Page 1

nr 1 (1) wrzesien 2010

Czasopismo Krajowej Izy Syndyków

Siedziba Sądu Rejonowego dla Krakowa-Śródmieścia w Krakowie Wydział VIII Gospodarczy ds.upadłościowo-naprawczych Ul. Przy Rondzie 7.


Szanowni Państwo, Szanowne Koleżanki i Szanowni Koledzy Syndycy Licencjonowani. Niepostrzeżenie minęły już trzy miesiące od ukazania się pilotażowego, „zerowego” numeru czasopisma branżowego samorządu zawodowego syndyków licencjonowanych. Cieszymy się, iż zostało ono dostrzeżone i ciepło przyjęte przez bardzo różne środowiska i gremia. Dziś mamy przyjemność oddać w Państwa ręce oficjalny, pierwszy numer kwartalnika „Fenix.PL”, wydawanego pod egidą Krajowej Izby Syndyków. Miniony kwartał, choć zwyczajowo wakacyjny, był jednak dla naszego młodego samorządu naprawdę pracowity, obfitujący w wiele spotkań z przedstawicielami innych samorządów, stowarzyszeń, organizacji czy urzędów. Przedstawiciele Krajowej Izby Syndyków zostali zaproszeni na oficjalne spotkania w Ministerstwie Sprawiedliwości i Ministerstwie Gospodarki, gdzie przedstawiono założenia i program działania naszego samorządu oraz omówiono możliwości i płaszczyzny współpracy. Otrzymaliśmy do zaopiniowania w ramach konsultacji społecznych projekty nowelizacji ustaw (w tym nowelizacji Kodeksu Postępowania Cywilnego – nad czym usilnie pracujemy z uwagi na wielką wagę sprawy). Zajmujemy się również nowelizacją ustawy o licencji syndyka, popierając ją w znakomitej części, lecz także stanowczo sprzeciwiając się postulatom obniżenia poziomu egzaminów czy nieuzasadnionemu dalszemu przedłużaniu okresu przejściowego. Stanowisko nasze popierają środowiska naukowe i sędziowskie (o czym możecie się Państwo przekonać czytając niniejsze wydanie lub materiały na naszej stronie internetowej). Liczymy, iż podzielą nasze zdanie i zdanie Krajowej Rady Sądownictwa także i politycy, a posłowie nie zgodzą się na deprecjację zawodu syndyka licencjonowanego i jego deprofesjonalizację, powodującą nieuzasadnione zwiększenie ryzyka gospodarczego dla przedsiębiorstw i ich pracowników. Przeprowadzone na zlecenie KIS badania statystyczne (według wstępnych danych) wykazują, że w jednym z największych sądów upadłościowych w Polsce (Sądzie Rejonowym dla miasta Warszawy, będącym reprezentatywną próbką w skali kraju) w ciągu ostatnich czterech lat jeden syndyk prowadził średnio 5,18 postępowań rocznie. Potwierdza to, iż zawodowy syndyk dysponujący zapleczem organizacyjnym i kadrowym w postaci kancelarii może bez przeszkód, sprawnie i efektywnie prowadzić jednocześnie ponad pięć postępowań. Wobec faktu, że już 296 osób zdało egzamin oraz że ponad 100 zapisało się na egzamin wrześniowy, stwierdzić należy, iż syndycy licencjonowani już w obecnej liczbie są w stanie prowadzić około 1500 postępowań rocznie (pamiętając, że średnio ogłasza się ich w Polsce około 600). Nie są więc merytorycznie w najmniejszym stopniu uzasadnione, bardzo dotąd eksponowane obawy o brak syndyków do prowadzenia postępowań, czy wręcz ich paraliż. Pamiętajmy też, że przecież nie wszystkie nowe postępowania (czy ich będzie 400, 600 czy 800) zostaną ogłoszone w styczniu 2011 roku. Pamiętajmy, że egzaminy będą się dalej cyklicznie odbywały, - dostarczając permanentnie do zawodu wysokiej klasy fachowców (oczywiście jeśli zostanie zachowanych ich dotychczasowy poziom tychże egzaminów).

Nie są również trafne (dla uzasadnienia obniżania poziomu egzaminów) argumenty podnoszone przez inicjatorów nowelizacji, a porównujące egzamin na licencję syndyka - z egzaminem na aplikacje prawnicze. Nie są trafne, bowiem egzamin na licencję syndyka to egzamin zawodowy, a egzaminy na aplikacje prawnicze to zaledwie egzaminy wstępne, nijak więc ich konstrukcji i poziomu porównywać nie można i nie wolno. Wierzymy więc, że nasze merytoryczne argumenty oparte na twardych danych trafią na podatny grunt i uzyskają zrozumienie, że obrona poziomu zawodu to nie czyjś partykularny interes, ale uzasadniona troska o przyszłość gospodarki kraju. Prócz aktywnego zaangażowania w powyższe sprawy najwyższej rangi przedstawiciele Krajowej Izby Syndyków odbyli także wiele innych ważnych i owocnych spotkań. Nawiązaliśmy współpracę ze Szkołą Główną Handlową, Krajową Szkołą Sądownictwa i Prokuratury, Instytutem Allerhanda oraz Krajową Radą Komorniczą (w pierwszym seminarium Akademii Krajowej Izby Syndyków prelegentami byli przedstawiciele środowiska komorniczego i środowiska sędziów upadłościowych). Krajowa Izba Syndyków została też zaproszona (dzięki rekomendacji Prezesa Krajowej Rady Komorniczej, a także przychylności Prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej) do grona członków Stałej Konferencji Prezesów Samorządów Zawodów Zaufania Publicznego. Cieszymy się, że Krajowa Izba Syndyków może uczestniczyć i patronować organizowanym w tym roku konferencjom naukowym dotyczącym tematyki restrukturyzacji oraz prawa naprawczego i upadłościowego (więcej w części informacyjnej niniejszego wydania). Cieszą nas także sukcesy naszych członków, jak nagroda otrzymana przez Maurycego Organa od światowej organizacji syndyków „Insol World” (więcej na stronie www). Permanentnie wzrasta liczba członków naszego samorządu. Zawiązały się już cztery jednostki regionalne tj. Okręgowe Izby Syndyków. Liczymy, że idea integracji zawodowej przyczyni się do tego, że w naszym dobrowolnym samorządzie zawodowym znajdą się wszyscy syndycy licencjonowani. Bardzo zachęcam więc do przystąpienia lub choćby współpracy z nami na polach czysto zawodowych, naukowych, bądź choćby publicystycznych – na łamach naszego czasopisma. Z wyrazami szacunku: Maciej Roch Pietrzak Dziekan Krajowej Izby Syndyków


Plan naprawczy w postępowaniu naprawczym

Łukasz Grenda Absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu, syndyk licencjonowany, członek Krajowej Izby Syndyków Licencjonowanych, aplikant radcowski IV roku, członek Okręgowej Izby Radców Prawnych w Poznaniu, wspólnik w Kancelarii Radców Prawnych KANECKI i WSPÓLNICY Spółka komandytowa w Poznaniu specjalizującej się w prawie upadłościowym i naprawczym.

Plan naprawczy w postępowaniu naprawczym

U

padłości przedsiębiorstw w gospodarce rynkowej są zjawiskiem normalnym, a w wielu wypadkach nieuniknionym – jako efekt złego zarządzania, nagłych zmian rynkowych czy też konkurencji przedsiębiorstw. W zdrowym systemie gospodarczym przedsiębiorcy muszą reagować na zmieniające się otoczenie i wraz z jego zmianami podejmować odpowiednie kroki. W zależności od wielkości i dynamiki zachodzących zmian, ich działania muszą być w sposób odpowiedni dobierane. Jednym z tego rodzaju działań, będącym odpowiedzią na zmieniającą się sytuację finansową przedsiębiorstw, jest przeprowadzenie przez przedsiębiorcę postępowania naprawczego. Postępowanie naprawcze zostało przez ustawodawcę unormowane w art. 492 – 521 ustawy z dnia 28 lutego 2003 roku (Dz. U. Nr 60, poz. 535 z póź. zm.) Prawo upadłościowe i naprawcze (dalej: PUN). Postępowanie to funkcjonujące w polskim systemie prawnym od roku 2003, jednak mimo słusznej intencji jego wprowadzenia oraz właściwych założeń legislacyjnych jest instytucją negatywnie ocenianą przez praktyków i komentatorów prawa. Przyczyną takiego stanu rzeczy są z jednej strony perturbacje, jakie miały miejsce przy uchwalaniu ustawy Prawo upadłościowe i naprawcze, kiedy to przepisy normujące ową instytucję dołączone zostały do ustawy w ostatniej fazie jej opracowywania, co uniemożliwiło zgłoszenie merytorycznych uwag przez zainteresowane podmioty1. Z drugiej zaś strony przyczyn krytyki należy upatrywać w niedostatecznie wyraźnie unormowanej granicy pomiędzy stanem niewypłacalności przedsiębiorcy, uzasadniającym ogłoszenie jego upadłości, 2

a stanem zagrożenia niewypłacalnością, który stanowi przesłankę wszczęcia postępowania naprawczego. Owo subtelne rozróżnienie oceny sytuacji gospodarczej przedsiębiorcy częstokroć nie pozwala na skuteczne wszczęcie postępowania naprawczego, gdyż osoby zarządzające przedsiębiorstwami, nie chcąc ujawniać swym kontrahentom faktu popadnięcia w kłopoty finansowe, czekają z podjęciem „oficjalnych” działań naprawczych zbyt długo, czego konsekwencją jest niemożność skutecznego złożenia, „spóźnionego” już wówczas, oświadczenia o wszczęciu postępowania naprawczego. Niemniej jednak, instytucja postępowania naprawczego osiągnęła, stosunkowo niedawno, swój pierwszy spektakularny sukces w konfrontacji z praktyką, czego przykładem jest pierwsze w skali kraju skutecznie przeprowadzone postępowanie naprawcze, w wyniku którego, w roku 2009, spółka giełdowa Polski Koncern Mięsny DUDA S.A. z siedzibą w Warszawie, zawarł z wierzycielami układ w postępowaniu naprawczym, którego realizacja pozwala mu funkcjonować na rynku, w dobrej kondycji, do dnia dzisiejszego. Zgodnie z art. 492 i nast. PUN oraz założeniami Uzasadnienia do projektu ustawy z dnia 28 lutego 2003 roku Prawo upadłościowe i naprawcze (Dz. U. Nr 60, poz. 535 z póź. zm.), uregulowania postępowania naprawczego mają na celu, ze swego założenia, na drodze szybkiego i prowadzonego przez samego przedsiębiorcę postępowania doprowadzić do naprawy kondycji zadłużonego przedsiębiorstwa tak, aby przywrócić mu długookresową zdolność do konkurowania www.izbasyndykow.pl


Plan naprawczy w postępowaniu naprawczym

na rynku. Postępowanie naprawcze prowadzić bowiem mogą jedynie przedsiębiorcy, którzy na bieżąco spłacają swoje zobowiązania, ale ich sytuacja ekonomiczna jest na tyle trudna, że wedle racjonalnej oceny pozwala przewidywać rychłą niewypłacalność2. Zasadnicza różnica pomiędzy postępowaniem upadłościowym, a uregulowanym w ustawie Prawo upadłościowe i naprawcze postępowaniem naprawczym, polega na tym, że odmienne są cele obu tych postępowań. O ile bowiem zgodnie z treścią art. 2 PUN, wyznaczającego

hierarchię celów postępowania upadłościowego, podstawowe znaczenie dla tegoż postępowania ma ochrona praw wierzycieli, drugoplanowe zaś dopiero miejsce zajmuje ochrona interesów dłużnika, rozumiana jako zachowanie jego przedsiębiorstwa, o tyle zgodnie z priorytetami postępowania naprawczego, wynikającymi z treści regulujących je przepisów ustawy oraz ich uzasadniania, postępowanie to ma na celu wyłącznie przywrócenie przedsiębiorcy długookresowej zdolności do konkurowania na rynku3.

Plan naprawczy Realizacja założeń postępowania naprawczego, wszczynanego i prowadzonego przez samego przedsiębiorcę, odbywa się na drodze zawartego z wierzycielami układu. Treść układu wyznacza plan naprawczy, który stanowi, zgodnie z art. 494 ust. 2 PUN, niezbędny element oświadczenia przedsiębiorcy o wszczęciu postępowania naprawczego. Zgodnie z treścią art. 502 PUN, Plan naprawczy powinien zapewniać przywrócenie przedsiębiorcy zdolności do konkurowania na rynku. Przepis wskazuje również na

obowiązek uzasadnienia planu naprawczego, z zastosowaniem odpowiednio zasad uzasadniania propozycji układowych w postępowaniu upadłościowym z opcją zawarcia układu. Niezbędnymi zatem elementami każdego planu naprawczego składanego w postępowaniu naprawczym są: – propozycje restrukturyzacji przedsiębiorstwa – zgodnie z art. 503 PUN; – uzasadnienie zgodne ze stosowanym odpowiednio art. 280 PUN – zgodnie z art. 502 PUN.

Propozycje restrukturyzacyjne Restrukturyzacja przedsiębiorstwa zagrożonego upadłością ma na celu poprawę jego ogólnej sytuacji gospodarczej w takim stopniu, aby zapewniło to przedsiębiorcy zdolność trwałego konkurowania na rynku. „Naprawa” przedsiębiorstwa na drodze jego restrukturyzacji ma zatem za zadanie zapewnić przedsiębiorcy możliwość dalszego prowadzenia działalności gospodarczej, a w konsekwencji zapewnić możliwość choćby częściowego lub ratalnego zaspokojenia jego wierzycieli. Jednocześnie należy podkreślić, iż decyzja o sposobie zaspokojenia wierzycieli pozostaje w ich własnej gestii. Wierzyciele bowiem decydują o zawarciu układu z przedsiębiorcą, pozwalając mu tym samym na dalsze prowadzenie działalności gospodarczej, bądź też odrzucają propozycje układowe decydując się de facto na zaspokojenie swoich roszczeń z środków powstałych po likwidacji przedsiębiorstwa dłużnika. Każdorazowo decyzja w przedmiocie zawarcia układu winna być prawidłowo przez wierzycieli skalkulowana, oparta na porównaniu wartości dochodowej, przy uwzględnieniu przeprowadzenia zaproponowanej restrukturyzacji, oraz wartości likwidacyjnej przedsiębiorstwa dłużnika. Przy podejmowaniu owej decyzji wierzycielom nie wolno

również zapomnieć, iż poza zaspokojeniem przysługujących im roszczeń (choćby nawet częściowym), zawierając z dłużnikiem układ, dają mu szansę dalszego prowadzenia jego działalności, a tym samym stwarzają sobie możliwość dalszej współpracy gospodarczej z dłużnikiem. Przedsiębiorca natomiast musi mieć na uwadze fakt, iż zgłaszane propozycje restrukturyzacyjne mają przede wszystkim zapewnić osiągnięcie celów postępowania naprawczego, czyli naprawę jego przedsiębiorstwa, lecz, co równie istotne, muszą one przekonać wierzycieli do zawarcia układu. Propozycje te powinny restrukturyzować wszystkie najważniejsze elementy przedsiębiorstwa w taki stopniu, aby zapewnić rentowność dalszej jego działalności, bez jednoczesnego nadmiernego obciążania nimi wierzycieli. Reasumując powyższe, mając na względzie istniejące i znane przedsiębiorcom zależności, należy podkreślić, że plan naprawczy zawierać musi równomierną restrukturyzację zarówno zobowiązań, jak i majątku oraz zatrudnienia. Poszczególne części planu naprawczego muszą być ze sobą ściśle i harmonijnie powiązane, by razem tworzyły logiczną całość4.

Restrukturyzacja zobowiązań Działania prowadzone w ramach restrukturyzacji zobowiązań mają na celu przywrócenie, prowadzącemu postępowanie naprawcze przedsiębiorcy, zdolności do bieżącego funkcjonowania na rynku, rozumianej jako wywiązywanie się z terminowego regulowania swoich zobowiązań5. Podstawowe sposoby restrukturyzacji zadłużenia określone zostały w art. 270 PUN. Przepis ten wskazuje w tym względzie na: odroczenie wykonania zobowiązań, rozłożenia spłaty długów na raty, zmniejszenie sumy długów, konwersję wierzytelności numer 1 (1) wrzesień 2010

ma udziały lub akcje oraz zmianę, zamianę lub uchylenie prawa zabezpieczającego określoną wierzytelność. Pamiętać jednak należy, że w świetle przytoczonego przepisu, wyliczenie sposobów restrukturyzacji zobowiązań upadłego zawartych w propozycjach układowych ma charakter jedynie przykładowy. W związku z tym dopuszczalne jest przedstawienie przez przedsiębiorcę i przyjęcie przez wierzycieli dowolnych propozycji układowych, o ile pozostają one w zgodzie z przepisami prawa6. 3


Plan naprawczy w postępowaniu naprawczym

Odroczenie wykonania zobowiązań Przez odroczenie terminu wykonania zobowiązań rozumieć należy ustalenie nowego terminu ich płatności. Jak wskazuje się w orzecznictwie, określenie nowego terminu płatności, stanowi essentialia negotii propozycji restrukturyzacyjnych (tak Sąd Najwyższy w postanowieniu z 25.2.1997 r., II CKN 71/96, OSNC 1997, Nr 9, poz. 121). Określenie nowego terminu płatności winno nastąpić w odniesieniu do terminu uprawomocnienia się postanowienia o zatwierdzeniu układu, nie sposób bowiem przewidzieć przy składaniu propozycji układowych, kiedy odbędzie się zgromadzenie wierzycieli, a także, czy postanowienie o zatwierdzeniu układu uprawomocni się od razu, czy dopiero po rozpoznaniu ewentualnego zażalenia przez sąd okręgowy.

Określenie terminu płatności datą kalendarzową naraża układ na niewykonalność jeszcze przed jego prawomocnym zatwierdzeniem i z tego względu nie powinno mieć miejsca7. Należy zwrócić również uwagę na kwestię odroczenia spłaty długów, będącą przedmiotem rozważań Sądu Najwyższego w treści postanowienia z dnia 25.2.1997 r. (II CKN 71/96, PUG 1997, Nr 11, s. 22), których sedno można ująć następująco: w związku z tym, że przepisy nie określają ani dopuszczalnej wysokości redukcji zobowiązań dłużnika, ani terminu, na jaki spłata długów może być odroczona, ani wreszcie liczby i terminów płatności poszczególnych rat, kwestie te pozostawia się w gestii układających się stron. Wyjaśnienie to nie traci znaczenia mimo zmiany stanu prawnego8.

Rozłożenia spłaty długów na raty Rozłożenie spłaty długów na raty sprowadza się w swej istocie do odroczenia wykonania poszczególnych części zobowiązań na różne, następujące po sobie terminy. Przy rozłożeniu spłaty długów na raty należy wskazać liczbę rat oraz określić terminy płatności poszczególnych rat. W przypadku, gdy wielkość rat jest różna, należy dodatkowo wskazać każdorazowo wysokość kolejnej raty, określając ją procentowo lub kwotowo9.

Podobnie jak to miało miejsce przy odroczeniu terminu wykonania zobowiązań, propozycje układowe – z przyczyn wyżej podanych – powinny wskazywać terminy płatności poszczególnych rat nie poprzez podanie daty kalendarzowej, ale poprzez odniesienie do chwili uprawomocnienia się postanowienia o zatwierdzeniu układu. Propozycje te winny być przy tym na tyle precyzyjne, aby możliwe było jednoznaczne ustalenie na ich podstawie wymagalności poszczególnych kwot w konkretnych terminach10.

Zmniejszenie sumy długów Zmniejszenie sumy długów oznacza proporcjonalne dla wszystkich wierzycieli z danej kategorii interesu umorzenie zobowiązań upadłego. Przepisy, ani doktryna, nie wytyczają w tej kwestii

żadnych restrykcji, poza postulatem, iż wielkość umorzenia (redukcja zobowiązań) powinna być wskazana procentowo.

Konwersja wierzytelności na udziały lub akcje Konwersja wierzytelności na udziały lub akcje jest sposobem restrukturyzacji zobowiązań cechującym się wyższym stopniem skomplikowania, aniżeli sposoby wcześniej omawiane. Konwersja wierzytelności na udziały lub akcje wymaga bardzo precyzyjnego przygotowania propozycji restrukturyzacyjnych. Propozycje restrukturyzacyjne zakładające konwersję wierzytelności na udziały lub akcje muszą określać w szczególności: – zasady, na jakich będzie dokonywana konwersja, czyli przelicznik kwoty zobowiązania na wartość nominalną lub liczbę udziałów lub akcji, – wielkość powiększonego na skutek zawarcia układu kapitału zakładowego, – liczbę udziałów lub akcji przypadających poszczególnym wierzycielom. Tworząc propozycje restrukturyzacyjne zawierające propozycję

konwersji wierzytelności na udziały lub akcje, zwrócić należy szczególną uwagę na sposób zaokrąglenia kwoty podlegającej konwersji, tak aby przy zachowaniu zasad prawa handlowego nie naruszyć zasady równego zaspokojenia wierzycieli w ramach danej kategorii. Pamiętać również należy, że treść propozycji restrukturyzacyjnych w zakresie konwersji wierzytelności na akcje musi spełniać wszystkie elementy wymagane prawem od uchwały walnego zgromadzenia wspólników (akcjonariuszy) oraz wniosku o wpis do Krajowego Rejestru Sądowego, zgodnie bowiem z art. 294 ust. 3 PUN układ zastępuje określone w Kodeksie Spółek Handlowych czynności związane z podwyższeniem kapitału i objęciem udziałów (akcji)11.

Zmiana, zamiana lub uchylenie prawa zabezpieczającego określoną wierzytelność Ostatnią z wymienionych w treści art. 270 PUN metod restrukturyzacji zobowiązań jest zmiana, zamiana lub uchylenie prawa zabezpieczającego określoną wierzytelność. W praktyce instrument ten jest zazwyczaj 4

wykorzystywany jako propozycje układowe.

element

uzupełniający

inne

Instytucję tę wykorzystać można w szczególności, dla www.izbasyndykow.pl


Plan naprawczy w postępowaniu naprawczym

umożliwienia realizacji restrukturyzacji majątkowej przedsiębiorcy. Za jej bowiem pośrednictwem wierzyciele mogą wyrazić zgodę na przeniesienie swoich zabezpieczeń (zastawów, hipotek itp.) na inne składniki majątkowe przedsiębiorcy, umożliwiając mu tym samym sprzedaż majątku, który pozostawał dotąd zabezpieczony, a środkami stąd pozyskanymi zaspokoić wierzycieli.

Warunkiem koniecznym dla skutecznej zmiany, zamiany lub uchylenia prawa zabezpieczającego określoną wierzytelność osoba uprawniona musi złożyć, w formie prawem przewidzianej, bezwarunkowe oświadczenie o zgodzie na zmianę stosunku prawnego lub prawa albo zamianę zabezpieczenia wierzytelności (art. 277 PUN)12.

Inne sposoby restrukturyzacji zobowiązań Jak zgodnie podkreśla się w doktrynie, Prawo upadłościowe nie zawiera zamkniętego katalogu sposobów restrukturyzacji zobowiązań, które mogą być zgłoszone w propozycjach układowych, a następnie w planie naprawczym. Przywołany wcześniej przepis art. 270 PUN wymienia tylko przykładowo niektóre sposoby restrukturyzacji zobowiązań. Przyjmuje się jednakże, iż możliwe jest zaproponowanie w planie naprawczym wszelkich dopuszczalnych prawem sposobów restrukturyzacji zobowiązań13. W doktrynie wskazuje się na przykładowe, zaczerpnięte z praktyki, sposoby restrukturyzacji, takie jak: – zaspokojenie wierzycieli z zysku przedsiębiorstwa, przy czym można wyróżnić sytuację gdy sam przedsiębiorca prowadzi swoje przedsiębiorstwo albo jest ono prowadzone przez zarządcę, który z woli wierzycieli sprawuje zarząd nad przedsiębiorstwem w okresie realizacji układu14, – zmiana stosunków prawnych lub praw albo ustanowienie zabezpieczeń w miejsce wierzytelności15, – określenie zakresu władania i zarządzania majątkiem przez przedsiębiorcę oraz terminu w jakim przedsiębiorca odzyska całość uprawnień16 Katalog możliwych do zastosowania sposobów restrukturyzacji jest katalogiem otwartym, ograniczonym – co do zasady – wymogiem zgodności zaproponowanego sposobu restrukturyzacji z prawem. Dodatkowo wskazuje się jedynie, iż spłata zobowiązań układowych nie może być uzależniona od warunku przyszłego i niepewnego.17 W postępowaniu naprawczym nie znajduje natomiast zastosowania art. 279 PUN, obowiązujący w postępowaniu upadłościowym prowadzonym z możliwością zawarcia układu, a tym samym art. 279 PUN nie jest granicą kształtowania propozycji układowych w postępowaniu naprawczym. Przepis ten wymaga, aby po pierwsze warunki restrukturyzacji zobowiązań były jednakowe dla wierzycieli z tej samej grupy interesów, chyba że wierzyciel wyraźnie zgodził się na warunki mniej dla niego korzystne. Po drugie, pozwala przyznać wierzycielom mającym drobne wierzytelności oraz tym, którzy po ogłoszeniu upadłości udzielili lub mają udzielić kredytu niezbędnego do wykonania układu, korzystniejsze warunki restrukturyzacji zobowiązań. Po trzecie wreszcie, ustala, że warunki restrukturyzacji zobowiązań pracowniczych nie mogą pozbawiać pracowników minimalnego wynagrodzenia. numer 1 (1) wrzesień 2010

W doktrynie wskazuje się, że skoro przepisu art. 279 PUN do prawa naprawczego nie przywołano to pozwala to wywodzić, że układ w tym postępowaniu może dowolnie różnicować prawa przyznawane wierzycielom, byle ci, stosowną większością, układ ten następnie przyjęli, a sąd uznał, że prowadzi on do celu postępowania. Oznacza to także, że poszczególny wierzyciel lub grupa wierzycieli, do których, w ich ocenie, skierowano mniej korzystne propozycje układowe, niż do pozostałych wierzycieli, satysfakcji szukać muszą w głosowaniu, a gdy to się nie powiedzie, w drodze zgłoszenia zarzutów przeciwko układowi, wnosząc, aby sąd ocenił, czy układ nie jest krzywdzący dla tych wierzycieli, którzy zarzuty te wnieśli. Dopuszczalne zatem, zdaniem doktryny, jest różnicowanie interesów wierzycieli w treści układu, z tym, że przyjęte podziały podlegają następczej sądowej kontroli przy rozstrzyganiu w przedmiocie zatwierdzenia układu.18 Plan naprawczy może wskazywać jednocześnie kilka sposobów restrukturyzacji, a co oznacza, że przedsiębiorca posiada nieograniczony wybór sposobów restrukturyzacji swoich zobowiązań. Należy mieć jednak na względzie, iż zaproponowane warunki restrukturyzacji muszą być realne i przekonywujące dla przyjmujących je wierzycieli. Zgłoszone w planie naprawczym propozycje restrukturyzacji zobowiązań prowadzącego postępowanie przedsiębiorcy, umniejszają bowiem w sposób oczywisty należności jego wierzycieli, a tym samym, obarczają ich częścią kosztów prowadzonego postępowania. Pozostałą część tych kosztów stanowi natomiast restrukturyzacja majątku oraz zatrudnienia przedsiębiorcy. Mając na uwadze powyższe, niezmiernie istotne jest więc, aby zaproponowane w planie naprawczym sposoby restrukturyzacji zobowiązań nadmiernie nie obarczały wierzycieli, pozostając jednocześnie w harmonii z pozostałym zakresem restrukturyzacji przedsiębiorstwa. Tylko taki plan naprawczy może przekonać wierzycieli do dobrowolnego umorzenia części swoich roszczeń, odłożenia terminu ich spłat, czy też przekształcenia przysługujących im wierzytelności w prawa korporacyjne. Istotną kwestią związaną z postępowaniem naprawczym i formułowaniem planu naprawczego jest to, że sposób restrukturyzacji zobowiązań może mieć wpływ na perspektywy działania firmy na rynku. Umarzanie zobowiązań lub zbyt długie odraczanie ich realizacji, może 5


Plan naprawczy w postępowaniu naprawczym

bowiem negatywnie wpłynąć na przyszłą wiarygodność przedsiębiorcy i w konsekwencji utrudnić mu współpracę z kontrahentami. Stąd, formułując propozycje restrukturyzacyjne, należy w sposób szczególnie ostrożny dzielić wierzycieli na poszczególne kategorie interesu, z uwzględnieniem perspektyw dalszej współpracy z nimi.

Formułując więc propozycje restrukturyzacyjne zobowiązań należy pamiętać, iż duże podmioty gospodarcze, takie jak np. banki, są zasadniczo świadome ryzyka związanego ze swoją działalności i o wiele lepiej znoszą redukcję swoich należności aniżeli mali przedsiębiorcy indywidualni, nie tworzący z reguły stosownych rezerw na taką okoliczność.

Wzorcowym przykładem tego typu działania jest sposób postępowania, jaki przyjął Polski Koncern Mięsny DUDA S.A. z siedzibą w Warszawie. Przedsiębiorstwo prowadzone przez tę spółkę zajmuje się przetwórstwem mięsa, w konsekwencji czego uzależnione jest przede wszystkim od dostaw żywca. Dostawy te, dokonywane są przez liczną grupę rolników indywidualnych. Dla tego typu podmiotów, choćby częściowa redukcja ich należności była by niezmiernie trudna do przyjęcia, a co więcej, utrudniłaby w przyszłości współpracę ze środowiskiem rolniczym. Dlatego też, przedsiębiorca ten, prowadząc swoje postępowanie naprawcze, nie dokonał żadnej redukcji tzw. należności handlowych, co umocniło jego wiarygodność u strategicznego kontrahenta, jakim byli jego dostawcy.

