Page 1


997A_Dziadek Franek_inside.indd 2

04.07.2019 11:25


Mam na imię Antek i mam siedem lat. Moja siostra mówi, że dopiero niecałe sześć i pół, ale zdaje się, że nie jest najmocniejsza w liczeniu. Bo powiedzcie, ile można mieć lat, gdy skończyło się sześć? Jakby nie liczyć, wychodzi właśnie siedem! Mieszkam z rodzicami i siostrą w bloku na trzecim piętrze, w środkowym mieszkaniu. Moja siostra, Grusia, jest prawie dwa lata starsza ode mnie. Właściwie to ma na imię Gabrysia, ale gdy byłem mały, nie umiałem wymówić jej imienia. Mówiłem na nią Grusia i cała rodzina zaczęła tak ją nazywać. A jej prawdziwe imię, Gabriela, jest „pożyczone” od naszej babci. Babcia Gabrysia umarła dawno temu, gdy moja mamusia miała siedem lat, czyli tyle, ile ja teraz. A moja mama na cześć swojej ukochanej mamy córeczkę nazwała Gabrysią. Tak naprawdę, od kiedy pamiętam, mamusia zawsze była moją dużą, dorosłą mamusią i trudno mi 8

997A_Dziadek Franek_inside.indd 8

04.07.2019 11:25


że Leon jest już bardzo stary, bo ma cztery lata. Bardzo mnie to zdziwiło: cztery lata i już stary? Ja przecież mam więcej lat i wcale nie czuję się jeszcze staro. Ale tata powiedział, że dla chomików cztery lata to sędziwy wiek. Więc Leon jest stary. I już. Niedaleko za miastem, w drewnianym domu mieszka nasz dziadek Franio, czyli (to brzmi bardzo poważnie) Franciszek. Odkąd umarła babcia Gabrysia, jak już wiecie – wiele lat temu, dziadek mieszka sam. No, może niezupełnie sam, bo mieszkają sobie razem z Waflem. Wafel to znajda – kudłate psisko, czarny kundel, który bardzo lubi Grusię i mnie. Dziadek Franio mówi, że nie tyle lubi, co ma do nas anielską cierpliwość, ale my z Grusią wiemy swoje: pies dziadka jest naszym przyjacielem. Tak bardzo cieszy się, gdy ich odwiedzamy, że trudno zgadnąć, czy za płotem Wafel macha jak szalony ogonem, czy szalony ogon macha Waflem. Kiedyś dziadek miał też kotkę, ale od jakiegoś czasu po naszej Loli ślad zaginął. Dziadek mówi, że zawsze chodziła swoimi drogami i pewnie gdzieś przepadła. Postanowiliśmy z Grusią jej szukać. Zawiesiliśmy na słupie przy drodze ogłoszenie. Wiecie: że ruda kotka wyszła z domu i nie wróciła, że 10

997A_Dziadek Franek_inside.indd 10

04.07.2019 11:25


997A_Dziadek Franek_inside.indd 11

04.07.2019 11:25


ktokolwiek by ją zobaczył, ma nam szybciutko dać znać, bo tęsknimy za nią ogromnie. Grusia namalowała nawet na tym ogłoszeniu portret pomarańczowej jak marchewka kotki (nie ma rudych kredek), ale nic to nie dało. Lola, niestety, zniknęła. Mam jeszcze drugich dziadków, czyli rodziców taty. Mieszkają w Belgii, tak samo jak ciocia i wujek z dziećmi, naszymi kuzynami. Widujemy się z nimi wszystkimi bardzo rzadko. Czasem żałuję, że nie mieszkają bliżej. Przynajmniej moglibyśmy bawić się razem. Wtedy zawsze jest weselej. Jak widzicie, mam rodzinę bliższą i dalszą. Bliższa rodzina to mama, tata, Grusia, dziadek Franio, babcia Gabrysia w niebie, no i oczywiście zwierzaki: Leon, Wafel i Lola, która zaginęła. Dalsza rodzina to dziadkowie, wujek z ciocią i nasi kuzyni za granicą. Ale, ale... Nie opowiedziałem wam jeszcze o bardzo ważnych, pierzastych sąsiadach dziadka. I choć nie należą do naszej rodziny, to bardzo je lubimy. Za domem dziadka, niedaleko płotu, na wysokim słupie mają swoje gniazdo państwo Bocianowie. Co roku przylatują do dziadka aż z Afryki, składają jaja i wysiadują pisklęta. A my zawsze na tę ptasią rodzinę czekamy i obserwujemy, jak małe boćki 12

