy-

draulicznych wyposażonych w dwie podgrzewane płyty zdolne do wywierania nacisku kilku ton. Prasy do rosin pozwalają na oddzielne ustawienie temperatury obu płyt, a także kontrolowanie innych szczegółów, takich jak czas prasowania. Najlepsze prasy są wyposażone w wiele sond grzewczych, które umożliwiają równomierne rozprowadzenie ciepła na całej powierzchni płyt.
Aby zapewnić całkowicie czystą ekstrakcję bez pozostałości, stosuje się nylonowe worki
filtrujące, które przepuszczają wyłącznie czystą żywicę. Najczęściej stosowane worki do rosin mają zazwyczaj grubość 25 mikronów. Papier pergaminowy znajduje się na liście niezbędnych materiałów; jego funkcją jest zbieranie i odprowadzanie ekstrahowanego rosin. Jest on również niezbędny do ochrony naczyń i utrzymania ich w czystości. Papier pergaminowy pokryty silikonem jest najbardziej odpowiedni do tego procesu; oprócz tego, że jest nieprzywierający, jest również bardziej odporny na ciepło i nacisk.
Kolejnym niezbędnym narzędziem jest słoik typu mason jar, specjalny szklany pojemnik z dwuczęściową pokrywką i silikonowym pierścieniem, który zapewnia lepsze uszczelnienie. Do zbierania ekstrahowanego rosin potrzebny jest stalowy dabber. Posiadanie termometru laserowego może być pomocne w monitorowaniu całego procesu. Aby zmniejszyć ryzyko zanieczyszczenia ekstraktu, należy nosić rękawiczki nitrylowe, które również chronią dłonie. Wreszcie, aby uzyskać wysokiej jakości rosin, należy starannie
dobierać materiał wyjściowy, czy to marihuanę, czy haszysz. Wyższej jakości ekstrakty powstają z 6-gwiazdkowego świeżo mrożonego haszyszu wodnego; ważne jest, aby materiał był nadal w postaci proszku i wysuszony za pomocą liofilizatora lub powietrza.
Sposób wykonania
Oto kroki, które należy wykonać, aby uzyskać live rosin z wysokiej jakości świeżego mrożonego haszyszu wodnego:
– Przesiej żywicę przez sito.
– Napełnij woreczek na rosin żywicą.
– Zamknij woreczek, składając stronę bez szwu w kierunku przeciwnej strony.
– Wytnij arkusz papieru pergaminowego o wymiarach około 20 x 20 cm.
– Złóż wycięty arkusz na pół i włóż woreczek na rosin na środek.
– Złóż dwa krótsze boki arkusza do krawędzi woreczka.
– Włóż arkusz papieru pergaminowego złożony na pół między dwie płyty.
– Arkusz powinien zakrywać płyty i wystawać kilka centymetrów poza dolną płytę.
– Uruchom prasę do rosin i ustaw żądaną temperaturę.
– Umieść woreczek na środku płyt.
– Rozpocznij fazę podgrzewania, zamykając płyty bez wywierania nacisku.
– Za pomocą pompy hydraulicznej wywieraj lekki nacisk.
– Rosin zacznie wypływać z płyt.
– Zwiększ nacisk, gdy przepływ spadnie.
– Otwórz zawór spustowy po zakończeniu ekstrakcji, aby otworzyć płyty.
– Wyjmij worek znajdujący się między dwiema płytami.
– Zbierz rosin, który osadził się na pergaminie.
– Przechowuj ekstrakt w słoiku typu mason jar.
Przesiewanie żywicy przez sito jest konieczne, aby uzyskać jednolitą konsystencję. Worek należy napełnić do połowy, aby pozostawić miejsce na żywicę i zmniejszyć ryzyko rozlania. Do napełnienia worków sproszkowaną żywicą można użyć małego stalowego lejka lub łyżki. Arkusz papieru pergaminowego zawierający worek należy złożyć zgodnie z wybraną metodą; w poniższych akapitach omówimy kilka najpopularniejszych z nich.
PODWÓJNE WORKI
Zastosowanie wielu worków filtracyjnych ma wiele zalet. Przede wszystkim znacznie zmniejsza ryzyko wycieku prasowanego materiału, a jednocześnie działa jak dodatkowy filtr, dzięki czemu ekstrakcja jest jeszcze czystsza. Stosowane worki mogą mieć tę samą lub różną wielkość mikronów. W takim przypadku sproszkowaną żywicę należy umieścić w worku o mniejszej wielkości mikronów, tj. o drobniejszej siatce. Na przykład, jeśli używasz dwóch worków, jednego o wielkości 25 mikronów, a drugiego o wielkości 37 mikronów, surowiec należy umieścić w worku o wielkości 25 mikronów. W przypadku stosowania podwójnych worków filtracyjnych zaleca się umieszczenie worków w taki sposób, aby szwy jednego worka nie nakładały się na szwy drugiego. Niektórzy producenci haszyszu używają nawet trzech worków, aby zmaksymalizować filtrację wyciskanego rosinu.
TECHNIKA WORKA PRÓŻNIOWEGO
Technika worka próżniowego eliminuje kieszenie powietrzne wewnątrz worka i jednocześnie służy jako wstępne prasowanie. Technika próżniowa

