Issuu on Google+

53

#

the

www.loungemagazyn.pl

lip-sie'13 ISSN 1899-1262

issue

bezcenny


żegluj z nami... S a i l o r W. G i l ul. A. Madalińskiego 3/8, 30-303 Kraków tel. +48 501 690 256, +48 12 266 23 23, f a x : + 4 8 1 2 2 6 7 3 5 3 7 , s a i l o r @ s a i l o r. p l w w w. s a i l o r. p l 5% rabatu na hasło: “Lounge Magazyn”


ratuszowa

latem... Smakowite

ORZEŹWIENIE Ochłodź się doskonałymi koktajlami w środku lata... Poczuj nowoczesny smak kuchni włoskiej i skosztuj nowego menu...

MUZYKA Przyjdź do ogródka i posłuchaj koncertów nie tylko jazzowych...

KULTURA z górnej półki

Zobacz spektakl na Scenie pod Ratuszem i wykorzystaj rabat na kolację...

RATUSZOWA Resto-Bar

Rynek Główny 1 Kraków Rezerwacje:

tel.: 12 421 13 26

+48 696 474 965

catering

e-mail: ratuszowa@restfood.pl www.ratuszowa-krakow.pl

Skorzystaj z naszego wieloletniego doświadczenia w organizowaniu imprez okazjonalnych i cateringów.


moda

front

8 REDAKCJA 10 IMPREZY I OTWARCIA

kultura

18 KALENDARIUM FESTIWALOWE 22 PARĘ KSIĄŻEK DO WALIZKI 23 WYDARZENIA 24 ROMANS LAST MINUTE: DO TUNEZJI PO SEKS 26 PODRÓŻE: TUNEZJA - PIĘKNY PRZYPADEK NA SKUTERZE 30 BIZNESTRIP TO WARSAW: EKSKLUZYWNE SMAKI STOLICY 32 MY HEAD IS A JUNGLE - FELIETON 34 MOTOLOUNGE: TOPLESS MADE IN POLAND 36 JEDNYM ZDANIEM: PODRÓŻE NIE KSZTAŁCĄ - FELIETON

kulinaria

42 RÓŻNOŚCI 44 PODRÓŻE KULINARNE: CO WARTO ZJEŚĆ NA TAJSKIEJ ULICY? 46 PODRÓŻE KULINARNE: THE PIE WHO LOVED ME 48 PRZEGLĄD RESTAURACJI: ALRINA. BARKA 50 CZAS NA PIKNIK 51 ZRÓB TO SAM: CYTRYNOWE BABECZKI Z TRUSKAWKAMI 53 KĄCIK PIWOSZA: PSZENICA MNIE WCIĄŻ ZACHWYCA

58 FASHIN SPOT 60 WYDARZENIA: ZIMNA MIŁOŚĆ MARIUSZA PRZYBYLSKIEGO 62 DRESS CODE: GDZIEKOLWIEK JEDZIESZ, UBIERAJ SIĘ Z GŁOWĄ! 64 MODELKA MIESIĄCA: KATARZYNA JAROSIŃSKA 66 4 MODNE MIEJSCA NA WAKACJE 68 ALABAMA SONG - EDYTORIAL 75 MARIA MROVCA: PRZEDE WSZYSTKIM JAKOŚĆ! 76 TRENDY 78 ZIEŃ DLA HOFF 80 WYDARZENIA

84 NEWSY

uroda

86 ŚWIAT KOSMETYKÓW: PODRÓŻNE MUST HAVE 88 FILTROWANIE 90 KOSMETYCZNA GLOBTROTTERKA 93 PIĘKNO Z NATURY 94 GOTOWI NA LATO! 95 PORADY EKSPERTA: MAKEUP DLA WŁOSÓW

na koniec

96 POZA TYM: WELCOME TO KRK - FELIETON

fot. Wiktor Franko

6

lounge ...bo jakość ma znaczenie


REDAKCJA: redaktor naczelny / reklama

reklama Kraków

Agnieszka Sochacka agnieszka.sochacka@loungemagazyn.pl

Natalia Czekaj natalia.czekaj@loungemagazyn.pl redaktor działu Kulinaria

Anna Skwarek anna.skwarek@loungemagazyn.pl redaktor działów Moda i Zdrowie i Uroda

Joanna Jawor

WSPÓŁPRACA: Michał Adamiec, Paulina Cichowlas, Magdalena Darmobit, Eva Fydrych, Jakub Gil, Ania Grzesiak, Wojtek Klęczar, Monika Machowska, Magda Merta-Mączyńska, Anastazja Mołodecka, Magdalena Nosal, Ewa Pawłowska, Karolina Stęclik, Ania Strugalska, Adrian Suszczyński, Michał Sztorc, Michał Zębik

Wydawca: MEDIA LOUNGE S.C. Redakcja Lounge Magazyn ul. Starowiślna 37 / 5b, 31-038 Kraków info@loungemagazyn.pl | tel. (012) 633 77 33

OKŁADKA I ZDJ. PO LEWEJ Zdjęcia: Wiktor Franko Styl: Ewa Żurowska Włosy: Ewa Żurowska Make-up: Ewa Żurowska Modelki: Ewa Kępys


zdjęcia: Marcin Lewicki | lounge

imprezy i otwarcia

Tubądzin Design Days Uczestnicy spotkania mogli wypróbować potrawy przygotowane przez Piotra Kucharskiego, zwycięzcę konkursu Dzień Dobry TVN, Gotuj o Wszystko. Tego dnia odbyło się również oficjalne otwarcie Strefy Architekta. Wydarzenie to było świetną okazją do popisania się swoimi umiejętnościami w zakresie designu, bowiem podczas eventu odbył się konkurs na projekt

płytki, podczas którego można było wygrać wyjazd na targi Cersaie do Boloni lub możliwość wyprodukowania dekorów według własnego projektu. Nie ulega wątpliwości, że jeśli ktoś planował remont i szukał pomysłów, podczas spotkania z pewnością je znalazł!

ślicznym miejscu znajdziemy ekskluzywne produkty dla psów i kotów. MrauHau to więcej niż sklep ze stylowymi ubraniami i eleganckimi akcesoriami – to prawdziwy

salon SPA dla naszych zwierzęcych przyjaciół. W jego ofercie są usługi fryzjerskie oraz konsultacje trenera. Posiadacze zwierząt będą zachwyceni!

poszczególnych kosmetyków. Do każdych zakupów dodawane były aromatyczne upominki. Po oficjalnej cześć zaproszenie goście przenieśli się

na after party do restauracji Nova Resto Bar na krakowskim Kazimierzu, gdzie bawili się do rana.

zdjęcia: arch. organizatora

12 czerwca w salonie Hoff w Krakowie (ul. Kosocicka 7) odbyła się inauguracja Tubądzin Design Days. W trakcie uroczystości zaprezentowano nową kolekcję płytek Tubądzin, zaprojektowaną przez Macieja Zienia. Z tej okazji projektant pojawił się w salonie osobiście. Opowiedział o pracy nad kolekcjami Berlin i Monaco, o swoich podróżach i inspiracjach w trakcie pracy.

Otwarcie salonu MrauHau

zdjęcia: arch. organizatora

Osoby, które narzekały, że w Krakowie jest mały wybór akcesoriów dla ich pupili, będą wreszcie zadowolone! 13 czerwca odbyło się uroczyste otwarcie sklepu MrauHau (Kościuszki 54). W tym

Organique w Krakowie. 21 czerwca odbyło się uroczyste otwarcie salonu Organique w Galerii Kazimierz. Przy owocowym poczęstunku i lampce szampana, można było sprawdzić zbawcze działanie

10

lounge ...bo jakość ma znaczenie


zdjęcia: Marcin Lewicki | lounge

imprezy i otwarcia

Otwarcie Tarasu Sheraton z baru lodowego. Atrakcją wieczoru była prezentacja jednego z najekskluzywniejszych drinków w Polsce - Diamentowy Drink oraz show muzyczne w wykonaniu Mateusza Mijala.

Trzeba przyznać, że widok z tarasu na panoramę Krakowa jest warty odwiedzenia nowego Lounge Baru.

tów. Podczas eventu zaproszeni goście mogli zapoznać się z ofertą marki, która produkuje suplementy diety dla osób dbających o zdrowie i urodę. Zaprezentowane zostały nowości, w tym Sun Boost produkt wspierający międzynarodową akcję: Opalaj się bezpiecznie.

Marka Noble Health jest uwielbiana przez gwiazdy, stąd ich tak liczna obecność podczas wydarzenia. Wśród gości pojawiły się Ambasadorki marki Magda Modra i Paulina Sykut-Jeżyna.

zdjęcia: arch. organizatora

5 czerwca w Krakowskim hotelu Sheraton odbyło się uroczyste otwarcie Lounge Baru na tarasie widokowym zlokalizowanym na 5 piętrze. Zaproszeni goście mogli skosztować koktajlu z tapasem oraz innych napojów serwowanych

Konferencja Noble Health - Fiu Fiu SPA

zdjęcia: dustinfarrow.com

W Warszawie obyła się konferencja Noble Health pod hasłem Dbam o to co najważniejsze... Dbam o siebie. Spotkanie miało formę koktajlu w przepięknej parkowej scenerii. Nie zabrakło zdrowych przekąsek i atrakcji w formie konsultacji i zabiegów, wykonanych przez eksper-

Emocja we wnętrzach. Malarstwo Joanny Dąbkiewicz-Luścińskiej w SH Studio - Malarstwo Joanny jest przesiąknięte emocjami. Ludzie to czują i wchodzą z jej obrazami w interakcję, rozmawiają o nich. Takie poruszenie sztuką nie zdarza się bardzo często. Tytuł wystawy – „Emocja” - stanowi także odzwierciedlenie naszego podejścia, jakie mamy w SH Studio do projektowania

12

lounge ...bo jakość ma znaczenie

wnętrz. Chcemy, aby użytkownicy zaaranżowanych przez nas wnętrz czuli się w nich możliwie najlepiej – komentuje tytuł wystawy Jan Szadkowski, współtwórca SH Studio. Gościom wernisażu Joanny Dąbkiewicz-Luścińskiej ten kurs najwyraźniej także się podoba, co widać

było po ich zadowolonych minach w wieczór wernisażu. Dobre emocje dosłownie unosiły się w powietrzu. Przekonajcie się sami, zaglądając na Wilczą 44.


Le Scandale Plac Nowy 9 31-056 Kraków Tel: 12 430-68-55

www. scandale.pl cafebar@scandale.pl Otwarte: 7 dni w tygodniu 8.00 - do ostatniego gościa


zdjęcia: Aleksandra Płoska

imprezy i otwarcia

Inauguracja sezonu letniego w Ladies Clinic salon (m.in. zabieg bambusami). Pokazom towarzyszyła loteria, w której główną nagrodą, ufundowaną przez BMW, było udostępnienie (na weekend) Mini Coopera. W ramach dodatkowych atrakcji mogliśmy delektować się nowymi smakami herbat Teekane, hiszpańskimi przysmakami restauracji El Toro oraz obejrzeć

pokaz sukni ślubnych Anny Kary. Wszystko to działo się przy kojących dźwiękach saksofonu Arety Chmiel. Teraz z niecierpliwością czekamy na wizytę w klinice i możliwość wypróbowania wszystkich zaprezentowanych nowości kosmetycznych!

potyczkach stawką był uśmiech na twarzach podopiecznych fundacji AVANTI i UNICEF. Charytatywny Turniej Golfowy to niekomercyjna impreza organizowana przez Sheraton Krakow Hotel, UBS oraz Fundację Katarzyny Rogowiec AVANTI. Był on skierowany głównie do CEOs, prezesów zarządów, menadże-

rów wyższego szczebla w organizacjach oraz partnerów biznesowych. 8 czerwca na jedynym w Małopolsce mistrzowskiej klasy polu golfowym Kraków Valley Golf & Country Club w Paczółtowicach odbyła się jego druga edycja.

ograficzny, ukazujący emocjonalność kobiety i mężczyzny. Autorką koncepcji pokazu była Joanna Hawrot, krakowska projektantka mody. Pokaz był zorganizowany w ramach Międzynarodowego Miesiąca Fotografii w Krakowie.

Czekamy na kolejne, równie ambitnie obchodzone jubileusze na krakowskim Kazimierzu!

zdjęcia: Marcin Lewicki | lounge

6 czerwca miała miejsce inauguracja sezonu letniego w znanej krakowskiej klinice medycyny estetycznej i kosmetyki - Ladies Clinic. Zaproszeni goście mogli obserwować liczne przygotowane przez gospodarzy prezentacje, wypróbować pięknie pachnących kosmetyków do ciała oraz obejrzeć nowości, jakie proponuje

Charytatywny Turniej Golfowy

zdjęcia: Bartosz Wasik

Uderzyć piłeczkę tak, żeby osiągnąć jak najlepszy wynik, wyprzedzić rywali i zwyciężyć, przez moment być jak Tiger Woods. Takie cele przyświecają każdemu golfiście, ale w Charytatywnym Turnieju Golfowym rozgrywanym 8 czerwca w podkrakowskich Paczółtowicach gra toczyła się o znacznie więcej. Tego dnia w golfowych

From Fashion to Art W sobotę 8 czerwca, z okazji urodzin krakowskiej restauracji Luminaa, odbył się performance, łączący nowe media i taniec współczesny. Widzowie, z drinkami w rękach, podziwiali niezwykły, lekko demoniczny układ chore-

14

lounge ...bo jakość ma znaczenie


10 Urodziny Hotelu Radisson | 20.06.2013 Kraków fot: Robert Bednarczyk

potrzebujesz fotografa na imprezę? odezwij się do nas!

(12) 633 77 33 / info@loungemagazyn.pl 16

lounge ...bo jakość ma znaczenie


© MAGGIE PIU


wydarzenia

WAKACYJNE

KALENDARIUM FESTIWALOWE PRZED NAMI KILKA DŁUGO WYCZEKIWANYCH, BEZTROSKICH MIESIĘCY. NA PLAŻY, NA LEŻAKU, W MORZU, NA PIKNIKU ORAZ - (OBOWIĄZKOWY PUNKT PROGRAMU!) NA FESTIWALACH. BO TYCH TEGOROCZNYCH NIE MOŻNA PRZEGAPIĆ. A JEST SPOŚRÓD CZEGO WYBIERAĆ – POLSKĘ TEGO LATA ODWIEDZĄ M.IN. FLORENCE AND THE MACHINE, PAUL KALKBRENNER, MY BLOODY VALENTINE, JESSIE WARE, JAMES BLAKE I WIELU, WIELU INNYCH. Oprac. NATALIA CZEKAJ

Atoms for Peace

24.06 - 20.07

MALTA FESTIVAL, POZNAŃ

Impreza z festiwalu teatralnego błyskawicznie przekształciła się w największy festiwal sztuk performatywnych w Polsce, obejmujący - poza teatrem - muzykę, taniec, film i sztuki wizualne. Wiodącym tematem tegorocznej edycji będzie relacja człowiek-maszyna (jak ogromny wpływ na nasze życie ma technologia), a kuratorem festiwalu zostanie Romeo Castellucci – jeden z najwybitniejszych twórców teatralnych w Europie, laureat Złotego Lwa za całokształt twórczości na Biennale w Wenecji. Warto się wybrać, by obejrzeć aktorskie popisy najciekawszych europejskich grup teatralnych, m.in.: Needcompany, Societas Raffaello Sanzio, czy belgijskiego kolektywu TG STAN. W ramach festiwalu organizatorzy zapewnili także prawdziwą ucztę muzyczną - 28 czerwca odbył się genialny trójwymiarowy występ Kraftwerk (kto nie był, niech żałuje), a 20 lipca czeka nas koncert Atoms for Peace - grupy, na czele której stoją tacy artyści, jak Thom Yorke (wokalista Radiohead) oraz Flea (basista Red Hot Chilli Peppers). Oprócz tego w ramach festiwalu odbędzie się wiele innych koncertów i wydarzeń - szczegóły na: www.malta-festival.pl

18-28 lipca

T-MOBILE NOWE HORYZONTY. WROCŁAW

Międzynarodowy Festiwal Filmowy T-Mobile Nowe Horyzonty to festiwal filmów wykraczających poza granice konwencjonalnego kina. Podczas tej filmowej imprezy prezentowane są dzieła reżyserów niepokornych, idących na przekór modom, indywidualistów operujących stylem nie do podrobienia. I tym razem podczas 5 dni festiwalu zobaczy filmy, które długo nie dadzą nam o sobie zapomnieć. W niezwykle interesującym programie znajdziemy m.in. szwajcarskie dokumenty muzyczne, Nowe Kino Rosji, czy filmy nurtu cyberpunk. Od lat program filmowy festiwalu bywa pretekstem i inspiracją do odkrywania nowych horyzontów także w obszarze innych dziedzin sztuki. Pomiędzy jednym seansem a drugim warto wpaść na koncerty – do Wrocławia zawitają bowiem m.in.: Mike Patton & Tomahawk, Diamanda Galas, L.U.C & Motion Trio oraz Mikołaj Trzaska. Więcej na: www.nowehoryzonty.pl

Mike Patton 18

lounge ...bo jakość ma znaczenie


wydarzenia

JAROCIN FESTIWAL.

19-21 lipca

Soulfly

Kolejna edycja historycznego festiwalu w stolicy polskiego rocka. Kilkanaście tysięcy osób zgromadzonych na Stadionie Jarocin będzie miało okazję poskakać na koncertach doborowej ekipy – na festiwalu zagoszczą w tym roku m.in.: Soulfly, Suicidal Tendencies, Misfits, Marky Ramone wraz z całą plejadą rodzimych artystów, jak Strachy Na Lachy, Hey, Maria Peszek, Kamil Bednarek czy Dżem oraz laureaci konkursu Hortex Rytmy Młodych, którzy wystąpią 21. lipca na dużej scenie festiwalu. Więcej na: www.jarocinfestiwal.pl

SUNRISE FESTIVAL. KOŁOBRZEG 26-28

Sunrise to jedna z największych imprez masowych w Polsce z muzyką dance, trance, techno, house. Na początku odbywał się w Mielnie, od kilku lat - w Amfiteatrze w Kołobrzegu. Festiwal zrodził się dość przypadkowo. 25 lipca 1999 r. DJ Kris zorganizował swoje huczne imieniny w klubie Miami Vice w Mielnie. Kris najwidoczniej ma dużo znajomych – impreza cieszyła się coraz większym zainteresowaniem i w późniejszych latach odbywała się cyklicznie pod nieoficjalna nazwą Imieniny Krisa lub Cztery Dni Śmierci. Od 2004 roku Kris świętuje imieniny już na oficjalnym Sunrise Festival. Zawsze w towarzystwie tysięcy ludzi i doborowych muzyków – w tym roku z niecierpliwością czekamy na występy takich muzyków, jak Alesso, Crazibiza, Dada Life, Danny Avila, Fedde Legrand. Więcej na: www.sunrisefestival.pl

lipca

Dada Life

26-28 AUDIORIVER. PŁOCK lipca

W ciągu 7 lat na malowniczej plaży nad Wisłą oraz na płockim Starym Rynku wystąpiło kilkaset gwiazd muzyki elektronicznej i alternatywnej z całego świata. Koncerty i sety DJ-skie obejrzało już ponad 130 tys. fanów z Polski i Europy, a ostatnia edycja zgromadziła na plaży ok. 16 tys. osób. Jest to obowiązkowa wakacyjna impreza dla wszystkich ceniących taneczną muzykę i klimat zabawy z najwyższej półki. Jakie atrakcje w tym roku? Na nadwiślańskiej plaży pojawią się takie gwiazdy, jak Richie Hawtin, Paul Kalkbrenner, Mr. Oizo, Karin Park, Klute, Nymfo, czy Gus Gus. Więcej na: www.audioriver.pl

PRZYSTANEK WOODSTOCK. KOSTRZYN Na początku sierpnia z największych miast w całym kraju do Kostrzyna dotrą specjalnie podstawione na tę okazję pociągi. Tysiące ludzi będą bawić się na tym największym tego typu festiwalu w Europie. Impreza – do niedawna kojarzona z świętem polskiego rocka i tłumami podskakującymi w glanach w błocie po kolana – zyskuje coraz większą renomę i popularność wśród miłośników mocnych gitarowych brzmień na całym świecie.

1-3 sierpnia

W ostatnich latach podczas imprezy grały tak znane gwiazdy, jak Guano Apes, Papa Roach czy Prodigy. W tym roku swoją obecność potwierdzili m. in. Ugly Kid Joe, Kaiser Chiefs, Atari Teenage Riot, Emir Kusturica, Anthrax, czy Enter Shikari. www.wosp.org.pl/przystanek_woodstock

Ugly Kid Joe ...bo jakość ma znaczenie lounge 19


wydarzenia

Smashing Pumpkins

2-4 sierpnia

OFF FESTIVAL. KATOWICE

Artur Rojek, pomysłodawca i szef festiwalu, postawił sobie za cel wspieranie muzyki trudnej, nietuzinkowej, nowej – i to właśnie na organizowanej przez niego imprezie wielu znakomitych wykonawców z całego świata miało okazję zaprezentować się w Polsce po raz pierwszy. Od gwiazd światowej alternatywy po nowe, intrygujące twarze polskiej sceny – na OFF Festivalu można usłyszeć wszystko to, na co inne festiwale nie mają pomysłu lub odwagi. O klasie wydarzenia świadczy chociażby fakt, że styczniu 2012 festiwal OFF zdobył prestiżową nagrodę European Festival Award w kategorii Najlepszy Festiwal Średniej Wielkości. W prestiżowym rankingu serwisu Pitchfork – będącego niekwestionowanym autorytetem w  świecie muzyki – OFF znalazł się na liście 20 najważniejszych  letnich festiwali w roku 2012. W katowickiej Dolinie Trzech Stawów – pięknej zielonej oazie w sercu przemysłowego Śląska – tym razem wystąpią m.in.: Smashing Pumpkins, My Bloody Valentine, Deerhunter, czy Godspeed! You Black Emperor. Więcej na: off-festival.pl

9-10 sierpnia

COKE LIVE MUSIC FESTIVAL. KRAKÓW

Festiwal początkowo był imprezą brzmień spod znaku hip-hopu, r’n’b i popu. To właśnie na Coke Live Music Festival po raz pierwszy w Polsce wystąpili m.in.: Jay-Z, Rihanna, Missy Elliot, Timbaland, 30 Seconds To Mars, Panic At The Disco, Kaiser Chiefs, Lily Allen, You Me At Six i Kid Cudi. Z czasem na terenie krakowskiego Muzeum Lotnictwa zaczęły się pojawiać także najznamiennitsze gwiazdy rocka – i coraz więcej fanów muzyki z najwyższej półki (w zeszłorocznej edycji uczestniczyło 30. tys. osób). Co ciekawe, z festiwalem związany jest także Coke Live Fresh Noise, czyli wieloetapowy program wspierania nowych talentów, podczas którego młodzi producenci, muzycy, didżeje i wokaliści mają okazję spotkać się z najbardziej uznanymi postaciami polskiej muzyki. Na tegorocznej edycji festiwalu swoją obecność potwierdzili m.in.: Wu-Tang Clan, Florence And The Machine i Franz Ferdinand. Więcej na: www.livefestival.pl

TAURON NOWA MUZYKA. KATOWICE

Festiwal prezentuje to, co najciekawsze we współczesnej muzyce z pogranicza jazzu, elektroniki i tanecznych rytmów. To właśnie podczas tej imprezy po raz pierwszy w Polsce zaprezentowały się takie gwiazdy muzyki jak Autechre, DJ Krush, Prefuse 73, Jamie Lidell, Amon Tobin, Flying Lotus, Battles, Bonobo czy Fever Ray. Atrakcją dla fanów przyjeżdżających na wydarzenie z całej Europy są nie tylko doznania muzyczne, ale i nietypowa możliwość zabawy w historycznych, postindustrialnych kopalnianych lokalizacjach. Połączenie nowoczesnych brzmień z historycznym dziedzictwem Górnego śląska okazało się doskonała receptą na sukces – o czym świadczy m.in. zdobyty w 2010 roku tytuł Najlepszego Małego Festiwalu w Europie przyznany przez European Festival Awards. Perełkami tegorocznej edycji będą z pewnością występy takich gwiazd, jak Moderat, Squarepusher, Skream, Jon Hopkins, DJ Koze, czy też Venetian Snares. Więcej na: www.festiwalnowamuzyka.pl

22-25

Florence and the Machine 20

lounge ...bo jakość ma znaczenie

sierpnia


6-7 września

wydarzenia

The Knife

BURN SELECTOR FESTIVAL. WARSZAWA Festiwal doskonale znany wszystkim fanom muzyki elektronicznej i tanecznej. Podczas ostatnich edycji, w charakterystycznych niebieskich namiotach na krakowskich błoniach udało się stworzyć między publicznością a artystami wyjątkowo intymną atmosferę, w której doskonale brzmiały nawet typowo klubowe koncerty, jak ten debiutujących niedawno Niki & The Dove czy Miike’a Snowa. Po licznych zawirowaniach wokół tegorocznej imprezy, została ona ostatecznie przesunięta na wrzesień i – po raz pierwszy w historii festiwalu – odbędzie się w stolicy. Nową przestrzenią dla koncertów będą Wyścigi Konne, Tor Służewiec przy ulicy Puławskiej 266 – miejsce klimatyczne, zielone i świetnie skomunikowane z centrum miasta. Line up jak zwykle nie zawodzi. Tym razem będziemy się bawić przy dźwiękach The Knife, Jessie Ware, James’a Blake’a i Archive. Więcej na: selectorfestival.pl

ŻYCIE TO SZTUKA WYBORU – CHOOSE INTERESTING

GROLSCH ARTBOOM FESTIVAL 15 DNI WYPEŁNIONYCH SZTUKĄ W PRZESTRZENI PUBLICZNEJ, 15 PROJEKTÓW ZREALIZOWANYCH SPECJALNIE NA FESTIWAL, A TAKŻE SZEREG SPOTKAŃ Z ARTYSTAMI I WYDARZEŃ TOWARZYSZĄCYCH – 5. EDYCJA GROLSCH ARTBOOM FESTIVALU JUŻ ZA NAMI. Grolsch ArtBoom Festival to największe i najważniejsze wydarzenie prezentujące w Krakowie sztukę współczesną, zarówno polską, jak i zagraniczną. Spośród innych festiwali poświęconych sztuce wyróżnia go to, że dzieła przygotowane na festiwal są prezentowane w przestrzeni publicznej miasta – tym samym wchodzą w interakcję z otoczeniem i pobudzają przechodniów do refleksji nad rzeczywistością. Tworzone przez rozmaitych młodych twórców projekty łączą sztukę użytkową, performance i happening z muzyką i działaniami społecznymi.

Prawdziwą gratką dla młodych talentów był odbywający się w ramach festiwalu konkurs Grolsch Bottle Art – zadaniem designerów było stworzenie oryginalnego elementu wyposażenia barowego. Projektanci zaskoczyli zarówno swoją pomysłowością, jak i zaangażowaniem w temat recyklingu. Docenione również to, że podążają oni własną drogą, w myśl hasła Grolscha: „Życie to sztuka wyboru – Choose interesting”. Wśród najlepszych projektów znalazły się wieszaki na ubrania i torby, siedziska i lampy do ogródka, numerek do szatni a nawet aranżacja kominka. Ostatecznie zwyciężczynią konkursu Grolsch Bottle Art 2013 wybrano Ewę Dyk z Krakowa, której dwa projekty bezapelacyjnie przekonały jurorów swoją praktycznością i wykorzystaniem techniki recyklingu. „Siedzisko do ogródka zaprojektowane dla poznańskiego klubu Opcja wydaje się być dokładnie tym, czego w lokalu dotychczas

już za

nami brakowało. Trawa otulająca beczkę od piwa dodaje temu prostemu, aczkolwiek wdzięcznemu projektowi akcentu humorystycznego i jest przede wszystkim użyteczne” – uzasadnia wybór Małgorzata Gołębiowska, przewodnicząca jury i dyrektor artystyczna festiwalu. Dodatkowo wyróżniono i przyznano nagrody za dwa równie interesujące projekty z wykorzystaniem butelek piwa Grolsch: oświetlenie do ogródka klubu Dragon w Poznaniu autorstwa Anny Szczęsnej oraz wieszak na ubrania do Strefy Kultywator w Poznaniu autorstwa Krystiana Kusza. Uwagę jurorów przykuło eleganckie i precyzyjne wykończenie projektów oraz nienachalna obecność przedmiotu, idealnie wpasowująca się w otoczenie lokalu. Wszystkie zwycięskie projekty można już podziwiać w wybranych lokalach w Warszawie, Krakowie i Poznaniu.