997A_Dziadek Franek_inside.indd 12

04.07.2019 11:25


sobie radzą. W tym roku wykluły się aż trzy bocianie pisklęta. Mamy specjalną lornetkę i z daleka podglądamy maluchy. Ale mają apetyty! Bociani rodzice nie nadążają karmić dzieci różnymi smakołykami, które przynoszą im z łąki. A maluchy połykają to wszystko natychmiast. Wiecie, że małe bociany wcale nie mają czerwonych dziobów, tylko czarne? Dopiero później, kiedy podrosną, dzioby robią im się czerwone. Przeczytałem o tym w książce o ptakach – takiej grubej, z kolorowymi ilustracjami. Podczas kolejnych 13

997A_Dziadek Franek_inside.indd 13

04.07.2019 11:25


odwiedzin u dziadka koniecznie musiałem pochwalić się wiedzą. Dziadek akurat golił się w łazience. – Wiesz, że ten czarny kolor bocianich dziobów niedługo się zmieni? One sczerwienieją! – wypaliłem, wbiegając do łazienki. – Bocianki muszą tylko trochę podrosnąć. – Ludzie, kiedy dorośleją, też się zmieniają – odpowiedział spokojnie dziadek Franio i pomazał mi buzię pianą z pędzla.

997A_Dziadek Franek_inside.indd 14

04.07.2019 11:25


Z dziadkiem Franiem spędzamy bardzo dużo czasu. I tak było od zawsze, a przynajmniej odkąd pamiętam. Nasi rodzice pracują do późna, więc to dziadek w czasie roku szkolnego odbiera nas ze szkoły i zostaje z nami aż do powrotu mamy i taty. Razem odrabiamy lekcje, rysujemy, rozmawiamy, czasami coś gotujemy albo pieczemy ciasto. Dziadek bardzo lubi piec i gotować. Uważa nawet, że prawdziwy mężczyzna powinien dawać sobie radę w kuchni tak samo dobrze, jak w warsztacie samochodowym. Zgadzam się z nim w zupełności. Dziadek Franio jest zresztą mistrzem kuchni i wszystkiego Grusię i mnie uczy, a nawet pozwala nam na kuchenne eksperymenty. Kiedyś na przykład sami zebraliśmy truskawki z ogródka dziadka, a potem wspólnie ulepiliśmy sto pierogów z truskawkami. Gdy rodzice wrócili z pracy, mieliśmy prawdziwą rodzinną, pierogową ucztę. 15

997A_Dziadek Franek_inside.indd 15

04.07.2019 11:25


Czasem, gdy dziadek Franio odprowadza nas po południu do domu, robimy wyścigi na trzecie piętro. Powiem wam szczerze: niełatwo wygrać z dziadkiem, bo jest bardzo szybki. A wyścigi z Grusią? Nawet nie pytajcie... Dziadek mówi, że ona jest zbyt „dystyngowana”, żeby się ścigać z chłopakami. „Dystyngowana” to takie trudne słowo, a oznacza, że Grusia czasem zachowuje się jak księżniczka. Dziadek opowiedział mi w sekrecie, że kiedy moja starsza siostra była malutka, często płakała już na parterze i kazała brać się „na rączki”. Mówiła, że „nóżki bolą”, zanim jeszcze weszła na pierwszy schodek. Więc dziadek brał ją na ręce i zanosił na górę. Nie miał innego wyjścia... Dziadek zawsze ma świetne pomysły i nigdy się z nim nie nudzę. Ostatnio naprawialiśmy razem stare radio. Dziadek mówi, że to radio pamięta jeszcze pierwszych Piastów, czyli królów Polski. Nie zawsze do końca wiem, kiedy żartuje, ale tym razem to był chyba żart. Jak myślicie? W każdym razie stare radio, takie czarne i z długą, błyszczącą antenką, po naprawie najpierw zaskrzeczało, a potem znowu zaczęło działać. Dziadek był bardzo zadowolony i zaraz znalazł swoją ulubioną stację radiową. Powiedział, 16

