Issuu on Google+

EDUKACJA MEDIALNA

uczyć łatwiej jesień 2010

Wydawnictwo Szkolne PWN

Prawo autorskie

a nowe technologie

Szukaj i...

nie daj się oszukać

Tworzenie

pozytywnego wizerunku

Olimpiada Medialna


EDUKACJA MEDIALNA

uczyć łatwiej w numerze:

3

Wstęp

Paweł Sito

SKUTECZNA KOMUNIKACJA

Wydawnictwo Szkolne PWN ul. Świętojerska 5/7 00-236 Warszawa Tel. (22) 695 45 61 Fax (22) 831 26 16 e-mail: wszpwn@wszpwn.com.pl www.wszpwn.com.pl Redakcja: Joanna Kowalczyk Korekta: Anna Lenart Projekt i skład: Lineland Zdjęcie na okładce: Photographer's Choice / Getty Images / Flash Press Media

4 6 8 10 12 14 16

Misja informowania Aleksandra Zieleniewska Etyczna komunikacja Ada Maria Kurtycz Verba volant Ada Maria Kurtycz Dobór kanałów komunikacji Michał Masłowski Sztuka debaty Ada Maria Kurtycz Jak cię widzą... Ada Maria Kurtycz Komunikacja w edukacji Katarzyna Bocheńska -Włostowska

E-DUKACJA

18 20 24

Cyfrowe zasoby edukacyjne Kamil Śliwowski Szybko, razem! Michał Horbulewicz Autorzy amatorzy Kamil Śliwowski

26 28 30

Wiedza otwarta Karolina Grodecka Wolność tworzenia Kamil Śliwowski Nowe metody nauczania Piotr Peszko

MATERIAŁY DYDAKTYCZNE

32 34 36 38 40 41

Zakładamy gazetę Elżbieta Sura Redakcja w akcji Elżbieta Sura Szukaj i nie daj się oszukać Michał Horbulewicz O potrzebie i specyfice kolegiów redakcyjnych Elżbieta Sura Internetowe wyzwania Marcin Bochenek Autorki i Autorzy tekstów

DODATKI

44

Zawartość CD


Szanowni Państwo!

M

ają Państwo przed sobą broszurę wydaną wspólnie przez Fundację Nowe Media i  Wydawnictwo Szkolne PWN, poświęconą edukacji medialnej. Napisać, że rewolucja medialna toczy się na naszych oczach i z naszym udziałem, to wejść w strefę banału, a jednak… Jednak należy to wyraźnie stwierdzić z  trzech powodów. Po pierwsze: należy doprecyzować, że rewolucja medialna to kolejny etap wielkiej zmiany. Czasy, gdy na media mówiliśmy „środki masowego przekazu”, mając na uwadze praktycznie tylko prasę, radio i telewizję (medioznawcy dodaliby jeszcze np. kino czy plakat, ale w  powszechnej świadomości dotyczyło to właśnie tej trójki), przeszły do historii. Rewolucję medialną wywołała wzmożona ekspansja technologiczna końca XX wieku – o czym mowa będzie w tekstach tego zeszytu – przede wszystkim upowszechnienie komputerów i pokojowa inwazja Internetu. Tym kolejnym etapem jest trwająca od kilu lat „multimedializacja” naszego życia. Już teraz czasami, a za kilka lat będzie to normą, trudno powiedzieć, co jest radiem, co telewizją, jak nazywa się medium, które w danym momencie nam towarzyszy, informuje nas, uprzyjemnia czas. Przed nami jest już następna faza, mimo że pojawienie się tej multimedialnej jeszcze nie do wszystkich dotarło. Oto mediami stajemy się… my sami. Nasze profile na portalach społecznościowych to budowane przez nas „info-audio-video-teki”, czyli bazy tzw. kontentu (zawartości), którymi w  dawnych czasach były kolejne wydania magazynów, audycje radiowe lub telewizyjne. Już niedługo skończy się swoisty terror dyrektorów programowych, którzy każą nam gonić na godzinę 17.30 na kolejny odcinek serialu, coraz częściej, a  niedługo – po przejściu całej telewizji i  radia na sygnał cyfrowy – już powszechnie, możemy być panami swojego wyboru. Proszę zwrócić uwagę jeszcze na jeden paradoks: coraz częściej zmieniają się role nadawcy i  odbiorcy medium, co widoczne było (niestety) podczas tegorocznych powodzi. Oto widzowie wysyłają filmy i  wiadomości do telewizji, portali internetowych, a  te stają się, zanim zajmą się ich redystrybucją, właśnie odbiorcami. To dopiero początek i jednocześnie koniec jasnego podziału my – oni (tzw. „ludzie” vs. media). Po drugie: ta wielka zmiana, o której piszemy, dzieje się na tyle szybko, że trudno względem niej przyjąć naukowe podejście. Rozwój technologii, dając nam przyspieszenie we wszystkich aspektach, działa również destrukcyjnie, bo kto pamięta jeszcze pagery, pierwsze wyszukiwarki internetowe, które – wydawałoby się – będą z nami na wieczność, kto kupuje dziś magnetowidy na taśmy VHS? A jednak media dotyczą i dotykają nas przez większość doby na dobre i na złe (jeszcze nie wprowadzono maszyny do transmisji informacji dla śpiącego, choć w filmie „Incepcja” takie medium już jest!), mimo to w szkołach nie ma przedmiotu „Wiedza o mediach” ani nawet wprowadzonego jasnego, powszechnego programu dydaktycznego do innych zajęć. Fundacja Nowe Media i Wydawnictwo Szkolne PWN starają się tę lukę wypełnić.

W roku szkolnym 2010/2011 wspólnie organizujemy regionalne konferencje i lokalne warsztaty medialne dla nauczycieli w całej Polsce. Serdecznie zapraszamy do udziału w  nich, zachęcając między innymi biuletynem, który trzymają Państwo w  rękach. Spotkania te będą efektem dotychczasowych osobnych  doświadczeń warsztatowych Wydawnictwa i Fundacji. Informacje o tych spotkaniach znajdują się pod adresem www.szkolenia.forumpismakow.pl oraz na www.wszpwn.com.pl. Jako Prezes Fundacji Nowe Media mogę pochwalić się zespołem kilkudziesięciu animatorów, którzy przeprowadzili ponad 500 warsztatów w szkołach gimnazjalnych i średnich w całym kraju oraz kilkadziesiąt spotkań z samymi nauczycielami, włączając w prowadzoną przez nas Młodzieżową Akcję Multimedialną ponad 10 000 osób! Po trzecie: współpraca Wydawnictwa i Fundacji wynikająca z obserwowanego przez nas zalewu życia społecznego przez przekaz nowych mediów, do którego instytucje oświatowe są zupełnie nieprzygotowane, przyniesie w nadchodzącym roku szkolnym jeszcze dwa efekty. Pierwszy z nich to MAM Forum Pismaków – ogólnopolski konkurs redakcji szkolnych. Do udziału w konkursie zapraszamy wspólnie z dotychczasowym jego organizatorem, niezwykłą szkołą, jaką jest wyglądający jak Hogwart z Harrego Pottera Zespół Szkół nr 2 w Wałbrzychu, z  niestrudzoną propagatorką edukacji medialnej (już od 15 lat!) mgr Elżbietą Surą i rzutkim, nowoczesnym dyrektorem Robertem Wróblem. Finał konkursu odbędzie się właśnie w  Zespole Szkół nr 2 w Wałbrzychu, w kwietniu 2011 roku. Po szczegóły odsyłam na stronę www.forumpismakow.pl. Wyrażam nadzieję, że niniejsza broszura pomoże nauczycielom w opiece nad szkolnymi redakcjami, czy to tradycyjnych „gazetek szkolnych”, czy to radiowęzłów lub szkolnych telewizji (są takie, a jakże!), czy też idących z duchem czasu redakcji multimedialnych (tzw. qmamów), które otworzyć można dzięki systemowi Qmam dostępnemu na naszej stronie www.mam.media.pl. Do tych uczniów, którzy niekoniecznie chcą tworzyć media, ale interesują się nimi od strony teoretycznej, skierowana jest z  kolei Olimpiada Medialna, której pierwszą edycję przeprowadzimy już w tym roku szkolnym. Szczegółowe informacje dostępne są na stronie www.olimpiada-medialna.edu.pl. Mamy nadzieję, że autorzy programów szkolnych, niekoniecznie przy okazji przeprowadzania kolejnej rewolucji (tym razem edukacyjnej, nie medialnej), dostrzegą konieczność wprowadzenia nowego przedmiotu, jakim jest medioznawstwo. Zbiór tekstów, do którego przeczytania Państwa zachęcamy, byłby wtedy jako ta jaskółka, która być może przyniesie nową porę w edukacji – nie pierwsza oczywiście i na pewno nie ostatnia… Paweł Sito Prezes Fundacji Nowe Media


M

SKUTECZNA KOMUNIKACJA

Grunt to nie mylić ról Aleksandra Zieleniewska

D

ziennikarz to ktoś, kogo społeczność odbiorców (czytelników, widzów… etc.) wysłała z misją zdobycia informacji, ustalenia, „jak jest naprawdę” i  rzetelnego przekazania tej wiedzy. Ani mniej, ani więcej. Tak pewnie wyglądałby najkrótszy opis zlecenia, jakiego licznej rzeszy dziennikarzy udzielamy codziennie, kupując gazetę, oglądając telewizję lub słuchając radia. Albo raczej – mamy nadzieję, że udzielamy, gdyż bardzo wielu dziennikarzy wcale nie ma ochoty pełnić roli służebnej wobec kogokolwiek. Wolą rolę gwiazdy, guru, zaangażowanego zbawcy, kumpla, wesołka (niepotrzebne skreślić). Mało kto więc postrzega siebie jako rzeczywistego zleceniodawcę mediów. Zleceniodawcę, który ma prawo wymagać sumienności i szacunku. W efekcie publiczność dostaje to, na co się godzi. We współczesnym świecie, w którym media coraz częściej pełnią funkcję perswazyjną, a nie informacyjną, gdy dziennikarze starają się przekonać, a nie opisać, wołają „Teraz My!” i odgrywają role gwiazd, okazuje się, że zdobycie wiarygodnej informacji stanowi dla publiczności nie lada problem. Paradoksalnie, dostępność technologii, która wydawała się panaceum na ograniczenia w  dostępie do informacji, sprawia, że największym wyzwaniem jest selekcja materiału, wyłowienie tego co prawdziwe, potwierdzone źródłami i dające rzeczywistą wiedzę. To jednak wymaga od odbiorcy aktywności, zadawania pytań i ciągłego sprawdzania, jak realizowana jest misja, z którą dziennikarz został wysłany. W świecie, w którym każdy może wprowadzić w domenę publiczną dowolną bzdurę, wyzwaniem jest wybranie wiarygodnej informacji. Trudność polega na tym, że w Internecie i w gazetach, w licznych stacjach telewizyjnych i audycjach radiowych podawane są wiadomości, które często wyglądają solidnie i wiarygodnie, a  których sens i  cel nie są oczywiste – nie tylko dla odbiorców,

4

UCZYĆ ŁATWIEJ - jesień 2010

ale także dla samych dziennikarzy, którzy często korzystają z obcych źródeł, powielając półprawdy lub niepotwierdzoną wiedzę. W coraz bardziej skomplikowanej rzeczywistości nie sposób mieć pewność, kto rzeczywiście generuje informacje i  dlaczego to robi. Klasyczny przykład to absolutne hity medialne ostatnich lat: globalne ocieplenie i  kolejne odsłony światowego kryzysu finansowego. Nie sposób być specjalistą od wszystkiego, a  samodzielna weryfikacja informacji jest trudna (jeśli nie niemożliwa). Nie ułatwia sprawy sytuacja, gdy będący autorytetami naukowcy prezentują odrębne zdania lub, co gorsza, promują komercyjne oferty. Tym bardziej w cenie jest sumienność tego, kto informację zbiera i  dlatego też coraz większe znaczenie ma każdy codzienny wybór, jakiego dokonuje poszczególny odbiorca. To właśnie wybór i uznanie informacji za prawdę zakorzenia tę informację w rzeczywistości. A to ma już kolosalne znaczenie dla losów świata. Intensywna kampania medialna dotycząca śmiertelnego zagrożenia grypą AH1N1,  propagująca konieczność natychmiastowych szczepień przeciwko temu wirusowi, nie tylko nie miała żadnego realnego uzasadnienia, ale także przyczyniała się do lekceważenia zagrożeń niesionych przez inne, pojawiające się corocznie odmiany grypy. A  przecież to one właśnie powodują największy wzrost zachorowań. Przypadek ten przejdzie zapewne do historii jako jedna z  najbardziej udanych kampanii komunikacyjno-marketingowych przeprowadzonych przez firmy farmaceutyczne i  jako klasyczny przypadek manipulacji faktami dokonanej przez media. Co ciekawe, trudno byłoby zarzucić mediom tę manipulację w czystej postaci, to znaczy – wprowadzanie odbiorców w  błąd przy pełnej świadomości swojego czynu. W  tym przypadku zasadniczą rolę odegrało przekonanie dziennikarzy o  konieczności zaangażowania się w  słuszną spra-

Nie sposób także ignorować znajomości dziennikarzy z  politykami. Tutaj, jak dowodzi praktyka, najłatwiej dziennikarzom pomylić role. Obowiązkiem dziennikarza nie jest dbanie o to, by polityk wyglądał dobrze czy wypowiadał się mądrze, od tego są rzecznicy i  doradcy. Zadaniem dziennikarza nie jest wyjaśnianie, co polityk miał na myśli, gdy używał skrótu myślowego. Dziennikarz nie musi odpowiadać za trzeźwość, moralność czy przyzwoitość polityka.   Publiczność nie oczekuje  też od niego, by wspomagał realizację programu politycznego tej czy innej partii. Dodajmy – nie oczekuje także, by zwalczał program jakiejś partii czy jej poszczególnych członków. Dziennikarz ma po prostu zbierać i przekazywać informacje polityczne tak, by każdy odbiorca mógł podejmować decyzje we własnym interesie i w zgodzie ze swoimi poglądami. To jest jego podstawowa misja. Źródło: Leo Kundas / Getty Images / Flash Press Media

ISJA INFORMOWANIA

wę: ochronę zdrowia publicznego. Klasyczne niezrozumienie własnej roli przyniosło żałosny efekt. Inny przykład to materiały „produkowane” przez wielu tak zwanych dziennikarzy śledczych, którzy opierają swoją wiedzę na materiałach przekazanych im w  postaci przecieku kontrolowanego (znane sformułowanie – „nasza redakcja dotarła do...”). W wielu przypadkach już na pierwszy rzut oka widać, że publikacja ma posłużyć temu, kto poufne materiały udostępnił. Pozornie wszystko wygląda dobrze, tyle tylko, że dziennikarz nie „zdobył” informacji, a  posłużył za przekaźnik. Na dodatek publiczność, w której interesie dziennikarz powinien poszukiwać prawdziwej informacji, zostaje pod pozorem sensacji wprowadzona w błąd, a jej zaufanie wykorzystane do potępienia kogoś, kogo wina nie została udowodniona (a  być może zostanie udowodniona jego niewinność).

To odbiorca musi być punktem odniesienia dla mediów. Politycy występują w  innym wyścigu. Na polityków głosuje się co kilka lat, a  głosowanie pilotem na konkretną radiostację czy telewizję albo zakupem w kiosku na gazetę odbywa się codziennie. To jest wyścig, który dziennikarze powinni wygrać. Za efekty w  takim wyścigu dziennikarze i  wydawcy są i  powinni być oceniani. Czy dla publiczności ważne jest to, co dziennikarz myśli na jakiś temat? Niezupełnie. Dużo ważniejsze jest, co się naprawdę stało. Bardzo wielu komentatorów myli role i zamiast podawać odbiorcom kontekst, aby tamci sami mogli sobie wyrobić opinię, prezentuje opinii publicznej swoje poglądy, aby je jej narzucić. Dziennikarz zaangażowany staje się dziennikarzem-guru.

Dziennikarz może wreszcie, zamiast posłańcem z misją zdobycia prawdy, stać się wesołkiem i  kumplem swojego zleceniodawcy. Mamy wtedy do czynienia z chorobą mediów znaną jako infotainment, czyli połączeniem informacji z rozrywką. Poważne informacje bywają wówczas prezentowane w  sposób celowo sensacyjny, aby przyciągnąć odbiorców, a całkowicie niepoważne informacje zyskują coraz więcej miejsca w mediach. Powstają też całe serwisy plotkarskie, a informacje typu „majtki Dody” coraz silniej przenikają do tzw. poważnych mediów. Czasem dochodzi nawet do takiego absurdu, jak w przypadku wieloryba, którego pewna gazeta śledziła, gdy ten rzekomo płynął w górę Wisły. W relacjach z niecodziennej podróży wieloryba znalazły się zdjęcia i wypowiedzi ludzi, którzy z dziennikarzami wcale nie rozmawiali albo nie potwierdzali historii o wielorybie, traktując ją jak kompletną bzdurę. Tymczasem historia, choć całkowicie wyssana z palca, zyskiwała zainteresowanie publiczności, ponieważ została wydrukowana w  gazecie. Gazeta dzięki temu świetnie się sprzedawała, co w końcu było podstawowym celem. Tyle tylko, że o  prawdzie nie było już mowy. Żyjemy w  świecie, w  którym problemem numer jeden jest brak zaufania do informacji krążących w  przestrzeni publicznej. W  pogoni za karierą i  pieniędzmi zgubił się tak bardzo potrzeby dziennikarzosoba zaufania publicznego. Na każdym kroku trzeba ustalać, jak jest naprawdę. Nie wiadomo, komu można uwierzyć, gdy chodzi o  deklaracje polityczne, rozwiązania gospodarcze dla kraju i  świata, globalne ocieplenie czy oziębienie, sposób i  styl życia, wychowanie dzieci, wyrażanie emocji, sposób odżywiania (liczba diet i jedynie słusznych zaleceń jest przecież ogromna), leczenie rozmaitych dolegliwości, etc. Znalezienie drogi wyjścia z  tego impasu komunikacyjnego nie będzie ani proste, ani szybkie i nie będzie też uzależnione od rozwoju technologii, która jest jedynie narzędziem. Potrzebny jest człowiek. Jedyne rozwiązanie, z którego nikt ani mediów, ani publiczności nie zwolni, to rzeczywisty powrót do świata wartości podstawowych. Gotowość mówienia prawdy, nawet gdy nie zgadza się ona z interesem mówiącego, świadczenie swoim postępowaniem o tym, co się głosi. A przede wszystkim – ciągłe powtarzanie sobie, że rolą dziennikarza jest wypełnianie misji zleconej przez odbiorcę, misji polegającej na poszukiwaniu i  przekazywaniu prawdziwej informacji. Ani mniej, ani więcej.

EDUKACJA MEDIALNA

5


E

SKUTECZNA KOMUNIKACJA

tyczna komunikacja

O konieczności stosowania reguł przekazu

J

edna z  moich maturzystek, adeptka dziennikarstwa, poprosiła mnie o  przeczytanie mikropowieści belgijskiej pisarki Amélie Nothomb Kwas siarkowy1, której akcja dzieje się na planie zdjęciowym telewizyjnego reality show. Ta niewielka książeczka stała się wkrótce punktem wyjścia do rozmowy z  moimi uczniami na temat etycznego wymiaru komunikowania i  kwestii z  tym związanych. Przedstawiony przez autorkę wstrząsający portret widzów reality show mógłby pomóc nauczycielom w  uświadomieniu przedstawicielom pokolenia screeny generation, zafascynowanym mediami, że w  obszarze komunikowania muszą sprostać wymaganiom etyki. Sami nauczyciele, jako odbiorcy przekazów różnego typu, często doświadczają świadomego naruszenia etycznych podstaw komunikacji. Dostrzegając u  uczniów stałą fluktuację uwagi, krótkie zmienne odpowiedzi, zmęczenie stałym napływem informacji i coraz uboższe słownictwo, jesteśmy zmuszeni wdrażać ich już od najmłodszych lat do stosowania reguł komunikacyjnych związanych z  pozajęzykowymi wartościami, szacunkiem do innych ludzi, kultury, tradycji i  zwyczajów, bowiem komunikowanie oceniamy nie tylko ze względu na jego skuteczność, ale także ze względu na zgodność z  obowiązującym prawem i  z  perspektywy dobra człowieka. Inspiracją do tych działań może być znakomity zbiór siedemnastu esejów E. Bendyka Antymatrix. Człowiek w labiryncie sieci2.

6

Kilka słów o nieetycznym komunikowaniu Do głównych grzechów komunikowania K. Najder-Stefaniak zalicza kłamstwo i  hipokryzję, dodając, że kłamstwem jest również ukrywanie swoich myśli, przekonań, posiadanych informacji3. Zdarza się, że kłamstwo chroni dobro człowieka, toteż z  perspektywy etyki można je usprawiedliwiać. Usprawiedliwiać natomiast nie wolno hipokryzji, działania cechującego się niespójnością stosowanych zasad moralnych. Hipokrytą jest według K. NajderStefaniak człowiek, który ignoruje prawdę i komunikuje fałsz4. O tej drugiej postawie, masowo praktykowanej, opartej na instrumentalnym stosowaniu zasad etycznych, wynikającej z  konfliktu między normami obyczajowymi a moralnymi, trzeba w szkole mówić otwarcie, nazywając ją jednoznacznie i oceniając negatywnie, gdyż jest nieszczera, a przez to nieuczciwa. Z  perspektywy etyki komunikacji należy również rozpatrywać płynną granicę między perswazją a manipulacją w przekazach. K. Najder-Stefaniak uważa, że przekonywanie kogoś do prawd, w  które sami wierzymy, do interpretacji świata i zdarzeń, które uznaliśmy za właściwe, nie jest złe, jeśli nie dokonuje się „ślepo”, to znaczy, jeśli rozumiemy swoje racje i  potrafimy zachować do nich tyle dystansu, by być w stanie zrozumieć cudze przekonania i  interpretacje5. Perswazja oparta jest na trzech technikach oddziaływania na odbiorcę, na:

UCZYĆ ŁATWIEJ - jesień 2010

Ada Maria Kurtycz

apelowaniu, racjonalnym uzasadnianiu, sugerowaniu pożądanych rezultatów. W  szkolnym komunikowaniu potrzebujemy świadomości, że skuteczność komunikatów perswazyjnych zależy od tego, kto mówi, co mówi oraz do kogo mówi. Nadawcy wiarygodni (np. nauczyciele z  oczywistymi kompetencjami) są bardziej skuteczni w  perswazji niż nadawcy mało wiarygodni. Nadawcy atrakcyjni (chodzi tu nie tyle o  wygląd fizyczny, co ich osobowość) są bardziej skuteczni niż nadawcy nieatrakcyjni. Perswazja jest znakomitą metodą szkolnych negocjacji, pomagającą załagodzić spory, osiągać porozumienie, gdy mamy odmienne cele niż odbiorca. Gdy komunikacja przebiega ze szkodą dla jednej ze stron, mamy do czynienia z manipulacją (celowo inspirowaną interakcją społeczną, mającą skutkować oszukaniem i  sprowokowaniem ludzi do działania sprzecznego z  ich dobrem lub interesem)6. Z  reguły nadawcy komunikatu manipulują treścią i  sposobem przekazywania, a najpowszechniejsza i najprostsza manipulacja dotyczy informacji, gdy jest ona świadomie poddawana fałszowaniu, deformacji i  filtracji. W  nauczycielskich relacjach pojawiać się może manipulacja dotycząca wiedzy, gdy nadawca przekazu preferując określoną doktrynę, ukrywa tę, która nie wspiera jego celów, za to podkreśla ważne dla siebie treści. Wykorzystuje do tego nastrój chwili, system

aktywnego wywierania wpływu, obietnice bez pokrycia, nieuwagę, słabe punkty oraz brak wiedzy ucznia. W  momencie, kiedy w  szkolnej komunikacji jedna ze stron zaczyna sięgać po nieetyczne metody przekonywania, kod zamiast wspierać porozumienie, niszczy je i znieważa drugą stronę. Specjaliści od komunikacji używają terminu mowa nienawiści. K. Najder-Stefaniak zalicza do niej: agresję werbalną (używanie wyrażeń wartościujących, pejoratywnych, obraźliwych, kolokwialnych lub wulgarnych), dogmatyczność i  apodyktyczność, ślepe przywiązanie do głoszonych przekonań, odwoływanie się do stereotypów przekonań i  myślenia, nieuprawnioną generalizację, traktowanie jednostkowych przypadków jako reguły, manipulację faktami, pomijanie faktów przeczących postulowanym tezom. Choć zwolennicy wolności słowa są przekonani, że swoboda wypowiedzi to wartość najwyższa, krytykują mowę nienawiści. Szczególnie w szkole zawsze powinny niepokoić nas jej przejawy. Analizując etykietę językową przełomu wieków, łatwo można zauważyć irytujące upraszczanie form komunikowania związane z  demokratyzacją społeczeństwa, w  tym z  zanikaniem i pauperyzacją życia towarzyskiego, wzorowanie się na zachodnich, zwłaszcza amerykańskich wzorach kultury i  oczywiście „komputeryzację” relacji między członkami wspólnoty językowej7. Etyczne kodeksy komunikowania w szkolnej praktyce W  różnych środowiskach porozumienie budowane jest na podstawie kodeksów etycznych dotyczących przekazu.  Warto przenieść je na szkolny proces komunikacji. Jednym z  kodeksów jest Karta Etyczna Mediów (29 marca 1995 r.), opracowana z inicjatywy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. T. Goban-Klas wymienia jej następujące elementy: 1.  Zasada prawdy – dokładanie wszelkich starań, by przekazywane informacje były zgodne z  prawdą, sumiennie i  bez zniekształceń relacjonowały fakty w ich właściwym kontekście, a w razie rozpowszechniania błędnej informacji dbałość o to, by niezwłocznie dokonano ich sprostowania. 2.  Zasada obiektywizmu – przedstawianie rzeczywistości niezależnie od swoich poglądów, rzetelne relacjonowanie różnych punktów widzenia. 3.  Zasada oddzielania informacji od komentarza – wypowiedź ma umożliwiać odbiorcy odróżnianie faktów od opinii i poglądów. 4.  Zasada uczciwości – działanie w zgodzie z własnym sumieniem, nieuleganie wpływom, nieprzekupność, odmowa działania niezgodnego z przekonaniami. 5.  Zasada szacunku i  tolerancji – poszanowanie ludzkiej godności, praw, dóbr osobistych, a  szczególnie prywatności i dobrego imienia. 6.  Zasada pierwszeństwa dobra odbiorcy – podstawowe prawa czytelników, widzów i słuchaczy powinny być nadrzędne wobec redakcji, dziennikarzy, wydawców, producentów i nadawców. 7.  Zasada wolności i  odpowiedzialności – wolność mediów nakłada na nie odpowiedzialność za treść i formę przekazu oraz wynikające z tego konsekwencje8. Etyczne kodeksy komunikowania wyrastają z  szacunku do prawa człowieka do prawdy, zasady wspólnego dobra i świa-

domości roli mediów w naszym życiu. Szczególnie na płaszczyźnie komunikacji internetowej przydatny okazać się może zbiór zasad opracowany za S. Millerem przez H. i  T. Zgółków, którzy precyzują mailową etykietę następująco: • e-maile formułuj jasno i zwięźle, uwzględniając potrzeby adresatów; • zwracaj uwagę na poprawność pisowni i gramatykę; • szanuj czas korespondenta; • otrzymane wiadomości traktuj jako poufne; • nigdy nie zakładaj, że e-mail, który wysyłasz, pozostanie poufny; • nie przejmuj się zbytnio wiadomościami, w których napisano: prześlij to do wszystkich swoich znajomych; • czytaj instrukcje – poznawaj możliwości swojego programu, poczty elektronicznej oraz kulturę Internetu; nie bądź jednak nieuprzejmy wobec tych, którzy wiedzą mniej; • pomyśl dwa razy, zanim klikniesz na send (wyślij); • nie wszystkie wiadomości wypada przekazywać za pomocą e-maila; • poczta elektroniczna jest światem rzeczywistym9. Warto apelować o  dobre obyczaje językowej komunikacji, aby nasi uczniowie nie stali się, jak to określają H. i T. Zgółkowie, kontestatorami i kulturowymi naturystami. Etyka komunikacji nakazuje przygotować się do przekazu, także do słuchania, a to, jak się w szkolnej praktyce okazuje, niełatwa umiejętność, gdyż często brakuje nam zainteresowania cudzymi sprawami. Istnieje kilka prostych technik, którymi możemy sobie pomóc w  słuchaniu: parafrazujmy słowa naszego rozmówcy, stawiajmy pytania, potwierdzajmy jego sądy słowami i gestami, używajmy znaków fatycznych, uzasadniajmy wypowiedź faktami, odwołujmy się do przykładów i porównań. W komunikacji bądźmy wiarygodni, starajmy się, żeby nasz przekaz był jednoznaczny, twórzmy komunikaty przeznaczone dla określonego adresata. Budujmy wypowiedzi zgodnie z zasadami spójności kompozycyjnej i jednorodności stylistycznej. Zabiegajmy o zrozumienie, dostosowując nasz przekaz do możliwości odbioru szkolnego adresata. PRZYPISY: 1

A. Nothomb, Kwas siarkowy, Wydawnictwo Literackie MUZA SA,

Warszawa 2006. 2

E. Bendyk, Antymatrix. Człowiek w labiryncie sieci, Wydawnictwo

W.A.B., Warszawa 2004. 3

K. Najder-Stefaniak, O  komunikowaniu z  perspektywy etyki, Wy-

dawnictwo SGGW, Warszawa 2009, s. 95-96. 4 Ibidem, s. 97. 5 Ibidem, s. 98. 6 Ibidem, s. 98 7 M. Marcjanik, Zmiany w etykiecie językowej ostatnich lat XX wieku,

w: Zmiany w  publicznych zwyczajach językowych, red. J. Bralczyk, K. Mosiołek-Kłosińska, Warszawa 2001, s. 93. 8

T. Goban-Klas, Media i  komunikowanie masowe. Teorie i  anali-

zy prasy, radia, telewizji i  Internetu, WN PWN, Warszawa 1999, s. 181-183. 9

H. i T. Zgółkowie, Językowy savoir-vivre. Praktyczny poradnik po-

sługiwania się polszczyzną w  sytuacjach oficjalnych i  towarzyskich, Książka i Wiedza, Warszawa 2004, s. 202-203.