...bo jakość ma znaczenie lounge 21


literatura

PARĘ KSIĄŻEK DO WALIZKI czyli ecowawkaarctjeo ć w t

a przeczyt

TAJEMNICE WZGÓRZ WALENCJI „ZAPACH GORZKICH POMARAŃCZY”, KATE LORD BROWN, PRÓSZYŃSKI MEDIA, WARSZAWA 2013 Niezwykle poruszająca i barwna opowieść o utraconej miłości i rodzinnych sekretach, sięgająca czasów hiszpańskiej wojny domowej. W baśniowej Walencji, pośród dzikiego gąszczu winorośli i drzewek pomarańczy stoi zaniedbany dom, który przetrwał serię niszczycielskich najazdów wojsk generała Franco. Emma Temple, pochodząca z Londynu znana perfumier, otrzymuje klucz do tajemniczej willi w spadku po zmarłej matce. W starych murach urokliwego miejsca bohaterka powieści stopniowo odkrywa niesamowitą historię swojej rodziny, bolesnych wydarzeń i utraconych marzeń.

MODA, MIŁOŚĆ, MUCCIA „PRADA. OBYCZAJOWY FENOMEN”, GIAN LUIGI PARACCHINI, WYDAWNICTWO DOLNOŚLĄSKIE, WROCŁAW 2013 Włochy, Mediolan, rok 1977. Spotkanie dwojga ludzi. On – Patrizio Bertelli – przedsiębiorca i wulkan pomysłów. Ona – Miuccia Prada – wytworna signorina, spadkobierczyni rodzinnej firmy i walcząca feministka. Odtąd ich losy łączą się, nie tylko na gruncie zawodowym, ale i prywatnym. Obecnie Prada to coś znacznie więcej niż dochodowa firma. W niezwykłej książce Paracchini analizuje kluczowe etapy tego fenomenu: od powstania firmy przez jej rozkwit i ekspansję po ślubie Miucci z Bertellim aż po osiągnięcie pozycji uznanej marki eksperymentującej w tak różnych dziedzinach, jak sztuka, architektura i… regaty żeglarskie.

MROCZNE ZAKAMARKI LUNAPARKU „JOYLAND”, STEPHEN KING, PRÓSZYŃSKI MEDIA, WARSZAWA 2013 Jeden z najbardziej cenionych twórców literatury grozy („Lśnienie”, „Zielona mila”) powraca z poruszającą powieścią, która jest jednocześnie kryminałem i słodko-gorzką historią o dojrzewaniu, miłości i śmierci. Devin Jones, student college’u, zatrudnia się na okres wakacji w lunaparku, by zapomnieć o dziewczynie, która złamała mu serce. Nieoczekiwanie okazuje się jednak, że świat zabawy kryje mroczne tajemnice: brutalne morderstwo sprzed lat, losy umierającego dziecka… David musi zmierzyć się z trudnymi prawdami o życiu, a jego świat już nigdy nie będzie taki sam. Życie nie zawsze jest ustawioną grą. Ale czasem nagrody są prawdziwe.

AMERYKAŃSKI SEN BEZ HAPPY ENDU „WIELKI GATSBY”, F. SCOTT FITZGERALD, DOM WYDAWNICZY REBIS, POZNAŃ 2013

Na fali wielkiej popularności filmowej adaptacji książki w reżyserii Baza Luhrmanna ukazało się nowe wydanie najsłynniejszej powieść F. Scotta Fitzgeralda, która już w chwili ukazania się została uznana za najpełniejszy obraz„straconego pokolenia” – dojrzewającego w latach pierwszej wojny światowej. Barwne lata 20., Nowy Jork, czasy prohibicji, gangsterów i spektakularnych karier. Wydaje się, że amerykański sen o sukcesie i szczęściu jest na wyciągnę cię ręki niemal dla każdego. W pułapkę marzenia o łatwych pieniądzach i romantycznej miłości wpada Jay Gatsby – któremu świat stopniowo rozsypuje się, gdy wydaje się, że w końcu jest bliski spełnienia. Jak prawdziwie brzmią najsłynniejsze chyba słowa tej powieści: „Tak oto dążymy naprzód, kierując łodzie pod prąd, który nieustannie znosi nas w przeszłość”…

NA KAŻDY DZIEŃ TYGODNIA „TROCHĘ WIĘKSZY PONIEDZIAŁEK”, KATARZYNA GROCHOLA, WYDAWNICTWO LITERACKIE,

ZAWIŁ-OŚCI WSPÓŁCZESN-OŚCI „OŚCI”, IGNACY KARPOWICZ, WYDAWNICTWO LITERACKIE, KRAKÓW 2013 Najnowsza powieść Ignacego Karpowicza, laureata Paszportu Polityki – o zagmatwanej naturze relacji międzyludzkich, pełnych gier i sądów. Czasem pół-, a czasem serio. Jak zrozumieć człowieka, który wykasował profil na facebooku? Czy żona może polubić kochankę męża? W końcu – co może łączyć małżeństwo, gejowską parę, mężczyznę zupełnie pozbawionego owłosienia oraz kobietę o niejednoznacznej tożsamości? Wbrew pozorom – bardzo wiele... 22

lounge ...bo jakość ma znaczenie

WARSZAWA 2013 Katarzyna Grochola – ulubienica polskich miłośniczek kobiecej literatury zabiera nas w podróż  pełną przygód, cudownych chwil, niespodzianek i wskazówek. W zbiorze błyskotliwych, pełnych ciepła opowieści podpowiada jak żyć w zgodzie ze sobą, pokazuje magię codzienności, uświadamia nam  czym są bliskość  i prawdziwa miłość. Książka dodaje sił, niejedna z nas w końcu uwierzy w potęgę własnych możliwości – szczęście jest na wyciągnięcie ręki, a życie nie do końca tak oczywiste, jak mogłoby się nam wydawać. Znajdziemy w niej krzepiące historie na każdy dzień, miesiąc, każdy nastrój i pogodę. Oprac. NATALIA CZEKAJ


wydarzenia

Kino pod gołym niebem W piątek 5 lipca w klimatycznym punkcie 21 na Kazimierzu wystartowało Kino Letnie. Podczas projekcji pod gołym niebem mieliśmy okazję zobaczyć legendarną „Podróż na Księżyc” – pierwszy filmu s-f w historii kinematografii. Po filmie goście bawili się na funkowej imprezie w ogródku – za deckami stanąęli weterani turntablizmu DJ Kfjatek i Pan Zimna Łapa, a wizualizacje stworzył Hurden Husket. Wieczór rozpoczął się spokojną refleksją nad starym kinem, a zakończył tanecznymi pląsami do białego rana. Przed nami jeszcze więcej atrakcji – wszytskich fanów kina zapraszamy do naszego ogródka w każdy piątek wakacji. W lipcu (12., 19. i 26.) wyswietlimy kolejno: „Piętra wyżej”, „Książątka” oraz „Pawła i Gawła”. Czekamy też na Wasze propozycje filmowe – jeśli naprawdę chcecie obejrzeć jakiś film pod niemalże gołym niebem, w największym ogródku na Kazimierzu, to staniemy na rzęsach. Punkt 21, ulica Izaaka 7, Kraków. Zapraszamy!

24 sierpnia w Krakowie w klubie muzycznym Lizard King zapanuje wyjątkowa atmosfera „GORĄCEJ MONOGAMII”. Event organizowany przez krakowską Szkołę Dobranych Par – to połączenie wykładu, szkolenia i coachingu. Dr Andrzej Depko, ceniony polski seksuolog, opowie nam jak efektywnie komunikować się ze sobą aby nie leciały iskry. Będziemy mówić o miłości i zrozumieniu, ale także o sposobie na podsycenie ognia namiętności i pożądania pomiędzy partnerami. Uczestnicy dowiedzą się jak prowadzić zdrowy tryb życia we dwoje i w jaki sposób razem podjąć skuteczną walkę o dobrze wyglądające ciało. Umożliwimy udział w dwóch rodzajach coachingu, degustację zdrowego cateringu dietetycznego, uczestniczenia w rewelacyjnym pokazie sztuki barmańskiej a także doświadczenia luksusu na własnej skórze podczas zabiegów kosmetycznych. Każdy będzie też miał okazję zdobyć nagrody a dla pierwszych stu osób przygotowaliśmy zestaw kosmetyków w prezencie. Zapraszamy pary, singli oraz tych, dla których rozwój relacji z bliskimi oraz zdrowie i pielęgnacja są ważnymi elementami życia. Uczestnictwo w wydarzeniu jest bezpłatne! Start imprezy o godz. 11:00 Szczegóły: www.szkolapar.pl Facebook.com/SzkolaDobranychPar


lifestyle

ROMANS LAST MINUTE

DO TUNEZJI PO SEKS kadr z filmu Pariadies Liebe Ulricha Seidla

DWA TYGODNIE NA JAMAJCE. ZA $3000 BIURO PODRÓŻY OFERUJE NAM PRZELOT, TRZY POSIŁKI DZIENNIE Z NAPOJAMI ALKOHOLOWYMI GRATIS I NOCLEGI W SEKSHOTELU. A W NIM TZW. FREE SERVICE, CZYLI SAUNA, BASEN I SPA, Z KTÓRYCH MOŻNA KORZYSTAĆ DO WOLI. NAJLEPIEJ NAGO, A JESZCZE LEPIEJ, JEŚLI DO WSPÓLNEJ ZABAWY ZAPROSIMY INNYCH ROZNEGLIŻOWANYCH TOWARZYSZY. Na tym jednak nie koniec atrakcji. W specjalnych pokojach można również obserwować pary (miejscowi aktorzy), które uprawiają seks – za drobną opłatą można nawet owo przedstawienie reżyserować, podpowiadając co w danej chwili powinni zrobić kochankowie. Nieskrępowana atmosfera udziela się także obsłudze hotelowej, która (oczywiście za odpowiednią cenę) jest w stanie spełnić każdą fanaberię swoich gości. W jamajskim pałacu rozpusty istnieje właściwie tylko jedna reguła – robimy to, na co mamy ochotę, ale nikogo do niczego nie zmuszamy. Współczesna Sodoma, czy nowoczesny odpowiednik wakacji „all-inclusive”? Jedno jest pewne – w cenę tego typu wakacji wliczona jest iluzja. Seksturystyka odrealnia. Gorący romans z dala od domu, pod palmą w rajskim otoczeniu, w atmosferze swobody i braku jakichkolwiek zobowiązań sprawia, że czujemy się jak na haju. I w zasadzie wszystko jest ok, dopóki przyjemność tego typu nie działa 24

lounge ...bo jakość ma znaczenie

na nas jak narkotyk i nie zaczynamy wierzyć, Jak twierdzi doskonale obeznana w temacie że nasze wymarzone seks-przygody, bajeczny Jessica Jacobs, autorka książki Seksturystyka kochanek i jego stale w przestrzeni postpowtarzane kocham kolonialnej, coraz cię – jest realnym SEKSTURYSTYKA ODREALNIA. chętniej po nowe życiem. Bo w końcu GORĄCY ROMANS Z DALA OD seksualne doznania trzeba będzie przewyjeżdżają także cież wrócić do domu DOMU, POD PALMĄ W RAJSKIM Polacy. Mężczyźni (z pustym portfelem/ OTOCZENIU, W ATMOSFERZE SWOnajczęściej wybierają złamanym sercem). wycieczki do Tajlandii, BODY I BRAKU JAKICHKOLWIEK Wietnamu i KamboA to i tak nic w porów- ZOBOWIĄZAŃ SPRAWIA, dży, rzadziej na Kubę. naniu z problemami Sporą popularnow y w o ł y w a n y m i ŻE CZUJEMY SIĘ JAK NA HAJU. ścią cieszy się także przez seksturystykę Krym (ten kierunek na globalną skalę. szczególnie lubią też Turcy, którzy rosyjECPAT (End Child Prostitution, Pornogra- skie i ukraińskie dziewczyny nazywają phy and Trafficking), jedna z największych Natasza jataszi – czyli: Natasza hop do łóżka). międzynarodowych organizacji pozarzą- O dziwo sekspodróże budzą coraz więkdowych zajmujących się walką z dziecięcą sze zainteresowanie wśród kobiet, które prostytucją i pornografią, szacuje, że rocznie najczęściej jeżdżą do Egiptu i Tunezji. One podróżuje po świecie za seksem ok. 3 mln ludzi, jednak – jeśli wierzyć stereotypom – są z których 1/3 wykorzystuje nieletnich. mniej skłonne płacić za seks, szukają ponoć Jednym z najchętniej odwiedzanych zwykle emocjonalnej bliskości i romantyczmiejsc jest Tajlandia – ONZ ocenia, nych uniesień. że pracuje tam dziś ponad 30 tys. kambodżańskich prostytutek, z których 40 proc. Inne zdanie ma kanadyjska dziennikarka, Jeanma mniej niż 17 lat. nette Belliveau, która przez ponad dwadzieścia lat podróżowała po świecie, czego owocem Najwięcej seksturystów pochodzi z Włoch jest m.in. książka pt. Romans w drodze. Autor(ok. 80 tys. rocznie), Niemiec, Francji, Wielkiej ka uważa, że kobieca seksturytyka praktyczBrytanii, Stanów Zjednoczonych, Japonii nie pod żadnym względem nie różni się od i Chin. Alarmujące są zmiany w ich profilu tej w męskim wydaniu. Z przeprowadzonych wiekowym – dotychczas byli to głównie sfru- przez nią badań wynika, że najlepsi kochankowie strowani swoim życiem ludzie w średnim są na Dominikanie, a najbardziej szarmanccy wieku, dziś przybywa spragnionych nowych na Barbados. wrażeń osób w przedziale 25-35 lat.


llifestyle

Coś w tym faktycznie musi być. Kilka lat temu głośno było o badaniu przeprowadzonym przez dwie amerykańskie socjolożki na grupie 240 turystek, które wakacje spędzały w dominikańskim kurortach. 1/3 z nich przyznała się do seksu z miejscowymi młodymi mężczyznami – jednocześnie 60 proc. z nich miała świadomość, że decydowali się oni na zbliżenia wyłącznie dla pieniędzy. Kobiece wypady po seks w najsłynniejszych turystycznych miejscowościach stały się tak popularne, że spragnione wakacyjnego romansu kobiety zyskały rozmaite przydomki… Na Bermudach nazywa się je Długimi Ogonami, na Martynice – Air Pussy, Jamajczycy określają je Butelkami Mleka, które trzeba napełnić, na Barbadosie mówi się o nich, że mają syndrom kanadyjskiej sekretarki (czemu akurat kanadyjskiej do końca nie wiadomo). Kobiety poznają swoich kochanków zazwyczaj na plaży i w okolicznych barach. Za 100-150 dolarów za noc, ich młodzi, piękni i doskonale zbudowani towarzysze sprzedają im marzenia – o ekscytującym romansie, o byciu adorowaną i docenianą, o wszystkim, czego brakuje im w codzienności. W końcu zachwycone turystki są w stanie dla swoich nowych chłopaków zrobić dużo, dużo więcej – a oni chętnie to wykorzystują. W Tunezji istnieje specjalne określenie procederu naciągania sekspodróżniczek na pieniądze: baiseness. Często pochodzący ze społecznych nizin chłopcy owijają sobie naiwne kobiety wokół palca (wyznawać miłość potrafią w ośmiu językach), wyciągając od niech ogromne sumy na życie, mieszkanie, samochód, otwarcie niewielkiego biznesu – zwykle sklepu albo kafeterii. Zamiast wspólnego biznesu i romantycznego happy endu kończy się jednak zwykle rozcza- kich prostytutek, czy umięśnionych mężczyzn rowaniem, płaczem i majątkiem wydanym na chętnych na seks. Ale to nie to samo – i było tak psychologa. Przykładem przykrych konsekwencji od zawsze. takiego wyjazdu jest tu chociażby założony kilka lat temu przez Rosjanki - portal Kunstkamera. Podróżowanie za seksem popularne było już net, będący wielką tablicą ogłoszeń z setkami w latach 20. XX wieku, kiedy to najchętniej odrozpaczliwych opisów i pytań (na zasadzie: kto- wiedzanymi miastami grzechu były Szanghaj, Berkolwiek widział, ktokollin i Paryż. Wkrótce wiek wie), dotyczących nie mniejszą sławę zjawiskowych żigo- OKAZUJE SIĘ , ŻE NASZ KOCHANEK – głównie za spralaków z Egiptu, Turcji AHMED W CIĄGU KILKU TURNUSÓW wą marynarzy i Tunezji – konkretnych, – zyskały Rio de obfotografowanych, ZALICZYŁ KILKANAŚCIE TAKICH JAK Janeiro, Hamburg, wymienianych z imie- MY, Z JEDNĄ NAWET SIĘ OŻENIŁ, no i oczywiście nia i nazwiska. Rozpacz Amsterdam. jest tym większa, kiedy A Z INNĄ MA DZIECKO. okazuje się , że nasz koJednak wszystchanek Ahmed w ciągu kilku turnusów zaliczył kie te miejsca zdecydowanie straciły pozycję kilkanaście takich jak my, z jedną nawet się ożenił, w obecnym seksturystycznym rankingu. Na a z inną ma dziecko. czoło wysunęła się… Pattaya – najsłynniejszy sekskurort w Tajlandii. Miejsce można w zasadzie Po co zatem wyjeżdżać, kiedy jesteśmy świadomi opisać jednym zdaniem z przewodnika Lonely konsekwencji? Bo egzotyka kusi i przyciąga – na Planet: Jeżeli Amsterdam, Rio czy nawet Bangkok miejscu też mamy przecież dostęp do azjatyc- ze swoimi dzielnicami rozpusty to miasta grzechu,

Pattaya, Tajlandia. Nocne życie na deptaku, powszechnie znanym jako miejsce, które oferuje wiele rozrywek seksualnych. fot. 123rf.com

to Pattaya musi być osobistą siedzibą Lucyfera. Po głównym deptaku z niekończącym się pasmem siedzib rozpusty i klubów go-go przechadzają się podstarzali eleganccy Brytyjczycy i Skandynawowie z nastoletnimi Tajkami u boku. Gdzie nie spojrzeć – zabawa w miłość, słodka iluzja, gra pozorów… Ale każda gra kiedyś się kończy. Często po „relaksujących wakacjach” wracamy do domu ze złamanym sercem i wyrzutami sumienia, musimy zmierzyć się z problemami małżeńskimi i uzależnieniem od prostytucji (nie wspominając już o takich konsekwencjach, jak choroby weneryczne czy HIV). W rezultacie już z końcem lata wszyscy nerwowo marzą o kolejnym, zimowym wypadzie last minute do bajecznego, beztroskiego Egiptu – gdzie przecież wszystko jest łatwiejsze. NATALIA CZEKAJ ...bo jakość ma znaczenie lounge 25


WIETNAM podróże

PIĘKNY

PRZYPADEK

NA SKUTERZE

KILKA LAT TEMU, PISZĄC TEKST ZAPOWIADAJĄCY SLAJDOWISKO AUTORSTWA DWÓCH DZIEWCZYN, KTÓRE W WIETNAMIE I Z WIETNAMCZYKAMI NA CO DZIEŃ SPĘDZIŁY KILKA MIESIĘCY, DOGŁĘBNIE PRZESZUKAŁAM INTERNET, BY ZNALEŹĆ NIETENDENCYJNE ZDJĘCIE PASUJĄCE DO TEJ OPOWIEŚCI. TRAFIŁAM NA FOTOGRAFIĘ IDEALNĄ DO MOICH WYOBRAŻEŃ O TYM MIEJSCU – PROSTE, DREWNIANE DRZWI, OTWORZONE NA OŚCIERZ, WRĘCZ ZAPRASZAJĄCE DO ŚRODKA, NA TLE NIERÓWNO WYSZPACHLOWANEJ ŚCIANY FRONTOWEJ DOMU, POKRYTEJ INTENSYWNĄ ŻÓŁTĄ FARBĄ. NIE PRZYPUSZCZAŁAM, ŻE KIEDYKOLWIEK ZOBACZĘ JE NA ŻYWO. I ŻE ZNAJDĘ JE PRZEZ PRZYPADEK. TO JEST WŁAŚNIE WIETNAM - PIĘKNY PRZYPADEK.

MIKS DOŚWIADCZEŃ Wbrew wszelkim bujnym wyobrażeniom o Dalekim Wschodzie, Kraj Wesołych Liliputów, jak go pieszczotliwie ochrzciłam, nie jest już tym zniszczonym osiemnastoletnią wojną państwem, gdzie Amerykanie zostawili po sobie niewiele więcej niż leje po bombach, które dzieci traktowały za baseny w trakcie monsunowych deszczy. Nie jest też Wietnam, jak mogłoby się pozornie wydawać, ojczyzną tandetnie wykonanego dziecięcymi rączkami kiczu, znanego nam w Polsce jako produkty z etykietką: „coś fajnego i niedrogo“. Tak jak każdy ma swoją niepowtarzalną i osobistą podróż, tak i każdy może mieć swój Wietnam. Mój to zupa Pho i naleśniki Ban Cuon; uliczny kołtun, zmotany z trąbiących skuterów, komunistyczne poranne newslettery i wszechobecna zieleń. Jak się dobrze pomyśli, to większość z tych wrażeń można mieć za darmo. Często przez przypadek. 26

lounge ...bo jakość ma znaczenie

TYLKO JEDNA ZASADA: TBWSDM Nie powinno się generalizować, lecz nie ukrywajmy – kraje azjatyckie funkcjonują w świadomości większości ludzi jako region egzotyczny, dziki, niekiedy wręcz niecywilizowany. Łatwo nieświadomie – na podstawie swoich wyobrażeń, niewiedzy, stereotypów – wykreować równanie: nieznane + inne = niebezpieczne. Nic bardziej mylnego. Wszystkim tym, u których powstał w głowie chociaż zalążek pomysłu o podjęciu się dalekowschodniej wyprawy, rzeknę jedynie: TO NIC TRUDNEGO. Wietnam nie jest wyjątkiem od zasady określonej przeze mnie roboczym skrótem: TBWSDM – czytaj: termin, bilet, wiza, szczepienia, dolary, mapa. Dokładnie tyle wystarczy, by tam dotrzeć. To, co zdarza się na miejscu, często bywa przyjemnym przypadkiem. Po pierwsze: TERMIN. Za sezon najlepszy do podróżowania w regionie Azji Środkowo-Wschodniej uznaje się okres od października do kwietnia – słońce nie grzeje jak stuwatowa żarówka, deszcze są rzadkością, a temperatura znośna. Od maja rozpoczyna się pora deszczowa, której kulminacja przypada na nasze wakacje – ilość wody z nieba jest nieprzewidywalna, tak samo jak pory dnia, w których nas nawiedza. Podróżowanie poza sezonem ma swoje ogromne atuty, jak na przykład mniejsze zagęszczenie turystów czy niższe ceny. Trzeba być jedynie elastycznym na zastane warunki. A te bywają naprawdę przypadkowe. Po drugie: BILET. Do Wietnamu można dotrzeć wieloma drogami, w zależności od wysokości budżetu i czasu. Najprościej (i zwykle nie najtaniej) wybrać lot bezpośrednio do stolicy

Hanoi lub dawnej stolicy Ho Chi Minh, nam znanej raczej jako Sajgon. Warto poszukiwania rozpocząć odpowiednio wcześniej i śledzić nawet kilkanaście portali internetowych (w tym zagranicznych), wszak promocje i oferty specjalne są znakiem naszych czasów. Nie zaszkodzi też sprawdzać bezpośrednio na stronach przewoźników obsługujących loty do różnych krajów Azji przez lotniska w swoich rodzimych państwach – takie rejsy oferują wszystkie znane linie lotnicze, wśród których szczególnie polecamy Aeroflot, Aerosvit oraz Qatar Airlines, których poziom obsługi pasażerów mile nas zaskoczył. Dla śmiałków rządnych przygód i dysponujących kilkoma wolnymi tygodniami istnieje śmiała, lecz przygodowa wersja – promocyjny lot do Bangkoku i przejazd do


podroże

Wietnamu drogą lądową przez Kambodżę lub morską (bez)pośrednio promem do jednego z portów w Delcie Mekongu. Po trzecie: WIZA. W Ambasadzie Republiki Wietnamu w Warszawie proces ten zajął mi półtorej godziny, a większość czasu spędziłam na czekaniu przed okienkiem. Formularz można pobrać z internetu. Wiza siedmiodniowa to koszt około 150 zł, zaś dwutygodniowa – 250 zł. Odpowiednio więcej płaci się za ilość wjazdów do kraju i dłuższy termin. Urzędnicy nie wymagają kopii biletu lotniczego, a jedynie kolorowej paszportowej fotografii. Jeśli ma się szczęście jak ja, to przypadek sprawia, że odbiór następuje w ciągu kilkunastu minut. Po czwarte: SZCZEPIENIA. Chuchać na zimne? Tak, ale z głową. Szczepienia, które warto mieć przed jakąkolwiek wyprawą do kraju, gdzie panuje klimat gorący, a flora bakteryjna zdecydowanie różna od europejskiej, zaliczmy trzy podstawowe: zakaźne zapalenie wątroby typu A i B, tężec i polio. I naprawdę jest to wystarczająca dla przeciętnego człowieka dawka zabezpieczająca nasze zdrowie, chyba że twój lekarz zasugeruje ci poszerzenie tej listy. Trzy ochronki, pięć ukłuć i po krzyku. Po piąte: DOLARY. Dla zwolenników gotówki to zdecydowanie najbardziej odpowiednia waluta – w większych i mniejszych miastach sprawdza się zarówno wietnamski dong jak i amerykański dolar, różny – jak nie trudno się domyślić – bywa tylko przelicznik. Rada dla wielbicieli plastikowych kart – większość wietnamskich bankomatów pobiera ryczałt manipulacyjny za sam fakt wypłaty (na marginesie – tylko do wysokości 2.000.000 dongów). W tym wypadku więcej, oznacza... taniej. I wreszcie: MAPA. Nie zaszkodzi mieć przy sobie sprawdzony, rekomendowany przewodnik, który prócz pięknych opisów turystycznych atrakcji i podrasowanych graficznie zdjęć, będzie także skarbnicą praktycznych informacji z konkretnymi adresami, telefonami, ostrzeżeniami lub rekomendacjami. Ale prawda jest taka, że dobra mapa jako minimalny kierunkowskaz w podróżowaniu, bywa o wiele ciekawszym towarzyszem w wyprawie – część miejsc na niej zaznaczona bywa pomijana w książkowych wydaniach, a i ze szkiców terenu w nich umieszczonych niekiedy nie da się doczytać, czy teren jest „zielony“, czy w charakterze raczej „podmiejski“. Hotel/hostel/gospodę znajduje się bez większego trudu na dworcu w gąszczu lokalnych reklamodawców z tabliczkami – a cena jest negocjowalna. O tym, co naprawdę powinno się zobaczyć, najlepiej powiedzą sami mieszkańcy w miejscach mniej wypełnionych turystycznym gwarem.

