Page 1

NR2

ISSN: 2082-6699 · KWIECIEŃ - CZERWIEC · 2011 · CENA: 5,90 PLN

KADRY Z ŻYCIA DOROTY KOŚMICKIEJ-GACKE SPORT W KOSTKACH ŁUKASZA BANDOSZA SZLACHETNE E-ZDROWIE BURGER Z OWADA MULTIMI TAMINA SLUM TOUR CZYLI WAKACJE W SLUMSACH DUŻY BRZUCH ZMNIEJSZA MÓZG

Sławni „słodcy” GWIAZDY SĄ WŚRÓD NAS


EDYTORIAL spis treści

05 10

NEON news

36

OSOBOWOŚĆ w tabliczkach

KADRY Z ŻYCIA DOROTY KOŚMICKIEJ-GACKE

40

17

SPORT W KOSTKACH ŁUKASZA BANDOSZA

RAFINACJA

MAGDA REWOLUCJA CZY ZAMACH STANU?

EKO

25

NATU

CZARNA bez cukru

31

GESSLER

BÓL Z GŁOWY PSYCHOLOGICZNE ASPEKTY BOLEŚCI

LOOKIER design

LOOKIER trend

42

ALL IN

YELLOW

LOOKIER miejsce

44 45 47 48 49

FOOD DESIGN BAKŁAŻAN W ROLI DZIEŁA SZTUKI

BYWAJCIE NA ZDROWIE!

LOOKIER tester LOOKIER akcja LOOKIER noty SŁODKA linia POD pokrywką

2.

WEJŚCIE WIOSNY DIETA NA PRZEDWIOŚNIE

FRITTATA W KOLORZE ZIELONYM

CZARNA słodzona

KUCHNIA NAJMODNIEJSZE MIEJSCE W DOMU

SŁAWNI „SŁODCY” GWIAZDY SĄ WŚRÓD NAS

54

SZARE komórki

ZMARSZCZKI

NA MÓZGU

Magazyn diabetologiczny „Gorzka Czekolada”, Magazyn wydawany pod patronatem firmy Sanofi-Aventis Sp. z o.o., ul. Bonifraterska 17, 00-203 Warszawa. Redaktor Naczelna: Monika Witecka-Blanch / Wydawca: Agencja Wydawnicza Musqo, ul. Boya-Żeleńskiego 11/16, 91-747 Łódź, tel.: (42) 209-39-36, www.musqo.pl/ Kierownik Projektu: Marcin Biedrzycki / Sekretarz Redakcji: Ewa Pliszka / Projekt graficzny i skład DTP: Przemysław Ludwiczak, Michał Eysymontt / Korekta: Hanna Opala, Jarosław Matusz / Współpraca: Justyna Mazepus, Małgorzata Chmiel, Marysia Ramotowska, Emilia Przybył, Dorota Chyra-Jach, Joanna Jachmann, Magdalena Kacalak, Marta Baraszkiewicz, Olga Woźniak, Jędrzej Słodkowski, Joanna Tomasik, Marek Lewoc, Aneta Łańcuchowska, Agata Jędraszczak, Jarosław Matusz, Iwona Bielawska, Robert Trzęsala / Ilustracje: Michał Wenski / Zdjęcia: Justyna Ejsmont, Przemysław Ludwiczak, Marcin Stępień, Michał Eysymontt / Zdjęcie na okładce: Sebastian Glapiński, modelka: Magda Rozenfeld / Reklama: Małgorzata Chmiel, gorzka.cz@musqo.pl, (42) 209-39-36 / Nakład: 5000 egz.

03


EDYTORIAL słowo wstępu

ZDROWIE PRZEDE WSZYSTKIM Drodzy Czytelnicy,

T

o już drugi numer naszego pisma i czuję, jakby okres niemowlęcy „Gorzkiej Czekolady” był już za nami. Pracując nad koncepcją pierwszego numeru, chciałam aby magazyn stał się stałym, pozytywnym elementem życia nie tylko osób chorych na cukrzycę, ale również ich rodzin i przyjaciół. Aby był bardziej przyjacielem niż złym policjantem. Aby cieszył i pomagał, a nie straszył. I stało się! Dziękujemy Wam za ciepłe przyjęcie, pochlebne recenzje „Gorzkiej” dotyczące koncepcji graficznej magazynu, doboru tematów, zdjęć, okładki. Cieszą nas liczne zgłoszenia do prenumeraty, pokazują bowiem, że udało nam się stworzyć coś nowego i potrzebnego. Obiecuję, że zrobimy wszystko, aby wciąż spełniać Wasze oczekiwania. W drugim numerze „Gorzkiej Czekolady” znajdziecie sporo nowych informacji. Gorąco polecam artykuł dotyczący rosnącej w siłę mody na gotowanie. Jak się okazuje, trend ten łączy się dość mocno z kwestią zdrowego jedzenia, które nie musi być niesmaczne czy nudne. Na pewno przeczytajcie artykuł Olgi Woźniak, traktujący o bólu i czynnikach psychicznych warunkujących powstawanie czy intensywność doznań bólowych. Jego pozytywny wydźwięk pozwala optymistycznie spojrzeć na tę sprawę. Oczywiście polecam sylwetki diabetyków prezentowane w dziale „Osobowość w tabliczkach” i dużą dawkę nowinek ze świata nauki, kultury, sztuki w dziale „Neon”. Mam nadzieję, że ten numer będzie dla Was kolejnym miłym doświadczeniem, które wywoła uśmiech na twarzy. W związku z tym, że drugi numer „Gorzkiej Czekolady” jest również numerem wiosenno-wielkanocnym, chciałabym życzyć wszystkim Czytelnikom zdrowych, spokojnych i rodzinnych Świąt Wielkanocnych oraz mokrego śmigusa-dyngusa.

