Page 1

bezcenny

73

#

LOUNGE MAGAZYN | NR 73 | LIPIEC/SIERPIEŃ 2015

ISSN 1899-1262

WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL

1


DUŻY CZARNY

NAPIS Skoro zwrócileś uwagę na ten napis, pomyśl ile ludzi zobaczy tu Twoja reklamę ?

Zadzwoń i dowiedz się (12) więcej: 633 77 33 lub 512 napisz Zadzwoń i dowiedz się więcej: Kraków 633(12) 77 33 / Warszawa 936info@loungemagazyn.pl 940 lub napisz info@loungemagazyn.pl 2


1


Jesteśmy spółką IT, tworzymy dedykowane rozwiązania w modelu Cloud Computing. Projektujemy i wdrażamy nowoczesne, skalowalne systemy,dostosowane do potrzeb firmy.

Exnui Sp. z o.o. ul. Rzymowskiego 53 02-697 Warszawa NIP: 956-228-14-11 2

www.exnui.com


OPOWIEDZ NAM CZEGO POTRZEBUJESZ, STWORZYMY ROZWIĄZANIE.

ul. Rzymowskiego 53 02-697 Warszawa www.innext.pl 3


REDAKTOR PROWADZĄCA

NATALIA CZEKAJ

wstęp

J

ako że wakacje rozkręcają się na dobre, porzucamy sztywne konwenanse i choć nigdy nie byliśmy specjalnie pruderyjni, tym razem jest jeszcze śmielej niż zwykle. W nowym numerze przyglądamy się największym buntownikom świata mody – Rickowi Owensowi i Vivienne Westwood; rozmawiamy o tym, czy nagość nadal szokuje; dowiecie się także, czym jest „Onanizer” z mrocznego świata superutalentowanego Jana Manskiego.

Jak zwykle nie zabrakło także wywiadów z inspirującymi osobowościami – Kasia Cerekwicka opowiada nam dlaczego warto zrobić sobie pięcioletnią przerwę od nagrywania płyt, a finalistka „Przyłapanych na modzie” o tym, że styl nie zna metryki. Tymczasem pakujemy walizki na wakacyjne festiwale i na deser podrzucamy nasz subiektywny przewodnik po najbardziej interesujących koncertach tego lata. Bawcie się doskonale i do usłyszenia we wrześniu! ;)

WSPÓŁPRACA: Agnieszka Bień, Karolina Ciochoń, Ada Cybulska, Olivia Kłusek, Aleksandra Kosarska, Ada Palka, Ewelina Pałajska, Ewa M. Pawłowska, Elvis Strzelecki, Adrian Suszczyński, Michał Sztorc, Malwa Wolska, Michał Zębik REDAKCJA:

REKLAMA W TRÓJMIEŚCIE: Anna Irsa anna.irsa@loungemagazyn.pl

redaktor naczelny / reklama

ILUSTRACJE: Magdalena Żmijowska www.zmijowska.pl

zastępca redaktora naczelnego

Monika Gąsiorek-Mosiołek monika@loungemagazyn.pl

grafika / skład

redaktor działu Kultura

Michał Adamiec

Natalia Czekaj

michal@loungemagazyn.pl

Wydawca: MEDIA LOUNGE S.C. Redakcja Lounge Magazyn ul. Romanowicza 4/536, Kraków info@loungemagazyn.pl | tel. (12) 633 77 33

natalia.czekaj@loungemagazyn.pl bezcenny

Conn

ect 55”

Loewe Connect. Unikalny, osobisty, zawsze w sieci.

73

# ...bo jakość ma znaczenie

14.990 PLN

kultura | sztuka | wydarzenia | lifestyle | moda | uroda | zdrowie | gadżety | design

KRAKÓW - WARSZAWA - KATOWICE - TRÓJMIASTO

Zapierająca w piersiach jakość obrazu 4K Ultra High Definition i wybitny dźwięk to dopiero początek. Zintegrowany dysk twardy 1TB, możliwość zatrzymywania i nagrywania TV, streaming na urządzenia mobilne i zdalne programowanie sprawiają, że ten zaawansowany telewizor jest absolutnie wyjątkowy.

reklama

Największy wybór Loewe w Polsce: Art Cinema – Kraków, ul. Zakopiańska 153 Luxury Art Cinema – Warszawa, ul. Bracka 11/13

LIP./SIERP.

Agnieszka Sochacka

Loewe_reklama 25-06-2015.indd 1

LOUNGE MAGAZYN | NR 73 | LIPIEC/SIERPIEŃ 2015

ISSN 1899-1262

WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL

URBAN MUSE Zdjęcia i Retusz Maroš Belavý Włosy i MUA Dominika Malisz Modelka Sara Kagize Stylista Lukasz Witek Projektanci i odzież KARASU Katarzyna Karasińska, Medicine, H&M, Pull&Bear, Bronx, Jeffrey Campbell’

73 2015-06-25 20:15:00

agnieszka.sochacka@loungemagazyn.pl

4

redaktor działu Kulinaria

dział Literówek i błedów

Agnieszka Majksner

Żulian

agnieszka.majksner@loungemagazyn.pl

chochlik@loungemagazyn.pl

Poglądy zawarte w artykułach i felietonach są osobistymi przekonaniami ich autorów i nie zawsze pokrywają się z przekonaniami redakcji Lounge. Redakcja nie odpowiada za treść reklam i ogłoszeń. Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych i zastrzega sobie prawo do skracania i przeredagowywania tekstów. Publikowanie zamieszczonych tekstów i zdjęć bez zgody redakcji jest niezgodne z prawem.


5


imprezy, otwarcia

Wroclaw znany jest jako miejsce o znaczących wydarzeniach kulturalnych, a w samym sercu miasta znajduje się hotel Sofitel Wroclaw Old Town, którego jednym z wyróżników, obok sztuki i kultury, jest design. Tym samym Hotel Sofitel Wrocław Old Town, postanowił wyjść na przeciw oczekiwaniom i stworzył projekt Sofitel Fashion Show, którego pomysłodawczynią jest PR Manager hotelu, Marta Skrzypek. Pierwsza edycja Sofitel Fashion Show odbyła się 18 czerwca 2015 r. w atrium Hotelu Sofitel Wrocław Old Town. Cały event poprowadziły Marta Skrzypek – PR Manager Hotelu oraz Pau-

lina Kiryk. Wydarzenie łączyło ze sobą elementy spotkania i rozmów z publicznością, a kulminacją całego eventu był pokaz mody Dominiki Młyńczak oraz Agnieszki Światły. Zaproszeni goście mogli nie tylko podziwiać wrocławskie projektantki, lecz również posłuchać koncertu młodego saksofonisty, Karola Wieczorka. Organizatorzy przeprowadzili również dwa wywiady z przepięknymi i pełnymi sukcesów prelengentkami; jedną z nich jest blogerka modowa Cookish Stylish, absolutna pasjonatka mody i jedzenia, która połączyła swoje dwie największe pasje w jedną całość. Goście mogli również posłuchać wywiadu z właścicielką kli-

niki medycyny estetycznej Coramed – Dagmarą Szewczyk, która opowiedziała o zabiegach przeznaczonych dla kobiet i mężczyzn poprawiających wygląd skóry i sylwetki. Kulminacją całego wydarzenia był pokaz Agnieszki Światły - laureatka wielu prestiżowych konkursów dla projektantów mody, takich jak „Gryf Fashion Show 2008”, „Oskary Fashion 2006” oraz „New Look Design 2008”. Uznana nie tylko w Polsce, lecz również za granicą. Jej projekty pokochało wiele znanych i cenionych gwiazd show bussinesu oraz między innymi: Patrycja Kazadi, Hanna Lis, Aleksandra Rosiak, Agnieszka Popielewicz, Otylia Jędrzejczak czy Ewa Skibińska.

fot. Marcin Lewicki / Media Lounge

SOFITEL FASHION SHOW Z POKAZEM AGNIESZKI ŚWIATŁY I DOMINIKI MŁYŃCZAK

Kolejne zaproszenia na finałowy turniej MercedesTrophy rozdane! Eliminacje na polu golfowym Kraków Valley G&CC wyłoniły troje szczęśliwców, którzy mają zagwarantowany udział w wielkim finale na Sierra GC. Podczas turnieju w Krakowie wyłoniona została także osoba, która już w połowie lipca zobaczy na żywo najstarsze wielkoszlemowe zawody świata – The Open. Wśród nagrodzonych znalazły się aż dwie panie: Barbara Walkowska, zwyciężczyni grupy hcp oraz Monika Kamińska, która zdominowała

klasyfikację w grupie hcp. Do obu laureatek dołączył Witold Wnuk. Najlepszą kobietą w ogólnej klasyfikacji stableford netto z wynikiem 39 punktów została Ewa Fober. Monika Kamińska może cieszyć się z podwójnej wygranej. Oprócz gwarantowanego miejsca w wielkim finale MercedesTrophy, golfistka wywalczyła również zaproszenie VIP na turniej wielkoszlemowy The Open. To wszystko dzięki wygranej w specjalnym konkursie Drive to Major, w którym zadaniem uczestników było posła-

WIĘCEJ NA WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL 6

nie piłki jak najbliżej maty imitującej autostradę. Pan Włodzimierz wygrał natomiast szkolenie rajdowe pod okiem Michała Kościuszko, gościa specjalnego turnieju w Krakowie. Kościuszko to jeden z najbardziej znanych polskich kierowców rajdowych, a także ambasador modeli Mercedes-AMG. Teraz czas na wielki finał i jeszcze więcej sportowej rywalizacji na najlepszym poziomie. Tu stawką jest udział w finale światowym, który co roku rozegrany zostanie w kolebce światowej motoryzacji – Stuttgarcie. Więcej informacji na  www.mercedestrophy.pl

fot. mat. organizatora

DRUGIE ELIMINACJE MERCEDESTROPHY ROZEGRANE! TERAZ CZAS NA FINAŁ!


Centrum Urody Moss Zapraszamy tel.: 12 446 90 09 ul. Prochowa 9 31-532 Krak贸w www.moss.krakow.pl 7


twarze przy barze

PREMIERA VOLVO XC90 ICE, KRAKÓW, 08.06.2015 FOT. JAKUB GIL

WIĘCEJ NA WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL 8


9


felieton

JEDNYM ZDANIEM:

RADOŚĆ

CHYBA SIĘ STARZEJĘ, A PRZYNAJMNIEJ TAK MI SIĘ WYDAJE, NO PRZECIEŻ TAKI FAJNY TEMAT MŁODZIEŻOWY I W OGÓLE, TYM RAZEM OSZCZĘDZĘ REDAKCJĘ, BO TEMAT W SAM RAZ NA LATO*, TERMINU WAKACJE W ODNIESIENIU DO OKRESU CZERWIEC-SIERPIEŃ PRZESTAŁEM UŻYWAĆ JUŻ DAWNO TEMU I PEWNIE TO JEST JEDNA Z OZNAK TEGO, ŻE SIĘ STARZEJĘ, KOLEJNĄ JEST TO, ŻE WAKACJE KOJARZĄ MI SIĘ Z WYPADAMI POD NAMIOT, A DAWNO, DAWNO TEMU BYŁ TO SYNONIM URWANIA SIĘ Z ŁAŃCUCHA CELEM ROBIENIA RZECZY RÓŻNYCH, RÓWNIEŻ NIEOBYCZAJNYCH, KTÓRE TO MOGŁY MIEĆ BRZEMIENNE SKUTKI** JAKIŚ CZAS PÓŹNIEJ, ALE PRZYNAJMNIEJ PRZYROST NATURALNY BYŁ NA PLUSIE, DZISIAJ NIE WIEM CO SIĘ ROBI, ALE RACZEJ MA TO ZWIĄZEK Z INTERNETEM, NO I PEWNIE STĄD OBYWATELI JAKOŚ NAM UBYWA, ZUS SIĘ SYPIE (PODOBNO ŚMIEJĄ SIĘ Z AMBER GOLD, ŻE AMATORSZCZYZNA I W OGÓLE), A SKORO MYŚLĘ O TAKICH INSTYTUCJACH JAK ZAKŁAD UBEZPIECZEŃ SYMBOLICZNYCH, TO skrócie oznacza, że czas szykować jesionkę i zacząć rozglądać się za jakąś przytulną kwaterą na Rakowicach czy gdzieś tam, kolejną oznaką jest to, że na ostatni koncert, na jakim byłem to U2 w Chorzowie, a to było już parę ładnych lat temu, więc z Rock&Rollem też słabo, owszem jestem zwolennikiem muzyki bardziej niż mniej rockowej ku utrapieniu koleżanek i kolegi ze mną w biurze zmuszonych dzielić wspólną przestrzeń, bo tylko ja mam głośniki, więc raz na czas wyrywają mi kabel krzycząc coś o przełączeniu się na słuchawki, co z kolei skutkuje jeszcze głośniejszymi wrzaskami, typu przestań śpiewać, nucić, gwizdać, tupać nogą i takie tam, że niby fałszuję czy coś, samemu ciężko wyczuć, bo mam słuchawki, więc nic nie słyszę, a jak słabo słyszę, to kolejny dowód na to, że mam już bliżej , niż dalej do Krainy Wiecznych Łowów, pomimo mojej sporej niechęci do spędzania wolnego czasu polegającej na bieganiu po lesie ze sforą psów i karabinem wyposażonym w celownik laserowy celem władowania w Bambi*** takiej ilości ołowiu, by już radośnie nie hasał po tymże lesie, a potem powieszenia sobie jego wypchanego łba przez jakiegoś potencjalnego seryjnego mordercę (w kryminałach koleś, który na odludziu w szopie wypycha martwe zwierzęta zawsze okazuje się psychopatycznym mordercą, albo przynajmniej psychopatycznym socjopatą, w sumie to zajęcie w moim przekonaniu nie jest dla ludzi, których można określić jako normalnych, z drugiej strony jakby mnie ktoś zapytał, czy uważam, że jestem normalny, to raczej na pewno odpowiedziałbym, że nie, a potem śmiał się takim śmiechem z kiepskich horrorów jak nie przymierzając wściekła fretka albo wiewiórka) jakoś mam słabość do tego terminu, pewnie dlatego, że dawno temu zamiast spać w nocy czytałem powieści Karola Maya, dzisiaj w nocy to jest tak koło godziny dwudziestej trzeciej, w okolicach północy oczy łzawią i same się zamykają, a pole grawitacyjne poduszki jest silniejsze niż promienie ściągające Gwiazdy Śmierci, więc jeśli chodzi o czytelnictwo w moim wykonaniu to szału nie ma, chociaż pewnie i tak zawyżam średnią krajową, która znajduje się mniej więcej tam gdzie karpie żerują, oczywiście nie chodzi mi o te, które w grudniu są zupełnie nieświadomymi uczestnikami bicia rekordów w zawodach pod tytułem kto upchnie więcej karpi w jednej wannie, wiadrze lub basenie ogrodo-

* No może nie do końca w czerwcu, ale lipiec Szamani Pogodowi obiecują upalny. ** Mi się to nie zdarzyło, ale słyszałem o takich przypadkach. *** Jak nie wiesz kto to jest Bambi, to na pewno umiesz zapytać Wujka Gugla. 10

ADRIAN SUSZCZYŃSKI absolwent Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UJ, gdy nie pisze jednym zdaniem, jest „prawie” przykładnym ojcem i mężem, chyba, że akurat siedzi w pracy w Agencji Reklamowej, lub rozbija się po lesie na rowerze.

wym dla dzieci, ale o te, które miały na tyle szczęścia, że żyją sobie gdzieś w jakimś jeziorku albo stawie i z politowaniem patrzą na wysiłki Panów w łódkach wyposażonych w długie kije, cały zestaw wymyślnych kolorowych gadżetów mocowanych na końcu żyłek, którzy to siedzą całymi dniami w tychże łódkach lub na takich krzesełkach jak to, które jeden z kandydatów przyniósł na debatę w telewizji za przeproszeniem publicznej, nie wiem czy moja niechęć do aktywności na wolnym powietrzu (bo sportem uważam, że się tego nazywać nie da) polegająca na polowaniu na zwierzaki wynika z tego, że jestem cholerykiem, więc usiedzenie na takim krzesełku i obserwacja spławika na tafli wody doprowadziła by mnie do szału po około 15 minutach, nawet gdy do dyspozycji miałbym spore zapasy napojów chmielo-pochodnych (niestety w większości przypadków tego, co można kupić w sklepie tuż-za-rogiem piwem się nazwać nie da), czy też z faktu że ogólnie lubię zwierzaki, jedne mniej, inne bardziej ale ogólnie pomysł uśmiercania ich tylko po to, żeby poprawić sobie poziom poczucia własnej wartości, udowodnić męskość i takie tam zupełnie mnie nie przekonuje, w przeciwieństwie na przykład do takiego Pana, którego ostatnio widziałem w jednym z serwisów informacyjnych, otóż zdobył on 28 najwyższych szczytów w Polsce w ciągu 76 godzin, byłem w życiu na kilku szczytach i zazwyczaj przez następne kilkanaście godzin po ich zdobyciu (w ilościach pojedynczych) odczuwałem zakwasy i zmęczenie, a nie chęć udania się (o bieganiu nie wspominając) na kolejne, można by zadać pytanie Co on bierze?, raczej na pewno nie są to żadne„prochy”, bo przyjęcia takiej dawki EPO nawet zawodowy kolarz z minionej dekady by nie przeżył, więc używki raczej nie wchodzą w grę, z resztą à propos hasła przewodniego, to wystarczy popatrzeć na Micka Jaggera, albo jego kolegę Keitha Richardsa (oraz wielu innych muzyków z tej kategorii), żeby mieć pewność, co do wątpliwych właściwości diety opartej na substancjach przyjmowanych przez zwiniętą studolarówkę, chociaż teraz pewnie się to robi używając stueurówki (jakoś słabo to brzmi), ale nie wiadomo jak długo jeszcze, na pewno w Grecji nie, bo obecnie bankomaty w kraju kwitnącej fety nie wypłacają więcej niż sześćdziesięciu Euro, więc banknot o nominale sto podczas wielkich greckich wakacji, jeżeli nie zostanie przywieziony z zagranicy, będzie raczej trudno zdobyć, do Grecji więc nie pojadę, jak również nie zamierzam wybierać się do krajów arabskich, ani w ogóle za granicę, przez ostatnie kilka lat urlop spędzam nad pięknym polskim morzem, co też przy okazji jest elementem terapii mającej na celu filtrowanie organizmu z krakowskiego powietrza, albo też wyjeżdżam na wieś, gdzie nikt nie wie o co mi chodzi jak pytam o wifi, a ilość kresek na wyświetlaczu telefonu komórkowego informujących o sile sygnału pojawiają się sporadycznie w ilości jednej lub dwóch, dzięki czemu mogę w spokoju delektować się ciszą przerywaną sporadycznie ryczeniem krów albo pianiem koguta o poranku, a najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że bardzo mi to odpowiada, powiem więcej po pierwszej dobie czuję się doskonale odpoczęty i zrelaksowany, czyli jednak się starzeję, czego i Wam drodzy Czytelnicy tego lata życzę kropka. ADRIAN SUSZCZYŃSKI Skargi i wnioski: adrian.suszczynski@gmail.com


Avant Après / ul. Kupa 5, Kraków / tel. 12 357 73 57 / www.avantapres.pl

Włosy: Tomasz Marut/Klaudia Matysiak / Model: Magdalena Ludwig Foto: Agata Mendziuk / make-up: Kalina Opalińska

11


twarze przy barze

OTWARCIE TARASU WIDOKOWEGO SHERATON, KRAKÓW, 05.06.2015 FOT. BARTEK WĄSIK

WIĘCEJ NA WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL 12


13


polecamy

W LIPCU POLECAM

Natalia Czekaj REDAKTOR PROWADZĄCA Dziennikarskie szlify zdobywała m.in. we „Wprost”, „Glamour” i „Piana Magazine”. W redakcji „Lounge” odpowiada za (te najbardziej i najmniej) kulturalne teksty, drobne poprawki, uspokajanie redaktora naczelnego i wysyłanie pogróżek niepokornym współpracownikom na dzień przed końcem składu. Prywatnie znana jako wielka fanka muzyki filmowej, słodyczy, poradników buddyjskich, koncertów rockowych, filmów Woody’ego Allena i dobrej zabawy – zawsze i wszędzie!

MROCZNE FETYSZE WSPÓŁCZESNOŚCI WEDŁUG JANA MANSKIEGO

14

D

ŚWIAT JANA MISKIEGO WYPEŁNIAJĄ MROCZNE OBSESJE I FANTAZJE, A CHĘĆ SZYBKIEGO ZASPOKOJENIA POTRZEB KOŃCZY SIĘ W NIM KATASTROFĄ. ARTYSTA W SWOICH SKANDALIZUJĄCYCH DZIEŁACH OBNAŻA PRAWDĘ ZARÓWNO O NASZEJ CIELESNOŚCI, JAK I PRZESIĄKNIĘTEJ MATERIALIZMEM WSPÓŁCZESNOŚCI. JEGO PRACE MOŻEMY WŁAŚNIE PODZIWIAĆ W WARSZAWSKIM RABBITHOLE ART ROOM. WYSTAWA PREZENTUJE WYBRANE DZIEŁA Z SERII ONANIA I POSSESIA, A WYSTAWA REALIZOWANA JEST WE WSPÓŁPRACY Z BREESELITTLE – GALERIĄ REPREZENTUJĄCĄ ARTYSTĘ W LONDYNIE. 

o niepokojącego świata Onanii zaprasza nas film promocyjny, w którym postać w różowym kostiumie prezentuje intrygujące urządzenie do masturbacji. Artysta wyraża w ten sposób zdanie na temat konsumpcjonizmu, który doszczętnie dziś nami zawładnął, rozważając przy tym nad kondycją współczesnego społeczeństwa i zgubnym kultem piękna. W jego alternatywnej rzeczywistości Onanizer nie dostarcza ostatecznie seksualnej satysfakcji, a sprowadza na ludzi nieodwracalne deformacje. Zmutowane ciała modeli przybierają przerażający wygląd. Possesia to z kolei historiozoficzna wizja, na którą składają się fragmenty archiwalnych

filmów, zabytkowe obiekty, anatomiczne tablice i pokryte patyną narzędzia. Manski na wyblakłe fotografie nakłada narzędzia tortur, a dawne przedmioty codziennego użytku łączy ze szczątkami ciał. Świat ludzki przenika się tu ze zwierzęcym. Jego dzieła są echem naszej mrocznej historii, podejrzanych religii, niebezpiecznych ideologii i wynaturzeń. Polecam odwiedzić Rabbithole Art Room jak najszybciej, bowiem ta niewątpliwie wyróżniające się na tle innych wystawa trwa jedynie do 17 lipca. I bądźcie czujni, bo poczynaniom Manskiego będziemy z pewnością przyglądać się jeszcze wielokrotnie. Wystawa czynna do 17 lipca.

Jan Manski (ur.1981) ukończył Wydział Grafiki ASP w Warszawie i Wydział Sztuk Pięknych na Central Saint Martins College w Londynie. Debiutował w Londynie w 2012 roku prezentując ponad 50 prac z cyklu „Onania”.

„Catlin Guide” umieścił Jana Manskiego na liście najbardziej obiecujących absolwentów kierunków artystycznych w Wielkiej Brytanii. Magazyn „Vulture” określił go reprezentantem młodego Londynu w dziedzinie sztuk wizualnych.

Prace artysty znajdują się w kolekcjach w USA, Wielkiej Brytanii i Europie, m.in. w kolekcji Roberta Deveroux i w kolekcji Muzeum Narodowego w Warszawie.


Enter our world. www.ime24.net 15


wydarzenia

lipiec/sierpień 2015

RADAR KULTURALNY opracowanie: NATALIA CZEKAJ, fot. mat. promocyjne

3.073.09 KRAKÓW

LETNIE TANIE KINOBRANIE Dziewiąta edycja Letniego Taniego Kinobrania obejmuje 9 tygodniowych cykli tematycznych, prezentujących filmy starsze i nowsze, wyselekcjonowane przy udziale widzów Kina Pod Baranami. W tym roku na program dwumiesięcznego filmowego maratonu składa się rekordowa liczba 168 tytułów! Motywem przewodnim tegorocznego są tym razem przeciwieństwa, antynomie, paradoksy, opozycje, pozwalające pokazać różnorodność form, gatunków, estetyk i tematów filmowych. Poszczególne tygodnie to filmy reprezentujące dwie przeciwstawne kategorie, np: “Młodość i dojrzałość”, “Miłość i samotność”, “Światło i mrok”, “Siła i słabość”, “Spokój i szaleństwo”, “Śmiech i łzy” itp. W repertuarze znajdą się najgłośniejsze, nagradzane tytuły minionego

sezonu (m.in. Birdman, Bogowie, Boyhood, Ida), kino niezależne (m.in. Difret czy Oddychaj - Respire), klasyki kina (m.in. Lśnienie, La Strada), filmy kultowe (m.in. Mad Max i jego tegoroczna kontynuacja Mad Max. Na drodze gniewu, trylogia Igrzyska śmierci) odważne dokumenty (m.in. nominowana do Oscara Joanna, podróżnicze Antarktyda: rok na lodzie i Everest - Poza krańcem świata, malownicza Cząstka Podlasia), czy produkcje anime (Grobowiec świetlików, Wilcze dzieci). Część tytułów zaprezentowanych zostanie z taśmy 35mm, a wybrane polskie filmy zostaną wyświetlone z angielskimi napisami. W ramach festiwalu odbędą się również pokazy filmowe na tarasie zabytkowego Pałacu pod Baranami.

18.07 WARSZAWA

PODRÓŻ PRZEZ UKŁAD KRWIONOŚNY CHIN Nakładem Wydawnictwa Bezdroża ukazała się publikacja pt. Dżongło. Niech Będzie, Jak Chce Woda. To reporterska relacja Adama Chałupskiego z podróży po Chinach, którą przeplata w książce z wątkiem literackim - historią tajemniczego, tytułowego Dżongła. Publikacja dostępna jest również na stronie wydawcy w formie ebooka, w formatach mobi, pdf i epub. Za nami cykl bardzo inspirujących spotkań we Wrocławiu, Gdańsku i Krakowie, poświęconych książce i Chinom, ubarwionych obecnością Laxi Ruan (pochodzącej z Chin), która przybliżyła czytelnikom swój kraj – teraz polecamy sięgnąć po fascynującą lekturę.

