Page 1

Biuletyn nr 5

Związek Ceramików Polskich www.zcp.net.pl 2009 1


W obecnym biuletynie zamieszczam między innymi wpisy z mojego Garncarza Nowatora (http://ceramika.blog.onet.pl). Od pierwszych Spotkań publikuję tam relacje ze wszystkich naszych przedsięwzięć. Każdy wpis poprzedzam kolejnym numerem dnia mojego bloga. W formie szczątkowej tutaj również zastosowałem tego typu oznaczenie. Pełna dokumentacja dostępna jest na naszej stronie związkowej http://zcp.net.pl lub w wersji elektronicznej ProCeramiki pod adresem http://proceramika.blog.onet.pl Życzę miłej lektury Darek Osiński

Dzień 2593 5. Warszawskie Spotkania Ceramiczne obchodzą pierwszy jubileusz. Warto więc pokusić się o podsumowanie, ale najpierw coś o przygotowaniach do tegorocznej edycji. Pierwszy raz objawimy się w bardziej miejskiej przestrzeni. Pierwszy raz mamy zapewnioną dość dużą reklamę naszego wydarzenia. Pierwszy raz organizujemy sympozjum ceramiczne, a wszystko to na warszawskiej Pradze wokół nowo powstałego Centrum Promocji Kultury. Reklamy jednak nigdy za dużo. Kto może niech wydrukuje ze strony http://5wsc.blog.onet.pl plakat A4 i zamocuje na szybie swojego auta, na zasadzie „sprzedam samochód”! Ponownie ustawimy prawie 70 stanowisk. Przyjadą Ceramicy z całej Polski. Można by pokusić się, przy tej okazji, o próbę zdefiniowania celu i charakteru tego wydarzenia. Czy jest to impreza kulturalno-handlowa, edukacyjna, czy bardziej integracyjna. Oczywiście ideałem byłoby, gdyby spełniała wszystkie te funkcje i do tego dążymy. Walczymy o miejsce, finanse, ale przede wszystkim o rangę imprezy. Planujemy, jak co roku, warsztaty ceramiczne i jak co roku staramy się o niespodzianki. Pięć lat temu podpisaliśmy pakt z naturą o pogodę. My dotrzymujemy umowy, więc spodziewamy się tego samego w rewanżu… Kilka dni temu na teren 5WSC przyleciały nawet kaczki. Musimy uważać, by ich nie zniechęcić, do również dla nich, nowego miejsca. Życzmy sobie powodzenia. Do 30 maja 2009 r. pozostały już przecież tylko 4 dni!!!

Dzień2594 TROCHĘ HISTORII – 1.WARSZAWSKIE SPOTKANIA CERAMICZNE 1.Warszawskie Spotkania Ceramiczne zorganizowaliśmy na Polu Mokotowskim. Zapał usuwał wszelkie przeszkody, pokonywał największe problemy. Razem z Klementyną Kot biegaliśmy po urzędach załatwiając niezbędne formalności. Razem z Ewą Danecką kreśliliśmy mapy i zagospodarowywaliśmy piękną polanę na Polu Mokotowskim. Zaplecze restauracyjne zapewnili nam właściciele herbaciarni z Bednarskiej, w której od maja 2003 roku spotykamy się na Czwartkach Ceramicznych.

2


Pierwszymi uczestnikami byli Czesi, którzy przyjechali dzień wcześniej i pomagali mi w malowaniu banera na 1WSC. Pierwszymi uczestnikami na Polu okazali się Kasia i Andrzej Czerniecowie z Gór Sowich, którzy już od 4.00 rano pilnowali miejsca. Ilość uczestników przerosła nasze najśmielsze oczekiwania. Piękna pogoda, wspaniała atmosfera, podziękowania przyjmowane przez nas osobiście i komentarze na blogu były dla organizatorów zadośćuczynieniem za trud organizacji imprezy. Przyjechały urocze kózki, które stały się prawdziwą maskotką 1WSC.

