Page 1

Dennis Wojda

ZŁOTY WIEK. KOLEKCJA VINYL CANVAS


ZŁOTY WIEK. KOLEKCJA VINYLCANVAS 15 MAJA — 21 CZERWCA 2014 ———— GALERIA DIZAJN - BWA WROCŁAW ul. Świdnicka 2-4 50-067 Wrocław poniedziałek - piątek 11-18 sobota 11-15 wstęp wolny


Przewodnik ————

Spis treści ————

1 Złoty Wiek Beata Bartecka

2

O kolekcji, powrocie do dzieciństwa i kapsule czasu. Wywiad z Łukaszem Liebersbachem, kolekcjonerem Vinylcanvas

3

O twórcach kolekcji

4

Wydarzenia towarzyszące


ZŁOTY WIEK. BEATA BARTECKA ————

1

Krzysztof Gawronkiewicz


Na początku byli ogrodnicy Historia designer toys (dizajnerskich zabawek, inaczej urban toys, urban vinyl) to historia o tym, jak kultura wschodnia remiksuje potężne źródło inspiracji – kulturę Zachodu. Chociaż to tak naprawdę historia o Hong Kongu, w którym w latach 90., z racji dziwacznego statusu bycia poza Chinami, dosyć swobodnie mógł płynąć strumień idei z Europy i Stanów Zjednoczonych. Królowała zachodnia telewizja, a wraz z nią rozrastająca się kultura ulicy, przesiąknięta osiadłą już sceną graffiti, hip hopu i skate’ów. Hong Kong surfował po zachodnim świecie wyobraźni. W tym samym czasie, po obu stronach globu, tworzy się nieoficjalna scena młodych ludzi, dla których nostalgia za latami 70. to nostalgia za dzieciństwem i złotym wiekiem figurek Star Wars i pierwszych modeli G.I.Joe. Wygrzebywane na targach staroci osiągają coraz wyższe ceny. Powoli jednak nie wystarczy już samo kolekcjonowanie i patrzenie, rodzi się potrzeba kreacji: wpierw chęć remiksu ze starych form, a potem pożądanie stworzenia czegoś zupełnie nowego. To jest ten moment. Rok 1999. Michael Lau, mieszkający w Hong Kongu kolekcjoner starych zabawek, przez 9 miesięcy tworzył serię Gardeners [Ogrodnicy] – 99 figurek, które przedstawiają postacie z jego komiksu. Figurki to skaterzy, snonwboardziści i surferzy. Wiszące spodnie, czapeczki z daszkiem, tatuaże i grube złote naszyjniki. Postacie, które nie odwołują się do filmowych czy komiksowych bohaterów, ale do realnych młodych ludzi, zanurzonych w swoim własnym świecie. To jest ten moment. A może to tylko legenda, która tworzy klasyczną historię o budowaniu czegoś z niczego, gdzieś na końcu świata. Niemniej pasuje do całości, nawet jeśli ma swoje boczne ścieżki. Według legendy po wystawie, na której zaprezentowano Gardeners Lau, wszystko toczy się bardzo

szybko. Ponownie zostaje odkryty winyl - jest tani nawet przy niskich nakładach, otwarty na różnorodne kształty a jego powierzchnia idealnie pasuje do dalszych eksperymentów. W ciągu 5 lat zmienia się cała kultura (i rynek) wokół dizajnerskich zabawek. Z Hong Kongu przeskakują do Japonii, a potem do Stanów Zjednoczonych. Później są już wszędzie. Najwięcej studiów produkujących designer toys powstaje w Hong Kongu i do dziś to miasto króluje. Stamtąd też wywodzi się wielu znanych twórców i słynne postacie figurek – graficiarzy, muzyków punkrockowych, raperów, królików z papierosami i rzesza stworów. Rodzi się Qee, Dunny, Kubrick. Rodzi się Munny. Dizajnerskie zabawki osiągają swój statut. Tylko jaki on jest? Małe to zabawka, duże to sztuka W jednym z wywiadów Michael Lau w bezczelny sposób mówił: Idziemy do galerii Saatchi w Londynie. To wszystko zabawki, tylko w dużym formacie. Jeśli jest to miniatura, to jest zabawka. Jeśli jest duże, to jest sztuka. Patrząc na kwiatowe rzeźby Puppy Jeffa Koonsa, ogromną Czarodziejkę z Księżyca Takashiego Murakamiego czy perwersyjne manekiny Jake’a i Dinos Chapmanów, trudno się z tym nie zgodzić. Oczywiście, można mówić o całym kontekście, krytycznym podejściu wobec konsumpcyjnego współczesnego społeczeństwa, jakie kryje się za pracami tych artystów, wystawianych w największych galeriach i muzeach na świecie. Czy jednocześnie jednak należy odmówić takiego kontekstu twórcom dizajnerskich figurek? Od momentu powstania sceny designer toys do dzisiaj wiele się zmieniło. I nie chodzi o to, że zostało to nieźle przemielone przez żarłoczność największych gigantów amerykańskiej rozrywki. Zmieniło się podejście. Z jednej strony sam Murakami wprowadził, niczym starszy brat, dizajnerskie zabawki do świata sztuki, stając się jednym z ich twórców i jednocześnie tworząc nowy


przedział cenowy. Z drugiej strony - narodziły się gwiazdy, jak pionierzy Eric So, Bounty Hunter czy późniejsza fala: KAWS, Futura, James Jarvis, Frank Kozik. Z trzeciej zaś - instytucje kultury zauważyły potencjał nie tylko przyciągnięcia dużej rzeszy publiczności, która wcześniej nie zawitała w progi galerii czy muzeum. To również potencjał mówienia o rzeczach ważnych nowym językiem. Może zbyt popowym, infantylnym, a czasem nawet zbyt slangowym. Czy jednak o ważnych rzeczach nie można mówić w niepoważny sposób?

bliska komercyjnej galerii (www.vinylcanvas.com), w której grupa twórców (z różnych środowisk, chociaż mocno ze sobą połączonych) prezentowała swoje wizje. Wychodząc od dizajnu formy Munny’ego, wkraczali w świat unikatowych postaci. Malowanych, drapanych, podpalanych, przekuwanych. Część z tych prac była widoczna i otwarta na kupujących. Część zasilała prywatną kolekcję Łukasza Liebersbacha. Można było obserwować, jak to rośnie, a raczej eksploduje kolejnymi nazwiskami.