16

ZAJAWKA NA LATO, ZAJAWKA NA SPORT BABKA do wynajęcia

Pierwsze warszawskie targi sportu w przestrzeni „BABKI do wynajęcia”. Warto przyjść, by zobaczyć jak dobrze można spędzić czas latem w Warszawie, co się dzieje w okolicach i trochę dalej. A przy okazji kupić sprzęt, fajny ciuch, porozmawiać z profesjonalistami, znaleźć swoją nową pasje i przekonać się, że sport to najlepsze hobby.


13.07 WROCŁAW

ARTYSTYCZNO-KULINARNA UCZTA W FOOD ART GALLERY

3 lipca otwarta zostanie kolejna wystawa w Food Art Gallery we Wrocławiu -  galerii sztuki, przy której działa jedna z najlepszych restauracji na Dolnym Śląsku. Tym razem do współpracy zaproszono Justynę Pannards-Sycz, malarkę polskiego pochodzenia, obecnie kojarzoną z Holandią, gdzie od lat mieszka i pracuje. Artystka jest właścicielką fundacji i galerii Galerie Archipel, w ubiegłym roku reprezentowała Polskę w ramach Edinburgh Art Fair. Znalazła się również w zestawieniu 100 najbardziej interesujących artystów ubiegłego roku, tworzonego przez Saatchi Art. Tym razem zobaczymy jej dzieła z cyklu „Neons/Urban Solitude”. Wydarzenie ma charakter wystawy sztuki, jednak kierowane jest również do koneserów wina i kulinariów oraz miłośników designu.

ŚWIĘTO MUZYKI ALTERNATYWNEJ W STOCZNI GDAŃSKIEJ

Soundrive Festival, B90, Gdańsk Soundrive Fest to jeden z najbardziej obiecujących festiwali prezentujących szeroko pojętą muzykę alternatywną. Organizatorzy festiwalu stawiają przede wszystkim na różnorodność prezentowanej muzyki. Podczas wydarzenia występują głównie młode, obiecujące, kapele zrzeszone przez portal Soundrive.pl, a każda edycja zwieńczona jest występem gwiazdy sceny alternatywnej. Fetiwal odbywa się obecnie w klubie B90, który mieści się w industrialnej przestrzeni Stoczni Gdańskiej. Tym razem na scenie pojawią się tu m.in. Glass Animals, Temples, Peace i Coals – zespół, z którym wywiad mogliście przeczytać w ostatnim numerze „Lounge”. Polecamy!

17


muzyka

NAJWIĘKSZE

MUZYCZNE EMOCJE ALEKSANDRA KOSARSKA

fot. mat. promocyjne

DWA NAJBARDZIEJ WYCZEKIWANE

TEGO LATA

LETNIE FESTIWALE MUZYKI INDIE JUŻ ZA NAMI, ALE TEGOROCZNE WAKACJE SZYKUJĄ DLA NAS JESZCZE SPORO MUZYCZNYCH NIESPODZIANEK. OTO LISTA NAJCIEKAWSZYCH PUNKTÓW NA KONCERTOWEJ MAPIE POLSKI.

THE SMITH STREET BAND

14.08 – WARSZAWA, HYDROZAGADKA 15.08 – POZNAŃ, POD MINOGĄ Podczas trasy promującej płytę „Throw Me In the River” wystąpi w Polsce australijski zespół The Smith Street Band. Skład pochodzący z Melbourne debiutował w 2010 roku EPką „South East Facing Wall”. Obecnie mają na koncie już trzy albumy. Mimo niechęci muzyków do jednoznacznej klasyfikacji gatunkowej, ich muzyka określana jest jako folk-punk z elementami popu i indie. Zespół gościł już na największych europejskich festiwalach, w połowie sierpnia mamy okazję zobaczyć ich u nas.

MATISYAHU

26.08 – GDAŃSK, B90 27.08 – WROCŁAW, KLUB ETER Matisyahu jest nazywany jednym z najbardziej intrygujących i charyzmatycznych wokalistów reggae, który od ponad 10 lat zadziwia świat swoją muzyczną inteligencją. W jego twórczości znajdziemy elementy hip-hopu, rocka, dancehallu, klasycznego reggae i przede wszystkim żydowskiego folkloru. Jego artystyczny pseudonim – chasydzkie imię Matisyahu oznacza „dar od Boga” – i rzeczywiście, dla fanów artysty jego twórczość jest najwspanialszym prezentem.

18

TRENTEMØLLER

PŁOCK 25-27.07 - AUDIORIVER FESTIVAL Audioriver to festiwal skierowany przede wszystkim do fanów muzyki elektronicznej. Główną gwiazdą tegorocznej edycji będzie Trentemøller – duński DJ pochodzący z Kopenhagi. Jego albumy „The Last Resort”, „Into The Great Wide Yonder” i „Lost” zyskały pozytywne przyjęcie w Polsce i na świecie i przyniosły młodemu producentowi popularność wśród fanów gatunku. Mówi o sobie „komponuję muzykę, która jest melancholijna, a zarazem pełna życia i emocji”. Wszystkie utwory tworzy od początku do końca sam, grając na różnych instrumentach, łącząc je i miksując w całość. Do wykonania partii wokalnych angażuje najlepszych wykonawców. Ciekawi efektu? Posłuchajcie na żywo, podczas Audioriver Festivalu.


muzyka

LENNY KRAVITZ

8.08 - GDAŃSK, ERGO ARENA Trasa STRUT Tour, promująca ostatni krążek Kravitza okazała się niesamowitym sukcesem. „Ten album sprowadził mnie z powrotem do miejsca, w którym pokochałem muzykę” – mówi sam autor. Zupełnie nowe brzmienie utrzymane w sprawdzonym stylu, za który uwielbiamy Kravitza. Zapowiada się klimatyczne rockowo-funkowe show.

PASSENGER

13.08 – WARSZAWA, KLUB PALLADIUM Mieszanka delikatnych i subtelnych dźwięków gitary i magnetyzującego wokalu zabrzmi 13 sierpnia w warszawskim Palladium. Obdarzony niezwykłą muzyczną wrażliwością Michael David Rosenberg, znany bardziej jako Passenger, wystąpi na kolejnym koncercie promującym płytę „Whispers”. Oprócz nowego materiału nie zabraknie klasyków jak „Let her go” czy „Heart’s on fire”. Publiczność, która pokochała Passengera za proste, melodyjne utwory, z pewnością nie zawiedzie się i tym razem.

SONA JOBARTEH

10.07 – WROCŁAW, BRAVE FESTIVAL Dla fanów muzyki etno – Sona Jobarteh to prawdziwa legenda. Multiinstrumentalistka i pieśniarka z Gambii i Anglii, pochodzi z jednego z najważniejszych klanów afrykańskich wirtuozów gry na korze. Jest pierwszą kobietą w rodzinie Jobarteh, która gra na instrumencie – w tradycji Afryki Zachodniej od siedmiuset lat jest to zajęcie zarezerwowane dla mężczyzn. Jej wielki talent pozwala na swobodne łączenie stylów i gatunków muzycznych, od klasycznego etno po muzykę Zachodu. To już drugi występ na festiwalu, którego w tym roku została kuratorką.

FOALS

KRAKÓW 20-22.08 - KRAKÓW LIVE FESTIVAL Na kilka dni przed premierą nowej płyty „What Went Down”, grupa Foals wystąpi w Krakowie podczas Live Festivalu. Zespół powstał w 2005 roku w Oksfordzie, zasłynął przebojami takimi jak „My number”, „Inhaler” czy „Cassius” i ma na swoim koncie już cztery albumy. Charyzmatyczny wokalista Yannis Philippiakis zamienia każdy koncert w niezwykłe show. Ich muzyka to połączenie alternatywnego rocka z elementami elektroniki i new wave.

MIKA URBANIAK

11.07 – GDYNIA, LADIES’ JAZZ FESTIVAL Na koniec polski akcent – córka polskich gigantów jazzu, Urszuli Dudziak i Michała Urbaniaka. W branży muzycznej ceniona za świetny głos i doskonały flow, otworzy tegoroczną edycję Ladies’ Jazz Festivalu. Usłyszymy utwory z jej ostatniego albumu „Once in a Lifetime” zachowanego w klimacie klasycznego jazzu, a jednocześnie zainspirowanego muzyką swingową lat 30-tych, połączoną ze współczesnymi bitami hip hopowymi i elementami popu.

19


VOD

NIE TEN CZŁOWIEK Premiera TVOD: 16.07.2015 Porównywana do „Rejsu” i „Sprzedawców” komedia absurdu z gwiazdorską obsadą. Utrzymana w groteskowym tonie bezkompromisowa kpina z naszych czasów. Prawie trzydziestoletni Kuba decyduje się podjąć pierwszą pracę, zostaje dostawcą zakupów. Nie przypuszcza, że będzie to jeden z najdziwniejszych dni w jego życiu i jak ważną rolę będzie miał tego dnia do spełniania.

ŚWIADEK MEA CULPA Premiera TVOD: 16.07.2015 Dwóch policjantów Simon (Vincent Lindon, „Dla niej wszystko”, „Dziennik panny służącej”, „Moja piękna teściowa” ) i Franck (Gilles Lellouche, „Niewierni”) świętują zakończenie wspólnej misji. Simon pod wpływem alkoholu powoduje śmiertelny wypadek. Traci wszystko: pracę i rodzinę. Po latach, zbieg okoliczności po raz kolejny splata losy byłych partnerów. Syn Simona, Theo przypadkowo staje się głównym celem mafii. Były gliniarz zrobi wszystko, aby ochronić rodzinę.

NOWOŚCI NA VOD HOMO FATHER

Premiera TVOD: 01.07.2015 Film według scenariusza i w reżyserii Piotra Matwiejczyka. Uhonorowany nagrodą specjalną Jury w konkursie kina niezależnego podczas 30. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Gabriel i Robert żyją ze sobą od trzech lat. Pewnego dnia w ich domu pojawia się Natalia, z którą Gabriel trzy lata temu miał jednorazową przygodę. Przyprowadza małą dziewczynkę i pozostawia ją z Gabrielem. Przez telefon informuje go, że to jego córka.

MIŁOŚĆ NICZYM ZBRODNIA DOSKONAŁA LOVE IS THE PERFECT CRIME Premiera TVOD: 05.07.2015

Thriller erotyczny. Marc jest profesorem literatury na Uniwersytecie w Lozannie, ale ma reputację podrywacza, romansującego ze studentkami. Kiedy jedna z jego ostatnich kochanek – wyjątkowo błyskotliwa i ładna Barbara, nagle znika bez śladu, staje się on głównym podejrzanym w sprawie. Intrygująca fabuła, świetna gra aktorska, zwłaszcza Mathieu Amalrica, piękne zdjęcia i przyroda winiarskiego regionu francuskich Alp – to tylko niektóre z walorów filmu.

LISTA ŻYCZEŃ THE A LIST Premiera TVOD: 05.07.2015 Zwariowana komedia młodzieżowa. Eryk Schultz to najpopularniejszy chłopak w liceum. Sylvia Martin, psycholog pomagająca uczniom w wyborze dalszej kariery, bardzo żałuje, że sama w szkole nie była zbyt śmiała. Gdy orientuje się, że Eryk zapomniał o zaliczeniu jednego przedmiotu, co przekreśla możliwość zdawania matury, idzie z nim na układ – jeśli chłopak zrobi pięć rzeczy, o których sama marzyła w liceum, załatwi mu świadectwo ukończenia szkoły. Problem w tym, że mogą one na dobre pogrążyć Eryka.

ZOBACZ RÓWNIEŻ MOVIE LOUNGE CORNER NA WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL ZDOBYWAJ BEZPŁATNE KODY. NA NASZYM PROFILU: WWW.FACEBOOK.COM/LOUNGEMAGAZYN 20


˜ DOUGRAY SCOTT LIONSGATE AND LAKESHORE ENTERTAINMENT PRESENT A LAKESHORE ENTERTAINMENT LIONSGATE PRODUCTION ”THE VATICAN TAPES” OLIVIA TAYLOR DUDLEY MICHAEL PENA DIRECTOR OF COSTUME DESIGNER JERRY FLEMING PHOTOGRAPHY GERARDO MADRAZO, AMC DJIMONEXECUTIVE HOUNSOU CASTINGBY TRICIA WOOD, CSA DEBORAH AQUILA, CSA MUSICBY JOSEPH BISHARA DESIGNER LINDSAY ANN McKAY EDITOR ERIC POTTER PRODUCTION PRODUCED PRODUCERS ERIC REID DAVID KERN JAMES McQUAIDE CHRISTOPHER BORRELLI CHRIS FENTON BY TOM ROSENBERG GARY LUCCHESI RICHARD WRIGHT CHRIS MORGAN CHRIS COWLES SCREENPLAY DIRECTED STORY BY CHRISTOPHER BORRELLI AND MICHAEL C. MARTIN BY MARK NEVELDINE BY CHRISTOPHER BORRELLI & CHRIS MORGAN TM & COPYRIGHT 2014 LAKESHORE ENTERTAINMENT GROUP LLC AND LIONS GATE FILMS INC. ALL RIGHTS RESERVED.

21


wywiad

22


wywiad

Z UŚMIECHEM I MUZYKĄ PRZEZ ŻYCIE JEST JEDNĄ Z NAJPOPULARNIEJSZYCH POLSKICH WOKALISTEK OSTATNICH LAT. CHARYZMATYCZNA, UTALENTOWANA I POGODNA – TAK POKRÓTCE MOŻNA OPISAĆ NASZĄ BOHATERKĘ. DLACZEGO WARTO ZROBIĆ SOBIE PIĘCIOLETNIĄ PRZERWĘ OD NAGRYWANIA PŁYT, CO ZNAJDUJE SIĘ „MIĘDZY SŁOWAMI”, ZA CO LUBI „MONTY PYTHONA” ORAZ CZY POWINNIŚMY SIĘ ŚMIAĆ NAWET W NAJMNIEJ RADOSNYCH CHWILACH NASZEGO ŻYCIA – O TO WSZYSTKO ZAPYTALIŚMY KASIĘ CEREKWICKĄ.

23


wywiad

Kasiu, od pojawienia się Twojego ostatniego albumu minęło pięć lat. Skąd taka przerwa? Czy mogłabyś uchylić nam rąbka tajemnicy i zdradzić, co działo się u Ciebie przez cały ten okres? Przez ten czas dużo koncertowałam. Poszukiwałam również inspiracji do stworzenia kolejnego albumu. Chciałam, by ta płyta brzmiała inaczej niż moje poprzednie krążki, dlatego też spotykałam się z różnymi producentami, eksperymentowałam z muzyką. Jestem osobą, która nie kalkuluje, nie stara się robić czegoś pod publikę i dopiero powrót do współpracy z Piotrem Siejką pozwolił mi stworzyć utwory, które w pełni odzwierciedlały moje uczucia. Dał mi też wolną rękę, jeśli chodzi o decydowanie o formie płyty, aranżacjach, a nawet miksach utworów. Poza tym, przez ostatnie lata uczyłam też w szkole wokalistyki, a oprócz tego rozpoczęłam studia psychologiczne. Kiedy w 2006 roku mój tata po raz pierwszy usłyszał „Na Kolana”, powiedział do mnie: „Mamy wreszcie polską Mariah Carey!”. Którzy artyści są dla Ciebie największą inspiracją i co najbardziej urzekło Cię w ich twórczości? Miałam ogromne szczęście, że wychowywałam się w czasach, kiedy rządziły wielkie głosy – Toni Braxton, Celine Dion, Whitney Houston czy właśnie Mariah Carey. Oprócz tego, fascynowałam się soulowymi brzmieniami, stąd moja ogromna sympatia do Arethy Franklin, Anity Baker, Elli Fitzgerald, a także jazzu z lat 50., 60. Choć trudno mi powiedzieć o takiej jednej idolce, to najbliższa memu sercu, ze względu na emocjonalność i szczerość, była i jest Mary J. Blige. To właśnie dzięki niej rozkochałam się w bardziej syntetycznych brzmieniach i r&b. Mam ogromną nadzieję, że uda mi się kiedyś pojechać na jej koncert. 26 maja miała miejsce premiera Twojego najmłodszego muzycznego dziecka, nad którym pracowałaś z wcześniej wspomnianym producentem, Piotrem Siejką oraz takimi muzykami jak Przemek Maciołek , Marek Buchowicz i Robert Luty. Czym krążek „Między słowami” różni się od Twoich poprzednich płyt? Jaka atmosfera panowała w studiu podczas waszych sesji nagraniowych?

24

Tak, to bardzo symboliczna data (śmiech). Można powiedzieć, że każda płyta to takie dziecko dla artysty, choć w przypadku powstawania albumu, to czasem trwa dłużej niż 9 miesięcy. Bardzo chciałam nagrać płytę z żywymi instrumentami. Dzięki moim wspaniałym kolegom, którzy wnieśli w pracę nad tym krążkiem dużo pozytywnej energii i ciepła, udało się stworzyć pełne życia dzieło, z którego jestem naprawdę zadowolona. Słuchając moich poprzednich płyt doszłam do wniosku, że w wielu piosenkach było sporo żalu, smutku. To była pewna forma buntu, spowodowana prawdopodobnie pośpiechem, jaki miał miejsce przy powstawaniu tych utworów, dlatego też postanowiłam sobie, że tym razem postaram się tworzyć w bardziej refleksyjny, przemyślany sposób. Tak sobie wymyśliłam, że głównym zadaniem tej płyty będzie danie słuchaczom nadziei, pozytywnych emocji i możliwości odpoczynku od problemów dnia codziennego. Myślę, że każdy może znaleźć tu cząstkę siebie i uważnie wsłuchując się w zawartość albumu, odnajdzie to, co ukryte jest „Między słowami”. Słuchając tego albumu odnoszę wrażenie, że to bardzo dojrzałe dzieło. Dotychczas kojarzono Cię głównie z nurtem r&b, a tu mamy wycieczki w rejony popu rodem z lat 80., czego przykładem jest chociażby utwór „Głód” oraz bardziej funkowych brzmień (piosenki „Ideał”, „Niewyraźny”). Skąd taka różnorodność i spójność zarazem? Czy śledzisz to, co dzieje się na polskiej i światowej scenie, czy raczej pozostajesz w kręgu wyłącznie własnych pomysłów? Tworząc tę płytę, nie szukaliśmy żadnych wzorców, chcieliśmy nagrać tym razem po prostu coś, co określam „szlachetnym popem”. Byłam już lekko znudzona brzmieniem r&b, z którym silnie mnie kojarzono, postanowiłam więc stworzyć krążek z dosyć oszczędnymi aranżami, mający w sobie dużo spokoju, równowagi. Słucham oczywiście tego, co się dzieje obecnie na rynku, ale skupiam się bardziej na rzeczach, których raczej nie prezentuje się w rozgłośniach radiowych. Jestem takim szperaczem, który wynajduje, przesłuchuje i kupuje sobie różne nowości muzyczne w internecie. Staram się jednak zachowywać


wywiad

swoją oryginalność i pomysły, nie czerpiąc zbytnio z twórczości innych, bo to byłoby już coś na kształt – mówiąc pół żartem, pół serio – papugowania. Kilka lat temu przylgnęła do Ciebie zabawna łatka dziewczyny śpiewającej wyłącznie o smutnych aspektach relacji damsko-męskich. Stwierdzenie to podważają słowa, które padają w tekście piosenki „Puls”: „Ramię w ramię, ręka w ręka, w pojedynkę nie po drodze nam… Jeszcze nie wszystko stracone, dopóki serca w ten sam biją takt”. Czy postać mężczyzny w Twoich tekstach to alegoria Twoich emocji i doświadczeń? Ta łatka silnej dziewczyny, walczącą z facetami przylgnęła do mnie przez piosenkę „Na kolana”. Nazywano mnie feministką, singielką, która wojuje z całym światem. W rzeczywistości jestem osobą, która ma zupełnie inną naturę. Jestem generalnie nieśmiała, nie rozpycham się łokciami, i mimo iż twardo stąpam po ziemi, to dużo we mnie wrażliwości i delikatności. Najbardziej zabawne w tym wszystkim jest to, że niewiele osób zrozumiało, że „Na kolana” było utworem skierowanym do mężczyzny, który zdradza swoją kobietę. Wcale nie chodziło o to, żeby rzucać każdego faceta np. za to, że nie wywiesił prania danego dnia (śmiech). Wbrew pozorom, już na poprzednich płytach śpiewałam o pozytywnych aspektach relacji damsko-męskich, np. w „Potrafię kochać” czy „Szukamy siebie”. Te stereotypy na mój temat wzięły się prawdopodobnie z faktu, iż niektóre osoby nie słuchały w całości moich płyt. Wzięłaś udział w programie „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”. Jak wspominasz czas spędzony na jego planie? Co najbardziej Cię zaskoczyło i czego nauczyłaś się dzięki temu przedsięwzięciu?

Przyznam szczerze, że świetnie się w tym programie bawiłam. Dzięki niemu dowiedziałam się, że mój głos potrafi o wiele więcej niż dotychczas myślałam. Zobaczyłam także, że tego typu przedsięwzięcia bywają stresujące, czego najlepszym przykładem był moment wejścia do windy, którą zjeżdżaliśmy na scenę. Ten program bardzo mi pomógł również jako kobiecie, każda z nas bowiem chciałaby czasem móc w sobie coś zmienić, pozbyć się kompleksów. Tam co tydzień byłam poddawana charakteryzacji, zamieniałam się w kogoś innego. Kiedy miałam udawać Adele, dodano mi 25 kg. Po zdjęciu z siebie kostiumu stwierdziłam – nie jest tak źle. Myślę, że zaczęłam doceniać siebie, lubić swoją twarz bez makijażu po całym dniu pracy. Inna sytuacja – naśladowałam Michaela Boltona i jedna z moich koleżanek z programu stwierdziła, że jestem najbrzydszym facetem świata. Kiedy zdjęłam ten kostium pomyślałam – Cerekwicka, całkiem ładna jesteś (śmiech). Najbliższy memu sercu moment nastąpił jednak wtedy, gdy stałam się na chwilę piękną mulatką, wcielając się w Lauryn Hill. Opuściłaś rodzinny Koszalin jeszcze jako nastolatka. Co doradziłabyś młodej dziewczynie, która dopiero wkracza na scenę i ma wielkie marzenia? Myślę, że tak naprawdę nie ma uniwersalnej recepty na sukces. Niedawno usłyszałam od jednego z dziennikarzy pewną anegdotę na temat mnie i Elżbiety Zapendowskiej. Okazało się, że usłyszała mnie kiedyś w Słupsku na warsztatach i powiedziała: „Z tej dziewczyny coś będzie, pod warunkiem, że nie pożre jej show biznes”. Coś w tym jest, bycie artystą bowiem, to zawód dla ludzi, którzy mają nierówno pod sufitem. Tu nic nigdy nie jest pewne, a każdy dzień wygląda zupełnie inaczej. Nie da się nic zaplanować, policzyć, nie można nagrać płyty z gwarancją, że znajdzie się ona na pierwszych miejscach list

Wrzesień W teatrze stu Body art

Wariacje Tischnerowskie

Firma dziękuje

Wariat i zakonnica

Kolacja z Gustavem Klimtem

Zapraszają:

9.09 – Kogut w rosole 10.09 – Kogut w rosole 11.09 – Kogut w rosole 12.09 – Firma dziękuje 13.09 – Firma dziękuje 15.09 – Wariat i zakonnica 16.09 – Wariat i zakonnica 17.09 – Roma i Julian 18.09 – Roma i Julian 19.09 – Kolacja z Gustavem Klimtem 20.09 – Kolacja z Gustavem Klimtem 24.09 – Wariacje Tischnerowskie 25.09 – Wariacje Tischnerowskie 26.09 – Body art 27.09 – Body art 29.09 – O psychiatrach, psychologach… 30.09 – O psychiatrach, psychologach…

Zapraszamy do korzystania z naszych całorocznych karnetów i voucherów. Krakowski Teatr Scena STU (12) 422 27 44, organizacja.widowni@scenastu.com.pl

www.scenastu.com.pl

/TeatrSTU

teatr_stu

25


wywiad

się tylko w przekonaniu, że dodawanie im skrzydeł i mocne wsparcie jest tym, czym chciałabym się w przyszłości dodatkowo zajmować. Miałem przyjemność oglądać program Wojtka Jagielskiego z Twoim udziałem i muszę przyznać, że masz w sobie dużo pogody ducha i dystansu, którego w dzisiejszych czasach wielu z nas brakuje. Czy warto się śmiać, nawet w niezbyt wesołych momentach naszego życia? Poczucie humoru jest dla mnie bardzo ważne. Dzisiaj miałam nawet taką sytuację, że lekkie zmęczenie dało o sobie znać i nie najlepiej się poczułam. Padło pytanie: „czy Kasia jutro da radę przyjść na próbę”? Moja menedżerka odpowiedziała następująco: „Kasia, nawet jak umrze, to przyjdzie na próbę” (śmiech). Zawsze staram się mieć humor i myślę, że w swoje ostatnie dni też będę się śmiała. W czasach, w jakich żyjemy, uśmiech jest praktycznie naszą jedyną bronią, dlatego też bardzo lubię żartować. Mam dosyć specyficzne poczucie humoru, lekko sarkastyczne, stąd moja ogromna sympatia do „Monty Phytona”. Szczególnie uwielbiam skecz, w którym siedzą w pięciu przy stole i licytują się w stylu „za moich czasów to było tak…”. Humor abstrakcyjny to jest to. Nie da się ukryć, że współcześnie żyjemy w biegu, dążąc do bycia perfekcyjnymi praktycznie w każdej dziedzinie. Czy obecność w show biznesie uczy pokory? Jak zmieniło się Twoje postrzegania pojęcia „ideał” po kilkunastu latach obecności na scenie? Kiedy patrzę na swoich znajomych, którzy pracują w dużych korporacjach, to odnoszę wrażenie, że świat artystyczny niewiele różni się od tego z wielkich szklanych budynków. Czasem bywa nawet zdrowszy, bo artyści, którzy za sobą nie przepadają, potrafią ostrzegać się przed różnymi niebezpieczeństwami, np. przed nieuczciwymi organizatorami koncertów, menedżerami, itp. Wbrew pozorom, ten świat nie jest taki nieżyczliwy, jak świat ogromnych firm, gdzie ludzie nierzadko pozabijaliby się o najwyższe stanowiska. Sama w ciągu tylu lat na scenie, nie odczułam praktycznie żadnej przykrości ze strony innych. Pseudo-dziennikarze z brukowców próbują nam doklejać różne łatki, robiąc tragedię z drobnostek, które w zasadzie nikomu nie przeszkadzają. W normalnym życiu spotykam się z takimi samymi ludźmi, jak w środowisku twórców. Miałam kiedyś nawet okazję poznać kilka swoich dawnych idolek z polskiej sceny i okazały się one całkiem fajnymi babkami, które też mają kompleksy i nie wstydzą się o tym mówić. To przecież takie ludzkie, nie ma więc co nadmuchiwać balonu.

