Page 1

CZY ZASŁUGUJEMY NA NIEPODLEGŁOŚĆ? - polemika str .4

idź TYLKO Z D R O W E RYBY

pod W numerze::

Paweł Chojecki

Biedo - skąd idziesz? P. Chojecki………………. 1 czy przekupili juŜ wszystkich? P. Chojecki 1 Jak bydło, albo i gorzej... M. Waszak………………... 2 Waga Temidy A. Orkowski……………... 2 Michalkiewicz niezwykle zagadkowy - P. Chojecki 3 Czy zasługujemy na niepodległość?polemika

4

Polska w propagandzie niemieckiej 1933-35, 1939 - J. Kozłowski

6

Przegląd prasy kreacjonistycznej - M. Cuderbiller 10 Nauka Ŝąda więcej P. Chojecki

11

Trudne wersety -1 Kor.15.1,2 11 Błogosławieństwo w dawaniu - M. Handrysik.. 12 z blogu JKM……………… 13 Klątwa nad Tyrem cz.1 P. Setkowicz…………….. 14 Inkwizycja - P. Setkowicz

16

Blog J. Sierpińskiego….. 17 JKM komentuje…………… 18 Michalkiewicz.pl.

18

PŁYNĄ

P O D

P R Ą D

ISSN 1734-2708, INDEKS 332143, ROK 6, NR 1 (42) STYCZEŃ 2008, CENA 2,50 zł ( VAT 0%)

BIEDO - skąd idziesz?

- Biedo, skąd idziesz ? - Z Bangladesz. - Kłamiesz. - To co pytasz, skoro wiesz!? Tym dowcipnym dialogiem Laskowik i Smoleń bezbłędnie komunikowali się z całą Polską w przededniu Sierpnia ‘80. Współczesnemu Polakowi trzeba to niestety wyjaśnić — wszyscy za PRL wiedzieli, Ŝe źródłem naszej biedy jest CCCP i narzucony przez Moskwę ustrój socjalistyczny. Ze względu na cenzurę nie moŜna było o tym mówić wprost. Dziś cenzury oficjalnie nie ma i moŜna pisać prawdę, ale czy naród przez to zmądrzał? Czy to, co dla przeciętnego obywatela PRL było jasne, jest dziś równie oczywiste dla Nowego Europejskiego Człowieka? Bieda występuje w sytuacji braku wydajnej pracy, marnowania lub grabieŜy jej owoców. Przyczyną braku wydajnej pracy jest lenistwo, brak odpowiednich narzędzi (postęp technologiczny) lub zewnętrzne ograniczenia. W razie

rys. Arkadiusz Gacparski

cd. na str 8

Okiem …………………….. 19 Celne uwagi red. Terlikowskiego …………. 20

prąd

CZY PRZEKUPILI JUś WSZYSTKICH?

N

owe Imperium Rzymskie nie uŜywa zbyt często wojny jako narzędzia podboju (wyjątek Jugosławia). Stosuje przekupstwo. Przekupuje polityków, dziennikarzy, ludzi nauki i kultury. Przekupuje teŜ duchownych. W 1999 roku zrobiono wycieczkę do Brukseli katolickiemu episkopatowi Polski - oto jak wtedy komentował to ksiądz - agent (zdemaskowany kilka lat później) Czajkow-

ski: "UNIA-POLSKA": Czy wizyta delegacji Episkopatu Polski w Brukseli była przełomem? Ks. MICHAŁ CZAJKOWSKI: Nie była to rewolucja, ale rzeczywiście moŜna mówić o pewnym przełomie. Ci biskupi, którzy pojechali do Brukseli, a nie byli przekonani do tej idei, chyba naprawdę przestali bać się Europy. Ta wizyta oraz cd. na str. 13


JAK BYDŁO ALBO I GORZEJ...

T

o, Ŝe jesteśmy inwigilowani przez róŜne ciemne siły, nie jest dla Czytelników niczym nowym. Śledzą nas kamery na ulicach, lotniskach, dworcach, w bankach, sklepach, urzędach, biurach, szkołach i Bóg jeden wie gdzie jeszcze. Operatorzy Internetu wiedzą, jakie przeglądamy strony, do kogo wysyłamy i od kogo otrzymujemy pocztę elektroniczną itd. JeŜeli posługujemy się kartą kredytową lub płatniczą, moŜna łatwo sprawdzić gdzie i co kupujemy, gdzie jadamy, ile wydajemy. Na ulicach czyhają na nas automatyczne fotoradary. Do tego juŜ przywykamy, choć wiemy, Ŝe jest źle – zakres naszej wolności i prywatności znacznie się uszczuplił. Jest źle, a niestety będzie jeszcze gorzej. I to o wiele! Pojawiły się pomysły wbudowania w samochodach elektronicznych tachografów czy raczej „czarnych skrzynek” zapisujących „grzechy” kierowców. Na ich podstawie policja będzie mogła wlepić nam mandat za wykroczenie, które popełniliśmy np. pół roku wcześniej. Ale na tym nie koniec. JuŜ dziś są techniczne moŜliwości, które nie pozwolą przekroczyć dozwolonej prędkości, choćbyśmy jechali ferrari i wciskali pedał gazu do przysłowiowej dechy. Są i inne – takie, które pobiorą nam automatycznie mandat z konta, kiedy taką prędkość przekroczymy. Dzięki automatyzacji, która wymyka się juŜ spod kontroli, moŜna będzie montować w samochodach urządzenia, które nie pozwolą uruchomić samochodu, jeŜeli nie opłacimy w porę przymusowego ubezpieczenia lub skończy nam się badanie

techniczne samochodu. Dzięki systemom identyfikacji będzie moŜna za pomocą zwykłej (niewidocznej) ulicznej kamery zidentyfikować nas bez trudu – na podstawie owalu twarzy, siatkówki oka itp. JuŜ dziś na brytyjskich lotniskach testowane są urządzenia, za pomocą których jesteśmy prześwietleni tak sprytnie, Ŝe obserwujący widzą nas na… golasa. JuŜ dziś, jeŜeli mamy w kieszeni telefon komórkowy, moŜna zlokalizować nas z dokładnością do kilku metrów. Coraz większa jest tendencja do korzystania z „plastikowego pieniądza” – wkrótce zapewne gotówka przejdzie do historii wraz z cząstką naszej wolności. Dzięki temu np. urzędy skarbowe będą mogły sprawdzić, ile pieniędzy zarabiamy, a ile wydajemy i czy przypadkiem nie mamy dochodów, o których oni nic nie wiedzą. W naszych dowodach osobistych lub, co bardziej prawdopodobne, we wszczepianych przymusowo chipach znajdą się nasze dane telemetryczne moŜliwe do odczytania przez stosunkowo proste urządzenia wbudowane na przykład w… reklamy uliczne. WyobraŜacie sobie? Reklama będzie znała płeć, wiek, nazwisko, miejsce zamieszkania swojej ofiary i właśnie do niej zwróci swoją zindywidualizowaną ofertę! Trudno będzie się oprzeć takiej perswazji. Kierować nami mogą juŜ… lodówki i kubły na śmieci. Czytniki wbudowane w lodówkę mogą kazać zjeść nam na śniadanie np. parówki, a nie wymarzoną jajecznicę, bo inteligentny czytnik „wie”, Ŝe zbliŜa się do końca termin przydatności do spoŜycia tychŜe parówek; natomiast inny czytnik, wbudowany w kubeł na śmieci, zamówi nam automatycznie np. śmietanę,

WAGA TEMIDY

P

oniewaŜ ostatnio postanowiłem odpocząć od polityki, takŜe od czytania, słuchania lub oglądania wiadomości, komentarzy i dzienników, wiedza o tym, co dzieje się w świecie, dociera do mnie jedynie przypadkiem, gdy przechodząc obok włączonej skrzynki telewizora, mimochodem coś tam usłyszę. W radiu słucham tylko muzyki (na szczęście są stacje, które pozwalają człowiekowi na taki luksus), gazet lub czasopism nie nabywam drogą kupna ani nie poŜyczam, a w Internecie czytam tylko sport i buszuję – jak 6 milionów moich rodaków – po naszej-klasie.pl. Stałem się więc politycznym ignorantem. Wypadłem – jak to się mówi - z gry i cokolwiek dzisiaj przeczytacie w niniejszym tekście, pójdzie na odpowiedzialność Naczelnego, który zaŜądał ode mnie, bym przerwał tę swoją sielankę i coś dla Was napisał. CóŜ, słowo się rzekło – kobyłka u płota. Kiedyś obiecałem, więc słowa trzeba dotrzymać. Na szczęście dla Chojeckiego jedno, co łączy mnie z bieŜącą polityką, jeszcze pozostało. Mam na myśli „Liberum veto!” – miesięczny biuletyn wielkopolskiej UPR, który mam zaszczyt redagować i gdzie moi znakomici koledzy piszą mądre rzeczy o polityce. Mogę sobie po prostu sięgnąć do ich tekstów, pomyśleć i napisać na ten temat jakąś wariację. Inna sprawa, Ŝe nie będzie to za bardzo odkrywcze, a być moŜe nawet juŜ w innych pismach przewałkowane do granic Waszej wytrzymałości. No, ale tego wiedzieć nie mogę, skoro nie czytam, nie słucham i nie oglądam. Martw się więc teraz, Panie Naczelny, jakie tu dyrdymały Orkowski Ci podeśle,

Ŝeby dotrzymać słowa. Styczniowe „Liberum veto!” prawie w całości poświęcone było sytuacji, w jakiej Polska znalazła się po podpisaniu Traktatu Reformującego Unii Europejskiej przez miłościwie panujące nam, a wybrane naszymi rękoma władze. Autorzy zamieszczonych w nim tekstów powiedzieli na ten temat niemal wszystko. Niemal, bo jednak coś przeoczyli. Skupili się na opłakiwaniu utraty przez Polskę suwerenności i na nawoływaniu Narodu do Ŝądania referendum w sprawie ratyfikacji tego dokumentu. Europosłowie Urszula Krupa i Witold Tomczak zechcieli nawet napisać wzorzec listu, jaki patrioci powinni kierować do Pana Prezydenta, by przekonać go do rozpisania ogólnonarodowego referendum. Sami zresztą teŜ taki list wystosowali, ale Pan Prezydent odpowiedzieć im nie raczył. Wobec braku odpowiedzi 11 stycznia br. napisali jeszcze raz: „WyraŜamy zdziwienie, Ŝe nie zechciał Pan, Panie Prezydencie, odpowiedzieć Posłom do Parlamentu Europejskiego, którzy zwracają się do Pana w sprawie publicznej, kluczowej dla losów Polski, a takŜe innych narodów Europy. Doskonale Panu Prezydentowi wiadomo, Ŝe niezaleŜnie od przyjętej nazwy i formy redakcyjnej treść Traktatu Lizbońskiego jest w najistotniejszych punktach ta sama co treść Traktatu ustanawiającego Konstytucję dla Europy. Traktat ten przekształca organizację międzynarodową, którą jest Wspólnota i Unia Europejska, w kontynentalne superpaństwo, któremu Polska będzie poddana. To jest istota tego Traktatu”. I teraz następuje najciekawsze. OtóŜ w dalszej części tego listu Krupa i Tom-

„ i d ź P O D P R Ą D ” nr 1/42/ styczeń 2008

2

Mariusz Waszak bo będzie „wiedział”, Ŝe opakowanie po poprzedniej trafiło do śmietnika. Pobierze nam teŜ za to pieniądze z konta, a cała transakcja moŜe odbyć się bez naszej wiedzy. Środki techniczne ku temu juŜ istnieją! MoŜe być zresztą gorzej – np. człowiek, który płaci często za alkohol w barach, sklepach itd., moŜe być automatycznie skierowany na leczenie odwykowe. Inny, będący juŜ na takiej kuracji, swoją kartą nie będzie mógł płacić za alkohol. To juŜ zresztą funkcjonuje w USA, gdzie pozostający na zasiłku Murzyni dostają karty płatnicze, którymi mogą płacić za jedzenie, ale nie mogą za alkohol i uŜywki. MoŜna iść dalej – karty ludzi chorych na cukrzycę lub otyłych moŜna zablokować tak, aby nie zafundowali sobie słodyczy itd. śycie udogadniają przeróŜne karty, od których puchną nam portfele. O kartach płatniczych, kredytowych juŜ wspomniałem. Taką kartą jest teŜ dziwaczny, a zupełnie zbędny dokument pt. „dowód osobisty”. Właśnie trwa ogólnopolska akcja zbierania haraczu od Polaków o nazwie: wymiana dowodów (za nowe dowody, zresztą zupełnie zbędne, trzeba płacić i to sporo). Ale to pestka! JuŜ zapowiedziano, Ŝe w najbliŜszych latach będziemy musieli wymienić dowód osobisty i to… dwa razy !!! Oczywiście za pieniądze. Ten ostatni dowód będzie zawierał dane biometryczne, czyli odciski palców, owal twarzy, a zapewne teŜ wzór tęczówki oka i kod DNA. Inwentaryzują nas jak bydło, a ludziska się jeszcze z tego cieszą. Jak nowocześnie! Jak postępowo! Jak bezpiecznie! Ach, ach, ach… Ach, niech ich jasna cholera!

Andrzej Orkowski www.liberumveto.upr.org czak zauwaŜają, Ŝe... ratyfikacja Traktatu jest sprzeczna z polską Konstytucją. Chodzi oczywiście o przekazanie w zasadzie wszystkich atrybutów suwerennej władzy w Polsce na rzecz Unii Europejskiej. Jakkolwiek jednak do tej pory przeciwnicy eurokonstytucji (której kolejną zmutowaną formą jest właśnie Traktat Reformujący) uderzali raczej w patriotyczne tony, rozdzierając szaty niczym Rejtan, tak europosłowie znaleźli prostą przeszkodę konstytucyjną. OtóŜ przeczytali oni artykuł 90. Konstytucji. Mówi on w punkcie 1., Ŝe „Rzeczpospolita Polska moŜe na podstawie umowy międzynarodowej przekazać organizacji międzynarodowej lub organowi międzynarodowemu kompetencje organów władzy państwowej w niektórych sprawach”. Niby nie widać w tym tekście Ŝadnej przeszkody, ale... Traktat Reformujący nadaje Unii Europejskiej osobowość prawną. Tym samym UE przestaje być „organizacją międzynarodową”, a staje się formalnie państwem. Polska zatem – jeśli jej parlament zdecyduje się ratyfikować dokument przekaŜe atrybuty suwerenności nie Ŝadnej tam „organizacji międzynarodowej” ani „organowi międzynarodowemu”, ale obcemu państwu. Proszę mi teraz pokazać, który artykuł lub punkt w konstytucji zezwala zrzec się choćby rąbka suwerenności na rzecz obcego państwa! I nie ma znaczenia, czy odbędzie się to w drodze głosowania w parlamencie, czy w drodze referendum. Najpierw trzeba by zmienić konstytucję. Oczywiście politycy jak to politycy wymyślą jakieś pokrętne wytłumaczenie, Ŝeby tylko dopiąć swego. Od czegóŜ jest dialektyka – ten pomiot


MICHALKIEWICZ NIEZWYKLE ZAGADKOWY...

W

świątecznym numerze „NajwyŜszego Czasu” w felietonie „Dobra Nowina” Pan Stanisław ciekawie opisuje oczekiwania na Mesjasza - Zbawcę zarówno wśród religijnych śydów, jak i politycznie myślących Rzymian. Ci ostatni za męŜa opatrznościowego uznali następcę Cezara Oktawiana Augusta, a ten występuje na kartach Biblii przy opisie okoliczności narodzenia Jezusa. Tak to konkluduje felietonista takŜe Radia Maryja: „CzyŜ nie zagadkowym zrządzeniem Opatrzności jego imię jest wspominane, ilekroć wspominane jest Narodzenie Zbawiciela? Człowiek będący „uznanym Mesjaszem świata antycznego” – jak pisze o Oktawianie Auguście Tadeusz Zieliński – został w osobliwy sposób związany z Prawdziwym Mesjaszem, o którym wtedy nikt chyba w ten sposób nie myślał, no – moŜe poza pasterzami, Mędrcami ze Wschodu, (…) Oto w roku, który dzisiaj nazywamy 13 po Chrystusie, po śmierci Lepidusa, Oktawian August przyjął jeszcze jeden tytuł – Pontifex Maximus. Tego właśnie tytułu uŜywa po dziś dzień Namiestnik Chrystusa na Ziemi, PapieŜ Świętego Kościoła Rzymskiego.”

I tu nie wiem, co myśleć. Tytuł Pontifex Maximus przynaleŜał najwyŜszemu kapłanowi religii, która przywędrowała do Rzymu wraz z Etruskami aŜ z Babilonu. To, Ŝe pogański cesarz obwołał się NajwyŜszym Kapłanem pogańskiej religii, nie dziwi. Dopiero chrześcijański cesarz Gracjan, który objął panowanie w 375 roku, odmówił przyjęcia tego bluźnierczego tytułu (dla chrześcijan Jezus jest najwyŜszym kapłanem - Mając więc wielkiego arcykapłana, który przeszedł przez niebiosa, Jezusa, Syna BoŜego, trzymajmy się mocno wyznania. Nie mamy bowiem arcykapłana, który by nie mógł współczuć ze słabościami naszymi, lecz doświadczonego we wszystkim, podobnie jak my, z wyjątkiem grzechu. Hebr. 4:14-15 Przeto, bracia święci, współuczestnicy powołania niebieskiego, zwaŜcie na Jezusa, posłańca i arcykapłana naszego wyznania, Hebr. 3:1). Nie trzeba być zbyt przewidującym, by zgadnąć, kto chętnie skorzystał z nadarzającej się okazji… Stanisław Michalkiewicz najpierw stwierdza, Ŝe fałszywy mesjasz przyjął pogański tytuł, a następnie bez zaŜenowania stwierdza, Ŝe po dziś dzień noszą go rzymscy papieŜe. Co ciekawe, do określenia katolickiego biskupa Rzymu uŜywa jeszcze jednego bluźnierczego dla chrześcijan tytułu: Namiestnik Chrystusa na Ziemi. Namiestnik to inaczej zastępca, a jedynym prawowitym zastępcą Jezusa na Ziemi jest Duch Święty Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki. Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie moŜe, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w

Paweł Chojecki was będzie. Nie zostawię was sierotami, przyjdę do was. Jan. 14:16-18 Lecz Ja wam mówię prawdę: Lepiej dla was, Ŝebym Ja odszedł. Bo jeśli nie odejdę, Pocieszyciel do was nie przyjdzie, jeśli zaś odejdę, poślę go do was. (…) Lecz gdy przyjdzie On, Duch Prawdy, wprowadzi was we wszelką prawdę, bo nie sam od siebie mówić będzie, lecz cokolwiek usłyszy, mówić będzie, i to, co ma przyjść, wam oznajmi. On mnie uwielbi, gdyŜ z mego weźmie i wam oznajmi. Wszystko, co ma Ojciec, moje jest; dlatego rzekłem, Ŝe z mego weźmie i wam oznajmi. (BW) Jan. 16:7,13-15 Nie wierzę teŜ, Ŝe tak oczytany człowiek jak Pan Stanisław nie zna powaŜnego ostrzeŜenia Jezusa: Ale wy nie pozwalajcie się nazywać Rabbi, bo jeden tylko jest - Nauczyciel wasz, Chrystus, a wy wszyscy jesteście braćmi. Nikogo teŜ na ziemi nie nazywajcie ojcem swoim; albowiem jeden jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Ani nie pozwalajcie się nazywać przewodnikami, gdyŜ jeden jest przewodnik wasz, Chrystus. Mat. 23:8-10 Jako wyrafinowany i finezyjny publicysta St. Michalkiewicz często mówi w zagadkach i ironicznie. Czy i tym razem chciał przekazać swoim Czytelnikom jakąś „podprogową” opinię o papiestwie, czy teŜ miał to być tylko grzeczny, świąteczny panegiryk???

Prof. Kwaśnicki komentuje „na gorąco”:

"S

zpitale zalewa strumień pieniędzy od Narodowego Funduszu Zdrowia. Muszą je wydać do końca roku. - Mamy o 3,2 mld zł więcej, niŜ zakładaliśmy - mówi rzecznik Funduszu Jolanta Kocjan. Chodzi o to, Ŝe w tym roku nasze pensje wzrosły o 11 proc., więc wzrosła pula składek dla NFZ. Po raz pierwszy w historii NFZ płaci szpitalom za wszystkie zabiegi. Jeśli szpital chce leczyć więcej, dostanie na to. - Pieniędzy jest naprawdę duŜo - mówi Kocjan. Dodaje, Ŝe niektóre szpitale nie są w stanie tych dodatkowych pieniędzy z NFZ "przerobić". W Łodzi dodatkowe 30 mln z NFZ idzie na pacjentów, którzy do tej pory nie mogli się dostać do okulistów, kardiologów i ortopedów. - Dostaliśmy na

operacje zaćmy, więc ściągamy pacjentów - mówi Zbigniew Kowalczyk, prezes szpitala, który będzie leczył panią Jadwigę. Niestety - twierdzą lekarze - część pieniędzy pójdzie w błoto. - Jedna trzecia pacjentów jest dziś w szpitalach niepotrzebnie - mówi dr Janusz Morawski, dyrektor medyczny łódzkiego pogotowia. - Nie chodzi o planowane od dawna operacje, ale o chorych przyjmowanych na "podleczenie". Oni mogliby leŜeć w domu, ale dla szpitala to czysty zarobek - przecieŜ NFZ płaci. Do tego dochodzą pacjenci, którzy wymuszają przyjęcie do szpitala. Gdyby z kasą było krucho, moŜe by lekarz odmówił. A tak - po co? Zwłaszcza Ŝe ostatnio pacjenci groŜą prokuratorem i skargą do izby lekarskiej." 'Szpitale zatkane pieniędzmi', GW Nie dziwi to. Znów wracamy do problemu 'ręcznego sterowania' .Staje się to nudne, ale muszę

to powtórzyć: tak jest zawsze, kiedy próbuje się ręcznie sterować takimi złoŜonymi systemami i doktrynalnie nie dopuszcza się rynku, który naturalnie ma swoje wady, ale jednak najlepiej słuŜy konsumentowi i nie marnotrawi ograniczonych przecieŜ zawsze środków. Warto być świadomym, Ŝe to jedynie fragment tego marnotrawstwa, jakie dzieje się w tzw. słuŜbie zdrowia (nie wspominając o marnotrawstwie w edukacji, opiece nad biednymi, bezrobotnymi, ...). Pomijając to wszystko, naprawdę nie rozumiem, dlaczego trzeba wydawać pieniądze do końca roku? Czy nie moŜna sprzeciwić się wszechmocnym biurokratom? Ciekaw jestem, jakby zachował się taki biurokrata, gdyby zmusić go do wydania do końca roku wszystkiego, co zarobił w danym roku (wypłacając mu jeszcze 31 grudnia solidną premię)?

marksizmu, którym mniej lub bardziej skaŜony jest kaŜdy, a juŜ zwłaszcza demokratyczny polityk. Nie zmienia to jednak faktu, Ŝe ratyfikacja będzie sprzeczna z Konstytucją i – jeśli do niej dojdzie - naleŜałoby ją po prostu zaskarŜyć do Trybunału Konstytucyjnego. Inna sprawa, Ŝe mit o zasłoniętych oczach Temidy jest mocno naciągany i wyrok w tej sprawie – dla mnie oczywisty – moŜe takim oczywistym w rzeczywistości się nie okazać. TakŜe waga „sprawiedliwości” w rękach greckiej bogini – jak wszystkie wagi w „liberalnym” socjalizmie – musi mieć wszak urzędową legalizację. A co to jest urząd? Urząd to władza. Zatem określe-

nie kryteriów dotyczących legalizacji wagi Temidy zaleŜy tak naprawdę od widzimisię władzy. W razie jednak kłopotów moŜna teŜ znaleźć obejście. Polska mianowicie na podstawie inkryminowanego Art. 90. Konstytucji zrzekła się była części swojej suwerenności juŜ w momencie podpisania akcesji do Unii Europejskiej – wówczas jak najbardziej legalnie, bo UE była jeszcze „organizacją międzynarodową”. Owa „część suwerenności”, której się wtedy zrzekliśmy, dotyczyła m.in. zasady nadrzędności naszego prawa. Od tamtego czasu prawo unijne stało się wiąŜące dla naszego. Skoro zatem nasza Konstytucja, np. w

Art. 90., okazałaby się teraz niezgodna z aktami wyŜszego rzędu (czyli unijnymi), to i święty BoŜe nie pomoŜe. Ciekawych czasów doŜyliśmy, nieprawdaŜ? Mało kto juŜ wie, co jest prawem, a co tylko wydaje się nim być. Niby wyrok Trybunału Konstytucyjnego jest ostateczny i wiąŜący, ale ciekaw jestem, jak juryści wybrnęliby z sytuacji, gdyby rząd polski zechciał zaskarŜyć wyrok TK do unijnego sądu. A gdyby to był wyrok uznający niekonstytucyjność oddania suwerenności Polski innemu państwu, byłoby ciekawie po tysiąckroć. Ciekawie, ale jednocześnie i groteskowo.

