Issuu on Google+

GOTYK POLSKI 14.03 — 30.04.2014


14.03 — 30.04.2014 — Galeria Dizajn – BWA Wrocław ul. Świdnicka 2 – 4 www.bwa.wroc.pl poniedziałek – piątek: 11.00 — 18.00 sobota: 11.00 — 15.00 Wstęp wolny

Projekt dofinansowany z dotacji Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego


Przewodnik —

Spis treści — I Gotyk Polski Michał Niechaj

II

Wokół Gotyku Polskiego Rozmowy z projektantami przeprowadził Michał Grzegorzek

III

Wydarzenia towarzyszące wystawie

IV

Autorzy


Gotyk Polski — Michał Niechaj

I


Tytuł wystawy kojarzy nam się z nazwą czcionki lub leksykonem architektury. Oba te skojarzenia nie są przypadkowe. Spisując na żywo biografię rodzimego projektowania ubioru po roku 1989, musimy spróbować ukuć pojęcia w języku, który na dobrą sprawę jeszcze się nie ukształtował. W końcu naszym celem jest uchwycenie pewnego „stylu” we współczesnej modzie polskiej. Ta ostatnia doczekała się już pierwszych, choć niepełnych, podsumowań zbiorowych. Przyszedł czas na podjęcie ryzyka. Pomysł zrodził się już w trakcie przygotowań poprzedniej wystawy – Szafa Polska (Dizajn – BWA Wrocław, 2013). Wtedy okazało się, że próba historycznej syntezy w takiej formie skazana jest na braki. Z zaskoczeniem obserwowaliśmy jak dziedzina, którą uważaliśmy za rozwiniętą na tyle, by pilnie domagała się ekspozycji, okazuje się nieoswojona z wystawiennictwem. Część twórców, uznawanych za czołowych przedstawicieli polskiej mody, nie była nawet zainteresowana tym rodzajem recepcji. Tylko nieliczni posiadają niezbędne w tym wypadku archiwa. Zdobycie 50 projektów, mających pojawić się na wystawie, graniczyło z cudem i pełne było kompromisów. Ze smutkiem możemy stwierdzić, że archiwum polskiej mody nie istnieje, w niektórych wypadkach nawet jeden sezon wstecz... Może więc dziedzina ta nie jest tak dojrzała, jak nam się początkowo wydawało i lepiej spojrzeć na jej wycinek, posługując się nazwą, która celowo „trąci myszką”. Bo czy mamy we wzornictwie (czy sztuce) jeszcze jakieś szkoły krajowe? Poza tym, o ile bezpieczniej byłoby zaprezentować dorobek czwórki zaproszonych projektantów bez nadawania tej całości jakiejkolwiek etykiety? Jesteśmy w pełni świadomi, jak bardzo wystawiamy - by nie powiedzieć „podstawiamy” - się na krytykę. Jak łatwo uczepić się tego gotyku i podważać zasadność tej definicji. W oczekiwaniu zastawiamy przynętę i łatwą zdobycz. Robimy to w pełni świadomie, licząc na żywą dyskusję, o tym, dlaczego twórczość Maldorora, oluhi, Rochali i Plizgi nie jest gotykiem. Jeśli dowiemy się, czym ta moda nie jest, może też przy okazji dowiemy się, czym jest.

Nawet, jeżeli nie jest to Gotyk Polski, nie można nie zauważyć pewnych podobieństw - jeśli nie estetycznych to programowych – które znajdują swój wyraz w ich projektach, sposobie pracy i obszarach inspiracji. Czasami jest to nastrój kolekcji, zbiór znaczeń; innym razem oprawa pokazu, a nawet nazwa kolekcji. Mając na uwadze, że liczbie cech wspólnych niemalże dorównuje ilość różnic, żywimy szczere przeświadczenie, że rachunek przechyla się na stronę wzajemnych związków. Na ten sam wniosek przystali i nasi goście. Projektantka oluhi tak skomentowała wiszące obok siebie projekty Maldorora i jej własne: Stwierdziliśmy wspólnie z Grześkiem, że nasze ubrania się lubią. Tak samo lubią się z kolekcjami Plizgi i Rochali, które przez lata prezentowane były wspólnie, w showroomie Grzegorza Matląga w centrum Warszawy. Symptomatyczne, że gdzieś w początkach drogi twórczej całej czwórki pojawił się element upcyklingu. Przypominał w tym odradzającą się – w latach 90tych i pierwszej dekadzie XXI wieku - polską modę, która próbowała stworzyć coś z niczego. Na zgliszczach – tzw. „śmietniku historii” - zerwanej tradycji rodzimego krawiectwa i przemysłu tekstylnego. Nieprzypadkowo wszyscy oni prezentowali swoje kolekcje na tygodniu mody w Łodzi, który próbował konsolidować raczkujące i zatomizowane środowisko, w tym niezależnych, polskich projektantów. To właśnie sekcja OFF, a z czasem i główna „aleja” imprezy Fashion Week Poland, były pierwszym miejscem, gdzie zaobserwować można było dojrzewanie awangardowego nurtu polskiej mody. Projekty Maldorora, oluhi i Pauliny Plizgi początkowo porównywane były do tradycji mody dekonstrukcyjnej, zwłaszcza japońskiej. Być może też właśnie dlatego to w Japonii wzbudzały zainteresowanie oraz zdobywały klientów (zwłaszcza Plizga i oluhi). Do tradycyjnych technik tkaniny boro nawiązywała też Rochala. Szukając prób zrozumienia tych – na pierwszy rzut oka egzotycznych – odwołań, natrafiamy na specyficzną sytuację lokalną. Co prawda mieliśmy Modę polską, ale czy mieliśmy polską modę? Zerwanie, zaczynanie od zera, brak szkoły – wszyst-


