Traktor i Maszyna 2015

Page 1


www.traktorimaszyna.pl


www.traktorimaszyna.pl Szanowni Goście XIV Festiwalu Starych Ciągników i Maszyn Rolniczych im Jerzego Samelczaka. Kolejny raz spotykamy się w przepięknych i gościnnych Wilkowicach. Miejscowości, która od samego początku działalności naszego Klubu jest nam przyjazna i mile wspominana przez kolekcjonerów w całym kraju. Przybywający tu z najodleglejszych zakątków czują się w tej „Traktorowej Stolicy” jak we własnym domu. Dla nas kolekcjonerów, członków Klubu „Traktor i Maszyna” pobyt w Wilkowicach to wymiana doświadczeń i poczucie wzajemnej więzi. Impreza rozrasta się z każdym rokiem. Cieszy nas, że przybywa zabytkowych maszyn i zwiększa się grono zwiedzających. Martwi jednak brak miejsca oraz czasu by zaprezentować cały zgromadzony sprzęt. W tym roku nastąpiły zmiany na placu, w przyszłym konieczne będzie przeprowadzanie dwóch pokazów o tym samym czasie. Z jednej strony przyczyni się to urozmaicenia festiwalu, z drugiej pozwoli zwiedzającym na dokonanie wyboru. Pokazy w Wilkowicach zaliczają się do grupy nielicznych w Europie, które nie wystawiają sprzętu niebędącego w ruchu. Każda maszyna ma swojego właściciela - przyjaciela. Każda maszyna ma swoją bardziej lub mniej znaną historię, każda jest „kapryśna” i dobrze znana swojemu kolekcjonerowi. Zapraszam do oglądania prezentowanego sprzętu, który winien dostarczyć osobom starszym nostalgicznego powrotu do dziecięcych lat a młodszym zrozumieć historię rozwoju myśli technicznej w rolnictwie. Piotr Ciąder

Szanowni Państwo: Wystawcy, Kolekcjonerzy, Członkowie Klubu Traktor i Maszyna, Czcigodni Goście, Drodzy Mieszkańcy Gminy Lipno. Przed nami kolejna edycja Ogólnopolskiego Festiwalu Starych Ciągników i Maszyn Rolniczych im. Jerzego Samelczaka w Wilkowicach. Jak każdego roku, przygotowanych zostało dla Państwa mnóstwo atrakcji. Nasz Festiwal rozwija się i zmienia. Ale niezmiennie najważniejsi są na nim kolekcjonerzy i ich odrestaurowane maszyny, które w tym roku będzie można podziwiać w rekordowej liczbie ponad 200. Część z nich będzie można zobaczyć już w piątek na ulicach Leszna oraz pod stadionem Unii Leszno podczas treningu żużlowego.Podobnie jak w poprzednich latach razem z Festiwalem organizowana jest przez Międzynarodowe Targi Poznańskie Wystawa ROLTECHNIKA. W tym roku usytuowana w nowym, bardziej atrakcyjnym miejscu. Powodem do dumy dla organizatorów jest kontynuowana od kilku lat współpraca z Wojskiem Polskim,

które to podczas Festiwalu prezentuje swój sprzęt bojowy, a także zaprasza chętnych, również dzieci i młodzież do sprawdzenia swoich umiejętności na laserowym przyrządzie celowniczym. IV Ogólnopolski Festiwal Starych Ciągników i Maszyn Rolniczych to wspaniała możliwość spędzenia rodzinnie i aktywnie wakacyjnego weekendu. Atrakcji nie zabraknie, zarówno dla dzieci jak i dorosłych. Dziękuję wszystkim, którzy wnieśli swój wkład w organizację tegorocznej edycji Festiwalu: członkom Klubu Traktor i Maszyna, pracownikom Urzędu Gminy oraz Gminnego Ośrodka Kultury w Lipnie, mieszkańcom Wilkowic oraz wszystkim, którzy dołożyli swoją cegiełkę do sukcesu tego wyjątkowego Wydarzenia. Życzę wszystkim doskonałej zabawy, miłych wrażeń i dobrej pogody. Jacek Karmiński wójt Gminy Lipno

Program XIV Ogólnopolskiego Festiwalu Starych Ciągników i Maszyn Rolniczych im. Jerzego Samelczaka 21.08.2014 (Piątek) 15.30 – Wyjazd traktorami do Leszna

22.08.2015 (sobota)

23.08.2015 (niedziela)

8.00 – Akredytacja w namiocie klubowym 9.00 - Otwarcie wystawy dla zwiedzających 10.00 - Spotkanie organizacyjne (namiot) omówienie regulaminu, zasad bezpieczeństwa, przedstawienie osób odpowiedzialnych, ustalenie liczby i kolejności prezentowanych maszyn, 12.00 - Oficjalne otwarcie festiwalu, rozstrzygnięcie konkursów: „Kolekcjoner roku 2015” i „Weteran Traktor-Maszyna Wilkowice 2015” 13.00 - Prezentacja ciągników na placu manewrowym i ważenie traktorów 14.00 – Odpalanie bombaja (I tura) 14.15 – Odpalanie korbą (I tura) 14:30 – Tractorpulling 15.30 – Turniej „Precyzyjny Gospodarz” oraz Pokazy Nowych Ciągników – Roltechnika 16.30 - Pokazy w polu „Zbiór zboża i młócenie” 17.00 – Wyścigi traktorów 19.00 – Msza św. w intencji kolekcjonerów 20:30 – Spotkanie kolekcjonerów (namiot konferencyjny)

9.00 - Otwarcie wystawy dla zwiedzających 10.00 - Msza św. w kościele p.w. św. Edyty Stein 11.00 – Parada starych traktorów ulicami Wilkowic 11.30 - Prezentacja maszyn na placu manewrowym 12.30 - Tracktorpulling – (bombaje) 12.45 - Odpalanie bombaja (II tura i finał) 13.00 - Odpalanie korbą (II tura i finał) 13.30 - Turniej „Precyzyjny Gospodarz” oraz Pokazy Nowych Ciągników – Roltechnika 14.30 - Pokazy w polu „Zbiór zboża i młócenie” 15.00 – Wyścigi traktorów 2 kategorie (bombaje, ślimaki) 15:30 – Pokazy orki 16.00 – Wręczenie dyplomów i pucharów 17.00 – zakończenie festiwalu


www.traktorimaszyna.pl

Od wydawcy To już piąty numer magazynu dla miłośników starych traktorów i maszyn rolniczych Traktor i Maszyna. W numerze znaleźć można wiele ciekawych artykułów z historii techniki rolniczej jak i tematów współczesnych. Z roku na rok przybywa kolekcjonerów starych traktorów oraz imprez z ich udziałem – zlotów, festiwali i festynów w różnych regionach Polski. Staramy się przedstawić relacje z tych imprez oraz zachęcać nowych kolekcjonerów. Z niepokojem obserwujemy brak zainteresowania władzy zachowaniem dobra narodowej kultury technicznej. To z powodu bzdurnych przepisów nie można wyrejestrować używanego auta, traktora czy motocykla. Trzeba albo opłacać OC, mimo że stoi pod wiatą albo zezłomować. W ten sposób zezłomowano tysiące Nys, Żuków, Warszaw, Syrenek, czy Ursusów C45. Tysiące z nich wywieziono za granicę. Te które przetrwały w kraju osiągają wysokie ceny. Wersja elektroniczna tego magazynu dostępna jest na stronie www.traktorimaszyna.pl. Zachęcamy do lektury. Andrzej Cieślik

SPIS TREŚCI str. 3 - Program Festiwalu. str. 4 - Od wydawcy. Spis treści. str. 5 - Historia wilkowickiego festiwalu. str. 6 - Galeria kolekcjonerów - Mariusz i Paweł Nowakowie. str. 7 - Galeria kolekcjonerów - Rafał Staniszewski. str. 8 - Reklama. str. 9 - Galeria kolekcjonerów - Andrzej Mirowski. str. 10 - Galeria kolekcjonerów - Feliks Reszczyński. str. 11 - Galeria kolekcjonerów - Adam Radtke. str. 12 - Galeria kolekcjonerów - Tadeusz Nowakowski. str. 13 - Reklama. str. 14 - Fińskie traktory, a polski wątek. str. 15 - Nowe władze Klubu „Traktor i Maszyna”. str. 16 - Reklama. str. 17 - Tractorpulling zabytkowych ciągników w Niepruszewie. str. 18-21 - Fotogaleria „Festiwal 2014”. str. 24 - Wycieczka do Austrii. str. 25 - Wycieczka na zlot oldimerów do Lipska. str. 26-28 - Kolekcje zabytków techniki rolniczej w Ciechanowcu. str. 29 - Bumbajem nad morze. str. 30 - II Nadmorski Zlot Starych Ciągników Łazy 2015. str. 31 - Oldtimery z Hiszpanii. str. 32 - Uniwersal. str. 33 - Reklama str. 34-35 - Historia traktorów Deutz. str. 36-37 - Pierwszomajowy Ursus C-45. str. 38 - Historia tytułu Kolekcjoner Roku. str. 39 - Reklama. str. 40-41 - Czy da się zarejestrować zezłomowany samochód? str. 42 - Rejestracja pojazdu bez dokumentów i zasiedzenie. str. 43-44 - Reklama


www.traktorimaszyna.pl

Historia wilkowickiego festiwalu

O

gólnopolski Festiwal Starych Ciągników i Maszyn Rolniczych im. Jerzego Samelczaka jest największym w Polsce zlotem miłośników i kolekcjonerów starego sprzętu rolniczego. Organizowany jest od 2002 roku w wielkopolskiej miejscowości Wilkowice w gminie Lipno (powiat leszczyński) przez Gminę Lipno, Klub „Traktor i Maszyna” i Gminny Ośrodek Kultury w Lipnie. Podczas pierwszej edycji zaprezentowano zaledwie 20 eksponatów w tym 13 ciągników, jednak od tego momentu impreza dynamicznie się rozwija. W 2014 roku w festiwalu wzięło udział 140 wystawców, którzy zaprezentowali 170 starych ciągników i około 80 maszyn rolniczych, a wystawę obejrzało 25 tysięcy zwiedzających. Inicjatorem festiwalu był pan Jerzy Samelczak – kolekcjoner i mieszkaniec Targowiska w gminie Lipno. Pan Jerzy w latach sześćdziesiątych pracował w zawodzie mechanika i na co dzień stykał się z ,,bombajami”. Zdobyta wtedy wiedza i doświadczenie sprawiły, że dla wielu był autorytetem w tej dziedzinie. Początki kolekcjonerskiej pasji nie były jednak łatwe. Musiał przezwyciężyć złośliwe dowcipy ludzi. Upór jednak się opłacił. Dzięki niemu wiele Ursusów C-45 odzyskało dawną sprawność. Zawsze służył radą i pomocą, a wśród kolekcjonerów miał wielu przyjaciół. W 2002

roku wspólnie z ówczesnym dyrektorem Gminnego Ośrodka Kultury w Lipnie – Rafałem Rosolskim i wójtem gminy Lipno – Januszem Chodorowskim zaprosił kilkoro z nich do udziału w pierwszym w Polsce zlocie starych ciągników w Wilkowicach. Sukces przedsięwzięcia był ogromny. Obecni na zlocie zobaczyli, że ich zamiłowanie do starej techniki spotkało się z ogromnym zainteresowaniem i podziwem.

Klubu został syn Jerzego - Rafał Samelczak, a funkcję w-ce prezesa objął ówczesny wójt gminy Lipno – Janusz Chodorowski. Na tym samym spotkaniu postanowiono, że festiwal w Wilkowicach będzie nosił imię jego twórcy Jerzego Samelczaka. Festiwal to nie tylko wystawa ale także pokazy i konkurencje. Zbiór zboża, omłoty, orka, „Traktor Pulling”, „Odpalanie bumbaja”, „Odpalanie korbą” to atrakcje, które pokazują dawną

Uczestnicy pierwszego festiwalu Starych Ciągników i Maszyn Rolniczych (fot. archiwum klubu TIM)

Niestety jesienią 2002 roku Jerzy Samelczak nagle umiera. Aby rozpoczęte dzieło nie umarło wraz z jego pomysłodawcą, wiosną 2003 roku w Gminnym Ośrodku Kultury w Lipnie odbyło się spotkanie kolekcjonerów, miłośników i przedstawicieli samorządu lokalnego na którym zostało utworzone stowarzyszenie o nazwie Klub Miłośników Starych Ciągników i Maszyn Rolniczych ,,Traktor i Maszyna”. Prezesem

pracę na wsi i jednocześnie sprawiają, że impreza jest atrakcyjna dla szerokiego grona zwiedzających. Festiwal ma ogromny wpływ na popularyzację wiedzy na temat zabytkowych maszyn i urządzeń rolniczych. Rozwijająca się od kilku lat moda na zbieranie, restaurowanie i kolekcjonowanie zabytkowych maszyn rolniczych to zasługa wilkowickiego festiwalu. Organizatorzy imprezy współpracują z wieloma instytu-

cjami państwowymi i muzealnymi. Od 2007 roku pod patronatem Ministra Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej organizowany jest Konkurs „Kolekcjoner roku” a Międzynarodowe Targi Poznańskie organizują Wystawę Maszyn i Urządzeń Rolniczych „Roltechnika”. Przy współudziale Państwowego Instytutu Maszyn Rolniczych w Poznaniu organizowany jest konkurs: „Weteran Traktor-Maszyna Wilkowice”. Od drugiej edycji festiwalu w Wilkowicach prezentuje się Muzeum Rolnictwa w Szreniawie a członkowie Klubu „Traktor i Maszyna” współtworzą wystawę starych ciągników na „Retro Show” w Szreniawie. Rozwija się także współpraca międzynarodowa. Do Wilkowic przyjeżdżają kolekcjonerzy z Czech, Słowacji, Węgier, Austrii i Niemiec, a polscy kolekcjonerzy biorą udział w wystawach w Niemczech, Czechach, Danii i Holandii. W 2013 roku zaprezentowali ciągniki i silniki stacjonarne na największej wystawie w Europie w Panningen (Holandia). Duży wkład w rozwój Festiwalu wnoszą lokalni kolekcjonerzy, którzy nie tylko biorą udział w organizacji imprezy ale czynią starania by w Wilkowicach utworzyć skansen maszyn i urządzeń rolniczych. Z całą pewnością jego powstanie będzie dobrym zwieńczeniem 15 rocznicy organizacji festiwalu przypadającej w 2016 roku. (RR)


