Page 1

Anglia Australia Bhutan Brazylia Chiny Dania Finlandia Grecja Hawaje Hiszpania Holandia Indie Irlandia Islandia Japonia

HELEN RUSSELL

ATL A S SZCZĘŚCIA AT L A S S Z C Z Ę Ś C I A

Kanada Kostaryka Niemcy Norwegia Nowa Zelandia RPA Rosja Syria Szwajcaria Szwecja Tajlandia Turcja USA Walia Włochy


AT L A S SZCZĘŚCIA Sposoby na szczęście z całego świata

Helen Russell przełożyła

Dorota Malina


Tytuł oryginału

Przekład: Dorota Malina

Atlas of Happiness

Redakcja: Maria Brzozowska,

First published in Great Britain in 2018

Korekta: Elżbieta Krok

by Two Roads

Weryfikacja merytoryczna: Jakub Szpak

An imprint of John Murray Press

Skład na podstawie oryginału:

Dominika Rychel

An Hachette UK company

ITWORKS / itworks.net.pl Złożono krojem Madera

Hodder & Stoughton Ltd Carmelite House

Copyright © for this edition

50 Victoria Embankment

Insignis Media, Kraków 2018

London EC4Y 0D

Wszelkie prawa zastrzeżone

www.tworoadsbooks.com

ISBN 978-83-66071-46-9

www.hodder.co.uk Tekst © Helen Russell 2018 Ilustracje i okładka: Naomi Wilkinson

Insignis Media, ul. Lubicz 17D/21–22,

Ilustracje © Two Roads

31-503 Kraków

Design: Andrew Barron, Thextension

tel.  +48 12 636 01 90, biuro@insignis.pl, www.insignis.pl

Żadna część niniejszej publikacji nie może

Facebook: @Wydawnictwo.Insignis

być reprodukowana, przechowywana

Twitter, Instagram, Snapchat:

jako źródło danych ani przekazywana

insignis_media

w jakiejkolwiek formie zapisu bez zgody posiadacza praw. Niniejsza publikacja nie

Druk i oprawa

może być rozpowszechniana

Drukarnia Pozkal, www.pozkal.eu

w jakiejkolwiek oprawie lub okładce innej niż ta, w której została opublikowana, oraz

Wyłączna dystrybucja

bez podobnego zastrzeżenia nałożonego

Firma Księgarska Olesiejuk

na kolejnego nabywcę.

www.olesiejuk.pl

Nazwiska niektórych osób i dotyczące ich szczegóły zostały zmienione dla ­zachowania anonimowości.


SPIS TREŚCI

Wstęp 1 1

Anglia Jolly 4

2

Australia Fair go 16

3

Bhutan Szczęście Narodowe Brutto 26

4

Brazylia Saudade 36

5

Chiny Xìngfú 46

6

Dania Arbejdsglæde 54

7

Finlandia Kalsarikännit 64

8

Grecja Meraki 72

9

Hawaje Aloha 80

10

Hiszpania Tapeo i sobremesa 90

11

Holandia Gezellig 98

12

Indie Jugaad 108

13

Irlandia Craic 116

14

Islandia Þetta reddast 124

15

Japonia Wabi-sabi 132


16

Kanada Joie de vivre 140

17

Kostaryka Pura vida 150

18

Niemcy Gemütlichkeit 158

19

Norwegia Friluftsliv 170

20

Nowa Zelandia Tūrangawaewae i haka 180

21

Republika Południowej Afryki Ubuntu 188

22

Rosja Azart 196

23

Stany Zjednoczone Homeyness 204

24

Syria Tarab 214

25

Szwajcaria Federeryzm 222

26

Szwecja Smultronställe i lagom 232

27

Tajlandia Mai pen rai 242

28

Turcja Keyif 250

29

Walia Hwyl 258

30

Włochy Dolce far niente 266

Podziękowania 276

O autorce 277


 D

la moich małych wikingów,

którzy czekali na książkę z obrazkami


viii


ix


x


WSTĘP

W

itaj. Gorąco ­zapraszam.

Serio. Rzeczywistość bywa brutalna. Oglądając wiadomości, człowiek łatwo nabiera przeświadczenia, że z każdą chwilą na świecie przybywa nieszczęść. Że coraz bardziej się izolujemy i że czasy są naprawdę trudne. Newsy dotyczą jednak tego, co się wydarza, a nie tego, czego udało się uniknąć. Nikt gorączkowo nie donosi, że oczekiwana długość życia jest dziś najdłuższa w historii; że mamy znacznie więcej czasu wolnego niż nasi przodkowie. Żadna gazeta nie wydrukuje na pierwszej stronie informacji, że dzięki nowoczesnym technologiom liczba godzin, które tygodniowo spędzamy na pracach domowych, spadła z sześćdziesięciu do zaledwie jedenastu (Bogu dzięki za pralki automatyczne…). Zgodnie z danymi Milenijnych Celów Rozwoju w ciągu ostatniego ćwierćwiecza głód na świecie zmniejszył się o czterdzieści procent, śmiertelność wśród dzieci o połowę, a  skrajne ubóstwo o trzy czwarte – trzy wiadomości, które raczej nie znajdą się w trendach na Twitterze.

