Page 1

domowy magazyn inspirowany codziennością —————————————————————————————————————–——-—————————

Pasje i Smaki Numer 5 luty/marzec 2014

——————————————————————————–——————————————————-————


Święta już za nami - choć białe w tym roku nie były. Za to na sanki przyszedł czas teraz :) Wcale nie będę zaskoczona, jak dzień kobiet będę obchodziła ze śniegiem za oknem . Ale zanim z dumą postawię goździki w wazonie, będę obchodziłć Święto zakochanych - Walentynki. Ten dzień ma chyba tyle samo zwolenników, co przeciwników. Dla mnie Walentynki, to kolejny przystanek. Wielu z nas potrzebuje pretekstu, żeby usiąść z ukochaną osobą. Tak nie powinno być, ale niestety rzeczywistość bywa inna. Co roku 14 lutego spędzamy wyjątkowo i choć każdego dnia okazujemy sobie wzajemny szacunek i lojalność, to miło poszaleć i przygotować wyjątkową kolację, przesiąkniętą afrodyzjakami i przeczytać kartkę podpisaną Walenty. Nawet teraz, pisząc do Was kilka słów uśmiecham się. To fajny dzień. Zaraz po lutym mamy marzec i cudowny Dzień Kobiet. Biegający Panowie z tulipanami. A jeszcze niedawno symbolem tego dnia był goździk. Pamiętacie ten okres, gdy dostawało się rajstopy i kwiatek w prezencie? W zeszłym roku w zaprzyjaźnionej kwiaciarni była taka oferta. Goździk z rajstopami, nikt nie przypuszczał, że będzie miała takie wzięcie :) Heh, prezent z przymrużeniem oka. Super. Tego dnia moja sunia ma urodziny, już 5. Jak ten czas leci. Życzę Wam miłości na co dzień. Nic nie daje takiej satysfakcji, jak uwielbienie drugiej osoby.

Ilona Klein - Tragier


Wtymnumerze Wtymnumerze 6naszzespół 10sezonowywegetarianizm—pomarańcze 16szczęściewsłoikuzamknięte 22megabomboniera 38dekoracjestołu 48kolacjawedwoje 54kulinarnetrójmiasto 62fotografia–pamiątkazpodróży 72walentynkowewypieki 82Tłustyczwartek 90indyjskiesmaki 102ciekawaświatawIndiach 116podróżprzezksiążkę 120kreatywniezMarią 126ciekawiludzie,rozmowaz…


Nasz zespół Ilona Klein – Tragier Zakochana w pięknych przedmiotach. Wielbicielka dzieł ręcznie tworzonych, ale przede wszystkim wielka miłośniczka dobrego jedzenia. Lubi gotować i eksperymentować w kuchni, Wszystkie dania testuje na rodzinie i przyjaciołach. Pomysłodawczyni i redaktor naczelna magazynu „Pasje i Smaki” magicznakuchniailony.blogspot.com kuchniailony@gmail.com

Kamila Szyrowska Dziewczyna zawsze zabiegana. Uwielbia ruch, kryjący się w różnych dziedzinach sportu. Kreatywna mama, kochająca żona pielęgnująca ognisko domowe. Miłośniczka dobrego jedzenia, od dziecka piecze ciasta idealne. Księgowa i sekretarz w firmie rodzinnej.

Ewa Romańska—Cieślińska Rodzina-Tradycja-Dom, takie wartości są dla Ewy podstawą, takie wyniosła z domu rodzinnego i takie chce pokazać potomstwu. Od lat zamyka mamine receptury w słoikach i tworzy własne. Jest wesołą, bystrą, pracowitą i bardzo zorganizowaną osobą. Z powodzeniem przekazuje swoje mądrości całemu światu, prowadząc bloga. mojetworyprzetwory.blogspot.com


Monika Madejek Kobieta z milionem twarzy, szalona artystka z podejrzeniem o ADHD. Szyje, gotuje, nakleja i to z pewnością nie koniec jej talentów. Otwarta na nowe pomysły. Zakochana w kuchni włoskiej oraz naszej rodzimej. Autorka bestsellera „Zeszyt z aniołami”. pokojzkominkiem.blogspot.com szufladakuchenna.blogspot.com

Grzegorz Klein Bliźniak o wielu twarzach, jednak wszystkie kochają podróże. Fascynuje go kultura i obyczaje wielu krajów. Nie przejdzie również obojętnie obok specjałów kulinarnych zwiedzanych przez niego regionów. Delektuje się, fotografuje, podróżuje.

Klaudia Sroczyńska Z wykształcenia jest biologiem, od 3 lat prowadzi bloga kulinarnego. Kocha fotografię i gotowanie. Z powodzeniem łączy wszystkie te dziedziny w jedną całość. dusiowakuchnia.pl

Robert Tragier Jego pasją jest historia, a w szczególności II wojny światowej. Wie chyba o niej wszystko. Poza tym uwielbia fotografię, którą amatorsko uprawia od lat.


Maria Kozioł Uśmiechnięta, zawsze życzliwie nastawiona do ludzi. Spełnia się w wielu pasjach, ostatnio w tworzeniu z papierem. Zły nastrój poprawia w kuchni gotując lub piekąc dla bliskich. To zawsze mobilizuje ją do działania. Uwielbia próbować nowych technik, choćby z ciekawości, co pozwala jej się rozwijać. arttscrap.blogspot.com

Żaneta Hajnowska Świeżo upieczona pani domu, żona, blogerka i fotografka kulinarna. Od kilku miesięcy wyżywa się artystycznie na babeczkach i ciasteczkach, ku uciesze znajomych i rodziny, cupcakefactory.pl netga86@gmail.com

Maja Bryning—Mazgaj Kocha: ludzi, robić zdjęcia, gotować, jeść, częstować, plażę, Trójmiasto, jazdę na rowerze, skandynawski design & wnętrza, naturę, drewno, podróże, kawę, światło świec, białe wnętrza, góry, przyrodę, wycieczki PKS-em... truskawki, maliny i bitą śmietanę :) i schabowe... Nie posiada szczególnych talentów... zwyczajnie pragnie dzielić się tym co ją inspiruje, co kocha i co czasem uda się stworzyć…


Natalia Mazurkiewicz Psycholog z wykształcenia i z zamiłowania. Uwielbia pracę z ludźmi. Zawsze szczera i uśmiechnięta. Kocha gotowanie, podróże i wszystkie książki, ale fantastyka jest zdecydowanie jej konikiem. n.mazurkiewicz@wp.pl www.przystań.org

Anna Zaprzelska Zdeklarowana, całkiem poważna żona i lekko zwariowana mama. Od wielu lat zakochana w ciepłych kolorach. Wielbicielka sztuk różnych i rękodzieł wszelakich. Na blogu dzieli się każdą ze swoich pasji. ana-brises.blogspot.com


Tekst i zdjęcia: Ilona Klein-Tragier


Skórki pomarańczy w czekoladzie Potrzebne będą: •

skórki z 3 pomarańczy

2/3 szklanki wody

1 szklanka cukru

tabliczka gorzkiej czekolady

Wyszorowaną skórkę z pomarańczy oczyszczamy bardzo dokładnie z białej błonki. Cukier rozpuszczamy w wodzie, tworząc syrop i gotujemy kilka minut. Następnie wkładamy ćwiartki skórki pomarańczowej i gotujemy, aż zrobi się szklista, a większość wody odparuje. Należy uważać, żeby się nie przypaliła. Następnie osączamy z syropu i kroimy w paski, odkładamy do całkowitego wyschnięcia. Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej lub w mikrofalówce. Kandyzowane skórki pomarańczy zanurzamy w płynnej czekoladzie, tak aby całość była pokryta. Odkładamy na folię spożywczą lub kratkę i czekamy aby czekolada stwardniała. Przekładamy do słoiczka lub kolorowego pudełka.