www.traktorimaszyna.pl

Galeria kolekcjonerów

Mariusz i Paweł Nowak

M

i e s z k a j ą w e w s i nie cieszył się sympatią przedstaGoraniec w powiecie wicieli władzy. Gnieźnieńskim. -Częstym gościem w naJak to zwykle bywa na wsi od szym domu w latach 90-tych był dziecka Mariusz Nowak miał Jerzy Samelczak, który zajmokontakt z traktorem. Często wał się także handlem starymi jako małolat jeździł po polu ciągnikami. Wiele razy był na Ursusem C 328, potem w miarę postępu w gospodarstwie były coraz nowsze Ursusy. W 1989 roku przejął gospodarstwo po rodzicach. Chociaż posiadał nowego Ursusa wtedy chyba po raz pierwszy postanowił kupić sobie stary traktor jaki pamiętał z dzieciństwa. -Trafiła mi się okazja i od rolnika spod Strzelna kupiłem Bumbaja, który miał trafić na złom. Postawiłem go na podwórzu i tak sobie stał przez 8 lat. Często przyjeżdżali do Paweł i Mariusz Nowakowie z wnukiem mnie kupcy z Niemiec, żeby go kupić ale postanowi- Zachodzie i widział jakim załem go zatrzymać dla siebie. interesowaniem cieszą się tam Zastanawiało mnie dlaczego stare traktory. Powiedział wiele za każdym razem oferowali mi ciekawych rzeczy o Bumbajach coraz wyższą cenę. Później od i Lanz Bulldogach. On zachęcił rodziny poprzedniego właścicie- mnie do odrestaurowania Bullla dowiedział się, że to był Lanz doga. Dużo pomocy udzielił mi Bulldog ale ze zmienioną maską. najstarszy mieszkaniec naszej Poprzedni właściciel zeszlifował wsi, który pomagał nam przy napis Lanz Bulldog, bo za każ- uruchomieniu Bulldoga. Od dziecka syn Paweł też dym razem jak pojechał nim do miasta to milicjanci dawali mu się interesował starymi traktoramandat, imperialistyczny ciągnik mi. Lubił odkręcać, przykręcać

części przy traktorach. Często razem z ojcem jeździł po okolicy i szukał starych traktorów, często znajomi mówili im gdzie stoją w stodołach albo w krzakach stare traktory. Podczas częstych wizyt Jerzy Samelczak

wspominał o zorganizowaniu w gminie Lipno festiwalu starych ciągników. W końcu udało mu się zorganizować taki pierwszy zlot. -Byliśmy z naszym Bumbajem na takim spotkaniu we Wilkowicach – wspomina Mariusz Nowak. -Przyjechało wtedy kilkanaście traktorów. Postanowiliśmy utworzyć stowarzyszenie. Niestety główny inicjator – Jerzy Samelczak

nagle zmarł, na szczęście jego syn Rafał postanowił kontynuować pomysł ojca. Na zebraniu założycielskim stowarzyszenia było nas kilkunastu m.in. ja z synem Pawłem. Od pierwszego festiwalu bierzemy udział we wszystkich kolejnych spotkaniach we Wilkowicach. Kolekcjonerom z Gorańca przybyło w tym czasie sporo sprzętu - jest Lanz Bulldog 45 z 1942 roku, Lanz Bulldog 3 5 z 1 9 3 5 r o k u , Bumbaj z 1955. Są też Zetory – 25A z 1949 roku, Super z 1960. Dobrze się prezentują również Steyr 180 z 1949 roku, czy Ferguson z 1949 roku. Na uruchomienie czekają też rzadko spotykany FAMO z 1939 roku, czy Hanomag R40 z 1944, który może chodzić na benzynę lub olej napędowy. W kolejce do restauracji czeka Farmall z 1942 roku oraz kilka starszych Lanzów – 20/20, 25 i 22/28 z płaszczem wodnym. Można jeszcze kilka traktorów złożyć ale brakuje czasu. Do Wilkowic w tym roku chcą przywieźć kilka traktorów, w tym jedną niespodziankę. (CAN)


www.traktorimaszyna.pl

Galeria kolekcjonerów

Rafał Staniszewski

M

ieszka w Łagiewnikach Kościelnych koło Gniezna. Zamiłowanie do traktorów wyniósł z r o d z i n n e g o d o m u . O j ciec zajmował się transportem, początkowo woził towary traktorami, później samochodami. -W domu były samochody i traktory, więc często młodego chłopca ciągnęło na siedzenie Ursusa, którym po podwórku pozwalał mi jeździć ojciec. Chociaż od wielu lat rodzinna firma transportowa zajmuje się przewozem TIRami, to sentyment do traktorów pozostał. Pięć lat temu znalazł w górach na Dolnym Ślasku Ursusa C45 z 50 roku. Przywiózł go do domu i za radami Marka Kropidłowskiego odremontował go w 2010 roku. Zapisał się do Klubu TiM i zaczął przyjeżdać na festiwale. Często bierze udział także w innych impre-

zach masowych, demonstrując odpalanie Bumbaja i przejazdy w korowodach. Kolekcjonerską pasję podziela ojciec Jerzy i kilkunastoletni syn Mateusz.

Czasami w trójkę pracują przy Bumbaju, przygotowując go do wyjazdu na kolejna imprezę. Z myślą o synie kupił starego Zetora 25 i uruchomił go, pozo-

staje jeszcze założenie instalacji i lakierowanie. Teraz jest spokojny o kontynuację rodzinnych motoryzacyjnych tradycji. (CAN)

Rafał Staniszewski z synem Mateuszem


www.traktorimaszyna.pl


www.traktorimaszyna.pl

Galeria kolekcjonerów

Andrzej Mirowski

W

ychowywał się na wsi niedaleko Skierniewic. Pierwszym ciągnikiem w gospodarstwie był SAM wykonany w latach 60. przez ojca. Później kupili Ursusa C 328. Ojciec Andrzeja był zdolnym mechanikiem, postanowili złożyć z części Ursusa C 330. Jako uczeń technikum na początku lat 70. często przywoził ze Skierniewickiej Agromy różne części. - Najtrudniej było z kołem zamachowym które ważyło kilkadziesiąt kilogramówmówi Andrzej Mirowski. -Złożony wówczas ciągnik pracuje w gospodarstwie do dzisiaj. Pierwszego traktora za swoje pieniądze kupił w 1989 roku – był to Ursus 2802. Udany egzemplarz służy na gospodarce do dziś. Zamiłowania do mechaniki wyniesione z młodości przydały się w dorosłym życiu, kiedy to jako dorosły właściciel dobrze prosperującego gospodarstwa hodowlanego postanowił kupić starego Zetora K25 (bociana) z lat 50-tych. Chociaż był na chodzie Andrzej Mirowski postanowił go dobrze sprawdzić i podnieść standard. Wszystko oprócz skrzyni biegów zostało rozebrane, sprawdzone, uzupełnione. Odnowiony Bocian był początkiem choroby kolekcjonerskiej. Kolejna okazja na zakup w dobrej cenie Zetora 25A,

Andrzej Mirowski na zlocie w Łazach 2015 a potem to już kolejne stadia choroby. Zakup Hanomaga R 223 z 1958 roku i w ten sposób co roku coś przybywało pod wiatą. -Od znajomych dowiedziałem się, że we Wilkowicach odbywają się festiwale starych traktorów - mówi kolekcjoner. -Pojechałem pierwszy raz samochodem popatrzeć w 2008 roku. Po powrocie choroba jeszcze się nasiliła – co roku w prywatnej kolekcji przybywało nie jeden ale i dwa, trzy stare traktory. Wiele ciekawych rzeczy dowiedział

się od Marka Staniaszka ze Starych Bud. W kolejnym roku w kolekcji pojawiły się ciekawe egzemplarze traktorów -Deutz LS 14 i Lanz Bulldog 2806. Oba były w dobrym stanie technicznym i po krótkim odnowieniu zaczęły jeździć. Od czterech lat jest członkiem Klubu Traktor i Maszyna, bywa każdym kolejnym festiwalu we Wilkowicach, jeździ też na inne imprezy oldtimerów np. do Łaz. Aktualnie pod wiatą cieszy kolekcjonerskie oko 20 starych traktorów. Jest także marzenie wszystkich ciągnikowych kolekcjonerów – Ursus

C45 z 50 roku. Naprawiany od podstaw, jest prawie gotowy, czeka jeszcze na ostatni lakier. Może uda się go uruchomić i przywieźć do Wilkowic. Pytany o kolekcjonerskie marzenia odparł – chciałbym nabyć do swej kolekcji Hurlimanna, to traktor szwajcarskiej produkcji, rzadko spotykany w naszym regionie Europy. (CAN)


www.traktorimaszyna.pl

Galeria kolekcjonerów

Feliks Reszczyński

R

odowity mieszkaniec Po powrocie do kraju także Wilkowic, wychowa- u nas nastała moda na stare trakny na gospodarstwie. tory. Kilka razy był w rodzinPoczątkowo w gospodarstwie nych Wilkowicach jako gość. były tylko konie. Potem ojciec Feliksa kupił pierwszy ciagnik na talon z gminy – Wladimiriec (82 rok). Chociaż różne opinie o tym traktorze krążą, służy w gospodarstwie do dzisiaj. Później na kilkanaście losy rzuciły Feliksa w poszukiwaniu pracy do Austrii. Tam pracował w gospodarstwie w okolicach Wiednia. Właściciel gospodarstwa posiadał bogatą kolekcję starych traktorów. Czasami jeź- Feliks Reszczyński dził na wystawy, zloty i zabierał ze sobą Feliksa. Jednak w 2009 klamka zapadła Widział tam różnorodne sta- – postanowił wstąpić do klubu re traktory i maszyny rolni- TiM. -Pojechałem do Austrii, cze, starannie odrestaurowane.

10

gdzie przez wiele lat cowałem i znalazłem ciekawy egzemplarz Deimler Puch z 1963

pratam Steyr roku

z turem, który przez kilka lat stał przysypany żwirem. Na szczęście technicznie i mechanicznie był sprawny. Wyma-

gał jedynie wymiany instalacji i lakierowania. Oprócz Steyra Feliks Reszczyński ma także sporą kolekcje maszyn rolniczych – 2 wialnie, 3 sieczkarnie, 2 młocarnie w tym jedna przedwojenna niemieckiej produkcji. Wszystkie są sprawne technicznie i czekają jedynie na prace malarskie. Feliks Reszczyński razem z Henrykiem Walachowskim wnieśli wiele pracy przy odrestaurowaniu klubowych maszyn – snopowiązałki Kuna i młocarni Warmianka. Od 2011 do klubu TiM należy także żona Feliksa – Kalina. Na ostatnim zebraniu walnym została wybrana do komisji rewizyjnej. (CAN)


www.traktorimaszyna.pl

Galeria kolekcjonerów

Adam Radtke

M

ieszka w małej w i o s c e n a d m o rzem koło Pucka. Wychowywał się w rodzinie rolniczej, jego ojciec miał kilkuhektarowe gospodarstwo, które obrabiał Ursusem C330. Wcześniej ojciec miał Zetora Majora, którym pracował przy zrywce drewna w lesie. Z opowieści ojca dowiedział się, że w gospodarstwie w latach 50 był jeszcze Ursus C45, niestety zachowały się jedynie wspomnienia i kilka czarno-białych zdjęć. -Było tak że już jako nastolatek dużo kręciłem śrubek i naprawiałem C-330 -stke i jakieś tam maszyny, komarki, motocykle itp. - wspomina Adam Radtke. - Jak większość wiejskich dzieci pomagałem w pracach na traktorze w polu, podczas orki, bronowania i innych zabiegów uprawowych. Ukończył Technikum Rolnicze (technik-mechanik), znalazł pracę w zakładach gdzie miał styczność z maszynami do obróbki skrawaniem. Po powrocie z pracy wiele czasu spędzał w domowym warsztacie, tam powstawały różne wynalazki i samoróbki np. ciągniczki SAM z silnikami ES itp. Zawsze jednak chciał mieć jakiś swój zabytkowy ciągnik np. Zetor 25 albo Ursus C45. Wreszcie przypadkowo zauważył na złomowisku we Wejherowie jakiś stary ciągnik. Okazało się, że był to stary Zetor K25 z ładowa-

czem. Zebrał wszystkie pienią- który dawał mi wiele możlidze i kupił Zetora, niestety nie wości. Zaproponowałem że starczyło już na ładowacz. Ze- w zamian za ten silnik do C45 tor został rozkręcony do ostat- zbuduję trak taśmowy. Miał silnik lecz nie miał niej śrubki, a potem ponownie składany. Przywrócenie do ży- skrzyni. Na kolejnym zlocie cia Zetora zajęło mu cztery lata. w Wilkowicach zaczął się W międzyczasie kupił tokarkę do metalu, która w wielu sprawach bardzo mu pomogła. Przy okazji poznał wielu podobnych do niego kolekcjonerów, dowiedział się, że są organizowane zloty zabytkowych traktorów. Od 2008 roku zaczął jeździć na zloty do Wilkowic. Chociaż w domowym garażu stał już jeden stary traktor żyłka kolekcjonerska kazała mu szukać ciągnika typu Ursus C45. Nie trwało to zbyt długo i znalazł tył ciągnika Ursus C45 z silnikiem ES. Adam Radtke na zlocie w Łazach Rozkładając ręce z braku możliwości zdobycia silnika dopytywać o taką skrzynię do Ursusa C45 zrezygnowany z dyfrem do Ursusa. Tam trapostanowił sprzedać ten tył. fił do Jacka Hornika, który - Kilka miesięcy po sprzeda- pomógł mu zdobyć brakujące ży skrzyni biegów od Ursusa części do jego pierwszego Urdowiedziałem się że kilka- susa C45. Chociaż trzy zimy naście kilometrów od mojej minęły zanim go poskładał miejscowości jest u kogoś i zaczął dobrze chodzić ale już w stodole silnik od C45. Sil- zaczął szukać kolejnych statraktorów. Choroba nik ten napędzał stary ledwo rych stojący na metalowo-drew- ,,kolekcjonerska” się nasilanianej konstrukcji trak do ła. - Tym razem udało mi cięcia bali drewnianych. Ja- się zakupić Lanz Buldoga koś tak się stało że od nie- – wspomina Adam Radtke. dawna zacząłem prowadzić - Nie wierzyłem we własne własną firmę obróbki metali szczęście, że takie coś mogło i warsztat tokarsko-frezerski, się jeszcze uchować i czekać

na mnie. Lanza mieli w pewnej firmie wodociągowo-melioracyjnej w sąsiednim województwie. Potem ,,choroba kolekcjonerska” jeszcze się nasiliła, Adam Radtke kupił kolejnego Bumbaja, i kolejnego,

i kolejnego. Aktualnie ma w swej kolekcji 3 szt Bumbajów na chodzie i 3 szt nie na chodzie. - Ale będą wszystkie na chodzie za…. - zapewnia kolekcjoner. Kolekcję uzupełniają jeszcze Zetor 25K, Zetor Super oraz dwa silniki ES18 i 20. Jak pokazuje praktyka - ,,choroba kolekcjonerska” nigdy się nie kończy, Adam Radtke nie zaprzecza, że jak się coś ciekawego trafi to nie zmarnuje okazji.... (CAN)

11


www.traktorimaszyna.pl

Galeria kolekcjonerów

Tadeusz Nowakowski

M

ieszka w małej miejscowości niedaleko Świecia nad Wisłą zainteresowanie traktorami wyniósł z dzieciństwa. Mieszkał z rodzicami na osiedlu POMowskim, ojciec też pracował w POM-ie. Popołudniami stojące traktory stanowiły plac zabaw. Później bywał u ojca w warsztacie, gdzie napraw i a n o B u m b a j e . C z ę s t o ojciec dawał mu coś do przykręcenia przy naprawianym traktorze. Wzorem ojca też zaczął pracować w POM-ie, później w PGR przy ciągnikach. Zdobył kwalifikacje mistrza mechaniki maszyn rolniczych.