przebojów. Życzyłabym więc takiej osobie przede wszystkim wiary w siebie, bo ją chyba najtrudniej utrzymać, kiedy jest się narażonym na wszelkiej maści krytykę, a także wiary w marzenia i determinacji w dążeniu do celu. Pytanie z cyklu podchwytliwych – czym właściwie różni się statystyczny Polak pracujący w korporacji od artysty? Tego jeszcze nie wiem. Powiem Ci dopiero, jak zrobię moje badania i skończę pracę magisterską. Pracownicy korporacji są taką moją „grupą kontrolną”, którą wybrałam ze względu na fakt, iż ich tryb życia jest dosyć przewidywalny i praktycznie każdego dnia robią to samo. Przeciwny tryb życia wiodą artyści. Pomyślałam, że w przyszłości mogłabym wspierać młodych wokalistów, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę jako ktoś w rodzaju mentalnego coacha. Dzięki doświadczeniu, jakiego nabrałam ucząc ludzi na wokalistyce, utwierdziłam

26

Pojawieniu się nowego albumu towarzyszy zazwyczaj trasa koncertowa. Gdzie zatem zawitasz w najbliższym czasie? Na pewno, jeżeli zaplanujemy już takie promujące album przedsięwzięcie, to będzie to jesień. Póki co, chcemy ograć trochę materiał, sprawdzić, co podoba się publiczności, a co nie. Teraz promocja jest głównie nastawiona na prasę, telewizję i radio. Z pewnością zagram też koncerty plenerowe, a informacje na ich temat będzie można znaleźć na moim Facebookowym profilu oraz oficjalnej stronie internetowej. Na koniec chcielibyśmy Cię zapytać, co można znaleźć „Między słowami”? I to jest właśnie pytanie za sto punktów (śmiech). A tak całkiem poważnie, to tytuł mojej płyty jest takim znakiem dla osób, które traktują moje teksty bardzo serio. Warto bowiem, by poznali też ich drugie dno. Staram się pisać piosenki w taki sposób, żeby nie sugerować osobie słuchającej, co autorka bezpośrednio miała na myśli. Chciałabym, żeby każdy mógł po swojemu interpretować moje teksty, odnajdując to, co zawarte jest „Między słowami”. Rozmawiał ELVIS STRZELECKI


27


książka

NIE BOJĘ SIĘ

CIEMNOŚCI C

iężko ocenić autobiografię 23­-letniej dziewczyny cierpiącej na RZS. O czym zwykle myślisz mając tyle lat? O tym, co zrobisz po studiach, które właśnie kończysz. O tym, do jakiej pracy pójdziesz i na jakie egzotyczne wakacje chciałbyś pojechać. Ile alkoholu w siebie wlejesz i z którego klubu będą Cię wyciągać po pożegnalnych egzaminach. Twoje życie się zaczyna, mimo że myślisz, że najlepsza jego część właśnie się kończy. Wiem, bo sama jestem w tym wieku. Na pewno nie myślisz o chorobie, samotności, bólu. Nie przygotowujesz się co jakiś czas do wizyt w szpitalu. Dla Kasi Frąckowiak, znanej w blogosferze jako Coeurs De Foxes to rzeczywistość, którą przykrywa miłością do pisania, kotów (w tym obsesją

28

na punkcie kota Marcela) i przede wszystkim do mody. Książkę „Nie boję się ciemności”, którą napisała wraz ze swoją siostrą Olą, to przejmująca historia jej życia, obrazująca niezwykłą wrażliwość emocjonalną i dojrzałość autorki, walkę o siebie i swoją godność. Niewątpliwie przede wszystkim jest jednak lekcją cieszenia się z życia niezależnie od tego, co przynosi nam los. Na portalach społecznościowych dziesiątki osób fotografują okładkę i piszą podziękowania dla autorki za napisanie tak inspirującej książki. Napisałam i ja. OLIVIA KŁUSEK


design

PHILIPPE STARCK DLA KARTELL – BUBBLE CHAIR Legendarna pracownia Kartell (ta sama, która wypuściła słynne Ghost Chair), nigdy nie zwalnia tempa. Bubble Chair wpisuje się w jej estetykę – jest minimalistycznym projektem o łagodnej linii, a mimo tego przyciąga wzrok i intryguje. fot. kartell.com

KRZESŁO, FOTEL, SIEDZISKO – NIBY ZWYKŁY MEBEL BĘDĄCY KONIECZNYM ELEMENTEM KAŻDEGO WNĘTRZA,

ZWYKŁE?

A JEDNAK BUDZI WIELE EMOCJI. WYDAJE SIĘ, ŻE DESIGNERZY ZNALEŹLI SPOSÓB NA UROZMAICENIE WYGLĄDU KRZESŁA, DODAJĄC DO NIEGO ORYGINALNE I NIEZWYKLE INTRYGUJĄCE DODATKI. NOWOCZESNE SIEDZISKO TO JUŻ NIE TYLKO SŁAWNE GHOST CHAIR. POZNAJCIE JEGO MŁODSZYCH, NIE MNIEJ CIEKAWYCH, BRACI:

fot. mat. promocyjne

THE 56TH STUDIO – POP CULTURE CHAIRS PROJEKTANCI Z TAJSKIEGO STUDIA

CZY KRZESŁO

MUSI

BYĆ 30

DESIGNU STWORZYLI NIEDAWNO SERIĘ INTRYGUJĄCYCH KRZESEŁ. ZACHWYCAJĄ ONE FEERIĄ KOLORÓW I KSZTAŁTÓW – ICH OPARCIA POWSTAŁY Z INSPIRACJI KULTURĄ POPULARNĄ. NIE TRUDNO ROZRÓŻNIĆ TUTAJ POSTACI Z THE SIMPSONS. CHARAKTERYSTYCZNE FRYZURY BARTA, MARGE I LISY, ZOSTAŁY ODWZOROWANE NIEMAL PERFEKCYJNIE! W KOLEKCJI ZNAJDUJĄ SIĘ TEŻ SIEDZISKA PRZYWOŁUJĄCE NA MYŚL GRACE JONES, CZY HARRY’EGO POTTERA.


31


design

MAXIMO RIERA – ANIMAL CHAIR COLLECTION Utalentowany Riera słynie z nowatorskich projektów, z których największą popularność zyskała seria foteli, przypominających prawdziwe zwierzęta! Precyzyjne wykonanie, dbałość o każdy szczegół oraz zamknięcie kompozycji grafitową czernią powoduje, że twór Maximo Riery wygląda niczym królewski tron. fot. dailymail.co.uk

CASAMANIA – HIM/HER SIDE CHAIR Krzesło kontrowersyjne, inspirowane biologią ciała ludzkiego. Zaprojektowane przez Fabio Novembre, w momencie premiery było obiektem intensywnych dyskusji. Artyści Casamanii utrzymują, że jest to projekt dla osób odważnych, szukających w designie wnętrz odrobiny nowoczesności oraz ekspresji. fot. nest.co.uk

OPINION CIATTI – LOVE SIDE CHAIR Nowocześnie, aczkolwiek z nawiązaniem do tradycyjnych symboli. Tym razem studio Opinion Ciatti wykorzystuje nieśmiertelny motyw serduszka, z którego wyczarowano efektowne siedzisko. Ach, zrobiło się romantycznie! fot. allmodern.com

ALESSANDRO MENDINI DLA CAPPELLINI – PROUST GEOMETRICA CHAIR Fotel zaprojektowany został w pracowni prestiżowego studia Cappellini. Jego wielobarwne obicie oraz zdobione podłokietniki i oparcie, to znak charakterystyczny wszystkich tworów charyzmatycznego Mendiniego. Proust Geometrica bez wątpienia jest pochwałą postmodernistycznej wolności. fot. cappellini.it

32

DESIGN OF LOVE – QUEEN OF LOVE Nie odchodzimy od tematyki miłosnej, choć w wykonaniu ekipy Design of Love wątek romantyczny nie przewija się w zbyt oczywisty sposób. Fotele są wygodne, bogato zdobione, ale utrzymane w jednym (bardzo intensywnym) kolorze. Projektanci zapewniają, że ten designerski twór poradzi sobie w przestrzeni utrzymanej w minimalistycznym stylu, jak i w bogatym glamour. fot. furniturebesthome.dreamhosters.com

ADA BEDNARCZYK - REDRO


33


design

AKTYWNY WEEKEND

JESZCZE PÓŁ ROKU TEMU NIE WIEDZIAŁAM O ISTNIENIU TEGO WYJĄTKOWEGO MIEJSCA. HOTEL POZIOM 511 JEST USYTUOWANY ZALEDWIE 60 KM OD KRAKOWA, W SAMYM SERCU JURY KRAKOWSKO - CZĘSTOCHOWSKIEJ.  OSTATNIO MIAŁAM OKAZJĘ SPĘDZIĆ WEEKEND WŁAŚNIE TAM. NA CO DZIEŃ PRACUJĘ JAKO TRENER PERSONALNY I NIE WYOBRAŻAM SOBIE JAKIEGOKOLWIEK WYJAZDU BEZ AKTYWNOŚCI FIZYCZNEJ. MOŻNA POWIEDZIEĆ, ŻE JESTEM UZALEŻNIONA OD SPORTU, WIĘC GDY WYJEŻDŻAM GDZIEŚ NA WEEKEND W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI SZUKAM MIEJSCA W PIĘKNEJ OKOLICY I BLISKO NATURY GDZIE ZNALEŹĆ MOŻNA NIEZLICZONE TRASY DO BIEGANIA I ŚCIEŻKI ROWEROWE. HOTELE, KTÓRE ODWIEDZAM POWINNY OFEROWAĆ RÓWNIEŻ BOGATY WACHLARZ ZABIEGÓW SPA & WELLNESS, DZIĘKI KTÓRYM MOGĘ ZREGENEROWAĆ CIAŁO I UKOIĆ ZMYSŁY PO WYSIŁKU FIZYCZNYM. 34

artykuł sponsorowany, fot. mat. promocyjne

W POZIOM 511 DESIGN HOTEL & SPA W OGRODZIEŃCU!


design

P

oniżej znajdziecie krótką relację z dwudniowego pobytu w skalnym mieście w Hotelu Poziom 511. Od razu zaznaczę, że się nie oszczędzałam i starałam się wykorzystać wszystkie możliwości do uprawiania sportu jakie dawało otoczenie oraz sam obiekt. BIEGANIE Zazwyczaj minimum trzy razy w tygodniu wychodzę na trening biegowy, w weekend nie może być inaczej. Tak było i teraz. Budzik dzwoni o 7.30 na rozruch – za oknem witają mnie promienie słońca i soczyście zielona ściana drzew. Wstaję, ubieram sportowe ciuchy i wygodne buty do biegania. Wychodzę na świeże powietrze i chwilę się zastanawiam, gdzie pójść pobiegać? Z pomocą przychodzi personel hotelowej recepcji polecając jedną z tras biegowych w lesie. Brzmi zachęcająco. Dobiegam do trasy, która jak się później okazało jest genialna. Pętla 5 km, teren crossowy, urokliwy krajobraz. Uwierzcie mi nie chciało mi się wracać. Musicie to sprawdzić na własnej skórze – zastrzyk endorfin na dobry początek dnia gwarantowany! ROWER Ponieważ Poziom 511 jest doskonałą bazą wypadową na rowerowe przejażdżki długo nie musiałam się zastanawiać jak spędzę kolejny poranek. W okolicy nie brakuje oznakowanych tras - od łatwych, o charakterze rekreacyjnym, przez umiarkowanie trudne, po wymagające bardzo dobrej kondycji i techniki, jak choćby liczący niemal 200 km Jurajski Szlak Rowerowy Orlich Gniazd. Wypożyczyłam w hotelu rower, na recepcji hotelowej zaopatrzyłam się w mapkę z wybrana trasą i ruszyłam w drogę. Można się zmęczyć, a przy tym nacieszyć oczy pięknymi widokami jurajskich ostańców. Koniecznie musicie zmierzyć się sami w rowerowym wyzwaniem. WSPINACZKA  Świetna sprawa, ale niestety nie dla mnie. Mam lęk wysokości i z tego względu musiałam odpuścić. Wielka szkoda, bo trasy z opowieści wspinaczy są rewelacyjne a najbliższe ścianki wspinaczkowe znajdują się na terenie hotelu. Hotel na życzenie gości może zorganizować instruktora wspinaczki. Pozwoliłam sobie więc na chwilę popołudniowego lenistwa w hamaku na hotelowej polanie pod skałkami, sącząc sok z świeżo wyciskanych owoców. TRENING FUNKCJONALNY W PLENERZE Zawsze wożę w bagażniku dużą ilość sprzętu do treningu. Na pobliskiej łące rozłożyłam sprzęt i pomyślałam, że urokliwe miejsce naprawdę pomaga zmotywować się do treningu. W towarzystwie pobliskich skał, z widokiem na ruiny Zamku Ogrodzienieckiego zrobiłam trening na skakance i taśmach TRX  i na koniec oczywiście rozciąganie. BASEN, SAUNA Po tak intensywnym wysiłku, każdy organizm musi się zrelaksować i chociaż trochę zregenerować, aby móc działać na 100% następnego dnia. Wskoczyłam w puszysty, wygodny szlafrok hotelowy i postanowiłam zwiedzić strefę wellness. Duży przeszklony basen wygląda

naprawdę zachęcająco a samo pływanie w nim pomaga rozluźnić zmęczone mięśnie. Później jacuzzi - ciepło i masaż w jednym a na koniec seans w saunie. Po tak spędzonym popołudniu czułam się jak nowonarodzona. SPA Jak każda kobieta potrzebuję chwili tylko dla siebie, chwili dla urody. Najbardziej jednak uwielbiam masaże ciała i twarzy więc nie mogłam odpuścić wizyty w pięknym SPA - łagodne światło, przytulna atmosfera i nastrojowa muzyka dopełniają nastrój absolutnego spokoju. Po bieganiu, przejażdżce rowerowej czy treningu funkcjonalnym najlepiej czuje się gdy moje mięśnie są dobrze wymasowane. Hotelowe SPA jako pierwsze zaskoczyło mnie masażami ciała ciepłymi świecami. Ten magiczny rytuał z użyciem wosku, który po zapaleniu świecy zamienia się w ciepły aromatyczny olej nie tylko dodaje energii ale również wprowadza w stan głębokiego relaksu. Moje ciało zostało bardzo mocno rozpieszczone bogactwem witamin oraz składników regenerujących a moja skóra stała się cudownie miękka i idealnie gładka. Mogę śmiało powiedzieć, że zakochałam się w tym zabiegu! I będę też dla niego wracać :) Po takim aktywny pobycie jako sportsmenka mogę stwierdzić z ręką na sercu, że Poziom 511 ma rewelacyjne zaplecze sportowe, z którego warto skorzystać. Zauroczona tym miejscem specjalnie na wakacje przygotowałam dla Was plan treningowy, który możecie wykorzystać w czasie pobytu. Plan dostępny będzie na stronie internetowej i każdy z Was, kto odwiedzi Poziom w czasie wakacji będzie mógł potrenować wspólnie ze mną. ADA PALKA POZIOM 511 Design Hotel & SPA ul. Bonerów 33 | 42-440 Podzamcze k. Ogrodzieniec www.poziom511.com GPS: N: 50°27’ 2.54” E: 19° 33’ 11.81”

35


miejsca

Villa 11 folk&design, fot. mat. promocyjne

ZAKOPANE. MIASTO-LEGENDA, O KTÓRYM KRĄŻY TAK WIELE SKRAJNIE RÓŻNYCH OPINII, ILE ZNAJDUJĄCYCH SIĘ TAM BUDEK Z PSEUDO OSCYPKAMI. MIMO TO ZAKOPANE JEST MI RÓWNIE BLISKIE, CO RODZINNY KRAKÓW I Z KAŻDĄ KOLEJNĄ WIZYTĄ OTWIERA PRZEDE MNĄ NOWE, FASCYNUJĄCE ZAKĄTKI. WBREW POZOROM, SERCE PODHALA TO NIE TYLKO KICZ, TŁUM PODCHMIELONYCH TURYSTÓW I ŚMIERDZĄCY OSCYPEK Z PLASTIKOWEJ BUDKI POD GUBAŁÓWKĄ. ZAKOPANE TO PRZEDE WSZYSTKIM DOBRY DESIGN I PYSZNE, NIEKONIECZNIE CIĘŻKOSTRAWNE JEDZENIE. PRZECZYTAJCIE, SPRAWDŹCIE I PRZEKONAJCIE SIĘ SAMI. 36

GÓRALSKIE NOCE Z noclegiem w Zakopanem właściwie nigdy nie ma większego kłopotu. Jeśli potrzebny nam tylko kawałek względnie miękkiego materaca i coś pod głowę, miejsce do spania znajdziemy w okamgnieniu, na każdej ulicy, w co drugim góralskim domu. Jeśli jednak szukamy czegoś, co rozpali nasze artystyczne zmysły i zachwyci nowoczesnym designem, sprawa zaczyna się komplikować. Tak było do tej pory, bo owszem Zakopane to zagłębie kilku-gwiazdkowych hoteli i pensjonatów, ale w każdym z nich brakowało szczypty fantazji, nieprzeciętnego gustu i naprawdę dobrego wystroju. Odpowiedzią na ten deficyt jest Villa 11 folk&design, która urzeka swoim wzornictwem, przestronnością, fantastycznym designem i zapierającym dech w piesiach widokiem na Tatry, które widoczne są z każdego pokoju. To Tatry


miejsca

STRH Cafe, fot. mat. promocyjne Villa 11 folk&design, fot. mat. promocyjne

właśnie stały się główną inspiracją wnętrza, w którym znajdziemy wiele drewnianych elementów, malowidła na ścianach oraz kolekcję poroży zdobiących jadalnię dla gości. Koniecznie odwiedźcie to piękne miejsce wypełnione ciepłą domową atmosferą. COŚ NA ZĄB Drugą ludzką potrzebą, bez której w górach przeżyć się nie da, jest jedzenie. Tutaj przestrzegam wszystkich przed krupówkowymi naganiaczami na zakopiańskie przysmaki, bo prawda jest taka, że na tej ulicy dobrze zjemy w dwóch bądź trzech miejscach. Osobiście polecam udać się nieco dalej od ścisłego i zatłoczonego centrum, na ulicę Jagiellońską, gdzie znajduje się jedna z najlepszych tutejszych jadłodajni. Restauracja Zakopiańska na pierwszy rzut oka kusi drewnianymi, Witkiewiczowskimi zdobieniami i przytulnym, nowoczesnym wystrojem. Na szczęście można tutaj też bardzo dobrze zjeść, a smacznych regionalnych trunków gospodarze też Wam nie pożałują. Zakopiańska oferuje wspaniałe jedzenie, specjalizując się przede wszystkim w daniach z jagnięciny podhalańskiej oraz z pstrąga – oba rodzaje mięs pochodzą z okolicznych, ekologicznych hodowli. Na deser od serca polecam smak, jakiego nie znajdziecie w wielu lokalach – parfait po francusku. A NA DESER STRH (czyt. strych) to nowe miejsce na modnej mapie zakopiańskich kawiarni. Znajduje się oczywiście na strychu, w miejscu legendarnym, bo nad kawiarnią „Samanta”, w której kawę piły największe sławy Podhala. Wnętrze STRH to połączenie industrialnego designu z przytulnym strychem w tradycyjnej góralskiej chacie. Kawa smakuje naprawdę wyśmienicie w tym loftowym, ale ciepłym wnętrzu, którego okna wyglądają na zachwycającą panoramę Tatr. Te trzy miejsca odczarowują zły urok rzucony na zimową stolicę Polski, który przez lata powodował, że Zakopane coraz częściej kojarzyło się z folklorem w kiczowatym wydaniu. Villa 11 folk&design, Restauracja Zakopiańska oraz STRH gwarantują nam doznania, jakich na Podhalu ciągle mało, ale podają je w takiej dawce, że z pewnością wystarczy na inspirujący i przyjemnie relaksujący wypad w Tatry. MALWA W

STRH Cafe, fot. mat. promocyjne


CZYM DLA WAS JEST ELEGANCJA? SŁOWNIK JĘZYKA POLSKIEGO MÓWI, ŻE JEST ONA TOŻSAMA Z WYTWORNOŚCIĄ. I RZECZYWIŚCIE, PRZYGLĄDAJĄC SIĘ WNĘTRZU W INWESTYCJI STARY BROWAR W GDAŃSKU NIE MAMY WĄTPLIWOŚCI, ŻE CAŁOŚĆ URZĄDZONA ZOSTAŁA Z WYJĄTKOWYM POCZUCIEM SMAKU I ESTETYKI.

WNĘTRZE ELEGANCKIE

Z DEFINICJI

C

ałość miała być przede wszystkim przestronna, użytkowa i funkcjonalna a jednocześnie przytulna.

- Każdy mebel został wykonany wedle indywidualnego projektu, odzwierciedlając potrzeby właścicieli - podkreśla autorka projektu Barbara Klińska ze studio Lookfresh. - Naturalna kamienna mozaika na ścianie pod prysznicem, połączona z marmurowymi płytkami, dały poczucie, czystości, lekkości i ponadczasowej elegancji. Warto też przyjrzeć się drobnym detalom, które dają nietuzinkowy efekt. Najlepszym tego przykładem jest chociażby asymetryczna szuflada o niestandardowej długości pod umywalką w łazience. Uwagę przyciąga także chociażby blat w kuchni, który w części barowej podparty jest kamieniem w kształcie statecznika. Nie lada wyzwaniem było również oświetlenie. Ostatecznie projektantka zdecydowała się na połączenie nowoczesnego, loftowego oświetlenia z kryształowymi lampami w stylu glamour. Studio Lookfresh nie boi się wyzwań, a realizowane projekty obejmują m.in. ciekawe, eleganckie apartamenty dla pełnych pasji, otwartych na świat ludzi. W czym tkwi sekret? Przede wszystkim na spersonalizowanych propozycjach dopasowanych całkowicie do potrzeb mieszkańców. Wnętrza, które nas otaczają mają sprawiać, że czujemy się w nich wyjątkowo ale i bezpiecznie. Po prostu chcemy do nich wracać….

38


• projektowanie wnętrz publicznych i prywatnych • kompleksowe wykończenie inwestycji pod klucz Barbara Klińska tel. 500 541 700 500 558 700 www.lookfresh.pl


motoryzacja Citroen C4 Cactus – ni to hatchback, ni crossover. Do tego poduszki na drzwiach i poduszka powietrzna w suficie. Cactus jest nieźle pojechany.

POJECHANE

NAWET WE WSPÓŁCZESNYM, DO BÓLU PRZEWIDYWALNYM PRZEMYŚLE MOTORYZACYJNYM JEST MIEJSCE NA ODROBINĘ SZALEŃSTWA, NA ZASKAKUJĄCE ROZWIĄZANIA, ORYGINALNE POMYSŁY I UCIECZKĘ OD MAINSTREAMU. NIE WIERZYCIE? A JEDNAK! OTO TRZY SUBIEKTYWNE PRZYKŁADY.

