Page 1

Bezpłatny kwartalnik

gro

dla rolników

NR 30 | WRZESIEŃ 2018

NOWINY ISSN 2449–6685

Ukoronowanie żniw w Urbanowicach


WINKLER

Oby chleba nigdy nie zabrakło na naszych stołach Szanowni Państwo! Kto nie lubi świeżego, pachnącego, z chrupiącymi skórkami chleba? Ten powszedni wyznacza rytm naszego codziennego życia. Bez niego nie wyobrażamy sobie chociaż jednego posiłku każdego dnia. Bez niego nie ma też dożynkowej uroczystości. Dla rolników, to coś więcej, ponieważ dodatkowo ich zawodowe życie skupione jest na tym – symbolicznie przekazywanym gospodarzom gmin – bochenku. To właśnie na chleb pracują od wiosny do żniw, uprawiając rolę, siejąc, a następnie zbierając plon. W tym roku nie było łatwo. Susza nie sprzyjała roślinom, choć ziemie głubczycka i podraciborska oddawały to co najlepsze, również tę bezcenną wilgoć, która najdłużej „utrzymywała się” w ciężkich, żyznych glebach. Nasi rolnicy nie mogą więc tak bardzo narzekać, bo choć plon był niższy niż w ubiegłym roku, na opłacalność sprzedaży wpłynęły wyższe ceny. Z

Ewa Osiecka redaktor naczelna

wdzięcznością więc dziękowali Bogu i naturze, obchodząc hucznie swoje święto plonów. Już wiele razy byłam na dożynkach, ale zawsze urzeka mnie ich koloryt, humor często trafnie oddający sytuację na wsiach, ale też zaangażowanie w przygotowania przepięknych koron żniwnych, przyozdabianie posesji, a także utrzymanie w idealnym stanie sprzętu rolniczego, poczynając od najstarszych, po najbardziej nowoczesne maszyny. To zwykle prezentacja rolniczych możliwości, które technologicznie i technicznie są coraz większe, dając oddech rolnikom w pracach polowych. Tradycyjnie chciałam podzielić się z Państwem największymi żniwniokami, m.in. powiatowym w Krzanowicach i gminnym w Urbanowicach. Warto przypomnieć sobie radosne chwile oraz bardzo ważny moment wręczania chleba z tegorocznych zbóż. Oby nigdy nie zabrakło go na naszych stołach!

• • • • • • •

We wrześniowym NUMERZE

Ćmy bukszpanowe niszczą 6o-letnie krzewy

5

Na Raciborszczyźnie żniwa zwieńczono dożynkami w Krzanowicach

10-11

Bezpieczne gospodarstwa prowadzą rodziny Ledwochów w Trawnikach...

7

…i Witeczków w Bieńkowicach

14

www.silosywinkler.pl

wrzesień 2018

Redaktor naczelna: Ewa Osiecka, e.osiecka@nowiny.pl, 600 059 204 Reklama: Lucyna Kretek–Tomaszewska, l.tomaszewska@nowiny.pl, 606 698 903

REKLAMA

NOWINY

Wydawca: Wydawnictwo Nowiny Sp. z o.o.

AGRONOWINY • Kwartalnik dla rolników

SILOSY LEJOWE SILOSY PŁASKODENNE SILOSY PASZOWE PODAJNIKI PIONOWE TRANSPORTERY DO ZBOŻA PRZENOŚNIKI ŚLIMAKOWE ZBIORNIKI DO TROCIN Z WYBIERAKIEM

SUPE R JA W RO Z S Ą D KO Ś Ć NEJ C ENIE

Redakcja: 47–400 Racibórz, ul. Zborowa 4, tel. 32 415 47 27, e–mail: agro@nowiny.pl, www.nowiny.pl

gro

P.U.H.

3

Józefin 23 23–250 Urzędów

tel. 880 090 846 698 378 122 e-mail: biuro@silosywinkler.pl


Rolniczy handel detaliczny – CZY SIĘ OPŁACA? Czysto, sucho i bez rdzy – tak powinno być w miejscu przeznaczonym na prowadzenie rolniczego handlu detalicznego. Od ubiegłego roku, każdy gospodarz na wsi ma możliwość przetwarzania oraz zbywania wytworzonej żywności. Oczywiście po spełnieniu określonych warunków. Rolniczy handel detaliczny może prowadzić każdy rolnik zarejestrowany w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Nad produkcją i sprzedażą kontrolę sprawują dwie inspekcje: sanitarna i weterynaryjna. Pierwsza nadzoruje zakłady produkujące żywność pochodzenia roślinnego, a druga – zwierzęcego, czasem prowadząc wspólne działania, przy produkcji żywności złożonej, jak chociażby makaronów. Rolnik inspekcji, zainteresowany własnym handlem detalicznym, powinien złożyć wniosek do 30 dni przed rozpoczęciem działalności. Powiatowy inspektor wyda wtenczas decyzję nadając numer i wpisując do rejestru producenta. – Żywność musi pochodzić co najmniej w 50 proc. z własnej uprawy, hodowli lub chowu. W przypadku wyrobów pochodzenia zwierzęcego, nie można wykorzystywać do ich produkcji mięsa pozyskanego z uboju dokonanego poza rzeźnią zatwierdzoną przez powiatowego lekarza weterynarii – przestrzega powiatowy lekarz weterynarii w Raciborzu Zbigniew Mazur. Sprzedaż odbywa się z zachowaniem limitów m.in. przychodów z takiej sprze-

O zaletach i problemach wynikających z prowadzenia handlu detalicznego przez rolników mówili powiatowy lekarz weterynarii w Raciborzu Zbigniew Mazur (z prawej) oraz kierownik Powiatowego Zespołu Doradztwa Rolniczego w Raciborzu Kazimierz Lach

daży, która nie może przekroczyć 20 tys. zł, o ile rolnik chce korzystać z preferencji podatkowych. Powyżej tej kwoty, zostanie opodatkowany 2-procentowym podatkiem dochodowym oraz musi prowadzić rejestr sprzedaży. W rolniczy handel detaliczny włączeni zostali również pszczelarze, dla nich limit to 30 kg miodu od jednego roju. Rolnik nie może zatrudniać na umowę o pracę osób drugich przy produkcji i sprzedaży żywności, a skorzystać z pomocy pośrednika, wyłącznie podczas wystaw, festynów, targów lub kiermaszy, organizowanych w celach promocyjnych. Sprzedaż jego wyrobów przez innego rolnika prowadzącego rolniczy handel detaliczny, musi zostać odnotowana w rejestrze. Zby-

wać swe produkty rolnik może wyłącznie klientowi finalnemu. Aktualnie prowadzone są prace nad ustawą, która w przyszłości pozwoliłaby na sprzedaż wyrobów pochodzących z rolniczego handlu detalicznego m.in. na przysłowiowy stół, a więc do zakładów gastronomicznych i stołówek oraz sklepów. Przed wprowadzeniem w życie rolniczego handlu detalicznego, rolnik miał już możliwość sprzedaży bezpośredniej produktów nieprzetworzonych np. jajek, ziemniaków czy innych warzyw. Czy handel będzie profitować? O tym, że rolnicy z dystansem podchodzą do rolniczego handlu detalicznego – prze-