ko to do dziś widoczne jest w pokazach rodzimych projektantów. Nie trudno zgadnąć, że stan ten wykorzystany świadomie stanowi o naszej tożsamości. To jej poszukują dziś zagraniczne media, kierując swoje spojrzenie w stronę lokalnych rynków. Decentralizacja jednak postępuje i trudno nie mówić o panującej atmosferze rozczarowania. W ostatniej edycji łódzkiej imprezy nie wziął udziału żaden z prezentowanych przez nas projektantów. Grzegorz Matląg opuścił kraj, Paulina Plizga postanowiła nie wracać, a oluhi z czasem zaprzestała projektować. Otwarcie mówią oni o iluzorycznym charakterze polskiego rynku i presji przygotowywania nowych kolekcji, nawet jeśli nie pokrywa się to z rzeczywistym zapotrzebowaniem i sprzedażą. Wysokie wymogi krytyki, co do jakości i estetyki projektów, rozmijają się zupełnie z brakiem edukacji modowej wśród klientów.

wkracza Gotyk Polski. Zarówno Matląg, jak i Plizga czy oluhi przygotowują kostiumy dla teatru i zespołów tańca, rozszerzając pojęcie mody o bardziej pojemną kategorię „ubioru”. Wszystkich wymiarów, w jakich się poruszają, będziemy mogli doświadczyć na żywo podczas wystawy. Mamy nadzieję, że złożą się one w zaproponowaną wizję czterech odrębnych ścieżek, które krzyżują się niekoniecznie pośrodku.

„Sztuka dla sztuki” – tak określić można by sytuację wielu rodzimych marek, bądź co bądź odzieżowych, a więc przeznaczonych do obrotu i użytku. Realiom tym wtóruje trend w polskich muzeach i galeriach, by modę traktować na równi ze sztuką, prawdopodobnie w tym celu, by ją dowartościować. To samo dotyczy języka, jakim się ją opisuje, który czerpie garściami z krytyki sztuki. To prawda, że działalność artystyczna cieszy się dużo większym poważaniem wśród odbiorców kultury. Wydaje nam się jednak, że w tak, prawie dramatycznej, sytuacji handlowej najlepsze dla polskiej mody będzie włączenie „na nowo” mody do rodziny wzornictwa przemysłowego. Dlatego tak ważne jest dla nas przypomnienie tego prostego faktu, że moda to dizajn. Nie może być na to lepszego miejsca niż publiczna instytucja poświęcona jego recepcji, galeria Dizajn – BWA Wrocław.

Określenie „moda gotycka” jest oczywiście równie pojemne, co problematyczne. Projektanci zaliczani do tego nurtu na Zachodzie (bo to tam triumfuje określenie goth fashion) równie często walczą z takim przypisaniem ich do gatunku. Mimo to krytyka mody uporczywie stosuje ten termin w odniesieniu do ich projektów. Ten przykład jest również metaforą pracy kuratorskiej jako takiej, która musi - wbrew koniecznym uproszczeniom - nazywać i grupować pewne zjawiska. Czwórka projektantów zapytana o Gotyk Polski przystała na niego z podobnym odczuciem. Nie mogąc zostawić wystawy bez tytułu i zaproponowanego zestawu bez komentarza, wybraliśmy słowo klucz, które zamiast zawężać, ma poszerzać pole możliwych tropów, asocjacji i odwołań. Poddając ich dorobek interpretacji, nie musimy kurczowo trzymać się oczywistych skojarzeń, które sami wkładają w nasze ręce. Dlatego pozwoliliśmy sobie zderzyć ich referencje i materiał wizualny z lekturami kultury w różnych jej wydaniach. Fragmenty filmów, cytaty z literatury, fotografia artystyczna i found footage, architektura, symbolika religijna, muzyka, estetyka subkultur i wiele innych – wszystko to wymaga widza, by połączyć się z dziełami projektantów w procesie percepcji. Jak to będzie wyglądało w rzeczywistości? O tym przekonać można się tylko na żywo w galerii.

Tym bardziej, że jeden z naszych gości poszerzył niedawno obszar swojego projektowania o meble. Mowa o wspólnym projekcie Maldorora i Anny Szczęsnej. Ta ostatnia, na co dzień produkuje scenografię do najlepszych polskich sesji modowych, ale i naszej wystawy (wraz z Urszulą Wasielewską, jako Witalis). To zresztą nie jedyny teren, na który

Kończąc, nie sposób pominąć też bardzo ludzkiego wymiaru całego projektu. Przyjaźń i wzajemna pomoc Anity, Grześka, Pauliny i Sylwii - wbrew stereotypowemu mniemaniu o tej grupie zawodowej - umacnia w nas wiarę w istnienie Gotyku Polskiego, jakiekolwiek miałby przybrać on historyczne znaczenie.