3

prawo.uni.wroc.pl/~kwasnicki/nagoraco.htm

„ i d ź P O D P R Ą D ” nr 1/42/ styczeń 2008


CZY ZASŁUGUJEMY NA NIEPODLEGŁOŚĆ?

„ i d ź P O D P R Ą D ” nr 1/42/ styczeń 2008

4

Z

eit fur Deutschland, czyli… felieton prowokacyjny (tylko dla odwaŜnych)

Dziś notabene 13 grudnia, a więc w dniu brzemiennym ponurą historią Polski tow. Tusk podpisuje traktat reformujący Ewrokołchoz, czyli dokument kładący podwaliny powstającego osobliwego molocha – superpaństwa europejskiego. Wielu naszych Rodaków znajduje ten fakt jako dostanie się pod dominację Niemiec, które siłą rzeczy grają pierwsze skrzypce w tym całym towarzystwie. Taka jest zresztą prawda. Mało komu podoba się takie przewodnictwo, a Germanię kojarzą raczej z hitlerowską okupacją, masowymi mordami, obozami koncentracyjnymi i w ogóle z II wojną światową. Poniekąd słusznie. Ale schowajmy na chwilę w kieszeń nasze fobie, lęki i uprzedzenia – zobaczmy lepiej, co zrobili Niemcy przez ostatnie kilka dziesiątek lat. Wspólnie ze Stalinem wywołali II wojnę światową, puścili z dymem sporą część Europy i Ŝeby uporać się z nimi, trzeba było wołać na ratunek Stany Zjednoczone. To wszystko prawda. Ale gwoli prawdy historycznej naleŜy przypomnieć niektóre wstydliwie przemilczane fakty. 22 czerwca 1941 roku armia niemiecka runęła na Związek Sowiecki (Rosję) – państwo gigantyczne i posiadające wielokrotnie większą, lepiej wyposaŜoną armię niŜ Niemcy. Państwo posiadające nieprzebrane zasoby surowców, z których brakiem państwo Hitlera borykało się notorycznie. W jakim celu? Samobójcy? Bynajmniej. Rosja szykowała się do uderzenia na… hitlerowców? Nie tylko. Na całą Europę! Hitler uprzedził ten atak zaledwie o dwa tygodnie. Gdyby nie on, dziś od Władywostoku po Gibraltar królowałby Kraj Rad, łagry i ruskij jazyk. Niemcy wprawdzie Sowietów nie pokonali, ale zadali temu imperium szatana rany tak dotkliwe, Ŝe nie było juŜ w stanie samo podbić zbrojnie czegokolwiek. Zresztą gdyby nie idiotyczna polityka Wielkiej Brytanii, która przyszła w sukurs Stalinowi, Europa Wschodnia (w tym i Polska) nie wpadłaby na pół wieku pod radziecką okupację, a gdyby do tego jeszcze III Rzesza miała mądrzejszych strategów, Związek Radziecki padłby pod butem niemieckiego Ŝołnierza. (W tej sprawie Rudolf Hess poleciał do Anglii – niestety Churchill go nie posłuchał, w rezultacie czego Brytania utraciła Imperium – ergo - przegrała wojnę! Dlatego archiwa brytyjskie są w tej sprawie do dziś zamknięte.) Skończyło się to źle dla Niemiec – zostały obrócone w perzynę. Na wojnie i potem – w ruskich łagrach – zginęło ponad dziesięć milionów Niemców. Zostały wywiezione wszystkie zakłady przemysłowe, a nawet warsztaty rzemieślnicze. Zostali wywiezieni naukowcy i fachowcy – przypominam, Ŝe Amerykanów na księŜyc wysłał dr Werner von Braun, niemiecki twórca rakiet V1 i V2. Bolejemy nad zniszczeniem Warszawy – miast tak (lub bardziej!) zniszczonych w Germanii były dziesiątki! Drezno, Berlin, Norymberga, Hamburg, Kolonia, zagłębie Ruhry – moŜna długo wymieniać. Wywieziono nawet zwierzęta gospodarskie. W kraju zapanowały potworna nędza i głód. Niemcy jedli padlinę, zŜarli zwierzęta z ogrodów zoologicznych, zdarzały się wypadki ludoŜerstwa. Po ruskich i ukraińskich miastach do dziś jeŜdŜą tramwaje wywiezione z III Rzeszy – sam takim jeździłem w Ewpatorii. W Tiergarten posiano warzywa. Klęska, katastrofa… Cały kraj znalazł się pod okupacją. Upłynęło pięćdziesiąt lat, a więc zapraszam do Niemiec… Jedziemy tam ze „zwycięskiej” Polski do „pokonanych” Niemców. Mamy trudności z wyprodukowaniem przyzwoitego roweru, a tu – proszę – BMW, Porsche, Volkswageny i inne. Ba! Nawet firma Rolls-Royce naleŜy juŜ do Niemców, a brytyjska Królowa musiała przesiąść się do Bentleya. Kupiliśmy trochę samolotów F-16; sami próbowaliśmy wyprodukować samolot wielozadaniowy „Iryda”. Nie wyszło. Niemieckiego nieba strzegą dywizjony znakomitych i groźnych samolotów Tornado – sami je sobie zbudowali, ale nie tylko one… uff…

MARIUSZ WASZAK

R E D A K C J A

J

a nie pisałem, Ŝe nieszczęściem Polski jest utrata suwerenności. Ba! Nawet podałem przykład takiej utraty suwerenności ("Unia Lubelska”), która przez większość Polaków (ale nie Litwinów!) uwaŜana jest za coś dobrego. Utrata niepodległości - istotnie realna to slogan dla ludzi uczciwych, ale prostodusznych. Ja protestowałem, poniewaŜ Polska, jeszcze względnie Ŝywa, acz osłabiona upustem krwi (czyli emigracją zarobkową), wiąŜe się z truposzczakiem, jakim jest Europa Zachodnia - i oddaje w ręce bandy złodziei, pedofilów i wszelakich innych zboczeńców, czyli towarzycha z Brukseli. Gdyby królem Zjednoczonej Europy był ktoś taki jak Aleksander I (w Polsce: II) Romanow albo Stefan Batory, albo Jan III Sobieski - a premierem np. baronessa Thatcherowa albo Franciszek Deák - to z wielką chęcią bym zamienił okupację Polski przez "naszych" skorumpowanych i durnych polityków na okupację przez państwo (czyli UE) stworzone przez taki duet! Niestety: UE będzie państwem zdecydowanie gorszym niŜ III RP i stąd mój gorący protest. Gorsze, gorsze... Cudze chwalicie a przecieŜ u nas aŜ takich głupot jak we Francji i w Niemczech się nie robi, tempo rozwoju szybsze, wolność słowa zdecydowanie większa, socjaliści u nas są w defensywie, ich tezy - tam traktowane powaŜnie - u nas budzą tylko politowanie - a pp. Jarosław Kaczyński czy Donald Tusk to (w porównaniu z jakimiś Zapaterami, Prodimi czy Blairami itp.) jednak męŜowie stanu! Posłuchalibyście p. Romana Prodiego w oryginale, to byście kolki ze śmiechu dostali! Nie jest to jednak tylko śmieszne, ale i straszne. Posłanie człowieka do jakiegoś obozu pracy jest właśnie zapowiadanym przez prof. Marcina Króla "usunięciem poza teren objęty przez reguły demokratyczne (...) nie bez uŜycia pewnych form przemocy". Hitler i Himmler właśnie tak pisali o usuwaniu przeciwników: nikt w 1928 roku nie mówił o więzieniu, biciu czy fizycznej likwidacji. Mówiono o delikatnych posunięciach, zgodnych (a nie "prawie zgodnych"!) z prawem. Na naszych oczach powstaje IV Rzesza - tylko (w odróŜnieniu od III) zbrojna w podsłuchy, kamery monitorujące i telewizję. Jeśli uda jej się utworzyć i scementować - to będzie to totalitaryzm, jakiego świat jeszcze nie widział.”

JANUSZ KORWIN - MIKKE

P

omimo wysiłków światowych sił „postępu” nie uda się do końca zlikwidować świadomości narodowej odrębności mieszkańców ziemi. Ten podział wprowadził sam Bóg (Dlatego nazwano je Babel, bo tam pomieszał Pan język całej ziemi i rozproszył ich stamtąd po całej powierzchni ziemi. 1MojŜ. 11:9), On wyznaczył jego zakres (Z jednego pnia wywiódł teŜ wszystkie narody ludzkie, aby mieszkały na całym obszarze ziemi, ustanowiwszy dla nich wyznaczone okresy czasu i granice ich zamieszkania, Dz.Ap. 17:26) i On zachowa ten stan do czasu swego powtórnego przyjścia (Oto przychodzi wśród obłoków, i ujrzy go wszelkie oko, a takŜe ci, którzy go przebili, i będą biadać nad nim wszystkie plemiona ziemi. Tak jest! Amen. Obj. 1:7). Nie oznacza to jednak, Ŝe wszystkie narody będą istniały tak samo długo jak inne oraz Ŝe będą niepodległe. Historia zna wiele przypadków eliminacji poszczególnych nacji i ich języka i pełna jest podbojów jednych narodów przez drugie. Naszym problemem jest więc zarówno zachowanie toŜsamości narodowej, jak i niepodległego bytu naszej Ojcowizny (dziś zwanej Ojczyzną). W przeszłości popełniliśmy wiele błędów społeczno-politycznych, co doprowadziło z jednej strony do potęŜnego wzmocnienia naszych wschodnich i zachodnich sąsiadów, a z drugiej do osłabienia siły i zmniejszenia dobrobytu nas samych. W ciągu ostatnich dwustu lat tylko niespełna czterdzieści wiosen na naszych granicach dumnie stały nasze godła z Orłem w koronie. Dziś znowu zdjęto z granic Białoczerwoną, a przybysza wita niebieska szmata z gwiazdami - symbol naszej narodowej głupoty. Znaczna część polskiej elity politycznej nie ma wiary w samodzielny byt naszego narodu. Zwasalizowani za czasów PRL partyjni kacykowie bez zmruŜenia oka przyjęli do wiadomości nowe wytyczne z Moskwy, Ŝe na obecnym etapie budowy socjalizmu naleŜy przejść na wariant europejski. Ta grupa nie jest w stanie myśleć o niezaleŜnym funkcjonowaniu w świecie geopolityki. Są to swego rodzaju państwowi administratorzy/ nadzorcy, którzy tylko patrzą, komu najbardziej opłaca się słuŜyć. Nazywanie ich przywódcami państwa, prezydentami, premierami, posłami polskimi to powaŜne naduŜycie słowne. Niestety, postawy rezygnacji i uznania wyŜszości naszych sąsiadów pojawiają się teŜ u działaczy prawicowych, którym nieobca jest samodzielność i trzeźwość myślenia. PoniŜej przedstawiam dwie wypowiedzi na ten temat naszych Autorów:


M

5

„...To zdjęcie mówi samo za siebie…”

„U wszystkich (Polaków) widoczne było wielkie zdziwienie wobec potęgi niemieckiego narodu”

HITLEROWSKI FOTOREPORTAś Z POLSKI ROKU 1939

oim zdaniem w/w Autorzy popełniają kilka błędów. Zakładają mianowicie, Ŝe w wielonarodowych imperiach wszystkie narody będą miały równe prawa. Rzadko kiedy w historii coś takiego miało miejsce. Jeśli rzeczywiście w UE dominują Niemcy, to ich sądy o Polakach muszą mieć jakieś odzwierciedlenie w naszej pozycji w ich imperium - podobnie jak nasze myślenie o Ukraińcach (czy ogólnie Ruskich) wpływa na ich status społeczny w Polsce. Niemcy są sprytni - kiedy zaleŜy im na naszych korzystnych dla nich wyborach, będą nas komplementowali. Kiedy jednak będziemy juŜ nieodwołalnie od nich zaleŜni, wtedy ich prawdziwe myślenie o nas znajdzie trwałe odzwierciedlenie w stosunku do Polaków. JuŜ dziś w rodzinach mieszanych na terenie „Obok Ŝałosnej polskiej nędzy Niemiec w razie rozwodu sądy orzekają zakaz rozmów z świadectwa wielkiej niemieckiej kultury” dzieckiem po polsku dla rodzica z Polski oraz inne praktyki dyskryminacyjne. To tylko drobne preludium naszego losu w teutońskim imperium. Dobrobyt materialny, dobre drogi czy koleje to oczywiście fajna sprawa, ale jeśli będę czuł się w tym wszystkim jak „podludź”, gdy na granicy swojego państwa zobaczę grenzschutz zamiast polskiego Ŝołnierza, gdy moje dziecko będzie lepiej mówiło po niemiecku niŜ w narzeczu ojca, to dobrodziejstwa materialne nie zagłuszą smutku duszy. Gdybym miał wybierać pomiędzy dobrobytem, ale pod obcymi rządami, a niedostatkiem w wolnej Polsce, wybiorę bez wahania to drugie. PrzecieŜ po dobra materialne mogę pojechać na saksy do obcych, ale zawsze będę miał gdzie wrócić. Oprócz ciała mamy i duszę, polską duszę. O tym, Ŝe nie jest to slogan ludzi „prostodusznych”, świadczy nostalgia dopadająca naszych rodaków na obczyźnie oraz tęsknota za wolną Polską pod zaborami i okupacją - tak realna, Ŝe dla wielu warta ceny Ŝycia. NaleŜy postawić teŜ pytanie, czy w sytuacji utraty własnej państwowości da się zachować naszą narodowość. Polska stosunkowo krótko była pod róŜnymi okupacjami i to przerywanymi średnio co pokolenie powstaniami lub wojnami. Wpływy germanizacji i rusyfikacji nie okazały się więc zbyt mocne. Wystarczy jednak zobaczyć los okupowanych przez kilkakrotnie dłuŜszy czas Słowacji i Czech, gdzie w dobie dziewiętnastowiecznego romantyzmu ponownie uczono ludzi języka ojczystego (w wypadku Słowaków konieczne było nawet stworzenie go od nowa w warstwie pisanej). W dzisiejszej „atmosferze” globalnej wioski proces wynaradawiania młodzieŜy jest duŜo szybszy. Pokolenia czterdziestolatków i starsze pamiętają jeszcze dobrodziejstwa Unii Sowieckiej i są bardziej odporne na europropagandę. JuŜ dziś zagraniczne media wpływają w sposób decydujący na wyborcze decyzje młodego pokolenia (dowodem są ostatnie wybory parlamentarne). Co będzie kilkanaście lat po faktycznej likwidacji suwerennego państwa polskiego? Kolejnym powaŜnym błędem zwolenników poddania się oświeconemu imperium jest załoŜenie, Ŝe będzie ono zawsze oświecone. Jeśli juŜ poddamy naród obcej władzy, to niebezpieczeństwo, Ŝe w okresie trudności ta władza wykorzysta szczególnie nas, jest bardzo realne. Proszę sobie przypomnieć miejsce Polaków w szyku wojsk Napoleona (ariergarda) uciekających z Rosji… Silne i dość dobrze zarządzane po wojnie Niemcy mogą teŜ w kaŜdej chwili wydać kolejnego Hitlera, który zrujnuje nie tylko swoją ojczyznę. Oczywiście i w państwie narodowym moŜe dojść do władzy szaleniec, ale przynajmniej nie będzie nas prześladował z tytułu naszej narodowości. Jeśli mamy róŜnorodność państw, zawsze moŜna teŜ uciekać przed prześladowaniami (co silnie wzmacniało państwo polskie na przestrzeni od XIV do XVI wieku). W razie im- Zdjęcia pochodzą z niemieckiej broszury propagandowej wydanej perium sprawa się powaŜnie komplikuje, a w wypadku dla upamiętnienia zwycięskiej kampanii wrześniowej — serdecznie dziękujemy naszemu zaprzyjaźnionemu Czytelnikowi Janowi KoRządu Światowego staje się beznadziejna… twickiemu ze Wschowy za udostępnienie swojego archiwum. red.

R E D A K C J A

zajrzyjcie sami na stronę http://www.luftwaffe.de . A te nowoczesne Leopardy itd… Nie będę się rozwodził nad Bundeswehrą, ale dobrze mieć takich sąsiadów – ruską armię są w stanie zatrzymać tylko Stany Zjednoczone i… Republika Federalna. Zapraszam do podróŜowania po Niemczech koleją – jest czysta, tania, szybka, dostępna – marzenie. JakŜe róŜne to od polskiego zarzygaństwa. W czasie podróŜy po Niemczech będziemy się czuli dobrze, bo zwłaszcza w południowej części miejscowa kuchnia jest bardzo podobna do polskiej, ludzie mili, grzeczni, Ŝyczliwi i bardzo do nas podobni. Wywodzimy się z tej samej kultury – łacińskiej i chrześcijańskiej. Nawet choinka, pod którą zasiądziemy w Wigilijny wieczór, przywędrowała do nas z Niemiec. Pierwszy polski król Bolesław Chrobry otrzymał koronę z rąk niemieckiego cesarza Ottona. Szczycimy się architekturą naszych miast, tylko Ŝe najładniejsze z nich: Wrocław, Gdańsk, Poznań, Szczecin i inne zbudowali… Niemcy. Marzymy o wygodnych autostradach – Teutoni zbudowali je sobie, kiedy większości z Szanownych Czytelników nie było jeszcze na świecie. Wiem, Ŝe czytacie to, zgrzytając zębami z irytacji. To taki nasz polski kompleks. Wypinamy dumnie pierś, bo my mamy Grunwald, Psie Pole itp. Fakt – mamy. Ale oni mają Mercedesy, DB, Lufthansę i po USA największą gospodarkę na świecie. Tylko Japonia moŜe się z nimi równać. Zazdrościmy im porządku, sprawnych, nieprzekupnych urzędników i policji. Słusznie! I zbudowali to wszystko dosłownie od zera w niecałe pół wieku! Fakt – posługiwali się umiejętnie amerykańską pomocą, ale – liczą się efekty! Kochani – wszak lepiej z mądrym (i bogatym) znaleźć niŜ z głupim zgubić. A więc – zapraszam do Germanii (zwłaszcza do Bawarii). To łatwe – wszak z Poznania, Wrocławia, Szczecina do Berlina bliŜej niŜ do jakiejś warszawki.

„ i d ź P O D P R Ą D ” nr 1/42/ styczeń 2008


POLSKA W PROPAGANDZIE NIEMIECKIEJ W LATACH 1933–35 Jarek Kozakowski

jarek.kozakowski@wp.pl

W

polskich podręcznikach historii ten etap pol sk o- ni e mie ckich relacji jest dosyć wyrywkowo przedstawiony. Dobrze znane są późniejsze wydarzenia: nakłanianie Polski do przystąpienia do Paktu Antykominternowskiego, odrzucenie Ŝądań Adolfa Hitlera przez polską stronę. Później następuje juŜ agresywna antypolska propaganda i wybuch

tego problemu w stosunkowo krótkim czasie ku zaskoczeniu świata jest spowodowane tym, Ŝe w obydwu krajach u władzy są osoby świadome historycznej odpowiedzialności, która na ich barkach spoczywa i dysponują wystarczająco duŜym autorytetem, aby móc podejmować decyzje o dalekosięŜnym znaczeniu”[4].

Polityka wobec Polski miała takŜe połowiczny wymiar. DraŜniono tylko Polaków, nigdy nie traktując ani ich, ani tej polityki powaŜnie. W efekcie nie było ani zwycięstwa dla Niemiec, ani pojednania z Polską. Adolf Hitler „Mein Kampf”1924 drugiej wojny światowej. To dosyć selektywne przedstawienie faktów, RównieŜ „Frankfurter Zeitung” przedstawiał zaistniałą sytuację w pozyzwłaszcza Ŝe stosunki polsko-niemieckie w owym czasie nie zawsze były złe, tywnym świetle: „NaleŜy pokazać oba narody, takie jakie są, jak to się objaa moŜna pokusić się o stwierdzenie, Ŝe na pewnym etapie były bardzo po- wia w ich literaturze, sztuce, we wszystkich kulturalnych dokonaniach. Wtedy prawne jak na owe czasy. duŜo stereotypów upadnie”[5]. Niemiecka strona dystansowała się od melPo przejęciu władzy przez Adolfa Hitlera propaganda narodowo- dunków, które mogły zaszkodzić polsko-niemieckim stosunkom w Gdańsku. socjalistyczna w Gdańsku przybrała na sile. W tej sytuacji Józef Piłsudski Jako przykład mogą posłuŜyć wytyczne dla prasy odnośnie meldunków prenakazał wzmocnienie polskiego garnizonu wojskowego na Westerplatte, co zydenta gdańskiego senatu Hermanna Rauschninga: „Wyjaśnienia Rauwywołało ostre komentarze w prasie niemieckiej. W kwietniu 1933 roku schninga wywołały w Berlinie najwyŜsze zdumienie, poniewaŜ do dnia dzidoszło równieŜ do demonstracji organizacji Ŝydowskich i polskich nacjonali- siejszego nie przysyłał on Ŝadnych meldunków, Ŝe negocjacje między Gdaństów, którzy wzywali do bojkotu niemieckich towarów. Aby uniknąć eskalacji skiem a Polską weszły w fazę krytyczną.(…) Wilhelmstrasse dystansuje się konfliktu, Piłsudski zdecydował się na podjęcie rozmów z Trzecią Rzeszą. 2 od tego absolutnie i prosi o to samo niemiecką prasę, poniewaŜ stoimy na maja 1933 doszło do spotkania Adolfa Hitlera i polskiego wysłannika Alfreda stanowisku, Ŝe rozwój stosunków niemiecko-polskich nie moŜe być zniszczoWysockiego. To spotkanie przyczyniło się do zmiany polityki względem Pol- ny przez sytuację w Gdańsku”[6]. ski. Wkrótce ukazały się artykuły w prasie niemieckiej prezentujące obszernie 13 października 1934 odbyły się rozmowy między przedstawicielami pokojowe zamiary Hitlera, np. „Hitler objawia światu politykę pokojową Nie- Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Ministerstwa Propagandy III Rzeszy a miec”[1]. W przemowie radiowej z 27 maja Hitler zapewnił, Ŝe „nie zna polity- polskim Ministrem Spraw Zagranicznych. Rezultatem tego spotkania było ki zmiany granic kosztem innych narodów”. porozumienie między rozgłośniami radiowymi Reichs-Rundfunkgesellschaft a W rozmowie z Lipskim w dniu 15 listopada ponownie potwierdził rezy- Polskim Radiem. Obie strony zgodziły się na współpracę w obszarze mugnację z chęci przyłączenia sąsiednich obszarów do Rzeszy. W dniu 26 zycznym, a takŜe zobowiązały się, Ŝe nie będą informować o lokalnych konstycznia 1934 roku oba kraje podpisały Pakt o nieagresji, który miał obowią- fliktach polsko-niemieckich. zywać przez 10 lat. Wydarzenie to zostało przedstawione w propagandzie 12 maja 1935 roku nadeszła z Warszawy wiadomość, która postawiła jako jeden z największych sukcesów Hitlera. Według gazety „Frankfurter znak zapytania nad polsko-niemieckim porozumieniem: Józef Piłsudski nie Zeitung” deklaracja ta była dowodem na to, Ŝe „metoda bezpośredniej komu- Ŝyje. Berlin zareagował na tę wiadomość z ostentacyjnym smutkiem. Zarównikacji między dwoma krajami jest bardziej owocna niŜ dyskusje w międzyna- no 13 maja, jak i w dzień pogrzebu zostały opuszczone flagi państwowe do rodowych gremiach”[2]. TakŜe „Völkischer Beobachter” prezentował to wyda- połowy. W uroczystościach Ŝałobnych wzięli udział: Hitler, Goebbels, Neurath rzenie jako przełom w obustronnych stosunkach. i inni wysocy rangą przedstawiciele partii i Wehrmachtu. 21 maja Göring 31 stycznia Hitler akcentował w swojej przemowie znaczenie tego paktu wychwalał w Reichstagu dokonania Marszałka, następnie zaś udał się do i pozytywnie wyraŜał się o marszałku Piłsudskim. Wydarzenia te cieszyły się Warszawy i Krakowa, aby wziąć udział w uroczystościach Ŝałobnych. ogromnym zainteresowaniem prasy, o czym świadczą liczne artykuły, np. Po śmierci Piłsudskiego ukazały się jego biografie, wydany został rów”DuŜe zainteresowanie przemową Kanclerza w Polsce”, ”Wzrastająca apro- nieŜ zebrany przez Heinricha Koitza zbiór pism Piłsudskiego. W prasie niebata w Polsce”[3]. mieckiej Marszałek był przedstawiany jako genialny przywódca i taktyk, który 24 lutego 1934 roku został ratyfikowany protokół prasowy, w którym rozwinął duŜe umiejętności przewidywania przyszłych zdarzeń. Gazety podobydwa kraje zobowiązały się, aby propagować porozumienie polsko- kreślały jego charyzmę, walkę dla narodu, jego autorytarny styl rządzenia i niemieckie. Zalecenie nr 359 dla prasy niemieckiej obligowało do tego, aby nienawiść do Związku Radzieckiego. wszystkie konflikty, szczególnie w obszarze przygranicznym, nie były komenWalka o władzę w polskim obozie po śmierci Piłsudskiego wywoływała towane. RównieŜ treść ksiąŜek i publikacji musiała odpowiadać ustalonym jednak sceptyczne komentarze co do rozwoju stosunków polsko-niemieckich. wytycznym. Organizacje propagujące rewizje granic były zobowiązane do wstrzymania swojej działalności i zniszczenia posiadanych materiałów propaPrzypisy: gandowych. PowyŜsze porozumienie było szczególnie propagowane w „Völkischer [1] Völkischer Beobachter, 18.05.1933 Beobachter”: [2] Frankfurter Zeitung, 27.01.1934 [3] Völkischer Beobachter, 1-2.02.1934 [4] Völkischer Beobachter, 22.02.1934 [5] Frankfurter Zeitung, 28.02.1934 [6] Bohrmann Hans: NS-Presseanweisungen der Vorkriegszeit, Bd. 2: 1934, S.172.

