Page 1

potencjał biznesowy Opawska

październik 2013

BIZNES

SZANOWNI I MILI CZYTELNICY

Nasze trzecie spojrzenie na, dziś już tylko formalną, granicę, spojrzenie z Ziemi Raciborskiej na region Opawsko, jest związane z jedną z najważniejszych dziedzin aktywności ludzkiej – z produkcją artykułów spożywczych. Kiedyś najwyższym imperatywem stabilności państwa była jego samowystarczalność spożywcza. W naszym kraju jednak została później zastąpiona prawie zupełną likwidacją produkcji krajowej i masowym importem z zagranicy. Dopiero w ostatnich dziesięciu latach rośnie znaczenie regionalnej produkcji artykułów spożywczych, czy to w pierwotnej produkcji rolniczej, czy w przemyśle przetwórczym. W tym znaczeniu ma Opawsko za sobą burzliwe czasy, głównie pod koniec komunizmu i następnie podczas transformacji na początku lat dziewięćdziesiątych. Dobrze, że się tradycyjne segmenty przemysłu spożywczego na Opawsku utrzymały przynajmniej w takiej formie, w jakiej dziś działają. Firmy, które przetrwały ciężkie czasy, łącznie z aktualnie trwającym kryzysem, udowodniły, że potrafią dobrze działać na rynku i pokazały także podmiotom po polskiej stronie, że mają potencjał. Dobrze, że przestrzeń, która wykorzystywana była w przeszłości do handlu rolniczymi produktami, została otwarta po obu stronach granicy i że już możemy obserwować pierwsze pozytywne sygnały płynące ze wzajemnej współpracy. Przy takiej współpracy już nie napotykamy na sztuczne bariery, gdyż nasze wspólne członkowstwo w Unii Europejskiej i z tego wynikające ujednolicenie warunków, pomogło wyprostować ostatnie deformacje na rynku. Życzę Państwu, by lektura niniejszego dodatku była inspiracją do wykorzystania potencjału Waszego i naszego regionu w tym obszarze. Dobrze jest się także zastanowić, czy przestrzeń i potencjał, które teraz razem dzielimy, są wystarczająco wykorzystywane. Václav Hon

T

eren Opawska należy do tradycyjnych obszarów rolniczych Województwa Morawsko-Śląskiego. Z punktu widzenia pierwotnej rolniczej produkcji, można go podzielić na dwie części: Opawsko, urodzajne ziemie wokół rzeki Opawa i okolica miasta Vítkov, którą ze względu na charakter można zaliczyć do obszarów podgórskich. Zarejestrowane użytki rolne w całym regionie mają 69 767 hektarów i są podzielone na około 8 tysięcy tzw. bloków gruntowych. Rolnicy obrabiają około 57 tysięcy hektarów gleby ornej, co daje 81% całej rejestrowanej powierzchni. W porównaniu z pozostałymi regionami Województwa Morawsko-Śląskiego to jest zdecydowanie pierwsze miejsce. Procent ten również mówi o tym, iż Opawsko jest tzw. obszarem produkcyjnym. Pozostałe 12 400 hektarów gleby ornej zajmują łąki, sady owocowe czy szybko rosnące krzewy. Te są uprawiane tutaj na około 25 hektarach, na Ziemi Opawskiej znajdziemy także kilka mniejszych stawów. Wymieniony obszar ziemi uprawia 640 zarejestrowanych użytkowników. Małe obszary od 1 do 5 hektarów posiada 131 użytkowników, 5 – 10 hektarów ma 82 użytkowników i najwięcej użytkowników – 286 gospodaruje na obszarach od 10 do 50 hektarów, aż 100 hektarów ma 50 użytkowników i od 100 do 500 także około pięćdziesięciu podmiotów. Na powierzchni od 500 do 1 000 hektarów gospodaruje 18 użytkowników, na obszarach od 1 do 2 tysięcy następnych 17 użytkowników. Sześć wielkich firm rolniczych gospodaruje na obszarach większych niż 2 tysiące hektarów. W systemie rolnictwa ekologicznego gospodaruje ponad czterdzieści podmiotów i to na prawie 12 procentach całego obszaru uprawianej gleby ornej w regionie. Jeżeli chodzi o rodzaje upraw, to zdecydowanie przodują zboża i rzepak. Pszenicą ozimą obsiano w tym roku 17 787 hektarów, rzepakiem 9 724 hektarów i jęczmieniem 6 614 hektarów. Na Opawsku są uprawiane także buraki cukrowe, kukurydza na kiszonkę i ostatnio także na ziarno, znajdziemy tutaj także uprawy roślin pastewnych. Do rarytasów należy sporysz uprawiany dla potrzeb przemysłu farmaceutycznego. ciąg dalszy na stronie 2

przemysł spożywczy

Targi farmerskie umożliwiają wzajemną współpracę

Gdzie w Opawie najlepiej nabyć świeże warzywa, owoce, mięso czy miód? Oczywiście na targach farmerskich. Tradycja tych targów została, ku zadowoleniu większości mieszkańców, reaktywowana po upływie długich lat na wiosnę 2011 roku i Opawa się do nich szybko przyzwyczaiła. Opawskie targi farmerskie mogą zaoferować także polskim rolnikom potencjał zbytu.

