Issuu on Google+

cena:

3,50

3(141)2012

czerwiec-lipiec

A

DWUMIESIĘCZNIK DLA CHORYCH

ISSN 0867-7603

zranione

serce

PLN


By wiedzieć, co nowego słychać we „Wstań”, kliknij nowości.

Jeśli chcesz przeczytać ostatni numer „Wstań”, w takim formacie jak wydanie papierowe, kliknij na e-wydanie.

www.wstan.net

Lubiane przez wielu wiersze czytelników „Wstań” znajdziesz właśnie tutaj. Jeśli „Wstań” Cię zaciekawiło, zamów prenumeratę dla siebie lub bliskich.

Chcesz się z nami szybko skontaktować? Skorzystaj z formularza – kontakt. Interesuje Cię konkretny dział? Kliknij tutaj, a znajdziesz artykuły podzielone według zagadnień.

}

Najświeższe informacje zawsze zobaczysz zaraz po otwarciu naszej strony. Wystarczy, że klikniesz na zdjęcie lub tytuł, a przeczytasz całość.

Tutaj szybko zorientujesz się, co nowego pojawiło się na naszej stronie.

{

Nasi partnerzy: Dwumiesięcznik dla rodzin „Czas Serca” i Wydawnictwo Księży Sercanów Dehon. Odwiedź także ich!

Nasze 4 najważniejsze działy. Klikając na nie, przeczytasz opublikowane na łamach „Wstań” artykuły.

Nie udało się czegoś znaleźć? Wypróbuj naszą wyszukiwarkę. Na pewno Ci pomoże! A jeśli jesteś na Facebook’u, nie zapomnij kliknąć ikonki pod artykułem. Niech i Twoi znajomi czytają to, co i Ty!


na dobry początek

temat z okładki  

  Zranione Serce

4

  ks. Leszek Poleszak SCJ

Benedykt XVI     

6

Bóg jest miłością!  

żyć jak święci      Zakochany w Eucharystii   ks. Adam Pastorczyk SCJ

8

rozmowa „Wstań”   Wózkiem do ołtarza   rozmowa z Barbarą i Bogusławem Kumorami

10 13

  Bóg zakochany w człowieku rozmowa z ks. prof. dr. hab. Stanisławem Hałasem SCJ

w zdrowym ciele...   Serce w zawale   lek. med. Barbara Kij

16

  Życie po zawale serca   lek. med. Monika Cieplińska-Gostek

18

... zdrowy duch

Czym jest prawdziwa miłość? Gdzie są jej granice? Czy duchowość Bożego Serca jest nam dzisiaj potrzebna? Jak pielęgnować miłość w środowisku, w którym żyjemy, i w jaki sposób dbać o serce? Bo przecież miłość jest w sercu Kościoła, a serca potrzebujemy, by żyć, kochając innych. Najnowszy numer, który trzymasz w ręku, poświęciliśmy właśnie sercańskim i sercowym sprawom. Szczególnie sercom zranionym i cierpiącym. I tak tajemnicę Jezusowego Serca odsłoni nam ks. Leszek Poleszak SCJ, który będąc mistrzem sercańskiego nowicjatu, wprowadza nowe pokolenie sercanów w tajniki duchowości Bożego Serca. Ci bowiem, naśladując Chrystusa, kontemplują Miłość szczególnie w Eucharystii, podobnie jak św. Piotr Julian Eymard, o którym wspomina ks. Adam Pastorczyk SCJ. O bohaterskiej miłości dwojga ludzi, która nie bała się choroby i beznadziejnych medycznych prognoz, przeczytasz w „Rozmowie «Wstań»”. Skąd czerpią siły? Być może i z Pisma Świętego, które choć niewiele mówi o sercu w kontekście miłości, to jednak pełne jest jej obrazów. Pomaga nam je rozszyfrować ks. prof. dr hab. Stanisław Hałas SCJ z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. A co z samym fizycznym sercem? Jak rozpoznać pierwsze oznaki zawału serca i udzielić pierwszej pomocy oraz, co najważniejsze, jak żyć po zawale, dowiesz się z serii artykułów w dziale „W zdrowym ciele…”. A wszystko po to, by Twoje serce było czyste i współgrało z Bożym Sercem, bo kto wie, czy wielka miłość nie przyjdzie w dojrzałym już wieku...     ks. Radosław Warenda SCJ     z-ca redaktora naczelnego

  Miłość – ciągłe tworzenie 20   Aneta Szczudło   Klinika miłosierdzia   ks. Stanisław Zawiłowicz SCJ

22

Duchowy Patronat Misyjny   Ślub… po filipińsku 24   ks. Andrzej Sudoł SCJ

Wydawca: Wyższe Seminarium Misyjne Zgromadzenia Księży Najświętszego Serca Jezusowego (Księża Sercanie), 32-422 Stadniki 81, tel.: 12 271 15 24, fax: 12 271 15 45, e-mail: redakcja@wstan.net. Rok XXIV. Redakcja: ks. Robert Ptak SCJ (red. nacz.), ks. Radosław Warenda SCJ (zastępca red. nacz.), ks. Bartłomiej Król SCJ, kl. Marcin Wójcik SCJ. Współpracownicy: lek. med. Katarzyna Dąbek, Zdzisław Dywicki, Agnieszka Jędrzejowska, Józefa Leśniak, ks. Adam Pastorczyk SCJ, Aneta Szczudło, Zenon Zaremba. Kolportaż: kl. Artur Makara SCJ, kl. Michał Tomaka SCJ. Fotografia na okładce: shutterstock.com Skład i łamanie: Wydawnictwo Księży Sercanów DEHON. Druk: EURODRUK-Kraków Sp. z o.o. Nakład: 7400 egz. Redakcja zastrzega sobie prawo zmiany tytułów i skracania nadsyłanych materiałów. Fotografie bez podpisów są tylko przykładowymi ilustracjami i nie przedstawiają osób, o których mowa w artykule. Publikacja za zezwoleniem władzy kościelnej.


temat z okładki

Zranione Serce

4

Każde spojrzenie na krzyż Jezusa przenosi nas w wyobraźni na Kalwarię, gdzie Syn Boży oddaje swoje życie dla zbawienia ludzi. To tragiczne wydarzenie jest jednak wydarzeniem zbawczym i  wlewa w  nasze serca nadzieję i radość, które w pełni objawiają się w  fakcie Zmartwychwstania. Nasz wzrok kierujemy następnie na samego Jezusa. Przyglądając się Mu, dostrzegamy w  końcu ranę boku i  uświadamiamy sobie prawdę o tym, że Serce Jezusa zostało zranione włócznią. Święty Jan Apostoł – świadek śmierci Jezusa – opisuje to słowami: „Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i  natychmiast wypłynęła krew i woda” (J 19,33-34). Wydarzenie, które opisuje św. Jan, ukazuje nam przede wszystkim przeogromną miłość Ojca, który posyła swojego Syna, aby nas zbawił. „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16). Ukrzyżowanie Jezusa mówi też o wielkiej miłości Syna Bożego. On rzeczywiście oddaje życie za nas wszystkich, bo ukochał nas do końca.

  ks. Leszek Poleszak SCJ     Stopnica

że włócznia wdzierająca się do Serca Zbawcy jest obrazem naszych grzechów i zła, które najbardziej ranią miłość objawioną w Sercu Pana. Przypominamy sobie liczne teksty biblijne, w których Bóg mówi o miłości wobec człowieka; miłości czułej, delikatnej, troskliwej. Ta miłość jednak wielokrotnie została odrzucona i wzgardzona. Prorok Ozeasz zapisuje takie słowa: „Miłowałem Izraela, gdy jeszcze był dzieckiem, i  syna swego wezwałem z Egiptu. (...) Ja uczyłem chodzić Efraima, na swe ramiona ich brałem; oni zaś nie rozumieli, że troszczyłem się o  nich. Pociągnąłem ich ludzkimi więzami, a były to więzy miłości. Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę – schyliłem się ku niemu i nakarmiłem go” (11,1.3-4). Co rani Jezusa? Odrzucenie i wzgarda wobec miłości, które w  szczególny sposób objawiają się przez złość grzechów, są tym, co najbardziej rani Serce Boga. Bóg jednak wciąż poszukuje człowieka, uparcie wychodzi mu naprzeciw, okazuje swoją wierną miłość, chce go podnieść, uleczyć, wydobyć ze zobojętnienia i  pokazać prawdziwie wyzwalającą drogę – drogę miłowania siebie i  drugiego człowieka. „Ukochałem cię odwieczną miłością, dlatego też zachowałem dla ciebie łaskawość” (Jr 31,3).

Rana miłości Przebity bok Jezusa prowadzi nas jednak Zranione Serce nadal kocha Odrzucone Boskie Serce wciąż płonie nie tylko do odkrycia bezinteresownej miłości Trójjedynego Boga. Uświadamia nam także, miłością, przebacza i  pragnie odnowić relację czerwiec-lipiec


temat z okładki miłości, którą człowiek niszczy poprzez grzech. cy wobec nas nie ma sobie równej i do żadnej „Uleczę ich niewierność i  umiłuję ich z serca, innej miłości nie może zostać porównana. bo gniew mój odwrócił się od nich” (Oz 14,5). Miłość Serca Jezusowego do nas jest fak- Jak uleczyć ranę Miłości? tycznie niezmienna i  trwała. To złość grzeGdy już przekonamy się o  rzeczywistej i  trwałej miłości Serca Boga wobec nas, rodzi się w  nas pragnienie, by na tę miłość w  jak najlepszy sposób odpowiedzieć. Nasze serce Jezus zna dobrze te nasze wysiłki, tę wzdryga się na myśl, że tę miłość moglibyśmy nieudolną niekiedy miłość. On nie na nowo zranić, sprzeniewierzyć się jej i odrzupragnie od nas czynów przekraczacić. Co więcej, chcemy także w pewien sposób jących naszych możliwości. uleczyć rany, które zadaliśmy Bogu przez naszą niewierność i obojętność. Szukamy sposobów, chów, które często popełniamy, sprawia, że by to uczynić, i nie zawsze potrafimy zaspokoniejednokrotnie nasza wiara się załamuje ić nasze pragnienie odwzajemnienia miłości. i  słabnie, pewność miłości Boga maleje, a  na Jezus zna dobrze te nasze wysiłki, tę niejej miejsce przychodzi zobojętnienie, rezygna- udolną niekiedy miłość. On nie pragnie od nas cja, a niekiedy także rozpacz. Zdarza się wów- czynów przekraczających naszych możliwości. czas, że odnosimy się do Stwórcy z wyrzutem, On cierpliwie zaprasza nas, byśmy zechcieli że On nas opuścił, że przestał się nami intere- zbliżyć się do Niego, podjąć trud dźwigania sować. Dobry Bóg jest wtedy najbliżej nas, zna codziennego krzyża – powodowani miłością do te nasze wątpliwości i  sam daje na nie odpo- Boga i człowieka. Zaprasza, byśmy uczyli się od wiedź: „Mówił Syjon: «Pan mnie opuścił, Pan Niego pokory i cichości, dzięki którym można o  mnie zapomniał». Czyż może niewiasta za- dopiero doświadczyć i przekonać się o tym, że pomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha zranione Serce Boga jest wciąż wierne w swosyna swego łona? A  nawet, gdyby ona zapo- jej miłości. Warto wsłuchać się w  Jego zapromniała, Ja nie zapomnę o tobie. Oto wyryłem szenie: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i  obciążeni jesteście, a  Ja was pocię na obu dłoniach” (Iz 49,14-16). Jakże wielka jest dobroć i miłość Boga! Jak krzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie wiele nam wybacza, by przekonać nas o swojej się ode Mnie, bo jestem cichy i  pokorny serwiernej miłości! Niewyobrażalny wręcz obraz cem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. matki porzucającej swoje dziecko służy temu, Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a  moje by ukazać, że wielkość i stałość miłości Stwór- brzemię lekkie” (Mt 11,28-30).

