Page 1

bezcenny

66

#

www.loungemagazyn.pl

listopad'14 ISSN 1899-1262


Avant Après ul. Kupa 5, Kraków tel. 12 357 73 57 www.avantapres.pl Włosy: Klaudia Matysiak Make-Up: Elżbieta Jaśkowska Model: Magda Szewczyk Foto: Łukasz Znojek


rozk dowk


DOSTEĘPNY ‘ W TWOICH ULUBIONYCH MIEJSCACH

klaka


Jesteśmy spółką IT, tworzymy dedykowane rozwiązania w modelu Cloud Computing. Projektujemy i wdrażamy nowoczesne, skalowalne systemy,dostosowane do potrzeb firmy.

Exnui Sp. z o.o. ul. Rzymowskiego 53 02-697 Warszawa NIP: 956-228-14-11 www.exnui.com


OPOWIEDZ NAM CZEGO POTRZEBUJESZ, STWORZYMY ROZWIĄZANIE.

ul. Rzymowskiego 53 02-697 Warszawa www.innext.pl


wstęp

ELEGANCJA FRANCJA O

bowiązkowe rozmyślania o śmierci, ponura pogoda i jeszcze bardziej ponura atmosfera, a do tego początek kolejnej ery „smoga wawelskiego” w Krakowie... Tak, listopad ma swoje niewątpliwe minusy. Tymczasem we Francji... Beaujolais nouveau, czyli radosne święto młodego wina. Być może stąd ta nasza daleka wycieczka do kraju niewymuszonego szyku, wyrafinowanej przyjemności i pysznego jedzenia. W najnowszym numerze aż kipi od inspirujących tematów francuskich: w kulturze

REDAKTOR PROWADZĄCA

NATALIA CZEKAJ

przeczytacie o „królowej Paryża”, która odkryła dla świata Coco Chanel – Misi Sert; w kulinariach o męskim „duecie marzeń”, mianowicie kobietach i winie – a jak już mowa o winie, to jest i parę słów o tym, jak odpowiednio dobrać je do serów. Na deser kasztany z Placu Pigalle. Polecamy też naszą recenzję niezwykle inspirującej książki “Bądź Paryżanką, gdziekolwiek jesteś” - lektura obowiązkowa dla każdej fashionistki. O charakterystycznej francuskiej nonszalancji przeczytacie też m.in. w artykule „French Chic”, który jest właściwie gotowym przepisem na bezbłędny

codzienny styl, który zawsze robi wrażenie, nie tylko na ulicach Paryża. Po raz kolejny przyjrzymy się także najnowszym sukcesom polskich designerów, artystów i projektantów, za których niezmiennie trzymamy kciuki. Podsumowując: mamy nadzieję, że choć trochę udało nam się uprzyjemnić Wam ten nieco depresyjny okres i obiecujemy, że w przyszłym numerze będzie jeszcze weselej – w końcu coraz bliżej święta!

REDAKCJA:

redaktor naczelny / reklama

WSPÓŁPRACA: Agnieszka Bień, Karolina Ciochoń, Sybilla Kettlerowska, Olivia Kłusek, Paulina Ksel, Ada Palka, Ewa M. Pawłowska, Adrian Suszczyński, Bartłomiej Szafrański, Michał Sztorc, Malwa Wolska, Michał Zębik

reklama

Agnieszka Sochacka

ILUSTRACJE: Magdalena Żmijowska www.magdalenawolan.pl

agnieszka.sochacka@loungemagazyn.pl

grafika / skład

redaktor działu Kultura

Michał Adamiec

Natalia Czekaj

michal@loungemagazyn.pl

Wydawca: MEDIA LOUNGE S.C. Redakcja Lounge Magazyn ul. Romanowicza 4/509, Kraków info@loungemagazyn.pl | tel. (12) 633 77 33

natalia.czekaj@loungemagazyn.pl

bezcenny

66

# ...bo jakość ma znaczenie

www.loungemagazyn.pl

listopad

Monika Gąsiorek-Mosiołek

kultura | sztuka | wydarzenia | lifestyle | moda | uroda | zdrowie | gadżety | design

redaktor działu Moda

produkcja: Artystyczna Alternatywa, WOW Pictures fotografia: Paweł Grabowski/WOW Pictures modelki: Klaudia Kozik/Specto Models włosy: Babicz Akademia make up: Dominika Malisz/Artystyczna Alternatywa stylizacja: Ellie Łazarczyk/Artystyczna Alternatywa Kurtka skórzana Anniss/Idea Fix

listopad'14 ISSN 1899-1262

66

monika@loungemagazyn.pl

redaktor działu Kulinaria

Agnieszka Majksner agnieszka.majksner@loungemagazyn.pl

Poglądy zawarte w artykułach i felietonach są osobistymi przekonaniami ich autorów i nie zawsze pokrywają się z przekonaniami redakcji Lounge. Redakcja nie odpowiada za treść reklam i ogłoszeń. Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych i zastrzega sobie prawo do skracania i przeredagowywania tekstów. Publikowanie zamieszczonych tekstów i zdjęć bez zgody redakcji jest niezgodne z prawem.

SPROSTOWANIE W artykule „Śląska stolica designu” (s. 26) w październikowym numerze „Lounge” błędnie nazwaliśmy jeden z katowickich barów. Chodziło oczywiście o Ambasadę Śledzia, nie o Ambasadę Wódki i Śledzia. Cóż... głodnemu chleb na myśli. Za pomyłkę bardzo przepraszamy!

6

lounge ...bo jakość ma znaczenie


JEDNYM ZDANIEM:

felieton

FAUX PAS DE BEAUJOLEAIS

ALEKSANDER DUMAS NAPISAŁ SŁYNNĄ CAŁKIEM POWIEŚĆ ZATYTUŁOWANĄ TRZEJ MUSZKIETEROWIE, KTÓREJ (WSTYD SIĘ PRZYZNAĆ) NIGDY NIE PRZECZYTAŁEM, ZA TO OGLĄDAŁEM KILKA ADAPTACJI FILMOWYCH, ALE MOJA NAJBARDZIEJ ULUBIONA WARIACJA NA TEMAT (WARIACJA TO BARDZO DOBRE SŁOWO) NIE JEST FILMEM, TYLKO SKECZEM W WYKONANIU KABARETU ANI MRU MRU (POD TYTUŁEM MUSZKIETEROWIE), KTÓRY OPOWIADA O PRZYGODACH DWÓCH MUSZKIETERÓW, BO TRZECI... TRZECI JEST... PFFFFFFFFFF*..., SPOSÓB W JAKI PANOWIE WÓJCIK I WÓJCIK „OBESZLI SIĘ” Z JĘZYKIEM BALZAKA I MOLIERA MOŻE SIĘ WYDAWAĆ OKRUTNY (POMIMO MOJEJ TEGOŻ JĘZYKA ABSOLUTNIE ZNIKOMEJ ZNAJOMOŚCI, A NAWET – NIE BOJĘ SIĘ TEGO POWIEDZIEĆ – ŻADNEJ), NIE MNIEJ JEDNAK BAWI DO ŁEZ (W SUMIE TO PRAWIE CAŁY ZNAM NA PAMIĘĆ) ZA KAŻDYM RAZEM (A TYCH RAZÓW BYŁO WIELE) GDY GO OGLĄDAM

i w taki dzień jak dziś na przykład, a jest to dzień, w którym bardzo delikatnie rzecz ujmując pogoda nie zachęca do spacerów, w zasadzie od kilku dni nie zachęca nawet od otwarcia oka, o wstawaniu z łóżka nie wspominając, ciemno, zimno, leje, deszcz, wilki jakieś, ogólnie deprecha i padaka, do tego jeszcze listopad rozpoczyna się od tzw. „Święta Zmarłych”, czyli nie nastraja zbyt optymistycznie piszę „tzw.”, bo zasadniczo nazwa ta jest absolutną bzdurą, pisałem już o tym wielokrotnie, więc dociekliwszych Czytelników potraktuję jak Marszałek Sejmu podczas pierwszej** konferencji prasowej odsyłając na stronę internetową, a konkretnie do archiwum, a dla tych Czytelników, którzy akurat ani Internetu, ani archiwum pod ręką nie mają podaję (jak na drugiej konferencji prasowej) w telegraficznym skrócie: po pierwsze primo: dzień pierwszego listopada to Święto Wszystkich Świętych, czyli w dużym uproszczeniu Wszyscy mamy imieniny; po drugie primo: drążenie i podpalanie dyni jest jeszcze głupsze, niż wszechobecny 14 lutego cukierkowy róż, chociaż wielu może mimo słoty i chłodu widzieć przyszłość w różowych barwach, a przynajmniej chwilowo uwierzyć, że wszystko się może zdarzyć, a to za sprawą kopaczy, którzy dokopali aktualnym Mistrzom Świata w kopaniu, z tego co widziałem w TV cała sytuacja miała kontekst mocno polityczny i była odpowiedzią na brutalne szarpanie za łokieć z jakim spotkała się Pani Premier będąc z wizytą u Pani Kanclerz i niech mi ktoś powie teraz, że to rodzaj męski jest bardziej skłonny do przemocy fizycznej, w życiu nie widziałem, żeby Barack szarpał się z Władimirem albo David z François, zresztą ten ostatni na pewno nie mógłby się w takiej sytuacji znaleźć, gdyż jest to zupełnie nieeleganckie, a jak wiemy prastara mądrość ludowa głosi, że „elegancja Francja” (albo Francja elegancja?),

* Skecz należy po prostu obejrzeć i wszystko będzie jasne. ** Pierwszej z dwóch w dniu 21.10.2014. 8

lounge ...bo jakość ma znaczenie

ADRIAN SUSZCZYŃSKI absolwent Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UJ, gdy nie pisze jednym zdaniem, jest „prawie” przykładnym ojcem i mężem, chyba, że akurat siedzi w pracy w Agencji Reklamowej, lub rozbija się po lesie na rowerze.

a skoro już przy narodzie, który zagraża światowej populacji ślimaków i małych zielonych rechoczących płazów jesteśmy, to mają oni znaczący wkład w poprawianie nastroju w najgorszym miesiącu w roku (jestem w stanie wymienić przynajmniej dwa powody dla których każdy z pozostałych jedenastu jest lepszy niż właśnie jedenasty), a mianowicie właśnie w listopadzie, a dokładnie zawsze w trzeci czwartek tegoż miesiąca odbywa się święto nowego wina – nowego w sensie inauguracji rocznika bieżącego, chociaż oprócz Beaujolais jest jeszcze kilkadziesiąt innych apelacji we Francji, a także w Hiszpanii i Włoszech, które mogą sprzedawać wino z tego samego rocznika, ale jak na razie żadnemu z nich nie udało przebić się do świadomości masowego odbiorcy, chociaż w przypadku wina użycie terminu masowy

wien, że to Twój Rodak (tudzież bratnia Słowiańska Dusza Zza Buga), chociaż i Ci są raczej „grzeczni”, bo mandaty są wysokie i w ojro, więc jednym spotkaniem z przedstawicielami niemieckiej drogówki można się pozbyć sumy oscylującej w okolicach minimalnego miesięcznego wynagrodzenia w Kraju nad Wisłą, a Panowie z napisem Polizei na aucie mandatów kredytowych (jak u nas) nie znają, za to (a dokładnie za mandat) można zapłacić kredytową kartą, tak czy siak u nas nawet miliardem fotoradarów nie uda się kierowców nauczyć przestrzegania przepisów, bo ułańska fantazja, bo posiadanie samochodu nieodłącznie łączy się z przekonaniem o byciu Panem Wszechświata (a na pewno pasa asfaltu oraz jego okolic zajmowanych przez tenże pojazd w danym momencie), bo egzaminy na pra-

odbiorca może wydawać się mocnym nadużyciem, to jednak tak właśnie jest, dzięki wyjątkowym zdolnościom marketingowym winiarzy z tego pięknego regionu położonego w Burgundii, którym udało się „sprzedać modę” na młode wino, które kiedyś pili tylko bywalcy lokalnych wyszynków, takie tamtejsze dożynki, bo Oktoberfest to za dużo powiedziane, swoją drogą podobno słynna impreza piwowarska w krainie wynalazcy promieni X oraz autora „Czarodziejskiej Góry” też już nie powala jakością złotego napoju, chociaż tu kolejna ciekawostka przyrodnicza oktoberfesty były wynalazkiem ogólno-niemieckim służącym zużyciu nadwyżek piwa przed rozpoczęciem się okresu warzenia nowego, a według przepisów ówczesnego prawa z 1516 roku, okres ten trwał od 29 września do 23 kwietnia, więc pod koniec września obowiązkowi Niemcy w myśl zasady Ordnung muss sein! całe zalegające piwo musieli wychlać,

wo jazdy nie wymagają posiadania wiedzy, a ściśle rzecz ujmując znajomości Kodeksu Drogowego, ale umiejętności zdania testu, bo fotoradary w Polsce nie służą poprawianiu bezpieczeństwa na drogach tylko redukowaniu deficytu budżetowego, zwłaszcza te mobilne używane przez ITD (no bo jaki sens ma to, że Panowie wsiadają sobie rano do służbowego mondeo czy innej vectry z kamerami z przodu i z tyłu, po czym jadą sobie w trasę na przykład z Krakowa do Warszawy i z powrotem nagrywając wszystkich na tejże drodze przepisy łamiących, a potem wysyłają im mandaty, gdzie jest opcja, że mogą nie dostać punktów tylko zapłacić ileś tam i po sprawie),

swoją drogą często śmiejemy się z tego niemieckiego ordnungu, ale są dwie rzeczy, które do mnie przemawiają w sposób absolutny: pierwsza, to czyste chodniki, trawniki i ulice (w kontraście z naszym ogólnopolskim śmietnikiem) oraz druga, a mianowicie karność w przestrzeganiu przepisów drogowych, a zwłaszcza ograniczenia prędkości, w Niemczech nie trzeba patrzeć na znaki, żeby wiedzieć ile można jechać, wystarczy, że jedziesz za Niemcem, prędkość z jaką się porusza w 99% przypadków jest dozwoloną prędkością maksymalną, owszem, zaraz, zaraz, przecież w Reichu nie ma ograniczenia prędkości ktoś powie, owszem nie ma, ale na autostradach i nie zawsze, bo, zwłaszcza w okolicach obwodnic, ograniczenia są (miejscami nawet do 80 km/h) i wszyscy grzecznie zwalniają, o terenie zabudowanym nie wspominając, więc jeżeli w Kraju za Odrą jedziesz przepisowo, i ktoś Cię wyprzedzi, możesz być pe-

no i znowu dygresja motoryzacyjna się pojawiła, ale jak już mamy ten temat na tapecie, to byłoby pięknie, gdyby na drodze pamiętać o kilku prostych zasadach sawłarwiwru, czyli nie „wisieć” na czyimś zderzaku, nie wymuszać pierwszeństwa, zostawiać miejsce dla innych użytkowników (motocykle, skutery, rowery), w miejscach gdzie pasy się łączą jeździć na „suwak”, takie tam drobiazgi, a o ile bardziej elegancko by się jeździło, nawet jak jest taka pogoda jaka jest, więc wracając do wątku bardziej pozytywnego, czyli Beaujolais nouveau, które należy spożywać raczej chłodne (ok. 12-14°C) i pewnie pomaga zmierzyć się z jesienną deprechą w myśl złotej myśli Jana Himilsbacha: Picie wódki to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości, prawdopodobnie wina trzeba wypić trochę więcej niż wódki, ale to żaden problem dla konesera, bo dzięki temu można się dłużej cieszyć jego smakiem, najważniejsze, żeby wiedzieć, kiedy należy się elegancko pożegnać, żeby nie zakończyć imprezy jakimś faux pas. ADRIAN SUSZCZYŃSKI Skargi i wnioski: adrian.suszczynski@gmail.com


Galeria Autorska Andrzeja Mleczki ul. Św. Jana 14, 31-018 Kraków

Galeria Autorska Andrzeja Mleczki Ul. Marszałkowska 140, 00- 061 Warszawa

galeria@mleczko.pl

http://sklep.mleczko.pl

facebook.com/galeria.mleczko

www.mleczko.pl


polecamy

W LISTOPADZIE POLECAM...

fot: mat. promocyjne

FILMY Przyznam szczerze, że wybór nie był łatwy – miałam ostatnio szczęście do filmowych perełek. W momencie, kiedy czytacie ten numer„nowości”, o których mówię z pewnością nie są już tak nowe – co nie zmienia faktu, że nadal jakoś wyróżniają się na tle sieczki serwowanej w multipleksach, więc warto poszperać w nie do końca legalnych zakamarkach internetu, żeby je zobaczyć. A przechodząc do sedna – co polecam?

Jakoś z łezką w oku wspominam ostatnio czasy już prawie utraconej młodości, może stąd ten gwałtowny napad nieposkromionych uczuć do obrazów trochę retro, trochę vintage, trochę o młodzieńczym buncie, pierwszych miłościach, śmiertelnie istotnych perypetiach szkolno-towarzystko-rodzinnych, poszukaniu własnej drogi i przygniatającym po raz pierwszy ciężarze życia. Wszystko to doskonale udało się uchwycić kolejnej latorośli z utalentowanego klanu Coppola, Gii, która przeniosła na ekran opowiadania Jamesa Franco. Obrazowi „Palo Alto” może daleko jeszcze do doskonałych „Przekleństw niewinności” Sofii Coppoli, który to w podobny sposób – jak ktoś kiedyś ładnie napisał – zgłębiał melancholijną poezję licealnych korytarzy oraz ulic z równiutko przystrzyżonymi żywopłotami, nie mniej jest w nim coś, co bez reszty wciąga nas w ten specyficzny klimat. Podobnie urzekł mnie także dokument zza kulis powstawania filmu – cała ekipa pomieszkiwała razem w domu Vala Kilmera (doskonale się przy tym bawiąc), miasteczko Palo Alto to kwintesencja kalifornijskiego „American Dream”, Gia jest nieco roztrzepaną „dziewczyną z sąsiedztwa”, a proces tworzenia filmu z nią u boku wydaje się jakąś cudowną, odrealnioną przygodą.

Natalia Czekaj REDAKTOR PROWADZĄCA Dziennikarskie szlify zdobywała m.in. we „Wprost”, „Glamour” i „Piana Magazine”. W redakcji „Lounge” odpowiada za (te najbardziej i najmniej) kulturalne teksty, drobne poprawki, uspokajanie redaktora naczelnego i wysyłanie pogróżek niepokornym współpracownikom na dzień przed końcem składu. Prywatnie znana jako wielka fanka muzyki filmowej, słodyczy, poradników buddyjskich, koncertów rockowych, filmów Woody'ego Allena i dobrej zabawy – zawsze i wszędzie!

fot: mat. promocyjne

fot: mat. promocyjne

Genialnym filmem – przygodą, o dojrzewaniu we wszystkich jego aspektach, jest również „Boyhood”, który doskonale uchwycił zarówno te najbardziej magiczne, jak i prozaiczne momenty, które towarzyszą naszemu dzieciństwu i procesowi powolnego zatracania niewinności. Subtelnie i prosto, a jednak porywająco. Ze świetną muzyką w tle!

WYSTAWY Oczywiście w listopadzie na pewno wybiorę się na World Press Photo. To jedna z tych wystaw, na które zawsze muszę chodzić sama – bo każde zdjęcie przeżywam i kontempluję, zawieszając się przy tym na dobre parę godzin – i nie toleruję, kiedy ktoś mnie przy tym popędza. Tegoroczna edycja ponownie nie zawiedzie. Autorem zdjęcia, które otrzymało główną nagrodę jest tym razem John Stanmeyer z Agencji Fotograficznej VII. Zwycięska praca ukazuje afrykańskich imigrantów nocą na brzegu miasta Djibouti, unoszących telefony komórkowe, aby złapać tańszy sygnał z sąsiedniej Somalii – wątłą nić kontaktu z rodziną znajdującą się za granicą (…). Ta i wiele innych, tych bliskich i z najdalszych zakątków świata, często przedziwnych i skrajnie poruszających historii zostanie z nami jeszcze na długo.

MUZYKA Może trochę wstyd się przyznać, ale naprawdę ze sporą ekscytacją i wypiekami na twarzy czekam na krakowski koncert Bryana Adamsa. W zasadzie nie wiem czemu wstyd, jego twórczość obfituje przecież w setki nieśmiertelnych klasyków, które z upodobaniem śpiewam (pewnie nie tylko ja) co rano pod prysznicem. Mając 12 lat pisałam w pamiętniku, że największym moim marzeniem jest wystąpić z nim kiedyś na scenie. I wciąż nie tracę nadziei ;) Co prawda koncert dopiero w grudniu, ale jako że bilety rozchodzą się jak ciepłe bułeczki, radzę przejść się do najbliższego Empiku już dziś. Nieco wcześniej, bo 24 listopada, do Polski powróci SOHN, czyli młody, hiperutalentowany multiinstrumentalista i producent (możecie poczytać o nim we wrześniowym numerze, ale w zasadzie radziłabym po prostu posłuchać!). Pozostaje mi tylko dodać, że tego dnia warszawskie Hybrydy z pewnością będą najgorętszym miejscem w kraju. Dla równowagi, polecam też dwie superkobiety: FKA twigs (swoją drogą również ostatnio gościła w Polsce) i Tinashe, które wydały ostatnio super albumy z super muzyką – z gatunku tej, która najlepiej brzmi nocą.

PS Tak naprawdę chętnie poleciłabym dużo, dużo więcej wystaw/ filmów/ muzyki, miało się tu też znaleźć jeszcze parę słów o książkach – ale jak zwykle się nie zmieściłam, więc cóż... do następnego! 12

lounge ...bo jakość ma znaczenie


kalendarium

listopad 2014

RADAR KULTURALNY

oprac. PAULINA KSEL, NATALIA CZEKAJ, fot. materiały promocyjne

WARSZAWA

11.2014

SBTRKT, DENAI MOORE I WARPAINT NA SELECTORZE Selector Festival Z jednej strony to nadal dość niszowa impreza, z drugiej: jeden z festiwali, którymi Polska może się pochwalić na arenie międzynarodowej. Opiera się na muzyce elektronicznej i tanecznej, wyróżniając polskich DJ-ów. W ostatnich latach festiwal dostał nominację do Best Medium Festival w plebiscycie European Festival Awards, co jest prawdziwą pochwałą dla organizatorów i artystów, którym udało się zgromadzić prawie 10 tysięcy osób.

Tegoroczną edycję festiwalu w Warszawie zaszczyci obecnością sama Denai Moore, młoda artystka, która tworzy niezwykle szczere i wrażliwe kompozycje. Zagrają również SBTRKT oraz Warpaint – kwartet, w którego skład wchodzą wokalista, perkusistka oraz dwie gitarzystki. Dzięki systemowi, który pozwala nam kupić każdy kolejny bilet w niższej cenie impreza staje się jeszcze bardziej zachęcająca.

WARSZAWA

7.11.14

WARSZAWA, WROCŁAW

15.11 - 3.12 2014

CHET FAKER

W STOLICY I KRAKOWIE Warszawa: Soho Factory Kraków: Klub Studio Jesień sprzyja melancholijnym wieczorom. Wieczorom z ciepłą herbatą, pod kocem i koniecznie z dobrą muzyką. A dobrej muzyki w listopadzie na pewno nie zabraknie. Do ruszenia się z kanapy zachęca chociażby koncert odbywający się w ramach Before Tauron Festiwal Nowa Muzyka 2015 - w warszawskim Soho Factory i krakowskim klubie Studio zagra tym razem sam Chet Faker, niezwykle utalentowany przedstawiciel muzyki elektronicznej australijskiego

14

lounge ...bo jakość ma znaczenie

DNI BELGIJSKIE KRAKÓW

8.11.14

pochodzenia. Na swoim najnowszym albumie połączył takie gatunki jak soul i house, co sprawiło, że wszystkie utwory charakteryzują się niezwykłą delikatnością i intymnością. Płci pięknej na pewno nie umknie również styl Cheta. Broda, charakterystyczny papieros w ustach, potargane włosy i hipsterski luz sprawiają, że nie jedna mdleje na jego widok, a słysząc jego subtelny głos każdy się rozpływa. Z jego muzyką jesienne wieczory nabiorą zupełnie innego znaczenia...

Już po raz 16. będzie można bliżej poznać belgijską tradycję, kulturę i zwyczaje kulinarne tego państwa. Tegoroczne Dni Belgijskie rozpoczną się 15 listopada i będą trwać do 3 grudnia. Warszawa i Wrocław to miasta w których odbędzie się cykl wydarzeń kulturalnych, kulinarnych i biznesowych. Belgijska Izba Gospodarcza serdecznie zaprasza na tegoroczne wydarzenia. Podczas Dni Belgijskich zostanie stworzony mural, którego autorem będzie NOIR-Artist - belgijski artysta. Elementem charakterystycznym dla tego twórcy jest używanie wyłącznie odcieni koloru czarnego, na co wskazuje również jego pseudonim artystyczny. Dzieło powstanie na warszawskiej ścianie w dzielnicy Ochota przy ul. Dunajeckiej 11. Organizatorzy przygotowali również ucztę dla kinomanów. Śmiech i łzy, strach i taniec to tylko niewielka zapowiedź tegorocznego Belgijskiego Festiwalu Filmowego. 2 i 3 grudnia we wrocławskim Kinie Nowe Horyzonty zostaną zaprezentowane filmy z krajów Beneluxu i Francji. Kinomani będą mogli zobaczyć takie filmy jak: „Anomalia”, „Alzheimer”, „Lena” i „Rumba”. Więcej na www.belgium.pl


kalendarium

PAPIER KAMIEŃ NOŻYCE

ŚWIĘTO SZTUKI I DESIGNU II edycja Krakowskich Targów Dobrego Wnętrza, Stara ZajezdnIa Pod tą nazwą kryje się projekt mający na celu promowanie szeroko pojętego designu i sztuki. Przed nami II edycja Krakowskich Targów Dobrego Wnętrza - wydarzenia mającego na celu promowanie polskich młodych twórców, artystów i projektantów skupionych wokół idei kreowania pięknych przedmiotów użytkowych. W czasie targów zaprezentowane zostaną meble, oświetlenie, dekoracje, tekstylia; przedmioty ciekawie zaprojektowane i tworzone z pasją. W targach udział weźmie kilkudziesięciu wystawców. Swoje projekty pokażą między innymi: Renament, Minko/Projektowelove, Miejsce Sklep, Projekt Stołek, Manufaktura Porcelany, Deco Dino i wielu innych. Wśród wydarzeń towarzyszących targom znajdą się warsztaty adresowane zarówno do najmłodszych jak i profesjonalistów. Przewidziano również konkursy z nagrodami dla wystawców oraz odwiedzających.

KRAKÓW

23.11.14

Druga edycja targów odbędzie się w ramach większego wydarzenia poświęconego projektowaniu wnętrz „Zaprojektowani. Krakowskie spotkania z dizajnem.” Tym razem tragi odbędą się w przestronnych wnętrzach Hali Starej Zajezdni w Krakowie. Wstęp wolny!

więcej newsów na: www.loungemagazyn.pl

WARSZAWA

1-7.12.14

GRAND OFF, CZYLI NAJLEPSZE NIEZALEŻNE FILMY ŚWIATA 8. Festiwal Grand OFF, Kino muranów

Komercyjna kinematografia stale angażuje ogromne masy, które film zazwyczaj traktują jedynie jako formę rozrywki, w dodatku często opartą na banalnym i powielanym scenariuszu. Grand OFF Festiwal jest ukłonem w stronę twórców, którzy tworzą niezależnie, niekomercyjnie i często amatorsko. Filmy nadsyłane są z całego świata i są dzielone na takie kategorie jak: fabuła,

16

lounge ...bo jakość ma znaczenie

dokument, animacja, scenariusz i inne. Faworyci wybierani są przez Kapitułę Grand OFF, a następnie odbywa się uroczysta ceremonia wręczenia nagród, na której pojawiają się gwiazdy kina światowego formatu. Zauważmy, że kino niezależne stale się rozwija i na pewno warto się nim szerzej zainteresować. Kina studyjne, w których najczęściej puszczane są właśnie filmy

niskobudżetowe zbierają coraz większe grono zarówno twórców, jak i odbiorców. Bądź co bądź warto zauważyć, że w roku 2013 do festiwalu zostało zgłoszonych blisko 1500 produkcji z każdego zakątka świata. Nie mamy wątpliwości, że warto się zatrzymać tej jesieni przy magicznych perełkach kina niezależnego, które pozwolą nam na chwile refleksji.