jest stosowana w celu uzyskania klarownych produktów, czyli czystszych i bardziej przezroczystych. Wstępne prasowanie powoduje równomierne zagęszczenie żywicy, ułatwiając równomierne rozłożenie nacisku wywieranego przez płyty. Zmniejsza również ryzyko pęknięcia worka. Przygotuj worki wypełnione żywicą, składając ich boki, aby pozostały zamknięte, i umieść je w worku próżniowym. Wcześniej owiń worki papierem pergaminowym, aby zapobiec przywieraniu do boków worka próźniowego.
Zamknij worek całkowicie, uszczelniając go próżniowo, i pozostaw w lodówce na 1 do 12 godzin w oczekiwaniu na przetworzenie. Po zakończeniu okresu odpoczynku wyjmij worki z torby próżniowej i przygotuj je przed użyciem do ekstrakcji.
KIERUNKOWY PRZEPŁYW
Jest to technika składania papieru pergaminowego stosowana do pakowania woreczka, która pozwala na szybsze i całkowite skierowanie przepływu kalafonii na zewnątrz prasy do kalafonii.
Zastosowanie tej techniki zapewnia większą wydajność i jakość. Najpierw wytnij arkusz papieru pergaminowego o wymiarach około 20 x 30 centymetrów, złóż arkusz na pół, łącząc dwa krótsze boki. Włóż worek z żywicą do środka
arkusza, umieszczając go nieco poniżej centymetra od krawędzi zagięcia. Wielokrotnie zaginaj krótsze boki arkusza, aż przylegną do wnętrza worka. W ten sposób żywica jest kierowana w stronę jedynego istniejącego wylotu. Papierowy worek należy umieścić na dolnej płycie, otworem skierowanym na zewnątrz i krawędzią wystającą co najmniej trzy centymetry.
TECHNIKA DIRECT JAR
Stosując technikę kierunkowego zginania przepływu, można skierować rosin bezpośrednio do szklanego słoika. Zmniejsza to czas jej ekspozycji na powietrze, zachowując profil terpenowy i zmniejszając ryzyko zanieczyszczenia spowodowanego obsługą. Technika ta wymaga prasowania większych ilości żywicy.
TEMPERATURA, CIŚNIENIE I CZAS
Idealna temperatura do ekstrakcji rosin różni się w zależności od użytego materiału wyjściowego. Podczas prasowania wysokiej jakości żywicy, takiej jak 6-Star Fresh Frozen Water Hash, idealny zakres temperatur wynosi od 70 do 80°C, natomiast w przypadku materiałów niższej jakości wymagane są wyższe temperatury. Temperatura różni się również w zależności od rodzaju pożądanego ekstraktu i pożądanej
konsystencji. Ciśnienie wymagane do ekstrakcji rosin jest minimalne i wynosi od 300 psi na początku do maksymalnie 800 psi w końcowej fazie ekstrakcji. Do oddzielenia żywicy od materiału roślinnego nie jest wymagane ekstremalne ciśnienie.
PODGRZEWANIE WSTĘPNE
Faza podgrzewania wstępnego jest niezbędna do osiągnięcia maksymalnej wydajności i uniknięcia ryzyka pęknięcia worków. Faza ta polega na podgrzewaniu żywicy wewnątrz worka przez około minutę, przy lekko zamkniętych płytach, bez wywierania nacisku. Kiedy przez szczelinę między płytami widać topiącą się żywicę, można zacząć wywierać lekki nacisk, około 300 psi, aby całkowicie wyekstrahować żywicę. Proces ekstrakcji trwa łącznie około 3 minut.
PRZECHOWYWANIE
Świeżo wyekstrahowaną rosin należy zebrać i przechowywać w słoiku. Aby zachować jej właściwości przez dłuższy czas, należy ją przechowywać w lodówce z funkcją no frost.
Informacje na temat curingu rosin można znaleźć w artykule „Cold Cure Tech” opublikowanym w Soft Secrets International nr 3 2025 lub śledzić kolejne numery.

Medyczna marihuana
Sebastian Daniel
Nauka o gastrofazie
Naukowcy w końcu wyjaśniają najsłynniejszy efekt uboczny palenia konopi, czyli wzmożony apetyt.
Przez dziesięciolecia użytkownicy marihuany żartowali na temat „gastrofazy” - tego nagłego, niemal nieodpartego pragnienia przeszukania lodówki po wypaleniu jointa. Zjawisko to jest stereotypem kulturowym od pokoleń, uwiecznionym w książkach i filmach. Jednak pomimo tej sławy tematu badacze długo zmagali się z wyjaśnieniem, dlaczego marihuana zwiększa apetyt.
Teraz zaczynamy odkrywać tę tajemnicę. Najnowsze badania przeprowadzone przez zespoły naukowców z Washington State University i University of Calgary rzucają nowe światło na to, w jaki sposób konopie oddziałują na “obwody głodu” w mózgu - i dlaczego pełny żołądek może nas nie powstrzymać przed dalszym łaknieniem przekąsek po spożyciu THC.
KONOPIE I “PRZEŁĄCZNIK GŁODU” W MÓZGU
Klucz do apetytu leży w układzie endokannabinoidowym, sieci receptorów i cząsteczek sygnalizacyjnych w mózgu i ciele, która reguluje wiele istotnych funkcji, w tym nastrój, ból, pamięć i apetyt. Ludzie naturalnie produkują związki zwane endokannabinoidami, które wiążą się z receptorami kannabinoidowymi w mózgu. Cząsteczki te pomagają utrzymać równowagę w organizmie, w tym regulują głód. THC, główny
związek psychoaktywny w konopiach, naśladuje te naturalne substancje chemiczne - ale z silniejszym efektem. Kiedy THC aktywuje te receptory, zwłaszcza receptory CB1 w podwzgórzu, regionie mózgu zaangażowanym w odczuwanie głodu i równowagę energetyczną, to może zastąpić normalne sygnały mózgu mówiące „jestem już pełny” na “jestem wciąż głodny”.
Według jednego z ostatnich badań THC tak jakby oszukuje mózg, aby ten uwierzył, że ciało potrzebuje jedzenia, nawet jeśli tak nie jest. „Nawet jeśli niekoniecznie jesteś głodny, THC może stymulować receptory kannabinoidowe w mózgu i sprawiać, że czujesz się głodny” - wyjaśnia neuronaukowiec Ryan McLaughlin z Washington State University. Innymi słowy, marihuana nie tylko sprawia, że jedzenie smakuje lepiej. Przekształca ona cały system odczuwania głodu.
Naukowcy przetestowali ten efekt zarówno na modelach zwierzęcych, jak i na ludziach. W badaniach zwierzęta wystawione na działanie konopi zwiększały swoje zachowania związane z poszukiwaniem pożywienia - nawet po tym, jak już zjadły. Dalsze eksperymenty pomogły ustalić, skąd biorą się te zachcianki. Kiedy naukowcy zablokowali receptory kannabinoidowe w obwodowym układzie nerwowym zwierząt - nerwach poza

mózgiem - wzrost apetytu trwał nadal. Ale kiedy zablokowali receptory w samym mózgu, efekt zniknął. „To właśnie daje nam możliwość sprawdzenia, czy jest to coś, w czym pośredniczy mózg, czy jelita” - wyjaśnia McLaughlin. „A to generalnie pokazuje, że w »gastrofazie« pośredniczy mózg”. Innymi słowy, chęć jedzenia po zażyciu marihuany nie jest napędzana głównie przez żołądek lub układ trawienny. Jest to zjawisko neurologiczne. Nowoczesne narzędzia neuronauki pomogły naukowcom bezpośrednio zaobserwować te efekty. W eksperymentach wykorzystujących
zjawisko to ma poważne implikacje medyczne. Utrata apetytu jest poważnym problemem dla wielu pacjentów, szczególnie tych poddawanych chemioterapii, żyjących z HIV/AIDS lub cierpiących na przewlekłe choroby. Dla tych osób spożywanie wystarczającej ilości kalorii może być trudne, a ich brak może nawet zagrażać życiu.
Zrozumienie, w jaki sposób marihuana stymuluje głód, może pomóc lekarzom w opracowaniu nowych terapii zaburzeń apetytu. „Istnieje bardzo niewielka dokumentacja tego zjawiska” - mówi