I post scriptum – więcej w tych przygotowaniach zamieszania, niż realnej potrzeby. Ruszamy. KOMU W DROGĘ TEMU SKUTER Kilka lat temu kupiłam z premedytacją czterdziestolitrowy plecak. Bez bocznych kieszeni, z minimalnym kominem, lekki. Z premedytacją, bo gdybym mogła, dla poczucia cywilizacyjnego komfortu woziłabym ze sobą na własnych barkach mały dom. Czterdzieści litrów skutecznie ogranicza, zmuszając tym samym do kreatywnej selekcji. A Wietnam najlepiej zwiedza się w ruchu. Najlepiej od północy, by przez lżejszy dla ludzi Zachodu klimat z miłą dla oka soczystą zielenią otoczenia, stopniowo oswajać się z wysoką wilgotnością i słońcem nad czubkiem głowy, ale można też od południa, gdzie kuchnia jest bardziej wyrazista, a ostra opalenizna murowana na wstępie.

MÓJ WIETNAM TO ZUPA PHO I NALEŚNIKI BAN CUON, ULICZNY KOŁTUN ZMOTANY Z TRĄBIĄCYCH SKUTERÓW, KOMUNISTYCZNE PORANNE NEWSLETTERY I WSZECHOBECNA ZIELEŃ. Ale bezwzględnie w obu wariantach tych tras trzeba zatrzymać się w kilku wyjątkowych miejscach. Na część z nich trafia się przypadkiem. I skuterem. Pierwszą piątkę otwiera gwar, hałas, trąbienie i neony. Jeśli myślisz, że potrafisz prowadzić pojazd dwukołowy o niskiej pojemności silnika, to prawdopodobnie jesteś w błędzie. Każdego, zaprawdę każdego kierowcę, który stanie na lo-

sowo wybranym skrzyżowaniu Hanoi, w pierwszym odruchu ogarnia lęk. Tu nie ma zasad ruchu – tu rządzi dzika technika omijania siebie nawzajem. Nic lepiej nie charakteryzuje tego społeczeństwa niż fakt, że każdy ma swój spersonalizowany skuter (ozdabiany, z wzorkami, naklejkami) i spędza na nim dużą część swojego codziennego życia. Hanoi słynie z jazgotu do późnych godzin nocnych, cwanych straganiarzy, najwyższych w kraju cen i wielobarwnych neonów, naćkanych jeden na drugim. Ale to właśnie w Hanoi znajdziemy ukrytą w ogrodach Świątynię Literatury, Muzeum Kobiet Wietnamu, jarmarcznie oświetlone jezioro Hoan Kiem, wodny teatr lalek i niezliczone pagody, często eklektycznie i bez uzasadnienia łączące różne wyznania pod jednym dachem – buddyzm, hinduizm i konfucjonizm, czyli pragmatyzm bez granic. Dwa, trzy dni to zdecydowanie wystarczająco długo, mając na uwadze, że do zatoki Ha Long jest zaledwie rzut beretem. Praktycznie wszystkie hanoiskie biura podróży mają w swojej ofercie jedno- i kilkudniowe wypady do tego zabytku przyrody z listy światowego dziedzictwa UNESCO. Rozstrzał cen poraża – bywa wynikiem prawdziwej różnicy w standardzie, bądź próby zdobycia naiwnych klientów. By nie zaliczyć się do tej drugiej grupy, zdecydowaliśmy się dotrzeć tam na własną rękę. Nie jest to ani trudne, ani drogie, ani niebezpieczne. Wystarczy przetransportować się busem (których nie brakuje) zaledwie kilka godzin drogi do jednego z miast – Ha Long lub Hai Phong, by stamtąd podjąć godzinny/ dwugodzinny rejs tak zwanym „speedboatem“ na wyspę Cat Ba – największą zamieszkałą, cywilizowanie prosperującą wyspą zatoki. Właśnie na Cat Ba spotkaliśmy ponad pięćdziesięcioletniego Francuza, który w podróży (zresztą kolejnej) był już prawie pół roku. - Za tydzień muszę być w Paryżu. Chciałem jeszcze zobaczyć jedno miejsce, ale kiedy nasza łódka przybiła do brzegu i przeszedłem się kilka metrów, pomyślałem, że tego właśnie mi potrzeba, tu odpocznę. ...bo jakość ma znaczenie lounge 27


podróże

Lenistwo jest tu wpisane w turystyczne atrakcje – kto nie marzy o wylegiwaniu się na plaży z widokiem na setki wyłaniających się z morza skalnych grzbietów przy soczystym arbuzie i słodkim mango? Warte przynajmniej jednodniowego grzechu. Jednodniowego, bo w zatokę naprawdę warto ruszyć nawet na kilka dni tylko po to, by zobaczyć, że zdjęcia z pocztówek nie kłamią, nawet w tak pochmurny i zimny dzień, jaki nam się przytrafił. O powstaniu Ha Long, czyli Zatoki Lądującego Smoka, spisano dziesiątki legend, ale jedną przyjmuje się za „najbardziej wiarygodną“: w zamierzchłych czasach, gdy naród wietnamski walczył z najeźdźcami, lokalni bogowie wysłali rodzinę smoków, by pomogły im uporać się z wrogami. Perły, którymi pluły stworzenia, w zetknięciu z wodą przybierały formę jadeitu, a jeden przy drugim uformowały naturalny slalom, trudny do manewrowania dla statków nieznających terenu. Atak oczywiście odparto, lecz pomimo spełnionej misji, smoki upodobały sobie Ziemię na tyle, że postanowiły na niej pozostać. Czemu zatoka Lądującego Smoka? Bo tu zaparkowała na stałe matka całej gromadki, w otoczeniu 1969 skamieniałych smoczych pereł. Skaliste labirynty, jaskinie na mikrowysepkach, służące jako schronienie dla Wietnamczyków

podczas wojny z Amerykanami, ukryte laguny, pływające rybackie wioski – zobaczenie tego wszystkiego na własne oczy jest warte nawet najdłuższej drogi. A w erze cyfrowych aparatów wraca się z tysiącem fotografii. Cokolwiek by się nie działo i czegokolwiek by wam nie mówiono – NIE omijajcie Hue (czyt. Hłej). Współczesne miasto samo w sobie może nie zachowało swej dawnej świetności, ale dziewiętnastowieczny kompleks cesarski, mimo śladów upływu czasu porusza wyobraźnię do odtwarzania dawnego splendoru tego wyjątkowego miejsca. A powstał z prostego powodu – cesarz Gia Long, twórca istotnej w historii Wietnamu dynastii Nguyen, przeniósł tu stolicę państwa z Hanoi. Mimo potężnej inwestycji finansowej, artystycznej, architektonicznej i kulturalnej, miasto było ciągle targane konfliktami z użyciem ciężkiej artylerii. W efekcie z tętniącego życiem ośrodka kultury, ozdobionego kunsztownie wykonanymi freskami i wielobarwnymi płaskorzeźbami, pozostały gruzy, które od kilkunastu lat w powolnym tempie zbierają w garść archeologiczne zespoły z całego świata. Duży wkład w odbudowę kompleksu miał nasz rodak, Kazimierz Kawiatkowski, który w prace restauratorskie włożył wiele lat swojego życia. Warto zobaczyć, jak odtworzył coś niesamowitego z niczego. Prawie bym zapomniała – najlepiej dotrzeć tam skuterem. Nieopodal, bo zaledwie trzy godziny jazdy busem od Hue, znajduje się turystyczna mekka wszystkich

28

lounge ...bo jakość ma znaczenie

odwiedzających wietnamski skrawek lądu – Hoi An (czyt. Hojan), miasteczko usytuowane na malutkim, wysuniętym w stronę morza półwyspie. Czy wielu tam turystów? Od groma. Czy jest tłoczno? Bez wątpienia. Czy sporo tam kiczu? Są i takie miejsca. Więc czemu? Bo nigdzie indziej w Wietnamie nie znajdziemy tak dobrze zachowanego starego miasteczka, z jego wąskimi alejkami, oryginalnymi ścianami, zawieszonymi pod niebem kolorowymi lampionami, kilkoma łukowymi mostkami nad rzeką Bon, sklepikami w zachodniej estetyce, lecz w azjatyckim otoczeniu. Prawdą jest, że wizyta w Hoi An w trakcie sezonowego szczytu może zniechęcić, dlatego warto przybyć tam w skrajnych miesiącach, unikając eksplozji białych podróżników. Skuter pomaga dotrzeć na dwa piękne pasma plaż po przeciwległych stronach miasta. I do oddalonego o prawie sześćdziesiąt kilometrów My Son (czyt. Mi Son), które odkryliśmy dzięki mapie. My Son to pozostałość po hinduistycznym państwie Czampa – niegdyś niezwykle istotnym ośrodku intelektualnym i kulturalnym. Mawia się, że to miniatura kambodżańskiego Angkor Wat i faktycznie coś w tym jest. Jak wiele jeszcze do niedawna zapierających dech w piersiach zabytków w Wietnamie, także My Son jest obrazem pobojowiska, z którego ktoś z ogromnym zaparciem stara się odtworzyć jego dawną znakomitość. Bo z sześćdziesięciu ośmiu świątyń w szkieletach zachowało się nieco ponad dwadzieścia. Resztę spowiła bujna roślinność, tworząc tunele z odłupanych kamieni, niegdyś ścian miejsc kultu i sakralnych rzeźb – a wszystko ukryte pomiędzy drzewami, tam, gdzie nikt do niedawna nawet nie szukał. Okrzyknęliśmy to miejsce największym odkryciem naszej wyprawy. Gdyby nie skuter, pewnie byśmy nigdy tam nie dotarli.


podroże

To tylko pięć wyjątkowych symboli Wietnamu, choć z czystym sumieniem mogę napisać, że jest ich jeszcze co najmniej kolejnych pięć, na które po prostu i zwyczajnie nie starcza czasu – rajskie klimaty na wyspach Con Dao, dżungla wodnej przeprawy Deltą Mekongu, niedzielne targowisko na regionalną skalę w Bac Ha, jeziora Ba Be otoczone górami z każdej strony czy park narodowy Bach Ma. Wietnam każdemu ma coś do zaoferowania,

jeśli tylko wiedzieć, czego się szuka. Cokolwiek by to nie było, wierzcie mi na słowo – skuter będzie w każdym z tych miejsc waszym najlepszym przyjacielem. W pierwotnym moim zamyśle była Kambodża, wyszedł Wietnam. Planowałam grudzień, padło na maj. Miałam lecieć sama odetchnąć od zgiełku w samotnej kontemplacji, a moim towarzyszem stał się w efekcie najbliższy mi

człowiek, wzbogacając tę podróż o piękne doświadczenie świeżości, bo w Azji był po raz pierwszy i bezapelacyjnie planuje tam ze mną wrócić w przyszłym roku. Może to wszystko przez przypadek, ale sęk w tym, że ja nie wierzę w przypadki. Byle więcej takich.

EWA PAWŁOWSKA Zdjęcia: Ewa Pawłowska, Daniel Andrukajtys


lifestyle

BIZNESTRIP TO WARSAW Ekskluzywne smaki stolicy To, że dzisiejsza Warszawa – ze swoimi urokliwymi knajpkami, nowymi miejscami, wielkimi stadionami i spektakularnymi relikwiami upadłej komuny – intryguje i z pewnością da się lubić, wiemy nie od dziś. Do stolicy masowo napływają zagraniczni goście, turyści, biznesmeni – dobrze zatem wiedzieć, gdzie warto zabrać naszych towarzyszy, nie oblewając się jednocześnie klasycznym rumieńcem polskich kompleksów.

Tym razem, z dość nietypowej perspektywy, przyjrzeliśmy się warszawskim hotelom – zbadaliśmy je bowiem głównie pod względem ich oferty kulinarnej. Spośród tych najbardziej ekskluzywnych wybraliśmy naszą hotelową „świętą trójcę” – piękną i luksusową, a zarazem zachwycającą serwowanym tam jedzeniem. Kursując od hotelu do hotelu, od kuchni do kuchni, i od restauracji do tej jeszcze doskonalszej i bardziej wyrafinowanej – opracowaliśmy mały przewodnik, jak przeżyć wspaniałą przygodę i doznać niesamowitych wrażeń wizualno-smakowych przemieszczając się między najlepszymi hotelami w samym sercu Warszawy. Bo interesy w stolicy, drodzy Państwo, mogą być niezwykle smaczną przyjemnością.

RESTAURACJA INAZIA Hotel Sheraton, ul. Bolesława Prusa 2 Restauracja InAzia w hotelu Sheraton Warsaw została stworzona jako kontynuacja kulinarnej podróży przez smaki i aromaty Azji, którą zapoczątkowała nagradzana restauracja The Oriental. Harmonijne beżowo-miedziane wnętrza inspirowane współczesnym azjatyckim designem, obsługa na najwyższym poziomie oraz – przede wszystkim – wykwintne smaki Wietnamu, Tajladii, Indonezji i Chin, wprowadzą nas w aromatyczny, niezapomniany trans. Serwowane w restauracji dania przygotowywane są z oryginalnych składników sprowadzanych z Azji. Perełkami są tu z pewnością wyrafinowane kompozycje stworzone przez 30

lounge ...bo jakość ma znaczenie

szefa kuchni, Marcina Sasina, który często dostarcza gościom dodatkowych wrażeń, prezentując ostatni etap przygotowania dań już przy stole. Restauracja może ugościć 75 osób, a do dyspozycji gości są także dwie prywatne sale, idealne na spotkania biznesowe. W menu znajdują się potrawy komponujące tradycyjne, niemal stuletnie receptury z elementami nowoczesnej kuchni molekularnej. InAzia jest więc idealnym miejscem na elegancki lunch w gronie ceniących oryginalne smaki gości. Wykwintny smak dań dopełni doskonale dobrane wino – w ofercie restauracji znalazły się najlepsze kompozycje z całego świata.

RESTAURACJA FUSION Hotel The Westin Warsaw, Al. Jana Pawla II 21 Hotel The Westin Warsaw to powiew świeżości i relaksu w centrum dynamicznej Warszawy. Szklane windy, nowoczesna architektura, charakterystyczny kojący aromat białej herbaty, a do tego – genialna kuchnia. Restauracja Fusion jako jedna z pierwszych w Polsce wprowadziła kuchnię fusion, której filozofia polega na umiejętnym komponowaniu różnorodnych tradycji kulinarnych w jednym daniu. Łączy ona ze sobą zupełnie nietypowe (często pozornie niepasujące do siebie) smaki, tworząc zaskakujące, doskonale zgrane rarytasy – zupę szparagową podaje się tu z truskawkami, a ser pleśniowy z czekoladą. Najważniejszą zasadą kuchni fusion jest więc dobre wyczucie smaku, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Technikę tę do perfekcji opanował szef kuchni, Janusz Korzyński, który świetnie czuje nietuzinkową specyfikę fusion – wymagającą od kucharza ogromnej wszechstronności i wiedzy. Jedzenie w jego wydaniu jest ucztą nie tylko dla podniebienia, ale i oka – talent plastyczny pana Janusza sprawia, że

potrawy stają się dziełami odzwierciedlającymi najnowsze trendy w sztuce.Restauracja oferuje bogate menu pełne oryginalnych przysmaków z całego świata, wprawia w zachwyt otwartą kuchnią i zachwyca szeregiem kreatywnych kompozycji.

CAFÉ BRISTOL Hotel Bristol, ul. Krakowskie Przedmieście 42/44 Kawiarnia Café Bristol mieści się na parterze Hotelu Bristol na najsłynniejszej ulicy Warszawy – Krakowskim Przedmieściu. To jedna z najstarszych kawiarni na warszawskim Starym Mieście. Od 1901 roku urzeka swoim wnętrzem w stylu Art Nouveau i urokiem atmosfery wiedeńskiej secesji, któremu uległa ówczesna śmietankatowarzyska i gwiazdy Warszawy – z miejscem wiążą się setki legend i plotek, o których z pewnością chętnie opowiedzą nam pracownicy lokalu. Dziś wygląda niemal identycznie jak na początku swojego istnienia i nadal jest jedną z ulubionych kawiarni Warszawiaków i turystów odwiedzających stolicę. Historyczne znaczenie Café Bristol obrazuje galeria fotografii rozwieszonych na ścianach. Kawiarnia już od progu kusi zapachem świeżo parzonej kawy, a kiedy dojdziemy do gabloty z niezwykle apetycznymi deserami – z pewnością nie uda nam się oprzeć. Nasze podniebienia w Café Bristol rozpieszcza szef kuchni, Michał Tkaczyk, który szlifów kucharskich nabierał pod okiem samego Kurta Schellera. No cóż, po takim dniu nie pozostaje nam chyba nic innego, jak tylko przetestować hotelową siłownię. Ale to już temat na zupełnie inny artykuł… NATALIA CZEKAJ


d a e h My ungle j a s

felieton

i

KOLEJNY RAZ DAŁAM SIĘ UWIEŚĆ SŁOWOM. TEN FELIETON MIAŁ BYĆ BUŁKĄ Z MASŁEM. SEKS I TURYSTYKA, PROSTE JAK DARLING AJLOWIU. ZASIADŁAM Z LAPTOPEM I LAMPKĄ ZIMNEGO CHARDONNAY, ODPALIŁAM MUZĘ, WBIŁAM OŁÓWEK W KOKA (JEŻELI TO NIE DODAJE MI ROZUMU, TO NA PEWNO POMAGA SIĘ SKUPIĆ, NIE PYTAJCIE DLACZEGO). WSZYSTKO BYŁO GOTOWE I JUŻ „WITAŁAM SIĘ Z GĄSKĄ”, KIEDY ZADZWONIŁ TELEFON.

- Pofatyguj się na dół – zabrzmiał w słuchawce głos nieznoszący sprzeciwu. Poczłapałam bosą stopą, że dodam: bez makijażu i z ołówkiem we włosach na parking przed blokiem, gdzie czekał na mnie mój baaaaardzo zaległy prezent urodzinowy. Paczuszka zawierała włoskie czerwone winko i podręcznik, uwaga: „Jak uwieść młodszego faceta” (Ola i Al – dzięki, popłakałam się czytając i może faktycznie napiszę część drugą kiedyś, kiedyś…). Recenzji nie będzie, nie tym razem, przecież ma być o turystyce. Ale, książkę polecam. Autorka Kate Mulvey, to chyba pierwowzór Carrie Bradshaw, dziennikarka brytyjska, która jest teraz na topie, jej felietony znajdziecie m.in. w „Sunday Express” czy „ Marie Claire”. Kobitki stare i młode, czytajcie, ale błagam: nie bierzcie tego poważnie! W każdym, razie z mojego wczorajszego pisania wyszły nici, za to przeczytałam cały podręcznik i zrobiłam odpowiednie notatki. Uśmiałam się przy tym okrutnie, a przy rozdziale: Klasyfikacja szczeniaków, miałam już prawie zakwasy. Wiele się mówi o tym, że facet zrobi wszystko, żeby zaciągnąć kobietę do łóżka, a tak mało o tym, do czego jest zdolna kobieta w takich sytuacjach. Ubolewam, ale swoich sekretów nie zdradzam.

32

lounge ...bo jakość ma znaczenie

No ale reasumując: miało być o turystyce, ale chyba nie będzie, bo mnie strasznie wytrąciła z równowagi ta cała sytuacja z uwodzeniem. Pisałam kiedyś podobny felieton, do któregoś z letnich numerów „Lounge’a”, teraz go odgrzebię i zobaczę co się przez ten czas zmieniło.

Gorzej, bo nie mogę nigdzie znaleźć tej cholernej książki! Ktokolwiek pożyczył moją Kamasutrę, oddajcie ludzie – w środku jest moje serce! A teraz na poważnie – uwielbiam poniedziałkowe wynurzenia. Są prawie tak dobre jak „kacowe rozkminki”.

Znalazłam! Po pierwsze, to było bardzo dawno, bo Lounge drukowali wtedy na błyszczącym papierze i miał tylko jakieś pięćdziesiąt stron. Po drugie: reszta bez zmian, hej miło wiedzieć, że moje poczucie humoru się nie starzeje.

Tak więc, co by tu o turystyce dodać? To podróże, to egzotyka, to przygoda. Czy w takim razie przespanie się z przystojnym sąsiadem to już seksturystyka? Wszak mieszka dwa bloki dalej, więc jest to już jakaś podróż. Kurcze, no nie wiem, naprawdę. Nigdy takiej turystyki nie uprawiałam. Choć na myśl o podróży do Australii, na przykład, czuję się dziwnie podekscytowana i pewnie nie ze względu na kangury i olbrzymie pająki. Tak, Australia mogłaby stać się celem seksturystycznym, zdecydowanie.

Tytuł felietonu: Letnia szkoła uwodzenia czy niebezpieczne związki? Oj chyba jednak otworzę sobie to urodzinowe winko. Co z tego, że jest poniedziałek parę minut po 14.00? Za wcześnie? To wino powinnam wypić w urodziny, więc i tak już jestem duuużo spóźniona ;) Czytam ten swój tekst sprzed 2 lat i stwierdzam, że byłam potworem. Traktowałam facetów przedmiotowo, a seks konsumpcyjnie. Przemawiał przeze mnie egoizm, pozwoliłam by w życiu prowadził mnie jedynie instynkt samozachowawczy, a serce wyjęłam i zrobiłam z niego zakładkę do podręcznika Kamasutry. Wyznawałam jedynie nihilizm hedonistyczny. Wybaczcie mi wszyscy, bo przez te lata zrozumiałam, o co chodzi w życiu i… nic w nim nie zmieniłam.

Jestem jednak przeciwniczką etykiety: seksturystyka. Brzmi banalnie, a ani seks, ani podróże banalne nie są. Przynajmniej nie moje, uff śśś;) Ale, jak już koniecznie mam utożsamiać jedno z drugim to życzę wszystkim samych ekscytujących wypraw ekstremalnych i błękitnych lagun, niech Was Amor strzeże przed upadającymi biurami podróży, karaluchami w łazienkach, brakiem klimatyzacji w autobusach i klątwą Faraona. Podróżujmy, poszerzajmy horyzonty…


motolounge

LATO TRWA W NAJLEPSZE. SŁONECZNĄ POGODĄ I WOLNYM CZASEM MOŻNA DELEKTOWAĆ SIĘ NA WIELE SPOSOBÓW. JEDNAK WEDŁUG NAS UROKI LATA NAJPEŁNIEJ POCZUJEMY TOPLESS... CZYLI W AUCIE BEZ DACHU. W naszym kraju kabriolety wciąż uchodzą za ostentacyjny symbol luksusu. Jednocześnie uosabiane są z koniecznością kompromisów, brakiem miejsca na bagaże, obniżonym komfortem. Tymczasem, każdy, kto raz w życiu zakosztował jazdy pod gołym niebem, wie, że to jedna z najcudowniejszych rzeczy, jakie może zaoferować motoryzacja. A współczesne kabriolety znakomicie sprawdzają się jako całoroczne auta do użytku na co dzień. Spośród najnowszych propozycji w świecie „toplessów” zdecydowanie wyróżnia się Opel Cascada. I to nie tylko dlatego, że to kabrio z wielkimi aspiracjami produkowane jest w Polsce. Cascada to wizytówka Opla, ożywia tradycję ponadczasowych, klasycznych aut ze składanym dachem. Prosta, a jednocześnie efektowna stylizacja długiego na 4,7 m nadwozia zwraca uwagę czystością linii i klasyczną elegancją. Sprawia, że Cascadę nie sposób przeoczyć na ulicy. Warto zaznaczyć, że Cascada, w przeciwieństwie do konkurentów, równie dobrze prezentuje się z dachem, jak i bez niego. Klasyczny miękki top w ciągu 17 sekund chowa się za naszymi plecami, nawet kiedy poruszamy się z prędkością do 50 km/h. Co ważne, miękkie poszycie zapewnia świetną izolację akustyczną i termiczną. Przy autostradowych prędkościach w luksusowym wnętrzu Cascady panuje niemal taka sama cisza jak w „normalnych” autach. Jazdą najlepiej delektować się we dwójkę, jednak w razie konieczności w drugim rzędzie uda się zmieścić parę przyjaciół. Bagażnik Opla Cascady pomieści 380 litrów bagażu, czyli ekwiwalent dwóch toreb podróżnych. Jeżeli to mało, możemy złożyć oparcia tylnych foteli uzyskując pokaźną przestrzeń na ekwipunek. Dzięki temu kabriolet Opla zyskuje na funkcjonalności i nie musi być jedynie dodatkowym samochodem przeznaczonym do plenerowych wycieczek. Cascada to również mnóstwo zaawansowanych systemów czyniących jazdę jeszcze bardziej przyjemną i bezstresową. Kabrio Opla samo rozpozna znaki drogowe, ostrzeże przed niezamierzonym opuszczeniem pasa czy możliwością kolizji. Sportowe, wentylowane fotele z atestem niemieckiego związku ortopedów i adaptacyjne zawieszenie mogące pracować w trybie sportowym lub komfortowym sprawią, że nawet podróż z Zakopanego na Hel będzie relaksującym przeżyciem. Tak więc dach w dół i cieszcie się latem! MICHAŁ SZTORC zdjęcia: Opel 34

lounge ...bo jakość ma znaczenie

OPEL CASCADA FAKTY: CENA OD: 111 400 ZŁ SILNIKI: 3 SILNIKI BENZYNOWE (120 KM, 140 KM, 170 KM), 2 WYSOKOPRĘŻNE (165, 195 KM)


12. 3. – 31. 8.

