PNTMAGAZINE02

Page 1

02


Witajcie

w numerze

02 UWAGA! To jest do czytania.

2

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


photo: Bartosz Giszter instagram: @pntmagazine

witamy

pnt magazine

3


numer zerO dwa jedziemy z tematem nr.02 / wrzesień 2013

dyrektor generalny touru: Bartosz Giszter - pomysł / projekt / skład / słowo / zdjęcia / sprzątanie / kawa / itp. redakcja: Michalina Rutkowska - dyrektorowa Błażej Giszter - sekretarz redakcji Maciek Heski - pisarz / poprawiacz Dorian Klimza - mechanik / załatwiacz fotoreporterzy: Wojciech Jr. Mszyca www.flickr.com/photos/wojszyca Mateusz Pieczko www.tenisufki.eu/blog/lbjsc Anna Pietras www.tomyjemy.blogspot.com Damian Śmigielski www.damianoner.tumblr.com Łukasz Nowak nowaklukasz.pl Artur www.czerwoneszprychy.tumblr.com Krzysztof Cichuta Filip Pulpet Mierzwiński współpraca: Adam Chrobak / Whitesnake jamaj events gop bmx okładka: tym razem zaszczycił nas Maciek Wolański

6 10 14 16 24 30 46 54 58 90 94 96 98 100 102 108 120 128 132 140 142 148

słowo od dyrektora knight riders miasto katowice ride the sky tourdepolo łorkaut guests rowerem do szkoły i pracy pogoria rozkładudka konkurs przy/jezdni holy shit pnt soldier sztuka hit & run projekt z okładki bardzo stary rower postaw na stojak koło garnka terminarz

Kontakt: pntmagazine@gmail.com znajdziecie nas tu: instagram: @pntmagazine www.facebook.com/pntmagazine

4

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


livewrongfoundation

przedstawia:

Magazyn robiony: po to żeby więcej osób spędziło razem więcej przyjemnego czasu na rowerach!

Wielkie dzięki: dla wszystkich, którzy wyszli na rower, zrobili zdjęcia, napisali coś, poprawiali błędy, robili kawę, naprawiali rowery, przyjmowali naszą bandę, pisali do nas, że jest zajawka i pomagali w każdy inny sposób. photo: Michalina rutkowska instagram: @mjulovesu

spis treści

pnt magazine

5


numer zerO dwa jedziemy z tematem nr.02 / wrzesień 2013

„Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz.”

słowo od dyrektora touru

Mahatma Gandhi

photo: Bartosz Giszter instagram: @pntmagazine

6

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


ale pupa a teraz zacznij czytać Cześć, Właściwie nie wiem, jak się do Was zwracać, ponieważ ten magazyn miało czytać tylko kilkadziesiąt osób, z którymi byliśmy na rowerach. Ale skoro już jesteście to cała przyjemność po mojej stronie! Koniec końców i tak wszyscy skończą na rowerach, bo czy to się komuś podoba czy nie jest to środek komunikacji wszystkich dużych i małych miast przyszłości. Po pierwsze nie ma pewności, czy to nie ostatni numer (zawsze to piszę, bo jak kończę numer to mam takie wrażenie), ponieważ robienie tego magazynu z powodu nerwicy, która każe mi wszystko ulepszać bez przerwy, staje się tak czasochłonne, że praktycznie niewykonalne. Aktualnie zastanawiam się, jak to zrobić żeby jakoś się to budżetowało. Jedyna rzecz, która się nigdy nie zmieni to absolutna bezkompromisowość. Jako, że na co dzień jestem grafikiem/projektantem czy jak to nazwać w naszym kraju, muszę cały czas chodzić na jakieś zgniłe kompromisy, robiąc coś pod klienta, który w 90% przypadków jak się okazuje „wie lepiej” jak to powinno wyglądać. Nie po to robię ten magazyn, żeby ktokolwiek mi mówił, czy coś można czy nie (co nie ułatwi zapewne znalezienia sponsorów). Ale prędzej przestanę robić ten magazyn niż dam komuś sobie wejść na głowę. Zawsze będziemy tu nazywać rzeczy po imieniu i nie interesuje mnie, czy jakaś instytucja, urzędnik, firma czy ktokolwiek się na nas z tego powodu obrazi, albo mu się to nie spodoba. W dobie debilnego fejsbuka, którego istotą jest lizanie sobie nawzajem rowów na ogół bez żadnego istotnego powodu oraz zdobywania kolejnych setek pseudofanów na profilach różnych biznesów, chcemy być czymś na wskroś autentycznym, chcemy żeby bardzo wielu ludzi nas nie lubiło, natomiast jakaś garstka poczuła, że są jeszcze normalni ludzie w tym smutnym kraju. Po drugie fajnie by było wnieść chociaż odrobinkę jakości i kreatywności do branży rowerowej w naszej odpornej na dobre projekty i rozwiązania ojczyźnie. Nie twierdzę bynajmniej, że sam umiem zrobić wszystko najlepiej, natomiast wiem co i z kim zrobić żeby tak było. W pracy zawodowej miałem nieprzyjemność (z malutkimi wyjątkami) pracować dla kilku największych firm rowerowych w Polsce, którym chciałbym przekazać jedno w tym momencie: opamiętajcie się! Wcale nie wiecie najlepiej jak rzeczy powinny wyglądać. Mam nadzieję, że kiedyś dojdziecie / dorośniecie do momentu, żeby skorzystać z usług ludzi, którzy wiedzą lepiej i w dodatku uczciwie im zapłacicie. Naprawdę w tym kraju jest mnóstwo zdolnych ludzi, którzy mogą wam pomóc, jeżeli tego nie ogarniacie, to napiszcie do nas, a chętnie pomożemy. Wielka nadzieja w pojawiających się małych firmach, których świadomość estetyczna jest o niebo wyższa i których zawsze będziemy na łamach PNTmagazynu wspierać z całych sił! Po trzecie ten magazyn jest na razie w dużej mierze o nas, ale chciałbym żeby niebawem stał się magazynem o Was - różnych ludziach używających różnych rowerów w różny sposób z różnych powodów i w różnych celach. Po czwarte ten magazyn jest nie tyle o rowerach, co o tym ile one nam dają, co właściwie nam dają i jak dostarczać sobie tego jak najwięcej! Więc zamiast polubić nas na FB i spędzać setki godzin w internecie przeczytajcie ten magazyn do końca, a następnie zadzwońcie do waszych najlepszych znajomych i idźcie razem na rower póki pogoda sprzyja!

dyrektor

słowo od dyrektora touru

pnt magazine

7




knight riders 10

photo: Mateusz „Pieczara” Pieczko www.tenisufki.eu/blog/lbjsc

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


photo: Wojciech Jr. Mszyca www.flickr.com/photos/wojszyca

knight riders

pnt magazine

11


suitable for fixed gear HIGH QUALITY / MESSENGER BAGS / BACKPACKS / PEDAL STRAPS & ACCESSORIES / HAND MADE IN POLAND

