Page 1

966

Nr 7/2016 (223) GRUDZIEŃ

Pismo parafii pw. św. Stanisława Biskupa Męczennika w Ostrowie Wielkopolskim

-

Odpust parafialny ku czci sw. Andrzeja Apostoła str. 7


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 7/2016

W najbliższym czasie... - Roraty ze szczególnym udziałem młodzieży w piątek 16 grudnia o godz. 19.00.

SPOWIEDŹ ŚWIĘTA ADWENTOWA OSTRÓW WIELKOPOLSKI I OKOLICE 12.12.2016 – Przygodzice parafia pw. MB Nieustającej Pomocy

WIGILIA BOŻEGO NARODZENIA 14.12.2016 – Ostrów Wlkp. parafia pw. NMP Królowej Polski PASTERKA 16.12.2016 – Wysocko Wielkie parafia pw. Podwyższenia Krzyża Św. 22.00 i 24.00 Ostrów Wlkp. parafia pw. św. Rodziny BOŻE NARODZENIE 8.15, 9.30, 10.45, 12.00, 13.15, 18.00 nie ma Mszy św. o godz. 7.00 i 20.30

Janków Przygodzki parafia pw. św. Józefa

17.12.2016 – Ostrów Wlkp. parafia pw. MB Częstochowskiej 19.12.2016 – Ostrów Wlkp. parafia pw. MB Fatimskiej Ostrów Wlkp. parafia pw. Najświętszego Zbawiciela 20.12.2016 – Ostrów Wlkp. parafia pw. Miłosierdzia Bożego

II DZIEŃ BOŻEGO NARODZENIA Ostrów Wlkp. parafia pw. Ducha Świętego 7.00, 8.15, 9.30, 10.45, 12.00, 13.15, 21.12.2016 – Ostrów Wlkp. parafia pw. św. Pawła 18.00 Gorzyce Wielkie parafia pw. Najśw. Serca Pana Jezusa nie ma Mszy św. o godz. 20.30 22.12.2016 – Ostrów Wlkp. parafia pw. św. Antoniego

23.12.2016 - KONKATEDRA 8.30 – 10.00 10.30 – 12.00 14.30 – 16.00 16.30 – 18.00 19.00 – 21.00 Od Redakcji

Czas Adwentu jest wyjątkową okazją do przebudzenia duchowego chrześcijanina. To jest dogodny czas do nazwania w sobie pewnych tęsknot za Jezusem Chrystusem, które mogły zostać zagłuszone przez sprawy codzienne. Jest to również szansa, aby spojrzeć na siebie przez pryzmat swojego serca, czyli tego, co w nas najgłębsze, a czego tak często nie chcemy uwzględniać. Ale to także dobra chwila, aby zapytać: czy nie przypisałem sobie samemu monopolu na pojmowanie życia, rozumienie Kościoła, a nawet samego Jezusa Chrystusa? Adwent ma przygotować na świętowanie Bożego Narodzenia. Coraz częściej jednak święta są przeżywane w oderwaniu od tajemnicy Wcielenia Syna Bożego. Jezus znajduje miejsce w żłóbku pod choinką, ale trudniej Mu znaleźć mieszkanie w ludzkim sercu. Przez Adwent przypominamy sobie aż o potrójnym przyjściu Pana Jezusa. Pierwsze to urodzenie kiedyś w Betlejem. Mesjasz już przyszedł, ale nas przy tym nie było. Jednak liturgia Adwentu pozwala nam uczestniczyć nawet w oczekiwaniu na Mesjasza, bo uobecnia dla każdego z nas wydarzenia sprzed 2000 2

lat. Drugie przyjście ma nastąpić na końcu czasów i do niego trzeba się solidnie przygotować. Ale gdzie jest trzecie? Jest i trzecie: przyjście Jezusa pośród nas dziś. Adwent ma wyostrzyć naszą wrażliwość na Jezusa przychodzącego teraz. Przez Słowo Boże, przez wydarzenia i przez obecność drugiego człowieka. Dla nas – współczesnych chrześcijan – Adwent to próba odkrycia, czy my dziś chcemy żyć Chrystusem? Istnieje niebezpieczeństwo, że przygotujemy się na święta, ale takie nasze – bez Bożego Narodzenia…

GRUDZIEŃ 2016


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 7/2016

Kromka słowa

kl. Aleksy Stasiak

Rozważania Ewangelii z najbliższych Mszy św.

Niedziela 4.12.2016 / Mt 3, 1-12 „Przygotujcie drogę Panu”.

Niedziela 18.12.2016 / Mt 1, 18-24 „Nie bój się wziąć do siebie Maryi.”

Warto dziś, w drugą niedzielę adwentu, zadać sobie pytanie: Na czym ma właściwie polegać nasze przygotowanie do świąt? Wiele osób myśli już z pewnością kiedy posprząta dom, umyje okna, i zacznie przygotowywać potrawy. Ewangelia też mówi dziś o przygotowaniach do świąt. Jednak nie chodzi o wystrój domu, a raczej o wystrój naszego serca. Po tym adwencie mamy być lepszymi ludźmi. Bardziej wierzącymi i bardziej kochającymi innego człowieka.

Kolejna niedziela adwentu powinna być dla nas ponownym odkryciem miłości Matki Bożej do nas. Ona nie czeka na nasze uwielbienie i cześć. Czeka tylko na to, aż się do Niej zwrócimy, aby mogła nam pomagać. Jej wielkie wstawiennictwo odkryło w swoim życiu wielu świętych, choćby znany nam św. Maksymilian Kolbe, który mówił: Zaufaj Niepokalanej i o nic więcej się nie troszcz. W Jego życiu Maryja czyniła prawdziwe cuda. Tak może być i w naszym życiu. Przecież święci byli normalnymi ludźmi, takimi jak my, którzy po prostu szalenie zaufali Bogu.

Kiedy ostatni raz czytałeś w domu Pismo Święte?

Niedziela 11.12.2016 / Mt 11, 2-11 „Niewidomi wzrok odzyskują”.

Dlaczego i my nie mielibyśmy dostąpić takich cudów jak oni?

Gdy Chrystus przechodził ulicami Izraela, uzdrawiał wszystkich chorych, którzy Go o to poprosili. I my chcielibyśmy, aby przeszedł koło nas i wspomógł w naszym życiu. Zapominamy jednak, że mamy taką możliwość. Chrystus i dzisiaj otwiera oczy niewidomym. Nie w sensie fizycznym, lecz duchowym. Ludziom żyjącym w grzechu, którzy są w życiu nieszczęśliwi pozwala przyjść do konfesjonału, otrzymać wielki dar swojej miłości i dać im szczęście. Od tej pory ich życie staje się inne, piękne i wolne. W dzisiejszych czasach niewidomi wzrok odzyskują.

Czy wiesz, że adwentowa spowiedź to nie tylko oczyszczenie z grzechów, ale sakrament dający wolność i szczęście?

III Ostrowski Marsz Świętych Pod hasłem „Idźcie i głoście” odbył się w poniedziałek, 31 października III Ostrowski Marsz Świętych, który przeszedł ulicami miasta z Ostrowskiej Konkatedry do kościoła św. Antoniego. Od Konkatedry poprzez ulice Kościelną, Rynek, Wrocławską, Kolejową, Wolności i Raszkowską do kościoła św. Antoniego przeszedł liczny, rozśpiewany tłum uczestników Marszu Świętych, który po raz kolejny zorganizowały ostrowskie parafie. Razem z uczestnikami marszu po Ostrowie maszerowali Święci w relikwiarzach. W Rynku modlono się dziesiątką różańca, natomiast na Deptaku litanią do Wszystkich Świętych. Punktem kulminacyjnym III Ostrowskiego Mar-

szu Świętych była Msza św. odprawiona w kościele św. Antoniego, którą odprawili kapłani z ostrowskich parafii pod przewodnictwem ks. prał. Zbigniewa Cieślaka – proboszcza parafii NMP Królowej Polski. Po Eucharystii rozstrzygnięto konkurs na najpiękniejszy, własnoręcznie wykonany różaniec. Przed kościołem na uczestników marszu czekała gorąca zupa. Więcej zdjęć na www.konkatedra-ostrowwlkp.pl

www.konkatedra-ostrowwlkp.pl

JR

3


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 7/2016

Wojtyła – nadzieja Polaków 7 listopada br. minęło dokładnie 40 lat od dnia, kiedy naszą ostrowską ziemię nawiedziła w znaku Ikony Jasnogórskiej Matka Boża. Tego dna rozpoczęła się peregrynacja obrazu Matki Bożej w parafiach archidiecezji poznańskiej. We Mszy św. sprawowanej przy kościele Farnym udział wzięło 39 biskupów, ok. 40 tysięcy wiernych. Specjalne pozwolenie na udział w uroczystościach otrzymały nawet siostry klaryski z klasztoru przy ulicy Edmunda Dalbora (wówczas przy ulicy Asnyka). Jednak, obok Maryi oczywiście, chyba najważniejszymi gośćmi byli Prymas Polski Kardynał Stefan Wyszyński i ówczesny Metropolita krakowski Kardynał Karol Wojtyła. To niezapomniane wydarzenie zostało nie tylko utrwalone na zdjęciach czy też w kronikach. To historyczne wydarzenie na zawsze pozostało w pamięci tych, którzy w nim uczestniczyli. Nie codziennie zdarza się okazja, by dwóch tak wybitnych pasterzy Kościoła gościło na ostrowskiej ziemi w jednym czasie. Kim był Metropolita krakowski Kardynał Karol Wojtyła? Jak przebiegała jego życiowa droga, zanim 16 października 1978 r. został powołany na Stolicę Piotrową, przyjmując imię Jan Paweł II? Kiedy Karol Wojtyła przychodził na świat 20 maja 1920 r., wierni w pobliskim kościele parafialnym w Wadowicach (arch. krakowska) śpiewali litanię loretańską. Patrząc przez okno na ścianę kościoła, widział zegar słoneczny, a na nim wykuty napis „Czas ucieka wieczność czeka”. Karol Wojtyła bardzo szybko stracił swoich najbliższych. Gdy miał 9 lat, zmarła mu matka, Emilia. Trzy lata później, 5 grudnia 1932 r. w wieku 26 lat, zmarł jego brat Edmund. Po śmierci matki, ojciec zabrał małego Karola do Sanktuarium Matki Bożej w Kalwarii Zebrzydowskiej, i pokazując wizerunek Maryi powiedział, że teraz to Ona będzie dla niego matką. Jako uczeń, Karol wyróżniał się ogromną wiarą i pobożnością. Miał wiele zainteresowań i pasji, które starał się rozwijać. Do tych najważniejszych należał oczywiście teatr. W czasie pobytu w rodzinnym mieście, w Wadowicach, już jako papież Jan Paweł II wspominał teatr, w którym występował i role, w jakie się wcielał. Kiedy do szkoły przybył Kardynał Adam Sapieha, Karolowi przypadł zaszczyt powitania dostojnego gościa. Na pytanie metropolity krakowskiego, gdzie wybierasz się po maturze? – Wojtyła odparł na filologię, kardynał spojrzał na niego, westchnął i dodał, szkoda, że nie na teologię. 14 maja 1938 r. Karol Wojtyła zakończył naukę w gimnazjum, otrzymując świadectwo maturalne z oceną celującą, która umożliwiała podjęcie studiów na większości uczelni bez egzaminów wstępnych. Przyszły papież wybrał studia z zakresu polonistyki na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, które rozpoczął w październiku 1938 r. W pierwszym roku studiów Wojtyła przeprowadził się wraz z ojcem do rodzinnego domu matki przy ul. Tyniec4