Fot.: Archiwum

’’

3(141)2012

5


Benedykt XVI

Bóg jest miłością! Starożytni Grecy określali „miłość” trzema słowami: eros, philia i  agape. W  swojej pierwszej encyklice papież Benedykt XVI wyjaśnia znaczenie poszczególnych określeń. Oto fragmenty encykliki Deus caritas est tłumaczące, jak rozumieć miłość nazywaną przez Greków erosem.

6

łość nie jest już przykazaniem, ale odpowiedzią na dar miłości, z  jaką Bóg do nas przychodzi. (...) Miłość Boga wobec nas jest sprawą zasadniczą dla życia i  niesie ze sobą decydujące pytania o  to, kim jest Bóg i  kim my jesteśmy. W  tym kontekście przeszkodę stanowi przede wszystkim język. Termin „miłość” stał się dziś jednym ze słów najczęściej uży(...) Uwierzyliśmy miłości Boga – tak chrze- wanych i  także nadużywanych, którym naścijanin może wyrazić podstawową opcję swe- dajemy znaczenia zupełnie różne. (...) mówi go życia. U  początku bycia chrześcijaninem się o miłości ojczyzny, o umiłowaniu zawodu, nie ma decyzji etycznej czy jakiejś wielkiej o  miłości między przyjaciółmi, o  zamiłowaidei, jest natomiast spotkanie z  wydarzeniem, niu do pracy, (...) o miłości bliźniego i o miłoz Osobą, która nadaje życiu nową perspektywę ści Boga. Jednak w całej tej wielości znaczeń, (...). Święty Jan przedstawił w swojej Ewangelii miłość między mężczyzną i  kobietą, w  której to wydarzenie w następujących słowach: „Tak ciało i  dusza uczestniczą w  sposób nierozebowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego rwalny i  w której przed istotą ludzką otwiera Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w  Niego wierzy... miał życie wieczne” (3,16). Wiara chrześcijańska, uznając miłość jako główną zaMiłość Boga wobec nas jest sprawą sadę, przyjęła to, co stanowiło istotę wiary Izrazasadniczą dla życia i niesie ze sobą ela, a  równocześnie nadała temu nową głębię decydujące pytania o to, kim jest Bóg i zasięg. Wierzący Izraelita faktycznie modli się i kim my jesteśmy. codziennie słowami Księgi Powtórzonego Prawa, wiedząc, że w nich jest zawarta istota jego egzystencji: „Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym się obietnica szczęścia, pozornie nie do odBogiem – Pan jedynie. Będziesz więc miło- parcia, wyłania się jako wzór miłości w całym wał Pana, Boga twojego, z całego swego serca, tego słowa znaczeniu, w porównaniu z którym z  całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił” na pierwszy rzut oka każdy inny rodzaj miło(6,4-5). Jezus połączył w  jedno przykazanie te ści blednieje. (...) Miłość pomiędzy mężczydwa: przykazanie miłości Boga i  przykazanie zną i kobietą, która nie rodzi się z myśli i woli miłości bliźniego zawarte w  Księdze Kapłań- człowieka, ale w pewien sposób mu się narzuskiej: „Będziesz miłował bliźniego jak siebie ca, starożytna Grecja nazwała erosem. (...) grecsamego” (19,18; por. Mk 12,29-31). Ponieważ ka wersja Starego Testamentu jedynie dwuBóg pierwszy nas umiłował (por. 1 J 4,10), mi- krotnie używa słowa eros, podczas gdy Nowy

’’

czerwiec-lipiec


Benedykt XVI

Fot.: ks. R. Warenda SCJ

Testament nigdy go nie stosuje: z trzech słów greckich, dotyczących miłości – eros, philia (miłość przyjaźni) i  agape – pisma nowotestamentowe uprzywilejowują to ostatnie, które w  języku greckim pozostawało raczej na marginesie. Jeśli chodzi o pojęcie miłości przyjaźni (philia), to zostało ono podjęte i pogłębione w Ewangelii św. Jana, aby wyrazić relację między Jezusem i Jego uczniami. To pominięcie słowa eros wraz z nową wizją miłości, wyrażoną poprzez słowo agape, w  nowości chrześcijaństwa oznacza coś zasadniczego w  odniesieniu do pojęcia miłości. W  krytyce chrześcijaństwa, która poczynając od czasów Oświecenia, w miarę rozwoju stawała się coraz bardziej radykalna, ta nowość została oceniona w sposób absolutnie negatywny. Według Friedricha Nietzschego chrześcijaństwo jakoby dało erosowi do picia truciznę, a chociaż z jej powodu nie umarł, przerodził się w  wadę. W  ten sposób filozof niemiecki wyrażał bardzo rozpowszechnione spostrzeżenie: czy Kościół swymi przykazaniami i  zakazami nie czyni gorzkim tego, co w życiu jest najpiękniejsze? (...) Czy chrześcijaństwo rzeczywiście zniszczyło eros? Spójrzmy na świat przedchrześcijański. Grecy (...) dostrzegali w  erosie przede wszystkim upojenie, opanowanie rozu-

3(141)2012

mu przez „boskie szaleństwo”, które wyrywa człowieka z ograniczoności jego istnienia i (...) pozwala mu doświadczyć najwyższej błogości. (...) w religiach ta postawa wyrażała się w kultach płodności, do których przynależy „święty” nierząd, który kwitł w  licznych świątyniach. Eros był więc celebrowany jako boska siła, jako złączenie z bóstwem. Tej formie religii, która jak najmocniejsza pokusa sprzeciwia się wierze w Jedynego Boga, Stary Testament przeciwstawiał się z największą stanowczością (...). Tym jednak wcale nie odrzucił erosu jako takiego, ale wypowiedział mu wojnę, jako niszczycielskiemu wypaczeniu, bowiem fałszywe ubóstwienie erosu, które tu ma miejsce, pozbawia go jego godności, czyni go nieludzkim. Prostytutki w  świątyni, które mają dawać upojenie boskością, nie są traktowane jako istoty ludzkie i osoby, lecz służą jedynie jako narzędzia do wzniecenia „boskiego szaleństwa” (...). Dlatego eros upojony i bezładny nie jest wznoszeniem się, „ekstazą” w kierunku boskości, ale upadkiem, degradacją człowieka. Tak więc staje się ewidentnym, że eros potrzebuje dyscypliny, oczyszczenia, aby dać człowiekowi nie chwilową przyjemność, ale pewien przedsmak szczytu istnienia, tej szczęśliwości, do której dąży całe nasze istnienie.

7


żyć jak święci

Zakochany w Eucharystii

  ks. Adam Pastorczyk SCJ     Stadniki

we Francji jansenizmu, budowane było w sercu Piotra przede wszystkim poprzez codzienne nawiedzanie Najświętszego Sakramentu w  pobliskim kościele. Praktyka częstej adoracji rzeźbiła w sercu chłopca szczególny rys duchowości eucharystycznej, jakim było wynagrodzenie. W dniu Pierwszej Komunii Świętej postanowił stać się jego gorącym orędownikiem i apostołem we francuskim Kościele. Jednakże droga ku kapłaństwu – podobnie jak całe jego życie – nie była łatwa. Od najmłodszych lat borykał się z trudnościami ze strony ojca, który nie chciał mu udzielić błogosławieństwa na wybraną przez siebie drogę Pragnienie wynagrodzenia Piotr Julian Eymard przyszedł na świat powołania. Dodatkowo antyklerykalne społe4 lutego 1811 roku w  La Mure, we francu- czeństwo Francji oraz wynikające z  poważnej skich Alpach. Od najmłodszych lat wyróżniała choroby kłopoty ze zdrowiem przynajmniej go głęboka wrażliwość duchowa oraz umiło- na pewien czas zahamowały jego autentyczne wanie Eucharystii. Doświadczenie bliskości pragnienie służenia Bogu. Swoje zamierzenie Boga, jakże odmienne od panującego wówczas zrealizował dopiero po śmierci ojca, wstępując do diecezjalnego seminarium w  Grenoble, w którym 20 lipca 1834 roku przyjął święcenia kapłańskie.

Pomimo betonowych płyt, którymi pokryta była wiara XIX-wiecznej Francji, ziemia pierwszej córki Kościoła wydawała piękne kwiaty. Byli nimi ludzie, którzy wyprzedzali swoją epokę, wyzwalając się z  jej ciasnych schematów. Woń jednego z  nich – św. Piotra Juliana Eymarda – była szczególnie intensywna, gdyż już ponad sto lat przed II Soborem Watykańskim przecierała szlaki duchowej odnowy Kościoła, koncentrując ją na Bogu ukrytym w Eucharystii.