12

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


BERLI N

backpack

www.veganski.blogspot.com tittle of the article

www.facebook.com/Veganski

veganski.pl@gmail.com

pnt magazine

13


14

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


miasto katowice nieczynne do odwołania photo: Wojciech Jr. Mszyca www.flickr.com/photos/wojszyca

miasto

pnt magazine

15


photo: Filip Pulpet Mierzwiński


największa udana rowerowa impreza w katowicach Chcielibyśmy coś sensownego napisać o tym wydarzeniu, które było naprawdę pozytywnym zaskoczeniem - jak na masową impezę, które z zasady są straszne i pozbawione zajawki, ale... Nie jesteśmy w stanie żadną miarą fachowo opisać triczków, nie rozpoznajemy żadnego jeźdźcy, jedyne co to rozpoznajemy miejscówkę:) Ogólnie trzeba oddać organizatorom, że mimo kilku niedociągnięć (często pewnie od nich niezależnych) impreza pokazała przeciętnemu mieszkańcowi Kato co da się zrobić na rowerze w miłej atmosferze i otoczeniu. Miejmy tylko nadzieję, że przenajświętsi włodarze tego grajdołka nie wpadną na jakiś pomysł, który uniemożliwi zorganizowanie tych europejskiej klasy zawodów w przyszłym roku. Na koniec opiszemy tylko naszą „ulubioną” scenę z zawodów: jeden z zawodników wykonuje lot, spada na lądowanie i zostaje leżeć bez ruchu. Komentatorzy wrzeszczą przez mikrofony, że potrzebna karetka, tłum ludzi kręci głową w poszukiwaniu tego mistycznego pojazdu i co? No i okazuje się, że karetka jest, ale z lat ‘70 i w takim miejscu, że jedzie na miejsce 5 minut, bo ma do pokonania 200 metrów. WTF?!

ride the sky

pnt magazine

17


photo: Filip Pulpet Mierzwiński

18

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


ride the sky

pnt magazine

19


20

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


photo: ナ「kasz Nowak www.nowaklukasz.pl ride the sky

pnt magazine

21


22

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


photo: ナ「kasz Nowak www.nowaklukasz.pl

ride the sky

pnt magazine

23


katowice 2013

tourdepolo Jak co roku Tour de Pologne odwiedziło Katowice i co? I nic! No może oprócz tego, że przejechaliśmy sami katowicką pętlę tego jarmarcznego wydarzenia w nocy, bawiąc się zapewne lepiej niż zawodnicy i widzowie następnego dnia. Obserwacje są takie, że niestety nie wygląda to jak obrazki z Tour de France (uśmiechnięci ludzie z winkiem i serkiem w rączce, na pięknych tłach) tylko jak klasyczna impreza masowa z naszego kraju: Poloczki w otoczeniu jarmarku z chińszczyzną. Na wyczerpującą relację zapraszamy na kolejnych stronach.

24

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


photo: Damian Ĺšmigielski www.damianoner.tumblr.com tourdepolo

pnt magazine

25


26

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


— the end — photo: Damian Śmigielski www.damianoner.tumblr.com tourdepolo

pnt magazine

27


nadzór budowlany Firmy Mur&beton Częścią holdingu PNT jest firma MUR&BETON zajmująca się nadzorem budowlanym i kontrolą jakości. Przyjeżdżamy na każde wezwanie.

28

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


tittle of the article

pnt magazine

photo: michalina rutkowska instagram: @mjulovesu

29


Ĺ‚orkaut 30

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


photo: Bartosz Giszter zrobione contaxem Wojtka (to ten po prawej) który robi wszystkie fajne zdjęcia

łorkaut

pnt magazine

31


photo: Bartosz Giszter instagram: @pntmagazine drawings: Michalina Rutkowska


RIDE your bike and eat ice cre am


photo: Bartosz Giszter instagram: @pntmagazine

34

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


łorkaut się trenuje się ma tekst: BłażejG / zdjęcia: według podpisu

Pewnie każdy z Was w trakcie Łorkautów wylewając hektolitry potu, przemierzając nieskończone połacie asfaltu, żwirowe autostrady czy inne bezsensowne tereny zadaje sobie pytanie: PO CO mi to?! Jeżeli chociaż przez chwilę w Waszych głowach kołatała myśl, że robicie to dla siebie, dla swojego zdrowia i kondycji to sorry, ale nie tym razem... „Każdy z Was jest tutaj z własnych powodów. Nikt, absolutnie nikt Was tu nie zapraszał i nie jesteście tu mile widziani. Przygotujcie swe dusze, bo teraz Wasze ciała należą do nas.” Każdy sportowiec trenuje po coś – żeby przygotować się na mistrzostwa, na igrzyska, na ważny start czy żeby pobić rekord... Usain Bolt, Cristiano Ronaldo, Paweł Fajdek (aktualny mistrz świata w rzucie młotem – na ostatnich MŚ w lekkiej atletyce w Moskwie 13.08.2013) też bez opamiętania poddają się łorkautom, żeby być tam, gdzie są. Wy też świadomie czy też nie podczas Łorkautów przygotowujecie się do Waszych własnych igrzysk, mistrzostw, rekordów. Zastanawiacie się pewnie, co w Waszym przypadku znaczą te pompatyczne słowa... Otóż robimy to wszystko w jednym celu, a tym celem jest jak co roku Pszczyna!!! Klasyk klasyków, czyli nasza wspólna SPARTA, a indywidualnie niech każdy z was nazwie to po swojemu. Kto był ten wie, jak wyniszczającym dla ludzi i maszyn wyzwaniem jest Pszczyna (historia Olprana w nr.

łorkaut

00 oraz osoba Marzeny, która 2 razy poległa na trasie) i właśnie dlatego w tym sezonie postanowiliśmy podejść do tego zagadnienia profesjonalnie – no może prawie profesjonalnie. Dlatego staramy się przeprowadzać Łorkauty w różnych terenach (trasa do Pszczyny zawiera każdą z wymyślonych przez ludzkość nawierzchni), o różnych porach dnia i nocy (nigdy nie finiszowaliśmy w dziennym świetle) gdyż Pszczyna to Mount Everest wspólnej jazdy, to lustro dla własnego ja, to Tabula Rasa każdego z Was, którą każdy dowolnie zapisze... Pamiętajcie o tym w trakcie Łorkautów (bo to już za niedługo)! Za każdym razem, gdy czujecie ból, gdy upadacie (by powstać silniejszymi!) to krok po kroku budujecie swoją siłę i kondycję na Pszczynę. Może wydawać się Wam, że jazda na rowerze to indywidualna dyscyplina ale w PNT jesteśmy drużyną, każdy PNT Soldier jest gotowy do poświęceń (właśnie tego uczymy na łorkautach) i Ty też musisz być! Musisz być gotów poświęcić wszystko absolutnie wszystko, bo gdy spojrzysz w oczy PNT Soldiera to zobaczysz osobę, która zrobi to samo dla Ciebie! Pojedziemy tam i wrócimy jak PNT drużyna albo zginiemy jako indywidualności!!! Z tym wszystkim w głowie wsiądź na rower! Niech każdy przejechany od teraz kilometr będzie Łorkautem! Bądź świadomy, że uczestniczysz w czymś wielkim, w swoich własnych igrzyskach, w swoim własnym rekordzie świata – ból i zmęczenie trwają chwilę – DUMA I CHWAŁA TRWAJĄ WIECZNIE!!! Ave PNT Morituri Te Salutant !!!

pnt magazine

35


36

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


photos: Wojciech Jr. Mszyca www.flickr.com/photos/wojszyca

Ĺ‚orkaut

pnt magazine

37


38

photo: Bartosz Giszter instagram: @pntmagazine pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


Ĺ orkaut

pnt magazine

39


40

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


photos: Wojciech Jr. Mszyca www.flickr.com/photos/wojszyca

Ĺ‚orkaut

pnt magazine

41


42

photo: Bartosz Giszter / samowyzwalacz - aparat leşy na hasioku/śmietniku instagram: @pntmagazine pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


we come in peace! sometimes

Ĺ‚orkaut

pnt magazine

43


44

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


instantshit follow us: @pntmagazine

Ĺ‚orkaut

pnt magazine

45


Guests

WEST FIXED

lizbona

text: Ricardo Lino / photos: Duarte lima

This is our shot at an international section in PNTmagazine. All the more strange as the mag was intended to be radically local, just for friends. Well, life is full of surprises. Tym artykułem otwieramy nowy dział w PNTmagazine. Jest to o tyle dziwne, że magazyn miał być radykalnie lokalny dla znajomych, ale jakoś tak wyszło, że będzie miał dział międzynarodowy.