prezes zarządu, Okresní hospodářská komory Opava

OPAWSKO JEST TRADYCYJNYM REGIONEM ROLNICZYM

BEZ GRANIC

T

argi zostały otwarte na opawskim placu Dolní náměstí na przełomie kwietnia i maja i cieszyły się dużym zainteresowaniem. Mieszkańcy mogli tutaj zakupić owoce i warzywa z ogródków drobnych hodowców, ale także i inne naturalne czy domowe produkty. Swoje wyroby oferowali tutaj także różni rzemieślnicy. Coraz częściej można tu spotkać także handlowców z Polski, z Ziemi Raciborskiej. W tym roku na targach sprzedawało 20 kupców, ale rekord wynosi 36 sprzedających podczas jednego dnia. W trakcie targów nie obyło się bez problemów. „Nie udało się efektywnie rozwiązać problemu z parkowaniem, ciągle trzeba kontrolować, czy sprzedawane towary są odpowiednie do koncepcji targów, czy też nie. Kłopoty sprawiali też niektórzy sprzedający warzywa, którzy próbowali wzbogacić swoją ofertę poprzez zakup towarów w hurtowniach. Z kilkoma sprzedawcami musieliśmy się więc pożegnać i zabronić im wstępu na nasz targ. W ciągu roku udało nam się jednak większość takich problemów wyelimi-

nować. Mamy nadzieję, iż w następnym roku targi będą przebiegać w takim samym albo i większym rozmiarze” – ocenia zastępca prezydenta miasta Dalibor Halátek, który reaktywował tradycję takich targów. Z targów jest zadowolona także Iveta Lamichová, która o ich reaktywację w Opawie zabiegała latami. „Bardzo mnie cieszy, że te targi działają już w Opawie w pełnym trybie. Odwiedzałam je regularnie co tydzień, czasami i dwa razy. Nabywałam tam ulubione produkty i rozmawiałam z kupcami i kupującymi” – mówi Lamichová, która opowiada o czasach dzieciństwa i związanymi z nim wspomnieniami targowiska warzywnego, znajdującego się bezpośrednio przy tutejszym kościele. Dziś zna ją większość sprzedających. „W każdą sobotę już z daleka wita mnie na targowisku sprzedawca Jacek, który ma zawsze dla mnie coś dobrego” – uśmiecha się pani Lamichová. Swoje stoiska sprzedawcy rozkładają tu zawsze w środy i piątki od 8.00 do 16.00 i w soboty od 8.00 do 14.00. „Opawskie targi farmerskie

oferują produkty regionalnych rolników, farmerów, hodowców i drobnych producentów. Ciągle się staramy poszerzać sprzedawany asortyment, by nasza oferta była jak najbardziej różnorodna” – mówi ich zarządca Robert Landkaš. Zainteresowanie możliwością sprzedaży na opawskich targach ze strony drobnych hodowców stale rośnie. „Ich zainteresowanie nie jest dla nas żadnym kłopotem. Odwrotnie, kto potrafi zaoferować coś ciekawego, ten może się z nami skontaktować w każdej chwili i spróbować sprzedawać własne produkty. Próbujemy wybierać sprzedawców z najbliższej okolicy” – kontynuuje Landkaš. Również mieszkańcy Opawy bardzo polubili możliwość zaopatrywania się w produkty spożywcze na tych targach i często z tego korzystają. „Widzimy coraz większe zainteresowanie targami i artykułami regionalnymi. Mieszkańcy Opawy oceniają targi pozytywnie i chciałbym im w imieniu wszystkich sprzedawców za to podziękować” – kończy zarządca. Targowisko farmerskie jest przede wszystkim regionalnym targiem spożywczym,

sprzedawać tutaj można tylko produkty pochodzące z farm regionalnych, więc to, co wyrosło i zostało wyhodowane czy wyprodukowane w danym regionie. O sprzedaży towarów innego charakteru, albo towarów z innych regionów Republiki Czeskiej, ewentualnie z niedalekich terenów przygranicznych zawsze decyduje zarządca targowiska. Jako najlepszy asortyment do sprzedaży są zalecane świeże owoce i warzywa, ziemniaki, zioła i przyprawy, kwiaty i sadzonki, miód, jajka, chleb i pieczywo, kołacze, pierniki, ciasta domowe, produkty cukiernicze, soki, syropy, dżemy i marmolady, wędliny, mięso, drób, wino, piwo, destylaty, ale także rękodzieła czy wyroby rzemieślnicze, koszyki itp. Można tutaj także sprzedawać żywe ryby, mięso, wyroby mięsne albo drób. Sprzedawców oczywiście obowiązują przepisy i wymagania, które dotyczą sprzedaży tego typu. W tym roku targowisko będzie funkcjonowało do 30 października, ale spotkamy się na pewno w tym samym miejscu ponownie na wiosnę następnego roku.

Mikroprojekt “ Podnikání bez hranic, výměna informací a společné hledání příležitostí pro rozvoj ČR-PL příhraničí” s číslem CZ.3.22/3.3.04/13.03884 je spolufinancován z Evropského fondu pro regionální rozvoj.