1


WSTĘP

Ponieważ kiedy wszystko idzie dobrze, nie ma o czym donosić. Tak zwana inklinacja negatywna oznacza, że znacznie bardziej niż dobre wydarzenia wpływają na nas te niepomyślne, a w dodatku lepiej je pamiętamy. Nie oznacza to jednak, że zło triumfuje. Musimy świadomie starać się pamiętać o tym, co dobre, i nie tracić nadziei – w przeciwnym razie nic nie zdziałamy. Optymizm nie jest błahostką – to konieczność. Jeśli przez cały czas czujemy się przygnębieni, jeśli sytuacja zawsze jest kryzysowa, naturalną reakcją jest bierność i  porzucenie wszelkich starań. Nie możemy jednak oddać zwycięstwa szydercom. Są problemy, które wymagają rozwiązań. Wyzwania, którym należy sprostać. Możemy zdawać sobie sprawę z negatywów, a równocześnie wiedzieć, jak poprawić sytuację. Ludzie codziennie znajdują szczęście – zarówno w krajach, które przodują w światowych rankingach szczęścia, jak i w tych, które plasują się znacznie niżej. Dowiadując się więcej na ich temat, sami możemy stać się szczęśliwsi i pomagać w tym innym. Empatia jest kluczową wartością, a wiedza na temat tego, co uszczęśliwia ludzi na drugiej półkuli, pozostaje cenna dla wszystkich. Zrozumienie różnych sposobów postrzegania szczęścia może wpłynąć na nasze wzajemne interakcje. Inspiracją do tej książki były fascynujące relacje, których wysłuchałam, odkąd w 2013 roku zaczęłam badać temat szczęścia do swojej pierwszej książki Życie po duńsku. Rok w najszczęśliwszym kraju na świecie. Od tego czasu ludzie z  różnych zakątków globu nagabują mnie w  przeróżnych dziwnych miejscach (toalety publiczne, lasy, wydmy…), żeby opowiedzieć mi o tym, jak w ich kraju rozumiane jest szczęście. Jako ekspatka obracająca się w międzynarodowym środowisku mam też wspaniale różnorodne grono znajomych, a  przyjaciele ze wszystkich kontynentów dzielą się ze mną wiedzą i  spostrzeżeniami. W  efekcie powstał katalog kulturowych zwyczajów, który daje horyzontalny przekrój szczęścia i  stanowi próbę 2


AT L A S S Z C Z Ę Ś C I A

odpowiedzi na pytanie, czym w różnych miejscach jest dobre życie. Kraje uszeregowałam alfabetycznie, co tworzy nieoczekiwaną i oryginalną podróż po świecie szczęścia. Książka nie stanowi kompendium najszczęśliwszych krajów świata – jest to raczej przegląd wybranych idei, dzięki którym ludzie w różnych miejscach globu są trochę szczęśliwsi. Jeśli bowiem ograniczymy się do państw, które teraz przodują w rankingach szczęścia, stracimy całe bogactwo wiedzy z innych, mniej znanych kultur. Żaden kraj nie jest idealny. Każdy ma swoje wady. Na kolejnych stronach bez żenady wychwalam najlepsze cechy poszczególnych państw i  ich mieszkańców – bo do tego powinniśmy dążyć. Mój katalog nie wyczerpuje zagadnienia i jestem otwarta na nowe idee – jeśli są jakieś spo­ soby na szczęście, które mi umknęły, czekam na wiadomość. Drobne sło­wa mogą wywierać wielki wpływ, a pozornie proste idee – zmienić nasz sposób postrzegania świata. Nikt nie przypuszczał, że hygge stanie się popularne. Teraz jest zjawiskiem na skalę globalną. Ty decydujesz, które z pojęć w tej książce będzie następne. W  swoich badaniach natrafiłam na kilka uniwersalnych sposobów – spędzanie czasu z rodziną i przyjaciółmi, ograniczanie stresu w pracy czy przebywanie na łonie natury – podczas gdy inne, takie jak fińskie popijanie w samej bieliźnie albo celebrowanie starości w Japonii, okazały się intrygująco oryginalne. Jedno jest pewne – wszyscy możemy być szczęśliwsi, a sposobów na osiągnięcie tego stanu jest mnóstwo. Przedstawiam zatem trzydzieści powodów do radości, inspirujących pojęć, które dodają nadziei i pomagają zdesperowanym. Niektóre z nich wzajemnie sobie przeczą – tak jak niektóre kultury wydają się anty­tezami swoich sąsiadek. Nie szkodzi. Różnimy się między sobą. Bierz z tej książki to, co sprawdza się w twoim przypadku. Czytaj. Inspiruj się. I czerp z życia pełnymi garściami. Niech zapanuje szczęście. 3