46

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


guests

pnt magazine

47


lizbona

photo: luĂ­s silverio www.luisslvr.500px.com

48

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


My name is Ricardo Lino and I’m a 32 year old Portuguese former professional rollerblader. I have been rollerblading for over 30 years now and I still do. You might be asking right now „why is a rollerblader writing about it in a bike magazine?” Well, this rollerblader, just like everyone else, had things in life that didn’t go the way he expected, I mean. I wasn’t planning on having my car broken about 4 years ago, and this made me get a bike to move from place to place, and get to know other people riding bikes in Lisbon. I also didn’t plan on getting hurt so bad while rollerblading, that every time I was trying my skates on, my feet would get huge and I would barely be able to walk the next couple of days. The result was I found out I am an adrenalin addict and I found the adrenalin I need while riding my bike. Being a bike rider in Lisbon can be hard but can also be REAL FUN. The Portuguese capital is known for having 7 hills

Nazywam się Ricardo Lino, jestem z Portugalii, mam 32 lata i jestem byłym profesjonalnym rolkarzem. Jeżdżę na rolkach ponad 30 lat. Pewnie zadajecie sobie teraz pytanie: skąd rolkarz w magazynie o rowerach? Tego konkretnego rolkarza, jak wszystkich innych, spotkały w życiu rzeczy, których nie się spodziewał. Nie miałem w planach zepsutego samochodu 4 lata temu, co zmusiło mnie do przesiadki na rower; dzięki temu zacząłem poznawać innych rowerzystów w Lizbonie. Nie planowałem też poważnych kontuzji na rolkach; za każdym razem stopy mi tak puchły, że ledwo chodziłem przez następne parę dni. Wszystko to sprawiło, że odkryłem u siebie uzależnienie od adrenaliny, i że zaspokoiłem jej głód jeżdżąc na rowerze. Jazda na rowerze po Lizbonie potrafi być ciężka, ale jest też wielką frajdą. Stolica Portugalii znana jest ze swoich

guests

and sometimes, when going up, I wish I would live somewhere else BUT every time I get on top my only thought is I LIVE IN THE BEST PLACE IN THE WORLD. We have the best weather in Europe, we also have lots of street spots which I used to rollerblade and we have a unique stone floor which makes extreme sports riders in general have a bad time. What’s the good thing about this? Well, the good thing is, I do have big wheels and that stone floor feels like marble to me. I have seen lately the number of people riding bikes increasing like crazy, lots of people say it’s because of crisis, there’s always a report on TV about how „green” you are if you ride bikes and to tell everyone the truth, I don’t really know why this is, I think people in general over here have always been a little scared of what others would think if they went by bike to work instead of car, or always thought arriving to an important meeting by bike wouldn’t

siedmiu wzgórz i czasem, jadąc pod górę, żałuję, że nie mieszkam gdzie indziej, ale za każdym razem, kiedy już wjadę, myślę tylko o tym, że to najlepsze miejsce na świecie. Mamy najlepszą pogodę w Europie oraz mnóstwo fajnych miejscówek, gdzie kiedyś jeździłem na rolkach, oraz wyjątkowe kamienne nawierzchnie, na których riderzy mają ogólnie przerąbane. Co w tym dobrego? Cóż, mam duże koła, dzięki którym ulica jest jak marmur. Obserwuję coraz większą ilość ludzi na rowerach, wielu mówi, że to przez kryzys, telewizja ciągle nadaje, że rowery są przyjazne dla środowiska, a jeśli mam być szczery, to nie mam pojęcia, czemu tak się dzieje. Ludzie tutaj zawsze się bali, co inni pomyślą, kiedy będą jeździć do pracy rowerami a nie autami, albo że nie wypada pojechać na ważne spotkanie na rowerze,

pnt magazine

make you look like a successful person and this kind of stuff. But over the last 2-3 years with more and more people riding bikes in the city it’s just getting cooler and COOLER and I’m waiting for the day I will see the prime minister getting to work by bike. We have people riding several kinds of bikes over here, from road cyclists, to BMX riders, hipsters riding „cool” (or not) looking bikes, bike polo players, etc. etc. and FIXED FREESTYLE of course. I usually ride with my crew while I’m in Europe and we got named WESTFIXED ‘cause we live in the westest country in Europe. My crew members are João „Jotta” Carmo, Pedro José Oliveira, Miguel Negretti, Duarte Lima and myself. I dare you to come to Lisbon and ride with us and if you need any help don’t hesitate to go on my website and send me a message, I will sure help you in what I can.

bo straci się prestiż. Ale przez ostatnie 2-3 lata, dzięki coraz większej liczbie rowerzystów, miasto robi się fajniejsze i nie mogę doczekać się chwili, kiedy nasz premier zacznie jeździć do roboty rowerem. Ludzie jeżdżą na różnych rowerach, szosówkach, BMX-ach, są hipsterzy na cool (lub nie) rowerach, grający w bike polo itp. itd., oraz oczywiście ostre koła. Zazwyczaj w Europie jeżdżę z moją ekipą; nazwaliśmy się WESTFIXED, jako że jesteśmy z najbardziej na zachód położonego kraju Europy. Oprócz mnie w ekipie są João „Jotta” Carmo, Pedro José Oliveira, Miguel Negretti, oraz Duarte Lima. Jeśli macie odwagę, wpadajcie do Lizbony na jazdę z nami. Gdybyście potrzebowali pomocy, wchodźcie na moją stronę i piszcie, pomogę Wam jak tylko się da.

49


50

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


I dare you to come to Lisbon and ride with us

ricardo

tittle of the article

pnt magazine

51


52

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


tittle of the article

pnt magazine

53


Rowerem do szkoły i pracy tylko po czym ja jadę? tekst: MH / zdjęcia: PNT

Wbrew staraniom władz i różnorakich korporacji zarządzających miastami, coraz więcej z nas dojeżdża - lub próbuje - do pracy, szkoły czy na zakupy rowerami.

W poprzednim numerze rozpoczęliśmy cykl o katowickich ścieżkach rowerowych, czy też o pewnym zjawisku mającym na celu zamydlenie oczu mieszkańcom dojeżdżającym na rowerach do pracy czy na zakupy. Tym razem chcemy Wam zaprezentować nasze ulubione trasy - ścieżki, na których nie można się nudzić, które ciągle zaskakują. 1. Moim osobistym faworytem, z którego jestem zmuszony codziennie korzystać w drodze do pracy jest przejazd wzdłuż Rawy na tyłach Gwiazd. Ścieżka ta jest częścią tzw. Bulwarów Rawy, swoistego deptaka łączącego Zawodzie z centrum miasta. Oficjalna, samodzielna ścieżka rowerowa zaczyna się przy Bogucickiej i jest dość mądrze poprowadzona oddzielnie od trasy pieszej. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie dwa typowe dla Polski fakty: primo, piesi mają to całkowicie w dupie, więc napotkać można na tej drodze studentów UE, pańcie z pieskami czy pythonowskie „solniczki” obwieszone siatami. Po drugie, co właściwie dyskwalifikuje tę drogę jako ścieżkę rowerową, nawierzchnia: symptomatycznie dla Katowic jest wyłożona kostką brukową o szerokim spadzie i odstępie; moja szosa jest bez szans (nie mówiąc o nadgarstkach i reszcie stawów). Codziennie zadaję sobie pytanie, jak można było na coś takiego wpaść,