„Problem niemiecko-polski naleŜał do tej pory do najtrudniejszych problemów Europy. Na próbach jego rozwiązania rozbił się cały kunszt dyplomatyczny wszystkich poprzednich rządów w Niemczech i Polsce. Rozwiązanie

Zaproszenie dla Czytelników z Lublina i okolic NajbliŜsze spotkanie Klubu wego. Będą Państwo mieli okazję zadać pytania „iPP” poświecone będzie proble- dwom małŜeństwom zaangaŜowanym w tę awanmom edukacji ze szczególnym gardową formę kształcenia swoich dzieci. Zapraszamy uwzględnieniem nauczania domo„ i d ź P O D P R Ą D ” nr 1/42/ styczeń 2008

6

Wstęp wolny

Poniedziałek,25.02.2008, godz.18, Dom Kultury Kolejarza, Lublin, ul. Kunickiego 35


POLSKA W PROPAGANDZIE NAZISTOWSKIEJ W ROKU 1939 Jarek Kozakowski

Ŝe Polska ma tam jedynie interesy gospodarcze. Führer zaproponował odpowiednie gwarancje, Polska je odrzuciła marca 1939 roku Józef Lipski przekazał (...) niemieckiemu ministrowi spraw zagranicznych Ribbentropowi odmowną odpowiedź 9. Beck pyta, czy chodzi o odepchnięcie Polski od Bałtyku. na przedstawione memorandum. Niemiecka prasa dostała Nikt w Niemczech nie ma takiego zamiaru. Najbardziej oczywówczas zalecenie, aby pokazywać zmianę dotychczasowistym dowodem była gotowość Führera, aby uznać korytarz wej polityki Polski. Nie powinna jednak „zamykać drzwi raz na zawsze(...) Polsce”.(1) 6 kwietnia odbyła się konferencja prasowa, na której 12. Beck mówi, Ŝe przedłuŜenie Paktu o nieagresji na 25 lat wydane zostały instrukcje odnośnie komentowania wydarzeń według odpowiednich wzorców: „Polska zeszła z Kłamstwo powtórzone sto razy staje się prawdą Joseph Goebbels wytyczonej przez Piłsudskiego drogi, zniszczyła podstawy jego polityki zagranicznej, rzadko reagowała na niemieckie próby, aby mię- nie zostało poddane pod rozwagę. Nieprawda. Temat ten powrócił w rozmodzypaństwowe relacje ustabilizować na długi okres czasu i ślepo ulegała wach między ministrem spraw zagranicznych i ambasadorem, poza tym sam agresywnej angielskiej polityce wojennej”.(2) Redakcja gazety „Frankfurter Führer zwrócił Beckowi uwagę na te 25 lat. Faktem jest, Ŝe Polska nie chciaZeitung” unikała dramatycznego tonu, sugerowała, Ŝe jeszcze Ŝadna osta- ła pogłębić tych rozmów, poniewaŜ nie rozpoznała ich historycznego znaczeteczna decyzja nie została podjęta, a „Polska nie jest krajem zagroŜonym nia. Polityczna nieufność wydaje się główną wadą polskiego charakteru. przez Niemcy. Niemcy nie mają zamiaru naruszyć polskiej suwerenności i 13. Beck mówi, Polska i Anglia prowadzą walkę o uznanie moralnych integralności terytorialnej”.(3) „Völkischer Beobachter” akcentował, Ŝe „Polska moŜe jeszcze zawrócić. zasad na arenie międzynarodowej. Ma on na myśli niemieckie metody. PytaJest rzeczą niewyobraŜalną, Ŝe Warszawa chce poświęcić pewną szansę nie: Ma na myśli pan Beck traktowanie Niemców w dolinie Olzy, wywłaszczadługotrwałego polsko-niemieckiego porozumienia dla straceńczej propagan- nie niemieckich rolników itd.”(6) dy Zachodu.”(4) W połowie maja rozpoczęto publikacje antypolskich ksiąŜek i broszur. Wystąpienie Hitlera w Reichstagu w dniu 28 kwietnia 1939r. sygnalizowało początek wielkiej ofensywy propagandowej przeciwko Polsce. Niemiec- Niemcy powinni być przekonani, Ŝe Pakt o nieagresji nie został przedłuŜony ka strona otrzymała odpowiedź 5 maja w słynnej przemowie polskiego mini- nie ze względu na niemieckie Ŝądania w sprawie Gdańska. Polska była postra spraw zagranicznych Józefa Becka. Oto fragment: „Słyszę Ŝądanie woli przedstawiana jako wróg. W prasie zaczęły dominować artykuły o chęci aneksji Gdańska do Rzeszy, z chwilą, kiedy na naszą propozycję, złoŜoną ekspansji Polski. 4 maja „Völkischer Beobachter” opublikował artykuł „Szczyt dn. 26 marca wspólnego gwarantowania istnienia i praw Wolnego Miasta nie polskich urojeń. Obłąkani polscy podŜegacze Ŝądają ponownie Prus Wschodotrzymuję odpowiedzi, a natomiast dowiaduję się następnie, Ŝe została ona nich i Śląska do Odry.” Polskie Ŝądania świadczą o „braku znajomości histouznana za odrzucenie rokowań – to muszę sobie postawić pytanie, o co rycznych faktów (..) co w kraju o największej liczbie analfabetów w Europie właściwie chodzi? Czy o swobodę ludności niemieckiej Gdańska, która nie nikogo nie zaskakuje.” 23 maja Hitler powiedział do sztabu dowódczego jest zagroŜona, czy o sprawy prestiŜowe, czy teŜ o odepchnięcie Polski od Wehrmachtu, Ŝe „Polska zawsze stoi po stronie naszych wrogów” i dlatego Bałtyku, od którego Polska odepchnąć się nie da! (...) Pokój jest rzeczą cen- istnieje niebezpieczeństwo dla Trzeciej Rzeszy wojny na dwóch frontach. 16 ną i poŜądaną. Nasza generacja, skrwawiona w wojnach, na pewno na pokój czerwca 1939 Goebbels przemawiał w Gdańsku na ogromnym wiecu. Minizasługuje. Ale pokój, jak prawie wszystkie sprawy tego świata, ma swoją ster Propagandy Ŝądał w ostrym tonie przyłączenia Gdańska do Rzeszy. cenę, wysoką, ale wymierną. My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za Przemówienie to udokumentował „Völkischer Beobachter” w artykule: wszelką cenę. Jest jedna tylko rzecz w Ŝyciu ludzi, narodów i państw, która „Gdańsk jest niemieckim miastem, które chce powrotu do Rzeszy. Spontajest bezcenna. Tą rzeczą jest honor.”(5) Tego samego dnia polska odpo- niczny wiec poparcia dla powrotu do Rzeszy”: „To, co zawsze chcecie i co wiedź została szczegółowo skomentowana. Prasa niemiecka musiała ją będziecie chcieć równieŜ w przyszłości, jest jasne: chcecie naleŜeć do wielkiej Rzeszy Niemieckiej”.(7) Wydarzenie to ukazało się w nagłówkach opublikować wraz z odpowiednimi komentarzami: wszystkich gazet. Odnośnie problemu Gdańska powinna być wg wytycznych „1. Beck twierdzi, Ŝe nie miał w pełnym zakresie wiedzy o niemieckiej dla prasy „zachowana powściągliwość aŜ do przemowy Führera 1 lipca w ofercie. Nieprawda. W październiku 1938, styczniu i marcu 1939 została ona Bremie (...) Garnek powinien być podgrzewany na lekkim ogniu.” Niemiecka przedstawiona Lipskiemu i Beckowi w konkretnej formie. Dowód: całkowicie prasa wykorzystywała wszystkie szowinistyczne wypowiedzi w polskiej prasie, aby udowodnić, Ŝe planowany jest atak na Rzeszę. Na stronach tytułoniewystarczająca odpowiedź Polski, która równa się odmowie. wych róŜnych gazet były publikowane artykuły o „polskiej Ŝądzy podboju”. W 2. Kolejnym dowodem na nierealistyczne nastawienie jest fakt, Ŝe pol- „Völkischer Beobachter” 26 lipca ukazało się streszczenie z wypowiedzi w ska odpowiedź na niemieckie październikowe propozycje nie zawiera nic polskiej prasie świadczące o ekspansywnych zamiarach Polski pod tytułem: innego jak groźbę wojny, zamiast iść w stronę śledzenia dalszych niemiec- „Co krajom zachodnioeuropejskim nie jest wiadome. Polskie plany podboju czarno na białym. Największe niebezpieczeństwo dla Europy”. Gazety publikich propozycji. kowały meldunki o rzekomych szowinistycznych aktach polskich urzędników 3. Beck wymienia jako warunek: pokojowe zamiary, pokojowe metody na Niemcach, a następnie sugerowały kompletną bezradność ofiar. Tytuły sprawozdań były publikowane wg ustalonego wzoru, np. „Polska zamyka rokowań. Odpowiedź: Rzesza przedstawiła polskiemu ambasadorowi i ministrowi niemiecki hotel w Królewcu”(8), „Polska samowola wobec Niemców. Terror spraw zagranicznych swoje oferty w najprzyjaźniejszej formie. Polską odpo- sądowniczy, pozbawianie praw, wywłaszczenia”(9), „Polska ‘chlubna’ walka wiedzią było chłodne zastanawianie się. Niemcy nie zmobilizowały ani jedne- przeciwko niemieckim dzieciom”(10), „Wypędzenia, aresztowania, pozbawiago Ŝołnierza, Polska ściągnęła nad granice całą swoją armię. Chce moŜe nie praw. Polskie metody gnębienia”.(11) Wstrzemięźliwość skończyła się definitywnie 10 sierpnia, kiedy w Ŝycie Beck powołać na świadków tych ludzi, którzy histerycznym okrzykiem „na weszła kolejna wytyczna dla prasy: „Sprawdzone meldunki budzące odrazę Berlin” podburzają innych? powinny się ukazywać na tytułowej stronie duŜą czcionką (...) Szczególnie 4. Beck mówi, Ŝe porozumienie z Anglią jest tylko wymówką. To wątpli- nadają się do tego przedstawione przez DNB strzały do 15- i 16-letnich dziewa próba postawienia rzeczy na głowie(...) Oznacza to, Ŝe jeśli Niemcy z ci. JeŜeli takie przypadki będą się powtarzać, wówczas komentarze naleŜy powodu jakiegoś konfliktu zaangaŜują jedną trzecią swojej armii przeciwko redagować nie do kaŜdego pojedynczego zdarzenia, lecz streszczać.” (12) Anglii, to wówczas jest Polska zobowiązana pomóc Anglii, nawet jeŜeli nie Następnego dnia zalecenie to zostało powtórzone: „Od dziś wszystkie polskie ekscesy przeciwko Niemcom i incydenty wszelkiego rodzaju, które by świadma z Niemcami Ŝadnych sporów (...) czyły o nienawiści do Niemców, powinny być przedstawiane i komentowane 7. Gdańsk był zawsze niemiecki i ma, tak jak to sam Beck przyznaje, na pierwszych stronach gazet. Nie powinny być redagowane jeszcze w najprzewaŜającą niemiecką ludność. Ona chce powrotu do Rzeszy. Beck mówi, ostrzejszym tonie, aby mogły pozostać moŜliwości wzmacniania ostro-

26

7

„ i d ź P O D P R Ą D ” nr 1/42/ styczeń 2008


ści wypowiedzi.”(13) 15 sierpnia zostały Polakom przypi- wane jest przeciwko Rosji, jeŜeli Zachód jest tak głupi i ślepy, aby to pojąć, sane w artykule w „Völkischer Beobachter” zwierzęce będę zmuszony porozumieć się z Rosją, podbić Zachód, a następnie po jego instynkty: „ W pierwszej linii ukazał się w bydlęcych klęsce zwrócić się z moimi zebranymi siłami przeciwko Związkowi Sowieckienapaściach na Niemców prawdziwy charakter Polaków. mu.”(17) Centralnym tematem antypolskiej propagandy w ostatnich dniach sierp15 maja w Zambrowie został podczas polskiego napadu Niemiec Günther tak bydlęco zmaltretowany, Ŝe zmarł. nia było militarne przygotowanie Polski i rzekome „akty terrorystyczne” przeWśród cięŜko rannych znajduje się równieŜ 90-letnia ciw mniejszości niemieckiej. MoŜna wymienić tu kilka tytułów: „GroŜący polski pani Ikertz i 7-miesięczne dziecko zamordowanego. Jest atak na Gdańsk”(18), „Przed napaścią na Śląsk. Nowe powaŜne naruszenia dla polskiego charakteru znamienne, Ŝe Polacy nie stronią od znęcania się granic przez Polaków”. (19) 21 sierpnia zostały opublikowane w „Völkischer Beobachter” zdjęcia z nad dziećmi (...) Sadyzm występuje tu ręka w rękę z najniŜszą Ŝądzą rabunobozów dla uchodźców pod tytułem: „Ponad 80000 uchodźców skarŜy się!” ku.” Na głosy prasy zagranicznej i pytania, dlaczego tak nagle ukazuje się tak Szczególne wzięcie miały zdjęcia przedstawiające płaczące kobiety i starwiele meldunków budzących grozę oraz pojawiają się porównania do kryzysu szych ludzi. Tytuły artykułów były formułowane do wybuchu wojny w tym sudeckiego, niemiecka prasa odpowiadała, Ŝe w interesie pomyślnego zakoń- tonie, np. „Terror polski rośnie z dnia na dzień. Niemowlęta niepewne wobec czenia rozmów świadomie unikano publikowania tych meldunków. Podobień- chęci mordowania”(20), „Nieznośna wściekłość polskich band terrorystyczstwo polegało natomiast na tym, Ŝe „w obu przypadkach najgorsze elementy z nych”(21), „Masakry i masowe mordy. 500 złotych za głowę kaŜdego Niemtych dwóch krajów zostały nakłonione przez brytyjską politykę obietnic i draŜ- ca”(22), „Polacy spalili dzieci na oczach ich matek”.(23) Jarek Kozakowski nienia do hańbiących czynów”.(14) Ministerjarek.kozakowski@wp.pl stwo Propagandy przekazywało prasie odpoZ historii moŜna się wiele nauczyć. Kwestią wiednie wypowiedzi rzekomych niemieckich otwartą jest tylko nasza chęć. Dziś siła propauciekinierów. Emocjonalna mobilizacja narogandy i głupota jej odbiorców są daleko więkdu niemieckiego była moŜliwa dzięki solidaryzowaniu się z Niemcami zamieszkałymi w sze niŜ w czasach Hitlera. Sukcesy pokojoPolsce. Aby być bardziej wiarygodnym, zawych podbojów narodów, które udało się domieszczano równieŜ sprawozdania o okrudatkowo tak wytresować, Ŝe jeszcze się z tego cieszą, obrazują proces rozszerzenia UE. Gdy cieństwach wobec Ukraińców i Słowaków. ktoś jednak staje okoniem, bezczelne kłamMeldunki były zwięzło formułowane w celu stwa i goebelsowska propaganda znów idą w jeszcze intensywniejszego oddziaływania i Medale z futbolowych MS 2006. Czy współczesna nieruch – doświadczyli tego na własnej skórze wzbudzania oburzenia. Felietony zastąpiono miecka wizja Polski róŜni się od tej z 1939 roku? Serbowie. W krótkim czasie z sojuszników krótkimi plakatowymi meldunkami. Zachodu i ofiar bestialstw niemieckich i chor„Meldunki nie powinny wskazywać na likwidację państwa polskiego, nie ma o tym jeszcze mowy. Nie jest równieŜ wackich popleczników Hitlera stali się zbrodniarzami współczesnej Europy. Podobne zestawienie pozytywnej i negatywnej propagandy zaleŜnej od celowe mówienie o ‘polskim państwie mozaikowym’, ten termin jest zastrzeŜocelów politycznych rządu w Berlinie mogłoby i dziś powstać przez porównanie ny na później”.(15) zagranicznej prasy rządów Kaczyńskiego i Tuska… red. Według Press Association relacje te były kompletnie niewiarygodne. Ministerstwo Propagandy równieŜ w tym wypadku znalazło odpowiedź: Przypisy: „Całymi latami przyglądały się Niemcy z powściągliwością naruszaniu praw 1. Sywottek, Jutta: Mobilmachung für den 12. Bohrmann Hans, NS-Presseanweisungen. niemieckich w Polsce, poniewaŜ była uprawniona przesłanka, Ŝe państwo totalen Krieg – die propagandistische Vorberei- Bd.7, München 1992, S.610. tung der deutschen Bevölkerung auf den 13.Bohrmann Hans, NS-Presseanweisungen. Piłsudskiego znajdzie sposób na przyzwoite rozwiązanie tej sytuacji. Nawet zweiten Weltkrieg, Opladen 1976, S.212. Bd.7, München 1992, S.800. obcokrajowcy pytali, dlaczego jesteśmy tak wstrzemięźliwi względem Pola- 2. www.scidok.sulb.uni- saarland.de/ 14. Völkischer Beobachter, 15.08.1939 15.Bohrmann Hans, NS-Presseanweisungen. ków. Dopiero kiedy okazało się, Ŝe nie jest moŜliwe nakłonić Polskę do roz- volltexte/2003/95, S.87. Bd.7, München 1992, S. 833. 3.Frankfurter Zeitung, 8.04.39 sądku, zaczęliśmy krok po kroku wskazywać na rzeczywisty stan spraw. Było 4.Völkischer Beobachter 8.04.39 16. Bohrmann Hans, NS-Presseanweisungen. jeszcze wiele innych meldunków, które opisywały duŜo okropniejsze zdarze- 5.http://www.polish-online.com/polnische- Bd.7, München 1992, S. 885. 17.http://de.wikipedia.org/wiki/ nia niŜ te, które do tej pory opublikowaliśmy. Rozmiar niemieckiego cierpienia persoenlichkeiten/jozef-beck.php 6. Bohrmann Hans, NS-Presseanweisungen. Carl_Jacob_Burckhardt w Polsce jest niewyobraŜalny”.(16) 18.Frankfurter Zeitung, 25.08.1939 Bd.7, München 1992, S.427. 22 sierpnia został podpisany Pakt o nieagresji między Trzecią Rzeszą a 7.Völkischer Beobachter, 19.06.1939 19 Völkischer Beobachter, 27.08.1939 20. Völkischer Beobachter, 21.08.1939 Związkiem Radzieckim. Pakt ten gwarantował sowiecką neutralność podczas 8.Frankfurter Zeitung, 4.08.1939 21.Völkischer Beobachter, 23.08.1939 rozprawy z Polską i ustalał przyszłą linię graniczną. Dla Hitlera podpisanie 9. Völkischer Beobachter, 13.08.1939 22. Völkischer Beobachter, 26.08.1939 10. Völkischer Beobachter, 15.08.1939 tego paktu było tylko zagrywką taktyczną: „Wszystko, co podejmuję, skiero- 11.Frankfurter Zeitung, 20.08.1939 23.Völkischer Beobachter, 29.08.1939 cd. ze str. 1

lenistwa (niechęci do pracy) sam Bóg wzywa do surowego dyscyplinowania delikwenta: Kto nie chce pracować, niechaj teŜ nie je. 2 Tes. 3:10 Nawet jałmuŜna jest w tym wypadku wyrządzaniem szkody leniwcowi. Bóg bowiem wbudował w nas mechanizm motywacyjny do pracy: Głód robotnika pomaga mu przy pracy, bo jego usta go pobudzają. Przyp. 16:26 Czy jednak lenistwo jest przyczyną biedy Polaków? Na tle narodów Europy wyróŜniamy się pracowitością - Francuzi pracują średnio 40 godzin tygodniowo, Anglicy 43, my 45,5 (Eurostat), a polski fachowiec jest rozchwytywany za granicą. MoŜe więc jesteśmy narodem mało pomysłowym i mamy zacofaną technologię? JeŜeli stępi się siekiera, a ostrza się nie naostrzy, to trzeba wytęŜyć siły. Korzystniejszą jednak rzeczą byłoby posłuŜyć się mądrością. Kazn. 10:10 Za czasów tzw. Ŝelaznej kurtyny przywiezie-

BIEDO - skąd idziesz? nie do Polski byle jakiego komputera stanowiło nie lada problem. Ale i wtedy polski przemysł w wielu dziedzinach radził sobie całkiem nieźle (np. silniki okrętowe, turbiny, narzędzia skrawające, przemysł lotniczy). Obecnie moŜemy korzystać bez ograniczeń ze zdobyczy technologicznych całego świata, a polscy młodzi informatycy czy matematycy wygrywają międzynarodowe konkursy, co nie potwierdza tezy o naszej głupocie. Kolejną przyczynę biedy moŜna związać z obcą okupacją. Gdy Filistyńczycy górowali nad śydami, wprowadzili im pewne „koncesje i limity”: A w całej ziemi izraelskiej nie moŜna było znaleźć kowala, gdyŜ Filistyńczycy uwaŜali, Ŝe Hebrajczycy mogliby sobie sporządzić miecze lub oszczepy. Więc cały Izrael chodził do Filistyńczyków, jeśli chcieli sobie naostrzyć swój lemiesz czy motykę, czy siekierę, czy oścień, gdyŜ naprawa wyszczerbionych ostrzy lemie-

„ i d ź P O D P R Ą D ” nr 1/42/ styczeń 2008

8

szów i motyk, i trójzębnych wideł, i siekier i nasadzanie ościeni na drągi u nich tylko było moŜliwe. 1 Sam. 13:19-21 Dzisiaj trudno niestety odróŜnić nasz rząd od obcego okupanta w tym zakresie. Zarówno on, jak i komisarze europejskich rad nakładają na nas koncesje, pozwolenia, limity i HACAP-y (nie mylić z KACAP-ami). Nie moŜemy swobodnie produkować, handlować, hodować czy uprawiać. Musimy za kostkę masła płacić dwa, trzy razy droŜej niŜ przed wejściem do UE, bo mamy „kwoty mleczne” (jeśli wyprodukujemy za duŜo mleka, musimy płacić kary!). Przykłady moŜna by mnoŜyć prawie w nieskończoność. Pierwsza przyczyna naszej biedy - sztuczne ograniczenia i limity nakładane na działalność gospodarczą. Analizując dalej przyczyny naszej biedy, postawmy pytanie: Czy jesteśmy narodem lekkodu-


chów i utracjuszy? Czy bezmyślnie marnujemy efekty swojej cięŜkiej pracy? Tu sprawa nie jest tak jednoznaczna. śydom w dawnej Polsce zarzuca się, Ŝe wchodzili w posiadanie majątków ziemskich, przejmując je od dziedziców za karciane, a od chłopstwa za wódczane długi. Ale to ci dziedzice szastali pieniędzmi, a chłopi znajdowali rozrywkę w bezmyślnym pijaństwie. śydzi po prostu wykorzystywali nadarzającą się okazję. Jeśli nie oni, zrobiliby to Niemcy, a dziś Chińczycy… Wiele tych wad zostało podleczonych w narodzie, choć dalej widok anteny satelitarnej na dachu rozwalającej się chałupy mówi sam za siebie… Większość jednak polskich rodzin cięŜko pracuje, nie ma czasu na rozrywkę, a i tak nie starcza nam do pierwszego. Dlaczego?