KRAKÓW

28.11.14

CHILLIHOLIC #3 Zero 7 (dj set) + goście, Klub Fabryka

Klub Fabryka zaprasza na świeży, autorski cykl – CHILLIHOLIC. Niezależna muzyka w najlepszej odsłonie, z doskonałą akustyką i specjalną oprawą wizualną. Przybądź na alternatywną stronę miasta na najlepsze koncerty tej jesieni. Tym razem w listopadowy wieczór rozgrzeją nas chłopcy z ZERO 7 (Wielka Brytania) reprezentujący trip-hop, elektronika, downtempo, indie rock, indie pop. Kiedyś głównie siedzieli w studiu i operowali konsoletą oraz innymi zdobyczami techniki. Ale doszli do wniosku, że to im nie wystarcza, więc sami zaczęli tworzyć muzykę. I osiągnęli sukces, którego wymiarem są między innymi nominacja do Grammy i Mercury Music Prize. Henry Binns i Sam Hardaker pracowali w renomowanym londyńskim studiu nagraniowym, wsławiając się między innymi remiksami dla Pet Shop Boys, Lenny'ego Krawitza, Radiohead czy Lambchop. Od 2001 roku wydali cztery duże płyty. Jesienny koncert Zero 7 z pewnością sprawi, że poczujemy się nieco bardziej optymistycznie nastawieni do życia i ludzi. Karnet na wszystkie koncerty Chilliholic w cenie 220 zł dostępne jedynie na stronie www.knockoutprod.net


kalendarium

KRAKÓW

15.11.14

KONSTELACJA GWIAZD 5 URODZINY BAROQUE!

fot. Michał Buksa

Baroque Restaurant & Cocktail Bar Przed nami kolejny koncert z prestiżowego cyklu Konstelacja Gwiazd. Tym razem gościem specjalnym wieczoru będzie Kasia Kowalska, doskonale znana wszystkim wokalistka, która ma na swoim koncie wiele prestiżowych nagród, między innymi: Fryderyki, Superjedynki i MTV European Music Awards.   5 urodziny Baroque Restaurant & Cocktail Bar to szczególne wydarzenie. Baroque jak zawsze gwarantuje wyśmienite cocktaile oraz niezapomnianą atmosferę. Świętować będziemy w gronie wielu wyjątkowych i znamiennych gości.   Partnerami wydarzenia będą:  BMW Salon Dobrzański, Novotel Centrum, OPI Mania.   Więcej szczegółów dotyczących koncertów na stronie www.baroque.com.pl oraz na Facebooku: www.facebook.com/baroque.jana

Gliwicki Festiwal Form Etnicznych i Jazzowych po raz kolejny zaskoczył stałych bywalców. Tym razem liczbą koncertów, jakie odbyły się w CK Jazovia w ciągu zaledwie dwóch tygodni. Chcąc choć trochę otrzeć się o wybranych artystów, trzeba było uważnie śledzić festiwalowego Facebooka, wziąć zaległy urlop i zadomowić się w uroczej kamieniczce na Rynku w Gliwicach, gdzie mieści się sala koncertowa Jazovii. Zgodnie z tradycją zaczęło się od występu gwiazdy dużego formatu, koncertu niesamowitego gitarzysty Johna Scofielda, któremu towarzyszyli Steve Swallow i Bill Stewart (26 października). Bez wysiłku podbili festiwalową publiczność precyzją, klasą i poczuciem humoru. Po tym niedzielnym wstępie zaczął się festiwalowy maraton. Wtorek i środa należały do muzyków z Polski: tych młodszych i świetnie się zapowiadających, jak Michał Wróblewski i tych starszych, o już ustalonej

18

lounge ...bo jakość ma znaczenie

GLIWICE

29.11.14 30.11.14

PALM JAZZ W ANTRAKCIE pozycji jak Włodzimierz Nahorny. Czwartek podzieliły między siebie dwie świetne i oryginalne wokalistki – Hanka Rybka z Góralami i Rebecca Martin z Larrym Grenadierem, przyjęte tym goręcej, że na palmowej scenie niewiele pojawia się śpiewających pań. Niedzielę 2 listopada rozświetliła gwiazda pierwszej wielkości. Koncertował dla nas Richard Galliano, najwybitniejszy akordeonista jazzowy, który wprowadził ten instrument na scenę improwizacji jazzowej. Zachwycił słuchaczy tak, że nie chcieli się z nim rozstać, a brawom nie było końca. Po nim z kolei przypomniał się gliwickiej publiczności Trilok Gurtu, największy innowator wśród współczesnych perkusistów, tym razem wspierany przez Csaba Toth Bagi Band. Kolejne dwa koncerty były tak naprawdę recitalami wspaniałych instrumentalistów; Bireli Langrene oczarował nas swoją gitarą, a Włodek Pawlik uwiódł dźwiękami fortepianu. Na zakończenie tej części festiwalu zagrali: E-Collective Terence’a Blancharda,

który otworzył festiwalową publiczność na nowy wymiar improwizacji i kwartet Branforda Marsalisa, w którego składzie pojawił się znany już w Gliwicach Joey Calderazzo. Po czasie tak bogatym w muzyczne wydarzenia nawet najwytrwalsi bywalcy gliwickiej sceny jazzowej mogli popaść w błogostan. Ostatnie koncerty tegorocznej V edycji Palm Jazzu odbędą 29 i 30 listopada. Najpierw bliskie sceniczne spotkanie charyzmatycznych muzycznych osobowość, utwory Krzysztofa Kobylińskiego, twórcy i dyrektora artystycznego festiwalu wykonają: Orkiestra Aukso, Stanisław Soyka, Edie Sanchez oraz oczywiście sam kompozytor i KK Pearls (Reut Shabi, Dima Gorelik, Tom Dayan). To niezwykłe wydarzenie otrzyma swój kontrapunkt dnia następnego – światowej sławy pianista Adam Makowicz zagra koncert promujący nową płytę „Makowicz plays Kobyliński”. Więcej na stronie www.jazovia.pl


Pil Peled, Yehuda

Slawomir ZBIOK Czajkowski, Jest spokojnie

relacje

KRAKÓW MA SZCZĘŚCIE POSIADAĆ NIEWIELKĄ ILOŚĆ MURALI. TROCHĘ UKRYTE, WYŁANIAJĄCE SIĘ W PUSTYCH PRZESTRZENIACH MIĘDZY BUDYNKAMI WCIĄŻ STANOWIĄ NIESPODZIANKĘ DLA PRZECHODNIÓW. MOŻE TO BYĆ JEDEN ZE SPOSOBÓW ODKRYWANIA MIASTA.

W

łaśnie z takiego sposobu odkrywania Krakowa skorzystało już co najmniej 400 osób. Przez ponad 3 miesiące, krakowianie oraz turyści - dzięki Galerii Krakowskiej - mogli uczestniczyć w bezpłatnych wycieczkach „Krakowskim Szlakiem Street Artu”. Projekt wspierany był przez Urząd Miasta oraz Krakowskie Biuro Festiwalowe. Ogromne zainteresowanie sprawiło, że Galeria w przyszłym roku zorganizuje kolejną edycję szlaku. Uczestnicy będą mogli zapisywać się na bezpłatne wycieczki już na początku maja 2015 r. Przepiękne krakowskie murale wpisują się w coraz intensywniej rozwijający się światowy trend, a poziomem nie odstają one od najsłynniejszych projektów z Łodzi, Katowic czy Gdańska. Projekt wycieczek jest kontynuacją konkursu Mall Wall Art, także organizowanego przez Galerię Krakowską, który w 2013 roku wzbudził bardzo duże zainteresowanie wokół tematyki malarstwa ulicznego. A z racji tego, że Kraków od lat umiejętnie łączy historyczny oraz nowoczesny wymiar sztuki, to postanowiono pielęgnować tę inspirująca tradycję i tak narodził się pomysł na „ Krakowski Szlak Street Artu”. Głównymi przewodnikami są Rafał Stanowski oraz Michał Pałasz, którzy na konferencji pod-

PIERWSZA EDYCJA KRAKOWSKIEGO SZLAKU STREET ARTU ZA NAMI! sumowującej wydarzenie opowiadali o tym, czym ogólnie jest sztuka tworzenia murali, jak rozwija się ona w skali kraju i lokalnie oraz jaka jest różnica pomiędzy muralem a graffiti. Ta ostatnia kwestia wzbudziła spore zainteresowanie słuchaczy oraz zgromadzonych gości, wśród których znaleźli się autorzy wielu wybitnych murali, między innymi Aleksandra Toborowicz, autorka projektu Mayamural, który jest dowodem na przenikanie się historii i współczesności. Dzieło pani Toborowicz nawiązuje do inskrypcji Majów i odnosi się do przepowiedni o końcu świata. Jednocześnie, układ graficzny całego projektu inspirowany jest popularną swego czasu grą tetris, która stanowić miała znak współczesności. Całość utrzymana jest w kolorystyce charakterystycznej dla Majów i wykonana jest z niebywałą precyzją i pomysłowością. Tym samym, projekt ten jest dowodem na to, że ściany kamienic, bloków czy innych budynków użytkowych stanowią idealną przestrzeń dla sztuki. Jak stwierdził Rafał Stanowski podczas konferencji: „Murale są dziełem sztuki, które współgra z danym miejscem”. Bez wątpienia współgrają one z młodzieżowym i kreatywnym duchem Krakowa, ale także świetnie komponują się z poszczególnymi zakątkami, budynkami czy ulicami. Często tworzą także jedną spójną całość z graffiti, jakie pojawia się w towarzystwie

murali przed lub po ich powstaniu. Ta korelacja dwóch zbliżonych do siebie, aczkolwiek odmiennych form ekspresji jest o tyle nie bywała o ile każda z nich stara się przekazać całkiem inną postawę wobec odbiorców. Podczas gdy graffiti stanowi wyraz buntu oraz manifestowania konkretnych przekonań autora, mural posiada bardziej uniwersalny charakter, zazwyczaj wielowymiarowy – jest on przede wszystkim dziełem sztuki, ale często niesie za sobą wartościowy przekaz. Pomimo odmiennych celów, oba środowiska szanują siebie nawzajem, a nawet istnieje niepisana umowa o wzajemnym respektowaniu stworzonych obrazów. Dlatego też murale w Krakowie przetrwały i nadal są tworzone, często także przez zagranicznych artystów. Być może, w najbliższej przyszłości miasto to stanie się miejscem słynącym z wycieczek oprowadzających po sztuce ulicznej, które cieszyć się będą zainteresowaniem poza lokalnymi granicami. Cel jak najbardziej możliwy do osiągnięcia – zwłaszcza, że duże zainteresowanie projektem skłoniło Galerię Krakowską oraz współorganizatorów do kontynuacji tego przedsięwzięcia. Tak więc jeśli ktoś nie wie, jakie skarby sztuki ulicznej znajdują się w Krakowie, niech koniecznie zaplanuje wycieczkę podczas przyszłorocznej edycji projektu. Oprac. MALWA WOLSKA

...bo jakość ma znaczenie lounge 19


SKANDAL

lifestyle

20

lounge ...bo jakość ma znaczenie

OKALECZONA AISHA Najgłośniejszą okładką „Time’a” w 2010 roku była ta z Aishą, 18-letnia Afganką, którą talibski dowódca skazał na brutalne odcięcie nosa i uszu za ucieczkę z domu agresywnych teściów. Okaleczona nastolatka nie miała problemu z pozowaniem Jodi Bieber. Tłumaczyła, że zdjęcie jest świadectwem cierpienia, z jakim muszą mierzyć się tysiące Afganek poddanych represjom talibów – i cały świat powinien o tym wiedzieć. Fotografii towarzyszył równie mocny artykuł Aryna Bakera o muzułmankach, które każdego dnia walczą o wolność i niezależność.

fot. thechive.com

OSTATNIA OKŁADKA JOHNA I YOKO Jedno z najbardziej rozpoznawalnych zdjęć wszech czasów, które w styczniu 1981 roku zdobiło okładkę „Rolling Stone’a” było tak naprawdę dziełem przypadku. Z szalenie smutną i tragiczną historią w tle. Annie Leibovitz zaplanowała intymną sesję, w której zarówno John jak i Yoko mieli pozować nadzy. Partnerka Lennona postanowiła jednak nie zdejmować z siebie ubrań. Kiedy leżała na łóżku, John – bezbronny i oddany jak dziecko – spontanicznie się w nią wtulił. Oboje śmiali się później, że zdjęcie idealnie obrazuje ich związek. Dla innych ten ciemno-jasny wizerunek pary był doskonała metaforą siły miłości wobec wszechobecnego zła, wojny, nienawiści. Ale do historii przeszło przede wszystkim z innego powodu: to właśnie tego dnia, zaledwie parę godzin później, John Lennon został śmiertelnie postrzelony. Emocje, które wywołuje poruszająca fotografia są wciąż żywe. Stowarzyszenie American Society of Magazine Editors uznało ją za najlepszą okładkę ostatniego 40-lecia. I trudno nam się z tym nie zgodzić.

BÓG NIE ŻYJE?” ” Prowokacyjne pytanie zdobiło głośną okładkę kwietniowego numeru „Time’a” w 1966 roku. Pierwszy raz w historii tego magazynu zdecydowano się umieścić na okładce sam napis bez zdjęcia – i żaden inny nie wzbudził nigdy tylu kontrowersji – zarówno w środowiskach chrześcijańskich, jak i w mediach w całym kraju. W zasadzie nikt nie przechodził obok niego obojętnie. Pytanie odnosiło się do artykułu na temat dylematów współczesnych teologów i rozważań na temat wiary w epoce rozwoju społeczeństwa świeckiego. Odbiorcy nie byli jednak na to gotowi: cały „bezbożny” numer został mocno skrytykowany, a redakcję „Time’a” zasypano rekordową ilością 3500 listów oburzonych czytelników. Jako ciekawostkę dodajmy, że słynna okładka pojawiła się w 1968 roku w nie mniej znanym thrillerze „Dziecko Rosemary”.

fot. businessinsider.com

fot. ny.dailynews.com

Z OKŁADKI

POWIEDZENIE „NIE OCENIAJ ZAWARTOŚCI PO OKŁADCE” W ODNIESIENIU DO MAGAZYNÓW RACZEJ SIĘ NIE SPRAWDZA... MEDIA KARMIĄ SIĘ KONTROWERSJĄ I SKANDALEM, TYM CHĘTNIEJ, ODKĄD NASTAŁY CIĘŻKIE CZASY DLA PRASY DRUKOWANEJ. CZASOPISMA ZACIEKLE ZABIEGAJĄ O UWAGĘ, A NIC NIE PRZYKUWA JEJ TAK, JAK NIETYPOWE OKŁADKI. NAJPIERW PRZYCIĄGAJĄ WZROK NA SKLEPOWEJ PÓŁCE, POTEM WZBUDZAJĄ SKRAJNE EMOCJE, SZOKUJĄ, PROWOKUJĄ DO GŁĘBSZYCH REFLEKSJI, ZACHĘCAJĄ DO DYSKUSJI, WYWIERAJĄ WPŁYW NA LUDZI NA CAŁYM ŚWIECIE. I ZOSTAJĄ W NASZEJ PAMIĘCI NA ZAWSZE – TAK JAK TE, KTÓRE WSPOMINAMY PONIŻEJ.


lifestyle

BOSTOŃSKI ZAMACHOWIEC NICZYM GWIAZDA ROCKA Po zeszłorocznych zamachach bombowych podczas bostońskiego maratonu, „Rolling Stone” postanowił umieścić na okładce wrześniowego numeru zdjęcie Dzhokhara Tsarnaeya – jednego z zamachowców. W tej konwencji przywoływał on skojarzenia z gwiazdą pop. Jak nietrudno się domyślić, wstrząśnięta opinia publiczna nie zostawiła na miesięczniku suchej nitki – nie zmienia to jednak faktu, że sprzedaż kontrowersyjnego magazynu w tym czasie się podwoiła...

fot. bizjournals.com

fot. huffingtonpost.com

CZY ONA NIE JEST NA TO ZA STARA?” ” Wszyscy doskonale pamiętamy słynne zdjęcie Demi Moore w zaawansowanej ciąży, zdobiące w 1991 roku szalenie wówczas szokującą i szeroko komentowaną okładkę „Vanity Fair”. Aktorka przetarła szlaki licznym koleżankom i dziś tego typu okładka nikogo już nie dziwi. Chyba że kobieta ją zdobiąca nie jest ani sławna, ani – o zgrozo – młoda. Ryzyko podjął parę lat temu „New York Magazine”, promując magazyn zdjęciem ciężarnej 63-latki. Oczywiście zarówno okładka, jak i artykuł, do którego się odnosiła, wzbudziły niemałe emocje, wywołując ogólnonarodową dyskusję na temat tzw. „późnego macierzyństwa”.

fot. biculturalmom.com

(BARDZO) ZAANGAŻOWANE RODZICIELSTWO Co się stanie, kiedy na okładce prestiżowego magazynu pojawi się 26-letnia matka karmiącą piersią swojego 3-letniego synka? Momentalnie wywołuje to medialną burzę i gorące dyskusje na całym świecie. Majowy numer magazynu „Time” z 2012 roku w założeniu szerzyć miał ideę zaangażowanego rodzicielstwa – wielu twierdzi jednak, że poszedł o krok za daleko..

fot. huffingtonpost.com

Reakcja mediów była natychmiastowa. „Buzzfeed” i „Huffington Post” z miejsca zachwyciły się okładką nazywając ją „fantastyczną”, podobnie dziennikarz „New York Magazine”, Dan Amira, który stwierdził, że wydźwięk ilustracji jest o wiele silniejszy, niż byłoby to w przypadku „klasycznej” gejowskiej pary, której widok dziś już w zasadzie nikogo nie szokuje.

COMING OUT BERTA I ERNIEGO Czule objęci bohaterowie „Ulicy Sezamkowej” oglądający posiedzenie Sądu Najwyższego zatwierdzającego tzw. „równość małżeńską” - to jedna z najgłośniejszych okładek 2013 roku. Artysta Jack Hunter zilustrował w ten sposób artykuł „Moment of Joy”, i sam również nie krył radości ze

Nie na wszystkich jednak okładka wywarła tak pozytywne wrażenia. Konserwatywny „National Review” zakpił z niej w artykule o sugestywnym tytule „Niewinność. Stracona.”, „Flavorwire” pisał natomiast o swoistej „infantylizacji” ruchu na rzecz praw homoseksualistów. Tymczasem twórcy „Ulicy Sezamkowej” nigdy wprost okładki nie skomentowali, wielokrotnie podkreślali jednak, że Bert i Ernie nie są parą, i tak jak wszystkie pozostałe mapety nie posiadają orientacji seksualnej.

PIERWSZA CZARNOSKÓRA MODELKA W „PLAYBOYU” Darine Stern w październiku 1971 roku wywołała niemałe zamieszanie, pojawiając się na okładce „Playboya”. Była bowiem pierwszą czarnoskórą Amerykanką, która pozowała na okładce tego miesięcznika – Afroamerykanie nie pojawiali się wówczas na okładkach niemal w ogóle. Pamiętne zdjęcie Richarda Fegleya śmiało można zaliczyć do jednych z najbardziej przełomowych w historii magazynu.

fot. thechive.com

zmian, jakie na przestrzeni ostatnich lat zaszły w podejściu do par homoseksualnych.

...bo jakość ma znaczenie lounge 21


lifestyle

fot. Wordpress

YEEZUS O gwiazdach pop na okładkach poczytnych magazynów zawsze mówi się dużo – media karmią się skandalami z ich udziałem, podobnie zresztą jak ich własna kariera. W lutym 2006 roku niemałe zamieszanie wywołała okładka „Rolling Stone’a”. Kanye West zdobył właśnie nagrodę Grammy za piosenkę „Jesus Walks”, dlatego na zdjęciu Davida LaChapelle’a zapozował w cierniowej koronie wyglądając jak Mesjasz. Za którego, nawiasem mówiąc, raper znany z nieco wybujałego ego niezmiennie i niezależnie od okoliczności nadal się uważa.

fot. images.nexto.pl

fot. vogue.com

#WORLDSMOSTTALKEDABOUTCOUPLE Kanye West przyzwyczaił nas do tego, że budzi ogromne kontrowersje wszędzie, gdzie się pojawi – nie dziwi zatem, że pojawia się drugi raz w tym zestawieniu. Wraz z Kim Kardashian nigdy nie kryli się z marzeniami o własnym wizerunku na okładce „Vogue’a”. Nikt jednak nie przypuszczał, że faktycznie zostaną one zrealizowane – i to jeszcze za kadencji znanej z doskonałego wyczucia smaku (i dość przy tym konserwatywnej) Anny Wintour. Zdjęcie rapera i gwiazdki reality show w „Biblii mody” było z pewnością najgłośniej komentowaną okładką tego roku. I powiedziano o niej już chyba wszystko – na zmianę mieszając z błotem (zazwyczaj) lub wychwalając pod niebiosa (rzadziej). Zakładano, że numer z „najgorętszą parą show-biznesu” zapewni rekordową sprzedaż blisko 50 tys. egzemplarzy – o dziwo okazuje się jednak, że prognozy były w tym wypadku mocno zawyżone.

22

lounge ...bo jakość ma znaczenie

TYMCZASEM W POLSCE... Skandalizujące okładki naszych rodzimych czasopism to w zasadzie temat na osobny (dłuuugi) artykuł. Gazety wręcz prześcigają się tu w krzykliwych nagłówkach i szokujących okładkach. Pomijając prasę bulwarową, przodują tu niewątpliwie tytuły Tomasza Lisa: niegdyś „Wprost”, teraz „Newsweek”. Na przestrzeni ostatnich lat na okładach gościli tu: ukrzyżowany Palikot, kanclerz Niemiec karmiąca piersią braci Kaczyńskich, Antoni Macierewicz jako talib, Grzegorz Lato i Jan Tomaszewski w roli błaznów, namiętnie całujący się księża czy też dość sugestywna okładka z księdzem-pedofilem... Zresztą – sami pamiętacie. Można tak wymieniać bez końca, więc może tu się zatrzymamy. NATALIA CZEKAJ


motoryzacja Audi RS7 wykonuje okrążenia toru Hockenheim

POSTEP? JAKI POSTEP? AUDI NIEDAWNO POKONAŁO OKRĄŻENIE TORU WYŚCIGOWEGO BEZ UDZIAŁU KIEROWCY. NOWY VOLKSWAGEN PASSAT POTRAFI SAMODZIELNIE ZAPARKOWAĆ NAWET Z DOCZEPIONĄ PRZYCZEPĄ. ZA ROGIEM CZEKAJĄ JUŻ NA NAS REKLAMY WYŚWIETLANE W NAWIGACJI I AUTA, KTÓRE BĘDĄ PROWADZIĆ SIĘ SAME. TO NIE S.F., TO KWESTIA NAJBLIŻSZYCH KILKU LAT!

H

istoria automobilu liczy niecałe 150 lat. Niektórzy twierdzą, że przez ten czas w motoryzacji było już wszystko, a wiele rozwiązań, które stosowano w samochodach na początku ich istnienia, dzisiaj przeżywa drugą młodość tyle, że w nieco bardziej zaawansowanej formie. I jest w tej teorii trochę prawdy. Były już światła skrętne, tylko takie operowane za pomocą sznurka doczepionego do kierownicy. Mieliśmy już do czynienia z systemami ułatwiającymi parkowanie, ale takimi realizowanymi przez skręcanie się przednich kół równolegle do własnej osi (rok 1927). Ba, były nawet samochody z napędem elektrycznym, jeszcze zanim panowie Daimler i Benz pod koniec XIX wieku rozpoczęli spalinową rewolucję. Elektromobile potrafiły rozpędzić się do 100 km/h jeszcze w 1899 roku. Dzisiaj elektryczne BMW i3 może osiągnąć prędkość 150 km/h. Postęp?

Z drugiej jednak strony dynamiczny rozwój elektroniki otworzył przed przemysłem motoryzacyjnym nieograniczone możliwości. Inżynierowie skrzętnie z tego skorzystali. Układy scalone momentalnie wdarły się na pokład samochodu. Pojawiło się mnóstwo "wspomagaczy" kierowcy – od kamer cofania, przez asystenta parkowania auta nawet z doczepioną przyczepą (patrz nowy Passat), po system ostrzegający o obiektach w martwym polu lusterek, hamujący za kierowcę w krytycznych sytuacjach czy alarmujący o niezamierzonej zmianie pasa ruchu. Postęp? Nie do końca. To tak naprawdę jedynie gadżety, które w niewielkim stopniu pchnęły rozwój samochodu spalinowego do przodu. Oczywiście, elektronice zawdzięczamy znacznie więcej, bo ESP czy ABS faktycznie ratują życie, ale to inna kwestia. Motoryzacja zmierza do marginalizacji roli kierowcy w procesie kierowania pojazdem. Nie ma się co oszukiwać, to człowiek jest w nim

24

lounge ...bo jakość ma znaczenie


motoryzacja

Mercedes-Benz samodzielnie pokonuje trasę Mannheim-Pforzheim

Volkswagen Passat - asystent parkowania z przyczepą

najsłabszym ogniwem. Technologia, dzięki której samochód staje się autonomiczną maszyną jest już dostępna. Pod koniec zeszłego roku Mercedes-Benz klasy S samodzielnie pokonał 100-kilometrową trasę między Mannheim a Pforzheim. Upamiętnił tym samym wyczyn żony Carla Benza sprzed 125 lat, która tą samą drogą odbyła pierwszą długodystansową podróż ówczesnym automobilem. Z kolei Audi w połowie października br. zaprezentowało specjalną wersję modelu RS7, który kierowany jedynie elektroniką wykonał kilka okrążeń wymagającego toru Hockenheim. Kierowcy wyścigowi mieli nietęgie miny... Wiodące koncerny motoryzacyjne zapowiadają, że w ciągu najbliższych siedmiu lat wprowadzą w autach seryjnych technologię, która zapewni samochodom pełną autonomię.

napędzie elektrycznym jeden z silniejszych trendów we współczesnej motoryzacji. Większość marek premium już od jakiegoś czasu oferuje możliwość korzystania z zasobów sieci z poziomu systemu multimedialnego auta. Dostęp do Facebooka, streaming stacji radiowych z całego świata, dokładna informacja turystyczna z usługą Google Street View... Pięknie. Jednak już niebawem przyjdzie czas na monetyzację tych rozwiązań. Nawigacja w samochodzie poinformuje nas o promocjach w sklepach w najbliższej okolicy, tanich noclegach albo poleci konkretne restauracje. A to dopiero początek. Zamknięci w przytulnych kabinach naszych aut, zdegradowani do roli pasażera, staniemy się więc jedynie kolejnym dobrze sprecyzowanym "targetem" dla reklamodawców. Postęp? Jaki postęp?

My dzięki temu za kierownicą będziemy mogli oddać się rozrywce. Tak, Internet w samochodzie wraz z Androidem i iOS, to zaraz po

MICHAŁ SZTORC (premiumMoto.pl) fot. mat. producentów

...bo jakość ma znaczenie lounge 25


Kafti Design, Buxy, fot. mat. promocyjne

design

ŚLĄSKI DESIGN W BERLINIE

W OSTATNIM NUMERZE ZWRÓCILIŚMY UWAGĘ NA CIEKAWIE ROZWIJAJĄCY SIĘ KATOWICKI DESIGN. I CHYBA MIELIŚMY NOSA. UTALENTOWANI ŚLĄSCY PROJEKTANCI CORAZ ŚMIELEJ PODBIJAJĄ NIE TYLKO CAŁĄ POLSKĘ, ALE I ŚWIAT - TYM RAZEM W ICH NIETYPOWYCH PROJEKTACH ZAKOCHA SIĘ BERLIN. WYSTAWA DESIGN IT. IN SILESIA! TO WYJĄTKOWY PROJEKT INSTYTUTU POLSKIEGO W BERLINIE I SKLEPU GESZEFT. ZOBACZYMY TU NOWATORSKIE PROJEKTY PIĘCIU DESIGNERÓW, KTÓRYM Z PEWNOŚCIĄ WARTO PRZYJRZEĆ SIĘ BLIŻEJ SIĘ. CECHY WSPÓLNE? PRZEMYŚLANA WIZJA, FUNKCJONALNOŚĆ I WYJĄTKOWA DBAŁOŚĆ O KAŻDY DETAL – „ŚLĄSKI ZNAK JAKOŚCI” W NAJDOSKONALSZYM WYDANIU. Trudno jednoznacznie zdefiniować współczesny śląski design – tradycja nieustannie przeplata się tu z nowoczesnością, nie brakuje inspiracji sztuką, tradycją, architekturą czy rzemiosłem. Ale jego największą siłą jest jego pragmatyczność. Designerzy przedmiotom codziennego użytku nadają zupełnie nową jakość – zdecydowanie uprzyjemniając nam tym życie! Od fantazyjnych lamp, przez porcelanowe kokony, po prototypy czołgów i ratraków – Berlin zauroczymy wszystkim, co najbardziej zaskakujące w polskim designie.