Fot.: Archiwum

8

Dar z siebie Trzy lata później został proboszczem w  Monteynard, w  którym ludzie otaczali go miłością ze względu na jego wyjątkowe oddanie eucharystycznemu Bogu. Z  ogromną troską o  ich zbawienie w  okresie wielkanocnym podejmował wysiłek, by żaden jego parafianin nie został pozbawiony Komunii Świętej. Idea wynagrodzenia okazała się jednak silniejsza, dlatego Piotr postanowił opuścić swych parafian i  wstąpić do zgromadzenia marystów. Uczynił to przede wszystkim z  poczerwiec-lipiec


żyć jak święci wodu odczuwanego w  swym sercu powołania misyjnego oraz poszukiwania duchowej doskonałości, którą mógłby złożyć Bogu jako wynagrodzenie. W swoich prywatnych notatkach napisał: „Czuję niewysłowione pragnienie Eucharystii, którego nie odczuwałem nigdy wcześniej. To doświadczenie zmusza mnie, bym niósł każdemu miłość naszego Pana, bym mówił tylko o Chrystusie – o Chrystusie obecnym w Eucharystii”. Pomimo słabego zdrowia czynił to z  niezłomnym hartem ducha i  odpowiedzialnością za charyzmat, którym został obdarzony. W apostolskich podróżach pielgrzymował niemalże po całej Francji, służąc słowem i pismem wielu wspólnotom maryjnym, które rodziły się w łonie francuskiego Kościoła na gruncie eucharystycznej pobożności. Jego zaangażowanie było szczególnie wyraźne w  gorliwym nauczaniu katechetycznym, podejmowanym na szeroką skalę kierownictwie duchowym oraz rozwoju pobożności wynagradzającej, której konkretnym wyrazem są czterdziestogodzinne nabożeństwa eucharystyczne.

Fot.: ks. R. Warenda SCJ

Ejmardyści Święty Piotr Julian Eymard był prawdziwym prorokiem swoich czasów, a jego eucharystyczna wizja wykraczała daleko poza horyzont francuskiego Kościoła. Otwarty na działanie Bożego Ducha założył Zgromadzenie Kapłanów od Najświętszego Sakramentu, które znalazło się pod duchową opieką arcybiskupa Paryża, Siboura. Dzieło Eymarda nie ograniczało się jedynie do kultu Najświętszego Sakramentu, lecz poprzez aktywne otwarcie się na człowieka przekazywało Ewangelię tym, którzy byli daleko od wspólnoty Kościoła. Ejmardyści wyszli na stołeczne ulice z  nową inicjatywą ewangelizacyjną, poprzez którą przygotowywali ochrzczonych

3(141)2012

Paryżan do przyjęcia Pierwszej Komunii Świętej. Przesycona dobrocią Boga duchowość Piotra Eymarda akcentowała częstą Komunię Świętą jako remedium na duchowe ubóstwo ówczesnego społeczeństwa. Eucharystyczna intuicja nacechowana była wspaniałomyślnością wobec każdego człowieka, szczególnie zaś wobec dzieci i młodzieży, którzy w połowie XIX wieku stanowili główną siłę roboczą Paryża.

’’

Święty Piotr Julian Eymard był prawdziwym prorokiem swoich czasów, a jego eucharystyczna wizja wykraczała daleko poza horyzont francuskiego Kościoła.

Dzieło odnowy Niewzruszona wiara w bliskość objawiającego się Boga sprawiła, że na burzliwym morzu socjokulturowych przemian Piotr był dla wielu jedyną i pewną ostoją. Jego dzieło wyznaczało także drogę duchowej odnowy Kościoła, której rysy widać w  organizowanych na jego prośbę kongresach eucharystycznych czy w  pozwalającym na częstsze przyjmowanie Komunii Świętej dekrecie Piusa X. Wyprzedzając swoją epokę, oczyma duszy widział kapłanów, diakonów, siostry i  braci zakonnych oraz wszystkich wierzących, którzy w  całkowitym duchowym oddaniu adorują Najświętszy Sakrament. Dzięki duchowej wizji Eymarda chrześcijańskie zrozumienie obecności Chrystusa eucharystycznego wśród swojego ludu zostało wzbogacone o  jeszcze jeden element – ideę wspólnoty i  komunii wierzących. Jej szczególnego wymiaru Piotr doświadczył 1 sierpnia 1868 roku, gdy Pan zaprosił go na ucztę w swej niebieskiej chwale.     

9


rozmowa „Wstań”

Wózkiem do ołtarza O miłości, której nie zdołały zatrzymać ani choroba, ani beznadziejne rokowania medyczne, opowiadają Barbara i  Bogusław Kumorowie w rozmowie z kl. Marcinem Wójcikiem SCJ.

Fotografie: ks. R. Warenda SCJ

10

Sakramentalne „tak” powiedzieliśmy sobie 6  sierpnia 1994 roku w  Bazylice Mniejszej Matki Bożej Bolesnej w Limanowej, bo stamtąd właśnie pochodzę. Mój mąż miał wówczas 28 lat, chorował na postępujący zanik mięśni i  poruszał się na wózku inwalidzkim. Nasza decyzja była bardzo szybka, ponieważ lekarze stwierdzili, że choroba jest nieuleczalna i  nie ma sensu żadne leczenie czy też rehabilitacja. Bogusław miał zaś dożyć jedynie do 30. roku życia… Rzeczywiście, rokowania lekarzy nie zostawiały szczypty nadziei. Skąd się to wzięło? Bogusław: Choruję na postępujący zanik mięśni. Jest to choroba genetyczna, która w moim przypadku objawiła się z całą mocą w okresie dojrzewania (szkoła średnia) i w wieku ok. 22-23 lat definitywnie połączyłem się z  wózkiem. Miałem kilka lat na oswojenie się z tym, że będzie tylko gorzej, dlatego fakt, że zacząłem się poruszać na wózku, nie był tak szokujący, jak dla kogoś, kto z  dnia na dzień, a  wręcz z  minuty na minutę siada na wózek np. wskutek wypadku.

Czy zadaje Pan sobie pytania, dlaczego akurat Pan jest tym, który porusza się na wózku? Chodzi mi o pytania, z jakimi Jak długo jesteście małżeństwem i  jak się każdy człowiek w  trudnej sytuacji życiowej musi się zmierzyć; pytania o sens cierpoznaliście? Barbara: Jesteśmy małżeństwem już pienia, o Boga, o krzyż. Bogusław: Oczywiście, że zadaję, ciąg18 lat. Poznaliśmy się końcem stycznia 1994 roku i  właściwie w  ciągu dwóch miesięcy le to robię. Myślę, że tak będzie do końca zdecydowaliśmy się, że będziemy razem. moich dni. Najbardziej wtedy, gdy dopadają czerwiec-lipiec


rozmowa „Wstań” jeśli jest zdrowie i  pełne zaufanie do drugiej osoby, to ciągnie się z  dnia na dzień. Bardzo ważne jest też dla nas to, że pracujemy w tym samym miejscu. Nie musimy bowiem myśleć, co też porabia druga osoba, czy czegoś nie potrzebuje, bo jesteśmy praktycznie 24 godziny na dobę ze sobą. Ktoś może powiedzieć, że to musi być męczące, ale to jest kwestia podejścia do sprawy. Jak się kogoś naprawdę kocha i szanuje, pragnie się być z nim na zawsze, to żadne tzw. „odpoczywanie” od siebie nie jest potrzebne. Największa trudność? Świadomość Barbara: Na początku nawet najmniejsza zależności od drugiej osoby, a z wieczynność, począwszy od ubierania się i porannej kiem przychodzi jeszcze refleksja: toalety, była wyzwaniem, bo w każdym z tych „co by było, gdyby tak zabrakło tej „zajęć” muszę uczestniczyć. Jednak po latach drugiej połowy”. człowiek się przyzwyczaja i pomaganie staje się czymś tak oczywistym jak oddychanie. Wypraki, a ja – chyba nie taki znowu zły – muszę się cowaliśmy „techniki”, jak najłatwiej się przez tym borykać. Cierpienie ma sens tylko wtedy, mieszczać i  radzić sobie w  codziennym życiu. gdy rozpatrzymy je jako coś perspektywicznego; coś, co ma zaowocować w przyszłym życiu. W jaki sposób radzi Pan postępować zdroInaczej to całe doczesne życie w cierpieniu nie wym względem tych na wózku? Bogusław: Przejawiać zainteresowanie, miałoby najmniejszego sensu. W  mediach co pewien czas słychać głosy, że ktoś cierpiący, a  nie ciekawość. Pomagać, ale nie starać się przykuty do wózka czy łóżka chce z tym skoń- wyręczać we wszystkim. Czasem wystarczy czyć, bo nie daje rady, nie widzi sensu takiego tylko być w  pobliżu, niekoniecznie coś robić. życia. Rzeczywiście, życie oparte tylko o  ten Sama świadomość obecności kogoś życzliwego świat doczesny nie ma sensu, ale uwzględnia- to już jest bardzo dużo. jąc przyszłe, wieczne życie, łatwiej jest je teraz Nieczęsty to widok – choćby na ulicach znosić. naszych miast – widzieć szczęśliwe małJak radzą sobie Państwo z niepełnospraw- żeństwo, w  którym jeden z  małżonków nością? Co sprawia największe trudności jest osobą niepełnosprawną. Raczej promuje się dziś co innego: młodość, zdrowie, w życiu codziennym? Bogusław: Dla mnie to świadomość za- karierę. Bogusław: Powiem tak, dziś to już nie leżności od drugiej osoby, a  z  wiekiem przychodzi jeszcze refleksja: „co by było, gdyby jest tak osobliwy widok, jak jeszcze kilkanatak zabrakło tej drugiej połowy”. A poza tym, ście lat temu, kiedy się pobieraliśmy. Wówczas

mnie ciężkie chwile, choroba własna czy żony. Krzyż jest wpisany w  życie człowieka. Każdy ma swój mniejszy lub większy krzyż. Każda rodzina musi się z  tym wcześniej czy później zmierzyć. Ja zadaję często pytanie o  rozmiar tego krzyża, dlaczego taki, dlaczego akurat ja, przecież tylu jest ludzi na świecie, źli są zdrowi, często marnują ten drogocenny skarb, jakim jest zdrowie przez różnego rodzaju używ-

’’

3(141)2012

11


rozmowa „Wstań”

Czy warto się żenić i wychodzić za mąż? Dziś małżeństwo jest przecież ośmieszane. Bogusław: Oczywiście, że warto. Bo choć z  jednej strony kpi się z  instytucji małżeństwa i  promuje tzw. wolne związki, to tylko w  małżeństwie można tak naprawdę się spełnić. Jedynie w małżeństwie można powiedzieć

