Page 1

kraków / nr 14 / jesień / wrzesień 2009

bezcenny

lounge

kraków

podróże

www.loungemagazyn.pl

kariera

uroda

film

wydarzenia

muzyka

kultura

moda

ISSN 1899-1262

magazyn


MODELKI I MODELE POSZUKIWANI! Czekamy na Twoje zdjęcia! models@loungemagazyn.pl


Co miesiąc do wygrania kilka Voucherów weekendowych dla 2 osób w atrakcyjnych polskich miastach!

Dla czytelników lounge Rabat 5% na hotele na całym świecie!


2

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


jeśli pragniesz zmiany...

...because quality matters lounge magazyn

3


14

|REDAKCJA| redaktor naczelny

Marcin Lewicki marcin@loungemagazyn.pl

wrzesień ‘09

edycja / grafika / skład

Kraków

filip@loungemagazyn.pl

lounge

Filip Łyszczek fotografia / grafika

jesteś już u nas?

Lounge Magazyn jest bezpłatny jak powietrze, którym oddychacie, jak Hejnał Mariacki, czy jak koncert Kravitza na Wiankach... Dlaczego? Wszystko dzięki reklamodawcom, którzy płacą $$$ po to, abyście mogli cieszyć się nowymi wydaniami Lounge! Więc kupujcie ich wspaniałe produkty i usługi, a my w zamian dostarczać będziemy Wam darmowej rozrywki co miesiąc!

pokaż swój talent Jesteś artystą? Malarzem, pisarzem, śpiewakiem, tańczysz na linie lub robisz coś godnego uwagi i chciałbyś się pokazać innym - napisz do nas! Organizujesz ciekawe imprezy, które chciałbyś pokazać na łamach Lounge - napisz do nas! Masz wyjątkowego pracownika, z którego jesteś tak dumny, że chciałbyś jego sylwetkę zaprezentować w dziale Biznes i kariera - napisz do nas!

zareklamuj się Słowo Reklama, to dla jednych przekleństwo, z którego muszą się wyspowiadać, a dla innych dźwignia handlu. Dla nas to rzecz, która sprawia, że Lounge w swojej jakości jest darmowy dla każdego! Jeśli chcesz pomóc swojej marce, wypromować nowy produkt czy usługę - lub po prostu przypomnieć o sobie ludziom - zadzwoń na numer (012) 633 77 33 lub wejdź na www.loungemagazyn.pl i pobierz nasz mediapack, który powinien zawierać wszystkie informacje, których potrzebujesz. Jeśli nie, po prostu zadzwoń lub napisz - nie jesteśmy typem sprzedawców, którzy będą Cię nękać dniami i nocami, próbując Ci wcisnąć coś, czego nie potrzebujesz. info@loungemagazyn.pl

Robert Bednarczyk robert.b@loungemagazyn.pl dział błędów i literówek

Franek - Chochlik Redakcyjny info@loungemagazyn.pl

Dział Coolturka

Bartek Walat bartek@loungemagazyn.pl

Współpraca: Michalina Cebo, Ania Strugalska, Małgorzata Kobus, Ola Ciejka, Mateusz Dykier, Ilona Adamska, Monika Soza, Katarzyna Kułak, Anka Sekułowicz, Aleksandra Głowania, Szymon Wróbel, Marcin Pabich, Jakub Ziemirski, Ewa Szopa, Grzegorz Mądry, Rafał Stanowski, Kinga Zielińska, Pan G.M Wydawca: MEDIA LOUNGE S.C. Redakcja Lounge Magazyn ul. Starowiślna 37 / 5b, 31-038 Kraków info@loungemagazyn.pl tel. (012) 633 77 33 nakład: 5 000 egzemplarzy

...bo jakość ma znaczenie

68 stron możliwości 5000 szans, by Twój biznes został dostrzeżony przez tysiące odbiorców!

Foto: Michal Puchala (PeopleCanFly@poczta.fm) Model: Dominik Maj

Nie daj się konkurencji! Dowiedz się więcej o reklamie w Lounge! Zadzwoń - (012) 633 77 33 lub napisz: info@loungemagazyn.pl

Poglądy zawarte w artykułach i felietonach są osobistymi przekonaniami ich autorów i nie zawsze pokrywają się z przekonaniami redakcji Lounge. Redakcja nie odpowiada za treść reklam i ogłoszeń. Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych i zastrzega sobie prawo do skracania i przeredagowywania tekstów. Publikowanie zamieszczonych tekstów i zdjęć bez zgody redakcji jest niezgodne z prawem. Jeśli nadal wytrzeszczasz oczy na ten malutki tekst to znaczy ze potrzebujesz odrobiny relaksu i musisz szybko przejść do działu kafeteria, lub po prostu weź zimny prysznic. 4

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


|OD REDAKCJI|

słowo na niedzielę Wiecznie odwlekane, zapominane, zostawiane na ostatnią chwilę - słowo na niedzielę, czyli święte słowo „od redakcji”. Zaczęliśmy się nawet zastanawiać komu i na cholerę jest ono potrzebne? Czy ktoś to w ogóle czyta? A jednak, redakcyjny wstęp jest wciąż powszechnie „używany” w większości wydawnictw i jak się okazuje - nawet często czytany. Służy on bowiem najczęściej do paru podstawowych rzeczy: powitania, wyjaśnienia, wytłumaczenia się, pochwalenia się oraz zaprzeczenia. Wobec tego niech i tak będzie! A zatem Droczy Czytelnicy, witamy Was serdecznie we wrześniowym numerze Lounge! Oddajemy w Wasze ręce 14. już wydanie naszego magazynu, które niemal w całości poświęcamy tematowi mężczyzn. Dlaczego akurat o nich? Wyjaśniamy: ponieważ 30 września jest Dzień Chłopaka, a my ambitnie przyjęliśmy na barki wyzwanie promocji tego dnia! Bo każdy facet ma prawo mieć swój dzień! W tym numerze na pewno nie zabraknie artykułów ciekawych dla przedstawicieli obojga płci - choć przede wszystkim - mamy nadzieję, iż po lekturze tego wydania, niezgłębiona tajemnica jaką bywa męski tok myślenia, stanie się choć trochę zrozumiała dla pań... W kwestii chwalenia się również mamy coś do powiedzenia: w zeszłym miesiącu na świat przyszedł nowy mężczyzna i członek redakcji - Igorek - i choć teoretycznie jest on potomkiem naczelnego, to zaręczamy, że rodziliśmy wszyscy! Na koniec zostało zaprzeczenie i w tej sprawie do powiedzenia mamy jedno: „Pogłoski o naszej śmierci, były mocno przesadzone!” (zainteresowani wiedzą o kogo chodzi). A zatem miłej lektury!

UWAGA! Konkursy otwarte są jedynie dla mieszkańców Krakowa i okolic!

Dzięki kilku wspaniałym firmom mamy dla Was w tym miesiącu do rozlosowania mnóstwo rewelacyjnych nagród!! A więc próbujcie szczęścia, bo kto nie gra, ten nie wygrywa!!

- Dzięki uprzejmości salonu Perła Day Spa do rozlosowania mamy całą masę zabiegów przeznaczonych dla panów: 2 zabiegi Ocean Tretment, 3 zabiegi masażu oraz 3 zaproszenia na dowolnie wybrane zabiegi manicure i pedicure. Aby wziąć udział w losowaniu wystarczy do końca września wysłać maila na adres: konkurs@loungemagazyn.pl (w temacie wpisać: www.perla-dayspa.pl) zawierającego poprawną odpowiedź na pytanie: W jakim zabiegu w PERŁA DAY SPA wykorzystywane są ekstrakty z kawioru oraz złota koloidalnego? Wygrywa 1, 9, 17, 25, 33, 41, 49 i 57 mail.

- Konkurs tylko dla Pań!!! Zabierz swojego ukochanego na romantyczny weekend do jednego z poniżej opisanych hoteli w Polsce. Do wygrania 3 vouchery na weekendowy pobyt dla dwóch osób (ze śniadaniem) w hotelach: Courtyard w Warszawie, Redyk w Zakopanem i hotel Millenium w Bochni. Aby wziąć udział należy tylko wysłać maila na adres: konkurs@loungemagazyn.pl (w tytule wpisać: rezerwuje.pl). do końca września. Wygrywa 10,15 i 20 mail.

- Drodzy Panowie! W trosce o Wasze życie seksualne firma Unimil ufundowała dla Was i Waszych partnerów 5 zestawów preparatów umilających czas wolny. Zestawy zawierają: Ekscytujący żel do masażu z ekstraktem z imbiru, żel do masażu o smaku truskawkowym (jadalny) oraz zapas prezerwatyw wraz z nakładką wibracyjną. Aby wziąć udział wystarczy do końca września wysłać pustego maila na adres: konkurs@loungemagazyn.pl (w tytule wpisać: Uclub.pl) Wygrywa 6,12,18, 24 i 30 mail.

- Wyjątkowa okazja, aby zatańczyć z najlepszymi tancerzami świata gorące rytmy salsy w chłodnym październiku. Mamy dla Was jedno podwójne zaproszenie na III Międzynarodowy Crystal Salsa Festival w kopalni soli w Wieliczce. Należy zadzwonić do nas 21 września o godz 12.00 pod numer 012 633 77 33. i odpowiedzieć na pytanie: w których dniach odbywa się III Międzynarodowy Crystal Salsa Festival 2009 w kopalni soli w Wieliczce?. Wygrywa pierwszy telefon z poprawną odpowiedzią.

...because quality matters lounge magazyn

5


RELACJA

|FILTR MIEJSKI| IMPREZY

Gwiazdy piłki nożnej na gali finałowej biznes ligi 25 sierpnia, klub Taawa

Uroczystą galą finałową zakończyły się rozgrywki amatorskiej Biznes Ligi sezonu wiosna / lato 2009. Imprezę uświetniły swoją obecnością gwiazdy piłki nożnej - między innymi Mirosław Szymkowiak oraz Krzysztof Bukalski. Biznes Liga jest organizatorem elitarnych, amatorskich rozgrywek piłki nożnej dla firm i instytucji z Krakowa i okolic. W rozgrywkach bierze udział już kilkadziesiąt firm, reprezentowanych przez 15-osobowe drużyny (m.in. BP Polska, Novotel, Deutsche Bank, Alior Bank, Grupa Żywiec, Fortis Bank, IBM, Oknoplast). Patronat nad przedsięwzięciem objęły do tej pory tak znane marki jak Castrol czy Decathlon.

ZAPOWIEDŹ

Podczas Gali odbyło się uroczyste wręczenie nagród i pucharów dla zwycięskich drużyn z I i II ligi, najlepszych strzelców, bramkarzy oraz nagroda fair play. Pierwsze miejsce w I lidze przypadło w udziale drużynie BP Polska, drugie miejsce należało do Oknoplast Kraków, a na trzeciej pozycji uplasował się zespół LOBO. Analogicznie w drugiej lidze pierwsze miejsce zajęła drużyna Especto, drugie Frantic Club, a na trzecim miejscu rozgrywki zakończył Kraków United. Królem

W październiku ruszy nowy sezon jesienno - zimowy. Szczegóły: www.biznesliga.com.pl

Crystal salsa festival

1 - 4 października 2009, Kopalnia Soli w Wieliczce

Salsa wzbudza w nas, co raz większe zainteresowanie i staję się powoli narodowym tańcem Polaków. Latynoskie rytmy wciągają i porywają w taneczny wir niezależnie od wieku.

6

strzelców I ligi został Seweryn Starowicz, w drugiej lidze najlepszą skutecznością wykazał się Robert Wojtas - w nagrodę na obu Panów czekały bilety lotnicze ufundowane przez linie lotnicze Norwegian Air Shuttle Polska. Na gości imprezy czekało także mnóstwo piłkarskich atrakcji m.in. pokaz freestyle football, czyli najlepszych trików piłkarskich w wykonaniu mistrzów polski w tej dziedzinie grupy Polish Freestyle. Wielu emocji dostarczył uczestnikom także pokaz footbagu, czyli popularnej „zośki”. Specjalnie dla gości Gali organizatorzy zaprosili gwiazdę tego widowiskowego sportu Tomasza Króla ”Królika” z ekipy RMF MAXXX FOOTBAG TEAM. Ponadto dla przybyłych z piłkarzami Biznes Ligi pań zaproszono salony Trendy z ul. Chmieleniec i Bociana, które przygotowały pokaz fryzur, połączony z pokazem mody młodego krakowskiego projektanta Jakuba Habera. Dodatkowo, niezapomniane widowisko przygotowała utytułowana grupa taneczna TNT (Mistrzowie Polski w tańcu hip-hop) oraz cheerleaderek z grupy Trinity.

Wydarzeniem, które w październiku podniesie temperaturę i przypomni o wakacyjnych zabawach i upałach jest III Międzynarodowy Crystal Salsa Festival, w którym wezmą udział ludzie z całego świata. Impreza ta odbędzie 125 metrów pod ziemią, w Kopalni Soli w Wieliczce. Salsowe party będzie trwało cztery dni, od 1 do 4 października 2009 r. Zagra DJ Henry Knowels z Nowego Jorku oraz DJ Olita i Piotr z Krakowa.

czyli CRYSTAL SALSA PARTY gdzie zagrają: zespołu Willy`s NYC Salsa Project z Nowego Jorku i Ray de la Paz –gość specjalny tego wydarzenia. Wystąpią i jednocześnie będą uczyć tańca artyści z całego świata m.in.: Johnny Vazquez – Meksyk, Shaka Brown – USA, Pablo & Diana – Hiszpania, Farid – Francja, Osbanis Tejeda – Kuba. Crystal Salsa Festiwal to mieszanka energii, emocji oraz zmysłów. To impreza podczas, której można poznać kulturę latynoską i poczuć się jak na odległych zakątkach Kuby, Karaibów czy Ameryki Południowej. Więcej informacji na stronie internetowej www.crystalsalsaparty. pl. Patronat honorowy nad festiwalem objął Wicemarszałek Województwa Małopolskiego – Wojciech Kozak.

Podczas imprezy przewidziane jest 60 godzin warsztatów, dwa taneczne spektakle oraz dwie imprezy towarzyszące: Pre Party (Fantasy Park – Plaza) i Goodbye Party (Wieliczka). Z kolei w piątek odbędzie się Welcome Party, a w sobotę kulminacyjny punkt imprezy,

Przedsięwzięcie to jest organizowane przez Fundację Amenouzume oraz Latin Groove, których celem jest szerzenie kultury tańca, propagowanie jego wartości wychowawczych oraz pokazanie młodym ludziom jak można spożytkować nadmiar energii.

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


|FILTR MIEJSKI | NEWSY

Murale antynikotynowe w Polsce

Uclub.pl

społecznie zaangażowane graffiti artystyczne

Klub oficjalnych testerów marki Unimil odkrywa ekstremalne talenty!

Uclub.pl to serwis stworzony dla poszukiwaczy gorącej atmosfery i prawdziwie ekstremalnych doznań... Bycie Uclubowiczem to możliwość poznania fajnych ludzi, podyskutowania na luzie o wszyskim co związane z sexem i przyjemnością , brania udziału w Uclubowych imprezach i konkursach, lecz, przede wszystkim, możliwość testowania za darmo produktów marki Unimil. A jak zostać Uklubowiczem?? Po prostu zarejestrujcie się na Uclub.pl, gdzie możecie dzielić się seXpercką wiedzą, przyjemnymi fotami i opiniami o produktach Unimil z innymi. Uklubowicze zbierają Upunkty i awansują w klubowej hierarchii – za co zgarniają produkty do testów, seXi gadżety i wejściówki na imprezy w całym kraju. Zostań Oficjalnym Testerem miesiąca, a Uclub prześle Ci 30 dniowy zapas produktów Unimil do testów. Jak przystało na elitarny klub Uclub ma już swoich ambasadorów. Oficjalnymi ambasadorami Uclubu zostali gotowi na więcej przyjemności, uznani polscy zawodnicy sportów ekstremalnych który tworzą Uteam w składzie: Andrzej „Osuch” Osuchowski, startujący w narciarstwie ekstremalnym freeride, Jakub Kosmowski, prekursor polskiego freestyle’u w windsurfingu, Michał „Kollbi” Kollbek, zajmujący się ekstremalną jazdą na rowerze zjazdowym oraz kierowca rajdowy – Radek Typa i kierowca wyścigowy Maciej Steinhof.

Mural w języku angielskim oznacza po prostu „ścienny”, jednak za tym pojęciem kryje coś więcej - wielkoformatowe graffiti artystyczne, mające na celu promowanie konkretnej idei lub wywarcie zamierzonego wpływu na odbiorcę. W ostatnich latach są one coraz częściej wykorzystywane w kampaniach społecznych oraz marketingowych. Muralu jako narzędzia kampanii antynikotynowej „Polska Bez Dymu” postanowiło również użyć Stowarzyszenie MANKO, organizując konkurs „Murale Bez Dymu”. Od miesiąca na kilkunastu miastach Polski zaczynają pojawiać się wielkoformatowe grafiki skłaniające do opowiedzenia się przeciw paleniu tytoniu w miejscach publicznych. Do konkursu zaproszeni zostali artyści street-artowi z całej Polski. Inspirację dla projektów ma stanowić hasło przewodnie kampanii – „Wyobraź sobie Polskę bez… dymu”. Do tej pory murale powstały w Toruniu, Zakopanem i Przemyślu. Na swoją kolej czekają: Lublin, Trójmiasto, Bielsko-Biała, Kraków, Wrocław, Gliwice i Łódź. Wszystkie projekty zostaną zrealizowane do końca września 2009 roku. Więcej o kampanii „Polska bez Dymu” i konkursie na mural antynikotynowy na www.polskabezdymu.pl

Szczegóły na: www.Uclub.pl

Eurobasket 2009 - transmisje w Radissonie Koszykarskie Mistrzostwa Europy 7 – 20 września We wrześniu sportowa uwaga Europy będzie skupiona na Polsce. Koszykarskie mistrzostwa, rozgrywane co dwa lata, to z pewnością jedno z najważniejszych sportowych wydarzeń roku, zwłaszcza, że poprzednio odbyły się w Polsce aż 46 lat temu, w 1963 roku! W turnieju, który odbędzie się od 7 do 20 września 2009 weźmie udział 16 zespołów - zostanie rozegrany pod patronatem FIBA (Międzynarodowa Federacja Koszykówki), a jego głównym organizatorem będzie Polski Związek Koszykówki. W rozgrywkach bierze udział 16 zespołów: Macedonia, Bułgaria, Chorwacja, Grecja, Hiszpania, Izrael, Litwa, Łotwa, Niemcy, Polska, Rosja, Serbia, Słowenia, Turcja, Wielka Brytania + drużyna wyłoniona w eliminacjach barażowych. Drużyny rozegrają 54 mecze, które

odbędą się w 7 polskich miastach: Gdańsku, Poznaniu, Warszawie, Wrocławiu, Bydgoszczy, Łodzi i Katowicach. Finał będzie miał miejsce w katowickim Spodku, 20 września. W polskiej drużynie zagra między innymi Marcin Gortat (od 2008 roku zawodnik Orlando Magic, pierwszy Polak który zagrał w finałach NBA) oraz David Logan – amerykański koszykarz który kilka tygodni temu odebrał obywatelstwo polskie. Radisson Blu Hotel Kraków również kibicuje i zaprasza wszystkich fanów koszykówki na transmisje meczów do swojego baru Salt&Co. Specjalnie dla kibiców przygotowano specjalną ofertę – „All beer you can drink” (65 zł/osoba), czyli piwo podczas meczu bez ograniczeń. Szczegółowe informacje w barze. Marcin Gortat w akcji. ...because quality matters lounge magazyn

7


|KAFETERIA|

oprac. Kasia Kalwak

Mniej lub badziej poważnie... o mężczyznach

Dzień chłopaka 30 września

Wokół dnia chłopaka krąży wiele niejasności. W Polsce obchodzimy go wraz z końcem września. Niektórzy jednak postulują, że właściwą datą na świętowanie jest 10 marca – na szczęście są oni w mniejszości. Obie daty nie są ustanowione międzynarodowo. Podobnie jak w Rosji i na Ukrainie – gdzie dzień chłopaka, czy też dzień mężczyzny, obchodzony jest 23 lutego. Niezależnie od tego, na wyspach Trynidad i Tobago 19 listopada 1999 roku zapoczątkowano świętowanie International Men’s Day. Ideą do powstania tego święta nie była bynajmniej chęć zdominowania International Woman’s Day, ale promocja równouprawnienia – co możemy przeczytać na oficjalnej stronie przedsięwzięcia: www.internationalmensday.com

Dlaczego nie w doniczce?

SONDA: Jakie są największe grzechy mężczyzn?

Niestety tak się składa, że większość mężczyzn symboli, które kobieta przekazuje, nie potrafi odczytać ani zrozumieć. Mężczyzna w swoim rozumowaniu jest bardzo praktyczny. Kiedy powiesz do mężczyzny: okazałbyś mi trochę uczucia — to ten pójdzie naprawić cieknący kran. Dla Was, kobiet, symbolami są słowa takie jak kocham cię, ale także kwiaty, czekoladki i tym podobne rzeczy. Na pewno zdarzyło Ci się, być może na własnym przykładzie, zaobserwować, jak mężczyzna setki razy powtarza kocham cię niczym papuga, bez świadomości tego, co mówi i po co to mówi. Tak się dzieje, ponieważ mężczyzna gdzieś kiedyś odkrył, jak to na Ciebie działa, i teraz powtarza to, niczym naciskając magiczny guzik, po którego wciśnięciu uzyskuje nagrodę. To działa jak efekt Pawłowa, tylko że tym razem chce, byś tym potulnym zwierzęciem ulegającym efektowi była Ty. Mężczyzna może nauczyć się, jakie znaczenie mają symbole dla kobiet, jednak trudno jest mu je zrozumieć. To samo dotyczy kwiatów. Mężczyzna w swym pragmatyzmie nie potrafi pojąć, dlaczego nie może kupić Ci kwiatka w doniczce. W ten sposób zaoszczędziłby, a Ty stale miałabyś w domu jakiś kwiat, który nigdy by nie wiądł. Przecież to takie praktyczne! (...) Mężczyzna do końca życia skazany jest na pytania typu: Dlaczego nie w doniczce?

Spytaliśmy przechodniów na krakowskim Rynku o najgorsze przewinienia facetów. Oto co opowiedzieli:

Piotr Mart, Mężczyzna od A do Z, str. 7-8

8

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Basia (21): Mój chłopak, kiedy zaczęliśmy ze sobą chodzić, wyznał mi, że ma drugą dziewczynę i powinnam pisać do niego i spotykać się z nim w wyznaczonych porach. …a podobno to kobiety są bardziej zorganizowane. (przyp. red.) Renata (26): Kiedy zerwał ze mną narzeczony, pierwszą rzeczą jaką mi zakomunikował po rozstaniu była prośba o natychmiastowe oddanie pierścionka zaręczynowego „w nienaruszonym stanie.” …na pewno miał na niego dożywotnią gwarancję. (przyp. red.) Klaudia (22): Mój facet, kiedy wypije trochę za dużo, robi się ogromnie towarzyski i z imprez trzeba go wyciągać siłą. Wtedy najczęściej kłócimy się przy drzwiach, na oczach wszystkich gości, co nie jest miłe. …zamiast siły następnym razem użyj kobiecego wdzieku. (przyp. red.) Łukasz (24): W moim chłopaku najbardziej denerwowało mnie to jak narzuca mi swoje zdanie. Najczęściej na zakupach w przymierzalni: „co ty wybrałeś, jak ty w tym wyglądasz, spodnie niżej, w tej koszulce wyglądasz jak pod latarnię” a wszyscy to słyszą i patrzą jak razem wychodzimy. To jest żenujące a on tego nie rozumie. … może potrzebujecie od siebie na jakiś czas odpocząć. Proponujemy zakupy osobno, Ty w G. Krakowskiej, On w Londynie (przyp. red.)

Mężczyźni w cytatach Mężczyzna czuje się siedem lat starszy w dzień po ślubie - Francis Bacon Mężczyzna uważa, że wie, ale kobieta wie lepiej - Przysłowie chińskie Mężczyzna w swojej żonie wielbi siebie - Soren Aabye Kierkegaard Mężczyzna pozostaje zazwyczaj bardzo długo pod wrażeniem, jakie zrobił na kobiecie - Julian Tuwim Mężczyzna jest jak telefon: albo zajęty, albo pomyłka, albo poza zasięgiem - autor nieznany


|KAFETERIA|

O facetach z przymrużeniem oka

Męski punkt myślenia

„Dlaczego tak trudno kobiecie znaleźć mężczyznę, który byłby jednocześnie wrażliwy, troskliwy i przystojny? - Bo on przeważnie już ma chłopaka.”

Matematyczny dowód na to, że kobiety to zło.

Na wstępie przyjmujemy, że kobiety wymagają czasu i pieniędzy. A więc:

Kobieta = Czas x Pieniądze Jak powszechnie wiadomo - „czas to pieniądz”:

Czas = Pieniądze Wobec tego:

Kobieta = Pieniądze x Pieniądze = (Pieniądze)2 A ponieważ „pieniądze są pierwiastkiem wszelkiego zła”:

Pieniądze = √Zło W takim razie:

Kobiety = (√Zło)2 Wobec powyższego, wynik nie pozostawia złudzeń:

Kobiety = Zło

Schematyczny przekrój przeciętnego męskiego mózgu

czyli co sprawia, że mężczyźni są tacy wyjątkowi...