40

SAMOCHODY Volkswagen XL1 – osiągi na poziomie przeciętnego Volkswagena Golfa, zużycie paliwa mniejsze niż litr na 100 km.


motoryzacja

Volvo XC90 Excellence Lounge Console – jeden fotel mniej, ale na brak luksusu nie można narzekać

Stolik, który jednocześnie jest schowkiem na biżuterię, lusterkiem do makijażu i 17-calowym monitorem…

PRAWIE 0,5 MLN ZŁ, SZYBY NA KORBĘ I 2 CYLINDRY... … to cechy charakteryzujące Volkswagena XL1 – chyba najbardziej pojechane auto od... bardzo dawna. Nie chodziło tu o zysk, ale o manifestację mocy, podobnie jak kiedyś w przypadku Bugatti Veyrona. Cel był jasny – stworzyć samochód, który na przejechanie 100 km będzie potrzebował mniej niż litr paliwa. Ten cel uświęcał środki. Pieniądze nie grały roli, czas również. Stworzenie XL1 zajęło 13 lat i pochłonęło jeszcze więcej milionów euro. Ale wiecie co? Volkswagenowi znów się udało. Powstało 250 egzemplarzy XL1, z czego tylko dwieście sprzedano klientom indywidualnym za około 0,5 mln zł każdy. Jeden egzemplarz trafił do Polski, a moi koledzy po fachu dowiedli, że ta mydelniczka na kołach faktycznie potrafi zużywać 0,9 l/100 km w realnych warunkach drogowych. Ekstremalnie cienkie opony w ruch wprawiają „połówka” silnika diesla (2 cylindry) ze standardowego Golfa oraz silnik elektryczny. Łącznie XL1 ma niecałe 70 KM mocy, ale jednocześnie waży o 400 kg (!) mniej niż Golf. Nie ma tylnej szyby, boczne są z plastiku i opuszcza się je korbą. W miejscu lusterek bocznych są jedynie małe kamerki, a fotel pasażera musiał zostać przesunięty lekko do tyłu, bo inaczej dwójka osób nie zmieściłaby się w wąskim wnętrzu. Wszystko po to, by zrealizować wyższe idee najlepiej wyrażane właśnie przez design samochodu, który, nie był projektem stylisty (przynajmniej na to nie wygląda), ale matematyka i informatyka. PODUSZKI NA DRZWIACH, PODUSZKI W SUFICIE Schodzimy na ziemię, a konkretnie na Cactusa – Citroena C4 Cactusa. To już seryjny samochód, który może kupić każdy, kto dysponuje kwotą około 60 tys. zł. Miałem przyjemność jeździć Cactusem i muszę przyznać, że na ulicy wzbudzał równie wielkie zainteresowanie, co supersamochody warte 10 razy więcej. A przecież od jego premiery minął

już ponad rok. Cactus to nietuzinkowy samochód, po prostu kłuje w oczy. Nie da się go przypisać do żadnego znanego nam segmentu. Trochę hatchback, trochę crossover, a tak naprawdę jest wszystkim po trochu. Jeszcze bardziej intrygujące w Cactusie są miękkie, kolorowe wstawki przypominające poduszki biegnące wzdłuż nadwozia, które skutecznie chronią przed konsekwencjami niemiłych przygód na parkingach i podczas jazdy po mieście. Możecie postrzegać je jako boczne zderzaki. Cactus to też pierwszy samochód na świecie, w którym poduszkę powietrzną pasażera umieszczono w podsufitce, a nie jak zazwyczaj w desce rozdzielczej przed pasażerem. Cóż, Citroen zawsze był odrobinę pojechany... SCHOWEK NA BUTY, PODNÓŻEK I TELEWIZOR ZAMIAST FOTELA A teraz nowe Volvo XC90. W tym przypadku nie chodzi tyle o sam samochód, co o jego wnętrze w specjalnej wersji Excellence Lounge Console. Pierwsze zdjęcia ukazujące przepych tego rozwiązania wprawiły mnie w osłupienie. „Volvo nieźle pojechało” – pomyślałem. Wyrzucono przedni fotel pasażera, a w jego miejsce wstawiono rzeczone Lounge Console. Coś, co stanowi jednocześnie podnóżek i schowek na buty wyposażony w 17-calowy telewizor, który można zmienić w stolik albo lustro do makijażu. Pasażer rozsiada się na fotelu z masażem, wyciąga nogi, z podręcznej lodówki wyjmuje kieliszek z kryształu Orrefors i więcej do szczęścia nie trzeba. Co prawda jest to obecnie jedynie projekt koncepcyjny, ale Chińczycy, dla których jazda z szoferem jest prawdziwym fetyszem, z pewnością przeforsują seryjną produkcję Lounge Console, a wtedy ta pojawi się również w Europie. Nie mogę się doczekać. Tekst: MICHAŁ SZTORC/PremiumMoto.pl Zdjęcia: Producenci

41


wydarzenia

ODLOTOWY SALON ODLOTOWA OFERTA 15 maja przy ul. Wielickiej 87A w Krakowie było odlotowo i hucznie. Świętowano tam otwarcie salonu samochodowego Hyundai Autoneo, który należy do Grupy Autoremo. Sukces tej firmy to zasługa jej założycieli - Andrzeja Kuchty i Edwarda Kuchty. Przed salonem zacumowała niezwykła atrakcja - jedyny w Polsce mobilny tunel aerodynamiczny, który idealnie ilustrował hasło eventu: „Poczuj się suuuperrr uskrzydlony ofertą Autoneo”. I nie były to słowa rzucone na wiatr... Goście eventu mogli naprawdę unosić się w powietrzu. Ubrani w specjalne kombinezony i kaski, pod okiem instruktorów, próbowali swoich sił w lataniu. Niesamowite, wspaniałe, zapierające dech w piersiach – tak o swoich wrażeniach opowiadali ci, którzy w tunelu aerodynamicznym szybowali ponad salonem i z lotu ptaka podziwiali najnowszą kolekcję aut Hyundai z serii „i” oraz specjalnie sprowadzony na ten dzień luksusowy model Genesis. A osiągi tego ostatniego docenił znany dziennikarz motoryzacyjny Adam Kornacki. W tłumie gości widzieliśmy wiele innych znanych twarzy między innymi popularną blogerkę Cammy oraz utalentowaną piosenkarkę Annę Dudek. To był naprawdę odlotowy event.

42

fot. Robert Bednarczyk / Media Lounge

HYUNDAI AUTONEO


prawo

N

AJCIEPLEJSZE MIESIĄCE W ROKU TO TAKŻE NAJGORĘTSZY SEZON DLA KAŻDEGO FANA MUZYKI. A TO ZA SPRAWĄ LICZNIE ORGANIZOWANYCH W CAŁYM KRAJU FESTIWALI MUZYCZNYCH. JESZCZE KILKA LAT TEMU ORGANIZOWANE W POLSCE FESTIWALE NIE CIESZYŁY SIĘ ZBYT DUŻĄ POPULARNOŚCIĄ. TERAZ, ORGANIZACYJNIE NIE RÓŻNIĄ SIĘ SPECJALNIE OD FESTIWALI ORGANIZOWANYCH W EUROPIE ZACHODNIEJ. Z prawnego punktu widzenia festiwale to tzw. imprezy masowe. Ustawodawca na organizatorów tego typu imprez nakłada liczne obowiązki związane z zapewnieniem bezpieczeństwa a także nakład na  organizatorów odpowiedzialność za szkody wyrządzone w związku ze zorganizowaniem imprezy masowej. W pierwszej kolejności należy przytoczyć definicje imprezy masowej w rozumieniu ustawy z dnia 20 marca 2009 r. o bezpieczeństwie imprez masowych (dalej: Ustawa). Zgodnie z art. 3 Ustawy przez imprezę masową należy rozumieć m.in. imprezę masową artystyczno-rozrywkową tj. taką, w której może uczestniczy nie mniej niż 500 osób – jeżeli organizowana jest w hali sportowej lub innym budynku, lub co najmniej 1000 osób – jeżeli ma miejsce na stadionie lub w innym obiekcie niebędącym budynkiem. Liczba miejsc dla uczestników określana jest według norm prawa budowalnego i przeciwpożarowego – nie jest to przewidywana liczba uczestników, których liczba została określona na podstawie puli sprzedanych biletów, lecz jest to potencjalnie najwyższa liczba osób które mogłyby się znaleźć na terenie imprezy, znaczenie będzie miała zatem maksymalna liczba udostępnionych wejściówek. Zgodnie z powyższymi definicjami należy zdawać sobie sprawę, że imprezą masową w rozumieniu ustawy będzie kameralny event jeżeli tylko na jego organizacje został wynajęty cały stadion.

Najpóźniej na 7 dni przed planowanym terminem imprezy wydawana jest decyzja zezwalająca na przeprowadzenie imprezy lub decyzja odmowna. Od decyzji odmownej można się odwołać do samorządowego kolegium odwoławczego, które powinno rozpatrzyć odwołanie w terminie 4 dni od dnia wniesienia odwołania. Na organizatorze imprezy masowej ciąży szereg obowiązków związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa uczestnikom. Organizator zobowiązany jest do zapewnienia udziału w imprezie służb porządkowych i służb informacyjnych a także do odpowiedniego przygotowania terenu imprezy masowej. Musi zapewnić m.in. zaplecze higieniczno-sanitarne, sprzęt ratowniczy i gaśniczy, a także wyznaczyć drogi ewakuacyjne i przygotować instrukcje na wypadek pożaru lub podobnego zagrożenia.

Należy podkreślić, że imprezami masowymi w rozumieniu ustawy nie są imprezy organizowane m.in. w kinach, teatrach, operach, operetkach, filharmoniach, bibliotekach, domach kultury czy podobnych obiektach – bez względu na liczbę uczestników.

Uczestnicy większości imprez masowych, muszą pamiętać, że wnoszenie swojego alkoholu i jedzenia jest zabronione. Wszystko zazwyczaj jest jednak do kupienia na miejscu. Jeżeli chodzi o alkohol, zgodnie z art. 8a Ustawy na imprezie masowej, z wyłączeniem imprezy masowej podwyższonego ryzyka, dozwolona jest sprzedaż, podawanie i spożywanie napojów alkoholowych zawierających nie więcej niż 3,5% alkoholu. Sprzedaż jak również spożywanie napojów alkoholowych mogą odbywać się wyłącznie w miejscach do tego wyznaczonych i wyłącznie przez podmioty uprawnione. Niedozwolona jest sprzedaż napojów alkoholowych w twardych opakowaniach, w szczególności wykonanych ze szkła, metalu lub tworzyw sztucznych, które wykorzystane niezgodnie z ich przeznaczeniem mogą stanowić zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzkiego.

Jeżeli organizowana impreza nie mieści się w przywołanych powyżej ramach, zgodnie z ustawą, impreza ta nie będzie imprezą masową. Tym samym organizator takiego eventu nie będzie zobowiązany do stosowania się do wymogów Ustawy. Nie oznacza to jednak całkowitej swobody dla organizatora, w dalszym ciągu będą obowiązywały go chociażby przepisy przeciwpożarowe.

Organizatorzy imprez masowych muszą również liczyć się z tym, iż zgodnie z art. 34a Ustawy wojewoda może, w drodze decyzji administracyjnej, przerwać imprezę masową, jeżeli jej dalszy przebieg może zagrozić życiu lub zdrowiu osobom albo mieniu w znacznych rozmiarach, a działania podejmowane przez organizatora są niewystarczające do zapewnienia bezpieczeństwa i porządku publicznego.

Impreza masowa w rozumieniu Ustawy może być odpłatna, biletowana lub ogólnie dostępna – ustawa nie wprowadza żadnych wyłączeń w tym zakresie. Jeżeli organizator decyduje się na organizację odpłatnej imprezy masowej Ustawa nakłada na niego dodatkowe obowiązki takie jak chociażby posiadanie ubezpieczenia OC za szkody wyrządzone uczestnikom imprezy masowej.

Należy pamiętać, że wszelkie konsekwencje związane z nie zapewnieniem należytego bezpieczeństwa spoczywają na organizatorze imprezy masowej i to on za nie odpowiada. Uczestnicy natomiast ponoszą odpowiedzialność m.in. za wnoszenie na teren imprezy masowej alkoholu czy wyrobów pirotechnicznych, nieprzestrzeganie regulaminu imprezy, nie stosowanie się do poleceń policji lub służb organizatora czy tez zakłócanie przebiegu imprezy w sposób zagrażający bezpieczeństwu.

Zgodnie z art. 24 Ustawy podstawowym obowiązkiem organizatora imprezy masowej jest uzyskanie zezwolenia na przeprowadzenie imprezy masowej. O wydanie zgody organizator występuje do wójta, burmistrza lub prezydenta miasta właściwego ze względu na miejsce przeprowadzenia imprezy. Do wniosku o wydanie zezwolenia musi 44

zostać dołączony m.in. program, regulamin imprezy, plan obiektu a także opinia na temat bezpieczeństw imprezy od policji, straży pożarnej i pogotowia ratunkowego. Organizator jest zobowiązany do złożenia wniosku nie później niż 30 dni przed planowanym startem imprezy. Wniosek nie złożony w terminie nie jest rozpatrywany i nie przysługuje od tego odwołanie.

ANNA FĄFARA Aplikant Adwokacki www.kancelaria-brodowski.pl


A P L I KACJ E W E B OW E

KTÓRE KOMPLEKSOWO ROZWIĄŻĄ TWOJE PROBLEMY W FIRMIE

FUNKCJONALNE TO CZEGO POTRZEBUJESZ

DOSTĘPNE ZAWSZE KIEDY POTRZEBUJESZ

KOMPLEKSOWE WSZYSTKO CZEGO POTRZEBUJESZ

Aplikacje webowe, dostępne przez

Jeśli to za mało, jeżeli potrzebu-

przeglądarkę internetową, to naj-

jesz czegoś dodatkowego, specy-

lepsze

ficznego w Twojej branży,

rozwiązanie

dla

małej,

średniej i dużej firmy. Znajdziesz

powiedz nam o tym, zbudujemy

tu większośc narzędzi, których Ty

rozwiązanie odpowiednie

i Twoi pracownicy potrzebujecie

Ciebie.

dla

do codzienej pracy.

RAZEM ZNAJDZIEMY ROZWIĄZANIE TWOICH PROBLEMÓW. SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI:

iproton.com.pl


ZLOT KRASNALI

felieton

W AKWARIUM JEŚLI STWORZYCIEL NAPRAWDĘ ISTNIEJE, TO SĄDZĘ, ŻE PATRZY SOBIE ZDUMIONY I ZACIEKAWIONY NA TĘ ABSTRAKCYJNĄ SYTUACJĘ. TYSIĄCE MINIATUROWYCH POSTACI WIELKOŚCI LUDZIKÓW RODEM ZE ŚWIATA KLOCKÓW LEGO, WRZUCONYCH DO JEDNEGO TRZYSTULITROWEGO AKWARIUM. POŚRODKU PUSTKOWIA. ZAMIAST WODY I GŁĘBIN – PIĘTRA, PÓŁPIĘTRA, WINDY, SCHODY RUCHOME, SZTUCZNE DRZEWKA, SKLEPY, RESTAURACJE I NIEMOŻEBNIE DUŻO SCZEPIONYCH ZE SOBĄ W JEDNĄ LINIĘ SKRAJNIE NIEWYGODNYCH KRZESEŁEK. Trochę jak Internacjonalny Zlot Krasnoludków, wyrwanych chwilowo z narodowych bajek, ze znanych im realiów, skojarzeń, waluty, zwyczajów kulinarnych, z przekleństw i złorzeczeń wypowiadanych w rodzimym języku. Wrzucone przypadkowym losowaniem w multikulturowy kocioł z innymi im podobnymi. Pchane mentalnym imperatywem eksploracji nowych terytoriów podejmują drogę, świadomie godząc się na wielogodzinny pobyt w unikalnym typie poczekalni – wyłączonej z otoczenia niczym stylowe getto pośrodku leśnej polany, z metalu, szkła i plastiku w sztucznie wepchnięte w pustkowie, tak z nią kontrastujące. Na ziemi niby czyjejś, a jednak bezpańskiej. Opleceni zewsząd wiankiem dziesiątek mini-samolotów, ciężkich i topornych jak blok czekoladowy, zmieniających pozycje wokół akwarium częściej niż oni poruszają się od krzesła do sklepu, od sklepu do toalety, od toalety do kawiarni. Międzylądowanie. Między-lądowanie. Między lądo-wanie. I tak sobie patrzy ten Stworzyciel, to tu, to tam, bo w każdym zakamarku szklanej izolatki zadziewa się socjologiczny fenomen. Krasnalkę Juliette Duron znał wcześniej jako rokującą menadżerkę w dużej francuskiej kor-

46

poracji, codziennie z namaszczeniem przywdziewającą elegancki kostium, skrojony pod najnowsze trendy. A tu, o masz! Juliette w bawełnianych, lekko już zmechaconych dresach, wymiętolonych trampkach, z ekologiczną torbą przewieszoną przez ramię, bez szczególnie odznaczającego się makijażu ukryta za okładką książki. Po prostu – Julka. Julka w podróży do rodziny, w akwarium spędzi siedem godzin, w powietrzu łącznie czternaście. Nikt jej tu nie zna, mimo wspólnoty przymusowego przystanku raczej nikt nie zagai, przypuszczalnie nikt też się jej ubiorowi nie dziwi, nie zwraca uwagi. Nawet Stworzyciel rozumie, że wykrochmalona koszula na takim dystansie to jak odzieżowy masochizm na ludzkim ciele. Zaraz obok, całkiem blisko, bo kilkanaście metrów dalej, Fernando Gonzalez, dwudziestoczteroletni globtroter z Argentyny, próbuje się zdrzemnąć w lekko odseparowanym kącie między jednym a drugim gatem. Stworzyciel pamięta doskonale, że Fernando w podróży jest już ponad pół roku, z jednym wyświechtanym przez czas i epizody plecakiem, podziurawioną matą, paroma monetami w kieszeni. Fernando jest elastyczną gumą, dostosowującą się zgrabnie i sprawnie do z pozoru niekomfortowych warunków. „O rety!” – szokuje się Stworzyciel na widok jogicznych pozycji, które Fernando jest zdolny przyjąć, by wtulony twarzą w drapiącą wykładzinę urwać trochę snu. Na ślimaka, w embrionie, z podwiniętymi nogami, wyciągnięty na sztorc, zwinięty w kłębek. Po prostu – Ferdzio. Ferdzio w podróży dla samej podróży, akwaria zna jak własną kieszeń, godzin już nie liczy. Nikt go tu nie zna, może ktoś go zagai za przygodowy wygląd, nikt ze stałych bywalców lotnisk nie dziwi się jego sennym akrobacjom, które wykonuje na oczach tłumów. Stworzyciel, jako że sam skonstruował

i powołał do życia ludzkie ciało, zdaje sobie sprawę, jak bardzo potrzebuje rozluźnienia i spoczynku. I jak trudno to zrobić mając głowę i cztery kończyny. Nieopodal Ferdynandowej sypialni mieści się przestrzeń jeszcze bardziej absurdalna niż same akwarium. Strefa nad-bytów, hierarchicznie najwyższy standard w akwarystycznej przestrzeni, krasnali z większą ilością zer na koncie, z kartą do zbierania punktów za sam fakt przemieszczania się. To świat skórzanych foteli, welcome-drinków, relaksującej muzyki potęgowanej aromaterapią, pięknych hostess podających hasła do prze-super-szybkiego internetu. Stworzyciel patrzy z podziwem na Jonathana Cardwella, bo przypomniał sobie, jak wiele lat, energii i decyzji kosztowało go, by móc odpoczywać tak, jak teraz może sobie na to pozwolić w oczekiwaniu na kolejny lot. Co prawda to tylko trzy godziny, ale zawsze chwila na dobry film, ciekawy artykuł w internecie, nawiązanie nowych znajomości biznesowych. Po prostu Janek, Janek w podróży służbowej, w akwarium faktycznie przelotem, tak jak powinno być. Może ktoś go pozna, może zagada proponując wymianę wizytówek, może ktoś zwróci uwagę na jego drogie odzienie. Stworzyciel troska się tylko o to, że Janek nie ma jak dostrzec Julki i Ferdzia. Szczęśliwie dla międzyludzkich relacji inwestorzy i architekci tej przedziwnej szklanej budowli, która przypadkowo wypełniona jest tak wielobarwnymi indywiduami, wpadli na genialny pomysł, jak dać im wszystkim szansę się zderzyć, poznać i zapamiętać te spotkania pod przyszłe anegdoty. Tak powstała toaleta, kawiarnia i odprawa paszportowa. Stworzyciel bardzo lubi tam zaglądać.


47


twarze przy barze

OTWARCIE BUTIKU MOTIVE & MORE KRAKÓW, 13.06.2015 FOT. BARTEK WĄSIK

WIĘCEJ NA WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL 48


lodowe

sushi

Pobudzamy zmysły

Galeria Krakowska, I piętro ul. Pawia 5, 31-154 Kraków tel. 12 628 72 52 dołącz do nas

restauracja@miyakosushi.pl www.miyakosushi.pl

49


polecamy

POLECAM W LIPCU I SIERPNIU

Agnieszka Majksner

REDAKTOR DZIAŁU KULINARIA Związana ze Slow Me, niezrównana tropicielka smaków i charyzmatyczna propagatorka regionalności, sezonowości oraz idei Slow Food. Miłość do gotowania wyniosła z domu. Stała się jej charakterystycznym sposobem na życie i niewątpliwie pasją. Przyznaje się do swojego pędu do życia i wielowątkowości. Nie trzyma się sztywno przepisów, dużo eksperymentuje. Zgadza się z Nigellą Lawson, że „Sztuka gotowania nie polega na pełnym podejrzliwości ukrywaniu tajemnic, ale na dzieleniu się nimi, przekazywaniu dalej, niemal plotkarskim rozprzestrzenianiu sposobów i sztuczek”. To co gotuje to jej zaplecze wspomnień, uczuć i pragnień. Gotując uwodzi smakiem, by tworzyć idealne foodpairing-owe połączenia wina, kawy i jej potraw. Członkini Stowarzyszenia Kobiety i Wino, członek Rady Rewizyjnej Slow Food Polska. więcej o jej hobby na: www.facebook.com/slowmeblog gorąco polecam, bo wydatek się opłaca i zwraca, polecam, war to mieć, ale można pożyczyć jako inspirację do  własnych kompozycji, można mieć, ale samemu też dasz radę, szkoda pieniędzy i czasu, marnotrawstwo pieniędzy i zamach na drzewo

ZIELENINA NA TALERZU MAGDALENA CIELENGA - WIATEREK

Pozycja niezwykle obowiązkowa? Coś w tym jest, bo cała książka ma to coś! Wydana w stylu, który lubię. Piękne zdjęcia, jeden przepis na stronie, papier, twarda oprawa i sam rozmiar książki. Można robić notatki pod każdym z przepisów! Potrawy podzielono sezonowo na cztery rozdziały, w którym każdy zawiera przepisy na śniadanie, obiad, kolacje i deser. Totalna rozpusta wyobraźni. Gra smaków, kompozycji i zestawień. Ta książka to inspiracja. Przepisy znajome, a jednak … Autorka przekonuje nas, że kuchnia wegetariańska nie musi być nudna i trudna! Zachęca, by dotychczasowe przyzwyczajenia żywieniowe zmienić na rozpustę wręcz z zieleniny. Sama jest wegetarianką od wielu lat lecz nie jest to książka tylko dla wegetarian. To pozycja dla

50

wszystkich, którzy chcą wprowadzić w swoje dotychczasowe menu więcej inspiracji na zielono, sezonowo i lokalnie. Jest wiele dań opartych na kaszach, pełnoziarnistych produktach zbożowych doprawione pachnącymi ziołami i wszelkimi orzechami i suszonymi owocami. Mało jest w przepisach cukru. Dominuje ksylitol i stewia. Z pewnością każdy znajdzie menu dla siebie. I to co motywuje: dania są łatwe i szybkie w wykonaniu. Nie ma potrzeby posiadania wyszukanych sprzętów, maszyn, cudownych noży. Nie ma też wielogodzinnych procesów obróbki. Ma być smacznie i zdrowo czyli sezonowo i zielono! Polecam!


Restauracja Rucola

DLA KAŻDEGO COŚ...

PYSZNEGO! Obie restauracje prowadzone są przez podróżników i pasjonatów gotowania, co widać zarówno w wystroju, jak i w menu. Grono di Rucola, wtulone w las na obrzeżach Sopotu, przyciąga wnętrzem przypominającym odległe zakątki Toskanii i cichym, pełnym uroku

ogrodem - jasne kolory, aromatyczne zapachy ziół i potraw z karty zmieniającej się wraz z rytmem przyrody sprawiają, że czas zatrzymuje się tu w miejscu, a my po prostu cieszymy się „tu i teraz”. Do dyspozycji gości są także trzy klimatyczne i przytulne pokoje, w których smaczny sen może rano przerwać tylko śpiew ptaków. Rucola w Krzywym domku to Kuchnia bez granic – tygiel smaków i inspiracji z całego świata, gdzie w menu znajdziemy chociażby krewetki z Malezji czy marokański tażin oraz bogactwo dań z sezonowych warzyw, świeżych ryb, owoców morza, baraniny i dziczyzny. Pomimo lokalizacji – o krok od gwarnej ulicy Bohaterów Monte Cassino w Sopocie, nie trafia się tu przypadkiem. To miejsce, które trzeba odnaleźć, aby w pełnym koloru i spokoju wnętrzu rozkoszować się smakami i aromatami w towarzystwie wyśmienitego wina. Czego chcieć więcej?

Restauracja Grono di Rucola

LUBISZ TĘTNIĄCY ŻYCIEM SOPOCKI MONCIAK”? ” A MOŻE WOLISZ SPĘDZAĆ CZAS Z DALA OD MIEJSKIEGO ZGIEŁKU? NIEZALEŻNIE OD TEGO, KTÓRA Z OPCJI JEST CI BLIŻSZA, POZNAJ RESTAURACJĘ RUCOLA W SŁYNNYM KRZYWYM DOMKU I GRONO DI RUCOLA POŁOŻONĄ W POBLIŻU STADIONU LEŚNEGO W SOPOCIE. TU ZASPOKOISZ WSZYSTKIE ZMYSŁY...

51


fot. Yoni Nimrod

relacja

J

uż po raz trzeci restauracja Metamorfoza pod przewodnictwem Justyny Zdunek zorganizowała Spotkanie Polskich Szefów Kuchni, tym razem w kwaterze myśliwskiej Wiatrołom, w gminie Miastko, pod Bytowem, gdzie motywem przewodnim były las i myślistwo. W spotkaniu w Wiatrołomie udział wzięli polscy szefowie kuchni tj. Dominik Duraj (Wodna Wieża), Paweł Dołżonek (Pałac Ciekocinko), Robert Trzópek (Cook It), Dariusz Barański (Concept 13), Tomasz Hartman (Szajnochy 11), Krzysztof Rabek (Odette), Krzysztof Ilnicki (Umam), Adrian Klonowski (Metamorfoza), Adam Adamczak (Concordia Taste), oraz dziennikarze zagraniczni i polscy. Pierwszym zadaniem, z którym musieli zmierzyć się szefowie kuchni było poświęcone faunie – wieczorne polowanie na dzika i poranne polowanie na koziołka oraz późniejsze skórowanie, rozbiór tuszy pod okiem specjalisty Pana Michała Szugalskiego (rzeźnik) oraz preparacja trofeów pod okiem specjalistów. Zadanie to uzmysłowiło uczestnikom zależności pomiędzy zwierzęciem jako częścią otaczającej go natury jak i końcowym, wysokiej jakości produktem posiadającym właściwości nadane mu przez jego tryb życia. Kolejnym zadaniem było poznanie flory wokół Wiatrołomu, spacerując po łąkach i lesie wraz z botanikiem dr Beatą Sągin. Nieodłącznym elementem spotkania były także dyskusje, zaczynając od warsztatów wprowadzających z myślistwa prowadzonych przez pana Ferdynanda Bejgera z RDLP w Szczecinku na temat polowań, etycznych dylematów, ceremoniałów i społecznej opozycji, a kończąc na panelu dyskusyjnym o problemach związanych z pozyskiwaniem miesa z dziczyzny poprowadzonym przez Agnieszkę Małkiewicz (HoReCa Communications) i Matyldę Grzelak (Restauracja Metamorfoza) oraz Piotrem Niegrzybowskim i Wiesławem Czubińskim z nadleśnictwa Trzebielino, specjalistami ds. łowieckich. Głównym tematem dyskusji były zmiany regulacji prawnych dotyczących sprzedaży dziczyzny, które wejdą w życie na jesieni i umożliwią sprzedaż tusz na terenie OHZ ’ów.