-Moja przygoda ze starymi ciągnikami zaczęła się w latach 90-tych – wspomina Tadeusz Nowakowski. -Kupiłem wtedy małe gospodarstwo i był mi potrzebny tani ciągnik. Kupiłem Ursusa C45 naprawiłem go i tak mi służył przez kilka lat. Niestety w codziennej pracy Bumbaj był uciążliwy w użytkowaniu więc sprzedał go i kupił nowszy model traktora, bardziej przydatnego w gospodarstwie. Trafił mu się Zetor 50 do naprawy. Niestety okazało się że trzeba było kupić następnego na części. Kolejne traktory to lekki ciągnik RS-09,

Tadeusz Nowakowski z wnukami

12

do pracy w polu. -Na początku lat 90-tych podjąłem pracę w firmie która zajmowała się importem używanego sprzętu rolniczego – mówi Tadeusz Nowakowski. -Okazało się że właściciel posiada ok. 40-stu starych ciągników Lanz i Ursus C45. Więc podjąłem się ich naprawy. To była świetna praktyka, której nie zastąpi żadna szkoła. Po pewnym czasie stał się profesjonalistą w naprawach starych traktorów. O jego umiejętnościach dowiedział się Jerzy Samelczak i wciągnął go grupy kolekcjonerów, która wzięła udział w Pierwszym Zjeździe

Kolekcjonerów - było ich ok. 15-stu osób. Niestety główny inicjator - Jerzy Samelczak nagle zmarł ale na szczęście jego dzieło kontynuował syn Rafał. -W następnym roku zarejestrowaliśmy to stowarzyszenie. Spośród nas wybrano zarząd, prezesem został Rafał Samelczak, ja zostałem członkiem Zarządu – wspomina Tadeusz Nowakowski. To był taki czas, że wielu rolników zaczęło kupować nowoczesne ciągniki, a stare albo stały w krzakach albo wywozili na złom. -Zacząłem wtedy kupować i naprawiać więcej ciągników. Tak nabyłem 2 Zetory 25A, Zetor 25K, Ferguson F20, Fend Favorit 1, Ursus C4011, Zetor 3011 Major - wspomina Tadeusz Nowakowski. Wszystkie po kolei zostały odrestaurowane i przywrócone do sprawności. Do klubu należy od początku i bierze udział we wszystkich festiwalach we Wilkowicach. Z jego wiedzy korzystają przy naprawach Ursusów i Zetorów kolekcjonerzy z całej Polski. W swoim dorobku ma także tytuł ,,Kolekcjoner Roku” przyznany w 2011r. (CAN)


www.traktorimaszyna.pl

13


www.traktorimaszyna.pl www.traktorimaszyna.pl

Fińskie traktory, a polski wątek

N

iewielu z nas cokolwiek mówi nazwa Kullervo. Jest to dziś niemal całkowicie zapomniany fiński producent traktorów. Pasjonatów tematu z pewnością zainteresuje fakt, że w początkowym okresie ich wytwarzania, niemały wkład w rozwinięcie produkcji, miało wysłane z Polski zamówienie na 40 sztuk tych traktorów. Ale wróćmy do czasu, kiedy to Gustaf Werde Waldemar w 1911 roku, objął stanowisko głównego inżyniera w Jackson Automobile w Michigan. Jednocześnie jego ojciec był dyrektorem fińskiej walcowni Ratateollisuus w Turun. W 1914 roku, na prośbę ojca Gustaf powrócił do Finlandii i podjął pracę w walcowni na stanowisku dyrektora ds. technicznych. Kondycja firmy była doskonała, gdyż niemal cała produkcja była realizowana dla rosyjskiej armii.

Moc 30KM na kole pasowym, osiągana była przy 800 obr/min. Zaś moc na haku wynosiła około 15KM. To pozwalało na pierwszym biegu, wykonywać orkę 3 skibowym pługiem o szerokości roboczej do 60 cm. Traktor spalał jednostkowo 350g/KM/h. Zbiornik 120 litrów wystarczał na 10-11 godzinracy. nego fińskiego bohatera.

Ciągniki Kullervo 15-30, obejmowała 12 miesięczna gwarancja producenta, w tym również egzemplarze wysłane do Polski.

Fiński bohater

W 1916 roku firma zdecydowała się rozpocząć budowę własnych ciągników rolniczych, z myślą o zaopatrywaniu rynku Rosji. Reorientacja firmy z pewnością okazałaby się wielkim sukcesem, jednak sytuacja zmieniła się diametralnie, po wybuchu rewolucji. Mimo tego prace nad prototypem trwały nadal i zostały zakończone sukcesem w 1918 roku. Ciągnik nazwano Kullervo model 15-30. Nazwa ta odnosiła się do postaci legendar-

14

Polskie zamówienie

Kullervo 15-30, był napędzany 4 cylindrowym silnikiem o zapłonie iskrowym i niebagatelnej pojemności 7,4 litra. Maksymalna moc zmierzona na kole pasowym wynosiła 30 KM. Napęd przechodził przez dwubiegową skrzynkę przekładniową. Natomiast konstrukcję nośną stanowiła półokrągła, odlewana rama, utrzymująca wszystkie podzespoły traktora. Produkcja rozpoczęła się w 1919 roku.

W pierwszym roku zbudowano 40 sztuk, które zostały rozprowadzone na rodzimy rynek. Natomiast w następnym kolejnych 40 egzemplarzy zostało zakupionych przez polskiego importera. Niestety literatura, oprócz ogólnej informacji, nie wspomina, kto zamówił, a tym bardziej zajmował się w naszym kraju sprzedażą tych traktorów. Gdyby do dzisiejszych czasów w Polsce przetrwał jakikolwiek egzemplarz, to byłby to złoty kruk.

Trzy egzemplarze

W 1924 roku, firma zdecydowała się na wycofanie z branży ciągników rolniczych. Na tą decyzję miała wpływ, mała chłonność fińskiego rynku i trudności z przebiciem się za granicą. Z pewnością przyczyniała się do tego rosnąca konkurencja, masowo produkowanych amerykańskich ciągników Fordson, McCormick i innych. Produkcja traktorów Kullervo 15-30, zakończyła się skromną liczbą około 200 sztuk. Do dzisiejszych czasów zachowały się jedynie trzy egzemplarze znajdujące się obecnie w Finlandii. Rafał Mazur


www.traktorimaszyna.pl

Nowe władze Klubu „Traktor i Maszyna”

W

dniu 7 marca 2015 2014 rok. Komisja Rewizyjna czo-Wyborcze przyjęło spra- nia do zarządu weszli: Andrzej roku w Restauracji bardzo dobrze oceniła pracę wozdania ustępującego zarządu Kaźmierczak (Bydgoszcz), Wigwamy w Śmiglu zarządu w 2014 roku i zgłosiła i udzieliło mu absolutorium. Stanisław Matuszewski (Wilodbyło się Walne Zekowice), Leszek Nowak (Wielisławice), Rafał branie Sprawozdawczo-Wyborcze Klubu R o s o l s k i ( Ś m i g i e l ) Traktor i Maszyna. i Piotr Ciąder (Leszno). Zarząd ukonstytuował Zgodnie z przewidysię następująco - Piotr waniami szykowały sie liczne zmiany Ciąder - prezes, Leszek i takie też nastąpiły. Nowak - wiceprezes, RaDotychczasowy prefał Rosolski - sekretarz, zes Rafał Samelczak Andrzej Kaźmierczak zapowiedział, że po i Stanisław Matuszewski 12 latach szefowania - członkowie. W komiKlubem nie zamiesji rewizyjnej też nowe rza kandydować do twarze - szefem został władz klubu. Z kanJanusz Chodorowski dydowania do zarzą(Lipno), członkami Kadu zrezygnowali też lina Reszczyńska (WilZbigniew Jankowiak od lewej: Stanisław Matuszewski, Leszek Nowak, Piotr Ciąder, Rafał Rosolski, kowice) i Katarzyna Andrzej Kaźmierczak i Mariusz Nowak. Materna (Tuchorza). W dalszej części zebraW pierwszej części zebrania wniosek o udzieleniu absolutodotychczasowy zarząd i komisja rium Zarządowi Klubu za 2014 nia przystąpiono do procedury CAN Fot. A Cieslik rewizyjna przedstawiły sprawo- rok. W wyniku głosowania wyboru nowych władz Klubu. zdania z działalności Klubu za Walne Zebranie Sprawozdaw- W wyniku tajnego głosowa-

15


www.traktorimaszyna.pl

16


www.traktorimaszyna.pl

Tractorpulling zabytkowych ciągników w Niepruszewie

W

23 i 24 maja 2015r Rolniczy Przegląd Techniczny wraz z Firmą Lehmann Agrotechnika zaprosili Klub Miłośników Starych Ciągników i Maszyn Rolniczych „Traktor i Maszyna” na Dni Otwartych Drzwi w Niepruszewie. W Niepruszewie organizowane były po raz drugi w Polsce oficjalne zawody Pucharu Europy w tractor pullingu. Przedstawiciele naszego klubu w osobach: Leszek Nowak, Mariusz Nowak i Paweł Nowak, Marek Kropidłowski, Rafał Staniszewski, Jerzy Walerowicz, Jacek Gaj i Piotr Głaczyński wystartowali na swoich „rumakach” w zawodach zaliczanych przez europejski komitet tractorpullingu do kategorii Farm Stock, osobami wspierającymi byli członkowie klubu: Wojciech Wrzesiński, Andrzej Cieślik, Patryk Głaczyński, Danuta Serafin

i Kazimierz Rzeźnik. Zabytkowe ciągniki naszych klubowiczów po raz pierwszy uczestniczyły w tych zawodach i wzbudziły nie małą sensację. Już na parkingu podczas roz-

powiedniej kategorii wagowej. Każdy klubowicz dwukrotnie przejeżdżał wyznaczonym torem o długości 100 m prezentując swoje najwyższe umiejętności operatorskie jak i moc swojego

Marek Kropidłowski ciągnie naczepę ładowywania zebrał się tłum widzów podziwiających te urokliwe konie mechaniczne. Przed zawodami każdy ciągnik został zważony i przydzielony do od-

traktora. Zadaniem zawodników było przeciągnięcie przyczepy hamującej jak najdalej. Najlepszy wynik - Full Pull osiągnął Jerzy Walerowicz na Ursusie C-45

i to on zwyciężył w tej kategorii, drugie miejsce zdobył Jacek Gaj na Lanz Bulldogu 45, a trzecie wywalczył Leszek Nowak na Zetorze Super 50. Zwycięscy nagrodzeni zostali pucharami i upominkami. Po traktorach zabytkowych odbył się konkurs współczesnych ciągników rolniczych nie modyfikowanych. W niedzielę odbyły się zawody pullerów- ciągników modyfikowanych, w których bez sukcesów startował - Jacek Gaj na swoim „Grizzli”. Zawody wszystkim nam się podobały - myślę, że nie tylko nam- ale widzom również, potraktowane były na poważnie, ale jak zwykle nie zabrakło poczucia humoru i pozytywnych emocji. Już dzisiaj organizatorzy zaprosili nas na zawody, które odbędą się za rok, a ja wierzę, że z wiekszą ilością klubowiczów, bo warto. Danuta Serafin

17


www.traktorimaszyna.pl

Festiwal 2014

Ze śremu ekipa przyjechała na kołach

Ciągniki przed Urzędem Gminy w Lipnie

Traktory na ulicach Leszna

Traktory na ulicach Leszna

Traktory na ulicach Leszna

Traktory na ulicach Leszna

Spotkanie z viceprezydentem Rusieckim

Grupowe zdjęcie przed Ratuszem

G. Rusiecki i J. Karmiński za kierownicą

Sporo widzów podziwiało traktory na Rynku

Parada ciągników ulicami Wilkowic

Parada ciągników ulicami Wilkowic

Parada ciągników ulicami Wilkowic

Parada ciągników ulicami Wilkowic

Parada ciągników ulicami Wilkowic

18


www.traktorimaszyna.pl

Festiwal 2014

Parada ciągników ulicami Wilkowic

Parada ciągników ulicami Wilkowic

Parada ciągników ulicami Wilkowic

Parada ciągników ulicami Wilkowic

Parada ciągników ulicami Wilkowic

Parada ciągników ulicami Wilkowic

Parada ciągników ulicami Wilkowic

Parada ciągników ulicami Wilkowic

Parada ciągników ulicami Wilkowic

Parada ciągników ulicami Wilkowic

Parada ciągników ulicami Wilkowic

Parada ciągników ulicami Wilkowic

Traktory czekają na widzów

Spotkanie organizacyjne uczestników

Kolekcjonerzy roku 2014

19


www.traktorimaszyna.pl

Festiwal 2014

Pokaz na placu manewrowym

Pokaz na placu manewrowym

Pokaz na placu manewrowym

Pokaz na placu manewrowym

Pokaz na placu manewrowym

Pokaz na placu manewrowym

Pokaz na placu manewrowym

Pokaz na placu manewrowym

Pokaz na placu manewrowym

Pokaz na placu manewrowym

Pokaz na placu manewrowym

1001 staroci

Lokomobila w akcji

Lokomobila w akcji

Pokaz młócenia

20


www.traktorimaszyna.pl

Festiwal 2014

Odpalanie Bumbaja

Odpalanie na korbe

Silniki stacjonarne

W kolejce do tractorpullingu

W kolejce do tractorpullingu

Oczekiwanie na start

Tractorpulling

Tractorpulling

Dutra nocą

Kto mnie kupi?