Organizatorzy 5WSC

Stronę graficzną 1, 2 i 3.Warszawskich Spotkań Ceramicznych stworzyła bezpłatnie moja córka Monika, wtedy jeszcze studentka warszawskiej ASP, a obecnie już absolwentka również fińskiej uczelni artystycznej. Plakaty wydrukował bezpłatnie drukarz i właściciel przemiłego sklepu w Radości pan Jerzy Kink. Znaczki, nalepki, baloniki wykonał również bezpłatnie pan Zeler z Gorzowa Wielkopolskiego. Banery, podobnie jak w pierwszej edycji malowaliśmy sami. Muzykę zapewnił nam bezpłatnie zespół instrumentów glinianych Karaboka. Pogoda dopisała. Miasteczko ceramiczne tętniło życiem, a nam organizatorom wydawało się, że otacza je magiczna aura. Z atrakcji pamiętam figlarne kucyki.

3


Dzień 2596 TROCHĘ HISTORII - 3.WARSZAWSKIE SPOTKANIA CERAMICZNE

Z okazji 3.Warszawskich Spotkań Ceramicznych zmobilizowaliśmy się do wynajęcia profesjonalnego namiotu dla organizatorów. Pierwszy poważny wydatek. Namiot umieszczony centralnie otoczony był zieloną sceną, na której, tak jak każdego roku, wespół z Honorowym Członkiem Związku Ceramików Polskich Panem Stanisławem Tworzydło otworzyliśmy uroczyście 3WSC. Ewa Danecka prowadziła, obleganą przez dzieci, loterię fantową z przedmiotów ceramicznych, darowanych przez uczestników. Wszelkie organizacyjne zagadnienia rozwiązały się w oparciu o trzyletnią tradycję i życzliwość ludzi, którzy bezinteresownie wspierali nasze działania. Koncertował zespół Karaboka, tańczyła sekcja walk południowo amerykańskich i przemili operatorzy TVP3.

Dzień 2597 TROCHĘ HISTORII - 4.WARSZAWSKIE SPOTKANIA CERAMICZNE Przy organizacji 4.Warszawskich Spotkań Ceramicznych bardzo mocno wsparła nas Ela Majewska oraz nowa Wiceprezes Kasia Martynkien, która ostro włączyła się w życie Związku. Zaprojektowała nieodpłatnie całą szatę graficzną 4.WSC, a w trakcie wydarzenia dzielnie zmagała się z obowiązkami organizatora. Dzięki obu Paniom, udało nam się bezboleśnie zmienić Pole Mokotowskie na Otulinę zabytkowego Parku Skaryszewskiego. To właśnie ta „zabytkowość” Parku spowodowała

4


konieczność uzyskania zgody na organizację 4WSC, przez Głównego Konserwatora Zabytków Warszawy. Mieliśmy już komplet pozwoleń z Delegatury ds. Nieruchomości, Wydziału Handlu i Usług, Ochrony Środowiska, Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania, Straży, Pogotowia i Policji… Odmowa Konserwatora równała się jednak unieważnieniu wszystkich uprzednio uzyskanych pozwoleń. Wszystko skończyło się pomyślenie. 4WSC odbyły się w pięknej scenerii Parku Skaryszewskiego, obok stadniny koni, nad stawem pełnym nenufarów i przy fantastycznej pogodzie. Do dziś trwają spory ceramików, która z lokalizacji była bardziej malownicza, czy Pole Mokotowskie, czy Park Skaryszewski. Muzykę zapewniło nam Towarzystwo Śpiewacze z Saskiej Kępy.

Dzień 2560 5.Warszawskie Spotkania Ceramiczne Tym razem nasze jubileuszowe 5. Warszawskie Spotkania Ceramiczne trafiły do przestrzeni miejskiej. Pożegnaliśmy urodziwe alejki Pola Mokotowskiego, zabytkowy Park Skaryszewski i skorzystaliśmy z gościny nowo wybudowanego Centrum Promocji Kultury Dzielnicy Praga Południe.