52

MYŚLOŁOM III EDYCJA SPOTKANIA POLSKICH SZEFÓW KUCHNI


trendy

fot. Robert Bendarczyk / Media Lounge

TRUSKAWA, MIĘTA I... ZDROWE „DO BÓLU”, A DO TEGO OCZYSZCZAJĄ, REGULUJĄ, WSPOMAGAJĄ, PRZYSPIESZAJĄ METABOLIZM – A TO NIE KONIEC ICH CUDOWNYCH WŁAŚCIWOŚCI. MODA CZY ŚWIADOMY WYBÓR? POZNAJCIE NAJMODNIEJSZE I NAJBARDZIEJ KORZYSTNE DLA NASZEGO ZDROWIA PRODUKTY TEGO SEZONU – W NIETYPOWEJ ODSŁONIE. Stewia - naturalna słodycz, określana też mianem zioła słodowego lub miodowego. W Ameryce Środkowej i Południowej jest znana od wieków jako środek słodzący. Mówi się, że jest od 15 do 25 razy słodsza od cukru i dlatego należy trzymać się zaleceń z opakowania. Prawie nie posiada kalorii, co czyni z niej doskonałą alternatywę dla cukru i wszelkich substancji słodzących. Kasza jaglana - bogata w sód, potas, wapń. Jest pożywna, ale lekkostrawna i bezglutenowa. Doskonała na śniadanie, na słodko z dodatkiem świeżych lub suszonych owoców i orzechów lub na obiad czy kolację na słono z warzywami i mięsem. Chia - szałwia hiszpańska. Może być używana do wszelkich wypieków, musli,ale także jako zagęszczacz do zup.

CIASTO JAGLANE Co potrzeba: • 200 g kaszy jaglanej • 25 g sezamu • 25 g lnu • 200 g jabłek • 20 g stewii Jak zrobić: Jabłka obrać i zetrzeć na dużych oczkach. Sezam razem z lnem uprażyć na suchej, rozgrzanej patelni. Uważać, żeby nie przypalić ziarenek, a jedynie podrumienić sezam. Wszystko razem odmierzyć i połączyć. Włożyć do podłużnej foremki wyłożonej papierem do pieczenia. Piec w rozgrzanym piekarniku przez 40 minut w temperaturze 175 st. C.

53


fot. Filip Łyszczek / Media Lounge

recenzja

RZADKO CHODZĘ PO HOTELOWYCH KUCHNIACH, BO NIE KOJARZĄ MI SIĘ Z NICZYM SMACZNYM, A I NA SWOJE NIESZCZĘŚCIE JADŁAM MOŻE NA KILKANAŚCIE RAZY TYLKO Z DWA DOBRE POSIŁKI W TYCHŻE PRZYBYTKACH, KTÓRE WARTE BYŁY SWOICH PIENIĘDZY, A W JEDNYM GRZECHU OBŻARSTWA.

T

ym razem wiedziona na pokuszenie poszłam przekonać się na własnej skórze, czy też kubkach i podniebieniu. Trochę w bocznej ulicy, ale w towarzystwie ulubionych lodów, pięknie oświetlone podwoje przywitały mnie jak na cztery gwiazdki przystało. Zjechałam w podziemia choć mam przesyt i nie lubię jadać po piwnicach. Ku memu zaskoczeniu, przestronne sale, pięknie oświetlone, gwar spożywających ludzi, brzęk sztućców, unoszące się delikatnie aromaty sowicie zastawionych stołów. Zapowiadało się dobrze. Usiadłam, zaprowadzona przez uprzejmą i uśmiechniętą obsługę do stolika. Karta była natychmiast. Menu obszerne, pogubić się można od wsze-

54

lakich dobrodziejstw. Skróciłabym, by nie wprawiać w zakłopotanie i nie wydłużać chwili podejmowania decyzji. To nie był łatwy wybór do samego końca wahałam się pomiędzy kilkoma pozycjami przerzucając w swym niezdecydowaniu kartki menu. Postawiono na sezonowość, tradycje i regionalność. Ach, jak ja to lubię. Poszukuję i cenię. Witaj Polsko ze swoimi skarbami! To kawał ciężkiej pracy - wyszukać dobrej jakości produkty i dostawców, którzy uprawiają i hodują w sposób odpowiedzialny i uczciwy w stosunku do konsumenta.

fot. Filip Łyszczek / Media Lounge

fot. Filip Łyszczek / Media Lounge

HOTEL UNICUS


fot. Paweł Ulatowski

recenzja

Dania pięknie podane,ale trochę zbyt duży rozstrzał talerzy. Wielość form, kolorów, dodatków, w których znikały podawane rarytasy. Warzywa sezonowe i świeże w przystawce z fondue z sera korycińskiego. Inne pomimo obróbki soczyste i chrupkie. Mięsa jędrne, zwarte, aksamitnie miękkie, wysmażone i dopieczone do idealnego różu w środku. Polędwica z wołowiny simental z kalafiorową zacierką i emulsją z pędów jęczmienia, soczysta i surowa zarazem w środku - tak jak lubię, w sam raz. Wszystko współgrało, stanowiło sam w sobie smak, nie wykluczało jedno drugiego. Gęsia Foie Gras niebiańska. Powaliło mnie po pierwszym kęsie. To była prawdziwa eksplozja smaku, jednolita, kremowa, cudownie delikatna. Najlepsze foie gras jakie jadłam! To pozycja obowiązkowa w szczególności z podanym musem z dzikiej róży i kawałkami sękacza. Nowe jak dla mnie połączenie, swojskie poniekąd, ale nienachalnie wyszukane. Na zakończenie deser: regionalne placki z twarogu Małdrzyki krakowskie z owocami marynowanymi w Miodówce Lubelskiej i kwaśną śmietaną - towar pierwszej jakości i smakuje wspaniale. Urzekają mnie sery na deser wszystko jedno w jakiej konfiguracji. Te placki długo zapadną mi w pamięć.

Był tatar z sezonowanej polskiej wołowiny, pierś z wielkopolskiej perliczki z kremowym żółtkiem, jagnięcina podhalańska z bigosem na podlaskim kumpiaku, polik z prosięta złotnickiego. A to tylko część karty, która brzmi jak niekończąca się historia. Przejrzyste smaki, czyste i w swej prostocie wyrafinowane. Mankamentem, bo o nich także należy pisać, było zbyt dużo musów, zacierek, purèe, a żadnych np. kasz, z których kuchnia nasza słynie. Widać i czuć pracę oraz staranność w kuchni Unicusa. Można zjeść naprawdę dobrze i jakościowo, ale nie tanio zaznaczam mimo ojczystych produktów. Myślę, że jednak warto skosztować, bo ta polska kuchnia z regionalnych produktów w nowej, świeżej i sezonowej oprawie pasowała mi jak na miarę szyta. Byłam zaskoczona i zachwycona. Byłam upojona „dobrością” - dosłownie. I wrócę, bo karta dań jak zapewniano będzie zmieniać się wraz z porami roku, a główny nacisk szef kuchni Mateusz Suliga i jego zastępca Tomasz Jeziorek położą na kuchnię polską z najlepszymi jej tradycjami i naturalnymi produktami. Hotel Unicus**** ul. Św. Marka 20 31-020 Kraków

Restauracja Taco Mexicano El Pueblo Kraków , ul. Poselska 20 tel.: 12 421 54 41 www.tacomexicano.pl

MEKSYKAŃSKA LEGENDA W CENTRUM KRAKOWA.... OD PONIEDZIAŁKU DO PIĄTKU W GODZINACH OD 12 DO 18 ZAPRASZAMY NA HAPPY HOURS! 55


ULICA SZEROKA—NIEGDYŚ SZEROKI TRAKT UCZĘSZCZANY PRZEZ POWOZY I HANDLARZY DOSTARCZAJĄCYCH I ODBIERAJĄCYCH TOWAR SPOD POCZTÓWKOWEGO GDAŃSKIEGO ŻURAWIA U BRZEGU MOTŁAWY. NIE TYLE SAMA ULICA I BOGATA HANDLOWA HISTORIA MIASTA, ALE BOGACTWO TRADYCJI, WIELOKULTUROWOŚCI ORAZ DZIEDZICTWO GASTRONOMICZNE CAŁEGO REGIONU, STAŁY SIĘ INSPIRACJĄ DLA JUSTYNY ZDUNEK PARĘ LAT TEMU, DO STWORZENIA WYJĄTKOWEJ RESTAURACJI „METAMORFOZA”.

Jak nazwa sugeruje, przechodziła już wiele metamorfoz, tym samym zastrzegając sobie prawo do kolejnych. Od czasu kiedy rok temu restauracją zaczęła zarządzać Matylda Grzelak, absolwentka jedynego na Świecie Uniwersytetu Nauk Gastronomicznych we Włoszech oraz Adrian Klonowski nowy, pomysłowy i odważny szef kuchni, zmiany dotknęły zespołu, formuły, wizerunku, dań i trunków. Idąc szlakiem przetartym przez Justynę, restauracja kieruje swoje działania tak, by na talerzu serwować prawdę. W Metamorfozie najważniejszą rolę odgrywa ambicja oparta o chęć wyniesienia Polskich produktów w oprawie fine diningu ku zagranicznej gastronomicznej atencji. To nie jest restauracja serwująca polska kuchnie. Inspiracje większości dyktowane są prostota i wyjątkowością naturalnego smaku, dla którego zbędna jest dalsza obróbka produktu. Dużą wagę przykładają do wiedzy i edukacji. „Jesteśmy dumni z pracy włożonej w wyszukiwanie polskich zamienników do produktów, nawet tych drugorzędnych łącznie z solą i pieprzem. Za wszystkim co znajduje się na talerzu stoją tygodnie badań i poszukiwań.” Powoli znane alkohole z całego świata, zastępują wyjątkowe, niszowe trunki polskie jak np. Krzeska, Kasztelańska czy koszerna śliwowica spod Łodzi. W Metamorfozie liczą się koncept, filozofia i konsekwencja. Zioła, owoce i niektóre dziko rosnące warzywa zbierają sami, a lwią część produktów jak ryby, warzywa, mięsa pozyskują od lokalnych producentów wspierając tym samym filozofię „0km”. Mając tak szerokie spectrum działań, miejsce to oferuje coś więcej niż kolację, oczekując gotowych na to gości.

56

Gdańsk, ul. Szeroka 22/23 tel. 58 320 30 30 www.restauracjametamorfoza.pl


przepis

SZYBKA KANAPKA Z OSCYPKIEM

co potrzeba: • chleb/bułki razowe • chutney z gruszki i świeżego tymianku • grillowane kiełki z patelni • starty oscypek • ziarna chia   jak zrobić: Zgrillować kiełki na maśle, aż się zrumienią. Na pieczywo lub przekrojone na pół bułki  nałożyć w kolejności: chutney, kiełki, posypać startym oscypkiem i ziarnami chia.   Chutney gruszkowy ze świeżym tymiankiem co potrzeba: • 1 kg gruszek • parę gałązek tymianku (intensywność zależy od naszych upodobań) • 2 ząbki czosnku • 40 g cukru • 150 ml octu jabłkowego • 30 g oleju słonecznikowego • 1 łyżka lubczyka suszonego • 1/2 łyżeczki kminu rzymskiego • 1/2 łyżeczki świeżo startej gałki muszkatołowej • pieprz i sól wg uznania

Jak zrobić: Gruszki pokroić w kostkę razem ze skórą. Tymianek obrać listki z gałązek. Pokroić drobno czosnek. Razem z olejem włożyć do garnka i szklić na wolnym ogniu, mieszając, by nie przywarły składniki do dna. Po 15 minutach duszenia pod przykryciem dolać ocet i cukier. Wymieszać i dusić 10 minut, mieszając. Dodać przyprawy. Wymieszać i dusić mieszając około 20 minut. Tak, by wszystko się ze sobą połączyło, ale tak, by nie odparował cały płyn, a jedynie jego nadmiar. Kawałki gruszki muszą pozostać w miarę całe i mokre. Przełożyć do słoików i odstawić do góry dnem do ostygnięcia. Przechowywać można w taki sposób zamknięty chutney poza lodówką do miesiąca czasu.   Smacznego!

57


kącik piwosza

À

la Grodziskie, Grodziskie 2.0 i 3.0 z Browaru PINTA, Piwo Grodziskie z Browaru Artezan, Smoked Cracow w kilku wersjach z Pracowni Piwa – prób wskrzeszenia stylu pod rozmaitymi nazwami było już wiele. To jednak niedawna reaktywacja browaru w Grodzisku Wielkopolskim odpaliła prawdziwą petardę popularności tego tradycyj- nego polskiego piwa. Niedługo po browarze w Grodzisku, swoje warki zaczęły wypuszczać kolejne browary rzemieślnicze: Jan Olbracht, Nepomucen, Olimp czy Piwne Podziemie. 20 czerwca po raz pierwszy obchodziliśmy natomiast ogólnopolskie Święto Piwa Grodziskiego. Zapomniany styl trafia już nie tylko na salony, ale i pod strzechy!

58

GRODZISZ – CO TO TAKIEGO? Grodziskie to jedyny typowo polski styl piwny. Jasne, lekkie piwo pszeniczne o ekstrakcie od 7,7°Blg i zawartości alkoholu 2,5-3%. Jego cechą charakterystyczną jest wysokie nasycenie, przez co piwo musuje niemal jak szampan. Kolejna kwestia to wędzoność, którą delikatnie wyczuwa się w smaku i aromacie. Wynika ona z użycia słodu pszenicznego podwędzanego w dymie dębowym lub bukowym, który nadaje piwu specyficznego charakteru. Pod nazwą Bernardyńskie, piwo to produkowane było także w mocniejszej wersji o ekstrakcie 13-14°Blg. Równie ciekawe jest specjalne, przypominające kieliszek do szampana szkło, w którym serwuje się ten trunek. Grodzisz to styl nie tylko unikalny, ale i wy-

jątkowo stary. Tradycja warzenia tego piwa w Wielkopolsce sięga ponad 700 lat. Od XVI wieku głównym ośrodkiem produkcji stał się Grodzisk Wielkopolski, od którego nazwy piwo wzięło swoją nazwę. Receptura i oryginalny sposób produkcji Grodzisza przetrwał w niemal niezmienionej formie do XX wieku. W latach 1929-1993 piwo było objęte ochroną prawną jako wyrób regionalny. Niestety, właśnie w 1993 roku browar w Grodzisku został zamknięty po przejęciu go przez Browar Lech, a piwo przestało być produkowane. Na swój powrót czekało kilkanaście lat. PRÓBY ODTWORZENIA STYLU I REAKTYWACJA BROWARU Były już w historii piwowarstwa przykłady triumfalnego powrotu zapomnianego stylu. Wystarczy wspomnieć cieszący się 400-letnią tradycją belgijski Witbier, który po zaniknięciu w latach 50. XX wieku został wskrzeszony w Browarze Hoegaarden. Grodzisz dołączył do tego grona. Jego pierwsza próba reaktywacji miała miejsce w Lublinie w 2010 roku, gdy grupa pasjonatów uwarzyło piwo à la Grodziskie. W przeciwieństwie do oryginału powstało ono jednak na słodzie wędzonym – lecz nie pszenicznym, a jęczmiennym. Od roku 2011 piwo to jest produkowane w Browarze PINTA i doczekało się już kilku wersji. W 2013 roku próby zmierzenia się ze stylem podjął się browar kontraktowy Artezan. Potem przyszła pora na kolejne. Podkrakowska Pracownia Piwa uwarzyła nawet wersję ciemną oraz świąteczną z przyprawami. Prawdziwą sensacją stała się jednak reaktywacja w 2015 roku browaru w Grodzisku Wielkopolskim. Uruchomiony ponownie przez Browar Fortuna, wypuścił na rynek cztery warianty Grodziskiego: klasyczne o ekstrakcie 7,7%, Bernardyńskie o ekstrakcie 13% oraz dwie odmiany smakowe – z sokiem z białego bzu oraz z sokiem

fot. mat. promocyjne

POWRÓT LEGENDY

NAZYWANY POLSKIM SZAMPANEM, ZALECANY CHORYM NA ŻOŁĄDEK I CUKRZYCĘ, PRZEDMIOT JĘZYKOWEGO SPORU I ZARAZEM TRADYCYJNY POLSKI STYL PIWA POWRÓCIŁ NA SALONY. PIWO GRODZISKIE, CZYLI POPULARNY GRODZISZ, PO LATACH RYNKOWEJ NIEOBECNOŚCI PONOWNIE ZAGOŚCIŁ NA STOŁACH ZDOBYWAJĄC SERCA KOLEJNYCH MIŁOŚNIKÓW PIWA. LEKKI, MUSUJĄCY, ORZEŹWIAJĄCY – JEST WRĘCZ IDEALNY NA LATO, DLATEGO WAKACYJNE WYDANIE LOUNGE’A” ” BĘDZIE W SAM RAZ, BY BLIŻEJ PRZEDSTAWIĆ TEN GATUNEK I ZACHĘCIĆ DO SPRÓBOWANIA.


z czerwonej porzeczki. Wszystkie na bazie oryginalnego słodu, grodziskiej wody oraz na grodziskim szczepie drożdży. Dwa pierwsze zdecydowanie przypadły mi do gustu i sięgam po nie dosyć często, smakowe z zasady omijam. Inicjatywa w każdym razie cieszy, zwłaszcza, że niedługo po premierze jedna z sieci delikatesów na literę „Ż” wprowadziła je do swojej oferty, przez co piwo to jest niemal powszechnie dostępne.

ZAGRANICZNE ECHA POLSKIEGO PIWA Wydawać by się mogło, że skoro styl polski, to będzie znany tylko w naszym rodzimym ogródku. Nic bardziej mylnego! Prze wiele lat Grodzisz cieszył się dużą popularnością w północnych Niemczech, gdzie w XIX i XX wieku był eksportowany w dużych ilościach. Pewnie to właśnie stąd powstał problem z jego nazewnictwem, gdyż po niemiecku styl ten określano jako Grätzer. Pod taką nazwą spopularyzował się na Zachodzie, gdzie jako taki trafił na listę światowych stylów piwnych amerykańskiej organizacji BJCP. Dopiero niedawno po interwencji polskich browarników, BJCP w swoim oficjalnym przewodniku zmieniło nazwę na Piwo Grodziskie. Trzeba jednak Niemcom też podziękować. Do niedawna był bowiem spory problem ze zdobyciem oryginalnego słodu do Grodzisza, stąd produkcje w stylu à la Grodziskie, które wykorzystywały wędzony słód jęczmienny. Produkcję pszenicznego, wędzonego w dymie dębowym lub bukowym jakiś czas temu rozpoczęła niemiecka słodownia Weyerman, która najwyraźniej zauważyła rosnącą ponownie popularność stylu. Dziś Grodzisza warzy się nie tylko w Polsce. Jeszcze w 2010 powstały jego czeskie warki uwarzone przez Pivovar Kocour z Varnsdorfu oraz Pivovwarský Dům w Pradze. Grodzisz powstał również m.in. w holenderskim browarze Jopen, warzą go też w Skandynawii oraz Stanach Zjednoczonych. Nasz polski styl zdobywa świat, ale przede wszystkim podniebienia polskich miłośników dobrego piwa. Na upalny dzień – wyśmienity (na kaca też). MICHAŁ ZĘBIK Pytania, sugestie, uwagi: zebempokuflu@gmail.com zebem_po_kuflu

59


twarze przy barze

URODZINY CASINOS POLAND KRAKÓW, 13.06.2015 FOT. JAKUB GIL

WIĘCEJ NA WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL 60


61


polecamy

Monika Gąsiorek-Mosiołek REDAKTOR DZIAŁU MODA

Dziennikarka, stylistka gwiazd i personal shopper. Od wielu lat czynnie związana ze światem mody. Zaczynała jako modelka i fotomodelka, co pozwoliło jej nabyć doświadczenie za kulisami międzynarodowych pokazów i sesji zdjęciowych. Na co dzień odpowiada za stylizacje osób publicznych. Występuje w programach telewizyjnych na żywo jako ekspert w dziedzinie mody. Od czterech lat współpracuje z „Lounge Magazyn”, w którym pełni funkcję redaktor prowadzącej dział moda.

POLECAM W LIPCU I SIERPNIU WAKACYJNY RELAKS Wakacyjny relaks nie może obejść się bez idealnych kosmetyków i zabiegów spa. Miejscem, które polecam jest hotel Bristol Art & Medical SPA w Busku Zdroju, w którym prawdziwym hitem są unikalne kosmetyki Fontia, stworzone specjalnie dla obiektu, na bazie naturalnego bogactwa Buska Zdroju – wody siarczkowej. W skład linii wchodzi: peeling do ciała, maska, masło i krem do rąk. Naturalne substancje czynne – takie jak mikroelementy z wody siarczkowej, algi Sculptosane i Kalpariane, oleje arganowy, buriti, macadamia, avocado, ze słodkich migdałów, z pestek winogron i masła Shea, witamina E – zawarte w preparatach wykorzystywanych do zabiegu, odżywiają i odmładzają skórę. Siarka zwana inaczej „pierwiastkiem piękności” odgrywa istotną rolę w procesie hamującym starzenie. Flagowym rytuałem w SPA obiektu jest „Zabieg Fontia na całe ciało” – przeznaczony dla skóry zmęczonej, suchej, pozbawionej jędrności i elastyczności, dotkniętej cellulitem. Podczas zabiegu łóżko, na którym leżymy, jest podgrzewane. Ciepło sprawia, że zawarte w preparatach substancje są lepiej przyswajane przez skórę. Zabieg trwa ok. 1 godziny, a ciało natychmiast odzyskuje blask, świeżość i gładkość. Efekty są spektakularne! Kosmetyki Fontia dostępne są na www.bristolbusko.pl, a niebawem w sklepie online.

WAKACYJNA MODA Podczas urlopu zrzucamy niewygodne szpilki i formalne stylizacje na rzecz wygody i luźnego stylu. W tą filozofię idealnie wpisuje się najnowsza kolekcja Bizuu après-midi. W jej skład wchodzą szorty, spodnie-rurki, praktyczne bluzy i cała linia minisukienek z obniżonym pasem. Linia została wykonana z wygodnych, miękkich tkanin w kolorystyce szarości oraz ponadczasowych odcieniach bieli i czerni. Nie zabrakło motywów kwiatowych, a także bardzo modnego w tym sezonie dżinsu.

SZCZĘŚCIE NA WAKACJE Czas wolny od pracy, zmartwień i obowiązków warto odpowiednio spożytkować, np. na wartościową lekturę. W tym miesiącu polecam książkę Mateusza Grzesiaka „100 happydays, czyli jak się robi szczęście w 100 dni”. To nie jest kolejny poradnik o tym, w jaki sposób osiągnąć szczęście. To dziennik 100 dni z życia człowieka, który swoją postawą, uporem i pozytywnym myśleniem udowadnia, że każdy może być szczęśliwy! Idealna pozycja na szczęśliwy czas wakacji.

62


63


newsy, wydarzenia

FASHION NEWS Oprac. AGNIESZKA BIEŃ

GANGSTA

WEDŁUG ROBERTA KUPISZA Najnowsza kolekcja autorstwa Roberta Kupisza na sezon wiosna-lato 2016 odwołuje się do kultury hip-hopu. Jak przystało na kolekcję inspirowaną kulturą Bronxu, nie mogło tu zabraknąć full capów, obcisłych bawełnianych sukienek z nadrukami oraz puchowych mini-kurteczek, a całość ociekała złotem i seksem. Złośliwcy twierdzą, że projektant wpasował się w resztę pseudo projektantów tworzących banalne T-shirty oraz bawełniane szare bluzy, ale ten pokaz, pomimo obowiązującego na nim dress code’u – mimo wszystko ze banalnym dresem niewiele miał wspólnego. Dostrzegalna była lekka inspiracja pokazem Moschino z całym jego przerysowaniem. fot. www.robert.kupisz.com

BLACK SPRING GOSI BACZYŃSKIEJ

Gosia Baczyńska swoją kolekcję „Black Spring” na wiosnę 2015 zaprezentowała już we wrześniu, podczas Paryskiego Tygodnia Mody. W czerwcu w Warszawie odbył się kameralny pokaz dla polskiej śmietanki - na pokaz zaproszonych zostało około stu pieczołowicie dobranych gości. Gosia Baczyńska, zainspirowana pokazem Chanel, na miejsce swojego przedstawienia wybrała Cafe Kulturalną, która słynie z przeróżnych wydarzeń artystycznych. Modelki z naturalnym

64

makijażem miały pomalowane stopy oraz cytaty wypisane na ciele. Główną inspiracją kolekcji była twórczość pisarza i malarza Henry’ego Millera. Gosia Baczyńska w swoich projektach odwołała się również do obrazów Pollocka. Co wynosi to wydarzenie ponad wszystkie inne? Jakość. Jakość oczywiście w projektach, tkaninach, wykończeniu oraz jakość całego przedsięwzięcia. Fot. www.elle.pl


65


newsy, wydarzenia

FLASHDANCE LIDII KALITY „Flashdance” to temat jesienno-zimowej kolekcji Lidii Kality. Film opowiada historię dziewczyny z Pittsburgha pracującej jako spawaczka i tancerka egzotyczna, której marzeniem jest dostać się do szkoły baletowej. Projektantka bardzo sprytnie połączyła motyw spawaczki z motywem baletnicy, co zaowocowało niezmiernie ciekawym efektem. Stąd w kolekcji znajdziemy zarówno ciężkie i masywne elementy, takie jak wysokie botki, masywne płaszcze, skórzane kamizelki, a także elementy zaczerpnięte prosto z występu baletowego – tiulowe spódniczki czy rozkloszowane sukienki. Zdjęcia zostały wykonane w przemysłowych pomieszczeniach, a jako rekwizyty posłużyły kowadło, piec, a nawet hełm spawacza. Ciekawa i świeża interpretacja filmowej inspiracji zaowocowała kolekcją dla kobiet szukających charakterystycznych i lekko rockowych projektów.

fot. www.hushwarsaw.com

fot. www.lidiakalita.pl

SZÓSTA EDYCJA HUSH WARSAW W drugi weekend czerwca odbyła się już szósta edycja targów Hush Warsaw w Warszawie. Jeżeli myśleliście, że organizatorzy postawili na utartą ścieżkę oraz schematyczne rozwiązania i nic już nie mogło zaskoczyć, mylicie się. Na targach przewinęło się kilka nowych nazwisk, między innymi Balagan, BodyMaps, By My Design, Elementy. Pojawił się również wątek ślubny oraz możliwość stworzenia butów własnego projektu na stoisku Fejkiel.