obrazowanie wapnia - technikę, która pozwala naukowcom obserwować neurony w czasie rzeczywistym - badacze odkryli, że marihuana aktywuje określone komórki w podwzgórzu związane z przewidywaniem i spożywaniem żywności. Konopie zdają się również stymulować układ nagrody, sprawiając, że przekąski smakują bardziej satysfakcjonująco i motywują użytkowników do ich dalszego poszukiwania. Marihuana zwiększa zarówno chęć do jedzenia, jak i postrzeganą przyjemność z jedzenia. Co ciekawe, badania obaliły również jeden z popularnych mitów: że marihuana wywołuje apetyt na słodkie lub bogate w węglowodany pokarmy. Choć THC uwrażliwia zmysły na intensywne smaki, zaobserwowano, że badani zwiększali ogólną ilość przyjmowanych kalorii, nie ograniczając się tylko do jednej grupy produktów.
Wcześniej naukowcy odkryli m.in., że zawarte w marihuanie kannabinoidy zwiększają apetyt, ponieważ lepiej odczuwa się pod ich wpływem zapachy.
OD ŻARTU DO ZASTOSOWANIA MEDYCZNEGO
Chociaż takie podjadanie jest często traktowane jako powód do śmiechu, naukowcy twierdzą, że
psycholożka Carrie Cuttler z Washington State University, której badania koncentrują się na konopiach i świadomości. „Ale nauka naprawdę zaczyna dotykać niektórych mechanizmów, które mogą być odpowiedzialne za to zjawisko”.
To, co zaczęło się jako śmieszny stereotyp palacza konopi, może stać się narzędziem klinicznym.
Użytkownicy marihuany wiedzieli o gastrofazie od dawna - na długo zanim naukowcy mogli zmierzyć aktywność mózgu lub zmapować receptory kannabinoidowe. Ale piętno z czasów prohibicji często zniechęcało do poważnych badań nad tą sprawą.
Obecnie, wraz z postępującą legalizacją, naukowcy są w końcu w stanie zbadać efekty marihuany, o których konsumenci mówili od pokoleń.
Większy apetyt może wydawać się drobnym szczegółem w szerszej historii konopi. Ilustruje on jednak coś ważnego: marihuana nie tylko zmienia świadomość.
Wchodzi ona w interakcje z głębokimi systemami biologicznymi, które regulują podstawowe ludzkie zachowania, takie jak głód.

MAGICZNA CZEKOLADA
Jak zrobić psychodeliczne tabliczki
czekolady

Psychonauci i użytkownicy grzybów halucynogennych na całym świecie zgadzają się, że jedzenie grzybów nie jest tak przyjemnym doświadczeniem, jak trip, który zapewniają. W rzeczywistości smak grzybów halucynogennych jest uważany przez większość użytkowników za odpychający.
Czekolada z dodatkiem psylocybiny jest doskonałą alternatywą dla spożywania grzybów halucynogennych bez konieczności znoszenia ich smaku. W ostatnich latach ich popularność gwałtownie wzrosła, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, gdzie ich nielegalny status nie powstrzymał pojawienia się licznych producentów grzybów halucynogennych i produktów uzupełniających, które można łatwo znaleźć nawet w sklepach tytoniowych.
Przetwarzanie grzybów halucynogennych na tabliczki czekolady ma kilka zalet. Dla większości osób smakują one lepiej i są łatwiejsze do dawkowania, zwłaszcza gdy są spożywane poza domem. Czekoladowe tabliczki, można przechowywać przez dłuższy czas, co zapobiega utlenianiu się źle przechowywanych suszonych grzybów. Ponadto taką czekoladę można wzbogacić o inne składniki, które wzmacniają doznania halucynogenne.
EKSTRAKT A SUSZONE GRZYBY
Aby przygotować czekoladowe tabliczki z psylocybiną w domu, można skorzystać z dwóch różnych metod. Pierwsza z nich polega na użyciu kryształów psylocybiny, rodzaju ekstraktu opisanego już w tej rubryce Soft Secrets pod tytułem „Kryształ bogów”. Druga metoda jest prostsza i szybsza, ponieważ nie wymaga wcześniejszej ekstrakcji psylocybiny; zamiast tego używa się wyłącznie suszonych grzybów.
Ekstrakty psylocybiny pozwalają na bardziej spójne dawkowanie składnika aktywnego w czekoladzie. Obie metody różnią się jedynie podstawowym składnikiem magicznym; pozostałe kroki są identyczne dla obu metod.
NARZĘDZIA I MATERIAŁY
Oto, czego potrzebujesz, aby przygotować psychodeliczną czekoladę:
200 g czekolady 2 g kryształków psylocybiny, metoda 1 15 g suszonych grzybów psylocybinowych,
tabliczek czekolady zostaną użyte specjalne formy; zalecamy użycie form silikonowych przeznaczonych do kontaktu z żywnością; rozmiar form używanych w tym procesie jest odpowiedni do wykonania tabliczek o wadze około 40 gramów. Formy można dostosować do wszystkich gustów. SPOSÓB PRZYGOTOWANIA
Najpierw przygotuj magiczny składnik. Pierwsza metoda polega na użyciu kryształków psylocybiny, które należy rozgnieść na małe kawałki za pomocą moździerza i tłuczka. W drugiej metodzie suszone grzyby należy drobno zmielić za pomocą młynka do kawy, aż uzyskasz drobny proszek. Następnie rozpuść czekoladę w kąpieli wodnej. Pokrój tabliczki na małe, równe kawałki. Do stalowego garnka wlej niewielką ilość wody i doprowadź ją do wrzenia. Gdy woda zacznie parować, zmniejsz ogień do minimum i umieść na garnku szklaną miskę żaroodporną (typu Pyrex).
Ważne: dno miski nie powinno dotykać lustra wody, czekolada ma się rozpuszczać wyłącznie pod wpływem ciepła pary wodnej.
Wsyp pokrojoną czekoladę do miski. Odczekaj kilka minut, a gdy zacznie mięknąć, delikatnie mieszaj ją łyżką, aż stanie się całkowicie gładka i płynna. Zdejmij miskę z garnka i odstaw do wystygnięcia, pilnując, aby do środka nie dostała się ani kropla wody. Monitoruj temperaturę za pomocą termometru laserowego. Gdy masa przestygnie i osiągnie około 35°C, nadszedł czas, aby dodać specjalny składnik.
W zależności od zastosowanej metody, wsyp kryształki lub proszek z grzybów do roztopionej czekolady i mieszaj wszystkie składniki łyżką przez kilka minut, aż uzyskasz gładką konsystencję. Wlej mieszankę czekolady i psylocybiny do foremek, aby uzyskać tabliczki, dozując ją w pożądanych ilościach za pomocą wagi elektronicznej.
Na koniec umieść nowo przygotowane foremki w lodówce na około 24 godziny, aby mieszanka całkowicie stwardniała i można było wyjąć z foremek psychodeliczne tabliczki czekolady na bazie psylocybiny.
DAWKOWANIE
metoda 2
Waga elektroniczna
Elektryczny młynek do kawy
Szklana miska żaroodporna (typu Pyrex)
Rondel ze stali nierdzewnej 5 foremek do czekolady
Chochla
Termometr laserowy
Nóż
Moździerz