Wokół Gotyku Polskiego Rozmowy z projektantami — Michał Grzegorzek

II


Maldoror Michał Grzegorzek: Jesteś jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich projektantów, co sprawia, że również najbardziej komentowanym. Nie masz problemu z pojawiającymi się definicjami Twojej twórczości? Maldoror: Nie mam nic przeciwko definicjom, są potrzebne zarówno odbiorcom, jak i samemu twórcy, nawet te niewygodne i te, z którymi ciężko mi się zgodzić. Problemem jest niestety powierzchowność większości takich prób w Polsce, na co wpływ ma mała znajomość zarówno realiów mojej twórczości, jak i niestety słabe obycie krytyków, nawet tych zajmujących się krytyką branżową. Większym wyczuciem w określaniu moich prac zdają się kierować ludzie spoza „świata mody”. Przypadkowi odbiorcy, pierwszy raz stykający się z moimi projektami czy także osoby zajmujące się sztuką, dizajnem lub nazwijmy to szeroko rozumianą humanistyką, zazwyczaj są bliżej prawdy niż modowi eksperci. M: Z Michałem Niechajem stanowimy duet, którego próby określenia Gotyku Polskiego, rozciągają się właśnie od mody do odwołań ściśle związanych z kinematografią, historią sztuki czy nawet popkulturą. Kiedy ja mówię o czarnym romantyzmie, Michał szybko kontruje to kulturą techno; napominam o gotycyzmie, Michał odpowiada na to cyberpunkiem. M: Tak się składa, że moje inspiracje zahaczają o wszystkie te możliwe interpretacje gotyku. Tworzyłem kolekcje bezpośrednio odwołujące się do średniowiecza, nawiązujące do sci-fi, symbolizmu czy do gotyku w pewnym sensie przemielonego przez popkulturę. Fascynacja tkaninami używanymi i zniszczonymi nawiązuje do podejścia do tkaniny ludzi wieków średnich, kiedy każdy kawałek miał wartość i ubrania łatano do momentu całkowitego ich rozkładu. Niektóre z kolei odnoszą się stricte wizualnie do średniowiecznych strojów lub

postaci, na przykład strojów liturgicznych, ale też odzienia biedoty - dziurawej i zniszczonej. Dobór materiałów - wełny, jedwabiu, lnu - także znajduje swoje źródło w tym okresie. W kolekcji Spirit of 69, która dotyczy homoseksualnej fantazji na temat skinheadów, można zdecydowanie dopatrzeć się estetyki cyberpunku czy sci-fi. Militarne kroje odszyte są w nowoczesnych połyskliwych tkaninach, kojarzących się z lekko tandetnymi wizjami dystopii z filmów i książek z lat 80. Symbolistyczna sztuka na pewno miała wpływ na kolekcje Asphyxiation czy Mary of Magdala (obie dotyczą postaci kobiety, w pierwszym przypadku Ofelii, w drugim Marii Magdaleny), w których dopatrzeć się można prerafaelickich wizji kobiet. Nie sposób się odciąć od własnych zainteresowań, wiedzy i doświadczeń. Nigdy nie staram się ograniczać tematycznie w mojej twórczości, co z pewnością komplikuje konkretne ustalanie źródła bezpośrednich inspiracji. Na pewno nie wstydzę się etykiety gotyku, ale tylko z założeniem całej złożoności i różnych możliwości interpretacji. Zdecydowanie krzywdzące jest obiegowe pojęcie hasła „gotyk”, zwłaszcza w modzie, jako zjawiska mającego swe korzenie w subkulturze gotyckiej. MG: Na wystawie w Dizajnie twoje prace będą zestawione z realizacjami Sylwii Rochali, Pauliny Plizgi, oluhi. M: Dla mnie to naturalne towarzystwo, nie tylko znam dobrze twórczość tych projektantek, to także prywatnie znane mi osoby. Myślę, że każdy z nas w inny sposób pasuje do Gotyku Polskiego, z drugiej strony ciężko mi sobie wyobrazić jakieś inne nazwiska w tej grupie, tak samo jak i brak kogokolwiek z nas. Dodam tylko, że posiadam w swojej garderobie ubrania tych projektantek, więc to nie tylko bycie biernym fanem ich twórczości. MG: Grzesiek, trudno nie zauważyć, że prywatne życie w dużej mierze wpływa na losy kolekcji czy poszczególnych projektów każdego z was. Ty szczególnie podkreślasz ten związek. Żyjesz tam,


gdzie pracujesz; pracujesz tam, gdzie żyjesz. Nie jesteś anonimowym wytwórcą, ale bardzo wyraźnie, czasem wzbudzając kontrowersje, zaznaczasz swoją osobę. M: Bez wątpienia, praca to dla mnie naturalny stan. Pomysły przychodzą same, nie muszę szukać w internecie, myśleć co dalej, nie notuję, nie zbieram inspiracji. Niezrealizowane projekty świadczą o tym, że termin ich przydatności minął i jestem już zupełnie gdzieś indziej. Zawsze tworzyłem markę w całości sam. Nie liczą się zatem tylko same ubrania, ale i pokazy, sesje czy PR, który zawsze był bardzo ważną częścią wizerunku marki. W tym momencie przechodzę w inny tryb pracy i pozycjonowania swojej twórczości, naturalne jest więc, że zmienia się wszystko dookoła. Związane jest to w szczególności z moimi prywatnymi planami i przeprowadzką do Berlina. Należy pamiętać, że moja działalność to nie działalność miejscowego krawca, ale kreowanie całego wizerunku, to daje szerokie pole do komunikacji z odbiorcą. Myślę, że zawsze wykazywałem mocno krytyczne stanowisko wobec wszelakich norm - jedni nazwą to punkiem, inni nihilizmem lub sarkazmem. Ciężko powiedzieć czy samo ubranie może nieść dużą ilość informacji, a większość osób ma po prostu problem z odczytaniem ich kodu. Działania w mediach, często przez nie nazywane skandalem, dla mnie są sposobem na wykorzystanie możliwości, które same stwarzają i komentarza do obecnej sytuacji, chociażby w modzie czy tak zwanej w Polsce kulturze. Co smutne, ale całkowicie naturalne, podmioty zaangażowane w ten mechanizm nie są w stanie zauważyć, że to one są ofiarami, nie ja. Muszę przyznać, że zawsze wyznawałem zasadę: „no PR is bad PR”, a mój styl działania określiłbym jako „Black PR”. MG: Jak wyglądałoby opus magnum Maldorora? M: Chyba właśnie z samego założenia nie może powstać coś takiego. Wszystko co robię jest zawsze „w trakcie” i sam proces nigdy nie jest skończony. Nigdy nie jestem w stanie stwierdzić, czy jest to

już ostateczny wymiar pracy. Rzadko towarzyszy mi myśl „teraz jest idealnie”, która zakładałaby, że danego projektu nie dałoby się rozwinąć. Tak więc idea magnum opus średnio mieści się w założeniach mojej działalności. Chociaż marzy mi się zrobienie strojów liturgicznych, takich z wysokiej półki...

oluhi Michał Grzegorzek: Zacznę od definicji. Wielu twórców ma z nimi kłopot. Zwłaszcza jeśli formułowane są przez krytyków. Jaki jest twój stosunek do wpisywania twojej działalności w określone konteksty, w próby nazywania twojej twórczości? oluhi: Nie posługuję się definicjami, nie szukam określeń. Zostawiam to innym. Nikt chyba nie chciałby nawet, żebym się wymądrzała. Moja praca daje przede wszystkim wizualne efekty, przez co właściwie jest już określona. To cholernie bezustanne poszukiwanie odpowiedniej formy do wyrażenia emocji i powątpiewanie, które może zaprowadzić do określonych rozwiązań. Takie krążenie pomiędzy realnością i tym, co jest funkcjonalne, a pewnym zawirowaniem, zaglądaniem do różnych norek. Ludzie piszą, jak to widzą, chcą to jakoś określić, a więc proszę bardzo, nie mam z tym problemu. Mój stosunek do tego jest nieważny. MG: Gotyk Polski jest próbą zdefiniowania między innymi twojej działalności. To hasło jest bardzo pojemne, mieści w sobie odwołania do średniowiecznego stylu w sztuce, kultu dla elementów irracjonalnych, powieści i kina grozy czy subkultur. Jak w kontekście tych zjawisk mogłabyś umiejscowić swoje działania? o: Nigdzie się nie umiejscawiam i tyle. Nie ma tu miejsca na wyznaczanie granic czy punktów na mapie. Uciekłabym na Księżyc. Byłabym tam trzynastą osobą z kolei. A czy Księżyc też jest według ciebie gotycki? Poharatana ta skala!


MG: Owszem, Księżyc też może być gotycki, jeśli poddaje się go interpretacji jako symbol. Jego ścisłe kojarzenie z nocą - nieświadomym, grozą – oraz upiornie blady blask sprawiają, że staje się on zawsze elementem aury tajemniczości i zbliżającego się niebezpieczeństwa. Sieci skojarzeń to dla mnie coś zupełnie naturalnego i chciałbym analizować twoje prace w taki sposób. Może inaczej: czy tematy krążące wokół pojęcia gotyku, rozumianego bardzo szeroko, są dla Ciebie inspirujące? Lub były? o: Sieci skojarzeń, właśnie! Sieć, jak labirynt może cię złapać w pułapkę i zgubić. Skojarzenia błądzą tu, tam. Inspirujące jest coś, co zwykle jest odpychane na bok, odsuwane w CIEŃ. O, i masz! Cieszysz się? Zepchnąłeś mnie na Księżyc, już chce wracać na Ziemię. MG: Gdybym poprosił cię o pozostanie jeszcze chwilę na Księżycu, to czy zgodziłabyś się na opowiedzeniu właśnie o CIENIU? o: Cień jest dla ludzi interesujący, dla mnie właściwie tylko inspirujący. Ma wiele ODcieni. Nie zamierzam się w nim nurzać - byłabym żałosna. Wszystko zawsze zależny od tego „jak” coś się robi. Nie gdzie, nie co, tylko „jak”. MG: Czy możesz opowiedzieć zatem „jak” to robisz? Czy zdradzisz jak pracujesz? o: Tego to i ja nie wiem. Gdybym wiedziała, już miałabym wszystko pięknie poukładane jak wiewiórka w dziupli. (śmiech) Może dobrze jest nie do końca rozumieć. To jest nawet bardzo inspirujące. Szukam wszystkiego, co może dać upust emocjom. Muzyka w pracy jest bardzo ważna. Już nawet nie myślę, że to jakiś dialog z odbiorcą, już przestałam zastanawiać się nad tym, bo nie da się tego zrozumieć. Jestem zainteresowana formą architektoniczną, cokolwiek to znaczy. Lubię te momenty, kiedy ją już złapię w tym gąszczu możliwości i mam. Potem ona mi się wymyka - ma prawo - ale próbuję się z nią porozumieć. I to nasze porozumienie daje pewnego rodzaju harmonię,

która może spodoba się też innym, takie mam tylko przeczucie. Przeczucia, odczucia, o Boże! MG: Michał Niechaj dokonał wyboru czterech projektantów, których styl i działanie oraz atmosfera, którą stwarzają ich realizacje, łączy ze sobą w Gotyku Polskim. Jak się odnosisz do zestawienia z Pauliną Plizgą, Sylwią Rochalą i Grzegorzem Matlągiem? o: To chyba zaszczyt znaleźć się wśród nich. Gotyk czy nie gotyk, jak tam chcecie, może być nawet wymyk. Znam się z nimi nie od dziś. Poza Sylwią - nigdy wcześniej się nie poznałyśmy. I cenię za talent, pasję, pracę. Czy można nas wciskać do jednego wora, czy też nie - nie mnie to oceniać.