Þ E T TA R E D D A S T

Þ

etta reddast, czyli „wszyst-

ko się jakoś ułoży”, to islandzkie motto. Dobrze oddaje ono charakter współczesnych wikingów: wyluzowanych, a jednocześnie bardzo pracowitych. Jest to rzadka i bardzo korzystna kombinacja. W obliczu trudności Islandczycy nie tracą wiary, że w końcu wszystko będzie dobrze  – każdy, nawet najpoważniejszy problem ma jakieś rozwiązanie. Þetta reddast oznacza odporność psychiczną. To walenie w garnki i patelnie w proteście przeciwko kryzysowi finansowemu. To świadomość, że wbrew pozorom i na złość naprawdę zwariowanej pogodzie Islandczycy mogą osiągać ambitne cele.

124


ISLANDIA

Błękitna Laguna nieopodal Reykjavíku, wypełniona męt­ ną białawą wodą i pokryta zastygłą warstwą lawy, która wypłynęła z głębokości dwóch kilometrów pod ziemią, przypomina wielką wannę gorącego mleka. Obok niej z  ziemi tryska parujące siarkowe źródło, ale wystarczy przejechać kawałek na południe, żeby zobaczyć góry, czarny piasek, wodospady i  lodowce. Niesamo­ wity islandzki krajobraz jest też niesamowicie nieprzyjazny – temperatura spada do –25ºC, a zimą jest jasno tylko przez cztery godziny na dobę. Nawet latem słońce wychodzi zza chmur tak rzadko, że pracownicy dostają niezapowiedziane sólarfrí, czyli „słoneczne wakacje”, żeby nacieszyć się sporadycznym słonecznym dniem albo „islandzkim upałem”, kiedy termometr wskazuje ponad 18ºC. Klimat Islandii jest tak ostry, a krajobraz tak nieziemski, że w 1965 roku NASA wysłała tam kosmonautów z misji Apollo na trening przed chodzeniem po Księżycu. „Nie jest łatwo – przyznaje Siggi, informatyk z Reykjavíku – ale my jesteśmy twardzi. Nie mamy wyboru”. Zgadza się z nim Birna, terapeutka zajęciowa: „Islandczycy osiedlili się na nieprzyjaznym terenie. Ale zamieniliśmy go w  nasz dom. Jakoś nam się udało. Dorastając, powtarzaliśmy sobie: Þetta reddast”. Islandia regularnie trafia na listę najszczęśliwszych krajów świata, a moi przyjaciele Siggi i Birna to para najwspanialszych ludzi, jakich zdarzyło mi się spotkać. Faktycznie są parą. Małżeńską. Z korzyścią dla ogółu. Islandzkie DNA, które krąży we krwi Siggi, Birny oraz 330 tysięcy ich rodaków, dobrze się bowiem krajowi przysłużyło, dając mu takie talenty jak Björk, Sigur Rós, Halldór Laxness, Arnaldur Indriðason, Yrsa Sigurðardóttir. Islandia jest też ojczyzną pierwszej demokratycznie wybranej prezydent Vigdís Finnbogadóttir oraz pierwszej otwarcie homoseksualnej premier Jóhanny Sigurðardóttir. W tym kraju nie tylko ludzie są imponujący. Islandzkie konie,