EDUKACJA MEDIALNA

7


SKUTECZNA KOMUNIKACJA

Verba volant Typy i formy przekazu z perspektywy szkolnego dziennikarstwa Ada Maria Kurtycz

(…)

istnieje powszechna zgodność poglądów wobec faktu, że skuteczne uczestnictwo, a szczególnie samorządność wymaga zasadniczych transformacji polityki komunikowania i działania mediów1, wnioskowano w 1977 roku na konferencji UNESCO w  Belgradzie, poświęconej promocji powszechnego udziału społeczeństw w komunikowaniu masowym. Eksperci traktują bowiem komunikowanie nie tylko jako działalność pojedynczych ludzi i  grup, obejmującą proces przekazywania i wykorzystywania idei, faktów i innych danych. Jak precyzuje Jerzy Olędzki, powołując się na Raport Komisji MacBride’a  z  1980 roku, główne funkcje komunikowania to: informowanie, socjalizacja, pobudzanie do działania, polemizowanie i dyskusje, edukacja, promowanie wartości kulturalnych, dostarczanie rozrywki oraz integracja społeczna. TYPY KOMUNIKACJI

ALOKUCJA

KONWERSACJA

KONSULTACJA

Jednokierunkowy przekaz do wyselekcjonowanych odbiorców;

Dwustronny, symetryczny kontakt, w wybranym czasie i miejscu;

Przepływ komunikatów między centrum a odbiorcą za pomocą zasobów Internetu;

– audycje radiowe i TV

– poczta elektroniczna, fora i listy dyskusyjne, SMS, czat, IRC, komunikatory, wideokonferencje, WWW

– strony WWW

Prowadząc od wielu lat szkolną gazetę, przekonałam się, że forma edukacji medialnej sprzyja aktywnemu uczestniczeniu w życiu publicznym wszystkich uczniów, motywuje i stymuluje ich aspiracje, pomaga wyjaśniać różne punkty widzenia na sprawy publiczne, przekazywać wiedzę w  celu rozwoju intelektualnego, wpływać na rozwój poczucia estetyki, a także na poznanie i zrozumienie innych. Uczniowie tworzący gazetę wiedzą, że zdarzenie komunikacyjne jest skomplikowanym procesem wymiany informacji, na który ma wpływ wiele czynników. Kanały komunikacyjne, za pomocą których wysyłają przekaz do czytelników i wpływają na nich, zależą również od kontekstu. Ta świadomość

8

UCZYĆ ŁATWIEJ - jesień 2010

pozwala aktywizować uczniów w szkolnym procesie podnoszenia efektywności wymiany informacji. Gazeta jest czymś namacalnym, trwałym, czymś, co zostaje; to zapis nie tylko szkolnych, ale także środowiskowych, krajowych, a nawet europejskich wydarzeń. Wakacyjne reportaże, felietony, lubiane przez uczniów wywiady, rysunki satyryczne, zdjęcia, fotoreportaże i newsy sprawiają, że choć słowa ulatują, szkolne „tu i teraz” zostaje w archiwach gazetowych i na elektronicznych nośnikach pamięci. W gąszczu środków i form przekazu Uczniowie wybierając klasy o  profilu dziennikarskim, mają pełną świadomość, że jeszcze nigdy ludzkość nie dysponowała takim arsenałem środków komunikowania, jak dziś, toteż chcą z  niego w  pełni korzystać. Język, gest i  mimika – przez tysiąclecia prymarne techniki przekazu – w XXI wieku wzbogacone zostały o  nowe środki masowego przekazywania, utrwalania i  przechowywania informacji. Pracę w szkolnej redakREJESTRACJA cji zaczynamy od ćwiczeń związanych z naturalnym, bezpośrednim, spersonaliPrzekazywanie przez jednostkę informacji zowanym środkiem, jakim jest mowa. Ta do centrum znakomita forma komunikowania opierająca się na biologicznym wyposażeniu człowieka, wymaga bliskości fizycznej rozmówców, którzy są siebie świadomi, toteż sprzyja integracji uczniów już w  pierwszym tygodniu pracy na warsztatach dziennikarskich, jakie od lat organizujemy dla klas pierwszych w Rewalu. I choć T. Goban-Klas klasyfikuje mowę, obok gestów i mimiki, jako nietrwały środek komunikowania, gdyż nie nadaje się do utrwalania wiadomości w czasie i ma ograniczony zasięg w przestrzeni, z  warsztatów wyjeżdżamy już ze świadomością, że dziennikarstwo może stać się formą utrwalania. Uczniowie wiedzą, że pośrednim, sztucznym i  zdepersonalizowanym środkiem komunikowania jest pismo, gdyż wymaga posługiwania się materiałami i narzędziami, zakłada brak fizycznej styczności z odbiorcami, umożliwia zwracanie się do nieznanych osób. Przyjmując, jak Maria Nowina-Konopka, za kryterium podziału form komunikowania sposób przekazywania wiadomo-

ści2, wyodrębnić należy komunikowanie werbalne, które dokonuje się za pomocą słów w procesie czytania, pisania, mówienia i słuchania, zarówno w formie ustnej, jak i pisemnej, oraz niewerbalne (gestykulacja, dotyk, spojrzenie, ton głosu, sposób mówienia, wygląd zewnętrzny). Nauczyciele często doświadczają nieporozumień wynikających z niewiedzy swoich uczniów na temat komunikacji niewerbalnej. A więc i ten typ komunikacji powinien stać się przedmiotem ćwiczeń. Gesty i  akty niewerbalne, łatwo przekładalne na słowa, pełnią w przekazie funkcję emblematów. Ilustratory to wszelkie znaki, jakimi posługuje się udzielający wywiadu rozmówca, a które szkolny dziennikarz musi przenieść na komunikowanie werbalne. Trudność może też sprawić uczniom opisanie wskaźników emocji, adaptatorów i  regulatorów konwersacyjnych, z  którymi zetkną się, przygotowując materiał do gazety. Warto, by opiekun koła dziennikarskiego poświęcił uwagę gestom, spojrzeniom i kontaktowi wzrokowemu, by nauczyć młodzież trafnego odczytywania zachowań niewerbalnych. Trzeba uczniom wskazywać zawarty w tych przekazach ładunek emocjonalny, bowiem spotykają się oni i będą się spotykać z komunikowaniem obojętnym, ciepłym, troskliwym czy lekceważącym. Szczególnie zajęcia z edukacji medialnej dają możliwość doskonalenia kompetencji komunikacyjnych, czego potwierdzeniem był dla mnie udział moich uczniów w  konferencjach z  redaktorem Piotrem Adamczewskim w  „Polityce” czy redaktorem Wojciechem Mannem w radiowej „Trójce”. Uwzględniając kontakt osobisty lub jego brak w  trakcie komunikowania, mówimy o  komunikowaniu bezpośrednim i  pośrednim. Gdy nadawca nie oczekuje od odbiorcy komunikatu

Zdjęcie 1. Jak rozmawiać? Lekcja w redakcji „Polityki”, 2009

zwrotnego, mamy do czynienia z komunikowaniem jednokierunkowym, jeśli celem jest sprzężenie zwrotne – z komunikowaniem dwukierunkowym. Jeśli nadawca ma ten sam status co odbiorca, komunikowanie ma charakter symetryczny, w  przeciwieństwie do niesymetrycznego, gdy jedna ze stron aktu komunikacyjnego ma pozycję uprzywilejowaną. W szkolnej gazecie uczymy się komunikowania formalnego, odmiennego od spontanicznych aktów komunikacyjnych. Polega ono na wykorzystaniu uznanych i powszechnie stosowanych uregulowań normatywnych, określaniu statusu stron oraz sposobu, czasu i miejsca przekazu. Uczniowie muszą wiedzieć, że tylko stosowanie uznanych reguł czyni wiarygodnym ich reportaż, wywiad albo news. Aby tak się stało,

Zdjęcie 2. Funkcja mowy niewerbalnej. Spotkanie z red. P. Adamczewskim w „Polityce”, 2009

szkolni dziennikarze wykonują różne zadania. Oto przykłady: 1.  Na podstawie nagrań różnych zdarzeń komunikacyjnych rozważ, na jakie zmysły szczególnie oddziałują? 2.  Podaj przykłady komunikatów, które mogą oddziaływać na kilka zmysłów jednocześnie. Co należy zrobić, aby przekaz był skuteczny? 3.  Na podstawie nagranego materiału ze spotkania redakcji z wybraną osobą oceń atuty mowy werbalnej i niewerbalnej. Typy i modele przekazu Klasyfikując typy i modele przekazu, należy uwzględnić zmiany wynikające z  postępu technologicznego, przede wszystkim rozwój mediów interaktywnych, które wykorzystujemy w  procesie edukacji medialnej. T. Goban-Klas podaje cztery podstawowe typy przekazu interpersonalnego charakterystycznego dla mediów interaktywnych, zaproponowane przez holenderskich uczonych Jana Bordewijka i Bena ven Kaama3 (patrz: schemat na poprzedniej stronie). Gwałtowny przyrost liczby użytkowników nowych mediów oraz wielość typów komunikowania wpływają na proces rozprzestrzeniania się informacji. Komunikacja mass medialna dopełniana jest komunikacją instytucjonalną. Warto mieć także świadomość komunikatów, jakie przekazujemy sami sobie. Ten typ przekazu ma charakter intrapersonalny. I wreszcie, ze względu na cel komunikatu, wyróżniamy przekazy o  charakterze informacyjnym (oparte na zasadzie wiarygodności nadawcy, wzmacniane wizualnie, obiektywne i neutralne) oraz perswazyjnym (mające nakłonić, zachęcić odbiorcę do zmiany postawy i do działania). W kontekście sytuacji komunikacyjnej i jej uczestników mówimy także o  komunikowaniu grupowym i  międzygrupowym. W  praktyce szkolnego dziennikarstwa z  takimi typami przekazu spotykamy się w czasie konferencji naukowych, debat i dyskusji panelowych, ale także podczas regularnych zebrań redakcyjnych. Komunikacja a zachowania społeczne Dzisiejszy odbiorca komunikatów ma możliwość szybkiego sprawdzenia ich rzetelności i  sam może stać się nadawcą. Tę możliwość wykorzystujemy, redagując kolejne numery nasze-

EDUKACJA MEDIALNA

9


SKUTECZNA KOMUNIKACJA Typy i narzędzia przekazu w szkolnej gazecie: Komunikacja bezpośrednia •  werbalna: twarzą w twarz – rozmowa indywidualna, zebrania, team briefing; • wydarzenia – konferencje, jubileusze, sympozja, szkolenia, imprezy kulturalne i sportowe. Komunikacja pośrednia • e-mail, fax; • materiały drukowane – ogłoszenia, gazetki, ulotki, sprawozdania, artykuły w lokalnej prasie. Komunikaty mogą być przekazywane w formie pisemnej, obrazowej lub jako ich połączenie, komunikacja elektroniczna – e-mail, newsletter, elektroniczna postać gazety, Internet, video. Możliwa jest również interaktywność przekazu. Komunikacja formalna go pisma. Odbieramy informacje dotyczące naszego środowiska, weryfikujemy ich prawdziwość, następnie odnosimy je do bliższego nam kontekstu, budując nowy, bardziej aktualny przekaz. Pracujemy zespołowo, dbając o prawidłową komunikację w redakcji. Rozmawiamy o  postępach i  porażkach, relacjonując w  zespole nasze poszczególne działania. Dyskusje prowadzi albo redaktor naczelny, albo sekretarz redakcji. Kilkunastominutowe, regularne spotkania sprzyjają konstruktywnej wymianie myśli. Na spotkaniach redakcyjnych przekazujemy sobie informacje, uświadamiamy każdemu jego rolę w redakcji, doceniamy zasługi. Spotkania, które wzorem sprawnie i skutecznie działających firm określamy jako team briefing, stają się nie tylko podstawowym źródłem informacji, ale i  kanałem, za pośrednictwem którego trafiamy do adresatów gazety. Stawiamy sobie warunek: musimy zachować dyscyplinę, żeby słowa, które tu padają, nie uleciały.

Zadania końcowe:

2. 3.

Zaproponuj i zapisz różne sposoby komunikowania się Twojej redakcji ze środowiskiem szkoły i miasta. Przedstaw kilka symboli przestrzegających współczesnego odbiorcę przed zagrożeniami komunikacyjnymi. W  redagowaniu gazety przeszkadzają Wam bariery komunikacyjne w  kontaktach z  niektórymi nauczycielami. Nazwij te bariery i zaproponuj, jak je zniwelować. PRZYPISY:

D

1.

1 J. Olędzki, Komunikowanie w świecie, Oficyna Wydawnicza ASPRA-

JR, Warszawa 2001, s. 40-41. 2

M. Nowina-Konopka, Wiedza, informacja i komunikacja w rozwoju

społeczeństwa informacyjnego, w: Społeczeństwo informacyjne. Istota. Rozwój. Wyzwania, WSiP, Warszawa 2006, s.108.

3 T. Goban-Klas, Media i komunikowanie masowe. Teorie i analizy pra-

sy, radia, telewizji i Internetu, WN PWN, Warszawa 1999, s. 77.

10

UCZYĆ ŁATWIEJ - jesień 2010

obór kanałów komunikacji

Michał Masłowski

O

soba, która chce coś zakomunikować, musi przejść przez trzy etapy:

• • •

określić cel komunikacji; przygotować komunikat – zbudować treść i odpowiednio ją zakodować; skutecznie rozdystrybuować zbudowany komunikat.

szym projekcie przygotować materiał video, który można publikować w sieci. yy Komunikacja bezpośrednia – multimedialna prezentacja dla uczniów szkoły oraz ulotki lub plakaty zachęcające do wejścia na stronę.  Media drukowane – współpraca z lokalną prasą, co powinno zaowocować artykułami o  naszej stronie i  o  projekcie (tu musimy przygotować materiał prasowy, opisujący nasz projekt i zamierzenia). ¡¡ Media elektroniczne – współpraca z lokalnymi mediami elektronicznymi, głównie chodzi tu o stacje radiowe i regionalne telewizje (tu raczej musimy zadbać o kontakty, gdyż ten rodzaj mediów samodzielnie przygotowuje materiały).

Bardzo często ten ostatni punkt budzi najwięcej trudności. Doskonale wiemy, co chcemy powiedzieć i jaki mamy cel. Ale jak to skutecznie przedstawić odbiorcom, którzy są w kręgu naszego zainteresowania? W końcu dookoła nas jest pełno informacji. Pierwszym działaniem, jakie musimy wykonać, jest rozpoznanie naszej grupy docelowej. Musimy sprawdzić, jak się ona komuniPrzyjmując tego typu plan, mamy spore szanse na to, że nasz kuje, z jakich mediów korzysta, co jest dla niej atrakcyjne. Musimy się dowiedzieć, jakim rodzajem języka posługuje się dana grupa, serwis zaistnieje w przestrzeni medialnej i świadomości społecztak by nasz przekaz był zrozumiały, często bowiem nawet bardzo nej. Kluczowa w tego typu projektach jest kwestia wykorzystania atrakcyjny przekaz pozostaje niezauważony z powodu niezrozu- maksymalnej liczby kanałów, gdyż użycie tylko jednego nie gwarantuje sukcesu. Pamiętajmy, że nasi odbiorcy na pewno mają mienia lub braku punktów wspólnych z kulturą danej grupy. Czym jest kanał komunikacji – jest to sposób prezentacji ko- różne preferencje w kwestii pozyskiwania informacji. munikatu/treści; może przybrać formę ustną (werbalną), pisemną, Przykład 2 wizualną (schematy, wykresy, fotografie, video) lub multimedialną (łączącą wszystkie te formy). Wybór kanału komunikacyjnego Zostaliśmy poproszeni o zrobienie prezentacji dla grupy niejest warunkowany wynikami analizy wskazującymi, w jaki sposób i w jakiej formie przekazać informację, aby dotarła ona do odbior- znanych nam osób, ale z  określonego środowiska. Przyjmijmy, że jest to grupa przedstawicieli lokalnej społeczności, a my mamy cy niezniekształcona i aby została właściwie odczytana. Istotne jest to, by planować działania komunikacyjne mak- zaprezentować szkolny projekt dotyczący stworzenia multimesymalnie szeroko, to znaczy – wykorzystywać wszystkie moż- dialnej historii naszej miejscowości. Cel prezentacji to uzyskanie środków finansowych na realizację liwości. Dzisiejszy świat pełen inforprojektu oraz wsparcia lokalnego macji powoduje to, że nasi odbiorcy Bez względu na to, co chcesz przekazać, Prawda nie jest prawdą, o ile ludzie Ci nie wierzą, samorządu. selekcjonują źródła: jedni czytają, inni A ludzie Ci nie uwierzą jeżeli Cię nie zauważą, Będziemy zatem mówić do dość oglądają, a jeszcze inni klikają. Dlatego A zauważą Cię tylko wtedy, gdy będziesz się do nich zróżnicowanego grona, zarówno szykując plan komunikacyjny, myślmy zwracał w niecodzienny i interesujący sposób pod względem wieku, wykształceo  tym, jak pozyskują informacje nasi nia oraz sympatii, jak i światopogląodbiorcy i tak budujmy portfel naszych Bill Bernbach du. Ta wstępna analiza pokazuje, że kanałów. Z  czasem, przy długoterminasz przekaz musi być uniwersalny, nowych działaniach komunikacyjnych, będziemy w  stanie ustalać także proporcje wykorzystania tych a  dobrane kanały komunikacji atrakcyjne dla wszystkich. Mając takie założenia, decydujemy się na wykonanie merytorycznej prekanałów, umiejętnie utrzymując poziom zainteresowania. zentacji, pozbawionej potencjalnie kontrowersyjnych rozwiązań. Ponieważ projekt opiera się o nowoczesne rozwiązanie, przyJak to zrobić w praktyce? gotujemy naszą prezentację w  formie multimedialnej. Dobrze byłoby przygotować także makietę graficzną projektu, gdyż wiPrzykład 1 zualizowanie efektu końcowego pozwala szybciej wytłumaczyć Załóżmy, że stworzyliśmy własną stronę WWW poświęconą jego ideę. Może być jednak tak, że część naszego audytorium nie akcepnaszej szkole lub jakiejś aktywności, którą realizujemy z naszą klasą, i chcemy ją rozpropagować. Definiujemy zatem grupy odbior- tuje w pełni tego typu przekazu, zatem właśnie dla tych osób poców, którzy nas interesują. Mogą to być rodzice, inni uczniowie, winniśmy przygotować materiał drukowany, który pozwoli im się zapoznać z projektem w bardziej klasyczny sposób. lokalna społeczność i media. Warto także w prezentacji pokazać współpracowników, któOto jakie kanały możemy wykorzystać, zakładając, że strona działa i  mamy regularnie pojawiające się na niej nowe informa- rzy biorą udział w  projekcie. Uwiarygodni to nasze działania i wzbudzi pozytywne emocje. cje. Dobór kanałów komunikacyjnych to z  jednej strony sztuka, ÞÞ Internet – najbardziej oczywisty kanał – musimy nawiązać współpracę z  innymi serwisami informacyjnymi trafiający- a  z  drugiej – kalkulacja. Najważniejsze jest dobre rozpoznanie mi do naszych odbiorców, zaistnieć na forach dyskusyjnych grupy, do jakiej kierujemy przekaz, dobranie odpowiedniego oraz w  serwisach społecznościowych, takich jak Facebook języka i argumentów oraz zadbanie o różnorodność kanałów. czy Blip. Zapewni nam to znajomość naszego projektu w szerokiej grupie społecznej. Warto także zadbać o to, aby o na-

EDUKACJA MEDIALNA

11


S

SKUTECZNA KOMUNIKACJA

ztuka debaty

Czas zacząć publicznie rozmawiać

…d

ebata publiczna przestała być czymś ekskluzywnym. I tak po prawdzie – nie znasz dnia ani godziny, kiedy padnie na Ciebie1. Tak zaczyna Piotr Legutko swój poradnik, podręcznik czy, jak sam określa, pamiętnik znaleziony w telewizyjnym studio, namawiając do doskonalenia umiejętności i  kompetencji niezbędnych do udziału w debacie. Te same umiejętności wykorzystywać można w dyskusjach i  negocjacjach. Formy debat, metody dyskusji i  techniki negocjacji stanowić mogą przygotowanie uczniów do aktywności i społecznego dialogu. Zgodnie z tradycją grecką, która zakłada równość partnerów biorących udział w dyskusji, przez udział ten dokonuje się samoutwierdzenie człowieka jako istoty autonomicznej i rozumnej2. Szkolne debatowanie może stać się nie tylko świetnym treningiem oratorstwa, ale i szansą na nauczenie się zasad prowadzenia kulturalnej dyskusji. Ucząc zachowania podczas publicznych wystąpień, technik prowadzenia dyskusji grupowej i  przyjmowania informacji zwrotnych, budzimy w  uczniach poczucie szacunku dla odmienności partnera. Autorki Przewodnika po metodach aktywizujących nazywają debatę dobrą metodą prowadzenia rozmów na trudne tematy3. Dzięki tej metodzie uczniowie będą gotowi do efektywnego współdziałania w zespole oraz podejmowania indywidualnych i grupowych decyzji. Na początek... Zacznijmy od dyskusji, czyli wymiany zdań na określony temat, podczas której uczniowie prezentują odmienne poglądy. Na lekcjach wychowawczych, na lekcjach wiedzy o kulturze czy języka polskiego mamy ku temu wiele okazji. Gdy spodziewamy się burzliwego przebiegu dyskusji, warto wprowadzić dyskusję moderowaną i moderatora (facylitatora), osobę neutralną, odpowiedzialną za jej tok. W szkolnej praktyce ciekawa może się okazać dyskusja panelowa, która polega na tym, że grupa uczniów, występując w  roli ekspertów różnych dyscyplin naukowych, przedstawia zagadnienie z  punktu widzenia swojej dziedziny. Tą dyskusją również kieruje moderator, który określa problem bę-

12

UCZYĆ ŁATWIEJ - jesień 2010

P. Legutki szansą na doskonalenie talentów oratorskich, trudnej sztuki empatii, a także dystansu wobec siebie, wobec swych emocji, uprzedzeń, nawyków, które bardzo często przeszkadzają w spokojnej, racjonalnej argumentacji5. Warunki udanej debaty Udana debata opiera się na czterech etapach:

Ada Maria Kurtycz

dący przedmiotem sporu i dobiera uczestników. Dyskusja panelowa może przebiegać w trzech etapach: dyskusja w ramach grupy panelowej, dyskusja i  pytania obserwatorów oraz odpowiedzi na pytania słuchaczy. Funkcja moderatora polega na tym, że nie podsumowuje on dyskusji, a jedynie zestawia poglądy i argumenty dla poparcia lub obalenia tezy. Debata w szkole Debata to sformalizowana dyskusja na dany temat, najczęściej w  większym gronie osób, dotycząca wyboru najlepszego rozwiązania omawianego problemu. P. Legutko porównuje ją do swoistego widowiska, rozprawy sądowej, sportowej rywalizacji i  przedstawienia teatralnego. Debata jest spektaklem, w  którym nikt nie chce zostać przez widownię uznanym za czarny charakter. I  grą, w  której trzeba pokazać sportową klasę, by przekonać do siebie publiczność4. W szkole, szczególnie na języku polskim, wykorzystujemy często debatę oksfordzką. Polega ona na tym, że spierają się dwa zespoły, z których jeden broni tezy postawionej w  tytule debaty, drugi zaś stara się tę tezę obalić. Przykład tezy, propozycji do odrzucenia dla opozycji może zrodzić się przy omawianiu właściwie każdego kluczowego problemu czy tekstu kulturowego, na przykład: – Rewolucja (…) jest to konieczność, wy��sza ponad wszystko. Jest to prawo moralne – S. Żeromski. (Przy cyklu lekcji na temat Nie-boskiej komedii Z. Krasińskiego, Szewców St.I. Witkiewicza, Przedwiośnia S. Żeromskiego). – Wzajemne oszukiwanie bohaterów noweli B. Prusa „Kamizelka” to świadectwo wartości niezbędnych w udanym małżeństwie. Uczniowie przygotowując się do debaty, mogą wykazać się wiedzą, celnym ripostowaniem, refleksem, zrobić dobre wrażenie na publiczności, która oceniając siłę argumentów i sposób ich prezentowania, wydaje werdykt. Z praktyki polonistycznej wiem, że debata oksfordzka zniechęca tendencyjnością, bo uczestnikom przychodzi bronić racji, których w  rzeczywistości nie podzielają i które  prywatnie kwestionują. Ale z kolei ta forma jest według

• •

przygotowanie – bowiem musimy ustalić z  uczestnikami zasady, właściwie sformułować i przedstawić tezę, przygotować do obrony przedstawicieli dwóch przeciwstawnych stanowisk, wylosować te stanowiska, powołać moderatora i jurorów; przeprowadzenie debaty – tu ważne są: strategia, linia, typy argumentów i kontrargumentów oraz dowody; zakończenie – wskazanie przez jurorów zwycięzców; podsumowanie i  ocena debaty – omówienie kluczowych momentów debaty i określenie korzyści z jej przeprowadzenia.