Człowiek biedny to człowiek skazany na czyjąś pomoc. Tak kiedyś magnaci uzaleŜniali od siebie szlachtę-gołotę: za ochłapy z pańskiego stołu mieli na sejmikach moc głosów, a i szabel, gdy trzeba było, dostatek. Dziś równieŜ władzy nie opłaca się obywatel samodzielny i samowystarczalny. Dziś władzy potrzebny jest klient wyciągający ręce po zasiłek, który za obietnicę podwyŜki renty czy zasiłku o 5 zł zagłosuje, jak powiedzą w telewizji. śe to przypomina ustrój niewolniczy - aleŜ tak, to właśnie jest ukryty cel socjalizmu!

„Jest nieprzyzwoite, by lekarz w państwie europejskim zarabiał 300 euro. To moŜe być stawka zasiłku…” obudził się nagle „Dziennik” na pierwszej stronie wydania z Kto ściąga wiele podatków, niszczy go 4 stycznia 2008. Ale czy przyzwoita jest wegetacja setek tysięcy sklepowych, salo(kraj). Przyp. 29:4 Jak dotychczas (choć to się ma wkrótce zmie- wych, pielęgniarek, młodych nauczycieli i nić) wysokość przeróŜnych danin i podatków w wielu innych za mniej niŜ 200 €? Polsce ustalały nasze władze. I tak ponad 40% zarobków zabiera się nam na świadczenia społeczne. Z pozostałej części 22% w VAT i kilkanaście procent w podatku dochodowym. Do tego jeszcze dochodzą przeróŜne obowiązkowe opłaty urzędowe i akcyzy (największa w paliwach, alkoholu i papierosach). Po ograbieniu nas przez własny (???) rząd zostaje nam ok. 20% wypracowanych przez nas pieniędzy - owoców pracy. Fakt, Ŝe pewna część tych pieniędzy do nas wraca - poprzez „darmową” przymusową szkołę, emerytury, słuŜbę choroby, wspaniałe drogi, dotacje dla „Qltury” itp. - nie zmienia szczupłej zawartości portfeli, którą mamy do swojej dyspozycji. Parafrazując pewien przebój: mamy za mało, by Ŝyć, za duŜo, by umrzeć… Sytuacja ta najbardziej wyraziście uwidacznia się w krajach byłego Sojuza, gdzie pozbawiona jakichkolwiek perspektyw młodzieŜ ucieka do krajów bogatszych, ale i Stara Europa trzeszczy w szwach niezadowolenia - coraz niŜsze emerytury, wyŜszy wiek emerytalny, pokolenie tysiąca euro (przeciętna płaca dla młodych ludzi w UE) bez realnych perspektyw na samodzielność itp. Dochodzimy do kwestii najwaŜniejszej:

Komu i dlaczego zaleŜy na utrzymywaniu narodów w biedzie? Najpierw dlaczego. Proszę zadać sobie pytanie: czym zajmuje się człowiek po 10 czy 12 godzinach pracy? Ile ksiąŜek przeczyta, ile gazet? Czy pójdzie na jakieś spotkanie, wiec czy publiczną dyskusję? Nie - zje, włączy telewizor i szybko zaśnie. Czyli zgodnie z wypróbowanym niemieckim hasłem: „Arbeit macht frei” - odpowiednio duŜa dawka pracy czyni człowieka wolnym od zajmowania się rzeczami niepotrzebnymi, a moŜe nawet szkodliwymi (dla władzy). Dodatkowo Ŝona zmuszona do pracy poza domem gorzej zajmie się dziećmi, przez co wzmocni się wpływ szkolnotelewizyjnej indoktrynacji. Będzie zaniedbywać męŜa, a jak dobrze pójdzie, to znajdzie sobie kogoś miłego na boku. Rozwód mamy gotowy, a to i sądy rodzinne, mecenasi, kuratorzy, opieka społeczna i inne menelstwo się przy tym poŜywi. Jak widać, same plusy. Ale na tym nie koniec. Ojciec w poczuciu klęski Ŝyciowej zacznie pić, dzieci na ulicy i w szkole nauczą się potrzebnej do przetrwania wiedzy, wejdą na nową przestępczą drogę Ŝycia, a władza będzie jeszcze skuteczniej walczyła z pijaństwem i przestępczością, ograniczając nieliczne juŜ swobody obywatelskie.

Reglamentacja sfery społeczno–politycznej Biedny i zapracowany obywatel nie tylko nie ma czasu na jakiekolwiek zaangaŜowanie poza domem i pracą, ale teŜ i nie moŜe wspierać finansowo ludzi przejawiających jakąś społeczną aktywność. Władza zbudowała sobie system finansowania partii „właściwych” z budŜetu państwa (czyli z naszych podatków), a tzw. organizacje „pozarządowe” Ŝyją głównie z dotacji — więc ich niezaleŜność jest czysto iluzoryczna. W ten oto prosty sposób całe Ŝycie społeczno-polityczne jest pod kontrolą, a inicjatywy prawdziwie niezaleŜne skazane są na marginalizację. Nic dziwnego, Ŝe w takiej sytuacji prawdziwi społecznicy ulegają rezygnacji lub przechodzą pod parasol władzy stając się jej zausznikami. Autentyczne Ŝycie społeczne zamiera, jednostka podlega coraz większej alienacji i bierności oraz coraz większemu uzaleŜnieniu od władzy. Kto za tym stoi? Widzimy jasno, jak nasza bieda jest korzystna dla władzy. Czy jednak to ona jest inicjatorem tych wszystkich zmian prowadzących nas powoli i dla wielu niezauwaŜalnie w kierunku totalnej zaleŜności od siebie? Chyba nie. Taki Tusk, Kaczyński czy nawet Miller mogą szczerze wierzyć, Ŝe ich reformy i decyzje słuŜą szczęściu obywateli. Myślą oczywiście o nas jak o stadzie baranów, które nie potrafią same zadbać o siebie, ale mają często dobre intencje i tłumaczą sobie, Ŝe inaczej się nie da. Co gorsza, większa część owiec (dokładniej baranów) takŜe uwierzyła, Ŝe tak juŜ być musi - choć socjalny eksperyment nie ma wiele ponad sto lat. Jakiś czas temu tłumaczyłem dość wykształconemu i majętnemu człowiekowi, Ŝe w cenie benzyny jest ponad 100% podatków (akcyza), a on na to, Ŝe to niemoŜliwe, Ŝeby benzyna była po 2 złote. Po 3,80 to moŜe by sobie jeszcze wyobraził, ale po 2 - nie, to niemoŜliwe… Narody Europy (w róŜnym co prawda tempie my w awangardzie) zmierzają do biedy. Władze poszczególnych państw doskonale to widzą, ale nie mają dość motywacji, by to zmienić. Niech zrobi to opozycja, jak dojdzie po nas do władzy... A jak było w Niemczech na początku lat trzydziestych? Ludzie juŜ nie mogli dłuŜej patrzeć na absurdy i uciąŜliwości panującego ustroju. Czekali, by ktoś zrobił z tym porządek. I chętny się znalazł…

9

Warto się zastanowić, czy tym razem cały świat (pod jewropiejskim oczywiście przewodem) nie stacza się w takim kierunku, Ŝe ludzie z wytęsknieniem będą oczekiwali Wodza - Zbawiciela, który da im perspektywę na lepsze jutro. Ciekawe, Ŝe opisane w Biblii panowanie Antymesjasza poprzedzone jest wielkim słowotokiem o pokoju i bezpieczeństwie ludzkości - Gdy mówić będą: Pokój i bezpieczeństwo, 1 Tes. 5:3 - a na samym wstępie zaznaczy się konfliktami etnicznymi, głodem, epidemiami itd.: I wyszedł drugi koń, barwy ognistej, a temu, który siedział na nim, dano moc zakłócić pokój na ziemi, tak by mieszkańcy jej zabijali się nawzajem; i dano mu wielki miecz. A gdy zdjął trzecią pieczęć, usłyszałem, jak trzecia postać mówiła: Chodź! I widziałem, a oto koń kary, ten zaś, który siedział na nim, miał wagę w ręce swojej. I usłyszałem, jakby głos pośród czterech postaci mówił: Miarka pszenicy za denara i trzy miarki jęczmienia za denara; a oliwy i wina nie tykaj. A gdy zdjął czwartą pieczęć, usłyszałem głos czwartej postaci, która mówiła: Chodź! I widziałem, a oto siwy koń, a temu, który na nim siedział, było na imię Śmierć, a piekło szło za nim; i dano im władzę nad czwartą częścią ziemi, by zabijali mieczem i głodem, i morem, i przez dzikie zwierzęta ziemi. Obj. 6:4-8 Władza Antychrysta będzie połączona z totalną kontrolą - On teŜ sprawia, Ŝe wszyscy, mali i wielcy, bogaci i ubodzy, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na swojej prawej ręce albo na swoim czole i Ŝe nikt nie moŜe kupować ani sprzedawać, jeŜeli nie ma znamienia. Obj. 13:1617 Kontrola nad człowiekiem nie zwiększa jego efektywności w pracy - wykazała to konfrontacja kapitalizmu z socjalizmem. A jednak dziś świat znowu zmierza do kontroli, tym razem juŜ globalnej, nad najdrobniejszymi aspektami naszego Ŝycia. Do tego chocholego pochodu przyczynia się cała masa przeróŜnych „autorytetów moralnych”, naukowców, polityków, duchownych i urzędników. Nie sądzę, by zdawali sobie sprawę, w czym biorą udział. Nie sądzę teŜ, by jakiś konkretny ośrodek władzy nimi kierował. Jest to raczej wiele róŜnych mniej lub bardziej tajnych czy nieformalnych porozumień, które niezaleŜnie dąŜą do tego samego celu. Szefostwo jest w górze: GdyŜ bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich. Efez. 6:12

Czesi odrzucili Euro!!! Ale czy Państwo o tym słyszeli? ReŜimowe media milczą. Der Dziennik zamieścił informację głęboko zakonspirowaną i małą czcionką. A sprawa jest wielkiej wagi. Mały naród w pojedynkę stawia czoło niemieckiej ekspansji — jesienią 2007 oparli się likwidacji korony w 2012 roku, a ostatnio zapowiedzieli, Ŝe do tematu wrócą w… 2019 roku… Brawo Czesi! red.

„ i d ź P O D P R Ą D ” nr 1/42/ styczeń 2008


PRZEGLĄD PRASY KREACJONISTYCZNEJ

Marta Cuberbiller

DLACZEGO WIDZIMY ODLEGŁE GWIAZDY?

P

ytanie moŜe się wydać dziwne, ale dla kreacjonisty stanowi spory problem, o czym przekonuje Carl Wieland w niedawnym numerze kwartalnika "Creation". Jeśli bowiem stworzenie miało miejsce 6 tys. lat temu (lub niewiele więcej), jak na to wskazuje Biblia, to jak to jest moŜliwe, Ŝe widzimy gwiazdy, znajdujące się dalej niŜ 6 tys. lat świetlnych? Przypomnijmy, Ŝe rok świetlny to odległość, jaką przebywa promień światła w ciągu jednego roku. Jest to olbrzymia odległość, skoro w jednej sekundzie światło pokonuje 300 tys. kilometrów. Jeśli wszystkie gwiazdy istnieją tylko 6 tys. lat, to - argumentują ateiści - widzieć na nocnym niebie moglibyśmy tylko gwiazdy oddalone od nas nie więcej niŜ 6 tys. lat świetlnych. Wszystkie dalsze gwiazdy powinny być niewidoczne, gdyŜ światło od nich pochodzące jeszcze nie zdąŜyłoby do nas dotrzeć. A jednak widzimy obiekty niebieskie, np. galaktyki, oddalone od nas nie tysiące lat świetlnych, a nawet setki milionów lat świetlnych! Do najbliŜszej galaktyki mamy ponad 2 miliony lat świetlnych. Jest to niezwykle waŜny problem dla kaŜdego, kto powaŜnie traktuje przekaz biblijny. Niektórym chrześcijanom wydaje się, Ŝe mogą tego problemu uniknąć, uznając biblijny opis stworzenia za tekst metaforyczny, poetycki, którego nie powinno się rozumieć dosłownie. Ale prowadzi to do jeszcze większych problemów. Księga Rodzaju opisuje stworzenie doskonałego świata, zrujnowanego następnie przez grzech Adama. Chrześcijanie wierzą, Ŝe świat ma być w przyszłości odnowiony podczas powtórnego przyjścia Jezusa, "drugiego Adama". Ale jeśli pierwszych rozdziałów Księgi Rodzaju, mówiących o pierwszym Adamie, nie moŜna traktować dosłownie, to dlaczego mamy wierzyć dosłownie w drugiego Adama?

Stworzenie z pozorem wieku Najbardziej popularnym rozwiązaniem problemu, jaki zaproponowali szanujący Biblię chrześcijanie, była idea stworzenia na początku nie tylko gwiazd, ale takŜe i promieni światła, łączących te gwiazdy z innymi ciałami niebieskimi, w tym z Ziemią. Dlatego - mówili oni - widać było od same-

go początku nawet bardzo odległe gwiazdy, gdyŜ dociera do nas stworzone "w biegu" światło. W rezultacie widzimy świat, jakby miał on miliony lat, choć ma zaledwie kilka tysięcy lat. Jest to koncepcja tzw. dojrzałego stworzenia. Zupełnie podobnie musiało być z Adamem. Został stworzony szóstego dnia, ale nie jako niemowlę przecieŜ, ale jako dorosły męŜczyzna. Wyglądał wówczas, jakby miał wiele lat, np. 20, choć naprawdę zaistniał zaledwie parę minut wcześniej. Ten pomysł ze stworzeniem światła "w biegu" ma jednak podstawową wadę. Jeśli Wszechświat liczy sobie kilka tysięcy lat, a widzimy, jakby miał miliardy lat, to znaczy, Ŝe światło, niosące informację o tych miliardach lat, informuje nas o czymś, co nigdy nie miało miejsca. Niebo jako obszar zainteresowań astronomów przypominałoby coś w rodzaju ekranu kinowego, na którym Bóg-Stwórca wyświetla całkowicie nieprawdziwe historie. Załamuje się tu analogia z Adamem. Jeśli Adam miał od razu funkcjonować, to musiał być stworzony z pozorem wieku, podobnie stworzone wcześniej rośliny i zwierzęta. W przypadku światła gwiazd ten pozór wieku jest jednak niepotrzebny - nic by się nie stało, gdyby stopniowo do nas docierało światło od coraz dalej połoŜonych obiektów astronomicznych. Tego samego rodzaju problem i ten sam typ rozwiązania pojawiły się jeszcze w XIX stuleciu. Odkryte wówczas skamieniałości wydawały się znacznie starsze, niŜ na to pozwalała biblijna skala czasu. Philip Gosse, broniąc biblijnego ujęcia, uznał wtedy, Ŝe skamieniałości powstały przy stworzeniu, czyli Ŝe zwierzęta, których skamieniałe szczątki odkrywamy, nigdy naprawdę nie istniały. Na pytanie, dlaczego Bóg miałby dopuszczać się fałszerstwa, sugerując istnienie zwierząt, których nigdy nie było, niektórzy odpowiadali, Ŝe Bóg w ten sposób testuje naszą wiarę. Rozwiązanie Gossego jest jawnie niepowaŜne, uznaje bowiem Boga za kogoś w rodzaju oszusta. Podobnie nie do utrzymania jest hipoteza stworzenia gwiazd z pozorem wieku. Właściwa postawa biblijnego chrześcijanina Wielu chrześcijan, zetknąwszy się z tego typu problemem, reaguje niewłaściwie: "Panie BoŜe, nie wierzę w dosłowne rozumienie tego, co napisałeś w Biblii na temat niedawnego stworzenia, poniewaŜ nie wyobraŜam sobie, jak moŜna pogodzić istnienie tak olbrzymiego Wszechświata z jego młodym wiekiem". Ale wyobraźnia czy intuicja jest tu złym doradcą. We współczesnej fizyce uznaje się za realne wiele efektów niezgodnych ze zdroworozsądkową intuicją: czas w szybko poruszającej się rakiecie płynie wolniej, przedmioty w niej ulegają skróceniu, a obserwacja jednego obiektu moŜe natychmiast wpłynąć na stan innego, znajdującego się choćby wiele miliardów lat świetlnych od pierwszego. Dwa pierwsze efekty znane są od stu lat, mówiła o nich szczególna teoria względności, a trzeci związany jest z tzw. nielokalnością świata przyrody i jego realność wykazano ćwierć wieku temu (w eksperymencie Aspecta). Biblijny chrześcijanin nie wątpi w przekaz Biblii, tylko poszukuje zadowalającego rozwiązania, jeśli pojawi się jakiś problem z jej rozumieniem. Jest jeszcze jeden powód, by nie porzucać dosłownego rozumienia biblijnego opisu niedawnego stworzenia. Okazuje się mianowicie, Ŝe zwolennicy wielomiliardowego wieku Wszechświata teŜ

„ i d ź P O D P R Ą D ” nr 1/42/ styczeń 2008

10

mają analogiczny problem. Nawet bardzo oddalone miejsca we Wszechświecie mają praktycznie tę samą temperaturę, chociaŜ Wszechświat jest zbyt duŜy, by energia, nawet podróŜująca z prędkością światła, mogła połączyć te miejsca i wyrównać temperaturę. Model Big Bang pozwala na mówienie o miliardach lat, ale mimo to jego zwolennicy potrzebują dodatkowych miliardów lat na wyjaśnienie wspomnianej cechy Wszechświata. I tak jak kreacjoniści młodej Ziemi poszukiwali rozwiązania dla swego problemu, tak i zwolennicy Big Bang proponowali rozmaite, nawet bardzo egzotyczne pomysły - na przykład, Ŝe prawa fizyki ulegały zmianom albo Ŝe pierwotnie ekspansja była szybsza od prędkości światła (jest to tzw. hipoteza inflacji, najpowszechniej dzisiaj przyjmowana przez kosmologów). Pierwotnie kreacjoniści wysunęli przypuszczenie (była to tzw. hipoteza Setterfielda), Ŝe prędkość światła nie jest stała w czasie, ale zmienia się według pewnego prawa. Zgodnie z tym przypuszczeniem, jeśli będziemy się cofali w czasie, prędkość światła będzie rosła, zbliŜając się asymptotycznie do nieskończoności w chwili stworzenia. Hipoteza ta tłumaczyła, dlaczego od samego początku na Ziemi widoczne były wszystkie istniejące ciała niebieskie. Hipoteza ta nie jest całkowicie pozbawiona podstaw, podobną do niej zaproponowali nawet uczeni nie mający z kreacjonizmem nic wspólnego, ale fizycy-kreacjoniści uwaŜają, Ŝe prowadzi ona do zbyt wielkich trudności. Zmiana prędkości światła z upływem czasu wywołuje bardzo wiele innych zmian fizycznych. Niektóre z nich byłyby widoczne w świetle odległych gwiazd - a nie są. Trudności tych, jak dotąd, nie pokonano. Kolejną próbę wyjaśnienia problemu światła odległych gwiazd przedstawił w 1994 roku fizykkreacjonista dr Russ Humphreys. Oparł się on na ogólnej teorii względności Einsteina, według której w róŜnych polach grawitacyjnych czas płynie z róŜną prędkością (w silnych wolniej). Humphreys pokazał, Ŝe Wszechświat mógł być stworzony 6 tysięcy lat temu, ale mierzonych przez zegar ziemski, zaś dla odległych galaktyk czas płynął tak, Ŝe światło od nich mogło dotrzeć na Ziemię, choć odległe są one o miliardy lat świetlnych. Jego propozycja spotkała się z oŜywioną dyskusją wśród samych kreacjonistów. Najnowszą próbę kreacjonistycznego wyjaśnienia problemu świecenia odległych gwiazd przedstawił dr John Hartnett, profesor fizyki na Uniwersytecie Zachodniej Australii. W wydanej w 2007 roku ksiąŜce "Starlight, Time and the New Physics" odwołał się do rozszerzonej postaci teorii względności, jaką zaproponował nieŜyjący juŜ izraelski kosmolog Moshe Carmeli (niezwiązany jednak z ruchem kreacjonistycznym). Kosmologia Carmeliego wyjaśnia dane obserwacyjne bez odwoływania się do ciemnej materii lub ciemnej energii (są to postulowane przez teoretyków Big Bang nieznane bliŜej formy materii i energii - stąd nazwa "ciemna", przy pomocy których wyjaśnia się pewne obserwacje, jak własności rotacji galaktyk czy stałe przyspieszanie ekspansji Wszechświata). Hartnett przytacza w ksiąŜce najnowsze obserwacje, które prowadzą do wniosku, Ŝe Wszechświat musi mieć środek, a nasza galaktyka znajduje się blisko tego środka (podobny pogląd głosił teŜ Humphreys). Stosując do tego galaktocentrycznego Wszechświata równania Carmeliego oraz


NAUKA A BIBLIA

Paweł Chojecki

NAUKA śĄDA WIĘCEJ

C

zęść chrześcijan zdradziła dosłowne natchnienie Biblii, by ratować jej duchowe przesłanie. Ci strachliwi wierzący, bojąc się, Ŝe ewolucjonizm całkowicie wyprze ze świadomości ogółu ideę Boga-Stwórcy, kornie przyjęli twierdzenia nauki o rzekomo ewolucyjnym pochodzeniu ciała człowieka (tym samym negując opis z Genesis) w nadziei, Ŝe nauka zostawi im w wyłącznej gestii sferę duszy człowieka. W efekcie tego kompromisu powstał kierunek (bez)myślowy zwany teistycznym ewolucjonizmem. Przez kilkadziesiąt lat nauka zdawała się respektować to rozgraniczenie, umacniając jednocześnie swoje wpływy i powodując u większości nominalnych chrześcijan praktyczny ateizm. Dzisiaj ze świata nauki wychodzi głos nawołujący do ostatecznej rozprawy z mitem Boga-Stwórcy. Biolodzy ewolucyjni i neurolodzy poznawczy formułują tezy o materialistycznym pochodzeniu moralności. Odkrywając geny i struktury mózgu odpowiedzialne za uczucia w rodzaju empatii, radości czy obrzydzenia i uznając te uczucia za przyczynę świadomości moralnej człowieka, wiąŜą je z podobnymi mechanizmami u zwierząt. Atakują w ten sposób koncepcję, według której Bóg stworzył nas na swoje moralne podobieństwo. Podsumowując te odkrycia, czasopismo „Nature” z czerwca 2007 ogłasza: „Z całym szacunkiem dla uczuć ludzi religijnych, teorię, Ŝe człowiek został stworzony na podobieństwo Boga, moŜna odłoŜyć do lamusa” oraz „Teoria, według której ludzkie umysły są wytworem ewolucji, jest bezspornym faktem”. V.S. Ramachandran, badacz mózgu z Uniwersytetu Kalifornijskiego w

15:1-2

WERSETY

1 Koryntian

Paweł Chojecki

TRUDNE

1 Kor. 15:1-2 1. A przypominam wam, bracia, ewangelię, którą wam zwiastowałem, którą teŜ przyjęliście i w której trwacie, 2. I przez którą zbawieni jesteście, jeśli ją tylko zachowujecie tak, jak wam ją zwiastowałem, chyba Ŝe nadaremnie uwierzyliście.