KRAKÓW

FABRYKA, ZABŁOCIE 23

WIEL

! S E C K KI SU

A Ż U Ł D PRZE

! 8 . 1 3 O D Y M


felieton

PODRÓŻE NIE KSZTAŁCĄ JEŚLI DZIŚ WTOREK, TO JESTEŚMY W BELGII - NIE, TO NIE JEST POCZĄTEK, ANI TEŻ POINTA ŻARTU, ALE TYTUŁ AMERYKAŃSKIEJ KOMEDII Z 1969 ROKU; W TELEGRAFICZNYM SKRÓCIE FILM OPOWIADA O GRUPIE AMERYKAŃSKICH TURYSTÓW, KTÓRZY W CIĄGU OSIEMNASTU DNI MAJĄ ZAMIAR ZWIEDZIĆ... EUROPĘ... CAŁĄ... (!) Pomysł jest równie głupi jak nowa organizacja ruchu kołowego wokół Plant, tudzież likwidowanie przez ZIKiT połowy połączeń komunikacji miejskiej z powodu tego, że są wakacje, bo jednak większość ludzi (a w zasadzie wszyscy oprócz pracowników oświaty) nie mają 2 (słownie: dwóch) miesięcy wakacji, tylko zazwyczaj dwa tygodnie, więc przez wszystkie pozostałe tygodnie lipca i sierpnia normalnie i regularnie jeżdżą do pracy, co oznacza, że nie trzeba mieć doktoratu ze statystyki, żeby zauważyć, że zlikwidowanie połowy połączeń, tudzież zmiana rozkładu polegająca na tym, że tramwaj zamiast co 10-, przyjeżdża co 20 minut, nijak się nie ma do faktycznego zmniejszenia się zapotrzebowania mieszkańców Krakowa na dojazd do pracy (czy gdzieś tam) w sezonie letnim; ale trochę nie o tym miało być, chwilowo komunikacja zbiorowa w Mieście Królów Polskich nie interesuje mnie, bo gdyż ponieważ wyjechałem na urlop i siedzę sobie w małej wiosce w lesie nad rzeką gdzieś w pięknym Nadbużańskim Parku Krajobrazowym, cisza, spokój, mnóstwo zieleni i niestety wściekłe tabuny krwiożerczych komarów, ale cóż, nie można mieć wszystkiego; za to zasięg telefonów komórkowych bliski jest zeru (oprócz, niestety, sieci na T, która akurat jest siecią moją służbową i cieszy mnie to średnio), a połączenie się ze internetami przy pomocy tak zwanego Internetu Mobilnego wymaga cierpliwości cokolwiek anielskiej, więc wysłanie tegoż tekstu do redakcji, zakładam, że trwało będzie z pół godziny; ale w końcu po to piszę, żebyś Drogi Czytelniku mógł przeczytać, więc jakoś (pewnie przy wydatnej pomocy zimnego napoju chmielowego) pogłębię pokłady mojej cierpliwości i ze stoickim spokojem nadam wiadomość z załącznikiem i zupełnie bez 36

lounge ...bo jakość ma znaczenie

nerwów będę sobie obserwował pasek stanu, który ma to do siebie, że im bardziej się na niego patrzy, tym bardziej się on nie rusza; azaliż po wstępie wyjątkowo długim i nie na temat, wróćmy więc do zwiedzania w tempie ekspresowym, które nie jest li tylko domeną naszych sąsiadów zza Wielkiej Wody; ponieważ mamy coraz mniej czasu, również podróże, na które kiedyś stać było nielicznych, ale jak już się w taką podróż pojechało, to na długo (pewnie w dużej mierze z powodu braku samolotów) i taka podróż kształciła, poszerzała horyzonty i powodowała to wszystko w młodym człowieku, co powodować powinna; dzisiaj można iść na lotnisko i za kilkaset złotych polecieć byle gdzie, zobaczyć byle co, wrócić i opowiadać podczas porannej kawy współpracownikom, gdzie się było i co się widziało, i że w sumie ta zagranica to przereklamowana, bo nic w sumie ciekawego to tam nie było; no ale jak ktoś sobie kupił tygodniowe wczasy w biurze podróży, poleciał (i jakimś cudem wrócił zanim biuro zbankrutowało) do np. Egiptu, gdzie z lotniska do Hotelu w Sharm el-Sheikh czy innej Hurgadzie, gdzie siedział nad hotelowym basenem chlejąc ile wlezie, bo w końcu wykupił sobie super-hiper-wypas All-Exclusive (tak, są tacy, którzy myślą, że tak się to nazywa, nie wiadomo: śmiać się czy płakać), pojedzie sobie taki turysta na wycieczkę do Gizy, żeby zrobić sobie słit-focie z piramidami w tle i wrzucić na portal społecznościowy, po czym wraca do swojej smutnej korpo-rzeczywistości, przekonany o tym, że jest lepszy od tych wszystkich bidnych Arabów, którzy na każdym rogu usiłowali mu wcisnąć dywan albo wielbłąda - oczywiście: speszjal prajs maj frend, speszjal only for ju itd., podczas gdy sam zasuwa w korporacji, która ma oddział w Polsce tylko dlatego, że dostała (ta korporacja) jakieś ulgi podatkowe, ma tanią siłę

roboczą i słoików, którzy dla „kariery w korpo” będą siedzieć po godzinach od rana do nocy, 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku, po to tylko, żeby pojechać na Święta do swojej wsi ojczystej i „przyszpanować” służbowym (prawie amerykańskim) Made-by-Daewoo-Szewroletem, garniturem i zegarkiem z Tesco (najlepiej, żeby był łudząco podobny do czasomierza Ministra Transportu) i jest już światowym człowiekiem pełną gębą; z drugiej strony, w Krakowie mam często okazję obserwować turystów zagranicznych i trochę przeraża mnie, co się im pokazuje; bo standardem jest Oświęcim (zwany Auschwitz, niestety, ale tak jest), Getto oraz śladami PRL-u, czyli wycieczka do Nowej Huty, gdzie młodzi ludzie, którzy swoją wiedzę na temat czasów komunizmu czerpią z filmów Rejs, Miś i serialu Czterdziestolatek, opowiadają turystom, jak to było śmiesznie żyć w tamtych czasach, bo sami nie mają o tym pojęcia, ponieważ urodzili się już w wolnej Polsce i nie mają pojęcia ile ludzi zginęło i ilu rodzinom zniszczono życie, żeby mogli Melexem wozić turystów z Rynku na Kazimierz; z kolei turyści dowiadują się, że Kraków i okolice składają się z: reliktu komuny, która zasadniczo była śmieszna, obozu koncentracyjnego, który owszem zbudowali Niemcy, ale skoro w Polsce, to Polacy na pewno są antysemitami, bo w końcu Getto było w Krakowie i tylko jeden Schindler ratował ich przed zagładą, no i jakiś tam Zamek na Wawelu stoi, ale to nieważne, bo na Rynku można się tanio piwa napić, żeby się czegoś nauczyć, coś przeżyć, poznać inną kulturę, ludzi, trzeba czegoś znacznie więcej, niż wycieczki z biurem podróży czego sobie jako i Tobie Drogi Czytelniku życzę, kropka. ADRIAN SUSZCZYŃSKI Skargi i wnioski: adrian.suszczynski@gmail.com

ADRIAN SUSZCZYŃSKI Autor jest absolwentem Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UJ, od 8 lat pracuje w Agencji Reklamowej, od kilku lat prowadzi przedmiot Etyka w Reklamie w Wyższej Szkole Ekonomii i Informatyki w Krakowie. Pasjonat maratonów MTB.


tradycja od 1792

SZEF KUCHNI

Za����� o� �e����!

ANTHONY LELIÈVRE ZAPRASZA DO

SWOJEJ RESTAURACJI

Cukiernie Słodki Wentzl kontynuują tradycję sięgającą 1792 roku, kiedy to Jan Wentzl przeniósł swój zakład gastronomiczny do Kamienicy pod Obrazem w Rynku Głównym. W pracowni cukierniczej Słodkiego Wentzla na krakowskim Salwatorze powstają wyszukane ciasta i torty, a ich wysoka jakość i estetyka to jedyne kryterium jakim kierują się nasi cukiernicy. Dumą pracowni są lody i sorbety produkowane metodą tradycyjną, które zawierają jedynie naturalne składniki i są podstawą dla deserów lodowych. Zapraszamy do naszych cukierni, gdzie sympatyczny personel czeka na Państwa, aby zaoferować najwyższej jakości produkty.

Bistro de la Gare

Galeria Krakowska - Poziom +1 ul. Pawia 5, Kraków 503 820 444 www.facebook.com/RestauracjaDworcowa

Rynek Główny 19 tel. 12 429 57 12

Galeria Krakowska, poziom -1 tel. 12 628 72 03

• SLODKIWENTZL.PL

• TORTY.KRAKOW.PL

facebook.com/slodkiwentzl


KLAPP PARTY | The Eve | 29.06.2013 Warszawa fot: Piotr Myszkowski

potrzebujesz fotografa na imprezę? odezwij się do nas!

(12) 633 77 33 / info@loungemagazyn.pl 40

lounge ...bo jakość ma znaczenie


Galeria Krakowska I pietro; ul. Pawia 5, 31-154 Kraków tel. 12 628 72 52 restauracja@miyakosushi.pl miyakosushi.pl

Pobudzamy zmysły

dołącz do nas


różności

OKIEM (I SMAKIEM) TURYSTY Co sądzą o obsłudze w naszych restauracjach, o polskim jedzeniu i gastronomicznej ofercie Krakowa? Z turystami rozmawiała Ania Grzesiak z www.abitetoeat.pl.

Taras Sobchuk

AMAN PREET SINGH (INDIE)

NEIL PRENDERGAST (WIELKA BRYTANIA) 

TARAS SOBCHUK (UKRAINA)

Co sądzisz o restauracjach w Krakowie? Czy są atrakcyjne dla turystów? - Odwiedziłem głównie restauracje serwujące tradycyjną kuchnię – mają świetną obsługę i folklorystyczne wnętrza. Zachwyciły mnie restauracje z ogródkami, w których można zjeść i napić się piwa. W moim kraju nie ma wiele restauracji tego typu. Jakie tutejsze danie zapamiętałeś najlepiej? - Olbrzymią grillowaną pierś z kurczaka z fajnym sosem. Co cię najbardziej zaskoczyło w krakowskich restauracjach? - Piękne jest to, że wiele restauracji w Krakowie stara się utrzymać tradycyjne wnętrza i dania. Serwują bardzo dobre jedzenie, są przyjazne dla turystów i poza tym w Krakowie jest ogromny wybór różnych rodzajów kuchni! Jakich restauracji brakuje w Krakowie? - Z indyjskim jedzeniem. Które polskie danie najbardziej ci smakowało? - Miałem okazję zatrzymać się u polskiej rodziny i spróbować tradycyjnego polskiego jedzenia. Najbardziej zasmakowały mi pierogi.

Co sądzisz o restauracjach w Krakowie? - Niesamowite jest to, że historia tego miasta ma swoją kontynuację w restauracjach i serwowanym przez nie jedzeniu! Jakie danie najbardziej zapadło ci w pamięć? - W trakcie moich podróży miałem szczęście odwiedzić Zakopane, które naprawdę rzuciło mnie na kolana. Zatrzymaliśmy się w schronisku i spróbowałem grochówkę i żurek. Były bardzo smaczne i świetnie mnie ogrzały w mroźny zimowy dzień! Co cię najbardziej zaskoczyło w krakowskich restauracjach? Czy była taka, która wywarła na tobie jakieś specjalne wrażenie? - Zaskoczyło mnie, jak bardzo pomocna jest obsługa. Kiedy kelnerki chcą przyjąć zamówienie, poświęcają mi parę minut, aby doradzić, czego powinienem sprobować – to bardzo miłe. To piękny kraj ze świetnym jedzeniem! Jakich restauracji brakuje w Krakowie? - Mogę z całą pewnością powiedzieć, że niczego mu nie brakuje. Rób dalej to, co robisz, Krakowie! Które polskie danie najbardziej ci smakowało? - Pierogi są fantastycznym daniem, bo występują w tylu formach! Lubię też barszcz biały.

Co sądzisz o restauracjach w Krakowie? Czy są atrakcyjne dla turystów? - Głównie odwiedziłem restauracje polecone przez moich krakowskich znajomych. We wszystkich restauracjach, w których byłem, jest duży wybór, miła obsługa i dobre ceny. Spodobała mi się restauracja Sioux na Rynku Głównym. Jakie danie zapamiętałeś tu najlepiej? - Najbardziej lubię jadać w restauracjach lekką kolację. Nie pamiętam najlepszej bo było ich dużo, ale ostatnio zjadłem dobrą sałatkę grecką z tostami w Momencie na Kazimierzu. Co cię najbardziej zaskoczyło w krakowskich restauracjach? - Nie zaskoczyła mnie żadna z krakowskich restauracji, ale byłem zaskoczony w jednym z lwowskich lokali, kiedy się dowiedziałem, że zamiast reszty dają słonecznik! Jakich restauracji brakuje w Krakowie? - Nie odwiedziłem jeszcze wszystkich, ale póki co mogłem zjeść wszystko, na co miałem ochotę. Które polskie danie najbardziej ci smakowało? - Żurek.

fot. Piotr Kierat

fot. Piotr Kierat

fot. Adrian Łapczyński

ALCHEMIA OD KUCHNI

EL TORO

Klub Alchemia znają chyba wszyscy – i miejscowi, i turyści. Od połowy maja można poznawać też jego drugie, zupełnie zaskakujące oblicze – Alchemia, zupełnie znienacka, wyczarowała bowiem restaurację. W szalenie modnym, nieco surowym, ale jednocześnie przytulnym wnętrzu kusi oryginalną międzynarodową kuchnią – w krótkim menu znajdziemy śniadania, zupy, sałatki, nietypowe hamburgery, street food (np. pizzerini, samosy, quesadillas), ciekawe dania główne, a także kilka pysznych propozycji na deser. A to wszystko w przemyślanym stylu i w bardzo przystępnych cenach.

Ta nowa (otwarta 24 maja) hiszpańska restauracja na krakowskim Kazimierzu od początku chwali się swoimi dwoma największymi atutami: Ramonem z Kraju Basków i Marco z Katalonii, którzy stoją za kuchennymi sterami El Toro. W bardzo stonowanych, dość eleganckich salach nie ma miejsca na zbędne bibeloty – zamiast nich wnętrze zdobią szare ściany, białe serwety i nawiązujące do Hiszpanii kolorowe zdjęcia w ramach. Oprócz tapas (dumnie wystawionych na ladzie tuż przy wejściu), pinchos vascos i paelli, specjalnością lokalu są steki, chuleton i antrykot z grilla. Jest to też jedno z niewielu miejsc w Krakowie, gdzie można spróbować bacalao (dorsza atlantyckiego).

ul. Estery 5 | tel. 882 044 299

Nowe i ciekawe miejsca w Krakowie poleca Ania, autorka bloga www.dania-kontra-ania.blogspot.com 42

gast Neil Prender

Aman Preet Singh

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Plac Wolnica 9 | tel. 12 421 47 33


podróże kulinarne

44

lounge ...bo jakość ma znaczenie


podróże kulinarne

DUŻE, SŁODKIE, CZEKOLADOWE... CZULE PRZESUWAM ŁYŻECZKĄ SAMOTNY KAWAŁEK BEZY, KTÓRY WDZIĘCZNIE WYLĄDOWAŁ NA BRZEŻKU KOSZMARU DIETETYKA. TAK, MOŻE TO I KALORYCZNE PIEKŁO, ALE RAJ DLA KUBKÓW SMAKOWYCH, WIĘC PRZYJEMNIE IGNORUJĘ PODSZEPTY ROZSĄDKU. SPOGLĄDAJĄC NA TALERZ, PRZYPOMINAM SOBIE OPOWIEŚCI JEDNEGO Z NAJBARDZIEJ ZNANYCH BRYTYJSKICH KRYTYKÓW KULINARNYCH, JAYA RAYNERA, O TYM, ILE WYSIŁKU KOSZTUJE GO UTRZYMANIE FORMY.

46

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Nie ma żartów – już w 2008 roku szczerze przyznał, iż każdy felieton, który napisze jest suto opłacony tysiącami kalorii, a potem wypocony godzinami na siłowni. Czytelnicy Guardiana kilkakrotnie śledzili jego walkę z kilogramami. Stał się bardziej „ludzki”, kiedy w sposób pełen specyficznego humoru pokazał dosadnie, jak trudno przychodzi mu utrzymanie wagi. Dla przeciętnego zjadacza chleba pocieszeniem stał się fakt, że Rayner, który stołował się u Ferrana Adrii, cierpi katusze, przeskakując w coraz większy rozmiar spodni. I siedząc teraz w Malbec – argentyńskim bistro, które odwiedziłam tylko z jednego powodu (legendarnego musu czekoladowego) – przychodzą mi na myśl inne moje słodkie przewinienia warte wielu maratonów. Dopada mnie rachunek sumienia, a raczej – rachunek kalorii. A podstępny mus-kusiciel jest delikatny jak mgiełka, która lekko przysiadła na cienkim biszkoptowym spodzie nasączonym likierem gruszkowym. Pokruszona beza dekorująca brzeg kontrastuje z sosem z bardzo wytrawnej, ciemnej czekolady i mieszają się różne natężenia smaków – od słodyczy, po bardzo gorzki, aż przyjemnie cierpki. Desperacko pró-

buję udawać przed sobą, że nie robi na mnie większego wrażenia, ale już wiem, że wrócę tu jeszcze nie raz. To jest Pie Who Loved Me, a ja odwzajemniam szczerze to uczucie. Prawdziwą walkę ze słodką materią, z opadnięciem na deski, odliczeniem do dziesięciu i ogłoszeniem przegranej odbyłam w Pasadenie. Zainspirował mnie serial The Big Bang Theory, którego akcja rozgrywa się właśnie tutaj, a jedna z jego bohaterek, sąsiadka naukowców z Caltechu, Penny, jest kelnerką w The Cheesecake Factory (w domyśle, w tej konkretnej kawiarence!). Wyruszyłam zatem na poszukiwanie Leonarda i Sheldona, oczywiście w celu podjęcia dyskusji tematów z zakresu fizyki kwantowej. Czekając na nich, poniosłam sromotną porażkę konfron-


podróże kulinarne

– choćby z nocy sylwestrowej na molo w Santa Monica, gdzie prosto z wózka drobny Latino sprzedawał świeżutkie, ciepłe churros, otoczone kryształkami cukru i posypane cynamonem. Mam wspomnienia flanu z dużą ilością karmelu, który jest obowiązkowym deserem w meksykańskich restauracjach i zwykle jest co najmniej przyzwoity, a podawany w skromnej kubańskiej kafejce Mambos w Glendale bywa bardzo dobry. I mam wspomnienie lodów z Cold Stone, które dają wyjątkową możliwość smakowania dokładnie tego, co przyjdzie nam do głowy. I o nich napiszę nieco więcej. Wszystko zaczęło się od przypadkowego spaceru w Culver City. Padał deszcz, było zimno. Trafiliśmy na jeden z tych dziesięciu dni w roku, kiedy w LA jest mokro, a mimo to mijaliśmy na ulicy ludzi pochłoniętych wyjadaniem lodów z papierowych kubków. Ciekawość mieszała się z intuicją, że to musi być coś dobrego, więc podjęłam trop i zawróciłam w kierunku największego skupienia liżących i cmokających Angelenos.

tując się z Ultimate Red Velvet Cake. Nie dał mi absolutnie żadnej szansy, przygwoździł do talerza ponad 1500 kcal (licząc najbardziej w nim dietetyczny kleks bitej śmietany). I jeśli kiedyś zastanawialiście się, jak smakuje kostka masła zmieszana ze szklanką cukru i odrobiną mąki – ja znam już odpowiedź na to pytanie. Nie było w tym nic z przyjemności, mimo iż było tłusto i słodko, a to ponoć najbardziej preferowane przez gatunek ludzki smaki. Pomiędzy chmurką z Malbeca i przyziemnym kawałkiem kultowego w USA barwionego na czerwono czekoladowego ciasta, rozpościera się bowiem kosmiczna otchłań, której nie podoła nawet geniusz Sheldona. To był kulinarny nokaut, tym bardziej bolesny, iż sieć The Cheesecake Factory oferuje naprawdę duży wybór deserów, więc spodziewałam się „podróży” na zupełnie inną planetę, zaskoczenia i odkrycia. Tym smutniejsze, że jest to ich najsłynniejszy produkt. Jak widać i Amerykanie mają swoją wadowicką kremówkę. Ale czy musi być drogo, czy nawet – bardzo drogo, żeby było dobrze? Deser z Malbec kosztował bowiem tyle, co lunch. Po raz kolejny nie. Na szczęście mam inne, pyszne wspomnienia

Ogonek kolejki wystawał z małego pomieszczenia z długą ladą wyłożoną granitem – tak, to jak sama nazwa wisząca nad wejściem wskazywała – cold stone (zimny kamień). Dwoje drobnych Azjatów uwijało się siekając energicznie metalowymi łopatkami stawiającą opór masę i widziałam, że to praca ciężka fizycznie. Samo wnętrze nie zachęcało do pozostania na dłużej zarówno przez panujący chłód, jak i mikroskopijne pomieszczenie. Spojrzałam na ściany i pomyślałam, że to, co widzę jest tak samo oczywiste jak i genialne. W Polsce, na skalę komercyjną, nigdzie nie spotkałam się z czymś podobnym, a przecież każde dziecko odkrycia tej natury dokonuje bardzo wcześnie ku rozpaczy rodziców i zniszczeniu ścian mieszkania. Mieszać, próbować, bawić się smakiem i konsystencją! Tak! Ludzie, których mijałam na ulicy radośnie dali upust pierwotnej potrzebie wyrażenia swojej indywidualności, odnalezienia najprzyjemniejszego doznania kulinarnego. Zabawa jest prosta – mamy ograniczoną liczbę „czystych” smaków lodów i sorbetów – nawet do trzydziestu rodzajów (w tym na przykład smak tosta francuskiego). Do tego dochodzą dodatki: od owoców, po kawałki batoników, cukierki, czekoladę, karmel, by wymienić te najbardziej nam znane. Wybieramy jeden lub kilka rodzajów lodów, dosypujemy dodatki i wszystkie te elementy lądują na kamieniu. „Bazy” są bardzo zmrożone, o wiele bardziej niż w tradycyjnych cukierniach; metalowe łopatki i granitowy blat utrzymują chłód, więc kilkuminutowe siekanie i mieszanie składników nie zmienia zbytnio ich konsystencji i w papierowym kubku ląduje zwarta, zmrożona masa.

Na ścianach jest spis najlepiej sprzedających się kombinacji. Niektóre o zabawnych nazwach, na przykład: Germanchocolatekake, których smak opisano w następujący sposób: Dziwna nazwa dla wspaniałych lodów. Nigdy nie byłem w Niemczech, ale tak sobie myślę, że tamtejsze ulice są wyłożone tymi lodami, a nawet jeśli nie, to będę udawał, że tak jest, bo te lody są wspaniałe!”. Czy też nawiązująca do jednego z filmów o Bondzie mieszanka The Pie Who Loved me (The Spy Who Loved Me) z ciastkami Oreo, kawałkami krówek, kruszonką grahamową i lodami o smaku sernikowym. Bardzo prosty zabieg sprawia, że jedynym ograniczeniem dla powstających kombinacji jest tylko i wyłącznie ludzka wyobraźnia. Przyznam, że to ogromna radość zabawić się w lodowego „kompozytora”.

Będąc w temacie lodów, bez których kalifornijską codzienność trudno przetrwać, wspomnę iż obowiązkowe miejsce w tutejszej kuchni zajmuje blender o bardzo dużej mocy – taki, który świetnie kruszy lód i zmrożone owoce. Jeśli jesteście w posiadaniu podobnego urządzenia, życząc wam słonecznego lata i wakacji podzielę się przepisem na zdrowe „lody” bez poczucia winy. Bazę stanowią pokrojone na kawałki zamrożone banany. Wystarczy zmiksować je na wysokich obrotach z wybranym dodatkiem – esencją waniliową, czekoladą w proszku, owocami i natychmiast podawać. A kawoszom połączenie dobrego jogurtu waniliowego z mrożonym bananem, odrobiną wanilii i espresso pozwoli rozkoszować się pysznym frappuccino. To świetna okazja do eksperymentów i na szczęście banalnie proste przedsięwzięcie kulinarne. W domowym zaciszu możemy odtworzyć atmosferę radosnej lodowej twórczości, a ja, no cóż – nie mogę doczekać się kolejnego wyjazdu do Culver City!

*Autorka mieszka obecnie w Los Angeles. Nie jest z zawodu kucharzem, ale niejeden chciał, by u niego pracowała. Kuchnię tajską ma w małym palcu, bo przez dwa lata przyglądała się najlepszym w ekskluzywnej i wielokrotnie nagradzanej restauracji Le Shaker w Dublinie. Jak mówi – nie tylko kocha życie, ale przede wszystkim je… smakuje. Stany Zjednoczone według niej to „przedziwny kraj”, o którym Polacy mają błędne wyobrażenie i o którym chętnie opowiada na łamach Lounge. ...bo jakość ma znaczenie lounge 47


przegląd restauracji

Alrina. Barka. Food & Live Music

WYBACZCIE MI CHAOS W TYTULE, ALE JESTEM LEKKO ZDEZORIENTOWANA. LOGO MÓWI: FOOD. LIFE. MUSIC. BARKA MÓWI: FOOD & LIVE MUSIC. STRONA INTERNETOWA MÓWI: ALRINA. ALE JEŚLI NAPISZĘ TO OSTATNIE, TO ZAŁOŻĘ SIĘ, ŻE NIKT NIE BĘDZIE WIEDZIAŁ, GDZIE TO JEST. A BARKA, TO – WIADOMO – MOŻE BYĆ TYLKO NA WIŚLE.

T

a grubo ponad stuletnia Barka, przycumowana jest przy Bulwarze Kurlandzkim, tuż obok łączącej Podgórze z Kazimierzem kładki Ojca Bernatka. Trochę w cieniu nowoczesnej Augusty, z zewnątrz może nie wygląda zbyt zachęcająco i pewnie dlatego przez długi czas ją omijałam, nie wiedząc nawet, że na jej pokładzie znajduje się restauracja. Pewnie większość kojarzy ją bardziej z przyjęć, imprez czy koncertów, które często są na Barce organizowane. Sama, w jesienny wieczór, spontanicznie trafiłam na jeden z nich z zaproszenia koleżanki. Zaskoczyły mnie wtedy dwie rzeczy. Pierwsza – jak stylowo i przytulnie urządzone jest jej wnętrze – wygodne kanapy przy okrągłym designerskim regale na książki, podwieszane białe tkaniny pod sufitem i oryginalne meble tworzące zgraną całość. I druga – dlaczego, oprócz kilkunastu znajomych mojej znajomej, prawie nikogo tam nie było? Odniosłam wtedy wrażenie, że nikt o Barce nie wie, tak jak ja do tamtej pory. Ale teraz jest inaczej – jest ciepło, słonecznie, wakacyjnie, a na kładce masa spacerujących turystów, rodzin z dziećmi i par wstępujących tłumnie i ochoczo na słoneczny pokład Barki. Zastanawiałam się, czy szybko zapełniający się gośćmi zadaszony pokład był oznaką tego, że Barka jest już znana, czy może tego, że przypadkowi turyści byli zwyczajnie spragnieni chłodnych napojów? Po tym jak między jesienią a wiosną miałam w tym lokalu kilka krótkich i nie do końca satysfakcjo48

lounge ...bo jakość ma znaczenie

nujących epizodów, postanowiłam pójść na całość i zjeść tam raz a porządnie, od A do Z, od przystawki do deseru. Menu jest krótkie, sezonowe i nie tylko ładne, ale też takie, które przyciąga wzrok; w porównaniu do poprzedniego jest bardziej intuicyjne, ze specjalnymi symbolami oznaczającymi typ dania (na przykład wegetariańskie, rybne, mięsne), rodzaj smaku, intensywność kawy. Jednak nie sam projekt menu, co jego zawartość jest godna uwagi. Przypuszczam, że niejeden przeciętny kładkospacerowicz wytrzeszczył na nie oczy i z powodu braku schabowego z frytkami wstał i poszedł szukać dalej. Ja zostałam, z niecierpliwością czekając na zamówione dania. Moje „A”, czyli przystawka – łosoś marynowany w burakach z chrupiącymi sałatami, świeżymi ziołami i winogronami (22 zł), była chyba najpiękniejszą sałatką jaką jadłam w ostatnim czasie – buraczki nadały płatom wędzonego łososia intensywnej purpurowej barwy, a w towarzystwie połówek winogron, kilku rodzajów sałat (faktycznie chrupiących) i kleksów gęstego sosu jogurtowego prezentowały się nadzwyczaj atrakcyjnie. Szkoda, że efektów tej marynaty właściwie nie było poznać – buraczki zostawiły po sobie bardzo znikomy smak, ale i tak całość – zarówno wizualnie, jak i smakowo – bardzo przypadła mi do gustu. Tego samego nie mogę jednak powiedzieć o kremie z młodych porów z kwaśnym jabłkiem (12 zł). Zupa okazała

się mdła, niezbyt gęsta, porów nie było czuć właściwie wcale, a całość miała taki posmak, jakby ucierpiała z nadmiaru śmietany. Doceniam jednak pomysł z kosteczkami jabłka – dość oryginalne zagranie. Polędwiczka wieprzowa w prażonej kaszy gryczanej z sosem z czarnej porzeczki na purée z fasoli (34 zł) to jedna z zaledwie siedmiu propozycji w sekcji „Dania główne”. Zwróciła moją uwagę dzięki kaszy – zdałam sobie sprawę, że dawno nie widziałam jej w restauracyjnym menu. Kojarzy się nam raczej z kuchnią domową, a przecież tak świetnie mogłaby się sprawdzić w nieco bardziej wyrafinowanej kuchni, czego dowodem było właśnie zamówione przeze mnie danie. Kawałki polędwiczki posmarowanej musztardą zwieńczone były przepysznymi, chrupkimi ziarenkami kaszy gryczanej i świeżymi kiełkami lucerny, a spoczywały na sosie z porzeczkami i delikatnym fasolowym purée. Towarzyszył im też szpinak, o którym nie było słowa w menu i który był jedynym słabym ogniwem tego dania. Zamiast niego chętnie zobaczyłabym na


talerzu więcej wybornej kaszy czy purée z fasoli, bo porcja była naprawdę niewielka. Gdyby nie pokaźna przystawka w formie sałatki z łososiem, na pewno wyszłabym z Barki głodna. Mam to szczęście, że najczęściej do restauracji nie chodzę sama i miałam okazję spróbować również polędwiczek z dorsza w sosie beurre blanc (35 zł). To klasyczny, pochodzący z Francji maślany sos, którego jednak nie byłam w stanie tu odróżnić… Ryba za to była delikatna i przyjemnie przypieczona, położona na długich, cienkich, chrupiących paskach marchewki oraz aksamitnym purée z pietruszki i zielonego groszku. Prezentowało się pięknie, było smaczne, ale – ostatecznie – to prażona kasza tego dnia wygrała! Obsługujący nas kelner może nie był zbyt uśmiechnięty, ale za to zwinny i nienachalny. Wszystkie dania zostały podane w dobrym, nie za długim czasie, co pozytywnie mnie zaskoczyło, biorąc pod uwagę, że był to słoneczny weekend pełen gości (tu zdecydowana poprawa w porównaniu do moich poprzednich wizyt na Barce). Ciastko francuskie z kremem waniliowym i konfiturą (12 zł) też dotarło w dobrym tempie i okazało się urocze – były to dwa puszyste kwadraty z ciasta francuskiego przedzielone pysznym, nie za słodkim kremem i truskawkową konfiturą posypane cukrem pudrem tuż obok dwóch kremowych krążków ozdobionych świeżymi truskawkami. Mam wrażenie, że obecnie niewielu docenia kulinarny potencjał tego miejsca; obawiam się, że przechodnie wstępują na Barkę tylko na piwo lub deser, nie ryzykując „niepewnych” pozycji z menu lub też wychodzą zniechęceni maleńkimi porcjami. Lecz to tylko moje przypuszczenia, które biorą się stąd, że wcześniej nic o Barce nie słyszałam. Okazuje się jednak, że może się ona pochwalić naprawdę przyjemnym wnętrzem (które według mnie prezentuje się znacznie lepiej wieczorem niż w ciągu dnia), równie przyjemnym pokładem i przede wszystkim – świetnymi daniami, na które też szalenie przyjemnie się patrzy!

