Page 1

bezcenny

67

#

www.loungemagazyn.pl

grudzien'14 ISSN 1899-1262


peek


DOSTEĘPNY ‘ W TWOICH ULUBIONYCH MIEJSCACH ZNAJDZIESZ NAS W: KATOWIACH KRAKOWIE POZNANIU WARSZAWIE WROCŁAWIU TRÓJMIEŚCIE

WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL


Jesteśmy spółką IT, tworzymy dedykowane rozwiązania w modelu Cloud Computing. Projektujemy i wdrażamy nowoczesne, skalowalne systemy,dostosowane do potrzeb firmy.

Exnui Sp. z o.o. ul. Rzymowskiego 53 02-697 Warszawa NIP: 956-228-14-11 www.exnui.com


OPOWIEDZ NAM CZEGO POTRZEBUJESZ, STWORZYMY ROZWIĄZANIE.

ul. Rzymowskiego 53 02-697 Warszawa www.innext.pl


wstęp

REDAKTOR PROWADZĄCA

NATALIA CZEKAJ

M

imo kolejnych wariacji na temat przeboju „Last Christmas” granych przez radio pięćdziesiąt razy dziennie i świątecznych bibelotów na każdym kroku, trudno uwierzyć, że to naprawdę już grudzień i znowu koniec roku zbliża się wielkimi krokami. I chociaż kochamy świąteczną aurę (męki podczas składania tego numeru umila nam już tylko intensywne rozmyślanie o kolejnej hucznej „wigilijce”) - trochę na przekór temu wszechobecnemu kiczowatemu przepychowi, nowy numer jest bardzo minimalistyczny. Piszemy m.in. o surowym designie najmodniejszych sklepów świata, nieśmiertelnym duecie doskonałym – bieli z czernią, i o tym, czemu warto zachować umiar z nadmierną ingerencją lekarza medycyny estetycznej w naszą urodę. Od tematów świąteczno-sylwestrowych tak do końca jednak nie uciekliśmy. Wszystkich spragnionych inspiracji prezentowo-ubra-

niowo-kulinarnych, które zachwycą zarówno nas, jak i naszych gości, oczywiście również odsyłam parę stron dalej. Zatem miłej lektury, pysznych pierników, dużo grzańca, dużo tańca... Wesołych Kochani! PS Nasze widoczne poniżej wąsy to nie dowcip grafika, który przedobrzył z grzanym winem. To fakt! Każdy z nas zapuszczał zarost przez cały „Movember” – czyli po polsku Wąstopad – wspierając tym samym międzynarodową akcję charytatywną przypominającą wszystkim panom o regularnych badaniach prostaty. Zarażamy Was tym samym modą na wąsa i – przede wszystkim – na zdrowie! Przy okazji na pokładzie witamy też – najbardziej zarośniętego z nas wszystkich – redakcyjnego chochlika Juliana. Zwykle trzymamy go w ryzach, ale jak już narozrabia, wszelkie skargi prosimy kierować do niego. Co złego, to nie my!

WSPÓŁPRACA: Agnieszka Bień, Karolina Ciochoń, Olivia Kłusek, Paulina Ksel, Ada Palka, Ewa M. Pawłowska, Adrian Suszczyński, Bartłomiej Szafrański, Michał Sztorc, Malwa Wolska, Michał Zębik

REDAKCJA:

redaktor naczelny / reklama

reklama

Agnieszka Sochacka

ILUSTRACJE: Magdalena Żmijowska www.magdalenawolan.pl

agnieszka.sochacka@loungemagazyn.pl

grafika / skład

redaktor działu Kultura

Michał Adamiec

Natalia Czekaj

michal@loungemagazyn.pl

Wydawca: MEDIA LOUNGE S.C. Redakcja Lounge Magazyn ul. Romanowicza 4/509, Kraków info@loungemagazyn.pl | tel. (12) 633 77 33

natalia.czekaj@loungemagazyn.pl

bezcenny

67

# ...bo jakość ma znaczenie

Sprawdź jak luksus łączy się z technologią

Salony Luxury Art Cinema to wyjątkowe miejsca w Krakowie i Warszawie. Tylko w nich prezentowane są inteligentne instalacje w gotowych, kultura | sztuka | wydarzenia | lifestyle | moda | uroda | zdrowie | gadżety | design

zaaranżowanych wnętrzach. Dzięki temu można przekonać się jak w praktyce działają systemy inteligentnego budynku. Art Cinema to także największy w Polsce wybór luksusowych urządzeń

redaktor działu Moda

audio-wideo. Oferowane przez nas marki wyróżniają się najwyższą jakością i unikalnym designem. Dodając do tego luksusowe włoskie meble Poltrona Frau i Visionnaire otrzymujemy miejsca,

Teraz także meble

Monika Gąsiorek-Mosiołek w których luksus łączy się

z technologią.

Zdjęcia Wojtek Olszanka Photography Fashion Designer Agnieszka Łochocka Brand My Signature Hair & Make up Sylwia Smuniewska Modelka Kinga Mikos / Specto Models

Największy wybór Poltrona Frau w Polsce

Salony Art Cinema Kraków ul. Zakopiańska 153

Warszawa ul. Bracka 11/13 /obok domu handlowego „vitkAc”/ +48 22 400 90 48 www.luxuryartcinema.pl warszawa@artcinema.pl

www.loungemagazyn.pl

grudzień

+48 12 640 20 00 www.artcinema.pl info@artcinema.pl

grudzien'14 ISSN 1899-1262

67

monika@loungemagazyn.pl

4

redaktor działu Kulinaria

dział Literówek i błedów

Agnieszka Majksner

Żulian

agnieszka.majksner@loungemagazyn.pl

chochlik@loungemagazyn.pl

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Poglądy zawarte w artykułach i felietonach są osobistymi przekonaniami ich autorów i nie zawsze pokrywają się z przekonaniami redakcji Lounge. Redakcja nie odpowiada za treść reklam i ogłoszeń. Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych i zastrzega sobie prawo do skracania i przeredagowywania tekstów. Publikowanie zamieszczonych tekstów i zdjęć bez zgody redakcji jest niezgodne z prawem.


felieton

JEDNYM ZDANIEM:

MAŁE CO NIECO ZIARNKO DO ZIARNKA, A ZBIERZE SIĘ MIARKA, NIESTETY MAM TAKIE NIEODPARTE WRAŻENIE, ŻE MIARKA SIĘ NIE TYLE ZEBRAŁA, CO PRZEBRAŁA I DO KOŃCA NIE WIEM ZA KOGO, JAKBY NA TO NIE PATRZEĆ WYCHODZI SZKARADA TUDZIEŻ KARYKATURA, OD PKW POCZYNAJĄC A NA KUBUSIU PUCHATKU KOŃCZĄC, ALE PO KOLEI, po pierwsze biję się w pierś bo w poprzednim numerze nie napisałem, żeby iść do wyborów (a przecież zawsze pisałem), więc czuję się z tym dość nieswojo, jeszcze bardziej nieswojo czuję się z systemem informatycznym, który okazał się dziurawy jak polskie drogi (bez obaw, nie będzie żadnej dygresji komunikacyjnej… chyba), nie wspominając o mnóstwie innych wątpliwości związanych z najważniejszym i podstawowym narzędziem legitymizacji władzy w ustroju demokratycznym, bo jak dla mnie to była po prostu farsa za grube miliony naszych podatków i gdyby coś takiego wydarzyło się w Państwie Pana Łukaszenki, tudzież w Putinostanie, nikt nie byłby zdziwiony, w mediach gadające głowy kiwałyby się potwierdzając fasadowość niby wolnych wyborów, które mają usprawiedliwiać władze wybraną w pseudo-demokratycznych wyborach i takie tam różne inne frazesy, tymczasem u nas jak zwykle opozycja się burzy, jaśnie-rządzący nie widzą problemu, pewnie dlatego, że mimo faktu, że nie wygrali to jednak wygrali i jaśnie-rządzić będą nadal, odpowiedzialność za cały ten bajzel spadła na Leśnych Dziadków, którzy podali się do dymisji, prawdopodobnie są mniej memo-odporni od większości osób za przeproszeniem publicznych, tak czy inaczej prawdopodobnie na tym temat się zakończy, a dopóki nie zostaną wprowadzone obiecywane od lat JOW-y* nic się raczej nie zmieni, optymizmu nie dodają również obserwacje działań niektórych radnych, dzięki którym zaczynam się zastanawiać nad sensem istnienia samorządu w ogóle, skoro na przykład w jednym z miast ktoś wpadł na pomysł, że ze względu na„kontrowersyjną płeć” Kubusia Puchatka nie może być jego imieniem nazwany plac zabaw, ze zgrozą i przerażeniem przywołałem w pamięci obraz wszystkich moich (posiadanych w dzieciństwie) pluszaków, następnie udałem się do pokoju moich dzieci by z jeszcze większą zgrozą i paraliżującym przerażeniem stwierdzić, że żaden z nich (oprócz krowy z różowymi i bardzo pluszowymi wymionami) nie posiada w ogóle genitaliów, natychmiast więc pomyślałem, że niezwłocznie

powinienem złożyć doniesienie do prokuratury na wszystkich producentów miśków, królików, kłapouchych, tygrysków, prosiaczków, kotków, piesków… ogólnie rzecz biorąc pluszowego inwentarza, no bo mi dzieci od urodzenia deprawują bezpłciowymi pluszakami, założę się o roczny zapas marchewki dla Kłapouchego, że w rzeczonym mieście istnieje cała masa problemów z którymi każdego dnia borykają się rodzice i dzieci w nim mieszkający, więc zastanawiające jest skąd Radni Miejscy mają czas na zajmowanie się tak ważkimi sprawami jak nazwa placu zabaw, osobiście z moją potomkinią i potomkinem chodzę na kilka placów zabaw i nawet gdyby ktoś puszczał mi zapętlone Last Christmas na pełny regulator nie odpowiedziałbym na pytanie jak się nazywają, bo zwyczajnie tego nie wiem, a nie wiem, bo wiedza ta do niczego potrzebną mi nie jest, co najwyżej znam nazwę parku, ulicy, czy skweru przy których te place zabaw się znajdują, więc nawet gdyby były imienia Trynkiewicza nadal bym tam chodził bo jak wspomniałem i tak bym o tym nie wiedział, swoją drogą mam nieodparte wrażenie, że wszystko musi być czyjegoś imienia, rozumiem potrzebę nazywania ulic, bo jak się je nazywa tak jak w Węgrzcach to podanie własnego adresu, zwłaszcza będąc pod wpływem, na przykład taksówkarzowi, może się okazać kłopotliwe, swoją drogą jestem bardzo ciekaw pod wpływem czego byli panowie i panie, którzy stwierdzili, że to jest dobry pomysł, pomimo mojego silnego przekonania o wybujałości własnej wyobraźni jakoś nie potrafię sobie tego przekonywująco zwizualizować, i to pomimo wielu dramatycznych prób, za to na pewno jedno można o nich (o nazwach ulic znaczy się) powiedzieć, a mianowicie, że są absolutnie minimalistyczne, czego nie mogę niestety powiedzieć o atakujących z każdej strony około-świątecznych zjawiskach, czyli zalewu badziewia wszelakiej maści w ilościach dla normalnego człowieka absolutnie nie do przyjęcia i to już na początku listopada, chociaż rekordowo wczesnego Mikołaja, który w towarzystwie Bałwana zapraszał na Święta (w jednym z krakowskich hoteli noszącego imię, a w zasadzie nazwisko polskiego kompozytora muzyki, z czym Francuzi podobno się nie zgadzają) zaobserwowałem we wrześniu, a skoro mowa o przedwczesnym wprowadzaniu klimatu świątecznego pewna sieć sklepów zza Odry dokonała autocenzury po tym gdy na po-

ADRIAN SUSZCZYŃSKI absolwent Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UJ, gdy nie pisze jednym zdaniem, jest „prawie” przykładnym ojcem i mężem, chyba, że akurat siedzi w pracy w Agencji Reklamowej, lub rozbija się po lesie na rowerze.

czątku listopada rozpoczęła kampanię telewizyjną ze spotem, w którym oczywiście reklamowała produkty bardziej lub mniej związane z Bożym Narodzeniem, jednak w ostatniej chwili stwierdzili, że chyba tak trochę bardziej niż mniej i że to w ogóle za wcześnie i ostatecznie w reklamie zamiast Świąt występują „te wyjątkowe dni”, no cóż, moje pierwsze skojarzenie z terminem„te dni” nieodmiennie kojarzy mi się z inną reklamą, taką, w której wylewa się dużo niebieskiego płynu, a grupą docelową jest płeć przeciwna (w sensie przeciwna do mojej, chociaż skoro płeć Puchatka jest niepewna, to oczywiste oczywistości przestają być oczywiste), w sumie to może to i dobrze homo consumus ma jasny i czytelny komunikat, kupuj z okazji, że okazja będzie, ale to czy ta okazja ma związek z Bożym Narodzeniem, tego nie powiemy, bo chyba już nie ma, zresztą w USA na przykład poprawność polityczna nakazuje, żeby nie składać życzeń, czyli zwyczajowego amerykańskiego Merry Christmas, tylko mówić Happy Holidays, a to dlatego, że można by kogoś urazić, poprawność polityczna jest jedną z tych rzeczy, która doprowadzi (albo raczej już doprowadziła) do zagłady minimum zdrowego rozsądku, (zakładam, że zdrowy rozsądek jako taki zamordowano i zakopano głęboko pod ziemią w momencie, w którym poprawność polityczną wymyślono) czekam na dzień, w którym co bardziej„postępowe” państwa wprowadza oficjalny zakaz używania nazwy Boże Narodzenie, ale może w tym szaleństwie jest metoda, chrześcijanie wrócą do źródeł i potajemnych spotkań w ciemnych katakumbach, a jak komuś w domu znajdą szopkę (broń Boże krzyż) pod Gwiazdkowym Drzewkiem Pokoju Radośnie Otwartej Multikulturowej Społeczności** zostanie aresztowany i oficjalnie rzucony na pożarcie tygrysom w zoo, zauważam jednak jeden pozytywny aspekt całej sytuacji, a mianowicie taki, że skoro nie będzie można mówić Merry Christmas, jest szansa, że świąteczny koszmar grupy Wham! trafi na indeks utworów zakazanych i już nigdy więcej go nie usłyszę… tak czy inaczej, zima nadchodzi, więc pewnie będzie zimno, bo jak jest zima, to musi być zimno, tudzież taki mamy klimat, tak więc z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia życzę Wam Drodzy Czytelnicy zdecydowanie więcej niż mniej zdrowego rozsądku tak ogólnie we wszystkim (również w spożywaniu wszystkiego) i w całym Nowym Roku też, kropka. ADRIAN SUSZCZYŃSKI Skargi i wnioski: adrian.suszczynski@gmail.com

* Jednomandatowy Okręg Wyborczy – wygrywa ten, kto w danym okręgu otrzyma najwięcej głosów, więc głosuje się na człowieka, a nie na partię, nie ma żadnych list kalkulacji proporcjonalnych i czegoś tam jeszcze. ** Tak się będzie oficjalnie nazywała choinka, albo coś koło tego. 6

lounge ...bo jakość ma znaczenie


imprezy i otwarcia

DANIEL JACOB DALI - IBIZA W KRAKOWIE

Projektantowi spodobała się rodzima widownia; jego następny pokaz będziemy mogli oglądać już w styczniu 2015 w Opolu. Czekajcie na informacje na naszym portalu! Organizator wydarzenia, Agencja Luxury Fashion, pragnie sprostować, iż Pani Magdalena Małochleb wzięła udział w wydarzeniu jako gość, nie wystąpiła w pokazie jako modelka. Za wprowadzenie czytelników w błąd przepraszamy.

fot. Paweł Zając/ Luxury Fashion Agency

fot. Paweł Zając/ Luxury Fashion Agency

W zasadzie nazwa kolekcji mówi wiele na temat projektów, które zobaczyliśmy na wybiegu. Uniwersum, czyli ogół, wszystko, wszechświat. Kolekcja nie była spójna, nie miała swojego motywu przewodniego, charakterystycznej sylwetki lub wzoru, ale - ze względu na nazwę pokazu - nie było takiego założenia. Co więcej, mnogość printów – od zwierzęcych, przez te wykorzystujące liternictwo, do przecinających niebo błyskawic – pokazywała, że postawiono na rozmaitość. Pokaz był zupełnie odmienny od tego, do czego przyzwyczaili nas polscy projektanci – nie było bezpiecznych beży i delikatnych krojów. Nie było sukien na czerwony dywan. Była jedna wielka impreza! W projektach

widać było inspirację słoneczną Ibizą – magiczną wyspą projektanta i tendencję do podkreślania kobiecego ciała przez wycięcia, dekolty i kroje blisko ciała. Nic więc dziwnego, że wielokrotnie podkreślał, że jego ogromną pasją jest tworzenie mody dla kobiet, a jego projekty zyskały uznanie m.in. Paris Hilton, Naomi Campbell, Jodie Foster czy Laetitii Casty.

fot. Andrzej Wieser/ Luxury Fashion Agency

W krakowskim klubie Shine miał miejsce niezwykły pokaz polskiego projektanta znanego szerzej za granicą - Daniela Jacoba Dali. Okrzyknięty przez prasę „polskim Lagerfeldem” Daniel zaprezentował najnowszą kolekcję, którą nazwał „Uniwersum”.

FUN IN DESIGN NARESZCIE W KRAKOWIE! towana aktorka filmowa i teatralna, absolwentka krakowskiej PWST oraz Claudia Adaszewska – młoda projektantka i autorka bloga SPLENDORbyCLAUDIA, jedna z najlepiej ubranych osób na świecie 2014 roku, według „Vanity Fair”.

Na miejscu można obejrzeć, przymierzyć i kupić buty, których każda para jest absolutnie unikalna. Bo jakie jest prawdopodobieństwo, że ktoś inny wybierze tę samą co my opcję z 15 milionów kombinacji?! Nie musimy ich wszystkich oglądać, możemy po prostu sami je zaprojektować uwzględniając własne preferencje. Butik działa bowiem głównie w internecie. W sklepie możemy więc przymierzyć wybrane modele: sztyblety, botki, czółenka, trzewiki, jazzówki czy bajkery –a kolory, faktury i wzory dobierzemy indywidualnie przy pomocy specjalnie zaprojektowanej aplikacji na stronie internetowej www.funindesign.pl. Uroczyste otwarcie uświetniła swoją obecnością: Katarzyna Galica - utalen-

WIĘCEJ NA WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL 8

lounge ...bo jakość ma znaczenie

fot. mat. prasowe

20 listopada Kraków wzbogacił się o nowe niezwykłe miejsce: FUN IN DESIGN CONCEPT STORE przy ulicy Długiej 44, gdzie krakowianki i krakowianie będą mogli sami zaprojektować swoje obuwie.


...bo jakość ma znaczenie

lounge 9


twarze przy barze

5. URODZINY BAROQUE, KRAKÓW, 15.11.2014, FOT. ŁUKASZ GĄGULSKI

WIĘCEJ NA WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL 10

lounge ...bo jakość ma znaczenie


...bo jakość ma znaczenie

lounge 11


polecamy

W GRUDNIU POLECAM... FILM

Natalia Czekaj

Podczas gdy w mroźny grudniowy poranek miliony zasiądą przed telewizorami, by po raz tysiąc siedemset piętnasty zobaczyć nieśmiertelnego „Kevina”, ja z przyjemnością wyszperam nie mniej kultową, acz może nieco zapomnianą, klasykę w postaci przeuroczego filmu Franka Capry z 1946 roku, „To wspaniałe życie”. Bo jest w niej wszystko, co w świętach najpiękniejsze! Jest magia, jest miłość i rodzina, są anioły i mądre przypowiastki o przyjaźni i sensie życia. Do tego rewelacyjny James Stewart, legendarny Lionel Barrymore i piękna Donna Reed... Zdecydowanie w te święta stawiam zatem na stare filmy, koc, gorącą czekoladę i tonę pysznego jedzenia – taaak, życie jest wspaniałe!

REDAKTOR PROWADZĄCA Dziennikarskie szlify zdobywała m.in. we „Wprost”, „Glamour” i „Piana Magazine”. W redakcji „Lounge” odpowiada za (te najbardziej i najmniej) kulturalne teksty, drobne poprawki, uspokajanie redaktora naczelnego i wysyłanie pogróżek niepokornym współpracownikom na dzień przed końcem składu. Prywatnie znana jako wielka fanka muzyki filmowej, słodyczy, poradników buddyjskich, koncertów rockowych, filmów Woody'ego Allena i dobrej zabawy – zawsze i wszędzie!

MUZYKA

Gdybym miała dzieci, na pewno z przyjemnością zabrałabym je na koncerty dla najmłodszych odbywające się przez cały grudzień w Krakowskiej Filharmonii. „Bajki spod choinki” to mikołajkowe spotkania, podczas których usłyszymy znakomitą orkiestrę Zespołu Szkół Muzycznych im. M. Karłowicza, czyli Krakowską Młodą Filharmonię pod dyrekcją Tomasza Chmiela, oraz Bartka Mazura – zaprzyjaźnionego z orkiestrą aktora, który opowie historię ołówka o niezwykłych właściwościach. Do tego występy dzieci z zespołu baletowego Relevé oraz obrazy Wielkiego-Gadającego-Ekranu Mateusza Bienia. Coś czuję, że zachwycone będą nie tylko dzieciaki! Muzyka z animowanych bajek przypomni czasy dzieciństwa i zaczaruje nas świąteczną aurą.

KSIĄŻKA

A dla dorosłych – bajka wielkomiejska. Fascynująca opowieść o tym, jak architektura ucieleśnia nasze marzenia. „Deliryczny Nowy Jork” to książka o kultowym mieście, będącym laboratorium nowoczesności, w którym nic nas nie zdziwi: dżungla pełna lwów na środku metropolii, dwustumetrowe kuliste budynki i perony w podziemiach wieżowca. To miejsce, które czaruje, hipnotyzuje i inspiruje niemal wszystkich, którzy się tu pojawią. Nie inaczej było w przypadku światowej sławy architekta, Rema Koolhaasa, którego opowieść o burzliwych dziejach Manhattanu sięga 1623 roku, kiedy kolonię założyli tam pierwsi flamandzcy osadnicy, po okres ścierania się rozmaitych wizji jego rozwoju i przeróżne aspekty współczesnego życia w mieście, które jest niczym wielki żywy organizm. Książka zachwyca też oprawą graficzną i setkami unikalnych archiwalnych zdjęć. Doskonały pomysł na prezent pod choinkę dla wszystkich fanów designu!

12

lounge ...bo jakość ma znaczenie


...bo jakość ma znaczenie

lounge 13


kalendarium

grudzień 2014

RADAR KULTURALNY fot. materiały promocyjne

KATOWICE

24.01.2015

KRAKÓW

16.12.2014

ABBA W KATOWICKIM SPODKU Jeśli brzmienie lat 70-tych to coś, za czym tęsknicie słuchając samochodowego radia, a film „Mamma Mia” moglibyście oglądać co drugi weekend, zapraszamy Was na niezwykłe muzyczno-teatralne wydarzenie! Musical „ ABBA’S FAN” to spektakl stworzony dla wszystkich wielbicieli zespołu Abba, którzy wyznają zasadę, że muzyka idealnie odzwierciedla wszystkie nasze emocje. Oryginalne wersje piosenek legendarnego zespołu wplecione są w historie czterech par bohaterów, którzy napotykają na swojej drodze wiele wyzwań przynoszącym im sporo radości, ale

też niemało problemów. Musical ten to także uczta dla miłośników dobrego teatralnego spektaklu na wysokim poziomie. Wśród artystów, którzy pojawią się na scenie zobaczymy m.in. Dariusza Kordka, Jacka Kawalca czy Annę Iberszer. Wszystkich nucących pod prysznicem „Mamma Mia...here I go again...” serdecznie zapraszamy do Katowickiego Spodka 24 stycznia o godzinie 18:00!

[SZT.UL,-] AUKCJA SZTUKI ULICY MiTo art.café.books

AUKCJA SZTUKI ULICY Niedziela, 14.12.2014 FESTIWAL SZTUKI ULICY 1-14.12.2014  [SZT.UL,-] to sztuka ulicy, która wkracza z impetem do świata kolekcjonerów, marszandów i krytyków. Mało tego, tym nieoczekiwanym ruchem, zdobywa rzesze entuzjastów nie tylko wśród tych, którzy dotąd nie traktowali jej zbyt poważnie, ale i tych, dla których sam świat sztuki wydawał się zbyt koturnowy i hermetyczny. Z ulicy do galerii, z chaosu i brudu miasta do ładu i czystości białych ścian, z elewacji na płótno, z muru na papier…  Po wielu latach walki z systemem, oporu wobec dominujących estetyk, sztuka ulicy

14

lounge ...bo jakość ma znaczenie

WARSZAWA

1-14. 12.2014

wchodzi do mainstreamu nie tracąc nic ze swej wywrotowej siły. Nieraz działała na nielegalu, teraz bawi się doskonale na salonach. Zawiśnie na wystawie, pojawi się na aukcji. Przez dwa tygodnie będzie przedmiotem dyskusji, wykładów i warsztatów. MiTo, galeria sztuki wschodzącej zderzona z życiem kawiarni to całkiem odpowiednia przestrzeń dla zdarzenia łączącego żywioł ulicy ze spokojem white cube...

WIELKI POWRÓT BRYANA ADAMSA Kraków Arena

Trudno w to uwierzyć, ale od wydania legendarnej płyty „Reckless” minęło już 30 lat. Bryan Adams świętuje rocznicę niezwykłą trasą koncertową, podczas której rozbrzmiewać będę wszystkie nieśmiertelne hity genialnego artysty. Bryan Adams to jeden z najbardziej znanych Kanadyjczyków, który na stałe zapisał się w historii muzyki. Sprzedał ponad 65 milionów płyt, koncertował na sześciu kontynentach i zajmował pierwsze miejsca na listach przebojów ponad 40 krajów na świecie. Był wielokrotnie nominowany do wielu prestiżowych nagród – wśród których wymienić można Złote Globy, Grammy i Oskary. Wydany w 1984 roku krążek „Reckless” obfitował w przeboje. Na albumie znalazły się hity takie jak „Run to You”, „Kids WCanna Rock”, „Somebody”, „Summer of ‘69”, „One Night Love Affair” czy „It’s Only Love” – słynny duet z Tiną Turner. „Reckless” dał też Adamsowi pierwszy numer jeden na amerykańskim zestawieniu Billboard („Heaven”) i kanadyjskie Diamond Award za ponad milion sprzedanych egzemplarzy. Płyta była dla Adamsa punktem zwrotnym w karierze i stanowi ważny fundament jego międzynarodowej kariery. W wielu krajach pokryła się złotem i platyną. Artysta zachwycił polską publiczność na niezapomnianych koncertach w Sopocie, Rybniku czy Poznaniu. Już niedługo przekonamy się, czy skradnie serca także krakowskiej publiczności.


...bo jakość ma znaczenie

lounge 15


Zamiast serwować popularne i zawsze sprawdzone espresso, bajkowe cappuccino czy trójwarstwowe latte macchiato – zaskocz swoich gości! Kawa nie musi być nudna. Smak kawowych specjałów wzbogacaj aromatycznymi przyprawami, miodem, bitą śmietaną czy rozgrzewającą whiskey.

KAWA

NIE MUSI BYĆ NUDNA...

GDY ZA OKNEM MRÓZ:

CIEPŁO, CIEPLEJ, GORĄCO

PRZY CHOINCE:

GINGER HONEY Składniki (dla 1 osoby) - 45 ml espresso - 1 łyżeczka miodu - 1 duża szczypta mielonego imbiru

Przygotowanie Wlej do niewielkiej szklanki łyżeczkę miodu, posyp mielonym imbirem. Przygotuj mocne espresso. Nasza rada Wymieszaj espresso, imbir i miód przed spróbowaniem.

Składniki (dla 1 osoby) - 100 ml kawy - 2 kostki cukru trzcinowego - 40 ml Irish whisky (alkoholowe) - 2 łyżki bitej śmietany

Przygotuj świeżą kawę w szklance z whisky. Udekoruj kawę bitą śmietaną. Śmietana nie powinna być sztywno ubita, dobrze jeśli ma lekko lejącą konsystencję.

Przygotowanie Wlej whisky do szklanki i dodaj cukier. Podgrzewaj whisky przez około 5 sekund używając dyszy do spieniania w ustawieniu para.

Wskazówki dotyczące podawania Kawę po irlandzku podajemy bez łyżeczki. Składniki powinny się mieszać stopniowo, przy każdorazowym pochyleniu szklanki.