5


Barbara Gebler-Wasiak, dyrektor placówki, otworzyła przed nami szeroko drzwi do całego praskiego Centrum. Dzięki chodnikom, które stanowiły punkty odniesienia dla rozstawianych namiotów, nawet warszawskie elegantki na wysokich obcasach mogły zwiedzać nasze ceramiczne miasteczko bez ryzyka zakotwiczenia w trawiastym gruncie. Początek działań zaplanowaliśmy na godzinę 8.00. O 6.30 otrzymałem sms, że w Miniowie leje… U nas był spokój. Wjechaliśmy na teren Centrum, a tu oczywiście już czekali pierwsi uczestnicy. Marysia Piśko z Jarosławia odśpiewała 100 lat wręczając nam pięknie zapakowane pudełko z własną ceramiką zabezpieczoną przed pęknięciem wybornymi słodyczami. Cóż, nie zapomniała o Piątym Jubileuszu Spotkań. Zaczęliśmy, z wyraźną już perfekcją, ustawianie pierwszych namiotów, które zdobywały kolejno przestrzeń wokół CPK. Na ogrodzeniu Wojtek Niegrzybowski z dwoma wolontariuszami rozwiesili naszą chlubę, czyli plansze Muzeum Wirtualnego, które powstało dzięki naszej koleżance z Muzeum Technik Ceramicznych w Kole. Wyściskaliśmy się z Kasią i Andrzejem z Gór Sowich. Trochę czasu minęło od naszego ostatniego spotkania. Kasia Martynkien razem z Anią Bartosiak zawiesiła baner ZCP na drewnianych drzwiach sali widowiskowej. Marysia Piśko, nauczycielka ceramiki z Jarosławia, udekorowana nazwą prowadzonej przez siebie strony internetowej, bacznie wszystkiego doglądała. Rodziły się 5 Spotkania. Zosia Kosiorek z warszawskiego Stowarzyszenia Keramos przyjechała jak zwykle z kołem garncarskim. Koło na prąd, trzeba więc było poprosić o pomoc kierownika administracyjnego CPK, pana Piotra Gałązkę, który właśnie przyjechał na swym pięknym dwukołowym rumaku o pojemności silnika 600. Wraz z jego przyjazdem pojawił się duży czerwony namiot, organizatorów 5WSC. Pod namiotem pojawiły się głośniki, mikrofon, mikser, stół z całą dokumentacją naszego przedsięwzięcia i ceramiczne dary, które wszyscy wystawcy dobrodusznie przekazywali na loterię. Dzięki tym darom możemy w jakimś procencie pokryć wydatki, które przy takiego typu założeniach są niezbędne. Nasi ceramiczni kurierzy z całej Polski zjeżdżali się jak niegdyś posłowie na sejm. Chmury nie wskazywały na pogodę, ale słowo ”deszcz” uznaliśmy za zakazane i może dzięki temu miasteczko spokojnie rozrastało się na trawie wśród róż. Pracownia Angoba z Ochoty przyjechała z piecem. Otrzymali eleganckie miejsce tuż przy budynku CPK. Darek Szostakiewicz i Wojtek Niegrzybowaski wytyczali sznurkami linie graniczne rozstawiania namiotów na obszernym trawniku w głębi skweru. Małgosia i Marek Ruff przynieśli, jak co roku, przygotowane przez siebie wizytówki A4 dla wszystkich wystawców. Przyjechał Maciek Rybka z Ewą i przedstawicielami Instytutu Szkła i Ceramiki. Małgosia Ciechomska Kozłowska zaanektowała miejsce tuż przy scenie na malowanie ceramiki sanitarnej. Wszystko przebiegało bezkolizyjnie i rytmicznie. Pan z Łomży, którego wyjątkowo przyjęliśmy ze stanowiskiem miodów pszczelich nie mógł się nadziwić co to za towarzystwo, że nie ma żadnych sporów, krzyków, że wszystko idzie gładko i każdy jakby wiedział co do niego należy.

6


- To proszę pana nasi ceramicy. Elita, która z racji ciężkiego zawodu, jest przykładem dla innych. W trakcie rozwieszania banera na wjeździe podszedł do nas pan z pieskiem. - Ceramika? To płytki też będą? - Nie będą, chociaż mogłyby. - Pewnie ich nie zapraszacie i jako artyści stawiacie mur przed przemysłem i rzemiosłem. - My proszę pana nie stawiamy murów przed nikim. Tu z nami są wszyscy, którzy mają na to ochotę. Są przedstawiciele przemysłu, nauki, kultury, hobbyści. Są wszyscy, którzy czują potrzebę wspólnego działania. Przypuszczam, że jeszcze trochę a i płytkom będzie z nami po drodze. Poszedłem do dalszych obowiązków, a pan znalazł sobie następny problem z następnym rozmówcą. Skwer przy CPK służy okolicznym mieszkańcom jako skrót z pobliskich uliczek ku Grochowskiej, gdzie jeżdżą tramwaje i panuje ruch wielkomiejski. Przechodząc z pieskami bacznie przyglądają się naszym poczynaniom. - Długo tu zostaniecie? - Do wieczora. - A nie moglibyście na zawsze? Takie tu piękne rzeczy prezentujecie…

