Issuu on Google+

Wiersze, wersy, wersety


EWA ADAMSKA Wiersze, wersy, wersety

Wybór i opracowanie Ireneusz Adamski, Elżbieta Staniszewska Wstęp prof. dr hab. Izolda Kiec

Rzeźba głowy Ewy fot. en face górna linia głowy na tej samej wysokości jak na okładce.

Poznań

EA

Radom

I.Adamski & E.Staniszewska


Ewa Adamska 1990-2005

Egz. nr _ _ _


Życie jest tylko przerwą między wersami w sztuce wieczności. Ewa Adamska

Bycie poetą to coś podobnego do powołania proroka… o. Paweł Kozacki OP

Fotografia Ewy Adamskiej na s. 5 została wykonana 14 marca 2005 roku na przyjęciu z okazji jej piętnastych urodzin w mieszkaniu przy ul. Limanowskiego, w Radomiu.


wstęp

8


WSTĘP Izolda Kiec Poznań W międzyświatach. O spotkaniu z Ewą Adamską i jej poezją

Rad dom bym tutaj zbudował… Nie należę do tych historyków literatury, którzy skrupulatnie oddzielają twórczość

artystyczną od biografii pisarza, a nawet – twierdzą, że znajomość jego życiorysu utrudnia lekturę dzieła. Wręcz przeciwnie – to, co uważam za najbardziej fascynujące w obcowaniu z utworem literackim, to odkrywanie w nim autora, możliwość spotkania z kimś Innym, ważnym, mądrym, rozumiejącym wagę słowa – zarówno jego potęgę, jak i ułomność w rejestrowaniu doświadczeń, werbalizowaniu emocji, komunikowaniu ze światem. Takim spotkaniem, wyjątkowo dramatycznym, bo uruchamiającym mnóstwo wzruszenia i współczucia, szereg analogii i własnych wspomnień, wreszcie – poczucia, że oto sięgamy idei: niezniszczalności słowa wobec kruchości życia, słowa wiecznie żywego, ocalającego od zapomnienia – była lektura wierszy Ewy Adamskiej. Zbyt wcześnie zmarłej utalentowanej poetki, obecnej w pamięci i sercach Bliskich oraz w skrzętnie notowanych własnych słowach. Ewa Anna Adamska urodziła się 14 marca 1990 roku w Poznaniu. Wkrótce wraz z Mamą Elżbietą Staniszewską zamieszkała w Radomiu, mieście z tradycjami jeszcze średniowiecznymi, najpiękniej być może wyrażonymi w legendzie „O srebrnopiórym orle i radomskim grodzie”. Bohater tej starej opowieści, zauroczony pięknem okolicy, do której dotarł w poszukiwaniu pożywienia, miał wypowiedzieć zdanie: Rad dom bym tutaj zbudował. Stąd wzięła się nazwa Radom i jeśli przywołuję tutaj tę ludową etymologię nazwy grodu, to dlatego, że jest w niej jakaś magiczna, inspirująca siła, która musi przyciągać artystów obietnicą nakarmienia wyobraźni. Siła, jakiej nie mają rozważania lingwistów-akademików wyposażonych jedynie w bezduszne szkiełko i oko. Oto zatem Radom – dom wszystkich tych, którzy szukają strawy duchowej, chcą 11


nakarmić oraz napoić swe głodne serca i dusze: poetów, pisarzy, malarzy, muzyków…

W sierpniu 2005 roku piętnastoletnia Ewa Adamska wyjechała na wakacje

To tutaj działał w pierwszej połowie XV wieku pierwszy polski, znany z imienia twórca

do Warny w Bułgarii. Gdy wracała z plaży wraz z przyjaciółmi, została śmiertelnie

muzyki wielogłosowej Mikołaj z Radomia. Na ziemi radomskiej urodził się i wychował

potrącona przez pędzący samochód. Tam, z dala od Domu pożegnała ją Mama

Jan Kochanowski nazywany ojcem naszej poezji. W XIX wieku wędrowali w świat

i przywiozła do Radomia. Rad dom bym tutaj zbudował… Ukochane przez Ewę

z Radomia między innymi wybitny etnolog Oskar Kolberg i malarze Jacek Malczewski

słowo ujawniło – nie po raz pierwszy – swą przewrotną naturę. Domus Omnium

oraz Józef Brandt. To – rzecz jasna – tylko niektórzy wybitni mieszkańcy rodzinnego

Mortuorum D.O.M. – Dom Wszystkich Zmarłych… Na najstarszym, zabytkowym

miasta młodej poetki. Lecz skoro o artystce słowa mam mówić, to nie mogę nie

radomskim cmentarzu, pochodzącym z początku XIX wieku, usytuowanym przy ulicy

wspomnieć jeszcze jednego, związanego z Radomiem przelotnie, choć niezwykle

Limanowskiego, złożono prochy piętnastoletniej Poetki. Nieopodal grobowca rodziny

tragicznie, nazwiska: obiecującej poetki i autorki ekspresjonistycznego dramatu „Sen”

Gombrowiczów i grobowca rodziny Brandtów. Być może – gdzieś w pobliżu starszej

– Felicji Kruszewskiej (1897-1943), która w wieku czterdziestu kilku lat, aresztowana

siostry w poezji, „słodkiej” – jak mawiał Konstanty Ildefons Gałczyński – Felicji?

przez gestapo podczas łapanki w Warszawie, zmarła w transporcie jenieckim właśnie tutaj, w Radomiu, 19 marca 1943 roku. I tutaj pochowana została w anonimowym

W 2016 roku mama Elżbieta Staniszewska i stryj Ireneusz Adamski podjęli

grobie. To paradoksalnie jedyny jasny punkt tej ponurej historii. Że wieczny odpoczynek

decyzję o publikacji pozostawionych w rękopisach i w komputerowych plikach wierszy

został jej dany w domu artystów, nie zaś – jak chcieli oprawcy – w obozie zagłady…

Ewy Adamskiej. Tak powstał tom „Wiersze, wersy, wersety”, otwierający przestrzeń

W rodzinnym mieście Ewa, wychowywana przez Mamę – doktor filozofii, adiunkta na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Technologiczno-Humanistycznego im.

spotkania z utalentowaną autorką i nietuzinkową osobą, ze światem jej wyobraźni, myśli i słów.

Kazimierza Pułaskiego, autorkę indywidualnych wystaw oraz instalacji – mogła w pełni korzystać z zasobów radomskiego wspólnego domu. Uczyła się obcowania

Taka papierowa nietrwała krucha delikatna…

ze sztuką (także sztuką słowa), szacunku dla myśli filozoficznej, społecznej oraz

Wiersze Ewy Adamskiej to wyłącznie juwenilia. Ledwie rozpoczęty, niedokończony,

wielkiego humanizmu. Dużo czytała – najpierw razem z Mamą, potem już wybierała

choć nieodwołalnie zamknięty rozdział. Wymagający uwagi szczególnej, delikatności,

samodzielnie. Była uczennicą tutejszej szkoły podstawowej, a następnie Gimnazjum

empatii i jasnego stawiania pytań, w tym tego najważniejszego: czego szukam?

Katolickiego im. Filipa Neri. Uczęszczała też na dodatkowe zajęcia artystyczne do

Czego szukam w tych wierszach, skoro nie są one – jak bywa zazwyczaj w przypadku

Szkoły Plastycznej im. Jacka Malczewskiego.

wczesnego pisarstwa sędziwych autorów – komentarzem dojrzałych dokonań

Wiersze zaczęła pisać jako dwunastolatka, zamieszczała je na blogu –

literackich, często pozbawianym przez badaczy samodzielnej wartości i traktowanym

zachęcając swoich znajomych do dyskusji, do komentowania, do tworzenia wspólnoty

wyłącznie jako prehistoria twórczości właściwej (Janusz Sławiński). Przeciwnie

czytających, bo chętnie polecała skupionej wokół jej twórczości grupie konkretne

– są zamkniętą całością, autonomiczną, choć zakończoną wielokropkiem, bo

lektury, własne ulubione tytuły. Ale wiersze przepisywała również do specjalnie dla

nieoczekiwanie pozbawioną ciągu dalszego…

nich przeznaczonych zeszytów – brulionów i tomików poetyckich z prawdziwego

Juwenilia i zarazem jedyny ślad talentu, wrażliwości oraz literackiej osobowości

zdarzenia, które mają tę przewagę nad komputerowym monitorem, że ujawniają

Ewy Adamskiej odsłaniają – jak żadne wspomnienia, jak żadne wycyzelowane

swą wagę, strukturę, zapach, ślady ręki… Zawierają autorskie skreślenia, poprawki,

artystycznie, pełne poetyckiej premedytacji „dorosłe” dzieła – dramatyczne

komentarze. Bezcenne tak dla Rodziny, jak i dla historyków literatury, edytorów

młodzieńcze

i egzegetów słowa.

i estetycznych. Słowa są tu w jakimś sensie przezroczyste, są instrumentem uczuć,

12

wybory,

kulisy

pierwszych

decyzji

zarówno

życiowych,

jak

13


narzędziem samopoznania i matrycą służącą porządkowaniu egzystencjalnych

Z nudów zaczynam toczyć jedno po stole

projektów przyszłości. Są letnią burzą – jak mówi sama autorka, wyrazem emocji,

Okrąglutkie i takie kolorowe

które u dorastających i coraz starszych twórców zazwyczaj ulegają racjonalizacji,

Czerwone,

kamuflażom, obłudzie konwencji.

Miejscami żółte

Wiersze nastoletniej Ewy prowokują do sięgnięcia pod powierzchnię języka,

A może nawet zielone?

do odkrycia, odtworzenia, utrwalenia prawdy, a choćby tego, co chcielibyśmy uznać

Widzę je codziennie

za prawdę, o dziewczęcej wyobraźni, uczuciowości, samoświadomości. Tej poezji

Jednak tak naprawdę nie patrzę

niepotrzebne są bezduszne krytyczne analizy zrodzone w tresurze studium, ona

Nie podziwiam

wymaga znacznie więcej: ujawnienia owego słynnego punctum, które – jak chciał Roland Barthes – odsłania fundamenty tożsamości, głębokie rany i drobne skaleczenia

Bo nie obserwuję, by poprzez szczegółową analizę i eksperyment: Jedno jest takie samotne

duszy.

Biorę drugie Morze uczuć, barw, językowych konceptów i motywów – oto jak można by

Toczę tak samo

scharakteryzować wiersze młodziutkiej autorki. Choć wydaje się, że przeważają

Jednak się mijają

w nich smutek i czerń, przecież nie brakuje tu ani jednego z kolorów tęczy, euforii

Bo widzą, a nie patrzą

i zachwytów nad światem. Choć poetka próbuje sięgnąć Absolutu, nie wyrzeka się

Zauważyły się, bo wpadły na siebie

zwyczajności ani monotonii codzienności. Budując swój świat na zasadzie wyraźnych

Nie są samotne

dychotomii (na przykład w wierszach „Ostatnie myśli samobójcy” i „Podstawy

Już są razem, nie osobno

odwrócone do góry nogami”), nie wartościuje odgórnie, nie dokonuje narzuconych

Radosne oraz rozpromienione

kulturowo, jednoznacznych wyborów. Ta właśnie samodzielność, otwartość i rozwaga

I jeszcze bardziej kolorowe niż wcześniej,

oznaczają w jej rozumieniu pełnię – dążenie do dotknięcia, odczucia, poznania

sformułować wniosek w formie poetyckiej puenty, retorycznego pytania:

najbardziej niedostępnych rejonów rzeczywistości i pilnie strzeżonych zakamarków

Jak dwie farby

ludzkiej natury. Samoświadomość i pragnienie wiedzy wszystkiego są jej kartą

Na palecie połączone

przetargową w domaganiu się trudnego prawa indywidualnego wyboru.

Z dwóch kolorów – jeden

Kluczem do spuścizny literackiej Ewy Adamskiej wydaje się wiersz „Jestem jabłkiem kolorowym” – malarski, barwny, zdyscyplinowany myślowo i kompozycyjnie.

Jabłka są pomarańczowe

Autorka rozpoczyna swe rozważania od uważnej obserwacji: Kosz jabłek stoi na stole

Przechodząc codziennie

Jedne stare

Obok milionów

Inne świeże i kruche

Tak obojętnie

Niektóre już się zepsuły,

Nie widzimy

przechodzi do wstępnej refleksji: 14

15


Nie widzimy cierpienia

nieświadomie, ale jak bardzo trafnie – Witkacowską formułę zastępuje własną,

I nie cieszymy się szczęściem

ewokującą aktywność: ‘życie’. Ja żyję / A ty tylko istniejesz – pisze w wierszu „Żyję”; Ja

Bo jak można poznać biedę

żyję / Cieszę się szczęściem / Radością / Najmniejszym sukcesem – dodaje w utworze

Nie znając dostatku?

„Z nadzieją przez życie iść będę”, w którym własną dobrą energię przeciwstawia

Jest w tym wierszu i – szerzej – pomyśle literackim wszystko to, co charakteryzuje wiersze Ewy Adamskiej: wspomniane wcześniej pragnienie ogarnięcia całości bytu (i –

ludziom smutnym, smętnym, załamanym, skupionym na kontestowaniu cudzych nieszczęść i porażek.

zdaje się – w równym stopniu niebytu) oraz dychotomiczne jego porządkowanie, chęć

Poetka rozumie swoją inność i odrębność, niekiedy nawet nimi się szczyci i zdaje

zrozumienia mechanizmów funkcjonowania świata i sposobów komunikowania się

się je pielęgnować (ja nie jestem odmienna / jestem wyjątkowa – pisze w wierszu

ludzi, wreszcie – potrzeba działania. Nie jest przypadkiem wykorzystanie w cytowanym

„Wiem, jaka jestem”, natomiast w utworze „Przeznaczenie”: Zapewniam, że to, jaka

utworze symboliki jabłka, przywodzącego na myśl – z jednej strony – kulturowe znaki:

jestem, / Czyni mnie oryginalną, wyjątkową, niepowtarzalną…), ale znacznie częściej

biblijne Drzewo Poznania i atrybuty władzy królewskiej, z drugiej – najbardziej pospolity

– w bólu samotności i braku akceptacji, w skrajnym dążeniu do zespolenia, jedności,

owoc naszych sadów, nie zawsze doskonały, bywa, że więdnący albo zepsuty. Jabłko

wspólnoty, deklaruje chęć zmiany:

przypomina o grzechu pierworodnym, ale i o Platońskiej idei poszukiwania drugiej

Starałam się być rozważna

połowy, dopełnienia samotnej – czyli niedoskonałej – egzystencji. I coś jeszcze –

Starałam się być poważna

jabłko jest tu i przedmiotem, i podmiotem refleksji, bo gdy uważnie przeczytamy

Bo nigdy nie czułam się ważna

wiersz, poczynając od tytułu, to dostrzeżemy wyraźnie utożsamienie, reifikację? Jestem jabłkiem kolorowym. Albo odwrotnie: sygnał personifikacji obejmującej

Robię to, byście mnie docenili

zarówno mówiące „ja”, jak i stos jabłek ułożonych w koszu, ludzi – starych, młodych,

Robię to, byście mi błędy wybaczyli

dobrych i złych, mijanych obojętnie, aż do chwili, gdy zechcemy skierować na nich

Robię to, byście dla mnie byli mili

wzrok, wyciągnąć w ich kierunku dłoń. Te wszystkie wątki i myśli powracają w omawianej poezji w rozmaitych

Zawsze czułam się odrzucana

wersjach, formułach i konfiguracjach, to oświetlają i uzupełniają się wzajemnie,

Zawsze czułam się nie… akceptowana

to znów wykluczają. Zupełnie jak w umyśle i w sercu stojącej na progu dorosłości

Zawsze też obelgami obrzucana

dziewczyny, dla której pierwszy i najważniejszy okazuje się akt samopoznania. W tym kontekście zadziwiające wydaje się nieustanne ukrywanie lirycznego „ja”:

Nie chcę byście dłużej tacy byli!

poza formami bezosobowymi, podmiotem zbiorowym albo – najczęściej – wyraźnie

Nie chcę, byście tak o mnie dłużej mówili!

eksponowanym adresatem. To wycofanie jest z jednej strony – próbą budowania

Nie chcę też byście dłużej ze mnie kpili!

dystansu, zajmowaniem pozycji niezależnej obserwatorki ludzi, zdarzeń i otaczającego świata, z drugiej zaś – wyrazem braku pewności siebie… nieśmiałości… poczucia

Jestem gotowa się dla was zmienić

wykluczenia…

Bo wiem, że nie zdołam świata odmienić

Autorka ma świadomość wagi Egzystencji / Osobowości Poszczególnych.

Nie próbujcie mnie tylko w nicość przemienić

Nie, nie Istnień, bo dla Ewy ‘istnienie’ oznacza bierne trwanie i dlatego – zapewne Proszę… 16

17


Mam poczucie głębokiego żalu i niesprawiedliwości, gdy czytam ten wiersz.

to ona, nastoletnia, musiała tę próbę podjąć za nas. Przewracając kolejne kartki tej

Myślę, że to cierpienie – młodzieńcze, ale przecież tak bardzo dojmujące, gdy

niezwykłej książki, zatrzymajmy na chwilę wzrok i myśli na utworze „Papierowa” – dla

ma się naście lat – uczyniło Ewę nad wyraz dojrzałą i więcej niż poważną, bo

mnie, niespodziewanie, najbardziej ze wszystkich tu opublikowanych profetycznym –

przejmująco smutną – proszę zwrócić uwagę, jak wiele w tych wierszach łez, deszczu,

bo oto autorka, nieobecna, niewidoczna, uobecnia się na tę jedną chwilę, gdy czytamy

wewnętrznego płaczu (nawet jeśli – na przykład w utworze „Proces zwany płaczem”

jej słowa. Zaklęta w kartce papieru z wydrukowanym wierszem, prosi nie o własne,

– pojawia się świadomość znaczenia łez dla aktu odrodzenia, dla ujawnienia nowego,

ale o jego ocalenie:

lepszego człowieka). Jak wiele w nich melancholii, definiowanej jako „nic, które boli”.