2 BIZNES BEZ GRANIC ciąg dalszy ze strony 1

OPAWSKO JEST TRADYCYJNYM REGIONEM ROLNICZYM

T

ereny wokół miasta Vítkov kiedyś były tradycyjnym obszarem, na którym uprawiało się ziemniaki, dziś produkuje się ich coraz mniej. Na dużych obszarach zaczęto uprawiać grykę i także rośliny alternatywne, jak ostropest, trawy do rozmnażania albo facelię. Ta miododajna roślina jest uprawiana także w celu rozmnażania, służy jako tzw. zielony nawóz. Ważną częścią rolniczej produkcji masowej jest cukrownia działająca w miejskiej dzielnicy Opawy Vávrovice. Przerabiają tutaj buraki z Opawska, ale także z innych terenów województwa czy z południowych Moraw. Jeżeli chodzi o produkcję zwierzęcą, to na Ziemi Opawskiej przoduje hodowla bydła. W tym roku hodowano tutaj około 85 tysięcy bydła, z tego 71 tysięcy krów, w tym około 18 tysięcy krów dojnych do produkcji mleka. Ciągle spada produkcja trzody chlewnej. Drób jest hodowany głównie w tzw. hodowlach rozmnażających i częściowo także dla produkcji jaj. U hodowców ekologicznych widać starania o powrót do tradycyjnych roślin, które kiedyś na Opawsku z sukcesem uprawiano. Można tutaj wymienić grykę czy pszenicę orkiszową. Rolnicy próbują swoje produkty także przetwarzać i sprzedawać m.in. na targach farmerskich. Na wioskach powraca się także do tradycyjnych rolniczych świąt, jak dożynki, święta zielne i inne. Rolnicy z Opawska osiągają również sukcesy w konkursach regionalnych na artykuły spożywcze i inne. (mk)

Mleko z ręcznego dojenia

Nowiny RACIBORSKIE • wtorek, 29 października 2013 r.

Sława produktów mięsnych przekracza granice regionu W

naszym jadłospisie mięso ma niezastąpioną pozycję. W Opawie i okolicy działa kilka mniejszych przetwórni mięsa i wędlin, które spełniają te najbardziej rygorystyczne wymagania higieniczne, dlatego mogą na nich polegać z czystym sumieniem mieszkańcy Opawy i nie tylko oni. Przetwórnie te zajmują się produkcją i sprzedażą produktów mięsnych i wędliniarskich mielonych, gotowanych i wędzonych z wieprzowiny, wołowiny i drobiu. W miasteczku Dolní Benešov znajdziemy przykładowo firmę rodzinną, która zajmuje się przetwórstwem produktów mięsnych już od 1993 roku. Wszyscy mężczyźni z tej rodziny wykonują takie same rzemiosło, więc rzeźników tutaj nie brakuje. Ich firma przygotowuje codziennie asortyment liczący około 140 produktów mięsnych, w tym także salami, szynki, kiełbasy, salcesony,

P

Spółdzielnia rolnicza znajdująca się niedaleko Opawy dysponuje małą mleczarnią, w której przygotowują pierwszorzędne produkty tylko ze świeżo dojonego mleka od krów i to klasyczną metodą ręczną. Mleko jest poddawane obróbce poprzez delikatną pasteryzację, bez zastosowania procesu homogenizacji. Produkty z tej mleczarni nie zawierają żadnych dodatkowych elementów konserwujących oprócz soli kuchennej, która dodaje serom smaku. Podpuszczka zawarta w serach jest tylko naturalna, dlatego sery te są zalecane przez specjalistów żywieniowych w ramach odżywiania zdrowotnego i odżywiania dzieci.

mięso wędzone, parówki czy różne pasty. Dla swoich klientów mają też ofertę specjalną na wyjątkowe okazje. Można tutaj zamówić np. figury z salami, wędzonego prosiaka albo głowę wieprzową.

W miejscowości Háj ve Slezsku znajdziemy spółkę rodzinnę, która zajmuje się przetwórstwem mięsa. Jej właściciel zaczynał od przetwórstwa i dystrybucji mięsa w 2000 roku. Znaczącym rokiem był 2011

rok, kiedy firma poszerzyła swoją działalność o produkcję mięsną i od tego czasu dostarcza na rynki własne produkty wysokiej jakości, przygotowywane przede wszystkim według tradycyjnych przepisów. W Opawie, oprócz innych firm z tej branży, działa także duża spółka, zatrudniająca 350 pracowników, nastawiona na wykup mięsa, produkcję, dystrybucję i sprzedaż rąbanego mięsa i produktów mięsnych. Firma dysponuje też siecią ponad dwudziestu własnych sklepów, które pozwalają na bezpośredni kontakt z konsumentami. Produkty są przygotowywane według tradycyjnych i godnych zaufania przepisów i procesów produkcyjnych. Za swoją pracę spółka otrzymała podwójnie nagrodę w konkursie produktów spożywczych, gastronomicznych i rolniczych „Česká chuťovka” – w 2011 roku za parówki i fermentowaną wędlinę Kolumbus, a w 2012 roku za staroczeską wędzoną karkówkę.