MONIKA WITECKA-BLANCH redaktor naczelna

Sprostowanie: Do pierwszego numeru „Gorzkiej Czekolady” na str. 4. wkradł się błąd. Zamiast słowa ,,hipoglikemia” błędnie napisaliśmy ,,hiperglikemia”. Przepraszamy.

04


NEON news

Wiosna, pora diabetyków!

Pocieszające odkrycie naukowe łódzkich diabetologów. Jak pokazują ich badania, wiosna to dobry okres dla osób z cukrzycą typu 1. Wiosną i latem Europejczycy cierpiący na tę chorobę czują się o wiele lepiej i leczą skuteczniej niż jesienią i zimą. Odkrycia dokonali lekarze z łódzkiego szpitala dziecięcego przy ul. Spornej. Wyniki opublikowali w najważniejszym europejskim piśmie branżowym „Diabetology”. Mają one znaczenie we wszelkich badaniach klinicznych, gdzie do tej pory nie uwzględniano czynnika pogody, otrzymując w ten sposób wyniki niemiarodajne. Zdaniem naukowców dawkowanie insuliny chorym powinno się zmieniać zgodnie z porami roku. Najlepsze dla diabetyków są miesiące sierpień i wrzesień. W tym okresie moga nawet zmniejszać dawki insuliny. Najgorsze natomiast to styczeń i luty. W zimne miesiące wzrasta ponadto zachorowalność na cukrzycę. Dla porównania, chorzy zamieszkujący półkulę południową najlepiej czują się w lutym i marcu. Łódzcy naukowcy wykazali również, że u dzieci wpływ pogody na stan zdrowia i przebieg cukrzycy jest silniejszy niż u dorosłych. MgCh

Szlachetne e-zdrowie

W Wielkiej Brytanii 6 tysięcy pacjentów bierze udział w pilotażowym, kilkumiesięcznym programie, mającym sprawdzić, czy e-mail może zastąpić wizytę pacjenta w przychodni. Na czym to polega? E-pacjent bada się sam (ma do dyspozycji urządzenia do elektronicznych pomiarów); wyniki i opis samopoczucia wysyła lekarzowi e-mailem. Następnie zostaje skierowany na wizytę (jeśli lekarz na podstawie wiadomości uzna, że jest taka potrzeba) lub drogą elektroniczną otrzymuje od lekarza wskazówki, jak ma sobie radzić. Takie rozwiązanie zostało sceptycznie przyjęte przez środowiska medyczne, lekarze twierdzą bowiem, że pacjenci mogą nie rozumieć objawów choroby. Istnieje duże ryzyko, że bez historii schorzenia i wywiadu poszczególne objawy będą błędnie rozpoznane i skojarzone z niewłaściwą jednostką chorobową. Rząd brytyjski proponuje jednak iść z duchem czasu, argumentując, że wizyty w przychodni wielokrotnie są stratą czasu (tak lekarza, jak i pacjenta) i – co jest sednem sprawy – pieniędzy. A chodzi o, bagatela, miliard funtów rocznie! EP

Za grzechy ojców…

Grzechem ojców jest wysokotłuszczowa dieta, a karą dla córek – zaburzenia w produkcji insuliny. Taki wniosek można wyciągnąć z badań zamieszczonych na łamach „Nature”. Naukowcy z University of New South Wales w Sydney przeprowadzili doświadczenie na szczurach. Utuczone samce hodowane na wysokotłuszczowej diecie połączono ze zdrowymi i szczupłymi samicami. Następnie naukowcy skupili się na badaniu zdrowia żeńskiego potomstwa gryzoni. Okazało się, że pociechy miały zaburzoną tolerancję glukozy, a ich trzustki produkowały mało insuliny. To pierwszy dowód na to, że sposób życia ojców ma istotny wpływ na zwiększenie ryzyka zachorowania córek na cukrzycę – twierdzą naukowcy. Ich zdaniem tłusta dieta i otyłość mogą prowadzić do uszkodzeń materiału genetycznego znajdującego się w plemnikach. Teraz australijscy badacze będą chcieli sprawdzić, czy takie same zaburzenia związane z tolerancją glukozy i produkcją insuliny wystąpią w przypadku potomstwa płci męskiej. Jar