Jestem

Wrażliwa, mądra i rozważna Ewa próbuje wszakże uchwycić i nazwać owo „nic”:

Jestem słaba

to krzywe spojrzenia i złe słowa, które ranią ludzi. Być może dlatego, by samej nie

Jestem mała

krzywdzić, wybrała – mimo skrajnych emocji – rolę „obiektywnej” obserwatorki. I może

Jestem sama

dlatego zgłębiała nie gramatykę, a filozofię słowa, jego oddziaływanie na otoczenie,

Jestem, ale czy na pewno?

na procesy poznawcze i komunikację między ludźmi (wiersze: „Dane słowo”, „Treść

Czy istnieć, nie istniejąc

ponad słowa”, „Słowa ranią ludzi”, „Ślady śnieżne za twoimi stopami”, „Przeprosiny”).

Oznacza to samo, co być?

Dlaczego jednak płaciła tak wysoką cenę za swą niezależność?

Jestem, ale mnie nie ma

W sensie literackim tą ceną jest uderzający brak autoironii, ironii, brak zabawnych

Taka papierowa

konceptów literackich i językowych dowcipów. Nawet pozornie żartobliwy autoportret

Nietrwała

poetki zatytułowany „Dwa słowa o mnie” kończy zalecenie: Wiersz o mnie kończę,

Krucha

bo słów mi brak / A jak się nudzisz, to powiedz go wspak… Gdy zatem – zgodnie

Delikatna

z autorską sugestią – spróbujemy przeczytać ów tekst „wspak”, otrzymamy zamiast

A gdy ustawię się odpowiednio,

sylwetki rozbrykanej uczennicy wizerunek znanej nam melancholijnej i przepełnionej

To mnie nawet nie zauważysz

tęsknotą, nieśmiałej poetki.

Nie skrzywdzisz tym samym

Dziewczęca samotność – odczuwana nierzadko jako dojmujące osamotnienie

Łatwo mnie podpalić

– wiodła Ewę Adamską ku rozważaniom o śmierci (na przykład wiersze „Granica”,

Spalić

„Kres życia”), wręcz ku myślom samobójczym („Ostatnie myśli samobójcy”, „Niech

Przerwać

skrzydła diabelskie zapewnią ci spoczynek”), ale i ku poszukiwaniu miłości, przyjaźni,

Zniszczyć

wspólnoty („List – próba kontaktu”, „Nieśmiała”, „Przyjacielu”, „Październikowy

Bądź wobec mnie ostrożny,

spacer”, „Kropla, jedna z tysięcy a wyjątkowa”, „Kto wiedziałby o mnie wszystko”). I to

Bo boję się

jest ten podstawowy dysonans, kontrast określający osobowość i twórczość młodej

Ciebie

dziewczyny. Decydujący o ich wielobarwności i głębi.

Was

Te wszystkie wiersze są tutaj, w tomie zawierającym spuściznę literacką Ewy

I świata

Adamskiej, przedwcześnie dojrzałej i przedwcześnie zmarłej poetki, piętnastolatki, która zawstydza nas, dorosłych, że nie potrafimy życia uczynić prawdziwą sztuką, że 18

19


Zawieszone w sieci czasu

A Bóg zapomniał o mnie…

Tak się złożyło, że moja badawcza biografia, ale – może przede wszystkim – moje najbardziej osobiste zmagania z rzeczywistością naznaczone były i są słowami

To jest jak,

poetek, głównie dwóch – Zuzanny Ginczanki i Haliny Poświatowskiej. Obu zarażonych

Sen, z którego nie ma powrotu

widmem śmierci, obu zmarłych młodo, przeczuwających i przepowiadających w swoich

Sen na jawie

wierszach własny kres. Ginczanka została zamordowana przez hitlerowców w wieku

Sen o szarym, smutnym życiu

dwudziestu siedmiu lat, ale już jako nastoletnia uczennica gimnazjum, w jednym

Tytuł tego wiersza – „Zawieszona w sieci czasu” – stał się dla mnie inspiracją

ze swoich najwcześniejszych wierszy, pisała: mam w sobie śmierć nieuchronną /

do nazwania dopiero co zakreślonego mikroświata poetek, powinowatych w słowie.

jak igła krążącą w żyłach… Poświatowska od wczesnego dzieciństwa cierpiała na

Nie jest żadną rekompensatą ani nobilitacją umieszczenie nazwiska Ewy obok

nieuleczalną chorobę serca. Każdego dnia walczyła o następny: Halina Poświatowska

nazwisk uznanych, starszych autorek. I nie wczesna śmierć ma tu decydujące

właśnie teraz się trudzi / nad własnym umieraniem // ona jeszcze nie wierzy ale już

znaczenie. Przecież nie wolno nam dać się jej uwieść – choćby w imię pamięci

podejrzewa – wyznała w wieku dwudziestu trzech lat, czekając na swą pierwszą

o tych, które tak niesprawiedliwie, tak szybko zabrała. Ten gest jest – tak chciałabym,

operację serca. Zmarła w 1967 roku, trzydziestodwuletnia, w wyniku powikłań po

by został odebrany – domknięciem poetyckich poszukiwań Ewy: odnalezieniem

drugiej operacji. Śmierć nie była ani dla Zuzanny, ani dla Haliny literacką figurą. Była

wyrozumiałości, zrozumienia, wspólnoty, akceptacji dla jej niepokornych myśli i słów.

realnym zagrożeniem, zawsze tuż obok, wymagająca, żądająca zainteresowania,

Bo Ewę, Zuzannę i Halinę – młode poetki – łączy najwięcej. To, co zapisane wierszach:

adoracji, nieustannej uwagi i czujności, w obawie – że to już.

pragnienie pełni życia, porażająca samotność, ekstatyczny zachwyt nad urodą świata,

Do tych zbyt wcześnie zranionych, naznaczonych widmem śmierci poetek

fascynacja śmiercią i zatracenie w miłości, a także to, co przeżywane, nawet jeśli nie

dołącza Ewa Adamska. Najmłodsza z nich, która niekiedy odczuwała i pisała tak,

w realności, to w wyobraźni i w głębi kobiecej duszy. Wystarczy uważnie czytać,

jakby doskwierał jej nasz, realny, może zbyt pospolity świat:

by współodczuwać, by choć na chwilę stać się częścią ich mikroświata. Pięknego,

Piję, a czuję pragnienie

melancholijnego, wypełnionego poezją. W którym żegnamy Ewę – już nie samą.

Jem, a czuję głód Kocham, a czuję pożądanie Śpię, a czuję senność

Izolda Kiec Poznań, 9 września 2016 roku

Czas płynie Dni mijają Noce upływają A ja stoję w miejscu… To tak, Jakby los zasnął Jakby przeznaczenie o mnie nie myślało 20

21


myśląc o Ewie

22


WSPOMNIENIA Elżbieta Staniszewska Radom Myśląc o Ewie… Jedenaście lat po śmierci mojej córki Ewy Anny Adamskiej na stronie internetowej radomskiego Gimnazjum Katolickiego nadal, jeszcze w 2016 roku, można przeczytać notę z 2005 roku o zmarłej: śp. Ewa Anna Adamska Wieczny odpoczynek racz jej dać Panie… 5 sierpnia 2005 roku – w wyniku tragicznego wypadku zmarła w Bułgarii Ewa Anna Adamska, pełna wdzięku, prostoty i mądrości, 15-letnia uczennica klasy IIIag Katolickiego Gimnazjum im. Św. Filipa Neri. Msza pogrzebowa odbyła się 27 sierpnia (sobota) 2005 roku w kościele Parafialnym św. Teresy (na Borkach) o godz. 12:00, skąd nastąpiło przeniesienie urny z prochami zmarłej na cmentarz przy ul. Limanowskiego. My, współcześni, chcemy tylko żyć, nie myślimy o śmierci. Wiemy, że kiedyś ona nastąpi i sama ta myśl budzi w nas lęk. Wypieramy ją z naszej świadomości. Trzeba jednak, jak sugeruje poeta Czesław Miłosz w tomie wierszy „To”, tak żyć, aby można było godnie umrzeć. Przygotować się do tej, zapewne, najważniejszej w naszym życiu chwili. Jeśli myśli te zapisuje człowiek dojrzały – można to zrozumieć, jeśli jednak formułowane są przez osobę nastoletnią, budzi to zdumienie… W miejscowości Złote Piaski, w Bułgarii, 24 lipca 2005 roku Ewa została potrącona przez samochód i była w stanie śmierci klinicznej. Pojechałam do niej i pomagałam jej odejść, a ona pomagała mi pozostać pośród żywych. W Warnie, na OIOM-ie, patrząc na monitor wskazujący pracę serca Ewy, przypominałam sobie, jak usłyszałam je po raz pierwszy, gdy byłam w ciąży. Zawsze chciałam mieć córkę; nie dla siebie, a dla innych, i do końca mojego, a nie jej życia. Była moim wciąż spełniającym się marzeniem… Żegnając się ze mną przed wyjazdem do Warny, 24

25


powiedziała: Jak ty sobie beze mnie poradzisz? Tylko nie rycz. Potem powtórzyła to

w formie zapisu komputerowego. Ten folder nadaje się do publikacji i jest przedmiotem

w sms-ie. Wiedziała, że nadaje sens wszystkiemu, co robiłam. Teraz, gdy odeszła

niniejszego wydania. Ewa zakończyła prace redakcyjne na kilka dni przed wyjazdem

- także. Czasem pożycza mi skrzydeł, bym zdążyła zrobić to, co obiecałam i jej,

do Warny. Wiersze pisała od dwunastego do piętnastego roku życia, do lipca 2005 roku.

i Bogu…

W 2005 roku Ewa napisała na blogu: Ale dość użalania się nad sobą coś

9 czerwca 2016 roku przyjęłam propozycję Ireneusza Adamskiego wspólnego

niecoś o poezji. Niedawno zajrzałam do starych pamiętników. Znalazłam tam wiersze,

wydania wierszy Ewy. Chcąc przygotować wiersze i inne materiały do wydania

które inspirują mnie do tej pory, mianowicie: Wisławy Szymborskiej Portret kobiecy

książkowego zaczęłam ponownie przeżywać fakty z jej życia, jej śmierć.

i Czesława Miłosza Tak mało. Zachęcam do ich przeczytania. W innym miejscu

Która nastolatka pokazuje dorosłym swoje wiersze? Myślę, że żadna. Nie

na blogu pisała: A do poczytania na samotne piątki i weekendy polecam Elizabeth

znałam, poza kilkoma okolicznościowymi, utworów Ewy. Jednak przed wyjazdem

Bishop, Emily Dickinson i Williama Shakespeare’a. A co do Willa, to czytajcie 100

do Warny wydrukowała te najważniejsze, przykleiła na wewnętrznej płaszczyźnie

najsłynniejszych monologów (książki w przekładzie Stanisława Barańczaka).

drzwiczek biurka i pokazując mi je powiedziała, że tu są te najlepsze. Było to jej

Wcześniej zainteresowała się Shakespeare’em. Kilkakrotnie czytała lekturę szkolną,

przyzwolenie, bym je poznała. Wiedziałam wcześniej, że coś pisze. Czasami dawała

dramat „Romeo i Julię”. Była na inscenizacji tego utworu w warszawskim teatrze Roma

mi pojedyncze utwory do przeczytania. Opowiadała o komentarzach czytelników na

i wzruszała się, oglądając ponownie ten spektakl w telewizji. Od dziecka poznawała

blogu, gdzie je zamieszczała. Dopiero teraz, poprzez jej wiersze, w pełni odkryłam

i lubiła literaturę angielską. Czytałam jej Alana Alexandra Milne’a „Kubusia Puchatka”

tajemniczy świat nastolatki, mojej córki.

i „Chatkę Puchatka”, Lewisa Carrolla „Alicję w Krainie Czarów”. Sama czytała cykl

Wiedziałam od Ewy, że od 2004 roku prowadziła zapiski na blogu. Okazało się,

powieści Lucy Maud Montgomery o przygodach dorastającej Ani z Zielonego Wzgórza.

że publikowała tam także wiersze. Zimą, na przełomie 2004 i 2005 roku zanotowała:

Będąc uczennicą gimnazjum, poznała poetów angielskojęzycznych w przekładzie

Magiczny dzień. Dziś przeczytałam setny komentarz i policzyłam wszystkie moje

Stanisława Barańczaka, a publikowanych przez Wydawnictwo Znak.

wiersze. Jest równo pięćdziesiąt! Wiersze pisała najpierw ręcznie, piórem a potem

Twórczość wymienionych przez nią poetów (obok innych, których czytała)

przepisywała na komputerze i zamieszczała na swoim blogu. W połowie 2005 roku

stanowiła dla niej, nastolatki, inspirację. Poznawała tajemnice ich warsztatu

liczba opublikowanych w ten sposób utworów liczyła już ponad siedemdziesiąt. Jeszcze

pisarskiego (poetyckiego), ich przemyślenia na temat filozofii człowieka, problemów

zimą 2004 roku zanotowała na blogu uwagę: Napisałam parę wierszy. Odrabiam

egzystencjalnych i eschatologicznych (losów pośmiertnych człowieka). Później sama

zaległości jak wcześniej obiecałam. Myślałam o wysłaniu wierszy do jakiegoś

o tym pisała. Zdawała sobie sprawę z tego, że pisać wiersze to zarazem dzielić się swoją

wydawnictwa… Wiosną 2005 roku zaczęła przygotowywać do wydania swój tomik

wyobraźnią, wrażliwością, więcej wiedzieć i rozumieć z tragicznych uwarunkowań

wierszy pisany ręcznie w jednym egzemplarzu, na czerpanym papierze, w ozdobnie

ludzkiej egzystencji (na przykład nieuchronności śmierci człowieka). Świadomość

wydanym notesie. Na stronie tytułowej zamieściła swój monogram będący zarazem

tych trudnych problemów była powodem jej przedwczesnej dojrzałości. Uważała, że

nazwą wydawnictwa. Wpisała do niego jeden wiersz „Będąc matką zapomnienia” i tylko

ponosi większą odpowiedzialność niż inni ludzie, którzy wierszy nie piszą, za zło

tytuł drugiego „Cel życia”. Nie zakończyła prac nad tym wydaniem. Przygotowywała

obecne w życiu społeczeństw, niesprawiedliwość na świecie. Czuła się zobowiązana

następny tom zatytułowany „Gdzie kończy się śmierć i zaczyna życie”. Spis treści

do wymierzania w swoich wierszach sprawiedliwości widzialnemu światu.

wskazuje, że planowała wpisanie piórem stu wierszy a zdążyła pierwsze pięć z nich.

Sama nie nazywała siebie poetką, a swojej twórczości poezją, tylko wierszami.

Do wydania tego tomu, w jednym egzemplarzu, wybrała stukartkowy zeszyt szkolny

Dziwiła ją zazdrość jednej ze szkolnych koleżanek, że pisze poezje, że jest poetką.

w kratkę, w sztywnej oprawie. Ostatecznie przygotowała większość swoich wierszy

To takie niemądre – mówiła do mnie. Poeta Ryszard Krynicki myślał podobnie.

26

27


W rozmowie z dziennikarzem w 2013 roku powiedział: Przyznać się komuś, że jest

Nikt także nie zapomni zapewne 21:37 drugiego kwietnia 2005 roku. Odszedł

się poetą, to rzecz wstydliwa. Nigdy tak o sobie nie mówiłem. (…) Wiersze należy

człowiek, jakiego już nigdy nie będzie. Kochają go wszyscy, bez względu na wiarę,

pisać wówczas, kiedy ma się coś do powiedzenia. Kiedy doznaje się olśnienia. Kiedy

poglądy i narodowość. Zmienił bieg historii i pozostanie jej częścią na wiele, wiele,

dokonuje się duchowego odkrycia albo przynajmniej ma się wrażenie, iż się go

wiele tysięcy lat. Buntowała się przeciwko odgórnemu pouczaniu jej, mówieniu

dokonało („Rozmowy z Ryszardem Krynickim”, Biuro Literackie, Wrocław 2014).

o wartościach, którymi ma się kierować, a których praktykowania w otoczeniu nie widziała. Uznawała to za puste gadanie. Sama poszukiwała wartości dla niej

Ewa zdawała sobie sprawę ze swojej wyjątkowości i z tego, że dla otoczenia jest zarazem odmieńcem. Napisała o tym wiersz opublikowany na blogu:

naprawdę ważnych. Stąd kolejny wpis na blogu: Wszyscy mi mówią, że w życiu są ważne, mniej ważne i wcale nie ważne wartości. Mam tego dosyć! Zamiast myśleć o wartościach i zastanawiać się nad sensem życia nie lepiej po prostu być sobą

Wiem, jaka jestem Skryta i niezrozumiana Niełatwo być odmieńcem Jak wygnaniec? Nie ma nikogo. Ale ja nie jestem odmienna Jestem wyjątkowa Tak myślałam Teraz wiem Że nie ma różnicy. Świat podstawowych wartości, w obronie których występowała, nie był jeszcze tak ważny dla jej rówieśników, szkolnego otoczenia. Nie była więc rozumiana przez koleżanki i kolegów, co narażało ją na osamotnienie. Pisała na swoim blogu: nie uważam się za bardziej dojrzałą od innych, tylko myślę o innych jako mniej dojrzałych ode mnie. Są jednak osoby, które potrafią uszanować moje myśli bez ich rozumienia, bo „szanować” i „rozumieć” znaczy kompletnie co innego. Wsparciem dla niej była wierna przyjaźń Agaty Malinowskiej, koleżanki z klasy. Miały taki sam świat wartości zakorzeniony zarówno w Ewangelii, jak i w etyce niezależnej. Ewa budowała swój kodeks wartości, którymi kierowała się w życiu. Admirowała też osoby, które te uznawane przez nią wartości realizowały w swoim życiu (na przykład Jan Paweł II). 3 kwietnia 2005 roku napisała na blogu tekst zatytułowany „Smutek i żal”: „Jan Paweł II nie żyje” – te słowa już na zawsze wpisały się w moją pamięć. 28

i żyć pełnią życia. Życie płynie dalej, a ja z dnia na dzień podejmuję decyzje. Mają one raz dobre, raz złe następstwa, ale zawsze są jakieś konsekwencje i w taki sposób uczę się na błędach. Gdy przygotowywałam pracę doktorską na temat mitów we współczesnej sztuce użytkowej, Ewa zainteresowała się moimi badaniami. Rozmawiałyśmy na ten temat. Oglądała ze mną wystawy, o których później pisałam. W wieku jedenastu lat była wraz ze mną na spotkaniu z promotorką mojej pracy profesor Anną Pałubicką. Rozmawiałyśmy na temat napisanych przeze mnie rozdziałów. Nie wykazywała żadnego zainteresowania naszą rozmową. Udawała obojętność. Później, ku mojemu zdziwieniu, zrelacjonowała ze zrozumieniem i szczegółami główne problemy badawcze tej pracy swojej babci Halinie Staniszewskiej. A to znaczy, że słuchała bardzo uważnie. Jak wielu jej rówieśników rozwijała swoje zainteresowania twórczością plastyczną; malowała, rysowała, tkała, uczęszczała do popołudniowej Szkoły Plastycznej im. Jacka Malczewskiego w Radomiu. Rozważała podjęcie w przyszłości studiów na ASP, by zostać scenografką. Być może na te przemyślenia, projektowane wybory miał wpływ fakt, że oboje byliśmy artystami plastykami i obserwowała nas przy pracy. Doceniała znaczenie sztuki w życiu człowieka. Zwiedzała muzea, oglądała wystawy, katalogi i albumy, uczestniczyła w wernisażach oraz dyskusjach o sztuce. Interesowała się filmem artystycznym. Wystąpiła jako statystka w filmie pt. Przedwiośnie w reżyserii Filipa Bajona. Ciekawiło ją dziennikarstwo, bo ten zawód umożliwia ciągły kontakt z ludźmi. Zdawała sobie sprawę z trudności w utrzymaniu się tylko z pisania wierszy. 29