W 2009 roku po raz pierwszy na taką skalę dizajnerskie zabawki zawitały do Polski, kiedy to pokazana została wystawa Designer Toys w galerii Dizajn – BWA Wrocław (wówczas jeszcze galerii Design). Połączono świetną prezentację kolekcji Gerarda Poota (w tym prace Michaela Lau) z fotografiami Abe’a (figurki w nowych, zaskakujących scenografiach), puzzlo-kolażami Szy Mury (tzw. jigsaw) i właśnie pierwszymi postaciami z rodzącej się dopiero kolekcji Vinylcanvas, tworzonej przez Łukasza Liebersbacha.

Projekt Vinylcanvas nie jest rozwijany o kolejne nazwiska, czego powód, z poczuciem dystansu, bez problemu podaje kolekcjoner. Tymczasowe wskrzeszenie (parę nowych figurek przygotowanych specjalnie na wystawę) poprzedzi oficjalne zamknięcie kolekcji w potężnym pudle oraz wyjątkową prezentację jej na nowo powstałej stronie internetowej, prezentującej nie tylko artystów i figurki, ale przede wszystkim historię pewnego zjawiska.

Muzeum wyobraźni Munny’ego Od tamtej wystawy minęło już ponad pięć lat. Teoretycznie to bardzo niewielki okres czasu, zaledwie pół dekady. Kiedy jednak spojrzy się głębiej, to zauważy się ogromne zmiany. Pamiętam moment, kiedy nagle okazało się, że w otaczającej nas przestrzeni mamy mnóstwo niesamowitych twórców – grafficiarzy, grafików, ilustratorów, twórców komiksów. Bez wątpienia to zasługa internetu, który pozwolił wydobyć z zapyziałych zakątków miasta czy też z brudnych szuflad całe stosy pięknych prac. Blogowanie wtedy stało się powszednie, ale co ważne – blogowali także twórcy, pokazując zdjęcia ścian, skany rysunków, grafiki. To był język, w którym można było się odnaleźć: żywy, pulsujący i elektryzujący. To był złoty wiek. W tym okresie powstawał polski świat Munny’ego – czystej figurki, która stała się weszła do projektu Vinylcanvas. Idea stworzenia kolekcji była

Tytuł Złoty wiek jako skojarzenie przywołuje poczucie czegoś wspaniałego, elektryzującego i trochę wzniosłego, co przeminęło i przekształciło się w kolejną formę. Dlatego też nie dziwi mnie, że właśnie teraz w Toronto pokazywana jest tak duża wystawa designer toys. W muzeum dizajnu kuratorzy John Wee Tom, Sara Nickelson i Pharrell Williams pokazują świat zabawek, które nie są zabawkami. Chociaż tak naprawdę pokazują to, jak bardzo czują się emocjonalnie związani z twórcami i środowiskiem, które za tym stoi. Zbieżność terminu kanadyjskiej wystawy i tej, obecnej w galerii Dizajn tylko z pozoru jest przypadkowa, oddaje bowiem charakter pewnych emocji, w tym nostalgii u osób urodzonych gdzieś w latach 70. i 80. Złoty wiek. Kolekcja Vinylcanvas to wystawa przygotowana przez tych, którzy czytali Alicję w Krainie Czarów na przemian z przygodami Batmana oraz Profesora Nerwosolki. Dlatego czerwone dywany prowadzą do białych ścian, a muzealny gzyms mutuje w dziwaczne formy. Czasami o rzeczach ważnych warto mówić w niepoważny sposób.

