Issuu on Google+

Kuźnia Kampanierów Poradnik walczących społeczników


Ku藕nia Kampanier贸w


Kuźnia Kampanierów Poradnik walczących społeczników

Instytut Spraw Obywatelskich, Łódź 2013


Poradnik został przygotowany w ramach projektu „Kuźnia Kampanierów”, realizowanego przez Instytut Spraw Obywatelskich, we współpracy ze Stowarzyszeniem Centrum Inicjatyw na rzecz Rozwoju „Regio”. Projekt dofinansowany ze środków Programu Operacyjnego Fundusz Inicjatyw Obywatelskich.

Redakcja: Rafał Górski Korekta: Aleksandra Chalińska Projekt i skład: Grafixpol Druk: ProfesjaDruk Drukarnia posiada ekologiczny certyfikat odpowiedzialnej gospodarki leśnej FSC.

Wydawca: Instytut Spraw Obywatelskich ul. Więckowskiego 33/107, 90 – 734 Łódź tel/fax: 42 630 17 49 biuro@inspro.org.pl www.inspro.org.pl @rafal_gorski

Publikacja na licencji Creative commons by-nc-nd 3.0

ISBN 978-83-936035-2-7 Publikacja bezpłatna – nie do sprzedaży. Wersja elektroniczna poradnika jest dostępna na stronie www.kampanierzy.pl.

Wesprzyj inicjatywę „Kuźnia Kampanierów”! Zostań naszym Darczyńcą – Bank Spółdzielczy Rzemiosła w Łodzi, 11 8784 0003 0005 0010 0013 0001 Przekaż 1% swojego podatku – KRS 0000191928 Dołącz do zespołu Współpracowników INSPRO

Serdeczne podziękowania za współpracę przy przygotowywaniu poradnika zachcą przyjąć wszyscy bohaterowie zamieszczonych na kolejnych stronach wywiadów.


Wprowadzenie Wartości, postawa, wiedza

Rozmowy Zmianę trzeba wywalczyć Wejdź na kosz i mów do ludzi Przed nami długa droga, ale i tak wygramy Nie chodzi o pieniądze, ale o serce i tożsamość Nasze życie wywróciło się o 180 stopni

Poradnik Jeśli chcesz zmieniać świat Kto jest naszym przeciwnikiem? Polskie tradycje społecznikowskie Kampania w praktyce Biblioteczka kampaniera Noty o autorach O INSPRO


Wprowadzenie – wartości, postawa, wiedza Rafał Górski


Wprowadzenie

Poradnik, który trzymasz w ręku, został przygotowany w ramach inicjatywy Kuźnia Kampanierów realizowanej przez Instytut Spraw Obywatelskich (INSPRO). Misją Kuźni jest wspieranie społeczników, którzy mają ambicję wygrywania kampanii obywatelskich na rzecz dobra wspólnego. Dzięki Kuźni, aktywiści uczą się, sieciują i  wzmacniają swój potencjał. Wiedzę czerpią od ekspertów z różnych dziedzin, ale też od siebie nawzajem. Kiedy myślę o fundamentach, na których kampanier powinien opierać swoją działalność, mam na myśli trzy rzeczy: wartości, postawa i wiedza.

Wartości W  1998 roku zaangażowałem się w  kampanię przeciwko budowie autostrady A4. Partyjne i  biznesowe grupy interesu postanowiły wyciąć starodrzew bukowy, prowadząc 11-kilometrowy odcinek autostrady przez środek Parku Krajobrazowego Góra Św. Anny. Wówczas, swoją motywację do działania czerpałem z wartości, które były i są dla mnie ważne do dziś: dobro wspólne, społeczność lokalna, dzika przyroda. Kiedy siedziałem na drzewie, a  drwale grozili jego ścięciem, to właśnie wartości wzmacniały mojego ducha. Szukając wartości, warto jest sięgać do korzeni. Do korzeni tkwiących w historii swojego życia, historii swojej rodziny czy historii naszego państwa. Pamiętam moje zaskoczenie i dumę, gdy dowiedziałem się, że jestem potomkiem Wojciecha Majchrzaka, uczestnika Powstania Styczniowego, który brał udział w zwycięskiej bitwie pod Sędziejowicami.

Postawa Moim ulubionym cytatem, związanym z postawą, są słowa Juana Matusa: „Podstawową różnicą między zwykłym człowiekiem, a  wojownikiem jest to, że wojownik przyjmuje wszystko jako wyzwanie, podczas gdy zwykły człowiek przyjmuje wszystko jako błogosławieństwo albo przekleństwo”. Postawa wojownika towarzyszy mi w  życiu od zawsze. Przydatna była szczególnie w chwilach, kiedy uświadamiałem sobie, jakimi zasobami dysponuje wróg i na ile lat trzeba zaplanować kampanię.

9


10

Kuźnia Kampanierów

Rok temu zdałem sobie sprawę, że największym wyzwaniem dla mnie, jako człowieka, jest ciągła „praca nad sobą”. Zrozumiałem głęboki sens słów mówiących o tym, że jeżeli chcę zmieniać świat za oknem, to muszę zacząć od siebie. Nie bez powodu w samolocie słyszymy, że w razie awarii: „Najpierw sobie załóż maskę tlenową, później pomóż innym”. Kiedy przyglądam się wielu aktywistom, których celem jest zmiana społeczna, mam wrażenie, że nie borykam się z tym wzywaniem sam.

Wiedza Po mojej pierwszej lekturze książki Jak wygrywać kampanie? Komunikacja dla zmian byłem pod dużym wrażeniem treści w  niej zawartych. Kampania to dla mnie ciągłe przyswajanie i  wykorzystywanie nowej wiedzy w praktyce. Wiedzy o swoich mocnych i słabych stronach. Wiedzy o tym, co jeść i jak dbać o zdrowie. Wiedzy o tym, jak zarządzać, w szczególności emocjami. Wiedzy o mechanizmach polityki. Wiedzy o władzy i grupach interesu. Wiedzy, o tym kto, z kim i dlaczego. Wiedzy, jak korzystać z nowych mediów. Wiedzy, jak pozyskiwać fundusze na kampanie. Wiedzy, o tym czy telefon jest na podsłuchu. Jestem przekonany, że kampanierom służy czerpanie wiedzy z różnych źródeł, np. z  organizacji pozarządowych, biznesu, wojska, zakonów, ze sportu, świata nauki, z  przyrody i  wielu innych. Siedząc wyłącznie we własnym „okopie”, społecznik bardzo łatwo może pomylić krawędź okopu z linią horyzontu. Wartości, postawa i  wiedza to fundamenty, na których tworzymy Kuźnię Kampanierów. Tworzymy, pamiętając o tym, co powiedział Jose Bove: „Stawiać opór to tworzyć, a tworzyć to stawiać opór”. Zapraszam do lektury i współpracy. Rafał Górski, kampanier INSPRO Łódź, 13 września 2013


Rozmowy


Zmianę trzeba wywalczyć z Maciejem Muskatem rozmawia Magda Doliwa-Górska


Zmianę trzeba wywalczyć

Jeśli kobiety nie wiedzą, że jeszcze 150 lat temu nie były nawet właścicielkami ubrania, które nosiły (bo ich właścicielem był mąż, brat lub ojciec), to brak im podstawowego punktu odniesienia. Nie wiedzą o tym, że zmiana społeczna, nawet tak fundamentalna, jest możliwa. Że można zrobić coś, co na początku wydawało się absolutnie niemożliwe do osiągnięcia. Ta zmiana nie nastąpiła tylko w wyniku dyplomatycznych i miękkich działań. Pewne kobiety, żeby tę zmianę wywalczyć, musiały poświęcić krew, pot i łzy – mówi Maciej Muskat, dyrektor Greenpeace Polska.