Ewa urodziła się 14 marca 1990 roku w Poznaniu i tam mieszkała do drugiego

Odwdzięczyłam się pięknym za nadobne. Sól do kawy, czy uwagi o łysinie (to był

roku życia, kiedy wraz ze mną przeniosła się do Radomia. Dorastając poznawała

zakompleksiony facet po 30.) szybko dały mu do myślenia. Na ostatnie lekcje nie

historię i tradycje tego miasta. Radom to miejsce urodzenia i wychowania malarza

przyszedł. W swoim kalendarzu szkolnym na rok 2003/2004 zapisała: Złości mnie

Jacka Malczewskiego i prof. filozofii Leszka Kołakowskiego oraz miejsce zamieszkania

mama, bo mówi co mam robić a ja tego nie lubię. Ewa była dobrą obserwatorką,

i pracy kolejnego malarza Józefa Brandta. Radom to ostatni adres zamieszkania

zdystansowaną wobec innych i siebie (dała temu wyraz między innymi w wierszu

oficera WP Jakuba Wajdy, zamordowanego w Katyniu, ojca wybitnego polskiego

„Dwa słowa o mnie”). Żartowała i ironizowała na swój temat, a to rzadkie w tym

reżysera Andrzeja Wajdy. Przyszły twórca filmu „Katyń” dorastał tu latach 1934-

wieku. Poza liryką filozoficzną, egzystencjalną, eschatologiczną pisała też erotyki,

- 43. Tutaj żył i pracował ks. prof. Włodzimierz Sedlak, wybitny badacz zjawisk z zakresu

wiersze o miłości, potrzebie jej doświadczania w życiu. Stosownie do swojego wieku

bioelektroniki. To miasto buntu robotniczego w Czerwcu 1976 roku, który pośrednio

przeżywała rozterki typowe dla nastolatków. Dobrze oddają te emocje wpisy na blogu.

doprowadził do powstania „Solidarności”. Tradycje te, poza lekturami, o których piszę,

W jednym z takich wpisów zwracała się prześmiewczo do siebie w trzeciej osobie,

kształtowały świadomość i wrażliwość Ewy. Jej prochy zostały złożone w grobowcu

pisząc autoironicznie:

praprababki nieopodal

grobowca rodziny Gombrowiczów z Radomia, Małoszyc,

Ewo! W tym roku byłaś niezbyt grzeczną dziewczyną. Biłaś koleżanki, znęcałaś

Bodzechowa, Wsoli, Witulina i Vence we Francji oraz grobowca rodziny Brandtów

się nad kotem, nie chciałaś przeprowadzać niewidomych przez jezdnię, kradłaś laski

z Orońska i Radomia.

staruszkom, zabierałaś chłopaków koleżankom, nie uczyłaś się do sprawdzianów,

Z Poznaniem związana byłam od czasów studiów. Ukończyłam Państwową Wyższą Szkołę Sztuk Plastycznych (specjalność rysunek i gobelin), etnografię na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza, później uzyskałam stopień doktora nauk humanistycznych w zakresie filozofii. Z Ewą kilkakrotnie odwiedzałyśmy Poznań.

pyskowałaś do nauczycieli, wagarowałaś, zabiłaś biednego robaka, niszczyłaś trawę w parku, nie nosiłaś czapki, ani szalika. Ale jednak pomimo tych wykroczeń, odnalazłem w Tobie krztę nadziei i dlatego ofiarowuję Ci to pióro.

Bardzo lubiła to miasto. Poznań to moje miasto – napisała na blogu. W przyszłości

Życzę Ci, abyś pisała

chciała właśnie tam studiować. Chętnie odwiedzała podpoznańskie Puszczykowo,

Nim dzieła, o których

miasteczko pisarza Arkadego Fiedlera, poetki Krystyny Miłobędzkiej, profesora

Już wkrótce

filozofii i krytyka literatury Andrzeja Falkiewicza oraz… cioci Grażyny Bojanowskiej.

Usłyszy świat.

Była ona dla Ewy osobą bardzo ważną i lubiła ją odwiedzać w Puszczykowie. Pomimo młodego wieku bardzo poważnie rozważała w wierszach sprawy Ewa od najmłodszych lat była niezależna w myśleniu i postępowaniu, ironiczna wobec osób próbujących ją sobie podporządkować. Prowokowało to nauczycieli do

ostateczne, kres życia człowieka, śmierć, od której nikt z nas nie jest wolny. Na blogu wydrukowała wiersz zatytułowany właśnie „Kres życia”:

zamieszczania wpisów w jej dzienniczku w rodzaju: Nie zwraca uwagi na nauczyciela, czy też: Zachowuje się w sposób niegodny ucznia szkoły podstawowej. W tekście

Płaczę, by zdusić łzy

zamieszczonym na blogu pisała o swoich perypetiach na korepetycjach z języka

Kocham by postawić kres

niemieckiego: Mój wredny nauczyciel od niemieckiego. Fu. Nienawidziłam go:

Miłości

„Jesteś zerem”, albo „Do niczego w życiu nie dojdziesz” były na porządku dziennym.

Cierpię, by zapomnieć o bólu.

Przywykłam do tego typu obrzydliwości a mama do mojego płaczu po lekcjach z *****.

Życie mnie zabija

30

31


Śmiercią samą żyję

miejscu pisała: Chciałabym, aby rozsypując do morza moje prochy powiedzieli

A pamięć o mnie owiało

„Powróciła do nieba ta, której nigdy nie było wśród nas”. Dziwnie brzmi, ale żeby się

Zapomnienie.

dłużej nad tym zastanawiać, jest ważne i głębokie. Tak naprawdę nigdy nie byłam na ziemi… A raczej nie chcę być. Chcę żyć nie będąc ziemską istotą, bo człowiek, to

Śmierć była tematem w późnej twórczości tak wybitnych poetów jak Czesław Miłosz, Tadeusz Różewicz, a obecnie Julia Hartwig. Tadeusz Różewicz w wierszu

coś więcej niż tylko ciało i fakt jego istnienia na tej planecie. Nie chcę być tylko istotą, która zostawiła na tym świecie stary pamiętnik z wypłowiałymi kartkami… O lękach wynikających z tych przeczuć mówiła mnie i Agacie Malinowskiej.

„Znikanie” napisał: (…)

Z Agatą rozmawiała wprost, choć bez szczegółów, o swojej śmierci. Ze mną otwarcie

wykonuję od wielu lat

o tym nie rozmawiała. Mówiła mi mniej i odnoszę wrażenie, że nie chciała mnie

ten zawód

martwić, a jednocześnie próbowała przygotować na swoje odejście. Tak to oceniam teraz.

do którego zostałem wybrany i

Gdy Ewa miała kilkanaście lat, powiedziała mi, że czasami to, co jej się śni,

powołany

później wydarza się w jej życiu. Całe sytuacje, zdarzenia, wypowiedziane słowa. Nie

„a który nazywa się poezją”

było w tym fascynacji, przeciwnie, pojawił się niepokój, później lęk. W ostatnim roku

oddałem się z ociąganiem

często rano mówiła mi, że miała koszmarne sny, ale nigdy nie chciała ich opowiedzieć.

„tej najosobliwszej

Zmieniała temat, gdy dopytywałam. Często w środku nocy przychodziła spać do

ze wszystkich czynności ludzkich,

mojego pokoju. Ostatnie pół roku zdarzało się to tak często, że spała tylko w moim

jedynej, co służy

pokoju. Nawet gdy nalegałam, nie powiedziała mi o treści swoich koszmarnych snów.

uświadamianiu śmierci” (…)

Po latach dowiedziałam się więcej od Agaty. Byłam przerażona. Ewa widziała również obrazy na jawie, które miały charakter profetyczny i potwierdzały je zdarzenia w rzeczywistości. Doświadczał takich stanów Czesław

Ci najwybitniejsi współcześni, polscy poeci podejmowali ów trudny temat

Miłosz. Mówił o tym w rozmowie z dziennikarzem Ryszard Krynicki. Wraz z Jerzym

po osiemdziesiątym roku życia. Ewa w wieku dwunastu do piętnastu lat, u progu

Illgiem odwiedził on ciężko chorego poetę. Dowiedział się od Noblisty o jego

dorosłego życia…

profetycznych widzeniach, obrazach. Takie zdolności, dar jasnowidzenia miał też krewny Czesława Miłosza, poeta Oskar Miłosz, tworzący w języku francuskim,

Przeczuwała zbliżającą się śmierć. Pisała o tym na blogu.: Śmierć – powód niejednego zawału, a raczej strach przed nią. Dlaczego wszyscy tak się jej boją?

we Francji (zob. „Rodzinna Europa” Czesława Miłosza oraz Andrzeja Franaszka „Biografia. Miłosz”). Również inni poeci i nie-poeci…

To naturalne i piękne. Jest zarówno końcem, jak i początkiem. Zaczyna nowy etap w życiu, nie tylko umierającego, ale także jego rodziny i bliskich. Nie boję się jej, ale

Wiosną 2005 roku postanowiłyśmy, że 23 lipca Ewa pojedzie na organizowany

też mi do niej nie spieszno. Jedyne, czego pragnę, to, aby nikt po mnie nie płakał, lub

przez biuro podróży z Lublina dziesięciodniowy, młodzieżowy obóz do Bułgarii, do

zapłakał, raz i nigdy więcej. Nie chcę, aby moje odejście zmieniło czyjeś życie, może,

Złotych Piasków. Miało jej towarzyszyć piętnastu rówieśników i trzech opiekunów,

że na lepsze. Jeśli ktoś przez nią coś zrozumie, zastanowi się nad swoim życiem

zapewniano zakwaterowanie i wyżywienie w hotelu. Chciałam, by wypoczęła

i naprawi nieuniknione – będę najszczęśliwszą nieżyjącą (nie) na tej ziemi. W innym

i zachęcałam ją do tego wyjazdu. Ewa nadal przeżywała swoje lęki. Wielokrotnie

32

33


pytała mnie przed wyjazdem: Jak ty sobie beze mnie poradzisz? Odpowiadałam, że

-osiemdziesięciu kilometrów na godzinę, według relacji osób, które widziały

to tylko kilkanaście dni. Gdy z dziadkiem Henrykiem Staniszewskim odprowadzaliśmy

ten wypadek. Droga biegła równolegle do linii plaży, oddzielając część hoteli

ją do autokaru pozwoliła się pocałować i powiedziała: Tylko nie rycz!

od morza. Widziałam zaparkowaną karetkę erkę. Nie ma tam punktu pomocy

W niedzielę 24 lipca 2005 roku Ewa z grupą współuczestników wypoczynku

medycznej, stąd stała obecność erki. Dowiedziałam się szczegółów o przebiegu

była już w Złotych Piaskach. Wysłałam sms-a: Jak tam? Odpisała: Spoko. Na

wypadku. Rozmawiałam z koleżankami i kolegami Ewy, współuczestnikami tego

pokoje czekamy. (…). Czułam jakiś dziwny, niezrozumiały dla mnie niepokój. Około

wyjazdu. Niepotrzebnie bali się tego spotkania. Współczułam im i tylko to chciałam

17.00 odebrałam telefon z Konsulatu Rzeczpospolitej Polskiej z Warny i usłyszałam

powiedzieć. Dla nich było traumatycznym przeżyciem widzieć, jak Ewa po potrąceniu

spokojny głos kobiety. Pani konsul Anna Dzięciołowska powiedziała, że: Ewa miała

przez samochód wyrzucona w górę uderza plecami o maskę, potem głową o dach

wypadek samochodowy. Potrącił ją samochód, kiedy wracając z plaży z koleżanką

samochodu i upada plecami na jezdnię. Karetka była natychmiast. Telefon do

i kolegą przechodziła przez jezdnię. Dalej mówiła: Nie ma widocznych obrażeń, ale

Konsulatu RP, operacja. Rozmawiałam z opiekunami. Wszyscy płakali…

nastąpiło tak silne stłuczenie mózgu, że straciła przytomność. Nie odczuwała bólu

Byłam również nauczycielką i wiedziałam, jaka to odpowiedzialność, że takie

w chwili wypadku. Jest w stanie śmierci klinicznej. To moje jedyne dziecko, moja

wypadki mogą zdarzyć się wszędzie. Należy ostrożnie wypowiadać się na temat

ukochana córka. Miałam tylko ją. Operowali Ewę bez zgody rodziców, bo takie

odpowiedzialności opiekunów grupy za to, że doszło do takiego zdarzenia.

są procedury w sytuacji ratowania życia. Operacja była nieskuteczna. Wciąż była

Później dowiedziałam się, że kobieta prowadząca ten samochód miała około

opuchlizna mózgu. Wiedziałam, co to znaczy. Ewa umierała. Była podłączona do

23-24 lata. Była narzeczoną właściciela największego hotelu w Warnie. Nie miała

aparatury podtrzymującej życie. Zdawałam sobie sprawę, że to kwestia godzin, może

dzieci. To dobrze, bo gdy dowiedziałam się o wypadku Ewy, pomyślałam, że nie

dwóch, trzech dni.

chciałabym, by dzieci tej kobiety spotykały się z matką w więzieniu. Wtedy wierzyłam

W Warnie byłam około 14.30 następnego dnia. Odebrała mnie rezydentka

w sprawiedliwy proces… Polak, opiekujący się synem w szpitalu, który w czasie

biura podróży. Pojechałyśmy do szpitala. Ewa leżała na OIOM-ie. Była w stanie

operacji Ewy był na korytarzu tego oddziału, powiedział mi, że widział tam sprawczynię

śmierci klinicznej. Od chwili wypadku miała cztery z dziesięciu punktów określających

wypadku. Była zdenerwowana, czuł od niej zapach alkoholu…

stan świadomości chorego. Wiedziałam, że śmierć się zbliża, że to nieuniknione. Poprosiłam o ostatnie namaszczenie dla Ewy.

W akcie zgonu jako przyczynę śmierci Ewy lekarz szpitala w Warnie podał stłuczenie pnia mózgu i w jego wyniku powstały krwiak podtwardówkowy.

Dyżurni na OIOM-ie byli bardzo taktowni i rzeczowi. Oddali mi jej osobiste

12 kwietnia 2007 roku Prokuratura Okręgowa w Warnie wydała postanowienie

rzeczy (zegarek, biżuterię zrobioną z koralików) w zawiązanej rękawiczce lekarskiej.

o umorzeniu postępowania karnego w tej sprawie. Kobieta prowadząca pojazd została

Mam je do dzisiaj. Przychodziłam do szpitala dwa razy dziennie, zakładałam fartuch,

uznana za niewinną. Jako przyczynę zgonu podano dwustronne ropne zapalenie

jednorazowe obuwie. Mogłam być z Ewą trzydzieści minut rano i wieczorem. Wszyscy

płuc. Stłuczenie pnia mózgu i krwiak podtwardówkowy przemilczano, mimo że taką

byli mili, jakby czuli się współodpowiedzialni za ten wypadek. Było o nim głośno

przyczynę śmierci podał w akcie zgonu lekarz zajmujący się moją córką na OIOM-ie.

w lokalnej prasie. Był to kolejny wypadek w tym samym miejscu.

