Ważne podobno jest związane z nami
od dawna jest wśród nas
Śni mi się, że zasypiam…
wydawnicza
![]()
Ważne podobno jest związane z nami
od dawna jest wśród nas
Śni mi się, że zasypiam…
wydawnicza
Tym, co stanowi swego rodzaju znak firmowy twórczości Szymborskiej, jej światopoglądową dominantę jest postawa, jaką poetka przyjmuje wobec rzeczywistości – charakterystyczny tylko dla niej sposób postrzegania, pełen zdumienia i podziwu dla wielości, niezwykłości i wyjątkowości świata, w którym nie ma „dwóch podobnych nocy”, łączący zachwyt ze świadomością tragicznego wymiaru egzystencji, w którym groza istnienia nieraz zostaje odczyniona poczuciem wspaniałości każdego pojedynczego bytu. Mówi o tym wprost sama autorka z niezwykłą dla siebie bezpośredniością: „Moje znaki szczególne / to zachwyt i rozpacz” (Niebo, tom Koniec i początek) czy „Nie bez powabów jest ten straszny świat, / nie bez poranków, / dla których warto się zbudzić” (Rzeczywistość wymaga, tom Koniec i początek).
Punkt centralny dociekań autorki Ludzi na moście stanowi istnienie – w swym „wydaniu pierwszym”, zakorzenionym w realności, gdzie manifestuje się wielość i różnorodność świata, bogactwo kształtów, barw, zapachów, zdarzeń, przypadków. Bądź w „wydaniu drugim, poprawionym”, otwartym na formy potencjalne, możliwe, będące zarówno negacją bytu realnego, jak i kreowaniem wszelkich światów prawdopodobnych, a nawet niemożliwych, które nie zaistniały i nigdy zaistnieć by nie mogły, gdyby nie stwórcza moc poetyckiego słowa. Zaprzeczeniem tej wielości i różnorodności bytów jest pustka, ujmowana w kategoriach ontologicznych, poprzedzająca i zawsze otaczająca każde istnienie poszczególne:
Nicość przenicowała się także i dla mnie. Naprawdę wywróciła się na drugą stronę.
Gdzież ja się to znalazłam –od stóp do głowy wśród planet, nawet nie pamiętając, jak mi było nie być.
O mój tutaj spotkany, tutaj pokochany, już tylko się domyślam z ręką na twoim ramieniu, ile po tamtej stronie pustki na nas przypada, ile tam braku łąki na jeden tu listeczek szczawiu, a słońce po ciemnościach jak odszkodowanie w kropli rosy – za jakie głębokie tam susze!
Gwiezdne na chybił trafił! Tutejsze na opak! Rozpięte na krzywiznach, ciężarach, szorstkościach i ruchach!
Przerwa w nieskończoności dla bezkresnego nieba! Ulga po nieprzestrzeni w kształcie chwiejnej brzozy!
Teraz albo nigdy wiatr porusza chmurą, bo wiatr to właśnie to, co tam nie wieje.
I wkracza żuk na ścieżkę w ciemnym garniturze świadka na okoliczność długiego na krótkie życie czekania.
A mnie tak się złożyło, że jestem przy tobie. I doprawdy nie widzę w tym nic zwyczajnego.
Nicość to negacja bytu. Jeśli tu króluje kolor, to tam – jego brak, jeśli tu łąka, tam – jej nieobecność, jeśli tu słońce, tam – ciemność, jeśli tu rosa, to po tamtej stronie – susza. To leśmianowski sposób widzenia, nie przez przypadek zresztą, wszak autor Sadu rozstajnego był przez Szymborską uznawany za najwybitniejszego poetę dwudziestowiecznego. W wierszu ***Nicość przenicowała się… dostrzeżenie cudu zaistnienia każdego bytu pojedynczego jest możliwe dzięki relacji najintymniejszej, bliskości z ukochanym, miłości intensyfikującej doznawanie świata w najdrobniejszym jego przejawie. Ale przecież istnienie pełne uważności, potrafiące zauważyć wyjątkowość tego, co wokół, jest w istocie głęboką, emocjonalną relacją z otaczającym nas światem.