KLASYKA IRLANDII:

IRISH DREAM Składniki (dla 1 osoby) - 30 ml espresso - 10 ml Baileys (alkoholowy) - 1 łyżka bitej śmietany - 1 szczypta kakao - syrop o smaku Irish Cream

16

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Przygotowanie 10 ml Baileys wlej do szklaneczki. Przygotuj w niej espresso, ustawiając ilość wody na 30 ml. Wykończ kawę kopułą z bitej śmietany. Wskazówki dotyczące podawania Niewielka szklanka do espresso (50 ml), łyżeczka, cukier. Na koniec skrop napój syropem Irisch Cream i delikatnie oprósz kakao.

artykuł sponsorowany

TEŚCIOWIE PRZYJDĄ NA OBIAD? PRZYJACIÓŁKI NA PLOTKI? SĄSIEDZI NA KOLACJĘ? JEDNO JEST PEWNE – ŻADNE Z TYCH SPOTKAŃ NIE MOŻE OBYĆ SIĘ BEZ KAWY.


Sabro

AUTORYZOWANY DYSTRUBUTOR Sabro Coffee & Service tel:.734 146 555 Ul. Wysłouchów 1A/4 LU e-mail: biuro@sabro.com.pl 30-611 Kraków www.sabro.com.pl sklep.sabro.com.pl

Ekspresy do kawy JURA dostępne już w Krakowie! ...bo jakość ma znaczenie

lounge 17


PATRICK THE PAN I HISTORIA PEWNEGO SAMOTNEGO WIELORYBA

PATRICK THE PAN NIE MA NA IMIĘ PATRYK. JEST PIOTRKIEM. PISZE. GRA. ŚPIEWA. REALIZUJE DŹWIĘK W KRAKOWSKIM TEATRZE SŁOWACKIEGO. WŁAŚNIE NAGRYWA KOLEJNĄ ZASKAKUJĄCĄ PŁYTĘ. I JUŻ NIE ZWLEKA Z REALIZACJĄ WŁASNYCH MARZEŃ.

Masz jeszcze gitarę z pierwszej klasy liceum? Jasne, nawet dalej z nią występuję na scenie :)

To był TEN moment i rzeczywiście decyzja zapadła z dnia na dzień, ale sama wola zrobienia tego trwała od lat.

Co to za gitara? Takiej niemieckiej firmy z nie najwyższej półki - Stagg. To jest zwykła gitara akustyczna.

Ale przynajmniej część z tego, czego się dowiedziałam jest prawdą – jesteś typem samouka. Tak, to prawda. Nie mam żadnego wykształcenia muzycznego. Chodziłem dawno temu przez parę miesięcy na korepetycje z gitary. I nie chodziło tu nawet o nuty, tylko o sprawniejsze “odnalezienie się” na gryfie gitary – skale, budowy akordów, tego typu pierdoły.

To ona towarzyszyła Ci od początku i z nią nagrywałeś pierwszą płytę, tak? Dokładnie tak, i zapewne nigdy się jej nie pozbędę. Informacje, które znalazłam o Tobie można streścić tak: generalnie jesteś typem genialnego samouka, który ponoć z dnia na dzień postanowił zamknąć się w domu i nagrać materiał na płytę... No nie do końca. To jest decyzja, którą podejmowałem parę dobrych lat. By przejść do działania, potrzebowałem impulsu, którym była dla mnie utrata pracy... Więc kiedy ją straciłem, „obudziłem się” i uznałem, że w końcu mam dużo czasu i mogę to jakoś mądrze spożytkować.

18

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Powiedziałeś, że droga od „A, fajnie byłoby nagrać płytę” do jej nagrania była długa, ale kiedyś – na spotkaniu w ramach Creative Mornings w Idea Fix – przyznałeś, że było to coś, przez co musiałeś przejść, żeby ruszyć dalej... Z czym? Z karierą muzyczną? Z życiem? Z życiem. Z rozwojem osobistym. Był to taki obligatoryjny upust kreatywności, który potrzebowałem uskutecznić już od lat. Silna wewnętrzna potrzeba, którą – wydaje mi się – każdy człowiek gdzieś tam w środku ma, ale która może mieć różne oblicza – dla kogoś

fot. mat. prasowe

wywiad


wywiad

fot. Ela Zubrowska

A teraz – jak się czujesz z tym, że część tej pracy nie będzie należała do Ciebie? Bardzo dobrze. Przy pierwszej płycie myśl, że ktokolwiek mógłby przy tym nawet w najmniejszym stopniu maczać swoje palce była niedopuszczalna. Było tak, ponieważ cały proces tworzenia traktowałem bardzo osobiście, wręcz intymnie. Zawsze podkreślam, że to była pewnego rodzaju misja, mająca na celu udowodnienie coś sobie i innym. Teraz już trochę z tym wyluzowałem i chętnie powierzę niektóre aspekty, szczególnie techniczne, osobom, które wiem, że zrobią to lepiej niż ja. W końcu liczy się efekt końcowy. Ale, gdybyś mógł cofnąć czas, do „Something of an End” (pierwszej płyty - przyp. red.) byś nikogo nie dopuścił? Nie. Jak już powiedziałem to było za intymne. To była moja pielgrzymka przez wnętrze mojej głowy. Nie wiem jak to inaczej nazwać. będzie to wycieczka do Stanów Zjednoczonych, a dla kogoś innego założenie rodziny. Dla mnie to był nagranie płyty.

Miałam mówić, że ptaszki ćwierkają, że wydajesz nową płytę. Myślałam, że to jest coś jeszcze w fazie pomysłów, a mówisz, Element w biografii? że właściwie jesteś już przy końcu pracy. Czy dalej będziesz Tak, taki ważny punkt w życiu, który trzeba zaliczyć, żeby w ogóle pisał „Smutne piosenki. Nie o miłości. O miłości. O zwierzętach. pójść dalej. Rozwijać się dalej. O ludziach i o was”, jak to wyczytałam kiedyś z Twojego opisu na Facebooku? Ten upust kreatywności zaowocował płyTak. Będę miał parę dosyć osobistych tektą. 29 grudnia 2012 roku zobaczyłeś te stów, tego nie da się uniknąć, lecz na ponad jedenaście gotowych plików... Wszystko, połowie płyty będę kontynuował uprawianie, MUZYCZNIE BĘDĘ co się w Tobie się kotłowało zostało przejak to celnie nazwała pewna dziennikarka, lane w muzykę. Jakie to uczucie skończyć „reportażu artystycznego”. Lubię śpiewać WPROWADZAŁ WIĘCEJ coś, na co się tak długo czekało – i skąd o rzeczach nieoczywistych, ciekawych histowiedziałeś, że to już jest to? riach, które wydarzyły się kiedyś na świecie, MOCNIEJSZYCH BRZMIEŃ. Nie wiem, jak ci na to pytanie odpowiedzieć... a które są mało znane. Na przykład ostatnio NIE BĘDĄ TO KŁY, ALE TAKIE To się po prostu wie... Masz te jedenaście przeczytałem gdzieś historię wieloryba, odutworów, które kompozycyjnie są pełne, gokrytego przypadkiem przez amerykańską PAZURKI. NADCHODZĄCY towe. Wiesz, że to już brzmi – albo wydaje ci marynarkę wojenną, który nadawał na o wiesię, że brzmi – tak jak miało i masz wrażenie, le wyższych falach, niż wszystkie wieloryby WIELKIMI KROKAMI SINGIEL że już nic więcej z tym nie zrobisz. Zanim świata. Wieloryby nadają od 20-40 Hz, a on, ODDA TO BARDZO DOBRZE. jednak puścisz to dalej, słuchasz tego tyle jeden jedyny wieloryb jakiego kiedykolrazy, że w pewnym momencie tracisz jakąwiek znaleziono, nadawał w częstotliwości kolwiek obiektywność. Ale tu ważne jest zaufanie do siebie samego. 52 Hz, czyli o wiele, wiele wyższej niż inne... W wyniku tego jest on Trzeba umieć sobie powiedzieć stop i uznać, że to już ten moment, kompletnie niezrozumiały dla pozostałych przedstawicieli gatunku, od którego dalsza praca będzie już tylko przedobrzaniem. a co za tym idzie, odrzucony. Samotnik z przymusu, który z nikim się trzyma, pływa dziwnymi (jak dla wielorybów) drogami, pojawia To była taka pierwsza taka „skończona” rzecz w Twoim życiu? się w regionach, w których nie powinien się pojawiać. NieszczęśliTak, dlatego to było trudne. Wydaje mi się, że kiedy będę kończył wy indywidualista. W całą historię wplotłem fakt, że delfiny potrafią drugą płytę, co będzie niebawem, ta decyzja będzie łatwiejsza do popełnić samobójstwo. podjęcia. Pamiętam do dzisiaj drżenie rąk, kiedy pierwszą płytę udostępniałem w internecie – bo zrobiłem to w momencie, w którym Wiesz, ktoś powie, że to jest pierdoła: jakiś wieloryb, gdzieś tam sonie powinienem tego robić, czyli dokładnie wtedy, kiedy ukończyłem bie pływa, w życiu go nie zobaczymy na oczy, ale tego typu rzeczy pracę nad nią. Nie przespałem się z tym, nie poczekałem tej chociaż mnie pobudzają i niesamowicie inspirują. Traktuję je jak wyzwanie: jednej nocy, żeby emocje opadły i żeby jeszcze ostatni raz spojrzeć „spróbuj o tym napisać fajną piosenkę”. Tego typu historii będzie na na to z boku. Dołożyłem ostatnie szlify i poszło. Nigdy nie byłem tak tej płycie bardzo dużo... zdenerwowany jak wtedy. Brzmi intrygująco – kiedy możemy się jej spodziewać? Tym razem dasz sobie tą jedną noc? Myślę, że na wiosnę. Teraz jesteśmy na etapie przygotowywania singla, Tak, na pewno, ale też dlatego, że metoda pracy się zmieniła. Tym on już się miksuje. Szukamy właśnie ekipy do teledysku, więc może razem nie będę robił tego sam. W tym momencie zajmuję się tylko jeszcze w tym roku wyjdzie singiel od razu z obrazem. nagraniami i produkcją, natomiast kolejne etapy techniczne – miks, mastering – będą robić inne osoby. Oczywiście nadejdzie ta chwila, To już bardzo niedługo. kiedy usiądę i posłucham już gotowej płyty, ale myślę, że wszystko Tak, już jestem za połową pracy jeśli chodzi o płytę. To nie jest tak, przebiegnie o wiele spokojniej. że ptaszki ćwierkają, tylko ta płyta idzie, i to dużymi krokami. Już jest bardzo dużo zrobione. Przy pierwszej płycie zrobiłeś wszystko sam – od napisania pierwszego słowa do wysłania gotowego materiału na na bandcamp. Jest stres? Poprzednia płyta została świetnie przyjęta, nie tylko przez krytyków.

...bo jakość ma znaczenie

lounge 19


wywiad

Nie boję się. Będzie, co ma być. Jak ludzie tego nie zaakceptują to trudno, ale podświadomie wydaje mi się, że to przejdzie. Ja nie mówię, że zostanie rewelacyjnie odebrana, bo pierwsza płyta podniosła poprzeczkę dosyć wysoko, ale czuję, że druga płyta nie będzie odrzucona. Jakoś dziwnie się o to nie martwię. Inspiracji szukasz w niezwykłych historiach, w  różnych szczegółach, w  czym jeszcze? Nie chcę powiedzieć, że w internecie, bo wiesz (śmiech), czar pryśnie jak tak powiem. Ale chyba tak trochę jest, że internet jest moim głównym źródłem informacji o świecie, także tych, które mnie artystycznie pobudzają. To chyba naturalne, dużo czasu spędzamy teraz w taki sposób. No tak, to jest problem naszego pokolenia... Wolisz real? Spotkać się z kimś i normalnie pogadać, zamiast tworzyć jakieś wirtualne relacje? To dosyć oczywiste. Internet to potęga, ale działająca w dwie strony. Ogromnie nam pomaga w życiu, ale również drastycznie wyniszcza jakość relacji międzyludzkich. Głupi przykład – ludzie wolą pisać do siebie wiadomości niż dzwonić. Na palcach jednej ręki mogę policzyć, kto ostatnio do mnie zadzwonił z życzeniami na urodziny, a nie jestem w stanie zliczyć ile osób mi te życzenia napisało na Facebooku. Co gorsze nikt nie ma wyrzutów sumienia z tego powodu, że spełnia swój koleżeński lub przyjacielski obowiązek pisząc drugiej osobie „100 lat!” na jego facebookowej tablicy. Miłość do klasycznej akustycznej gitary jest z tym trochę związana? Nie jestem radykalnym przeciwnikiem tego wszystkiego – sam mam Facebooka, siedzę

20

lounge ...bo jakość ma znaczenie

za dużo przed komputerem, za mało czytam książek. Jak większość ja też wpadłem w tę pułapkę, ale jeszcze nie cały. Jakaś część mnie wciąż widzi problem i nie boi się o nim powiedzieć wprost. Chodzi o to, żeby wiedzieć, gdzie jest granica i kiedy trzeba sobie powiedzieć dość. À propos Facebooka – skąd się wziął „Teflonowy Partyk”? Całą moją edukację związaną z językiem angielskim miałem problem z dwoma słowami: pen jak długopis i pan jak patelnia. Wszędzie i zawsze mi się to myliło. Mogłem sprawdzić, ale nie sprawdziłem, bo jestem leniem i teraz za to płacę cenę opowiadając tę głupią historię w co trzecim wywiadzie. Wyznam ci szczerze, że gdybym miał możliwość zmiany czegoś w swojej przeszłości, to byłaby to właśnie nazwa. Nie cierpię jej! Z począt-

GDYBYM MIAŁ MOŻLIWOŚĆ ZMIANY CZEGOŚ W SWOJEJ PRZESZŁOŚCI, TO BYŁABY TO NAZWA. NIE CIERPIĘ JEJ! ALE TERAZ JESTEM JUŻ SKAZANY NA BYCIE TEFLONOWYM PATRYKIEM. ku wydawała mi się fajna, ale początek był dawno temu, kiedy wpadło mi do głowy, żeby nagrać płytę. Teraz naprawdę jej nie lubię, szczególnie, że się nazbierało innych zespołów o podobnej strukturze nazwy a’la Bobby the Unicorn czy Felix the Baker. Nawet jeśli któryś z nich istniał wcześniej, to po prostu źle się z tym czuję.

Na to już chyba za późno – jesteś rozpoznawalny jako Patrick The Pan. Tak, właśnie to byłoby logistycznie nie do ogarnięcia, strzał w kolano, gdybym próbował coś na tej płaszczyźnie zmienić. Jestem skazany na bycie Teflonowym Patrykiem. Napisałeś kiedyś, że grasz, piszesz i... zwlekasz. Z czym właściwie? Generalnie ja jestem strasznym leniem, a ten tekst... Napisałem go przed wydaniem płyty, więc to było po tych wielu latach zbierania się do nagrania. Wtedy tak na to patrzyłem. Widziałem samego siebie, jako człowieka, który zwleka ze wszystkim, a przede wszystkim zwleka z realizacją własnych marzeń. Więc ten czasownik wydawał mi się być wtedy niezwykle trafny w określeniu samego siebie. Czy jednym z  tych marzeń była trasa z Arturem Rojkiem, po której powiedziałeś, że masz takie uczucie, że „zasypiasz z uśmiechem na twarzy i budzisz się rano z uśmiechem na twarzy”? Niewątpliwie, ale to raczej tyczyło się całokształtu i wszystkiego, co wtedy się we mnie działo. W jednej chwili wiele moich marzeń zaczęło się spełniać. Na pewno poznanie Artura było jednym z nich, ale raczej mam na myśli wszystko, co mi się przytrafiło w pierwszej połowie roku. Trasę z Arturem, koncerty w dużych klubach z dużą ilością osób, które świetnie nas przyjmowały. Śmiem twierdzić, że nie byliśmy tylko jakimś tam supportem, który ma przyjść i odbębnić swoje, a publiczność ziewa przy tym. Naprawdę ludziom się podobało i dużo ludzi podchodziło później do nas po tych koncertach. Mówimy też tu o kontrakcie z Kayaxem, z wytwórnią, o której nawet nie śniłem śnić, że tak powiem. Chodzi więc o wiele mocnych czynników, które na ten uśmiech na twarzy się składały.


RESTAURACJA SZTUKA

Zrelaksuj się z nami w Restauracji „Sztuka”. Zapraszamy do spróbowania specjalności kulinarnych przygotowanych przez naszego słynnego Executive Chefa – Fabrice. Do kolacji dla 2 osób oferujemy w prezencie deser do wyboru na hasło: Lounge Magazyn. Sylwestrowa kolacja w Brasserie Sztuka. Spróbuj naszego specjalnego menu przygotowanego przez Executive Szefa Fabrice i jego ekipę. Cena 169 zł / osoba.

Lounge with us in Restauracja Sztuka. We invite you to enjoy our cuisine specialties prepared by our reknowned Executive Chef – Fabrice. With dinner for two we offer a complementary dessert of your choice. Password: Lounge Magazyn.

CUKIERNIA I CATERING

SZTUKA ROOM

Na zamówienie realizujemy ciasta i torty na wszystkie okazje przygotowywane w naszej cukierni

Nasza duża sala może pomieścić wygodnie ponad 200 osób. Organizujemy przyjęcia na wszelkie okazje: imprezy prywatne, firmowe, urodziny, wesela, konferencje, szkolenia i inne. Oferta sylwestrowa: Bufet Fusion za 149 zł od osoby + 100 zł za pełne menu napojów z dodatkiem specjalnych drinków. Our large hall can accomodate +200 persons comfortably especially for all your occasions; private, company and birthday parties, weddings, conferences, educational events and more. New Year’s Eve offer: Fusion Buffet for 149 zł per person + 100 zł for full drink menu including specialty cocktails.

In our pastry atelier we prepare cakes and desserts specifically catered to your occasion.

New Year’s Eve with us at Brasserie Sztuka. Enjoy our special dinner menu prepared by our Executive Chef Fabrice and his team. Price 169 zl / person.

Tej nocy zespół BACK TO THE 80’s zagra Wasze ulubione piosenki! Live music featuring: “BACK TO THE 80’s” playing your favorites through the night!

BRASSERIE SZTUKA & SZTUKA ROOM Ul. Św. Jana 6, 31-018 Kraków +48 12 422 59 23, brasserie.sztuka@gmail.com www.facebook.com/brasseriesztuka


wywiad

Ale w jakim konkretnie miejscu, to też bardzo ważne. Jakiś czas temu Foo Fighters zrobili dokument, w którym nagrywali piosenki jeżdżąc po całych Stanach. Ideą było to, że każde miejsce ma inny klimat, który wpływa na muzykę. Inaczej nagrywa The Mars Volta, inaczej Sigur Rós czy Buena Vista Social Club...

fot. mat. prasowe

Hmm... Wiesz gdzie właściwie się widzę? W Kanadzie. Ostatnio sobie zdałem sprawę z tego, że wszyscy artyści, którzy najbardziej do mnie trafiają, są z Kanady. Łapię się na tym, że jak słucham czegoś nowego, co jest świetne i sprawdzam, skąd jest artysta, okazuje się, że właśnie stamtąd. Niech to będzie odpowiedź na to pytanie.

I jak się czuje człowiek, któremu nagle spełniają się wszystkie marzenia? Wspaniale, ale chce jeszcze. Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Jestem szczęśliwy, ale patrzę w przyszłość i wciąż podnoszę sobie poprzeczkę. Nadal będziesz „chłopcem od smutnych piosenek”? Tak i nie. Chcę trochę odświeżyć swój wizerunek z nową płytą. Byłam kiedyś na Twoim koncercie w Małopolskim Ogrodzie Sztuki – pamiętam, że jeden kawałek był inny. Mocniejszy, agresywniejszy... Mówisz o  „Lunatique”? Tak! No właśnie. Taki był plan, żeby pokazać coś z pazurkiem. Nie chcę tym samym powiedzieć, że cała druga płyta będzie taka. Ja nie wydam płyty rockowej. Ale... Za dużo osób uparło się, że jestem przede wszystkim „chłopcem od smutnych piosenek”. Trochę i z mojej winy, bo w końcu sam tak na początku o sobie napisałem na płycie: „Smutne piosenki. Nie o miłości. O miłości. O zwierzętach. O ludziach i o was”. Dużo się jednak zmieniło, dużo rzeczy przemyślałem i przede wszystkim poszerzyłem swoje horyzonty muzyczne. Niestety to też się przekłada na koncerty. Pewien nieduży, ale bardzo klimatyczny festiwal w Polsce, na którym bardzo chciałem zagrać w tym roku, odpisał mojemu managerowi, że „chętnie byśmy wzięli Patricka, ale mamy w tym roku już Fismolla.” Byłem purpurowy ze złości. Jak ktoś można te dwie płyty jakkolwiek ze sobą powiązać?! Wiesz, mnie i tego gościa. Ja nie mam nic do Fismolla, ale...

No bo nie jesteśmy! Fismoll utrzymuje się w jednej stylistyce i muzycznie romansuje przede wszystkim z Islandią, a ja z wieloma obszarami. Jesteśmy z dwóch różnych bajek i to był taki moment, w którym naprawdę się zdenerwowałem i tym bardziej utwierdziłem się w przekonaniu, że to odświeżenie muzycznego wizerunku jest naprawdę niezbędne. Z drugiej strony nie chcę powiedzieć, że szykuje się jakaś rockowa rewolucja, bo nie będzie. Melancholia będzie dalej w tych utworach zawarta, choćby przez to, że taki mam głos, ale muzycznie będę się starał wprowadzić trochę więcej takich, nie chcę powiedzieć mocniejszych brzmień, ale... Pazurka? Tak, takiego pazurka. To nie będą kły, ale właśnie takie pazurki. Nadchodzący wielkimi krokami singiel odda to bardzo dobrze. A Ty gdzie mieszkasz muzycznie? Skoro Fismoll mieszka na Islandii to Ty... Ojej. I w Wielkiej Brytanii, i w Stanach, i w Skandynawii...

Kogo w takim razie najchętniej teraz słuchasz? Oj, nie da się tak po prostu odpowiedzieć na to pytanie. To długa lista, która zmienia się z tygodnia na tydzień. Ponoć słuchasz bardzo różnych gatunków muzycznych – powiedziałabym, że skrajnie różnych. Żaden ze mnie wyjątek. Wydaje mi się, że zdecydowana większość osób zajmujących się muzyką (szczególnie szeroko pojętą alternatywą) ma bardzo otwarte umysły i szerokie horyzonty muzyczne. Przede wszystkim nie słucha się gatunków - słucha się muzyki. I to jest to, co robimy. A sam zakwalifikowałbyś się do jakiego nurtu? Nie lubię się szufladkować. Czy obecnie jest moda na alternatywę? To nie jest moda, tylko echo tego, co na zachodzie ma miejsce już od dawna - nareszcie zaczyna się rodzić w Polsce kultura słuchania muzyki. Coraz więcej ludzi przestaje traktować muzykę tylko jako tło, a coraz więcej zaczyna naprawdę się w niej zanurzać, tak samo jak można to zrobić z książką, filmem czy spektaklem. To rodzi pasję, która wznieca apetyt i wolę, by szukać więcej, dokładniej, sięgać po nieznane lub mniej znane. I co najlepsze, to nie tylko mowa o młodych osobach. Wiadomo, mamy wciąż wiele osób, które muzykę traktują jako tło – gdzieś tam sobie puszczą RMF Maxxx i tak potrafią funkcjonować przez lata, a jak ich zapytasz o dziesięciu ulubionych artystów, to nic ci nie powiedzą. Niemniej jednak gdzieś tam jesteśmy świadkami małej rewolucji w myśleniu na płaszczyźnie kulturalnej naszego społeczeństwa i to widać choćby po frekwencjach festiwali typu OFF, Unsound czy nawet Męskiego Grania. Czeka nas jeszcze masa pracy, ale jest dobrze.

Czujesz, że nie jesteście z tej samej bajki? Rozmawiała OLIVIA KŁUSEK fot. Zosia Paśnik 22

lounge ...bo jakość ma znaczenie


...bo jakość ma znaczenie

lounge 23


muzyka

fot. materiały promocyjne

ZABAWNY, UTALENTOWANY, SZARMANCKI, ELEGANCKI... NO I TEN GŁOS! PO KRAKOWSKIM KONCERCIE MICHAELA BUBLÉ NIEUSTANNIE CHODZI MI PO GŁOWIE JEDNO PYTANIE: GDZIE SIĘ PODZIALI TACY MĘŻCZYŹNI?!

MICHAEL BUBLÉ W KRAKOWIE

MIŁOŚĆ ODWZAJEMNIONA N

awet jeśli to tylko sceniczna poza, nawet jeśli wszystkie dowcipy są doskonale wyuczone, subtelnie puszczane w stronę płci pięknej oczka perfekcyjnie wystudiowane, a najsłynniejsze przeboje zapożyczone od Największych – hipnotyzującego uroku nie można mu odmówić, i (co oczywiste) nie sposób mu się oprzeć. Michael jest dżentelmenem jak z innej epoki, i doskonale się w tej roli odnajduje. Artysta, ubrany jak zwykle w doskonale skrojony garnitur, porwał 12-tysięczną publiczność zgromadzoną w Kraków Arenie właściwie od pierwszej sekundy swojego występu. - Zaczniemy spokojnie, delikatnie i romantycznie, jak na pierwszej randce. Na samym końcu czeka nas jednak dziki seks w samochodzie - zapowiedział na samym początku. I nie kłamał. Zaczął od zmysłowego „Fever”, by po chwili zachęcić wszystkich do zabawy w rytmach doskonale znanego przeboju „Haven’t Met You Yet”. Od tamtej pory mało kto był w stanie wysiedzieć na miejscu. Nie zabrakło żadnego z utworów, na które z niecierpliwością czekali fani piosenkarza – zarówno coverów („Come Dance With Me”, „All You Need Is Love”, „You Make Me Feel So Young”), jak i jego autorskich hitów („It’s a Beautiful Day”, „Everything” czy „Home”). Prawdziwa impreza zaczęła się jednak w drugiej połowie koncertu: Bublé zaskoczył wszystkich swoimi interpretacjami przebojów takich jak „Happy” Pahrrella Williamsa, „Get Lucky” Daft Punk i (na specjalną prośbę fanów).... „We Are Never Ever Getting Back Together” Taylor Swift. Roztańczony tłum bawiący się tuż pod sceną ciągle się powiększał, a cała Arena śpiewała razem z Michaelem. Trzeba podkreślić, że piosenkarz łapał niesamowity kontakt z publicznością: dowcipkował, podchodził do fanek z transparentami, tulił dzieci, przybijał piątki, puszczał flirciarskie oczka. Był przy tym tak

24

lounge ...bo jakość ma znaczenie

naturalny i zabawny, że cała hala co chwile wybuchała śmiechem. - Ten utwór jest autorstwa genialnego artysty Justina Biebera – żartował o piosence „Feeling Good” Anthony’ego Newleya i Lesliego Bricusse’a. - To piosenka dla par. Jeśli jesteś singlem, to masz okazję, żeby dołączyć do trójkąta – zagadywał w innym momencie. Josha Browna, członka swojego zespołu, przedstawił słowami: - Nie jestem gejem, ale gdybym był, przeleciałbym go. Całemu 13-osobowemu zespołowi towarzyszącemu muzykowi należą się nawiasem mówiąc owacje na stojąco – to oni w ogromnej mierze tworzyli niesamowity klimat tego fantastycznego widowiska. Zachwyciła również oprawa wizualna show: były wybuchy ognia, ruchoma scena, gry świateł, było i confetti w kształcie serc. Najbardziej jednak wzruszyła wszystkich ostatnia piosnka, którą Michael zaśpiewał bez mikrofonu, z szalikiem w biało-czerwonych barwach na szyi: „Song For You” zadedykował wszystkim polskim fanom, obiecując jednocześnie, że na pewno, z ogromną przyjemnością tu jeszcze powróci. Wielokrotnie zresztą podczas całego występu zapewniał, że Kraków go absolutnie oczarował – nazwał je jednym z najpiękniejszych miejsc, jakie kiedykolwiek odwiedził, zachwycając się jednocześnie przemiłymi ludźmi i... pierogami, za którymi szczególnie będzie tęsknić. Na potwierdzenie wszystkich tych słów artysta wrzucił kilka zdjęć dokumentujących spacery po polskim mieście na Instagrama, okraszając je opisami „amazing”, „beautiful”, „we’ll miss you Kraków!!!” . Co tu dużo mówić.... We’ll miss you too, Michael! NATALIA CZEKAJ


muzyka

MICHAEL BUBLÉ

Michael Bublé zyskał status międzynarodowej gwiazdy za sprawą wydanego w 2003 roku krążka „Michael Bublé”, na którym zaśpiewał kilkanaście standardów swinga i jazzu w nowych interpretacjach. Wkrótce potem wydał świąteczną EP-kę „Let It Snow” i DVD dokumentujące jego fantastycznie przyjętą światową trasę koncertową. Od tego czasu piosenkarz cieszy się niesłabnącą popularnością. Na koncie ma aż cztery nagrody Grammy. Każdy jego kolejny album zyskiwał status platyny nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale na całym świecie. Krążki „It’s Time” z 2005 roku i wydany dwa lata później „Call Me Irresponsible” osiągnęły szczyty notowań Billboardu, Canadian Chart, UK Chart i australijskiej ARIA.

fot. Michael Bublé, Instagram

Jego doskonale przyjęty album „Crazy Love” z 2009 roku zadebiutował na szczycie listy Billboardu i utrzymał się tam przez kolejne dwa tygodnie. Dwa lata później ukazał się świąteczny longplay artysty „Christmas”, który obok krążka Adele był najchętniej kupowanym albumem na świecie. Ostatnia płyta Michaela Bublé, „To Be Loved”, została wydana w kwietniu ubiegłego roku i powtórzyła sukces poprzednich. Michael Bublé słynie także z niezwykle widowiskowych występów na żywo. W ramach trasy promującej „Crazy In Love” zagrał ponad osiemdziesiąt wyprzedanych koncertów w samych tylko Stanach Zjednoczonych, a na całym świecie zobaczyły go ponad dwa miliony osób. Latem ubiegłego roku zagrał zaś serię dziesięciu wyprzedanych koncertów w londyńskiej O2 Arena, co czyni go - obok Prince’a i Rogera Watersa - najdłużej koncertującym solowym artystą w tej sali.