Paulina Plizga Michał Grzegorzek: Zanim sam zacznę umiejscawiać projekty Pauliny Plizgi w Gotyku Polskim, chciałbym wiedzieć, jaki jest pani stosunek do prób definiowania własnej twórczości przez krytyków, do tworzenia kontekstów interpretacyjnych. Paulina Plizga: To proste - mój stosunek zależy od tego, czy dana definicja zgodna jest z moimi odczuciami, co oczywiście, z czego zdaję sobie sprawę, jest dość subiektywne. Zazwyczaj określenia użyte przez krytyków są trafne i rzadko spotkałam się z tak zwaną „nadinterpretacją”. Dodatkowo myślę, że trafne spostrzeżenia mogą być kluczem do dalszych działań. Zrozumiałe jest, że negatywna krytyka nie budzi mojego entuzjazmu, czasem jednak może być konstruktywna. MG: Podjęliśmy się z Michałem Niechajem trudnego zadania - zaprezentowania twórczości czterech polskich projektantów ubioru, wpisując ją w hasło Gotyk Polski. Pojemność tego pojęcia kusi, ale i nie ułatwia zadania, odwołuje bowiem do szeregu skojarzeń: od gotyku jako stylu w sztuce i architekturze, przez powieść gotycką, czarny ro-


mantyzm do symbolizmu, kina grozy czy w końcu do mrocznej stylistyki science-fiction. Jak w tym kontekście może pani umiejscowić swoje działania? P: Pojecie Gotyk Polski jest dla mnie umowne. W moim przypadku mógłby to być równie dobrze barok, czyli poszukiwanie piękna w brzydocie, turpizm. Określiłabym to zjawisko jako estetyczny przepych ubóstwa. Neogotycki eklektyzm, symbolizm, romantyzm i punk są mi bardzo bliskie, ale nigdy nie traktuję ich dosłownie. Stanowią tło i otoczkę, ale nie są treścią mojej twórczości. Głównym źródłem inspiracji jest przede wszystkim codzienność. Banalne czynności, jak na przykład zbieranie nici i ścinków z podłogi pracowni, stały się przyczynkiem do opracowania własnej techniki, którą nazwałam Nest, gniazdo. Cała otoczka, nastrój lub koncept to wynik poszukiwań zainicjowanych pierwotną inspiracją. Z garści krawieckich śmieci powstaje gniazdo, po drodze spotykam japońską legendę o kobiecie czapli, tkającej ze swych piór drogocenną tkaninę. Gniazdo odwołuje przecież do wielu sensów. Na koniec tworzę sukienkę - kokon, prawie całkowicie uszytą z odpadów. Dla mnie to prawie organiczne krawiectwo. Dlatego fascynują mnie również nietypowe materiały jak pajęczyny, rybia łuska czy łupina z cebuli. Z nich chciałabym stworzyć ubrania. Ulubioną formą ubioru jest dla mnie koc, z jego prostotą, a zarazem funkcją wybitnie ochronną. Od niepamiętnych czasów inspiruje mnie jako źródło coraz nowszych rozwiązań konstrukcyjnych. Z koca może powstać prawie wszystko: spódnica, płaszcz, sukienka, a także namiot. MG: Jak określiłaby pani nastrój swoich kolekcji? P: Głośna muzyka zza ściany, poranne światło wpadające przez firany, koczowiska bezdomnych, kobiety malujące się w metrze, wspomnienia z dzieciństwa, podróże... MG: A jak się pani czuje w Gotyku Polskim z takim towarzystwem: Sylwia Rochala, Maldoror, oluhi?

P: Wszyscy wybrani projektanci są moimi znajomymi. Z niektórymi mam bardzo bliskie kontakty, łączy nas przyjaźń, pomagamy sobie i wymieniamy doświadczeniami. Anitę - oluhi - poznałam wiele lat temu w Paryżu. Przyszłam na jej wystawę w galerii Korczynski i po wspólnej rozmowie doszłyśmy do wniosku, że wiele nas łączy. Czasem umawiamy się w Krakowie, gdy akurat tam jestem. Bardzo ją lubię, jest mi tym bardziej bliska, że mamy urodziny tego samego dnia. Grześka – Maldorora - widywałam czasami na imprezach w Warszawie, ale nie rozmawialiśmy zbyt wiele ze sobą. Czułam, że ma do mnie dystans. Zaprzyjaźniliśmy się dopiero, kiedy odwiedził mnie w Paryżu. Spędziliśmy dużo czasu razem i okazało się, że się lubimy. Potem często wymienialiśmy wzajemne poglądy przez internet, spotykaliśmy się w jednym hotelu na Fashion Weeku w Łodzi. Grzegorz zaproponował wstawienie mojej kolekcji do jego showroomu na Poznańskiej w Warszawie, co było dla mnie bardzo korzystne. Dzięki temu działaniu moje kreacje zagościły w sesjach modowych. Sylwię znam najkrócej z całej trójki. Poznałam ją na Fashion Weeku w Łodzi. Początkowo czułam między nami jakąś barierę, Sylwia jednak okazała się bardzo pomocna i bezinteresowna. Jako ciekawostkę dorzucę, że jej mama jest moja klientką, odkąd Sylwia przyprowadziła ją na moje stoisko na targach w Warszawie. MG: Nie zdziwiło pani połączenie akurat tych projektantów? Czy poza tym, że wszyscy się znacie, ma pani poczucie przynależności formalnej do tej grupy? P: Mniej lub bardziej tak, odczuwam coś w rodzaju porozumienia grupowego z nimi. Zauważam wiele podobieństw w naszych realizacjach. Z drugiej strony zawsze byłam wolnym strzelcem i przynależność do jakichkolwiek grup nigdy nie była moim priorytetem. Ta formacja nie tyle mnie zdziwiła, co ucieszyła. Jej logiczna spoistość jest czymś na wzór rodziny. Podobne rozwiązania techniczne, jak patchwork, wtórne wykorzystanie materiałów, dekonstrukcjonizm itp., stają się wspólnymi cechami rozpoznawczymi tego pokrewieństwa.