P. Legutko podkreśla rolę moderatora debaty, który stoi na straży dyskusji. Porównuje go do regulującego ruch policjanta, sędziego odgwizdującego faule lub udzielającego głosu na sali rozpraw. Mówię – moderator, myślę opanowanie, powściągliwość, umiarkowanie, właściwa miara6. Przygotowujące się do debaty strony muszą wykazać się zrozumieniem tezy i wziąć pod uwagę różne jej aspekty, opracować strategię i linię argumentacji zgodnie z zasadą foritori (od najsilniejszego argumentu) oraz przewidzieć strategię przeciwnika. Siłę argumentów i kontrargumentów debatujący muszą budować na sądach autorytetów oraz przykładach znanych uczestnikom. Cenną umiejętnością jest antycypacja polegająca na uprzedzaniu argumentami działań przeciwnej drużyny. Pomocną lekturą dla osób przygotowujących się do debat może okazać się zawierająca 38 forteli stosowanych w dyskusjach Erystyka. Sztuka prowadzenia sporów A. Schopenhauera7. Niemiecki filozof podkreśla rolę argumentacji w dialektyce erystycznej. Debatujący mogą z  całego arsenału argumentów sięgać po te, które są skierowane do słuchaczy, odnoszą się do spraw ich dotyczących, do nieznajomości problemu po stronie oponentów, do oczywistych faktów i strachu, ale też do poczucia humoru. Wartością debat oksfordzkich jest limit czasu, którego nie wolno żadnej ze stron przekroczyć. Ten warunek narzuca dyscyplinę słowa, wyznacza to, co i jak mówią debatujący. Na koniec kilka niezbędnych wskazówek dla uczniów przygotowujących się do szkolnych debat: 1. Pamiętaj, że pierwsze wrażenie jest najważniejsze. 2. Unikaj wyrażania skrajnych sądów. 3. Zrób wszystko, żeby utrzymać kontakt z adwersarzami, używając właściwych zwrotów. 4. Postaraj się wykorzystać humor. 5. Naucz się przewidywać argumenty przeciwnika. 6. Popracuj nad właściwą dykcją i modulacją głosu. 7. Wprowadzaj do swoich wypowiedzi celowe pauzy. 8. Umiejętnie operuj mimiką i gestykulacją. 9. Postaraj się zrobić wrażenie swobodnego i pewnego siebie. 10. Zadbaj o efekt końcowy. Do wymienionych zasad (umiejętności) P. Legutko dodaje sa-

mokontrolę, zalecając umiar i stosowność: trzeba zdiagnozować we własnym zachowaniu wszystkie „efekty uboczne”, zakłócające komunikację8. Podkreśla także wagę umiejętności słuchania, zasadę szlachetnego minimalizmu w przemawianiu, poddanie się prądowi debaty, elegancję języka, odwoływanie się do doświadczeń publiczności oraz barwną argumentację. Przyglądając się moim debatującym uczniom, miałam nieodparte wrażenie, że znakomicie wpisują się w  typologię ról i  postaw P. Legutki: CZARODZIEJA, NARCYZA, MĘDRCA, TECHNOKRATY, TREFNISIA, IRONISTY, EGZEKUTORA, ŚLEDCZEGO czy TERAPEUTY. I to właśnie ze względu na emocjonalne zaangażowanie uczniów w debaty trzeba ich przygotować do ostatniego etapu – podsumowania i oceny. Tu najważniejsza jest rola nauczyciela, opiekuna debat. Oczywiście, wszyscy w debacie chcą „być górą”, bo nikt nie lubi przegrywać. Dlatego przekazuję im receptę D.J. Schwartza: Unikając gry „Jestem górą” pokazujesz, że nie brak ci wiary we własne siły (...). Istnieje tylko jeden sposób zwyciężenia w tej grze. Nie graj w nią. „Jestem górą” to gra dobra dla dzieci9. Rzadziej w  szkolnej praktyce wykorzystujemy debatę amerykańską, częściej bywamy jej obserwatorami jako telewidzowie. To daje okazję do analizy sposobu formułowania pytań przez prowadzącego i  umiejętności moderowania przez niego dyskusji, bowiem to właśnie od jego przygotowania, tematycznego precyzowania pytań, ich równoległego adresowania do uczestników debaty i udzielania im głosu zależy przebieg debaty amerykańskiej. Każda z tych form, dyskusja moderowana i panelowa, debata oksfordzka i amerykańska to metody, które warto wprowadzać do szkoły. Zgódźmy się co do jednego – czas zacząć ze sobą publicznie rozmawiać. Nie jest dziś w  modzie szacunek dla adwersarza. Nie ma woli, by poważnie traktować jego racje. Zamiast (…) kreować pozytywne wzorce, spierać się i pięknie różnić, coraz częściej unikamy debat. A przecież dają one niepowtarzalną szansę spotkania się, poznania, może nawet zrozumienia, które wcale nie musi oznaczać uznania sensowności cudzych argumentów.10

PRZYPISY: 1 P. Legutko, Sztuka debaty czyli jak się nie dać, Wydawnictwo WAM,

Kraków 2009, s. 7. 2

K. Najder-Stefaniak, O  komunikowaniu z  perspektywy etyki, Wy-

dawnictwo SGGW, Warszawa 2009, s. 101. 3 E. Brudnik, A. Moszyńska, B. Owaczarska, Ja i mój uczeń pracujemy

aktywnie. Przewodnik po metodach aktywizujących, Zakład Wydawniczy SFS, Kielce 2000, s. 44-45. 4 P. Legutko, Sztuka debaty czyli jak się nie dać, Wydawnictwo WAM,

Kraków 2009, s. 16. 5 Ibidem, s. 18. 6 Ibidem, s. 46. 7

A. Schopenhauer, Erystyka. Sztuka prowadzenia sporów, Wydaw-

nictwo Helion, Gliwice 2007. 8 P. Legutko, Sztuka debaty czyli jak się nie dać, Wydawnictwo WAM,

Kraków 2009, s. 99. 9 D.J. Schwartz, Magia myślenia kategoriami sukcesu, Wydawnictwo

MEDIUM, Warszawa 2001, s. 191-192. 10

P. Legutko, Sztuka debaty czyli jak się nie dać, Wydawnictwo

WAM, Kraków 2009, s. 25.

EDUKACJA MEDIALNA

13


J

SKUTECZNA KOMUNIKACJA

ak cię widzą...

Prezentacja i autoprezentacja

P

rzyglądając się od kilku lat maturzystom prezentującym wyniki swoich rocznych przygotowań do egzaminu ustnego z  języka polskiego, odczuwam (jak wielu polonistów) pogłębiającą się frustrację z  powodu braku świadomości zdających, że oto zaprzepaszczają okazję do tworzenia swego pozytywnego wizerunku. Nauczyciele jednak nie rozdzierają szat z  powodu narastających problemów związanych z  przygotowaniami do tego egzaminu, ale ustawicznie szukają rozwiązań i  możliwości poprawy sytuacji, traktując tę pracę jako doskonały sposób na budowanie systemu wartości swoich uczniów. Przemówienia i  prezentacje to formy komunikacji interpersonalnej realizowane w  szkole na poziomie treści i  relacji. Dziś kreowanie pozytywnego wizerunku przez wszystkich i wszędzie zmusza do wprowadzenia zasad prezentacji do edukacji na wszystkich poziomach. Kształcąc umiejętności i  postawy uczniów, dążymy do tego, by skutecznie docierali do odbiorców, potrafili sobą zainteresować, prowokowali do stawiania pytań. Zachęcam do posługiwania się w tej pracy wskazówkami trenera personalnego, Miłosza Brzezińskiego, zabawnie i  przystępnie wprowadzającego w  podstawy technik wpływu1. Ci nauczyciele, którzy mają świadomość, że 55 proc. informacji dociera za pomocą środków pozawerbalnych, 38 proc. za sprawą brzmienia głosu, a  tylko 7 proc. znaczenia danej wiadomości dotyczy treści, w  swoich przekazach dbają o stosowny wygląd, umiejętność operowania przestrzenią, mowę ciała, stosowność stylu i adekwatne do miejsca słownictwo.

14

Pomóżmy uczniom w budowaniu image’u  Przygotowanie uczniów do prezentacji zaczynam już w klasie pierwszej, zapraszając ich na pokaz najlepszych maturalnych wystąpień. Z niekłamaną satysfakcją obserwuję obie strony – maturzystów, odprężonych i  swobodnych, bo wiedzą, że prezentują młodszym kolegom pracę ocenioną na 100 proc. i pierwszoklasistów, zasłuchanych, refleksyjnych, myślących zapewne: co mógłbym zrobić, żeby wypaść tak dobrze? Prosząc uczniów, by sobie wyobrazili, jak sami korzystają z  modelowej umiejętności, podaję pod rozwagę następujące kwestie: • • • • •

W jaki sposób autor prezentacji zdobył i utrzymał uwagę słuchaczy? Jaki cel wydaje się realizować? Jakie przekonania i wartości wyraża? Jakie wzorce językowe stosuje? Jakie niewerbalne zachowania wpływają na skuteczność jego przekazu?

Mówiąc o  wartościach tego egzaminu, uczniowie wymieniają: dużą wiedzę, swobodę jej prezentowania, kompetencje i  rzetelność przygotowania, doskonały język i  funkcjonalną mowę ciała, znakomite opanowanie, przemyślane posługiwanie się materiałami pomocniczymi. Dostrzegają konkretną umiejętność, którą chcą odtworzyć. Świadczy to o tym, że i najmłodszym uczniom zależy, by być dobrze ocenianymi i postrzeganymi przez innych. Tu zaczyna się rola nauczyciela, który może wskazywać im wizualne i  niewizualne składniki

UCZYĆ ŁATWIEJ - jesień 2010

Główne grzechy szkolnych prezentacji

Ada Maria Kurtycz pozytywnego wizerunku, bowiem na  egzaminie prezentują nie tylko materiał określony zakresem prezentacji, ale także siebie. Powinni więc wiedzieć, w  jaki sposób przygotować się do przedstawienia treści oraz znać techniki skutecznego przekazu. Prowokujmy więc uczniów do przemyślenia różnych sposobów ujęcia tematu, a także zastanawiania się nad formą przedstawienia treści. Praca nauczyciela, który chce pomóc uczniom w  budowaniu image’u,  wymaga od niego samego umiejętności autoprezentacji. Uczniowie chcą, by uczyli ich nauczyciele profesjonalni, mający rzetelną wiedzę, otwarci na dialog. M. Brzeziński podaje siedem zasad PR-u, które z powodzeniem odnieść można do nauczyciela, chcącego być ekspertem w swojej dziedzinie: 1. Postawa ciała i wygląd. 2. Uśmiech. 3. Częste używanie słów: umiem, potrafię, nauczyłem się, chcę. 4. Zapamiętywanie imion. 5. Wysyłanie komunikatów wspierających. 6. Operowanie właściwą strefą gestykulacji (powyżej obojczyków), która znamionuje charyzmę, entuzjazm, moc, siłę i energię. 7. Indywidualność – reguła zapamiętywania wyjątkowych informacji na temat rozmówcy. Brzeziński przywołuje jeszcze jedną zasadę, nazywając ją zasadą zero. Według niego jest to ciekawa osobowość2.

Nieudane prezentacje wynikają z  braku przekonania i  utożsamiania się z  przekazywanymi treściami. Od zaangażowania i pasji prezentowania zależą wpływ i skuteczność wystąpienia. Autor przekazu, tak jak sprzedawca, musi być przekonany do produktu, który sprzedaje odbiorcy. Częstym powodem niepowodzeń autorów prezentacji jest brak umiejętności decentracji słuchaczy. Zdarza się, że w trakcie rozmowy uczeń słyszy od egzaminatora: ja bym inaczej sformułował tezę, ja bym tak nie powiedział. Tymczasem rolą odbiorcy, egzaminatora jest przyjęcie perspektywy mówiącego, ocena jego koncepcji badawczej, argumentów i  wniosków, a nie tego, czego uczeń nie przygotował. Na drodze efektywnej szkolnej prezentacji pojawić się mogą zewnętrzne bariery komunikacyjne i  utrudnienia percepcyjne, takie jak hałas na korytarzu i za oknem, niewyraźna artykulacja prezentującego czy dekoncentrujące zachowania odbiorcy. Uczniowie skarżą się też na wybiórczość uwagi słuchaczy, którzy nie skupiają się na całości wypowiedzi, tylko na pojedynczych argumentach i  wnioskach. Do wewnętrznych barier komunikacyjnych egzaminatorzy zaliczają odchodzenie od tematu i zasadniczej, logicznej linii argumentacyjnej oraz świadome i nieświadome blokady językowe. Tak więc, żeby prezentacja była skuteczna, jej autor musi zdawać sobie sprawę z  istnienia barier komunikacyjnych. Co? Przygotowanie uczniów do prezentacji maturalnej trzeba zaczynać od zachęcenia do wyboru tematu, który jest im w jakimś sensie bliski. Rzecz dotyczy treści przekazywanych informacji. Słuchający musi mieć wrażenie, że prezentacja jest przygotowana dla niego i  jest rzetelna. Prezentacja treści zaczyna się już na poziomie tezy lub hipotezy, czyli podstawowego komunikatu docierającego do odbiorcy. Częstym błędem jest formułowanie tezy za pomocą sloganów i  frazesów. Tezy uczniowskich prezentacji rzadko mają charakter badawczy, jeśli już są stwierdzeniami, to bardzo oczywistymi. Przekazywane treści autor prezentacji musi „zagospodarować” w  limicie czasu i  słów. To często sprawia trudność uczniom ambitnym, rzetelnie

przygotowującym prezentację przez kilka miesięcy, gdyż muszą podjąć decyzję co do sposobu ujęcia problemu, dokonać selekcji, zrezygnować z części zgromadzonego materiału i  zweryfikować przygotowane materiały pomocnicze. Jak? Nauczyciel powinien wspierać przygotowanie szkolnych prezentacji, motywować, wskazywać dobre wzorce i błędy, których należy unikać. Uczeń musi być przekonany, że prezentacja na egzaminie to okazja do popisania się wiedzą, a także pokazania własnego wizerunku, talentu i  umiejętności. Czasem obserwujemy, że rzetelnie zdobyta wiedza ucznia nie idzie w  parze z  umiejętnością przekazywania jej innym. Przygotowania do wystąpienia powinny więc stać się treningiem konstruktywnej autoprezentacji, pomóc uczniowi wyeksponować istotne treści, unikać kwestii drugorzędnych, radzić sobie ze stresem, efektywnie wykorzystywać komunikację niewerbalną. Ułatwieniem  w  przygotowaniu prezentacji jest stworzenie ramowego planu. Na tym etapie proponuję posłużenie się notatką nielinearną wg techniki T. Buzana, czyli mapą myśli (ang. mindmapping). Wartość tej metody polega na zmniejszaniu uczucia stresu, uruchamianiu asocjacyjnego mechanizmu pamięci, pobudzaniu kreatywności, kontroli procesu analitycznego i  twórczego, a  w  efekcie na stworzeniu spójnej i  uporządkowanej prezentacji. Następny etap to przygotowanie wizualnych materiałów pomocniczych  (slajdy, handouty, folie prezentacyjne, plansze, prezentacje multimedialne). Materiały ilustracyjne dodatkowo angażują słuchaczy, przybliżają treści, uatrakcyjniają przemówienie. Konieczna jest tu jednak trafna ocena własnej umiejętności korzystania z takich materiałów.

Dobry mówca jest rozważny, dostrzega odbiorcę, konsekwentnie i logicznie realizuje temat, posługując się adekwatnym do niego językiem. Jest entuzjastą tematu, powtarza wiodący wątek, w  umiarkowany sposób personalizuje swoje przemówienie, zwracając się w  należyty sposób do słuchaczy. Przedstawianie siebie, czyli sztuka autoprezentacji Tej sztuki uczymy młodzież na co dzień, prezentując swoje umiejętności komunikacji werbalnej, odbioru przekazów uczniowskich, empatycznego słuchania i wykorzystywania kodów niewerbalnych. Bardzo ważna jest otwartość i bezpośredniość nauczyciela wyrażana w  kontakcie wzrokowym, uśmiechu, przejawach dobrego humoru, przyjaznej postawie ciała i  mimice. Nauczyciel powinien posiąść umiejętność korelacji przekazu werbalnego z  niewerbalnym, gestów ze słowami, których używa. Nasza własna osobowość i  zachowanie wobec uczniów mogą stać się silną motywacją do doskonalenia tych cech, dzięki którym oni sami staną się przekonującym wzorem osobowym.

Bibliografia: Bocheńska K., Sztuka retoryki – uczeń w  roli mówcy, WSiP, Warszawa 2005. Brzeziński M., Pracować i nie zwariować, Wydawnictwo W.A.B, Warszawa 2008. Campbel M.G., Jak przygotować profesjonalną prezentację, Wydawnictwo Wolters Kluwer Polska, Kraków 2007. Kuziak M., Jak mówić, rozmawiać, przemawiać?, Wydawnictwo ParkEdukacja, Bielsko Biała 2005. Kuziak M., Sztuka mówienia: poradnik praktyczny, Wydawnictwo ParkEdukacja, Warszawa 2008. Miyata C., Mów śmiało!: ćwiczenia przygotowujące

Kto?

uczniów do wystąpień przed publicznością, Gdańskie Wydawnictwo Oświatowe, Gdańsk 2005.

Wielu egzaminatorów ceni prezentację jako formę matury ustnej dlatego, że ma okazję usłyszeć dobrych mówców. Autor dobrej i  przemyślanej prezentacji wykaże, że potrafi pracować ze źródłami z zakresu literatury podmiotu, dopełniając je literaturą przedmiotu, a także porządkować prezentację tak, by postawiona teza czy problem zostały logicznie wyjaśnione.

Sanders T., Jak być lubianym: bądź sympatyczny i  zrealizuj marzenia, Wydawnictwo Jacek Santorski, & Co Agencja Wydawnicza, Warszawa 2007.

PRZYPISY: 1

M. Brzeziński, Pracować i nie zwariować, Wydawnic-

two W.A.B, Warszawa 2008. 2 Ibidem, s. 95-104.

EDUKACJA MEDIALNA

15


K

SKUTECZNA KOMUNIKACJA

omunikacja w edukacji

Edukacja poprzez komunikację

E

dukowanie wymaga wielu kompetencji, pośród których kluczowe wydaje się być komunikowanie społeczne, łączące w sobie wiele dziedzin i drobniejszych dyscyplin. Komunikowanie, czyli…

Definiując kluczowy termin, możemy uznać, że komunikacja to proces porozumiewania oparty na zależnościach między nadawcą a  odbiorcą1. Warto także podkreślić, że dotyczy on porozumiewania się jednostek, grup lub instytucji. Jego celem

lem jest stworzenie znaczenia. Przy takim założeniu podstawowymi terminami stały się: wiadomość, organizowanie i  znaczenie. Analizując cele stawiane przed procesem komunikowania, należy zaznaczyć, że nie da się raz na zawsze ustalić wszystkich jego zadań. Jesteśmy jednak w  stanie stworzyć w  miarę wyczerpujący wykaz celów przypisywanych nadawaniu i  odbieraniu komunikatów. Co osiągamy dzięki komunikowaniu? Z  całą pewnością informujemy, perswadujemy, nakazujemy, stymulujemy kontakt komunikacyjny, wy-

Wykres nr 1. Piramida komunikacyjna

jest wymiana myśli, dzielenie się wiedzą, informacjami i  ideami. S.W. Littlejohn zauważył2, że do zdefiniowania komunikacji wykorzystywano wielokrotnie takie terminy jak: mowa, proces, transmisja, kanał itd. L.R. Frey, C.H. Botan, G.L. Kreps podkreślili zaś, że komunikacja należy do procesów organizowania wiadomości, których ce-

16

Katarzyna Bocheńska-Włostowska

rażamy siebie. Chęć osiągnięcia poszczególnych zadań pociąga za sobą wykorzystanie rozmaitych środków i  narzędzi. Samo komunikowanie zaś może się odbywać na kilku płaszczyznach. Wymienione na wykresie nr 1. poziomy wskazują na charakter, zasięg, formułę i  uczestników komunikowania.

UCZYĆ ŁATWIEJ - jesień 2010

Komunikując się na wymienionych piętrach, dostosowujemy język, środki, określamy cel, używamy innych strategii. Na co dzień wsłuchujemy się w sygnały, jakie wysyła nasze ciało. Ból, głód, zmęczenie to komunikaty nadawane do naszego ośrodka nerwowego, nazywamy je komunikowaniem intrapersonalnym. Odbieramy je i  odpowiadamy określonym zachowaniem. Podstawą każdego komunikowania jest zjawisko komunikacji interpersonalnej. Życie w  grupie (rodzinie, plemieniu itd.) stało się podstawą do wytworzenia komunikowania grupowego, które musi uwzględniać potrzeby i oczekiwania kilku osób. W grupie wytwarzają się określone hierarchie, a  proces komunikacyjny nabywa nowych elementów. Jakość takiego wewnątrzgrupowego  komunikowania zależy m.in. od tego, czy grupa stanowi zespół nieformalny, czy też jest to zespół osób spotykających się ze sobą każdego dnia i  pracujących na wspólny sukces. Ludzie, którzy spędzają ze sobą sporo czasu, rozwijają niewerbalne sposoby porozumiewania. Podobnie przedstawia się komunikowanie międzygrupowe. Tu w interakcję wchodzą różne grupy. Podstawową cechą komunikowania organizacyjnego jest sformalizowanie komunikatów. Jednym z  najnowszych jest komunikowanie masowe. W  XXI wieku media zajmują procentowo najwięcej miejsca w  komunikacji. Skróciły odległości, udostępniły informacje, powieliły komunikaty, wykreowały swój własny język, oddziałujący na kilka zmysłów jednocześnie, przez co zmusiły do nabycia nowych kompetencji. Zmieniła się także dynamika oraz charakter interakcyjności. Znaleźliśmy się

w środowisku posługującym się coraz częściej obrazem i  znakiem. Aby zdać sobie sprawę z  tego, jak dalece jesteśmy uwikłani w  ten poziom komunikowania, wystarczy się przyjrzeć danym statystycznym (patrz: wykres nr 2). Technologia w komunikacji i edukacji formalnej i nieformalnej Osoba pracująca zawodowo podlega obowiązkowi ustawicznego i wielokierunkowego kształcenia. Co z tego, że w zasięgu ręki mamy komputer, Internet, telefon komórkowy i szereg innych urządzeń, jeśli nie zechcemy ich funkcjonalnie i  z  pożytkiem dla naszego rozwoju intelektualnego wykorzystać. Korzystanie z  dostępnych tematycznych i  branżowych portali internetowych to nie tylko umiejętne wpisanie adresu. Komunikowanie synchroniczne i  asynchroniczne możliwe w tym zakresie oczekuje m.in. od nauczycieli rozumienia języka nadawcy, umiejętnego zabierania głosu, a  więc tworzenia komunikatów medialnych. Komunikowanie z  udziałem technologii komunikacyjnych, to inny sposób nadawania i odbierania komunikatów. Nie przenosimy tu wprost schematów komunikacyjnych z kontaktów bezpośrednich. E-biuletyny3 nauczą nas, poza dostarczaniem nowości, dyscypliny słowa i tworzenia tekstu według piramidy odwróconej informacji. Warto na takich tekstach zrobić z  uczniami ćwiczenia dekompozycyjne. Pozwoli nam to poznać zasady pisania leadów, dobierania tematycznie różnych informacji czy stosowania klamry kompozycyjnej. Jest to także świetne narzędzie promocji dla placówek dydaktycznych. W  komunikowaniu z  udziałem technologii musimy pamiętać, że statyczne dokumenty zamknięte w  postaci PDF powoli odchodzą do lamusa. Nastaje czas lekcji wideo, transmisji na żywo, wideo i  audio podcastów. Uczestnictwo w  tym komunikowaniu wymagać będzie nowych kompetencji – nie tylko znajomości odpowiednich programów, ale i przemawiania, narracji radiowej, gatunków dziennikarskich, zachowania przed kamerą, fotografii, budowania wizerunku, bon tonu mediów, przekazu medialnego. Kontakty ze swoim środowiskiem, te prywatne i zawodowe, coraz częściej podtrzymujemy za pomocą komunikatorów internetowych, portali społecznościowych

i  na forach dyskusyjnych – także  dla nich jest miejsce w edukacji, choćby w postaci tworzenia nowej jakości komunikowania oraz tworzenia kolejnych form edutainment. Godne uwagi są tworzone przez nauczycieli strony tematyczne WWW oraz blogi. Są to świetne miejsca na prezentację nowych ujęć wybranych problemów i  inspirowanie innych do poszukiwań merytorycznych. Ci, którzy sięgają po Moodle opanowują kolejny stopień wtajemniczenia w telekomunikowaniu. Nowy język przekazu tworzymy, wykorzystując w  edukacji np. telefony komórkowe i aparaty fotograficzne. Urządzenia te dają ogromne możliwości w  pobudzaniu do interpretowania świata, aktywnego

staje być taka istotna. Nic bardziej mylnego. Tajemnicą poliszynela jest to, że mamy kłopoty ze słuchaniem. Przeszkadza nam w tym procesie wiele czynników. Niezwykle uciążliwe bywają czynniki fizyczne, np. temperatura, światło czy otoczenie. Każdy z uczestników procesu komunikacji wie doskonale, że wszystkie skrajne warunki same przez się wykluczają dialog. Podobnie rzecz się ma z  niedopasowaniem tematu do sytuacji. Kolejną grupę stanowią czynniki kulturowe. Naruszenie tabu, nieposzanowanie wartości i symboli skutkuje prawie zawsze zaniechaniem dialogu lub konfliktem. Zakłócać komunikację mogą również trudne do wyeliminowania tzw. czynniki psychologiczne. Nastawienie do