26

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Na grudniowej wystawie zaprezentowane zostaną prace pięciu wyjątkowych projektantów, które wyróżniają się świeżym spojrzeniem i oryginalnym podejściem do tematu. Będą to przede wszystkim projekty premierowe, doceniane za innowacyjne rozwiązania i autorski, wyrazisty styl. Ich twórcy zwykle pochodzą ze Śląska, często jednak pracują i działają poza tym regionem. Kuratorzy wystawy zadbali o to, by pokazać to, co charakterystyczne i  unikalne w pracach śląskich designerów:


NOWE FORMY Nazwa Kafti Design pochodzi od armeńskiej baśni o cudownym ptaku. I w zasadzie streszcza to nadrzędną zasadę studia: dwie siostry, Monika Brauntsch i Sonia Słaboń, od siedmiu lat projektują przedmioty, które magicznie potrafią ożywić każde wnętrze – nadają mu bajkowego, cudownego charakteru. Zajmują się także dystrybucją własnych produktów poprzez sklep internetowy, gdzie znajdują się także produkty innych firm, w tym zagranicznych. Firma specjalizuje się w oświetleniu, słynie z nietypowych, bardzo charakterystycznych lamp. I od początku skradła serca fanów odważnego designu. Pierwsze sukcesy osiągnęła niespełna rok po rozpoczęciu działalności: abażury „Alien” oraz „Origami” zostały docenione przez jury konkursów „Śląska Rzecz 2007” organizowanego przez Śląski Zamek Sztuki i Przedsiębiorczości w Cieszynie oraz „Prodeco 2008” organizowanego prze magazyn „Elle Decoration”. W konkursie „Śląska Rzecz 2008” nominowany do nagrody został abażur „Al-verd”. Oprócz projektowania, studio angażuje się również w wiele innych niekomercyjnych działań – jest m.in. autorem akcji „Mała Rzecz”, łączącej dziecięcą kreatywność z działaniami wspierającymi rozwój edukacji w krajach Trzeciego Świata. Lampy Kafti, tworzone z polipropylenu, często nawiązują do sztuki origami czy ludowych papierowych wycinanek.

Bogdan Kosak, Otoczaki, fot. mat. promocyjne

CIEKAWE PODEJŚCIE DO MATERIAŁU …niewątpliwie prezentuje wielokrotnie nagradzana cieszyńska Modelarnia Ceramiczna KOSAK. Bogdan Kosak, projektant ceramiki i rzeźbiarz, działalność własnego studia łączy z pracą dla większych wytwórców. Zaczynał w latach 90. w Porcelanie Śląskiej – sam wspomina, że to właśnie praca w fabryce doskonale przygotowała go do późniejszych zmagań w procesie produkcyjnym. Kosak zajmuje się zarówno w designem użytkowym, jak i twórczością konceptualną. Tworzy wielofunkcyjne przedmioty porcelanowe („Niekoniecznie podstawka”), minimalistyczne naczynia i zestawy stołowe (seria „Kawior i bakalie”, „Tomaszów”) i wieloznaczne obiekty przeznaczone do kontemplacji i refleksji nad ich historią i funkcją („Misa B5”, „Otoczaki”, „Koronka zawieszka”). Dla projektanta inspiracją do tworzenia różnych form użytkowych jest samo życie. Jego prace charakteryzuje prostota, humor a także funkcjonalność; mają one zdecydowanie nowoczesny charakter, choć w wielu z nich widać flirt z tradycją. Sam o swojej pracy mówi: Najbliższe są mi te projekty, w których zacieram granice pomiędzy funkcją a formą, humanizmem a techniką. Przedmioty stają się abstrakcyjnymi obiektami skłaniającymi do refleksji, będąc jednocześnie użyteczne, a nawet dekoracyjne. Porcelana w jego rekach staje się więc niezwykłą pasją, fascynacją, której granice wytycza jedynie jego wyobraźnia. W twórczości Bogdana Kosaka znajdziemy przedmioty-niespodzianki – zaskakujące zarówno materiałem, jak i formą: są tu bulwy, kokony, kamienie, a nawet czaszki pełniące rolę pojemnika na spinacze lub popielniczki. Na szczególną uwagę zasługuje naszym zdaniem cykl „Stroiki Sentymentalne”: ceramiczne rzeźby tworzone z fragmentów porcelany różnego pochodzenia. Mogą służyć jako wazony, świeczniki, stojaki na kadzidełka i biżuterię. Pozwalają tworzyć własne, sentymentalne kompozycje ze zbieranych pamiątek. Klasyczna biel jego ceramiki daje nam wolność interpretacji.

Bogdan Kosak, fot. Piotr Jakowenko

design


design

INNOWACYJNOŚĆ Czyli w tym wypadku SOKKA – młode międzynarodowe studio projektowe z siedzibą w Gliwicach, skupiające odważnych artystów i designerskich wizjonerów. Założone także przez rodzeństwo: Katarzynę i Wojtka Sokołowskich, którzy po latach poszukiwań odnaleźli swój sposób na życie. Jak czytamy na ich oficjalnej stronie: oboje po mat-fizie i oboje wyrzuceni z Politechniki Śląskiej ze względu na zbyt małą frekwencję. Wojtek przez 7 lat mieszkał we Włoszech, gdzie studiował projektowanie samochodów, pracę dyplomową wykonał dla Ferrari, a następnie był wykładowcą na dwóch turyńskich uczelniach oraz współwłaścicielem firmy Spada Vetture Sport produkującej sportowe auta; Kasia studiowała wzornictwo w Katowicach, Mediolanie i Bratysławie, może się pochwalić m.in. projektem obudowy robota kardiochirurgicznego Robin Heart, kampanią graficzną Katowice ESK 2016, jest także laureatką nagród Hettich Design Award, Opus Design i Henkel Experimental Design. Dziś SOKKA skupia się przede wszystkim na pracy dla przemysłu motoryzacyjnego, projektując samochody oraz pojazdy specjalistyczne, w tym ratraki dla firmy Prinoth, wozy strażackie, a nawet prototyp nowego polskiego czołgu PL01-Concept. Zafascynowani nowymi materiałami i technologią tworzą złożone projekty na pograniczu designu i inżynierii, ich projekty są świeże i nowatorskie. Z każdym kolejnym przedsięwzięciem stawiają sobie nowe wyzwania. Firma chętnie realizuje też własne eksperymentalne projekty, wśród których najbardziej spektakularne były np.: Mobilny Kontener Designu dla Design Silesia, motor Hillclimber czy też ławki solarne Lightbench - efekty symbiozy sztuki i ekologii – które parę lat temu wzbudzały sensację na ulicach Katowic. Rodzeństwo z SOKKA uwielbia swoją pracę, jak sami podkreślają: Kochamy wyzwania. Nigdy nie byliśmy zwyczajni i zawsze chcieliśmy w jakiś sposób zmieniać świat poprzez to, co tworzymy. Więc kiedy prosisz nas o coś, nie oczekuj nic poza tym, co wykraczać będzie daleko ponad design. MINIMALIZM I NOWOCZESNOŚĆ Studio CODE Design z siedzibą w Katowicach zasłynęło przede wszystkim swoją niezwykle owocną współpracą z marką Amica, za którą wielokrotnie uhonorowane zostało najbardziej prestiżowymi nagrodami z dziedziny projektowania, w tym w 2012 roku nagrodą RED DOT design award „best of the best”.

28

lounge ...bo jakość ma znaczenie

SOKKA, Ławka Mariacka. fot. Radosław Kazmierczak

Sokka, Global Pack, fot. mat. promocyjne

Pojawiają się też typowo śląskie akcenty: np. lampa „Berga” inspirowana jest śląskim, industrialnym krajobrazem. W studio Kafti Design pojawiają się też również interesujące obrusy i poduszki. Wszystkie produkty są nie tylko piękne, baśniowe i funkcjonalne, ale i w bardzo przystępnych cenach. Naczelną zasadą marki jest działanie w sposób odpowiedzialny wobec otoczenia. Produkty sióstr powstają więc przy współpracy z lokalnymi przedsiębiorstwami i zakładami rzemieślniczymi, a materiały, z których korzystają są przetwarzalne, ekologiczne i naturalne.

CODE stawia nie tylko na design, ale także rozmaite narzędzia strategiczne w biznesie. Właściciele studia, Michał Biernacki i Łukasz Fragstein, są pionierami w budowaniu holistycznego doświadczenia marki, dbają o wszystkie punkty styku z odbiorcą – produkty, usługi, komunikację. Obserwując aktualne trendy i nowe style życia pomagają budować markom trwałe relacje z użytkownikami – to oni są najważniejsi, dlatego często aktywnie uczestniczą w procesie projektowania. Siłą CODE jest także z pewnością jego zespół złożony z utalentowanych ekspertów z różnych dziedzin. Projektanci wracają do Berlina po kilku miesiącach. We wrześniu, na targach IFA Berlin zaprezentowano nową linię sprzętów AGD zaprojektowaną przez CODE. Ich projekty wykroczyły tym razem poza tradycyjną funkcjonalność – nowa linia cechuje się wyjątkową łatwością intuicyjnej obsługi. I, oczywiście, przepięknym designem.


design

technologii. Projekt jest prosty, zakłada stosowanie różnych stopów metali, drewna i skóry. Jak tłumaczą sami projektanci, motorem napędzającym projekt jest możliwość tworzenia dopasowujących się, dostarczających nowoczesnych i wychodzących naprzeciw trendom rozwiązań życia codziennego. Konsumenci odnajdują autentyczność i ekologię głównie w produktach lokalnych – materialnych, dostępnych i widocznych. Studio niedawno reprezentowało Katowice na wystawie make me! podczas prestiżowego Łódź Design Festival – będącą jednocześnie jednym z najważniejszych międzynarodowych konkursów skierowanych do młodych projektantów. Już samo uczestnictwo w nim można uznać za ogromny sukces marki: w tym roku spośród 247 zgłoszeń wybrano zaledwie 21 najbardziej interesujących, dojrzałych projektów, wśród których znalazły się propozycje z Niemiec, Słowacji, Holandii, Litwy, a także z Australii, Japonii czy Tajwanu. POMYSŁOWOŚĆ Duży sukces wróżymy również nowemu studiu Latko & Fragstein. Jego założyciele to doskonale znani wszystkim bacznym obserwatorom polskiego designu Michał Latko i wspomniany wcześniej Łukasz Fragstein. Obaj – miłośnicy górnośląskiej architektury przemysłowej i strażnicy walorów estetycznych designu. Już pierwszy projekt studia, który otwiera portfolio, zwiastuje jego ogromny potencjał. Unikatową cechą przedsięwzięcia jest wykorzystanie zanikających rzemiosł. Do pierwszej produkcji zostały wykorzystane te związane z regionem śląskim. Przepiękne krzesło „A1” wzbudziło powszechne zainteresowanie. Jest graficzne w formie, a jego struktura jest wytrzymała i na tyle elastyczna, aby zapewnić komfort użytkowania. Jego urok polega także na tym, że podczas procesu jego tworzenia nie wykorzystano skomplikowanej

Polski design rośnie w siłę, a wystawa w Berlinie to tylko jeden z kroków, które od dawna rodzimi projektanci stawiają na arenie międzynarodowej. Za wszystkich trzymamy kciuki! Oprac. NATALIA CZEKAJ

Wystawa DESIGN IT. IN SILESIA! Miejsce: Instytut Polski w Berlinie Termin: 04.12.2014 - 31.01.2015 Organizatorzy: Geszeft, Instytut Polski w Berlinie Kurator: Adrian Chorębała Wystawie towarzyszy publikacja prof. Irminy Koziny Ikony Designu w Województwie Śląskim.


MISIA

SERT (NIE)ZAPOMNIANA KRÓLOWA PARYŻA

O

kreślenie jej jako protektorki artystów, ich muzy i egerii, hojnej mecenatki, nie oddawałoby istoty rzeczy. W ciągu z górą pół wieku była ona – i będzie to może najbliższe prawdy – bojowniczką wielkiego i wiecznego sprzysiężenia przeciw małości, prostactwu i brzydocie, sprzysiężenia, które nazywamy sztuką – tak pisał Jan Lechoń o Misi Godebskiej, której burzliwe losy mogące śmiało posłużyć za gotowy scenariusz filmowy, fascynują do dziś. Postać magnetyzująca i niezwykła, budząca skrajne emocje: dla jednych uosobienie siły i piękna, dla innych – wyrachowana, żądna sławy skandalistka. Kobieta, która rozkochała w sobie setki mężczyzn, rozsławiła talent Coco Chanel i regularnie gościła zarówno na łamach „Vogue’a”, jak i plotkarskich rubryk towarzyskich; przyjaciółka Prousta i Picassa, muza Renoira i Toulouse-Lautreca... Niekwestionowana „królowa Paryża”. Kim właściwie była Misia Sert? Maria Zofia Olga Zenajda Godebska, dla wszystkich po prostu Misia, przyszła na świat w rodzinie artystów. Jej ojciec, Cyprian Godebski

30

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Misia Sert przebrana za mężczyznę na zdjęciu z 1900 r. Fot. Agencja FORUM

książka

NA SŁYNNEJ OKŁADCE „LA REVUE BLANCHE”, JEDNEGO Z NAJWAŻNIEJSZYCH FRANCUSKICH CZASOPISM OKRESU BELLE ÉPOQUE, TOULOUSE-LAUTREC SPORTRETOWAŁ MŁODĄ KOBIETĘ W FUTRZE I WIELKIM KAPELUSZU. TO MISIA – CÓRKA SŁYNNEGO POLSKIEGO RZEŹBIARZA, CYPRIANA GODEBSKIEGO I ZOFII SERVAIS. TA GRAFIKA STAŁA SIĘ SYMBOLEM PARYŻA PRZEŁOMU WIEKÓW. MISIA BYŁA SYMBOLEM PARYŻA JUŻ ZA ŻYCIA.

– ceniony rzeźbiarz, projektant i malarz – dekorował pałac cara w Carskim Siole, mieszkał we Lwowie, Wiedniu, Sankt Petersburgu, a większość życia spędził w Paryżu. Można śmiało powiedzieć, że Misia niezwykłość miała we krwi. Już jako dziecko przejawiała duży talent pianistyczny, którym zachwycił się Liszt, a potem jej nauczyciel Gabriel Fauré. Jako dziecko wychowywała się u babci, Belgijki, w pobliżu Brukseli, później kształciła się w klasztorze Sacré-Cœur. Francuską śmietankę towarzyską poznała jeszcze jako nastolatka, kiedy to ojciec wraz ze swoją drugą żoną zabierali ją na modne przyjęcia w paryskim Hotelu Lambert – zawsze po brzegi wypełnionym pisarzami, muzykami, artystami. Wydawać by się mogło, że już wtedy wiodła niezwykle ekscytujące życie; jednak zakonna edukacja nudziła ją jednak na tyle, że w wieku zaledwie czternastu lat Misia uciekła do Londynu, gdzie przez rok pracowała dając korepetycje z gry na fortepianie. Gdy tylko powróciła do Paryża, poślubiła znanego mecenasa sztuki, Tadeusza Natansona. Był on jednym z założycieli dwumiesięcznika literacko-artystycznego


książka

La Revue blanche, do którego teksty tworzyli m.in. Paul Verlaine i Marcel Proust. I wtedy właśnie Misia Godebska – Natanson została prawdziwą muzą francuskiego środowiska artystycznego. Jej uroda inspirowała największych ówczesnych malarzy, w tym Renoira czy Bonnarda. Z ich portretów wyłania się postać nieco pulchnej kobiety o wysoko upiętych, bujnych włosach i rozmarzonym spojrzeniu. Renoir w jednym z listów do niej pisał: Proszę przyjechać, obiecuję Pani, że spróbuję, aby na czwartym portrecie była Pani jeszcze piękniejsza. Przyjaźniła się także Salvadorem Dalim, Debussym, Strawińskim, Apollinairem. Z Picassem była na tyle blisko, że została matką chrzestną jego syna. Na salonach jako jedna z pierwszych pokazywała się w ubraniach szytych specjalnie dla niej przez nieznaną wówczas Coco Chanel. To ona odkryła dla świata jej talent, stając niejako za jej późniejszym spektakularnym sukcesem (legenda mówi, że to Misia namówiła Coco na zakup XVI-wiecznej receptury perfum dającej początek imperium Chanel no 5). Z jednej strony była cenioną za wyczucie smaku i ambicję ambasadorką sztuki, osobą niesłychanie zdolną, zabawną (jej dowcipne riposty cytowane były przez wszystkich) i niezwykle charyzmatyczną; z drugiej – słynęła ze swojego trudnego charakteru, bywała kapryśna, zaborcza i kłótliwa. Ale taką właśnie kochał ją cały Paryż. A wśród nich Marcel Proust, którego zainspirowała do stworzenia dwóch postaci w książce W poszukiwaniu straconego czasu.

Jean Edouard Vuillard, szyja Misi, 1897-99

...bo jakość ma znaczenie lounge 31


książka

Jean Edouard Vuillard, Misia z siostrzenicą (szkic)

Misia Godebska - Natanson - Edwards - Sert żyła długo, i z czasem pozostały jej już tylko wspomnienia o dawnej sławie, fantastycznych czasach i wybitnych osobistościach, wśród których przyszło jej żyć. Trudno wyobrazić sobie, o ile uboższa byłaby bez niej francuska sztuka okresu belle époque. Nie ulega wątpliwości, że była postacią fascynującą, o życiorysie tak barwnym, intensywnym i niemal nierealnym, że mogłaby obdzielić nim co najmniej kilka innych osób. Do końca rozdarta pomiędzy przeciwieństwami swojej skomplikowanej natury: skandalistka, wielokrotna żona i kochanka, była zarazem bardzo religijna – obsesyjną wręcz fascynacją darzyła Czarną Madonnę Częstochowską, do której wielokrotnie jeździła bić pokłony. W ostatnich latach pozostała przy niej przyjaciółka, Gabrielle Chanel, która czasem znajdywała ją w aptece pragnącą wyłudzić morfinę bez recepty... Na półkach księgarni lada dzień pojawi się książka o tej nieco zapomnianej „królowej Paryża”. Jak czytamy w zapowiedzi: „Misia Sert” to nie tylko biografia niezwykłej kobiety. To opowieść o Paryżu i paryżanach. To historia artystycznej bohemy stolicy szyku i elegancji, dzięki której czytelnik przenosi się do magicznych czasów belle époque. Oprac. NATALIA CZEKAJ „Misia Sert” Arthur Gold i Robert Fizdale Wydawnictwo MUZA SA Premiera: 19 listopada

32

lounge ...bo jakość ma znaczenie

KOBIETA, KTÓRA ODKRYŁA DLA ŚWIATA COCO CHANEL, PRZYJACIÓŁKA PROUSTA I PICASSA, MUZA RENOIRA I TOULOUSE-LAUTRECA. MISIA SERT. BIOGRAFIA NIEZWYKŁEJ POLKI TRAFI DO RĄK CZYTELNIKÓW JUŻ 19 LISTOPADA. NA KARTACH „MISI” OŻYWA ŚWIAT SZTUKI I ARTYSTÓW. TO DZIEŁO ELEGANCKIE, MĄDRE I BEZPRETENSJONALNE – PISZE O KSIĄŻCE MAGAZYN „TIME”.

fot. mat . promocyjne

Jej życie miłosne było bujne i burzliwe. Miewała wielu kochanków, a od Natansona odeszła w atmosferze wielkiego skandalu, związując się z milionerem i krytykiem sztuki, Alfredem Edwardsem. Miłość swojego życia, katalońskiego malarza, José Maríę Serta, poznała jednak parę lat później, podczas rejsu do Rzymu.


prawo

LEGALNIE NIELEGALNA

Zgodnie z regulaminem przewozu osób i bagażu w komunikacji miejskiej pasażer ma m.in. obowiązek skasowania biletu w pierwszej kolejności po wejściu do pojazdu. Taki zapis wydaje się rozsądny. Problem polega jednak na tym, że postanowienia zawarte w regulaminie są nieważne. Dlaczego? Ponieważ regulaminy przewozu osób i bagażu mogą być wprowadzane jedynie zarządzeniem prezydenta miasta, burmistrza lub wójta, czyli organu wykonawczego jednostki samorządu terytorialnego. Tymczasem o treści regulaminu przeważnie decydują radni zasiadający w radzie gminy, będącej organem stanowiąco-kontrolnym. Zgodnie z obowiązującym prawem rada gminy jest uprawniona jedynie do wydawania „bardziej przyziemnych” przepisów porządkowych w zakresie ochrony życia, zdrowia i mienia osób korzystających z publicznego transportu zbiorowego oraz zapewnienia porządku, spokoju i bezpieczeństwa publicznego w czasie przejazdów. Tym samym radni nie mogą normować kwestii zastrzeżonych dla prezydenta miasta, burmistrza lub wójta, dotyczących określenia warunków obsługi podróżnych, odprawy oraz przewozu osób i bagażu. W efekcie, w świetle obowiązującego prawa, wprowadzane w ten sposób postanowienia są nieważne.

34

lounge ...bo jakość ma znaczenie

BIL

CZY PASAŻER KORZYSTAJĄCY Z KOMUNIKACJI MIEJSKIEJ MOŻE NIE KASOWAĆ BILETU I PODCZAS KONTROLI NIE PONIEŚĆ ZA TO ŻADNEJ ODPOWIEDZIALNOŚCI? Z PEWNOŚCIĄ BYŁOBY TO MARZENIE WIĘKSZOŚCI PODRÓŻNYCH, JEDNAK KAŻDY KORZYSTAJĄCY Z KOMUNIKACJI MIEJSKIEJ BEZ ZASTANOWIENIA ODPOWIE, ŻE TAKA SYTUACJA NIE JEST MOŻLIWA. JAK SIĘ JEDNAK OKAZUJE W KILKU MIASTACH W POLSCE W TYM W WARSZAWIE, GDAŃSKU I ŁODZI KARY DLA „GAPOWICZÓW” SĄ BEZPODSTAWNE, PONIEWAŻ REGULAMINY PRZEWOZU OSÓB ZOSTAŁY WYDANE PRZEZ NIEUPRAWNIONE DO TEGO PODMIOTY.

ET

JAZDA BEZ BILETU

3,2

∞ MI WA Ż

Co to oznacza dla podróżnych? Zgodnie z art. 16 ust. 1 ustawy z dnia 15 listopada 1984 r. Prawo przewozowe (Dz.U. 1984 Nr 53 poz. 272 ze zm.) umowę przewozu zawiera się przez nabycie biletu na przejazd przed rozpoczęciem podróży lub spełnienie innych warunków określonych przez przewoźnika lub organizatora publicznego transportu zbiorowego. W prawie przewozowym można znaleźć również zasady kontroli biletów przez przewoźnika albo osoby przez niego upoważnione, a także możliwość nałożenia przez te osoby mandatu karnego. Przepisy milczą jednak na temat obowiązku kasowania biletów niezwłocznie po wejściu do pojazdu. W związku z tym, że obowiązek kasowania biletów po wejściu do środka komunikacji publicznej został nałożony w regulaminie przewozu, to z chwilą stwierdzenia nieważności regulaminu traci zastosowanie podstawa prawna przewidzianych w nim obowiązków, w tym do pobierania opłat za jazdę bez skasowanego biletu. Odnosząc się do przywołanego powyżej art. 16 ustawy Prawo przewozowe, nabywając bilet zawieramy w sposób dorozumiany cywilnoprawną umowę przewozu, która uprawnia nas do skorzystania z przejazdu środkami komunikacji miejskiej. Jednakże żaden przepis prawa nie

NY W

1M

NU

T

0z

IEŚ

CIE

ł

nakłada na nas obowiązku skasowania zakupionego biletu. Tym samym, jeżeli posiadamy kupiony, lecz nieskasowany bilet, kontroler nie ma podstaw do nałożenia na nas kary finansowej za jazdę bez biletu. Czy w takim razie po wejściu do autobusu lub tramwaju możemy legalnie nie kasować biletu? Miasta, w których pojawił się przedmiotowy problem, w obawie przed znacznymi stratami finansowymi, bronią się twierdzeniem, że wchodząc do autobusu lub tramwaju zawieramy adhezyjną (dorozumianą) umowę przewozu, której treść odpowiada postanowieniom nieważnego regulaminu i tym samym jesteśmy zobowiązani do skasowania zakupionego biletu. Kto ma racje w tym sporze? Do czasu uchwalenia regulaminu przez uprawniony do tego organ, pytanie to pozostanie bez jednoznacznej odpowiedzi, ponieważ każda ze stron tego konfliktu przedstawia swoje racjonalne argumenty, w związku z czym ostateczne rozstrzygnięcie będzie leżało w gestii sądu.

ANNA RODEK Aplikant Radcowski www.kancelaria-brodowski.pl


Fot. Rafał Woźniak


felieton

SIUSIU, KAKA, PAPU, LULU

J

est taka chwila magicznego objawienia, trąca wręcz surrealistycznie bajkowym posmakiem i chlasta po twarzy zwykle bezdzietnych po trzydziestce. Ten moment ochrzciłam mianem „eksplozji nowych istnień”. Gdy orientujesz się nagle (w zasadzie niezbadana jest przyczyna tej nagłości), iż wokół Ciebie nie dość, że rozkwitło intensywnie życie rodzinne, to na domiar tego uruchomiła się już lawina drugiego pokolenia, nadając tym samym patetyczny ton zadaniu jakim jest rodzicielstwo. Powiedzmy sobie to otwarcie – większość rodziców do chwili narodzin pierwszego dziecięcia sama jeszcze w dzieciństwo się bawiła i wiek nie ma tu nic do rzeczy. Niepostrzeżenie, przyjmując na siebie brzemię nowej funkcji (bardzo odpowiedzialnej, bez dwóch zdań) uznają, że teraz jako niekwestionowani mentorzy, poprowadzą Maluczkich przez kolejne levele gry zwanej „życiem”. Z jakiego powodu? Bo są one takie nieporadne i nic nie wiedzą o okrutnym świecie. Jeżeli jeszcze raz usłyszę, że dzieci są od nas głupsze to wyjdę z siebie. To my uczmy się od nich. Dzieci wiedzą, co jest w życiu najważniejsze: siusiu, kaka, papu, lulu i dobre patataj. Bezpardonowo dopominają się tego w pierwszej kolejności, a potrzeby wyższe rosną, kiedy podstawowe są zaspokajane. Jeżeli nie ma nocnika w okolicy – staną na środku, najzwyczajniej jak to tylko możliwe, zrobią swoje nie oglądając się na scenerię centrum handlowego czy patrzalski tłum przechodniów. Kolki obrazować nie trzeba, mechanizm wygląda podobnie, choć efekt nabiera większego dramatyzmu. Opustoszałe trzewia dopominają się papu – zwykle nie byle jakiego, a dopasowanego do indywidualnych gustów i chwilowych zachcianek. Wiedzą, czego chcą i nie krygują się ze sztuczną skromnością wyrażania swoich żądań. Brzuszek pełen? Nadchodzi pora sjesty, kulturalnie w łóżeczku, w wózku, na ramieniu, w samochodzie, w parku, na krześle i tak dalej. System samoistnie się odłącza, dbając o wypoczynek i świeżość umysłu. Przebudzony oczekuje rozrywek – baterie naładowane rozpoczynają nowy cykl. Rada od synka dla taty? Tato, wypróżniaj się regularnie, jedz systematycznie to, co Ci

36

lounge ...bo jakość ma znaczenie

I PATATAJ! Rada od córki dla matki? Mamo, postępuj najuczciwiej względem siebie, jak tylko potrafisz, bądź sobą, słuchaj siebie, nie udawaj, nie gnój, nie manipuluj sobą ani innymi. Ja dodałabym jeszcze – żyj z poszanowaniem innych, nie depcząc ich po drodze.

smakuje, śpij twardo i wystarczająco długo, bo dzięki temu Twoje patataj da Ci nieposkromioną radość każdego dnia. Ta dbałość o zaspokajanie swoich pierwotnych potrzeb w zgodzie z własnymi zachciankami wiąże się z inną przepiękną cechą świeżych dusz – naturalnością. Czyli dobrym zwyczajem, który w świecie dojrzałych istot przestał już być zwyczajem, a żeby zwyczajem na ponów się stał, te dorosłe stworzenia płacą horrendalne kwoty psychologom, psychoterapeutom, coachom, mistrzom czy innym autorytetom w ich oczach. A prawda jest taka, że najprawdziwszy i najmądrzejszy w tym temacie nauczyciel ma zwykle do lat pięciu i nie przekracza wzrostem metra. Może dlatego z takim oporem słucha się jego mądrości. Ci Malutcy nie mają jeszcze świadomości, społecznych powiązań, politycznych rozgrywek, nie są skażeni narzuconymi z góry wzorcami zachowań, a ich fantazja sięga dużo dalej niż książki, filmy czy zasłyszane historyjki. Ich śmiech, tak samo jak i płacz, są niewymuszone, niepodszyte sztucznością. Są zawsze tu i teraz. Schematów, wydeptanych ścieżek, nakazów, zakazów i powinności uczą się od nas i nie mogę powiedzieć, żeby to do końca było dla nich zdrowe.