Magda Doliwa-Górska: Pół roku temu zaproponowałeś INSPRO przeprowadzenie warsztatu dla kobiet, dotyczącego prowadzenia kampanii. Co sprawiło, że postanowiłeś się zwrócić właśnie do kobiet?

Maciej Muskat: Miałem dwa główne powody. Po pierwsze, zaczęło dochodzić do mnie, że coraz częściej spotykam kobiety autentycznie chcące dokonać jakiejś zmiany w  tych działaniach społecznych, którymi się zajmują. I spotykam je znacznie częściej niż mężczyzn. Zauważyłem, że kobietom niezależnie od tego, czym się zajmują, dużo bardziej niż mężczyznom zależy na realnej zmianie i to było dla mnie uderzające. Pomyślałem, tak utylitarnie, że choć chęci są ważne i potrzebne to przydałoby się pewne instrumentarium, pewne narzędzia, które np. chroniłyby przed popełnianiem jakiś głupich błędów, prowadzących np. do frustracji. A  drugi powód był taki, że sam jestem mężczyzną i  jestem w  takim wieku, że chciałbym lepiej zrozumieć kobiety – ich sposób komunikowania się czy postrzegania świata w obszarze, którym zajmuję się na co dzień tj. wprowadzania zmiany społecznej. W taki sposób zrodził się we mnie pomysł na realizację takiego warsztatu. Wprowadzaniem zmiany społecznej zajmujesz się od wielu lat. Jak, według ciebie te proporcje, pomiędzy kobietami i  mężczyznami angażującymi się we wprowadzanie zmiany społecznej, rozkładały się wcześniej?

13


14

Kuźnia Kampanierów

Trudno jest mi na to jednoznacznie odpowiedzieć, ponieważ te refleksje przyszły do mnie z czasem. Potrzebowałem dystansu do własnej pracy, pojawiającego się wraz z wiekiem, żebym mógł spojrzeć na to zagadnienie z szerszej perspektywy. Myślę, że wraz z upływem czasu to zjawisko się zmienia. Dzięki temu, że mój ojciec działał w opozycji solidarnościowej, miałem możliwość obserwowania różnych ruchów związanych ze zmianą społeczną znaczniej wcześniej, jeszcze zanim sam zacząłem aktywnie działać i zanim zostałem dyrektorem Greenpeace Polska. To zawsze byli mężczyźni, kobiety stały w cieniu. Oczywiście zdarzały się rodzynki, ale to były tylko rodzynki. Co więcej, system patriarchalny wytwarza coś takiego, że kobieta, która chce coś osiągnąć, np. w obrębie wspomnianej zmiany społecznej, musi dopasować swoją wrażliwość, własne cele, do pewnej męskiej hierarchii. Dlatego za pewien fenomen uważam kobiety, które na przestrzeni ostatnich kilku lat coraz częściej zaczynają odgrywać role pierwszoplanowe albo do nich konsekwentnie dążą, albo wręcz inicjują nowe kampanie. Z moich obserwacji wynika, że mężczyzna chcący zmian, idzie po władzę. Obiera azymut na Wiejską, czyli miejsce, gdzie wprowadzanie zmian jest realne, są narzędzia, infrastruktura, środki prawne i, co niezwykle ważne pieniądze. Tymczasem, kobiety najczęściej wychodzą na przysłowiową ulicę, żeby załatwić konkretną sprawę.

W tym, co mówisz jest dużo racji. Wielu mężczyzn myśląc o zmianie, myśli o tych właśnie strukturach władzy. Sam często miałem kontakt z tą władzą i niestety wiem, jak niewiele jej tam jest, np. w parlamencie. Nadal pokutuje takie myślenie. Natomiast faktem jest, że kobiety częściej koncentrują się na problemach, które są im bliskie albo w sensie geograficznym albo takich, które mają bezpośredni wpływ na ich codzienne życie. Nie bez kozery jest przykład ruchu na rzecz walki z GMO1 i promowania rolnictwa ekologicznego. Tutaj przeważają kobiety, ponieważ kwestie żywności z  politycznego punktu widzenia są dla nich bardziej atrakcyjne niż dla mężczyzn, mimo że temat rolnictwa dotyczy nas wszystkich. To pokazuje, 1

GMO (Genetically Modified Organisms) – organizmy genetycznie modyfikowane.


Zmianę trzeba wywalczyć

że pewne rozróżnienie na tematy, po które kobiety sięgają częściej niż mężczyźni istnieje w sposób naturalny. Ludzie w Polsce powoli zaczynają rozumieć, jak niewiele można zmienić w  tradycyjnych strukturach politycznych, i  jak bardzo potrzebne są nowe ruchy, które przemodelują obecnie istniejący podział władzy. To jest to miejsce, gdzie kobiety mogą dokonać takiego wyłomu. Kobiety będą przecierać szlak?

Nie chce niczego wróżyć, bo nie jestem prorokiem, ale może tak być. Sytuacja pewnego zawirowania, którego źródłem jest wciąż trwający kryzys gospodarczy, jest w pewnym stopniu dowodem na to, że systemu zbudowany w oparciu o męskie kategorie i hierarchie, przestaje działać. Zwalnia coraz bardziej i generuje coraz więcej problemów. Od 5 lat, odkąd kryzys na dobre wszedł do Europy i częściowo także do Polski, słyszę śmiałe głosy, że zmierzamy w złym kierunku i to nie tylko ekologicznym, ale właśnie gospodarczo-społecznym. Ta sytuacja w sposób naturalny tworzy przestrzeń i  grunt podatny dla wprowadzania znaczących zmian. Kto tą przestrzeń zapełni? Czy znowu będą to mężczyźni, którzy będą obecny system reanimować? Czy kobiety, które, gdyby zwróciły się w kierunku bliższych im wartości, doprowadziłyby do niemal rewolucyjnej zmiany? Jakie wartości?