Sylwia Rochala Michał Grzegorzek: Pokażesz swoją twórczość obok prac Maldorora, oluhi i Pauliny Plizgi na wspólnej wystawie Gotyk Polski. Pojemność tego pojęcia kusi, ale i nie ułatwia zadania, odwołuje bowiem do szeregu skojarzeń: od gotyku jako stylu w sztuce i architekturze, przez powieść gotycką do symbolizmu, kina grozy czy w końcu mrocznej stylistyki science-fiction. Jak w tym kontekście mogłabyś umiejscowić swoje działania? Sylwia Rochala: „Gotyckie” to jedno z tych określeń-etykiet towarzyszących marce Sylwia Rochala właściwie od samego początku jej istnienia. Dla mnie udział w tej wystawie ma charakter lekko ironiczny, ponieważ w odniesieniu do poszczególnych kolekcji zawsze próbowałam odciąć się od tego pojęcia, uznając je za niewymierne czy ograniczające. Nie mniej jednak gotyk jako stylistyka jest mi bliska i, biorąc pod uwagę całokształt marki, można wykazać w niej poszczególne elementy „gotyckie” zarówno w odniesieniu do naukowej, historycznej, jak i potocznej definicji tego pojęcia. MG: Gdzie zatem widzisz gotyk w swoich projektach? R: Gotyk u Rochali to przede wszystkim czerń, ażurowe tkaniny i upodobanie do detalu powtarzające się cyklicznie w każdej kolekcji. Początkowo były to czarne, plecione lub przeszywane sylwetki z kolekcji Szaman oraz obrabiane ręcznie dzianiny z kolekcji Snag - kojarzące się przede wszystkim z ażurową konstrukcją gotyckich budowli. Przezroczyste, koronkowe sukienki i wykończenia z kolekcji Boro, mimo azjatyckich inspiracji, odsyłają do estetyki neogotyku i tym samym mody XIX-wiecznej Anglii. Zaprojektowane przez markę, dla kolekcji X-RAY, monochromatyczne bawełny z przedrukiem szkieletów z rentgenowskich zdjęć to zwrot w stronę grafiki

późnogotyckiej czy tendencji horror vacui. Ostatnie kolekcje Android, Robot to gotyk w popkulturze. Ubrania o futurystycznym kroju, wykonane z technicznych tkanin o jaskrawej lub ciemnej kolorystyce, nawiązują do tematyki sci-fi, kultury techno oraz japońskiej stylistyki cyberpunkowej. MG: Wybór projektantów do wystawy to mocno autorska decyzja kuratora Michała Niechaja. Jak ty się czujesz w takim towarzystwie? R: Prawie rodzinnie. Wystawa Gotyk Polski ma charakter wybiórczy, i słusznie. Projektantów zafascynowanych kulturą gotycką, muzyką new wave, techno, dekonstrukcją à la Comme des Garçons czy wreszcie gotykiem w ujęciu historycznym jest mnóstwo, również w Polsce. Jednak nasza czwórka tworzy pewną zamkniętą całość i tym samym - jako grupa - zjawisko godne uwagi. Po części dlatego, że znamy się osobiście, a po części dlatego, że nasze kolekcje zyskały popularność w podobnym czasie i były prezentowane wielokrotnie podczas tych samych wydarzeń. Pracownia przy ulicy Poznańskiej w Warszawie była miejscem prezentacji kolekcji zarówno moich, jak i Grzegorza Matląga (Maldoror) oraz Pauliny Plizgi. Wszyscy czworo mieliśmy swoje dłuższe czy krótsze epizody związane z polskim Fashion Week. Wszyscy poszukujemy nietypowych tkanin i wykorzystujemy nietypowe techniki szycia. Wszyscy odrzuciliśmy komercję na rzecz awangardy. Wzajemnych korelacji jest mnóstwo. Gotyk Polski to właściwie pierwsza wystawa, która podsumowuje nasze dokonania w kontekście grupy i jest to dla mnie duży powód do zadowolenia. M G : Wspominasz o inspiracji literaturą fantastyczną. Jakie tendencje w dizajnie, nie tylko ubrań, pojawią się w przyszłości? R: Równolegle do innowacyjnych projektów rozwija się upodobanie do tradycji i zachowania ciągłości kulturowej. Coraz szybszy postęp techniczny odbija się coraz większym upodobaniem do rzeczy klasycznych, zacofanych czy po prostu


„starych”. Zjawiska, takie jak powrót do rękodzieła, styl vintage czy kolekcjonowanie staroci, to tylko niektóre przykłady. Te dwie przeciwstawne tendencje wydają się rozwijać równomiernie. Jako fan literatury science-fiction mogę powiedzieć, że w Trzecim Tysiącleciu tendencje te dojdą do skrajności. W przyszłości bez wątpienia, najnowsze technologie zastąpią klasyczne materiały, a kroje ubrań czy ich styl będą zmierzać w kierunku jednostajności i użyteczności. Elektronika zintegrowana z użytkownikiem i jego ubraniem, udoskonali i poszerzy jego umiejętności, ułatwi mu funkcjonowanie. Natomiast klasyczne, naturalne tkaniny - towar deficytowy, biorąc pod uwagę obecną gospodarkę świata - staną się produktem niepowtarzalnym, poza głównym nurtem i dla nielicznych.