Koledzy

Sport Obszar głupich wymówek

Poważne rozmowy

Zakupy

Seks

Centrum obsługi gier komputerowych i pilota do TV

Seks Umiejętność prowadzenia pojazdów zmechanizowanych

Obszar odpowiedzialny za obowiązki domowe Alkohol

UWAGA: Komórka mózgowa odpowiedzialna za „słuchanie dziecięcego płaczu w środku nocy” została pominięta w powyższym rysunku z powodu jej niedorozwiniętej natury i mikroskopijnego rozmiaru. ...because quality matters lounge magazyn

9


|FELIETON|

Z pamiętnika krakowskiego artysty Mateusz Dykier

Wakacje to chyba najgorszy okres dla aktorów takich jak ja. Niby ciepło, niby więcej turystów, niby można coś zarobić, a tak naprawdę trzeba się jeszcze bardziej skupić i być sprytniejszym niż zwykle. No, bo co z tego, że jest więcej turystów? I to nie jest już takie pewne. Ostatnio w Metrze wyczytałem, że ubywa turystów z powodu kryzysu. Od jakiegoś czasu tylko o tym się słyszy. Ja w kryzys nie wierzę. Jak mam wierzyć patrząc codziennie na coraz to nowsze wycieczki obcokrajowców? Jakoś też nie wydaje mi się, aby było ich mniej, ale nie wiem, nie liczyłem. Wakacje nie są dobrym okresem. Większa ilość turystów, to większe utrapienie. Trzeba się bardziej starać. Najgorsi są stali klienci, tacy, co to lubią przyjechać do nas, do Krakowa, kilka razy w roku. Uśmiechają się niby do ciebie, a potem szepcą, w tylko dla siebie zrozumiałym języku, że już widzieli tego rycerza, rybaka, białą damę, diabła, czy innego kosmitę. I nic nie wrzucą do koszyka! Zdzisiek, mój mentor, mi to tłumaczył. Mówił coś o niezrozumieniu prawdziwej sztuki. Że niby są to lai… tutaj użył jakiegoś trudnego słowa, ale nie jestem w stanie go zapamiętać, a szperanie w słownikach jest poniżej mojej godności. Większa ilość turystów to jednocześnie większa ilość osób, próbujących coś uczknąć z tej niekończącej się sakwy pieniędzy. Co z tego, że znudzeni krakowianie w drodze do kina rzucą mi – powiedzmy nawet – pięć złotych, skoro tyle samo, tylko, że w euro dostanę od dziesięcioletniego Francuza z watą cukrową w ręku? Najgorsza jest ta nieuczciwa konkurencja. Prawdziwa sztuka rządzi się swoimi prawami. Nie można jej powielać i zbyt często powtarzać, bo przestanie być sztuką. Cały zeszły miesiąc wystawialiśmy z Jędrzejem nasze popisowe walki uliczne. Zaopatrzyłem się specjalnie w miecz. Na chwilę porzuciłem perfekcyjnie opanowaną rolę rybaka i stałem się czarnym rycerzem. Za sprzedane puszki kupiłem u złomiarza trochę skradzionego żelastwa i przerobiłem na zbroję. Pomalowałem na czarno i byłem rycerzem jak się patrzy. - No, proszę! – krzyknął Jędrzej jak mnie zobaczył. – Ty to umiesz się wystroić! Pewnie, że umiem. W końcu jestem artystą. Zarobiliśmy pokaźną sumkę. Gaży aktorskich się nie zdradza, bo to tajemnica, mogę tylko powiedzieć, że zarobiliśmy tyle ile zazwyczaj wyrabiamy w trzy miesiące. Tak, więc byliśmy na ulicach Krakowa sławni. Zaproponowali nam występ w Barbakanie, ale wepchnął się tam nam jakiś komik. Marcin miał na imię czy jakoś tak. Numer trzeba było zmienić. Jędrzej sam się ze mną zgodził i został kosmitą. Pomalował się na zielono, ubrał sukienkę swojej mamy – do dzisiaj nikt nie wie, że kosmici w Krakowie nie kupują specjalnych materiałów, które potem przerabiają, ale po prostu ubierają sukienki karnawałowe swoich matek – i założył maskę kupioną za pięć złotych w sklepie papierniczym. Ja postanowiłem nie wracać do roli rybaka i przebrałem się za 10

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

szewczyka. Kumple mieli rację, nieopłacalny zawód. Szybko zrezygnowałem i zostałem arlekinem. Czarna maska, wystawny strój clowna. To coś dla mnie! Wracając jednak do tej nieuczciwej konkurencji. Co wakacje pojawiają się na rynku same przeszkody, utrudniające nam, prawdziwym artystom, praktykowanie swojej sztuki. Nie chcę być złośliwy, czy niemiły, ale urząd miasta powinien zakazać pewnych niecnych procederów. Na przykład takie dzieci. Normalnie chodzą do szkoły i nie przeszkadzają, ale lipiec i sierpień to istny koszmar. Cała plaga dzieciaków wybiega na rynek i postanawia nagle zarobić na kino, czy lody. I to w jaki sposób! Oburzające jest, że skaczą, stoją na głowach, fikają koziołki, nazywając to wszystko tańcem, próbując wszystkich oszukać, wyłudzając ciężko zarobione pieniądze turystów, które należą się nam, aktorom. Za moich czasów tańcem nazywano tango, walca i wszystko inne pokazywane w modnym przecież programie, gdzie tańczą gwiazdy, a nasz krakowski muzyk to wszystko ocenia z trójką innych osób. Nie rozumiem, dlaczego jakieś dziwne wygibasy mielibyśmy nazywać tańcem i jeszcze płacić za to. Doprawdy powinni tego zakazać. Innym utrapieniem są wszystkie święta, prowadzące do rozstawiania drewnianych budek na środku rynku. Jasne, ludzi jest więcej wtedy na rynku, ale bez przesady, przecież nie ma gdzie przejść. Jest to uciążliwe, bo to jawny zamach na nasz teren pracy. Gdzie my niby mamy przedstawiać nasz uliczny teatr? Pod Wawelem?! Rynek to nasz naturalny plac. Gdyby Plac Inwalidów się nadawał to byśmy tam wystawiali przedstawienia. Ale się nie nadaje, to chyba oczywiste. I wcale nie o nazwę chodzi! Wakacje to okres wszelakich świąt: święto pieroga, święto ziemniaka, kapusty, kiełbasy, żywności, porozumienia polsko-litewskiego i innych niezrozumiałych dla mnie nazw. Wszystko musi mieć swoje święto. I wszystko musi mieć swoją drewnianą budkę stojącą w rządku razem z innymi budkami na rynku. Nie powiem, są z tego nawet korzyści. Ostatnio zostałem poczęstowany porcją pierogów ruskich za darmo. Wiąże się to nawet z pewną historią. Częstująca mnie pani była bardzo ładna. Może była trochę przy kości, ale miała za to bardzo ładne włosy. Długie blond. Twarz trochę taka mniej urodziwa, ale za to bardzo ładna szyja i… oczy. W każdym razie była piękna. Dla mnie właśnie taka była i to powinno wystarczyć. Nie wiem jak się nazywała, bo tego nie powiedziała, ale to nie było ważne. Zakochałem się. Od pierwszego wejrzenia, od pierwszego posmakowania jej przepysznych pierogów. I oczywiście od jej pierwszych słów, jakie do mnie wypowiedziała: - Czy chce pan dokładkę? Oczywiście, że chciałem! I tak po trzech dokładkach się zakochałem. Jako, że nie jestem już najmłodszy. Mam trzydzieści siedem lat i jak powtarzała moja mamusia, czas się żenić! Zawsze myślałem, że moją jedyną wybranką będzie sztuka, to jej się oddałem w całości, ale widocznie los chciał inaczej. Skoro miałem się ożenić z piękną blondynką, która w dodatku umiała gotować pierogi, to niech i tak będzie! Zaprosiłem ją na randkę. Taką prawdziwą! Zgodziła się, uśmiechając skromnie. Rumieniec na jej twarzy świadczył o gorącym uczuciu. Zabrałem ją na wieczorny spacer. Ja, w mojej kolorowej marynarce, pozostałości po stroju pirata i ona w białej bluzeczce, stroju, w którym gotowała. Najpierw poszliśmy Grodzką. Było bardzo romantycznie. Postanowiłem zaprosić ją na kolację. Na rogu mieli znakomite kebaby. Potem w Żabce kupiliśmy dwa piwa i poszliśmy pod Wawel. Szliśmy wzdłuż Wisły, zatrzymując się raz za razem i patrząc w gwiazdy. Pokazałem jej Most Grunwaldzki, objaśniając, że to bardzo ważny most, bo łączy jeden brzeg z drugim. Chciałem być oryginalny. Wawel każdy zna, a taki most pozostaje często niezauważony, a przecież ma nawet swoją nazwę! Usiedliśmy na trawie patrząc w oddali na ogromną reklamę piwa Strzelec. Wisiała na starym, nieczynnym już hotelu.


COOLTURKA //

lounge

- Podobno ma powstać tutaj plaża – zagadałem. - To wspaniałe. - Wiem, będzie tutaj pięknie. - Już jest pięknie – dodała. Nie mogłem dłużej czekać, musiałem jej to powiedzieć. To była idealna kandydatka na żonę. Umiała gotować, miała długie blond włosy i w dodatku lubiła kebab z piwem. Otworzyłem butelki, podałem jej jedną i szybko powiedziałem: - Pobierzemy się! Zrobimy to w kościele Mariackim, a potem pojedziemy dorożką dookoła rynku! Tylko musimy zrobić to po siedemnastej, bo wcześniej są zakazy na dorożki, bo niby za dużo osób chodzi po rynku i jest niebezpiecznie. Zobaczysz będzie wspaniale! Zamieszkamy w moim mieszkaniu na Podgórzu! Spodoba ci się, niedaleko stamtąd do centrum! Będę codziennie rano robić ci śniadanie, a ty mi pierogi na obiad. Będziemy się kochać i będziemy szczęśliwi! Co ty na to?! Zgódź się! Moja wybranka spojrzała na mnie jak na wariata, odłożyła piwo i odrzekła: - To niemożliwe. Ja mam męża i dwójkę dzieci. - Co?! Przecież umówiłaś się ze mną na randkę! - Nie umówiłam. Spytałeś się czy pójdziemy gdzieś razem, stwierdziłam, że tak, bo to bardzo miłe. Poza tym liczyłam, że uregulujesz wreszcie rachunek za te cztery porcje pierogów. - Mówiłaś, że to gratis! - Jedna porcja była gratis, ale cztery dokładki już nie… Zaniemówiłem z wrażenia. Jak każdy artysta jestem bardzo wrażliwy. Moja wybranka mnie nie chciała. Powiem więcej, wykorzystała mnie żeby wyłudzić pieniądze za pierogi. Postanowiłem zachować się z klasą. Wyciągnąłem banknot dwudziestozłotowy i położyłem obok niej. - Proszę, oto zapłata. Wstałem, wziąłem ze sobą butelkę i poszedłem w stronę rynku. Jędrzej jeszcze miał swoją zmianę, pewnie dopiero będzie kończył pracę. Postanowiłem zabrać go znowu na piwo. Tym bardziej, że było, co opłakiwać. Moja nieudana miłość, śmierć wielkiego piosenkarza, jakim był Michael Jackson, a do tego występ w Barbakanie, który się nie odbył. I powiedzcie mi jak tu nie być przygnębionym?

...because quality matters lounge magazyn

11


John Baeder - Pappy’s Place

|COOLTURKA| WYBRANE

Projekt: Szczyt Bohaterów - wystawy

Nowa Huta w XXI wieku - wystawa

18 września - 30 października 2009 Bunkier Sztuki oraz Galeria Fundacji Muzeum Witrażu w Krakowie.

do 30 września Nowohuckie Centrum Kultury

Projekt Szczyt Bohaterów realizowany przez grupę seminaryjną Muzealniczych Studiów Kuratorskich Uniwersytetu Jagiellońskiego będzie obejmował dwie równoległe wystawy prezentowane w Galerii Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki oraz w Galerii Fundacji Muzeum Witrażu w Krakowie. Do udziału zaproszonych zostało ok. 30 artystów, m. in: A. Krenz, T. Kozak, Z. Rogalski, J. Simon, G. Sztwiertnia, M. Bielesz, A. Senkara, P. Kruk. Prace ukazywać będą różnorodność spojrzenia/postaw – od krytyki zdezaktualizowanych wzorców, przez rekonstrukcje współczesnych ikon, aż po tworzenie osobistych mitologii. Dwujęzyczny katalog stanowiący integralną częścią projektu będzie zawierał stanowiska osób opiniotwórczych, reprezentujących punkty widzenia różnych środowisk (kultura, socjologia, polityka, religia). Kurator wystawy: grupa seminaryjna Muzealniczych Studiów Kuratorskich UJ

Do końca września w Nowohuckim Centrum Kultury można oglądać pokonkursową wystawę fotograficzną. Wszystko za sprawą projektu Nowa Huta w XXI wieku zorganizowanego w ramach jubileuszu 60-lecia powstania Nowej Huty.

- Celem konkursu było zgromadzenie prac fotograficznych, z których powstanie wystawa, album i kalendarz wykonany ze zdjęć zakwalifikowanych na projekcję. Zamierzamy za pomocą tej fotograficznej imprezy stworzyć nową sytuację, która zwiększając obszar publicznego dialogu ukaże, że w świecie pełnym pseudo-wartości można z powodzeniem zabiegać o pożyteczne atrakcje dla dobra ogółu – dodają.

źródło: myspace.com/selfbrush

Szczegóły dostępne na: www.nck.krakow.pl

SelFbrush - koncert 20 września 2009, g. 20 - Klub Pod Jaszczurami Naprawdę nazywa się Vaclav Havelka. Mieszka w Pradze, gdzie muzycznie wspiera kolegów z Please The Trees. SelFbrush jest jednym z najlepszych czeskich songwriterów. Występy na żywo opierają się wyłącznie na jego wspaniałym głosie i towarzyszących mu gitarach, a oprócz własnych piosenek wykonuje także utwory Devendry Banharta, Silver Jews czy Willa Oldhama. Ale selFbrush inspiruje się również muzyką tych największych: Tomem Waitsem, Sonic Youth czy Sparklehorse. Solową dyskografię Czecha stanowią dwa albumy: „Ghost of a Hanshake” (Good Day Records 2004) oraz „Three Names” (Absent Hour Records 2006). Na obydwu krążkach dominują nastrojowe akustyczne ballady z pogranicza folku, country i spokojnego rocka. 12 12

- Tym razem nasza placówka pragnie pokazać w sposób dokumentacyjny i artystyczny współczesny klimat Nowej Huty, jej koloryt w różnych porach roku, warunki życia, osiągnięcia, nowe pomysły i szansę na przyszłość – informują organizatorzy.

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


Bartek Walat

|COOLTURKA| RETROSPEKCJA

K27, czyli ArtGafa WYSTAWA

źródło: www.flickr.com/photos/mik_krakow

Małopolski Instytut Kultury przez całe wakacje realizował projekt K27, polegający na wywieszaniu w gablocie ulicznej artystycznych prac młodych twórców, którzy naginają znaczenie poszczególnych świątecznych dni, paradoksalnie naznaczających przemiany kulturowe i obyczajowe. Na piedestał zostały powyciągane stereotypowe przekonania, narodowe znaki rozpoznawcze i tematy niszowe, odpowiedzialne za kontrast wszystkich plastycznych wypowiedzi. Uliczna gablota, inspirowana jednodniówkami futurystów, miała z założenia wpisać się w nurt sztuki, wychodzącej ku przypadkowym odbiorcom, którzy niekoniecznie mają czas na wyszukiwanie artyzmu w galeriach. Podstawowe pytanie brzmi jednak, czy ukazanie czegokolwiek w miejscu przepełnionym reklamami i pośpiechem ma jakikolwiek sens? Odpowiedź przemyślana brzmi: nie! I nie chodzi wcale o niechęć do akcji, w których przerost formy nad treścią jest uzasadniony. Nie można także dąsać się nad niszowym doborem artystów współtworzących kilkunastotygodniowe dzieło. Artyzmu też nie odmawiam. Cały klucz do niezadowolenia sprowadza się wyłącznie (albo aż) do tego, że jeżeli powstaje projekt, który ma oprzeć się na bogatym dorobku sztuki ulicy, to nie może on być pochwalony po tym, jak przez nasze miasto przepełznął wstrząsająco udany Festiwal Sztuk Wizualnych ArtBoom... A K27? K27 nie przepełznął, bowiem ktokolwiek to widział, ktokolwiek o tym wie? I nie można przysłaniać się w tym wypadku nieudanym marketingiem, ponieważ nawet gdyby się udał, to z perspektywy przeciwległego chodnika i tak nie można by rozróżnić sztuki od reklamy zakładu pogrzebowego.

Wystawa „Dogs are guilty!” WYSTAWA

fot. Łukasz Żołądź

W wakacje w Galerii BB można było podziwiać wystawę Dogs are guilty!, która dystansowała od problemów polskiej rzeczywistości. Pies jest ciągle obecną w języku metaforą człowieka. Mówimy: wierny jak pies, głodny jak pies, zbity pies, pies na baby. Psy nazywamy „najlepszymi przyjaciółmi” człowieka. Niektórzy głoszą, że można upodabniać się do swojego psa. Nadszedł czas, by wszystkiemu winne były psy. Organizatorzy przyznają, że wystawa Wszystkiemu winne są psy! byłą pretekstem do opisania ludzkich postaw i skomentowania relacji pomiędzy obywatelem a władzą świecką czy duchową. To próba opisania naszej rzeczywistości w sposób metaforyczny. - Wszystkiemu winne są psy! - twierdzi współtwórca instalacji Krzysztof Wałaszek. - Jeśli nie ja, nie ty, nie on, to kto?! Czemu nie pies?! - dodaje. Wystawa podważała ideały chrześcijańskie, patriotyczne i tożsamościowe, nie zmienia to jednak faktu, że we współczesnych czasach już nic nie budzi w odbiorcach oburzenia. Wiele wartości dewaluuje się na codzień - chyba taki wniosek powinien przysłonić tę akcję. Nie da się jednak ukryć, że instalacja sprawnie resetowała światopogląd każdego i podejrzewam, że śmiech i zawstydzenie pojawiło się zarówno na twarzy konserwatysty, jak i liberała. Może wyznacznikiem nowatorstwa nie jest już ilość skandalicznych opinii, a refleksja, której skali nijak zbadać się nie da.

źródło: www.muz-nar.krakow.pl

Krakowskie Muzeum Narodowe na Woodstock 2009 PROMOCJA MIASTA Ekipa krakowskiego Muzeum Narodowego gościła w wakacje w Kostrzynie nad Odrą, gdzie na zaproszenie Jurka Owsiaka, prezentowała największe hity swoich instalacji. Na Woodstocku głównie zaprezentowane zostały prace z Galerii w Sukiennicach. - Przez cztery dni naszą Galerię „Przystanek Sukiennice” obejrzało co najmniej 100 tysięcy osób - podaje Marta Chlanda z Muzeum Narodowego. - Każdemu z prezentowanych dzieł towarzyszyły komentarze i pytania, przygotowane przez naszą Sekcję Edukacji. Odpowiedzi można było szukać samodzielnie albo biorąc udział w codziennych warsztatach. Zadaniem warsztatów nie była jednak wyłącznie dyskusja o sztuce. Pomagaliśmy uczestnikom Przystanku w stworzeniu Muzeum Przystanku Woodstock - dodaje. Rola krakowskiego Muzeum na tegorocznym Przystanku Woodstock miała specyficzny charakter, gdyż została podwaliną do stworzenia przystankowego Muzeum. W związku z tym uczestnicy spotkań, dyskusji i warsztatów zastanawiali się, jak taka instytucja ma funkcjonować, co jest ważne dla tego typu działań oraz jak kreować przestrzeń, w której ważny będzie nie tylko głos kuratorów, ale przede wszystkim zwiedzających. - Czy można robić muzeum w kurzu? - pytał na konferencji prasowej Jurek Owsiak. Zdaniem członków projektu z MNK - Można. Warto. Niesamowita atmosfera tego spotkania, trudne warunki i autentyczny entuzjazm ludzi, których tam spotkaliśmy, upewniają nas, że prawdziwą sztukę warto pokazywać nawet w ekstremalnych warunkach.

...because quality matters lounge magazyn

13


|COOLTURKA| MUZYKA

oprac. Bartek Walat

7. edycja Sacrum Profanum źródło: www.wu-hae.pl

13 września – 19 września 2009

Nowohucka grupa Wu-Hae namiesza nośnikiem? Krakowska grupa rockowa Wu-Hae zbliża się do zakończenia prac nad najnowszą... puszką. XXI wiek przewartościował wiele statecznych norm. Obecnie nie powinno nawet dziwić, że nowohucka kapela nie wyda płyty, a za nośnik swojej muzyki wybierze pendrive’a umieszczonego w puszce. Płyta będzie nosiła nazwę Opera nowohucka, i jak można przeczytać na oficjalnej stronie zespołu: - Pierwsze przymiarki do nagrań miały miejsce już 3 lata temu. Rejestracja poszczególnych utworów rozpoczęła się jednak dopiero w lutym tego roku. Wokalista zespołu, Bzyk wyjaśnia też: - Płyta będzie bardziej elektroniczna, szczególnie w warstwie rytmicznej, bo wykorzystamy bity w stylu drum`n`bass. Wiadomo także, że wszystkie teksty będą dotyczyć Nowej Huty. Znajdzie się wśród nich m.in. Poemat dla dorosłych Adama Ważyka i wiersz Na powitanie budowy socjalistycznego miasta Wisławy Szymborskiej.

Tegoroczne wakacje zakończą się pod sztandarem dźwięków Festiwalu Sacrum Profanum. Zdecydowanym hitem wydarzenia będą dwa koncerty Aphex Twina. - Kilka miesięcy szczegółowych rozmów zakończyło się sukcesem. Bardzo zależało nam na zaproszeniu tego artysty - mówi Filip Berkowicz, Dyrektor Artystyczny festiwalu. - Aphex Twin nazywany jest po obu stronach Atlantyku „następcą Mozarta” i „jednoosobowym Kraftwerk”. To najważniejszy przedstawiciel gatunku, wytyczający nowe ścieżki i trendy w rozwoju muzyki elektronicznej na świecie. Pokazuje się niezwykle rzadko, pieczołowicie dobierając miejsca swoich występów. Tym bardziej jesteśmy dumni, że jego dwa ekskluzywne koncerty odbędą się w ramach finału 7. Festiwalu Sacrum Profanum - dodaje Berkowicz. Aphex Twin, a właściwie Richard David James, uznawany jest przez krytyków za jednego z najbardziej twórczych artystów współczesnej muzyki elektronicznej. Podczas 7. Festiwalu Sacrum Profanum wystąpi w hali ocynowni chemicznej w Nowej Hucie 18 i 19 września. - Krakowska publiczność będzie świadkiem wyjątkowego wydarzenia: artysta nie tylko wystąpi po raz pierwszy w Polsce, ale także wyjątkowo - zagra dwa koncerty pod rząd zachęca Berkowicz.

Materiał ukaże się w październiku. Na albumie zagości Maciej Maleńczuk, Grzegorz Markowski i Olaf Deriglasoff. Najbliższy koncert grupy WU-HAE odbędzie się 11 września o godzinie 20:00 w klubie Studio, gdzie nowohucki skład będzie suportem kapeli Kazik na Żywo. WU-HAE to krakowski zespół założony w 1999 r. w Nowej Hucie. Jego członkowie często podkreślają swoje związki z tą dzielnicą. Pod względem muzycznym WU-HAE wpisuje się w nurt muzyki crossover, charakteryzujący się eklektycznym łączeniem składników wielu stylów i gatunków. Od początku muzyka zespołu była wypadkową hip-hopu i hardcore’u, później doszły do tego dodatkowo wpływy funku, jazzu, reggae i muzyki elektronicznej. Charakterystyczne dla zespołu są wspólne przedsięwzięcia ze znanymi muzykami, m.in. z jazzmanami Jarosławem Śmietaną i Wojciechem Karolakiem. Teksty zespołu są z reguły silnie zaangażowane społecznie, z założeniem, by reprezentować część pokolenia, o której rzadko wspominają media, a której transformacja ustrojowa złamała kręgosłup moralny. www.wu-hae.pl 14

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Kim jest Aphex Twin? To twórca mający duży wpływ na innych artystów, operujących bardzo często na zupełnie odmiennych płaszczyznach muzycznych. Aby opisać muzykę przez niego tworzoną, wytwórnia Rephlex Records wprowadziła w 1991 roku pojęcie Braindance, czyli gatunek, który obejmuje najlepsze elementy zarówno muzyki tradycyjnej, klasycznej, elektronicznej, współczesnej, popularnej, industrialnej, jak też ambient, hip-hop, elektro, techno, break beat, hardcore, ragga, garage, drum and bass. Braindance odnosi się do przyszłościowej muzyki elektronicznej, która pobudza umysł i wyzwala chęć tańca. Aphex Twin jest także jednym z głównych przedstawicieli gatunku IDM (ang. Intelligent Dance Music) - powstałego na początku lat 90. i rozpowszechnionego przez wytwórnię Warp Records oraz serię albumów Atificial Intelligence. Oprócz muzyki, dodatkowym obszarem działalności artysty jest fotografia i sztuki audiowizualne. Wykorzystuje je m.in. w teledyskach, w których zwykle pojawia się jego przekształcona lub zdeformowana twarz (np. Come to Daddy). Oprócza Apex Twina na Festiwalu Sacrum Profanum zaprezentują się: The Cinematic Orchestra, Ensemble Modern, London Sinfonietta, Ensemble, InterContemporain, Ensemble Recherche, Chris Cunningham, Asko Ensemble, Schonberg Ensemble oraz Klangforum Wien. Aleksander Glowania / mmkrakow.pl


oprac. Bartek Walat

|COOLTURKA| RÓŻNE

Marcin Świetlicki Rysunki zabrane

The 30th of July

foto: Łukasz Malinowski

www.myspace.com/the30thofjuly

Zespół The 30th of July narodził się w lutym 2006 roku, kiedy to pięciu niezależnych muzyków z polskich kręgów metal / hardcore’owych zebrało się po raz pierwszy, aby tchnąć życie w ten nowy, przełomowy projekt. Zespól kategoryzuje swą muzykę jako space rock, który można określić jako specyficzną mieszankę stonera, rocka eksperymentalnego i progresywnego, z brzmiącymi gdzieniegdzie nutami metalowymi czy hardcore’owymi. Zespół czerpie jednak inspiracje z niemal wszystkich gatunków muzycznych, eksperymentując z nieschematycznymi utworami i poszukując nowych brzmień. „Trzydziestki” wyrobiły już sobie konkretną markę na lokalnej scenie, koncertując z dużą częstotliwością oraz supportując szerzej znane zespoły z całej Polski. Jeden z utworów zespołu został użyty w ścieżce dźwiękowej do filmu skateboard’owego Emerica the gold rookie finals.

foto: Łukasz Malinowski

W roku 2008 The 30th of July nagrali swoją debiutancką płytę LP, zatytułowaną The 30th of July, na której znalazło się 12 utworów. Płyta została nagrana w studiu Gorycki & Sznyterman i wyprodukowana przez Jarka Barana, znanego z pracy z artystami takimi jak Paradise Lost, Delight, Avril Lavigne i innymi.

Marcin Świetlicki sławnym poetą jest, ale nie tylko poetą. Niedawno rozeszła się powszechna wiadomość, że z jego szuflad powyciągano wiele rysunków autorskich, które obecnie można zakupić w zbiorczym wydawnictwie pt: Rysunki zabrane. - Dzięki pomysłowi i wytrwałości Jarosława Borowca, który zabrane zebrał i skopiował, dziś możemy zaprezentować rysunki Świetlickiego w formie albumu, przygotowanego przez Teodora Jeske-Choińskiego. Materiał uporządkowaliśmy i podzieliliśmy subiektywnie według tematów i dominujących motywów na dwanaście działów – podają oficjalne informacje Wydawnictwa Cztery Oczy. Publikacja zawiera także rozmowę z artystą, który przyznaje, że rysunki Marcina Świetlickiego na pewno nie są sztuką, bo Marcin Świetlicki nie przykłada do nich takiej wagi, jaką przykłada do innych swoich czynności - przede wszystkim do pisania. (…) Wolałbym oczywiście panować nad tym, co robię, nad rysunkami jednak nie panuję. Jest to chyba jakiś rodzaj nerwicy. Coś przeze mnie rysuje. Jakiś stwór. (…) Rysunki przebywają po zwierzęcej stronie mojej natury. - Książkę prezentujemy w dwóch wersjach kolorystycznych. Pierwotnie miał być to album niebieski jak atrament pióra czy tusz długopisu. Pan Świetlicki poprosił jednak o to, by był czarny jak jego sweter – przyznaje Wydawnictwo Cztery Oczy.