24

Przeciwnicy nauki „raz zbawiony, na zawsze zbawiony” mogą zacierać z radości ręce po lekturze powyŜszych wersetów. Oto mają bezsporny argument, Ŝe zbawienie nie jest pewne i Ŝe trzeba do wiary dołoŜyć własne wysiłki. Czy jednak na pewno? Zacznijmy od obserwacji czasowników - dwa z nich zwiastowałem i przyjęliście uŜyte są w czasie przeszłym dokonanym (dokładniej w aoryście). Te czynności zaszły w przeszłości i zakończyły się. (Aoryst wskazuje często na punktowe zajście w przeszłości danych czynności.) A więc Paweł ogłosił ewangelię Koryntianom, a oni ją przyjęli. Czasownik zbawieni jesteście jest w czasie teraźniejszym niedokonanym, co naleŜałoby oddać lekcją zbawiani jesteście. Mamy teraz przed sobą pytanie o znaczenie słowa zbawienie w tym kontekście. W następnym wersecie Autor stwierdza: Chrystus umarł za grzechy nasze według Pism. 1 Kor. 15:3. Dla Pawła było to stwierdzeniem oczywistej prawdy, Ŝe Chrystus złoŜył z siebie doskonałą Ofiarę za nasz grzech i cała nasza kara został darowana (Kol. 2:13-14, Rzym. 8:32-34). Rozsądnie jest więc przyjąć, Ŝe nie pisze tu o zbawieniu w znaczeniu ratunku od potępienia. To, jak sam wspomniał, juŜ się dokonało, kiedy Koryntianie przyjęli ewangelię. Co więc ma na myśli, mówiąc do nich zbawiani jesteście? dodając biblijne "stworzenie i rozpięcie nieba" (wg Iz. 42:5), które zwolennicy Big Bang nazywają "inflacją", otrzymał zdumiewające rezultaty - mianowicie grawitacyjne efekty zwolnienia upływu czasu, zgodnie z którymi: a) Adam był w stanie widzieć światło większości gwiazd, jakie widzimy dzisiaj, kiedy patrzył na niebo szóstego dnia oraz b) światło nawet najdalszych kwazarów, oddalonych od Ziemi o miliardy lat świetlnych, dotarłoby do nas w ciągu sześciu tysięcy lat, jakie upłynęły od stworzenia. Nie jest to wynik chciejstwa czy matematyki

San Diego, tak skwitował tradycyjną wiarę w ludzką duszę: „Dusza moŜe istnieć w sensie "uniwersalnego ducha wszechświata", ale dusza, o jakiej się zwykle mówi - "niematerialny duch, który zajmuje poszczególne umysły, i który wyewoluował jedynie u ludzi” – to zupełny bezsens. Wiara w ten rodzaj duszy jest zabobonem”. Oczywiście od razu znaleźli się usłuŜni teolodzy gotowi dalej przesunąć granicę kompromisu, zmierzając w kierunku rozwodnionej koncepcji Boga, duszy i wyjątkowości człowieka: „Biologia ewolucyjna pokazuje przejście od zwierzęcia do człowieka jako zbyt stopniowe, by nadać sens idei, Ŝe my, ludzie, posiadamy dusze, gdy zwierzęta ich nie mają. Wszystkie zdolności człowieka, dawniej przypisane umysłowi lub duszy, teraz są skutecznie badane jako procesy mózgu - albo ściślej procesy przebiegające w mózgu, pozostałej części układu nerwowego i innych układach w organizmie, z których wszystkie oddziałują ze światem społeczno-kulturalnym. Dlatego "wadliwe" jest rozumowanie, w którym chcemy wyróŜnić ludzi z reszty stworzenia.” (dr Murphy, teolog i „pastorka” Church of the Brethren) John F. Haught, teolog z Georgetown University, nakreśla nowe ramy dla teistycznego ewolucjonizmu: „Moim zdaniem, zamiast eliminować pojęcie duszy ludzkiej, aby idealnie wpasować nas, ludzi, w resztę natury, mądrzej byłoby uznać, Ŝe w kaŜdym Ŝywym organizmie jest coś analogicznego do ludzkiej duszy. (…) Myślę, Ŝe wszyscy nasi człowiekowaci przodkowie w pewien sposób mieli duszę, ale to nie wyklucza moŜliwości, Ŝe z biegiem ewolucji kształt duszy moŜe się zmienić - tak jak jest ona inna u róŜnych osób.” ( wszystkie cytaty za NYT tłum. onet,pl) Jeśli raz odejdzie się od doskonałej bezbłędności i dosłownego natchnienia Biblii, oto gdzie się „ląduje”. Jest kilka tekstów biblijnych, które rozszerzają znaczenie zbawienia poza dokonany juŜ ratunek od kary za grzechy: Tak i Chrystus, raz ofiarowany, aby zgładzić grzechy wielu, drugi raz ukaŜe się nie z powodu grzechu, lecz ku zbawieniu tym, którzy go oczekują. Hebr. 9:28 Gdy zaś jesteśmy sądzeni przez Pana, znaczy to, Ŝe nas wychowuje, abyśmy wraz ze światem nie zostali potępieni. 1 Kor. 11:32 (potępienie jest antonimem zbawienia) Jeśli czyjeś dzieło, zbudowane na tym fundamencie, się ostoi, ten zapłatę odbierze; Jeśli czyjeś dzieło spłonie, ten szkodę poniesie, lecz on sam zbawiony będzie, tak jednak, jak przez ogień. 1 Kor. 3:14-15 Gdy się zgromadzicie w imieniu Pana naszego, Jezusa Chrystusa, wy i duch mój z mocą Pana naszego, Jezusa, Oddajcie takiego szatanowi na zatracenie ciała, aby duch był zbawiony w dzień Pański. 1 Kor. 5:1-5 W numerze 38 „iPP” (wrzesień 2007) pisałem na podobny temat, więc tylko przytoczę konkluzję: „Ujmując to skrótowo, w chwili uwierzenia w Jezusa zostaliśmy zbawieni (uratowani) od wiecznych konsekwencji naszych grzechów (piekła), w doczesnym Ŝyciu z Jezusem jesteśmy zbawiani (uwalniani) od mocy grzechu w naszym Ŝyciu (uświęcani), a w przyszłości zostaniemy zbawieni (uratowani) od obecności grzechu.” Przyjmując takie rozszerzenie pojęcia zbawienia, moŜna nasz tekst wyjściowy z powodzeniem interpretować jako zachętę do wierności Jezusowi, poniewaŜ ma to wpływ na proces naszego upodabniania się do Niego (uświęcenie - zabawianie od obecności grzechu w naszym Ŝyciu). Nie ma on jednak zastosowania do tego, co juŜ się stało z nami dzięki temu, Ŝe Chrystus umarł za grzechy nasze według Pism.

zaprojektowanej specjalnie dla konkretnego rezultatu. Mamy do czynienia z kolejnymi krokami naukowego rozumowania: a) kosmologia Carmeliego zgodna jest z danymi obserwacyjnymi, dla których w tradycyjnej kosmologii wymyślono (jak się okazuje, niepotrzebnie) tajemnicze czynniki w rodzaju ciemnej energii, b) obserwacje wskazują takŜe, Ŝe Ŝyjemy w galaktocentrycznym Wszechświecie, c) połączenie poprzednich dwu punktów prowadzi do matematycznego wniosku, Ŝe początkowe nagłe "rozpięcie niebios" całkowicie eliminuje tzw. problem widzenia odległych gwiazd w biblijnym modelu stworzenia.

11

John Hartnett zgadza się, Ŝe tylko Biblia, nie nauka, daje absolutną pewność. Modele naukowe są rozwijane, ulepszane albo obalane. Dlatego nie naleŜy uwaŜać rozwiązania Hartnetta za pewne. MoŜe być w przyszłości poprawione, a nawet obalone. Ale jego ksiąŜka pokazuje przynajmniej, jak bardzo uproszczony jest pogląd, Ŝe biblijne ujęcie stworzenia jest beznadziejnie skonfliktowane z nauką. (Carl Wieland, "Starlight and time. A further breakthrough", Creation, December 2007 - February 2008, vol. 30, no. 1, s. 12-14.)

„ i d ź P O D P R Ą D ” nr 1/42/ styczeń 2008


Marek Handrysik

K

aŜdy z nas spotyka się ze zjawiskiem potrzeby u innych, a większość z nas prawdopodobnie sama była w potrzebie, raz czy dwa razy w Ŝyciu. śeby zacząć omawiać tę kwestię, na początek trzeba zwrócić uwagę, czym jest potrzeba. OtóŜ potrzeba to co innego niŜ zachcianka. Potrzebą raczej nie jest np. budowa garaŜu czy zakup ferrari. śeby zrozumieć, czym jest potrzeba, naleŜy zastanowić się nad jej naturą. Słownik języka polskiego1, definiując ten termin, mówi m.in.: „…to, co jest potrzebne, okoliczności zmuszające do postąpienia tak, a nie inaczej; to, Ŝe coś jest potrzebne, nieodzowne; konieczność, mus, niezbędność.” Taka definicja oddaje dość dobrze to, co - jak wierzę - Pismo Święte ma na myśli, mówiąc o trosce o sieroty i wdowy, a takŜe ogólniej o potrzebujących. W dzisiejszej kulturze mamy ustalone wzorce osób potrzebujących. Jest to np. Ŝebrak w przejściu na dworcu czy kobieta z dzieckiem na ręku i kar-

bym z czytelnikami podzielić się swoimi wraŜeniami na ten temat. Nie chcąc zanudzać nikogo, powiem tylko, Ŝe moja 11-letnia córka, która od urodzenia choruje na zespół Storge-Webbera, zachorowała na cukrzycę I typu i stała się całkowicie insulinozaleŜna. Połowę jej ciała pokrywają naczyniaki, a cukrzyca wymaga podskórnego podawania insuliny przed kaŜdym posiłkiem. Naszą potrzebą stała się więc pompa infuzyjna, dzięki której znacząco moŜna ograniczyć liczbę wkłuć. Koszt takiej pompy wynosi kilkanaście tysięcy złotych, a jej zakup przekracza moŜliwości naszego budŜetu domowego. Pierwszym adresem, pod który się udałem, był MOPS, ale poniewaŜ nie mam stałej pracy, pracując na umowy o dzieło (projektuję), nie byłem w stanie dokładnie wykazać moich miesięcznych dochodów. Dodatkowo, mam teŜ trochę akcji, które stanowią obecnie jedyne stałe źródło mojego dochodu. Zaproponowano mi więc, Ŝe zamiast starać się o pomoc, mam coś sprzedać, najlepiej akcje, i kupić córce pompę. Pomyśla-

do tego nie wiemy, dlaczego nas one spotykają. Zmarło nam kiedyś jedno dziecko, a drugie mamy chore, jednak te przeŜycia nauczyły nas bardzo waŜnej rzeczy, a mianowicie pozwoliły nam pełniej przeŜyć i zrozumieć, jak wielką ofiarę złoŜył Bóg dla naszego odkupienia. KtóŜ nie wolałby cierpieć zamiast swojego dziecka? Bóg zaś posłał Swojego Jednorodzonego Syna, aby cierpiał i umarł za nasze grzechy. CzyŜ moŜna odrzucić taką miłość? Ja nie mogę! To jest prawdziwa miłość! Świadectwa były naprawdę poruszające. Oto nauczyciele Państwowej Szkoły Muzycznej w Zabrzu, w której uczy moja Ŝona, zorganizowali koncert „Kolory Nadziei”, w którym wziął udział m.in. Andrzej Lampert i Edi Sanchez (patrz: www.kolorynadziei.prv.pl), a któremu patronowała pani prezydent Zabrza. Dawna uczennica mojej Ŝony, która właśnie dostała pracę, przyszła do niej i dała jej wszystkie swoje oszczędności, mówiąc: „Pani profesor, to jest mój wdowi grosz.” Niesamowite! Byliśmy poruszeni do łez. Znajomy, który maluje obrazy, dał swój naj-

BŁOGOSŁAWIEŃSTWO W DAWANIU teczką określającą ich nieszczęście albo chłopiec z nienaturalnie wykręconą nogą, chodzący o kulach pomiędzy samochodami na skrzyŜowaniu. Takie postawy mają na celu pobudzenie przypadkowych ludzi do okazania litości i wrzucenia drobnego pieniąŜka do przysłowiowego kapelusza. Czy jednak na pewno ci ludzie są w rzeczywistej potrzebie? Prawdę mówiąc, nie moŜemy tego wiedzieć. Czasem zdarza się, Ŝe pośród ludzi nam znanych pojawia się potrzeba i w odróŜnieniu od wspomnianych sytuacji na ulicy powinniśmy coś z tym zrobić. Pismo Święte zachęca nas do zarabiania pieniędzy właśnie w celu pomocy potrzebującym: Kto kradnie, niech kraść przestanie, a niech raczej Ŝmudną pracą własnych rąk zdobywa dobra, aby miał z czego udzielać potrzebującemu. (Efez. 4:28) Łatwo jest poczuć się właściwie, wrzucając do kapelusza Ŝebraka złotówkę i nie analizować, czy na pewno jest on w potrzebie. Gdy jednak pojawia się prawdziwa potrzeba pośród naszych znajomych czy w rodzinie, jest znacznie trudniej. A właśnie w tym ma się przejawiać miłość chrześcijańska. Chrześcijanin nie moŜe być obojętny na potrzeby swoich bliskich, gdyŜ inaczej Pismo mówi o nim tak: …jeśli kto o swoich, zwłaszcza o domowników nie ma starania, ten zaparł się wiary i jest gorszy od niewierzącego. (1Tym. 5:8) Czasem słyszy się zdanie, jakoby dziś nie było potrzebujących, zaś jeśli są tacy, to państwowa pomoc społeczna powinna ich potrzeby zaspokoić. A Ŝe płacimy podatki, które takŜe na takie cele są przeznaczone, to właściwie nie ma się czym martwić; nie ma teŜ potrzeby nikomu pomagać, a nawet zastanawiać się nad tym dłuŜej. CzyŜby? Jeśli tak jest w istocie, to gros nauki Nowego Testamentu jest przestarzałe… Szczerze wątpię. Pismo Święte mówi: …ubogich zawsze u siebie mieć będziecie… (Jan 12:8) i proponuję w to wierzyć. Oprócz tego nasuwa się jeszcze proste pytanie: Czy na pewno nasze podatki przeznaczone na pomoc dla potrzebujących są dobrze rozdysponowywane? Tak się składa, Ŝe socjalistyczny ustrój unijny, w którym Ŝyjemy, zasadniczo bierze na siebie potrzeby ludzi. Czy jednak na pewno? OtóŜ ostatnio – niestety – sam znalazłem się w potrzebie i chciał-

łem, Ŝe gdybym był górnikiem bądź hutnikiem, zaproponowano by mi zwolnienie się z pracy i zakup pompy za otrzymaną odprawę. Nic nie pomogły argumenty oraz chęć przedstawienia PIT-u za rok ubiegły. Według MOPS-u byłem bogaczem, który nie potrzebuje pomocy, podejrzanym o kłamstwo w kwestii swoich dochodów. Odnoszę niemiłe wraŜenie, Ŝe jedyne, co potrafią urzędnicy MOPS-u Ŝyjący z moich podatków, to pomnaŜać nieudaczników i ludzi zaleŜnych od państwowej pomocy, bo czyŜ nie taki byłby mój los, gdybym ich posłuchał? (Sprawa jest trochę bardziej skomplikowana, ale nie chcę się rozpisywać na ten temat.) Po tym wydarzeniu doszedłem do wniosku, Ŝe moje podatki są marnowane bardziej, niŜ gdybym rozdawał te pieniądze Ŝebrakom. Ta „opieka społeczna” to jedna wielka ściema! To wręcz szkodzi dobru społecznemu! Ludzie zamiast trenować się, jak samodzielnie Ŝyć, to trenują się, jak spełniać warunki stawiane przez opiekę społeczną, aby wyŜebrać od niej pieniądze. Oprócz tego MOPS zajmuje się poniŜaniem wszystkich, którzy znaleźli się w prawdziwej losowej potrzebie. Na szczęście wielu moich znajomych i braci w Panu, znając naszą rodzinę, zapoznawszy się z naszą potrzebą, udzieliło nam wsparcia i Helenka będzie miała pompę. Przy tej okazji powiem, Ŝe poruszeni byliśmy postawami niektórych do głębi. Doprawdy, Bóg poruszył serca wszystkich, zarówno tych, których uwaŜam za wierzących, jak i niewierzących i było to prawdziwie wspaniałe przeŜycie. Pamiętacie stary dowcip o maluchu? Dlaczego maluch ma ogrzewaną tylną szybę? śeby ręce nie marzły podczas pchania. Czasem BoŜym błogosławieństwem nazywamy tzw. „szczęście w nieszczęściu”, jak np. fakt, Ŝe moja córka będzie miała pompę. Tak naprawdę jest to jednak ogrzewana tylna szyba malucha. Ale reakcja ludzi, którzy pomogli nam w chwili naszej potrzeby, nie jest jak ta szyba. To, co się w nich stało, jest prawdziwe i cenne. Jasne, Ŝe wolałbym mieć zdrowe dziecko, ale ta sytuacja teŜ była warta przeŜycia. Wierzę, Ŝe Bóg czyni, co chce i absolutnie nic nie wymyka się spod Jego kontroli. Wierzę teŜ, Ŝe to On stoi za nieszczęściami, które nas dotykają, a

„ i d ź P O D P R Ą D ” nr 1/42/ styczeń 2008

12

cenniejszy obraz, mówiąc, Ŝe teraz wie, dlaczego jeszcze go nie sprzedał (licytacja odbyła się w trakcie koncertu). Moja ciotka bez gadania dokonała przelewu znacznej kwoty na konto zaraz po tym, jak dowiedziała się o naszej potrzebie. Podobnie zareagował mój teść. Zbory w całym kraju zareagowały. Dostawaliśmy listy wsparcia z kraju i zagranicy i to z tak odległych miejsc, jak Australia, Oman, USA, Anglia, Kanada itd. To doprawdy było niesamowite! Uzbieraliśmy na pompę i jesteśmy wdzięczni Bogu i darczyńcom. Wracając do kwestii dawania, uwaŜam, Ŝe nasz socjalistyczny system, który ma dbać o potrzebujących, nie działa poprawnie. Gdy myślę o narodowych zrzutkach typu „Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy” czy róŜnych fundacjach bądź stowarzyszeniach działających na rzecz potrzebujących, to mam wraŜenie, Ŝe nie jest potrzebny w ogóle system opieki społecznej, bo ludzie sami z siebie chcą pomagać innym, a wymuszanie tego jest okradaniem nas zarówno z większości kwoty, którą nam się pod przymusem zabiera, jak i z radości dawania, a takŜe z okazji do uczynienia swojego serca bardziej czułym i mądrym. Osobiście nie chcę, Ŝeby moje podatki szły na wspieranie nierobów, wykolejeńców czy pijaków. Chciałbym sam dawać według własnej oceny i cieszyć się z tego, bo to jest moje święte prawo jako człowieka. Dobroczynność pod przymusem nie jest w ogóle dobroczynnością, tylko jakimś chorym rabunkiem w stylu Janosika czy Robin Hooda. Na koniec chcę zaznaczyć, Ŝe jałmuŜna jest przejawem wiary, gdyŜ wiara myśli o tym, co będzie w wieczności, będąc „…pewnością tego, czego się spodziewamy i przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy.” (Hebr. 11:1), a więc czyniona powinna być w nadziei na nagrodę w górze. Jeśli by tak nie było, to wszystko nie miałoby głębszego sensu. Modlę się za wszystkich, od których otrzymałem pomoc i dziękuję Bogu za nich i za ich serca, które poruszył. Wierzę, Ŝe nie stracą nagrody w górze i cieszę się z tego. Nie bardzo rozumiem, jaka to będzie nagroda, gdy chodzi o niewierzących, ale Pismo mówi, Ŝe „Kto wam poda kubek wody do picia, dlatego Ŝe naleŜycie do Chrystusa, […] nie


utraci swojej nagrody” (Mar. 9:41). A więc jakąś nagrodę otrzymają takŜe niewierzący. Przy okazji chcę przypomnieć, Ŝe samo zbawienie nie jest nagrodą, lecz darem łaski udzielanym przez Boga kaŜdemu, kto wierzy. Z kolei dobre uczynki powinny cd. ze str. 1

być wynikiem wiary. Jeśli nie występują, szczerze czy wspierania dzieł Pańskich, gdyŜ, jak powiedział wątpię, Ŝe taka wiara jest prawdziwa. sam Pan Jezus Chrystus: śywię nadzieję, Ŝe moje serce, tak jak teraz Bardziej błogosławioną rzeczą jest dawać do wdzięczności za dobroczynność innych, będzie aniŜeli brać. (Dz.Ap. 20:35) jeszcze wiele razy poruszone do czynienia dobra Przypisy: Słownik języka polskiego, T2, PWN, Warszawa 1979

CZY PRZEKUPILI JUś WSZYSTKICH?

wygłaszane po jej zakończeniu opinie biskupów były waŜne dla większości księŜy. Okazało się wówczas, jak wielu księŜy popiera ideę europejską. Był to takŜe znaczący sygnał dla wiernych, dla całego naszego Kościoła. "UNIA-POLSKA": Co to za sygnał? Ks. MICHAŁ CZAJKOWSKI: To prosta konstatacja: "Nie musimy się tego bać." Nie muszę chyba dodawać, jakimi to „duchowymi” korzyściami przekonano biskupów: dopłaty rolnicze - kościół największym beneficjentem, dotacje do zabytków - kościół największym beneficjentem itp., itd. Kiedy juŜ jesteśmy przy wtedy „wielkim autorytecie”, a dziś kapusiu Czajkowskim, warto przypomnieć sobie jego inne upojne nauki: „Jestem jedynie pewien, Ŝe przekonywanie do idei jedności europejskiej powinno być bardzo waŜnym elementem pracy duszpasterskiej. Nie chodzi mi o zakres ściśle polityczny, lecz o tego rodzaju formę duszpasterstwa, która jest nierozłącznie związana z sensem misji chrześcijańskiej, z sensem ewangelizacji, a zarazem słuŜyłaby idei wspólnoty europejskiej.” „PrzezwycięŜanie nacjonalizmów, a tym bardziej - szowinizmów i ksenofobii, przezwycięŜanie antysemityzmu, to walka, która słuŜy wprost idei

europejskiej.” „A do tego wielkiego dzieła powinniśmy wziąć się wspólnie z chrześcijanami z innych wyznań i innych Kościołów. Tak będzie skuteczniej.” „Oczywiście są biskupi, którzy się nie boją. Arcybiskup śyciński namawia, by śmiało Ŝeglować do nieznanych brzegów. Ale nie wszyscy mogą się z nim równać odwagą i wyobraźnią.” (Być moŜe śmiałość arcybiskupa wypływa właśnie ze znajomości brzegów, do jakich ma doprowadzić niczego nieświadomą trzódkę… - przyp. aut.) Cytaty za stroną www.unia-polska - http://www.unia-polska.pl/ archive/98-99/9904_1/10_1415.html „Podkarmiono” teŜ protestantów - od dawna biorą europejskie pieniądze baptyści, szykują się adwentyści, o innych nie mam danych. Obecnie na stronach religijnych stręczony jest fundusz UE dla polskich kościołów: „W związku z przyznaniem Polsce przez Unię Europejską kwoty ok. 85,6 mld euro na lata 20072013 Kościoły i inne związki wyznaniowe, kościelne osoby prawne oraz innego rodzaju organizacje pozarządowe o podobnym charakterze stoją przed wielką szansą wykorzystania środków z Funduszy Strukturalnych na realizację projektów społecznych i inwestycyjnych.” ekumenizm.pl

Niektórym wszystko kojarzy się z d…ą, ToW. śycińskiemu z lustracją… „Pokłon Trzech Mędrców moŜna by tak udramatyzować, Ŝe nie róŜniłby się on w praktyce od Herodowych oprawców odpowiedzialnych za rzeź niemowląt w Betlejem. Najpierw wystarczyłoby zasiać sceptycyzm, po co właściwie przyszli z tak daleka. Nie znający Ŝycia nie uwierzy przecieŜ, Ŝe kierowali się romantycznym porywem serca, podejmując ryzykowną wyprawę i płacąc cenę zmęczenia. Nawet św. Mateusz zauwaŜył ich przedziwne kontakty z

z blogu JKM

Pamiętajmy - kto płaci, ten wymaga! Inna forma przekupstwa to tablice informacyjne o dofinansowaniach unijnych - gdziekolwiek UE da trochę grosza, zaraz kaŜe stawiać tablice i transparenty. W lubelskiej Bibliotece Wojewódzkiej stosowne naklejki widnieją na kaŜdym krześle, a nawet … na ceramice sanitarnej w łazienkach! Wszystko to ma przekonać przeciętnego tubylca o łaskawości panów z Brukseli. Taki irokez nie zadaje sobie trudu, by pomyśleć, skąd wzięły się te pieniądze, a juŜ na pewno nie śni mu się, Ŝe gdyby nie Unia, to sami tych pieniędzy mielibyśmy kilkakrotnie więcej. Średnie tempo rozwoju państw afrykańskich (niekorzystających przecieŜ z dobrodziejstw Unii) to ponad 6% za rok 2007 (za FT). Państwa starej Europy dzielnie walczą o 2 %, a Polska odnosi wielki sukces gospodarczy, gdy dogania w tempie wzrostu Afrykę - a więc pozycja „za Murzynami” to szczyt unijnych ambicji rozwojowych. Niechcianą prawdą jest to, Ŝe UE nie wspomaga, a ostro hamuje nasz rozwój. Gdyby nie UE, to kilkanaście lat po 89’ nie nasza młodzieŜ sprzedawałaby swoją pracę obcym, a u nas szoferami, sprzątaczami, robotnikami byliby Niemcy, Francuzi czy Anglicy. CzyŜ moŜna było na to pozwolić?! Paweł Chojecki

Herodem, odnotował dokładność udzielonych informacji, zwrócił uwagę na jednoznaczność otrzymanej instrukcji „donieście mi”. Z pokłonu Trzech Mędrców moŜna było zrobić sensację agenturalną, zmieniając radykalnie atmosferę, o której czytamy w ewangelii. (...) Logiką krzykliwych pomówień i łatwych podejrzeń zagłuszono by wtedy tajemnice dzieł zbawczych, których przeŜycie wymaga wyciszenia i podziwu. Postawa Mędrców wyrazi się ostatecznie w tym, Ŝe po długiej męczącej podróŜy padną na twarz i oddadzą pokłon Dziecięciu” abp śyciński, Tygodnik Powszechny

korwin-mikke.blog.onet.pl

W

spólnota Europejska zajmowała się niesłychanie waŜnym tematem: czy "wino owocowe" moŜe się nazywać "winem" - czy nie moŜe? Problem jest kompletnie absurdalny - i wszyscy wiedzą, Ŝe nie chodzi o Ŝadne wino, tylko o to, by temat omówić - bo omawiający go i "broniący praw" eksperci biorą po €500 za godzinę. Pomysł, by ludziom zabraniać nazywania martwego przedmiotu jak chcą, bije wszelkie rekordy totalitaryzmu - ale ostatecznie, jeśli KE uwaŜa, Ŝe ona (czy "rządy"?) ma prawo narzucić ludziom nazywanie związku homosiów "małŜeństwem" - to czemu nie nakazać nazywania wina owocowego "kapuśniakiem"? W państwie totalitarnym Władza moŜe WSZYSTKO - i tyle. (…)

To właśnie jest podstawowa róŜnica między liberalizmem klasycznym a socjalizmem. My uwaŜamy, Ŝe popieranie głupich i słabych nieuchronnie powoduje, Ŝe opłaca się nie tyle być głupim i słabym (bo na to nie ma się wpływu) - ile udawać idiotę i słabeusza. Z wolna kwękający matoł staje się wzorcem społecznym…

Socjalizm nie wytwarza dóbr: socjaliści mogą tylko pasoŜytować na zdrowym ciele społeczeństwa. Po jakimś więc czasie nawet tępe Czerwone Łby pojmują, Ŝe aby móc kogoś okraść, ten okradany musi mieć pieniądze...