kiej 10 w Krakowie. W tym czasie pozostał wierny kolejnej swej pasji – piłce nożnej, uczęszczał na mecze Cracovii. Od października 1938 r. do lutego 1941 r. Karol Wojtyła studiował, uczęszczał na spotkania grupy literackiej, a także tworzył poezję. W lutym 1940 r. poznał Jana Tyranowskiego, który prowadził dla młodzieży męskiej koło wiedzy religijnej. Uczestnicząc w jego spotkaniach, Karol poznał pisma św. Jana od Krzyża. 18 lutego 1941 r. po długiej chorobie zmarł ojciec Karola. W bardzo krótkim czasie, tu na ziemi stracił tych, których kochał najbardziej. Wybuch II wojny światowej spowodował, że Karol nie mógł kontynuować rozpoczętych studiów. Najpierw zaczął pracować jako pracownik fizyczny w Zakładach Chemicznych Solvay. Jesienią 1940 r. podjął pracę w kamieniołomie w Zakrzówku, a później w oczyszczalni wody w Borku Fałęckim. Razem z przyjaciółmi założył Teatr Rapsodyczny, który swoje pierwszy przedstawienie wystawił 1 listopada 1941 r. Nawet tak straszne wydarzenia, jakie niosła ze sobą wojna, nie zabiły w młodym Karolu chęci do życia, do tworzenia i do dzielenia się tym, co najpiękniejsze. Definitywne rozstanie ze sceną teatralną nastąpiło rok później, kiedy to Wojtyła postanowił wstąpić do tajnego Metropolitalnego Seminarium Duchownego, które Kardynał Adam Sapieha założył w domu arcybiskupów krakowskich. Lata spędzone w podziemnym seminarium upłynęły Karolowi na modlitwie, ciężkiej pracy, ale nie brakło także chwil do twórczego pisania. To właśnie w tym okresie powstał pierwszy zbiór wierszy „Renesansowy psałterz”, wydany w roku 1999. Natomiast w marcu 1946 r. powstał poemat „Pieśń o Bogu ukrytym”, o charakterze wizyjnym i mistycznym zarazem, nawiązujący do twórczości poznanego już wcześniej św. Jana od Krzyża. Święcenia kapłańskie diakon Karol Wojtyła przyjmuje 1 listopada 1946 r. w kaplicy Domu Arcybiskupów Krakowskich z rąk Kard. Adama Sapiehy. 2 listopada jako neoprezbiter odprawił Mszę św. prymicyjną w krypcie św. Leonarda w Katedrze na Wawelu. Jego pierwszą placówką po święceniach jest parafia Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Niegowici. Już po roku został przeniesiony do kościoła parafialnego pw. św. Floriana w Krakowie. Podczas swojej pracy duszpasterskiej, GRUDZIEŃ 2016


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 7/2016

zwłaszcza z młodzieżą ks. Karol Wojtyła dał się poznać jako gorliwy duszpasterz, poświęcający się całkowicie swoim obowiązkom. Bardzo chętnie spędzał czas z młodzieżą. Prowadził dla niech nie tylko wykłady, zajęcia dydaktyczne, ale poświęcał im także wolny czas. Organizował wyjazdy w góry, nad morze. Razem z nimi uczestniczył w rekolekcjach oazowych. By nie ujawniać swojej tożsamości prosił, aby zwracać się do niego wujku, by w ten sposób uniknąć sytuacji aresztowania i oskarżenia o działanie na szkodę państwa. Dla nas, dzisiaj żyjących wydaje się to żadnym wyczynem. Można by nawet odnieść wrażenie, że nic nadzwyczajnego nie robił. Przecież wielu kapłanów oddaje się swojej pracy tak gorliwie również i dzisiaj. Nie zapominajmy jednak, w jakich czasach żył i pracował ksiądz Karol Wojtyła. Były to czasy, kiedy ówczesna władza nie sprzyjała Kościołowi. Kiedy próbowano na wszelki możliwy sposób wpoić ludziom, że mogą żyć i być szczęśliwi bez Boga i Kościoła. W takich czasach prześladowanego Kościoła i prześladowanych chrześcijan przyszło rozpoczynać posługę Karolowi Wojtyle. Gdy skończył się jeden totalitaryzm od razu rozpoczął się kolejny. Podczas jednego z wakacyjnych wyjazdów spędzanych z młodzieżą na Mazurach, ks. Wojtyła otrzymał wezwanie do Prymasa Polski. Musiał szybko dostać się z Olsztyna do Warszawy. Czasu było nie wiele, a on nawet nie wiedział, o co chodzi. Kiedy dotarł już na miejsce, a dokonał tego jadąc samochodem, który wiózł worki z mąką, ks. Wojtyła usłyszał od Prymasa Wyszyńskiego o nominacji na biskupa. Na początku się wzbraniał, tłumacząc to młodym wiekiem, ale za namową kardynała Wyszyńskiego zgodził się przyjąć nominację. Jako biskup przyjął swe zawołanie, które w jakiś sposób oddaje to, co miało miejsce przed wielu laty w Kalwarii Zebrzydowskiej, gdy został powierzony w opiekę Maryi. Jego dewiza biskupia brzmiała Totus Tuus (Cały Twój), której pozostał wierny aż do końca. Wśród wielu ważnych inicjatyw i zadań, jakie podejmował biskup Karol Wojtyła warto zwrócić uwagę na jedno istotne zdarzenie. Kiedy ówczesna władza, wrogo nastawiona do Kościoła i ludzi z jego kręgów, zaczęła budować miasto – Nowa Huta. Miasto to miało być pod każdym względem nowoczesne. Miał stanowić punkt odniesienia w każdej dziedzinie. Dlatego też władze nie przewidziały w nim miejsca na kościół i dla Boga. Nowa Huta miała być miastem bez Boga. Kiedy zawiązał się komitet budowy www.konkatedra-ostrowwlkp.pl

kościoła, na czele którego stanął ks. Stanisław Kościelny, zbierano pieniądze, kupowano materiały budowlane, była wielka radość! 17 marca 1957 r. abp. Eugeniusz Baziak poświęcił plac pod budowę i ustawiono na tym miejscu krzyż, na znak, że tu będzie kościół, a ziemia jest poświęcona Panu Bogu. Nowa Huta liczyła wtedy 80 000 mieszkańców. Komuniści nie kryli swojej złej woli, zażądali odwołania ks. Stanisława Kościelnego. Nie podobała im się jego gorliwa kapłańska postawa. Ta ofiara została złożona. Ks. Stanisław opuścił Nową Hutę 16 lutego 1959 r. Nie o to jednak chodziło komunistom. 10 czerwca 1959 r. cofnięto pozwolenie na budowę kościoła, z konta bankowego zabrano wszystkie pieniądze, zabrano materiały budowlane, a na miejscu, gdzie miał stanąć kościół, zaczęto budować szkołę, w ramach programu 1000 szkół na 1000 lecie. Władza komunistyczna odpowiada chęcią usunięcia krzyża i 27 kwietnia 1960 r. przychodzą robotnicy ze spychaczem, by usunąć krzyż. Rozpoczyna się walka o Krzyż Chrystusowy w Nowej Hucie. Gromadzą się wierni, przyjeżdża milicja. Ok. godz. 20.00 cała Nowa Huta zostaje pozbawiona elektryczności. Zaczęto strzelać, używać armatek wodnych i gazu łzawiącego. Rozpoczęły się aresztowania. Usunięto krzyż, zabrano plac. Katolikom zostały jedynie łzy i jeszcze większa wiara, wzmocniona ofiarą krwi i cierpienia. W obronie ludzi i sprawy staje biskup Karol Wojtyła. Kiedy w 1964 r. zaczyna pełnić funkcję ordynariusza niestrudzenie szuka kapłana, którego zaakceptują komuniści. W październiku 1965 r. parafia otrzymuje lokalizację pod kościół, którego patronką będzie Maryja Królowa Polski. Papież Paweł VI ofiaruje dla nowego kościoła kamień węgielny z bazyliki Konstantyna Wielkiego z czwartego wieku i dość sporą sumę pieniędzy. 4 października 1967 r. abp Karol Wojtyła wykopał pierwsze grudy ziemi pod kościół w Nowej Hucie. Jego budowa trwała 10 lat. Kiedy w Nowej Hucie-Bieńczycach, 15 maja 1977 r., rozpoczynały się uroczystości konsekracji kościoła z udziałem ponad 80 000 wiernych, w starym Krakowie odbywały się Juwenalia. Niewielu jednak wzięło udział w tym akademickim święcie, tylko dlatego, że 7 maja komuniści zamordowali Stanisława Pyjasa, studenta Uniwersytetu Jagiellońskiego. Oprócz mieszkańców Krakowa w uroczystościach uczestniczyli wierni z NRD, którzy pracowali przy wznoszeniu świątyni, grupy z Austrii, które wsparły budowę finansowo, a także 5


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 7/2016

przybyli z RFN, Czechosłowacji, Francji, Belgii, Holandii, Portugalii, Anglii, Finlandii i Włoch, a nawet z Japonii, Kanady i USA. Podczas konsystorza 26 czerwca 1967 r. został kreowany kardynałem. 28 czerwca 1967 roku otrzymał w Kaplicy Sykstyńskiej od papieża Pawła VI kardynalski biret. Kardynał Karol Wojtyła stał się znanym poza Polską autorytetem. Był, obok Prymasa Polski - Kardynała Stefana Wyszyńskiego, najważniejszą postacią Episkopatu Polski. Z Prymasem Tysiąclecia, bo tak nazywał Kard. Wyszyńskiego, ściśle współpracował, okazując szacunek dla jego doświadczenia i mądrości. Jako kardynał odbywał podróże zagraniczne, zapraszany też przez środowiska uniwersyteckie. Wiosną 1976 r. papież Paweł

Działajmy wspólnie

Bóg stworzył nas byśmy kochali. Sam mówi „ Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary” (Mt12,7), co oznacza, że bardziej od umartwień i postów Bóg cieszy się wyciągnięciem ręki do bliźniego. Bardziej od głodzenia się prosi o pochylenie się nad ubogim. I jeżeli chcesz coś dla Boga zrobić to pomóż ubogiemu. Co jeszcze możemy zrobić dla Pana? Św. Paweł powiedział „Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw zwierzchnościom, przeciw władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich”. Co to oznacza? Nie walczymy przeciw złym ludziom lecz przeciw zwierzchnościom, które wytworzyły się przez kuszenie diabła. W jakim mechanizmie? Diabeł oferując korzyści materialne, zwiódł wiele osób, by czyniły zło ludziom, nad którymi mają władzę. Będąc wysoko postawioną osobą, jest większa pokusa, by postępować bezprawnie, ponieważ wielkość korzyści, które możesz otrzymać, jest większa. Na przykład: mamy jakiegoś polityka przekupionego przez firmę. On daje przywileje korzystne dla tej firmy, a firma mu płaci. Inny przykład: grupa komunistów, będąca u władzy proponuje Polakom za zdradę i kolaborację korzyści materialne. Kim Dzong Il, urodzony w takiej a nie innej rodzinie, którego ojciec był przywódcą Korei Północnej, nie może po prostu rządzić krajem inaczej niż ojciec. Gdyby sprzeciwił się narzuconemu systemowi, to najpewniej przepłaciłby to życiem i szybko znaleźliby na jego miejsce następcę godnego sprawować ten urząd według ustalonego zamysłu. Właśnie przeciw temu musimy walczyć! Ile kto ma sił, 6