Odpisałam bułgarskiej prokuraturze: Jestem świadoma, że żyjemy w czasach,

W środę, po pracy, pani konsul zawiozła mnie do Złotych Piasków. Zobaczyłam

kiedy każdy z nas może być zarówno sprawcą, jak i poszkodowanym w wypadku

miejsce wypadku. Duży łuk jezdni, na drodze E 87 z Warny do wsi Krajewo, między

drogowym. Wyrażam żal, że straciłam w Bułgarii moją jedyną córkę Ewę Adamską, ale

wzniesieniami. Było tam ograniczenie prędkości do trzydziestu kilometrów

jednocześnie głęboko współczuję nieumyślnej sprawczyni tego wypadku. W pewnym

na godzinę. Sprawczyni prowadziła samochód z prędkością siedemdziesięciu-

sensie sprawczyni wypadku, pani ***** jest również ofiarą tego zdarzenia. Odgłos

34

35


uderzenia ciała mojej córki o maskę i dach samochodu, widok nieruchomej postaci

dostąpią” (Mt 5,7). To błogosławieństwo zaprasza nas do stania się znakiem

na jezdni na pewno zostawił w jej pamięci i psychice głęboką ranę. Jest mi przykro, że

i narzędziem miłosierdzia Bożego. Zaprasza do doświadczenia i przekazywania

tak się stało. Mimo mego bólu z powodu straty córki, współczucia wobec sprawczyni

miłosierdzia Bożego. Zaprasza do jednego z najtrudniejszych uczynków miłosierdzia,

wypadku rozumiem złożoność całego zdarzenia. Uważam jednak, że nie może być

jakim jest przebaczenie. Przebaczyć tym, którzy nas obrazili, którzy wyrządzili nam

tak różna ocena tego samego zdarzenia i podana inna niż w akcie zgonu przyczyna

zło, którzy nas zawiedli, porzucili, zdradzili i tym wszystkim, których uważamy za

śmierci Ewy Adamskiej.

wrogów - to znaczy otworzyć nowy rozdział w swoim życiu. To znaczy uwolnić się

Przebaczyłam sprawczyni wypadku. Po latach w książce „O przebaczaniu”

od żalu, złości, smutku i zemsty. To znaczy żyć szczęśliwie. Tak, jedyną drogą do

amerykańskiego psychologa Davida W. Schella przeczytałam: Choć ugiąłeś się

przezwyciężenia zła jest miłosierdzie. Sama sprawiedliwość nie wystarczy. Tylko

od ciosu, przebaczaj. Bo nigdy nie zostałeś złamany. Bo masz w sobie siłę, która

sprawiedliwość połączona z miłosierdziem jest skutecznym narzędziem budowania

pozwala wytrzymać ból i odrodzić się na nowo. Masz ją w sobie i dlatego przebaczaj

przyszłości. (…)

(…). O przebaczaniu myśl, jak o sile przetrwania. Ono pomoże odnaleźć drogę

Słowa te są mi bardzo bliskie.

w ciemnych lasach nieporozumienia, bólu, nienawiści, goryczy. (…) Pozwól, aby siła wybaczania stała się, jak katalizator przemiany w drodze do uzdrowienia. Wybaczasz,

Jeszcze w maju 2005 roku Ewa poprosiła swoją przyjaciółkę Agatę Malinowską,

więc oczyszczasz rany. Niech się dobrze goją, abyś stał się jeszcze mocniejszy (David

by zaśpiewała Psalm na jej pogrzebie. Tak też się stało. Psalm 63. 2-9 Agata

W. Schell, „O przebaczaniu”, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2016).

odśpiewała w czasie mszy pogrzebowej odprawionej 27 sierpnia 2005 roku, w kościele

Profesor Tadeusz Gadacz w książce „O ulotności życia” (Iskry, Warszawa 2008), w rozdziale zatytułowanym „Przebaczenie” napisał: Przebaczać warto ze względu na siebie samego. Jest to sposób uwolnienia się od ciężaru pamięci. Dla tych, którzy nie potrafią przebaczyć, nie ma nadziei na przyszłość albo też te nadzieje są poważnie ograniczone. Wszystko, co najlepsze, już minęło, już się skończyło. Niczego już nie oczekują. Przebaczenie, uzdrawiając pamięć, uwalnia od ciężaru przeszłości i z nadzieją pozwala patrzeć w przyszłość. Jednak wyższy rodzaj przebaczenia to przebaczenie ze względu na drugiego, na sprawcę. Co jednak wówczas, gdy nie ma do kogo pójść, bo albo nasz krzywdziciel nie żyje, albo go nie znamy? Przebaczanie jest darem a dar nie należy do sfery widzialnej. (…) Prawdziwy dar ma miejsce wówczas, gdy niejako weźmiemy w nawias istnienie tego, do kogo jest on kierowany (…). Brak informacji o krzywdzicielu nie tylko nie umożliwia przebaczenia, lecz jest wręcz szansą, by uczynić je czystym darem. 25 lipca 2016 roku w TVP Przewodniczący Episkopatu Polski arcybiskup Stanisław Gądecki wygłosił orędzie na Światowe Dni Młodzieży i przyjazd Papieża Franciszka. Powiedział między innymi: (…) Tematem nadchodzącego spotkania będzie zdanie z Ewangelii św. Mateusza: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia 36

parafialnym św. Teresy w Radomiu. Psalm 63, 2-9 Tęsknota za Bogiem „Ten czuwa przy Bogu, kto odrzuca ciemne uczynki” Boże, mój Boże, szukam Ciebie * i pragnie Ciebie moja dusza. Ciało moje tęskni za Tobą, * jak zeschła ziemia łaknąca wody. Oto wpatruję się w Ciebie w świątyni, * by ujrzeć Twą potęgę i chwałę. Twoja łaska jest cenniejsza od życia, * więc sławić Cię będą moje wargi. Będę Cię wielbił przez całe me życie * i wzniosę ręce w imię Twoje. Moja dusza syci się obficie, * a usta Cię wielbią radosnymi wargami,

37


Gdy myślę o Tobie na moim posłaniu * i o Tobie rozważam w czasie moich czuwań. Bo stałeś się dla mnie pomocą * i w cieniu Twych skrzydeł wołam radośnie: „Do Ciebie lgnie moja dusza, * prawica Twoja mnie wspiera”. Chwała Ojcu i Synowi, *

znaleźli się w podobnej sytuacji. Bułgarzy mówią, że katolicy potrafią tak spokojnie umierać, bo wierzą w Boga. Wierzącym łatwiej, ale pomocy i wsparcia potrzebują również ci, którzy nie wierzą w Boga, oni też mają dusze. Będę im pomagać. (…) Serdeczne Bóg zapłać księdzu Adamowi Majowi i księdzu Mirosławowi Praskowi za modlitwy, nabożeństwa w intencji Ewy oraz dzisiejszą żałobną Mszę Świętą. (…) Dziękuję wszystkim za udział w dzisiejszej ceremonii i proszę o nieskładanie

i Duchowi Świętemu.

kondolencji.

Jak była na początku, teraz i zawsze, *

Radom, 27 sierpnia 2005 roku

i na wieki wieków. Amen. W imieniu zmarłej odczytałam przygotowane przeze mnie pożegnanie krewnych Podczas tej mszy odczytałam napisane w Warnie, dwa dni po śmierci Ewy,

i znajomych Ewy.

słowa skierowane do uczestników mszy żałobnej: EWA ŻEGNA: Warna 7-8 sierpnia 2005 roku Dziękuję Państwu za przybycie. Kościół, w którym dziś jesteśmy, budowali moi dziadkowie. W nim odbywały

Rodziców: mamę Elżbietą Staniszewską, tatę Włodzimierza Adamskiego, Ciocię Alę, wujka Janusza i siostrę cioteczną Olę Czelnych,

się śluby moich rodziców, ciotek, mojej siostry i innych krewnych. Tu byłam chrzczona

Dziadków Halinę i Henryka Staniszewskich.

ja, moja córka i wiele dzieci z naszych rodzin. Również tu były msze żałobne moich

Wszystkich krewnych z rodzin:

dziadków, dzisiaj Ewy. Jej prochy spoczną obok prochów praprababki na parafialnym

Staniszewskich,

cmentarzu. Jest to miejsce, gdzie najsilniej odczuwam siłę wiary przodków i rodzinnych,

Tarocińskich, Hałów, Syroków, Ormiańskich, Frąków, Szymańskich.

wielopokoleniowych tradycji.

Wszystkich krewnych z rodzin:

Uczestniczycie w innym niż zwykle pochówku. Prochy mojej Córki po

Leszczyńskich,

Oleckich,

Kopciów,

Pawłowskich,

Rozińskich, Adamczyków, Badeńskich, Garbarczyków, Klimków, Łabuzów,

przywiezieniu z Bułgarii spoczywały w domu do dzisiaj, blisko tych, którzy ją kochali.

Strzelców, Dalbiaków, Krzosków, Wierzbickich, Kaimów, Koleckich.

Tak, jak dawniej bywało, gdy nasi przodkowie mieli szacunek wobec śmierci, gdy

Wszystkich krewnych z rodziny Adamskich.

godnie nie tylko żyli, ale i umierali. Spokojnie, pogodzeni z bliskimi i wrogami,

Przyjaciółkę mamy oraz matkę chrzestną Mariolę Kurzawę i ciocię Grażynę

rozdysponowawszy swoje mienie innym.

Bojanowską.

My chcemy tylko żyć, nie umiemy odchodzić. Trzeba tak żyć, aby można było

Żegna serdecznie sąsiadki Małgosię i Magdę Nowak.

godnie umrzeć. Ewa umierała w Warnie, byłam przy niej i pomagałam Jej odejść,

Żegna kapłanów, nauczycieli, wychowawców i wszystkich pracowników

a Ona pomagała mi tu pozostać. Dziękuję Bogu za bezinteresowną miłość wobec

Gimnazjum Katolickiego im. Filipa Neri i Szkoły Plastycznej im. Jacka

drugiego człowieka, której mnie Ewa nauczyła. W obliczu Jej śmierci obiecałam,

Malczewskiego.

że będę się tą bezinteresowną miłością dzieliła z innymi, szczególnie z tymi, którzy

Żegna przyjaciółki: Agatę, Asię, Patrycję, wszystkie koleżanki i kolegów,

38

39


których po imieniu trudno wymienić.

mistyczne doświadczenie, kiedy matka wykonuje portret nieżyjącego dziecka. Technik

Żegna wychowawców i uczestników obozu letniego w Złotych Piaskach.

rzeźbiarskich uczył mnie tata Ewy, Włodzimierz Adamski w latach 1977-1981. Był on

Rodzina serdecznie dziękuje wszystkim, którzy w tych trudnych chwilach

asystentem na Wydziale Malarstwa,Grafiki i Rzeźby w Państwowej Wyższej Szkole

wspierali nas i modlili się z nami.

Sztuk Plastycznych (obecnie Uniwersytet Artystyczny) w Poznaniu. Z perspektywy czasu myślę, że nieświadomie całe życie przygotowywałam

W sposób szczególny Ewa pożegnała się ze mną 25 maja 2005 roku w dedykowanym mi i opublikowanym na blogu wierszu:

się do odejścia Ewy. Moja wiedza etnografa z badań terenowych nad obrzędowością pogrzebową, „Tybetańska Księga Życia i Umierania” Sogjala Rinpocze (której fragmenty czytałam Ewie głośno), wspieranie przyjaciół Bożeny i Emila

Dziękuję

Marczykowskich, których córka Karolina tragicznie umierała siedem miesięcy Mamie

wcześniej, mając takie, jak Ewa obrażenia mózgu. W 1998 roku w wyniku

Chcę podziękować

tragicznego wypadku zmarł dwunastoletni Szymon, siostrzeniec mojej przyjaciółki

Za parę zielonych oczu,

Marioli Kurzawy. Wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy z ogromu cierpienia,

które patrzą, choć czasem nie widzą.

jakie niosą ze sobą śmiertelne wypadki naszych bliskich. Wszystko, co wiedziałam i wcześniej przeżyłam tam, w Bułgarii, gdzie Ewa

Za uszy,

umierała, było istotne. Nawet to, że byłam tam sama. Mogłam skupić się tylko na

które słyszą,

córce, na tym, co w ostatnich naszych wspólnych dniach, chwilach, było najważniejsze

mimo, iż nie zawsze słuchają.

– jej umieraniu. Cały czas miałam świadomość, że moja jedyna, ukochana córka

Za dwie nogi,

umiera. Mogłam tylko pomóc jej odejść, umrzeć godnie, spokojnie, w wyciszeniu, bez

które chodzą,

uzewnętrzniania własnej rozpaczy. Wspierali mnie w tym ks. Jacek Wójcik oraz siostry

choć zdarza im się zabłądzić.

Miriam i Radosława z polskiej Misji Katolickiej Zgromadzenia Zmartwychwstańców

Za parę rąk,

oraz pracownicy Konsulatu Rzeczpospolitej Polskiej w Warnie.

które są różne, mimo, iż obie czasem wydają się lewe I za życie,

Jedenaście lat wychodziłam z melancholii, przechodząc w stan żałoby. Wciąż

które daje szansę iść

przeżywałam ten tragiczny, śmiertelny wypadek córki Ewy. Wielu przyjaciół i znajomych

choć czasem złą drogą...

z najbliższego otoczenia, wysłuchując mnie, pomagało mi w tym ciągłym przeżywaniu,

...chciałabym za to wszystko przeprosić.

które zawsze jest teraźniejsze, silne i niewypowiedziane. Wysłuchując mnie, brali na siebie ciężar mego bólu, emocji, i to pozwoliło mi po tak długim czasie dojrzeć do

Ja pożegnałam Ewę, wykonując jej popiersie ze skrzydłem – rzeźbę nagrobną.

opowiedzenia o tamtym przeżyciu za pomocą słów. Opowiadanie, werbalizacja faktów

Pierwszy raz rzeźbiłam jej głowę, kiedy miała około sześciu lat. Ta rzeźba i fotografie

i emocji są dla mnie terapią. Przekładając to wielkie cierpienie na słowa, nabieram,

pomogły mi latem roku 2007 przywołać z pamięci wszystkie detale jej twarzy, układ

choć to nadal trudne, dystansu do wydarzeń. Słuchający pomagają mi, biorąc na

włosów, gest dłoni podpierającej głowę. To jest szczególnie trudne, a zarazem

siebie pewną cześć emocji, i wówczas tak powtórzone emocje przybierają powoli

40

41


postać narracji, stają się moją historią. Przez lata byłam tylko w stanie uobecniać

z bloga zamieścił radomski „Miesięcznik Prowincjonalny” (nr 6/105/, listopad-grudzień

tragiczne przeżycie (moje rozmowy z przyjaciółmi rwały się, były chaotyczne), aż

2007), a Adrian Szary wybrał kilka wierszy i opublikował w „Antologii literatury

do teraz, kiedy powoli dojrzałam, by utrwalić je słowami i uczynić z niego opowieść

młodzieżowej. Puzzle pamięci” (Stowarzyszenie Centrum Młodzieży „Arka”, Radom

o tym, co było, o stracie jedynego dziecka.

2008).

Cierpiałam nie tylko ja. Dla moich rodziców Haliny i Henryka Staniszewskich

W radomskim Teatrze Powszechnym 5 kwietnia 2009 roku, w ramach prezentacji

był to ciężki cios. Z moją córką byli emocjonalnie bardzo związani. Wraz ze mną

tomu „Puzzle pamięci”, aktorzy czytali wiersze Ewy. Ich interpretacja odsłoniła ukryte

wychowywali Ewę. Przez pierwszy rok po jej śmierci codziennie chodzili na grób.

w tych utworach znaczenia.

Ewa nie poznała dziadków ze strony taty Włodzimierza, Heleny i Stefana Adamskich. W grudniu 2015 roku Ewa została upamiętniona przez Ireneusza Adamskiego na

Przez kolejne siedem lat wydawało się, że pamięć o Ewie zaczyna się zacierać. Jest to naturalny proces i dotyka ludzi nawet najbardziej znanych, największych…

płycie rodzinnego grobowca, na Cmentarzu Junikowskim w Poznaniu. Grobowiec ten jest grobem Heleny, Stefana i Włodzimierza Adamskich, a teraz również symbolicznym

Elżbieta Staniszewska

grobem Ewy.

Radom, 4 sierpnia 2016 roku

Moja siostrzenica, siostra cioteczna Ewy, Ola Czelny dopiero po sześciu latach

we współpracy z Ireneuszem Adamskim

uwolniła się od silnej traumy i odwiedziła jej mogiłę. Wcześniej nie mogła tego zrobić. Ja przez pierwszy rok byłam tylko trzykrotnie na grobie: w czasie pogrzebu, w rocznicę śmierci i w Święto Zmarłych. Długo nie mogliśmy rozmawiać o jej odejściu. W tych trudnych chwilach, jeszcze w Warnie, bardzo mnie wspierali siostra i szwagier Alicja i Janusz Czelni, najbliższe przyjaciółki Zosia, Mariola, Grażyna, Ania i Ala.

postscriptum Tata Ewy, Włodzimierz Adamski zmarł 7 grudnia 2015 roku, o czym powiadomił mnie jego Brat. 9 czerwca 2016 roku osobiście poznałam Ireneusza Adamskiego.

Po odejściu córki leczyłam się z traumy, pracując w Hospicjum im. Ojca Pio

Wcześniej czytałam w Internecie jego biogram z pierwszego tomu „Encyklopedii

w Radomiu. Dla nieuleczalnie chorych dzieci przez kilka lat prowadziłam warsztaty

Solidarności” (IPN, Warszawa 2009). Potem jego tekst w „Biuletynie Informacyjnym

manualne (zajęcia z rysunku, malarstwa i rzeźby). Pomocne dla mnie były i są lektury:

Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Okręgu Wielkopolska” (nr 1/100/,

profesora Ireneusza Ziemińskiego „Metafizyka śmierci” (2010), „Życie wieczne.

Poznań, marzec 2015) o „Podziemnym Radiu >Solidarność< Regionu Wielkopolska

Przyczynek do eschatologii filozoficznej” (2013), „Eschatologia filozoficzna. Życie

– wspomnienia i dygresje współuczestnika” i niezależnym ruchu wydawniczym

wieczne” (2016, jest to zapis dyskusji o książce z 2013 roku) oraz doktora Piotra

w czasach PRL-u, w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Przez czternaście lat

Domaradzkiego „Rozstaje samotności” (2016). Ból przeżywania samotności po

bardzo aktywnie działał w tym ruchu, także na polu literatury pięknej zakazanej przez

odejściu osoby bliskiej można łagodzić, pomagając cierpiącym. Również poprzez

cenzurę. Po niemal jedenastu latach od śmierci Ewy dowiedział się, iż miał bratanicę.

lektury prac autorów zajmujących się naukowo problematyką umierania, śmierci,

Przyjechał odszukać i odwiedzić grób. Informacje o Ewie i o mnie znalazł w Internecie.

żałoby i przeżywania samotności.