Etykieta amerykańskiej czekolady psychodelicznej.
Zaleca się używanie dobrej jakości czekolady; na rynku dostępnych jest mnóstwo wysokiej jakości tabliczek czekolady w przystępnych cenach. Ilość grzybów i kryształków jest orientacyjna i oparta na średniej dawce spożywanej przez osoby zażywające substancje psychodeliczne. Do wykonania
W wyniku tego procesu powstało pięć tabliczek czekolady, każda o wadze 40 gramów. Każda tabliczka jest przeznaczona do spożycia przez dwie osoby, co oznacza, że dawka na osobę wynosi połowę tabliczki czekolady. Ponieważ w warunkach domowych nie jest możliwe dokładne określenie ilości alkaloidów obecnych w każdym grzybie, zdecydowanie zaleca się rozpoczęcie od małych dawek i stopniowe ich zwiększanie w zależności od pożądanych efektów.
PRZECHOWYWANIE I BEZPIECZEŃSTWO
Tabliczki czekolady można przechowywać po prostu w folii aluminiowej w temperaturze pokojowej, w chłodnym, suchym miejscu, podobnie jak większość innych produktów spożywczych. Ważne jest, aby przechowywać czekoladę w bezpiecznym miejscu, zwłaszcza poza zasięgiem dzieci; tabliczki czekolady mogą skłonić każdego do nieświadomego spożycia substancji psychodelicznych. W Stanach Zjednoczonych odnotowano wiele przypadków przypadkowego zatrucia nieletnich produktami spożywczymi zawierającymi środki odurzające, dlatego należy zachować szczególną ostrożność.

JAK KIEŁKOWAĆ NASIONA MARIHUANY
KOMPLETNY PRZEWODNIK
Kiełkowanie nasion konopi jest procesem pozornie prostym, ale nie do końca oczywistym, zwłaszcza jeśli stawką jest sukces uprawy lub rozwijanie i zachowanie istniejących i nowych odmian marihuany, które obecnie są coraz droższe. W tym artykule omówimy jedną z najskuteczniejszych metod, a także przeanalizujemy najważniejsze czynniki i podamy wskazówki, jak osiągnąć 100% wskaźnik kiełkowania nasion.
JAK POSTĘPOWAĆ
Pierwszym krokiem przed zasadzeniem nasion konopi jest skaryfikacja, proces, który zmiękcza łupinę nasion i pozwala na przenikanie wody, stymulując ich otwarcie. Aby wykonać skaryfikację, potrzebne będzie małe pudełko, takie jak pudełko zapałek, oraz arkusz drobnoziarnistego papieru ściernego.
Oto jak to zrobić:
1. Opróżnij pudełko zapałek.
2. Wytnij kawałek papieru ściernego o rozmiarze pudełka zapałek.
3. Umieść papier ścierny na dnie pudełka zapałek.
4. Umieść nasiona w pudełku zapałek i potrząsaj nim przez około 10 sekund.
Ruch nasion wewnątrz pudełka pozwala papierowi ściernemu wygładzić ich powierzchnię, tworząc mikropęknięcia.
Kolejny krok obejmuje dalszą procedurę, która przerywa stan spoczynku nasion:
1. Napełnij szklankę wodą osmotyczną lub destylowaną.
2. Wyjmij nasiona z pudełka i zanurz je w wodzie.
3. Pozostaw nasiona w wodzie na około 12 godzin.
4. Odcedź wodę ze szklanki za pomocą sitka o drobnych oczkach.
5. Wyjmij nasiona z dna sitka.
Jakość wody używanej podczas tego etapu jest ważna, aby uniknąć wszelkiego rodzaju zanieczyszczeń.
W tym momencie nasiona są gotowe do kiełkowania, a aby wspomóc pojawienie się sadzonek, konieczne jest bardzo wilgotne i ciepłe środowisko. Działaj w następujący sposób:
1. Połóż ręcznik papierowy na powierzchni talerza.
2. Spryskaj ręcznik wodą RO lub destylowaną.
3. Odsącz nadmiar wody pozostały na talerzu.
4. Rozłóż nasiona na ręczniku papierowym, pozostawiając niewielką przestrzeń między