Do wszystkich nam znanych oraz lubianych marek, które po raz kolejny wzięły udział w Hush Warsaw, należy zaliczyć takie brandy jak Ania Kuczyńska, Orska biżuteria oraz Le Petit Trou. Targi odbyły się w ceglanych przestrzeniach Zamku Królewskiego. Po przejściu wszystkich wystawców można było odpocząć na zielonej trawce, zjeść lody oraz wypić lemoniadę. Wydarzenie było zorganizowane na  naprawdę wysokim poziomie.

LETNIA KAMPANIA DZKY. Maciej Sieradzky pokazał lookbook swojej kolekcji na lato 2015. Zdjęcia zostały zrobione na odrapanej z tynku ścianie, a ziemię „zdobią” równo porozrzucane, rozbite kafelki. Wszystko utrzymane w minimalistycznym charakterze. Po bardzo wysokim poziomie zaprezentowanym w kolekcji na jesień-zimę liczyliśmy jednak na odrobinę więcej. Maciej zawarł kilka charakterystycznych dla siebie plecionek, ale reszta to proste sukienki, T-shirty oraz bluzy i nie do końca udane eksperymenty z miedzianym cieniowaniem. fot. www.elle.pl

66


fot. mat. promocyjne

newsy, wydarzenia

HOBO BAGS

TORBY IDEALNE NA LATO Hobo Bags powstało w jednej, no może dwóch głowach. Jako marka pojawiło się stosunkowo niedawno, choć pierwsze torby zaczęły powstawać już dużo wcześniej. Designerzy inspiracji szukają w wyobraźni i w sklepowych alejkach z materiałami. To co ich wyróżnia, to zawsze oryginalne pomysły oraz dbałość o detale i wykończenie. Ma być ładnie, wygodnie i bez kompromisów. Wszystko wykonane jest z najwyższej jakości materiałów, skóry i zamszu. Latem królują sznury i dużo kolorów. Jeśli nie torby, to pewnie pokochacie saszetki na pas lub małe torebki do przewieszenia przez ramię. Przejrzyjcie wszystkie propozycje na  www.hobobags.pl

ZAPROJEKTUJ SWOJE WAKACJE I DOŁĄCZ DO SZKOŁY PRAWA ELSA POZNAŃ! „Moda nie istnieje wyłącznie w ubiorach. Moda jest na niebie, na ulicy, moda to idee, sposób życia, wszystko to, co się dzieje”. ELSA Poznań zdecydowała się przemówić do studentów oraz adeptów prawa językiem mody i zorganizować drugą edycję Szkoły Prawa pod hasłem prawa mody, prawa nowych mediów, marketingu modowego, nowych technologii i kreowania wizerunku. Tego lata Poznań stanie się stolicą świata mody i źródłem niesamowitych inspiracji. Zarezerwuj swój czas od 2 do 9 sierpnia 2015 na Szkołę Prawa ELSA Poznań.

67


fot. Tomasz Raczek, Anna Karolewska

newsy, wydarzenia

MIĘDZYNARODOWY CZEMPIONAT WARSZAWY KONI ARABSKICH JUŻ ZA NAMI

W

podwarszawskim klubie Buksza hodowcy tych najpiękniejszych koni zaprezentowała swoje osiągnięcia przed 600 osobową śmietanką towarzyską, wśród której nie zabrakło znanych i lubianych - Łukasz Jakubiak, Hanna Konarowska, Elżbieta Jędrzejewska, Iwona Radziszewska, duet projektantów Decadess czyli Radek Rociński i Piotr Salata, Ilona Felicjańska i kibicująca swojemu synowi Franciszkowi na boisku do polo - Paulina Smaszcz Kurzajewska. Ta wyrafinowana impreza, już po raz czwarty organizowana przez klub polo w Bukszy, swoim rozmachem wpisuje się w kalendarz najwżniejszych wydarzeń hipicznych w Polsce. W dwudniowym pokazie wzięło udział 80 koni arabksich, do których należy dodać kolejne 24 biorące udział w rozgrywanym równolegle turnieju polo. Wyłoniono sześcioro czempionów i czempionek Warszawy, a najlepszym koniem pokazu została klacz Palatina, należąca do państwa Parysów a wyhodowana w Janowie Podlaskim. W turnieju polo zmierzyły się drużyny Martini Racing, Primamoda/Panache i Power Horse - zwycięzca mógł być tylko jeden - Martini Racing.

68

Nie samymi końmi jednak tętniło życie podczas tego eleganckiego pikniku. Partnerzy wydarzenia zadbali o szereg animacji i atrakcji. Martini Racing we wspołpracy z fundacją Krzysztofa Hołowczyca prowadziło akcję na rzecz bezpiecznego panowania nad końmi mechanicznymi - Zarycz dla życia!, podczas której Goście proszeni byli o barwne naśladowanie odgłosów sportowych aut. Było to tym łatwiejsze, że wokół czaiły się inspiracje w postaci aut marzeń zaprezentowanych przez SuperCarClub, Maserati Chodzeń i Mercedes Auto-Idea. Panie mogły skorzystać z kliniki urody zaaranżowanej przez SkinCeuticals i Holistic Clinic, skorzystać z usługi bra-fitting od marki Panache, przymierzyć buty z najnowszej kolekcji Primamoda i biżuterię marki Beller. Wielkim wygranym było kobiece polo, którego Buksza jest gorącym propagatorem. Dziewczyny z drużyny Primamoda/Panache mogły liczyć również na wsparcie nowej marki Ewy Minge - Femestag i l’Occitane.


newsy, wydarzenia

PIELĘGNACJA WŁOSÓW LATEM LATEM, KIEDY TY ODPOCZYWASZ, REGENERUJESZ SIŁY, UPAJASZ SIĘ SŁOŃCEM I KĄPIELAMI W BASENIE, TWOJE WŁOSY CIERPIĄ. NARAŻONE NA ZBYTNIĄ EKSPOZYCJĘ SŁONECZNĄ TRACĄ BLASK, MATOWIEJĄ, STAJĄ SIĘ CIENKIE I KRUCHE. JAK ZATEM DBAĆ O ICH KONDYCJĘ LATEM? Przede wszystkim zadbaj o włosy tak samo starannie jak o skórę. Do walizki spakuj preparaty z filtrami, serum i olejek nawilżający. Te trzy podstawowe kosmetyki oprócz składników nawilżających, mają za zadanie odżywiać i regenerować włosy. Zawierają cenne źródła witamin i soli mineralnych takich jak: potas i magnez, które zabezpieczają włosy przed narażeniem ich na negatywne działanie czynników zewnętrznych. Oprócz pięknego zapachu, szybko poczujesz, że włosy są miękkie w dotyku, nawilżone, a przede wszystkim mocniejsze i zdrowsze.

Jeśli planujesz dłuższą kąpiel, czy pobyt na plaży, niezbędny będzie olejek arganowy, który uchroni włosy przed szkodliwym działaniem promieni UV, szkodliwym chlorem, a także kąpielami w słonej wodzie. Wystarczą dwie aplikacje wodoodpornego preparatu, aby przez cały dzień korzystać z dobrodziejstw otaczającej nas przyrody. W okresie urlopowo-wakacyjnym polecam też wybierać proste formy uczesania czy fryzury. Im mniej lakieru do włosów, używania prostownicy czy suszarki tym lepiej. Choć może wydać się to trudne to jednak jest możliwe, a pozytywne efekty zobaczysz po powrocie do domu. Po wakacjach zapraszamy do naszych salonów na konsultację, podczas której specjaliści dobiorą najlepsze zabiegi pielęgnacyjne dopasowane do potrzeb twoich włosów. AMADEUSZ FORYŚ

Amadeusz Foryś, Senior Stylist z salonu Maniewski Hair w krakowskim Pasażu Rynek 13, fot Mia Docci

Maciej Maniewski, stylista gwiazd, ekspert od metamorfoz, fot Mia Docci

fot. mat. promocyjne

DRUGA EDYCJA SILESIA BAZAAR ZA NAMI!

W hali kultowego Spodka, z  dala od sieciówek, niezależne marki modowe przez dwa dni prezentowały swoje propozycje z zakresu mody i dizajnu. A było w czym wybierać! Ubrania dla dużych i małych, ręcznie szyte pluszaki, biżuteria z węgla i delikatna ceramika - to propozycje z zaledwie kilku stoisk. Łącznie organizatorzy gościli 120 marek z całej Polski. Na ogromnej płycie głównej Spodka znajdowały się stoiska podzielone na Strefy Mody, Dizajnu i Relaksu, a także wystawa

katowickiej ASP “Dizajn jest dla Ciebie”. O tym, że Silesia Bazaar jest wydarzeniem dla całej rodziny, przekonali się sami rodzice, którzy po wspólnych zakupach mogli zaprowadzić maluchy do profesjonalnej bawialni W Krainie Czarów, zlokalizowanej w Strefie Dzieci. Przygotowania do trzeciej edycji Silesia Bazaar można będzie śledzić na fanpage’u na Facebooku oraz na Instagramie.

69


sonda

WIOLETTA WOŁCZYŃSKA-BRYĆKO

projektantka i właścicielka marki Wiola Wołczyńska

NAGOŚĆ CZY TO JESZCZE SZOKUJE?

MACIEJ MAJZNER reżyser i choreograf pokazów mody

70

Do niedawna wydawało mi się, że nagość jest już zjawiskiem tak powszechnym, że nie robiącym na mnie żadnego wrażenia. W czasach, kiedy mało kto nie robi selfie, mało kto nie ma Instagrama, na którego wrzuca to selfie – czasami prawie nagie, pokazujące efekty treningów, opalania czy po prostu mające napędzać „lajkowanie” – byłem przekonany, że za chwilę ktoś wrzuci gołe zdjęcie, a wtedy nawet przez chwilę się nie zdziwię. Podobna sytuacja dotyczy celebrytów. Kostiumy sceniczne czy suknie na galę przestały być sukniami, a stały się skrawkami materiału, często zakrywającymi prawie nic. To też już mnie nie szokuje. To jednak show biznes, a nie branża mody, nawet jeśli stroje pochodzą od projektantów. On rządzi się innymi prawami. Celebrytki napędzają w ten sposób popularność, podobnie jak rozbieranie się np. na Instagramie. W branży mody było już wszystko. Była też nagość. Dlatego sama w sobie mnie nie szokuje. Kwestią szokującą może być dla mnie sposób jej pokazania, to co jest wokół tej nagości, jej przekaz. Nagi biust nie szokuje mnie absolutnie. Nagie genitalia, w momencie kiedy pokazywanie ich ma jakiś sens lub znaczenie, też. Szokuje mnie natomiast bezsensowne epatowanie nagością. I tak momentem, który naprawdę mnie zaskoczył był pokaz Ricka Owensa, w którym modele paradowali z nagimi genitaliami. Po co? Chyba żeby wszy-

scy o tym mówili albo żeby właśnie pokazać, że w modzie można wszystko. Efekt był dla mnie niesmaczny i zupełnie niepotrzebny. Być może to też kwestia tego, że był to pokaz. Inaczej ogląda i ocenia się nagość na zdjęciach. Do tego jesteśmy przyzwyczajeni. Ile razy widzieliśmy na zdjęciach nagą modelkę? A ile razy na wybiegu? Również zależy to właśnie od płci. Kobieca nagość szokuje mniej niż męska, być może dlatego, że jest bardziej powszechna. Kobiece ciało rozbierane było zdecydowanie częściej, w przeróżnych kontekstach. Męska nadal zostaje pewnego rodzaju tabu, choć jest też coraz bardziej powszechna. Jednak dla mnie nadal pozostaje pewna sfera intymna. Jasne, opalam się prawie nago, czasami też na Instagrama wrzucę efekty swojego treningu, np. w samych spodenkach. Jednak nagość zostaje dla mnie i tego, z kim chcę się nią dzielić. Sama w sobie, nawet wykorzystana w modzie, mnie nie szokuje. Zszokować może mnie jej kontekst i sens. Oglądając pokaz Ricka Owensa, nie pomyślałem: o, penis, ale po co? Co czuje model, którego oglądają pewnie miliony ludzi? Moda to w końcu nie branża porno, pokazująca nagość wprost. To sztuka, a ta nie może być jedynie efektem wizualnym, ale powinna też wywoływać przemyślenia.

Opracowała AGNIESZKA BIEŃ

Myślę, że nagość coraz mniej szokuje. Często niestety jest banalnym pomysłem na sukces. Dawniej nagość intrygowała, wydawała się być nieco tajemnicza, była tematem tabu. Wielokrotnie była formą sztuki lub protestu, choć w przypadku tego drugiego, sądzę że uwaga odbiorcy nie skupia się na istocie sprawy. Obecnie granice dobrego smaku są dość drastycznie naruszane. Nagość z wybiegów przeniosła się na czerwone dywany, gdzie celebrytki wręcz prześcigają się w odsłanianiu intymnych części ciała, a zapatrzone rzesze fanów naśladują swoich idoli. Przyznaję, nie jestem zagorzałym przeciwnikiem nagości. Uważam, że używana sporadycznie i w niewielkiej ilości nadal jest formą sztuki oraz może nadać lekkości dziełu. Jestem przekonana, że zachowanie równowagi zarówno w sztuce, jak i w życiu, zawsze wychodzi ludzkości na dobre.


sonda

OLKA KAŹMIERCZAK

założycielka pierwszego w Polsce bloga o PR mody www.fashionprgirl.pl Nagość to ulubiony język reklamy. Lokowana na okładkach gazet sprzedaje je znakomicie, nagrywana na sex-taśmy może stać się początkiem błyskotliwej kariery. Miley Cyrus, Nicki Minaj i Rihanna – one się przecież składają z nagości! Nagość jest także stałym bywalcem pokazów mody i tematem na celowniku administratorów mediów społecznościowych, którzy z zacięciem Sherlocka Holmesa tropią i cenzurują na zdjęciach kobiece sutki. Ale czy nagość szokuje? To zależy. W wykonaniu znajomego sąsiada, który nieumyślnie, w blasku lipcowego słońca zaprezentował swe wdzięki na balkonie – na pewno. Ale już nie na okładce „Paper”, na której dzieło sztuki, czyli pupa Kim Kardashian błyszczy od olejku jak wypolerowana chusteczką brzoskwinia. Patrzę na tę brzoskwinkę i myślę sobie, że ostatnimi czasy jakoś ta nagość stała się mało drapieżna i zwykła. Jednym słowem, chyba w końcu da się z nią żyć.

AGNIESZKA BLADOSZ-JENSEN

projektantka i właścicielka marki Agi Jensen Design Nagość nigdy nie była przeze mnie widziana jako coś szokującego. Będąc w szkole baletowej, już jako dziecko, na ludzkie ciało patrzyłam przez pryzmat fizyczności – jak na elastyczną formę, nad którą się panuje tak, aby przekazać to, co się czuje lub co reżyser/choreograf chce wyrazić. Czysta sztuka, gdzie nikt z nas nie dopatruje się erotyzmu. Później, mieszkając w Skandynawii, obserwowałam i przyjmowałam jako naturalne pewne sytuacje, które mogłyby szokować w Polsce (karmienie piersią, opalanie się topless). To ukształtowało mnie i poprzez swoje wolne podejście do kobiecości i ciała dało przejaw w moich własnych projektach Agi Jensen Design. Joga, której jestem instruktorką, pozwala mi obcować z ludzkim ciałem na co dzień. Kobieca pierś z brodawką czy pośladki są taką samą częścią ciała jak biodra czy ręce. Nie ma w moim odbiorze wstydu i szoku... Dlatego też zdjęcia nagich lub półnagich modelek nie robią na mnie szokującego wrażenia. Jeśli ciało modelki ma mieć jakiś przekaz i artysta uznał, że ma być ono nagie, ja odbieram to jako formę sztuki. Każdy subiektywnie ocenia dany rodzaj artystycznej wypowiedzi, wiec często ta nagość będzie sztuką z wyżyn, a często kiczowatym obrazem nagiej kobiety, gdzie nie ma mowy o artyzmie. Nawet męskie genitalia na pokazie Ricka Owensa mogą być przeżyciem estetycznym pod warunkiem, że jest to przekazane w odpowiedni sposób. To, co szokuje, odbiega od norm, także może być sztuką. Jeśli robi to Rick Owens – ja to kupuję, dla mnie jest on artystą, który inspiruje. Foto: Darek Lewandowski

71


Zdjęcia i Retusz Maroš Belavý Włosy i MUA Dominika Malisz Modelka Sara Kagize Stylista Lukasz Witek Projektanci i odzież KARASU Katarzyna Karasińska, Medicine, H&M, Pull&Bear, Bronx, Jeffrey Campbell’

72


73


74


75


76


77


78


79


wywiad

NOWY WYMIAR

PIĘKNA

WSZECHOBECNY KULT PIĘKNEGO CIAŁA I NIEDOŚCIGNIONEJ PERFEKCJI PHOTOSHOPA SPOWODOWAŁ, ŻE WIĘKSZOŚĆ MŁODYCH KOBIET NIE POSIADA AUTORYTETÓW, KTÓRE W ISTOTNY SPOSÓB WPŁYWAŁYBY NA ROZWÓJ I ZWIĘKSZAŁY MOTYWACJĘ. MARKA PANACHE POSTANOWIŁA WYJŚĆ NAPRZECIW OCZEKIWANIOM KLIENTEK I STWORZYŁA GLOBALNĄ KAMPANIĘ SPOŁECZNĄ POD HASŁEM „MODELLED BY ROLE MODELS – NOWY WYMIAR PIĘKNA” WYBIERAJĄC SZEŚĆ AMBASADOREK, W TYM POLKĘ, KTÓRE SWOJĄ POSTAWĄ I Z LICZNYMI OSIĄGNIĘCIAMI NA KONCIE SĄ IDEALNYMI WZORCAMI DO NAŚLADOWANIA. O PROMOWANIU PIĘKNA, NIE TYLKO TEGO ZEWNĘTRZNEGO, KAMPANII SPOŁECZNEJ I MODELKACH W „NORMALNYCH” ROZMIARACH ROZMAWIAM Z IZABELĄ SAKUTOVĄ, WSPÓŁWŁAŚCICIELKĄ SO CHIC, WYŁĄCZNYM DYSTRYBUTOREM MAREK PANACHE W POLSCE ORAZ Z MARTYNĄ KACZMAREK, POMYSŁODAWCZYNIĄ AKCJI „DZIEŃ DLA ŻYCIA” I AMBASADORKĄ MARKI PANACHE. Panache to wyjątkowa marka. Możesz przybliżyć jej historię i to, jak pojawiła się na polskim rynku? Izabela Sakutova: Panache jest jednym z wiodących projektantów oraz producentów bielizny D+ na świecie. Przez ponad 30 lat oferuje bieliznę i stroje kąpielowe dostępne w rozmiarach do miseczki K. Produkty Panache zyskały popularność i szacunek dzięki niezawodnej jakości, szerokiemu zasięgowi rozmiarowemu, doskonałemu dopasowaniu, współczesnym wzorom oraz stosunkowo przystępnym cenom. Historia Panache na rynku polskim zaczęła się jedenaście lat temu od mojego problemu związanego z niemożliwością znalezienia dla siebie odpowiedniego rozmiaru

80

biustonosza. Zawsze miałam kompleks na punkcie dużego biustu, który przy mojej filigranowej sylwetce wyglądał nieproporcjonalnie. Wstydziłam się przebierać na lekcjach w-f w otoczeniu koleżanek, które miały kolorowe biustonosze, a ja babciny, beżowy, na szerokich szelkach. Myśl, że nauczyciel i koledzy patrzą na mój kołyszący się podczas biegu biust, doprowadziła do tego, że unikałam zajęć sportowych. Jako studentka podczas wakacji pracowałam w Anglii, gdzie w 2001 roku poznałam brafitting, zakochałam się w markach Panache i – jako prekursorka brafittingu w naszym kraju – wprowadziłam je na polski rynek w październiku 2004 roku. Od tej pory Panache dba o to, aby Polki, niezależnie od noszonego


wywiad

rozmiaru, nosiły dobrze dobraną, wygodną i pięknie wyglądającą bieliznę, także czuły się dobrze we własnym ciele. Kampania społeczna „Modelled by Role Models – Nowy Wymiar Piękna” to całkowita nowość jeśli chodzi o promocję bielizny i wybór modelek. Skąd pomysł na taką akcję? I.S.: Panache, oferując szeroką gamę rozmiarową biustonoszy do miseczki K, wie że prawdziwe piękno nie ma jednego rozmiaru i że tak naprawdę jego kwintesencją jest różnorodność, dlatego oferuje produkty, które zapewniają kobietom pewność siebie, wygodę i wolność niezależnie od posiadanego przez nie rozmiaru. Będąc marką, dla której kluczową motywacją od zawsze jest satysfakcja klientek z poczucia komfortu we własnym ciele, zdecydowaliśmy się przeprowafot. Alyosha Sakutov dzić kampanię „Modelled by Role Models – Nowy Wymiar Piękna” i przez nią zainicjować zmiany w branży bieliźnianej tak silnie skoncentrowanej na wizerunku zewnętrznym. Mainstreamowe media promują przeważnie jeden typ wzorców do naśladowania. Według badań, 95% młodych kobiet uważa, że media bardziej koncentrują się na wyglądzie kobiet niż na ich osiągnięciach. Kiedy dowiedzieliśmy się, że 75% młodych kobiet uważa, że nie ma silnych wzorców do naśladowania, postanowiliśmy działać. Dzięki tej kampanii posiadamy możliwość pokazania kobietom, że wśród nas można znaleźć silne kobiece sylwetki, które pozornie są zwykłymi kobietami mijającymi nas na ulicy, stojącymi obok w autobusie czy w pracy, a które swoim działaniem udowadniają, że jest w nich o wiele więcej wartości niż tylko to, jak wyglądają na zewnątrz i jaką mają figurę. Takie właśnie wzorce do naśladowania chcemy promować poprzez naszą kampanię. W gronie sześciu ambasadorek pojawiła się Polka, Martyna Kaczmarek. Jak do tego doszło? I.S.: Cieszy nas to bardzo, że nasza rodaczka została zauważona, doceniona i wybrana jako jedna z nielicznych do kampanii Panache. Martyna została zaproszona do grona role models Panache, czyli wzorców do naśladowania dzięki swojej pasji, zaangażowaniu i pro-aktywności. W wieku 18 lat oddała krew i zmotywowała innych rówieśników do zrobienia tego samego. Rok później jej działania rozszerzyły się na licea w całej Polsce. Kilka miesięcy temu Dzień Dla Życia zyskał zasłużony status fundacji. Jej niesamowita historia bardzo nam zaimponowała. Jeszcze przed rozpoczęciem kampanii, kiedy usłyszałam o Martynie, miałam ją na “radarze” jako osobę, z którą chciałabym kiedyś współpracować. Martyna, jak się czujesz jako jedna z sześciu ambasadorek kampanii społecznej „Modelled by Role Models – Nowy Wymiar Piękna”? Martyna Kaczmarek: Zdecydowanie czuję się niezwykle wyróżniona. Jest to dla mnie ogromny zaszczyt, biorąc pod uwagę, że marka Panache zdecydowała się wybrać 6 kobiet z całego świa-

ta. Kampania „Modelled by Role Models” to kolejny etap i nowe, niezwykłe doświadczenie, które zapamiętam na całe życie. Co poczułaś, gdy dowiedziałaś się, że spośród tak wielu kobiet z całego świata to właśnie Ty znajdziesz się w szóstce wybranych? M.K.: Na początku nie wierzyłam w to, że to właśnie ja zostałam wybrana jako ambasadorka tej kampanii. Szczerze powiedziawszy myślałam, że chodzi o 6 kobiet z Polski – ale już wtedy czułam się zaszczycona i niezwykle poruszona tym faktem. Kiedy poszłam na spotkanie w sprawie „Modelled by Role Models” i dowiedziałam się, że kampania jest światowa – nie wiedziałam co powiedzieć. Na pewno poleciało kilka łez, bo to niesamowita sprawa, że ktoś zauważył 19-letnią dziewczynę, która postanowiła zrobić coś dla społeczeństwa, spełniając swoje marzenia i promując ideę dawstwa, czyli coś, co codziennie ratuje życie ludzkie. Co sądzisz o inicjatywie, jaką jest promowanie kobiet nie tylko pięknych, ale robiących coś ważnego dla innych? M.K.: Uważam, że jest to niezwykle ważne. Przede wszystkim jest to coś, czego brakuje w mediach. Naprawdę ciężko jest być młodą dziewczyną w dzisiejszych czasach i nie zgubić się w tym wszystkim, co media próbują nam w większości przekazać. Na okładce magazynów czy tabloidów możemy przeczytać o tym, jaką sukienkę ostatnio miała na sobie celebrytka z Hollywood. Nie przeczytamy o wolontariuszach, którzy pojechali do Nepalu walczyć ze skutkami trzęsienia ziemi. A czy to nie jest coś, co powinno być promowane? Większość informacji jest kompletnie bezwartościowa, a nawet negatywnie wpływa na młode dziewczyny. Dlatego zgodziłam się wziąć udział w kampanii „Modelled by Role Models”, bo wierzę w to, że musimy zacząć to zmieniać i pokazać młodym kobietom, że to, jaką ostatnio sukienkę miałaś na sobie i z jakiego sklepu jest mniej ważne od tego, jaką jesteś osobą, co wnosisz do społeczności i jakimi wartościami kierujesz się w życiu. Jesteś młodą, piękną i inteligentną kobietą, a przy tym działasz społecznie. Na czym polega zainicjowana przez Ciebie akcja „Dzień Dla Życia”? M.K.:Dziękuję za komplement (śmiech). Początkowo „Dzień Dla Życia” był tylko projektem zainicjowanym przeze mnie i grupkę młodych ludzi w II LO w Szczecinie. Postanowiliśmy zorganizować zbiórkę krwi na terenie szkoły. Nazwaliśmy ją Dzień Dla Życia i tak się to wszystko zaczęło. Dzień Dla Życia jest już Fundacją i jej celem jest szerzenie idei dzielenia się sobą przez oddawanie krwi, bycie

81


wywiad

potencjalnym dawcą szpiku, oraz zdecydowanie się na zostanie potencjalnym dawcą narządów pośmiertnie. Organizujemy akcje poboru krwi w całej Polsce, inicjujemy kampanie społeczne, działamy w mediach społecznościowych. 4 lipca organizujemy Ogólnopolski Zlot Krwiodawców na Stadionie Narodowym w Warszawie. Skąd pomysł na tak poważne przedsięwzięcie? M.K.: Myślę, że to było idealne połączenie dwóch rzeczy: mojej pasji, czyli pomagania innym. Idea wolontariatu zawsze był mi bliska. Udzielałam się społecznie od gimnazjum i zawsze wiedziałam, że chcę, aby towarzyszyło mi to w dalszych działaniach. Mój dziadek jest Zasłużonym Krwiodawcą i wiedziałam, że będę chciała tak jak on oddawać krew. Drugą rzeczą jest fakt, iż prowadzenie fundacji czy rozwijanie kampanii społecznych wymaga umiejętności z zakresu marketingu, Public Relations, zarządzania. Są to umiejętności mi bliskie, ze względu na zainteresowania oraz kierunek studiów. Myślę, że jest to połączenie idealne, ponieważ mogę się realizować i uczyć. Byłaś również finalistką akcji „Zwykły Bohater”. Czujesz się bohaterem? M.K.: Nie czuję się bohaterem, bo to co robię, robię z czystego poczucia powinności. Ciężko mi o sobie mówić jako o bohaterze, widzę ile jest jeszcze pracy do wykonania, aby naprawić problemy jakie są wokół nas. Akcja „Zwykły Bohater” zdecydowanie pomogła Fundacji rozpocząć działalność. Myślę, że każdy społecznik powinien być bardziej doceniany właśnie przez takie konkursy, akcje, kampanie. Każdy, kto zdecydował się zrobić coś dla innych, jest według mnie bohaterem. Im więcej bohaterów w społeczeństwie, tym w lepszym kraju będziemy żyli. Muszę przyznać, że ciąży na Tobie duża odpowiedzialność. Zostając ambasadorką „Modelled by Role Models – Nowy Wymiar Piękna” stałaś się autorytetem dla wielu młody kobiet. Czy przybyło Ci przez to obowiązków? M.K.: Jak na razie nie odczułam tego. Cieszę się, kiedy mogę odpowiedzieć na pytania związane z kampanią, wartościami, które przekazuję i spojrzeniem na piękno przez pryzmat tego, co reprezentujemy sobą. Najważniejsze jest jednak to, że zdaję sobie sprawę, jak ważne są wzorce do naśladowania w dzisiejszych czasach. Młodzi ludzie ich potrzebują. I nie powinni być to jedynie rodzice, ale także osoby w mediach, osoby publiczne, które mają na nich ogromny wpływ. Cieszę się, że mogę być przedstawiona jako wzór do naśladowania, bo doskonale wiem, że gdzieś tam teraz młodzi ludzie siedzą i na przykład pracują nad nowym projektem do szkoły o prawach człowieka. Robią to kompletnie bezinteresownie. Zdecydowali się zrobić coś dla innych. Są bohaterami. I dopóki ich nie utwierdzimy w tym, że to, co robią jest wartościowe i ważne – mogą zrezygnować i się poddać. Jak postrzegają Twoje działania rodzina i przyjaciele? M.K.: Otrzymuję ogromne wsparcie ze strony mojej rodziny i przyjaciół. Wiem, że zawsze mogę na nich liczyć. Również wtedy, kiedy uważają coś za zły pomysł. Naprowadzą mnie wtedy z powrotem na drogę, z której zboczyłam. Więzi z naszą rodziną i przyjaciółmi są niezwykle ważne. Mam wrażenie, że działając społecznie człowiek docenia je jeszcze mocniej i potrafi się nimi jeszcze bardziej cieszyć. Pomagając innym, maleje rola tego, z jakiego sklepu ubrania mamy w swojej szafie. Wtedy liczy się to, kiedy ostatnio widzieliśmy się z naszymi rodzicami, liczą się więzy międzyludzkie, które są bezcenne.