VI zaprosił go do Watykanu, by w dniach 7–13 marca głosił tam rekolekcje wielkopostne. Mówił wówczas m.in. o tym, że rekolekcje to jest nasz ruch w stronę Boga. 16 października 1978 r. na zwołanym po śmierci Jana Pawła I konklawe w ósmym głosowaniu kard. Karol Wojtyła został wybrany na papieża i przybrał imię Jana Pawła II. Papież Polak pozostał wierny Bogu i Jego Matce do końca, ale pozostał wierny także swojemu narodowi. Dziś kiedy został wyniesiony do chwały ołtarzy, kiedy czcimy go jako świętego z pewnością jest dla każdego z nas wielką, niezawodną nadzieją. ks. Paweł Nasiadek ----------------------------------------Fotografie zamieszczone w tym artykule udostępnił kapłan pochodzący z naszej parafii - ks. Leszek Marciniak (na zdjęciu obok trzyma pastorał) oraz jego siostra Urszula.

tyle może na to zmaganie poświęcać. Bo zły nie śpi: „Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć” (1P 5,8). Walczyć możemy poprzez bliskie „trzymanie się” Pana Boga - częsta Eucharystia, korzystanie z sakramentów świętych, komunia św., spowiedź, modlitwa, posty, umartwienia, pokuta, zadośćuczynienie za popełnione grzechy. Dzięki temu diabeł nie ma do nas dostępu. Jezus powiedział: „Włos z głowy wam nie spadnie” (Łk 21,18); „Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata” (Mt 28,20). Faktem jest, im bardziej będziemy chcieli przeciwdziałać królestwu ciemności, tym bardziej jego członkowie będą nas atakowali poprzez oszczerstwa, szyderstwa, obmowę, wyśmiewanie, nieraz przez atak fizyczny. Nie mamy się czym martwić, bo Stwórca przeprowadzi nas przez to obronną ręką i będziemy świadectwem dla innych ludzi. Ważne też w tej walce jest, byśmy nie byli sami. Musimy budować wspólnoty, te religijne, ale nie tylko. Lina jest mocna, ponieważ jest scalona z cienkich nitek (same nie są mocne). Połączone tworzą linę i nitki - są nie do zerwania. Tak my, we wspólnocie, wspierając się, jesteśmy silni. Umacniamy wzajemnie swojego ducha, chęci, pokrzepiamy się, obdarowujemy radością. W trudnych chwilach mamy do kogo się zwrócić o pomoc. Tak ważne, by w dzisiejszym świecie nie przesadzać z pracą, która zabiera nam cenny czas. Potem nie mamy go dla naszych rodzin i przyjaciół. Trzeba nam dużo przebywać z ludźmi, spędzać wspólnie czas, rozmawiać, śmiać się, bawić. Pierwszą wspólnotą jest rodzina (żona, dzieci), podstawowa komórka, która potrzebuje poświęcenia czasu. Nie dawajmy innym wychowywać naszych dzieci, niech środki masowego przekazu (czytaj dalej na str. 10)

GRUDZIEŃ 2016


Odpust parafialny ku czci św. Andrzeja Msza św. odpustowa ku czci św. Andrzeja Apostoła została odprawiona w sobotę, 26 listopada w Konkatedrze. Sumę odpustową odprawił i homilię wygłosił ks. Piotr Kowalek – proboszcz parafii św. Jadwigi Królowej w Ostrzeszowie. W homilii ks. Kowalek zastanawiał się jak może kojarzyć się św. Andrzej Apostoł. – Dla mnie skojarzenie, że jest krzyż św. Andrzeja. Krzyż, który jest stawiany przed przejazdem kolejowym. Krzyż w formie dwóch skrzyżowanych kresek w formie iksa. I przyszła tak a myśl, że św. Andrzej uczy nas krzyżować drogi nasze z drogami Bożymi – rozmyślał kapłan podkreślając, abyśmy własne drogi życia krzyżowali z drogami Jezusa Chrystusa. Celebrans przedstawił w swoim kazaniu kilka postaci. Mówił o amerykańskim teologu – rabinie Haroldzie Kushnerze, który po śmierci swojego 14-letniego syna, odwrócił się od wiary początkowo obwiniając Boga za utratę dziecka, ostatecznie stwierdzając, że „nie można mieć pretensji do Boga za krzywdy i zło, które nas spotykają. One są dziełem przypadku i Bóg, jako ten Wielki Sprawiedliwy nie ma wpływu na nasze ziemskie sprawy”. Proboszcz z Ostrzeszowa postać Kushnera przeciwstawił z odmiennym zdaniem Romana Brandstaettera – z pochodzenia Żyd, znawca Pisma Świętego, który przeszedł na wiarę katolicką. – Roman Brandstaetter (…) jest odmiennego zdania. Pisze: „Patrząc na moje dość długie życie, zawsze pamiętam o powiedzeniu Alberta Einsteina, który wyraził bardzo biblijną mądrość, że „Bóg pisze prosto na liniach krzywych”. Ja sobie to nieustannie powtarzam. Codziennie to sobie powtarzam. — Bóg pisze prosto na liniach krzywych. To jest jedno takie ważne powiedzenie w moim życiu. A drugie też biblijne i też Einsteina, że „Bóg w kości nie gra”. To znaczy – przypadków nie ma. Wszystko, co się dzieje w życiu ludzkim ma swój głęboki sens. A ten sens spostrzega się dopiero wtedy, kiedy się przekroczy osiemdziesiątkę i patrzy się wstecz. Wówczas widzi człowiek, że nie ma nigdy żadnych przypadków, że wszystko jest bardzo głęboko przemyślane, że na tych krzywych liniach życia ludzkiego Pan Bóg bardzo prosto pisze, bardzo prosto…” – cytował ks. Kowalek. Kapłan, przypominając żywot św. Andrzeja, wskazywał, że czasami trzeba zmienić swoje życiowe plany, by kroczyć za Bogiem. – Przykład św. Andrzeja, człowieka, który miał swój plan na życie. Przedsiębiorca rybacki wraz z swoim bratem, pewnie im się nieźle powodziło, ale szukali czegoś głębiej. I kiedy spotkali Chrystusa od razu powiedzieli idziemy za Tobą. Wspomniał również niedawno oglądany film o postaciach z Pisma Świętego. – Niedawno oglądałem film „Biblia” o Abrahamie, o Mojżeszu. Przyszła mi taka myśl: to byli ludzie, do których przyszedł Prorok. Do Abrahama: „ty musisz wyjść z tej ziemi i iść do ziemi, do której cię poprowadzę”. Ale po co? Ale skoro Prorok mówi, to trzeba iść. „Będziesz ojcem mnóstwa ludzi” – ale przecież moja żona, Sara nie może mieć dzieci, gdzie ja będę ojcem mnóstwa ludzi? Ale skoro Pan Bóg www.konkatedra-ostrowwlkp.pl

mówi – to przemyślenie Abrahama. Dał się prowadzić. Rzeczywiście Bóg to, co wydawało się niemożliwe w jego życiu, uczynił możliwe. (…) Mojżesz: jego życie też było, można powiedzieć, dziwne. Najpierw cudownie ocalony, bo zabijano małe dzieci, ale jego matka, w takim koszyku nasmarowanym smołą, żeby nie zatonął wrzuciła go do Nilu. Wykształcony na dworze faraona, potem, gdy dowiedział się, kim jest, stanął w obronie swoich „ziomków”, ale zabił Egipcjanina. Musiał uciekać. Wydawałoby się, że życie miał ułożone, a tu nagle pustynia… 40 lat na pustyni. Później spotyka Pana Boga: pójdziesz wyzwolić Izraelitów z Egiptu. Odwaga, idzie. Nie wie, dokąd go poprowadzi Pan, ale jest odważny, dzielny, wykształcony. Nie boi się pertraktować z faraonem, z którym razem się wychowywał na dworze. Wyprowadza Izraelitów z Egiptu – mówił celebrans. Ks. Piotr Kowalek w swojej homilii nawiązał także do rozpoczynającego się nowego roku liturgicznego, roku Świętego Brata Alberta. – Człowiek, który był żołnierzem, który zaciągnął się do powstania. Tam stracił nogę, tam stracił zdrowie. Potem realizował swoje pasje artystyczne, malarskie. Myślał, że będzie szczęśliwy, ale Pan Bóg mówi: nie tędy… Ja chcę żebyś zatroszczył się o biednych, ubogich. Poszedł, zgodził się, stał się człowiekiem szczęśliwym, chociaż nie miał godności, zaszczytów, chociaż nie miał pieniędzy, bo był pośród biednych, pośród tych, którzy nie mieli dachu nad głową. Skrzyżował swoją drogę z drogami Pana Boga – mówił kapłan. Zwrócił się również do Dziaków, by pokazywali swoje świadectwo i przekazywali swoją wiarę wnukom, wyjaśniając słowa, które skierował do nich Ojciec Święty – Papież Franciszek mówił, żeby młodzi ludzie, żeby wnuki rozmawiali ze swoją babcią, ze swoim dziadkiem. Kiedy zastanawiałem się, o co chodzi Papieżowi, to on miał na myśli, żeby ta babcia i dziadek powiedzieli o życiu, powiedzieli o ofierze, żeby powiedzieli o swoim doświadczeniu życia, doświadczenia spotkania z Panem Bogiem, żeby młodemu człowiekowi przekazali wiarę. To jest to zadanie „Idźcie i głoście” – powiedział celebrans. Na zakończenie Eucharystii wokół kościoła przeszła procesja z Najświętszym Sakramentem. Po błogosławieństwie, ks. Proboszcz Krzysztof Nojman podziękował ks. Piotrowi Kowalkowi za odprawioną Mszę św. Dodał, że ks. Kowalek jest budowniczym nowej świątyni w Ostrzeszowie. Na zakończenie odpustu zaśpiewano „Boże, coś Polskę”. Więcej zdjęć na www.konkatedra-ostrowwlkp.pl