...bo jakość ma znaczenie

lounge 25


KINKY CITY FETYSZE JAPONII

sztuka

26

lounge ...bo jakość ma znaczenie

fot. materiały promocyjne

PAWEŁ JASZCZUK PRZEZ NIEMAL TRZY LATA FOTOGRAFOWAŁ NOCNE ŻYCIE SEKSUALNE TOKIO. UTRWALAŁ MOMENTY, W KTÓRYCH TZW. EVERYMANI ZRZUCAJĄ GARNITURY, GARSONKI I UZNANE SPOŁECZNIE ROLE, BY ODDAĆ SIĘ EROTYCZNYM ZABAWOM W FETYSZ KLUBACH I BARACH SADO-MASO. I NADAL UWAŻA, ŻE TAMTEN ŚWIAT WCALE NIE DZIWI BARDZIEJ OD NASZEGO. JEGO ZDJĘCIA ZAWISŁY WŁAŚNIE W WARSZAWSKIEJ LEICA GALLERY OBOK PRAC NOBUYOSHIEGO ARAKIEGO.

K

inky City jest grą dla wtajemniczonych. Fantazją wewnętrznego „ja”, drugiej tożsamości. Zaprzeczając codziennemu „ja”, ów „inny” uwalnia się z tego co mu narzucone – z konwencji i celu. Uwalniając siebie uwalnia to, co ukryte; to, co niepokojące; to, co zakazane – uzależnienie, spełnienie, utopię…(...) Normalność zatraca się w magii sennego fetyszu. Seksualne podziemie objawia się wyzwolone z opresji systemu – paradoks – ból ciała nagrodą za cierpienia umysłu… Czy to zatracenie? Ucieczka? Wyzwolenie? - pisze o projekcie sam autor. Swoją podróż po erotycznych klubach Tokio rozpoczął w 2007 roku i była ona na tyle fascynująca, że zagłębiał się w nią przez kilka następnych lat. Dokumentował nocne życie zwykłych ludzi, których każdego dnia mijamy na ulicy – od menadżerek międzynarodowych korporacji, po taksówkarzy, florystów czy agentów ubezpieczeniowych. Towarzyszył tym, którzy przemierzali miasto w poszukiwaniu kilku godzin przyjemności, grzechu, wyzwolenia. Mężczyznom i kobietom w lateksie, z igłami w ciele, ludziom przebranych za lalki, lalkom wyglądającym jak ludzie – obserwował, ale nie oceniał. I wbrew pozorom jego nadrzędnym celem nie było szokowanie, artysta przede wszystkim zadał pytanie o to, czym właściwie jest poczucie wolności w dzisiejszym świecie, kiedy czujemy się prawdziwi. Docierał do miejsc dziwacznych, mrocznych i kontrowersyjnych, ale utrwalał jedynie to, co wychodziło według niego głęboko poza wojerystyczne spełnienie uczestników wyuzdanych gier. W ostatnim wywiadzie dla magazynu „K Mag” Jaszczuk tłumaczył: Mam (…) szacunek do człowieka. Nie chodzi tutaj nawet o akceptację, ale o zrozumienie i powstrzymanie się od oceny, a w szczególności od zbyt pochopnej oceny. (…) Ludzie napotkani w Tokio są sympatyczni i otwarci. Jako osoba z zewnątrz mogłem w tym uczestniczyć, ale nigdy nie zdejmowałem spodni na środku klubu, gdzie patrzyło na mnie sto osób (…). Kiedy chciałem zrobić zdjęcie zawsze pytałem o zgodę. (...) Zawsze używam też malutkiego aparatu, niein-


sztuka

gerującego w ten cały show, w tą zabawę, czyli pojawiam się i znikam, zostawiając raczej pozytywne wrażenie. Sytuacje, w których dana osoba mi odmówiła, były bardzo rzadkie. A na pytanie, czy świat japońskiego „podziemia seksualnego” nie wydawał się czasem szalenie dziwny czy wręcz chory, odpowiada, że projekt dotyczy przecież osób, które w tej chwili mogą siedzieć gdzieś obok nas. I każdy ma swoje dziwactwa – zarówno w Tokio, jak i w Polsce.

Paweł Jaszczuk, Kinky city Kurator: Rafał Łochowski 8 listopada – 14 grudnia 2014, Leica Gallery Warszawa Paweł Jaszczuk urodził się w Warszawie w 1978 roku. Z wykształcenia jest projektantem graficznym, absolwentem School of Visual Arts w Sydney. Przez wiele lat tworzył w Japonii, bacznie obserwując tamtejszą codzienność. Z tego okresu pochodzą dwa najważniejsze dotychczasowe cykle „Salaryman” i „Kinky City”, które wystawiał w Berlinie, Pekinie, Kopenhadze, Tokio i Warszawie. Brał także udział w wielu wystawach zbiorowych w Polsce i na świecie, w tym także podczas festiwali fotograficznych Miesiąc Fotografii w w Krakowie 2013 i Fotofreo festival Australia 2010. Oprac. NATALIA CZEKAJ

...bo jakość ma znaczenie

lounge 27


design

UNIKALNE WZORNICTWO W FORUM DESIGNU Fot. Piotr Kędzierski

OTWARTE WE WRZEŚNIU FORUM DESIGNU, KTÓRE MIEŚCI SIĘ NA PARTERZE KULTOWEGO HOTELU FORUM, STAŁO SIĘ MIEJSCEM SPOTKAŃ Z WYJĄTKOWYMI PRZEDMIOTAMI CODZIENNEGO UŻYTKU. SHOWROOM PROWADZONY PRZEZ DINĘ DE BIAŁYNIA WOYCIKIEWICZ PREZENTUJE RZECZY UNIKALNE. MOŻNA TU KUPIĆ PRODUKTY TWORZONE PRZEZ POLSKICH DESIGNERÓW I RZEMIEŚLNIKÓW, NAJCZĘŚCIEJ W NIEWIELKICH, LIMITOWANYCH SERIACH. DZIĘKI TEMU MAMY GWARANCJĘ, ŻE ZMIENIĄ CHARAKTER KAŻDEGO WNĘTRZA – CZY TO NOWOCZESNEGO LOFTU, CZY RUSTYKALNEGO POMIESZCZENIA. Warto też zawrócić uwagę na zagraniczne perełki, które wyszukują wystawcy znajdujący się w Forum Designu. Dzięki nim w Krakowie można znaleźć wyszukane przedmioty codziennego użytku pochodzące ze Skandynawii i Holandii – ojczyzn modnego dziś minimalizmu, czy z dalszych zakątków świata, np. z Indii. Warto przyjść i zagłębić się w ekspozycję Forum Designu – na pewno znajdziecie tu wiele wyjątkowych przedmiotów. Począwszy od niebanalnej zastawy stołowej, a skończywszy na łóżku, które posiada wbudowany ekran do oglądania filmów. Forum Designu, które jest otwarte codziennie, stara się także inspirować krakowian. Dlatego organizuje wydarzenia promujące dobry design. Jednym z nich było spotkanie pod hasłem DESIGN SPOT pod koniec listopada. Podziwialiśmy piękne przedmioty, skupiając jednocześnie swoją uwagę na modelkach ubranych w rzeczy z mieszczącego się obok Forum Mody. Z przyjemnością delektowaliśmy się winem od Sobiesław Zasada Import Win i babeczkami z Cupcake Corner Bakery. Podobnych wydarzeń będzie więcej w Forum Designu, dlatego warto zaglądać często na parter dawnego hotelu Forum.

28

lounge ...bo jakość ma znaczenie


...bo jakość ma znaczenie

lounge 29


ludzie

ANNA OSTAPOWICZ ATELIER ILLUSTRATION + GRAPHIC ART Anna Ostapowicz zajmuje sie tworzeniem ilustracji i grafiki. Ukończyła Akademię Sztuk Pięknych w Łodzi, mieszka i pracuje w Paryżu o czym marzyła jeszcze na studiach. Od 2012 prowadzi jednoosobową pracownie, w ktorej powstaja artystyczne ilustracje do magazynów, książek a także grafiki oraz oraz specjalnie drukowane grafiki na zamówienie.

Jak powstają moje prace? Moje prace powstają w połączeniu tradycyjnych technik rysunkowych i malarskich oraz technik grafiki komputerowej, dzięki czemu efekt końcowy jest niepowtarzalny, a ja mam całe spektrum możliwości twórczych. Czym jest dla mnie twórczość? Przyjemnością odkrywania świata. Każdą chwile spędzam na rysowaniu i tworzeniu, a kiedy nie ma mnie w pracowni, jeżdżę na rowerze, słucham muzyki czytam książki, odkrywam ciekawe miejsca i spotykam się z przyjaciółmi. Jak się zaczęła moja przygoda ze sztuką? Już jako mała dziewczynka rysowałam wszędzie gdzie się da, a kredki i mazaki były moimi ulubionymi zabawkami. Szczególnie podobało mi się rysowanie po książkach, dorysowywanie własnych ilustracji na stronach z tekstami:) Tak się zaczęło! Przygoda z rysowaniem trwa do dziś i cieszę się, że zamieniła się w pasję, która stała się zawodową pracą. Moje prace można zobaczyć na stronie: www.annaostapowicz.com

30

lounge ...bo jakość ma znaczenie


ZIMA NA POZIOMIE 511 M.N.P.M.

artykuł sponsorowany, fot. mat. promocyjne

ŻYJEMY W STRASZNYM PĘDZIE. TAK WIEM, ŻE NIC NOWEGO NIE ODKRYŁAM - JEDNAK PRZEZ TO SZALONE TEMPO NIEMAL ZAPOMNIAŁAM, ŻE IDĄ ŚWIĘTA! No jak można, zapomnieć o swoim ulubionym, okresie w roku? Uwielbiam zimę. Zimę ze śniegiem, słońcem, mrozem, sportami zimowymi, kuligami, ogniskami i grzanym winem. Uwielbiam święta, za ich klimat, choinkę, prezenty i chwile z bliskimi, na które często w ciągu roku czasu brak. A w tym całym pędzie, brakuje też czasu, żeby się do tego wszystkiego przygotować. Na szczęście wpadła mi w ręce oferta świąteczna ze, znanego mi już dobrze, POZIOM 511 Design Hotel & SPA i święta spędzam u nich, z całą rodzinką. W planach kolacja wigilijna, ognisko z pochodniami, koncert kolęd i morze grzanego wina! Przy okazji dowiedziałam się, że mam już też plany na ferie zimowe. Tak rzucam wszystko i na calutki tydzień jadę na Jurę do POZIOM 511. Będę się oddawać sportom zimowym, w pobliżu są podobno trzy fajne wyciągi i spróbuję w końcu sił na nartach biegowych. Okolice hotelu 511 roją się od tras biegowych, a sprzęt pożyczam na miejscu. Podaruję sobie też „odrobinę luksusu” i skorzystam z zabiegów w salonie Irena Eris Beauty Partner, a co? A najbardziej to się cieszę, że znowu będę mogła popróbować specjałów ich kuchni, bo karmią po prostu cudownie, a wybór wina zadowoliłby niejednego konesera. Jestem bardzo podekscytowana, a jakże! Może uda się też wyciągnąć mojego lubego na romantyczny weekend we dwoje, zwłaszcza, że szykuje nam się rocznica. Skorzystamy z zabiegu dla dwojga zakrapianego grzanym winem, zjemy romantyczną kolację. Eh, rozmarzyłam się. Bo ja już tak mam, że lubię sobie wszystko zaplanować. Pracuje mi się lepiej, myśli jaśniej, więcej chce. Żyje się lepiej, kiedy człowiek nie zapomina, że życie ma tylko jedno i trzeba z niego czerpać garściami i uprzyjemniać je sobie, kiedy i jak tylko można! A Wy już zaplanowaliście święta? Sylwestra? Ferie? No to na co czekacie? Cudownej zimy wszystkim!

...bo jakość ma znaczenie

lounge 31


motoryzacja w Citroenie, podobnie jak w Peugeocie większością funkcji samochodu skupiono na tablecie, fot. mat. promocyjne

pokrętła do regulacja klimatyzacji w nowym Audi TT umieszczono bezpośrednio na dyszach nawiewów, fot. mat. promocyjne

zapowiedź stylizacji przyszłych modeli Audi. Ani jednego przełącznika analogowego. Czysty, cyfrowy minimalizm, fot. mat. promocyjne

MNIEJ, CORAZ MNIEJ... MINIMALIZM NIE JEST OBCYM POJĘCIEM W PRZEMYŚLE MOTORYZACYJNYM. WE WSPÓŁCZESNYCH SAMOCHODACH PRZEJAWIA SIĘ W DWÓCH ASPEKTACH. POZORNIE W OBU NIESIE ZE SOBĄ WIELE KORZYŚCI, JEDNAK W PRAKTYCE, W ŻADNYM Z NICH NIE WRÓŻY NIC DOBREGO. POZA JEDNYM – WIĘKSZYMI ZYSKAMI DLA KONCERNÓW MOTORYZACYJNYCH. W świecie samochodów, za swoistego ambasadora minimalizmu można uznać Volvo. W niemal wszystkich recenzjach modeli tej marki, słowo „minimalizm” pojawia się przy okazji opisu wrażeń związanych z designem wnętrza. Szwedzka „chłodna” i „czysta” styliza-

32

lounge ...bo jakość ma znaczenie

cja w porównaniu do niemieckiej czy japońskiej konkurencji niewątpliwie nosi znamiona minimalizmu. Od niedawna jednak palmę pierwszeństwa w projektowaniu minimalistycznych wnętrz przejęli Peugeot, Citroen oraz Audi. Zarówno Francuzi, jak i Niemcy wrażenie minimalizmu osiągnęli zbliżonymi sposobami. Peugeot (oraz Citroen) obsługę radia i wszystkich systemów pokładowych, w tym również klimatyzacji, zaprogramował na dotykowym ekranie, który obsługujemy podobnie jak tradycyjny tablet. W ten sposób w kabinie pozostało tylko jedno jedyne pokrętło do regulacji głośności radia. Podobnie w Citroenie C4 Picasso. Audi w nowym TT w minimalistycznej koncepcji wnętrza poszło o krok dalej niż wszystkie inne marki. Po pierwsze tradycyjny, centralny wyświetlacz systemu multimedialnego przeniesiono ze środka deski rozdzielczej w miejsce tradycyjnych tarcz obrotomierza i prędkościomierza. Kierowca przed oczami ma więc całe

centrum dowodzenia samochodem. Pasażer natomiast się nudzi. Ponadto projektanci Audi w sprytny sposób przenieśli pokrętła do regulacji klimatyzacji bezpośrednio na dysze nawiewów. Sprytne. Efektowne. Minimalistyczne. Ale to dopiero początek. Przyglądając się pojazdom prototypowym jak Audi Prologue można spodziewać się, że w niedalekiej przyszłości wszystkie podstawowe funkcje samochodu będziemy obsługiwać jedynie za pośrednictwem dotykowych paneli, a analogowe przełączniki odejdą do lamusa. Generalnie nie ma w tym nic złego, o ile szybkość działania tych systemów i intuicyjność ich obsługi będzie stała na najwyższym poziomie. Obecnie bywa z tym różnie. Drugi dobrze widoczny nurt motoryzacyjnego minimalizmu można dostrzec w dziedzinie jednostek napędowych. W przypadku silników nie chodzi już o minimalizm rozumiany jako kierunek w sztuce, ale ten czysto pragmatycz-


motoryzacja

ny, związany z ekologią i ekonomią. Nazywa się downsizing i wśród wielu entuzjastów motoryzacji wywołuje grymas zniesmaczenia na twarzy. Ten „mechaniczny” minimalizm polega na systematycznym zmniejszaniu pojemności silników, przy jednoczesnym zachowaniu parametrów mocy i momentu obrotowego. Na przykład nowy Ford Mondeo może być napędzany 1-litrowym, 3-cylindrowym silnikiem benzynowym o mocy 125 KM. Jeszcze

kilka lat temu taką moc w Mondeo generował 1,8-litrowy silnik z czterema cylindrami. Z kolei wszystkie nowe silniki Volvo posiadają już jedynie 4 cylindry i 2 litry pojemności, zaś najmocniejszy generuje 360 KM mocy. Całkiem niedawno 300 KM w Volvo rozwijały 2,5-litrowe silniki o pięciu cylindrach... Teoretycznie downsizing ma zapewnić godziwe warunki życia misiom polarnym i lodowcom. W praktyce okazuje się, że wysilone silniki o mniejszych pojemnościach zużywają

mniej paliwa jedynie w warunkach laboratoryjnych, a ich trwałość w porównaniu ze starszymi odpowiednikami jest mocno dyskusyjna. Z pewnością jednak ta forma minimalizmu jest opłacalna dla producentów. Nam pozostaje jedynie wmawiać sobie, że – parafrazując Sokratesa – tajemnica radości z jazdy nie leży w większej pojemności silnika, ale w umiejętności cieszenia się coraz mniejszą... MICHAŁ SZTORC (premiumMoto.pl)

...bo jakość ma znaczenie

lounge 33


design

fot. rickowens.eu

SUROWY LUKSUS W CZASACH NIEGASNĄCYCH ŚWIATEŁ, ZGIEŁKU I OGÓLNEGO PRZEPYCHU , CORAZ CZĘŚCIEJ BRAKUJE NAM HARMONII. SPOKÓJ I RÓWNOWAGA STAŁY SIĘ WARTOŚCIAMI NIEMAL LUKSUSOWYMI. DLATEGO TEŻ WSPÓŁCZESNY WYMIAR EKSKLUZYWNOŚCI W DESIGNIE TO CORAZ CZĘŚCIEJ WYRAFINOWANA PROSTOTA I STONOWANA KOLORYSTYKA. MINIMALIZM TO TREND, KTÓRY OBECNIE KRÓLUJE W ARCHITEKTURZE, WNĘTRZACH ORAZ MODZIE. NIE DZIWI WIĘC FAKT, ŻE GDY OGLĄDAMY ZDJĘCIA ŚWIATOWYCH MARKOWYCH SKLEPÓW, WIDZIMY TAM BIEL, CZERŃ, SZAROŚCI ORAZ GEOMETRYCZNE FORMY W PRZESTRONNYCH POMIESZCZENIACH.

ZNAK WSPÓŁCZESNOŚCI Minimalizm w każdym wymiarze przyjmuje za naczelną zasadę: „mniej znaczy więcej”. Dotyczy to zarówno wspomnianej kolorystyki, jak i formy, która pozostaje surowa i zazwyczaj pozbawiona wszelkich miękkich kształtów. Trend ten w architekturze pojawił się w latach 80. ubiegłego wieku, aby w kolejnym dziesięcioleciu przeniknąć do świata mody. W aranżacji wnętrz, minimalizm pojawił się w podobnym

34

lounge ...bo jakość ma znaczenie

okresie, aby już od początku XXI wieku zdominować sposób dekoracji nowoczesnych wnętrz. Jest on często praktykowany w aranżacji japońskich pomieszczeń, zarówno mieszkalnych jak i użytkowych, jako że kojarzy się ze sterylnością oraz perfekcją, tradycyjnie powiązaną z głęboko zakorzenionymi przymiotami Japończyków. Dodatkowo, dobrze zaprojektowane minimalistyczne wnętrze, może nadać po-


...bo jakość ma znaczenie

lounge 35


fot. fashionsnap.com

design

BEZ RETUSZU Minimalizm pomimo swojej prostoty jest stylem bardzo złożonym, który może przybierać wiele różnorodnych wersji. Najlepszym tego dowodem jest zestawienie sklepu Owensa z japońską marką Wonderland, której firmowy sklep, także znajdujący się w Japonii, został zaprojektowany przez Reiichii Ikedę i w swojej stylistyce nawiązuje do praźródeł słowa minimalizm. Ulokowany w Not Wonder Store w Osace, sklep Wonderland posiada tak surowe wnętrze, że nie sposób uciec od myśli, iż być może komuś zabrakło środków na jego wykończenie. Nic bardziej mylnego, jako że zaprojektowanie przez Ikedę wnętrza wymaga niemałych nakładów finansowych, pomimo iż znany jest on z zamiłowania do betonowych ścian, odkrytych

36

lounge ...bo jakość ma znaczenie

fot. domiogrod.pl

CZARNO NA BIAŁYM Projektant Rick Owens nie ukrywa, iż jego głównymi inspiracjami w tworzeniu niemal każdej kolekcji są Japonia oraz właśnie minimalizm. Kolorystyka charakterystyczna dla Owensa to przede wszystkim harmonia pomiędzy bielą a czernią, a kroje jego ubrań bardzo często przybierają geometryczny kształt. Dlatego też jego sklep znajdujący się w sercu Japonii, w Tokyo nie mógł zostać zaprojektowany w innym stylu niż minimalizm właśnie. Amerykanin uczynił z tego miejsca przestrzeń, która w wyrazisty sposób oddaje jego filozofię życia jak i podejście do mody. Owens projektuje rzeczy, obok których nie sposób przejść obojętnie. Kolekcje przez niego projektowane zachwycają paradoksalnym połączeniem tego co proste i oczywiste, jak biało-czarna kolorystyka, z tym co nadaje projektom nowego wyrafinowanego charakteru – a więc niebanalnej, lecz jasno określonej formy. Taki też jest wystrój jego sklepu w Tokyo, który pozbawiony jest zbędnych bogatych dekoracji. W zamian za to zobaczymy tam sześcienne bryły, dużo przestrzeni, stonowane kolory oraz geometryczne lustra, które są główną ozdobą surowego wnętrza. Czarno-biały asortyment stanowi wręcz perfekcyjny element wystroju i można się wręcz zawahać, czy nie jest on aby stałą ekspozycją sklepu.

przewodów elektrycznych oraz zimnej atmosfery całego wnętrza. W przypadku Wonderland, dochodzą do tego meble, a raczej blat i parawan, wykonane z jasnego drewna. Jest to jedyne wyposażenie sklepu, nie licząc kilku drążków, na których wiszą pojedyncze i bardzo oszczędne w formie projekty marki. Taki projekt sklepu z pewnością przyciąga wielu zainteresowanych niekonwencjonalnym wystrojem, co stanowi niezastąpiony sposób na pozyskanie nowych klientów.

fot. lamode.info

mieszczeniu wysublimowany, czysty i luksusowy charakter. Dlatego też projektanci z całego świata kreują sterylne, bardzo surowe i wyraziste wnętrza swoich markowych sklepów.


design

fot. dezeen.com

Jest to dowód, iż minimalizm może być bardzo intrygujący i pociągający nawet wtedy, kiedy pozbawiony jest nutki nowoczesności i modernizmu. MINIMALIZM MADE IN POLAND W Polsce inspiracja minimalizmem w projektowaniu wnętrz sklepów krajowych atelier jest bardzo widoczna. Wnętrze sklepu i pracowni Joanny Klimas jest oszczędne w formie oraz kolorystyce, a jego jedynym charakterystycznym elementem są podświetlane schody i podłoga pierwszego piętra. Jednakże sklep ten daleki jest od surowości japońskiej stylistyki, zachowując z niej jedynie poszczególne cechy, które idealnie komponują się z projektami Klimas. Atelier Gosi Baczyńskiej powstało z kolei jako inspiracja niewykończonymi elementami wnętrz, co widoczne jest w nieotynkowanym suficie oraz wyeksponowanych metalowych rurach. Jednakże, najwięcej cech minimalizmu zobaczyć można w warszawskim Vitkacu, którego pierwsze oraz drugie piętro urządzone jest w bardzo oszczędny w formie sposób, eksponując to, co w galerii najlepsze, a więc znakomite kolekcje światowych projektantów. Jest to także dowód na to, iż w surowych wnętrzach najlepiej sprawdza się wystrój najwyższej jakości, zarówno jeśli chodzi o ubrania, jak i o umeblowanie. Minimalizm wbrew pozorom jest bardzo wymagający, gdyż nie jest stylistyką romansującą z kiczem czy krzykliwymi elementami. Dlatego też wymaga bardzo rygorystycznej konsekwencji i rzadko kiedy akceptuje wyjątki od reguły. Jego prostota, przyozdobiona w jakość i nadzwyczaj dobry gust, staje się największym bogactwem i sprawia, że sklep z odzieżą zamienia się w miejsce kultu współczesnej sztuki aranżacji wnętrz. MALWA WOLSKA


Mysia 3, fot. www.facebook.com/MYSIA3

Bookoff, fot. www.facebook.com/ksiegarnia.bookoff

miejsca

MODNA MAPA WARSZAWY

POLSKIE MIASTA NIEUSTANNIE SIĘ ROZWIJAJĄ. MIMO TEGO, ŻE PRZEWODNIKÓW PO WARSZAWIE POWSTAŁO SPORO, NOWYCH MIEJSC CAŁY CZAS PRZYBYWA, A INNE ODKRYWAMY NA NOWO. DLATEGO TEŻ W ODŚWIEŻONEJ I ZAKTUALIZOWANEJ FORMIE PRZEDSTAWIAM MOJE PROPOZYCJE SPĘDZENIA CZASU W STOLICY!

SHOPPING TIME

Będąc w Warszawie warto wybrać się na zakupy, ponieważ oprócz sieciówek możemy znaleźć tutaj sklepy polskich projektantów lub ciekawe concept stores. W Pałacu Kultury i Nauki bardzo często odbywają się targi mody, na które warto się wybrać, szczególnie teraz, w okresie świątecznym, kiedy poszukujemy wyjątkowych prezentów dla znajomych i bliskich. Prezentują się tam młodzi polscy projektanci, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę na modowym rynku. Wspierajmy polskie marki! A drążąc dalej temat, She/s a Riot to znakomicie rozwijająca się polska marka, w ich sklepie stacjonarnym znajdziemy zarówno T-shirty z nadrukami, jak i piękne sukienki. Ostatnio sklep poszerzył asortyment o magazyny modowe. Miejscem w centrum Warszawy, w którym można zrobić zakupy w przyjemnej i spokojnej atmosferze, jest Mysia 3. Znajdziemy tutaj takie marki jak COS, My Paris czy też Muji. Niedaleko znajduje się także jedyny sklep stacjonarny marki Food&Joy, w którym możemy zaspokoić nasze kulinarne potrzeby. Innym regularnie odbywającym się wydarzeniem są targi mody organizowane przez Hush Warsaw – ponad 100 marek i projektantów, część z nich pewnie znacie, a inne czekają na „odkrycie”. Stacjonarne sklepy, w których możemy odnaleźć różnorodne marki i produkty, to BLIND concept store, Pan tu nie stał oraz Femi Pleasure Store &Showroom. Wybór jest ogromny!

38

lounge ...bo jakość ma znaczenie

COŚ DLA DUSZY

Oprócz dużej ilości restauracji i sklepów, w Warszawie powstają także miejsca, do których warto zajrzeć. Na przykład Bookoff, księgarnia z duszą. Ma ona trzy placówki, jedna przy Muzeum Sztuki Nowoczesnej, połączona z kawiarnią eMeSeN, wyróżniona przez portale internetowe za wnętrze, w którym znajdziemy przede wszystkim


Home Republic

szeroki asortment mebli i artykułów dekoracji wnętrz od renomowanych dostawców z Holandii i Belgii

Kraków, Galeria Kazimierz, ul. Podgórska 34 tel.: 12 426 48 23 | www.homerepublic.pl | info@homerepublic.pl ...bo jakość ma znaczenie

lounge 39


miejsca

Mo61, fot. www.facebook.com/Mo61PerfumeLab

książki związane z designem i sztuką. Na placu Trzech Krzyży – raj dla miłośników mody i fotografii, na Żelaznej – kulinarna uczta książkowa. W poszukiwaniu inspiracji i ciekawych książek oraz magazynów o różnorodnej tematyce, od mody aż podróże, można się też udać na Chmielną do Super Salon. Kolejnym miejscem nie tylko dla duszy, ale i nosa, jest perfumeria Mo61 Perfume Lab, w którym możemy stworzyć swoje własne perfumy. Obecnie, kiedy rozwija się trend na personalizowane ubrania i gadżety, cieszę się, że również istnieje możliwość stworzenia własnego i wyjątkowego zapachu.