Przyjechał do Radomia także po to, by od Adriana Szarego, redaktora książki pt. „Puzzle pamięci. Antologia literatury młodzieżowej”, odebrać obiecany mu egzemplarz tego

Dopiero w 2007 roku mogłam i tylko niekiedy powrócić do Ewy wierszy, notatek,

wydania. Chciał zobaczyć miejsca, w których Ewa dorastała. Poznaliśmy się, zjedliśmy

bloga, zeszytów szkolnych z jej osobistymi notatkami. Wszystko to po pogrzebie

razem obiad i rozmawialiśmy przez wiele godzin. Ireneusz zaproponował mi wspólne

zebrałam i uporządkowałam, by nie zaginęło. Wtedy też jej wiersze oraz wypowiedź

wydanie wszystkich Ewy wierszy, także przygotowanie projektu graficznego okładki

42

43


i stron śródtytułowych książki do 5 sierpnia 2016 roku, jedenastej rocznicy śmierci. Tak też się stało. Przekazałam mu wszystkie zachowane wiersze Ewy, wydruk zapisków na blogu oraz inne materiały. Od tamtej pory jesteśmy w stałym, roboczym kontakcie. Razem

WSPOMNIENIE Agata Malinowska Sztokholm

pracowaliśmy nad przygotowaniem wierszy oraz innych materiałów do druku. Wcześniej sama chciałam je wydać w formie książki, ale zwlekałam, bo wracanie do wspomnień

Straciłam najlepszą przyjaciółkę...

jest trudne i bolesne. Nie potrafiłabym przejrzeć tak uważnie i wnikliwie jak Ireneusz

W dwa lata po śmierci Ewy Adamskiej, w numerze listopad-grudzień 2007 roku

wszystkich wierszy, notatek, zapisków, bloga, szkolnych dzienniczków i zeszytów, uwag

na łamach radomskiego „Miesięcznika Prowincjonalnego”, wydrukowano moje

w zeszytach. To on analizuje wszystkie Ewy wiersze i odkrywa nowe, złożone znaczenia;

wspomnienie o Ewie. Był to dla mnie trudny powrót do wspomnień, pamięci o tragicznym

Ewy inspiracje i wzorce. Był zdziwiony, że nastolatka pisała tak dojrzałe utwory, że były

wypadku pod Warną, który zmienił jej i moje życie.

publikowane już po jej odejściu. Jest najuważniejszym z dotychczasowych czytelników. Pomyślał o zaproszeniu do współpracy poznańskie autorki i autora ważnych dla tej książki tekstów.

Pamiętam dzień Twojego wypadku, jakby to było dziś. Najpierw pomyślałam: kolejny żart, to nie może być prawda. Potem śmiech, za chwilę histeryczny płacz.

Wraz z Agatą Malinowską dziękujemy Ireneuszowi za cierpliwe i uważne

W myślach brzmiała jak refren jedna myśl – straciłam najlepszą przyjaciółkę… Przed

wysłuchanie naszych wspomnień, spisanie ich, opracowanie i nadanie im literackiej

oczami, jak filmowa taśma, przewinęły się dwa lata naszej znajomości. Byłaś inna, miałaś

formy. Wzbogacenie cytatami z ważnych publikacji merytorycznie związanych z moimi

swój, trudny do zrozumienia, świat. I choć teraz każdy się wyprze, to naprawdę nikt Cię

przeżyciami. Pozwoliło to zobiektywizować moje tragiczne doświadczenia i w pewnym

nie dostrzegał, nie kolegował się z Tobą. A ja wciąż pamiętam naszą pierwszą rozmowę.

stopniu je zuniwersalizować.

Nigdy Ci tego nie powiedziałam – imponowała mi Twoja dorosłość. Kiedy ja buntowałam

Dziękuję, Irku, to dzięki Tobie ta książka może się ukazać.

się, krzycząc uspokajałaś mnie, tłumaczyłaś, że to minie. Ja, nie tylko w złości, widziałam Elżbieta Staniszewska

tylko siebie. Ty dostrzegałaś innych. Nigdy nie ujawniałaś emocji, przelewałaś je na kartki papieru. Kiedy dzwoniłam do Ciebie dzień przed wypadkiem, byłaś taka szczęśliwa! Powiedziałaś, że zaczyna Ci się układać życie, że spotkałaś świetnego chłopaka. I nagle śmierć. Koniec… W lipcu 2016 roku, jedenaście lat po odejściu Ewy, już jako osoba dorosła wracam pamięcią do tamtych wydarzeń, do przeszłości… Ewę spotkałam i poznałam w pierwszej klasie Gimnazjum Katolickiego im. Filipa Neri w Radomiu. Zwróciłam na nią uwagę w listopadzie 2003 roku, w pierwszym semestrze. Klasa było wtedy podzielona na dwie dominujące innych „grupy wpływu”, stygmatyzujące osoby spoza tych grup. Ewa drażniła rówieśników ubiorem. Nosiła jeansy, tuniki, swetry. Nie przywiązywała wagi do tzw. markowej odzieży. Jej strój odpowiadał jej poglądom, ważniejsze było dla niej „być” niż „mieć”. Była przez to w pewnym stopniu odrzucona, a jej postawa negatywnie komentowana. Niezależna wobec „grup wpływu”, miała silną

44

45


osobowość, głęboko przemyślany światopogląd. Niewątpliwie ukształtowały ją bliskie

i po tej publikacji moich wspomnień odnajdzie. Może sam autor tych uwag, tej recenzji

relacje z jej mamą artystką plastykiem i naukowcem (obecnie adiunktem na Wydziale

przyśle tekst wydawcom.

Sztuki Uniwersytetu Technologiczno-Humanistycznego w Radomiu). Paradoksalnie, to te

W sprawach literatury pięknej Ewa dzieliła się ze mną informacjami na temat

cechy Ewy i jej trudna sytuacja w środowisku rówieśniczym zbliżyły mnie do niej i skłoniły

ważnych książek, które należało przeczytać. Nie były to lektury szkolne. Jako nastolatkę

do okazania jej solidarności. W listopadzie tamtego roku podeszłam do niej na szkolnym

Ewę zainteresowała buntownicza powieść Jerome’a Davida Salingera zatytułowana

korytarzu, by powiedzieć jej o mojej sympatii dla niej i podziwie dla jej niezależności. Relacja

„Buszujący w zbożu” i przekonała mnie do jej lektury. Podobnie było z książką Paulo

ta przekształciła się w bliskie koleżeństwo, a pół roku później w zażyłą przyjaźń. Została

Coelho „Weronika postanawia umrzeć” i pozostałymi tego autora.

i pozostała moją najlepszą przyjaciółką. Fundament tego naszego koleżeństwa i przyjaźni

Inne książki, na przykład Czesława Miłosza, Wisławy Szymborskiej i Williama

był niezrozumiały dla innych uczniów i uczennic. Charakterologicznie i osobowościowo

Shakespeare’a („100 monologów”) promowała mnie i czytelnikom bloga, który prowadziła.

bardzo różniłyśmy się od siebie. Ja byłam bardzo spontaniczna i żywiołowa. Szukałam

Postanowiła prowadzić te notatki na blogu po tym, jak nauczyciel języka polskiego

i potrzebowałam kontaktów z innymi, chętnie bawiłam się w ich towarzystwie. Ewa

kazał nam napisać wypracowanie w formie pamiętnika z życia klasy. Wypracowanie

natomiast była bardziej zrównoważona, wyciszona, refleksyjna. W swoim życiu duchowym

Ewy ocenione było najwyżej ze wszystkich prac. Dodało to jej odwagi, wiary w siebie

i umysłowym o wiele głębsza od rówieśników, dojrzalsza życiowo, o dużej znajomości

i postanowiła wejść na stronę internetową, publikować na niej swoje przemyślenia o szkole,

problemów z zakresu sztuki, kultury, współczesnej myśli humanistycznej. Tak to dzisiaj

o życiu, a przede wszystkim wiersze.

oceniam. Była osobą skrytą, zdystansowaną wobec innych, ale przy bliższym poznaniu

Z Ewą rozmawiałyśmy głównie o sprawach codziennych. Był jednak

potrafiła wchodzić w głębokie relacje koleżeńskie i przyjacielskie nie tylko ze mną, chociaż

obszar spraw trudnych do zrozumienia, który nas zajmował. Były to nasze sny

to ja byłam jej najbliższą przyjaciółką. Zaprzyjaźniła się z kilkoma innymi rówieśnikami

i ich interpretacja. Ewa miała ciekawe przeżycia senne i umiejętność ich interpretacji.

w tym spoza gimnazjum. Pod koniec drugiej klasy osoby te nawiązały z nią bliski kontakt

Rozmawiała na temat ze swoją mamą, która mówiła jej o psychoanalizie Freuda, Junga

emocjonalny, przyjacielski. Było to w ostatnich miesiącach jej życia. Później osoby te

i innych. Wiedziałam o tym, że Ewa miała sny o cechach prekognicji (jasnowidzenia), że

ciężko przeżyły jej odejście. Jednak dla większości rówieśników była i pozostawała

wydarzenia z tych snów po pewnym czasie zdarzały się w rzeczywistości. Były to sny

tajemnicza.

o jej przyszłości, losie…

Ewa wiedziała, że wtedy nie znałam się na literaturze tak dobrze jak ona. Czasami

Ewa w swoich wypowiedziach zaskakiwała tak mnie, jak i inne koleżanki wyrażanym

tłumaczyła mi, o czym, dlaczego i w taki sposób pisze w swoich wierszach. Społeczną

wielokrotnie przekonaniem, że młodo umrze. Czasami kontekst tych wypowiedzi był

samotność Ewa przełamywała poprzez prowadzenie bloga. Robiła to pod żartobliwym

żartobliwy, gdy mówiła: mnie nie warto się odchudzać, bo i tak szybko umrę. Ja na

pseudonimem Krysia Musli. Drukowała tam wiersze i przemyślenia prozą, zawsze prosząc

początku brałam jej słowa za zwykłą kokieterię, żarty.

o komentarz. Pisząc wprost, jak bardzo jej na tych komentarzach zależy. I czytelnicy

W ostatnim miesiącu jej życia, już po zakończeniu roku szkolnego a przed

takie komentarze nadsyłali. Wiem o tym, bo sama je też czytałam. Zdarzyło się, że w tej

wyjazdem do Bułgarii, Ewa coraz częściej uzasadniała swoje postępowanie, szczególnie

internetowej korespondencji otrzymała poważny, merytoryczny tekst o swojej twórczości

zaniechanie zrobienia czegoś faktem, że i tak niedługo umrze. Rok przed wyjazdem do

od dorosłego i wykształconego w tej dziedzinie czytelnika. Być może był to nauczyciel

Warny przeżyła koszmarny sen o swojej śmierci, który powtórzył się kilkakrotnie. Nie

albo krytyk literatury. Dla Ewy stanowiło to ważną wypowiedź potwierdzającą wartość

opowiadała mi szczegółów z tego snu. Widziała profetyczne obrazy nie tylko w snach,

tego, co pisze, posiadany talent. Nie dysponuję tym tekstem, ale może ktoś go posiada

również w rzeczywistości. Mówiła mi o tym. Wiem, że mama również zauważyła zmianę

46

47


w jej zachowaniu. Dowiedziała się od niej o tych snach, też bez szczegółów. Ewa zaniepokojona tymi przeżyciami zwracała się dwukrotnie o przepowiedzenie jej losu, jej przyszłości. Za każdym razem pojawił się w tych przepowiedniach „czarny as”. W Tarocie oznacza to i zapowiada śmierć. Po swoich piętnastych urodzinach 14 marca 2005 roku Ewa postanowiła pojechać na młodzieżowy obóz wakacyjny do Złotych Piasków, pod Warną. Bardzo cieszyła się z tego wyjazdu. Przygotowywała się między innymi poprzez lekturę informatorów o geografii i historii tego miejsca. Żałowała, że ja w tym wyjeździe nie będę uczestniczyła, bo byłam tam w poprzednim roku. Chciała, by pojechał z nią ktoś, z kim była zaprzyjaźniona, a ja byłam jej najlepszą przyjaciółką. Po przyjeździe do Złotych Piasków zadzwoniła do mnie, że jest w towarzystwie rówieśników. Że jest chłopak, który jej się podoba i za chwilę pójdą na plażę pospacerować. Ja wtedy byłam z rodzicami na plaży w Międzyzdrojach. Godzinę później po tej rozmowie otrzymałam telefoniczną wiadomość od szkolnej koleżanki przebywającej w Radomiu o wypadku Ewy. Zawiadomił ją o tym ktoś uczestniczący w tym wyjeździe. Trzynaście dni później, w piątek 5 sierpnia 2005 roku nadeszła z Bułgarii wiadomość o Jej śmierci w szpitalu, w Warnie. Teraz uświadamiam sobie, jak bardzo Ewa była już wtedy dojrzała w porównaniu ze mną, ze swoimi rówieśnikami. Tak naprawdę, to ja dopiero dzisiaj, gdy mam dwadzieścia sześć lat i kończę kolejne po angielskim w biznesie na Uniwersytecie Warszawskim, studia w Szwecji z marketingu i zarządzania na Uniwersytecie w Sztokholmie, byłabym dla niej partnerką. Byłabym osobą przygotowaną do dialogu na te trudne tematy, które ją wtedy zajmowały. Szkoła, której drugą klasę Ewa ukończyła przed swoją ostatnią w życiu podróżą, nie rozpoznała w porę jej zdolności. Nie przeczytano wnikliwie jej wierszy. Nie zauważono wczesnej dojrzałości intelektualnej i bolesnej dla niej świadomości tragizmu ludzkiego życia z nieuchronnym jego końcem, śmiercią. Dopiero po odejściu Ewy zainteresowano się jej życiem i twórczością. Ale wtedy niewiele można było zrobić dla nieżyjącej Ewy, nie z tego już świata… Agata Malinowska Radom, lipiec 2016 roku, we współpracy z Ireneuszem Adamskim 48

śp. Ewa Anna Adamska Wieczny odpoczynek racz jej dać Panie… 5 sierpnia 2005 roku – w wyniku tragicznego wypadku zmarła w Bułgarii Ewa Anna Adamska, pełna wdzięku, prostoty i mądrości , 15-letnia uczennica klasy IIIag Katolickiego Gimnazjum im. Św. Filipa Neri. Msza pogrzebowa odbyła się 27 sierpnia (sobota) 2005 roku w kościele Parafialnym św. Teresy (na Borkach) o godz. 12:00, skąd nastąpiło przeniesienie urny z prochami zmarłej na cmentarz przy ul. Limanowskiego. 49


Wiersze, wersy, wersety

Fotografia na str. 49 dwunastoletniej Ewy Adamskiej została wykonana jako zdjęcie do legitymacji szkolnej, przed podjęciem nauki w Gimnazjum (vide str. 25). 50


chwile, w których naprawdę żyję

52


Dwa słowa o mnie Ni brunetka, ni ciemnooka Ale blondyneczka o zielonych oczach Nie jest zgrabna, ani też powabna Ale dziewczę lubi Gdy się tak o niej mówi Nie przepada, gdy się dużo o niej gada Jednak, jak się plotki pojawiają, Ona ich ofiarą pada Termin umysł znany tej dziewczynie Choć czasem zachowuje się jak po czerwonym winie Nie jest wspaniała, ani też doskonała Ale normalna, a czasem nawet poważna Ma dużo wad, ale jak się postara Można u niej wykryć zalet, co niemiara Z matmy, no cóż jest marnym zerem Za to z polskiego czasem nawet liderem Nie kseruje cudzych pomysłów Woli mieć własne bez obcych namysłów Wiersz o mnie kończę, bo słów mi brak A jak się nudzisz, to powiedz go wspak…

54

55


Przeznaczenie

Bezwzględny, okrutny i samotny

Nazywam się, A gdybym nazywała się inaczej?

Ciemność nocy zatacza coraz szersze kręgi

Jestem córką mojej matki, A gdybym nią nie była? Jestem Polką, A gdybym nią nie była? Jestem zakochana, A gdybym nie była?

Idę ulicą, spieszę się Boję się, słyszę szelest, korki, oddech Za moimi plecami Skrada się, jest coraz bliżej Odwracam się, lecz nikogo nie widzę Więc idę dalej Znów kroki, szepty, oddechy Kim jesteś, nieznajomy? Czego chcesz ode mnie?

Jestem, Gdyby mnie nie było?

Zaczynam biec, szybko, szybciej i nie zwalniam

Czy nadal byłabym sobą? Czy nadal byłabym dla innych „tą”?

Zapalonym świetle zamkniętego sklepu

Czy cokolwiek zmieniłam w czyimś życiu? Czy cokolwiek zmieniłaby moja nieobecność? Kim byłabym, nie będąc sobą? Kim byliby inni gdyby mnie zabrakło? A co decyduje, że jestem taka, a nie inna? Czy zapisał to Bóg w gwiazdach? A może obca mi osoba zapisała to na komputerze?

Przestraszona, staję przy Odwracam się i czekam Odezwij się, kim jesteś? Wiatr gładzi moje policzki Łapię oddech, zamieram w bezruchu Bo oto moim oczom ukazuje się winowajca Bezwzględny, okrutny i… Samotny tak samo jak ja Unoszony przez wiatr …Listek

Zapewniam, że to, jaka jestem, Czyni mnie oryginalną, wyjątkową, niepowtarzalną… Mieli na to wpływ inni, Wpływali na to obcy i najbliżsi mi ludzie. Wpływasz na mnie ty i ten co siedzi obok ciebie, Więc pomyśl, zanim coś zrobisz, bo zmieniasz mnie na zawsze…

56

57


Nieśmiała…

Proces zwany płaczem

Jesteś tuż obok,

Nie mogę, nie potrafię, nie zdołam przestać

A jakby cię nie było.

One same płyną przez całą mnie

Wyciągnąć chcę rękę,

Najpierw oczy, stają się wilgotne

A jakbym nie chciała.

Potem czas na policzki, już nie są gładkie

Patrzysz w mą stronę,

Cieniutki strumyczek, malutka smużka

A jednak mnie nie widzisz,

Niczym rzeka, wydrążyła już otchłań

Za to ja spoglądam w dal

Święte krople płyną dalej, wciąż i wciąż dalej

I widzę cię tam.

Aż dotrą na skraj mnie

Podchodzę do ciebie —

Wtedy kropla po kropli rozbijają się o podłogę

Brakuje mi słów.

A w ślad za nimi idą już następne

Stoisz przy mnie —

Aż się nie skończą

Nie masz mi nic do powiedzenia.

I zobaczę wtedy siebie, ale już inną

Telefon milczący,

Odmienioną, bo to już nie ta sama ja…

Twój głos paraliżujący, Nie wiem, co robić, Bo jestem nieśmiała.

58

59


Będąc matką zapomnienia

Cel życia

Choć serce martwe

Wzrokiem pragnę sięgnąć końca horyzontu

Tętni we mnie życie

Dłonią dotknąć chmurkę, bądź gwiazdkę z nieba Usłyszeć, choć raz głos aniołów w białych szatach

Miłość stała się bezużyteczna

I dojść na sam koniec świata

Jest tylko ciężarem A gdy już tam dojdę Bo kto potrzebuje miłości

Skoczę w dół, skoczę w otchłań

Samemu nie będąc kochanym?