Fotografie: ks. R. Warenda SCJ

12

faktycznie musiało to być niezwykłe – taka „mój”, „moja”, i  nie mam tu na myśli własnopara młoda pod Kościołem. Współcześnie to ści co do osoby, ale tę więź emocjonalną, któjuż raczej weszło w  codzienność, widok osób rą jest się w stanie wytworzyć tylko w związku niepełnosprawnych na ulicach czy w Kościele sakramentalnym. nikogo nie dziwi. Co, Waszym zdaniem, jest tak naprawdę Jak Was postrzega otoczenie? ważne w życiu? Bogusław: Myślę, że jesteśmy odbieraBarbara: By starać się dobrze przeżyć ni pozytywnie. Choć teraz nie jest to już nic każdy dzień, który jest nam dany, cieszyć się nadzwyczajnego, tak jak mówiłem wcześniej. z tego, co mamy, kim jesteśmy i jacy jesteśmy, Kilkanaście lat temu sam wyjazd na wózku na ale nade wszystko pamiętać, że żyjemy tuulicę był dla mnie niezłym wyzwaniem. Trud- taj przez chwilę, a  w  wieczności wszystkie te no było się przełamać, bo ludzie reagowali jak „przyziemne boleści” nie będą nam doskwierać. na jakiegoś dziwoląga, który śmie poruszać się między sprawnymi. Teraz spotykam się raczej Jakie są Wasze marzenia? z szacunkiem i pomocą. Bogusław: Dożyć w  zdrowiu i  wzajemnym szacunku do emerytury i  jeszcze się nią Czy czujecie się akceptowani przez środo- trochę nacieszyć, i  żeby to nie było dopiero wisko, czy może raczej przeciwnie? w 67. roku życia. Bogusław: Nie czujemy żadnej wrogości Barbara: Moim marzeniem zawsze była czy niechęci tak ze strony naszego środowiska, liczna rodzina, bo sama pochodzę z  rodziny jak i innych ludzi. Wręcz przeciwnie, okazuje wielodzietnej. Niestety plany Boże w tej kwesię nam raczej zainteresowanie, chęć pomocy. stii były inne niż nasze... I chociaż wciąż ciężko się z  tym pogodzić, trzeba to przyjąć i  cieCo roku dochodzi w Polsce do dużej liczby szyć się z tego, co jest. rozwodów. Czy warto trwać w  realizacji ślubowania: „nie opuszczę cię, aż do śmier- Co Wam daje siły? ci”? Czym dla Państwa jest wierność? Bogusław: Radość żony. Kiedy widzę, że Bogusław: Bez wierności małżeństwo ona jest szczęśliwa, to i mnie chce się dalej żyć nie miałoby najmniejszego sensu. To jest pod- i nieść swój krzyż. stawowa sprawa w małżeństwie, ale nie tylko. Barbara: Wiara, nadzieja i  miłość... Bez Wierność w szerszym rozumieniu, jak np. wier- tego ciężko byłoby mierzyć się z wyzwaniami ność pewnym zasadom, jest – moim zdaniem – dnia codziennego.        podstawową wartością. Tylko wtedy można iść przez życie z podniesioną głową. Barbara: Wierność przysięgałam przed Bogiem... to zobowiązanie do końca naszych dni i nie ma mowy o żadnych dyspensach.

czerwiec-lipiec


rozmowa „Wstań”

Bóg zakochany w człowieku O Bożej miłości ukrytej na kartach Pisma Świętego Starego i  Nowego Testamentu z  ks. prof. dr. hab. Stanisławem Hałasem SCJ, wykładowcą egzegezy Starego Testamentu na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w  Krakowie, rozmawia kl. Artur Makara SCJ. Ostatnia książka Księdza Profesora to Biblijne słownictwo miłości i  miłosierdzia na zderzeniu kultur: określenia hebrajskie i ich greckie odpowiedniki. Co skłoniło Księdza do zajęcia się właśnie tym tematem? Jest to owoc wieloletnich przemyśleń i poszukiwań. Inspiracją był też charyzmat Zgromadzenia Księży Sercanów, do którego należę. Od lat interesuję się nauczaniem biblijnym na temat miłości. Śledzę uważnie to, jak inni bibliści interpretują symbolikę serca oraz jak ją rozumiał nasz Ojciec Założyciel, sługa Boży Leon Dehon. W jego czasach nie było jeszcze specjalnie wyodrębnionych nauk biblijnych, które posługiwałyby się nowoczesnymi metodami literackimi. Nasz Założyciel rozumiał więc chrześcijańską naukę o Bożej miłości bardziej intuicyjnie, w myśl ówczesnej duchowości francuskiej i  na podstawie objawień z  Paray-le-Monial. Biblia bowiem bardzo rzadko mówi o Bożym Sercu, gdyż serce w Biblii ma inną symbolikę. Okazuje się jednak, że Pismo Święte posługuje się bardzo bogatym słownictwem dotyczącym miłości i  miłosierdzia, chociaż nie ma w nim tak dokładnego rozróżnienia między tymi dwoma pojęciami, jak to jest we współczesnej teologii. Do tego słownictwa za3(141)2012

liczamy także określenie tłumaczone jako „łaska”, choć we współczesnym języku nie budzi ono pozytywnych skojarzeń. Niejednokrotnie przecież powtarzamy, że nie potrzebujemy niczyjej łaski, niczyjego miłosierdzia.

13


rozmowa „Wstań��� Okazuje się, że również w Starym Testamencie mamy wiele tekstów wskazujących na wielką dobroć Pana Boga. Jest nim chociażby wielokrotnie powtarzany zwrot: „Bóg miłosierny i  łagodny, nieskory do gniewu, bogaty w  łaskę i  wierność” (Wj 34,6). Jest on różnie tłumaczony, lecz zawiera podstawowe określenia biblijne, ułożone po hebrajsku w charakterystyczny wierszyk. Ukazuje wielkość miłości i dobroci Boga.

’’

Biblia niezwykle rzadko mówi o Bożym Sercu, choć posługuje się bardzo bogatym słownictwem dotyczącym miłości i miłosierdzia.

Rzeczywiście Boża miłość w  Biblii prezentowana jest bardzo obrazowo. Jakie są więc najważniejsze jej symbole? Jest nim na przykład winnica. Dlaczego właśnie ona? Ponieważ była uprawą najbardziej cenioną i  wymagała też najwięcej pracy i troski. A Pan Bóg dokładał przecież różnych starań, aby swój lud wychowywać, prowadzić i formować. Inne obrazy to przede wszystkim miłość oblubieńcza ukazana w  Starym Testamencie, kiedy Pan Bóg porównany jest do kochającego męża, a  lud do oblubienicy, która niestety nie zawsze była wierna. Jednak Boża miłość przezwyciężyła w końcu wszelkie trudJakie są charakterystyczne cechy Bożej ności. Doprowadziła do naprawy zła i  ponowmiłości ukazane przez autorów Starego nego złączenia. Ciekawe, że Nowy Testament mówi mniej o  miłości oblubieńczej, eksponui Nowego Testamentu? To, że Nowy Testament uczy nas o  mi- jąc raczej ojcowską miłość Boga. Pan Bóg wiełości Boga objawionej w  Jezusie Chrystusie, lokrotnie jest nazywany Ojcem i  ukazywany jest dla wszystkich oczywiste. Problem w tym, z  tej perspektywy: „Tak bowiem Bóg umiłoże miłość ta ukazana została nawet tam, gdzie wał świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, jej na pierwszy rzut oka nie dostrzegamy. Chodzi na przykład o  nazywanie Boga Ojcem, szczególnie często u św. Jana, a także w Ewangelii Mateuszowej. Nie jest to tylko sposób odróżnienia Osób Trójcy Świętej, ale wskazuje zasadniczo na wielką miłość Boga, która jest podobna do miłości dobrego ojca. czerwiec-lipiec

Fot.: sxc.hu

14

Czym więc różni się biblijne pojęcie miłości od tego naszego potocznego rozumienia go? Samo pojęcie miłości jest właściwie takie samo dla ludzi różnych epok i  kultur. Jeżeli tylko człowiek nie jest zdeprawowany, to w  każdych czasach przeżywa miłość bardzo podobnie: jako szlachetne uczucie dobroci i życzliwości względem drugiego człowieka. Różne są jednak określenia miłości. Biblia w języku hebrajskim posługuje się zasadniczo czterema terminami dotyczącymi miłości Bożej i  ludzkiej. Jedno z  nich kładzie nacisk na wierność miłości i  definiuje miłość wierną, wynikającą z  zawartego zobowiązania. Chodzi przede wszystkim o miłość Bożą opartą na przymierzu, a  więc skierowaną do ludu Bożego Starego Przymierza. Inne natomiast zwraca uwagę na spontaniczność miłości. Właśnie ono jest często tłumaczone jako łaska. Kolejne kładzie nacisk na głębię przeżywanej miłości, a ostatnie na upodobanie do osoby lub rzeczy. To jest całe bogactwo określeń, a jest ich jeszcze więcej. Chodzi o  to, aby ten wymiar miłości dostrzec również za takimi słowami, jak na przykład „łaska”, o  której pisze szczególnie często św. Paweł. Łaska jest po prostu jednym z  podstawowych pojęć odnoszących się do miłości Bożej. Bóg nas usprawiedliwił, odkupił przez łaskę, czyli dzięki swojej wspaniałomyślnej dobroci i miłości!