997A_Dziadek Franek_inside.indd 16

04.07.2019 11:25


że tylko ta stacja go uspokaja, a czasem nawet usypia, szumiąc cicho tuż przy uchu i grając jego ulubione, stare piosenki. Jestem pewny, że dziadek potrafi zrobić wszystko albo prawie wszystko. Niedawno zbudował dla nas za domem huśtawkę i piaskownicę. Ja wolę huśtawkę, a Grusia – mimo że jest starsza – piaskownicę. Budowanie z piasku, oczywiście, jest fajne, ale mnie się szybko nudzi. Moja siostra natomiast uwielbia budować wieże, mury oraz piaskowe zamki i pałace dla swoich lalek księżniczek. I niestety złości się, jak chcę pod nimi robić lochy lub tajne piwnice z ukrytymi skarbami. Wolę więc huśtawkę: to prosta, drewniana ławeczka, umocowana na dwóch grubych sznurkach. Bujam się na niej bardzo wysoko i szybko, i o wiele bardziej wolę takie bujanie w obłokach niż kłócenie się z Grusią w piaskownicy. A moja siostra, ta dystyngowana księżniczka, może w tym czasie spokojnie sobie czekać na księcia z bajki. Ciekawe, czy do zamku z piasku jakiś książę kiedyś przyjedzie? Moja siostra bywa zresztą, jak to mówi dziadek, nieprzewidywalna. Kiedyś padał mocny deszcz i dziadek – „w drodze wyjątku” – pozwalał nam szukać skarbów w szufladach, szafie i komodzie, a potem 18

997A_Dziadek Franek_inside.indd 18

04.07.2019 11:25


rozkładać zdobycze na dywanie. To była świetna zabawa, bo nigdy wcześniej nie widziałem tylu wyjątkowych przedmiotów: starych śrub, nadłamanych scyzoryków, które kiedyś z pewnością się przydadzą, czy zabawnych, rzeźbionych pędzli do golenia. Ale Grusi wcale ta zabawa się nie podobała. Usiadła przy oknie i marudziła: „Dziadziu, ja chcę do piasku”. I to w taki deszcz! Ach, te dziewczyny, naprawdę czasem zachowują się jak księżniczki. Więc jak to mówi mój tatuś: „Chłopaku, nie próbuj ich zrozumieć. Po prostu kochaj”. Jasne, że kocham Grusię! To w końcu moja siostra, ale widzicie sami, że to wcale nie jest taka prosta sprawa. 19

997A_Dziadek Franek_inside.indd 19

04.07.2019 11:25


Ale wracając do naszego dziadka Frania, z nim naprawdę trudno się nudzić. Jest lekko zwariowany, najmądrzejszy na świecie i, zaraz po naszym tatusiu, najsilniejszy. Po prostu dziadek Franio.

