Page 1


454_MAKIETA_1_01-25.indd 2

27/11/2012 16:27:27


454_MAKIETA_1_01-25.indd 3

27/11/2012 16:27:49


454_MAKIETA_1_01-25.indd 5

27/11/2012 15:43:21


454_MAKIETA_1_01-25.indd 9

27/11/2012 15:43:28


014

WIADOMOŚCI PRASA NA WYSPACH

Nastoletni zwycięzcy loterii 19-letni Josh Sargeant wygrał pół miliona funtów. Chłopak postanowił czerpać z życia pełnymi garściami. Problem w tym, że jego sąsiedzi są na skraju załamania nerwowego. Ale po kolei... Przygotowała: SYLWIA MILAN Źródło: DAILY EXPRESS

»

W kwietniu zeszłego roku Josh  wszedł do McDonalda. Wziął Big  Maca i dostał kartę zdrapkę. 500 tys. funtów spadło mu z nieba. Już w sierpniu  nastolatek wyprowadził się od rodziców  i kupił dwa domy. Jeden wynajął, w drugim zamieszkał. Jedną z dwóch posiadłości  nabył w Sleaford. Natychmiast zainwestował w dobry sprzęt grający, jacuzzi i inne  uprzyjemniacze czasu. Przyjaciół miał dużo.  Wrogów jeszcze więcej, bo młodzi ludzie  postanowili imprezować całe dnie i noce.  Głośna muzyka do wczesnych godzin rannych, samochody podjeżdżające non stop  pod posesję, trzaskanie drzwiami, zapalanie silników w środku nocy (średnio  ok. 7-8 aut), głośne przekleństwa i narkotyki. Sąsiedzi zgłaszali skargi na policję, a także do gminy. Nie pomagało. „Czuję  się, jakbym mieszkała na parkingu supermarketu. Nasze życie zmieniło się w koszmar, odkąd wprowadził się ten chłopak”  - mówi sąsiadka Nicola Norman. Inna  454_MAKIETA_1_01-25.indd 14

z kolei, Anne Hutchinson, dodaje: „Ciężko  pracowaliśmy, by kupić nasze domy, nadal  musimy walczyć o przetrwanie. On dostał  dach nad głową w prezencie i w dodatku  w tak młodym wieku, więc nie ma pojęcia, jak bardzo jego zachowanie dezorganizuje nasze życie”. Zdesperowani okoliczni  mieszkańcy postanowili założyć Joshowi  sprawę w sądzie. Jego wyrokiem zakazano  Sargeantowi organizowania imprez i słuchania głośno muzyki przez 2 lata. Nastolatek obiecał, że zwolni tempo i dostosuje się. Ale czy można mu wierzyć, skoro  wcześniejsze uwagi nie odniosły spodziewanych rezultatów? Sargeant nie jest pierwszym szczęśliwcem, na którego fortuna spadła znienacka, bez podpowiedzi co dalej?  W 2003 roku Callie Rogers wygrała  blisko 2 mln funtów w totolotka. Zaledwie  16-letnia pracownica sklepu w dość szybkim  tempie przepuściła całą sumę. Większość  na narkotyki, imprezy, wakacje i zakupy. Po  kilku latach musiała wrócić do matki praktycznie spłukana. Na koncie miała zaledwie  20 tys. funtów. Co się z nią działo przez te 

lata? Znalazła chłopaka, sprzedawcę narkotyków, urodziła dwoje dzieci, trzy razy próbowała popełnić samobójstwo. Jako 22-latka  w wywiadzie dla jednej z gazet swoją przygodę z wygraną skwitowała krótko: „Nie  życzę nikomu. Koszmar”. Miała na myśli  głównie młody wiek, bo sama suma nie  byłaby przytłaczająca, gdyby przytrafiła  się nieco później.  Jednakże  zdarzają  się  wyjątki.  19-latka z Colchester w Essex tą samą  drogą wygrała 1346840 funtów. Na los  skusiła się 30 grudnia. Już 6 stycznia pieniądze leżały na jej koncie. Anne Hutchinson przyznaje: „Nie mogłabym wymarzyć sobie lepszego początku roku. To,  co mnie spotkało, jest cudowne!”. Dziewczyna potrafiła jednak poskromić chęć  wydawania i nie zrezygnowała z pracy.  Mieszka nadal z mamą i siostrą. Ma tego  samego chłopaka. Kupiła dom i wymieniła samochód na nowszy. Pojechała na  wakacje na Jamajkę, ale nie od razu, tylko  pod koniec roku, dokładnie wtedy, kiedy  planowała wyjazd, zanim kupiła szczęśliwy los. « 27/11/2012 15:43:32


Fot. PAP/EPA/Ben Birchall

016

WIADOMOŚCI NA WYSPACH

Deszcz w jedną noc jak w trzy tygodnie Ulewne deszcze w Anglii i Walii zalały bądź podtopiły w nocy z ostatniej niedzieli na poniedziałek kilkaset domów, głównie w Devon i Kornwalii. W niektórych miejscach spadło naraz tyle deszczu, ile średnio w trzy tygodnie. Podtopienia spowodowały konieczność ewakuacji kilku wsi. Zamknięto kilka dróg, w tym autostradę M5, odwołano niektóre pociągi. Na zdjęciu: Somerset village of Ruishton w pobliżu Taunton po wylaniu rzeki Tone.

454_MAKIETA_1_01-25.indd 16

Torysi podzieleni w sprawie małżeństw homoseksualnych Brytyjscy konserwatyści Davida Camerona są wewnętrznie podzieleni w kwestii planów zalegalizowania małżeństw homoseksualnych. Koalicja rządząca chce wprowadzić zmiany ustawodawcze w tej sprawie przed upływem kadencji parlamentu. 118 posłów partii w Izbie Gmin na ogólną liczbę 303 zasygnalizowało wyborcom w swoich okręgach, że mają zastrzeżenia wobec proponowanych rozwiązań. Liczbę tę wymienił „Daily Mail”, powołując się na społeczną, ponadpartyjną inicjatywę „Coalition for Marriage”, która dokonała zestawienia korespondencji posłów na ten temat. Wcześniej ta sama grupa zebrała 612 tys. podpisów pod petycją popierającą obowiązującą obecnie prawną definicję małżeństwa jako związku mężczyzny z kobietą. Ośrodek badania opinii ComRes ustalił z kolei, że 62 proc. wyborców uważa, iż małżeństwa nie należy przedefiniowywać. Wśród wyborców Partii Konserwatywnej odsetek przeciwników wynosi 68 proc. Od 2005 r. w Wielkiej Brytanii dopuszczalne są tzw. cywilne związki partnerskie homoseksualistów. W oficjalnych dokumentach geje nie mogą jednak figurować jako małżonkowie.

27/11/2012 16:56:37


454_MAKIETA_1_01-25.indd 19

27/11/2012 15:43:39


dził się za to na redukcję budżetu na program „Connecting Europe” o 4,5 mld euro. W tym programie, finansującym ponadnarodową infrastrukturę, Cameron chciał głębszych cięć – o 20 mld euro. Także kluczowa kwestia brytyjskiego rabatu nie była omawiana. Faktycznie więc – zdaniem „Guardiana” – Cameron nie ma się czym chwalić. Rzecznik opozycyjnej Partii Pracy ds. finansów Ed Balls w wypowiedzi cytowanej przez Press Association wskazał, że „Cameronowi nie udało się przekonać przywódców UE do reformy unijnego budżetu i realnych cięć, za którymi głosowała Izba Gmin w październiku (...) Musi zacząć budować sojusze, jeśli chce porozumienia odpowiadającego interesom brytyjskiego podatnika i dobrego dla przyszłości UE” – stwierdził. – Nie było poczucia, że porozumienie musi być osiągnięte, ponieważ poszczególni członkowie poruszyli zbyt dużo szczegółowych kwestii – skomentował szczyt premier Irlandii Enda Kenny, wyrażając zarazem nadzieję, że porozumienie będzie osiągnięte w styczniu.