Wydarzenia towarzyszące wystawie —

II I


WARSZTATY —

4 URODZINY 3D! wydarzenie specjalnie dla wszystkich 12 kwietnia 2014 sobota / 12:00 — 15:00

3D czyli Dizajn Dla Dzieci BORO warsztat rodzinny 22 marca 2014 sobota / 11:00 — 13:00 Co oznacza tajemnicze słowo boro? To pochodząca z Japonii tradycyjna technika tworzenia tkaniny na bazie skrawków różnych starych ubrań. Tu nic się nie zmarnuje! Zatem poznajmy jeszcze słowo mottainai i sprawdźmy jak stworzyć coś z pozornie niepotrzebnych ubrań. Podczas warsztatu zajmiemy się przygotowaniem wieloosobowego ubrania, które powstanie z części garderoby członków rodziny. Będziemy ciąć, zszywać, łączyć, by uzyskać nową jakość! Do udziału w warsztacie zapraszamy zespoły rodzinne. Zapisy ruszają 17 marca. PRZEBIERANKI warsztat dla dzieci 5 kwietnia 2014 sobota / 11:00 — 13:00 Czy ubrania należy zawsze traktować całkiem serio? Czy można ubrać nie tylko siebie, ale także rzeczy z naszego otoczenia? Przekonamy się, że w działaniach artystycznych można nieźle poszaleć z bluzkami, spodniami, rajstopami i swetrami. Podczas warsztatu stworzymy instalacje łączące rzeczy, ludzi i ubrania. Wszystkie niezwykłe kompozycje uwiecznimy podczas sesji zdjęciowej. Brzmi niesamowicie? My też nie możemy się doczekać! Do udziału w warsztacie zapraszamy dzieci w wieku 8-12 lat. Zapisy ruszają 31 marca.

Prowadzenie: Magdalena Kreis, Natalia Romaszkan (3D czyli Dizajn Dla Dzieci) Zapisy: Prosimy o wysłanie zgłoszenia na adres: 3d@bwa.wroc.pl (w tytule wpisujemy nazwę warsztatu, a w treści maila podajemy ilość uczestników, ich imiona oraz wiek dzieci). Magdalena Kreis, Natalia Romaszkan - twórczynie i realizatorki projektu edukacyjno-artystycznego 3D czyli Dizajn Dla Dzieci, w ramach którego organizują warsztaty dla dzieci, warsztaty rodzinne, pikniki oraz duże projekty zmieniające galerię w przestrzeń świetlicy, kawiarni i pracowni. Spotkania dotyczą różnych przejawów projektowania i bezpośrednio angażują dzieci i rodziny do wspólnej aktywności. Warsztaty ściśle związane są z galerią Dizajn – BWA Wrocław, w której są regularnym elementem edukacyjnym każdej prezentowanej wystawy. Projekt 3D czyli Dizajn Dla Dzieci jest również zapraszany przez wydarzenia oraz instytucje kultury i sztuki w całej Polsce.


PREZENTACJE —

TEATR —

Prezentacja portfolio projektantów mody

Mitologie pod pretekstem Mitologii (Mythologies) Rolanda Barthes’a

19 kwietnia sobota / godz. 18.00 Zapraszamy początkujących projektantów ubioru (do 35. roku życia) do prezentacji własnej pracy w galerii Dizajn – BWA Wrocław. Przegląd będzie miał formę 30-minutowych wystąpień przed publicznością. Zgłoszenia (obejmujące portfolio, stronę internetową lub stronę na Facebooku) prosimy wysyłać na adres design@bwa.wroc.pl do 6 kwietnia 2014 roku. W tytule należy wpisać: Prezentacja portfolio.

8-11 maja 2014 czwartek / godz. 19.00 Scena na Świebodzkim - Teatr Polski we Wrocławiu Pl. Orląt Lwowskich 20c, Wrocław W ramach wystawy pokazany zostanie spektakl Teatru Polskiego we Wrocławiu. Modelki to współczesne boginie, niedostępne przedmioty pożądania, idealne obrazy kobiecości. Projektanci mody tworzą nie tylko ubrania, ale marzenia, ambicje, żądze. Już nigdy nie będziesz miał okazji zobaczyć najnowszych kolekcji Gianniego Versacego, Yves’a Saint Laurenta, Alexandra McQueena. Za to najnowsze przedstawienie w Teatrze Polskim jest olśniewającym pokazem mody z imponującymi kostiumami i najpiękniejszymi kobietami. Przyjrzyjmy się nowemu Olimpowi – temu, jakie boginie będą rządziły naszą wyobraźnią. Reżyseria: Paweł Świątek Adaptacja i dramaturgia: Tomasz Jękot www.teatrpolski.wroc.pl