Świeżo wykiełkowane nasiona posadzone w doniczkach o pojemności 0,2 litra.
każdym nasionem.
5. Złóż ręcznik, aby całkowicie przykryć nasiona. 6. Pozostaw talerz w ciemnym miejscu w temperaturze około 21°C.
Po 24 godzinach nasiona zaczną kiełkować. Kiedy biały korzeń wystający ze skorupki osiągnie długość co najmniej 2 milimetrów, nadszedł czas, aby zasadzić je w podłożu uprawowym.
Ze świeżo wykiełkowanymi nasionami należy obchodzić się delikatnie, używając pęsety. Można je sadzić bezpośrednio w doniczkach z ziemią lub w specjalnych propagatorach. Najlepiej sadzić je w doniczkach, ponieważ rośliny będą miały więcej miejsca, aby prawidłowo się rozwijać i bujnie rosnąć. Tunele do uprawy są idealne dla osób z ograniczoną przestrzenią, ale nowe sadzonki mogą rosnąć cienko i opadać pod własnym ciężarem.
Nasiona należy sadzić nie głębiej niż 1 cm, z końcówką korzenia skierowaną w dół. W ten sposób kiełki mają mniej trudności z wyłanianiem się z podłoża. Ważne jest, aby przed sadzeniem nasion podlać glebę; ruch spowodowany przez wodę może spowodować przemieszczenie nasion z ich pierwotnego położenia, a w najgorszym przypadku mogą one zostać stracone.
Najpierw należy nawodnić glebę roztworem odżywczym. Po wchłonięciu wody należy wykonać niewielki otwór w powierzchni i umieścić w nim nasiona. Na koniec otwór należy przykryć niewielką ilością gleby. We wczesnych etapach wzrostu nasiona mają wszystko, czego potrzebują do rozwoju i wymagają niewielkiej ilości nawozu; najlepszym rozwiązaniem jest roztwór oparty na
stymulatorach wzrostu korzeni i koktajlu witamin z grupy B. W przypadku odmian konopi automatycznie kwitnących zaleca się sadzenie wykiełkowanych nasion bezpośrednio w doniczkach, w których będą rosły przez cały cykl życia.
TEMPERATURA I WILGOTNOŚĆ
Aby zapewnić pomyślne kiełkowanie nasion, idealna temperatura wynosi około 21°C (70°F), a wilgotność 80%. Niektórzy growerzy używają mat grzewczych, aby osiągnąć odpowiednią temperaturę podczas kiełkowania, ale mają one tę wadę, że wysuszają środowisko. Aby osiągnąć odpowiedni poziom wilgotności, można użyć propagatorów z kopułami lub nawilżacza z higrostatem, który kontroluje jego włączanie i wyłączanie. Cyfrowy termo-higrometr z sondą doskonale nadaje się do monitorowania klimatu.
OŚWIETLENIE
Oświetlenie jest kluczowym parametrem dla prawidłowego rozwoju nasion; dobre źródło światła jest niezbędne do ich wzrostu. Jeśli oświetlenie jest niewystarczające, nowo wykiełkowane sadzonki będą miały tendencję do wyciągania się w poszukiwaniu światła. Najlepszym rozwiązaniem jest zastosowanie taśm LED.
W fazie kiełkowania do odpowiedniego oświetlenia metra kwadratowego powierzchni potrzeba około 200 watów mocy.
WSKAZÓWKI
Jedną z metod zwiększenia zdolności kiełkowania i przeżywalności nasion jest namoczenie ich przez 24 godziny w roztworze wody destylowanej zawierającej 1% 30-procentowego nadtlenku wodoru.
Konopna historia
Luke K.
Haszysz i mistycy
Konopie w duchowości świata
Historia haszyszu w świecie islamu sięga średniowiecza i stanowi interesujący przykład relacji między religią, kulturą i substancjami psychoaktywnymi. Choć współcześnie konopie są najczęściej omawiane w kontekście polityki narkotykowej lub medycyny, w przeszłości ich rola w świecie muzułmańskim była znacznie bardziej złożona. W niektórych środowiskach mistycznych, zwłaszcza w kręgach sufickich, haszysz pojawiał się jako środek wykorzystywany podczas praktyk duchowych, choć jednocześnie budził sprzeciw części uczonych religijnych.
Pojawienie się haszyszu w świecie islamu
W pierwszych wiekach islamu konopie nie odgrywały istotnej roli w kulturze arabskiej. W przeciwieństwie do alkoholu, który był znany w świecie arabskim jeszcze przed powstaniem islamu i którego spożycie zostało jednoznacznie zakazane w Koranie, haszysz nie pojawia się w najstarszych tekstach religijnych. Historycy wskazują, że jego rozpowszechnienie w świecie muzułmańskim nastąpiło dopiero kilka stuleci później.
Według badań Gabriela G. Nahasa pierwsze wzmianki o używaniu haszyszu w świecie islamu pojawiają się około IX wieku. Substancja ta najprawdopodobniej dotarła do regionu Bliskiego Wschodu z obszarów Persji oraz Azji Centralnej, gdzie konopie były znane znacznie wcześniej.
W kolejnych stuleciach haszysz zaczął pojawiać się w wielu częściach świata islamu, w tym w Iraku, Syrii i Egipcie.
W miarę upływu czasu substancja ta stała się obecna w różnych warstwach społecznych. Jak wskazują badania nad średniowieczną kulturą islamu, haszysz był używany zarówno przez mieszkańców miast, jak i przez niektóre środowiska religijne.

Kodeks Wiedeński Dioskuridesa.
Sufizm i poszukiwanie doświadczenia mistycznego
Sufizm jest jednym z najważniejszych nurtów duchowych w islamie. Jego przedstawiciele koncentrują się na bezpośrednim doświadczeniu obecności Boga poprzez praktyki duchowe takie jak medytacja, kontemplacja czy rytualne wspominanie Boga, znane jako dhikr.
W niektórych środowiskach sufickich pojawiło się również użycie haszyszu jako środka wspomagającego praktyki mistyczne. Badania nad historią farmacji i substancji psychoaktywnych w świecie islamu wskazują, że część mistyków stosowała haszysz podczas długich praktyk medytacyjnych lub rytuałów religijnych.
Według niektórych relacji historycznych substancja ta była używana w celu osiągnięcia intensywnych stanów kontemplacji i doświadczeń wizjonerskich. W pewnych kręgach mistycznych postrzegano ją jako narzędzie umożliwiające głębsze przeżycie religijne. Jednocześnie należy
podkreślić, że praktyka ta nie była jednolicie akceptowana i budziła liczne kontrowersje w świecie islamu.
Legenda o szejku Haydarze
Jedną z najbardziej znanych opowieści dotyczących związku między sufizmem a haszyszem jest historia perskiego mistyka Qutb ad-Dīn Haydara. Według tradycji był on przywódcą sufickiego bractwa działającego w Persji w XIII wieku. Źródła opisują legendę, według której Haydar miał odkryć właściwości konopi podczas samotnej medytacji. Po spożyciu rośliny uznał jej działanie za pomocne w praktyce duchowej i przekazał tę wiedzę swoim uczniom. Po jego śmierci używanie haszyszu miało rozprzestrzenić się w niektórych środowiskach sufickich w regionach Persji, Syrii i Iraku.
W tradycji tej pojawia się również określenie „wino Haydara”, którym nazywano haszysz. Nazwa ta miała nawiązywać do symbolicznego porównania jego działania do wina – substancji wywołującej zmieniony stan świadomości.
islamu
Haszysz w społeczeństwie średniowiecznego islamu
W średniowiecznych miastach świata islamu haszysz był stosunkowo łatwo dostępny. Jego produkcja polegała na przetwarzaniu żywicy konopi, co czyniło go znacznie tańszym niż wiele innych używek. Historyk Franz Rosenthal w swoich badaniach nad społeczeństwem średniowiecznego islamu wskazuje, że haszysz był szczególnie popularny wśród niższych warstw społecznych. W niektórych źródłach określano go nawet jako „zioło biednych”. Jednocześnie jego obecność była widoczna w kulturze miejskiej. Haszysz pojawia się w literaturze arabskiej, kronikach oraz anegdotach z epoki. W wielu miastach był sprzedawany na bazarach oraz w karawanserajach. Reakcja uczonych religijnych
Rosnąca popularność haszyszu wywołała jednak sprzeciw części uczonych muzułmańskich. Wielu prawników islamskich uznawało go za substancję odurzającą, której działanie jest sprzeczne z zasadami religii. Choć Koran nie odnosi się bezpośrednio do haszyszu, niektórzy uczeni interpretowali zakaz alkoholu jako obejmujący również inne substancje zmieniające świadomość. Na tej podstawie wydawano opinie prawne potępiające jego używanie. W niektórych regionach podejmowano również próby ograniczenia jego produkcji i sprzedaży. Źródła historyczne wspominają o niszczeniu plantacji konopi oraz o lokalnych zakazach handlu haszyszem. Mimo tych działań substancja ta pozostała obecna w kulturze i życiu społecznym świata islamu przez wiele stuleci.
Dziedzictwo historyczne
Historia haszyszu w świecie islamu pokazuje, że konopie odgrywały w przeszłości różnorodne role – od używki społecznej po substancję wykorzystywaną w praktykach mistycznych. Szczególnie w środowiskach sufickich pojawiały się próby wykorzystania go jako narzędzia wspomagającego doświadczenie duchowe. Jednocześnie obecność haszyszu była przedmiotem sporów religijnych i moralnych. Debaty na temat jego używania pokazują, w jaki sposób społeczeństwa świata islamu próbowały interpretować i regulować nowe zjawiska kulturowe w ramach własnej tradycji religijnej.
Źródła:
1. Gabriel G. Nahas, Hashish in Islam (9th to 18th Century), Bulletin of the New York Academy of Medicine.
2. Franz Rosenthal, The Herb: Hashish versus Medieval Muslim Society, w: Man versus Society in Medieval Islam, Brill.
3. Emilie Savage-Smith, Pharmacy in Medieval Islam and the History of Drug Addiction, Cambridge University Press.