Agata Grzywacz w Porche

Słaba płeć za kierownicą traktora

Słaba płeć za kierownicą traktora

Pokaz na placu manewrowym

Odwiedziny zespołu regionalnego

21


www.traktorimaszyna.pl

22


www.traktorimaszyna.pl

23


www.traktorimaszyna.pl

Wycieczka do Austrii

S

taraniem Klubu TiM blisko 30 osobowa grupa klubowiczów przebywała przez trzy dni w okolicach Wiednia. Po drodze wstąpiliśmy do fabryki Zetorów w Brnie. Odwiedzaliśmy prywatne i państwowe kolekcje traktorów i maszyn rolniczych. Byliśmy też na zlocie starych traktorów w Ybbs. W tym mieście też mogliśmy zobaczyć wnętrza pierwszej w Austrii i jednej z dziesięciu elektrowni wodnych na Dunaju. Na zakończenie odbyło się spotkanie ze strażakami ochotnikami w zaprzyjaźnionej z Wilkowicami miejscowości Gemeinlebarn.

uznanie. Sam nie wie ile ich jest dokładnie ale na pewno kilkadziesiąt tysięcy. Zbierał je ponad 40 lat. Nas najbardziej interesowały traktory. Miał ich około 50. Oprócz wielu Lanzów, Deutzów, Steyrów, Kramerów miał prawdziwe perełki - Hermann Lanz na holzgas z 1943 roku (sprawny) oraz doskonale zachowaną lokomobilę angielskiej produkcji Marshall Sons & Co z 1909 roku. Drugiego dnia byliśmy na zlocie starych traktorów i samochodów w Ybbs. Na sporym placu zgromadziło się 198 ciągników i Unimogów oraz ponad 30 samocho-

Bogata kolekcja Austryiackich i Niemieckich traktorów Po przyjeździe do Austrii najpierw pojechaliśmy do małej miejscowości Statzendorf, gdzie całą ekipę ugościł - nakarmił i napoił Rudolf Giesswein. Był też naszym dobrym duchem przez dwa dni. Mogliśmy zapoznać się z jego bogatymi zbiorami maszyn i traktorów. Największe zainteresowanie oczywiście wzbudził polski Ursus C45. Byli też chętni na zakup kombajnu i traktora ale Rudolf nie miał ochoty nic sprzedać. Później pojechaliśmy do Weisenkirchen, gdzie prywatne muzeum udostępnił nam Josef Buhinger. Zarówno olbrzymia ilość eksponatów jak i ich wyeksponowanie budziły duże

24

Wspólne zdjęcie przed lokomibilą pojechaliśmy do Historische Landtechnik Osterreich Museum Schloss Leiben, czyli muzeum rolnictwa w zamku Leiben. W cześniej działała tam szkoła rolnicza, stąd olbrzymia liczba różnych modeli maszyn i urządzeń. Był tam przekrój wszystkich niemieckich i austriackich ciągników. Uwagę przyciągały pierwsze modele Lanzów i Fordsonów. Kustosz tego muzeum Martin Trausnitz zaprosił całą ekipę do odwiedzenia jego prywatnej kolekcji starych traktorów. Zgromadził około dwadzieścia ciekawych modeli, które wspólnie ze znajomym starannie odrestaurowuje i niektóre sprzedaje. Najciekawszym eksponatem była niemiecka kuchnia polowa z okresu międzywojennego, zachowana w świetnym stanie. Dzień zakończyła kolacja

dów. Sporo było też motocykli i motorowerów oraz stoiska z częściami zamiennymi. Niespodzianka dla naszej ekipy był czas trwania zlotu impreza trwała od 10.00 do 14.00. Zdaniem fachowców do najciekawszych okazów należał Kramer z oryginalnym silnikiem z 1936 roku oraz nasz ,,bumbaj” z zapłonem bezynowym produkcji gorzowskiej. Kolejnym punktem zwiedzania była Donaukraftwerk YbbsP e r s e n b e u g , c z y l i pierwsza w Austrii elektrownia na Dunaju. Na zakończenia dnia Zlot oldtimerów w Ybbs

w motelowej restauracji. Ostatni dzień pobytu - po śniadaniu odbyliśmy wycieczkę piękną trasą wiodącą nad Dunajem. Po drodze jako przewodnik służył nam Walter Czech, który ciekawie opowiadał o mijanych miejscowościach. Ostatnim punktem wycieczki było spotkanie ze strażakami ochotnikami z Gemeinlebarn, którzy przed kilkoma tygodniami byli we Wilkowicach. Nakarmili nas, napoili, oprowadzili po strażnicy i mogliśmy spokojnie wracać do domu. Warto wspomnieć, że specjalne podziękowania za organizację wyjazdu otrzymał kolega Felek Reszczyński oraz Staszek Matuszewski. Podziękowania należą się również Waldkowi Grzankowskiemu, który doskonale radził sobie w rol tłumacza. (CAN)


www.traktorimaszyna.pl

Wycieczka na zlot oldtimerów do Lipska.

T

o druga w tym roku za- naftę. Najstarszy był chyba Lanz Sporo widzów gromadziło graniczna wycieczka 12 z lat 20. Niewątpliwie spo- się na placu pokazów. Zainteklubu Traktor i Maszyna re zainteresowanie wzbudzały resowanie skupiał pokaz pracy na jeden największych w Niem- Lanze na gąsienicach ekspono- dwóch młocarni napędzanych czech zlotów starych traktorów wane na naczepach TIR w róż- pasami z silnika stacjonarnego i samochodów, który odbył się nych wersjach. Były też ciekawe lub z traktora. Silniki stacjonarw Lipsku. Na miejscu po wyj- Lanze na półgąsienicach. Naszą ne wykorzystane były również ściu z autokaru powitał nas saha- uwagę przkuwały oczywiście do napędu traka oraz maszyny ryjski upał. Mimo tego wszyscy Bumbaje czyli Ursusy C45. Było do kruszenia kamieni. W sumie ruszyliśmy oglądać przywiezione z całych Niemiec eksponaty. Te r e n w y s t a w o w y podzielony był na kilka placów, wszystkie obficie porośniete drzewami. Na głównym placu stała większośc traktorów oraz stoiska handlowe z częściami zamiennymi. Dużym powodzeniem cieszyły się liczne stoiska gastronomiczne. Po obejściu głównego placu trzeba było się schronic pod drzewami, bowiem temeperatura sięgała 38 stopni Celsjusza. Naszą uwagę zwróciPod pomnikiem Martina Luthra w Dreźnie ło kilka ciekawych egzemplarzy np małych Lanzów z dodatkowym wyposażeniem ich chyba z 5-6 w różny sposób traktorów było chybna ponad przeciwposlizgowym na kołach odrestaurowane. Stało też kilka tysiąc, natomiast różnych samooraz z urządzeniem na holzgas. czeskich Zetorów, Wladimiriec, chodów, głównie dostawczych Moją uwagę zwrócił duży Lanz dwie Dutry i chyba jedna Skoda. i ciężarowych było około 300. w wersji wojennej z zamocowa- Z rzadkich marek uwagę moją W przeciwieństwie do wystawy nym z boku moździeżem 45mm. zwrócił Hart-Parr, Hurlimann w Punningem w Lipsku panował Miał jeszcze tablice rejestra- i ciekawy egzemplarz Landini. pewien nieład. Wiele traktorów cyjne z okresu wojny jeszcze Warto donotować, że dziale sa- stało na parkingach wśród saz ,,czarnymi glapami”. Kilka mochodów wśród eksponatów mochodów, osobowych, ciężaciekawych Kramerów, Hanoma- znalazł się dobrze odrestaurowa- rowych. Poza placem głównym wszystko było pomieszane gów i Fordsonów z napędem na ny skrzytniowy Żuk.

Ciekawy okaz Lanz Bulldoga

przyczepy kempingowe, samochody, traktory, namioty. Scena z której komentowano wydarzenia na imprezie wykonana była z oplandekowanej naczepy TIR. Warto wspomnieć, że o pobycie polskiej wycieczki dwiedzieli się wszyscy bowiem do spikera podszedł kolega Jan Demczyszak z Prochowic i najpierw po polsku, później po niemiecku poinformował, że na imprezie w Lipsku jest grupa z Klubu Traktor i Maszyna w Lipnie. Zaprosił też na nasz festiwal we Wilkowicach. Pierwszy dzień wycieczki zakończyliśmy powrotem do hotelu. W niedzielę nadal saharyjska spiekota. Wyjazd do Muzeum Transportu w Dreźnie. Niestety zbiory muzeum nieco nas rozczarowały. Resztę czasu zaoszczędzonego w muzeum wykorzystaliśmy na zwiedzanie starego Drezna. Podziękowania dla prezesa Piotra Ciądera za kierowanie wycieczką i Andrzeja Kaźmierczaka za pomoc w przygotowaniu wyjazdu. Wygodny autokar i sympatyczni uczestnicy dopełnili całości udanego wyjazdu. (CAN)

Lanz Bulldogi na gąsienicach

25


www.traktorimaszyna.pl

Prestiżowe kolekcje zabytków techniki rolniczej w Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu

C

iechanowiec jest nie- maszyn i narzędzi rolniczych wielkim miasteczkiem produkcji polskich fabryk (ok. 5 tys. mieszkań- i wytwórni, jak również napłyców) położonym w powiecie wających do Polski z krajów wysokomazowieckim w po- sąsiednich. Wszystkie ekspołudniowej części województwa podlaskiego. Tu w 1962 r. z inicjatywy Towarzystwa Miłośników Ciechanowca powstało Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka. Do 1968 r. działało ono wyłącznie na zasadach społecznych. Od końca 1969 r. Muzeum ma swoją siedzibę w zespole pałacowo-parkowym z połowy XIX wieku (dawnej posiadłości rodziny Starzeńskich), odbudowanym ze zniszczeń wojennych Ciągnik Titan 10-20 z 1917 r. w latach 1966-1969. Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu jest Insty- zycje Działu Techniki mają na tucją Kultury Województwa celu pokazanie historycznego Podlaskiego, wpisaną do Pań- ciągu rozwojowego w polskiej stwowego Rejestru Muzeów myśli technicznej i zachoMinisterstwa Kultury i Dzie- dzących w niej przemianach, dzictwa Narodowego. Przez zwłaszcza na terenach północwiele lat istnienia wytworzyło no-wschodniej Polski. Ukazują w swojej strukturze organiza- one również infiltrację rolnicyjnej dziewięć działów merytorycznych: Etnograficzny, Budownictwa Wiejskiego, Historyczno-Artystyczny, Techniki Rolniczej, Historii Uprawy Roślin, Historii Chowu i Hodowli Zwierząt Gospodarskich, Weterynarii, Tradycji Zielarskich i Oświatowo-Promocyjny. Obecne zbiory zgromadzone we wszystkich działach Muzeum liczą prawie 29 000 eksponatów. Jednym z czołowych działów Muzeum jest Dział Techniki Rolniczej, formalnie utworzo- Ciągnik WTZ Uniwersal-2 z 1949 r. ny 1 sierpnia 1971r. Z a j m u j e s i ę o n gromadzeniem, konserwacją czego przemysłu zagranicznego i upowszechnianiem zbio- na te ziemie. Dział zbiera także rów z zakresu szeroko po- wszelkie dokumenty dotycząjętej techniki rolniczej Do- ce historii fabryk i wytwórni tyczy to przede wszystkim maszyn i narzędzi rolniczych

26

na ziemiach Polskich, oraz pamiątki po ich właścicielach i ludziach nauki związanych z tą dziedziną przemysłu. Do końca 2014 r. w Dziale Techniki Rol-

niczej zostało zgromadzonych 861 muzealiów, z czego ponad 600 stanowią maszyny i narzędzia rolnicze. Bardzo duża część zgromadzonych obiektów pochodzi z końca XIX i pierwszego 50. XX w. Obecnie eksponaty Działu udostępnione

są zwiedzającym w specjalnym pawilonie wystawienniczym, na placu pod wiatami, a także w plenerze na terenie Muzeum, specjalnej ekspozycji kieratów

oraz na wystawach innych działów Muzeum. Do czołowych kolekcji Działu Techniki Rolniczej należą przede wszystkim: kolekcja ciągników rolniczych, lokomobil parowych i silników stacjonarnych. Obecnie kolekcja ciągników, wyprodukowanych w latach 1917 – 1990 przez polskie i zagraniczne firmy, liczy 37 egzemplarzy. Jako pierwszy trafił do niej w 1969 r. polski ciągnik Ursus C-451 z 1956 r. Wszystkie ciągniki są starannie odrestaurowane i doprowadzone do pełnej sprawności technicznej, o czym można się przekonać oglądając paradę jazdy ciągników w trakcie imprez, np. majowej Nocy Muzeów czy sierpniowego Podlaskiego Święta Chleba. Wśród 15 szt. ciągników firm polskich wyprodukowanych w latach 1948 – 1971, najcenniejszymi jest URSUS C-45 z 1948 r. - egzemplarz na gumowych kołach oraz z 1949 r. - model na żelaznych kołach. P o s i a d a m y w i ę k szość modeli ciągników produkowanych w Polsce do początku lat 70. XX w. W tej grupie na uwagę zasługuje również nabyty w tym roku trzykołowy ciągnik JAROMKA z 1968 r., który zachowaliśmy w oryginalnym malowaniu. Z zagranicznych ciągników posiadamy ciągniki firm niemieckich (12 szt.), czeskich (4 szt.), amerykańskich ( 3 s z t . ) r a d z i e c k i c h (2 szt.) i angielskich (1 szt.) wyprodukowane w latach 1917 - 1990. Na szczególną uwagę zasługuje grupa 8 ciągników niemieckiej firmy „Heinrich Lanz” z Mannhheim. Wśród nich unikat na skalę światową ciągówka HM8 Gummimops


www.traktorimaszyna.pl z 1923 r. - jedyna oryginalna ciągówka tego typu w Polsce i jedna z nielicznie zachowanych na świecie. Wyprodukowano ich tylko 250 egzemplarzy w latach 1923 – 1925. W grupie ciągników Lanz nie mogło zabraknąć modelu LANZ BULLDOG HR8, na którym były wzorowane Ursusy C-45. Ciągniki produkcji amerykańskiej są najstarszymi ciągnikami w naszych zbiorach i w zbiorach polskiego muzealnictwa. Jest to ciągnik TITAN 10-20 z 1917 r. wyprodukowany przez firmę „International” Harvester Company” w fabryce w Milwaukee oraz ciągnik FORDSON F wyprodukowany w 1918 r. przez firmę „Henry Ford & Son” z Dearborn. Bardzo ważne ze względów historycznych było pozyskanie do naszej kolekcji obu tych ciągników. Właśnie te modele były pierwszymi ciągnikami sprowadzonymi w 1919 r. do pracy w majątkach ziemskich w okolicach Ciechanowca. W kolejnych latach planujemy kontynuować poszerzanie tej kolekcji o kolejne egzemplarze. W Ciechanowcu mamy również niepowtarzalną okazję obejrzenia największej kolekcji lokomobil parowych w Polsce zgromadzonych w jednym miejscu. Są to obecnie bardzo rzadko spotykane maszyny.