Z mojego doświadczenia, zarówno prywatnego jak i związanego z pracą, mogę ich wymienić kilka. Na przykład kwestia konkurencji i kooperacji. To jest coś, co często obserwuję na obu polach. Kobiety zdecydowanie częściej stawiają na kooperację, podczas gdy mężczyźni nastawieni są na walkę, na konkurencję, w konsekwencji na wybór samca alfa. Tymczasem, wartość kooperacji i  współpracy jest znacznie silniejsza w  tych grupach, które są albo prowadzone przez kobiety albo w tych, w których jest więcej kobiet. Nie oznacza to, że jest to regułą, ale jest to pewna, bardzo wyraźna dla mnie tendencja. Kolejna kwestia to sprawa ryzyka. Kobiety diametralnie się różnią od mężczyzn w podejściu do ryzyka. Jest to sprawa fundamentalna w naszych

15


16

Kuźnia Kampanierów

czasach. Podam konkretny przykład: na świecie, większość rolników, osób, które zajmują się uprawą ziemi, to kobiety. Przeprowadzono badania społeczne odnośnie tego, jakie decyzje są podejmowane w obszarze planowania wydatków w rolniczej rodzinie. Okazało się, że kobiety, w odróżnieniu do swoich partnerów, prezentują najczęściej awersję do ryzykownych decyzji, np. związanych z wydawaniem pieniędzy na inwestycje, gdzie strata może być bolesna. Jeszcze bardziej widać tę różnicę w ryzyku związanym ze stosowaniem nowych technologii, które potencjalnie mogłyby mieć negatywny wpływ na plony czy na glebę. Wykazane w badaniach różnice prawdopodobnie wynikają z zasady przezorności2, która zresztą jest wbudowana w prawo europejskie, ale nie jest przestrzegana. Statystycznie, kobiety tej przezorności mają po prostu więcej. Te dwie wartości – stosunek kobiet do ryzyka i do współpracy są, według mnie, kluczowe. Chociaż to na pewno nie wszystkie. Jestem przekonana, że aby dojść do wniosków, o których powiedziałeś, potrzebny jest po stronie mężczyzn duży wysiłek intelektualny i emocjonalny. Zastanawiam się, czy w skali makro jest to w ogóle możliwe?

Odpowiedź jest natychmiastowa – nie! Dobrze, że są mężczyźni, którzy to rozumieją, ale większość z nich nigdy nie dojdzie do takich wniosków. Co do tego bym się nie oszukiwał. Historia zmiany społecznej pokazuje bardzo wyraźnie, że zmiana nie następowała, dlatego, że ten, kto miał władzę (pośrednią lub bezpośrednią) rozumiał potrzebę wprowadzenia zmian i wcielał ją w życie. Zmiana następowała, ponieważ ta władza została mu odebrana albo przynajmniej ograniczona. Historia zmiany pokazuje, że trzeba ją sobie wywalczyć. Nie da się przekonać. Zmianę trzeba wywalczyć. Potem ci, którzy byli oponentami – czy to będzie problem niewolnictwa czy zmiany klimatu – muszą po prostu wymrzeć. 2 Zasada przezorności – zasada prawa unijnego [art. 191 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (TFUE), przed wejściem w  życie Traktatu z  Lizbony art. 174 Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską) i  polskiego Prawa ochrony środowiska (art. 6 ust. 2 POŚ)], która jako tzw. ogólna zasada prawa powinna być uwzględniana przy interpretacji wszystkich innych przepisów ochrony środowiska, przy opracowywaniu i zatwierdzaniu planów i programów, podejmowaniu decyzji w sprawach administracyjnych związanych z ochroną środowiska, a także przy ich wykonywaniu, to jest przy realizacji wszelkich działań, które mogą oddziaływać na środowisko. Zasada ta zobowiązuje, aby każdy, kto planuje, wyraża zgodę lub podejmuje działalność, której negatywne oddziaływanie na środowisko nie jest w pełni rozpoznane (ze względu na niedostatki w wiedzy, deficyt informacji, brak pełnych danych statystycznych, niemożność wykonania analiz, niemożność wykonania symulacji, rozbieżność stanowisk, zwłaszcza stanowisk ekspertów), kierując się przezornością, podjął wszelkie możliwe środki zapobiegawcze.


Zmianę trzeba wywalczyć

Oczywiście, nie mam na myśli krwawej rewolucji, ale naturalne odejście pewnego sposobu myślenia, podobnie jak to się dzieje z paradygmatami naukowymi. Niezwykle istotna jest kwestia nacisku społecznego. Dobrym przykładem, jest chociażby ruch sufrażystek3. Często pytam kobiety, co wiedzą na ten temat. Byłabyś w  stanie powiedzieć, ile czasu upłynęło od sformułowania się tego ruchu do uzyskania praw wyborczych kobiet, w krajach Zachodu? Kilkadziesiąt lat?

Trzy pokolenia kobiet! Ten przykład pokazuje, że nawet te kobiety, które z racji tego czym się zajmują na co dzień i są niejako predysponowane do tego, by znać historię ruchu sufrażystek, nie znają jej. Nie mają takiej wiedzy, ponieważ nasz system nie uważa tej historii za kluczową z punktu widzenia edukacji, co osobiście uważam za horrendum. Gdybym tylko miał taką możliwość, to byłaby pierwsza rzecz, jaką bym zmienił w naszym systemie edukacji. Jeśli kobiety nie wiedzą, że jeszcze 150 lat temu nie były nawet właścicielkami ubrania, które nosiły (bo ich właścicielem był mąż, brat lub ojciec), to brak im podstawowego punktu odniesienia. Nie wiedzą o tym, że zmiana społeczna, nawet tak fundamentalna, jest możliwa. Że można zrobić coś, co na początku wydawało się absolutnie niemożliwe do osiągnięcia. Ta zmiana nie nastąpiła tylko w wyniku dyplomatycznych i  miękkich działań. Pewne kobiety, żeby tę zmianę wywalczyć, musiały poświęcić krew, pot i łzy. Wiele z nich sięgało po przemoc.

Tak. Już na samym finiszu kobiety z tego ostatniego pokolenia sufrażystek, które chciały praw wyborczych, w  niektórych krajach, głównie w Wielkiej Brytanii decydowały się na ostrzejsze metody niż druk ulotek, wiece czy głodówki. Wynikało to również z pewnego sporu w całym ruchu, co jest zupełnie naturalne. Gdy zbliża się możliwość przyspieszenia zmian 3 Sufrażystka (łac. suffragium = głos wyborczy) – określenie zwolenniczki lub działaczki ruchu sufrażystek w  Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych, zwłaszcza przed I wojną światową. W szczególności, nazywano tak członkinie założonej w roku 1903 w Wielkiej Brytanii organizacji Women’s Social and Political Union. Celem ruchu sufrażystek było przyznanie pełnych lub częściowych praw wyborczych kobietom. Ruch sufrażystek był częścią pierwszej fali feminizmu, która kończy się wraz z realizacją postulatów ruchu.

17


18

Kuźnia Kampanierów

albo w środowisku zewnętrznym pojawia się coś, co zmienia otoczenie, to rodzą się konflikty związane z tym, jakich metod powinniśmy teraz użyć, żeby osiągnąć nasze cele. Warto przypomnieć mało znany cytat z Nelsona Mandeli4: „Nie zaprzeczam, że planowałem działania sabotażowe. Nie planowałem ich w duchu lekkomyślności ani dlatego, że kochałem przemoc. Planowałem je w wyniku spokojnej i trzeźwej oceny sytuacji politycznej narosłej przez lata tyranii.” Tak czy inaczej, determinacja tych kobiet doprowadziła do tego, że teraz przynajmniej możesz głosować. Będąc od wielu lat zarówno czynnym obserwatorem, jak i  uczestnikiem życia społecznego, dochodzę do wniosku, że moim prababkom – sufrażystkom chodziło o coś znacznie więcej niż tylko możliwość oddania głosu raz na 4-5 lat. Nawet dzisiaj, wrzucenie kartki do urny nie jest jeszcze gwarancją bycia prawdziwie (wy) słuchanym. Minęło prawie 100 lat od sukcesu sufrażyParada sufrażystek, Nowy York, 1912

stek, a my kobiety wciąż musimy udowadniać, że nasz głos się liczy, że jest ważny w równym stopniu, jak głos mężczyzn. Jako kobiety jesteśmy odcięte od naszych kobiecych korzeni, od naszych bohaterek. W  szkole uczymy się o  wojnach, o  powstaniach, o  wszystkim, co wzmacnia męskie poczucie siły a my, co najwyżej możemy być tymi, które podają bandaże.

Bandaże! [śmiech]. Świetna metafora. Nie znam historii sufrażystek na tyle, żeby móc z  pełną odpowiedzialnością powiedzieć, jaką miały wizję swojej dalszej działalności, ewolucji, czy wzmacniania swojego głosu. Należałoby sięgnąć do źródeł. Natomiast jest kilka rzeczy, na które warto zwrócić uwagę. Przełomowym momentem, w  którym uzyskanie praw wyborczych przez ten ruch stało się realne, była I  wojna światowa: w  wielu krajach europejskich kobiety były zmuszone zająć miejsce mężczyzn, także w tzw. męskich zawodach, ponieważ oni poszli na wojnę. Kiedy wrócili, sytuacja Nelson Rolihlahla Mandela – południowoafrykański polityk, prezydent Republiki Południowej Afryki w latach 1994–1999, jeden z przywódców ruchu przeciw apartheidowi, działacz na rzecz praw człowieka, laureat pokojowej nagrody Nobla.

4


Zmianę trzeba wywalczyć

polityczno-społeczna, którą zastali była dla nich, z męskiego punku widzenia, dosyć niezręczna. Wejście w męskie role okazało się dla kobiet furtką, merytorycznym argumentem, że skoro mogą one wykonywać tzw. męskie zajęcia to tym bardziej mogą brać udział w wyborach. Idąc dalej, jeżeli spojrzymy dzisiaj na częściowe równouprawnienie ekonomiczne i, na fakt, że jest wiele kobiet, które zajmują kierownicze stanowiska, łatwo jest dostrzec, że asymilują one wiele cech męskich, upodobniając swój styl zarządzania do stylu męskiego. Kobiety wciąż stanowią mniejszość, konkurują one głównie z mężczyznami, co sprawia, że gdzieś tę swoją wrażliwość muszą tłumić. Dla mnie zasadniczym pytaniem jest to, co się stało po uzyskaniu prawa wyborczego. Moja wiedza na ten temat jest zbyt mała, ale być może stało się tak, jak często dzieje się w  tego typu ruchach, które coś osiągną: kiedy już udało nam się wywalczyć tą podstawą rzecz, np. prawo wyborcze czy niepodległość to teraz można już usiąść, spocząć na laurach. Może tak się stało i  w  tym przypadku i  została utracona pewna ciągłość potrzebna do tego, by dalej pchać pewną agendę dalszej emancypacji, która w  rezultacie prowadziłaby do podstawowej zmiany wartości w  systemie ekonomicznym czy prawnym. Zasada przezorności okazuje się, więc absolutnie fundamentalną sprawą. Gdyby została ona autentycznie wprowadzona do prawa krajowego czy europejskiego, to wiele rzeczy, które dzisiaj są możliwe i  prowadzą do destrukcji, np. środowiska naturalnego nie byłyby w ogóle możliwe. To pokazuje, jak wiele jeszcze jest do zrobienia. Masz rację, kiedy mówisz, że ten głos wyborczy jest pewnym symbolem bycia wysłuchanym. Ale jest on tylko symbolem. Demokracja przecież nie polega na tym, że co cztery lata głosujemy na pana w garniturze A lub B. Kiedy mówisz, że tą zmianę musimy sobie wywalczyć, to pojawia się pytanie: kto ma to zrobić? Bo, jeżeli mężczyźni nie mają świadomości, jaką wartością mogą być dla nich kobiety – ich głos, ich sposób myślenia, odbierania świata, wreszcie ich wrażliwość. Czego oczekiwać od kobiet, które odbierają tę samą edukację, wychowują się w podobnych domach,

19


20

Kuźnia Kampanierów

oglądają podobne programy w  telewizji. Kto ma tą zmianę wywalczyć, Maciek?

Na tym właśnie polega walka, która często trwa dłużej niż trzy lata, ponieważ na zmianę potrzeba nawet pokoleń. Często obserwuję, także w  Greenpeace, że ludzie zapalają się do działań, a  po roku, dwóch, kiedy brak jest jeszcze wymiernych rezultatów, mówią: „Ojej, tragedia! Nie wyszło, nie osiągnęliśmy celu.” Wówczas, przypominam im historię walki sufrażystek czy batalii o prawa czarnych w USA. To jest walka i ważne jest, żeby dotrzeć do konkretnych pozycji i ludzi, również związanych z władzą, którzy umożliwią zmianę. Ponadto, cholernie ważna jest budowa edukacji na nowo, m.in. uświadamianie mężczyzn o tym, co mogą im dać kobiety, by zmienić system, w  którym wszyscy teraz żyjemy. Natomiast koncentracja tylko na działaniach oddolnych, nie wystarczy. Muszą być one sparowane ze społeczno-politycznym, strategicznym myśleniem o  tym, jak dokonać zmian w kluczowych miejscach, np. w programie i systemie edukacji. Co, więc proponujesz?

Musiałbym się mocniej nad tym zastanowić. Sądzę jednak, że tak, jak udało się wygenerować wielki, oddolny ruch społeczny wokół rodziców 6-ciolatków5, którzy zebrali milion podpisów, tak samo mógłby powstać ruch kobiet, które będą się domagać zmian w systemie nauczania w szkołach, zwłaszcza historii. Poparłbym taki ruch, bo rzecz nie tylko w odzyskaniu historii kobiet, ale także w tym, jaki będzie to miało wpływ na ekologię. Znajomość historii ma bowiem fundamentalny wpływ na to, jakie decyzje podejmujemy na przyszłość. System edukacji pomija, na przykład fakt, że pierwotnym źródłem upadku przeszłych cywilizacji czy imperiów były powody ekologiczne, a nie wojna czy religia. Z wyjątkiem niewielu ludzi, którzy tym się interesują, nikt o tym nie wie. Jestem przekonany, że gdyby szkoły przekazywały tę wiedzę, łącząc ją z podkreślaniem kobiecej 5 Akcja „Ratuj Maluchy”, zapoczątkowana przez małżeństwo, Karolinę i Tomasza Elbanowskich, rodziców szóstki dzieci. Głównym celem akcji, jest zniesienie obowiązku szkolnego dla sześciolatków. Państwo Elbanowscy wraz z  rzeszą innych rodziców zebrali milion podpisów pod wnioskiem o referendum, w którym Polacy mieliby zdecydować czy obowiązek posłania sześciolatków do szkoły należy utrzymać czy też pozwolić, żeby to rodzice decydowali. 8-go listopada 2013 sejm odrzucił wniosek o referendum. Więcej: http://ratujmaluchy.pl


Zmianę trzeba wywalczyć

21

wrażliwości, z  tymi wartościami, o  których wcześniej powiedziałem, to zmiana byłaby widoczna już w kolejnym pokoleniu. Nasza rozmowa świadczy o  tym, że to, o  czym mówisz, nie dzieje się jeszcze w Polsce. Czy obserwujesz takie działania zagranicą?