997A_Dziadek Franek_inside.indd 20

04.07.2019 11:25


Hurra! Zaczęły się wakacje. Kilka dni po zakończeniu roku Grusia pojechała na obóz zuchenek, a ja na obóz zuchów. Nasze obozy były tuż obok siebie, więc mogliśmy się widywać i czasem nawet wspólnie się bawić. Pierwszy raz zresztą wyjechałem na dłużej bez mamy i taty. Bałem się troszkę, że będę tęsknił, ale na tęsknienie nie było czasu. Nowi koledzy, wyprawy do lasu, nad jezioro, pływanie, zawody sportowe, nocne ogniska – bardzo mi się spodobały. I już wiem, że za rok też chcę pojechać na taki obóz. Dopiero pod koniec drugiego tygodnia zacząłem trochę myśleć o domu, rodzicach i dziadku. Tym bardziej cieszyłem się, że to właśnie dziadek Franio odbierze nas i zawiezie do domu. Odliczałem godziny do spotkania. I wyobrażałem sobie, co ciekawego będziemy robić z dziadkiem do końca wakacji. Obóz zakończył się wspaniałym pożegnalnym ogniskiem: piekliśmy kiełbaski i śpiewaliśmy 21

997A_Dziadek Franek_inside.indd 21

04.07.2019 11:25


997A_Dziadek Franek_inside.indd 23

04.07.2019 11:25


ich nie próbować zrozumieć, tylko po prostu kochać. I nie pytałem mamy już o nic więcej. Przytuliłem ją za to bardzo, bardzo mocno. – Kocham cię, mamusiu – powiedziałem cicho. – Ja ciebie też – odpowiedziała i głośno wysmarkała nos. Wrzuciliśmy nasze plecaki do bagażnika i ruszyliśmy w drogę powrotną. W domu czekał na nas podwieczorek – moje ulubione ciasto czekoladowe, truskawki z cukrem i zrobiona przez mamusię lemoniada. Gdy wrócił tata, przywitaliśmy się z nim, a ja pomogłem poznosić naczynia ze stołu. Grusia, jak to ona, dojadała kolejny kawałek ciasta. Było miło, ale jednak inaczej niż zwykle. Jakby ciszej. Potem rodzice poprosili, żebyśmy poszli do naszego pokoju. Zamknęliśmy za sobą drzwi, ale było słychać, że rodzice o czymś ważnym ze sobą rozmawiają. Domyśliłem się, że chodziło o dziadka. Poczułem się niepewnie. – Ciekawe, dlaczego dziadek musiał zostać w szpitalu? – zastanawiałem się głośno. – Bo przecież to nic takiego, gdy boli brzuch.

24

997A_Dziadek Franek_inside.indd 24

04.07.2019 11:25


Grusia też była zdziwiona: na ból brzucha zawsze wystarczały kropelki albo herbatka miętowa, a tu nagle szpital? Dlaczego? – Myślisz, że zrobią mu operację? Rozetną brzuch? Będą oglądać, co ma w środku? Dostanie kroplówki i zastrzyki w pupę? – głośno wypowiadałem wszystkie pytania, jakie kłębiły mi się w głowie, i zacząłem już naprawdę bać się o dziadka. Ale Grusia nie odpowiadała. A przecież rzadko się zdarza, by czegoś nie wiedziała, albo chociaż nie udawała, że wie. Ale teraz ani ona, mądralińska, ani ja nie umieliśmy sobie wyobrazić, co takiego się stało, że dziadek Franio musiał iść do szpitala.

997A_Dziadek Franek_inside.indd 25

04.07.2019 11:25


Leon spał w swojej klatce zakopany pod warstwą trocin. Chyba rzeczywiście był już starym chomikiem, bo przez cały dzień głównie spał i nie bawił się z nami tak chętnie, jak kiedyś. Nawet nie biegał w swoim ulubionym kołowrotku. Grusia chciała go obudzić i pobawić się w szpital, operację, ale ja wcale nie miałem na to ochoty. Sprawa z dziadkiem wyglądała bardzo poważnie. A mama i tata nie przestawali rozmawiać. Nie chciałem przeszkadzać rodzicom, bo czułem, że sprawa była poważna. Jednak ile można siedzieć w pokoju? Zachciało mi się do toalety. Wybiegłem do łazienki. Rodzice na chwilę przerwali rozmowę, a gdy wróciłem, zauważyłem, że tata miał bardzo poważną i zatroskaną twarz, a mama miała jeszcze bardziej czerwone oczy i stos zużytych chusteczek przed sobą. I nawet nikt mi nie przypomniał o umyciu rąk po skorzystaniu z toalety. Musiałem mieć nieco przestraszoną minę, bo tata skinął na mnie, a gdy podszedłem do niego, przytulił mnie i posadził na kolanach. – Dziś dziadek Franio miał operację – powiedział. A ja starałem się nie przestraszyć jeszcze bardziej, więc popatrzyłem tacie prosto w oczy i zapytałem: 26

