Zamiast wstępu
I. Pogranicze w ogniu – historie prawdziwe
Ziemia Obiecana zawsze najwięcej skrywa kości
Apostoł Indian kontra krwawa konkwista
Polski kondotier w brazylijskiej dżungli
Koniec indiańskiego lata
Feniks z północy
aligatorów
Od patriotów do kondotierów
Bicz boży w wojnie secesyjnej
Zbrodnia w teatrze
Oczy i uszy US Army
Od colta do stryczka
Mężczyźni Mrs. M’Rose
Indiański Napoleon
Koniec świata Geronimo
Święci bandyci – brazylijscy cangaceiros
Champion włóczęga
„Ostatnia wojna indiańska”
III. Pogranicze w westernach – historie zinterpretowane
Jak chłopcy od krów zostali celebrytami
Zła, dobra brzydka. Amerykańska historia w spaghetti westernach
W samo południe nie było solidarności
Dzika banda w Wietnamie
Ostatnie polowanie
Viva Zapata!, czyli widmo Chrystusa z karabinem krąży nad światem
Samuraje kontra rewolwerowcy
Sztafeta nienawiści
III. Polski suplement
Piekło w słonecznej Kalifornii – Henryk Sienkiewicz i Indianie
Z kim Ryszard Riedel pije whisky w niebie?
Ósemka nienawistników znad Wisły
Bibliografia
Pierwotne miejsca publikacji
Spis ilustracji
Zamiast wst pu
Ksi ka ta nieprzypadkowo nawi zuje tytu em do s ynnego spaghetti westernu Sergia Leone Pewnego razu na Dzikim Zachodzie, a jej lejtmotywem jest inne arcydzie o Leone – „dolarowa trylogia”. Zawarte w niej teksty opowiadaj o pogoni za marzeniem, która dla niektórych ko czy a si odkryciem skarbu na cmentarzu, a jeszcze cz ciej – samym cmentarzem.
W tym wy cigu sporo by o Polaków. Niesprawiedliwe wi c jest to, i tak niewielu naszych rodaków stawa o si bohaterami westernów. Wyj tkiem jest na przyk ad p atny zabójca Sergiej Kowalski (Franco Nero) z filmu Sergia Corbucciego Il mercenario (Zawodowiec). Rewolwerowiec zosta wynaj ty przez meksykaskiego rebelianta Paca Romana (Tony Musante), by zlikwidowa brutalnego genera a Alfonsa Garci (Eduardo Fajardo) i pomóg w walce rewolucyjnym oddzia om. Kowalski ch tnie si zgodzi , ale za wykonanie ka dego kolejnego zadania da coraz wi kszego honorarium. Polski najemnik sam by kiedy powsta cem penym szczytnych idea ów, ale po latach tu aczki i uczestnictwa w ró nych wojnach w Meksyku chodzi o mu ju tylko o pieni dze. Ostatecznie jednak w finale filmu przebudzi si w nim stary bojownik o wolno i wyci gn z opresji rewolucjonist Paco. Bywao, e w Meksyku czy na pograniczu meksyka sko-ameryka skim walczy y ca e oddzia y sk adaj ce si z takich „Kowalskich”…
Ksi ka dzieli si na trzy cz ci: historyczn , filmow i suplement polski. W historii o Dzikim Zachodzie fakty splot y si nierozerwalnie z mitami, a w Polsce… splot y si jeszcze mocniej. Western jako gatunek filmowy wybieg daleko poza granice Stanów Zjednoczonych. Swoje westerny maj kraje Ameryki Po udniowej (na przyk ad brazylijskie nordesterny) i Australia. Westerny kr cono równie w Europie, a ca kiem niedawno nurt ten pojawi si i w filmografiach azjatyckich. Wi kszo filmów tego gatunku rozgrywa si w po owie XIX wieku, lub na przeomie XIX i XX wieku. Niektóre z nich wybiegaj jednak we wcze niejsze epoki, albo odwrotnie – si gaj nawet lat siedemdziesi tych ubieg ego wieku. Dowodzi to, jak pojemny jest to gatunek, w którym mo na przedstawi historie z ró nych epok i szeroko ci geograficznych.