2


O KOLEKCJI, POWROCIE DO DZIECIŃSTWA I KAPSULE CZASU. WYWIAD Z ŁUKASZEM LIEBERSBACHEM, KOLEKCJONEREM VINYLCANVAS ————

2

Jan Kallwejt


rozmawia Beata Bartecka W Toronto pokazywana jest właśnie duża wystawa designer toys, zatytułowana To nie jest zabawka. Czy dizajnerska zabawka nie jest zabawką? Tak naprawdę i jest, i nie jest. Z jednej strony jest to forma odwołująca się do zabawki, która we mnie odrodziła pożądanie przedmiotu z dzieciństwa. Kiedyś nosiłem po kieszeniach różne figurki, żołnierzyki, byłem bardzo do nich przywiązany. Część z tych emocji wróciła przy dizajnerskich zabawkach, zwłaszcza pierwotna chęć posiadania. Z drugiej strony nie jest to zabawka, która służy do zabawy, mimo pewnego wspólnego źródła koncepcji. Należy ją raczej traktować jako nośnik projektu, który wypełniony może być rozmaitymi stylami różnych artystów. Rozumiem zabawkę jako coś, czym się aktywnie bawisz, natomiast w kontekście designer toys, nie tylko z mojej perspektywy, jest to przedmiot kolekcjonerski - można się nim otoczyć, postawić w widocznym miejscu, po prostu mieć. Teoretycznie dziecko może wziąć taką figurkę i pobawić się nią. Tak, oczywiście. Dlatego ten temat jest tak skomplikowany i znacznie poszerza kontekst zwykłej zabawki, która nie jest zabawką. Pojawienie się designer toys zbiegło się ze zjawiskiem powiązanym z wydłużaniem okresu pewnej niedojrzałości czy dzieciństwa u dorosłych. To były pierwsze pokolenia, które miały przyzwolenie, by dłużej bawić się, grać na konsolach, etc. Świat nie wymuszał tak szybkiego dorośnięcia i zajmowania się tylko poważnymi rzeczami. Przypomina mi się dewiza twórcza Maurycego Gomulickiego: „nie wszystko co ważne musi być poważne”. W tym przypadku jest trochę tak samo. To jest zabawka, nie poważna, ale jednocześnie mogąca zawierać rzeczy ważne. Ta jednoznaczna forma, to również hybryda grafiki i rzeźby. Na pierwszej wystawie, którą zorganizowałem [Designer Toys w galerii Dizajn – BWA Wro-

cław, 2009], można było zaobserwować jak ludzie automatycznie chcą dotknąć każdej figurki. Zapominają, że jest to eksponat, a przecież na innych wystawach naturalne jest dla publiczności, że obrazów nie wolno dotykać. Designer toys, w tym Vinylcanvas, łamią te granice. Kiedy pierwszy raz zetknąłeś się z dizajnerskimi zabawkami? To było w Amsterdamie, w 2006 roku. Wtedy pierwszy raz zobaczyłem je na żywo, wcześniej jednak zetknąłem się z nimi grzebiąc gdzieś w internecie. Od pierwszego wejrzenia poczułem to “coś”, zrobiły na mnie elektryzujące wrażenie. Jaką zabawkę kupiłeś sobie wtedy? To był mini Qee z pracowni Toy2R z Hong Kongu. Antropomorficzna figurka, która miała ręce i nogi, ale naniesiono na nią widok nieba i chmur, układających się w typowo ilustracyjny wzór, trochę komiksowy. Ten widok od razu wywołał we mnie emocje z dzieciństwa, z czasu kiedy oglądało się zabawki z Zachodu, które miały zupełnie inną jakość wykonania. Jak się porównywało takiego smurfa wykonanego w Niemczech z tymi takimi polskimi podróbami, to czuć było różnicę. One miały na stopkach bardzo dobre napisy w sensie estetycznym: wyjustowanie, liternictwo, wpasowanie czy nawet brak brzydkich zgrzewów. To było elektryzujące, że ktoś miał “oryginalną” figurkę. I właśnie przy tej pierwszej kupionej figurce designer toy było podobnie. Kiedy pojawił się pomysł na figurki wykonane przez polskich twórców? Zacząłem coraz bardziej interesować się designer toys. Gdzieś w sieci natrafiłem na białe figurki, taką odmianę bez nadruku i wzorów. Mniej więcej w tym samym czasie moje zainteresowania krążyły także wokół zjawiska “lowbrow” [działania twórcze w opozycji do oficjalnej sztuki], jak murale, wlepki, graffiti. Widziałem takie rzeczy w mieście, choć coraz więcej pojawiało się również w sieci. To podobne podejście wizualne widziałem na tych zagranicznych figurkach. Jeśli jakaś


figurka szczególnie mi się podobała, to wnikałem w te projekty i ich twórców, którzy wywodzili się właśnie ze świata murali, graffiti, grafiki, komiksu czy ilustracji. W ten sposób otwierały się dla mnie nowe wizualne światy. To były czasy eksplozji blogów graficznych i fotograficznych, prezentacji prac na Flickr czy innych podobnych serwisach. Powszechne stało się, że jak coś robisz, to możesz pokazać to czy w przestrzeni miejskiej, czy w sieci. Zjawisko to zdominowało wcześniejsze praktyki - kiedyś była to galeria albo jakaś akademia sztuk. Albo czyjeś biurko. Dosyć łatwo udawało mi się dotrzeć do tych osób, których graffiti czy wlepki znalazłem gdzieś w mieście. Odkrywałem kolejne postacie także przy okazji różnych wystaw czy festiwali. Zacząłem coraz bardziej interesować się ogólnie zjawiskami twórczymi czy artystycznymi. Pamiętasz, kto zrobił pierwszą Vinylcanvas? W pierwszym etapie powstało kilka na raz. Napisałem do pięciu osób, do FRM, ciah-ciah, Zbioka, Oteckiego i chyba *Fila. Później to naturalnie się powiększało. Działało polecenie – FRM polecił mi Werke, Werke z kolei przynależał do Miligramu, więc naturalnie otworzyło mi to oczy na kolejnych twórców. Gdzieś też znalazłem trop do takich ludzi jak Aleksandra Waliszewska czy Gomulicki, balansujących pomiędzy oficjalną sztuką i tym, co poza nią. Zresztą te granice mocno już się zacierały. Starałem się docierać do osób, w których widziałem jakąś pasję, silny styl, a jednocześnie czułem, że ta czysta figurka Munny’ego będzie im jakoś pasować. Dla wielu osób, jak chociażby dla Tomka Płonki, to było pierwsze zetknięcie się z tym medium. To stwarzało okazję do eksperymentu. Dzięki tej formie powstała hybryda grafiki i rzeźby. Większość z twórców nie myślała o tym, by coś rzeźbić, ale dając im Munny’ego do ręki,