Camerkel wysadził z siodła merkollande

Nie jest prawdą, że europejski szczyt ws. budżetu niczego nie osiągnął; jego wynikiem jest nowy, pragmatyczny sojusz Angeli Merkel z Davidem Cameronem, tzw. Camerkel – napisał w najnowszym wydaniu tygodnika „Independent on Sunday” publicysta John Rentoul. „Dyplomaci i obserwatorzy nazywają nowy sojusz Londynu z Berlinem ważnym i istotnym. Nawet jeśli mają obawy, czy dotrwa do najbliższego szczytu w styczniu lub lutym, uważają, że samo jego zawiązanie jest najważniejszym wydarzeniem ostatniego dwudniowego spotkania” – napisał komentator. Zdaniem Rentoula najważniejszym aspektem szczytu było poparcie Merkel dla Camerona. „Wysoko postawieni członkowie delegacji Niemiec uznali, że próby wyizolowania Londynu podejmowane przez Van Rompuya i przewodniczącego Komisji Europejskiej Jose Manuela Barroso są nie do przyjęcia”. „Merkel uznała propozycje Camerona za merytorycznie słuszne, nawet jeśli nie poparła go w proponowanej skali cięć” – pisze publicysta. „Czyniąc tak, zdystansowała się od socjalisty Francois Hollande’a, opowiadającego się za wyższymi wydatkami. Podczas gdy sojusz Niemiec i Francji jest najsilniejszy w Europie, stosunki między centroprawicową kanclerz Niemiec a lewicowym prezydentem Francji nie są równie bliskie, jak były wówczas, gdy lokatorem Pałacu Elizejskiego był Nicolas Sarkozy” – dodaje. Cameron z kolei potrzebował poparcia europejskich przywódców, by wykazać brytyjskiej opinii, że nie jest w UE w izolacji, gdyż od początku swego urzędowania miał trudności z przekonaniem Brytyjczyków, iż Londyn ma w UE wpływy, a jego stosunkom z kanclerz Merkel zaszkodziło wyjście torysów z klubu chadeków Parlamentu Europejskiego w 2009 r. « 454_MAKIETA_1_01-25.indd 21

27/11/2012 15:43:43


028

TEMAT NUMERU EKONOMIA

Sławek Lat trzydzieści pięć. Przedsiębiorca. Na Foreksie od dwóch lat. – To jest dodatkowy pieniądz. Nie traktuję tego jako głównego źródła utrzymania. Forex to nie jest stała praca ze stałą pensją. – Na początku używałem programów demo. Miało to kilka etapów. Myślałem, że wszystko wiem, ale nie potrafiłem zarządzać ryzykiem. Straciłem na początku trochę pieniędzy. Potem wróciłem do konta demo. – Teraz znowu gram, stawiając prawdziwe pieniądze, jednak jestem mądrzejszy. Nauczyłem się zarządzać ryzykiem. Zarabiam adekwatnie do tego, co włożyłem. – To nie jest tak, że włożysz dwa tysiące funtów i będziesz sobie zarabiał tygodniowo np. czterysta funtów i kilkanaście tysięcy w ciągu roku. Tak to nie działa. – Nie staniesz się milionerem w ciągu tygodnia. Na początku kusiło mnie, żeby zainwestować więcej pieniędzy i wygrywać więcej. – Jeżeli będziesz miał pięćdziesiąt

454_MAKIETA_2_26-49.indd 28

tysięcy funtów gotówki i zarobisz drugie pięćdziesiąt tysięcy funtów w ciągu roku, to jesteś w stanie się utrzymać i to jest realne. Ale jeżeli włożysz dwa tysiące i po roku wyciągniesz drugie dwa, to się oczywiście nie utrzymasz. – Oczywiście jakbym miał więcej gotówki, to jak najbardziej jest to dobry sposób na życie. – Słyszałem o ludziach, którzy przegrywali fortunę, ale wiem, że to jest złe zarządzanie ryzykiem, brak cierpliwości i panika. – Teraz ograniczam swój czas na Foreksie do minimum, dlatego nie nudzi mi się gra na tym rynku. Oczywiście od czasu do czasu podglądam, co tam się dzieje. Sprawdzam, jak mi się pokazują sygnały; kiedy mogę wejść w trade, wtedy wchodzę.

ANDRZEJ

Około czterdziestki. Menedżer w jednej z londyńskich korporacji. Foreksem interesuje się od dwóch lat. – Nie powinienem mówić, że inwestuję na Foreksie. Dla mnie wcześniej istniała tylko giełda, ale ktoś mi pod-

27/11/2012 16:48:30


029 powiedział, że na Foreksie są do zarobienia prawdziwe pieniądze. Nie gram stale na rynkach walutowych. Teraz bardziej obserwuję, uczę się, próbuję różnych taktyk, robię w międzyczasie różne kursy. – Przeważnie ryzykujesz 1 proc. kapitału. Żeby zagrać, musisz mieć dziesięć tysięcy funtów kapitału, który teoretycznie jest do straty. Ryzyko to sto funtów. Sto funtów to przy średnich platformach, które są dostępne w tej chwili, jeśli grasz na spredach, funt za punkt. Biorąc pod uwagę wahania walut w ciągu dnia, masz sto funtów dziennie. – Gram na jednej platformie, są to realne pieniądze. Wirtualnymi pieniędzmi można się tylko pobawić. – Była jedna platforma, na której można było już grać 20 penów za punkt, i to było dobre. Bo maksymalne ryzyko to było 20 funtów, ale platforma zbankrutowała. – Powiem szczerze, że tutaj są duże możliwości. Jest tych platform trochę, są rozbudowane, są różne formy grania. – Hazard zawsze kusi. Kiedy zaczyna się stosować własne metody, zaczyna się

454_MAKIETA_2_26-49.indd 29

kombinować. – Przede wszystkim ważna jest systematyka, konsekwencja i nieuleganie emocjom. Jeżeli emocje biorą górę, rynek od razu cię pokarze. Tu nie ma szybkich pieniędzy.

GREG

Greg Biernacki. Trzy dekady z haczykiem „na tych łez padole”. Jako jedyny godzi się na występowanie pod własnym nazwiskiem. Weteran rynków walutowych – działa na nich przeszło dziesięć lat. Jest inwestorem oraz uczy inwestować ludzi na Foreksie. – Kiedyś każdy w Polsce chciał być maklerem i robić pieniądze, większość straciła, ale giełda tak naprawdę poszła niesamowicie do góry. Czyli jeśli wiedziałbyś, jak to robić, zarobiłbyś furę kasy. Niestety, większość nie wiedziała. – Milionerem na Foreksie można stać się z takim samym prawdopodobieństwem, jak grając na automatach w Las Vegas. Taka sama zasada. Nie można liczyć na to, że staniesz się bogaczem na Foreksie w ciągu kilku dni.

– Dla mnie jest to najszybszy sposób na zarabianie, natomiast w dalszym ciągu jest to proces powolny, jest to biznes. To jest oparte na zarządzaniu ryzykiem. – Ja wszystko liczę na Foreksie jako ryzyko. Każdy trade traktuję jako oddzielny biznes. Jeżeli określam swoje ryzyko na 2 proc. i tracę te 2 proc., to się z tego wycofuję. – Większość osób wie o ryzyku, ale stawiają za małe „stop-lossy” albo nie stawiają ich w ogóle. Albo robią tzw. „mental stop-lossy” i myślą wtedy: „Jak stracę te dwieście funtów, to wyłączę ten trade i będzie OK”, a potem tego nie wyłączają i opowiadają wielkie historie o zmowie na giełdzie, że broker chce ukraść ich pieniądze. To są bzdury. – Forex jest największym rynkiem na świecie i nawet rządy wielkich krajów nie są w stanie go kontrolować. Mogą oczywiście przez kilka dni kontrolować go np. poprzez jakiegoś „newsa”, ale nie mogą wpływać na zmianę cen w naturalny sposób. – Jest to bezpieczny rynek, jeśli jesteś przygotowany, żeby się nim posługiwać. Zanim pilot wsiądzie za stery »

27/11/2012 16:48:50


powtarzalność sekretnej geometrii i fraktali. – Jestem w trakcie testowania dwóch systemów. Jeden jest mój własny, inny zaczerpnięty od kogoś. Testuję oba na demo w czasie realnym. Oba przynosiły zyski w symulatorze przy ok. 500 wejściach.

Paweł

Na polskiej giełdzie grał jeszcze pierwszą edycją akcji Universalu. Skończył Wyższą Szkołę Bankową. O giełdzie wie wszystko. Rynek walutowy to dla niego morze możliwości. Pracuje w banku. – Ten rynek jest ogromny. Tak, gram tam, ale nie opuszczam rynku akcji. – Wygrywam na Foreksie i nie używam czarów. Dla mnie jest to zwykłe ryzyko inwestycyjne i jego oszacowanie. Tutaj jest tak samo jak na akcjach. Jedna informacja potrafi przemielić rynek i wyprodukować setki bankrutów oraz kilku bogaczy. – Słyszałem o tych wszystkich szkoleniach i jeśli ktoś lubi wydawać na to pieniądze, to jego sprawa. Ja opieram swoją wiedzę na tym, czego nauczyłem się po pierwsze w pracy na giełdzie, potem są szkolenia z coraz to nowych produktów finansowych i inwestycyjnych, no gdzieś tam podbudowa akademicka. – Nie, nie są to dla mnie czary. Po prostu jestem wykształcony w tym zawodzie i to lubię. Czary to dla mnie to, jak to się dzieje, że jak włączę wtyczkę do kontaktu, to działa mój komputer. Dla elektryka pewnie to jest normalka. Ale ja nie zabieram się za naprawę urządzeń i nie polecam, żeby elektryk zaczynał grać narzędziami finansowymi. Taki przykład. – Teraz jest Forex. Kiedyś była giełda. Moda jak moda. Kolejny produkt, na którym muszą zarobić banki. Przypominam, że ponad rok temu na różnicach kursów traciły duże przedsiębiorstwa. Zrobiła się haja i teraz drenuje się kieszenie mniejszych graczy. Jakoś się kręci. Czy grasz, czy przegrasz – zarabia broker.