997A_Dziadek Franek_inside.indd 26

04.07.2019 11:25


– I co z nim? Jak się czuje? Grusia, słysząc, że rozmawiamy, wyszła z pokoju i usiadła mamie na kolanach. – Dziadek jest słaby, ale lekarz powiedział, że po długiej operacji to normalne – odpowiedział tatuś. – Teraz dużo śpi i odpoczywa. Nabiera sił i jest pod dobrą opieką. Pojutrze tata pojedzie go odwiedzić – dodała mama.

997A_Dziadek Franek_inside.indd 27

04.07.2019 11:25


– Mogę też pojechać? Tatusiu, mamusiu, mogę? – zapytałem szybko, a głos mi troszkę zadrżał. – Chyba nie ma już zakazu odwiedzin dla dzieci, więc jeśli zechcesz, to możesz pojechać… – On jest jeszcze za mały – przerwała mamusia. – Antek? Za mały? Jeśli chce, to niech jedzie. Dziadek się bardzo ucieszy. Nie było gadania. Męska sztama. To oczywiste – jeśli mogę pojechać do dziadka, to jadę. Ostatni raz byłem w szpitalu, kiedy się urodziłem i wcale nie byłem wtedy chory. W dodatku tego nie pamiętam. Przyszedł teraz czas, by pójść tam kolejny raz, w odwiedziny do mojego chorego dziadka.

997A_Dziadek Franek_inside.indd 28

04.07.2019 11:25


997A_Dziadek Franek_inside.indd 92

04.07.2019 11:26


Szanowni Państwo, w 2019 roku mija 7 lat, odkąd powstało nasze wiejskie hospicjum domowe. Wciąż jesteśmy jedyną placówką tego typu na terenie Podlasia. W codziennej pracy niezmiennie widzimy, że nie jesteśmy w stanie zapewnić opieki wszystkim potrzebującym. Wychodząc naprzeciw pokładanym w nas nadziejom, podjęliśmy wyzwanie i rozpoczęliśmy budowę ośrodka stacjonarnego. Już dziś możecie Państwo dołączyć do grona pomagających nam, szlachetnych osób i firm, i stać się współbudowniczymi Hospicjum w Makówce. W kilku zdaniach postaramy się uargumentować, dlaczego to właśnie nam warto pomóc. Nasza Fundacja została powołana do życia 1 czerwca 2012 roku z inicjatywy dr. Pawła Grabowskiego i początkowo funkcjonowała pod nazwą Podlaskie Hospicjum Onkologiczne. Ówczesną siedzibą Fundacji i prowadzonego przez Fundację hospicjum domowego była wieś Nowa Wola k. Michałowa. Od samego początku nasze hospicjum działało jedynie społecznie. W lipcu 2017 roku został podpisany kontrakt z NFZ, który zapewnia środki wystarczające na pomoc jedynie części naszych podopiecznych. Pomoc pozostałym, a także docieranie do kolejnych chorych i obejmowanie ich opieką medyczną jest możliwe wyłącznie dzięki datkom uzyskiwanym od osób fizycznych oraz przedsiębiorców, a także środkom z 1% PIT. Od 1 stycznia 2018 roku Fundacja ma nową nazwę – Fundacja Hospicjum Proroka Eliasza oraz nową siedzibę w Michałowie przy ul. Szkolnej 20. Poza tym niewiele się zmieniło. W dalszym ciągu realizujemy nasz główny cel, którym jest niesienie profesjonalnej pomocy osobom przewlekle i nieuleczalnie chorym, a także ich rodzinom na wiejskich terenach wschodniego