Równie w tej ksi ce historie westernowe wybiegaj daleko poza granice Ameryki Pó nocnej i si gaj czasów, kiedy na kontynencie ameryka skim pojawili si pierwsi konkwistadorzy. Bez nich opowie o zdobywaniu Dzikiego Zachodu nie by aby pe na.
Kilka tekstów, które z o y y si na t ksi k , jest rozwini ciem artyku ów, które publikowa em w „Focus Historia”, „Mówi Wieki”, „Historia bez Cenzury”, „Newsweek Historia” i w portalach Historykon, Korporacja Ha!art oraz eleWator. W tym miejscu chcia em bardzo podzi kowa wymienionym Redakcjom za pozwolenie skorzystania z nich w tej ksi ce.
Ziemia Obiecana zawsze najwi cej skrywa ko ci
Szczepy Tupi-Guarani zamieszkuj ce dzisiejsze obszary Brazylii, Paragwaju i Boliwii od wieków kultywowa y mit o Ziemi Obiecanej, któr wyobra a y sobie jako krain pozbawion z a. W jej poszukiwaniu ca ymi latami tubylcy przemierzali ogromne przestrzenie Ameryki Po udniowej. Migracje te nasili y si w XV, XVI i XVII wieku w ród wielu plemion okre lanych wspólnym mianem Tupinamba. Indianie masowo porzucali dotychczasowe siedziby i pod przewodem swoich wodzów i szamanów w drowali w poszukiwaniu raju.
W t pogo za „ziemi bez z a” w czyli si te biali zdobywcy Nowego wiata. Hiszpa scy i portugalscy konkwistadorzy utosamiali india ski mit z w asnymi rojeniami o legendarnej krainie pe nej z ota – El Dorado, i przy czali si do pielgrzymów. Dziki temu dosz o do „mistycznego qui pro quo”. dni skarbów konkwistadorzy przedzierali si przez d ungl z lud mi, którzy wyobra ali sobie, e w krainie india skiego szcz cia b d wiecznie m odzi i nie miertelni, nie b d musieli pracowa , bo motyki same b d uprawia pola, z których zbiory w cudowny sposób nape nia b d spichrze, a uki b d same polowa na zwierzyn w lesie. Zdarza o si , e konkwistadorzy czy misjonarze stawali na czele india skich pielgrzymów przekonanych, e pragnienia biaych s zbie ne z ich marzeniami. I tak na przyk ad jeden z najokrutniejszych konkwistadorów – Lope de Aguirre zwany „Loco”
(„Szalony”), który w gor czce z ota nie waha si zdradzi swoich towarzyszy, wypowiedzie pos usze stwa królowi, a nawet zamordowa jedynej córki, poci gn za sob india skich pielgrzymów w otch a . Wygin li jeden po drugim w d ungli, która okaza a si pe na „gniewu bo ego, a nie oczekiwanych magicznych cudów”.
Czasami niczego nie wiadomi pielgrzymi stawali si … po ywieniem dla india skich sprzymierze ców konkwistadorów, którzy ci gn li za sob tubylcze armie na swoje niszczycielskie wyprawy. Nie maj c czym wy ywi pi tnastu–dwudziestu tysi cy sojuszników, oddawali im na po arcie je ców i nieszcz snych w drowców, którzy nie doprowadzili ich do krainy pe nej z ota. Poddani arcykatolickiego króla organizowali w swoich wojskowych obozach ludzkie rze nie!
Ostatecznie El Dorado nie odkryto, z ota nie starczy o dla wszystkich zdobywców, a Indianie jako niewolnicy gin li masowo na plantacjach i w kopalniach srebra. Czy mog o by pociech dla nich to, e umierali ochrzczeni, w imi Zbawiciela, który odkupi na krzy u jednocze nie ich grzechy i grzechy ich oprawców?