Armia chińska w Krakowie Wystawa ósmego cudu świata - Armii Terakotowej - w Galerii Krakowskiej 1 do 27 września 2009 r Po raz pierwszy w Krakowie w pasażach Galerii Krakowskiej odbędzie się wystawa ósmego cudu świata: Armii Terakotowej. Chińska armia to unikalny zabytek wpisany na listę dziedzictwa kultury UNESCO. Do tej pory wystawa Armii Terakotowej była pokazywana tylko w kilku państwach (w Hiszpanii, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Rosji). Dzięki współpracy z Polsko - Chińską Izbą Gospodarczą armia chińska wędruje po Polsce. W Galerii Krakowskiej będzie można zobaczyć ponad 100 eksponatów, a wśród nich naturalnej wielkości żołnierzy armii cesarza Qin Shi Huangdi. Zapewne po dziś dzień krążyłyby legendy o pochowaniu Pierwszego Cesarza Chin wraz z całą armią żywych żołnierzy, gdyby nie - trzech rolników. To oni w roku 1974 przez przypadek odkryli 8000 armię posągów z terakoty, które zakopane zostały po śmierci cesarza w pobliżu jego sarkofagu. Armię budowało 700 tysięcy ludzi przez 38 lat by chroniła w świecie pozagrobowym cesarza Qin. Każda z bojowych postaci Armii Terakotowej jest ręcznie rzeźbionym posągiem, o unikalnych rysach, stroju, odznaczeniach. W pasażu Galerii Krakowskiej będzie można podziwiać ponad 100 eksponatów będących częścią tego gigantycznego odkrycia XX w. Ekspozycje po raz pierwszy w Polsce udostępniona zostanie bezpłatnie dla wszystkich odwiedzających (do tej pory była biletowana). ...because quality matters lounge magazyn

15


|COOLTURKA| WYWIAD

„Nie bądźmy pedałami czyjejś twórczości” Rozmowa z Tymonem Tymańskim

Tymonie, jesteś muzykiem, dziennikarzem, poetą, sąsiadem własnego sąsiada... Skąd czerpiesz inspiracje do tych wszystkich ról? - Wiesz, to nie jest do końca takie złocisto pozytywne, bo chyba lepiej specjalizować się w czymś konkretnym. Są dyscypliny typu triatlon lub decatlon, ale one nie są popularne, no i ja właśnie reprezentuję taką niepopularną drużynę. W Polsce nie jest doceniane bycie wszechstronnym, ale ja wywodzę się ze stajni muzyków z lat 60’, kiedy to bardziej liczyła się idea niż muzyka. Myślę, że dla Zappy, McCartney’a, czy grupy The Who, muzyka była na drugim planie. Osobiście lubię zajmować się wszystkim. Większość muzyków to idioci, a mi zależy na tym by jazzman czy rockman chodził do kina, czytał i inspirował się sztuką. Oczywiście bez przesady z tym sztukolubstwem – nie bądźmy pedałami czyjejś twórczości. A wydaje Ci się, że jesteś marką, która niejednego doprowadziła od jazzu, po rock lub yass? - Muszę przyznać, że od niedawna mam taki moment, który można nazwać... cichym momentem. Nastał czas refleksji i sam nie wiem czy to wszystko ma sens. To nie jest jakaś depresyjna refleksja, ale na pewno zbliżenie się do realizmu. Kończę na przykład przygodę z programem kulturalnym Łossskot, który wydaje się być potrzebny tylko paru osobom. Trzeba przyznać, że postaci, które nim zawiadują strasznie przeszkadzają, a w dodatku program jest puszczany o zbyt późnych porach. Wydaje mi się, że ta cała działalność w kulturze, opierająca się o zasadę pro publico bono, to dość naiwna sprawa. W latach 90’ wszystko było tworzone z entuzjazmem młodzieńczym. Coś się działo. Teraz mam moment zwątpienia, do czego potrzebna jest mi ta ciągła bitwa? To zresztą generuje mnóstwo pobocznych pytań, dlaczego w Polsce ludzie nie czytają książek, dlaczego sprzedaje się tak mało płyt? Czemu kultura jest notowana na dziesiątym miejscu pod względem ważności? 16

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


|COOLTURKA| WYWIAD

Może nastały takie czasy, w końcu nawet Miłość, Trupy, Kury, to już przeszłość, teraz zostały tylko wyzbyte emocjonalności Tranzystory... - Możliwe, choć ja nadal czuję miłość do muzyki i ona mnie nie opuszcza. W tej chwili nawet reaktywuję na chwilę grupy Miłość i Kury. Powróciłem też do korzeni i zamierzam grać akustycznie na kontrabasie. Nie czuję bym mocno odciął się od korzeni. To prawda, że Tranzystory to taki piosenkowy zespół, ale już z grupą Tymański Yass Ensemble nadal gram klasyczny jazz. Entuzjazm i radość z muzykowania pozostała. Martwi mnie tylko perspektywa człowieka, który po czterdziestce zaczyna się interesować tym, co dzieje się dookoła. Ja wiem, że ze mną jest dobrze, ale czy dobrze jest z Polską, to już wątpliwa sprawa. Osobiście mam wrażenie, że żyjemy w kurniku. Tu są naprawdę dobrzy i ciekawi ludzie, tworzy się też dobrą sztukę, ale wszystkie przemija gdzieś bokiem, bo nie ma zainteresowania ze strony mediów. To mnie wkurwia. Jeżeli mi mówią, że liczy się oglądalność, albo że z domeny uczmy i bawmy, trzeba bardziej postawić na bawmy, to wszystko się sprowadza do epoki wczesnego kapitalizmu i zachłyśnięcia się McDonaldem. Przestano kształcić gusta... - No tak, a w tym wszystkim wystarczyłoby tylko postawić na równowagę. Wiadomo, że musi być czas na bułeczkę z serdelkiem, ale pozostawmy także przestrzeń dla grahamki, czegoś wartościowego, czegoś bio. Obecnie tego nie ma. Ja patrzę na wszystko z perspektywy gościa z telewizji, który niestety musi mocno orać w materii; problem polega na tym, że to wszystko, co się dzieje na około, przypomina kał. Jest aż tak źle? - Wiesz, może sztuka wszędzie jest na marginesie, ale nie da się ukryć, że mam wytwórnię, którą sponsoruję od trzech lat i mam problem by artysta Bajzel sprzedał się w ilości większej niż trzysta egzemplarzy. Obecnie dwa tysiące sprzedanych płyt to wypas. Naprawdę uważam, że ściąganie z torentów skłania do smutnej refleksji – a winna temu jest bieda i Ci, którzy urabiają społeczeństwo do jakichś kiepskich schematów. No chyba największym problemem jest zrównywanie wszystkiego z kiepskimi średnimi... - Włącz telewizor, a zobaczysz, co się dzieje. Przecież tak kiepsko nie było jeszcze nigdy. Mam 120 programów, ale jak się im przyjrzeć to wszędzie są gwiazdy z lodem, gwiazdy na głodzie, gwiazdy robiący pod siebie – to strasznie bolesne, bo nie ma miejsca na fajne filmy. Wszystko jest spychane za szafę. Ja chciałbym zobaczyć w telewizji grupę Dick4Dick albo Mitch&Mitch, którzy nie powstydziliby się swoich tekstów, muzyki i performance’ów nawet na granicą. Tylko Czesław się przepchał... - To jest okey. Czesław jest ewenementem, jest zjawiskowy, jest duńczykiem, ma specyficzny akcent, to dobrze, że się przepchał. W latach 90’ byli w dwójce decydenci, którzy na szeroką skalę inwestowali w coś wartościowego - w Konja, Republikę, Voo Voo, Maleńczuka - ja to wszystko widziałem tam na żywo, a dziś kurwa kompletnie nic. Był jeszcze czas, kiedy była Kukulska, Golce, a teraz totalna pustka, same lachociągi biznesowe. Ja naprawdę nie życzę źle artystom, którzy nie mają smaku, ale obecnie jest tego

za dużo. Ja na przykład sobie radzę jako postać, ale moja muzyka i muzyka wielu osób nie ma szans się przebić. W takim razie na ile utożsamiasz się z Łossskotem? Według mnie był wytrychem w tym całym syfie... - Ja też będę bronił tego programu, bo uważam, że jest on uczciwy, rzetelny, choć oczywiście nie każdy odcinek był super. W telewizji jest tak, że raz trafiasz, a raz nie. Wszystko zależy od gwiazd, dyspozycji oraz materiałów, jakie się posiada. Ogólnie rzecz biorąc, uważam, że Łossskot trzyma fason i formę, bo chyba najbardziej ciekawe jest w nim spotkanie z trzema rozmówcami, którzy totalnie się różnią i są znawcami w swoich dziedzinach: filmu, literatury i muzyki. To jest sytuacja wyjęta z boksu, przy trzech sędziach, każdy może zaprotestować i dzięki temu zyskuje się jakieś nowe spojrzenie. Szczerze mówiąc, wydaje mi się, że trudno by było znaleźć trzech równie błyskotliwych mężczyzn. Może Skiba, Krauze i Pilch. I naprawdę nie ma to źle zabrzmieć. Osobiście przyznam, że czas, jaki spędziłem z Łossskotem był bardzo twórczy i go nie żałuję. Czas jednak na powrót do muzyki. Do muzyki, czy do muzyki z tekstem? - Zawsze uważałem, że od początku rock’n’rolla te dwie rzeczy były równorzędne. Pamiętam anegdotę o tym, jak Dylan powiedział do Lenona: Listen to the words man. Lenon był zdumiony, bo do tamtej pory słowa to były dla niego bla, bla, bla, a nagle przyszedł młody żyd i odmienił jego spojrzenie. Dla mnie oba walory są równie ważne. Tekst musi być błyskotliwy, czasem sarkastyczny, ale bardzo zwracam na niego uwagę. Cała tradycja grania ma jakieś 50 lat i naprawdę przez ten czas tworzono świetne rzeczy, do których teraz można się odnosić. Jestem z pokolenia 88’ i muszę przyznać, że dla mnie fundamentem takiej tradycji niekoniecznie jest Lou Reed, ale choćby Ty, więc może nie jest tak źle. - No oczywiście, nie ma co przesadzać z tym narzekaniem. Ja po prostu uważam, że ten kraj potrzebuje większego otwarcia, większego rozpoznania w Europie. Od zaborów przeżywaliśmy ciężkie czasy. Ja komunę doświadczyłem w sześć lat, między 13 a 19 rokiem życia, to mi wystarczyło by poczuć tamtejszy rodzaj upodlenia. Brak paszportów, ciemne ulice i wszechobecna wilgoć. To wszystko to było przekleństwo i zarazem błogosławieństwo. Według mnie to dobrze zobaczyć, jaki świat może być smutny, orwellowski i podły. Z drugiej strony nie można zapomnieć o tym fermencie, jaki wtedy następował. W latach 90’ czułem się już świetnie, wiele rzeczy mi się wtedy podobało. Był dobry Maleńczuk, Świetlicki, literatura Pilcha. Wydaje mi się, że wtedy następował mój rozwój światopoglądowy. Gdy teraz patrzę, jakie warchoły są w Sejmie i telewizji, i w jaki sposób sprzedają nam gówno, to mam dość. Uważam jednak, że będzie lepiej, i że przetrwamy to wszystko. Jak siedzę w telewizji to różnie to wszystko wygląda, ale jak wrócę do klubów to się okazuję, że nic się nie zmienia, że wielbicieli poezji nadal jest tysiąc trzydzieści pięć osób. Na szczęście jesteśmy w momencie kulturowego samostanowienia się. Rozmawiał: Bartosz Walat

...because quality matters lounge magazyn

17


|COOLTURKA| RECENZJE KONTROLOWANE

Bartek Walat, Szymon Wróbel

Walat vs. Wróbel Radiohead„In (Poznań) rainbows”

Fascynacja zespołem Radiohead, jaka bije z tej recenzji jest według mnie w 100% uzasadniona. Ten zespół z Wielkiej Brytanii, który na początku występował pod nazwą „On a Friday”, to legenda muzyki alternatywnej, a o jego koncert w Polsce długo zabiegali organizatorzy festiwalu „Open’er”. Udał się to dopiero miłośnikom zdrowego powietrza, a więc brawa dla nich :)

Ma nam grać Maanam?

Można pokusić się o stwierdzenie, że na skalę fenomenu grupy rockowej składa się charakter wszystkich czynników subiektywnych, jakie każdemu z nas przychodzą do głowy, przemnożonych przez siłę osobowości lidera. Problem pojawia się wtedy, gdy lider udanie przemierza pole minowe własnej odrębności i skazuje fanów na podziały. Oczywiście można upierać się, że Maanam i Kora to synonimy, ale po co, skoro w przypadku Püdelsów i Maćka Maleńczuka sytuacja wyglądała diametralnie inaczej? Jeżeli strategie tak renomowanych marek poddają się modulacjom wyłącznie ze względu na prawa autorskie, to aż dziw bierze, że na Allegro nie można wykupić patentu na wykonywanie Dumki na dwa serca. A tymczasem bez mrugnięcia okiem będziemy wybierać się na koncerty zespołu Kora, by posłuchać kultowego Maanamu. Takie podziały, czy „skoki w bok”, mniej lub bardziej udane można mnożyć. Ba! Czasami nawet okazuje się, że jeden zespół ma dwie charakterystyczne twarze. Tak było choćby w przypadku Lady Panku, najpierw solowy album jako „Jan Bo” wydał Jan Borysewicz, a dużo później pozazdrościł mu Janusz Panasewicz. Tak będzie też w przypadku zespołu T-love, solowe albumy wydał już Sidney Polak, a za rok ukaże się krążek Muńka. Choć lubię takie eksperymenty, to i tak jak Bartosz wybieram się na koncert Maanamu.

Maciej Sieńczyk Wrzątkun

Nie wiem jak wiele wolnych miejsc znajduje się dla artystów naturalistycznych w naszej cukierkowej rzeczywistości, ale zapewne jedno z nich jest zajęte przez Macieja Sieńczyka, który w swoich rysunkach nie stroni od makabry, krwi, potu, spermy i grobów. Właśnie ukazał się drugi album komiksowy tego twórcy, który na przestrzeni 31 fantastycznych opowieści, udowadnia jak wielka skala sflaczenia dominuje w naszej rzeczywistości i jak tendencyjne absurdy dzieją się wokół nas. Prawda zaczyna piec w oczy. Jeżeli nie lubicie komiksu lub tematykę Sieńczyka uważacie za mdłą, to i tak natraficie na jego rysunki. Artysta publikuje już wszędzie i ilustruje wszystko. Ktoś w końcu nakreśli dosadnie, jak zboczone są Wasze sny. Mam nadzieję, że mimo wszystko nikt i nigdy nie nakreśli, jak zobaczone i perwersyjne są moje sny;) Fanem komiksów nie jestem, ale oddać muszę, że Sieńczyk to postać niezwykła, która banał potrafi przedstawić jako coś niezwykłego. Według mnie jego współpraca z Dorotą Masłowską to nie przypadek… Pozdrowienia dla fanów „Wojny Polsko –Ruskiej” i Borysa Szyca ;)

Odwołany koncert Britney…

W czasach, kiedy w Polsce jeden festiwal goni kolejny i nikt nie wie ile ich już jest; kiedy jedna wtopa goni następną… W czasach, kiedy gwiazdą, która nagra płytę może być nawet Pani Jadzia ze sklepu obuwniczego, musimy zapraszać zagranicznych artystów przez duże A, żeby można było mówić o muzycznym wydarzeniu w tym kraju nad Wisłą. Więc, tak o to Michael Jackson kochał Polskę, Madonna pokochała, a Britney Spears, no cóż, ona miała pokochać... Na oficjalnej stronie jako powód odwołania koncertu w Polsce napisała: …ze względu na warunki kontraktu, które nie mogły być spełnione, choć podobno bilety słabo się sprzedawały i w Polsce miało padać w dzień koncertu. A sprawa wydaje się tak prosta, bo jak nie wiadomo, o co chodzi - to chodzi tylko o jedno ;) Patrząc na nasze społeczne gusta, wydawało się, że z całej serii koncertów wakacyjnych, akurat ten będzie przez popularność rozszarpany. Czyżby różowe panny słuchały metalu, tak jak i Doda...

Pilch - Jak on to robi?

Na początku wakacji do księgarń trafiło wznowienie książki Tysiąc spokojnych miast (1997) wybitnej postaci, jaką jest Jerzy Pilch. Ten człowiek, jak również jego twórczość, fascynują mnie od zawsze. Nieważne czy jego książkę czyta się pierwszy czy dziesiąty raz – podziw zawsze tak samo wbija w fotel. Zastanawiam się zawsze, jak on to robi? I przypominam sobie tekst Pilcha z filmu Wtorek (2002), gdzie gra postać zbliżoną do samego siebie („Jerzego”). - Ja nic nie robię, ignoruję, nie zwracam uwagi, nie odbieram telefonów, nie odpowiadam na listy, nie chodzą na randki, ja w ogóle nic nie robię w życiu. Nie prowadzą samochodu, nie znam się na komputerze. Może przez to znam się trochę na kobietach. Poza tym wiesz czasy są takie, że wystarczy nie być impotentem, a już jest się w czołówce. Europejskiej czołówce!.- ;) Nie da się ukryć, że w przypadku Pilcha ważna jest jeszcze kwestia trzech zakrętów w życiu, które nie każdy artysta pijący potrafi pokonać bez zawahania. Wisła, Kraków, Warszawa. Chapeau bas!

Robert M i jego Taxi

Robert M, kontrowersyjny krakowski didżej i producent, który stwierdził kiedyś, że Maryla Rodowicz nie jest godna tego, żeby remiksować jej kawałki, w końcu wydał płytę. Taxi, bo tak nazywa się ten krążek, to płytka, na której pojawia się sporo gości: Jędrek Realista, Barillo, Blady Kris, Wojtek Sokół, Dirty Rush, Czarny Hi- Fi… To powoduje, że w taksówce Roberta każdy znajdzie coś dla siebie. Płytę promują dwa single: Free oraz duet z didżejem Barillo: Latino. Panom polecam zobaczyć w necie teledysk do drugiego singla, w którym Robert nadużywa(?:) wakacyjnych krajobrazów. Teledysk widziałem i w ramach zahamowywania tendencji do płciowego zrównywania, sugeruję by rzeczywiście tylko mężczyźni ten produkt zobaczyli.

18

lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

foto: Andrzej Bagiński

Nadszedł czas, kiedy to Mahomet przyszedł do góry, by oczyścić ją z chemicznych toksyn rynku koncertowego. Namaszczenie Tej Ziemi miało miejsce w poznańskim Parku Cytadela, gdzie grupa Radiohead przyczyniła się do spadku emisji dwutlenku węgla w powietrzu, poprawiła funkcjonalność wszystkich samochodowych poduszek powietrznych, a także przekonała rodzime gospodynie domowe do używania biodegradalnych substancji. Makroskala działań była możliwa dzięki koncertowi w ramach akcji „Poznań dla Ziemi”. Jeżeli chcecie oczyścić swoje najbliższe otoczenie, sięgnijcie po płytę „In rainbows”, której recenzję właśnie przeczytaliście.


tekst: Ania Strugalska

|COOLTURKA| FILM

KAC VEGAS czyli TESTOSTERON versus USA

USA 2009 Reż: Todd Phillips Wyst: Bradley Cooper, Ed Helms, Zach Galifianakis, Heather Graham, Justin Bartha Premiera: 7 sierpnia

( The Hangover)

W połowie sierpnia, za namową moich szanownych kolegów (- idź, zobacz, może się czegoś nauczysz) wybrałam sie do kina na najnowszą komedię Todda Phillipsa. Hm… Byłabym niesprawiedliwa, mówiąc tylko: DURNE, bo owszem durne, ale w tak zabawny sposób, że się szczerze popłakałam. Ze śmiechu oczywiście, wszak po to są komedie. Wyobraźcie sobie drogie panie, że już wam niosą suknię z welonem, a w tym czasie wasz ukochany, przyszły, ślubny, jedyny - w stanie pomroczności jasnej, ciemnej, czy cholera wie jakiej, kradnie maskotkę Mike’a Tysona pakując ją do skradzionego (a jakże) samochodu! Pragnę dodać, że przedmiotem kradzieży okazuje się gigantyczny (no ok, średnich rozmiarów) tygrys, a skradzionym środkiem transportu policyjny radiowóz. Na szczęście moje drogie, wasz luby nie jest sam w tej opresji, koledzy pomagają pakować bydle za kratki! Zawsze wierni, czterej pancerni! Ponieważ fabuła chaotyczna jest - jak przystało na sen pijaka, postaram się w skrócie. Wieczór kawalerski w Las Vegas. Godz.: 22.00 - dach hotelu, Jaegermeister, nasi śliczni (jeszcze) panowie i męski toast: BĘC! Dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuugo nic…….. Godz.: 8.00 - tyle słońca w całym mieście! Nie widziałeś tego jeszcze (zaręczam Ci widzu), o nie! Apartament hotelowy, kura, jakaś bosonoga contessa wymykająca się slalomem pomiędzy butelkami i śpiącymi rycerzami, tygrys w łazience (już nieźle głodny i wkurzony), wszędzie ciała i mnóstwo bliżej niezidentyfikowanych płynów pochodzenia (zgaduję) ludzkiego. Istne Kongo! 3 muszkieterów, pana młodego brak! Chwila konsternacji i zadumy (patrz: what the f*ck?!), skupienie, „burza mózgów” i 2 godziny później decyzja: poszukiwania czas zacząć! Potem następuje ”seria niefortunnych zdarzeń”, że przytoczę kilka: dziecko w szafce, „recital” Mike’a Tysona, aresztowanie, uwolnienie, nagi boss chińskiej mafii w bagażniku odzyskanego samochodu. Pana młodego nadal brak! Jak się skończy ta niesamowita historia? Czy pan młody się odnajdzie? Czy ślub się odbędzie? Nie zdradzę, zapraszam do kin. Niezłe jaja w męskim wydaniu. Fanom Testosteronu gorąco polecam. Na koniec słówko do Pań: puśćcie swojego ukochanego na wieczór kawalerski, nawet, jeśli miałby wrócić bez zęba, pieniędzy i w cudzych gaciach. Niech się chłopina wyszaleje póki może. Słówko do Panów: naprawdę jesteście z Marsa!!!

...because quality matters lounge magazyn

19


MAŁY CHŁOPIEC NAWIELKIM EKRANIE tekst: Ania Strugalska

Dlaczego nie podobają nam się mili chłopcy, w sweterku w szkocką kratę, czy wykrochmalonej koszuli, koniecznie niebieskiej, bo to kolor, który podobno wzbudza zaufanie? Odpowiedź: bo podobają się naszym mamom! Mamy są zachwycone, uśmiechają się słodko dokładając im kolejny kawałek ciasta. Jak długo trwa fascynacja nowym achillesowym ciałem trenowanym dzielnie i bez wytchnienia 7 dni w tygodniu w najlepszej siłowni w mieście? Odpowiedź: 7 dni (tym razem bez komentarza). Czemu nie wybieramy łatwych dróg, prostych rozwiązań? Nie lubimy dań gotowych, dań na wynos? Bo są zazwyczaj zimne i bez smaku. Czy to w ucieczce przed nudą i banalnością, czy autentycznie zafascynowane tajemnicą – wybieramy buntowników niedogolonych, w rozciągniętym podkoszulku i spranych dżinsach, pachnących whisky i papierosami, cichych i zamkniętych w sobie, kiedy indziej awanturujących się i wulgarnych. Jedno jest pewne: męskość jest w cenie, a typ niegrzecznego chłopca nie traci na popularności wśród płci przeciwnej. W poszukiwaniu ideału przyjrzyjmy się 4 buntownikom światowego kina. Zadajmy sobie pytanie, na czym polega ich fenomen. Czy byli produktem stworzonym na potrzeby srebrnego ekranu, czy ludźmi z krwi i kości? Czy ich bunt był „bez powodu”, czy „z wyboru”?

20 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

JAMES DEAN - rebeliant czy Mały Książę? Karierę na wielkim ekranie rozpoczął od reklamy Pepsi. Mamy rok 1950, a młody (19 lat) James Byron ma już na swym koncie, dziecięcą traumę po śmierci matki, romans z pastorem, konflikt z ojcem. Geniuszem nigdy nie był i do studenckiego bractwa przyjąć go nie chciano, ale świetnie grał w koszykówkę, a jego debiut podczas zajęć kółka aktorskiego powalił egzaminatora na kolana. Głośnym krzykiem rozbrzmiał monolog z The Madman’a -Dickensa (Klub Pickwicka). Jako dziecko grał z mamą w grę, która polegała na pisaniu i wkładaniu pod poduszkę karteczek z życzeniami - nie trudno się domyślić, co było pod poduszką Jamesa Deana. Och! Pewnie każda młoda dama marzyła, by się znaleźć choć w pobliżu tej poduszki. Tymczasem nasz unikat zwany w środowisku aktorskim kolejnym Marlonem Brando, ociera się o Broadway i Actors Studio - najlepszą wówczas szkołę aktorską w Nowym Jorku. Drobne, ale cenione role w serialach i sztukach teatralnych otwierają mu drzwi do Hollywood. Debiut w Na wschód od Edenu sprawia, że Dean może ubiegać się o rolę Jima Starka w Buntowniku bez powodu – w obu filmach wciela się w samotnego buntownika i nierozumianego wyrzutka, desperacko pragnącego rodzicielskiej miłości ojca. Brzmi znajomo?


|FELIETON| Olbrzym jest ostatnim filmem z udziałem Deana. Pod koniec filmu jego postać ma wygłosić pijacką przemowę na oficjalnym bankiecie, zwanym Ostatnią Wieczerzą, aby niedługo później niespodziewanie umrzeć. Nie wiadomo, czy tak mocno wczuwa się w rolę, czy jego rosnąca mania prześladowcza i ogólne poczucie niezrozumienia daje się we znaki, ale scena musi zostać powtórzona przez dublera, bo Dean nie jest w stanie wyartykułować jednego słowa. Pewne jest, że przyjaciół nie miał zbyt wielu, że zakochał się na zabój i nieszczęśliwie, że postrzegał świat jak mały chłopiec, że był zagubiony i nieszczęśliwy. Jeżeli ktokolwiek z nas myślał, że pod poduszką Deana była karteczka CHCĘ BYĆ AKTOREM, bardzo się pomylił. To było inne życzenie: CHCĘ BYĆ WOLNYM. Aktorstwo było tylko jedną z dróg, by tę wolność osiągnąć. Drugą były wyścigi samochodowe, niestety... Czy James Dean był nieopierzonym smarkaczem z kompleksem sierotki, złotym dzieckiem kina czy wyrafinowanym, zapatrzonym w siebie macho (lista niewiast nie jest krótka), to zupełnie nie istotne. Która z pań wolałaby spędzić wieczór na kanapie z nudnym „sweterkowiczem” i maminą szarlotką, mając do wyboru Jamesa Deana, jego „złowrogo wyglądający” samochód i siną dal? No właśnie! Podobno nasze złotko było jedną z niewielu gwiazd, które pociągały zarówno kobiety jak i mężczyzn. O yeah! Panowie! Za co kochamy i będziemy kochać Jamesa Deana? Za podpuchnięte oczy, nieśmiertelną czerwoną kurtkę, za porsche 550 spydera, za tupanie nóżką i za jego ulubiony cytat z Małego Księcia wygrawerowany na nagrobku: najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.

ego aktora i chyba nie bezpodstawnie. Depp późniejsze role dobierał tak, aby przypominały Edwarda. Dzięki jego wrażliwości poznajemy całą plejadę romantycznych nieudaczników walczących z brutalną rzeczywistością o swą odrębność i skrawek nieba.Don Juan de Marco - człowiek, który uważa się za hiszpańskiego szlachcica don Juana, legendarnego kochanka i uwodziciela. W biograficznym Ed Woodzie – reżyser, który żyje w świecie trzeciorzędnej fantastyki. W Truposzu Jarmuscha - samotny rewolwerowiec - poeta, wcielenie Wiliama Blake’a. Wysoka cenę muszą zapłacić bohaterowie Deppa za swą pozorną wolność. Cena tą jest samotność i brak akceptacji otoczenia. Samotnicy, których jedynym celem jest uczynić świat choć odrobinę piękniejszym. Jaki jest świat Deppa poza planem filmowym? W wieku kilkunastu lat rzuca szkołę, by wpaść się w wir narkotykowych balang. Jest zbuntowanym i piekielnie zdolnym dzieckiem, sam uczy się grać na gitarze i dołącza do alternatywnej kapeli The Flame grającej po barach i klubach. Trafia do Los Angeles, gdzie pierwszy raz styka się z brutalną rzeczywistością, bo oto zamiast świetlanej kariery muzycznej czeka na niego praca w telemarketingu. Depp ma szczęście, bo trafia w swoim życiu na odpowiednich ludzi. Jednym z jego dobrych duchów jest Nicolas Cage, który załatwia mu pierwszą rolę. Niewinnie wyglądający Johnny posiada czarny pas karate i chętnie korzysta ze swych umiejętności. Znany z licznych romansów, bójek i awantur staje się kolejną ikoną popkultury, idolem nastolatek. W 1995 otwiera własny klub The Viper Room. Miejsce jest odtąd znane, jako oaza dla młodej śmietanki artystycznej i filmowej. Tylko tym razem zamiast płodnej cyganerii bawi tam bananowa młodzież Los Angeles. Nie byłoby w Johnnym Depp’ie nic wyjątkowo pociągającego, oprócz tego, co widać gołym okiem, gdyby nie fakt, że pewnego dnia budzi się zupełnie innym człowiekiem. Panie i panowie mały Johnny staję się mężczyzną. - Wszystko, co uczyniłem przed 27 maja 1999 było rodzajem iluzji - to było życie na niby. Skąd ta data? Wtedy rodzi mu się pierwsze dziecko, Depp - zostaje ojcem. Od tej pory jego role zaskakują krytyków, są poważne i stonowane, choć nadal pełne typowej dla niego tragiczności. Donnie Brasco - nowe wcielenie Johna. Depp jest bohaterem romantycznym, bohaterem dynamicznym, ewoluuje: z butnego szczeniaka, przez nadwrażliwego poetę marzyciela do „wariata kontrolowanego” (Jack Sparrow w Piratach z Karaibów). Jako dojrzały mężczyzna z dystansem do siebie jest jeszcze bardziej pociągający. Uwodzi, hipnotyzuje, o sobie mówi skromnie acz z lekką nonszalancją: - Nie udaję Kapitana Dziwaka. Po prostu robię to, co robię.

RIVER PHOENIX - prowadź ojcze psychodeli!

JOHNNY DEPP- życie na niby John Christopher Depp III urodził się w 1963 roku. O wiek za późno, romantyczny pogrobowiec, winien się był urodzić w dobie Byrona i Shelleya. Jego zamiłowanie do czasów młodych, szalonych poetów, artystów - trubadurów, ulicznych grajków i błędnych rycerzy odzwierciedlało się w wyborze ról filmowych. Przypomnijmy sobie Edwarda Nożycorękiego - postać z innego świata. Wielu próbowało dopatrzyć się w tej postaci alter

Wczesnym rankiem 31 października 1993 na progu klubu The Viper Room odnalezione zostaje ciało Rivera Phoenixa. Diagnoza: przedawkowanie. Omawiając zjawisko fascynacji tym, co nieznane nie można ominąć postaci Phoenixa, który był mistrzem eksperymentowania. Podczas nielicznych wywiadów, nigdy nie patrzył w kamerę, podobno przeraźliwie się ich bał. Jak przełamywał swój strach na planie zdjęciowym? Nie wiadomo. W Moim własnym Idaho Gusa Van Santa zagrał geja - prostytutkę chorego na narkolepsję. Ciągle w drodze, w pogoni za matką, która porzuciła go w dzieciństwie, poszukującego korzeni, własnego miejsca na ziemi. Baudelaire i Rimbaud uważali włóczęgę za główne źródło poznania, patrząc pod tym kontem możemy nazwać Idaho surrealistycznym tworem modnego wówczas kina niezależnego. Trochę pozerski w swoim uwielbieniu chaosu, prowokujący i drażniąco wręcz niedojrzały Phoenix podbił serca młodych ludzi, spragnionych nowych wzorców. Wiecznie pijany gwiazdor - nihilista, świetnie przedstawiony przez Woody’ego Allen’a w Celibrity (Brandon Darrow) - to nowa wersja Rivera Phoenix’a.