Tak. W Polsce cały czas na nie czekam. Ponad rok pracowałem w  Azji, co spowodowało, że moja uwaga skierowana jest na kraje, które dawniej nazywano rozwijającymi się. Od czasu do czasu słyszę o inicjatywach albo o konkretnych osobach, które te tematy podejmują. Osobą, która dla mnie jest symbolem takich zmian społecznych jest Vandana Shiva6, działaczka ekologiczna, pisarka, liderka par exellence. Ponadto, jest jednym z  trzech najlepszych mówców, jakich słyszałem w  życiu. To jest kobieta, której siła wypływa nie z imitowania męskiej siły, ale która autentycznie czerpie z  kobiecej energii. Udało jej się zbudować na tej energii tak potężny fundament, że kiedy zaczyna mówić o  sprawach kobiet albo o  rolnictwie, albo o  globalizacji, jej głos jest tak silny i  tak różny od innych męskich głosów, że jest naprawdę słuchana. Prawdopodobnie jest to też związane z faktem, że w wielu tych krajach, które dopiero niedawno weszły na tzw. ścieżkę modernizacji, nadal istnieje tradycja, która wiąże kobiety z  dbaniem o  środowisko naturalne. Muszę też wspomnieć o  indyjskim ruchu Chipko7, gdzie kobiety skutecznie powstrzymywały wycinkę lasów w Indiach (jedną z  działaczek ruchu była Vandana Shiva). To jest także przykład powiązania praw przyrody z prawami kobiet. Z tego 6 dr Vandana Shiva – indyjska fizyczka, działaczka na rzecz środowiska i kobiet, publicystka. W latach 70. działaczka ruchu Chipko, aktualnie jedna z najważniejszych postaci w ruchu antyglobalistycznym. W 1993 roku, Shiva otrzymała nagrodę Right Livelihood Award (znaną, jako Alternatywna Nagroda Nobla), za „umieszczenie kobiet i ekologii w centrum współczesnej problematyki rozwoju”.

Chipko (dosł. “obejmować”, w języku hindi) – indyjski ruch społeczny, powstał 1974 roku w celu obrony drzew przed ich wycinaniem. Ruch zasłynął z masowego udziału wiejskich kobiet, które obejmowały drzewa własnym ciałem, aby uniemożliwić ich ścięcie. Z tego powodu ruch ten jest często zaliczany do ruchów ekofeministycznych. W latach 80. ruch Chipko protestował również przeciw górnictwu wapiennemu oraz przeciw budowie tamy w Tehri. W 1987 roku, ruch Chipko został uhonorowany nagrodą Right Livelihood Award, za „zaangażowanie w  ochronę, odbudowę i  ekologiczne użytkowanie

7

Kobiety otaczające drzewo, żeby zapobiec jego ścięciu.


22

Kuźnia Kampanierów

powodu, więcej takich ruchów, jak Chipko powstaje właśnie tam, a  nie bliżej nas, w Europie. Mam wrażenie, że przyczyny takiego stanu rzeczy należy szukać w różnicach kulturowych. W  odróżnieniu do cywilizacji zachodniej, Wschód wciąż jest mocno zakorzeniony w  naturze, człowiek nadal jest częścią przyrody. Po tej stronie globu wkładamy wiele wysiłku, energii i środków, żeby naturę zdominować, podporządkować i do cna wykorzystać, nazywając nasze działanie postępem, a  nawet rozwojem. Nasze pokolenie, już teraz ponosi ogromne koszty, w tym ekonomiczne, tego postępu. Naszym dzieciom przyjdzie zapłacić jeszcze więcej.

W tej części świata, tzw. zachodniej, która była pod wpływem religii judeochrześcijańskiej, a później także paradygmatu naukowego opartego na redukcjonizmie8 to, o czym mówisz jest bardzo wyraźne. To nie jest kwestia tylko i wyłącznie religii, ale również nauki. Francis Bacon9, który jest uważany za filozofa nowoczesnej nauki ukuł twierdzenie, że „nauka musi wydrzeć naturze sekrety przy pomocy tortur”. Stwierdzenie to pokazuje stosunek do przyrody, który został wbudowany w nasz system edukacji na przestrzeni ostatnich 300 lat. Z drugiej strony, kiedy odwołujemy się do Wschodu, jako wzorca to musimy pamiętać, że tam podejście do przyrody też nie zawsze było w 100 proc. harmonijne. Nie ulega jednak wątpliwości, że stosunek do natury wynika w pewnym stopniu z tamtejszej filozofii życia, kosmologii, które są mocno wdrukowane w tamten system religijny. Ponadto, w wielu rejonach Azji życie ludzi w dużej mierze zależy od rolnictwa, które jest źródłem przetrwania. Przemysł nie jest jeszcze tak rozbudowany, jak ma to miejsce na Zachodzie.

Zgadza się, choć w  różnych częściach Azji różnie to wygląda. Chiny 8 Redukcjonizm – pogląd w filozofii nauki, stanowisko metodologiczne przyjmujące, że możliwe i właściwe jest wyjaśnienie i opis własności złożonego układu poprzez opis i wyjaśnienie zachowania tylko jego części. 9 Sir Francis Bacon – angielski filozof, jeden z najwybitniejszych przedstawicieli filozofii epoki odrodzenia i baroku, eseista, polityk oraz prawnik. Jest też uważany za jednego z twórców empiryzmu. Bacon odszedł od ideału uprawiania wiedzy dla wiedzy. Nauka miała być narzędziem człowieka w  walce z  przyrodą. Poznawszy mechanizmy przyrody, człowiek miał nad nimi zapanować.


Zmianę trzeba wywalczyć

są przykładem szybko postępującego rozwoju przemysłowego. Natomiast większość ludzi jest na co dzień, nie tylko w Azji, ale także w Afryce, po prostu bliżej ziemi. Ta sytuacja nieustannie się zmienia ze względu na trend urbanizacyjny, który w ostatnich latach mocno przyspieszył i który generuje ogromne problemy. Poruszyłeś temat galopującej urbanizacji, tzw. krajów rozwijających się. Osobiście, jestem przekonana, że czas ruchów oddolnych, Nonviolent Communication10 się kończy. Abyśmy otrzeźwieli, musi wydarzyć się wielka katastrofa, może wojna. Może wówczas męski świat zwróci się ku wrażliwości i wartościom, których emanacją są kobiety. Może to szacowanie ryzyka, o  którym wspominałeś będzie jednym z  fundamentów budowy nowego porządku świata i człowiek zastanowi się nie 10, nie 20, nie 100 a 1000 razy, zanim znów naciśnie „czerwony guzik”.