Dział „Dania kontra Ania”, to subiektywna opinia autorki, która osobiście sprawdza opisywane restauracje. Recenzje z założenia nie stanowią materiału promocyjnego ani też antyreklamy, a są jedynie wyrazem indywidualnej oceny autorki.


s a z Ca piknik! gadżety

n

50

lounge ...bo jakość ma znaczenie

k

na Skware

oprac. An


przepisy

U

wielbiam lato! Lubię słońce, ciepło i długie wieczory. Lubię letnie wycieczki nad jezioro i dalekie spacery. Ale przede wszystkim lubię wysyp letnich owoców na straganach. Słodkie truskawki, soczyste brzoskwinie, orzeźwiające arbuzy i pyszne maliny – czy może być coś lepszego? Dlatego właśnie latem to owoce królują w mojej kuchni. Jem je w każdej możliwej postaci – w ciastach, koktajlach czy ot tak, prosto z koszyczka. Ale moim zdaniem najlepiej prezentują się na babeczkach. Cytrynowe babeczki z truskawką w środku i na wierzchu zrobią wrażenie na wszystkich, którym przyjdzie ich skosztować, a także na tych, którzy z jakiegoś powodu będą mogli tylko na nie popatrzeć. Nie dość, że są smaczne, to jeszcze śliczne!

Cytrynowe babeczki z truskawkami

Składniki

(na 10-12 sztuk): - 1 kopiasta szklanka mąki - pół szklanki cukru - 1 pełna łyżeczka proszku do pieczenia - pół kostki masła - 1 jajko - pół szklanki mleka - skórka z jednej cytryny - sok z połowy cytryny - 10-12 truskawek

Składniki na krem: - pół kostki miękkiego masła - 1 szklanka cukru pudru - 0,5 kg tłustego twarogu mielonego (min. 20% tłuszczu) - kilka kropel aromatu cytrynowego Krok 1: Mąkę, cukier i proszek do pieczenia wymieszać w jednej misce. Krok 2: Masło rozpuścić w rondelku. Mleko wymieszać z jajkiem, dodać masło i startą skórkę z cytryny, a następnie sok z jej połowy. Krok 3: Składniki suche i mokre wymieszać. Krok 4: Ciasto umieścić w formie wyłożonej papilotkami (wypełnić je do wysokości 2/3 formy), w środek wetknąć truskawkę. Piec ok. 20 minut w temperaturze 170 stopni. Krok 5: Miękkie masło utrzeć na gładką masę z cukrem pudrem. Dodać całość twarogu, aromat i krótko zmiksować. Im dłużej będzie miksowane, tym rzadsze zacznie się robić, więc nie można przesadzić. Krem nakładać na wystudzone babeczki za pomocą rękawa cukierniczego z odpowiednią tylką. Wierzch ozdobić połówką truskawki i listkiem mięty. Więcej przepisów tutaj: www.magda-kucharzy.blogspot.com Tekst i zdjęcia: Magdalena Nosal


kącik piwosza

PSZENICA

MNIE WCIĄŻ

ZACHWYCA A TERAZ UWAGA: NACIĄGNIEMY TREŚĆ TEKSTU DO TEMATU NUMERU. MAMY LATO, CZYLI PORĘ WYJAZDÓW, URLOPÓW I WSZELKIEGO RODZAJU WOJAŻY. NO WIĘC TEMAT TURYSTYKI JUŻ JEST. ALE, ALE, LATO TO PRZECIEŻ TAKŻE UPAŁY. A JAKIE PIWO JEST NAJLEPSZE NA TAKĄ AURĘ? TAK WIĘC KONTYNUUJEMY TEMAT PIW PSZENICZNYCH. ŻEBY BYŁO JESZCZE CIEKAWIEJ, UDAMY SIĘ PO NIE DO NIEMIEC, AMERYKI I BELGII. NO WIĘC PIWNA TURYSTYKA JAK SIĘ PATRZY. Ja piwne wojaże zaliczyłem ostatnio dwa (nie licząc tych do sklepu z piwem). W maju po raz pierwszy odwiedziłem Wrocławski Festiwal Dobrego Piwa, w czerwcu po raz kolejny udałem się na żywiecką Birofilię. Tak jak podejrzewałem, nie zawiodłem się ani na jednym, ani na drugim wyjeździe. Poza zdjęciami przywiozłem z nich wspomnienie pokaźnej liczby wypróbowanych piw. Jednym z nich były Dwa Smoki, czyli piwo z gatunku wit IPA podkrakowskiego browaru Pracownia Piwa.

BELGIA WITA! Pisałem poprzednio o charakterystyce piwa pszenicznego w ogóle. Była więc mowa o najpopularniejszych browarach i najbardziej charakterystycznych cechach, z goździkowo-bananowym aromatem na czele. Teraz więc trochę pszenicznej egzotyki oraz coś o innych gatunkach piw z pszenicznym słodem w zasypie. Jednym z nich jest belgijskie białe, występujące pod nazwami Witbier, Wit czy też Blanche. Ten wymarły styl piwny został wskrzeszony w latach 50. XX wieku w belgijskim browarze Hoegaarden, którego piwa są dziś ikoną gatunku. Przy warzeniu Wita oprócz słodu wykorzystuje się niesłodowaną pszenicę, ale także egzotyczne dodatki takie jak kolendra i skórka gorzkich pomarańczy curacao. W Polsce Wita produkują m.in. Pinta (Viva la Wita!), AleBrowar (Lady Blanche), Browar Artezan, a ostatnio swoją wersję wypuścił Browar Namysłów. Belg Belgiem, ale Polak też potrafi. Zwłaszcza jeśli trzeba trochę namieszać i pokombino52

lounge ...bo jakość ma znaczenie

wać. A z takich właśnie kombinacji narodziły się całkiem niedawno Dwa Smoki. Narodziły, notabene wraz z synami jednego z założycieli browaru Pracownia Piwa, na cześć których powstała nazwa. Piwo to faktycznie jest sporą kombinacją, gdyż oprócz przypraw znanych z belgijskiego wita zawiera także amerykański chmiel, a obok kolendry i curacao znalazł się swojski rumianek. Na letnie upały rewelacja!

CZTERY STRONY PSZENICY Wróćmy jeszcze na chwilę do klasycznego pszeniczniaka. Podobnie jak w przypadku większości klasycznych gatunków piwa i w jego przypadku pojawia się cała gama wariacji na temat. Możemy więc trafić na ciemne pszeniczne (Dunkel Weizen), pszeniczne filtrowane (Kristal Weizen), pszeniczne wędzone, ale także inne gatunki z dodatkiem słodu pszenicznego takie jak chociażby pszeniczny koźlak (Weizenbock).

CO KRAJ TO OBYCZAJ O sposobie nalewania i serwowania piwa pszenicznego już ostatnio pisałem. W ramach przypomnienia: wysoka, zwężająca się przy denku szklanka i mieszanie drożdżowego osadu w butelce z pozostałą po nalaniu, ok. 1/3 piwa, które dolewamy do naczynia. To jednak nie wszystko. Jest jeszcze osławiona cytrynka. Jej plasterek w szklance weizena jest podobno bawarską tradycją. Mnie obiła się o uszy historia meksykańskich barmanów, którzy założyli się kto sprzeda więcej piwa. Jeden postanowił wkładać w szyjkę butelki (już mniejsza o to jakiego piwa) cząstkę cytryny lub limonki i tym sposobem wygrał zakład. Jak to z tą cytryną

Gdybyście chcieli spróbować czegoś bardziej zakręconego, polecam Gose. To pszeniczne piwo z okolic Lipska i Goslaru warzone jest z dodatkiem soli oraz kolendry. Raz piłem, ciekawe kwaśno-słone doznania. Innym interesującym przykładem jest Berliner Weisse – bardzo kwaśne piwo podawane z sokiem malinowym lub zielonym sokiem z roślinki zwanej marzanka wonna. Jest i American Wheat, bez bananów i goździków, za to z amerykańskimi odmianami chmielu. Poza Ameryką można je znaleźć również w ofercie Pracowni Piwa. Warto przypomnieć i o naszym rodzimym Grodziszu, czyli lekkim piwie na słodzie pszenicznym, wędzonym w bukowym dymie. Jego produkcja zakończyła się co prawda na początku lat 90. XX wieku, ale – co bardzo cieszy – jest ono ostatnio coraz częściej reaktywowane przez browary rzemieślnicze, m.in. polski Browar Artezan, ale i holenderski browar Jopen (pod nazwą Grätzer). Co prawda piwa typu Gose, Berliner Weisse czy Grodzisz są u nas dosyć ciężko dostępne, ale gdybyście mieli kiedyś okazję spróbować, to w ramach eksperymentu polecam.

było, trudno powiedzieć, na mnie to w każdym razie nie działa. Jak widać, z piwem pszenicznym można zwiedzić niejeden kraj. Następnym razem zapraszam Was na inną wycieczkę. Będzie kilka wspomnień z ostatniego Festiwalu Biofilia w Żywcu oraz mały przegląd skarbów, które dzięki wsparciu szacownego Longera sobie stamtąd przywiozłem. MICHAŁ ZĘBIK Pytania, sugestie, uwagi: zebempokuflu@gmail.com


CHOPIN RESTAURANT Rynek Główny 39/40

Zapraszamy od 12 do 24 tel. 12 433 70 10 www.chopinkrakow.pl restauracja@chopinkrakow.pl

CHOPIN

Zapraszamy do letniego ogródka

Golonka 39 pln /11,50 €

Żurek 16 pln /4,50 €

Pierogi 20 pln / 6,00 €

Nowe miejsce na Rynku Głównym • Doskonała polska kuchnia • Swobodna atmosfera • Przystępne ceny

Rynek Główny 41, Open from 9.00 a.m - 2.00 am

Loża zaprasza na wyśmienite koktajle. • • • • •

cloud spring punch geisha step on sex on the beach old fashioned

8.00 € 6.00 € 7.00 € 6.00 € 7.00 €

29.zł 21.zł 24.zł 21.zł 24.zł

Klub Aktora Restauracja tel. 012 429 29 62 loza@loza.pl

www.loza.pl


Secret Gardens

W centrum i okolicach miasta, z dala od zgiełku ulic, ukryte są klimatyczne miejsca. Specjalnie dla Was prezentujemy najciekawsze i jedyne w swoim rodzaju Tajemnicze Ogrody...

Dynia

Resto Bar bestplace to eat

2009

54

TAJEMNICZY OGRÓD Plac Nowy 9 tel.: +48 12 430 67 76 www.tajemniczy.com.pl

DYNIA RESTO BAR ul. Krupnicza 20 tel.: +48 12 430 08 38 www.dynia.krakow.pl

BUDDA BAR Rynek Główny 6 tel.: +48 12 421 65 22 www.buddabar.com.pl

LOUNGE BAR NA TARASIE WIDOKOWYM Sheraton Kraków Hotel ul. Powiśle 7 tel.: +48 12 662 16 71ttt

lounge ...bo jakość ma znaczenie


Tribeca u Szołayskich Plac Szczepański 9 tel.: 695602727 www.tribeca.pl

Hamsa - hummus & happiness ul. Szeroka 2 tel.:+48 515 150 145 www.hamsa.pl

Witamy w Taco Mexicano El Pueblo - meksykańskiej legendzie w centrum Krakowa. Nasza restauracja istnieje od 20 lat i wciąż niezmiennie kusi doskonałym jedzeniem, kolorowymi drinkami oraz wyjątkowym wnętrzem. Oferujemy tradycyjne dania kuchni meksykańskiej, które zadowolą nawet najbardziej wymagające podniebienia. Taco Mexicano to idealne miejsce na codzienne spotkania zarówno towarzyskie jak i biznesowe, romantyczne kolacje we dwoje oraz imprezy integracyjne czy okolicznościowe. Przyjmujemy również rezerwacje grupowe z możliwością wynajęcia sali lub całego poziomu restauracji na wyłączność.

Restauracja Taco Mexicano El Pueblo Kraków / ul. Poselska 20 / tel.: (12) 421 54 41 / www.tacomexicano.eu


24 Urodziny Casinos Poland | Dwór Kościuszko | 14.06.2013 Kraków fot: Jakub Gil / Wacław Laba

potrzebujesz fotografa na imprezę? odezwij się do nas!

(12) 633 77 33 / info@loungemagazyn.pl 56

lounge ...bo jakość ma znaczenie


fot.: MACIEJ BERNAS, makijaĹź, fryzury & stylizacja: BOOM TEAM | D`Vision Art modelka: Julie | GAGA, illustracje: MAGDA MIGAS


newsy

LOUIS VUITTON W POLSCE

Wreszcie odbyło się od dawna zapowiadane, długo wyczekiwane otwarcie polskiego butiku Louis Vuitton. Sklep mieści się w centrum handlowym Vitkac w Warszawie. Od 15 czerwca w poszukiwaniu wymarzonej torebki, czy sukienki z logo LV nie musimy już wyjeżdżać za granicę. Na otwarciu sklepu pojawił się Patrick Vuitton, prawnuk twórcy marki, oraz wielu celebrytów – wśród nich między innymi Magdalena Frąckowiak, Zuzanna Bijoch, Aneta Kręglicka czy Kasia Tusk.

VIVIENNE WESTWOOD DLA LINII LOTNICZYCH

Od przyszłego roku pracownicy linii lotniczych Virgin Atlantic będą nosić uniformy zaprojektowane przez Vivienne Westwood. Stroje w czerwonym kolorze mają być nie tylko ładne, oryginalne, wygodne, ale również ekologiczne. Do ich produkcji użyto materiałów pochodzących z recyklingu. Wiadomo już, jakimi liniami będą latać wszystkie fashionistki!

GIVENCHY DLA OPERY PARYSKIEJ

To, że moda jest dziedziną sztuki, wiadomo od dawna. Przykładem docenienia pracy projektantów przez tzw. wysoką sztukę jest decyzja Opery Paryskiej. Stroje do Bolera – nowego przedstawienia w Operze – zaprojektuje dyrektor kreatywny domu mody Givenchy – Riccardo Tisci.

ISABEL MARANT DLA H&M

H&M zapowiada kolejną współpracę ze znanych projektantem. Tym razem padło na francuską projektantkę Isabel Marant. Artystka deklaruje, że jej kolekcja będzie bardzo paryska: klasyczna, elegancka i jednocześnie nonszalancka. Na stroje sygnowane nazwiskiem Marant będziemy mogli polować w wybranych sklepach H&M od 14 listopada.

58

lounge ...bo jakość ma znaczenie


COS W KATOWICACH

Marka COS (Collection of Style), bardziej elegancka odnoga popularnej hiszpańskiej sieciówki H&M, otworzyła w katowickim Centrum Handlowym Silesia swój nowy butik! Po Warszawie i Poznaniu to trzeci sklep w Polsce. Minimalistyczny, ascetyczny styl oraz wysoka jakość ubrań z metką COS zjednują sobie coraz więcej zwolenników. Dlatego cieszymy się, że firma tak dynamicznie się rozwija. Mamy nadzieję, że wkrótce pojawi się również w innych miejscach w Polsce. Kraków czeka!

RICK OWENS DLA ADIDASA

27 czerwca zostanie zaprezentowana specjalna kolekcja butów do biegania Adidasa zaprojektowana przez Ricka Owensa. Z pewnością obuwie wybitnego kreatora będzie wielką atrakcją dla osób, które chcą być modne również w czasie aktywności fizycznej. Cena będzie się wahać między 400, a 500 dolarów. W sklepach możemy ich szukać już w grudniu.

newsy oprac. ANASTAZJA MOŁODECKA zdjęcia: materiały promocyjne


wydarzenia

tekst: KAROLINA STĘCLIK

Chociaż od ostatniego pokazu Mariusza Przybylskiego zatytułowanego PULSAR minęło sporo czasu, wszyscy wciąż z zachwytem wspominają jego niesamowitą energię. Tym razem, po równo półrocznej przerwie projektant powrócił, by zaprezentować kolekcję o zupełnie innym wydźwięku. Było futurystycznie, tajemniczo, spokojnie, klasycznie – było intrygująco: COLD LOVE!

Książkiewicz, Tomasz Jacyków, Tomasz Ciachorowski i Aneta Zając. Już w pierwszych minutach pokazu zrozumieliśmy, że Zimna Miłość jest nazwą idealnie oddającą klimat pokazu – jej tajemnica kryje się zarówno w kolekcji, jak i muzyce oraz choreografii. Emocje przeciwko technice i nowoczesności, futro kontra jedwab, futuryzm kontra klasyka. Mariusz Przybylski po raz kolejny udowodnił, że poMariusz Przybylski to jeden z nielicznych pol- trafi idealnie zgrać ze sobą to, co skich projektantów, który odnajduje się za- jest na pozór skrajne i sprzeczne równo w modzie damskiej, jak i męskiej. Nic ze sobą. więc dziwnego, że na jego pokazie jesień/zima 2014 o nazwie COLD LOVE pojawiły się rzesze Chociaż sam projektant przyznaje, znanych pań oraz panów. Tego wieczoru do że podczas pracy nad nową kolekwarszawskiego Nowego Teatru Krzysztofa War- cją w pierwszej kolejności skupia likowskiego przybyli tacy goście jak: Mateusz się na ubraniach dla panów, koDamięcki, Michał Piróg, Olga Bołądź, Weronika biety absolutnie nie mogą czuć się

60

zaniedbane. Na wybiegu pojawiły się przepiękne sukienki do ziemi wykonane z lekkiego jedwabiu, kostiumy o minimalistycznym kroju, czy też ogromne, farbowane, sztuczne futra, będące mocnym akcentem na sam początek prezentacji. Panom, oprócz klasyki, takiej jak bomber jacket czy też kanonicznego garnituru, zaprezentowano skórzane spodnie i hit kolekcji: kurtki zdobione futrzanym zamkiem – co dało całości nietuzinkowy wyraz. Kreacje Mariusza Przybylskiego z kolekcji COLD LOVE zgodnie z nazwą cechowała chłodna elegancja, skrajne emocje i wyrafinowany dystans. Przez większość pokazu na wybiegu dominowała czerń, biel,

szarości i granat, jednak zaskakującym bohaterem tego wieczoru okazało się srebro. To nie gwiazdy siedzące w pierwszym rzędzie skupiały na sobie całą uwagę, lecz spektakl, który miał miejsce na wybiegu. Jaskrawe zimne światło, przydymione odcienie granatu, mgiełki drobnych kryształków, przypominające drogę mleczną i prawdziwa, najjaśniejsza w tym miejscu gwiazda, czyli Mariusz Przybylski, dowodzący pokazem COLD LOVE, że kosmos, gwiazdy i ich zimne piękno wciąż stanowią dla niego największą inspirację.

MATEUSZ DAMIĘCKI: “Pokaz mi się bardzo podobał, było bardzo dużo szarości, a ja lubię tak się ubierać.”

TAMARA SUBBOTKO (Top Model):

TOMASZ CIACHOROWSKI: “Genialny pokaz, klasyka przełamana np. srebrnymi spodniami, które z chęcią bym założył.”

OLGA BAREJ (X Factor): “Inspiruje mnie bardzo hinduski styl i afrykański. Ja to czuję, lubię też czarną muzykę.”

lounge ...bo jakość ma znaczenie

“Jeżeli chodzi o modę zagraniczną to interesuje mnie bardzo, ale nie podążam za nią ślepo. Ja ubieram to, co chcę i moje ubiory odzwierciedlają mnie. Najbardziej jednak inspiruje mnie moja babcia. Ubiera się bardzo ekstrawagancko.”


dress code

GDZIEKOLWIEK JEDZIESZ

UBIERAJ SIĘ Z GŁOWĄ

fot. 123rf.com

CO NALEŻY ZE SOBĄ ZABRAĆ W SŁUŻBOWĄ PODRÓŻ – TAK, ABY BYĆ PRZYGOTOWANYM NA KAŻDĄ OKOLICZNOŚĆ I POGODĘ, A JEDNOCZENIE NIE POPEŁNIĆ ŻADNEGO STYLOWEGO FAUX PAS? Wiele klientek korzystających z usług stylisty mody bywa na częstych delegacjach i innych oficjalnych wyjazdach związanych z pracą. Mimo licznych podróży kobiety wciąż miewają ogromne problemy z zapakowaniem bagażu i dopasowaniem odpowiedniej garderoby na kilka dni. Wyjazd służbowy jest trudniejszy już na etapie pakowania – każdy element, który na siebie włożymy musi być przecież perfekcyjnie przemyślany. Jednocześnie powinien też odzwierciedlać naszą pozycję zawodową, status firmy, dla której pracujemy, szacunek wobec dress code’u firmy, do której jedziemy, a także podkreślać naszą indywidualność. Często w takich sytuacjach nie do końca orientujemy się w zwyczajach modowych danych krajów, nie znamy dokładnego planu delegacji, nigdy też nie jesteśmy w stanie do końca przewidzieć, jaką zastaniemy pogodę. Różnica dress code’u między państwami na całym świecie nie jest już tak ogromna, jak jeszcze kilka, czy kilkanaście lat temu. Ludność całego świata przenika się nawzajem i poddawana jest tym samym wpływom, a moda zdecydowanie nabrała globalnego charakteru. W związku z zanikiem niektórych cech lokalnych w krajach, istnieją pewne standardy, które pozwalają zawsze wyglądać jak profesjonalista, a nie jak turysta. Warto naturalnie zapoznać się z pewnymi normami panującymi w państwach, do których się wybieramy, ale też zazwyczaj nie są one szczególnie skomplikowane. Przykładowo: do Chin najlepiej zabrać kostium ze spodniami, ponieważ Chinki noszą głównie spodnie do pracy, a biżuterię ograniczyć do minimum. Buty na wysokim obcasie uważane są często za objaw ekstrawagancji. W Japonii natomiast nosi się z reguły garsonki i spódnice a do tego wyższe buty, jednak zdecydowanie unika się 62

lounge ...bo jakość ma znaczenie

czerni, która przeznaczona jest na uroczystości pogrzebowe. W San Francisco widoczny jest wpływ wyrafinowanego stylu europejskiego, a kobiety ubierają się dość awangardowo – styl dzienny bardzo płynnie przenika się tu ze strojem wieczorowym. I oczywiście wszędzie obowiązuje najważniejsza zasada – schludności, czysty i uprasowany ubiór jest bowiem oznaką szacunku dla innych (nawet w odległych krajach afrykańskich).

Z UMIAREM Kochamy indywidualizm i wyszukane kreacje dopasowane do naszego gustu, jeśli jednak wybierasz się w podróż służbową nie możesz pozwolić sobie na większe odstępstwa od pewnych reguł. Jeśli podróżujesz z szefem lub ktoś ma za zadanie odebrać Cię z lotniska, założenie sportowego obuwia będzie bardzo źle odebrane, nawet jeśli przed Tobą jest wiele godzin lotu. Wyszukaj więc płaskie skórzane buty, które będą wygodne podczas podróży. Nie zapomnij też o okularach przeciwsłonecznych, które świetnie pomogą zakamuflować zmęczone oczy, ani o lekkim szalu, który może posłużyć Ci jako okrycie w klimatyzowanym samolocie. Wszystkie podręczne i najpotrzebniejsze drobiazgi zapakuj do dobrej jakości skórzanej torby – zdecydowanie warto zainwestować w taki elegancji dodatek. Jeśli wciąż nie jesteś pewna co zabrać, ponieważ Twoja szafa pełna jest kolorów i wzorów, to sięgnij po te z prostym i subtelnym deseniem. Pamiętaj też, że to, co nosimy na wierzchu oraz bliżej twarzy zostaje znacznie częściej zapamiętane niż dolna część garderoby, czy ubrania spod spodu. Dlatego też warto zabrać ze sobą gustowne dodatki, takie jak modna apaszka, korale, czy barwna bluzka, które w delikatny

i nienachlany sposób rozświetlą pozostałe elementy stroju oparte o podstawowe kolory dress code’u. JOANNA JAWOR

CO ZABRAĆ?

ŻEBY PAKOWANIE WALIZKI OKAZAŁO SIĘ DUŻO PROSTSZE, NAJWAŻNIEJSZE BĘDZIE PRZESTRZEGANIE KILKU REGUŁ.

Reguła 1

Najważniejsze, aby przygotować garderobę na cały pobyt, a także na sytuacje nieprzewidziane. Przede wszystkim określ cel wyjazdu – czy będą to wyłącznie konferencje, czy również wspólne spotkania na siłowni i kolacje. Pamiętaj, aby sprawdzić pogodę na najbliższe dni.

Reguła 2

Zapakuj podstawowe elementy garderoby. Nie pozwól sobie na więcej bagażu, niż samodzielnie zdołasz unieść! 16 elementów garderoby w zupełności wystarczy na cały tydzień poza domem. To, co jest Ci niezbędne to: 2 marynarki i 2 spódnice w dopasowanej kolorystyce lub po prostu 2 garsonki. 5 bluzek (w tym topy) oraz 2 koszule. 1 sukienka (najlepiej mała czarna), 1 płaszcz, 2 pary butów (w tym jedne beżowe), duża torba oraz kopertówka na wieczór oraz ewentualny strój do ćwiczeń.