konany jest kierownik Powiatowego Zespołu Doradztwa Rolniczego w Raciborzu Kazimierz Lach. – Patrząc po gospodarsku, z puntu widzenia rolnika, trzeba mieć świadomość, że rolniczy handel detaliczny posiada limit 20 tys. zł przychodu, a nie dochodu. Gdy więc policzy się bezpośrednio poniesione koszty, np. na zakup prosięcia, pracę własną, ubój tucznika, pojawia się pytanie jakie profity faktycznie może uzyskać z tej sprzedaży? – zastanawia się szef raciborskiego ZDR. Poza tym przypomina, że rolnik posiada limity produkcyjne. Prowadząc produkcję tuczników może sprzedać 2300 kg mięsa w ciągu roku. Jeśli więc tucznik waży średnio 110 – 120 kg, sprowadza się to do 24 sztuk rocznie, a dwóch miesięcznie. Dodatkowo koszty uboju i przetworzenia mięsa, stawiają pod znakiem zapytania opłacalność takiej działalności. – Żaden większy gospodarz nie będzie się bawić w taki handel – uważa Kazimierz Lach. – Rolnik, zwłaszcza ten na ryczałcie, decydując się na własną sprzedaż detaliczną ściąga sobie na głowę urząd skarbowy. Sprzedając detalicznie, wpada w progi podatkowe, musi więc rejestrować sprzedaż, by udokumentować, że np. sprzedał za mniej niż 20 tys. zł w ciągu roku. Zapewne mali rolnicy skusiliby się, gdyby nie do końca jasna interpretacja podatkowa podatku dochodowego w tym zakresie – dodaje kie(ewa) rownik Lach.

REKLAMA

www.implanty-bieleccy.pl protezy zębowe

„Europejski Fundusz Rolny na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich: Europa inwestująca w obszary wiejskie”

REGIONALNA WYSTAWA ZWIERZĄT HODOWLANYCH AGROFESTIWAL 13-14 PAŹDZIERNIKA GMINNY OŚRODEK SPORTU I REKREACJI W ZAKRZOWIE UL. PARKOWA 20

POKAZY HODOWLANE POKAZY JEŹDZIECKIE WYSTĘPY ARTYSTYCZNE

GASTRONOMIA

WSTĘP WOLNY

DMUCHAŃCE WIĘCEJ SZCZEGÓŁÓW WKRÓTCE NA WWW.POLSKACEREKIEW.PL

Racibórz, ul. Mariańska 6B Głubczyce, ul. Kochanowskiego 6

784 487 332

Operacja współfinansowana ze środków Unii Europejskiej w ramach Schematu II Pomocy Technicznej "Krajowa Sieć Obszarów Wiejskich" Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020 Instytucja Zarządzająca Programem Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020 - Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Za informację odpowiada Gmina Polska Cerekiew Szczegółowe informacje dot. Krajowej Sieci Obszarów Wiejskich oraz możliwości zarejestrowania się jako Partner KSOW znajdują się na portalu internetowym http://ksow.pl

Link do strony internetowej Komisji dotyczącej EFRROW: https://ec.europa.eu/agriculture/rural-development-2014-2020_pl


BUKSZPANY GINĄ NISZCZONE przez żarłoczne larwy ciem Piękne i ozdobne bukszpany brutalnie niszczone są przez ćmy bukszpanowe (Cydalima perspectalis), które najprawdopodobniej za przyczyną człowieka, zadamawiają się już na dobre w Europie. Pochodzące ze wschodnich rejonów Azji owady posiadają białe, prześwitujące skrzydła otoczone ciemniejszą obwódką, a zdarzają się też jednolicie brunatne czy zupełnie białe. Ponieważ tutaj nie zagrażają im inni naturalni wrogowie, niszczy ogrody historyczne, np. w otoczeniu zamków i pałaców, ale też krzewy rosnące w przydomowych ogrodach i parkach miejskich. Na przykład w ciągu trzech lat zniszczyły niemal doszczętnie lokalny, naturalnie rosnący gatunek bukszpanu na całym kaukaskim wybrzeżu Rosji. Niestety, środki chemiczne w przypadku tego motyla są mało skuteczne, bowiem larwy często żerują wewnątrz krzewów, gdzie nie zawsze docierają opryski. Z kolei pułapki feromonowe, wabiące ten gatunek, należałoby stosować profilaktycznie, dla wyłapania stosunkowo nielicznych motyli pierwszego pokolenia. Tymczasem zazwyczaj wykłada

się je zbyt późno, gdy zauważalne są duże szkody. To jednak nie same ćmy są groźne dla bukszpanu. Samica tego motyla składa – w zależności od pokolenia – od 100 do nawet ponad 400 jaj. W ciągu kilku tygodni rozwijają się z nich larwy, które zjadają liście i młode gałązki. Larwy to jaskrawozielone gąsienice, które dodatkowo budują oprzędy podobne do pajęczyny. Po okresie żerowania zmieniają się w poczwarki, z których po kilkunastu dniach wykluwają się motyle , a te od razu przystępują do składania jaj. To kolejna już inwazja obcego gatunku owada w Europie, po m.in. szrotówkach żerujących na kasztanowcach i lipach oraz biedronce azjatyckiej, która konsekwentnie wypiera rodzime gatunki biedronek. Źródło: PAP

Jeśli przewozimy rośliny, to najlepiej z ich paszportem Z zagranicznych wojaży, oprócz niezapomnianych wspomnień, przywozimy wakacyjne pamiątki, którymi można ozdobić dom lub pochwalić się przed znajomymi. Niestety, nie wszystko wolno nam wywozić, również niektórych roślin. Zasady przywozu z państw nienależących do UE Wracając z krajów egzotycznych, np. z Azji, Afryki czy Ameryki Środkowej, nie wolno przewozić żadnych „roślin przeznaczonych do sadzenia”, m.in.: nasion, cebul, bulw, czy kłączy oraz sadzonek drzewek i krzewów. Zalicza się do nich także te doniczkowe, jak: storczyki, kaktusy i rośliny owadożerne. Zakaz przywozu do Polski dotyczy zarówno roślin pochodzących z uprawy, np. z centrum ogrodniczego, jak i pozyskanych w naturze. Obowiązuje całkowity zakaz przywozu ziemniaków, ziemi (gleby) i podłoży uprawowych. Należy natomiast zachować ostrożność przy przywozie surowego drewna i kory, gdyż wiele gatunków tego materiału podlega ograniczeniom, jak chociażby z drzew iglastych spoza Europy, np. Kazachstanu, Rosji, Turcji.

Do Polski można przywieźć: do 5 kg świeżych owoców lub warzyw, 50 sztuk ciętych roślin ozdobnych (np. kwiaty i zieleń do dekoracji), jedno drzewko choinkowe (cięte) i pięć sztuk części roślin iglastych, np. szyszek. Zasady przywozu z państw należących do UE W Unii Europejskiej jest zasada swobodnego przepływu towarów, co nie oznacza, że nie stosuje się żadnych przepisów. Wiele roślin, które chcielibyśmy przywieźć z innych państw członkowskich, powinno być zaopatrzonych w specjalne etykiety, tzw. paszporty roślin. Co oznacza, że były one kontrolowane i są wolne od szkodników i chorób. W UE funkcjonują tzw. strefy wyznaczone, gdzie stwierdzono występowanie szczególnie groźnych szkodników czy też czynników wywołujących choroby roślin. Z takich stref w ogóle nie wolno wywozić roślin lub możliwe jest to jedynie na określonych warunkach. Takie strefy funkcjonują w wielu popularnych turystycznie rejonach, jak: Włochy, Francja (Lazurowe Wybrzeże i Korsyka), Hiszpania (Baleary) czy Portugalia. Najlepiej zrezygnować z przywozu roślin z wakacyjnych wypadów. Szczególnie, że wiele tych egzotycznych możemy kupić w kraju. Unikamy w ten sposób ryzyka związanego z zagrożeniem fitosanitarnym. Jeśli jednak sprawiamy sobie taki prezent, to najlepiej zakupiony w centrum ogrodniczym, z gwarancją sprzedawcy, że można przewieść go do Polski i to z paszportem, jeśli roślina taki posiada. Informacji udziela Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa – www.piorin.gov.pl.