Jednak takie wydarzenia, które mają charakter rewolucyjny albo katastrofalny są zazwyczaj nieprzewidywalne. Gdybyśmy na przykład wiedzieli, że do takiej zmiany dojdzie za trzy lata to moglibyśmy się do tego dobrze przygotować i żylibyśmy spokojnie, oczekując na rewolucję albo na uderzenie komety. Nie mogąc, jednak tego przewidzieć, jedyne, co możemy realnie zrobić to tworzyć tu i teraz pewne warunki, dzięki którym zrodzi się nowy ruch, nowy system edukacji, nowy system społeczno-ekonomiczny, który będzie potrzebny, kiedy do tak gwałtownej zmiany dojdzie. Zwykle, kiedy dochodzi do niespodziewanych przewartościowań czy przemian ekologicznych, ludzie zadają sobie pytanie: co dalej? Jeżeli nie będziemy mieli programu, pewnych narzędzi, wreszcie praktyki to nie dostaniemy szansy zaproponowania tego, co naszym zdaniem jest sensowne. Ów trend globalizacyjno-urbanizacyjny, związany ze zwiększającym się cały czas zużyciem energii, która jest na wyczerpaniu, staje się powoli widoczny. Przyjdzie czas, nie wiem czy za rok, czy za pięć czy dziesięć lat, kiedy stanie się on jaskrawo widoczny. Czy ci, którzy chcą lub mogą zaproponować coś nowego, będą na to gotowi? Porozumienie Bez Przemocy (ang. Nonviolent Communication), porozumienie współczujące, w skrócie PBP - sposób porozumiewania się opracowany przez M. B. Rosenberga, który dzięki skupieniu uwagi na pewnych aspektach komunikatu rozmówcy oraz własnego (mianowicie na uczuciach i potrzebach), a także specyficznym formom posługiwania się językiem, pozwala na całkowite wyeliminowanie lub, co najmniej ograniczenie możliwości wystąpienia przemocy w dialogu w jakiejkolwiek formie, psychicznej lub fizycznej.

10

23


24

Kuźnia Kampanierów

Na marginesie, warto odwołać się do naszej historii. Piłsudski miał podobne podejście do niepodległości Polski. Gdy tylko dostrzegł, że zbliża się I wojna światowa, starał się przewidzieć jej wynik i tak rozegrać polityczne sojusze, żeby w odpowiednim momencie móc je zmienić i, jak najwięcej wygrać na zewnętrznym wydarzeniu, na które przecież nie miał wpływu. Dobra strategia się przydaje. Czy kobiety zdają sobie sprawę z faktu, że „strategia się przydaje”?

Nie jestem tego pewien. Tymczasem dobra strategia przydaje się bardzo. Był to zresztą jeden z  powodów, dla których chciałem zrobić ten warsztat, o  którym wspomniałaś na początku naszej rozmowy. Jeżeli uda się powiązać myślenie strategiczne z wartościami reprezentowanymi przez kobiety, z  ich wrażliwością, to ma szansę powstać mocna mieszanka. Wielokrotnie byłem świadkiem frustracji ludzi, którzy w swoich działaniach ponosili porażki tylko dlatego, że wcześniej nie pomyślano o  iluś podstawowych sprawach. Tym, którzy przychodzą do mnie, staram się pomagać na tyle, na ile mogę, żeby uniknęli takich sytuacji. Wystarczy czasami krótka analiza, która pokaże na przykład, że nie tędy droga i szkoda tracić czas, energię i  pieniądze na coś, co nie przyniesie pożądanego rezultatu. Gdzie, twoim zdaniem kobiety popełniają największe błędy?

Ciężkie pytanie. Nie czuję się do końca kompetentny, żeby udzielić takiej odpowiedzi, ponieważ ani nie jestem kobietą ani nie działam w żadnym ruchu kobiecym, by mieć dane z pierwszej ręki. Jeśli, jednak miałbym się odwołać do własnych doświadczeń z kobietami i do obserwacji w ogóle, to jest jedna rzecz, o której warto wspomnieć. Kiedyś ktoś powiedział, że gdyby pewnego dnia kobiety przestały przygotowywać mężczyznom śniadanie i zrobiły strajk, to system by się załamał. Mocno zapamiętałem tę metaforę, ponieważ dobitnie pokazuje, że kobiety dysponują niewyobrażalną wręcz siłą, której się nie zauważa i nie docenia. Niestety, kobiety tej siły nie wykorzystują.


Zmianę trzeba wywalczyć

Z jakiego powodu tak się dzieje?

Dla mnie to zagadka. Z jednej strony, mam świadomość, że jest wiele kobiet, które są wyjątkowymi strażniczkami patriarchatu. Z drugiej natomiast, jest niezagospodarowana przestrzeń, którą można by zapełnić, podnosząc świadomość kobiet na temat: A. – że mają w sobie siłę, wynikającą wprost z zależności mężczyzn od pomocy ze strony kobiet i B. – wykorzystanie tego faktu. Ostatnio oglądałem film o  ruchu kobiet z  Liberii11, który doprowadził do zakończenia krwawego, zbrojnego konfliktu oraz do ustąpienia ze stanowiska tamtejszego dyktatora, który uciekł z  kraju. Wspominam o tym przykładzie, ponieważ jedną z pierwszych rzeczy, jaką kobiety z tego ruchu zrobiły to była odmowa seksu mężczyznom, tzw. „strajk łóżkowy”. Choć tej sytuacji prawdopodobnie nie da się w całości przełożyć na nasz grunt, to uważam to za pewną ilustrację, która pokazuje, jak wiele jest do zrobienia w  Polsce, by kobiety znowu zbliżyć do siebie, w  sensie czysto organizacyjnym. Mam wrażenie, że kobiety z ruchu sufrażystek były bardzo blisko siebie. Obecnie, obserwujemy w kraju podział na małą grupkę feministek i  ogromną grupę kobiet niezainteresowanych takimi tematami i  nie widzących dla siebie nigdzie miejsca – kobietami rozproszonymi. Z punktu widzenia organizatora grupy prowadzącej wiele kampanii, uważam, że potrzebny jest duży wysiłek organizacyjny, mocno związany z uświadomieniem politycznym kobiet. Nawiązujesz do tego, o  czym powiedziałam wcześniej, że kobiety utraciły, w  wyniku splotu różnych wydarzeń tę świadomość oraz poW 1989, w Liberii wybuchła wojna domowa, której efektem było wyniszczenie kraju wskutek trwających 7 lat działań wojennych. W czasie rządów prezydenta Charlesa Taylora, Liberia z jednego z najzamożniejszych krajów afrykańskich stała się krajem biednym. W  1999 roku wybuchła druga wojna domowa. W  2003 roku o  pokój zaapelowały kobiety – do tej pory traktowane, co najwyżej jako łup wojenny. Wiedziały, że jeżeli tym razem nie zareagują, ich kraj może przestać istnieć. Women of Liberia Mass Action for Peace WLMAP (Masowa Akcja Kobiet Liberii na rzecz Pokoju) była pierwszą organizacją, w której działały chrześcijanki i muzułmanki. Od początku, kobiety dystansowały się od polityki, podkreślając, że interesuje je wyłącznie pokój. Początkowo było ich zaledwie kilkanaście, ale szybko liczba ta urosła do kilku tysięcy. Pod naciskiem społeczności międzynarodowej i aktywistek WLMAP, prezydent Taylor zdecydował się na rozmowy pokojowe z pozostałymi stronami konfliktu i jeszcze przed ich zakończeniem zrzekł się władzy. Udał się do Nigerii, gdzie otrzymał azyl polityczny (cofnięty w 2006 roku). Pokój kończący krwawą wojnę domową w Liberii został zawarty 18 sierpnia 2003 roku w stolicy Ghany, Akrze. W wyborach w 2005 zwyciężyła Ellen Johnson-Sirleaf, pokonując George’a Weah. Pierwsza w Afryce kobieta-prezydent, została zaprzysiężona 16 stycznia 2006 roku, a w listopadzie 2011 Liberyjczycy wybrali ją na drugą kadencję. W maju 2012 roku w Hadze Sąd Specjalny dla Sierra Leone skazał Charlesa Taylora na 50 lat więzienia za zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości. Kronikarskim zapisem rozwoju masowego ruchu społecznego, tworzonego wyłącznie przez kobiety jest film – „Pray the devil back to hell” (Idź diable precz, 2008). Więcej: http://praythedevilbacktohell.com 11

25


26

Kuźnia Kampanierów

czucie siły reprezentowane przez sufrażystki. Mam wrażenie, że równouprawnienie, które wraz z  kapitalizmem ponownie pojawiło się na arenie spowodowało, że jako kobieta jestem zmuszona szukać swojej siły na zewnątrz. Świadomie bądź nie, wiele z  nas uczy się męskich wzorców zachowań. Tym samym, powoli i konsekwentnie wyciszamy naszą kobiecość, dochodząc do punktu, w którym zaczynamy wątpić w  jej moc i  zasadność, nie mówiąc o  przydatności. Płacimy tę cenę, codziennie po to, żeby zasłużyć na przywilej, jakim jest posiadanie prawa do głosu (nie tylko wyborczego), a  co w  przypadku mężczyzn, jest im „dane z natury”.