Reguła 3

Najlepsze będą tkaniny, które nie podlegają mocnemu mięciu: bawełniane topy, jedwab, dżersej, strecz oraz lekkie wełny z domieszką streczu, czy ubrania (zwłaszcza płaszcze) z mikrofibry.


modelka miesiąca

PRZYGODĘ Z MODELINGIEM ROZPOCZĘŁA W WIEKU 15 LAT. W LOKALNEJ GAZECIE PRZECZYTAŁA O CASTINGU, KTÓRY MIAŁ ODBYĆ SIĘ W KRAKOWIE. WTEDY JESZCZE NIE BYŁA ŚWIADOMA, ŻE TO CASTING DO JEDNEJ Z NAJWIĘKSZYCH WÓWCZAS AGENCJI MODELEK – FASHION W MEDIOLANIE. Z KATARZYNĄ JAROSIŃSKĄ ROZMAWIAŁA JOANNA JAWOR. Czy Twój pierwszy casting był też początkiem Twojej kariery? - Tak, ale biorąc w nim udział nie miałam pojęcia, jak ten dzień odmieni moje życie i zadecyduje o kolejnych latach mojego życia. Do udziału w castingu skłoniła mnie czysta ciekawość. Nigdy wcześniej nie interesowałam się światem mody, a już na pewno nie pomyślałabym, że będzie to mój świat. Moja mama żartowała, że może w końcu wzrost na coś mi się przyda i towarzyszyła mi w tym pierwszym w życiu castingu. Czyli nie liczyłaś szczególnie na to, że zostaniesz zauważona? - Pojechałyśmy nie spodziewając się zupełnie niczego. Kiedy dotarłam na miejsce i zobaczyłam tłum dziewczyn wystrojonych od stop do głów, pomyślałam, że najlepiej będzie, jeśli od razu się wycofam. Miałam poczucie, że w dżinsach i T-shircie zupełnie nie pasuję do 64

lounge ...bo jakość ma znaczenie

tego miejsca. Okazało się jednak, że dla scoutki z Mediolanu byłam idealna i chciała od razu mnie ze sobą zabrać do Włoch. To musiało być dla Ciebie wielkie zaskoczenie. - Tak naprawdę do końca nie rozumiałam, co tam właściwie robię. Myślałam wtedy, że to wielki przypadek, ale moje dalsze losy pokazały, że to chyba jednak przeznaczenie. Wydawało się mi dziwne, że brak makijażu i naturalność wyróżniły mnie z tłumu i otworzyły drzwi do wielkiego świata. Kiedy zrozumiałaś, że jesteś stworzona do tego zawodu? - Trochę czasu upłynęło zanim dotarło do mnie, że Włosi nie żartują. Po naciskach ze strony mediolańskiej agencji, telefonach, rozmowach ze mną i z rodzicami, w końcu zdecydowałam się wyjechać. Włosi zaproponowali, aby ktoś

z rodziny towarzyszył mi w podroży i sam zobaczył, że na miejscu nic złego mi nie grozi. Moim towarzyszem był tata, który spędził ze mną pierwszy tydzień w Mediolanie. Czułaś podekscytowanie i satysfakcję? - Nie było uczucia radości, raczej obawy, niewiedza, strach przed podróżą i pytanie dlaczego właśnie ja i co się wydarzy, kiedy już tam będę. Nie mogłam postąpić inaczej, bo taka okazja mogła się już nie powtórzyć, a rodzice nie chcieli zamykać mi tej drogi. Nie chcieli, żebym kiedyś pomyślała, że miałam taką szansę, a oni nie pozwolili mi jej wykorzystać. Jakie były kolejne ważne wydarzenia w Twojej karierze? - Bardzo ważnym momentem było rozpoczęcie współpracy z agencją IMG w Paryżu, która przez wiele lat układała się dla mnie bardzo pomyślnie. IMG Models to jedna z najbardziej presti-


modelka miesiąca

żowych agencji na świecie. Ma swoje oddziały w Nowym Jorku, Paryżu, Londynie, Mediolanie oraz Sydney. Reprezentuje najbardziej topowe modelki m.in.: Joan Smalls, Gisele Bundchen, Larę Stone, Heidi Klum, Kate Moss, Darię Werbowy, Mirandę Kerr, Carolyn Murphy i wiele innych. Bardzo cenię ten właśnie moment, bo czas spędzony w Paryżu to dla mnie wspaniałe wspomnienia, ale przede wszystkim jako modelka sprawdziłam się dobrze na tym rynku. Brałaś udział w licznych pokazach mody, jesteś już bardzo rozpoznawalną modelką. Dla kogo miałaś okazję pracować? - Byłam modelką na pokazach m.in.: Jonathana Saundersa, Johna Jansena, Preena, Margaret Howell, Swasha, Aquascutum, Sidonie Barton, Petera Jensena, Frosta Frencha, Central St. Martins, Niny Denis, Basso&Brooke, Red or Dead, Ebru Ercon, Boyd, Alistaira Carra, Ashley Isham, Desiguala, a także takich marek, jak Chanel, Gucci, Nakano, Undercover, Gianfranco Ferre, Stephan Janson, czy Rebecca Moses. Pozowałaś też dla licznych magazynów i katalogów. - Tak, między innymi dla magazynów Jalouse, I.D., Oyster, Crash, Cosmopolitan, Tush, Quest, Madame Figaro, Annabelle, Glamour, Biba, Sleek, Amica, Mixte, Bolero, czy Elle. Mam też na swoim koncie niezliczone ilosci katalogow i magazynow dla klientów z Hong Kongu, Japoni, Singapuru, Chin, Malezji i Tajwanu. Rynek azja-

tycki zawsze bardzo lubił moją urodę. Brałam też udział w kampani Soni Rykiel, Levisa, czy Welli. Czy na chwilę obecną jest ktoś, dla kogo szczególnie chciałabyś pracować? - Nie potrafię wyróżnić jednej osoby. Doceniam każdego projektanta, fotografa, stylistę i wizażystę, który zechciał ze mną współpracować. Ludzi, którzy dostrzegają we mnie coś ciekawego, wartego uwagi, na tyle aby stworzyć historię ze mną w roli głównej. Szanuję i podziwiam ważne nazwiska w tej branży, bo uważam, że mają wielki talent i to nie przypadek, ze zaszli tak daleko. Ważny jest dla mnie profesjonalizm i zaangażowanie. Co Twoim zdaniem trzeba robić, aby utrzymać się na tym trudnym rynku? - Tak naprawdę niewiele zależy ode mnie, oprócz utrzymywania formy, gotowości do pracy i wyjazdów proponowanych przez moją agencję w Polsce. Masz już ten komfort, że możesz dokonywać selekcji osób, dla których pozujesz. - Nie ukrywam, że na tym etapie, po wieloletnim doświadczeniu w branży wybieramy oferty, które przynoszą przede wszystkim korzyści finansowe, a nie jedynie satysfakcję i prestiż. Czy przenosisz styl z wybiegu do swojej garderoby, czy raczej szukasz własnego stylu poza wybiegiem?

- Szpilki i ekstrawaganckie kreacje w pracy sprawiają, że w codziennym życiu wolę wygodne ubrania. Podczas pokazów czy sesji jestem w centrum uwagi, więc na co dzień wolę raczej styl minimalistyczny. Lubię proste, klasyczne ubrania i stonowane kolory, co nie znaczy, że w mojej szafie nie ma perełek, które chętnie zakładam na specjalne okazje. Nie kreuję własnego wizerunku i niespecjalnie podążam za trendami, mimo że wiem co w danym sezonie jest modne. Mam jednak ogromną słabość do butów, które bardzo często wymieniam. Czy moda jest dla Ciebie wyłącznie pracą, czy może również pasją i sensem życia? - Dla mnie moda to przede wszystkim praca, zajęcie któremu poświeciłam się całkowicie, które ukształtowało moją drogę. Nie mogę powiedzieć, że moda mnie nie interesuje, ale też na pewno nie dominuje w moim życiu i potrafię się całkowicie od niej odciąć, kiedy tylko chcę. Zawsze miałam bardzo duży dystans do tego świata, wiedziałam, że w każdej chwili dobra passa może się skończyć, a wtedy zawsze mam do czego wrócić. Co więc najbardziej fascynuje Cię w tym zawodzie? - Przede wszystkim podróże. Myślę, że każda modelka ceni sobie możliwość zwiedzenia świata i łączenia tego z pracą. Co prawda na typowe zwiedzanie nie zawsze jest czas, ale obcowanie z ludźmi w danym kraju pozwala poznać ich kulturę. Jakie miejsca udało Ci się już zobaczyć? - Miasta które odwiedziłam, to wspomniany Mediolan i Paryż, a także Londyn, Tokio, Hamburg, Singapur, Kuala Lumpur, Taipei, Hong Kong, Shenzhen, Guangzhou oraz wiele innych, mniej znaczących w świecie mody, ale wspaniałych miejsc. Miałam tez możliwość uczestniczyć w sesjach zdjęciowych na Bali, Rodos i Monte Carlo. A czy jest coś jeszcze, poza częstymi podróżami? - Fascynują mnie ludzie, a w tej pracy spotykam masę ciekawych osób. Podoba mi się też to, że poprzez stylizacje i makijaże mam możliwość zobaczenia siebie w tylu odsłonach. Niesamowite jest, jakie emocje potrafią ze mnie wydobyć fotografowie podczas zdjęć. Uwielbiam pokazy mody, bo to niezwykła dawka adrenaliny. To, co dzieje się za kulisami jest często bardziej emocjonujące, niż samo przejście po wybiegu. Moje życie nie jest zwyczajne i nudne między innymi dzięki temu, że jestem modelką. Jest to dla mnie szkoła życia, a każdy dzień nadal przynosi nowe wyzwania. Mam tyle wspomnień i przeżyć dzięki tej pracy, że bez względu na to, jak w przyszłości będzie wyglądało moje życie, to co zobaczyłam jest moje.


podróże modowe

MODNE

MIEJSCA na wakacje 1.

Fot. Eva Fydrych

2

66

BARBADOS Niewielka wyspa położona na Karaibach to wymarzone miejsce na odpoczynek dla osób lubiących słońce, rum i muzykę reggae. W przeciwieństwie do cieszącej się nie najlepszą sławą Jamajki, Barbados jest nie tylko bezpieczniejszy, ale również bardziej rozwinięty ekonomicznie. Ze względu na doskonałe położenie i gorący tropikalny klimat przez cały rok, wyspa jest ulubionym miejscem wielu celebrytów, którzy przyjeżdżają tu również na zakupy. Ekskluzywne sklepy w Bridgetown i Holetown posiadają w swojej ofercie kolekcje światowej sławy projektantów, takich jak Moschino, Ralph Lauren czy La Perla. W eleganckich resortach

lounge ...bo jakość ma znaczenie

KAPSZTAD (CAPE TOWN)

Republika Południowej Afryki to jeden z najbardziej zróżnicowanych krajów na świecie. Podczas mojej kilkutygodniowej podróży po tym fascynującym zakątku Afryki, miałam okazję zwiedzić największe miasta RPA: tętniący życiem i energią Durban, kosmopolityczny Johannesburg, elegancką Pretorię oraz stylowy i popularny wśród turystów Kapsztad. Kapsztad, drugie pod względem liczby mieszkańców miasto w RPA, jest miastem kontrastów. Zabytkowa architektura z czasów kolonialnych miesza się tu z nowoczesnością. Większość zabytków i atrakcji znajduje się w niewielkiej odległości do siebie, w związku z czym miasto świetnie zwiedza się pieszo. Adderley Street, jedna z głównych ulic miasta, to miejsce gdzie znajdziemy większość sklepów i galerii handlowych, a także słynny targ kwiatów, który istnieje już od ponad 100 lat i stanowi jedną z atrakcji turystycznych miasta. Położony w niewielkiej odległości od targu St Georges Mall przyciąga każdego dnia tłumy zakupoholików. Oprócz ulicznych straganów znajdują się tu również lokalne galerie sztuki

Fot. Thomas L.

oraz sklepy z pamiątkami. Wszystko to otoczone jest modnymi restauracjami i barami, a szeroka ulica (zamknięta dla ruchu samochodowego) jest nie tylko miejscem idealnym na zakupy, ale także koncerty, występy uliczne, pokazy tańca – jest to bardzo popularne popularne miejsce spotkań. Kolejna ciekawa ulica tętniąca życiem od rana do nocy to Long Street. Właśnie tutaj możemy znaleźć najmodniejsze butiki i najlepsze winiarnie w mieście. Słynna Mama Africa to jedna z najciekawszych restauracji, gdzie prawie każdego wieczoru można posłuchać na żywo afrykańskich rytmów i spróbować lokalnych potraw. Interesującym miejscem jest stara islamska dzielnica Bo-Kaap słynąca z pastelowych domów i wąskich uliczek. Koniecznie trzeba też zobaczyć Victoria & Albert Waterfront oraz zapierający dech w piersiach widok z Table Mountain. A dla spragnionych morskich kąpieli czekają oczywiście niezliczone plaże – Kapsztad jest położony u zbiegu dwóch oceanów.


podróże modowe

znajdują się wyśmienite restauracje i bary, gdzie serwuje się między innymi Rum Punch – najbardziej popularny koktajl na wyspie. Na Barbados odbywa się raz do roku Tydzień Mody prezentujący kreacje miejscowych projektantów. I choć branża modowa nie jest tu jeszcze mocno rozwinięta, Barbados jest całkiem ciekawym miejscem na zakupy. W Bridgetown oprócz okazałej przystani luksusowych jachtów i zabytkowej architektury, można znaleźć zarówno centra handlowe, małe sklepiki, jak i uliczne stragany oferujące oryginalną biżuterię, plażowe sukienki, torebki oraz duży wybór obuwia – od sandałów po wieczorowe szpilki (w bardzo przystępnych cenach). Barbados to jednak przede wszystkim niekończące się plaże (niektórzy twierdzą, że najbardziej atrakcyjne na całych Wyspach Karaibskich) piękna dzika przyroda i szereg atrakcji takich jak wyścigi konne, sporty wodne czy też egzotyczne ogrody botaniczne we wschodniej części wyspy.

4 3

Fot. Eva Fydrych

KOH SAMUI Przepiękna wyspa położona u wybrzeży Tajlandii od dawna cieszy się popularnością nie mniejszą niż Phuket czy Krabi. Koh Samui, podobnie jak Barbados jest miejscem, gdzie w szybkim tempie rozwija się luksusowa baza hoteli i resortów. Na wyspie znajduje się nawet lotnisko obsługiwane przez Bangkok Airways. A jednak mimo najazdu turystów z całego świata, wyspa wciąż zachowuje swoją własną tożsamość i niepowtarzalny charakter. W porównaniu do innych turystycznych kurortów w Tajlandii, które często odstraszają hałasem, swobodą obyczajów i wszechobecnym kiczem, Koh Samui jest stylowe i eleganckie, ale w żadnym wypadku nie nudne. Wyspa oferuje szeroką gamę rodzajów zakwaterowania – od luksusowych kurortów po skromne hostele przy plaży. Każdy może tu więc znaleźć coś dla siebie. Dla miłośników nocnego życia jest tu wiele popularnych lokali gdzie występują regularnie sławni didżeje. Restauracje oferują zarówno kuchnię azjatycką, jak i najbardziej wyszukane potrawy kuchni włoskiej, francuskiej czy hiszpańskiej. Ciekawostką jest lodowy bar, jedyne takie miejsce w Tajlandii, gdzie temperatura sięga poniżej zera stopni, a goście chodzą ubrani w modne zimowe kurtki, rękawiczki i futrzane czapki w rosyjskim stylu. Na wyspie znajduje się wiele nowoczesnych spa oraz ośrodków medycyny estetycznej. Popularną atrakcją są także masaże na plaży.

MONTREAL

Największe miasto w prowincji Quebec uważane jest za kanadyjską stolicę mody. Na przełomie lipca i sierpnia organizowany jest tu największy w Ameryce Północnej uliczny festiwal mody (Fashion & Design Festival). W tym roku odbędzie się on już po raz trzynasty. Organizatorzy planują ponad 50 pokazów i prezentacji, a także koncerty, pokazy tańca i przedstawienia teatralne. Gościem specjalnym festiwalu będzie projektant Jean-Charles de Castelbajac znany z niekonwencjonalnych projektów i awangardowych kolekcji. Montreal jest miastem o imponującej architekturze, licznych muzeach i galeriach sztuki. Miasto oferuje też nieograniczone wręcz możliwości zakupów. Wielu kanadyjskich projektantów mody pochodzi właśnie z Montrealu. Warto z pewnością odwiedzić butik Scandale nazywany czasami „modową duszą” Montrealu. Założony w 1977 roku sklep ma niepowtarzalną atmosferę. Na dwóch piętrach, oprócz wspaniałej kolekcji ubrań, możemy znaleźć oryginalne rzeźby, obrazy, lustra w złotych ramach i inne ciekawe elementy aranżacji wnętrz, które wpływają na unikatowy charakter tego miejsca. Duża część asortymentu to stroje projektanta Georges’a Lévesque’a, porównywanego czasami do samego Christiana Lacroix. Montreal to również najbardziej europejskie miasto w Kanadzie, warto spróbować tu francuskiej kuchni, wyśmienitego pieczywa oraz bardzo dobrej kawy. W wielu dzielnicach – podobnie jak na południu Europy – posiłki jada się w ogródkach i na otwartych tarasach, o ile tylko dopisuje pogoda. Jak przystało na kulturalną stolicę Kanady, miasto ma kosmopolityczną atmosferę i szeroki repertuar imprez – szczególnie w okresie letnim. Jest świetną alternatywą wypoczynku nad morzem dla wszystkich chcących nadrobić zaległości w modzie, kulturze i sztuce. EVA FYDRYCH www.fashionstudiomagazine.com ...bo jakość ma znaczenie lounge 67


PHOTO: WIKTOR FRANKO HAIR, STYLING, MAKE-UP: EWA ŻUROWSKA MODEL: EWA KĘPYS

e m w o h s the el

W To 68

lounge ...bo jakość ma znaczenie

y a w e th iskey bar h w t nex


. . y h w k s a t n o d ...bo jakość ma znaczenie lounge 69


70

For

lounge ...bo jakość ma znaczenie

d n i f t n o d e w if r a b y e k s i h The next w


we must die

I tel you

...bo jakość ma znaczenie lounge 71


a m a Alab

f o n o o h m O 72

lounge ...bo jakość ma znaczenie

w o n We

st u m say

goodbye


Weve

lost

our good old mama

e v a h t s u And m whiskey

oh you know why

...bo jakość ma znaczenie lounge 73


74

lounge ...bo jakość ma znaczenie


PRZEDE

WSZYSTKIM

JAKOŚĆ!

projektanci

LAUREATKA TEGOROCZNEGO CRACOW FASHION AWARDS I UCZESTNICZKA OSTATNIEGO WARSAW FASHION STREET PRĘŻNIE ROZWIJA SKRZYDŁA I NA PEWNO NIE DA NAM O SOBIE ZAPOMNIEĆ. Z MARIĄ MROWCĄ, AUTORKĄ KOLEKCJI PAPER SHAPE, ROZMAWIAŁA JOANNA JAWOR.

kę szyję właśnie dla Krystyny Mazurówny. Warto więc chodzić w swoich projektach.

Jak rozwija się Twoja droga kilka miesięcy po Cracow Fashion Awards? - Wciąż jestem bardzo zajęta i zapracowana. Staram się wykorzystać ten czas najlepiej jak potrafię. W moim życiu bardzo dużo się zmieniło, a ja korzystając z tych pięciu minut bardzo aktywnie działam na rynku modowym. Zaraz po Cracow Fashion Awards dostałam też kilka propozycji współpracy, z czego podjęłam już pierwszą – z firmą z San Francisco. Rozpoczynam też pewną współpracę z Mediolanem, ale to chciałabym jeszcze pozostawić w tajemnicy.

Czy jesienną kolekcję zamierzasz adresować również do mężczyzn? - Póki co tylko do kobiet, ale w przyszłości chciałabym również tworzyć dla panów.

Czy pracujesz już nad kolejną kolekcją? - Tak, aktualnie zaczęłam pracę nad jesienną kolekcją. Będzie ona nieco inna niż ta zaprezentowana na wiosnę, jednak pozostanie w charakterystycznym dla mnie stylu. W obecnej kolekcji skupiłam się na bieli, która też jest dominującym kolorem w aktualnym sezonie. Jesień będzie troszkę cieplejsza, najprawdopodobniej oprze się nieco o kolory beżu i może musztardowe odcienie. Czyli wciąż stawiasz w ubraniach na proste linie i dopracowane formy? - Tak, minimalizm to z pewnością moja domena. Kilka tygodni temu miałam możliwość odwiedzić Paryż i była to niezwykle inspirująca podróż. Udało mi się tam odwiedzić wystawę haute couture mojego ulubionego, hiszpańskiego projektanta Balenciaga. Była to dla mnie ogromna inspiracja, mimo że sama nie zajmuję się haute couture, cudownie było móc zobaczyć te kreacje. Misternie dopracowane drobiazgi, troska o każdy detal. Dbałość o każdy szczegół jest dla mnie niezmiernie ważna. A czy Paryż zdążył się też zachwycić Twoimi projektami? - Jednym z głównych celów mojego wyjazdu było spotkanie z Krystyną Mazurówną. Wybrałam się na nie w płaszczu mojego projektu i sprzedałam od razu dwie sztuki. Pierwszą zamówiła pani z Düsseldorfu, która zaczepiła mnie już na lotnisku. Drugą sztu-

Czy to płaszcz, który już znamy? - Nie, to zupełnie nowy projekt. Ponieważ po Cracow Fashion Awards postanowiłam poszerzyć swoją kolekcję o kolejne ubrania. Myślę, że prawie każdy projektant boi się, że kiedy uda się mu kolekcja, kolejna nie będzie już tak interesująca i nie zaskoczy odbiorców. W tej chwili cieszy mnie bardzo, że wszystkie kolejne projekty nadal się podobają i cieszą się coraz większym zainteresowaniem.

Mieszkasz aktualnie w Krakowie, czy myślisz o zmianie miejsca zamieszkania na takie, które da Ci większe możliwości rozwoju? - Nie myślę na razie o przeprowadzce, ale gdybym miała zmieniać miasto, to przypuszczam, że wybrałabym któreś z większych, europejskich. A sięgając marzeniami jeszcze dalej, najchętniej widziałabym się w Tokio. Estetyka japońska jest mi bardzo bliska, co z resztą zostało zaakcentowane w mojej ostatniej kolekcji, gdzie delikatnie nawiązywałam do architektury japońskiej. Czy będziemy mogli kupić Twoje projekty w polskich butikach? - Nie miałam jeszcze czasu, aby coś w tym kierunku zaplanować. Jednak w szczególności zależy mi na bezpośrednim kontakcie z klientem, stąd na chwilę obecną kładę ogromny nacisk na uczestnictwo w różnego rodzaju targach i modowych eventach. Na takich imprezach mogę porozmawiać z klientkami. To dla mnie zawsze niesamowite doświadczenie. A w przyszłości chciałabyś tworzyć dla szerszego grona odbiorców? - Chciałabym póki co skupić się na jak najmniejszej ilości egzemplarzy z tego samego projektu. Aby każda rzecz była unikalna. Wynika to z tego, że tak dużą uwagę przywiązuję do tkanin. Te zawsze były zdecydowanie moim priorytetem. Materiały z mojej kolekcji pochodzą z całej Europy, są to głównie perełki znalezione w Mediolanie, czy Berlinie, które już nigdy więcej się nie powtórzą. Stąd, na tym etapie, każdy projekt jest unikalny. Chciałabym jednak w przyszłości projektować własne tkaniny – to da mi możliwość tworzenia większych kolekcji i docierania do większej liczby odbiorców. Myślę, że projektowanie własnych tkanin daje ogromne pole do rozwoju. ...bo jakość ma znaczenie lounge 75


OKULARY TOM FORD KURTKA RICK OWENS

Festival

style! KALOSZE HUNTER

CURRENT ELLIOTT

TOREBKA ZAGLIANI

OPASKA BARTEK JANUSZ KOSZULKA SHE’S A RIOT SUKIENKA ROBERT KUPISZ

SUKIENKA ROSENNA

BRANSOLETKA MOKOBELLE

TRAMPKI CONVERSE

TOREBKA CHLOE

KOSZULKA MACIEJ ZIEŃ

TOREBKA WENDY NICHOL

Razem z wakacjami zbliżają się festiwale muzyczne, na których zawsze panuje bardzo charakterystyczny dla tych imprez styl. Obojętnie, czy wybieramy się na polskiego Open’era, czy pojedziemy gdzieś dalej, musimy się odpowiednio przygotować. Liczy się wygoda stroju, luz i oryginalne pomysły. Festiwale to jedna z niewielu okazji, aby zaszaleć. Żegnamy codzienny dress code. Stonowaną elegancję zastępuje styl boho lub rockowy! Dodatki z frędzlami i długie, kolorowe spódnice przemienią nas 76

lounge ...bo jakość ma znaczenie

w dzieci-kwiaty. Styl hippie można dodatkowo podkreślić nadrukami na T-shirtach, sznureczkami na nadgarstkach, koralikami. Wszystko zależy od nas i naszej fantazji. Z pewnością przydadzą się też wygodne trampki Converse, a na deszcz i błoto – kalosze Hunter. I jedna rada: swoje stylizacje przygotujcie odpowiednio wcześniej, bo w dniu festiwalu szkoda na to czasu – wtedy liczy się już tylko świetna zabawa! ZDJĘCIA: SKLEPY BARNEYS I MOSTRAMI ANASTAZJA MOŁODECKA

SPODENKI ROBERT KUPISZ


Zień

otwiera strefę architekta w salonie Hoff Z okazji otwarcia strefy architekta w salonie HOFF (ul. Kosocicka 7), połączonego z Tubądzin Design Days, do Krakowa przyjechał Maciej Zień. W Salonie HOFF zaprezentowana została jego autorska kolekcja dla Tubądzina. Znany projektant opowiadał o nowym wyzwaniu, jakim było dla niego tworzenie projektu płytek. Na wydarzenie do salonu przyjechała czołówka krakowskiego świata architektów, projektantów i designerów wnętrz. W trakcie spotkania mogliśmy zapoznać się z ofertą Salonu HOFF, która obejmuje wysokiej klasy materiały do wykończenia wnętrz, w tym łazienek. Sprzedawane w sklepie produkty - płytki, podłogi, drzwi, farby, tapety, akcesoria dekoracyjne - mają unikatowy charakter. Pochodzą od czołowych polskich i zagranicznych producentów; są importowane m.in. z Hiszpanii i Włoch. Sklep udostępnia również szereg usług. Możemy skorzystać z bezpłatnej wizualizacji 3D (projektowanie na żywo) czy darmowego transportu. W salonie i na jego stronie internetowej znajdziemy mnóstwo inspirujących pomysłów na aranżację własnego mieszkania. Oprócz sklepu na ul. Kosocickiej firma HOFF posiada jeszcze jeden salon w Krakowie (ul. Zakopiańska - drzwi i podłogi) oraz dwa w innych miejscowościach (Bochnia multisalon i Niepołomice - drzwi). Przy okazji zapoznawania się z ofertą sklepu udało nam się porozmawiać z Maciejem Zieniem na temat jego nowych projektów, inspiracji, podróży... Jest Pan znany jako jeden z najbardziej liczących się polskich projektantów mody. Jak jednym zdaniem określiłby Pan swój styl? Bardzo cenię sobie kobiecość, wyszukane formy w obrębie klasycznych rozwiązań. W najnowszej kolekcji „Rentgen” na sezon jesienno-zimowy 2013/2014 pojawia się motyw skarabeusza. Skąd pomysł na taki zwierzęcy nadruk? Skarabeusz pojawił się też w poprzedniej kolekcji, a teraz nawiązałem do tego motywu. Tematem kolekcji był rentgen, postanowiłem więc prześwietlić całą swoją twórczość. Tym sposobem pojawił się skarabeusz, który się stał, w sposób bardzo naturalny, takim firmowym zwierzątkiem, które zresztą również prześwietliłem - w sposób dosłowny. Pokazałem w kolekcji wiele motywów i rozwiązań, które przeskanowałem i rozwinąłem, jeśli chodzi o konstrukcję, formę i linie charakterystyczne dla mojej dotychczasowej twórczości. Skończyłem zaś pokaz sekcją rzeczy, które są bardziej nowoczesne, czyli wybiegałem bardziej w przyszłość. 78

lounge ...bo jakość ma znaczenie

Skarabeusz kojarzy się z Egiptem... Czy to świadome nawiązania, inspiracje z podróży? Nie. Przygoda ze skarabeuszem zaczęła się bardzo śmiesznie... Dwa sezony wstecz miałem już zaprojektowaną kolekcję, w której motywem przewodnim była ważka. Chciałem zainspirować się jakimś owadem. Wówczas pojawiły się pierwsze prekolekcje różnych domów mody i okazało się, że motyw ważki wykorzystał McQueen i Gucci. Uznałem, że po zaprezentowaniu tego kilka miesięcy później w Polsce będę posądzony o plagiat. Udałem się wiec bardzo szybko do Paryża w poszukiwaniu nowych inspiracji. Poszedłem na różne wystawy, do opery. Szukałem natchnienia, żeby zmienić całkowicie idee. I tak trafiłem do sklepu ze spreparowanymi zwierzętami. Były tam różnego rodzaju zwierzęta, m.in. ten żuk Goliat. Przypadał mi najbardziej do gustu i postanowiłem go zakupić. Mam tego owada u siebie w biurze. Zainspirowałem się jego kształtami, jego formą i stąd pojawił się w moich kolekcjach.