Tak samo jak szczere są dzieci wewnątrz siebie, tak samo są szczerze względem otoczenia. Co w sercu to i w głowie, a jak już do głowy doszło to znaczy, że w odpowiednim momencie winno w oczywisty sposób wyjść ustami. Czemu skrywać prawdziwe odpowiedzi, gdy pytający takich właśnie się spodziewa? By nie przytaczać zbytecznie tysiące uzasadnień tej tezy, wyjaśnię historię mojej osobistej mikro-perypetii z fryzurą. Zwykle noszę włosy rozpuszczone, odpowiednio ułożone, tak jak wydaje mi się, że prezentują się najokazalej. Chwilami jednak ogarnia mnie lenistwo w ich poskramianiu i spinam je do tyłu, zdając sobie sprawę z faktu, że nie jest to mój „total look”. Nie pytam się wówczas jak wyglądam, żeby uniknąć osłabiającej mnie krytyki. Pewnego letniego dnia przedojrzały syn mojej przyjaciółki, Ignacy (lat 3) po spięciu przeze mnie włosów orzekł: „O, Ewo, bardzo Ci tak ładnie”. Teraz częściej spinam włosy. Treść tej wypowiedzi Ignacy zawdzięcza tylko sobie, odpowiednią formę dobremu wychowaniu przez rodziców. Ignacy nie może być w błędzie - ma przecież mniej niż metr. Rada Ignacego dla mnie? Odpowiadaj, działaj, myśl i czuj tylko szczerze. Inne drogi to kręte ścieżki. Gdyby ktoś, gdy mieściliśmy się jeszcze w tym najbardziej człowieczym przedziale wiekowym „zero – pięć”, wyświetlił nam film prezentujący w skrócie nasze kolejne kilkadziesiąt lat życia i ich niekiedy irracjonalną zawartość, puknęlibyśmy się pewnie mocno w głowę o krawędź łóżeczka z rozpaczy nad faktem, jak sami sobie utrudniliśmy i tak niekiedy wystarczająco bolesne doświadczenia. A zasady wyjściowe są bardzo proste i każdy krasnal je dobrze zna – kochaj siebie, kochaj innych, kochaj cały świat bez oczekiwań, bezwarunkowo i bez wstydu. No to zaczynamy od nowa: siusiu, kaka, papu, lulu i patataj…


polecamy

W LISTOPADZIE POLECAM... TYM RAZEM POLECĘ COŚ SPECJALNIE DLA SINGLI – DOWIECIE SIĘ, JAK PRZYGOTOWAĆ ZDROWY, PEŁNOWARTOŚCIOWY I PYSZNY POSIŁEK W NIESPEŁNA W 20 MINUT. DANIE, KTÓRE UWIELBIAM.

REDAKTOR DZIAŁU KULINARIA

CORAZ MNIEJ CZASU NA WSZYSTKO – TAKA PRAWDA. A TREND ZDROWEGO JEDZENIA JEST OGROMNIE WAŻNY DLA KAŻDEGO, KTO CHCE ŻYĆ DŁUGO I SZCZĘŚLIWIE, NAWET BĘDĄC SINGLEM. PROPONUJĘ MINIMUM WYSIŁKU I MAKSIMUM ZADOWOLENIA I DOZNAŃ.

Agnieszka Majksner Kocha gotować, niekoniecznie jeść. Drażni ją gastronomiczna pospolitość, syfiaste jedzenie i ludzka zawiść. Jak jest zła sprząta mieszkanie, jak jest szczęśliwa nie nosi szpilek. Ma na swoim koncie niezwykłe podróże kulinarne. Członkini Slow Food Polska. Mama dwóch wspaniałych dziewczynek.

SZYBKA ZUPA DYNIOWA

Przygotowanie: Dynię przekrój i wydrąż pestki. Nie obieraj ze skóry! Dynia typu hokkaido może być spożywana ze skórą, która bardzo szybko staje się miękka. Pokrój dynię na małe kawałki i włóż razem z masłem do garnka, w którym będzie robiona zupa. Smaż dynię na średnim ogniu pod przykryciem dodając poszatkowany drobno czosnek. Zetrzyj imbir i 1/3 gałki muszkatołowej. Po 10 minutach wlej gorącą (zagotowaną w czajniku) wodę do smażącej się dyni i zagotuj na dużym ogniu, po

38

lounge ...bo jakość ma znaczenie

fot. sofiasum.blogspot.com

Składniki: - 1 mała dynia Hokkaido (koniecznie ten rodzaj!) - 50 gram masła 82% - 1 średni ząbek czosnku - 2 łyżki startego świeżego imbiru - makaron ryżowy (dla chętnych polecam kaszę) – wg uznania, może być 50 gram - 2 łyżeczki pasty z kolendry - pół puszki mleczka kokosowego – około 200 ml - litr wody - 2 łyżeczki sosu sojowego

3-4 minutach zmiksuj wszystko na gładką masę, cały czas trzymając garnek na małym ogniu. Podczas miksowania dodaj mleczko (wymieszaj puszkę przed otwarciem energicznie nią potrząsając), imbir, gałkę, kolendrę, sos. Wymieszaj wszystkie składniki i doprowadź do zagotowania. Przykryj garnek i trzymaj na małym ogniu. W międzyczasie ugotuj wrzątek i zalej nim makaron. Trzymaj go pod przykryciem przez 3-4 minuty (zgodnie z instrukcją na opakowaniu). Jak tylko makaron będzie gotowy odcedź wodę i zalej go gorącą zupą. Smacznego!


fot. mat. organizatora

wydarzenia

KOBIETY I WINO AGNIESZKA MAJKSNER

O tym jeszcze nie pisaliśmy. Pierwsze w Polsce stowarzyszenie dla kobiet chcących pogłębić wiedzę o winie, a przy okazji integrować się w oparciu o winny temat. Członkiniami są importerski, restauratorki, edukatorki, enolożki, blogerki, przedstawicielki prasy, oraz pasjonatki wina. Członkinią może stać się każda zainteresowana kobieta polecona przez dwie inne klubowiczki. Pomysł zrodził się w głowie Moniki Bielki-Vescovi, sommelierki, trenerki i miłośniczki i pasjonatki wina. Od dawna myślała o stworzeniu miejsca, gdzie kobiety mogłyby podnosić swoje kwalifikacje, uczyć się o winie, wspólnie je degustować i promować. Dlatego też głównymi celami stowarzyszenia są edukacja i networking. Współpraca z firmami, które reprezentowane są przez członkinie wspierają się i polecają się nawzajem, by każda zainteresowana mogła wynieść jak najwięcej z członkostwa w Stowarzyszeniu. W chwili obecnej priorytetem dla członkiń jest pozyskanie sponsorów, i firm partnerskich chcących z nimi współpracować, bo wraz z przyszłym rokiem Stowarzyszenie pragnie realizować kolejne projekty w skali europejskiej.

Spotkania odbywają się w różnych miejscach i miastach. By zachęcić Was Drogie czytelniczki przedstawiam harmonogram spotkań na miesiąc listopad br. Wystarczy trochę chęci, odrobina zaangażowania i szczypta dobrego humoru.

Monika Bielka-Vescovi jest dyrektorem Szkoły Sommelierów i prezesem stowarzyszenia Kobiety i Wino. Dyplom sommelierski zdobyła w Denver Kolorado z International Sommelier Guild . Posiada także WSET Advanced Certificate z londyńskiej szkoły Wine and Spirit Education Trust. Monika jest dyplomowanym trenerem przygotowującym kandydatów do londyńskiego egzaminu wiedzy o winie WSET na poziomach 1,2,3 . W latach 2009 i 2010 karty win stworzone przez

Monikę zdobyły prestiżowe nagrody amerykańskiego magazynu Wine Spectator. Monika zasiada także jako juror na międzynarodowych konkursach winiarskich m.in. Enoexpo i Galicja Vitis oraz prowadzi wykłady na Uniwersytecie Jagiellońskim w ramach przedmiotu enologia w Collegium Medicum, pisze także artykuły do pism branżowych m.in. Czasu Wina.

KALENDARZ WYDARZEŃ: • 5-7 listopada Targi Wina Enoexpo – stoisko F-25 • 7 listopada degustacja „Goście mile widziani” – goście i degustacja win portugalskich w Restauracji Vintage, Rynek Główny 45, Kraków  • 11 listopada gęsina i wina Świętomarcińskie w Piwnicy pod Baranami, Rynek Główny 27 • 15 listopada Podstawowy Kurs Wiedzy o Winie w Piwnicy pod Baranami, Rynek Główny 27 • 17 listopada Spotkanie Integracyjne Stowarzyszenia Kobiety i Wino  • 20 listopada święto młodego wina – Beaujolais Nouveau est arrive w Piwnicy pod Baranami  • 28 listopada Tajemnicza Degustacja w absolutnie kultowym miejscu, a po szczegóły zapraszamy niebawem na profil Facebook-owy 

...bo jakość ma znaczenie lounge 39


WARSAW FOODIE POLECA:

NOWE MIEJSCA W STOLICY STEPHANIE Stephanie to nowe bistro na Złotej, powstało w połowie września. Miejsce specjalizuje się w smakach luźno inspirowanych kuchnią francuską. W menu znajdziemy tutaj serwowane cały dzień zestawy śniadaniowe, kanapki na zimno i ciepło, sałatki, zupy, różne rodzaje tart i quiche, a także talerze francuskich serów. W tygodniu Stephanie oferuje także zestawy lunchowe. Całe menu dostępne jest również na wynos. W karcie win znajdziemy wina z małych winnic Langwedocji.

PODAJ DALEJ SKLEP & BISTRO Saska Kępa wzbogaciła się pod koniec września o nowe bistro i sklep. Na Paryskiej powstało Podaj Dalej. Miejsce czerpie inspiracje z różnych obszarów świata – znajdziemy tu dania z kuchni śródziemnomorskiej, skandynawskiej, polskiej, a nawet arabskiej. Są dni, w których podawane jest menu mięsne – pierogi z mięsem, wołowinę w sosie chrzanowym i potrawkę z kurczaka. Są też dania całkowicie wegetariańskie – placki z dyni na słono, vege kotleciki z fasolą mung, krem dyniowo-imbirowy.

FALAFEL BEJRUT SENATORSKA Falafel Bejrut był do tej pory mobilnym stoiskiem z falafelem, znanym z lokalizacji na bazarze przy Hali Mirowskiej. Ostatnio jednak Falafel Bejrut otworzył lokal na Senatorskiej. Również w menu pojawią się zmiany. Oczywiście, głównym daniem pozostaje sandwiche z falafelem, ale wejdą również nowe wersje, m.in. Kanapka falafel exotic z granatem, Kanapka z falafelem na ciemnym chlebie z otrębami oraz Falafel z bakłażana. W menu pojawi się hummus, także w wersji diablo i z pieczarkami.

PRAKTYCZNE INFORMACJE: Adres: Paryska 7 Godziny otwarcia: Wt – Sob 12:00 – 19:00 Telefon: 533 388 773 Rodzaj kuchni: międzynarodowa Klimat / Atmosfera: luźna Dzielnica: Saska Kępa

PRAKTYCZNE INFORMACJE: Adres: Senatorska 40 Telefon: 501 512 965 Rodzaj kuchni: falafel Średnie ceny: 5-10zł Klimat / Atmosfera: luźna Dzielnica: Śródmieście

MY’O’TAI My’o’tai działa od niedawna przy Szpitalnej. To nowy lokal właścicieli popularnego lokalu My’o’my znajdującego się przy tej samej ulicy. Szefem kuchni restauracji jest Trisno Hamid znany z popularnego krakowskiego Yellow Doga. My’o’tai to kuchnia tajska w oryginalnej odsłonie. Nie znajdziemy tu popularnych tajskich dań spotykanych w innych lokalach z kuchnią tego regionu: pad thai, tajskich zup Tom Kha Kai, satayów z kurczaka czy mango sticky rice. Wśród przekąsek można wybrać m.in. zawijańce w liściach betelu czy ostre ziołowe skrzydełka z kurczaka. Z większych dań możemy skosztować m.in. polędwicy wołowej z ziołami, grillowanego bakłażana z ziołami czy curry z pieczonym udkiem z kaczki. Większość dań jest odpowiednia dla bezglutenowców, a specjalne oznaczenia można znaleźć w karcie.

fot: mat. promocyjne lokali

Warsaw Foodie

PRAKTYCZNE INFORMACJE: Adres: Złota 6 Godziny otwarcia: pon. – piąt.: 07:30 – 21:30, sob. – niedz.: 09:00 – 22:00 Rodzaj kuchni: francuska Średnie ceny: 20-30zł Klimat / Atmosfera: luźna Dzielnica: Śródmieście

INFORMACJE PRAKTYCZNE: Adres: ul. Szpitalna 8 (wejście od Górskiego) Telefon: 662 742 901 Godziny otwarcia:  pon. – czw.: 12:00 – 00:00,  piąt. – sob.: 12:00 – 03:00,  niedz.: 12:00 – 21:00 Rodzaj kuchni: tajska Średnie ceny:  14-35 zł Klimat / Atmosfera: na luzie

NAJŚWIEŻSZYCH WIADOMOŚCI Z KULINARNEGO ŻYCIA WARSZAWY SZUKAJCIE NA: WWW.WARSAWFOODIE.PL I WWW.FACEBOOK.COM/WARSAWFOODIE 40

lounge ...bo jakość ma znaczenie


la stazione ristorante & pizza

la ristorante stazione & pizza

Poczuj smak jesieni Owoce świeże w ciemnej czekoladzie

5 zł

Fondant czekoladowy mocno czekoladowe ciastko z płynną czekoladą w środku, podane na ciepło

12 zł Owoce flambirowane

świeże owoce smażone z brązowym cukrem i rumem

13 zł w Galerii Krakowskiej

tradycja od 1792

eru od des j i zn c Za

!

...bo jakość ma znaczenie lounge 41


przegląd restauracji

AUBERGINE AUBERGINE TO JEDNA Z DWÓCH NOWO POWSTAŁYCH RESTAURACJI W POBLIŻU RYNKU SPECJALIZUJĄCYCH SIĘ W KUCHNI ŚRÓDZIEMNOMORSKIEJ. W DNIU MOJEJ WIZYTY PRZED BUDYNKIEM STAŁ „NAGANIACZ” (BARDZO ZRESZTĄ ZDZIWIONY, ŻE KIERUJEMY SIĘ DO PROMOWANEJ PRZEZ NIEGO RESTAURACJI ZANIM JESZCZE ZDĄŻYŁ ZACHĘCIĆ NAS DO WEJŚCIA) CO, ŚMIEM PRZYPUSZCZAĆ, NIE PRZEKONAŁOBY ŻADNEGO MIESZKAŃCA KRAKOWA DO WEJŚCIA DO AUBERGINE. CZYŻBY NAWET NA TAK RUCHLIWEJ FLORIAŃSKIEJ I PRZY TAK DOBRZE WIDOCZNYM Z ULICY, NIEBRZYDKIM PRZECIEŻ LOKALU POTRZEBA BYŁO KOGOŚ, KTO ZACHĘCI POTENCJALNYCH KLIENTÓW? ALBO TO TYMCZASOWA PROMOCJA, ALBO WŁAŚNIE OTWARŁA SIĘ W KRAKOWIE KOLEJNA KNAJPKA DLA TURYSTÓW...

P

rzed restauracją stał „naganiacz” (bardzo zresztą zdziwiony, że kierujemy się do promowanej przez niego restauracji zanim jeszcze zdążył zachęcić nas do wejścia) co, śmiem przypuszczać, nie przekonałoby żadnego mieszkańca Krakowa do wejścia do Aubergine. Coś tu chyba nie gra, skoro nawet na tak ruchliwej Floriańskiej i przy tak dobrze widocznym z ulicy, niebrzydkim przecież lokalu potrzeba kogoś, kto zachęci potencjalnych klientów? Albo to tymczasowa promocja, albo właśnie otwarła się w Krakowie kolejna knajpka dla turystów… Restauracja wygląda zachęcająco i przytulnie – nieco rustykalny klimat, klimatyczne oświetlenie, wygodne beżowe kanapy, mnóstwo butelek z winem. Jest schludnie, przemyślanie i całkiem przyjemnie. Od pierwszego momentu zaskakuje obsługa – niezwykle uprzejma, cierpliwa, formalna, estetycznie ubrana i choć kelnerzy mieli kilka momentów zawahania, sprawnie z nich wybrnęli, nie popełniając żadnej gafy – na przykład nieużyte przy przystawkach sztućce wymienili na wszelki wypadek na nowe. Trudno im cokolwiek zarzucić, a pewności siebie na pewno nabiorą z czasem.

42

lounge ...bo jakość ma znaczenie

W ramach czekadełka na stole pojawiła się pasta dnia – hummus – z paluchami chlebowymi i pitą. Oprócz tego, że hummus miał nieprzyjemny, zjełczały posmak, nie rozumiem, dlaczego serwuje się takie czekadełko, gdy goście zamawiają pikilię (17 zł), czyli zestaw past i musów, gdzie oprócz melitzanosalaty (pasty z bakłażana), pasty z suszonych pomidorów oraz htipiti (grecki dip z pieczonej czerwonej papryki i fety) był właśnie hummus oraz

pita? Pita, która zresztą była bardziej focaccią – cienkim i chrupkim pieczywem, w Aubergine bardzo przeciętnym w smaku. Pozostałe pasty na szczęście okazały się zjadliwe, a najsmaczniejszą była z pewnością ta z papryki i fety – palce lizać. Spaghetti con frutti di mare (25 zł), danie dość banalne i mało wyraziste, mogło pochwalić się fantastycznej jakości i ugotowanym w punkt


przegląd restauracji

makaronem, który był zdecydowanie najmocniejszym elementem tej kompozycji. Minikrewetki (nie licząc jednej większej do dekoracji), trochę niedogotowane ośmiorniczki i stosunkowo niewielkie małże nie zachwyciły. Jeśli jednak tak wygląda makaron w innych daniach, to istnieje całkiem spore prawdopodobieństwo, że warto je będzie wypróbować następnym razem. Coq au vin (36 zł) – kurczak zagrodowy duszony w warzywach i czerwonym winie, podawany z pieczonymi ziemniakami i sałatką (zielona i bordowa sałata z nudnym dressingiem i pomidorkami koktajlowymi) okazał się świetnym daniem od początku do końca. Doskonały soczysty kurczak w aromatycznym sosie z kawałkami marchewki, selera naciowego i ziemniaków ze skórką – porcja sycąca i na tyle satysfakcjonująca pod względem smaku, że chętnie zamówiłabym je po raz drugi.

stu każdemu. Może dlatego, przy końcu posiłku, otoczeni byliśmy wyłącznie przez obcokrajowców, którzy najwidoczniej chcieli zrobić sobie przerwę od żurku w chlebie i pierogów serwowanych im na każdym kroku. I może też dlatego podchodzę do Aubergine nieco sceptycznie – lokale z naganiaczami i pełne turystów jakoś nie wzbudzają we mnie ani zaufania, ani miłości, niezależnie od tego, jak duży wydają się mieć potencjał. No ale zobaczymy, co z tego wyjdzie. Tymczasem na coq au vin na pewno warto wpaść.

Na koniec skusiliśmy się na dwa desery – poprawny crème brûlée z gorzką czekoladą w formie pysznych łamliwych płatków wbitych w krem i trochę za mało wyczuwalnym chilli (13 zł) oraz smaczną i intensywnie cytrynową tartę z sosem (a raczej kawałkami) mango, zwieńczoną bardzo dobrą, rozpływającą się w ustach delikatną bezą (13 zł). W menu Aubergine znajdziemy sztandarowe dania włoskie (w tym pizze), greckie i francuskie, jest to więc kuchnia, która łatwo przypadnie do gu-

Dział „Dania kontra Ania”, to subiektywna opinia autorki, która osobiście sprawdza opisywane restauracje. Recenzje z założenia nie stanowią materiału promocyjnego ani też antyreklamy, a są jedynie wyrazem indywidualnej oceny autorki.

Restauracja Taco Mexicano El Pueblo Kraków , ul. Poselska 20 tel.: 12 421 54 41 www.tacomexicano.pl

W chłodne dni rozgrzej się W Taco.... Meksykańska legenda W cenTruM krakoWa.... OD PONIEDZIAŁKU DO PIĄTKU W GODZINACH OD 12 DO 18 ZAPRASZAMY NA HAPPY HOURS!...bo jakość ma znaczenie

lounge 43


fot. winery-sage.com

lifestyle

SERA DO WINA?

OCZYWIŚCIE! ALE ODPOWIEDNIO POKROJONY I WYBRANY. W ODPOWIEDNIM TOWARZYSTWIE I POŁĄCZENIU. ZNAM OSOBIŚCIE ZWOLENNIKÓW TWIERDZĄCYCH, ŻE SERY NIE MUSZĄ BYĆ POKROJONE. PODAJEMY JE WTEDY CAŁE NA DESCE WRAZ Z KILKOMA ODPOWIEDNIMI NOŻAMI. KAŻDY ODKRAWA SOBIE PO PROSTU KAWAŁEK SERA, NA KTÓRY MA OCHOTĘ. TO WERSJA DLA ZABIEGANYCH I ZAPRACOWANYCH, MINIMUM WYSIŁKU I WŁOŻONEJ PRACY, A MAKSIMUM PRZYJEMNOŚCI. Ja jestem jednak zwolenniczką pokrojonej wersji serów na odpowiednio skomponowanej desce. Jest ona zdecydowanie bardziej elegancka, ale i bardziej pracochłonna – wymaga przemyślanych działań i nieco więcej strategii. Pocieszeniem jest to, że z czasem – oczywiście praktykując, proces ten zdecydowanie ulega skróceniu i dopracowaniu o własne elementy i dodatki. JAK PRZYGOTOWAĆ „KLASYCZNĄ” DESKĘ SERÓW? µ Do jej kompozycji wybieramy od 3 do 5 rodzajów serów różniących się między sobą twardością, intensywnością smaku, konsystencją, długością dojrzewania. Można wprowadzić inny podział, np. regionalność, jeden kraj lub dla porównania dwa, można bawić się konsystencją albo rodzajem mleka. Można podziału nie wprowadzać, a zabawa polegać może na dodatkach do jednego tylko rodzaju sera. Nadeszły złote czasy dla własnej inwencji i dobrowolności. Jedyny warunek – ma smakować. µ Przed podaniem, sery wyjmij z lodówki, żeby serwować je na desce w pokojowej temperaturze, dzięki której nabiorą odpowiedniej konsystencji i uwolnią aromaty.

44

lounge ...bo jakość ma znaczenie

µ Układaj zawsze zgodnie ze wskazówkami zegara. Zaczynając od godziny 12.00 - zacznij od sera najbardziej łagodnego, by zakończyć na najbardziej ostrym. µ Różne rodzaje serów nie mogą się dotykać nawzajem. µ Przed podaniem należy odkroić z serów niejadalne skórki. JAK POKROIĆ POSZCZEGÓLNE GATUNKI SERA? Gdy wybór pada na „klasyczną” deskę (patrz wyżej) warto pamiętać, iż ser kroimy przede wszystkim w zależności od jego kształtu, zawsze za pomocą odpowiednich noży. µ Sery miękkie – jak tort, w "trójkąty", niezależnie od tego, czy mają kształt koła czy kwadratu, ostrym wąskim nożem. µ Rolady – na plastry, można z nich wycinać trójkątne kawałeczki ostrym szerokim nożem/tasakiem. µ Sery twarde i półtwarde – na plasterki lub w grube słupki ostrym szerszym nożem. µ Sery bardzo twarde – najczęściej służą do ucierania, ale gdy są świeże, można je kroić na kawałki lub strugać z nich cienkie wiórki za pomocą specjalnego noża/ścinaka. Można też odłupywać małe bryłki lub pokruszyć specjalnym nożykiem/szpikulcem.

µ Sery przerośnięte pleśnią – na trójkątne kawałki cienkim nożem lub można nabierać łyżką. µ Sery małe– na ćwiartki cienkim nożem. JAKIE DODATKI? µ Pieczywo, grzanki lub biskwity. µ Orzechy, oliwki, suszone pomidory, marynowane karczochy, patisony, grillowane cukinie, bakłażany, dynie. µ Suszone śliwki, daktyle, morele lub morwa. µ Świeże owoce: figi, gruszki, winogrona. µ Smakowe musztardy, dipy, chatney-e, pasty. JAKIE WINO? Wino i sery są równoważnymi produktami i dlatego nie powinny górować nad sobą. Dobierajmy je między sobą względem ich aromatów i intensywności oraz struktury. µ sery świeże niesolone – wina białe, lekkie, okrągłe; µ sery świeże solone – wina czerwone o lekkim aromacie, mało taninowe; µ sery miękkie o bardziej płynnej konsystencji, szybko się rozpływające po wyjęciu z lodówki, tzw. maziowe–wina czerwone aromatyczne, dosyć  taninowe;


lifestyle

µ sery półtwarde niezbyt zwarte w swej masie –świeże wina czerwone o delikatnym zapachu, lekko taninowe; µ sery twarde i zwarte o krótkim okresie dojrzewania – czerwone wina o intensywnym aromacie, wyraźnie taninowe; µ sery dojrzewające –wina czerwone starzone, intensywne, wyraźnie taninowe; µ sery pleśniowe –wina czerwone o wyższej zawartości alkoholu i wyraźnym bukiecie lub wina słodkie, w tym także starzone; µ sery kozie dojrzewające–wina czerwone, bogate w aromaty, ale nie taninowe; µ młode sery kozie – wina białe, lekkie, świeże o owocowych aromatach, musujące, a także cydry. Przy łączeniu wina z serami nie bójmy się eksperymentować. To trzeba robić, by znaleźć swoje ulubione i najciekawsze kompozycje. Jeśli nie mamy ochoty eksperymentować, to sprawdzonym sposobem doboru jest łączenie wina z serami z tego samego regionu. Udaje się też podanie różnych rodzajów sera z jednym winem –najprościej podać wówczas czerwone wytrawne wino o mocnym smaku, jako najbardziej uniwersalne do tego zabiegu.

CHUTNEY Z MANGO DO KLASYCZNEJ” DESKI SERO‘W ” Składniki: 2 szklanki mango (około 3 sztuki), obranego i pokrojonego w niedużą kostkę ½ szklanki drobno posiekanej cebuli 2 ząbki drobno posiekanego czosnku ½ szklanki cukru trzcinowego 1 szklanka białego octu winnego 1 szklanka wody 2 łyżeczki drobno startego świeżego imbiru ½ łyżeczki mielonego kminu rzymskiego ½ łyżeczki mielonego cynamonu ½ łyżeczki soli 3 łyżki drobno posiekanej świeżej mięty skórka otarta z 1 pomarańczy 10 dkg orzechów nerkowca Przygotowanie: Przez 10 minut gotować ocet z cukrem. Dodać wszystkie pozostałe składniki oprócz mięty i gotować na małym ogniu, aż cebula będzie miękka, a płyn odparuje. Zdejmij garnek z ognia i odstaw do ostygnięcia. Dodaj posiekaną miętę - wg uznania. Podawaj z bagietką, krakersami, serami i winem.

AGNIESZKA MAJKSNER

Hostaria Sp. z o.o.

Hostaria Sp. z o.o. leader na rynku krakowskim specjalizujący się w organizowaniu imprez w iście włoskim stylu w sektorze enogastronomicznym. • pierwsza i jedyna firma polska z włoskim kapitałem świadcząca szeroki wachlarz usług, proponuje pakiet zintegrowanych rozwiązań : import i dystrybucję win oraz włoskiego prosecco do najlepszych klubów i restauracji w Polsce, które oferują swoim klientom najlepsze produkty wykonane we Włoszech; • serwis cateringowy obejmujący 10 różnych rodzajów kuchni w Krakowie i okolicach; • doradztwo w sektorze żywności i wina, ze szczególnym naciskiem na projekty Made in Italy. • wśród wydarzeń z padziernika pragniemy wspomnieć urodziny sławnej dyskoteki Taawa (ulica Estery 18, Krakow) świętowane w obecności naszego prosecco. Śledź Hostaria na stronie facebook www.facebook.com/hostariawloskiewino

Zdjęcia:


lifestyle

NAJLEPSZE KASZTANY SĄ NA PLACU PIGALLE... CZY JEDNAK ABY NA PEWNO?

fot. Agnieszka Majksner

Z WYGLĄDU NIECO PRZYPOMINAJĄCE ZWYKŁE KASZTANY, MAJĄ BARDZIEJ KSZTAŁT ZBLIŻONY DO ŁZY Z OSTRYM JASNYM SZPICEM. BYWAJĄ PĘKATE I OKRĄGŁE, ALE WIELE JEST BARDZIEJ SPŁASZCZONYCH. ROSNĄ NA DRZEWACH, KTÓRYCH WYSOKOŚĆ MOŻE SIĘGAĆ DO 35 M. OWOCE, CZYLI KASZTANY, SCHOWANE SĄ NAJCZĘŚCIEJ PARAMI W SKORUPCE ZWANEJ KUPULĄ, POKRYTEJ GĘSTYMI I OSTRYMI KOLCAMI. ZBIERANIE ICH WYMAGA GRUBYCH RĘKAWIC I WIELU GODZIN NA KOLANACH POD DRZEWEM. KASZTAN JADALNY NIE MA NIC WSPÓLNEGO Z KASZTANEM, KTÓRY CZĘSTO ROŚNIE W POLSKICH PARKACH, ALEJACH CZY PRZY ULICACH. CO CIEKAWE KASZTANY JADALNE NIE NAJGORZEJ ZNOSZĄ NASZE ZIMY I CHĘTNIE OWOCUJĄ NAWET W OKOLICACH PAŹDZIERNIKA, MIMO IŻ NASZ KLIMAT IM NIE SPRZYJA. WOLĄ CIEPLEJSZE REJONY, TAKIE JAK WŁOCHY CZY FRANCJA (GDZIE WYSTĘPUJĄ NAWET ROZLEGŁE LASY KASZTANOWE). POSPOLICIE WYSTĘPUJĄ NA WĘGRZECH, SŁOWACJI, BAŁKANACH CZY TEŻ W HISZPANII.