Burger z owada

Big Insect zamiast Big Maca? Holenderscy badacze przekonują, że za kilkadziesiąt lat więcej ludzi będzie jadło owady niż mięso. I nie będzie to nowy trend w żywieniu, lecz zwykła konieczność. Zespół entomologów z Uniwersytetu Wageningen pracuje nad alternatywnymi źródłami białka, bo – jak się przewiduje – za kilkadziesiąt lat na Ziemi będzie zbyt wiele ludzi, aby dla wszystkich wystarczyło mięsa. Według danych Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Rolnictwa i Wyżywienia w 2050 roku planetę będzie zamieszkiwało 9 mld ludzi. Tymczasem powierzchnia terenów uprawnych się nie powiększy, gdyż praktycznie osiągnęła już limit. Pozostaje szukanie innych rozwiązań. W centrum zainteresowania są owady. Zawierają dużo białka, spora ich część jest jadalna. O ile Europejczyk wzdryga się na myśl o skonsumowaniu zupy ze świerszczy czy pasztecików nadziewanych larwami motyli, o tyle Azjaci czy Afrykańczycy niektóre gatunki uważają za wyjątkowo smakowite i są one nieodłącznym elementem ich diety. Jeśli prognozy naukowców okażą się trafne, to i nam przyjdzie przekonać się do owadów jako regularnych posiłków. Smacznego! EP

05


NEON news

Krew z probówki

MultiMITamina

Magnetyczna pigułka Mycie skraca Kontrolowane za pomocą pola mażycie? gnetycznego pigułki usprawnią doNaukowcy z USA informują, że młodzi ludzie korzystający z mydeł antybakteryjnych są bardziej narażeni na alergie niż osoby nieużywające takich produktów.

Alergie młodych ludzi dbających o swoją cerę związane są z triklosanem. Jest to środek chemiczny o działaniu antybakteryjnym, stosowany do produkcji m.in. mydeł przeciwdziałających powstawaniu wyprysków. Substancja ta jest sklasyfikowana jako zanieczyszczająca środowisko. Ponadto zaburza pracę układu immunologicznego i hormonalnego człowieka, a to z kolei zwiększa ryzyko zachorowania na alergię. Triklosan nie jest oczywiście jedynym środkiem chemicznym znajdującym się w produktach związanych z higieną i negatywnie wpływającym na nasze zdrowie. Naukowcy z Michigan podkreślają konieczność badań nad innymi szkodliwymi środkami stosowanymi w produktach codziennego użytku. Jar

06

Największe badanie obalające mit o właściwościach multiwitaminy to eksperyment przeprowadzony wśród Amerykanek, określany jako Women’s Health Initiative (WHI). Wyniki pokazują, że multiwitamina nie odgrywa żadnej roli w profilaktyce chorób serca i nowotworów.

starczanie leków. Dzięki tej technologii niektóre zastrzyki będzie można zamienić na tabletki. Pigułki często rozpuszczają się w nieodpowiednim odcinku przewodu pokarmowego i między innymi z tego powodu niektóre substancje podawane są dożylnie. Uczeni z Brown University w USA postanowili rozwiązać ten problem i stworzyli kapsułkę z miniaturowym magnesem oraz urządzenie, które wytwarza pole magnetyczne. Ten nowy magnetyczny system umożliwia kontrolowanie przemieszczania leku oraz zatrzymywanie go we właściwym miejscu układu pokarmowego. Badacze uważają, że technologię precyzyjnego podawania pigułek będzie można stosować w leczeniu osób z cukrzycą i nowotworami. Pozwoli ona też lepiej zrozumieć, w którym miejscu organizmu dany lek najlepiej się wchłania, a to będzie oznaczało bardziej skuteczną terapię. Jar

Badanie trwało 8 lat – przez taki okres badane przyjmowały preparat z multiwitaminą – i objęło 162 tys. mieszkanek 40 amerykańskich miast, w wieku od 50 do 74 lat. Okazało się, że stosowanie preparatu nie miało najmniejszego wpływu na zmniejszenie występowania chorób układu krążenia ani ryzyka nowotworu (raka piersi, płuc, żołądka, nerek, jelita grubego i jajnika). Naukowcy są zgodni – nic nie jest w stanie zastąpić zbilansowanej diety i zdrowego trybu życia. Lepiej przyswajalne są witaminy z jedzenia niż z farmaceutyków, zatem jeżeli dbamy o dietę, nie ma potrzeby stosowania suplementów. Mogą być one jedynie uzupełnieniem diety dla osób osłabionych po chorobie, rekonwalescentów, w okresach wzmożonych infekcji. Wcześniejsze badania nad multiwitaminą przyniosły podobne rezultaty. Z jakiegoś powodu jednak wierzymy w cudowne działanie tego typu preparatów; stosuje je już ponad połowa Amerykanów. EP

Amerykańscy naukowcy na tropie syntetycznej krwi. Udało się stworzyć cząsteczki, które mają część głównych cech czerwonych krwinek. Czy jesteśmy o krok od odkrycia, które pomoże skutecznie wyleczyć wiele chorób? Badacze utworzyli przy pomocy specjalnej technologii bardzo delikatne cząsteczki hydrożelu. Rozmiarem (około 6 mikrometrów), kształtem i elastycznością przypominają erytrocyty (czerwone krwinki), co pozwala im krążyć po organizmie z krwią obwodową przez dłuższy czas. Doniesienia te opublikowane zostały w piśmie „Proceedings of the National Academy of Science” przez naukowców z University of North Carolina. Nie ma jeszcze kluczowych testów, badających zdolności cząsteczek do transportu tlenu czy do przenoszenia leków. Obiecujący jest fakt elastyczności cząsteczek, co było dotychczasowym problemem – brak elastyczności uniemożliwiał sztucznym krwinkom przeciskanie się przez małe naczynia i pory różnych organów. Kluczową sprawą dalszych badań nad syntetyczną krwią okaże się zdolność cząsteczek do długiego pozostania w układzie krwionośnym. EP


NEON news

Melon na raka piersi

Ekstrakt z przepękli ogórkowatej (Momordica charantia), nazywanej również balsamką, gruszką balsamiczną czy gorzkim melonem, zabija komórki nowotworowe piersi. Poza tym wyciąg z tego owocu hamuje ich namnażanie.