Medyczna marihuana
Monika Kulik / Farmaceutka
ŻEGNAJ LEMON SKUNK, WITAJ JACK HAZE
Jak zmiana terpenów wpłynęła na drogę THC w układzie nerwowym
Jako farmaceutka z wieloletnim doświadczeniem w aptece, gdzie codziennie spotykam pacjentów szukających ulgi w naturalnych terapiach, widziałam, jak medyczna marihuana zmienia życie. Przez lata słyszałam setki historii – od osób walczących z chronicznym bólem, przez tych zmagających się z lękiem, po pacjentów onkologicznych szukających wsparcia w codziennym funkcjonowaniu.
Dwie odmiany, które często przewijają się w tych opowieściach, to Lemon Skunk – klasyk sprzed kilku lat – i obecnie dostępna Jack Haze. Obie mają około 19% THC, ale ewolucja profilu terpenowego w Jack Haze sprawia, że THC działa efektywniej na ośrodkowy układ nerwowy (OUN), wzmacniając neuroprotekcję, pamięć i ogólną witalność umysłową. W tym artykule, opierając się na moich obserwacjach i opiniach pacjentów, opowiem, jak ta zmiana terpenów optymalizuje pozytywne efekty na mózg i efektywnie poprawia jakość życia pacjentów.
Pracując w aptece, często doradzam pacjentom wybór odmiany na podstawie ich potrzeb. Lemon Skunk, hybryda sativa-dominant z krzyżówki Citrus Skunk i Skunk #1, była hitem kilka lat temu. Pacjenci chwalili ją za szybki, energetyzujący efekt, który pomagał w codziennych wyzwaniach. Jedną z moich pacjentek była pani Maria lat 52, zdiagnozowana z fibromialgią, opowiadała: „Lemon Skunk to był mój ratunek na poranne zmęczenie. Po waporyzacji czułam, jak energia wraca, a ból ustępuje. Pomagał mi skupić się na pracy, bez tego otępienia”. Podobne opinie słyszałam od Pana Tomka lat 28, który mówił: „Naprawdę pomaga z ADHD, bo mnie wycisza i mogę zakończyć rozpoczęte zadania w pracy”. Te historie pokazują, jak Lemon Skunk wspiera OUN, promując relaksację i poprawę nastroju. Profil terpenowy Lemon Skunk jest bogaty w myrcen (do 0,6%), limonene (0,4-0,9%) i betakariofilen (0,2-0,6%), z dodatkiem pinenu i linalolu. Te terpeny, lipofilowe, łatwo przenikają barierę krew-mózg (BBB), synergizując z THC. Myrcen zwiększa przepuszczalność BBB (bariera krew-mózg), pozwalając THC lepiej wiązać się z receptorami CB1, co prowadzi do uspokojenia nerwów i regeneracji. Limonene moduluje serotoninę, podnosząc nastrój i redukując lęk, co pacjenci opisują jako „naturalny antydepresant”. Badania, jak te z 2021 r. w „Frontiers in Pharmacology”, potwierdzają, że limonene i beta-kariofilen redukują angiogenezę w nowotworach mózgu, wspierając apoptozę komórek glioblastoma bez szkody dla zdrowych tkanek. Pacjent onkologiczny, Pan Jan, dzielił się: „Podczas chemioterapii Lemon Skunk pomagał na nudności i poprawiał pamięć – nie czułem się taki zamglony”. Opinie na BudCare, polskiej platformie łączącej pacjentów z wiedzą o