46

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Sezon na kasztany trwa i warto po nie sięgać, bo nie dość, że są smaczne, to jeszcze zdrowe, bowiem: µ śą źródłem witamin i minerałów – C, K, E, B, żelaza, potasu, fosforu, wapnia; µ podnoszą odporność, koncentrację i pomagają zwalczać stres; µ są źródłem energii – zawierają dużo skrobi, która po obróbce termicznej zamienia się w węglowodany złożone, długo wchłaniane przez organizm, co powoduje, iż kasztany są dobrym źródłem energii; µ nie zawierają glutenu i mogą je spożywać osoby chore na celiakię; µ zawierają błonnik, przez co dobrze zaspokajają głód. JAK WYBIERAĆ KASZTANY? Powinny być połyskujące, o jednolitym kolorze i twarde pod palcami. Miękkie, jakby miały w sobie za dużo powietrza, białawe, zasuszone; bez połysku albo zdeformowane i pomarszczone mogą być w środku niedojrzałe, spleśniałe lub robaczywe – takich należy unikać. JAK PRZETWARZAĆ KASZTANY? Można je piec: µ w ogniskowym żarze lub na grillu. Przed zakopaniem w żarze należy kasztany ponacinać. Jednego średniego zalecam zostawić w całości. Kiedy strzeli, to będzie znak, że reszta nadaje się już do jedzenia. Po wyciągnięciu kasztany należy obrać z zewnętrznej - twardej i wewnętrznej - cieniutkiej gorzkiej skórki. Można przekroić na pół i wydłubać miąższ za pomocą małej łyżeczki. µ w piekarniku. Przed włożeniem nacinamy nożykiem, a potem układamy na wyłożonej papierem do pieczenia blasze (z owoców może wypływać słodka woda, która lubi się przypalać). Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni i pieczemy przez około 20-25 minut, a w tym czasie warto choć raz trochę je przemieszać, żeby się nie przypaliły. Po upieczeniu obrać ze skorupki i gorzkawej skórki. Można przekroić na pół i wydłubać miąższ za pomocą małej łyżeczki. µ na patelni. Nacinamy i prażymy na suchej patelni przez 20-30 minut często mieszając. Po uprażeniu obrać ze skorupki i gorzkawej

skórki. Można przekroić na pół i wydłubać miąższ za pomocą małej łyżeczki. Można je gotować: µ ponacinać i gotować w zwykłej wodzie około 20-25 minut. Obrać ze skórki. JAK PRZECHOWYWAĆ KASZTANY? Najlepiej wykorzystać od razu. Zachowują swoją świeżość do tygodnia od momentu zakupu, podczas którego trzeba dokładnie przebierać owoce w sklepach. Warto trzymać je w lodówce lub piwnicy. Kasztany można zamrażać. Spakowane w foliowy worek lub plastikowe pudełko na żywność mogą leżeć w zamrażarce do roku. Mrozić można zarówno świeże, jak i ugotowane, zarówno w skórce jak i bez. Kasztany można wykorzystać do przyrządzenia zupy, pasty, kremu, można je wykorzystać jako dodatek do przetworów, posiekać na farsz do mięsa czy pasztetu lub użyć zamiast ziemniaków. PASTA Z KASZTANÓW A`LA NUTELLA µ 1 kg kasztanów µ miód może być wielokwiatowy lub akacjowy µ 100 g gorzkiej czekolady µ 100g masła µ 1/3 szklanki wody Ugotowane i obrane kasztany przełożyć do rondelka, rozgnieść widelcem, dodać wodę i zagotować na małym ogniu do zgęstnienia. Zmiksować, aby pasta nie miała grudek, w trakcie można dodać jeszcze wody gdyby kasztany nie chciały się zmiksować na gładką masę. Do powstałej pasty dodać czekoladę i masło trzymając całość jeszcze przez 2-3 minuty na małym gazie, mieszać do uzyskania jednolitej masy. Zdjąć z gazu i dodać według uznania miód. Można dodać masła i czekolady. W tym przepisie bazą jest sama pasta z kasztanów, do której można dołożyć również inne składniki, np. orzechy, zioła, kardamon w zależności od upodobań i potrzeb. Po ostygnięciu pastę przechowywać np. w słoiku w lodówce do 2 tygodni. Pastę w czystej postaci można także zamrozić do pół roku. AGNIESZKA MAJKSNER


lifestyle

JAK TO LECI

Z TĄ LODÓWKĄ...? 6

1 2 3

4

5

ilustracja: Magdalena Źmijowska

48

lounge ...bo jakość ma znaczenie


ODPOWIEDNIEGO ZAGOSPODAROWANIA PRZESTRZENI W LODÓWCE MOŻNA SIĘ NAUCZYĆ. MA ONA ZRÓŻNICOWANĄ TEMPERATURĘ W ŚRODKU, W ZALEŻNOŚCI OD POŁOŻENIA PÓŁKI CZY SZUFLADY, CO SAMOISTNIE POWODUJE HIERARCHIĘ W JEJ WNĘTRZU.

1

Najwyższa półka to obszar najcieplejszy. Tam położyć można produkty o dłuższej przydatności oraz wrażliwe na zbyt niską temperaturę, które raczej potrzebują chłodzenia, a nie niskich temperatur: sery typu brie czy inne pleśniowe zapakowane w osobne opakowania, dżemy, musztardy, majonezy, anchois, kapary, przetwory w oleju – typuw suszone pomidory, ciasta takie jak szarlotka bądź sernik i warzywa zamknięte w szczelne opakowania.

2

Niżej, na półkach środkowych, powinny znaleźć się produkty o krótszym terminie do spożycia i takie, które powinniśmy po otwarciu szybko zużyć, kolejno od góry: twarogi, serki, jogurty, sery żółte, mleko – bo bakterie kwaszące rozwijają się w wysokiej temperaturze i zapobiegają zepsuciu; następnie pozostałości z obiadu/kolacji czy posiłki przygotowane na kolejny dzień.

3

Półki na wysokości wzroku są bardzo istotne, bowiem na tym poziomie powinno umieszczać się produkty, po które najczęściej sięgamy. Oszczędzi nam to szukania i utrzyma prawidłową kondycję naszej lodówki i produktów w niej się znajdujących, np. chrzanu, maślanki, żółtego sera czy parówek.

4

Najzimniejsze dolne półki są przeznaczone dla produktów szybko psujących się: mięsa, ryb, wędlin, pokrojonych warzyw i owoców oraz otwartych puszek lub słoików.

5

Wszelkie szuflady (mniej więcej temp. 10ºC i wyższa wilgotność) znajdujące się na dole lodówki przeznaczone są na świeże warzywa czy owoce cytrusowe, pestkowe i jagodowe. Tutaj można włożyć twarde sery w osobnych pojemnikach – będą dalej dojrzewały.

6

Drzwi lodówki to z kolei miejsce idealne dla soków, wody, wina, cydru, szampana, jajek, masła, ale także dla leków czy kosmetyków i lakierów do paznokci. Można na nich przechowywać także te częściej używane produkty, jak ketchup, majonez, chrzan i dipy. Co najistotniejsze: zawsze pamiętajmy, by spożywać żywność w terminach przydatności. Tą otwartą oddzielać od zamkniętej, podobnie jak surową od przetworzonej. Nie zamykajmy szczelnie warzyw i owoców w workach. Nie należy też myć jajek, bo wtedy wytrzymają 2-3 tygodnie w lodówce. Wcześniej przygotowane posiłki spożywajmy najlepiej do 3 dni. No i nie zapominajmy również o tym, żeby uważnie czytać etykiety! AGNIESZKA MAJKSNER


MAKARONIKI SŁODKOŚCI DLA BIEDAKÓW? HISTORIA MAKARONIKÓW ZACZYNA SIĘ W ITALII. PODOBNO PIERWSZE MAKARONIKI, KTÓRE Z TYMI DZISIEJSZYMI MIAŁY NIEWIELE WSPÓLNEGO, POJAWIŁY SIĘ W JUŻ VIII WIEKU W WENECKICH ZAKONACH. W XIII WIEKU W REGIONACH UPRAW MIGDAŁÓW W LOMBARDII, LOTARYNGII I KRAJU BASKÓW PIECZONO CIASTKA Z MIELONYCH MIGDAŁÓW Z DODATKIEM MIODU I BIAŁEK. W XVI WIEKU KATARZYNA MEDYCEJSKA, ŻONA KRÓLA HENRYKA II, SPROWADZIŁA CIASTECZKA DO FRANCJI. W XVII WIEKU W KSIĘGACH OPISYWANO MAKARONIKI JAKO PLACKI Z CUKRU, MIGDAŁÓW, WODY RÓŻANEJ I PIŻMA. PRZEZ STULECIA UWAŻANE BYŁY ZRESZTĄ ZA DANIE, A NIE DESER. MAKARONIKI – KOLEJNY PRZYKŁAD KUCHNI UBOGICH, POCZĄTKOWO STANOWIĄCE POKARM BIEDAKÓW, Z CZASEM ZYSKAŁY UZNANIE WŚRÓD ZAMOŻNIEJSZYCH GRUP LUDNOŚCI, POJAWIŁY SIĘ NA STOŁACH MOŻNOWŁADCÓW I MONARCHÓW.

W

okresie odrodzenia znane i cenione były w całej Europie i w krajach arabskich. Z makaroników po Rewolucji Francuskiej zasłynęło miasto Nancy. Stało się tak za sprawą zakonnic, którym zakazano spożywanie mięsa, więc zamiast niego piekły i jadły migdałowe makaroniki. Makaroniki, które znamy i kupujemy dziś, wprowadziła w drugiej połowie XIX wieku paryska cukiernia rodziny Ladurée. Podobno kuzyn założyciela firmy wpadł

50

lounge ...bo jakość ma znaczenie

na pomysł, aby obie połówki ciasta przełożyć kremem i złożyć w jedno ciasteczko. Makaronik to nie beza z barwnikiem! Te najlepsze są robione z dobrych jakościowo, naturalnych składników i barwników, bez dodatku konserwantów i sztucznych ulepszaczy. Stają się małym przedmiotem pożądania.

fot. Agnieszka Wojtuń

fot. Agnieszka Majksner

lifestyle


lifestyle

fot. Agnieszka Majksner

Obecnie francuskie makaroniki to wykwintne, kolorowe ciasteczka, zaliczane do drogich i bardzo pożądanych delikatesowych słodyczy. Składają się z dwóch malutkich bez z mąki migdałowej (wyłącznie), zlepionych ze sobą kremem o różnych smakach. Moda na makaroniki we Francji trwa już od ładnych paru lat. Dzisiaj tworzą i sprzedają je w luksusowych butikach najbardziej znani paryscy cukiernicy - Pierre Hermé, Gerard Mulot, Sadaharu Aoki, a także wielu ich naśladowców. Szefowie eksperymentują z coraz to innymi smakami, zaskakując i powodując, iż pożądanie na te „maleństwa” nie ustaje. Nad Sekwaną od jakiegoś czasu za najlepsze uznawane są te z Maison Hermé, głównie dzięki właśnie zaskakującym połączeniom smakowym. Moda na makaroniki dotarła także do naszych stron. Warszawa, to fakt, przoduje w swych oczekiwaniach i zachciankach, ale te nieporównywalnie dobre makaroniki można posmakować, można zamówić, a co najlepsze nauczyć się je wyrabiać w najlepszy i w najprawdziwszy z możliwych sposób, zgodny ze sztuką tworzenia i wypiekania w Krakowie. Sekret to dobre składniki, wiedza i fach w ręku. Wszystko to posiada Pascal Chevriaux. Organizuje warsztaty podczas, których zdradza sekrety, pokazuje kunszt i zaraża swoją pasją. Można było posmakować dzieł jego ręki na Najedzeni Fest! 26 października w Forum Przestrzenie trwały zapisy na zapowiedziane w listopadzie warsztaty. Wszystko, by zbliżyć się do sedna i wyrobić sobie własne zdanie. Makaroniki podbijają cały świat. Mają coraz bardziej wyszukane kolory i nadzienia. To swoisty stylowy element stający się ikoną sposobu życia i bywania. To trend, ale nie chwilowy – rzec można, że to pewien nurt na stałe zapisujący się w formie stylowego podwieczorku czy też dodatku do kawy. To nie będzie chwilowa miłość czy zauroczenie. Jeśli dane Wam będzie skosztować tych prawdziwych, gwarantuję, że nigdy nie będzie ich dość, a wspomnienie cudownych doznań będzie domagało się więcej. AGNIESZKA MAJKSNER

Pascal Chevriaux Paryżanin, który spędził piętnaście lat w Stanach Zjednoczonych pracując kucharz i pastry chef (cukiernik) w znanych restauracjach, takich jak: Ma Maison czy Bistango w Los Angeles, La Grenouille w Nowym Jorku. Wytwarzał i dostarczał świeże francuskie desery i ciastka dla różnych restauracji w Los Angeles. We Francji zajmował się doradztwem dla gastronomii, w tym dla znanej paryskiej cukierni prowadzonej przez Gerarda Mulot. Od niedawna związany na stałe z Krakowem, gdzie postanowił organizować i prowadzić warsztaty cukiernicze. Udziela prywatnych lekcji oraz doradza w gastronomii. Warsztaty prowadzi po angielsku albo francusku, gdy trzeba – tłumaczone są na język polski. Informacje znajdziecie na stronie www.ateliercookia.com

...bo jakość ma znaczenie lounge 51


kącik piwosza

ALE POD WAWELEM

WIADOMO JAK ZAZWYCZAJ KOJARZY SIĘ ANGLIK W KRAKOWIE. WERSJA IDEALISTYCZNA: TO SYMPATYCZNY NATIVE SPEAKER KTÓREJŚ ZE SZKÓŁ JĘZYKOWYCH. WERSJA REALISTYCZNA: GŁOŚNY, PIJANY UCZESTNIK WIECZORU KAWALERSKIEGO (CZASEM PRZEBRANY, NP. W STRÓJ POKOJÓWKI). I TERAZ WERSJA ZASKAKUJĄCA: TO BROWARNIK, KTÓRY PRZYJECHAŁ DO KRAKOWA ROBIĆ PIWO. No dobra, to ostatnie chyba nigdy nie będzie dominującym skojarzeniem, ale fakt jest taki, że pod Wawelem warzy się dziś brytyjskie piwo. Do niedawna znaliśmy je głównie jako hasło pojawiające się w co drugiej krzyżówce. Obecnie piwa z gatunku ale produkuje większość naszych browarów rzemieślniczych, choć zazwyczaj pod postacią India Pale Ale, American Pale Ale czy innych piw górnej fermentacji. Te tradycyjne, brytyjskie, określane jako Real Ale od niedawna powstają w Krakowie, gdzie ich warzeniem zajmuje się Browar Twigg oraz brewpub T.E.A. Time.

Wśród piw warzonych w T.E.A. Time można znaleźć m.in.: Bitter o nazwie „Kinga Vale” (czyt. King of Ale), „Pale Rider” IPA, Ruby Red Ale „Kraków Claret” czy – moim zdaniem najlepszy – „Dark Prince” czyli klasyczny angielski porter, pierwotnie warzony przez Johna Eastwooda, ojca Jamesa. Żeby jednak nie zawieść tych, którzy przyszli tu ze względu na nazwę, w pubie możemy napić się także szeregu angielskich herbat.

fot. mat. promocyjne

fot. mat. promocyjne

Na początek kilka słów o tym, czego spodziewać się po angielskim piwie. Przyzwyczajony do zwykłego knajpianego lagera Polak powie, że to piwo ciepłe i wygazowane. Wierzcie mi jednak, tak właśnie ma być. Tradycyjne ale jest niefiltrowane, niepasteryzowane i ma niskie wysycenie (nie dodaje się CO2). Zazwyczaj leje się je z pompy, a podaje w temperaturze pokojowej i niemal bez pianki. Piwo to ma kremową konsystencję i jest wyjątkowo pijalne, co w połączeniu z niską zawartością alkoholu bywa mocno zdradliwe. Pinta (≈ 568 ml) znika ze szklanki zdecydowanie szybciej niż mgła nad Tamizą.

do beczek typu cask, gdzie przechodzi powtórną fermentację. Nie jest utrzymywane pod ciśnieniem, a do szklanek nalewa się je przy użyciu charakterystycznej, ręcznej pompy. Jak dodaje Jacek Śpiewak, Konsumenci piwa w Polsce posiadają dużą wiedzę i lubią wiedzieć nie tylko co piją, ale też w jaki sposób to uwarzono i podano.

PO ANGIELSKU NA PEWNO, HERBATKA NIEKONIECZNIE Cóż może być ważniejszego dla Anglika od wypicia filiżanki herbaty o godzinie 17.00, przepraszam at 5 p.m.? Na przykład mecze Premiership i pinta ulubionego ale w ulubionym pubie. I to właśnie z tego założenia wyszli twórcy T.E.A. Time – pierwszego w Polsce pubu-browaru serwującego tradycyjne angielskie piwa (Traditional English Ales). Brewpub znajduje się tuż nad Wisłą, na wylocie ul. Dietla i jest owocem współpracy Jamesa Eastwooda z Sylwią i Jackiem Śpiewakami. Jak mówi James Eastwood, T.E.A. Time nie powstał wyłącznie z myślą o Brytyjczykach odwiedzających Kraków. Naszym celem było wprowadzić tradycyjne angielskie ale – najlepsze piwo na świecie – do Polski, by mogli cieszyć się nim także Polacy. Stanowią oni ponad 80% naszych klientów, co jest fantastyczne, gdyż pokazuje jak popularne są nasze piwa wśród lokalnych miłośników. Co jak co, ale dziś i wielu naszych rodaków można określić wyspiarzami (i wcale nie chodzi tu o mieszkańców wyspy Wolin) więc sympatia do angielskiego ale nie dziwi. Pub, jak opowiada James, wyróżnia się tym, że na własne oczy można w nim zobaczyć proces powstawania piwa. W piwnicy, przez przeszklone drzwi można podglądnąć jak wygląda warzelnia czy fermentownia. Po uwarzeniu, Real Ale trafia nie do najpopularniejszych u nas kegów, lecz

52

lounge ...bo jakość ma znaczenie

LIKE ON NICK Nie, nie będzie teraz o Pracowni Piwa i jednym z jej piw, które taką ma akurat nazwę. Tym razem coś o tradycyjnych ales z Browaru Twigg, których znakiem rozpoznawczym jest charakterystyczny lajkonik na etykiecie. Ciekawostką jest, że pierwsza warka browaru powstała w T.E.A. Time, gdzie piwo zadebiutowało pod nazwą„Twiggs 1st Batch”. Swoją premierę w pubie, jako tzw. guest ale miał też„Black Rob”, czyli Coffee Stout uwarzony w uruchomionym już wtedy Browarze Twigg. Podobnie jak brewpub z ul. Dietla, on również jest wynikiem polsko-angielskiej kooperacji. Browar został uruchomiony w Nowej Hucie przez Davida Twigg, który jest w nim piwowarem oraz krakowiankę Paulinę Golec, która wzięła na siebie ciężar uporania się ze wszystkimi formalnościami i obecnie wraz z Davidem kieruje firmą. Jak opowiada sam David: Na pomysł otwarcia browaru wpadłem kończąc studia. Realna koncepcja pojawiła się po spotkaniu Pauliny. Wtedy Paulina spytała: a może otworzyć browar w Krakowie? So here we go! Pierwsze butelkowane piwa browaru trafiły do sklepów niedługo po premierze „Black Roba”. Pozostałymi dwoma, z pierwszej uwarzonej trójki są: Dark Mild o nazwie „May Day”, oraz jasne ale „Anzus”, do którego użyto australijskich, nowozelandzkich oraz amerykańskich chmieli (na co wskazuje sama nazwa). Jak dodaje Paulina, browar ma zamiar wysyłać swoje piwa także do Wielkiej Brytanii. To odleglejsze plany, ale piwa które tam trafią na pewno będą z naszymi etykietami z lajkonikiem. Czujemy silny związek z Krakowem i zdecydowanie chcemy podkreślać gdzie działa nasz browar. Pozostaje życzyć powodzenia mówiąc głośne cheers! MICHAŁ ZĘBIK Pytania, sugestie, uwagi: zebempokuflu@gmail.com


polecamy

W LISTOPADZIE POLECAM... LISTOPAD WIELU OSOBOM KOJARZY SIĘ Z JESIENNĄ PLUCHĄ, ZIMNEM I DŁUGIMI WIECZORAMI. NIESTETY, SAMA RÓWNIEŻ ZALICZAM SIĘ DO TEJ GRUPY. PATRZĄC NA POGODĘ ZA OKNEM TRUDNO JEST WYKRZESAĆ Z SIEBIE CHOĆBY ODROBINĘ POZYTYWNEGO NASTROJU. NA SZCZĘŚCIE KOLOROWE WYSTAWY I INSPIRUJĄCE KOLEKCJE SPRAWIAJĄ, ŻE W NAWET NAJPOCHMURNIEJSZY DZIEŃ MOŻNA SIĘ UŚMIECHNĄĆ. PONIŻEJ ZNAJDZIECIE POZYCJE, KTÓRE ZDECYDOWANIE POLECAM NA POPRAWĘ JESIENNEGO HUMORU!

Monika Gąsiorek-Mosiołek

fot. Empik

Znudzona wszechogarniającymi bransoletkami, wisiorkami i personalizowaną biżuterią szukałam czegoś, co podkreśli moje stylizacje i doda im pazura. Tak znalazłam House of April - markę, która specjalizuje się w broszkach! Ten zapomniany dodatek przeżywa swój wielki come back! W kolekcji znajdziemy ręcznie wykonane broszki w wielu wariantach kolorystycznych, połączonych z biżuteryjnymi akcentami. Bajkowa, lekko przerysowana kampania sprawia, że każda duża dziewczynka chce mieć niejeden model w swoim puzderku! Więcej informacji o marce znajdziecie na www.houseofapril.com

Moda powinna być zabawą - tak mówił Franco Moschino. Idąc za radą wielkiego projektanta dotarłam do warszawskiego butiku Paryżanka przy ul. Mokotowskiej. Nowa lokalizacja i dużo większy salon sprawiają, że zakupy stają się jeszcze większą zabawą. W ofercie butiku znajdziemy najnowsze kolekcje Moschino (linie: MOSCHINO, Cheap&Chic, LOVE, akcesoria-apaszki i parasolki), a także Les Copains, Les Coapins BLUE, Philosophy Di Alberta Ferretti, ICE Iceberg. Paryżanka to obowiązkowe miejsce dla każdej fashionistki.

Listopad to miesiąc idealny do nadrobienia zaległości w literaturze. Choć premiera jej była jakiś czas temu, to jednak nie zdążyłam sięgnąć po nią wcześniej. Mowa o pozycji pt. Kobiety, które wstrząsnęły światem mody autorstwa Meyer-Stabley Bertrand. Autorka w ciekawy sposób prezentuje dwanaście projektantek, które miały ogromny wpływ na dzieje mody na przestrzeni lat: od osiemnastowiecznej Rose Bertin przez Jeanne Paquin, Jeanne Lanvin do takich znanych gwiazd jak Coco Chanel, Nina Ricci po współczesne projektantki Vivienne Westwood i Miuccię Pradę. Polecam wszystkim, którzy wiążą swoją przyszłość z modą lub potrzebują motywacji do spełnienia swoich marzeń.

54

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Dziennikarka, stylistka gwiazd i personal shopper. Od wielu lat czynnie związana ze światem mody. Zaczynała jako modelka i fotomodelka, co pozwoliło jej nabyć doświadczenie za kulisami międzynarodowych pokazów i sesji zdjęciowych. Na co dzień odpowiada za stylizacje osób publicznych. Występuje w programach telewizyjnych na żywo jako ekspert w dziedzinie mody. Od czterech lat współpracuje z „Lounge Magazyn”, w którym pełni funkcję redaktor prowadzącej dział moda.

W pracy dziennikarza, nie tylko modowego, najważniejsze jest stałe śledzenie nowości, najświeższych informacji oraz aktualny kalendarz pokazów mody i wydarzeń kulturalnych. Nie mogąc zostawać w tyle zawsze zaglądam na portal www.loungemagazyn.pl. Oprócz newsów znajduję tu informację o trwających wystawach, premierach kinowych i oczywiście wydarzeniach modowych. Choć sama współtworzę portal, to nie jestem w stanie zapamiętać wszystkich wydarzeń, na których warto się pojawić. Dodatkowym atutem są ciekawe felietony i wywiady, które aktualizowane są kilka razy w tygodniu. Dlatego z pełną odpowiedzialnością polecam www.loungemagazyn.pl!

fot. Marcos Rodriguez Velo

fot: mat. promocyjne

REDAKTOR DZIAŁU MODA


newsy

HUSH WARSAW WRACA NA STADION NARODOWY

Dwa dni zakupów, ponad 100 autorskich marek i projektantów, porady stylistek, a także zróżnicowana oferta dla mężczyzn – to wszystko w myśl grudniowego hasła ALL YOU NEED IS HUSH. Duża powierzchnia stadionowej galerii zobowiązuje. Uważamy, że przedświąteczna oferta powinna być tak pojemna, by mogła odpowiadać na potrzeby wszystkich gości. Stąd hasło ALL YOU NEED IS HUSH, czyli nieważne, czy przyjdziesz po oryginalny prezent dla kogoś, czy po coś wyjątkowego dla siebie – gwarantujemy, że z łatwością odnajdziesz się nawet pośród 100 projektantów - mówią organizatorki targów HUSH Warsaw, Anna Pięta i Magda Korcz. - Każdy, kto choć raz był na HUSH Warsaw wie, że dobór projektantów jest uważny. Tym razem również postawiłyśmy na ostrą selekcję. Pokażemy nowości z Polski i zagranicy, a także szerszą niż dotychczas ofertę dla mężczyzn – stąd nowa komunikacja targów, przygotowana z myślą o panach. Poszerzona strefa mody męskiej to nowość na grudniowych targach HUSH Warsaw, a wybór ubrań i dodatków ma odpowiadać na potrzeby dbających o swój wizerunek mężczyzn. Zakres oferty obejmować będzie zarówno street fashion, jak i dedykowane, szyte na miarę kolekcje. Z myślą o wiernych klientach HUSH Warsaw, dodatkowo przygotowano limitowaną edycję kart zakupowych, pozwalających na swobodne korzystanie z oferty ponad 100 projektantów. Grudniowa odsłona targów to także druga edycja znaku jakości HUSH Selected. Wyjątkowość tegorocznych wyróżnień związana jest z nowymi partnerami nagrody. Skala tegorocznej edycji konkursu HUSH Selected zapewni zwycięzcom szersze dotarcie do polskiej i międzynarodowej publiczności, dając im nowe możliwości rozwoju. HUSH Warsaw to autorski projekt Anny Pięty i Magdy Korcz – menedżerek kultury, sztuki i designu. Od dwóch lat skutecznie łączy modę i biznes. Dwa razy w roku organizuje najważniejsze w Polsce targi mody autorskiej.