Naukowcy z Sant Louis University postanowili zbadać wpływ ekstraktu z gorzkiego melona na komórki raka piersi, ponieważ znane są już inne zdrowotne właściwości tego owocu – obniża on poziom cholesterolu i glukozy we krwi. Eksperyment przeprowadzony w warunkach in vitro wykazał, że wyciąg z melona znacząco wzmógł śmiertelność komórek rakowych, jednocześnie zmniejszając ich wzrost oraz rozprzestrzenianie. Konieczne są jednak dodatkowe testy na zwierzętach, a później badania kliniczne na ludziach. W Polsce nie tak łatwo zdobyć owoce balsamki, ale w niektórych sklepach zielarskich można kupić preparaty z wyciągiem oraz nasiona. Hodowana w domu lub szklarni owocuje na początku roku. Jar

Tkanina, która leczy

Pismo „Chemistry of Materials” informuje, że stworzono tkaninę, która pomoże chorym na cukrzycę. Będzie mogła też znaleźć zastosowanie w transplantologii. Tlenek azotu rozkurcza naczynia krwionośne, co prowadzi do lepszego ukrwienia tkanek. Natomiast w przebiegu cukrzycy wydzielanie tlenku azotu zmniejsza się. Naukowcy z University of Texas w Dallas opracowali tkaninę, która ten tlenek uwalnia. Umożliwiają to znajdujące się w niej i nasycone tlenkiem azotu zeolity – substancje bardzo chłonne, wykorzystywane w różnych gałęziach przemysłu. Tkanina uwalniająca tlenek azotu będzie mogła posłużyć jako materiał do wyrobu terapeutycznych skarpetek dla osób chorych na cukrzycę. Będzie można ją również wykorzystać do owijania narządów przeznaczonych do przeszczepu. Jar

2 miliardy Internautów

Już 1/3 ludzi na świecie korzysta z internetu. Abonentów w świecie telefonii komórkowej jest już 5 miliardów. Przewiduje się, że za 5 lat będzie więcej komórek niż ludzi. Z danych Międzynarodowego Związku Telekomunikacji (dział ONZ) wynika, że obecnie internet ma już 2 miliardy użytkowników. Dla porównania – w roku 2000 z internetu korzystało 250 milionów ludzi. Magazyn „Focus” opublikował dane, z których wynika, że 1,9 mld ludzi na całym świecie korzysta z poczty elektronicznej, a dziennie na całym świecie wysyła się 294 mld wiadomości e-mail. Z Facebooka korzysta pół miliarda osób. W YouTube codziennie ogląda się około dwóch miliardów plików wideo. Liczby te mówią same za siebie. Warto dodać, że w świecie, gdzie 2 miliardy ludzi korzysta z internetu, miliard nadal nie ma dostępu do wody pitnej. EP

Gruby brzuch zmniejsza mózg

Według „New Scientist” otyłość może negatywnie wpływać na nasz umysł. Nadmiar kilogramów może bowiem powodować kurczenie się mózgu. Antonio Convit z New York University School of Medicine przeprowadził badania mózgu wśród 44 osób otyłych i 19 szczupłych. Okazało się, że kory oczodołowe, związane z nawykami żywieniowymi, są mniejsze u osób otyłych. Zdaniem Convita mniejszy rozmiar kory może oznaczać, że otyli posiadają w tej części mózgu mniej neuronów. Możliwe też, że ich neurony kurczą się. Naukowiec stwierdził, że kurczący się mózg osoby otyłej jest w permanentnym stanie przedzapalnym. A co mogą powodować zmiany neuronowe wywołane przejadaniem się? Według Convita mogą one stymulować jeszcze większy apetyt. Jar

07


NEON news

Naszpikowany elektroniką plecak

Cukrzyca a cholesterol

Według „New Scientist” nieleczona cukrzyca powoduje mniejsze wytwarzanie cholesterolu, który jest niezbędny do działania mózgu.

Naukowcy z Harvard Medical School w Bostonie porównali geny z tkanki mózgowej, pobranej od myszy z cukrzycą typu 1. i 2. oraz myszy zdrowych. Zauważyli, że aktywność genów związanych z wytwarzaniem cholesterolu była w obu grupach myszy z cukrzycą mniejsza o 25 proc. Natomiast wstrzyknięcie insuliny powodowało normalną produkcję cholesterolu. Cholesterol, powszechnie kojarzony z miażdżycą, jest niezbędny do wytwarzania synaps przekazujących sygnały nerwowe. Jego niedobór wiąże się m.in. z chorobą Alzheimera. W przypadku cukrzyków, dalsze badania w zakresie cholesterolu mogą prowadzić do skuteczniejszego leczenia neuropatii cukrzycowej. Jar