Croque Madame, fot. www.facebook.com/CroqueMadame41

Na wystawę, oprócz znanych miejsc turystycznych, można się udać do Leica Gallery, która mieści się na wcześniej już wspomnianej Mysiej 3.

SMAKI WARSZAWY

Przechodząc do bardziej konkretnych dań, nieuniknione jest poruszenie kwestii pizzy. Niewątpliwie dla mnie nr 1 w tym temacie jest Mąka i Woda – cienka pizza z przepyszną mozarella di buffalą i dodatkami, która po upieczeniu w piecu scala się w idealną konsystencję… Równie smaczną pizze znajdziemy w Ave Pizza na Mokotowie, która oprócz tego oferuje także włoskie specjały. Dla zwolenników zdrowych wersji (chociaż nie twierdzę, by pizza nie była zdrowa!) obiadu takie propozycje ma SAM Kameralny Kompleks Gastronomiczny – przepyszne sałatki, kasze, a dodatkowym atutem jest sklep na dole restauracji, w którym można zaopatrzyć się w ciekawe i smaczne produkty, jak np. miód z poziomkami. Natomiast miejsca skierowane specjalnie do wegetarian i vegan to ósma kolonia i mysa. Kolejne miejsce jest już mniej formalne, a ceny są wyższe. Chianti to jedna z restauracji Kręglickich, w której poczujemy i posmakujemy prawdziwe Włochy. Restauracja mimo tego, że jest w centrum, znajduje się trochę na uboczu, dlatego też przyjemnie tam się wybrać w słoneczny dzień, by z dala od zgiełku rozkoszować się włoską ucztą. Innym miejscem, w którym trzeba zrobić wcześniej rezerwacje jest

40

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Nolita – miejsce, w którym poznamy ciekawe smaki i odkryjemy na nowo wcześniej nam znane potrawy. Restauracja posiada także specjalne menu degustacyjne. Po tak solidnej dawce jedzenia czas na słodkie i kawę! Może Palce lizać? Nazwa adekwatna do jedzenia i pyszności, jakie znajdziemy w tym miejscu. Po delikatnym tiramisu czy też cieście marchewkowym nie pozostaje nic innego do zrobienia niż place lizać… albo i łyżeczki. Fanom francuskich deserów spodoba się w Croque Madame. Po wejściu do lokalu naszym oczom pierwsze co się ukazuje to gablota wypełniona po brzegi bezowymi słodkościami! Ach te ciężkie decyzje, którą bezę wybrać… Natomiast na lody trzeba się wybrać do Limoni, w którym smaki lodów na pewno nas zadziwią. Mimo ciekawych eksperymentów smakowych, nie ma żadnych złudzeń, że lody są przepyszne!

Mąka i Woda, fot. www.facebook.com/MakaiWoda

W kwestii jedzenia w Warszawie znajdzie się coś na każdy gust, głód i kieszeń. Bardzo popularne stały się wszelkiego typu śniadaniownie, a moje serce (a może raczej żołądek) podbiło Być może, przestronny lokal, w którym roznosi się woń kwiatów, a ich omlet z kozim serem rozpływa się w ustach. Kolejnym tego typu miejscem, w którym znajdziemy zdrowe śniadania i lunche to Niezłe Ziółko. Specjalnością lokalu są jajka po hiszpańsku i popularne w ostatnim czasie zielone smoothie ze szpinaku, owoców i warzyw, jednak na uwagę zasługują także sałatki (ach, ta z rostbefem…) i pasty śniadaniowe na słodko i słono. Na Mokotowie rewelacyjne i obfite śniadania znajdziemy w Bułce przez bibułkę. Ich kanapki i eklerki to przepis na udany poranek!


www.crmk.pl

Ale wino, fot. www.facebook.com/alewino

IMPREZY

Kiedy już zjedliśmy i odpoczęliśmy czas się wybrać ze znajomymi na wino/piwo i oczywiście na imprezę! A gdzie? Ale wino to stosunkowo nowe miejsce w Mokotowie, w którym nie tylko uraczymy się dobrym winem, ale także możemy spróbować wyśmienitego jedzenia. Klimatyczne miejsce w sam raz na piątkowy wieczór z przyjaciółmi! Alternatywą dla osób preferujących piwo jest Piw paw – kilkadziesiąt rodzajów i smaków tego trunku, zakąski i cydry. Istnieje również możliwość degustacji dla tych, którzy nie mogą się zdecydować wśród tak ogromnego wyboru. Inną opcją jest także zawitanie do portu Kraken Rum Bar – miejsca stylizowanego na portową knajpę. W menu odnajdziemy oczywiście rum, koktajle i lane piwa, a w kwestii jedzenia również się nie zawiedziemy – lokal proponuje owoce morza, w  tym ośmiornice, krewetki i kalmary. Kiedy zegar tyka i robi się coraz później, czas wybrać się do klubu! Może Syreni Śpiew? Oprócz imprez bardzo często odbywają się tu koncerty na żywo. Wnętrze klubu jest elegancko urządzane, a panująca atmosfera sprzyja dobrej zabawie. Miejscem, które stało się bardzo popularne jest także Sketch Nite. Klub jest kwintesencją udanej imprezy! A już w następnym numerze „Lounge Magazyn” odwiedzi kolejne miasto! ADRIANA CYBULSKA

Physiotherapy - Fizjoterapia w stomatologii - Rehabilitacja ortopedyczna i neurologiczna - Leczenie zespołów bólowych kręgosłupa - Temporomandibular functional disturbances - Dysfunkcji czaszkowo-żuchwowych

Orthopaedics - Konsultacje Ortopedyczne - USG narządu ruchu (dorośli i dzieci)

Vascular - Diagnostyka i leczenie chorób naczyń krwionośnych - Zabiegi operacyjne w zakresie tętnic i żył - USG naczyniowe - Skleroterapia

Laser-Therapy - Laser Nd-Yag usuwanie teleangiektazji (pajączki czerwone i niebieskie) - Laser CO2 - Fotoodmładzanie, blizny, blizny potrądzikowe - IPL + RF - Leczenie trądziku różowatego, przebarwień, zmian naczyniowych

Kraken Rum Bar, fot. www.facebook.com/KrakenRumBar

tel. +48 600 009 009 mail: info@crmk.pl ...bo jakość ma znaczenie

lounge 41


prawo

ZAKUPY W SIECI BEZPIECZNIEJSZE DLA KONSUMENTÓW W DNIU 25 GRUDNIA 2015 R. ZACZNIE OBOWIĄZYWAĆ NOWA USTAWA Z DNIA 30 MAJA 2014 R. O PRAWACH KONSUMENTA (DZ. U. Z DNIA 24 CZERWCA 2014 R. POZ. 827), A CO ZA TYM IDZIE KONSUMENCI ZYSKAJĄ JESZCZE WIĘKSZĄ OCHRONĘ SWOICH PRAW. USTAWA DOTYCZY KONSUMENTÓW KUPUJĄCYCH ONLINE, KUPUJĄCYCH POZA LOKALEM PRZEDSIĘBIORCY (NP. OD AKWIZYTORA), A TAKŻE KONSUMENTÓW DOKONUJĄCYCH ZAKUPÓW W SKLEPACH TRADYCYJNYCH.

N

owe prawo wdraża do polskiego systemu prawnego dyrektywę europejską , która nakładała na kraje członkowskie obowiązek dostosowania przepisów krajowych do jej treści, a tym samym sprawia, iż prawa i obowiązki przedsiębiorców oraz konsumentów będą takie same w całej UE. Wejście w życie nowego prawa oczywiście wiąże się z wygaśnięciem dobrze znanych nam, dotychczas obowiązujących ustaw: ustawy z dnia 2 marca 2000 r. o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za produkt niebezpieczny, jak również ustawy z dnia 27 lipca 2002 r. o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu cywilnego.

Szeroki obowiązek informacyjny ma ułatwić konsumentom podjęcie świadomej decyzji o wyborze kontrahenta i sprawić, iż koszt zakupów w sieci nie będzie już dla konsumenta zaskoczeniem.

Przypomnijmy, iż w myśl postanowień Kodeksu cywilnego za konsumenta uważa się osobę fizyczna dokonującą z przedsiębiorcą czynności prawnej niezwiązanej z jej działalności gospodarczą. Ideą wprowadzanych zmian jest więc ochrona wszystkich słabszych uczestników rynku. W niniejszym artykule skupimy się jednak jedynie na najistotniejszych zmianach dotyczących obowiązków przedsiębiorcy prowadzącego sprzedaż online.

Kolejną istotną kwestią jest wydłużenie terminu na skorzystanie przez konsumenta z prawa odstąpienia od umowy, bez podania przyczyny, do 14 dni (obecnie jest to 10 dni). Ustawa precyzuje też kwestię kosztów przesyłki w sytuacji gdy konsument odstąpił od umowy i odsyła towar do sprzedawcy. Nowe regulacje zwalniają konsumenta z obowiązku ponoszenia kosztów zwrotu towaru w sytuacji gdy przedsiębiorca jasno i wyraźnie nie poinformował go o obowiązku ich poniesienia. Dodatkowo rozwiewają dotychczasowe wątpliwości i precyzują, iż przedsiębiorca zwraca konsumentowi wszystkie dokonane przez niego płatności, w tym koszty dostarczenia towaru, z tym jednak zastrzeżeniem, iż zwrot kosztów przesyłki dotyczy jedynie najtańszej oferowanej przez przedsiębiorcę formy dostawy. Tak więc jeśli konsument dokonał wyboru dostawy za pośrednictwem firmy kurierskiej, przedsiębiorca dokona zwrotu jedynie w zakresie najtańszej ofero-

Przede wszystkim nowa ustawa nakłada na przedsiębiorcę internetowego szerszy niż dotychczas obowiązek poinformowania konsumenta w sposób wyczerpujący, jasny i zrozumiały, przed zawarciem umowy, o jej istotnych warunkach. W szczególności przedsiębiorca musi wskazać wszystkie kosztach jakie zobligowany będzie ponieść konsument, jak również poinformować go o danych przedsiębiorcy, możliwości odstąpienia od umowy, sposobie i terminie zapłaty, itp.

42

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Nowa ustawa wprowadza wymóg potwierdzenia przez konsumenta, iż w pełni poznał i rozumie warunki zawieranej transakcji oraz powiązany z nimi obowiązek zapłaty. Jeśli do złożenia zamówienia używa się przycisku lub podobnej funkcji, muszą być one oznaczone w łatwo czytelny sposób słowami „zamówienie z obowiązkiem zapłaty”. Jeśli zaś przedsiębiorca nie spełni powyższych wymagań, umowa nie zostaje zawarta.

wanej przez siebie przesyłki np. wysyłki za pośrednictwem Poczty Polskiej. Reasumując konsument, jeśli został o tym poinformowany, dokonuje zwrotu towaru na swój koszt, zaś przedsiębiorca dokonuje zwrotu kosztów pierwotnej przesyłki jednak w zakresie najtańszej z oferowanych form. Nowa ustawa zapewnia konsumentom większą swobodę w wyborze dochodzenia praw z tytułu rękojmi w przypadku wad produktu. Ustawa przywraca możliwość żądania obniżenia ceny lub odstąpienia od umowy od razu po wykryciu wady, bez konieczności wysunięcia w pierwszej kolejności żądania naprawy, bądź wymiany rzeczy. Nowe regulacje, porządkujące prawo konsumenckie oraz wzmacniające pozycję samych konsumentów, będą miały zastosowanie do umów zawartych od dnia wejścia w życie nowej ustawy, czyli od 25 grudnia 2014 r. Do umów zawartych przed wejściem w życie nowych regulacji zastosowanie będą miały przepisy dotychczasowe. W praktyce niejednokrotnie będzie to zatem oznaczać konieczność posiadania przez przedsiębiorcę na stronie e-sklepu dwóch regulaminów – jeden dostosowany do nowych przepisów, zaś drugi dostosowany do przepisów dotychczasowych. Warto aby już teraz zarówno konsumenci jak i przedsiębiorcy zapoznali się z nadchodzącymi zmianami. JUDYTA JĘDRUCH Aplikant Radcowski www.kancelaria-brodwoski.pl


Avant Après / ul. Kupa 5, Kraków / tel. 12 357 73 57 / www.avantapres.pl

Włosy: Aga Regina Łatka / Model: Paulina Misza Czumaczenko / Make up: Elżbieta Jaśkowska Stylizacja: Krzysztof Piwnik / Foto: Łukasz Radzięta/F4 studio ...bo jakość ma znaczenie

lounge 43


felieton

STATUETKA, SPRZĘGŁO, CZAJNIK I SEJF

N

iedawno, bo w listopadzie, obchodziłam sylwestra. Gdy całe otoczenie pochylało się właśnie nad typowymi dla przełomu sezonów rozterkami formatów różnych – od prawdopodobnej daty pojawienia się śniegu poczynając, przez internetowe zakupy świątecznych prezentów, a skończywszy na bezdyskusyjnej konieczności wymiany opon a aucie – ja postanowiłam już zakończyć ten rok z pełną pompą, hukiem, uderzeniem, przytupem i czym tam jeszcze się da, bez wątpienia z wewnętrznej potrzeby, z fantazją i po swojemu. Rocznice narodzin są zdecydowanie bardziej osobistą, wręcz namacalną granicą końców i początków z przyziemnie prostego powodu – są to nasze (i do szpiku kości nasze) prywatne śmierci i odrodzenia. Szczypta szacunku do przeszłości, bo coś wniosła, wyniosła, podniosła, przeniosła i uniosła, i miarka nieokiełznanej otwartości na wszystko, co nowe, radość z tabula rasa, sekretne nadzieje. By dać „jutru“ kredyt mojego zaufania i nadchodzącego „startu“ nie skazić „starym“ smrodem, wróciłam do korzeni. Do Łańcucha. Bo zaczyna się od wdzięczności. Wpierw za siebie. Potem za resztę świata. Tendencje do maruderstwa i zawiłych rozprawek umysłu, kreujących częstokroć problemy do tej pory nieistniejące lub wynoszące sprawy błahe do rangi życiowego dramatu, są technicznie uwarunkowane nakazem logicznego myślenia w świecie Zachodu, w którym przyszło nam żyć. Podczas gdy przeciętny wychowanek wysokorozwiniętej cywilizacji, by uznać, że ma w życiu szczęście, potrzebuje przedmiotów, społecznego statusu, drugiego człowieka obok i/lub poczucia odniesionego sukcesu (w spektrum od emocji przez pieniądze po spełnienie), typowy mieszkaniec Azji odpowie: „a kto powiedział, że masz być szczęśliwy?“. Nie chodzi o to, by cieszyć się czymkolwiek, bo zaniżyło się oczekiwania. Gra polega na tym, by być wdzięcznym pomimo jakichkolwiek oczekiwań, ich realizacji lub jej odroczenia. Wdzięczności się nie kreuje, ją się wykopuje z siebie, odkurza, poleruje i ustawia na regale. Czyści się ją codziennie z namaszczeniem i patrzy na nią z podziwem. Zanim będziesz jej szukał u innych, zobacz, czy statuetka nie spadła Ci przypadkiem z Twojej własnej półki.

Bo z niej wypływa dobro. Wpierw do siebie. Potem do reszty świata. Dobro jest proste samo w sobie. Odziewa się tysiącem różnych ubranek, w zależności od tego, kogo odwiedza i w jakich okolicznościach. Może być heroiczne, altruistyczne, spontaniczne, ciche, niezauważone, krzykliwe, przemyślane, celowe lub samoistne, dojrzałe lub naiwne, itede itepe. Ale jest i jest wielkie. W dobie zwracania tak bacznie uwagi na weryfikowalne „efekty“ wszystkich zjawisk, zachowań i działań, w czasach, w których rządzą tabele, wykresy, diagramy i słupki na tę emanację ludzkiego dobra patrzy się przy użyciu miarki czynów i słów. Cennych w wyrazie, to fakt. A może by tak jednak zacząć od ziarna czynów i słów: zacząć od dobrych myśli? Zanim w pocie analiz i chwiejności domniemań pokusisz się dociekać cudzych tworów w głowie, a zatem idących za nimi intencji, sprawdź, czy sam pielęgnujesz w sobie prostacko dobre myśli bez uzasadniania, czemu miałyby być dobre – jak odruch mycia zębów rano, przechodzenia na zielonym, wciskania sprzęgła w samochodzie. Ten level bywa zdradliwy i niejednego zniechęcił, ale dopiero po nim możesz iść dalej.

To skoro już tak poszalałam sobie z kreatywnym obrazowaniem abstrakcyjnych mechanizmów mnogością przytoczonych powyżej alegorii, pozwolę sobie iść za ciosem. Gdy już nie tylko w ciszy intymnej wyobraźni, lecz w realnym życiu, mierzalnym tykającym zegarkiem i zarobionym pieniądzem, doszedłeś do punktu, że sam fakt porannej pobudki jest godny celebracji, twoja świadomość zaczyna działać jak czajnik gotujący wodę na herbatę w chwili, gdy woda dochodzi do wrzenia. To samoistne, niepohamowane, naturalne, pochodne, intuicyjne. Jak empatia, odczucie harmonii, priorytetyzacja wartości, szacunek, elastyczność, uśmiech. Ciepło jest emanacją i ujście znajdzie samo, jeśli tylko wykonało się wszystkie poprzedzające kroki. Zanim zaczniesz gorączkowo liczyć na to, że otoczenie w mig dostrzeże Twoje ciepło względem niego, wróć do swojego czajnika i sprawdź, czy: a. jest w nim woda, b. jest podpięty do prądu, a przycisk uruchamiający załączony, c. woda wrze. Jak już przelejesz wodę do kubka, zalej czajnik na ponów po sufit. A z ciepła wykluwa się miłość. Wpierw do siebie. Potem do reszty świata.

Z dobra rodzi się ciepło.

Trzeba tłumaczyć? Sama tak pewna nie jestem, wiedząc jak niewyobrażalnie wielobarwną i wielokształtną mozaiką jest ludzkość. W tak nieskończoną ilość form potrafi się przeobrazić ta miłość, by się zamanifestować nam przed oczami, że byłabym skończoną egoistką chcąc o tym rozprawiać bez pardonu ograniczonymi z natury słowami, niedoskonałymi zdaniami, profanującymi podsumowaniami, na magazynowym papierze, tak niepoważnym przy jej mocy oddziaływania i tajemnicy pochodzenia. Więc tego nie zrobię. Ale na sam już koniuszek tej zabawy w Łańcuch odważę się podrzucić zaczepkę do refleksji wieńczącej – Droga Człowiecza Istoto, jeśli to czytasz: nim wyruszysz na poszukiwanie miłości, planując przemierzyć bezkresy dróg czujnie rozglądając się dookoła, na wszelki wypadek, by ci ta cała miłość nie umknęła niezauważona, bardzo Cię proszę, byś upewnił się, że masz bodaj jej symboliczny skrawek dla samego siebie – swój osobisty, w sejfie trzymany, nie do oddania.

Wpierw do siebie. Potem do reszty świata.

Na miłości wyrasta wyrozumiałość. Wpierw do siebie. Potem do reszty świata.

44

lounge ...bo jakość ma znaczenie


* Oferta świąteczna dostępna w dniach: 3.11 – 24.12.2014, nie łączy się z innymi promocjami i rabatami, dostępna jest w salonach PANDORA, w sieci salonów YES oraz u uczestniczących, autoryzowanych partnerów.

NIEZAPOMNIANE ŚWIĘTA

Charmsy od 119 zł

ODKRYJ ŚWIĄTECZNE ZESTAWY OD 299 ZŁ!*

Spraw, aby te Święta były niezapomniane! Podaruj bliskiej Ci osobie wyjątkowy prezent, który w niebanalny sposób wyrazi Twoje uczucia. ODWIEDŹ AUTORYZOWANY SALON PANDORA BIELSKO BIAŁA: Sfera • BYTOM: Agora Bytom • KATOWICE: Galeria Katowicka, • KIELCE: Galeria Korona KRAKÓW: ul. Grodzka 38, Galeria Krakowska, Galeria Kazimierz • RZESZÓW: Galeria Rzeszów • ZAKOPANE: Krupówki 47


twarze przy barze

GALA LA PERLA HOTEL HOLIDAY INN, KRAKÓW, 29.11.2014, FOT. JAKUB GIL

WIĘCEJ NA WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL 46

lounge ...bo jakość ma znaczenie


Galeria Krakowska, I piętro ul. Pawia 5, 31-154 Kraków tel. 12 628 72 52 restauracja@miyakosushi.pl www.miyakosushi.pl

dołącz do nas

Pobudzamy zmysły ...bo jakość ma znaczenie

lounge 47


miejsca

FOOD ART GALLERY

ROMANS KUCHNI ZE SZTUKĄ

Na kulinarnej mapie Wrocławia powstało nowe magiczne miejsce, które już zyskało grono miłośników. Food Art Gallery to luksusowa restauracja i galeria sztuki współczesnej dedykowana osobom poszukujących piękna w każdej dziedzinie życia. Również otoczenie Food Art Gallery wpływa na jej szczególny charakter – restauracja położona jest obok najpiękniejszej nadodrzańskiej mariny w ścisłym centrum Wrocławia i bardzo bliskim sąsiedztwie Rynku, vis a vis zabytkowego gmachu Uniwersytetu Wrocławskiego, pomiędzy mostami Uniwersyteckim i Pomorskim. Właścicielką i pomysłodawczynią konceptu jest Annę Gendaj, lokalna patriotka wspierająca wrocławskich artystów oraz jednego z najlepszych polskich sommelierów - utytułowanego Łukasza Szumskiego. W Food Art Gallery wysmakowane dania podawane są w urokliwych, równie wysmakowanych wnętrzach. Goście restauracji mogą zaspokoić zarówno głód kulinarny, jak i głód sztuki, podziwiając dzieła szefa kuchni i artystów prezentujących swoje prace. - Food Art Gallery to restauracja aspirująca do klasy fine dining, których wciąż niewiele jest we Wrocławiu, to miejsce spotkań ludzi doceniających niezwykłe smaki, ale też piękne wnętrza, jakość obsługi, dbałość o estetykę i najdrobniejsze szczegóły; to wreszcie miejsce, w którym wyrafinowana kuchnia styka się ze sztuką współczesną w najlepszym wydaniu – tłumaczy właścicielka restauracji, Anna Gendaj. Serwowane są tu potrawy kuchni autorskiej, skomponowanej przez doświadczonego szefa kuchni, Mariusza Kozaka, który łączy tradycję z awangardą. Wyjątkowy charakter Food Art Gallery jest doskonale widoczny w kunsztownym minimalizmie potraw, ich zmysłowości i estetyce. Obok klasycznego menu à la carte, każdego dnia podawane są specjalności inspirowane chwilą. Kuchnia Food Art Gallery jest kreatywna, bogata w smaki i aromaty, korzystająca z nowo-

48

lounge ...bo jakość ma znaczenie

fot. mat. promocyjne

NIE OD DZIŚ WIADOMO, ŻE STWORZENIE DANIA DOSKONAŁEGO JEST NIE LADA SZTUKĄ. I NIE CHODZI TYLKO O ESTETYKĘ TALERZA, LECZ PRZEDE WSZYSTKIM O UMIEJĘTNOŚĆ DOBORU SMAKÓW, AROMATÓW I TEKSTURY DANIA. WAŻNE JEST TAKŻE OTOCZENIE, W KTÓRYM JE PODANO. SMAKOSZE WIEDZĄ, ŻE SĄ TAKIE MIEJSCA NA GASTRONOMICZNEJ MAPIE POLSKI, GDZIE JEDZENIE, WYKREOWANE PRZEZ MISTRZÓW KUCHNI, STAJE SIĘ MAŁYM DZIEŁEM SZTUKI. JEŚLI DODATKOWO JEST PODANE W PRZEPIĘKNYM, KLIMATYCZNYM I INSPIRUJĄCYM OTOCZENIU, MUSI SMAKOWAĆ WSPANIALE.

czesnych technologii. Dodatkowo goście mogą delektować się domowymi lodami i sorbetami, wypiekanym na miejscu pieczywem i ręcznie robionymi słodyczami. Nastroje w Food Art Gallery zmieniają się wraz z oprawą artystyczną wnętrza, natomiast smaki zgodnie z przemijaniem pór roku. Dzięki temu goście zawsze mogą spodziewać się nowych wrażeń, zarówno artystycznych, jak i smakowych. Sztuka towarzysząca haute cuisine to dobry sposób na jej promowanie – sztuka łagodzi obyczaje, zaś zadowolony z dania gość łaskawym okiem patrzy na to, co go otacza. Warto więc jeść dobrze i w dobrym miejscu, aby pobudzić wszystkie zmysły. Dużo emocji czeka nas już w najbliższym czasie. W grudniu w Food Art Gallery rozpocznie się wystawa Portrety Życia Edyty Duduś. Doceniona w Polsce i za granicą wrocławska artystka skupia się w swojej twórczości na temacie intymnych przeżyć człowieka uwikłanego w określone sytuacje i emocje. - Decydując się na twórczość Edyty Duduś, ponownie chcieliśmy podkreślić aspekt patriotyzmu lokalnego, jest to kolejna odsłona niezwykłych kobiecych osobowości, jakie funkcjonują w naszym mieście na gruncie sztuki współczesnej, jednakże już w zupełnie innym wydaniu. Nowa wystawa pokazuje niezwykłą wrażliwość artystki i dużą wyobraźnię artystyczną. Tym razem proponujemy naszym gościom odmienne emocje, a nawet chwilę refleksji – tłumaczy Anna Gendaj, właścicielka Food Art Gallery.


la stazione ristorante & pizza

la ristorante stazione & pizza

nasze kawiarnie

w Galerii Krakowskiej

Galeria Krakowska ul. Pawia 5 Stare Miasto Rynek Główny 19

w Krakowie oczywis´cie slodkiwentzl.pl

torty.krakow.pl ...bo jakość ma znaczenie

lounge 49


50

lounge ...bo jakość ma znaczenie


...bo jakość ma znaczenie

lounge 51


fot. Marcin Klaban

wywiad

TOMEK WOŹNIAK:

RESTAURACJA JEST JAK WIELKI, ŻYWY ORGANIZM PRZYZNAJE, ŻE SAM PRÓBOWAŁ JUŻ NIEMAL WSZYSTKIEGO: ROBAKÓW, BOJĄCEGO SERCA KOBRY, GŁOWY ŻABY... W SWOJEJ KUCHNI CENI JEDNAK PRZEDE WSZYSTKIM PROSTOTĘ W POŁĄCZENIU Z NAJWYŻSZĄ JAKOŚCIĄ. Z TOMKIEM WOŹNIAKIEM, ZAŁOŻYCIELEM I PROWADZĄCYM RESTAURACJĘ KITCHEN, ROZMAWIAMY O PIERWSZYCH KULINARNYCH EKSPERYMENTACH, ZASKAKUJĄCYCH POŁĄCZENIACH SMAKOWYCH, WSPÓŁPRACY Z EWĄ CHODAKOWSKĄ I WSZYSTKIM, CO WEDŁUG NIEGO W ŻYCIU NAJWAŻNIEJSZE. Witaj Tomek, na początek zapytam Cię o początki. Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z gotowaniem? Moja przygoda z gotowaniem rozpoczęła się gdy miałem sześć lat. Wówczas moimi „gośćmi” byli rodzice i dziadkowie oraz ich znajomi. Pamiętam, jak męczyłem rodziców, by jak najczęściej zapraszali do domu gości, szczególnie w weekendy, tak bym mógł się sprawdzić kulinarnie. Robiłem wtedy Tartę Tatin i łososia w cieście francuskim. Odwiedzający jedli też dużo curry (śmiech). Nie wszystko oczywiście wychodziło. Podczas gotowania mojej pierwszej w życiu lasagnii tak się skupiłem na tarciu marchwi, że spaliłem cebulę. Kłęby czarnego dymu opanowały mieszkanie, a ja wziąłem drugi garnek i kończyłem szykować obiad. Do profesjonalnej kuchni trafiłem w wieku szesnastu lat. Byłem wtedy pomocnikiem pomocnika, najmłodszym pracownikiem, chłopcem od wszystkiego w o dwa rozmiary za dużym kitlu. Całymi dniami myłem szpinak i obierałem jajka. Po miesiącu pracy pozwolili mi usmażyć omleta. Wtedy właśnie podjąłem decyzję, że chcę gotować.