...because quality matters lounge magazyn

21


|FELIETON|

Oto oni: dzikie kaczki światowego kina, kiedy schodzą na dno jeziora, to po to by tam pozostać. Żyją na krawędzi, oszałamiają pięknem, zawstydzają geniuszem, pociągają i przerażają jednocześnie. Nie umknął zapewne niczyjej uwadze fakt, że 3 z 4, o których była mowa nie żyje (trochę to przygnębiające). Bo gdzie są nasi dzisiejsi bohaterowie? Gdzie Ci mężczyźni, wspaniali tacy? Jeden z krytyków filmowych, po obejrzeniu Maminsynka Azazela Jacobsa - zwycięscy Krakowskiego Off Camera, napisał: - Dzisiejsi buntownicy, którzy boją się mieszczańskiej stabilizacji i odpowiedzialności, nie ruszają już nad Wielki Kanion. Oni po prostu wracają do mamy... Ja jednak wolę myśleć, że nasi buntownicy XXI wieku są jak Hank Moody z Californication - dżinsy, trampki, alkoholowy oddech, liberalne podejście do seksu, talent i słowa brzmiące w jego ustach jak zaklęcie: wine is fine, but whisky is quicker!

Swój prywatny raj odnalazł niestety nie w muzyce czy aktorstwie, lecz w narkotykach. W wieku 23 lat zmarł po przedawkowaniu metaamfetaminy i valium na oczach swoich przyjaciół. Czego szukał w odmiennych stanach świadomości? Czy znalazł i czy było warto, tego się nie dowiemy, ale jak powiedział Platon - człowiek zupełnie nietknięty szałem, nie wejdzie do świątyni muz...

ZBYSZEK CYBULSKI – czekałem na większe rzeczy What you got? Rebel icons on screen - to projekt zainicjowany przez Instytut Kultury Polskiej w Londynie, amerykańską ambasadę i londyński Instytut Kultury Francuskiej. Przegląd filmów z głównymi rolami trzech największych buntowników światowego kina: Gerarda Philipe (Francja), Jamesa Deana (USA) i Zbyszka Cybulskiego (Polska) rozpoczęto projekcją Popiołu i diamentu Andrzeja Wajdy. Parafrazując polskie przysłowie: Polacy nie gorsi i swojego buntownika mają! - Zadałem Cybulskiemu tylko jedno pytanie: czy widział Jamesa Deana w ‘Buntowniku bez powodu’. Odpowiedział, że widział. Skoro zaś widział, mógł zacząć grać. I w tym jego graniu zobaczyliśmy postać, która była nam szczególnie bliska, inna od tych, które zwykliśmy obserwować na ekranie – wspomina reżyser. Cybulski, który zagrał w przeszło 15 filmach doczekał się swej legendy jeszcze za życia. Okrzyknięto go „polskim Jamesem Deanem”. Ciemne okulary stały jego stałym rekwizytem scenicznym. W obcisłych skórach, z modnie zaczesanymi włosami, zawsze szarmancki i elegancki, łamał wszelkie konwenanse z szelmowskim uśmieszkiem na (przystojnej bądź, co bądź) twarzy. Nie przywiązywał najmniejszej uwagi do osób i rzeczy, które według niego na nią nie zasługiwały. - W tym kraju nic nie jest poważne mówił ustami Maćka Chełmickiego popijając wódkę z blaszanej menażki. Pan życia i śmierci, bożyszcze polskich nastolatek, doskonały aktor. Zginął na peronie 3 dworca wrocławskiego, wskakując do ruszającego pociągu, jak to miewał w zwyczaju. Uhonorowany pośmiertnie Super Złotą Kaczką magazynu Film dla najlepszego aktora w historii polskiego kina. 22 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


...because quality matters lounge magazyn

23


|COOLTURKA| KSIĄŻKA

Zadie Smith przedstawia

Księga innych ludzi Kiedy po raz pierwszy zetknęłam się z prozą Zadie Smith byłam zaskoczona jej dojrzałością. Pomyślałam wtedy: przecież ta dziewczyna jest w wieku mojej siostry! A ponieważ było to kilka lat temu, nie mogłam wyjść z podziwu, że tak młoda osoba może napisać tak poważną, wielobarwną i przede wszystkim niezwykle interesującą powieść, jaką są Białe zęby. To był debiut Zadie Smith i myślę, że nie tylko mnie wtedy zachwyciła swoim stylem. Dlatego później, kiedy tylko widziałam jej nazwisko, bez namysłu sięgałam po tytuł, przekonana, że oto mam przed sobą kolejny smakowity kawałek doskonale „przygotowanej i przyprawionej” prozy. Księga innych ludzi powstała pod redakcją Zadie Smith. Tym razem autorka postanowiła zmierzyć się z ulubionym przeze mnie, ale niezwykle trudnym dla pisarzy gatunkiem, jakim jest opowiadanie. A zadanie Smith było podwójnie złożone, gdyż jak sama we wstępie przyznaje niniejsza książka to »antologia charytatywna«, co oznacza, że redaktor musi prosić pisarzy o wykonanie darmowej pracy, doskonale zdając sobie sprawę, że »opowiadanie« jest jak gaz, wypełniający całą wolną przestrzeń, którą dysponujemy. Kiedy zaczynasz pisać opowiadanie, nie jesteś w stanie określić, ile czasu upłynie, zanim je skończysz. Może ci to zająć dwie godziny albo kilka dni, albo cztery miesiące, albo i dłużej (…). Pisarka poprosiła dwudziestu trzech różnych autorów z obu stron Atlantyku, o wymyślenie kogoś. Zadanie z pozoru proste, a na pewno stanowiące nie lada wyzwanie, w efekcie przyniosło nam arcyciekawą galerię różnorodnych postaci, czyli Księgę innych ludzi. W ten sposób powstała nie tylko niezwykła antologia współczesnych pisarzy, gdzie każdy z nas może odnaleźć swojego ulubionego, ale także kalejdoskopowa mieszanka stylów, z której możemy odszukać ten jedyny, nam odpowiadający. Nie sposób wyróżnić wszystkich autorów, którzy mnie zachwycili. Na pewno Zadie Smith, ale to uwielbienie jest zupełnie bezkrytyczne i bardzo subiektywne. Jest też ciekawa historia Jonathana Lethema o niezwykłej, nietuzinkowej postaci jaką udało mu się stworzyć, czyli Perkusie Tooth. Czytając to opowiadanie miałam wrażenie, jakby to był mój dobry znajomy; jakbym to ja z nim rozmawiała, spędzała czas, oglądając filmy. Mimo, że to wymyślona postać, to żałowałam, że nie mogę się dowiedzieć o nim więcej, poznać jego dalszych losów. Oczywiście nie wszystkie opowiadania przypadły mi do gustu, niektórych do końca nie zrozumiałam, ale trudno by było inaczej, gdy każdy z autorów prezentuje inny styl i sposób opowiadania. Nie mniej jednak Zadie Smith pokazała, że nie tylko świetnie radzi sobie z krótką prozą (polecam jej opowiadanie pt. Hanwell Senior), ale także jest doskonałą redaktorką. Z dużym wyczuciem potrafiła dobrać tak wielu różnorodnych pisarzy, a do tego przekonać ich do pracy za darmo.* Małgosia Kobus * Beneficjentem książki jest 826 New York, organizacja non profit. Więcej informacji o działalności na: www826ny.org 24 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Zwycieskie prace Mateusza Wojtonia - Flame (powyżej), Spider (po prawej) oraz Via Roma (prawe górne).


|COOLTURKA| FOTOGRAFIA

Znamy już zwycięzców

Photo Day 4.0 Mateusz Wojtoń, Mariusz Zaczyk oraz Krzysztof Paleczny to pierwsza trójka zwycięzców czwartej edycji pleneru fotograficznego Photo Day, który został zorganizowany na budowie największego w Polsce kompleksu handlowo-rozrywkowo-usługowego Bonarka City Center. Wydarzenie odbyło się 19 lipca. Powiedzieć o Bonarce, że to plac budowy, to za mało. Stan surowy inwestycji jest już prawie ukończony, a jej otwarcie zapowiedziane jest na listopad. Ogromny budynek pomieści 270 sklepów, a zatrudnienie znajdzie tam 3 tysiące osób. - Dzięki wykorzystaniu systemu montażu konstrukcji prefabrykowanej, udało nam się zamknąć bryłę budynku w 14 miesięcy, co przy tak dużym obiekcie, jakim jest Bonarka byłoby mało prawdopodobne przy użyciu tradycyjnej techniki realizacji - mówi Barbara Kopczyńska z Roland Investments, firmy która realizuje inwestycję. - Zawsze staramy się znaleźć miejsce na co dzień niedostępne i jednocześnie przyciągające, dlatego też tym razem postawiliśmy na to przedsięwzięcie – podkreślają organizatorzy. Jak można przeczytać w uzasadnieniu jury, I miejsce przyznano Mateuszowi Wojtoniowi za futurystyczną i post-przemysłową wizję budowy Bonarka City Center. Miejsce II wywalczył sobie Mariusz Zaczyk za kreatywność i poczucie humoru. Zaś miejsce III przyznano Krzysztofowi Palecznemu za konsekwencję doboru barwy i planu oraz połączenie elementów przeszłości i przyszłości. Oprócz nagród głównych, jury przyznało także pięć nagród wyróżnienia za inwencję twórczą, oryginalność formy oraz poziom artystyczny, które otrzymują: Robert Wierzbicki („range”); Grzegorz Kawaler („kevlar”); Katarzyna Rożek („rożek”); Maciej Barski („maciejdb”); Krzysztof Przybyłowicz („tilt”). Zwycięzców czwartego Photo Day’a wybrało jury w składzie: Tomasz Wiech - Fotoreporter, laureat World Press Photo 2009 (przewodniczący jury); Barbara Kopczyńska - Członek Zarządu Roland Investments Sp. z o.o.; Anna Kaczmarz - Fotoreporter Dziennika Polskiego; Malgorzata Szychułda - Dyrektor Marketingu Bonarka City Center; Bartłomiej Misiniec - Lider Lokalizacji MM Moje Miasto Kraków. Photo Day to największa krakowska impreza fotograficzna, organizowana cyklicznie przez portal społecznościowy MM Moje Miasto Kraków. Zapraszamy wszystkich wielbicieli robienia zdjęć na kolejne edycje naszej akcji. Bartłomiej Misiniec / mmkrakow.pl

fot. Łukasz Żołądź / mmkrakow.pl

...because quality matters lounge magazyn

25


|COOLTURKA|

26 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


NOVA RESTO BAR ul. Estery 18 (Plac Nowy) tel: (+12) 4214011 www.novarestobar.pl

Z NOVĄ DO SŁONECZNEJ ITALII We współpracy z firmą ENOART Nova przygotowała dla Was prawdziwe specjały włoskiej kuchni. Ich autorem jest wybitny mistrz kuchni, promujący włoską sztukę kulinarną na całym kontynecie europejskim i amerykańskim, obecnie kucharz klubu FC Barcelona. Wszystkie receptury oparte są na tradycyjnych wyrobach spożywczych, sprowadzanych z różnych zakątków Włoch, które teraz dostępne są dla Państwa w krakowskim Barolo Lunch Bar & Wine Club.

Wybierz się z nami w kulinarną podróż... ZAKĄSKI:

DESKA WŁOSKICH SPECJAŁÓW Z DOMOWYM GRISSINI

31,00

SAŁATKA Z RUCCOLI I ROSZPONKI z mozzarellą, kaparami, faszerowaną papryką, oliwakmi I serem pleśniowym

26,00

PASTY:

STACINATI AL FRUTTI DI MARE z owocami morza, pomidorami, czosnkiem I oliwą

29,00

PENNETE FANSTASIA z szynką parmeńską, czarnymi oliwkami, pomidorami I parmezanem

30,00

SPAGHETTI AL POMODORO E RICOTTA z ricottą, pomidorami I świeżą bazylią

27,00

FARFALLE SEMOLA E CURCUMA z suszonymi pomidorami, grzybami leśnymi, czosnkiem I białym winem

31,00

WINA:

ARIACCIA BASILICATA BLANCO IGT 9,90/79,00 ARIACCIA BASILICATA ROSE IGT 9,90/79,00 ARIACCIA BASILICATA ROSSO IGT 9,90/79,00

...because quality matters lounge magazyn

27


Twarze Przy Barze

APARTAMENT 14 COCKTAIL BAR 1 urodziny 24 lipca 2009

Konkurs

tylko dla Pań. Zabierz swojego mężczyznę na romantyczny weekend do jednego z wybranych hoteli w Polsce. Szczegóły na stronie nr 5.

28 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


lounge

BARY I RESTAURACJE //

sushiya

KUchnia JaPOŃSKa i DaLEKOWSchODnia

Kraków  Dajwór 2a tel. +48 12 422 14 53 w w w. s a k u r a s u s h i y a . c o m ...because quality matters lounge magazyn

29


| BARY I RESTAURACJE | NEWSY

Złote Sztućce

11 września rozpoczynają się eliminacje do I w Polsce edycji prestiżowego Konkursu ZŁOTE SZTUĆCE Idea konkursu Głównym celem konkursu jest zwiększanie profesjonalizmu i podnoszenie standardów w branży gastronomicznej oraz kreowanie jej pozytywnego wizerunku poprzez promowanie najlepszych hoteli, restauracji, kawiarni. Jest to także ogromny prestiż i duma dla lokalu, który wyróżnia się w tym sektorze, a tym samym przyczynia się do rozwoju polskiej branży gastronomicznej oraz podwyższenia poziomu świadczonych usług. Konkurs przede wszystkim ma uświadomić, jak ważna jest wysoka kultura obsługi i jakość usług, jakie cele pojawiają się przed obiektami budującymi przewagę konkurencyjną, co decyduje o sukcesie rynkowym. Pozwala również zweryfikować prowadzoną politykę budowania marki, daje prestiż i umacnia pozycję rynkową. - Dlatego nagroda „ZŁOTE SZTUĆCE” jest wyjątkowo cennym trofeum – mówi właściciel Firmy ABC Krzysztof Bobula Selekcja i wybór najlepszych Uczestnicy Konkursu oceniani będą przez Kapitułę Konkursową, która wśród nich wyłoni najlepsze, najsprawniej zarządzane i wzorowo służące gościom obiekty. Audyty przeprowadzane będą in cognito, tak, by uzyskać rzeczywisty obraz wyłącznie najlepszych lokali sektora gastronomicznego. Audyt oraz zachowanie rezultatów konkursu będzie tajne i pozostanie w tajemnicy, aż do gali finałowej. Kapituła Konkursu Do oceny zgłoszeń konkursowych Organizator Konkursu – Firma Handlowa ABC K. Bobula i A. Bobula Spółka Jawna powołuje ekspertów branżowych. Zobowiązani są oni do zachowania tajemnicy handlowej Uczestnika i Organizatora. Obrady ekspertów są niejawne. Do obowiązków ekspertów należy rzetelna ocena zgłoszeń, sporządzenie protokołu dla Organizatora z wyczerpującym uzasadnieniem decyzji w przypadkach zakwalifikowania lub odrzucenia zgłoszenia. Zgłoszone do konkursu Konkurs ma charakter otwarty. Rejestracja uczestnictwa w konkursie rozpoczyna się po wypełnieniu formularza dostępnego na stronie www.grupa-abc.com.pl Najważniejsze daty 11 września 2009 r. – Rozpoczęcie Konkursu 25 września 2009 r. – I etap weryfikacji zgłoszeń 2 października 2009 r. - II etap weryfikacji zgłoszeń – koniec rejestracji uczestników. 9 października 2009 r. – Rozpoczęcie audytu 6 listopada 2009 r. – Gala finałowa konkursu – ogłoszenie zwycięzców Organizowany przez Firmę Handlowa ABC konkurs wyróżnia i promuje tylko i wyłącznie, najlepsze lokale gastronomiczne. O przebiegu i wynikach konkursu, będziemy Was informować na bieżąco na łamach naszego magazynu. Kontakt do biura organizatora konkursu: Tel. / fax +48 (12) 430-60-44 Tel. / fax +48 (12) 425-41-50 Firma Handlowa ABC jest obecna na polskim rynku od ponad 20 lat. Jest producentem papierów higienicznych oraz dystrybutorem urządzeń higieniczno - sanitarnych, znajdujących szerokie zastosowanie w zakładach przemysłowych, instytucjach budżetowych (szkoły, szpitale), hotele, restauracje. ABC oferuje najwyższej jakości towar: zarówno własnej produkcji jak i renomowanych producentów. W dniu dzisiejszym FH ABC – OPTYMALNE ROZWIAZANIA to firma o ugruntowanej pozycji i międzynarodowym zasięgu.

30 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Metropolitan relaunch Restauracja, która juz od wielu lat na stałe wpisana jest w mapę kulinarną Krakowa, wciąż ma sie świetnie. Właśnie obchodzą 9 -te urodziny, i do tego - nie dość, że postanowili odświeżyć wnętrza, to na dodatek tym razem proponują całkiem nowe, świeże spojrzenie na smaki ze wszystkich czterech stron świata. Pomimo zmian nie zapomnieli o swoich korzeniach i wciąż można zjeść tu domowe bajgle, śniadanie angielskie, krwistego steka, bądź amerykańskiego burgera.Do tego nowatorskie koktaile, świetne wina z Nowego Świata i przemiła obsługa. Czego chcieć więcej. Metropolitan Restaurant & Bar ul. Sławkowska 3 tel: 012 421 98 03 restauracja@metropolitan-krakow.com

Przywołać wakacji smak Siedzisz w greckiej tawernie, węgierskiej czardzie czy słowackiej kolibie… Do posiłku popijasz miejscowe wino. Ależ smakuje! Koniecznie trzeba kupić tego wina do domu! Ładujesz w bagaż kilka butelek, po powrocie spraszasz przyjaciół, pichcisz coś na kształt potrawy, którą zajadałeś się na wakacjach, triumfalnie wyciągasz korek i… lekkie rozczarowanie - owszem smakuje, ale to nie jest to. Szczególnie wino wydaje się jakieś „cienkie”… Stołowe wino smakuje najlepiej w miejscu, gdzie je wyprodukowano. Tworzy doskonałą całość z potrawami, przyprawami, a nawet z wodą, której używa się do gotowania. Podrobienie takiego wakacyjnego smaku jest sztuką prawie niemożliwą, ale dlaczego nie spróbować? Przestrzegając kilku prostych zasad można zbliżyć się do doskonałości. Postarajmy się do egzotycznej potrawy kupić wino nie tylko z kraju, z którego wywodzi się nasz przysmak, ale i z tego samego regionu. Doświadczony sprzedawca powinien pomóc klientowi w takim doborze. Jeżeli używamy wina do potrawy, dolejmy do sosu lub marynaty tego samego, które towarzyszyć będzie posiłkowi. Drobne oszczędności nie popłacają – lepiej wlać do potrawy pół szklanki zacnego trunku niż butelkę „sikacza”. Oglądałem niedawno w telewizji, jak francuski mistrz kuchni sporządzał sos z ośmiu (!) butelek Burgunda, ale do takiego szaleństwa nie namawiam. A co z potrawami z krajów, gdzie nie uprawia się winorośli? Najwięcej kłopotów sprawia popularna i niezwykle bogata w subtelne odcienie smakowe kuchnia azjatycka. Trudno tu uogólniać, ale niezłym wyborem będą Riesling, Gewurztraminer i owocowe Chardonnay nie leżakowane w beczce. Jeśli zdecydujemy się na tradycyjnego schabowego spróbujmy kufel piwa zastąpić pełnym białym i wyrazistym w smaku Chardonnay, Pinot Grigio, lub lekkim czerwonym Cabernet Sauvignon z Chile, Negroamaro i Primitivo z Apuglii, włoskim Chianti czy francuskim Beaujolais.


| BARY I RESTAURACJE | VINOTEKA

Ponieważ sezon grzybowy w pełni, do tego rodzaju przysmaków warto spróbować treściwych i cięższych win czerwonych wytrawnych – Barolo i Chianti z Włoch, Malbec z Argentyny lub hiszpańskiej Rioja. A na koniec ciekawostka – zamiast tradycyjnego kieliszka czerwonego wina spróbujcie do staropolskiego bigosu półwytrawnego Sherry Amontillado z Hiszpanii – to naprawdę wspaniały duet! Jeśli lubicie kulinarne eksperymenty, czy to we własnej kuchni, czy wybierając co ciekawsze lokale gastronomiczne nie zapominajcie o winach. Ich towarzystwo uczyni te wycieczki bardziej interesującymi, podkreśli smak potraw i przywoła wspomnienia z tej uroczej knajpki nad szmaragdowym morzem pod palmami… Marcin Pabich www.dobrewina.pl

1.

2.

„Sushi w twoim biurze i domu” „Dostarczamy na terenie całego Krakowa !!!’’

3.

4.

5.

6.

1. Finca Flichman Chardonnay – wino mocno dębione i krzepkie – idealne do schabowego i wędliny 2. Chateau Grand Biretu Reserva - stek z polędwicy, sery 3. Finca Flichman Gestos Malbec – subtelne, okrągłe nie zabije smaku wyrafinowanych sosów – np. z prawdziwków 4. Nyakas Budai Irsai Olivier - chociaż kuchnia węgierska jest wyjątkowo odległa od japońskiej to owocowe aromaty i orzeźwiający mineralny charakter podkreślą smak sushi 5. Chianti Vila Pisoni– tradycyjna włoska kuchnia – pasta, pizza 6. Sherry Wisdom Amontillado – dla odważnych – do bigosu!

ul. Zwierzyniecka 23

tel.: 500 117 915

www.mussosushi.pl ...because quality matters lounge magazyn

31


| BARY I RESTAURACJE | NATURALNE AFRODYZJAKI

Monika Soza

Dla wzmocnienia i wigoru

czyli finezyjne Afrodyzjaki - gdy mężczyzna chce, a nie może…

Napoje W relacjach z mężczyznami nie rozmawiaj a działaj – tak mawiała pewna pani profesor wykładając Psychologię Emocji i Motywacji. - Zadbaj, by nie mógł uwolnić od Ciebie myśli - dodawała. A ludzkość wymyśliła na takie okazje rozmaite afrodyzjaki. Słynny kochanek wszech czasów - Casanova, twierdził, że dzięki czekoladzie mógł kochać się całą noc. Podobne właściwości przypisywano truskawkom, soczewicy oraz... marchewce. Czy rzeczywiście jedzenie ma wpływ na potencję seksualną? Okazuje się, że tak! W starożytności wierzono, że pewne produkty zapewniają płodność, dodają energii, wigoru i zwiększają aktywność seksualną. Nazwano je afrodyzjakami od imienia greckiej bogini piękna i miłości Afrodyty. Stosowane z umiarem (najlepiej działają w niewielkich dawkach!!!) miały wzmacniać organizm, pobudzać, zwiększać płodność i potencję. Badania naukowe doprowadziły do wielu odkryć - zbadano działanie hormonów, za pomocą wzorów chemicznych opisano miłość, zakochanie i pożądanie. I wynaleziono Viagrę. Niestety, okazało się przy okazji, że większość afrodyzjaków cieszy się zbyt szumną sławą. Owszem, poprawiają witalność i sprawność organizmu, cudów jednak nie zdziałają, zwłaszcza od razu. Ale czy naprawdę tylko o to chodzi? Chemia chemią, hormony hormonami, a panie i tak wolą sprawdzone metody uwodzenia. I uwielbiają facetów znających się na gotowaniu. Dlatego dobra kolacja może zdziałać więcej, niż najwspanialsza niebieska tabletka. Zaufajcie kobiecie. Wiem, co mówię!. Zapewne każdy z Was nie raz słyszał, że są pewne dania i smakołyki, które mogą wzmocnić i pobudzić popęd seksualny i efektywnie stymulować Waszą seksualność. A więc: erotyczne smakołyki czas napocząć…

Ktoś kiedyś powiedział, że alkohol wzmaga pożądanie, ale osłabia wykonanie. Owszem, w niewielkich ilościach rozbudza pożądanie i jest silnym afrodyzjakiem. Odpręża, powoduje, że znikają zahamowania. Szampan, którego podniecającą rolę trudno przecenić i lampka czerwonego wina do kolacji, pomogą zabrać się Wam „do dzieła”. Idealnie, jeśli jest to kieliszek, góradwa. Niestety trzeci kieliszek, może się już okazać katastrofą… Chyba wiecie, dlaczego? Cudownie rozgrzeje Wasze zmysły także kieliszek węgierskiego tokaju. Na każdym słodkim tête à tête Ludwik XV częstował nimi panią Pompadour. Efekt znamy: kochankowie prawie nie wychodzili z alkowy.

Niewinne orzeszki i nasiona

Panowie zapewne nie podejrzewacie, jak działają na waszą „męskość” te malutkie produkty spożywcze. I tak: orzechy ziemne, orzechy włoskie, pestki słonecznika, płatki owsiane czy ziarno sezamu, to afrodyzjaki o niezwyklej sile. Zawierają argininę - aminokwas znany, jako roślinna viagra, bo poprawia ukrwienie organów płciowych i zwiększa produkcję nasienia u mężczyzn. Dietetycy twierdzą jednak, że efektu nie da się osiągnąć natychmiast - aby zostać super-kochankiem dzięki orzechom i ziarnom, należy jeść je, co najmniej przez kilka dni przed planowanym Wielkim Show. Albo włączyć na stałe do diety, a to równa się i zdrowemu ciału i lepszemu popędowi.

Owoce i warzywa I kolejne zaskoczenie, bo odpowiednio wyselekcjonowane gatunki są w stanie, nie tylko podnieść temperaturę w sypialni, ale także o wieeeele wydłużyć miłosne uniesienia. Przygaście światło, zasłońcie okna, włączcie nastrojową muzykę. A do tego - kosz owoców. Mogą to być pokrojone w kostkę banany, granaty i melony. Zróbcie sobie owocową sałatkę. Najlepiej oczywiście gdybyś to Ty, jako kochający partner „błysnął” i sam taką potrawę przygotował. Chyba nie znajdzie się partnerka, która po takim, własnoręcznie przyrządzonym daniu, odmówiłaby współpracy ….. Bulwy kopru włoskiego pobudzają męską potencję, a pietruszka wzmacnia i ożywia ospałego kochanka. Najpopularniejszym afrodyzjakiem w Polsce jest seler. Zjadany na surowo wzmacnia odporność organizmu, ale co najważniejsze - zwiększa długość trwania miłosnych uniesień, a po polsku – przedłuża erekcję. Idąc tym tropem, pory na przykład przyśpieszają krążenie krwi i stymulują jej dopływ w „odpowiednie u Panów miejsca”. A okrąglutka i pokryta meszkiem brzoskwinia, z czym wam się kojarzy?

Jajka Symbol życia i płodności - od lat znany afrodyzjak dla mężczyzn. Kurze, przepiórcze oraz kawior znakomicie działają na potencję. Specjaliści polecają jedzenie ich w formie surowej. Dla tych, którzy nie chcą aż tak się poświęcać, istnieje łatwiejszy sposób - jaja lekko ścięte. Wystarczy poprosić Waszą piękniejszą połówkę, by zaserwowała nam na śniadanie 2 jajka na miękko, a już wieczorem możecie spodziewać się pierwszych efektów. Zwłaszcza, jeśli partnerka do kolacji przywdzieje ponętną kreację...

32 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


| BARY I RESTAURACJE | NATURALNE AFRODYZJAKI

Owoce morza

Czekolada To afrodyzjak, o którym grzech byłoby nie wspomnieć. Niezwykle poprawia humor, ze względu na zawartość fenyloetyloaminy - związku, który produkowany jest przez nasz mózg wtedy, gdy jesteśmy zakochani. Po zjedzeniu czekolady rośnie w mózgu również poziom endorfin i serotoniny. Jedząc czekoladę, wprowadzamy się chemicznie - w stan podobny do miłości! I rzeczywiście czekolada jest kojarzona z namiętnością i pożądaniem. Oczywiście na ten smakołyk trzeba uważać, bo bardzo szybko możemy przybrać na wadze. Jednakże na to też jest sposób, a mianowicie... pocałunki - podczas których można spalić do 50 kalorii, a podczas miłosnych igraszek aż do 700.