REKLAMA

SPRZEDAŻ OPAŁU Węgiel orzech

Eko-groszek Drewno opałowe

TRANSPORT SAMOCHODAMI OD 1 DO 24 TON

Agro Oaza oferuje kwalifikowany materiał siewny: • Pszenica ozima: Angelus, Arkadia, Alexander, Balitus, Bohemia, Bodycek, Bellisa, Estivus, Dakotana, Golem, Julius, LG Imposanto, LG Jutta, RGT Sacramento, RGT Linus, RGT Kilimanjaro, RGT Matchball, RGT Cesario, RGT Premiant, RGT Metronom, Patras, Tobak, Ozon, Sailor, Formacja, Tytanika, Tacitus, Wilejka, Hondia. • Pszenżyto ozime: Avocado, Octavio, Fredro • Jęczmień ozimy: Meridian, Kosmos, Vireni, Concordia • Żyto ozime F1: Binnto, Serafino, Vinetto, Florano

Zadzwoń i zapytaj o cenę Kozłówki, tel. 609 271 053, 724 444 111 Kietlice, tel. 607 992 602

• Ziemniaki sadzeniaki: Lord, Denar, Miłek, Natasha, Gala, Vineta,Bellarosa, Red Lady, Red Sonia, Satina, Madelaine, Carrera i inne.

POSIADAMY TAKŻE BUSY OSOBOWE NA WYNAJEM

www.agrooaza.pl Agro Oaza, ul. Łąkowa 26, 47-400 Racibórz tel. 32 415 3793 tel. 504 135 366

www.opalkoba.eu

NAJLEPSZE CENY W REGIONIE


Rehabilitacja lecznicza dla osób podlegających ubezpieczeniu w KRUS

Powrót rolnika do czynnego życia zawodowego oraz poprawa jego zdolności do pracy w gospodarstwie rolnym, to jedno z najważniejszych zadań, które KRUS stawia sobie jako instytucja ubezpieczeniowa realizująca program profilaktyczno-rehabilitacyjny. Rehabilitacja lecznicza realizowana za pośrednictwem Kasy jest rzeczowym świadczeniem zdrowotnym, służącym zachowaniu, poprawie lub przywróceniu zdolności do pracy w gospodarstwie rolnym, udzielanym w sześciu centrach rehabilitacji leczniczej zlokalizowanych na terenie całej Polski. Uprawnionymi do rehabilitacji leczniczej są: • rolnicy ubezpieczeni w KRUS, zagrożeni całkowitą niezdolnością do pracy w gospodarstwie rolnym, uznani okresowo za całkowicie niezdolnych do pracy w gospodarstwie rolnym, którzy rokują jej odzyskanie w wyniku dalszego leczenia i rehabilitacji. • dzieci rolników, jeśli przynajmniej jeden z rodziców jest uprawniony do świadczeń KRUS. Aby skorzystać z rehabilitacji wymienione wyżej osoby, muszą spełniać jeden z warunków: • podlegać ubezpieczeniu społecznemu rolników z mocy ustawy w pełnym zakresie, • podlegać ubezpieczeniu wypad-

kowemu, chorobowemu i macierzyńskiego na wniosek w pełnym zakresie, nieprzerwanie co najmniej 18 miesięcy przed złożeniem wniosku o rehabilitację leczniczą (okres ten nie jest wymagany, gdy osoba uległa wypadkowi przy pracy rolniczej), • mieć ustalone prawo do okresowej renty rolniczej z tytułu niezdolności do pracy, jeżeli zachowały zdolność do samodzielnej egzystencji. Rehabilitacja lecznicza w KRUS jest dobrowolna i jest realizowana w warunkach stacjonarnych.

Podstawą skierowania jest: • wniosek o skierowanie sporządzony przez lekarza POZ prowadzącego pacjenta lub • prawomocne orzeczenie lekarza rzeczoznawcy\ komisji lekarskiej KRUS o przyznanym przedłużonym zasiłku chorobowym z tytułu niezdolności do pracy powyżej 180 dni albo okresowej rencie rolniczej. Rehabilitacja nie obejmuje emerytów oraz osoby na rencie stałej. Osoba skierowana otrzymuje również zwrot kosztów przejazdu do zakładu rehabilitacji w postaci ryczałtu za najtańszy środek transportu w jedną stronę. Wniosek złożony przez rolnika w oddziale regionalnym KRUS lub w placówce terenowej jest sprawdzany pod względem formalnym (pod kątem posiadanych uprawnień do korzystania ze

świadczeń Kasy), a następnie weryfikowany jest przez lekarza Regionalnego Inspektora Orzecznictwa Lekarskiego, który ocenia potrzebę skierowania na rehabilitację. W przypadku pozytywnej decyzji, uzgadniany jest termin wyjazdu. Rehabilitacja lecznicza realizowana jest w warunkach stacjonarnych w sześciu Centrach Rehabilitacji Rolniczej Kasy. Turnus rehabilitacyjny trwa 21 dni. Okres rehabilitacji leczniczej może być przedłużony lub skrócony, w zależności od potrzeb zdrowotnych pacjenta. Poddawany jest on rehabilitacji leczniczej w ciągu 17dni zabiegowych. W czasie pobytu ma zapewnioną całodobową opiekę lekarsko-pielęgniarską, a w miarę potrzeby może być skierowany na niezbędne badania pomocnicze. Całkowity koszt zabiegów rehabilitacyjnych, zakwaterowania, wyżywienia oraz opieki medycznej ponosi KRUS. Rehabilitacja KRUS prowadzona jest w następujących Centrach Rehabilitacji Rolników: Szklarska Poręba „Granit”, Iwonicz Zdrój, Horyniec – Zdrój, Kołobrzeg „Niwa”, Świnoujście „Sasanka” i „Jedlec”. W zakładach KRUS wskazaniami do rehabilitacji leczniczej są schorzenia narządów układu ruchu z zakresu ortopedii, reumatologii i neurologii. W Kołobrzegu dodatkowo prowadzona jest rehabilitacja osób z chorobami układu sercowo-naczyniowego. Oprac. Joanna Sendyka – OR KRUS w Opolu

Od września wyższa renta socjalna

W wyniku nowelizacji ustawy, podwyższona została renta socjalna do 100 proc. z 84 proc. kwoty najniższej renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy. Tym samym renta socjalna wzrośnie z 865,3 zł do 1029,8 zł. Nowa regulacja wchodzi w życie od 1 września, z wyrównaniem od 1 czerwca br. Renta socjalna przysługuje osobie pełnoletniej całkowicie niezdolnej do pracy z powodu naruszenia sprawności organizmu, które powstało przed ukończeniem 18. roku życia lub w trakcie nauki w szkole lub w szkole wyższej – przed ukończeniem 25 lat, albo w trakcie studiów doktoranckich lub aspirantury naukowej. W przypadku zbiegu uprawnień do renty socjalnej z uprawnieniem do renty rodzinnej kwota renty socjalnej ulega takiemu obniżeniu, aby łączna kwota obu świadczeń nie przekraczała 200% kwoty najniższej renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy (2059,60 zł). Kwota obniżonej renty socjalnej nie może być niższa niż 10% kwoty najniższej renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy (102,98 zł). Prawo do renty socjalnej rozpatruje ZUS na wniosek osoby zainteresowanej. Niemniej w przypadku osoby, która jednocześnie uprawniona jest do renty socjalnej i do renty rodzinnej rolniczej ustalenia wysokości obu tych świadczeń i wypłaty renty socjalnej w zbiegu z rentą rodzinną rolniczą dokonuje Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego. W związku z tym, we wrześniowych terminach płatności Kasa, z urzędu ponownie ustali wysokość renty socjalnej wypłacanej w zbiegu z rentą rodzinną rolniczą i wypłaci stosowne wyrównanie tej renty za okres od 1 czerwca do 31 sierpnia br. O nowej kwocie renty socjalnej zainteresowani zostaną powiadomieni stosowną Źródło: KRUS decyzją.