PIOTR

W kwiecie wieku. Bez nałogów, bez problemów, bez pieniędzy. Kilka napisanych prac dyplomowych na koniec studiów, kilka nienapisanych doktoratów. Jest przy kasie dwunastego każdego miesiąca. – Może kiedyś zainwestuję. Najpierw trzeba mieć co. – Dla mnie to zwykły hazard. To, że ktoś wygrywa w Monopol i buduje dużo domów na planszy, nie oznacza, że będzie w świecie rzeczywistym landlordem. – Jeśli grałbym na Foreksie, to raczej przez kogoś. To znaczy dałbym mu pieniądze, niech gra. – Oczywiście musiałbym komuś takiemu ufać i na tyle go lubić, żeby nie mieć pretensji do niego, że wszystko przegrałem. « 454_MAKIETA_2_26-49.indd 31

27/11/2012 16:49:18


032 Biczowanie anglikanów FelieTonY NASZYM ZDANIEM

Andrzej Świdlicki

»

Po raz ostatni słyszałem, że kościół zawiódł naród, w stanie wojennym, gdy Jerzy Urban gromił go za rzekome wtrącanie się do polityki. Wcześniej partyjna propaganda biła w ten sam bęben przy okazji nagonki towarzysza Wiesława na episkopat za to, że zamiast więdnąć w kruchcie jako przeżytek czasów przedkomunistycznych, ośmielił się napisać list do biskupów niemieckich. Inny kościół w innym kraju został ostatnio oskarżony o to, że się społecznie wyobcował, na swym generalnym synodzie głosując przeciw dopuszczeniu kobiet do sakry biskupiej. W chórze oburzonych, namawiających kościół, by nie traktował zbyt dosłownie własnej doktryny, zgodnym głosem zaśpiewali były abp. Canterbury George Carey i minister ds. kultury, mediów i sportu Maria Miller.

Minister uznała, że decyzja synodu „nie wydaje się odzwierciedlać poglądów przytłaczającej większości członków kościoła”. Tak jakby kościół był odmianą samorządu osiedlowego, a nie instytucją hierarchiczną, stosującą teologię wiary zapisaną w księgach. „The Times” pisał o „prywatnej interpretacji zdeterminowanej mniejszości, która zatriumfowała nad zrozumieniem, wyrastającym z modlitewnej refleksji”. Tak jakby storpedowanie prób reformy Izby Lordów, nieśmiałych zresztą, wynikało z czegoś innego niż z „prywatnej interpretacji zdeterminowanej mniejszości” walczącej o apanaże i przyrodzone prawo do nich. Według reprezentantów przemysłu społecznego oburzenia, propagatorów feministycznej agendy, homoseksualnych małżeństw i wojujących wolnomyślicieli błąd synodu polega na tym, że nie rozumie, iż w nowoczesnej demokracji decyzje podejmo-

wane bez udziału konsultantów, speców od PR i samozwańczych ekspertów nie mogą być traktowane poważnie. Kościół będący w Anglii instytucją państwową nie może sam decydować, co dla niego dobre. W dodatku działając w społeczeństwie, w którym wolność pojmuje się jako odrzucenie odgórnego moralnego porządku i obyczajowy permisywizm. Pojęcia bojaźni bożej, łaski uświęcającej, bogobojności, miłosierdzia przestają być domeną kościoła – muszą być politycznie poprawne i urynkowione. Nowoczesna agenda pluralizmu jest jak socjalizm – w miarę postępów w budowaniu wymaga intensyfikowania klasowej walki z wrogiem. Stąd następnym etapem jej odgórnego wprowadzania nie będzie biskupka, ale biskupka single mother, jeśli fotogeniczna, biskup gej i idea równouprawnienia grzeszników z bogobojnymi. Totalną równość – utopijny absurd, chętnie głoszą wszelkiej maści tyranie. «

Cameron jak Bond AgnieszkA BielAmowicz

»

Nie podejrzewałam, że Cameron ma zacięcie aktorskie. Scenka, jaką odegrał w Brukseli, pokazuje, jak bardzo byłam w błędzie. Oto kiedy brytyjski premier przyjechał na rozmowy toczące się na szczycie UE, czekał na niego – jak na wszystkich czołowych polityków – tłum dziennikarzy. Cameron, zamiast poczekać na jakiekolwiek pytanie, wysiadł z samochodu, w sekundzie napiął pierś, zmarszczył czoło i z miną srogą, głosem wielkiego wojownika wygłosił swoje, niewątpliwie wystudiowane wcześniej, stanowisko: że cięcia były w domu (w UK), więc muszą być i na szczycie Unii. Że tak być dalej nie może. Gdyby zapytać mieszkańców nowych krajów członkowskich dojących Unię ze środków, pewnie byliby innego niż premier zdania. Ten mówił jednak o Unii jako całości, a przede wszystkim 454_MAKIETA_2_26-49.indd 32

o swoim własnym podwórku. Z badań ośrodka YouGov wynika bowiem, iż czterdzieści dziewięć procent Brytyjczyków chce wystąpienia z Unii. Dla porównania tylko jeden procent społeczeństwa jest zdania, iż ich kraj pozostaje nadal wśród państw mających główny wpływ na Wspólnotę. Nie byłabym aż takim sceptykiem, bo jeśli tylko wspomnieć kwestię wystąpienia Wysp z UE, podnosi się larum i głosy nie tylko tych uważających, że Unia bez UK nie byłaby tą samą, ale i tych przypominających, iż wystąpienie z niej UK oznaczałoby niemal dla wszystkich ekonomiczne kłopoty. Jednak co do dramatów odgrywanych w Brukseli przez Camerona, byłabym ostrożna. Może się bowiem okazać, iż mimo najlepszych scen przed kamerami zakulisowe rozdania kart i tak już się częściowo odbyły, a fochy UK – choć uzasadnione – mogą na arenie soldierscharity.org międzynarodowej tylko Wielkiej Bry-

tanii zaszkodzić. Nie o to jednak idzie: Cameronowi najbardziej zależy dziś na dobrze rozegranym najbliższym rozdaniu dla UK. Tu bowiem mieszkańców nie interesuje, ile Polska dostanie na cyfryzację, a ile któreś inne państwo na dziury w drogach, ale ich własne pieniądze. Komorowski mówi, że choć szczyt zakończył się fiaskiem, to „dramatu nie ma”. Cameron istny dramat zagrał. Miał powód, bo chociaż w Brukseli szło o budżet na lata 2012-2020, brytyjski premier walczył nie tylko o przyszłość Wysp, ale i o własne przetrwanie. Nie jest tajemnicą, że szczytowe ustępstwa Camerona oznaczałyby jego polityczną śmierć. Po to te szopki dla telewizji. Niech wyborcy zobaczą, jak lew-Cameron wyciąga pazury i dzielnie walczy. Brytyjczycy zawsze kochali Bonda. Tym razem bohatera próbuje grać sam premier. Już niedługo okaże się, czy z sukcesem. « 27/11/2012 16:58:31


Bezpieczny parlament ZNOWU DOBRONIAK

»

Do budynku parlamentu brytyjskiego bardzo łatwo się dostać. Wystarczy odstać swoje w kolejce. Następnie każdy, kto wchodzi – bez wyjątku – jest rewidowany pasywnie, czyli jego torba, plecak, portfel i inne przedmioty są skanowane, zaś sam odwiedzający przechodzi przez bramkę wykrywającą metale. Policjanci sprawdzają też, czy odwiedzający nie mieli kontaktu z materiałami wybuchowymi. Tak są sprawdzane tysiące ludzi dziennie i nikt nie robi z tego powodu hałasu. Mało tego, odwiedzający mogą przejść przez ogromny hol przypominający wnętrze kościoła, skorzystać z jednej z kafejek oraz zrobić zakupy w sklepiku. Zaraz za sklepikiem jest korytarz i sala, w której oczekuje się na posłów Izby Gmin (House of Commons), jeżeli było się z kimś umówionym. Dalej nie ma możliwości przejść samemu. Porządku wewnątrz pilnują policjanci oraz stewardzi. Sam budynek parlamentu wraz ze wszystkimi budynkami rządowymi jest chroniony przez różnego rodzaju bariery i zapory. Część z nich powstała zupełnie niedawno, w ciągu ostatnich dwóch lat. Wzdłuż całej Whitehall oraz Parliament Street są zbudowane balustrady z piaskowca, zawierające w swoim wnętrzu solidne bariery, które są w stanie powstrzymać rozpędzony czołg – tak przynajmniej jest w założeniu. Z zewnątrz wyglądają, jakby stały tam od stuleci. W rzeczywistości mają kilkanaście miesięcy. Nikt nie zastanawia się, czy to słuszne działania, czy nie. To jest oczywiste. Tak samo jak oczywiste jest to, że rodzina królewska przemieszcza się wojskowymi helikopterami, a premier Cameron lata służbowymi samolotami. To równie oczywiste jak odpowiedni prestiż i bezpieczeństwo, bo Brytyjczycy trochę inaczej postrzegają patriotyzm i dumę ze swojego kraju. Po polsku to będzie: „Jak cię widzą, tak cię piszą”. Nic dodać, nic ująć. I chociaż Cameron ma wielu przeciwników i silną opozycję, to nikomu nie przyjdzie do głowy, żeby mówić, że trzeba go zabić, a o posłach o kolorze skóry odmiennym od białego, że „rządzą nami obcy”. Społeczeństwo brytyjskie ma długą tradycję demokratyczną i pomimo że nie jest ono krystaliczne, to wie, że zmiany rządów przeprowadza się „nogami”, używając ich w drodze do urny wyborczej, a nie morderstwem politycznym. Niech mi ktoś odpowie, jak to się stało, że rządzi PO wraz PSL? Skoro w Polsce rządzi PO, to ktoś, do diaska, ją wybrał. Musiała to być większość, skoro tak się stało i rząd uzyskał votum zaufania. Zatem to znaczy, że nieszczęsna PO została demokratycznie (dla przypomnienia: PRZEZ WIĘKSZOŚĆ) wybrana. A więc ma mandat do rządzenia. Jasne jest wobec tego, że ta mniejszość, która teraz „się sadzi”, jedyne, co ma do zaoferowania, to dyktaturę – to jest system, kiedy mniejszość, wykorzystując aparat zastraszania, rządzi większością. A do tego prowadzi mowa nienawiści Kaczyńskiego i wywoływanie wojen polsko-polskich. Efekty są widoczne aż nadto – Brunon K. oraz radny PiS nawołujący do referendum, jakim sposobem zabić Tuska. I ci ludzie robią to z pieśnią „Boże coś Polskę” na ustach. APAGE SATANAS! « 454_MAKIETA_2_26-49.indd 33

27/11/2012 16:07:36


036 Gwałt w TV

KOMENTARZ TYGODNIA WIELKA BRYTANIA

Ograniczenie wpływów i roli telewizji publicznej to marzenie brytyjskich konserwatystów, które w końcu może się spełnić. Zwłaszcza że w ostatnich tygodniach BBC sama dostarcza amunicji swoim krytykom. Czy najpotężniejsza korporacja medialna świata wyrwie się z politycznych kleszczy, czy też czekają ją rewolucyjne zmiany?

RadOsław ZapałOwski

»

Kiedy media, których rola polega na przekazywaniu informacji, same stają się źródłem gorących newsów, wiadomo, że nie dzieje się dobrze. Kryzys w BBC stał się najważniejszym wydarzeniem ostatnich tygodni, wypierając z czołówek gazet wyścig do Białego Domu między Obamą i Romneyem, zmianę władzy w Chinach, implozję Libanu i powstanie największego na świecie koncernu naftowego. Newsy o brytyjskiej telewizji publicznej górowały także nad morderczymi dronami w Linconshire, nową polityką więzienną Davida Camerona oraz procesem o terroryzm w Birmingham. I chociaż w tym moralnym oburzeniu dużo było typowej, tabloidalnej nadinterpretacji, medialnej paranoi oraz podgrzewanej nagonki, to jednak pozycja telewizji publicznej zaczęła się chwiać. Brytyjskie środowiska konserwatywne, dla których BBC jest ostoją liberalnej czy nawet lewicowej publicystyki, zwietrzyły swoją szansę. Ich hasła o ograniczeniu pozycji, wpływów i roli najpotężniejszej medialnej korporacji na świecie przez lata trafiały na mur społecznego oporu. Brytyjczycy BBC postrzegali podobnie jak NHS 454_MAKIETA_2_26-49.indd 36

– jako narodowe i społeczne dobro, odpowiedzialną instytucję i markę, z której należy być dumnym. Teraz w wyniku skandali to się zmieniło. Według sondażu YouGov opublikowanego w „The Sun” w ciągu miesiąca zaufanie do dziennikarzy BBC spadło o 13 proc. Dziś 44 proc. Brytyjczyków uważa, że publiczny nadawca jest wiarygodny, 47 proc. jest odmiennego zdania. BBC boryka się z największym kryzysem społecznego zaufania w swojej historii. I wiele wskazuje na to, że czekają ją poważne zmiany.

TRup w sZafie kORpORaCji

Lawinę negatywnych, podważających dobre imię telewizji publicznej komentarzy zapoczątkował wyemitowany na początku października w ITV film dokumentalny, w którym były policjant, specjalista od tropienia pedofilów ujawnił, że wieloletni prezenter publicznego nadawcy, nieżyjący od roku Jimmy Savile był jednym z największych gwałcicieli i pedofilów w historii Wielkiej Brytanii. Showman, bohater klasy robotniczej wyglądający jak pan Kleks, mający ADHD jak Kuba Wojewódzki i popularny jak Adam Małysz stał się dla BBC cuchnącym kościotrupem z szafy, z którego po roku od śmierci wylało się, jak to sama BBC ujęła, „tsunami ohydztwa”. Teraz to tsunami topi

wiarygodność publicznego nadawcy, rozmywa społeczne zaufanie i jednocześnie jest wznoszącą falą dla jego wieloletnich krytyków, którzy płyną w końcu w wymarzonym przez siebie kierunku. Trzy śledztwa mają ustalić, dlaczego przez 40 lat w BBC tolerowano krzywdzenie dzieci i kobiet, blokowano wszelkie oskarżenia wobec Savile’a oraz jaki był powód niedopuszczenia kilka tygodni temu na antenę gotowego już programu pokazującego jego przestępstwa. Na podstawie pierwszych ustaleń szef metropolitarnej policji Bernard Hogan-Howe publicznie mówił, że „to, co się tam działo, wygląda naprawę okropnie”. Policja daje także do zrozumienia, że DJ-celebryta pobił w ciągu czterech dekad swojej aktywności rekordy seksualnego rozpasania. Metropolitarna policja mu już ponad 300 zeznań pokrzywdzonych, w większości kobiet, w tym nieletnich. Podobno szykują się też aresztowania innych gwiazd, które mogą być zamieszane w aferę Savile’a lub samodzielnie nękały seksualnie różne osoby w różnych miejscach i instytucjach. Największe oburzenie budzi jednak postawa BBC, która kościotrupa chciała schować głęboko w szafie. Publicysta „Guardiana” Jonathan Freedland skwitował to krótko: „Prawdziwą zbrodnią BBC w sprawie Savile’a było to, że korporacja zachowywała się jak kościół katolicki”. 27/11/2012 16:07:51


040

WOKÓŁ NAS CHARYTATYWNIE

Brazylia charytatywnie Znany już z łamów „Cooltury” nasz czytelnik i podróżnik Stanisław Motyka po raz kolejny wybrał się na charytatywną wyprawę. Tym razem do Brazylii. Po powrocie podzielił się z nami swoimi wrażeniami oraz kolejną porcją zdjęć. STANiSŁAW MOTyKA

»

Właśnie wróciłem z Brazylii, mojej 10. globalnej wyprawy charytatywnej. Tym razem 10-dniowy trek przebiegał w Serra da Bocaina, południowo wschodnim regionie Brazylii (pomiędzy Rio de Janeiro i Sao Paulo).Ten chroniony obszar Puszczy Amazońskiej szczyci się fauną i florą, jakiej nie zobaczy się nigdzie indziej, np. ptak macuco, tapiry, jaguary, egzotyczne papugi czy małpy. Ponieważ jest to rejon tropikalny, nie istnieją tu 454_MAKIETA_2_26-49.indd 40

znane nam pory roku. Krajobraz składa się głównie z gęstych lasów tropikalnych, które czasami sięgają do samego morza, tworząc niewiarygodne widoki. Pierwszą noc spędziliśmy w sielankowej wiosce Formoso, w jakże urokliwym i zabytkowym dworze zbudowanym w 1928 r., z unikalną hiszpańską architekturą kolonialną, pamietającym wspaniały okres plantacji kawy. Pięknym mottem tego miejsca jest: „Tutaj luksus oznacza historię, autentyczność, piękno i spokój”. Kolejne noce spędzaliśmy w pousadach, dalej rozkoszując

Żyjąc wspomnieniami wyprawy z Brazylii, postanowiłem jeszcze raz wesprzeć Marie Curie Cancer Care i 13 lipca 2013 r. wyruszam w podróż przez Islandię. Jeśli ktoś z czytelników zechciałby wesprzeć moje przedsięwzięcie, podaję moją stronę internetową, gdzie można bezpiecznie wpłacić pieniądze bezpośrednio na konto: http:www.justgiving.com/StanislawMotyka

27/11/2012 17:02:29


454_MAKIETA_2_26-49.indd 42

27/11/2012 16:08:13


044

PULS WYSP KRÓLEWSKI JUBILEUSZ

Żelazne wesele brytyjskiej królowej Królowa Elżbieta i książę Filip przetrwali rodzinne skandale, polityczne burze i różnice charakterów. Są już razem od 65 lat. Od dnia ich ślubu w brytyjskich mediach nie ustają spekulacje. Czy ten związek to prawdziwa miłość, czy może układ dla dobra Korony? aNNa rąCzKOwSKa

»

Życzenia z całego świata wciąż płyną do Pałacu Buckingham. Królowa Elżbieta II i książę Filip 20 listopada obchodzili 65. rocznicę ślubu. Nie było jednak żadnej pompy. Szafirowe gody spędzili prywatnie, w zaciszu domowym. Niewiele osób zapewne wie, że są co prawda dalekimi, ale kuzynami i mają wspólnego przodka – królową Wiktorię. Zaręczyli się po kryjomu w 1946 r.

SzaFirOwE gOdy

– Ja Elżbieta, Alexandra, Mary biorę Filipa za męża. Dokładnie 65 lat temu w Westminster Abbey w Londynie młodziutka, 21-letnia brytyjska księżniczka poślubiła przystojnego księcia Filipa. Ceremonia transmitowana była przez radio. Słuchało jej 200 mln ludzi na całym świecie. Zdjęcia z tej niezwykłej uroczystości zarejestrowała narodowa kronika filmowa. Zainteresowanie tym wydarzeniem było nie mniejsze niż to, które towarzyszyło „ślubowi stulecia” księcia Williama i Kate Middleton. Media milczą na temat prezentów, jakimi obdarowali się małżonkowie. Znając ich praktyczną stronę życia, niewykluczone, że podarków w ogóle nie było. Na kilka dni przed ich szmaragdowymi godami całkiem nieprzypadkowo jednak w brytyjskich księgarniach pojawiła się 454_MAKIETA_2_26-49.indd 44

książka pary znanych autorów: Phila Dampiera i Ashleya Waltona, zawierająca zbiór dowcipów i scenek sytuacyjnych z księciem Filipem w roli głównej. Sugerowano, że pojawienie się tytułu na sklepowych półkach miało ułatwić królowej decyzję, co powinna podarować mężowi z okazji rocznicy ich ślubu. 65. rocznicę małżeństwa w Polsce nazywa się żelaznym weselem. Brytyjczycy nazywają je szafirowym. Para monarsza jest jednym z dwóch tysięcy małżeństw, które w tym roku w Wielkiej Brytanii obchodzą szafirowe gody.

NiESpOdziaNKi i wySzuKiwarKa

Po 65 latach książę Filip wciąż zaskakuje swoją małżonkę romantycznymi podarunkami, a ona radzi mu, jak wyszukiwać informacji w Google. Wszyscy z najbliższego otoczenia dworu twierdzą, że królowa Elżbieta II jak nikt inny doskonale potrafi naśladować męża. On z kolei, gdy tylko ma okazję, osobiście przyrządza jej ulubionego drinka: dżin zmieszany z aperitifem Dubonnet. To małżeństwo to para żartownisiów. Podczas wizyty w Kanadzie w 1951 r. książę Filip gonił swoją dostojną małżonkę po korytarzu pociągu. Ucharakteryzował się przedtem na wampira. Zdarzały się także wybuchające czekoladki czy orzeszki, z których niespodziewanie wyskakuje gumowy wąż. Tak jak każde małżeństwo z kilkudziesięcioletnim stażem, także Elżbieta i Filip mają swoje gorsze dni. Jak obserwował były prywatny sekretarz królowej Lord Charteris, para niejednokrotnie się kłóciła; książę Filip jest jedynym człowiekiem na świecie, który może powiedzieć do brytyjskiej monarchini, żeby się zamknęła, a królowa rzekomo nie pozostaje dłużna przy tego rodzaju konwersacji. – Dziadek potrafi rozśmieszyć babcię. Myślę, że to dlatego, że tak bardzo się od siebie różnią – mówił brytyjskiej prasie o jubilatach ich wnuk książę William. – Dziadkowie doskonale się uzupełniają, choć ich sposób patrzenia na świat jest zgoła inny – dodał. Jeden z dziennikarzy, zbierający materiał do książki o parze królewskiej, zapisał

refleksję ich bliskich znajomych na temat ich związku: „Są na świecie ludzie, którzy nie potrzebują dużego grona przyjaciół. Tak jak tych dwoje – razem piją popołudniową herbatkę, rozmawiają o wszystkim. On czyta jej fragment listu, który właśnie otrzymał, a ona odwdzięcza mu się żartem. Oni po prostu się uwielbiają”.

prawdziwa miłOść

Widać to na rodzinnych fotografiach. Mają swoją jedną, ulubioną pozę. Ona trzyma go

Z kart historii państwo młodzi: Królowa Elżbieta i książę Filip zaręczyny: 10 lipca 1947 r. zaręczyny Filipa i Elżbiety zostały podane do publicznej wiadomości. data ślubu: 20 listopada 1947 uroczystość: Ceremonia ślubna odbyła się w Westminster Abby w Londynie. W tym samym kościele 29 kwietnia 2011 r. odbył się ślub wnuka królowej Williama. Obrączki: Ślubne obrączki królowej Elżbiety II, Królowej Matki, księżniczek Małgorzaty i Anny oraz Diany Spencer zostały wykonane z tej samej bryłki walijskiego złota. Suknia ślubna: Suknię zaprojektował słynny kostiumolog Norman Hartnell na wzór obrazu Botticellego „Wiosna”. Kreacja miała symbolizować odrodzenie monarchii po II wojnie światowej. Podczas ceremonii zaślubin królowa miała na sobie również 4-metrowy welon w kolorze kości słoniowej, udekorowany tysiącami pereł i cennych kryształków. Biżuteria panny młodej: Przyszła królowa miała na sobie tiarę, którą Elżbiecie podarowała jej babcia królowa Maria, oraz diamentową bransoletkę – prezent ślubny od księcia Filipa. prezenty: Królowa Elżbieta II i Filip otrzymali ponad 2,5 tys. prezentów, m.in. 76 chustek, 30 szali, 148 par pończoch i 16 koszul nocnych. podróż poślubna: Miesiąc miodowy młoda para spędziła w Broadlands, posiadłości lorda Mountbattena.

27/11/2012 16:08:18


454_MAKIETA_2_26-49.indd 46

27/11/2012 16:08:24


104

REKLAMA BUDOWNICTWO I REMONTY

453_MAKIETA_4_78-107.indd 104

20/11/2012 10:53:16


051

Szczegółowe godziny otwarcia na stronie internetowej; zamknięte 25.12. Bilety: w godz. szczytu: 13,50 funta, dzieci do 12 lat 9 funtów, rodziny (4 bilety) 38 funtów; poza godz. szczytu 11,50 funta, dzieci do 12 lat 8 funtów, rodziny 31 funtów. Tel. 0844 847 1576 www.nhmskating.com

w kinach » SILVER LININGS PLAYBOOK Reż.: David O. Russell; wyst.: Bradley Cooper, Jennifer Lawrence, Robert De Niro www.timeout.com Historia faceta po załamaniu nerwowym po rozstaniu z żoną, który właśnie wyszedł ze szpitala psychiatrycznego, i dziewczyny, która po śmierci swojego męża uzależniła się od przypadkowego seksu. Oboje biorą lekarstwa, chodzą na terapię, poznają się bliżej na lekcjach tańca towarzyskiego.

454_MAKIETA_3_50-77.indd 51

Z czasem zaprzyjaźniają się, przechodzą momenty uwielbienia i nienawiści i rodzi się między nimi coś ważnego.

» SEVEN PSYCHOPATHS Reż.: Martin McDonagh; wyst.: Colin Farrell, Woody Harrelson, Sam Rockwell www.timeout.com Marty, irlandzki pisarz, który po pijaku nawet nie potrafi otworzyć scenariusza, wraz ze swoim kolegą dopuszcza się porwania pieska znanego gangstera. To budzi w nim dziwaczne pomysły na scenariusze filmowe.

» THE IMPOSSIBLE Reż.: Juan Antonio Bayona; wyst.: Naomi Watts, Ewan McGregor,Tom Holland www.timeout.com Pierwszy film opowiadający o tsunami na Oceanie Indyjskim w 2004 r., a konkretnie o jednej z rodzin, która przez to przeszła.

27/11/2012 15:46:47


053 Teatr Syrena zaprasza na jesienne przedstawienie dla dzieci. Udział biorą dorośli aktorzy i dzieci Szkół Polskich. Rezerwacje i bilety: tel. 07770765983 lub e-mail: kryssiebell@msn.com

»

DVD: „LISTY DO M.”