Wykres nr 2. Jak często używa Pan/Pani Internetu do…? Źródło: http://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2010/K_079_10.PDF. Opracowanie własne.

dochodzenia do wiedzy oraz jej odwzorowywania. Nastaje też czas e-korepetycji odbywanych w  czasie rzeczywistym, mądrego uczenia z udziałem gier komputerowych oraz internetowych telewizji edukacyjnych. Bariery, mury, zapory Żaden proces ani działanie nie jest pozbawione błędów. W rozmowie z drugim człowiekiem bywa niestety tak, że to, co nam się wydaje naturalne i  normalne, podyktowane dobrymi intencjami, nie zawsze tak zostaje odebrane. Zdarza się, że życzliwe słowa wypowiadamy nieodpowiednim tonem, co powoduje, że rezultat dialogu nas nie zadowala. Wchodząc w interakcje, powinniśmy się przypatrywać komunikowaniu werbalnemu i  niewerbalnemu, zarówno z punktu widzenia nadawcy, jak i odbiorcy. Często żyjemy w przekonaniu, że mając dobre intencje, nie musimy zważać na całą resztę, a więc forma prze-

określonej sytuacji, uprzedzenia do osób uniemożliwiają konstruktywne porozumiewanie. Mając świadomość występowania takich przeszkód, powinniśmy zadbać o ich usunięcie, a najlepiej zapobiec ich pojawieniu się w  środowisku komunikacyjnym. W  programowaniu neurolingwistycznym mówi się o  tzw. systemach prezentacji. Od tego, który z kanałów percepcyjnych preferujemy (zmysł wzroku, węchu i  smaku), zależy forma i  jakość naszego porozumiewania. Osoby faworyzujące konkretny zmysł muszą dążyć do zharmonizowania bodźców, tak by komunikacja przebiegała zadowalająco. Kolejną płaszczyzną, na której może dojść do zablokowania komunikacji, jest werbalna i niewerbalna forma ekspresji. Od doboru słów, zastosowanej gramatyki, wyrazistości gestów, mimiki twarzy zależy rezultat rozmowy. Aby zablokować dialog, wystarczy zlekceważyć rolę kontaktu wzrokowego. Większość ludzi nie wierzy osobom

EDUKACJA MEDIALNA

17


E-DUKACJA unikającym spojrzeń i  nie lubi z  nimi rozmawiać, bo budzą one w nas wątpliwości. A co ze słowami? Jak one mogą zerwać nić porozumienia? Do grupy głównych uchybień należy tzw. nadmierna generalizacja: „Ty zawsze zapominasz o  moich urodzinach”, „Ciągle liczysz tylko na mnie”. Stwierdzenie „zawsze” jest przykładem oskarżającego uogólnienia. W kontaktach część przestrzeni komunikacyjnej zajmuje komunikowanie z udziałem stereotypów. Łatwiej nam osądzać, oskarżać, niż przypatrywać się problemowi wnikliwie i  dociekać przyczyn. Trudno wówczas o budowanie porozumienia. Komunikacja wymaga zarówno umiejętności, jak i chęci. Gdy edukujemy się z udziałem mediów, niezbędne jest wyważenie formy i  treści, aby zapobiec przerostowi któregoś z elementów.

C

yfrowe zasoby edukacyjne

Wygodne narzędzia wyszukiwania Kamil Śliwowski

Podsumowanie Czy jako nauczyciele naprawdę musimy wiedzieć aż tyle o  komunikowaniu oraz korzystać z  komunikowania z  użyciem technologii? Czy będziemy gorsi, jeśli nie staniemy się uczestnikami czatów i  czytelnikami e-biuletynów, uczestnikami e-learningu? Na pierwsze pytanie odpowiedź brzmi: TAK. W  przeciwnym razie będziemy jak słoń w  składzie porcelany. Na drugie pytanie odpowiem: NIE, ale musimy pamiętać, że nauczanie to także dialog międzypokoleniowy, a  ten będzie możliwy z  młodymi ludźmi operującymi narzędziami telekomunikacji tylko wówczas, kiedy sami tę sztukę opanujemy.

T

echnologiczna rewolucja sprawia, że coraz ważniejsze stają się umiejętności korzystania z  nowych urządzeń i  serwisów. Zmiany trafiają także do szkół, kreując nowy model edukacji, w  którym z  jednej strony uczniowie niekiedy wiedzą o przedmiocie nauczania więcej od nauczycieli, a z drugiej – te przedmioty (technologie i wiedza) są wielką szansą edukacyjną, pozostającą na wyciągnięcie ręki. Wspólne działanie obu zainteresowanych stron może uczynić polską szkołę miejscem nowoczesnej wymiany wiedzy. Kolaże

PRZYPISY: 1

Słownik wyrazów obcych i  zwrotów obcojęzycznych

Władysława Kopalińskiego z  1988 r. podaje: komunikacja – „technika transportu i łączności; szlaki, środki łączności; łączność, przekazywanie wiadomości, myśli; cybernetyczna technika przenoszenia informacji między układami technicznymi”. Komunikowanie pochodzi od łacińskiego czasownika communico, communicare (uczynić wspólnym, połączyć, udzielić komuś wiadomości, naradzać się, patrz: Słownik łacińsko-polski, oprac. K. Kumaniecki, PWN, Warszawa 1973, s. 101). 2 S.W. Littlejohn, K.A. Foss, Theories of Human Commu-

nications, CA: Wadsworth, Belmont 1999. 3

Warte uwagi e-biuletyny to: E-biuletyn o  nowocze-

snej edukacji wydawany przez PWN i  Edu News oraz e-edukacja Wydawnictwa Verlag Dashofer.

18

Papier, klej, nożyczki, gazety i ksero... Brzmi znajomo? Tak powstaje do dziś wiele pomocy naukowych – od klasówek po szkolne „infografiki”. Wciąż niewiele przy ich tworzeniu rozwiązań, jakie daje Internet – narzędzie, które zmieści każdy materiał, pomoże złożyć go w całość, a na koniec wyśle uczniom wszystko mailem lub wydrukuje. Dlaczego nauczyciel, który przecież nie od dziś korzysta z nowych technologii, tak rzadko wykorzystuje je w swojej pracy? Czy dlatego, że w sytuacji, gdy przygotowanie materiałów (tak samo, jak papierowych) wymaga czasu, a do starszych metod jesteśmy przyzwyczajeni, wolimy wybrać te, w których czujemy się bezpieczniej? Tymczasem zasoby edukacyjne w  Internecie należy rozpatrywać znacznie szerzej niż w  przypadku tradycyjnych pomocy naukowych. Wykład z  pokazem eksperymentów fizycznych zarejestrowany na amerykańskiej uczelni dostępny w  sieci (np. na YouTubeEdu – specjalnej wersji popularnego YouTube dla materiałów dostarczanych przez wyższe uczelnie1) może posłużyć uczniom natychmiast po jego publikacji, pomóc w nauce języka obcego albo zastąpić konieczność przeczytania nudnego fragmentu z podręcznika. Dzięki opcji dodawania napisów do filmów2 na YouTube, można wspólnie uczyć się tłumaczenia lub przygotować je dla uczniów przed lekcjami. To świetny przykład tego, jak aktywnie podchodzić do każdego serwisu internetowego. Ale takich możliwości jest znacznie więcej.

UCZYĆ ŁATWIEJ - jesień 2010

Wyszukiwanie Znaczenie tego słowa, dzięki technologicznemu postępowi, ulega ogromnemu przeobrażeniu. Dziś stało się ono prawie tożsame z  czynnością dokonywaną wyłącznie w  Internecie. Mało kto jednak jest świadomy, że każda wyszukiwarka internetowa podczas kliknięcia „szukaj”, po wpisaniu interesującego nas zapytania, podejmuje za nas kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt decyzji, które za kilka milisekund zaważą na precyzji otrzymanych wyników. Każda z tych wyszukiwarek oferuje w bardzo łatwy sposób, dosłownie za pomocą kilku kliknięć, precyzowanie zapytania. Zwykle wystarczy przejść do zakładki wyszukiwania zaawansowanego i ustawić klika prostych opcji, by zawęzić wyniki wyszukiwania do bardziej odpowiadających naszym potrzebom. Możemy w  ten sposób, na przykład, wyszukiwać tylko materiały zawierające jedno z kilku wybranych słów (np. synonimów) lub wyszukać dokładny fragment (podajemy wówczas zapytania w cudzysłowie). Możemy także szukać materiałów w  interesującym nas języku lub posiadających określone zezwolenia użycia (np. na licencjach Creative Commons). Ogrom materiałów graficznych i zdjęć dostępnych w Internecie oraz ułatwienia, jakie dają nam wyszukiwarki, zachęcają do wykorzystywania ich w szkole i nauce. Jednak, o  czym łatwo zapomnieć, każde zdjęcie, obrazek, grafika, muzyka czy materiał video do kogoś należą i ten ktoś ma prawo nie życzyć sobie, by jego praca lub własność były szeroko dostępne i  wykorzystywane. Jednocześnie coraz częściej można znaleźć autorów, którzy chętnie udostępniają swoje prace innym bez żadnych ograniczeń. Aby uniknąć problemów zwi��zanych z  prawem i  nie ograniczać się wyłącznie do własnej twórczości, warto zapoznać się z możliwościami, jakie dają nam otwarte archiwa. Najprostszym sposobem na wyszukiwanie udostępnionych do darmowego użytku i  rozpowszechnia prac, jest skorzystanie z  zaawansowanego  wyszukiwania, np. w  Google lub Yahoo Search. Obok podstawowego okienka wyszukiwarki możemy kliknąć na  ustawienia zaawansowane, w  których da się wybrać więcej szczegółów, m.in. status prawny wyników, jakie chcemy otrzymać. Google określa je jako dostępne do darmowego

użytku i  rozpowszechnia. Ogromnymi archiwami są Wikimedia Commons3, Internet Archive4 i Flickr5. Wikimedia Commons jest zapleczem multimedialnym internetowej encyklopedii – Wikipedii. Internet Archive to ogromne archiwum multimediów, filmów, muzyki, ale również zachowanych starych wersji stron internetowych. Flickr zaś to największy serwis fotograficzny na świecie, zawiera ponad 800 milionów zdjęć, z  czego ponad 100 milionów dostępnych jest na licencjach Creative  Commons. Daje on użytkownikom wiele możliwości – możemy przeszukiwać go dzięki wyszukiwaniu zaawansowanemu nie tylko po opisach czy tagach nadawanych przez innych użytkowników, ale nawet po dacie czy miejscu wykonania fotografii. Świat cyfrowy odzwierciedlający rzeczywisty? Widok na dowolny krajobraz czy budowlę na świecie? Dzięki powszechnie dostępnym mapom satelitarnym całego świata (najpopularniejsze to Google Maps/ Google Earth, mapy Bing) oferującym widok satelitarny, a w przypadku niektórych miast – nawet widok panoramiczny ulic (Google Streetview), jest to już możliwe. Narzędzia te, proste w  obsłudze, pozwalają na tworzenie własnych map, wyznaczanie tras czy oznaczanie i  opisywanie ważnych miejsc, co można wykorzystać nie tylko na lekcji geografii. Komunikacja Być może już niebawem także telefony komórkowe wspominać będziemy przede wszystkim jako narzędzia służące osobistym i  prywatnym kontaktom. Aktualny „trend społecznościowy” skraca dystans już nie tylko między dwoma osobami, ale coraz częściej między jednostką a całą jej „społecznością”. Dziś serwisy takie jak Facebook, które wraz z rozwojem przestały służyć tylko i  wyłącznie celom komunikacyjnym między użytkownikami, dzięki oddolnym innowacjom stały się także bardzo sprawnymi narzędziami dla biznesu i edukacji. Dzieje się tak nie tylko dzięki ich popularności, ale także z powodu możliwości dotarcia do określonych grup odbiorców i  jednocześnie „otwartych” środowisk, w  których użytkownicy mogą tworzyć potrzebne im rozwiązania. Tego typu udogodnienia mają coraz silniejszy wpływ na cyfryzację edukacji. Facebook czy wzorowane na nim serwisy (rów-

nież poświęcone wyłącznie edukacji, jak schoology.com) zyskały już spore uznanie wśród nauczycieli akademickich i  szkolnych w  USA. Tam wykorzystywane są do tworzenia wirtualnych klas i  zajęć oraz sprawnych systemów szkolnej komunikacji. Podobne oddolne innowacje pojawiają się również w Polsce. Jeden z najbardziej popularnych serwisów społecznościowych nasza-klasa.pl (dziś NK.pl) służy uczniom do tworzenia tablic ogłoszeń i  wzajemnego informowania się o  ważnych wydarzeniach i  terminach. Także nauczyciele powinni coraz śmielej włączać się w takie działania – nie po to, aby je zdominować czy kontrolować uczniów, ale aby odnaleźć się w  nowej technologicznie rzeczywistości. Technologiczna rewolucja nie zmienia przecież podstawowego zadania szkoły, jakim jest kształcenie umiejętności, które pozwolą realizować się społecznie, zawodowo i prywatnie. Przekazywanie wiedzy, gdy jej ogrom już dawno przerósł nasze możliwości poznawcze, staje się mniej istotne od nauczania, jak ją zdobywać i  selekcjonować dla naszych potrzeb. Najprościej zacząć od zapoznania się ze sposobem działania serwisów i  odnalezienia w nich interesujących treści. Grup tematycznych o  edukacji na Facebooku czy materiałów szkoleniowych i pokazów eksperymentów na YouTube jest coraz więcej. I  choć znajdziemy tam wiele materiałów niskiej jakości, przygotowanych przez autorów o niekiedy niskiej kulturze, to przecież rolą nauczycieli jest uczyć, jak wybierać rzeczy wartościowe, a także pomagać w kształtowaniu wysokiego poziomu komunikacji.

PRZYPISY: 1 YouTube.com/education www.youtube.com/edu 2 YouTube Subtitles www.youtube.com/

watch?v=QRS8MkLhQmM 3 commons.wikimedia.org 4 www.archive.org 5 www.flickr.com

EDUKACJA MEDIALNA

19


S E-DUKACJA

zybko, razem!

O specyfice publikowania w sieci

S

iadając przed ekranem komputera z myślą, że ma się coś do przekazania w  sieci, warto pamiętać, że różnice jakościowe i  ilościowe, które decydują o specyfice Internetu, nie są drobne. To dużo bardziej rozległe i  zróżnicowane medium niż wszystkie inne razem wzięte, a co najważniejsze – najbardziej dynamiczne i  interaktywne spośród nam znanych. Zmienia to tradycyjne spojrzenie na przekaz oraz klasyczne role nadawcy i odbiorcy treści. Jest naprawdę ciekawie. Chciałbym pokrótce wskazać na kilka nowatorskich i  popularnych narzędzi, dzięki którym w  sieci można nie tylko stworzyć i  urządzić własną przestrzeń informacyjną, ale i  zgromadzić w  niej grono wiernych i  oddanych internautów. Każde z  tych narzędzi zostało stworzone przez jakąś grupę zapaleńców–wizjonerów.  Efekty ich pracy różnią się funkcjonalnością i skierowane są do odmiennych grup użytkowników. Mają wszakże jedną cechę wspólną: zmieniają internautę z odbiorcy treści w ich autora. Wystarczy mieć coś do przekazania i  pragnąć podzielić

20

Michał Horbulewicz

pracować przy jej edycji z wieloma innymi użytkownikami, bez względu na to, gdzie się znajdują. Nie jest potrzebne posiadanie specjalistycznej wiedzy programistycznej. Administrator witryny w  Wiki może określić stopień uprawnień dla zarejestrowanych oraz niezarejestrowanych internautów, śledzić modyfikacje i  naprawiać błędy. Czego potrzebujemy, by uruchomić własną stronę w Wiki? Po pierwsze, oprogramowania – jest ono dostępne bezpłatnie na wolnej licencji, pod nazwą MediaWiki i możliwe do pobrania pod adresem: mediawiki.org/wiki/MediaWiki/pl. Po  drugie, konieczny będzie serwer z  obsługą języka PHP i  dostępem do bazy danych MySQL. W  tym przypadku można skorzystać (zwłaszcza, jeśli stawia się pierwsze kroki w  świecie Wiki) z  gotowego rozwiązania hostowego. Jednym z  najpopularniejszych jest Wikia (www.wikia.com), będąca projektem  założyciela Wikipedii Jimmy'ego Walesa. Użytkownik po prostu zakłada konto i otrzymuje limitowaną przestrzeń dyskową do wykorzystania za darmo. Bloguję, więc jestem – Wordpress

się pasją czy emocjami – bez wydawania jakichkolwiek pieniędzy mamy w  zasięgu ręki cały wirtualny świat.

I to nie byle czego, bo największej obecnie encyklopedii świata – kosmicznego kompendium wiedzy, jak nazwał ją w 2006 roku tygodnik Time.

Cała sieć w naszych rękach Szybko i prosto Kluczem do zrozumienia specyfiki publikowania w  sieci jest pojęcie Web 2.0. Wbrew pozorom, nie jest to nowa wersja Internetu, lecz potoczne określenie serwisów internetowych, powstałych po 2001 roku, w których działaniu podstawową rolę odgrywa treść generowana przez użytkowników danego serwisu. Uważa się, że serwisy Web 2.0 zmieniają paradygmat interakcji między właścicielami serwisu i jego użytkownikami, oddając tworzenie większości treści w ręce użytkowników. Ten cytat, tworzący zwięzłą i obrazową definicję Web 2.0, pochodzi z Wikipedii – jak dotąd najbardziej spektakularnego przedsięwzięcia internetowego, a na pewno jednego z najbardziej udanych zastosowań technik Web 2.0. Internauta, wchodząc na strony tego portalu, zrzuca uniform zwykłego użytkownika, przywdziewa zaś szaty (współ)autora.

UCZYĆ ŁATWIEJ - jesień 2010

Dzieje się tak, bo Wikipedia bazuje na mechanizmie Wiki, umożliwiającym bezproblemowe tworzenie strony i zarządzanie jej treścią (CMS) przy użyciu przeglądarki internetowej. Jego nazwa pochodzi od hawajskiego zwrotu „wiki wiki”, co oznacza… bardzo szybko. Twórca tej koncepcji, Ward Cunningham wyłuskał w ten sposób zasadniczą cechę serwisów opartych na tym modelu – szybkość i prostotę tworzenia, a także aktualizacji internetowych serwisów. Wiki bazuje na filozofii wspólnego działania społeczności i  skierowane jest przede wszystkim do tych, którzy chcą stworzyć i  razem z  innymi rozwijać ogólnie dostępne bazy wiedzy, dokumentacje, archiwa czy instrukcje. Twórca dowolnej witryny w  Wiki z  łatwością może współ-

Innym wartym polecenia systemem zarządzania treścią dostępnym na wolnej licencji jest Wordpress – powszechnie uznawany za najlepszy system blogowy. Jego początki sięgają roku 2002. Wykorzystywany głównie do prowadzenia blogów, jest ceniony za estetykę, zgodność z  internetowymi standardami i  użyteczność. Niezliczone możliwości rozbudowy (tzw. wtyczki) i tysiące szablonów pozwalają bez wydania choćby złotówki stosować go zarówno w  tworzeniu własnych internetowych wizytówek, jak i  bardziej zaawansowanych projektów, takich jak serwisy informacyjne czy sklepy internetowe. Co ważne, to system interaktywny i pod pełną kontrolą administratora – możliwe jest tworzenie grup rejestrowanych użytkowników, komentowanie opublikowanych materiałów, uczestniczenie w ankietach i  udostępnianie przez użytkowników własnych artykułów. Jak zacząć? Podobnie, jak w przypadku Wiki potrzebny będzie serwer i dostęp do bazy MySQL. Najnowsza edycja Wordpressa (jest on systematycznie aktualizowany) dostępna jest na stronie pl.wordpress.org. Tam też znajdziemy bogatą dokumenta-

cję, przydatną na każdym etapie przygody z  tą platformą. Warto rozejrzeć się także za darmowymi szablonami i  wtyczkami – znajdziemy je na oficjalnej globalnej stronie projektu: wordpress.org. Razem, czyli Joomla! Joomla! w języku suahili znaczy: razem. To kolejny system zarządzania treścią, rozprowadzany na zasadach wolnego oprogramowania. Powstały w  2005 roku jest dzisiaj potężnym projektem, który dzięki ciągłemu udoskonalaniu wciąż zyskuje na funkcjonalności i  staje się coraz bardziej przyjazny dla użytkownika. W  przeciwieństwie do Wordpressa,  nie jest to platforma blogowa. Joomla! stosowana jest powszechnie do budowy zarówno złożonych portali oraz serwisów korporacyjnych, jak i  do prostych, lecz bardzo efektownych witryn internetowych. Blog może być oczywiście ich częścią, ale mnogość funkcji Joomli! i  gotowych szablonów stron sprawia, że dzięki temu możemy stać się właścicielami własnego niezwykle atrakcyjnego portalu – pełnego multimediów, bogatego w  możliwości interakcji z jego użytkownikami. Także w tym przypadku, do rozpoczęcia pracy z  Joomlą! potrzebujemy serwera z  dostępem do bazy MySQL. Aktualne oprogramowanie można pobrać z  oficjalnej strony polskiej edycji, pod adresem: www.joomla.pl. Przydatną bazę informacji z  poradnikiem dla nowicjusza umieszczono w bibliotece polskiej dokumentacji Joomli!: wiki.joomla.pl. Tysiące wtyczek, pozwalających uczynić z  naszego portalu nowoczesny serwis, znajdziemy w globalnej bibliotece rozszerzeń pod adresem: extensions.joomla.org. Qmam to! Liczy się myśl Ostatnim z  polecanych narzędzi, na które warto zwrócić uwagę, zwłaszcza będąc opiekunem szkolnej redakcji, jest polska nowinka: Qmam System – dostępna pod adresem mam.media.pl wirtualna platforma do wydawania qmamów. To tworzone online multimedialne gazety nowej generacji. Wzorowane na tradycyjnym (szpaltowym) układzie czasopisma, pozwalają na umieszczanie w  nich multimediów: wideo, zdjęć, grafiki, dźwięków, linków. Qmam jest zoptymalizowany do druku – to, co widać na ekranie, jest tym,

co trafia do rąk czytelnika. W Qmam System możemy założyć i  prowadzić wirtualną redakcję, zajmującą się składaniem e-gazety. Na każdym etapie pracy autorzy zachowują swobodę wyboru (treści i układu), możliwość kontaktu za pośrednictwem platformy oraz pełną kontrolę nad własnym tytułem. To proste, intuicyjne narzędzie stworzone dla wszystkich, którzy szukają nowoczesnych, atrakcyjnych środków wyrazu. Multimedialność e-gazety pozwala zaangażować w jej wydawanie także tych, którzy w  klasycznej gazecie nie mieliby wiele do powiedzenia: amatorów grafiki, zdjęć, form filmowych, muzyki. Liczy się myśl – qmam daje możliwość ubrania jej w przystępną formę i dotarcia z nią do szerokiego kręgu odbiorców. Podziałowi zadań w grupie odpowiada siedem funkcji z różnym poziomem dostępu do edycji treści: redaktor naczelny i jego zastępca, sekretarz, redaktor tematyczny, dziennikarz, grafik i korektor. Członkowie redakcji mogą wybrać jedną z kilku makiet sformatowanych ze względu na profil tematyczny gazety (np. magazyn kulturalny lub informacyjny) i dowolnie modyfikować style strony. Łącznie to ponad 100 gotowych schematów kolumn. Serwis udostępniony przez Fundację Nowe Media w lutym 2009 roku, w ciągu półtora roku działalności zgromadził blisko 6000 zarejestrowanych użytkowników, powstało w nim blisko 1000 redakcji, a  pod koniec sierpnia 2010 roku trwale dostępnych było już ponad 700 qmamów stworzonych przede wszystkim przez uczniów gimnazjów i liceów z całej Polski. Ze wszystkich platform zaprezentowanych w tym tekście, Qmam System wydaje się być skrojony najbardziej na miarę szkolnych redakcji. Ostateczny wybór oprzyrządowania pozostaje ściśle związany z potrzebami użytkowników. Baza wiedzy, blog, własny portal, a  może własna gazeta? Na cokolwiek się zdecydujemy, chcąc zaistnieć w  sieci, jednego możemy być pewni – nie blokuje nas język, nie trapi nas brak funduszy, ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia. To bardzo dobra wiadomość.