08

Slum tour – wakacje w slumsach

Już nie tylko luksusowe kurorty w pięknych zakątkach świata, ale również zwiedzanie dzielnic biedy oferują turystom biura podróży. W internecie można wyszukać wiele ofert wycieczek do slumsów w największych miastach świata. W najbardziej prestiżowych brytyjskich przewodnikach można znaleźć informacje o lokalnych biurach podroży organizujących tego typu „atrakcje” (programy, ceny). Coraz więcej osób decydujących się na wyjazd np. do Indii, korzysta z dodatkowej usługi, jaką jest zwiedzanie slumsów, choć nie brakuje turystów, dla których jest to jedyny, a nie dodatkowy kierunek podróży. Takie zwiedzanie jest wątpliwe etycznie. Zwolennicy przekonują, że wycieczki do dzielnicy biedy uwrażliwiają na krzywdę, dają możliwość wsparcia finansowego konkretnych osób, pokazują zwiedzającym prawdziwe życie w danym kraju, a nie tylko jego wizytówkę, czyli np. piękne zabytki. Organizatorzy zapewniają, że część zysków z takich wycieczek jest przeznaczana na pomoc, np. w postaci dofinansowania nauki dzieci ze slumsów. Przeciwnicy tego zjawiska uważają zaś, że jest to robienie z biedoty atrakcji dla bogatych i żądnych wrażeń turystów, a biednych ludzi traktuje się jak zwierzęta w zoo i odziera z godności. Prawda pewnie leży pośrodku. EP

WinogronO kontra cukrzycA?

Amerykańscy naukowcy zauważyli, że winogrona pozwalają obniżyć ciśnienie i zmniejszyć odporność na insulinę. Spożywanie tych owoców może więc zredukować ryzyko wystąpienia chorób serca i cukrzycy.

Badacze z Uniwersytetu Michigan przeprowadzili eksperyment polegający na karmieniu szczurów laboratoryjnych sproszkowanymi winogronami. Po trzech miesiącach porównano je z gryzoniami, które nie były poddawane winogronowej diecie. U szczurów z pierwszej grupy ciśnienie tętnicze się obniżyło, a tolerancja glukozy poprawiła się. To pozytywne działanie winogron związane jest z fitochemikaliami, substancjami będącymi przeciwutleniaczami. Choć eksperymentowi poddane były gryzonie, naukowcy twierdzą, że spożywanie winogron wpływa korzystnie również na nasze zdrowie. Należy jednak pamiętać o wysokiej zawartości cukrów w tych owocach i ich wysokim indeksie glikemicznym. Jar

Elektroniczną odzież, która monitoruje codzienne ruchy człowieka i, jeśli wykryje stan alarmowy, wezwie pomoc, zaprojektowali polscy naukowcy w ramach projektu „IntelliMotion – elektroniczna odzież hi-tech” Jak to działa? Umieszczony w kombinezonie lub marynarce system czujników monitoruje, czy dana osoba znajduje się w ruchu, czy np. leży. W razie wypadku drogowego poprzez SMS powiadomi rodzinę albo wyśle informację o wypadku do ogólnopolskiego centrum monitoringu – wyjaśnia kierujący projektem Łukasz Pochylisk. Elektroniczny plecak z kolei poprzez wibrację zasygnalizuje, że jest otwarty (da sygnał o możliwości wypadnięcia czegoś z kieszeni lub kradzieży dokumentów). Badacz zapewnia, że wszystkie czujniki i pozostałe elektroniczne części będą wszyte na tyle dyskretnie, by nie przeszkadzać w codziennym życiu. Naszpikowane elektroniką ubrania nie będą też „wchodziły w kolizję” z innymi urządzeniami elektronicznymi.

Odzież przeznaczona jest dla wszystkich, jednak największe zastosowanie będzie mieć w służbach ratunkowych i w zawodach szczególnie niebezpiecznych. Wynalazkiem już interesują się producenci ubrań. EP


NEON news

CZARNE WIDMO SKĄPYCH, LETNICH KOSTIUMÓW KĄPIELOWYCH PRZYSŁANIA NIEBO I CORAZ MOCNIEJ ŚWIECĄCE SŁOŃCE. SIŁOWNIE I SALE FITNESS ZAPEŁNIAJĄ TŁUMY LUDZI PRAGNĄCYCH WYDOSTAĆ SIĘ Z ZIMOWEGO CIĘŻARU WŁASNEGO CIAŁA.

JedZ otręby

Naukowcy z Uniwersytetu Harwarda twierdzą, że kobiety z cukrzycą typu 2. często spożywające otręby są mniej narażone na zgon niż kobiety, których dieta jest uboga w ten produkt. Badacze przeanalizowali dane dotyczące 7822 kobiet z cukrzycą typu 2. Okazało się, że kobiety, które spożywały najwięcej otrąb (tj. średnio 9,7 gramów dziennie) miały o 55 proc. niższe ryzyko zgonu z powodu różnych przyczyn i o 64 proc. niższe ryzyko zgonu z powodu chorób układu krążenia w porównaniu z kobietami, które jadały otręby bardzo rzadko. Wyniki te mają duży związek z wcześniejszymi badaniami tych samych amerykańskich naukowców. Wykazały one bowiem, że spożywanie dużych ilości produktów z pełnego ziarna oraz bogatych w błonnik może obniżać poziom związków prozapalnych u osób z cukrzycą. Poprawia także funkcję śródbłonka, czyli komórek, które wyściełają naczynia krwionośne i odgrywają ważną rolę w regulacji ciśnienia krwi. Jar