7 przeciąganych. Jako pierw- Kolekcja ma charakter rozsza trafiła do naszych zbiorów wojowy i będzie powiększana w 1970 r. przeciągana loko- o kolejne unikatowe egzemplamobila niemieckiej firmy Lanz rze. Trzecią z wymienionych z 1906 r. Wszystkie lokomobile są starannie odrestauro- kolekcji jest zbiór 37 silników wane. Wśród zebranych maszyn posiadamy najstarszą w Polsce, doprowadzoną do sprawności technicznej lokomobilę przeciąganą z 1895 r., a także najstarszą sprawną lokomobilę samobieżną z 1 9 1 0 r . W tym roku kolekcja wzbogaciła się o samobieżną lokomobilę Ciągnik Lanz Bulldog HR8 z 1940 r. Frick Eclipse z 1913 r. Pod względem pochodze- stacjonarnych, w tym 1 paronia nasze lokomobilepocho- wy. Jest to jeden z większych dzą z Niemiec (firma Lanz zbiorów tego typu w Polsce. – 3 szt., Garrett Smith – Są to silniki polskich i zagra1 szt.), Austrii (firma Hofherr- nicznych firm wyprodukowaSchrantz – 2 szt.) Czech (firma ne w latach 1890 – 1988. KoF.Wichterle – 1 szt.), Stanów lekcję zapoczątkował polski Zjednoczonych (firma Frick silnik PERKUN o mocy 10 Company – 1 szt.) i Kanady KM, wyprodukowany w 1928 (firma George White – 1 szt.). r. przez Towarzystwo Fabryki Na co dzień turyści mogą Motorów „Perkun” w Warszapodziwiać te piękne maszy- wie. Obecnie w kolekcji pony pod specjalnymi wiatami. siadamy 11 silników polskich, 14 niemieckich, 7 czeskich, 1 radziecki, 1 szwajcarski, 1 rosyjski, 1 ukraiński i 1 jugosłowiański. Wszystkie silniki znajdujące się w naszej kolekcji były w minionych l a t a c h u ż y w a n e na terenie Polski. Najstarszy nasz silnik z 1890 r. został wyprodukowany w w a r s z a w s k i e j Fabryce Motorów Gazowych i Naftowych Rajmunda Machczyńskiego. Lokomobila samobieżna Frick Eclipse z 1913 r. Najmłodszy polski silnik S320 Kolekcja liczy 9 szt. lokomo- Część z nich jest wykorzy- ER został wyprodukowany bil wyprodukowanych w la- stywana do pokazów pracy w 1988 r. w Wytwórni Silników tach 1895 – 1925. Są to dwie w trakcie festynów organizo- Wysokoprężnych „Andoria” lokomobile samobieżne oraz wanych na terenie Muzeum. w Andrychowie.

Zebrane w kolekcji silniki są w większości bardzo rzadkimi okazami. Niektóre z nich są jedynymi zachowanymi na terenie naszego kraju, np. wymieniony silnik Machczyńskiego,

niemiecki silnik DEUTZ E12 z 1912 r. czy niemiecki silnik parowy Lauchhammer. Firma Machczyńskiego istniała w Warszawie w latach 1885 – 1906 i wyprodukowała w tym czasie kilkaset (nie więcej niż 1000) silników pionowych i poziomych o różnych mocach. Silnik tej firmy jest również jednym z najstarszych, jeśli w ogóle nie najstarszym, zachowanym silnikiem spalinowym w Polsce. W tym roku jest on poddawany zabiegom konserwatorskim i usprawnieniu. Na jesieni powinien wrócić na ekspozycję stałą w pawilonie techniki rolniczej, aby cieszyć oczy zwiedzających. Natomiast stacjonarny silnik parowy Lauchhammer został wyprodukowany przez niemiecką Hutę Lauchhammer na początku XX w. Jest to potężny, ważący ok. 3 t. silnik, który pierwotnie poruszał urządzenia gorzelniane. Przy konserwacji tego silnika odtworzono instalację parową z wytwornicą pary, aby móc demonstrować jego pracę turystom. Bardzo ciekawym konstrukcyjnie i historycznie jest silnik ukraiński o nazwie „DIESEL” pozostawiony przez Rosjan w okolicach Ciechanowca po czerwcu 1941 r. Słu-

27


www.traktorimaszyna.pl żył on żołnierzom radzieckim do przemiału zboża na mąkę w jednym z młynów za czasów tzw. pierwszego Sowieta. Tereny wokół Ciechanowca były, bowiem, od września 1939 do czerwca 1941 r. pod okupacją radziecką. Ze Wschodu pochodzi również pionowy silnik z wytwórni Machowa i Pettera, wyprodukowany przed 1917 r. w Tambowie w Rosji. W tej grupie maszyn na uwagę zasługują również dwa silniki gazowe: szwajcarski z 1910 r. oraz polski z 1911 r. Oba napędzały młyny zbożowe w okolicy Ciechanowca. Większość silników jest eksponowana pod specjalnymi wiatami i w pawilonie techniki rolniczej. Większość z nich jest także odrestaurowana i ma przywróconą sprawność techniczną. Pokazy ich pracy uatrakcyjniają imprezy organizowane na terenie Muzeum. W najbliższych latach kolekcja silników stacjonarnych z pewnością będzie powiększana o kolejne modele. Odrestaurowane i usprawnione eksponaty z wymienionych kolekcji stały się znaczącą wizytówką naszego Muzeum. Przeciętnemu turyście Muzeum w Ciechanowcu kojarzy się w tej chwili z zabytkowymi ciągnikami i lokomobilami parowymi. Pokazy pracy lokomobil, ciągników, a także silników stacjonarnych zawsze wzbudzają wśród oglądających dużo emocji – dostarczając niesamowitych wrażeń. Przeprowadzone w ostatnich kilku latach zabiegi konserwatorskie oraz przywrócenie sprawności większości maszyn wybitnie uatrakcyjniło i poprawiło

28

estetykę wystaw stałych, gdzie zgromadzone są te maszyny rolnicze. Do niedawna zabytki tech-

naszego Muzeum. Na szczęście sytuacja w naszej placówce uległa diametralnej zmianie. Wzorując się na tendencjach

pokazy ich pracy. Zastosowanie kiosku multimedialnego na ekspozycji stałej w pawilonie wystawienniczym techniki rolniczej doskonale uzupełnia wystawę. Turysta korzystając z multikiosku może zapoznać się z dodatkowym informacjami na temat danego obiektu, a także co najważniejsze uruchomić go wirtualnie i zobaczyć jego pracę. W następnych latach planujemy dalszą pracę w kierunku ożywiania pozostałych obiektów techniki rolniczej, gdyż wiemy, że takie działania przysparzają nam turystów i wzmacniamy tym samym naszą pozycję wśród polskich i zagranicznych muzeów. Zapraszamy wszystkich zainteresowanych techniką rolniczą do odwiedzenia naszego Muzeum. Szczegółowe informacje o naszej placówce znajdziecie Państwo na stronie internetowej pod adresem: www. muzeumrolnictwa.pl.

Silnik Perkun z 1928 r. niki w Polsce były traktowane trochę po macoszemu. W większości wypadków na ekspozycjach muzealnych różnych polskich muzeów stoją „martwe maszyny” – niekompletne i niesprawne. Tak było do niedawna również w przypadku

zachodnioeuropejskich i ogólnoświatowych postanowiliśmy „ożywić” nasze eksponaty. Daliśmy im „drugie życie”. Był to strzał w dziesiątkę. Od razu wzrosło zainteresowanie nimi. Turyści specjalnie przyjeżdżają do nas, aby zobaczyć na żywo

kustosz mgr inż. Marek Wiśniewski Kierownik Działu Techniki Rolniczej Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu


www.traktorimaszyna.pl

Bumbajem nad morze

D

ecyzja, że przejechać zostawiliśmy na następny Piłę, gdzie zatrzymali się na ciągnikiem z Bielska dzień - wspomina Kamil Hor- nocleg. do Łaz zapadła dosyć nik. - Mimo tej usterki, ciąg-Ten ponad 200 km odpóźno, bo dopiero początkiem nik będąc na dotarciu spisy- cinek będziemy bardzo miło wał się tego dnia doskonale. czerwca. wspominać. Nie tylko, ze - P o u s t a l e n i u szczegółów z organizatorem zlotu – Markiem Popławskim, zdecydowaliśmy się n a „ o d ś w i e ż e n i e ” naszego czerwonego Ursusa C-451, stałego bywalca zlotu w Wilkowicach – mówi Kamil Hornik. - P l a n re m o n t u na dwa tygodnie zawierał remont silnika (szlif cylindra, w a ł u , n o w e p r z e wody paliwowe, olejowe, regeneracja sprzęgła) oraz położenie nowej powłoki lakierniczej. Seryjna skrzynia biegów pozwala rozwinąć pręd- Jacek Hornik na trasie przejazdu do Łaz kość ok 20 km/h lecz Drugiego dnia po załata- względu na wspaniałe widoki w tej zostały zmienione przełożenia, dzięki czemu udało niu dętki i uzupełnieniu wody, i piękne miasta przez które się podnieść jego osiągi do 40 oleju oraz paliwa wyruszyli mieliśmy możliwość przekm/h. Ciągnik udało się uruchomić zaledwie dwa dni przed planowanym wyjazdem i po dodatkowej regulacji pompy olejowej był on gotowy do tej długiej trasy. Jacek i Kamil Hornik wyruszyli we wtorek 16 czerwca. Zaplanowana trasa przebiegała przez Gliwice, Olesno, Kluczbork, Kępno i późnym wieczorem dojechali do Ostrowa Wielkopolskiego. Mocno zmęczeni po przejechaniu prawie 350 km, planowali wyczekiwany odpoczynek. Niestety, po zgaszeniu Ursus C-45 na plaży w Mielnie ciągnika, okazało się że w lewym tylnym kole mieli w dalszą podróż. Tym razem jechać, takie jak Gniezno, przebiegała ona przez Kotlin, ale przede wszystkim dzięki nieszczelność. -Ze względu na późną go- Wrześnie, Gniezno, Wągro- znajomym i widzom którzy dzinę, naprawę tego defektu wiec, Chodzież i ostatecznie dopingowali nas na trasie

przejazdu! Tej wspaniałej atmosfery nie mogła nam nawet popsuć pęknięta rurka paliwowa, którą szybko zalutowaliśmy. Przez pierwsze dwa dni podróży, pogoda była dla nich bardzo łaskawa. Niestety nie można tego samego powiedzieć o ostatnim etapie. Przelotne opady deszczu doskwierały im przez ostatnie 150 km, jednak świadomość zbliżania się do morza, rekompensowała wszystkie niedogodności związane z jazdą ciągnikiem bez dachu. Co prawda na busie z lawetą, który towarzyszył podróży był dach ale myśleli, że korzystna pogoda utrzyma się do końca. -Po zużyciu 10 l oleju oraz 250 l ropy, cel naszej podróży został osiągnięty! – mówi Kamil Hornik -Średnia prędkość na 720 km trasie wyszła nam prawie 30km/godz. Wspominając tą wyprawę, jeszcze przez długi czas będzie nam towarzyszyć szybsze bicie serca. Było to niesamowite przeżycie, które wiązało się nie tylko ze sprawdzeniem możliwości ciągnika, ale też samego siebie. Teraz ze zrozumieniem możemy wysłuchiwać opowiadań osób, które przez wiele lat ciężko pracowały tymi ciągnikami. Była to nasza pierwsza tak długa wyprawa, lecz na pewno nie ostatnia! Kamil Hornik

29


www.traktorimaszyna.pl

II Nadmorski Zlot Starych Ciągników i Maszyn Rolniczych Łazy 2015

Największa atrakcja zlotu, przejazd ciągnikami po plaży w Łazach

U

dana impreza, wystarczy powiedzieć, że przyjechało ponad 90 ciągników. Zlot bardzo udany pod względem medialnym, bo cała Polska usłyszała w Radiu ZET i widziała w Teleexpresie, że w Łazach koło Mielna odbywa się zlot starych ciągników. -To zasługa Jacka i Kamila Horników, którzy świeżo odremontowanym Ursusem C45 przejechali z Bielska do

Łaz na kołach, pokonując w ciągu trzech dni ponad 700 km – mówi Marek Popławski, organizator.- Na kołach przyjechali także dwaj koledzy z Wejherowa, Wielisławic, Swarzędza koło Poznania i Wilkowic. Mniejsze zainteresowanie wykazały miejscowe media. Udany ubiegłoroczny zlot sprawił, że w tegorocznym zjawiło się 13 najbardziej po-