54

i codziennie proszę nadprzyrodzone moce o powieszenie projektanta za jaja. 2. Skoro już jesteśmy na Zawodziu, należy wspomnieć o ścieżce biegnącej wiaduktem wzdłuż ul 1. Maja od UE do świateł przy Sparze. O ile początek trasy ma jeszcze jakiś sens, to dość szybko ścieżka przeradza się w parking i salon wystawienniczy słupów oświetleniowych i drogowych. Ścieżka oczywiście kończy się równie nagle jak się zaczyna, więc nie można gładko zjechać na jezdnię. 3. Alternatywą dla ścieżki numer 1 jest droga wiodąca wzdłuż Roździeńskiego. Tutaj kostka jest łagodniejsza, jednak musimy liczyć się z wymijaniem przystanków autobusowych oraz z ustawicznym zsiadaniem z roweru: jest to kolejna przypadłość ścieżek w naszym mieście (a pewnie i kraju), że trasy są co chwila przerywane klasycznym przejściem dla pieszych, tak jakby zabrakło farby by pociągnąć linię i zrobić przejazd dla rowerów. Nie chcemy płacić mandatów - musimy co 50 metrów zsiadać. 4. Na podobną przypadłość cierpi ścieżka przy Chorzowskiej, od Ronda do SCC, tutaj jednak wchodzimy na wyższy po-

pnt magazine

ziom absurdu, ponieważ nasze prawo przewiduje ścieżki łączone z chodnikiem, gdzie nie ma jasnych granic a piesi mają pierwszeństwo. Wobec czego panuje tu absolutny chaos i ciągłe ryzyko wjechania w bachora. 5. Długość pojedynczych ścieżek w Katowicach też jest specyficzna - do niewątpliwych rekordzistów należy przesmyk łączący Uniwersytecką z budą Pizza Hut; ścieżka ma może ze sto metrów, no ale w łącznym rozrachunku niewątpliwie liczy się do statystyk Urzędu Miasta. 6. Najnowszy nabytek Katowic, część nowego pseudo centrum, ścieżka pofalowana od momentu stworzenia, a z daleka wyglądało ślicznie. Nie jest z kostki więc i tak super, ale jak im się to udało? 7. Na koniec faworyt Pana Dyrektora: czyli malowana ścieżka koło Rialta - kilkadziesiąt metrów absurdu bez początku i końca. Ale za to jaka czerwoniutka! Wy na pewno też macie swoje ulubione ścieżki, gdzie logika to pojęcie nieznane, a ergonomia to brzydkie słowo, import ze zgniłego Zachodu. Przysyłajcie nam recenzje ze zdjęciami!

online magazine issuu 02 / 2013


rowerem do szkoły i pracy

pnt magazine

55


photo: sebastian szwajczak www.gaapstudio.pl

56

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


dyrektor

pnt magazine

57


58

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


pogoria PNT 12 pogoria

pnt magazine

59


pnt 12 pogo ria piasek pot problemiki pływanie POGORIA // 21/7/2013 To epokowe wydarzenie było prezentem ślubnym dla naszych cudownych przyjaciół, Ani i Matiego, a odbyło się w przeddzień pierwszej miesięcznicy ich wspaniałego wesela. Na starcie pod Złą Buką (gdzie chłopaki z Kafo postawili wszystkich na nogi dzięki prawdziwej kawie) stawiło się 25 śmiałków oraz fenomenalna, idealna do plażowania pogoda. Oczywiście, zgodnie z tradycją nie udało się ruszyć o czasie (a pierwsze naprawy sprzętu nastąpiły jeszcze przed startem). Pierwszy odcinek w stronę Siemianowic pokonaliśmy w tempie żółwia, dopiero w okolicach Będzina udało się przyśpieszyć – wymusiła to głównie droga krajowa numer 94. Niestety, każde 10 minut jazdy okupowane było postojami technicznymi: to PNT jak żadne dotąd obfitowało w pękające dętki i inne zjawiska awaryjne. Teoretyczna trasa 25 kilometrów, którą można pokonać w 1.5h, rozciągnęła się niemiłosiernie jak rozgotowany makaron, a poziom frustracji wyższych oficerów PNT sięgał zenitu („Wolniej!” „STOP!”, „Czekajcie!” były to swoiste refreny przerywające w pół zwrotki ciągłej jazdy).

Stamtąd już było (w miarę) blisko do 7. kręgu piekła, czy do Pogorii I – gara pełnego zupy z ludzi. Głowa przy głowie, grill przy grillu, kiełba przy kiełbie – wymarzone miejsce na niedzielny odpoczynek. Nie pozostawało nic innego, jak najszybciej (czytaj: jak najwolniej) oddalić się w kierunku Pogorii IV. Tu dopiero zaczął się horror – mordercza przeprawa przez lasy amazońskie i pustynię Gobi. Po tygodniu udało się wreszcie dotrzeć na miejsce; wszyscy doznali prawdziwej ekstazy mogąc się zanurzyć w zimnej, orzeźwiającej wodzie. Niestety, z racji straconego czasu w podróży ta właściwa część wyprawy trwała najkrócej, około 5 minut (takie przynajmniej miałem wrażenie). Udało się jednak osiągnąć chwilę wakacyjnej beztroski i taplactwa (oraz tonę piasku w piastach).

Jedyny właściwy postój z miliona tych „technicznych” był pod krzyżem przy zamku w Będzinie – tradycyjny punkt programu pt. „Holy Shit”. Przedziwnie prowadzona przez Google Maps trasa poprowadziła nas prosto w getto bogaczy – zamknięte osiedle domków jednorodzinnych przywodzących na myśl obóz koncentracyjny; padło podejrzenie, że to umyślny zabieg Państwa Młodych chcących ulokować zawartość weselnych kopert przewożonych w bukłakach.

Wracać postanowiliśmy inną trasą, by ominąć lasy i wąwozy. Decyzja ta, chociaż zupełnie pozbawiona sensu (nadrabianie dodatkowego koła z dwukrotnym przekraczaniem tej samej drogi szybkiego ruchu) okazała się jednak zbawienna dla Adzi, wyrastającej na solidnego kaprala PNT. Adzia postanowiła zrobić nam psikus rozwalając w drobny mak swój support gdzieś na bocznej drodze. Zanosiło się na klasyczny dylemat: odprowadzać na autobus czy zostawić na poboczu. Nikt się jednak nie spodziewał, że znikąd pojawi się rycerz w białym peżocie i uratuje Adzię oraz jej poszkodowanego rumaka. Szczęście w nieszczęściu. Koniec końców Adzia dotarła do mety szybciej od nas i to w wielkim stylu. Dalsza część podróży upłynęła już bez większych tragedii – postoje techniczne oraz generalne zamulanie jest już

60

pnt magazine

w DNA PNT-owców – a nawet sprawniej niż jazda nad zalew. Powrót był też zdecydowanie odważniej prowadzony – przez centrum Będzina i Sosnowca, gdzie nie ma mowy o miłości. Na granicy cywilizacji, tuż przed ścisłymi Katowicami, znaleźliśmy się nagle w kambodżańskiej dżungli, gdzie niektórzy z nas poczuli zapach napalmu o zmierzchu. Pod względem frajdy/ niesamowitości ten odcinek był chyba najlepszy w historii PNT. Nic nie może się równać jeździe w wysokich szuwarach wąską ścieżką, gdzie z jednej strony czyha chupacabra a z drugiej grozi wpadnięcie do stawu. Już po zachodzie słońca wjechaliśmy w Katowice, gdzie sprintem, na ostatnich nogach, ulicami 1. Maja i Warszawską dotarliśmy do mety. Chyba nigdy dotąd pizza z Len Arte tak nie smakowała, po całym dniu morderczego wysiłku na pustym żołądku... W tym miejscu chcieliśmy serdecznie podziękować Ani i Matiemu, bez których ta wyprawa nigdy nie odbyłaby się oraz nie miałaby sensu, a także wyrazić najszczerszy podziw za pokonanie tych 75 kilometrów po wszystkich rodzajach nawierzchni na najmniej odpowiednich do tego rowerach. Czapki z głów! Ta edycja tak się nam spodobała, że postanowiliśmy ją na stałe wprowadzić do kalendarza PNT. Pogoria w lipcu oraz Pszczyna jesienią staną się swoistą klamrą oraz testem dla prawdziwych żołnierzy PNT.