rozmowa „Wstań” Czy można powiedzieć, że temat umiłowania człowieka jest sercem całego Pisma Świętego, całego chrześcijaństwa? Jeżeli Święty Jan powiedział: „Po tym poznali- tak, to dlaczego? śmy miłość, że On oddał za nas życie swoPrzekonuję się coraz bardziej, że tak je” (1 J 3,16). Dlaczego dla niego śmierć właśnie jest. Czasami podczas lektury Pisma krzyżowa była największym objawieniem Świętego zwracamy uwagę na drugorzędBożej miłości? Nie tylko dla św. Jana, ale dla nas wszystkich, dla całego chrześcijaństwa. Czytając Obrazem Bożej miłości jest winnica, poszczególne Ewangelie, widzimy, że najdogdyż była uprawą najbardziej cenioną kładniej opisana została właśnie męka i śmierć i wymagała też najwięcej pracy i troJezusa. Pierwsze pokolenie chrześcijan przeski. A Pan Bóg dokładał przecież różkazało nam opis życia Jezusa w  podobny sponych starań, aby swój lud wychowysób, jak my wspominamy bliskiego człowieka, wać, prowadzić i formować. który od nas odszedł. Gdy chodzi o  bohatera, to najważniejszym wydarzeniem staje się właśnie jego śmierć, jako wspaniałe zwieńczenie wszystkiego, co w  życiu dokonał. W  ten spo- ne szczegóły, a  więc imiona poszczególnych sób oceniamy dziś na przykład ofiary kata- osób i  ich przeżycia, rodowody, związki z  histrofy lotniczej pod Smoleńskiem. Tak samo storią powszechną. Jednak już od samego podzieje się w przypadku żołnierza, który poległ czątku, gdy Pismo Święte opisuje stworzenie w  obronie ojczyzny, choć w  momencie śmier- człowieka, wskazuje na dobroć Bożą, mówiąc ci nie miał nawet pełnej świadomości, co się o  umieszczeniu tego człowieka we wspaniadzieje. Podobnie i dla nas, chrześcijan, śmierć łym rajskim ogrodzie. Bóg pragnie uczynić Jezusa na krzyżu stała się wydarzeniem naj- człowieka szczęśliwym i  stwarza go do życia ważniejszym; punktem wyjścia do refleksji w  rodzinie, a  następnie błogosławi. Otóż to nad tym, czego On dla nas dokonał, jaki był błogosławieństwo pojawia się jak piękny rewłaściwy sens Jego posłannictwa. W  kontek- fren wiele razy w Księdze Rodzaju. W dokładście Zmartwychwstania zrozumieliśmy pełniej, niejszych badaniach porównawczych okazuje jaki sens miała Jego Męka i śmierć na krzyżu. się, że słowo „błogosławić” najczęściej wystęMożna powiedzieć, że Bóg, jako dobry puje właśnie w tej księdze biblijnej. Pan Bóg Ojciec, patrząc na heroiczną miłość swojego błogosławi Noego, Abrahama, Izaaka, Jakuba Syna, zaczął patrzyć z podobną miłością ojcow- i całe jego potomstwo. Są nawet teksty, które ską na wszystkich ludzi, a  zwłaszcza na tych, to Boże błogosławieństwo bardzo uwydatniają którzy w  Jego Syna uwierzyli. Jeżeli rodzice i wielokrotnie powtarzają. Kiedy Bóg powołuje bardzo kochają swoje dziecko, będą kochać Abrahama, mówi: „Uczynię bowiem z  Ciebie również jego kolegów i  koleżanki. Taka jest wielki naród, będę ci błogosławił i twoje imię bowiem logika miłości, logika serca. rozsławię: staniesz się błogosławieństwem. Będę błogosławił tym, którzy Ciebie błogosławić będą (...). Przez Ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi” (Rdz 12,2.3). Można się zastanawiać, czym właściwie jest błogosławieństwo? Otóż w najgłębszym sensie jest ono dobrym słowem, wyrażającym szczerą życzliwość i miłość.         aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16).

Fot.: ks. R. Warenda SCJ

’’

3(141)2012

15


w zdrowym ciele...   lek. med. Barbara Kij     Lublin

Serce w zawale Często mówimy o  kimś, że ma złamane serce, cierpi. Wielokrotnie zadajemy sobie pytanie, gdzie w  naszym sercu zlokalizowane są uczucia i  czy takie miejsce w ogóle istnieje. Dziś zajmiemy się jednak innym rodzajem dolegliwości – bólem fizycznym w  klatce piersiowej. Większości z  nas kojarzy się on z  atakiem serca, i słusznie, bo bywa zapowiedzią istotnego problemu. Czy jednak potrafimy rozpoznać pierwsze objawy zawału serca?

Fot.: shutterstock.com

16

Jakie cechy owego bólu powinny nas zaniepokoić? Jeśli ból jest zlokalizowany w klatce piersiowej i  trwa ponad 30 minut, powinniśmy pomyśleć, czy to przypadkiem nie zawał. Gdy dodatkowo ból ma charakter rozlany (nie można wskazać palcem jednego miejsca, w którym boli), promieniuje do lewej strony klatki piersiowej, lewej ręki, ramion, szyi, żuchwy, górnej części brzucha, powinniśmy natychmiast wezwać pogotowie. Chorzy określają często ten ból jako „gniotący, miażdżący, duszący, dławiący, jak w imadle”. Zazwyczaj pojawiają się również duszności, nudności, zlewny pot, strach przed śmiercią i zdenerwowanie. Pacjenci z  chorobą niedokrwienną serca często zaopatrzeni są w nitroglicerynę w postaci podjęzykowych tabletek lub aerozolu. Wiedzą, że jeśli ból trwa dłużej i nie ustępuje po tzw. „nitratach”, sprawa jest poważna i trzeba wezwać lekarza. Jakie są nietypowe objawy zawału? U niektórych – zwłaszcza u osób starszych lub z  cukrzycą – zawał może przebiegać bez typowych dolegliwości dławicowych (związanych z  bólem w  klatce piersiowej). Jedyną uciążliwością mogą być wówczas duszności, zawroty głowy, pogorszenie tolerancji wysiłku, lekki ból w  klatce piersiowej – czyli objawy, które nie zmuszają chorego do udania się do lekarza. Inne nietypowe dolegliwości dotyczą zawału ściany dolnej serca – stanowią tzw. maskę brzuszną zawału: ból nadbrzusza, nudności, wymioty, osłabienie. Bywają one mylone czerwiec-lipiec


w zdrowym ciele... z  ostrą niestrawnością. Rzadko, ale zdarza się, pompa kurczy się w ciągu minuty ok. 72 razy, że głównym lub wstępnym objawem zawału a w ciągu roku ok. 38 mln razy, choć podczas wysiłku i  w  sytuacjach stresowych bije nawet jest omdlenie. dwa razy szybciej. Średnio w ciągu naszego żyCo powinniśmy zrobić, gdy rozpoznanie cia serce przepompowuje 250 mln litrów krwi. Do zawału dochodzi najczęściej na skuzawału serca staje się coraz bardziej wiatek pęknięcia blaszki miażdżycowej zwężarygodne? Oczywistym jest jak najszybsze wezwa- jącej światło naczyń wieńcowych (zaopatrują nie pogotowia, gdyż w dobie leczenia inwazyj- mięsień sercowy w tlen i potrzebne składniki nego, czyli zabiegów plastyki naczyń wieńco- odżywcze). Z  takiej pękniętej blaszki miażwych oraz możliwości wygenerowania przez dżycowej uwalniają się substancje prowokuniedokrwienie groźnych zaburzeń rytmu serca, jące krzepnięcie krwi – zlepione płytki krwi każda minuta ma znaczenie. W  oczekiwaniu powodują zamknięcie światła naczynia i  zana wykwalifikowaną pomoc możemy choremu burzenie przepływu krwi. Innymi przyczynapodać 300 mg aspiryny – najlepiej rozgniecio- mi ostrego zawału mięśnia sercowego mogą nej lub rozpuszczonej w wodzie. Powinniśmy być: zator, skurcz tętnicy wieńcowej, zapazapewnić mu wygodną pozycję – nie należy lenie tętnic wieńcowych. Rozległość martwicy unosić nóg. W  miarę możliwości rozluźniamy mięśnia sercowego zależy od stopnia upoślekrępujące go ubranie, zapewniamy swobod- dzenia przepływu krwi oraz czasu trwania niene oddychanie i próbujemy uspokoić chorego dokrwienia. (silnemu bólowi często towarzyszy lęk, niepokój). Oczywiście w  przypadku gdy chory jest Jakie są czynniki ryzyka wystąpienia zanieprzytomny i  nie oddycha, podejmujemy wału serca – czyli kto powinien mieć się na baczności? reanimację. Na część z  nich nie mamy wpływu, jak na przykład płeć (mężczyźni chorują częściej), starszy wiek czy genetyczne uwarunkowania. U niektórych – zwłaszcza u  osób Sporo jednak zależy od nas! starszych lub z cukrzycą – zawał Zadbajmy o właściwą dietę, bogatą w niemoże przebiegać bez typowych nasycone kwasy tłuszczowe – kanonem w kardolegliwości związanych z bólem diologii stała się dieta śródziemnomorska. w klatce piersiowej. Rzućmy palenie! Zapewnijmy sobie dostosowany do wieku i  możliwości wysiłek fizyczny – niezbyt intensywny, ale regularny. Pozwoli Czym właściwie jest zawał serca? on także poradzić sobie z  kolejnym istotnym Zawał oznacza śmierć komórek mięśnia czynnikiem wpływającym na powstanie miażsercowego na skutek ich niedokrwienia. Wraz dżycy – ze stresem! Osoby z  rozpoznaną już z krwią docierają do serca tlen i ważne składniki energetyczne. Warto uzmysłowić sobie, cukrzycą powinny starannie kontrolować pojak zadziwiający jest nasz mięsień sercowy. ziom cukru we krwi, a te z chorobą serca – stoSkłada się z  komórek kurczących się nie- sować się do zaleceń lekarskich. Profesor Religa powiedział w jednym z wyzależnie od naszej woli, z  których część ma zdolność do generowania impulsu i pobudza- wiadów, że cudem natury jest, „kiedy serce nia do skurczu pozostałych kardiomiocytów. w pustej klatce piersiowej zaczyna bić i utrzymywać krążenie”. Dbajmy więc o  nasze serNasze serce, ważące przeciętnie u  dorosłego człowieka ok. 300 g, przepompowuje w  cią- ca, aby służyły nam jak najdłużej… i  kochały gu doby 5-7 litrów krwi. Ta ssąco-tłocząca jak najmocniej.

’’

3(141)2012

17


w zdrowym ciele...   lek. med. Monika Cieplińska-Gostek     Lublin

Życie po zawale serca Jak żyć po zawale serca? Wiele osób dotkniętych tą postacią choroby wieńcowej zadaje sobie to pytanie. Zadajesz je sobie i Ty? Zacznijmy zatem od początku – czyli co zrobić po wyjściu ze szpitala. Jak często chodzić do specjalisty? Pierwsza wizyta powinna odbyć się do dwóch miesięcy od wypisu ze szpitala. Z uwagi na kolejki do specjalisty najlepiej rejestrować się do Poradni Kardiologicznej tuż po wypisie, prosząc lekarza prowadzącego o otrzymanie skierowania. Przez okres od wypisu do pierwszej wizyty należy stosować się do zaleceń zawartych w  karcie informacyjnej, którą otrzymuje się w  dniu wypisu (należy dokładnie przeczytać wszystkie zalecenia!). Czy muszę przyjmować wszystkie leki? Tak, leki należy przyjmować zgodnie z  zaleceniami lekarza. Nie można samodzielnie podejmować decyzji dotyczących odstawienia któregokolwiek z  leków. Jeśli masz pewne wątpliwości lub pojawią się objawy, które Cię zaniepokoją, zgłoś to lekarzowi na następnej wizycie. Gdy objawy niepożądane są bardzo uciążliwe, możesz udać się do lekarza rodzinnego w celu uzyskania porady – nie musisz czekać na wizytę u kardiologa. Pamiętaj też, że pora zażywania niektórych leków ma znaczenie, więc jeśli lekarz zaleci Ci przyjmowanie konkretnego leku rano, to stosuj się do takiego dawkowania.