126


Þ E T TA R E D D A S T

silna, umięśniona, włochata rasa, są tak wikińskie, że przez cały rok przebywają na zewnątrz, bez żadnego okrycia czy schronienia, i jedzą tylko to, co uda im się znaleźć. To prawdziwa wytrzymałość. Jako naród Islandczycy od zawsze umieli sobie radzić. A potem nastał rok 2008 – rok, który zrujnował wiele krajów na świecie, ale żadnego bardziej niż Islandia. Trzy główne islandzkie banki upadły, co w tak małym kraju doprowadziło do największego krachu finansowego, jakiego doświadczyło którekolwiek państwo. W konsekwencji Islandia pogrążyła się w zapaści gospodarczej, co z kolei wywołało niepokoje polityczne i gniew na skorumpowanych polityków oraz  nieudolne zarządzanie gospodarką. I  właśnie wtedy Islandczycy pokazali reszcie świata swoje Þetta reddast. „Krach finansowy był niezwykle trudnym okresem i naprawdę musieliśmy wtedy polegać na naszej odporności – mówi Siggi. – Islandczycy nie buntują się z byle powodu. Ale w czasie kryzysu wychodziliśmy na ulice. W każdy weekend protestowaliśmy, wykrzykując naszą niezgodę”. Islandczycy nigdy nie czuli się bezsilni. „Po prostu zaczęliśmy działać – wyjaśnia Birna. – Co sobotę, waląc w garnki i patelnie, szliśmy na plac Austurvöllur przed parlamentem, żeby domagać się zmian”. Jednym z postulatów „rewolucji garnków i patelni” była dymisja rządu i rozpisanie nowych wyborów. Rebelianci postawili na swoim. Uformował się nowy rząd, a w połowie 2012 roku Islandia była już przykładem wspaniałego gospodarczego uzdrowienia. W  wyniku kryzysu ogólny poziom szczęścia ludności spadł tylko nieznacznie, a  25 procent Islandczyków deklarowało, że są szczęśliwsi niż przed krachem. „To dlatego, że udowodniliśmy, na co nas stać, pokazaliśmy naszą Þetta reddast”  – twierdzi Birna. „Odporność mamy w  genach  – przytakuje jej Siggi.  – Wikingowie, którzy przybyli na Islandię,

127


ISLANDIA

żyli na ciemnej, zimnej wyspie. Nasi przodkowie musieli jakoś przetrwać”. Dziś, wychowując dzieci, Islandczycy rozwijają w nich odporność. Maluchy od najmłodszych lat muszą pokonywać duże odległości i  niezależnie od pogody często przebywają na zewnątrz. Jeśli bowiem od małego się ich do tego nie przyzwyczai, w zimie w ogóle nie będą mogły wychodzić. Poziom zaufania społecznego jest tak wysoki, że nikogo nie dziwi widok sześciolatków, które w zimowym mroku same maszerują do szkoły. Klimat rozwija też w  ludziach bujne życie wewnętrzne. „Kiedy na ze­wnątrz zawsze jest ciemno, masz ochotę na opowieści. Latem, gdy słońce prawie nie zachodzi, ludzie zachowują się inaczej – mówi mi Birna. – Trudno jest wtedy zasnąć, wyobraźnia zaczyna pracować intensywniej”. Idea Þetta reddast przewija się przez historie snute przez Islandczyków od tysięcy lat. Kraj ma bogatą tradycję literacką wywodzącą się z  sag, wikińskich podań o heroicznej walce z przeciwnościami. Popularne są też mistyczne opowieści o  elfach, czyli Huldufólk (ukrytych ludziach). Podania te są nieodłącznym elementem dziejów Islandii od czasu przybycia na wyspę pierwszych wikingów, czyli od roku 1000. Dziś 54 procent Islandczyków wierzy w elfy, a 90 procent „nie wyklucza ich istnienia” – tak przynajmniej twierdzi Magnus Skarphedinsson, dyrektor Elfickiej Szkoły w  Reykjavíku (który, muszę przyznać, może nie być obiektywny). Nawet historie, które Islandczycy

128


Þ E T TA R E D D A S T

opowiadają dzieciom (albo innym doros­ łym), rozwijają w nich ducha Þetta reddast. W  Boże Narodzenie zamiast Świętego

Mikołaja

małych

Islandczyków

odwiedzają świąteczne młokosy – trzynaście półtrolli, które w  czasie adwentu robią im psikusy. Trolle noszą imiona takie jak Drzwitrzask, Progowąchacz czy Oknoszpieg. Mówię Birnie i  Siggiemu, że to brzmi niepokojąco, Birna informuje mnie jednak, że to jeszcze nic. „Mamy też Świątecznego Kota. To okrutne zwierzę zjada dzieci, które nie dostały nowych ubrań”. Zaraz, zaraz… „Tak, to brzmi makabrycznie, ale miało chyba zachęcać rodziców do wydziergania pociechom nowych skarpet…” Nie trzeba chyba dodawać, że Island­czycy są w  bliskim kontakcie z  mroczną stroną swojej osobowości. Ze świecą tam szukać przesłodzonych disnejowskich bajeczek. Kolejnym czynnikiem, który zapewnia Islandczykom wysoką pozycję w  rankingach szczęścia, jest czytelnictwo. Obrazy z  rezonansu magnetycznego pokazują, że kiedy czytamy, doświadczamy w umyśle opisanych w  historii czynności, obrazów i  dźwięków, co stymuluje połączenia neuronowe. Udowodniono też, że zanurzenie się w  lekturze poprawia empatię i  podnosi samopoczucie. Na Islandii popularne jest powiedzenie Blindur er bóklaus maður, czyli „Człowiek bez książki jest ślepy”. „Bo książki są dla nas szczególnie ważne  – stwierdza Siggi.  – Trudno przecenić ich znaczenie”. Jest tradycja wymieniania się nimi w Wigilię oraz coroczna jolabokaflod, czyli „świąteczna powódź książek” – okres między wrześniem a grudniem, kiedy księgarnie mają największy utarg, bo ludzie kupują prezenty. Do każdego domu trafia katalog nowych publikacji zwany bokatidindi. Siggi z  łezką w  oku wspomina, jak w  dzieciństwie go przeglądał, zakreślając wymarzone pozycje (w latach 80. w Wielkiej Brytanii dzieci wertowały