997A_Dziadek Franek_inside.indd 93

04.07.2019 11:26


Podlasia. Obecnie pod opieką naszych specjalistów znajduje się 35 osób. Zespół medyczny hospicjum składa się z trzech lekarzy, czterech pielęgniarek, trzech fizjoterapeutów oraz psychologa. Dojeżdżają oni ze swoim sprzętem medycznym do podlaskich wsi oddalonych od dużych ośrodków miejskich i sieci szpitali, tam gdzie „nikt inny nie dojeżdża”. Często jest to nawet kilkadziesiąt kilometrów w jedną stronę. Niosą pomoc nieuleczalnie chorym – często pozostawionym samym sobie osobom starszym, samotnym, które mogą liczyć jedynie na pomoc sąsiadów i naszego hospicjum. Fundacja Hospicjum Proroka Eliasza rozpoczęła budowę ośrodka stacjonarnego w Makówce (gm. Narew, woj. podlaskie). Wygląd budynku, choć nie jest wierną repliką, był silnie inspirowany domem dla trędowatych (leprozorium) wybudowanym w XIX w. przez polskiego misjonarza, ojca Jana Beyzyma na Madagaskarze, w Maranie. Projekt został wykonany przez Architektoniczne Biuro Usług Projektowych Gacek & Hoffmann sp. z o.o. we Wrocławiu. Obiekt w założeniu będzie spełniał trzy funkcje. Znajdzie się w nim: siedziba hospicjum domowego wraz z wypożyczalnią sprzętu medycznego i rehabilitacyjnego dla podopiecznych, siedziba hospicjum stacjonarnego, zapewniającego całodobową opiekę nieuleczalnie chorym u kresu życia, oraz część edukacyjna, gdzie odbywać się będą warsztaty dla dzieci, młodzieży, osób dorosłych, a także szkolenia dla personelu oraz profesjonalistów. Wszystko to z wykorzystaniem walorów ubogich, ale wciąż pięknych podlaskich wsi. Robimy wszystko, co w naszej mocy, aby zrealizować ten wielki plan. Na budowę oraz wyposażenie obiektu w Makówce potrzebujemy jeszcze ok. 12 mln złotych. Dlatego właśnie do Państwa zwracamy się z gorącą prośbą o pomoc. Zachęcamy do dołączenia do grona osób i firm wspierających naszą budowę. Spotkajmy się, opowiemy chętnie, w jaki sposób możecie nam pomóc. Wszelkie wsparcie jest dla nas cenne, a każda złotówka przybliża nas do zrealizowania celu! Z wyrazami szacunku dr Paweł Grabowski

Prezes Fundacji HPE

997A_Dziadek Franek_inside.indd 94

04.07.2019 11:26


997A_Dziadek Franek_inside.indd 95

04.07.2019 11:26


Redaktor prowadzący: Anna Wojciechowska Redakcja: Agata Puścikowska Korekta: Ewelina Michniowska-Addario Skład: Tomasz Mstowski Zdjęcie Autora na okładce: Piotr Mojsak ISBN 978-83-7797-997-6 © Edycja Świętego Pawła, 2019 ul. Św. Pawła 13/15 • 42-221 Częstochowa tel. 34.362.06.89 • fax 34.362.09.89 www.edycja.com.pl • e-mail: edycja@edycja.com.pl Dystrybucja: Centrum Logistyczne Edycji Świętego Pawła ul. Hutnicza 46 • 42-263 Wrzosowa k. Częstochowy tel. 34.366.15.50 • fax 34.370.83.74 e-mail: dystrybucja@edycja.com.pl Księgarnia internetowa: www.edycja.pl

997A_Dziadek Franek_inside.indd 96

04.07.2019 11:26


Profile for Edycja Świętego Pawła

Dziadek Franek  

Dziadek Franek

Dziadek Franek  

Dziadek Franek

Profile for edycja