EDUKACJA MEDIALNA

21


fundacjanowemedia.org

e-

m

w

w

w. f Na p@ oru k no mp on jst w ism ta re ars em a d z M ed kow kt: y a ło ia .p .in l dz kcji ogó fo ie sz ln ai

l: f

ko op żo wa lny o Ak ch lski / 1 ko cj a 6 nk ed ur M s ul y tim cj ed a ia ln a

PO

SZ U TA KU LE JE NT M Ó Y W

M A Pis M m Fo ak ru ów m e-

ze ta

OGÓLNOPOLSKI KONKURS MEDIÓW SZKOLNYCH I MŁODZIEŻOWYCH

edycja 2010/2011

m

MAM FORUM PISMAKÓW

Q

di

a. p

m am .m a e m

to r

kr ok ac h

edukacja medialna

11 000 uczęstników akcji MAM

praktyczna wiedza

E-lekcje E-lekcje.org

MAM

Olimpiada medialna

promocja kompetencji komunikacyjnych

5.

scenariusze lekcji

porady dziennikarskie

nowotorska formuła

w

e-learning

500 warsztatów dla młodzieży

sprawdzian wiedzy i umiejętności

ga

za

l

ni

mam wybór, mam wpływ mam.media.pl 700 przeszkolonych nauczycieli

prawo i etyka w mediach

Nowe

or ga

Młodzieżowa Akcja Multimedialna

sztuka retoryki

Forum Pismaków ogólnopolski konkurs mediów młodzieżowych konkurs “Qmam media” kreowanie liderów mediów promocja twórczego myślenia wymiana doświadczeń


A

E-DUKACJA

utorzy amatorzy

Krótki słownik nowoczesnego modelu publikacji Kamil Śliwowski

B

iznes wydawniczy, zarówno książkowy, jak i  prasowy, nie może obejść się bez transformacji, jaką wymuszają zmiany technologiczne i społeczne zachodzące w  naszych czasach1. Długo można by rozwodzić się nad rewolucją, która doprowadziła nas do miejsca, w którym jest dziś cywilizacja, społeczeństwo usieciowione i  gospodarka oparta na informacji i innowacji. W tym przeskoku końca XX i początku XXI wieku ogromną rolę odgrywa usamodzielnianie się jednostek w tworzeniu treści – niegdysiejsza elita intelektualna i  twórcza nie jest już głównym nadawcą ani wzorem w komunikacji. Z  przewidywań snutych w  poprzednim wieku, te najbardziej bezlitosne dla kultury na szczęście się nie sprawdziły: kino nie zabiło teatru, telewizja – kina, a Internet – książek. Nie obyło się jednak bez ofiar. Tradycyjna prasa i telewizja nie zdążyły zrozumieć zmieniających się i dywersyfikujących wymagań odbiorców.

Prosument (od: profesjonalny konsument) czy Pro-am (profesjonalny amator) to słowa-klucze do współczesnego rynku – nie tylko książek, muzyki czy dziennikarstwa. Oznaczają one użytkownika, który dzięki swoim umiejętnościom, doświadczeniom lub po prostu łatwemu dostępowi do wiedzy, staje się autorem, aktywnym,  świadomym konsumentem i  współproducentem otaczających go „rzeczy”. Przykładowo, dzięki coraz tańszemu sprzętowi fotograficznemu i  kursom fotografii

24

prowadzonym przez innych doświadczonych fotografów, dotychczasowy amator może osiągać profesjonalne wyniki. Choć wydawałoby się, że każdy amator o odpowiedniej dozie talentu lub praktyki może stać się profesjonalistą, a dyplomy ukończonych uczelni już od dawna nie są głównym wyznacznikiem możliwości, to jednak dotychczasowym zawodowcom nie przychodzi łatwo pogodzenie się ze skalą zjawiska. Masowy i łatwy dostęp do narzędzi i wiedzy, które razem upraszczają proces tworzenia i rozprowadzania zarówno treści, jak i  produktów dotąd powstających tylko w  ramach profesjonalnych instytucji, stał się powszedni jak chleb. Jak wpływa to na rynek, na proces twórczy, jakość i charakter współczesnej kultury? Treść powstaje niemal w każdym momencie i na każdym kroku w Internecie. Mając takie platformy jak Facebook czy zwykłe forum internetowe, użytkownicy wypełniają je treścią. Wiersz pisany za pomocą statusów w  komunikatorze Gadu Gadu nadal jest wierszem, lecz kontekst, w  jakim istnieje, jest już zupełnie inny od tego, jaki zapewnia wydrukowanie wiersza w tomiku poezji, leżącym później na półce w księgarni. Hipertekst – nielinearna i  niesekwencyjna organizacja danych, sposób przedstawienia tekstu w  rozbiciu na fragmenty w różny sposób połączone ze sobą odsyłaczami (tzw. linkami). Termin ten stworzony został w 1965 roku przez Teda Nelsona jako

UCZYĆ ŁATWIEJ - jesień 2010

określenie hipermediów o charakterze tekstowym. W  literaturze idea hipertekstu rozwinęła się wraz z popularyzacją komputerów i możliwości sieci internetowej. Choć literatura hipertekstualna nie przyjęła się masowo, to świetnie przewidywała to, jak dziś wygląda model czytania i pisania w sieci internetowej, gdzie wstawianie linku i jego klikanie stało się czynnością znacznie bardziej naturalną od czytania każdego tekstu od początku do końca. Upowszechnienie narzędzi i  wiedzy, o  których mowa była przed chwilą, rewolucjonizuje dzisiejsze środki przekazu w  skali bliskiej wynalazkowi Guttenberga. W  odróżnieniu od tamtych czasów nie potrzebujemy statków, by dotrzeć z  informacją do Ameryki Północnej. Nie musimy jej nawet odkrywać. Wystarczy, że wyślemy mail lub po prostu opublikujemy coś na stronie, do której dostęp będzie miał każdy z każdego miejsca na Ziemi. Tak działa Internet. O  ile jego twórcy mogli spodziewać się społecznie aktywnego wykorzystywania sieci, to już nikt (a na pewno nie firmy, które skomercjalizowały komunikację w  Internecie) nie mógł przewidzieć, jak wielkie pole oddają swoim do tej pory biernym odbiorcom. O nowych mediach takich jak Internet mówi się, że w  przeciwieństwie do np. telewizji są dwukierunkowe, umożliwiają błyskawiczną odpowiedź, wyrażenie opinii, zostawienie komentarza czy znalezienie setek innych stron na ten sam temat.

Idąc dalej, nasze komentarze, opinie czy wystąpienia mogą spotkać się z  kolejnymi reakcjami – można by rzec, że Internet jako medium nigdy nie śpi i nie da się wyłączyć go z kontaktu. Taki model, dający znacznie większej liczbie osób możliwość zabrania głosu, obala dotychczasową odgórną selekcję autorów i  opiniotwórców. Autorem ciekawej wiadomości,  filmu czy sztuki może być każdy, kto ma dostęp do Internetu. Do sukcesu oczywiście nadal potrzebna jest „widownia”, odbiorcy, którzy zechcą nie tylko zobaczyć, ale i  polecić oraz przekazać dalej nasz komunikat. Ci jednak mają nie tylko tysiące razy większy wybór niż jakikolwiek pakiet telewizyjny może zaoferować, ale mogą również, jeśli tylko zechcą, komunikować się z autorem, dyskutować, oceniać czy tworzyć własne wersje komunikatu. Nikt nie może im tego zabronić, tak samo jak nikt nie może przewidzeić, jak potoczą się dalsze losy owego komunikatu. Tak usieciowieni autorzy i odbiorcy tworzą system stale otwarty na zmiany, niezwykle zdywersyfikowany i demokratyczny. Dla uczestników tego procesu nie będzie niczym niezwykłym nazwać się współtwórcami własnych mediów.

mediów dość szybko wykazały jednak, że wokół nisz możliwe jest budowanie społeczności zainteresowanej treściami pomijanymi przez media masowe. Długi ogon – jest to zasada mówiąca o  tym, że posiadanie bardzo szerokiego asortymentu może zaowocować wygenerowaniem dochodów na niszowych pozycjach, na które zapotrzebowanie jest większe lub równe najpopularniejszym, masowo sprzedawanym towarom. Zaprzecza to zasadzie Pareto, według której przedsiębiorstwa uzyskują ok. 80 proc. przychodów dzięki sprzedaży jedynie 20  proc. swojego asortymentu. Zasadę tę opisał w swej książce o tym samym tytule Chris Anderson, ilustrując ją systemem zdalnych wypożyczalni filmów w  Stanach Zjednoczonych Netflix, w  których ogromną część ruchu generują nie bestsellery, lecz ogromna liczba filmów niszowych wypożyczanych bardzo rzadko. Jednym z  najczęstszych przykładów, jak w  praktyce wygląda długi ogon, jest największy sklep internetowy Amazon.com.

Self publishing – to zjawisko publikowania nakładem własnym autora. Procentowo stanowi niewielką część rynku, ale bardzo szybko zwiększa swój udział dzięki takim technologiom jak kserokopiowanie, DTP, druk na żądanie i  e-booki. Warto zauważyć, że do self publishingu nie zalicza się jeszcze znacznie szerszych autorskich zjawisk, takich jak blogi czy publikowanie na własnych stronach internetowych. Ten model umożliwia nie tylko zatrzymanie przez autora całości praw autorskich i pełne dysponowanie nakładem oraz formą wydania, ale daje szansę na wydanie czy to drukiem, czy w formie elektronicznej dzieł, których z  różnych względów nie wydaliby profesjonalni wydawcy.

Jak to się ma do nowych modeli publikacji i dystrybucji „contentu”? Najprościej ujmując, wbrew temu, co od lat mówili ekonomiści o  wolnym rynku, na  którym najsilniejsi wypierają słabszych, jest jednak na nim miejsce dla znacznie większej różnorodności produktów i  treści. Od wiadomości pisanych przez najlepiej opłacanych dziennikarzy wolimy relacje naocznych świadków publikowane na żywo w  serwisach społecznościowych. Zamiast recenzji, odpowiedni serwis, na podstawie wiedzy o  naszych wcześniejszych lekturach i  gustach innych czytelników, może „wyliczyć”, jakie książki spodobają nam się najbardziej. Wobec takich możliwości, ogromnym nadawcom i  wydawcom trudno dotrzeć do odbiorców i nadal twierdzić, że to ich oferta jest najlepsza. Do tej pory być może taka była, głównie z braku konkurencji...

To prowadzi nas do kwestii niszy, czyli części rynku dotąd pozostawianej poza polem zainteresowania głównych wydawców i nadawców. Z ich perspektywy zawsze najbardziej opłacalne było ujednolicanie komunikatów dla uśrednionych gustów i  potrzeb odbiorców. Obniżało to koszty produkcji i  pozwalało masowo sprzedawać przekazy czy produkty. Technologie umożliwiające własną produkcję

User-generated content (UGC; ang. treść generowana przez użytkownika) to treści wytwarzane i  nadawane przez użytkowników, w  przeciwieństwie do zawartości tworzonych przez zawodowych autorów i producentów w ramach ich działalności zawodowej. UGC dotyczy różnych typów treści i mediów. Związany jest z upowszechnieniem się technologii umożliwiających produkcję i  dystrybucję treści me-

dialnych przy bardzo niskich czy zerowych kosztach, a  równocześnie jest to treść, za którą autorzy nie oczekują wynagrodzenia. UGC odgrywa również coraz większą rolę w  mediach profesjonalnych oraz społecznościowych, dostarczając informacji bardziej aktualnych i  zróżnicowanych niż media masowe. Kilka dni przed powstaniem tego tekstu największa światowa księgarnia i sklep internetowy Amazon.com ogłosił, że sprzedaż e-booków przekroczyła liczbę sprzedawanych egzemplarzy w wersji papierowej. Gdyby ten artykuł był wpisem na blogu, opublikowanym na wolnej licencji, mógłby nie tylko zostać błyskawicznie skomentowany przez czytelników, ale również skopiowany i po zaktualizowaniu danych oraz  dodaniu kilku nowych zdań np. o self publishingu opublikowany zgodnie z  prawem na innym blogu. Jeśli opublikowany w sieci artykuł otrzymałby kilka precyzyjnych tagów, np. HIPERTEKST, czytelnicy subskrybujący ten tag zobaczyliby go na liście innych artykułów na ten temat w swoim agregatorze informacji i być może przeczytaliby tylko interesujący ich fragment, nie wiedząc zupełnie, po co powstała reszta tekstu. Być może reklamy kontekstowe obok artykułu na blogu kierowałyby do drukarni cyfrowej, która mogłaby wydrukować cały blog jako tradycyjną książkę dla kochającego papier i szelest kartek użytkownika, a  autor otrzymałby z  tej racji prowizję. Być może kliknąwszy w  pierwszy link w  tekście do filmu na YouTubie, nikt w  ogóle nie doczytałby tego tekstu do końca. Być może to są właśnie zapowiedzi tego, jak niebawem będzie wyglądać świat słowa pisanego.

PRZYPISY: 1Na

początek polecam wyszukanie w  sieci filmu

The Future of Publishing by DK stworzonego przez amerykański oddział wydawnictwa Penguin Books (adres YouTube: www.youtube.com/watch?v=Weq_ sHxghcg).

EDUKACJA MEDIALNA

25


E-DUKACJA

W

iedza otwarta

W

edług raportu Giving Knowledge for free (OECD, 2007), słowo „otwartość” stało się słowemkluczem. Kojarzone jest z  innowacją, postępem, zmianą. Zdaniem Materu (2004), lata 90. XX w. to e-dekada, gdzie widoczny był dynamiczny rozwój e-usług. Analogicznie pierwszą dekadę XXI w. można nazwać dekadą otwartą (o-dekadą). Ruchy związane z  rozwojem oprogramowania o  otwartym kodzie źródłowym (ang. open source) nie pozostają bez wpływu na rozwój otwartości także w  obszarze nauki, badań i edukacji. Diagnoza trendów edukacyjnych w  corocznym HORIZON Report 2010 (New Media Consortium, 2010), potwierdza, że rozwój otwartych treści edukacyjnych na szeroką skalę to kwestia maksymalnie jednego roku. Zmiany w edukacji

Według raportu Młodzi i media (Filiciak et al., 2010), Internet jest obecny w niemal każdej przestrzeni życia uczniów. Nie zastępuje tradycyjnych relacji, lecz jest ich cyfrowym przedłużeniem. Młodzi wykorzystują sieć do wzmacniania kontaktów, rozrywki, dzielenia się informacjami, plikami, rozwijania swoich zainteresowań oraz do uczenia się. Implementacja Internetu do procesu kształcenia z jednej strony obniża bariery dostępu do wiedzy, z drugiej – wymaga redefiniowania modeli i  celów nauczania oraz  stawia nowe wyzwania. „Najważniejszym jest wiarygodność i prawomocność wiedzy dostępnej w  sieci w  kontekście wymagań szkoły” (Filiciak et al., 2010). Dziś najczęściej odwiedzanymi przez uczniów stronami edukacyjnymi są Wikipedia i Ściąga.pl. Internet jest podstawowym miejscem, gdzie uczniowie szukają informacji podczas odrabiania zadań czy przygotowywania się do klasówki. To przekłada się na jakość edukacji i poziom wykształcenia. Popularność „ściąg” nie wynika tylko z chęci ułatwienia sobie pracy, ale z  braku alternatywnych zasobów

26

o wysokiej jakości (Lipszyc, 2010). W  obliczu tych przemian nauczyciele stanęli przed koniecznością opracowania materiałów zgodnych z  nowymi wymogami, które zaoferują uczniom więcej niż wspomniane „ściągi”. W  rzeczywistości takie działania niejednokrotnie wykraczają poza zasoby czasowe, jakimi dysponują nauczyciele, a także poza posiadane przez nich umiejętności. Jednocześnie, przydatne dla nauczycieli materiały są łatwo dostępne w sieci, ale wciąż w zdecydowanej większości chronione prawem autorskim. Widmo popełnienia plagiatu poprzez wykorzystanie gotowych materiałów cyfrowych doprowadziło do ogólnej dezinformacji, co można, a  czego nie można wykorzystywać podczas prowadzenia zajęć z uczniami. W tej sytuacji zasadne jest postawienie pytania, w  jaki sposób umożliwić nauczycielom swobodne i  twórcze korzystanie z  materiałów edukacyjnych w  zamian za oferowanie gotowych, sformatowanych produktów? Otwarta edukacja Otwarta edukacja to światowy ruch na rzecz rozwijania otwartych zasobów edukacyjnych. Idea otwartości w edukacji to gwarancja dostępu do informacji, wiedzy i  wymiany doświadczeń. U  podstaw otwartej edukacji leży prosta i przekonująca koncepcja, że wiedza całego świata jest dobrem publicznym. W  swoim wstępie do pierwszego Światowego Raportu  UNESCO Towards Knowledge Societies, Prezes Koïchiro Matsuura napisał: „Społeczeństwa oparte na wiedzy będą musiały dzielić się wiedzą, aby zachować swoją ludzką naturę” (Kostera et al., 2009). Otwarta edukacja łączy przez to utrwaloną tradycję dzielenia się dobrymi pomysłami z opartą na współpracy, interaktywną, remiksową kulturą Internetu XXI w. Ruch ten zbudowany jest na przekonaniu, że każdy powinien mieć swobodę wykorzy-

UCZYĆ ŁATWIEJ - jesień 2010

Karolina Grodecka stywania, dostosowywania do swoich potrzeb, ulepszania i  rozpowszechniania materiałów edukacyjnych bez ograniczeń, by uczynić edukację zarówno bardziej dostępną, jak i  bardziej skuteczną. Drugą podstawą otwartej edukacji jest czysto ekonomiczny rachunek zysków i  strat z  jednorazowej inwestycji w  powtarzalny i  ciągły, a  dotyczący każdego obywatela proces, jakim jest edukacja. Narzędziem promowania otwartej edukacji jest ruch Otwartych Zasobów Edukacyjnych. Otwarte Zasoby Edukacyjne (OZE) Otwarte Zasoby Edukacyjne (ang. Open Educational Resources, OER) definiowane są jako te materiały, które są publicznie dostępne w  Internecie (bez kontroli dostępu), opublikowane wraz z prawem do dalszego wykorzystania (w tym celu zalecane jest stosowanie tzw. wolnych licencji) i najczęściej rozwijane w otwarty sposób. Zasoby mogą mieć formę podręczników, kursów online, sylabusów, testów, multimediów, oprogramowania i innych narzędzi, które można wykorzystać w procesie nauczania i  uczenia się. Mówiąc ogólnie, mogą to być materiały dedykowane, opracowane na potrzeby programu kształcenia lub każdy inny zasób, który w  procesie kształcenia można wykorzystać. Tak otwarty model publikacji umożliwia efektywną i  powszechną dystrybucję wiedzy, otwarcie jej na możliwości ponownego wykorzystania, aktualizowania i  dostosowywania do potrzeb jej odbiorców. Rozwijanie OZE i  korzystanie z  nich przynosi pozytywne rezultaty w  kilku aspektach: • Umożliwiają powszechny i darmowy dostęp do treści o  wysokiej jakości. Dzięki transparentności zasobów i możliwości ich publicznej oceny i komentowania, nauczyciele i uczący się mają szansę dotrzeć do wyselekcjonowanych treści (także tych udostępnianych przez najlepsze uczelnie świata).

• Obniżają jednostkowe koszty związane z  edukacją. Dzięki cyfrowej formie nie wymagają od odbiorców ponoszenia dodatkowych kosztów korzystania/dostępu (poza nośnikami fizycznymi). • Znacznie skracają czas opracowania treści edukacyjnych oraz ułatwiają aktualizację już istniejących. Niwelują także deficyty umiejętności związane z  opracowaniem zaawansowanych zasobów (np. symulacji, nagrań doświadczeń, gier edukacyjnych). • Sprzyjają wielokanałowości przekazu. Ze względu na swoją multimedialność angażują różne kanały percepcji, wpływając na jakość procesu uczenia się. Dzięki temu proces kształcenia może być również bardziej interesujący dla uczniów. • Sprzyjają komunikacji między autorami/nauczycielami oraz współpracy między odbiorcami i autorami (autorzy potrafią lepiej i szybciej reagować na potrzeby edukacyjne odbiorców). • Stanowią doskonałe narzędzie samokształcenia dla osób uczących się przez cały życie. Tworzenie OZE wspiera kulturę uczestnictwa: wspólnego nauczania, tworzenia, dzielenia się i współpracy. Projekty i serwisy OZE Polska baza Otwartych Zasobów Edukacyjnych powstaje w  efekcie projektów podejmowanych przez organizacje sektora publicznego, szkoły wyższe i biblioteki. Koalicja Otwartej Edukacji jest grupą odpowiedzialną za kształtowanie i promowanie otwartej edukacji w Polsce. Jej członkowie realizują aktualnie kilkanaście otwartych projektów. Szkolna Biblioteka Internetowa Wolne Lektury to projekt Fundacji Nowoczesna Polska, w ramach którego powstają cyfrowe wersja lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej, więc nie są związane rygorami prawa autorskiego. Biblioteka działa od 2007 roku, udostępnia lektury opracowane i  opatrzone komentarzami ułatwiającymi interpretację, przypisane do epoki literackiej i  motywu oraz udostępnione w  kilku formatach (html, odt, txt i pdf). Można je bezpłatnie przeglądać, ściągać na swój komputer, a  także udostępniać innym. Rodzina projektów Fundacji Wikimedia to, oprócz bardzo dobrze znanej

Wikipedii, także bogata baza multimediów, czyli Wikimedia Commons. Jest to prawdopodobnie największy w internecie zbiór zdjęć, grafik, schematów, filmów i muzyki, z których wszystkie bez wyjątku są dostępne na wolnych licencjach. Aktualnie zawiera ponad 6 milionów plików. Z  innych siostrzanych projektów Fundacji warto poznać Wikicytaty, Wikisłownik czy Wikiźródła. Na gruncie polskich OZE powstają także otwarte zasoby techniczne, rozwijane w  ramach Open AGH, uczelnianego repozytorium otwartych treści przygotowanych przez pracowników, doktorantów i studentów AGH. Obecnie w serwisie znajduje się około 90 różnych zasobów (całe kursy e-learningowe, podręczniki, symulacje, grafiki, etc.). Szczególnie ciekawe są materiały przygotowujące uczniów do nauki w AGH. Są to kursy z matematyki, chemii i fizyki opracowane w formie cyfrowego repetytorium w  ramach inicjatywy AGH Rok Zerowy. W  kontekście globalnym nauczyciele mogą korzystać z niezliczonych baz otwartych treści. Jednak na poziomie szkolnym wymienić należy szczególnie trzy inicjatywy. Pierwszą jest portal Connexions tworzony od 1999 r. Zawiera on blisko 10 tys. modułów, zebranych w blisko 500 kolekcjach. Moduły to „małe porcje wiedzy” łączone w  kolekcje, które są alternatywą dla tradycyjnych podręczników. Materiały skierowane są do wszystkich grup wiekowych. Curricki to kolekcja ponad 36 tys. materiałów edukacyjnych dla szkoły średniej. Zawierają one plany lekcji, sylabusy, pełne kursy w formie tekstowej, audio lub video. Pełniejszą listę baz OZE można znaleźć w  Przewodniku po Otwartych Zasobach Edukacyjnych, dostępnym na stronach Koalicji Otwartej Edukacji (Grodecka, 2010).

Kapsztadzka (2008), jeden z  kluczowych dokumentów określających cele i metody ruchu na rzecz budowy i rozwijania OZE.

Zostań nauczycielem otwartym!

Linki do projektów:

W  dobie sieci 2.0 każdy może być zarówno odbiorcą, jak i aktywnym (współ)twórcą. Od założenia konta w  serwisie edukacyjnym do kliknięcia przycisku „opublikuj” dzieli tylko decyzja o  otwartym modelu dzielenia się własną pracą z innymi. Kierując się zasadą współdzielenia zasobów dla rozwoju edukacji, korzystając z  pracy innych, pozwólmy innym korzystać z  naszej. Z  takim apelem zwraca się do społeczności nauczycieli Deklaracja

•Szkolna Biblioteka Internetowa Wolne Lektury, www.wolnelektury.pl •Open AGH, open.agh.edu.pl •Wikimedia Commons, commons.wikimedia.org/ wiki/Strona_g%C5%82%C3%B3wna •WikiCytaty, pl.wikiquote.org/wiki/Strona_g%C5%82%C3%B3wna •WikiŹródła, pl.wikisource.org/wiki/Wiki%C5%BAr%C3%B3d%C5%82a:Strona_g%C5%82%C3%B3wna •Connexions, cnx.org •Curriki, www.curriki.org/xwiki/bin/view/Main/ WebHome •Wikiedukator, wikieducator.org

Bibliografia: •EduNews (2010), Jak nowe technologie pomagają uczyć? Wyniki badań Edunews.pl wśród nauczycieli polskich szkół, dostęp: www.edunews.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=993&Itemid=1, odczyt: 8.08.2010. •Filiciak M., Danielewicz M., Halawa M., Mazurek  P., Nawotny A. (2010), Młodzi i media: Nowe media a uczestnictwo w  kulturze. Raport Centrum Badań na Kulturą Popularną SWPS, dostęp: wyborcza.pl/0,104532.html (odczyt: 8.08.2010). •Grodecka K. (2010), Przewodnik po Otwartych Zasobach Edukacyjnych, dostęp: koed.org.pl/2010/03/szkolenie-oze-dla-metodykow/, odczyt: 8.08.2010. •Hofmokl J., Tarkowski A., Bednarek-Michalska B., Siewicz K., Szprot J. (2009), Przewodnik po otwartej nauce, dostęp: otwartanauka.pl/przewodnik-pootwar­ tej-nauce, odczyt: 7.08.2010. •Kapsztadzka Deklaracja Otwartej Edukacji (2008), dostęp: www.capetowndeclaration.org/translations/ polish-translation, odczyt: 7.08.2010. •Koalicja Otwartej Edukacji, koed.org.pl •Kostera A., Lipszyc J., Siewicz E. (2009), Otwarte Zasoby Edukacyjne: Plan działania. Refleksje międzynarodowej społeczności – tłumaczenie na podstawie: Susan D’Antoni, Open Educational Resources: the Way Forward, dostęp: oerwiki.iiep-unesco.org/index.php?title=OER:_the_Way_Forward/Collaborative_work_ on_translations/Polish_Version, odczyt: 7.08.2010. Tekst dostępny na licencji CC BY SA 2.5. •Materu P., Open Source Courseware: A Baseline Study, The World Bank, Washington, DC, 2004. •New Media Consortium, EDUCAUSE Learning Initiative: The Horizon Report, 2010 Edition, 2010, dostęp: wp.nmc.org/horizon2010, odczyt: 20.02.2010. •OECD, Centre for Educational Research and Innovation: Giving Knowledge for Free: The Emergence of Open Educational Resources, 2007, dostęp: www.oecd.org/ document/41/0,3343,en_2649_35845581_38659497_1_ 1_1_1,00.html, odczyt: 7.08.2010. •Lipszyc J. (2010), Otwarta edukacja, edukacja przyszłości, Edunews.pl, dostęp: www.edunews.pl/index. php?option=com_content&task=view&id=1157&Itemid=8, odczyt: 8.08.2010.