Liczne powstania i bunty, które wybucha y pod hiszpa skim i portugalskim jarzmem, dowodz , e Indianie nie zamierzali wyzby si marze o wolno ci i niezale no ci. Paradoksalnie, wiara chrze cija ska, która im zosta a narzucona przemoc , w po czeniu z dawnymi wierzeniami sta a si zarzewiem wci nowych zbrojnych buntów i powsta . Z zadziwiaj c regularno ci ten „synkretyzm Boga mi o ci z dawnymi duchami” rodzi kolejnych mesjaszów i wodzów mobilizuj cych Indian do walki. Do najs ynniejszych zrywów zbrojnych przeciw niesprawiedliwej w adzy nale y niew tpliwie powstanie Tupaca Amaru II, czyli José Gabriela Condorcanquiego, w Peru (1780–1781). Mimo kl ski i m czeskiej mierci wodza znale li si tacy, którzy wierzyli, e Tupac Amaru II zmartwychwsta i za szczytami Andów, w le nej krainie zwanej Gran Paititi, oczekuje na ostateczny triumf Indian. Z tego powodu w 1783 roku wybuch a kolejna insurekcja Indian Keczua, której przywódca Felipe Velazco og osi si emisariuszem zmartwychwsta ego bohatera.
Z buntami Indian biali zdobywcy musieli si zmaga od samego pocz tku swojego panowania w Nowym wiecie. Na przyk ad ju w 1578 roku szamani Indian Quijo, zamieszkuj cych wschodnie zbocza Andów dzisiejszego Ekwadoru, og osili, e Bóg chrze cijan nie jest zadowolony z post powania Hiszpanów na ziemi Quijo. eby wi c ich ukara , poleci on Indianom wznieci powstanie i wymordowa wszystkich bia ych, ponadto spali ich domy oraz zniszczy za o one przez nich plantacje, na których zmuszano Indian do niewolniczej pracy. Oczywi cie szybko si okaza o, e proroctwo jest mylne. Znacznie d u ej trwa a wojna partyzancka pod wodz Juana Santosa, bo a dwana cie lat (1742–1754). Ten Metys z Wy u Andyjskiego stan na czele konfederacji Indian z grup Campa i Amuesha zamieszkuj cych peruwia sk Montani . Jego zwolennicy widzieli w nim nie tylko wodza i potomka z dynastii Inków, lecz tak e uto samiali go z istot bosk – na wzór chrzecija skiego Chrystusa, który powróci na ziemi , by restytuowa pa stwo Inków.
Jednak w rzeczywisto ci adne nadprzyrodzone moce nie mog y równa si z muszkietami i armatami Hiszpanów i Portugalczyków. Na przyj cie sposobu walki od bia ych zdecydowali si Araukanie, czyli Indianie Mapucze zamieszkuj cy obecne tereny Chile. Wykorzystuj c militarne do wiadczenia oraz konie i bro hiszpa skich konkwistadorów, z powodzeniem i zaciek o ci bronili swoich ojczystych ziem od XVI a do XIX stulecia! Mapucze, którzy dzi ki przemy lanej taktyce zdo ali przetrwa i po wyga ni ciu walk zostali obj ci protekcjonistyczn (cho nadal dyskryminacyjn ) polityk republika skich rz dów Chile, byli jednak tylko wyj tkiem potwierdzaj cym regu .
Cz Indian, widz c bezowocno walki zbrojnej, zaszy a si w niedost pnych zak tkach kontynentu, byle jak najdalej od biaych i yj po dzi dzie w „pierwotnych enklawach”, jak amazo ska d ungla. Inni jeszcze mocniej zwi zali swoje nadzieje na odmian losu z metafizyk . Wzmiankowany tu synkretyzm religijny pos u y im do tworzenia kolejnych proroctw o Armagedonie czy wr cz przeciwnie – do g oszenia millenaryzmu, czyli wiary
w rych e ziemskie zbawienie od z a, które zmieni doczesne ycie w raj. Te wierzenia przetrwa y w ród Indian wieki, mimo e og aszanie zarówno ko ca wiata, jak i nastania na ziemi wiecznej szcz liwo ci ani razu si nie zi ci o. Nie wyrugowa y ich nawet „modernizacje” spo eczno-ekonomiczne XIX i XX wieku.