REKLAMA

6

AGRONOWINY • Kwartalnik dla rolników

wrzesień 2018


www.wegielmeissner.pl

Inwestują w ziemię, w oczekiwaniu na lepsze czasy dla hodowli S ześć pokoleń w rolnictwie – zobowiązuje. Dlatego Monika i Krzysztof Ledwochowie postanowili nie zaniechać rodzinnej tradycji i sprostać wyzwaniom, jakie niosą dziś niepewne czasy dla hodowców trzody chlewnej.

Z dyskoteki do chlewni Pan Krzysztof zanim na dobre zajął się hodowlą i uprawą ziemi, pracował m.in. w urzędzie gminy oraz prowadził dyskoteki. To właśnie tam poznał swoją przyszłą żonę. – Organizowałem sylwestra, a Monika obsługiwała gości na sali. Robiła to tak dobrze, że nie mogłem jej nie dostrzec – wspomina pierwsze spotkanie z wybranką serca. Powrót do rolniczych korzeni nie sprawił mu większego problemu. Sam wywodzi się z gospodarstwa, które było nawet bardziej zmechanizowane niż żony. Doskonale więc wiedział, wynosząc doświadczenia z domu, w co należy zainwestować i jak rozwijać produkcję rolną. Szczęściu w sukurs przyszła wiedza. – Podglądaliśmy, jak gospodaruje się na Zachodzie, czytaliśmy prasę rolniczą, dowiadując się z niej, jak uzyskać wyższe wydajności z hektara i zwiększyć zysk z trzody chlewnej przez odpowiednie jej żywienie – wspomina Krzysztof Ledwoch. Z czasem powiększyli – łącznie z dzierżawami – do ponad 100 ha areał, a także zainwestowali w hodowlę zwierząt. – Opowiadałem synom, że w pierwsze żniwa namłóciliśmy 30 t zboża, a teraz młócimy ponad 500 t, ale tak jak wtedy, tak i dziś możemy nabyć za to, tyle samo ziemi. W „złotych” latach 80. w ciągu trzech – czterech lat spłacała się zakupiona ziemia, a teraz musi minąć 30 – 40 lat. Robimy to jednak dla naszych dzieci – przyznaje pan Krzysztof.

wrzesień 2018

DREWNA KAMIENI OZDOBNYCH KRUSZYW PIASKU

Pan Krzysztof (w środku) z synami Damianem i Sebastianem (po prawej) przed silosami stojącymi na wzorowo prowadzonym gospodarstwie w Trawnikach

Plony niższe – cena wyższa Na swym areale uprawiają pszenicę ozimą, jęczmień ozimy, buraki, rzepak i kukurydzę. Tegoroczne plony, choć niższe od ubiegłorocznych, zostały wyżej wycenione. Susza daje się natomiast we znaki przy uprawie buraków i kukurydzy. O odszkodowanie trudno będzie się jednak ubiegać, ponieważ nie obejmuje ono tych upraw. W pracy wspierają panią Monikę i Krzysztofa synowie Sebastian i Damian wraz z żoną Moniką. Młodsze rodzeństwo utalentowane jest muzycznie. 16-letni Łukasz, który ma doskonały słuch grywa na keyboardzie i śpiewa, natomiast 15-letnia Klaudia próbuje swoich sił na saksofonie. Unia Europejska nie preferuje świń Nadzieję na dalszy rozwój gospodarstwa, jaką wiązali państwo Ledwochowie z trzodę chlewną, zniweczył spadek opłacalności tej produkcji w Polsce. – Gdy wchodziliśmy do Unii Europejskiej w kraju pogłowie loch wynosiło 14 mln, a dziś jest ich tylko 4 mln. Od kiedy weszły dopłaty, produkcja roślinna bardziej się opłaca – twierdzi pan Damian. Hodowcy trzody chlewnej dodatkowo ponoszą koszty opłat, m.in. za kolczykowanie zwierząt i za świadectwa sprzedaży. Pan Krzysztof przypomina sobie, że jeszcze 15 – 20 lat temu, godzina pracy była równowartością kilograma tucznika, a dziś wyceniana się ją na 3 – 4 kg. Pierwszą większą inwestycją, oprócz zakupu ziemi, jaką przeprowadzili państwo Ledwochowie była budowa w latach 90. nowej chlewni dla macior, warchlaków i tuczników. Wysoka opłacalność hodowli w tamtych latach, pozwoliła rozwijać gospodarstwo. – W 2004 r. rodzice wybudowali drugą chlewnię zamieniając ją

Z DOWOZEM

w tuczarnię prowadzoną na głębokiej ściółce, a najstarszy z budynków przebudowali na porodówkę – opowiada pan Damian. Przekonany jest, że gdyby dopłaty były nie tylko do maszyn, ale i do budowy chlewni, dziś Polska byłaby potentatem w hodowli trzody. Teraz można już korzystać z dofinansowania na takie obiekty, ale pojawiają się inne problemy jak np. ASF. – Myśleliśmy o większej inwestycji, a nie ma gwarancji, że nam się to opłaci, dlatego pozostaniemy przy dotychczasowej hodowli – dodaje pan Damian. Prześcigają się z czasem Państwo Ledwochowie skorzystali z unijnego dofinansowania na zakup maszyn, wyposażyli chlewnię w paszociąg, a także wybrukowali ponad 1000 m2 podwórka i placu manewrowego. Praca pochłania ich całkowicie. Pani Monika poza tym, że wspiera męża na gospodarstwie, prowadzi dom, świetnie gotuje, piecze oraz robi przetwory. Ma też rękę do kwiatów i prowadzenia ogródka. Pan Damian pracuje zawodowo w Państwowej Straży Pożarnej w Kędzierzynie-Koźlu, a wolny czas wspólnie z żoną Moniką dzielą między obowiązki na gospodarstwie, a wychowanie 10-miesięcznej Natalii. Pan Sebastian natomiast zajmuje się swoim 6,5-letnim synem Karolem, który uwielbia towarzyszyć mu w kabinie ciągnika. W konkursie na najbezpieczniejsze gospodarstwo wzięli udział po raz pierwszy. Namówiła ich Barbara Ziółko z głubczyckiego KRUS. Nie żałują, bo gospodarstwo starają się prowadzić wzorowo, nie wymagało więc wielu usprawnień. Przy okazji udało się np. rozwiązać problem odwodnienia podwórka, a także zastosować się do kilku cennych uwag. – Nie można zamykać się na ludzi – twierdzą zgod(ewa) nie rolnicy z Trawników.

AGRONOWINY • Kwartalnik dla rolników

7

W OFERCIE WSZYSTKIE ASORTYMENTY LUZEM ORAZ WORKOWANE 25 kg/big bag węgiel eko-groszek 5-25 węgiel kostka węgiel orzech węgiel groszek miał węglowy drewno opałowe i kominkowe piaski, żwiry, cement grys granitowy kora kamienna, itp. Węgiel bez miału – przesiewany. Gwarantujemy najwyższą jakość.