Słodycze a rak trzustki

Pismo „Annals of Epidemiology” informuje, że spożywanie produktów powodujących szybki wzrost poziomu cukru we krwi może przyczynić się do zwiększenia ryzyka raka trzustki. Mowa o produktach z wysokim wskaźnikiem glikemicznym, takich jak: słodycze, biały chleb, biały ryż czy ziemniaki. Marta Rossi z Instytutu Mario Negri w Mediolanie przeprowadziła ankiety wśród osób chorych na raka trzustki oraz wśród osób zdrowych. Dotyczyły one trybu życia, stanu zdrowia i nawyków żywieniowych. W przypadku 1/3 badanych spożywających dużą ilość produktów o wysokim wskaźniku glikemicznym, ryzyko raka trzustki okazało się o 78 proc. wyższe niż u osób, których dieta cechowała się niskim wskaźnikiem glikemicznym.

JUSTYNA MAZEPUS trenerka fitness, klub Sportera

W CIĄGU MIESIĄCA CZY DWÓCH NIE NADROBISZ ZALEGŁOŚCI NAZBIERANYCH W CIĄGU KILKU POPRZEDNICH. DECYDUJĄC SIĘ NA INTENSYWNY TRENING, ZACHOWAJ UMIAR I NIE ZAPOMINAJ O TYM, ŻE ABY BYŁ ON BEZPIECZNY DLA CAŁEGO APARATU RUCHU, MUSISZ ZNALEŹĆ CZAS NA STRETCHING. BADANIA NAUKOWE DOWIODŁY BOWIEM, ŻE TRENING SIŁOWY W ZNACZNYM STOPNIU OGRANICZA ELASTYCZNOŚĆ I RUCHOMOŚĆ MIĘŚNI, A ZBAWIENIEM DLA NICH I NAJLEPSZĄ NAGRODĄ ZA WYSIŁEK JEST WŁAŚNIE STRETCHING. STRETCHING (Z JĘZ. ANG. „STRETCH” – ROZCIĄGAĆ) JEST EFEKTYWNĄ METODĄ ROZCIĄGANIA MIĘŚNI I POPRAWIANIA OGÓLNEJ SPRAWNOŚCI RUCHOWEJ. NIESTETY WIĘKSZOŚĆ OSÓB Z DALEKA OMIJA ZAJĘCIA Z TEJ METODY, MYLNIE TWIERDZĄC, ŻE SĄ NUDNE, ZBĘDNE I TAK NAPRAWDĘ „NIC NIE DAJĄ”. TYMCZASEM EFEKTY I KORZYŚCI PŁYNĄCE Z TEJ FORMY TRENINGU SĄ NIEOCENIONE. ZE WZGLĘDU NA SWĄ PROSTOTĘ, SKUTECZNOŚĆ I BEZPIECZEŃSTWO STRECHING MOŻE BYĆ UPRAWIANY ZARÓWNO PRZEZ OSOBY MŁODSZE, JAK I STARSZE, BARDZIEJ I MNIEJ SPRAWNE. OCZYWIŚCIE Z UWZGLĘDNIENIEM INDYWIDUALNYCH POTRZEB I MOŻLIWOŚCI OSOBY ĆWICZĄCEJ. ELASTYCZNOŚĆ MIĘŚNI, ŚCIĘGIEN I RUCHOMOŚĆ STAWÓW ZMNIEJSZA SIĘ BOWIEM WRAZ Z WIEKIEM I DLATEGO POZNANIE OGRANICZEŃ, KTÓRE NARZUCA NAM CIAŁO, JEST TAK ISTOTNYM ELEMENTEM PLANOWANIA UDANEGO TRENINGU.

ARGUMENTY NA RZECZ TEJ FORMY RUCHU MOŻNA BY MNOŻYĆ BEZ KOŃCA. CZYTELNIKOM „GORZKIEJ” NIECH WYSTARCZĄ TE: ZAPOBIEGA: ZWIĘKSZA:

Rossi podkreśla, że nawet u osób, które nie są chore na cukrzycę, produkty o wysokiej zawartości cukru wpływają na wydzielanie insuliny. A właśnie zbyt duży poziom insuliny może powodować rozwój komórek nowotworowych w trzustce. Jar

PRZYSPIESZA: POPRAWIA:

WYRÓWNUJE:

URAZOM, DOLEGLIWOŚCIOM BÓLOWYM, PRZYKURCZOM MIĘŚNIOWYM; RUCHOMOŚĆ W STAWACH, OGÓLNE ZDOLNOŚCI RUCHOWE, WIEDZĘ I ŚWIADOMOŚĆ WŁASNEGO CIAŁA; REGENERACJĘ MIĘŚNI; SZEROKO ROZUMIANĄ SPRAWNOŚĆ ORGANIZMU, POSTAWĘ CIAŁA, KOORDYNACJĘ RUCHOWĄ, KONCENTRACJĘ; NAPIĘCIA MIĘŚNIOWE U OSÓB TRENUJĄCYCH WYCZYNOWO.

POŁĄCZENIE DOBREJ KONDYCJI, PIĘKNEJ RZEŹBY I ELASTYCZNEGO CIAŁA TWORZY TRZYPASMOWĄ „AUTOSTRADĘ”, NA KTÓREJ PORUSZANIE SIĘ TO DOPIERO PRAWDZIWA I NIE MOGĄCA Z NICZYM RÓWNAĆ SIĘ PRZYJEMNOŚĆ. NIE CHCESZ, ABY TWÓJ ZAPAŁ NA RUCH I ĆWICZENIA SZYBKO OSŁABŁ, TO ZAINWESTUJ CZAS W STRECHNIG. ZAPLANUJ GO JAKO ELEMENT SWOJEGO TRENINGU SIŁOWEGO. PAMIĘTAJ JEDNAK, ŻE OBECNOŚĆ NA ZAJĘCIACH NIE WYSTARCZY, A KILKUSEKUNDOWE PRZYTRZYMANIE JAKIEJŚ POZYCJI ROZCIĄGAJĄCEJ NIC NIE DAJE. MIĘŚNIE TRZEBA ROZCIĄGAĆ OKREŚLONĄ ILOŚĆ CZASU, KAŻDĄ PARTIĘ OSOBNO.

09


OSOBOWOŚĆ w tabliczkach

a.

” dl ania 2. i N VP ”, „ ele łach ” dla T t a i p o y owaiale: „Hela w Tancerz m l „ r ”i k”, a fi . se ntkała m.in a i Tomeńczyków tym: e c ,w dy du ow asi o, Proproduk afe”, „Ku”, „Lonle filmów kieg s w r Wy era C hono ła wie iego, Pasiko wicz, m k s e „Ca : „Cza ukowa achuls sława azarki y d z Ł d M a o ła leny or ółpr usza a i ”W p Ws ci” Jul amum Magd , ra, ” S n y „Vi eracja świata Wajd Dejcze kiego. . s ą a „Op koniec ndrzej acieja Zator rszaw a a A a M d r W „N arak” ńcz” ysza pod a t „Ta chaj i t yciu” R lence a „Ko dy w ż Magd g i „N szka w Mie

yjn wiz

M C R N

OPRACOWAŁA:

ZDJĘCIE:

10

ałgorzata

adosław

hmiel

awrocki / FORUM

N

i TV

acj a st


OSOBOWOŚĆ w tabliczkach

OSWAJANIE CHOROBY SZKLANYM EKRANEM CZEKAJĄC NA SERIAL Z DIABETYKIEM W ROLI GŁÓWNEJ, ZADALIŚMY KILKA PYTAŃ NAJBARDZIEJ CHYBA ZNANEJ POLSKIEJ SCENARZYSTCE SERIALI TELEWIZYJNYCH, ILONIE ŁEPKOWSKIEJ. TO W JEJ GŁOWIE POWSTAŁY HISTORIE BOHATERÓW TAKICH SERIALI, JAK: „BARWY SZCZĘŚCIA”, „M JAK MIŁOŚĆ”, „NA DOBRE I NA ZŁE”, „KLAN”. MOŻE TAM NARODZI SIĘ RÓWNIEŻ POMYSŁ NA SERIAL Z CUKRZYCĄ W TLE. ILONA ŁEPKOWSKA pisarka, scenarzystka

ROZMAWIAŁA:

E P

milia rzybył

w serialach tyle motywów zwią?Skąd zanych z chorobą?

Ponieważ w codziennych, obyczajowych serialach pokazuje się życie, a choroba jest częścią życia.

Widzowie bardziej lubią oglądać zwy?obraz cięską walkę bohatera z chorobą czy bezradności w jej obliczu? Zdecydowanie wolą oglądać zwycięską walkę.

Czy pokazywanie w popularnych se?radzić rialach bohaterów, którzy muszą sobie z chorobami (np. choroba Alzheimera Władysława Lubicza w „Klanie” czy ziarnica Zosi Burskiej w „Na dobre i na złe”) może wpłynąć na postrzeganie tych chorób w prawdziwym świecie?

Myślę, że to robi wiele dobrego. Ludzie dzięki temu uświadamiają sobie, jakie są objawy choroby, często uczą się z serialu, że trzeba się zgłosić do lekarza, robić badania. Na pewno nie przynosi to żadnej szkody, a nawet jeśli nie ma dużego edukacyjnego znaczenia, to przynajmniej pokazuje, że choroba to nie tylko problem kogoś chorego, lecz także rodziny. Pokazuje też, jak należy do kwestii choroby podchodzić.

czym według Pani polega fenomen ?naNa seriali medycznych? Dlaczego ludzie całym świecie lubią oglądać pracę lekarzy?

Już Stańczyk mówił, że najwięcej na świecie jest lekarzy, ponieważ każdy uważa, że się na tym zna. Poza tym dzięki takim produkcjom telewizyjnym zdajemy sobie sprawę, że choroba jest czymś, co dotyczy każdego z nas. Prędzej czy później, w sposób bezpośredni albo poprzez chorobę naszych bliskich będziemy mieć styczność z chorobą. To jest sytuacja, która jest nam bardzo znana, a jednocześnie boimy się jej. Oglądając ją na ekranie telewizora, możemy się z tą sferą życia chociaż trochę oswoić. A jest to jedna z tych rzeczy, których w normalnym życiu uniknąć się nie da. Oglądamy choroby, bo w pewnym stopniu jest to nam znane i bliskie.

