Skip to main content

101244052

Page 1


Ważne podobno jest związane z nami

od dawna jest wśród nas

Śni mi się, że zasypiam…

wydawnicza

Zachwyt i rozpacz

Tym, co stanowi swego rodzaju znak firmowy twórczości Szymborskiej, jej światopoglądową dominantę jest postawa, jaką poetka przyjmuje wobec rzeczywistości – charakterystyczny tylko dla niej sposób postrzegania, pełen zdumienia i podziwu dla wielości, niezwykłości i wyjątkowości świata, w którym nie ma „dwóch podobnych nocy”, łączący zachwyt ze świadomością tragicznego wymiaru egzystencji, w którym groza istnienia nieraz zostaje odczyniona poczuciem wspaniałości każdego pojedynczego bytu. Mówi o tym wprost sama autorka z niezwykłą dla siebie bezpośredniością: „Moje znaki szczególne / to zachwyt i rozpacz” (Niebo, tom Koniec i początek) czy „Nie bez powabów jest ten straszny świat, / nie bez poranków, / dla których warto się zbudzić” (Rzeczywistość wymaga, tom Koniec i początek).

Punkt centralny dociekań autorki Ludzi na moście stanowi istnienie – w swym „wydaniu pierwszym”, zakorzenionym w realności, gdzie manifestuje się wielość i różnorodność świata, bogactwo kształtów, barw, zapachów, zdarzeń, przypadków. Bądź w „wydaniu drugim, poprawionym”, otwartym na formy potencjalne, możliwe, będące zarówno negacją bytu realnego, jak i kreowaniem wszelkich światów prawdopodobnych, a nawet niemożliwych, które nie zaistniały i nigdy zaistnieć by nie mogły, gdyby nie stwórcza moc poetyckiego słowa. Zaprzeczeniem tej wielości i różnorodności bytów jest pustka, ujmowana w kategoriach ontologicznych, poprzedzająca i zawsze otaczająca każde istnienie poszczególne:

Nicość przenicowała się także i dla mnie. Naprawdę wywróciła się na drugą stronę.

Gdzież ja się to znalazłam –od stóp do głowy wśród planet, nawet nie pamiętając, jak mi było nie być.

O mój tutaj spotkany, tutaj pokochany, już tylko się domyślam z ręką na twoim ramieniu, ile po tamtej stronie pustki na nas przypada, ile tam braku łąki na jeden tu listeczek szczawiu, a słońce po ciemnościach jak odszkodowanie w kropli rosy – za jakie głębokie tam susze!

Gwiezdne na chybił trafił! Tutejsze na opak! Rozpięte na krzywiznach, ciężarach, szorstkościach i ruchach!

Przerwa w nieskończoności dla bezkresnego nieba! Ulga po nieprzestrzeni w kształcie chwiejnej brzozy!

Teraz albo nigdy wiatr porusza chmurą, bo wiatr to właśnie to, co tam nie wieje.

I wkracza żuk na ścieżkę w ciemnym garniturze świadka na okoliczność długiego na krótkie życie czekania.

A mnie tak się złożyło, że jestem przy tobie. I doprawdy nie widzę w tym nic zwyczajnego.

Nicość to negacja bytu. Jeśli tu króluje kolor, to tam – jego brak, jeśli tu łąka, tam – jej nieobecność, jeśli tu słońce, tam – ciemność, jeśli tu rosa, to po tamtej stronie – susza. To leśmianowski sposób widzenia, nie przez przypadek zresztą, wszak autor Sadu rozstajnego był przez Szymborską uznawany za najwybitniejszego poetę dwudziestowiecznego. W wierszu ***Nicość przenicowała się… dostrzeżenie cudu zaistnienia każdego bytu pojedynczego jest możliwe dzięki relacji najintymniejszej, bliskości z ukochanym, miłości intensyfikującej doznawanie świata w najdrobniejszym jego przejawie. Ale przecież istnienie pełne uważności, potrafiące zauważyć wyjątkowość tego, co wokół, jest w istocie głęboką, emocjonalną relacją z otaczającym nas światem.

Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook