Issuu on Google+

Dwutygodnik parafii Zmartwychwstania Pańskiego w Poznaniu nr 5 (190) 6 marca 2011 r.  www.jajestemzmartwychwstaniem.pl 

Szczególnie godne polecenia w tym numerze:   

 5‐ciolecie Świetlicy u Zmartwychwstańców – s. 4   Roczne sprawozdanie z życia parafii – s. 7   Kazanie poświęcone IV przykazaniu – s. 10 

List do parafian

 

Z Ewangelii według św. Mateusza   (Mt 7, 21–27) 

Nie każdy, który Mi mówi: "Panie, Panie!", wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: "Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia, i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?" Wtedy oświadczę im: "Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!"

Moi Drodzy,    zakończyła się wizytacja biskupia w na­ szej parafii. Korzystam z okazji, aby zatem po­ dziękować wszystkim, którzy w jakiejkolwiek  formie przyczynili się do tego, aby przebiegła  ona sprawnie, rzetelnie i oddała wiernie obraz  naszego życia parafialnego. Myślę, że w tych  dniach powinniśmy otrzymać uwagi księdza  biskupa Zdzisława Fortuniaka. Jak tylko zostaną  mi one przekazane, przedstawię je całej parafii.  Przed nami Wielki Post. W tym roku jego  znaczenie zostało nieco zmodyfikowane przez  fakt beatyfikacji Sługi Bożego Jana Pawła II.  Tydzień po Wielkiej Nocy, w niedzielę Miłosier­ dzia Bożego, do chwały ołtarzy wyniesiony zo­ stanie Karol Wojtyła. Jestem przekonany, że  postać polskiego papieża będzie nas prowadziła  ku właściwemu przeżyciu Triduum Paschalnego,  najważniejszych dni w liturgii chrześcijaństwa.  Dzisiaj zachęcam Was do zapoznania się z pro­ gramem Wielkiego Postu w naszej parafii. Wie­ rzę, że każda osoba, która chce przeżyć głęboko  i świadomie ten czas nawrócenia, pokuty i szu­ kania Boga, znajdzie w naszej wspólnocie para­ fialnej stosowną pomoc.  Domyślacie się zapewne, że i termin na­ szego odpustu parafialnego musiał w tym roku  ulec zmianie. Od kilku lat nasze święto patro­ nalne celebrujemy na zakończenie Oktawy  Zmartwychwstania, właśnie w niedzielę Miło­ sierdzia Bożego. W tym roku to niemożliwe.  Wszyscy, tak czy inaczej, chcemy uczestniczyć    Dokończenie na str. 2 >>> 


Z życia parafii 

Rozkład  jazdy  minionych  tygodni     Zakończyła  się  wizytacja  JE  ks.  bpa Zdzisława Fortuniaka.   5  marca rozpoczęliśmy w naszym  kościele  wystawę  ikon  pisanych  przez  pana  Tomasza  Grabowskie‐ go. 

  Rozkład jazdy na kolejne  tygodnie 

Przystanek    Duszpasterstwo, które naprawdę chce pomóc ludziom,  musi zawsze opierać się na prawdzie.    

 

8  marca  wspólnota  Nie  jesteś  sam świętować będzie 1. roczni‐ cę  swojej  obecności  w  naszej  parafii (więcej na str. 9).  W środę 9 marca Środa  Popiel‐ cowa  i  początek  Wielkiego  Po‐ stu.  W  tym  dniu  obowiązuje  post  ścisły,  od  którego  nie  ma  dyspensy.  Tego  dnia  możemy  zjeść trzy posiłki, ale tylko jeden  z  nich  do  syta.  Wstrzemięźli‐ wość  od  potraw  mięsnych  obo‐ wiązuje  wszystkich  od  14.  roku  życia,  bez  górnej  granicy  wieku,  natomiast  post  ilościowy  obo‐ wiązuje od 14. do 60. roku życia.  Wraz  z  początkiem  Wielkiego  Postu  zaczynamy  nabożeństwa:  Drogi krzyżowej w piątki o godz.  8.30,  17  (dzieci),  17.45  i  19.15  Gorzkie  Żale  z  kazaniem  pasyj‐ nym w niedziele o godz. 18.  10  marca  ulicami  Poznania  przejdzie  Droga  Krzyżowa.  Na‐ szej  parafii  powierzono  niesie‐ nie  krzyża  od  stacji  VII  do  stacji  VIII. Do udziału w tym nabożeń‐ stwie zapraszamy jak największe  grono  parafian,  zwłaszcza  mło‐

kard. Józef Ratzinger  dzież.  W  kancelarii  można  się  zgłaszać  na  pielgrzymkę  organizowaną  przez  archidiecezję  na  beatyfi‐ kację  Jana  Pawła  II.  Szczegóły  w gablotach.  W  każdy  wtorek  od  18  do  19  Koło  Przyjaciół  Radia  Maryja  przyjmuje wpłaty w salce im. SB  B.  Jańskiego.  Ponadto  w  każdą  pierwszą  niedzielę  członkinie  KPRM pełnią całodzienny dyżur.  Spotkania  Lectio  divina,  które  odbywają się w czwartki o godz.  18, a w piątki o godz. 8.30 w ka‐ plicy Matki Bożej.  Przypominamy, że w każdy wto‐ rek  o  18.30  odprawiana  jest  msza św. w intencji abstynencji  i  trzeźwości  w  rodzinach.  Na‐ tomiast  o  19.30  we  wtorki  spo‐ tyka  się  Grupa  „Zmartwych‐ wstanie”  –  grupa  rodzinna  Al‐ Anon, która zaprasza wszystkich  borykających  się  z  problemem  uzależnień w rodzinie.  6  marca  rozpoczyna  się  44.  ty‐ dzień  Modlitw  o  Trzeźwość  Na‐ rodu.  Co  środę  zapraszamy  na  in‐ dywidualną  adorację  Najświęt‐ szego Sakramentu od godz. 15.  17 marca o godzinie 19 Parafial‐ ny  Oddział  Akcji  Katolickiej  za‐

prasza  na  comiesięczne  spotka‐ nie (biblioteka).        Kalendarz  liturgiczny  Środa 9.03 – środa popielcowa, po‐ czątek Wielkiego Postu  Niedziela 13.03 – I niedziela Wielkie‐ go Postu  Sobota 19.03 – św. Józefa, patrona  Kościoła powszechnego i rodzin  chrześcijańskich  Niedziela, 20.03 – II niedziela Wiel‐ kiego Postu    __________________________________________ 

List do parafian 

  <<< dokończenie z str. 1    w ceremonii beatyfikacji. Dlatego  też proponuję, aby wyjątkowo, tylko  w tym roku, odpust parafialny  urządzić 8 maja, dwa tygodnie po  uroczystości Zmartwychwstania.   Jak zawsze z sympatią  o. Adam CR    PS Przez cały Wielki Post będzie  nam towarzyszyć wystawa ikon  pisanych przez pana Tomasza Gra­ bowskiego. 

„Ja jestem Zmartwychwstaniem” – dwutygodnik parafii Zmartwychwstania Pańskiego w Poznaniu  Ukazuje się od 1989 r.   

Redaguje zespół: o. Adam P. Błyszcz, Romana Zygmunt, Agnieszka Jankiewicz, Danuta Piotr, Agnieszka Gałdow‐ ska‐Tarchalska, Karolina Osińska, Agnieszka Kubczak, Hieronim Piotr.  Projekt graficzny i skład: Romana Zygmunt.  Współpraca: Tomasz Szymczak (Rzym), Zbyszek Jankiewicz (Kącik dziecięcy), Emilia Mrowińska (teatr), Teresa  Śliwińska (Dla rodziców), Leszek Zygmunt (edycja, korekta, WWW).  Adres redakcji: ul. Dąbrówki 4, 61‐501 Poznań, www.jajestemzmartwychwstaniem.pl  Teksty i listy prosimy przekazywać za pośrednictwem e‐maili: redakcja@jajestemzmartwychwstaniem.pl   lub: blysch@libero.it albo osobiście członkom redakcji.  Druk: EUROPRINT, ul. Pamiątkowa 19, tel. / faks 0 61 833 73 85   

Redakcja zastrzega sobie prawo do opracowania i skracania nadesłanych materiałów. Strona 2 


Rozważanie 

Ślady na granicie 

Rozważanie nad Liturgią Słowa   

 

 

Busola w drodze  do Pana 

spółczesnemu  człowiekowi  przychodzi  żyć  w  coraz  bardziej  skomplikowanym  świecie – wielu z nas zadaje sobie pyta‐ nie,  jak  żyć,  by  swego  życia  nie  zmarnować.  Gdzie  szukać szczęścia? Na jakim fundamencie się oprzeć?  Życie  ludzkie  można  budować  na  różnych  funda‐ mentach:  na  skale,  na  piasku,  na  morzu.  Jedynie  chrześcijanin  posiada  mocny  fundament,  na  którym  może  się  pewnie  oprzeć  –  to  nasz  Zbawiciel  Jezus  Chrystus.  A  to  powinno  oznaczać  dla  nas  przede  wszystkim  starania,  by  pojąć  Jego  wolę.  „Nie  każdy,  kto  mi  mówi  »Panie,  Panie!«,  wejdzie  do  królestwa  niebieskiego,  lecz  ten,  kto  spełnia  wolę  mego  Ojca,  który jest w niebie” – czytamy w dzisiejszej Ewange‐ lii.  Wola  Boża  jest  busolą  nieustannie  wskazującą  nam drogę do Niego, jest równocześnie drogą do na‐ szego  osobistego  szczęścia.  Jakąż  radość  sprawiłaby  nam możliwość powiedzenia na końcu naszego ziem‐ skiego  pielgrzymowania:  zawsze  i  wszędzie  starali‐ śmy się szukać i spełniać wolę Bożą!  Takie  jest  znaczenie  chrześcijańskiego  posłuszeń‐ stwa: tego, które należy się Bogu i Jego przykazaniom;  tego,  który  należy  się  Kościołowi  oraz  rodzicom,  a także tego, które w różny sposób obowiązuje w ży‐ ciu społecznym, zawodowym itd.  Pełnienie woli Bożej przydaje się również w poko‐ nywaniu  trudności  ‐  zwłaszcza  wtedy,  gdy  dotykają  nas  wydarzenia  bardzo  bolesne  i  trudne:  choroba,  śmierć ukochanej osoby, cierpienie tych, których naj‐ bardziej  kochamy...  Za  każdym  wydarzeniem  stoi  Opatrzność, wszystko jest uporządkowane i dostoso‐ wane,  by  lepiej  służyć  naszemu  zbawieniu,  naszej  świętości:  absolutnie  wszystko,  co  się  dzieje  w  świe‐ cie, jak i to co, się dzieje codziennie w naszym małym  światku naszego życia: w rodzinie, w pracy.  Nierzadko  w  naszym  życiu  będziemy  musieli  do‐ konać  aktu  akceptacji  woli  Boga  naszego  Ojca.  Po‐ wiedzmy  wówczas  w  naszej  osobistej  modlitwie:  „Chcesz Panie tego? Ja również tego chcę!” I następnie  zagości pokój i pogoda w naszej duszy i wokół nas.  A ja, czy podejmując ważne w moim życiu decyzje,  pytałam Jezusa, co On na to?  Czy zastanawiałam się kiedyś nad tym, co Bóg my‐ śli  o  moich  wyborach?  Czy  zastanawiałam  się  nad  tym, czy moje decyzje przybliżają mnie do Jezusa, czy  raczej oddalają?  Panie, ile Ty musisz mieć cierpliwości!    Elżbieta 

Zamykam w złotych ramach  Zapisany w pamięci  Srebrny zapach księżyca  Zawieszony nad szczytami gór  Oraz  Gwiezdny pył  Otulający dumne skały  Zachłanne na dotyk ludzkich rąk  Droczące się jak zakochani  Zazdrośnie strzegąc dostępu  Do szczytu wyobraźni    Uwielbiam szmer potoków  Wartko tańczących na kamykach  Czesząc je palcami  Wgrywam do serca ich śpiew  Przekomarzający się  Z dzwoneczkami na hali  Do wtóru  Muskaniem motylich skrzydeł  Przerywanym  Rytmicznym stukaniem dzięcioła  I wplatanymi w echo  Smużkami dymu z palonego drewna  Przez twardych górali   Oraz szept buków  Płacz kosodrzewiny po deszczu  Karmiącej kroplami wrzosy    Na beskidzkich połoninach  Przytulony do łagodnego zbocza   Wariacko szczęśliwy  Pozdrowienia przywożę  Od tych nagich olbrzymów  Na drugim krańcu świata  Na ich granicie zostawiłem ślady  Odciśnięte w życiorysie zdobywcy  Potęgi wyniesionej ponad obłoki  Pokory naznaczonej pomrukiem  Gniewnej lawiny  I ostrej krawędzi co rani dumę    Śpiewam im o doznaniach  Przeniesionych z dachu świata  Gdzie hartowała się moja wola  Skąd na zgiętych kolanach  Nieziemsko szczęśliwy  Siedziałem bliżej Pana Boga  A w mej pamięci  Grały rzewnie skrzypeczki  Do kochanych stron prowadziła droga 

  Danuta Piotr 

 

6‐3‐2011 

Strona 3 


Z życia parafii 

  Dzieci nie myślą ani o tym,   co było, ani o tym, co będzie,   ale cieszą się chwilą obecną,   jak mało kto potrafi.     de la Bruyere Jean (Vercors)  

                 

Intensywne pięciolecie  Świetlicy u Zmartwychwstańców    Świetlica u Zmartwychwstańców jutro będzie obchodzić już pięć lat. Przez ten czas wiele  się w niej zmieniło. Zacznijmy od samego początku... A że początki bywają trudne, dosko‐ nale wie ks. Arek, założyciel Świetlicy u Zmartwychwstańców.  Niemrawe początki  Wszystko zaczęło się jesiennego wieczoru 2005 roku  –  wspomina  ksiądz  Arek.  –  Szedłem  wówczas  z  kapłań‐ ską posługą do umierającego parafianina. Kiedy wycho‐ dziłem z budynku, w drzwiach kamienicy prawie zderzy‐ łem  się  z  pewną  kobietą,  która  pochwaliła  Pana  Jezusa  i zdziwiona  stwierdziła:  „Oooo  nowego  księdza  mamy  w parafii...”.  Po  chwili  kontynuowała:  „Ale  ja  ze  swoimi  dziećmi nie chodzę do swojego parafialnego kościoła, bo  tam  nic  dla  nich  się  nie  dzieje,  ja  z  nimi  uczęszczam  do  kościółka na Bluszczowej”. Po chwili rozmowy stwierdzi‐ łem, że zawsze dla dzieci można coś zorganizować. Myśl  o założeniu świetlicy dla wildeckich dzieci nie dawała mi  spokoju.  Obawiałem  się  jednak,  czy  się  uda,  czy  znajdą  się  chętni  do  współpracy,  czy  dzieci  dadzą  się  przycią‐ gnąć  do  parafialnych  salek?  Myśl  świetlicy  cały  czas  „chodziła”  mi  po  głowie.  Po  czterech  miesiącach,  kiedy  miałem  już  kilka  osób  młodych  chętnych  do  pracy  z dziećmi,  stwierdziłem,  że  czas  ruszać.  Wyznaczyliśmy  termin otwarcia świetlicy, nagłośniliśmy sprawę w ogło‐ szeniach parafialnych i byliśmy pełni gotowości do pracy  z dzieciakami.  Nadszedł  wreszcie  oczekiwany  dzień  rozpoczęcia  pracy  świetlicy.  Był  poniedziałek,  6  marca  2006  roku.  Przyszliśmy  do  salek  dużo  wcześniej,  mieliśmy  także  Strona 4 

przygotowany pakiet zajęć oraz pomysłów i zastanawia‐ liśmy  się,  ile  chętnych  dzieciaków  przyjdzie  ‐  5,  10,  a może  20?  Rzeczywistość  okazała  się  o  wiele  bardziej  brutalna,  bo  w  świetlicy  pojawiło  się  czworo  dzieci,  w tym  trójka  rodzeństwa,  których  mamą  była  spotkana  przed kilkoma miesiącami kobieta.  Którejś niedzieli, na mszy dziecięcej, po ogłoszeniach,  chwyciłem  mikrofon  bezprzewodowy,  wyszedłem  do  dzieci,  opowiedziałem  krótko  o  naszych  świetlicowych  planach  i  zaprosiłem  od  razu  po  mszy  do  salek  –  dzieci  na  smaczną  czekoladę,  a  rodziców  na  gorącą  kawę.  I udało  się,  pomysł  przerósł  nasze  oczekiwania,  salki  w dni  działania  świetlicy  zapełniły  się  dziećmi  wraz  z rodzicami.  Odetchnęliśmy  z  ulgą  –  z  uśmiechem  na  ustach  wspomina  ksiądz  Arek.  –  Od  tamtego  momentu  nie  mieliśmy  już  większego  problemu  z  liczbą  dzieci  na  zajęciach.  Reklama  się  udała.  To  jest  właśnie  historia  naszej świetlicy, która dzisiaj kończy pięć lat.  Kobietą spotkaną przez księdza Arka była Monika Ja‐ rota,  która  z  sentymentem  wspomina  spotkanie  z  księ‐ dzem:  –  Od  słowa  do  słowa  i  okazało  się,  że  mamy  po‐ dobne spojrzenie na niektóre sprawy. Ja zawsze uważa‐ łam, że przy parafii powinno być „widać” dzieci. W tam‐ tym czasie, niestety, nie było żadnych zajęć dla milusiń‐ skich. Ucieszyłam się, że zauważyłam to nie tylko ja. 


Z życia parafii 

Ważny gość w świetlicy – JE ks. bp Fortuniak.  

 

Wymieniliśmy się telefonami. Mówiąc szczerze, nie wie‐ rzyłam, że ks. Arek się odezwie. Stało się jednak inaczej.  Tak  oto  po  pięciu  latach  mamy  dobrze  prosperującą  świetlicę, która gromadzi wokół siebie sporo maluchów,  i nie tylko. Dzieciaki, które niegdyś przychodziły do nas,  jako  szkraby,  w  tej  chwili  mają  po  naście  lat.  Dlatego  stworzyliśmy, w ramach świetlicy, dodatkowy dzień, aby  i oni, jako „seniorzy”, znaleźli coś dla siebie. 

Podopieczni i opiekunowie  Przez 5 lat w świetlicy wiele się zmieniło. Na świetli‐ cowe zajęcia, które odbywają się cztery razy w tygodniu,  uczęszcza łącznie około 80 dzieci. Nad wszystkim czuwa  ks.  Arek  razem  z  opiekunami  –  obecnie  jest  ich  25.  Głównie jest to młodzież, ale także nauczyciele, rodzice,  dorośli,  brat  zakonny.  Wszystkie  te  osoby  poświęcają  swój wolny czas charytatywnie.  W  ciągu  tych  pięciu  lat  świetlicowi  opiekunowie  zmieniali  się.  Przychodzili,  pomagali  dzieciom  w  nauce,  prowadzili zajęcia, jednak po czasie, z różnych względów  odchodzili.  Mamy  jednak  takich  opiekunów,  którzy  ze  świetlicą są związani od samego początku, po dzień dzi‐ siejszy. Jedną z takich osób jest Kasia Frąckowiak.  Na  pytanie,  dlaczego  poświęca  tyle  czasu  najmłod‐ szym,  odpowiada:  –  Praca  z  dziećmi  była  moim  marze‐ niem  od  najmłodszych  lat.  Któregoś  dnia  porządkowa‐ łam swoje książki w pokoju. Znalazłam tam mój pierwszy  kalendarz,  który  dostałam  w  wieku  siedmiu  lat.  Wpisy‐ wałam tam różne notatki. Między innymi był wpis „Kim  chciałabym  być,  gdy  dorosnę”.  Zapisałam  dwie  rzeczy:  sprzedawcą  i  przedszkolanką.  Obecnie  wykonuję  oby‐ dwa  te  zawody  jednocześnie:  sprzedawcą  jestem  z  za‐ wodu,  a  przedszkolanką  z  powołania.  Właśnie  praca  w świetlicy  mi  to  umożliwiła.  Nigdy  nie  przyszło  mi  do  głowy, żeby zrobić sobie małą przerwę i odpocząć. Praca  z  dziećmi  daje  mi  bardzo  dużo  satysfakcji.  Ich  śliczne  twarzyczki są nagrodą za całą pracę. Dzieci to największy  skarb na świecie  – z  uśmiechem kończy wypowiedź Ka‐ sia.  6‐3‐2011 

W świetlicy wybierano nawet swoją Miss Wszystkie fot. Katarzyna Frąckowiak 

Praca  opiekuna  wcale  nie  jest  łatwa,  zawsze  trzeba  mieć  dobry  humor  i  nie  przekładać  problemów  dnia  codziennego na dzieci. Jedna z opiekunek – Iza: – Dzieci  zawsze  witają  mnie  z  uśmiechem  i  potrafią  sprawić,  że  smutki odchodzą w cień. Praca z dziećmi w świetlicy jest  dla  mnie  odskocznią  od  codzienności  i  miejscem,  gdzie  można miło spędzić czas razem z dzieciaczkami – dekla‐ ruje.  Niektórych  opiekunów  świetlica  tak  wciągnęły,  że  stały się inspiracją do dalszego kształcenia. Monika: ‐ To  właśnie  praca  w  świetlicy  uświadomiła  mi,  co  tak  na‐ prawdę  chciałabym  robić  w  życiu.  Rozpoczęłam  studia  pedagogiczne  i  w  zeszłym  roku  uzyskałam  dyplom.  Dla‐ tego  chciałabym  podziękować,  zwłaszcza  moim  czwart‐ kowym  łobuziakom.  Oni  byli  i  są  dla  mnie  wyzwaniem,  zainspirowali mnie do podjęcia dalszej nauki i zdobywa‐ nia nowych umiejętności.  W świetlicy zawsze coś się dzieje, nigdy nie jest nud‐ no. Dzieci mogą liczyć na dobrą zabawę z rówieśnikami,  ale także pomoc w lekcjach. Zawsze czeka na nie posiłek  Świetlica u Zmartwychwstańców dziękuje  sponsorom i dobroczyńcom, którymi są:  Piekarnia M. i A. Liczbańscy  Piekarnia "Limaro"   Cukiernia Kaja   Rada Osiedla Wilda  Rada Osiedla 28 Czerwca 1956 r.  Volkswagen Poznań  P. Arnold Stępkowski  Solidarność HCP  Fundacja „Solidarnej Pomocy”  im. H. Cegielskiego Poznań  Apteka „Pamiątkowa” – P. Sebastian Jakubowski  The Lorenz Bahlsen Snack‐World  Drukarnia Europrint – P. Miron Mstowski  Hurtownia IKA – P. Robert Albrecht  Hurtownia Papierniczo ‐ Zabawkowa "Wirpen"  NASI DRODZY PARAFIANIE  Strona 5 


Świetlica  Świetlica zaprasza w:  

poniedziałki i środy 16‐19 (wszystkie dzie‐ ci, które nie ukończyły jeszcze szkoły pod‐ stawowej)   czwartki   osobne zajęcia organizowane dla gimna‐ zjalistów 17‐19  Więcej informacji dotyczących świetlicy znajduje  się na stronie http://www.swietlicacr.glt.pl/ 

i coś ciepłego do picia (sponsorzy posiłków to: piekarnia  M.  i  A.  Liczbańscy  oraz  cukiernia  Kaja  na  Półwiejskiej,  a także Caritas Archidiecezji Poznańskiej).  Patronką  świetlicy  jest  święta  Teresa  od  Dzieciątka  Jezus.  Została  wybrana  w  roku  szkolnym  2007/2008,  ponieważ  wówczas  tak  się  złożyło,  że  inauguracja  świe‐ tlicowych zajęć przypadła w liturgiczne wspomnienie św.  Teresy.  Poza  tym...  od  kilku  lat  przy  ołtarzu  tej  świętej  w kościele znajduje się skarbona, poprzez którą parafia‐ nie wspierają nasze dzieci.  W  grudniu  2009  roku  z  inicjatywy  o.  Arka  świetlica  uzyskała  dodatkowe  pomieszczenie,  które  znajduje  się  nad  zakrystią  byłej  kaplicy  NSD.  –  Z  pomocą  koleżanek  i kolegów,  oraz  rodziców  dzieci  urządziliśmy  tam  „ba‐ wialnię” – wspomina Kasia. Jest to bardzo ładny koloro‐ wy pokój pełen zabawek. Pomieszczenie to jest przezna‐ czone  w  szczególności  dla  najmłodszych  dzieci,  co  nie  znaczy, że nieco starsze nie mogą tam przychodzić.  O  tym,  że  świetlicowe  zajęcia  są  ciekawe,  świadczy  liczba uczestników – średnio 40 na każdych zajęciach. 

Strona 6 

Trzynastoletnia Natalia, która od 4,5 roku przychodzi  na zajęcia prowadzone w świetlicy, mówi: – Przychodzę  tu,  ponieważ  można  się  świetnie  bawić.  W  działalności  świetlicy  niczego  bym  nie  zmieniała,  przyciągają  mnie  fajni  ludzie  i  różnego  rodzaju  wyjazdy  np.  na  kolonie,  wyjścia (kino, basen, łyżwy).  Warto dodać, że świetlica wychowała sobie jeden ze‐ spół muzyczny – Załoga Pana Boga, w którym śpiewa ok.  40 dzieci. Ich śpiew można usłyszeć w niedziele na mszy  św. o godz. 11. W miniony bożonarodzeniowy czas Zało‐ ga Pana Boga występowała w „Betlejem Poznańskim”.   

Spojrzenie w przyszłość   Piąte  urodziny  to  doskonały  czas  na  podsumowanie  całego dorobku świetlicy,  ale także na  przemyślenia, co  dalej.  –  Najbliższe  plany  to  zagospodarowanie  byłej  ka‐ plicy  NSD.  W  tej  chwili  bardzo  rzadko  pełni  ona  swoją  funkcję, nie ma w niej Najświętszego Sakramentu – wy‐ jaśnia ks. Arek. – Chciałbym, żeby stała się ona dużą salą  spotkań. Planujemy usunąć ławki, dzięki czemu zyskamy  miejsce, co umożliwi nam np. organizację zabaw tanecz‐ nych dla dzieci w tym pomieszczeniu. Wzorem lat ubie‐ głych planujemy uwieńczyć roczną pracę świetlicy i wy‐


Z życia parafii  jechać  z  dziećmi  na  kolonię.  W  ostatnie  wakacje  dzieci  wypoczywały  nad  jeziorem,  w  miejscowości  Długie.  Te‐ raz  wybieramy  się  nad  morze  –  albo  będzie  to  Wyspa  Wolin,  a  dokładniej  Międzyzdroje,  albo  Trójmiasto  –  planuje ksiądz.  Świetlica  w    tej  chwili  działa  Dziecko może nauczyć   bardzo  prężnie.  Dzieje  się  tak  dorosłych trzech rzeczy:  dzięki  sztabowi  cieszyć się bez powodu,  ludzi,  ale  być ciągle czymś zajętym  przede  wszyst‐ i domagać się –  kim  dzięki  oso‐ bie  ks.  Arka  –  ze wszystkich sił –  który  nad  tego, czego pragnie.    wszystkim  czu‐ wa  i  trzyma  Paulo Coelho   przysłowiową  rękę  na  pulsie.  Wiadomo jednak, że księża nie są na stałe w parafii i po  paru  latach  muszą  odejść  do  innej.  Jakie  będą  dalsze  losy świetlicy, jeżeli zabraknie głównodowodzącego? Czy  będzie ona nadal istniała i tak prężnie działała? – Myślę,  że  tak  –  przewiduje  ksiądz.  –  Świetlica  jest  w  tej  chwili  taką  strukturą,  która  napędza  sama  siebie.  Bez  wątpie‐ nia  jednak  potrzebny  jest  gospodarz.  Opiekunowie  –  wolontariusze,  są  gośćmi,  którzy  przybywają  do  nas  na  dłuższy lub krótszy czas. Ostatnio współpracę ze świetli‐ cą podjęło sześć sióstr zmartwychwstanek.  Co  będzie  –  pokaże  czas.  Zaangażowanie  obecnego  sztabu  organizatorów  gwarantuje  jednak,  że  nie  będzie  to  jedyne  pięciolecie  obchodzone  w  Świetlicy  u  Zmar‐ twychwstańców.  Agnieszka Kubczak 

__________________________________________

Miłość   I. Dzieła Miłosierdzia   jałmużna  krwi  –  27  marca  od  godz.  9  do  godz. 14.   Paschaliki  –  ofiara,  przeznaczona  na  fun‐ dusz dla potrzebujących, wynosi 7 zł.   skarbonki  dla  dzieci  –  zachęcamy  i  uczy‐ my dzieci, by zrezygnowały w tym szcze‐ gólnym  okresie  z  konkretnej  przyjemno‐ ści  i  złożyły  ofiarę  do  skarbonki.  Ofiary  przeznaczone  są  dla  chorych.  Skarbonki  zabieramy  z  kościoła  w  I  niedzielę  Wiel‐ kiego  Postu,  a  odnosimy  w  Niedzielę  Palmową. 

6‐3‐2011 

Program Wielkiego Postu   

w naszej parafii 2011   

Liturgia  I. Nabożeństwa Drogi Krzyżowej – piątki  8.30  17.00 (dla dzieci)  17.45  19.15 (dla młodzieży – w kaplicy byłego  NSD)  II. Droga  Krzyżowa  ulicami  naszej  dzielnicy  –  15 kwietnia – godz. 19.15 (dokładna tra‐ sa  zostanie  podana  w  późniejszym  cza‐ sie)  III. Gorzkie  Żale  z  kazaniem  pasyjnym  –  każda  niedziela Wielkiego Postu o godz. 18  IV. Jutrznia (liturgia godzin)  codziennie (z wyjątkiem niedziel) o godz.  7.45 

Słowo  II. rekolekcje wielkopostne w dniach od 27 do  30  marca  (dokładny  program  zostanie  podany  później)  poprowadzi  ojciec  Jan  Góra OP  III. rekolekcje  dla  osób  żyjących  w  związkach  niesakramentalnych  poprowadzi  ks.  Pa‐ weł  Pacholak,  proboszcz  parafii  Naj‐ świętszego  Zbawiciela  w  Poznaniu  w dniach  od  3  do  6  kwietnia  lub  od  10  do 13 kwietnia  IV. kręgi biblijne  w  każdy  piątek  o  godz.  18  (prowadzi  o.  Arkadiusz)  V. lectio divina – rozważać będziemy opis męki  Jezusa  Chrystusa  według  Ewangelii  św.  Jana (prowadzi o. Adam) – każdy czwar‐ tek o godzinie 18 (salka obok kancelarii)   każdy  piątek  (z  wyjątkiem  pierwszego  piątku kwietnia) o godzinie 8.30 (świetli‐ ca)  VI. Rozważania  wielkopostne  autorstwa  para‐ fian  na  stronie  gazetki  parafialnej:  www.jajestemzmartwychwstaniem.pl     <<< 

Strona 7 


Z życia parafii  

Sprawozdanie

szej  parafii  nie  brakuje  wspólnot  ani  grup  duszpaster‐ skich, które z jednej strony podejmują działania apostol‐   skie,  z  drugiej  zaś  stanowią  dla  swoich  członków  prze‐   strzeń życia chrześcijańskiego. Jest to szesnaście różnych  z  życia  parafii  na  wizytację  JE  księdza  wspólnot,  które  są  adresowane  do  dzieci,  młodzieży  biskupa Zdzisława Fortuniaka  i dorosłych. Ich kondycja jest różna. Niektóre wydają się  kwitnąć i przyciągają nowych członków, inne przeżywają  Niepokoje  kryzys i domagają się pomocy całej wspólnoty. W ostat‐ Sprawą,  która  napawa  największym  niepokojem,  nich  latach  udało  nam  się  wesprzeć  Parafialny  Oddział  jest  stale  spadająca  liczba  wiernych  uczestników  nie‐ Akcji Katolickiej i wspólnotę Żywego Różańca. Mam na‐ dzielnej eucharystii. Podczas ostatniego liczenia okazało  dzieję, że w najbliższym czasie przyniesie to oczekiwane  się, że do naszej świątyni przyszło 1795 osób, co stanowi  owoce. Chciałbym bardzo, aby każda wspólnota i grupa  około 15% tych, którzy są zameldowani na terenie para‐ okrzepła i potrafiła przyciągać nowych członków.  fii (na dzień 1 stycznia 2010 roku były to 11 823 osoby).  Nie ulega żadnej wątpliwości, że największym wzię‐ Pierwszy  wniosek,  jaki  należałoby  wyciągnąć,  dotyczy  ciem  cieszą  się  te  wspólnoty,  których  propozycja  kon‐ zatem  jakości  centruje  się  na  kwe‐ duszpasterstwa.  stiach  społecznych.  Być  może  nie  jest  W takim właśnie świetle  ono  odpowiedzią  widzę  wielkie  powo‐ na  potrzeby  dzenie  świetlicy  środo‐ współczesnego  wiskowej  czy  też  c  z  ł  o  w  i e k a,  wspólnoty  Nie  Jesteś  współczesnego  Sam.  To  oczywiście  ni‐ obywatela  Wildy.  czego  nie  ujmuje  Tę  niską  fre‐ wielkiemu  wysiłkowi  kwencję  po‐ tych,  którzy  tym  wspól‐ twierdza  także  notom  poświęcają  swój  niska  frekwencja  czas  i  siły.  Wyrażam  im  kolędy  –  około  w  obecności  Jego  35%.  Ale  to  Ekscelencji  Księdza  Bi‐ właśnie  kolęda  skupa  Zdzisława  moją  pozwala  na  inną  Wigilia Paschalna, 2009 r. Fot. A. Ciereszko  wdzięczność.  o b s e r w a c j ę:    natrafiamy na bardzo wiele pustych mieszkań. Być może  Wezwania  liczba mieszkańców naszej parafii jest zawyżona i liczba  Przed jakimi wezwaniami staje nasza parafia?  osób  zameldowanych  znacznie  przekracza  liczbę  tych,  Skoro przyszło nam żyć i pracować w społeczeństwie  którzy  tutaj  de  facto  mieszkają?  To  i  tak  jednak  nie  post‐chrześcijańskim  nasze  duszpasterstwo  musi  się  zmienia  faktu,  że  w  liczbach  bezwzględnych  każdego  zmierzyć  z  takimi  właśnie  okolicznościami.  Dla  mnie  roku jest coraz mniej wiernych – uczestników niedzielnej  osobiście  cały  wysiłek  duszpasterski  sprowadza  się  do  eucharystii.  następujących kwestii:  Bardzo wielu parafian skarży się, że kościół zimą jest  a/  jak  wykorzystać  wciąż  pokaźny  potencjał  mszy  nieogrzewany.  To  niewątpliwie  problem,  z  którego  roz‐ świętej niedzielnej?  wiązaniem  nie  sposób  czekać.  Wspólnota  parafialna  b/ co zrobić, aby niedzielna liturgia nie była teatrem  będzie  musiała  się  skonfrontować  z  tym  wszystkim  jednego aktora – prezbitera?  w najbliższych latach. Wiąże się to z kwestią uszczelnie‐ c/ jakich środków użyć, aby przekonywująco dotrzeć  nia  świątyni  (renowacja  drzwi  była  jedynie  skromną  do parafian, którzy żyją na peryferiach naszej parafii?  zapowiedzią), a zatem z koniecznością dokończenia prac  d/ jakiego języka używać, aby orędzie ewangelii dla  przy  witrażach  (cokolwiek  miałoby  to  oznaczać),  ale  współczesnego człowieka nabrało urzekającej nowości?  przede wszystkim z wyborem takiego ogrzewania, które  Wierzę, że w słowie, które Ksiądz Biskup do nas skie‐ będzie  efektywne  i  ekonomiczne.  Koszty  tej  inwestycji  ruje  dzisiaj,  znajdziemy  światła  i  inspiracje  dla  naszego  będą ogromne.  wspólnotowego  wysiłku  aktualizowania  orędzia  Jezusa    Chrystusa w społeczności, w której przyszło nam żyć. 

Znaki nadziei 

Kościół posoborowy, traktując o parafii, mówi o niej  jako  o  wspólnocie  wspólnot.  Czy  nasza  parafia  przypo‐ mina  taką  właśnie  rzeczywistość?  Bez  wątpienia  w  na‐ Strona 8 

Ks. Adam Błyszcz  proboszcz 


Z życia parafii  

  Wyjątkowy  gość  u Niesakramentalnych   

 

KRONIKA PARAFII   

zostali włączeni do wspólnoty Kościoła    6 lutego  Kacper Maciej Gordon    20 lutego   Adam Alan Przybecki  Tymoteusz Mikołajczyk  Kacper Mikołaj Jakubiec  Wiktoria Wierzbińska   Amelia Łopatka      odeszli do domu Ojca Niebieskiego     w styczniu  Anna Teresa Pudelewicz (28 stycznia)    w lutym 2011  Piotr Górecki (4 lutego)  Aldona Pierzgalska (8 lutego)  Helena Furmanek (11 lutego)  Barbara Twardowska (15 lutego)  Henryk Buettner (20 lutego)  Maria Pakuła (22 lutego)  Leszek Przybylski (27 lutego)    w marcu 2011  Bożena Szubińska (1 marca)    Redakcja  dziękuje  za  wszystkie  ofiary  skła‐ dane  w  dniu  dystrybucji  dwutygodnika  i  in‐ formuje, że są one przeznaczane wyłącznie na  pokrycie kosztów druku.  6‐3‐2011 

W  zwyczaju  naszej  Wspólnoty  Związków  Niesakramentalnych  jest  spotkanie  w  każdą  pierwszą  niedzielę  miesiąca  o  godz.  16.30.  Tym  razem  było  inaczej,  wprawdzie  godzina  pozostała, ale spotkaliśmy się w niedzielę 20  lutego.  Ta  data  zostanie  wpisana  w  historię  wspólnoty,  gdyż  właśnie  wtedy  przy  okazji  wizytacji  w naszym kościele JE ks. bp Zdzisław Fortuniak zaszczycił  nas swoją obecnością.  Wszyscy  uczestnicy  oczekiwali  wyjątkowego  gościa  z lekkim napięciem i tremą. Po przywitaniu lody pościły,  wytworzyła się miła atmosfera. Ksiądz biskup wysłuchał  naszych  zwierzeń  z  wielką  uwagą.  Przyznał  na  wstępie,  że  po  raz  pierwszy  ma  możliwość  wizytować  tego  typu  grupę.  Pragnął  zapoznać  się  z  rodzajem  i  tematyką  naszych spotkań, pytał, co wnoszą do naszego życia i jaki  wpływ mają na nasze dalsze życie w Kościele. Myślę, że  obydwie  strony  wyniosły  z  tego  spotkania  nowe  doświadczenia.  Pozwolę  sobie  przytoczyć  wypowiedź  naszej wspólnotowej koleżanki – Katarzyny. Są adekwat‐ ne do tego, co wszyscy przeżyliśmy:    Spotkanie z JE ks. bpem Fortuniakiem było  dla  mnie  wyjątkowe.  Dzięki  niemu  wreszcie  doznałam  przynależności  do  wspólnoty  Ko‐ ścioła. Odczułam niesamowite umocnienie na  duchu  oraz  doznałam  poczucia,  że  Bóg  mnie  kocha i chociaż nie da się  cofnąć  zaistniałych  sytuacji, to jednak On będzie mnie prowadził,  jeżeli tylko sama będę chciała żyć bliżej Niego.  JE  ks.  bp  nie  zaproponował  gotowych  schematów  ani  łatwych  rozwiązań,  nie  dał  również  drogowskazów,  jak  postępować  w życiu,  ale  najbardziej  podniosłym  i  wyjąt‐ kowym  momentem  było  Jego  błogosławień‐ stwo dla nas.  Błogosławieństwo  to  według  mnie  bardzo  wymownie  zastąpiło  wszelkie  słowa,  które  mogłyby paść na takim spotkaniu.    Danuta Piotr 

Strona 9 


Wiara 

 

IV PRZYKAZANIE BOŻE   

Czcij twego ojca i twoją matkę,  abyś długo żył na ziemi,  którą Pan, Bóg twój, ci daje  (Wj 20,12)         Fot. Podpora ambony w kościele  Niepokalanego Serca NMP  w Szklarskiej Porębie Dolnej 

W prawie Bożym, w Dekalogu, przykazanie to na‐

stępuje  bezpośrednio  po  trzech  pierwszych,  które  określają  stosunek  człowieka  do  Boga.  Jest  ono  pierwszym wśród przykazań, które łączą stosunek do  Boga  ze  stosunkiem  do  człowieka  –  przykazania  pierwszej tablicy i przykazania drugiej tablicy.  Przechodzimy  do  drugiej  tablicy  dekalogu,  którą  otwiera  nakaz  czci  dla  rodziców,  ojca  i  matki,  zabez‐ piecza podstawowe dobro ludzkiej wspólnoty. Rodzi‐ na  bowiem  znajduje  się  u  podstaw  wszystkich  ludz‐ kich  wspólnot,  wszystkich  społeczności  i  społe‐ czeństw.  Bóg  chce,  aby  człowiek  kształtował  się  i  rozwijał  w rodzinie i dzięki rodzinie. „Aby nie być zawsze złym  bratem,  a  któregoś  dnia  cudzołożnym  współmałżon‐ kiem,  trzeba  nauczyć  od  najwcześniejszych  lat  życia  szacunku  wobec  rodziny:  organizmu  najmniejszego  i największego  na  świecie.  Jest  on  najmniejszy  w  po‐ równaniu  z  organizmem  miasta,  regionu,  państwa,  kontynentu.  Jest  też  największy,  bo  najstarszy,  bo  ustanowiony przez Boga. Gdy nie istniało jeszcze po‐ jęcie  ojczyzny,  kraju,  już  żywe  i  aktywne  było  jądro  rodziny,  źródło  dla  pokoleń  i  ras,  małe  królestwo,  w którym mąż jest królem, kobieta – królową, a dzieci  –  podwładnymi.  Czy  jakieś  królestwo  może  prze‐ trwać,  jeśli  pomiędzy  zamieszkującymi  je  istnieje  podział i nieprzyjaźń? Nie może przetrwać. I napraw‐ dę  rodzina  nie  utrzyma  się  bez  posłuszeństwa,  sza‐ cunku,  oszczędności,  dobrej  woli,  zamiłowania  do  pracy, uczucia” (M. Valtorta, Poemat Boga‐Człowieka,  Księga druga 89, Katowice 1997, wyd. Vox Domini).  Rodzina jest jednocześnie wspólnotą najpełniejszą  z punktu widzenia więzi międzyludzkiej. Nie ma wię‐ zi, która by ściślej wiązała osoby, niż więź małżeńska  i rodzinna. Nie ma innej, którą można by z tak pełnym  pokryciem określić jako „komunię”. Nie ma też innej,  w której wzajemne zobowiązania byłyby  równie  głę‐ 

Strona 10 

    bokie  i  całościowe,  a  ich  naruszenie  godziłoby  bar‐ dziej boleśnie w ludzką wrażliwość: kobiety, mężczy‐ zny, dzieci, rodziców.  Słowa  czwartego  przykazania  skierowane  są  do  dzieci, do synów i córek. Mówią: „Czcij ojca i matkę”.  Z równą jednak siłą słowa tego przykazania odnoszą  się  do  rodziców:  „Pamiętaj,  abyś  prawdziwie  zasłu‐ giwał  na  tę  cześć”.  Bądź  godny  imienia  ojca!  Bądź  godna imienia matki!    

BĄDŹ GODNY IMIENIA OJCA!  BĄDŹ GODNA IMIENIA MATKI! 

Patrzymy na swoje rodziny, na rodziny chrześcijan  z  sąsiedztwa,  na  statystyki…  i  jedno  słowo  ciśnie  się  na usta: kryzys… Kryzys nie ominął rodziny, nie omi‐ nął  on  polskiej  rodziny!  Powoduje  tyle  obrazy  Boga,  jest  przyczyną  wielu  nieszczęść  i  zła.  Dlatego  jest  przedmiotem  szczególnej  wrażliwości  i  szczególnej  troski  Kościoła.  Dlaczego?  Ponieważ  za  cyframi,  za  analizami i opisami współczesnej rodziny w kryzysie  stoi  zawsze  żywy  człowiek,  tragedia  jego  serca,  jego  życia,  tragedia  jego  powołania.  Rozwody…  wysoka  liczba rozwodów. Trwałe skłócenie i konflikty w wie‐ lu rodzinach, a także długotrwałe rozstania na skutek  wyjazdu jednego z małżonków za granicę. Prócz tego  coraz częściej dochodzi też do zamykania się rodziny  wyłącznie wokół własnych spraw, do jakiejś niezdol‐ ności  otwarcia  się  na  innych,  na  sprawy  drugiego  człowieka czy innej rodziny. Co więcej, zanika czasem  prawdziwa  więź  wewnątrz  samej  rodziny:  brakuje  niekiedy  głębszej  miłości  nawet  między  rodzicami  i dziećmi  czy  też  wśród  rodzeństwa.  A  ileż  rodzin  choruje i cierpi na skutek nadużywania alkoholu bądź  wejścia  w  różne  inne  uzależnienia  przez  niektórych  swoich członków.  >>>>> 