Tekst i zdjęcia: Ilona Klein-Tragier


Orange curd - krem z pomarańczy Potrzebne będą: •

75 g masła

3 jajka od szczęśliwych kurek

75 g cukru

125 ml soku wyciśniętego ze świeżych pomarańczy

otarta skórka z 1 pomarańczy

Roztapiamy masło w rondelku z grubym dnem, na małym ogniu. Następnie dodajemy pozostałe składniki i dokładnie mieszamy trzepaczką, aż krem zgęstnieje. Gotowy odstawiamy, żeby ostygł. Następnie przelewamy do słoiczka i przechowujemy w lodówce. Orange curd , to smaczny dodatek do ciastek oraz placków. Świetnie nadaje się do nadziewania czekoladek .


Stworzyłam konfiturę mandarynkowo-pomarańczową z migdałami i szafranem - która swoim kolorem i krajem pochodzenia owoców kusi i zachęca do podróży. A jak podróż, to we dwoje - by pokochać jeszcze mocniej, by nacieszyć się słońcem, by wreszcie najeść się pysznych, egotycznych owoców - ot tak mi się napisało, żeby wytłumaczyć, dlaczego na Walentynki mam właśnie taką, a nie inną propozycję. Sama osobiście jestem zmęczona czerwienią, różem i sercami akurat w ten dzień, bo na co dzień uwielbiam te kolory, ale w tym dniu - wyjątkowo mnie męczą, stąd... taki energetyczny i egzotyczny akcent. Idealna do naleśników - na Walentynkowe śniadanie, na świeżą chałkę, do wyjadania łyżeczką, czy do wypełnienia kruchych babeczek. Idealnie sprawdzi się też na kruchym cieście, czy na wierzchu pomarańczowego sernika ;)

Składniki: ♦

15 mandarynek

2 pomarańcze

1/2 szklanki cukru trzcinowego

3-4 nitki szafranu

otarta skórka z pomarańczy

około 40 g płatków migdałów

Przygotowanie: - pomarańcze obrać, "wyfiletować' - nożykiem wycinać sam miąższ bez białych błon - z mandarynek wycisnąć sok - użyłam do tego elektrycznej wyciskarki do cytrusów - na patelnię wysypać cukier, dodać 1/2 szklanki wody - zagotować - ma powstać słodki syrop - dodać sok z mandarynek, kawałki pomarańczy, zacząć gotować - odparowywać, około 12-25 minut co jakiś czas mieszając - szafran zalać 2 łyżeczkami wrzątku i dodać po odparowaniu pomarańczy - na suchej patelni delikatnie podpiekamy migdały, dodajemy jak już konfitura zaczyna gęstnieć - na sam koniec dodajemy świeżo otartą skórkę z pomarańczy - gorącą nakładamy do słoików i od razu zakręcamy - zostawiamy do całkowitego wystygnięcia

Mam nadzieję, że nic nie pominęłam ;)


Tekst i zdjęcia:


Szafran Zastosowanie Roślina ozdobna: uprawianych jest około 30 gatunków. Nadają się do ogródków skalnych, na rabaty i obrzeża rabat. Mogą być również uprawiane w kępach na trawniku i pędzone w szklarni. Roślina przyprawowa: Od wieków też hoduje się szafran uprawny (Crocus sativus). Wysuszone znamiona szafranu uprawnego używane są jako przyprawa. Ten żółty proszek jest najdroższą przyprawą na świecie. Na zebranie 1 kg znamion potrzeba 150 tys. kwiatów szafranu uprawnego. Sztuka kulinarna: Szafran barwi potrawy na żółto. Zbyt duża ilość szafranu sprawia, że potrawa staje się gorzka. Szafran najczęściej stosuje się do przyprawiania ryżu, owoców morza, zup i ciast. Dobrze komponuje się z bazylią i oregano. W Polsce sławne były ongiś tzw. „baby szafranowe”, czyli puszyste ciasta drożdżowe, zabarwione na żółto szafranem. Jako afrodyzjak stosowany był przez Asyryjczyków, Fenicjan, Greków, Arabów, a nawet Brytyjczyków, którzy od XIV w. hodowali go w Saffron Walden. Jako barwnik organiczny stosowany już w starożytnej Grecji i Rzymie, także w Chinach.


Czekoladki Nadziewane Trufle Czekolada, cudowny afrodyzjak. Zawiera substancje działające psychoaktywnie i silnie podbudzające pożądanie. Do tego apetyczne nadzienie, napój miłosny i otoczy Was MAGIA.


Tekst i zdjęcia: Ilona Klein-Tragier


Czekoladki z malinami • • • •

tabliczka czekolady gorzkiej (100g) 1/2 szklanki malin 1 łyżka żelatyny 4-5 łyżek gorącej wody

Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Następnie smarujemy za pomocą pędzelka boki i dno foremki sylikonowej do czekoladek lub małych ciasteczek, wkładamy do lodówki, aby stwardniała. Żelatynę rozpuszczamy w gorącej wodzie i wystudzoną wlewamy do rozgniecionych widelcem owoców. Czekamy, aż zaczną tężeć. Następnie wlewamy do foremek czekoladowych, w 3/4 objętości i czekamy do całkowitego stężenia. Pozostałą rozpuszczoną czekoladą przykrywamy owoce tworząc dno czekoladek. Pozostawiamy w lodówce do całkowitego stężenia. Na koniec delikatnie wyciągamy z sylikonowych foremek i układamy w naszym pudełeczku.


Tekst Tekst ii zdjęcia: zdjęcia: Ilona Ilona Klein-Tragier Klein-Tragier


Trufla Kokosowa • • • • •

100 g wiórków kokosowych 15 sztuk migdałów blanszowanych 2 łyżki masła 1/4 szklanki mleka skondensowanego słodzonego gorzka czekolada do dekoracji

Masło wraz z mlekiem skondensowanym gotujemy, aż się rozpuści, zalewamy miksturą wiórki kokosowe. Dokładnie mieszamy, aż uzyskamy klejącą konsystencję. Następnie małą łyżeczką do lodów kształtujemy kulki, oklejając jeden migdał. Układamy w papilotkach, wstawiamy do lodówki na 20 minut. Kiedy się schłodzą polewamy delikatnie czekoladą gorzką, uprzednio rozpuszczając ją w kąpieli wodnej lub mikrofalówce.


,

Czekoladki z wisnia, w likierze • • •

1 1/2 tabliczka czekolady gorzkiej (150g) 12 sztuk wiśni z nalewki lub likieru (bez pestek) 2 łyżki serka mascarpone

Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Następnie smarujemy za pomocą pędzelka boki i dno foremki sylikonowej do czekoladek lub małych ciasteczek, wkładamy do lodówki, aby stwardniała. Do oddzielnej miseczki wkładamy serek mascarpone i 3-4 łyżki rozpuszczonej czekolady, dokładnie mieszamy, do uzyskania jednolitej masy. Następnie masą czekoladową wypełniamy czekoladki, w 1/3 wysokości, wciskamy do środka jedną wisienkę i uzupełniamy masą do 3/4 wysokości. Pozostałą rozpuszczoną czekoladą przykrywamy, tworząc dno naszej czekoladki. Pozostawiamy w lodówce do całkowitego stężenia. Na koniec delikatnie wyciągamy z sylikonowych foremek i układamy w naszym pudełeczku.


Tekst i zdjęcia: Ilona Klein-Tragier


Tekst i zdjęcia: Ilona Klein-Tragier


Czekoladki z musem czekoladowym • •

1 1/2 tabliczka czekolady gorzkiej (150g) 2 łyżki serka mascarpone

Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Następnie smarujemy za pomocą pędzelka boki i dno foremki sylikonowej do czekoladek lub małych ciasteczek, wkładamy do lodówki, aby stwardniała. Do oddzielnej miseczki wkładamy serek mascarpone i 3-4 łyżki rozpuszczonej czekolady, dokładnie mieszamy, do uzyskania jednolitej masy. Następnie masą czekoladową wypełniamy czekoladki, w 3/4 wysokości. Pozostałą rozpuszczoną czekoladą przykrywamy, tworząc dno naszej czekoladki. Pozostawiamy w lodówce do całkowitego stężenia. Na koniec delikatnie wyciągamy z sylikonowych foremek i układamy w naszym pudełeczku.


Zdrowe Trufle • • • • •

50 g suszonych fig 50 g suszonych daktyli 2 łyżki mleka skondensowanego niesłodzonego 2/3 szklanki błyskawicznych płatków pszennych 2 łyżki karobu

Suszone figi i daktyle namaczamy, odstawiamy, aż zmiękną lub zalewamy wodą, wstawiamy na mały ogień i czekamy, aż woda zacznie wrzeć. Gotowe, miękkie owoce odsączamy, dokładamy do nich karob i mleko skondensowane, następnie miksujemy na gładką masę. Na koniec dosypujemy płatki błyskawiczne i mieszamy. Całość wkładamy na pół godziny do lodówki. Ze schłodzonej masy formujemy kulki i układamy w mini papilotkach.


Teksti izdjęcia: zdjęcia:Ilona IlonaKlein-Tragier Klein-Tragier Tekst


,

Czekoladki z pomarancza, • • • •

tabliczka czekolady gorzkiej (100g) 1 pomarańcza 1 łyżka żelatyny 4-5 łyżek gorącej wody

Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Następnie smarujemy za pomocą pędzelka lub łyżeczki boki i dno foremki sylikonowej do czekoladek lub małych ciasteczek, wkładamy do lodówki, aby stwardniała. Pomarańczę sparzamy i wyciskamy z niej sok razem z miąższem. Żelatynę rozpuszczamy w gorącej wodzie i wystudzoną wlewamy do soku pomarańczowego. Czekamy, aż zacznie tężeć. Następnie wlewamy do foremek czekoladowych, w 3/4 objętości i czekamy do całkowitego stężenia. Pozostałą rozpuszczoną czekoladą przykrywamy owoce tworząc dno czekoladek. Pozostawiamy w lodówce do całkowitego stężenia. Na koniec delikatnie wyciągamy z sylikonowych foremek i układamy w naszym pudełeczku.


Tekst i zdjęcia: Ilona Klein-Tragier


Czekoladowe trufle i z chili i migdalami • • • • • • •

250 ml śmietanki kremówki 2 łyżki koniaku 3 łyżki masła na czubku łyżeczki: cynamon i chili w proszku szczypta kardamonu płatki migdałowe kakao gorzkie

Czekoladę pokrusz. Do garnka wlej śmietankę i podgrzewając rozpuść w niej czekoladę. Zdejmij z ognia, dodaj koniak, masło i wymieszaj. Następnie dodaj pokruszone migdały i przyprawy. Wymieszaj dokładnie, żeby aromaty się połączyły. Masę przykryj folią aluminiową lub spożywczą i włóż na 4 godziny do lodówki. Następnie wyjmij schłodzoną masę i uformuj z niej w miarę równe kulki. Obtocz każdą w kakao i posyp z wierzchu chili.


Tekst i zdjęcia: Maja Bryning—Mazgaj


Tekst i zdjęcia: Anna Zaprzelska


Mule w aromatycznym sosie pomidorowym •

1 kg małży (mule)

puszka pomidorów krojonych

szklanka białego wina

1 cebula czosnkowa

3- 4 ząbki czosnku

sól morska, pieprz

3 łyżki oliwy

Mule oczyszczamy, odrywamy bisiory i usuwamy zrosty. Otwartymi muszlami stukamy, jeśli się nie zamkną wyrzucamy. Na koniec płuczemy i pozostawiamy by odciekły z nadmiaru wody. Cebulę kroimy w cieniutkie piórka, czosnek na plasterki. W dużym garnku rozgrzewamy oliwę i wrzucamy cebulę z czosnkiem. Podsmażamy i zalewamy winem oraz 1/2 szklanki wody. Dusimy chwilkę i wrzucamy puszkę pomidorów. Całość dusimy około 10 minut. Po czym przyprawiamy sos do smaku, a na koniec wrzucamy mule. Przykrywamy i dusimy 68 minut, aż muszle się otworzą. W międzyczasie potrząsamy garnkiem kilka razy. Podajemy z bagietką.


Tekst i zdjęcia: Maria Kozioł


Makaronowe gniazda z krewetkami Potrzebne będą: • • • • • • • • • • •

1/2 opakowania makaronu tagliatelle 400 g krewetek słodka papryka marynowana (ja używam marynowanej w miodzie, z prywatnej spiżarni) pęczek zielonej pietruszki 4-5 ząbków czosnku około 200 g startego, żółtego sera duża łyżka masła mała papryczka chili (tu użyłam suszonej) około 2 szklanki wina białego wytrawnego papryka słodka grys, sól, pieprz świeżo mielony oliwa

Makaron gotujemy według instrukcji na opakowaniu we wrzącej osolonej wodzie. Krewetki oczyszczone wrzucamy do miski, oprószamy solą i pieprzem oraz zalewamy 1 szklanką wina wytrawnego. W tej postaci powinny się marynować minimum 20 minut. Czosnek, papryczkę chili siekamy w drobniuteńką kostkę i wraz z grysem, ze słodkiej papryki wrzucamy na jeszcze zimną patelnię z odrobiną oliwy. Kiedy poczujemy aromat przypraw w powietrzu, wrzucamy krewetki razem z winem. Należy uważać, żeby nie przypalić czosnku, ponieważ będzie gorzki i niesmaczny. Smażymy nasze owoce morza, stopniowo dolewając resztę wina. Czekamy, aż spora część płynu się zredukuje, krewetki zmiękną i powstanie pyszny, aromatyczny sos. Czas na makaron. Ugotowany i odcedzony wrzucamy do miski, dokładamy pokrojoną w drobną kosteczkę paprykę marynowaną, posiekaną pietruszkę zieloną, łyżkę masła i 2/3 startego, żółtego sera. Dokładnie mieszamy. Na blasze, wyłożonej papierem do pieczenia formujemy makaronowe gniazda. Dla ułatwienia powiem, że warto użyć wielkiego widelca, np do mięsa nawinąć i ostrożnie ułożyć na blasze. Następnie oprószyć resztą sera. Tak przygotowane gniazda wstawiamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika na ok 5-10 minut. Rozpuszczający się ser scali nasze gniazdko, co ułatwi przenoszenie i niewątpliwie poprawi prezentację dania. Gotowy makaron układamy na talerzu i polewamy sosem z wina i krewetek.


Tekst i zdjęcia: Ilona Klein-Tragier


Miałam przyjemność skorzystania z niedzielnego brunchu w Mera Hotel&Spa. Brunche odbywają się w przepięknej restauracji Pescatore w każdą niedzielę od 13 do 17 godziny, a dania przygotowywane są przez włoskiego Szefa Kuchni Vittorio di Sora. Brunche połączone są z relaksem w strefie basenów i saun w hotelu Mera. Pescatore to bardzo gustownie i przyjemnie urządzona restauracja z widokiem na morze. Stoły przykryte są obrusami w kratę, wnętrze jest raczej ciemne, choć rozświetlone przez duże okna oraz lampy w fantazyjnych kolorach. Na ścianach wiszą piękne talerze, które przykuwają oko. Na co dzień serwowane są dania z karty, gdzie dominują ryby i owoce morza.


W bufecie niedzielnym znajduje się wybór dań ciepłych i zimnych, w tym przystawki, zupa, dania główne i prawdziwa słodka uczta na deser. Koniecznie muszę wspomnieć o pieczywie wypiekanym na miejscu. Podczas bufetu mamy szeroki wybór napojów (wliczonych w cenę) - woda, lemoniada, soki, białe i czerwone wino oraz kawa i herbata. Na pewno ucieszy Was life-cooking, jeśli ktoś wyraził chęć na stanowisko przygotowywano ravioli na naszych oczach. Ravioli do wyboru było mięsne i szpinakowe z ricottą podane z domowym sosem pomidorowym na pomidorkach cherry. Doskonałe danie rozpływające się w ustach, pierożki delikatne, z cienkim ciastem, dobrym farszem - niebo w gębie. Byłam naprawdę już porządnie najedzona i zadowolona, ale gdy zobaczyłam stół z deserami to przepadłam... :) Creme brulle o smaku marakui, galaretki z owocami, panna cotta, sernik, ciasto z jabłkami, owoce w winie - wybór nie jest prosty. Po dłuższym namyśle wybrałam owoce w winie - tak jak lubię, słodkie i kwaśne. Do tego capuccino i czekolada na gorąco. Cena brunchu niedzielnego w formie bufetu z napojami wyliczonymi w cenę to 105 zł od osoby (dzieci do lat 5 wchodzą za darmo, a te pomiędzy 5-12 rokiem życia za 50%). To nie koniec atrakcji, tak jak wspominałam na początku wpisu, w cenę wliczony jest pobyt w strefie relaksu, na basenach, saunach oraz, co osobiście polecam, gorące jacuzzi na świeżym powietrzu. Można z nich skorzystać przed lub po jedzeniu -baseny są czynne od 10 do 17godz. Gwarantuję pełen relaks, zabawę i zadowolenie :) Pyszne jedzenie również oraz profesjonalną obsługę kelnerską. Mera Hotel&Spa Restauracja Pescatore ul. Bitwy pod Płowcami 59 Sopot


Tekst i zdjęcia: Klaudia Sroczyńska


W kolejnym, 4. odcinku, poznawania regionu, kraju i Europy, zapraszam do odwiedzenia dwóch miejsc na terenie regionu pomorskiego. Pierwsze, to Strysza Buda koło Kartuz. Mała wioska, ale zobaczyć można największe budowle świata, tyle że 25 razy mniejsze niż w oryginale. Na zdjęciach przedstawiłem tylko losowo wybrane obiekty z Kaszubskiego Parku Miniatur. Biały Dom, Chiński Mur, Posąg Chrystusa z Rio de Janeiro. Można powiedzieć, to tylko małe kopie, lepsze są oryginały. Oczywiście, ale po pierwsze czy każdy może pozwolić sobie na tak dalekie wyjazdy? Na pewno nie. A jak już wyjedziemy i staniemy np. przed Big Benem w Londynie to czy jest on wyższy od posągu Chrystusa? Tutaj odpowiemy sobie na takie pytanie. W jednym miejscu obok siebie porównamy wszystkie te budowle. I proszę mi wierzyć, czasami to zestawienie bywa bardzo szokujące.


Tekst i zdjęcia: Grzegorz Klein


Drugie miejsce to Kręgi Kamienne i Kurhany w Węsiorach również koło Kartuz. Obiekty te usytuowane są w oddali od siedzib ludzkich w lesie nad jeziorem. Jeżeli trafimy, tak jak ja, na słoneczny dzień a jeszcze do tego poza sezonem turystycznym, nie ma piękniejszego miejsca na wyciszenie się i powdychanie solidnej dawki świeżego powietrza. I jeszcze uwaga. W okolicach kręgów kamiennych, jak informują wywieszone ostrzeżenia, niektóre osoby mogą odczuwać odmienne reakcje swojego organizmu, trzeba na to zwrócić po prostu uwagę. Ja osobiście niczego nie odczuwałem ale za to tak się zrelaksowałem że nie miałem ochoty stamtąd wyjeżdżać. Zapraszam do zwiedzania świata. Naprawdę warto.


Zdjęcie: Żaneta Hajnowska


Kruche ciasteczka 110 g masła 260 g mąki pszennej ½ łyżeczki proszku do pieczenia szczypta soli 200 g cukru 1 jajko 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego Masło utrzeć z cukrem, aż zrobi się jasne. Dodać jajka i ekstrakt waniliowy, ucierać na najniższych obrotach miksera, aż składniki się połączą. Stopniowo dodawać przesianą mąkę z solą i proszkiem do pieczenia. Ciasto uformować w kulę, owinąć folią i włożyć do lodówki na min. godzinę. Po wyjęciu z lodówki rozwałkować ciasto na grubość 5-6 mm i wykrawać ciasteczka. Układać je na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i włożyć do lodówki na min. 15 minut. Pieczemy w 160 stopniach przez ok. 10-15 minut (zależy jak cienkie było ciasto i jak ciemne lub jasne chcemy mieć ciastka). Przed dekorowaniem wystudzić ciastka. Lukier królewski: 3 białka 450 g cukru pudru (przesianego) 0,5 łyżeczki ekstraktu waniliowego czerwony, biały i czarny barwnik Narzędzia: tylko nr 1 i 2 Wilton worki cukiernicze wykałaczki Wszystkie składniki (oprócz barwników) umieszczamy w misie miksera i ucieramy przez ok. 10 minut. Lukier powinien wyjść dość gęsty. Dzielimy na kilka miseczek, każdą barwimy wedle potrzeb. Do dekoracji potrzebujemy tzw. lukru 15-minutowego. Żeby sprawdzić, ile sekund ma nasz lukier przeciągamy po powierzchni nożem i patrzymy ile sekund potrzebuje, żeby się wygładzić. Jeśli więcej niż 15, dodajemy wody, mieszamy i odstawiamy na ok. 30 minut, żeby bąbelki powietrza wypłynęły na powierzchnię – przekłuwamy je wykałaczką. Nakładamy do worków i bawimy się w ozdabianie. Jak zrobić poszczególne ciasteczka? - Misie – zrób kontury, odczekaj kilkanaście minut, pokryj białą część jednolicie lukrem, odczekaj aż całkiem wyschnie. Następnie wylej serduszko i czarne elementy. Na koniec dodaj wypukłe nóżki, łapki i uszka. - Duże serca z serduszkami – pokryj powierzchnię lukrem, następnie zanim wyschnie innym kolorem zrób dość duże kropki wzdłuż całego serca i przeciągnij przez ich środek wykałaczką, a utworzą połączone serduszka. Jeśli wewnątrz jednej kropki dodasz drugą w innym kolorze, otrzymasz dwukolorowe serca. - Serce z falbankami – pokryj serce lukrem, poczekaj, aż wyschnie. Zrób linię wokół z innego koloru i za pomocą pędzelka rozetrzyj. Wykończ drobnymi kuleczkami. - Małe białe serduszko z kropeczkami i serduszkami – jest zrobione tą samą metodą, co duże serca - Małe wypukłe serduszka – pokryj serca jednym kolorem, poczekaj, aż wyschną. Narysuj innym kolorem wybrane wzorki.


Tekst i zdjęcia: ŝaneta Hajnowska


Red velvet cupcakes Babeczki (15 szt.): 170 g miękkiego masła 450 g cukru 3 jajka 2 żółtka 450 g mąki pszennej 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia 1,5 łyżeczki sody oczyszczonej 60 g kakao (można dać połowę) szczypta soli 180 g maślanki 180 g kwaśnej śmietany 18% czerwony barwnik w żelu Masło utrzeć z cukrem na puszysty krem. W osobnej miseczce wymieszać jajka z żółtkami. Dodawać powoli jajka do masy maślanej i dalej ucierać, aż całość się połączy. Suche składniki przesiać i wymieszać w jednej misce. W drugiej wymieszać maślankę, śmietanę i barwnik. Do masy maślanej dodać 1/3 suchych składników i ucierać na najniższych obrotach, aż się wchłoną. Dolać połowę maślanki ze śmietaną i dalej ucierać. Powtórzyć dodawanie składników jeszcze raz. Ostatnią partię suchych składników najlepiej wmieszać ręcznie. Przelać ciasto do formy na cupcakes wyłożonej papilotkami. Piec ok. 20-25 min. W temperaturze 180 stopni. Krem: 480 g mleka 70 g mąki pszennej 400 g cukru pudru 450 g miękkiego masła, pociętego w małe kostki 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego szczypta soli Mąkę połączyć z mlekiem, podgrzewać ok. 3-4 minuty, aż zacznie gęstnieć. Powinno mieć konsystencję budyniu. Ostawić do całkowitego ostygnięcia. Dodać cukier puder i powoli ucierać na najniższej prędkości miksera. Kiedy cukier się wchłonie dodajemy masło – po 1 kostce na raz. Na końcu dodajemy wanilię i sól. Ustawiamy mikser na średnią prędkość i ucieramy przez 6 do 8 minut, aż masa będzie jednolita. Krem nakładamy do szprycy z ozdobną końcówką i przyozdabiamy babeczki. Wierzch posypać czerwonymi kuleczkami lub serduszkami z lukru.


Tekst i zdjęcia: Klaudia Sroczyńska


Kruche ciasteczka z sercem •

150g masła miękkiego

70 g cukru pudru

1 żółtko

szczypta soli

230 g mąki

1 łyżka cukru różanego

kilka łyżek konfitury różanej

Masło utrzeć z cukrem pudrem na puszystą masę. Dodać żółtko i mąkę wymieszaną z solą. Dodać cukier różany i zagnieść ciasto. Gotowe schłodzić w lodówce przez około godzinę. Po tym czasie, ciasto rozwałkować na 3-4 mm i wykrajać ciasteczka okrągłą foremką, a w co drugim wyciąć okienko foremką w kształcie serduszka. Piec w 170 stopniach przez 10-15 minut do lekkiego zbrązowienia. Po wystudzeniu na okrągłe ciasteczka kładziemy po łyżeczce konfitury różanej i przykrywamy ciasteczkiem z okienkiem.


Mini Brownie Składniki: • • • • • • • • •

200 g dobrej, gorzkiej czekolady 70% 200 g masła 3 jajka 2 łyżki miodu naturalnego 150 g pszennej mąki szczypta soli 1-2 banany 1 laska wanilii płatki migdałowe

Grzejemy piekarnik do 180ºC. W garnku z podwójnym dnem, na małym ogniu rozpuszczamy połamaną czekoladę, masło oraz miód. Nie gotujemy. Możemy to zrobić w kąpieli wodnej. Podczas topienia cały czas mieszamy. Gotową masę odstawiamy do ostudzenia. W misce roztrzepujemy całe jajka na puszystą masę. Dodajemy mąkę, pokruszone płatki migdałowe, sól. Rozcinamy laskę wanilii wzdłuż, wydłubujemy ziarenka i dodajemy do pozostałych składników. Mieszamy dokładnie. Wlewamy ostudzoną masę czekoladową i łączymy wszystkie składniki ze sobą. Banany obieramy i kroimy w plastry. Ciastem wypełniamy foremki do 3/4 wysokości. W każdą wciskamy po kilka plastrów banana. Babeczki pieczemy około 15-20 minut w piekarniku. Z góry powinny być upieczone, ale w środku nadal wilgotne i klejące. Po upieczeniu możemy oprószyć cukrem pudrem lub kakao.


Tekst i zdjęcia: Maja Bryning—Mazgaj


Tekst i zdjęcia: ŝaneta Hajnowska


Chrusty na winie • • • • • • •

340 g mąki pszennej (typ 450)* 100 g cukru 3 żółtka 125 ml białego, półsłodkiego wina 15 g cukru z wanilią olej do smażenia (u mnie rzepakowy) cukier puder do posypania

*ilość mąki jest orientacyjna, zależy od typu mąki i wielkości żółtek Żółtka ucieramy z cukrem i cukrem waniliowym na puszystą masę. Dodajemy wino, dokładnie mieszamy. Wsypujemy przesianą mąkę i zagniatamy ciasto. Powinno mieć konsystencję ciasta na makaron lub pierogi. Wyrobione ciasto napowietrzamy poprzez uderzanie w nie wałkiem. Robimy tak, aż na powierzchni utworzą się pęcherze (ja wytrzymałam ok. 15 minut, dużo tych bąbli nie wyszło). Odstawiamy przykryte ściereczką ciasto na ok. godzinę. Dzielimy ciasto na ok. 3-4 części i każdą po kolei bardzo cienko wałkujemy (im cieniej, tym będą bardziej chrupkie). Rozwałkowane ciasto kroimy w paski długości ok. 10-12 cm i szerokości ok. 3 cm. Środek każdego paska przecinamy nożem i przez powstałą dziurkę przekładamy jeden koniec paska. Chrusty smażymy po kilka sztuk na rozgrzanym oleju – trzeba je podczas smażenia przewracać na drugą stronę. Usmażone przekładamy na ręczniki papierowe do odsączenia. Posypujemy cukrem pudrem, kiedy już całkowicie wystygną.


Oponki serowe • • • • • • • • • • • • •

1 szklanka mąki tortowej + 0,5 szklanki do podsypywania 250 gram twarogu półtłustego łyżka śmietany 18% jajko żółtko 1/3 szklanki cukru pudru łyżka cukru waniliowego 6 łyżeczek masła łyżka octu lub spirytusu płaska łyżeczka proszku do pieczenia pół łyżeczki sody oczyszczonej cukier puder olej do smażenia

Masło rozpuścić i ostudzić. Twaróg zmielić lub przepuścić przez praskę lub sito. Do twarogu dodać masło, śmietanę, jajko, żółtko, ocet, cukier puder i cukier waniliowy. Przy użyciu miksera z haczykami zmiksować. Dodać przesianą mąkę z proszkiem i sodą, chwilę miksować. Wyjąć z miski i zagniatać ciasto podsypując połową szklanki mąki. Ciasto wałkujemy na placek o grubości 1 cm i wykrajać kółka (np. kieliszkiem do wina) a w nim mniejsze kółko (np. kieliszkiem do wódki) lub serduszka foremką do ciasteczek. We frytkownicy rozgrzać olej do temp. 170 stopni C (lub rozgrzać porządnie w rondlu czy na głębszej patelni) i smażyć oponki (oddzielnie wnętrza oponek) z obu stron na złoty kolor. Usmażone przekładać na papier, aby wchłonął tłuszcz, a przed podaniem posypać cukrem pudrem.


Tekst i zdjęcia: Klaudia Sroczyńska


Tekst i zdjęcia: Klaudia Sroczyńska


Malpury—indyjskie pączki • • • • • • • •

225g mąki (dałam o 150g więcej) 125g cukru pudru pół łyżeczki proszku do pieczenia 175 ml mleka olej do smażenia(w oryginalne ghee) na sos: pół szklanki jogurtu greckiego 2 łyżki cukru pudru pół szklanki borówek amerykańskich (lub innych owoców)

Mąkę wymieszać z cukrem pudrem, proszkiem i mlekiem. Ciasto powinno być gęste na tyle by przylegać do łyżki i nie kapać. We frytkownicy lub garnku rozgrzać olej/ghee. Nakładać ciasto na łyżkę i zsuwać do oleju, albo formować dłońmi kuleczki. Smażyć do złoto-brązowego koloru z obu stron. Gotowe kuleczki odsączyć z tłuszczu na ręczniku papierowym. Składniki na sos wymieszać.