Istotnym postulatem dla treści propozycji układowych jest to, aby treść tych propozycji pozwalała na ich przymusowe zrealizowanie zarówno względem przedsiębiorcy i osoby udzielającej zabezpieczenia wykonania układu. Konieczne zatem jest przyjęcie takich propozycji układowych, które w sposób niebudzący wątpliwości pozwolą stronom, a w razie konieczności i komornikowi sądowemu, ustalić należne wierzycielom z układu kwoty lub inne prawa oraz terminy ich wymagalności. Wyciąg z listy wierzytelności w postępowaniu naprawczym, łącznie z wypisem prawomocnego postanowienia sądu o zatwierdzeniu układu, jest bowiem tytułem egzekucyjnym przeciwko przedsiębiorcy i temu, kto udzielił zabezpieczenia wykonania układu.19

Restrukturyzacja majątku Integralną częścią planu naprawczego, zgodnie z treścią przepisu art. 503 ust. 3 PUN, są propozycje restrukturyzacji majątku przedsiębiorcy. Zgodnie z literalnym brzmieniem przywołanego przepisu, propozycje restrukturyzacji majątku przedsiębiorcy powinny wskazywać, jaka część majątku zostanie zbyta, wydzierżawiona lub wynajęta, określać sposoby zbycia oraz to na co zostaną przeznaczone uzyskane, z tychże czynności środki. Propozycje te nie mogą obejmować składników majątku niestanowiących własności przedsiębiorcy, chyba że ich właściciel wyrazi na to zgodę na piśmie. Mając na względzie cele, jakie zrealizować powinno postępowanie naprawcze, restrukturyzacja majątku przedsiębiorcy pełni dwa zasadnicze cele. Z jednej strony, restrukturyzacja majątku służy zreformowaniu przedsiębiorstwa tak, aby ograniczyć zbędne jego składniki, a w ten sposób ograniczyć koszty ich utrzymania optymalizując jednocześnie wykorzystanie pozostałej części majątku. Z drugiej strony natomiast, zbycie bądź wydzierżawienie części majątku przedsiębiorcy, będące efektem jego restrukturyzacji, pozwala na zdobycie środków pieniężnych niezbędnych do spłaty restrukturyzowanych zobowiązań. Drugi z omówionych celów może być realizowany również poprzez zbywanie przedmiotów majątkowych nie należących do przedsiębiorcy,

np. przewłaszczonych. Zgodnie bowiem z generalną zasadą przepisu art. 503 ust. 3 PUN, plan restrukturyzacji majątkowej w postępowaniu naprawczym odnosić się może tylko do majątku samego przedsiębiorcy, który takie postępowanie wszczął, w tym jego przedsiębiorstwa, a mienie osób trzecich może być wykorzystane wyłącznie za ich zgodą. W doktrynie słusznie podkreśla się, iż z praktycznego punktu widzenia zgoda taka musi mieć odpowiednią formę, tzn. taką aby przedsiębiorca mógł wyegzekwować określone zmiany składników majątku niestanowiących jego własności. Sama forma pisemna może być w takim wypadku niewystarczająca. W takiej sytuacji, ze względów ostrożności, dłużnik powinien zawrzeć umowy przedwstępne (art. 398 i 390 KC) we właściwej formie, umożliwiającej dochodzenie zawarcia umów przyrzeczonych.20 Przepisy Prawa upadłościowego i naprawczego nie określają terminu realizacji postępowania naprawczego, jednak ze względów praktycznych postuluje się, aby dłużnik określił dokładny harmonogram czasowy prowadzonego postępowania naprawczego (restrukturyzacji przedsiębiorstwa), w przeciwnym wypadku, weryfikacja realizacji postanowień planu naprawczego byłaby niemożliwa.21

Restrukturyzacja zatrudnienia Ostatnią z wymienionych w przepisach art. 503 PUN płaszczyzn restrukturyzacji jest restrukturyzacja zatrudnienia. Przepis art. 503 ust. 4 PIUN wskazuje, iż propozycje restrukturyzacji zatrudnienia powinny wskazywać ogólną liczbę zatrudnionych, liczbę pracowników zwalnianych i zasady zwolnień, liczbę pracowników zatrudnianych oraz zasady zatrudniania, a także konsekwencje finansowe tych zmian. W doktrynie wskazuje się, że propozycje restrukturyzacji 6

zatrudnienia nie zawsze muszą przewidywać dokonanie zmian w strukturze zatrudnienia dłużnika. Obowiązkowe jest jednak dokonanie wnikliwej analizy stanu zatrudnienia i jego adekwatności do mocy produkcyjnych dłużnika. Analizie powinny zostać poddane wszystkie stanowiska w przedsiębiorstwie. 22 Niemniej jednak nie można zapominać, że nierzadko dla naprawy przedsiębiorstwa niezbędna jest jednak www.izbasyndykow.pl


Plan naprawczy w postępowaniu naprawczym

restrukturyzacja stanu zatrudnienia w tym przedsiębiorstwie. Częstokroć bowiem, podobnie jak ma to miejsce w przypadku wykorzystywania zasobów majątkowych przedsiębiorstwa, również jego zasoby ludzkie są nieprawidłowo wykorzystywane, m.in. w źle zarządzanych firmach występują przerosty zatrudnienia. W razie więc stwierdzenia, iż konieczne są zwolnienia, należy wskazać liczbę osób zwalnianych oraz konsekwencje finansowe tych zmian. Propozycje restrukturyzacji zatrudnienia, służące za uzasadnienie propozycji restrukturyzacji zobowiązań przedsiębiorcy, winny wskazać ogólną liczbę zatrudnionych, według stanu na okres sporządzenia planu, liczbę i ewentualnie strukturę zwalnianych grup pracowników, zasady zwolnień, a także skutki finansowe tychże zwolnień, tj. koszty zwolnień i oszczędności, jakie przedsiębiorstwo uzyska, po okresie ich opłacenia. Planując restrukturyzację zatrudnienia pamiętać należy, iż przeprowadzenie zmian w tym przedmiocie znacząco ułatwia zrównanie – w zakresie

prawa pracy – skutków wszczęcia postępowania naprawczego z tymi, jakie zachodzą w razie ogłoszenia upadłości dłużnika, czego nie rozciągnięto jedynie na ochronę roszczeń pracowniczych w razie niewypłacalności pracodawcy, gdyż ograniczono w ten sposób znacząco wysokość świadczeń pracowniczych, związanych z rozwiązywaniem umów o pracę.23 Formułując propozycje restrukturyzacji zatrudnienia należy pamiętać, aby nie działać zbyt pochopnie, albowiem zwalnianie pracowników nigdy nie jest działaniem społecznie pożądanym. Należy mieć jednak na względzie, że dobrze zaplanowana i przeprowadzona restrukturyzacja zatrudnienia, w swej istocie nie likwiduje określonej liczby miejsc pracy, lecz chroni pozostałe, które bezsprzecznie uległyby likwidacji w toku postępowania upadłościowego likwidacyjnego, będącego normalnym następstwem źle przeprowadzonej restrukturyzacji.

Uzasadnienie planu naprawczego W uzasadnieniu planu naprawczego zamieścić należy dane, które pozwolą określić realność wykonania planu naprawczego w wersji zaproponowanej przez przedsiębiorcę. Zakres niezbędnych informacji określony został mocą art. 280 PUN. Treść uzasadnienia propozycji restrukturyzacyjnych musi być na tyle obszerna, aby dostarczyć wierzycielom dostatecznie dużo danych, umożliwiających im powzięcie racjonalnej decyzji co do sposobu i realności zaspokajania ich wierzytelności w drodze układu zawartego w postępowaniu naprawczym. Uzasadnienie propozycji układowych ma na celu wyjaśnienie warunków gospodarczych przedsiębiorstwa dłużnika, jego stanu majątkowego, perspektyw działalności, oceny prawdziwości oświadczeń, itp. Jak wskazuje się w odniesieniu do postępowania upadłościowego, a co winno znaleźć odpowiednie zastosowanie w postępowaniu naprawczym – braki „uzasadnienia” propo-

zycji układowych, o ile nie dotyczą informacji wymaganych według treści wniosku o ogłoszenie upadłości, nie mogą być uznane za brak formalny pisma procesowego i nie mogą stanowić podstawy jego zwrotu, jednak braki te niewątpliwie obniżą szansę zawarcia i zatwierdzenia układu.24 Wierzyciele przed podjęciem decyzji w przedmiocie zawarcia układu mają bowiem prawo wymagać, aby przedstawiono im aktualną sytuację ekonomiczno-finansową przedsiębiorstwa oraz wszystkie te wskaźniki, które mogą mieć wpływ na realizację zawieranego układu. Stąd stwierdzenia zawarte w planie naprawczym, a w szczególności w treści jego uzasadnienia, powinny być należycie udokumentowane. Plan naprawczy musi stanowić profesjonalnie opracowany dokument, w którym przewidziane działania sanacyjne wynikają z analizy przyczyn trudnej sytuacji finansowej dłużnika, identyfikacji słabych i mocnych stron, szans i zagrożeń, a także strategii identyfikacji oraz analizy obszarów ryzyka.25

Opis stanu przedsiębiorstwa ze szczególnym określeniem jego sytuacji ekonomiczno-finansowej, prawnej oraz organizacyjnej. Opis stanu przedsiębiorstwa powinien być dostosowany przede wszystkim do skali przedsiębiorstwa oraz stopnia skomplikowania jego struktury organizacyjnej i prawnej. W zależności od powyższych zmiennych, opis ten może liczyć od kilku zdań w wypadku przedsiębiorstwa prowadzonego przez osobę fizyczną niezatrudniającą pracowników, aż do kilkusetstronicowego opracowania w wypadku spółki giełdowej będącej główną spółką holdingu, czy też posiadającej liczne oddziały w kraju i za granicą. Sytuacja ekonomiczno-finansowa przedsiębiorstwa w opisie jego stanu, winna obejmować wskazanie na aktualny stan majątkowy przedsiębiorstwa, źródła przychodów i główne składniki kosztów. Sytuacja prawna przedsiębiorstwa, to opisowe przedstawienie stosunków własnościowych i zobowiązaniowych, w których znajduje się dłużnik ze szczególnym uwzględnieniem procesów toczących się przeciwko niemu lub na jego rzecz, które mogą mieć wpływ na jego zdolność do wykonania układu. W ramach sytuacji prawnej spółki należy przedstawić także jej strukturę własności, numer 1 (1) wrzesień 2010

z uwzględnieniem głównych udziałowców (akcjonariuszy). Sytuacja organizacyjna przedsiębiorstwa to sposób jego zorganizowania, schemat zarządzania, podział na oddziały, piony, itd. Najistotniejszym elementem opisu stanu przedsiębiorstwa jest jego potencjał wytwórczy i produkcyjny. Z opisu winno wynikać, w jakim zakresie produkcja jest prowadzona obecnie i do jakiego poziomu może być zwiększona w razie przyjęcia układu.26 Opis stanu przedsiębiorstwa stanowi swego rodzaju punkt wyjścia dla wierzycieli. Pozwala im na dogłębną identyfikację oraz analizę dłużnika. Od tego, jak szczegółowo przedsiębiorca przedstawi wierzycielom swoją aktualną sytuację gospodarczą i prawną zależy to, czy pozostałe, zawarte w uzasadnieniu planu naprawczego informacje, okażą się przydatne. Opis stanu przedsiębiorstwa stanowi bowiem pryzmat, przez który dokonywać należy oceny pozostałych punktów uzasadnienia planu naprawczego. 7


Plan naprawczy w postępowaniu naprawczym

Analiza sektora rynku, na którym działa przedsiębiorstwo, z uwzględnieniem pozycji rynkowej konkurencji. Analiza sektora rynku, na którym działa przedsiębiorstwo, powinna zawierać opis zarówno całości rynku, jak również występującej na nim konkurencji. Istotnym elementem opisu rynku jest określenie jego zasięgu, zarówno w znaczeniu terytorialnym, jak i branżowym. Dogłębna analiza rynku oraz występującej na nim konkurencji jest szczególnie istotna z punktu widzenia dużych przedsiębiorców, zajmujących znaczącą pozycję na rynku. Przedsiębiorcy ci są bowiem bezpośrednio narażeni na działania konkurencji, a tym samym konkurencja ta staje się dla nich jednym z głównych czynników ryzyka, częstokroć o znaczeniu większym aniżeli globalne trendy rynkowe.

Celem analizy sektora rynku zawartej w uzasadnieniu do planu naprawczego jest określenie szans jakie ma przedsiębiorca realizujący plan naprawczy do utrzymania swojej pozycji na rynku oraz szans jakie ma on w walce z istniejącą konkurencją. Pamiętać bowiem należy, że celem postępowania naprawczego jest taka restrukturyzacja przedsiębiorstwa, która pozwoli mu samodzielnie konkurować na rynku. Tym samym, aby określić czy zaproponowane sposoby restrukturyzacji są wystarczające, poznać należy w pierwszej kolejności wymagania, jakie stawia przed przedsiębiorcą rynek na którym działa oraz występująca na nim konkurencja.

Metody i źródła finansowania wykonania układu, z uwzględnieniem przewidywanych wpływów i wydatków w czasie wykonywania Określenie metody i źródeł finansowania układu wymaga wskazania, z jakich środków realizowany będzie zawarty układ. Ustawodawca nie zawarł katalogu możliwych źródeł finansowania wykonania układu, lecz w sposób oczywisty źródłami takimi będą sposoby restrukturyzacji majątku, tzn. w szczególności przychody z likwidacji lub wydzierżawienia części majątku. Nadto, źródłami finansowania układu mogą być wszelkiego rodzaju źródła pozyskiwania środków na jego wykonanie, takie jak: dochody generowane przez bieżącą działalność przedsiębiorstwa, zaciągnięcie kredytu, emisja nowych udziałów, akcji bądź obligacji, itp.

Z uwagi na fakt, iż ustawodawca wymaga oprócz określenia źródeł finansowania, również zestawienia wynikających z tych źródeł wpływów z przewidywanymi wydatkami w tym czasie, przedsiębiorca winien przyporządkować konkretne wpływy z poszczególnych źródeł do określonych przedziałów czasowych, a następnie skonfrontować je z kosztami funkcjonowania przedsiębiorstwa, z uwzględnieniem kosztów realizacji planu naprawczego (propozycji restrukturyzacyjnych). Rzetelnie przygotowane zestawienie przewidywanych wpływów i wydatków stanowić powinno najlepszą podstawę dla dokonania oceny realność wykonania układu.

Analiza poziomu i struktury ryzyka. Przeprowadzenie analizy poziomu i struktury ryzyka stanowi de facto przedstawienie wszelkich dających się przewidzieć niebezpieczeństw mogących mieć wpływ na wykonanie układu, wraz z oszacowaniem prawdopodobieństwa ich wystąpienia (stopnia ryzyka). Prawidłowo przygotowana analiza poziomu i struktury ryzyka winna obejmować wskazanie, z jakich powodów plan finansowania układu, jak i w ogóle całość restrukturyzacji, może się nie powieść.

Analizie winno zostać poddane zarówno ryzyko zewnętrzne (tj. spadek popytu na towary lub usługi, inflacja, zmiana kursu waluty, wejście nowego konkurenta na rynek, zmiana przepisów podatkowych itp.), jak i ryzyko wewnętrzne, dotyczące samego przedsiębiorcy (np. odejście wykwalifikowanych pracowników, skorzystanie przez wierzyciela dysponującego prawem zastawu rejestrowego z prawa przejęcia istotnego dla produkcji składnika majątku, egzekucja prowadzona przez wierzycieli pozaukładowych itp.).27

Osoby odpowiedzialne za wykonanie układu. Wskazanie osób odpowiedzialnych za wykonanie układu winno nastąpić w sposób maksymalnie precyzyjny, tak aby identyfikacja tych osób nie była uciążliwa. Obok imienia i nazwiska należy zatem wskazać także inne dane umożliwiające łatwą identyfikację osoby odpowiedzialnej za wykonanie układu. Z reguły osobami odpowiedzialnymi za wykonanie układu czyni się osoby zarządzające przedsiębiorstwem, lecz brak jest przeszkód, aby osobą taką była osoba trzecia.

8

Istotnym jest także, aby wskazując osoby odpowiedzialne za wykonanie układu, wyraźnie zakreślić zakres odpowiedzialności każdej z osób. W praktyce sporny może pozostawać zakres odpowiedzialności osób odpowiedzialnych za wykonanie układu. W doktrynie wskazuje się jednak, iż odpowiedzialność wskazanych osób nie ma charakteru cywilnoprawnego. Chodzi tu raczej o wskazanie, kto w strukturze organizacyjnej przedsiębiorstwa dłużnika otrzyma zadanie koordynacji wykonania układu.28 www.izbasyndykow.pl


Plan naprawczy w postępowaniu naprawczym

Ocena alternatywnego sposobu restrukturyzacji zobowiązań Ocena alternatywnego sposobu restrukturyzacji zobowiązań upadłego stanowi de facto uzasadnienie dokonanego przez przedsiębiorcę wyboru konkretnego sposobu restrukturyzacji. Przedsiębiorca powinien przedstawić w tym punkcie uzasadnienie korzyści, jakie płyną z zastosowania przedstawionego przez niego planu naprawczego w kontekście innych (alternatywnych) form restrukturyzacji roszczeń jego wierzycieli. Przedsiębiorca, przekonując o trafności przedstawionych propozycji restrukturyzacyjnych winien wykazać, iż zaproponował np. najniższy możliwy poziom redukcji zobowiązań, bądź też, że zbycie większej części jego majątku uniemożliwi dalsze prowadzenie przedsiębiorstwa, itp. System zabezpieczenia praw i interesów wierzycieli na czas

wykonania układu Zabezpieczenie interesów wierzycieli na czas wykonywania układu nie jest obowiązkowym elementem planu naprawczego, lecz przyczynić się może do nabycia przez wierzycieli przekonania o zasadności podjęcia decyzji o przyjęciu układu. Ustawodawca nie wskazuje przykładowych sposobów zabezpieczenia interesów wierzycieli, w związku z tym wykorzystać można wszelkie prawem dopuszczalne instytucje. Wykonanie układu może więc zostać zabezpieczone poprzez ustanowienie hipotek bądź zastawów na nieobciążonym majątku przedsiębiorcy lub majątku osoby trzeciej, poręczenie, gwarancję bankową itp.

Podsumowanie Postępowanie naprawcze jest instytucją wysoce niedocenianą w polskich realiach gospodarczych. Zapewne wynika to z faktu rzadkiego wykorzystywania tej instytucji w praktyce, lecz przyczyna tkwi również w niedostatecznej wiedzy przedsiębiorców o możliwości skutecznego przeprowadzenia tego typu postępowania. Do zwiększenia popularności oraz wykorzystywania pełni możliwości jakie daje postępowanie naprawcze, przyczynić powinien się efekt, jaki dzięki jego skutecznemu przeprowadzeniu w 2009 roku osiągnął przywołany już wcześniej Polski

Koncern Mięsny DUDA S.A.

Przypisy

Gurgul – Prawo ..., jw., str. 846, P. Zimmerman – Prawo ..., jw., art. 270, D. Zienkiewicz (red) – Prawo ..., jw., art. 270.

S. Gurgul – Prawo upadłościowe i naprawcze, Komentarz, 7.Wydanie, Wydawnictwo C.H. Beck – Warszawa 2010, str. 1291. 1

Uzasadnienia do projektu ustawy – z dnia 28 lutego 2003 roku (Dz. U. Nr 60, poz. 535 z póź. zm.), str. 49. 2

3

S. Gurgul – Prawo ..., jw., str. 1290.

A. Jakubecki, F. Zedler – Prawo upadłościowe i naprawcze. Komentarz. Zakamycze. Kraków 2003, s.1176. 4

L. Grozik (red) - Restrukturyzacja ekonomiczna przedsiębiorstw. Polskie Wydawnictwo Ekonomiczne. Warszawa 2006. str. 87. 5

P. Zimmerman – Prawo upadłościowe i naprawcze. Komentarz. 1. wydanie, Wydawnictwo C.H.Beck – Warszawa 2007, art. 270. 6

Pamiętać jednak należy, że dla skutecznego przeprowadzenia postępowania naprawczego niezbędne są dwie przesłanki. Po pierwsze, jest to podjęcie decyzji o jego wszczęciu we właściwym czasie, po drugie zaś, prawidłowe – nie tylko formalnie, lecz przede wszystkim merytorycznie – przygotowanie planu naprawczego, co bezsprzecznie wymaga fachowej wiedzy i wsparcia przedsiębiorcy przez wykwalifikowanych prawników oraz ekonomistów.

14

A. Jakubecki, F. Zedler – Prawo upadłościowe ..., jw., str. 772.

15

A. Jakubecki, F. Zedler – Prawo upadłościowe ..., jw., str. 772.

16

D. Zienkiewicz (red) – Prawo ..., jw., art. 270.

17

D. Zienkiewicz (red) – Prawo ..., jw., art. 270.

I. Dukiel, J. Pałys – Postępowanie naprawcze w razie zagrożenia niewypłacalnością. Komentarz do przepisów art. 492–521 ustawy prawo upadłościowe i naprawcze. 1 Wydanie, Wydawnictwo C.H.Beck, warszawa 2004, art. 270.. 18

19

I. Dukiel, J. Pałys – Postępowanie..., jw., art. 270.

20

D. Zienkiewicz (red) – Prawo ..., jw., art. 503

7

P. Zimmerman – Prawo ..., jw., art. 270.

21

S. Gurgul – Prawo ..., jw., str. 846.

D. Zienkiewicz (red) – Prawo ..., jw., art. 503.

8

22

P. Zimmerman – Prawo ..., jw., art. 503.

23

I. Dukiel, J. Pałys – Postępowanie..., jw., art. 503.

24

S. Gurgul – Prawo ..., jw., str. 866.

D. Zienkiewicz (red) – Prawo upadłościowe i naprawcze. Komentarz. 2. wydanie, Wydawnictwo C.H.Beck, Warszawa 2006, art. 270. 9

10

P. Zimmerman – Prawo ..., jw., art. 270.

25

P. Zimmerman – Prawo ..., jw., art. 270.

L. Grozik (red) - Restrukturyzacja ..., jw., str. 74.

11

26

S. Gurgul – Prawo ..., jw., str. 846.

P. Zimmerman – Prawo ..., jw., art. 280.

12

27

A. Jakubecki, F. Zedler – Prawo upadłościowe ..., jw., str. 770, S.

P. Zimmerman – Prawo ..., jw., art. 280.

13

28

P. Zimmerman – Prawo ..., jw., art. 280.

numer 1 (1) wrzesień 2010

9


Szpitale, ratujcie się same w oczekiwaniu na reformę

mgr Agata Gałęska

Prawnik w Kancelarii Syndyków, Zarządców i Likwidatorów „PMR” Sp. z o.o.

mgr Maciej Roch Pietrzak

Syndyk Licencjonowany w Kancelarii Syndyków, Zarządców i Likwidatorów „PMR” Sp. z o.o.

Szpitale, ratujcie się same w oczekiwaniu na reformę

Część I o przyczynach Przyczyny trudności finansowych samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej i rola syndyków jako moderatorów ich restrukturyzacji.

S

ytuacja służby zdrowia postrzegana jest jako stabilna. Jest to jednak stabilność pozorna, sprowadzająca się do ustawicznego kryzysu – w zakresie finansowania i zarządzania. Marazm restrukturyzacyjny, który opanował ten sektor nikogo już nie dziwi. Stąd też stale słabnące zainteresowanie, wywołane bezskutecznością uprzednio podjętych kroków. Niegdyś liczne odgórne pomysły na restrukturyzację, dziś pojawiają się sporadycznie.

Obserwując jednostki które podjęły trud samodzielnej restrukturyzacji, można zaobserwować, że wysoką skuteczność wykazuje zmiana formy prawnej, połączona ze zmianą zasad zarządzania, finansowania i nadzoru. Zasadniczo zmiana taka polega na likwidacji samodzielnego zakładu opieki zdrowotnej, utworzeniu komunalnej spółki kapitałowej, która z kolei jest organem założycielskim dla niepublicznego zakładu opieki zdrowotnej.

Wskazane byłoby więc, aby teraz pojawiły się inicjatywy oddolne. Starania podjęte przez same zakłady opieki zdrowotnej, bowiem dalsze oczekiwania na rozwiązania tworzone na szczeblu centralnym, podsycane wyborczymi obietnicami podjęcia debaty na szeroką skalę w ramach nowego okrągłego stołu, mogą jednak jeszcze długo nie zostać spełnione. Nie ma też gwarancji, że debata taka będzie mieć przełożenie na faktyczne i racjonalne rozwiązania instytucjonalne, wprowadzane w ramach wyważonych reform.

Powody skuteczności tego modelu restrukturyzacji uzasadnia analiza przyczyn, przebiegu oraz konsekwencji trudności finansowych samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej. Analiza ta wskazuje, że restrukturyzacja oddolna – podjęta w wyniku wewnętrznego audytu i programu reorganizacji samodzielnego publicznego zakładu opieki zdrowotnej – jest racjonalniejsza, bardziej przemyślana i w konsekwencji efektywniejsza ekonomicznie.

10

www.izbasyndykow.pl


Szpitale, ratujcie się same w oczekiwaniu na reformę

Co nie zabiło, to nie wzmocniło – przyczyny problemów. Zakłady opieki zdrowotnej do roku 1999 funkcjonowały jako jednostki budżetowe. Ich zaletą miała być droga nadzoru pokrywająca się ze ścieżką finansowania, co winno sprzyjać przejrzystości zasad finansowania jednostek. Założenie to zostało jednak wypaczone. Utrwaliło się bowiem przekonanie, że skoro szpital nie jest nastawiony na osiąganie zysku, to ustalanie rzeczywistych kosztów funkcjonowania placówki jest zbyteczne. Czynnik finansowy nie był traktowany jako główny paradygmat. Placówki szpitalne były zadłużone w stopniu utrudniającym, a niekiedy uniemożliwiającym bieżące świadczenie usług medycznych. Państwowym panaceum na te przypadłości stało się rozdawnictwo finansowe na szeroką skalę, następujące w czterech turach1. Pomoc finansowa udzielona w ramach oddłużania szpitali wyniosła 11 miliardów złotych, a wywołała jedynie przeświadczenie, że służba zdrowia z racji misji wpisanej w jej działalność, nie musi być dochodowa. Poprawę tej sytuacji miała zapewnić reforma służby zdrowia wprowadzona przez rząd Jerzego Buzka w ramach Programu Czterech Reform. Opierała się ona na trzech filarach. Pierwszym było utworzenie samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej – w drodze obligatoryjnych przekształceń, które nastąpiły zgodnie z dyspozycją art. 166 ustawy z dnia 6 lutego 1997 roku o powszechnym ubezpieczeniu społecznym (Dz. U. Nr 28, poz. 153 z późn. zm.). Przywołany przepis stanowił, że organy, które tworzą i utrzymują publiczne zakłady opieki zdrowotnej przekształcą je w samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej na zasadach, o których mowa w ustawie o zakładach opieki zdrowotnej. Konieczność tych przekształceń wynikała jednak z innego zapisu tejże ustawy, zgodnie z którym nie było dopuszczalne zawieranie umów o finansowanie świadczeń z niesamodzielnymi zakładami opieki zdrowotnej. Drugim filarem tejże reformy służby zdrowia, było oparcie zasad finansowania świadczenia usług medycznych na kontraktach, które samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej miały zawierać z nową instytucją – płatnikiem, dysponującym środkami ze składek z ubezpieczenia zdrowotnego. Trzeci filar reformy sprowadzał się do odcięcia od finansowania budżetowego. Przy tak daleko idącej inercji systemu ochrony zdrowia, jednoczesne dynamiczne zmiany w kilku obszarach na raz okazały się nieskutecznym a wręcz szkodliwym remedium. Okazało się, że system obarczony tak wieloma dysfunkcjami, nie ma zdolności do samoregulowania się. Skutkiem był efekt negatywnej synergii, gdyż rezygnacji organów administracji rządowej z nadzoru, nie towarzyszyło wyposażenie w analogiczne kompetencje organów samorządu

numer 1 (1) wrzesień 2010

terytorialnego2. Państwo szybko wycofało się z finansowania samodzielnych zakładów opieki zdrowotnej, co nie stanowiło przeszkody w przerzuceniu na nie wyłącznej odpowiedzialności majątkowej za wcześniejsze zobowiązania. Dobrym przykładem takiego transferu odpowiedzialności był spór o tzw. trzynaste pensje, przyznawane na podstawie ustawy z dnia 12 grudnia 1997r. o dodatkowym wynagrodzeniu rocznym dla pracowników jednostek sfery budżetowej (Dz. U. Nr 160, poz. 1080, z późn. zm.). Zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej ponosiły odpowiedzialność za zobowiązania powstałe przed przekształceniem, a wynikające ze stosunku pracy, bowiem zmiana sposobu finansowania nie wpływała na podmiotowość w sferze prawa pracy. Nastąpiło wszak przejście zakładu pracy na nowego pracodawcę, a ten wstąpił w dotychczasowe stosunki pracy – w tym i w sferę normatywną stosunki te kształtującą. Mimo że pracownicy po przekształceniu nie byli już pracownikami sfery budżetowej – to przysługiwało im zaległe dodatkowe wynagrodzenie roczne3. Regulacją prawną, która dodatkowo pogłębiła zadłużenie samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej, była nowelizacja ustawy z dnia 16 grudnia 1994r. o negocjacyjnym systemie kształtowania przyrostu przeciętnych wynagrodzeń u przedsiębiorców oraz o zmianie niektórych ustaw (Dz. U. z 1995r. Nr 1, poz. 2 z późn. zm.). Zgodnie z art. 4a ust. 1 tej ustawy pracownikom samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej przysługiwał od dnia 1 stycznia 2001r. przyrost przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia, nie niższy niż 203 zł miesięcznie, w przeliczeniu na pełny wymiar czasu pracy, łącznie ze skutkami wzrostu wszystkich innych składników wynagrodzenia. Zadłużenie z tego tytułu przewyższyło w niektórych placówkach łączną wartość wszystkich przychodów rocznych. Sąd Najwyższy uznał ustawę „lex 203” za podstawę do roszczeń pracowników zatrudnionych w samodzielnych publicznych zakładach opieki zdrowotnej o podwyższenie w 2001 roku przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia za pracę o kwotę nie niższą niż 203 zł w przeliczeniu na pełny wymiar czasu pracy4. Trybunał Konstytucyjny orzekł jednak w tym przypadku o współodpowiedzialności państwa za skutki finansowe tej regulacji – jako o odpowiedzialności państwa za delikt ustawowy5. Samodzielnym publicznym zakładom opieki zdrowotnej nie przysługiwała jednak z tego tytułu pełna rekompensata. W wyniku reformy służby zdrowia wprowadzonej w 1999 roku powstały twory samodzielne w sferze finansowania, ale obarczone państwowymi zobowiązaniami i wysoce niewydolne w sferze samozarządzania. Skutkiem tego było pogłębiające się zadłużenie placówek służby zdrowia.

11


Szpitale, ratujcie się same w oczekiwaniu na reformę

Niepłatne nadwykonania – przyczyny dalszych problemów. Umowa samodzielnego publicznego zakładu opieki zdrowotnej z płatnikiem stanowi specyficzną podstawę świadczenia. Umowy te zakładają pewne limity, a świadczenia wykonywane z ich przekroczeniem nie są przez płatnika uznawane. Procedury ratujące życie były jednymi z nielicznych, których płatnik nie mógł limitować – a wskutek orzeczeń sądów szpitale coraz skuteczniej mogły egzekwować swoje należności z tego tytułu. Normatywną stroną tzw. nadwykonań (czyli sytuacji, gdy świadczeniodawca wykonał na rzecz pacjentów świadczenia zdrowotne wykraczające jednak poza limit umowny) – zajął się Sąd Najwyższy6. Skarżący – samodzielny zakład opieki zdrowotnej w skardze kasacyjnej eksponował bezwzględny obowiązek udzielania pomocy medycznej w sytuacjach opisanych w art. 30 ustawy o zawodzie lekarza oraz w art. 7 ustawy o zakładach opieki zdrowotnej, a więc w przypadkach nie cierpiących zwłoki, kiedy w grę wchodzi bezpośrednie zagrożenie życia albo narażenie na ciężkie uszkodzenie ciała lub ciężki rozstrój zdrowia. Skarżący wywodził dalej, że powyższy ustawowy nakaz udzielania takich świadczeń skutkuje tym, że dalej z mocy samego prawa wchodzą one do zakresu zawartej przez strony umowy (art. 56 KC), rodząc również ustawowy obowiązek zapłaty za ich wykonanie (art. 471 KC). Sąd Najwyższy krytycznie jednak ustosunkował się do argumentacji skarżącego. W ocenie Sądu Najwyższego system ochrony zdrowia, oparty na umowach o świadczenie usług leczniczych, nie może podważać sensu zawieranych kontraktów, do których ma przecież zastosowanie reguła Pacta

sunt servanda. Podstawowym sposobem urealnienia takich umów jest zatem ich renegocjonowanie. Zważywszy na art. 56 KC, który stanowi, że treść stosunku prawnego kształtuje nie tylko wola stron, ale m.in. przepisy prawa, kwestią otwartą jest, na jakiej podstawie prawnej świadczeniodawcaszpital może dochodzić zapłaty za wykonane świadczenia zdrowotne wykraczające poza limity umowne w razie, kiedy próby porozumienia się co do zmiany treści umowy nie przyniosły rezultatu. Nie może stanowić takiej podstawy art. 68 Konstytucji, ze względu na jego stopień ogólności oraz wyraźne zaznaczenie w treści ustępu drugiego tego przepisu, że warunki i zakres obowiązku władzy publicznej w zakresie ochrony zdrowia określa ustawa. Nie może być podstawą dochodzenia roszczeń art. 5 KC. Przepis ten nie stanowi samodzielnej podstawy konstruowania żądania procesowego. Art. 357[1] KC również nie może mieć zastosowania, gdyż płatnik wywiązał się ze swoich obowiązków umownych względem świadczeniodawcy. Zgłoszone roszczenie zmierzałoby w istocie do nałożenia na płatnika dodatkowego świadczenia, nieprzewidzianego w umowie, co na gruncie art. 357[1] KC jest niedopuszczalne. Roszczenie nie znajduje też uzasadnienia w przepisach regulujących prowadzenie cudzych spraw bez zlecenia, ani w przepisach o bezpodstawnym wzbogaceniu. Tak więc jedyną podstawą do uwzględnienia i rozliczenia koniecznych nadwykonań pozostał aneks do umowy zawierany wszak rzadko po wykonaniu umowy, a zawsze wymagający zgody obydwu jej stron7.