Mąka z firmy rodzinnej

ierwsze wzmianki o istnieniu rodzinnego, wtedy jeszcze drewnianego młyna wodnego, który znajduje się w dzielnicy Opawa – Palhanec, pochodzą z 13 marca 1362 roku, kiedy jego właściciel – opawski książę Mikołaj II, wnuk Przemysła Ottokara II – podarował go swojej córce, zakonnicy z Klasztoru Św. Klary w Opawie. Zapisy, dotyczące dzisiejszych właścicieli, pochodzą już z 1712 roku, ale ród Herberów został prawdziwym właścicielem palhaneckiego młyna dopiero po jego zakupie, czyli 11 czerwca1876 roku. Młyn nabył wtedy założyciel dynastii młynarzy Jan Herber. Po jego śmierci młynem zajmowała się jego żona Maria. Do młyna został wprowadzony rewolucyjny wynalazek produkcyjny tamtych czasów – młyn walcowy – zamiast młyńskich kamieni. Młyny walcowe przyniosły nową wyższą jakość produktów, podniosły wydajność pracy, umożliwiły automatyzowanie procesu mielenia i zaoszczędziły siłę roboczą. W pierwszym etapie prywatyzacji po 1989 roku

młyn trafił z powrotem w ręce trzech córek byłego właściciela młyna Bedřicha Herbera, które przejęły młyn 1 lipca 1992 roku. W celu zarządzania restytuowanym majątkiem powołały one spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością, która zajęła się wykorzystywaniem nieruchomości i wszystkimi działaniami handlowymi młyna, który był już w tym czasie przeznaczony do likwidacji. W latach 1994 – 2010 w kilku etapach nastąpiła kompleksowa rekonstrukcja i modernizacja całej produkcji. Dziś spółka z sukcesem działa na rynku produktów młynarskich i kontynuuje tradycję produkcji i sprzedaży tzw. mąki palhaneckiej. Produkucja odbywa się w dwóch zakładach. W dzielnicy Opawa – Palhanec jest produkowany szeroki asortyment pszenicznych produktów młynarskich i pasz. Oprócz asortymentu tradycyjnych mąk, produkuje się tu także mąkę keksową, wafelkową, mąkę pizza i cały szereg mąk pełnoziarnistych. W drugim zakładzie, w miejscowości Holasovice, firma produkuje towary z

kukurydzy, jak kaszę mannę, błonnik kukurydziany, mąkę kukurydzianą zalecaną w diecie bezglutenowej i pasze z kukurydzy. W tym młynie jest także mielone żyto, dzięki czemu jest cały asortyment mąk żytnich. Proces produkcyjny w obu młynach jest całkowicie zmechanizowany z elementami automatyzacji. Pod tą marką klienci znajdują mąki najlepszej jakości, bezpieczne dzięki gwarancji wynikającej z poziomu technologii i trwałej kontroli laboratoryjnej. O jakości świadczy także to, iż palhanecka mąka gładka otrzymała od czeskiego ministerstwa rolnictwa tytuł Regionalnego artykułu spożywczego roku. „Jesteśmy czysto regionalną firmą. Surowce zakupujemy na Morawach, przy czym funkcjonuje długoletnia współpraca z tutejszymi rolnikami i organizacjami rolniczymi. Mąkę później dostarczamy do piekarni na Morawach. Do sąsiadującej Polski wozimy nasze towary tylko dla jednego odbiorcy” – kończy Gabriela Salichová, kierownik działu handlowego.

Po najlepsze rogaliki do Opawy C

hleb to dar boży, mówiły nasze babcie i prababcie, które też nigdy nie zapomniały o tym, by go obrócić i nożem na nim zrobić krzyż. Chociaż nasze spojrzenie na chleb z biegiem czasu lekko zmieniało się, dalej jest tak, że wspólnie z pozostałym pieczywem tworzy podstawę naszego codziennego wyżywienia. Opawa w produkcji pieczy wa jest również w czołówce. Do najbardziej ulubionych rodzajów pieczywa w Republice Czeskiej należą rogaliki. No i właśnie opawska piekarnia „Slezská pekárna” umie piec takie, jak dokładnie trzeba.

Właśnie ta piekarnia zajmuje domyślne pierwsze miejsce w rankingu opawskich piekarni, których „warsztaty” opuszczają najsmaczniejsze rogaliki. Mieszkańcy Opawy zakochali się w rogalikach pieczonych w tej piekarni, chociaż pewnie nie mają pojęcia, co jest tego przyczyną. Wyjątkowość tego rogalika jest spowodowana przede wszystkim specjalnym mieszaniem ciasta, w mieszalniku do ciągłego mieszania ciast pszenicznych, który jest już dzisiaj właściwie historycznym urządzeniem. Mieszalnik ten piekarnia utrzymuje i pielęgnuje praktycznie prawie jako jedyna w całym kraju. Drugim

ważnym czynnikiem, mającym wpływ na specyficzny smak rogalików ma środowisko, w którym są produkowane. Oba te fakty połączone razem dają to, co się ostatecznie znajduje codziennie na talerzu naszych mieszkańców i co jest także powodem tego, że ten specyficzny rogalik z tej piekarni jest doceniany nagrodami. Piekarnie znajdziemy w całym Opawsku, są w miejscowościach Hradec nad Moravicí, Otice, Hlučín, Raduń czy Bolatice. Kołacz weselny z tej ostatniej został wyróżniony nagrodą w postaci przyznania mu tytułu Regionalny produkt spożywczy roku. Niektóre pie-