SALONY

Dlaczego postanowił Pan, aby obok kreacji stroju zająć się również kreacją przestrzeni? Pytam o założoną trzy lata temu markę „Zień Home”. Sama moda Panu nie wystarczyła? Nie chodzi o to, że sama moda nie wystarczyła. Myślę, że pojęcie designu jest pokrewne projektowaniu. Wielcy projektanci wnętrz, tacy jak Philippe Starck, mają swoje romanse z modą i projektują różnego rodzaju przedmioty. Zaprojektowanie płytek dla Tubądzina było pierwszą moją przygodą tego rodzaju. Zrozumiałem wówczas, że nie tylko moda, ale również projektowanie wnętrz, pozwala wyrazić się estetycznie. Na pewno było to bardzo pochłaniające doświadczenie i traktuję je bardzo wybiórczo. Projektowanie mody jest moją główną działką. Wiem jednocześnie, że nie można się zamykać i szufladkować. Że jeśli projektujemy, to nie możemy być grafikami… Ważne, aby móc w sposób bardzo swobodny i wolny wyrażać siebie. Kwestia tego, czy uda nam się znaleźć odbiorców na nasze dzieła. Co jest dla Pana większym wyzwaniem: praca nad nową kolekcją czy projektowanie mieszkań? Da się w ogóle porównać te dwa rodzaje sztuki?

OD PODŁOGI PO SUFIT wizualizacja łazienki 3D gratis

Trudno to wartościować. Stając przed każdym nowym wyzwaniem, wydaje mi się ono trudne. Pochłania bardzo dużo energii i jest bardzo stresujące. Wiem jednak, że w momencie, kiedy przestanę mieć tremę i pojawi się rutyna, to trzeba będzie się pożegnać z zawodem. W Warszawie zaaranżował Pan dwa pokazowe lofty w budynku „Woronicza Qbik”. Nazwał je Pan Manhattan i Oslo. Podobnie było w przypadku projektów płytek ceramicznych. Pana kolekcja dla firmy „Tubądzin” dzieli się na kilka serii. Ich nazwy również pochodzą od światowych metropolii: Paris, London, Tokyo, Barcelona... Skąd taki pomysł? Czemu akurat te miasta? Myślę, że w mojej twórczości w ogóle jest bardzo mocno widoczna taka konsekwencja. Zarówno w projektowaniu mody jestem bardzo konsekwentny i rozpoznawalny, jak i przy projektowaniu wnętrz. W momencie, kiedy miałem zaprojektować lofty, zacząłem się zastanawiać, gdzie ich jest najwięcej i jak je stylistycznie zróżnicować. Chciałem, żeby moje projekty były estetycznie spójne. Żeby nie było mieszania wielu różnych, przypadkowych stylów. Żeby ten przekaz był bardzo czytelny. Inspirowałem się różnymi miastami. Miastem, z którym jestem mocno związany emocjonalnie, jest Paryż. Najwięcej loftów z kolei jest, w Nowym Yorku na Manhattanie. Stąd pomysł na nazwy. W Krakowie rozpoczął Pan współpracę z „Angel Wawel”. W jakim stylu będą wykończone te wnętrza? Jeśli miałby to być styl Kraków, jaką estetykę by to, zdaniem Pana, oznaczało? W Krakowie projektuję miejsce bardzo wyjątkowe, bo z widokiem na Wawel. I na pewno mam duże poszanowanie do tego, w jakim budynku się znalazłem. To, że znalazłem się w historycznym budynku, jest dla mnie bardzo ważne. To miejsce jest zakorzenione w historii Krakowa i w tej perspektywie postrzegam te wnętrza. Gdy się zastanawiałem, co jest dla mnie bardzo ważne we wnętrzach Krakowskich....Dla mnie to biblioteka. Starałem się jednocześnie dodać do typowo krakowskich wnętrz trochę lekkości. Zmiękczyć je. Czym są dla Pana podróże? Bardziej odpoczynkiem czy źródłem inspiracji do przyszłej pracy?

ŁAZIENKI z monta˙zem taniej

PODŁOGI autoryzowane ekipy montażowe

DRZWI transport gratis

Jednym i drugim. W zależności, na co się nastawiam i czego oczekuję od podróży. Jeżeli inspiracji, to wybieram kraje bardziej dynamiczne, bardziej kolorowe. I wtedy modę śmiało powiedzieć, że Berlin i Paryż są takimi stolicami. Mogę w nich odnaleźć zawsze jakąś inspirację, coś wydobyć z nich. Jeśli chodzi o odpoczynek, to wolę kraje ciepłe, w których staram się wyłączyć, oddać czytaniu, słuchaniu dobrej muzyki, która też może zainspirować. Tak naprawdę to moja głowa cały czas jest w pracy, otwarta na bodźce. Najbardziej inspirujące miejsce na świecie? Gdyby mógł Pan spełnić swoje marzenie, to gdzie chciałby Pan zamieszkać? Z jednej strony jest Paryż, Berlin - miasta bardzo związane ze sztuką, różne od siebie. Paryż jest bardzo klasycznym miastem, konserwatywnym, wyszukanym, wysublimowanym. Berlin jest miastem nowoczesnym, dającym bardzo dużo energii. W momencie jednak, kiedy ktoś się mnie pyta, gdzie odpoczywam najbardziej, zamykam oczy i odpowiadam: w Tajlandii. Dziękuję za rozmowę. Rozmawiała Anastazja Mołodecka

FARBY

WWW.SALONYHOFF.PL Kraków ul. Kosocicka 7 ul. Zakopiańska 58

Bochnia ul. Karosek 25 Niepołomice ul. Grunwaldzka 11 ...bo jakość ma znaczenie lounge 79


ELITE MODEL LOOK W KRAKOWIE 8 czerwca w Galerii Krakowskiej odbył się coroczny, prestiżowy konkurs Elite Model Look 2013. Od godziny 11.00 do 19.00 na młode kobiety czekała ekipa agencji Elite Model Look. Spośród tłumu dziewcząt selekcjonerzy usiłowali wyłowić kandydatki na przyszłe modelki. W jury zasiadała choreograf, stylistka oraz dyrektor artystyczna konkursu, Iwona Radwan-Sado, z którą udało nam się porozmawiać. Jakim zainteresowaniem cieszy się dzisiejszy casting? - Bardzo dużym. Można powiedzieć, że Kraków to jedno z miast, gdzie przychodzi najwięcej kandydatek na modelki. Ale liczy się jakość, a nie ilość. Jak powinna wyglądać kandydatka na modelkę? - W modelingu, już od wielu lat, najważniejsze są wymiary. Typowa modelka ma 16 -18 lat, 176-178 cm wzrostu, wymiary 90-60-90. Oraz plastyczny typ urody, żebyśmy mogli na nim pracować. Czy kanon urody zmienia się w zależności od regionu świata? - Agencja Elite działa na rynku francuskim, który jest zupełnie inny od amerykańskiego, angielskiego czy japońskiego, nie mówiąc o włoskim. Dziewczyny na rynek włoski powinny być piękne – w typie lalki Barbie. Rynek japoński bierze wszystko, bo dla nich Europejka sama w sobie jest już bardzo piękna. Rynek amerykański jest ostry, wyzywający. We Francji zaś liczy się naturalność. Jak świat mody przyjmuje popularność modelek plus size? - Mimo wielu głosów propagujących tęższe modelki, uważam, że jest to jedynie propaganda. Modelka nadal musi być szczupła – ten wymóg się nie zmienia. Nie może być jednak anorektyczką. Powinna być zdrową, szczupłą osobą. Czy zwróciła Pani uwagę na jakąś dziewczynę z dzisiejszego pokazu? - Może dwie twarze, z pewnymi mankamentami do skorygowania. Rozmawiała ANASTAZJA MOŁODECKA 80

lounge ...bo jakość ma znaczenie

MŁODZI PROJEKTANCI ZAPREZENTOWALI SWOJE PRACE DYPLOMOWE W KRAKOWIE 6 czerwca w Centrum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie odbył się tradycyjny Dyplomowy Pokaz Mody absolwentów Otwartej Pracowni Projektowania Mody. Było to zarazem ostatnie tego typu wydarzenie, gdyż program realizowany przy Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki zakończył się w tym roku. Otwarta Pracownia Projektowania Mody rozpoczęła swoją działalność w roku akademickim 2008/2009 i była finansowana przez Unię Europejską w ramach „Sztuka przedsiębiorcza – rozwój współpracy z przedsiębiorcami jako element rozwoju Uczelni”. Umożliwiała ona kształcenie studentów wszystkich Wydziałów Akademii o różnych profilach edukacji, dzięki czemu była swego rodzaju eksperymentem konfrontującym postawy i idee twórcze. Przez ostatnie lata przez Pracownię przewinęło się mnóstwo niezwykle uzdolnionych osób, które już teraz mogą się pochwalić wieloma sukcesami na swoim koncie. Podobnie będzie zapewne z absolwentami tegorocznymi, którzy zaprezentowali wiele ciekawych form, projektów i rozwiązań nagrodzonych gromkimi brawami. Partnerem projektu była firma FAMA, która umożliwiła studentom nabywanie i doskonalenie umiejętności realizacyjnych.


...bo jakość ma znaczenie lounge 81


Otwarcie Salonu Maniewski | Vitkac | 21.06.2013 Warszawa fot: Piotr Myszkowski

potrzebujesz fotografa na imprezę? odezwij się do nas!

(12) 633 77 33 / info@loungemagazyn.pl 82

lounge ...bo jakość ma znaczenie


fot.: FILIP ŁYSZCZEK | lounge, modelka: OLA HONG ANH DINH make up: AGNIESZKA LEŚNIAKIEWICZ


WAKACJE W TROPIKACH Samba, zmysłowość, blask i lśniące kolory. Tradycyjnie już w okresie letniej gorączki MAC proponuje minerały. Kolekcja Tropical Taboo kusi spojrzeniem rozświetlonym bogatymi w pigmenty cieniami do powiek i wabi szklanym blaskiem komfortowej formuły błyszczyków Cremesheen Glass, podczas gdy bogata w odżywcze składniki kolekcja pudrów Mineralize Skinfinish nadaje skórze kuszącą poświatę. Egzotyczne odcienie, bestsellerowe produkty i towarzyszący im zestaw pędzli ułatwiających idealną aplikację dostępne będą w salonach marki od początku lipca.

MODELOWANIE DOSKONAŁE Włoska marka Artègo powstała z pasji do fryzjerstwa już kilkanaście lat temu, jednak dopiero teraz mocno podbija polski rynek. Są to produkty do profesjonalnej stylizacji włosów, łączące w sobie delikatność, a jednocześnie gwarantujące pewne rezultaty, łagodność dla włosów i pełną paletę barw. Obecnie marka znana jest w kilkunastu krajach na świecie, jednak stale się rozwija, wciąż stawiając na twórczość, niepowtarzalność, świeżość zapachów i bogactwo składników naturalnego pochodzenia.

SIŁA REGENERACJI Marka Estée Lauder wprowadziła na rynek kolejną innowację – bardzo silne, natychmiast wnikające w głąb skóry serum, które dzięki zastosowaniu najnowszej technologii regeneracyjnej znacznie redukuje uszkodzenia spowodowane przez ozon. Serum Advanced Night Repair Eye Serum Infusion opracowane specjalnie z myślą o cienkiej i delikatnej skórze wokół oczu wyróżnia się lekką i odświeżającą konsystencją, błyskawicznie redukuje linie, zmarszczki, cienie i opuchliznę będące oznaką starzenia. Ponadto nawilża, koi podrażnienia i wyrównuje koloryt.

84

lounge ...bo jakość ma znaczenie


makeup trendy

2 OCHRONA, NAWILŻENIE

Aby podkreślić kolor tęczówki nanieś w linii rzęs delikatnie połyskujący odcień fioletu. Użyłam Estée I RÓWNOMIERNY KOLORYT Lauder Pure Color Cyber Piękna skóra to skóra promienna, jednolita i nawilżona. Lilac 03. Nowa propozycja Clinique – Superdefense CC Cream SPF 30, Colour Correcting Skin Protector to lekka formuła, której zadaniem jest natychmiastowe wyrównanie korytu skóry, nawilżenie jej i ochrona. Dostępny w trzech odcieniach, zawierający bardzo wysoki filtr przeciwsłoneczny krem, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki niweluje problemy z karnacją, rozświetla poszarzałą i zmęczoną cerę redukując zaczerwienienia i maskując niedoskonałości.

3

Następnie namaluj w linii rzęs nieco cieńszą, ale wyraźną kreskę eyelinerem. Polceam Long Wear Gel Eyeliner Caviar Ink 27 marki Bobbi Brown.

5

Zaznacz kontur twarzy aplikując bronzer oraz jasny róż. Ja użyłam Lily Lolo Cherry Blossom.

4

Wytuszuj dolne i górne rzęsy. Moim ostatni odkryciem jest maskara do dolnych rzęs marki Clinique, Bottom Lash Mascara.

6

Usta wymaluj pędzelkiem, zapewni on precyzyjną aplikację. Użyj świeżego i intensywnego koloru. Sięgnęłam po mineralną szminkę MACI JOANNA w odcieniu Lady Newsy oprac. MAGDA MERTA JAWOR At Play. zdjęcia: materiały promocyjne

...bo jakość ma znaczenie lounge 85


świat kosmetyków

PODRÓŻNE

MUST HAVE

Podczas przemierzania wakacyjnych kilometrów autem, pociągiem czy innym środkiem komunikacji warto zaopatrzyć swoją kosmetyczkę w niezbędne produkty. Masz mało miejsca w walizce?

Poszukaj mini produktów!

Małe jest piękne i poręczne. Kosmetyki w rozmiarze mini to doskonała propozycja na krótkie wyjazdy. W drogeriach dostępna jest szeroka gama produktów, dzięki którym zaoszczędzisz sporo miejsca w walizce. Sephora Express, Mini Oasis Pocket-sized Water Mist Spray to orzeźwiająca i tonizująca mgiełka wodna w rozmiarze kieszonkowym. Doskonale sprawdzi się w podróży, w biurze czy podczas ćwiczeń. Podczas letnich wojaży należy szczególnie zadbać o skórę wokół oczu. Łagodzący roll-on Iwostin Oftalin przeznaczony jest do skóry wrażliwej. Systematyczne stosowany zmniejsza cienie pod oczami, poprawia elastyczność skóry, głęboko nawilża oraz przynosi uczucie chłodu. Zmieści się w każdej kosmetyczce. Wielu producentów kosmetyków wyszło naprzeciw oczekiwaniom swoich klientów i stworzyło mini zestawy podróżne. Clarena Summer Celebration to komplet produktów w skład którego wchodzi: krem nawilżająco-dotleniający o przedłużonym działaniu, serum intensywnie nawilżające, dotleniająco-napinający krem pod oczy i perełki do skóry wrażliwej o pojemności 25 i 10 ml. Nougat London Flight Companion to zestaw kosmetyków o aromacie figi i różanego cedru, idealnie sprawdzi się szczególnie w podróżach samolotem. Towarzysz lotu składa się z odżywczego balsamu do ust oraz płynu dezynfekującego do dłoni o właściwościach antybakteryjnych i nawilżających. Płyn dezynfekujący do dłoni 75 ml i balsam do ust w puszcze 10g dostępne są także oddzielnie. Trzy mini produkty Kérastase, które znajdują się w zestawie Voyage zadbają o zdrowy i ładny wygląd włosów. W ich skład wchodzi: kąpiel, maska lub odżywka i produkt do wykończenia fryzury ze składnikiem aktywującym się pod wpływem ciepła. Jeśli jednak nie możesz kupić swoich ulubionych produktów w wersji mini, kup specjalne pojemniczki, które wypełnisz dowolnym produktem. W drogeriach Sephora można znaleźć zestaw pojemników, który idealnie sprawdzi się podczas każdej podróży. Zestaw zawiera: 2 puste buteleczki (40 ml), 1 buteleczkę z aplikatorem w sprayu (30 ml), 1 mniejszy (10 ml) i 1 większy słoiczek na krem (40 ml). Dodatkowo: 1 szpatułka do nakładania kremów do słoiczków oraz 1 opakowanie kolorowych karteczek, naklejanych na zestaw, aby wiedzieć, co jest w środku. Warto pomyśleć również o kosmetyczce, która pomieści wszystkie niezbędne produkty. Idealnie sprawdzi się podczas podróży, ale i na co dzień jako organizer do torebki. W sklepach możemy znaleźć fantastyczne kosmetyczki, które nie tylko są praktyczne, ale również bardzo trendy. W wersji mini możemy kupić również designerskie suszarki do włosów, zawieszki do bagażu czy okładki na paszport. Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko spakować do walizki ulubione mini produkty i korzystać z uroków lata. MAGDALENA DARMOBIT fot. mat. prasowe 86

lounge ...bo jakość ma znaczenie


pielęgnacja

FILTROWANIE ZMĘCZYŁA NAS DŁUGA I PONURA ZIMA. NIEMAL PERMANENTNY BRAK SŁOŃCA, SPOTĘGOWANY JESZCZE PRZEZ SZALEJĄCE WIOSNĄ ULEWY, SPOWODOWAŁ POTRZEBĘ MAKSYMALNEGO WYKORZYSTANIA KAŻDEGO POGODNEGO DNIA. I CHOCIAŻ CZASU NA PRZYGOTOWANIE SKÓRY DO OPALANIA KAŻDY Z NAS MIAŁ AŻ NADTO, WARTO RAZ JESZCZE PRZYPOMNIEĆ SOBIE ZASADY BEZPIECZNEGO KORZYSTANIA ZE SŁOŃCA, TAK, BY ZAMIAST BÓLU I POPARZEŃ CIESZYĆ SIĘ PIĘKNĄ, ZŁOTĄ OPALENIZNĄ. SPF – CO, JAK I DLACZEGO?

FIZYCZNY CZY CHEMICZNY?

Skrót pochodzący z języka angielskiego – Sun Protection Factor, służy do oznaczania stopnia ochrony przeciwsłonecznej. Wykorzystywany jest w kosmetykach mających nam tę ochronę zapewnić. Im wyższy SPF, tym dłuższa może być – niepowodująca poparzeń - ekspozycja na słońce. Filtry zawarte w produktach zatrzymują szkodliwe dla naszej skóry promieniowanie. Nie oznacza to jednak, że stosując produkty oznaczone tym skrótem możemy bez jakichkolwiek ograniczeń wygrzewać się na słońcu. Zasada wyliczania faktora jest prosta – jeżeli przyjmiemy, że skóra pozbawiona jakiejkolwiek ochrony ulegnie poparzeniu po 20 minutach, to zastosowanie produktu o SPF 30 wydłuży ten czas trzydziestokrotnie. Dobór odpowiedniego faktora uzależniony powinien być przede wszystkim od fototypu skóry i warunków w jakich przebiegała będzie ekspozycja na słońce. W klasyfikacji Fitzpatricka wyróżnia się 6 podstawowych fototypów. Począwszy od skóry najbardziej wrażliwej na działanie promieni słonecznych, ulegającej poparzeniom, przez te mniej podatne, aż po skórę opalającą się zawsze mocno i niewrażliwą na poparzenia i podrażnienia posłoneczne. Fototyp zależny jest od ilości melaniny w skórze. Im mniej ej zawiera, tym większej ochrony wymaga.

W produktach zastosowanie znajdują dwa rodzaje filtrów przeciwsłonecznych. Chemiczne stosowane są najczęściej w kosmetykach dla dorosłych, ponieważ nie pozostawiają na skórze białej warstwy. Fizyczne – mineralne zaś bezwzględnie zalecane są w balsamach dla dzieci i niemowląt, ponieważ jedynie tworzą na skórze barierę, odbijając w ten sposób promieniowanie. Filtry fizyczne mają również tę zaletę, że nie przenikają w głąb skóry i nie zmieniają tym samym gospodarki chemicznej organizmu.

MALOWANIE Niewiele rzeczy jest w stanie tak skutecznie popsuć nasz wizerunek podczas wylegiwania się na słońcu, jak zbyt ciężki, przeładowany i najczęściej niestety również rozpuszczony, makijaż. Dlatego w trakcie upałów postaw na minimalizm. Lekki krem BB, lub coraz popularniejszy ostatnio CC, z powodzeniem zastąpi mocno kryjący podkład. Ich zaletą jest również bardzo wysoki stopień ochrony przeciwsłonecznej. Kolorowy i co ważniejsze – wodoodporny tusz do rzęs w towarzystwie kremowych cieni o przedłużonej trwałości lub odpornego na wodę eyelinera stworzą piękny, podkreślający tęczówkę makijaż oka bez groteskowej przesady. Ma być lekko i wakacyjnie – intensywne, przydymione spojrzenia od września znowu zapanują niepodzielnie.


pielęgnacja

WYBRÓBUJ BB Cream – jedna z najciekawszych propozycji na rynku – dobra pigmentacja, będąca w stanie zastąpić podkład połączona z bardzo wysokim SPF30 i ochronnonawilżającą pielęgnacją; Clinique CC Cream – fenomenalnie wyrównuje koloryt skóry, maskuje przebarwienia, chroniąc przy tym skórę również wysokim SPF 30; Make Up For Ever - Aqua Cream oraz Aqua Liner – letni makijaż w kolorach odpornych na wszystko; Estee Lauder Pure Color Cheek Rush – soczyste, lekkie, pół-transparentne i diabelnie trwałe róże; Chanel maskary z letniej kolekcji L’Ete Papillon de Chanel – ultra kolorowy makijaż rzęs; Colistar Magica BB Corpo – pierwszy BB do ciała, ujednolica kolor skóry, odżywiając ją, nawilżając i rozświetlając.

KNOW HOW Filtry są istotne, ale najważniejszy jest zdrowy rozsądek. Dlatego poza powyższym, pamiętajmy również o kilku złotych zasadach. ✳ Unikaj bezpośredniej ekspozycji na promienie słoneczne w godzinach okołopołudniowych. Zapobiegniesz nie tylko bolesnym poparzeniom, ale również omdleniom, czy udarom spowodowanym żarem z nieba. ✳ Dzieci, osoby starsze, osłabione, bądź niedysponowane powinny bezwzględnie unikać ostrego słońca. Upał bezpieczniej jest przeczekać w domu, lub zacienionym, chłodnym miejscu. Podobną zasadą powinny kierować się te z nas, które spodziewają się dziecka. ✳ Nie zostawiaj peelingu na ostatnią chwilę przed wyjazdem na urlop, czy weekend. Pozwól skórze zregenerować się i naprawić uszkodzenia – uchronisz się przed nieprzyjemną wysypką, poparzeniem i zaognieniem podrażnień. ✳ Wszelkie perfumowane, czy toaletowe wody nie są niestety twoimi sprzymierzeńcami. Uwrażliwiają one skórę na działanie promieni słonecznych, co zaowocować może alergią i podrażnieniami. Zdecydowanie bezpieczniej jest postawić na delikatny zapach pielęgnującego balsamu lub mgiełki do ciała. ✳ Substancjami, których również powinnaś wystrzegać się, gdy tylko słońce zaczyna mocniej operować są wszelkiego typu kwasy. To właśnie one odpowiedzialne są za trudne do usunięcia przebarwienia. MAGDA MERTA


pielęgnacja

KOSMETYCZNA GLOBTOTTERKA

GDY TYLKO WIECZORY STAJĄ SIĘ DŁUŻSZE I CHŁODNIEJSZE, ZACZYNASZ PLANOWAĆ KOLEJNĄ EGZOTYCZNĄ PODRÓŻ. SPRAWDZASZ LOTY, REZERWUJESZ HOTELE, WYZNACZASZ TRASY WĘDRÓWEK OZNACZAJĄC NAJCIEKAWSZE I NAJBARDZIEJ WARTE ZWIEDZENIA MIEJSCA. TERAZ, GDY TERMIN WYJAZDU ZBLIŻA SIĘ WIELKIMI KROKAMI, SPIS RZECZY, KTÓRE ZE SOBĄ ZABIERZESZ JEST JUŻ PRAKTYCZNIE ZAMKNIĘTY, MY PROPONUJEMY CI DORZUCENIE DO WALIZKI JESZCZE JEDNEJ – LISTY ZAKUPÓW. NIEMAL KAŻDY KRAJ OFERUJE PRODUKTY WYJĄTKOWE I TRUDNO DOSTĘPNE POZA JEGO GRANICAMI, KTÓRYMI PODCZAS WYJAZDU WARTO SIĘ ZAINTERESOWAĆ, A PO POWROCIE WPROWADZIĆ DO SWOJEJ PIELĘGNACJI SZCZYPTĘ EGZOTYKI I UROZMAICENIA. INDIE Ten kraj stoi rytuałami ajurwedy – kosmetyki naturalnej, holistycznej, opartej na harmonii między umysłem i ciałem. Produkty ajurwedyjskie powstają wyłącznie na naturalnych składnikach, a często w roli konserwantu występuje czyste złoto. Świeże mieszanki ziół i olejów charakteryzują się intensywnym orientalnym aromatem. To właśnie na ich komponenty warto zwrócić uwagę. Przebojem są zwłaszcza oleje – te bogate, odżywcze substancje dostarczają skórze i włosom fenomenalnych składników pielęgnujących. Nawilżają, działają antyseptycznie, stymulują wzrost, wygładzają, zmiękczają i pomagają skórze oraz włosom zachować zdrowy wygląd. Na rynku dostępne są linie kosmetyczne oparte na rytuałach ajurwedy, mieszanki można również skomponować samodzielnie sugerując się tradycyjnymi recepturami wykorzystującymi lokalne surowce.

EGIPT Typowa dla Indii jest także henna – mieszanka naturalnych barwników roślinnych wykorzystywanych do zdobienia ciała i farbowania włosów, które dzięki niej zyskują niespotykany blask i kolor.

TURCJA, MAROKO, BUŁGARIA Te kraje to z kolei mekka amatorów naturalnych olejków eterycznych. Róża Damasceńska – jeden z najszlachetniejszych surowców wykorzystywanych w przemyśle perfumiarskim właśnie tam ma swoje źródła. Cenne właściwości królowej kwiatów wykorzystywane są nie tylko w olejkach, ale również w wodach, hydrolatach czy mydłach. Ekstrakt z niej nawilża, łagodzi podrażnienia, tonizuje pachnąc przy tym po prostu obłędnie. Ponadto w Turcji warto rozejrzeć się za naturalnymi mydłami oraz olejami wykorzystywanymi w pielęgnacji. Ciemniejszą stroną tego kraju są niestety wszechobecne podróbki i to na nie należy zwracać baczną uwagę zaopatrując się na typowych dla Turcji bazarach.