Fot.: shutterstock.com

18

Lęk po zawale... Większość pacjentów odczuwa lęk, zwłaszcza przed kolejnym zawałem mięśnia sercowego. To normalne, ponieważ zawał jest dla organizmu ogromnym stresem, który przycho-

czerwiec-lipiec


w zdrowym ciele... dzi niespodziewanie i  zapada w  pamięci. Potrzeba więc czasu, by dojść do siebie, przemyśleć to, co robiliśmy źle, i to, co możemy teraz poprawić. Nie bój się powiedzieć lekarzowi o  swoim lęku. Niewykluczone, że konieczne będzie przejściowe zastosowanie łagodnych leków przeciwlękowych. Nie broń się przed nimi, bowiem małe dawki raczej pomogą w tej sytuacji, niż zaszkodzą. Czy rzeczywiście trzeba przestać palić? Istotnie, palenie zwiększa bowiem ryzyko zawału serca. Ponadto nikotyna zawarta w  papierosach hamuje działanie niektórych leków, co może niekorzystnie wpływać na przebieg farmakoterapii, a  co za tym idzie – na efekty oczekiwanego leczenia.

Czy wolno pić alkohol? Tak, ale w umiarkowanych ilościach, najlepiej wino. Pamiętaj jednak, że alkohol wpływa na metabolizm leków w wątrobie, co może znacząco obniżyć skuteczność farmakoterapii. Oczywiście, mając świadomość, że serce jest już chore i  wymaga szczególnej troski, warto zastanowić się raz jeszcze nad koniecznością spożywania alkoholu, w  myśl zasady: Jeśli masz już chore serce, to po co Ci jeszcze chora wątroba.

Sen po zawale... Jest on równie ważny jak leki czy odpowiednio zbilansowana dieta. Konieczny jest dobry wypoczynek, zwłaszcza nocny. Gdy masz problemy z zaśnięciem, stosuj się do kilku rad. Nie jedz obfitych posiłków tuż przed snem. Co i jak jeść po zawale? Zadbaj również o wywietrzenie sypialni przed Posiłki spożywaj regularnie – pięć razy położeniem się. Pamiętaj, że łóżko jest miejdziennie, najlepiej o stałych porach. Jedz dużo scem snu, dlatego nie oglądaj w nim telewizji, surowych warzyw i  owoców. Unikaj tłustych, nie czytaj książek. Jeśli i to nie pomoże, zawsze smażonych potraw. Ogranicz sól, napoje sło- możesz zgłosić się do lekarza po poradę. dzone, białe pieczywo. Aktywność fizyczna a zawał serca Czy wolno pić kawę po zawale? Wiadomym jest, że ruch to zdrowie, a mit, Tak, ale nie więcej niż jedną dziennie. że osobom starszym ruch na świeżym powiePamiętaj, że kawa nie może być jedynym na- trzu na zdrowie nie wychodzi, został obalony pojem w ciągu dnia. Pij dużo wody mineralnej w poprzednim numerze „Wstań”. Zalecany jest niegazowanej – odpowiedni poziom nawodnie- trzydziestominutowy spacer, dwa razy dziennia ma duże znaczenie, zwłaszcza u osób star- nie. Na układ krążenia i poprawę ogólnej wyszych, które często zapominają o uzupełnianiu dolności organizmu korzystnie oddziałuje odpowiedniej dobowej ilości płynów. pływanie.   

3(141)2012

Fot.: shutterstock.com

6 złotych rad

!!

1. Dalej jesteś tym samym człowiekiem co wcześniej, ale tym różnisz się od innych, że mogłeś stracić życie, a jednak żyjesz. Doceń to. 2. Przyjmuj leki systematycznie. Zaufaj tym, którzy przez wiele lat studiowali po to, by teraz leczyć Cię w bezpieczny sposób. 3. Ruch to podstawa… ale nie palcem po pilocie od telewizora. Idź na spacer lub popływaj na basenie. 4. Pilnuj diety. Z nią jest bowiem jak z małżeństwem – jeśli raz się zdecydujesz, to chociaż czasem boli, zostajesz na zawsze. 5. Pamiętaj, że zawał mięśnia sercowego to poważna choroba. Ale żyjesz! Ciesz się z tego. Dbaj o zdrowie, bo żyjesz nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla swoich bliskich. 6. Jeśli chcesz o coś spytać? Pytaj! Lekarz wyjaśni wszelkie wątpliwości. Kto pyta, nie błądzi, lecz zawsze trafia do celu.

19


... zdrowy duch   Aneta Szczudło, psycholog     Sosnowiec

Miłość – ciągłe tworzenie Miłość jest procesem, ciągłym stawaniem się, ruchem. Jako taka wymaga od nas aktywności. Każda miłość jest wyjątkowa, niepowtarzalna i  tak bogata w  sobie, że trudno ją w  prosty sposób sklasyfikować, czy poddać analizie. Niemniej psychologowie, badając zjawisko miłości między mężczyzną i  kobietą, zdołali uchwycić pewną jej dynamikę.

20

Przeceniana namiętność Wyróżniamy trzy podstawowe składniki miłości: intymność, namiętność i  zaangażowanie w  relację. Podczas gdy intymność oraz zaangażowanie towarzyszą każdemu rodzajowi ludzkiej miłości, namiętność jest zarezerwowana jedynie dla relacji damsko-męskich. I  to ona właśnie jest dziś często utożsamiana z miłością. Namiętność wiąże się z poszukiwaniem bliskości fizycznej, pragnieniem zespolenia ciałem i duchem z ukochaną osobą. Łączy w  sobie silnie przeżywane emocje, takie jak zachwyt, radość, pożądanie, tkliwość, a  także ból, tęsknotę i  zazdrość. Namiętność najbardziej zaznacza swą obecność w  fazie zakochania. Jest jakby przedsmakiem głębszej miłości. Tak jak szybko i  nagle się pojawia, tak samo szybko gaśnie. Może jednak co jakiś czas się odradzać. Błędem jest twierdzenie, że wraz z  zanikiem namiętności wygasa miłość, czy też musi stać się mniej satysfakcjonująca. Niestety takie myślenie nie jest dziś rzadkie. Świat wokół nas promuje bowiem miłość w fazie zakochania – pełną silnych emocji oraz pozbawioną rozsądku – i do tej fazy pragnie ją sprowadzić.

Taki sposób patrzenia sprawia, że możemy wpaść w  pułapkę niedoceniania własnego związku. Będziemy wówczas tęsknić za miłością z czasów młodości oraz chwilami uniesień, niesłusznie uważając, że to, co najlepsze, jest już za nami. Żyjąc przeszłością, nie jesteśmy w stanie czerpać z tego, co daje nam teraźniejszość. Tęskniąc za nierealnym uczuciem, nie stajemy się wystarczająco otwarci na bogactwo, jakie niesie ze sobą relacja z żoną lub mężem.

’’

Każda miłość pozostawiona samej sobie, nie wspierana wysiłkami doświadczających jej osób, w naturalny sposób zmierza do wygaśnięcia.

Intymność, którą można kształtować Gdy namiętność w  związku zdaje się słabnąć, zaczyna rozwijać się następna składowa miłości, którą jest intymność. I  tak jak na przeżywanie namiętności nie mamy większego wpływu, ta bowiem pojawia się w nas niejako sama z siebie i zgodnie ze swą naturą również bez naszej zgody zanika, tak jeśli chodzi o intymność, możemy ją świadomie wzmacniać i  rozwijać. Jest to bardzo dobra wiadomość, bowiem o  tym, czy w  danej relacji czujemy się spełnieni i  szczęśliwi, w  dużej mierze decyduje właśnie poziom przeżywanej wspólnie intymności. Intymność jest związana z  bliskością i  przywiązaniem. Składa się na nią wzajemne zrozumienie, poczucie bycia dla siebie ważnyczerwiec-lipiec


na...dobry zdrowy początek duch mi, pragnienie dobra dla drugiej osoby, dawanie i  otrzymywanie emocjonalnego wsparcia, dzielenie się swoimi przeżyciami, myślami oraz odczuciami. Tak pojęta intymność pojawia się w  związku wraz z  coraz głębszym poznawaniem się partnerów. Rozwija się wolno i  stopniowo oraz trwa długo. Pozostawiona samej sobie zaczyna powoli wygasać, zaś świadomie rozwijana pogłębia się, dając przeżywającym ją osobom dużo radości na co dzień. Zaprzecza to dość mocno obecnemu w  dzisiejszym świecie przeświadczeniu głoszącemu, że prawdziwa miłość kształtuje się sama. A  skoro wygasa, to widocznie nie była prawdziwa. Tymczasem każda miłość pozostawiona samej sobie, nie wspierana wysiłkami doświadczających jej osób, w  naturalny sposób zmierza do wygaśnięcia. Każda bliska relacja, niezależnie od tego, na jakim etapie się znajduje, wymaga bowiem ciągłego tworzenia. Kiedy podejmujemy świadome działania mające na celu wzmacnianie przeżywanej intymności, doświadczamy na sobie, jak bardzo miłość poddaje się naszym staraniom i  jak owocny jest każdy wysiłek w nią wkładany.

Fot.: shutterstock.com

Bezcenne zaangażowanie Trzecim składnikiem miłości jest zaangażowanie. Wiąże się ono z konkretną decyzją trwania w  relacji, jej podtrzymywania i  rozwijania. Może występować nawet wtedy, gdy bycie razem staje się trudne, wymaga poświęceń, rezygnacji z siebie. Jeżeli zaangażowanie wykazują obie strony w  związku, to wzmac-

3(141)2012

nia ono poczucie wzajemnej bliskości. Wtedy mimo zewnętrznych trudności para potrafi się wspierać i  czerpać satysfakcję z  przezwyciężania tego, co bolesne. Zaangażowanie daje partnerom poczucie bezpieczeństwa, oparcie i  punkt odniesienia w codzienności. Jest strażnikiem trwałości związku. Motywuje do podejmowania konkretnych wysiłków służących budowaniu relacji. Dzięki niemu możliwe staje się nieustanne pogłębianie intymności. Praktycznie Jak zatem kształtować własną miłość? Trzeba prawdziwie spotykać się ze sobą. Raz na pewien czas bowiem potrzebne jest nam bycie razem – bez telewizora, myślenia o bieżących sprawach, z  wyłączonymi telefonami oraz skupieniem uwagi na sobie nawzajem. Ważne, by znaleźć czas na zatrzymanie się, przyjrzenie się sobie i  własnej relacji, porozmawianie o  sprawach ważnych, podzielenie się swoimi odczuciami. Niezbędna jest wtedy otwartość na drugą osobę, wsłuchanie się w to, co chce nam przekazać, a  dopiero w  drugiej kolejności mówienie o  sobie. Choć mówienie też jest ważne. Trzeba dopuścić partnera do świata własnych przeżyć, dzielić się tym, co cieszy i co jest trudne, nazywać swoje emocje oraz wprost wyrażać oczekiwania. Zachęcam zatem gorąco do praktykowania wzajemnej otwartości na siebie oraz twórczego podejścia do relacji z ukochaną osobą na co dzień.    