Uroczyste otwarcie 5.Warszawskiech Spotkań Ceramicznych. Wita nas gospodarz, dyrektor Centrum Promocji Kultury pani Barbara Gebler-Wasiak. Dalej od lewej: Piotr Szambelan, prezes Sekcji Ceramiki Związku Polskich Artystów Plastyków, Zofia Kosiorek, przedstawiciel Stowarzyszenia Keramos, Krystyna Jarczewska, prezes Związku Artystów Pedagogów Ceramiki i Rzeźby, Dariusz Osiński, prezes Związku Ceramików Polskich, prowadzący, Paweł Stankiewicz.

7


Zbliża się godzina 12.00. Czas na uroczyste otwarcie. Odnajduję Krysię Jarczewską, która od 2.00 w nocy jechała ku nam z Krakowa, zapraszam Zosię Kosiorek z Keramosu i Piotra Szambelana, przewodniczącego Sekcji Ceramiki ZPAP. Ustawiamy się przed czerwonym namiotem. Nasz moderator Paweł Stankiewicz z mikrofonem w ręku przedstawia nas wszystkich i każdy kolejno zabiera głos. Można powiedzieć, że w tym gronie trwamy od pięciu lat i warto wszystkim zgromadzonym przypomnieć o założeniach Warszawskich Spotkań, który zrodziły się, by ceramicy mogli nawiązywać ze sobą kontakty nie tylko w świecie wirtualnym, ale i rzeczywistym. - Przepraszam, gdzie Toy Toye? - W tym roku mamy luksusowe łazienki w budynku CPK. Nie tylko łazienki luksusowe, ale i gastronomię mamy na super poziomie. W centralnym holu jest kawiarnia, a w niej czego dusza zapragnie i to po bardzo przyzwoitych cenach. Grill na zewnątrz też kusi, żeby coś przekąsić. Cóż, mała czarna i wracam do roboty. Jakoś się tak dzieje, że nie nadaję się do podstawówkowych zadań matematycznych. Nie jestem w stanie dojść z punktu A do zaplanowanego punktu B wokreślonym czasie. Coś, lub ktoś ciągnie mnie na boki i w ten sposób moja wędrówka jest wielką improwizacją, ale pełną miłych niespodzianek. Od czasu do czasu okazuje się, że miałem gdzieś być, gdzie nie doszedłem. Swoją obecnościa zaszczyciło nas grono Aninian. Przyjechała redaktorka naczelmna pisma Między Nami Aninianinami, w którego redakcji mam zaszczyt być, pani Maria Chodorek i redaktorka prowadząca pani Teresa Szymczak. Przyjechała również pani Aldona Kraus z synem, inicjatorka obchodów dnia ks. Jana Twardowskiego, który w jej anińskim domu spędzał ostatnie chwile życia. Dostaję wiadomość, że proszony jestem do namiotu organizatorów, bo sam burmistrz Pragi Południe Pan Tomasz Kucharski przybył do nas i chciałby się ze mną zobaczyć. Docieram na miejsce i za chwilę pan burmistrz pojawia się z całą świtą. Wita się ze mną ciepło i dziękując za organizację 5WSC wręcza mi tajemniczą brązową teczkę z herbem Warszawy. Dopiero w domu będę miał okazję dokładnie przeczytać treść niesamowicie miłego listu, w którym pan burmistrz składa na moje ręce podziękowania dla całego środowiska ceramicznego, które w kierowanej przez niego dzielnicy zorganizowało niezwykłe święto. Przyznam szczerze, że wzruszyłem się tym listem i czytam gowszystkim, którzy mogą być nim zainteresowani. Dodając do tego serdeczność pani dyrektor CPK, można powiedzieć, że znaleźliśmy wreszcie sprzyjające miejsce dla naszych ceramicznych poczynań… Przyszedł czas sympozjum. Heniek Pieczarowski rozpoczął je w sali kinowo-teatralnej wstępem na temat znaczenia tradycji w życiu i zawodzie ceramika. Pierwszy wygłosił swój referat Jurek Jarmołowicz z Gór Świętokrzyskich. - Przemierzyłem kawał świata, by osiąść wśród najstarszych naszych gór i zrozumieć, że tu jest moje miejsce. Kiedyś stary ceramik chciał oddać mi swoją hałdę gliny, a ja powiedziałem, że mam gotową, wyrobioną ze sklepu. Dopiero po latach zrozumiałem swój błąd. Dopiero teraz wiem co znaczy glina kopana zimą w głębokiej sztolni, wyciągana wiaderkiem na górę, pryzmowana i sezonowana. Glina jak wino wymaga czasu…