Mimo rozwoju w XX-wiecznej Ameryce Po udniowej olbrzymich metropolii, wytyczenia sieci asfaltowych dróg, linii kolejowych oraz regularnych kursów lotniczych w ród rdzennych mieszka ców Ameryki nie zgin a tradycja brazylijskich Indian Tupi-Guarani pielgrzymuj cych w poszukiwaniu Ziemi Obiecanej. Ostatnia „wielka pielgrzymka”, a raczej migracja ca ego ludu, odby a si w 1962 roku. Wtedy to Indianie Mojoz Boliwii opu cili swoje wioski, udaj c si na poszukiwanie Ziemi Obiecanej, któr nazywali wi tym Wzgórzem. Wierzyli, e kraina ta zapewni im dostatnie ycie bez obcych ludzi (czyli bia ych). Pielgrzymuj cych Mojo nie mog y zatrzyma adne przeszkody – ani choroby i mier pielgrzymów, ani prze ladowania ze strony wrogiej bia ej ludno ci spotykanej na szlaku w drówki. Pielgrzymi bezgranicznie ufali swoim szamanom, którzy prowadzili ich donik d. By to w istocie akt rozpaczy najbardziej dyskryminowanej spoeczno ci w Boliwii.
Gdy poszukiwania Ziemi Obiecanej okaza y si nieefektywne, na pierwszy plan wysun a si idea odwróconego porz dku spoecznego. Mówi c najpro ciej – Indianie mieli zaj uprzywilejowan pozycj bia ych, a biali zmieni si w ch opów czy nawet niewolników. Inn odmian tego mitu by a tak zwana odwrócona segregacja lub idea „bia ej skóry”. Za spraw cudownej przemiany Indianie mieli sta si bia ymi lud mi ze wszystkimi ich przywilejami, ci za zepchni ci do pozycji dyskryminowanych kolorowych tubylców. W 1960 roku w departamencie Chocó w Kolumbii pojawi si prorok zwany „El Hermantio” („Braciszek”), który w druj c od osady do osady, wieszczy bliski koniec wiata dla wszystkich bogatych, czyli prawie wy cznie bia ych – sprawców nieszcz murzy skiej i india skiej ludno ci Chocó. Kataklizm mia obj nie tylko przedstawicieli w adz administracyjnych,
misjonarzy i kupców, lecz tak e wszystkich mieszka ców wielkich miast. Wyznawcy El Hermantio, by przetrwa koniec wiata i osi gn szcz liwo , musieli sta si jeszcze bardziej biedni ni dotychczas. Indianie wrzucali wi c do rzeki swoje najcenniejsze srebrne ozdoby i amulety, a tak e niewielkie oszcz dno ci pienine. Ponadto zabijali zwierz ta domowe lub oddawali je za darmo obcym. W nied ugim czasie nad departamentem Chocó zawis o widmo g odu…
W 1946 roku szaman imieniem Ciriaco g osi w ród Indian Tukuna nadej cie nowej ery szcz liwo ci, w której zamieszkaj w „cudownym mie cie”. eby przyspieszy ten upragniony moment, tubylcy wykarczowali w d ungli d ug alej , maj c by w przysz o ci centrum nowej india skiej metropolii. Na jej poboczach wbili nawet wysokie s upy, maj ce imitowa latarnie uliczne. Wierzyli, i za spraw magii pewnego dnia rozb y nie na nich wiat o elektryczne. Szcz liwi Indianie mieli mieszka w tej „Nowej Jerozolimie” razem ze swoimi dobroczy cami – mitycznymi istotami, które b d dostarcza im wszelkich dobrodziejstw wspóczesnej cywilizacji przemys owej. Podobne mity zacz y szerzy si dwadzie cia lat pó niej w ród brazylijskich Indian Canela. Biali mieli zosta wygnani ze swoich siedzib i zmuszeni do ycia w g bi d ungli. Jednocze nie Indianie zajm ich miejsce, przejmuj c ca y maj tek bia ych: samochody, odzie, samoloty, a nawet miasta.