SNAPFACTORY

CZYLI UCZTA DLA FANÓW CZAPEK Ich projekty powstają z myślą o kliencie. Indywidualny, oryginalny design spełni oczekiwania najbardziej wymagających osób, a zarazem nie nadwyręży portfela. Snapfactory wykonuje czapki na specjalne zamówienia klientów oraz tworzy własne kolekcje. Nadruki wykonywane są techniką haftu komputerowego 3D oraz zwykłą. W ofercie znajdziemy również modele sprowadzane z innych krajów Europy, Kanady, USA i Chin. Więcej informacji o marce znajdziecie na: www.snapfactory.eu. fot. materiały promocyjne 56

lounge ...bo jakość ma znaczenie

fot. materiały promocyjne

ZIMOWA, 5. EDYCJA TARGÓW AUTORSKIEJ MODY HUSH WARSAW, ODBĘDZIE SIĘ JUŻ 13 I 14 GRUDNIA. HASŁEM PRZEWODNIM WYDARZENIA JEST ALL YOU NEED IS HUSH.

Definiuje trendy i obserwuje tendencje polskiego rynku mody. Wspiera projektantów w budowaniu strategii marki. Promuje marki i projektantów, rekomendując ich do udziału w targach i pokazach mody za granicą. Wydaje specjalistyczne publikacje, w tym „HUSH Magazine” – pierwszy w Polsce tytuł w całości poświęcony modzie autorskiej i rzemieślnikom. Przyznaje znak jakości HUSH Selected. HUSH Warsaw to także laureat nagrody ”Twojego Stylu” DOSKONAŁOŚĆ MODY 2013 w kategorii „Wydarzenie roku – targi mody”. Szczegóły: www.hushwarsaw.com www.facebook.com/HUSH.warsaw www.pinterest.com/hushwarsaw www.vimeo.com/hushwarsaw


newsy

20 X 20

20 OSOBOWOŚCI MODY NA 20-LECIE SAPU 20 lat temu w Krakowie powstała Szkoła Artystycznego Projektowania Ubioru. Dziś jest jednym z najważniejszych miejsc kształcących ludzi, którzy kreują trendy i ubierają Polskę. SAPU rusza z tej okazji z cyklem “20 X 20: 20 osobowości mody na 20-lecie Szkoły Artystycznego Projektowania Ubioru” - spotkania będą miały charakter otwarty dla publiczności. Do udziału w projekcie zaproszono m.in. takie postacie mody, jak: Wojciech Bednarz (główny projektant marki Vistula), Michał Zaczyński (krytyk mody, zastępca red. naczelnego magazynu “Grazia”), Dorota Wróblewska (Sophisti. pl), Carol Morgan (Central Saint Martins College of Arts and Design w Londynie), Tobiasz Kujawa (Freestyle Voguing), Harel (harelblog. pl), Małgorzata Sobiczewska (projektantka mody - est by eS.), Jerzy Antkowiak (projektant mody) czy Karolina Pięch (projektantka w zespole Balenciaga). Szkoła Artystycznego Projektowania Ubioru słynie ze szlifowania modowych talentów. Od

1994 r. wykształciła ponad 1500 projektantów mody. Jej mury opuszczało wiele uznanych już nazwisk w świecie mody. To m.in. Karolina Pięch – obecnie projektantka w zespole Balenciaga w Paryżu, Gilbert Lach (współtwórca marki BOHOBOCO), Monika Ptaszek, Filip Roth, Anna Pirowska (wcześniej Zemełka&Pirowska, teraz DRESSAP), Iga Szuchiewicz (Malgrau), Łucja Wojtala, Anna Dudzińska (DUD.ZIN. SKA), Natasza Dziewit (Kiss The Frog), Ewelina Kosmal. Słuchacze i absolwenci szkoły wygrywali prestiżowe konkursy, w tym Złotą Nitkę, Habitus Baltija, Off Fashion, Premium Young Designers Award Berlin. SAPU otrzymała nagrody dla najlepszej szkoły - honorową Złotą Nitkę (2010) oraz dwukrotnie na Habitus Baltija (2012 i 2009). Szkoła Artystycznego Projektowania Ubioru jest takż organizatorem Cracow Fashion Week – najbliższa edycja pod koniec marca 2015.

Więcej informacji: www.ksa.edu.pl/szkola-mody www.ksa.edu.pl/category/aktualnosci www.facebook.com/KrakowskieSzkolyArtystyczne


newsy

KLINIKA LA PERLA

TERAZ TAKŻE W KRAKOWIE

Klinika La Perla to sieć prestiżowych klinik oferująca usługi na najwyższym światowym poziomie. Powstała z miłości do piękna i już od 14 lat cieszy się zaufaniem najbardziej wymagających klientów. Wizyta w La Perli oznacza gwarancją skorzystania z najnowszych osiągnięć medycyny i kosmetologii w atmosferze luksusu i relaksu. Celem jaki przyświeca przy otwieraniu nowych placówek jest tworzenie miejsc zainspirowanych pięknem, gdzie klienci mogą zadbać nie tylko o swoje ciało ale i duszę. Od listopada specjaliści Kliniki La Perla będą mogli podzielić się swoją wiedza i doświadczeniem z mieszkańcami Krakowa. Klinika w hotelu Holiday Inn, jest miejscem, gdzie

JUŻ OD POCZĄTKU LISTOPADA W LUKSUSOWYM HOTELU HOLIDAY INN, W SAMYM SERCU KRAKOWSKIEGO STAREGO MIASTA, OTWIERA SWOJĄ KOLEJNĄ FILIE LUKSUSOWA SIEC KLINIK LA PERLA. W SWOJEJ OFERCIE PROPONUJE NAJSZERSZA GAMĘ ZABIEGÓW Z ZAKRESU SZEROKO POJĘTEJ TROSKI O URODĘ I MŁODY WYGLĄD. ZNAJDĄ SIĘ WŚRÓD NICH ZABIEGI ODMŁADZAJĄCE, WYSZCZUPLAJĄCE, LIKWIDUJĄCE PROBLEMY ESTETYCZNE, TKANKĘ TŁUSZCZOWĄ, UJĘDRNIAJĄCE SKÓRĘ TWARZY I CIAŁA ORAZ WIELE INNYCH. stworzono atmosferę komfortu i relaksu tak, aby każdy mógł się poczuć wyjątkowo. Do dyspozycji klientów jest sześć funkcjonalnych gabinetów wyposażonych w najnowocześniejsze, certyfikowane urządzenia do zabiegów medycyny estetycznej, laseroterapii, kosmetologii oraz SPA. Nowa placówka dysponuje takimi technologiami jak: Accent (Nowość), dzięki któremu wymodelujemy nie tylko ciało ale i twarz, Liporadiologie – skuteczną broń do walki z cellulitem, Zaffiro do wykonywania termo – liftingu czy Geneo które odżywi i ujędrni twarz. Zabiegi z zakresu medycyny estetycznej nie tylko zlikwidują widoczne objawy starzenia jak zmarszczki czy plamy pigmentacyjne ale

również wymodelują , ujędrnią i zahamują te procesy. W Klinice znajdują się jedyne w Polsce urządzenia do bezinwazyjnego liftingu i poprawy owalu twarzy jak Ulthera, czy Liposonix, dzięki któremu bez interwencji chirurgicznej można zlikwidować nadmiar tkanki tłuszczowej. Z okazji otwarcia Kliniki La Perla SPA „Kraków” specjalnie dla naszych nowych klientów przygotowaliśmy wyjątkowa ofertę: zniżkę od 20% do 50% na wszystkie zabiegi, zapraszamy w weekend 14-16.11.2014. Rezerwacje pod numerem telefonu 784066278 Przyjdź, zobacz, przekonaj się sam, bo Kliniki La Perla to miejsce w którym rodzi się piękno.

PAON NONCHALANT

W NOWEJ ODSŁONIE

24 października na krakowskim Kazimierzu przy ul. Józefa miało miejsce nowe otwarcie butiku PAON nonchalant. Zaprezentowane zostały nowości pracowni autorskiej LA-LE i marki modowej Ma Mey – unikatowe, ozdobione ręcznie malowanymi motywami suknie, tuniki i bluzy z naturalnych materiałów (jedwabiu, bawełny) i wysokogatunkowych dzianin. Nie zabrakło twórców autorskich projektów: Marzanny Meysztowicz, Ewy Lech i Elżbiety Langie. Była to niepowtarzalna okazja, by osobiście je poznać i porozmawiać. Wieczór upłynął w miłej atmosferze przy lampce wina.

fot. Agnieszka Sochacka / Media Lounge

58

lounge ...bo jakość ma znaczenie

fot. mat. promocyjne

LIDER BRANŻY BEAUTY


A P L I KACJ E W E B OW E

KTÓRE KOMPLEKSOWO ROZWIĄŻĄ TWOJE PROBLEMY W FIRMIE

FUNKCJONALNE TO CZEGO POTRZEBUJESZ

DOSTĘPNE ZAWSZE KIEDY POTRZEBUJESZ

KOMPLEKSOWE WSZYSTKO CZEGO POTRZEBUJESZ

Aplikacje webowe, dostępne przez

Jeśli to za mało, jeżeli potrzebu-

przeglądarkę internetową, to naj-

jesz czegoś dodatkowego, specy-

lepsze

ficznego w Twojej branży,

rozwiązanie

dla

małej,

średniej i dużej firmy. Znajdziesz

powiedz nam o tym, zbudujemy

tu większośc narzędzi, których Ty

rozwiązanie odpowiednie

i Twoi pracownicy potrzebujecie

Ciebie.

dla

do codzienej pracy.

RAZEM ZNAJDZIEMY ROZWIĄZANIE TWOICH PROBLEMÓW. SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI:

iproton.com.pl


newsy

7 listopada w klubie SHINE w Krakowie odbędzie się pierwszy w Polsce pokaz nowej kolekcji DANIELA JACOBA DALI. Niezwykle utalentowany polski projektant, znany na całym świecie, zaprezentuje swoją najnowszą kolekcję, która jest odzwierciedleniem jego pobytu na magicznej wyspie - Ibizie. Jego ogromną pasją jest tworzenie mody dla kobiet. Ubiera on takie sławy jak Paris Hilton, Naomi Campbell, Jodie Foster czy Laetitia Casta. Od 2012 roku współpracuje z hiszpańską rodziną królewską,

dbając o ubiór infantki księżnej de Lugo Heleny Burbon i księżnej Montorro Eugenii Martínez. Od 2013 współpracuje z angielskim wydaniem pisma „Vogue”. W Polsce bywa sporadycznie, aczkolwiek współpracuje z Małgorzatą Sochą, Katarzyną Figurą, a także Dorotą Rabczewską. Organizatorem wydarzenia jest AGENCJA MODY LUXURY FASHION. Wśród modelek prezentujących kolekcję Daniela wystąpi m.in. Magdalena Małochleb.

fot. mat. promocyjne

Z IBIZY DO KRAKOWA

PIEPON

UBIERZ SIĘ W SZTUKĘ!

fot. mat. promocyjne

Piepon to marka, która powstała z zamiłowania do mody, doświadczenia oraz inspiracji płynących ze sztuki. Każdy projekt jest dziełem krakowskiego artysty, tworzonym ze starannie dobranych materiałów najwyższej jakości dostarczanych przez wyselekcjonowanych dostawców. Marka – nowoczesna i uwzględniająca najświeższe trendy – gwarantuje możliwość stworzenia wyjątkowej i niepowtarzalnej stylizacji dla ludzi ubierających się z artystyczną pasją, ekspresją, nonszalancją i oryginalnością.

…Tak w skrócie opisać można ubrania z metką LeBRAND. Młoda marka stworzona została w odpowiedzi na potrzeby kobiet ceniących prostą formę i doskonałe wykończenie. Kilka tygodni temu na rynku pojawiła się pierwsza kolekcja na sezon jesień-zima 2014/15. Dominują w niej maxi płaszcze, idealnie skrojone skórzane spodnie oraz ręcznie wykonane oversize’owe swetry. Do ich produkcji wykorzystywane są najwyższej jakości tkaniny, takie jak kaszmiry, jedwabie, wełny czy naturalne skóry. Wszystko to w klasycznych kolorach – szarościach, beżach i ponadczasowej czerni.

60

lounge ...bo jakość ma znaczenie

fot. mat. promocyjne

SZLACHETNY MINIMALIZM


Moss to centrum urody, które dbanie o piękny wygląd traktuje jak sztukę. Zaopiekujemy się kompleksowo Twoim ciałem - od włosów, przez pielęgnację skóry i paznokci, na stylizacji i modzie kończąc. W nowoczesnym wnętrzu w centrum Krakowa poczujesz, jak przyjemna potrafi być każda spędzona tu chwila.

Moss Hair — Centrum kreacji fryzur

Moss Nails — Centrum pielęgnacji i koloryzacji paznokci

Moss Beauty — Strefa, w której poczujesz dotknięcie piękna

Zapraszamy – ul. Prochowa 9 31-532 Kraków 12 446 90 09 www.moss.krakow.pl


HAIR REVOLUTION 2014 ZNAMY ZWYCIĘZCÓW!

fot. mat. organizatora

fot. Darek Bar

relacje

ŚWIATOWE FRYZJERSTWO LUBI FACHOWCÓW Z WYOBRAŹNIĄ – SWÓJ MISTRZOWSKI POZIOM POTWIERDZILI STYLIŚCI SIECI TRENDY HAIR FASHION, STARTUJĄCY W KONKURSIE HAIR REVOLUTION 2014. GŁÓWNĄ NAGRODĄ W TEJ RYWALIZACJI JEST UDZIAŁ W MIĘDZYNARODOWYM KONKURSIE FRYZJERSKIM UNITED DANKS CONTEST W JOKOHAMIE. KTO BĘDZIE REPREZENTOWAŁ POLSKĘ? Hair Revolution to konkurs dla stylistów fryzur związanych z siecią Trendy Hair Fashion i McHair. Jego celem jest nagrodzenie oryginalnej pracy fryzjera, wykonanej w oparciu o najnowsze tendencje w modzie fryzjerskiej i przy użyciu wyłącznie profesjonalnych produktów firmy Schwarzkopf i Indola. Tak jak w poprzednich edycjach, tak i tym razem nie zabrakło wielu emocji! KTO ZWYCIĘŻYŁ? Jury nie miało łatwego zadania. Z uwagi na wyrównany poziom, po raz pierwszy do finału zakwalifikowano prace aż siedmiu fryzjerów. Zwycięzcę poznaliśmy podczas gali finałowej, zorganizowanej w największym studiu fotograficzno-filmowym w Polsce, F4 Studio w Krakowie. To właśnie tam realizowane są sesje zdjęciowe autorskich kolekcji fryzur THF. W jednym z największych konkursów fryzjerskich na świecie reprezentowała nas będzie Dorota Bajek z salonu THF w Zabrzu, która zajęła I miejsce w konkursie. Przelot i pobyt w Japonii zwycięskiego teamu – fryzjera i jego modelki – ufundował organizator konkursu, czyli sieć THF oraz partner konkursu, marka Schwarzkopf. Drugie miejsce zajął Marek Dzierza z salonu THF w Bielsku-Białej, a trzecie Sylwia Kwaśny również z bielskiego salonu. Nagroda internautów portalu After-After trafiła w ręce Agnieszki Mietły z Oświęcimia. Z EWĄ CHODAKOWSKĄ DO JAPONII! Jedną z największych niespodzianek wieczoru była informacja o najpopularniejszej trenerce fitness w Polsce, która wyjedzie do Japonii wraz z zespołem THF. Chodakowska opracowała zestaw ćwiczeń dla fryzjerów o nazwie „Stretching & Relaxing Exercises for the Hairdresser”, który po raz pierwszy zaprezentuje podczas międzynarodowego konkursu United Danks Contest. UNITED DANKS CONTEST Każdego roku w listopadzie olbrzymia Yokohama Arena przeistacza się w gigantyczny salon fryzjerski, w którym swój kunszt prezentują utalentowani fryzjerzy z całego świata. O tytuł mistrza co roku rywalizuje ponad 1200 fryzjerów z różnych zakątków świata.

62

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Styliści THF zadebiutowali w japońskim konkursie 9 lat temu. Ich pomysły zachwyciły goszczącego w Warszawie na sesji fotograficznej Naokiego Yoshiharę, twórcę potężnego koncernu fryzjerskiego Arte Japan. To na jego zaproszenie zespół THF (jako pierwsza i jedyna grupa z Polski) wziął udział w United Danks Contest. Zwycięską passę THF w Japonii rozpoczęła Dyrektor Kreatywna THF Anna Kulec-Karampotis, która w tym roku po raz kolejny zaproszona została do grona jury tego prestiżowego konkursu. Spotkanie z Yoshiharą było początkiem przyjaźni z THF. Zespół THF pomógł japońskiemu teamowi z salonu Naoki Yoshihara by Ash zrealizować w Polsce sesję zdjęciową do ich najnowszej kolekcji autorskich fryzur. Odbyła się ona w F4 Studio w Krakowie, a Japończycy – mimo, że wcześniej realizowali swoje projekty na całym świecie – również w Nowym Jorku podkreślali, że takiej atmosfery i profesjonalizmu jak tutaj, nie ma nigdzie! TRENDY W JAPOŃSKIEJ TELEWIZJI Uczestnicy konkursu musieli również uwzględnić hasło przewodnie, które tym razem brzmiało: „Tokyo Story”. Tokijska ulica w obiektywie Marcina Gorgolewskiego, różne typy japońskiej urody i polskiej modelki, dopracowane stylizacje włosów i detali – takie zestawienie idealnie oddawało obfitującą w inspiracje stolicę Japonii. Sesję THF docenili również sami Japończycy, prezentując ją na kanale Tokyo TV, w popularnym programie „Prix Prix”. BUBBLE DREAM Gala nie mogłaby się odbyć także bez fryzjerskiego show „Bubble Dream”: plecionki i artystyczne ornamenty przypominały małe dzieła sztuki, a doprawione zostały surrealistyczną stylizacją. Zjawiskowa kolekcja zaprezentowana została podczas performance’u z pogranicza snu i jawy, którego motywem przewodnim były kolorowe bańki mydlane. Team kreatywny THF pod egidą Anny Kulec-Karampotis i przy współpracy z marką Schwarzkopf po raz kolejny zafundował widzom niesamowite emocje.


Krak贸w, ul. J贸zefa 2 facebook.com/ConceptCaffe


relacje

Parter starego hotelu Forum od dwóch sezonów znany jest jako miejsce wieczornych spotkań osób, którzy lubią wiedzieć co, gdzie i jak dzieje się na lokalnej mapie inspirujących wydarzeń. Dlatego też nikogo nie powinno dziwić, że pierwsze urodziny Forum Mody świętowane były hucznie i obficie, zwłaszcza pod względem programu przygotowanego przez organizatorów. Okazuje się, że rocznica ta to idealna okazja do połączenia kilku wymiarów szeroko pojętej kultury. Motywem przewodnim pozostała oczywiście moda i tutaj mogliśmy podziwiać piękne modelki odgrywające rolę perfekcyjnej pani domu, jako że taki też był temat całego pokazu. Bez wątpienia wyróżniał się on pod względem stylizacji, scenografii, rekwizytów i scenariusza całego pokazu. Panowała przyjemna, typowa dla Forum atmosfera pozbawiona zadęcia i przerysowanego zachowania. Co więcej, miłośnicy mody, a zwłaszcza polskiego designu, mogli dać upust swoim słabościom do unikatowych projektów i poszaleć na wyprzedaży zorganizowanej przez Forum Mody – warto było zaglądnąć do butiku i wybrać kilka naprawdę świetnych rzeczy dobrej jakości. Jeśli natomiast wśród gości znaleźli się miłośnicy sztuki jako takiej, z pewnością nie wrócili do domu z poczuciem niedosytu, jako że na

fot. Rafał Stanowski

Fot. Konrad Czajkowski

Fot. Konrad Czajkowski

WIELOWYMIAROWE

URODZINY FORUM ten dzień przypadło otwarcie Galerii Bezdomnej, w której zobaczyć można nietypowe aranżacje przedmiotów codziennego użytku. Wnętrze galerii udekorowane jest najprostszymi, białymi kafelkami, co perfekcyjnie współgra z klimatem całej wystawy. Dodatkowo ważnym punktem programu był Screen & Sound Festiwal, który obecnie odbywa się w Krakowie. Jego celem jest wyłonienie najbardziej interesującego projektu, który łączy utwory muzyki symfonicznej polskich kompozytorów z profesjonalnymi wizualizacjami artystycznymi. Także i poziom wizualizacji był adekwatny do poziomu całego festiwalu, który odgrywa coraz ważniejszą rolę nie tylko w Krakowie, ale także w całej Polsce i poza jej granicami. Różnorodność eventów towarzyszących pierwszym urodzinom Forum Mody nadała nowy charakter całemu kompleksowi Forum. Miejsce to stało się krakowskim epicentrum wydarzeń o charakterze modowym, muzycznym oraz umożliwiło nam obcowanie ze sztuką, przy jednoczesnym oderwaniu się od pracy i zabiegania podczas luźnej pogawędki ze znajomymi w Forum Przestrzenie. Pierwsze urodziny zaliczamy do udanych i odliczamy dni do następnej imprezy, która z pewnością zapewni nam moc inspirujących wydarzeń. MALWA WOLSKA

SIŁA PRZEDSIĘBIORCZYCH KOBIET

Kongres, który został przygotowany specjalnie dla przedsiębiorczych kobiet, rozpoczął się od cudownej wirtuozyjnej gry na skrzypcach elektrycznych w wykonaniu Magdaleny Szymańskiej – a potem było jeszcze lepiej. Pierwszy dzień przebiegał pod kierunkiem „Transformacja, nowe podejście do biznesu”. Dyskutowałyśmy również o kwestiach prawnych, wizerunkowych, zdrowotnych, a nawet grafologicznych udanego coachingu i biznesu.Wisienką na torcie był power speech w wykonaniu Mateusza Grzesiaka – międzynarodowego trenera rozwoju osobistego, psychologa, coacha i autora licznych książek. Nie zabrakło także wzbudzających powszechny zachwyt pokazów mody i koncertów. Całe wydarzenie zostało zwieńczone IV urodzinami magazynu „Businesswoman & life” - wszyscy bawili się wyśmienicie.

64

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Fot. mat. organizatora

Za nami kolejna edycja niezwykłego wydarzenia, jakim był II Polish Businesswoman Congress 2014 zorganizowany przez magazyn „Businesswoman & life”. Rozmawialiśmy o pasji, biznesie tworzonym zgodnie z naturą i o tym, jak tworzyć pracownicze „dream teamy”. Jak zwykle było niezwykle inspirująco.


Sukienka I.CON/Forum Mody

66

lounge ...bo jakość ma znaczenie


produkcja: Artystyczna Alternatywa, WOW Pictures fotografia: Paweł Grabowski/WOW Pictures modelki: Klaudia Kozik/Specto Models, Karolina Gawor/Fashion Color, Sylwia Sordyl/Fashion Color włosy: Babicz Akademia make up: Dominika Malisz/Artystyczna Alternatywa stylizacja: Ellie Łazarczyk/Artystyczna Alternatywa

...bo jakość ma znaczenie lounge 67


body Krzysiek Janas/Idea Fix płaszcz własność stylistki szpilki Zara


70

lounge ...bo jakość ma znaczenie


Sukienka Anita Szewczyk/Idea Fix szpilki Badura

...bo jakość ma znaczenie lounge 71


body Krzysiek Janas/Idea Fix płaszcz własność stylistki szpilki Zara

72

lounge ...bo jakość ma znaczenie


Przezroczysta bluza Krzysiek Janas/Idea Fix

...bo jakość ma znaczenie lounge 73


Bluzka Inga Buczyńska/Forum Mody spódnica I.CON szpilki Badura

74

lounge ...bo jakość ma znaczenie


...bo jakość ma znaczenie lounge 75


FRENCH CHIC lifestyle

kich. Paryżanki nie podążają bezmyślnie za trendami, tylko dostosowują je do siebie.

Francuzki uznawane są za jedne z najlepiej ubranych kobiet świata. Ich styl bazuje na prostych fasonach, neutralnych kolorach oraz klasycznych połączeniach. Jest jednocześnie elegancki i niewymuszony. Są one mistrzyniami w łączeniu ze sobą tanich i drogich rzeczy, pochodzących z najnowszych kolekcji i ze sklepu vintage, prostych oraz ekstrawaganc-

76

lounge ...bo jakość ma znaczenie

NA DOBRY POCZĄTEK: Francuski szyk opiera się na kilku podstawowych kolorach: czarnym, białym, szarym oraz odcieniach beżu. Miłośnicy koloru zarzucą im nudę oraz konserwatyzm. Jednak przy tak klasycznych połączeniach Francuzki zwracają uwagę na detal, materiał i jakość wykonania. Warto za przykład wziąć stylizacje Vanessy Paradis. Francuska aktorka od kilku lat na pokazy Chanel, zgodnie z duchem Coco, wybiera klasykę. Podczas gdy najwięksi redaktorzy, blogerzy oraz gwiazdy prześcigają się w pomysłach na najbardziej oryginalne stylizacje, ona łączy białą bluzkę z czarnym dołem. Modne kolory zarówno minionych, jak i nadchodzących sezonów to biały, czarny, szary i beżowy. W sezonie jesień–zima siłę czerni demonstruje Valentin Yudashkin. Chłód bieli w swoich projektach wykorzystał Roberto Cavalli – zarówno samą, jak i w połączeniu z delikatną szarością. Natomiast wszystkie odcienie beżu pojawiły się na wybiegu u Chloé.  SKŁADNIKI GŁÓWNE: Francuzki uwielbiają marynarki. Cenią je za to, że mogą dokładnie te same założyć do pracy oraz na wieczorne wyjście. Przeglądając stylizacje Emmanuelle Alt, redaktor naczelnej francuskiego „Vogue’a”, łatwo zauważyć,

fot. www.vogue.com

NA BIAŁĄ BLUZKĘ ZAŁÓŻ DOSKONALE SKROJONĄ MARYNARKĘ. SPODNIE PODWIŃ DWA RAZY, TAK ABY SIĘGAŁY DO POŁOWY ŁYDKI. OBCASY DODADZĄ TWOJEJ STYLIZACJI ELEGANCJI. NA RAMIĘ NONSZALANCKO ZARZUĆ TOREBKĘ. DODAJ SZCZYPTĘ NATURALNEGO MAKIJAŻU, EWENTUALNIE DOPRAW CZERWONĄ SZMINKĄ.