Masz rację. Warto zadać sobie pytanie, skąd się bierze mocna pozycja wielu kobiet w społeczeństwie i w życiu publicznym. O dziwo, nie jest ona skutkiem społeczno-politycznego poparcia ze strony innych kobiet. Najczęściej, jest ona rezultatem kariery korporacyjnej, kariery w mediach itp. Wymieniłem najbardziej widoczne ścieżki kariery społecznej dla kobiet. Niewiele kobiet uważa, że może zbudować swoją siłę, również społeczną, w oparciu o siłę innych kobiet. To, moim zdaniem, jest tragedia. Vandana Shiva jest właśnie przykładem kobiety, która zbudowała swoją siłę wyłącznie w  oparciu o  wartości kobiece, o  współpracę z  innymi kobietami i o promowanie kobiet. W odniesieniu do panującego trendu, jej postawa jest swoistą aberracją, a powinno być odwrotnie. Należy promować tego typu wzorce, zwłaszcza wśród kobiet. Z drugiej strony, warto jest docierać do kobiet, które są już na szczycie albo zbliżają się do niego i przekonywać je, żeby – zamiast obawiać się konkurencji innych kobiet – budowały siłę kobiet w Polsce, poprzez docenianie i wzmacnianie kobiecych wartości i kobiecej wrażliwości. W jaki sposób dotrzeć do kobiet na szczycie?

Nie ma co ukrywać, że kobiety, które dotarły tam gdzie są imitując lub wpisując się w męski styl, zdają sobie sprawę, że naruszając swój, tak ciężko wypracowany wizerunek, mogą spaść z tej pozycji, którą zajmują. Jest to więc kwestia podjęcia pewnego ryzyka, jak również dobrego zaplanowania tej wolty, w taki sposób, żeby nie stracić szansy na dokonanie tej konwersji.


Zmianę trzeba wywalczyć

27

Mamy w Greenpeace, w naszym języku kampanijnym takie określenie, jak Power transfer. Pojęcie to definiuje sytuację, w której siła wynikająca z wygrania jednej sprawy, może być natychmiast transferowana w  kierunku innego problemu. Tak zrobiliśmy przy okazji „Rospudy”12, kiedy sukces tamtej kampanii, od razu staraliśmy się wykorzystać przy GMO. Podobnie, kobiety w grupie i kobiety indywidualnie mogą pozycję, którą osiągnęły, transferować na inne pola. Ile kobiet jest teraz w Greenpeace?

Około 50 proc. zespołu stanowią kobiety. W jaki sposób wykorzystujesz w swojej pracy potencjał kobiet?

Staram się na wszystkich współpracowników patrzeć indywidualnie. Zwracam uwagę na ich naturalne talenty bądź umiejętności. Teraz, kiedy o tym myślę, dostrzegam, że w swojej pracy wykorzystuję pierwiastek kobiecy do budowy sojuszy, do wzmacniania kooperacji wewnątrz i  na zewnątrz organizacji. Mamy kilka kampanii, w których kobiety jako liderki, korzystając ze swoich zdolności współdziałania, mocno poszerzyły front działania tych projektów, jak w przypadku kampanii „Adoptuj pszczoły”. Jest jeszcze jedna cecha, która choć charakterystyczna, rzadko utożsamiana jest z kobietami, a mianowicie determinacja w dłuższym czasie. Mężczyźni często mają nastawienie na szybkie zwarcie, szybką wygraną, szybki zysk. Z kolei kobiety, noszą w sobie takie przekonanie, że jeśli nie osiągną celu teraz albo nawet nie uda im się dwa razy to trzeba próbować dalej. W mojej pracy i w kontakcie z kobietami, często miałem wrażenie, że kobiety są bardziej wytrwałe w tym, co robią, jakby biegły w maratonie. Jest to kolejna wartość kobieca, prawie w ogóle nie wykorzystywana. Przyroda Doliny Rospudy była zagrożona planowaną budową obwodnicy Augustowa, będącej dawniej częścią drogi Via Baltica. Przeciw projektowi poprowadzenia obwodnicy przez torfowiska w  dolnym biegu Rospudy, protestowali działacze pozarządowych organizacji ekologicznych i przyrodniczych (m.in. Centrum Ochrony Mokradeł (dawniej Stowarzyszenie “Chrońmy Mokradła”), Greenpeace, Klub Przyrodników, Komitet Ochrony Orłów, Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków, Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody “Salamandra”, Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, Towarzystwo Przyrodnicze “Bocian”, WWF, Zielone Mazowsze) oraz część naukowców. Najgłośniejszy protest, który odbił się szerokim echem w mediach, miał miejsce w 2007 r. W listopadzie 2009 r. rząd zmienił przebieg trasy Via Baltica. 12

Vandana Shiva


28

Kuźnia Kampanierów

Czy jako lider przekazujesz współpracownikom swoją wiedzę na temat kobiet oraz wartości, które one reprezentują?

Na pewno mógłbym zrobić więcej. Staram się tego nie robić wprost. Szukam osobnych okazji, dających szansę na głębszą rozmowę. W trakcie ostatniego wyjazdu naszego zespołu, przygotowałem sesję na temat sufrażystek, która w odbiorze okazała się najbardziej emocjonalna. Jak zareagowała męska część zespołu?

Po pierwsze, mężczyźni nic na ten temat nie wiedzą. Po drugie, nie interesują się tym. Ale jeżeli kobiety tak niewiele wiedzą o tym ruchu to, cóż dopiero mężczyźni. To, co zrobiło na mężczyznach największe wrażenie, to właśnie determinacja kobiet, które zdawały sobie sprawę z faktu, że ich walka potrwa kilka pokoleń i w związku z tym przygotowywały swoje córki i wnuczki do tej roli. Druga rzecz, to metody sufrażystek, z których wiele było bardzo radykalnych, m.in. podpalenia czy strajki głodowe. Nasza kultura, system społeczny formatują kobiety, jako istoty delikatne, łagodne, ciche i spokojne, a nie jako lwice czy niedźwiedzice, które od czasu do czasu otwierają paszczę i ryczą. Takie zachowanie kobiet jest społecznie nieakceptowane, co znów jest jakąś aberracją, a nawet formą opresji, bo nam, mężczyznom wolno, a kobietom nie. Chyba, że chodzi o dzieci.