Te proroctwa brzmia yby nawet zabawnie, gdyby ich pod o em nie by y wieki wyzysku i beznadziejnej egzystencji na obrze ach cywilizacji. Czasami te mia y one tragiczny fina . W 1846 roku prorok Awakaipu dzia aj cy na po udniu Gujany Brytyjskiej rozkaza swoim wyznawcom, by zebrali si u stóp wi tej góry Roraima. Mieli tam zosta przemienieni w bia ych ludzi. Jednak warunkiem tej cudownej metamorfozy mia o by uprzednie zbiorowe samounicestwienie wiernych po to, by ich martwe cia a mog y odrodzi si w nowej postaci. W rezultacie wymordowa o si mi dzy sob oko o czterystu Indian, przekonanych, e dzi ki temu zdobd wymarzony status bia ych kolonizatorów. Co ciekawe, ta hekatomba przypomina masowe samobójstwo z 18 listopada 1978 roku
pó nocnoameryka skiej sekty wi tynia Ludu przewodzonej przez „wielebnego” Jamesa Jonesa. Nomen omen dosz o do niej tak e w Gujanie – w o rodku sekty w Jonewston. W ród rdzennych mieszka ców Ameryki Po udniowej w pierwszej po owie XX wieku popularny sta si te pogl d, e twórcami wszystkich dóbr przemys owych s india scy bogowie, a biali jedynie uzurpuj sobie do nich prawo. To jedna z odmian tak zwanego kultu cargo, czyli kultu adunków przewo onych w lukach samolotów. Mit ten najjaskrawiej objawi si na obszarach Melanezji i Nowej Gwinei pod koniec II wojny wiatowej. Tamtejsi tubylcy, obserwuj c coraz liczniejsze eskadry ameryka skich samolotów bombowych przelatuj cych na akcje przeciwko Japonii i zrzuty zaopatrzenia dla partyzantów z samolotów transportowych, doszli do wniosku, e to bogowie przylatuj do nich z darami. Na kontynencie po udniowoameryka skim kult cargo wywo a wielki ferment mi dzy innymi w ród Indian Tukuna i Indian Campa w Peru. Tukuna w latach czterdziestych ubieg ego wieku czyli przepowiednie o katastrofie maj cej zniszczy bia ych z przybyciem mitycznego statku wype nionego po brzegi skarbami dla Indian. Z kolei w ród ludu Campa powsta o znaczne poruszenie, gdy pod wp ywem propagandy adwentystycznych misjonarzy zrodzi a si przepowiednia o rych ym przybyciu z Iquitos wielkiego okr tu pe nego maczet, siekier i broni palnej przeznaczonych tylko i wycznie dla Indian. Sko czy o si to wys aniem przez w adze wojsk do regionu zagro onego rebeli .
Mesjanistyczne utopie i mity, naznaczone pi tnem wyzysku india skich niewolników i ch opów, a tak e obecn powoln zag ad Indian w d ungli, s typowym wytworem ludzi yj cych w rzeczywisto ci nie do zniesienia. Mo na w nich odnale wspólne elementy dla wierze i legend wszystkich uci nionych – afryka skich niewolników, Indian pó nocnoameryka skich, Romów z Ba kanów, czy… pa szczy nianych ch opów w Polsce. Tu mo na by oby przytoczy wszystkie legendy o cudownej odmianie ch opskiego losu, na przyk ad o odnalezieniu kwiatu paproci zmieniaj cego biedaka w wielkiego pana lub podpisaniu diabelskiego cyrografu
oddaj cego dusz w zamian za dostatnie ycie… À propos diab a – hiszpa ska inkwizycja rami w rami z konkwistadorami zwalcza a india skie wierzenia i mity, widz c w nich nie tylko przejawy poga stwa, lecz tak e zagro enie dla swojej ziemskiej w adzy.
Najcz ciej efekty by y odwrotne od zamierzonych, jak w tej anegdocie o pewnym kacyku z Kuby, skazanym na spalenie ywcem za bunt przeciwko Hiszpanom zaraz po zdobyciu przez nich tej wyspy, namawiany przez franciszkanina jeszcze w ostatniej chwili, kiedy ogarnia y go ju p omienie, by wyrzek si poga stwa, zapyta zakonnika: „A czy Hiszpanie id do nieba?”. „Tak” – odpowiedzia franciszkanin. „W takim razie wol i do piek a!” – zawo a umieraj cy… Wreszcie pojawili si w Nowym wiecie i tacy ludzie, jak „aposto Indian” Bartolomé de Las Casas, by y plantator i w a ciciel niewolników, który w Indianach zobaczy wspó braci, za o y habit zakonny i zacz ich broni przed wyzyskiem i eksterminacj . Ale to ju historia z kolejnego rozdzia u.