wymuszałem formę i końcowym efektem siłą rzeczy był obiekt trójwymiarowy. To przynosiło bardzo fajne rezultaty. Uwielbiałem ten moment, kiedy pojawiały się te żywe postacie Płonki, Bell czy Rafała Szczepaniaka. Nadawali tym figurkom unikatowe charaktery, które wychodziły z ich autorskiego świata. Dlatego też tak mocno oddziaływuje to na mnie, odwołując się oczywiście do tej dziecięcości, dzięki której zabawki ożywają w rękach. Konwencja designer toys powoduje, że jako dorosły znowu masz z tym styczność. Przecież nie da się patrzeć bez emocji na Andrzeja [Tomasza Kaczkowskiego] – kojarzy mi się z samotnym ojcem w klapkach, który właśnie wyszedł z kuchni. To działa na wyobraźnię. Przygotowałeś kilka prezentacji Vinylcanvas przy okazji innych wystaw czy wydarzeń. Jak ludzie reagowali? Podczas wspominanej wrocławskiej wystawy pokazałem dosłownie kilka figurek Vinylcanvs i zobaczyłem, że ludziom podoba się ta przewrotność zabawki i nie-zabawki. To wzbudzało generalnie bardzo dużo uśmiechu. Tam nie ma bariery i stresu, że stoisz przed czymś, czego nie rozumiesz. Reakcje były bardzo pozytywne i żywiołowe. Pojawiały się jednak silne dysonanse pomiędzy ceną a samą formą figurki. Jest ten zgrzyt, że widzisz zabawkę, która kojarzy się z czymś powszednim, i widzisz cenę, która łączy się raczej z ceną za obraz czy grafikę. Przeszkadza ta infantylność, ta widoczna konwencja zabawki. Jednocześnie dużo obiektów z twojej kolekcji zostało kupionych przez kolekcjonerów młodej polskiej sztuki. To wynikało z tego, że zaproszeni przeze mnie artyści mieli już pewien dorobek i kolekcjonerów, którzy śledzili ich poczynania. Na przykład Otecki, który ma swój bardzo charakterystyczny styl i świat. Wyraził go na figurce – wyszedł taki klimat totemiczny, co bardzo dobrze skomponowało się z formą zabawki. Ta sytuacja z kolekcjonerami spowodowała, że to poniekąd wpadło w taką pułapkę.


Jaką? Wszyscy rozumieją, dlaczego obraz może kosztować 5000 zł czy więcej, mało kto dopytuje, skąd to wynika. Z drugiej strony mamy coś do 100 zł: jakiś gadżet, książkę, komiks. I jest ta strefa pomiędzy, do której trudno znaleźć odbiorcę. Plansze komiksowe, unikatowe plakaty, szkice graffiti mają swoich odbiorców i kolekcjonerów w Stanach czy Japonii. Okazuje się, że jest tam szersza grupa osób, która chce posiadać coś wyjątkowego i unikatowego. Mam wrażenie, że u nas nie ma takich osób, które jednocześnie nie są typowymi kolekcjonerami sztuki. Zapewne jest wielu ludzi, do których przemawia ta konwencja czy styl, ale ich nie stać na zakup. Te 1000 zł to zbyt duży wydatek, nawet jak na unikatową figurkę, oryginalną ilustrację czy planszę komiksową. Jakiejś trzy lata temu właściwie przestałeś zajmować się poszerzaniem i promocją kolekcji. Co się stało? Każdy przejaw przecierania nowych kierunków musi spotkać się z pewnym stałym zainteresowaniem, takim organicznym, płynącym gdzieś z ludzi. Każdy oczekuje jakiegoś poziomu “ognia”. W pewnym momencie doszedłem do wniosku, że to zainteresowanie, które utrzymywało się na niskim poziomie, jest za małe, by kontynuować tę przygodę i poświęcać tyle czasu. Zrozumiałem, że u nas to zjawisko może istnieć tylko w kontekście dodatku do czegoś większego. Nie może być pełnoprawnym bytem samym w sobie. To jakby mieć sklep z guzikami w małym miasteczku, gdzie będzie pojawiać się dwóch klientów na miesiąc. Prędzej czy później właściciel przeniesie te guziki do jakiegoś sklepu z pasmanterią. Natomiast w Nowym Jorku może istnieć sklep tylko z guzikami, suma zainteresowanych osób jest na tyle duża, że będzie miał stały ruch. Zrozumiałem, że w Polsce strumień zainteresowania Vinylcanvas czy designer toys w ogóle jest zbyt mały, by utrzymać ten “ogień”. Zostało to gdzieś we mnie, ale zrezygnowałem z publicznego charakteru tego projektu.