52

lounge ...bo jakość ma znaczenie

A kiedy podjąłeś decyzję o założeniu restauracji? Marzenie o otwarciu restauracji towarzyszyło mi odkąd pamiętam. Na szczęście na spełnienie moich marzeń musiałem trochę poczekać. W przeciwnym razie skończyłoby się to wielką katastrofą. Co prawda w dalszym ciągu jestem stosunkowo młody jak na tę branżę – jestem jednym z najmłodszych restauratorów w Polsce. Robię dużo błędów, jak każdy, ale staram się wyciągać z nich wnioski. Gdybym wiedział, co mnie czeka jeszcze przed otwarciem restauracji, raczej bym się na ten krok nie zdecydował, a już na pewno nie w tak młodym wieku... Dziś wiem, że chcę otworzyć kolejną (śmiech). Wkręciłem się totalnie. Co było dla ciebie na początku najtrudniejsze? Na początku trudne było wszystko. Pierwszych kilka miesięcy byliśmy otwarci non-stop. Nie miałem czasu aby się ogolić, a we własnym domu byłem tylko gościem. W zeszłym roku restaurację zamknęliśmy tylko na dwa dni – pierwszy dzień świąt oraz Niedzielę Wielkanocną. To był bardzo intensywny czas. Dużo napięcia,


emocji, ale i oczekiwań. Budowanie zespołu, wzajemnego zaufania, wypracowywanie know-how i dbałość o utrzymanie jakości. Nad tym wszystkim pracujemy oczywiście w dalszym ciągu, wciąż uczymy się też cierpliwości i pokory, bo w gastronomii, podobnie jak w sporcie, nic nie dzieje się z dnia na dzień. Dziś wiem, że restauracja jest jak jeden wielki organizm, który też musi mieć chwilę oddechu.

WCIĄŻ UCZYMY SIĘ CIERPLIWOŚCI I POKORY. BO W GASTRONOMII, PODOBNIE JAK W SPORCIE, NIC NIE DZIEJE SIĘ Z DNIA NA DZIEŃ. Ale przecież mówi się, że praca w gastronomii to praca dwadzieścia cztery godziny na dobę. Dajesz radę? Masz czas na życie prywatne? Pewnie, że tak. Choć wymaga to dobrej organizacji. Życie prywatne to podstawa, odskocznia od chaosu i wszechobecnego pośpiechu. Odrobina spokoju jest w życiu niezbędna – niezależnie od branży. To Twoja doba ma chyba kilka godzin więcej! Restauracja i życie prywatne... A przecież jesteś w trakcie nagrań do programu Ewy Chodakowskiej „Be Active”. W tym chaosie i natłoku obowiązków pomaga mi sport, na który paradoksalnie też znajduję czas. Niedawno przebiegłem maraton nowojorski, a już teraz planuję przyszłoroczną połówkę Iron Mana oraz bieg rzeźnika, czyli ekstremalny bieg po górach. Potrzebuję adrenaliny. Sport porządkuje moje codzienne aktywności dzięki czemu mam czas na realizację wielu projektów... Praca z Ewą to czysta przyjemność ;) Czemu mnie to nie dziwi (śmiech)? A a co uznałbyś za najbardziej „odjechane” danie z menu od czasu otwarcia KITCHEN? Lody dyniowo-bekonowe oraz homar z frytkami. Wiem, że to drugie jest nieco mniej zaskakujące, ale w Polsce rzadko kiedy podaje się homara w tak prosty sposób, bez nadęcia, popijanego pretensjonalnie szampanem. Lody zrobiły furorę niemal od razu. Są obecnie w naszej karcie, podajemy je z fondantem z masłem orzechowym i popcornem. Fondant to ciastko, które pieczemy w momencie zamówienia, dzięki czemu ma płynny środek. Prawdziwa pornografia dla kubków smakowych. Wow... Mnie przekonałeś! A jadłeś kiedyś robaki? To teraz szczególnie popularne - jeść możliwie najdziwniejsze potrawy. Szczególnie te z założenia niesmaczne. Jadłem robaki trzy razy w życiu. Dwa razy w Bangkoku i raz w Pekinie na słynnej ulicy Wangfujing. Jadłem też bijące serce kobry w Wietnamie, głowę ryby, żaby,

...bo jakość ma znaczenie

lounge 53


wywiad

ale jak się dobrze zastanowię będzie tego więcej (śmiech). Szczerze podziwiam. A dlaczego nie możemy spróbować tych „przysmaków” w KITCHEN? Na przykład głowy ryby? Myślisz, że zabraknie śmiałków? To egzotyczny street food, który jest przypisany do danego miejsca i jest jego nieodłączną częścią. To taka relikwia, dobro narodowe. Nie chciałbym serwować robaków czy jajek z embrionami moim gościom. Sam bym tego nie zjadł w restauracji w Warszawie. Wyznaję zasadę, że nie serwuje się gościom tego czego samemu by się w danym miejscu, przy danych okolicznościach nie zjadło. Jedzenie odzwierciedla też mój sposób na życie, cenię sobie zdrowe, prawdziwe potrawy. Dlatego staram się, aby dania w mojej restauracji nie były przepełnione masłem czy śmietaną. Wyciągam smak używając świeżych ziół, sezonowanego mięsa i sezonowych warzyw. Staram się, by w karcie zawsze były superfoods, jak np. quinoa, czy edamame. W końcu jesteśmy tym co jemy! Uprawiasz dużo sportu, często bywasz w Nowym Jorku, by biegać w maratonach. Czy jest tam coś, czego brakuje nam tutaj? Tęsknisz za konkretnymi daniami, których u nas nie ma? Brakuje mi bezpretensjonalnej prostoty w połączeniu z najwyższą jakością. Chciałbym, abyśmy mogli zjeść ostrygi, dobry makaron, zdrową sałatkę czy sezonowane mięso w każdej restauracji. Chciałbym też, abyśmy jako restauratorzy nie prześcigali się w cenach i promocjach wypisanych na szybach, bo to psuje rozwój rynku gastronomicznego. W moim odczuciu najważniejsza jest wysoka jakość produktów, konsekwencja w budowaniu pozytywnej atmosfery, a nie kombinowanie, jak sprzedać jedzenie poniżej kosztów. Takie podejście nie sprawdzi się na dłuższą metę - po prostu zniszczy biznes. W Nowym Jorku czy Londynie często podaje się w karcie informacje o pochodzeniu składników, klient wie, skąd pochodzą produkty, nie czuje się oszukany.

fot. Marcin Klaban

Tomek Woźniak – pasjonat kuchni. Artysta z głową pełną zaskakujących pomysłów kulinarnych. Współpracował z magazynami: Kuchnia, Men’s Health, Twój Styl oraz Wprost, gotował w Dzień Dobry TVN, prowadził program na antenie radiowej Czwórki. Od roku – twórca i właściciel restauracji KITCHEN. Organizator foodingów i cateringów. Uczestnik ważnych wydarzeń i projektów kulinarnych, członek Akademii Dobrego Smaku przy współpracy z marką Miele. Pasjonat podróży, sportu i zdrowego jedzenia.

No to na koniec: czemu właściwie mamy przychodzić do Ciebie? Jest przecież tyle innych restauracji w Warszawie... Gwarantuję Ci, że jak przyjdziesz to zrozumiesz W takim razie na pewno będziemy widywać się częściej! Jestem o tym przekonany ;) Rozmawiał KACPER MIAUCZYŃSKI

54

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Więcej o Tomku: www.tomekwozniak.com fot. mat. promocyjne


lunc

h dn

14,9

ia

9zł

THE POINT LUNCH Kuchnia polska. Codziennie.

Niecodziennie. The Point | ul. Szewska 4, Kraków mobile: + 48 605 312 051 | tel. stacjonarny: 12 633 65 20 mail: rezerwacje@thepointclub.pl | www.thepointclub.pl Zapraszamy codziennie od 11:00 ...bo jakość ma znaczenie

lounge 55


KARP

SPRAWA POLSKA I ZATORSKA KOLEBKĄ TEJ WYBITNIE POLSKIEJ RYBY JEST ZATOR. POCZĄTKI GOSPODARKI STAWOWEJ NA TYM TERENIE SIĘGAJĄ XII-XIII WIEKU. PREKURSOREM HODOWLI I BUDOWY PIERWSZYCH STAWÓW BYŁ WŁADYSŁAW – SYN BOLESŁAWA KRZYWOUSTEGO ORAZ KOLEJNI WŁADCY KSIĘSTWA ZATORSKIEGO. HODOWLI W TYM REJONIE SPRZYJAŁA GĘSTA SIEĆ WODNA RZEKI SOŁA, SKAWA I WISŁA, DOBRA GLEBA, ŁAGODNY KLIMAT I MOŻLIWOŚCI TRANSPORTOWANIA RYB DROGĄ WODNĄ DO KRAKOWA I DALEJ. STAWY BUDOWANO SYSTEMEM PACIORKOWYM WZDŁUŻ RZEK, BY WODA MIAŁA SWOBODĘ W DOPŁYWANIU I ODPŁYWANIU. DZISIAJ KARP ZATORSKI JEST PRODUKOWANY NA TERENIE TRZECH SĄSIADUJĄCYCH ZE SOBĄ GMIN: ZATOR, PRZECISZÓW I SPYTKOWICE, KTÓRE OD 2003 ROKU REALIZUJĄ CORAZ MOCNIEJ ROZPOZNAWALNY W MAŁOPOLSCE PROGRAM „DOLINA KARPIA”.

56

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Materiałem genetycznym do trwającej dwa lata hodowli Karpia Zatorskiego jest wyhodowana na tym terenie czysta linia karpia zatorskiego skrzyżowana z czystymi liniami: węgierską, jugosłowiańską, gołyską i izraelską. Dzięki temu ryby szybciej rosną, są bardziej odporne, mają większą wartość mięsną, a potomstwo charakteryzuje się dobrą przeżywalnością i wysokimi cechami produkcyjnymi. Cała produkcja odbywa się w systemie półintensywnym, gdzie bazą żywieniową chowu w stawach ziemnych jest naturalny pokarm stawowy z dokarmianiem ryb jedynie wysokiej jakości naturalnymi zbożami od lokalnych producentów, takimi jak pszenica, jęczmień, pszenżyto i kukurydza. Taki sposób hodowli powoduje, iż mięso posiada specyficzny aromat i smak oraz świeży, rybi zapach. Znaki szczególne wyróżniające karpia zatorskiego to dobre wygrzbiecenie, zwarta forma i oliwkowy lub oliwkowo – niebieski kolor. Masa powinna wynosić od 1100 g do 1600 g, jednak te najsmaczniejsze znawcy tematu podpowiadają, iż ważyć powinny ok. 1,5 kg. Karp Zatorski ma grube ości – 99 sztuk, co ułatwia jego filetowanie i obróbkę. Jest karpiem bezłuskim, zwanym także królewskim. Ma duże i nieregularne łuski, które bardzo łatwo można usunąć. Zaliczany jest do ryb

średnio tłustych. Przyjmuje się, iż w 100 gramach mięsa zawartych jest ok. 150 kcal. Mięso karpia poza łatwo przyswajalnym białkiem zawiera wit. A, B1, B2, C, PP, fosfor, wapń, potas, sód i magnez. Dolina Karpia to obszar, na którym kultywuje się produkcję i spożywanie karpia od pokoleń. To niezwykła kraina symbiozy stawów i produkcji od wieków. Gdzie praca ludzkich rąk, jej poszanowanie i swoisty kult doprowadziły w 2011 roku do zarejestrowania Karpia Zatorskiego przez Komisję Europejską do rejestru Chronionej Nazwy Pochodzenia. Oznacza to „nazwę produktu pochodzącego z określonego regionu, miejsca lub kraju. Jakość lub cechy charakterystyczne tego produktu są wynikiem oddziaływania środowiska geograficznego, na które składają się zarówno czynniki naturalne, jak i ludzkie. Chroniona Nazwa Pochodzenia odnosi się do obszaru geograficznego, na którym odbywają się wszystkie etapy produkcji wyrobu”. Mieszkańcy Zatorszczyzny wraz z samorządowcami i przedsiębiorcami, chcąc upamiętnić wielowiekowe tradycje związane z hodowlą tej wspaniałej ryby, stanowiącej drugie godło Zatora, urządzają co roku latem Święto Karpia, a zimą tuż przed Świętami Bo-

fot. www.piekielnakuchniaizabelli.blogspot.com

przepisy


żego Narodzenia – Zatorski Jarmark Karpiowy. Bohater imprezy jest wówczas przyrządzony na wiele sposobów, według lokalnych przepisów. Zjeżdżają się nie tylko turyści, ale wielu znawców, smakoszy, restauratorów, blogerów, znakomitych kucharzy. Można wtedy skosztować karpia po zatorsku, wędzonego, smażonego, na kwaśno, na słodko, w różnych odsłonach i kombinacjach. AGNIESZKA MAJKSNER

PONIŻEJ MOJA MAŁA WARIACJA I KILKA SPRAWDZONYCH CHWYTÓW: √ Jeśli chcesz, by ryba miała delikatniejszy smak, zamocz ją przed panierowaniem w zimnym mleku na około godzinę. √ Jeśli nie chcesz, by podczas skrobania karp się wyślizgiwał z rąk, posyp go solą. √ Rybie łuski lepiej zeskrobiesz, jeśli przed obróbką, polejesz karpia lub zamoczysz we wrzątku. √ Specyficzny zapach można usunąć, obkładając karpia natką i korzeniem pietruszki oraz plastrami cebuli na całą noc. Można go też polać sokiem z cytryny i w marynacie zostawić do rana.

KARP ZATORSKI PO MOJEMU Składniki: - 1 kg dzwonka z karpia - 500 g cebuli - 250 g pietruszki - korzeń - 3 łyżki kaparów - 3 łyżki masła 82% - 8-10 marynowanych pieczarek - 500 ml gęstej śmietany min. 18% - 2 łyżki soku z cytryny - 1 łyżka otartej skórki z cytryny - pęczek pietruszki - pieprz i sól Przygotowanie: Natrzeć dzwonka solą, przykryć i wstawić na godzinę do lodówki. Wycisnąć sok z cebuli i pietruszki za pomocą sokowirówki. Po wyjęciu, rybę ułożyć w rondlu, zalać sokiem z cebuli i pietruszki, ułożyć na wierzchu masło. Przykryć i dusić karpia około 15 minut na bardzo małym ogniu, obrócić kilka razy, aby ryba doszła z każdej strony. Polać śmietaną i dusić dalsze 10 minut, cały czas na małym ogniu. Po tym czasie rybę wyciągnąć do innego naczynia, przykryć i trzymać w cieple, żeby nie wystygła. Do pozostałego w rondlu sosu dodać kapary, pokrojone pieczarki, sok i skórkę z cytryny i podgrzewając połączyć ze sobą składniki. Sos doprawić wg uznania solą i pieprzem. Polać nim rybę i posypać poszatkowaną natką pietruszki. Można karpia tak przygotowanego połączyć z ziemniakami tłuczonymi. Smacznego!

...bo jakość ma znaczenie

lounge 57


kącik piwosza

WINTER WARMERS

HURRA! NARESZCIE BĘDZIE ZIMNO, CIEMNO I BRZYDKA POGODA. NADCHODZI MOKRA, BRUDNA, POLSKA ZIMA! ZARAZ, ALE Z CZEGO JA SIĘ CIESZĘ? PRZECIEŻ JA NIENAWIDZĘ ZIMNA, A O TEJ PORZE ROKU NAJCHĘTNIEJ TELEPORTOWAŁBYM SIĘ W JAKIEŚ CIEPŁE KRAJE NA CO NAJMNIEJ KILKA MIESIĘCY. JEST JEDEN POWÓD. PIWA NAZYWANE „ZIMOWYMI ROZGRZEWACZAMI”, MOCNE, CIĘŻKIE, EKSTRAKTYWNE, IDEALNE NA DŁUGIE ZIMOWE WIECZORY. DZIŚ TROCHĘ O TYM CO SPRAWIA, ŻE UŚMIECHAM SIĘ KIEDY ZA OKNEM MRÓZ, ŚNIEG I ZAWIERUCHA.

Zacznę nie chronologicznie, za to patriotycznie. Najpierw będzie o piwie, które powinno być bliskie każdemu Polakowi, a o którego prekursorze napiszę w dalszej kolejności. Mowa oczywiście o Porterze bałtyckim, o którym już co prawda kiedyś pisałem, ale czemu nie napisać znowu o tym co dobre. Kolejnymi rozgrzewaczami będą Russian Imperial Stout, który z Anglią ma wspólnego co najmniej tyle, ile z Rosją, Barleywine czyli piwo, a jednak jakby wino, piwa postarzane, dojrzewające w beczkach oraz inne propozycje na zimowe wieczory. CZARNE ZŁOTO BAŁTYKU. PIWO Z  CARSKIEGO DWORU. Porter bałtycki to styl, z którego powinniśmy być szczególnie dumni, zwłaszcza, że to pochodzące z Polski portery uważane są za jedne z najlepszych na świecie. Wśród najbardziej cenionych wymienię Porter Warmiński z Browaru Kormoran, Komes Porter z Browaru Fortuna czy Porter Łódzki. Jak sama nazwa wskazuje, styl ten narodził się w basenie Morza bałtyckiego, gdzie od XIX wieku warzony był m.in.: w Polsce, Estonii, Niemczech, Rosji, Szwecji, na Łotwie, ale nawet na Ukrainie. Klasyczny Porter bałtycki powinien mieć 22°Blg i do 9,5% alkoholu, spotyka się jednak różne jego odmiany. Tym co go odróżnia od podobnego stoutu imperialnego jest jego dolna fermentacja. Porter bałtycki to treściwe, gładkie, niemal czarne i nieprzejrzyste piwo, w którego aromacie można doszukać się nut karmelu, orzechów, toffi czy suszonych śliwek. W smaku to natomiast palona kawowość, lukrecja, orzechy, czarna porzeczka i inne ciemne owoce. Wiem, że nie każdemu Porter bałtycki przypada do gustu, ale na zimę zdecydowanie polecam się do niego przekonać. Wspomniany wcześniej stout to tzw. RIS czyli Russian Imperial Stout, nazywany czasem także stoutem cesarskim. Stout jako taki narodził się w XVII wieku w Anglii. Jego mocniejsza, imperialna wersja powstała pod koniec wieku XVIII i była masowo eksportowana w zimne rejony Morza bałtyckiego. RIS trafiał w dużych ilościach także na rosyjski dwór carski, a jego wielką miłośniczką była ponoć caryca Katarzyna Wielka. Z czasem stout imperialny zaczął powstawać także nad Bałtykiem, a próby uwarzenia podobnego piwa tyle, że z użyciem drożdży dolnej fermentacji doprowadziły do powstania rodzimego porteru. Inaczej niż Porter bałtycki, który należy do rodziny lagerów, RIS jest piwem górnej fermentacji czyli ale. W jego smaku i aromacie możemy jednak wyczuć podobne nuty. Jest tu więc palony słód, kawa, gorzka

58

lounge ...bo jakość ma znaczenie

czekolada, suszone śliwki, rodzynki, ale też czasem posmaki karmelowe, chlebowe, a nawet przypominające porto. No i oczywiście rozgrzewający alkohol, który jednak nie przepala gardła, a tylko daje o sobie znać przyjemnym ciepłem. JĘCZMIENNE WINO, POSTARZANE PIWO I INNE ROZGRZEWACZE Jest takie piwo, które ze względu na swoją moc zaczęto nazywać „winem”. Tyle tylko, że jako, że zrobione ze słodu, było to „wino” jęczmienne czyli barley wine. Styl ten podobnie jak RIS narodził się pod koniec XVIII wieku w Anglii jako sezonowa, bardzo mocna odmiana ale. W Polsce produkcji tego gatunku podjęła się chyba tylko Pracownia Piwa warząc trunek o wiele mówiącej nazwie Mr. Hard. Wyróżnia się dwie wersje Barleywine: angielską oraz mocniej nachmielone amerykańską. Obie łączy niezwykłe bogactwo smaków i aromatów. Wiem, że brzmi to jak wyświechtany slogan, ale w tym wypadku to szczera prawda. Barleywine jest mocne, słodowe, długo leżakowane, a w konsystencji wręcz lepkie, choć mówią na to „welwetowe”. Smak tego piwa jest intensywny i złożony. Da się w nim wyczuć chlebowość, orzechy, karmel, melasę, owocowość. Wersje amerykańskie są bardziej goryczkowe i mocniej nachmielone. To jednak nie wszystko, jest jeszcze coś takiego jak Wheatwine, czyli „wino” pszeniczne. Niedawno próbowałem takiego w wykonaniu niezastąpionej Pracowni Piwa. Mówiąc o piwach długo leżakowanych polecam też kategorię barrel aged. Są to wspomniane na początku piwa postarzane, leżakowane w drewnianych beczkach. Ich bazowy styl może być różny, ale zazwyczaj są to mocniejsze gatunki typu Stout, Porter, Barleywine, mocne rodzaje ale. Łączy je to, że piwa te przez kilka miesięcy dojrzewają w dębowych beczkach używanych wcześniej do produkcji whisky, bourbona, porto, sherry czy wina. Po takim leżakowaniu ukryte w drewnie smaki przechodzą do piwa nadając mu niesamowitego charakteru. Jeśli chodzi o inne propozycje na zimę, to generalnie dobrze sprawdzi się wszystko co mocne, ekstraktywne i bogate. Dobrym winter warmerem może być np. podwójny koźlak czyli Doppelbock lub jeszcze mocniejsza wersja czyli Koźlak lodowy. A gdyby ktoś chciał coś jasnego polecam np. fińskie Sahti warzone w Polsce przez Browar PINTA. Finlandia z upałów nie słynie, więc chyba warto sięgnąć po ich metody na rozgrzanie. Pamiętajcie tylko o jednym, winter warmers to nie są piwa, które pije się z lodówki. Całe swoje bogactwo najlepiej ujawnią w temperaturze pokojowej. A tak na zakończenie, założyłem profil na Instagramie. Wiecie co robić ;) MICHAŁ ZĘBIK Pytania, sugestie, uwagi: zebempokuflu@gmail.com zebem_po_kuflu

fot. mat. promocyjne

Określenie winter warmers oznacza zimowe piwa sezonowe. Zazwyczaj są to mocne odmiany ale, ciemne, zdecydowanie bardziej słodowe niż goryczkowe, często doprawiane różnymi przyprawami (zwłaszcza za oceanem). Myślę jednak, że nikt się nie obrazi jeśli pojęcie to rozciągnę na piwa, które zimą rozgrzewają równie skutecznie, a geograficznie i kulturowo są nam trochę bliższe i bardziej dostępne. Podstawowym wyróżnikiem winter warmera jest w końcu jego alkoholowa moc.


...bo jakość ma znaczenie

lounge 59


lifestyle

WINA NA

fot. Agnieszka Wojtuń

ŚWIĘTA TO MAGICZNY, WYJĄTKOWY CZAS. ZWALNIAMY NA PARĘ CHWIL, BIERZEMY ODDECH, ODPOCZYWAMY W GRONIE BLIŻSZYCH I DALSZYCH. WSZYSTKO W TYM CZASIE JEST PODPORZĄDKOWANE NASZYM TRADYCJOM I PRZYZWYCZAJENIOM, NAJCZĘŚCIEJ WYNIESIONYM Z WŁASNYCH DOMÓW. UBIERAMY CHOINKĘ, PAKUJEMY PREZENTY, GOTUJEMY, PIECZEMY, MARYNUJEMY PRZYGOTOWUJĄC ŚWIĄTECZNE POTRAWY. A CZY KTOŚ POMYŚLAŁ O WINIE? TO TEMAT CORAZ MODNIEJSZY I NA CZASIE. JAK ŁĄCZYĆ, BY POWSTAŁ DUET IDEALNY?

fot. Agnieszka Wojtuń

ŚWIĄTECZNYM STOLE 60

lounge ...bo jakość ma znaczenie


lifestyle

Proponuję kilka i tych oczywistych, i tych mniej znanych połączeń. Każdą uroczystość można zacząć od bąbelków takich jak szampan, Crémant czy Prosecco. Są doskonałe jako aperitif. Z białych win na naszym świątecznym stole powinien znaleźć się Riesling, ale nie tylko dlatego, że jest ostatnimi laty niesłychanie modny, lecz przede wszystkim ponieważ znakomicie łączy się z daniami kuchni polskiej. Jeżeli szukasz wina do śledzia, powinieneś mieć pod ręką Rieslinga Kabinett z doliny Mozeli. Do karpia proponuję zawadiacko Pinot Noir, czyli czerwone szczególnie z Oregonu. Musicie pamiętać, że podział na białe do ryby, czerwone do mięsa, nie obowiązuje – pisałam już o tym dwa numery wcześniej. Dziś liczy się osobista preferencja. Mówi się także, że przy łączeniu win z potrawami ważną zasadą jest łączenie win bogatszych, czyli mocniej zbudowanych, aromatycznych, taninowych, z daniami prostszymi, a prostsze, daniom – wyszukanym, wyrafinowanym i złożonym. Smak i budowa wina musi się zgodzić z budową i intensywnością jedzenia. Chardonnay będzie doskonałe do chudszych ryb, jak pstrąg czy delikatnych krabów, szczególnie gdy ma prawdziwie owocowy charakter, wytwarzany w innym stylu niestety może zepsuć większość dań. Co ciekawe, większość skorupiaków przygotowanych prosto, znakomicie pasuje do Chardonnay (Chablis) i Sauvignon Blanc. Chardonnay będzie także pasowało do bardzo prosto przygotowanego drobiu bez mocnych akcentów w postaci aromatycznych przypraw, czy tłustych serów i sosów.

Do pierogów z kapustą i grzybami nie ma lepszego połączenia niż Chinon, czyli Cabernet Franc. Ogólnie grzyby lubią okrągłe, z dużym bukietem, dojrzałe burgundy albo tej samej klasy Bordeaux. Kaczka czy gęś, które w okresie świątecznym królują na polskich stołach wspaniale łączą się zarówno z czerwonymi winami jak hiszpańską Mencia czy też w klasycznym połączeniu z burgundem jak Pomard, Volnay ewentualnie Nuits-St-Georges, ale również z winami różowymi jak Rose d’Anjou, niezły jest też australijski shiraz. Do bigosu sięgnęłabym właśnie po Rieslinga lub Pinot Blanc, czy też wytrawny węgierski furmint.  Do pieczonego mięsa jak wieprzowina lub wołowina dobrym połączeniem są full body czerwone wina z południowych Włoch – te o skoncentrowanym owocu, z wyraźnymi, ale krągłymi taninami, rodem z cieplejszego klimatu. Może też być to z powodzeniem Rioja. Klienci już obyci z winem z pewnością docenią szczepy autochtoniczne, np. pochodzące z Kampanii Paragrello Nero od biodynamicznego producenta. Do sosów grzybowych sprawdzi się Nebbiolo, szczególnie jeżeli będzie ono z apelacji Barolo lub Barbaresco – pamiętajmy wówczas o dekantacji wina. Deser wymaga wina słodkiego i schłodzonego. Do sernika i makowca świetnie pasuje pięcioputonowy Tokaj Aszú lub Couteaux du Layon z doliny Loary. AGNIESZKA MAJKSNER Podziękowania dla Moniki Bielka-Vescovi

Restauracja Taco Mexicano El Pueblo Kraków , ul. Poselska 20 tel.: 12 421 54 41 www.tacomexicano.pl

W chłodne dni rozgrzej się W Taco.... Meksykańska legenda W cenTruM krakoWa.... OD PONIEDZIAŁKU DO PIĄTKU W GODZINACH OD 12 DO 18 ZAPRASZAMY NA HAPPY HOURS!...bo jakość ma znaczenie

lounge 61


fot. cookishstylish.com

MODNE SMAKI

fot. cookishstylish.com

lifestyle

LIZY TASTE

fot. cookishstylish.com

fot. cookishstylish.com

MODA I KUCHNIA – MOŻE TO POŁĄCZENIE Z POZORU WYDAJE SIĘ DZIWNE, ALE GDY DOCIERAMY DO BLOGA ORAZ PROGRAMÓW LIZY TASTE, SZYBKO DOSTRZEGAMY JEGO ZALETY. JUŻ OD STYCZNIA Z OGROMNĄ PRZYJEMNOŚCIĄ POWITAMY JĄ W SZEREGACH „LOUNGE MAGAZYNU”. BĘDZIE WIĘC JESZCZE PYSZNIEJ (I JESZCZE PIĘKNIEJ) NIŻ DOTYCHCZAS!