Szpitalne egzekucje i handel długami – przyczyny zapaści. W toku postępowań egzekucyjnych prowadzonych w stosunku do dłużników – samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej – organy egzekucyjne znalazły dogodny sposób na zaspokojenie wierzycieli. Dokonywano zajęć przyszłych należności zakładów wprost u płatnika, co powodowało odcięcie środków potrzebnych do realizacji bieżących i przyszłych świadczeń medycznych. Zakłady powoływały się, zaskarżając zajęcia egzekucyjne na art. 831 § 1 pkt.4 KPC, który przewidywał, że nie podlegają egzekucji wierzytelności przypadające dłużnikowi od państwowych jednostek organizacyjnych z tytułu dostaw, robót lub usług przed ukończeniem dostawy, roboty lub usługi w wysokości nie przekraczającej 75 % każdorazowej wypłaty, chyba że chodzi o wierzytelność pracowników dłużnika z tytułu pracy wykonywanej przy tychże dostawach, robotach lub usługach. W odpowiedzi na pytanie prawne Trybunał Konstytucyjny orzekł o niezgodności punktu 4 z art. 20 Konstytucji. Stwierdził, że nie jest dopuszczalne traktowanie środków zajętych przez komornika jako zaliczek przekazanych w celu umożliwienia wykonania dostawy, robót lub usługi. Prowadziłoby to do uprzywilejowania wybranej kategorii podmiotów życia gospodarczego i to na ostatnim etapie 12

realizacji umowy przez stronę stosunku cywilnoprawnego, mianowicie na etapie postępowania egzekucyjnego. Ustrój Rzeczypospolitej Polskiej nie wprowadza systemu preferencyjnego dla własności państwowej. Nieuzasadnione byłoby więc uprzywilejowanie i prawne zagwarantowanie preferowania państwowych jednostek organizacyjnych w obrocie cywilnoprawnym, w celu zapewnienia im realizacji umową określonych zobowiązań, tylko z uwagi na fakt, iż są to podmioty sektora publicznego8. Po orzeczeniu tym handel długami szpitali osiągał niespotykane dotychczas rozmiary. Na rynku pojawiły się podmioty ściśle wyspecjalizowane w tego rodzaju działaniach, jak Magellan S.A., czy Electus S.A., którzy dokonywali skupu długów szpitali, oczekując jednak na oddłużenie ich przez Skarb Państwa. Rynek załamał się w 2002 roku. Wobec utraty perspektywy oddłużania przez Skarb Państwa, zagrożone została również możliwość odzyskania zaangażowanego kapitału. Z tej przyczyny rozpoczęły się zmasowane rajdy windykacyjne wierzycieli, które jeszcze bardziej skomplikowały sytuację finansową szpitali. Nieliczne tylko placówki służby zdrowia zmobilizowały się do działań restrukturyzacyjnych. www.izbasyndykow.pl


Szpitale, ratujcie się same w oczekiwaniu na reformę

Reorganizacja nie jedno ma imię – restrukturyzacja przez likwidację. Forma restrukturyzacji samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej nie jest jednolita, np. placówki z Polski Wschodniej nie korzystają z możliwości reorganizacji zasadniczej w postaci likwidacji samodzielnego publicznego zakładu opieki zdrowotnej, jaką stwarza ustawa o zakładach opieki zdrowotnej9. Tego zróżnicowania nie należy krytykować, czy w sposób sztuczny zachęcać do zmian. Przepisy prawne oraz mechanizmy zarządzenia i finansowania, które są przez nie uregulowane nie gwarantują skuteczności restrukturyzacji, a dają co najwyżej szansę na poprawę kondycji szpitala. Żaden też plan naprawczy nie gwarantuje sukcesu – wiele zależy od uwarunkowań lokalnych. Analiza, poprzez wnikliwy i rzeczowy

audyt, umożliwi zapoznanie się z pełnym obrazem sytuacji samodzielnego publicznego zakładu opieki zdrowotnej. Jak wspomniano – generalnie dostrzec można wyższość oddolnych inicjatyw. Dlatego też może w duchu konstytucyjnej idei subsydiarności – także w dziedzinie publicznej służby zdrowia państwo powinno ingerować wyłącznie wtedy, gdy próby reorganizacji na szczeblu lokalnym nie powiodą się. Wskazane jest wspieranie lokalnych projektów. Służyć miał temu rządowy Plan B – jako odpowiedź na prezydenckie veto wobec pakietu ustaw zdrowotnych. Plan ten jest niestety również obarczony wadami. Jednostki samorządu terytorialnego, do których jest skierowany zarzucają mu nadmierny formalizm10, a także kwestionuje się konstytucyjność tej regulacji prawnej.11

Restrukturyzacja? Plan naprawczy? Kto to umie robić? – czyli miejsce na doradztwo syndyków licencjonowanych. Pomimo braku zdolności upadłościowej po stronie samodzielnego zakładu opieki zdrowotnej, w toku działań reorganizacyjnych wiedza naprawcza oraz restrukturyzacyjna syndyków może okazać się niezmiernie przydatna. Organizacja dużych lokalnych przedsięwzięć restrukturyzacyjnych samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej, w tym i polegających na zmianie formy organizacyjno-prawnej z samodzielnego publicznego zakładu opieki zdrowotnej na niepubliczny zakład opieki zdrowotnej to zagadnienia złożone i wymagające specjalistycznej wiedzy. Wymagające doświadczeń np. z postępowań układowych czy naprawczych, wiedzy teoretycznej i doświadczenia praktycznego z zakresu przebudowy architektury zarządczej i skonstruowania specyficznych modeli biznesowych. Syndyk licencjonowany wpisuje się doskonale w rolę konsultanta i doradcy, w tego rodzaju projektach restrukturyzacyjnych. Jest on przecież profesjonalistą, menadżerem zarządzania kryzysowego, który doradzi, jakie metody restrukturyzacji należy wdrożyć, by poprawić kondycję finansową zakładu, podnieść jakość zarządzania i zachować miejsca pracy. Zaletą oddolnych inicjatyw jest mniejsza obawa, jaką wywołują one u pracowników. Jest to środowisko pracownicze o silnym uzwiązkowieniu (przy dużym przeregulowaniu autonomicznymi źródłami prawa pracy). Stąd konieczność uzyskania aprobaty pracowników dla działań restrukturyzacyjnych. Jak wskazują pierwsze doświadczenia ze szkoleń prowadzonych w Akademii Krajowej Izby Syndyków – profesjonalna, właściwa komunikacja kryzysowa, daje nieocenione efekty ułatwiające wdrożenie planu naprawczego. Takie działania reorganizacyjne, mimo iż są na bieżąco monitorowane przez pracowników oraz poddawane stałej i wnikliwej kontroli społecznej – są dla pracowników zrozumiałe i akceptowalne nawet w przypadkach niektórych koniecznych a radykalnych działań. Taka pozytywna społeczna weryfikacja profesjonalnych działań restrukturyzacyjnych prowadzonych przez syndyków licencjonowanych jako konsultantów to kolejny krok w kierunku zmiany postrzegania zawodu syndyka numer 1 (1) wrzesień 2010

licencjonowanego, zmiany w kierunku zawodu zaufania publicznego charakteryzującego się nader wysoką fachowością. Powyższe naprawcze kompetencje zawodowe syndyków licencjonowanych wpisują się doskonale w strategie sposobów restrukturyzacji czy wręcz (nie bójmy się użyć tego słowa) w istotę komercjalizacji samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej. Komercjalizacji ukierunkowanej na uzdrowienie sytuacji szpitali, a co za tym idzie, i poprawę sytuacji pacjentów, a nie komercjalizacji rozumianej jako sposób na unicestwienie, czy sprywatyzowanie szpitali celem przerzucenia kosztów leczenia na pacjentów. Syndyk licencjonowany zaś – wykorzystując swe umiejętności sanacyjne – może się wtedy stać prawdziwym „lekarzem szpitali”. De lege ferenda. W przekonaniu autorów niniejszego artykułu ustawodawca powinien zaniechać narzucania (tak jak było to w przypadku reformy wprowadzonej w 1999 roku) obligatoryjnych zmian i form organizacyjno-prawnych dla zakładów opieki zdrowotnej, przenosząc ciężar na system publicznych zachęt i narzędzi ułatwiających restrukturyzację oraz zapewniając swobodę decyzyjną umożliwiającą podejmowanie decyzji restrukturyzacyjnych i naprawczych w oparciu o konkretne uwarunkowania lokalne, a nie według sztampy odgórnych założeń systemowych.

13


Szpitale, ratujcie się same w oczekiwaniu na reformę

Przypisy D. Młodzianowska, Wady systemowe w ochronie zdrowia jako zagrożenie sukcesu komercjalizacji i prywatyzacji opieki zdrowotnej w Polsce (w:) M. Węgrzyn, D. Wasilewski (red.) Komercjalizacja i prywatyzacja zoz. Kluczowe warunki osiągnięcia sukcesu, PNAEW 2006, nr 1103, s. 37. 1

M. Kachniarz, Komercjalizacja samodzielnego publicznego zakładu opieki zdrowotnej. Kluczowe warunki osiągnięcia sukcesu, Warszawa 2008, s. 25. 2

Uchwała Sądu Najwyższego z 11 marca 1998r., III ZP 3/98, OSNP 1998, nr 20, poz. 588; wyrok Sądu Najwyższego z 10 lutego 2000r., II UKN 390/99, OSNP 2001, nr 15, poz. 495; uchwała Sądu Najwyższego z 7 lipca 2000 r., III ZP 16/00, OSNP 2000, nr 23, poz. 847; uchwała Sądu Najwyższego z 16 maja 2001, III ZP 9/01, OSNP nr 21, poz. 635. 3

Uchwała Sądu Najwyższego z 10 stycznia 2002r. , III ZP 32/01. 4

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 18 grudnia 2002r., K 43/01, OTK seria A 2002, nr 7, poz. 96 5

Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 15 października 2004r. II CK 54/04, opubl: Legalis. 6

Wyrok Sądu Najwyższego z 9 lutego z 2005r., III CK 345/04, opubl: Legalis. 7

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 9 stycznia 2007r., P 5/05, Dz. U. nr 7, poz. 58. 8

umorzenie taksatywnie w Planie B określonych zobowiązań. Novum jest weryfikacja spełnienia wymagań przez Bank Gospodarstwa Krajowego oraz wojewodę. Pozyskanie środków poprzedzone jest zawarciem umowy z ministrem właściwym do spraw zdrowia. Konieczna jest również pozytywna opinia ministra właściwego do spraw rozwoju regionalnego – z powodu celu głównego, którego realizację Plan B ma zapewnić – stworzenie warunków do rozwoju oraz wzrostu konkurencyjności regionów poprzez powstanie stabilnych ekonomicznie podmiotów udzielających świadczeń zdrowotnych w systemie ochrony zdrowia. Jednostki samorządu terytorialnego, jako organy założycielskie zakładów opieki zdrowotnej, które zostały objęte Planem B uzyskują dotację celową z budżetu państwa w wysokości odpowiadającej sumie: ich zobowiązań publicznoprawnych, wartości zobowiązań umorzonych w wyniku ugody, zobowiązań cywilnoprawnych wynikających z kredytów bankowych, o których mowa w ustawie o pomocy publicznej i restrukturyzacji zakładów opieki zdrowotnej oraz podatkowi od towarów i usług uiszczonego od wniesionego przez jednostkę samorządu terytorialnego aportu do spółki kapitałowej. Dotacja obejmuje również koszty sporządzenia oceny dokumentów samorządów przez Bank Gospodarstwa Krajowego i Narodowy Fundusz Zdrowia. 11Plan B ma formę uchwały Rady Ministrów, a może dotyczyć zakładów opieki zdrowotnej, której nie podlegają Ministerstwu Zdrowia, co jest sprzeczne z art. 93 Konstytucji. W toku przekształceń konieczne jest zachowanie ciągłości świadczenia usług medycznych, zgodnie z art. 43 ustawy o zakładach opieki zdrowotnej. Jeśli likwidowane są oddziały, ciągłość ta nie zostaje zachowana. Akcentowano, że jest to sprzeczne też z art. 68 Konstytucji.

Komercjalizacja polega na przekształceniu podmiotu publicznego w spółkę. Określanie komercjalizacji mianem przekształceń to pewien skrót myślowy. W istocie następuje reorganizacja przez likwidację samodzielnego publicznego zakładu opieki zdrowotnej: powołanie nowego podmiotu – komunalnej spółki kapitałowej, która tworzy niepubliczny zakład opieki zdrowotnej i likwidacja publicznego zakładu. Jej skutkiem jest kontynuacja wszystkich stosunków prawnych, których podmiotem była jednostka publiczna. Następuje to w warunkach autonomiczności tych dwóch podmiotów, bez występowania między nimi następstwa prawnego. W aktualnym stanie prawnym brak jest podstaw do prostego przekształcenia samodzielnego publicznego zakładu opieki zdrowotnej w spółkę handlową. Komercjalizacja jest dopuszczalną, ale złożoną formą reorganizacji samodzielnego publicznego zakładu opieki zdrowotnej. 9

Mechanizmy formalne w ramach Planu B, czyli uchwały Rady Ministrów z dnia 27 kwietnia 2009r. nr 58/2009, nie stwarzają możliwości uproszczenia prawem przewidzianych etapów reorganizacji przez likwidację samodzielnego publicznego zakładu opieki zdrowotnej i tworzenia przez spółkę komunalną niepublicznego zakładu opieki zdrowotnej. Jednostkom samorządu terytorialnego stawia się dodatkowe wymagania, wydłużając drogę do uzyskania środków publicznych w formie dotacji celowej na 10

14

www.izbasyndykow.pl


Upadłość konsumencka. Teoria i praktyka. Czy w obecnym kształcie jest to skuteczna instytucja prawna umożliwiająca oddłużenie osoby fizycznej?

Joanna Opalińska od 1992 roku syndyk, obecnie licencjonowany, doktorant biegły sądowy przy Sądzie Okręgowym w Warszawie i Sądzie Okręgowym Warszawa Praga z zakresu rachunkowości, organizacji i zarządzania, analizy i wyceny przedsiębiorstw

Upadłość konsumencka. Teoria i praktyka. Czy w obecnym kształcie jest to skuteczna instytucja prawna umożliwiająca oddłużenie osoby fizycznej? Wstęp. Cel pracy

P

ostępowania upadłościowe osób fizycznych nie prowadzących działalności gospodarczej są jedną z najbardziej kontrowersyjnych kwestii związanych z problematyką upadłościową. W krajach rozwiniętych tzw. upadłość konsumencka jest typową, powszechnie stosowaną procedurą zmierzającą do oddłużenia osób fizycznych. Ma ona na celu zapobieganiu tworzenia się szarej strefy i umożliwia powrót do normalnego życia – do społeczeństwa osobom, które popadły w kłopoty finansowe . W Polsce wprowadzenie upadłości konsumenckiej – już co do samej zasady wywoływało wiele kontrowersji – potrzeba było wielu lat, aby osiągnąć zgodę polityczną umożliwiającą uchwalenia stosownych przepisów prawa. Ostatecznie regulacje dotyczące upadłości konsumenckiej weszły w życie 31 marca 2009 roku1 jako nowelizacja ustawy - Prawo upadłościowe i naprawcze2 (dalej zwane Puin). Kształt tych przepisów został zasadniczo zmieniony w stosunku do projektu ustawy. Jedną z zasadniczych różnic było przyjęcie przez ustawodawcę rozwiązania polegającego na tym, aby wniosek o upadłość mógł złożyć wyłącznie dłużnik, nie zaś – jak to było pierwotnie zamierzone – także wierzyciel. Miało to na celu uniknięcie sytuacji, w której procedury upadłościowe wobec konsumentów będą masowo wykorzystywane przez wierzycieli – zwłaszcza instytucje finansowe, banki – do windykacji ich roszczeń. Do wyłącznej decyzji samego dłużnika pozostawiono, czy będzie chciał się poddać procedurze upadłościowej. W przypadku upadłości konsumenckiej nie ma sankcji za niezłożenie wniosku o upadłość, ani terminu zastrzeżonego do jego złożenia. numer 1 (1) wrzesień 2010

Przyjęty kształt uregulowań prawnych powoduje, że w postępowaniach konsumenckich na pierwszy plan wysuwa się oddłużeniowy cel tych postępowań. Interes wierzycieli – cel windykacyjny upadłości – został natomiast zdecydowanie ograniczony co do możliwości wszczynania tego typu postępowań. Wierzyciele mogą liczyć jednak na zaspokojenie swoich roszczeń w dwojaki sposób: po pierwsze – przez syndyka w ramach wypłat z podziału funduszów masy upadłości, a po drugie – przez upadłego w ramach comiesięcznych spłat wierzytelności według ustalonego w tym postępowaniu planu spłat wierzycieli upadłego. Niezmiernie trudno jest spełnić warunki wymagane dla umorzenia zobowiązań konsumenta. Krąg osób, które mogą być poddane procedurze oddłużeniowej na podstawie ustawy – Prawo upadłościowe i naprawcze został drastycznie zawężony w tym znaczeniu, że konsument musi spełniać bardzo rygorystyczne przesłanki określone w art. 493³ Puin. Musi on m.in. wykazać, że jego niewypłacalność powstała wskutek wyjątkowych i niezależnych od niego okoliczności, nie zaciągał zobowiązań będąc już niewypłacalnym, ani do rozwiązania stosunku pracy dłużnika nie doszło z przyczyn leżących po jego stronie lub za jego zgodą. Nawet, jeśli uda się konsumentowi doprowadzić do ogłoszenia jego upadłości, to w toku postępowania upadłościowego poddawany jest stałej kontroli sądu, liczne jego zachowania mogą doprowadzić do umorzenia tego postępowania, bez osiągnięcia efektu oddłużenia. Jak powszechnie wiadomo, przepisy art. 491¹ i nast. Puin są rzadko stosowane w praktyce sądowej, ilość postępowań upadłościowych konsumentów ogłaszana w całym kraju jest znikoma. Nie oznacza 15


Upadłość konsumencka. Teoria i praktyka. Czy w obecnym kształcie jest to skuteczna instytucja prawna umożliwiająca oddłużenie osoby fizycznej?

to jednak, że takie postępowania w ogóle nie są prowadzone, nikt nie skorzystał z dobrodziejstwa oddłużenia w ramach obowiązującego prawa. W przypadku Sądu Rejonowego dla m. st. W-wy, X Wydział Gospodarczy ds. upadłościowych i naprawczych – największego pod względem liczby prowadzonych postępowań upadłościowym w Polsce – pierwsza upadłość konsumencka została ogłoszona już w czerwcu 2009 roku i aktualnie znajduje się na etapie ustalenie planu spłat – postanowienie wydane przez sąd upadłościowy zostało zaskarżone przez jednego z wierzycieli i aktualnie sprawa czeka na rozpoznanie przez sąd okręgowy. Sprawa ta ma niezwykle prosty stan faktyczny, ilość czynności koniecznych do wykonania w tym postępowaniu była znikoma,

co jednoznacznie wskazuje na to, iż postępowania tego typu nie stanowią żadnego realnego obciążenia pracą dla organów tego postępowania, zwłaszcza dla syndyka. Ujawniły się jednak w trakcie tego postępowania zasadnicze pytania dotyczące skuteczności – co do zasady – procedury upadłościowej konsumentów. Celem niniejszej pracy jest przedstawienie przyjętych rozwiązań prawnych dotyczących upadłości konsumenckiej oraz problemów praktycznych w ich stosowaniu, jakie ujawniły się na gruncie tego przypadku. Zostaną one przedstawione na podstawie własnych doświadczeń autora uzyskanych w trakcie pełnienia funkcji tymczasowego nadzorcy sądowego, a następnie syndyka w tym postępowaniu.

Ustawowa regulacja upadłości konsumenckiej. Etapy postępowania upadłościowego konsumenta wg przepisów Prawa upadłościowego i naprawczego. Przedstawienia podstawowych zasad regulacji prawnych. Postępowanie upadłościowe wobec osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej uregulowane są w tytule V ustawy – Prawo upadłościowe i naprawcze – art. 491¹ Puin i nast. Postępowanie upadłościowe konsumenta dzieli się na trzy zasadnicze fazy: - - -

postępowanie w przedmiocie ogłoszenia upadłości postępowanie upadłościowe właściwe okres wykonywania przez upadłego planu spłat wierzycieli

Dwie pierwsze fazy są typowe dla wszystkich postępowań upadłościowych, trzecia jest specyficzna wyłącznie dla upadłości konsumenckiej.

Postępowanie w przedmiocie ogłoszenia upadłości konsumenta

Ta faza obejmuje okres od złożenia wniosku o upadłość przez dłużnika do dnia jego rozpatrzenia i wydania postanowienia o ogłoszeniu upadłości lub oddaleniu takiego wniosku. Wniosek o ogłoszenie upadłości może zgłosić wyłącznie dłużnik. W okresie – poza typowymi dla wszystkich upadłości czynnościami – sąd upadłościowy bada takie specyficzne okoliczności sprawy jak: • czy konsument prowadził działalność gospodarczą, • z jakich przyczyn powstał stan niewypłacalności konsumenta, • czy dłużnik zaciągał zobowiązania będą już niewypłacalnym, • czy doszło do rozwiązania stosunku pracy dłużnika z przyczyn leżących po stronie pracownika lub za jego zgodą, • czy wobec dłużnika w ciągu ostatnich 10-ciu lat od dnia złożenia wniosku o upadłość: 16

a) prowadzono postępowanie upadłościowe lub inne, w którym umorzono całość lub część jego zobowiązań lub zawarto układ, b) prowadzono postępowanie upadłościowe, w którym nie zaspokojono wszystkich wierzycieli, a dłużnik po zakończeniu lub umorzeniu postępowania zobowiązań swych nie wykonał, c) prowadzono postępowanie upadłościowe wg przepisów Puin o upadłości konsumenckiej i zostało ono umorzone w inny sposób niż na wniosek wszystkich wierzycieli, d) czynność prawna dłużnika została prawomocnie uznana za dokonaną z pokrzywdzeniem wierzycieli. Stwierdzenie przez sąd upadłościowy, iż występuje któraś z ww. okoliczności powoduje obowiązek oddalenia wniosku o upadłość. Można ogłosić upadłości konsumenta wyłącznie wówczas, gdy wykaże on, że jego niewypłacalność powstała wskutek wyjątkowych i niezależnych od niego okoliczności. Sąd upadłościowy ma obowiązek zwrócenia się do naczelnika urzędu skarbowego właściwego dla dłużnika o udzielenie informacji, czy dłużnik w ciągu ostatnich pięciu lat przed złożeniem wniosku o upadłość zgłaszał fakt dokonania czynności prawnych podlegających opodatkowaniu, oraz zasięga informacji w Krajowym Rejestrze Sądowym, czy dłużnik jest wspólnikiem spółek handlowych. Na tym etapie postępowania sąd upadłościowy opiera się wyłącznie o dane podane przez dłużnika, zweryfikowane przez tymczasowego nadzorcę sądowego (zwanym dalej tns), informacje od naczelnika urzędu skarbowego i z Krajowego Rejestru Sądowego. Możliwość sprawdzenia danych podanych przez dłużnika przez tns jest bardzo ograniczona, może on jedynie przeprowadzić wizję lokalną w mieszkaniu dłużnika, z natury rzeczy – nie może oświadczeń dłużnika weryfikować o zapisy w księgach handlowych. W typowej upadłości to właśnie księgi handlowe www.izbasyndykow.pl


Upadłość konsumencka. Teoria i praktyka. Czy w obecnym kształcie jest to skuteczna instytucja prawna umożliwiająca oddłużenie osoby fizycznej?

i dokumentacja związana z prowadzeniem działalności gospodarczej umożliwia stwierdzenie, czy dane podane przez dłużnika są rzetelne i zgodne ze stanem faktycznym. W postanowieniu o ogłoszeniu upadłości konsumenta sąd upadłościowy nakazuje dokonać obwieszczenie postanowienia o ogłoszeniu upadłości przez ogłoszenie w budynku sądowym oraz zamieszczenie w co najmniej jednym dzienniku o zasięgu lokalnym. Nie zamieszcza się obwieszczenia o ogłoszeniu upadłości w Monitorze Sądowym i Gospodarczym. Ma to na celu zmniejszenie kosztów tego postępowania.

właściwe postępowanie upadłościowe konsumenta

Właściwe postępowanie upadłościowe osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej trwa od daty ogłoszenia upadłości do czasu uprawomocnienia się postanowienia sądu upadłościowego o ustaleniu planu spłat wierzycieli upadłego. Co do zasady postępowanie upadłościowe prowadzi się według stosowanych odpowiednio przepisów o postępowaniu upadłościowym obejmującym likwidację majątku upadłego, iż tym, że nie stosuje się przepisów art. 20, art. 21, art. 28 ust.1, art. 32 ust. 1, art. 44-50, art. 53, art. 55-56 i art. 307 ust. 1. W tej fazie upadłości stawiane są szczególne wymogi co do zachowania się upadłego, nie mające swojego odpowiednika w przypadku upadłości przedsiębiorców. Zgodnie z art. 491 (4) Puin „Jeżeli upadły nie wskaże i nie wyda syndykowi całego majątku albo niezbędnych dokumentów, albo w inny sposób nie wykonuje ciążących na nim obowiązków, sąd umarza postępowanie.” Do zasadniczych celów tej fazy upadłości należy zlikwidowanie majątku upadłego, sporządzenie listy wierzytelności, podział funduszów masy upadłości pomiędzy wierzycieli upadłego oraz ustalenie planu spłat wierzycieli upadłego. Likwidacja masy upadłości może być prowadzona przez upadłego pod nadzorem syndyka, ale wymaga to zezwolenia sędziego komisarza. Jest to kolejna odrębność postępowania upadłościowego konsumenta, w przypadku upadłości przedsiębiorcy jedynie syndyk może prowadzić likwidację. Likwidacja masy upadłości obejmuje cały majątek konsumenta – jego nieruchomości (w tym także dom lub mieszkanie, w jakim zamieszkuje wraz z rodziną), ruchomości, wierzytelności, prawa majątkowe oraz wynagrodzenie za pracę w wszelkie inne osiągane przez niego dochody. Syndyk spienięża wszystkie składniki majątku dłużnika. Upadłemu wydawana jest jedynie tę część jego majątku, która na zasadach ogólnych nie podlega egzekucji. W przypadku osiąganych przez dłużnika dochodów wydawana jest mu tylko część odpowiadająca minimalnemu wynagrodzeniu czyli obecnie 985,15 zł netto miesięcznie (odpowiadająca kwocie 1.317 zł brutto). Wolne od egzekucji są także m.in. renty rodzinne i one także muszą być przez syndyka wydawane upadłemu.

numer 1 (1) wrzesień 2010

Szczególne zasady – inne niż w toku upadłości likwidacyjnej przedsiębiorców – dotyczą likwidacji lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego upadłego konsumenta. Regulacje te zawarte są w art. 491 (6) Puin: „Ust. 1 Jeżeli w skład masy upadłości wchodzi lokal mieszkalny albo dom jednorodzinny, w którym zamieszkuje upadły, z sumy uzyskanej z jego sprzedaży wydziela się upadłemu kwotę odpowiadającą przeciętnemu czynszowi najmu lokalu mieszkalnego za okres dwunastu miesięcy. Ust. 2. Kwotę, o której mowa w ust. 1, na wniosek syndyka, określa sędzia komisarz, biorąc pod uwagę potrzeby mieszkaniowe upadłego, w tym liczbę osób pozostających z upadłym we wspólnym gospodarstwie domowym. (...) Ust.3. Sędzia komisarz może przyznać upadłemu zaliczkę na poczet kwoty, o której mowa w ust. 1” Jak widać z powyższego, upadły konsument traci cały swój majątek, który jest przeznaczany – po jego spieniężeniu - na spłatę dla wierzycieli w ramach podziału funduszów masy. Aż do uprawomocnienia się postanowienia o ustaleniu planu spłat upadły konsument musi utrzymać się tylko z minimalnego wynagrodzenia – kwot wolnych od egzekucji, które wypłaca mu co miesiąc syndyk – oczywiście w przypadku, gdy w skład masy upadłości wchodzą dochody uzyskiwane przez upadłego. Ustalanie listy wierzytelności w postępowaniu upadłościowym konsumenta przebiega na tych samych zasadach, jak w przypadku typowej upadłości. Różnica sprowadza się tylko do tego, że syndyk nie ma praktycznie żadnych instrumentów, na podstawie których mógłby zweryfikować dokumentację załączoną przez wierzycieli jako dowody zgłoszeń wierzytelności. Konsument nie prowadzi bowiem ksiąg handlowych, które są podstawą do takiej weryfikacji w przypadku upadłości przedsiębiorców. Ustalenie listy wierzytelności odbywa się zatem niemal wyłącznie na podstawie oświadczeń i dokumentacji przedstawionej przez upadłego i wierzyciela. W przypadku rozbieżności, bardzo trudno jest ustalić rzeczywisty stan rozliczeń. Plan podziału funduszów masy upadłości ( ew. także podział sum uzyskanych ze sprzedaży rzeczy obciążonych rzeczowo) następuje na zasadach ogólnych, brak w tym zakresie jakiejkolwiek specyfiki upadłości konsumenckiej. Natomiast inny jest już skutek tego ostatecznego planu podziału. Już samo sporządzenie ostatecznego planu podziału umożliwia wydanie przez sąd postanowienia o planie spłat wierzycieli upadłego. Jedynym ograniczeniem czasowym jest to, że nie może to nastąpić wcześniej niż po opuszczeniu przez upadłego domu jednorodzinnego lub lokalu mieszkalnego, wchodzącego w skład masy upadłości. Wykonanie przez syndyka ostatecznego podziału masy nie jest podstawą do stwierdzenia zakończenia postępowania upadłościowego, co ma miejsce w przypadku upadłości przedsiębiorcy. Należy jednak wskazać, że w wypadku upadłości konsumenckiej niemal nigdy nie dochodzi do całkowitej likwidacji majątku upadłego, a w konsekwencji do sporządzenia typowego ostatecznego planu podziału. Chodzi tu o sytuacje faktyczne, kiedy upadły konsument ma stałe dochody, np. z 17


Upadłość konsumencka. Teoria i praktyka. Czy w obecnym kształcie jest to skuteczna instytucja prawna umożliwiająca oddłużenie osoby fizycznej?

umowy o pracę. Egzekucja z tych dochodów jest prowadzona tylko do czasu planu podziału. Od czasu sporządzenia planu podziału do czasu uprawomocnienia się postanowienia o planie spłat wpływy z tego tytułu są gromadzone w masie upadłości i będą wydane upadłemu po odzyskaniu przez niego zarządu majątkiem. Kwoty te powinny być jednak uwzględnione przy ocenie możliwości zaspokojenia przez upadłego wierzycieli w ramach planu spłat lub zmian planu spłat. Zasady dotyczące ustalenia planu spłat określone są w art. 491 (7) Puin. Plan spłat wierzycieli upadłego jest ustalany przez sąd upadłościowy na wniosek upadłego. W tym przedmiocie orzeka sąd po przeprowadzeniu rozprawy, o której terminie zawiadamiani są wszyscy wierzyciele. Sąd nie jest związany wnioskiem upadłego co do treści planu spłat, możliwe jest ustalenie spłat bardziej korzystnych dla wierzycieli, jeśli zażąda tego wierzycieli. Postanowienie o planie spłat wierzycieli upadłego określa w jakim zakresie i w jakim czasie (nie dłuższym niż pięć lat) upadły jest zobowiązany spłacać należności niezaspokojone na podstawie planu podziału oraz jaka część zobowiązań upadłego, pozostała po wykonaniu planu spłat wierzycieli, zostanie umorzona. W planie spłat uwzględnia się wszystkie zobowiązania upadłego powstałe do dnia jego ustalenia. Ustalenie planu spłaty wierzycieli nie narusza praw wierzyciela wobec poręczyciela upadłego oraz współdłużnika upadłego, ani praw wynikających z hipoteki, zastawu, zastawu rejestrowego oraz hipoteki morskiej, jeśli były one ustanowione na mieniu osoby trzeciej. Uprawomocnienie się postanowienia o ustaleniu planu spłaty wierzycieli prowadzi do zakończenia tej fazy postępowania upadłościowego. Z tą samą chwilą z mocy prawa wygasa powołanie syndyka. Upadły odzyskuje zarząd nad swoim majątkiem, który od tej chwili jest przeznaczany na zaspokojenie wierzycieli wyłącznie w takim zakresie, jak określił to sąd upadłościowy w planie spłat wierzycieli upadłego.