Afrodyzjaki


Tekst i zdjęcia: Klaudia Sroczyńska


Mango lassi

• • • • •

1 dojrzałe mango szklanka jogurtu 1/4 szklanki wody łyżka miodu szczypta kardamonu

Mango obrać ze skórki, odkroić miąższ od pestki i przełożyć do pojemnika od blendera. Dodać jogurt, wodę, miód, kardamon i zmiksować na gładki krem. Przelać do szklanki.


Tekst i zdjęcia: Ilona Klein-Tragier


Mieszanka do herbaty indyjskiej

Mieszanka do herbaty indyjskiej

Tea Masala

Tea Masala

Potrzebne będą: • 3 łyżki mielonego imbiru • 2 łyżki mielonego cynamonu • 2 łyżki mielonych goździków • 2 łyżki mielonego kardamonu zielonego • 1 łyżka mielonej gałki muszkatołowej • 1/2 łyżeczki mielonego pieprzu kolorowego • 1 łyżka mielonego kardamonu czarnego (opcjonalnie)

Wszystkie przyprawy wrzucamy do słoiczka i bardzo dokładnie mieszamy. Przechowujemy w suchym miejscu. Najlepiej użyć całe przyprawy i samodzielnie je sproszkować przy pomocy bardzo mocnego blendera (czego osobiście nie polecam), albo w moździerzu, ręcznie ucierając. Taką mieszankę można podarować, komuś, kto lubi aromatyczne napoje z nutką pikanterii, ponieważ niewątpliwie szczypie w język.


Tea masala Tea masala - herbata indyjska

herbata indyjska Potrzebne będą: • 2 łyżki herbaty Assan (liściastej) • 1/2 litra wody • 4 łyżeczki cukru trzcinowego • 2 łyżeczki mieszanki do herbaty indyjskiej (przepis) • 1/2 szklanki mleka W rondelku gotujemy wodę z herbatą, następnie dodajemy cukier i mieszankę przypraw. Mieszamy nie ściągając z gazu. W drugim rondelku gotujemy mleko i zagotowane przelewamy do herbaty. Gotujemy zwiększając i zmniejszając gaz, tzn. trzymamy na dużym ogniu, kiedy zacznie "buzować" zmniejszamy gaz (ewentualnie lekko podnosimy rondelek), aby nie wykipiało, kiedy się uspokoi czynność powtarzamy, czyli zwiększamy gaz, aż wszystko zacznie się podnosić i zmniejszamy gaz, aż się uspokoi i tak 3-4 razy. Na koniec gotową herbatę przecedzamy i wlewamy do kubków.


Chapati

Chapati • • • • •

200 g maki pszennej pełnoziarnistej 100 g maki pszennej 1 płaska łyżka soli 1 łyżka oleju 200 ml letniej wody

Z powyższych składników wyrabiamy gładkie ciasto, przykrywamy ściereczką i odstawiamy na dwie godziny, by odpoczęło. Z tych proporcji wychodzi 16 placuszków, ale to wszystko zależy od wielkości patelni - musimy oderwać taki kawałeczek, by placek dokładnie pasował do wielkości dna. Oczywiście może też być mniejszy. Z kawałka ciasta robimy kuleczkę i rozwałkowujemy ją podsypując mąką do takiego momentu, aż będzie niemal przezroczysty. Oczyszczamy placek z mąki - to ważne, bo mąka zostaje na patelni i z każdym kolejnym plackiem spala się na czarno. Kładziemy placek na dobrze rozgrzanej suchej patelni i smażymy z jednej strony do lekkiego zarumienienia - to trwa zaledwie chwilę, więc trzeba pilnować. Przewracamy na drugą stronę i pozwalamy by pęcherzyki bardziej się przypiekły i znów przewracamy na drugą stronę, rumieniąc. Co kilka placków warto troszkę ochłodzić patelnię i strzepać z niej nadmiar mąki.

Tekst i zdjęcia: Monika Madejek


Curry z kurczaka

• • • • • •

pierś kurczaka średnia cebula ząbek czosnku 500 ml śmietanki 18% 2 łyżeczki curry sól, pieprz, chili do smaku

Piersi kurczaka płuczemy, kroimy na niewielką kostkę, lekko oprószamy solą, pieprzem i chili i odstawiamy na chwilę. W tym czasie szatkujemy drobno cebulę i siekamy czosnek. Na patelni rozgrzewamy łyżkę oliwy, dodajemy curry i czosnek, podsmażamy przez pół minuty. Wrzucamy cebulkę, a po minucie mięso. Smażymy kilka minut mieszając, aż mięso nie będzie surowe. Wlewamy śmietankę i dusimy bez przykrycia około 20 minut do momentu, aż śmietanka zamieni się w sos. Doprawiamy na samym końcu. Smacznego!


Tekst i zdjęcia: Monika Madejek


Indiach Indie, to niesłychana różnorodność ludzi, kultur, krajobrazów. U zwiedzających ten kraj wywołuje często skrajne odczucia, nikogo jednak nie pozostawia obojętnym. Jadąc do Indii, wiedziałam, że zobaczę tylko malutki wycinek tego fascynującego kraju. W New Delhi—stolicy Indii, na każdym kroku towarzyszy niesamowity, trudny do opisania gwar. Dookoła tłum ludzi, małpki skaczące i święte krowy ;) Mimo tego dość specyficznego otoczenia, unosił się w powietrzu zapach ziół, owoców i kwiatów.


Udając się do Indii, marzyłam, aby na własne oczy zobaczyć Tadż Mahal—pomnik miłości. Jest jednym z siedmiu współczesnych cudów świata. Monumentalne mauzoleum wykonane z białego marmuru i tysiąca szlachetnych i półszlachetnych kamieni.


Aby znaleźć się blisko Tadż Mahal, musiałam dojechać do Agry. Korzystałam z kolei państwowych, na peronach tłum, a w środku pociągu' nie tak źle ;)

Kolejny przystanek VARANASI—święte miasto hinduizmu, położone nad wodami Gangesu. Od ponad 2,5 tysiąca lat przybywają tu pielgrzymi, którzy w tej rzece dokonują oczyszczających kąpieli, a śmierć w mieście Varanasi, na brzegach tej świętej rzeki, daje uwolnienie z cyklu życia.


Hindusi są bardzo pogodnymi i gościnnymi ludźmi. Widząc turystów, ochoczo zapraszali na swoje wesela.


Nawet ten malutki wycinek Indii, który zobaczyłam, zaskoczył mnie różnorodnością. Niesamowitym bogactwem, kolorem, ale też skrajną biedą. Indie są fascynujące, dlatego trzeba je zobaczyć.


I wciąż ją kocham – Nicholas Sparks (oryginalny tytuł: Dear John)

Miesiąc luty obfituje w czerwone serduszka, wyznania miłości i odwlekane oświadczyny. Wszystko za sprawą święta, które przywędrowało do nas zza oceanu, mianowicie – Walentynek. To, że święty Walenty jest patronem miłości, to nikogo nie dziwi. Mało kto wie jednak, że również jest patronem osób chorujących (zwłaszcza chorych psychicznie czy epileptyków) – przypadek? Platon mówi, że miłość jest chorobą psychiczną, czy można się z niej wyleczyć?

Odpowiedzi na to pytanie może nam udzielić Savannah – główna bohaterka książki Nicholasa Sparska „I wciąż ją kocham” (grana w ekranizacji tej powieści przez Amanadę Seyfried). Młoda dziewczyna, wolontariusz, altruistka, studentka poznaje młodego mężczyznę, który nie widząc możliwości dalszej edukacji zaciąga się do wojska. Miedzy bohaterami szybko rozkwita przyjaźń i, jak można by przypuszczać, pomimo przeciwnościom – para zakochuje się w sobie. John jednak musi kontynuować służbę (w jego rolę wcielił się Channing Tatum). Poza wątkiem miłosnym znajdziemy w tej książce m.in. opisy służby i przeżycia Johna związane z pobytem w wojsku, wątek religijności, zanikającej w dzisiejszych czasach, problemów dotyczących związków na odległość czy cierpienie po śmierci kogoś bliskiego. To sprawia, że ta pozycja nie jest jedynie typowym romansem, ale wielu z nas odnalazłoby w bohaterach cząstkę siebie. Czy para przetrwa próbę czasu, czy czeka ich świetlana przyszłość – zachęcam do lektury.