JR

7

ks. Piotr Kowalek | fot. JR

Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 7/2016


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 7/2016

Ks. Henryk Zborowski O ks. Henryku Zborowskim nie zachowało się mi sztandarami wprowadzono go do kościoła, gdzie sporo informacji. Był kanonikiem metropolitarnym u stóp ołtarza serdecznie przemówił do księdza biskupa poznańskim, a w latach 1906-1922 proboszczem na- miejscowy proboszcz. Ks. biskup odpowiedział dłuższą szej konkatedry, wówczas Fary. Urodził się 12 sierp- mową z kazalnicy, tłomacząc między innemi wielkie nia 1874 roku w Wągrowcu, zmarł 26 lutego 1967 znaczenie nowowybudowanej świątyni. Około godziny roku w Pokrzywnie pod Poznaniem. Święcenia ka- 4-tej przystąpił ks. biskup do udzielenia sakramentu płańskie przyjął 12 listopada 1899 roku w Gnieźnie. bierzmowania. Wieczorem przyjął delegacye wszystkich Od tegoż roku aż do 31 marca 1905 był wikariuszem towarzystw i stowarzyszeń, w których imieniu przemów Środzie Wielkopolskiej, po wił p. dr. Szostakowski. Ks. biczym od 1 kwietnia 1905 roku skup był widocznie uradowany, objął urząd administratora wiedząc tak poważną liczbę śrow Koszutach. Zanim trafił do dowisk naszej pracy społecznej Ostrowa, był od 1 stycznia do i odpowiedział, kładąc nacisk 30 czerwca 1906 roku adminina potrzebę takiej łączności stratorem i proboszczem w Doi na błogie skutki, jakie taka brzycy. Funkcję proboszcza praca przynosi. Ks. proboszcz w ostrowskiej Farze sprawował następnie przedstawił osobiście od 1 lipca 1906 do 1922 roku. wszystkich delegatów. ObecBył również administratorem ni byli przedstawiciele Stowaw Odolanowie (od 9 styczrzyszenia i Bractwa dzieci pod nia 1915 roku) i proboszczem wezwaniem św. Anioła Stróża, w Pogrzybowie (od 1 lipca 1915 Tow. terminatorów Czeladzi roku). Kanonikiem gremialkatolickiej, Tow. robotników, nym w poznańskim Kościele Młodzieży kupieckiej, Kupców, metropolitalnym mianowaCyklistów, Czytelni dla kobiet, ny został 28 marca 1922 roku, Kółka literackiego, Tow. śpiewu a szefem Kancelarii Prymasa z Ostrowa, Krempy i PrzygoPolski od 1922 roku. Od 1954 dzic, Chóru kościelnego, Kółek roku posługiwał jako kapelan rolniczych z Ostrowa i Jankowa w parafii Św. Andrzeja ApostoPrzygodzkiego, poszczególnych ła w Kobylimpolu. To właśnie filii związków zawodowych Zdjęcie portretowe znajdujące się w zakrystii | fot. JR za jego czasów jako proboszrobotników, murarzy i cieśli, cza naszej parafii konsekrowano trzecią już świątynię, krawców i stolarzy, Bractwa szewskiego, Wyzwolenia, tym razem neoromańską. Następująco owo wydarze- Komitetu odczytów ludowych, Towarzystwa Czytelni nie, z udziałem ks. Henryka Zborowskiego, opisuje Ludowych. W niedzielę o pół do 8-mej rozpoczęły się ilustrowany, poznański tygodnik polityczny i literacki uroczystości konsekracyjne procesyą z Domu Katolickie„Praca” w numerze z 20 października 1907 roku: „Od go do bram kościoła, a trwały do godziny 10-tej; następkilkuset lat nie widział Ostrów konsekracyi kościoła. nie odbyło się uroczyste wprowadzenie proboszcza ks. Najprzew. ks. biskup Likowski przybył wraz z kapela- Henryka Zborowskiego do kościoła i wprowadzenie go nem swoim ks. Detloffem w ubiegłą sobotę w południe w urząd duszpasterza miejscowego. Ks. biskup rozwinął do Ostrowa, ażeby dokonać tego uroczystego aktu. Na przy tej sposobności w swojem przemówieniu wzniośłe dworcu przyjęli go ksiądz dziekan Grośty z Odolanowa, obowiązki proboszcza parafii i obowiązki parafian woks. proboszcz Zborowski i zastępca księcia patrona, p. bec niego, a ks. proboszcz odpowiedział serdecznem zaZakrzeski z Czachór. Dzwony z wieży kościoła oznajmi- pewnieniem, że świadom tej wielkiej odpowiedzialności ły zgromadzonym u wejścia do świątyni parafianom, że i ogromu pracy go czekającej, pragnie poświecić swe siły dostojny gość zbliża się do kościoła. Jedno z licznie zebra- i życie, a żeby odpowiedzieć powołaniu swojemu, ufny nych dzieci, Anna Witkowska, przywitała zwierzchnika w pomoc Bożą i zaufanie parafian swoich. Wspaniałą dyecezyi pięknym wierszykiem i kwiatami, a następnie sumą pontyfikalną z asystą i odśpiewaniem hymnu Te w uroczystej procesyi, przy dźwiękach wspaniałego Ecce Deum, zakończyła się uroczystość konsekracyi kościoła”. sacerdos magnus („Oto wielki kapłan”), z rozwinięte-

Justyna Sprutta

8

GRUDZIEŃ 2016


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 7/2016

Ostrowskie „Powązki”, czyli o ikonografii Starego Cmentarza – część III Na jeszcze inne motywy można natknąć się na ostrowskim Starym Cmentarzu. Porzuconą między grobami kamienną płytę nagrobną zdobi wyrzeźbiona, stukająca do drzwi postać Zbawiciela z laską wędrowca. Z wykutą w czarnym kamieniu, modlącą się pod krzyżem Maryją spotykamy się na grobie B. Maślak (patrz zdjęcie). Kubizująca, pochylona w bólu ku ziemi płaczka widnieje na nagrobku F. Figurskiego. Jedną zaś z najpiękniejszych rzeźb ostrowskich „Powązek” jest płaczka z cokołu nagrobka W. Handke. Wsparta o kolumnę, ukazana w antycznych szatach i z przepaską we włosach, delikatnie pochyla głowę, przymknąwszy oczy i złożywszy modlitewnie ręce. W pierwszej połowie XIX wieku chętnie umieszczano przy grobach takie płaczki; ostrowska ze Starego Cmentarza to wspomnienie tamtego zwyczaju. Drugą, urzekającą rzeźbę na Starym Cmentarzu stanowi dziewczynka-anioł, bosa, w kusej sukience, z bukiecikiem kwiatów w lewej ręce, prawą ręką obejmująca cokół. Zdobi ona nagrobek S. Namysłownej. Do grona najpiękniejszych rzeźb tej nekropolii należał również, wyobrażony z pątniczą laską i muszlą św. Jakuba, Pielgrzym, dłuta W. Marcinkowskiego. Ta pochodząca z 1890 roku rzeźba znajduje się obecnie w krużganku konkatedry. Na Starym Cmentarzu była ona częścią nagrobka ks. K. Chiżyńskiego. Ogromną popularnością w rzeźbiarskiej dekoracji Starego Cmentarza cieszy się natomiast różnorodna roślinność. Mamy tutaj chociażby: dąb, akant, bluszcz, palmę, różę, laur, a nawet widoczną na cmentarnej pompie pałkę wodną. Girlandy z akantu, wraz z wieńcem laurowym i muszlą, zdobią m.in. nagrobek K. Sella. Akant w chrześcijańskiej symbolice symbolizuje – ze względu na ostre, cierniste liście – Chrystusową mękę, muszla – odrodzenie i nowe życie, a wieniec laurowy np. radość i szczęście; rozumiany natomiast jako wieniec zwycięstwa, stanowi nagrodę za zgodne z Bożymi przykazaniami życie chrze-

Nagrobek B. Maślak | fot. polskie-cmentarze.com

www.konkatedra-ostrowwlkp.pl

ścijańskie. Św. Ambroży z Mediolanu, żyjący w IV wieku Ojciec Kościoła, pisał: „Wawrzyn i palma są godłem zwycięstwa: wawrzynem wieńczy się głowy zwycięzców, palma zdobi zwycięską rękę”. W rzeźbiarskiej dekoracji sarkofagu z grupy Anastasis (z języka greckiego: „Zmartwychwstania”), dawniej grupy pochodzących z okresu między 350 a 380 rokiem sarkofagów pasyjnych, zwanego sarkofagiem 171 (Muzeum Laterańskie) rzymski legionista nakłada Zbawicielowi na głowę zamiast cierniowej korony wieniec z wawrzynu, wskazując w ten sposób na triumf i królewską godność Jezusa Chrystusa. Znakiem rozpoznawczym takich sarkofagów jest krzyż z otoczonym laurem chryzmonem, dwoma orłami na ramionach, rzymskimi żołnierzami, z których jeden czuwa a drugi śpi, oraz z manus Dei (z języka łacińskiego: „ręka Boga”) lub dziobem orła, dzierżącym laurowy wieniec. Taki właśnie sarkofag widnieje w naszej konkatedrze na witrażu ukazującym zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa (w transepcie, czyli nawie podłużnej). Często też pojawia się w ikonografii ostrowskiego Starego Cmentarza liść palmy (najczęściej z kokardą). Na nagrobku M. i J. Zachciałów widzimy, na złączeniu belek krzyża, ozdobione kokardami wieńce laurowe. Nagrobek rodziny Waldowskich zdobi tablica inskrypcyjna z gałęzią palmy oraz ze skrzyżowanymi na gorejącym sercu krzyżem i kotwicą. Palma jest tutaj atrybutem wiernych, którzy osiągnęli szczęśliwą wieczność, chociaż może symbolizować także wieczny pokój i wskazywać na nagrodę za godne, chrześcijańskie życie. Posiadająca natomiast, jako ornament, antyczne korzenie palmeta (stylizowany liść palmy) zdobiła w XI i XII wieku odlewane płyty nagrobne. Laurowe girlandy ze wstęgami i anielskimi główkami dekorują nagrobek M. Nagler i I. Maciejewskiego. Ukazane na tle girland, w kartuszach, anielskie główki zdobią także nagrobek K. Szymczak. W całej postaci anioł wyobrażony jest natomiast chociażby na nagrobku A. Paszkówny i A. Z. Kaczmarka. Klęczy on przed krzyżem z modlitewnie skrzyżowanymi rękoma. Z podobnym aniołem spotykamy się na grobie rodzeństwa A. i A. Szlachty, a znajdujący się na nim napis głosi: „Tu spoczywają w Bogu nasze nigdy niezapomniane dzieci…”. Interesująco prezentuje się anioł na cokole nagrobka Z. Hudzińskiego, gdyż nawiązuje do starożytnych, greckich stel nagrobnych. Ukazany z profilu, w antycznych szatach, lewą rękę opiera na cokole, w prawej dzierżąc laurowy wieniec. Anielska postać widnieje też na dachu grobowca rodziny Idźkowskich pod wspartym na czterech kolumnach „baldachimem”. Anioł ten kładzie lewą rękę na piersi, prawą zaś, lekko uniesioną, wyciąga przed siebie. Być może jest to anioł, który zbudzi zmarłych, gdy u kresu dziejów nadejdzie Jezus Chrystus jako Sędzia. Anioł zdobi też nagrobek Z. i H. Walczaków. Przedstawiony z rozpostartymi skrzydłami i rozłożonymi rękoma, trzyma w ręce krzyż, chyląc ku niemu głowę. Cdn.

Justyna Sprutta

9


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 7/2016

Omawiając sakrament chrztu, znaki i symbole zawarte w jego celebracji, omówiliśmy już znak wody – tej, która oczyszcza i daje życie, oraz znak nadania imienia. Przybliżyliśmy sobie już prawdę, że chrzcimy w Imię Trójcy Przenajświętszej. W kolejnych częściach postaram się omówić tak zwane „obrzędy wyjaśniające” – to znaczy namaszczenie olejem krzyżma świętego, włożenie białej szaty oraz wręczenie zapalonej świecy. Dzisiaj zatrzymamy się nad gestem namaszczenia. Olej krzyżma świętego używany podczas chrztu - to specjalna mieszanina najlepszej oliwy z oliwek i specjalnego pachnącego balsamu. Przygotowuje się go rano w Wielki Czwartek. Wtedy na specjalnej Mszy Świętej – nazwanej Mszą Krzyżma, biskup błogosławi ten olej. Potem przywozi się go do każdej parafii w diecezji. Namaszczenie olejem znane jest już od starożytności. Już wtedy przygotowywano specjalne wonności, którymi smarowano ciało. Olej powodował, że ciało było gładkie, jędrne, elastyczne, zdrowe. Specjalne olejki zapachowe powszechnie wykorzystywano przy higienie. Olej wykorzystywano też w medycynie jako lekarstwo. Rana zalana oliwą lepiej się goiła. Greccy zapaśnicy wcierali w skórę oliwę, przez co stawali się trudniej uchwytni dla przeciwników. Powszechnie stosowano oliwę w kuchni. Każda gospodyni wie, że bez tłuszczu nie można zbyt wiele zdziałać. Olej był powszechnym towarem, a jednocześnie symbolizował bogactwo, dobrobyt i szczęście. Namaszczenie olejem miało szczególne znaczenie w Izraelu. Każdy nowy król, prorok i kapłan byli namaszczani specjalnym olejem. Był to znak wybrania, przeznaczenia do konkretnej funkcji. Było to święte namaszczenie, ponieważ taka osoba stawała się szczególną własnością Boga. Kto podniósł by rękę na namaszczonego, ten podlegał najcięższej karze – tak jakby