EDUKACJA MEDIALNA

27


W E-DUKACJA

olność tworzenia

Prawo autorskie w świecie nowych technologii i edukacji Kamil Śliwowski

P

ostęp technologiczny wywołuje wiele zmian w  kwestiach związanych z  własnością intelektualną (ang. intellectual property). Dotyczy to także współczesnej młodzieży, zaczynającej się wychowywać w rzeczywistości, w której dobra kultury (książki, filmy, muzyka etc.) dostępne są już nie tylko na tradycyjnych nośnikach, ale również w  innych atrakcyjnych formach. Ponieważ młodzież jest jednym z  najważniejszych konsumentów dóbr bazujących na nowych technologiach, już na etapie szkolnym potrzebna jest edukacja prawna w zakresie praw autorskich i korzystania z różnorakich utworów. Prawne ABC Przedmiotem prawa autorskiego jest utwór zdefiniowany jako każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w  jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia. Oznacza to, że prawu autorskiemu podlega zarówno twórczość naukowa i  audiowizualna, jak i  notatki zapisane na serwetce w  kawiarni. Prawa autorskie dzielą się na majątkowe i  osobiste. Ponadto posiadają wyjątki, a  część z  przepisów nie dotyczy szkolnej rzeczywistości. Za to bez wiedzy o  niektórych z  nich, żaden nauczyciel lub uczeń nie powinien wykonywać najprostszej nawet prezentacji. Jak sobie w  tym gąszczu zasad poradzić? Warto poznać kilka podstawowych punktów orientacyjnych, które mogą pomóc nauczycielom w ich pracy.

nia wynagrodzenia za wszelkie formy wykorzystania utworu (dotyczy to wszystkich, nawet nieznanych jeszcze pól eksploatacji), decyduje on o  tym, jak utwór może być utrwalany i  powielany. Prawa majątkowe są ograniczone w  czasie, zależnie od formy i  rodzaju dzieła. Najczęściej trwają one przez 70 lat po śmierci twórcy lub ostatniego współtwórcy (np. w przypadku współpracy reżyserów filmu). Po upływie czasu obowiązywania majątkowych praw autorskich dzieła trafiają do domeny publicznej. To ich drugie życie, w którym mogą być swobodnie wydawane bez kosztów wobec autorów lub ich spadkobierców (archiwalne nagrania Fryderyka Chopina może dziś wydać każdy, o ile – oczywiście – nie nagra ich na nowo; jeśli by to zrobił, wówczas zaczynają działać nowe prawa chroniące te konkretne nagrania). Do czasu przejścia do domeny publicznej dzieła posiadają ograniczoną liczbę możliwości wykorzystywania przez odbiorców w zakresie dozwolonego użytku. Dozwolony użytek zezwala na legalne, nieodpłatne wykorzystanie utworów chronionych normalnie prawem autorskim, m.in. przez instytucje naukowe i  oświatowe. Dozwolony użytek to również prawo do cytatu dzieła oraz dozwolony użytek osobisty. Ten ostatni dotyczy wykorzystywania utworu na własne potrzeby (bez publikacji) czy kopiowania go na użytek własny i bliskich osób (np. można legalnie skopiować bratu, przyjacielowi lub członkowi rodziny płytę muzyczną). W  ramach dozwolonego użytku możemy korzystać z utworów bez zgody twórców danych dzieł.

biblioteki, archiwa i  szkoły mogą rozpowszechniać wcześniej nabyte utwory przez ich udostępnianie i  pożyczanie w  ramach swoich zadań statutowych (prawo regulowane przez ustawę o działalności bibliotek); • przytaczać fragmenty innych utworów w dziełach stanowiących samoistną całość w ramach prawa cytatu; • publicznie wykonywać utwory podczas imprez szkolnych i akademickich pod warunkiem, że wstęp na te imprezy jest bezpłatny, a  osoby wykonujące utwór nie pobierają za to żadnych korzyści majątkowych. Prawo dozwolonego użytku wykraczającego poza zakres osobisty wymaga zawsze wymienienia źródła i  nazwiska oraz imienia twórcy. Wolne licencje W  odróżnieniu od tradycyjnego prawa autorskiego istnieją również wolne licencje. Jeden z  takich modeli – Creative Commons – definiuje to, co autor pozwala robić odbiorcom ze swoimi pracami, nie zaś to, czego zabrania. To możliwość stosowania alternatywnego wobec tradycyjnego prawa autorskiego (Copyright) rozwiązania, które odpowiada na warunki, w  jakich własność intelektualna znalazła się w dobie globalnego wykorzystania Internetu. Zmianę tę najlepiej ilustruje podstawowy podpis wolnych licencji, który brzmi: „pewne prawa zastrzeżone”. Różni się on od tradycyjnego Copyrightu, który nie zawiera możliwości ustalania, jakie prawa autor chciałby zabezpieczyć, a  jakie odstąpić użytkownikom. Licencje Creative Commons podzieliły warunki, jakie tradycyjne prawo autorskie zawiera w całości i pozwoliły na wyodrębnienie praktycznych dla autorów i odbiorców licencji: • Uznanie Autorstwa (CC-BY) • Uznanie Autorstwa – Na Tych Samych Warunkach (CC-BY-SA) • Uznanie Autorstwa – Użycie Niekomercyjne (CC-BY-NC)

• • •

Uznanie Autorstwa – Użycie Niekomercyjne – Na Tych Samych Warunkach (CC-BY-NC-SA) Uznanie Autorstwa – Użycie Niekomercyjne – Bez Utworów Zależnych (CC-BY-NC-ND) Uznanie Autorstwa – Bez Utworów Zależnych (CC-BY-ND)

Dozwolony użytek nie dotyczy bloga uczniów Gdyby nie gwałtowny rozwój Internetu i dostępności prawie każdej treści za pośrednictwem sieci, zapewne nie zastanawiano by się tak powszechnie, czy np. zdjęcia wykonane przez nieznanego turystę w Paryżu mogą posłużyć jako pomoc podczas lekcji historii sztuki w polskim gimnazjum. Możliwości technologiczne uczyniły tę sytuację nie tylko możliwą, ale również niezwykle wzbogacającą proces nauczania. Wspomniane zdjęcia mogą pokazywać bardziej aktualny widok niż te w  podręczniku, być znacznie lepszej jakości, ukazywać szersze otoczenie zabytku. Co ważniejsze, jeśli wyraża na to zgodę autor, zdjęcia mogą posłużyć uczniom nie tylko na lekcji, ale także zainspirować ich do nauki fotografii, obróbki zdjęć, stworzenia własnego projektu czy bloga o architekturze Paryża. Nie istnieją przecież żadne ograniczenia technologiczne dla takiej kreatywności. Należy jednak pamiętać, że działania w  Internecie, których przecież nie możemy ograniczać uczniom, nie podlegają zasadzie dozwolonego użytku, ponieważ zostają upublicznione, co oznacza, że prawie na pewno będą naruszać czyjąś własność intelektualną. Dlatego tak ważne jest nauczanie prawa autorskiego oraz różnych modeli i możliwości twórczego działania w  ramach legalnych rozwiązań. Swoboda i  nieświadomość, z jaką dziś podchodzi się do prawa autorskiego, które w polskich warunkach nie jest jeszcze dostosowane do warunków globalnego wykorzystywania technologii, bardzo łatwo mogą powodować wiele zagrożeń i ograniczeń dla kreatywności, a tym samym – dla misji edukacji.

Uznanie autorstwa (ang. Attribution) Wolno kopiować, rozprowadzać, przedstawiać i  wykonywać objęty prawem autorskim utwór oraz opracowane na jego podstawie utwory zależne pod warunkiem, że zostanie przywołane nazwisko autora pierwowzoru.

Bez utworów zależnych (ang. No derivative works) Wolno kopiować, rozprowadzać, przedstawiać i  wykonywać utwór jedynie w  jego oryginalnej postaci – tworzenie utworów zależnych nie jest dozwolone.

Użycie niekomercyjne (ang. Noncommercial) Wolno kopiować, rozprowadzać, przedstawiać i  wykonywać objęty prawem autorskim utwór oraz opracowane na jego podstawie utwory zależne jedynie dla celów niekomercyjnych.

Na tych samych warunkach (ang. Share Alike) Wolno rozprowadzać utwory zależne jedynie na licencji identycznej do tej, na jakiej udostępniono utwór oryginalny.

Dozwolony użytek w edukacji Ochrona prawna Utwór jest chroniony prawem autorskim od chwili powstania, bez żadnych wymaganych formalności. Niekiedy rodzi to problemy, zwłaszcza z  ustaleniem autorstwa utworu. Prawa osobiste chronią intelektualny związek autora z jego dziełem, są nieograniczone w czasie, związane z kwestiami autorstwa i integralności dzieła. Prawa majątkowe chronią finansowe interesy twórców i wydawców. Podmiot tych praw ma wyłączne prawo do pobiera-

28

UCZYĆ ŁATWIEJ - jesień 2010

Dla codziennego funkcjonowania instytucji edukacyjnych być może najważniejszym elementem prawa autorskiego jest właśnie kwestia dozwolonego użytku i  zakres swobód, jakie on ze sobą niesie. Instytucjom edukacyjnym na zasadach dozwolonego użytku wolno: • sporządzać kopie i  nieodpłatnie korzystać z  fragmentów utworów w celach dydaktycznych (np. kserokopie utworów rozdawanych uczniom);

EDUKACJA MEDIALNA

29


N

E-DUKACJA

owe metody nauczania

Webquest oraz wirtualne portfolio e-learningowe Piotr Peszko

J

eśli rozpocznę ten tekst zdaniem, że Internet zmienił świat, powiem truizm, jeśli zacznę od „powszechnie wiadomo...”, niczego to nie wniesie. Na początek podam więc kilka liczb opisujących Internet. Potrzeba miliona mózgów, żeby pomieścić jego zasoby. Korzysta z niego ponad 1/4 populacji. W czasie, który potrzebny był Ci na przeczytanie tego fragmentu, pojawiło się w  nim ponad 30 godzin nagrań video, a  z  każdą sekundą (teraz, teraz, teraz...!) twitter upublicznia 600 wiadomości. Jedynie 38 lat zajęło transmisji radiowej zjednanie sobie 50 milionów użytkowników, telewizja była szybsza, poradziła sobie w  13 lat. Internet potrzebował już tylko czterech, iPod – trzech, a  Facebook? No cóż, w  ciągu 9 miesięcy miał dwa razy tyle odbiorców. Dla edukacji oznacza to mniej więcej tyle, że sposoby nauczania, prowadzenia szkoleń i  przekazywania informacji skutecznie podążają za zmieniającą się rzeczywistością. Powstają nowe podejścia i  metody. Następnie są testowane, udoskonalane i  wdrażane w  życie. Ciężko jest określić, które są najciekawsze i  najbardziej skuteczne. Niemniej jednak z racji potwierdzonej skuteczności, a przy tym niestety niewielkiej popularności

30

w  naszym kraju, na szczególną uwagę zasługują dwie, a  mianowicie WebQuest i ePortfolio. Obydwie realizowane z wykorzystaniem Internetu i oparte na konstruktywizmie pozwalają osiągać kompletnie inne cele szkoleniowe, stając się niekiedy komplementarnymi narzędziami, których synergia niesie ogromny potencjał. Przygoda w sieci WebQuest to nowatorska ­metoda pracy z  uczniami, będąca – jak sama nazwa wskazuje – wirtualną przygodą i przedzieraniem się niczym Indiana Jones przez gąszcz informacji Internetu. Podstawowym celem tej metody jest nauczenie wyszukiwania i wartościowania informacji w sieci oraz przedstawienie nowego sposobu pracy, wykorzystującego elementy uczenia się zespołowego, poprzez budowanie własnej wiedzy. Metoda ta została opracowana w  1995 roku przez Berniego Dodge’a i Toma Marcha, dwóch nauczycieli z San Diego State University w USA i od tego czasu stosuje ją wiele szkół na całym świecie. WebQuesty to prawdopodobnie najbardziej dyskutowane i  najszerzej stosowane aktywności szkolne wykorzystujące Internet.

UCZYĆ ŁATWIEJ - jesień 2010

Według Dodge’a, WebQuesty to aktywność zorientowana na dociekanie, w której większość lub całość informacji uzyskanych przez uczących się pochodzi z  Internetu. Powstają one, aby wydajnie spożytkować czas osoby uczącej się, aby bardziej skupić się na wartościowaniu i  użyciu informacji niż na ich szukaniu oraz aby wspomóc myślenie na poziomie analizy, syntezy i  oceny. Webquesty wykorzystują teorię konstruktywizmu i  są znakomitym narzędziem edukacyjnym – pisze na stronie webquest.org Kenton Letkeman, twórca wielu znakomitych WebQuestów. Omawiana metoda w  pewnym sensie rozwiązuje problem rozmijania się celów ucznia i  nauczyciela. Jak powiedział kiedyś w  trakcie audycji radiowej Jarosław Lipszyc: celem nauczyciela jest zmusić ucznia do np. czytania lektury, a  celem ucznia jest zdać kartkówkę. WebQuesty definiują zadania, które pozwalają wykorzystać wyobraźnię oraz zastosować umiejętność rozwiązywania problemów. Odpowiedzi nie są z  góry założone i  dlatego muszą zostać odkryte lub stworzone. Uczniowie muszą włączyć kreatywne myślenie oraz zastosować umiejętność rozwiązywania problemów. WebQuesty są również znakomitym sposobem, aby

zaangażować wyobraźnię uczniów oraz pozwolić im na poszukiwanie informacji w  sposób przemyślany i  kontrolowany. Komunikacja, praca w  grupie, rozwiązywanie problemów, krytyczne i  twórcze myślenie stają się w  dzisiejszym świecie o wiele ważniejsze niż zadawanie uczniom materiału do zapamiętania. Wprowadzenie tej metody nauczania pozwala uczniom badać ważne kwestie i  znajdować na nie własne odpowiedzi. Szczególnie dotyczy to tematów kontrowersyjnych, takich jak zanieczyszczenie środowiska, hazard czy odpady nuklearne. Uczniowie muszą zrobić więcej, niż tylko zapamiętać informacje. Muszą je przetworzyć znaczeniowo i  na podstawie faktów dojść do moralnych i  etycznych wniosków. Zdolność wprowadzania poprawek do programów edukacyjnych w  celu zaadaptowania wielorakich potrzeb edukacyjnych uczniów jest także ważną cechą charakterystyczną WebQuestów. Również uczniowie niepełnosprawni, ze specjalnymi potrzebami, mogą mieć przydzieloną ważną rolę, która sprawi, iż poczują się częścią grupy. Natomiast uczniowie szczególnie zdolni mogą przeprowadzać bardziej zaawansowane badania i wykonywać zadania wykraczające ponad wymagany poziom. Zainteresowanie, jakie tego typu projekty wzbudzają, to już rzeczywistość, a nie fantastyka. Według stosujących je nauczycieli, webquesty promują myślenie wysokiego lotu. Rozwijają umiejętność rozwiązywania problemów oraz umożliwiają bezbolesną integrację technologii z podstawami programowymi. Dostępnych jest wiele stron, które pomogą w przejściu przez ten proces, jednak ciągle najlepszą z nich jest WebQuest Page1 Berniego Dodge’a. Zgodnie z jego teorią, jest sześć cegiełek WebQuestu: 1.

Wprowadzenie spełnia funkcję informującą oraz motywującą uczniów. 2. Zadanie opisuje produkt końcowy. 3. Proces wyjaśnia strategie, jakie uczeń ma zastosować, aby wykonać zadanie. 4. Źródło to strony internetowe, które uczeń wykorzysta, aby wykonać zadanie. 5. Ewaluacja ocenia rezultaty zadania. 6. Konkluzja podsumowuje zadanie i zachęca ucznia do refleksji na temat procesu i wyników zadania.

Przed zaprojektowaniem WebQuestu, potrzeba przykładu, który pomoże przejść przez ten proces. Pomocne może być zapoznanie się z  kilkoma przykładami znakomitych WebQuestów, jak choćby Sample WebQuest Development Christiny Schindler2 ze szkoły w  Południowej Karolinie czy Prewriting Your WebQuest3 Toma Marcha. Internetowa teczka osobowa Przechodząc do drugiego tematu, zaryzykuję stwierdzenie, że jakąś formę portfolio ma każdy z nas. Gdy tylko zaczynamy się uczyć, zbieramy szkolne świadectwa, później dyplomy, zaświadczenia o zatrudnieniu. Każdy więc posiada papierową teczkę z  mnóstwem dokumentów. Od czasu do czasu przewietrzamy ich strony, w  pośpiechu szukając konkretnego papierka, a  czasami, powiedzmy przy sprzątaniu, zaglądamy do nich, przypominając sobie różne sytuacje i snując ulotne refleksje. Dostępne już od kilku lat narzędzia pozwalają przenieść wspomnianą teczkę do Internetu. Możemy napisać, jakie ukończyliśmy szkoły, studia, kursy, co osiągnęliśmy, gdzie pracujemy, jakie mamy kompetencje, umiejętności i  czym się interesujemy. Z  różnymi aplikacjami realizującymi to zadanie spotykamy się na co dzień. LinkedIn czy Goldenline, w  których możemy utworzyć swój publiczny profil i  kontaktować się z  innymi użytkownikami, są powszechnie i  skutecznie wykorzystywane. Realizują one jednak tylko część definicji ePortfolio, nie wspierają bowiem procesów uczenia się. Są narzędziami stricte prezentacyjnymi i HR-owymi, choć nie pozbawionymi możliwości refleksji i autorefleksji. Skupmy się teraz przez moment na znamiennym „e”. Dla łatwiejszego zapamiętania charakterystyki tej metody możemy przyjąć, że owo „e” związane jest z edukacją, a dokładniej – z funkcjami pozwalającymi na śledzenie własnych postępów, ich analizowanie i porównywanie oraz na planowanie rozwoju. Analizując słowo „ePortfolio” dochodzimy więc do definicji mówiącej, że jest to dedykowane rozwiązanie elektronicznych teczek osobowych pozwalające na gromadzenie autentycznych, różnorodnych i  wybranych z  szerszego zbioru dowodów, reprezentujących to, czego osoba lub instytucja nauczyła się w  przeciągu dłuższego

czasu, czego jest świadoma i co wybrała do zaprezentowania konkretnemu odbiorcy w  określonym celu i  konkretnym zastosowaniu4. Ujmując wykorzystanie ePortfolio praktycznie: służy ono odpowiedzi na pytanie, po co się uczymy, łącząc wszystkie typy kształcenia ze współdzieleniem wiedzy, oceną, zdefiniowaniem własnych kompetencji i  umiejętności oraz – jako efekt – ich prezentacją. ePortfolio jest więc narzędziem, które jedną nogą stoi w edukacji, a drugą w zarządzaniu zasobami ludzkimi. Pomaga się uczyć i  planować własny rozwój, jednocześnie prezentując wymierne dowody naszych osiągnięć. Myślę, że za kilka lat ePortfolio pozwoli naszym umiejętnościom i kompetencjom na swobodny przepływ pomiędzy różnymi środowiskami uczenia się i pracy. Dane na temat naszych umiejętności, także tych zdobywanych w  kształceniu nieformalnym, będą zbierane automatycznie, wymagając od nas jedynie zgody na ich upublicznienie. Systemy takie zapewnią spersonalizowane, idealnie dopasowane do naszych potrzeb kształcenie oraz miejsce pracy i  zadania odpowiadające naszym kompetencjom. Podsumowując, skupmy się na tym, jakie cechy wspólne mają obydwie metody. Przede wszystkim, do realizacji obydwu konieczny jest Internet i swobodne poruszanie się po  jego meandrach. Choć początki bywają trudne, z czasem poczujemy, że pędzimy autostradą. Konieczne jest także wsparcie techniczne i  metodyczne organizacji wdrażającej. Z  ideowego punktu widzenia WebQuest i  ePortfolio wspierają refleksyjne, spersonalizowane uczenie się oraz tworzą nowe wyzwania i  potrzeby szkoleniowe dla nauczycieli, trenerów, dydaktyków i pasjonatów, którzy będą pracować z uczniami, studentami i uczestnikami szkoleń.

PRZYPISY: 1 webquest.org/index.php 2 www.tcnj.edu/~caties/documents/WbQuests.pdf 3 tommarch.com/learning/prewrite.php 4

Paul Gathercoal et al., On Implementing Web-Based

Electronic Portfolios, EDUCAUSE Quarterly , Vol. 37, No. 2, 2002.

EDUKACJA MEDIALNA

31


Z

MATERIAŁY DYDAKTYCZNE

akładamy gazetę

J

ak zabrać się do stworzenia czegoś, o czym nie ma się pojęcia i co robi się po raz pierwszy w  życiu? Otóż, wcale nie tak trudno. Dziś mamy już szereg publikacji dotyczących szkolnego dziennikarstwa. Organizowanych jest także wiele warsztatów, które mogą nam pomóc w stworzeniu szkolnych mediów.

zwę i w głosowaniu wybieramy najciekawszą lub angażujemy do tego całą szkołę i prosimy klasy o propozycje. Przedstawiamy ogółowi najlepsze pomysły i w głosowaniu wybieramy najlepszy tytuł. Najważniejsze, by był on w miarę prosty i krótki, łatwy do zapamiętania.

• Kilka definicji

Kompletujemy zespół Na ogół dobrze znamy uczniów i  potrafimy ocenić ich zdolności. Spróbujmy namówić do pracy redakcyjnej dobre pióra i talenty plastyczne. Nie musimy od razu wyznaczać ról i powierzać zadań. Zacznijmy od rozmowy o  uczniowskich  wyobrażeniach o  pisemku. Można też wywiesić ogłoszenie i  poprosić o  przybycie na pierwsze spotkanie wszystkich, którzy chcą mieć wpływ na gazetkę. Okaże się, że znajdą się nie tylko ci, którzy umieją pisać i rysować, ale także m.in. dobrzy organizatorzy.

Zanim wybierzemy, najlepiej wspólnie z uczniami, redaktora naczelnego i osoby pełniące  inne funkcje, trzeba młodzieży wyjaśnić, jakie obowiązki spoczywają na członkach redakcji. •

Penetrujemy Internet • Warto pooglądać inne gazetki szkolne (bardzo dobre – Qmamy – znaleźć można na stronie www.mam.media.pl). Prześledzić stopki redakcyjne i spisać funkcje. Przyjrzeć się poruszanym w gazetkach tematom. Wreszcie – ocenić pisma pod kątem układu tekstów i ilustracji, rysunków czy zdjęć, a  także numeracji stron, pagin itd.

Wymyślamy tytuł gazetki Można to zrobić na dwa sposoby: każdy z przyszłych redaktorów proponuje na-

32

UCZYĆ ŁATWIEJ - jesień 2010

Redaktor – 1. zajmuje się pisaniem tekstów lub zbieraniem, ocenianiem, opracowywaniem i  przygotowywaniem ich do druku; 2. redaguje, opracowuje, przygotowuje. Redaktor działu – Każda redakcja ma strukturę, w której  skład wchodzą działy (np: krajowy, zagraniczny, miejski, sportowy, opinii, gospodarczy, wydania weekendowego etc.). Redaktor naczelny – odpowiada za całość czasopisma. Kieruje pracą zespołu dziennikarzy, często odpowiada także za ich przyjmowanie i  zwalnianie. W  gazetkach szkolnych redaktorem powinien być uczeń, choć bywa, niestety, że mianuje się nim dorosły opiekun redakcji (nazywany żartobliwie nadredaktorem). Redaktor prowadzący – redaktor odpowiedzialny za jedno wydanie gazety, czasopisma. W  gazetkach szkolnych rzadko się zdarza, by kolejny numer miał różnych redaktorów prowadzących. Tę funkcję na ogół

Elżbieta Sura

sprawuje redaktor naczelny. Redaktor techniczny – odpowiedzialny za stronę techniczną procesu wydawniczego, kontroluje dział graficzny, nadzoruje prace DTP (desktop publishing, przygotowywanie publikacji za pomocą komputera). Sekretarz redakcji – organizuje pracę całej redakcji, zatwierdza do druku wszystkie strony, często jest odpowiedzialny za stronę językową gazety. Utrzymuje także kontakt z czytelnikami, odpowiadając na ich listy, e-maile.

Być może warto też stworzyć inne funkcje, np. fotoreportera czy grafika. A ponieważ nie wiemy jeszcze, czy uczniami powoduje autentyczne zainteresowanie, czy raczej słomiany zapał, proponujemy wybór kolegium redakcyjnego na próbne dwa czy trzy miesiące. Skład komputerowy Możemy wykorzystać możliwości, jakie daje nam Fundacja Nowe Media – gotowe makiety, do których „wrzucamy” teksty i zdjęcia czy rysunki. Można się też posłużyć programami do składania gazetek: od najprostszego Worda przez Publishera, aż po wysoce specjalistyczny Page Maker. Powinniśmy przemyśleć kształt naszej gazetki: jaki będzie miała format, ile będzie liczyła stron, które strony przeznaczymy na ważniejsze informacje, a  które na własną twórczość i rozrywkę. Podpowiedzmy uczniom, że nie należy się bawić w  gazetce czcionkami. Wybierzmy te, które najlepiej nadają się do czytania, z szeryfami, i niech nie będzie ich

za dużo, najlepiej dwa, trzy podstawowe kroje. Zwróćmy uwagę na kształt tekstów w innych gazetkach bądź „dorosłych” pismach: wielkość tytułów, leady, podtytuły, śródtytuły w tekstach długich, sposób zamieszczania zdjęć i  innych elementów graficznych, podpisy pod zdjęciami i  rysunkami, a  także komiksami, wreszcie kropeczkę kończącą każdy tekst. I  podpis autora, imię i  nazwisko – nie należy się wstydzić napisanych tekstów i  trzeba brać za nie odpowiedzialność. W sytuacji, gdy trzeba autora ukryć, podpisujemy go pseudonimem lub używamy sformułowania: „nazwisko znane redakcji”. Nie drukujemy anonimów i  paszkwili, a  także tekstów z wulgaryzmami. Kształt gazetki Na stronie tytułowej pod tytułem musi się znajdować nazwa szkoły i  numer kolejnego wydania z  nazwą miesiąca i  roku wydania. Resztę strony komponujemy według własnego pomysłu. Może to być tylko zdjęcie, zdjęcie z tytułami najciekawszych – zdaniem redakcji – tekstów z  zaznaczeniem strony, na której się znajdują, albo niewielki obrazek (zdjęcie, rysunek) z  fragmentami najciekawszych dwóch, trzech tekstów i obok spisem treści. Druga strona to miejsce na „wstępniak” kierowany do czytelników przez naczelnego. Wystarczy zaledwie kilka zdań. Na tej samej stronie można umieścić stopkę redakcyjną (ale także na przedostatniej lub ostatniej) z  najważniejszymi danymi: nazwiskiem redaktora naczelnego, jego zastępcy i  innych funkcyjnych redaktorów pisma, nazwiskiem dorosłego opiekuna redakcji, nazwą i  adresem szkoły (z  numerem telefonu i  adresem e-mailowym oraz stroną internetową), wielkością nakładu i  kolejnym numerem. Pod danymi warto umieścić zastrzeżenie co do długości tekstów nadsyłanych przez czytelników, języka, jakim powinni się posługiwać czy konieczności podpisywania artykułów. Wiele czasopism umieszcza też takie zdanie: „Niezamówionych artykułów redakcja nie zwraca”. Na trzeciej stronie znajdują się zwykle najistotniejsze wiadomości. Wiąże się to z  pierwszym odruchem czytającego. To pierwsza ze stron, jakie otwieramy. Środkowe strony zarezerwowane są na fotoreportaże, tu najłatwiej umieścić

kilka zdjęć czy rysunków i  stworzyć opowieść, podpisując materiał. Na końcowych stronach zamieszczamy teksty mniej ważne, rozrywkowe: anegdoty z  lekcji, krzyżówki, ankiety i konkursy. Na sport pozostawiamy osobne strony.

klas (korespondencja na łamach gazetki), współpraca z  dyrektorem (komentarze), wycieczki do redakcji gazet lokalnych, udział w  warsztatach dziennikarskich, własna twórczość: poezja, proza, rysunki, omawianie problemów nurtujących młodzież.