62

lounge ...bo jakość ma znaczenie


lifestyle

Liza Taste prowadzi pierwszy w Polsce blog Fashion&Food: Cookish Stylish. Jak sama nazwa wskazuje, to blog poświęcony połączeniu mody i jedzenia. Oprócz genialnych stylizacji tworzonych w kolorystyce wybranych dań albo w klimacie restauracji, najnowszych trendów i modowego poczucia humoru, znajdziemy tam również przepisy, polecane dania, a także wiele wpisów relacjonujących warszawskie restauracje i knajpki oraz podawane tam jedzenie. Jakby tego wszystkiego było mało, Liza Taste produkuje również swój modowokulinarny program dla serwisu „NaTemat.pl” Tomasza Lisa, w którym opowiada o smacznych miejscach w stolicy oraz sugeruje, jak mamy się do danej restauracji ubrać. Stylizacje komponuje inspirując się nazwą, klimatem restauracji albo konkretnym daniem. Jak nam zdradziła, od stycznia startuje z nowym autorskim programem który będzie można oglądać na serwisie TVN „Veedo.pl” oraz na kanale YouTube: Liza Taste. A co z modą? Trzeba przyznać, że Liza ma świetne poczucie estetyki, a jej stylizacje po prostu powalają. Wygląda genialnie we wszystkim co założy i nie można powiedzieć, że jej zestawienia są monotonne, wręcz przeciwnie. Łącznie stylów, bawienie się dodatkami i to, co najbardziej nas urzekło – porównywanie

stylizacji do konkretnych dań (musicie to zobaczyć!) – nie można tego nazwać nudą! Blog zaskakuje cały czas czymś nowym. A to super stylizacją, a to fajna knajpką, innym razem ciekawym przepisem (gdybyście nie miały pomysłu na kolację) czy też pięknymi zdjęciami ze studia.   O pomyśle na bloga Liza opowiada: Kiedy miałam wybrać – świat mody czy świat kuchni – to stwierdziłam, że je po prostu połączę. Jedzenie jest inspirującą studnią bez dna. Czasami wystarczy spojrzeć na to, co mamy na talerzu i już mamy gotowy pomysł, jeżeli chodzi o połączenie kolorów. Patrzę również na pochodzenie potrawy, kształt... Często nie ma czasu, aby pomyśleć co tego wieczoru założyć na kolację. Swoich słuchaczy oraz czytelniczki namawiam, aby zastanowili się, do jakiego typu restauracji idą albo na jakie danie mają ochotę i ubrali się inspirując się kolorystyką albo klimatem potrawy. Może to czasem wydawać się bardzo zabawne, ale trzeba się w życiu bawić:)” WWW: CookishStylish.com FB: Cookish Stylish YouTube: Liza Taste

...bo jakość ma znaczenie

lounge 63


twarze przy barze

5. URODZINY IDEA FIX PAUZA IN GARDEN KRAKÓW, 26.11.2014, FOT. BARTOSZ KŁECZEK

WIĘCEJ NA WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL 64

lounge ...bo jakość ma znaczenie


...bo jakość ma znaczenie

lounge 65


polecamy

W GRUDNIU POLECAM... GRUDZIEŃ TO CZAS PRZEDŚWIĄTECZNEJ GORĄCZKI I SZUKANIA WYJĄTKOWYCH PREZENTÓW. CZĘSTO ZASTANAWIAMY SIĘ, CO WYBRAĆ, BY SPRAWIĆ PRZYJEMNOŚĆ BLISKIEJ OSOBIE. PRAWDZIWY PROBLEM POJAWIA SIĘ W PRZYPADKU, GDY CHCEMY OBDAROWAĆ KOGOŚ, KTO „WSZYSTKO” JUŻ MA. SAMA CO ROKU MAM KILKA TAKICH PRZYPADKÓW. WTEDY DECYDUJĘ SIĘ NA ODWIEDZENIE KILKU MIEJSC, W KTÓRYCH NA PEWNO ZNAJDĘ COŚ WYJĄTKOWEGO NA PREZENT.

Monika Gąsiorek-Mosiołek

Lata doświadczeń w szukaniu prezentów nauczyły mnie, że biżuteria zawsze się sprawdza. Bez względu na to czy kupujemy ją kobiecie, czy mężczyźnie. Osobiście polecam jubilerski butik La Marqueuse z autorską biżuterią. Marka została założona w 2006 roku przez dwie konsekwentne i wymagające estetki. Każda z nich jest różna, ale dzięki temu stworzyły spójne miejsce, które jest odpowiedzią na pytanie o rzeczy wyjątkowe. Dla nich priorytetem jest jakość, precyzja wykonania i design. Tu nie ma miejsca na przypadkowość.

Dziennikarka, stylistka gwiazd i personal shopper. Od wielu lat czynnie związana ze światem mody. Zaczynała jako modelka i fotomodelka, co pozwoliło jej nabyć doświadczenie za kulisami międzynarodowych pokazów i sesji zdjęciowych. Na co dzień odpowiada za stylizacje osób publicznych. Występuje w programach telewizyjnych na żywo jako ekspert w dziedzinie mody. Od czterech lat współpracuje z „Lounge Magazyn”, w którym pełni funkcję redaktor prowadzącej dział moda.

Jako miłośniczka książek, teatru i koncertów wychodzę z założenia, że kultura zawsze jest cool... Dlatego na prezent polecam książki lub płyty z muzyką, albo filmy na nośnikach. Znając upodobania naszych znajomych z łatwością wybierzemy odpowiedni tytuł lub wykonawcę. Tego typu prezent wydaje Ci się banalny? Warto pomyśleć o bilecie na spektakl, koncert lub inne wydarzenie kulturalne, o którym marzy obdarowywana osoba.

fot: mat. promocyjne

REDAKTOR DZIAŁU MODA

Są rzeczy, z których się nie wyrasta. Bez wątpienia są to maskotki. Obdarowałam nimi wielu moich znajomych przy okazji świąt, ślubów, urodzin czy imieniny. Szukając odpowiedniego egzemplarza zawsze zaglądam do królestwa pluszowych przytulaków - Galerii Bukowski. Każdy miś wykonany jest z wyjątkową dbałością o detale i z najlepszych materiałów, w różnych kształtach i rozmiarach. Taki designerski pluszak ucieszy każdą bliską nam osobę.

66

lounge ...bo jakość ma znaczenie

fot: mat. promocyjne

fot: mat. promocyjne

Coś osobistego nikomu jeszcze nie zaszkodziło - oczywiście, jeśli mieści się w granicach dobrego smaku. Dla mnie jedną z takich rzeczy są perfumy. Nie polecam kupowania gotowych zestawów dostępnych w drogeriach. Taki prezent pozbawiony jest indywidualności, a mówiąc wprost jest nudny. Polecam natomiast perfumy skomponowane osobiście dla obdarowywanej przez nas osoby. Niepowtarzalny zapach stworzycie np. w perfumerii MO61. Na miejscu znajduje się mnóstwo nut i baz zapachowych, które można dowolnie mieszać do czasu, aż powstaną perfumy, które zaspokoją wszystkie nasze oczekiwania.


...bo jakość ma znaczenie

lounge 67


fot. mat. promocyjne

fot. Wojtek Ratajczak i Ewelina Konior-Słowińska

newsy

GAME ON

Prosty miejski styl łączący elegancję z duchem sportu. Wszystkie projekty powstają z myślą o kliencie – abyś poczuł się stylowo i wygodnie. To polskie materiały, staranne krawiectwo i ponadczasowe wzory inspirowane mozaiką miejskiej przestrzeni. Marka GAME ON z pasją projektuje dla siebie i dla Was. Rzeczy można dostać w Krakowie, w Concept Caffe, ul. Józefa 2. GET YOUR GAME ON: www.facebook.com/gameon.clth

WEARDIGGERS MADE IN KRAKÓW

Firma Weardiggers wychodzi z założenia, że czerni i bieli nigdy za wiele. Dlatego też pierwsza kolekcja krakowskiej marki inspirowana jest najbardziej klasycznym zestawieniem kolorów. W projektach brandu znajdziemy luźne streetwearowe kroje, nadruki, dodatki i niekonwencjonalne wykończenia. Do kupienia w sklepie online są podkoszulki, bluzy, ale także fullcap w dwóch wersjach kolorystycznych, z daszkiem pokrytym eko skórą oraz coś dla pań – elastyczne body, które w lookbooku marki prezentuje się bardzo seksownie. Weardiggers to marka dbająca o jakość materiałów, podkreślająca swój uliczny charakter i zamiłowanie do wygodnych, aczkolwiek bardzo konkretnych projektów. Tak więc na świąteczne zakupy zapraszamy na www.weardiggers.com, a po najświeższe newsy na fanpage marki!

68

lounge ...bo jakość ma znaczenie


fot. mat. promocyjne

newsy

CLAUDIUS SCISSOR

Na polskim rynku pojawiła się marka skierowana wyłącznie do mężczyzn. Klaudiusz Iciek postanowił wyjść naprzeciw oczekiwaniom współczesnych panów, tworząc markę Claudius Scissor. W kolekcji znajdziemy marynarki wykonane z najwyższej jakości wełny, kaszmiru, jedwabiu oraz prawdziwej skóry. Selekcja dodatków, od guzików, haftów, aż po sygnowane nazwiskiem klienta skórzanej metki, daje możliwość stworzenia niepowtarzalnej, personalizowanej marynarki. Aktualną ofertę znajdziecie na stronie www.claudiusscissor.com

...bo jakość ma znaczenie

lounge 69


newsy

ALICJA BACHLEDA-CURUŚ DLA GALERII KAZIMIERZ

fot. mat. promocyjne

Galeria to kobieta. Musi być wszechstronna i ciągle dążyć do ideału, by sprostać wszystkim wyzwaniom i funkcjom, jakie piastuje. Klientów do Galerii przyciągają nie tylko zakupy, badania wskazują, że chodzą tam, by spotkać się ze znajomymi (49,5%), szukają kontaktu z kulturą, chcą się zainspirować (40%), by wiedzieć co jest modne i na czasie. Dlatego też, Galeria Kazimierz zmienia się, by jak najlepiej zaspokajać potrzeby swoich klientów. A ma do tego wszelkie niezbędne narzędzia. Nie czas jednak spoczywać na laurach! Galeria w rok 2014 wkroczyła z nowym właścicielem (Invesco Real Estate) i zarządcą (CBRE) i od razu zapowiadała zmiany. Dziś już wiemy, że nie były to obietnice bez pokrycia. Liczne modernizacje (parkingi, toalety, części wspólne) ułatwią i uprzyjemnią pobyt w galerii.

fot. mat. promocyjne

fot. mat. promocyjne

Nową wspaniałą informacją jest to, że współpracę z Galerią rozpoczęła właśnie Alicja Bachleda Curuś – aktorka, mama, osoba niezwykle blisko związana z regionem i kulturalno-artystyczną stroną Galerii Kazimierz. Będzie nie tylko Ambasadorką Galerii, ale również uświetni swoją obecnością wydarzenia, szczególnie te związane ze sztuką i CSR.

X ART YARD SALE 2014 Jeszcze do 23 grudnia, w budynku ETHOS przy Placu Trzech Krzyży 10/14, odbywać się będzie kolejna edycja najpopularniejszego artystycznego wydarzenia w Warszawie, łączącego modę, sztukę i design – X Art Yard Sale. Zimowe wydanie AYS, łączące pop-up show i projekt artystyczny w jednym. Tym razem gromadzi prace ponad 40 artystów, projektantów mody i wzornictwa.

fot. mat. promocyjne

70

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Wykorzystując klasyczną formułę concept store – X AYS po raz kolejny zaprasza do przedświątecznych zakupów w przestrzeni wypełnionej projektami najciekawszych polskich twórców, oferując wszystko, o czym moglibyśmy marzyć w poszukiwaniu niepowtarzalnych i kreatywnych prezentów.

Jednak tegoroczna edycja X AYS to nie tylko miejsce pełne pomysłowych świątecznych upominków. To również prezentacja prac polskich artystów w najbardziej prestiżowej części stolicy – w ścisłym centrum, przy Placu Trzech Krzyży – do tej pory zarezerwowanym jedynie dla najbardziej znanych, światowych marek. Premierowe projekty, wyjątkowe kolekcje czy limitowane edycje prac najwybitniejszych polskich artystów to przykłady tego, co czeka nas właśnie na X Art Yard Sale. Więcej informacji na: www.artyardsale.pl, facebook.com/ArtYardSale, instagram.com/ArtYardSale


...bo jakość ma znaczenie

lounge 71


newsy

ARTISTIC SUMMER OF KRAJEWSCY

fot. mat. promocyjne

18 listopadaw Kartonovni - Centrum Sztuki w Warszawie, odbył się pokaz mody duetu Ewy i Piotra Krajewskich pt. ,,Artistic Summer of Krajewscy”. Prezentacja kolekcji na sezon wiosna/lato 2015, które mogliśmy zobaczyć zachwyciły swoją finezją i sensualnością. Od soczystej czerwieni, ponadczasowej czerni, po pastele przechodzące w niewinną biel – te barwy będą królowały wiosną i latem przyszłego roku. Ewidentnie kreacje Krajewskich każda kobieta powinna mieć w nadchodzącym sezonie w swojej szafie.

NIE CZEKAJ NA KSIĘCIA Z BAJKI, ZAŁÓŻ WŁASNY BIZNES Redakcja magazynu „Businesswoman & life” przygotowuje inspirujący cykl video wywiadów. W filmach będą brały udział kobiety, które odniosły sukces na płaszczyźnie zawodowej. Każda bohaterka będzie opowiadać o swojej metodzie na rozwój biznesu oraz dawać wskazówki innym kobietom, które zastanawiają się nad założeniem własnej firmy. Każdy odcinek będzie dotyczył innej branży, dlatego wszyscy zainteresowani znajdą coś dla siebie. Projekt obejmuje cykl 12 filmów.

fot. mat. promocyjne

Celem, jaki przyświeca redakcji magazynu „Businesswoman & life” jest inspirowanie kobiet, aby nie bały się podejmowania ryzyka i inwestowały w siebie oraz w swój rozwój. Połączenie pasji z biznesem jest zawsze kluczem do sukcesu. Nie zabraknie również inspirujących wywiadów ze znanymi kobietami, których sukces odbił się szerokim echem w mediach.

PIEPON

Piepon to marka, która powstała z zamiłowania do mody, doświadczenia oraz inspiracji płynących ze sztuki. Każdy projekt jest dziełem krakowskiego artysty, tworzonym ze starannie dobranych materiałów najwyższej jakości dostarczanych przez wyselekcjonowanych dostawców. Marka – nowoczesna i uwzględniająca najświeższe trendy – gwarantuje możliwość stworzenia wyjątkowej i niepowtarzalnej stylizacji dla ludzi ubierających się z artystyczną pasją, ekspresją, nonszalancją i oryginalnością.

72

lounge ...bo jakość ma znaczenie

fot. mat. promocyjne

UBIERZ SIĘ W SZTUKĘ!


Zapraszamy – Centrum Urody Moss ul. Prochowa 9 31-532 Kraków tel. 12 446 90 09 www.moss.krakow.pl ...bo jakość ma znaczenie

lounge 73


zdjęcie z backstage’u sesji dla Viva! Moda. Julia Restoin Roitfeld, Victor Demarchelier, w środku Agnieszka Ścibior

wywiad

AGNIESZKA ŚCIBIOR KRÓLOWA POLSKICH STYLISTÓW

NA STAŁE WSPÓŁPRACUJE Z NAJWIĘKSZYMI TYTUŁAMI: VOGUE, VANITY FAIR, L’OFFICIEL. JEST JEDNĄ Z NIEWIELU OSÓB, KTÓRYM UDAŁO SIĘ OSIĄGNĄĆ SUKCES NA MIĘDZYNARODOWEJ ARENIE MODY. W POLSCE PEŁNI FUNKCJĘ REDAKTOR NACZELNEJ VIVA! MODA. Z PANIĄ AGNIESZKĄ ŚCIBIOR, KRÓLOWĄ POLSKICH STYLISTÓW, ROZMAWIAM O POCZĄTKACH KARIERY, WSPÓŁPRACY Z TOPOWYMI MODELKAMI I POLSKIEJ MODZIE.

Jest Pani osobą, która cały czas pnie się w górę i nie spoczywa na laurach? Bardzo lubię swoją pracę. Udało mi się pracować z najlepszymi fotografami i modelkami w branży. Zaczęło się od międzynarodowych tytułów a teraz ta jakość obowiązuje też w „Viva ! Moda”. Do najnowszego numeru zrobiłam sesję z Caroline de Maigret. Caroline jest modelką, producentką muzyczną, a także autorką bardzo zabawnej książki o paryskim szyku, którego jest ikoną. Mimo tego, że ma 40 lat, a może właśnie dlatego. Nasza sesja odbyła się tuż przed jej sesją dla Lancome, wcześniej Caroline była jedną z trzech muz (obok Catherine Deneuve i Gisele Bundchen) torebek Vuitton. W tym sezonie Caroline zrobiła z 20 okładek najważniejszych pism na całym świecie, świetnie, że znalazła też czas da „Viva! Moda”. Wcześniej udało się mi namówić na sesję dla magazynu wiele wyjątkowych osób i to do-

74

lounge ...bo jakość ma znaczenie

kładnie w tym momencie kiedy było o nich głośno. Karolina Kurkova (pierwszy sezon po powrocie do modelingu) Andriej Pejc (kampania JPG), Julia Roitfeld (pierwsza sesja po urodzeniu dziecka), Lily McMenamy. Zachwycałam się Olą Rudnicką już dwa lata temu a teraz jest superstar. Fotografowaliśmy modelkę Micę Arganaraz, i ukazała się w naszym letnim numerze dokładnie wtedy kiedy francuski Vogue ogłosił ją twarzą sezonu. Muszę przyznać, że ma Pani dobrą rękę do wyboru modelek. Kariera początkujących dziewczyn po sesji u Pani nabiera międzynarodowego rozpędu. Bardzo się cieszę, że udaje mi się dokonywać dobrych wyborów. Ważną sprawą jest, że my nie możemy dzwonić do agentów tych osób kiedy są na topie. Po pierwsze wtedy dzwoni do nich cały świat,


wywiad

a po drugie z racji tego, że jesteśmy kwartalnikiem mamy dość długi cykl produkcyjny. Muszę ich kariery przewidywać przynajmniej z pół rocznym wyprzedzeniem i jak dotąd udaje się to nam idealnie. Wydaje mi się, że mam naprawdę super oko do modelek. Pracowałam z  Magdą Laguinge, była tak świetna, że zrobiłam z nią jednego dnia dwie sesje, a chwilę później Carine Roitfeld wybrała ją na gwiazdę pierwszego numeru swojego autorskiego pisma „CR”. Początkujące modelki to jeden temat. Drugim są wielkie, międzynarodowe nazwiska, które pojawiają się w numerach „Viva! Moda”. Jak zdobywa się takie osoby? Teraz dostaję mnóstwo maili z propozycjami współpracy od naprawdę świetnych ludzi z branży, fotografów, stylistów. Gwiazdy zdobywam nadal dobrymi pomysłami. Takimi, w które chce im się angażować. Tak było z Karoliną Kurkova, umówił mnie z nią Marcin Tyszka. Spotkałyśmy się w siedzibie agencji modelek w Paryżu podczas pokazów Haute Couture, a tu okazuje się, że nasze spotkanie nagra niemiecka telewizja, która kręci z Karoliną tego dnia program o tym jak wygląda jej dzień na pokazach. Trochę mnie to zestresowało, wiedziałam, że będę musiała ją przekonać do tego, żeby zgodziła się na sesję do gazety, której jeszcze nie mogłam jej pokazać („Viva!Moda” była jeszcze przed moimi zmianami). Miałam tylko pomysł na sesję inspirowaną Davidem Bowie, swoje portfolio i projekt gazety, którą chciałam zrobić. Obawiałam się, że dostanę kosza na oczach telewidzów. Na szczęście pomysł ją zachwycił i natychmiast umówiliśmy się na sesję. Okazało się, że najlepiej będzie ją zrobić za dwa dni, od razu po pokazach bo wtedy Karolina będzie miała wolny dzień. Czasami mam wrażenie, że nazwa „Viva! Moda” jest za granicą lepiej znana niż w Polsce. Teraz kiedy dzwonimy do agencji fotografów, makijażystów czy modelek

od razu słyszymy: Wiemy, co to za gazeta i oczywiście chcemy współpracować. To bardzo miłe, że na tak trudnym, snobistycznym rynku ma swoją światową pozycję. Jest Pani redaktor naczelną od 2010 roku. Magazyn bardzo się zmienił przez ten czas. Dokładnie. „Viva! Moda” tak naprawdę dostała zupełnie inną nową odsłonę. Wcześniej była katalogiem pokazów. Teraz jest pełnoprawnym magazynem o modzie. Oczywiście nadal pokazuje relacje z pokazów, które są źródłem trendów, ale ma swoje sesje – i to sesje z gwiazdami dużego formatu, ze świetnymi fotografami. Mamy również teksty świetnych autorów. Piszą dla nas Janusz Noniewicz (kierownik Katedry Mody na warszawskiej ASP) . Karolina Sulej, Marcin Różyc. W redakcji pracuje Maja Kasprzyk i Aleksandra Boćkowska (autorka świetnej książki o modzie PRL-u która wychodzi wkrótce). Wyjątkowi specjaliści, którzy modę widzą jako część szerszych zjawisk kulturowych. Naszym felietonistą jest świetny pisarz Michał Witkowski. Czy w Polsce możemy mówić, że moda traktowana jest jako dziedzina sztuki? W Polsce moda ani nie jest traktowana jak dziedzina sztuki czy część kultury, ani nie jest poważnym biznesem. Ale jednocześnie znani projektanci świetnie radzą sobie finansowo. Media sprawiły, że są gwiazdami, a Polacy pokochali ich ubrania. To jest ten moment, w którym zaczynają tworzyć własne domy mody, małe przedsiębiorstwa. Następnym etapem ich kariery powinno być sprzedawanie projektów na świecie. To jak z muzyką, nawet niszowy artysta ale światowego formatu sprzedaje kilkadziesiąt tysięcy płyt. Co pozwala mu czuć się artystą docenionym.

...bo jakość ma znaczenie

lounge 75


wywiad

Co sądzi Pani o projektach, które przedstawiają polscy projektanci? Są na międzynarodowym poziomie? Polska moda nie jest jeszcze na światowym poziomie ale nie chodzi o brak talentu twórców. W tej chwili polscy projektanci dopiero uczą się jak z projektu stworzyć produkt, który da się pokazać na międzynarodowych targach, powielać i sprzedawać. W modzie nie chodzi o stworzenie żakietu. Musi dać się do niego zamówić tkaninę, wyprodukować w kilku rozmiarach, musi mieć wieszak, metkę, wszelkie zawieszki, opakowanie i sprawdzoną instrukcję prania. Moim zdaniem tego jeszcze nie mamy, ale to się właśnie teraz zmienia. W jednym ze swoich tekstów napisała Pani, że w Polsce wciąż dominuje poradnictwo w stylu „jak z t-shirtu zrobić karnawałową kreację”. Czy na temat mody pisze się już na poważnie, o jej prawdziwych wartościach? Czy traktujemy ją już jako część kultury? Jeśli dobrze pamiętam ta wypowiedź dotyczyła telewizji. Chodziło mi o to, że poza reality show i poradnictwem w telewizji nie

ma mody. Nawet o pokazach rozmawia się poprzez pryzmat gwiazd, które na nie przyszły. Sama często jestem zapraszana do „Czerwonego dywanu”, co jest zawsze bardzo miłe spotkanie z prowadzącą ten program Pauliną Drażbą, ale mam wrażenie, że i mnie i Paulinie trochę brakuje rozmowy o samych projektach i pokazie. Podobnie w gazetach wszystkie zajmują się tylko gwiazdami. Od jakiegoś czasu czekam, aż znajdzie się odważny projektant i z tego zakpi, usadzi widownię naprzeciwko pierwszego rzędu albo ścianki sponsorskiej,

76

lounge ...bo jakość ma znaczenie

a żadnego pokazu nie będzie robił bo w sumie nikomu on nie jest potrzebny, relacje i tak się ukażą jak zawsze. Jest to o tyle dziwne, że na świecie tygodniki znajdują miejsce na pisanie o modzie. Skończyła Pani Malarstwo i Projektowanie Ubioru na Akademii Sztuk Pięknych, a jeszcze wcześniej, bo w liceum, zaprojektowała Pani swoją autorską kolekcję. Dlaczego wybrała Pani zawód stylistki, a nie projektantki? Do szkoły projektowania poszłam tylko dlatego, że nie było wtedy szkoły dla stylistów. Tak naprawdę zawsze fascynowały mnie zdjęcia i magazyny. W dzieciństwie zbierałam „Przekroje” dla rubryki Pani Barbary Hoff. W ASP na pewno bardzo dużo się nauczyłam. Uważam, że studia nie zawsze muszą dawać wiedzę zawodową, czasem potrzebny jest po prostu czas na rozwój. Dla mnie to był dobry czas na poznawanie malarstwa, historii ubioru i sztuki, nauki kompozycji, wyczucia koloru, proporcji. Miałam zajęcia z fotografii, malarstwa. Sądzę, że jest to dobra podstawa do tego, żeby się zajmować stylizacją. Dodatkowo w Łodzi

jest Filmówka, w której można było oglądać klasykę kina. Na pokazach dla studentów czasami byłam dwa razy w tygodniu. Właściwie jak miałabym stworzyć program szkoły dla stylistów, to wyglądałby dokładnie tak samo. Stylizacji można by było uczyć krócej, jednak dobre wykształcenie nikomu nie szkodzi. W jednym z wywiadów powiedziała Pani, że nie powiela wcześniej wykorzystanych pomysłów, schematów. Skąd bierze Pani

inspiracje do stylizacji i produkcji sesji zdjęciowych? Nigdy nie oglądam gazet w poszukiwaniu pomysłów na sesje. Po co miałabym robić zdjęcia które już ktoś zrobił. Moje plastyczne wykształcenie jest podstawą, moim warsztatem pracy. W czasie studiów rozwija się talenty plastyczne, to jest jedno. Uczy się także robienia kompozycji, łączenia kolorów. Jeśli ogląda się dużo malarstwa, sztuki to bardzo rozwija twórcze myślenie. Po pierwsze - komponuję strój, ale staram się myśleć, co będzie się działo wokół tego, to też jest bardzo ważne w zdjęciu. Dla mnie najczęściej punktem wyjścia jest praca projektantów. Od ubrań zaczynam budować całą sesję. Ale czasami jest inaczej pamiętam byłam na wakacjach w RPA, świeżo po przeczytaniu wspomnień Grace Coddington, w których ona daje radę, żeby nigdy nie spać w samochodzie przyglądać się światu bo może zobaczy się coś ciekawego. Też wzięła to od jakiegoś swojego mistrza. No więc jeżdżąc po Afryce w aucie nie spałam tylko zrobiłam mnóstwo zdjęć ludziom których mijałam po drodze. Potem zrobiłam sesję, która składała się z bardzo prostych ubrań, ale właśnie tak skomponowanych i noszonych, jak nosili Afrykanie. Oni zakładają ubrania całkowicie inaczej, czasami t-shirt staje się sukienką dla dziecka, czasami do sportowych butów trzeba dowiązać podeszwy wykrojone z opony bo oryginalne się zdarły. To byli często bardzo biedni ludzie, a te rzeczy były mocno sfatygowane, sprane i zniszczone przez słońce. Ale nie dawało to wrażenie chaosu, wręcz przeciwnie komponowało się w piękne warstwy. Powtórzyłam to na sesji. Pani kariera zawodowa jest jak z bajki. Jak to się stało, że zaczęła Pani współpracować z zagranicznymi tytułami? Pierwszą sesję dla „Vogue” zrobiłam z Hansem Freuerem i Constance Jablonski. Hans powiedział: Super nam się pracuje. Ja mam zlecenie dla „Vogue’a” japońskiego, to zróbmy je razem - tak po prostu się to wydarzyło. Mam teraz w portfolio super topowe nazwiska, jak Victor Demarchelier, Hans Freuer, Maciek Kobielski, który w Polsce jest prawie nieznany, a na świecie ma świetną pozycję, Claudia Knoepfel & Stefan Indlekofer - para, która na stałe pracuje dla niemieckiego i francuskiego Vogue. Uważam, że przepustką do świata mody jest portfolio. . Na pewno trudno jest zdobyć to pierwsze zaufanie, kiedy ktoś powie: ok, zróbmy to, spróbujmy. Muszę powiedzieć, że miałam ogromne szczęście trafiając na fajnych fotografów, na przykład na Michel Comte, który fotografował Cindy Crawford i Naomi Campbell. Był topowym fotografem włoskiego „Vogue”. Później wycofał się i chciał


...bo jakość ma znaczenie

lounge 77


trendy

sytuacja, to wydarzy się teraz, albo w ogóle. Najlepszy pomysł, najlepszy kadr, jeśli przyjdzie za późno to nie ma sensu. Jest napięcie, bo każdy może mieć gorszy dzień, czasem pomysły nie przychodzą akurat w tej chwili. Dlatego trzeba być bardzo dobrze przygotowanym ale też uważnym na sesji. Nie da się powiedzieć, to ja w tym czasie będę załatwiała inne rzeczy, a to nich się już toczy. Pomysł, idea to jedno, ale później trzeba to weryfikować na bieżąco. Czy mamy to, o co nam chodziło, czy to dobrze wygląda. To jest VIVA! MODA ZIMA 2014 ANJA

VIVA! MODA NR 4/2014 ZIMA 2014 CENA 14,99 ZŁ (W TYM 8% VAT)

RUBIK YVES SAINT LAURENT MARC

zająć czymś innym. Robił film, ale mnie się udało namówić go, żeby zrobił ze mną sesję z Magdą Frąckowiak w Nowym Jorku. Sama nie wiem, jak to się wydarzyło. Rozmawiałam z jego agentem, który mówił: Ja nie wiem, czy Michel będzie mógł przyjechać, jest teraz w Los Angeles, może zrobisz z kimś innym? Na co ja: Wiesz, przyjechałam do Nowego Jorku i nie wyobrażam sobie, żeby Michel nie przyjechał z LA. (śmiech). Chyba zamurowała go moja bezczelność ale tak naprawdę to była raczej desperacja. Na szczęście dotarł. Pracowało się nam bardzo dobrze a do tego świetnie rozmawiało o starych filmach. On jest fanem starego kina, a ja je też uwielbiam. Złapaliśmy bardzo dobry kontakt i kilka miesięcy później Michel zaprosił mnie do zrobienia sesji w jego domu w Los Angeles. Nadal mamy świetny kontakt i planujemy wspólne sesje.