że i ona jest oddaną wielbicielką marynarek o różnych fasonach. Tej jesieni najmodniejsza marynarka wisi w szafie naszego mężczyzny. Wymaga jedynie kilku drobnych przeróbek. Wystarczy ją odrobinę zwęzić, aby jak na wybiegu u Bossa była długa oraz bardzo wąska, dzięki czemu podkreśli i wydłuży szczupłą sylwetkę. Natomiast marynarka spięta w talii paskiem, jak u Donny Karan, seksownie zaznaczy kobiece wcięcie w talii. Wielu projektantów proponuje połączenie marynarek ze spodniami z tego samego materiału, tworząc kobiecy garnitur. My jednak wiemy, że Francuzki, zgodnie ze swoim stylem, do najmodniejszych marynarek tego sezonu wybiorą klasyczne, obcisłe rurki. Jesienią najmodniejszymi spodniami, które obowiązkowo każda pani (nie tylko paryżanka) powinna mieć w swojej szafie, są skórzane. Biodrówki, ale i te z wyższym stanem, ponownie zagoszczą na sklepowych półkach. Skórzane spodnie zobaczymy przede wszystkim w czarnym kolorze: w klasycznym wydaniu, jak u Alexandre’a Vauthiera, zaś w rockowej wersji na wybiegu u Diesel Black Gold. Diesel wystylizował rurki na spodnie do jazdy na motorze, z przeszyciami na kolanach oraz z zamkami przy kostkach. Oczywiście nie możemy zapomnieć o klasycznych dżinsach, którym w tym sezonie towarzyszą błyszczące naszycia.


fot. www.media.style.com

www.crmk.pl

PRZYPRAWY I DODATKI: W tym sezonie torebki trzymamy za uchwyt, jak u Dolce & Gabbana, zarzucamy na ramię jak u Lanvin oraz nosimy pod ramieniem – jak u Chloé. We francuskim stylu torebka nie jest opatrzona żelaznymi zasadami. Dobieramy ją według uznania, gustu i potrzeb. Ponadto nieważne czy pochodzi z najnowszej kolekcji, czy z dna szafy naszej babci. Francuzka na pytanie nieznajomego na Montmartre, gdzie kupiła swoją torebkę, odpowie jedynie tajemniczym uśmiechem i błyskiem w oku. Wisienką na torcie stylizacji są buty na obcasie. Francuzki doskonale wiedzą, co robią, sięgając po najseksowniejszy element garderoby, jaki świat mody może zaoferować. Dzięki obcasom ich niewinna stylizacja, składająca się z rurek, bluzki i marynarki, nabiera kobiecego, stylowego i szykownego wymiaru. W sezonie jesień-zima, kiedy reszta świata będzie chodzić w sznurowanych sneakersach, paryskie ulice przemierzać będą panie w sznurowanych butach na obcasie. Szpilki, których elementem ozdobnym są czarne, grube sznury ze złotymi koralikami pojawiły się na wybiegu u Balmain. Są one przeciwieństwem tych zaprezentowanych na pokazie Marchesa, gdzie masa cieniutkich, okrągłych, szarych sznureczków niczym pajęczyna delikatnie oplata kostkę. UDEKORUJ WEDŁUG UZNANIIA: Francuzki kochają minimalizm nie tylko w ubiorze, ale i w makijażu. Stosują one paletę beżów oraz brązów, dzięki czemu ich make up jest bardzo delikatny. W tym sezonie projektanci (Emilio Pucci, Givenchy, Viktor & Rolf ) również postawili na naturalność. W skórę wklepujemy pielęgnujące podkłady, pod oczy kładziemy rozświetlające bazy, a w policzki wsmarowujemy delikatne róże. Tak, aby uzyskać efekt rozświetlonej skóry oblanej lekkim rumieńcem. Jedynym dozwolonym, mocnym elementem – tak bardzo pożądanym przez francuski szyk – są czerwone usta. W tym sezonie marki takie jak Max Mara, Antonio Marras czy Valentino czerwień lansują na co dzień i to w połączeniu z paznokciami pomalowanymi w tym samym odcieniu.  Zamknij oczy i dzięki wyobraźni przenieś się do Paryża. Zobacz scenę jak z pocztówki. Mała uliczka na Montmartre, zatłoczona od ogromnej ilości turystów powolnie spacerujących z podniesionymi głowami, aby chłonąć całym sobą każdy najdrobniejszy element tego miasta. W tłumie widać kobietę ubraną w obcisłe spodnie, białą koszulę i marynarkę. Idzie powoli w butach na obcasie, po nierównych kostkach brukowych. Na jej ramieniu kołysze się markowa torebka. Francuzka idealnie wpisuje się w krajobraz miasta. Miasta pełnego kontrastów, a zarazem idealnego w każdym calu. AGNIESZKA BIEŃ

Physiotherapy - Fizjoterapia w stomatologii - Rehabilitacja ortopedyczna i neurologiczna - Leczenie zespołów bólowych kręgosłupa - Temporomandibular functional disturbances - Dysfunkcji czaszkowo-żuchwowych

Orthopaedics - Konsultacje Ortopedyczne - USG narządu ruchu (dorośli i dzieci)

Vascular - Diagnostyka i leczenie chorób naczyń krwionośnych - Zabiegi operacyjne w zakresie tętnic i żył - USG naczyniowe - Skleroterapia

Laser-Therapy - Laser Nd-Yag usuwanie teleangiektazji (pajączki czerwone i niebieskie) - Laser CO2 - Fotoodmładzanie, blizny, blizny potrądzikowe - IPL + RF - Leczenie trądziku różowatego, przebarwień, zmian naczyniowych

tel. +48 600 009 009 mail: info@crmk.pl ...bo jakość ma znaczenie lounge 77


wywiad

RZECZOWO

O MODZIE MĘSKIEJ MICHAŁ KĘDZIORA, AUTOR BLOGA MR. VINTAGE I PORADNIKA RZECZOWO O MODZIE MĘSKIEJ”, OPOWIADA NAM O MODZIE ”DLA PANÓW, NAJWIĘKSZYCH BŁĘDACH POLAKÓW PODCZAS ZAKUPÓW I O TYM, DLACZEGO WŁAŚCIWIE ZDECYDOWAŁ SIĘ ZAŁOŻYĆ BLOGA. fot. www.mrvintage.pl

Czy mężczyźni w Polsce przywiązują wagę do swojego wyglądu? Coraz większą. W ostatnich 3-4 latach bardzo wiele się zmieniło. Na lepsze oczywiście. Nastąpiła pewna edukacja estetyczna. Polacy mają coraz ładniejsze mieszkania, samochody, przedmioty codziennego użytku i nadszedł też czas na ładniejsze ubrania. Mężczyźni zaczynają doceniać znaczenie mody w życiu codziennym. Ubrań nie traktują już tylko czysto praktycznie, lecz wizerunkowo. Dobry wygląd to lepsze samopoczucie, większa pewność siebie, pozytywna opinia otoczenia i najogólniej mówiąc - dobry wizerunek. Kobiety już od dawna znają moc ubioru, a mężczyźni zaczynają to doceniać. W  swoich wypowiedziach zwraca Pan uwagę na kwestię kupowania przez mężczyzn za dużych ubrań. Czy w ten sposób panowie próbują ukryć swoje mankamenty? To jeden z problemów, które dotyczą szczególnie mężczyzn „przy kości”. Wydaje im się, że luźniejsze ubrania przykryją ich tuszę, a jest wręcz przeciwnie – dodają kilogramów, postarzają, wyglądają niechlujnie. Drugi powód to wygoda. Dla większości mężczyzn to ona jest w ubiorze najważniejsza, a nic nie daje takiego komfortu, jak ubrania luźne, nie opinające ciała.

78

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Jaki styl najczęściej wybierają Polacy? Jeśli miałbym uogólniać, to powiedziałbym, że jest to styl sportowo-casualowy. Polak najczęściej wybiera dżinsy, t-shirt, bawełnianą bluzę, adidasy i sportową kurtkę. Od zawsze wyglądał Pan tak dobrze? Nie, choć zawsze lubiłem ubrania. Mój styl przechodził ewolucję. Gdy teraz oglądam swoje zdjęcia z początków prowadzenia bloga, to wywołują u mnie śmiech – ale nie wstydzę się tego.

NAJWIĘKSZYM GRZECHEM POLSKICH MĘŻCZYZN SĄ ZA DUŻE UBRANIA. NAWET NAJLEPSZY I NAJDROŻSZY GARNITUR NIE BĘDZIE WYGLĄDAŁ DOBRZE, JEŚLI NIE BĘDZIE W ODPOWIEDNIM ROZMIARZE. Jest Pan autorem bloga Mr. Vintage, a także napisał Pan poradnik „Rzeczowo o modzie męskiej”. Co spowodowało, że zaczął Pan pisać o modzie? Jakieś sześć lat temu zacząłem z zaangażowaniem przeglądać blogi modowe. Były to głównie blogi o modzie damskiej, tych o męskiej było zaledwie kilka, w dodatku ich styl

nie do końca mi odpowiadał. Długo szukałem ulubionego bloga i niestety go nie znalazłem. Wtedy pojawił się pomysł, by takiego bloga założyć samodzielnie i tak się stało. Wówczas absolutnie nie przypuszczałem, że stanie się on tak popularny, a ja zostanę ekspertem od mody męskiej. To miała być aktywność hobbystyczna, „po godzinach” i przez długi czas tak było. Jak została przyjęta książka na polskim rynku? Świetnie. Nie spodziewałem się tego ani ja, ani moje wydawnictwo. Konieczne były trzy dodruki i książka nadal sprzedaje się dobrze. Bardzo pozytywne były również recenzje w internecie, w czasopismach. Czy pracuje Pan również jako osobisty stylista i  zmienia Pan styl i  zawartość garderoby swoich klientów? Na chwilę obecną nie podejmuję się tego. Choć sam kocham modę, to sama czynność robienia zakupów (czyli chodzenia po sklepach) nie sprawia mi specjalnej przyjemności. Jestem domatorem i najlepiej pracuje mi się z domu. Od lat unikam także eventów, bankietów, pokazów mody. Czy istnieje uniwersalny przepis na męską garderobę, który sprawdza się w każdym przypadku?


wywiad

Raczej nie, a przynajmniej ja nie odważyłbym się na przedstawienie takiej recepty na styl.

klasycznych ubrań jest to, że nie podlegają modzie i bardzo łatwo dają się łączyć wzajemnie – można to robić intuicyjnie. Są też rzeczy, które każdy mężczyzna powinien mieć w szafie bez względu na to, jaki styl preferuje. Wymieniłbym tutaj jednorzędową granatową marynarkę, białą koszulę, sweter kaszmirowy, klasyczne dżinsy, bawełniane spodnie chino, skórzane półbuty.

Na co szczególnie powinni zwrócić uwagę mężczyźni, którzy wybierają się na zakupy? Powinni się przede wszystkim wystrzegać ubrań w za dużych rozmiarach. To największy grzech polskich mężczyzn. Nawet najlepszy i najdroższy garnitur nie będzie wyglądał dobrze, jeśli nie będzie w odpowiednim rozmiarze. Z czego w takim razie powinna składać się idealna, męska garderoba? Jeśli zaczynamy na nowo budować własną garderobę, to warto postawić na ubrania, które będą klasyczne i ponadczasowe w swojej kategorii stylistycznej. Dla jednych tą klasyką będzie granatowy garnitur i biała koszula, a dla innych biały t-shirt i granatowe dżinsy. Powinna to być baza, która może posłużyć kilka sezonów i nie ma ryzyka, że wyjdzie z mody. Taka baza powinna stanowić 60-70% garderoby. Pozostałą część można sobie co sezon czy dwa wymieniać w zależności od zmieniających się trendów czy własnych preferencji. Wspomnianą bazę warto oprzeć na rzeczach wysokiej jakości. Najlepszych, na

Czy w modzie może Pana jeszcze cokolwiek zaskoczyć? Zapewne tak. Moda męska, choć jest dość konserwatywna, od czasu do czasu zaskakuje. W ostatnim czasie nie rozumiem fenomenu spodni z dzianiny dresowej zaadaptowanych do mody codziennej. Nie przypuszczałem, że ten element stanie się czymś, co wyjdzie poza konwencję stroju domowego lub sportowego. Nawet dresiarze odwrócili się od dresów. Okazało się, że znaleźli się inni chętni, którzy za szare dresy od projektanta są skłonni płacić prawie tysiaka. jakie nas stać. One nie tylko posłużą nam dłużej, ale też znacznie lepiej się układają, są bardziej komfortowe. Lepiej mieć jedną parę dobrej jakości klasycznych dżinsów, niż 2-3 pary przeciętnych, kupionych tylko dlatego, że były tanie. Największą zaletą takich

Rozmawiała MONIKA GĄSIOREK-MOSIOŁEK Wywiad został przeprowadzony dla portalu www.przylapaninamodzie.pl


moodboard

391 PLN

Aleksandra Kmiecik

320 PLN Lous

........,

SWETER fot. mat. promocyjne

700 PLN

Equilibre.........,

306 PLN

Aleksandra Kmiecik

1399 PLN Dudziska

80

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Dudziska

TRENDY JESIEŃ-ZIMA 2014/2015 CORAZ NIŻSZE TEMPERATURY I KRÓTSZE DNI – TO EWIDENTNY ZNAK, ŻE ZBLIŻA SIĘ ZIMA. W TYM CZASIE ZAMIAST KOCEM OTULAMY SIĘ MODĄ W POSTACI NAJMODNIEJSZYCH TEGO SEZONU BLUZ I SWETRÓW. TO DO NICH BĘDZIE NALEŻEĆ KILKA NAJBLIŻSZYCH MIESIĘCY! Jak co roku, swetry zdominowały światowe wybiegi podczas najważniejszych tygodni mody i pojawiły się w kolekcjach takich domów mody, jak Chanel, Sonia Rykiel czy Calvin Klein. Mnogość form i kolorów zagościła także w wyjątkowej przestrzeni w internecie – platformie BoutiqueLaMode, zrzeszającej najzdolniejszych polskich projektantów. Rzędy wełnianych oczek są nie tylko znakomitym sposobem na ciepłe, ale też wygodne przetrwanie zimy. Przeskalowane, o zwracających uwagę splotach, a może z nonszalanckim kominem? W tym sezonie obowiązuje brak zasad i nie ma jednej dominującej tendencji. Najlepszą inwestycją i to na wiele lat będą swetry wykonane z najwyższej jakości materiałów - my stawiamy na ich wełnianą odsłonę. Jeżeli jednak nie przepadacie za swetrami i bliżej Wam do miejskiej luźnej estetyki, w roli alternatywy znakomicie sprawdzą się bawełniane bluzy. Wybór w tym sezonie jest ogromny! W militarnym stylu znalazły się w kolekcji SI-MI, z nadrukowanymi graficznymi motywami pojawiają się tłumnie w propozycjach marek streetwearowych, a stroniący od krzykliwych wzorów z pewnością skuszą się na klasyczne i jednocześnie oryginalne projekty od Aleksandry Kmiecik w głębokim burgundowym kolorze. Sweter czy bluza? Nie ma sensu wybierać, miejsce w szafie znajdzie się dla nich obu.


moodboard

249 PLN

My Manifesto.......

249 PLN

159 PLN

VS. BLUZA By Orianne........

Mr Gugu&Miss Go

249 PLN

179 PLN

.......By Orianne

Mr Gugu&Miss Go

390 PLN .....

..SI-MI

249 PLN

My Manifesto.......

180 PLN

KLU by Edyta Jermacz

179 PLN

Mr Gugu&Miss Go

...bo jakość ma znaczenie lounge 81


fot. lafashionerie.com

trendy

WSZYSTKIE ODCIENIE CZERNI

PLOTKA GŁOSI, ŻE ŁADNI LUDZIE UBIERAJĄ SIĘ NA CZARNO. NIE WIEM, CZY TYLKO ŁADNI MAJĄ DO TEGO SMYKAŁKĘ, ALE FAKT FAKTEM CZERŃ OD DEKAD STANOWI NIEKWESTIONOWANY WYRAZ STYLU, ELEGANCJI, SEKSAPILU, TAJEMNICZOŚCI I WIELU INNYCH PRZYMIOTÓW, KTÓRE KAŻDY MOŻE DOPASOWAĆ DO SWOJEJ OSOBOWOŚCI. BO CZERŃ NADAJE NAM CHARAKTERU I JEST NAJBARDZIEJ CHIC Z CAŁEJ PALETY BARW.

MUST HAVE Czerń po raz pierwszy została wyniesiona na piedestał mody w samym sercu Francji, Paryżu, w pracowni Coco Chanel, która w 1926 roku poszukiwała czegoś, co nadałoby kobietom nowy wyraz. Jako że Chanel słynęła ze swojej niepokorności i z przewrotnego myślenia, sięgnęła po najbardziej znienawidzony kolor tamtego okresu, kojarzący się z żałobą i niedawno zakończoną wojną. Coco postawiła sobie za cel przywrócenie czerni do łask, a właściwie jej ponowne narodzenie, w całkowicie nowej odsłonie – kobiecej, eleganckiej i bardzo stylowej. Tak narodziła się „mała czarna”, sukienka która niezmiennie od niemal stulecia znajduje się w każdej kobiecej szafie, gotowa na wszelkie kryzysowe sytuacje, kiedy odkrywamy po raz wtóry, że nie mamy się w co ubrać. LBD (little black dress) to coś więcej niż tylko sukienka, to pewien kanon kobiecego stroju, pewniak, na którego można postawić w stu procentach na każdym wyjściu i mieć pewność, że będzie się

fot. fashionarylife.com 82

lounge ...bo jakość ma znaczenie


trendy

na nas prezentować zjawiskowo. Już zaraz po premierze pierwowzoru, amerykański „Vogue” określił ją fordem Chanel – sukienką, którą będzie nosić cały świat. Tak też się stało, a co więcej dostępna jest ona w rozmaitych kształtach i długościach, w wersji sportowej i supereleganckiej, z aplikacjami oraz gładka, długa do ziemi czy w postaci mini. Wszyscy ją kochamy, zarówno kobiety, jak i mężczyźni, którzy doceniają jej mocno kobiecy, czasem wręcz lekko erotyczny charakter. Nie ma jednak wątpliwości – tu nie chodzi o krój, tutaj kluczem jest czerń.

czarne przeciwsłoneczne okulary, no i oczywiście czerń, pod którą chowa się wszelkie emocje i słabości. Tak samo postrzegał czerń Yves Saint Laurent, który mawiał, że jest ona jego schronieniem, rysą na białej kartce. Projektant uczynił z tego koloru absolutny klasyk, bazę bez której żadna kobieta nie będzie wyglądać wystarczająco elegancko. Wprowadził ją także do codzienności, nie likwidując jednocześnie jej klasycznego wdzięku. Podobnie jak Chanel, Saint Laurent nie bał się ubrać kobiety całej na czarno, twierdząc, że jest to kwintesencja kobiecej tajemniczości.

ZE SKRAJNOŚCI W SKRAJNOŚĆ Mówią, że czarny kolor postarza. Bzdura, on po prostu uszlachetnia, nadaje powagi, tworzy dystans, a nie sprawia, że wyglądamy na dziesięć lat więcej. To zgoła co innego. Mówią też, że czarny kolor kojarzy się ze złem, negatywną energią. Kolejna bzdura, on wzbudza tajemniczość, intryguje, daje poczucie siły i władzy. Psychologia barw kategoryzuje czerń jako synonim indywidualizmu, pewności siebie, kreatywności i niedostępności. Najczęściej sięgają po niego skrajne osobowości: te znające swoją wartość, silne i pewne swoich możliwości, jak i te najbardziej zamknięte, nieśmiałe czy nieakceptujące swojej osobowości. Czerń taka właśnie jest, bardzo skrajna, określona, daleka od nijakości, braku wyrazu. A jednocześnie jest bardzo uniwersalna, dobra niemal na każdą okazję: na spotkanie prywatne i biznesowe, na najbardziej wytworne przyjęcie i na siłownię i, co bardzo praktyczne, pozwalająca łatwo skompletować pasujący strój. Nie bez przyczyny największe osobowości mody wybrały ją jako nieodłączny element swojego wizerunku.

ZAWSZE CHIC Ale czarny kolor to nie tylko kobiecość. Jest on idealny także dla podkreślenia męskości oraz stworzenia pociągającej stylizacji pełnej elegancji i szyku, która sprawia, że kobietom miękną kolana. Dobrze dobrany czarny smoking czy garnitur w zestawie z białą koszulą i czarnymi dodatkami uczynić może cuda i zbić z tropu niejedną kobietę. Jest w czerni coś niezwykle intrygującego, tajemniczość, którą chcemy odkryć i zobaczyć, kto kryje się za tą zasłoną. Dlatego rozbudza ona zmysły i prowokuje, jednocześnie zachowując dystans, który jeszcze bardziej pobudza naszą ciekawość. W kontaktach damsko-męskich czerń nie jest mniej zmysłowa od sławetnej kobiecej czerwieni. Co ważniejsze, działa ona równie skutecznie na obie strony! Dlatego też czerń stała się najbardziej klasycznym i jednocześnie najbardziej codziennym kolorem. Do absolutnych czarnych must have, poza little black dress, należą dziś czarne szpilki, idealne niemal na każdą okazję, a w ostatnich latach także czarna skórzana kurtka w dowolnym kroju, od ramoneski po motocyklową. W przypadku mężczyzn jest to wspomniany smoking czy garnitur, który tak jak LBD z pewnością znajduje się w każdej szafie wraz z kompletem dodatków. Oczywiście także w czarnym kolorze.

WIERNOŚĆ I KONSEKWENCJA Czy ktoś widział kiedyś Karla Lagerfelda w zielonym, czerwonym czy żółtym kolorze? Nie. I przypuszczam, że gdyby się to wydarzyło, byłby to znak, iż zakończyła się jakaś epoka, zasady zostały brutalnie złamane, a Lagerfeld powinien odejść na emeryturę, bo zaczyna tracić zmysły. Projektant upodobał sobie czerń nie tylko ze względu na Coco Chanel i jej zamiłowanie do tego koloru, ale przede wszystkim dlatego, że jest świadom jej potencjału i wrażenia, jakie wywołuje. W zestawie z bielą wygląda w niej niezwykle dostojnie, elegancko, profesjonalnie i bardzo stylowo. Karl ograł ten zestaw doborem charakterystycznych dodatków w kolorze czerni, które stanowią obecnie nieodłączny element jego wizerunku. To jest właśnie konsekwencja, przywiązanie do koloru i budowanie legendy wokół własnych stylizacji. Czerń, w przeciwieństwie do innych kolorów, nie nudzi się i dlatego może stanowić stały element naszej garderoby, nawet w wydaniu totally black, tak jak

w przypadku Diane Pernet. Niedawno została ona nazwana Morticią Adams świata mody, co oczywiście nawiązuje do jej czarnych stylizacji, uzupełnianych często czarnym koronkowym welonem oraz charakterystycznym turbanem. Projektantka, redaktorka oraz blogerka od lat wierna jest czerni, gdyż jak sama

PSYCHOLOGIA BARW KATEGORYZUJE CZERŃ JAKO SYNONIM INDYWIDUALIZMU, PEWNOŚCI SIEBIE, KREATYWNOŚCI I NIEDOSTĘPNOŚCI. twierdzi, dodaje jej siły. Dzięki tej wierności Pernet stała się ikoną stylu, uważaną za jedną z najbardziej tajemniczych osób ze świata mody, na co wpływ ma wspomniany welon,

Rzadko w modzie zdarzają się rzeczy niezmienne, niepodlegające zmieniającym się trendom. Czerń jednak niezmiennie od dekad pozostaje absolutnym kanonem, bazą, na której można budować wszelkiego rodzaju stylizacje, jak to mówią black is the new black. Dlatego też nie dziwi mnie powstawanie stron oddającym hołd temu kolorowi, które pokazują wszystko to, co ma wpływ na jego niepodważalny status. Nie ważne, czy są to ludzie ładni, ubrani w markowe ubrania, czy rzeczy z lumpeksów, wyróżniający się zewnętrzną charyzmą, czy osoby pełne kompleksów – czarna stylizacja sprawia, że są „jacyś”, konkretni w swoich słabościach i mocnych stronach, zdefiniowani i wyróżniający się na swój własny sposób. MALWA WOLSKA fot. naczarno.tumblr.com ...bo jakość ma znaczenie lounge 83


ksiązka

fot. mat. promocyjne

fot. Olivia Kłusek

PARYŻANKĄ BYĆ

84

lounge ...bo jakość ma znaczenie


fot. Olivia Kłusek

ksiązka

NA TEMAT PARYSKIEGO (NIE MYLIĆ Z FRANCUSKIM!) STYLU NAPISANO JUŻ TYLE ILE NA TEMAT DIET. CZERWONA SZMINKA I PAZNOKCIE. MAKE UP NO MAKE UP. BCBG* I JE NE SAIS QUOI**. GRANATOWY SWETER I MARYNARSKIE PASKI. CHANEL. PERŁY I BRYLANTY DO SWETRA I TRAMPEK. LOUBOUTINY DO JEANSÓW. EMU ZA ŻADNE SKARBY ŚWIATA, PODOBNIE JAK NEW BALANCE CZY NIKE ROSHE RUN - CO TAM WYGODA, MODA WYMAGA POŚWIĘCEŃ! Wydawać by się mogło, że najróżniejsze poradniki różnią się tylko w jednej kwestii – wysokości obcasa. W jednej części znajdziemy informację, że 11 cm to za mało; w drugiej – że Paryżanka rodzi się i umiera w baletkach. Skoro różnica jest tak mała to po co zawróciłam sobie głowę kolejnym tytułem? O “Bądź Paryżanką, gdziekolwiek jesteś” autorstwa czterech przyjaciółek, dowiedziałam się jak polska wersja mogła być mniej niż marzeniem. Na Instagramie najsłynniejszej z czwórki, Caroline de Maigret. Od razu wygooglowałam wszystkie dostępne fragmenty

i śmiejąc się już przy tych krótkich próbkach – przestałam myśleć po co. Już, już miałam zamówić angielską wersję (i dalej się z tym noszę, ah te okładki - ale o tym późnej), gdy znowu na obrazkowej społecznościówce, pojawiła się polska okładka. Brzydka. Wyglądająca jak filmowa okładka wypuszczona po ekranizacji poczytnej powieści. Ale uciszyłam wewnętrzną estetkę myśląc, że najwyżej ją czymś zakleję i zaczęłam czytać. Pochłonęłam ją w jeden dzień. I chciałam więcej i więcej. Dlaczego? Jest zabawna, ale nie prześmiewcza. Rozprawia się z typową paryskością w ciągu dwóch-trzech pierwszych rozdziałów. A może to właśnie jest typowa paryskość? Caroline de Maigret, Anne Berest, Audrey Diwan i Sophie Mas wydają się być Twoimi bardziej wyluzowanymi i szykowniejszymi koleżankami z sąsiedztwa. Od stylu przez dzieci, kulinaria i związki do luksusowych snobizmów pokazują jak przyswoić sobie elementy francuskiej sztuki życia. Czy po przeczytaniu dowiecie się co kryje się za tajemniczą zmysłowością Paryżanek? Tego nie wiem, na pewno będziecie się dobrze bawić! PS Strony Paryskich wycinanek są cudowne! OLIVIA KŁUSEK

*BCBG - Akronim od “beau cadre, bon goût" tłum. klasa, dobry gust/smak, lub “bon chic, bon genre” - dobry styl, klasa **Je ne sais quoi -(fr.) - tłum. Nie wiem co, nie wiem jak - odnosi się do nonszalanckiego stylu, starannie wypracowanego nieładu. Stereotypowa odpowiedź Paryżanek na pytanie, jak coś robią.

...bo jakość ma znaczenie lounge 85


bądź fit z Adą Palką

SEXY W SZPILKACH

fot. Paweł Labe, Sabina Labe (www.labe-art.pl), Luxury Fashion Agency (www.luxuryfashionmodels.pl)

BĄDŹ

NIE NAPISZĘ, ŻE CHODZENIE W SZPILKACH JEST PRO ZDROWOTNE, BO NIE JEST. ALE KAŻDA KOBIETA, ŻEBY WYGLĄDAĆ ELEGANCKO I POCZUĆ SIĘ W 100 PROC. KOBIECO, ZAKŁADA SZPILKI CHOĆBY KILKA RAZY W ROKU. ŻEBY CHODZENIE NA SZPILKACH NIE ODBIŁO SIĘ NEGATYWNIE NA ZDROWIU WYSTARCZY ODPOWIEDNIO POPRACOWAĆ NAD SWOIM CIAŁEM I WZMOCNIĆ ODPOWIEDNIE GRUPY MIĘŚNI.

Fot.: Justyna Gieleta

J

badz fit

Z ADĄ PALKĄ 86

lounge ...bo jakość ma znaczenie

eżeli marzysz o idealnej sylwetce i pragniesz, aby twoje nogi wyglądały sexy w szpilkach potrzebujesz do tego przede wszystkim chęci oraz samodyscypliny. Poświęć kilkanaście minut dziennie na aktywność fizyczną. Dzięki regularnym ćwiczeniom Twoja sylwetka rzeźbi się i wysmukla. Jest wiele metod treningowych, ale to Ty decydujesz, jaką kombinację wybierzesz. Mam dla ciebie propozycję krótkiego treningu na mięśnie nóg i korpusu, jedyne co potrzebujesz to piłki, albo wody 0,5 l. Zrób 4 serie po 15 powtórzeń na każdą stronę, a w przerwie wykonuj 30 sekund sprintu w miejscu.

Jeżeli chcesz uzyskać widoczny efekt już po miesiącu, wykonuj trening wzmacniający 4 razy w tygodniu, dodając do niego wysiłek cardio trwający minimum 30 min (bieganie, rower, pływanie, nordic walking i inne). Nie zwracaj uwagi na wagę całkowitą ciała, ale na obwody (obwód uda, łydki, talii, bioder, klatki piersiowej oraz ramienia). Zmierz się już dziś i porównaj wymiary za miesiąc. Kiedy zaczynasz systematycznie ćwiczyć, Twoje ciało zaczyna nabierać lepszych kształtów, ujędrnia się i staje się smuklejsze. Będziesz mieć nogi jak nigdy dotąd!!! ADA PALKA


bądź fit z Adą Palką

fot. Paweł Labe, Sabina Labe (www.labe-art.pl), Luxury Fashion Agency (www.luxuryfashionmodels.pl)

ĆWICZENIA:

1

Wypad w przód z jednoczesną rotacją ramion z piłką w stronę nogi wykrocznej. Wykonaj wykrok, ramiona wyprostowane w przód. Pamiętaj, aby kolano nogi wykrocznej nie wyprzedzało linii stóp. Wciągnij brzuch i wyprostuj plecy. Następnie przenieś ramiona w bok, napinając mięśnie skośne brzucha. Nie pochylaj się ani w przód, ani w tył.

2

Stań na jednej nodze, druga trzymana w górze w pozycji ugiętej pod kątem 90 stopni. Przenoś powoli nogę w tył, wykonując lift z równoczesnym przenosem ramion z trzymaną piłką w przód. Mocno napnij brzuch i staraj się utrzymać równowagę.

3

Wypad w bok z piłką trzymaną w górze. Wykonaj wykrok w bok, pamiętając o zachowaniu kąta prostego w kolanie. Z wykrokiem wykonaj przenos ramion w górę nad głowę. Złącz stopy, zmień nogę i powtórz to samo w drugą stronę.