konopiach: „Użytkownicy chwalą Lemon Skunk za ulgę w stresie i poprawę koncentracji u osób po urazach mózgu”.
Jednak świat medycznej marihuany ewoluuje. Dziś pacjenci coraz częściej sięgają po Jack Haze, krzyżówkę Jack Herer i Super Silver Haze, z podobnym 19% THC, ale bardziej stymulującym profilem terpenowym. Dominuje tu terpinolen (do 0,7 mg/g), wsparty beta-kariofilenem (0,39 mg/g), pinenem i myrcenem, z nutą limonenu. Ta zmiana przesuwa działanie THC ku większej stymulacji poznawczej. W aptece słyszę historie jak od Pani Ewy, lat 45, z zaburzeniami pamięci po COVID: „Jack Haze to rewolucja – daje energię, kreatywność i klarowność umysłu. Pamięć wróciła, a lęk zniknął”.
Terpeny w Jack Haze przenikają BBB efektywniej, aktywując ścieżki dopaminergiczne i cholinergiczne. Pinen
hamuje acetylocholinoesterazę, wspierając neurogenezę i pamięć, jak pokazują badania z 2018 r. w „Journal of Natural Products”. Terpinolen dodaje kreatywności, a betakariofilen redukuje zapalenia w OUN, chroniąc przed neurodegeneracją. W kontekście nowotworów mózgu, pinen indukuje apoptozę, jak w badaniach na modelach zwierzęcych. Pacjent z glejakiem, Pan Tomasz, mówił: „Jack Haze pomaga na zmęczenie po radioterapii – poprawia pamięć i nastrój, bez sedacji”. Na BudCare opinie podkreślają: „Pacjenci z nowotworami chwalą Jack Haze za wsparcie poznawcze i redukcję stanów zapalnych”.
Badanie z 2021 r. wykazało, że terpeny z Cannabis sativa, w tym limonene i betakariofilen (w Jack Haze), redukują angiogenezę guzów, poprawiając przeżywalność w modelach zwierzęcych. Te efekty synergizują z THC, wzmacniając ochronę neuronalną.
Jeśli chodzi o pamięć, pinen z Jack Haze przeciwdziała deficytom pamięciowym, hamując acetylocholinoesterazę i wspierając neurogenezę. Badanie z 2018 r. pokazało, że terpeny jak limonene (w Lemon Skunk) poprawiają pamięć przestrzenną w modelach Alzheimera, modulując GABA i serotoninę. W Jack Haze terpinolen dodatkowo wspiera konsolidację pamięci, czyniąc odmianę idealną do terapii poznawczych.
Porównując obie odmiany, Lemon Skunk offers relaksację dzięki myrcenowi, idealną na regenerację nerwową. Jack Haze, z terpinolenem i pinenem, optymalizuje drogę THC, wzmacniając fokus i pamięć. W tabeli poniżej kluczowe różnice:
Terpen Lemon Skunk Jack Haze (dominujące poziomy) (dominujące poziomy)
Myrcen Wysoki (0,2-0,6%) Średni
Limonene Wysoki (0,4-0,9% Średni
Beta- Średni (0,2-0,6%) Wysoki kariofilen (0,39 mg/g)
Pinen Niski-średni Wysoki
Terpinolen
PODSUMOWANIE:
Obie odmiany charakteryzują się podobną zawartością THC (15-22%, średnio 19%), co zapewnia silne efekty psychoaktywne, ale bez nadmiernego ryzyka dla początkujących użytkowników. Lemon Skunk jest znana z cytrusowego aromatu i szybkiego działania energetyzującego, idealnego do dziennego stosowania. Jack Haze oferuje bardziej złożony, ziemisty smak z nutami sosny i cytrusów, promując długotrwałą euforię i skupienie.
Różnica tkwi w substancjach towarzyszących: Lemon Skunk zawiera niskie poziomy CBD (<1%), a Jack Haze może mieć śladowe ilości, co podkreśla rolę terpenów w modulowaniu efektów THC.
Ta ewolucja to postęp – Jack Haze lepiej wspiera pacjentów z zaburzeniami poznawczymi czy nowotworami. W aptece zachęcam do konsultacji, bo każda historia jest unikalna. Medyczna marihuana, jak Lemon Skunk i Jack Haze, pokazuje, jak natura wspiera pozytywnie OUN (ośrodkowy układ nerwowy).




Luke K.
ŚNIADANIE NA TRAWIE,CZYLI REKOMENDACJE ANIMATORA KONOPNEJ KULTURY Media
SELEKCJA KULTURALNA SOFT SECRETS
WARTO OBEJRZEĆ
THE FREAK BROTHERS
Courtney Solomon, Alan R. Cohen
„The Freak Brothers” to animowany serial dla dorosłych, współczesna adaptacja kultowego komiksu Gilberta Sheltona „The Fabulous Furry Freak Brothers” z 1968 roku. Od 2026 roku dwa pierwsze sezony są dostępne na Netflix z polskimi napisami i dubbingiem, umożliwiając odkrycie tej stonerskiej kultury również nowym widzom. Serial łączy absurdalny humor oparty na marihuanie z ostrą satyrą na współczesny świat.

Korzenie komiksowe
Shelton tworzył Freak Brothers w czasach kontrkultury hippisowskiej w San Francisco. Komiks publikowany w magazynach takich jak „Rip Off Comix”, „Playboy” i „High Times” stał się symbolem buntu wobec establishmentu. Bohaterowie
– Freewheelin’ Franklin, Phineas T. Phreakears i Fat Freddy – to archetypiczni stonerzy wplątani w absurdalne przygody, a ich kotka Kitty zyskała własny spin-off. Fabularny twist
Serial z 2021 roku (od 2026 na Netflix) kontynuuje historię: w 1969 roku freaki zapadają w 51-letnią śpiączkę po paleniu genetycznie zmodyfikowanej marihuany i budzą się w 2020 roku w nowoczesnym San Francisco. Ich dawne mieszkanie zajmuje inna rodzina, co prowadzi do komicznych nieporozumień i konfrontacji między pokoleniami. Bohaterowie w XXI wieku
Postacie zachowują cechy oryginału, ale w nowym kontekście: Franklin (głos Woody’ego Harrelsona) radzi sobie z aplikacjami randkowymi, Phineas (John Malkovich) nurkuje w teoriach spiskowych i fake newsach, a Fat Freddy (Maggot z Hollywood Undead) wpada w klasyczne kłopoty związane z codziennym życiem w erze legalnej marihuany. Kitty (Tiffany Haddish) pełni rolę narratorki i moralnego kompasu.
Styl i humor
Animacja nawiązuje do kreski Sheltona, a tempo gagów przypomina „Family Guy” – slapstick, cutaway gagi i brak poprawności politycznej. Humor opiera się na stonerskich motywach, zestawionych z nowoczesną rzeczywistością: Uber, NFT, cancel culture i „zielony kapitalizm”. Ścieżka dźwiękowa łączy klasyczny rock i nowoczesny hip-hop (produkcja Top Dawg Entertainment). Krytycy doceniają świeżość i wierność oryginałowi.
Dlaczego warto
Dla polskich widzów to kapsuła kontrkultury hippisowskiej podana z czarnym humorem, idealna dla fanów „Rick and Morty” czy „South Park”. Dwa sezony po 8 odcinków to doskonały maraton – politycznie niepoprawny, zabawny i nostalgiczny zarazem.
WARTO PRZECZYTAĆ
TRZECIE NARODZINY
Tymoteusz Onyszkiewicz
„Trzecie narodziny. Droga jogicznej i gnostycznej przemiany” Tymoteusza Onyszkiewicza to głęboka książka o tym, kim naprawdę jesteśmy. Autor pyta wprost: biologią, społecznym tworem czy projekcją własnego umysłu? I pokazuje, jak to odkryć, nie wpadając w iluzje.
Trzy etapy przebudzenia
Pierwsze narodziny to przyjście na świat w ciele noworodka. Drugie – narodziny w psyche, w świecie emocji i myśli. Trzecie, najważniejsze, to narodziny w duchu dzięki pełnemu samopoznaniu. Onyszkiewicz, jogin i gnostyk, prowadzi przez tę drogę za pomocą tantrycznej jogi i gnozy – nurty ściśle splecione, prowadzące do wolności. Wolności od lęku, smutku, presji innych, psychicznej pustki i cieni własnej świadomości.
Filozofia wolności