8


Kolejnym mówcą był Jan Suliga. Wiele lat przepracował na stanowisku dyrektora Muzeum Etnograficznego w Warszawie. Wcześniej spędził trzy lata w Indiach. Specjalizuje się w wiedzy tajemnej, a chciał mówić o nie rozszyfrowanych znakach, pojawiających się od zarania dziejów na naczyniach ceramicznych. Chciał, bo wysłuchawszy wypowiedzi poprzednika, nie mógł do niej nie nawiązać, a to z tego powodu, że z Gór Świętokrzyskich pochodzi. Opowiedział jak to z kolegą, innym naukowcem, wybrał się do kopalni krzemienia pasiastego z mocnym postanowieniem sprawdzenia jak to kiedyś pracowano pod ziemią. Wziął kaganek i czołgał się wąskim chodnikiem w głąb ziemi. Kaganek zgasł, a on poczuł ogrom i siłę planety. Poczuł wielką pokorę dla tego wszystkiego, co było nad nim i pod nim. Nie czuł strachu tylko niesamowitą pokorę malutkiej istoty przed ogromem Tego czego do tej pory nie dostrzegł. Pan doktor przeszedł zgrabnie z kopalni do symboliki znaków na naczyniach palonych z ziemi, a potem z ziemi wydobytych. Odkrywał przed nami w nieregularnych rytach symbole płodności, wszechświata, ciągle zaznaczając, że może to jest tak jak on mówi, a może inaczej. Tej poetyckiej opowieści można by słuchać bez końca, ale sympozjum rządzi się bezwzględnymi prawami i ta niezwykła opowieść dobiegła końca. Następny referat wygłosiła Dorota Maziakowska ze Szczecina, a sprawa dotyczyła ceramiki szczecińskiej, która prawdopodobnie zawdzięcza swoje początki wszechobecnej ceramice holenderskiej, ale rozwinęła się oczywiście na swój sposób, tworząc tradycję narodu zamieszkującego obszary województwa szczecińskiego. Temat trudny, bo dotyczy