online magazine issuu 02 / 2013


zdjęcie: M. Gurgul

PNT 12 pogoria

pnt magazine

61


photos: Krzysztof Cichuta

62

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


family comes first PNT 12 pogoria

photo: Bartosz Giszter instagram: @pntmagazine pnt magazine

63


64

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


photo: Bartosz Giszter instagram: @pntmagazine

kwp

pnt magazine

65


66

pnt magazine

online magazine issuu 02/ 2013


photo: Bartosz Giszter instagram: @pntmagazine

PNT 12 pogoria

pnt magazine

67


68

pnt magazine

online magazine issuu 02/ 2013


photos: Krzysztof Cichuta

PNT 12 pogoria

pnt magazine

69


ride & photo: BĹ‚aĹźej Giszter

70

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


& swim PNT 12 pogoria

pnt magazine

71


72

pnt magazine

online magazine issuu 02/ 2013


photos: Krzysztof Cichuta

PNT 12 pogoria

pnt magazine

73


74

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


photo: Bartosz Giszter instagram: @pntmagazine PNT 12 pogoria

pnt magazine

75


photo: anna pietras

76

pnt magazine

online magazine issuu 02/ 2013


photo: Krzysztof Cichuta PNT 12 pogoria

pnt magazine

77


78

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


photo: Bartosz Giszter instagram: @pntmagazine PNT 12 pogoria

pnt magazine

79


photos: Bartosz Giszter instagram: @pntmagazine

80

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


PNT 12 pogoria

pnt magazine

81


photos: Bartosz Giszter instagram: @pntmagazine

82

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


PNT 12 pogoria

pnt magazine

83


84

pnt magazine

online magazine issuu 02/ 2013


photos: BĹ‚aĹźej Giszter PNT 12 pogoria

pnt magazine

85


PNT 12 21 LIPCA 2013 GODZ. 20.:21

POGORIA DAS WAR EIN KRIEG 86

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


photos: Bartosz Giszter instagram: @pntmagazine PNT 12 pogoria

pnt magazine

87


typowy

88

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


mati

photos: Bartosz Giszter instagram: @pntmagazine typowy mati

pnt magazine

89


downlod

rozkład udka zdjęcia/pomysł/stylizacja: michalina „Dodo / dyrektowa” Rutkowska modelka/rowerzystka: MOJRv

Od numeru 02 zaczynamy temat rozkładówek, dostępnych również w formie tapet, które każdy będzie mógł sobie ściągnąć na swój komputer. Szefową i pomysłodawcą tego działu jest Dodo, która uznała, że co to za magazyn bez rozkładówki i wzięła sprawy w swoje ręce. Niestety reszta redakcji (same chopy) nie bierze udziału w tworzeniu tego działu, co jak do tej pory jest jego jedynym mankamentem. Miłego tapetowania.

kliknij na odpowiedni rozmiar 1280×800

90

1366×768

pnt magazine

1440×900

1920×1080

online magazine issuu 02 / 2013


tittle of the article

pnt magazine

91


92

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


tittle of the article

pnt magazine

93


KONKURS wygrywasz koszulkę!!! zasady: 1. Trzeba nam wysłać zdjęcie siebie, które będzie jak najbardziej przypominać rysunek z koszulki. 2. Trzeba być kobietą, co wydaje się oczywiste, ale wolimy to napisać. Koszulki i tak są tylko w rozmiarze S, więc... 3. Termin do końca października. 4. Zwycięzcę wyłoni niezawisłe jury - czyli my. 5. Najlepsze i najgorsze propozycje oczywiście opublikujemy. 6. Do wygrania koszulka ze zdjęcia powyżej. 7. Zgłoszenia wysyłajcie na pntmagazine@g mail.com

94

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


i wiele innych

sklep Sokolska 78 40-087 Katowice Mon - Fri: 10:00 - 20:00 Sat: 10:00 - 16:00 www.facebook.com/spokospot tittle of the article

pnt magazine

95


przyjezdni

dlaczego to robicie? photo: Bartosz Giszter instagram: @pntmagazine

krzysztof: Od dawna obserwuję i PNT i kilka katowickich projektów i wiem, że w Katowicach jest grono zdolnych, wyluzowanych i otwartych ludzi. To było widać też na zdjęciach z poprzednich edycji i potwierdziło się w rzeczywistości, musiałem przyjechać i przyjechałem, uśmiałem się parę razy solidnie :) Czułem się jak u siebie. Fun fact: żeby zdążyć na ostatni powrotny pociąg do Krakowa po PNT musiałem pocisnąć kilkanaście kilometrów na pełnym gazie po ekspresówce. Ekspresowy finisz Powolnej Niedzieli.

Wojtek: Bo: „Pęd wyszczupla”, „PNT = Poć Na Trening”, „Pompa w Korbę” „Watahą bezpieczniej na jezdni”... itd.

96

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


przy-jezdni

pnt magazine

97


niedz

pnt is c photo: Anna Pietras zrobiła „PIĄTKĄ”

98

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


ziela

coming holy shit

pnt magazine

99


pnt soldiers

wojtek photo: Bartosz Giszter instagram: @pntmagazine

na góralu? Wojtek jest jak jego odpowiedź w tym wywiadzie: zwięzły. Nie mam pojęcia, co nim kierowało żeby pojawić się na PNT na góralu w kasku i stroju rowerzysty, ale udowodnił tym aktem odwagi, że wszystko jest możliwe!!!

Na czym jeździsz Na góralskiej pedaliadzie.

Najgorsza gleba / kontuzja Utrata 15 sek. z życia

Ulubiona część Twojego roweru Brak.

Wymarzony rower Niezawodny!

Na ilu edycjach PNT byłeś, która była najlepsza Nie wiem na ilu, Pszczyna chillout tour.

Czy jeździsz na rowerze do pracy / szkoły. Dlaczego nie? Praca - dom, a szkoła już niestety skończona.

Najlepsze miejsce, w którym jeździłeś na rowerze Katowice

Najgorsza awaria roweru / lać Zawsze to lać! stanowczo za dużo.

Najgorsze miejsce, w którym jeździłeś na rowerze Katowice

Berlusconi / Putin / Kim Dzong Un / Chavez / Franciszek / Uszok - wybierz Franek za prostotę!

100

pnt magazine

Dlaczego głosowałeś na Uszoka? Nie głosowałem.

NOSPR / MŚ / GKS / CKK / BWA / ZUS / UM - wybierz CKK

Ścieżka / ulica / chodnik Wszystko!