Okres

wykonywania planu spłat

wierzycieli

upadłego

Ta faza postępowania upadłości konsumenta trwa od czasu uprawomocnienia się planu spłat wierzycieli upadłego do czasu wydania przez sąd upadłościowy postanowienia o umorzeniu niezaspokojonych zobowiązań upadłego i zakończeniu postępowania upadłościowego. Upadłemu przysługuje prawo zarządu swoim majątkiem, z

tym ograniczeniem, że nie może on wykonywać czynności prawnych przekraczających granice zwykłego zarządu. Upadły może zaciągać zobowiązania niezbędne do utrzymania swojego i osób, w stosunku do których ciąży na nim ustawowy obowiązek dostarczania środków utrzymania. Zabronione są jednak zakupy na raty lub zakupy z odroczoną płatnością. Przez cały okres spłat upadły konsument podlega kontroli sądu upadłościowego. Raz w roku musi składać sprawozdanie z wykonania planu spłaty wierzycieli za poprzedni rok kalendarzowy wraz z kopią swojego rocznego zeznania podatkowego. W sprawozdaniu upadły musi wykazać osiągnięte przychody, spłacone kwoty oraz nabyte składniki majątkowe o wartości przekraczającej dwukrotność minimalnego wynagrodzenia za pracę. W razie niewykonywania obowiązków przez upadłego w zakresie spłat wierzycieli, zatajania przychodów, dokonywania czynności przekraczających zwykły zarząd lub w sytuacji, gdy okaże się, że upadły ukrywał majątek, bądź czynność prawna upadłego została prawomocnie uznana za dokonaną z pokrzywdzeniem wierzycieli – sąd upadłościowy uchyla plan spłat oraz umarza postępowanie upadłościowe. Nie dochodzi wówczas do oddłużenia konsumenta. Konieczne jest przeprowadzenie rozprawy w tym przedmiocie. W razie zmiany sytuacji majątkowej upadłego konsumenta, możliwa jest zmiana planu spłat wierzycieli w taki sposób, aby był on dostosowany do aktualnych możliwości konsumenta. Zmiany mogą polegać na przedłużeniu termin spłat (nie dłużej jednak niż o dwa lata) lub na zmianie wielkości poszczególnych rat płatności. Zmiany mogą nastąpić zarówno na wniosek upadłego, jak i każdego z jego wierzycieli. Do oddłużenia konsumenta dochodzi dopiero w ostatniej fazie upadłości, wówczas, gdy spłaci już swoich wierzycieli zgodnie z przyjętym planem spłat. Na wniosek upadłego, sąd wydaje postanowienie o umorzeniu niezaspokojonych zobowiązań upadłego objętych planem spłaty oraz o zakończeniu postępowania upadłościowego. Umarzając zobowiązania sąd wymienia wierzyciela, tytuł i sumę zobowiązania podlegającego umorzeniu. Umorzenie zobowiązań nie dotyczy zobowiązań upadłego obejmujących świadczenia okresowe, których tytuł prawny nie wygasł, oraz zobowiązań powstałych po ogłoszeniu upadłości. Sąd orzeka po przeprowadzeniu rozprawy, o której terminie zawiadamia się wszystkich wierzycieli objętych planem spłat.

Stan faktyczny sprawy prowadzonej przez warszawski sąd upadłościowy Stan faktyczny sprawy prowadzonej przed warszawskim sądem upadłościowym jest następujący: Konsumentka – osoba samotnie wychowująca dziecko w wieku szkolnym jest poręczycielem pożyczki dewizowej, niezabezpieczonej rzeczowo. Kilka lat wcześniej poręczyła ona pożyczkę dewizową, jaką pobrał z banku jej pracodawca – członek jej dalszej rodziny. Wedle jej relacji, do żyrowania została 18

zmuszona w ten sposób, iż pracodawca zapowiedział, że w pracy pozostaną tylko te osoby, które pomogą firmie, której sytuacja finansowa była trudna. Decyzję o udzieleniu poręczenia uzasadniała tym, że znajdowała się wówczas w trudnym momencie życiowym, krótko po śmierci męża, z dnia na dzień stała się jedną osobą utrzymującą siebie i małe dziecko. Zaofiarowana przez rodzinę praca stała się wyłącznym www.izbasyndykow.pl


Upadłość konsumencka. Teoria i praktyka. Czy w obecnym kształcie jest to skuteczna instytucja prawna umożliwiająca oddłużenie osoby fizycznej?

źródłem jej utrzymania, zły stan psychiczny utrudnił jej racjonalne podejmowanie decyzji. Pomimo uzyskania pożyczki firma przestała po jakimś czasie funkcjonować, osoby odpowiadające za jej zobowiązania zniknęły, tak, jak pozostali poręczyciele. Dłużniczka została jedyną osobą, z jakiej bank mógł prowadzić egzekucję. Po wszczęciu egzekucji komorniczej konsumentka złożyła w 2005 roku do banku propozycję zawarcia ugody, nie została ona jednak nigdy rozpatrzona, nie została udzielona jej żadna pisemna odpowiedź. Z informacji ustnych od pracowników banku wynikało, że dokumenty zostały przesłane do centrali, do której kompetencji należało rozpatrywanie takich wniosków. Komornik nie prowadził dalszych faktycznych czynności egzekucyjnych. Konsumentka zajmowała mieszkanie komunalne. Z uwagi na odzyskanie kamienicy przez byłych właścicieli, czynsz, jaki musiała płacić za najem mieszkania – drastycznie wzrósł do poziomu, w jakim nie mogła już go obsługiwać. Aby pokryć czynsz wysprzedała część wyposażenia mieszkania. Jedynym majątkiem podlegającym egzekucji były uzyskiwane przez nią dochody z tytułu umowy o pracę. Dochody te były nieco powyżej przeciętnego poziomu wynagrodzeń, zmienne, uzależnione od wysokości otrzymanej premii. Pozostałe (poza długiem wobec Banku) zadłużenie tej osoby było nieznaczne – wynikały z bieżących kosztów utrzymania mieszkania. Jedynym i podstawowym celem, dla którego konsumentka złożyła wniosek o upadłość była chęć oddłużenia się w stosunku do Banku. Dłużniczka nie potrafiła precyzyjnie określić, jaka jest aktualna wysokość tego zadłużenia, nie posiadała nawet kopii bankowego tytułu egzekucyjnego (BTE), a jedynie korespondencję, jaką prowadziła z Bankiem. Korespondencja potwierdzała istnienie długu co do zasady, ale nie pozwalała na określenie wysokości zobowiązania. Syndyk prowadził czynności zmierzające do poinformowania komornika prowadzącego egzekucję na rzecz Banku o ogłoszeniu upadłości konsumentki. Miało to na celu zawieszenie, a następnie umorzenie egzekucji singularnej w trybie art. 146 Puin. Okazało się, że komornik który wszczął egzekucję, już kilka lat wcześniej przekazał ją wg właściwości innemu komornikowi sądowemu. Komornik, do którego sprawa miała być przekazana, stwierdził, iż nigdy do niego taka egzekucja nie dotarła. Upadła przez cały czas postępowania wykonywała ciążące na niej obowiązki wynikające z ustawy – Prawo upadłościowe i naprawcze, wydała syndykowi majątek i dostępną dokumentację, udzielała wszystkich żądanych informacji. Likwidacja masy upadłości była niezwykle prosta – obejmowała wyłącznie dochody z tytułu umowy o pracę i nadpłaty podatku dochodowego od osób fizycznych, jakie wpływały na rachunek bankowy upadłej. Żadnego innego majątku podlegającego egzekucji dłużniczka nie posiadała. Syndyk sporządził listę wierzytelności i dwie listy uzupełniające obejmujące łącznie trzech wierzycieli. Dużym problemem okazał się brak reakcji wierzycieli na informacje o ogłoszeniu upadłości. W terminie zakreślonym numer 1 (1) wrzesień 2010

do zgłaszania wierzytelności tylko jedna osoba zgłosiła wierzytelność. Bank zgłosił się dopiero po licznych rozmowach z upadłą i syndykiem, które zmierzały do nakłonienia Banku do udziału w postępowaniu upadłościowym. Wszyscy wierzyciele zostali zaliczeni do tych samych kategorii wg art. 342 ust. 1 Puin – do kategorii IV i częściowo V (starsze odsetki). Nikt nie zgłosił sprzeciwu do ustalonych list wierzytelności. Po zatwierdzeniu ostatniej listy wierzytelności, syndyk sporządził plan podziału funduszów masy upadłości, a następnie dokonał podziału funduszów masy upadłości dla wierzycieli kategorii IV. Do podziału przypadła kwota 28.200 zł, co pozwoliło na zaspokojenie roszczeń wierzycieli w kategorii IV - w 5,71%. Po sporządzeniu planu podziału funduszów masy, dłużniczka złożyła wniosek o ustalenie planu spłat. Podała koszty konieczne do utrzymania siebie i dziecka, uwzględniając fakt, iż po ogłoszeniu upadłości wyszła za mąż (zawierając umowę majątkową przedmałżeńską), a mąż uczestniczył w kosztach ich utrzymania. Dłużniczka zaproponowała, że będzie spłacała swoich wierzycieli przez trzy lata w ratach wynoszących miesięcznie 300 zł, a kwota ta będzie podzielona proporcjonalnie pomiędzy wierzycieli, stosunkowo do wysokości przypadających im należności. Kwota zaproponowanych miesięcznych spłat wynikała z różnicy pomiędzy średnią wysokości wpływów netto dłużniczki a wydatkami koniecznymi do utrzymania. Została wyznaczona rozprawa w przedmiocie ustalenia planu spłat. Jeden z wierzycieli – wniósł o umorzenie postępowania upadłościowego z uwagi na to, że jego zdaniem – upadła sama przyczyniła się do powstania stanu niewypłacalności, nie spełniała zatem przesłanek wymaganych dla ogłoszenia upadłości konsumenta. Uzasadniał to okolicznościami, które związane były z powstaniem niespłaconego zobowiązania, powołał się na ustalenia innych organów badających tę sprawę, nie zakończonych dotychczas wydaniem prawomocnego orzeczenia. Upadła nie kwestionowała faktów podanych przez wierzyciela, ale całkowicie inaczej je interpretowała, wywodząc, że nie są one związane z jej osobą w taki sposób, jak przedstawił to wierzyciel. Ten sam wierzyciel wnosił także o odrzucenie wniosku o ustalenie planu spłat podnosząc, że proponowana przez upadłą kwota spłat spowoduje zaspokojenie tylko 1% jego wierzytelności. Także drugi wierzyciel nie wyraził zgody na zaproponowany przez upadłą plan spłat. Wskazał, że plan spłat powinien być tak określony, aby umożliwiał jego zaspokojenie w całości. Jako wierzyciel posiadający niewielką wierzytelność powinien posiadać uprzywilejowane warunki zaspokojenia, tym bardziej, że jego należność ma charakter publiczno-prawny. Kategoria zaspokojenia jego wierzytelności ustalona na liście wierzytelności była – jego zdaniem – nieprawidłowa. Trzeci z wierzycieli oświadczył, że zgadza się na zaproponowany przez upadłą plan spłat. 19


Upadłość konsumencka. Teoria i praktyka. Czy w obecnym kształcie jest to skuteczna instytucja prawna umożliwiająca oddłużenie osoby fizycznej?

Po przeprowadzeniu rozprawy, sąd upadłościowy orzekł jak poniżej: pkt I – oddalił wniosek wierzyciela o umorzenie postępowania upadłościowego pkt II – oddalił wniosek wierzyciela o odrzucenie wniosku upadłej o ustaleniu planu spłat pkt III – ustalił, iż wierzycielami upadłej są: a) wierzyciel A – 1.414,42 zł b) wierzyciel B – 964.458,05 zł c) wierzyciel C – 464,67 zł pkt IV ustalił plan spłat wierzycieli upadłej w ten sposób, iż upadła ma przeznaczyć kwotę 450 zł miesięcznie na zaspokojenie swoich wierzycieli uiszczając na rzecz każdego z nich kwoty: a) wierzyciel A – 0,68 zł b) wierzyciel B – 449,10 zł

c) wierzyciel C – 0,22 zł w terminie do dnia 10 każdego następującego po sobie miesiąca, począwszy od dnia uprawomocnienia się niniejszego postanowienia przez okres lat trzech. 2. po wykonaniu przez upadłą planu spłat, zobowiązania wobec podmiotów wymienionych w pkt III postanowienia zostaną w pozostałej części umorzone. Postanowienie powyższej treści zostało zaskarżone przez jednego z wierzycieli. Domaga się wydłużenia planu spłat na okres maksymalnie przewidziany w przepisach prawa czyli na pięć lat oraz zwiększenia miesięcznych rat w taki sposób, aby upadłej pozostawała tylko kwota wolna od egzekucji, a pozostała część była przeznaczona na spłatę wierzycieli. Sprawa oczekuje na rozpoznanie przez Sąd Okręgowy.

Ujawnione problemy praktyczne W ocenie autora, przedstawiony przypadek ujawnił praktyczne trudności w stosowaniu przepisów prawa dotyczących upadłości konsumenckiej. Podstawowy problem obecnej regulacji prawnej to brak mechanizmów, np. takich jak w przypadku upadłości układowej (art. 290 Puin) czy w przypadku postępowania upadłościowego obejmującego likwidację majątku upadłego przedsiębiorcy, który jest osobą fizyczną (art. 369 ust. 2 i 3 Puin), aby postępowanie upadłościowe konsumenta miało rzeczywiście charakter naprawczy, aby został osiągnięty jego cel, jakim jest oddłużenie konsumenta, który spełnił stawiane mu rygorystyczne warunki. Ustawa nie zawiera regulacji gwarantujących, iż oddłużenie dotyczyć będzie faktycznie wszystkich zobowiązań upadłego powstałych do czasu ustalenia planu spłat. Taka wola ustawodawcy została wyrażona w art. 491 (7) Puin. Analiza całej konstrukcji upadłości konsumenckiej wskazuje jednak, że umorzenie zobowiązań może dotyczyć tylko wierzytelności umieszczonych na liście wierzytelności lub też takich, które są możliwe do ustalenia przez organy upadłościowe (syndyka, sędziego komisarza, sąd upadłościowy) w taki sposób, aby można było jednoznacznie określić wierzyciela, tytuł i sumę zobowiązania. Jeśli nie uda się w taki sposób zindywidualizować zobowiązania upadłego, to zgodnie z obecnymi przepisami, brak jest możliwości umieszczenia ich w planie spłat, ani tym bardziej w postanowieniem o umorzeniu niezaspokojonych zobowiązań upadłego (brak możliwości spełnienia kryteriów określonych w art. 491¹² ust. 2 Puin). Nie dojdzie tym samym do oddłużenia upadłego w tej części jego zobowiązań. W przedstawionym studium przypadku sprawy warszawskiej – bez udziału Banku – nie było możliwości ustalenia wysokości kluczowego zobowiązania dłużniczki. Przypominam w tym miejscu, że chęć rozliczenia tego długu była przyczyną poddania się przez nią procedurze upadłościowej. Poręczycielka nie znała kwoty wypłaconej pożyczki 20

(pożyczka była przyznana w dewizach, ale wypłata nastąpiła w równowartości złotych), nie znała daty wypłaty, nie potrafiła określić, czy była ona choć częściowo spłacona, a jeśli tak, to w jakich kwotach i kiedy, jak została zaliczona spłata, nie znała wysokości oprocentowania - miało ono charakter zmienny. W sytuacji, gdy zaginęła dokumentacja egzekucyjna, a wraz z nią bankowy tytuł egzekucyjny określający wysokość zadłużenia i sposób naliczania dalszych odsetek, a upadła nie dysponował dokumentacją źródłową, nie można było dokonać własnych wyliczeń, nawet przy udziale biegłego. Z góry wiadomo byłoby, że bez udziału Banku niemożliwe będzie spełnienie wymogów określonych w art. 491¹² ust. 2 Puin – sąd upadłościowy nie miałby możliwości wydania prawidłowego postanowienia o umorzeniu zobowiązań upadłej. W tym stanie faktycznym jedynym dokumentem, z jakiego mogła wynikać wysokość zadłużenia, był wyciąg z ksiąg bankowych. Wyciąg taki Bank złożył przy zgłoszeniu wierzytelności dokonanym bardzo długo po wyznaczonym do tego terminie. W ocenie autora, przypadku tego nie należy traktować jako odosobnionego. Konsument nie prowadzi ksiąg handlowych, na podstawie których możliwe byłoby ustalenie jego zobowiązań i ich wysokości. Posiadana przez niego dokumentacja nie musi być kompletna, nie jest on profesjonalnym uczestnikiem obrotu i nie musi posiadać potrzebnej do celów postępowania upadłościowego dokumentacji, trudno założyć, że z góry będzie się przygotowywał do stanu niewypłacalności i kompletował na taką okoliczność materiały żródłowe. Kolejnym problemem, tym razem dotyczącym możliwości ustalenia osoby wierzyciela w wypadku braku dokonania zgłoszenia wierzytelności, jest zjawisko obrotu przeterminowanymi wierzytelnościami, zwłaszcza przez instytucje finansowe. Sprzedaż nieściągniętych wierzytelności przez banki jest powszechną regułą. O sprzedaży lub cesji wierzytelności z reguły nie jest informowany dłużnik. O takich faktach dłużnik dowiaduje się z reguły ze znacznym www.izbasyndykow.pl


Upadłość konsumencka. Teoria i praktyka. Czy w obecnym kształcie jest to skuteczna instytucja prawna umożliwiająca oddłużenie osoby fizycznej?

opóźnieniem, wówczas, gdy nabywca przystępuje do czynności windykacyjnych. Są to typowe i normalne zjawiska gospodarcze. Patrząc na nie z perspektywy uregulowań procedury upadłościowej konsumenta mogą one powodować trudności z ustaleniem, kto jest wierzycielem upadłego. W konsekwencji, w braku zgłoszenia wierzytelności, w postanowieniach sądu upadłościowego o ustaleniu planu spłat, a następnie w postanowieniu o umorzeniu zobowiązań, jako wierzyciel może zostać wpisana niewłaściwa osoba. Okoliczności te podważają prawidłowość obecnej konstrukcji uregulowań dotyczących oddłużenia konsumenta w ramach procedury upadłościowej. Jeśli w trakcie upadłości nie dojdzie do ustalenia osoby wierzyciela, tytułu zobowiązania i jego wysokości, może nie być możliwości w oddłużeniu konsumenta z jego zobowiązania. Ustawodawca nie dostrzegł problemu z ustaleniem tych danych w przypadku konsumenta. W szczególności nie dostrzegł różnicy, że o ile w przypadku przedsiębiorcy dane te można z łatwością uzyskać bez udziału wierzyciela np. z ksiąg handlowych i dokumentacji prowadzonej przez upadłego działalności gospodarczej, to już w przypadku konsumenta organy postępowania upadłościowego z samej natury rzeczy nie mają podobnych źródeł informacji pozwalających im na ustalenie takich danych. Ustawa nie zawiera regulacji wskazujących, w jakim trybie w postępowaniu upadłościowym mają zostać ustalone wszystkie zobowiązania upadłego konsumenta powstałe do dnia ogłoszenia jego upadłości. Jak mają być ustalane dla wierzycieli, którzy nie będą chcieli wziąć udziału w postępowaniu upadłościowym, dane indywidualizujące osobę wierzyciela, tytuł i wysokość zobowiązania? Ustalenie ich jest niezbędne z uwagi na konstrukcję art. 491¹² ust. 2 Puin oraz art. 491 (7) ust.1 ostatnie zdanie Puin. Udział wierzyciela w postępowaniu upadłościowym nie jest obligatoryjny, to wierzyciel decyduje, czy chce w nim uczestniczyć. Jeśli wierzyciel nie zgłosi swojej wierzytelności i nie będzie ona podlegała umieszczeniu na liście wierzytelności z urzędu, wówczas bardzo trudno będzie tak przeprowadzić postępowanie upadłościowe, aby nie zgłoszona wierzytelność została umorzona. Obecna konstrukcja postępowania upadłościowego konsumenta może prowadzić do sytuacji, kiedy to wierzyciel nie zgłaszając wierzytelności spowoduje, że niemożliwe będzie umorzenie jego wierzytelności. W konsekwencji upadły, pomimo, iż spełni wszystkie stawiane mu wymogi, zostanie pozbawiony możliwości, dla których została wprowadzona do naszego systemu prawnego instytucja upadłości konsumenckiej. W praktyce skuteczność postępowania upadłościowego konsumenta może zależeć od woli wierzyciela, od tego, czy weźmie on udział w postępowaniu upadłościowym lub też podana dane niezbędne do umorzenia przysługującej mu wierzytelności. Wierzyciel może nie mieć w tym interesu ekonomicznego, postępowanie upadłosciowe jest bowiem tak skonstruowane, że jego prawa zostają w nim drastycznie ograniczone. numer 1 (1) wrzesień 2010

Przedstawiony casus wskazał także na inne problemy dotyczące stosowania regulacji prawnych upadłości osoby fizycznej nieprowadzącej działalności gospodarczej. Rozpatrując wniosek o ogłoszenie upadłości konsumenta sąd upadłościowy ma obowiązek zbadania, czy wnioskodawca nie prowadzi działalności gospodarczej. Tymczasem nie ma żadnych instrumentów umożliwiających dokonanie takich ustaleń. W Rzeczpospolitej Polskiej przedsiębiorcy w przeważającej większości prowadzą działalność gospodarczą na podstawie wpisu do ewidencji działalności gospodarczych prowadzonych przez poszczególne gminy. Brak jest centralnego rejestru tego typu działalności, praktycznie nie ma zatem możliwości ustalenia, czy wnioskodawca prowadzi działalność gospodarczą w tej formie. W art. 492² ust. 3 Puin ustawodawca nakazał, aby sąd zasięgnął informacji w Krajowym Rejestrze Sądowym, czy dłużnik jest wspólnikiem spółek handlowych. Przykład przedstawionej sprawy warszawskiej wykazał, że obecny system informatyczny KRS nie jest w stanie wygenerować takiej informacji. Problem braku możliwości rzetelnego ustalenia, czy rzeczywiście wystąpiły przesłanki wymagane do ogłoszenia upadłości konsumenta jest o tyle istotny, że w postępowania w przedmiocie ogłoszenia upadłości konsumenta w zasadzie sąd opiera się na wyjaśnieniach dłużnika, bez większej możliwości ich weryfikacji. Jeśli w dalszej części postępowania upadłościowego okażą się one nieprawdziwe, niepełne lub choćby wątpliwe, sąd nie ma już możliwości ich ponownego zbadania i w razie stwierdzenia, iż dłużnik wcale nie spełnia przesłanek wymaganych do objęcia go procedurą upadłościową – umorzenia postępowania, bez oddłużenia konsumenta. Casus warszawski pokazał, że być może dłużniczka wcale nie spełniała ustawowego wymogu, aby jej niewypłacalność powstała wskutek wyjątkowych i niezaleznych od niej okoliczności, a mimo to skorzysta z procedury oddłużeniowej. Takie jest przynajmniej zdanie jednego z wierzycieli, oparte na ustaleniach dokonanych w innym postępowaniu. Istotne jest to, że wierzyciel nie mógł tego zarzutu podnieść w czasie, kiedy sąd upadłościowy badał przyczyny wystąpienia stanu niewypłacalności. Konstrukcja upadłości konsumenckiej wyklucza bowiem udział wierzycieli w tej fazie postępowania. Wierzyciel nie możliwości skutecznego przedstawienia swojego stanowiska co do wystąpienia podstaw upadłości konsumenta (lub ich braku). Sąd upadłościowy nie ma możliwości pełnej oceny okoliczności sprawy w postępowaniu w przedmiocie ogłoszenia upadłości konsumenta. Wydaje się, że właściwym byłoby dopuszczenie możliwości umorzenia postępowania upadłościowego w sytuacji, gdy po ogłoszeniu upadłości konsumenta ujawnią się okoliczności sprawy wskazujące na to, że występowały przesłanki określone w art. 491³ Puin lub też, gdy okaże się, że upadły podał nieprawdziwe informacje np. o tym, iż nie prowadził działalności gospodarczej. Obecny kształt przepisów może prowadził do nadużyć przez dłużników. W ocenie autora, zmianom powinno ulec określenie terminu, w jakim ustalany jest plan spłat. Obecna regulacja wskazuje, że następuje to po sporządzeniu ostatecznego planu podziału. Jest to bardzo niefortunne określenie, literalna wykładnia może 21


Upadłość konsumencka. Teoria i praktyka. Czy w obecnym kształcie jest to skuteczna instytucja prawna umożliwiająca oddłużenie osoby fizycznej?

doprowadzić do uznania, iż w ogóle nigdy nie wystąpi termin umożliwiający wydanie przez sąd postanowienia o ustaleniu planu spłat. Zgodnie z ogólnymi zasadami postępowania upadłościowego, rozróżnia się częściowe i ostateczne plany podziału. Ostateczny plan podziału to taki, który następuje po całkowitym spieniężeniu masy upadłości. W upadłości konsumenckiej z reguły masa upadłości nigdy nie zostanie zlikwidowana. Wynika to z tego, że z zasady konsument ma stałe dochody np. z umowy o pracę, wchodzą one do masy upadłości. Całkowita likwidacja masy upadłości mogłaby zatem nastąpić dopiero z chwilą, gdy dochody te ustaną, w przeciwnym wypadku będą one sukcesywnie zasilać masę upadłości. W upadłości konsumenckiej nie ma zatem ostatecznego podziału w tym znaczeniu, w jakim to pojęcie jest stosowane w tejże ustawie.

Ostatni przykład zwiazany z trudnościami w przeprowadzeniu procedury upadłościowej konsumenta nie dotyczy już kształtu przyjętych rozwiązań prawnych. Chodzi tu o niedostosowanie systemów bankowych do nowych instytucji prawnych. W przedstawionym casusie dochody upadłej z tytułu umowy o pracę były przekazywane na jej rachunek bankowy. Syndyk przejmując zarząd nad majątkiem upadłej miał obowiązek zabezpieczenia tego rachunku bankowego – jest to rutynowe działanie w każdej upadłości. Tymczasem okazało się, że system informatyczny banku w ogóle nie przewiduje możliwości wprowadzenia danych o upadłości i osoby syndyka jako dysponenta rachunku osoby nie prowadzacej działalności gospodarczej. Pomimo zgłoszenia tego problemu do centrali banku, nie udało się go usunąć przez ponad rok, syndyk cały czas jest wpisany jako pełnomocnik właściciela rachunku.

Podsumowanie. Wnioski Bez wątpienia w obecnym kształcie instytucja upadłości konsumenckiej nie jest doskonała. Ma ona jednak tę podstawową zaletę, że umożliwia przeprowadzenie procedury oddłużeniowej, a w konsekwencji daje choć niektórym konsumentom realną szansę na powrót normalnego życia. Przedstawiony casus upadłości przeprowadzonej przez warszawski sąd upadłościowy udowodnił, że w praktyce przepisy te mogą być stosowane. Dla dłużniczki posiadającej dług w wysokości blisko miliona złotych, przy dochodach nieznacznie przekraczające średnią krajową, procedura upadłościowa była jedyną możliwością, aby uregulować swoje zobowiązania w takim stopniu, w jakim umożliwiała to jej sytuacja majątkowa. W pozostałej części może ona liczyć na umorzenie niespłaconej części zobowiązań. Casus ten pokazał także, że są to postępowania proste. Rygorystyczne przepisy zawężające krąg konsumentów mogących z nich skorzystać powodują, że upadły nie może posiadać wielu wierzycieli (nie ogłasza się upadłości konsumenta, który zaciągał zobowiązania będąc już

niewypłacalnym). Ilość uczestników takiego postępowania jest więc zdecydowanie niższa niż w małej upadłości przedsiębiorcy. W konsekwencji niewielki jest nakład pracy związany z ustaleniem listy wierzytelności, sporządzeniem planu podziału czy planu spłat. Przeciętne majątki konsumentów nie są znacznych rozmiarów, likwidacja masy upadłości nie jest czasochłonna. Upadłość konsumencka nie wiąże się z większymi kosztami, łączny koszt postępowania w przedstawionym casusie warszawskim wyniósł ok. 3.000 zł. Dla porównania minimalny koszt przeprowadzenia upadłości przedsiębiorcy w warunkach warszawskich to 30.000 złotych. Szkoda, że przepisy art. 491¹ i nast. Puin są tak rzadko stosowane w praktyce sądowej. Są one niezmiernie cenne pod względem społecznym. Autor ma nadzieję, że niniejszy artykuł – poza wskazaniem problemów wynikających z ich praktycznego stosowania – przyczyni się do upowszechnienia wiedzy z tego zakresu.

Przypisy

22

1

Dz. U. z 2008 roku Nr 234, poz. 1572

2

Dz. U. z 2003 roku, Nr 60, poz. 535 z późn. zm.

www.izbasyndykow.pl


Rozmowa z prof. Elżbietą Mączyńską Prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego

rozmawiał Mateusz Opaliński

Syndyk jest lekarzem Dzięki obecnym egzaminom pewne minimum jest spełnione. Rozmowa z prof. Elżbietą Mączyńską Prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego Mateusz Opaliński: W swoim dorobku ma Pani Profesor szerokie opracowanie postępowań upadłościowych w Polsce. Do jakich wniosków doszła Pani Profesor w swoich badaniach? Prof. Elżbieta Mączyńska: W Szkole Głównej Handlowej od wielu lat prowadzimy badania na temat upadłości przedsiębiorstw. Interesuje nas warstwa ekonomiczna, ale siłą rzeczy musimy też analizować prawo. Jednak to jest ekonomiczna analiza prawa, pod kątem, czy prawo sprzyja efektywności i zapobiega rozprzestrzenianiu się „wirusa” niewypłacalności, czyli braku możliwości spłacania długów przez upadające przedsiębiorstwo. Trzeba powiedzieć, że bankructwa są naturalnym procesem, nieodłącznym dla rynku. Tak jak umiera człowiek, może umrzeć przedsiębiorstwo, jeśli jest tak chore, że nie może być wyleczone. A to jest taka choroba, która polega na niemożliwości dostosowania się do wymogów rynku i konkurencji rynkowej oraz niemożności spłacania długów. Może powinno się pozostawiać te niedołężne przedsiębiorstwa samym sobie, w końcu przecież i tak się rozsypią? Nie, ponieważ może powodować to zagrożenie dla innych. Jeśli bowiem przedsiębiorstwo nie spłaca swoich długów to może powstać łańcuch niewypłacalności. Jego kontrahenci także mogą być zagrożeni niewypłacalnością. Zatem wirus niewypłacalności może się rozszerzyć na inne przedsiębiorstwa. Jest to zjawisko tzw. efektu domina Bankructwa to oczyszczanie rynku z jednostek chorych. Jednak nierzadko problem polega na tym, co wynika z naszych badań, że przedsiębiorstwo numer 1 (1) wrzesień 2010

mogłoby pokonać chorobę i nadal funkcjonować, a mimo to upada i jest likwidowane. Ze względu na obowiązujące przepisy prawne zostało uśmiercone. Zatem prawo upadłościowe zamiast pełnić funkcję katharsis, czyli oczyszczania rynku z jednostek zakażonych, staje się „dobijaczem”, doprowadzając do przyspieszonej śmierci przedsiębiorstwa. Dlaczego tak jest ? Mimo, że przepisy prawa upadłościowego zostały zmienione w 2003 r. pod hasłem stwarzania większych szans na podejmowanie działań naprawczych w przedsiębiorstwach zagrożonych upadłością, to w praktyce procesy naprawcze stanowią absolutny margines. Dlaczego tak jest? Procedury naprawcze są długie, wymagają cierpliwości, ale przede wszystkim wiedzy ekonomicznej. Trzeba umieć poddać analizie kondycję, dokumentację przedsiębiorstwa i jego działalność, ocenić szanse rynkowe, inwestycyjne itp. żeby móc podjąć racjonalną ekonomicznie decyzję. Tak jak dobry lekarz wie, że pacjenta można wyleczyć, czy też nie i może określić z dużym prawdopodobieństwem, że pacjent wyjdzie z choroby, podobnie dobry ekonomista potrafi ocenić, czy przedsiębiorstwo lepiej się opłaca utrzymać przy życiu czy zlikwidować. Dlaczego mimo niewypłacalności warto zadbać, aby przedsiębiorstwo mogło efektywnie funkcjonować i odzyskać zdolność do spłacania długów? Zawsze warto podjąć działania w tym kierunku, jeśli tylko z analiz wynika, że przedsiębiorstwo ma szanse pokonać trudności i samodzielnie poruszać się po rynku, sprostać jego wymogom. Żeby tak się stało, trzeba mu dać chwilę oddechu, podjąć negocjacje z wierzycielami ukierunkowane na odroczenie spłacania zobowiązań i podjąć proces naprawczy. Ale do tego potrzebni 27


Rozmowa z prof. Elżbietą Mączyńską Prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego

są wysoce wykwalifikowani specjaliści, company doctors, lekarze przedsiębiorstw. Jeśli przedsiębiorstwo będzie nadal funkcjonowało z szansą na wyleczenie, to zatrudnienie w nim pracownicy nie stracą pracy. Nie przejdą na bezrobocie i na zasiłek socjalny, a my podatnicy, nie będziemy musieli tego zasiłku finansować z naszych podatków. Dzięki temu z budżetu będzie można więcej środków przeznaczyć na inne, ważne cele – na zdrowie, naukę, infrastrukturę itd.

pacjenta. Sędziowie sądów upadłościowych decydują, czy przedsiębiorstwo zostanie zlikwidowane, czy też poddane procesom naprawczym, leczeniu. Mogą poprzez swoje werdykty skrócić życie pacjenta - przedsiębiorstwa, uśmiercić go albo dać mu szansę, aplikując leczenie, czyli nakazując wszczęcie procesów naprawczych. Ale by te decyzje były trafne, wymagają kompleksowych informacji i analiz, a tych brak.

Tak wygląda to od strony teoretycznej, a od praktycznej?

Skąd ten brak informacji?

Tutaj musimy wkroczyć w sferę głównych „aktorów” prawa upadłościowego. Kim są ci aktorzy realizujący procedury upadłościowe? Po pierwsze - to zarząd i właściciele prezesi przedsiębiorstwa. Zgodnie z obowiązującymi przepisami zarząd lub właściciel zobowiązany jest w ciągu dwóch tygodni od stwierdzenia wystąpienia stanu niewypłacalności zgłosić ten fakt do sądu. Zgłoszenie następuje w formie wniosku o wszczęcie postępowania upadłościowego. Wniosek taki mogą też złożyć zniecierpliwieni wierzyciele, nie mogący wyegzekwować należnych od przedsiębiorstwa płatności - i często tak się dzieje. Niekiedy jednak, właściciele czy menadżerowie, z różnych przyczyn, zgłaszają do sądu fakt niewypłacalności firmy zbyt późno. Może to wynikać m.in. z niewłaściwej oceny kondycji przedsiębiorstwa. Ale też niekiedy menedżerowie celowo odwlekają zgłoszenie niewypłacalności w sądzie. Mają w tym swoje interesy – np. utrzymania się dłużej na stanowisku, bądź też uzyskanie premii, której by nie uzyskali, gdyby ujawnione zostało zagrożenie upadłością. Może tu występować rozmaitość różnych przyczyn i celów, czasami, jawnych, czasami nie, niekiedy to się odbywa z przyzwoleniem rady nadzorczej, niekiedy bez jej wiedzy. Zdarzają się też upadłości reżyserowane, ukierunkowane na realizację interesów wąskiej grupy osób, kosztem wierzycieli. Jeśli wniosek o wszczęcie postępowania upadłościowego jest za późno zgłaszany, to przeważnie przedsiębiorstwo jest już w tak złym stanie, że nie ma już czego ratować. Podobnie, jak w przypadku ciężko chorego pacjenta, który zbyt późno został skierowany do szpitala na leczenie.

Nie mamy w Polsce kompleksowych analiz dotyczących upadłości przedsiębiorstw. To tak, jakby w lecznictwie zrezygnować z takiego narzędzi w poszerzania wiedzy medycznej, jakim jest sekcja zwłok. Ani my ekonomiści, ani sędziowie, nie dysponujemy należyta bazą informacyjną o przedsiębiorstwach, które upadły. W trakcie procedury upadłościowej firmy albo nie ogłaszają swoich sprawozdań finansowych, albo nie można do tych sprawozdań dotrzeć. Nie ma zintegrowanej bazy danych o losach przedsiębiorstw obję-tych postępowaniem upadłościowym. Brak też kompleksowych informacji o wycenie i zagospodarowaniu majątku upadłych przedsiębiorstw, informacji czy np. powstało jakieś inne przedsiębiorstwo na bazie upadłego itp. Sędziowie często (i sami to przyznają) nie mają dostatecznej wiedzy ekonomicznej, by należycie ocenić kondycję przedsiębiorstwa. o którym decydują, czy będzie dalej funkcjonowało, czy zostanie zlikwidowane. Mogą, co prawda, korzystać z opinii biegłych sądowych, ale oceniają, że często ci eksperci i biegli są kiepsko przygotowani i nie dysponują wymaganą wiedzą. Niektórzy sędziowie uczestnicy studiów podyplomowych w SGH przyznawali, że gdyby wcześniej więcej wiedzieli np. jak się czyta bilans, to być może inaczej formułowaliby pytania do biegłych i być może inne byłyby werdykty. Właściwie ideałem byłoby, żeby sędzia gospodarczy miał i ekonomiczne i prawne wykształcenie. Ale już na pewno powinien mieć przynajmniej elementarną wiedzę ekonomiczną. Należy też uwzględnić, że sędzia często działa pod presją czasu. To sprawa tak zwanego odhaczania, czyli sędzia musi w określonym czasie określone sprawy zakończyć. A przecież wiadomo, że znacznie łatwiej jest podjąć decyzję o ogłoszeniu upadłości, niż o naprawie. Na to nakłada się ogromne niedoinwestowanie sądów w ogóle, a sądów gospodarczych w szczególności. Sądy nie są zinformatyzowane, nie dysponują elektroniczną bazą danych o procesach upadłościowych itp. Zaniedbania w informatyzacji pracy sadów i archaiczne techniki pracy negatywnie wpływają na sprawność postępowań upadłościowych i ich efektywność w rozumieniu makro- i mikroekonomicznym.

Profesor wypowiada się w tym momencie o początku całej procedury. A co Profesor sądzi o samym przebiegu już po wszczęciu? Następnym „aktorem” postępowania upadłościowego jest sędzia prowadzący sprawy upadłościowe. W ramach realizowanych w Szkole Głównej Handlowej badań na temat upadłości przedsiębiorstw ankietowani byli sędziowie sądów gospodarczych. Przeprowadzenie badań ankietowych było możliwe dzięki temu, że w SGH realizujemy studia podyplomowe, których uczestnikami są właśnie sędziowie sądów gospodarczych. Dyskusje na seminariach i materiały ankietowe, dostarczają wieloaspektowych informacji na temat funkcjonowania prawa upadłościowego. Obraz nie jest niestety najlepszy... Sędziowie rozpatrujący wnioski o wszczęcie postępowania upadłościowego czasami nie dysponują dostatecznie sprawnym systemem wspomagania ich decyzji. Można to porównać do sytuacji lekarza, który nie dysponując odpowiednim instrumentarium i analizami, miałby zdecydować czy ma dokonać ciężkiej operacji chirurgicznej - operacji, która przesądzi o życiu lub śmierci 28

Jak informatyzacja mogłaby wspierać sędziów? Sędzia powinien dysponować łatwą do przetwarzania bazą danych. Dzięki temu mógłby, np. poddać analizom upadłości z tej samej branży, do której należy rozpatrywane przedsiębiorstwo. Możnaby, mając taką bazę danych, sprawdzić, czym się cechowały upadłości i jakie były ich przyczyny oraz następstwa. Dowiedzieć się, ile razy dany menadżer czy przedsiębiorca uczestniczył w procesach upadłościowym, jak został wyceniony i zagospodarowany majątek upadłego itp. www.izbasyndykow.pl


Rozmowa z prof. Elżbietą Mączyńską Prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego

Dlaczego informacje o menadżerach i przedsiębiorcach są takie ważne? Są na przykład menadżerowie działający na zasadzie wańkiwstańki. Doprowadzili do upadłości jedno przedsiębiorstwo, potem przechodzili do innego, ponownie doprowadzając je do upadłości. I to pomimo istnienia przepisu prawa, że jeżeli się umyślnie doprowadzi do upadłości, to w ciągu pięciu lat jest się objętym zakazem prowadzenia działalności gospodarczej lub/i pełnienia funkcji kierowniczych. Nie udaje się tego przepisu skutecznie egzekwować. To jest, jeszcze jeden z licznych przejawów gnicia w Polsce prawa, co oznacza, że prawo nie jest respektowane. Kolejnym groźnym tego przykładem jest nie respektowanie wymogu prawa o aktualizacji zapisów w KRS. Baza danych o upadłościach mogłaby temu zapobiec? Mając zinformatyzowaną bazę danych o postępowaniach upadłościowych można jednym, może kilkoma kliknięciami w komputerze, szybko pozyskać potrzebne sędziemu informacje. Gdyby sędzia chciał uzyskać je obecnie, to musiałby się przedzierać przez tony dokumentów, nierzadko też kiepsko rejestrowanych i ewidencjonowanych. To dość katastrofalnie wygląda. Proces informatyzacji sądów dopiero się zaczyna i bywa, że sędziowie pod presją czasu, z braku środków, braku pieniędzy rezygnują z analiz i ekspertyz. A kolejny aktor postępowania upadłościowego ? To syndyk. Otóż syndycy to szczególnie ważni uczestnicy postępowań upadłościowych. To właśnie syndyk ma za zadanie zagospodarować majątek upadłego przedsiębiorstwa, w miarę możliwości sprzedać lub inaczej zagospodarować ten majątek w całości. Jednak, żeby to dobrze zrobić, to trzeba mieć wiedzę interdyscyplinarną - w tym ekonomiczną i prawną. Dlatego też bardzo zasadne są regulacje prawne, które stawiają syndykom jakieś, przynajmniej minimalne wymogi wiedzy. Mówi Pani Profesor o ustawie o licencji syndyka? Tak. Czy mogłaby Pani Profesor powiedzieć, co ta ustawa zmienia i jak było wcześniej i jakie daje ta ustawa szanse na zmianę przyszłości? Wcześniej syndykiem właściwie mógł być każdy, kto chciał. Nie było wymogu zdawania żadnych egzaminów. Jednak słychać teraz głosy o znoszeniu egzaminu, a przynajmniej jego ułatwieniu. Nie dotyczy to zresztą tylko syndyków. Rzeczywiście, obecnie w Polsce zgłaszane są propozycje zliberalizowania zasad dotyczących niektórych zawodów, tzw. zawodów regulowanych. Dotyczy to nie tylko syndyków, ale także m.in. pośredników w obrocie nieruchomościami i zarządców nieruchomości. Poddaje się w wątpliwość sens istnienia w tej dziedzinie zawodów regulowanych. Ku mojemu zdziwieniu, ten nurt dyskusji objął też doradców numer 1 (1) wrzesień 2010

inwestycyjnych. Moim zdaniem, nie jest zasadne, aby rezygnować z prawnych regulacji dotyczących dostępu do tych zawodów i ich funkcjonowania. Decyzje podejmowane przez osoby wykonujące te zawody dotyczą nierzadko ogromnych kwot, ale także kondycji oraz losów przedsiębiorstw i ludzi. Jestem zaniepokojona propozycjami obniżania wymogów wobec osób wykonujących te zawody. W pełni dotyczy to też syndyków. Dopiero co został wprowadzony wymóg egzaminu dla kandydatów na syndyków, a już się zaczyna odwrotny proces, ukierunkowany na obniżanie tych wymagań. Czyli znów regulacyjna wańka-wstańka. Jest to dla przepisów prawa najbardziej groźne zjawisko. Najgorsza dla respektowania prawa jest bowiem jego zmienność, brak stabilności. Trafnie obrazuje to anegdota, przytaczana w książce Ortegi „Bunt mas”. Mianowicie do spowiedzi przyszedł Cygan. Ksiądz po rozpoczęciu spowiedzi, tknięty przeczuciem, pyta Cygana, czy ten na pewno zna 10 przykazań bożych. Cygan z całą szczerością odpowiada: Wasza Wielebność, nie znam, ale wszyscy wokół powiadają, że przykazania te wkrótce mają się zmienić, to po co się ich uczyć? I tak samo jest z prawem – jeżeli wszyscy uznają, że ono się wkrótce zmieni, to jest tendencja do nie respektowania przepisów prawa, nie szanowania go, nie liczenia się z nim. Zmienność prawa nie sprzyja jego znajomości i respektowaniu. Wystarczy przyjrzeć się ciągle zmienianym regulacjom dotyczącym VAT. Nie sposób ich ogarnąć. Ustawa o VAT liczy prawie 200 stron. Jeśli dodać do tego przepisy wykonawcze, interpretacje itp., to sięga to tysięcy stron. Któż to opanuje? Może realia ekonomiczne i prawne bez zawodów regulowanych będą bardziej przejrzyste, nie będzie niepotrzebnego rozrostu administracji zawodów regulowanych. Będą je wykonywać ludzie, którzy będą tego chcieli, a niekompetentnych rynek sam odsieje? Rzeczywiście można uznać, że likwidowanie zawodu regulowanego to jest uproszczenie. Z tego jednak wynikałoby, że „żuk i żaba” może być syndykiem, doradcą podatkowym, zarządcą nieruchomości, itd. Otóż ja bym nie chciała transakcji życia na przykład załatwiać z pośrednikiem w obrocie nieruchomościami, który ma blade pojęcie o prawie, o ekonomii, o wymogach dotyczących umów i innych ważnych kwestii dla transakcji, niekiedy milionowych, a nawet miliardowych. Stąd też i osobie, która nie ma dostatecznej, sprawdzonej, udokumentowanej wiedzy, nie należy powierzać przedsiębiorstwa, jego majątku i losów zatrudnionych w nim ludzi. Zawsze są możliwości sprawdzenia czy, dana osoba jest kompetentna, choć czasem trudno dotrzeć do takich informacji. No właśnie. Nie ma organizacji, gdzie można to sprawdzić, a w sądach cywilnych wiadomo, że to jest znacznie bardziej skomplikowane. Kolejna sprawa to kwestia bezpieczeństwa transakcji. Zawody regulowane - to określone wymogi dotyczące nie tylko wiedzy, ale i np. ubezpieczeń. Dzięki temu klienta może mieć większe gwarancje, że zostanie po pierwsze prawidłowo obsłużony, a po drugie nie dojdzie do sytuacji, kiedy straci majątek. Jeżeli chodzi o syndyków, to zarządzają oni zasobami majątkowymi nierzadko milionowymi i większymi. 29


Rozmowa z prof. Elżbietą Mączyńską Prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego

To od ich wiedzy i kwalifikacji oraz odpowiedzialności w znacznej mierze zależy, czy przedsiębiorstwo się rozsypie i zostanie po drobnych kawałkach sprzedane za grosze, czy też będą sprzedawane zorganizowane części przedsiębiorstwa lub całość jego całość. Syndyk podejmuje decyzje często o długofalowych następstwach. Aby były one efektywne, niezbędny jest wysoki poziom wiedzy i kwalifikacji syndyków. Upraszczając, w przypadku, w którym miałbym 100 pomarańcz i chciałbym je sprzedać, nie byłoby różnicy czy sprzedawałbym jeden owoc za złotówkę, czy 10 za 10 złotych, w obu przypadkach przy sprzedaży wszystkich zarobię 100 złotych. Jednak w przypadku przedsiębiorstw to jak zagospodarujemy, pogrupujemy majątek jest znacznie ważniejsze? Tu w grę wchodzi efekt skali i czas transakcji. Najlepiej kwestie różnic między wyprzedażą pojedynczych składników majątku a sprzedażą całości lub wydzielonych części przedsiębiorstwa zobrazuje przykład kawiarni - gdyby jej właściciel zbankrutował. Mamy tu co najmniej dwie możliwości: albo wyprzedaży pojedynczo wszystkich składników majątku kawiarni, nieruchomości, mebli, wyposażenia itp. albo postarać się znaleźć nabywcę – restauratora, który ten majątek przejmie w całości. Syndyk postępujący wg pierwszego scenariusza zniweczy majątek, sprzedając go za bezcen. Stół kawiarniany, sam w sobie, jeżeli nawet ma jakąś wartość, to na wyprzedaży ta wartość staje się znikoma, a bywa, że ujemna, bo jeśli do sprzedaży nie dojdzie, trzeba go zawieźć na śmietnik i zapłacić za transport. Natomiast drugi sposób umożliwia korzystniejszą wycenę majątku, wycenę dochodową. Stół w kawiarni generuje dochody. Każda sprzedana i wypita przy nim kawa, generuje dochody. To jest najprostszy przykład, bo chodzimy do kawiarni, ale podobnie może być z przedsiębiorstwem. Pojedynczo wyprzedawane składniki jego majątku mają z reguły niską wartość. Sprzedawany w całości warty jest przeważnie więcej, ze względu na dodatnie efekty synergiczne, czyli że dwa dodać dwa może być pięć. Tu właśnie wiele zależy właśnie od syndyka. Syndyk może gospodarce przysporzyć dobrych wyników lub złych wyników. Jeżeli tym syndykiem będzie być mógł każdy, bez względu na wykształcenie i kwalifikacje, to istnieje wielkie ryzyko, że majątek upadłych przedsiębiorstw nie zostanie efektywnie zagospodarowany. Rzeczywiście, wydaje mi się że osoba bez odpowiedniego przygotowania, kiedy otrzymała upadłe przedsiębiorstwo, sprzedawałaby pojedyncze rzeczy, na nie łatwiej znaleźć kupca. Myślałaby w kategoriach wspomnianych pomarańczy. Podobne efekty będzie miało likwidowanie pozostałych zawodów regulowanych? Decyzje o odchodzeniu od instytucji zawodów regulowanych wymagają wielkiego namysłu i szczegółowej analizy następstw. Sprowadzając sprawę do absurdu, jeśli tak dalej pójdzie i będziemy wszystkie zawody regulowane likwidować to każdy będzie mógł wywiesić szyld np., że jest lekarzem i zarobkowo przyjmować pacjentów. W pewnym sensie syndyk jest lekarzem, który ma wiedzieć, co zrobić z umierającym „ciałem” przedsiębiorstwa lub jego jeszcze żywymi organami. 30

Syndyk powinien umieć prawidłowo ocenić, jaka decyzja jest najbardziej efektywna, jeśli chodzi o zagospodarowanie majątku. Dlatego powinien być osobą przygotowaną merytorycznie o wysokich kwalifikacjach. A czy egzamin na licencję syndyka, poza wszystkimi innymi wymogami nakładanymi na syndyków, sprzyja temu, aby osoby, które zostają syndykami były osoby dobrze przygotowane merytorycznie? Egzamin na licencję syndyka jest jak każdy egzamin, jak egzaminy na studiach. Niektórzy studenci są świetnie przygotowani i zdają egzamin z najwyższą notą, a inni słabsi się przemkną z trójką, zdali egzamin, ale na najniższym wymaganym poziomie. Czyli egzamin nie gwarantuje, że kwalifikacje zdających automatycznie będą w każdym przypadku wysokie. Ale dzięki egzaminom spełnione jest pewne minimum. Jest gwarancja, że ktoś kto zdał ten egzamin dysponuje pewnym niezbędnym zasobem wiedzy. Są jednak głosy o zniesienie egzaminów. Czym są one powodowane? Na przykład, w przypadku doradcy inwestycyjnego mówi się, że oni zdają te egzaminy, ale w praktyce rożnie bywa. Bywa, że są zatrudniani fikcyjnie przez firmy, które zgodnie z obowiązującym prawem muszą mieć licencjonowanego doradcę. Jeżeli jednak takie nadużycia występują, to należy im przeciwdziałać, a nie wylewać dziecko z kąpielą, czyli likwidować wymóg licencji. Moim zdaniem, w przypadku takich zawodów jak syndyk, pośrednik w obrocie nieruchomościami, rzeczoznawca majątkowy, zarządca nieruchomości doradca inwestycyjny niezbędne są regulacje zabezpieczające bezpieczeństwo transakcji i klienta. Zawody te wymagają złożonych decyzji przekładających się na ogromne konsekwencje majątkowe. Popełniane tu błędy mogą mieć charakter błędów społecznych, błędów, za które płaci podatnik i cała gospodarka Tracą m.in. wierzyciele, bo jeżeli syndyk wyprzeda za grosze albo zlikwiduje majątek na zasadzie likwidacji fizycznej, to jest jasne, że wierzyciel nie odzyska swoich wierzytelności. Lepiej kiedy odzyskuje 80% niż 20%. To oczywiste. Natomiast z prowadzonych w SGH badań, prezentowanych m.in. w opublikowanej niedawno książce „Meandry upadłości”, wynika, że poziom odzyskiwanych wierzytelności od upadłych przedsiębiorstw jest rażąco niski. Symptomatyczne są m.in. badania związane z historią upadłości Centrum Leasingu i Finansów CLiF, do której na szczęście nie doszło. Przedsiębiorstwo to udało się uratować i nie dopuszczono do likwidacji, ale i tak w wyniku postępowania upadłościowego poszkodowani zostali wierzyciele i firmy, które były powiązane z CLIFem. W okresie kiedy wobec CLiF -u było prowadzone postępowanie upadłościowe firmy te też wpadły w niewypłacalność. Wystąpił efekt domina. CLiF to niechlubny przykład niesprawności postępowania upadłościowego. W wyniku tego stracili wierzyciele powiązani z CliFem i firmami z nim związanych. Odzyskali oni bardzo niewielka część ich wierzytelności. Wypłaty dokonane na rzecz wierzycieli wynosiły niespełna 4% szacowanej wartości www.izbasyndykow.pl


Rozmowa z prof. Elżbietą Mączyńską Prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego

masy upadłościowej. Innym przejawem niesprawności postępowań upadłościowych są wydłużające się procedury. To zarazem przejaw dysfunkcji w regulacjach prawnych. Np. wynagrodzenie syndyka nie jest uzależnione od tego jak sprawnie i jak efektywnie przeprowadza tę upadłość. Pojawia się wobec tego dla syndyka zachęta, by wydłużał swoje zatrudnienie maksymalnie długo. To gwarantuje mu stałe uposażenie. Co do efektywności, to nie ma żadnego powiązania między wynagrodzeniem syndyka, a tym za ile on wyprzeda lub jak wygospodaruje majątek upadłego przedsiębiorstwa. Bywa, że sprzedaje nazbyt tanio, bywa, że w wąskim kręgu zainteresowanych. Były na ten temat relacje w mediach. Różne korupcyjne skandale związane z zagospodarowaniem masy to dość częsty temat reportaży telewizyjnych i prasowych. Jeżeli syndyk nie ma licencji, to w przypadku wykrytych nieprawidłowości ma mniej do stracenia, podczas gdy licencjonowany ma do stracenia co najmniej licencję. Wchodzą też w grę rozmaite komisje dyscyplinarne. Np. w przypadku rzeczoznawców majątkowych funkcjonuje tak zwana KOZA, czyli Komisja Odpowiedzialności Zawodowej, która ma zadanie dbałość o należytą jakość usług rzeczoznawców dla ich odbiorców. Takie formy nadzoru służą zatem bezpieczeństwu obrotu gospodarczego. Dla syndyków licencjonowanych jest sąd dyscyplinarny Krajowej Izby Syndyków. I to bardzo dobrze, bo jest to jakaś forma nadzoru. Jest to konieczne, bo – jeszcze raz powtórzę – syndyk decyduje o majątku przedsiębiorstwa, ludzi w nim zatrudnionych, a przede wszystkim o szansach wierzycieli na odzyskanie wierzytelności. Pośrednio syndycy mają też wpływ na to, jakie konsekwencje upadłości przedsiębiorstw poniesie budżet, a zatem i my, podatnicy. Uważam, że nie można tak trudnych, złożonych zadań powierzać komuś, kto nie ma należytej wiedzy i kwalifikacji. Egzamin na licencję w tym kształcie, w którym jest można uznać za przyzwoitą barierę, jeśli chodzi o odsiewanie tych złych kandydatów. Egzamin ten jest uznawany jako trudny. Chciałem teraz nawiązać do tego, że jeden z syndyków licencjonowanych, członek zarządu Izby Okręgowej z Poznania, pan Maurycy Organa otrzymał ostatnio od międzynarodowego zrzeszenia praktyków prawa upadłościowego INSOL, nagrodę imienia Richarda Turtona w 2010 roku właśnie za całość działalności, za poprawę przedsiębiorstwa i w ogóle jakości wykonywania tego zawodu. Można wysnuć zatem wniosek, iż osoby które przeszły egzamin na licencję cechuje kompetentność. Co za tym idzie egzamin spełnia swoją funkcję. W ostatnim czasie Senat wystąpił z nowelizacją do ustawy o licencji syndyka, w której znajdują się między innymi próby zmiany kształtu egzaminu, między innymi znacznego jego ułatwienia, przynajmniej tak sądzi Krajowa Izba Syndyków. Obecnie mamy dwie części pisemne i jedną ustną, a na egzaminie pisemnym są punkty ujemne. W tej propozycji senackiej jest propozycja usunięcia egzaminu ustnego, ustanowienia numer 1 (1) wrzesień 2010

tylko jednego egzaminu pisemnego bez punktów ujemnych, a także obniżenia progu zdawalności egzaminu. Czyli znacznego ułatwienia. Co Pani Profesor o tym sądzi? Uważam, że to są zbyt, szczegółowe, specjalistyczne sprawy, żeby tym się zajmował Senat. Znaczy już jeżeli chodzi o punktację, ujemna czy dodatnia – do tego powinien być powołany zespół niezależnych ekspertów, tworzących komisje egzaminacyjną. Natomiast istotne i niezwykle ważne jest kto wchodzi w skład takiej komisji. I to powinno być uregulowane prawnie. To bowiem stanowi drażliwy problem. Ten sam problem występuje w przypadku rzeczoznawców majątkowych czy zarządców. Skład i funkcjonowanie komisji powinien gwarantować profesjonalizm i obiektywizm. Obok przedstawiciela syndyków powinni być eksperci, znawcy ekonomii i prawa. Skład komisji powinien wykluczać ryzyko zarzutu tendencyjnego ograniczania dostępu do zawodu. Taki zarzut formułowany jest nierzadko pod adresem np. korporacji prawników i środowiska rzeczoznawców majątkowych oraz zarządców. To właśnie komisja egzaminacyjna powinna ustalać pytania i punktację. Natomiast ustawodawca powinien zdecydować, czy te zawody mają być regulowane, czy nie. Zakładam jednak, że ustawodawca odróżnia handel pietruszką od handlu nieruchomościami, albo zarządzania budżetem domowym od zarządzania milionowymi czy miliardowymi kwotami, z jakimi mają do czynienia syndycy, pośrednicy w obrocie nieruchomościami, zarządcy nieruchomości, czy doradcy inwestycyjni. Zatem zakładam, że ustawodawca wyciągnie stosowne wnioski dotyczące wymogów dotyczących tych zawodów. Czyli syndykiem powinna zostać osoba jak najbardziej wykwalifikowana. Z pewnością kwalifikacje syndyka powinny być wysokie. Jest tylko problem czy to ma być prawnik czy ekonomista, czy też osoba o innym wykształceniu. Moim zdaniem, może nim być i jeden i drugi, może to też być osoba o innym wykształceniu, ale powinna wykazywać się wiedzą ekonomiczną i prawną, a możliwością sprawdzenia tej wiedzy jest egzamin. Jestem absolutnie przeciwna odejściu od instytucji zawodów regulowanych w odniesieniu do wyżej wymienianych profesji. Do takich profesji należy m.in. syndyk W zeszłym roku była zorganizowana przez SGH konferencja o prawie upadłościowym i na tej konferencji wynikły sprzeczne opinie pomiędzy prawnikami a ekonomistami. Jestem ciekawy, Pani Profesor, dlaczego są takie rozbieżności pomiędzy osobami zajmującymi się tą samą materią, ale patrzącymi z dwóch stron? Doświadczam tego także w czasie wykładów na studiach podyplomowych. To niestety są częste przypadki, że prawnik widzi swoje, a ekonomista widzi swoje. Moim zdaniem, problem tkwi po obydwu stronach. Źródeł tego można się doszukiwać już począwszy od edukacji przedszkolnej. Nasz system edukacyjny jest, w odróżnieniu na przykład od niemieckiego, w nader małym stopniu ukierunkowany na życie praktyczne. Niemcy potrafią uczyć dzieci znajomości prawa i gospodarki począwszy od nauczania początkowego. Natomiast w Polsce edukacja ekonomiczna 31


Rozmowa z prof. Elżbietą Mączyńską Prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego

i prawna jest wciąż zaniedbywana. Tymczasem w praktyce coraz częściej potrzebna jest wiedza interdyscyplinarna. Uważam, że w kształceniu prawników - specjalistów prawa gospodarczego w programie nauczania powinno być więcej ekonomii, a w kształceniu ekonomistów powinno być więcej prawa gospodarczego. Niestety, znajomość prawa wśród ekonomistów nie jest satysfakcjonująca, a z kolei prawników cechuje zbyt słaba znajomość ekonomii. Na szczęście to się zmienia, chociażby poprzez studia podyplomowe. Są podyplomowe studia ekonomiczne dla prawników np. w SGH. Ekonomiści mogą też znaleźć ofertę dydaktyczną z zakresu prawa. Prawnicy – co oczywiste - rozpatrują problem przede wszystkim pod kątem logiki prawnej i litery prawa. Niestety brakuje czegoś, co nazywamy ekonomiczną analizą prawa, czyli oceną wpływu regulacji prawnych na funkcjonowanie i efektywność gospodarki. Takich analiz brakuje szczególnie w prawie upadłościowym. Chodzi o ocenę ekonomicznych (mikro- i makro-) następstw upadłości przedsiębiorstw. Aby ogłosić upadłość przedsiębiorstwa, z prawnego punktu widzenia wystarczy by miało ono ujemny kapitał własny, co oznacza, że długi przekraczają wartość jego majątku lub, że nie spłaca długów. Dla sędziów to wystarczające przesłanki ogłoszenia upadłości. Natomiast z ekonomicznego punktu widzenia ocena może być zupełnie inna. Ekonomista uwzględnia nie tylko bieżącą, ale i prognozowaną, przyszłą sytuację przedsiębiorstwa, uwzględnia też doświadczenia z przeszłości i wyniki analiz retrospektywnych. Prawnik nie jest w stanie dokonać tego typu kompleksowych, długookresowych analiz i ocen, dlatego też potrzebna jest tu interdyscyplinarna współpraca ekonomistów i prawników. Niezbędne jest też dokształcanie się obydwu stron i wymiana doświadczeń. Wciąż tego za mało. Czemu więc nie ma jednolitego głosu wszystkich środowisk prawniczych i ekonomicznych by to zmienić? Podejmowane są działania w tym kierunku Kierowane przez Pana Profesora Andrzeja Hermana Kolegium Nauk o Przedsiębiorstwie postanowiło zorganizować cykl międzynarodowych konferencji na temat ekonomicznej analizy prawa, ze szczególnym uwzględnieniem prawa upadłościowego. Pierwsza konferencja z tego cyklu odbyła się w listopadzie ubiegłego roku, kolejna zaplanowana jest na 25–26 listopada br. Zakładamy, że te cykliczne debaty ekonomistów i prawników sprzyjać będą poprawie efektywności ekonomicznej i poprawie funkcjonowania prawa, zwłaszcza prawa upadłościowego i naprawczego. Zapraszamy do udziału w tej konferencji wszystkich zainteresowanych, z nadzieją, z przekonaniem, że konferencja przysłuży się dobrze całej gospodarce i nam podatnikom. Zakładamy też, że konferencja sprzyjać będzie efektywnemu współdziałaniu ekonomistów i prawników.

poradzić, więc wynajmuje różnego rodzaju ekspertów, żerują oni na przedsiębiorstwie. Wydłuża się swego rodzaju łańcuch żywieniowy. Charakterystyczne jest jak duże korporacje są powiązane z kancelariami prawnymi, jak bardzo kancelarie prawne wkraczają do prawotwórczych prac rządowych, do Sejmu. Niektóre kancelarie na zlecenie organów centralnych przygotowują projekty uchwał i innych aktów prawnych Moim zdaniem, to generuje wielkie ryzyko nieprawidłowości, bo przecież nie można leczyć przy pomocy tego, który spowodował chorobę. Ta choroba to nieprzejrzystość i zawiłość prawa. A taką chorobę wywołują m.in. prawnicy. Tutaj śmiem się z Panią Profesor nie zgodzić, ponieważ nie zawsze prawnik, który jest wynajęty przez ministra czy polityków do napisania ustawy ma możliwość pisania ustawy w kształcie, który uzna za najkorzystniejszy. Prawnik może napisać ustawę najlepiej, jak ją może przy danych wymogach, a te założenia z góry mogą być złe, gdyż dawane są przez polityków, którzy często nie mają wiedzy ani prawniczej, ani ekonomicznej. Nawet zakładając iż ministerialne wymogi były doskonałe, piszący ustawę prawnik jest doskonałym znawcą dziedziny, profesorem prawa, do tego zasięgną wielu konsultacji z ekonomistami, socjologami to zawsze ustawa może zostać popsuta w Sejmie przez wyżej wymienionych polityków. Ma Pan rację. System stanowienia prawa pozostawia wiele do życzenia. Ważne są tu kwalifikacje i odpowiedzialność twórców prawa, posłów. Ale przecież poseł nie musi mieć wyższego wykształcenia. Tym bardziej istotne jest, aby w skład komisji poselskich opiniujących projekty prawne wchodziły osoby o należytych kwalifikacjach. Jeśli tak nie jest, to w głosowaniu za przyjęciem albo odrzuceniem danego projektu fachowość przegrywa z dyletanctwem, a efektywność nie ma elektoratu. W warunkach demokracji bowiem nie decyduje efektywność, tylko większość. Dlatego tak ważna jest edukacja ekonomiczna i prawna. Edukacja umożliwia zmniejszenie ryzyka nieprawidłowości w stanowieniu i funkcjonowaniu prawa. Bardzo dziękuję za rozmowę.

W gospodarce i funkcjonowaniu prawa wciąż jeszcze silne są przejawy syndromu, że im bardziej ty jesteś zdrowy, tym biedniejszy twój lekarz. Im bardziej jest nieprzejrzyste prawo, tym lepiej się powodzi kancelariom prawnym, ale podobnie jest wśród ekonomistów – im bardziej prawo gospodarcze ekonomiczne jest nieprzejrzyste, to tym więcej mają roboty tak zwani company doctors, czyli lekarze przedsiębiorstw. Po prostu zwykły przedsiębiorca nie jest sobie w stanie z tym 32

www.izbasyndykow.pl


Syndyk S.A.

Piotr Chudzia Syndyk Licencjonowany w Kancelarii Syndyków, Zarządców i Likwidatorów „PMR” Sp. z o.o.

Maciej Roch Pietrzak

Syndyk Licencjonowany w Kancelarii Syndyków, Zarządców i Likwidatorów „PMR” Sp. z o.o.

Syndyk S.A.

Analiza porównawcza form wykonywania zawodu syndyka. Wprowadzenie. Artykuł 157 PUiN wymienia 2 kategorie podmiotów, które ustawodawca upoważnił do wykonywania obowiązków syndyka lub obowiązków innych organów nadzorczych i zarządczych w postępowaniach upadłościowych i naprawczych. Podmiotami tymi są osoby fizyczne i osoby prawne będące spółkami handlowymi. Warunkiem koniecznym jest posiadanie licencji syndyka (przez daną osobę – w przypadku osób fizycznych oraz przez wszystkich członków zarządu – w przypadku osób prawnych). Ustawodawca nie postawił innych, dodatkowych wymogów różniących powyższe kategorie. Nie określił bliżej, ani nie wyłączył pewnych spraw z zakresu kompetencji którejś kategorii podmiotów uprawnionych do sprawowania funkcji w postępowaniach upadłościowych i naprawczych. Można więc przyjąć, że intencją ustawodawcy było powołanie dwóch równoprawnych kategorii podmiotów. Jednak jak można zaobserwować – w powszechnym przekonaniu funkcjonuje opinia, że powołanie na syndyka spółki wiąże się z ryzykiem. Dlaczego? Na to już trudniej uzyskać bardziej precyzyjną odpowiedź. Zaprzecza się – niechęci „dla zasady”, wyklucza – systemową „segregację rasową” (jako niekonstytucyjną). Wspomina się najczęściej o „jakichś” dawnych złych numer 1 (1) wrzesień 2010

doświadczeniach (bez bliższego ich wskazania). Zasadniczo wydaje się jednak, że jest to tylko swoista „siła bezwładności”, a źródło niechęci do powoływania spółek wynika li tylko z niedostatecznej znajomości ich atrybutów, braku głębszej analizy tychże i, w konsekwencji, niedocenianiu zalet syndyka-spółki. Niniejszy artykuł jest próbą przeprowadzenia analizy porównawczej dwóch ww. form wykonywania zawodu syndyka. Natomiast otwarte pozostawimy pytania: czy faktycznie syndyk osoba prawna daje mniejszą rękojmię prawidłowego, rzetelnego, sumiennego wykonywania powierzonych obowiązków, aniżeli syndyk osoba fizyczna? Czy w przeciwieństwie do syndyka-spółki, działania syndyka-osoby fizycznej zawsze gwarantują większe zabezpieczenie interesów prawnych i majątkowych uczestników postępowania? Czy w kontekście ryzyka zdarzeń losowych, chorób, niebezpieczeństw zachowań patologicznych – syndyk-osoba fizyczna jest bardziej predestynowany, niż syndyk-spółka do prowadzenia dużych postępowań lub kilku postępowań jednocześnie? Czy syndyk osoba fizyczna może zawsze i jednocześnie zapewnić, z jednej strony poszanowanie zasady ekonomiki postępowania upadłościowego, a z drugiej realizację wszystkich koniecznych 33


Syndyk S.A.

Syndyk to przedsiębiorca. Niewątpliwie dzięki wprowadzeniu licencji syndyka, odchodzą do lamusa czasy kiedy, syndykowanie kojarzono tylko z dodatkowym zajęciem pozwalającym dorobić np. do urzędniczej pensji. Z dorywczą działalnością nie wymagającą żadnych specjalnych kwalifikacji – „bo cóż to za sztuka zlikwidować przedsiębiorstwo”. Ustawa stworzyła nie tylko nowy zawód regulowany, ale dała sygnał do wysokiej profesjonalizacji zawodu syndyka jako menadżera zarządzania kryzysowego. Profesjonalizacji tak w wymiarze czysto personalnym, jak i w zakresie formy organizacyjnej wykonywania zawodu. Uświadomiło to wielu osobom, że restrukturyzacja i prowadzenie postępowań wobec przedsiębiorstw o wielomilionowych składnikach majątkowych, wymaga nie tylko stałego podnoszenia indywidualnych kwalifikacji, ale również stworzenia standardów zawodowych i sformowania struktur organizacyjnych w ramach których będą mogli pracować fachowcy z uprawnieniami syndyka oraz podlegli im pracownicy. Struktur w postaci Kancelarii Syndyków, w których w sposób ciągły i zorganizowany, z zamiarem uzyskiwania dochodów działają przedsiębiorcy posiadający licencję syndyka, płacący podatki, tworzący

miejsca pracy. Przedsiębiorcy, którzy permanentnie podnoszą poziom organizacyjny swych przedsiębiorstw, udoskonalają procedury wewnętrzne, minimalizują ryzyka, ubezpieczają się, szkolą. Wszystkie te elementy profesjonalizacji stanowią o sile nowoczesnej kancelarii syndyków, oddalają od niedawnego jeszcze „chałupnictwa” i pozwalają na stałe zwiększanie efektywności w realizacji celów prawa upadłościowego i naprawczego. Wizja nowoczesnej kancelarii syndyków zorganizowanej np. w formie spółki prawa handlowego nie jest niczym nowym. Kraje zachodnie dają nam gotowe przykłady funkcjonowania takich podmiotów, a sądy w Europie i USA chętnie korzystają z usług syndyków-spółek. Zdajemy sobie sprawę, że nawet w środowisku syndyków pojawią się głosy przeciwne, argumentujące ze tak pojmowany zawód syndyka można realizować bez konieczności organizowania się w spółkę. Owszem, można. Pytanie tylko na ile efektywnie – podobnie jak można prowadzić gabinet lekarski i można prowadzić klinikę. Prawideł ekonomii nie da się oszukać, a efekt skali, optymalizacja kosztów i minimalizacja ryzyk osobowych zawsze i bezspornie będą to potwierdzać.

Optymalizacja kosztów i efektywność operacyjna . W porównaniu do działalności indywidualnej, w zaawansowanej strukturze organizacyjnej jaką są niewątpliwie spółki handlowe, uzyskamy skuteczniejszą optymalizację kosztów, przy jednoczesnym wzroście jakości świadczonych usług. W przypadku profesji syndyka optymalizacja kosztów oznacza zwiększenie efektywności operacyjnej i ekonomicznej postępowań, a w ślad za tym – zmniejszenie kosztów postępowania i wzrost wartości sumy środków pieniężnych przeznaczonych na zaspokojenie wierzycieli upadłego. Nie znajduje więc żadnego ekonomicznego uzasadnienia twierdzenie z którym się spotkaliśmy, że spółka w której czynności wykonuje np. trzech syndyków spowoduje trzykrotny wzrost wydatków z masy upadłości. Dostrzec należy korzyści płynące ze standaryzacji pracy syndyka-spółki, o której przesądza wyspecjalizowana stała kadra zarządzająca z zespołem stałych pracowników funkcjonujących w ryzach wewnętrznych jednolitych procedur spółki i wewnętrznych regulaminów prowadzenia postępowań. Podstawowe korzyści – tj. wzrost efektywności pracy i minimalizowanie kosztów ponoszonych z masy upadłości przejawiają się zwłaszcza wtedy gdy syndyk-spółka prowadzi równolegle kilka postępowań upadłościowych. Optymalizacja kosztów i efektywność prowadzonych postępowań jest konsekwencją podziału kompetencji i zadań management’u, skutecznego nadzoru nad własnymi pracownikami, którzy wykonując powtarzalnie szereg czynności w kolejnych postępowaniach - nie uczą się każdorazowo od nowa i nie popełniają licznych błędów (jak to ma miejsce w przypadku zatrudniania do czynności upadłościowych pracowników dłużnika). Wewnętrzne regulacje określające zakres przedmiotowy czynności pracowników, są gotowymi stypizowanymi instrukcjami postępowań, umożliwiającymi 34

efektywne korzystanie z wykwalifikowanych zasobów ludzkich syndyka-spółki. Pracownicy znają niejako z góry zakres przydzielonych im zadań, bez konieczności każdorazowego i indywidualnego instruowania, przez co można zwielokrotnić liczbę postępowań prowadzonych przez tę samą liczbę pracowników. Obrazując przykładem pracy sekretariatu i komórki windykacyjnej zorganizowanej w ramach syndykaspółki w 3 postępowaniach, stwierdzić należy, że sekretariat syndyka-spółki zastępuje pracę 3 sekretariatów upadłych przedsiębiorstw, a pracownicy komórki windykacyjnej syndyka zastępują pracę 3 działów windykacyjnych i mogą swobodnie prowadzić czynności związane z dochodzeniem należności od dłużników 3 upadłych przedsiębiorstw. Nie zachodzi zatem konieczność obciążania masy upadłości kosztami zatrudniania 3 odrębnych zespołów w trzech odrębnych postępowaniach. Zmniejsza to koszty jednostkowe choćby poprzez eliminację kosztów najmu, czy funkcjonowania odrębnych biur. Również praca komórki windykacyjnej syndyka-spółki zyskuje zwiększoną efektywność w odzyskiwaniu należności dla masy upadłości, a to dzięki wspomnianej jednolitej procedurze działań, systematyczności i kontroli wewnętrznej, bowiem podlegli syndykowi pracownicy spółki wykażą większe zaangażowanie we własnej pracy, niż pracownicy upadłego pozostający jeszcze w zatrudnieniu (lecz tak faktycznie, to już po cichu poszukujący nowej pracy). Dodać również należy, iż np. zorganizowany, wyspecjalizowany zespół windykatorów syndyka-spółki, będzie zdolny do przygotowania wielu niezbędnych dokumentów procesowych we własnym zakresie. Uzyskuje się zatem oszczędność związaną z kosztami wielu usług zewnętrznych kancelarii prawnych, które najczęściej otrzymują zlecenia od syndyków indywidualnie prowadzących postępowania, którzy www.izbasyndykow.pl


Syndyk S.A.

(zwłaszcza przy znacznej liczbie spraw windykacyjnych) nie są w stanie samodzielnie zajmować się sprawami procesowymi. W modelu swego działania syndyk-spółka oczywiście również korzysta z usług profesjonalnych kancelarii prawnych, lecz wyłącznie w sprawach o skomplikowanej materii procesowej.Dla faktycznego bezpieczeństwa osób trzecich uczestniczących w postępowaniach i dla faktycznej możliwości pokrycia ewentualnie zaistniałej szkody – istotna jest kwestia zawodowego ubezpieczenia OC syndyków licencjonowanych. Ponad wszelką wątpliwość zaletą syndyka-spółki, w ramach której współpracuje kilku syndyków, jest posiadanie za tę samą wysokość składek jednej polisy gwarantującej wyższą sumę ubezpieczenia zamiast 3 indywidualnych polis (o trzech niskich sumach gwarancyjnych). Daje to rzeczywiste bezpieczeństwo zlikwidowania szkód nawet o znacznej wartości – w miejsce iluzorycznej odpowiedzialności osób fizycznych całym swoim majątkiem. Wskazać także należy kwestie zalet wynikających ze wzajemnej współpracy managementu syndykaspółki oraz wskazania korzyści płynących z kooperacji przy prowadzonych postępowaniach w porównaniu z indywidualnym wykonywaniem funkcji syndyka. W przeciwieństwie do doraźnych, nieformalnych konsultacji między zaprzyjaźnionymi syndykami, w spółce istnieje stała współpraca syndyków zapewniająca ciągłość merytorycznego udziału w procesach decyzyjnych. Wewnętrzne konsultacje i wykorzystanie wcześniej zdobytych różnych doświadczeń umożliwiają wypracowanie spójnego, rzeczowego, wspólnego stanowiska – jest to nie do przecenienia, zwłaszcza w trudnych sprawach, przez co syndyk-spółka ogranicza ryzyko wyrządzenia niezamierzonej szkody wskutek błędnego działania, czy popełnionego zaniechania. Nie zapominajmy, że zadłużone przedsiębiorstwo przypomina poniekąd chorego pacjenta, którego należy uleczyć wskazując przyczyny choroby, ustalając przebieg leczenia i dobierając właściwe medykamenty. Posługując się analogią medyczną, stwierdzić możemy, że pacjenci nad którymi opiekę sprawuje konsylium lekarskie, mają znacznie większe szanse na powrót do zdrowia, niż ci którzy poddani są opiece zapracowanego i osamotnionego w leczeniu doktora. W spółce syndyków, różnorodność doświadczeń, wzajemność wymiany informacji, jawność i kolegialność decyzji są mechanizmami kontrolnymi wykluczającymi indywidualne, czasem patologiczne lub wręcz defraudacyjne zachowania nieuczciwych syndyków. Zdarzały się przecież (na szczęście już w dość odległej przeszłości) sytuacje, gdy nieuczciwy syndyk pobierał pieniądze z masy upadłości, przetrzymywał je na swoich kontach lub nawet wykorzystywał na swe własne potrzeby. Mógł

tak czynić, bowiem sprawozdania rachunkowe pisał jakie chciał, a do „kasy” fizycznie nikt mu nie zaglądał. Nikt go dodatkowo nie kontrolował, nikt nie kontrasygnował jego czynności. W przypadku spółki-syndyka dodatkowe mechanizmy zabezpieczeń wynikają np. z procedur rozliczania spółki, samokontroli wewnętrznej, kontrasygnowanych uprawnień dostępu do rachunków bankowych, kolegialnej wiedzy managementu syndyka-spółki o stanie środków finansowych poszczególnych mas upadłości i miejsca ich alokacji. Zwróćmy uwagę, że są to informacje dostępne i pozostające pod kontrolą szerszego gremium osób (kilku syndyków licencjonowanych), a nie wyłącznie w dyspozycji jednej osoby fizycznej. Dzięki takim rozwiązaniom w spółce syndyków znacznie rzadziej wystąpią zdarzenia kryminogenne – jak ww. transfer środków masy upadłości na indywidualne konta, czy nieuprawnione pożyczanie funduszów masy upadłości na finansowanie prywatnych celów. Powyższe cechy spółki-syndyka zapobiegają też negatywnym skutkom innych nadzwyczajnych zdarzeń jak śmierć, czy długotrwała choroba syndyka. Już sama długotrwała choroba syndyka powoduje poważne komplikacje i znaczne przedłużenie czasu trwania postępowania, a niekiedy i szkody materialne. Natomiast, ponad wszelką wątpliwość, czasowa nieobecność jednego, czy nawet dwóch osób z grona kilku syndyków licencjonowanych w spółce, nie wpłynie negatywnie na tok realizowanych i zaplanowanych czynności w poszczególnych postępowaniach. Dodatkową zaletą zespołu syndyków działających w ramach jednej spółki, jest podział zakresu obowiązków i zadań w ramach poszczególnych postępowań, według posiadanych doświadczeń i zdobytej wiedzy. Określenie przedmiotowego zakresu obowiązków między syndykami w spółce zapewni również skuteczniejszy nadzór nad realizowanymi zadaniami. Jesteśmy przekonani, że kilku syndyków dzieląc się obowiązkami w zakresie np. dochodzenia należności, ustalania i zbywania składników przedsiębiorstwa oraz zarządzania i podziału zgromadzonych środków pieniężnych zapewni prawidłowy nadzór i zwiększoną efektywność działań, w porównaniu z indywidualnym syndykiem samotnie prowadzącym skomplikowane postępowanie. Zwłaszcza, gdy na jego barkach spoczywać będzie cały ciężar obowiązków – tym trudniejszych i obarczonych wyższym ryzykiem błędu w sztuce, im większa jest złożoność, rozmiar i liczba prowadzonych jednocześnie postępowań. Przedstawiony powyżej w zarysie model ma ewidentnie dodatni wpływ na wzrost efektywności operacyjnej syndykaspółki i wynikającą z tego optymalizację kosztów postępowania powodującą wzrost poziomu zaspokojenia wierzycieli.

Transparentność majątkowa i odpowiedzialność materialna Możliwość weryfikacji majątku syndyka i faktyczna zdolność do poniesienia odpowiedzialności materialnej to kolejne zagadnienie wymagające szerszego omówienia. Zacznijmy więc od możliwości oceny stanu posiadanego przez syndyka majątku, będącego źródłem ewentualnego odszkodowania. W przypadku syndyka-spółki kapitałowej możemy mówić o faktycznej i rzetelnej możliwości weryfikacji stanu posiadania, bowiem wynika on z wysokości kapitału zakładowego, ze sprawozdań finansowych, czy ze sprawozdań okresowych numer 1 (1) wrzesień 2010

F-01. Spółki kapitałowe są zobligowane do składania do akt rejestrowych rocznych sprawozdań finansowych, a te z racji jawności danych zawartych w rejestrze przedsiębiorców KRS są ogólnodostępne (i można je sprawdzić choćby za pośrednictwem Internetu). Mówimy zatem o informacjach i dokumentach, które organ decydujący się na weryfikację stanu posiadania syndyka spółki jest uprawniony nie tylko w każdej chwili zażądać, ale sprawdzić także bez ich żądania (będąc np. wierzycielem). Można więc na tej podstawie oraz 35


Syndyk S.A.

na podstawie polisy OC ustalić, czy syndyk-spółka posiada majątek i zabezpieczenia stanowiące gwarancję rzeczywistej odpowiedzialności cywilnej wobec osób poszkodowanych, czy nie. Zgoła odmiennie wyglądają możliwości oceny stanu majątkowego osoby fizycznej, ponieważ brak jest regulacji prawnych, dających podstawę do zażądania przez sąd upadłościowy złożenia oświadczenia majątkowego przez osobę fizyczną (a dodatkowo dochodzą jeszcze kwestie wspólności majątkowej małżeńskiej i kwestia ochrony danych osobowych). Sąd nie może więc w sposób formalny ustalić, które składniki stanowią majątek osobisty syndyka, które wchodzą do majątku wspólnego, a które stanowią wyłączną własność współmałżonka jako jego majątek odrębny. Nie mogąc ustalić składu majątku, nie można również ustalić jego wartości. I nie ułatwi tego (bądź co bądź objęte tajemnicą skarbową) roczne zeznanie podatkowe o osiąganych dochodach, bowiem nie potwierdza ono, że wykazane dochody pozostają nadal w majątku syndyka osoby fizycznej. Tym sposobem faktyczna odpowiedzialność odszkodowawcza syndyka-osoby fizycznej jest nieweryfikowalna i może być znikoma lub żadna, bowiem gdy osoba taka dokonała przesunięć majątkowych to nawet wiedza o np. zeszłorocznym łącznym wynagrodzeniu w kwocie np. 500.000 zł może być nieprzydatna, a wręcz całkowicie nieaktualna i myląca, jak i inne zewnętrzne oznaki rzekomej zamożności. Jak się więc okazuje trudno znaleźć argumenty potwierdzające twierdzenie, że syndyk-spółka rozmywa odpowiedzialność cywilną, a tym bardziej że jej nie ponosi - a syndyk osoba

fizyczna jest „bezpieczniejszy”. Na gruncie odpowiedzialności karnej również twierdzenia takiego nie można udowodnić. W zasadzie nie doszukamy się różnic, bowiem za czyn karalny odpowiada zawsze sprawca, a tym jest zawsze osoba fizyczna, bez względu na to czy jest członkiem zarządu spółki-syndyka, czy syndykiem indywidualnym. Co wiecej, w przypadku syndyka-spółki krąg podmiotów odpowiedzialnych rozszerza się, bo przecież prócz członków zarządu jako osób fizycznych - odpowiedzialność karną ponosi także sama spółka, w myśl przepisów ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary. Dodatkowo prześledźmy jeszcze skutki wpływu odpowiedzialności karnej i zastosowanych sankcji karnych na tok postępowania upadłościowego. Odnośnie samych zasad – w przypadku syndyka-osoby fizycznej odpowiedzialność karna zawsze będzie łączona z osobą syndyka (i skutkować będzie pozbawieniem licencji i odwołaniem danej osoby z funkcji, co niestety zawsze zakłóci i przedłuży tok postępowania upadłościowego). Natomiast w przypadku syndyka-spółki więź sprawcy z syndykiem nie jest już tak mocna, co nie oznacza pogorszenia sytuacji prawnej osób pokrzywdzonych (a jak wyżej wskazano powoduje wręcz jej poprawę), ani nie powoduje zakłócenia toku postępowania. Faktyczny sprawca czynu karalnego jest pozbawiany licencji i odsuwany od postępowania, lecz osoba prawna i inne osoby o nieposzlakowanej opinii mogą płynnie kontynuować dane postępowanie upadłościowe.

Aspekt ludzki, czyli ryzyko nie do przyjęcia i prawo do błędu Zapomina się często lub w ogóle nie bierze pod uwagę ryzyka z jakim wiąże się wykonywanie zawodu syndyka licencjonowanego. Jak ryzykowne jest podejmowanie decyzji i jak wielka odpowiedzialność materialna się z tym wiąże dla osób uczciwych, które nie uciekają przebiegle z majątkiem ze znacznym wyprzedzeniem. Odpowiedzialności takiej np. za nietrafione decyzje nie ponosi kadra dyrektorska w przedsiębiorstwach, bowiem mają ograniczoną odpowiedzialność wynikającą z kodeksu pracy. Odpowiedzialności takiej nie ponoszą sędziowie nawet w zakresie błędnie wydanych orzeczeń. Odpowiedzialności takiej nie ponoszą też inne grupy zawodów prawniczych bowiem spotykają się zawsze ze znacznie mniejszym natężeniem negatywnych emocji wszelkich innych uczestników postępowań. W dodatku emocje te są inaczej ukierunkowane. W przypadku syndyka ponosi on odpowiedzialność materialną całym swoim majątkiem, bez ograniczeń, prowadząc sprawy o wartościach, które wielokrotnie przerastają jego cały dorobek życia i przy negatywnym nastawieniu wszystkich interesariuszy postępowania upadłościowego wymierzonym z góry i bez uzasadnienia w osobę syndyka jako „sprawcę całego zła”. Tak więc w czysto ludzkim wymiarze jest to „ryzyko nie do przyjęcia”. Każdy się chyba zgodzi, że syndyk, działając z najwyższym profesjonalizmem, nie może wykluczyć, iż np. zdarzy się uchybienie jego pracownikowi, które spowoduje 36

ogromną szkodę (np. w zakresie nieterminowego złożenia pozwu, przedawnienie tym spowodowane może dotyczyć kwot opiewających na wiele milionów złotych, a odpowiedzialność odszkodowawcza będzie nie do udźwignięcia i spłaty, przekraczająca kwoty wszelkich ubezpieczeń.) Takie zdarzenie – nie wynikające z działania samego syndyka, nie wynikające z jego niedbałości czy zaniechań – spowodować może jego całkowicie niezasłużoną i dożywotnią banicję cywilną. Z tego względu – nie godząc się w żadnym wypadku na niski poziom wykonywania zawodu, na zaniechania, na błędy – nie można się też godzić na niczym nie ograniczoną odpowiedzialność dorobkiem całego dotychczasowego i dalszego życia za każde możliwe do zaistnienia uchybienie, rodzące poważną (lub nieograniczoną) odpowiedzialność odszkodowawczą. Takie podejście, takie rozumowanie i tak wielkie ryzyko odstraszać będą od zawodu wysokiej klasy świadomych i racjonalnych fachowców, a przyciągać gotowych na wszystko, beznamiętnych i bezmajętnych amatorów jakiegokolwiek szybkiego zarobku. Może jeszcze należałby w tym świetle i w zakresie ww. racjonalnego „ryzyka nie do przyjęcia” uświadomić sobie istnienie tzw. „prawa do błędu”, uznającego dopuszczalność podjęcia decyzji błędnej, acz dopuszczalnej w świetle należytej czy podwyższonej staranności. Decyzji błędnej, lecz podjętej w oparciu o pełną wiedzę i doświadczenie życiowe, w oparciu www.izbasyndykow.pl


Syndyk S.A.

o zebrane dane i po wnikliwej analizie. Syndyk wszak nie jest futurologiem bezbłędnie trafiającym w najdoskonalsze i najoptymalniejsze rozwiązania. Szczególnie w przypadku sprawowania funkcji zarządcy, mogą się pojawiać zarzuty upadłych lub wierzycieli w zakresie rzekomych, pozornych, czy nawet rzeczywistych szkód wywołanych decyzjami zarządcy – odmiennymi od stanowiska ww. osób lub odmiennie widzianymi i ocenianymi, acz dopiero z perspektywy czasu. Jest to szczególnie łatwe przy ocenie działań zarządcy z perspektywy czasu i mówieniu co byłoby lepiej. Praktyka wskazuje często, że gdy np. radę wierzycieli pyta się – „które rozwiązanie będzie lepsze?” – to odpowiedzi nie ma lub są wymijające. Jednakże po zaistnieniu skutków lub po braku efektów, podczas oceny z perspektywy czasu znajduje się wielu „wszechwiedzących”, w tym i dłużnik, który „doskonale wie jak powinno być” i „co źle zrobił zarządca” w poprzednim okresie, nie pamiętając już, że samemu doprowadził np. do niewypłacalności. W  teorii ekonomii i zarządzania powszechnie funkcjonuje i uznane jest tzw.  „prawo do błędu”, obejmujące prawo do chybionej decyzji podjęte w oparciu o dostępne w danym czasie informacje. Tak zarządy firm, jak i zarządcy przymusowi, nie posiadają wszak „kryształowych kul” udzielających 100% prawidłowych odpowiedzi na wszelkie zadane pytania, w tym w szczególności na pytania dotyczące prawidłowości prowadzenia biznesu i jego pozytywnych efektów. Z tego względu oczywistym jest, iż mimo najwyższej staranności oraz przy pełnej wiedzy i doświadczeniu życiowym podjęte przez organy zarządcze decyzje nie będą zawsze maksymalnie efektywne, maksymalnie rentowne, a czasem mogą okazać się nawet całkowicie nieefektywne i nierentowne. Nie może to jednak oznaczać wprost ślepej i bezgranicznej odpowiedzialności. Pamiętamy oczywiście, że zawsze o wysokości odszkodowania orzeka sąd, lecz wiemy też, że nie wszyscy sędziowie są praktykami biznesu i zakładamy, że mogą zdarzyć się orzeczenia nie zawsze należycie rozumiejące i uwzględniające „prawo do błędu”.

c) d)

odpowiednie zaplecze outsourcingowe dla poszczególnych kategorii usług okołoupadłościowych (inwentaryzacja, archiwizacja, ochrona mienia etc.) Przedsiębiorstwa stosujące wewnętrzny kontroling finansowy – gwarantujący transparentność majątkową, weryfikujący finanse i sposoby zarządzania nimi, strzegący odseparowania majątku mas upadłości od majątku spółki-syndyka, a tym bardziej od majątku osobistego członków zarządu, czy majątku właścicieli. Przedsiębiorstwa będące gwarantem wypłacalności roszczeń odszkodowawczych – do wysokości sum ubezpieczenia oraz faktycznie posiadanego majątku.