Wiara  Dlaczego  tak  jest?  Co  się  stało,  co  się  dzieje  w  ro‐ bowiem,  że  miłość  już  się  nie  liczy  w  ludzkim  ży­ dzinach  tak  dotkniętych  kryzysem?  W  czym  tkwi  ciu.  Znaczyłoby  to,  że  zupełnie  zapomniana  została  problem?  wielka  godność  człowieka,  jego  prawdziwe  powoła‐ W  adhortacji  Familiaris  consortio  znajdujemy  sło‐ nie  i  jego  ostateczne  przeznaczenie.  Podstawą  praw‐ wa  Orędzia  VI  Synodu  Biskupów  do  rodzin  chrześci‐ dziwej  miłości  do  dziecka  jest  autentyczna  miłość  jańskich.  „Do  was  –  mówią  biskupi  między  małżonkami,  zaś  podstawą  Kościoła  –  należy  kształtowanie  miłości  zarówno  małżeńskiej,  jak  ludzi  w  miłości,  praktykowanie  i rodzicielskiej  jest  oparcie  miłości  we  wszystkich  odniesie‐ Jezu, wzorze miłości, naucz  w Bogu, to Boże ojcostwo, jak mó‐ niach  do  bliźnich,  tak  aby  miłość  nas (rodziców) tak kochać  wił Jan Paweł II w homilii w czasie  ogarniała całą wspólnotę, aby była  Ciebie oraz ludzi, aby dzieci  Mszy św. odprawionej na lotnisku  przepojona  poczuciem  sprawie‐ w Masłowie (Kielce 3.4.1991).  mogły nas bez zastrzeżeń  dliwości  i  szacunku  dla  innych,  Kiedy  małżonkowie  starają  się  świadoma  swej  odpowiedzialności  naśladować. Niech nasze ży­ o  to,  ażeby  samych  siebie  składać  cie będzie dla nich wzorem  wobec całej społeczności” (n. 64).  sobie  wzajemnie  w  darze,  kształ‐ Starsi  przypominają  sobie,  jak  jak postępować, aby osiągnąć  tują  w  sobie  w  ten  sposób  prawi‐ ogromnego  wysiłku  dokonał  Ko‐ dłowe  postawy  rodzicielskie.  wieczne zbawienie.  ściół  w  czasie  przygotowania  do  Przecież w wychowaniu dziecka  wielkiego  milenium  chrztu  naszej  chodzi  nie  tylko  o  to,  żeby  się  Ojczyzny,  jak  bardzo  modliliśmy  dla  niego  poświęcać.  Chodzi  o to, żeby się poświęcać w sposób  się  wtedy,  by  rodzina,  polska  rodzi‐ mądry  –  tak,  aby  wychować  je  do  prawdziwej  na, była silna Bogiem.  „Umiłowani, (…) miłość jest z Boga”, pisze św. Jan  miłości.  Do  prawdziwej  miłości  wychowuje  się  także, wymagając, ale tylko miłując można wyma­ (1J  4, 7).  Nie  odbuduje  się  zachwianej  więzi  ro­ gać. Można wymagać, wymagając od siebie (jw.)  dzinnej,  nie  uleczy  się  ran  powstających  z  ludz­  Dlatego też ze względu na dobro przyszłego poko‐ kich słabości i grzechu bez powrotu do Chrystusa,  do sakramentu. „Przypominam ci – pisze św. Paweł  lenia  ważne  jest,  aby  małżonkowie  utrwalali,  uszla‐ do wyświęconego przez siebie biskupa Tymoteusza –  chetniali  i  pogłębiali  swoją  wzajemną  miłość.  Wtedy  abyś  rozpalił  na  nowo  charyzmat  Boży,  który  jest  również  ich  dzieci  będą  w  stanie  założyć  kiedyś  prawdziwe  chrześcijańskie  rodziny  i  będą  umiały  w tobie przez nałożenie moich rąk” (2Tym 1, 6).  To  słowo  również  dzisiaj  Bóg  do  nas  kieruje,  do  kochać swoich rodziców.  Jezu,  wzorze  miłości,  naucz  nas  (rodziców)  tak  ko­ was  bracia  i  siostry,  byście  rozpalili  na  nowo  Boży  charyzmat  małżonków  i  rodziców,  jaki  jest  w  was  chać  Ciebie  oraz  ludzi,  aby  dzieci  mogły  nas  bez  za­ strzeżeń naśladować. Niech nasze życie będzie dla nich  przez  sakrament  małżeństwa.  Tylko  w  oparciu  o  ła‐ wzorem  jak  postępować,  aby  osiągnąć  wieczne  zba­ skę  tego  sakramentu  możliwe  jest  pełne  przebacze‐ nie,  pojednanie  i  podjęcie  na  nowo  wspólnej  drogi.  wienie.    Przez  nią  odnawia  się  i  ożywia  ludzka  miłość  oraz    tożsamość i prawdziwość ludzkich przyrzeczeń. Cha‐ ryzmat  sakramentu  małżeństwa  to  również  łaska  SYNU, CÓRKO: „CZCIJ OJCA SWEGO  i dar życia.  I MATKĘ SWOJĄ…”  „Czcij  ojca  i  matkę”  –  mówi  czwarte  przykazanie  Przez  rodziców  Bóg  obsypuje  nas  wyjątkowymi  Boże. Ale żeby dzieci mogły czcić swoich rodziców,  darami:  przez  nich  dał  nam  życie  i  przygotował  nas  muszą być uważane i przyjmowane jako dar Boga.  do  samodzielnego  życia.  Dlatego  przykazanie  Boże  Tak,  każde  dziecko  jest  darem  Boga.  Dar  to  trudny  mówi: „Czcij ojca swego i matkę swoją”.  niekiedy do przyjęcia, ale zawsze dar bezcenny. Trze‐ Cześć  zakłada  posłuszeństwo  prawdziwe,  miłość  ba  najpierw  zmienić  stosunek  do  dziecka  poczętego.  niezawodną,  pełen  ufności  szacunek.  Cześć  łączy  się  Nawet  jeśli  pojawiło  się  ono  nieoczekiwanie  –  mówi  również  z  pełną  szacunku  bojaźnią,  która  nie  wyklu‐ się tak „nieoczekiwanie” – nigdy nie jest intruzem ani  cza  zaufania,  ale  i  nie  pozwala  nam  traktować  osób  agresorem.  Jest  ludzką  osobą,  zatem  ma  prawo  do  starszych,  jak  gdyby  były  niewolnikami  i  istotami  tego, aby rodzice nie skąpili mu daru z samych siebie,  niższymi.  Trzeba  ich  czcić,  gdyż  –  po  Bogu  –  nasi  oj‐ choćby wymagało to od nich szczególnego poświęce‐ cowie  i  matki  przekazali  nam  życie  i  przyszli  nam  nia.  z pomocą  we  wszystkich  potrzebach  materialnych.  Świat  zmieniłby  się  w  koszmar,  gdyby  małżonko‐ Byli  pierwszymi  nauczycielami  i  przyjaciółmi  małej  wie  znajdujący  się  w  trudnościach  materialnych  wi‐ istoty, która przyszła na świat.  dzieli w swoim poczętym dziecku tylko ciężar i zagro‐ Mówi  się:  „Niech  Bóg  ci  błogosławi”.  Mówi  się:  żenie dla swojej stabilizacji; gdyby z kolei małżonko‐ „dziękuję” komuś, kto podnosi przedmiot, który upadł  wie dobrze sytuowani widzieli w dziecku niepotrzeb‐ lub kto nam daje kawałek chleba. A czyż nie powiemy  ny  a  kosztowny  dodatek  życiowy.  Znaczyłoby  to  z miłością: „Niech Bóg ci błogosławi” i „dziękuję” tym, 6‐3‐2011 

Strona 11 


Wiara  którzy  wyczerpują  się  przy  pracy,  by  nas  nasycić,  utkać odzienie i utrzymać je w czystości; tym, którzy  wstają,  by  czuwać  nad  naszym  snem;  którzy  odma‐ wiają sobie spoczynku, by nas pielęgnować, dają nam  posłanie na własnej piersi w (chwilach) naszego naj‐ bardziej bolesnego zmęczenia? (por. M. Valtorta, jw.)  Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina daną  przez  Boga  obietnicę  nagrody  za  okazywanie  czci  rodzicom.  „Zachowywanie  czwartego  przykazania  łączy się z nagrodą: »Czcij ojca swego i matkę swoją,  abyś  długo  żył  na  ziemi,  którą  Pan,  Bóg  twój,  da  to‐ bie« (Wj 20, 12; Pwt 5, 16). Poszanowanie tego przy‐ kazania  zapewnia,  wraz  z  owocami  duchowymi,  do‐ czesne owoce pokoju i pomyślności. Natomiast nieza‐ chowywanie go przynosi wielkie szkody wspólnotom  i osobom ludzkim (KKK 2200).  Młody człowiek może mieć wiele trudności z oka‐ zywaniem  szacunku,  miłości  i  posłuszeństwa  rodzi‐ com,  szczególnie  ten  w  okresie  dojrzewania.  Powo‐ dem  mogą  być  różne  trudności  związane  z  silnym  idealizmem i drażliwością charakterystyczną dla tego  okresu. U młodych ludzi rodzi się szlachetne pragnie‐ nie  zbudowania  idealnego  świata,  lepszego  niż  ten,  w którym  żyją.  Pragnienie  świata  doskonałego  rodzi  jednak  czasami  wielki  krytycyzm  wobec  wszystkich  jego  braków  obserwowanych  na  każdym  kroku.  To  wyostrzone  dostrzeganie  różnych  braków  i  niedo‐ skonałości  może  skłaniać  zarówno  do  zmieniania  świata  na  lepsze,  jak  i  do  poprzestawania  na  samym  tylko  krytykowaniu  wszystkiego.  Niestety,  nierzadko  dzieje  się  tak,  że  młodzi  ludzie  stają  się  bezlitośni  w krytykowaniu  wad  i  słabości  innych,  zwłaszcza  rodziców  i  osób  starszych.  Potrafią  nieraz,  bez  odro‐ biny  litości,  wytykać  najmniejsze  nawet  potknięcia  innym  osobom.  Ten  wyostrzony  zmysł  krytyczny  młodego  człowieka  może  go  skłonić  nawet  do  gar‐ dzenia  starszym  pokoleniem  pełnym  –  według  niego  – wad i ugodowości; może zrodzić lekceważenie osób  starszych,  traktowanie  ich  jako  „nic  niewiedzących”,  „nieznających prawdziwego życia”…  Silny  krytycyzm  doprowadza  nieraz  młodego  człowieka  do  przejaskrawiania  wad  rodziców  i  star‐ szego pokolenia oraz do tego, że nie dostrzega w nich  żadnych zalet. Z tego powodu młoda osoba nie doce‐ nia nieraz wiedzy i doświadczenia ludzi starszych. To  niedostrzeganie  doświadczenia  sprawia,  że  młody  człowiek  nie  potrafi  nieraz  znieść  denerwujących  go  uwag dawanych np. przez rodziców. Czasami chce on  wręcz udowodnić im, że nic nie wiedzą, na niczym się  nie  znają,  niczego  wielkiego  nie  dokonali…  Nadmier‐ ny  krytycyzm  –  połączony  z  pychą  i  poczuciem  wyż‐ szości – rodzi liczne wykroczenia przeciw miłości do  rodziców,  takie  jak  pogardę,  bezlitosną  krytykę,  do‐ kuczanie,  poniżanie,  lekceważenie,  gardzenie  ich  ra‐ dami, nieposłuszeństwo… Również brak doświadcze‐ nia dorastającego dziecka może doprowadzić do licz‐ nych  konfliktów  z  rodzicami.  Wszystkie  uzależnienia  młodych  (alkohol,  narkotyki,  sekty,  seks)  to  konse‐ Strona 12 

kwencje  braku  relacji  między  młodymi  i  ich  rodzica‐ mi.  Dojrzewanie  łączy  się  z  przeżywaniem  różnych,  nieraz  bardzo  przykrych  stanów  emocjonalnych,  np.  przygnębienia,  rozdrażnienia,  depresji,  poczucia  bez‐ sensu  życia…  Te  niemiłe  uczucia  mogą  być  źródłem  wybuchów  gniewu  z  powodu  różnych  drobiazgów,  awantur, opryskliwości.  Z  jednej  strony  są  to  sytuacje  niekiedy  bardzo  trudne  dla  jednej  i  drugiej  strony,  ale  mogą  to  także  być  okazje  do  wzrastania  duchowego.  Dzieje  się  tak  wtedy, kiedy młody człowiek pracuje nad swoim cha‐ rakterem,  kiedy  usiłuje  rozwijać  miłość,  pokorę,  po‐ słuszeństwo,  a  opanowywać  odruchy  drażliwości,  popęd seksualny, rodzące się lekceważenie starszego  pokolenia.  Jest  to  bardzo  ważne,  bo  lekceważenie  i pogarda  dla  innych  może  się  utrwalić  na  całe  życie  i hamować rozwój prawdziwej miłości.  Pomocą  w  rozwiązywaniu  pojawiających  się  kon‐ fliktów może być życzliwa rozmowa dzieci z rodzica‐ mi.  Taki  dialog  będzie  uczył  rozwiązywania  przy‐ szłych  ewentualnych  konfliktów,  mogących  się  zro‐ dzić w środowisku pracy lub w rodzinie, którą dziec‐ ko kiedyś samo założy.  Pożyteczne jest również ćwiczenie się w szukaniu  pozytywnych stron tych ludzi, którzy drażnią dojrze‐ wającą młodzież. Dobrze jest – pomimo dostrzegania  drażniących  wad  –  szukać  zalet,  które  niewątpliwie  posiadają rodzice i starsze pokolenie, a także przeła‐ mywać się, aby wbrew rozdrażnieniu lub odczuwanej  niechęci  okazywać  swoją  wdzięczność,  szacunek  i miłość.  Choć  młodego  człowieka  rażą  wady  rodzi‐ ców,  powinien  –  w  imię  prawdy  –  uzmysłowić  sobie  wszystkie dary, jakie od nich otrzymał: życie, wycho‐ wanie, opiekę… Swoją wdzięczność powinien też oka‐ zywać rodzicom przez modlitwę za nich.  Jezu,  który  byłeś  Bogiem,  okazywałeś  posłuszeń­ stwo,  szacunek  i  miłość  Maryi,  Twojej  Matce,  oraz  św.  Józefowi,  naucz  nas  szacunku  do  rodziców  oraz  praw­ dziwej  miłości  do  nich.  Nie  dozwól,  abyśmy  widzieli  w nich  tylko  wady,  pomijając  ich  liczne  zalety  i  wiele  wyrazów miłości, jakie nam w życiu okazali. Chroń nas  przed  lekceważeniem  ich  doświadczenia.  Ulecz  nas  z poczucia  wyższości,  które  przeszkadza  nam  uznać  czyjąś  wielkość  i  utrudnia  przyjmowanie  dobrych  rad  dawanych z miłości. Pomóż nam zrozumieć, że możemy  się mylić i potrzebujemy rad, pomocy i wskazówek do­ świadczonych ludzi.  Dziękujemy  Ci,  Panie,  za  rodziców,  przez  których  dałeś  nam  życie.  Daj  im  nagrodę  za  wszystkie  chwile,  które  nam  poświęcili,  za  wszystkie  trudy  związane  z naszym  wychowaniem,  za  ich  nieprzespane  noce  i poniesione  dla  nas  wyrzeczenia,  za  przykład  ich  bez­ interesownej miłości. Udziel im, Panie, wiecznej nagro­ dy za to, że współpracowali z Tobą. Amen!    Ks. Tadeusz Gajda CR 


Rozmowa 

Ponbóckowe plany

 

  

  26  lutego  w  klubie  Schron  Europa  przy  ul.  Rolnej  odbył  się  wspaniały  koncert.  Jednym  z  zaproszo‐ nych  artystów  był  człowiek  zupełnie  wyjątkowy.  Jego  fascynacjami  można  by  obdarować  co  naj‐ mniej  kilka  osób.  Może  nie  byłoby  w  tym  nic  nad‐ zwyczajnego, gdyby nie fakt, że jest to osoba niewi‐ doma  od  urodzenia.  Rozmawiamy  z  Łukaszem  Że‐ lechowskim,  znanym  podróżnikiem‐alpinistą  (pierwszym  niewidomym  Polakiem,  który  zdobył  Aconcaguę),  programistą  komputerowym,  muzy‐ kiem, nauczycielem i dziennikarzem.     

Danuta  Piotr:  Od  kiedy  interesujesz  się  muzyką,  śpiewasz i grasz?  Łukasz:  Sam  nie  wiem,  z  pewnością  od  zawsze.  Od  najmłodszych  lat  umiałem  śpiewać,  na  początku  o jakiejkolwiek  grze  na  instrumencie  nie  było  mowy.  Równolegle ze szkołą podstawową robiłem pierwszy  stopień szkoły muzycznej w klasie fortepianu, w cza‐ sie uczęszczania do liceum nie było możliwości, żeby  pogodzić  oba  kierunki,  jednak  przez  cztery  lata  li‐ ceum  ogólnokształcącego  brałem  lekcje  prywatne.  W sumie  przez  12  lat  uczyłem  się  grania  i  śpiewu  i cały  czas  się  uczę  gry  na  różnych  instrumentach.  Niedawno przywiozłem z Ukrainy piękny instrument  ludowy – bandurę, bagatela 65 strun, sam nauczyłem  się na niej grać.  Gdyby nie mrozy, tobym ją tutaj dzisiaj przywiózł, ale  to bardzo delikatna i wrażliwa na zmianę temperatur  „panna”, musiała zostać w domu. W 2005 r. rozpoczą‐ łem pracę w Zakopanym jako nauczyciel prowadzący  naukę  komputerową  dla  osób  niewidzących.  W 2006 r. wraz z Anią Dymną przez fundację „ Mimo  Wszystko”  zorganizowaliśmy  festiwal  Zaczarowanej  Piosenki.  Cały  czas  koncertuję  z  muzyką  góralską,  łemkowską,  ukraińską,  jest  ona  pomostem  do  gór,  które  kocham  ponad wszystko.    Na stałe mieszkasz w Krakowie?  Tak.  Chociaż  obecnie  mieszkam  w  Katowicach,  a w Krakowie  pracuję.  Najważniejsze,  że  z  obu  tych  miejsc do gór blisko.    Czy  to,  że  jesteś  osobą  niewidzącą,  bardzo  prze­ szkadza w Twoim życiu?  W niczym nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, zawsze  każdemu  mówię,  że  niewidzenie  to  postrzeganie  świata trochę inaczej, dotykiem, zapachem i słuchem.  Myślę,  że  gdybym  widział,  to  nie  przeżyłbym  tego,    6‐3‐2011 

Łukasz Żelechowski na zdj. z p. Janeczką, szefową Schronu 

  czego w mojej sytuacji mogę doświadczać. Pon Bócek  mioł taki plon i go realizuje, winc jest sicko dobrze.    Inne doświadczenia życiowe?  Tak naprawdę to człowiek się chwyta wszystkiego, co  może. W październiku skoczyłem ze spadochronem –  rewelacja!  Nurkuję,  zdobyłem  Kilimandżaro  w 2008 r., a w 2009 r. byłem na Elbrusie. W tym roku  na  Aconcagule,  najwyższym  szczycie  obu  Ameryk.  Tak już w życiu jest, że nie można się nudzić. Jednak  nasze Polskie góry są najpiękniejsze na świecie.   

Wiele osób na Twoim miejscu pewnie by się „ za­ wiesiło” na kimś i bez pomocy trudno było by im  przeżyć.  Ja  wiem,  że  tego  wszystkiego  nie  byłoby,  gdyby  nie  wsparcie  najbliższych,  rodziny,  rodziców,  siostry,  przyjaciół.  To  jest  niesamowite,  kiedy  ma  się  tylu  przyjaciół nie tylko w swoim mieście, ale w całej Pol‐ sce.  O  górach  mógłbym  mówić  bez  końca.  Kocham  je  wszystkie,  wobec  wszystkich  mam  ogromną  pokorę,  wiele  jeszcze  szczytów  do  zdobycia.  Po  powrocie  z każdej wyprawy na kolanach dziękuję Panu Bogu za  szczęśliwe osiągnięcie celu. W każdą wyprawę zabie‐ ram  sprzęt  nagrywający,  by  móc  utrwalić  każdy  szmer potoku, odgłosy spadających kamyków, stukot  dzięcioła...    Przy następnym pobycie w Poznaniu spotkasz się  z naszymi parafianami i zagrasz w naszym koście­ le?  Z ogromną przyjemnością, chociaż wiem, że niepręd‐ ko  to  nastąpi.  Jednak  przyrzekam  dać  minikoncert  i opowiedzieć o wyprawach nie tylko w góry.    Rozmawiała Danuta Piotr 

Strona 13 


Wspomnienia 

Moje spotkania  z Janem Pawłem II   

Tylko  dwa  miesiące  dzielą  nas  od  wyniesienia  na  ołtarze papieża – Polaka, dzielę się więc osobisty‐ mi spotkaniami z tym Wielkim Człowiekiem.   

Marzec 1959   Rekolekcje  akademickie  w  kościele  OO  Dominika‐ nów w Poznaniu.  W dniu przeznaczonym na spowiedź – zamiast do‐ tychczasowego  rekolekcjonisty,  wszedł  na  ambonę  młody,  niespełna  40‐letni,  kapłan  i  zaproponował  wspólne  rozważania  Drogi  Krzyżowej.  Zaznaczył:  „Nie ruszamy się z miejsc”, o czym i tak nie było mo‐ wy, bo tłumy były tak wielkie, że mdlejący nawet nie  osuwali się na ziemię. Przyznaję, dotychczas nie lubi‐ łam tego nabożeństwa, ale ta medytacja „przenicowa‐ ła” moje wnętrze jak nigdy dotąd. Po latach poznałam,  że  sprawującym  nabożeństwo  kapłanem  był  Karol  Wojtyła, co potwierdzili dominikanie po śmierci Ojca  świętego.   

Sierpień 1959  Beskid Żywiecki  Wędrowałam  z  rodziną  po  górach.  Pierwszy  noc‐ leg był na Hali Lipowskiej. Wtedy był taki zwyczaj, że  czas od kolacji do ciszy nocnej spędzało się w jadalni  –  świetlicy  –  na  rozmowach  i  wspólnych  śpiewach.  Turyści byli jedną rodziną.  Już  się  ściemniało,  kiedy  do  schroniska  weszła  spora grupa młodych chłopców (ok. 20 lat). Uderzało  ich  spokojne  zachowanie,  brak  głośnych  nawoływań,  śmiechów.  Po  posiłku  zaczęły  się  wspólne  śpiewy  piosenek harcerskich, żołnierskich, ludowych – chcia‐ łoby się powiedzieć: „Ach, co to był za śpiew!”  Po 22 wszyscy rozeszli się w ciszy na nocleg. 

Parafia Zmartwychwstania Pańskiego  ul. Dąbrówki 4, 61‐501 Poznań   tel. 0 61 833‐34‐62  Biuro parafialne czynne:   od poniedziałku do piątku w godz. 10:00‐12:00  oraz popołudniami:  poniedziałek 16:00‐17:30,  środa 16:00‐17:30,  piątek (z wyjątkiem pierwszego piątku m‐ca)  16:00‐17:30.  Strona internetowa:  www.poznan.zmartwychwstancy.pl  e‐mail: zmartw@archpoznan.org.pl  Jeśli w nagłych wypadkach potrzebny jest  ksiądz, prosimy dzwonić:  061 833 35 60 lub 061 833 34 62  Strona 14 

Audiencja generalna 28 maja 1984 r. Fot. Autorka Nazajutrz,  wczesnym  rankiem,  kiedy  wyszłam  na  dwór,  zobaczyłam  rozbite  dwa  duże  namioty,  a  przy  zaimprowizowanym  na  pniu  ołtarzu,  kapłana  odpra‐ wiającego  mszę  świętą.  Otoczonego  tymi  młodymi  chłopakami.  Okazało  się,  że  to  znów  przyszły  papież,  który  ze  swoimi  maturzystami  z  Krakowa  wędrował  po  gó‐ rach, prowadząc swoiste rekolekcje.  Podobno  na  schronisku  jest  tablica  upamiętniająca  pobyt Karola Wojtyły – wmurowano ją ok. 40 lat póź‐ niej.   

Maj / czerwiec 1984  Rzym  Udało  mi  się  „załapać”  do  grupy  pielgrzymkowej  do Rzymu z innej parafii Poznania.  Poza  audiencją  generalną  we  środy  na  Placu  św  Piotra  było  indywidualne  spotkanie  w  Sali  Klemen‐ tyńskiej.  Papież  (trzy  lata  po  zamachu)  witał  się  z każdym z nas, zamieniał dwa – trzy zdania i wręczał  osobiście  różaniec.  Układałam  w  pamięci  słowa,  któ‐ rymi go powitam, ale wzruszenie było tak wielkie, że  nie mogłam wykrztusić ani sylaby. Zdjęcia wykonane  przez Artura Mari oddają częściowo ten nastrój. Wy‐ chodziłam z Watykanu jak w transie…  Różaniec traktuję obecnie jako Relikwię.   

Wrzesień 2006  Ponownie Rzym  W  czteroosobowym  składzie  zwiedzamy  kolejno  Wieczne  Miasto.  Nazajutrz  po  audiencji  środowej  idziemy do Bazyliki św. Piotra. Kolejka do grot waty‐ kańskich  równie  długa  jak  do  kościoła  (ok.  40  min.).  Grób Jana Pawła II skromny. Alabastrowa płyta z na‐ pisem  „Joannes  Paulus  pp  II”.  Nie  wolno  się  zatrzy‐ mać,  zostawiać  kwiatów  ani  zniczy.  Udaje  się  nam  jednak klęknąć i dotknąć płyty…  Zostaje modlitwa, łzy oraz zdjęcie…    Barbara Sobolewska 


Dla rodziców 

Z notatnika starej belferki    

Proszę koniecznie  przeczytać!   

Redakcja  katolickiego  miesięcznika  „List”  wyszła  naprzeciw  naszym  rozważaniom  na  temat  wychowa‐ nia dzieci.  W  numerze  lutowym  pisma  zamieszczono  obszer‐ ny cykl artykułów poświęcony kształtowaniu charak‐ teru  i  osobowości  dziecka  pod  intrygującym  hasłem  wywoławczym: „Grzeczne dzieci sobie nie radzą”.  Polecam  gorąco  lekturę  tegoż  numeru  „Listu”  ro‐ dzicom,  wychowawcom,  opiekunom  dzieci  i  młodzie‐ ży.  Wywiad  z  psychologiem  panią  Zuzanną  Celmer  czyta  się  jednym  tchem.  Zabiegani  i  umęczeni  co‐ dziennością  rodzice  chcieliby  mieć  dziecko,  które  nie  sprawia kłopotów, czyli „grzeczne” dziecko. Są dzieci,  którym  to  się  w  pełni  udaje  i  podporządkowują  się  swoim  wymagającym  „grzeczności”  rodzicom.  Jacy  dorośli  wyrastają  z  tych  „grzecznych”  dzieci?  Zagu‐ bieni,  wycofani,  niepewni  swej  wartości,  nawet  po‐ zwalający  się  wykorzystywać  –  odpowiada  p.  Z.  Cel‐ mer.  Pani  Łysińska  w  „Opowieści  niegrzecznego  dziec‐ ka”  pisze  o  przyczynach  niegrzeczności  dzieci,  daje  poruszające  przykłady.  Słusznie  zauważa,  że  niektó‐ rym  rodzicom  wydaje  się,  że  zapewnienie  dziecku  bytu materialnego jest podstawą do tego, by domagać  się od niego wdzięczności. Wikt i opierunek to jednak  nie wszystko. Dziecko potrzebuje nie tylko mleka, ale  też miodu, który zaspokoi jego emocjonalny głód.  Już  przeszło  sześćdziesiąt  lat  temu  francuski  na‐ uczyciel  i  pedagog  Celestyn  Freinet  w  swych  „Gawę‐ dach Mateusza” w opowiadaniu „Chleb i róże” pisał do  nauczycieli:  „Naszym  dzieciom  potrzebne  są  chleb  i róże.  Chleb,  który  utrzymuje  jednostkę  w  dobrym  zdrowiu  fizycznym,  i  chleb  dla  umysłu,  którym  jest  oświata…  to  minimum  wiedzy,  bez  którego  trudno  mówić  o  pożądanym  zdrowiu  intelektualnym.  Ale  potrzebne  są  im  także  róże,  i  to  nie  jako  zbytek,  ale  jako  zaspokojenie  życiowej  potrzeby…  Twoje  dzieci  mają w zasadzie chleb dla ciała i dla umysłu, ale bar‐ dziej  jeszcze  niż  chleb  potrzebne  im  twoje  życzliwe  spojrzenie,  uśmiech,  głos,  twoja  myśl  i  obietnica.  Chciałyby  odczuć,  że  znalazły  w  tobie  i  w  klasie  ten  ton,  który  nadaje  sens  i  cel  ich  życiu.  Odczuwają  po‐ trzebę  mówienia  do  kogoś,  kto  ich  słucha,  pisania  do  kogoś,  kto  odpowie,  czują  potrzebę  tworzenia  rzeczy  pożytecznych i pięknych, stanowiących ekspresję tego  wszystkiego,  co  noszą  w  sobie  w  nadmiarze  hojności  i szlachetności…  Roślina  potrzebuje  do  życia  słońca  i błękitu  nieba.  Niezepsute  przez  tresurę  zwierzę  nie 

6‐3‐2011 

może żyć bez świeżego  powietrza  i  swobody.  Dzieciom  potrzebne  są chleb i róże”.  Jakże  te  uwagi  są  dziś  aktualne.  Wspomniana  już  przeze  mnie  p. Zuzanna  Celmer  pisze:  „Mądry  rodzic  spędza  z dzieckiem  chociaż  pół  godziny  przed  snem,  żeby  pogadać: o kolegach, koleżankach, o tym, co się wyda‐ rzyło, co było ciekawego w przedszkolu, szkole. Przez  rozmowę, bajkę, zabawę poznaje świat swego dziecka  i wprowadza je w swój świat”.  W lutowym numerze „Listu” znajdziemy także mą‐ dre  wskazówki,  jak  wyposażyć  dziecko  w  wiarę  w samego siebie, która staje się posagiem na całe ży‐ cie  daje  autor  artykułu  „Wiara  w  siebie”  –  Pierze  Al‐ bier.  Na  stronie  27  miesięcznika  zamieszczono  wska‐ zówki dla rodziców, którzy chcą pomóc dziecku uwie‐ rzyć  w  siebie.  Przedrukowano  je  w  tłumaczeniu  p. J. Kokowskiej  za  katolickim  czasopismem  francu‐ skim „Familie Chretienne”.  Zamieszczam je, bo uważam, że warte są zapozna‐ nia się z nimi.   

Jak pomóc dziecku uwierzyć w siebie?  (dekalog każdego rodzica) 

1. Szanuj charakter, upodobania i potrzeby swo‐ jego dziecka.  2. Okazuj mu, że kochasz je bezinteresownie.  3. Odpowiadaj  na  jego  pytania  (nawet  najdziw‐ niejsze) i okazuj mu zainteresowanie.  4. Ucz go zasad przebywania z innymi, np. zwra‐ cając  uwagę  na  używanie  słów:  „dziękuję”,  „proszę”.  Wzmacnia  to  jego  szacunek  dla  sie‐ bie.  5. Wysłuchuj  zwierzeń  o  jego  dziecięcych  pro‐ blemach i wspólnie szukajcie rozwiązania.  6. Doceniaj jego osiągnięcia i zalety, nie koncen‐ truj się na niepowodzeniach.  7. Zrezygnuj  z  ironicznych  uwag  i  raniących  zdań.  8. Nie umieszczaj poprzeczki zbyt wysoko!  9. Pomagaj  mu  wziąć  się  w  garść:  nie  podsuwaj  gotowych  rozwiązań,  lecz  zaufaj  jego  samo‐ dzielności.  10. Przekazuj  dziecku  wiarę!  Zaufanie  do  Boga  pomaga zaufać sobie.  Teresa Śliwińska  Strona 15 


Dla dzieci   

    ROZSZYFRUJ SŁOWA EWANGELII ŚW. MATEUSZA W puste pola wpisz odpowiednią literę, pomoże Ci w tym numerek przypisany każdej literze. Kiedy poznasz już hasło, wypełnij kupon konkursowy, wytnij go (poproś o pomoc osobę dorosłą) i wrzuć do skrzyneczki znajdującej się przy figurce św. Tereski. Teraz pozostaje tylko czekać na losowanie, które odbędzie się 20 marca, na mszy św. o godzinie 11. Czekanie mogą umilić dwie kolorowanki 

 

KUPON   KUPON   KUPON   KUPON   KUPON   KUPON   KUPON     Imię . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .      Nazwisko . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .           wiek/klasa. . . . . . . . . . . . . .      Rozszyfrowane słowa  . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .    . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Strona 16 


2011 03 06 190 05