20 maja miała miejsce inauguracja kampanii połączona z pokazem najnowszej kolekcji bielizny. Na wybiegu nie zobaczyliśmy wychudzonych modelek, ale prawdziwe kobiety. Było to dość odważne posunięcie. Jak zareagowali zaproszeni goście i społeczeństwo? I.S.: Faktycznie, było to śmiałe posunięcie, ale akurat Panache nigdy nie obawiało się wyzwań. Zgromadzone media i goście byli zainspirowani i podekscytowani wizją modelek o różnorodnych kształtach, z którymi wiele z kobiet może się utożsamić. Ze sceny biła radość, optymizm i naturalność. Dziewczyny były autentyczne, bawiły się świetnie, a to udzieliło się wszystkim gościom. Dzięki pokazowi chcieliśmy przybliżyć wszystkim temat bielizny i różnorodności rozmiarowej oraz pokazać, że nie jest on już tematem tabu, o którym mówi się szeptem za kotarą przymierzalni. Goście gratulowali nam odwagi w przełamaniu stereotypów i udowodnieniu, że nie ma jednego kanonu piękna. Większość z nich potwierdziła nasze przekonanie, że każda kobieta, niezależnie od rozmiaru, może czuć się pięknie i pewnie w dobrze dopasowanej bieliźnie, a marka Panache jest w stanie zaspokoić ich potrzeby w każdym rozmiarze. Bycie ambasadorką marki bieliźnianej wiąże się z sesjami zdjęciowymi. Jak się czujesz w roli modelki? M.K.: Myślę, że każda dziewczyna lubi czasem znaleźć się przed obiektywem i podkreślić swoje zalety. Nie miałam problemu z sesją zdjęciową, a nawet byłam nią podekscytowana. Myślę, że takie zdjęcia to również pamiątka na całe życie i kolejne fajne doświadczenie. Twoim zdaniem modelki o bardziej kobiecych kształtach powinny częściej występować w kampaniach marek bieliźnianych i odzieżowych? M.K.: Jak najbardziej. To, co pokazuje nam większość firm związanych z branżą bieliźniarską czy odzieżową to zakrzywiony obraz rzeczywistości. Nie chodzi tutaj już tylko o sylwetkę, wagę i wymiary. Wszyscy wiemy, jak działa Photoshop. Idealna skóra, zęby białe jak kartka papieru, bezbłędnie ułożone włosy i makijaż. A teraz przejdźmy się ulicami Warszawy i znajdźmy kobietę, która tak wygląda. Nikt nie jest idealny i to jest najpiękniejsze na naszym świecie. Każda z nas jest inna, wyjątkowa. Stosując Photoshopa jako główne źródło pracy przy zdjęciach promujących kobiety oszukujemy same siebie. Jakie są Twoje plany związane z kampanią „Modelled by Role Models – Nowy Wymiar Piękna” i „Dzień Dla Życia”? M.K.: W ciągu najbliższych lat chcemy rozwinąć Fundację na tyle, aby wspomóc Krwiodawstwo w Polsce w znaczącym stopniu, a także stworzyć wiele świetnych kampanii społecznych. Po prostu chcemy się rozwijać i z dnia na dzień zyskiwać coraz więcej osób, które zaczynają oddawać krew i ratować ludzkie życie. Bardzo mocno chcę, aby „Dzień Dla Życia” się rozwinął. I nie chodzi tutaj tylko o moje prywatne ambicje i marzenia. Chodzi o to, że wraz ze wzrostem zapotrzebowania na krew, liczba krwiodawców maleje. Do 2025 ich liczba spadnie o tyle, że 30% pacjentów w szpitalach może mieć problem z przetoczeniem krwi. Rozwijając znacząco „Dzień Dla Życia” mamy szanse na poprawę tej sytuacji. Jeśli chodzi o kampanię „Modelled by Role Models”, liczę na więcej takich projektów, w których mogłabym wziąć udział. Mam nadzieję, że kampania marki Panache pokaże nie tylko kobietom, a także mediom i innym firmom, że warto jednak pokazywać prawdziwe kobiety. Rozmawiała MONIKA GĄSIOREK-MOSIOŁEK

82


lamode.info

FRANCO MORENZO

tor e

Franco Morenzo to polska marka stawiająca na tradycję i oryginalność. W jej ofercie znajdziemy odzież i galanterię wykonaną z najwyższej klasy włoskich i hiszpańskich skór, które z pewnością sprostają oczekiwaniom nawet najbardziej wymagających klientek.    Firma Franco Morenzo, której projektantem i obecnym właścicielem jest Tadeusz Kępka, rozpoczęła swoją działalność już w 1933 roku i do dzisiaj cieszy się dużym uznaniem zarówno na polskim, jak i światowym rynku. Dzięki najlepszej jakości i niepowtarzalnym wzorom, marka może pochwalić się nie tylko silnym gronem fanów autorskich projektów, ale również współpracą z kilkoma popularnymi polskimi brandami - La Manią, Simple czy Dawidem Wolińskim. 

ire a Sped torebk

bka

Via le

POZNAJ NAJWYŻSZEJ JAKOŚCI WŁOSKIE SKÓRY

torebka Spedire

torebka Viale

Od teraz projekty  Franco Morenzo dostępne są również na platformie  BoutiqueLaMode.com, gdzie sukcesywnie pojawiać będą się kolejne modele. Zajrzyjcie i sprawdźcie koniecznie, o czym mowa! 

83


fot. pinterest.com

fot. style.com

DNA marki

DNA:

RICK OWENS

ZAŁOŻYCIEL: RICK OWENS DATA ZAŁOŻENIA: 1994 ROK

ĆWICZENIA TO NOWOCZESNE KRAWIECTWO. ŻADNE UBRANIE NIE SPRAWI, ŻE BĘDZIESZ WYGLĄDAĆ I  CZUĆ SIĘ TAK DOBRZE, JAK WTEDY, GDY MASZ WYSPORTOWANE CIAŁO. DLATEGO ZAMIAST KUPOWAĆ UBRANIA, LEPIEJ IDŹ NA SIŁOWNIĘ.

Nazwisko Ricka Owensa w świecie mody postrzegane jest jako synonim skośnych cięć. Jest mistrzem formy. Rozszerzane spodnie oraz charakterystyczne skórzane kopertowe kurtki, od których wszystko się zaczęło, będą zawsze pojawiać się w jego kolekcjach. Swój styl żartobliwie określa jako „glunge”, czyli pomieszanie stylów glamour oraz grunge. Popkultura i hollywoodzki blask lat dziewięćdziesiątych wywarły wpływ na jego kreacje, co widać w sukienkach szytych ze skosu i ubraniach w stylu podpatrzonym w ubogich dzielnicach. Nie tworzy on spektakularnych sukien na czerwony dywan, tylko modę codzienną i co więcej, bardzo praktyczną. Jak sam przyznaje, nie lubi torebek, dlatego też dziewięćdziesiąt procent jego projektów posiada duże kieszenie. Rick Owens swoje kolekcje opiera na neutralnej gamie kolorystycznej – bieli, szarościach, beżach oraz przede wszystkim czerni. Postać projektanta jest tak samo charakterystyczna jak rzeczy, które tworzy pod swoim nazwiskiem. Androgeniczna uroda, długie czarne włosy oraz wysportowana sylwetka. Wychowany w niewielkiej miejscowości, na studia

- RICK OWENS fot. www.harpesbazaar.co.uk 84

PROJEKTY RICKA OWENSA TO ZDECYDOWANIE UBRANIA NIE DLA KAŻDEGO. ICH ESTETYKA JEST BARDZO SPECYFICZNA I WĄSKA, ALE WYPEŁNIA ONA NISZĘ MIŁOŚNIKÓW „BRUDNEJ ELEGANCJI” POŁĄCZONEJ Z NUTĄ BRUTALNEGO PUNKA ORAZ ROMANTYCZNEGO GOTYKU.


Przełomem dla Ricka Owensa był rok 2002, kiedy fotografia młodej Kate Moss w skórzanej kurtce jego projektu ukazała się w paryskim „Vogue’u”. Wzbudziło to zainteresowanie amerykańskiego wydania magazynu oraz samej Anny Wintour. Pomogła ona artyście, który miał już wówczas czterdzieści lat, zaprezentować swoją kolekcję na sezon jesieńzima podczas Tygodnia Mody w Nowym Jorku. Kolekcja została nagrodzona prestiżową nagrodą CFDA (Council of Fashion Designers of America). Przedstawiała możliwości krawieckie Ricka Owensa oraz jego wizje romantycznego gotyku. Rok później swoje atelier przeniósł do Paryża, gdzie musiał nauczył się prawdziwego zarządzania marką, na którą wiele osób wywierało wpływ. Jak sam przyznaje do dziś, wzdryga się na samo wspomnienie decyzji, które musiał wówczas podejmować. Obecnie rozkoszuje się nieograniczoną wolnością, którą sobie niezmiernie ceni. Nie ma nikogo „na górze”, kto mógłby mu stawiać warunki.

fot. style.com

malarskie przeniósł się do Los Angeles. Jednak po dwóch latach zrezygnował z malarstwa na rzecz szkoły technicznej, gdzie uczył się krawiectwa. Po skończeniu edukacji zarabiał na życie modelując szablony. Okres ten odegrał znaczącą rolę w późniejszym jego podejściu do mody. W 1994 roku stworzył swoją markę.

fot. style.com

DNA marki

Wokół swoich pokazów tworzy niemałe show. Modelki chodzą ciężkim i szybkim krokiem w rytm głośnej muzyki, która często jest główną inspiracją całej kolekcji, towarzysząc projektantowi w jego pracowni. Zaskakują nas one pomalowanymi na srebrny albo złoty kolor twarzami, tak jak podczas pokazu na sezon jesień-zima 2015, czy pomalowanymi białą farbą ciałami, jak na pokazie tegorocznej wiosennej kolekcji. Rick Owens to jeden z niewielu projektantów, który tworzy w tak charakterystycznej estetyce.

fot. style.com

fot. style.com

AGNIESZKA BIEŃ

85


lifestyle

V

PARADOKS BUNTU

ivienne Westwood, zainspirowana seksualną rewolucją lat sześćdziesiątych, postanowiła wnieść seks i rock na londyńskie ulice. Rozpoczęła od własnego życia, kiedy związała się z menagerem Sex Pistols, Malcolmem McLarenem, z którym nie tylko kreowała sceniczny wizerunek legendarnego bandu, ale też założyła butik na londyńskiej King’s Road. Jego nazwy zmieniały się w tempie, za którym tylko taki energiczny wulkan jak Westwood był w stanie nadążyć. Każda z nich jednak odnosiła się do dwóch największych inspiracji towarzyszącym projektantce w początkowym okresie jej kariery. Poczynając od Let It Rock, przez Too Fast to Live Too Young to Die, SEX, kończąc w 1976 roku na Seditionaries, nazwa sklepiku zawsze w bardzo dosłowny sposób ukazywała charakter asortymentu, w którym znaczącą większość stanowiły projekty inspirowane S&M. Butik Westwood stał się miejscem, w którym buntownicze nastawienie angielskiej młodzieży lat siedemdziesiątych do socjoekonomicznej sytuacji państwa spotkało się z artystyczną ekspresją tego niezadowolenia. W ten sposób narodził się nowy styl londyńskiej ulicy, a następna dekada tylko rozprzestrzeniła tą tendencję na najważniejsze wybiegi modowe.

86

Viviene Westwood, fot. marieclaire.co.uk

LATA SIEDEMDZIESIĄTE STAŁY SIĘ NAJGORĘTSZYM TRENDEM OBECNEGO SEZONU. BOHO, HIPPIE, FRĘDZLE, JEANS I KWIATY BOMBARDUJĄ NAS Z KAŻDEJ SKLEPOWEJ WYSTAWY I MOGĄ JUŻ POWOLI POWODOWAĆ ZNUDZENIE MONOTEMATYCZNOŚCIĄ OFERTY SIECIOWYCH MAREK. DEKADA DZIECI KWIATÓW MA JEDNAK DRUGIE, BARDZIEJ INTRYGUJĄCE I NIEOKIEŁZNANE OBLICZE. ZRODZIŁO SIĘ ONO W SERCU LONDYNU, ZA PRZYCZYNĄ PEWNEJ EKSCENTRYCZKI, KTÓREJ CHARYZMA, UPÓR I CAŁKOWICIE NOWE PODEJŚCIE DO ROLI, JAKĄ POWINNA ODGRYWAĆ W SPOŁECZEŃSTWIE MODA, NA ZAWSZE ZREWOLUCJONIZOWAŁY STYL LONDYŃSKIEJ ULICY I POZWOLIŁY NA NARODZINY NOWEGO TRENDU – FASHION PUNK.

Punk stał się nowym trendem w Londynie, na długo przed tym, nim został nazwany, zdefiniowany i na stałe wprowadzony do słownika mody. Artystyczny i ekscentryczny trójkąt : Westwood-McLaren-Sex Pistols wykreował nową jakość, prąd modowo-kulturowy, który udowodnił, że styl i sposób ubierania się jest najlepszą manifestacją swoich poglądów. Członkowie zespołu Sex Pistols pochodzili z klasy robotniczej i jako dzieci wychowane w post-wojennej rzeczywistości stawały w opozycji do wszelkich systemowych schematów i ograniczeń. Poprzez swoją muzykę oraz styl kreowany przez Westwood zdołali dotrzeć do nieco młodszych od siebie angielskich nastolatków, którzy z kolei buntowali się przeciwko wszystkiemu, co miało miejsce w przeciągu ostatniej dekady: zimnej wojnie, wojnie w Wietnamie, tłumieniu studenckich protestów na całym świecie oraz próbie wmówienia społeczeństwu życia na najwyższym możliwym poziomie. Punk w rozumieniu muzycznym oraz modowym stał się najbardziej wyrazistym sposobem manifestacji swojego niezadowolenia. Jako nowy prąd połączył w sobie inne, pomniejsze subkultury jak modsi czy skinheadzi, którzy już wcześniej starali się wyrazić swoje poglądy poprzez sposób kreowania swojego wyglądu.


lifestyle

Paradoksalnie, punk powstał również jako forma zniszczenia czy obalenia tego, co w latach siedemdziesiątych było postrzegane w modzie jako trendy. Był wizualną odpowiedzią ludzi nastawionych anty-modowo czy anty-trendowo, którzy sprzeciwiali się wszelkiej kategoryzacji czy falowym zjawiskom, do jakich moda z pewnością należy. Młodzież lubująca się w stylu kreowanym przez Westwood, poprzez wizerunek grupy Sex Pistols, była przeciwna wszelkiej instytucjonalizacji czy obowiązującym standardom. Punk, który wykluł się z ich buntowniczego nastawienia i również miał stać w opozycji do mody, koniec końców stał się nowym trendem – symbolem dekady sprzeciwu, manifestacji i zmian, jakie zaczęły zachodzić w Londynie oraz innych miastach na świecie. Okazał się być nie tylko chwilową formą ekspresji angielskich nastolatków, ale z czasem przerodził się w tendencję świata mody do swego rodzaju destrukcji utartych schematów obowiązujących w modzie. Tendencja ta widoczna jest we współczesnych projektach „królowej punka”, Vivienne Westwood, ale też w twórczości Rei Kawakubo czy domu mody Maison Margiela. Jak widać bunt jest niekończącym się zjawiskiem, które jak niewiele innych czynników, wpływa twórczo na kształtowanie się nowych trendów i inspirujących projektów współczesnych artystów. Punk w wydaniu Vivienne Westwood bez wątpienia jest jednym z nich. MALWA W fot. theredlist.com

Zdrowego i szerokiego uśmiechu na wakacjach życzy Stomatologia Steczko

tel. 12 638 18 40 Kraków, ul. Krakusów 1c www.steczkodentysta.pl 87


trendy

Buty Hego’s

Naszyjnik Six

Buty Hego’s

Naszyjnik Bijou Brigitte

88

stylizacja: AGNIESZKA BIEŃ

fot. ROBERT BEDNARCZYK / Media Lounge

Torebka Bijou Brigitte


Zdjęcie Robert Bednarczyk / Media Lounge Modelka Pamela Witek Makijaż Karolina Ciochoń Fryzura Aneta Radlińska Stylizacja Monika Gąsiorek-Mosiołek Kombinezon Artmania

NIEKONWENCJONALNA KRESKA

beauty

CIĄG DALSZY • WYDANIE •

KOLOROWE

EYELINER JUŻ BYŁ, WIEM. JEDNAK TAK BARDZO KOCHAM KRESKI, ŻE POSTANOWIŁAM JE POKAZAĆ RAZ JESZCZE W TROCHĘ INNYM WYDANIU, BYĆ MOŻE MNIEJ SKOMPLIKOWANYM NIŻ POPRZEDNIO. W LECIE JESTEŚMY BARDZIEJ ODWAŻNE, POZWALAMY SOBIE NA WIĘCEJ – JEŚLI CHODZI O MAKIJAŻ OCZYWIŚCIE. TYM RAZEM POSTAWMY NA KOLOR! W UŻYCIU BĘDĄ MOCNE ODCIENIE RÓŻU I NIEBIESKIEGO. Modelujemy oko tak, jak lubimy. Żeby zrobić odpowiednie tło dla kresek lepiej użyć matowych wykończeń i dosyć neutralnych odcieni beżów i brązów. Tu na pierwszy plan ma się wysunąć jedyny kolorowy element makijażu. Do zrobienia kolorowej kreski możemy użyć kilku produktów. Na rynku dostępne jest mnóstwo eyelinerów, w różnych kolorach, o różnych strukturach, (MAC Fluidline, Nouba Rainbow Eyeliner, Bobbi Brown Long Wear Eyeliner Gel), którymi możemy czarować na oczach. Mamy też kolorowe kredki (MAC Technakol) lub zwykłe cienie do powiek (wtedy kreska jest delikatniejsza). Kreska na górnej powiece ma klasyczny kształt, najcieńsza w wewnętrznym kąciku, rozszerzająca się ku krańcowi. Przypomnę tylko, że eyeliner/kredkę

poprowadzimy równo, gdy będziemy zerkać nieco w dół i lekko naciągniemy powiekę. Zewnętrzny kącik wyciągamy do góry tak, jak byśmy chciały połączyć kreskę z końcówką brwi. Do makijażu, który zrobiłam, użyłam fuksjowej, miękkiej kredki do oczu, delikatnie ją roztarłam, a następnie cienkim pędzlem w to samo miejsce dołożyłam różowy cień do powiek. Ten trik sprawia, że kreska zrobiona kredką dłużej się trzyma i nie odciska się na górnej części powieki. Z fuksją świetnie komponuje się kobaltowy odcień niebieskiego. Toteż na dolnej powiece, w linii rzęs, przeciągnęłam taki kolor cienia. Żeby uzyskać mocniejszą barwę, nałożyłam go na mokro. Podkręcając efekt, niebieska kredka pojawiła się także na linii wodnej. Policzki, jak to w letnim makijażu bywa, podkreślone bronzerem, aby uzyskać efekt delikatnej opalenizny. Usta muśnięte lekko kryjącą szminką lub błyszczykiem w odcieniu ust lub odrobinę bledszym. W lecie ten rodzaj makijażu możemy stosować w ciągu dnia, ale bardzo dobrze sprawdzi się także wieczorową porą. KAROLINA CIOCHOŃ

89


bądź fit z Adą Palką

LATO TO CZAS, KIEDY MOŻESZ POKAZAĆ SWOJE PIĘKNE CIAŁO I ZAŁOŻYĆ BARDZIEJ SKĄPY STRÓJ, KTÓRY POZWOLI WYEKSPONOWAĆ TWOJE KSZTAŁTY. CIEPŁE MIESIĄCE SĄ SZANSĄ NA ZAPREZENTOWANIE SIĘ W NOWEJ ODSŁONIE. MOŻESZ SOBIE WTEDY POZWOLIĆ NA BARDZIEJ DRAPIEŻNE, ODWAŻNE I FRYWOLNE KREACJE. NA PEWNO POMOŻE W TYM SPORTOWA SYLWETKA I CZĘŚĆ GARDEROBY O MNIEJ OFICJALNYM, SPORTOWYM CHARAKTERZE.

SUMMER JUMPS, SQUATS &

Fot.: Tomek Olszewski i Artur Bugno

Z

decydowana większość z nas czeka na cieplejsze miesiące, aby w końcu założyć strój kąpielowy, krótkie spodenki, top czy obcisłą sukienkę. Jeżeli chcesz wyglądać zmysłowo, elegancko i sportowo zarazem, musisz zadbać o swoje ciało podczas wakacji. Utrzymaj więc formę, aby cała Twoja ciężka praca wykonana podczas przygotowań do sezonu nie poszła na marne. Okres wakacji sprzyja dobrej zabawie, rozluźnieniu i swobodnej atmosferze. To wszystko znacznie utrudnia utrzymanie odpowiedniego reżimu i jakże ważnej systematyczności.

90

Dojście do formy to jedno, a utrzymanie jej na pożądanym poziomie to drugie. Zadbaj o swoje ciało i nie odpuszczaj. Wystarczy trening podtrzymujący, który przygotowałam dla Ciebie poniżej. Trening obwodowy pomoże utrzymać Twoją formę, dodatkowo wysmukli nogi i podniesie pośladki.  Życzę wam energetycznych wakacji i utrzymania formy przez całe lato. ADA PALKA


bądź fit z Adą Palką

Przysiady z taśmą. Stań na taśmie stopami w pozycji wyprostowanej, nogi rozstawiając na szerokość bioder. Wykonaj przysiad z równoczesnym zgięciem ramion z przyciągnięciem dłoni trzymających taśmę do barków. Dzięki temu ćwiczeniu wzmacniasz nogi oraz bicepsy.

Brzuszki na mięśnie skośne brzucha z piłką lekarską 3 kg. Przejdź do siadu równoważnego, trzymaj piłkę przed sobą na lekko ugiętych ramionach. Podnieś złączone nogi w górę i wykonaj rosyjskie skręty z piłką raz w lewą raz w prawą stronę.

Martwy ciąg na jednej nodze z odważnikiem. Ciężar odważnika – 5-8 kg. Stań na jednej nodze w pozycji równoważnej trzymając odważnik oburącz. Trzymaj mięśnie tułowia napięte, plecy płaskie i wyprostowane. Powoli opuść odważnik ku ziemi, z jednoczesnym wychyleniem wyprostowanej nogi w tył. Noga postawna lekko ugięta. Utrzymaj równowagę i zatrzymaj się na sekundę w najniższym położeniu odważnika.