KONKURENCYJNE CENY! REKLAMA

Rolnicy z Trawników stworzyli rozwojowe gospodarstwo, w którym postęp łączy się z bezpieczeństwem. Docenieni zostali za swą pracę w organizowanym przez KRUS, XVI Ogólnokrajowym Konkursie „Bezpieczne Gospodarstwo Rolne” zdobywając na etapie regionalnym I miejsce. Państwo Ledwochowie swój rolniczy biznes stworzyli z połączenia dwóch gospodarstw, ponad 6-hektarowego należącego do rodziców pani Moniki oraz 7-hektarowego wcześniej znajdującego się w posiadaniu krewnych.

SPRZEDAŻ WĘGLA

B&B Meissner i synowie Pietrowice Wielkie, ul. Zawodzie 2 oddz. Kornice, ul. Raciborska tel. 32 419 88 59 500 657 082


Premierow D

ożynki gminne odbywały się tam po raz pierwszy, ale przygotowano je z takim rozmachem, że nie tylko wzbudzały podziw wszystkich uczestników, ale nawet przerosły oczekiwania samego wójta gminy Pawłowiczki Jerzego Treffona. Urbanowice, tegoroczna stolica gminnego święta plonów, zjednoczyły w przygotowaniach niemal wszystkich mieszkańców lokalnej społeczności. Przepiękne korony dożynkowe, dzieci z kwiatami, przebierańcy na wozach prześcigający się w zabawnych scenkach oraz prezentacja sprzętu rolniczego od starych zabytkowych, po nowoczesne, w pełni specjalistyczne maszyny do upraw – tworzyły długi korowód, którzy przeszedł ulicami sołectwa na miejscowy stadion. Tłem zaś były przepięknie ustrojone posesje, a jego zwieńczeniem gołębie oraz kolorowe balony, które tuż przed sceną wypuścili hodowcy tych ptaków. Za zaangażowanie w organizację najważniejszej w gminie imprezy podziękował wszystkim mieszkańcom wójt Jerzy Treffon. Gminę Pawłowiczki tworzą 23 miejscowości, w tym 22 sołectwa. – Nasza gmina jest typowo rolnicza i święto plonów jest dla nas bardzo ważnym wydarzeniem. Dożynki, co 10 lat organizowane są w większych sołectwach, ale pierwszy raz w historii gminy odbywają się w Urbanowicach. Miejscowość i mieszkańcy bardzo się postarali i jak zwykle dopisała frekwencja – chwali wójt. Włodarz gminy przyznaje, że tak jak inne polskie gminy, również Pawłowiczki

nie oszczędziła susza. – Mniejsze plony o ok. 10 proc. możemy uzyskać w zbożach, a w burakach nawet o 20 proc., ale przy naszych dobrych glebach nie ma tragedii. Rok był trudniejszy, a pomimo tego tylko dwóch rolników, zwróciło się do gminy o pomoc, która uzależniona będzie od plonów, jakie uzyskają – tłumaczy pan wójt. Oprócz rolnictwa, ważną a jednocześnie kosztowną dla gminy jest oświata. – Posiadamy sześć szkół, jedna z nich 8-klasowa ma 22 uczniów. Restrukturyzacja jednak w trakcie zmian władzy jest niemożliwa. Poza tym brakuje nam ludzi do pracy, nawet w małych zakładach, co odbija się na kosztach inwestycji, które prowadzimy. Dajemy jednak radę. Na przyszły rok mamy nadwyżkę budżetową, kończymy też kanalizację w największej z miejscowości – mówi gospodarz gminy. Dumna i wdzięczna mieszkańcom jest też sołtys Dorota Bolcek. Prawie wszyscy, a jest ich w Urbanowicach 411, włączyli się w organizację sprzątając i przystrajając obejścia domów, a także angażując się w inne prace społeczne, jak np. koszenie trawy na stadionie. Panie, zaś zorganizowały się przy wyplataniu korony dożynkowej. Tradycyjnie Jerzemu Treffonowi chleb z tegorocznych zbóż przekazali młodzi rolnicy z Urbanowic: Patrycja i Gabriel Bolcekowie. Spotkanie uświetniły występy dzieci ze szkoły w Gościęcinie, mażoretki oraz młodzieżowa orkiestra dęta, a także zespoły: „Blue Party”, „Gang Marcela”, DOXX i „Marces”.

Na scenie prezentowały się dzieci, bawiąc swymi tańcami dorosłą widownię

8

a c i w o n a b r wU

AGRONOWINY • Kwartalnik dla rolników

Chleb wójtowi gminy Jerzemu Treffonowi przekazali starostowie – rolnicy w Urbanowic.

Do Urbanowic na dożynki przyjechali goście z bardzo odległych miejscowości, jak np. pan Jan z Chicago (pierwszy z prawej) i towarzyszący mu przyjaciel pan Engelbert z Rydułtów

wrzesień 2018


wy żniwniok cił

y w h c a z h c a nie tylko rolników Starostowie Patrycja i Gabriel Bolcekowie gospodarują na ok. 90 ha, uprawiając zboże i rzepak. Pan Gabriel jest też radnym. Małżeństwem są od trzech lat, mają syna Wojtusia. Lubią jeździć na nartach, a tuż po dożynkach wybrali się na „pożniwny” urlop na Chorwację.

Korowód z Urbanowic otwierała sołtys Dorota Bolcek, która pochwaliła mieszkańców za zaangażowanie, a panie za koronę, nad wypleceniem której pracowały 1,5 miesiąca

Na wszystkich uczestnik ów dożynek czekała kawa i smaczny kołacz , ufundowany przez gminę Pawłowiczki. Sło dkościami częstowały m.in. Alina Buchta i Ew elina Lukoszczyk

Zabawne przebrania i hasła wywoływały uśmiech na twarzach mieszkańców gminy, którzy licznie przyjechali do Urbanowic, aby świętować z rolnikami

wrzesień 2018

AGRONOWINY • Kwartalnik dla rolników

9


Powiatowe dożynki a k e l m e w kraini Ksiądz Grzegorz Sonnek znany jest ze swego umiłowania do koni. Tym razem wybrał rolę woźnicy