Chrzest święty – cz. 3

(dokończenie ze str. 6)

mają na to ograniczony wpływ. Dziś zewsząd sączy się i wkrada do naszych rodzin „cywilizacja śmierci”. Powoduje ona degradacje sumień, moralności, rozleniwia, czyni z nas egoistów. Takimi ludźmi łatwo się manipuluje, którzy są sami, chorzy, zmęczeni. Nie będą w stanie przeciwstawić się złu, gdy przyjdzie na to czas. Będą zbyt bardzo przyzwyczajeni do wygód. Trzeba nam ćwiczyć, jak rycerz w dawnych czasach, by mieć formę do długodystansowej walki ze złem. Wciąż, od nowa potrzeba byśmy się zmagali z samymi sobą, fizycznie i psychicznie. Św. Jan Paweł II powiedział „wymagajcie od siebie choćby inni od was nie wymagali”. Ćwiczenia polegają na tych czynnościach, o których wcześniej powiedzieliśmy: częsta modlitwa, częsta Eucharystia, częste przyjmowanie Pana Jezusa w komunii św. i częsta spowiedź. Potem, w kolejności, jest pomoc innym i spędzanie czasu z innymi wzajemnie ubogacając się innością każdej z osób. Jakie mogą być wspólnoty? Religijne, np. Odnowa w Duchu Świętym, Wspólnota Neokatechumenalna, 10

podniósł rękę na samego Boga. I jest w tym dużo prawdy. „Chrystus” po grecku, a „Mesjasz” po hebrajsku to znaczy „namaszczony”. Podczas sakramentu chrztu zostajemy naznaczeni olejem krzyżma na znak szczególnego wybrania. Sam Bóg przeznacza nas dla Siebie. Otrzymujemy szczególną potrójną godność – kapłana, proroka i króla. Kapłana, ponieważ jako chrześcijanie, dzieci Boga, jesteśmy powołani do oddawania mu czci, do uwielbiania Go, do modlitwy. Mamy Bogu nieustannie składać ofiarę z tego, co dla nas najcenniejsze – ze swojego życia. Każdą chwilą żyć dla Niego. Proroka, ponieważ od momentu chrztu wezwani jesteśmy do głoszenia prawdy o Bogu, o Jego miłości. Głosić Ewangelię, to nie tylko zadanie misjonarzy, ale nas wszystkich. Głosić ją mamy przez postawę swojego życia, przez nasze codzienne wybory. Wypełnieniem tej misji jest też katolickie wychowanie swoich dzieci, uczestnictwo w niedzielnej Mszy Świętej, albo przyznanie się do wiary w Boga, kiedy może się to spotkać z niezrozumieniem. Króla, ponieważ chrzest nadaje nam godność dziecka Bożego, to jest Króla Wszechświata. Jeżeli naszym Ojcem jest Król, to my, Jego dzieci możemy nazywać siebie dziedzicami królestwa, królewiczami i królewnami. Król panuje, jest władcą – i my mamy stać się panami siebie samych, to znaczy zapanować nad grzechem w sobie, być prawdziwie wolnym. Jezus daje nam moc zapanowania nad naszymi słabościami, wszystkim, co uwłacza jakoś naszej godności. Jednocześnie stajemy się dziedzicami Królestwa Bożego w niebie. Olej krzyżma ma bardzo ładny zapach, który jeszcze długo po namaszczeniu można poczuć. W sakramencie chrztu świętego otrzymujemy piękną misję: kapłana, proroka i króla. Nie pozwólmy, by ten wielki dar szybko ulotnił się z naszego życia. dk. Łukasz Urban

chór, grupa osób czytająca wspólnie Pismo Święte. Poza religijnymi: wspólnotą jest grupa osób chodząca razem na siłownię, znajomi, z którymi często się spotykasz, wspólnota anonimowych alkoholików. Gdziekolwiek nie poznasz ludzi podobnych sobie, spróbuj znaleźć dla nich czas. Zacznijcie razem tworzyć coś dobrego. Może nie od razu wielkiego, ale coś pięknego, coś potrzebnego innym. Wspólnie twórzmy cywilizację miłości. Budujmy wzajemną radość, szacunek, żyjmy według praw Bożych i świećmy jak ta lampa nie schowana pod korcem. Bądźmy jak sól, która ma swój smak i ten smak nieśmy innym. Bądźmy dobrzy, cierpliwi, wyrozumiali. Przebaczajmy innym ich przewinienia, tak jak robi to. Spotykajmy się razem, radujmy, ćwiczmy, módlmy się, jedzmy i wzajemnie dawajmy świadectwo Boga w naszym życiu. Przeciwstawiajmy się złu, które tak bardzo rozpanoszyło się po naszym świecie, w naszych domach, rodzinach. „Módlmy się i pracujmy” jak to mówi motto reguły zakonu benedyktynów. Brat Krzysztof

GRUDZIEŃ 2016


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 7/2016

Apostolat Cudownego Medalika Początki Cudownego Medalika są związane z objawieniami Matki Bożej, jakie miały miejsce w Paryżu w 1830 r., w kaplicy przy ulicy du Bac. W sobotę 27 listopada 1830 r. Niepokalana objawiła się siostrze Miłosierdzia, św. Katarzynie Labouré, powierzając jej misję wybicia medalika według podanego wzoru. - Powiedz, aby wybito medalik według tego wzoru - powiedziała Najświętsza Dziewica. Osoby, które będą go z ufnością nosiły, zwłaszcza na szyi, otrzymają wiele łaski. Medalik rozpowszechnił się bardzo szybko w cudowny sposób. Za jego pośrednictwem działy się niezliczone nawrócenia i uzdrowienia. Ludzie doznawali szczególnej opieki Matki Bożej. Wobec tych nadzwyczajnych faktów, arcybiskup Paryża, De Quelen, wydał oficjalne zarządzenie przeprowadzenia badań dotyczących pochodzenia Medalika oraz zjawisk, jakie miały miejsce za jego przyczyną. Wniosek przeprowadzonego dochodzenia był następujący: „Nadzwyczajna szybkość, z jaką ten medalik się rozpowszechnił, ogromna liczba wybitych i rozprowadzonych medalików, zadziwiające dobrodziejstwa i specjalne łaski, jakie wierni otrzymali dzięki pokładanej w nim ufności, wydają się być znakami, poprzez które niebo chciało potwierdzić rzeczywistość objawień, prawdziwość zeznań św. Katarzyny Labouré oraz potrzebę rozpowszechnienia medalika”. W 1846 r., w następstwie głośnego nawrócenia Żyda Alfonsa Ratisbonne, papież Grzegorz XVI potwierdził wnioski zawarte w orzeczeniu arcybiskupa Paryża. Na awersie medalika, wokół postaci Matki Bożej, znajduje się napis: O Maryjo bez grzechu poczęta módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy. W języku francuskim napis ten brzmi: O Marie conçue sans péché, priez pour nous qui avons recours a vous. W ten sposób Maryja objawia, że jest poczęta bez grzechu, czyli Niepokalana. Z rąk Matki Bożej rozchodzą się promienie. Są one symbolem www.konkatedra-ostrowwlkp.pl

łask, które Maryja nam wyprasza u swego Syna. Maryja depcze głowę węża, czyli szatana, aby ukazać, że z jej pomocą możemy zwyciężyć wszelkie zło. Na rewersie znajduje się litera M połączona poprzeczną belką z górującym nad nią krzyżem. Symbol ten wskazuje, że Syn Boży zbawia nas przez swoją mękę i śmierć na krzyżu w obecności swojej Matki stojącej pod krzyżem. Poniżej litery M są dwa serca: Jezusa, otoczone koroną cierniową i serce Maryi przebite mieczem. Symbolizują one miłość Jezusa i Jego Matki do nas wszystkich. Dwanaście gwiazd wskazuje na Kościół zbudowany na fundamencie Apostołów i przypomina, że jesteśmy wezwani do apostolstwa i życia w świetle Ewangelii. Już po objawieniach Katarzyna Labouré powiedziała swojemu spowiednikowi, ks. J. M. Aladelowi - Najświętsza Dziewica chce, abyś założył Stowarzyszenie Dzieci Maryi, któremu przez Jej pośrednictwo będą udzielane liczne łaski. Pierwsze stowarzyszenie, złożone z samych dziewcząt, powstało 8 września 1837 r. w parafii św. Piotra du-Gros-Caillou w Paryżu. Z upływem czasu powstawały również stowarzyszenia grupujące młodzież męską oraz przeznaczone dla wszystkich Stowarzyszenie Cudownego Medalika Niepokalanego Poczęcia NMP. Współcześnie miliony osób noszą Cudowny Medalik i za pośrednictwem Maryi wypraszają liczne łaski Boże. Również w naszej parafii istnieje Apostolat Maryjny Cudownego Medalika. To grupa osób, która spotyka się w każdy ostatni wtorek miesiąca. Razem modlą się, rozważają Pismo Święte, ale przede wszystkim starają się realizować w życiu to, o co prosiła Matka Boża. Głównym hasłem tej grupy jest: Wszystko z Niepokalaną. Jednak spotkania to nie tylko modlitwa, ale przede wszystkim przebywanie ze sobą, możliwość porozmawiania, okazja do podzielenia się swoimi problemami, które grupa stara się polecać Matce Bożej. Grupa Apostolatu Cudownego Medalika liczy około dwadzieścia osób. To spora grupa, ale cały czas liczymy na to, że z miesiąca na miesiąc będzie liczyła coraz więcej członków. Dlatego, jeśli czujesz, że Matka Boża jest kimś ważnym w Twoim życiu, to ta grupa jest właśnie dla Ciebie! Do zobaczenia w każdy ostatni wtorek. Wszystko z Niepokalaną! ks. Jakub Rachwalski

11


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 7/2016

Prymas Tysiąclecia w Ostrowie - część III Zabrał teraz głos Ksiądz Prymas, który podziękował Księdzu Arcybiskupowi, Księżom Biskupom, Księdzu Prałatowi i Duchowieństwu oraz wszystkim mieszkańcom Ostrowa, a zwłaszcza małym dziateczkom za tak serdeczne powitanie. Chciałbym Was – mówił ks. Prymas – małe dziateczki, wszystkie ucałować, ale się to nie da, bo dzięki Bogu jest Was strasznie dużo, więc przez ten głośnik posyłam każdemu z Was i kładę prosto na Wasze pogodne czółka prymasowski pocałunek. Ruszyła znów procesja z pieśniami „Jak szczęśliwy świat jest cały” i „Serdeczna Matko”, często przerywanymi wiwatami: Ksiądz Prymas niech żyje!!! Wierni przyglądali się pochodowi, zwłaszcza nie spuszczali z oka ks. Prymasa, gdy przechodząc, udzielał błogosławieństwa. W bramie kościoła powitał ks. Prymasa liturgicznie miejscowy proboszcz - ks. prałat Stanisław Ma-