9


pogranicza. W przedmiotach nie czuć wojennej trwogi, czy nienawiści ale też i nie można doszukiwać się w nich powolnego, na lata rozłożonego, wzajemnego sąsiedzkiego zrozumienia. Pozostaje widzieć w nich jednoznaczną urodę wytrawnego rzemiosła. W poszukiwaniu regionalnych wartości czas zapomnieć o wojennych toporach i sięgnąć do przecież już częściowo wspólnej tradycji. Kolejnym mówcą była Krysia Jarczewska, która zdjęciami ze swoich zbiorów, zabrała nas na wycieczkę po archiwum Liceum Plastycznego w Nowym Wiśniczu, gdzie ceramika zawsze zajmowała najważniejsze miejsce… Nagle nad głowami, ponad dachem sali, przeleciał odrzutowiec… jeden, drugi. Dopiero przy trzecim zrozumiałem, że to zerwała się ulewa. W sali zaczęło robić się tłoczno. Kobiety ze zmoczonymi parasolkami zajmował miejsca. No nieźle, tyle czasu chmury trzymały się dzielnie nieba, aż wreszcie się oderwały. Po Krysi Jarczewskiej zabrała głos Małgorzata Marecka z Instytutu Szkła, Ceramiki, Materiałów Ogniotrwałych i Budowlanych w Warszawie. Mówiła o „ Zdobieniu wyrobów ceramicznych i szklanych”, ale ja niestety nie mogłem wysłuchać tego referatu, bo zostałem poproszony do rozmowy na temat organizacji ceramicznego wydarzenia w Górach Świętokrzyskich. Cóż, czas 5WSC jest bardzo ograniczony i nie można być wszędzie tam, gdzie dzieją się rzeczy nawet te niezwykle ciekawe. Wychodząc na zewnątrz budynku dowiedziałem się, że padał deszcz, który w sali odbieraliśmy jak przelot odrzutowca. W ceramicznych naczyniach stało po 5 centymetrów wody. Ceramicy przekładali swoje wyroby, pozbywali się deszczówki i przywracali urodę swoim ekspozycjom. Komisja artystyczna, na czele z Markiem Ruffem zdołała rozstrzygnąć już konkurs na najładniejsze stoisko. Wybrano trzy i przyznano trzy równorzędne nagrody w postaci publikacji werdyktu i zdjęć wyróżnionych ekspozycji na stronie http://zcp.net.pl Trzy równorzędne miejsca zajęły: CERAMIQ.PL AGNIESZKI BARNAT z Warszawy, CENTRUM TWÓRCZOŚCI TWÓRCZE EGO KRYSTYNY BĄCELI z Łodzi, PRZEDSIĘBIORSTWO SPOŁECZNE OGNISKO SP.ZOO. z Krakowa GRATULUJEMY!!! Nieprzerwanie trwała też loteria. Goście losowali cukierki, na których przypięto numerki odpowiadające numerom przyklejonym do ceramicznych fantów. Z odległych o 60 km od Warszawy Łosic przyjechali członkowie międzynarodowego pleneru artystycznego. Był wśród nich twórca ludowej ceramiki i ukraiński ceramik, który osiadł w Polsce. Dostaliśmy zaproszenia na wystawę gwizdków ceramicznych ze zbiorów Andrzeja Nowaka, wykładowcy Politechniki Opolskiej, z którym również się spotkaliśmy, ale to było już dnia następnego po 5 WSC.. Karmiąca matka, ceramiczka z Gdańska, prosiła o miejsce tuż przy swoim samochodzie, bo w busie ma żłobek i musi bez przerwy doglądać pociechy. Udało się i te życzenie spełnić. Z Jurkiem Fiedorukiem podjechałem na Lubelską do Komuny Otwock, by pożyczyć didzeridu na koncert. Przy okazji obejrzałem niesamowitą pracownię instrumentów, renowacji mebli i wystawę dokumentującą pracownie Stowarzyszenia Twórczego Lubelska.

10


Po powrocie Jurek zagrał koncert czym uświetnił program naszych Spotkań. Dzieci, na 5WSC, oczywiście było sporo. Dla nich było malowanie biskwitów, lepienie w glinie. Moim rodzinnym pociechom zrobiłem indywidualne warsztaty. Sześcioletni Szymek z radością wbijał rączki w kostkę gliny, a jego starszy brat Alek lepił „dżdżownice” do miseczek… Nawet nie wiadomo kiedy przeleciał czas. Zwykle Spotkania kończyły się w okolicach godziny 16.00. Tym razem jakby nikomu się nie spieszyło. Ci co złożyli swoje stoiska dyskutowali przy innych, albo popijali herbatę w kawiarni. O godzinnie 21.00 sprawdziliśmy porządek wokół budynku CPK i z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku udaliśmy się do domów.

11


12


Henryk Pieczarowski

TRADYCJA WE WSPÓŁCZESNEJ CERAMICE POLSKIEJ Jak co roku już od 5 lat nasz Związek Ceramików Polskich organizuje Spotkania Ceramiczne w czasie którego nie tylko chcemy sprzedawać nasze wyroby ale również propagować rzemiosło i sztukę ceramiczną. Od pierwszych spotkań organizowaliśmy pokazy udowadniające, że nie święci garnki lepią i każdy może uprawiać ten zawód lub sztukę.