Mają działanie silnie pobudzające. Na plan pierwszy wysuwają się ostrygi. Tak, bezsprzecznie od zawsze traktowane były, jako główny przedstawiciel „pobudzającego” pożywienia”, mającego niezwykłą moc. Są też bogate w cynk i czyste białko. A cynk jak wiadomo kontroluje poziom progesteronu, który to właśnie ma korzystny wpływ na nasze libido, a jego niedobór może doprowadzić do zaburzeń potencji u mężczyzn. Ponieważ ostrygi je się palcami, więc jest to danie idealne na kolację dla dwojga. Wszystko, co trzeba jeść rękami, zlizywać i wysysać, strasznie podnieca i silnie działa na wyobraźnię. Ale trzeba to umieć! Bo jeśli zbyt głośno wysiorbiesz ostrygę ze skorupki, wzbudzisz raczej niesmak, niż namiętność. Wiedział o tym już Casanova i zjadał codziennie na śniadanie 50 ostryg. Za afrodyzjaki uważa się także krewetki, homary, ośmiornice oraz ryby: łososia, pstrąga i węgorza. Na przykład astrchańscy rybacy, którzy jedzą w dużej ilości ikrę z jesiotra i łososia, mają z reguły po kilkanaścioro dzieci.

Podsumowując, substancje zawarte w niektórych produktach potrafią skutecznie pobudzić ciało i umysł kochanków. Używane w odpowiednich proporcjach i z umiarem staną się ciekawym elementem wzniecającym namiętność w związku. Pamiętaj jednak drogi mężczyzno, że czasami nie wystarczy tylko dodać jakiejś przyprawy lub składnika do jedzenia, aby efekt był

Przyprawy Afrodyzjaki ziołowe zwiększają i stymulują seksualność. Oddziałują na nasze ciała oraz umysł oraz pobudzają libido. Substancje zawarte w roślinach, wykorzystywane są do wzmocnienia erotycznej aury. Powodują także przekrwienie męskości, a to sprawia, że panowie mają ciągłą ochotę na seks. Dlatego w kuchni nigdy nie powinno zabraknąć bazylii, chili, cynamonu, curry, kolendry, lubczyku, gałki muszkatołowej, papryki, pieprzu i wreszcie korzenia żeń-szenia. Nie ma to jak szczypta cząbru czy kminku byśmy nabrali energii do działania i ochoty na swawole. Najlepiej nakręcać się na miłosne igraszki szczyptą pikanterii każdego dnia.

natychmiastowy. Nastrój w sypialni poprawią także świece zapachowe, kadzidełka i olejki eteryczne. Włącz ulubioną muzykę i zaproponuj partnerce masaż. A może zaczniesz od szampańskiej uczty w wannie? Kto wie, co się wydarzy później?! Panowie, dbajcie proszę, by Wasze partnerki nie zaznały nudy….

Miyako Sushi jako pierwsza japońska restauracja w Krakowie, zaprasza na sushi od zeszłego wieku. Wyszukane i zróżnicowane menu naszej restauracji powstaje przy użyciu najwyższej jakości składników i jest efektem współpracy z japońskim, doświadczonym szefem Iwasaki Tamotsu oraz młodym, zdolnym mistrzem sushi Robertem Jelonkiem.


| BARY I RESTAURACJE | BIZNES LUNCHI

Spotkania biznesowe w dusznych i smutnych salach konferencyjnych stają sie powoli przeżytkiem. Wolimy spotykać sie z naszymi klientami na tzw. neutralnym gruncie. Biznes lunche stały sie nieodzowną częścią komunikacji w biznesie. Historia uczy nas, że największe interesy ubijane były właśnie przy stole. Specjalnie dla Was wybraliśmy więc kilka miejsc wartych polecenia.

34 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


ZEN - wyjątkowe miejsce, pełne smaków i zapachów z całego niemal świata LUNCH PRZY BARZE CODZIENNIE OD 12 - 17 25% RABATU NA SUSHI, ZYPY I NAPOJE ZAPRASZAMY ZEN - remarkable place, remarkable taste and flavor from the whole world... SPECIAL LUNCH TIME AT THE BAR EVERY DAY BETWEEN 12 - 17 25% OFF SUSHI, SOUPS AND DRINKS WELCOME

japanese restaurant & sushi bar ul. Św. Tomasza 29 tel.: +48 12 426 55 55 www.zensushi.pl

lunch

pon - pt, od 12 do 16 - zupa + danie główne w cenie 17,00 zł - codziennie nowe menu - kuchnia polskich tradycji i regionów nowa odsłona menu

Śniadanie lunch i ... magiczne miejsce

Arenda Cafe Restaurant ul. Nowa 3A tel.: +48 12 430 15 47 www.restauracja-arenda.pl

Dynia Resto Bar ul. Krupnicza 20 tel.: +4812 430 08 38 www.dynia.krakow.pl

w poniedziałki: barmański poniedziałek happy hours od 13-17 we środy: kubańska środa happu hours od 13-17 codziennie: special lunch menu 12-17 cena zestawu 20 zł

HAPPY HOURS

w piątki: koncerty jazzowe

Boogie Cafe Bar Róg ulicy Św. Tomasza i Szpitalnej tel.: +48 12 429 43 06 www.boogiecafe.pl ...because quality matters lounge magazyn

35


Twarze Przy Barze

Wielkie Otwarcie 31 lipca 2009

36 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


lounge

MODA //

MODELKI I MODELE POSZUKIWANI!

Casting na modelki do sesji zdjęciowych Lounge odbędzie się w środę 16 września, w klubie Frantic, podczas imprezy Black Cherry ABSOLUT Ladies’ Night

(Szczegółowe info na temat imprezy znajdziecie na stronie portalu www.where2b.org)

Zgłoszenia wysyłajcie na:

models@loungemagazyn.pl Zapraszamy! godz. 21.00 - 23.30 Frantic Club

ZOSTAŃ TWARZĄ LOUNGE MAGAZYN!

...because quality matters lounge magazyn

37


| MODA | NEWSY

Swapping party

- wymieniaj się ciuchami!

Serwis dla entuzjastów mody Stylio.pl obwołuje 10 października Ogólnopolskim Dniem Bezgotówkowej Wymiany Ciuchów. Bo czy może być coś lepszego niż wymiana zawartości szafy bez zmiany stanu konta? Imprezy połączone z wymianą ubrań, czyli swapy, istnieją w USA od lat 90 XX w., ale powoli zyskują popularność także w Polsce. Bywają organizowane w domach, dla wąskiego grona znajomych, albo w lokalach, dla wszystkich, którzy mają ochotę się zabawić. Niezależnie od miejsca i ilości gości, zasada jest taka sama – każdy coś przynosi i każdy z czymś wychodzi. Z okazji Ogólnopolskiego Dnia Bezgotówkowej Wymiany Ciuchów, w wielu polskich miastach odbędą się swapy. Informacje na ich temat zostaną zamieszczone na stronie www.stylio. pl/swap. Ponadto każdy może zorganizować nieformalne spotkanie z przyjaciółmi, połączone z wymianą ciuchów – wystarczy kilkoro fanów mody, trochę miejsca i garść ciuchów. Idea swapa opiera się na obserwacji, że każdy z nas ma w szafie ubranie, którego z jakiegoś powodu nie nosi. Może to być nieudany zakup, nietrafiony prezent czy coś, co przestało się podobać albo nie pasuje już rozmiarem. Szkoda to wyrzucić, lepiej wymienić na coś niepowtarzalnego, co zalega w cudzej szafie. Postąpimy ekologicznie, zaoszczędzimy pieniądze, a na dodatek dobrze się zabawimy. Więcej informacji na temat Ogólnopolskiego Dnia Bezgotówkowej Wymiany Ciuchów na www.stylio.pl/swap

Moda na świadomość – pomóż walczyć z HIV W sierpniu ruszyła długo wyczekiwana sprzedaż koszulek kampanii społecznej „ryzyKOchania”. Do wspierania akcji namawiają m.in. Maria Peszek, Weronika Rosati, Pectus czy Afromental. Teraz każdy może kupić za symboliczną kwotę koszulki pomysłu najlepszych polskich projektantów mody oraz laureatów konkursu Kreuj Idee i przyłączyć się do akcji, której celem jest propagowanie świadomości społecznej i wiedzy o HIV. UWAGA! Ilość koszulek ograniczona! „RyzyKOchania” jest kampanią edukacyjną organizowaną przez Stowarzyszenie Manko i SAPR, mającą na celu uświadomienie młodym ludziom ryzyka związanego z wirusem HIV. W ramach akcji funkcjonuje projekt modowy KREUJ IDEE, w który zaangażowali się znani polscy projektanci mody oraz gwiazdy takie, jak Szymon Kołecki, Maria Peszek, Łukasz Kadziewicz, Reni Jusis, tancerze Fair Play Crew, Łozo i Afromental, Weronika Rosati i Tomasz Szczepanik z zespołem Pectus. To oni, zgodnie z hasłem „Wszyscy jesteśmy równi wobec HIV”, namawiają młodych ludzi do badań i unikania ryzykownych zachowań seksualnych, a także do promowania idei kampanii poprzez noszenie koszulek kolekcji ryzyKOchania. „Młodzi ludzie przyzwyczajeni są do szumu medialnego i ciężko jest zwrócić ich uwagę nawet na tak oczywisty problem, jakim jest HIV. Moda to nowy kanał komunikacji z młodzieżą, sposób na edukację, ale bez nachalnego moralizowania.” – argumentują organizatorzy. Po raz pierwszy w Polsce moda walczy z HIV. Na wyjątkową kolekcję koszulek składają się projekty stworzone przez czołowych polskich kreatorów mody (Paprocki & Brzozowski, Viola Śpiechowicz, One Eighty, Dawid Woliński i Ola Osadzińska) oraz laureatów konkursu KREUJ IDEE. Sprzedaż prowadzona jest w serwisie aukcyjnym Allegro, na aukcjach internetowych użytkownika ryzyKOchania ( http://allegro.pl/my_page.php?uid=13920664 ). Wszystkie koszulki dostępne są z opcją wysyłki GRATIS – koszt wysyłki pokrywa organizator. Dochód ze sprzedaży koszulek zostanie przekazany na dalszy rozwój eventowy kampanii (bezpłatne testowanie, stoiska informacyjne, gry edukacyjne). Zebrane fundusze pomogą Stowarzyszeniu Manko docierać z ideą i wiedzą o zagrożeniach do coraz większej liczby młodych ludzi w całym kraju. Polska jest państwem o najwyższym wskaźniku nieświadomych nosicieli HIV w Europie. W naszym kraju ponad 35 tys osób żyje z HIV, a tylko 12 tys wie o swoim zakażeniu - w większości są to ludzie poniżej 29 roku życia. Więcej informacji na temat kampanii, prezentacja kolekcji koszulek ryzyKOchania oraz adresy punktów, w których można się bezpłatnie przebadać na obecność wirusa HIV, na stronie internetowej: www.ryzyKOchania.pl

Wyzwanie to aranżowanie – konkurs na projekt witryny Myślisz, że ubieranie manekinów jest proste, a stylizacja witryny jest łatwym zajęciem? Uważasz, że nadajesz się do pracy stylisty lub Visual Merchandisera? Podejmij wyzwanie! Pierwsza w Polsce Szkoła Visual Merchandisingu przy współpracy z firmą Americanos ogłasza konkurs na projekt witryny. Liczy się przede wszystkim pomysł na witrynę - technika dowolna – rysunek, kolaż, po bardziej skomplikowane formy wizualizacji. Co należy zrobić? Wymyślić niekonwencjonalną formę prezentacji oferty firmy Americanos na 38 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

witrynie, czyli zaproponować całą aranżację wystawy. Mile widziana, choć niekonieczna, stylizacja manekinów - ubrania dostępne w salonach Americanos. Jest o co walczyć: na zwycięzców czeka semestr bezpłatnej nauki w Szkole Visual Merchandisingu oraz staż w dziale VM firmy Americanos. Naukę będzie można podjąć już w październiku bieżącego roku. Prace należy wysyłać na adres Krakowskich Szkół Artystycznych (wszystkie dane na stronie www.ksa.edu.pl) do 25.09.2009. autor: Bartek Jungiewicz


| MODA | NEWSY

FASHIONISTA Jakub Ziemirski

Polak potrafi

jednak nie potrafi się ubrać!

To co charakteryzuje Polaka to dżinsy, t-shirt lub koszula flanelowa. Do tego stare adidasy, a latem krótkie spodenki i obowiązkowo sandały ze skarpetami. Dodatkowo ogolony na łyso albo krótko ostrzyżony z wąsem, kurtka ortalionowa i plecak również są nieodłącznym atrybutem. W Polsce możemy zauważyć dwa typy ,,modnie ubranego ‘’ obywatela .W wersji sportowej czyli dres plus wszystkie dodatki pod kolor, np: jak jest akcent pomarańczowy to koszulka pomarańczowa musi być, w zestawie plecak, czapeczka, adidasy. Typ elegancki nosi koszule w paski, krawat w paski, za mały lub za duży czarny garnitur, zdarza się ze buty w kolorze brązowym. Wpadek wymienić można wiele - do topowych należą m. in: krótkie spodnie bez stylu i fasonu; sandały z nierozłącznymi skarpetami; za duże i za krótkie spodnie; noszenie spodni wysoko nad pepek, ściśniętych paskiem; powyciągane t-shirty; sprane, wytarte na kolanach dżinsy jak również sztruksy; źle dobrany krawat do koszuli; niestarannie wywiązane krawaty; kroje garniturów z lat 70’; białe skarpety plus czarny garnitur; zamiast stylowej torby z dumą dzierżona saszetka; niedobrany strój do okazji; brudne buty itp. Warto pamiętać - ludzie oceniają nas po wyglądzie i nie ma się co oszukiwac, że tak nie jest!!!

Krakowska kultura kreowania mody Masz problem, bo nie umiesz wydobyć z siebie tego, co najlepsze? Chcesz coś zmienić, a nowa fryzura to za mało? Przyjdź do specjalistów i naucz się kultury kreowania wizerunku. Kreatura to nowe miejsce na mapie mody Krakowa. Mieści się w niepozornej kamienicy przy ulicy sw. Gertrudy. Skromny szyld nie przykuwa uwagi przechodniów, jednak w środku, na parterze znajduje się miejsce wyjątkowe w swojej wielofunkcyjności, które wspólnie tworzą concept store Terytoria Mody oraz studio stylizacji fryzur „cicho-sza!” Emila Zięby. Skupia ono osoby, które współpracują ze sobą od lat. To cała grupa modelek, fotografów, stylistów, aktorów, piosenkarzy, reżyserów teatralnych, choreografów i scenarzystów. - Wszystko w jednym tylko po to, żeby kreować wizerunek w rozsądny sposób - mówi stylistka Iza Ziółkowska. - Kreatura to miejsce, gdzie chcemy uczyć kultury kreowania wizerunku zgodnego z indywidualnymi oczekiwaniami naszych gości, gdzie będziemy namawiać do buntu przeciwko uniformizacji ubioru i stylu - dodaje Małgorzata Bylica z Terytoriów Mody. - Jest to miejsce zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn, choć dostępne obecnie kolekcje skierowane są do damskiej klienteli. - Nie mamy oficjalnie kolekcji męskiej, jedynie kilka egzemplarzy głównie na zamówienie - wyjaśnia Iza Ziółkowska. Ciekawostkę stanowi linia „recycling fashion”. Jest to propozycja odnawiania ubiorów z przeszłości wykonanych z tkanin szlachetnych. Oprócz galerii ubrań można znaleźć w Kreaturze salon kosmetyczny i fryzjerski oraz galerię na wystawy czasowe. Klienci znajdą tam także miejsce do wytchnienia z filiżanką kawy w dłoni. - W przyszłości chcemy zapewnić osobie, która tutaj dotrze, w miarę czytelną gamę usług, poczynając od rozmowy, po której znajdziemy punkt zaczepienia do kreowania czyjegoś wizerunku. Nie chcemy skupiać się jedynie na ubraniach, butach czy dodatkach, ale także na fryzurze i makijażu. W kreowaniu pod uwagę brany jest zarówno zawód, który dana osoba wykonuje, jak i to, co chce ona pokazać swoim wizerunkiem - mówi Ziółkowska. Kreatura ma być produktem przeznaczonym dla indywidualnego odbiorcy - poszukującego oryginalnej sukienki na bankiet, ślub, studniówkę czy też inną okazję. Oprócz rzeczy dostępnych w butiku, styliści deklarują, że ubrania szyte będą na miarę miarę według indywidualnych potrzeb klientów. Kinga Zielińska - mmkrakow.pl


| MODA | SESJA

MACIEK STEINHOF „Najważniejsze są umiejętności”

M

aciek Steinhof jest rodowitym krakowianinem i jedynym Polakiem, który zwyciężył w tym roku w europejskiej serii wyścigów ADAC Volkswagen Polo Cup. To puchar wyścigowy stworzony dla młodych kierowców z całego świata. W tym roku dominowali Niemcy, ale byli też Skandynawowie, Austriacy, a nawet Hindus. Maciek Steinhof jest jedynym Polakiem. W swoim życiu robił już chyba wszystko. Pasjonuje się sportami motorowymi, lubi ich wszystkie odmiany i rodzaje, począwszy od kartingu, a skończywszy na rajdowych mistrzostwach świata i Formule 1. Lubi też grać w tenisa i jeździć na nartach, pływać na windsurfingu oraz szaleć na quadach. Zanim wsiadł za kierownicę, uprawiał wyczynowo narciarstwo. Jako młody zawodnik, mając 13-15 lat, startował w alpejskich mistrzostwach Polski w klubie Ikatur. Pomiędzy startami Maćka można często spotkać na torze kartingowym. Regularnie ściga się na torze „Motodrom” w Krakowie, gdzie przez wiele lat rekord jednego okrążenia należał do Roberta Kubicy. Jak mówi, każdy element jego życia złożył się na jego sukces. Marzy mu się udział w wyścigach Mistrzostw Świata Samochodów Turystycznych - Żadnemu Polakowi się nie udało jeszcze tam dostać i to jest mój cel – mówi. 40 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


koszula Vistula - 229 zł krawat Lantier -199 zł

Kiedy byłeś małym chłopcem to... - Chciałem zostać strażakiem. Później kierowcą TIR-a. Podobało mi się to jak stali przy granicy w kolejce, kiedy ja wyjeżdżałem na wakacje. Nie rozumiałem po co oni tak stoją, ale bardzo mi się to podobało. Czy w Twojej rodzinie był ktoś, kto zainspirował Cię do marzeń o wyścigach? - Mój dziadek ścigał się kiedyś na motorach oraz w wyścigach samochodowych. Był ogólnie fanem motoryzacji. Niestety zmarł, kiedy miałem 8 lat, ale zdążył zarazić mojego wówczas 13-letniego brata pasja do samochodów, a brat wciągnął się na tyle, że zaczął się tym zajmować profesjonalnie. Najpierw jeżdżąc w rajdach, potem w wyścigach. To dzięki niemu zacząłem marzyć o byciu profesjonalnym kierowcą. Teraz jestem na dobrej drodze żeby nim być i żeby zacząć na tym zarabiać. Na dzień dzisiejszy to jest moje marzenie. A jak się zaczęła Twoja przygoda z tym sportem, bo w końcu od czegoś musiałeś zacząć realizację pasji? - Kiedy zacząłem chodzić do podstawówki, zacząłem jeździć na gokartach, to było jakoś w pierwszej czy drugiej klasie. Już wtedy zacząłem marzyć o byciu kierowcą wyścigowym. Zawsze śledziłem karierę Janusza Kuliga, chciałem być taki jak on. To mój idol. Biorę z niego przykład do dziś. Kto Cię w tym wspierał? - Cała rodzina, najbardziej Bartek mój brat oraz tata. Przede wszystkim zawsze są ze mną podczas wyścigów. Dziękuję im bardzo za to. Są moim wsparciem finansowym, ale nie to jest najważniejsze, cieszę się, że podpowiadają mi jak powinienem kierować niektórymi kwestiami. Na pewno gdyby nie oni, nie osiągnąłbym tego, co udało mi się do tej pory. Dla mnie najważniejsza jest rodzina i czy by było to wparcie finansowe, czy nie - dałbym radę. Na czym polega magia wyścigów? Co czyni ten sport tak atrakcyjny, że ciągle chcesz go uprawiać? - Zawsze kochałem motoryzację, więc kiedy przyszło mi się ścigać to było to wspaniale przeżycie. Wyścigi to dość ryzykowna dyscyplina, ale kiedy się ją pozna od kuchni, to nie jest to tak niebezpieczne, jak się wydaje. Niesamowite jest to, że na odcinku 5 km ściga się 30 samochodów i liczą się ułamki sekund czy odległość grubości włosa. To znaczy, że na przykład różnica miedzy pierwszym a dziesiątym samochodem wynosi pół sekundy. Dlatego wyścigi to na pewno sport dla ludzi o mocnych nerwach. Trzeba być troszkę świrniętym, ale jednocześnie mieć głowę na karku i umieć podejmować decyzje w sytuacjach podbramkowych. No właśnie, czy sukces wygranej można zawdzięczać szczęściu czy może umiejętnościom i technice? - Na pewno szczęście jest potrzebne i przydaje się tak jak w każdej innej dziedzinie życia, jednak, jeśli kierowca nie ma odpowiednich

umiejętności to cały sezon wyścigów pokaże, że najważniejsze są umiejętności. To naprawdę widać. Jakimi cechami charakteru powinien się odznaczać kierowca wyścigowy? - Moim zdaniem powinien być człowiekiem trochę szalonym. W tym sporcie trzeba być przygotowanym na wiele niespodziewanych sytuacji, dlatego jednocześnie trzeba być opanowanym. To dość ciężkie do pogodzenia, ale jeśli kierowca ma te dwie cechy, to z jednej strony będzie mógł zaryzykować, czyli będzie trochę szalony, a z drugiej strony ochłonąć i spuścić nogę z gazu i nie podejmować zbędnego ryzyka.

...because quality matters lounge magazyn

41


Wytłumacz mi, na czym polega szaleństwo Twojego zajęcia i co ma wspólnego z takim szaleństwem życie codzienne? Czy jest to ze sobą połączone? - Wydaje mi się, że trochę tak <śmiech> Na co dzień robię w życiu wiele ekstremalnych rzeczy. Uprawiam dużo rodzajów sportu. Jeżdżę na quadach, lubię taplać się w błocie <śmiech>. Jestem osobą szaloną, która lubi jak cały czas coś się dzieje. Nie znoszę nudy, lubię nowe, ekstremalne wyzwania. To mnie napędza. Kim jest profesjonalny kierowca? - To taki, który zarabia na wyścigach. To złożona droga, ale warta zachodu. Trzeba być bardzo zdeterminowanym do sukcesu. No właśnie, z czego musiałeś zrezygnować w pierwszej kolejności? - Na pewno z imprez <śmiech>, z alkoholu, z wielu rzeczy, które robią moi rówieśnicy. Czasami im zazdroszczę, ale rzadko <śmiech>. Na początku było to ciężkie, ale teraz to jest już moje życie i cieszę się, że jest właśnie takie, a nie inne. Wiem, że to w przyszłości zaprocentuje większym szczęściem, niż to, żebym teraz poszedł na imprezę i się opił, chociaż czasami tak się zdarza, że po wyścigu napijemy się jakiegoś piwka <śmiech> A co przed wyścigiem? Jak się przygotowujesz? Co możesz robić, a co jest niedozwolone? - Przygotowania trwają cały rok, oznacza to całoroczny trening fizyczny i psychiczny. Opiekuje się mną psycholog sportowy, który pomaga im poukładać wszystko w głowie. Kiedy czuje się dobrze sam z sobą w swoim życiu prywatnym, przekłada się to na sukces. Gdy moja głowa jest wolna, mogę się skoncentrować jedynie na wyścigu. Jak wygląda Twoje codzienne życie? - Wstaje rano, jem śniadanie i zaczynam zajmować się sprawami organizacyjnymi. Szukam sponsorów, organizuje swoje wyjazdy na wyścigi etc. Potem od 16 zaczynam trening fizyczny. Zazwyczaj biegam wokół Błoń, potem ćwiczę pod okiem trenera. Jego praca przyczyniła się także w dużej mierze do mojego sukcesu. Ale generalnie staram się urozmaicać mój dzień. Często gdzieś wyjeżdżam, ale wiąże się to także z aktywnością. Często tez rywalizuję w innych dyscyplinach sportowych, gram w tenisa czy squasha, co przekłada się potem na moje wyniki. Poza tym daje mi to super zabawę i relaks. Nie mogę chodzić na imprezy, więc robię wszystko inne. Ale często spotykam się ze znajomymi w innych okolicznościach. 42 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


garnitur Lantier - 1999 zł koszula Lantier - 279 zł pasek Lantier - 199 zł

To znaczy ze nie można Cię spotkać w krakowskich klubach pląsającego na parkietach? - Rzadko <śmiech> Czy masz jakąś określoną dietę? - Nie, ale nie jadam w fast fordach, ani nie pije napojów energetycznych i w ogóle gazowanych. Tylko wodę i czasami herbatę. Kawy też absolutnie nie pije. Kiedyś jak wypiłem, nie mogłem spać całą noc i się przeraziłem <śmiech>. Poza tym jem to, na co mam ochotę. Nie obżeram się, bo później nie mógłbym się ruszać i musiałbym wytaczać się z restauracji jak kula <śmiech> Kiedy zrobiłeś prawo jazdy? - Zacząłem jeździć w wieku 14 lat. Uczył mnie brat przed domem. Najbardziej lubiłem jeździć w zimie i tak mam do tej pory. W takich warunkach można się najbardziej nauczyć techniki jazdy. W wieku 17 lat zrobiłem „prawko”, ale odebrałem go po 18-stce. W ogóle to zdałem za drugim razem, bo za pierwszym oblałem teorię <uśmiech> W Polsce jeszcze mało się słyszy o Tobie, ale za to w Niemczech jesteś rozpoznawany, z czego to wynika? - Jeśli chodzi o tę dyscyplinę sportu to w Polsce dotarcie do widzów jest trudne. U nas ważniejsza jest piłka nożna. W Niemczech wyścigi są prawie sportem narodowym. Prawie, bo na pierwszym jest piłka, ale na drugim są już wyścigi. Na zawody, w których ja biorę udział przychodzi od 70 do 150 tysięcy widzów i na pewno, jeśli ja odnoszę sukces, dowiaduje się o tym sporo ludzi, także za pomocą mediów. Ludzie chcą o tym słyszeć. U nas media nie sprzedają czytelnikom wiedzy na temat wyścigów, w takim stopniu jak tam. Jaki jest Twój największy sukces w sporcie? - Na pewno start i dobra jazda w memoriale Janusza Kuliga, gdzie ścigałem się z gwiazdami rajdów (kierowcy z mistrzostw Polski). Wygrałem wtedy drugi odcinek specjalny z nimi wszystkimi. Bardzo mnie to podbudowało i jest to jeden z moich największych sukcesów. A największa porażka? - Zeszłoroczny start na niemieckim torze Hockenheim. Nie byłem doświadczonym kierowcą jeszcze, źle pojechałem podczas kwalifikacji i podczas wyścigu popełniłem sporo błędów. A w życiu? - <Myśli> Ciężko mi znaleźć takie przykłady. Każda porażka przekłada się na sukces, bo czegoś mnie uczy i to jest fajne. Cały czas dążę do

tego żeby się rozwijać i prywatnie i zawodowo, jestem zadowolony z siebie. Jaka jest Twoja wizja siebie na kilkadziesiąt lat? - Chciałbym być do końca aktywny, zwiedzać świat i przede wszystkim mieć na to pieniądze zarobione na mojej ciężkiej pracy. Na pewno chce mieć ciągle uśmiech na twarzy i być pozytywnie nastawionym do życia, być młodym duchem i ciałem <uśmiech> Jakim jeździsz samochodem? - Mitsubishi A Twój pierwszy samochód? - To była Skoda Felicia 16, miałem wtedy 18 lat i był to samochód po moim bracie. Miał sportowe zawieszenie i fotele kubełkowe. Super sprawa! Często zmieniasz samochód? - Często, jeżdżę różnymi samochodami, a zmieniam raz na dwa lata. Nie przywiązuje się do samochodów, lubię je zmieniać i testować. Wspomnianą Felicię mam do tej pory, ma wartość sentymentalną. Poza tym nie opłaca mi się go sprzedawać, bo jest tak mało warta. Szukasz żony? - Nie A gdybyś ją miał, to ważne byłyby dla Ciebie jej umiejętności prowadzenia samochodu? - Na pewno bym ją uczył. Boje się jeździć z kobietami, prowadzą gorzej. Dlaczego? Teraz musisz się wytłumaczyć, bo zostaniesz zaatakowany <śmiech>. - Kobiety nie koncentrują się na drodze. Szperają w torebce podczas jazdy, szukają ciągle czegoś, np. telefonu pod pedałem gazu <śmiech> Jak z nimi jeżdżę i widzę co robią to normalnie krew mnie zalewa. Zamykam oczy, zapinam pasy i nie myślę o tym <śmiech> Dostajesz mandaty za piractwo na drodze? - Tak, najczęściej właśnie za przekraczanie prędkości. Kierowcy wyścigowemu przystoi dostawać mandaty? - Nie mówię, że to powód do przechwałek, jednak kierowca rajdowy ma na pewno większe umiejętności niż normalny kierowca. Umiemy dostosować się do warunków na drodze wiec na pewno jest to tez odpowiedzialna jazda. ...because quality matters lounge magazyn