Kapitalista ma wyzyskiwać pracownika, by wydusić zeń jak najwięcej pracy, a jak najmniej mu zapłacić - a pracownik ma wyzyskać kapitalistę, starannie przeglądając oferty pracy i groŜąc odejściem tam, gdzie mu lepiej zapłacą... Konsument ma wyzyskiwać kapitalistę, cynicznie kupując tylko od tego, kto produkuje dobrze i tanio - plując na zasadę "Swój do swego po swoje!" - itd. Gdyby nie ten wyzysk, towary byłyby o 30% droŜsze i dwa razy gorsze. Jak za "komuny", gdy panowała zasada: "Czy się stoi, czy się leŜy - dwa tysiące się naleŜy!"... I dlatego nie stoję po stronie "wyzyskiwanych pracowników BIEDRONEK": jak czują się wyzyskiwani - to wolna droga! Pracowników obecnie brakuje... Pogardzam teŜ właścicielami BIEDRONEK - za to, Ŝe zamiast powiedzieć uczciwie, tak jak ja przed chwilą - i oświadczyć publicznie: Tak, wyzyskujemy naszych pracowników - i będziemy to nadal robić z przyjemnością, bo dzięki temu Państwa towary są u nas tańsze o 10% niŜ w innych marketach! - podwijają ogonek i (słownie) popierają socjalizm, twierdząc, Ŝe oni to wcale nie wyzyskują!

Bo ton społeczeństwom nadaje 5-procentowa elita. Wystarczy zniszczyć elitę – i naród staje się stadem baranów, pokornie wypełniających polecenia dowolnej władzy.

… by rządzić państwem (i rodziną!) potrzebne są: inteligencja, wiedza, siła - i agresja!! Trzeba mieć jaja - czyli testosteron. MęŜczyzna nieagresywny to d**a, a nie męŜczyzna - a, jak wiadomo, lepsza jest armia królików dowodzona przez lwa niŜ armia lwów dowodzona przez królika... Sapientii sat!

13

„ i d ź P O D P R Ą D ” nr 1/42/ styczeń 2008


POMYŁKI W BIBLII? KLĄTWA NAD TYREM część 1 TEORIA POWSZECHNIE PRZYJĘTA Zapisane w Piśmie Świętym proroctwa sprawiają pewien problem. Nie da się ukryć, Ŝe przynajmniej część z nich się spełniła. Jak to wyjaśnić? MoŜna uznać, Ŝe niekiedy ludzkie przewidywania mogą się sprawdzić, tylko tych biblijnych spełniło się zastanawiająco duŜo. Najczęściej przedstawiane naturalistyczne wyjaśnienie tego zjawiska jest takie, Ŝe w części przypadków autorzy, dobrze znając naturę świata, po prostu „trafili”, a część proroctw została dopisana post factum. Oczywiście to wyjaśnienie ma swoją słabą stronę. Nie da się takiego oszustwa dokonać niepostrzeŜenie. Dla ateistów nie jest to jednak duŜy problem. Ludzie wierzący są ich zdaniem dotknięci pewną słabością umysłu. Chcąc zachować swoje przekonanie, Ŝe Bóg istnieje, po prostu nie chcieli zauwaŜyć, Ŝe ktoś zmienia święte księgi. Te twierdzenia w róŜnej formie słyszy się bardzo często i moŜna odnieść wraŜenie, Ŝe mają mocne podstawy. Tymczasem nie ma dowodów na to, Ŝe księgi Pisma Świętego były przerabiane. Wątpliwe teŜ wydaje się, czy ludzie rzeczywiście przyjmowaliby takie zmiany w swojej wierze bez sprzeciwu. Aby dowieść prawdziwości tej teorii, jej zwolennicy powołują się na niespełnione proroctwa. Ich zdaniem sprawa jest prosta. Ludzie - mieniący się prorokami Boga - pomylili się w swoich przewidywaniach, z jakichś powodów nie udało się później zmienić ani usunąć tych tekstów. Pozostały w Biblii jako oczywiste dla kaŜdego myślącego człowieka dowody, Ŝe traktować jej zbyt powaŜnie nie warto. Jednym z takich proroctw biblijnych, które się nie sprawdziły, jest ich zdaniem zapowiedź losu miasta Tyr, którą zapisał w swojej księdze prorok Ezechiel.

Piotr Setkowicz

saŜonych w Ŝagle i wiosła mogli dotrzeć do kaŜdego miejsca na wybrzeŜu Morza Śródziemnego. Docierali teŜ dalej. W VI wieku p.n.e. wynajęty przez faraona Necho II fenicki statek opłynął Afrykę. Pod koniec XV wieku próbował powtórzyć ten wyczyn portugalski Ŝeglarz Bartolomeo Diaz. Dotarł do Przylądka Dobrej Nadziei i zawrócił. Niemal na pewno Fenicjanie dotarli na Wyspy Brytyjskie, a być moŜe takŜe do Ameryki. Tyr załoŜył liczne kolonie. W północnej Afryce była nią między innymi Kartagina. Inne znajdowały się na terenie dzisiejszej Hiszpanii, na wyspach Morza Egejskiego, na Sycylii i Korsyce – powiedzenie o nim „handlarko ludu na wielu wyspach” nie było Ŝadną przesadą. Miasto handlowało wieloma towarami, w tym „kością słoniową, haftowanym płótnem egipskim”. Było teŜ znane z wyrobu „purpury”, o której wspomina Ezechiel. Oczywiście handlowano tam teŜ niewolnikami. Sądząc z cytowanego fragmentu, mieszkający w Tyrze rzemieślnicy mieli o sobie bardzo wysokie zdanie i Pismo świadczy o tym, Ŝe było ono uzasadnione. Budowa statku to jedno z najbardziej złoŜonych przedsięwzięć technicznych. Ludzie, którzy potrafią zbudować „piękny okręt”, potrafią zbudować wszystko. Ta zasada obowiązuje dziś tak, jak przed tysiącami lat. Nic dziwnego, Ŝe z umiejętności tyryjskich rzemieślników korzystał teŜ król Salomon, budując świątynię w Jerozolimie. Panujący w tym czasie władca Tyru najwyraźniej odnosił się do Boga Izraela z szacunkiem (2 Księga Kronik 2:2– 16). Była to jednak sytuacja dość wyjątkowa. MIASTO SZATANA Fenicjanie byli ludem kulturalnym i inteligentnym, posiadającym rozległą wiedzę i liczne umiejętności. Tworząc alfabet, przyczynili się, chcąc nie chcąc, do powstania i rozpowszechnienia Biblii. Księga ta świadczy o tym, Ŝe byli jednak zawziętymi wrogami objawionego w niej Boga. śydzi bardzo często i licznie przyjmowali religie pogańskie. Kult bóstw fenickich – Baala i jego Ŝony Astarte, zwanej w Biblii Aszerą lub Królową Niebios – cieszył się wśród nich szczególnie duŜą „popularnością”. Religia Fenicjan zyskiwała zresztą wyznawców nie tylko wśród śydów. Przyjmowali ją takŜe Egipcjanie, Rzymianie… Nie przeszkadzało im nawet to, Ŝe Baal wymagał składania sobie w ofierze bliskich sercu czciciela ludzi, na przykład własnych dzieci. Głównym ośrodkiem kultu Baala był właśnie Tyr. Niekiedy wydaje się, Ŝe człowiek wykształcony i kulturalny powinien być takŜe dobry. Fenicjanom wiedza i kultura wcale nie przeszkadzały w odprawianiu okrutnych obrzędów. Wiedza i inteligencja nie muszą teŜ skłaniać człowieka do oddania czci prawdziwemu Bogu. Dowodem tego moŜe być postawa „księcia Tyru”. Prorok Ezechiel skierował do niego takie słowa: „…twoje serce było wyniosłe i mówiłeś: Jestem bogiem, siedzibę bogów zamieszkuję pośród mórz – a wszak jesteś tylko człowiekiem, a nie Bogiem, i zamysły BoŜe uwaŜałeś za swoje zamysły – rzeczywiście jesteś mędrszy niŜ Daniel, Ŝadna tajemnica nie jest przed tobą zakryta, Dzięki swojej mądrości i swojej roztropności zdobyłeś dla siebie potęgę: Zgromadziłeś złoto i srebro w swoich skarbcach, Dzięki swej wielkiej zdolności kupieckiej pomnoŜyłeś swoją potęgę i tak twoje serce stało się wyniosłe z powodu twojego bogactwa” (Ezech. 28:2–5). Za tym człowiekiem, Ithobaalem II, stała osoba, którą prorok nazywał „królem Tyru”. Zwracając się do tego „króla”, stwierdził: „Byłeś w Edenie, ogrodzie BoŜym; okryciem twoim były wszelakie drogie kamienie…” (Ezech. 28:13). Ogród Eden przestał istnieć kilka tysięcy lat wcześniej. Nietrudno domyślić się, Ŝe królem Tyru nie mógł być człowiek. Ezechiel widział w Tyrze miasto, w którym szatan ma szczególnie wielkie wpływy. Warto zwrócić uwagę na pewną cechę Baala, która występuje teŜ u wielu innych pogańskich bóstw. Zbuntował się on przeciwko swojemu ojcu, pozbawił go władzy i zajął jego miejsce. MoŜe, tworząc mit Baala i inne jemu podobne, szatan wpisał w nie własne niespełnione marzenie?

ZAPOMNIANY NARÓD I MIASTO Wypada zacząć od krótkiego przedstawienia tego miasta i narodu, który je zamieszkiwał. Podręczniki szkolne wspominają o róŜnych staroŜytnych narodach: Sumerach, Egipcjanach, Babilończykach, Grekach, Rzymianach… Dzieje Fenicjan zajmują w nich bardzo mało miejsca, jeśli w ogóle uznaje się ich za godnych wzmianki. Moim zdaniem niesłusznie. Wpływ tej cywilizacji na dzieje świata jest olbrzymi. Było wiele narodów uzdolnionych do handlu, ale to właśnie Fenicjanie jako pierwsi zaczęli stosować w nim pieniądze. Z tego fenickiego wynalazku korzystają dziś niemal wszyscy ludzie. Jest jeszcze jeden, który rozpowszechnił się niemal równie szeroko – alfabet. Ten pomysłowy sposób rejestrowania słów i myśli przy pomocy dwudziestu kilku znaków przejęli od Fenicjan najpierw śydzi i Grecy, a od nich inne cywilizowane narody. Dziś juŜ tylko Chińczycy i Japończycy trwają przy ideogramach. Poza tym rzeczywiście niewiele po Fenicjanach zostało i niewiele o nich wiadomo. Tam, gdzie mieszkali – na wybrzeŜu Morza Śródziemnego, które dziś naleŜy do Libanu, Izraela i Syrii, toczyło się bardzo wiele wojen, które zniszczyły to, co po nich zostało. Podobnie jak u Greków kaŜde miasto fenickie było samodzielnym państwem. NajwaŜniejszymi z nich były Sydon, Byblos i Tyr, który z czasem stał się najsilniejszym z nich, prawdziwą dumą Fenicji i jednym z największych miast ówczesnego świata. Biblia opisuje to miasto bardzo precyzyjnie. „Ty, który mieszkasz u dojścia do morza, handlarko ludu na wielu wyspach – tak mówi Wszechmocny Pan: Tyrze, ty o sobie pomyślałeś: Jestem nieskończenie pięknym okrętem. W samym sercu mórz są moje granice, budowniczowie twoi nadali ci kształt nieskończenie piękny. Wszystkie twoje burty zbudowali z cyprysowego drzewa Seniru. Wzięli cedr libański, aby wznieść na tobie maszt. Twoje wiosła zrobili z dębowego drzewa Basztanu; twój pokład wyłoŜono kością słoniową w oprawie z drzewa cyprysowego z wysp Kittyjczyków. Twój Ŝagiel był z cennego haftowanego płótna egipskiego, aby słuŜył ci za sztandar; twój dach był z fioletowej i czerwonej purpury z wysp Eliszy” (Księga Ezechiela 27:3–7). W języku fenickim Tyr znaczy „skała”. Miasto zbudowano w miejscu, które było naturalnym portem – „u dojścia do morza”. Jedna jego część – tak zwany Stary Tyr – leŜała na wybrzeŜu. Druga znajdowała się na wyspie odle- NAGA SKAŁA głej od wybrzeŜa o około 800 metrów, zatem rzeczywiście była ona jakby Twierdząc, Ŝe przekazuje posłanie Boga, Ezechiel zapisał w swojej „okrętem”. Tam znajdowały się najwaŜniejsze obiekty miasta. W tym przede księdze przepowiednię dla tego miasta. Jest ona dość długa. Zajmuje kilka wszystkim dwa porty – egipski i sydoński. Fenicjanie słynęli nie tylko jako rozdziałów księgi Ezechiela. Najistotniejszy fragment brzmi następująco: znakomici handlowcy i rzemieślnicy, ale i Ŝeglarze. Na swoich okrętach wypo„…tak mówi Wszechmocny Pan: Oto wystąpię przeciwko tobie Tyrze!

„ i d ź P O D P R Ą D ” nr 1/42/ styczeń 2008

14 14


Wywiodę przeciwko tobie liczne narody, jak morze, gdy podnosi swoje fale. I zburzą mury Tyru, i rozwalą jego wieŜe; zmiotę z niego jego kurz i uczynię z niego nagą skałę. Będzie miejscem, gdzie rozciągają sieci rybackie pośród morza – gdyŜ Ja powiedziałem – mówi Wszechmocny Pan – i stanie się łupem narodów. Jego miasta podległe na lądzie będą pobite mieczem i poznają, Ŝe Ja jestem Pan. GdyŜ tak mówi Wszechmocny Pan: Oto ja sprowadzę na Tyr z północy Nebukadnesara, króla babilońskiego, króla królów, z rumakami, rydwanami, jeźdźcami i licznym wojskiem. On wybije mieczem twoje podległe miasta, usypie przeciw tobie wał i postawi przeciw tobie dach z tarcz. I skieruje swoje tarany przeciw twoim murom, a twoje wieŜe rozwali Ŝelaznymi hakami. Pokryje cię kurz spod kopyt jego licznych rumaków; twoje mury zadrŜą od krzyku jeźdźców i turkotu kół jego rydwanów, gdy wkroczy do twoich bram, jak się wkracza do zdobytego miasta. Kopytami swoich rumaków stratuje wszystkie twoje ulice, i obali potęŜne twoje kolumny. Zrabują twoje skarby i splądrują twoje towary, rozwalą twoje mury i zburzą twoje wspaniałe gmachy; twoje kamienie, twój budulec i twój gruz wrzucą do morza. I połoŜę kres hałaśliwym twoim pieśniom, i juŜ nie będzie słychać dźwięku twoich cytr. Obrócę cię w nagą skałę: Będziesz miejscem, gdzie rozciągają sieci rybackie; juŜ nigdy nie będziesz odbudowany, gdyŜ Ja, Pan to powiedziałem – mówi Wszechmocny Pan (Ezech. 26:3–14). Kilka lat temu wydano w Polsce ksiąŜkę niemieckiego teologa Waltera – Jörga Langbeina „Leksykon biblijnych pomyłek”. Autor formułuje wobec tego proroctwa następujący zarzut. Ezechiel zapowiedział, Ŝe król babiloński Nabuchodonozor zniszczy Tyr, obróci go w „nagą skałę”. Miasto miało stać się „miejscem, gdzie rozciągają sieci rybackie”. Tymczasem wojska babilońskie rzeczywiście obległy Tyr, rozbiły mury obronne i zdobyły część miasta połoŜoną na stałym lądzie, ale jego główna część - połoŜona na wyspie - zdołała się obronić. Zaświadczył o tym sam prorok, pisząc: „…Nebukadnesar, król babiloński, zlecił swojemu wojsku trudne zadanie przeciw Tyrowi: kaŜda głowa wyłysiała i kaŜde ramię odarte ze skóry, lecz ani on, ani jego wojsko nie otrzymało od Tyru zapłaty za trud, jaki przeciwko niemu podjęto. Dlatego tak mówi Wszechmocny Pan: Oto Ja dam Nebukadnesarowi królowi babilońskiemu, ziemię egipską i zabierze jej bogactwo, i złupi ją, i obrabuje, i to będzie zapłatą dla jego wojska. Jako zapłatę za trud, jaki podjął dam mu ziemię egipską, gdyŜ dla mnie pracował – mówi Wszechmocny Pan” (Ezech. 29:18–20). NIEZDOBYTA WYSPA Mieszkańcy Tyru nie przestraszyli się ani proroctwa Ezechiela, ani najpotęŜniejszego władcy swego czasu. Wierzyli, Ŝe ich miasta zdobyć się nie da i mieli ku temu powody. Prawie trzysta lat wcześniej próbowało tego inne „supermocarstwo” – Asyria – wspierane przez inne fenickie miasta. Po pięciu latach oblęŜenia król Salmansar III dał sobie spokój. Nebukadnesar okazał więcej wytrwałości. Oblegał miasto przez trzynaście lat, by w końcu dla zachowania twarzy zawrzeć pokój na niezbyt uciąŜliwych dla Tyru warunkach. Jego Ŝołnierze rzeczywiście mogli przez ten czas wyłysieć i najprawdopodobniej uznawali ten czas za stracony. W Starym Tyrze nie zrabowali zbyt wiele. Rzeczy naprawdę wartościowe w porę przeniesiono na niedostępną wyspę. Najazd Nebukadnesara był oczywiście dla tyryjczyków cięŜkim ciosem. Ponieśli duŜe straty i musieli przyjąć babilońskiego namiestnika. Zdobyte przez Nebukadnesara miasto na wybrzeŜu nie zostało juŜ odbudowane. Tyr nie zniknął jednak z powierzchni ziemi, a wkrótce po odejściu Babilończyków zaczął nawet stopniowo odzyskiwać dawną świetność. Czy to oznacza, Ŝe Ezechiel się pomylił? Warto zwrócić uwagę, Ŝe wykonawcami klątwy nie mieli być wyłącznie Babilończycy. Początek proroctwa brzmi: „Oto wystąpię przeciwko tobie Tyrze! Wywiodę przeciwko tobie liczne narody…”. Pomyłkę moŜna by Ezechielowi zarzucać raczej wtedy, gdyby wojska Nebukadnesara same wykonały wszystkie jego przepowiednie. Czytając polskie tłumaczenie dalszej części proroctwa, moŜna odnieść wraŜenie, Ŝe Nebukadnesar powinien zdobyć całe miasto. Zdanie: „Kopytami swoich rumaków stratuje wszystkie twoje ulice, i obali potęŜne twoje kolumny”

15

wydaje się odnosić właśnie do niego. Jednak trzeba być bardzo ostroŜnym w takich wnioskach. Hebrajskie teksty zmuszają czytelników do cięŜkiej pracy myślowej. Zapisuje się w nich jedynie spółgłoski. Trzeba się samemu domyślić, jakie samogłoski powinny się przy nich znajdować. Gdyby taki zapis obowiązywał w języku polskim, to wyraz „strtj” moŜna by czytać jako „stratuje” (Nebukadnesar) lub „stratują” (narody, które Bóg sprowadzi na Tyr). To przykład trudności, przed którymi staje tłumacz. Dlatego między innymi przekład nie zawsze wiernie oddaje myśl zawartą w oryginale. Do przypuszczenia, Ŝe tak właśnie jest w tym wypadku, skłania fakt, Ŝe wszystkie „punkty” proroctwa Ezechiela spełniły się. Tylko Ŝe zdarzenia będące ich wypełnieniem dzieliły setki lat. GROBLA Ponad dwieście lat po Nebukadnesarze Tyr obległ Aleksander Macedoński. Mieszkańcy miasta, przekonani, Ŝe ich wyspy bronionej przez mury osiągające wysokość 50 i grubość 15 metrów oraz silną flotę nie da się zdobyć, odmówili oddania się pod jego władzę. Przykład mógł być zaraźliwy i Aleksander zdecydował się zdobyć Tyr. W siódmym miesiącu oblęŜenia wpadł na pewien pomysł. Rozkazał zbudować groblę łączącą stały ląd z wyspą. Oczywiście oblęŜeni przeszkadzali, jak mogli i udaremnili kilka prób zbudowania jej. Aleksander zrozumiał, Ŝe aby wykonać swój plan, najpierw musi zdobyć przewagę na morzu. ZaŜądał przysłania okrętów wojennych od sprzymierzonych z nim państw. W tej międzynarodowej flocie oprócz Macedończyków uczestniczyły okręty z Cypru, Rodos, a nawet z innych miast fenickich – Sydonu i Byblos. Tym razem walczyły więc z Tyrem „liczne narody”. Udało się zablokować flotę tyryjską w portach, zbudować groblę i przeprawić po niej machiny oblęŜnicze. Po rozbiciu przez nie murów rozpoczęły się walki uliczne. Tyryjczycy stawiali opór do ostatka. Przed szturmem zamordowali przysłanych przez Aleksandra parlamentariuszy i nie spodziewali się litości. Macedończycy zabili w walkach około ośmiu tysięcy mieszkańców Tyru. Około dwóch tysięcy jeńców ukrzyŜowali, a trzydzieści tysięcy sprzedali w niewolę. Spełniło się w ten sposób inne proroctwo o Tyrze, które zapisał prorok Joel: „Synów Judy i synów Jeruzalem sprzedaliście Jończykom, aby ich oddalić od ojczyzny. Oto Ja znowu sprowadzę ich z miejsca, dokąd wy ich sprzedaliście, a naleŜną za to zapłatę skieruję na waszą głowę. I sprzedam waszych synów i wasze córki w ręce synów Judy, a ci sprzedadzą ich Sabejczykom, ludowi dalekiemu. Tak powiedział Pan” (Księga Joela 3:11–13). Miasto na wyspie zostało spalone. Tym razem rzeczywiście zostały zrabowane „skarby” Tyru i stratowane jego „wszystkie ulice”. Ponad dwieście lat wcześniej Ezechiel prorokował: „Zaiste wyspy zadrŜą od łoskotu twojego upadku, gdy pobici jęczeć będą, gdy miecz wpośród ciebie zabijać będzie. Wszyscy ksiąŜęta krain nadmorskich zstąpią ze swoich tronów, zdejmą z siebie płaszcze i zwloką swoje haftowane szaty, przyobloką się w drŜenie, usiądą na ziemi, bez ustanku drŜeć i zdumiewać się będą nad tobą” (Ezech. 26:15–16). Upadek miasta, które uchodziło za niezdobyte, musiał rzeczywiście wywołać szok u wszystkich władców w tym rejonie świata. Był dla nich widocznym znakiem, Ŝe muszą „zstąpić z tronów” – uznać władzę Aleksandra. Jeśli Macedończyk potrafił zdobyć Tyr, to jest w stanie złamać kaŜdy opór. Do budowy grobli, która przesądziła o klęsce miasta, macedońscy saperzy uŜyli ruin Starego Tyru zdobytego i zburzonego przez Nebukadnesara. Tak spełniło się proroctwo „twoje kamienie, twój budulec i twój gruz wrzucą do morza”. Grobla ta istnieje do dzisiaj. Morze „poszerzyło” ją, nanosząc masy piasku i tworząc z dawnej wyspy półwysep. Charakterystyczną cechą biblijnych proroctw jest to, Ŝe zawierają zawsze pewne szczegóły, których przewidzenie jest dla człowieka absolutnie niemoŜliwe. Powiedzmy, Ŝe Ezechiel spodziewał się, Ŝe Tyr zostanie kiedyś zdobyty. Spalenie budynków i sprzedanie mieszkańców w niewolę są dość oczywistymi konsekwencjami tego faktu. Gruzy miasta wrzuca się jednak do morza raczej rzadko. W jaki sposób prorok mógł to przewidzieć? Cdn. piotrekset@poczta.onet.pl

