Issuu on Google+

Miłość

w czasach alimentów Paweł Załęski Testy genetyczne mogą wpływać na spadek liczby rodzących się dzieci w większym stopniu niż pigułki antykoncepcyjne. Winny jest ostry reżim alimentacyjny – polityka prorodzinna, która nie jest polityką prodziecięcą.

Od lat 60. Europę dotyka proces spadku liczby urodzeń. Przyczyn tego zjawiska upatruje się głównie w wynalezieniu pigułki antykoncepcyjnej, a wraz z nią w wolności wyboru, jaki otrzymały kobiety. Okazuje się jednak, że mężczyźni mogą mieć tu znacznie więcej do powiedzenia. W przeciwieństwie do kobiet, ich skromne osiągnięcia wynikają z przymusu.

Anty-koncepcja

b EMMA FREEMAN

118

Czynnikiem wpływającym na nadmierną samokontrolę mężczyzn stał się coraz skuteczniej egzekwowany obowiązek alimentacyjny. W tym samym czasie, co pigułkę antykoncepcyjną, do użytku wprowadzono również testy genetyczne. W efekcie po raz pierwszy w historii ludzkości ustalenie ojcostwa przestało być jakimkolwiek problemem. W dawnych czasach ustalano niesfornych ojców na podstawie zeznań świadków. Zdarzało się, że wskutek decyzji sędziego, na dziecko płaciło po połowie dwóch najbardziej prawdopodobnych „sprawców”. Od lat 30. wprowadzono również testy krwi, ale te ze względu na swą specyfikę były pomocne raczej w obalaniu podejrzenia o ojcostwo niż w potwierdzaniu go. Obowiązek alimentacyjny to dość nowa instytucja, do której skuteczności przyczynił się dopiero postęp technologiczny. Porównawcze statystyki pokazują, że w przeciwieństwie do kobiet, mężczyźni stali się obecnie w swych miłosnych podbojach znacznie ostrożniejsi. W państwach, gdzie testów DNA nie dopuszczono na salę sądową (są takie kraje – i to całkiem niedaleko od Polski: Francja, Hiszpania, Belgia,


OBYWATEL nr 1(45)/2009