Procesja do kościoła | fot. ze zbiorów Parafii

Podziękowania Ks. Prymasa za powitanie | fot. ze zbiorów Parafii

serca, który zaobserwował na wizytacjach kanonicznych i innych uroczystościach kościelnych. Przywiązanie ostrowian do Prymasa ma swą historię. Z Ostrowa bowiem pochodził ks. Kardynał Dalbor, a ks. Kardynał Hlond chętnie przybywał tutaj, darząc Ostrów Wielkopolski szczególnym sentymentem. Z radością wypowiedział słowa, zapożyczone z Ewangelii, że ks. Prymas „przybył do miasta swego”, bo Ostrów Wielkopolski był nawet w czasie walki kulturnej więzieniem Arcybiskupa gnieźnieńsko-poznańskiego Mieczysława Halki Ledóchowskiego, Prymasa Polski w niewoli. Wśród nas – podkreślał ks. Arcybiskup – jest Dostojnik Kościoła, któremu wypadło również dzielić los Kardynała Ledóchowskiego, za to, że stał nieugięcie na straży interesów Kościoła. Zwolniony z więzienia 1956 r. rozpoczął ks. Prymas zbawienną pracę, przygotowując naród polski na wielki Rok Milenijny. Powszechnie uważa się ks. Prymasa za męża opatrznościowego, za duchowego Przywódcę Narodu. Ksiądz Metropolita gratulował ks. Prymasowi tego uznania i zapewnił, że wraz z całym Ostrowem uczestniczy w Jego radościach. A jednak mimo wszystko – mówił dalej – ks. Prymas znajduje niezrozumienie u czynników oficjalnych, choć zawsze uznawaliśmy i uznajemy prawowitą władzę. Kościół nie chce uprzywilejowania, ale żąda równego traktowania wszystkich wierzących i niewierzących. Wspomniał wreszcie ks. Metropolita, że przed czterema miesiącami przeżył Ostrów wielki dzień Nawiedzenia obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, że zgotował Matce Bożej prawdziwe, królewskie przyjęcie. Dziś Ostrów ma zaszczyt gościć Pierwszego Hetmana Polskiego Królestwa Maryi. Nieopisana jest więc radość mieszkańców Ostrowa i okolicy, z Twego, Księże Prymasie przybycia. Po swym przemówieniu ks. Arcybiskup… Cdn. ks. Mateusz Setecki

tuszczak. W tym momencie rozległo się na chórze potężne „Ecce Sacerdos” – Singenbergera. Księża zajmowali tymczasem miejsce przed balustradą. Obok nich stanęły dzieci z lampionami i proporczykami, ministranci, a Episkopat, Księża Prałaci i Kanonicy miejsca w Prezbiterium. Do mikrofonu przy wielkim ołtarzu podszedł ks. Arcybiskup Metropolita i bardzo serdecznie powitał Najwyższego Dostojnika Kościoła w Polsce. Katolicki Ostrów – mówił – przeżywa swój wielki historyczny dzień. Oto Prymas Polski, otoczony przedstawicielami Episkopatu znalazł się w podwojach przestrzennej świątyni ostrowskiej. Witał go ze wzruszeniem jako Kardynała Millenijnego, Prymasa Polski, Pasterza Dusz. Podkreślał w swym przemówieniu, że przybycie ks. Prymasa wolne jest od wszelkich ziemskich pobudek, że przybywa z Bożym programem i Maryjnym posłannictwem, świadomy, że w obecnych warunkach szukać trzeba silnego oparcia i wyjątkowej pomocy. Swym bystrym okiem ujrzał ks. Prymas – mówił dalej Ksiądz Arcybiskup – Prześliczną Gwiazdę Morza, Jasnogórską Królową. Na całym świecie jest znane imię Księdza Prymasa. Podał następnie w swym pięknym przemówieniu pobudki, które go skłoniły, by właśnie do Ostrowa zaprosić ks. Prymasa. Są nimi: wyjątkowy dynamizm religijny i odruch Prymas słucha przemówienia powitalnego Ks. Metropolity Antoniego Baraniaka | fot. ze zbiorów Parafii 12

GRUDZIEŃ 2016


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 7/2016

www.konkatedra-ostrowwlkp.pl

ganista) – „Dzień dobry” – „Z radością” odpowiadają niektórzy. Dla znających temat jest wszystko jasne. Siada przy organach i teraz dopiero dopełnia całości wykonania. Po chwili krótka przerwa – konwersacja między Magdą i Karolem. Słowa, które ukradkiem słyszymy, są dla nas niezrozumiałe. Tu „fis” tu „cis” itd. Oni zaś rozumieją się znakomicie. Trudno wtedy o spokój. Wznawiamy koleżeńskie rozmowy. Magda zdecydowanie reaguje i próba trwa dalej. Najprzyjemniejsze są próby w kościele, zwłaszcza wieczorem. Po krętych schodkach wchodzimy na oświetlony chór, a przed nim ciemna otchłań konkatedry. Bardzo lubimy te chwile. Całość niesie dobra akustyka i wraca echem, co stwarza tajemnicza atmosferę, że aż szkoda opuszczać to miejsce. Jest jeszcze jeden powód, dla którego warto śpiewać w chórze kościelnym. W roku liturgicznym, w różnych następujących po sobie okresach, ćwiczymy utwory z wyprzedzeniem. W Adwencie – kolędy, w Wielkim Poście – utwory wielkanocne itd. To pozwala na głębsze przeżywanie poszczególnych świąt i uroczystości kościelnych. Kończąc, zachęcam do słuchania, a może wstępowania do naszego zespołu, by spełniły się jubileuszowe życzenia p. Jerzego Wojtaszka, by nasz chór podwoił swoją liczebność, w co głęboko chcę wierzyć. Śpiewajmy Panu! Jerzy Drobnik Chór Konkatedralny podczas koncertu jubileuszowego | fot. JR

Kiedy w kościele ustawialiśmy wystawę przedstawiającą historię naszego zespołu – jednym z pierwszych oglądających był ks. Mateusz Setecki. Z radością zwrócił uwagę na zdjęcia, gdzie była jego mama Renata oraz on jako nastolatek, który śpiewał wraz z mamą w naszym chórze. Po chwili zwrócił się do mnie, bym napisał parę słów do naszej gazetki parafialnej. Zgodziłem się natychmiast. Chcę się z Wami, Drodzy Czytelnicy podzielić chwilami z naszego życia chóralnego. W poniedziałek, późnym popołudniem, po wejściu do kościoła uderzyła mnie głęboka cisza, która dla ucha chórzysty po niedzielnym koncercie była szczególna. Nie ma reflektorów, pięknie oświetlających ołtarz. Zniknęły kable mikrofonów, szafek wzmacniaczy, głośników. Usunięty został stojak z dużym ekranem. Zostały tylko organy stojące cichutko za balustradą – to nasz skarb. W niedzielę stało tu prawie stu chórzystów wykonujących najpierw w swoich grupach, a później wraz z nami wspaniałe utwory (koncert z okazji jubileuszu 20-lecia wznowienia działalności Chóru Konkatedralnego połączony z VII Konkatedralnym Spotkaniem Chóralnym - przyp. red.). Były krótkie przemówienia, życzenia, oklaski, a nad wszystkim panowała prowadząca Izabela Gołdyn z naszego zespołu. W ławach zaś goście – sympatycy i przyjaciele wraz z naszym ks. Proboszczem. Ich obecność sprawiła nam wiele radości. Dla tych chwil – nie zapominając oczywiście o celu, jakim jest modlitwa przez śpiew, zwłaszcza podczas Mszy św. – tworzymy zespół. By tak było, muszą być próby. Mozolne poznanie linii melodycznych w poszczególnych głosach, złożenie ich w dwugłos, trzygłos, by po raz pierwszy usłyszeć nowy utwór w całości. Ta ostatnia cześć jest bardzo przyjemna, choć przerywana wieloma uwagami Magdy – naszej „20-letniej” dyrygentki. Otwierają się drzwi. Wchodzi Karol Kopiec (orDyrygent Magdalena Nowicka | fot. JR

Koncert jubileuszowy | fot. JR

Chór Konkatedralny pw. św. Grzegorza

13


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 7/2016

Fatima – sto lat później… [część III] Pierwsze spotkanie Od ostatniego spotkania z Aniołem minęło już kilka miesięcy. Przyroda „ułożyła się” do zimowego snu, ale w maju 1917 roku, wiosna na dobre zagościła w zachodniej Portugalii. To właśnie w tym miesiącu, trzynastego dnia rozpoczął się na nowo dialog nieba z ziemią, dialog najważniejszy w historii prywatnych objawień. 13 maja 1917 roku przypadała niedziela. Dla człowieka wierzącego to Dzień Pański, dzień odpoczynku, ale przede wszystkim czas spotkania ze Stwórcą. Łucja, Franciszek i Hiacynta jak co tydzień uczestniczyli w Eucharystii. Ich serca były już głęboko przemienione po spotkaniach z Aniołem, który osobiście udzielił im Komunii Świętej, stąd każda Msza Święta to dla nich szczególne spotkanie z Panem. Po spełnieniu niedzielnego „obowiązku” pastuszkowie zabierają owce swoich rodziców i jak co dzień, wyruszają na pastwisko. Tym razem jednak wybierają miejsce inne niż dotychczas, udając się do Cova da Iria – co w tłumaczeniu na język polski oznacza Dolinę Pokoju. Można powiedzieć, że to przypadek, ale czy rzeczywiście wierząc w działanie Bożej Opatrzności należy mówić o zbiegach okoliczności? Bóg wybiera właśnie to miejsce – Dolinę Pokoju – by w nim przekazać światu orędzie pokoju i nadziei. Przyszedłszy na pastwisko, dzieci spożywają posiłek, następnie odmawiają Różaniec, po czym rozpoczynają wspólną zabawę. Tym razem polega ona na budowaniu murku wokół wyrastających z ziemi drzewek, by uchronić je przed łakomstwem owiec. Około południa, na bezchmurnym i rozpalonym słońcem niebie, pastuszkowie dostrzegli błyskawicę, która wzbudziła w nich lęk przed nadchodzącą burzą (jak później skomentuje to Łucja w swoich wspomnieniach, nie był to piorun w sensie ścisłym, a jedynie blask światła, blask Boży, otwierający niebo dla nadchodzącej Maryi). Dzieci bardzo szybko zebrały owce i zaczęły wracać do domu. W połowie zbocza pojawiła się kolejna błyskawica, co znaczniej przyspieszyło powrót. Po zrobieniu kilku kroków, Łucja, Franciszek i Hiacynta, tuż nad skalnym dębem ujrzały Piękną Panią. Wzbudziło to w nich strach, ale Łucja przyznaje po latach, że nie były to obawy przed Matką Bożą, lecz przed nadchodzącą burzą. Piękna Pani miała na sobie białą suknię, a bijące od Niej światło było jaśniejsze od słońca. Pastuszkowie znajdując się w kręgu tego światła, czuli ogromne szczęście i bezpieczeństwo. Maryja rozpoczęła rozmowę: – Nie bójcie się, nic złego wam nie zrobię. – Skąd Pani jest? – zapytała natychmiast Łucja. – Jestem z nieba. – A czego Łaskawa Pani od nas chce? – dodała najstarsza z pastuszków. 14

– Przyszłam prosić was, byście tu przychodzili przez sześć kolejnych miesięcy, dnia 13. o tej samej godzinie. Potem powiem, kim jestem i czego chcę. Łucja postanowiła pytać dalej. – Czy ja też pójdę do nieba? – Tak – odpowiedziała Maryja. – A Hiacynta? – Też. – A Franciszek? – Także, ale musi jeszcze odmówić wiele Różańców. – Wówczas Łucja przypomniała sobie o dwóch koleżankach, które niedawno zmarły. Pytała o to, co się z nimi obecnie dzieje, gdzie przebywają. – Maria das Neves [miała jakieś 16 lat] jest już w niebie? – zapytała najstarsza Wizjonerka. – Tak, jest – odpowiedziała Maryja. – A Amelia [mogła mieć 18 do 20 lat]? – pytała dalej. – Zostanie w czyśćcu aż do końca świata [chodziło najprawdopodobniej o niewyznanie w czasie spowiedzi grzechu przeciwko czystości i śmierć w stanie grzechu ciężkiego]. – Następnie Maryja kontynuowała rozmowę, zadając kolejne pytanie: – Czy chcecie ofiarować się Bogu, aby znosić wszystkie cierpienia, które On wam ześle jako zadośćuczynienie za grzechy, którymi jest obrażany i jako prośba o nawrócenie grzeszników? – Tak, chcemy! – odpowiadają bez zastanowienia Pastuszkowie. – Będziecie więc musieli wiele cierpieć, ale łaska Boża będzie waszą siłą! – po czym Matka Boże otworzyła ręce i przekazała Dzieciom mocny strumień światła, wypełniający ich serca. Jak twierdził Franciszek, to światło to Jezus, którego Maryja włożyła w ich serca. Wizjonerzy padli na kolana i zaczęli modlić się słowami: o Trójco Przenajświętsza, uwielbiam Cię. Mój Boże, Mój Boże, kocham Cię w Najświętszym Sakramencie. Na zakończenie spotkania Piękna Pani dodała: – Odmawiajcie codziennie różaniec, aby uzyskać pokój dla świata i koniec wojny! – Wypowiedziawszy te słowa, zaczęła unosić się ku wschodowi, a światło bijące od Niej torowało Jej drogę do nieba. Jakie przesłanie i na jakie treści wskazuje nam pierwsze spotkanie Dzieci z Matką Najświętszą? Postarajmy się teraz zwrócić uwagę na kilka istotnych elementów. Ważną rolę w pierwszym objawieniu – jak podkreśla Łucja – odgrywa światło. Toruje ono drogę Maryi z nieba, a także bije od Pięknej Pani. To światło Boże. Św. Jan napisał w swoim liście, że Bóg jest Światłością i nie ma w Nim żadnej ciemności. Jezus przedstawia siebie jako Światłość świata. Nikt z nas nie chce żyć w ciemności, która jest niebezpieczna. Czujemy się wówczas zagrożeni, niepewnie. O ile w życiu codziennym używamy światła, by ułatwić sobie właściwe funkcjonowanie, o tyle w życiu duchowym niekoniecznie stosujemy się do tej zasady. Tak często wybieramy ciemność, będącą efektem działania diabła. Poruszamy się po omacku, potykając o kłody rzucane nam przez złego ducha. GRUDZIEŃ 2016