karnie współpracują także z Polską – na przykład Otická pekárna. „Współpracujemy z jednym polskim dostawcą takich towarów, które u nas nie są osiągalne, albo są sprzedawane w bardzo wysokich cenach, bez tego nie moglibyśmy niektórych towarów produkować, albo byłyby bardzo drogie – potwierdza właściciel piekarni Martin Knappe. Opawa ma także duże doświadczenie w produkcji smakołyków. Do najbardziej znanych spółek, które działają na Ziemi Opawskiej, na pewno należy największy producent trwałego pieczywa w środkowej i wschodniej Euro-

pie, który jest dzisiaj częścią olbrzymiej firmy spożywczej Kraft Foods. Ta posiada w Republice Czeskiej trzy zakłady i jeden z nich jest właśnie w Opawie, gdzie są produkowane smaczne keksy, wafelki i słone pieczywo według tradycyjnych

receptur. Nie tylko Czesi mogą się delektowaćwytwarzanymi tutaj produktami Disko, Fidorka, BeBe, Zlate oplatky czy Miňonky. W branży spożywczej produkty tej marki uznawane są za jedne z najlepszych w Czechach.


BIZNES BEZ GRANIC 3

Nowiny RACIBORSKIE • wtorek, 29 października 2013 r.

DLA OCHŁODY – CZESKIE LODY K

to nie spróbował lodów Mrož, nie może powiedzieć, że był w Czechach. Słynne lody mają swoją „matkę”, która je w ymyśliła, w opawskich zakładach chłodniczych. Mogą się one pochwalić także innymi produktami, nie tylko słynnym smakołykiem lodowym, który tak uwielbiają dzieci i dorośli. Ale wróćmy do poczatków. Historia chłodni opawskich zaczęła się w 1954 roku. W 1991 roku doszło do usamodzielnienia się ogólnokrajowego koncernu chłodniczego i powstał zakład państwowy Slezské Mrazírny, s. p. Firma była w tym okresie w centrum uwagi, głównie dzięki szeroko zakrojonym i atrakcyjnym innowacjom. Czechy nie

znały wcześniej tak nowatorskiego podejścia do marketingu. Dlatego furorę zrobiły opakowania z frytkami, które zdobił odcisk ust sławnej, pochodzącej z Opawy, aktorki – Lenki Kořínkovej. W 1994 roku zakład przekształcił się w firmę Slezské mrazírny Oceán, którą w 1997 roku wykupiła spółka Nowaco. Nowy właściciel zainwestował olbrzymie środki finansowe w moc produkcyjną i kontynuował trend na gotowe produkty i lody. Przełomowy był także 1999 rok, kiedy spółka Nowaco zapoczęła budować nową markę lodów – markę Prima, która już po 5 latach istnienia na rynku mogła się pochwalić olbrzymim sukcesem. Z początkowego udziału w rynku w wysokości 0% osiągnięto niewiarygodny poziom 35%. Dzisiaj stoi ramię w ramię z konkurencyjną marką Algida, przy czym obie marki mają po 35% rynku. Nowaco nie spoczęła jednak na laurach i przed dziesięcioma laty, podczas jeszcze większej ekspansji, otwarła zupełnie nową linię technologiczną do pakowania warzyw. Nie zabrakło także inwestycji rzędu 100 milionów koron, potrzebnej do uruchomienia produkcji ciasta francuskiego i pieczywa mrożonego. Aktualni właściciele – międzynarodowy gigant z centralą w RPA – pozostawili produkty pod znaną i w Czechach już przyjętą mar-

ką Nowaco. Zakłady chłodnicze mogą się pochwalić także różnymi wyróżnieniami jakości. Markę KLASA, oprócz słynnych lodów Mrož, zdobył także panierowany ser, głównie dzięki temu, że ma naprawdę w sobie dużo sera (eidam 30%) i jest panierowany w specjalnej bułce tartej, która spełnia wymagania wysokich temperatur (oznacza to, że

nawet wyjęte z zamrażarki i włożone do wrzącego oleju, sery nie pękają). Panierka, dzięki specjalnej procedurze technologicznej, nie nasiąka niepotrzebnym tłuszczem. Dzisiaj opawskie zakłady chłodnice przetwarzają, produkują a także wprowadzają nowości w całej skali produktów mrożonych. W tutejszym

asortymencie znajdziemy ryby i produkty rybne, mrożone warzywa i mieszanki warzywne, frytki i inne produkty z ziemniaków, mrożone dania gotowe i inne delikatesy. Firma jest dobrym przykładem współpracy transgranicznej, dlatego że część mrożonego asortymentu powstaje z produktów pochodzących od polskich dostawców.