Bo już nie mam, po co żyć Spełniłam marzenia

Staję się matką zapomnienia Nikt nie pamięta o mnie

Dlatego żyć będę wiecznie

A ja nie pamiętam o nikim

Dlatego nie skoczę Ni w dół

Świat stał się dla mnie grobowcem

Ni w otchłań

Życie jest już tylko więzieniem A miłość przemieniła się w najgorszego wroga

Marzenia — nie do spełnienia Spełnić je — marzeniem

60

61


Czas myślenia o niczym

Deszcz uczuć — pokochana

Leżę na piasku

Pada deszcz Krople rozbijają się O moją twarz Nie zatrzymują się Płyną dalej Przez policzki, szyję Aż w końcu znikają

Jest ciepły i słonecznie żółty Wbija się w każdy zakątek mojego ciała Słyszę szum morza Słyszę jak fale uderzają o brzeg Raz mocniej raz subtelniej Zamykam oczy Bo słońce stało się zbyt jasne Widzę nicość, widzę ciemność Wiatr staje się coraz chłodniejszy Czuję jak zimny dreszcz przechodzi Przez całe moje już zimne ciało Moje myśli dryfują daleko… Hen, hen daleko stąd myślałabym, Myślałabym zapewne o tym, co mam jeszcze Do zrobienia Do odrobienia Teraz jednak jestem tu I myślę tyko o chwili obecnej Tylko o błahostkach O tym, na co zazwyczaj nie mam czasu…

62

Kropla po kropli Kropelka po kropelce Smużka po smużce Jestem mokra Mokra do suchej nitki Ubranie jak skóra Przylega idealnie do ciała Mokra po paru kroplach? Kropla do kropli Kropelka do kropelki Smużka do smużki Tworzą morze Morze uczuć Dobrych, złych? Dobre Cię ogrzeją I poczujesz miłość Złe Cię oziębią I poczujesz zawiść Teraz jestem mokra Mokra, jak nigdy dotąd Skąpana w deszczu miłości Ale byłam jeszcze wczoraj Mokra dla was A sucha w sobie Jak piasek na pustyni Jak słońce porą letnią Sucha wewnętrznie Mokra zewnętrznie

63


Wakacyjna miłość

Abym nigdy sama nie była, a wtedy i Ty sam nie będziesz

Wspomnienie malowane w oczach

Przytul mnie raz jeszcze

A szczęście na twarzy

Nie odchodź

Jak pocałunek na ustach

Proszę powiedz

I spojrzenie na oku

Powiedz to raz jeszcze

Niczym dłoń przy dłoni

Powiedz, że mnie nie opuścisz

Jakby dwa oddechy we wspólny połączone

Że zawsze będziesz ze mną

Bliskie

Na dobre i na niedobre

Ciepłe

Na słońce i na deszcz

I przepełnione miłością

W smutku i w szczęściu

Świeżością lata

Bądź ze mną

Błękitem nieba

Nie przy mnie

Zapachem kwiatów

Całuj i przytulaj

I słów treścią

Gdy tylko zechcesz

Bliskie, a tak oddalone

Nigdy Ci nie odmówię Działaj na mnie Niczym lekarstwo dla chorego – uzdrawiaj od smutku Niczym rosa poranna na wyobraźnię – dodawaj mi skrzydeł Niczym balsam dla duszy – bądź ukojeniem I niczym cień – nie odstępuj mnie na krok W zamian będę cię kochać Wczoraj Dziś I jutro Na zawsze

64

65


Chwile, w których naprawdę żyję

Cieszę się…

Jeden błąd popełnię

Cieszyłam się…

A płacę zań wiecznością

…miesiącem miłości

Wiecznością

Cieszę się…

Bo wieczna jest pamięć ludzka

…tygodniem radości

Pamięta upadki i potknięcia

Cieszyć się będę…

Nie zachowuje zwycięstw

…dniem szczerości

Wzloty, sukcesy i szczęśliwe chwile Stają się szybko tyko przeszłością

Cieszyłam się…

Dlatego też

…godziną pragnienia

Nie cieszymy się

Cieszę się…

Lecz cierpimy

…minutą wytchnienia

A przecież takie piękne są

Cieszyć się będę…

Chwile wzruszenia

…sekundą istnienia

Gdy kochamy Każdą kropelkę na mokrej od deszczu szybie

Cieszyłam się…

Chwile szczęścia

…momentem przeżytym

Kiedy cieszymy się

Cieszę się…

Każdą chmurką na zachmurzonym niebie

…też tym obecnym

W naszej pamięci gromadzą się tylko chwile bólu i cierpienia

Cieszyć się będę…

Boli nas wtedy

…każdym następnym

Każde przykre słowo usłyszane przez całe życie

…i czasem wiecznym

Pamiętam, co bolało i dlatego boli nadal Nie przestaje

Bo to, co trwało…

Pamiętam, choć tak naprawdę nie chcę

…Jak kartka w pamiętniku zapisana

A może chcemy? Kto prócz nas to wie?

A to, co trwa… …Niczym topiąca się czekolada Natomiast to, co przetrwa… …Do cudów świata zaliczone zostanie

66

67


Co czyni nas ludźmi

Demony świata współczesnego

Czy człowieka jako takiego

Demon okrucieństwa

Nie czyni silna wola?

Czyli ten odpowiedzialny Za otaczające nas zło

Bo jeśli nie odpowiedź: Demon seksu Czymże jest w takim razie miłość

Czyli ten, bez którego

Gdy ulegnie pożądaniu?

Wielu by się nie obyło

Czymże jest w takim razie nadzieja

Demon lenistwa i próżności

Gdy ulegnie zwątpieniu?

Czyli ten, z którym Leżymy bezczynnie, bez celu

Czymże jest w takim razie wiara Gdy ulegnie demonowi?

Demon przeciętności Czyli ten, przez którego

Czymże jest w takim razie odwaga

Tracimy osobowość

Gdy ulegnie przerażeniu? Demony są w każdym z nas Kimże jestem w takim razie ja

Demony otaczają was

Gdy ulegnę pokusom?

Tak jak ja i ty Bo one to tak naprawdę my…

68

69


Kamień na sercu

Kres życia

Zaklęta w kamień W postać bez duszy W ciało bez krwi

Kocham by postawić kres miłości

Przeklęta na wieki Przeklęta przez ludzi Znienawidzona przez siebie

Płaczę, by zdusić łzy Cierpię, by zapomnieć o bólu Życie mnie zabija Śmiercią samą żyję A pamięć o mnie owiało zapomnienie

Kochana nienawiścią Unoszona upadkiem I chroniona przekleństwem Będąc przestrogą Stając się niczym Chroni od złego Mówi o bólu Ukazuje cierpienie Przynosi rozsądek Jest sumieniem Moim dobrym głosem Aniołem stróżem Słucham mimo krytyki Pomagam na przekór innym Zawsze będąc wysłuchaną Bo słucha bez słowa Pomaga bez względu na to, co mówię I jest zawsze przy mnie Kamień niech z serca mi nigdy nie spada Bo jest kluczem do doskonałości I przeszkodą przewinienia 70

71


List — próba kontaktu

Nasze losy

Piłeczka do Ciebie,

Musimy zderzać się

Piłeczka do mnie,

Z przeznaczeniem

Wciąż odbijamy.

Bo w ten sposób Czynimy naszą historię

Piłeczka odbita ode mnie

A z minuty na minutę

Piłeczka odbita od Ciebie

Stajemy się legendą

Nadal milczymy

Pytanie brzmi:

Ja dzwonię do Ciebie

Może opowiadać o nas będzie jego babcia?

Ty dzwonisz do mnie

A może usłyszy o nas w szkole?

Ale nie odbieramy

A jeśli nikt nawet o nas nie wspomni?

Czy ktoś o nas usłyszy?

Wszystko zależy od nas Mówimy do siebie

Bo to, co robimy, czynimy

Ale nie rozmawiamy

Będzie pamiętane nie tylko teraz

Ja mówię o jesieni

Ale i po naszej śmierci

Ty opowiadasz o nas

Ponieważ życie płynie dalej Po naszej śmierci

Usłysz mnie

Z nami lub bez nas

A posłucham Zrozum mnie Postaram się pocieszyć Zaufaj mi A obdarzę Cię zaufaniem

72

73


Niech skrzydła diabelskie zapewnią ci spoczynek

Nieszczęśliwa miłość

Dojdę do przepaści

Stoisz przede mną

Nie odwrócę się za siebie

Nie mówisz ni słowa

Nie obejrzę do tyłu Nie spojrzę w przeszłość

Mimo iż usta milczały

Nie mam, na co

Serce nie przestawało mówić

Nie mam, na kogo Skoczę w dół

Mówiło o bólu, cierpieniu

I już nikogo nie będę obchodzić

Mówiło o zemście

Nie będę się martwić Nie będę się cieszyć

Ja jednak unoszona

Nie uronię nigdy już łzy

Przez skrzydła z kamienia

Ni łzy szczęścia

Spadam w dół

Ni też łzy nieszczęścia Bo skrzydła diabelskie

Mimo iż to niezgodne z anatomią

Zapewnią mi spoczynek

Serce jako pierwsze rozbija się o wrota piekieł

Miejsce ciasne i ciemne

Potem ja

Gdzie jestem?

I już nie byliśmy wspólnotą

Nie wiem, Ale już nigdy stąd nie wyjdę

74

75


Ostatnie myśli samobójcy

Pamięć krótkotrwała

Jeden ruch,

Wiem, że tu byłam

Szybki i prawie bezbolesny

Ale kiedy?

Nie mogę, Ręka trzęsie się coraz bardziej Boję się reakcji innych Boję się bólu

Jednak, po co? Byłam tu Ale nie pamiętam A może pamiętam, a mnie nie było?

A co jeśli się nie uda?

Może gdzieś to zapisałam?

Co jeśli zaboli?

Może komuś o tym opowiedziałam?

A jeśli zaboli, ale nie mnie?

Przepraszam, czy pani mnie zna?

Co gdy cierpieć będą, ale niewinni?

A pan może mnie widział?

Gdy nie zaboli winnych? Żyletka wypada mi z ręki Łzy płyną wąską stróżka Po tych, które już zaschły

Nie, na pewno? A może jednak? Tak, wszystko ze mną w porządku Dlaczego uciekacie?

Zasypiam ze słowami miłości w sercu I z myślami nienawiści na ustach

Samotna Nieznana przez was

Nie chcę być tak zapamiętana

Nieznająca was

Mam jeszcze coś do skończenia

Zagubiona

Chcę, nie chcąc Kocham nienawidząc Pragnę bojąc się Zmierzam do ciebie oddalając się Chcę żyć umierając

Ofiara Czego? Kogo? Nie wiem

I umierać żyjąc

76

77


Papierowa

Październikowy spacer

Jestem

Idę przez park

Jestem słaba

Drzewa mienią się

Jestem mała

Odcieniami żółci i pomarańczy

Jestem sama

A jeszcze miesiąc temu

Jestem, ale czy na pewno?

Były żywą paletą zieleni

Czy istnieć, nie istniejąc

Bujne, okrąglutkie kształty

Oznacza to samo, co być?

Stały się skromniutkie

Jestem, ale mnie nie ma

Przymierające głodem

Taka papierowa

Gałęzie i gałązki

Nietrwała

Niczym kości i kostki

Krucha

Są podstawą potężnych konarów i pni

Delikatna

Tak i ja, niczym listek

A gdy ustawię się odpowiednio,

Będąc podstawą gałązki

To mnie nawet nie zauważysz

Staję się częścią potężnego konaru

Nie skrzywdzisz tym samym

Nadeszła jednak jesień

Łatwo mnie podpalić

Liście opadły i są już razem

Spalić

Ale nie ze mną

Przerwać

Bo zostałam nie chcąc spaść

Zniszczyć

Nie chcąc odejść

Bądź wobec mnie ostrożny,

Ze strachu przed odejściem

Bo boję się

Pragnę tylko listka, liścia

Ciebie

Dlatego odchodzę

Was

A kiedy przyjdzie wiosna

I świata

Narodzę się raz jeszcze Otoczona przyjaciółmi Będę znów szczęśliwa…

78

79


Przyjacielu

Jesteś wyjątkowy

Nie patrz, co piszę,

Nie każ istnieć nicości

Wstydzę się, boję,

Nie próbuj kochać nienawiści

Nie spojrzenia,

I nienawidzić miłości

Nie Ciebie,

Nie zamieniaj mnie w nicość

Ale słów

Mylenie mnie z nią

Opinii, krytyki

Jest moim przekleństwem

Nie mów, co robić

Moim i twoim — naszym

Nie każ mi,

Nie tylko naszym

Nie rozkazuj

Jej i twoim — waszym

Pomóż, ale nie karć

Naszym — waszym

Jesteś jak sumienie,

Wspólnym

Zbyt dobry,

Bo każdy istnieje

Zbyt doskonały,

Na swój sposób

Zawsze widziany w najlepszym świetle.

A każdy z tych sposobów

Przy Tobie, zawsze czuję się gorsza, zła

Jedyny, wyjątkowy i oryginalny

Dlatego proszę Wspieraj, ale nie krytykuj Pomóż, ale nie zatapiaj Kochaj, ale nie niszcz Przytul, bo jestem samotna

80

81


Żyję Ja żyję, A ty tylko istniejesz Bo wiem, Co to znaczy kochać Bo wiem, Co to znaczy cierpieć Bo wiem, Co to znaczy wierzyć Bo wiem, Co to znaczy mieć nadzieję Ja żyję, gdyż za życia Udało mi się pokochać winowajców Poznałam smak cierpienia i bólu Zdołałam uwierzyć w cuda Zdążyłam zasmakować nadziei Na zbawienie twoje i moje

82

sięgając po nieosiągalne


Granica Siedzę na oknie Pode mną kilka pięter Kilka lub kilkanaście — co za różnica Wystawiam nogę za parapet Ręką trzymam się futryny Ale dlaczego? Przecież nie chcę się trzymać Nie chcę tu siedzieć Nie zamierzam zostać Ni na tym oknie Ni na tym świecie Ręka jednak nie zwalnia uścisku Trzyma się kurczowo Jednak czy jest to wbrew woli? Czy jestem pewna swych decyzji? Wiosen piętnaście już za mną Ale przede mną dni do przeżycia Nieskończenie wiele Jakich dni? Przypominam sobie jedynie ostatnie Złe i przepełnione nienawiścią Jak koszmary nawiedzające mnie ostatnio Noc w noc Sen w sen Wystawiam drugą nogę Siedzę na krawędzi Nie jest to tylko krawędź okna Ale symbol życia i śmierci Walki i przegranej Odwagi i tchórzostwa Zamykam oczy I boję się jak nigdy dotąd Odrywając ciało od materii Opadam w dół Nagle, ni stąd, ni zowąd Tracę świadomość Nie z Twojej winy kochana Nie z Waszej winy moi drodzy To moje życie i moje decyzje I mój koniec Marny koniec 84

85


Sięgając po nieosiągalne

Spróbuj jeszcze raz…

Wyciągam rękę

Idea?

Nie wiem, po co

Próba?

Koniuszki moich

Porażka?

Palców nie sięgają jednak Staram się sięgnąć dalej

Idea!

Ale czy to ma jakiś sens?

Próba!

Po co sięgać po nieosiągalne?

Porażka!

Po co w ogóle próbować? Czy to ma jakiś sens?

I znów:

Próbuje dalej Mimo moich starań

Idea…

Nie udaje się jednak

Próba…

Znów jestem przegrana

Porażka…

O ile przegrana oznacza porażkę Czy próbować znów wiedząc,

Czy kiedyś znajdę miłość?

Iż będzie tak samo?

86

87


Wasze oczekiwania

Weszła…

Starałam się być rozważna

Czekam przy stoliku

Starałam się być poważna

Powinna już tu być

Bo nigdy nie czułam się ważna

Siedzieć i patrzeć na mnie Wciąż jednak czekam

Robię to, byście mnie docenili

Oczekuję jej kroków

Robię to, byście mi błędy wybaczyli

Jej osoby

Robię to, byście dla mnie byli mili

Weszła

Zawsze czułam się odrzucana

Doszła z pomocą wiatru

Zawsze czułam się nie… akceptowana

Przyszła niczym nieśmiały gość

Zawsze też obelgami obrzucana

Niepewna, bezradna

Lecz to nie ona

Rozejrzała się Nie chcę byście dłużej tacy byli!

Spojrzała mi głęboko w oczy

Nie chcę, byście tak o mnie dłużej mówili!

Zrozumiała,

Nie chcę też byście dłużej ze mnie kpili!

Bo jest równie samotna jak ja Wyrzucili ją

Jestem gotowa się dla was zmienić

Jak śmiecia

Bo wiem, że nie zdołam świata odmienić

A przecież to nie jej wina

Nie próbujcie mnie tylko w nicość przemienić

Że jest Serwetką...

Proszę…

88

89


Widok na spojrzenie

Wizja

Oczy pełne łez

Widziałam,

Powieki opuchnięte

Widziałam to, o czym śnisz

Niepewne spojrzenie

Gdy masz koszmary

Bo oczy są obrazem duszy Widziałam, Jesteś dla mnie cierniem

Widziałam to, czego się boisz,

Niczym kolce róż

Gdy widzisz ciemność

Wbijasz się w moją duszę Wysysasz szczęście… odchodzisz

Widziałam, Widziałam to, przez co nie chciałeś

Całe moje życie

Zostawać sam jako dziecko

Stało się przez ciebie Smutkiem i cierpieniem Widocznym jedynie w łzach

Widziałam, Widziałam ją, tę, której Boisz się przez całe życie Miałam wizję, a w niej… Ją — śmierć w samotności

90

91


Zawieszona w sieci czasu

Zrozum mnie

Piję, a czuję pragnienie

Zrozum mnie

Jem, a czuję głód

Pomyśl, co czuję

Kocham, a czuję pożądanie

Poczuj, co myślę

Śpię, a czuję senność

Wsłuchaj się w moje słowa Wypowiedz moje myśli

Czas płynie

Poczuj, co mówię

Dni mijają

Powiedz, co czuję

Noce upływają

A stanę się jasna

A ja stoję w miejscu…

Prawie przezroczysta Widziana tylko przez ciebie

To tak, Jakby los zasnął

Posłuchajcie

Jakby przeznaczenie o mnie nie myślało

Pomyślcie

A Bóg zapomniał o mnie…

Poczujcie

To jest jak,

A nazwę was moimi przyjaciółmi

To, co ja Sen, z którego nie ma powrotu Sen na jawie Sen o szarym, smutnym życiu

92

93


Dane słowo

Treść ponad słowa

Przyrzeknij po trzykroć

Nie krzycz szeptem

A słowo się w czyn zamieni

Nie szepcz krzykiem

Chleb w ciało

Treść słowu nierówna

Wino w krew

Jak człowiek Bogu

A słowo w czyn

Treścią krzykliwe

Przez cud

Słowa są ciche

Przez wiarę Uwierz, a się stanie Zrób, a sam uczynisz Nadzieja i zaufanie Pokładane w tobie I w cuda

94

95


Taka, a nie inna jestem wbrew pozorom

Wyboru brak

Typ samotnika

Jestem marionetką życia

Ale nie samotna

Cztery sznurki z sufitu

Wspominam ból

Ktoś szarpie, ciągnie

Który już nie boli

Bawi się mną

Słyszę cię

Śmieję się płaczę

Ale już nie słucham

Wszystko na jego życzenie

Słowa do mnie nie docierają

Jak mi zagra

A zdania się w powietrzu rozmywają

Tak zatańczę Jak rozkaże Tak się stanie Nie ja Nie ty Tylko On

96

97


Co to jest życie?