129


ISLANDIA

tak katalog Argos). W wyniku tej pasji do słowa pisanego Islandia ma więcej pisarzy, publikacji i przeczytanych książek per capita niż którekolwiek inne państwo. BBC donosi, że co dziesiąty Islandczyk wyda w życiu przynajmniej jedną książkę  – niektórzy żartują, że w  Reykjavíku stanie kiedyś pomnik ku czci jedynego Islandczyka, który nigdy nie napisał powieści. To kolejny przykład Þetta reddast. „Kiedy naprawdę chcemy coś zrobić, nie widzimy żadnych przeszkód”  – wyjaśnia Birna. Jeśli więc marzysz o  napisaniu książki albo przebiegnięciu maratonu, po prostu to zrób. Bo Þetta reddast – wszystko jakoś się ułoży. „Moim zdaniem ta wiara w siebie wiąże się jakoś z  faktem, że pochodzimy od wikingów. Jesteśmy buntownikami, którzy uciekli z kontynentalnej Europy i osiedlili się w pozornie nieprzyjaznym miejscu. Wierzę, że stać mnie na bardzo wiele, ponieważ jestem Islandką. Wiemy, że jesteśmy w stanie zmieniać rzeczywistość, i wpaja nam się to od małego: mamy w sobie ogień, który nas napędza” – deklaruje Birna. Nigdy w życiu tak bardzo nie pragnęłam islandzkiego paszportu. „A ta wiara w siebie przynosi owoce – dodaje. – Spójrz tylko na naszą drużynę futbolową, skąd to się wzięło?”  – śmieje się Birna. Nie mam zielonego pojęcia o piłce nożnej, ale nawet ja wiem, że reprezentacja Islandii nieźle sobie radzi. „Albo crossfit – ciągnie Siggi. – Spośród czterech najsprawniejszych kobiet na świecie aż trzy pochodzą z Islandii. To jakieś wariactwo!” Ma rację. Siłaczki warto śledzić na Instagramie – są to Katrín Tanja Davíðsdóttir, Annie Thorisdottir i Elmóður, co oznacza „ogniste serce”. Wydaje się, że mają je wszyscy Islandczycy  – ogień w  piersiach, którego ugasić nie są w  stanie mrozy ani śnieżne burze. „Jesteśmy twardzi  – mówi Birna.  – Jesteśmy odporni, a nasze podejście do życia to Þetta reddast. Dzięki temu możemy zrobić wszystko!”

130


Þ E T TA R E D D A S T

JAK ROZWINĄĆ W SOBIE PODEJŚCIE Þ E T TA R E D D A S T 1 Myśl pozytywnie. Jeśli Islandczyków, którzy przez większą część roku praktycznie mieszkają w lodówce, stać na optymizm, ty też możesz się na niego zdobyć.

2 Staraj się żyć twórczo – wykorzystaj to, co masz, i kreatywnie spędzaj długie zimowe wieczory.

3 Jeśli na zewnątrz jest nieprzyjemnie, pielęgnuj swoje życie wewnętrzne. Poczytaj książkę – albo weź przykład z Islandczyków i napisz własną.

4 Nabierz krzepy jak wikingowie. Ćwicz, rozciągaj mięśnie i koniecznie zażywaj tran. Islandczycy są przekonani, że poprawia on nastrój i ogólny stan zdrowia. Możesz sięgnąć po kapsułki, ale puryści uznają tylko tran w płynie. „W Islandii mamy powiedzenie: »Nie jesteś prawdziwym mężczyzną, jeśli nie pijesz tranu z butelki«” – powiedział mi Siggi („Ale zażywaj go rano, na czczo, żeby później nie odbijało ci się rybami” – ostrzega Birna). Tak zaczyna się rewolucja dziarskich wikingów o błyszczących włosach…

131


WA B I - S A B I

W

abi-sabi – od japoń-

skiego wabi, czyli „prostota”, i sabi, czyli „piękno starości i zniszczenia” – światopogląd oparty na akce­ptacji przemijania i  niedoskonałości. Wabi-sabi oznacza porzu­cenie wszelkich ideałów estetycznych, które wymagają perfekcji. To docenianie rzeczy takimi, jakie są, podziwianie faktury i  złożoności prawdziwego życia oraz piękna, które kryje się w  tym, co niedoskonałe  – asymetrycznych twarzach, koślawych warzywach i popękanych naczyniach.