Zdrowa dziczyzna w zasięgu ręki C

hociaż dziczyzna nie jest w rejonie opawskim najczęstszym daniem serwowanym na talerzach, to jednak może się on pochwalić lasami bogatymi w zwierzynę, zwierzyńcem służącym do hodowli dzikich zwierząt i bażanciarnią. Wśród hodowanych zwierząt znajdziemy daniele, muflony, jelenie leśne, jelenie sika Dybowskiego czy dzikie świnie. W wolnych rewirach łowieckich znajdują się daniele, muflony, sarny, jelenie leśne, dziki, zające, bażanty zwyczajne i dzikie kaczki. „Z punktu widzenia zdrowia dziczyzna jest najlepszym mięsem, jakie tylko może być, i to także dzięki temu, że jest to mięso dietetyczne – mówi Tomáš Bittner, wiceprezes zarządu spółki Opavská lesní a.s., który dalej kontynuuje: „Podczas

K

kiedy zwierzęta domowe są dodatkowo karmione przeróżnymi mieszankami karmowymi, to w przypadku dziczyzny mamy tylko „czyste” mięso. Według mojej opinii, dziczyzna jest także bardziej smaczna niż pozostałe rodzaje mięsa, ale to oczywiście zawsze zależy od smaku i gustu klienta. Osobiście sądzę, iż najlepszą dziczyzną jest mięso danieli i jelenia sika Dybowskiego”. W opawskich gospodarstwach domowych zainteresowanie dziczyzną jest umiarkowane. „Popyt na różne rodzaje mięsa jest prawie identyczny. Najczęściej chodzi bardziej o to, czy klient potrzebuje bardziej jakościowe mięso na steki, czy chce przygotowywać gulasz z dziczyzny – komentuje preferencje i zachowania opawskich klientów Tomáš Bittner. Specjalistyczny sklep z dziczyzną jest w Opawie w sa-

mym centrum miasta i nazywa się Zielone Królestwo (Zelené království). Znajdziemy tu ofertę mięsa daniela, sarny, muflona, dzika czy jelenia sika Dybowskiego – w tym asortymencie jest do dyspozycji udziec, plecówka, grzbiet i to wszystko bez kości, także polędwica i mięso na gulasz, zainteresowani znajdą tutaj także bażanta, zająca czy delikatesowe produkty przygotowane z dziczyzny, jak na przykład delikatne parówki czy pikantne kiełbasy. Dziczyzna pochodzi z dzikiej hodowli (nie z hodowli na fermach) w Republice Czeskiej, albo za granicą, przede wszystkim z Nowej Zelandii, dlatego ma o wiele lepszą jakość, jest zdrowsza i smaczniejsza niż mięso pochodzące z hodowli zwierząt gospodarczych. Głównym dostawcą dziczyzny jest firma państwowa Vojenské lesy a

statky Lipník n. B. Zaopatrzenie pochodzi też z własnego rewiru łowieckiego i z rewirów sąsiadujących stowarzyszeń myśliw-

skich. Dziczyzna jest następnie przerabiana w zakładzie, który znajduje się w mieście Budišov nad Budišovkou, a jest jedynym

tego rodzaju zakładem w całym regionie. W ciągu roku zostaje tu przerobione około 70 000 kg zwierzyny.

Opawskie firmy stawiają na jakość

LASA i Regionalny produkt spoż y wc z y ( Regionální potravina) to dwie marki, które w czeskim przemyśle spożywczym oznaczają gwarancję jakości. Opawsko może się pochwalić wieloma produktami, które posiadają znak jakości. Krajową markę KLASA przyznaje od 2003 roku minister rolnictwa RCz. Artykuły spożywcze, które chcą zdobyć prestiżowe odznaczenie KLASA, muszą spełniać wymagane kryteria jakości. Oprócz zapewnienia najwyższej jakości i bezpieczeństwa podczas procesu produkcyjnego, trze-

ba gwarantować także jakość wykorzystanych surowców i przede wszystkim trzeba udokumentować jakościowo ponadstandardową charakterystykę samego produktu. Pomiędzy artykułami odznaczonymi marką KLASA nie znajdziemy więc na pewno wyrobów mięsnych zawierających mięso oddzielane mechanicznie, czy mięsa z innymi surogatami, wyrobów mlecznych zawieOceniony Regionalny Artykuł Spożywczy – miód z farmy rodzinnej z miejscowości Neplachovice-Zadky

rających więcej białka mlecznego czy produktów piekarniczych wzbogacanych błonnikiem. Również tutaj ma Opawsko swoich przedstawicieli. Marki KLASA może używać na przykład wiele produktów z opawskich zakładów mięsnych, jak na przykład specjalna słonina angielska, salceson mięsny, kiełbasy opawskie, delikatesowa specjalność „Čajovky”, czy mąka z palhaneckiego młyna albo lody z opawskich zakładów chłodniczych. Markę Regionalny artykuł spożywczy (Regionální potravina) nadaje Ministerstwo Rolnictwa RCz już czwarty rok i to najbardziej jakościowym wyrobom rolniczym czy przemysłu spożywczego, które zdobędą pierwsze miejsca w konkursach wojewódzkich. Celem Projektu jest wsparcie miejscowych producentów lokalnych artykułów spożywczych i motywacja klientów, by takich produktów poszukiwali na półkach

sklepowych, na targowiskach czy u producentów. W tegorocznym konkursie został nagrodzony produkt „Kabanos extra” z zakładów mięsnych w miejscowości Dolní Benešov. Najlepszy w kategorii produktów mlecznych był jogurt owocowy z miejscowości Hlavnice, a miód z rodzinnej firmy w miejscowości Neplachovice – Zadky zwyciężył w kategorii pasteryzowany miód. Artykuły spożywcze z Opawska zdobywały znaki jakości także w innych latach. Posiada ją przykładowo weselny kołacz z Bolatic, czy kapusta kiszona z Otic.


4 BIZNES BEZ GRANIC

Nowiny RACIBORSKIE • wtorek, 29 października 2013 r.