43


kurtka Vistula - 1999 zł koszula Vistula - 249 zł spodnie Vistula - 349 zł pasek Vistula - 149 zł buty Vistula - 499 zł okulary Vistula - 99 zł

garnitur Vistula - 1399 zł koszula Lantier - 299 zł  krawat Vistula - 149 zł

Podziekowania za pomoc w realizacji sesji dla: sklepu Vistula (Rynek Główny 13 w Krakowie) oraz dla salonu samochodowego LUXURY MOTORS. Nowa lokalizacja salonu znajduje się na ul.Kamieńskiego 43 w Krakowie. Oferują również serwis. Zapraszamy do salonu lub na stronę: www.luxury-motors.pl Stylizacja: Alicja Chlupka (stylistka salonu Vistula ul.Rynek Główny 13) Foto : Robert Bednarczyk, Michalina Cebo Modele: Maciek Steinhof, Diana Dobija - Kozioł

Czy przez to, że uprawiasz tak męski sport czujesz się bardziej męsko? - Nieee, nie odczuwam czegoś takiego. Dla mnie bycie mężczyzną to zarabiać i utrzymywać rodzinę. Mam taką zasadę wpojoną przez rodziców. Mój tata jest właśnie takim mężczyzną i ja wzorem jego też chciałbym być taki. Dać dach nad głowę mojej przyszłej żonie (której nie szukam obecnie <śmiech>) i dzieciom. Ale mam teraz dopiero 23 lata i muszę pobyć jeszcze trochę dzieciakiem. Kupisz swojej żonie samochód? - No pewnie <śmiech> Fiata 500 bym jej kupił w tym momencie. Są takie kobiece, podobają mi się, ale ja nie mógłbym nim jeździć, czasami tylko ukradkiem pożyczać <śmiech> Lubisz chodzić w garniturze? - W odpowiednich sytuacjach tak. Najczęściej na weselach i na studiach. Kiedy idę do filharmonii czy teatru wkładam koszulę i jeansy. Na jaką część garderoby zwracasz największą uwagę? - Na buty! Lubię fajne obuwie. Kiedy wyjeżdżam to zawsze przywożę ze sobą jakąś oryginalną parę. Pytam, bo to chyba Twoja pierwsza sesja zdjęciowa prawda? Jak wrażenia? - Było naprawdę fajnie. To dla mnie nowe wyzwanie. Nie stresowałem się, ale to na pewno zasługa ekipy. Zabawne było, że non stop trzeba było się przebierać. Nie lubię tego. Najcięższe były powtórki. Jak mnie wystroili to doszedłem do wniosku, ze nie umiem się ubierać <śmiech> To była także dobra lekcja stylu. Dziękuje dziewczynom i fotografom za super dzień. Rozmawiala Kinga Zielinska dziennikarka portalu mmkrakow.pl

44 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


| MODA | SYLWETKA

Paweł J. Kamiński projektant mody

Urodzony w 1982 roku w Dąbrowie Górniczej. Absolwent Szkoły Artystycznego Projektowania Ubioru w Krakowie. Doświadczenie zdobywał jako członek Young Polish Designers Foundation. Mieszka w Warszawie, często podróżuje po świecie w poszukiwaniu inspiracji. Jest jednym z najbardziej obiecujących projektantów mody ostatnich miesięcy. Fascynat mody. Perfekcjonista. Kamiński znając wartość swojego talentu, cieszy się rosnącym zainteresowaniem gwiazd polskiego show biznesu. W swoich kolekcjach stawia zawsze na pierwszym miejscu na kobiecość, trochę romantyczną, trochę skrywaną. Uważa, że pociągającymi są kobiety noszące w sobie pewne tajemnice. Tajemnice, które wystarczy poprzez modę umiejętnie wydobyć. Kreacje Kamińskiego doceniły m.in.: Anna Dereszowska, Marysia Sadowska, Maria Wiktoria Wałęsa, Flow – wokalistka zespołu Door Selection, Karolina Nowakowska. Kolekcje: Mezalians – kolekcja inspirowana ciekawością świata z początków Haute Couture. To uczta dla zmysłów głodnych doznań najbardziej wyrafinowanych gustów - Igłą Malowane, Kraków 2006 - Warsaw Fashion Street – New Look Design, Warszawa 2006 - Prowokacje, Lublin 2006 - Off Fashion, Kielce 2007

fot. Natalia Gołębiowska / 2 Hearts Agency

Famme Fatale – projektant odkrywa drapieżną esencję prawdziwej kobiecości. Przełamanie barier połączone z elegancją i wytwornością, na jaką każda kobieta zasługuje - Warsaw Fashion Street – New Look Design, Warszawa 2007 - Off Fashion, Kielce 2007 - Pokaz Prawdziwych Projektantów, Nowy Targ 2008 New York Black Cocktail – kolekcja pret-a-porter inspirowana nocnym życiem Nowego Jorku. Charakteryzuje ją prostota architektonicznej formy zatopiona w blasku setek tysięcy świateł. Kolekcja stworzona na zamówienie i w całości sprzedana przez Young Polish Designers Foundation.

fot. Natalia Gołębiowska / 2 Hearts Agency

...because quality matters lounge magazyn

45


| MODA | STYL

Klasyczne kanony męskiej mody są dość sztywne i mimo ciągle zmieniających się trendów klasyka jest odporna na te chwilowe zawirowania. Oczywiście, stroje klasyczne też są lekko modyfikowane, lecz zmiany te są stosunkowo wolne i z pewnością nikogo nie zaskoczą nawet po dłuższej absencji towarzyskiej.
Poniższe uwagi wydadzą się Panom pewnie oczywiste i banalne, ale okazuje się, że nie raz spotkaliśmy osoby, które nieświadomie naginają zasady ubioru, a które ciężko zaliczyć do grona osób prowadzących ekstrawagancki styl życia.

Brak poczucia stosowności ubioru do okoliczności

Dziś dla niektórych wyjście do teatru nie różni się bardzo od wyjścia do kiosku po gazetę. A czy nie lepiej by było pokazać odrobinę szacunku dla samego siebie i artystów? Pamiętajmy, odpowiedni elegancki strój będzie zawsze naszym atutem.

www.vistula.pl

Garnitur

Jeśli zależy nam na naprawdę dobrym i nietuzinkowym wyglądzie, proponuję rozwiązanie, jakim jest uszycie garnituru na miarę. Zachęcam do tego również tych, którzy traktują garnitur jako inwestycję długoterminową. Szycie na miarę bazuje na indywidualnym podejściu do klienta. Idealne dopasowanie garnituru do sylwetki (nie na odwrót), ukrycie niedoskonałości (np. zgubienie kilku kilogramów, dodanie wzrostu, itd.) to sprawa priorytetowa. Opcja ta pozwala na wybór najlepszych tkanin i najmodniejszych deseni. Wykończenie też jest z najwyższej półki. Takie szczegóły jak: ręcznie przyszyte guziki „na krzyż”, monogram na podszewce marynarki, ręcznie obrobione dziurki guzików, czy rozpięty ostatni guzik w rękawie marynarki to poza nienagannym wyglądem znaki rozpoznawcze szycia na miarę. Za taką usługę trzeba zapłacić od 3.000 do 50.000 złotych. Zwieńczeniem wysokiej jakości garniturów są wysokiej jakości wełny, wyselekcjonowane podszewki, guziki z rogu bawolego oraz specjalne wykończenia: ozdobne fastrygi i obszycia, rozpinane guziki w rękawach czy monogram na życzenie. Marynarki wykonane według tego projektu są lekkie, doskonale dopasowują się do sylwetki, „oddychają”. Wszystko to dzięki wykorzystaniu wkładów piersiowych z naturalnego włosia końskiego oraz wykonaniu klap metodą pikowania, a nie klejenia. W spodniach pas spodniowy od wewnątrz posiada specjalne wykończenie zapobiegające wysuwaniu się koszuli, a zastosowanie wysokiej jakości „kolanówki” uniemożliwia wypychanie kolan.

www.vistula.pl

Koszula

Jest światłem garnituru, dającym blask twarzy, więc chyba nie muszę podkreślać, że koszula musi być zawsze starannie wyprasowana, oczywiście wraz z kołnierzykiem, gdyż to on jest najbardziej widoczny z całej koszuli. Koszula z bawełny egipskiej lub z dodatkiem jedwabiu to najwyższej jakości elegancja z komfortem użytkowania. Zwróćmy jeszcze uwagę na te swobodniejsze sytuacje, gdy zakładamy samą koszulę, bez krawata. Wtedy guzik przy kołnierzyku zostawiamy odpięty najlepiej rozpinając jeszcze drugi.

www.vistula.pl

Krawat

Krawat to coś więcej niż tylko kawałek tkaniny (najlepiej jedwabny) zawiązany wokół szyi. Krawat to swoista biżuteria mężczyzny. Jest najważniejszym i najbardziej eksponowanym dodatkiem w jego ubiorze. Pozwala na pokazanie indywidualności męskiego ubioru, gustów i upodobań. W pracy dobrze widziany będzie krawat dyskretny o ciemniejszym tle i drobnych motywach, by nie rozpraszać uwagi. Tym bardziej, warto zadbać, by nasz wybór nie był przypadkowy. Krawat wiążemy tak, by jego koniec sięgał centralnego punktu sprzączki paska. Za długi lub za krótki wygląda już śmiesznie i będzie sabotował nasze starania eleganckiego wyglądu. 
Zawiązanie krawata to nie jest trudna sztuka. Wystarczy tylko chwilę popróbować. Panowie, widać to przecież, że krawat od ostatniego wyjścia nie był rozwiązany.

46 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


| MODA | STYL

Buty

Istotą eleganckich, zadbanych butów jest połysk. Świadczy on nie tylko o jakości skóry, ale i o właścicielu. Panowie do pracy.

Skarpetki

Podstawową, choć nie jedyną zasadą, która pozwoli nam uniknąć wątpliwości w doborze odpowiedniego koloru skarpetki, to wybór koloru pośredniego między kolorem buta a kolorem spodni. Powinny być też odpowiednio długie, by skromnie zasłaniały łydki. Dla lepszego samopoczucia w 100 % bawełniane lub jedwabne (skarpetki frotowe zarezerwowane są wyłącznie na salę gimnastyczną.)

Męska biżuteria

Decydując się na wzbogacenie naszego stroju o dodatkowe akcent pamiętajmy, by robić to z umiarem. Jeśli zdecydowaliśmy się na biżuterię srebrną to bądźmy konsekwentni. W kolorze tym załóżmy wszystko, począwszy od zegarka, spinek do krawata i mankietów, klamry paska, aż po dobrane oprawki okularów. Odstępstwem jest tu jedynie obrączka.
Sprawa wygląda analogicznie z kolorem butów, paska czy nawet paska od zegarka – pamiętajmy wszystko w jednakowym kolorze.

Kamizelka

Panowie, ostatni dolny guzik kamizelki pełni jedynie rolę dekoracyjną i nic nas nie upoważnia do jego zapięcia.

Marynarka

W marynarce dwu guzikowej zapinamy tylko pierwszy górny guzik, natomiast w marynarce z trzema guzikami zapięte mają być dwa górne guziki. Marynarki klasyczna formalna powinna mieć jedno lub dwa rozcięcia z tyłu.

Spodnie

Spodnie powinny lekko opierać się na wiązaniu buta, tak by nadać linii kantu lekkiego załamania, z drugiej strony zaś dojść do poziomu obcasa. W przypadku spodni typu rurki maja tylko opierać się na obuwiu zachowując kanty.

Butonierka

W butonierce jest miejsce na chusteczkę w kontrastowym kolorze od koloru marynarki. Oczywiście jedwabną, jakiekolwiek inne są niedopuszczalne. Jednak, jeśli zdecydujemy się na kwiat – chusteczkę należy wyjąć (to w przypadku dylematu Pana Młodego)

Torby

Elegancki mężczyzna do pracy w garniturze nosi aktówkę lub torby noszone w ręku (panowie w garniturze z plecakiem na ramieniu wyglądają śmiesznie) Ewa Szopa Kierownik Salonu Vistula Rynek Główny 13

...because quality matters lounge magazyn

47


Twarze Przy Barze

18 lipca oficjalne otwarcie klubu & Budda Party 08 sierpnia 2009

2poziomy

4bary

2ogródki

PARtY

26 września

Szara Kamienica Rynek Główny 6 tel.: +48 12 421 65 22 www.budda-drink.pl PRZEBRANIA MILE WIDZIANE!

BUDDA BAR & the miRRoR clUB ZAPRASZAJĄ NA JEDYNĄ TAKĄ IMPREZĘ W ORIENTALNYM KLIMACIE


lounge

ZDROWIE I URODA //

NOWOŚĆ! Dar Młodości –

Zabieg z wykorzystaniem komórek macierzystych.

PROMOCJA na zabieg MEZOTERAPIA. Mikrodermabrazja korundowa i diamentowa. Depilacja pastą cukrową i woskiem. Pielęgnacja dłoni i stóp. Zabiegi na bazie kosmetyków Guinot i Collin.

WYRÓŻNIENIA

Najlepsze Miejsce –

„Srebrne Lustra”

Za profesjonalizm i dynamikę działania –

Partner Piękna 2008

Kraków, ul. Kurniki 5 (obok Galerii Krakowskiej) tel. 012 430 00 77, www.guinot.krakow.pl bezpłatny parking dla klientów

...because quality matters lounge magazyn

49


| ZDROWIE I URODA | NEWSY

DEVIL HAIRCUT

Libido Forte

...i stanie (się) cudownie

Styliści Atelier Fryzjerskiego Avant Apres polecają najlepsze preparaty dla mężczyzn do ukadania zbuntowanych fryzur.

Damien Carney for Joico

Mężczyznom wszystko kojarzy się z jednym sądzą kobiety, a eksperci potwierdzają zasadność tej opinii. Kiedy pogarsza się ich forma seksualna wielu z nich uważa, że to wstydliwa oznaka słabości. Warto więc zmienić to przekonanie i wskazać bezpieczne środki zdolne przywrócić męską moc.

Revlon - Strong Hair Days Mocna pasta, przeznaczona do dłuższych rozwichrzonych fryzur. Sprawia ze włosy są elastyczne zachowując swój naturalny wygląd. Cena: 75 zł

Label.m - Mesh Styling Pasta do stylizacji z mikrowłóknami. Ten futurystyczny produkt do stylizacji to połączenie innowacji i inspiracji. W dłoniach zamienia się w pajęczynkę z mikrowłókien, która zapewnia średniej mocy utrwalenie. Doskonale dodaje objętości, pozwala wykreować nowoczesny styl. Szczególnie polecany do fryzur krótkich. Cena: 90 zł

Schwarzkopf - Osis + mess up Guma matująca, zapewnia matowe wykończenie fryzur. Pozwala na uzyskanie efektu suchej tekstury. Średnia moc utrwalania. Wiele możliwości stylizacji. Cena: 70 zł.

L’Oreal - a•head Żel strukturyzujący z mikrowłóknami. Mocne utrwalanie, efekt całkowitego „ najeżenia”. Cena: 70 zł.

50 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Renee Blanche - Hair to air Guma do włosów, doskonała do poskramiania zbuntowanych i krótkich włosów. Mocna struktura włosów o dużej giętkości. Cena: 45 zł


| ZDROWIE I URODA | NEWSY Nie ma wątpliwości, że seks zajmuje niezwykle ważne miejsce w świecie męskich fascynacji. Aktywne i udane współżycie dodaje im pewności siebie i wpływa na poprawę oceny własnych możliwości we wszystkich innych dziedzinach życia. Jednak stres, zmęczenie, zła dieta i słaba kondycja zdrowotna mogą znacznie osłabić męską sprawność seksualną. Najczęstszymi przyczynami tych dolegliwości jest nieprawidłowe funkcjonowania nerek oraz innych narządów wewnętrznych, spadek poziomu testosteronu, a także brak równowagi energetycznej. Nie są one w najmniejszym stopniu oznaką słabości, brakiem męskości czy niemożliwym do zlikwidowania defektem. W większości przypadków zaburzenia te mogą być całkowicie wyeliminowane. LibidoForte działa kompleksowo. Usuwa nie tylko objawy, ale także wiele czynników, które leżą u podstaw problemów: usprawnia pracę nerek i perystaltykę nasieniowodów, pęcherzyka nasiennego oraz polepsza działanie gruczołu prostaty. Zwiększa ilość krwi obiegowej w małych naczyniach krwionośnych oraz wspomaga produkcję testosteronu. Zawiera wyłącznie ekstrakty z naturalnych składników pochodzenia roślinnego pozyskane w zaawansowanych warunkach laboratoryjnych, zamknięte w nowoczesnej formule łatwo przyswajalnej kapsułki. Przeprowadzone testy kliniczne dowiodły skuteczności preparatu na poziomie od 98% wśród młodych mężczyzn, poprzez 87% w przypadku panów w średnim wieku, do 71% u starszych. LibidoForte stosowany celowo zapewnia silną erekcję w niewielkim odstępie czasu od spożycia kapsułki (od 15 minut do godziny). Wśród pacjentów z lekkimi zaburzeniami efekt działania LibidoForte jest widoczny już po zażyciu jednej kapsułki. W przeciwieństwie do innych preparatów zawierających substancje syntetyczne nie powoduje żadnych skutków ubocznych. Nie zaburza także pracy narządów wewnętrznych i charakteryzuje się wysokim stopniem bezpieczeństwa nawet przy długotrwałym stosowaniu. Nie wchodzi w reakcję z alkoholem i lekami. Cena jednej kapsułki preparatu wynosi 49 zł.

Mary Kay Men

Zestaw pielęgnacyjny dla mężczyzn wymagających Każdy mężczyzna ceniący sobie praktyczność i wysoką jakość, powinien w tym sezonie sięgnąć po najnowszy zestaw pielęgnacyjny MKMen™ składający się z 4 kosmetyków. Pianka do Golenia MKMen™ (45 zł,187 ml) tworząca swego rodzaju warstwę ochronną między ostrzem maszynki a skórą mężczyzny, pozwalająca na bezpieczne, dokładne i komfortowe golenie bliżej skóry. Zmiękcza ona skórę i zarost, co pomaga zapobiegać podrażnieniom po goleniu. Chłodzący Żel po Goleniu MKMen™ (55 zł, 73 ml) to kosmetyk stworzony, by poprawić wygląd i kondycję męskiej skóry. Stosowany po goleniu, nawilża, koi, chłodzi i odświeża skórę oraz łagodzi podrażnienia. Nawilżająca Emulsja MKMen™ (88 zł, 88 ml) z filtrem SPF 25 zapewnia ochronę przed szkodliwym promieniowaniem UVA/ UVB, które przyspiesza proces starzenia się skóry. Łatwo się wchłania, nawilża i chroni skórę, pomagając jej odzyskać młodzieńczy wygląd. Zachowuje również swoje właściwości ochronne przez 80 minut przebywania w wodzie. Dezodorant w Sprayu MK Men™ (60 zł,158 ml) jest łatwy w użyciu w dowolnej chwili i w dowolnym miejscu. Ten łagodny kosmetyk zapachowy przeznaczony jest do nieograniczonego stosowania w ciągu dnia, mężczyzna może więc swobodnie po niego sięgać za każdym razem, gdy zapragnie odświeżenia lub odrobiny subtelnego aromatu. Wszystkie produkty Mary Kay ® dostępne są za pośrednictwem Niezależnych Konsultantek Kosmetycznych. Szczegóły: Małgorzata Majowska (507-079-192, Malgosia_66@interia.pl) www.marykay.com.pl


|ZDROWIE I URODA|

ZADBAJ SKUTECZNIE O SWOJEGO MĘŻCZYZNĘ Jeśli nie wiesz jak zadbać o swojego mężczyznę, koniecznie przeczytaj poniższy artykuł. Dowiesz się, co zrobić, by twój facet wyglądał elegancko i seksownie. Coraz więcej mężczyzn przywiązuje wagę do wyglądu i z dużą starannością dba o swoją urodę. Odwiedzają salony kosmetyczne, wyjeżdżają z żonami do modnych w ostatnim czasie ośrodków spa. Dla części z nich rynek kosmetyczny to jednak wciąż dżungla, po której nie wiedzą, jak się poruszać. To w naszych rękach - matek, żon, dziewczyn - spoczywa „obowiązek” pomocy niezdarnym, bezradnym panom. Są mężczyźni, którzy o kosmetyce, kosmetykach i ich zastosowaniu wiedzą znacznie więcej niż niektóre kobiety. Coraz częściej wybierają zawód stylisty, wizażysty czy fryzjera. Być może brzmi to jak paradoks, ale to właśnie oni zmieniają kobiety w bóstwa, choć wydawałoby się, że w takich zadaniach najlepiej będą sprawdzać się panie. Ale, niestety, to wyjątki. Większość panów nie potrafi dobrać dla siebie odpowiednich preparatów pielęgnacyjnych, perfum, itp. Co robić w takich przypadkach? Nie załamuj rąk, tylko bierz się do działania. Spraw, by twój mężczyzna poznał tajniki kosmetyki i pielęgnacji swojego ciała.

Zadbana skóra

Musisz pamiętać, że skóra mężczyzny różni się od kobiecej i wymaga innego traktowania. Jest o 20 proc. grubsza, wykazuje większą jędrność i elastyczność dzięki większej ilości kolagenu i elastyny. Stres, alkohol i palenie papierosów powodują jednak stopniowe powstawanie zmarszczek i obwisłej skóry. Większe ukrwienie decyduje o problemie rozszerzonych, a z upływem czasu, pękających naczyń krwionośnych, opuchnięć i cieni pod oczami. Także w wyniku codziennego golenia, skóra staje się szorstka, zaczerwieniona i łatwo ulega podrażnieniu. Jak temu zaradzić? Wyślij swojego mężczyznę do kosmetyczki. Proponujemy naturalny lifting, mikrodermabrazję, intensywną kurację witaminową czy chociażby peeling kawitacyjny. Wybrane zabiegi mają za cel oczyszczenie porów, redukcję nadmiaru sebum, stymulację odnowy komórkowej, odżywienie i nawilżenie, opóźnienie procesów starzenia, spłycenie zmarszczek, likwidację sińców pod oczami, zmniejszenie obrzęków, ochronę przed agresjami zewnętrznymi i wewnętrznymi, a także zrelaksowanie i zregenerowanie skóry. Gdy twojego mężczyznę piecze twarz, sięga on zwykle po pierwszy z brzegu krem, który stoi na półce. To błąd! Mężczyźni nie powinni używać przypadkowych kosmetyków, lecz tak jak kobiety, powinni dobierać je do potrzeb swej skóry. Twarz myta chlorowaną wodą, zwykłym toaletowym mydłem i niczym niezabezpieczona przed wyjściem na dwór często staje się sucha i szorstka. Zaproponuj swojemu mężczyźnie

52 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

krem, który natłuści i uzupełni poziom wilgoci w głębszych warstwach skóry. Jeżeli twój facet ma problemy z przetłuszczaniem się skóry, wybierz dla niego kosmetyk o działaniu matującym, który będzie hamował pracę gruczołów łojowych i nadmierne wydzielanie sebum.

Co po goleniu?

Przypominaj swojemu mężczyźnie, aby po każdym goleniu stosował delikatne żele, balsamy i emulsje. Po ich zastosowaniu ich twarz i szyja stają się gładkie, miękkie, nie pieką i nie pojawiają się na nich zaczerwienienia. Spora część kosmetyków po goleniu zawiera składniki o działaniu odkażającym, kojącym i przyspieszającym gojenie podrażnień. Pamiętaj, że codzienne golenie tradycyjną maszynką działa na skórę mężczyzn jak naturalny peeling. Nie ma więc potrzeby, by twój mężczyzna dodatkowo złuszczał naskórek kosmetycznie. Warto jednak nakłonić partnera, aby raz w tygodniu nawilżał i odżywiał twarz odpowiednią maseczką.

Pielęgnacja dłoni i stóp

Dłonie i stopy są bardzo ważnymi elementami urody. Często mówimy, że są one wizytówką człowieka i świadectwem jego kultury osobistej. W dzisiejszych czasach także na mężczyznach spoczywa obowiązek prawidłowej i starannej pielęgnacji tych części ciała. Kształtne, lśniące paznokcie, gładkie dłonie i zadbane stopy, nie tylko ładnie wyglądają i przyciągają wzrok, ale są najlepszym wizerunkiem naszego zdrowia i elegancji. Nakłoń partnera na profesjonalny pedicure i manicure. Jeżeli wybierzesz się z mężem do kosmetyczki, zafunduj mu zabieg tzw. refleksologii stóp. Jest to manualny zabieg mający na celu pobudzenie różnych obszarów na stopach, odpowiadających poszczególnym częściom ciała, szczególnie narządom wewnętrznym. Masaż ten odblokowuje swobodny przepływu energii w całym ciele, a także likwiduje ból i napięcia znajdujące się w jego poszczególnych obszarach.

Łysienie

Łysienie to przypadłość chyba najbardziej frustrująca dla mężczyzn. W większym stopniu i

we wcześniejszym wieku dotyczy właśnie ich niż kobiet. Czynnikiem sprzyjającym temu procesowi jest męski hormon dihydrotestosteron (DHT). Skłonność do łysienia wynika z uwarunkowań genetycznych (jeżeli ojcu lub dziadkowi twojego wybranka szybko powiększały się zakola prawdopodobnie czeka to też i jego), diety i sposobu życia. - stres lub narażenie włosów na działania mechaniczne jak czesanie czy szkodliwe zabiegi kosmetyczne. Nie ma skutecznych sposobów zatrzymania tego procesu, jednak poznając jego przyczyny można go spowolnić, utrzymując dłużej gęste włosy. Najlepszym sposobem powstrzymującym nadmierne wypadanie włosów będzie zastosowanie specjalnych ampułek wzmacniających cebulki włosów i przez miesiąc zażywanie tabletek z wyciągiem ze skrzypu polnego. Jeżeli twój mężczyzna ma problem z łupieżem, sięgnij po leczniczy szampon. W męskiej kosmetyczce nie powinno zabraknąć także żelu lub pianki do ujarzmiania niesfornych kosmyków.

Coś dla zmysłów

Perfumy składają się na nasz image tak samo jak stroje, fryzura czy makijaż. Są nie tylko uzupełnieniem całości, ale jej niesłychanie ważną częścią. Zapach więcej mówi o człowieku niż on sam wie o sobie. Powinien pasować do osobowości i trybu życia, pozytywnie działać na nasze zmysły, a co za tym stoi wprowadzać w dobry nastrój i poprawiać samopoczucie. Źle dobrany może to wszystko popsuć. Wybór perfum nie jest zatem prostą sprawą. Jeżeli chodzi o dobór zapachu, podobno większość panów zdaje się na gust kobiet. Nasi mężczyźni pachną więc tak, ja my tego chcemy. A zatem to, jaką woń roztaczają wokół siebie, świadczy o naszym guście. Na wiosnę twój partner powinien używać wody lekkiej, świeżej i pobudzającej, najlepiej o delikatnym, cytrusowym aromacie. W zimie ukochany może skrapiać się wodą zmysłową, wyrazistą, ciepłą o orientalnych nutach. Ilona Adamska

UWAGA! Konkurs na str. 5!


...because quality matters lounge magazyn

53


| ZDROWIE I URODA | EKSKLUZYWNE GADŻETY

Baxter of California (nowoczesnosc) Zapachy Bravado powstały na początku lat 70 – tych. Po przeszło 30 latach kompozycja została ponownie przywrócona do życia. Bravado 3 Eau de Cologne - 355 zł. Apetyczne połączenie cytryn, mandarynek i zwiewnych białych kwiatów. Dodatek relaksującej lawendy doprawionej szczyptą gałki muszkatołowej oraz piżma nadaje niepowtarzalnej głębi całej kompozycji. Bravado 2 Eau de Cologne - 355 zł. Zwiewne cytrusowe nuty mandarynek i soczystych cytryn doprawione szczyptą bazylii. Odrobina cytrusów i odrobina przypraw... Przynosi ze sobą cudowne odświeżenie. + kosmetyki pielęgnacyjne: (do wyboru)

Ginestet Zapach Le Boise 100 ml – 320 zł Inspiracją dla tego zapachu stały się dębowe beczki, w których wina z Bordeaux cierpliwie dojrzewają, by osiągnąć absolutny kunszt smaku i aromatu. Głęboki, zmysłowy, męski... Wyszukane drzewne nuty takie jak, ostry cedr, sandał łączą się ze szczyptą wanilii i kadzidła w idealnej harmonii. Le Boise odpoczywa w dębowej skrzyni, dojrzewa i czeka... Silny i niepokorny.