132


JAPONIA

Spośród wszystkich nieprzetłumaczalnych pojęć wabi-sabi jest jednym z najtrudniejszych do zrozumienia. W ciągu ostatnich dziesięciu lat spędziłam trochę czasu w Japonii, interesowałam się tym krajem, miałam nawet kilka niesamowitych doświadczeń w japońskiej telewizji, ale nadal nie wiedziałam, o co chodzi. Dopiero po kilku fachowych szkoleniach na temat tego pojęcia zaczęłam mgliście je pojmować. Uogólniając, można przedstawić je w formie analogii: „To jak z twoją babcią – tłumaczy Yukiko, projektantka pochodząca z Hiroszimy. – Jako nestorka rodu otaczana jest wielkim szacunkiem, a w Japonii starość nie jest postrzegana negatywnie. Oznacza, że człowiek ma historię, która dodaje mu wartości”. Z wiekiem przychodzi mądrość, która teraz liczy się bardziej niż kiedykolwiek. Ponieważ mimo że Japończycy są w  światowej czołówce pod względem długowieczności, kraj ma niesamowicie wysokie PKB, a  półki tamtejszych księgarń uginają się od poradników psycholo­ gicznych, Japonia nie jest zbyt szczęśliwym miejscem. Izolacja w  mias­ tach oraz poszerzająca się przepaść między leciwą większością a młodymi ­sprawiają, że wielu Japończyków często doświadcza zagubienia, stresu i lęku. Utrzymywanie więzi z przeszłością zamiast nieustannego spoglądania w błyszczącą, nową przyszłość i pogoni za nowością, uznanie dla tego, co stare, czyli idea wabi-sabi, mogą jednak przynieść ratunek. W  dzieciństwie Yukiko wiele się od babci nauczyła. „Uprawiała ryż i  zwykła mawiać, że Bóg istnieje w  każdym ziarenku”. Od najwcześniejszych lat Yukiko wpajano, że szacunek do natury i kręgu życia to klucze do zadowolenia oraz podstawowe zasady wabi-sabi. Yukiko pomagała babci na polach ryżowych. Ich brzegi zarastała trawa, która pochłaniała wodę i  składniki odżywcze przeznaczone dla ryżu. „Codziennie ją wycinałyśmy, lecz kolejnego ranka pojawiała się znowu. Ale taka właśnie jest przyroda!

134


WA B I - S A B I

Nauczyliśmy się szanować potęgę naturalnego świata i wszystkie jego niedoskonałości. Świat nieustannie się zmienia i każdy element ma swój cykl życia”. Czasem plony się udają, a czasem nie. Niekiedy pogoda sprzyja rolnikom, innym razem niszczy im zbiory. W kulturze japońskiej mimo wszystko zawsze okazujesz wdzięczność – i robisz, co możesz, z tym, co masz. „Uczymy się celebrować niedoskonałości – stwierdza Yukiko. – Wydaje mi się, że wabi-sabi przypomina trochę słowo »patyna«”. Tyle że w Europie patyna zwykle nie podnosi wartości rzeczy. Stary skórzany fotel z popękanymi podłokietnikami? Wymienić na nowy. Zmarszczki od śmiechu? Wypełnić. Brzuch po trzech ciążach? Chodź wyłącznie w długich, luźnych sukniach („To nie moja skóra jest obwisła – to patyna” – nikt nigdy tak nie powiedział). Wspominam o tym Yukiko, która stwierdza: „W Japonii jest inaczej. Szanujemy to, co się starzeje i zużywa – zarówno ludzi, jak i naczynia”. Kintsugi, stara japońska sztuka naprawiania potłuczonej ceramiki, polega na tym, że zamiast tuszować pęknięcia, podkreśla się je, a  nawet uwypukla przez wypełnienie laką z  dodatkiem czystego złota. W  kintsugi blizna jest ozłacana, a  rzecz jest piękna nie mimo niedoskonałości, lecz dzięki nim. Pęknięcie jest piękne. W kintsugi ceni się to, co stare, wykorzystuje ponownie i zamienia w coś wartościowszego niż nowiutka wersja. To właśnie wabi-sabi. W  kulturze japońskiej nie zawsze jednak pobłażliwie traktuje się błędy. „Raczej nie lubimy pomyłek – mówi mi Yukiko. – W Japonii tak bardzo boimy się pomylić, że kiedy turysta pyta nas o drogę, ludzie, którzy niepewnie czują się w  angielskim, wolą powiedzieć: „No, sorry”, niż ryzykować pomyłkę językową.  – Za jeszcze większą katastrofę uznaje się