To prawda, ale wynika to z faktu, że dzieci są tzw. wspólnym dobrem. To jest kolejna kwestia do zmiany. Jeżeli mamy ruch, który zbudował swoją siłę wokół dzieci [Akcja „Ratuj Maluchy” – przyp. red.] to, myśląc strategicznie, można próbować przetransferować tę siłę na problem, który już nie jest stricte kobiecy. Może to są dwa konie trojańskie, których potrzebujemy, żeby takiego transferu dokonać. Z jednej strony kobiety, które założyłyby taki ruch, o którym mówiłeś na początku, celem zapełniania niszy i wywalczania dla nas coraz większej przestrzeni. Natomiast z drugiej strony, mężczyźni, którzy myślą


Zmianę trzeba wywalczyć

podobnie, jak ty. Którzy, bazując na swojej wiedzy, doświadczeniu, autorytecie będą skuteczniejsi od kobiet, w zmienianiu męskiej świadomości.

Zgadzam się z tobą w obu przypadkach, a jeśli mógłbym pomóc jako koń trojański to bardzo chętnie to zrobię. Dzięki kontaktom z moją żoną i z innymi kobietami jest to dla mnie autentyczna wartość, by poszerzać ten pierwiastek kobiecy w życiu społecznym, politycznym czy ekonomicznym. Powiem więcej, jeśli nie dojdzie do takiego poszerzenia, to mam ogromne obawy, co do tego czy uda nam się, jako cywilizacji, wyjść obronną ręką z potężnego kryzysu, w którym się znajdujemy. Dlatego na ogólnym, strategicznym poziomie, który oznacza myślenie i zmiany w kategoriach dekad, jest to bardzo ważne. Co w takim razie doradziłbyś kobietom?

Powiedziałbym, żeby zaczęły od poznania własnej historii, nie tej nauczanej w  szkole, ale historii sufrażystek czy ruchu Chipko, w  Indiach. Każdy, niezależnie od płci, jeżeli chce walczyć o zmiany społeczne z dominującym systemem, musi sobie uświadomić, że nie jest pierwszy, że wcześniej byli ludzie, były grupy, ruchy, które podejmowały próby zakończone lepszym bądź gorszym rezultatem. Bez zakorzenienia w  historii musimy zawsze startować od zera. To moja pierwsza rada. Druga, żeby kobiety podchodziły do tematu zmiany strategicznie, i w związku z tym, by szukały informacji czy porady w tym obszarze. Każdy z nas ma do dyspozycji tylko jedno życie, określone w czasie, więc jeśli chcemy coś osiągnąć to warto nasze życie tak zaplanować, żeby działania, które podejmujemy, zrodziły jak najwięcej dobrych owoców. Kiedy jest mowa o zmianach w systemie, to warto zapoznać się z narzędziami, które oferuje demokracja parlamentarna oraz poznać jej ograniczenia. Należy zorientować się, w jaki sposób określone siły rozkładają się po obu stronach batalii, którą prowadzimy. Kto może nam pomóc, a współpraca z kim okaże się nieefektywna albo jest wręcz stratą czasu. Trzecia kwestia to społeczno-polityczne organizowanie się. Uświadamianie sobie wspólnych interesów. Staram się to robić na gruncie ekologicznym. Choć uważam, że jest to znacznie trudniejsze do zrobienia. Łatwiej

29


30

Kuźnia Kampanierów

jest bowiem znaleźć wspólne interesy z innym człowiekiem – czy będzie to osoba niepełnosprawna czy kobieta – niż z innymi istotami, z którymi dzielimy tę planetę, ale których istnienia najczęściej nawet nie zauważamy. Dzięki tzw. cywilizacji, jesteśmy bardzo oddaleni od zrozumienia naszej zależności od środowiska naturalnego, od świadomości, że kiedy np. żaby przestaną istnieć to my także, niedługo potem. Co może być klamrą, która zakończy naszą rozmowę?

System, w którym żyjemy, a który został zbudowany przez mężczyzn jest słaby i ulega dalszemu osłabieniu, spowodowanym kryzysem ekologiczno-ekonomicznym. Ta sytuacja, z kolei otwiera coraz większe pole na propozycje nowego. Jest to przestrzeń, która może być zapełniana przez kobiety i wszystko, co się z nimi wiąże. Gorąco namawiam kobiety, żeby próbowały. Natura nie znosi próżni, także natura społecznych systemów. Potrzebujemy was. Praca mężczyzn zajmujących się zmianą społeczną byłaby znacznie ciekawsza, przyjemniejsza, bogatsza, gdyby było was jeszcze więcej niż w tej chwili. Więcej kobiet zaangażowanych politycznie, społecznie również w tej sferze, w której ja działam, bo tutaj wciąż jest tak wiele do zrobienia. Przytoczę historię sprzed roku, kiedy Greenpeace, w  ramach swojej kampanii arktycznej, zamknął kwaterę główną Shella. Pokój głównego szefa tej firmy, został przejęty przez dyrektorkę holenderskiego biura Greenpeace13, która jako nowy szef Shella ogłosiła stamtąd reformy, które wprowadza firma. Oprócz treści tego komunikatu, ważny jest także obrazek, który widzimy: kobieta mająca piękne, długie siwe włosy, siedzi za biurkiem szefa Shella i komunikuje fundamentalną, rewolucyjną zmianę, mówiąc, że „Shell jest największą firmą na świecie i posiada najwięcej zasobów. To jest firma, która jako pierwsza może i powinna dokonać zmiany w kierunku energii odnawialnej.” Kiedy to zobaczyłem poczułem dreszcz na plecach, dreszcz zadowolenia. Sylvia Borren, jako nowa CEO Shella (2012)

Sylvia Borren: „Pierwsza rzecz, którą zrobię, jako nowa CEO Shella jest prosta i  efektywna: koniec wydobywania ropy naftowej w dziewiczej Arktyce.” [za http://greenpeace.org/international, Blogspot by Aaron Grey-Block, July 13, 2013 – “Greenpeace shows Shell the way forward”]

13


Poradnik, który trzymasz w ręku, został przygotowany w ramach inicjatywy Kuźnia Kampanierów realizowanej przez Instytut Spraw Obywatelskich (INSPRO). Misją Kuźni jest wspieranie społeczników, którzy mają ambicje wygrywania kampanii obywatelskich na rzecz dobra wspólnego. Dzięki Kuźni, aktywiści uczą się, sieciują i wzmacniają swój potencjał. Wiedzę czerpią od ekspertów z różnych dziedzin, ale też od siebie nawzajem. W publikacji znalazły się rozmowy z najbardziej inspirującymi osobami, które spotkaliśmy, prowadząc kampanie INSPRO. Wszystkie one walczą w interesie publicznym. Towarzyszy jej cześć poradnikowa pozwalająca zorientować się, jak walczyć. Jesteśmy przekonani, że kampanierom służy czerpanie wiedzy z różnych źródeł, np. z organizacji pozarządowych, biznesu, wojska, zakonów, ze sportu, świata nauki, z przyrody i wielu innych. Siedząc wyłącznie we własnym „okopie”, społecznik bardzo łatwo może pomylić krawędź okopu z linią horyzontu. Zapraszamy do lektury i współpracy!

ISBN 978-83-936035-2-7 Publikacja bezpłatna

Wydane w ramach


Fragment poradnika „Kuźnia Kampanierów. Poradnik walczących społeczników”