Czy galeria Dizajn jest miejscem odpowiednim na wystawę kolekcji Vinylcanvas? Gdzie jest dizajn w tych unikatowych, ręcznie malowanych figurkach? Tutaj dotykamy pojęcia dizajnu, które w tej chwili jest bardzo rozciągnięte, często bardzo ciężko jest ustalić, co jest czym. W Vinylcanvas elementem dizajnu jest forma Munny’ego, która zostaje przemieniona. Ta forma też jest sama w sobie interesująca. Projektantom Munny’ego udało się stworzyć coś, co poddaje się transformacjom, szybko traci swój charakter. Jego cechy są mocno niemowlęce: duża głowa, lekko grubawa sylwetka. Szczególnie widać to w wersji mega, która trzymana w rękach, kojarzy się z tuleniem małego dziecka. Mimo tej wyraźnej formy Munny w rękach takich osób jak Jakub Rebelka czy Sepe potrafi nabrać bardzo drapieżnych, a nawet złowrogich cech. To jest dizajn – na jednej formie można zaobserwować, jak styl zmienia tę jedną figurkę. Najciekawsze w wystawie jest chyba to, że prezentuje jak jedna forma antropomorficzna bardzo zmienia się w zależności od wariantu. Co będzie dalej z twoją kolekcją? Zostanie udokumentowana, zarchiwizowana. Chciałbym, aby pełny projekt – skatalogowany, opisany – funkcjonował i krążył w innych miejscach. Nie widzę sensu w kontynuowaniu tego, rozwijaniu samej kolekcji. Chcę, by stała się zapisem pewnego okresu i historii, ale także artystów, którzy je wykonali. Chciałbym, by kolekcja stała się zapisem całego zjawiska, którego doświadczało się w polskiej rzeczywistości. Kapsuła czasu? Tak, kapsuła czasu. Łukasz Liebersbach Twórca kolekcji Vinylcanvas, animator sceny designer toys w Polsce. Zawodowo związany z nowymi technologiami, wzornictwem przemysłowym, design thinking. Lubi działać na styku różnych dziedzin, czerpie inspiracje z różnorodności świata.


O TWÓRCACH KOLEKCJI ————

3

Swanski


Bell | Aga Mitek Ciągle szuka nowych wyzwań. Z wykształcenia renowatorka zabytków. Techniki zawodowe, takie jak złocenia czy inkrustacje, wykorzystuje przy pracy nad swoimi customami. W 2007 roku zaczęła swoją przygodę ze street artem, tworząc głównie wlepki, kafle i małe formy przestrzenne. Pozostając nadal pod wpływem inspiracji miejskiego, swobodnego i twórczego stylu ulicy, od 2012 roku tworzy autorską markę ubrań CUB. → flickr.com/cheer_up_bell Tymek Borowski & Paweł Śliwiński 5 z Bródna to wspólny projekt Galerii Vinylcanvas i Artbazaar, przygotowanym z okazji otwarcia Parku Rzeźby na Bródnie. Tymek Borowski i Paweł Śliwiński wspólnie stworzyli serię pięciu rzeźb. → tymekborowski.com | pawelsliwinski.com Mirella von Chrupek Urodziła się w 1980 roku i wychowała w Łodzi. Na swoim koncie ma wystawy w Yours Gallery, na Festiwalu Fotografii w Łodzi, we wrocławskim Mieszkaniu Gepperta oraz w trakcie Łódź Biennale. Fotografka, kolekcjonerka, miłośniczka lalek i rzeczy ładnych. Mieszka w Warszawie, lubi eklerki. → vonchrupek.com ciah-ciah | Paweł Cegłowski Samozwańczy fetyszysta czaszek i piramid. Przedstawiciel polskiego urban artu, wykazujący się aktywnością od projektowania graficznego przez murale po vinyl toys. Jego styl charakteryzuje geometria oraz zredukowana paleta barw. Uwielbia zderzać ze sobą przeciwieństwa nie tylko w sferze formy – malarstwo i grafika wektorowa, ale i treści – słodycz i mrok. Porusza różne tematy. Często podejmuje motyw okultyzmu, kontroli umysłu oraz omamienia jednostki przez fałszywych proroków i zatruwające umysł idee. Niezależnie od środka wyrazu wspólnym mianownikiem jego prac jest nacisk na jakość i znajomość rzemiosła tradycyjnego i cyfrowego. Jego prace można zobaczyć zarówno na ulicach, jak i w galeriach wielu europejskich miast. → flickr.com/ciah-ciah

FRM | Paweł Borkowski Grafik, ilustrator związany z Wrocławiem. Wraz z Joanną Jopkiewicz tworzy Grupę Projektor, która zajmuje się projektowaniem graficznym. Krzysztof Gawronkiewicz Mieszka w Warszawie. Twórca komiksów, grafik i ilustrator. Debiutował w 1989 w magazynie “Fantastyka”. Współpracował m.in. z “Gazetą Wyborczą”, “Max”, “Newsweekiem”. Jest współautorem nagradzanych albumów komiksowych, w tym: seria Mikropolis (scen. Dennis Wojda), Przebiegłe dochodzenia Ottona i Watsona (scen. Grzegorz Janusz), Achtung Zelig! (scen. Krzysztof Rosenberg). Jego prace wystawiane były m.in. w Berlinie, Wiedniu, Paryżu, Brukseli, Lizbonie. → gawronkiewicz.carbonmade.com Gregor Gonsior Artysta, rzemieślnik, projektant akcesorii, wnętrz i kostiumograf. Absolwent Wydziału Projektowania Ubioru łódzkiej ASP. Zadebiutował kolekcją Buffo Buffalo Bombast, nagrodzoną w 2008 roku główną nagrodą w konkursie Złota Nitka w kategorii Premier Vision. Został również zwycięzcą Usedome Fashion Batlic Award w kategorii Ceremonia-Couture. Swoje prace prezentował również w ramach MQ Vienna Fashion Week w Wiedniu oraz na Mercedes-Benz Fashion Week w Berlinie. Działa na pograniczach mody, sztuki i teatru, tworząc kostiumy m.in. do sztuk M. Grzegorzka w Teatrze Jaracza w Łodzi oraz Ł. Twarkowskiego dla Teatru Polskiego we Wrocławiu, a także do sesji zdjęciowych. Jego projekty ukazały się w “Victor Mag”, “H magazine”, “Neo 2” oraz w większości polskich magazynów. Prace Gregora Gonsiora znajdują się również na wielu odrapanych budynkach w całej Polsce. → gregorgonsior.com Maurycy Gomulicki Urodzony w 1969. Artysta, projektant, fotograf, kolekcjoner, bloger, antropolog kultury popularnej. Hedonista konsekwentnie propagujący Kulturę