Jakieś ostatnie słowo / pozdrowienia? The time is now.

online magazine issuu 02 / 2013


pnt soldier

pnt magazine

101



salvador dalI „Study for a ballet” / 1944


104

pnt magazine

keep the wheels turning photo: Wojciech Jr. Mszyca www.flickr.com/photos/wojszyca

online magazine issuu 02 / 2013


keep the wheels turning

pnt magazine

105


hit & run 106

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


hit & run katowice

pnt magazine

107


HIT&RUN tekst i orgaznizacja imprezy: jamaj events www.jamajevents.blogspot.com zdjęcia: Badphoto www.facebook.com/badphotobad www.facebook.com/konradusername?fref=ts

Katowicka edycja streetowego jamu HIT&RUN już za nami. Dzięki pomocy ekipy GOPBMX przejechaliśmy wspólnie z ponad 50 riderami naprawdę konkretną trasę! Spotkanie oraz pierwsze triczki odbyły się na legendarnej już miejscówce PTG, dalej prowadzeni przez Norka ruszyliśmy w miasto. Spore murki, długa rura na osiedlu iciekawy set schodów to tylko niektóre z miejscówek, jakie zaatakowaliśmy tego dnia. Na szczególną uwagę zasługują techniczne grindy Wicha (un-luce do 180, 50/50 na największej poręczy dnia czy tooth bonk do 360 z podjazdu) oraz feeble do 360 Denisa. Kolejne miejscówki to kolejne katy, 50/50 do bara na streetowej rurce Logistyka, combo z manualem i whipem Hara lub 540 nosetap Klaudka. Podczas 4 godzinnego jamu najlepsze sztuczki zgarniały kasę prosto do łapy. Rozdaliśmy ponad 1000 zł oraz nowiutki widelec od Mantry, który otrzymał Norek za pomoc i jazdę tego dnia. Wszystko odbyło się w lajtowej atmosferze, na pełnym słońcu w licznym gronie ziomków, ziomeczków i ziomali! Każdy z tych czynników sprawił, że była to jedna z najlepszych edycji HIT&RUN, którą udało nam się zorganizować. Wielkie dzięki i Wysoka Piątka dla wszystkich którzy stawili się tego dnia, aby na BMX-ach przemierzać ulice Katowic!

108

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


hit & run katowice

pnt magazine

109


110

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


gop bmx

pnt magazine

111


112

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


tittle of the article

pnt magazine

113


114

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


tittle of the article

pnt magazine

115


116

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


www.bmxforever.pl www.facebook.com rider: Oskar Sadowczyk photo: Tomasz Nadoliński

tittle of the article

pnt magazine

117


118

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


love for the city

katowice Grünfeld photo: Mateusz „Pieczara” Pieczko www.tenisufki.eu/blog/lbjsc

tittle of the article

pnt magazine

119


projekt tekst i zdjęcia: whitesanke

Marka Whitesnake jest projektem dyplomowym studenta ASP w Katowicach, miłośnika kolarstwa — Adama Chrobaka. Whitesnake powstał z osobistego zamiłowania Adama do budowania rowerów, a także z zauważalnie rosnącego zapotrzebowania na unikatowe rowery. Whitesnake jest skierowany do osób, które cenią klasyczne, sprawdzone rozwiązania oraz chcąc posiadać wyjątkowy rower, nie chcą wydawać kilku tysięcy złotych.

120

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


Na potrzeby marki zostały stworzone druki akcydensowe dostosowane do tego typu działalności, np. formularz zamówienia roweru, formularz przeglądu technicznego czy dowód zakupu z numerem seryjnym. Wszystkie własnoręcznie drukowane metodą sitodruku oraz finalnie, po wypełnieniu pakowane w czarne koperty i wręczane klientom. Rowery sygnowane logiem Whitesnake budowane są w oparciu o klasyczny styl z pierwszej połowy XX w. Priorytetem jest spełnienie wszystkich, bicyklowych marzeń klienta. Dodatki takie jak: ręcznie wykonywane, skórzane i drewniane wykończenia, a nawet imitujące drewno części rowerowe to jedynie część możliwości, które Whitesnake oferuje klientom. Aby bliżej zapoznać się z marką Whitesnake zapraszamy na www.whitesnakebikes.eu

whitesanke

pnt magazine

121


122

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


whitesanke

pnt magazine

123


124

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


whitesanke

pnt magazine

125




z oKładki

maciek wolański

Tym razem okładką obdarował nas kolejny reprezentant śląskiej ziemi, ale pedałujący aktualnie w warszawie, znany i lubiany Maciek Wolański. Jeżeli nie widzieliście żadnej pracy Maćka to znaczy, że chyba nie lubicie dobrych plakatów lub jesteście obojętni na oryginalność i finezyjne wykonanie.

Kim jesteś, czym się zajmujesz? Nazywam się Maciek Wolański, jestem ilustratorem i projektantem graficznym, można powiedzieć, że kimś pomiędzy tymi dwoma dziedzinami. Skończyłem ASP w Katowicach, przez moment tam mieszkałem lecz cztery lata temu przeniosłem się na stałe do Warszawy. Projektuję plakaty, okładki, wzory na koszulki, rysuję, ilustruję dla prasy. W swojej krętej drodze zawodowej imałem się różnych zajęć w tym projektowanie okładek do gier komputerowych i scenografii filmowej. Od roku współtworzę z moją dziewczyną Magdą Łupińską studio projektowania graficznego Lisy Studio (www.lisystudio. com) nastawione na plakat, ilustracje, skład i tworzenie opraw graficznych dla festiwali i koncertów.Gram w zespole hardcore punk Heatseeker.

Dlaczego bycie projektantem /rysownikiem/kimkolwiek kto nie chodzi na 8 do pracy jest tak trudne w tym kraju, a może jest spoko? Samo bycie projektantem w tym kraju jest spoko, daje niesamowitą swobodę, jest wiele nisz w których można się realizować, wiele zdolnych ludzi konkuruje tu ze sobą, co prowadzi do wzrostu poziomu rynku i kilku naprawdę świetnych produkcji. Wydaje się też, że kryzys jaki by zły nie był ma zbawienny skutek na poziom ilustracji i projektowania w naszym kraju i przyjął bardzo oczyszczającą formę. Jest mniej pieniędzy, korporacje zwalniają co doprowadziło do powstania i wzrostu kilku bardzo fajnych niezależnych inicjatyw. Negatywną stroną nie pracowania na ciepłej posadzie z umową o pracę jest ta wieczna niepewność stałych wpłat na konto. Wszyscy chcą żebyś coś dla nich robił ale gdy przychodzi moment płacenia nie są już tacy entuzjastyczni, dlatego też terminowe wpłaty są miłym zaskoczeniem. Wydaje mi się też, że to problemy dotyczące nie tylko naszego krajowego rynku, ale też bardziej globalne – z tego co czasem słyszę nie tylko u nas nie szanuje się twórców i ich prawa do terminowej zapłaty. Problemem też jest mentalność

klientów, czasem ciężko jest się przebić z naprawdę fajnym pomysłem i zwykle wygrywa to, co dobrze znane i bezpieczne. Praca na własne konto pozwala mi w takich wypadkach powiedzieć „NIE”, na etacie musiałbym przełknąć ambicje i przyjąć to z otwartymi ramionami. Pieniądze są czasem mniejsze niż na etacie, ale jest też o wiele więcej satysfakcji.

Co najbardziej lubisz robić, jakie zlecenia Ci się marzą? Lubię rysować, to coś co kochałem od małego. Czasem jest to miłość/ nienawiść, ale powoli przyzwyczajam się do myśli, że jest to coś co idzie mi najlepiej. Drugą moją miłością jest projektowanie i wyczekuję zleceń, które pozwolą mi łączyć elementy rysunku ze żmudnym dobieraniem kolorów lub przygotowywaniem czegoś do druku. Marzy mi się też bardziej koncepcyjna praca, nie tylko rysowanie ale też tworzenie projektów, które wychodziłyby poza ramy, współpraca z fotografami, coś na kształt dyrekcji artystycznej nad projektem, bardziej niż fizyczne go tworzenie na komputerze. Chciałbym z Lisy Studio zajmować się większymi eventami, identyfikacją graficzną dużych festiwali i przygotowywać pod nie spójne materiały promocyjne, składać, tworzyć spoty, elementy scenografii. To nasz cel na przyszłe lata.