„ i d ź P O D P R Ą D ” nr 1/42/ styczeń 2008


ĘDZIOWIE MYŚLI - Z DZIEJÓW INKWIZYCJI cz.28

My nie niszczymy naszych wrogów; my ich zmieniamy. George Orwell – „Rok 1984” ZANIM ZAPŁONĘŁY STOSY Najczęściej określenie „walka z innowiercami” kojarzy się z trybunałami skazującymi heretyków na stos, torturami lub teŜ samosądami dokonywanymi przez tłumy. Takie wydarzenia stanowią jednak tylko końcowy etap tej walki i najczęściej mają miejsce wtedy, gdy jej rezultat jest juŜ przesądzony. Działania, które o tym decydują, znacznie mniej rzucają się w oczy niŜ płonący stos. Arcybiskup Canterbury Wiliam Courtenay nie odpowiada za śmierć ani jednego heretyka. A jednak bez wątpienia walczył z ruchem lollardów i to z powodzeniem. Zdołał zahamować ich rozwój i pozbawić przynajmniej części sympatii, jaką na ogół cieszyli się wśród postronnych. Środki, którymi rozporządzał arcybiskup, były bardzo ograniczone. Nie mógł uŜyć przeciwko lollardom inkwizycji, bo w Anglii jej nie było. Nie mógł doprowadzić do skazania na śmierć przez sąd królewski kogoś, kto poddawał w wątpliwość dogmaty wiary katolickiej, poniewaŜ nie pozwalało na to angielskie prawo. Musiał działać bardziej subtelnymi metodami i osiągnął nimi naprawdę duŜo. Wytrwałość, pomysłowość i konsekwencja Wiliama Courtenay i jego współpracowników zaowocowały tak naprawdę dopiero, gdy juŜ nie Ŝył. Jego następca doprowadził do wprowadzenia kary śmierci za odstępstwo od religii katolickiej i rozpoczął tworzenie czegoś, co moŜna uznać za angielski odpowiednik inkwizycji. Kolejni arcybiskupi Canterbury doskonalili ten system i nasilali represje. Gdyby jednak na miejscu sir Williama był ktoś mniej zręczny, mogliby nie mieć do tego okazji. Warto przyjrzeć się bliŜej jego poczynaniom. Tylko pozornie odbiegam od tematu. Pierwszym posunięciem Courtenaya w walce z nauką Wiklifa było umiejętne wykorzystanie zabójstwa swojego poprzednika – Szymona z Sadbury. Był on, jak to często bywało w tych czasach, jednocześnie prymasem Anglii i kanclerzem króla, czyli kimś w rodzaju premiera. Po wprowadzeniu nowego podatku w roku 1381 chłopi podnieśli bunt i uznali arcybiskupa za swojego ciemięŜcę. Trudno nie przyznać im

racji, nawet uznając, Ŝe nie był to wystarczający powód do zabicia arcybiskupa. W czerwcu 1381 roku Szymon z Sadbury wpadł w ręce buntowników i został przez nich ścięty. Jeden ze współpracowników Wiklifa, Mikołaj Hereford, komentując to wydarzenie, stwierdził, iŜ jest ono najlepszym dowodem na to, Ŝe duchowieństwo naleŜy wywłaszczyć. MoŜna było w ten sposób zdobyć pieniądze na wojnę z Francją, nie podnosząc podatków. Miał teŜ powiedzieć, Ŝe arcybiskup zasłuŜył sobie na swój los1. Sam Wiklif, który potępiał praktykę łączenia stanowisk kościelnych z państwowymi i uwaŜał to za jeden z głównych powodów moralnego upadku duchowieństwa, stwierdził, Ŝe arcybiskup był grzesznikiem.2 Umiejętne nagłośnienie i skomentowanie tych wypowiedzi musiało przekonać wielu wpływowych ludzi, Ŝe Wiklif i jego stronnicy to Ŝądni krwi wichrzyciele, którzy w gruncie rzeczy wywołali te rozruchy i których naleŜy skłonić do opamiętania - perswazją lub siłą. Nie miało znaczenia to, Ŝe Wiklif potępił bunt. Nie miał znaczenia nawet fakt, Ŝe poparcie dla buntowników było najmniejsze tam, gdzie wpływy lollardów były największe.3 Dzieła naukowców i filozofów zazwyczaj trudno jest zrozumieć i nie mają one zbyt wielu czytelników. Dotyczyło to równieŜ tego, co pisał Wiklif. Kiedy William Woodword ogłosił, Ŝe zdaniem Wiklifa moŜna wywłaszczyć królów, ksiąŜąt i świeckich przełoŜonych zawsze, gdy notorycznie grzeszyli,4 wielu musiało dać temu wiarę. Woodword, sam będąc profesorem Oksfordu, wiedział oczywiście doskonale, Ŝe wypacza myśl swojego kolegi, który napisał jedynie, Ŝe wierni nie są zobowiązani do płacenia dziesięciny duchownym Ŝyjącym w grzechu. Był jednak takŜe katolickim kapłanem i bronił swojej wiary wszystkimi dostępnymi mu środkami. Zdawał sobie jednak sprawę, Ŝe Wiklif nie będzie miał okazji, by to sprostować. Cel kampanii, w której uczestniczył - pozbawienie heretyka sympatyków w angielskich wyŜszych sferach - w duŜej mierze został osiągnięty. W roku 1382 Courtenay zwołał do Blackfriars synod, który zajął się oceną nauki Wiklifa, a w szczególności zanegowaniem przez niego dogmatu o przeistoczeniu. Wiklif uczynił to po długich wahaniach i rozterkach. Sam był katolickim kapłanem i przekreślał w ten sposób całe swoje dotychczasowe Ŝycie. Wniosek, Ŝe

„ i d ź P O D P R Ą D ” nr 1/42/ styczeń 2008

podczas mszy chleb i wino nie zmieniają się w ciało i krew Jezusa Chrystusa wyciągnął, jak się zdaje, na podstawie dość mętnych rozwaŜań filozoficznych, ale jest on zgodny z Biblią. Jasne stwierdzenie Listu do Hebrajczyków, Ŝe Jezus złoŜywszy raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy zasiadł po prawicy Boga oczekując tylko, aŜ nieprzyjaciele Jego staną się podnóŜkiem nóg Jego (Hebr. 10:12–13), wystarcza co prawda do obalenia doktryny transsubstancjacji. Skoro o Ŝadnym powtarzaniu ofiary krzyŜowej nie moŜe być mowy, zatem słów Jezusa to jest Ciało moje.., to jest Krew moja nie moŜna rozumieć dosłownie. Jednak obie strony sporu jakoś tego nie zauwaŜyły. Podczas obrad synodu miało miejsce niezwykłe w Anglii zjawisko – trzęsienie ziemi. William Courtenay nie naleŜał do ludzi, którzy marnują takie okazje. Czy trzeba było lepszego dowodu, Ŝe tolerowanie tej herezji budzi gniew Boga? W porównaniu z obyczajami panującymi na kontynencie rezultat synodu był bardzo skromny. Wiklif nie tylko nie stanął przed sądem, ale nawet nie został ekskomunikowany. Potępiono tylko jego 24 tezy i pozbawiono katedry. Formalnie Wiklif był proboszczem w Lutterworth. Dopóki wykładał, znaczyło to tylko tyle, Ŝe dochody z dóbr tej parafii stanowiły jego wynagrodzenie za pracę na uniwersytecie. Po usunięciu z uniwersytetu nakazano mu rzeczywiście objąć tę funkcję. Zmarł 31 grudnia 1384 roku. Represja była łagodna, ale urzędowe potępienie poskutkowało. Liczba zwolenników Wiklifa wśród duchowieństwa zmniejszyła się. Jako wykładowcy bardzo łatwo było mu propagować swoje idee na uniwersytecie w Oksfordzie. Zyskał tam wielu sprzymierzeńców i współpracowników. Nic dziwnego, Ŝe po zdyscyplinowaniu duchownych William Courtenay zajął się natychmiast tym środowiskiem. Nakazał, aby kaŜdy członek uniwersytetu – od rektora do studenta – wyparł się potępionej nauki. Wszelkie znajdujące się na uczelni pisma heretyckie miały zostać niezwłocznie spalone. Działania arcybiskupa postawiły przed trudnym wyborem czterech ludzi, którzy podzielali poglądy Wiklifa na temat komunii i propagowali je w Londynie przy pomocy ulotek i plakatów.6 Byli to: Mikołaj Hereford, Filip Repton, Jan Aston i Jan Purvey. Wyklęty przez Courtenaya w roku 1382 Hereford miał duŜy udział w wykonaniu angielskiego przekładu Biblii. Wiklif był niewątpliwie ideolo-

16

giem lollardów. Hereford uznawany jest niekiedy za organizatora i pierwszego przywódcę ruchu. Wyruszając do Rzymu, aby uzyskać u papieŜa Urbana VI zdjęcie ekskomuniki, dał dowód oderwania od rzeczywistości. Kilka lat pobytu w papieskim więzieniu musiało być dla niego bardzo pouczającą lekcją. Po ucieczce z Rzymu przedostał się do Anglii. Po kilku latach ukrywania się został znów aresztowany. W roku 1391 wyparł się swoich poglądów.7 Jako katolicki duchowny zwalczał od tego momentu sprawę, dla której kiedyś Ŝył, ale chyba nie zaznał spokoju. W roku 1417 wstąpił do zakonu kartuzów.8 Inny wybitny współpracownik Wiklifa – Filip Repton – odwołał swoje poglądy bez takich rozterek. Przeszłość nie przeszkodziła mu w zrobieniu kariery. Jako biskup Lincoln zwalczał lollardów działających na terenie jego diecezji.9 Jan Aston pod groźbą ekskomuniki szybko złoŜył deklarację prawowierności, ale wkrótce powrócił do swoich prawdziwych poglądów. Zmarł w roku 1388, zanim rozpoczęły się powaŜne prześladowania lollardów.10 Na Purveyu klątwa arcybiskupa nie zrobiła, jak się zdaje, większego wraŜenia. Pozostał oddanym członkiem ruchu do roku 1401, kiedy został aresztowany i wyparł się swoich poglądów. Wtedy groziła juŜ za nie kara śmierci. Za okazanie rozsądku został nagrodzony. Pełnił pod okiem następcy Courtenaya – arcybiskupa Arundela – funkcję proboszcza West Hyte, ale po trzech latach porzucił ją.11 Wiadomo, Ŝe w roku 1421 został znowu aresztowany za głoszenie herezji.12 Ogólnie trzeba uznać, Ŝe na Oksfordzie Courtenay równieŜ odniósł sukces. Skoro tak wybitne postacie ruchu lollardów ugięły się pod jego presją, tym bardziej ludzie mniej zaangaŜowani zaczęli się dystansować od poglądów Wiklifa. Warto podkreślić, Ŝe sir William i jego następcy uŜywali wobec heretyków nie tylko kija, ale i marchewki. Kariera Reptona nie była wyjątkiem. Gdyby Purvey dłuŜej był „rozsądny”, mógłby zapewne liczyć w przyszłości na bardziej intratne funkcje niŜ probostwo. Zwolennik herezji, który ją porzucił, był z reguły szczodrze wynagradzany. Nie tylko akademikom opłacało się opuszczenie szeregów lollardów. Zakonnica Matylda z Leicester została dzięki temu przełoŜoną klasztoru. ZauwaŜyła teŜ, Ŝe „arcybiskup daje odpusty tym, którzy ofiarują jej podarki”.13 Utrata wpływów w środowisku akademickim była bardzo powaŜnym ciosem dla lollardów. Ich litera-


Jacek Sierpiński

BLOG LIBERTARIANINA

www.sierp.libertarianizm.pl la demokratyczna jest znikoma, oraz zastępowanie tradycyjnej mieszczańskiej moralności tym, co niektórzy nazywają “liberalizmem obyczajowym”, były jedynie przejawami bardziej podstawowego, nieuchronnego procesu, który zgodnie z powyŜszym proroctwem Leszka Nowaka z 1980r. powoli doprowadzi Europę i całą cywilizację zachodnią do znanego nam juŜ z historii realnego socjalizmu (choć moŜe pod płaszczykiem innej ideologii)? Jeśli tak, to walka na płaszczyźnie prawno-politycznej z traktatem lizbońskim czy innymi eurokonstytucjami nie ma zbytniego sensu. Jeszcze bardziej śmieszna jest walka konserwatywnej prawicy z “liberalizmem obyczajowym”. To zwalczanie objawów, a nie choroby. Ale jak zwalczyć chorobę? Zgodnie z teorią Nowaka (nie-marksowskim materializmem historycznym) jedyną siłą zdolną zablokować fuzję własności i władzy byłaby - walka klasowa robotników (bezpośrednich producentów). Według niego ta jednak walka w miarę rozwoju realnego kapitalizmu (nie mylić z gospodarką wolnorynkową) zanika z uwagi na zdolność tego ustroju do stałego podnoszenia stopy Ŝyciowej tych ostatnich. Dlatego teŜ socjalizm ten realny - jest nieuchronny. Czy jednak na pewno? Niewykluczone, Ŝe wcześniej nastąpi jakiś kryzys, którego Nowak w swoich modelach nie przewidział, spowodowany np. moŜliwym bankructwem finansów publicznych “państwa opiekuńczego”, zwłaszcza systemu emerytalnego. Stopa Ŝyciowa się obniŜy. A to moŜe popchnąć lud do walki…

NOWAK NA NOWY ROK

“W

interesie władzy państwowej leŜy więc fuzja z władzą gospodarczą, i to samo leŜy w interesie władzy gospodarczej wobec faktu, iŜ państwo zawarowało sobie podejmowanie kluczowych decyzji makroekonomicznych. W rezultacie tego stopniowego, Ŝywiołowego procesu zlewania się obu wielkich struktur organizacyjnych powstaje jedna wszechorgarniająca struktura biurokratyczna obejmująca coraz więcej z Ŝycia zbiorowego, bo łącząca w coraz wyŜszym stopniu dyspozycję środkami produkcji i środkami przymusu. Powstaje więc klasa podwójna władców-właścicieli, która niechybnie odrzuci krępujące ją instytucje demokracji politycznej, wywodzące się z czasów, kiedy potęŜna klasa kapitalistów sprawowała za pośrednictwem ogółu obywateli kontrolę nad władzą państwową. (…) Proces fuzji własności i władzy dokonuje się juŜ dziś w krajach Zachodu, przejawiając się w postaci odczuwanego tam coraz powszechniej kryzysu społecznego. Występuje on nawet w sferze “nadbudowy”; rolą historyczną Nowej Lewicy jest nie co innego, jak zwalczanie - skądinąd w szlachetnych i godnych aprobaty intencjach samej młodzieŜy - cnót mieszczańskich wyrosłych na gruncie klasycznego kapitalizmu, kiedy to własność i władza były rozdzielone”. CzyŜby wzrost znaczenia instytucji Unii Europejskiej, nad którymi kontro-

W KŁÓTNI MÓWIĄ PRAWDĘ Oczywiście nie o sobie, ale o oponentach. Ten zabieg zastosowała znana para dziennikarskich agentów w programie „Teraz MY”, z 7.01.08, sadzając koło siebie niby-prawicowca Palikota z PO, nibyduchownego Sowę z KRK i prawdziwą lewaczkę Szenyszyn z SLD. Palikot zalecił Senyszyn wdzięczność wobec kościoła za to, Ŝe nie zawisła razem z Urbanem na jakiejś latarni. Tym samym zdradził prawdziwą rolę Watykanu w „pierestrojce” - zapewnienie czerwonym miękkiego lądowania w niby-wolnościowej rzeczywistości. Sowa zarzucił Senyszyn, Ŝe gdy lewica jest u władzy, to daje kościołowi pieniądze, „Ŝe aŜ miło”. Uwidacznia to głupotę sporej części protestantów i antyklerykałów, którzy głosują na lewicę w nadziei osłabiania wpływów Watykanu. Kochani, jeśli juŜ to jest Waszą motywacją przy urnach, głosujcie na najbardziej radykalną prawicę! Ta właśnie nie musi z definicji opłacać się klerowi za poparcie! Senyszyn (tu bez rewelacji) zarzucała hierarchom obłudę w dąŜeniu do budŜetowych pieniędzy - nawet kościół, wzorem stalinowców, gotowi zamienić na obiekt społeczno-kulturalny, by powąchać trochę cudzego grosza… Prosimy więcej takiej szczerości na antenie TV! Oszołom tura, z czasów przed „czystką” urządzoną przez Courtenaya w Oksfordzie, reprezentowała dość wysoki poziom. Była to zasługa naukowców zaangaŜowanych w ten ruch. Biskupom trudno było w tym czasie dyskutować z lollardami. Obecność w ruchu ludzi, których zawodem było myślenie, wymuszała pewien porządek, choć jedności przekonań nigdy nie udało się osiągnąć. Działania Courtenaya spowodowały, Ŝe lollardzi utracili swoją „głowę”. Liczbowo strata nie była wielka, ale od tego momentu ruch zaczął powoli wyrodnieć. Ofiarni, lecz nie zawsze rozgarnięci kaznodzieje głosili coraz więcej dziwacznych i niemających oparcia w Piśmie nauk, a ulotki i broszury lollardów coraz

PAPA W GODNYM SIEBIE TOWARZYSTWIE Po tym, jak na doradcę w polityce zagranicznej B16 wziął sobie architekta Rządu Światowego H. Kissingera, przyszła kolej na następną błyskotliwą nominację. Zaszczytu doradzania PapieŜowi w sprawach „qltury” (i nie tylko) dostąpił Franco Zeffirelli, włoski reŜyser, twórca łzawych katolickich filmów religijnych w rodzaju "Jezusa z Nazaretu". Chłop (?) pomimo leciwego wieku jest bardzo postępowy i nie ukrywa swojej skłonności do chłopców. Zgodnie ze swymi zainteresowaniami zajmie się równieŜ reformą garderoby B16… (za ekumenizm.pl) Zapoźniony

„Dialog ekumeniczny z kościołami wyrosłymi z Reformacji jest moŜliwy szczególnie na gruncie działalności charytatywnej” – abp K. Nycz, Ekumenizm.pl „Po tylu wygranych przez nas procesach, gdy po raz pierwszy w szkołach mówi się o homoseksualizmie otwarcie, musimy brać się za grupy fundamentalistów, które spychają nas z powrotem w czasy reŜimu Franco.” Hiszpański Prezes Narodowej Federacji LGBT (lesbijek, gejów, bi- i transseksualistów) Tony Poveda w reakcji na słowa pastora Marcosa Zapaty: „Homoseksualizm to choroba i nałóg, taki jak alkoholizm czy narkomania. I tak jak one moŜna go wyleczyć przez terapię.” Pardon.pl_

wyraźniej przeczyły sobie nawzajem. Ludzie stojący z boku mieli coraz więcej powodów, by uwaŜać ich za mniej lub bardziej szkodliwych dziwaków. Zapewne na to właśnie arcybiskup liczył. Pomimo tych wszystkich sukcesów zwolenników Wiklifa było ciągle duŜo i stanowili powaŜny problem. Lollardzi wciąŜ mieli wielu sympatyków i próbowali zdobyć poparcie władzy świeckiej. Jedną z takich prób było zawieszenie w roku 1395 na drzwiach Westminster Hall i katedry Świętego Piotra ulotki Dwanaście konkluzji, która miała przekonać członków parlamentu o konieczności reformy.14 Dopiero po śmierci Williama Courtenaya pojawiła się moŜliwość zaostrzenia walki z herezją. W roku

17

1399 zmuszony został do abdykacji król Anglii Ryszard II, a władzę po nim objął Henryk Bolingbroke. Usunięcie nieudolnego Ryszarda było chyba korzystne dla kraju, ale jego następcę moŜna było nazwać uzurpatorem. Poparcie arcybiskupa Canterbury Tomasza Arundela usunęło jednak wszelkie wątpliwości co do jego praw do tronu. Za taką przysługę naleŜało się odwdzięczyć. W roku 1401 król Henryk IV wydał statut De heretico comburendo. Zobowiązywał on władze państwowe do palenia heretyków, których wina została stwierdzona przez sądy duchowne. Pierwszy wyrok wykonano w tym samym roku.15 Cdn. Piotr Setkowicz, piotrekset@poczta.onet.pl

Przypisy: 1Michael

Lambert, „Średniowieczne herezje”, Wydawnictwo Marabut – Gdańsk – Warszawa 2002, str.332. 2Grzegorz Leopold Seidler, „Przedmarksowska myśl polityczna, „Wydawnictwo Literackie Kraków 1985, str.384. 3http://en.wikipedia.org/wiki/ John_Wycliffe#_note-9. 4Michael Lambert, op. cit., str.324. 5Adolf Holl (red.) – “Heretycy”, Wydawnictwo Ureus – Gdynia 1997, str.74. 6Michael Lambert, op. cit., str.333 – 334. 7Michael Lambert, op. cit., str.332. 8http://www.bartleby.com/212/0212.html. 9Michael Lambert, op. cit., str.333. 10TamŜe. 11TamŜe. 12http://www.bartleby.com/212/0212.html. 13Michael Lambert, op. cit., str.354. 14Michael Lambert, op. cit., str.355. 15John M. Todd, “Reformacja”, IW Pax – Warszawa 1974, str.45.