Po morawsku pozdrawiali wczasowicze na przyczepie

Siostry Gocman – Grażyna i Agnieszka (po mężu Seemann) wywodzą się z Pietraszyna

Bojanów pokazał się z futbolową scenką. Wszak wieś ma swój klub

10

Przedszkolaki z proboszczem przegonili deszczowe chmury znad Krzanowic, gdzie w niedzielę 26 sierpnia radośnie dziękowano za tegoroczne plony. – Zbiory musiały być dobre, bo traktorzysta się śmieje – mówił Jan Długosz, sołtys, szef rady miejskiej i mistrz ceremonii krzanowickich dożynek powiatowo-gminnych. Mszę dożynkową odprawił zaproszony na tę okazję biskup Jan Kopiec. Po duchowej uczcie przyszła pora na kulinarną – goście ofi cjalni zjedli obiad w restauracji Perła. Po posiłku udali się na zbiórkę korowodu żartując, że w nim spalą kalorie. Nie mylili się, bo trasa prowadziła niemal przez całe Krzanowice. Korowód wyruszył spod bazy SKR-u i przejechał m.in. tzw. straną, później ulicą Opawską, aby dotrzeć na rynek, gdzie uczestników przejazdu (i przemarszu) barwnie prezentował sołtys Długosz. Tuż za jadącym na czele najnowszym nabytkiem OSP – wozem bojowym pozyskanym tej wiosny – poszły w korowodzie przedszkolaki. Ich uśmiechnięte twarze zdaniem Jana Długosza przegoniły znad Krzanowic deszczowe chmury. Później starosta Ryszard Winiarski mówił, że to także zasługa proboszcza Tomasza Giergi, który wymodlił, by po godz. 14.00 wyszło słońce. Inne VIP-y szły w pochodzie dożynkowym z długimi, ciemnymi parasolkami, ale zastrzegano, że nie jest to żadna akcja polityczna. Wśród najważniejszych zaproszonych pojawiła się posłanka Gabriela Lenartowicz (mieszka w Krzanowicach), a później dojechał poseł Czesław Sobierajski. Śląskim, tradycyjnym strojem wyróżniał się dyrektor biura Subregionu Zachodniego Adam Wawoczny. Partnerska dla Krzanowic miejscowość Salzbergen wysłała z Niemiec delegację, podobnie uczyniły Chuchelna i Strahovice. W korowodzie znalazło się wiele maszyn rolniczych, tych tradycyjnych, liczących po parę dekad jak i tych, o których J. Długosz mówił: nówka lakier jeszcze się świeci. O ile z przodu korowodu dominowały konie mechaniczne to na końcu jechały żywe, niosąc amazonki (świetnie prezentowały się siostry Gocman) i ciągnąc bryczki, w tym tę najważniejszą ze starostami. Byli nimi Regina i Heinz Kretkowie. – Richtig widać dożynki bo słoma zalega na ulicach – śmiał się z publicznością sołtys. Podczas części ofi cjalnej, prowadzonej ze sceny w farskim ogrodzie, burmistrz Andrzej Strzedulla zauważył, że po tak wielu upalnych dniach deszcz nadszedł dopiero w święto plonów. – Podziwiamy naszych rolników i cenimy za wysoki poziom, jaki reprezentują w swej pracy. Ileż oni trudu wkładają w pracę na roli by zebrać plony. Jesteście nam bardzo potrzebni. Jako samorządowcy chcemy pielęgnować tradycje dożynkowe – mówił ze sceny Strzedulla. Zapowiedział powstanie w Krzanowicach Izby Regionalnej, gdzie gmina pokaże m.in. przedmioty wykorzystywane przez rolników w przeszłości. Starosta Winiarski, współgospodarz imprezy, oznajmił, że są to już 20. dożynki powiatowo-gminne, kolejne tej rangi odbywające się w Krzanowicach. Poseł Sobierajski nazwał ziemię raciborską zapleczem żywnościowym całego Śląska. Kolejne powiatowe dożynki odbędą się w Pietrowicach Wielkich. Wójt Andrzej Wawrzynek przyjął w Krzanowicach symboliczny bochen chleba i zadeklarował, że jego gmina z radością podejmie u siebie „wspólnotę ziemi ra(ma.w) ciborskiej”.

AGRONOWINY • Kwartalnik dla rolników

Starostami dożynek wybrano Reginę i Heinza Kretków, prowadzących z synem Michałem gospodarstwo. Rodzina specjalizuje się w hodowli bydła mlecznego i dysponuje areałem ok. 150 ha. Starościna pracowała kiedyś jako cukiernik, a mąż był budowlańcem. W rolnictwie zaczynali bez ziemi ornej i budynków gospodarczych. Rozwój nastąpił w miarę upływu czasu. – Przybywało im i ziemi i bydła. Od czterech lat mają nową oborę – charakteryzowali starostów organizatorzy powiatowego żniwnioka.

Małżonkowie Maria i Karol są seniorami, przebrali się specjalnie na dożynki. W takich strojach bawili się już na święcie plonów w Czechach.

Para na koniach - Szymon Pośpiech i Paulina Strachota

wrzesień 2018


Starosta Winiarski ucałował bochen dożynkowego chleba

Wszystkie korony trafiły na platformę

Ochotnicy z młodzieżowych drużyn OSP wykonali „mokrą robotę”

VIP-y krzanowickiej imprezy. Na czele kroczyli starosta i posłanka

wrzesień 2018 AGRONOWINY • Kwartalnik dla rolników

REKLAMA

dzieci z przedszkola Wakacyjne przebrania


Tak się dawniej żniwowało

KAPSUŁA

12

AGRONOWINY • Kwartalnik dla rolników

wrzesień 2018


Hodując bydło mleczne trafiliśmy w „dziesiątkę”

P

rzejmując niektóre dobre wzorce dawnego PGR, Przedsiębiorstwo Rolno-Przemysłowe Agromax od ćwierć wieku specjalizuje się w zaawansowanym rolnictwie towarowym, stawiając na produkcję roślinną, jednocześnie nie rezygnując z hodowli zwierząt. Gospodarstwo położone jest w części gmin: Krzanowice, Krzyżanowice, Rudnik i Racibórz. Łącznie to 2615 ha użytków rolnych. – Przez 25 lat wiele się działo, czas mija bardzo szybko. Przetrwaliśmy trudne czasy, szczególnie po przekształceniach. Bywało, że niektórzy przedsiębiorcy rolni wyzbywali się żywego inwentarza, stawiając wyłącznie na produkcją roślinną. Ludzie tracili pracę lub zatrudniani byli sezonowo, a ich szefowie zimą jeździli na narty, śmiejąc się z takich, jak my, którzy prowadzili typową produkcję rolną – wspomina prezes Agromaxu Bogusław Berka. Przekonany jest jednak, że w produkcji bydła firma trafiła w przysłowiową „dziesiątkę”. – Pozostaliśmy przy hodowli krów mlecznych i trzody chlewnej, choć dziś 150 macior to nie jest opłacalne stado. Konieczne byłoby powiększenie go do 500, a nawet do 1500 sztuk – ocenia swą trzodę chlewną pan prezes. Obecnie w firmie Agromax zatrudnionych jest ok. 100 osób na umowach o pracę i umowach cywilnoprawnych. Krowę doi się pyskiem Dziś w centrum Wojnowic raciborskie przedsiębiorstwo rolne prowadzi hodowlę bydła mlecznego. W 2007 r. powstały tam dwa pierwsze budynki, w których mieszczą się: hala krów, hala udojowa, poczekalnia, zbiorniki na mleko, a także część socjalna i biurowa. – Dziś jesteśmy największą fermą bydła mlecznego na Śląsku. W cyklu zamkniętym hodujemy 530 krów. Posiadamy też cielęta i jałówki, z którymi już nie mieścimy się w Wojnowicach, dlatego część tych do krycia odchowujemy w Tworkowie – tłumaczy Bogusław Berka.

wrzesień 2018

W 2005 r. zapadła decyzja wykupu gospodarstwa i budowy fermy, która powstała w rekordowym tempie 5,5 miesiąca. Wcześniej były tam stare budynki: szopy, garaże i silosy. W nowej oborze stanęło 220 krów, pozostałe zakupione zostały z likwidowanej obory w Poznańskiem. – Po trudnych latach, w końcu zaczęła poprawiać się rentowność produkcji, również tej zwierzęcej. Jako pierwsza wybiła się hodowla bydła opasowego (na mięso), potem przyszedł dobry czas na bydło mleczne. Przed 11 laty, kiedy stawialiśmy fermę, cena mleka poszła w górę, a my ustabilizowaliśmy nasze przychody – tłumaczy szef Agromaxu. Niegdyś ze sprzedaży mleka z trudem wystarczało środków na podstawowe i bieżące opłaty. Obecnie przedsiębiorstwo dwa razy w miesiącu otrzymuje pieniądze za mleko, co znacząco poprawia płynność finansową firmy. Agromax uzyskał w ubiegłym roku 10 718 kg mleka od jednej krowy. – Nasze aspiracje są wyższe, w tym roku planujemy przekroczyć 11 tys. kg. To nie jest rewelacja, bo dziś osiąga się nawet 12 tys. kg od jednej krowy – wysoko podnosi poprzeczkę prezes. Twierdzi przy tym, że produkcja mleka musi być na odpowiednim poziomie, ponieważ koszty utrzymania krowy są ogromne. – Najważniejsza jest genetyka zwierząt, najwyższej jakości pasze objętościowe oraz odpowiednia opieka weterynaryjna – dodaje twierdząc, że nie bez powodu wśród specjalistów panuje opinia, że „krowa doi się pyskiem”. Oczywiście nie pozostaje to bez wpływu na żywotność krów, która wynosi średnio 2,8 laktacji, przy brakacji 30 – 35 proc. Z Wojnowic do Bierunia i Raciborza Mleko z Agromaxu odbierane przez OSM Bieruń, trafia do przerobu w Bieru-