Autorzy —

IV


Gotyk Polski 14.03 — 30.04.2014 Galeria Dizajn – BWA Wrocław Kurator wiodący: Michał Niechaj Współkurator: Michał Grzegorzek Koncepcja scenograficzna: Witalis Identyfikacja wizualna: Hakobo Michał Niechaj – absolwent Kulturoznawstwa Uniwersytetu Wrocławskiego. Na stałe związany z galerią Dizajn - BWA Wrocław. Prowadził wykłady i zajęcia poświęcone krytyce mody. Autor artykułów na temat interpretacji historii ubioru („K MAG”, „Biuro”). Twórca projektu edukacyjnego Szafa Polska 90_10, opartego na autorskich spotkaniach z projektantami mody, który prowadzony był w ramach programu edukacyjnego Teraz Dizajn! Kurator zbiorowej wystawy współczesnej mody polskiej Szafa Polska. Redaktor mody w Agorze, a ostatnio w magazynie „Moodbrd”. Michał Grzegorzek – absolwent Filologii Polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego. Animator, aktywista, producent wydarzeń artystycznych. Współautor koncepcji Sekretnego Kina. Redaktor magazynu „Biuro”. Na stałe związany z galerią Dizajn - BWA Wrocław. Kurator sceny artystycznej BASK oraz współautor koncepcji BASK 2013. Nominowany do Szczytów Kultury 2011 - nagrody przyznawanej przez portal G-Punkt dla najlepszego animatora kultury na Dolnym Śląsku.

Witalis – duet dizajnerski tworzony przez Ulę Wasielewską i Annę Szczęsny. Ula Wasielewska - absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Studiowała także w Warszawie w pracowni malarstwa profesora Jarosława Modzelewskiego. Jej praca dyplomowa nominowana była do nagrody im. Gepperta w 2009 roku i pokazywana w galerii Awangarda - BWA Wrocław oraz w Galerii Miejskiej w Łodzi. Artystka zajmuje się rysunkiem, malarstwem, obiektami przestrzennymi oraz tworzy animacje poklatkowe. Jej ostatnie realizacje to łączące różne media instalacje przestrzenne. Pracuje także jako projektant kostiumów i scenografii. Anna Szczęsny – absolwentka Akademii Sztuki Pięknych w Poznaniu na Wydziale Architektury i Wzornictwa. Przez rok studiowała w Centro de Diseño, Cine y Televisión w Mexico City, odbyła również staż w Bratyslavie. Niewątpliwie był to najbardziej inspirujący okres w jej życiu, w swoich projektach często wraca do lokalnego rzemiosła tamtych regionów. Obecnie rozdarta pomiędzy Gdańskiem i Warszawą, gdzie przygotowuje kilka nowych projektów przy współpracy z designerami innych specjalności. Jakub Stępień – edukacyjnie związany z Łódzką Akademią Sztuk Pięknych, od 2001 działa jako freelancer Hakobo. Należy do 50 najważniejszych obecnie plakacistów na całym świecie (według Johna Fostera, autora książki New Masters of Poster Design: Poster Design for the Next Century). Doskonale czuje się tworzeniu identyfikacji wizualnej, działaniach na pograniczu sztuki i dizajnu, w modzie i ogólnie – grafice użytkowej. Współpracuje z wieloma instytucjami kulturalnymi m.in. z Muzeum Sztuki w Łodzi, CSW Zamek Ujazdowski, Tate Britain. Wśród jego klientów znajdują się: Pogo, Festiwal Łódź Design, TVP i inni. W swoich realizacjach prezentuje charakterystyczny styl, inspirowany zarówno tradycyjnym graficznym rzemiosłem, jak i kulturą ulicy.


OFICJALNE AFTERPARTY

START → 23:00

DAS LOKAL Plac Solidarności 1/3/5 WROCŁAW

MAL D’AURORE (Maldoror) NICZNANEGO (Pvre Gold) HLSB (Slam Dynks) GREGOR ROZANSKI


Gotyk Polski —

wystawa mody polskiej reprezentowana przez Grzegorza Matląga (Maldoror), oluhi, Paulinę Plizgę i Sylwię Rochalę. Tytuł wystawy jest pretekstem do prezentacji i odczytywania poszczególnych projektów (i całych kolekcji) poprzez zjawiska i wpływy z dziedziny sztuki, architektury, kinematografii czy literatury. Ważnym dla tego ujęcia pozostają również zainteresowania krążące wokół fascynacji mrocznymi elementami sci-fi, cyberpunkiem i kulturą techno. Rodzima moda, powstała po 1989 roku, doczekała się już pierwszych podsumowań zbiorowych w postaci wystawy Szafa Polska (Dizajn – BWA Wrocław, 2013). Kolejnym krokiem jest próba bardziej szczegółowego opisu tej dziedziny wzornictwa. Gotyk Polski próbuje odnaleźć nie tylko kierunek w rodzimym projektowaniu ubioru, ale i język jego opisu.

Organizator:

Partnerzy:

Mecenat:

Patronat medialny:

Nie bez znaczenia dla prezentacji jest kontekst galerii zajmującej się projektowaniem „poszerzonym”. W ramach programu edukacyjnego TERAZ DIZAJN!, stworzonego przez Katarzynę Roj, publiczność weźmie udział w panelu dyskusyjnym, warsztatach i specjalnych prezentacjach. Pierwszy raz galeria współpracuje również z Teatrem Polskim we Wrocławiu, którego spektakl Mitologie zamyka wydarzenia towarzyszące wystawie. Kilkadziesiąt projektów ubiorów i kostiumów, ale również archiwalne materiały: fotografie, wideo, rysunki oraz inspiracje - opracowane krytycznie przez kuratorów i scenograficznie przez duet Witalis – można oglądać w galerii Dizajn – BWA Wrocław od 14 marca do 30 kwietnia 2014 roku.


Gotyk Polski