JACOBS KUCZYŃSKA RENZO ROSSO KINGA

YVES SAINT LAURENT

JAK PRACOWAŁ

MARC JACOBS

I DZIEWCZYNY

KARL LAGERFELD

DAJE WŁADZĘ

BURZA MALDOROR PAOLA KUDACKI

lounge ...bo jakość ma znaczenie

ANIA

78

BOURDIN

Odczuwa Pani stres przed kolejnymi sesjami, czy stało się to rutyną? Absolutnie to jest stres i napięcie. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to niepowtarzalna

GUY

Szczerze powiedziawszy wyjazdy kojarzą mi się tylko z pracą ponad siły. No i ogromnym stresem. Wtedy wszystko musi się udać, wszyscy muszą dojechać razem z mnóstwem wypożyczonych do sesji ubrań. A do tego przez te 8-10 godzin trzeba mieć same dobre pomysły bo niestety sesji się nie powtarza.

KOMASA

Z całym szacunkiem, ale chyba jest to teraz kokieteria z Pani strony (śmiech). Przecież Pani kariera to dla wielu stylistów czysta bajka (śmiech). Ale też mnóstwo pracy. Moje koleżanki z redakcji zawsze dziwią się jak to możliwe że lecę do stanów i  piszę do nich maile zanim przyjdą do pracy. Żeby zdążyć ze wszystkim od lat pracuję według dość wymagającego schematu. Wcale się nie przestawiam, wstaję nadal rano polskiego czasu (ok 2.00-3.00 w Nowym Jorku i do 8.00 rano, zanim pójdę na sesję pracuję z polską redakcją). Potem jadę na zdjęcia, kiedy wracam Warszawa śpi, więc mogę bez wyrzutów sumienia odetchnąć, pójść na kolację itp. No i następnego dnia znów wstaję w środku nocy.

MARY

Pani kariera zawsze układała się bez większych problemów? Nie mam poczucia, że wszystko w moim życiu tak łatwo się układa (śmiech). Ale rzeczywiście kilka razy zdarzyło się, że kiedy miałam podjąć jakąś ważną decyzję lub zrobić krok w jakąś stronę, wtedy życie samo przynosiło rozwiązane. Ludzie przychodzili do mnie z propozycjami, ja nie musiałam o nic specjalnie prosić czy zabiegać. Ale może gdybym to robiła mogłabym więcej osiągnąć.

praca zespołowa. Jest fotograf, modelka, makijaż, włosy i jakiego pomysłu bym nie miała, a modelka nie będzie mogła się w to wpisać z warunków fizycznych czy umiejętności, ja muszę być elastyczna i gotowa tak to zmienić, żeby wyszło świetnie. W „Viva! Moda” jest Pani redaktor naczelną. Tu Pani rządzi. Tak, jak Pani zleci wykonanie pracy, tak ma być wykonana. Jak jest w przypadku pracy w „Vogue”? Nigdy nie czułam zawodu po tym jak zobaczyłam opublikowaną sesję czy okładkę w „Vogue”. Wszystko zaczyna się od koncepcji którą przedstawiam redakcji, a potem realizuję. Po sesji wybieramy z fotografem zdjęcia i proponujemy layout. Z reguły redakcja publikuje nasz materiał w takiej lub niewiele zmienionej formie. I z reguły świetnie to wygląda. W swoich stylizacjach stara się Pani łączyć ubrania wielkich projektantów, światowych marek, ale łączy je Pani również z rzeczami polskich projektantów, prawda? To dla mnie bardzo ważne. Promocję polskiej mody traktuję jak swoją misję. Julia Roitfeld w sesji dla „Viva! Moda” wystąpiła w sukien-

kach Gosi Baczyńskie; Karolina Kurkova i Andrje Pejc zachwycali się leginsami Agnieszki Maciejak. W grudniu wyjdzie tajski Vogue w którym obok ubrań Givenchy, Lanvin, i kreacji haute couture Elzy Schiaparelli pojawi się haftowany, niezwykle spektakularny płaszcz Dawida Wolińskiego i awangardowe projekty Bartka Michalca. Jednak nie tylko stylizuje Pani sesje zdjęciowe, ale również pokazy mody. Jednym z nich był pokaz Łukasza Jemioła. Bardzo lubię pracę przy pokazach. Uwielbiam spotykać się z projektantami w ich pracowniach, pomagać im w pracy od samego początku. Na świecie projektowanie to praca zespołowa tak osiąga się najlepsze efekty. Od lat pracuję też z Dawidem Wolińskim, marką Simple i Apart. Uwielbiam też wymyślać klimat pokazu. Jest to bardzo ciekawe doświadczenie, bo moja rola jest zupełnie inna niż przy sesji. Najpierw jest idea projektanta, jego praca, jego styl. Chodzi o to żeby jak najlepiej go pokazać nie zgubić tego DNA marki a przy okazji zrobić spektakularny pokaz. Ostatnio zajęłam się też reżyserią pokazu. Okazało się ze jest to świetne doświadczenie, bardzo mi się spodobało, W sumie okazało się bardzo podobne to doświadczenia z sesji Tam też to ja jestem reżyserem! Kto wie może jeszcze to powtórzę.. „Viva! Moda” jako pierwszy magazyn na świecie pokazał kolekcję Alexandra Wanga dla H&M. To niesamowite wyróżnienie! W jaki sposób osiągnęła to Pani? Myślę, że to nie była osobista decyzja Alexandra Wanga (śmiech), chociaż w lipcu w czasie pokazów Haute Couture udało mi się z nim przeprowadzić wywiad i było to bardzo miłe spotkanie. Wang jest bezpośredni i zachowuje się tak jakby nie miał pojęcia, że jest wielką gwiazdą. Wtedy powiedział, że jego ulubioną polską modelką i jednocześnie przyjaciółką jest Kasia Struss. Pomyślałam że w takim razie w naszej sesji to Kasia musi wystąpić. Udało się dzięki genialnemu teamowi H&M z Polski. Ich zespół składa się z zapaleńców i tak jak dla mnie nie ma dla nich rzeczy nie możliwych. Zawalczyli o zniesienie embarga na publikację dla naszego tytułu tak, żebyśmy mogli opublikować materiał już we wrześniu. No i okazało się, że pokazaliśmy tą kolekcję pierwsi na świecie. Jakie jest Pani największe marzenie związane z modą? Marzy mi się telewizyjny program o modzie, który jest częścią dyskusji o kulturze, a nie celebrytach.

Rozmawiała MONIKA GĄSIOREK-MOSIOŁEK


trendy

fot. mat. promocyjne

LIMITOWANA KOLEKCJA KAS KRYST WYŁĄCZNIE W  BOUTIQUELAMODE.COM Entuzjastka czerni, której projekty cieszą się sporym zainteresowaniem szerokiego grona klientów. Stała rezydentka pokazów strefy OFF Out Of Schedule podczas FashionPhilosophy Fashion Week Poland, na której pokazy przychodzą tłumy gości łódzkiego wydarzenia. Mowa tu oczywiście o młodej polskiej projektantce Kas Kryst, absolwentce Międzynarodowej Szkoły Kostiumografii i Projektowania Ubioru, której kolekcje niejednokrotnie wyróżniło wiele polskich magazynów.   Specjalnie dla BoutiqueLaMode.com,  Kas Kryst zaprojektowała limitowaną kolekcję, w której znalazły się proste, basicowe tuniki i sukienki z krótkim i długim rękawem. Projekty zostały wykonane z materiałów takich jak wiskoza i szyfon, a cała paleta kolorystyczna kolekcji zamknęła się w czerni i bieli.   Mimo nieskomplikowanych konstrukcji i ograniczonej kolorystyki, basicowe projekty skutecznie przykuwają uwagę ciekawą fakturą tkanin, a co najważniejsze są idealnym przykładem funkcjonalnej mody – zarówno na co dzień, jak i na wieczorne wyjścia.   Limitowana kolekcja Kas Kryst jest dostępna w sprzedaży tylko i wyłącznie na platformie BoutiqueLaMode.com. 

...bo jakość ma znaczenie

lounge 79


moodboard

Paul & Shark

Paul & Shark

Henri Lloyd

MODNE ŚWIĘTA

Penny Black

Beztroski czas świąt to idealny moment na elegancką nonszalancję. W tym czasie sprawdzą się ciepłe swetry o klasycznym kroju, wyróżniające się mocnym kolorem lub ciekawym wykończeniem. Komponując stylizację na zimowy spacer, warto wybrać płaszcz w niebanalnym fasonie. Zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn bardzo ważne są dodatki. Dlatego nie zapominaj o nich wychodząc z domu!

Paul & Shark

fot. mat promocyjne

Penny Black

Henri Lloyd

Henri Lloyd

Henri Lloyd

80

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Penny Black


...bo jakość ma znaczenie

lounge 81


HISTORIA KLASYKI WE WSPÓŁCZESNYM WYDANIU. BLOT CZYLI KLEKS (ANG.) OKREŚLA NIEPOWTARZALNOŚĆ I WYRAZISTĄ ENERGIĘ NOWEJ KOLEKCJI, POLSKIEJ, MODOWEJ MARKI DLA KOBIET:

B L O T

Zdjęcia Wojtek Olszanka Photography Fashion Designer Agnieszka Łochocka Brand My Signature / my-singature.eu Hair & Make up Sylwia Smuniewska Modelka Kinga Mikos / Specto Models

82

lounge ...bo jakość ma znaczenie


...bo jakość ma znaczenie

lounge 83


84

lounge ...bo jakość ma znaczenie


...bo jakość ma znaczenie

lounge 85


86

lounge ...bo jakość ma znaczenie


...bo jakość ma znaczenie

lounge 87


88

lounge ...bo jakość ma znaczenie


...bo jakość ma znaczenie

lounge 89


fot. mediastyle.com

trendy

MI NI MA LIZM DOSKONAŁY

ELEGANCJA NIE POLEGA NA TYM, ABY ZOSTAĆ ZAUWAŻONYM, ALE ŻEBY ZOSTAĆ ZAPAMIĘTANYM - GIORGIO ARMANI

MINIMALIZM TO KONTRASTY I JEDNOLITOŚĆ. TO BIEL I CZERŃ. TO ZDJĘCIA, KTÓRYCH NIEWYMUSZONA PROSTOTA NAS ZACHWYCA. TO OSTRE ŚWIATŁO. TO MODELKA W DELIKATNYM MAKIJAŻU I GŁADKO UCZESANYM KUCYKU. TO GEOMETRIA. TO LINIE PROSTE. TO STERYLNOŚĆ I SUROWOŚĆ. TO BEŻOWE PŁASZCZE, BIAŁE BLUZKI I CZARNE GARNITURY. TO CALVIN KLEIN, JIL SANDER I GIORGIO ARMANI. TO PIĘKNO PROSTOTY POŁĄCZONE Z FUNKCJONALNOŚCIĄ. WSZYSTKO TO SKŁADA SIĘ NA MINIMALIZM, BO MINIMALIZM TO POŁĄCZENIE MAKSIMUM Z MINIMUM. 90

lounge ...bo jakość ma znaczenie


trendy

MAKSIMUM PROSTOTY

Mniej znaczy więcej, to główna dewiza minimalizmu. Lepiej wybrać mniej i pozostać w niedosycie, niż dobrać za dużo i być przebranym. Prostota obowiązuje projektantów na każdym etapie tworzenia. Począwszy od projektu i konstrukcji poprzez wybór materiału i wykonanie, aż po sesję zdjęciową. Minimalistyczne kampanie promujące minimalistyczne projekty. Modelki w naturalnym makijażu i gładko uczesanych włosach. Zdjęcia na białej ścianie albo przytłaczającym, czarnym tle. Jest zbliżenie na twarz modelki, na detal i jedno dalsze ujęcie. Małe, prostokątne zdjęcia na dużej białej planszy. To już, to tyle, to wszystko. Nic więcej nie potrzeba.

fot. www.bp.blogspot.com

MINIMUM KOLORU

Paleta kolorów, której używają projektanci, jest ograniczona. Kolory takie jak biały, czarny, szary i beżowy, są jej podstawowymi składnikami. Każdy kolor wspaniale wygląda sam i stanowi doskonały duet z innym. Nie ma nic lepszego niż klasyczne połączenie bieli z czernią, delikatny zestaw szarości z bielą oraz niewymuszone połączenie beżu z głębią dżinsu. Swoje projekty minimaliści najczęściej budują na zasadzie kontrastów albo sumiennie wybierając jeden kolor. Biały garnitur, biała bluzka i białe obcasy, a to wszystko na białej ścianie. Minimalistyczny total look. Obecnie jednak nowe pokolenie minimalistów nie trzyma się tych zasad kurczowo i chętnie dodaje do metalowej puszki z białą farbą, kroplę innego koloru. Nieskazitelną powierzchnię bieli „brudzą” łezki różu, zieleni lub błękitu. Po wymieszaniu farby drewnianą szpatułką uzyskują przymglony odcień, którym następnie pokryją całą powierzchnię swoich projektów.

MAKSIMUM JAKOŚCI

„Aby stworzyć coś wyjątkowego twój umysł musi być nieustannie skupiony na najmniejszych szczegółach”. Słowa Giorgio Armaniego pokazują, jak bardzo projektanci minimalistyczni dbają o detale. Począwszy od metek, poprzez nieskazitelne szwy, aż po perfekcyjne wykończenie rękawów. W ich projektach nie ma miejsca na niedociągnięcia, wszystko musi tworzyć idealną całość. Kiedy w wirze frędzli, falban i cekinów zawinie się niedociągnięcie, prędzej zniknie ono przytłoczone całością. Ale prostota nie wybacza. Biegowi idealnie prostych linii nic nie może przeszkodzić. Nadmiernej sterylności nic nie może zabrudzić. Nieskazitelnej powierzchni czerni, wykonanej z najlepszych tkanin, nic nie może zakłócić. Projektanci sięgają po materiały z najwyższej półki. Płaszcze wykonują z wikunii, na proste krojem sukienki tną śliską strukturę jedwabiu, a na swetry wybierają kaszmir.

MINIMUM EMOCJI

fot. www.media.style.com

Niektórzy zarzucają minimalistom, że tworzą projekty pozbawione emocji. Wszystko jest zimne, proste i bezpłciowe. Nie ma wybuchu radości równoznacznego z siłą różowego koloru. Nie ma przepychu falban, które śmiesznie podskakują z każdym krokiem właścicielki. Nie ma milionów małych, świecących, złotych kamyczków, które błyszczą za nas. Minimaliści chcieli odbiec od koncepcji ukrytych metafor, a skupić się na konstrukcji, formie i projekcie.

MAKSIMUM KONSTRUKCJI

Projektanci minimalistyczni nie tylko nazywają samych siebie projektantami, ale i konstruktorami. Konstrukcje, które tworzą, najczęściej są bardzo złożone, ale dla oczu widza zdają się być niezwykle proste. Zapoczątkował to Cristobal Balenciaga, projektując w 1967 roku

...bo jakość ma znaczenie

lounge 91


fot. klif.pl

trendy

nietypową suknię ślubną. Hiszpański projektant wykonał ją z ciężkiej, lekko połyskującej, białej tkaniny. Sukienka z jednym szwem i okrągłym trenem była bardzo prosta i obszerna. Swoim kształtem i fakturą przypominała szlachetną rzeźbę. Modowi minimaliści, tworząc swoje projekty, inspirują się figurami geometrycznymi. Wykorzystują trójkąty, prostokąty i trapezy. Ich marynarki mają obszerne dekolty do szpica, ich sukienki po bokach mają małe wycięcia w kształcie trójkąta prostokątnego, a płaszcze z daleka tworzą prostokąt. Projektanci minimalistyczni to modowi architekci, którzy swoje projekty budują z brył.

MINIMUM OZDÓB

Minimalizm to nie miejsce na połyskujące cekiny, kolorowe kwiaty ani na wymyślną biżuterię. Istotą minimalizmu są czyste powierzchnie oraz rygorystyczna redukcja dodatków. Minimaliści nie korzystają ani ze wzorzystych tkanin, ani z nadruków. Preferują materiały w czterech

fot. media.style.com

fot. cosstores.com

podstawowych kolorach, których niczym dodatkowo nie ozdabiają. W ich projektach nie znajdziemy długich, metalowych zamków przeszytych przez całą długość projektu ani dużych, plastikowych guzików sterczących przy kieszeniach płaszcza. Nie znajdziemy nawet małych metalowych zamków w spodniach ani delikatnych guzków na koszuli. Minimaliści w  swoich projektach stosują niewidoczne rozwiązania. Marynarkę zapniemy niezauważalną dla oka obserwatora haftką, płaszcz na zatrzask, a guziki koszuli zasłania kryte zapięcie.

92

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Minimalizm to nurt klasyczny, ale niedoceniany. To prostota, do której wszyscy dążymy oraz wysoka jakość, którą wszyscy kochamy. To troska o wygodę i funkcjonalność połączona z pięknem. To nurt ponadczasowy, który nigdy nie wyjdzie z mody. To czysta perfekcja w każdym projekcie, a także pewny, nieryzykowny wybór. Minimalizm to nurt tak idealny, że aż nierealny. AGNIESZKA BIEŃ


KRAKOWSKIE SZKOŁY ARTYSTYCZNE

KUŹNIA TALENTÓW

artykuł sponsorowany

projekt i stylizacja: Michał Wójciak, fot. Dawid H. Groński, model: Rafał agencja Reklamex

MODA, FOTOGRAFIA, WNĘTRZA, VISUAL MERCHANDISING, AKTORSTWO, CHOREOGRAFIA NA ŚWIATOWYM POZIOMIE.

KRAKOWSKIE SZKOŁY ARTYSTYCZNE (KSA), KTÓRE ISTNIEJĄ JUŻ OD 25 LAT OTWIERAJĄ DRZWI DO SUKCESU. DZIĘKI NIM MOŻNA ZOSTAĆ PEŁNOPRAWNYM PROJEKTANTEM MODY, FOTOGRAFEM, ARCHITEKTEM WNĘTRZ CZY AKTOREM. ABSOLWENCI MOGĄ LICZYĆ NA MOCNE WSPARCIE PO ZAKOŃCZENIU NAUKI.

D

ziś nie wystarczy zaprojektować t-shirtu, by zdobyć uznanie w branży fashion mówi dr Jerzy Gaweł, dyrektor KSA. - Tak samo nie zostaje się fotografem, architektem wnętrz czy aktorem bez solidnych podstaw, które można zdobyć tylko w dobrej szkole. Na wszystkich kierunkach KSA słuchacze poznają zagadnienia teoretyczne, ale również zdobywają cenną wiedzę praktyczną. Dzięki kompleksowemu przygotowaniu do zawodu absolwenci mogą działać na rynku freelancerskim, zakładać firmy. Ceniony dyplom KSA otwiera drzwi do zatrudnienia w Polsce i za granicą. Wykładowcy KSA to osoby, które osiągnęły sukces w branży artystycznej i kreatywnej. Dzięki temu studenci Szkoły Artystycznego Projektowania Ubioru (SAPU)mogą spotkać się m.in. z Wojciechem Bednarzem (główny projektant marki Vistula, krytykiem mody Michałem Zaczyńskim (magazyn „Grazia”) czy Dorotą Wróblewską (Sophisti Group). Gościnne wykłady realizowali m.in. Mark Bickerstaffe, Naomi Rosenblum, Martin Pegler, Carol Morgan, Gary Baseman a dzięki współpracy z Prodesigne osobowości designu: Oskar Zięta, Sebastiaan Wolzak, Timo de Rijk.

KSA zapewnia międzynarodową promocję słuchaczom umożliwiając im udział w zagranicznych stażach, wystawach i pokazach. Współpraca odbywa się m.in. z Central Saint Martins London, Academy of Design and Haute Couture w Walencji, niemiecką akademią Fahmoda czy projektem Fashion Culture. Studenci i absolwenci SAPU wygrywają prestiżowe konkursy, w tym Złotą Nitkę, Habitus Baltija i Off Fashion. Krakowskie Szkoły Artystyczne to: - Szkoła Artystycznego Projektowania Ubioru - Szkoła Wnętrz i Przestrzeni - Szkoła Kreatywnej Fotografii - Szkoła Visual Merchandisingu - Szkoła Aktorska SPOT - Szkoła Choreografii - Szkoła Konstrukcji Ubioru Słuchacze wszystkich kierunków mogą liczyć na wsparcie promocyjne ze strony szkoły. - Pomagamy nie tylko osobom, które się u nas aktualnie uczą, ale także naszym absolwentom sprzed lat - podkreśla Joanna Gaweł, dyrektor SAPU - Dzielimy się swoimi doświadczeniami z promocji w internecie oraz w social mediach.

Naukę w KSA podejmują także osoby po trzydziestce, które chcą realizować swoje pasje artystyczne. Specjalnie dla obcokrajowców stworzono program kształcenia w języku angielskim. Krakowskie Szkoły Artystyczne inspirują miasto i region, organizując wydarzenia z dziedzin kultury, mody i designu. Najbardziej rozpoznawalne z nich to Cracow Fashion Week, którego centralnym punktem jest prestiżowy konkurs Cracow Fashion Awards, prezentujący polskie i zagraniczne kolekcje. Wydarzenia organizowane przez KSA przyciągają szeroką publiczność. Tak było niedawno na „Zaprojektowanych” - festiwalu designu i architektury wnętrz, w którym udział wzięło 5 tysięcy osób. W nowoczesnym świecie nie wystarczą dobre chęci, by zostać cenionym artystą - mówi dr Jerzy Gaweł. - Potrzebna jest przede wszystkim szeroka wiedza i kompleksowe przygotowanie marketingowe. Można się tego nauczyć w Krakowskich Szkołach Artystycznych. RAFAŁ STANOWSKI

KRAKOWSKIE SZKOŁY ARTYSTYCZNE ul. Zamoyskiego 52, 30-523 Kraków tel. 12 656 17 26, 12 266 21 11 www.ksa.edu.pl

www.facebook.com/KrakowskieSzkolyArtystyczne www.facebook.com/CracowSchoolofArtandFashion www.instagram.com/krakowskie_szkoly_artystyczne

...bo jakość ma znaczenie

lounge 93


BUTRYM

fot. elle.pl

ludzie

ZNACZY SUKCES MAGDA BUTRYM TO JEDNO Z NAJGORĘTSZYCH NAZWISK TEJ JESIENI. JEŚLI JESZCZE O NIEJ NIE SŁYSZELIŚCIE, TO Z PEWNOŚCIĄ NASTĄPI TO W NAJBLIŻSZYCH MIESIĄCACH, JAKO ŻE JAWI SIĘ ONA JAKO JEDNA Z NAJZDOLNIEJSZYCH WSCHODZĄCYCH PROJEKTANTEK NA POLSKIM RYNKU MODY. W PAŹDZIERNIKU ZADEBIUTOWAŁA AUTORSKĄ KOLEKCJĄ, KTÓRA ZACHWYCA NIEBANALNYMI KONSTRUKCJAMI, WYRAZISTĄ FORMĄ ORAZ WYSOKĄ JAKOŚCIĄ MATERIAŁÓW. BUTRYM TO SYNONIM POJĘĆ CIĘŻKA PRACA, OGROMNY TALENT I OBIECUJĄCA PRZYSZŁOŚĆ W ŚWIECIE MODY.

94

lounge ...bo jakość ma znaczenie

własnego projektu, zobaczyła jak naprawdę wygląda zawód projektanta, doświadczyła tworzenia kolekcji od podszewki oraz poznała wielu ludzi, którzy od lat pracują w branży. To wszystko było niezastąpionym szkoleniem i przygotowaniem, które podczas tworzenia autorskiej kolekcji procentowało z podwójną korzyścią. Jednakże szykowne i delikatne sukienki wizytowe, które Magda projektowała dla La Manii, dalekie były od tego, co projektantce podoba się najbardziej i co odpowiada jej wyobrażeniu o współczesnej kobiecie. Jak pokazuje jej pierwsza solowa kolekcja, Butrym preferuje wyraziste formy w kobiecych ubraniach, które momentami wydają się pochodzić prosto z kanonu męskiej stylizacji. Dlatego też w debiutanckiej kolekcji nie zabrakło damskich garniturów, oversize’owych kształtów oraz ciężkich materiałów. PARYSKA NONSZALANCJA Projektantka przyznaje, że jej kolekcja jest bardzo nowoczesna i wyróżnia się na tle typowych polskich marek, nawiązując swoją

fot. elle.pl

SOLIDNE POCZĄTKI Jesienna kolekcja Magdy to wbrew pozorom nie pierwsze kroki projektantki w tym zawodzie. Butrym dotychczas kojarzona była w środowisku głównie z pokazów La Manii, jako druga po Joannie Przetakiewicz twarz marki. Wcześniej jednak, po skończeniu warszawskiej Międzynarodowej Szkoły Kostiumografii i Projektowania Ubioru, pracowała jako najmłodsza stylistka w telewizji TVP, gdzie miała szansę zetknąć się po raz pierwszy z wielkim modowym światem. Jej talent doceniły polskie celebrytki, którym Magda służyła radą i wiedzą o tajnikach damskiej stylizacji. Zdolności Magdy zostały szybko zauważone przez Joannę Przetakiewicz, która w tym okresie poszukiwała zdolnych i kreatywnych osób do współpracy przy tworzeniu projektów dla nowej marki. Jako że pierwszy solowy projekt Magdy, marka Portofino, nie odniosła spodziewanego sukcesu, Magda przyjęła propozycję kobiecej marki i dołączyła do La Manii jako główny projektant marki. To tutaj Butrym zdobyła porządne podstawy do prowadzenia


ludzie

stylistyką bardziej do francuskiej nonszalancji, niż polskiej mody kobiecej. Nic dziwnego, skoro mistrzem krawiectwa jest dla Magdy Yves Saint Laurent, który jak wiadomo ubrał kobietę w garnitur i także postrzegał ją jako indywidualistkę manifestującą swoją siłę w sposób subtelny, aczkolwiek bardzo wyrazisty. Projekty z jesiennej kolekcji w widoczny sposób ujawniają inspirację światowymi markami, nie tylko Saint Laurent, ale także Céline czy Markiem Fastem, którego styl z pewnością miał wpływ na powstanie ażurowej sukienki w kolorze czerwieni. Co jednak bardzo istotne, całość kolekcji jest niezwykle spójna i przedstawia jeden konkretny zamysł projektantki, która wnosi na polski rynek nowy, bardzo światowy styl. Jest on prosty i charakterystyczny zarazem, bardzo paryski w swojej oszczędności, a jednocześnie niezwykle intrygujący . SIŁA KOBIETY Minimalizm w wydaniu Magdy daleki jest od klasycznego pojmowania tego terminu i nabiera nowego charakteru, przejawiając się raczej w dobieranej przez projektantkę kolorystyce niż w samych krojach ubrań. Te z kolei, pomimo iż w ogólnym rozliczeniu dalekie są od skomplikowanych cięć, to jednak nie są pozbawione wyrazistych elementów,

które nadają mocnego i konkretnego charakteru każdemu z projektów. Takie też było przesłanie samej autorki kolekcji, dla której kobieta to przede wszystkim siła i zdecydowanie połączone z wysublimowaną elegancją. Kobieta nosząca ubrania Magdy jest osobą o określonych wartościach i poglądach, stąpającą mocno po ziemi, ale nie pozbawioną fantazji i szaleństwa. Dlatego w kolekcji, obok siermiężnego, nieco wojskowego płaszcza, znajdziemy fikuśną, a zarazem bardzo seksowną, skórzaną spódnicę z hitem tej jesieni, czyli z wiszącymi frędzlami. Z drugiej zaś strony jawią się nam damskie garnitury – symbol kobiety współczesnej, która jest indywidualistką i kocha niezależność. Niewymuszona elegancja stylizacji prezentowanych w lookbooku sprawia, że projekty Magdy są uniwersalne – proste i jednocześnie niezwykle eleganckie. Wyrafinowanego charakteru, w dobrym znaczeniu tego słowa, nadaje im jakość materiałów, która zauważalna jest nawet na zdjęciach. Trudno stworzyć jest kobiece, seksowne i wyraziste ubrania z tak ciężkich materiałów, jednak płaszcze Butrym właśnie takie są – solidne i emanujące kobiecością. Najczęściej prezentowane zestawy to stylizacje typu total look, które bazują na stonowanych odcieniach czerni, szarości, zieleni czy granatu. Znajdziemy w nim także

bardzo klasyczne zestawienia bieli i czerni, które jednak dalekie są od typowo biznesowych krojów. Idealne dla kobiet sukcesu, które lubią podkreślać swój indywidualny styl. CENNE KLIENTKI Magda dopiero co zadebiutowała swoją pierwszą autorską kolekcją, a spódnicę jej projektu noszą czołowe celebrytki amerykańskiego świata mody. Znana ostatnio z zamiłowania do stylowych projektów Kim Kardashian pokazała się w skórzanej, bardzo seksownej spódnicy naszej rodaczki i trzeba przyznać, że wyglądała w niej oszałamiająco. Inną fanką projektów Magdy jest najsłynniejsza ambasadorka polskiego rynku modowego – Anja Rubik, która specjalizuje się w wyszukiwaniu najbardziej obiecujących projektantów z Polski i z radością rozsławia ich imię poza granicami naszego kraju. Magdy Butrym nie mogło zabraknąć w tym gronie, a Ania, która świetnie prezentuje się w męskich krojach z pewnością pozostanie wierną klientką marki. Dzięki talentowi i pracowitości Magdy nazwisko Butrym za niedługo będzie rozpoznawalne daleko poza lokalnym rynkiem i stanie się piękną wizytówką polskiej mody. MALWA WOLSKA

...bo jakość ma znaczenie

lounge 95


fot. mommybags.blogspot.com/2012/08/the-anti-age-movement.html

uroda

CO ZA DUŻO WYPEŁNIACZA,

TO NIEZDROWO IKONA PARYSKIEJ HAUTE COUTURE, COCO CHANEL, BYŁA PROPAGATORKĄ IDEI LESS IS MORE. STEVE JOBS WYZNAWAŁ ZASADĘ, ŻE POTRZEBUJE TYLKO STO RZECZY, ABY DOBRZE FUNKCJONOWAĆ. CZY W MEDYCYNIE ESTETYCZNEJ MINIMALIZM W OGÓLE JEST MOŻLIWY? W dzisiejszych czasach ciężko jest być osobą przeciętną, zwłaszcza jeśli przeciętność dotyczy aparycji. Eksplorujesz Instagram – zalewa Cię fala pięknych ludzi epatujących fajerwerkami fantastyczności: doskonałe twarze, perfekcyjne ciała, pomniki wspaniałości. W Stanach Zjednoczonych gabinety medycyny estetycznej przeżywają prawdziwe oblężenie przez osoby w grupie wiekowej 16 – 24. Każdy nastolatek chce wyglądać jak gwiazda Instagrama. Najnowsze badania dowodzą, że poddawanie się zabiegom medycyny estetycznej wpływa na ośrodek nagrody i kary w mózgu w sposób podobny do słodyczy, tłustego jedzenia czy narkotyków. Gdzie jest ta cienka czerwona linia, gdzie kończy się dbanie o wygląd, a zaczyna patologia? Pod lupę wziąłem kilka celebrytek, które stanowczo przesadziły z botoxem i na podstawie wnikliwej analizy maszkaronów pokroju Naciągnelli Versace, Jackie Hiallurone, Botocelyn Wildenstein stworzyłem mały przewodnik know – how, w jaki sposób obchodzić się ze swoją twarzą, aby efekt zadowalał, a nie przysparzał o palpitacje serca.