Dopiero w tym roku, dzięki wsparciu Centrum Promocji Kultury Praga-Południe udało nam się przygotować cykl prelekcji poświęconych rzemiosłu ceramicznemu. Nasze mini seminarium „Tradycja we współczesnej ceramice polskiej” poświęcone zostało oddziaływaniu tradycji garncarskich na ziemiach polskich na współczesną twórczość rzemieślniczą i artystyczną ceramików.

Jak Państwo wiecie , garncarstwo należy do najstarszych rzemiosł ludowych również w Polsce, o czym mówił dr. Jan Suliga. Na przestrzeni dziejów rzemiosło ceramiczne ulegało wzlotom i upadkom aby ostatecznie ugruntować się w XIII – XIV w. Ceramika ludowa , której cechą charakterystyczna jest niepowtarzalność form była i jest bardzo różnorodna pod względem form, barwy jak i sposobów zdobienia. Świadectwem tego jest regionalna ceramika ludowa, nie tylko z najstarszego polskiego zagłębia ceramicznego jakim jest ziemia kielecka, gdzie występują zasobne złoża glin, ale również „siwaki” białostockie zdobione pionowymi gładzonymi liniami lub płytkimi rytami, polewane garnki i dzbanki zdobione techniką stempelkowania połączonej z rytem charakterystyczne dla ceramiki lubelskiej, „siwe” naczynia z Rzeszowszczyzny, „siwaki” kujawskie o jasnopopielatej barwie zdobione prostym ornamentem z pobiałki, czy ceramika kaszubska z Chmielna, gdzie przez pokolenia ceramiczne tradycje kultywowała rodzina Neclów. I tak można byłoby wymieniać jeszcze długo. Powyższe stwierdzenia znalazły odzwierciedlenie w wystąpieniach pani Krystyny Jarczewskiej, Doroty Maziakowskiej oraz pana Jerzego Jarmołowicza. Cecha ta znajduje swoją kontynuację w ceramice artystycznej i współczesnej ceramice ludowej formowanej ręcznie, ale zanika we współczesnej twórczości ceramicznej , zwłaszcza w ceramice użytkowej produkowanej pół przemysłowo lub przemysłowo.

13


Jednak kształty, wzory dekoracji odnajdujemy nadal we współczesnych wyrobach ceramicznych. Często tradycyjne wyroby ludowe stanowiły i stanowią inspirację dla wielu artystów ceramików projektujących nowe rozwiązania formy. Przykładem tego jest twórczość ceramiczna z regionu Bolesławca, gdzie korzystając z wielowiekowych tradycji rzemieślniczych projektowało po wojnie, zwłaszcza w okresie działania CEPELI, wielu polskich artystów z PWSSP we Wrocławiu, np. prof. Julia Kotarbińska, prof. Rudolf Krzywiec, Krystyna Cybińska czy Bronisław Wolanin.

Ludowe garncarstwo wykonywane kiedyś wyłącznie na potrzeby wsi, jest dziś często poszukiwane dla swoich pięknych form użytkowych. Tradycyjne naczynia z izb chłopskich – miski, garnki, dzbany z gliny od lat wchodzą do współczesnych wnętrz i stanowią jeden z motorów rozwoju współczesnego rzemiosła ceramicznego, które zawsze jest unikalne dzięki możliwościom stwarzanym przez tworzywo ( glinę ) w zakresie faktury i barwy oraz nieprzewidywalnym do końca efektom oddziaływania ognia.

Mam nadzieję, że to krótkie wprowadzenie zachęci Państwa do zapoznania się wystąpieniami naszych koleżanek i kolegów, którzy zechcieli się podzielić z nami swoimi przemyśleniami i wiedzą, które w formie tekstów lub folderów zdjęć przedstawiamy na naszym blogu ……

Poniżej kilka słów o wystąpieniach naszych koleżanek i kolegów na 5 Jarmarku Ceramicznym. Pan Jerzy Jarmołowicz w prelekcji Podając dłoń tradycji, w sposób pełen pasji przekazał nam swoje zauroczenie tradycyjnym garncarstwem z Gór Świętokrzyskich. Na prezentowanych slajdach widać, jakie piękno kryje się w tradycyjnych kształtach dzbanów, mis i garnków wytwarzanych przez ludowych garncarzy oraz ile może nowego wnieść do tej tradycji artysta plastyk wprowadzając kolor i malaturę.