135


JAPONIA

błędy w pracy. – Jeśli jest to coś, co sama mogę naprawić, to może będzie w  po­rządku. Może… Ale kiedy muszę powiedzieć o  tym innym, znajomym, rodzinie i tak dalej – tak bardzo mi wstyd” – wyznaje Yukiko. I właśnie na tym polega paradoks. Japonia jest społeczeństwem jednolitym, w którym wysokie standardy stanowią normę. Reszta świata może uznać je za perfekcjonizm, ale w Japonii są na porządku dziennym. W teorii wszyscy Japończycy bardzo dobrze znają buddyjskie idee akceptacji i  rezygnacji. W  praktyce jednak wielu Japończyków jest wręcz chorobliwie sumiennych, starannych i skrupulatnych. W  Japonii czynnikiem ryzyka zawodowego jest karōshi, czyli śmierć z przepracowania, z reguły z powodu udaru, zawału serca albo samobójstwa. W pierwszej białej księdze poświęconej karōshi z 2016 roku rząd stwierdził, że jeden na pięciu pracowników jest narażony na śmierć z przepracowania. W Japonii godziny pracy są znacznie dłuższe niż w innych krajach rozwiniętych, a  pracownicy regularnie wykorzystują mniej niż połowę przysługującego im urlopu. Stres w  pracy jest więc powszechny. „To wielki problem  – przyznaje Yukiko. – Nawet niektóre popularne terminy kulturowe takie jak cel życia (ikigai), które reszta świata kojarzy ze szczęściem, u nas są postrzegane w  kategoriach obowiązku. Na przykład twoim ikigai może być praca albo

136


WA B I - S A B I

życie rodzinne, co wcale nie znaczy, że cię uszczęśliwiają, tylko że będziesz przez nie harować. I niezależnie od wszystkiego próbujemy to robić”. A gdzie jest wabi-sabi? „W skrawkach szczęścia – odpowiada Yukiko. – Ciężko pracujemy, a  potem chronimy się na łonie przyrody, żeby odzyskać siły życiowe i  naładować baterie. Wielu dwudziesto- i  trzydziestolatków stara się za wszelką cenę wyjeżdżać w weekendy poza miasto, żeby odpocząć”. Zgodnie z  ideą wabi-sabi źródłem pięknych, głębokich doznań może być obserwowanie zmieniających się pór roku – opadających liści, płatków kwiatów fruwających na wietrze i omszałych kamieni. „To uspakaja, zmniejsza stres i  przygotowuje nas na powrót do normalnego życia”  – wyjaśnia Yukiko. Zgadza się z  nią Miyuki, moja koleżanka z  Tokio, która dodaje: „W  wabi-sabi to właśnie niedoskonałości wydają nam się bliższe ludzkiej natury, więc przynoszą nam spokój, odprężają nasz umysł i  ducha. Kiedy czujemy wabi-sabi, nasze serce ogarnia spokój, choćby i  na moment”. Wabi-sabi może też odświeżyć nasze myślenie, „dając nam inny punkt widzenia na codzienne życie”, jak mówi Miyuki. Spotkanie, z którego przed chwilą wyszedłeś, było katastrofą, ale twoje ulubione drzewo zaczyna porastać mchem albo pączki rośliny na twoim parapecie właśnie się rozwijają. W  Japonii ważną rolę odgrywają też wizyty w  onsenach (gorących źródłach) oraz wspólne podziwianie kwiatów, zwłaszcza wiśni. Jest też ­ wspaniała japońska tradycja shinrin-yoku, czyli kąpieli leśnych. Nie potrzeba do nich wody, bardziej przypominają kąpiele słoneczne, tyle że w lesie, bo chodzi o przebywanie wśród drzew i prawdziwą jedność z naturą. Badanie przeprowadzone w  2010 roku na Uniwersytecie Chiba wykazało, że jego uczestnicy po spacerze po lesie mieli niższe ciśnienie i  poziom kortyzolu (hormonu stresu). Naukowcy z japońskiego towarzystwa antropologii fizjologicznej udowodnili nawet, że kąpiele leśne zmieniają aktywność mózgu w sposób, który sprzyja odprężeniu.