JAPONIA Pochodzący z Chin krzew Yuzu to właśnie w Japonii zyskał największą popularność. Poza szerokim zastosowaniem jego owoców (a właściwie aromatycznej skórki) do celów kulinarnych, znajduje on szerokie zastosowanie również w kosmetyce. Rozgrzewająca kąpiel z jego dodatkiem działa nie tylko ujędrniająco i wygładzająco, ale również stanowi element naturalnej inhalacji. Ekstrakt z Yuzu ma również działanie łagodzące i naprawcze.

Już w czasach faraonów kraj ten słynął z olejów, balsamów i pachnideł. Do dzisiaj dostarcza dużą część składników wykorzystywanych przez producentów perfum do produkcji zapachów. W sklepikach i na bazarach, nie wspominając nawet o większych salonach, nabyć można esencje i olejki eteryczne niezbędne do ich skomponowania. W małych fabryczkach można nawet dowolnie zestawiać tłuszcze, nasiona, ekstrakty, zioła i aromaty tworząc swój własny, niepowtarzalny zapach. Nie sposób odmówić sobie takiej atrakcji.

GRECJA Ten kraj to oliwa, miód (tu przoduje Kreta) oraz sól morska. Każde z nich ma szerokie zastosowanie zarówno kulinarne, jak i kosmetyczne. Oczyszczają, nawilżają i odżywiają. Mydła, balsamy, peelingi pełne składników pochodzenia naturalnego, wytwarzane są według tradycyjnych receptur. Warto skupić się nie tylko na gotowych kosmetykach dostępnych w sklepach, ale też i na produktach samych w sobie i po powrocie, w domowym zaciszu, samodzielnie komponować maski, masła do ciała czy kąpielowe rytuały – ich rewelacyjnym dopełnieniem będą naturalne gąbki dostępne w każdym małym sklepiku lub porcie. Takie nieoczywiste pamiątki z wakacji być może nie dostarczą wspomnień za kilka lat, ale z pewnością zapewnią chwilę wytchnienia, gdy już wrócisz do codziennych obowiązków. Przyjemnie będzie choćby na moment uciec przed jesienią w beztroską i ciepłą południową noc. MAGDA MERTA


Pogromca tłuszczu Szczupłe uda, płaski brzuch, jędrne ramiona, najogólniej: atrakcyjna sylwetka. O takiej marzymy, zwłaszcza kiedy zbliża się lato. Dobrze jest pracować nad nią przez cały rok, ale co zrobić, kiedy niechciany tłuszczyk odkrywamy w przededniu wakacji?

w s tr z y1 k2 a w c e2

Magiczna substancja Wszelki zbędny tłuszcz możemy spalić ... zastrzykiem. Bez wyrzeczeń, bez wysiłku. A wszystko za sprawą pewnej substancji. Nazywa się fosfatydylocholina i jest otrzymywana z ziaren soi. Badania wykazały, że wstrzykiwana do organizmu człowieka za pomocą cienkiej igły z łatwością przenika do komórek tłuszczowych, wewnątrz których powoduje rozpad trójglicerydów popularnie zwanych tłuszczem. W rezultacie działania fosfatydylocholiny tłuszcz ulega emulsyfikacji (rozdrobnieniu) i jest transportowany do wątroby, zużywany do procesów energetycznych, a następnie jako metabolit wydalany z organizmu. Będąc najsilniejszym z dostępnych związków lipolitycznych, fosfatydylocholina jest najskuteczniejszą substancją wykorzystywaną do zabiegów lipolizy iniekcyjnej (lipoterapii), czyli usuwania miejscowych depozytów tłuszczu.

Co i jak ostrzykujemy? Dzięki precyzyjnemu działaniu lipoterapia jest doskonałym sposobem modelowania wybranych partii ciała, nawet tych, które są oporne na dietę i ćwiczenia: podbródek, pośladki, plecy i okolica pach, wewnętrzna i zewnętrzna strona ud, kolana, ramiona. Zabieg polega na wprowadzeniu preparatu za pomocą bardzo cienkiej igły w wybrane miejsce. Wkłuć jest tylko kilka. Większość pacjentek nie odczuwa dyskomfortu podczas zabiegu. Przez kilka dni po lipoterapii, w miejscach nią objętych, może wystąpić przejściowe zaczerwienienie, obrzęk, uczucie dyskomfortu i niewielki ból. Tak, jak w przypadku każdej ingerencji igłą może równiez pojawić się siniak. Dolegliwości mijają najdalej po kilku dniach. Lipolizę iniekcyjną najczęściej wykonuje się w serii kilku zabiegów (co 4 tygodnie), a ich ilość uzależniona jest od grubości tkanki tłuszczowej i oczekiwanego efektu. W niektórych przypadkach wystarcza nawet jeden zabieg! Na tle innych zabiegów modelowania sylwetki, lipoliza jest atrakcyjna i czasowo i cenowo: zabieg trwa około poł godziny (ze znieczuleniem), a ceny za jednorazowe ostrzyknięcie wybranej partii ciała ksztaltują się w przedziale 300 – 600 złotych (w zależności od ilości zużytego preparatu).

Efekty Redukcja tkanki tłuszczowej następuje łagodnie i równomiernie. Rezultaty można zaobserwować w czasie około trzech tygodni po każdym zabiegu. Na ogół jest to utrata od dwóch do czterech centymetrów w obwodzie, w miejscu, w którym zastosowano preparat. Skóra po zabiegu jest jędrna i gładka, gdyż wraz z komórkami tłuszczowymi zanika również cellulit. Lipoliza iniekcyjna jest bardzo bezpieczną metodą modelowania sylwetki. Bedąc zabiegiem bezoperacyjnym, ma zdecydowanie szersze zastosowanie od innych, zwłaszcza inwazyjnych, sposobów usuwania tkanki tłuszczowej. Jest też metodą niezykle skuteczną i działa w sposób trwały: tłuszcz raz usunięty nie powraca. Dla wszystkich, którzy poszukują szybkiego i skutecznego sposobu na pozbycie się kilku niechcianych centymetrów - i to jeszcze przed wakacjami! - lipoliza iniekcyjna jest doskonałym rozwiązaniem. Zapraszam. Bernadetta Bednarz

Oferujemy pełną gamę zabiegów upiększających: • manicure i pedicure • przedłużanie rzęs • mezoterapia igłowa • peelingi chemiczne • peeling kawitacyjny • mikrodermabrazja • usuwanie zmarszczek • modelowanie sylwetki

Przed i po zabiegu Nie ma konieczności przygotowywania się do lipolizy iniekcyjnej. Natomiast po zabiegu ważna jest dieta niskotłuszczowa (w celu nieprzeciążania wątroby) oraz przyjmowanie dużej ilości płynów. Przeciwskazaniami do zabiegu lipolizy iniekcyjnej są: alergia na jaja i soję, ciąża, karmienie piersią, cukrzyca, niewydolność wątroby i nerek, ostre stany zapalne oraz zaburzenia krzepliwości krwi.

ul. Librowszczyzna 1 • 31-030 Kraków • tel. 662 126 540


Nietolerancja pokarmowa

B

óle mięśni czy stawów, zapalenia zatok, wzdęcia, zaparcia, bóle głowy, zmęcze­ nie, wyprysk.. to tylko kilka z wielu obja­ wów nietolerancji pokarmowej. Można długo zastanawiać się skąd biorą się te objawy, ponieważ objawy te mogą pojawić się do trzech dni po spożyciu pokarmu i utrzymywać się tygo­ dniami. Zupełnie inaczej niż w przypadku alergii pokarmowej, kiedy objawy często są widoczne natychmiast po kontakcie z alergenem. Obydwa terminy są często mylone. Przy standardowej alergii pokarmowej po spożyciu określonego pokarmu występuje zazwyczaj ostra i natych­ miastowa reakcja układu immunologicznego. Objawy nietolerancji pokarmowej są rozłożone w czasie i mają miejsce od kilku godzin do kilku dni od spożycia pokarmu. Jeśli konsultowałeś z lekarzem rodzinnym swoje objawy, a diagnoza nie została ustalona, być może cierpisz na nie­ tolerancję pokarmową. Szacunkowo na nietole­ rancję pokarmową cierpi nawet 45% populacji.

U chorych z nietolerancją pokarmową może wystąpić więcej niż jeden objaw w tym samym czasie. Od dawna wiadomo, że spożywanie niektórych pokarmów może mieć znaczny wpływ na nasze zdrowie – tłumaczy dr Roma Zielińska z gabinetu medycyny estetycznej MAGNOPERE w Krakowie. Tym bardziej, że w dzisiejszych czasach spoży­ wamy ogromną ilość przetwarzanych produk­ tów spożywczych. Nietolerancji pokarmowej towarzyszy szereg nieprzyjemnych objawów i wiele przewlekłych zaburzeń – dodaje dr Roma Zielińska. Wskazanie konkretnego pokarmu lub pokarmów powodujących objawy może być bardzo trudne. Dieta nie zawierająca pokarmów stwarzających problemy często wystarczy, aby zapobiec objawom. Identyfikacja tych pokar­ mów jest rzeczą trudną, natomiast pierwszy etap w tym procesie stanowi wykonanie testu Food Detective. Test Food Detective, na podstawie

próbki krwi pobranej z palca, pozwala określić produkty pokarmowe powodujące nietole­ rancję. Produkty te powinniśmy wyeliminować całkowicie z diety i zastąpić innymi z tej grupy na co najmniej trzy miesiące. W ten sposób odciążony organizm zregeneruje siły witalne i odpornościowe układu immunologicznego. Jeżeli objawy ustąpią, wyeliminowane pokarmy można wprowadzać pojedynczo i monitorować efekty ich wprowadzania. Stosowana dieta ma bezpośredni wpływ na stan naszego zdrowia. Zaleca się stosowanie zrówno­ ważonej diety, gdyż może to pomóc w uniknięciu różnych chorób ­ tłumaczy dr Roma Zielińska. Zrównoważona dieta będzie zapewniała regu­ larną podaż białek, tłuszczów, węglowodanów, witamin i minerałów. Ważne jest, aby spożywać urozmaicony zestaw pokarmów, a eliminacja nietolerowanych pokarmów pozwoli ponownie ocenić swój styl życia i wybory żywieniowe.

ROZDAJEMY NAGRODY! Bardzo chętnie odpowiem na wszystkie Państwa pytania i wątpliwości związane z medycyną estetyczną. Najciekawsze pytanie zostanie nagrodzone wybranym zabiegiem. Piszcie na: roma.zielińska@magnopere.pl W tym numerze publikujemy pytanie p. Izy - gratulujemy i zapraszamy na wybrany zabieg z zakresu medycyny estetycznej.

Szanowna Pani Izo,

Wkrótce wybieram się na wakacje na południe Europy i zastanawiam się jakie kosmetyki powinnam ze sobą zabrać aby ochronić buzię przed słońcem. Niestety mam bardzo wrażliwą cerę i skłonność do przebarwień. Bardzo proszę o polecenie czegoś dobrego

Bardzo polecam filtry mineralne. Zaletą filtrów mineralnych jest fakt, że związki te zwykle nie uczulają, dlatego polecane są skórom alergicznym, wrażliwym i nadwrażliwym. Filtry mineralne są fotostabilne, co oznacza, że nie tracą swoich właściwości pod wpływem promieniowania, procesów utleniania lub upływu czasu. Jeśli nie dojdzie do gwałtownego starcia filtra ze skóry, jego właściwości ochronne nie tracą swej mocy. Osobiście bardzo polecam mleczko SPF50 firmy Epionce i kolorowe kosmetyki SPF50 do makijażu Colorescience w pędzelku, a więc bardzo wygodne w aplikacji. Proszę pamiętać, że mimo fotostabilności filtrów mineralnych, jeśli korzystamy z kąpieli w wodzie, aplikacje filtra należy ponawiać w ciągu dnia. Proszę również unikać opalania w godzinach największego nasłonecznienia między 11 a 14 i przez pierwsze dni urlopu opalać się krótko. Życzę udanych wakacji!

Pozdrawiam Iza

Pozdrawiam Magnopere / Roma Zielińska

Witam Pani Doktor!

Dr Roma Zielińska jest lekarzem chorób wewnętrznych z 15­letnim doświadczeniem zawodowym. Od ponad 9 lat zgłębia i propaguje zasady, jakimi kieruje się światowa medycyna estetyczna. Jest ona bardzo prężnie rozwijającą się gałęzią medycyny dzięki naszej stale rosnącej świadomości i aktywności zawodowej, a także dzięki chęci zachowania nie tylko dobrego zdrowia psychofizycznego, ale również atrakcyjnego wyglądu. Stanowi pewnego rodzaju „pomost” między kosmetyką a chirurgią plastyczną, i mimo iż kładzie główny nacisk na skórę, zajmuje się całym organizmem człowieka. W roku 1996 uzyskała dyplom lekarza medycyny Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego a od roku 2000 posiada specjalizację w zakresie Chorób Wewnętrznych. Od roku 2002 prowadzi własną praktykę internistyczną i medycyny estetycznej MAGNOPERE oraz jest trenerem technik mezoterapii oraz zastosowań peelingów dla lekarzy. Na bieżąco uczestniczy w kursach i szkoleniach z zakresu medycyny estetycznej, Międzynarodowych Kongresach Medycyny Estetycznej i Anti­Aging, Kongresach Stowarzyszenia Lekarzy Dermatologów Estetycznych. Doświadczenie internistyczne i praktyka lekarza medycyny estetycznej, dają jej możliwość spojrzenia na całego pacjenta, co ma ogromne znaczenie przy wyborze metody leczenia i znacząco wpływa na skuteczność efektów terapeutycznych. Jej życiu, pracy oraz etyce zawodowej towarzyszy nie starzejące się powiedzenie ­ Nihil nisi bene (Nic, jeśli nie dobrze).

MAGNOPERE Roma Zielińska Medycyna Estetyczna Wiślane Tarasy, ul. Grzegórzecka 67D/102 (klatkaD), Kraków, tel.: 509 604 440, (12) 353 72 27 ­ roma.zielinska@magnopere.pl


pielęgnacja

! o t a l a n i w o t o

G

LATO TO TAKI CZAS, KIEDY POWINNYŚMY ZREWIDOWAĆ NASZE KOSMETYKI I ZAOPATRZYĆ SIĘ W LŻEJSZE PIELĘGNACYJNE KREMY, BARDZIEJ NAWADNIAJĄCE I DOTLENIAJĄCE, ANIŻELI ODŻYWCZE. Ze względu na wysokie temperatury i wilgotność, pozwólmy odpocząć skórze od cięższych, gęstych kremów i mocno kryjącego makijażu. Za to skompletujmy odświeżająco-nawilżające kosmetyki do twarzy. Idealnie spisywać się będą lekkie, fluidowe kremy intensywnie i długotrwale nawilżające. Zapewnią skórze niezbędną ochronę, odbudowując powierzchniową warstwę naskórka, co z kolei doprowadzi do większej jej odporności. Taki preparat ma w swej ofercie na przykład szwajcarska marka Selvert Thermal. Jest nim łagodny krem termalny z dużą zawartością wody termalnej i wyciągiem z lukrecji, przeznaczony także dla skór wrażliwych. Marka ta koncentruje się głównie na tworzeniu kosmetyków dla skór alergicznych, wrażliwych i problematycznych. Nasza skóra latem potrzebuje częstego odświeżania bez efektu przesuszania. W upalne dni najlepiej sprawdzać się będą nie tylko wody termalne, ale również nawilżające toniki – zwłaszcza te, które dodatkowo ukoją rozgrzaną skórę. Za jednego z faworytów uważam nawilżający tonik Bioline, zawierający aloes, wyciąg z owsa i skrzypu. Ten kosmetyk to coś więcej niż tonik – to nanoemulsja, czyli produkt aktywny, służący nie tylko do przywracania odpowiedniego pH skórze. W okresie letnim priorytetowo traktujmy demakijaż oraz oczyszczanie skóry 94

lounge ...bo jakość ma znaczenie

– ponieważ, Panie i Panowie, latem na naszych twarzach więcej niż zwykle osadza się warstwowo miejskiego kurzu i innych zanieczyszczeń z powietrza. Na zdwojonych obrotach pracują też gruczoły łojowe, wytwarzając większą ilość sebum. Dlatego szczególną uwagę powinniśmy zwrócić na dokładne oczyszczanie skóry, zwłaszcza wieczorową porą. Znakomicie sprawdzi się Żel Normalizujący Pure Skin, również marki Bioline.

TRWAŁA MASKARA

Poza pełną gamą preparatów z zakresu tzw. kosmetyki białej jest jednak kilka takich kosmetyków kolorowych, z którymi my kobiety nie potrafimy się rozstać nawet latem. Zazwyczaj niezbędny jest czarny tusz do rzęs. I tu wspaniała wiadomość dla wszystkich fanek starannie wytuszowanych rzęs. Na rynku kosmetycznym tego lata króluje nowa metoda semi-permanentnego makijażu oczu. Dzięki niej nie ma już konieczności malowania rzęs na co dzień. Półtrwały tusz utrzymuje się nawet do trzech tygodni, jest wodoodporny, więc bez obaw można korzystać z wakacyjnych kąpieli w morzu, zapominając o efekcie pandy. Oprawę oka, przed wyjazdem warto jeszcze podkreślić perfekcyjną henną brwi, dzięki czemu po wyjściu z hotelowego pokoju, na plażę ruszymy pewniejszym krokiem.


pielęgnacja

CIAŁO PO SŁONECZNEJ KĄPIELI

Przed wyjazdem na urlop, w celu poprawy kondycji skóry i zapewnienia jej złocistej, równej, ale bezpiecznej opalenizny, warto udać się na solny lub cukrowy peeling całego ciała, najlepiej w połączeniu z masażem. Twarz natomiast warto przygotować delikatnym peelingiem enzymatycznym lub migdałowym. Natomiast po powrocie nie zapominajmy o zabiegach silnie nawilżających i łagodzących. Każde nawilżanie stanowi również działanie przeciwzmarszczkowe, a fotostarzenie to najszybsze i przedwcześnie widoczne starzenie się skóry. Pamiętajmy, by po każdym powrocie z urlopu sprawdzić stan naszych znamion, a wszędzie tam, gdzie mamy kontakt z intensywnym nasłonecznieniem, stosujmy wysokie filtry UV. Jeżeli jednak zdarzy się nam się przysnąć na leżaku (oby to nigdy nie miało miejsca) to na ratunek niezbędny będzie 100 % żel aloesowy Hidraole, hiszpańskiej marki SesDerma. Warto zabrać go na urlop, ponieważ po nadmiernej ekspozycji na słonce ukoi podrażnioną skórę, zapewni odświeżenie oraz uzupełni niedobór nawilżenia w skórze. To idealny kosmetyk na urlop, można go potraktować nie tylko jako produkt S.O.S do twarzy i ciała, ale także jako pielęgnacyjne serum i nawilżająco – łagodzącą żelową maskę dla każdego rodzaju skóry. Co ważne, nie ma żadnych przeszkód, aby używać go także po depilacji i do pielęgnacji włosów. Jeden produkt zamiast kilku, co oznacza lżejszą walizkę.

KATARZYNA MILCZYŃSKA, FACE & BODY INSTITUTE

Zadbaj o make up

w ó s o ł w …dla Nawet piękne włosy wymagają czasem pomocy, potrzebują idealnej bazy pod wybrane produkty do stylizacji i wykończenia. Dlatego AND by Kemon wzbogacił swą gamę produktów o podkład: „luksusowy” dodatek dla uzależnionych od piękna, jednym słowem: idealny make up dla włosów. Podkłady AND wygładzają włókna włosów, przygotowując je przed nałożeniem produktów do stylizacji i wykończenia. W ten sposób potęgują ich efekt, rozświetlają i utrwalają. Podkłady AND sprawiają, że włosy stają się piękniejsze, bardziej miękkie, aksamitne i niebywale jedwabiste w dotyku. Sięgaj po nie, aby przygotować włosy na przyjęcie wybranego przez Ciebie produktu do stylizacji i wykończenia, albo mieszaj je z nimi, uzyskując nowe, oryginalne efekty.

AND SOFT CREAM 23 to lekki krem eliminujący efekt elektryzowania się włosów i dyscyplinujący włosy, które zachowują naturalny wygląd. Nałożony na wilgotne, osuszone ręcznikiem włosy, daje efekt naturalnie układających się, a równocześnie zdyscyplinowanych włosów. Jeśli użyjesz go do włosów suchych, pomoże w delikatnym zdefiniowaniu fryzury. Soft Cream można mieszać z wszystkimi produktami AND.

AND MAGIC SERUM 26 to skoncentrowane serum wygładzające włosy. Do stylizacji nałóż niewielką ilość produktu na zwilżone włosy. Dla zdyscyplinowania włosów i nadania im jedwabistości możesz je zastosować na włosy suche.

Polecam! iewski n a M j e i c Ma

Maciej Maniewski to właściciel luksusowej marki Maniewski Hair&Body oraz salonów firmowych w Krakowie i Warszawie. Jego klientami są gwiazdy show biznesu, muzycy, dziennikarze, artyści. Pracuje przy sesjach zdjęciowych topowych magazynów mody z najlepszymi fotografami, takimi jak Robert Wolański i Mateusz Stankiewicz. Pasje pracy za kulisami realizuje również na planach filmowych – między innymi „Anioł” Wojtka Smarzowskiego – planach teledysków i przy produkcji programów telewizyjnych.

...bo jakość ma znaczenie lounge 95


na koniec

WELCOME TO KRK KRAKÓW, JAK WIADOMO, JEST MIASTEM TURYSTOM WIELCE PRZYJAZNYM. TO U NAS, W KRAKOWIE, SŁYNNA POLSKA GOŚCINNOŚĆ OSIĄGNĘŁA APOGEUM. TO U NAS, W STOLICY MAŁOPOLSKI, TURYSTA RZECZYWIŚCIE MOŻE SIĘ POCZUĆ JAK W DOMU. A NAWET LEPIEJ. ZNACZNIE LEPIEJ.

Pamiętacie przybyszów z Wysp? Ich inwazję na Kraków kilka lat temu? Normandia to przy tym pikuś, fraszka-igraszka była. Kraków przybysze z Albionu objęli we władanie niezwykle szybko i skutecznie. Niewielkimi oddziałami atakowali, każdy po kilku-kilkunastu wojowników liczący. Najpierw zapewne, w końcu zawsze muszą być pionierzy, rozpoznanie zrobili. Przybyli, tanimi lotami przylecieli, zobaczyli, te wszystkie knajpy z piwem za funta, zwyciężyli, do rana walczyli dzielnie każdego dnia – i wygrali. Niewiele z tego wszystkiego pamiętali (prawdopodobnie). Ale ogólne wrażenie: jak najbardziej na plus. Reklama poszła w świat. Znaczy na Wyspy. Kolejne i kolejne oddziały, niewielkie grupki, liczące po kilku-kilkunastu mężczyzn, imprezowych komandosów pojawiały się i pojawiały. A restauratorzy wcale z najeźdźcami nie walczyli, wprost przeciwnie. Ręce z radości zacierali, wreszcie się odkujemy, myśleli. (Tak mi się spontanicznie tematyka militarna włączyła, bo niedawno, a propos zwiedzania, byłem w mieście, niewielkim zresztą, miasteczku właściwie, na Podkarpaciu, gdzie znajduje się drugi co do wielkości w Polsce poligon. I załapałem się tam na event o nazwie Militariada. Poza karabinami, haubicami, czołgami i handlarzami wojskowymi ubraniami można było na tej imprezie zobaczyć na przykład Czesława Mozila. Ci artyści to muszą naprawdę sporo podróżować, ech! I dalej w tematyce szeroko pojętej turystyki będąc, pragnę nadmienić, że miedzy Mielcem a Kolbuszową jest droga o jakości bardzo dobrej, świetnie się po

WYDANIE WRZEŚNIOWE:

Jeśli masz coś ciekawego do powiedzenia w tym temacie, dysponujesz ciekawym materiałem lub chcesz zaprezentować swoją firmę - odezwij się do nas! Na materiały czekamy do 20 sierpnia. 96

lounge ...bo jakość ma znaczenie

niej jedzie samochodem, i wije się tam ona miedzy sosnami od dobrych kilku lat, niezmiennie w stanie niemal idealnym. Wspominam o tym oczywiście dlatego, że chcę pokazać, iż czasami można. I że dotyczy to podróżowania. Koniec dygresji) Niedługo, jak zapewne świetnie pamiętacie, wspomniana sielanka trwała. Bo szybko wyszło szydło z worka, jacy to oni są tak naprawdę, ci przybysze zza English Channel. Z niższej klasy średniej, a może wyższej klasy niższej. Z Manchesteru, Birmingham, Liverpoolu. Głośni, zadymy robią, na bakier z kulturą osobistą są. Po Rynku na golasa biegają. A poza tym, tak już w ogóle, to mówią z takim dziwnym akcentem, że zrozumieć ich nie sposób. I no stag parties here w knajpach się zaczęło pojawiać. Nie, u nas miejsca nie zagrzejecie, idźcie gdzie indziej. Może i bez was utarg mniejszy, może i tak, ale przynajmniej spokój, przynajmniej stali klienci nie uciekną. Mimo to nadal przylatują, w dalszym ciągu Cracow lubią. Mniej ich może trochę, ale wciąż całkiem sporo. Tyle że od jakiegoś czasu zazwyczaj dziwnie jakoś poubierani, a to stroje z międzywojnia, a to z lat sześćdziesiątych wieku ubiegłego. Tamci sprzed kilku lat się tak nie przebierali, wystarczył t-shirt, sandały, szorty. Ale podobnie jak tamci pionierzy łażą, podobnie pijani w sztok (nie Stockiem bynajmniej), i coś tam krzyczą, i chcą by im kolejki do toalety pilnować, napiwki podobno zostawiają coraz rzadziej.

Hiszpanie też nasze miasto lubią. Teraz tam kryzys, to oni, spryciarze, studiują jak długo tylko mogą. Żeby bezrobociu uciec. Najlepiej skorzystać przy tym z Erasmusa i do Krakowa na przykład wyjechać (polecieć). W Polsce ceny korzystne bardzo, za stypendium można żyć, że hej! Miasto piękne i przyjazne, ponad trzysta knajp wokół Rynku, a jeszcze Kazimierz zaraz obok, kobiety piękne i młode, czasem trochę chłodno i za dużo pada, ale da się wytrzymać. A w Sylwestra – wtedy to dopiero KRK gościnne. Pół Europy o tym wie, że do Krakowa wówczas, na te kilka ostatnich dni roku, warto przylecieć, naprawdę warto! Zimno wprawdzie, to fakt, czasem i minus dziesięć albo i jeszcze mniej, ale od czego są kurtki? Rękawiczki? Czapki? Od czego polska wódka? Bo przede wszystkim: tanio, tanio, i jeszcze raz tanio. Kiedyś piwo za funta, teraz nawet za euro. Za godzinę pracy osiem piw! I tradycyjnego śledzika albo żurku do tego zjeść – za dwa euro. Tak tanio, że tylko się bawić! Tak tanio i przytulnie (mimo śniegu, mimo deszczu), że szkoda czas tracić na takie fanaberie jak jakiś Wawel, jakieś tam synagogi, kościoły, jakaś kopalnia soli, na poznanie kultury, historii tego miasta, tego kraju… po co to komu? Przylecieć, napić się, odlecieć – to plan minimum i maksimum.

WOJCIECH KLĘCZAR Skargi, wnioski, opinie: wojciech.kleczar@gmail.com


DYSKRETNY UROK

WYPRZEDAŻY

Jak do nas dojechać:

okl 4

tramwaje: 1, 9, 11, 14, 20, 22, 50 kierunek: Rondo Grzegórzeckie tramwaje: 9, 50 kierunek: ulica Starowiślana autobusy: 125, 128, 184 kierunek: Rondo Grzegórzeckie

Godziny otwarcia: Pon. - Sob.: 10 - 22 Niedz.: 10 - 20 Kraków, ul. Podgórska 34 www.galeriakazimierz.pl


lounge | No. 53 | lipiec-sierpień'13