Tekst: Natalia Mazurkiewicz, Zdjęcia: Ilona Klein-Tragier


Choć Walentynki to nie polskie święto, jest doskonałą okazją by okazać swoje uczucia. Pewnie powiecie, że każdy dzień to doskonała okazjaowszem, tylko w tym dniu wszystkie znaki na niebie Nam sprzyjają. Wszędzie widzimy serduszka, napisy wyznające miłość czy sympatię. A kartki to równie dobra forma jak czekoladki. Można je wysłać anonimowo, co sprzyja tajemniczości, a drugiej osobie daje do myślenia. Nie zachęciłam Was? To pomyślcie, jaka to frajda zrobić taką kartkę własnoręcznie- zapewniam Was, że będziecie się przy tym dobrze bawić!


Tekst i zdjęcia: Maria Kozioł


Tekst i zdjęcia: Maria Kozioł


Tekst i zdjęcia: Maria Kozioł


Dawno temu, na jednym z kiermaszy rękodzieła, na które jeździłam, zauważyłam w szarym tłumie kobietę, która niewątpliwie wyróżniała się. Stała przy kolorowym stoisku z filcowanymi kreacjami, tupiąc w rytm muzyki. Jak nigdy tego nie robię, to na nią, co pewien czas zerkałam. Pod koniec kiermaszu, kiedy wszyscy twórcy prac ręcznych zaczęli zbierać swój dorobek warsztatowy, zaczęliśmy tańczyć i głośno śpiewać do sztucznych kwiatów, dumnie udających mikrofony. Nie pamiętam, kiedy tak się śmiałam. Katarzyna była jedną z barwnych członkiń grupy wokalno-tanecznej. Po zabawie rozmawiałyśmy i tak do dzisiaj rozmawiamy, często za pośrednictwem internetu. Odkrywam ją z dnia na dzień. Jest niesamowicie utalentowana, a jak opowiada o czymkolwiek, mówi jak poetka. Usiadłabym z lampką wina i słuchała, słuchała, słuchała… Relaks w czystej postaci. Nie powinno nikogo dziwić to, że chciałam podzielić się swoją znajomością. Katarzyna HojanSitkowska, bo o niej mowa, artystka, motyl, niesamowicie energetyzująca dusza.

IKT: Katarzynka prywatnie, jaka jesteś i kim jesteś? Kim chciałaś zostać jako mała dziewczynka, nastolatka. Ile z tych marzeń się spełniło? KHS: Prywatnie jestem sobą, mam cudowną rodzinę - męża, syna i psa. Uzupełniamy się, wspieramy i wiemy, że możemy na siebie liczyć. W życiu kieruję się zasadą, że to ja tworzę swój świat. Marzenia są planami na przyszłość. Każdy z nich realizuje się w czasie, który jest dla mnie dobry. Jeśli się nie realizuje to tylko dlatego, że życie zweryfikowało te plany na lepsze dla mnie. Moje dziewczyńskie marzenia to : dobra, kochająca się Rodzina - 100%. Praca, która mnie rozwija i daje satysfakcję - 100% Ludzie, którzy dobrze mi życzą i chcemy być razem - tego się uczę co dnia ale jestem już blisko. Jak widzisz marzenia się spełniają.


IKT: Jak doszłaś do tego, że filcujesz takie dzieła, czy zaczynałaś od prostych kwiatków, czy od razu skoczyłaś na głęboką wodę? KHS: Będąc nastolatką prowadziłam zajęcia dla dzieci, filcowałyśmy wełnę z wrzosówek (to rodzime owce z ostrym włosem) i wiedziałam jedno - nigdy więcej kulek, kwiatków i dredów. Teraz, jeśli je robię to jedynie jako element do ubrań, które tworzę. Skupiłam się na dużych formach - marynarki, bolerka, suknie, szale… Jestem zafascynowana możliwościami jakie daje wełna z merynosów australijskich, delikatnością wełny z lamy i alpaki. W moim życiu zawsze był jedwab, taki synonim kobiecości i luksusu, a teraz na codzień z nim pracuję. Mam niesamowite szczęście!

IKT: Kończyłaś szkoły artystyczne, kursy? KHS: Nie. Co prawda dostałam się do plastyka po złożeniu swojej teczki, ale zostałam elektronikiem. Tak mi się życie ułożyło. Rękodzielnik nie musi mieć skończonych szkół. Tu chodzi o pasję, serce, doskonałe wykonanie tego co się robi. To jest najważniejsze.

IKT: Cudownie. Czytałam, że brałaś udział w kursie prowadzonym przez ukraińską artystkę Dianę Nagorną. KHS: Tak, kurs z Dianą wiele zmienił w moim postrzeganiu filcowania.

IKT: Jaki miała wpływ na Ciebie? KHS: Uświadomiłam sobie, że ubrania robione tą techniką nie muszą być przaśne, jarmarkowe. nie oznacza, że takowe krytykuje lub neguję. Zwyczajnie poczułam, że to może być niezwykle eleganckie i takie zaczęłam robić. Diana jest niesamowicie skromna. Ma ogromny talent i pracowicie go rozwija. Warsztat z nią to wielkie przeżycie. Ale muszę powiedzieć, że ogromnym wsparciem dla mnie są też rodzime rękodzielniczki. U nich dotknęłam wełny z merynosów i zobaczyłam, że to mnie fascynuje.

IKT: Super, Kasiu, a czy w kreacjach na tak wysokim poziomie jest w Polsce duża konkurencja? Czy toczycie często spotykane w różnych branżach ciche wojny, konkurujecie? KHS: W żadnym wypadku nie odczuwam konkurencji. Wręcz przeciwnie. Świat rękodzielników stworzył grupę zrzeszającą twórców wykonujących prace na niezwykle wysokim poziomie. By zostać członkiem tej grupy zostaje się ocenionym przez wybitne osoby wykonujące prace w tej samej technice.

IKT: Oczywiście do nich należysz. Twoje prace są olśniewające. KHS: Tak, mam szczęście mieć znak dobrego polskiego Rękodzieła. To dla mnie wiele znaczy. Dla nas w grupie najważniejsze jest pokazanie Klientom i innym twórcom, wysoki poziom prac. By Klient nabywający rzecz wykonaną w całości ręcznie, z sercem i z najwyższej jakości materiałów wiedział, że to rzecz wysokiej jakości. Co ważne, pokazujemy Klientom, że polskie rękodzieło jest ponad chińskimi tworkami.