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 7/2016

Bóg nie chce tego! On chce być naszym Panem, pragnie rozświetlać ciemności naszego życia, być światłem dla naszych stóp, broniąc przed upadkiem. To właśnie w tym świetle człowiek odczuwa szczęście, pokój i bezpieczeństwo, podobnie jak Pastuszkowie, przebywając w kręgu światła bijącego od Maryi. W kazaniu na górze (Mt 5-7) Jezus mówi o chrześcijanach, że mają być światłem dla świata. „Zapalając” swoje serce Bożym światłem i miłością, mamy promieniować nimi nie tylko w swoim życiu, ale przede wszystkim dla innych ludzi, którzy tak licznie żyją dzisiaj w ogromnym mroku duchowym. Niekoniecznie musimy płonąć wielkim płomieniem, ponieważ nawet najmniejszy promyk rozprasza największe ciemności. Kolejny element, o którym Maryja rozmawia z Dziećmi jest życie wieczne. Zwrócenie uwagi na Niebo i Czyściec pokazuje nam jasno i wyraźnie, że życie człowieka nie kończy się wraz ze śmiercią, ale trwa nadal. Śmierć jest tylko bramą do nowej rzeczywistości. O tym, gdzie znajdzie się dusza ludzka dokończywszy biegu doczesności, decydujemy już na ziemi. To nasze życie, decyzje, wybory, postępowanie, wiara, czynna miłość stanowią „kartę przetargową”, dotyczącą naszej wieczności. Po raz kolejny pojawia się wezwanie do modlitwy i ofiary, do czego nakłonił Pastuszków już Anioł w roku 1916. Matka Boża zachęca Dzieci do składania ofiary ze swojego życia, czynienia zadośćuczynienia za grzechy popełniane przez ludzi. Ofiara ma być połączona z modlitwą. Maryja wskazuje tu na konkretną formę modlitwy – Różaniec. To modlitwa dostępna każdemu człowiekowi. Pozwala nam ona poznać życie Jezusa i Jego Matki, zaprzyjaźnić się z Nimi, zbliżyć do Nich. Tym samym, serce modlącego się na Różańcu zostaje uświęcone. Bóg w modlitwie różańcowej daje nam koło ratunkowe, by uratować nas przed potępieniem, pomóc w przezwyciężeniu trudności i problemów życiowych. Różaniec to sznur, po którym Bóg chce nas wciągnąć do nieba. Kiedy Bóg powołuje człowieka do wykonania jakiegoś zadania, zawsze wyposaża człowieka w łaskę/siłę uzdalniającą go do jak najlepszego wypełnienia misji. Obdarzając ludzi powołaniem do małżeństwa, Bóg daje wszystko, co pozwala wytrwać w miłości, uczciwości i wierności oraz byciu ze sobą do końca życia. Podobnie w przypadku innych zadań – powołania do konkretnego zawodu, rodzicielstwa, pracy, zadania, itp. I ostatnią rzeczą jakiej warto się przyjrzeć, komentując pierwsze spotkanie Maryi z Pastuszkami, jest wolność. Bóg stworzył człowieka wolnym, a więc każdy z nas sam decyduje o swoim życiu, nie jesteśmy marionetkami w ręku Stwórcy. I choć Bóg jest Wszechmocny, to kończy się ona w tym momencie, gdzie rozpoczyna się wolność www.konkatedra-ostrowwlkp.pl

człowieka. Maryja pytając Wizjonerów, czy chcą ofiarować swoje życie jako wynagrodzenie za grzechy i gotowe są podjąć cierpienie, do niczego ich nie zmusza. Bóg zawsze pyta: czy chcesz, jeśli chcesz... Warto, przygotowując się do setnej rocznicy objawień, przejść drogę duchowego odrodzenia, na jaką zaprasza nas także dziś Matka Boża. Oby Jej zaproszenie do modlitwy, ofiarowania swojego życia Bogu i nawrócenia nie zostało odłożone na półkę. ks. Dariusz Kuliński

15


Pod rzymskim niebem... Felietony ks. Waldemara Graczyka

Jubileusz zakończony, ale…

W uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata, w niedzielę 20 listopada, papież Franciszek zakończył liturgiczne obchody Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia, który trwał w Kościele od uroczystości Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny (8.12.2015 r.). Wobec zgromadzonych na Placu Św. Piotra około 70 tysięcy pielgrzymów, Ojciec Święty zamknął Drzwi Święte w Bazylice św. Piotra. Wydaje się, że rok miłosierdzia został zakończony. Jednak, jak sam papież wskazywał, wraz z zamknięciem jubileuszu, nie kończy się czas miłosierdzia, lecz dopiero rozpoczyna nowa, a zarazem stara, ścieżka dla Kościoła i dla wszystkich jego członków. Jak sam papież zaznaczył: „Nawet jeśli zamykają się Święte Drzwi, nadal pozostanie otwarta na oścież prawdziwa brama miłosierdzia, którą jest Serce Chrystusa. Z otwartego boku Zmartwychwstałego Pana aż do końca czasów wypływać będzie miłosierdzie, pocieszenie i nadzieja”. Rok miłosierdzia nie jest więc zakończony. Nie tylko nadal będziemy tego miłosierdzia doświadczać, ale zarazem jesteśmy wezwani, by trwać na drodze, którą Kościół obrał już u zarania swych dziejów. To droga miłosiernej miłości wypełniająca się w uczynkach miłosierdzia, co do duszy i co do ciała. W tej kwestii nic się nie zmieniło wraz z rokiem jubileuszu, ponieważ nie zmieniła się Ewangelia, w której rozbrzmiewa głos miłosiernego Chrystusa, wzywający do przyjęcia Jego miłości, a także do praktykowania miłosierdzia. Z pewnością ostatni rok przypomniał nam na nowo, że centrum wiary stanowi właśnie miłość miłosierna, ale nie zapominajmy, że o tym aspekcie naszej wiary wiadomo nam było nie od dziś – wystarczy przecież przypomnieć zasługi św. Jana Pawła II w kształtowaniu oblicza kultu Bożego miłosierdzia, zgodnie ze wskazaniami św. Siostry Faustyny. Nawiązując do liturgicznej uroczystości Chrystusa Króla, papież Franciszek zaznaczył, że „ten rok miłosierdzia zachęcił nas do odkrycia na nowo centrum, do powrotu do tego, co istotne. Ten czas miłosierdzia wzywa nas do spojrzenia na prawdziwe oblicze naszego Króla, które jaśnieje w Zmartwychwstaniu oraz do okrycia na nowo młodego i pięknego oblicza Kościoła, które jaśnieje, kiedy jest gościnny, wolny, wierny, ubogi w środki a bogaty w miłość, misyjny. Miłosierdzie, prowadząc nas do serca Ewangelii, zachęca nas także do porzucenia nawyków i zwyczajów, które mogłyby stanowić przeszkodę w służbie dla Królestwa Bożego; do odnalezienia naszej orientacji jedynie w odwiecznym i pokornym królowaniu Jezusa, nie dostosowując się do przemijającego panowania i zmiennych mocarstw każdej epoki”. Królowanie Chrystusa to nie królowanie na wzór ziemskich potęg, lecz królowanie miłosierdzia. Zakończony jubileusz z pewnością uwydatnił, że Boża wszechmoc najpełniej objawia się właśnie 16

w miłosierdziu. Ojciec Święty wskazywał, że tronem miłosiernego króla jest Krzyż, z którego On króluje, wyzbywszy się wszystkiego i cały oddając się człowiekowi. Panowanie Jezusa Chrystusa nie ma jednak sensu bez naszego udziału. Jak napominał Franciszek: „Z radością dzielimy się pięknem posiadania Jezusa jako naszego Króla: Jego panowanie miłości przemienia grzech w łaskę, śmierć w zmartwychwstanie, lęk w ufność. Byłoby to jednak za mało, gdybyśmy wierzyli, że Jezus jest Królem wszechświata i centrum historii, a nie uczynili Go Panem naszego życia: wszystko to jest próżne, jeśli Go nie przyjmiemy osobiście i jeśli nie przyjmiemy także Jego sposobu panowania”. Sądzę, że te słowa stanowią oś papieskiego przesłania na zakończony jubileusz. Jezus staje się naszym Królem, jeśli sami przyjmujemy styl Jego panowania, a więc styl miłosierdzia świadczonego w czynach, styl ogołocenia, a nie gromadzenia, styl całkowitego oddania aż po dar z samego siebie, nawet gotowość do oddania życia za przyjaciół (por. J 15,12-17). Myślę, że już dostrzegamy pierwsze owoce roku miłosierdzia. To przede wszystkim list apostolski „Misericordia et misera”. Jednym z głównych jego punktów jest możliwość rozgrzeszenia z grzechu aborcji przez każdego kapłana. Dotychczas nie wszyscy kapłani mogli udzielić takiego rozgrzeszenia, ponieważ z aborcją, zgodnie z Kodeksem Prawa Kanonicznego, wiąże się wykluczenie ze wspólnoty Kościoła, czyli ekskomunika latae sententiae. Taką karę mógł znieść określony przez biskupa diecezjalnego kapłan w określonych miejscach oraz czasie. Od tej pory każdy kapłan ważnie spowiadający będzie mógł zdjąć ekskomunikę i udzielić rozgrzeszenia. Papież zaznaczył, że aborcja jest bardzo ciężkim przewinieniem, ale nie ma takiego grzechu, którego Bóg, widząc skruchę i żal grzesznika, nie mógłby odpuścić. Ponadto przedłużona została działalność misjonarzy miłosierdzia, którzy pełnili swoją posługę przez ostatni rok. Jedną z nowości, którą wprowadza list apostolski, jest ustanowienie Światowego Dnia Ubogich, który będzie obchodzony w Kościele w XXXIII Niedzielę Zwykłą. Jak widać, mamy już pierwsze owoce ostatniego czasu. Z pewnością ten rok będzie przynosił ich jeszcze więcej, ale to już w ogromnej mierze zależy od nas. GRUDZIEŃ 2016