21


... zdrowy duch

Klinika miłosierdzia

pienia, a  także pokrzepienia, dlatego dobrze jest „upatrzyć” sobie spowiednika, przed którym łatwiej będzie nam otworzyć swoje serce. Najlepiej do spowiedzi wybierać również czas, kiedy przy konfesjonale nie ma długich kolejek, które narzucają wszystkim pośpiech. Jeśli trudno nam dotrzeć na spowiedź w wyznaczonych w  kościele godzinach, spróbujmy umówić się z  wybranym księdzem w  określonym czasie, tak by nasza spowiedź mogła odbyć się w spokoju i bez niepotrzebnego pośpiechu.

Uleczyć swoją przeszłość Głęboki sens spowiedzi może odkryć osoba starsza, która z  racji przeżytych już lat zaczyna podsumowywać swoje życie i  coraz częściej zastanawiać się nad tym, co może czekać ją po śmierci. Niejednokrotnie refleksja nad własnym życiem sprawia, że osoby starsze zaczynają koncentrować się nad niektórymi postawami z  przeszłości, przypominając sobie także własne dawno popełnione grzechy. Może pojawić się niepokój, gdy nie będą w  stanie przypomnieć sobie, czy dany grzech został rzeczywiście wyznany na spowiedzi. To dobra okazja do przemyślenia swoich postaw i przygotowania się do spowiedzi, podczas której wyznam Bogu to wszystko, co z  różnych powodów nie zostało powiedziane. Takie podsumowanie wymagać będzie cierpliwości i sku-

Fot.: M. Chodkowski

22

„Sam zaś Pan nasz, Jezus Chrystus, i Bóg, Ojciec nasz, który nas umiłował i  przez łaskę udzielił nam wiecznego pocieszenia i  dobrej nadziei, niech pocieszy serca wasze i niech utwierdzi w każdym działaniu i dobrej mowie” (2 Tes 2,16-17). Sakrament spowiedzi trzeba pokochać, a  Jezusowi zaufać jak komuś, kto jest w  stanie uleczyć bolące miejsca. Czasami dotyka nas jednak nie tyle problem związany z  trudem wyznawania win, co zakłopotanie, gdy nie potrafimy odkryć w sobie grzechu. Pojawia się pytanie: z  czym mam pójść do konfesjonału, skoro nie mam grzechu? Bóg jednak zachęca nas do szczerego przyglądania się sobie, by móc dzięki spowiedzi czynić nas świętszymi.

  ks. Stanisław Zawiłowicz SCJ     Kraków

czerwiec-lipiec


... zdrowy duch Jakie ja mogę mieć grzechy? Czasem u  osób starszych – zwłaszcza tych, które żyją samotnie lub są uwięzione przez chorobę we własnych domach – pojawia się problem niedostrzegania grzechu we własnym życiu. Mimo chęci wyspowiadania się po przeprowadzonym rachunku sumienia nie są one w  stanie wskazać swych błędów. Rzeczywiście człowiek żyjący samotnie nie popełnia tak często grzechów przeciwko miłości bliźniego, takich jak chociażby kłótnia, obmowa, nieposłuszeństwo czy złośliwość. Należy jednak pamiętać, że niejednokrotnie musimy się rozliczać przed Bogiem nie tylko z  naszych uczynków, ale i  z  myśli.

’’

Dobrze przeżyta spowiedź, poprzez rzetelnie zrobiony rachunek sumienia, także przy pomocy książeczki, kończy się jednak zwycięstwem.

Zdarzyć się może, że w  naszym sercu i  rozumie skrywane są różnego rodzaju nierozwiązane sprawy związane z  zazdrością, złym myśleniem o drugim. Pojawiać się mogą również pokusy w odniesieniu do samego Stwórcy: niewiara w  Boże działanie w  naszym życiu, brak zaufania lub odrzucanie Bożej pomocy. Grzechem może stać się również zaniedbywanie dobra i  unikanie okazji do podjęcia wysiłku duchowego w  celu pomnożenia łask w  życiu osobistym lub kogoś bliskiego. Przyglądanie się i ocenianie własnych myśli nie ma na celu pognębienia nas, wręcz przeciwnie – przy Bożej pomocy ma nam wskazać, które sfery naszego życia potrzebują nadprzyrodzonej interwencji i uleczenia. Jezus wypełnia samotność Niejednokrotnie sakrament spowiedzi w  podeszłym wieku może przynieść wielkie pokrzepienie, zwłaszcza gdy doskwiera nam samotność i  brak zrozumienia, a  czasem nawet zainteresowania ze strony najbliższych. 3(141)2012

Osoby chore, które przyjmują Najświętszy Sakrament w  domu podczas wizyt pierwszopiątkowych, powinny korzystać z posługi kapłana także w  kwestii regularnego spowiadania się. Spotkanie z  Bogiem podczas sakramentu pojednania umacnia nas w  wierze, że Bóg nieustannie towarzyszy człowiekowi i  niesie mu dar pocieszenia i  pokrzepienia. Bycie wysłuchanym i rozgrzeszonym dodaje sił i przegania świadomość opuszczenia i samotności. Pozwala uwierzyć, że Bóg nie jest w stanie zapomnieć o  człowieku. Niejednokrotnie różnice zdań w  wielopokoleniowej rodzinie, ból zadawany sobie wzajemnie przy słownych utarczkach i  narastająca agresja z  powodu własnej bezsilności mogą zostać wyciszone w  sakramencie, który leczy to wszystko. Rachunek z dobra i zła Spowiedzi mogą być trudne oraz wymagać od nas czasu, przygotowań i walki ze wstydem. Dobrze przeżyty sakrament, poprzez rzetelnie zrobiony rachunek sumienia (czasem przy pomocy książeczki lub innych pomocy), kończy się jednak zwycięstwem. Chrystus wypełni swoją osobą poczucie samotności i uciszy wzburzenie wywołane nieżyczliwością najbliższych. Będzie dodawał otuchy i stawiał diagnozy. Stanie się najczulszym lekarzem o  bardzo delikatnym sercu, jeśli tylko pokażemy mu nasze rany i  trawiące nas choroby. Sakrament spowiedzi, a  może i  przeprowadzony wcześniej rachunek sumienia, powinien przywoływać również dobre wspomnienia, otwierać nam oczy na łaski i dobra, jakich doświadczaliśmy przez całe życie. Prawdziwa radość z  tego, co udało nam się wypracować, z  osób, które spotkaliśmy i  które mogły być przez nas ubogacone, jest największym i  najpiękniejszym dziękczynieniem oddanym Bogu. Radość z doznawanych błogosławieństw będzie umacniała zwycięstwo wiary w naszym życiu. Bronić nas będzie przed duchem upadku i beznadziei. Sakrament pokuty i pojednania sprawia, że stajemy się otwarci na prawdę o sobie.  

23


Duchowy na dobry Patronat początek Misyjny

Ślub… po filipińsku

Czasy przedkolonialne Małżeństwo było wówczas zawierane poprzez umowę między rodzinami, gdy ich dzieci były jeszcze małe (miały zaledwie kilka lat). Gdy nadszedł czas zaślubin (kasal), chłopak musiał dać posag dla rodziny swojej przyszłej żony. Mogło nim być złoto, kawałek pola, pieniądze czy choćby niewolnik. Poza tym dobrze widziane było, aby chłopak był usłużny wobec

rodziców dziewczyny i pomagał przy prostych pracach domowych, jak rąbanie drzewa czy czerpanie wody z rzeki. Tradycyjny ślub trwał trzy dni i  był zawierany w  domu szamana lub datu (wodza plemienia). Kapłan lub szaman zapraszał małżeńską parę do „błogosławieństwa” i  przyrzeczeń wierności. W  czasie „błogosławieństwa” narzeczeni trzymali złączone ręce nad miską niegotowanego ryżu. Potem następowały modlitwa o dobrobyt i pomyślność w małżeństwie oraz trzykrotne wyznanie miłości. Częścią celebracji zaślubin były rozmowy, przemówienia, śpiewy i  tańce. Wszystko kończyło się wspólnym posiłkiem, na który składał się ryż z miski, nad którą wcześniej trzymali ręce nowożeńcy. Młodzi pili też wodę zmieszaną z kroplami ich własnej krwi, co miało stanowić przypieczętowanie zawartego związku i  oznajmienie ich małżeństwa. Wówczas, na znak zawartego małżeństwa, młodzi byli opasywani sznurem. Czasami również splatano razem ich włosy na znak jedności i nierozerwalności.

Fot.: Archiwum

24

Dziś znakiem zaręczyn jest pierścionek. W  dawnych zwyczajach filipińskich zaproszeniem do małżeństwa była po prostu dzida wbita przed domem ukochanej dziewczyny. Zawieranie małżeństwa w języku bisaya to kasal. Na Filipinach ma ono dawne i  bogate tradycje. Aby zrozumieć dzisiejszy kasal, należy wrócić jeszcze do okresu przedkolonialnego i hiszpańskiego. Dzisiejsze ceremonie weselne, jak i ciągle praktykowane zabobony, mają swe początki właśnie w  tamtych czasach i  zwyczajach.

  ks. Andrzej Sudoł SCJ     Cagayan de Oro, Filipiny

czerwiec-lipiec


Duchowy Patronat Misyjny A dzisiaj Współczesne filipińskie ceremonie weselne niewiele różnią się od europejskich obrzędów. Ponad 350 lat panowania Hiszpanów na tym archipelagu odcisnęło swój ślad. Wiele tubylczych i  zabobonnych zwyczajów zostało zmienionych przez chrześcijańską kulturę i rytuały. Mimo to niektóre ceremonie są unikatowe i  warte uwagi. Wiele starych tradycji przetrwało do dziś wśród tubylczych plemion i ludów zamieszkujących w górach. Pozostałością po dawnym posagu jest powszechny zwyczaj pokrywania wszystkich kosztów weselnych przez rodzinę chłopaka. W  przeciwieństwie do zachodnich zwyczajów, pani młoda zwykle zakłada obrączkę na prawą rękę i stoi zawsze po lewej stronie męża. Na każdym ślubie ustala się co najmniej trzy pary świadków. To bardzo zaszczytna funkcja. Prosi się o to najbardziej zasłużonych i szczególnych gości, np. burmistrza lub sołtysa wioski, albo rodziców chrzestnych. Każda z par, obok zaszczytów, ma praktyczne zadania do wykonania.

para świadków zaciąga sznur jedności na nowożeńcach. Ten symboliczny gest ma związać ich dusze w duchowej jedności. Natomiast trzecia para świadków odpowiada za świece. Dwie zapalane są na początku Mszy św., aby na końcu przyrzeczeń małżeńskich nowożeńcy mogli zapalić od nich jedną wspólną świecę jedności i miłości.