Finansowanie gazetek Pozyskać czytelnika! Opiekun gazetki z pewnością martwić się będzie brakiem funduszy na realizację tego pomysłu. Gdzie ich szukać? Najprościej uzgodnić z  dyrektorem szkoły, że będzie on finansował każdorazowe wydanie pisemka w  określonej liczbie egzemplarzy. Wsparcia może też udzielić Rada Rodziców. Ponieważ nie we wszystkich szkołach się to udaje, pozostają rodzice i lokalne firmy oraz władze gminy. Warto pomyśleć, zanim zaczniemy z nimi rozmawiać, jaką korzyść może im dać wsparcie gazetki. Czas na nasze pisemko Prace redakcyjne zaczynamy od ustalenia, kto pisze, rysuje, fotografuje. Wyznaczamy też tzw. deadline, czyli nieprzekraczalny termin zakończenia prac nad poszczególnymi zadaniami. Nie jest to łatwe na początku – uczniowie piszą dłuższe teksty, niż zostało to ustalone albo nie dotrzymują terminów. System pracy jednak trzeba sobie wypracować, choć potrzebny jest na to czas. W  końcu teksty są gotowe, ilustracje także – czas na skład. Trwa godzinami, zanim wszystko ułoży się tak, jak trzeba. Byłoby dobrze, aby każdy redaktor gazetki zobaczył, ile trudu trzeba włożyć w wypełnianie stron i  ile problemów pojawia się, gdy tekst jest dłuższy niż ustalono wcześniej. Poszukiwanie tematów Pomysłów jest bez liku – wymienię tylko kilka: uczestnictwo w wydarzeniach szkolnych, udział w  imprezach lokalnych, działalność charytatywna, zacieśnianie więzów i  tworzenie redakcyjnej tradycji (uroczyste włączanie w poczet członków redakcji nowych redaktorów, pożegnanie odchodzących, identyfikatory, legitymacje, spotkania z  okazji Wigilii, a  także rocznic gazetowych, np. setnego wydania, zapraszanie byłych gazetkowiczów), przyjmowanie na spotkaniach młodszych

Warto stworzyć skrzynkę kontaktową, która będzie miejscem kontaktu redakcji i  czytelników. Przy tej skrzynce możemy rozdawać nagrody za rozwiązanie krzyżówki, rozmawiać z czytelnikami. Jak zachęcać do czytania gazetki? Na szkolnej tablicy informacyjnej powiadamiać uczniów o  tym, co się w  redakcji dzieje, organizować akcje promocyjne, dodawać do gazetki gadżety – jak to robią gazety dorosłych, atrakcyjnie pisać o ciekawych postaciach uczących się w szkole (to zawsze przyciągnie uwagę przynajmniej kolegów z  klasy), wreszcie – sprzedawać gazetkę rodzicom przed zebraniami – oni są bardzo ciekawi tego, co się w  szkole dzieje. Skuteczne jest także zachęcanie do pisania dorosłych: pedagoga czy psychologa szkolnego (mają doskonałą okazję do wyjaśniania spraw związanych np. z dojrzewaniem), rodziców (jedna z mam przytaczała kapitalne anegdoty z lat szkolnych) czy dyrektora szkoły. Po jakimś czasie Konkursy gazet szkolnych to miejsce porównywania swojej pracy z  innymi. Jeżeli znajdziemy okazję do takich porównań, lepiej będziemy dostrzegać, co można w gazetce poprawić: może zmienić jej charakter, dodać schemat lub wykres albo tabelkę z  danymi uzupełniającymi treść, powiększyć zdjęcie lub oblać je tekstem itd. Jednym słowem – organizowanie szkolnej redakcji już nie jest trudne, można się spokojnie zacząć w  to bawić. Specjalnie użyłam tu tego słowa, bo to ma być zabawa. A że z poważnymi treściami...

EDUKACJA MEDIALNA

33


R

MATERIAŁY DYDAKTYCZNE

edakcja w akcji

Podział funkcji i zadań między uczniów Elżbieta Sura

W

 stopkach redakcyjnych dużych pism możemy znaleźć wiele rozmaitych funkcji: od redaktora naczelnego, poprzez kierowników działów i  redaktorów funkcyjnych, po szeregowych dziennikarzy i  korektorów. W gazetce szkolnej istnienie aż tylu funkcji nie ma uzasadnienia. Naczelny – musi być!

Szkolne kolegium redakcyjne składa się na ogół z  niewielkiej liczby osób. Oczywiście, można wymyślić funkcję dla każdego, ale w praktyce w sposób wystarczający wypełniają swoje zadania redaktor naczelny, sekretarz redakcji, fotoreporter i korektor. Naczelny wybierany jest przez całą redakcję, najczęściej drogą głosowania. Zostaje nim osoba, która ma cechy przywódcze, potrafi egzekwować złożone przez kolegów zobowiązania, dyscyplinuje redakcję i  dość samodzielnie nią kieruje. Rzadko się ktoś taki zdarza, bo jednak uczniów – z  racji wieku – charakteryzuje słomiany zapał. Mnie trafiły się dwie osoby – dziewczynka (gimnazjum) i  chłopiec (liceum) – które doskonale radziły sobie z  organizowaniem pracy redakcyjnej. Właściwie ja im się tylko przyglądałam,

34

nika, że młodzieży, która z natury jest ciekawa świata i żądna nowości, szybko nudzi się taki sztywny podział. Przyznam szczerze, że i mnie także. A przy tym życie niesie różne niespodzianki i może się okazać, że w kolejnym wydaniu zabraknie miejsca na taki czy inny stały temat. Wszystko zależy od konkretnego zespołu redakcyjnego. Zatem – pełna dowolność. Oddzielny problem stanowią sytuacje, kiedy przydziela się komuś jakąś redakcyjną funkcję za względów wychowawczych czy psychologicznych: wielu uczniów potrzebuje dowartościowania, okazji do uwierzenia we własne możliwości, dlatego powstaje funkcja kolportera gazetki, redaktora gospodarczego, osoby do kontaktów z klasami, redakcyjnego skarbnika itd. Osoby te nie potrafią pisać ani rysować, ale przydają się w redakcji w związku z  umiejętnościami organizacyjnymi. I  wilk syty, i owca cała. Rozdzielamy zadania

ze zdumieniem zauważając, że stanowiły dla innych autorytet i miały posłuch. Oczywiście, zawsze się zdarza, że ktoś czegoś na czas nie napisze, ale jednak większość redaktorów naczelnych potrafiła zdyscyplinować autorów. Bez względu na to, czy naczelny będzie samodzielnie prowadzić pracę, czy też nie, taka funkcja musi istnieć i musi ją sprawować uczeń – nie nauczyciel! Inni – według uznania i potrzeb W  redakcji szkolnej wybiera się często zastępcę redaktora naczelnego, choć w  praktyce taką funkcję może pełnić sekretarz redakcji. Młodzieży trzeba wyjaśnić, że sekretarz redakcji to nie sekretarka, jaką znają ze szkolnej rzeczywistości. Jest to bardzo odpowiedzialna funkcja (patrz: słowniczek), którą faktycznie sprawuje opiekun – nauczyciel. Niemniej może się znaleźć – szczególnie w  szkołach ponadgimnazjalnych – osoba, która tej odpowiedzialności sprosta. Kolejną funkcją, którą z powodzeniem może sprawować uczeń, jest funkcja fotoreportera. Obecnie nie ma większych problemów z  wykonywaniem zdjęć. Niemal w każdej klasie znajdzie się uczeń, którego pasjonuje fotografia i  który  z  przyjemno-

UCZYĆ ŁATWIEJ - jesień 2010

ścią będzie świadczył usługi szkolnej redakcji. Podobnie rzecz się ma z  korektorem. W  pracę mojej redakcji zawsze angażuje się ktoś, kto zna zasady ortografii. Jeśli nawet czegoś nie wie, zawsze może zapytać opiekuna (jeśli jest nim polonista) lub innego nauczyciela. Zresztą programy edytorskie zaopatrzone są w słowniki ortograficzne. W  redakcjach szkolnych rzadko natomiast redaguje się teksty. Nie ma więc typowego redaktora. Nauczyciel nie jest zazwyczaj w  tym kierunku wykształcony, a uczeń tym bardziej nie wie, na czym polega redagowanie. „Redagować” w  dużym skrócie oznacza: przystosować tekst do czytelniczego odbioru, czyli przegadane fragmenty skrócić, powtórzenia i dygresje nie na temat – usunąć. Najlepiej radzą sobie z tym zadaniem poloniści. Redaktorzy działów Czy konieczne jest tworzenie działów w  gazetce i  przypisywanie odpowiedzialności za każdy z nich osobnemu redaktorowi? Oczywiście, sportem mógłby się zająć redaktor sportowy, kulturą – kulturalny, itd. Można tak zrobić, jednak nie zawsze się to udaje. Z mojego doświadczenia wy-

Sądzę, że nauczycielowi będącemu opiekunem redakcyjnym nie trzeba wyjaśniać, jak przydzielać obowiązki i jak je potem egzekwować. Ma to wpisane niejako w swój zawód. Na pewno warto podkreślić konsekwencję, jako najważniejszą z  cech niezbędnych w pracy redakcji. Jeżeli jej zabraknie, to niewiele osiągniemy. Dobrze jest, jeśli kolegia redakcyjne prowadzi nie nauczyciel, a redaktor naczelny. Może się on wcześniej spotkać z opiekunem i skonsultować własne propozycje. Albo też pójść na żywioł i  o  wszystkim rozmawiać w  gronie kolegów. Rówieśnicy inaczej podchodzą do propozycji kolegi-naczelnego, inaczej zaś przyjmują polecenia dorosłego opiekuna. Zebranie redakcji to nie lekcja, ale zajęcia wybrane przez uczniów, na których nareszcie mogą pokazać, że potrafią być samodzielni i samorządni. Zatem dyskutują o  tym, co powinno się znaleźć w gazetce i przyjmują na siebie poszczególne zadania – nie warto zmuszać nikogo do czegoś, czego nie lubi. Na pewno nie zrobi tego dobrze (o ile w ogóle zrobi). Gazetka internetowa Coraz więcej szkół, oprócz tego, że wydaje gazetkę tradycyjną, umieszcza swoje pisemko w  Internecie. Zajmują się tym

sami uczniowie, ale opiekun ma dodatkową pracę, gdyż musi czuwać nad tym, aby ukazywała się ona systematycznie i  była aktualizowana. W  przeciwnym razie tytuł straci czytelników. Naturalnie najtrudniejszy jest początek, „przeniesienie” elementów graficznych gazetki do Internetu, czyli wykorzystanie umiejętności programowania. Chyba że korzystamy z qmamów. Jeśli jednak pozostajemy przy własnej stronie internetowej, musimy wyznaczyć uczniom przynajmniej funkcje redaktora naczelnego e-gazetki oraz „programisty”. Teksty i zdjęcia prawdopodobnie będą te same, co w gazetce tradycyjnej. A jeśli się nie uda? Pracuję w  szkole (mówię o  liceum), w której większość uczniów ma mnóstwo obowiązków i  nauki, a  do tego dojeżdża do szkoły z  różnych, nieraz odległych okolic. Trudno jest więc wydawać gazetkę szkolną raz w  miesiącu – ukazuje się ona na ogół rzadziej, nawet co dwa miesiące, choć ma wówczas większą objętość. W  takiej sytuacji na zebrania redakcyjne nie wszyscy przychodzą regularnie, kontaktujemy się za pomocą komunikatora lub e-maili. Uczniowie zakładają skrzynkę kontaktową, ale w Internecie. To tam wysyłane są teksty, a ja mam do nich dostęp jeszcze przed umieszczeniem w gazetce. Jak w  takiej sytuacji wyegzekwować zobowiązania poszczególnych „funkcyjnych” wobec redakcji? Większa odpowiedzialność spada, niestety, na redaktora naczelnego i  najbliższych mu współpracowników, czyli korektora i  składającego tekst. Kolegia redakcyjne służą omówieniu tematów, które mają się znaleźć w gazetce. A potem redaktor naczelny dwoi się i  troi, żeby zdyscyplinować kolegów i  na czas wydać kolejny numer pisemka. Samo złożenie gazetki odbywa się nocą w domu – kosztem lekcji, niestety. Minusem takiej sytuacji jest słaba więź między szkolnymi redaktorami, brak możliwości zbudowania własnych tradycji. Liceum trwa obecnie za krótko, by stworzyć coś stałego. W  moim przypadku naczelni zmieniają się co rok: zostają nimi te osoby, które wcześniej pełniły tę funkcję w redakcji gazetki naszego gimnazjum. Ale są też i  plusy: gazetka wychodzi przynajmniej 5 razy w  ciągu roku, na uczniów spada większa odpowiedzialność

i  potrafią jej sprostać. Ja z  kolei – jako opiekun redakcji – staję się swego rodzaju konsultantem i  doradcą. Czuwam nad redakcją z  pewnej odległości. Wspólnie wyjeżdżamy tylko na warsztaty dziennikarskie. Cóż, nie da się inaczej. Samo życie Przed paru laty w  gazetce, której jestem opiekunem, ukazały się refleksje jednego z moich redaktorów: Z życia wzięte, czyli bitwa pod OBOKIEM OBOK – szczyt szczytów i  najwyższe dobro zapaleńców z  wałbrzyskiego II LO. Rzeczywiście przez kilka październikowych dni kilku zapaleńców zachowywało się jakby byli OBOK, ale lekcji, zadań domowych, sprawdzianów – liczył się tylko ON. Naszą gazetę szkolną – OBOK-a  objęliśmy w  tym roku jako klasa humanistyczna z  profilem dziennikarskim. Na tę chwilę czekaliśmy całą pierwszą klasę. I się doczekaliśmy... No, właśnie – cieszyć się czy płakać? Chyba jednak cieszyć. Pierwszy numer wspominamy jako koszmar z happy-endem. Na dwa tygodnie przed datą wydania gazety klasa przypomniała sobie, że trzeba napisać artykuły, bo gazeta bez artykułów nie ruszy. Pospolite ruszenie osaczyło naczelnego z technicznym w ciągu dwóch dni i dostarczyło masę dyskietek, z których część się popsuła, część była już popsuta, a kilka działało względnie (czyli wtedy, kiedy chciały). Nawałnica przeszła przez skrzynkę mailową, bo nowoczesnymi drogami komunikacji też do nas dotarto. Tydzień był okraszony dyskusjami i  polemikami na temat artykułów. Tradycyjne zdanie: „nie ma o  czym pisać” zostało podważone przez zdolnych humanków i tak powstały artykuły na pierwsze kolegium redakcyjne. Nasza szkoła ma wiele zalet, ale jedną wadę – synchronizacja czasu choćby kilku osób graniczy z  cudem. Dlatego też kolegium odbyło się przed prywatnym komputerem technicznego (czyli on i naczelny), było burzliwe i z piorunami. Po selekcji tekstów wystarczyło już tylko zamówić rysunki i  okładkę u  najzdolniejszych malarzy w  klasie, zeskanować je, powklejać do tekstów i gazeta gotowa. No, może nie tak do końca. Przed nami stanęło najtrudniejsze zadanie – wydrukowanie owocu pracy. Niby takie proste, a jednak. Na wstępie okazało się, że w szkolnych

EDUKACJA MEDIALNA

35


Szukaj

MATERIAŁY DYDAKTYCZNE komputerach nie ma programu, w  którym powstał OBOK, następnie skończył się tusz w  drukarce i  cierpliwość technicznego. Postanowił odpocząć i  powierzyć wydrukowanie gazety niewzruszonemu redaktorowi naczelnemu. Ten z  dzielnością Achillesa i  prometejską siłą przebicia dokończył dzieła. Druk to jednak nie wszystko, zostało nam kserowanie i  składanie. Tu leżał pies pogrzebany, jak zwykła mówić babcia jednego z redaktorów. Osoba odpowiedzialna za ksero – p. bibliotekarka – udzieliła nam tak fachowej pomocy, że OBOK o mały włos by się nie ukazał w terminie (czyli następnego dnia). Po wielogodzinnych pertraktacjach, zawiązywaniu rokoszy i  konfederacji, podpisano pokój pod Kserem i gazeta w liczbie 70 egzemplarzy ukazała się dnia 15 października Roku Pańskiego 2003. Fakt ten został umieszczony w  kronikach szkolnych i  opatrzony złotymi literami. Klasa humanków oszalała z  radości, walnym zgromadzeniem wykupiła połowę nakładu i  zamiast izomerii alkanów, na przerwach czytała kolejne strony Ich dzieła. Tutaj należałoby napisać coś o  artykułach. Najwięcej kontrowersji wzbudziła wypowiedź pewnego ucznia, który opisał jedną z  najbardziej kontrowersyjnych profesorek w szkole – prof. W. Niektórzy, przynajmniej z  tego, co słyszałem na korytarzach, uczyli się fragmentów artykułu na pamięć i  chętnie go cytowali w różnorodnych sytuacjach. Pisano o wszystkim – o pierwszakach, którzy szturmują szkołę, o  pewnej pani minister, która zrobiła pewne małe zamieszanie z pewnym egzaminem. Czy wiedzą Państwo, że w ubikacji spędzamy siedem lat swojego życia? Tak, właśnie o  tym napisała jedna z  dziewczyn z  humana. Tradycyjnym powodzeniem cieszyły się teksty nauczycieli, które niekiedy wyrwane z kontekstu, a niekiedy wypowiedziane ze śmiertelną powagą są skrupulatnie notowane na marginesach kajetów wszystkich uczniów klas II. Praca nad gazetą szkolną jest z  pewnością sprawdzianem przed późniejszą, poważną karierą dziennikarską, dlatego dobrze, że możemy popracować (i  trochę się pośmiać) nad 22 stronami OBOK-a. Wojciech Szot, red. techniczny i zastępca naczelnego w jednej osobie.

36

UCZYĆ ŁATWIEJ - jesień 2010

i nie daj się oszukać O sztuce wyszukiwania i oceny informacji Michał Horbulewicz

Z

róbmy mały eksperyment. Weźmy do ręki pięć najpoczytniejszych gazet, zaplanujmy telewizyjny maraton informacyjny (na podwieczorek, a  najlepiej i  kolację), wejdźmy na główne strony pięciu największych portali internetowych. W każdym z tytułów czy serwisów znajdziemy multum treści – wysuniętej na czołówki i  z  dala od nich. Nie chcę nikomu odbierać radości odkrywania, ale już teraz ręczę, że niejedną główną informację z  dowolnego medium znajdziemy w  innym jako jedną z  wielu. Zdarzyć się może i  tak, że pierwsza będzie ostatnią. Lub na odwrót. Pół biedy, jeśli traktując o tym samym, mają podobny sens. Ale co, jeśli są ze sobą sprzeczne? Takie na pozór banalne, uczniowskie zadanie to świetny punkt wyjścia do twórczej refleksji o tym, czym jest informacja, wedle jakich kryteriów jest konstruowana i  podług jakiego klucza dystrybuowana. W globalnej powodzi wiadomości te elementarne pytania zdają się zyskiwać rangę najważniejszych, a odpowiedź na nie staje się ambitnym wyzwaniem. Spróbujmy się z nim zmierzyć. Google yourself! Życzliwi mawiają, że nim nastała era Internetu, ruch na ulicach był większy, bo to na nich dziennikarze szukali tematów. To wyostrzone spojrzenie na zmianę, jaką przyniosło objęcie świata globalną siecią, jest jednak faktem. Od tego momentu wiele się zmieniło. Zmiany nastąpiły w pracy dziennikarzy oraz w klasycznym podziale na nadawcę i odbiorcę treści. Ewoluują międzyludzkie relacje – kontakt realny ustępuje miejsca komunikacji wirtualnej. Nie pozostaje to bez wpływu na naszą zdolność do wyszukiwania i  oceny infor-

macji. Kiedyś katalog źródeł wiadomości można było ująć w  alfabetycznym spisie książki teleadresowej dziennikarza. Dziś klasyczne podejście nie uwzględnia całego wachlarza nowych zjawisk powstałych na bazie rewolucyjnych rozwiązań technologicznych, takich jak choćby wyszukiwarki internetowe, które dla jednych są wybawieniem z kłopotów, a dla innych – przekleństwem współczesności. Jeśli nie ma cię w  Google, nie istniejesz. Jedną z  kluczowych umiejętności, w dużej mierze czyniących dzisiaj użyteczną zdolność pisania i czytania, stało się operowanie zestawem kwantyfikatorów podczas eksplorowania zasobów Internetu. Szansę na znalezienie tego, czego szukamy, zwiększa umiejętność konstruowania schematu złożonego ze słów-kluczy i  selektorów (przecinków, plusów, minusów, itp.), a  nie budowanie pełnych zdań. Dr Gary Small z Uniwersytetu Kalifornijskiego mówi wręcz o  pokoleniu tzw. „cyfrowych autochtonów”, czyli osób urodzonych w  latach 90. XX wieku oraz później. Jego zdaniem, codzienny kontakt z technologią, taką jak komputer czy komórka, może zmienić sposób funkcjonowania mózgu. Dotyczy to zarówno relacji społecznych (samoizolacji jednostek), jak i umiejętności stricte komunikacyjnych. Przemianę tę widać w  dynamicznie rozwijających się portalach społecznościowych – wirtualnej przestrzeni spotkań, wymiany poglądów i… uczuć. Zapewne niejeden z  nas spotkał kiedyś człowieka, który przechadzał się po chodniku z reklamowymi tablicami przyczepionymi z przodu i z tyłu tułowia. Ta sytuacja świetnie obrazuje jeden z kluczowych aspektów tzw. social media, których siłą stają się ludzie – w  znakomitej większości najprawdziw-

si, realnie żyjący, którzy tworząc osobiste profile, stają się nośnikiem informacji. Kumulują wiadomości wokół siebie, udostępniając je zarazem innym. Ich przekaz już na wstępie ma u  odbiorców (znajomych, przyjaciół z portalu) pokaźny kredyt zaufania, ergo: wiarygodności. Bo przecież „to ktoś, kogo znam, kto swoją twarzą, imieniem i  nazwiskiem firmuje wobec mnie jakąś informację” – podświadomie wykluczamy możliwość, aby chciał zrobić sobie „obciach”. Czy to trafione założenie? Po pierwsze człowiek, po drugie – dziennikarz Warto w  tym miejscu odwołać się do kanonów dziennikarstwa, mając na uwadze to, że czerpią z uniwersalnych i sprawdzonych zasad – nie tyle wprost przekładalnych na codzienną rzeczywistość, co wychodzących z  niej i  spinających klamrą dwa światy (medialny i  pozamedialny). Dziennikarz jest bowiem w  pierwszej kolejności człowiekiem, powinien się zatem odwoływać do własnego poczucia odpowiedzialności i  uczciwości; w  drugiej dopiero – zawodowcem, który odwołuje się do kanonów sztuki dziennikarskiej. Konieczność częstego drukowania sprostowań godzi w wiarygodność tytułu, stąd podstawowym wymogiem wobec informacji jest jej rzeczowość i sprawdzalność. Tworząc wiadomość, rzetelny dziennikarz powinien odpowiedzieć na pięć fundamentalnych pytań: co, kto, gdzie, kiedy, jak. O kolejności odpowiedzi decyduje to, jaki charakter ma nasze doniesienie – czy, na przykład, dotyczy konkretnej osoby, czy jakiegoś wydarzenia, czy jest aktualne, wreszcie – czy jest newsem (tzn. tekstem oznajmiającym całkowicie nowe fakty),

EDUKACJA MEDIALNA

37


MATERIAŁY DYDAKTYCZNE

Jeszcze na początku tej dekady  nie­ zmiernie popularne było pojęcie dzien­ nikarstwa obywatelskiego. Marek Sarjusz-Wolski pisał w  roku 2000 na portalu gazetylokalne.pl: „Dziennikarze już kończą jeść własny ogon. Infostrada i  potop kanałów telewizyjnych, dających relacje na żywo z  każdego miejsca na Ziemi, za-

38

UCZYĆ ŁATWIEJ - jesień 2010

Elżbieta Sura Kolegium redakcyjne to zespół ludzi, którzy wspólnie opracowują kształt wydawnictwa, rozstrzygają o jego zawartości; także – zebranie grupy osób, narada zespołu. Czy potrzebne są takie spotkania w związku z pracą nad gazetką szkolną?