137


JAPONIA

Zapomnij o idealnej instagramowej prezencji. Porzuć #błogość leśnego doświadczenia i  zewnętrzne okazywanie „szczęścia”  – chodzi o  to, żeby naładować baterie, okrzepnąć i  spędzić czas na łonie natury. Potem możesz wrócić do absorbującej pracy, stresujących dojazdów albo do rodziny – z nową energią i gotowy sprostać wszelkim wyzwaniom, które niesienie dzień. Takie podejście zapobiega wypaleniu; to zrównoważony styl życia, polegający na akceptacji swojej przeszłości i  teraźniejszości. Zapomnij o  „zupełnie nowym ja”  – to ma być stare ty, tyle że odświeżone. Po wabi-sabi. „Nie zawsze pamiętamy, żeby robić to codziennie – mówi Yukiko. – Ale taka jest idea: kurczowo trzymamy się wabi-sabi, które sprzyja szczęściu i  zdrowiu psychicznemu. Wiemy, że to najlepszy sposób, żeby zachować zdrowie i odzyskać energię”. Zatem nawet kiedy nasz dzień jest przeładowany obowiązkami i martwimy się, że im nie podołamy, wabi-sabi może być przydatnym przyciskiem „reset”. Nie jestem zmordowanym wrakiem człowieka, cieniem dawnego siebie, który próbuje posklejać się suchym szamponem, kawą i siłą woli – jestem wybitnym dziełem kintsugi. Wszyscy jesteśmy własnoręcznie wykonanymi arcydziełami wabi-sabi  – nasze pęknięcia i blizny zasługują na złoto, żeby wszyscy je zobaczyli.

138


WA B I - S A B I

JA K D O Ś W I A D C Z YĆ WA B I - S A B I 1 Doceniaj to, co wiekowe, doświadczone, co ktoś już przed tobą kochał: emerytów, naczynia i poporodowe brzuchy.

2 Nadaj nową wartość temu, co stare, i nie przestawaj tego używać. Napraw starą misę zgodnie z kintsugi. Znajdź nową funkcję dla starego mebla. Pamiętaj o ekologii – w stylu wabi-sabi.

3 Znajdź miejsce, w którym naładujesz baterie: w lesie, w parku, nad brzegiem rzeki – wszędzie, gdzie możesz doświadczyć asymetrii i cudowności natury.

4 Podziwiaj piękną przyrodę: kiedy kwitnie i kiedy zaczyna więdnąć – nawet jeśli sprowadza się to ledwie do doniczki na parapecie. Zauważaj zmieniające się kolory liści i powolne opadanie płatków.

Ciąg dalszy w pełnej książce! Zamów: http://bit.ly/atlas-szczescia 139


Podróż dookoła J O świata, IE DE VIVRE podczas której poznasz 33 sposoby na szczęście Czujesz strach przed zbliżającą się rozmową o pracę? Bądź jak Islandczycy. Ich þetta reddast – przeświadczenie, że wszyst­ ko jakoś się ułoży – na pewno doda ci wiary w siebie.

J

Pogubiłeś się w życiu? Sprawdź, jak w  podobnej sytuacji radzą sobie Chińczycy, i znajdź swoje xìngfú – cel, który nada twoim działaniom głębszy sens.

oie

de

vivre,

czyli

Zbyt wiele spraw na głowie? po przyjdą francusku radość życia, to fraza wyrażająca Z  pomocą ci Włosi i opanowana przez nich do ­entuzjastyczne, pełne optymizmu nastawienie  do perfekcji sztuka słodkiego świata.czyli We Francji nicnierobienia, dolce funkcjonuje od XVII wieku, do pofar niente.

wszechnego użycia weszła w 1883 roku, dzięki wyda-

Przytłoczony pracą i oder­ pod tym właśnie tytułem powieści Emila Zoli. wany odnej natury? Szwedzi mają na Przez to radę: smultron­ dziesięciolecia joie de vivre wyewoluowała do ställe, dosłownie poletko po­ ziomek, a w głębszym znacze­ świeckiej religii krajów frankofończegoś na kształt niu sielskie odludzie, dokąd skich,przed ale to właśnie Kanadyjczycy najbardziej wzięli możesz uciec zgiełkiem współczesnego świata. ją sobie do serca – fraza świetnie podsumowuje ich Atlas szczęścia zabierze cię do narodowy temperament. Australii, Walii, Bhutanu, Irlandii, Finlandii, Turcji, Syrii, Japonii i wie­ lu innych krajów. Odkryjesz sekrety szczęścia z różnych zakątków świata i przekonasz się, jak dzięki nim można zmienić swoją codzienność.

cena 39,99 zł w tym 5% VAT

140

Atlas szczęścia | Helen Russell  
New