Podobno kupiłeś sobie właśnie rower, jaka to maszyna i czy umiesz na niej jeździć? Kupiłem ultralekką szosówkę, szybka, na podobno dobrym osprzęcie, wygląda spoko i nadaje się świetnie do omijania korków w mieście. Na ulicy zaczepiają mnie ludzie, pytają jak się jeździ i czy przypadkiem koła nie wcinają się w asfalt (sic!). Jest na tyle dobra, żeby na niej jeździć i na tyle nieatrakcyjna dla złodziei, że nie boję się jej zostawiać przypiętej na u-locka to dość ważna zaleta podczas jazdy po Warszawie (pozdrowienia dla właścicieli rowerów za 20 tys zł!). Raczej umiem na niej jeździć bo nie zaliczyłem na razie żadnej gleby.

www.lisystudio.com www.facebook.com/LisyStudio

128

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


Co sądzisz o jeżdżeniu na rowerze po Warszawie i innych miejscach gdzie jeździłeś? W tym momencie trwa boom na rowery. Dosłownie każdy, kogo znam. kupuje lub podkręca ten który już posiada. Powstaje masa ścieżek rowerowych, wydaje się, że ten element kultury miejskiej na dobre zagościł w Warszawie. Co chwila powstają nowe stacje Veturillo, pewnie od czasu gdy odpowiadam na te pytania a Wy to czytacie powstało już 150 nowych stacji. Wszyscy jeżdżą, jest czasem niezły chaos przez to na ulicy, policja nawet zagroziła wlepianiem mandatów za jazdę po chodnikach. Co do samego jeżdżenia jest ok, choć problem jest ten sam co zwykle czyli kierowcy, łatwo o wypadek, czasem trzeba wdać się w pyskówkę na środku skrzyżowania. Warszawa jest płaska jest więc stworzona dla szosówek. Jedziesz, wdychasz spaliny, wymijasz („tkwią te chuje w tych jebanych autach”), przeklinasz, jedziesz dalej.

Na koniec prosimy o pozdrowienia dla firm i osób, z którymi naprawdę dobrze Ci się pracowało. Możesz też pojechać komuś po rajtkach do woli. Nie będę nikomu jechał haha choć jest paru którym się to należy. Dobrze współpracuje mi się zawsze z muzykami, może dlatego, że zaczynałem od rysowania plakatów na koncerty i okładki do płyt. Jako studio jesteśmy też w kontakcie z kilkoma większymi organizatorami eventów, z nimi również dobrze się współpracuje choć dopiero się przebijamy. Pozdrowienia dla wszystkich przyjaciół i znajomych robiących fajne rzeczy i nie czekających aż gwiazdka spadnie z nieba pod ich stopy. Powodzenia z PNT!

z okładki

pnt magazine

129


130

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


tittle of the article

pnt magazine

131



ebeco katowice

tekst i zdjęcia: Wojtek mszyca x 2

Wojtek Mszyca to 3 osoby. Dziadek, ojciec i syn. Dziadek ma niesamowitą kolekcję starych rowerów, ojciec robi niesamowite zdjęcia, a syn/wnuczek na razie pomaga nam biegając obok i udając gołębia. W kolejnych numerach możecie się spodziewać kolejnych perełek.

133


134

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


ebeco Rower-weteran wyprodukowany w 1925 r. w katowickiej Fabryce Rowerów, Gramofonów i Wyrobów Metalowych EBECO (skrót od pierwotnego właściciela: Erich Bernhardt & Company). Fabryka mieściła się na zapleczu istniejącej do dziś w Katowicach kamienicy przy ul. 3 Maja 34. Firma miała swoje placówki także w dawnej Królewskiej Hucie (obecnieChorzów, ul. Wolności 22) i w Bielsku (ul. Zamkowa 2).

Prezentowany rower jest jedynym jak dotąd (oprócz dwóch rekonstrukcji w zbiorach firmy EBECO) zachowanym w oryginalnym stanie katowickim rowerem z lat 20-30. XX wieku. Lakier i zdobienia (śladowe czerwone i niebieskie paseczki) oraz ponad 90% części i osprzętu firm niemieckich i angielskich: Perry (torpedo), Pallas (osłona łańcucha, bagażnik), Union (łańcuch), Bauer (lampa karbidowa), Fichtel & Sachs (oś przednia) – przetrwały 88 lat! Na szczególną uwagę zasługują oryginalne firmowe (EBECO): szyldzik na główce ramy, kalkomania na rurze podsiodłowej, dzwonek, trójkątna torebka narzędziowa oraz siodło EMKAS-APOLLO z Fabryki Pasów Skórzanych i Wyrobów ze Skóry „M. Kromołowski i Synowie” (Katowice, ul. Kościuszki 50). Jako pierwszy i jedyny polski rower prezentowany był na międzynarodowym spotkaniu Velocipediade 2011 w Lipsku, na wystawie Fahrrad-Veteranen-Freunde-Dresden 2012 (zamkowy dziedziniec Stallhof) oraz na światowym 33. IVCA (International Veteran Cycle Association) Rally 2013 w Veseli n. Moravou. Podczas VIII Parady Pojazdów Zabytkowych Bytom - Tarnowskie Góry 2011 został uznany za Najciekawszy Pojazd Zabytkowy, a na I Ogólnopolskim Zlocie Rowerów Zabytkowych „RetROWERiada” Poznań 2012 zdobył tytuł Najstarszy Rower Produkcji Polskiej. Ze zbiorów Wojciecha Mszycy w M1 Cyklisty

photo: Wojciech Jr. Mszyca www.flickr.com/photos/wojszyca

bardzo stary rower

pnt magazine

135


136

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


tittle of the article

pnt magazine

137


Kiedy Katowice będą jak Kopenhaga? photo: Artur www.czerwoneszprychy.tumblr.com

138

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


kopenhaga

pnt magazine

139


Wyniki KOnkursu postaw na stojak http://www.postawnastojak.pl/

140

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


sklep z produktem lokalnym moda/design/sztuka/gadĹźety miejskie Morcinka 23-25, Katowice tel: 534 767 654 https://www.facebook.com/Geszeft?fref=ts


Koło garnka 142

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


Koło garnka tekst i zdjęcia: anna pietras www.tomyjemy.blogspot.com

Cytując klasyka, zawsze jest tak, że ktoś musi zacząć pierwszy. Dziś ja zaczynam rubrykę kulinarną w, co by nie mówić, ekskluzywnym branżowym magazynie.

stało się... Anka ma swoją wymarzoną rubrykę, my jedzienie, wy dowiecie się przy okazji czegoś o diecie zawodników PNT i może zjecie coś sensownego. Jeżeli kogoś nurtuje pytanie po co taka rubryka w tym magazynie, znaczy, że chyba nie wie co jest najlepsze w jeżdżeniu!

Długo zastanawiałam się, co powinno się znaleźć w debiutanckim odcinku i mimo nacisków ze strony redakcji, aby wystartować z kolumną tematyczną „dania z dętki” względnie „dania do bidonu” postanowiłam zaserwować czytelnikom dania, które po prostu dedykowane są rowerzystom. Tym z sekcji górali z komunii, jak również tym na ostrych kołach, na wariacjach na temat wózka inwalidzkiego, na czeskich holendrach przewiezionych nocą przez zieloną granicę w Chałupkach, a także takim jak ja, którzy udają panienki a jednak docierają do Pogorii IV w przepisowym czasie. Na rowerze teścia. Wymagania są dość wysokie, bo perfekcyjne jedzenie dla uczestnika PNT powinno być czymś spomiędzy konserwy turystycznej, wysokoenergetycznego białka w kapsułkach jakim karmieni są kosmonauci, oraz oczywiście bardzo hipsterskiego burgera, koniecznie z porządnym kawałkiem mięsa zwierzęcia, które nie byłoby przedstawicielem popularnego ostatnio w branży garmażeryjnej hybrydowego

Tak się je!

koło garnka

pnt magazine

gatunku MOM. To ostatnie nie jest już tak oczywiste, bo gotując dla Was należy mieć na uwadze rząd wegańskich, wegetariańskich albo frutariańskich fanaberii, których na PNT nie brakuje. Dania będą zatem dwa - aby możliwe było nakarmienie wszystkich. Przed Państwem dwa okrągłe jak rowerowe koła wyborne bajgle: Zaczynając od od normalsów, którzy z warzyw preferują szczególnie jagnięcinę, ewentualnie i wyłącznie w Wielki Piątek - pierś z indyka. Do tej grupy umownie zaliczyłam również tych wegetarian z Was, którzy salame na pizzy w Len Arte traktują jako warzywo charakterystyczne dla północnych Włoch. Jako drugie danie serwuję bezmięsny specjał o wysokiej zawartości składników odżywczych. Do jego powstania zainspirował mnie przeczytany ostatnio artykuł w prasie zachodniej, który zawierał zatrważającą wiadomość, że 40% gospodarstw domowych w Wielkiej Brytanii ma w lodówce hummus. Z moich pobieżnych badań wynika, że w Polsce odsetek ten wynosi zaledwie około 5%, czyli oscyluje na granicy błędu statystycznego. Postanowiłam to zmienić.