Mijani, na co dzień

Życie jest niekończącą się próbą

Idąc ulicą mijamy innych

Przed przedstawieniem

Nie zapamiętujemy ich

Które nigdy się nie odbędzie

Nie zwracamy na nich uwagi

Udajemy, że kochamy

Nie liczą się dla nas

Okazujemy nienawiść

A może za ścianą naszego domu

A czy to prawda?

Mieszka ktoś gotów oddać za nich życie?

Może łżemy na każdym kroku?

Może jest jej matką

To wiemy tylko my sami

Lub jego synem

Jeśli chcesz, powiesz to

Czekają z nadzieją na kroki

Ale zazwyczaj nie mówisz

Zapomnianych

Bo mogłoby zaboleć

Nieznanych

Prawda boli

Tych, których mijamy tysiące

Gorzka prawda,

Codziennie

Bo tylko taka jest prawdziwa

Gdyby zachorowali nawet byśmy nie zauważyli

Myślisz, że mówię ją? Nie, ja tylko gram Kłamię Łżę Oszukuję Czy tego chcesz, czy nie Czasem o tym wiesz, a czasem nie Ja decyduję o twojej wiedzy

98

99


z nadzieją przez życie iść będę

100


Z nadzieją przez życie iść będę Idę ulicą i mijam was Smutni, smętni, załamani Usta proste Lub wygięte w kaprysie W nieszczęściu W bólu W złości Powinniście być szczęśliwi Radośni i pełni życia Matki dały wam życie Może ktoś kocha w tajemnicy Całe życie Lub, chociaż jego część przed wami Żyj tak, jak teraz Smutkiem dnia codziennego Porażkami innych Nieszczęściem świata I problemami życia Oraz rozmyślaj nad sensem wojen Pożyteczności śmierci I celu istnienia A umrzesz za życia Ja żyję Cieszę się szczęściem Radością Najmniejszym sukcesem Mam nadzieję na kochanie Kocham z wiarą we wzajemność Jeśli zobaczysz śmiejącą się z życia I kpiącą z porażek To będę ja Idąc aleją pogrzebanego przez was życia Rozniosę iskierkę nadziei Zmień ją w światło ogniska I tak niech pozostanie Na wieki wieków Amen 102

103


Słowa ranią ludzi

Letnia burza

Słyszę

Burza — zjawisko przerażające

Słucham

Którego boją się małe dziewczynki

A teraz cierpię

I ludzie bardzo wrażliwi

Pomyślałeś

Lato — pora piękna i gorąca

Powiedziałeś

Dzieci biegają całe dnie po podwórku

A teraz żałujesz, lub nie

A młodzi spotykają się w barze

Przemyślałeś, lub nie

Letnią burzę czuję codziennie

Bezmyślnie jednak mówiąc zraniłeś

Gdyż boję się, a idę

A teraz żałujesz lub nie

Bo nie chcę, a robię

Słowem

Zmuszona

Czynem

Do niecodziennej codzienności

Gestem

Niezwykle zwyczajnej

Bolało i boli

Bez wyboru będąc — wybieram

Zraniło wtedy i rani nadal

I staję się inna

Na samą myśl

Odrzucona Ignorowana

Wspomnienie słowa

Gnębiona

Stało się wspomnieniem ciebie

Poniżana

Wspomnienie twoje

Tylko dlatego, że odstaję

Stało się bolesne

Od normy

Bolesne, jak wypowiedziane słowa

Wyznaczanej przez przeciętność Od realiów Świata ziemskiego I wychodzę poza normy Za których granicą jestem niewidzialna

104

105


Tak blisko, że aż nie sięgam

Kropla, jedna z tysięcy a wyjątkowa

Nikt nie wypowiada

Siedzę przy oknie

Przed snem mojego imienia

Jak manekin na wystawie Z widokiem na kawałek świata

Nie myśli o mnie

Jak zwykle samotna

Bezinteresownie, ot tak sobie

Ulicami spacerują zakochani Białe chmurki z ich ust

Nie mówi, że jest przy mnie

Łączą się we wspólny oddech

Gdy się boję

W obawie przed deszczem Przytulają się wzajemnie

Nie całuje czule

Chroniąc tym samym

Kiedy tylko zechce

A ja mam łzy w oczach Serce kurczące się

Nie znam go jeszcze?

Z sekundy na sekundę

A może to on nie zna mnie?

Ze strachu przed samotnością Wraz z nim

Lub stoi tuż obok

Wypływa ze mnie nadzieja na miłość

I boi się podejść, bądź odezwać

Nawet krople deszczu Łączą się w pary

A ja czekam Czując to samo

Jak łzy deszczu jestem Pierwsza z brzegu Chcąca być wyjątkową, jedyną

Czując ten sam

Płynę z góry na dół

STRACH

Swoim torem I nie wiem czy kogoś na nim spotkam

Tę samą NIEPEWNOŚĆ Po prostu MIŁOŚĆ...

106

107


Płomień świecy tańczył tylko dla mnie

Ślady śnieżne za twoimi stopami

Mroźny, zimowy wieczór

Rozmawiamy i chcę ci coś powiedzieć

W obcym zupełnie miejscu jestem

Słowa siedzą na moich wargach

Myśli chłodne

Czekają na twoje

I nieznane mi do tej pory

Wypowiedziane w chwili,

Odwiedzają mnie

Chwili nieistniejącej

I pozostawiają chłód w duszy

W tej, której jeszcze nie było

Tylko świeczka stojąca na stoliku

Oby była jeszcze przede mną

Dotrzymuje mi towarzystwa

Nie chcę jej stracić, ani przegapić

Tańczy i śmieje się

Jest dla mnie ważna

Specjalnie dla mnie

Jak jeszcze żadna

Rośnie we mnie radość

Słowa te odwzajemnię

Razem z nią życie

Słowami wzajemnymi

A chłodne myśli odchodzą Ustępując miejsca

Tymi, które wypowiadam przed snem

Temu, co najpiękniejsze na świecie

Z nadzieją na ich doczekanie

Uczuciu harmonii

Tymi, które czekają na moich wargach

Przeczuciu pokoju

I zejść nie chcą z niepewności

Chwili miłości

108

Temu wszystkiemu, co kocham

Rozmowa skończona

I obce dotąd mi miejsce

Jesteś coraz dalej

Staje się najwspanialszym schronieniem

Z twoimi stopami

Przed światem

A na śniegu pozostają

Przed wami

Niespełnione pocałunki

109


Deszcz mego ciała mi duszy

Świat nierealnie rzeczywisty, lecz piękny

Deszcz w oczach mam

Marzenia są jak kawałki potłuczonego szkła

Lecą krople kryształowe

Składamy je dniami, miesiącami i latami

Po policzkach

Tworzymy z nich kulę kryształową W której się skrywamy przed światem

Deszcz deszczem już nie jest

Z czasem staje się coraz to bardziej matowa

W wichurę się zmienił

I nie widzimy już nic poza jej granicami

Grad i śnieg pada

Jesteśmy szczęśliwi Lecz oderwani od rzeczywistości

Burza nie ustaje Pioruny się przyłączyły

Wtedy nagle nadchodzi wiatr

Głośniejsze niż jakiekolwiek inne

Wiatr świata, przed którym próbujemy uciec I cała kula rozbija się na drobne kawałeczki

Wszystko ucichło

A my pokaleczeni i okrwawieni

Tylko rosa została

Zaczynamy łzami sklejać wszystko od nowa

Na milczących kwiatach

Powtarzamy się w ten sposób

A cisza wydaje się nieznośna

Zacięci w czasie do dziś Jak Ikar, który nigdy nie nauczy się Na swoim błędzie

110

111


Sztuka życia

Prośba o życie

Życie jest tylko przerwą między wersami

Dlaczego ci, którzy potrzebują pomocy –

W sztuce wieczności

Nie chcą jej

Karą od Boga jest

A ci, którym na nic się nie zda –

Że gram w dramacie życia główną rolę

Wyciągają po nią ręce po sam horyzont

Pragnę końca przedstawienia Niechaj kurtyna opadnie

Świat nonsensów i sprzeczności

A koszmarny sen skończy się Jak najszybciej

Ludzi potrzebujących niczego

Jak najteraz

I niepotrzebujących wszystkiego

Chcę przejść w tło Na dalszy plan

Żyjąc — uwsteczniamy się

Ale nikt nie zmieni ról

A umierając – nawracamy

Bo każda jest główną Scenariusz mówi każdy z nas

Zamiast próbować nowości

Bez względu na jego skutek

Boimy się nieznanego

Każda chwila obecna

Gdy poznamy prawdę –

Jest szansą na zmienienie jutra

Umrzemy za życia

Dlatego milczę Chcąc wykrzyczeć Ból Cierpienie Niewyrażoną miłość Oraz słowa, których nigdy nie wypowiem Z obawy przed reżyserem

112

113


Nie myśląc nad jutrem

Przeprosiny

Gdyby jutra miało nie być —

Zraniona, zraniłam

Co zrobiłbyś dziś?

Słowa gorzkie wymówiłam I gorzko żałowałam

Czy coś, co odbiega od codzienności? Czy coś, co wniosłoby nowe zdanie do Biblii?

Przeprosić teraz pragnę Słów tych nie przyjmiesz, jak zgadnę

Nic nowego

Ale próbować będę, aż odpowiednie odnajdę

Bo nie zastanawiałeś się wcześniej Chcę o wszystkim zapomnieć Ja nie zmienię świata

Jednak, czy wystarczy chcieć?

Nie naprawię zła ludzkości

Zdecydujesz sama, gdy będziesz ochotę mieć

I nie pomogę każdemu Kto pomocy tej potrzebuje Nie za mało sił we mnie Nie za mało silnej woli Ale za dużo potrzeb Zbyt dużo kłamstw Za mało czasu JA nie robię nic dla świata TY również nic nie zdziałasz MY jednak możemy wszystko

114

115


Jestem jabłkiem kolorowym Kosz jabłek stoi na stole Jedne stare Inne świeże i kruche Niektóre już się zepsuły Z nudów zaczynam toczyć jedno po stole Okrąglutkie i takie kolorowe Czerwone, Miejscami żółte A może nawet zielone? Widzę je codziennie Jednak tak naprawdę nie patrzę Nie podziwiam Bo nie obserwuję Jedno jest takie samotne Biorę drugie Toczę tak samo Jednak się mijają Bo widzą, a nie patrzą Zauważyły się, bo wpadły na siebie Nie są samotne Już są razem, nie osobno Radosne oraz rozpromienione I jeszcze bardziej kolorowe niż wcześniej

Maso Czerwona nić opleciona wokół ręki To smugi cierpień i rozpaczy Widoczne dla każdego Niewidziane przez wszystkich Zobaczone przez nikogo Nie widzą, czy nie chcą ujrzeć? Ślepota wszak wygodą w naszych czasach Dla każdego Ale nie dla mnie Powstrzymaj mnie przed samą sobą, Bo sobie nie poradzę

Jak dwie farby Na palecie połączone Z dwóch kolorów — jeden Jabłka są pomarańczowe Przechodząc codziennie Obok milionów Tak obojętnie Nie widzimy Nie widzimy cierpienia I nie cieszymy się szczęściem Bo jak można poznać biedę Nie znając dostatku?

116

117


Samotna w tłumie W sercu jest nikt Już przywykłam W pamięci natomiast Osobnik zwany samotnością A w… Gdzie? Kto jest? Kogo nie ma? W domu nikt Prócz kogoś Kto jest dla mnie wszystkim

118

po co żyję


Po co żyję Żyję, by… Zabrakło mi słów Gardło zatkane pytaniem I brakiem odpowiedzi Po co? Może… Aby spróbować tę czekoladę Czekającą na mnie W szufladzie biurka? Przecież jest taka nieznana. Albo, by jeszcze raz poczuć Dłoń powoli zanurzającą się W zbożu? W końcu to najwspanialsze z doznań. Żeby pokazać wam wszystkim, Że stać mnie na więcej? Nie sądzę. A może, ponieważ Chcę powiedzieć wszystkim Jak bardzo mi na nich zależy? Czekam na odpowiednią okazję? Każda chwila jest taką okazją. Nie chcę zrobić przykrości bliskim Moją śmiercią Nie chcę By się martwili Bo to tylko WY Trzymacie mnie przy życiu.

120

121


Eliksir nieczystości

Wiem, jaka jestem

Jest tyle problemów

Skryta i niezrozumiana

O których nie mówię

Niełatwo być odmieńcem

A chciałabym Aby ktoś o nich usłyszał

Jak wygnaniec? Nie ma nikogo.

Gdyby upłynęło ze mnie tyle kropel krwi Ile krzywych dotąd spojrzeń na mnie rzucono

Ale ja nie jestem odmienna

Już by mnie tu nie było

Jestem wyjątkowa Tak myślałam

Płynie po ręku Spływa po ostrzu

Teraz wiem Że nie ma różnicy

Ścieka na dno cierpienia Po kolei burząc spokój sumienia I brudząc niewinność, czystość Krew! Krew? Krew.

122

123


Zakłamani wy wszyscy Nie chcecie się dzielić Ani skrawkiem chleba Ani okruszyną ziemi Wszystko dla was Wszystko wasze Wszystko, a nic Niebo powinno być wszystkich A nie wszystkie nieba wasze Pragnący wszystkiego To ci, którzy nie mają nic Tylko dno I to, co pod nim

Krew anioła Po białych piórach Jasnych włosach I śnieżnych skroniach Na trawę wiosenną Spływać zaczyna kontrast Upływa kropla po kropli A wraz z nią życie Kropla po kropli Z ciała już bezwładnego Ale ciepłego od jasności Płynącej z serca Istoty stwórcy Kim by nie był Allachem, Buddą, Bogiem Twarz czysta Z goryczy, nienawiści i lęku A wzrok skierowany na niebo Miłość i pokój Były ostatnimi słowami Tego tak ludzkiego A jednak nieziemskiego stworzenia Wypowiedzianymi w chwili śmierci Wiem, bo jeszcze siedzą na wargach I machają do słońca Kto winny śmieci? A kto chciałby wiedzieć? Uszanujmy ostatnią wolę anioła

124

125


Widoczne, ale niewidzialne dla wszystkich

Punkt pierwszy i drugi kodeksu miłości

Dlaczego nie ma cię, mimo że stoisz tuż obok?

1. Szczególne prawo mówienia o miłości Ma nigdy niebędący kochanym

Czemu początek końca zaczyna się, a raczej kończy tak niespodziewanie? 2. Przede wszystkim ci mają obowiązek o niej myśleć Dlaczego to, co mówię i to, co myślę w treści tak różne?

Którzy nigdy nie kochali

Czemu? Dlaczego nikt nie widzi krwi zranionego serca? Dlaczego nie ocieracie nadzieją łez na pozornie suchych policzkach? Czemu to, co widoczne dla dusz niedostrzegalne jest dla oczu?

126

127


Kto wiedziałby o mnie wszystko

Oczy oknem duszy

Bo musi być na świecie ktoś

W niczym nasze grzechy

Kto wiedzieć o mnie będzie wszystko

Nie odbijają się tak dokładnie Jak w szkłach własnych okularów

Znane mu będą zarówno moje imię i nazwisko Jak i najmniejsze drobiazgi z życia

Tylko my widzimy je od wewnątrz Tylko my oglądamy to prawdziwe odbicie

Że mrużę oczy, gdy kroję jabłka

Z tej właściwej strony

Że zawsze, kiedy oczy suche, policzki duszy strużkami zalane

Nie zmieniaj obserwowanego celu Bo tło jest nieważne

Że wolę umrzeć teraz przy kochanych, niż za wieki pośród obcych

Dopóki nie zmieni się punkt widzenia

Że kiedy się boję, to mi zimno i chcę się przytulić

Równie ważny jak i nieunikniony Prześladować cię będzie we śnie

Że kosmyk moich włosów po prawej stronie wywija się kokieteryjnie na zewnątrz

I śledzić na jawie

Nie mam kogoś takiego Nie spotkałam go jeszcze Nie znam nikogo, kto zasługiwałby na taką wiedzę

128

129


Animizacja?

Podstawy odwrócone do góry nogami

Drżysz maleńka

Dobro – zło

Ze strachu, czy z zimna?

Dzień – noc

Nie płacz

Biały – czarny

Nie obawiaj się Nie skrzywdzi cię więcej

Prawda – fałsz

Nie pozwolę

Czy Fałsz – prawda?

Powiem ci twoją dalszą historię Szczerość – pozory Jesteś jeszcze malutka

Czy

Ale rośniesz w siłę

Pozory – Szczerość?

Z każdą sekundą Siła i potęga napływa

Religia – sekta

Kiedyś się oprzesz grawitacji

Czy

I popłyniesz

Sekta – religia?

Wyznaczając sama sobie drogę Czy oczywiste jest oczywistym? Po tobie odważą się na to kolejni Już coraz mniejsi Jednak mimo to, coraz odważniejsi

Tak – nie Czy Nie – tak?