Rozkoszy. Intensywny kolor, eksplorowany tak w swoim potencjale witalnym, jak w wymiarze socjo-kulturowym, jest istotnym elementem w jego twórczości. Szerokiej publiczności dał się poznać dzięki swemu przewrotnemu, multidyscyplinarnemu projektowi Pink Not Dead! (2006). Autor trzech albumów fotograficzych Fúnebre (wspólnie z Jeronimo Hagermanem, 2006), W-wa (2007) i Minimal Fetish (2010). Prowadził w “Machinie” autorską rubrykę Rzecz Kultowa, kontynuowaną następnie pod nazwą Od rzeczy w “Fluidzie”. Jest autorem własnej linii figurek – Freak Family (Empik 2013) W ostatnich latach często interweniuje w przestrzeni publicznej. Związany jest z warszawską galerią Leto. Mieszka i pracuje na przemian w Polsce i Meksyku. → flickr.com/photos/vonmurr/sets

prasy. Brał udział m.in. w wystawach “Walt Disney is dead”, “Byłem psem”, “Alarm! Warszawa” czy “JFK”. Pochodzi z Warszawy, ale od jakiegoś czasu mieszka w Barcelonie. → kallwejt.com

Hakobo | Jakub Stępień Urodzony w 1976. Należy do 50 najważniejszych obecnie plakacistów na całym świecie (wg J. Fostera, autora New Masters of Poster Design: Poster Design for the Next Century). Doskonale czuje się również w identyfikacji wizualnej, działaniach na pograniczu sztuki i dizajnu, w modzie i ogólnie – grafice użytkowej. Współpracuje z wieloma instytucjami kulturalnymi m.in. z Muzeum Sztuki w Łodzi, CSW Zamek Ujazdowski, Tate Britain. Wśród jego klientów znajdują się: Pogo, Festiwal Łódź Design, Wyborowa, TVP i inni. W swoich realizacjach prezentuje charakterystyczny styl, inspirowany zarówno tradycyjnym graficznym rzemiosłem, jak i kulturą ulicy. Zbiór jego prac obejmuje zarówno zdyscyplinowane, proste układy, jak również realizacje wynikające z fascynacji kamuflażem, graficznym noisem i estetyką nadmiaru. → hakobo.art.pl

Massmix Paramalarski kolektywny projekt artystyczny? Uniwersalny kombajn alternatywnego designu? Cykl wystaw, warsztatów i jamów z udziałem publiczności? Idea kolektywizmu i prefabrykacji przystrojona w steetartowe piórka? A może wszystkie powyższe plus beczka śmiechu... → massmix.bzzz.net

Jan Kallwejt Urodzony w 1981. Przez wiele lat pracował jako projektant graficzny dla różnych agencji w Polsce i Niemczech. Obecnie jest wolnym strzelcem, który oprócz współpracy z klientami z całego świata, tworzy ilustracje dla czołowych tytułów w kraju i za granicą. Prace Jana Feliksa Kallwejta publikowane były w największych tytułach polskiej i zagranicznej

Kobster Maluje po czym tylko się da. Płótno, ściana, deskorolka czy winylowa zabawka, nie ma znaczenia. Lubi prostotę i stara się być dobrym człowiekiem. Uzależniony od sneakersów i okularów przeciwsłonecznych. Kocha stare syntezatory, twierdzi, że kiedyś zostanie surferem i marzy o wystąpieniu w The Muppet Show. Działa też czasami jako DJ, producent i MC. → flickr.com/photos/kobster

Patryk Mogilnicki Rysownik, ilustrator. Jego ilustracje znaleźć można w większości polskich magazynów, od wysokonakładowych (m.in. “Gazeta Wyborcza”, “Przekrój”, “Wprost”, “Film”, “Architektura”) przez polskie edycje zagranicznych tytułów (m.in. “Playboy”, “MAX”, “Newsweek”) po bardziej niszowe tytuły (m.in. “Smak”, “A4”, “K MAG”, “GAGA”). Projektuje plakaty, okładki płyt i książek (m.in. Unicestwienie Jeff VanderMeer, Dwa dramaty zebrane Dorota Masłowska) oraz rysuje komiksy (m.in. Kto jest obok mnie? w antologii Chopin. New Romantic oraz Luna w przewodniku Krytyki Politycznej Schulz). Mieszka i rysuje w Warszawie. → patrykmogilnicki.com Nawer Artysta graffiti, architekt, dizajner, tworzący głównie w przestrzeni miejskiej. Absolwent