Awarowie wtargnęli do Hulczyna, Rohan do Rohova

Zamiast jednego dużego są teraz na Opawsku trzy małe browary

W

Hulczynie warzono piwo już w XVI wieku. Historia browarnictwa jest tutaj związana z samym początkiem miasta, k tóre zostało założone w roku 1256 na „zielonej łące” przez czeskiego króla Przemysła Ottakara II. Ten mądry władca przyznał mu od razu najbardziej zarobkowe i najbardziej ważne średniowieczne prawo miejskie – tzn. prawo do warzenia piwa, które dotyczyło wszystkich mieszkańców. Pierwsze wzmianki o browarze, który znajdował się przy ulicy Pode Zdí, pochodzą z roku 1526, a piwo było tutaj warzone aż do roku 1904. Na pozostałościach pierwotnego browaru nowi właściciele wybudowali współczesny browar i w 1993 roku wznowili tradycję tutejszej produkcji piwa. Ale nie była to droga usłana różami,

gdyż właśnie nadchodziła era tanich piw i niezbyt jakościowych surowców. Mimo to, właściciele browaru hulczyńskiego nie dali się łatwo zniechęcić. Na samym początku swej nowej historii miejscowy browar oferował dwa piwa: jasne „Leovar“ i ciemne „Radovar“. Później używano jeszcze dwóch innych nazw, ale przyjęła się w końcu nazwa Avar, która jest krótka, mocna i ma związek z miejscową historią. W etykiecie i nazwie ukryta jest symbolika – Awarowie byli bojownikami bardzo zaborczymi i wygrywającymi, dorównać im próbuje także browar hulczyński w walce ze swoją konkurencją. W większości języków słowiańskich

słowo Awar jest synonimem wielkiego i mocnego człowieka – olbrzyma. Dzisiaj browar produkuje rocznie aż 10 tysięcy hektolitrów piwa. Od 2011 roku, oprócz piwa, ma także własny bezalkoholowy lekko gazowany napój pod nazwą AVAR Cola. W regionie znajdziemy jeszcze dwa następne mniejsze browary w miejscowościach Rohov i Raduň. Tradycja warzenia piwa została w Raduniu reaktywowana po ponad 300 latach. Raduňski browar był częścią kompleksu pałacowego, ale pod

koniec XVII wieku spalił się i już nie został odbudowany. Nastąpiło to dopiero w 2013 roku. W Raduniu oferują 12° jasne piwo i 11° ciemne. Piwa są przygotowywane tradycyjnie, mają charakterystyczny pełny smak z wyrazistą, ale przy tym delikatną goryczką. Co miesiąc browar przygotowuje piwne specjały. W październiku jest oferowane specjalne piwo półciemne 15°. W 2010 roku w tradycyjnej gospodzie „U Komárků“ w Rohovie został otwarty mały browar, gdzie standardowo warzą dwa rodzaje piwa. Pierwsze z nich to Rohan. „Piwo warzymy w tradycyjny sposób, w oparciu o klasyczną technologię, tylko z czeskich surowców, ze słodu morawskiego, chmielu żateckiego, drożdży piwnych lokalnej wody źródlanej” – zapewniają właściciele.

Gorzelnie sadownicze — czeski fenomen O

woce nie służą tylko do jedzenia. Przynajmniej w Czechach. Urodzaj jabłek, gruszek, ale także czereśni czy śliwek inspiruje Czechów, Morawian i Ślązaków do przemiany tych zdrowych i smacznych owoców na niemniej smaczny produkt płynny „šnaps”. Gorzelnie pracują więc na sto dwa. Również rejon Opawsko nie jest na tle całego kraju wyjątkiem. Przy czym w przypadku „sadowniczego pędzenia” nie chodzi tylko o samo picie alkoholu, jakby mogło na pierwszy rzut oka wyglądać. Sensem „sadowniczego pędzenia”, które ma tutaj bardzo długą tradycję, sięgającą początków XX wieku, jest przede wszystkim sensowne przetwórstwo własnych nadwyżek owocowych, które podnosi motywację ludzi do lepszej opieki nad ich sadami i ogrodami. Zasady funkcjonowania tego fenomenu są bardzo proste. Mieszkaniec dostarcza do gorzelni owoce z własnego sadu i tam robią z nich dla niego owocowy spirytus. Na Ziemi Opawskiej takie usługi świadczą np. w miejscowości Hlavnice, w gorzelni i likierni w miejscowości Velká Polom, w wiosce Hněvošice, Radkov czy Pustá Polom. Gorzelnia w miejscowości Radkov, oprócz „sadow-