96

lounge ...bo jakość ma znaczenie

1.USTA Patrząc na niektóre „niezwykle naturalne” dziewczyny myślę, że gdyby zdecydowały się na spływ doliną rzeki Colorado nie potrzebowałyby pontonu – wystarczą napompowane usta. Na kształt ust po korekcji wpływa technika wstrzykiwania oraz ilość podanego preparatu. Mnóstwo klientek (i klientów) pragnie zaraz po zabiegu ust Angeliny Jolie. Kwas hialuronowy to substancja wiążąca wodę i stopniowo nabiera objętości, więc pełen efekt pojawia się dopiero po kilku, kilkunastu dniach – należy to wziąć pod uwagę, decydując się na powiększenie ust. 2. POLICZKI Pięknie zarysowane kości policzkowe to cecha niezwykle pożądana. Nadaje twarzy charakteru i szlachetnego blichtru. Wszystkie modelki mają policzki jak spod dłuta rzeźbiarza. Pamiętajmy jednak, że oprócz predyspozycji anatomicznych i niskiego poziomem tkanki tłuszczowej nad idealnymi rysami czuwa sztab wizażystów i grafików komputerowych. Zbyt duża ilość wypełniacza podana jednocześnie w okolice kości policzkowych i ust wyglądać będzie karykaturalnie. Zamiast idealnego owalu istnieje ryzyko wyhodowania sobie Pete’a Burnsa na twarzy. 3. NOS Grzbiet i czubek nosa to statystycznie najczęściej poprawiana chirurgicznie część twarzy. Przyznaję, że nos wielkości hamulca od karuzeli jest w stanie oszpecić nawet najpiękniejszą twarz. Garbaty nos to źródło

kompleksów, dlatego mnóstwo osób decyduje się na korektę kości i chrząstek, aby uzyskać modelową proporcję twarzy. Jeżeli już decydujemy się na poprawki, zróbmy to u chirurga, który wykonuje dużo tego typu zabiegów i wie, jak zabrać się do roboty. Ilość możliwych korekt nosa jest bardzo ograniczona. W pewnym momencie można podzielić los Michaela Jacksona i stracić czubek nosa, a wtedy armagedon i możemy usłyszeć od lekarza – „Co pan zrobisz? Nic pan nie zrobisz”. 4. TOO MUCH ANTY-AGENING Medycyna estetyczna ciągle ewoluuje, ale niestety ciągle nie ma sposobu na powstrzymanie starzenia, możemy tylko odwlekać moment rozliczenia się z czasem. Zanim zdecydujemy się na zabieg medycyny przeciwstarzeniowej, zastanówmy się najpierw czy warto, zapytajmy znajomych, co sądzą o naszym wyglądzie, przetestujmy metody nieinwazyjne, a już w ostateczności sięgajmy po skalpele i igły. Raz rozpoczęta terapia musi być kontynuowana, w razie zaprzestania grozi przyspieszeniem starzenia. Wszystko jest dla ludzi, natomiast, jak to zwykle bywa w życiu, trzeba zachować umiar i zdrowy rozsądek w poprawianiu swojej urody. Kluczem do świadomego korzystania z dobrodziejstw medycyny estetycznej jest autoakceptacja i niezaburzona samoocena. Viva Beauty! BARTŁOMIEJ SZAFRAŃSKI Klinika Nałęcz


...bo jakość ma znaczenie

lounge 97


O KRĘGOSŁUP!

badz fit

Z ADĄ PALKĄ

PROBLEM BÓLU PLECÓW I KARKU JEST CORAZ POWSZECHNIEJSZY. WYNIKA TO PRZEDE WSZYSTKIM Z NIEZDROWEGO TRYBU ŻYCIA. CO ROBIĆ KIEDY BOLĄ PLECY, ALE NIE JEST TO URAZ, TYLKO ZMĘCZONE MIĘŚNIE? JAKIE METODY SĄ SPRAWDZONE I NAPRAWDĘ SKUTKUJĄ?

98

Jeżeli spędzisz dużo czasu w pozycji siedzącej, polecam zmianę krzesła na dużą piłkę rehabilitacyjną. Wystarczy 1 godzina dziennie spędzona na piłce, a wzmocnisz mięśnie i odciążysz kręgosłup. Piłka wymusza prawidłową pozycję ciała i zmusza do pracy mięśnie stabilizujące Twój kręgosłup.

przekłada się na stan twojego kręgosłupa. W czasie snu mięśnie się regenerują, a cały organizm odpoczywa. Zwróć więc uwagę w jakiej pozycji śpisz, ile poduszek masz pod głową. Najbezpieczniejsza np. dla odcinka krzyżowego jest pozycja na brzuchu, najlepiej na „płasko”.

Ruch złagodzi twój ból. Zaplanuj sobie jakąkolwiek aktywność fizyczną. Każda praca narządu ruchu dobrze działa na utrzymanie prawidłowej postawy, np. nordic walking, zwykłe chodzenie, pływanie, bieganie umiarkowanym tempem czy jazda na rowerze. Nie bój się i włącz odpowiednio ukierunkowany trening do swojego planu dnia.

Jesteś po całym dniu, podczas którego Twoja pozycja pozostawiała wiele do życzenia? Zrób przed snem parę ćwiczeń relaksacyjnych. Wystarczy 10 minut. Możesz je robić codziennie.

Pamiętaj również o odpowiednim materacu – to na czym i jak śpisz w dużej mierze

ADA PALKA

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Masz tylko jeden kręgosłup, więc dbaj o niego, aby był sprawny i elastyczny.

POZYCJA EMBRIONALNA Przejdź do siadu klęcznego, połóż pośladki na pięty, przejdź do skłonu, czoło połóż na podłodze, ramiona są wzdłuż ciała, wytrzymaj 10 sekund w tej pozycji i powtórz z 10 razy. KOCI GRZBIET Klęk podparty (dłonie na linii barków, kolana na linii bioder). Przy wdechu opuść brodę, przyciągnij głowę do klatki piersiowej, a plecy wygnij w łuk. Z wydechem głowa idzie w górę, a plecy w dół. Wykonaj minimum 20 razy, powoli i spokojnie. LEŻENIE NA PLECACH Z UNIESIONYMI BIODRAMI Oprzyj łydki o ramę łóżka albo wysokie krzesło, unieś w górę biodra i cześć lędźwiową kręgosłupa. Wytrzymaj minimum 1 minutę.

Fot.: Justyna Gieleta

ZADBAJ

Fot. Mateusz Szelc

bądź fit z Adą Palką


uroda

WYCZESANYCH ŚWIĄT! Ukoronowaniem strzyżenia i pielęgnacji może być delikatna koloryzacja, która podkreśli piękny kolor lub odmieni was nowym odcieniem oraz słoneczny refleks jako naturalne wspomnienie lata, które już niestety nas opuściło. Największym i najwspanialszym prezentem jaki mogę wam dać to indywidualne podejście do waszych fryzur, abyście na święta i w trakcie sylwestra wyglądały wyjątkowo i tak też się poczuły. Wasze włosy mogą być piękne poprzez lekkie i nie zobowiązuje upięcia, luźne sploty oraz kucyki, których magicznego charakteru nie zniszczy ani taniec ani nadmiar szampana. A teraz szybko szybko, rezerwujmy przedświąteczne terminy, bo znikają co najmniej jak świeże pierniki, a każdy lubi słodycze ;) DANIEL RÓŻANA Senior Stylist w salonie Maniewski w krakowskim Pasażu Rynek 13 Maciej Maniewski, Kreator marki, fot. Mia Docci

OTUL SIĘ WANILIĄ

ZŁOTY PEELING KORUNDOWY

W poprzednim numerze błędnie napisaliśmy, że sklep Organique znajduję się w Galerii Krakowskiej. Za błąd przepraszamy.

fot. mat. promocyjne

Luksusową linię do twarzy Eternal Gold uzupełnił peeling korundowy. Jest to produkt, który był do tej pory dostępny wyłącznie w kanale profesjonalnym. Kosmetyk cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem, jego skuteczność doceniają zarówno kosmetyczki, jak i ich klientki. Ze względu na dużą ilość zapytań o dostępność peelingu w kanale detalicznym zdecydowaliśmy się go wprowadzić do oferty sklepów. Unikalny, drobnoziarnisty peeling z korundem i koloidalnym złotem. Oczyszcza i odświeża skórę, delikatnie rozjaśnia, stymuluje i przygotowuje ją do dalszej pielęgnacji. Kryształki korundu, najtwardszego po diamencie minerału, skutecznie usuwają warstwę rogową naskórka, dając efekt kontrolowanej, inteligentnej mikrodermabrazji. Koloidalne złoto sprzyja oczyszczeniu skóry, uzupełnia również regenerujące, łagodzące i odświeżające właściwości wyciągów roślinnych. Skóra odzyskuje gładkość, witalność i promienny wygląd. Peeling może być stosowany dla każdego rodzaju cery, również przesuszonej i wrażliwej. Można go dowolnie łączyć ze wszystkimi kosmetykami z oferty Organique. Dostępny w Organique, Galeria Kazimierz

Daniel Różana, Senior Stylist, fot. Mia Docci

Wanilia stosowana jest dziś głównie w kuchni i kojarzy się nam się przede wszystkim ze słodkimi deserami. Prowansalczycy używają wanilii do kultowego francuskiego deseru – crème brûlée – często w towarzystwie lawendy. Ale wanilia posiada też wyjątkowe właściwości lecznicze i kosmetyczne. W kosmetologii znana jest ze swojego dobroczynnego wpływu na skórę: zmiękcza, nawilża i tonizuje. Olejek waniliowy, bogaty w witaminę E, doskonale pielęgnuje ciało intensywnie je nawilżając a także przywraca skórze gładkość i zdrowy koloryt. Sproszkowana wanilia to doskonały sposób na domowy, wygładzający peeling. Dodatkowym atutem wanilii jest jej słodki zapach, który uwalnia od stresu, wycisza i relaksuje – zwłaszcza w okresie zimowym, zarówno w kuchni, jak i pod prysznicem. Tu doskonale sprawdzi się wydajny, stworzony na bazie składników pochodzenia naturalnego, kremowy żel pod prysznic Le Petit Marseillais LAIT DE VANILLE – Mleczko Waniliowe. Żel jest niezwykle wydajny i doskonale się pieni. Nawilża skórę pozostawia na niej subtelnie słodki zapach.

...bo jakość ma znaczenie

fot. mat. promocyjne

GRUDZIEŃ, ŚWIĘTA, SYLWESTER, EKSTRA! ALE CO DALEJ? MNIE INTERESUJĄ WŁOSY. ICH STRUKTURA, KSZTAŁT I KOLOR. Pamiętajmy o kilku ważnych kwestiach takich, jak rodzaj włosów, który jest dla nas najważniejszym aspektem ponieważ to on decyduje o charakterze i kształcie fryzury. Dopasowując kształt fryzury do kształtu twarzy z łatwością możemy uzyskać miękkie objętości lub ciężkie geometryczne linie, które doskonale podkreślają rysy twarzy. Kolejną rzeczą, na którą powinniśmy zwrócić uwagę, szczególnie w okresie zimowym jest fakt, iż nasze włosy są narażone na uszkodzenia związane zarówno z szybkim suszeniem w domu, jak i niską temperaturą na zewnątrz. Czy mamy na to idealne rozwiązanie? Oczywiście, że tak! Rozwiązanie znajdziemy na każdym kroku pracy z waszymi włosami. Rozwiązaniem może być np. dobrze dobrany kosmetyk do pielęgnacji włosów, który zadba o to, aby włosy były zdrowe, miękkie i błyszczące.

lounge 99


make up

P

MAKE UP NO MAKE UP

MINIMALIZM W MAKIJAŻU

CZY W MAKIJAŻU MOŻNA W OGÓLE STAWIAĆ NA MINIMALIZM? TO OCZYWISTE, TAK. PRZECIEŻ OBECNE TRENDY MAKIJAŻOWE DYKTUJĄ NAM ZASADĘ „MNIEJ ZNACZY WIĘCEJ”. „NUDNY” MAKIJAŻ, JAK ZWYKLI GO NAZYWAĆ NIEKTÓRZY, ŚWIETNIE SPRAWDZI SIĘ NA OBECNĄ PORĘ I JEST NIEZIEMSKO ŁATWY W MODYFIKACJI. WYSTARCZY BOWIEM DODAĆ TRENDY CIEMNĄ BURGUNDOWĄ SZMINKĘ I VOILA – MAKIJAŻ WIECZOROWY GOTOWY! ALE, ALE... JAKICH KOSMETYKÓW UŻYĆ, ŻEBY ZROBIĆ SŁYNNY „MAKE UP NO MAKE UP”? O TYM MOŻNA WBREW POZOROM MÓWIĆ I WYBIERAĆ DŁUGO. NIŻEJ ZNAJDZIECIE KILKA PRODUKTÓW TYPU „MUST HAVE”, KTÓRE POZWOLĄ WAM WYGLĄDAĆ JAKBYŚCIE DOPIERO CO WSTAŁY Z ŁÓŻKA, ŚWIEŻE I WYPOCZĘTE. 100

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Fot.vitalia.pl/forum10,860585,0_Makeup-no-makeup-zdjecie.html

o pierwsze podkład. Nie może być zbyt ciężki, nie chcemy stworzyć grubej warstwy. Skóra ma wyglądać jak najbardziej świeżo i naturalnie. Idealnie sprawdzą się fluidy o dość lekkich, niezbyt kryjących konsystencjach (MAC Mineralize Moisture, Armani Maestro, Rouge Bunny Rouge Milk Aquarelle). Lekko rozświetlające formuły sprawią, że twarz będzie wyglądała promiennie. Czas na oczy. Ważne, żeby wszystko, co na nie nałożymy, trzymało się jak najdłużej. W tym celu przydatna będzie baza pod cienie (Artdeco Eyeshadow Base, MAC Prolongwear Paint Pot, Clarins Eclat Minute), której cieniutką warstwę nakładamy na powiekę ruchomą. Następnie sięgamy po cienie do powiek. Makijaż nude cechują odcienie beżów, neutralnych brązów, brudnych różów, czyli wszystkich naturalnych odcieni, które występują w naszej skórze. Założyć się mogę, iż każda kobieta posiada w swojej kosmetyczce co najmniej kilka z wymienionych kolorów. Każda firma, która posiada w swojej ofercie kosmetyki kolorowe, udostępnia pojedyncze cienie jak i całe palety barw neutralnych o matowym lub satynowym wykończeniu (MAC Brule, MAC Wedge, theBalm Nude’ tude Eyeshadow Pallete, Clinique All About Shadow Neutral Territory 2, MAC Charcoal Brown, MAC Kid). Subtelne modelowanie powieki, gra światłem i cieniem – tylko tyle wystarczy, żeby nadać swoim oczom wyrazistości. Rzęsy powinny być w tego rodzaju makijażu delikatnie podkreślone. Zatem rezygnujemy z tuszów, które dają dramatyczny efekt. Szukamy czegoś, co rozdzieli, mocno wyczesze rzęsy, nadając im tym samym naturalny wygląd (Lancome L’Extreme, MAC Extended Play, Revlon Luxurious Length, MAC False Lashes). Pamiętajmy także o podkreśleniu brwi. Najlepiej użyć do tego specjalnej maskary, która nada nieco mocniejszy kolor włoskom, ale pozostanie niewidoczna dla niewprawnego oka (MAC Brow Set). Policzki najlepiej podkreślić różem o kremowej konsystencji. Wklepując go opuszkami palców na szczyty tzw. „jabłuszek” uzyskamy bardzo świeży, promienny wygląd. Obecnie kremowe konsystencje nie są już tak tłuste, nie ścierają się, wręcz „wsiąkają” w skórę i utrzymują się bardzo długo (Chanel Le Blush Creme, Mac Cremeblend Blush). Dobrym wyborem w tym przypadku będą delikatnie różowe, brzoskwiniowe, beżowe odcienie. Na koniec szminka lub błyszczyk, oczywiście bez połysku. Odcienie jak najbardziej zbliżone do koloru ust, niezbyt ciemne i nie wpadające w dużym stopniu w brąz (MAC Lipstick Faux/ Giddy, Chanel Rouge Allure, Bobbi Brown Lip Gloss Pink Beige #21). Rezygnujemy z konturówek, usta zostawiamy w ich naturalnym kształcie. Tym samym, możemy cytować za Beyoncé I WOKE UP LIKE THIS! To przecież oczywiste. KAROLINA CIOCHOŃ


A P L I KACJ E W E B OW E

KTÓRE KOMPLEKSOWO ROZWIĄŻĄ TWOJE PROBLEMY W FIRMIE

FUNKCJONALNE TO CZEGO POTRZEBUJESZ

DOSTĘPNE ZAWSZE KIEDY POTRZEBUJESZ

KOMPLEKSOWE WSZYSTKO CZEGO POTRZEBUJESZ

Aplikacje webowe, dostępne przez

Jeśli to za mało, jeżeli potrzebu-

przeglądarkę internetową, to naj-

jesz czegoś dodatkowego, specy-

lepsze

ficznego w Twojej branży,

rozwiązanie

dla

małej,

średniej i dużej firmy. Znajdziesz

powiedz nam o tym, zbudujemy

tu większośc narzędzi, których Ty

rozwiązanie odpowiednie

i Twoi pracownicy potrzebujecie

Ciebie.

dla

do codzienej pracy.

RAZEM ZNAJDZIEMY ROZWIĄZANIE TWOICH PROBLEMÓW. SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI:

iproton.com.pl ...bo jakość ma znaczenie

lounge 101


na koniec

MAŁY,

ALE WARIAT

TAK, TYM RAZEM BĘDZIE O MAŁYM SPRZĘCIE. ALE SPOKOJNIE, WCIĄŻ O FOTOGRAFICZNYM. NIE WIEM, CZY ZAUWAŻYLIŚCIE (TO PYTANIE DO OSÓB ZAINTERESOWANYCH FOTOGRAFIĄ), ALE ZBLIŻA NAM SIĘ POWOLUTKU KONIEC ERY POPULARNYCH LUSTRZANEK CYFROWYCH. W ZAMIAN ZA TO WRACA (BO TO NIE PRODUKT NOWY, ALE ULEPSZONY) MODA NA KOMPAKTOWE APARATY Z WYMIENNĄ OPTYKĄ – TZW. „BEZLUSTERKOWCE”, ZNANE TEŻ JAKO COMPACT SYSTEM CAMERA.

W

iadomo, że największe wrażenie robi nie sam aparat, a duuuuuuuuży obiektyw, tak? No tak. Im większy obiektyw, tym większe... No właśnie, co? Ale, odbiegłam od tematu, nieco się rozmarzywszy. Po co więc dźwigać wielkie i ciężkie skrzynki, skoro można małe i do tego „podłączyć” absolutnie każdy obiektyw, a przynajmniej większość znanych na rynku? Fachowo powiemy: wymienność optyki i brzmi to jeszcze lepiej i bardziej hipstersko. Dlaczego jeszcze wolimy małe? Bo na nowych CSC (Compact System Camera) możemy teraz mieć podgląd na żywo przez obiektyw, tak jak w lustrzankach. Mądre głowy popracowały też nad jakością obrazu i teraz elektroniczny wizjer zaczyna wyprzedzać możliwościami te znane z nawet najdroższych lustrzanek. Dużo łatwiej możemy ustawić głębię ostrości w manualnym, ponadprzeciętnie ostrym, obiektywie takim jak Samyang 12mm f/2 przypiętym do taniego „bezlusterkowca” Sony Alfa, niż np. jego odpowiednikiem na gabarytowo znacznie większym i cięższym lustrzankowym Canonie EOS 1D. Eh, kolejne mądre zdanie mi się wymsknęło. Ciężko mój równie „ponadprzeciętny” intelekt, trudno utrzymać nieraz na wodzy. Pozostając jednak jeszcze chwilę w klimacie wszechogarniającego technologicznego geniuszu: na nowych kompaktowych aparatach mamy jeszcze jedną funkcję mocno ułatwiającą życie. Mowa o niezależnym od obiektywu potwierdzeniu ostrości w czasie

102

lounge ...bo jakość ma znaczenie

rzeczywistym - rzecz często nieosiągalna w klasycznej lustrzance. Ha! Rzecz przydatna każdemu fotografującemu. Od profesjonalistów, przez hipsterów, lanserów, po fotografów amatorów. Dziś bezlusterkowce zazwyczaj wyposażane są w niewiele mniejsze od standardowej klatki, matryce mikro cztery trzecie, ale coraz częściej też w pełnoformatowe sensory 35 mm, szybko doganiając tym samym najbardziej rozwinięte konstrukcje cyfrowych lustrzanek. A po polsku: są już pełnoklatkowe bezlusterkowce – co było dotąd nieosiągalne i mały rozmiar matrycy stanowił główny argument przeciw. Generalnie, wszystko zmalało. Spokojnie, nadal mowa o sprzęcie foto ;) Chodzi tylko o to, że w ślad za znacznie mniejszymi rozmiarami i wagami samych aparatów CSC, obiektywy do nich – są często dwu lub trzykrotnie mniejsze i lżejsze od swoich lustrzankowych odpowiedników i każdy, kto nosił swój sprzęt foto na dłuższych dystansach albo po górskich szlakach doskonale zrozumie, na czym polega różnica o 1-2 kg, kiedy na plecach i tak już dźwigamy mnóstwo rzeczy i wszystkie absolutnie niezbędne, jak to bywa w babskiej torebce. No, chyba że chcemy zrobić duuuuuuże wrażenie, wtedy pozostajemy przy większych obiektywach. Jednym zdaniem postaram się: niech żyją bezlusterkowce!! Reasumując, myślę, że tu poprawię humory nie tylko fotograficznie zainteresowanym, bo oto mamy kolejny dowód na to, że małe jednak jest piękne.


THE POINT LUNCH

RABAT

-10% RABAT

-20%

*

RABAT

-25% Wynajem apartamentów w Zakopanem i Kościelisku. 10% rabatu przy pobycie minimum 5 nocy. Promocja dotyczy wybranych apartamentów.

Razem z nami wpadnij w wir świątecznej zabawy! * przy rachunku powyżej 50 zł.

Kuchnia polska codziennie - niecodziennie! Nowo otwarta restauracja przy samym Rynku Głównym.

www.mountainapartments.pl tel.: 511 000 660 1.1.2015 - 30.04.2015

ul. Estery 18, Kraków oferta ważna od 01.12 - 31.01.2015 (z wyłączeniem 31.12.2014)

ul. Szewska 4, Kraków tel. 12 633 65 20, www.thepointclub.pl 1.12.2014 - 28.02.2015

RABAT

-20% RABAT

-20%

PRENUMERATA LOUNGE MAGAZYN ALL FOR BODY SUPLEMENTY

zdrowa żywność, eko słodycze, suplementy treningowe, witaminy i minerały, diety i konsultacje Al. F. Focha 1, Kraków tel.: 12 307 03 74, www.sklep.allforbody.com

ALL FOR BODY

RABAT

-20%

SKLEPY ORGANIQUE KRAKÓW: P.H Zakopianka ul. Zakopiańska 62 Galeria Kazimierz ul. Podgórska 34 Rabat ważny od 10.12.2014 do 31.01.2015

10.12.2014 - 31.01.2015

RABAT

RABAT

-40% RABAT

-20%

-20%

Mikołaj z efektami? Skorzystaj z rabatu i odbierz trening + konsultację dietetyczną za 89 zł (zamiast 150 zł)! ul. Zwierzyniecka 14/4, Kraków tel. 12 307 03 01 www.allforbody.com

SKLEPY ORGANIQUE KRAKÓW: P.H Zakopianka ul. Zakopiańska 62 Galeria Kazimierz ul. Podgórska 34 Rabat ważny od 10.12.2014 do 31.01.2015

Najlepsza kawa i koktajle w sercu Krakowskiego Rynku podziemia Sukiennic Arkady Cafe. Arkady Cafe & Shot Bar Rynek Główny 1 - Sukiennice, Kraków tel. 12 422 18 54


WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL

WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL

WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL

WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL

WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL

WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL

WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL

WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL

WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL


Sprawdź jak luksus łączy się z technologią

Salony Luxury Art Cinema to wyjątkowe miejsca w Krakowie i Warszawie. Tylko w nich prezentowane są inteligentne instalacje w gotowych, zaaranżowanych wnętrzach. Dzięki temu można przekonać się jak w praktyce działają systemy inteligentnego budynku. Art Cinema to także największy w Polsce wybór luksusowych urządzeń audio-wideo. Oferowane przez nas marki wyróżniają się najwyższą jakością i unikalnym designem. Dodając do tego luksusowe włoskie meble Poltrona Frau i Visionnaire otrzymujemy miejsca, w których luksus łączy się z technologią.

Teraz także meble Największy wybór Poltrona Frau w Polsce

Salony Art Cinema Kraków ul. Zakopiańska 153 +48 12 640 20 00 www.artcinema.pl info@artcinema.pl

Warszawa ul. Bracka 11/13 /obok domu handlowego „vitkAc”/ +48 22 400 90 48 www.luxuryartcinema.pl warszawa@artcinema.pl

lounge | No. 67 | grudzień'14  

The MINIMAL Issue. Wysokiej jakości magazyn lifestyle'owy. Bezcenny. High quality lifestyle magazine. Priceless