Wspólne zdjęcie na plaży w Łazach

30

dziwianych Bumbai i Lanz Bulldogów. Spore zainteresowanie wzbudzał Fordson z lat 20. na żelaznych kołach przywieziony z okolic Ostrowii Mazowieckiej oraz Lanz na Holzgaz kolegów z Bielska. Główny organizator – Marek Popławski dwoił się i troił, aby wszystkiego dopilnować. Pogoda powitała nas deszczem, ale na szczęście podało głównie w nocy, a wszystkie prze-

jazdy po plaży i rajd do Mielna uszły nam na sucho. Najbardziej podobały się atrakcyjne przejazdy po plaży w Łazach, która została specjalnie udostępniona dla uczestników zlotu. Niezbyt udany był Rajd na kołach do Mielna, który prowadzili Strażnicy Gminni z prędkością 5 km/godz. Marek Popławski obiecał, że na kolejnym Zlocie postara się aby prędkość przejazdowa była 15 km/godz. Poza tym mankamentem wszyscy wywieźli z Łaz wiele ciepłych wspomnień, a niektórzy koledzy jeszcze dodatkowo okazałe nagrody – tłoki zjazdowe. Jacek Grzywacz przekazał Markowi dwie zębatki do sprzęgła nowego nabytku Marka – Ursusa C45. Serdeczne podziękowania za miłe przyjęcie na Ośrodku Uniwersalu dla Marka i Michała. (CAN) Fot. A Cieślik


www.traktorimaszyna.pl

Oldtimery z Hiszpanii

N

a wakacyjny wypoczynek często wyjeżdżamy zagranicę. Najczęściej mamy ze sobą komórkę z aparatem foto. Kolekcjonerskie oko zawsze wypatrzy coś ciekawego. Tym razem swoje wrażenia z pieszej wędrówki po północnej Hiszpanii opisuje Waldek Grzankowski. Czas wakacji wiąże się z odpoczynkiem, niektórzy z nas wolą leżenie nad wodą, ciszę, spokój inni wręcz przeciwnie ciągle muszą być w ruchu. Dwa lata temu postanowiłem wraz z żoną ruszyć do Santiago de Compostela, miasta które obok Rzymu i Jerozolimy jest jednym z najważniejszych celów chrześcijańskich peregrynacji. Camino de Santiago jest nazywane „drogą

zwyczajnych ludzi”. Na wędrówkę może wyruszyć każdy - wierzący i laik, biznesmen i bezrobotny, student i profesor. Tutaj znikają wszelkie podziały, a w samej pielgrzymce liczy się nie tylko dotarcie do celu, lecz przede wszystkim sama droga. Mając świadomość, że przede mną drogę przemierzali Kazimierz Wielki, Św. Franciszek z Asyżu, Ferdynand Aragoński czuje się cały czas „powiew historii” i łączność z przeszłością. Do celu prowadzi osiem szlaków, my wybraliśmy Drogę Francuską - choć nie jest ani łatwa, ani krótka - ma ok. 800 km. Przemierzając średnio 30 km dziennie podziwialiśmy krajobrazy, smakowaliśmy lokalne potrawy, poznawaliśmy ludzi z całego świata, nabiera-

Sava Nuffield ciągle w użyciu liśmy dystansu do codziennych problemów, odkrywaliśmy sie-

Lanz Bulldog Stare traktory czekają na kolekcjonerów

dla mnie porzucone stare traktory. Można by na mapie nanieść co najmniej 30/???? miejsc gdzie czekają na swych nowych właścicieli opuszczone Landrovery, Ebru,i wiele innych pięknych złomów. Spotkałem nawet jednego Białorusa. Dla niedowiarków dołączam zdjęcia. Pozostaje żywić nadzieję, że każdy człowiek podążając drogą Jakubową odnajdzie swoje camino, swój cel w życiu, swoje „ja” Ta droga nigdy nie pozostaje bez oddźwięku. Waldemar Grzankowski

bie na nowo. Chociaż jednym z najciekawszych odkryć były

31


www.traktorimaszyna.pl www.traktorimaszyna.pl

Uniwersal- traktor masowej kolektywizacji

W

latach 1924-31 leningradzka fabryka „Krasnyj Putiłowiec” dostarczyła 36 tysięcy traktorów typu „Fordson Putiłowiec”. Była to ogromna liczba, ale ciągle zbyt mała jak na potrzeby planów Stalina. Ta kopia amerykańskiego Fordsona, stanowiła element utopijnych planów masowej kolektywizacji. Lecz jednocześnie okazała się zbyt delikatna w warunkach niskiej kultury technicznej oraz przy zastosowaniu znacznie gorszych materiałów.

Stacje traktorowe

Awarie Fordsonów były tak masowe, że Rada Pracy i Obrony postanowiła wydzielać z sowchozów specjalne grupy ciągników, obsługiwanych tylko przez przeszkolonych mechaników. Tak powstały w 1929 roku pierwsze stacje maszynowo traktorowe w skrócie MTS. Te sygnały docierały również do biura politycznego, które postawiło sprawę jasno: „Dajcie nam lepszy traktor”. Ponieważ brakowało czasu i doświadczenia do opracowania swojej konstrukcji, jak poprzednio postanowiono skopiować istniejący model bez respektowania praw patentowych. Wybór padł na robiący zawrotną karierę ciągnik koncernu IH, sprzedawany pod nazwą Farmall.

Jak powstała sowiecka kopia?

Traktor ten został zaprezentowany w 1924 roku przez znakomitego konstruktora, Berta Benjamina. Jego oryginalna konstrukcja przeznaczona była przed wszystkim do upraw międzyrzędowych. Ciągnik Benjamina posiadał wysoko usytuowany tylny most, duże i wąskie koła. Z przodu zaś znajdowała się pionowa kolumna z parą bliźniaczych kół, pochylonych względem siebie

32

tak, że na podłożu zostawiały jeden ślad. Długa rama, umożliwiała podwieszanie narzędzi. Produkowano również jego klasyczną czterokołową odmianę. Do końca nie wiadomo jak wykonano rosyjską dokumentację Farmalla. Prawdopodobnie około 1931/32 roku po przez sieć dealeJedyny egzemplarz który został świetnie odrestaurowany rów europejskich stał 67 krotnie. A to pozwalało zakupione zostały uzyskać Uniwersałowi maksydwa lub trzy egzemplarze tego Odchyłka technolomalną siłę uciągu 800kg. ciągnika, które rozebrano cegiczna lem dokładnego sporządzenia rysunków. Prototyp gotowy był W układzie przeniesienia naReaktywacja prow 1933roku, zaś przestawienie pędu znajdowało się jednotarczowe sprzęgło, wał pośredni dukcji maszyn i przygotowanie lii czterobiegowa przekładnia. Produkcja ciągników Uniwernii produkcyjnej zakończono Ponieważ skrzynia biegów sal trwała do 1941 roku. Po pod koniec tego roku. Oficjalbyła oddalona od silnika, mięwkroczeniu wojsk niemieckich nie montaż ciągników ruszył dzy nimi zastosowano gumona tereny zachodnie ZSRR, 1 stycznia 1934roku. Przygowo-sprężysty przegub kardana. wytwarzanie traktorów zostatowano od razu dwie odmiany: Jego zadanie polegało na przeło zawieszone. Wydawało się, Uniwersał-1 (U-1) na trzykonoszeniu momentu obrotoweże kontynuowanie w latach łowym podwoziu i klasyczny czterokołowy traktor Uniwer- go pod pewnym kątem. A to powojennych produkcji tak arz tego powodu, że od początku chaicznych ciągników nie ma sał -2 (U-2). zakładano odchyłkę produk- sensu. Jednak w 1945 roku, cyjną nie pokrywania się osi w fabryce WTZ (Władymirskij Silnik i jego smarowału korbowego silnika z wa- Traktornyj Zawod) im. A. Żdałem skrzyni biegów. Odchyłka nowa we Władimirze, na podwanie Rosyjski silnik o zapłonie ta ulegała zmianie podczas pra- stawie zachowanej dokumeniskrowym, przy wymiarach cy, na skutek odkształceń ramy tacji rozpoczęto ponowną ich komory spalania 95x 127mm, i przesunięć silnika względem produkcję. Jak podaje literatura z 1950 roku „…kolektyw posiadał pojemność skokową skrzyni biegów. pracowników WTZ opracował 3600cm³, a zatem identyczudoskonaloną odmianę ciągną jak amerykański pierwoWolny, ale silny wzór. Jednostka ta osiągała Uniwersal był dość powolną nika Uniwesal…”. Wydajność moc 20KM przy 1200obr/min. maszyną. Jego maksymal- zakładu była na tyle duża, że Zasadnicze paliwo stanowiła na szybkość nie przekraczała już w dwa lata od momennafta, jednak rozruch przepro- 7 km/godz przy maksymal- tu pojawienia się pierwszego wadzano na benzynie. Układ nych obrotach silnika. Wszyst- traktora, bramy hali montażoolejenia silnika składał się kie trzy prędkości wykorzysty- wej opuścił pięciotysięczny z obiegowo – rozbryzgowego wane były do prac polowych. Uniwersal. W latach 1934- 55 systemu. Smarowanie panewek Orkę przeprowadzano na obydwie fabryki wypuściły wału odbywało się ciśnienio- drugim biegu przy szybkości ponad 211 tysięcy ciągników wo przez otwór w czerpadle, około 4,5 km/godz. Całkowi- Uniwersal. A więc wytworzono sworznie tłokowe otrzymywa- te przełożenie na pierwszym ich ponad dwukrotnie więcej ły olej przez otwór w główce. biegu wynosiło 2,25. Jednak od amerykańskich Farmalli. Natomiast koła rozrządu wraz moment obrotowy po przejściu Rafał Mazur z wałkiem rozrządu smarował przez tylną przekładnię i zwololej dostarczany pod niedużym nice, na tylnych kołach wzraciśnieniem za pomocą rurek.


www.traktorimaszyna.pl

33


www.traktorimaszyna.pl

Historia traktorów Deutz

W

1864 roku Nicolaus August Otto założył firmę Eugen Langen la N.A. Otto & Cie., która była pierwszą na świecie wytwórnią silników spalinowych. Po ponad 150 latach funkcjonuje ona nadal pod nazwą KlöcknerHumboldt-Deutz AG.

Nicolaus August Otto. W 1869 roku zakład przeniesiono do dzielnicy KoloniaDeutz. Do 1882 roku firma zatrudniała m.in. Gottlieba Daimlera oraz Wilhelma Maybacha – znane osobistości ze świata motoryzacyjnego. Za pierwszy ciągnik w historii koncernu uznaje się model zbudowany przez spółkę zależną w Filadelfii w Stanach Zjednoczonych. Napędzał go silnik benzynowy o mocy 26 KM. Sądząc po sylwetce pojazdu, z kołami zamachowymi zbliżonymi średnicą do tylnych kół, wydawać by się mogło, że moc jest o wiele większa. Jednak niska moc nie była jednak niczym wyjątkowym w ówczesnych ciągnikach. Dzięki zastosowaniu odpowiednich przekładni była ona wystarczająca do wykonywania podstawowych prac polowych i napędu maszyn przy pomocy pasa transmisyjnego. Masową produkcję ciągników rolniczych marki Deutz rozpoczęto wraz z wypuszczeniem na rynek modelu MTH 222 w 1927 roku. Przypominający na pierwszy

34

rzut oka Lanza HL 12 traktor, napędzał silnik wysokoprężny o mocy 14 KM, generowanych z 2861 cm3 pojemności skokowej. W zasadzie była to tzw. „ciągówka” i mogła służyć jako samojezdne źródło napędu dla maszyn (przekazanie napędu odbywało się przy pomocy pasa transmisyjnego) oraz siła pociągowa dla różnych maszyn. Zdolności pociągowe w polu były raczej znikome ze względu na układ jezdny. Masa własna ciągnika dochodziła do 3 ton! W roku 1930 wykupiono firmę Humboldt, a kilka lat później także Klöckner – w ten sposób powstał koncern Klöckner – Humboldt – DEUTZ AG (w skrócie KHD). Wchłonięto także upadającą markę Magirus AG, która produkowała pojazdy użytkowe, ale miała problem z dostawami silników do swoich ciężarówek. Po udanym połączeniu z powodzeniem wytwarzano szeroką gamę ciężarówek, autobusów i aut pożarniczych pod marką Magirus-Deutz.

Pierwszy Deutz z silnikiem wysokoprężnym – model MTH 222 sprawdzały się w roli następcy konia. Ogromna zasługa w tym modelu F1M414, który jest w dzisiejszych czasach prawdopodobnie najbardziej charakterystycznym ciągnikiem zabytkowym tej marki. Napędzał go niewielki silnik jednocylindrowy o pojemności zaledwie 1100 cm3 i mocy 11 KM. Rolę hamulca zasadniczego i pomocniczego zarazem spełniał uruchamiany ręcznie mechanizm taśmowy, działają-

Ciągnik, uznawany za pierwszy w historii KHD, ujrzał światło dzienne już w 1894 roku.