Wydział Architektury i Urbanistyki w Krakowie. Ze street artem związany od połowy lat 90. Od 2003 roku zajmuje się również malarstwem i projektowaniem wnętrz. W ramach tej ostatniej dziedziny otworzył studio projektowe ARTDE7, które działa na rynku od 2006 roku. → behance.net/NAWER Otecki | Wojciech Kołacz Grafik, ilustrator, muralista. Związany z nurtem urban art. Jego prace były pokazywane na licznych wystawach i festiwalach w kraju oraz za granicą Tomasz Płonka Ukończył Wydział Grafiki Wrocławskiej ASP. Mieszka i pracuje w Warszawie. Zajmuje się projektowaniem dla telewizji muzycznej, rysowaniem, ilustrowaniem (publikował m.in. w “Przekroju”) i kolażem. Jego prace to uniwersum, w którym króluje obsesyjna potrzeba detalu, umykająca jednak kategoriom realizmu i prawdy. Ukazuje nie tyle zdekonstruowany, co analitycznie rozłożony świat, który tylko pozornie można złożyć w jednowymiarowy obraz. Tworzy skomplikowane alternatywne wizje przepełnione dziwacznymi postaciami i tworami, które zdają się przenikać przez powierzchnię papieru. Posługuje się prostą techniką rysunku która najlepiej oddaje to, co chce pokazać. Oprócz rysowania, tworzy figurki dla Vinylcanvas i gra na basie w kapeli gitarowej. → infernalcollection.com Jakub Rebelka Absolwent wydziału malarstwa gdańskiej ASP, dyplom obronił w pracowni prof. Teresy Miszkin. Malarz, ilustrator, autor komiksów. Jego murale oraz freski znajdują się m.in. w Muzeum Powstania Warszawskiego, Teatrze Narodowym w Warszawie, w Arthotelu “Lalala” w Sopocie. Prace malarskie oraz komiksowe wystawiał m.in w Paryżu, Kanadzie, Niemczech. Jego ilustracje oraz komiksy wielokrotnie pojawiły się na łamach m.in. “AQQ”, “Komiks Forum”, czeskiego

“Aargh!” oraz w antologiach polskiego komiksu. Autor serii o Doktorze Bryanie oraz Ester Klemens. Jako malarz debiutował indywidualną wystawą w BWA Jelenia Góra, a następnie w Studio BWA Wrocław (2010). Łukasz Rusznica Urodzony w 1980 roku. Pracuje w Ośrodku Postaw Twórczych, prowadząc galerię fotografii Miejsce przy Miejscu. Współpracował z Anną Ławrynowicz, Waldemarem Pranckiewiczem, Marią Mochnacz, Pawłem Kowzanem. W roku 2010 wziął udział w warsztatach prowadzonych przez JH Engstroma oraz Antoine D’Agata w ramach festiwalu fotograficznego w Arles. Laureat sekcji SHOWOFF Miesiąca Fotografii w Krakowie. Jest stałym współpracownikiem galerii internetowej www.halogenki.com oraz magazynu „Biuro”. Opublikował trzy książki fotograficzne Najważniejszego i tak Wam nie powiem, Near, Infra, Smog. → lukaszrusznica.com SEPE | Michał Wręga Urodzony w 1982 roku w Warszawie. Od 1996 roku związany z szeroko pojętym nurtem sztuki miejskiej. Absolwent Wydziału Architektury Krajobrazu SGGW w Warszawie oraz Wydziały Grafiki i Malarstwa ASP w Łodzi. Mieszka i pracuje w Warszawie jako grafik, ilustrator i malarz/muralista. Jego prace były pokazywane na licznych wystawach w kraju oraz za granicą. Malował m.in. w Niemczech, Francji, Szwajcarii, Norwegii, Ukrainie, Rosji, Słowacji, Czechach, Indonezji, Gruzji, Kirgistanie, Anglii, Polsce. W 2011 roku otrzymał francuską nagrodę ARTAQ Urban Art Award. → sepeusz.com Rafał Szczepaniak Niezależny artysta pracujący w korporacji. Ojciec i mąż. Zdobywca nagród i uczestnik wielu wystaw zbiorowych i indywidualnych. Niektórzy mówią, że to wielki penis, a inni nie. → szczepaniak.blogspot.com


Swanski | Paweł Kozłowski Urodzony w 1980 roku w Warszawie. Pracuje w różnych mediach, takich jak projektowanie graficzne, ilustracja, malarstwo, animacja, projektowanie odzieży. Jest założycielem jednoosobowego studia graficznego Swansart oraz streetwearowej firmy/marki TURBOKOLOR. → swanofobia.com Szy Mura Projektant, stylista, trendsetter, merchandiser, artysta grafik. Stypendysta rządu francuskiego. Dyrektor kreatywny marki AlmiDecor, gdzie odpowiada za planowanie kampanii wizerunkowych i kolekcji sezonowych. Dyktuje też trendy kolorystyczne i stylistyczne kolekcji świątecznych. Propagator i miłośnik nurtu designer toys. Producent i współorganizator wystaw: Designer Toys (galeria Dizajn – BWA Wrocław, 2009) oraz Designer Toys II (Skwer filia Fabryki Trzciny, Warszawa, 2010). Prezentował swoje prace w kraju i za granicą, także na wystawach Designer Toys. Aleksandra Urban Urodziła się w 1978 roku w Jeleniej Górze. Obecnie mieszka i pracuje we Wrocławiu. Głównie zajmuje się malarstwem olejnym, ale realizuje też projekty fotograficzne, grafikę i obiekty. Artystka w swoich pracach sięga do sfery sacrum, profanum i symbolizmu, czerpiąc jednocześnie z estetyki kiczu, japońskiego Hentai czy gier video, a nieustającym źródłem inspiracji jest internet i jego najdziwniejsze zakamarki. Z tych kawałków historii sztuki i kultury popularnej powstają obrazy niekoniecznie przyjemne i łatwe w odbiorze, będące także metaforyczną wizualizacją opresyjnych relacji społecznych. Jej prace prezentowane były na wielu wystawach w kraju, jak i w Brazylii, USA, Szwecji, Niemczech, Wielkiej Brytanii. Aleksandra Waliszewska Urodzona w 1976 roku, mieszka i pracuje w Warszawie. Ukończyła ASP w Warszawie. Zajmuje się malarstwem. Wielokrotna stypendystka

Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jej prace były publikowane m.in. przez: „Timeless Editions”, „FUKT”, „United Dead Artists”, „Les Editions Du 57”, „Editions Kaugummi”, a obrazy były użyte jako okładki płyt m.in. Chicaloyoh, Scarcity of Tanks, Mike’a Doherty oraz cyklu Populista (wyd. Bolt Records). W 2012 roku grecka reżyserka A. R. Tsangari nakręciła film The Capsule zainspirowany jej twórczością (www.thecapsule. info). Waliszewska jest jego współscenarzystką i zagrała w nim drugoplanową rolę. Premiera filmu odbyła się na dOCUMENTA 13 w Kassel. W 2013 została laureatką nagrody AECA dla najlepszej zagranicznej artystki targów sztuki ARCO w Madrycie. → waliszewska.tumblr.com Dennis Wojda Urodził się w latach 70. w Sztokholmie. Jest scenarzystą komiksowym, rysownikiem, dizajnerem oraz miłośnikiem abstrakcji. Gdy nie projektuje książki, magazynu lub okładki do płyt, walczy ze ślimakami na swojej działce. Potrafi też jeździć na hulajnodze i robić pyszne powidła śliwkowe. Ostatnio, jego komiks 566 Frames został wydany w Wielkiej Brytanii. Mieszka w Warszawie. → denniswojda.com Zbiok Czajkowski Urodzony w 1982 w Zielonej Górze, mieszka i pracuje we Wrocławiu. Malarz, kurator, ilustrator. Twórczość Czajkowskiego wywodzi się ze street artu, ale chyba najważniejsze w jego malarstwie jest to, że oprócz metody jest w nim duża dawka krytycyzmu wobec tego nurtu. Artysta pracuje często w przestrzeni publicznej, odnosi się do niej, świadomie prowokuje i zadaje pytanie, czym są sfery wspólne i kto ma prawo decydować o nich. Brał udział w licznych projektach i wystawach, m.in. w Brazylii, Czechach, Hiszpanii, Niemczech, Stanach Zjednoczonych, na Ukrainie. Był stypendystą Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego (2011). Jest laureatem licznych nagród m.in. Grand Prix Konkursu Gepperta. → zbiok.net


WYDARZENIA TOWARZYSZĄCE ————

4

Patryk Mogilnicki


Behance Portfolio Review 16 maja 2014 godz. 18:00 Behance Portfolio Review to wydarzenie, które ma na celu interakcję pomiędzy twórcami prezentującymi swoje projekty, a publicznością. Spotkania będą odbywać się w kilkuset miastach na całym świecie, w tym również we Wrocławiu. Organizator: Łowcy Dizajnu | lowcydizajnu.pl Noc Muzeów 17 maja 2014 (sobota) godz. 20:00-24:00 Wieczorne zwiedzanie z oprowadzaniem kuratorskim.

Warsztaty 3D czyli Dizajn Dla Dzieci Zapisy pod adresem: 3d@bwa.wroc.pl (w tytule wpisujemy nazwę warsztatu, a w treści maila podajemy imię, nazwisko i wiek uczestników) Kolorowe powłoki warsztat dla dzieci 6-12 lat 7 czerwca 2014 (sobota) godz. 11:00-13:00 (zapisy od 2 czerwca) Co zrobić by stać się na chwilę designer toy? Wykorzystując białe kombinezony do malowania, stworzymy dla siebie kolorowe powłoki, które sprawią, że staniemy się ręcznie malowanymi “figurkami”. Każdy z nas będzie oczywiście unikatową zabawką nie do podrobienia! Matrioszka warsztat dla dzieci 6-12 lat 14 czerwca 2014 (sobota) godz. 11:00-13:00 (zapisy od 9 czerwca) Czy matrioszka może zrzucić chustkę i kwiecistą sukienkę? Ależ tak! Podczas warsztatu przekształcimy znaną od lat figurkę matrioszki w nowoczesną designer toy - korzystając z klasycznego kształtu rosyjskiej figurki stworzymy dla nich niepowtarzalne wzory.


Zbiok

Tomasz PĹ‚onka

ciach-ciach

Aleksandra Urban

*Fil

Mirella von Chrupek Jakub Rebelka

Tomasz Kaczkowski

Dennis Wojda

Rafał Szczepaniak

Bell

FRM


WIĘCEJ NA ———— → bwa.wroc.pl → vinylcanvas.com

Projekt dofinansowany z dotacji Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego


GALERIA DIZAJN Jedna z czterech galerii BWA Wrocław, której celem jest promocja projektowania „poszerzonego”, nie ograniczającego się jedynie do tradycyjnie pomyślanego obiektu użytkowego. Wyzwaniem galerii, poza prezentacją interesujących zjawisk współczesnej ikonosfery, są wystawy kuratorskie, realizujące pozytywny program estetyczny i funkcjonalny oraz problematyzujące zagadnienie dizajnu. Istotną część tych propozycji stanowią projekty z zakresu tzw. dizajn-artu, czyli realizacje czysto wystawiennicze, wizjonerskie, antystystemowe, konceptualne; stanowią ważny element procesu wyłaniania się nowych form i potrzeb. Od 2009 roku galeria prowadzi intensywny program edukacyjny dla dzieci i dorosłych TERAZ DIZAJN!

Organizator:

Mecenat:

Współpraca:

Złoty wiek. Kolekcja Vinyl Canvas  

15 maja — 21 czerwca 2014 Wystawa prezentuje unikatową kolekcję Łukasza Liebersbacha - winylowych ręcznie malowych zabawek, który stały się...

Złoty wiek. Kolekcja Vinyl Canvas  

15 maja — 21 czerwca 2014 Wystawa prezentuje unikatową kolekcję Łukasza Liebersbacha - winylowych ręcznie malowych zabawek, który stały się...

Advertisement