P

odchodzimy do rzeczy profesjonalnie, zatem systematycznie spotykamy się z członkami redakcji gazetki. Kolegium redakcyjne prowadzić może redaktor naczelny lub sekretarz redakcji, ale na początku z pewnością stanie się to obowiązkiem opiekuna. Celem spotkań będzie wypracowanie kształtu pisemka i jego charakteru, doskonalenie go, ale także omawianie wszelkich działań i inicjatyw oraz problemów wewnątrzredakcyjnych – integrowanie zespołu. Organizacja

O

Czytelnik pisze, dziennikarz czyta

wlokły zawód dziennikarza w  pułapkę. Dziennikarze ścigający się w tym sza­lonym rajdzie zapłacili wiarygodnością. Paradoksalnie, zwycięstwem może  być jedynie odpadnięcie z tego wyścigu, któ­rego celu nikt nie potrafi określić.  Od­zyskać zaufanie, a  wraz z  nim – czy­telników, można jedynie poprzez powrót do pogłębionej analizy społecznej, po­przez włączenie ludzi do publicznej dyskusji i  debaty”. Frapujące było obserwowanie, jak niesłychanie szybko idea dziennikarstwa obywatelskiego  us­tąpiła miejsca dużo prostszej formule angażowania czytelników poprzez plat­formy kontaktowe. Hasło „z  telefonem komórkowym każdy może być dzien­nikarzem” zrobiło piorunującą karierę. Przesłanie zdjęcia, filmu, smsa czy mmsa  daje niepowtarzalną szansę tra­ fienia na łamy internetowej wersji gazety, serwisu telewizyjnego czy an­teny radiowej. Oto czytelnik daje dzien­nikarzowi informację, a redakcja czytel­nikowi poczytność (słuchalność, oglą­dalność). Jest tylko jedno „ale”: redakcje w  pogoni za cy­ towalnością coraz częściej pozwalają sobie na łamanie reguły weryfikacji doniesień; jak gdyby licencję na wiarygodność przenosiły na odbiorcę w  roli nadawcy. Problem w tym, że on sam ma dużo mniejszą siłę rażenia niż jego głos pod winietą znanej redakcji. Codzienna lektura gazet, słuchanie radia czy oglądanie telewizji to dla każdego dziennikarza lekcja z  operowania informacją, często także lekcja pokory wobec własnego warsztatu. Niby od dawna jest ustalone, czym jest informacja, jak powinna być zbudowana, wciąż jednak zaskakująco łatwo o  zażarte dyskusje na ten temat. Co ciekawe, w dobie Internetu zdobywającego kolejne światowe odludzia, to wciąż tradycyjna prasa generuje newsy. Być może dzieje się tak dlatego, że dziennikarze gazet, jako jedynego medium nieelektronicznego, mają nieco więcej czasu na wykonanie swojej roboty. Innymi słowy – na dotarcie do tylu ludzi, ilu trzeba i na solidną rozmowę z nimi. Czegokolwiek nie wymyślimy, jak bardzo nie pokochamy nowych technologii, kontakt człowieka z  człowiekiem wciąż będzie podstawą rzetelnego informowania.

potrzebie i specyfice kolegiów redakcyjnych

czy może przyjmujemy, że jego odbiorcy posiadają już pewną wiedzę na  poruszany przez nas temat. Złotą zasadą jest firmowana przez BBC konieczność sprawdzenia uzyskanej informacji przynajmniej w dwóch źródłach. Równie jednoznaczne jest wykluczenie z wiadomości domysłów – pokusie ich umieszczenia najłatwiej ulec, odpowiadając na pytanie „dlaczego?”. To nie jest konieczne, a niesprawdzone treści są niedopuszczalne. Podkreślmy raz jeszcze siłę konkretu lub przez odwrócenie rzeczy: słabość uogólnień. Pierwsza warunkuje jakość informacji, druga ją degraduje. Jeden z  największych magnatów prasowych w historii prasy, William Randolph Hearst zwykł powtarzać, że „informacja to jest to, co ktoś próbuje przed dziennikarzem ukryć; wszystko inne jest reklamą”. To bezkompromisowy pogląd, ale polemizuje się z nim tym trudniej, im bardziej wnikamy w istotę źródeł informacji. Za potencjalną wylęgarnię newsów moglibyśmy uznać na przykład fora internetowe, gdyby nie fakt, że autorzy wpisów w dużej mierze pozostają anonimowi, a w samej sieci bez problemu możemy znaleźć rozbudowane wątki tematyczne poświęcone temu, jak zamaskować „linie papilarne naszego komputera”, czyli jego numer IP. Anonimowość w  sieci jest jak założenie maski na karnawałowym balu. Z  nią przybywa nam śmiałości, najczęściej jednak ubywa też autentyczności. Fora internetowe są też przestrzenią, w której świetnie odnajdują się spece od szeptanego marketingu czy mistrzowie public relations. Przyjmując fikcyjne tożsamości, upodabniając się do swoich interlokutorów, wprowadzają do rozmowy czysto interesowne treści – popularyzując produkty reprezentowanych firm albo podejmując próbę zainicjowania różnorakich dyskusji (czasami ich zamysłem może być np. wywołanie politycznego sporu – propagandziści świetnie odnajdują się w sieciowych realiach).

Możemy zacząć od ustawienia stołów i krzeseł odmiennie do układu lekcyjnego, przygotowania szklanek i  napojów, kartek i długopisów. Nie trzeba się witać, jak przy okazji rad pedagogicznych czy innych oficjalnych zebrań – uczniowie widują się w  ciągu dnia na szkolnych korytarzach, a i z opiekunem także miewają codzienny kontakt. Dobrze byłoby sformułować pewne zasady, regulamin zebrań, aby sobie wzajemnie nie przerywać, nie przekrzykiwać się ani nie kłócić. W  zależności od tego, czy omawiać będziemy poprzedni numer, czy też planować kolejny, prowadzimy zebranie tak, by było jak najefektywniejsze.

fotografii. Jeśli mamy w  gronie dobrego rysownika, obarczamy go obowiązkiem (i  przyjemnością) zilustrowania części artykułów lub namawiamy do narysowania komiksu. Makieta Ten temat kolegium pojawia się zwykle już po napisaniu tekstów i przygotowaniu wszelkich ilustracji. Wiemy, ile miejsca zajmują nasze materiały i możemy planować poszczególne kolumny. Czynność ta należy do najprzyjemniejszych, bo jesteśmy twórcami czegoś, co za parę dni trzymać będziemy w ręku. Jeśli istnieje taka możliwość, warto poprzyglądać się, jak przenosi się poszczególne elementy naszego planu na ekran komputera, ile faktycznie zajmują miejsca, jak „rodzi się” kolejna strona pisemka. Łatwiej wówczas zrozumieć, dlaczego sekretarz redakcji prosi o to, by artykuł miał akurat taką, a nie inną liczbę znaków. Jeżeli mamy w redakcji odpowiedzialnych za poszczególne strony redaktorów funkcyjnych, możemy poprosić ich o  zaplanowanie swoich kolumn, a potem kontrolę realizacji planu. Warto też wydrukować każdą stronę i sprawdzić, czy wszystkie błędy językowe zostały poprawione, ewentualnie nanieść nowe poprawki.

Burza mózgów O lepszy kształt pisemka Planujemy kolejny numer naszej gazetki. O ile wcześniej nie poprosiliśmy o przygotowanie tematów, proponujemy, by każdy zastanowił się, co powinno się znaleźć w  kolejnym numerze. Jeśli przypada właśnie jakieś święto, to warto zastanowić się, jak najatrakcyjniej o  nim napisać, jak nie powielać tego, co było przed rokiem. Przypominamy sobie, co wydarzyło się w szkole od ostatniego wydania, o jakich problemach usłyszeliśmy, co zobaczyliśmy na szkolnym terenie – w  klasie, na korytarzu, na boisku – na co zwrócili nam uwagę inni; czego byliśmy świadkami poza szkołą, w  jakich imprezach uczestniczyliśmy. Otwieramy skrzynkę kontaktową i  przeglądamy jej zawartość. Może znajdziemy w niej jakiś list i trzeba będzie na niego odpowiedzieć. Wreszcie proponujemy  tematy artykułów (odnotowane w  redakcyjnym zeszycie), przydzielamy je poszczególnym redaktorom, a  fotoreportera prosimy o  zrobienie potrzebnych

Gazetka się ukazała i  teraz dyskutujemy nad tym, co nam się w niej podoba, co można by udoskonalić, jaki element wprowadzić, co usunąć itd. Dyskusja powinna być rzeczowa. Możemy notować spostrzeżenia redaktorów, przegłosować zmiany – wszystko po to, by kolejny numer był lepszy. Warto także porównać własny pomysł na gazetkę z innymi, jakie znaleźć można choćby w  Internecie; podpatrzeć, jak inni rozwiązali problemy, z którymi się borykamy, a nawet zaczerpnąć inspirację.

Zacząć od upomnienia przez naczelnego, a skończyć na wykluczeniu niefrasobliwego redaktora z grupy. Nie wyobrażam sobie także pracy redakcyjnej bez pochwał i nagród, przy czym docenienie wysiłku przez naczelnego-rówieśnika jest chyba znaczniej więcej warte niż aprobata opiekuna. Proponuję także nagrodę dla najlepszych redaktorów na koniec roku szkolnego. W  redakcyjnym zeszycie można odnotować, kto napisał największą liczbę tekstów, kto zrobił najlepsze zdjęcia i  rysunki, kto nie spóźniał się z  materiałem i  wzorowo wypełniał swoje obowiązki. Na kolegium redakcyjnym można zaproponować przyznanie nagród wyróżniającym się członkom zespołu. I pożegnanie... To wyjątkowe kolegium redakcyjne. Uroczyste i  sentymentalne. Kiedy kończy edukację współredaktor, warto to podkreślić osobistym podziękowaniem naczelnego i  opiekuna (można zaprosić dyrektora szkoły), wręczeniem upominku lub dyplomu. Zasiąść jeszcze raz przy – tym razem pięknie nakrytym – stole redakcyjnym, z tortem na środku i samodzielnie upieczonymi ciasteczkami... Podobnie rzecz ma się z  kolegiami świątecznymi. Wiele redakcji spotyka się na wigilijnym opłatku, zapraszając także byłych redaktorów gazetki. To miłe przeżycia, które na długo zapadają w pamięć. Nasze własne Kolegia redakcyjne są z  pewnością konieczne. Charakter nadają im sami redaktorzy. Z  czasem tworzą własny harmonogram spotkań, które składają się na tradycję tej grupy uczniów. Sprzyja to nie tylko efektywniejszej pracy, ale też integruje redakcję i  staje się okazją do przyjemnego i  pożytecznego spędzania wolnego czasu.

Nagrody i kary Bywa i tak, że rodzą się w naszej grupie konflikty: ktoś spóźnia się z artykułem, ktoś nie przynosi na czas innego obiecanego materiału; jesteśmy rozżaleni, że wkładamy w pracę redakcyjną tyle energii, a na efekty trzeba czekać... Dobrze jest ustalić system kar za określone przewinienia.

EDUKACJA MEDIALNA

39


I

MATERIAŁY DYDAKTYCZNE

nternetowe wyzwania

Marcin Bochenek

K

Informacje, informacje...

Kluczowymi zagadnieniami stają się zarówno właściwa selekcja informacji, jak i  bezpieczeństwo korzystania z Internetu. Ilość wytwarzanych na świecie informacji jest ogromna. Tylko w  2010 roku ma to być 1,2 zettabajta (1 zettabajt to bilion gigabajtów). Aby pomieścić wszystkie te informacje, potrzebne byłoby – bagatela! – 75 mld iPadów. Wielkim wyzwaniem są także kwestie bezpieczeństwa sieci. Z jednej strony atakują nas złośliwe wirusy, z drugiej zaś w  Internecie czyhają na nas inne zagrożenia. Powstaje coraz więcej stron

40

oferujących i  propagujących nielegalne treści. Są one szczególnie niebezpieczne dla dzieci i młodzieży. Skuteczna recepta Takie rozwiązanie jest pilnie poszukiwane. Istniejąca już od kilkunastu lat Naukowa i  Akademicka Sieć Komputerowa wpro-

Źródło: The Image Bank / Getty Images / Flash Press Media

iedy ponad 40 lat temu rozpoczęto w  Stanach Zjednoczonych eksperymentowanie z nowymi rozwiązaniami technologicznymi w  dziedzinie komunikacji, chyba nikt nie przypuszczał, że to początek ery Internetu. Dziś nie ma wątpliwości, iż sieć zrewolucjonizowała nasze życie. Internet stał się prawdziwym oknem na świat i największą istniejącą biblioteką, w  dodatku biblioteką w  pełni multimedialną. Dla nauczycieli i uczniów to ogromna pomoc i  wsparcie. Nikt już nie zadaje sobie pytania, czy Internet jest potrzebny w  szkole, a  jedynie zastanawia się, jak najlepiej wykorzystać otwierające się możliwości.

czeństwo sieci i  monitorujący je. Bezpieczeństwo Internetu rozumiemy jednak znacznie szerzej, w  pełni zdając sobie sprawę ze skali i  znaczenia opisywanych już zagrożeń. Dlatego też od pięciu lat realizujemy wspólnie z  partnerami program Komisji Europejskiej – Safer Internet. W  ramach tego programu tworzymy kampanie propagujące bezpieczne korzystanie z  Internetu, a  także ostrzegające przed zagrożeniami czyhającymi na dzieci i  młodzież korzystającą z  sieci. To w  ramach tych działań stworzona została sieć – koalicja partnerów wspierających i aktywnie włączających się w  program. Należą do niej liczne szkoły, a  nawet przedszkola. W  tym roku realizowana była kolejna odsłona kampanii mającej przeciwdziałać zagrożeniom czyhającym na dzieci w  Internecie. Wszelkie informacje na ten temat można znaleźć na stronach: • www.saferinternet.pl • www.dbi.pl • www.dyzurnet.pl

wadziła do Polski Internet. Dziś NASK jest liderem w dziedzinie bezpieczeństwa teleinformatycznego na polskim rynku. W  strukturze NASK działa zespół CERT Polska (www.cert.pl) dbający o  bezpie-

UCZYĆ ŁATWIEJ - jesień 2010

W ramach tego programu w NASK utworzony został hotline – Dyżurnet, zbierający informacje o  niedozwolonych treściach występujących w sieci. Aby zgłosić niedozwolone treści, wystarczy wypełnić formularz znajdujący się na stronie inter-

netowej Dyżurnetu. Raporty publikowane przez Dyżurnet dają obraz skali zagrożeń i  problemów. Nierzadko w  ciągu jednej doby napływa kilkadziesiąt zgłoszeń o występowaniu nielegalnych treści w sieci. Akademia NASK i nowe projekty Od lipca program Safer Internet realizowany jest w  ramach nowo powstałej Akademii NASK. Swą szeroką ofertę Akademia kieruje między innymi do nauczycieli. W  tym roku realizować będzie między innymi ogólnopolski projekt poświęcony przygotowaniu nauczycieli do realizacji programów z  zakresu bezpieczeństwa w  Internecie. Przy rekrutacji korzystać będziemy zarówno z indywidualnych zgłoszeń, jak i  z  pomocy kuratoriów i  dyrektorów szkół. Celem tego projektu jest zwiększenie kompetencji uczniów, także uczniów niepełnosprawnych, w  zakresie wykorzystywania nowych mediów. Uczestnicy otrzymają specjalne pakiety szkoleniowe, a  efektem projektu ma być przygotowanie przez uczestników scenariuszy lekcji, które znajdą się na stronie internetowej oraz zostaną opublikowane w specjalnej broszurze. Co niezwykle ważne, elementem realizacji tego programu będzie praktyczne wdrożenie stworzonych konspektów podczas szkolnych lekcji i zajęć w świetlicach. Nowe kierunki Oferta kierowana do nauczycieli będzie stale rozszerzana. Obok tradycyjnych form komunikowania Akademia stawiać będzie także na rozwiązania e-learningowe. Akademia NASK zwraca swą uwagę także w  kierunku edukacji medialnej. W  dzisiejszych czasach, w  świecie szybko postępującej cyfryzacji i konwergencji mediów, trudno oddzielać od siebie Internet, telewizję, książkę. Poruszanie się w tym świecie staje się coraz trudniejsze. Stąd właśnie potrzeba edukacji medialnej. Już dziś ta dziedzina staje się przedmiotem studiów, a NASK wykorzystując swoje kompetencje, będzie oferował specjalistyczne szkolenia i zajęcia poświęcone tej problematyce. Jak kiedyś byliśmy pionierami Internetu w Polsce, tak dziś chcemy wyznaczać standardy jego bezpiecznego użytkowania.

Autorki i Autorzy tekstów

Marcin Bochenek – Dyrektor Projektów Strategicznych w NASK. Katarzyna Bocheńska-Włostowska – doktor nauk humanistycznych, zajmuje się zagadnieniami komunikacji społecznej, pedagogiki, dziennikarstwa, retoryki, e-learningu. Twórca programu Otwartej Akademii Umiejętności. Karolina Grodecka – pracuje w Centrum e-learningu AGH jako metodyk e-learningu; związana także z Koalicją Otwartej Edukacji. Michał Horbulewicz – redaktor portali Młodzieżowej Akcji Multimedialnej Fundacji Nowe Media. Ada Maria Kurtycz – polonistka w  VI Liceum Ogólnokształcącym w  Szczecinie, autorka programu i warsztatów dla klas dziennikarskich, opiekunka szkolnej gazety Zbliżenia, edukatorka Salonu Edukacyjnego Empiria w Szczecinie. Michał Masłowski – posiada doświadczenie dziennikarskie, specjalizuje się w public relations, media relations, komunikacji społecznej oraz elektronicznej. Sekretarz Rady Fundacji Nowe Media. Piotr Peszko – specjalista ds. szkoleń i  rozwoju, entuzjasta e-learningu, bloger, redaktor portalu Edukacja Internet Dialog, były pracownik Centrum e-learningu AGH. Elżbieta Sura – nauczycielka języka polskiego w Zespole Szkół nr 2 w Wałbrzychu, wieloletnia opiekunka gazetek szkolnych, pomysłodawczyni i organizatorka Forum Pismaków – ogólnopolskiego konkursu gazetek szkolnych, członkini Stowarzyszenia Dziennikarzy RP. Kamil Śliwowski – animator edukacji medialnej i  otwartych modeli w  edukacji i organizacjach pozarządowych. Na co dzień pracuje w Fundacji Nowoczesna Polska, współpracuje z projektem Creative Commons Polska i Koalicją Otwartej Edukacji. Aleksandra Zieleniewska – przewodnicząca Rady Fundacji Nowe Media. Doświadczenie dziennikarskie zdobywała w  podziemnym Radiu Solidarność Małopolska, w Radiu RMF, Polskiej Sekcji BBC World Service w Londynie.

EDUKACJA MEDIALNA

41


AWŇZohkY^ m?dj[hd[Y_[ peijWm_WībWZ

mmm$Zp_[Yaemi_[Y_$fb

Filmy edukacyjne dla gimnazjum Filmy edukacyjne ze scenariuszami lekcji GRATIS! Dla każdego nauczyciela uczącego z podręczników Wydawnictwa Szkolnego PWN!

KmeZp[d_[Zp_[Y_ m?dj[hd[Y_[jefhp[ijæfijme P]āWipW`feZ[`hpWd[iojkWY`[0mmm$^[bfb_d[$eh]$fbj[b$.&&'&&'&& Eh]Wd_pWjehpo0

=āċmdoFWhjd[h0

FWhjd[hpo0

Infolinia 801 30 40 50


DODATKI

Płyta CD praktyczna pomoc dla nauczyciela! 1. Wystąpienia: filmy z MAM.TV Aleksandra Zieleniewska – Idee Młodzieżowej Akcji Multimedialnej • Młodzieżowa Akcja Multimedialna Bartek Chaciński – Jak pisać o kulturze i być dziennikarzem kulturalnym? • • • • •

Czym jest dziennikarstwo kulturalne? Kto może pisać o kulturze? Recenzent muzyczny, historia i współczesność Etyka w dziennikarstwie kulturalnym Rady dla zaczynających przygodę z dziennikarstwem

prof. Wiesław Godzic – Jakie media, jacy dziennikarze? Teraźniejszość i przyszłość mediów • Kultura instant, kultura remiksu i ich znaczenie we współczesnej komunikacji • Remiks a oryginalność • Jaka jest rola dziennikarza w zmieniających się mediach? • Jaka przyszłość czeka dziennikarstwo? • Jakie możliwości daje praca w mediach lokalnych? • Rady dla młodych dziennikarzy 2. Scenariusze lekcji E. Josińska – Dziennikarstwo internetowe I.T. Starykiewicz – Internet medium otwartym J. Trzebniak – Media internetowe

Edwin Bendyk – O ewolucji współczesnych mediów 3. Ulotka informacyjna o Fundacji w formie qmama • Na czym polega aktualny przełom w mediach? • Jak zmienia użytkowników rosnąca prędkość przepływu informacji? • Jak powinien kształcić się współczesny dziennikarz? • Jak przyjaźnie pisać o technologii? • Porady dla młodych dziennikarzy

4. Logowanie do serwisu mam.media.pl (film instruktażowy) 5. Jak zrobić qmama? (film instruktażowy)

Jan Wróbel – O sztuce publicystyki, polityce i wadze edukacji medialnej

Ponadto zachęcamy do obejrzenia pozostałych materiałów na www.e-lekcje.org/mamtv:

• Dziennikarz-publicysta. Wizja świata w dzisiejszych mediach • Dlaczego edukacja medialna jest potrzebna? • Jak mówić i pisać, by ludzie chcieli nas słuchać? • Granice dobrego smaku i przyzwoitości w publicystyce • Czy polityka może być czysta i jaką rolę mogą w tym odegrać dziennikarze? • Rady dla młodych reporterów i dziennikarzy

Witold Casetti – Produkcja reportaży podróżniczych i lifestyle'owych dla telewizji

Robert Kozak – Jakie są cechy charakteryzujące prawdziwego dziennikarza?

Olaf Szewczyk – Zawód: recenzent gier

Barbara Karasińska – Praca w redakcji radiowej Marek Miller – Zawód reporter Mariusz Szczygieł – O sztuce pisania i obserwowania świata

Jakub Śpiewak – Bezpieczeństwo w sieci • • • •

Bezstronność czy obiektywizm? Uczciwość i wrażliwość dziennikarska Niezależność Rzetelność dziennikarska

44

UCZYĆ ŁATWIEJ - jesień 2010

Wiktor Świetlik – Prawa i obowiązki dziennikarza i mediów Maciej Woroch – Korespondent zagraniczny – zawód i styl życia


MAM.TV na stronie www.e-lekcje.org, zobacz co mówią:

Edwin Bendyk – dziennikarz, publicysta i  pisarz. Pracuje w tygodniku „Polityka”, gdzie zajmuje się głównie tematyką cywilizacyjną i wpływem rozwoju nauki i techniki na kulturę i życie społeczne, polityczne, gospodarcze. Prowadzi zajęcia ze studentami, wykłada w Collegium Civitas i w Centrum Nauk Społecznych Polskiej Akademii Nauk.

Olaf Szewczyk – redaktor piątkowej „Kultury” w „Dzienniku Gazecie Prawnej”. Należy do pierwszych dziennikarzy piszących w  prasie masowej o  grach wideo. Tworzył wtorkowy dodatek „Komputer” do „Gazety Wyborczej”, pisał też o grach komputerowych w „Przekroju”.

Jakub Śpiewak – dziennikarz (m.in. „Warsaw Voice”, „Kurier Polski”), specjalista ds. public relations, pedagog. Od 1998 roku zajmuje się problemem przeciwdziałania i zwalczania przestępczości seksualnej wobec dzieci (pedofilia i pornografia dziecięca), zwłaszcza związanej z Internetem; założyciel Fundacji Kidprotect.pl. Prowadzi szkolenia dla nauczycieli, rodziców i  dzieci na temat bezpieczeństwa w Internecie, szkoli też prokuratorów i policjantów.

Bartek Chaciński – pisuje o muzyce i współczesnej kulturze. Autor książkowej serii „Słowników najmłodszej polszczyzny”. Pracuje w „Przekroju”. Wcześniej m.in. w „Machinie” i „City Magazine”. Wspólnie z Jackiem Hawrylukiem tworzy duet radiowy HCH. Autor bloga: chacinski.wordpress.com Witold Casetti – znany z programów „Europa da się lubić”, „Garito”, „Wyprawa Robinson”, „Ciao Darwin”. W każdy weekend budzi Polskę w programie „Dzień dobry TVN”.

prof. Wiesław Godzic – prorektor ds. Dydaktycznych i Studenckich w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Twórca i  redaktor naczelny kwartalnika naukowego „Kultura Popularna”. Zainteresowany problematyką nowych mediów, w szczególności telewizji i Internetu. Od kilku lat prowadzi kompleksowe badania nad widzem telewizji (m.in. nad gatunkami w polskiej telewizji w świetle teorii odbioru) i kontekstem kultury popularnej. Barbara Karasińska – wydawca wiadomości Radia Zet.

Robert Kozak – człowiek o wielu doświadczeniach i dużej wszechstronności. Większość życia zawodowego spędził w mediach jako dziennikarz i menadżer. Był współwłaścicielem i członkiem zarządu Agencji Informacyjnej SIS. 15 lat spędził w  BBC, gdzie zaczynał jako korespondent, potem stworzył i  prowadził oddział BBC w Polsce. Uczestniczył w powstaniu Radia TOK FM. Pracował w TVP, gdzie kierował „Wiadomościami”. Marek Miller – dziennikarz-idealista. Założyciel Laboratorium Reportażu – praktycznej szkoły dziennikarstwa. Pisarz i scenarzysta. Autor książek: „Reporterów sposób na życie”, „Kto tu wpuścił dziennikarzy”, „Arystokracja”, „Filmówka”, „Zagrajcie mi to pięknie. Pan Tadeusz według Andrzeja Wajdy”. Członek Polskiej Akademii Filmowej. Mariusz Szczygieł – dziennikarz-reporter. Współpracował m.in. z  TV Polsat, prowadził talk-show „Na każdy temat”. Od 2004 jest zastępcą szefa dodatku „Duży Format” i zastępcą kierownika działu reportażu „Gazety Wyborczej”. Strona domowa: www.mariuszszczygiel.com.pl

Wiktor Świetlik – dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy. Od 2007 roku komentator polityczny i publicysta dziennika „Polska”. Karierę zaczął – jako reporter – w  tygodniku „Nowe Państwo” w  1998 roku. Później publikował m.in. we „Wprost”, „Filmie”, „BusinessWeeku”, „Gazecie Polskiej”, „Ozonie” i  wielu innych tytułach. W latach 2005-2007 kierował działem Opinie w dzienniku „Fakt”. Maciej Woroch – korespondent zagraniczny „Faktów” TVN. Debiutował w radiu FAN, w latach 1997-2000 pracował w radiu RMF FM. Były wydawca i serwisant w BBC. W TVN zajmuje się przede wszystkim tematami zagranicznymi i wojennymi. Relacjonował m.in. z Iraku, Afganistanu czy Pakistanu. Przygotowywał także materiały na temat zamachów terrorystycznych. Od października 2007 roku jest korespondentem programu w  londyńskiej placówce TVN.

Jan Wróbel – publicysta, nauczyciel, felietonista i historyk. Dyrektor I  Społecznego Liceum Ogólnokształcącego w  Warszawie. Był m.in. redaktorem tygodnika „Nowe Państwo” i dziennika „Życie”, a od 1999 roku zastępcą redaktora naczelnego dziennika „Życie”. Jego teksty ukazywały się m.in. we „Frondzie”, miesięczniku „Mówią wieki” oraz w tygodnikach „Newsweek” i „Wprost”. Stały felietonista „Dziennika” oraz redaktor naczelny serwisu blogowego o tematyce społeczno-politycznej Redakcja.pl.

Aleksandra Zieleniewska – przewodnicząca Rady Fundacji Nowe Media. Doświadczenie dziennikarskie zdobywała w  podziemnym Radiu Solidarność Małopolska, w  Radiu RMF, Polskiej Sekcji BBC World Service w Londynie.

www.wszpwn.com.pl INFOLINIA: 0 801 30 40 50


Edukacja medialna (Uczyć Łatwiej)