IKT: Skąd czerpiesz pomysły na kreacje, sesje fotograficzne, opisy i dlaczego Motyle Duszy? KHS: Wszystkie kreacje, które tworzę wypływają z mojej Duszy. Czasami przychodzą we śnie - wówczas od razu po przebudzeniu je rysuję, by mi nic nie umknęło. Bywa, że słuchając Klientki czuję Jej potrzeby, pozostaje wówczas tylko je zmaterializować. Moje Klientki to kobiety z klasą. Nie ma tu znaczenia wiek. Potrafię dostosować projekt do każdej potrzeby. Może być szal pełen falban i kokardek. Może być sukienka ślubna. Zrobię także eleganckie bolerko do jeansów. Do lipca prowadziłam ze wspólniczką Atelier Stylu. Ten czas dał mi wiele rożnych doświadczeń. Ludzie spotykają się by dać sobie wszystko co najlepsze, a po przerobieniu lekcji każdy idzie własną droga. Zaczęłam od nowa, realizując własne marzenia, tworząc pracownie. Poczułam się jak motyl, który właśnie rozprostował skrzydła do lotu. Właśnie stąd Motyle Duszy. Tworzę podpisując wszystko swoim nazwiskiem. Patrzę na kobietę jako na całość, tak by rzecz którą tworzę była jej dopełnieniem, a nie przebraniem. Korzystam z najlepszych surowców, by zapewnić komfort zimą i co najważniejsze latem. Tak, ubrania robione metodą nanofilcowania (łączenie jedwabiu i delikatnych kosmyków wełenek) są idealne na letnie upały! Ciało oddycha w naturalny sposób. Wiesz, że tą sukienkę zrobiłam nie używając igły i nici, bez szwów? Połączyłam falbany z jedwabiu i wełenkę czarując :) :) Pytasz o sesje zdjęciowe. Mam niesamowite szczęście, że otaczają mnie cudowni ludzie, wspierają mnie swoją wiedzą i doświadczeniem, uczą, inspirują. Monika uczy mnie fotografii. Karola i Kinga są pięknymi kobietkami, nieprawdopodobnie cierpliwymi modelkami. Konrad i Andrzej spełnili moje marzenie - sesję w Pałacu Starym w Ostromecku. Ja staram się korzystać z tego co od nich dostałam, dostrzec tą jedną chwilę, lśnienie światła i robię zdjęcie. Czasami się udaje. Ciągle się uczę.


IKT: Czy ukrywasz przed nami jeszcze jakieś talenty? Czasami mam wrażenie, że rozmawiam z poetką. KHS: Ilonka, każdy ma Talent. Ważne, żeby go dostrzec i pielęgnować. Jestem nauczycielką Vedic Art, to proces poznawania siebie. Kreowania swojego świata. Pokazuję ludziom ich talenty, zapalam iskrę i dzieją się cuda :) Maluję swój świat co dnia, także słowami.

IKT: Czym jest Vedic Art? KHS: Pytasz czym jest Vedic Art. Dla mnie jest nauką o sobie samej. Autoterapią do wielokrotnego powtórzenia. Malować może każdy, kto jest gotowy na zmianę w swoim postrzeganiu świata i siebie. Co malujemy? To co nam w duszy gra... smutek radość, miłość, gniew, stratę. To co Twoja podświadomość Ci podpowiada. Vedic Art niczego i nikogo nie ocenia. Obrazy malowane tą metodą nie muszą się podobać. One są. Tu i teraz. Dla jednego są plątaniną kresek i plamek, dla drugiego otwartą księgą. Jak je „czytać”? Duszą i sercem, nigdy nie rozumem :) Tu autorem jest malujący ale także oglądający. Vedic Art to jedna z piękniejszych rzeczy jakie pojawiły się w moim życiu. Kursy I i II stopnia robiłam w Polsce ale na kurs nauczycielski wybrałam się już do źródła – do Szwecji, na wyspę Oland do Johannesa Källmana. Johannes jest synem twórcy tej sztuki – Kurta Källmana, którego niestety nie miałam okazji już poznać osobiście. Mogła bym opowiadać Ci o tym godzinami...

IKT: Czy masz wsparcie najbliższych, we wszystkich działaniach? Czy masz wspólników, sponsorów w biznesie? Radzisz sobie sama, czy to tylko hobby, będące odskocznią od rzeczywistości? KHS: Moja Rodzina to Pewnik. Jest dla mnie najważniejsza i najcenniejsza. Liczę się z Ich zdaniem. Mam grono wspaniałych Przyjaciół na których mogę polegać nawet w trudnych chwilach. Nie trzeba mi wspólników. Owszem nie zajmuję się jedynie tkaninami unikatowymi. W moim życiu jest wiele pasji, moje życie jest pasją. Jednak cokolwiek robię, robię całą sobą i całym sercem.

IKT: Gdzie można zobaczyć na żywo Twoje prace? KHS: Można wpaść na kawę do pracowni. Można wziąć udział w "spotkaniu przy stole" w czasie którego przy lampce wina i dobrych przekąskach tworzymy małe formy. Można także zaprosić mnie do siebie na taki warsztat w wąskim gronie.


IKT: I z innej dziedziny: Czy lubisz gotować? Jaką kuchnię lubisz najbardziej, czy masz ulubioną potrawę lub prostą przekąskę? KHS: Uwielbiam gotować tak samo jak uwielbiam jeść! Na co dzień preferuję kuchnię pięcioprzemianową z jej owsiankami i moimi ukochanymi klopsikami! Nie pogardzę jednak włoskimi pastami i bawarską golonką.

IKT: Mogłabym rozmawiać z Tobą godzinami, ale niestety… Na koniec zdradź nam swoje plany, projekty na przyszłość. KHS: Moje plany... Mogę jednym tchem odpowiedzieć: w zdrowiu, szczęściu i miłości tworzyć i rozwijać się co dnia.

IKT: Katarzynko, bardzo CI dziękuję za rozmowę i mam nadzieję, że jeszcze nie raz zaprezentujesz nam siebie i swoje dzieła.


Zdjęcia: Katarzyna Hojan-Sitkowska, Foto-Fantazje, Monika Wiśniewska VENCI FOTOGRAFIA


A Rozmawiała: Ilona Klein-Tragier


Kontakt: pasjeismaki@gmail.com Reklama: Ilona Klein-Tragier kuchniailony@gmail.com Dziękujemy www.garncarstwo.net.pl Mariusz Biegun garncarstwoludowe@wp.pl Kontakt telefoniczny 602-608-697 www.przyprawyswiata.pl PPHU Przyprawy Świata Ul.Skarbka 69/48 81-097 Gdynia Joanna Karpowicz Katarzyna Kaczmarek trójmiejska solniczka / spotkania okołokulinarne trojmiejskasolniczka@gmail.com www.facebook.com/trojmiejskasolniczka www.instagram.com/3solniczka Motyle Duszy Katarzyna Hojan-Sitkowska motyleduszy.blogspot.com


Pasje i Smaki Koncepcja magazynu redaktor naczelna: Ilona Klein-Tragier magicznakuchniailony.blogspot.com kuchniailony@gmail.com Korekta: Kamila Szyrowska kszyrowska@gmail.com Żaneta Hajnowska netga86@gmail.com Redaktorzy: Kamila Szyrowska, kszyrowska@gmail.com **Żaneta Hajnowska, cupcakefactory.pl, netga86@gmail.com **Maria Kozioł, arttscrap.blogspot.com **Natalia Mazurkiewicz, n.mazurkiewicz@wp.pl,www.przystań.org**Danuta Narazińska **Grzegorz Klein **Robert Tragier **Klaudia Sroczyńska, dusiowakuchnia.pl, klaudia.sroczynska@gmail.com **Monika Madejek, szufladakuchenna.blogspot.com , pokojzkominkiem.blogspot.com, szufladaduszy@wp.pl **Maja Bryning—Mazgaj, wszystkocokocha.blogspot.com, www.facebook.com/pages/Wszystko-co-kocham-/365583733462939?fref=ts **Anna Zaprzelska,anabrises.blogspot.com ** Ewa Romańska-Cieślińska, mojetworyprzetwory.blogspot.com, mojetworyprzetwory@op.pl Publikacja dzięki issuu.com Kuchnia Ilony Team Wejherowo


Dziękujemygorącozawspólnie Dziękujemygorącozawspólnie spędzonyczas. spędzonyczas. Mamynadzieję,żezaciekawiłyCięnasze Mamynadzieję,żezaciekawiłyCięnasze PasjeiSmaki. PasjeiSmaki. NapiszipodzielsięSwojąopinią. NapiszipodzielsięSwojąopinią. pasjeismaki@gmail.com pasjeismaki@gmail.com

Pasje i smaki luty marzec numer 5  
Advertisement