niu i Raciborzu. Bogusław Berka jest zadowolony z tej współpracy. – Raciborska mleczarnia w swym pierwotnym kształcie miała prawo upaść, ale nie musiała iść w ręce Zotta. Postawienie na tę niemiecką firmę było przegraną dla Raciborza. O tym się mówiło, rada nadzorcza była nawet u mnie się poradzić, a mimo wszystko opowiedziała się za Zottem, przeciwko Bieruniowi – mówi o porażce raciborskiego mleczarstwa. Obecnie w planach prezesa Berki jest budowa jałownika. W ten sposób zamierza rozwiązać problemy dobrostanu zwierząt na fermie, stwarzając dobre warunki dla hodowli – od cielaka do jałówki cielnej – jednocześnie chroniąc środowisko. – Posiadamy nadprodukcję jałówek cielnych, które sprzedajemy. Kiedyś byłoby to niemożliwe, po zwierzęta jeździło się nawet do Holandii i Niemiec. Dziś przyjeżdżają do nas z Podlasia, gdzie znajduje się centrum produkcji mleka – podkreśla Bogusław Berka. Ferma hodowlana Agromaxu stale jest modernizowana. Nie ma tam pastwisk, ale krowy posiadają wybieg. Powstały silosy na paszę, a także „kuchnia”, gdzie przechowuje się pasze treściwe i dodatki paszowe, a każda dawka pokarmowa składa się nawet z 14 składników. Uzyskano też pozwolenie na budowę separatora gnojowicy, który ma powstać w bieżącym roku. Człowiek na fermie nie ma bezpośredniego kontaktu z mlekiem z udoju. Z hali udojowej mleko trafia rurami bezpośrednio do tanku. – Kiedy zaczynaliśmy, w mleku były miliony komórek somatycznych, a dzisiaj ok. 300 tysięcy – przypomina Bogusław Berka. Co dalej z dzierżawą – nikt nie wie Użytki rolne Agromaxu w części są własnością przedsiębiorstwa, ale większość to dzierżawa. Każdego roku uprawia się

ponad 600 ha rzepaku (średni plon ponad 4 t/ha), ok. 1100 ha pszenicy (średni plon ok. 9 t/ha), ok. 150 ha buraków (średni plon 80–100 t/ha) i ok. 700 ha kukurydzy (średni plon ziarna suchego ok. 10 t/ha), w tym 100 – 120 ha na kiszonkę. Ponadto dla zwierząt na sianokiszonki przeznacza się 70 – 80 ha lucerny i 15 ha życicy wielokwiatowej (rajgras włoski), a użytki zielone trwałe zajmują 40 ha – mówi prezes. Jednocześnie zapewnia, że pomimo suszy nie zabraknie paszy dla zwierząt. Ziarno przewozi się i suszy w Bojanowie, gdzie znajdują się cztery suszarnie, w tym trzy przewoźne, każda na 20 – 25 ton zasypu. Hodowla trzody chlewnej prowadzona jest w Bojanowie i Tworkowie. Podstawą dobrej produkcji jest jej mechanizacja. Agromax posiada 11 ciągników lekkich i ciężkich, w tym: John Deere o mocy 130 – 320 KM, Claas 420 KM i Case 620 KM na gąsienicach do uprawy bezorkowej, a do nawożenia – dwa siewniki Amazone, każdy po 8 t zasypu, a także nowoczesne czeskie opryskiwacze każdy o pojemności 5 tys. l oraz pługi do orki – Besson. Prezesowi Berce niełatwo mówić o perspektywach w rolnictwie, zwłaszcza w kontekście dzierżaw. – W pierwszych latach po prywatyzacji PGR, aby kupić ziemię z budynkami potrzebne były bardzo duże pieniądze. Dlatego też pola zostały wydzierżawione na 30 lat. Dziś trudno podejmować decyzje nie wiedząc, co będzie za pięć lat – mówi szef gospodarstwa z 25-letnią tradycją. Niepokoją go też przepisy z 2016 r., które uniemożliwiają wykup dzierżawionych gruntów należących do Skarbu Państwa. – Ziemia wymaga stałej troski, kultury i dłuższej perspektywy. Trudno powiedzieć co się będzie dalej działo, mam wrażenie, że w zawirowaniach politycznych i prawnych ciągle jesteśmy niepewni jutra – przyznaje szef Agromaxu.

AGRONOWINY • Kwartalnik dla rolników

13


Rolnik z duszą

Pani Sylwia i pan Walter z wnukiem Szymonem

a k i n z c e ł o sp P

omiędzy pracę w rolnictwie a działalność na rzecz swojej wsi – dzieli codzienność Walter Witeczek. Wspólnie z żoną Sylwią prowadzą gospodarstwo specjalizujące się w hodowli trzody chlewnej. Jednocześnie rolnik z Bieńkowic znajduje czas na pracę społeczną, angażując się jako radny gminy Krzyżanowice oraz prezes Ochotniczej Straży Pożarnej w Bieńkowicach. W tym roku wzorowe gospodarstwo państwa Witeczków docenione zostało w XVI Ogólnokrajowym Konkursie „Bezpieczne Gospodarstwo Rolne”, zorganizowanym przez KRUS. Bieńkowiczanie na etapie regionalnym zajęli II miejsce, a wojewódzkim uzyskali wyróżnienie. Zamiast na saksy zdecydowali się pracować na roli Piękny dom, zadbane obejście, nowoczesna chlewnia dla trzody i 100 ha upraw – dają świadectwo rolniczej pasji i przedsiębiorczości małżonków. I trudno dziś uwierzyć, że zarówno pan Walter, jak i pani Sylwia jeszcze zanim się poznali – wiedząc, jak ciężka jest praca na roli – nie planowali zostać rolnikami. – Szczerze mówiąc nie zamierzałem wiązać się z gospodarstwem. W latach 90. młodzi ludzie wyjeżdżali za zagranicę i też o tym myślałem, aby ułatwić sobie start w dorosłość – przyznaje pan Walter. Gospodarstwo miał przejąć starszy brat, ale również wyemigrował na Zachód. Wtenczas jeszcze rodzice Rita i Alojzy Witeczkowie uprawiali 9 ha ziemi oraz hodowali krowy i świnie. Jak na owe lata było to typowe gospodarstwo, których wiele istniało w Bieńkowicach. Kiedy zmarł ojciec, pan Walter nie chciał pozostawić matki samej, zmarnować dorobku pracy i życia rodziców. Dziś z piątki rodzeństwa tylko on i siostra utrzymują się z „ziemi”. Podobne obietnice składała sobie pani Sylwia. Jej rodzina również posiadała rolnicze korzenie w Rudyszwałdzie, stąd znała cierpki smak pracy na roli. Oboje, zrządzeniem losu, spotkali się na dyskotece w Bieńkowicach i zakochali się w sobie. Pomimo obaw zdecydowali, że podejmą ryzyko i ostatecznie w 1992 r. oficjalnie przejęli gospodarstwo. – Najtrudniejszy był początek, byliśmy nowicjuszami, nie miałem też wykształce-