Z kolei dr. Jan Witold Suliga, wybitny naukowiec etnograf, którego karierze naukowej i osiągnięciom można byłoby poświęcić oddzielne seminarium reprezentując Galerię i Pracownię Edukacyjną ETNIK wygłosił referat Przekroczyć granice światów. Słów kilka na temat rekonstrukcji religijnych wierzeń ludów megalitycznych na przykładzie analizy kultury pucharów lejkowych ( ok. 3700- ok. 1900 pne ). Tytuł długi, ale z pewnością treść bardzo ciekawa wskazująca na tradycje w zakresie wytwarzania wyrobów garncarskich sięgające już tak wczesnych dziejów ludzkości na naszych ziemiach. W tym przypadku również jako fan Gór Świętokrzyskich, czyli swojej ojcowizny, wskazał między innymi na znaczenie funkcjonalne ceramiki i jej znaczenie kultowe.

14


Pani Dorota Maziakowska, instruktorka ds. artystycznych MOK w Szczecinie, ceramika i malarka, absolwentka WSSP w Poznaniu, gdzie studiowała pod kierunkiem prof. Jerzego Ludwińskiego i prof. Jarosława Kozłowskiego, autorka wielu prac ceramicznych i malarskich biorących udział w wystawach i wernisażach, wygłosiła prelekcję Tradycje Ceramiki Pomorskiej na przykładzie „Towarów Szczecińskich- Stettiner Waren”. Była ona poświęcona omówieniu zapomnianej przez dziesięciolecia PRLu ceramiki pomorskiej z okresu XVII- XIX w oraz obecnym próbom jej promocji i odtworzenia, we współpracy z muzealnikami oraz młodzieżą polską i niemiecką.

I tak zbliżając się do coraz bardziej współczesnych nam czasów i problemów pani Krystynę Jarczewską , wieloletni wykładowca z Liceum Plastycznego w Nowym Wiśniczu, szkole o znanych w kraju tradycjach i osiągnięciach artystycznych i pedagogicznych, w wystąpieniu Tradycja i współczesność na podstawie archiwalnych prac ceramicznych Liceum Plastycznego w Nowym Wiśniczu zapoznała nas z dorobkiem artystycznym absolwentów szkoły, które są zgromadzone między innymi w archiwum szkolnym. Załączone na blogu …. slajdy o, które ilustrowały wystąpienie pokazują nie tylko wpływ ceramiki ludowej na prace dyplomowe młodzieży ale również ich ewolucję. Wskazują na to, że posiadamy uzdolnioną plastycznie młodzież, którą powinno się promować w świecie. Pokazane prace dyplomowe w wielu przypadkach, moim zdaniem, mogą konkurować z wieloma znanymi z wystaw światowej sławy nazwiskami.

Nasze sympozjum kończył , pozornie nie mający z tradycją wiele wspólnego referat koleżanki Małgorzaty Mareckiej od lat opracowującej i propagującej farby ceramiczne i szklarskie , od początku kariery zawodowej związanej z ISiC a obecnie ISCMOiB, pt. Zdobienie wyrobów ceramicznych i szklarskich. Techniki zdobienia i środki dekoracyjne. Świadomie użyłem słowa pozornie, gdyż środki zdobnicze, stanowiły od czasów starożytnych i stanowią nadal ważny element wyrobów ceramicznych. Początkowo były to tlenki barwne ale już Chińczycy stosowali syntetyczne farby ceramiczne , które do czasów współczesnych nam są nadal często niezastąpione. Obecnie , jak wynika z treści wystąpienia oferowana jest bardzo bogata paleta środków zdobniczych dla wszystkich gałęzi działalności ceramicznej, szklarskiej i emalierskiej. Produkowane w ISCMOiB pigmenty i farby, których receptury często wywodzą się z bardzo odległych czasów, nie ustępują jakością i stabilnością wyrobom najlepszych firm europejskich w tej dziedzinie.

15


16

Biuletyn 5WSC  

biuletyn 5.Warszawskich Spotkań Ceramicznych 2009

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you