Baxter Beztłuszczowy Krem nawilżający - 110 zł Lekki, beztłuszczowy, głęboko nawilżający krem na dzień. Zawiera wyciąg z aloesu o działaniu łagodzącym i nawilżającym, rumianek, wyciąg z kamelii japońskiej. Pozostawia skórę gładką, świeżą, idealnie matową. Baxter of California. Krem do golenia - 92 zł Nawilżający krem, gwarantujący doskonałe precyzyjne golenie i działa jak poduszka powietrzna między skórą a ostrzem! Zawiera antyseptyczne roślinne wyciągi, które łagodzą naskórek.

Mühle (tradycja)

Muhle Zestaw Edition No.1 Arcydzieło z serii Mühle Edition No.1 - 2500 zł (1200 zł maszynka) Precyzja i cierpliwość. Prosty, niezwykle elegancki design w połączeniu z ultraluksusowymi materiałami tworzy zestaw niepowtarzalny, jedyny w swoim rodzaju. Rękojeść została wykonana ręcznie przy użyciu tak niezwykłych materiałów high-tech, jak karbon i chrom. Włókna karbonowe, zostały zaplecione ręcznie, zatopione w żywicy, szlifowane i pokryte warstwami lakieru, który wykorzystuje się przy produkcji samochodów Bugatti! Maszynka z chromowanymi elementami i karbonową rękojeścią, do której pasują ostrza Gilette Mach III. Muhle skórzana kosmetyczka - 690 zł Elagancka i pojemna skórzana kosmetyczka z brązowej skóry. Idealna w podróży oraz w domu. Wymiary :15 x 7,5 x 7 cm Do kosmetyczki dołączyć można następujące produkty: - Muhle Zestaw do golenia z drewna Wenge 695 zł Zestaw do golenia z drewna Wenge.Pędzel z ręcznie układanego włosia borsuczego. Maszynka kompatybilna z ostrzami Gilette Mach III.  Ponadczasowa klasyka.  - Muhle mydło do golenia w drewnianej miseczce z drzewa sandałowego - 95 zł. Mydło do golenia z olejkami eterycznymi oraz substancjami łagodzącymi, dostępne w kilku rodzajach: aloes, drzewo sandałowe, buckthorn.

Von Sierstorpff FLAKON PRESTIŻOWY EDT 100ml 1200 zł. Elegancka kompozycja dla prawdziwego dżentelmena, jest mistrzowskim dziełem rzemiosła najwyższej jakości. Ten ręcznie wykonany kryształowy flakon swą elegancką, choć prosta formą nawiązuje do klasycystycznej architektury XVIII wieku. Nie posiada atomizera, jest zamknięty ręcznie grawerowanym szklanym koreczkiem, będącym wspomnieniem minionych czasów. Całości dopełnia indywidualnie tłoczona srebrna nakrętka. Każda nakrętka opatrzona jest grawerunkiem szczegółowo określającym pochodzenie, próbę srebra 925 Sterling, rok produkcji oraz numer. Istnieje również możliwość zamówienia indywidualnego grawerunku i przyznania osobistego numeru. 54 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Wszystkie produkty dostępne są w krakowskiej perfumerii Lu’Lua - ul. Józefa 22, tel. (12) 430 02 75 e-mail: lulua@lulua.pl


| FELIETON |

ZA CO KOCHAJĄ NAS MĘŻCZYŹNI? Tylko u nas dowiesz się, jakie kobiety podobają im się najbardziej, czego szukają w partnerce swojego życia, które części ciała przyciągają najczęściej ich wzrok...

Inteligencja na pierwszym miejscu!

Podczas letniego wypoczynku w Tunezji zastanawiałam się niejednokrotnie nad tym, za co tak naprawdę kochają nas faceci? Po powrocie do kraju postanowiłam przeprowadzić osobiste śledztwo w tej sprawie. W trakcie rozmów dowiedziałam się wielu zaskakujących rzeczy. Najważniejsze z nich to fakt, że tak naprawdę dla facetów nieważny jest wiek partnerki ani stan konta bankowego. - Idealna partnerka musi posiadać zdolność słuchania innych – przekonywał mnie Krzysztof z Krakowa. Jego zdaniem umiejętność ta nie jest domeną mężczyzn. Krzysztof kocha kobiety przede wszystkim za ich delikatność, dar przekonywania, wyrozumiałość i konsekwentne dążenie do celu. Pociągają go kobiety, z którymi można pogadać nie tylko o najnowszych trendach w modzie, nowinkach kosmetycznych, etc…

Piękne i wyrozumiałe Kamil z Warszawy kocha kobiety piękne. Dla niego „piękna” oznacza mądra i wrażliwa, rozsądna, ale stanowcza. Nie musi mieć długich blond włosów. Kobieta, jego zdaniem, powinna zawsze zwracać uwagę na swój wygląd i pamiętać o tym, że nie w każde miejsce można ubrać się tak samo, o czym niestety – zdaniem Kamila – kobiety często zapominają. Młody tancerz z Warszawy dodaje, że kobieta powinna chodzić z gracją, czasami być nonszalancka i „elastyczna jak na damę wypada”. Andrzej, fotograf z Podkarpacia wyznaje, że kocha kobiety przede wszystkim za ich wyrozumiałość. Swoją partnerkę szanuje przede wszystkim za to, że jest z nim mimo tego, że jeździ na wózku inwalidzkim, za to, że jest z nim choć wie, że jest pozbawiona wielu rzeczy z powodu jego niepełnosprawności. Dla niego wygląd zewnętrzny nie ma żadnego znaczenia, choć w tajemnicy dodaje, że podobają mu się dziewczyny o długich, czarnych włosach. Zastanawia się jednak, dlaczego jego wszystkie dotychczasowe partnerki były… stuprocentowymi blondynkami?!

Wysportowana z poczuciem humoru Dla Maćka, studenta z Rzeszowa, najważniejsze jest poczucie humoru, silny charakter oraz kreatywność. Nie znosi bezsensownego babskiego gadulstwa, drażni go głupota, egoizm i zrzędliwość. Marzy o „normalnej kobiecie”, która będzie mogła zapewnić mu bezpieczeństwo i stabilizację. Paweł, student IV roku wychowania fizycznego przyznaje, że pociągają go dziewczyny inteligentne, mające pasję i uprawiające jakieś sporty. Sam gra w koszykówkę, pływa i jeździ na nartach. Pewnie dlatego preferuje sportowe sylwetki. Uwielbia długie nogi, kształtne piersi i zgrabne pośladki. Nie lubi sztucznych dziewczyn, pretensjonalnych, udających kogoś, kim naprawdę nie są.

A co na to gwiazdy? Zbigniew Wodecki, piosenkarz, kompozytor

- Uwielbiam kobiety przede wszystkim za to, że są kompletnie inaczej zbudowane niż my, a szczególnie za to, że mają tak piękne włosy jak ja (śmiech). Dla każdego faceta kobiety są siłą napędową, motorem do

działania, zarówno na polu zawodowym, jak i prywatnym. Wyjątkiem, który jednak potwierdza regułę jest z pewnością Michał Anioł. Jestem z natury estetą, dlatego szczególną uwagę zwracam na urodę, czystość i zapach kobiecego ciała. Zaraz za tym idzie wrodzona inteligencja i poczucie humoru.

Andrzej Mleczko, rysownik, grafik

- Ideał kobiety? Wysoka brunetka, niskiego wzrostu, o jasnych włosach. Szczupła przy kości, o błękitnych brązowych oczach (śmiech). Lubię kobiety pewne siebie, błyskotliwe, niezależne. Koniecznie nie może umieć gotować, gdyż uwielbiam chodzić po restauracjach. Co mnie drażni u kobiet? Hm.... kobiety w ogóle mnie nie drażnią (śmiech).

Radosław Majdan, bramkarz

- Moim kobiecym ideałem jest z pewnością zgrabna blondynka, o pięknych brązowych oczach i dużym biuście. Nie oznacza to oczywiście, że brunetki czy szatynki są na straconej pozycji. Tylu ilu jest facetów, tyle męskich gustów. Kocham kobiety za ich wyrozumiałość, wrażliwość, kobiecość. Nie znoszę zarozumialstwa oraz zbyt wielkiej zaborczości.

Marcin Daniec, artysta kabaretowy

- Kobiecym ideałem jest dla mnie z pewnością żona - wrażliwa, subtelna, delikatna, inteligentna, piękna, o dobrym sercu, dowcipna, dbająca o mnie i o dom. Reszta nie ma kompletnie żadnego znaczenia (śmiech). Na taki ideał czekałem pół życia. Kiedy ujrzałem po raz pierwszy swoją żonę zafascynowały mnie jej piękne, mądre oczy. Nie lubię kobiet, które głośne zachowują się na imprezie, szastają pieniędzmi. Drażni mnie ich pretensjonalizm, egoizm a także niewinne flirtowanie.

Krzysztof Globisz, aktor teatralny i filmowy

- Blondynka, brunetka, ruda... Wygląd zewnętrzny nie ma dla mnie większego znaczenia. Kobieta nie musi być ucieleśnieniem piękna, liczy się przede wszystkim urok osobisty i aura, którą wokół siebie roztacza. Mam jednak wielką słabość do kobiecych oczu, z których można wiele wyczytać. Patrząc w oczy kobiety mogę zobaczyć coś więcej, mogę głębiej poznać człowieka, jego wnętrze, duszę. Marzę o kobiecie, która będzie potrafiła otoczyć mnie ciepłem, opieką, wziąć za mnie odpowiedzialność, a zarazem będzie pełna dzikości, namiętności. Nie lubię feministek, kobiet manifestujących własną niepodległość, za którą nic nie idzie. Ich działanie jest destrukcyjne. Ponadczasowym wzorem kobiecego piękna jest dla mnie z pewnością Audrey Hepburn. Z polskich aktorek - Ania Radwan. Czy istnieje zatem ideał kobiety? Wydaje się, że nie. Tyle ilu jest facetów na świecie, tyle męskich gustów i ideałów. Mężczyźni kochają nas nie tylko za wygląd zewnętrzny. Jak wynika z naszej sondy, faceci na pierwszym miejscu stawiają cechy charakteru, osobowości. Jeżeli masz kompleksy, zaniżoną samoocenę, to zapamiętaj: najważniejsze w myśleniu o sobie i swojej cielesności jest być dobrą dla siebie. Grunt to pozostać sobą. Nie można mieć obsesji na punkcie swoich wad. Staraj się zaakceptować siebie taką, jaką jesteś. Nie ma piękna absolutnego. Jedyne idealne piękno to to, które jest w nas. Ilona Adamska ...because quality matters lounge magazyn

55


|FELIETON|

FACET

MUSI BYĆ! OLA CIEJKA

Drugi człowiek jest potrzebny. I to bardzo, bezsprzecznie… Jest potrzebny kobiecie. Facet musi być! Tylko jak już jest, to oczywiście żadna z nas nie skacze codziennie pod sufit i nie fika koziołków w prawo i w lewo. Nie lata też za swym obiektem natchnienia do życia i nie pochyla się nad każdym jego miłym uczynkiem…

- Kochanie, jak Ty dziś ślicznie wrzuciłeś swoje zdechłe od odorku skarpeteczki do pralki! - Och skarbie! Jak zgrabnie opuściłeś klapę za sobą w ubikacji! Jestem z Ciebie dumna! - Pysiu? To naprawdę ty sam zakręciłeś dziś tę pastę i spłukałeś wannę? Jesteś cudowny! Nie, żadnej nie przychodzi to nawet do głowy. Uważamy to zachowanie za bezsensowne, bo jest to ich zakichany obowiązek! Nie spadnie im przecież korona z głowy jak to zrobią! Nam trochę pomocy też się należy! Tylko że… W momencie, gdy zostajemy same, w tym naszym mieszkaniu wysprzątanym do ostatniego kącika tak, że mogłybyśmy zapraszać cudzoziemców do siebie na obiad i podawać im jedzenie na podłodze, co zostaje? Ano pustka. Obrzydliwa pustka. Na początku próbujemy zabić ją byle czym, jak uporczywą muchę, która lata, bzyczy i tak cholernie przeszkadza… Bierzemy się za pracę, książkę, przerzucamy bezmyślnie kanały w telewizji, albo doszukujemy się milimetra kurzu na ostatniej po lewej stronie od okna framudze. Jednak nawet w tych prozaicznych wyczynach pojawiają się problemy… Bo gdy siadamy zadowolone do laptopa i piszemy naszą pracę, w Wordzie akurat jak zły duch zjawia się ta podła opcja kasowania literek. Zrozpaczone włączamy wszystko po kolei, walimy w klawiaturę, pot spływa po skroniach, ręce drżą już jak w delirze, nasze zadbane paznokcie zamieniają się w ich smutne resztki… Jak to wyłączyć??? On by to wiedział… Podszedłby spokojnie, wcisnął magiczny kod, spojrzałby tym swoim męskim pobłażliwym wzrokiem i ucałował w czoło. Albo czytając książkę trafiamy akurat na stronę, gdzie Amanda przyznaje, że przesadzała, że była niewdzięczna jak Emma Bovary, ale że to zmieni! Wtedy jej wzruszony kochanek John bierze ją w ramiona no i… Z resztą same wiecie. Uryczane, z chusteczką w jednej ręce, z książką w drugiej i jeszcze kocykiem walającym się po ziemi, biegniemy by się przytulić, bo to takie smutne… Tyle że w połowie drogi, zdajemy sobie

56 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

sprawę, że nikt nie czeka. Nikt nie posadzi nas na kolanach, jak małe dziewczynki i nie zgani, że czytamy taki tani kicz, zamiast np. Kinga. Jedynym chętnym do posadzenia nas jest chyba tylko ten stary fotel w rogu pokoju, który zresztą świeci teraz pustką… Oglądanie telewizji podobnie nie przynosi większej ulgi. Fakt mamy nareszcie tvn style i wedding tv tylko dla siebie, ale kogo mamy teraz nimi wkurzać? No przecież nie siebie… Zresztą, nam też nikt nie podokucza 37. meczem kolejki ekstraklasy… Nawet sprzątanie, które jest przecież naszym sportem wyczynowym okazuje się jakieś bezcelowe i trudniejsze. No bo po kim tu sprzątać, komu podnosić nogi z fotela, żeby odkurzyć? Wszystko lśni, tak jak to sobie zawsze wymarzyłyśmy, lecz czy jesteśmy szczęśliwe? Siadamy zrezygnowane w pustym pokoju i nasłuchujemy, czy może nie słychać jego kroków na klatce… Bo my już wiemy, że samotność nie jest rozwiązaniem. Że lepsze jest już słuchanie jego nieskoordynowanych wrzasków kibica zza ściany lub prób wykonania ulubionej piosenki, które raczej przypominają odgłosy zarzynanych zwierząt. Wszystko jest lepsze niż ta podła cisza… Bo to właśnie w niej okazuje się, że jego idiotyczne poczucie humoru, zachowanie a’la warchoł, albo świniopas, niezaradność w pracach domowych, ten oddech po piwie i niezrozumiała miłość do kumpli, to po prostu cały on. On cały. Ten, którego teraz tak bardzo brakuje… Już jesteśmy na granicy, słone łzy zaczynają nieznośnie krążyć w oczach, broda tańczy flamenco, aż tu ni stąd ni z owąd… sms! Wkurzone myślimy, że jeżeli to kolejny konkurs na wygranie malaksera cioci Krystyny, to normalnie rozwalimy to małe pudełeczko o ścianę. A tu… - Kochanie przepraszam za wczoraj. Zachowałem się jak dureń. Będę za pięć minut. Mogę? I jak tu ich nie kochać drogie panie?


...because quality matters lounge magazyn

57


| SPORT | WYDARZENIA

Grand Prix Sitaro Krakow Valley Golf

W ostatnią sobotę 25 lipca w Krakow Valley Golf miała miejsce trzecia odsłona znakomitego cyklu turniejów Grand Prix Sitaro. Tradycyjnie już golfistów czekały fatalne warunki atmosferyczne. Podobnie jak podczas dwóch poprzednich turniejów, pogoda nie sprzyjała graczom. Deszcz oraz silny wiatr skutecznie utrudniały grę. Turniej rozpoczął się o godzinie 10:00. Na starcie stawiło się ponad stu golfistów, w tym gwiazdy Polskiej sceny Robert Rozmus i Mikołaj Grabowski. Każdy z golfistów wiedział, iż czekają na nich cenne nagrody ufundowane między innymi przez: Le Premiere, Mizuno, Farmonę i Douglas. Każdy więc miał chrapkę na zwycięstwo. Dodatkowych emocji dodawał fakt, że Ernest Młynarski, zwycięzca dwóch poprzednich edycji GPS nie brał udziału w turnieju. Kibicował on w ten weekend Robertowi Kubicy na Hungarian Ring. Darmową klinikę golfową poprowadził Dyrektor „The Sea Pines Golf Academy” z Południowej Karoliny (USA) - Skip Malek. Producent sprzętu golfowego Mizuno prowadził od piątku do niedzieli „Fitting”, czyli dopieranie sprzętu golfowego do indywidualnych predyspozycji golfistów. Tak profesjonalny fitting odbył się po raz pierwszy w naszym kraju. Oprócz uciech dla ciała były także uciechy dla podniebienia. Znakomite sushi i dania kuchni miedzynarodowej, które cieszyły się niesamowitym zainteresowaniem przygotowała restauracja ZEN i Boogie. Zimne przystawki i przekąski serwowała Arenda. Nie zabrakło także markowych alkoholi i wybornego wina. Dopiero po godzinie 18:00 zakończyła się gra, a zaraz po niej odbył się już trzeci konkurs Hole In One (trafienie do dołka za jednym uderzeniem), w którym główną nagrodą był piękny Lexus. Konkursowi ponownie towarzyszyło wiele emocji, ale niestety nikt nie wygrał. Pierwszy raz podczas cyklu Grand Prix Sitaro to nie Lexus i konkurs Hole In One okazał się atrakcją wieczoru! Zaraz po Hole In One, odbył się pokaz ekskluzywnej bielizny oraz strojów kąpielowych firmy JASMINUM, który okazał się hitem wieczoru. Przepiękna bielizna na ciałach jeszcze piękniejszych modelek przyprawiały o zawrót głowy niejednego z uczestników zabawy. Natomiast jesli chodzi o turniej to najlepsza wśród Pań okazała się Barbara Walkowska, drugie miejsce wywalczyła Ewa Skrzydlak, a na trzecim miejscu uplasowała się Katarzyna Suszczyńska. W kategorii netto trzecie miejsce zajął Marek Sagan, drugie wywalczył Piotr Wróbel, a pierwsze miejsce zdobył Paweł Wójcik head green keeper (osoba odpowiedzialna za utrzymanie jakości pola) Krakow Valley Golf. W kategorii brutto na trzecim miejscu uplasował się Paweł Dydyński, drugie miejsce zajął Łukasz Wilk. Zwycięzcą tej kategorii został Aleksander Kleszcz, który dwa tygodnie wcześniej został Mistrzem Polski! Po wręczeniu nagród na scenie pokazał się amerykański gwiazdor Chuck Noris, który rozpoczął Cinema Party, podczas której firma Fever przygotowała moc atrakcji, konkursów i zabaw. W trakcie imprezy odbył się pokaz barmański. Impreza w stylu Hollywood trwała bo białego rana. Co przyniesie kolejna finałowa już odsłona Grand Prix Sitaro …? Nikt nie wie, ale już dziś serdecznie zapraszamy. Grzegorz Mądry

McWIL Squash Summer Camp 2009 W dniach 18-19.07.09 w krakowskim klubie Atlantic Squash & Wellness odbyło się szkolenie instruktorskie – McWIL Squash Summer Camp 2009. Kurs organizowany był przez Polską Federację Squash’a, Atlantic Squash & Wellness oraz producenta markowych kortów do squasha – firmę McWIL Courtwall.Szkolenie miało za zadanie przygotować uczestników do egzaminu na certyfikat Level 1 Europejskiej Federacji Squasha. Już samo ukończenie kursu z pozytywną oceną uznawane jest przez PFS, jako rekomendacja do prowadzenia nauki squasha w naszym kraju. Kursanci uczyli się min. odpowiedniego nagrywania piłki, dokładnie omówione zostały i zaprezentowane poszczególne zagrania oraz przedstawiono program juniorski PFS z omówieniem podstawowych informacji z zakresu pracy z dziećmi. Z optymizmem patrzmy zatem na rozwój przyszłych instruktorów squasha i wierzmy w to, że już niebawem wśród grona uczestników zakończonego kursu szkoleniowego wyłoni się przynajmniej kilku rekomendowanych trenerów. 58 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


tekst: Rafał Stanowski / foto: TSP

| MOTOLOUNGE |

Polowa torpeda Czy można porównać standardowego Volkswagena Polo do maszyny, którą ściga się Maciek Steinhof w europejskim pucharze? - To tak, jakby obok domowego kota postawić tygrysa – żartuje zawodnik. Choć oba samochody wyglądają podobnie, dzieli je przepaść, przede wszystkim technologiczna. – Zwykłe Polo to pojazd miejski, skonstruowany z myślą o przejechaniu z domu do sklepu i ze sklepu pod garaż – mówi Maciek. Natomiast w pucharowej „polówce” wysiłek inżynierów skupił się na tym, by auto jak najszybciej pokonywało zakręty i proste. I – oczywiście – by było bezpieczne oraz niezawodne. W tym akurat wypadku torowy pojazd nie różni się wiele od drogowego, który należy również do samochodów bezpiecznych oraz rzadko psujących się. Bazą dla skonstruowania pucharowego Polo był seryjny model poprzedniej generacji małego Volkswagena. W obroty wzięli go spece ze słynnej niemieckiej firmy tubingowej ABT, wyciskając z malucha maksimum koni mechanicznych. Dwulitrowy, 4-cylindrowy silnik generuje moc 150 koni, co w połączeniu z 200 Nm maksymalnego obrotu, 6-biegową skrzynią manualną oraz niewielką masą (1060 kg) czyni z Polo prawdziwą torpedę. – Auto prowadzi się znakomicie, także dzięki wielkim oponom o rozmiarze 200/605 na 17-calowych felgach – przyznaje Maciek, który poprzednio ścigał się pucharową Kią Picanto na polskich torach. – Łatwo wyczuć granicę bezpieczeństwa, więc na torze nie musimy niepotrzebnie ryzykować. Kapitalne hamulce, współpracujące z tarczami o wielkim jak na tę klasę rozmiarze 334 mm, skutecznie zwalniają samochód. Pozwala to na częste ataki i wyprzedzanie podczas wyścigu. Czyli to, co lubię najbardziej. Efekt? Sportowe Polo jest wyjątkowo szybkie. – Porównywałem je z pucharowym Volkswagenem Golfem TDI, którym ścigano się kilka lat temu w Polsce. Okazało się, że choć moje auto jest mniejsze i słabsze o 35 koni, okrążenie toru pokonuje w tej samej sekundzie, co Golf – mówi Maciek. Jest tylko jedna sprawa, która trapi kierowcę podczas wyścigów. W tym przypadku wygrywa zdecydowanie standardowe Polo – upał we wnętrzu. Pozbawione klimatyzacji auto wyścigowe zapewnia prawdziwie afrykański klimat. – Dlatego równie ważne, jak psychika i umiejętności, jest przygotowanie fizyczne. To nie sport dla polarników – śmieje się Maciek. ...because quality matters lounge magazyn

59


| TECHNOLOUNGE | GADŻETY

Ania Strugalska

Dla wszystkich spragnionych nowych wrażeń w zaciszu własnej alkowy, polecamy tzw. zabawki! Dla wszystkich spragnionych nowych wrażeń sportowych, polecamy - zabawki! W ogóle wszystkim dużym i małym chłopcom zdecydowanie polecamy zabawki. Regułą jest, że mały chłopiec od dorosłego mężczyzny różni się niewiele: zmienia się tylko cena jego zabawek. Regułą również jest, że chłopcy zabawki kupują sobie sami. Jest jeden dzień w roku, w którym tę regułę można złamać. Ogólnoświatowy Dzień Chłopaka. Dla odmiany kupmy naszym Panom jakiś mały gadżecik, a na zakupy najlepiej wybrać się do Flo (Galeria Krakowska). Mówi Patrycja, menagerka sklepu Flo: - Myślę, że kajdanki to rzecz, która jest nieustanie topowym asortymentem. Tak samo kostki do gry w Kamasutrę, czy maski na oczy. Podejrzewam, że to właśnie będzie towar najbardziej rozchwytywany. Zainteresowaniem cieszą się także rękawice z napisem „fight for love”. Od dawna popularne są wszelkiego rodzaju kieliszki z nadrukami. Asortyment jest duży, więc w razie ewentualnych problemów z wyborem zawsze staramy się jak najlepiej pomóc dziewczynom. Poniżej znajdziecie kilka propozycji na męski prezent.

Kajdanki 14.90 zł Z milutkim różowym pluszem. Do przypinania i rozpinania jej, jego i ich. Bez zapasowych kluczyków. Wersja unisex.

Maska 24.90 zł Opaska na oczy. Ze wszystko znaczącym napisem. Dla lunatyków.

Gaz do roweru 39.90 zł Dla posiadaczy dwóch rowerowych kółek z zamiłowaniem do ryku motorowego silnika. Doskonały na lansiarską przejażdżkę po Błoniach. Uwaga! Nie napełniać gazem.

Ruletka 69.90 zł Na początku upewnij się ze obejrzałeś film Kac Vegas. Następnie zapoznaj się z ulotką, bądź skonsultuj się z lekarzem, gdyż każda ruletka niewłaściwie stosowana zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu. Milej zabawy.

Mini Ping Pong 59.90 zł Tylko dla prezesów. Przydatne w trudnych biznesowych negocjacjach . Zwycięzca bierze wszystko.

Budzik 59.90 zł

Piłkarzyki 59.90 zł

Znienawidzony przez wszystkich pracoholików. Jednak tym razem podany w wersji play, czyli głośne budzenie w rytm stadionowych wrzasków. Dla odważnych.

Wersja mini. Mieści się do każdego plecaka, nesesera czy etui na laptopa. Przydatne w podroży, szkole i w pracy. Gra przeznaczona dla 1 max 2 osób.

60 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


|DOM I WNĘTRZE|

NADSZEDŁ CZAS, BY OŚWIECIĆ KRAKÓW

Lounge Magazyn odnotowuje: na mapie Krakowa pojawiło się nowe świetliste miejsce

galeria lamp ILUMNI Galeria lamp ILUMNI zaprasza wszystkich spragnionych światła, dobrej atmosfery i subtelnych wrażeń. Wyjątkowość tego miejsca to nie tylko różnorodność oryginalnych wzorów lamp. Powierzchnię salonu – galerii urządzono ze smakiem tak, aby podkreślić efekty świetlne. Znajdują się tu zatem grafitowe ściany, stylowe tkaniny i dodatki, lustra i kryształy. Taka aranżacja oraz miła i fachowa obsługa sprawiają, że przybysz – klient odczuwa magię miejsca i... chce do niego powracać. Prezentowane projekty lamp są typowym rękodziełem doświadczonych polskich projektantów rodzinnej firmy Hesmo.

Firma nieprzerwanie od ponad 40 lat tworzy wzornictwo na światowym poziomie, kształtuje gusta kolejnych pokoleń Polaków, rekomenduje solidną markę. Oprawy wykonane z wysokiej jakości materiałów, ręcznie malowane, ozdobione kryształami są niewątpliwie propozycją dla wnętrz wymagających aranżacyjnego kunsztu: domu, hotelu czy restauracji, a nawet obiektów sakralnych. Realizacje mogą ubiegać się o miano sztuki użytkowej dopracowane w każdym detalu są po prostu dobrze zaprojektowane. Każdy znajdzie tu coś odpowiedniego dla siebie: masywny żyrandol w barokowej stylistyce nada wnętrzu powagi i dostojeństwa, wręcz biżuteryjne rozwiązania w modelach z kolekcji Modern Cristal zachwycą miłośników Swarovskiego, z kolei zwolennicy klasycznego stylu wybiorą linię Classic. Naszą uwagę przyciągnęły: lampa – kwiat, w całości wykonana ze szkła, w tonacji amarantowej – zupełna awangarda, lampa – bukiet róż, który mógłby być oryginalnym prezentem dla ukochanej oraz kolekcja w kształcie kieliszka Martini – wstrząśnięte niezmieszane, z kostkami lodu, w różnych wersjach ściennej, sufitowej i stojącej, wprost na wyciągnięcie ręki... Oprócz wzorów dostępnych w salonie firma Ilumni podejmuje się realizacji indywidualnych zamówień, świadczy również usługi w zakresie aranżacji wnętrz.