Duch

Patronat M y w

jny isy

!!

o

Wręczenie arrhae Tutejszym bardzo charakterystycznym zwyczajem jest powszechnie praktykowany gest podarowania przez pana młodego arrhae swojej żonie. Arrhae (hiszp. arras – zarobione pieniądze) oznaczają powodzenie i  bogactwo. Uroczyście poświęcone i wręczone żonie świadczą o  oddaniu swojej własności i  dzieleniu się z  nią władzą w  domu. To rzadko spotykany w  krajach Azji zwyczaj. Zresztą to prawda, że często na Filipinach to właśnie kobieta jest głową rodziny i  to ona zarządza domowymi pieniędzmi. Pokazuje to dobrze jeszcze jeden ludowy zwyczaj: odchodząc od ołtarza, a następnie wychodząc z kościoła, pani młoda powinna iść o  krok przed panem młodym, albo przynajmniej nadepnąć mu na stoSzczególne ceremonie Ceremonia welonu należy do pierw- pę. A wszystko po to, aby podkreślić swoją rolę szej pary świadków. Po obrzędach przysięgi i dominację nad mężem.   małżeńskiej welon panny młodej zakłada się Więcej informacji o działalności ks. Andrzeja i  przypina do ramion pana młodego, co ma na Filipinach możesz znaleźć na jego blogu pod adresem: http://kagaytrip.blogspot.com. symbolizować „ubranie w  jedność”. Druga

Papieskie Intencje Misyjne na czerwiec Aby chrześcijanie w Europie odkryli na nowo swoją tożsamość i z większym zapałem uczestniczyli w głoszeniu Ewangelii.

Msza Święta w intencji członków Duchowego Patronatu Misyjnego zostanie odprawiona

17 czerwca oraz 15 lipca 2012 roku. Zapraszamy do włączenia się w dzieło Duchowego Patronatu Misyjnego!

3(141)2012

25


prenumerata Warunki prenumeraty (cena 1 egz.: 3,50 zł + koszt wysyłki) roczna ilość półroczna egz. (3 kolejne numery) (6 kolejnych numerów) 1

14,70 zł

29,40 zł

2

26,10 zł

52,20 zł

3

36,60 zł

73,20 zł

4

47,10 zł

94,20 zł

5

58,80 zł

117,60 zł

6

69,30 zł

138,60 zł

7

83,10 zł

166,20 zł

8

93,60 zł

187,20 zł

9

104,10 zł

208,20 zł

32-422 Stad­ni­ki 81, tel.: 12 271 15 24, fax: 12 271 15 45 e-mail: redakcja@wstan.net

nazwa odbiorcy

W Y Ż S Z E

86 1020 2892 0000 5102 0016 3758

nazwa odbiorcy cd.

3 2 - 4 2 2

odbiorca

numer rachunku odbiorcy

WYŻSZE SEMINARIUM MISYJNE 32-422 STADNIKI 81

8 6

Polecenie przelewu / wpłata gotówkowa

DOWÓD / POKWITOWANIE DLA NADAWCY

Kontakt: Wyższe Seminarium Misyjne Zgromadzenia Księży Najświętszego Serca Jezusowego (Księża Sercanie)

kwota zleceniodawca:

26

1 0 2 0

S E M I N A R I U M S T A D N I K I 2 8 9 2

M I S Y J N E

8 1

0 0 0 0

5 1 0 2

W P

numer rachunku zleceniodawcy (przelew) / kwota słownie (wpłata)

0 0 1 6 waluta

PLN

3 7 5 8

kwota Odcinek dla banku / poczty

nr rachunku odbiorcy

Przy zamówieniu powyżej 20 egzemplarzy (21 lub więcej) koszty wysyłki ponosi redakcja. Prenumerata roczna wynosi wówczas: 21 zł x liczba zamawianych egzemplarzy. Np. przy zamówieniu 21 egz. należność wynosi 441 zł, 22 egz. – 462 zł.

nazwa i adres zleceniodawcy

nazwa i adres zleceniodawcy cd.

tytułem/inne

Prenumerata „Wstań”. Zamawiam półroczna

egz. roczna

PRENUMERATA „WSTAŃ”. ZAMAWIAM OKRES PRENUMERATY:

„WSTAŃ” DLA UBOGICH

EGZEMPLARZY.

PÓŁROCZNA

ROCZNA

OFIARA NA MISJE

„WSTAŃ” DLA UBOGICH OFIARA NA MISJE

Opłata:

stempel dzienny

Opłata: ........................................

data, pieczęć, podpis(y) zleceniodawcy

Wydawnictwo Księży Sercanów DEHON poleca: Klaus-Peter Vosen NA STRUNACH DUSZY Rozważania o Litanii do Najświętszego Serca Jezusowego format: 125x100 mm, s. 148, oprawa miękka

cena: 21,00 zł

Zadzwoń i Zamów! 12 290 52 98 (pn.-pt., godz. 8.00-15.30)

Anna Gąsior SERCE ZA SERCE format: 110x180 mm, s. 128, oprawa miękka

cena: 12,00 zł

Książki można również zamówić: LISTOWNIE: Wydawnictwo DEHON, ul. Saska 2, 30-715 Kraków PRZEZ INTERNET: sprzedaz@wydawnictwo.net.pl

ks. Mieczysław Piwowarek SCJ (oprac.) JEZU, PRZYJDŹ DO MEJ DUSZY! Modlitwy przyjęcia komunii duchowej

www.wydawnictwo.net.pl

cena: 2,10 zł

format: 100x150 mm, s. 20, oprawa miękka Do ceny książek doliczamy koszt wysyłki.


Osoby i instytucje, które w marcu i w pierwszej połowie kwietnia wsparły nasze czasopismo finansowo: Par. Rzym.-kat. pw. św. Michała Archanioła (Zblewo); Par. Rzym.-kat. pw. MB Królowej Polski (Rzozów); Par. Rzym.-kat. pw. Wszystkich Świętych (Górka Kościelnicka); Par. Rzym.-kat. pw. NMP Matki Kościoła (Bełchatów); Par. Rzym.-kat. pw. MB Nieustającej Pomocy (Węglówka); Par. Rzym.-kat. pw. NSPJ (Kraków); Par.  Rzym.-kat. (Florynka); A. Manikowska (Pawłowice); A. Grodzka (Łapy); A. Matuszek (Zakopane); A. Mikulska (Kanie-Stacja); A. Orszulik (Katowice); A. Pisarek (Dębieńsko); B. Rusnak (Nowy Sącz); B. Sławińska (Biertowice); B. Chodor (Lublin); B. Szalak (Lublin); B. i A. Kuszman (Niemodlin); C. Bednarczyk (Podłęże); C. Pustelnik (Łódź); C. Strzelczyk (Ołobok); A Niesłuchowska (Gdańsk); E. i M. Mordosewicz (Lębork); E. Wojtas (Chorzów); E. Rychczyńska (Rybnik); E. i M. Kaim (Zajezierze); G. Pabiszczak (Kościelna Jania); G. Popławska (Wejherowo); G. Szymańska (Łódź); G. Rostek (Kłodzko); H. Knych (Pawłowice Śląskie); H. Onik (Grodków); H. Kawecka (Czaszyn); H. Kopeć (Sosnowiec); J. Świstek (Gostynin); J. Konwerski (Sławęcin); J. Wojciechowska (Kielce); J.  Tabor (Dołęga); J. Hajduk (Racibórz); J. Biernat (Kraków); J. i R. Pieńkowscy (Pułtusk); J.  Szymczak (Tarnów); J. Maciejczyk (Jasło); K. Napora (Porąbka); K. Kazimierczak (Toruń); K. Radzikowska (Biała Podlaska); ks.  K.  Górka (Okulice); ks. K. Tabath (Katowice); ks. S. Stańczyk SCJ (Gorzków); L. Koprynia (Zabierzów); L. Skibińska (Skarżysko-Kamienna); Ł. Sołyga (Ostrzeszów); M. Paprocka (Sterkowiec); M. Gocal (Krasne-Lasocice); M. Musioł (Gaszowice); M. Sędzik (Dobczyce); M. Bajer (Wiśniowa); M. Karnowska (Pszenno); M. Kmiecik (Wieliczka); M. Dziewior (Rybnik); M. Ryms (Gdańsk); O. Stankiewicz (Szprotawa); R. i R. Jadowscy (Wojkowice); S.  i A. Czulak (Międzybrodzie Bialskie); S. Wcislak (Wieliczka); S. Nowacka (Kraków); S. Solarz (Dębica); S. i A. Handerek (Wilkowice); S. Krężelok (Istebna); T. Juszczak (Kępno); T. Szymańska (Zaklików); W. i S. Turchan (Sosnowiec); W. Igras (Huta Józefów); W. Stańczak (Stąporków); Z. Duda (Buchałów); Z. Gajda (Kraków); Z. Brewczak (Krzemienna); Z. Widlak (Korzenna); Z. Taurogińska (Ząbrowiec); Z. Bobel (Bielsko-Biała).

Dziękujemy wszystkim, dzięki którym nasz Dwumiesięcznik dociera do coraz szerszego grona Czytelników. Ofiarodawców wspieramy naszą modlitwą.

Opowieść uznanego w skali światowej badacza Całunu, który w sposób rzetelny i atrakcyjny dla czytelnika przedstawia zawikłane losy najbardziej tajemniczego płótna świata.

Przeczytaj fascynujące historie relikwii czczonych przez chrześcijan! Odkryj nieznane miejsca, w których znajdują się te nasycone świętością przedmioty!

24,50zł

25,40zł

35,00

29,90

Zamówienia prosimy kierować telefonicznie: 12 413 19 21 w. 103 lub mailowo: handel@boskieksiazki.pl


SSercańskie dwumiesięczniki

cza dw

2n

um

ie s

ię c

z n ik

r e li

g ij

r 1(1 16)

sSE

no

-s p

o łe

czn

y

RC A

tem at na cza sie OŚ

RAD

Ć

5 zł

36 zł/rok *

29,4 zł/rok *

jakie Bóg ma serce? jak nie stracić wiary? jak wzmacniać rodzinę?

www.wstan.net

dla rodzin

dla chorych czy choroba ma sens? jak ulżyć cierpiącym? czy cierpię za grzechy?

Zadzwoń i zamów

12 271 15 24 * wraz z kosztami przesyłki

Zadzwoń i zamów

12 290 52 98

www.czasserca.pl

3,5 zł


Wstań