W latach 30-tych Deutz stał się bardzo popularny dzięki rosnącemu popytowi na niewielkie ciągniki rolnicze. Ogromna liczba małych gospodarstw w lawinowym tempie wkraczała w erę mechanizacji, a ciągniki Deutz idealnie

cy na skrzynię biegów. Wydaje się dziś, że ciągnik ten posiadał wszystko to, co ówczesne ciągniki mieć powinny i nic ponadto. Żadnych zbędnych urządzeń i akcesoriów. Dzięki tak prostej budowie i wysokiej jakości użytych materiałów

– ciągniki te były niezawodne. Silniki marki Deutz kojarzone są dziś przede wszystkim z chłodzeniem powietrzem. Pierwsze ciągniki z jednostkami napędowymi tego typu zjechały z taśmy produkcyjnej w 1949 roku - Deutz F1L514 i Deutz F2L514. Mimo, że w Deutzu trzymano się przez wiele lat tych samych sprawdzonych rozwiązań, konstruktorzy lubili również eksperymentować. Jednym z takich eksperymentów był model F1L612. Ten niewielki ciągnik charakteryzował się specyficznym rozmieszczeniem elementów układu napędowego. Jednocylindrowy silnik, chłodzony oczywiście powietrzem, umieszczono tradycyjnie z przodu, ale już skrzynia przekładniowa znajdowała się za tylnym mostem ciągnika. Napęd od silnika przekazywany był wałem, ukrytym w profilu nośnym ciągnika, a wszelkie dźwignie znajdowały się za siedzeniem traktorzysty. Taka konstrukcja nie była przypadkową wizją. Ciągnik świetnie sprawdzał się jako nośnik wszelakich narzędzi uprawowych, a ponadto umożliwiał wykonywanie prac w odwróconym kierunku jazdy, kiedy traktorzysta siedział plecami do silnika. Układ ten sprzyjał również użytkowaniu niewielkiego ładowacza hydraulicznego montowanego w tylnej


www.traktorimaszyna.pl części traktora. W 1955 roku Deutz obchodził uroczystość z okazji wyprodukowania 100 000 ciągników. Wraz z rokiem

W latach 70-tych wprowadzono na rynek wielozadaniowe nośniki narzędzi INTRAC, które znalazły zastosowanie zarówno w rolnictwie,

Dwa egzemplarze F1M414 kolekcjonera Zygmunta Bieniek 1961 rozpoczęto współpracę z przedsiębiorstwem Fahr AG, a kilka lat później przejęto je i stworzono markę Deutz-Fahr. Pod koniec lat 60-tych światło dzienne ujrzały ciągniki serii 06, które odniosły niesamowity sukces.

jak i w przemyśle i branży budowlanej. Dzięki umieszczonej w przedniej części kabinie bardziej przypominały terenowe ciężarówki niż ciągniki rolnicze. Wyposażone w szereg dedykowanych narzędzi, zaczepów i innych akcesoriów

dorównywały uniwersalnością i wydajnością m.in. Unimogom. Zadbano również o rozwój tradycyjnych ciągników, a wraz z narodzinami serii DX

wojskowego itd. Aktualnie koncern posiada wiele fabryk rozsianych po całym świecie i produkujących bardzo wiele maszyn i pojaz-

Deutz F2L 612/6 wkroczono w pułap mocy przekraczającej 200 KM. Koncern KHD zajmował się także innymi gałęziami przemysłu mechanicznego, takimi jak produkcja lokomotyw, wagonów, pojazdów i maszyn budowlanych, wyposażenia

dów przeznaczonych do różnych gałęzi gospodarki. Duże nadzieje wiąże się z rozwinięciem współpracy z jednym z chińskich producentów ciężarówek. Paweł Rychter

35


www.traktorimaszyna.pl

Pierwszomajowy Ursus C-45

P

olski przemysł traktorowy rodził się w powijakach. Tuż po wojnie w Ministerstwie Przemysłu zapadła decyzja, iż datą rozpoczęcia produkcji ciągników w Polsce powinien być 1 maja 1947 roku, a ciągniki powinny wyjechać na pochód pierwszomajowy w Czechowicach i Warszawie. Lecz zanim do tego doszło, nim pojawił się ten pierwszy Ursus, wielu ludzi współtwórców ciągnika musiało przebyć długą i trudną drogę. Wokół tego właśnie ciągnika narosło wiele legend i mitów, może dlatego, że sam stał się później legendą. Niektóre jednak mijają się z prawdą. Jednym z takich mitów, występujących szczególnie w literaturze niemieckiej, jest to, że Ursus C-45 był licencją. Należy podkreślić, iż w tym powojennym okresie nikt nie musiał pytać pokonany kraj o udzielenie licencji czy respektować prawa patentowe. Dużym szczęściem dla fabryki Lanza było to, że po wojnie znalazła się w zachodniej strefie okupacyjnej i uniknęła masowego demontażu jaki stosowała armia radziecka. Dlaczego zdecydowano się w naszym kraju na właśnie ten ciągnik? Jeśli chodzi o tradycje przemysłu traktorowego wówczas były one u nas dość znikome. Właściwie nie licząc niewielkiej serii ciągówek z Ursusa, to w Polsce nie produkowano przed wojną ciągników. Ogółem w 1939 roku szacuje się, iż na ziemiach Polskich pracowało nie więcej jak 900-950 sztuk traktorów, a więc niewiele. Na przeszkodzie w szerszym stosowaniu ciągnika stał początkowo kryzys lat trzydziestych i spadek dochodowości produkcji rolnej oraz dość tania siła robocza. Nadal opłacało się zatrudnić kilkunastu parobków do pracy z końmi niż utrzymywać drogi ciągnik i jego obsługę. Wracając do czasów

36

powojennych. W 1945 roku jeszcze nie myślano o prod u k c j i p o l s k i e g o c i ą g n i k a r o l n i c z e g o . P r z e d w o jenny inżynier - Edward Habich, konstruktor PZInż wystąpił w 1945 roku do m i n i s t e r s t w a p r z e m y s ł u z propozycją opracowania ciągnika rolniczego. Pomysł nie spotkał się ze zbytnią aprobatą, choć inżynier w końcu wymęczył zgodę.

z powodu braku części zamiennych i wstrzymaniu dostaw UNRRA stały się w bezużyteczne. Niektóre typy jak John Deere i Farmall jako, że to były ciągniki zaprojektowane do prac pielęgnacyjnych okazały się zbyt lekkie, delikatne i ogólnie mówiąc nieodporne na niski poziom umiejętności ówczesnych traktorzystów. Ciągniki amerykańskie Farmall

Na trasie pochodu Sprawa nie była prosta, nie istniała nawet koncepcja jaki traktor projektować, a nawet ministerstwo rolnictwa lansowało zupełnie serio budowę ciągnika na gaz drzewny lub całkowite uzależnienie od importu z ZSRR. O tym, żeby opracować własną konstrukcję nawet nie było mowy. Trzeba było oprzeć się o wzór jakiegoś ciągnika. Najlepiej, któryś z ogólno dostępnych „pod ręka”. W kraju znajdowało się wtedy prawie 4 tysiące ciągników poniemieckich i 8 tysięcy z amerykańskich dostaw. Traktory z USA

Traktory amerykańskie okazały się zbyt nowoczesne, a ponadto zostały „odcięte” od części zamiennych. Pozostawały jeszcze poniemieckie traktory, w tym największą grupę stanowiły ciągniki marki Lanz Bulldog. Ich zaletą była stosunkowo duża moc, prostota budowy i niezwykła wręcz żywotność. Ciągnik ten mógł jeździć na niemal każdym rodzaju paliwa, poczynając od surowej ropy, nafty, gazoliny, spirytusu a kończąc na oleju napędowym. Była to jedna z najprostszych i najbardziej

niezawodnych konstrukcji, takich jakie właśnie w tym czasie potrzebowano. Jesienią 1946 roku dostarczono stary ciągnik Lanz Bulldog serii HR. Ów egzemplarz przyjechał podobno z Pomorza. Był wyeksploatowany i miał spory rozrzut tolerancji wymiarowej, wiele elementów było już zużytych. W lutym 1947 przystąpiono do prac prototypem oznaczonym początkowo symbolem LB-45 (od Lanz Bulldog). Montaż pierwszego egzemplarza zorganizowany został w kącie jednej z hal. Ten pierwszy traktor rodził się w bólu. Próby z silnikiem nastąpiły na początku marca 1947 roku. 21 marca, gdy zakład opustoszał przystąpiono do prób. Silnik zaskoczył na chwilę i zgasł. Ustawiono popychacz pompy i znów zgasł. Poprawa regulatora obrotów też nie pomogła. Silnik został rozebrany - pasowano cylindry, badano stopień szczelności, sprawdzano łożyska, badano rozgrzane części - na próżno. Silnik nie chciał „zagadać”. Trwało to kilka tygodni, cała ekipa była kompletnie wykończona i nagle pewnego dnia okazało się przypadkowo, że pakuły blokowały odpływ spalin. W ostatnich dniach kwietnia naciski władz nad dotrzymaniem terminu powodowały, iż prace nad montażem ciągnika trwały non stop i przypominało to trochę współczesne, gorączkowe przygotowywania niektórych kolegów do Festiwalu w Wilkowicach. 30 kwietnia trzy ciągniki wyjechały z fabryki w stronę Warszawy. Jeden zepsuł się tuż za bramą, drugi w połowie drogi. Trzeci dotarł do Warszawy. Prowadzili go panowie Adamik i Zarychta. Ci właśnie ludzie czuli jaka odpowiedzialność na nich spoczywa. W nocy spali w ministerstwie na stołach, bo innego noclegu nie było. Sen z oczu spędzało zmartwienie jak ten


www.traktorimaszyna.pl ciągnik pojedzie, bo przecież mógł „zwariować”, a poza tym jazda była bardzo wolna, ponieważ ciagnik nie posiadał reduktora. Do tego dochodziły kłopoty z zapalaniem.

szurze wydanej przez zakłady Ursus w 1983 roku z okazji 90-lecia jest błędnie pokazane zdjęcie z tej defilady, gdyż przedstawia ono przejazd 30 ciągników, który miał miejsce

Przygotowania do pochodu Nazajutrz dość wcześnie, już o 6 rano ciągnik był uruchomiony, aby mieć czas i wszystko przygotować. Kierowcy bali się... Na ulicy tłumy. Ciągnik jechał z transparentem „Dar robotnika i inżyniera na 1 Maja dla brata chłopa”. Za ciągnikiem szła dyrekcja, inżynierowie i załoga. 300 metrów przed trybuną ciągnik staje. Wypalił się bezpiecznik w głowicy w postaci łatwotopliwego korka.

dopiero 22 lipca 1947 roku. To nie 1 maja 1947 jak podano w broszurze Ursusa, ale defilada 22 lipca 1947 z udziałem 30 ciągników Ursus c-45. Kolejna błędna informacja w tej broszurze mówi o tym, że po defiladzie ten pierwszy ciągnik został skierowany do PGR Karsk koło Pyrzyc. Jest to częściowa prawda, gdyż dopiero po defiladzie 22 lipca na placu Zwycięstwa w Warszawie minister przemysłu

Przejazd wzbudził olbrzymie zainteresowanie Delegacja z Ursusa nie wytrzymała, zwinęła transparenty i „w nogi”. Na szczęście dookoła gruzy, w których łatwo było znaleźć drut i po chwili traktor znów jechał. Tak przejechał przed trybuną honorową. Dzięki przytomności tych dwóch panów możliwe, że została uratowana produkcja ciągników. Awaria ciągnika lub niedotrzymanie terminu mogło spowodować brak wiary władz w możliwości Ursusa i wstrzymanie prac nad ciągnikiem. Wracając do mitów 1-majowego traktora, nawet w bro-

i handlu przekazał ministrowi rolnictwa i reform rolnych pierwsze 30 ciągników. Wówczas to ten z numerem 00001 skierowano do Karska. Ciągnik ponoć sprawował się bardzo dobrze. Pracował głównie w orce na ziemiach ciężkich, gliniastych i przepracował 12 tyś godzin bez kapitalnego remontu. W 1960 roku został wycofany. Rafał Mazur

37


www.traktorimaszyna.pl

Historia tytułu honorowego Kolekcjoner Roku

O

d 2007 roku na wniosek Zarządu Klubu Traktor i Maszyna Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi przyznaje Honorowe Wyróżnienie – Kolekcjoner Roku.

2007 Leszek Nowak Simon Suiker Michał Piotrowski

2008 Jacek Grzywacz Andrzej Patelka Marek Staniaszek

2009 Zbigniew Jankowiak Mariusz Nowak Paweł Wiadrowski

2010 Piotr Głaczyński Jan Wolniewicz Marek Kropidłowski

2011 Wojciech Stróżak Tadeusz Nowakowski Damian Wolka

2012 Mateusz Wiadrowski Jerzy Walerowicz Jarosław Wiśniewski

2013 Jacek Hornik Leszek Nowak Andrzej Kaźmierczak

2014

Genowefa i Marian Jasiorowscy Hieronim Klecha Paweł Nowak

2015 .......................... .......................... ..........................

VIII Bal Traktorzysty Lipno 2015

Gospodarzem VIII Balu Traktorzysty byli koledzy z Wilkowic. Impreza została zorganizowana w sali widowiskowej Gminnego Ośrodka Kultury w Lipnie. O odbywającym się wewnątrz balu informowały trzy ciągniki ustawione przed budynkiem GOK. Wewnątrz w holu elementem wystroju był Dzik. Dochód z balu zasilił klubową kasę. (CAN) Fot. A Cieślik

38


www.traktorimaszyna.pl

39


www.traktorimaszyna.pl www.traktorimaszyna.pl

Czy da się zarejestrować zezłomowany samochód?

J

eśli kiedykolwiek widząc na złomie klasyka zakręciła Wam się w oku łza, i pomyśleliście sobie “szkoda, że nie mogę go mieć”… i pogodziliście się z tym, że auta nie da się uratować – mamy dla Was ciekawy tekst. Łukasz postanowił uratować taki właśnie samochód i dać mu drugie życie. Problemem było to, że jego upatrzone auto zostało wcześniej wyrejestrowane i oddane na złom bez prawa rejestracji…

mat Fiata w kombi który stoi na złomie. Pamiętam jak kilka lat temu ze znajomymi jeździliśmy takim Fiatem, i właściwie od tego czasu zakochałem się w DF’ach do tego stopnia, że na pierwszy samochód sprawiłem sobie mojego groszka. A że o kombi w dzisiejszych czasach było bardzo trudno, tak nie zastanawiałem się ani chwili i ruszyliśmy z bratem pełni nadziei

to przechodziła więc skoro im się udało to czemu ktoś miałby robić mi problemy. Następnego dnia udałem się do wydziału komunikacji z przedstawieniem problemu… no i tu zaczęły się schody, ponieważ Panie w okienku nie miały wystarczających kompetencji, a na moje pytanie – Chciałbym zarejestrować samochód, który oficjalnie

Czy da się przywrócić klasyka do życia? Wszystko zaczęło się od tego, że podczas poszukiwania części do mojego Fiata 125p odwiedziłem okoliczny autozłom w nadziei, że znajdzie się coś ciekawego. Niestety, nie mieli nic takiego, a Duży Fiat na szrocie to już powoli taka rzadkość – podobnie jak na naszych drogach. Jednak starszy Uratowany przed kasacją Pan który prowadził plac, był tak zafascynowany oglądać kombiaka. moim Fiatem, że obiecał zaPierwsza reakcja na złomie: dzwonić do mnie jako pierwsamochód kompletny, trochę szego gdy tylko będą coś mieli. zaniedbany ale kompletny, no Już po tygodniu czasu zadzwoi w dodatku wyglądał jakby nił telefon. mówi „uratuj mnie”. Szybkie – Dzień dobry, dzwonię z auto oględziny i równie szybka dezłomu, mam Dużego Fiata w cyzja, jest kompletny, wszystko kombi, jeżeli byłby Pan zainjest do odratowania, szkoda, teresowany jakimiś częściami żeby skończył na złomie. Trzeto zapraszam. ba go stąd wyciągnąć! Tylko – Dzień dobry, czy samochód jak? jest kompletny? – Tak, został przyprowadzoUdałem się do szefa auto ny, ponieważ od lat stoi i nie złomu z pytaniem czy da rade odpala. wyciągnąć samochód, odpo– Dobrze, w takim razie jak wiedział “tak” i nie będzie mi znajdę czas to do Was podjarobił żadnych problemów tylko dę. mam się dowiedzieć co będzie Nie liczyłem na nic zami potrzebne i czy tak można. skakującego, a że miałem troUdaliśmy się do domu chę zajęć, to wypadło mi to z i od razu szukałem informacji głowy. Na szczęście kilka dni w internecie, natrafiłem na różpóźniej rozmawiając ze znajonego rodzaju przykłady i artymymi przypomniał mi się tekuły, nie jedna osoba już przez

jest samochodem złomowanym, jakie dokumenty będą mi potrzebne do jego rejestracji? – Odpowiedź była zaskakująca gdy Pani odpowiedziała mi…: – Czy Pan się słyszy? Jak Pan chce zarejestrować pojazd złomowany, który nie istnieje? Tłumaczenia, że pojazd istnieje w całości, jest do odbudowy nic nie pomogły. Powiedziała, że nie da rady, bo to jest w brew logice, ale jak chce to mogę próbować, chociaż to i tak nic mi nie da. Powrót do domu, znowu internet no i mamy artykuły, które potrzebne będą mi jako argumenty w urzędzie. Następnego dnia pełni nadziei ruszyłem do WK lecz już nie do Pań w okienku tylko prosto do kierowniczki. Jakie było moje zaskoczenie gdy Pani powie-

