NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS
ER KURI P L U S
P O L I S H NUMER 1583 (1883)
W E E K L Y
ROK ZA£O¯ENIA 1987
PE£NE WYDANIE KURIERA W INTERNECIE: WWW.KURIERPLUS.COM
í Magnez - codzienna dawka supermocy – str. 2 í Czy mo¿na dostaæ odszkodowanie za... – str. 5 í Blender kulturalny – str. 10 í Karnawa³owe balowanie – str. 12
M A G A Z I N E í Regifting jak oddaæ niechciany prezent – str. 13
TYGODNIK
18 STYCZNIA 2025
í Hektor idzie do miasta – str. 15 FOT. EWA ZALEWSKA
Tomasz Bagnowski
Media-Trump, drugie starcie Organizacje medialne szykuj¹ siê do walki z drug¹ administracj¹ Donalda Trumpa zatrudniaj¹c dodatkowych prawników i sprawdzaj¹c wszelkie przepisy, ³¹cznie z prawem pracy, w oczekiwaniu lawiny pozwów i oskar¿eñ. W grudniu zesz³ego roku w Departamencie Sprawiedliwoœci w Waszyngtonie dosz³o do spotkania przedstawicieli wielu mediów i prawników reprezentuj¹cych gazety, portale internetowe, telewizje, a tak¿e medialne organizacje dzia³aj¹ce na zasadzie non-profit. Jak wynika z relacji „New York Timesa”, który bra³ udzia³ w utrzymywanym dot¹d w tajemnicy spotkaniu, odchodz¹cy szef tego departamentu i jednoczeœnie prokurator generalny Merrick Garland ostrzeg³, ¿e nowy rz¹d mo¿e nie byæ wobec mediów tak ³agodny jak rz¹d Joe Bidena, który prowadzi³ wprawdzie dochodzenia w sprawie przecieków prasowych, ale nie siêga³ jednoczeœnie po wszelkie mo¿liwe œrodki, by ukróciæ niechciane publikacje. Rz¹d Bidena przyj¹³ na przyk³ad generaln¹ zasadê niewzywania organizacji medialnych, czy poszczególnych dziennikarzy do s¹du, w sprawie ujawnienia Ÿróde³ swoich informacji. Jak ostrzeg³ Garland wytyczne te mog¹ zostaæ zmienione przez nowego prokuratora generalnego jednym zarz¹dzeniem.
George Freeman dyrektor organizacji Media Law Resource Center, która wspomaga media w sprawach prawnych, tak charakteryzuje obecn¹ sytuacjê: „jesteœmy jak ludzie, którzy s³ysz¹ ostrze¿enia o nadchodz¹cym huraganie, ale nie wiedz¹ dok³adnie gdzie on uderzy i jak silny oka¿e siê w rzeczywistoœci. To trochê zgadywanie, ale ludzie w takiej sytuacji i tak zabijaj¹ deskami okna domów.” Najpowa¿niejsza obawa to w³aœnie pozwy domagaj¹ce siê ujawnienia Ÿróde³ informacji (jeœli zastrzega³y sobie anonimowoœæ), czego ¿aden szanuj¹cy siê dziennikarz zrobiæ nie mo¿e. Pozwy takie, nawet je¿eli bêd¹ nieskuteczne, dla wielu mediów, zw³aszcza mniejszych, mog¹ okazaæ siê powa¿nym obci¹¿eniem finansowym i w rezultacie utemperowaæ ich apetyt na dziennikarstwo œledcze. Kolejny problem to oskar¿enia o znies³awienie. One tak¿e – jak spodziewaj¹ siê uczestnicy spotkania z Merrickiem Garlandem – mog¹ przysporzyæ dziennikarzom wielu problemów. í6
l Manhattan widziany z Greenpointu
Nowojorska osobistoœæ - Edward Stefan Witkowski Tomasz Pud³ocki „By³ Witkowski osobistoœci¹ pokaŸnej tuszy, doskonale, choæ po staroœwiecku ubran¹, ze z³ot¹ dewizk¹ stercz¹c¹ reprezentacyjnie z kieszeni od kamizelki, z wpiêt¹ per³¹ i sygnetem na wypielêgnowanej rêce. Chêtnie i z przyjemnoœci¹ celebrowa³ i puszy³ siê poczuciem wielu dokonañ, zw³aszcza zaœ d³ugotrwa³ego przewodniczenia ró¿norodnym imprezom albo inicjatywom w ¿yciu Polonii”. W taki sposób zapamiêta³ Edwarda S. Witkowskiego jako swego szefa w Fundacji Paderewskiego, znany pisarz Aleksander Janta-Po³czyñski. A przecie¿ o Witkowskim pisali m.in. Jan Lechoñ czy Wac³aw G¹siorowski. By³ zatem postaci¹ szeroko rozpoznawaln¹ – dumn¹ ze swoich koneksji i osi¹gniêæ. A jednak, gdy zagl¹da siê dziœ pod adres 130 7th Street na Manhattanie, gdzie mieœci³o siê pierwsze i najwiêksze polonijne biuro podró¿y, które za³o¿y³ i prowadzi³ Witkowski, nic nie wskazuje na to, ¿e by³o to kiedyœ jedno z wa¿niejszych centrów polonijnych. Jest tam lokal gastronomiczny, do którego mo¿na zagl¹dn¹æ, ale brak w nim odnoœników do przesz³oœci.
l Portret Edwarda Witkowskiego pêdzla Tadeusza Styki
Pierwsze lata Edward Stefan Witkowski przez kilkadziesi¹t lat by³ jednym z najbardziej rozpoznawalnych liderów polonijnych, znakomicie funkcjonuj¹cych miêdzy diaspor¹, Amerykanami i II RP. Jego biografia pokazuje, ¿e nie wszyscy Polacy byli ch³opami, zamykali siê w gettach polonijnych i ciu³ali cent do centa.
Urodzi³ siê 25 IV 1885 r. w Przemyœlu jako syn Edwarda i Emilii z Wojciechowskich. Przyby³ do Nowego Jorku jako nastolatek, w 1899 r., razem z bratem Jerzym. Pocz¹tkowo pracowa³ w piekarni, a wieczorami dokszta³ca³ siê na kursach techniczno-kolejowych. W 1905 r. zosta³ kasjerem na jednej ze stacji kolejowych Nowego Jorku i równoczeœnie by³ t³umaczem w biurze dla imigrantów europejskich. Ostatecznie awansowa³ na zastêpcê dyrektora w jednej z firm kolejowych. Jeszcze przed wojn¹ zacz¹³ wybijaæ siê w pracy organizacyjnej, pocz¹tkowo w Towarzystwie Oœwiatowym Bia³ego Or³a, a nastêpnie w Towarzystwie Gimnastycznym „Sokó³”: w 1912 r. zosta³ prezesem 7 Gniazda, a od 1915 r. – I okrêgu, zrzeszaj¹cego 96 gniazd w stanach Nowy Jork, New Jersey i czêœciowo w Pensylwanii. W tym czasie nawi¹za³ kontakt z wieloma Czechami i S³owakami, w tym m.in. z prof. Tomášem G. Masarykiem (póŸniejszym prezydentem Czechos³owacji). í3