„Jedynie odejście od wrodzonych oraz konwencjonalnych schematów postrzegania może sprawić, że będziemy żyć szczęśliwie” – pisze autor. Niewiedza o tożsamości rodzi chaos i agresję, lekarstwem jest transcendentna wiedza. Rozdziały jak „Projekcje umysłu i wewnętrzna wolność”, „Ego, tożsamość i jaźń” czy „Białe lotosy i tajemnica głębi” zapraszają do reorganizacji świadomości. Mikrokosmos spotyka makrokosmos, a śiwaizm kaszmirski splata się z psychologią.
WARTO POSŁUCHAĆ
GIRLS LOVE HORSES
Wiz Khalifa
W lutym 2026 roku Wiz Khalifa powrócił z nowym albumem „Girls Love Horses”, który przyciągnął uwagę zarówno fanów, jak i branży muzycznej. Premiera odbyła się 27 lutego i choć jeszcze nie pojawiły się recenzje profesjonalnych krytyków z głównych mediów, projekt wzbudza sporo dyskusji w środowisku hip hopowym. Album zawiera 14 utworów utrzymanych w charakterystycznym, luźnym stylu artysty, który od lat łączy trapowe rytmy z melodyjnymi refrenami i opowieściami o codziennym życiu, imprezach oraz własnym doświadczeniu w świecie muzyki i show-biznesu.

Wiz Khalifa w „Girls Love Horses” stawia przede wszystkim na atmosferę i vibe – jest to materiał zdecydowanie „do słuchania w tle”, ale jednocześnie z kilkoma mocnymi momentami, które przyciągają uwagę. Produkcja utrzymana jest w klasycznym dla niego stylu, z beatami łączącymi trap, nowoczesny hip hop oraz elementy melodyczne, które sprawiają, że album brzmi spójnie, choć nie jest przełomowy. Wydawnictwo ukazuje dojrzałego artystę, który nie szuka rewolucji, a raczej utrzymuje swój charakterystyczny wizerunek i muzyczny komfort fanów.
Na podstawie opinii fanów w mediach społecznościowych i platformach streamingowych widać, że album jest dobrze odbierany w środowisku słuchaczy. Internauci podkreślają, że projekt ma „ładny vibe”, jest przyjemny w odbiorze i przypomina wcześniejsze, lubiane wydawnictwa Wiz Khalify. Pojawiają się też komentarze, że choć album nie jest pełen innowacji, kilka utworów wyróżnia się na tle reszty i pokazuje artystyczną konsekwencję.
Podsumowując, „Girls Love Horses” to materiał, który nie zdobędzie od razu miejsc na szczycie list krytyków, ale spełni oczekiwania fanów artysty i osób szukających relaksującego, przyjemnego w odbiorze hip hopu. To kolejny dowód na to, że Wiz Khalifa konsekwentnie buduje swoją muzyczną markę i pozostaje jednym z rozpoznawalnych głosów amerykańskiego rapu w 2026 roku.
Stopka Redakcyjna
Soft Secrets wydawany jest przez Discover Publisher BV.
Bruistensingel 400, 5232 AG ‘s Hertogenbosch, Holandia
Telefon: +31(0)6 13 00 65 33
E-mail: info@softsecrets.nl
Web: www.softsecrets.com
Redaktor naczelny międzynarodowych
edycji: Clifford Cremer
Współpracownicy: Luke Konopiacki, Stoney Tark, Jorge Cervantes, Mr Jose, Tricoma Team, Tommy Gomez, G.B.I, Derrick Bergman, Sudestfam, Hortizan, Olivier F., Robert B., i inni.
Adres redakcji:
E-Mail: info@softsecrets.nl
Dział reklamy: info@softsecrets.nl
tak jak miało to miejsce w Holandii. W niektórych państwach obywatele mają prawo do uprawiania roślin konopi indyjskich na własny użytek. Wydawnictwo stara się rztelnie opisywać ten proces normalizacji używania konopi indyjskich. Wydawca niekoniecznie zgadza się ze wszystkimi treściami, które pojawiają się w artykułach i reklamach. Wydawca wyraźnie dystansuje się od opublikowanych tekstów lub obrazów, które mogą sprawiać wrażenie, że namawia do używania i/lub produkcji konopi indyjskich w miejscach, gdzie jest to zabronione. Redakcja i wydawca nie ponoszą odpowiedzialności za publikowane reklamy, ogłoszenia, teksty sponsorowane i nadsyłane, ani za skutki korzystania z informacji w sposób nieprawidłowy i sprzeczny z lokalnym prawem.
Indeks reklamodawców
Od wydawcy:
Soft Secrets jest bezpłatnym czasopismem, wydawanym jako dwumiesięcznik w Holandii (pod nazwą Highlife), Niemczech, Francji, Włoszech, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Polsce, Czechach i Chile.
Na całym świecie zachodzi proces liberalizacji prawa do używania konopi indyjskich w celach leczniczych lub rekreacyjnych. Kolejne państwa legalizują konopie indyjskie lub różnicują podejście do tzw. miękkich i twardych narkotyków,
Żadna część publikacji nie może być reprodukowana w jakiejkolwiek formie bez uprzedniej zgody wydawcy i innych właścicieli praw autorskich. Redakcja nie zwraca przesłanych materiałów. Wydawca dołożył wszelkich starań, aby skontaktować się z posiadaczami praw autorskich do publikowanych zdjęć i obrazów. Jeśli uważasz, że posiadasz prawo do opublikowanego zdjęcia lub obrazu i zostało ono naruszone, możesz skontaktować się z wydawcą.
Następny numer 5 czerwca 2026











































Award-Winning cannabis cultivation author Jorge Cervantes teams up with Seedsman for a FREE, comprehensive digital book on home growing.
100-page digital book
270+ color images
Interactive – Searchable
Comprehensive guide to cannabis cultivation
FREEBOOK


Beginner and advanced growers
Easy-to-follow cultivation examples
8 chapters of cultivation wisdom
Dedicated to increasing cannabis yields
Discover the magic of cannabis!
www.marijuanagrowing.com/grow-cannabis-book
Co-Authors
Chief Scientific Officer, Dr. Gary Yates
Stefan Meyer
Table of Contents
• Cannabis Botany
• Life Cycle of Cannabis
• Cannabis Seeds & Seedlings
• Plan Your Garden
• Grow Room Setup
• Twelve-week Garden
• Harvest, Manicuring, Drying, Curing & Storage
• Diseases, Pests & Problems

JORGE CERVANTES
Author Marijuana Horticulture. Legendary Jorge Cervantes, published in eight languages sold over a million copies worldwide.