Zdjęcia zrealizowano w Hotelu P§oziom 511

Element cardio - podskoki na skakance. Wykonaj podskoki podnosząc raz lewą, raz prawą nogę. Ruchy wykonuj dynamiczne i sprężyście. Nie zginaj bioder. Patrz przed siebie, a w czasie lądowania lekko uginaj kolana amortyzując podskoki. Wykonuj ćwiczenie od 45”-1’.

ZAPRASZAM NA: WWW.TRENER.KRAKOW.PL WWW.FACEBOOK.COM/TRENERPERSONALNYADRIANNAPALKA / WWW.INSTAGRAM.COM/ADAPALKA

91


W NIEDZIELĘ, 6. WRZEŚNIA, ULICAMI SZEŚCIU POLSKICH MIAST, RUSZY JEDNOCZEŚNIE AŻ 15 000 OSÓB – UCZESTNIKÓW NAJWIĘKSZEGO BIZNESOWEGO WYDARZENIA BIEGOWEGO W POLSCE. WSZYSTKO PO TO, BY POMÓC PODOPIECZNYM FUNDACJI JAŚKA MELI POZA HORYZONTY STANĄĆ NA NOGI. POLAND BUSINESS RUN OD 4 LAT Z OGROMNYM POWODZENIEM JEDNOCZY PRZEDSTAWICIELI RÓŻNYCH ŚRODOWISK WOKÓŁ IDEI POMAGANIA, SPORTU I ZDROWEGO TRYBU ŻYCIA. JUŻ NIEDŁUGO PONOWNIE ZAWŁADNIE CENTRAMI KRAKOWA, WARSZAWY, POZNANIA, KATOWIC, ŁODZI I WROCŁAWIA!

WYSTARTUJĄ BY POMÓC BARDZIEJ! Poland Business Run to bieg charytatywny, który integruje przede wszystkim środowisko biznesowe wokół wspólnego celu – pomocy w osiągnięciu sprawności osobom, które w wyniku nieszczęśliwego wypadku utraciły możliwość swobodnego poruszania się. Inicjatywa pozwala przekraczać kolejne granice i poszerzać horyzonty podopiecznym Fundacji, którzy dzięki niej mogą spełniać marzenia o normalnym, aktywnym życiu. Jednocześnie wnosi zmianę jakościową w funkcjonowanie przedsiębiorstw, które organizują się na wszystkich szczeblach wokół aktywności fizycznej i wolontariatu. W wielu biorących udział w biegu firmach powstają specjalne grupy treningowe, tworzą się miejsca do wspólnych ćwiczeń, organizują się grupy fanów, którzy w dniu biegu dopingiem zagrzewają swoich przedstawicieli do walki o najlepsze wyniki sportowe, ale nie tylko. Istotą dopingu jest bowiem w tym przypadku zebranie jak największych środków na koncie swojej drużyny w ramach akcji „Pomagam Bardziej”. Każda przekazana złotówka przybliża kolejnych podopiecznych Fundacji do realizacji nadrzędnego celu imprezy – pomocy drugiemu człowiekowi. — Dzięki Poland Business Run możemy działać wspólnie, nie tylko pomagając, ale razem zmieniając rzeczywistość. Nie robimy tego zdalnie zza biurek, ale przez wspólną pracę, która łączy i nadaje tej inicjatywie dodatkowy sens – mówi Jasiek Mela, Prezes Fundacji Poza Horyzonty. Inicjatywa przynosi długoterminowe efekty i utrwala zaangażowanie biznesu. Dość wspomnieć, że beneficjenci projektu z lat poprzednich wracają do pełnej aktywności fizycznej i życia społecznego. Wielu z nich odkryło w sobie nowe pasje i talenty. Jak Agnieszka Harasim, beneficjentka z 2013 roku, która podejmuje kolejne, coraz bardziej wymagające wyzwania. -  Od ponad roku pracuję w firmie, która zmienia wizerunek osób niepełnosprawnych, a ja promuję sport osób niepełnosprawnych. To daje mi ogrom-

92

ną radość. W końcu pokonałam strach przed nartami i  nauczyłam się na nich jeździć!  W czasie ogólnopolskich regat, razem z drużyną zajęłam II miejsce. Wzięłam też udział w projekcie „Moda bez ograniczeń”. To było duże przeżycie, sesje zdjęciowe i pokaz mody, na którym prezentowałam ubrania Gosi Baczyńskiej czy Ewy Minge – i dodaje, że jej  życie w ciągu tych dwóch lat bardzo przyspieszyło.

cja Pomagam Bardziej, w ramach której każdy może wpłacić dowolną kwotę, dzięki której możliwy będzie zakup protez dla kolejnych podopiecznych. Aby wziąć w niej udział, wystarczy na stronie miejskiej wydarzenia (np. krakowbusinessrun.pl/pl/uczestnicy) wybrać drużynę, której się kibicuje oraz za pomocą formularza zgłosić kwotę, jaką chce się przeznaczyć, a następnie dokonać wpłaty.

Doskonałym przykładem pozytywnych zmian jest też Danuta Bujok, beneficjentka z 2014 roku, która od 1. lipca rozpoczęła pracę w Luxoft Poland – współinicjatorze wydarzenia. - Danusia Bujok to jedna z tych osób, które zarażają całe swoje otoczenie entuzjazmem. Poznaliśmy się podczas spotkania z okazji ubiegłorocznej edycji Kraków Business Run. Wówczas Danusia była jedną z beneficjentek biegu, wraz z przebiegiem spotkania byliśmy pod coraz większym wrażeniem jej pozytywnego nastawienia do świata. Kiełkowała w nas myśl, by tą energię jeszcze bardziej wzmocnić, dać jej coś więcej, niż tylko jednorazowe wsparcie – opowiada Kinga Misiarz, Menedżer ds. Odpowiedzialności Społecznej w Luxoft Poland. – Dlatego po kilku miesiącach zaoferowaliśmy Danusi pracę w Luxoft. Chcemy jej pokazać całkiem nowy świat, dać szansę na podniesienie kwalifikacji i pomóc spełniać marzenia. Danusia chce wystartować w 2016 r. w paraolimpiadzie w Rio de Janeiro. To sny, o których realizację warto walczyć, a my cieszymy się, mogąc w tym pomagać – dodaje Kinga Misiarz. O więcej takich historii nietrudno, bo projekt zmienił życie już 27 osobom, które otrzymały 35 protez.

16 lipca, 16 sierpnia i 16 września, drużyny, które za pośrednictwem swojego konta zebrały najwięcej, otrzymują Żółtą Koszulkę Lidera, zaprojektowaną specjalnie dla Poland Business Run przez projektantkę Gosię Baczyńską. Dobrowolnych wpłat za pośrednictwem drużyn może dokonać każdy – bez względu na udział w biegu. Środki te, tak samo jak wszystkie wpływy z opłat startowych, zostaną skierowane bezpośrednio na rzecz konkretnych podopiecznych Fundacji. 

A JAK TO DZIAŁA? Pomoc w ramach Poland Business Run odbywa się dwutorowo. Z jednej strony przedsiębiorstwa finansują organizację biegu i oddelegowują do jego przygotowania swoich pracowników. Z drugiej strony biegnący płacą wpisowe, dzięki któremu Fundacja finansuje cały proces powrotu do sprawności – w tym, nową protezę. Imprezie przez cały rok towarzyszy również ak-

W tym roku Poland Business Run biegnie dla Patryka w Warszawie, Piotra w Krakowie, Kacpra w Poznaniu, Marka w Katowicach i Karola we Wrocławiu. W jego promocję już zaangażowali się m.in.: Katarzyna Bujakiewicz, Beata Sadowska Rafał Sonik, Andrzej Supron czy Michał Pol. Rywalizacja zawędrowała również na Endomondo, gdzie szukać należy pod hasłem Poland Business Run Cities Challenge 2015.

To już czwarta edycja biegu. W ubiegłym roku, 14 września 2014r. w Krakowie, Poznaniu, Katowicach, Łodzi i Warszawie, punktualnie o godz. 10.30 wystartowało prawie 10 000 osób. Poland Business Run pomógł tym samym 18 podopiecznym Fundacji Jaśka Meli Poza Horyzonty kupując dla nich 24 protezy. To jedyna tego typu inicjatywa, łącząca biznes, środowiska pozarządowe oraz znane postaci show-biznesu na taką skalę. Więcej informacji na stronie www.polandbusinessrun.pl


NAJLEPSZE (SĄ) WAKACJE!

WAKACJE W GÓRACH CZY ODPOCZYNEK NAD WODĄ? W TERMACH BUKOVINA NIE MUSISZ WYBIERAĆ. TO MIEJSCE, KTÓRE W UNIKALNY SPOSÓB ŁĄCZY MOŻLIWOŚCI AKTYWNOŚCI I RELAKSU CZERPIĄCE Z DWÓCH ŻYWIOŁÓW. DWA ŚWIATY – GÓRSKI I WODNY – PRZENIKAJĄ SIĘ TUTAJ W NAJLEPSZY SPOSÓB, ZAPEWNIAJĄC ATRAKCYJNE FORMY POPRAWY KONDYCJI I SAMOPOCZUCIA.

fot. mat. prasowe

Wybierz się do Bukowiny Tatrzańskiej, w której odnajdziesz doskonałą przestrzeń dla sportowej aktywności, a jednocześnie zregenerujesz się i odpoczniesz w największym w Polsce kompleksie basenów termalnych – Termach BUKOVINA. Zachwyca on swoją lokalizacją i możliwościami wypoczynku w bezpośrednim sąsiedztwie Tatrzańskiego Parku Narodowego. Chcesz spróbować wspinaczki górskiej lub uwielbiasz tatrzańskie krajobrazy? Okolice Term to doskonałe miejsce, by rozsmakować się w tej formie spędzania wolnego czasu. Jesteś amatorem biegania lub jazdy na rowerze? Bieg czy rajd po górzystych terenach bez wątpienia zwiększy twoje możliwości i wytrzymałość. Nie musisz przy tym rezygnować z przyjemności wodnego wypoczynku, który znajdziesz w Termach BUKOVINA. To miejsce, w którym w zdrowy sposób można odprężyć się po sportowych wrażeniach, przywrócić ciału siły witalne lub aktywnie i ciekawie spędzić swój cały pobyt w Bukowinie. Dwadzieścia basenów Term BUKOVINA wypełnionych jest bogatą w mikroelementy i dobroczynne pierwiastki wodą termalną. W ciepłym basenie pływackim możesz m.in. aktywnie zadbać o sylwetkę, w basenach z systemem hydromasaży rozluźnisz mięśnie, a w gorących źródłach licznych basenów wewnętrznych i zewnętrznych całkowicie się zrelaksujesz. Poszukujący intensywnych wrażeń i atrakcji mogą skorzystać z systemu zjeżdżalni. bukovina.pl

93


uroda

Manicure: Justyna Opozda / Moss Nails

DŁONIE I STOPY NA POKAZ JAK O NIE DBAĆ ZAPYTALIŚMY JOANNĘ FUGAS, EKSPERTA Z CENTRUM URODY MOSS W KRAKOWIE. Jak powinny wyglądać naprawdę zadbane stopy i dłonie? Odpowiednio zadbana płytka paznokcia, zdrowe skórki i nawilżona skóra dłoni i stóp. Tylko tyle, jednak w praktyce okazuje się, że aż tyle. Dlatego zachęcam do regularnych wizyt w salonie oraz profesjonalnych zabiegów pielęgnacyjnych i upiększających. Nie tylko kobiety. Także mężczyzn. Oczywiście na co dzień powinniśmy także dbać o dłonie i stopy – na przykład stosując kremy nawilżające, a do pielęgnacji skórek sięgając po specjalne olejki. Rozpoczęło się lato, zatem wszyscy chętniej odsłaniamy stopy. Zadbane - są zatem niezbędnym elementem każdej stylizacji. Co zrobić, by stopy zawsze wyglądały tak, żeby chcieć się nimi chwalić? Pamiętajmy o pedicure – profesjonalne rozwiązania w gabinecie są obecnie bardzo skuteczne - dzięki regularnym zabiegom czujemy się z naszymi stopami bardziej komfortowo. Zadbane stopy to także efekt naszej codziennej dbałości o nie. Pielęgnacja to przede wszystkim właściwe mycie i osuszanie, jak również regularne ścieranie zrogowaciałego naskórka. Aplikacja kremów nawilżających lub natłuszczających pomoże nam uniknąć przesuszenia i zapobiec pękaniu skóry, szczególnie na piętach. Przyjrzyjmy się dłoniom. Jak wygląda wykonanie prawidłowego manicure w gabinecie? Zabieg manicure zawsze zaczynam od usunięcia lakieru, jeśli paznokcie klientki są pomalowane. Następnie skracam paznokcie i nadaję im idealny kształt, dopasowany do naturalnej budowy płytki oraz odsuwam skórki specjalnym patyczkiem i zmiękczam je preparatem

do skórek. Zmiękczony naskórek okalający płytkę paznokcia usuwam delikatnie cążkami tak, by nie uszkodzić płytki paznokcia i skórek. Następnie wykonuję wygładzający peeling dłoni i aplikuję odżywczy krem lub nakładam kilkuminutową maskę nawilżającą, wykonując przy tym masaż dłoni. Żeby przygotować paznokcie do malowania, odtłuszczam je specjalnym płynem bez dodatku olejków. Na koniec nakładam odżywkę do paznokci lub maluję je wybranym kolorem – w tym przypadku stosuję bazę pod lakier oraz lakier nawierzchniowy, który pomaga przedłużyć trwałość koloru. Przejdźmy do trendów. Jakie kolory będą królować w tym sezonie? Królują krótkie paznokcie. Modna jest biel w różnych odcieniach, trendem są także jasne beże i tak zwane kolory nude, które dobieramy pod kolor skóry. Kobiety pokochały w tym sezonie odcienie brzoskwini i błękitów. Modne jest także łączenie bieli ze złotem lub srebrem. Powracają również paznokcie ozdobione półksiężycami (tak zwane moon nails) oraz matowe wykończenie manicure. Możemy je osiągnąć stosując specjalny top coat, który nada lakierowi aksamitny wygląd. Osoby, które lubią mieć ozdobione w unikalny sposób paznokcie, mogą skusić się na wzory lub kreski inspirowane geometrią. Na jaki zabieg warto wybrać się do salonu kosmetycznego, żeby nasze dłonie i stopy były wyjątkowo piękne latem? W Moss polecamy manicure i pedicure SPA. To odprężające zabiegi, które poza tradycyjnym manicure i pedicure obejmuje także zabiegi SPA dłoni i stóp: peeling, maseczkę oraz relaksujący masaż olejkami aromatycznymi. Manicure oraz pedicure SPA bazują na aromaterapeutycznych kosmetykach firmy Essie, opartych na bogatych w witaminy ekstraktach z roślin i owoców. Zabiegi pielęgnują zmęczone, przesuszone dłonie i stopy, a także wzmacniają paznokcie. Dłonie i stopy po tych zabiegach są aksamitnie gładkie, totalnie odprężone i świeże – czyli gotowe na lato.

Joanna Fugas jest kosmetologiem. Od sześciu lat koncentruje się na pielęgnacji paznokci, podologii, zdrowiu skóry dłoni oraz stóp.

94

www.moss.krakow.pl ul. Prochowa 9 31-532 Kraków +48 12 446 90 09


testujemy

fot. mat. promocyjne

fot. mat. promocyjne

REDAKCJA LOUNGE MAGAZYN TESTUJE!

WAKACJE TO IDEALNY CZAS NA EKSPERYMENTOWANIE Z KOLOREM! ODRZUCAMY CODZIENNY, KLASYCZNY MANICURE NA RZECZ ENERGETYCZNEJ EKSPLOZJI BARW. WĘDRÓWKI W GÓRACH CZY LEŻENIE NA PLAŻY TO NIE LADA WYZWANIE DLA LAKIERÓW DO PAZNOKCI. W TYM CZASIE, OBOK WYJĄTKOWEJ PALETY BARW, ISTOTNA JEST ICH TRWAŁOŚCI I ODPORNOŚĆ NA ODPRYSKI. W TYM MIESIĄCU MONIKA GĄSIOREK-MOSIOŁEK – VICE-NACZELNA I AGNIESZKA BIEŃ – REDAKTOR DZIAŁU MODA, BIORĄ POD LUPĘ LAKIERY DO PAZNOKCI MARKI ORLY Z LINII ADRENALINE RUSH. ZDANIEM PRODUCENTA, KOLEKCJA ORLY ADRENALINE RUSH WYRÓŻNIA SIĘ INTENSYWNOŚCIĄ I ŻAREM SWOICH ODCIENI. JEST TAKA JAK TY – KOBIECA, SPONTANICZNA, GŁODNA PRZYGÓD I ŚMIAŁO PODĄŻAJĄCA ZA NOWYMI TRENDAMI. SZEŚĆ DZIKICH, WIBRUJĄCYCH ODCIENI PRZYBLIŻA WAKACYJNY KLIMAT SZALEŃSTW I NIEZAPOMNIANYCH WRAŻEŃ. WYJĄTKOWE LAKIERY ORLY ADRENALINE RUSH POZWALAJĄ TWORZYĆ NIEZWYKŁY, PEŁEN ZABAWY I ODWAŻNY MANICURE. MONIKA GĄSIOREK-MOSIOŁEK: Wybrałam zestaw Adrenaline Rush 6-pix, w skład którego wchodzi 6 lakierów o pojemności 18 ml, w bardzo energetycznych kolorach. Na stronie producenta widnieje informacja, że kupując ten zestaw płacimy tylko za 5 lakierów – co jest dość ciekawą propozycją. Muszę przyznać, że na ogół jestem sceptycznie nastawiona do tak ekstrawaganckiej palety. Jednak Adrenaline Rush bardzo miło mnie zaskoczył! Opatentowana ergonomiczna nakrętka GRIPPER CAP™ gwarantuje łatwe otwieranie oraz wygodnie trzyma się w dłoni. Nowa formuła lakierów nie zawiera DBP, Toluenu oraz Formaldehydu, co jest zdecydowanym plusem. Zapach nie jest drażniący, a czas schnięcia wręcz ekspresowy. Konsystencja lakieru jest idealna, nie rozlewa się i łatwo aplikuje. Najistotniejszy jest fakt, że po nałożeniu dwóch warstw utrzymuje się 7 dni bez żadnych odprysków czy przebarwień. Dla mnie to jedna z najlepszych linii lakierów do paznokci. Z pewnością będę do nich wracała.

AGNIESZKA BIEŃ: Wybrałam linię lakierów Adrenaline Rush Mini Kit firmy Orly – to prawdziwy skarb dla fanek mocnych, świeżych i soczystych kolorów. Cztery kolory, które zostały zamknięte w małych buteleczkach o pojemności 5,3 ml świetnie sprawdzą się podczas wakacyjnych podróży. Mocny, klasyczny i dziewczęcy róż, nietypowy odcień czerwieni kardynalskiej oraz tak trudny do zdobycia, prawdziwy neonowy pomarańcz. Wszystkie wymienione powyżej kolory, które znajdziemy w zestawie Adrenaline Rush Mini Kit, będą się doskonale komponować z letnią opalenizną. Natomiast na wieczór producenci proponują nam piękny chabrowy odcień. Osobiście na jego miejscu widziałabym neonowy żółty kolor, ale z drugiej strony będzie on miłą odmianą na letnie wieczorne imprezy i spacery. Wszystkie mają bardzo dobrą konsystencję. Wystarczą dwie warstwy do uzyskania idealnego efektu, dodatkowo ułatwia aplikację specjalnie wyprofilowana końcówka pędzelka. Lakiery szybko schną i długo utrzymują się na paznokciach, co jest tak ważne podczas wakacyjnych wojaży.

OPAKOWANIE

OPAKOWANIE

KOLORY

KOLORY

KONSYSTENCJA I APLIKACJA

KONSYSTENCJA I APLIKACJA

DŁUGOŚĆ SCHNIĘCIA PRODUKTU

DŁUGOŚĆ SCHNIĘCIA PRODUKTU

DŁUGOŚĆ UTRZYMYWANIA SIĘ PRODUKTU NA PAZNOKCIACH

DŁUGOŚĆ UTRZYMYWANIA SIĘ PRODUKTU NA PAZNOKCIACH

95


MŁODOŚĆ CHARAKTERYZUJE SIĘ SZALEŃSTWEM, NATOMIAST DOJRZAŁY WIEK ROZWAGĄ I ZACHOWAWCZYM PODEJŚCIEM DO MODY – CZY ABY NA PEWNO? PANI ANNA, FINALISTKA „PRZYŁAPANYCH NA MODZIE” UDOWADNIA, ŻE MODA NIE ZNA WIEKU, A KREATYWNE PODEJŚCIE DO CODZIENNYCH STYLIZACJI MOŻE SPRAWIAĆ OGROMNĄ RADOŚĆ I BYĆ INSPIRACJĄ DLA INNYCH.

DUŻY CZARNY

WIEK KREATYWNOŚCI

NAPIS

Jak Pani wspomina galę „Przyłapanych na modzie” i sam moment „przyłapania”? Byłam bardzo zaskoczona, gdy zostałam „przyłapana”, zwłaszcza że wcześniej nie słyszałam o tej akcji. Było mi bardzo miło, że wśród tylu młodych ludzi znalazłam się również ja. Jeśli chodzi o samą galę, to byłam bardzo zestresowana, ale chciałam wystąpić. Czułam się onieśmielona. Szczególnie, że znalazłam się w gronie tylu młodych i pięknych dziewczyn i chłopców ale bawiłam się świetnie. Atmosfera była fantastyczna, a Pani Dorota Wróblewska bardzo życzliwa i sympatyczna. Jak określiłaby Pani swój styl? Swój styl określiłabym jako umiarkowaną elegancję z odrobiną fantazji. Jeśli chodzi o kolory to zdecydowanie jest to granat, biel, niebieski oraz czerń, ale w połączeniu z bielą lub innym kolorem. Czasami stawiam na mocny akcent kolorystyczny w postaci dodatku np. czerwonej torebki, szala, rękawiczek czy biżuterii, którą również robię sama. Unikam eksperymentów z krzykliwymi trendami i neonowymi odcieniami. Klasyka sprawdza się praktycznie zawsze. W takich zestawach nie będzie nudy, jeśli wzbogacimy je akcentem, który odzwierciedla nasz charakter. To jest ta nutka fantazji, którą lubię. Co sądzi Pani o kampaniach reklamowych z udziałem dojrzałych kobiet? Bardzo mi się podobają. To są kobiety starsze nawet ode mnie. Wyglądają pięknie! Cieszę się z tego typu inicjatyw. Moda nie jest skierowana jedynie do młodych kobiet, ale i do tych w dojrzałym wieku. Ciężko jest sobie wyobrazić, jak będzie się wyglądało w reklamowanej rzeczy, gdy prezentuje ją bardzo młoda modelka. Kobiety 60+ nie są już babciami bujającymi się w fotelach i dziergającymi na drutach. Bardzo często jesteśmy aktywne zawodowo i rozwijamy nasze zainteresowania, a przy tym chcemy ładnie wyglądać i się podobać.

Co mogłaby Pani doradzić kobietom po sześćdziesiątce czy siedemdziesiątce odnośnie stylu ubierania się? Przede wszystkim nie ubierać się na czarno! Dawno temu powiedziałam sobie, że nie będę ubierać się na czarno i szaro. Te kolory dodają lat i uważam, że wygląda się w nich smutno. Ewentualnie w grę wchodzi zestaw czarno-biały. To zawsze przejdzie. Należy korzystać z kolorów. Umiarkowanie, ale korzystać. Bardzo podobają mi się kobiety, które nie boją się mocnych zestawień w swoich stylizacjach. Oczywiście dobór kolorów to kwestia indywidualna, ale z doświadczenia wiem, że ciepłe, energetyczne barwy potrafią poprawić humor, nawet w bardzo pochmurny dzień. Pani zdaniem biały kolor też odmładza? Tak, kobieta staje się bardziej promienna. W pewnym wieku biały kolor działa jak dobry korektor pod oczy – rozjaśnia i odmładza. Ze względu na wiek zrezygnowała Pani z jakiegoś trendu, ulubionych ubrań? Tak, zrezygnowałam ze zbyt kolorowych koszulek z nadrukami. Zostawiłam sobie jedną z napisem „I love Paris” i te z motywami kwiatowymi, bo są zawsze modne. Resztę niestety musiałam odłożyć. Z wiekiem zmienia się styl, podejście do mody i królujących trendów. Coś, co świetnie wygląda na młodej osobie, na dojrzałej już niekoniecznie. Inspiruje się Pani stylem znanych osób? Oczywiście, przeglądam kolorowe czasopisma modowe, ale nigdy nie wzoruję się na kimś konkretnym. Oglądam stylizacje, patrzę jak kobiety dobierają poszczególne części garderoby, ale nigdy nie szukam w sklepach gotowych zestawów. Bawię się modą. Kieruję się poczuciem smaku i estetyki. Lubię interpretować trendy na swój własny sposób i podążać za stylem, który (mam nadzieję) już wypracowałam i czuję się w nim dobrze.

Skoro zwrócileś uwagę na ten napis, pomyśl ile ludzi zobaczy tu Twoja reklamę ?

Rozmawiała MONIKA GĄSIOREK-MOSIOŁEK

Zadzwoń i dowiedz się (12) więcej: 633 77 33 lub 512 napisz Zadzwoń i dowiedz się więcej: Kraków 633(12) 77 33 / Warszawa 936info@loungemagazyn.pl 940 lub napisz info@loungemagazyn.pl 96

fot. Aneta Siemieniuk

wywiad


3


e ct n n o C

55”

0 14.99 PLN

Loewe Connect. Unikalny, osobisty, zawsze w sieci.

Zapierająca w piersiach jakość obrazu 4K Ultra High Definition i wybitny dźwięk to dopiero początek. Zintegrowany dysk twardy 1TB, możliwość zatrzymywania i nagrywania TV, streaming na urządzenia mobilne i zdalne programowanie sprawiają, że ten zaawansowany telewizor jest absolutnie wyjątkowy. Największy wybór Loewe w Polsce: Art Cinema – Kraków, ul. Zakopiańska 153 Luxury Art Cinema – Warszawa, ul. Bracka 11/13

4

lounge | No 73 | lipiec/sierpień'15  

The SEX, DRUGS & ROCK'N ROLL Issue. Wysokiej jakości magazyn lifestyle'owy. Bezcenny. High quality lifestyle magazine. Priceless