Nie drżyj maleńka Nie bój się Jestem tu I będę Na zawsze Do końca ...Kropelko

130

131


Zabawka dla dzieci od lat 3

Uprzedzenia

Biegnąc w stronę ofiary

Wszystkie łzy smakują tak samo

Instrukcja użycia:

Bez względu na religię Z prędkością złości I celując w nią włócznię nienawiści

Bez względu na rasę

Należy powoli przebić się

Każda rana boli identycznie

Przez serce człowieka, którego nienawidzimy Dając tym samym upust wszystkim negatywnym uczuciom

Bez względu na płeć

Jakie siedziały w tobie od lat

Wszystkie opinie mają swoje racje

Sumienie:

Bez względu na poglądy Czy jednak radość z bólu

Każdy krzyk brzmi jednakowo

Nie zaślepi rozsądku? Czy w porę zorientuję się:

Więc przeciw komu się buntujecie?

Kiedy należy zwolnić prędkość? A kiedy zaprzestać biegu? Ostrzeżenie dla użytkownika: Nie naciskać na ofiarę zbyt długo Gdyż istnieje niebezpieczeństwo Zranienia innych osób postronnych

132

133


Błędy

Wiatr

Napięty jest każdy mięsień mojego ciała

Śledzisz mnie od dawna

Ręce drżą nie ze strachu, ale ze złości

A teraz porywasz?

Dłonie sztywne, a przy tym takie nieporadne

Kim w ogóle jesteś?

Jakby jeszcze nigdy nie były używane Jak opuchnięte nic nie potrafią zrobić

Pokaż się!

Ściśnięte gardło nie potrafi wydusić z siebie ani słowa

Ujawnij twarz!

Sparaliżowana próbuję coś zrobić, cokolwiek Uda się, ale dopiero gdy już otworzę oczy

Nie pchaj, pójdę sama

I patrząc zobaczę rację

Nie krzycz, przecież słyszę Nie szarp, nie zasłużyłam ...

134

135


Dziękuję Mamie Chcę podziękować Za parę zielonych oczu, które patrzą, choć czasem nie widzą. Za uszy, które słyszą, mimo iż nie zawsze słuchają. Za dwie nogi, które chodzą, choć zdarza im się zabłądzić. Za parę rąk, które są różne, mimo iż obie czasem wydają się lewe I za życie, które daje szansę iść choć czasem złą drogą... ...chciałabym za to wszystko przeprosić

136

posłowie, varia


POSŁOWIE Tadeusz Żukowski Poeta Poznań

Unoszony przez wiatr… Listek Wielkie talenty dojrzewają powoli. (przysłowie japońskie)

Bardzo, bardzo trudno pisać o pączkującej róży poezji, gdy cały krzew życia został wyrwany. Z korzeniami. Pozostały młodzieńcze, pisane między dwunastym a piętnastym rokiem życia wiersze, wersy, wersety… Tu historia literatury, krytyka literacka niewiele pomoże; a raczej może przeszkodzić, przemieniając się w słonia w dziewczęcym saloniku wręcz zwiewnej porcelany. Pozostaje jedynie własne doświadczenie wzrastania w wierszopisarstwie i dorastania do poezji. I oto słyszę jej głos w wierszu „Abym nigdy sama nie była, a wtedy i Ty sam nie będziesz”: Przytul mnie raz jeszcze Nie odchodź Proszę powiedz Powiedz to raz jeszcze Powiedz, że mnie nie opuścisz (…) I ja tak mówiłem wierszem (i prozą) do piętnastoletniej Ewy K., gdy miałem niespełna lat siedemnaście, a oboje mieszkaliśmy w niemal nadmorskim Trzebiatowie nad Regą, skąd wyprawialiśmy się na przechadzki po plaży przy jej ujściu (rybacki port Mrzeżyno). A miłość to była pierwsza i czysta, jak ta wypatrywana przez Ewę Annę A. w pierwocinach jej poezji starannie i z czułością czytanych dzisiaj przeze mnie, który wówczas „młodzieńcem będąc” – odkryłem 138

139


dla siebie, licealisty, Tadeusza Różewicza. I zapewne w sposób podobny jak Ewa

jak ewangeliczne panny mądre, które z zapasem oliwy do płonących lampek

Anna zapożyczyłem jego biały wiersz, by opisywać młodzieńcze męki niepewnej

czekają na Oblubieńca. Oblubieńca Wieczności. Ale oto, tuż przed otwarciem

siebie miłosnej duszy „Pinokia”, który był drewniany – a ożył. Jednak wtedy zawsze

„weselnych drzwi”, powiał „Wiatr”:

nagle porzuca nas Ideał, przemieniając się w swe zaprzeczenie; „zło”: Śledzisz mnie od dawna Świat stał się dla mnie grobowcem

A teraz porywasz?

Życie jest już tylko więzieniem

Kim w ogóle jesteś?

A miłość przemieniła się w najgorszego wroga Pokaż się! O tej młodzieńczej, wręcz mistycznej egzaltacji (i jej „przemianie w najgorszego wroga”) po raz pierwszy w życiu, siedemnastolatek, zapisałem cały brulion wierszy, który latem – popłynąwszy w stronę bałtyckiego horyzontu – porwałem i rozproszyłem na „zaślubiny-zatratę” w morzu… I oto, jakie znajduję wyjaśnienie tej sceny (ambiwalencji uczuć?...) u młodszej o dwa lata (i dojrzalszej

Ujawnij twarz! Nie pchaj, pójdę sama Nie krzycz, przecież słyszę Nie szarp, nie zasłużyłam

– pomimo wszystko) Ewy Anny w wierszu „Co to jest życie”: … Życie jest niekończącą się próbą

Nie drżyj maleńka

Przed przedstawieniem

Nie bój się

Które nigdy się nie odbędzie

Jestem tu

Udajemy, że kochamy

I będę

Okazujemy nienawiść

Na zawsze

A czy to prawda?

Do końca …Kropelko

No cóż; i my bywamy Piłatami... Wszystko się powtarza; niepowtarzalne są tylko nasze reakcje emocjonalne, rozbłyski duchowe i… archetypy (a jednak?)

Siedem ostatnich linijek pochodzi z o stronę wcześniejszego wiersza

zindywidualizowanej pamięci. I właśnie z tych zasobów korzysta sztuka; literatura

„Animizacja?” pośmiertnie debiutanckiego tomu „Wiersze, wersy, wersety”. W tym

i poezja najwyraźniej także. Ale, jak wino, dojrzałe dzieło potrzebuje – czasu… Tak.

zestawieniu zawarte jest i W e z w a n i e, i – P o w i t a n i e, które przeczuwała,

Czasu; właśnie czasu zabrakło nadwrażliwej i uduchowionej, a przez to bardzo

próbowała nazwać i czasem wręcz mistycznie je wizualizowała. To, kim przez

cierpiącej Ewie Annie Adamskiej. Niezapomnianej i nad wiek mądrej piętnastolatce,

piętnaście lat była tu, na ziemi, zapowiadało pięknego, utalentowanego Człowieka.

która utraciwszy rozbłysk młodzieńczej miłości, dojrzała do Miłości jeszcze

Jestem głęboko przekonany, że – jak mówiła i pisała – po „tamtej Stronie” jest

większej, która przyszła poprzez – nagłą śmierć?... Już pozostanie nieodgadniona

nim w Pełni. I nie martwmy się nadto, że w „t u” nie wykrystalizowała się jako

140

141


wybitna poetka pokolenia. Adam Mickiewicz, który na przełomie lat 1987/1988 odwiedził mnie we śnie-Widzeniu, powiedział, że TAM, gdzie on już jest, a my

WIERSZ Tadeusz Żukowski

będziemy, książek się nie czyta. One przydatne i potrzebne są – t u t a j – jako… d r o g o w s k a z y. Niech te wierszopisarskie i poetyckie wersy, zdania, uwagi oraz wstrząsające niekiedy wersety będą przydatnym kierunkowskazem dla tych, do których serc i umysłów trafią. Szczególnie wybierających się w wielkie podróże

W POPŁOCHU POPIOŁÓW

życiowe – pokoleniowych Rówieśników. Granatowo rude włosy w popłochu popiołów… Niepowtarzalna Ewa Anna Adamska przez całe swe młode życie drżała; aż odkryła iż jest:

Już nie płyną łzy. Krzepnie krucza krew.

…unoszonym przez wiatr… Listkiem

Nuta. Śpiew czysty; dziewczęcy. Słowika? O świcie… o zmierzchu serca? Jaka to Tadeusz Żukowski

epoka i który król umiera?...

5-6 sierpnia 2016 roku, Poznań [w jedenastą rocznicę śmierci]

Nie pamięta nikt. Nie ma – Nikogo. Sypią się diamenty (na lustra wód): Głos. Trela ptasie (piruety mgieł) na pięciolinii duszy. I gdzie jej rozdarta zasłona?... Ognik: wonny dym. Wiersz z tomu

Pamięci Ewy Anny Adamskiej

Kropla Światła

poetki, która w wieku 15 lat zmarła,

(Anamnesis)

po tragicznym wypadku, w Warnie w 2005 roku

142

143


LIST

FAKSYMILIA

Małgorzata Musierowicz Pisarka

W Faksymiliach zamieszczono rękopisy Ewy Adamskiej. Wszystkie rękopisy

Poznań

napisane były wiecznym piórem: – strona tytułowa tomu „Pierwszy tomik wierszy Ewy Adamskiej”, tytuł i wiersz „Będąc Bardzo mi żal dziewczynki – poetki,

matką zapomnienia” oraz tytuł kolejnego wiersza „Cel życia”; napisane na czerpanym

której nie dane było rozwinąć skrzydeł…

papierze w siedemdziesięcioczterostronicowym, ozdobnym notesie (wymiary: 10,5 cm x 8,8 cm),

Drogi Irku, Przeczytałam z zainteresowaniem przesłany przez Ciebie zbiorek wierszy Ewy.

– strona tytułowa tomu „Gdzie kończy się śmierć i zaczyna życie”, pisane

Oczywiście, nie są doskonałe, trudno by się tego spodziewać po tak młodziutkiej

w stukartkowym, szkolnym zeszycie w kratkę; pierwsza strona ze spisem treści

autorce. Widać, jak walczyła z oporem języka, jak usiłowała znaleźć formę dla swoich

i wpisanymi kolejno tytułami pięciu wierszy, następnie tytuły i wiersze: „Bezwzględny,

myśli – a te są zaskakująco dojrzałe, gdy się zważy jej wiek i niewielkie doświadczenie.

okrutny i samotny”, „Będąc matka zapomnienia”, „Cel życia”, „Cieszę się”, „Co czyni

Jest coś niezwykle wzruszającego w naiwnym jeszcze, czystym i prostym zapisie

nas ludźmi”; strona tytułowa tomu pisana na gładkiej kartce zeszytu wiecznym piórem

głębi, którą Ewa dopiero zaczynała przeczuwać. Tym bardziej to porusza, że się wie,

oraz pomarańczowym, żółtym i czerwonym flamastrem,

jak wcześnie to życie się skończyło. Ile jeszcze mogła zrobić, przemyśleć i ile zapisać. Ktoś, kto w wieku lat kilkunastu pisze tak wytrwale, wyrósłby – można przypuszczać – na ciekawego twórcę, niekoniecznie zresztą na poetę, mogłoby się przecież okazać,

– na kartce z zeszytu szkolnego w kratkę napisana pierwsza wersja wiersza „Czas myślenia o niczym” (wiersz zapisany bez tytułu),

że pisanie wierszy to zaledwie preludium do czegoś większego. Bardzo współczuję matce. Cóż to za okropny ból – stracić dziecko, i to tak nagle, przypadkowo. Bardzo poruszająca jest ta historia, bardzo mi żal dziewczynki – poetki, której

– na kartce z zeszytu szkolnego w kratkę pierwsza wersja wiersza „Dziękuję”. I. A. i E. S.

nie dane było rozwinąć skrzydeł. Pozdrawiam Cię serdecznie (…)

Małgorzata Musierowicz 6 lipca 2016 roku

144

145


PODZIĘKOWANIA Serdecznie dziękujemy wszystkim Przyjaciołom, Znajomym i Nie-znajomym, którzy wspierali nas i pomagali nam w przygotowaniu tej książki do wydania. Szczególne słowa wdzięczności kierujemy do: Pani Prof. Izoldy Kiec, Pani Agaty Malinowskiej, Pani Małgorzaty Musierowicz i Pana Tadeusza Żukowskiego za ofiarowane nam teksty. Ireneusz Adamski

Elżbieta Staniszewska

Radom, 15 sierpnia 2016 roku

159


SPIS TREŚCI

Pamięć krótkotrwała ............................................................................77

wstęp

Październikowy spacer ........................................................................ 79

prof. dr hab. Izolda Kiec

Przyjacielu ...........................................................................................80

Papierowa ............................................................................................ 78

I.

II.

W międzyświatach. O spotkaniu z Ewą Adamską i jej poezją.............. 11

Jesteś wyjątkowy ................................................................................. 81

wspomnienia o Ewie

Żyję ......................................................................................................82

Elżbieta Staniszewska (we współpracy z Ireneuszem Adamskim)

III.

sięgając po nieosiągalne

Myśląc o Ewie ...................................................................................... 25

Granica ................................................................................................85

Agata Malinowska (we współpracy z Ireneuszem Adamskim)

Sięgając po nieosiągalne .....................................................................86

Straciłam najlepszą przyjaciółkę..........................................................45

Spróbuj jeszcze raz... .......................................................................... 87

Wiersze, wersy, wersety

Wasze oczekiwania .............................................................................88

chwile, w których naprawdę żyję

Weszła... .............................................................................................89

Dwa słowa o mnie ...............................................................................55

Widok na spojrzenie ............................................................................90

Przeznaczenie .....................................................................................56

Wizja .................................................................................................... 91

Bezwzględny, okrutny i samotny ..........................................................57

Zawieszona w sieci czasu ...................................................................92

Nieśmiała... .........................................................................................58

Zrozum mnie ........................................................................................93

Proces zwany płaczem ........................................................................59

Dane słowo ..........................................................................................94

Będąc matką zapomnienia ..................................................................60

Treść ponad słowa ...............................................................................95

Cel życia .............................................................................................. 61

Taka, a nie inna jestem ........................................................................96

Czas myślenia o niczym ......................................................................62

Wyboru brak ........................................................................................97

Deszcz uczuć - pokochana ..................................................................63

Co to jest życie? ..................................................................................98

Wakacyjna miłość ................................................................................64

Mijani na co dzień ...............................................................................99

Abym nigdy sama nie była, a wtedy i Ty sam nie będziesz .................65

160

IV.

V.

z nadzieją przez życie iść będę

Chwile, w których naprawdę żyję.........................................................66

Z nadzieją przez życie iść będę ......................................................... 103

Cieszę się... ........................................................................................67

Słowa ranią ludzi................................................................................ 104

Co czyni nas ludźmi ............................................................................68

Letnia burza ....................................................................................... 105

Demony świata współczesnego...........................................................69

Tak blisko, że aż nie sięgam .............................................................. 106

Kamień na sercu .................................................................................. 70

Kropla, jedna z tysięcy, a wyjątkowa.................................................. 107

Kres życia ............................................................................................ 71

Płomień świecy tańczył tylko dla mnie ............................................... 108

List – próba kontaktu ...........................................................................72

Ślady śnieżne za twoimi stopami ....................................................... 109

Nasze losy ...........................................................................................73

Deszcz mego ciała mi duszy ............................................................. 110

Niech skrzydła diabelskie zapewnią ci spoczynek............................... 74

Świat nierealnie rzeczywisty, lecz piękny ...........................................111

Nieszczęśliwa miłość ........................................................................... 75

Sztuka życia ...................................................................................... 112

Ostatnie myśli samobójcy .................................................................... 76

Prośba o życie ................................................................................... 113 161


Nie myśląc nad jutrem ....................................................................... 114 Przeprosiny ........................................................................................ 115 Jestem jabłkiem kolorowym ............................................................... 116 Maso .................................................................................................. 117 Samotna w tłumie .............................................................................. 118 VI.

po co żyję Po co żyję .......................................................................................... 121 Eliksir nieczystości ............................................................................. 122 Wiem, jaka jestem ............................................................................. 123 Zakłamani wy wszyscy ...................................................................... 124 Krew anioła ........................................................................................ 125 Widoczne, ale niewidzialne dla wszystkich ........................................ 126 Punkt pierwszy i drugi kodeksu miłości ............................................. 127 Kto wiedziałby o mnie wszystko......................................................... 128 Oczy oknem duszy ............................................................................ 129 Animizacja? ....................................................................................... 130 Podstawy odwrócone do góry nogami ............................................... 131 Zabawka dla dzieci od lat 3 ............................................................... 132 Uprzedzenia....................................................................................... 133 Błędy ................................................................................................. 134 Wiatr .................................................................................................. 135 Dziękuję ............................................................................................. 136

VII.

posłowie, varia Tadeusz Żukowski Unoszony przez wiatr…Listek ........................................................... 139 Tadeusz Żukowski W popłochu popiołów ........................................................................ 143 Małgorzata Musierowicz Bardzo mi żal dziewczynki-poetki, której nie dane było rozwinąć skrzydeł ............................................................................................ 144 Faksymilia .......................................................................................... 146 Podziękowania wydawców ................................................................ 159

162

163


Copyright © Ireneusz Adamski and Elżbieta Staniszewska, 2016

Copyright © for this edition by Ireneusz Adamski and Elżbieta Staniszewska, 2016 Wszelkie prawa zastrzeżone. Przedruk lub kopiowanie całości albo fragmentów książki – z wyjątkiem cytatów z innych publikacji – możliwe jest tylko na podstawie pisemnej zgody wydawcy. Projekt okładki, śródtytułów, fotografie, wybór, opracowanie i redakcja tekstów Ireneusz Adamski i Elżbieta Staniszewska Konsultacja językowa i literacka prof. dr hab. Izolda Kiec Na okładce i wewnątrz książki fotografie rzeźby nagrobnej Ewy Adamskiej, autorka rzeźby Elżbieta Staniszewska Wydawca Elżbieta Staniszewska, ul. Limanowskiego 82/28, 26-612 Radom

ea.witr yna@autograf.pl

Wydanie I ISBN 978-83-946133-0-3

9 788394 613303 Druk i oprawa STONE TOWER INVESTMENT SP. Z O.O. ul. Mostowa 11A, 61-854 Poznań www.sti-poligrafia.pl

164


Ewa Anna Adamska