143


1. Bajgiel z grillowanym bekonem i nektarynową salsą Potrzebne będą: 1 duży bajgiel, dwa duże plastry bekonu, sałata lodowa, połowa avocado, cebula czerwona, pomidor, świeża kolendra (opcjonalnie) Salsa: 1 duża nektaryna, 1 niewielka cebula, łyżeczka oliwy, szczypta sproszkowanego imbiru, kawałek ostrej czerwonej papryczki, sól, pieprz. Składniki do salsy pokroić tak drobno, na ile pozwalają umiejętności, ewentualnie użyć blendera. Do smaku doprawić solą i pieprzem. Jeśli nektaryna okazałaby się zbyt soczysta, sos najlepiej wylać na ściereczkę i zostawić na parę minut, aby sok ociekł. Wyjaśniam, że mam na myśli ściereczkę inną od tej, którą wycieramy ręce po założeniu łańcucha, który spadł podczas podjazdu w Kuźnicy Warężyńskiej. Plastry bekonu położyłam na rozgrzanej patelni grillowej. Prażyłam do czasu kiedy tłuszcz się wytopił. Bajgla przekroiłam i posmarowałam obie części majonezem, co oczywiście nie jest konieczne, bo nie każdy lubi ten dziwny typ jogurtu. Na spodniej części bajgla ułożyłam sałatę, później plastry bekonu. Na nich znalazła się słuszna porcja salsy i kilka listków świeżej kolendry. Na koniec plasterki avocado i pomidory (najlepiej malutkie, na przykład truskawkowe). Całość przykryłam kolejną warstwą sałaty i nakryłam górą bajgla. Można jeść od razu albo zapakować i wywołując zazdrość u towarzyszy otworzyć na przykład pod Pszczyńskim Zamkiem.

2. Bajgiel z hummusem, grillowanymi warzywami i gorgonzolą. Domowy hummus - 1 szklanka ciecierzycy, 3/4 szklanki ziaren sezamu, 1/3 szklanki oliwy z oliwek, 2 ząbki czosnku, odrobina soku z cytryny, sól, pieprz. Poza tym: połowa bakłażana, jedna niewielka papryka, garść rukoli, czerwona cebula, kilka plasterków gorgonzoli (albo polskiego lazura), oliwa z oliwek, ząbek czosnku. Szklankę ziaren ciecierzycy namoczyłam i zostawiłam na noc. Ziarna sezamu uprażyłam na gorącej patelni bez oleju. Należy ziarenka trzymać na ogniu tak długo, aż będą złote, ale nie czarne, bo zrobią się gorzkie. Ciecierzyca powinna mniej więcej dwukrotnie zwiększyć swoją objętość. W pierwszej kolejności ziarna należy odsączyć. Wszystkie składniki zblendowałam na gładką masę. Jeśli hummus byłby za suchy - najlepiej dodać odrobinę jeszcze oliwy. Gotową pastę można przechowywać w lodówce nawet do kilku dni. Paprykę i bakłażana pokroiłam na grube plastry, które natarłam ząbkiem czosnku i posoliłam (szczególnie bakłażan tego potrzebuje).Pokropiłam oliwą z oliwek i grillowałamna patelni do momentu, kiedy były miękkie. Wnętrze przekrojonego bajgla wysmarowałam serkiem śmietankowym, a następnie ułożyłam kolejno - rukolę, hummus, warzywa oraz ser. Spożywać można podobnie jak wersję mięsną - na miejscu albo podczas wyprawy. Do plecaka można zabrać jeszcze odrobinę hummusu w słoiczku - przede wszystkim aby prezentując wyrób własny dobrze wypaść przy współtowarzyszach, w drugiej kolejności - by kogoś poczęstować. Pyszności!

144

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


KAFO KAWIARNIA GLIWICE | WIECZORKA 14




148

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013

PNT SEZON 2013

edycje & łorkauty PNT 13 edycja pszczyna 22 września - szczegóły na naszym profilu FB 3 edycja kato wielkiej pętli plebejska impreza dla odważnych przez KATOWICE odbędzie się najprawdopodobniej 6 października Łorkauty dla wtajemniczonych, terminy na FB terminy z powodów meteorologicznych mogą ulec zmianie

148

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


terminarz

pnt magazine

149

tittle of the article

pnt magazine

149


22.09.2013

PNT 13

pszcz yna więcej informacji na naszyn profilu na FB na dniach

150

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


death race katowice i wszystko jasne

ogłoesznia

pnt magazine

151


#03 tematy & newsy Jeżeli robisz/robicie coś, co może nas zainteresować, niekoniecznie w Katowicach (działamy według idei / myśl publikuj globalnie, działaj lokalnie), to dajcie nam znać, może uda się to zrobić razem lub jakoś pomóc. Tylko nie piszcie, błagamy, że jedziecie w 10 osób na masę krytyczną i w załączniku dodajecie 3 zdjęcia wykonane Waszą nokią z 2006 roku. Wiemy, wiele się dzieje i nie brakuje spektakularnych wizji. Wielu z Was robi świetne zdjęcia, wielu z Was potrafi coś zabawnie i krytycznie opisać, Wasze talenty i rewolucyjne dusze nie miały do tej pory odpowiedniego medium, ale teraz jest szansa, żeby Waszą zajawkę wykorzystać w celu zmiany. Wszystko zaczyna się w naszych głowach.

152

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


CHCESZ reklamę Reklamy są i będą, z tym małym wyjątkiem, że nasze staramy się robić sami lub robią je zdolniejsi od nas. Nie wszyscy są godni zareklamowania się, zasada jest prosta - im bardziej podoba nam się to, co robicie tym tańsza będzie reklama - opcja ekstremalna jest taka, że nie płacicie nic, a my kupujemy od Was coś fajnego, bo tak bardzo nam się podoba. Kryteria zniżki są proste: robicie coś fajnego, wspieracie ludzi z Waszego środowiska, robicie to, co lubicie porządnie i uczciwie, działacie lokalnie, jest zajawa. Jeżeli jesteście chciwą korporacją, która chce wcisnąć coś rowerzystom, nie ma problemu - stać Was! Kontakt: info@pntmagazine.gmail.com

przekaz

pnt magazine

153


154

pnt magazine

online magazine issuu 02 / 2013


tittle of the article

pnt magazine

155

wspierajcie waszą lokalną scenę, organizacje i firmy rowerowe


koniec numer 03 w grudniu chyba jeśli się podobało przekaż dalej do zobaczenia w siodle

noc z 14/15 września 2013 / Katowice


Millions discover their favorite reads on issuu every month.

Give your content the digital home it deserves. Get it to any device in seconds.