„ i d ź P O D P R Ą D ” nr 1/42/ styczeń 2008


PROPAGANDA

JKM komentuje K

MICHALKIEWICZ .PL

RL-D rozprowadza w Europie film! Film północno-koreański – to niewątpliwie sensacja. Trochę mnie z'irytowało, Ŝe dziennikarze piszą o tym filmie „propagandowy”. A jaki ma być? Jasne, Ŝe propagandowy! KaŜdy kraj robiący pierwszy film na eksport robi film propagandowy. Dziennikarze nie powinni się temu dziwić. Wszelako problem i w tym jeszcze, Ŝe np. filmy z Hollywoodu teŜ są propagandowe. Dzielą się na dwa rodzaje: te pokazujące wyidealizowany obraz Ameryki – i te, które pokazują USA jako kompletną ruinę gospodarczą oraz nieledwie łagier. W zaleŜności od intencji reŜysera i scenarzysty. Jeden chce swój kraj wyidealizować, drugi - oczernić. Czy to nie jest propaganda? A to nachalne wręcz suflowanie nam „poprawności politycznej”. CzyŜ w kaŜdym filmie o skazanym na śmierć nie okazuje się na końcu, Ŝe był on niewinny? Jest to lewicowa propaganda za zniesieniem kary śmierci. Być moŜe jeden film na sto pokazuje, Ŝe skazany istotnie był mordercą (znacie Państwo taki tytuł?) - ale wtedy nasi przeciwnicy kary śmierci w Polsce go nie pokaŜą. CzyŜ to nie jest propaganda? A filmy, w których Czarni okazują się bohaterami, a Biali łajdakami – czyŜ to nie propaganda, wziąwszy

pod uwagę, Ŝe Czarnych jest raptem ok.10% w społeczeństwie, ale stanowią ponad połowę pensjonariuszy więziennictwa... W innych znów filmach Czarni dzielnie pilotują samoloty – podczas gdy kaŜdy, kto był w USA, wie, Ŝe spotkanie w samolocie Murzyna nawet w charakterze pasaŜera – to w Ameryce rzadkość. Czarni po prostu boją się podróŜy powietrznych i wolą kupić droŜszy bilet na „greyhounda” czy inne autobusy i wlec się trzy dni – niŜ wsiąść w samolot. Propaganda, proszę Państwa – nachalna propaganda. W jeszcze innych filmach, wciskających nam dla odmiany równouprawnienie kobiet, dzielne niewiasty jedną ręką wyciągają z przepaści 100kilowych pod'opiecznych itd. Czy-Ŝ to nie jest propaganda? Ludzie! ŚP.Józef Wissarionowicz Djugashvili (ps.”Stalin”) mówił, Ŝe „Pisarze – to inŜynierowie dusz ludzkich”. To juŜ minęło. InŜynierami dusz ludzkich są producenci telewizyjni i filmowi oraz właściciele stacyj TV. Pół biedy, jeśli są prywatni: w USA przed powstaniem FOX-TV wszystkie wielkie stacje były lewicowe lub skrajnie lewicowe – ale mimo to Republikanie nieraz wygrywali wybory. Dlaczego? Dlatego Ŝe lokalne, małe, prywatne telewizje popierają w 90% Prawicę. A ludzie w USA – nie w Waszyngtonie, Nowym Jorku, Mieście Aniołów czy mieście św.Franciszka (ale juŜ w Chicago!) - bardzo chętnie oglądają „swoją” lokalną telewizję. I szanują jej opinie – bo tym z

Waszyngtonu nie wierzą ani za grosz. Tymczasem – wyobraźcie to sobie Państwo – większość Polaków jest przekonana, Ŝe i ta reŜymowa, i obydwie wielkie koncesjonowane – mówią prawdę!!! W całej Europie telewizja jest tylko albo reŜymowa, albo koncesjonowana. W efekcie wszystkie są lewicowe. Wyniki widać w wyborach. ChociaŜ – oglądałem kilka występów w USA p. Reginalda Paula. Dr Ron Paul mający poglądy takie jak UPR-owiec jest w USA tępiony przez establishment, który stara się Go zamilczeć na śmierć. Jednak lokalne telewizje, nawet spore, robią z Nim chętnie wywiady. Co prawda to, co napisała o Nim „The New Republic”, musiało wzburzyć róŜowy elektorat (dr Paul powiedział, słusznie zresztą, Ŝe homosie mieli się znacznie lepiej, gdy nacisk społeczny zmuszał ich do ukrywania swych preferencyj...). W efekcie „Ron” ma ok. 10% poparcia wśród Republikanów – a poniewaŜ Republikanie to z grubsza połowa wyborców: 5% w całym społeczeństwie. Trochę lepiej niŜ UPR - ale nie za bardzo... Trochę lepiej, bo proszę nie zapominać, Ŝe zwolennicy konserwatywnego liberalizmu znacznie częściej niŜ inni emigrowali z Europy do Ameryki! Pomyśleć, Ŝe jeszcze pół wieku temu śp.Barry Goldwater – śyd, ale konserwatysta (i to wcale nie „neo-konserwatysta”) zebrał 25% głosów – a śp.Ronald Reagan miał nawet 60%. Niestety: śp. Karol Marx miał rację: wystarczy gdzieś wprowadzić d***krację, a nastroje w społeczeństwie będą się przesuwały w lewo, aŜ wreszcie uda się wybudować socjalizm. Wierzę, Ŝe Ameryka moŜe się odrodzić. Zachodnia Europa jest za to stracona. Dlatego tak boleję, Ŝeśmy się z tą tonącą łajbą związali.... janusz@korwin-mikke.pl

„Weźmy np. reformę edukacyjną, wprowadzoną przez charyzmatycznego premiera Buzka pod dyktando koalicyjnej Unii Wolności. O ile poprzednie systemy, przy wszyst- Nasze przewidywania sprawkich ich ułomnościach, nastawione były jednak na produkowanie ludzi wykształconych, dzają się - Blair na prezydenta! tzn. przygotowanych do myślenia samodzielnego, to system obecny nastawiony jest na T. Blair juŜ prawie oficjalnie rozpoczął w Paprodukowanie człowieka umiejącego rozwiązywać testy, a więc – mechanicznego recyryŜu kampanię na prezydenta UE. Po jego tatora odpowiedzi poprawnych.” dziwnych ruchach (między innymi rezygnacja „… działające w Polsce organizacje na rzecz dzieciobójstwa od pewnego czasu przesta- z premierostwa WB, przejście na katolicyzm i ły posługiwać się określeniem „aborcja”. Zamiast niego posługują się terminem przypo- objęcie funkcji „międzynarodowego wysłanniminającym retorykę praw człowieka – „prawem do planowania rodziny”. Wyroki trybuna- ka na Bliski Wschód”) przewidzieliśmy juŜ to łów Unii Europejskiej przyznające rodzicom odszkodowania z powodu udaremnienia im wcześniej (iPP sierpień i listopad 2007). zamiaru zabicia własnych dzieci pokazują, Ŝe to nie jest prywatny bzik pani Wandy No- Oto jego bezideowe motto: „W UE nie chodzi o wybór między lewicą i prawicą, tylko wickiej, tylko oficjalna wykładnia Eurosojuza.” między przyszłością i przeszłością, między Chanukowe świece zapalił teŜ pan prezydent w asyście JE abpa metropolity warszaw- słabością i siłą”. onet.pl CzyŜ nie brzmi to pięknie??? skiego Kazimierza Nycza, no i oczywiście – rabina Michaela Schuldricha, zaś w Sejmie menorę zapalił polityk Polskiego Stronnictwa Ludowego, wicemarszałek Jarosław KaliCzytaj: 2 Tym. 4:3-4 red. nowski. Jestem pewien, Ŝe na naszych oczach kształtuje się właśnie nowa świecka, a właściwie nie Ŝadna „świecka”, tylko przeciwnie – synkretyczna tradycja religijna. Za Narzuca się jedna uwaga - wrogowie narodu dwa tygodnie, a moŜe wcześniej, dojdzie jeszcze choinka, kolędy i opłatek – równieŜ z nie tylko opanowali świat mediów, polityki i udziałem niewierzących komunistów. Jak jest rozkaz, Ŝeby łączyć – to łączymy. edukacji, dogadali się takŜe z głównym organem opiniotwórczym Polaków - Karolem WojtyOto w jaki sposób przywódcy narodów mądrzejszych rozbrajają narody głupsze bez łą. CzyŜ to nie on jest autorem najlepszego przerywania im snu. Wystarczy dostarczać strawy duchowej za pośrednictwem takich sloganu stręczącego anschlus: „Od Unii LubelprzeŜuwaczy, jak państwo redaktorstwo, wystarczy premiować gorszość, schlebiać skiej do Unii Europejskiej”? CzyŜ to nie jego gówniarstwu, czyli tzw. „młodym”, co to „skrzykują się” SMS-ami zgodnie z sugestiami imieniem nazwane jest pokolenie obecnej młooficerów prowadzących, wystarczy przygotować złote plastry do zalepiania ust autoryte- dzieŜy. Dlaczego mądrym, prawicowym publicytom moralnym i wziąć na utrzymanie parę świętych rodzin z Krakowa i Warszawy – a stom tak trudno jest rozpoznać (a raczej piętnowszyscy pomaszerują w karnych szeregach choćby i do rzeźni, jeśli tylko na czele koro- wać) jeden z głównych ośrodków zwodzenia wodu będzie postawiony ktoś podobny do Adama Michnika. narodu??? PCh

„ i d ź P O D P R Ą D ” nr 1/42/ styczeń 2008

18


Tomasz Migdałek antyvir.blogspot.com

OKIEM WOLNORYNKOWCA

student nauk politycznych i dziennikarstwa na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, niezaleŜny publicysta, redaktor w serwisie korespondent.pl

REWOLUCJA PO AMERYKAŃSKU

J

eśli Barack Obama zostanie nowym prezydentem Stanów Zjednoczonych, moŜe zapoczątkować to swoistą rewolucję w polityce amerykańskiej. W tej sytuacji przywódcą światowego mocarstwa zostanie człowiek, z którym spokojnie będzie mogła utoŜsamiać się europejska lewica, bo po pierwsze, jego poglądy to dokładna odwrotność znienawidzonych idei republikańskich, a po drugie, z racji koloru skóry Obama będzie wręcz wymarzonym boŜkiem dla obozu politycznej poprawności. Barack Obama ma te wybory wygrać - zdecydowały o tym amerykańskie i europejskie media. Tak samo, jak wcześniej zdecydowały one, Ŝe nowym prezydentem USA będzie demokrata - bo po ośmiu latach prezydentury republikanina Busha po prostu nie moŜe być inaczej. Politykę informacyjną odnośnie amerykańskich wyborów ustawiono klarownie i jednokierunkowo: cała w demokratyczny gwizdek. Losom republikańskich kandydatów prawie nie poświęcano miejsca, a dla przykładu polski TVN najbardziej zelektryzował fakt, iŜ kandydata republikanów Michaela Huckabee'ego poparł bohater licznych dowcipów, aktor Chuck Norris. Byle tylko nie zmącić uładzonej wizji prezydenta, który teraz musi być demokratą. Rozgrywka toczy się więc na gruncie medialnym pomiędzy Hilary Clinton a Barackiem Obamą. Za pierwszą stoi elita Partii Demokratycznej, która upatruje w niej damę opatrznościową, jak paręnaście lat temu upatrywała męŜa opatrznościowego w Billu Clintonie. Za Obamą stoją natomiast elity ludowe - gwiazdy showbiznesu. Gdy poparcia Obamie oficjalnie udzieliła hołubiona w USA gwiazda telewizyjna Oprah Winfrey, to dla niektórych wynik wyborów był w zasadzie przesądzony. Bo jak ujęła to jedna z dziennikarek, gdy Winfrey powie Amerykanom, Ŝe Ziemia jest płaska, to tak jest i juŜ. Zresztą zarówno w wypadku Clinton, jak i Obamy rywalizują ze sobą dwa załoŜenia politycznej poprawności - fetyszyzacja płci i fetyszyzacja rasy. Zwycięstwo kaŜdego z tej dwójki będzie oznaczało dla amerykańskiej polityki przekro-

czenie granicy dotąd nieprzekraczalnej - bo oto w Białym Domu jako szef państwa moŜe zamieszkać kobieta lub Murzyn. Niedziwne zatem, dlaczego w politycznie poprawnych kołach dają się w związku z tą perspektywą zauwaŜyć objawy ekscytacji. Jednak wybór Amerykanów moŜe mieć powaŜne konsekwencje polityczne, zwłaszcza jeśli prezydentem zostanie Obama, który po zwycięstwie w prawyborach w niezbyt liczącym się stanie Iowa urósł do rangi faworyta mediów. OtóŜ Obama, choć raczej skupia się na pijarze, unikając ideologii, gdy przychodzi co do czego, zdecydowanie daje się jednak poznać jako lewicowiec - w stopniu jak na Amerykę niespotykanym. Jest pełen zrozumienia dla matek zabijających dzieci, a takŜe dla par sodomskich, chcących tworzyć prawnie usankcjonowane związki. Poza tym ma sceptyczny stosunek do kary śmierci. Słowem, idealnie trafia w zapotrzebowanie obozu postępu i doskonale spełnia funkcję dyŜurnego anty-Busha. I ze swoją społeczną wraŜliwością i rasowym bagaŜem na wieki wieków przyklepie pochłaniającą wielkie środki budŜetowe politykę zasiłkową dla murzyńskich rodzin, które przesiadując na kanapach przed telewizorem, traktują stałe dostarczanie publicznych pensji za nicnierobienie jak psi obowiązek Ameryki. Sukces Obamy moŜe oznaczać rewolucję, której skutkiem moŜe być początek zasadniczego regresu amerykańskich wartości i tradycji politycznej. Nawet fakt, iŜ Obama jest Murzynem, stanowi precedens w politycznej tradycji USA mało kto potrafił wyobrazić sobie czarnoskórego lokatora Białego Domu. I czynnik rasowy moŜe w podświadomości wyborców odegrać decydującą rolę. Wybranie po raz pierwszy w historii czarnoskórego prezydenta moŜe dla Amerykanów stanowić ostatni etap rehabilitacji Murzynów, ciemięŜonych latami polityką niewolnictwa. To waŜna zadra w podświadomości białego Amerykanina. To tak, jakby Niemcy tłumnie poparli kandydaturę ortodoksyjnego śyda na kanclerza. Wszystko to pod presją politycznej poprawności.

Marian Kowalski

OKIEM NARODOWCA

TYSIĄC LAT ZMARNOWANE

W

atmosferze święta Donald Tusk przepiłował szlaban graniczny. Naród się raduje, bo moŜe wyjechać bez ceregieli, tak jakby ktoś go tu zatrzymywał. PrzecieŜ od dawna wiadomo, Ŝe to społeczeństwo sprawia władzy najwięcej kłopotu. Tylko garstka oszołomów, do których i ja dumnie się zaliczam, ma zagwozdkę. CzyŜ nie spełnia się sen Adolfa Hitlera? 60 lat temu jego wyznawcy po obaleniu szlabanu granicznego mieli sporo kłopotu z zamienieniem tubylców w parobków, dzisiaj Królewski Szczep Piastowy podtarł sobie tyłki 1000-letnią historią i dobrowolnie zamienia się w świniopasów. Polacy za uciułane pieniądze kupują ciuchy z drugiej ręki, samochody z drugiej ręki i stają się narodem z drugiej ręki. Jedyną partią, jaką stworzyli demokratycznie i oddolnie, która nie miała forsy z przeszłości i nie nawiązywała do dawnej tradycji, była, o zgrozo, Samoobrona. Marna intelektualnie, chwilowa i pazerna na wszelkie uroki Ŝycia. Oto, na co nas stać. Dziesięć wieków starań o suwerenność poszło na marne tylko dlatego, Ŝe elity polityczne składają się ze zwykłych nieudaczników. Najpierw doprowadzili do bankructwa Polskę Ludową, która miała parasol radziecki i rządzenie nią nie wymagało demokratycznego alibi, teraz roztrwonili III RP. By ukryć swą nieudolność, połączyli nasz kraj z UE, tworząc IV Rzeszę. Wstyd mi, Ŝe Polacy nie są w stanie samodzielnie zbudować szaletu czy drogi bez unijnych dotacji. Trzeba było rozmydlić państwo w Eurokołchozie, by uciec przed odpowiedzialnością. Jest jednak dobra wiadomość: Lech Wałęsa ma zasiadać w Konwencie Mędrców Unii. Skoro taki nieokrzesany prostak ma być tam mędrcem, to juŜ się cieszę, Ŝe IV Rzesza takŜe nie potrwa 1000 lat. Ostatnio słuchałem wywiadu z dziennikarką z Niemiec. Po zniesieniu granic pojawiło się tam sporo uchodźców z Kaukazu. Wobec tego pociągi są patrolowane przez stosowne słuŜby, które wyławiają podejrzanych, jak to określiła redaktorka, po twarzach. Wprawdzie nie zaglądają do rozporków, ale za to zabierają schwytanych do obozów… dla uchodźców oczywiście. Następnie pechowcy są wydawani w łapy Putina. Tak to Unia zmierza w kierunku rasistowskiego reŜimu. Przestrzegałem, Ŝe zniesienie granic nie spowoduje likwidacji pewnych słuŜb, lecz przeniesienie ich z granicy na teren całej Unii. Uwaga, miłośnicy ukraińskich papierosów! Teraz nawet we własnym domu nie jesteście

bezpieczni. Dotychczas po przekroczeniu granicy celnicy mogli wam nagwizdać. Obecnie moŜecie umoczyć, jarając nieakcyzowane faje nawet we własnym fotelu. Niewdzięczna Unia kopie w krocze swych wielbicieli. Tuskowi buntują się medycy, bo Unia wyznacza im czas pracy. Podlubelskim rolnikom Unia likwiduje ostatnią cukrownię, a wszyscy zabulimy za wszystko więcej juŜ po Nowym Roku. O wszystkim zadecydują inni, my moŜemy pokornie słuchać. Skoro tak, to po co nam ta banda zaj....ów zwana posłami? Rozpędzić ich, będzie taniej. Po wejściu euro zlikwidować Narodowy Bank Polski. Dość wylęgarni dla kolejnych Balcerowiczów i Waltzów. Będzie taniej. Zdaję sobie sprawę, Ŝe takie fanaberie, jak wolność, ojczyzna i patriotyzm to pojęcia zrozumiałe dla nielicznej grupy, obawiam się jednak fali rozczarowań, gdy po przepracowaniu wielu lat jako parobek u angielskiego sahiba durni Polaczkowie nie dorobią się ani mieszkania, ani pozycji społecznej, jaką mają Pakistańczycy, ani stanu konta pozwalającego na dumny powrót do nadwiślańskiej guberni. Głównym problemem Polaków jest to, Ŝe robią właściwe rzeczy w niewłaściwym czasie. Teraz kapitulujemy przed Niemcami, gdy moŜna było wystawić niezły rachunek za zgodę na zjednoczenie. A w 1939 naleŜało wspólnie spuścić manto Sowietom. Wystarczyło nie spiskować z wrednymi Angolami i wejść do paktu Antykominternowskiego. Efekt byłby taki, Ŝe Rydz-Śmigły wraz z Göringiem przyjąłby na Placu Czerwonym defiladę zwycięstwa i nie skończyłby jako dezerter. śeby być powaŜnym narodem, wystarczy robić właściwe rzeczy we właściwym czasie. A tak spełnia się proroctwo Stanisława Mackiewicza sprzed półwiecza mówiące, Ŝe Niemcy dokonają rewizjonizmu przez federalizm europejski. Nie ukrywam, Ŝe lubię niemiecki porządek, przeszkadzają mi dziury w jezdni i brudne kible, ale wiem, Ŝe Niemcy potrafią teŜ dać w zęby, a my jakoś tego nie lubimy. Kończąc, przypominam, Ŝe na dokumencie akcesyjnym widnieje podpis Leszka Millera - widzicie, jak skończył? Zdrada zawsze smutno się kończy. Trud podjęty przez Mieszka i Bolesława został zaprzepaszczony głosami pokolenia JP II… Dziękuję.

19

„ i d ź P O D P R Ą D ” nr 1/42/ styczeń 2008


KONTRO WERSJE

Paweł Chojecki

CELNE UWAGI RED. TER TERLIKOWSKIEGO LIKOWSKIEGO

Z

nany katolicki publicysta Pan Tomasz Terlikowski (redaktor serwisu ekumenizm.pl) analizuje kampanię prezydencką w USA. Podczas gdy naszemu miesięcznikowi część wierzących zarzuca, Ŝe „angaŜuje się w politykę”, w Stanach problemem jest rodzaj protestantyzmu, jaki reprezentują kandydaci. To, Ŝe chrześcijanie gorliwie angaŜują się w sprawy społeczno-polityczne swojej ojczyzny, jest czymś prawie poza dyskusją. Oddajmy głos Panu Tomaszowi: „Zwycięstwo demokraty Baracka Obamy oraz republikanina Mike'a Huckabee'go było juŜ komentowane na wszystkie moŜliwe sposoby. Ale warto zwrócić uwagę takŜe na wymiar religijny tego wydarzenia. Oto bowiem w stanie Iowa wygrali dwaj kandydaci, którzy - jak wskazuje na to publicystka lewicowego chrześcijańskiego magazynu "Sojourney" Diana Butler Bass - reprezentują dwa rywalizujące ze sobą od XIX wieku skrzydła protestantyzmu politycznego. Demokratę przypisać moŜna do grupy protestanckich modernistów, republikanina do fundamentalistów. Najkrócej - i znowu posłuŜę się tu uwagami Butler Bass fundamentalistów charakteryzuje przekonanie, Ŝe osobiste nawrócenie powinno być fundamentem wiary, ale takŜe zaangaŜowania politycznego. Jeśli Jezus zmienia Ŝycie jednostek, wówczas jednostki mogą zmieniać społeczeństwo. Działalność społeczna jest jednak ściśle podporządkowana osobistej etyce, modlitwie i zorientowana na Jezusa Chrystusa. Moderniści od początku byli inni. Ich zdaniem chrześcijanin-polityk powinien skupić

się na przemienianiu grzesznych struktur społeczno-ekonomicznych tak, by były one zgodne z zasadami BoŜej sprawiedliwości.” Uwadze redaktora Terlikowskiego nie uszedł teŜ kreacjonistycznoewolucyjny aspekt kampanii: „Słowa te wszyscy komentatorzy odnoszą do Mike'a Huckabee'go, który w majowej debacie przyznał, Ŝe jest kreacjonistą. - Jeśli chcecie wierzyć, Ŝe wy i wasze rodziny pochodzicie od małp, to ja to akceptuję. Ale ja sam wierzę w proces kreacji podkreślał. Jednocześnie zastrzegł, Ŝe nie domaga się obowiązkowego wprowadzenia kreacjonizmu (jako uzupełnienia ewolucjonizmu) do szkół publicznych, ale nie chciałby, aby w szkołach istniała tylko jedna, obowiązkowa teoria, przy wykluczeniu wszystkich innych. - Nie powinniśmy indoktrynować dzieci w szkołach - powiedział.” (wyróŜnienia moje) Co dziwniejsze, Pan Tomasz zdradza teŜ swoje osobiste sympatie: „Nie ukrywam, Ŝe z tych dwóch wizji bliŜsza mi jest wizja Huckabee'go. Pomysły chrześcijańskich modernistów, jak na razie, prowadzą bowiem tylko do spadku zwartości Ewangelii w ich własnych wyznaniach.” Ekumenizm.pl Wypadałoby jedynie przypomnieć Redaktorowi, Ŝe akurat jego wyznanie w dziedzinie wychwalania cnót sprawiedliwości społecznej zasługuje na postępowego Nobla, a fundamentalni chrześcijanie z odrazą patrzą na ekumenizm - konia trojańskiego modernistów dla prawdziwego kościoła Jezusa. rys. Arkadiusz Gacparski

W Y D A W C A:

KOŚCIÓŁ NOWEGO PRZYMIERZA W LUBLINIE

REDAKTOR NACZELNY: Paweł Chojecki ZESPÓŁ REDAKCYJNY:

Marzena i Kornelia Chojeckie, Anna i Michał Fałkowie, Wiesława Gazda, Urszula i Andrzej Hamerowie, Renata Kłosowicz, Anna Kopeć, Paweł Machała, Piotr Setkowicz

ADRES DO KORESPONDENCJI:

20-807 Lublin, ul. Czeremchowa 12/19

TELEFON: 0502 211 360

NR KONTA: PKO BP O/1 Krosno 81 1020 2964 0000 6502 0045 8331

e-mail: knp@knp.lublin.pl STRONA INTERNETOWA: PRENUMERATA:

www.podprad.org

cena: roczna — 30 zł ( w tym koszty przesyłki) przyjmujemy zgłoszenia listowne i e-mailowe, realizacja po dokonaniu wpłaty na podane wyŜej konto bankowe. Wysyłamy równieŜ numery archiwalne.

KONTAKT TEL.: LUBELSKIE - 0502 211 360, MAZOWIECKIE - 0513 049 949, PODKARPACKIE - 0603 934 396, KUJAWSKO—POMORSKIE - 0501 570 067

„ i d ź P O D P R Ą D ” - pismo biblijnych chrześcijan MoŜesz kupić lub zamówić w kaŜdym kiosku „Ruch”

w co W I E R Z Y M Y 1. we Wszechmogącego Boga objawionego ludzkości w Trzech Osobach: Ojca, Syna i Ducha Świętego; 2. w objawienie Jego woli w Piśmie Świętym - przyjmowanym bez ksiąg dołączonych do Biblii przez rzymski katolicyzm w poł. XVI w.; 3. w niezmienność, bezbłędność i ciągłą aktualność przesłania Biblii, którego nie moŜna zmieniać; 4. w zbawienie (uratowanie) od kary za wszystkie grzechy, oferowane za darmo kaŜdemu człowiekowi bezpośrednio przez samego Jezusa, tak jak łotrowi na krzyŜu; 5. w fałszywość wszystkich ruchów i poczynań ekumenicznych, mających na celu zewnętrzne zbliŜanie kościołów i religii z pominięciem prawdy.

„ i d ź P O D P R Ą D ” - pismo biblijnych chrześcijan

Idź Pod Prąd 1 (42) Styczeń 2008  

Trzymasz w ręku gazetę niezwykłą. Już sam tytuł "idź POD PRĄD" sugeruje, że na naszych łamach spotkasz się z poglądami stojącymi w konflikci...

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you