Papież Franciszek zamyka Święte Drzwi | fot. L’OSSERVATORE ROMANO

Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 7/2016


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 7/2016

Marsz zwykłych Polaków ku czci wielkich rodaków Marsz Niepodległości 2016 „Polska bastionem Europy” Jak przedstawić Marsz Niepodległości? Jako „schadzkę” młodych ludzi z flagami narodowymi, których głównym celem jest zrobienie chwilowego hałasu? A może jako zjazd nacjonalistów i pseudokibiców, którzy wspólnie chcą doprowadzić do ulicznych zamieszek w imię „wolności ojczyzny”? Żaden z powyższych opisów nie oddaje prawdziwości celu, w którym co roku ten marsz się odbywa . Przebywając 11 listopada w Warszawie, mogłem osobiście zobaczyć i uczestniczyć w obchodach Święta Niepodległości, przez co uświadomiłem sobie kilka bardzo ważnych rzeczy. Zanim jednak przejdę do własnych przemyśleń, warto zrekonstruować przebieg Marszu Niepodległości, który w tym roku odbywał się pod hasłem „Polska bastionem Europy”. Całość tego wydarzenia z aktualnym komentarzem można było oglądać na antenie telewizji „TRWAM”. Szybko, bo już około godziny 13 przy rondzie Dmowskiego w Warszawie zaczęły zbierać się pierwsze osoby. Uśmiechnięci, młodzi ludzie z flagami Polski, patriotycznymi opaskami i bluzami tłumnie przybywali na umówione miejsce rozpoczęcia pochodu. Obraz rodziców, którzy wraz ze swoimi dziećmi przyszli demonstrować polskość, patriotyzm oraz przywiązanie do tradycji mówi wiele o wartościach, jakie prezentuje to wydarzenie. Cała rodzina z przypiętymi biało -czerwonymi kotylionami do kurtek oraz flagami w ręku jest symbolem, że nie należy wstydzić się swojego pochodzenia. Bardzo ważnym elementem tego Marszu było przemówienie i to nie takie zwykłe, bo głos zabrał Włoch Roberto Fiore były eurodeputowany, członek partii Forza Nuova (Nowa Siła). W swoim krótkim wystąpieniu podkreślił historyczne znaczenie Polski, określił nasz kraj jak ośrodek chrześcijańskiej tradycji, z którego wzorce powinny czerpać pozostałe kraje Europy, nawet i Włochy. Przemawiający zwrócił także uwagę na problemy, z którymi musi zmierzyć się Europa i zaznaczył że bez chrześcijańskiego miłosierdzia oraz szacunku do życia nie da się zwyciężyć zła nękającego kraje Starego Kontynentu. Po tym krótkim wystąpieniu VI Marsz Niepodległości wyrusza z ronda Dmowskiego w kierunku mostu

www.konkatedra-ostrowwlkp.pl

Poniatowskiego. Z 75 tysięcy gardeł wybrzmiewają patriotyczne okrzyki: „Bóg Honor i Ojczyzna”, „Cześć i Chwała Bohaterom”. Wśród uczestników można było dostrzec także wielu księży, którzy z biało -czerwoną flaga w ręku dumnie maszerowali, demonstrując swoją polskość. Po zejściu z mostu Poniatowskiego, marsz kierował się na błonie Stadionu Narodowego, zanim jednak wszyscy uczestnicy zdołali zgromadzić się wspólnie w tym miejscu, minęła godzina. Następnie było uroczyste odśpiewanie hymnu narodowego, była to jedna z najważniejszych chwil. Zaśpiewanie czterech zwrotek „Mazurka Dąbrowskiego” bez żadnego akompaniamentu muzycznego, przez 75 tys. osób robi naprawdę wielkie wrażenie. Po hymnie wszyscy zebrani, wspólnie odmówili modlitwę oraz zawierzyli naszą ojczyznę pod opiekę Matki Bożej. Gdy oficjalne rozpoczęcie części drugiej marszu dobiegło końca, na scenę wyszli weterani, a wśród nich pchor. Leszek „Jola” Zabłocki. Mówił on o suwerenności państwa polskiego, zwrócił uwagę na to, że bez wiary w Boga i szacunku do religii chrześcijańskiej nie da się stworzyć silnego niepodległego państwa. W dalszej części przemówienia pan podchorąży powiedział, że czuje duchową wieź z każdym uczestnikiem tego pochodu. To wystąpienie zostało skwitowane gromkim „Dziękujemy, dziękujemy!”. Po zakończeniu przemówień rozpoczęła się część artystyczna. A więc, czym jest patriotyzm ? Myślę, że na to pytanie każdy powinien odpowiedzieć sobie sam. W tym kontekście warto przytoczyć słowa jednego z twórców II RP Józefa Piłsudskiego: „Naród, który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości”. To słynne zdanie pokazuje nam, jak ważne jest wychowanie w duchu religijnego patriotyzmu, oczywiście nie należy tolerować skrajnego nacjonalizmu, ale czy przeciętny Polak z flagą w ręku uczestniczący w co niedzielnej Mszy św. to niebezpieczny faszysta, z którym należy walczyć? Uważam, że w suwerennym kraju zarówno religia jak i patriotyzm nigdy nie będą stały naprzeciw siebie, wręcz przeciwnie, będą się wzajemnie przenikały oraz będą wsparciem dla każdego zagubionego człowieka. Maksymilian Stasiak

17


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 7/2016

KOCHANE DZIECI Waszym dzisiejszym zadaniem jest rozwiązane krzyżówki oraz połączenie słów z ich znaczeniem. Rozpoczynamy Adwent – radosny czas oczekiwania na przyjście Pana Jezusa. Mam nadzieję, że wszyscy będziecie uczestniczyli w Roratach i dzięki nim dobrze przygotujecie się na przyjście Jezusa.

1. Msza, odprawiana w czasie Adwentu… 2. Świeca zapalana w czasie Mszy roratniej… 3. Przychodzimy z nim na Roraty… 4. Kolor ornatu w czasie Adwentu… 5. Msza roratnia odprawiana jest na cześć Najświętszej ……… Panny. 6. O jakiej porze dnia powinny być odprawiane Roraty? 7. Ile niedziel trwa Adwent? 8. Adwent poprzedza Uroczystość Jezusa Chrystusa ……………… Wszechświata.

Anna Kierzek

18

GRUDZIEŃ 2016


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 7/2016

Odeszli do Wieczności... + Jerzy Siegmund, l. 79 + Teresa Piasecka, l. 90 + Aniela Grzesiak, l. 91 + Stanisława Lamek, l. 71 + Marek Misiurny, l. 62 + Stefan Wrembel, l. 66

+ Ewa Łuczak, l. 66 + Łucja Banasiak, l. 87 + Alojzy Olejniczak, l. 89 + Henryk Zieliński, l. 87 + Apolonia Pawełczak, l. 90 + Helena Kościelniak, l. 91

+ Marianna Woszczyńska, l. 77 + Stanisław Filipiak, l. 94 + Marian Mikołajczyk, l. 89 + Czesława Błachuta, l. 88 + Krzysztof Matuszczak, l. 60

Sakrament chrztu przyjęli... Paweł Drapała Izabela Anna Ptak

Zofia Maria Małecka Oliwier Jakub Smektała

Antoni Kowalczyk

Sakramentalny związek małżeński zawarli... Michał Sówka i Daria Domagała

PORADNIA RODZINNA DLA NARZECZONYCH I RODZIN czynna w biurze parafialnym w piątki od godz. 18.00 (tel. 793 266 798)

GODZINY OTWARCIA BIURA PARAFIALNEGO:

- poniedziałek w godz. 9.00 - 12.00 - wtorek w godz. 9.00 - 12.00, 16.00 - 18.00 - środa w godz. 9.00 - 12.00 - czwartek w godz. 9.00 - 12.00 - piątek w godz. 9.00 - 12.00, 18.00 - 20.00 - sobota w godz. 9.00 - 10.00 - sprawy przedślubne sobota w godz. 10.00 - 12.00

W niedzielę, 13 listopada w Konkatedrze odbył się Maraton „Miłosierdzia”. Podczas tego maratonu czytany był „Dzienniczek” św. Siostry Faustyny Kowalskiej. Maraton rozpoczął się punktualnie o godz. 15 od odmówienia Koronki do Bożego Miłosierdzia. W słowie wstępu Ks. Proboszcz Krzysztof Nojman mówił – Kończymy Nadzwyczajny Jubileuszowy Rok Miłosierdzia Bożego. Ten rok to był czas, w którym mieliśmy po raz kolejny w naszym życiu poznać, doświadczyć jak niezgłębione jest Miłosierdzie Boga: jego miłość miłosierna do człowieka, do każdego z nas. Dzisiaj uwielbiając Boże Miłosierdzie chcemy wsłuchiwać się w słowa Jezusa, które zostały przekazane nam ludziom, całemu światu

Maraton „Miłosierdzia” | fot. JR

Maraton „Miłosierdzia”

poprzez św. siostrę Faustynę Kowalską. To, co Jezus jej mówił, objawiał, ukazywał zarazem kazał jej zapisywać. Wspominając o obrazie, który kazał jej namalować z tym znanym hasłem: „Jezu, ufam Tobie”. Chciejmy dzisiaj, choć trochę wsłuchać się w te słowa, które poprzez św. s. Faustynę Pan Jezus także kieruje do nas – zakończył ks. Proboszcz i rozpoczął czytanie „Dzienniczka”. Maratonpoprowadziłks.DariuszKuliński,aswójudziałwczytaniu „Dzienniczka” mieli kapłani, ministranci oraz Parafianie. W transepcie kościoła po lewej stronie została zorganizowana wystawa fotograficzna „Śladami świętej Siostry Faustyny” z fotografiami p. Macieja Maślińskiego przedstawiającymi miejsca związane ze Świętą. Więcej zdjęć na www.konkatedra-ostrowwlkp.pl

www.konkatedra-ostrowwlkp.pl

JR

19


Koncert jubileuszowy z okazji 20-lecia wznowienia działalności Chóru Konkatedralnego pw. św. Grzegorza | fot. JR

W dni powszednie: - 7.00, - 8.00, - 18.30,

NUMER KONTA PARAFIALNEGO BANK ZACHODNI WBK S.A.: 88 1090 1160 0000 0000 1601 0496

Msze Święte

W niedzielę: - 8.00 (s. Elżbietanki, ul. Gimnazjalna) - 8.00 (s. Klaryski, ul. Kard. Dalbora)

skanuj telefonem!

W niedzielę: - 7.00, - 8.15, - 9.30, - 10.45 (z udziałem dzieci), - 12.00, - 13.15, - 18.00 (z udziałem młodzieży), - 20.30,

W dni powszednie: - 6.30 (s. Elżbietanki, ul. Gimnazjalna) - 7.00 (s. Klaryski, ul. Kard. Dalbora) konkatedra-ostrowwlkp.pl

Zespół Redakcyjny: ks. Mateusz Setecki (red. nacz.), ks. Paweł Wczesny, ks. Jakub Rachwalski, ks. Dariusz Kuliński, ks. Waldemar Graczyk, dk. Łukasz Urban, kleryk Aleksy Stasiak, Jerzy Grzegorski, Renata Jurowicz, Ewa Kotowska-Rasiak, Justyna Sprutta, Anna Kierzek, Jacek Ryczkiewicz, lek. Małgorzata Kruszwicka i inni. Korekta: Elżbieta Kaźmierczak. Kolportaż: Marcin Roszczak.

Rycina Konkatedry ze zbiorów firmy Wienerberger. Wydawca: Parafia Konkatedralna pw. św. Stanisława Biskupa Męczennika w Ostrowie Wielkopolskim. gazetka@konkatedra-ostrowwlkp.pl Redakcja zastrzega sobie prawo do skracania i redagowania nadesłanych artykułów. Gazetka przeznaczona do użytku wewnętrznego

Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 7/2016 (223) grudzień  
Advertisement