Skip to main content

Numer 141 (UW) (listopad 2013)

Page 32

/ Pearl Jaki najlepszy czas na dawanie prezentów? Present Perfect.

Przepis na

długowieczność

Dwadzieścia trzy lata po zagraniu pierwszego koncertu Pearl Jam nadal jest w świetnej formie, na co wskazuje nie tylko wydany w połowie października ich dziesiąty album studyjny o tytule Lightning Bolt, ale i wspaniałe, prawie trzygodzinne koncerty podczas trwającej właśnie trasy po Stanach Zjednoczonych, promującej nową płytę. Autor:

M i ko ł a j Tc h o r z e w s k i

onad dwie dekady działalności zespołu, który istotnie wpłynął na współczesną muzykę rozrywkową, to pasjonująca, burzliwa historia zawierająca w pigułce prawie wszystko, co może przytrafić się kapeli rockowej. Od powstania w cieniu tragedii, przez nieoczekiwany, ogromny sukces, problemy z używkami i popularnością, po zakończoną sukcesem walkę o zachowanie tożsamości oraz integralności wewnątrz grupy. To pozwoliło muzykom stać się jednym z największych wciąż działających i tworzących muzykę zespołów rockowych na świecie. Oficjalny początek Pearl Jam miał miejsce w październiku 1990 roku w Seattle. Zespół w składzie Jeff Ament, Stone Gossard, Mike McCready, Eddie Vedder i Dave Krusen (pierwszy z pięciu oficjalnych perkusistów PJ), odbył wtedy pierwsze próby. Już po tygodniu zagrał oficjalny koncert, prezentując osiem utworów dla ponad stuosobowej publiczności (wraz z biegiem czasu liczba osób twierdzących, że były wtedy w Off Ramp, wzrosła kilkukrotnie). Podczas występu zagrano m.in. Black, Alive i Even Flow w wersjach w zasadzie identycznych do tych studyjnych, znajdujących się na debiutanckim albumie Ten. Biorąc pod uwagę niewielką ilość czasu, jaką grupa spędziła, pracując nad szkicami pierwszych piosenek, to niesamowite osiągnięcie, wskazujące na nietuzinkową płodność artystyczną i na istnienie chemii pomiędzy muzykami od samego początku współpracy. Zanim jednak Vedder i spółka mieli okazję wspólnie nagrywać, muzycznym Seattle wstrząsnęła tragedia ironicznie będąca powodem powstania Pearl Jam.

P

W cieniu tragedii Scena Seattle zaczęła się tworzyć w latach osiemdziesiątych. Deszczowe, leżące na północy zachodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych miasto było z uwagi na swoje geograficzne położenie odizolowane od biznesu muzyczne-

30-31

go, który skupiony był w tamtym okresie na muzyce popowej w stylu Madonny, metalu (prezentowanym przez zespoły takie jak Metallica), a później na kalifornijskim brzmieniu w wykonaniu Guns n’ Roses. Paskudna pogoda w mieście sprzyjała tworzeniu się grających w piwnicach i garażach kapel. Brak zainteresowania ze strony świata muzyki powodował, że młodzi ludzie pisali utwory szczere, nie starali się kopiować panujących w kraju wzorców. Nie bali się też eksperymentować (z narkotykami również). Oderwanie od biznesu sprzyjało zjawisku niespotykanemu w innych miastach, a mianowicie kooperacji zespołów, zamiast wzajemnemu wbijaniu sobie sztyletów w plecy w walce o kontrakt w wytwórni płytowej. Członkowie grup przyjaźnili się, inspirowali nawzajem, wpływając w ten sposób na powstanie unikalnego zbioru dźwięków, który kilka lat później zagościł w odtwarzaczach muzycznych ludzi na całym świecie. Zanim jednak publiczność usłyszała Smells Like Teen Spirit Nirvany – utwór, który zapoczątkował rewolucję muzyczną początku lat dziewięćdziesiątych – na scenie Seattle w latach 1988-1990 rządził Andy Wood, charyzmatyczny wokalista Mother Love Bone. Mother Love Bone, w którego skład wchodzili też Jeff Ament i Stone Gossard, miało być pierwszym zespołem z deszczowego miasta, który przebije się do świadomości amerykańskich słuchaczy. Charakterystyczne mocne riffy, stanowiące podstawę pod fantastyczny, unikalny wokal Wooda, miały szansę spod zdo-

być spore grono odbiorców. Niestety, w przededniu sławy i wydania debiutanckiego albumu Apple, Andy Wood przedawkował heroinę. Zespół zakończył działalność, a środowisko muzyczne w mieście, które brało narkotyki na potęgę, przeżyło głęboki szok. Musiało minąć kilka miesięcy, aby Stone i Jeff powrócili do grania muzyki. Stone zaczął współpracować z kolegą ze szkoły średniej, solowym gitarzystą Mike’m McCready’m Wkrótce dołączył do nich Jeff. Nagrali instrumentalne demo (na perkusji zagrał bębniarz Soundgarden, Matt Cameron). Brakowało tylko wokalisty...


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Numer 141 (UW) (listopad 2013) by NMS MAGIEL - Issuu