Świat od dawna korzysta z usług spółek-syndyków, gdzie np. upadłości banków prowadzą inne banki lub spółki audytorskie, gdzie upadłości spółek publicznych prowadzą syndycy-spółki publiczne (z autopsji znające realia i wymogi rynku kapitałowego). U nas zdarza się (poniekąd z braku alternatywy), że na syndyka spółki publicznej powołuje się osobę, bez najmniejszego doświadczenia giełdowego. Być może czas, by i w Polsce przekonać się do tej formy wykonywania zawodu syndyka. Zawodu syndyka licencjonowanego rozumianego jako zawód menadżera zarządzenia kryzysowego o wysokim poziomie organizacji własnego przedsiębiorstwa. Może czas najwyższy przekonać się do syndyka-spółki, legitymującej się członkami zarządu posiadającymi licencje syndyka i specjalizującymi się w różnych dziedzinach związanych z różnymi sferami zarządzania przedsiębiorstwami w kryzysie i z różnymi sferami postępowań upadłościowych. Trzeba tylko odpowiedzieć na pytanie: czy faktycznie „taki diabeł straszny - jak go malują”?

Konkludując, osoba z licencją syndyka może wykonywać zawód syndyka w ramach kancelarii indywidualnej lub w ramach spółki handlowej. Zapewne dla wielu osób wygodną będzie pierwsza forma prowadzenia działalności gospodarczej, lecz dostrzegamy też coraz większą potrzebę organizowania i rozwoju syndyków-spółek rozumianych jako: a) b)

Wyspecjalizowane przedsiębiorstwa – wewnętrznie zorganizowane i zhierarchizowane struktury, uwzględniające przedmiotowy podział obowiązków między kadrę syndyków licencjonowanych współdziałających w procesach decyzyjnych i nadzorujących podległych im pracowników syndyka-spółki. Organizacji realizujących poszczególne etapy postępowania wedle ustalonych kanonów i procedur, przez co obniża się koszty jednostkowe i zwiększa efektywność operacyjną, co pozwala na prowadzenie w sposób zoptymalizowany wielu postępowań jednocześnie. Przedsiębiorstwa posiadające wysoce zorganizowany „back office”, wyposażony w niezbędną infrastrukturę materialną, techniczną i zasoby kadrowe, a także numer 1 (1) wrzesień 2010

37


Upadłość à la française

Witold Kowalczyk Student Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego

Upadłość à la française Prawo upadłościowe, w każdym kraju reguluje sytuację spółek, które znajdą się na krawędzi swojej egzystencji. Jednak nie każdy system prawny stawia sobie te same cele i dąży do ich realizacji za pomocą tych samych środków. Dlatego też, aby poznać rozwiązania francuskiego ustawodawstwa i umożliwić ich porównanie z polskimi, należy przyjrzeć się podstawom francuskiej upadłości, jej głównym procedurom oraz roli poszczególnych uczestników francuskiego postępowania upadłościowego. Francuskie prawo upadłościowe zwane droit des entreprises en difficulté (prawo spółek w trudnej sytuacji) jest domeną, która ulega częstym zmianom. Reformy pojawiają się średnio

co dwadzieścia lat, a całości towarzyszy bogate orzecznictwo. W przeszłości było to prawo represyjne. Kodeks Handlowy Napoleona z 1807r. znał jedynie procedurę prowadzącą do zamknięcia przedsiębiorstwa, podzielenia dóbr pomiędzy wszystkich wierzycieli i uwięzienia samego przedsiębiorcy. Kolejne ustawy z 1967, z 1984 czy z 1985 likwidowały stopniowo represyjność prawa upadłościowego. Obecnie upadłość jest regulowana przez Ustawę z 26 lipca 2005 roku, znowelizowaną przez rozporządzenie z 18 grudnia 2008 r. i dekret z 12 lutego 2009r. Poszczególne ewolucje miały na celu dostosowanie prawa francuskiego do sytuacji na rynku światowym, tak aby przynosiło ono więcej korzyści francuskiej gospodarce i francuskiemu społeczeństwu.

Cele francuskiego prawa upadłościowego Prawo upadłościowe może mieć różne cele: dążyć do sankcji na przedsiębiorcy albo próbować to przedsiębiorstwo utrzymać. Jednakże tych dwóch celów nie da się połączyć: sankcje prowadzą do likwidacji przedsiębiorstwa, a utrzymanie przedsiębiorstwa działa przeważnie na niekorzyść wierzycieli, którzy nie otrzymają spłaty długów. Niegdyś kłopoty spółek bywały powodowane złym zarządzaniem lub malwersacjami finansowymi ze strony przedsiębiorcy. Obecnie do powyższych dołączają elementy bardziej koniunkturalne, jak globalna sytuacja ekonomiczna. Dlatego też poczynając od reform z 1984 i 1985 roku, prawo

francuskie ewoluowało z prawa represyjnego, mającego na celu karanie menedżerów za ich błędy, w prawo bardziej złożone, które stawia sobie za podstawowy cel utrzymanie przedsiębiorstwa.W obecnie obowiązujących przepisach można odnaleźć trzy podstawowe cele. Po pierwsze, zapobieganie wszelkim trudnościom przedsiębiorstwa. Po drugie, zwalczanie trudności samych w sobie, jeśli się takie pojawią i po trzecie – karanie menedżerów w przypadku, gdy trudności finansowe są spowodowane ich brakiem kompetencji lub nieuczciwością. Francuskie prawo osiąga te cele za pomocą trzech różnych postępowań upadłościowych.

Postępowania upadłościowe Przepisy z 2005r. wprowadzają zmiany i tworzą pierwsze postępowanie, stosowane wobec dłużnika, który nie jest jeszcze w stanie niewypłacalności. Jest to postępowanie ochronne, zwane procédure de sauvegarde. Ma ono charakter dobrowolny, dłużnik może z niego skorzystać, nie będąc jeszcze w stanie niewypłacalności, jeśli napotka trudności, których nie jest w stanie pokonać, a które mogą go doprowadzić do niewypłacalności. Procedura ta jest regulowana przez artykuły L. 620-1 do L. 627-4 38

Kodeksu Handlowego, a także przez artykuły 50 do 169 dekretu z dnia 28 grudnia 2005r. i ma na celu „ułatwienie reorganizacji firmy w celu kontynuacji działalności gospodarczej”. Francuskie prawo ogranicza możliwość korzystania z postępowania ochronnego, wprowadzając kilka wymogów. Pierwsze dotyczą osoby dłużnika. Kodeks handlowy przedstawia katalog osób, które mogą ubiegać się o wszczęcie procedury www.izbasyndykow.pl


Upadłość à la française

ochronnej. Są to: osoby prowadzące działalność gospodarczą, rzemieślnicy, rolnicy, osoby fizyczne prowadzące samodzielną działalność zawodową, w tym wolny zawód, oraz osoby prawne prawa prywatnego. Druga grupa wymogów dotyczy nie tyle osoby dłużnika, co jego sytuacji. Musi on udowodnić, że ma trudności, z którymi nie może sobie sam poradzić, i które mogą go doprowadzić do niewypłacalności. Procedura ta, wzorowana na Rozdziale 11 amerykańskiego Bankruptcy Act z 1978, ma na celu przygotowanie planu ochronnego dla spółki, który pozwoli dłużnikowi na reorganizację i dalsze działanie firmy, podczas gdy termin płatności wszelkich długów zostanie odroczony. Zaletą tych przepisów jest to, iż dłużnik ma pewność, że jego firma nie zostanie oddana osobie trzeciej. Dłużnik musi wywiązać się ze zobowiązań przyjętych w ramach planu, w przeciwnym razie sąd może ogłosić rozwiązanie planu, co spowoduje utratę odroczeń terminów płatności. Jeśli zaś plan ochronny okaże się nieskuteczny i sąd stwierdzi w trakcie jego trwania albo po jego zakończeniu, że dłużnik jest niewypłacalny, zostanie otwarte postępowanie naprawcze. Postępowanie naprawcze, zwane procédure de redressement, jest postępowaniem upadłościowym, z którego dłużnik korzysta gdy jest niewypłacalny ale gdy jeszcze istnieje możliwość poprawienia sytuacji spółki. W przeciwnym razie wszczynane jest postępowanie likwidacyjne. Francuskie orzecznictwo wyprowadziło z pierwszego artykułu ustawy następujące cele postępowania naprawczego: ma ono zapewnić dalsze funkcjonowanie spółki, utrzymanie miejsc pracy i dopiero na końcu zaspokojenie wierzycieli. Widać więc, że i ta procedura ma na celu ochronę spółki i rozwiązanie jej problemów, a nie jej likwidację. Dłużnik, który stwierdzi, że jest w stanie niewypłacalności ma 45 dni na złożenie wniosku o wszczęcie postępowania naprawczego. Jeśli jednak sąd uzna, że naprawa jest niemożliwa, może nakazać natychmiastową likwidację przedsiębiorstwa.

Plan naprawczy zawiera część ekonomiczną, mającą zapewnić dalsze funkcjonowanie spółki; część finansową, zmierzającą do uregulowania długów; oraz część społeczną, która ma zapobiec likwidacji miejsc pracy. Postępowanie naprawcze może trwać od 6 do 18 miesięcy i, jeśli okaże się skuteczne, kończy się zachowaniem spółki w rękach dłużnika, po spłaceniu całości albo części zobowiązań i po ewentualnej zmianie akcjonariuszy i zarządców. W innym razie spółka zostaje sprzedana i kontynuuje swoją działalność w rękach nowego właściciela. Trzecim rozwiązaniem jest postępowanie likwidacyjne, które najczęściej ma miejsce, gdyż około ¾ postępowań upadłościowych kończy się w ten sposób. Postępowanie likwidacyjne (liquidation judiciaire), którego cel jest bardzo prosty, gdyż chodzi o zamknięcie przedsiębiorstwa i spłacenie wszelkich długów, może odbyć się na dwa sposoby: polubownie albo na drodze sądowej. W pierwszym przypadku zasady regulujące likwidację są zapisane w statucie spółki lub wynikają z przepisów prawnych. Główną rzeczą jest wybór „likwidatora”, którego rolą będzie sprzedaż dóbr w celu spłacenia długów. Ponadto będzie on musiał wezwać wszystkich wspólników i poinformować ich o panującej sytuacji, a także sporządzić sprawozdanie z likwidacji. Po zakończeniu likwidacji następuje podział ewentualnych „zysków” pomiędzy wspólników. Sprawozdanie z likwidacji zostaje oddane do trybunału handlowego, spółka zostaje wykreślona z rejestru i traci swoją osobowość prawną. Informacja o likwidacji przedsiębiorstwa zostaje opublikowana w dzienniku z ogłoszeniami prawnymi (Journal d’Annonces Légales, odpowiednik polskiego Monitora Sądowego i Gospodarczego) tak aby trafiła do osób zainteresowanych. Do sądowego postępowania likwidacyjnego dochodzi wówczas, gdy sąd stwierdzi całkowitą niewypłacalność i brak szans na naprawienie sytuacji spółki. Sąd wyznacza wtedy likwidatora sądowego, który będzie musiał spłacić długi w kolejności przewidzianej przez Rozdział VI Kodeksu Handlowego.

Uczestnicy Postępowania Upadłościowego Francuskie prawo upadłościowe przewiduje udział w postępowaniu upadłościowym szeregu różnych osób, wyznaczanych przez sąd lub przez osoby trzecie. Między innymi prokuratora, któremu jest doręczana większość decyzji, ponadto ma on prawo wnosić różne środki odwoławcze lub podejmować określone działania. Na samym początku postępowania zostaje wyznaczony sędzia komisarz, który ma za zadanie sprawować nadzór nad szybkim przeprowadzeniem postępowania oraz nad ochroną interesów. Ma on wyłączność w podejmowaniu wielu decyzji (np. o zwolnieniach). Jednak ważniejsze decyzje są podejmowane przez sąd. Profesjami najbardziej specjalistycznymi w dziedzinie upadłości są przedstawiciel prawny (mandataire judiciaire) oraz zarządca (administrateur). Uprawnienia do wykonywania obu tych zawodów bardzo trudno uzyskać i obecnie we Francji jest jedynie 113 przedstawicieli prawnych i 312 zarządców. Zarządcę powołuje sąd w momencie wszczęcia postępowania. Uczestniczy on zarówno w postępowaniu ochronnym, jak i naprawczym, w firmach mających 20 mln euro obrotu rocznie i co najmniej 25 pracowników. Jego rolą jest zarządzanie firmą i posiada on dość duże uprawnienia. Przedstawiciel prawny jest obligatoryjnie wyznaczany przez sąd. W przypadku, gdy postępowanie naprawcze zostanie numer 1 (1) wrzesień 2010

przekształcone w postępowanie mające na celu likwidację przedsiębiorstwa, zarządca stanie się likwidatorem. Czuwa nad „zbiorowym interesem wierzycieli” i jest upoważniony do podejmowania działań przeciwko dłużnikowi. W przypadku ogłoszenia planu naprawczego albo likwidacyjnego wyznacza się komisarza w celu wykonania planu. Ponadto we francuskim postępowaniu upadłościowym biorą udział przedstawiciele pracowników oraz nadzorcy, wybierani spośród wierzycieli, jeśli ci wyrażą taką potrzebę. Sami wierzyciele przez dłuższy czas nie odgrywali żadnej roli w postępowaniu. Dopiero z chwilą wejścia w życie ustawy z 2005 roku mają oni możliwość przedstawienia planu naprawczego lub likwidacyjnego, co poszerza zakres ich uprawnień. Francuskie prawo upadłościowe, w przeciwieństwie choćby do angielskiego czy niemieckiego, stawia sobie za główny cel ochronę przedsiębiorstwa. Widzimy, że historyczne doświadczenia związane z represyjnym prawem doprowadziły obecnego ustawodawcę do złagodzenia przepisów tak, aby dawały one jak największe szanse przedsiębiorstwu pogrążonemu w trudnościach finansowych. To, czy takie podejście jest prawidłowe i czy obecne procedury spełniają swój cel, pozostaje otwartym pytaniem, na które być może odpowie praktyka, przyczyniając się do ewentualnych dalszych reform tej gałęzi prawa. 39


Why some companies turn a crisis into a PR disaster …. And how to not be one of them

Tim Prizeman Kelso Consulting - Public Relations Consultant

Why some companies turn a crisis into a PR disaster … And how to not be one of them Tim Prizeman of Kelso Consulting (www.kelsopr.com) considers: why organisations frequently mishandle crises, often inflicting a PR disaster on themselves, and its damage is far greater than the initial problem’s?

inflict a PR disaster on themselves, and its damage is far greater than the initial problem’s?] . This is important to insolvency practitioners [lawyers] since adverse press attention will make the job of recovery far harder.

Whether a company is facing solvency problems, management upheaval or other serious problems attracting attention, making sure that sensible communication tactics are not thwarted by the company’s own management and it’s various processes is often the hardest part of successfully defending it reputation.

Behavioural economics (a combination of economics and psychology that considers [studies] why customers and, particularly, investors often act irrationally) [also] holds some useful insight into decision-making in a A crisis crisis too. wAn event that has the potential For instance, people to inflict long term financial have a [are often driven harm on a business. by]“self-serving bias”. Its A PR disaster traits [features] include: wMishandling the communication (often in w People typically the first few hours or at a attribute their particularly critical point) so successes to personal that the harm from the publicity factors, but generated by the crisis is far they feel greater than the event itself! their failures are due to factors beyond their control (people with low self-esteem do the opposite). This gives [results in] the common human tendency to take credit for success, but deny responsibility for failure – think of the reactions of heads of big banks [big banks’ executives] after the credit crunch. w People evaluate ambiguous information in a way [ways] that supports their interests and dismiss information that does not fit their opinions. w People believe that they personally perform much better than the average person in areas [fields] important to their self-esteem. What this means is that management in organisations (and also their technical professionals such as engineers, accountants, lawyers, scientists and PR advisers) address problems from position of strong self-confidence in their abilities, and any information that contradicts this is rationalized away. After all, at a giant market-

The tactics for stopping a crisis from becoming a PR disaster are well known and have been documented extensively, so why do knowledgeable companies with plenty of intelligent staff (ranging right up to giants like Toyota and General Motors) sometimes make such a disaster of it? Poor PR tactics may be the final problem, but often PR failings are frequently caused by under-pressure management teams or single executives making disastrous decisions under pressure – perhaps sometimes through bad judgment, but also as a result of established psychological factors. A great example of this is the negative press coverage surrounding the executive officers of large US car-makers going to Washington to ask for the US tax-payers’ money… in executive jets. What impression did they think they would make? Did they not think that adversarial journalists or politicians would discover this and pillory them? Didn’t anyone on their team warn them about how this would be portrayed? Or perhaps, why were such concerns brushed aside? Steps to be taken when dealing with a crisis and minimising adverse press coverage are discussed in other articles in this edition (also, Eurofenix Autumn 2009) and widely covered in numerous books on the subject. The question for people involved in restructurings and insolvencies [restructuring and insolvency cases] is also “despite the ‘right’ way to deal with a crisis being well known, why do management teams frequently mishandle crises and manage to inflict on themselves a PR disaster whose damage is far greater than the initial problem?” [despite knowing the right way to deal with a crisis, why do management teams frequently mishandle crises and manage to 40

www.izbasyndykow.pl


Why some companies turn a crisis into a PR disaster …. And how to not be one of them

leading [giant, leading] company like Toyota, you would believe you are the best and that people making wild allegations about cars’ accelerators must be wrong or mischievous. In a turnaround it could manifest itself [While making a turnaround, it would be manifested] as people feeling their offer is more compelling than it actually is, that the legal case is sounder than it might be, that the promised finance is more likely to appear than it is, and management will probably be over-confident in their ability to deliver change. Not only are people over-confident, they are often blind to being wrong. You’d think that when people strongly hold a view that is demonstrated to be wrong [a strongly-held view is proven wrong], they [people] would change their mind. In fact, in the face of mounting evidence people generally become even more adamant they are right (think of George Bush’s and Tony Blair’s comments on the invasion of Iraq long after the subsequent non-discovery of [failure to discover] weapons of mass destruction; think of the former head of Lehman [Bros.]). Therefore, as a crisis mounts and the pressure builds, management and advisers become even more convinced that they are right and the outsiders are wrong. Contradictory [Contrary] information is ignored, and advisers giving contrary views are distrusted. Even when problems are realised, people still have [show] further tendencies to keep their existing position rather than [achieve] a better one. Sometimes people cling to a position, because they believe changing will cause them to lose face [will cost them their reputation]. In addition, there is the “sunk cost fallacy”, which is the tendency for people to believe they have invested so much in a particular course of action that they must see it through, because they have passed the “point of no return” – when in fact they are throwing good money after bad. All of the above particularly apply in a crisis when the timescales are ultra-compressed and there is [characterised by narrow time limits and] a lack of clear information. People will tend to revert to viewing things based on their past experiences and perspectives, Typical management reactions leading to a PR disaster Before the crisis: wIt won’t happen to us wWe can deal with it when it happens When the crisis happens: wThis crisis is not our fault (it was from events we could not have foreseen) When media interest and criticism starts: wThe criticism of us is misguided wThe problem is not as bad as is being made out by the media, customers and/or allegations wWe are being picked on unfairly wThe media is out to get us (paranoia has now set in!) wWe can fix it if they leave us alone wIf I keep my head down it will be okay in the long run rather than being open to new approaches - except where all else has failed. These tendencies mean that management and advisers, especially those unfamiliar with handling crises, are very bad at reacting [hardly able to react] with the speed and empathy with all stakeholders [towards all business partners] that effective crisis communications requires. This is particularly where management numer 1 (1) wrzesień 2010

is unfamiliar with the pressures of a public crisis, and may well find the whole experience particularly disconcerting – often resulting in a reluctance to communicate anything to the media or other interested parties. This is particularly unfortunate as in a crisis journalists and other stakeholders [business partners] judge the company by how professionally it handles the communications process. Often companies are doing the right thing to tackle the crisis, but their failure to deal professionally with the media [professionally] creates a negative impression that affects the way everything is reported. This is not surprising; journalists often cannot judge the effectiveness of the steps being taken by a company to resolve a problem – but they certainly can tell if calls aren’t returned, press officers don’t have basic information and if contradictory statements are being made. This is important, because of another behavioural economics observation called framing – in this case, the habit of people to base their [basing one’s] viewpoint on the first bit [piece] of information they receive. Put simply [To put it simply], first impressions count. If at the start an organisation [initially] creates a bad impression through failing to communicate effectively (or allows others to take the initiative), then it will always be seen as, at best, “catching up” [(at best!)]. What you experience in a crisis wUltra-compressed timescales wLack of clear information wRumour and speculation wEvents unfolding out of your control wDecision-makers unavailable... but the need for fast decisions wCommunication becomes more adversarial, more probing, faster paced and less predictable w“News journalists” replace business correspondents (and your problems with the media really begin!) While a specific crisis may not be foreseeable, it is very predictable that some sort of crisis will occur – oil companies will inevitably have spillages; food companies will inevitably have product recalls; professional firms will inevitably have their standards criticised; and each year many businesses will find their premises burnt or flooded; in the current environment strikes and disaffected employees are to be expected. Firms in volatile sectors or those with high leverage or poor cash-flow can also expect that solvencyrelated problems are a strong potential [possibility]! Toyota will also go down in the annals of corporate communications as a case study of how not to handle a crisis. There is a lot to learn for businesses of all sizes facing all sorts of crises from the way Toyota mishandled its response to allegations of faulty accelerators – denial; contradictory messages; a failure to show concern or visible leadership; allowing others to set the debate and cause alarm. Nonetheless [Nevertheless,] many companies don’t have a crisis response plan, and few have one that is rehearsed and current [upto-date]. Given the problems discussed once a crisis is underway, having such a plan will, [Having discussed the problems prior to a crisis and having a plan will,] at the very least, get the defence off to the right start. Ensuring some sort of plan is in place needs to be on the list for insolvency and restructuring advisers looking to help management through a traumatic process.

41


GLOSA do uchwały Sądu Najwyższego z dnia 20 stycznia 2010r. sygn. III CZP 115/09

Daria Popłonyk Sędzia sądu rejonowego dla miasta stołecznego Warszawy Wydział X Gospodarczy do spraw Upadłościowych i Naprawczych

GLOSA do uchwały Sądu Najwyższego z dnia 20 stycznia 2010r. sygn. III CZP 115/09 W uchwale z dnia 20 stycznia 2010r. sygn. III CZP 115/09 Sąd Najwyższy udzielił odpowiedzi na następujące pytanie prawne: „Czy wynikający z odesłania na podstawie art. 29 „b” Rozporządzenia Rady (WE) nr 1346/2000 z dnia 29 maja 2000r. w sprawie postępowania upadłościowego (Dz.U.UE.L.00.160.1) [dalej „rozporządzenie”] krąg podmiotów uprawnionych do wszczęcia wtórnego postępowania upadłościowego zakreśla art. 20 ustawy Prawo upadłościowe i naprawcze (Dz.U. z 2003 r., Nr 60, poz. 535 z późn. zm.), czy też art. 407 ww. ustawy?” Zagadnienie prawne powstało na tle następującego stanu faktycznego: wierzyciel – wnioskodawca mający siedzibę w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej i posiadający oddział w Wielkiej Brytanii złożył wniosek o otwarcie wtórnego postępowania upadłościowego wobec dłużnika mającego siedzibę na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej. Wobec dłużnika zostało otwarte uprzednio we Francji postępowanie upadłościowe o charakterze naprawczym (sauvegarde) na

podstawie art. 3 ust. 1 rozporządzenia Rady Europejskiej o postępowaniu upadłościowym. W związku z tym wierzyciel podniósł, że na mocy art. 27 ww. rozporządzenia możliwe jest otwarcie wtórnego postępowania upadłościowego. Swoją legitymację do złożenia wniosku wywiódł zaś z art. 20 ust. 1 prawa upadłościowego i naprawczego w zw. z art. 29 lit. b rozporządzenia Rady Europejskiej. Sąd I instancji rozpoznający wniosek oddalił go stwierdzając, że legitymację wierzyciela normuje art. 407 prawa upadłościowego i naprawczego przewidujący, że z wnioskiem o otwarcie wtórnego postępowania upadłościowego może wystąpić wyłącznie wierzyciel mający miejsce zamieszkania lub siedzibę na terytorium Polski. Rozpoznający zażalenie na postanowienie sąd II instancji powziął wątpliwość i przedstawił wyżej cytowane pytanie prawne Sądowi Najwyższemu. W związku z zadanym pytaniem Sąd Najwyższy podjął uchwałę następującą:

Krąg podmiotów uprawnionych do wszczęcia wtórnego postępowania upadłościowego zakreśla art. 407 ustawy Prawo upadłościowe i naprawcze (Dz.U. z 2003 r., Nr 60, poz. 535 ze zm.). W uzasadnieniu Sąd Najwyższy w pierwszym rzędzie zaznaczył, że art. 407 prawa upadłościowego i naprawczego jako wskazujący krąg podmiotów uprawnionych do wnioskowania o wszczęcie wtórnego postępowania upadłościowego stanowi lex specialis wobec art. 20 ust. 1 prawa upadłościowego naprawczego określającego podmioty uprawnione do wnioskowania o ogłoszenie upadłości w 42

ogólności. Następnie zauważono, że przepisy prawa polskiego zostały wyłączone na mocy art. 378 ust. 1 prawa upadłościowego i naprawczego, gdy umowa międzynarodowa, której Polska jest stroną lub prawo organizacji międzynarodowej, której Polska jest członkiem tak stanowi. W takim przypadku stosowanie art. 20 prawa upadłościowego i naprawczego wchodziłoby w rachubę, gdyby prawo międzynarodowe wyłączało możliwość www.izbasyndykow.pl


GLOSA do uchwały Sądu Najwyższego z dnia 20 stycznia 2010r. sygn. III CZP 115/09

odrębnej regulacji w zakresie wnioskowania o wszczęcie wtórnego postępowania upadłościowego. Wyżej wskazane rozporządzenie w art. 28 nakazuje stosowanie do postępowania wtórnego państwa wszczęcia tego postępowania. Jednocześnie art. 29 lit. b tegoż rozporządzenia określa jako podmiot uprawniony do wnioskowania o wszczęcie postępowania wtórnego ten podmiot, który jest do tego uprawniony na gruncie prawa wewnętrznego. Zdaniem Sądu Najwyższego art.

29 lit. b rozporządzenia w sposób wyraźny odsyła do krajowej regulacji w zakresie postępowania wtórnego. Przy tym Sąd Najwyższy powołał się na brzmienie polskiej, niemieckiej i litewskiej wersji językowej rozporządzenia. Sąd Najwyższy dodał, że pojęcie wtórnego postępowania upadłościowego występuje tylko w niektórych ustawodawstwach państw członkowskich Unii stąd różnice terminologiczne w różnych wersjach językowych tego samego rozporządzenia.