14

Państwo Witeczkowie z Bieńkowic w tegorocznej edycji Ogólnokrajowego Konkursu „Bezpieczne Gospodarstwo Rolne”, zajęli na etapie regionalnym II miejsce, a wojewódzkim uzyskali wyróżnienie

nia rolniczego, ponieważ z zawodu jestem elektromonterem. Musiałem rolnictwa uczyć się od podstaw. Powoli zaczęliśmy dzierżawić grunty, potem dokupiliśmy kolejne i tak sukcesywnie rozwijaliśmy gospodarstwo – opowiada. Praca, zaangażowanie w rozwój i mądre zarządzanie sprawiły, że państwo Witeczkowie doskonale odnajdują się w swym rolniczym biznesie i nie zamieniliby go na żaden inny. W chwilach, kiedy pan Walter poświęca się sprawom lokalnej społeczności, pani Sylwia skrupulatnie prowadzi finanse rolniczej firmy, a także aranżuje dom, którego wnętrze mogłoby stanowić ozdobę niejednego designerskiego katalogu. – Nie potrafię siedzieć bezczynnie – przyznaje. Kiedyś, gdy dzieci były małe, bardziej brakowało jej męża, który zajęty pracą również tą społeczną, rzadko bywał w domu. Dziś do jego częstych nieobecności zdążyła się przyzwyczaić. Państwo Witeczkowie tworzą dużą rodzinę, mają córkę Joannę, dwóch synów

AGRONOWINY • Kwartalnik dla rolników

Mateusza i Artura, synową Patrycję oraz wspaniałego wnuka Szymona. Obaj synowie pracują w Państwowej Straży Pożarnej w Raciborzu, a po służbie pomagają w gospodarstwie. Liderzy w konkursowych szrankach W konkursie na najbezpieczniejsze gospodarstwo brali udział już po raz trzeci. Pomimo, że pan Walter nie jest skory do chwalenia się, dał się namówić, aby reprezentować swoją gminę. Ponieważ o gospodarstwo państwo Witeczkowie dbają na bieżąco, nie musieli silić się na wielkie przygotowania. – Naturalne jest, że każdego roku coś unowocześniamy i usprawniamy. Wiedziałem więc, że u nas wszystko funkcjonuje w miarę bezpiecznie, dlatego spokojnie czekałem na komisję konkursową – przyznaje. Przed dwoma laty wybudowali nową chlewnię. Powiększyli też swoją hodowlę z 20 do 120 loch. – Dziś wieś różni się od

tej sprzed 20 – 30 lat. W centrum nie ma już możliwości rozwojowych. Żeby prowadzić produkcję zwierzęcą, zdecydowaliśmy się wyjść poza miejscowość. Musimy codziennie dojeżdżać, ale myślę, że była to dobra decyzja, ponieważ nie jesteśmy uciążliwi dla mieszkańców Bieńkowic – zapewnia pan Walter. Przyznaje jednak, że wieś to miejsce pracy rolników: – Gdzieś trzeba produkować, dlatego są pewne okresy kiedy rozchodzi się nieprzyjemny zapach wylewanej na polach gnojowicy, czy też obornika, który trzeba rozrzucić i zaorać. Trwa to dzień lub dwa dni i trzeba do tego się przyzwyczaić, bo nikt nie robi tego specjalnie – tłumaczy. Na swym areale państwo Witeczkowie uprawiają – głównie pod produkcję zwierzęcą – rzepak, buraki, kukurydzę, pszenicę i jęczmień. Pracę ułatwia im nowoczesny sprzęt. Dziś więc nie jest już tak ciężka, jak kiedyś. – U nas przełom nastąpił po 2000 r. kiedy zainwestowaliśmy w nowy ciągnik. Następnie stopniowo dokupowaliśmy maszyny: nowy kombajn zbożowy, potem kolejny ciągnik i nowy sprzęt do prac polowych – wylicza. Całkowicie zmechanizowana została też nowa chlewnia. Trzoda hodowana jest tam w cyklu zamkniętym, od loch przez prosięta i warchlaki po tuczniki. Zamontowano paszociągi z czujnikami, tak więc pasze zadawane są automatyczne. Pomimo tego, pan Walter dwa razy dziennie dogląda swoje zwierzęta. W wolnych chwilach państwo Witeczkowie starają się aktywnie spędzać czas, uwielbiają jeździć zimą na narty, a latem urządzać długie wycieczki rowerowe. Serca ich całkowicie podbił wnuk Szymon, który zdobywa dziadków swym niezwykłym urokiem oraz niespotykaną, jak na dwulatka elokwencją. Nie żal więc im ani sił, ani czasu, aby spędzać go z ukochanym maluchem, jak najdłużej.

wrzesień 2018


SOLIDNE SOLIDNE SOLIDNE SOLIDNE SOLIDNE EKONOMICZNE EKONOMICZNE EKONOMICZNE BEZ BEZ BETONU BETONU SOLIDNE BEZ BETONU SOLIDNE

Finansowanie Finansowanie fabryczne fabryczne Finansowanie fabryczne

0%*** 0%

SOLIDNE EKONOMICZNE EKONOMICZNE EKONOMICZNE BEZ BEZ BETONU BETONU BEZ BETONU

kontakt@arbena.pl kontakt@arbena.pl kontakt@arbena.pl /arbenahale /arbenahale /arbenahale

tel. tel. 177 177 877 877 877 877 tel. 177 877 877 www.arbena.pl www.arbena.pl www.arbena.pl

® Leasing dostępna w firmie FHU Arbena Bis Arkadiusz Benisz. Do każdej raty należy doliczyć 1 zł jako dodatkowy koszt uruchomienia pożyczki. *Oferta finansowania *fabrycznego przygotowana BZ WBK tunelu Shelterall o ® długości co najmniej 20 metrów w okresie od 10 września do 15 października 2018 roku. * Przy Przy zakupie zakupie tuneluprzez Shelterall o długości co najmniej 20 m w okresie od 10 września do 31 paźdzernika 2018 roku. ® Leasing *Oferta finansowania przygotowana przez BZprowizja WBK dostępna w firmie FHU Benisz. Do Przedstawione każdej raty należy 1 są zł jako dodatkowy kosztKodeksu uruchomienia pożyczki. Okres finansowania 24 miesiące, udział własny 20%, klienta 2%, oprocentowanie pożyczki 0%, raty miesięczne. nie ofertą w rozumieniu Cywilnego. **fabrycznego Przy zakupie tunelu Shelterall o coco najmniej 20Arbena metrów w okresie września dokalkulacje 15doliczyć października 2018 roku. ® od Przy zakupie tunelu Shelterall odługości długości najmniej 20 mBis w Arkadiusz okresie odod 1010 września do 31 paźdzernika 2018 roku. Okres finansowania 24 miesiące, udział własny 20%, prowizja od klienta 2%, oprocentowanie pożyczki 0%, raty miesięczne. Przedstawione kalkulacje nie są ofertą w rozumieniu Kodeksu Cywilnego. ® Leasing dostępna w firmie FHU Arbena Bis Arkadiusz Benisz. Do każdej raty należy doliczyć 1 zł jako dodatkowy koszt uruchomienia pożyczki. *Oferta finansowania *fabrycznego przygotowana przez BZ WBK Przy zakupie tunelu Shelterall o ® długości co najmniej 20 metrów w okresie od 10 września do 15 października 2018 roku.

* Przy zakupie tunelu Shelterall o długości co najmniej 20 m w okresie od 10 września do 31 paźdzernika 2018 roku.

AgroNowiny - wrzesień 2018  
AgroNowiny - wrzesień 2018  
Advertisement