40

działa mi, że jest taka możliwość i mam podejść do okienek to powiedzą mi jakie dokumenty będę potrzebował. Wytłumaczyłem jej, że byłem wczoraj i nie dostałem tam żadnej informacji, ba – dostałem tylko odpowiedź, że to jest niemożliwe. Szkoda opisywać wszystkie przepychanki słowne, które musiałem odbyć z paniami “zza okienka”, koniec końców wylądowałem po raz kolejny u kierowniczki. Zadowolona nie była z kompetencji swoich pracowniczek, ale spokojnie wyszukała mi artykuł i napisała co będę potrzebował do rejestracji pojazdu tj.: – faktura zakupu (z auto złomu), – opinia rzeczoznawcy, no i można zaczynać procedury rejestracyjne. Powrót do domu, telefon na auto złom i następnego dnia zabieramy kombi. Cena była trochę wysoka, ale co tam raz się żyje, takie samochody trzeba ratować! Kiedy dostarczono mi DF’a na podwórko od razu ruszyliśmy z ogarnianiem go by móc przystąpić do przeglądu. Po kilku dniach przyjechał rzeczoznawca, ocena samochodu, no i po krótkim czasie mieliśmy już opinię rzeczoznawcy, z którą mogliśmy udać się do WK. Wizyta w urzędzie tym razem już bez żadnych oporów, dostaliśmy próbne tablice oraz miękki dowód. Pozostało tylko załatwienie OC i wyjazd na przegląd techniczny. Gdy już wszystko było załatwione, trzeba było udać się na kolejną wizytę w wydziale tym razem po białe tablice (ze względu, że nie chcemy się na razie pakować w “żółte”, a że istnieje możliwość rejestracji na białych tablicach jako pojazdu unikatowego, to czemu tego nie zrobić)? Mamy OC, przegląd, mamy białe tablice no i mamy znowu miękki dowód, w takim razie trzeba było przepisać OC z nu-


www.traktorimaszyna.pl merów próbnych na nowe już aktualne numery. Wszystko załatwione, powrót do wydziału i odbieramy twardy dowód. No i tak po długiej drodze, zmaganiu z urzędn i k a m i i z a ł a t w i aniem odpowiednich dokumentów, możemy spokojnie odpocząć z ulgą i powiedzieć sobie – Fiat jest już nasz! Satysfakcja wielka, patrząc na to co mogło z nim się stać, radość z uratowania samochodu ogromna! Pozostaje tylko wykonanie prac blacharskich i możemy uznać, że kolejny klasyk dostał godne życie na swoje stare lata. Czy było warto? Bardzo!

nie od 26 marca 2013 USTAWA z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Fun-

Orientacyjny koszt: Zezłomowany już na lawecie Fiat Rzeczoznawca – 400zł Próbne tablice rejestracyjne duszu Gwarancyjnym i Polskim w celu wykonania przeglądu Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych plus miękki dowód – 65zł Art. 2 ust. 1 pkt 11 ustawy z dnia Przegląd – 100zł 22.05.2003 r. ustawa o ubezpieOC – 295zł Rejestracja stała, twardy do- czeniach obowiązkowych wód, białe tablice – 180zł ra- 10) pojazd mechaniczny: a) pojazd samochodowy, ciągzem 1040zł A tu coś, co warto znać gdy nik rolniczy, motorower i przychcemy zarejestrować nasz zło- czepę określone w przepisach ustawy — Prawo o ruchu dromowany pojazd: Dz.U. z 2012 poz. 1137 • gowym, b) pojazd wolnobieżny w roBrzmienie od 19 stycznia 2013 USTAWA z dnia 20 czerwca zumieniu przepisów ustawy 1997 r. Prawo o ruchu drogo- — Prawo o ruchu drogowym, z wyłączeniem pojazdów wolwym Rejestracja pojazdu wyrejestro- nobieżnych będących w posiawanego (brak dowodu rejestracyjnego) na podst. art. 79 ust. 4 pkt. 3 ustawy – Prawo o ruchu drogowym Art. 79. 4. Pojazd wyrejestrowany nie podlega powtórnej rejestracji, z wyjątkiem pojazdu: 1) odzyskanego po kradzieży; 2) zabytkowego; 3) mającego co najmniej 25 lat uznanego przez rzeczoznawcę samochodowego za unikatowy lub mający szczególne znaczenie dla udokumentowania historii motoryzacji; 4) ciągnika i przyczepy rolniczej; 5) wywiezionego z kraju lub zbytego za granicą, o którym mowa w ust. 1 pkt 3. Nareszcie w domu Dz.U. z 2013 poz. 392 • Brzmie-

daniu rolników posiadających gospodarstwo rolne i użytkowanych w związku z posiadaniem tego gospodarstwa;

mechanicznych na czas krótszy niż 12 miesięcy, zwaną dalej „umową ubezpieczenia krótkoterminowego”, można zawrzeć, jeżeli pojazd mechaniczny jest: 1) zarejestrowany na stałe, w przypadkach określonych w ust. 2; 2) zarejestrowany czasowo; 3) zarejestrowany za granicą, jeżeli zgodnie z art. 2 ust. 1 pkt 7a lit. c ustawy o działalności ubezpieczeniowej państwem członkowskim umiejscowienia ryzyka jest Rzeczpospolita Polska; 4) pojazdem wolnobieżnym określonym w art. 2 pkt 10 lit. b; 5) pojazdem historycznym.

11) pojazd historyczny — pojazd mechaniczny, o którym mowa w pkt 10, będący: a ) p o j a z d e m z a b y t k o w y m w rozumieniu przepisów ustawy — Prawo o ruchu drogowym, b) pojazdem mającym co najmniej 40 lat, c) pojazdem mającym co najmniej 25 lat i który został uznany przez rzeczoznawcę samochodowego za pojazd unikatowy lub mający szczególne znaczenie dla udokumentowania historii motoryzacji; Art. 27. 1. Umowę ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów

Dziękujemy za dokładną historię rejestracji, gratulujemy nabytku, i mamy nadzieję, że ten tekst przyda się każdemu kto kiedykolwiek na złomie widział auto i pluł sobie w brodę że nie dało się go odkupić… Otóż – da się! Źródło: klasyczny.com

41


www.traktorimaszyna.pl www.traktorimaszyna.pl

Rejestracja pojazdu bez dokumentów i zasiedzenie

J

ak zarejestrować pojazd bez dokumentów? To pytanie pojawia się wśród miłośników pojazdów zabytkowych bardzo często, a o rzetelną odpowiedź niestety trudno. Weźmy pod uwagę dwa przypadki. Pierwszy, często spotykany, gdy mamy dokument własności samochodu czyli np. umowę kupna sprzedaży a dowód rejestracyjny został zwyczajnie zgubiony i drugi, znacznie bardziej skomplikowany, gdy umowy nie ma. Rozważymy możliwości rejestracji na żółte oraz zwykłe tablice. Pojazd nie ma dokumentów, co robić? Jeżeli kupiliśmy lub planujemy zakup samochodu bez dowodu rejestracyjnego, a spełnia on kryteria rejestracji jako pojazd zabytkowy, to sprawa jest prostsza niż się komukolwiek wydaje. Musimy być jednak prawnym właścicielem pojazdu, o czym świadczy faktura VAT, umowa kupna-sprzedaży lub wyrok sądu (np. w sprawach spadkowych). Wszelkie operacje i koszty wyglądają zupełnie tak samo jak podczas zwyczajniej rejestracji na „żółte tablice” z tym wyjątkiem, że zamiast dowodu rejestracyjnego załączamy oświadczenie, że nie posiadamy dowodu rejestracyjnego. Nie wymagane jest oświadczenie o tym, że jest się właścicielem, jak wielu błędnie twierdzi, bo o tym świadczy umowa kupna itp. Gdybyśmy napotkali problemy wśród kadry urzędniczej, co zresztą jest wielce prawdopodobne, warto zacytować fragment ustawy:

Art. 72 ust 2b ustawy Prawo o Ruchu Drogowym z dnia 20 czerwca 1997 (DZ. U. z 1997 r. Nr 98 poz. 602 ) „W przypadku pojazdu zabytkowego, zamiast dowodu rejestracyjnego, dopuszcza się przedstawienie oświadczenia właściciela pojazdu, złożonego pod rygorem odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania, że nie posiada dowodu rejestracyjnego.” Niestety rejestracja bez dowodu rejestracyjnego musi się odbyć wedle procedur przewidzianych dla pojazdów zabytkowych, więc „białe blachy” nie wchodzą w grę. Co zrobić gdy nie mam umowy kupna sprzedaży? Może się tak zdarzyć, że znajdziemy samochód zamurowany w starej stodole lub motocykl w piwnicy, czy na strychu, czego zresztą wszystkim użytkownikom życzymy. Co wtedy?

w odnalezieniu poprzedniego właściciela. Nie możemy zasiedzieć np. samochodu, który pożyczyliśmy z wypożyczali i nie oddaliśmy w terminie. Po 3 latach wcale nie stanie się naszą własnością. Wnieść o stwierdzenie zasiedzenia może wnieść osoba zainteresowana. We wniosku trzeba podać wszystkich zainteresowanych. Jeżeli jedyną osobą zainteresowaną jest wnioskodawca, czyni się to w drodze ogłoszenia. Jeżeli nikt zainteresowany nie zgłosi się w ciągu 3 miesięcy, a my udowodnimy, że samochód, ciągnik czy motocykl jest w naszym posiadaniu minimum trzy lata, sąd stwierdzi zasiedzenie. Jeżeli więc motocykl, po zmarłym wiele lat temu dziadku jest w naszej piwnicy, to sąd powinien nam przyznać własność nad nim. Wezwie jednak wszelkie możliwe zainteresowane strony.

Tu niestety już tak łatwo nie będzie, ale nie ma co demonizować. Wystarczy, że staniemy się prawnym właścicielem pojazdu przez zasiedzenie.

Na szczęście nie musimy udowadniać naszej „dobrej wiary”, gdyż ustawodawca wprowadził domniemanie „dobrej wiary”.

Sprawy o zasiedzenie toczą się w trybie nieprocesowym. Wynika z tego, że właściwym w sprawie, będzie sąd rejonowy. Miejscowo właściwy jest sąd położenia rzeczy. Wpis sądowy od wniosku o stwierdzenie własności przez zasiedzenie wynosi 200 zł (w przypadku nieruchomości 2000 zł). Pamiętajmy jednak, że rzecz ruchomą można zasiedzieć jedynie w dobrej wierze po upływie lat trzech. W dobrej wierze, czyli musimy faktycznie czuć się właścicielami pojazdu i dołożyć wszelkich starań

Warto zapoznać się z fragmentem treści ustawy: Art. 609. § 1. Do zgłoszenia wniosku o stwierdzenie zasiedzenia własności uprawniony jest każdy zainteresowany. § 2. Jeżeli wnioskodawca nie wskazuje innych zainteresowanych, orzeczenie może zapaść dopiero po wezwaniu innych zainteresowanych przez ogłoszenie. Sąd może zarządzić ogłoszenie również w innych wypadkach, jeżeli uzna to za wskazane. § 3. Ogłoszenie powinno za-

wierać dokładne określenie rzeczy, imię i nazwisko posiadacza rzeczy, a jeżeli chodzi o rzeczy ruchome - również jego miejsce zamieszkania. Art. 610. § 1. Poza tym do ogłoszenia i orzeczenia stosuje się odpowiednio przepisy o stwierdzeniu nabycia spadku. Termin wskazany w ogłoszeniu wynosi jednak trzy miesiące. § 2. Jeżeli w terminie tym nikt się nie zgłosi albo zgłosiwszy się własności nie wykaże, sąd stwierdzi zasiedzenie, jeżeli zostało ono udowodnione. Orzeczenia w postępowaniu nieprocesowym zapadają w formie postanowień. Od postanowień sądu pierwszej instancji, orzekających co do istoty sprawy, przysługuje apelacja. Jeżeli otrzymamy postanowienie sądu, że jesteśmy właścicielami pojazdu, możemy zarejestrować go normalnie jeżeli posiadamy dowód rejestracyjny, lub na żółte tablice gdy takie dowodu nie mamy. Ustawodawca przewidział ponadto możliwość rejestracji pojazdu, który nigdy nie posiadał numerów i nie był rejestrowany. Art. 75. §. 3. USTAWA z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym: „Zabrania się rejestracji pojazdu złożonego poza wytwórnią, z wyjątkiem pojazdu marki „SAM” oraz pojazdu zabytkowego.” źródło: oldtimery.com

Wydawca: AR Turus 64–100 Leszno, ul. Lipowa 4, tel./fax 65/529–41–15 www.turus.pl, turus@turus.pl; Fot. A. Cieślik, archiwum kolekcjonerów Skład: AR Turus; Redakcja: Andrzej Cieślik; Reklama: Lidia Hanuszek, Paweł Fryz, Tomasz Żaczyk; Grafika: Mikołaj Kowalczyk; Współpraca: Paweł Rychter, Rafał Rosolski, Rafał Mazur, Kamil Hornik, Waldemar Grzankowski. Okładka: Andżelika i Zbigniew Jankowiak na Ursusie C45 z 1952 r. w Cichowie. Redakcja nie odpowiada za treść reklam.

42


www.traktorimaszyna.pl

43


www.traktorimaszyna.pl

44