05.12, g. 14.00, Sala Prób. Bilety: 5 funtów. To film, w którym pogubieni życiowo bohaterowie odkryją, że to, co ich spotkało, to właśnie miłość. W tym jednym wyjątkowym dniu w roku, w Wigilię Bożego Narodzenia, pięć kobiet i pięciu mężczyzn przekona się, że przed miłością i świętami nie da się uciec. Reż.: Mitja Okorn. Grają: Maciej Stuhr, Piotr Adamczyk, Agnieszka Dygat, Beata Tyszkiewicz i inni. Org. Komisja Kultury POSK

„Józef Konrad Korzeniowski, angielski pisarz polskiego pochodzenia”.

w Klubie Orła  Białego wydarzenia sPecJalne

zumba z polską instruktorką 5.12 (środa) 19.30-20.30, wstęp £7,dyskoteka na balham 8.12 (sobota) godz 21.00-2.00, wstęp £5. Na „Wehikuł Czasu” zaprasza DJ Lukas. Obowiązuje elegancki strój.

25-lecia cezarego Pazury

dyskoteka andrzejkowa 1.12 (sobota), godz.21.00-02.00. Wstęp £7, £15 (z kolacją w formie bufetu).

08.12, g. 17.00 (do potwierdzenia) i 20.00, Sala Teatralna 09.12, g. 17.00 (do potwierdzenia) i 20.00, Sala Teatralna Zaprasza Ewa Becla: www.evabecla.com, eva@evabeclapresents.com, tel. 07788 410122

zabawa dla dzieci z mikołajem 1.12 oraz 8.12 (sobota) godz 15.00 – 17.00. Cena £12 dzieci – wliczona paczka, zabawa, nagrody. Dorośli wstęp £3. Ilość miejsc ograniczona.

» Koncert Świąteczny – Jubileusz

Koncert Świąteczny – Jubileusz 25-lecia Cezarego Pazury, mistrza kabaretu i komedii, odtwórcy znakomitych ról filmowych i teatralnych.

»

Świąteczny Koncert Przy Kawie: Piotr wyleżoł classical Quartet

12.12, g. 15.00, Sala Teatralna. Rezerwacja biletów: tel. 079 00 46 31 89. Kasa czynna w dniu koncertu w g. 13.30-15.00, tel. 020 8741 1887. Wybitny pianista jazzowy ukazuje swoje klasyczne oblicze. W programie interpretacje dzieł takich kompozytorów, jak Bach, Szymanowski, Szostakowicz, Lobos, Rózycki w wykonaniu Classical Quartet: Piotr Wyleżoł – fortepian, Barbara Dziewięcka – skrzypce, Beata Urbanek-Kalinowska – wiolonczela, Michał Barański – kontrabas. Zaprasza: Konfraternia Artystów Polskich w WB i POSK. PosK zamKnięty w dn. 25-30.12.

» doroczny bal sylwestrowy 31.12. Rezerwacja biletów: POSK Sala Teatralna: tel. 07796680297 POSKlub: tel. 020 8742 6415/16 Restauracja „Łowiczanka”: tel. 020 8741 3225 Jazz Café: tel. 07747081353, sylwesterjazzcafe@gmail.com galeria PosK-u

Informacje: tel. 020 8742 6430 w śr., g. 11.00-14.00. 24.11-23.12 Wystawa Biblioteki Polskiej pt.

454_MAKIETA_3_50-77.indd 53

zapraszamy wszystkie osoby z branży kosmetycznej na dzień otwarty. 2.12 (niedziela) godz 11.00 – 15.00. Pokazy zabiegów, prezentacja kosmetyków renomowanych firm. Wstęp wolny Informacje 07809457742, Małgosia i 07749487476, Ania. impreza dla dorosłych 30+ 7.12 (piątek). Osoby bez partnerów mile widziane. Złote przeboje lat 70., 80., 90. zagra DJ Lukas. Wstęp: £15. W cenie biletu kolacja w formie bufetu. 20.00 - 00.00. w listopadzie i grudniu zapraszamy na „Xmas Party” Dowolny dzień, ilość osób od 10 do 300. Oprócz tradycyjnych polskich dań można zamówic DJ-a lub zespół. bal sylwestrowy 2012/2013 31.12 (poniedziałek) godz. 20.00 - 03.00. Przywitamy wspaniałym koktajlem, a o północy poczęstujemy lampką szampana! Danie główne: karkówka z ziemniakami i bukietem warzyw królewskich. Bufet zimnych przysmaków: pasztet domowy, zestaw wędlin, śledzie w trzech smakach, sałatka jarzynowa i pieczywo. Deser: tradycyjny domowy sernik. Po północy gorący barszcz czerwony z krokietem. O oprawę muzyczną balu sylestrowego zadba DJ Lukas. Wstęp: £70 od osoby.

27/11/2012 15:40:23


054 Śmierć. Portret własny CAFÉ COOLTURA GALERIE + OKIEM EZOTERYKI

co można powiedzieć o śmierci? wiemy, że na pewno kiedyś nadejdzie, ale wolimy o niej nie myśleć, przynajmniej do czasu, kiedy nie jesteśmy do tego zmuszeni. Łukasz Marczewski

»

Wyjątkiem od tej reguły jest Richard Harris, były kolekcjoner dzieł sztuki z Chicago, który poświęcił ostatnie 12 lat swojego życia na zbieranie przedmiotów związanych ze śmiercią. Tę niecodzienną kolekcję, która przez lata rozrosła się do około półtora tysiąca eksponatów, zapoczątkowała martwa natura z czaszką oraz wiązanką pędzla Adriaena van Utrechta. Najnowsza wystawa Wellcome Collection pt. „Death. A Self-portrait” prezentuje około 300 przedmiotów zgrupowanych w pięć tematycznych sekcji. Naszą wędrówkę po meandrach ostatniej drogi rozpoczynamy w galerii Contemplating Death, gdzie wita nas XVIIwieczne płótno Miradoriego przedstawiające – a jakże – czaszkę i rozłożonego na niej Putto (nagiego chłopca) nawiązującego do antycznego bóstwa Erosa, sugerujące bliski związek śmierci z erotyką. Kolejny eksponat wydaje się potwierdzać tę tezę: fotografia współczesnego amerykańskiego artysty Johna O’Reilly’ego jest satyrą na tradycyjny motyw religijno-artystyczny „vanitas” (marność) w postaci m.in. dyndającego penisa autora. Komediowy aspekt śmierci zgłębia następna galeria. Szkielety zawsze wydawały się nieco absurdalne – jako wizerunki rodem z wesołego miasteczka bez wątpienia prezentują się śmiesznie w finezyjnie dopracowanej rzeźbie Waltera Sanera z 1925 r. Może dlatego, że się szczerzą? Jednak czasem mogą one również wyglądać strasznie. Wystarczy spojrzeć na dwa tybetańskie tańczące szkielety chitipati, które bez wątpienia przyprawiłyby młodszą część widowni o koszmary senne. Więcej humoru odnajdziemy na fotografii z przełomu wieków, prezentującej kilku studentów medycyny stojących wokół rozkładającego się nieboszczyka podczas sekcji zwłok, 454_MAKIETA_3_50-77.indd 54

ubranych nie w fartuchy, ale w stroje na imprezę na łodzi (na którą zapewne udali się zaraz po zabawie ze skalpelem). Jednym z najciekawszych eksponatów, przy którym warto zatrzymać się na dłużej, jest niesamowita plastelinowa rzeźba „Calavera” argentyńskiego kolektywu Mondongo. Symbole zachodniego kapitalizmu, jak np. banki, spiętrzają się na górze, przygniatając południowoamerykańkie dzielnice nędzy obrazujące problemy tego regionu świata, a całość – ociekająca wręcz politycznymi aluzjami – układa się w obraz czaszki. Gablotę wypełnioną ekslibrisami można ominąć szerokim łukiem. Wydaje się, że cała ta ikonografia wraz z powtarzającymi się, nudnymi motywami została skutecznie opanowana przez subkulturę gotycką i dzisiaj może bardziej kojarzyć

się z gadżetami rodem z tournée Guns N’ Roses. W rzeczywistości śmiercią przesiąknięta jest cała sztuka, bo podobnie jak w życiu – jest jego nieodłączną częścią. Analogicznie nauka. Czym innym jest misja Wellcome Trust, jeżeli nie finansowaniem badań nad polepszeniem i przedłużeniem ludzkiego życia? Kłopot w tym, że jeżeli umieścimy śmierć pośrodku sceny, na pewno zostaniemy bez dekoracji. Może zatem lepiej zostawić ją w cieniu? « Death. a self-portrait Wystawa otwarta do 24 lutego 2013 Wellcome Collection 183 Euston Road, London NW1 2BE Galeria czynna codziennie w godzinach 10-18, w czwartki do 22 Wstęp bezpłatny

27/11/2012 17:41:19


057

454_MAKIETA_3_50-77.indd 57

27/11/2012 16:15:42


061

W Malinowym chruśniaku... MARTYNA DRZEWIECKA i KAROLINA ZAGRODNA

»

Restauracja Malina na Hammersmith nie jest typową, gwarną polską pierogarnią z wizerunkami górali na ścianach, lecz jasną, przytulną i elegancką restauracją ze świetnie skomponowanym menu. – Wchodząc do Maliny, musiałam upewnić się w myślach, że faktycznie jestem w polskiej restauracji. Jest jednocześnie jakby polska i niepolska, nie uważasz? Są pierogi i bigos, ale wystrój chłodny, jakby skandynawski. W samym sercu polskiej dzielnicy, ale z klientelą, jak mówią właścicielki, w połowie polską, a w połowie angielską. – Według mnie bardziej angielską. Pewnie przyciągają ich takie frykasy, jak wielka krówka z kremem waniliowym – nie widziałam tego nigdzie indziej, w żadnym menu. – Mój pieczony pstrąg był pyszny. Bardzo wykwintny. W połączeniu z białym winem i creme brulee na deser smakował jak w typowej francuskiej restauracji!