J

niczego pędzenia”, oferuje także przygotowanie i przetwarzanie zakwasu, wynajem pojemników na zakwas, sprzedaż drożdży, enzymów i potrzebnych soli, łącznie z fachową literaturą. W miejscowości Velká Polom, gdzie jest zakład z normalną produkcją i sprzedażą spiritusu, produkują także owocowe destylaty i likiery według własnych firmowych przepisów, ale działa tutaj także gorzelnia dla osób z zewnątrz. Klient, ale oczywiście nie każdy, może tu przerobić nie tylko

własne owoce, ale także własny zakwas lub pędzić destylat. Po niedawnej aferze metanolowej, która tak mocno dotknęła cały kraj, dodatkowo zostały zaostrzone ustawy regulujące cały temat „sadowniczego pędzenia”. Usługa „sadowniczego pędzenia” może być zrealizowana tylko dla osoby powyżej 18 lat, dla obywateli Unii Europejskiej, którzy są właścicielami albo dzierżawcami nieruchomości gruntowej na terenie Republiki Czeskiej. Zakwas można przygotowywać tylko z owoców wyprodukowanych na własnej albo dzierżawionej działce, bez dodatków cukru. Tak mówi ustawa. Kontrole przeprowadza później Urząd celny i z punktu widzenia ustawy o artykułach spożywczych, tutaj wkracza także państwowa inspekcja „Státní zemědělská a potravinářská inspekce”. Możliwość wykorzystać do produkcji destylatu owocowego tylko własnych owoców ma korzenie w tradycyjnym rozumieniu działania „sadowniczych gorzelni” i jest legislacyjnie zakotwiczona w Umowie stowarzyszeniowej Republiki czeskiej z Unią Europejską. Według Ministerstwa Rolnictwa, wynegocjowanie przy wejściu do Unii Europejskiej tego wyjątku dla Republiki Czeskiej jest wielkim sukcesem. Gdyby owoce mogły

pochodzić także z innych źródeł niż z własnej działki, wtedy „sadownicze pędzenie” utraciłoby swój pierwotny sens. Podobny wyjątek otrzymały także inne kraje – Słowacja, Węgry, Rumunia i Bułgaria. Destylat, który jest wyprodukowany w ramach tej procedury jest traktowany finansowo korzystniej, gdyż w porównaniu z innymi alkoholami jest na niego nałożona akcyza tylko w połowie normalnej wartości. Ilość alkoholu, który może „sadownik” wypędzić w „sadowniczej gorzelni” jest jednak ograniczona do 60 litrów 50-procentowego alkoholu na jedno gospodarstwo domowe.

Bardzo problematyczne jest z tego powodu realizowanie takich usług dla mieszkańców z innych państw. Na pograniczu śląskim chodzi przede wszystkim o zlecenia polskich obywateli. W Polsce „sadownicze gorzelnie” nie istnieją i właściciele i zarządcy takich zakładów w pograniczu muszą z powodu obowiązującej ustawy klientom z Polski często odmawiać. Jedyną możliwością jest dzierżawa sadu, ogrodu, plantacji w Republice Czeskiej tak, by można było udowodnić, iż owoce pochodzą z Republiki Czeskiej. Taką informację trzeba podać w odpowiednim formularzu.

Jak czeska coca-cola trafiła do Polski

eżeli będziemy szukać najbardziej znaczących marek handlowych związanych z regionem opawskim w dziedzinie przemysłu spożywczego, to musimy wspomnieć przede wszystkim o dwóch najbardziej sławnych: Opavii i Kofoli. Na początku drogi do takich fenomenów jak wafelki „Tatranka” albo „Zlaté oplatky” stał mały zakład cukierniczy Kašpara Melichara Baltazara Fiedora, założony około 1840 roku. Jego syn Theodor Fiedor potrafił wprowadzić zakład na rynek międzynarodowy przede wszystkim dzięki au-

tomatyzacji produkcji. Po jego przedwczesnej śmierci, żona z synem eksportowali wafelki i keksy na teren całego Śląska, Galicji i Węgier. Firma prosperowała aż do 1945 roku, kiedy została poddana pod zarząd narodowy a następnie znacjonalizowana. Marka Opavia pojawiła się co prawda dopiero w 1999 roku, ale siła i zdecydowanie podczas jej wejścia na rynek były niebywałe. Kto by dziś nie znał dziesiątków produktów występujących pod tą marką, łącznie z kółkiem czekoladowym Fidorka, odwołującym się do pamięci o założycielu firmy?

Korzeni bezkonkurencyjnie najbardziej ulubionego czeskiego napoju bezalkoholowego KOFOLA możemy szukać już w 1883 roku, kiedy opawski aptekarz Gustav Hell założył w dzisiejszej dzielnicy Opawy – Kylešovice swoją firmę farmaceutyczną. Ta, oprócz leków, produkowała także cukierki, wodę sodową i ekstrakty słodu. Po wojnie znacjonalizowany zakład z nazwą Galena zaczął w latach 60. produkować oryginalny syrop KOFO. Właściwie to chodziło o namiastkę „zachodniej” Coca-Coli. Po wielu przeciwnościach ostatecznie udało się wprowadzić napój

Jannis Samara, szef Kofoli, został przedsiębiorcą roku

pod nazwą KOFOLA do produkcji i w ciągu następnych 30 lat tak „czeska cola” zdobyła kilka generacji swoich fanów. Do tej tradycji nawiązała później opawska rodzina przedsiębiorców z nazwiskiem Samaras, która pod koniec lat dziewięćdziesiątych odkupiła zapomnianą markę i ponownie ją przywróciła do życia. Nazwa firmy nawiązuje do kultowego napoju i dziś działa w kilku europejskich państwach, również w Polsce, gdzie w 2008 roku doszło do jej fuzji z firmą Hoop. Jeden z produktów, który jest w Polsce produkowany na bazie Kofoli to Hoopcola.

Biznes bez granic - Przemysł spożywczy  
Biznes bez granic - Przemysł spożywczy  
Advertisement