Galeria lamp ILUMNI ul. Fieldorfa Nila 12/2 31-209 Kraków tel. 12 626 04 73

www.ilumni.pl ...because quality matters lounge magazyn

61


| CLUBBING | MĘSKI ZAWÓD

Katarzyna Kałwak

MĘSKI ZAWÓD?

na tzw. bramce w klubach. Ich zadaniem jest zapewnienie bezpieczeństwa osobom bawiącym się i niewpuszczanie osób, które mogłyby zakłócić udany przebieg imprezy. Czy jest to zajęcie dla każdego? I czy tylko dla mężczyzn? Sprawdziliśmy to podczas rozmowy z doświadczonymi w tym zawodzie Bogdanem i Jurkiem, a także z Bartkiem - selekcjonerem pracującym na co dzień z ochroniarzami, na bramce w klubie Frantic.

Kiedy kobieta wkracza do akcji bywa gorąco

Jurek „Cichal” Cichalewski, fot. Filip Łyszczek

Z

awód ochroniarza klubu wiąże się z późnymi godzinami pracy, aż do ostatniego wychodzącego klienta. To także kontakt z ludźmi agresywnymi, pod wpływem alkoholu, niechętnie nastawionymi do Ciebie. Jest to niełatwy zawód, gdyż wymaga odpowiednich predyspozycji zarówno fizycznych jak i psychicznych. Ustawa o ochronie osób i mienia szczegółowo opisuje uprawnienia pracowników ochrony. Fachowo ochroniarz nazywany jest agentem ochrony osób i mienia. Podczas wykonywania swojej pracy, ma prawo do legitymowania osób, w celu ustalenia ich tożsamości. Natomiast w przypadku, gdy dana osoba zakłóca porządek ochroniarz może wezwać ją do opuszczenia chronionego miejsca, a także do ujęcia jej, jeżeli stwarza ona bezpośrednie zagrożenie. Broń palna jest w tym wypadku ostatecznością, jedynie jako narzędzie do odparcia ataku zagrażającego życiu lub zdrowiu. Najwięcej agentów zatrudnianych jest do ochrony mienia, czyli miejsc takich jak magazyny, fabryki, sklepy, parkingi, czy osiedla. Kolejną grupą ochroniarzy są tzw. bodyguards, których zadaniem jest zapewnienie bezpieczeństwa pojedynczym jednostkom. Inną możliwością jest zabezpieczanie konwojów, przykładowo ochraniających przesyłki bankowe. Coraz częściej zatrudniani są natomiast ochroniarze stojący 62 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Bogdan, 33-letni ochroniarz z krakowskiego klubu Shakers w zawodzie pracuje od 12 lat i może powiedzieć, że dobrze zna się na tym co robi. Zaznacza, że każda praca ma swoje plusy i minusy. Swój zawód lubi, bo – jak przyznaje – ciężko nie lubić zajęcia, które wykonuje się tak długo. - Ale trzeba przyznać, że jest to niebezpieczny zawód, bo nigdy się nie przewidzi w stu procentach pewnych sytuacji. Bogdan wyjaśnia, że dużo zależy od typu lokalu, który się ochrania a zwłaszcza od ludzi, którzy do niego przychodzą. Można to w jakimś stopniu kontrolować poprzez selekcję, bo jak sam mówi: - selekcja jest wstępną procedurą, która ma za zadanie zapobieganie nieprzyjemnym sytuacjom. Bogdan przyznaje, że agresywnie nastawionych ludzi pod klubem może być sporo. Ale zaznacza, że wszystko zależy od podejścia ochroniarza do takiej osoby: - odpowiadanie agresją na agresję jest bezcelowe – i dodaje: czasem sytuacja wygląda wyjątkowo groźnie, a później pod wpływem rozmowy konflikt sam się rozładowuje. Jeżeli dochodzi do bójki w lokalu, to podstawowym zadaniem jest oddzielenie od siebie dwóch zwaśnionych stron. Jeżeli to nie pomoże, to usuwa się takich ludzi na zewnątrz - nie ma innego wyjścia. Niestety rozdzielając ludzi ochroniarz mimowolnie sam staje się uczestnikiem bójki, zdarza się, że zostaje zaatakowany i musi się bronić. Gorzej kiedy w grę oprócz rąk wchodzą także jakieś narzędzia – wtedy każdy przedmiot staje się niebezpieczny – butelka, kufel, czy stołek. Bogdan zaznacza, że osoby chroniące dany lokal powinny siebie dobrze znać, zwłaszcza w sytuacji kryzysowej. To ważne, ponieważ ochroniarz musi liczyć na szybkie wsparcie. - Bywa tak, że z jakiejś błahostki może rozwinąć się większy problem i ta druga osoba jest po prostu niezbędna, tak zwane plecy mu robi. Gdy pytam, czy w swojej karierze często miał do czynienia z agresywnymi kobietami przy bramce, Bogdan przyznaje, że zdarza się to dość często – agresywne kobiety ujawniają się najczęściej podczas rozdzielania zwaśnionych mężczyzn. Wtedy to wkraczają do akcji. Wtedy bywa, że robi się gorąco i problem narasta. Wyjaśnia, że w takich sytuacjach z kobietami postępuje się troszkę inaczej niż z mężczyznami, inaczej też się rozmawia: - to dużo bardziej złożony problem. Bogdan z doświadczenia wie, że kobiety mają w takich sytuacjach swoje racje, które niezwykle trudno jest komukolwiek podważyć.

Doorman, nie ochroniarz

Wchodząc do klubu Papparazzi widzę, że Jerzy Cichalewski jest najbardziej elegancko ubranym mężczyzną przy barze. Pierwszy raz stanął na bramce podczas dyskoteki na Mazurach, będąc jeszcze studentem, na początku lat 80-tych. Jerzy, bardziej znany w swoim środowisku jako Cichal, podchodzi do swojej pracy w pełni profesjonalnie. Sam jako najprawdopodobniej jedyny w Polsce prowadzi kursy dla ochroniarzy, które zawierają w sobie lekcje opanowania sytuacji typowo „bramkowych.” Przyznaje, że to, czy jego praca jest niebezpiecznym zajęciem, zależy od tego z kim i gdzie się pracuje – bo jeżeli pracuje się w jakiejś szemranej dyskotece, to nożem można dostać na pewno. Cichal z doświadczenia wie, że w jego zawodzie trzeba posiadać pewne predyspozycje. Jak sam mówi: - trzeba być dobrym negocjatorem i politykiem. Ponadto zawsze trzeba mieć nosa, czyli doświadczenie.


„There can be only ONE”

re 19.09.2009 www.oneclub.pl ...because quality matters lounge magazyn

63


| CLUBBING | MĘSKI ZAWÓD c.d.

Zastrzega jednak, że trzeba postawić sobie pytanie: „kto to jest ochroniarz?” i „czy ochroniarz stoi na bramce?” Przyznaje, że na bramce powinien stać specjalistycznie przeszkolony człowiek do niewpuszczania, nieinterweniowania i do załagadzania. Realia są jednak inne: Podejrzewam, że 90% ludzi na bramkach to są ludzie z ulicy, którzy są duzi, chodzą na siłownię, ewentualnie trenują jakieś sztuki walki. Oni jeśli już to uczą się najczęściej od swoich starszych kolegów na bramce – a ci mogą być różni. Niestety na bramce najczęściej stoi bramkarz, który posłuch i porządek zaprowadza za pomocą przemocy. Jak mówi Cichal: - czasem zdarzają się bramkarze, którzy pół życia spędzają na siłowni, biorą sterydy czy inne prochy – to są ochroniarze w negatywnym sensie i pracują na zasadzie >Jasiu – zabij<. Jerzy podkreśla, że w Polsce mówi się o „ochroniarzu na bramce”, natomiast za granicą najczęściej używa się bardziej adekwatnego słowa „doorman.” - Doorman to osoba, która po pierwsze nie może straszyć, bo często jest tak, że w drzwiach stoi gość, obok którego mamy obawy żeby przejść. Musi także mieć spore doświadczenie, musi szybko reagować, czasem bardzo instynktownie. Poza tym wiemy, że akcja rodzi reakcję – jeżeli ja będę agresywny to on automatycznie też taki się stanie. Cichal zaznacza, że Doorman jest wizytówką lokalu, w którym pracuje. - Ja razem z moja grupą znajomych ochroniarzy byliśmy pierwszymi, którzy na bramce stali w garniturach. Po paru latach zauważyłem, że w wielu lokalach stoją goście w garniturach, ale niestety bardzo często ten garnitur ogranicza się do spodni, bo na górze mają t-shirt. To już nie jest garnitur, bo garnitur tak naprawdę tworzy marynarka. A facet stojący w eleganckich spodniach i marynarce wygląda od razu inaczej na >dzień dobry<. Garnitur jest formą munduru. Bo jeżeli gość porządnie ubrany, o dobrej postawie, powie kulturalnym głosem: >witam panią/pana, niestety dziś jest impreza zamknięta< i na dodatek potrafi to powiedzieć w paru językach – to zupełnie inaczej się go traktuje. Jerzy potwierdza, że jego zawód jest raczej „męski.” - Ja sobie nie wyobrażam kobiety na bramce. Jeżeli już to w formie selekcji i rozmowy z klientami lokalu”. Zdarzają się także bardziej zabawne sytuacje, kiedy to w VIP-roomie, który ochraniał Cichal, kobieta zaczęła tańczyć ubrana jedynie w szpilki. Managerka poprosiła mnie o jej wyprowadzenie, ale tak sobie myślę – ani ona nikogo nie zaczepia, ani nikogo nie obrusza, ani nie jest brzydka – w związku z tym nie widzę powodu dla jej wyprowadzania. Ja znam parę patentów jak namówić kobietę, żeby się rozebrała – ale nie znam żadnego jak namówić kobietę, żeby się ubrała.

Bez ochrony się nie obędzie

Bartek jest selekcjonerem w klubie Frantic od blisko 3 lat. Jako plus swojego zawodu podaje możliwość poznania ciekawych ludzi i obserwowania ich „od strony bardziej psychologicznej.” Gdy pytam o minusy, wspomina o późnych godzinach pracy – do 4, albo 5 rano. Podstawowym zadaniem selekcjonera jest decydowanie o wpuszczaniu, bądź niewpuszczaniu klientów. Łączy się z tym bezpieczeństwo gości, którzy są w środku klubu. Bartek zaznacza, że w jego zawodzie istotne są pierwsze 2-3 sekundy, podczas których należy ocenić człowieka, czy nadaje się on do wpuszczenia do klubu, czy nie. - Ewentualnie możesz się posiłkować rozmową, ale pierwszy efekt jest najważniejszy. Zauważa także, że jest to praca raczej dla młodego człowieka, nieobciążonego rodziną, gdyż z tym zawodem związane jest ryzyko. - Ludzie chcą mnie bić, mordować i praktycznie zdarza się to co wieczór. Jak przyznaje, wiele razy odgrażano mu się, że po pracy będzie ktoś na niego czekał. Gdy pytam, czy wyobraża sobie swoją pracę bez ochroniarzy obok – odpowiada: - nie ma takiej możliwości. I dodaje: - to bardzo ważne, żeby dobrze współpracować z ochroniarzami. Akurat ja jestem z nimi w bardzo dobrych stosunkach. Uzupełniamy się – oni mi bardzo pomagają. Jeżeli selekcja nie współpracuje z ochroną, to nie wyjdzie z tego nic dobrego. Natomiast w kwestii płci Bartkowi ciężko sobie wyobrazić, że pracuje z kobietą ochroniarzem. - Wydaje mi się, że ochroniarz to zawód dla faceta. Jak się okazuje siła fizyczna, odwaga, twardy charakter, umiejętności obrony – według Bogdana i Cichala – to najważniejsze cechy dobrego ochroniarza. To cechy kojarzone także stereotypowo z mężczyznami. Potwierdza to również selekcjoner Bartek, który nie wyobraża sobie kobiety ochroniarza. Widocznie jest to zawód dla mężczyzn, choć z pewnością nie dla wszystkich. 64 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

BIEDNE ŻUCZKI ... :) Zazwyczaj czytamy wszędzie gdzie i w jaki sposób piękna płeć może zadbać o siebie i się zrelaksować, a my - „biedne żuczki” przypisani wiecznie innym rozrywkom (piwko lub drineczek z kumplami, meczyk, wieczór kawalerski). No właśnie... A czasami i od tego musimy odpocząć, nam przecież też od życia coś się należy. Na szczęście mija już w naszym kraju epoka źle ubranego faceta z tłustymi włosami (o ile ma ) i niezadbanymi dłońmi. Tak drodzy Panowie, owej „Europy” (o której słyszymy od kilku lat) wizerunkowo już jesteśmy zdecydowanie bliżej niż dalej. Pięknie się złożyło, że numer ten w większości poświęcony jest nam facetom, więc bez żadnych oporów mogę napisać o kilku fajnych miejscach i innych przyjemnościach ,których przez nasza męską wrodzoną skromność w innych okolicznościach na pewno bym nie zdradził. Siłownia – większości naszych dam wydaje się, że zasuwamy tam te kilka dni w tygodniu dla nich, a tu niespodzianka: nie dość, że spokojnie i bez ogródek możemy umówić się z kumplami, aby właśnie o owych „babkach” pogadać, to jeszcze czasem zaliczymy sauenkę w miłym towarzystwie sportowo aktywnych koleżanek, prężąc się i napinając ze świeżo opuchniętym po treningu bicepsem :) Tym wszystkim Panom którym wydaje się, że siłownia jest nudna i jeszcze w dodatku chodzą tam same „karki”, polecam przekonacie się osobiście. Nie dość, że poprawicie kondycję, to jest zawsze szansa na ciekawą, niezobowiązującą znajomość (bo przecież to tylko niewinne spotkanie na treningu). Salony SPA – tak wiem, większość z Was Panowie powie chóralnie „to nie dla mnie”. No, chyba że okaże się, że masaż Waszej twarzy robi prześliczna praktykantka sprawiając, że po zejściu z fotela, nie tylko Wasza cera emanować będzie młodzieńczym blaskiem, ale i Wasze męskie ego (bo to przecież znów Was obsługują) zdecydowanie podbudowane, poprawi Wam humor - na pewno do kolejnej wizyty...:) Zakupy – to takie babskie – ha, niekoniecznie! Najfajniej kupuje się garnitury (prędzej czy później na taki zakup musimy się zdecydować), bo nie dość, że okazuje się, że kobiety lubią nas w Takich ciuszkach, to jeszcze te wszystkie przymiarki i młode uśmiechnięte ekspedientki zbierające miarę (wewnętrzna długość nogawki – nie przypuszczacie nawet Panowie gdzie ta nogawka może się zaczynać). A kosmetyki i zapachy? Ja uwielbiam jak całe stadko pań z Sephory dobiera dla mnie zapach - to na wieczór, to na dzień lub na noc (też się zdarzyło). Znudzone biedaczki wiecznym opowiadaniem o pudrach, podkładach i kremach liftingujących, z wielką precyzją opisują jaką nutę zapachu wyemituje nasza odpowiednio rozgrzana skóra. Niezmierną frajdę może także sprawić kupowanie bielizny dla naszych ukochanych - jasne jest to, że zawsze kupujemy to, co nam w odpowiednim momencie przyspieszy puls. A jeśli nawet wybrance naszej podobać się nie będzie, to przecież zawsze było wiadomo, że na damskiej bieliźnie znać się zupełnie nie musimy! A ona jednak powinna ją przymierzyć, żebyśmy ocenili - efekt jest jasny - Kochanie! Tobie we wszystkim ładnie. Konkluzja jest jedna: dbanie o siebie nie boli! Jak sobie później obliczycie ile przyjemności możemy zaznać starając się wyglądać, pachnieć i ubierać tylko dla naszych dam. Trzy razy w tygodniu na siłownię, dwa razy w miesiącu na masaż, raz na pół roku nowy garnitur, co dwa miesiące nowy zapach, raz w miesiącu jakiś subtelny prezencik dla naszej miłości. Oczywiście nie zapominajmy o naszych codziennych wymienionych na wstępie czynnościach, a jak już się do nich przyłożyć to tylko we Franticu G.M.


...because quality matters lounge magazyn

65


Twarze Przy Barze

THE BEST OF LIPIEC & SIERPIEŃ 2009

66 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie


| PASAŻ |

przewodnik po dobrych firmach

Wyszukane i zróżnicowane menu naszej restauracji powstaje przy użyciu najwyższej jakości składników i jest efektem współpracy z doświadczonym japońskim szefem - Iwasaki Tamotsu oraz młodym, zdolnym mistrzem sushi - Robertem Jelonkiem. ul. Pawia 5 (Galeria Krakowska) tel. (012) 628 72 52

OSOBISTA STYLISTKA

Niepowtarzalny sklep i komis o zachwycającym, buduarowym wystroju, mający w ofercie unikatowe, sprowadzane z całej Europy i USA, pojedyncze egzemplarze ubrań, butów i dodatków, zarówno bardziej popularnych, jak i ekskluzywnych marek.

Rynek Główny 19 tel. (012) 429 52 99

Nie przegap - codziennie nowe okazje!

ul. Poselska 22 tel. (012) 430 20 90

Kraków, ul. Meiselsa 7 tel. 604 925 640 / 504 025 748 www.blush.com.pl

profesjonalne doradztwo dla kobiet i mężczyzn analiza garderoby personal shopping business shopping tworzenie wizerunku konsultacje stylistyczne STYLISTKA ŚLUBNA Małgorzata Kusper tel.:+48606221883 www.goshafashion.com/ osobistastylistka

restauracja@ miyakosushi.pl www.miyakosushi.pl

Przedłużanie i zagęszczanie rzęs

STOMATOLOGIA

Wykreuj z nami swój uśmiech

Fryzura Twoich marzeń w zasięgu naszych nożyczek

Implantologia-przełom w implantologii- implant Nobel Active Protetyka- PROCERA system Stomatologia estetyczna Znieczulenie komputerowe The Wand Wypełnienie światłoutwardzalne Licówki Wybielanie natychmiastowe BEYOND Ozonoterpia Higienizacja Ortodoncja Chirurgia stomatologiczna ul. Lelewela 13 tel: +48 12 421 07 43 www.stomatologiacichon.pl

...bo jakość ma znaczenie

najwygodniejszym miejscem dla Twojej reklamy! chcesz wiedziec więcej zadwoń lub napisz tel.: (12) 633 77 33 info@loungemagazyn.pl

Ambra Day SPA Centrum Kosmetyki Profesjonalnej Plac Szczepański 6/8 31 - 011 Kraków tel. 012 421-66-66 www.ambraspa.pl recepcja@ambraspa.pl

...because quality matters lounge magazyn

reklama w lounge - (012) 633 77 33 - info@loungemagazyn.pl

Jesteśmy stylistami z kilkunastoletnim doświadczeniem. Pełni szacunku dla wiecznie eleganckiej klasyki, odważnie korzystamy z najnowszych trendów. Dzięki indywidualnemu podejściu do klienta, każde cięcie jest nieszablonowym i wyjątkowym rozwiązaniem, stworzonym specjalnie dla Ciebie.

KOMPLEKSOWE USŁUGI W ZAKRESIE STOMATOLOGII

67


| IQ | MĘSKI PUNKT WIDZENIA

Siedmiu starannie wyselekcjonowanych zawodowych samców, zgodziło się nam wsypowiadać ze swoich małych słabości i wielkich grzechów...

1. Jestem dumny.... 2. Wstydzę się.... 3. Moja mocna strona... 4. Mam słabość do... 5. Mój największy grzech... Grześ, 32 lata, współwłaściciel agencji reklamowej. 1. ...że wszystko, do czego w życiu doszedłem zawdzięczam swojej pracy, a nie bogatym rodzicom czy protekcji. 2. ...że mało jeszcze wiem. Ale raczej nie mam kompleksów. Wstydzę się, jak zrobię coś głupiego (zawsze po fakcie). Wstydzę się często, ale bardzo krótko. 3. ...że jestem mocno świadomy siebie. Wiem, co potrafię. Wiem, czego nie potrafię i za to się po prostu nie biorę. 4. …trzech rzeczy: Jedzenia - uwielbiam pożerać! Lubię, zwłaszcza tajską kuchnię (zupka galangalowa - mniam!). Mam słabość do jeansów, obecnie posiadam 66 par. Zakochałem się w Afryce Południowej. To moja największa słabość. Podróżując realizuję swoje marzenia. 5. ...Wszędzie i zawsze zajebiście się spóźniam! Jak się spóźniam z zasypianiem to i ze wstawaniem się spóźniam, proste! (od red: na spotkanie Grzegorz był punktualnie! Wow!) Ps. Na wyraźną prośbę rozmówcy, dodaję, że na spotkanie zamiast dyktafonu, zabrałam walkmana :pp (patrz: tłumaczenie ze słuchu). Michał, 26 lat, VJ, właściciel firmy supportującej eventy. 1. ...z tego, co do tej pory osiągnąłem. Pracowałem na to 6 lat. Począwszy od chodzenia od klubu do klubu z komputerem stacjonarnym i wciskaniu się na imprezy, skończywszy na współpracy z naprawdę dużymi agencjami reklamowymi, tworząc projekty dla koncernów o ogólnoświatowym zasięgu. Tak powstał Vissualsupport. Wiele się nauczyłem przez ten czas, zmieniłem swoje podejście oraz ambicje. 2. ...jak się zachowam głupio, a potem nie pamiętam. Na przykład po pijaku! Ostatnio na wakacjach upiłem się polską wódką z obcokrajowcami na plaży, a potem znajomi nabijali się ze mnie przez cały wyjazd. Do tej pory nie wiem, co wtedy zrobiłem! 3. ...No wiadomo: do wizuali i do dziewczyn! No dobra, do nowinek technicznych, ale gadżeciarzem nie jestem! Bo przecież fajny laptop to nie gadżet, prawda? Dla mnie, nie ważne czy się ładnie świeci, ważne są bebechy. A przy okazji... mój laptop jest śliczny! 4. Upór w dążeniu do celu, i że nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych! Zawsze powtarzam: nie ma, że się nie da! Jestem, hm... Zaradny! Dokładnie! Wyjęłaś mi to z ust! Uwielbiam również to, co robię, czyli począwszy od wizualizacji, przez animacje, filmy i multimedia dzięki temu mogę się realizować 5. Zdrada. I zostawmy ten temat. Piotr, 28 lat, właściciel agencji koncertowowydawniczej, manager muzyczny, muzyk i wokalista. 1. ...z Karrot Kommando, z prawie 30 wydanych płyt, z tysięcy koncertów naszych artystów w Polsce i w ponad 30 krajach świata, a przede wszystkim, z zaskakująco dobrze jak na nasze czasy działającej kombinacji przyjaźni i interesów. 2. ...że nieomal zagrałem raz koncert z playbacku. Na szczęście w sylwestra 2000 roku na rynku w Białej Podlaskiej czy też Stalowej Woli, zamiast Paprika Korps, wystąpił ktoś inny, a nasze 19-letnie dusze uniknęły wiecznego potępienia. 3. ...podróży. Spędzam w trasie pewno ponad 200 dni w roku i choć zdarza się usłyszeć z moich ust, że mam już kompletnie dosyć: busa, pociągu, samolotu czy jakiegokolwiek środka komunikacji - to tylko chwilowe kryzysy. Tak naprawdę bez ciągłego bycia w ruchu czułbym się bardzo źle. Podróżowanie wciąga i uzależnia, nie słabiej niż popularne używki. 4. Szczera niechęć do uczucia nudy. 5. Nie mam jednego ulubionego, kocham wiele grzechów, lecz staram się zanadto nie faworyzować żadnego z nich (od red: to może więcej coś, o tych popularnych używkach?) 68 lounge magazyn ...bo jakość ma znaczenie

Ania Strugalska

Timur, 27 lat, manager klubu. 1. ...z tego, że będę ojcem!! Termin mamy na 14 lutego! 2. ...kaca na drugi dzień. Pić umiem, ale nie umiem sobie radzić z kacem. Próbowałem wielu rzeczy i nic mi nie pomaga! Wstydzę się tej niemocy rano, uff! 3. Jest ich wiele. Poczucie humoru, inteligencja, błyskotliwość i skromność. Przede wszystkim skromność! 4. ...alkoholu, jak przystało na managera klubu! I do dziewczyn! Ok, kiedyś miałem, teraz mam słabość tylko do tej jednej... 5. Jeszcze przede mną. Ja jestem dobrym człowiekiem. Ok, czasem kłamię. Ale, to małe kłamstewka w dobrej wierze. (od red: potem nastąpiła długa tyrada na temat planów snowboardowych na zbliżający się sezon). To jak ja w końcu odpowiedziałem na to ostatnie pytanie? Ps. Dzięki za caipiroskę, jak zwykle pyszna!

Robert, 27 lat, DJ, producent. 1. ...z mojej mamy. Jest najlepsza na świecie! Zajebista klimaciara, hehe! 2. Nie, nie wstydzę się niczego.. 3. ...muzyki. No i do dziewczyn w pończochach! (śmiech) 4. Nie mnie to oceniać. Zapytaj znajomych (od red: a znajomi mówią, że jest pewny siebie, no proszę). 5. Nie posiadam, same małe, nic takiego! (od red: taki skromny? Czy taki święty?)

Igor, 31 lat, marketing manager. 1. ...wyhodowanego kiedyś myszoskoczka. 2. ...wchodzić bez pukania. 3. ...mojej Stokrotki (od red: mamy nadzieję, że chodzi o dziewczynę...) 4. ...Prawa! 5. ...Nie grzeszę (od red: tak, jasne, kolejny święty...)

Paweł, 34 lata, informatyk. 1. ...wszystkich, którzy jeszcze ze mną wytrzymują. To jest naprawdę niedoceniane COŚ.... ;-) 2. ...Prawa. Zwłaszcza noga. I doskonale opanowana umiejętność ukrywania słabych stron :) 3. ...przed lustrem. 4. A to zależy, kto pyta...:) (od red: ja pytam, a kto?) Do pieniędzy, kobiet i narkotyków! (śmiech) 5. ...Uwielbiam grzeszyć.. :)


Cichoń Stomatologia przedstawia:

Najnowsze osiągnięcia STOMATOLOGII ESTETYCZNEJ

PUNKT 1. Zdrowe zęby to podstawa - zacznijmy od wypełnień. Liczba obecnie dostępnych materiałów kompozytowych może przyprawić o zawrót głowy. Doświadczeni specjaliści z Kliniki Stomatologii Estetycznej i Implantologii CICHOŃ, dokonali wyboru najlepszego z nich na podstawie zdjęć przedstawiających sytuację przed oraz po leczeniu. Tylko jeden z nich spełnił wszystkie, rygorystyczne kryteria specjalistów ze Stomatologii Cichoń - kompozyt nanohybrydowy ARTISTE. Dzięki szerokiej gamie kolorów (20 odcieni), nasi lekarze mają możliwość odbudowy tkanki zębowej w sposób niezauważalny dla gołego oka . PUNKT 2. Chcę mieć zęby jak gwiazda filmowa. Współczesne rozwiązania protetyczne są zdumiewające. Od ponad roku w Stomatologii CICHOŃ z powodzeniem stosuje się innowacyjne licówki ceramiczne, które nie wymagają preparacji tkanki zębowej. Oznacza to, że możemy mieć piękny uśmiech, nie tracąc przy tym tkanek naszych naturalnych zębów. Niewątpliwie dodatkową zaletą takich licówek jest czas ich wykonywania. Od pierwszej wizyty do nieskazitelnie idealnego uśmiechu naszych Pacjentów dzieli 10 dni. W związku z tym proponujemy takie rozwiązanie osobom, którym zależy na czasie oraz perfekcji wykonania. PUNKT 3. Nie mam zęba. Chcę go odzyskać! Dziś utrata zęba nie jest traumatycznym przeżyciem, gdyż stratę można szybko i bezboleśnie zastąpić implantem zębowym. Naszym Pacjentom oferujemy najnowsze osiągnięcie współczesnej implantologii-implant cyrkonowy. Pozwala odbudować utracony ząb oraz wszystkie jego funkcje. Implant ten pozwala na wysoce estetyczne odbudowy w ważnych dla Pacjenta odcinkach. W przeciwieństwie do implantów klasycznych, implanty cyrkonowe są jednoczęściowe oraz natychmiastowe co oznacza, że pacjent zostaje wyposażony w nową, piękną koronę w dniu implantacji. Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom naszych Pacjentów, nieustannie wdrażamy nowe technologie, stosujemy najnowsze osiągnięcia medycyny estetycznej. Dzięki temu jesteśmy pewni, że nasz Pacjent otrzymuje najlepszą usługę. Wtedy też rodzi się w nas zamiłowanie do leczenia oraz kreowania niepowtarzalnych uśmiechów. Sprawdź nasze kwalifikacje na stronie www.stomatologiacichon.pl

Zespół STOMATOLOGII CICHOŃ

stomatologia Jesteśmy do Państwa dyspozycji: poniedziałek - piątek 9:00-21:00 telefon: +48 12 421 07 43 ul. Lelewela 13 Kraków www.stomatologiacichon.pl


kolory

Lounge Magazyn No.14  

sept / wrze '09 - Free exclusive lifestyle magazine

Advertisement