454_MAKIETA_3_50-77.indd 61

– Wyglądał wykwintnie, ale przyznaj, zazdrościłaś mi grillowanego kurczaka? – Pewnie. Najchętniej spróbowałabym wszystkiego. – Maliny na ścianach – bomba! Kilka wielkich, soczystych owoców na białych ścianach. Prostota i dobry pomysł. – Wystrój jest dosyć zimny, ale wieczorem, przy świecach, bardzo mi się podobało. Było nadzwyczaj przytulnie. Nie każda polska restauracja musi być pełna przepychu, czasem prostota podoba się najbardziej. Często gra się na sentymentach rodaków, dekorując polskie jadalnie – przepraszam, restauracje – bardzo kiczowato. – Dowód na to, że umiar idzie w parze z klasą. Oby więcej takich restauracji! RESTAURACJA MALINA 166 Shepherds Bush Road, Hammersmith, London W6 7PB, tel.: 020 7603 8881, www.malinarestaurant.com Więcej w galerii na stronie: malinarestaurant.com/en/gallery

NASZE DANIA Karolina: Porcja pierogów mieszanych Grillowany filet z kurczaka z zieloną fasolką i masłem czosnkowym Deser na wzór cukierka krówki, z kremem waniliowym Martyna: Pierogi wegetariańskie Pstrąg pieczonyz ogórkami kiszonymi i koperkiem Creme brulee

27/11/2012 15:40:36


066

CAFÉ COOLTURA PORADY / ZDROWIE

Sculptra – lifting bez skalpela Czy to w ogóle możliwe? W obecnej dobie medycyna estetyczna oferuje wiele zabiegów, których rezultatem jest napięcie i uniesienie skóry twarzy. Fakt ten bardzo cieszy pacjentów, gdyż mogą oni nieco odsunąć w czasie decyzję o operacji plastycznej (jeżeli oczywiście brali taką opcję pod uwagę). DR AGNIESZKA ROSZYK www.2glow.co.uk

»

Najczęściej mianem „liftingu bez skalpela” („liquid face lift”) lekarze i pacjenci określają zabiegi z wykorzystaniem amerykańskiego preparatu Sculptra. Lek ten jest kwasem poli-L-mlekowym, który wstrzykiwany jest głęboko do tkanek w celu stymulacji syntezy kolagenu przez komórki zwane fibroblastami. Efekty są widoczne po około 6 tygodniach, gdyż narastają stopniowo. Dzięki Sculptrze uzyskujemy uniesienie powłok twarzy, wypełnienie zapadniętych skroni, wyrównanie ubytków objętości policzków, a także wypełnienie wszelkich bruzd. Bardzo ważne jest, aby pacjent po zabiegu dobrze się odżywiał (odpowiednia podaż białka, witaminy C itd.), gdyż organizm musi mieć budulec do syntezy nowego kolagenu. Efekty działania preparatu utrzymują się średnio 24 miesiące, ale bywa, iż pacjenci widzą korzystne zmiany jeszcze po upływie tego czasu. Jeżeli po jednorazowym zabiegu pacjent nie osiąga pożądanego efektu, zabieg powinien być powtórzony, czasami z większą ilością preparatu. To, w jaki sposób nasz organizm „odpowie” na Sculptrę, a co za tym idzie – jak wiele zsyntetyzuje nowego kolagenu, zależy od wielu czynników, m.in. od wieku pacjenta, sposobu odżywiania, natężenia aktywności fizycznej, palenia tytoniu itd. Za pomocą preparatu Sculptra możemy również znacząco poprawić wygląd dłoni oraz dekoltu. Zwykle w czwartej lub piątej dekadzie życia zauważamy istotny ubytek objętości zewnętrznych powierzchni dłoni, co przejawia się nadmierną widocznością ścięgien i naczyń krwionośnych – dłonie nie są pełne, „równe” jak niegdyś. To samo dotyczy dekoltu, zwłaszcza u osób, które nadmiernie korzystały 454_MAKIETA_3_50-77.indd 66

ze słońca lub solarium – widoczna staje się utrata tkanki podskórnej, pojawia się zwiotczenie, a następnie zmarszczki. Sculptra jest w pełni bezpiecznym preparatem w rękach doświadczonego specjalisty. Ze względu na specyfikę zabiegu niezwykle istotna jest bardzo dogłębna znajomość anatomii, dlatego nie każda osoba oferująca zastrzyki z toksyny botulinowej odważy się na praktykowanie Sculptry, gdyż jest to jeden z najbardziej zaawansowanych zabiegów medycyny estetycznej. Zanim skusimy się na „lifting bez skalpela”, konieczna jest konsultacja.

Zabieg nie może być wykonany na tej samej wizycie, gdyż preparat musi być rozrobiony ok. 24 godziny wcześniej. Po zabiegu należy przez 30 dni masować twarz przez 5 minut dziennie w celu jeszcze lepszego pobudzenia syntezy kolagenu. Przez kilka dni nie należy korzystać z basenu, usług kosmetyczki, zabronione jest też opalanie się. Niemniej jednak wszystkie te chwilowe wyrzeczenia są warte spektakularnego rezultatu, który ukaże się naszym oczom kilka tygodni później. Za 2 tygodnie parę słów o mezoterapii i jej rodzajach. « 27/11/2012 17:04:55


REKLAMA ZDROWIE I URODA

454_MAKIETA_3_50-77.indd 67

067

27/11/2012 15:40:45


074

CAFÉ COOLTURA PORADY / ZDROWIE

454_MAKIETA_3_50-77.indd 74

27/11/2012 15:40:57


REKLAMA SKLEPY / RESTAURACJE

454_MAKIETA_3_50-77.indd 75

075

27/11/2012 15:40:59


076

CAFÉ COOLTURA WIELKA BRYTANIA OD KUCHNI

Pieprzmy lub popieprzajmy zdrowo SERGIUSZ HIERONIMCZAK, sergiusch72@yahoo.co.uk

»

Podobno najbardziej wyrazisty jest język francuski. Te same uczucia można wyrazić na wiele różnych sposobów. Język polski nie jest, moim zdaniem, gorszy, a przynajmniej ja nieźle sobie radzę z wyrażaniem w nim własnych uczuć. Uwielbiam przy tym język potoczny, ale również wołowy, zwłaszcza w galarecie. Dzisiaj popieprzymy więc o pieprzu. Pieprz jest niezwykle cenną przyprawą. Był czas, kiedy płaciło się za niego tyle złota, ile sam ważył. Niewątpliwie wpłynął też znacząco na bieg historii – z jego to powodu Europejczycy szukali drogi na Wschód. Roślinę tę uprawia się krajach klimatu tropikalnego i subtropikalnego. Największym producentem pieprzu są Indie, ale produkują go również Indonezja, Malezja, Brazylia i Wietnam. Liczne odmiany i gatunki rosną też w Ameryce. W Europie zaczęto go doceniać dzięki importowi starożytnych Greków i Rzymian. Pierwsze plantacje pieprzu założono już 1000 lat p.n.e. właśnie w okolicach Bombaju. W późniejszym Cesarstwie Rzymskim pieprz był środkiem płatniczym. Stanowił coś w rodzaju waluty przeliczeniowej. Zasadniczym walorem pieprzu w tamtych czasach był jego maskujący charakter. Dzięki ostrości zabijającej realny smak (to tylko złudzenie smakowe, bo tak naprawdę to zawiązki chemiczne reagujące na nasz język wywołują rodzaj bólu) można było lekko naciągnąć walory