GLOSA Z wyrażonym przez Sąd Najwyższy poglądem nie sposób się zgodzić. Za wyłączeniem stosowania art. 407 prawa upadłościowego i naprawczego przemawia wykładnia bazująca na przepisach prawa polskiego oraz interpretacja rozporządzenia. Bazując na przepisach prawa krajowego stosowanie tego przepisu wyłącza art. 378 ust. 1 prawa upadłościowego i naprawczego, który stanowi, że przepisów części II normującej międzynarodowe postępowania upadłościowe nie stosuje się, jeżeli umowa międzynarodowa, której Rzeczpospolita Polska jest stroną, albo prawo organizacji międzynarodowej, której Rzeczpospolita Polska jest członkiem, stanowi inaczej. Art. 378 ust. 1 prawa upadłościowego i naprawczego wyłącza stosowanie tej części w całości1. Nawet jednak gdyby przyjąć, że wyłączone są jedynie te przepisy, które inaczej aniżeli rozporządzenie regulują poszczególne kwestie, to efektem będzie praktyczne wyłączenie wszystkich przepisów części II. Rozporządzenie bowiem praktycznie, każdą kwestię związaną z postępowaniem międzynarodowym reguluje inaczej, a tym samym wyłącza stosowanie przepisów polskich w tym zakresie. Inaczej, w stosunku do unormowania krajowego, zakreślono w rozporządzeniu krąg podmiotów uprawnionych do wszczęcia postępowania wtórnego. Rozporządzenie nie przewiduje żadnych ograniczeń ze względu na miejsce zamieszkania czy siedziby, lub charakter wierzytelności uprawnionego wnioskodawcy (o czym obszerniej w dalszej części rozważań), podczas gdy art. 407 prawa upadłościowego i naprawczego tego typu ograniczenia przyjmuje. Wobec tego stosowanie rozporządzenia będzie miało miejsce wobec podmiotów mających siedzibę na obszarze Unii Europejskiej, zaś Części II Prawa upadłościowego i naprawczego w postępowaniach w sprawie niewypłacalności wszczętych wobec podmiotów mających siedzibę poza terytorium Unii Europejskiej. Jeśli zatem sąd państwa nie będącego członkiem Unii, w którym taki podmiot ma główną siedzibę ogłosi jego upadłość, to dla skuteczności tego orzeczenia na terytorium RP konieczne będzie jego uznanie w trybie określonym w przepisach tej części ustawy. Część ta przewiduje również uznawanie ubocznych postępowań upadłościowych, lecz również nie dotyczy to podmiotów z siedzibą na terytorium Unii Europejskiej. Przepisy polskie dotyczące postępowania transgranicznego będą również miały zastosowanie do uznawania skutków na terytorium Polski tych postępowań dotyczących numer 1 (1) wrzesień 2010

niewypłacalności, które nie zostały wymienione w załączniku A do rozporządzenia. Przepisy krajowe i unijne dotyczące międzynarodowego postępowania upadłościowego są kompatybilne, zakres ich stosowania jest różny. W tym kontekście wyeliminowane są sytuacje, kiedy to jednocześnie miałoby być stosowane do międzynarodowego postępowania upadłościowego krajowe prawo dotyczące postępowania transgranicznego i prawo wspólnotowe2. Skoro więc przepisy prawa polskiego wyłączają stosowanie unormowań odnośnie postępowań międzynarodowych prowadzonych wobec podmiotów z głównym ośrodkiem interesów na terytorium Unii, tym samym nie może znajdować zastosowania art. 407 prawa upadłościowego i naprawczego umiejscowiony w wyłączonej ze stosowania części ustawy. Do jednakowych wniosków prowadzi interpretacja rozporządzenia. Rozporządzenie wyraźnie rozgranicza poszczególne rodzaje postępowań (główne, wtórne i uboczne) i wyraźnie wskazuje na cele każdego z nich i sposób ich realizacji. Cele i środki realizacji z łatwością można określić na podstawie treści preambuły do rozporządzenia. Jakkolwiek sama preambuła nie ma mocy wiążącej stanowi wskazówkę przy interpretacji przepisów rozporządzenia. Z lektury preambuły wynika, że do czasu wszczęcia głównego postępowania upadłościowego należy do minimum ograniczyć możliwość wszczynania ubocznych postępowań upadłościowych. Ograniczenie to winno przejawiać się w wąskim ujęciu kręgu podmiotów uprawnionych do złożenia wniosku o wszczęcie ubocznego postępowania upadłościowego(pkt 17 preambuły). Punkt 17 preambuły wyraźne wskazuje, że celem takiej regulacji jest ograniczenie do minimum możliwości składania wniosków o wszczęcie postępowania ubocznego przed wszczęciem postępowania głównego. Idea wyrażona w pkt 17 preambuły znalazła swoje urzeczywistnienie w art. 3 ust. 4 rozporządzenia, który wskazuje wypadki, gdy możliwe jest wszczęcie postępowania ubocznego. Art.3 ust. 4 lit.b rozporządzenia stanowi, że wszczęcie ubocznego postępowania upadłościowego jest możliwe w razie złożenia wniosku jedynie przez wierzyciela posiadającego miejsce zamieszkania, miejsce zwykłego pobytu lub siedzibę w państwie członkowskim, na którego terytorium znajduje się odpowiedni oddział dłużnika lub którego wierzytelność powstała w związku z działalnością tego oddziału. 43


GLOSA do uchwały Sądu Najwyższego z dnia 20 stycznia 2010r. sygn. III CZP 115/09

Takie ograniczenie ustaje po otwarciu głównego postępowania upadłościowego. Pkt 18 preambuły brzmi następująco: Po wszczęciu głównego postępowania upadłościowego niniejsze rozporządzenie nie ogranicza prawa do złożenia wniosku o wszczęcie postępowania upadłościowego w Państwie Członkowskim, w którym dłużnik ma oddział. Zarządca w postępowaniu głównym lub każda inna osoba uprawniona przez prawo wewnętrzne odpowiedniego Państwa Członkowskiego może wnosić o wszczęcie postępowania wtórnego. Od tego momentu zarówno zarządca jak i każda inna osoba uprawniona przez prawo wewnętrzne może wnosić o wszczęcie postępowania wtórnego. I tu wyrazem normatywnym celów rozporządzenia jest art. 29 lit.b. Rozporządzenie rozróżnia wyraźnie sytuację przed i po ogłoszeniu głównego postępowania upadłościowego. Rozróżnienie to przejawia się w dopuszczeniu ograniczenia kręgu podmiotów uprawnionych do występowania z wnioskiem o ogłoszenie upadłości wywołującej skutki wyłącznie na terytorium państwa wszczęcia postępowania 3 wyłącznie do czasu wszczęcia postępowania uniwersalnego (głównego). Zauważenia wymaga, że rozporządzenie nie ogranicza, tak jak w przypadku postępowania ubocznego, kręgu osób uprawnionych do wszczynania głównego postępowania upadłościowego, a przecież postępowanie to ma charakter uniwersalny i obejmuje cały majątek dłużnika położonych w innych państwach członkowskich Unii. W takim przypadku na mocy art. 20 ust. 1 prawa upadłościowego i naprawczego w zw. z art. 4 ust.1 rozporządzenia każdy wierzyciel bez względu na miejsce jego zamieszkania, siedzibę, czy też związek wierzytelności z majątkiem położonym na terytorium Polski może wnioskować o wszczęcie głównego postępowania upadłościowego. Sąd Najwyższy nie odnosi się w uchwale do wzajemnego stosunku postępowań ubocznego, głównego i wtórnego4. Można odnieść wrażenie, że brak ograniczeń w samym rozporządzeniu daje, zdaniem Sądu Najwyższego, uprawnienie państwom członkowskim do wprowadzenia własnych obostrzeń: to uprawnienie miałby dawać art. 29 lit. b rozporządzenia. Brak uzasadnienia dla takiej interpretacji, bowiem nie jest wiadomym jaki miałby być cel regulacji. Sąd Najwyższy nie wyjaśnia jakie cele miałyby osiągać państwa członkowskie wprowadzając ograniczenia, skoro samo rozporządzenie nie wskazuje na potrzebę wprowadzania obostrzeń. Tym bardziej nie jest taka interpretacja zrozumiała, że samo rozporządzenie wprowadza ograniczenia wyłącznie w przypadku postępowania ubocznego. Nie sposób z tego wywieść, że państwa członkowskie mają prawo zawężać krąg podmiotów uprawnionych do wnoszenia o otwarcie głównego i wtórnego postępowania. Argumentacja Sądu Najwyższego prowadzi do wniosku, że skoro art. 29 lit. b rozporządzenia odsyła do prawa wewnętrznego, to prawo wewnętrzne może zakreślać krąg podmiotów uprawnionych do wszczęcia postępowania wtórnego w sposób dowolny. Tu jednak pojawia się pytanie dlaczego normodawca unijny zdecydował się na umieszczenie w 44

rozporządzeniu przepisów zawężających krąg podmiotów uprawnionych do wszczynania postępowania ubocznego. Na potrzebę zawężenia kręgu podmiotów uprawnionych do wnioskowania o otwarcie wtórnego postępowania upadłościowego nie wskazuje też w najmniejszym stopniu pkt 19 preambuły, który stanowi, że celem postępowania wtórnego jest m.in. ochrona miejscowych interesów, a także ułatwienie procesu likwidacji zbyt złożonego majątku dłużnika. Co do drugiego z wymienionych celów, nie wymaga to większego komentarza, gdyż nie ulega wątpliwości, że miejscowy syndyk będzie efektywniej prowadził proces likwidacji majątku dłużnika. Wątpliwości może budzić zwrot „ochrona miejscowych interesów”. Zwrotu tego nie można utożsamiać z jakąś bliżej nie określoną potrzebą ochrony miejscowych stosunków gospodarczych, a w dalszej kolejności z wyłącznym prawem wierzycieli miejscowych do wnoszenia o wszczęcie wtórnego postępowania upadłościowego. Na czym bowiem miałaby polegać ochrona miejscowych interesów, jeśli toczy się już główne postępowanie upadłościowe obejmujące również majątek dłużnika położony na terytorium państwa, na którym miałoby być wszczęte postępowanie wtórne. Pamiętać też należy o tym, że każdy wierzyciel może zgłosić wierzytelność zarówno w postępowaniu głównym jak i każdym wtórnym na mocy art. 32 rozporządzenia, a więc również wierzyciel nie związany w żaden sposób miejscem zamieszkania, siedziby czy też interesami z państwem wszczęcia postępowania wtórnego. Zwrot „ochrona miejscowych interesów” należy zatem rozumieć jako uwzględnienie lokalnych interesów po wszczęciu postępowania wtórnego przejawiające się przede wszystkim w tym, że w myśl art. 28 rozporządzenia zastosowanie będzie miało prawo państwa członkowskiego, na którego terytorium zostało ono wszczęte. Z oczywistych względów wierzyciele miejscowi lepiej znają unormowania prawa krajowego aniżeli unormowania prawa państwa wszczęcia postępowania głównego. Każdy wierzyciel może zgłosić swoją wierzytelność w postępowaniu głównym i wtórnym. Zatem wierzycielowi miejscowemu łatwiej jest zgłosić wierzytelność przed organami miejscowymi zgodnie z przepisami krajowego prawa i monitorować proces ustalania listy wierzytelności. Łatwiej jest również kontrolować w ogólności przebieg postępowania upadłościowego. W szczególności w przypadku upadłości przedsiębiorców, którzy posiadają majątek rozrzucony na terytorium Unii, wierzyciele mogą szybciej uzyskać zaspokojenie w postępowaniu wtórnym. Przyjęcie poglądu, że art. 29 lit. b rozporządzenia odsyła do art. 407 prawa upadłościowego i naprawczego prowadzi do niemożliwych do zaakceptowania skutków. Mianowicie art.407 prawa upadłościowego i naprawczego przyznaje uprawnienie do wszczęcia postępowania wtórnego wyłącznie wierzycielom mającym miejsce zamieszkania czy też siedzibę na terytorium Polski. W związku z tym paradoksalnie wszczęcie postępowania ubocznego byłoby łatwiejsze aniżeli wtórnego, bowiem oprócz wierzycieli miejscowych uprawniony jest również ten, którego wierzytelność związana jest z oddziałem przedsiębiorstwa dłużnika5. W takim przypadku będąca wierzycielem spółka mająca siedzibę na przykład na terytorium Niemiec, a www.izbasyndykow.pl


GLOSA do uchwały Sądu Najwyższego z dnia 20 stycznia 2010r. sygn. III CZP 115/09

powiązana interesami z oddziałem spółki francuskiej w Polsce mogłaby wnioskować o otwarcie ubocznego postępowania upadłościowego, zaś po ogłoszeniu upadłości głównej tejże spółki francuskiej nie mogłaby wnioskować o otwarcie wtórnego postępowania upadłościowego, gdyż nie ma siedziby w Polsce. Następnie jednak na mocy art. 32 rozporządzenia mogłaby, jeśli inny uprawniony podmiot złożył wniosek o wszczęcie postępowania wtórnego, zgłosić swoją wierzytelność w tym postępowaniu wtórnym. Przyjęcie zatem, że to art. 407 prawa upadłościowego i naprawczego określa podmioty uprawnione do wszczęcia postępowania wtórnego prowadzi do konsekwencji sprzecznych z ideą wyrażoną w rozporządzeniu, a mianowicie, że wszelkie ograniczenia mogą być stosowane wyłącznie do czasu wszczęcia procedury głównej. Z wykładni systemowej wynika brak podstaw dla uznania, że krąg uprawnionych do wszczęcia postępowania wtórnego reguluje art. 407 prawa upadłościowego i naprawczego. Przyjęcie odmiennego poglądu zaburza spójność systemu i porządek wzajemnych powiązań między głównym, wtórnym i ubocznym postępowaniem upadłościowym. Wszystkie przedstawione argumenty przemawiają przeciw stosowaniu art. 407 prawa upadłościowego i naprawczego w postępowaniu o wszczęcie wtórnego postępowania upadłościowego w zakresie objętym rozporządzeniem. Wobec tego z uwagi na treść art. 29 lit. b rozporządzenia krąg podmiotów uprawnionych do wszczęcia postępowania wtórnego określa art. 20 prawa upadłościowego i naprawczego6. Zgodnie z więc z celami założonymi w rozporządzeniu jedynie w przypadku postępowania ubocznego istniałoby ograniczenie kręgu podmiotów uprawnionych do jego wszczęcia, zaś uprawnienie do wszczynania postępowania głównego i wtórnego odbywałoby się na zasadach określonych przez przepisy prawa wewnętrznego, które nie wprowadzają żadnych ograniczeń w rodzaju domicylu dla podmiotów uprawnionych.

Przypisy Nieco inaczej Piotr Zimmerman, który uważa, że przepisy części II ustawy prawo upadłościowe i naprawcze wyłączone są tylko w tym zakresie, w jakim istnieje odrębna regulacja rozporządzenia (Piotr Zimmerman, Prawo upadłościowe i naprawcze. Komentarz, Warszawa 2007,s. 566) 1

Zob. S. Gurgul, Zasady i tryb wszczęcia głównego i wtórnego postępowania upadłościowego według prawa Unii Europejskiej i prawa polskiego, MoP 18/2009, str. 1022. 2

Zarówno postępowanie upadłościowe uboczne jak i wtórne ograniczają się swoimi skutkami do majątku położonego w państwie wszczęcia postępowania ubocznego czy też wtórnego (art.3 ust. 2 w zw. z ust. 3 i 4 rozporządzenia). 3

O potrzebie systemowej wykładni prawa pisze S. Gurgul [w:] Zasady i tryb wszczęcia głównego i wtórnego postępowania upadłościowego według prawa Unii Europejskiej i prawa polskiego, MoP 18/2009, str.1021 4

Przypomnijmy, że polska ustawa nie reguluje kwestii związanych z wszczęciem ubocznego postępowania upadłościowego, zatem podstawą jego wszczęcia jest art. 3 ust. 2 i 4 rozporządzenia. 5

6 zob. też S. Gurgul, op. cit, str. 1023

numer 1 (1) wrzesień 2010

45


IT W kancelarii syndyka - część II iPad w rękach syndyka.

Jerzy Sławek

IT W kancelarii syndyka - część II iPad w rękach syndyka. Nie trzeba być profesorem elektroniki, aby dostrzec, że iPad (nie mylić z odtwarzaczem iPod) dla prawnika może być w codziennej pracy substytutem dla dokumentów papierowych. W światku prawniczym w USA, o iPadzie mówi się już „legal pad”. Pomyśl – notatnik w którym nie skończy się papier, który łatwo i szybko przeszukasz, odnajdując potrzebne w tej chwili notatki, notatnik zawierający wszystko czego potrzebujesz, ba – pozwalający nawet twojej asystentce na wysyłkę pilnej, właśnie dostarczonej do twojej kancelarii poczty, podczas gdy jesteś w podróży… Perspektywy są kuszące. iPad – co to takiego? Według niektórych to „powiększony” model telefonu iPhone, jednakże pomimo pewnych podobieństw nie można tego twierdzenia uznać za słuszne. Według Stevena Jobsa, jednego z założycieli firmy Apple, producenta iPada, jest on urządzeniem sklasyfikowanym pomiędzy inteligentnym telefonem a notebookiem. Jest on urządzeniem nowej kategorii, wykorzystującym technologię dotykową, które w sposób intuicyjny obsługuje obrazy, notatki, dokumenty, współpracując do tego z Internetem i pocztą elektroniczną. Prawdziwy potencjał tego urządzenia, leży w nieprawdopodobnych możliwościach mobilności (niewielka waga, długi czas pracy baterii, komunikacja 3G) przy zachowaniu niezbędnej wydajności, możliwości uruchamiania dziesiątek tysięcy aplikacji i, co najważniejsze, z dużym czytelnym wyświetlaczem. Zatem do rzeczy, obejrzmy z bliska to urządzenie i spróbujmy wykorzystać je w codziennej pracy. Nieco mniejsze niż A4, o grubości lekko ponad 1 cm i wadze ok. 0,7 kg białe urządzonko robi wrażenie na każdym, kto po raz pierwszy bierze je w swoje dłonie. Procesor o częstotliwości 1 GHz i 9,7” wyświetlacz z rozdzielczością 1024 x 768 pixeli, pozwalają na 10 godzinną pracę urządzenia. Moduł WiFi umożliwia bezprzewodowy dostęp do Internetu w tzw. APN (punktach dostępu, popularnie „hot spot”), natomiast moduł 3G (dostępny tylko w niektórych urządzeniach), po zastosowaniu dostępnej już w Polsce karty „mikroSIM” pozwala na ciągły dostęp do Internetu, także poza punktami dostępu APN z prędkością nawet do 7,2 Mb/s (prędkość zależy od możliwości 46

technicznych operatora). iPad występuje w 6 odmianach, różniących się pojemnością pamięci i możliwościami komunikacji 3G. Są to modele WiFi: 16GB, 32GB, 64GB i modele WiFi + 3G: 16GB, 32GB, 64GB. Ceny wahają się od 500 EUR do 799 EUR. Od razu odpowiem na pytanie, które ciśnie się do naszej głowy – jaki trzeba wybrać? O tym niech zdecyduje częstotliwość i zakres jego eksploatacji. Ja zdecydowałem się na wersję 64GB + 3G, jako że planuję dość intensywnie używać iPada w celach zawodowych, dużo się przemieszczam, a moja asystentka systematycznie skanuje przychodzące pisma, dzięki czemu będę mógł wszystko mieć pod ręką. Jak zamierzam wykorzystywać to urządzenie, aby było mi pomocne w pracy? Przede wszystkim, żeby było jasne nie będzie to iPad zamiast notebooka. Na notebooku mam programy prawnicze, dokumenty i arkusze kalkulacyjne i tak zostanie, bo nie wyobrażam sobie pracy na iPadzie, sporządzając np. plan likwidacyjny masy upadłości. iPad po prostu będzie moim notesem, zabieranym na każde spotkanie, który automatycznie będzie synchronizował wskazane dane z moja kancelarią, tak bym miał pod ręka dokumenty nad którymi na bieżąco pracuję lub w przeszłości pracowałem. Znajdą się w nim również teksty podstawowych aktów prawnych, zapisane w formacie coraz popularniejszych eBooków, które w sposób komfortowy umożliwiają czytanie i szybki dostęp do szukanych fraz ustaw. Wymiana danych pomiędzy moim podstawowym systemem, opartym na komputerze typu PC jest możliwa, dzięki oprogramowaniu i usłudze Dropbox, która obsługuje synchronizację wskazanych danych pomiędzy moim serwerem, komputerem asystentki, moim notebookiem i iPadem. To wspaniałe rozwiązanie umożliwia automatyczne synchronizowanie plików w taki sposób, by dane były jednolite i spójne na wszystkich wymienionych wyżej komputerach. W praktyce oznacza to, iż moja asystentka, wpisując pocztę do systemu kancelaryjnego i dokonując skanu pism przychodzących, dostarczy danych, których proces synchronizacji przebiega w sposób automatyczny przy www.izbasyndykow.pl


IT W kancelarii syndyka - część II iPad w rękach syndyka.

Ruszyła Akademia Syndyków

dostępie do tych danych (warunek połączenia z Internetem) i w ten sposób na moim iPadzie znajduje się poczta polecona, którą właśnie w dniu dzisiejszym a może nawet przed chwilą asystentka odebrała z urzędu pocztowego. Bardzo ciekawą funkcją jest możliwość zdalnego dostępu do pulpitu komputera stacjonarnego za pomocą iPada. Przy użyciu odpowiedniego oprogramowania, możliwy jest dostęp do komputera w kancelarii z dowolnego miejsca. W ten sposób możemy dostawać się do zasobów archiwalnych, które nie są synchronizowane z iPadem, gdy nagle pojawi się potrzeba dostępu do tychże danych. Kontakty, notatki i kalendarz, to podstawowe narzędzia, pozwalające zorganizować swój czas w taki sposób, by wydajnie i bezproblemowo wypełniać swoje obowiązki w codziennej pracy. Za pomocą ogólnie dostępnego oprogramowania iTunes iPad bezproblemowo synchronizuje się z Microsoft Outlookiem, który w zasadzie jest standardem, jeśli chodzi osobiste organizatory. Jedyny problem to synchronizacja zadań programu Outlook, do czego trzeba zakupić w iStore (sklepie udostępniającym oprogramowanie do iPada) odpowiedni program, na szczęście za kwotę ok. 2-3 EUR. Podobnie by edytować na iPadzie dokumenty typu Word, Excel należy zakupić odpowiedni program za cenę ok. 8-10 EUR. Warto również dodać, iż iPad jest wyposażony w bardzo szybko działający GPS, co jest nie bez znaczenia. Podzielone są jednak zdania czy iPad ma szanse całkowicie zastąpić stary dobry odręczny notatnik. Mnie osobiście urzekła

funkcja umożliwiająca sporządzanie odręcznych notatek na iPadzie za pomocą… palca! i możliwość wysłania ich emailem. Dodać należy, iż o ile na uruchomienie się komputera oczekujemy od kilkudziesięciu sekund do kilku minut, iPad jest gotów do pracy w 1 sekundę!, co nadaje mu „nadprzyrodzone” możliwości. Jednakże sporządzenie odręcznego dokumentu za pomocą palca raczej byłoby ekwilibrystycznym wyczynem, choć nie należy uznawać tego za niemożliwe. iPad posiada również szerokie możliwości wykorzystywania go do odpoczynku i rozrywki. Przeglądanie codziennej prasy za pomocą iPada to już standard nie tylko za granicą. Dostępne w Polsce dzienniki w wersji dla iPada: Rzeczpospolita, Gazeta Prawna i Parkiet ( płatne podobnie do wydań papierowych) czy cała gama tygodników, czy choćby wspomniane wcześniej eBooki, świadczą o poważnych oczekiwaniach wydawców i uznaniu tej technologii. Dodatkowo możliwości muzyczne, wideo i w zasadzie nieograniczona paleta dostępnych dla iPada programów (podobno ok. 250 tys.) nadają temu urządzeniu na wskroś uniwersalnych charakter. Według portalu www.tabletlegal.com iPad jest urządzeniem wystarczająco łatwym dla prawników (nie wiem co chcieli przez to powiedzieć), jednakże prawnicy lubią chodzić utartymi ścieżkami i nie przewiduje się wysypu prawników pracujących na iPadach, chyba że pojawią się stricte prawnicze aplikacje na to urządzenie. Ja póki co łamię ten stereotyp i od kilku tygodni nie posiadam papierowego notatnika.

Marcin Olkowicz

Ruszyła Akademia Syndyków

W dniach 23-24 czerwca br. odbyła się uroczysta inauguracja wewnętrznego programu doskonalenia zawodowego - projektu pod nazwą Akademia Krajowej Izby Syndyków. W trakcie pierwszych warsztatów uczestnicy, oprócz zagadnień z zakresu prawa upadłościowego i naprawczego oraz egzekucyjnego, mieli możliwość zdobycia wiedzy teoretycznej i umiejętności praktycznych z zakresu sztuki prezentacji i wystąpień publicznych.

W dniach 23-24 czerwca br. odbyła się uroczysta inauguracja wewnętrznego programu doskonalenia zawodowego - projektu pod nazwą Akademia Krajowej Izby Syndyków. W trakcie pierwszych warsztatów uczestnicy, oprócz zagadnień z zakresu prawa upadłościowego i naprawczego oraz egzekucyjnego, mieli możliwość zdobycia wiedzy teoretycznej i umiejętności praktycznych z zakresu sztuki prezentacji i wystąpień publicznych. Akademia KIS jest projektem systematycznego kształcenia ustawicznego syndyków, realizującym jeden z ważnych celów statutowych działalności Izby jako samorządu zawodowego syndyków licencjonowanych, określonych już w momencie jej tworzenia. Program pierwszego modułu edukacyjnego Akademii obejmował spotkanie wykładowo-konwersatoryjne z Sędzią Cezarym Zalewskim, Zastępcą Przewodniczącego X Wydziału Gospodarczego dla Spraw Upadłościowych i Naprawczych w Warszawie oraz Iwoną Karpiuk-Suchecką, byłą Prezes Krajowej Rady Komorniczej i wieloletnim syndykiem. Spotkanie numer 1 (1) wrzesień 2010

z tak doświadczonymi znawcami i praktykami zagadnień prawa upadłościowego, naprawczego i egzekucyjnego, stworzyło uczestnikom Akademii nie tylko możliwość wysłuchania niezwykle interesujących merytorycznie wykładów, ale także podjęcia dyskusji nad praktycznymi aspektami postępowań naprawczych i układowych. Część warsztatową spotkania - treningi tak zwanych „umiejętności miękkich” z zakresu komunikowania, kompetencji interpersonalnych, sztuki efektywnej prezentacji, rozwiązywania konfliktów i określania standardów wizerunkowo-komunikacyjnych, prowadzili doświadczeni trenerzy z firmy Multi Communications - Marcin Olkowicz i Katarzyna Maciejewska. Szkolenie z elementami coachingu (po zdaniu testu wiedzy oraz zaliczeniu ćwiczeń praktycznych z zakresu sztuki wypowiedzi z elementami retoryki, reakcji na sytuacje stresowe, technik koncyliacyjnych i negocjacyjnych, etc.) zostało uwieńczone otrzymaniem Certyfikatu A1. J Już w październiku planowane są kolejne spotkania Akademii i realizacja modułów edukacyjnych poziomu A2. 47


Na Zakończenie

Redakcja kwartalnika „Fenix.PL” oddaje w Państwa ręce kolejny numer czasopisma. Wyrażamy nadzieję, iż lektura stanie się dla Państwa dogodnym sposobem na wdrożenie się do rytmu całorocznej pracy. Pomostem pomiędzy odpoczynkiem w letnim słońcu oraz szarością jesiennych dni.

Spis Treści

str. 2

Plan naprawczy w postępowaniu naprawczym

str. 10 Szpitale, ratujcie się same w oczekiwaniu na reformę

Wydanie to zostało zdominowane głównie przez praktyków prawa upadłościowego. Nie zabraknie jednakże rozważań teoretycznych – choćby glosy Pani Sędzi Darii Popłonyk, doświadczonego praktyka warszawskiego sądu upadłościowego.

Cieszymy się również z zainteresowania, z jakim został odebrany numer zerowy. Otrzymaliśmy wiele gratulacji, za które szczerze dziękujemy. Postaramy się nie zawieść Państwa zaufania.

str. 27 Syndyk jest lekarzem Dzięki obecnym egzaminom pewne minimum jest spełnione.

Miłym zaskoczeniem był również odzew ze strony osób zajmujących się tematyką prawa upadłościowego pragnących nawiązać z naszą redakcją współpracę. Niestety z oczywistych przyczyn zmuszeni byliśmy dokonać selekcji materiału. Postaramy się jednak wykorzystać nadesłane materiały, czy to w kolejnych numerach „Fenix.PL”, czy publikując je na stronie internetowej Krajowej Izby Syndyków. Mateusz Opaliński

W celu zamówienia prenumeraty prosimy o kontakt z kancelarią Krajowej Izby Syndyków http://www.izbasyndykow.pl/index.php/kontakt Camilla Szafrańska Jasnodworska 5 lok. 101a 01-745 Warszawa info@izbasyndykow.pl 22 633-40-11 22 633-41-84

Redakcja

Rozmowa z prof. Elżbietą Mączyńską Prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego

str. 33 Syndyk S.A. str. 38 Upadłość à la française str. 40 Why some companies turn a crisis into a PR disaster …. And how to not be one of them

str. 46 IT W kancelarii syndyka - część II iPad w rękach syndyka. str. 47 Ruszyła Akademia Syndyków

.

Zapraszamy do współtworzenia kolejnego numeru, który ukaże się już 15 grudnia

redakcjafenixpl@gmail.com

Redaktor Naczelny: Mateusz Opaliński Opiekun Merytoryczny Joanna Opalińska Zastępca redaktora Naczelnego: Maciej Szczygielski Redaktor Prowadzący Maciej Szczygielski Grafika, Łamanie, DTP Maciek Szczygielski 48

str. 15 Upadłość konsumencka. Teoria i praktyka. Czy w obecnym kształcie jest to skuteczna instytucja prawna umożliwiająca oddłużenie osoby fizycznej?

str. 42 GLOSA do uchwały Sądu Najwyższego z dnia 20 stycznia 2010r. sygn. III CZP 115/09

Prenumerata.

Sekretarz Izby Adres: Mail: Telefon: Faks:

Część I: o przyczynach

Korekta polska Piotr Ossowski Korekta angielska Aleksandra Paszkowska Współpraca Camilla Szafrańska, Piotr Ossowski Wydawnictwo: Firma Prawnicza SEDNO sp. z o.o. ul. Obrońców Tobruku 26 lok. 60, 01-494 Warszawa www.izbasyndykow.pl


Informator Krajowej Izby Syndyków Zakończył się proces tworzenia okręgowych struktur Krajowej Izby Syndyków. Zawiązała się Okręgowa Izba Syndyków w Poznaniu w następującym składzie: Zarząd Okręgowej Izby Syndyków w Poznaniu Prezes: Syndyk Licencjonowany Waldemar Bojarski Członkowie: Syndyk Licencjonowany Piotr Forszpaniak Syndyk Licencjonowany Maurycy Organa Syndyk Licencjonowany Andrzej Sondej Syndyk Licencjonowany Jacek Turkot Krajowa Izba Syndyków sprzeciwia się Senackiej inicjatywie zniesienia obniżenia wymogów na egzaminach wymaganych do uzyskania licencji syndyka. Do sprzeciwu dołączają się środowiska sędziowskie i naukowe. Szczegóły na www.izbasyndykow.pl. Rozpoczęła działalność Akademia Krajowej Izby Syndyków W dniach 23-24 czerwca 2010 roku odbyło się pierwsze szkolenie z zakresu prawa upadłościowego oraz umiejętności „miękkich” – prezentacji, wymowy, argumentacji. Absolwenci otrzymali certyfikat A1 – pierwszy spośród trzech poziomów. W niniejszym numerze artykuł trenera Marcina Olkowicza. Międzynarodowe wyróżnienie Krajowej Izby Syndyków Członek Krajowej Izby Syndyków, Członek Zarządu Okręgowej Izby Syndyków w Poznaniu Syndyk Licencjonowany Maurycy Organa otrzymał nagrodę „Richard Turton Award 2010”. Fundowaną przez światowe i europejskie organizacje syndyków „INSOL”. INSOL w uzasadnieniu pogratulowało Syndykowi Licencjonowanemu Maurycemu Organie wkładu w budowę nowych Standardów pracy syndyka w Polsce. Członkowie Krajowej Izby Syndyków wyrażają gratulacje i dumę z członka swojej organizacji.

BUDOSERWIS Z.U.H. Sp. z o.o. 41-500 Chorzów, ul. Kościuszki 31

OSOBY DO KONTAKTU Ewa Trzcińska tel.32-241-24-51 do 7 wew.112, tel. kom. 607-597-683 mail: e.trzcinska@e.budoserwis.com.pl

Grzegorz Więcławek tel.32-241-24-51 do 7 wew.126, tel. kom. 609-374-103 mail: g.wieclawek@e.budoserwis.com.pl

BUDOSERWIS Z.U.H. Sp. z o.o. z siedzibą w Chorzowie jest znaną na rynku ogólnopolskim firmą z ponad 20 letnią tradycją i doświadczeniami. Wychodząc naprzeciw potrzebom rynku, oferujemy m.in. profesjonalne usługi doradztwa konsultingowego adresowane do syndyków masy upadłości, likwidatorów oraz Wydziałów Gospodarczych d/s upadłościowych i naprawczych Sądów Rejonowych. W szczególności oferujemy usługi obejmujące :    

sporządzanie spisu inwentarza upadłych podmiotów gospodarczych, kompleksowe sporządzenie opisu i oszacowania upadłych przedsiębiorstw zgodnie z art. 306 i nast. Ustawy prawo upadłościowe i naprawcze wycenę : przedsiębiorstw, zorganizowanych części przedsiębiorstw, udziałów/akcji spółek, nieruchomości, ruchomości, wierzytelności, wartości niematerialnych i prawnych oraz innych praw majątkowych inwentaryzację budowlaną nieruchomości, okresowe przeglądy budowlane nieruchomości, sporządzanie świadectw charakterystyki energetycznej budynków i lokali

W okresie naszej ponad 20-letniej działalności, zrealizowaliśmy kilka tysięcy projektów, w tym wiele opracowań dla syndyków masy upadłości, nadzorców sądowych, likwidatorów, Sądów Rejonowych – wykonywanych w oparciu o przepisy ustawy prawo upadłościowe i naprawcze. Oferujemy Państwu wiedzę i doświadczenie naszych ekspertów. Jako jedna z największych firm konsultingowych w Polsce, zatrudniamy biegłych sądowych różnych specjalności, rzeczoznawców majątkowych, rzeczoznawców budowlanych, inżynierów budownictwa, prawników, ekonomistów, audytorów energetycznych i innych specjalistów branżowych. Zapewniamy szybkie terminy realizacji usług i konkurencyjne ceny. Zapraszamy do współpracy


Fenix PL nr 1  

Pierwszy numer czasopisma Fenix PL

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you