ZAJRZYJ NA MOJĄ STRONĘ INTERNETOWĄ: WWW.TRENER.KRAKOW.PL I FACEBOOKA: WWW.FACEBOOK.COM/TRENERPERSONALNYADRIANNAPALKA

...bo jakość ma znaczenie lounge 87


kosmetyki

TYGRYSY NA FRONCIE 3200 to najnowszy produkt wprowadzony na polski rynek. To unikatowy krem produkowany z tłuszczu tygrysa, którego działanie rozwiąże dosłownie wszystkie problemy naszej cery, od trądziku aż po widoczne objawy starzenia się skóry. Ambasadorką kremu jest piękna malezyjska aktorka Pemburu Haram. Cena nie jest jeszcze znana, ale z pewnością będzie stanowić znaczącą część naszej miesięcznej pensji… A teraz inaczej: 3200 to liczba obecnie żyjących tygrysów na całym świecie, a przy okazji – wyimaginowany produkt, stworzony na potrzeby kampanii WWF mającej na celu uświadomienie skali okrucieństwa i zagrożenia, jakie niesie ze sobą produkowanie kosmetyków oraz suplementów diety przy użyciu składników pochodzenia zwierzęcego. Pemburu haram to po malajsku kłusownik, a więc ten, który bezpośrednio przyczynił się do spadku populacji tygrysów o 95 % w ostatnim stuleciu. Prowokacja organizacji WWF wywołała spore poruszenie nie tylko w środowisku kosmetyczno-farmaceutycznym, ale także w wielu instytucjach, do których zostało wysłane pudełko z rzekomym kremem 3200, ociekające krwią i wydzielające nieprzyjemny zapach. Kampania na nowo rozbudziła dyskusję na temat wykorzystywania zwierząt do produkcji kosmetyków oraz suplementów diety, które w ostatnim czasie przeżywają wielki powrót, jako idealne zamienniki naturalnych źródeł

88

lounge ...bo jakość ma znaczenie

witamin. Problem dotyka dwóch istotnych kwestii: bezpośredniego wykorzystywania składników pochodzenia zwierzęcego do produkcji oraz wykorzystywania zwierząt do nierzadko bolesnych i okrutnych testów nowych produktów. ZA WSZELKĄ CENĘ Kolagen, keratyna, ambra, cywet, alantoina, lanolina czy witamina A to tylko niektóre składniki odzwierzęce, które mają znaczący wpływ na naszą skórę, paznokcie, zdrowie oraz produkcję perfum. Część z nich uzyskuje się w etyczny sposób, jak np. lanolinę, która wytwarzana jest w wyniku chemicznej i termicznej obróbki owczej wełny. Jednakże, wiele składników zawartych w kremach czy suplementach diety wymaga bardziej inwazyjnych metod, zazwyczaj sprowadzających się do uśmiercenia zwierzęcia. I tutaj zaczynają pojawiać się problemy oraz burzliwe dyskusje na temat etyczności i sensu tych procesów. W dobie dzisiejszej technologii farmaceutycznej jesteśmy w stanie znaleźć zamienniki dla części składników pozyskiwanych w okrutny dla zwierząt sposób. Ale bez wątpienia bezpośrednie metody są po pierwsze bardziej opłacalne, a po drugie szybsze, co przenosi się na większą sprzedaż i zysk. Cena, jaką płaci za to ekosystem, nie jest jednoznacznie określona, a podawana w statystykach dotyczących kolejnych gatunków zagrożonych i już wymierających. NIE TESTOWANE (?) Problem przeprowadzania testów na zwierzętach jest o wiele bardziej złożony i skomplikowany. Firmy takie jak Revlon, Oriflame czy Kiehl’s sławią się tym, że nie praktykują testów swoich produktów na zwierzętach. Czy jednak zagadnienie to jest zero jedynkowe i czy można jednoznacznie stwierdzić, że dana marka nie stosuje ani nie przyczynia się do testowania składników na żywych organizmach? Okazuje się, że nie jest to takie proste. Jeśli dana marka szczyci się praktykowaniem proekologicznej polityki i szanowania życia zwierząt, wcale nie musi to oznaczać, że jest ona kategorycznie odcięta od tego zagadnienia.

fot. centrumprasowe.pap.pl

KOLAGEN PRZYWRACA JĘDRNOŚĆ SKÓRY, ŚLUZ ŚLIMAKA JEST RATUNKIEM NA BLIZNY I RANY, PIŻMO SPRAWIA, ŻE ZAPACH NASZYCH PERFUM DZIAŁA JAK AFRODYZJAK NAWET PO KILKU GODZINACH, A KREM Z TYGRYSA? KREM Z TYGRYSA JEST NAJCUDOWNIEJSZY, BO DZIAŁA NA WSZYSTKO. PRZEDE WSZYSTKIM NA WYOBRAŹNIĘ I CHĘĆ DOKONYWANIA ŚWIADOMYCH, ODPOWIEDZIALNYCH WYBORÓW.

fot. wwf.pl

KRWAWA CENA PIĘKNA


kosmetyki

W wielu kosmetykach czy suplementach diety pojawiają się te same składniki, które użyte po raz pierwszy kilka lat temu musiały przejść odpowiednie testy i zostać zaakceptowane do użytku. Jeśli dany składnik został przetestowany przez firmę nieodcinającą się od praktykowania testów zwierzęcych i zostanie on wykorzystany przez markę promującą się jako pro zwierzęca, to logicznym jest stwierdzenie, iż wytworzony produkt nie jest do końca ekologiczny. Niektóre marki mają na tyle przyzwoitości, aby przyznać się, że w pośredni sposób przyczyniają się do badań przeprowadzanych na organizmach żywych. Inne zaś umywają ręce i bez skrupułów kreują się na marki „nie testujące”. ZMIANY I ŚWIADOMOŚĆ Na szczęście obecnie kładziony jest znacznie większy nacisk na kwestie ekologii niż miało to miejsce jeszcze kilka lat temu. Unia Europejska wydała dyrektywę, obowiązującą od marca 2013, która całkowicie zakazuje koncernom kosmetycznym prowadzenia badań na zwierzętach. Istotny jest także punkt, mówiący o zakazie sprzedawania kosmetyków, które były w ten sposób testowane. Co więcej, kampanie takie jak ta przeprowadzona przez WWF w bardzo obrazowy i skuteczny sposób przedstawiają problem wykorzystywania zwie-

rząt i przyczyniają się do widocznego wzrostu świadomości, zwłaszcza w społeczeństwach zachodnioeuropejskich, gdzie posiadanie produktów odzwierzęcych spotyka się obecnie z nieskrywaną dezaprobatą. Problem jednak stanowi fakt, iż w Stanach Zjednoczonych czy Azji nadal dopuszcza się przeprowadzanie owych testów, a obszary te stanowią oczywiście największe centrum badań zwierzęcych. Dodatkowo, rynek zbytu jest tak duży, a świadomość niektórych społeczeństw tak niska, że produkty te wzbudzają duże zainteresowanie i generują znaczące zyski. NIE DAJMY SIĘ OMAMIĆ Innym istotnym problemem jest dotychczasowy brak zakazu prowadzenia testów zwierzęcych na takich produktach jak leki, suplementy diety czy substancje chemiczne. Produkty te stanowią znaczącą część rynku farmaceutyczno-kosmetycznego i kreują duże zapotrzebowanie na przeprowadzanie badań zwłaszcza teraz, kiedy suplementy coraz częściej stają się naturalnym „składnikiem odżywczym” naszej codziennej diety. Według wielu specjalistów i farmaceutów są one sztucznym i mało skutecznym zamiennikiem witamin i składników, które możemy odnaleźć w łatwo dostępnych produktach spożywczych. Skuteczność modnych ostatnio specyfików na odchudzanie

ogranicza się z kolei jedynie do efektywności ich reklamy, która formułuje przekaz o bezcelowości zdrowych i kontrolowanych diet, kiedy pod ręką są tabletki, które w cudowny sposób pozwolą nam wyglądać jak modelki Victoria’s Secret czy wymuskani chłopcy promujący Abercrombie & Fitch. Wielu lekarzy podważa tą teorię i nawołuje do zachowania rozsądku w codziennej diecie: podkreślając, że najważniejsza jest tu jej zbilansowana forma i częstotliwość spożywanych posiłków. Zwracają oni także uwagę na fakt, że testowanie leków i specyfików medycznych na zwierzętach w większości przypadków jest bezcelowe z racji genetycznych różnic pomiędzy ludźmi a innymi organizmami. Nie dajmy się zatem zwariować i omamić tym reklamom, PR-owym zabiegom i krzykliwym etykietom zapewniających nas o kompletnym braku szkodliwości sprzedawanych produktów. Cierpi na tym nasze zdrowie, zwierzęta, ekosystem i nasze sumienie, które nieraz próbujemy zagłuszyć nie biorąc odpowiedzialności za to, jakie produkty znajdują się w naszych domach. A oprócz nich są tam także takie same zwierzaki, jak te, które siedzą w klatkach w oczekiwaniu na kolejny bolesny test. MALWA WOLSKA

Wielkie Otwarcie Lider branży beauty w Polsce

odmładzanie odchudzanie

estetyka

SPA

w Krakowie najlepsi specjaliści medycyny

estetycznej

najnowsze technologie

Accent Ulthera Liposonix

Dowiedz się więcej:

692 209 715 www.la-perla.pl

Klinika La Perla SPA Kraków | Hotel Holiday Inn Krakow City Centre | ul. Wielopole 4, Kraków | tel. 692 209 715


TEST ZIMOWYCH

kosmetyki

PODKŁADÓW

MAC, STUDIO SCULPT FLUID Wspaniała, żelowa konsystencja zostawia naturalne, satynowe wykończenie. Studio Sculpt nadaje dość mocne, ale nieprzesadzone krycie. Niewielką ilość najlepiej wmasowywać palcami, wygląda wtedy najpiękniej. Wydajność to jeden z jego wielu plusów. Komfort noszenia zapewnia formuła bogata w emolienty. Idealny dla skóry suchej, normalnej bądź mieszanej, na której trzyma się naprawdę bardzo długo.

ROUGE BUNNY ROUGE, MILK AQUARELLE LIQUID FOUNDATION Absolutny hit jeśli chodzi o podkłady nawilżające, dający delikatny efekt rozświetlenia na skórze. Ten iście hollywoodzki glow wygląda przepięknie! Skóra po użyciu Milk Aquarelle wydaje się być bardziej miękka, gładka, zdrowa i wyglądająca bardzo naturalnie. Krycie jest dość lekkie, do średniego, wystarczające, jeśli nie lubicie ciężkich podkładów o bardzo kremowej konsystencji.

WRAZ ZE SPADAJĄCĄ TEMPERATURĄ WZRASTA LICZBA PYTAŃ O ODPOWIEDNI FLUID: „JAKI WYBRAĆ NA ZIMĘ? CZY NIE POTRZEBNY JEST TEN BARDZIEJ NAWILŻAJĄCY? A MOŻE POWINNAM ZREZYGNOWAĆ ZE SWOJEGO LEKKIEGO PODKŁADU?”. POSZUKIWANIA „ZIMOWEGO”, IDEALNEGO FLUIDU CZAS ZACZĄĆ. Zimą rezygnujemy z podkładów na bazie wody, na rzecz tych o bardziej kremowej konsystencji. Mając z kolei skórę tłustą, zostajemy przy podkładach matujących, jednak zapewniamy optymalne nawilżenie i odżywienie pod spodem. Idąc za tymi wskazówkami, zmuszając do testów koleżanki, sprawdzając organoleptycznie, wybrałam kilka podkładów, które w warunkach ekstremalnych (choć liczymy na to, że zima w tym roku znów będzie łaskawa) sprawdzą się idealnie. KAROLINA CIOCHOŃ fot. mat. promocyjne

MAKE UP FOR EVER, HIGH DEFINITION FOUNDATION Zapewnienie, że utrzyma wilgoć w skórze mimo matowego wykończenia, to prawda. Dobrze się rozprowadza, a suche skórki, które przy matujących podkładach mogą się odznaczać, przy Make Up For Ever High Definition pozostają niewidoczne. Po zastosowaniu tego podkładu cera pozostaje odżywiona i świeża. Bardzo dobrze sprawdza się zimą, tworząc barierę przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. Świetny dla każdego rodzaju cery.

CLINIQUE, STAY-MATTE OIL-FREE MAKEUP Jeśli Twoja cera jest mieszana, a chcesz działać profilaktycznie, to Stay Matte będzie dla Ciebie strzałem w dziesiątkę. To podkład o dość lekkiej konsystencji, lekkim/średnim kryciu i matowym wykończeniu. Teoretycznie ma redukować i kontrolować wydzielanie sebum, w praktyce skóra tłusta na nim nie skorzysta, bo efekt zmatowienia utrzyma się tylko kilka godzin.

MAC, STUDIO FIX FLUID Absolutny hit wśród podkładów matujących! Pewnie wielu z Was zdążyło się już kiedyś z nim zaprzyjaźnić. Krycie mocne, ale bez przesady. Ze względu na krzemionkę w składzie, w okresie zimowym ważne jest, aby używać pod spód silnie odżywczych kremów i nawilżających baz. Jeśli pożądasz cery nieskazitelnej, gładkiej, to dwie krople Studio Fixa dadzą Ci długotrwały, matowy efekt, którego oczekujesz.

90

lounge ...bo jakość ma znaczenie


WESELA | PORTRETY | RODZINNE

RObERT bEDNARcZYk tel.: 517 847 308 www.rbednarczyk.pl


Zdjęcie: blog.credit.com/2013/10/how-much-does-botox-cost

uroda

TO

BOTOX OR NOT TO

BOTOX? POCZĄTKI STOSOWANIA TOKSYNY BOTULINOWEJ W MEDYCYNIE ESTETYCZNEJ SIĘGAJĄ LAT 70. XX WIEKU. BOTULINA TO KRÓLOWA MEDYCYNY ESTETYCZNEJ, KTÓRA NIEDŁUGO ŚWIĘTOWAĆ BĘDZIE 50-LECIE PANOWANIA. MYŚLĘ, ŻE OKRĄGŁY JUBILEUSZ TO DOBRY CZAS NA MAŁE PODSUMOWANIE POSŁUGI W SŁUŻBIE PRZEDŁUŻANIA MŁODOŚCI. MYŚLĄC O JADZIE KIEŁBASIANYM MOJE MYŚLI KIERUJĄ SIĘ W STRONĘ MARGARET THATCHER, BYNAJMNIEJ DLATEGO, ŻE PANI PREMIER BYŁA MIŁOŚNICZKĄ MEDYCYNY ESTETYCZNEJ. BOTULINA TO PRAWDZIWA ŻELAZNA DAMA NEUROPRZEKAŹNIKÓW – TWARDĄ RĘKĄ BLOKUJE IMPULSY NIEZBĘDNE DO SKURCZU MIĘŚNIA, A TO WŁAŚNIE PRACA MIĘŚNI ODCISKA SIĘ PIĘTNEM NA SKÓRZE. ZARÓWNO THATCHER I TOKSYNA JADU KIEŁBASIANEGO MAJĄ ZAGORZAŁE RZESZE ZWOLENNIKÓW ORAZ PRZECIWNIKÓW. POMIMO WIELU MANKAMENTÓW ZWIĄZANYCH ZE SPRAWOWANIEM URZĘDU BTX NIE ZAMIERZA PRZECHODZIĆ NA ZASŁUŻONĄ EMERYTURĘ.

92

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Jackie Stallone zapewne spali mnie na stosie za to, co teraz napiszę – mimo wszystko zaryzykuję: zastanówmy się dwa razy, zanim zdecydujemy się na zaaplikowanie sobie botoxu. Współczesna medycyna estetyczna oferuje naprawdę wiele rozwiązań w temacie wygładzania zmarszczek. Dlaczego uważam, że toksyna botulinowa powinna być rozwiązaniem ostatecznym? Otóż moi drodzy, BTX absolutnie nie jest świętym Graalem, a i pewnie nikt z nas nie jest niezniszczalnym Indianą Jonesem. Cytując Iron Lady: „Tak. Lekarstwo jest gorzkie…” – wstrzykując sobie toksynę, która dziesiątkowała żołnierzy na froncie, fundujemy prawdziwe manewry mięśniom, w okolice których podajemy preparat. Jad kiełbasiany nie jest magiczną różdżką, która w cudowny sposób prasuje zmarszczki. Aby wyjaśnić mechanizm działania toksyny, muszę użyć trochę medycznego żargonu. Mięśnie do skurczu potrzebują impulsów. Tak, jak człowiek potrzebuje budzika, żeby rano wyekspediować się z łóżka, tak mięsień potrzebuje acetylocholiny do skurczu. Botulina torpeduje białko SNAP 25, które uwalnia mediator z połączenia nerwowo – mięśniowego, ergo mięsień przestaje pracować. Ruchomość przywracana zostaje stopniowo poprzez zbudowanie nowych połączeń nerwowych. Mięsień, który nie pracuje, jest gorzej zaopatrywany w substancje odżywcze. Obecne standardy stosowania botoxu sugerują, aby toksyna stosowana była naprzemiennie z karboksyterapią i mezoterapią. Ze zmarszczkami można walczyć nie opuszczając warstwy skóry. Mezoterapia umożliwia podanie substancji odżywczych w miejsca, gdzie powstają zmarszczki. Karboksyterapia została ostatnio okrzyknięta największym przełomem w medycynie estetycznej od czasu zastosowania

toksyny jadu kiełbasianego. Hitem ostatnich lat okazały się również promieniowanie laserowe i fale radiowe o odpowiedniej częstotliwości. W walce z nieubłaganym czasem można również sięgnąć po substancje występujące w naszym organizmie. Wampirzy lifting, czyli wstrzyknięcie w skórę własnego osocza, również może okazać się substytutem botoksu. Nietoksycznym zabiegiem jest również kuracja heksa, penta i oktapeptydami, które ze względu na analogiczne działanie są nazywane pseudobotuliną. Kolejną nowością bazującą na substancjach występujących w komórkach organizmu jest krioneuromodulacja, czyli zamrażanie, a właściwie hibernowanie nerwów odpowiedzialnych za skurcze mimiczne – efekt widoczny jest zaraz po zabiegu, co wyprzedza botulinę o 3 dni, dodatkowo niewymagane są żadne nakłucia – plus dla osób, które niezbyt dobrze znoszą już sam widok igieł. Jak widać, na botoxie świat estetyki się nie kończy. Pomimo, że z każdym rokiem medycyna estetyczna wykonuje kolejne milowe kroki, pozycja królowej wydaje się być niezachwiana. Zanim jednak zdecydujemy się porazić mięśnie mimiczne możemy spróbować skorzystać z innych zabiegów. Przyszłe pokolenia rozliczą jad kiełbasiany, tak jak współczesność wydała notę Margaret Thatcher. Patsy Stone jest najlepszym przykładem, że we wszystkim należy zachować umiar i co ważniejsze, z zabiegów należy korzystać tylko u osób posiadających odpowiednie kwalifikacje w dziedzinie Anty – Agening. Forever Young, BARTŁOMIEJ SZAFRAŃSKI Klinika Nałęcz


uroda

MANIEWSKI ZDOBYWA ŚLĄSK Kolejny prestiżowy salon marki Maniewski w Katowicach to zapowiedż nowego conceptu, który jako pierwszy w Polsce dopasowuje się do potrzeb dzisiejszego rynku, dbania o wizerunek kobiet i mężczyzn. Salon jest początkiem nowej idei „Maniewski Men & Women, zgodnie z którą jest on podzielony na dwie odrębne strefy: męską i damską. W każdej z nich profesjonaliści dbają o odpowiedni komfort i dopasowaną usługą do potrzeb obu płci. Front salonu to część męska, gdzie profesjonaliści dbają o wizerunek Panów, następnie przechodzimy przez dział strzyżeń i stylizacji, aż do końca, gdzie znajduje się techniczna strefa koloryzacji dla Pań. Salon Maniewski mieści się w jednej z najpiękniejszych kamienic na głównym deptaku Katowic przy Alei 3 Maja 17.

NOWOŚCI W LINII PUMPKIN LINE Linia intensywnie nawilżających kosmetyków Pumpkin Line została wzbogacona o dwa nowe produkty: koncentrat nawilżający, który do tej pory był stosowany wyłącznie w gabinetach kosmetycznych oraz specjalistyczny krem pod oczy - nowość w naszej ofercie. Wiodącym surowcem wykorzystanym w serii jest ekstrakt z miąższu dyni – bogate źródło cukrów, witamin, karetonoidów, protein, soli mineralnych i aminokwasów. Połączono go z całą gamą odpowiednio dobranych komponentów, tworząc autorskie kosmetyki, kompleksowo działające na wielu poziomach naskórka. Systematycznie stosowane poprawiają nawilżenie i elastyczność skóry oraz chronią przed procesami starzenia. Eco-formuły stworzone zostały z zachowaniem zasad kosmetyków naturalnych, zapakowane w nowoczesne, funkcjonalne i przyjazne środowisku opakowania, które w całości podlegają recyklingowi. Dostępny w Organique, Galeria Krakowska

fot. mat. promocyjne

fot. mat. promocyjne

fot. mat. promocyjne

Witryny salonu wykorzystane są jako wystawa najwyższej jakości renomowanych profesjonalnych marek kosmetyków, które są zaproszeniem do skorzystania z bogatej oferty sprzedażowej i wiedzy stylistów-instruktorów marki Maniewski.

MLECZKO NAWILŻAJĄCE LE PETIT MARSEILLAIS

Za nami piękne słoneczne lato, a przed nami długie jesienne wieczory. To czas, kiedy sięgamy po aromatyczne herbaty, ciepłe szale i kosmetyki do spragnionej nawilżenia skóry. Po lecie szczególnie polecamy Mleczko nawilżające Le Petit Marseillais, zawierające trzy wyjątkowe składniki z południa Francji: cudowne masło Shea, które odżywia i nawilża skórę, kojący olejek z rumianku i wygładzające mleczko figowe. Serdecznie zachęcam do wypróbowania dobroczynnego kosmetyku do ciała Le Petit Marseillais LAIT HYDRATANT – Mleczka Nawilżającego Bardzo sucha skóra z masłem Shea, olejkiem z rumianku i mleczkiem figowym. Dzięki lekkiej konsystencji mleczko w jednej chwili wnika w głąb skóry, zapewniając jej uczucie komfortu przez cały dzień. Skóra staje się miękka, nawilżona i cudownie pachnąca aromatem z nutą figi.

...bo jakość ma znaczenie lounge 93


twarze przy barze

BIZNES LIGA KRAKÓW, 10.10.2014, FOT. GRZEGORZ KOZAK

WIĘCEJ NA WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL 94

lounge ...bo jakość ma znaczenie


twarze przy barze

OTWARCIE MOSS KRAKÓW, 16.10.2014 FOT. JAKUB GIL

WIĘCEJ NA WWW.LOUNGEMAGAZYN.PL ...bo jakość ma znaczenie lounge 95


na koniec

DZIŚ BEZ ŻARTÓW

ZDJĘCIA FASHION PRZEZ WZGLĄD NA TEMAT PRZEWODNI NUMERU: „ELEGANCJA-FRANCJA” U NAS TEŻ BĘDZIE ELEGANCKO, MODNIE I CO NAJWAŻNIEJSZE - BARDZO FACHOWO. I TYM RAZEM DLA FOTOGRAFÓW JUŻ NIECO BARDZIEJ WTAJEMNICZONYCH.

MAMY STUDIO, MAMY PIĘKNĄ MODELKĘ, PRZYSTOJNEGO MODELA, FRYZJERA, STYLISTĘ, MAKIJAŻYSTĘ, PRODUCENTA, ASYSTENTA PRODUCENTA, SWOJEGO ASYSTENTA, ZIMNY BUFET I CZTERY RUSKIE „SZAMPANY”. CZY JUŻ JESTEŚMY GOTOWI DO ZROBIENIA SESJI FASHION? NO NIE, SZAMPANA JEST ZDECYDOWANIE ZA MAŁO. POSYŁAMY ASYSTENTA DO NAJBLIŻSZEJ BIEDRONKI, ALE TAK „NA JEDNEJ NODZE, MŁODY”.

S

tylista, fryzjer i make up robią już swoje, pierwsze bąbelki robią swoje, producent zaległ na kanapie, asystent producenta zaczyna już podszczypywać Wam modelkę, stylistka kłóci się z fryzjerem, jest klimat, można zabrać się do pracy. Wspominałam już o tym ostatnio, ale powtórzę: podstawą każdego zdjęcia jest światło – od światła zatem winniśmy zacząć i teraz będzie bardzo mądrze, dlatego radzę przeczytać przed skończeniem pierwszej butelki zacnego Coвeтcкoe Игpиcтoe (Sowietskoje Igristoje). Główne źródło światła standardowo w FASHION photo jest lampą z Beauty Dishem. Najlepiej 70 cm średnicy z „gridem” (inaczej plastrem miodu). To cudo pozwoli nam uchwycić wszystkie detale garderoby, a „grid” ukierunkuje je nam dokładnie tam, gdzie chcemy i dodatkowo nieco wyostrzy. Do tego celu polecam np. lampy serii Quantuum Pulse PRO lub tańsze, Quantuum Pulse o mocy 800 Ws, z mocowaniem Bowens, wraz z radiowym wyzwalaczem Quantuum Navigator. Oczywiście wiecie o co chodzi? ;) Lampa powinna być wysoko, ale nie nad samą modelką, najlepiej gdzieś za naszymi plecami i skierowana na twarz modelki. Bo może nie dla każdego to jest oczywiste. Oświetlenie należy ustawić tak, by nasz model „odcinał się” od tła. Do tego potrzebne

96

lounge ...bo jakość ma znaczenie

będą kolejne dwie lampy, na przykład Quantuum Move o mocy 300 Ws z doczepionymi „stripami” (to nazwa „pieszczotliwa” dla softboxów) 120x30, które wraz z „gridami” dadzą nam miękkie światło, ukierunkowane tam, gdzie chcemy. Bo zakładam, że wiemy, co chcemy. W zasadzie, po pierwsze: pomysł na zdjęcia, po drugie: światło i cała reszta, ale kontynuujmy, zakładając, że koncepcja artystyczna już jest. Z lampami to jeszcze nie koniec, zaszalejmy więc trochę i przed modelką, nisko skierowaną ku twarzy, umieśćmy lampę rozświetlającą oczy. Zobaczymy, co się stanie. Ha! Możemy mieć nadzieję, że makijaż naszej modelki, pieczołowicie wykonany przez naszego lekko już „zbąbelkowanego” makijażyste, nie spłynie. A co do lamp, polecamy do tego celu coś niedużego, jak Quantuum Up o mocy 200Ws z parasolką transparentną, lub Genesis Reporter 180 również z transparentną parasolką, która dodatkowo zmiękczy nam światło. Wszystko inne, po takiej ilości ruskiego napoju i tak już dawno mamy zmiękczone. Ustawione? No to rządzimy! O lampach to by było na tyle, teraz słów kilka o obiektywach. Nadążacie? Nie? Odstawcie na chwilę swoje plastikowe cateringowe kieliszki i skupcie się jeszcze na moment. Aparat fotograficzny oczywiście mamy? Mamy, tak? Tak więc, w kwestii do-

boru optyki, najwygodniej będzie strzelać czymś dłuższym, np. Samyang 85mm czy Tokiną 70-200 przy ogniskowej 135mm. Przysłonę w takich warunkach domknąć możemy sobie do wartości f10, czułość na poziomie ISO 200 w zupełności wystarczy, dlatego body wcale nie musi kosztować więcej od naszego samochodu. Tak, to zdanie mi się wyjątkowo udało. Kupa fachowych informacji, podana nonszalanckim, lekkim, typowym dla felietonów językiem, ha, chyba się mijam z powołaniem pstrykając fotki. Na koniec - szalenie ważne w tym wszystkim jest, by pamiętać, po co robimy te zdjęcia. To sesja FASHION, najważniejsze więc jest...? Nie, nie, czy szklaneczka producenta jest w połowie pusta czy pełna, i nie, czy właśnie skończyły się babeczki z łososiem, które fryzjerowi smakowały najbardziej. Najważniejsze jest, by nasi modele nie rozpuścili się w setkach lamp, którymi ich obstawiliśmy. By ubrania, które tu są głównym bohaterem, nie były pomięte, zagięte, pokruszone tymiż babeczkami, by makijaż modelki nie spływał na biały kołnierzyk, by model nie miał fryzury à la „piorun w szczypiorek”. Sprawdźmy to, zanim strzeli ostatni korek od naszego „szampana” i zawołamy „mamy to!”, chyba że tę noc chcemy spędzić z Photoshopem. Zrozumieli? No to - здоровья (zdorowje)! Sybilla Kettlerowska


lounge | No. 66 | listopad'14  

The FRENCH CHIC Issue. Wysokiej jakości magazyn lifestyle'owy. Bezcenny. High quality lifestyle magazine. Priceless