454_MAKIETA_3_50-77.indd 76

handlowe sprzedawanej żywności. Dzisiaj na każdym opakowaniu mamy datę ważności i żaden sklep nie odważy się sprzedać czegoś po terminie. Kiedyś tę rolę pełnił pieprz. Jeżeli coś było mocno popieprzone, to znaczyło, że nie jest pierwszej świeżości. Termin „spieprzyć” ma w tym przypadku właściwe znaczenie. Pieprz czarny jest pnączem i rośnie tylko w klimacie tropikalnym. Pierwsze owoce pojawiają się po ok. 8 latach, są wielkości grochu, początkowo zielone, potem czerwonawe. Po zerwaniu są suszone, wtedy przyjmują czarną barwę. Pieprz biały ma smak mniej palący i bardziej subtelny niż pieprz czarny. Jest wytwarzany z dojrzałych ziaren pieprzu, które pozbawia się okryw. Pieprz zielony to niedojrzałe owoce pieprzu zakonserwowane w solance. Charakteryzuje się wyszukanym, wyrazistym i odświeżającym smakiem; nie jest przy tym tak ostry w smaku jak pieprz czarny. Doskonały do sosów. Pieprz cayenne (chili) nie jest pieprzem. Jest wytwarzany z mielonych owoców ostrych papryczek, stąd jego bardzo ostry smak. Warto wiedzieć, że cayenne obniża poziom cholesterolu. Pieprz seczuański to jeszcze jeden pieprz, który nie jest pieprzem. Wytwarzany jest z owoców pewnej odmiany jesionu kolczastego. Jest powszechnie stosowany w kuchni chińskiej i szczególnie pasuje do potraw z drobiu. Koniec pieprzenia! Polecam tworzenie własnych mieszanek do gotowa-

nia. Wszystkie te kolorowe papierki ze sklepów pełne są soli i glutaminianu sodu, które powoli pieprzą nam zdrowie. Dlatego jak mamy coś popieprzyć, to zróbmy to zdrowo. Przyprawy, które możecie zrobić sami, sprawią Wam więcej przyjemności i nie zawierają dodatków smakowych, więc są zdrowsze. Pasują do kurczaka, warzyw, wołowiny i wieprzowiny. Można je dodawać do zupy i sosu. A co najważniejsze, są własne. « MIX DO PIECZENI SKŁADNIKI 1 łyżka soli gruboziarnistej 1 łyżka zmielonych liści laurowych 2 łyżki białego zmielonego pieprzu 2 łyżki czarnego zmielonego pieprzu 1 łyżeczka zmielonej gałki muszkatałowej 1 łyżeczka zmielonego cynamonu

1 łyżka zmielonego ziela angielskiego 1 łyżka zmielonej macy 1 łyżeczka zmielonych nasion selera 1 łyżka zmielonych goździków SPOSÓB PRZYRZĄDZENIA Każdą przyprawę rozbić w moździerzu oddzielnie i dodawać po kolei. Przed dodaniem do czegokolwiek, wsypać potrzebną ilość na suchą i rozgrzaną patelnię na kilka sekund. Uwolnią się olejki, które dają smak. SKŁADNIKI 1/4 szklanki grubej soli 1/4 szklanki ciemnego cukru 1/4 szklanki suchej słodkiej papryki (hiszpańska lub węgierska) 2 łyżki suchej wędzonej papryki 2 czubate łyżki czarnego pieprzu 1 łyżka suszonej cebuli 1 łyżka suszonego czosnku Nóżki z kurczaka natrzeć mieszanką na kilka godzin przed pieczeniem. Pycha!

27/11/2012 15:41:00


080

REKLAMA KSIĘGOWOŚĆ / FINANSE / PRAWO

454_MAKIETA_4_78-107.indd 80

27/11/2012 14:55:41


090

REKLAMA SKUP ZŁOMU

454_MAKIETA_4_78-107.indd 90

27/11/2012 14:55:55


REKLAMA SKUP ZŁOMU / WYWÓZ ŚMIECI

454_MAKIETA_4_78-107.indd 91

091

27/11/2012 14:55:56


REKLAMA PACZKI / TRANSPORT

454_MAKIETA_4_78-107.indd 97

097

27/11/2012 14:56:06


100

REKLAMA BUDOWNICTWO I REMONTY

454_MAKIETA_4_78-107.indd 100

27/11/2012 16:21:04


104

454_MAKIETA_4_78-107.indd 104

27/11/2012 14:56:17


REKLAMA BUDOWNICTWO I REMONTY

454_MAKIETA_4_78-107.indd 105

105

27/11/2012 16:19:40


Fot. PAP/EPA/Gerry Penny

110

WIADOMOŚCI SPORT

Bezbramkowy debiut Beniteza Chelsea Londyn zremisowała u siebie z Manchesterem City 0:0 w meczu 13. kolejki piłkarskiej ekstraklasy Anglii. Był to debiut Rafaela Beniteza w roli trenera stołecznego zespołu. Hiszpan objął posadę w środę, zastępując Włocha Roberto Di Matteo.

»

Spotkanie na Stamford Bridge nie dostarczyło kibicom specjalnych emocji. Oba zespoły nie stworzyły sobie zbyt wielu okazji do strzelenia bramki. W pierwszej połowie więcej aktywności przejawiali piłkarze City. W 21. minucie niecelnie strzelał głową Hiszpan David Silva, a nieco ponad kwadrans później uderzenie Argentyńczyka Pablo Zabalety obronił Petr Cech. Tuż przed przerwą dogodną okazję miał jego rodak Sergio Aguero, uderzył jednak prosto w czeskiego bramkarza Chelsea. W drugiej części, podobnie jak w pierwszej, gościom brakowało skuteczności lub dobrymi interwencjami popisywał się Cech. Uaktywnili się także 454_MAKIETA_5_108-116.indd 110

gospodarze. Oni również byli jednak nieskuteczni. Kilka minut po wznowieniu gry z około 30 metrów niecelnie uderzał Brazylijczyk Ramires, a nieco później Hiszpan Fernando Torres. Niezbyt dobrze to spotkanie będzie wspominał Benitez. Hiszpan, który ma prowadzić Chelsea do końca sezonu, był wygwizdywany przez kibiców swojego zespołu. Fani skandowali także nazwisko jego poprzednika Di Matteo. „The Blues” nie wygrali w Premier League od pięciu spotkań. Słaba postawa sprawiła, że spadli z trzeciego na czwarte miejsce w tabeli. Manchester City jest drugi, o punkt za lokalnym rywalem United, który w sobotę długo

męczył się na własnym boisku z ostatnim w tabeli QPR, ostatecznie wygrał jednak 3:1. Choć w 52. minucie „Czerwone Diabły” przegrywały po golu Szkota Jamiego Mackie, zdołały odwrócić losy meczu, strzelając trzy bramki w ciągu ośmiu minut (pomiędzy 64. a 72.). Wyrównał obrońca reprezentacji Irlandii Północnej Jonny Evans. Kolejne bramki zdobyli szkocki pomocnik Darren Fletcher oraz wprowadzony na boisko w 59. minucie meksykański napastnik Javier Hernandez. Zespół QPR, który wciąż czeka na pierwsze zwycięstwo w Premier League w tym sezonie, poprowadzili dotychczasowi asystenci zwolnionego w piątek Marka Hughesa: Mark Bowen i mający polskie korzenie Andrzej Edward „Eddie” Niedzwiecki (bronił w dwóch meczach walijskiej kadry). Nowy trener Harry Redknapp, wybrany na to stanowisko w sobotę, obejrzał spotkanie z trybun. Na trzecie miejsce awansował zespół West Bromwich Albion. W sobotę po bramkach Węgra Zoltana Gery, Irlandczyka Shane’a Longa, Francuza Marca-Antoine’a Fortune’a i Belga Romelu Lukaku z rzutu karnego pokonał on Sunderland 4:2. Na szóstym pozostaje Arsenal Londyn Wojciecha Szczęsnego, który w sobotę bezbramkowo zremisował z Aston Villa. 22-letni Polak wystąpił w pierwszym składzie „Kanonierów” w Premier League po raz drugi z rzędu. Miał kilka udanych interwencji, broniąc m.in. strzały Austriaka Andreasa Weimanna, Gabriela Agbonlahora i Australijczyka Bretta Holmana, oraz jedną niezbyt pewną, gdy w 37. minucie, łapiąc piłkę w narożniku pola karnego, pośliznął się i wyszedł poza linię. Sytuacja była przypadkowa, więc sędzia nie ukarał go kartką. Przyznał natomiast rzut wolny rywalom. Po jego rozegraniu do siatki trafił Weimann. Zawodnik był jednak na spalonym i arbiter gola nie uznał. Z 19. na 17. lokatę awansował natomiast Southampton Artura Boruca. W niedzielę odniósł trzecie ligowe zwycięstwo w tym sezonie, pokonując na własnym boisku Newcastle United 2:0. Polaka, który zaliczył dotychczas dwa występy w Premier League, po raz kolejny zabrakło w kadrze zespołu. Zwycięstwo jego ekipie zapewniły gole Adama Lallany i Urugwajczyka Gastona Ramireza. « 27/11/2012 15:57:28


454_MAKIETA_5_108-116.indd 111

27/11/2012 15:57:29


454_MAKIETA_5_108-116.indd 114

27/11/2012 17:30:27


454_MAKIETA_5_108-116.indd 115

27/11/2012 17:30:50


454_MAKIETA_5_108-116.indd 116

27/11/2012 15:57:36

Cooltura Issue 454  

Tygodnik Cooltura - numer 454