11


OSOBOWOŚĆ w tabliczkach

3.

1.

2.

Przełom

Wir pracy

1. Wielu diabetyków opisuje chwilę, kiedy dowiedzieli się o swojej chorobie, jako moment, w którym ich życie na chwile się zatrzymało..., by potem wejść na zupełnie nowe tory.

2. Dzięki pracy Doroty widzowie mogli oglądać między innymi „Czas honoru” i „Nianię”.

„Cukrzyca pojawiła się 12 lat temu, po przebytej ospie wietrznej. Pracowałam wtedy w stacji HBO w Nowym Jorku i zaraziłam się ospą od koleżanki z pracy. U dorosłych choroba ta ma dużo ostrzejszy przebieg niż u dzieci. U mnie powikłania wykończyły trzustkę, co wywołało cukrzycę typu 1. Musiałam się na chwilę zatrzymać, zmienić niemalże całkowicie tryb życia, zacząć przyjmować insulinę. To był ogromny szok i kłopot. Jednak szybko wprowadziłam reżim odpowiedniego odżywiania, odpoczynku i snu”.

12

„Praca przy produkcji filmów i seriali jest ciężka. Jeden odcinek »rodzinki. pl«, nowego serialu TVP2, powstaje w ciągu dwóch dni. Każdy taki dzień to 12 godzin pracy. Aktorzy i twórcy muszą maksymalnie wykorzystać terminy, które poświęcają na nagrania. Większość z nich jest zaangażowanych także w inne produkcje, często w innych miastach. Stąd takie tempo i duża ilość pracy. Na planie każdą minutę mam zaplanowaną, muszę kontrolować pracę sześćdziesięciu osób.

Nie jest łatwo w zajęcia wpleść regularne i zdrowe posiłki. Mamy jednak zawsze zorganizowany catering. Nigdy nie zamawiam potraw smażonych i wieprzowiny. Wybieram gotowany drób, zupy i warzywa. Ponadto zawsze mam ze sobą kanapki, kostki cukru, butelkę coli oraz oczywiście glukometr, pompę insulinową i współpracujący z nią kalkulator. W kontrolowaniu posiłków i zdrowia wspiera mnie mój mąż i teściowa. Bardzo to doceniam”.

Spotkanie przy stole

„Gotowanie to moja rodzinna pasja. Moja mama i babcia też je uwielbiają. Bardzo cenię rodzinne spotkania przy stole, celebrowanie ze znajomymi starannie zaplanowanych i przyrządzanych obiadów i kolacji. Często przygotowuję ryby, baraninę, wołowinę. Ryby najlepsze są pieczone w folii z dużą ilością pietruszki, czosnku, czerwonej cebuli. Często gotujemy zupy i kremy. Ostatnio nasz ulubiony to krem z dyni. Z przetworów robimy powidła śliwkowe z małą ilością cukru. Są nieco inne w smaku niż te ze sklepów – lekko cierpkie i mocne”. 3. My również polecamy ryby! Zajrzyjcie koniecznie do poprzedniego numeru „Gorzkiej Czekoldy”, znajdziecie tam prosty i smaczny przepis na łososia z salsą.


OSOBOWOŚĆ w tabliczkach

6.

5.

Wspólne podróże

4.

Ukochane Mazury

„Mimo, że lubię podróżować po dalekich krajach, najlepszy odpoczynek znajduję i tak na Mazurach. Moje ulubione miejsce to Hotel Galery 69 w Dorotowie pod Olsztynem. Położony jest nad samym jeziorem Wulpińskim, w otoczeniu bajecznie pięknych lasów. Wnętrza hotelu są surowe i bardzo artystyczne. Mamy ulubione trasy rowerowe i ścieżki do

nordic walkingu oraz niedaleko pole golfowe. Często gramy w golfa. Mój mąż jest fascynatem golfa, byłym mistrzem Polski w tej dyscyplinie. Poza spacerami i golfem uwielbiam pływać. W Warszawie, gdy mam wiele pracy, nawet 2-3 razy w tygodniu jestem na basenie”.

4. Ulubiony hotel Doroty znajduje się zaledwie 6 km od stolicy Warmii i Mazur, czyli Olsztyna z zamkiem gotyckim oraz piękną i tętniącą życiem starówką.

„Dużo z mężem podróżujemy i mamy sprawdzone metody na złagodzenie objawów różnic czasowych czy różnic w odżywianiu. Mój mąż, Maciej Gacke, urodził się i długo mieszkał w Nigerii. Dzięki temu doskonale wie, jak zapewnić nam wygodne i bezpieczne podróżowanie bez nieprzyjemnych i niezdrowych niespodzianek. Nigdy nie spożywamy posiłków podawanych na pokładach samolotów, docierając na miejsce nie pijemy wody niewiadomego pochodzenia, nie korzystamy też z gotowego lodu i nie kupujemy dań serwowanych na ulicy. W podróży zawsze mam ze sobą małą przenośną lodówkę z pompą insulinową, zapasowe glukometry i oczywiście butelkę coli, która szybko wyrównuje poziom cukru. Jej zaletą jest to, że na opakowaniu dokładnie podaje się zawartość cukru. Podróże to dla mnie jeszcze jedno niebezpieczeństwo. Mam słabość do owoców. Widząc na targu dojrzałe winogrona, chciałabym wziąć parę kiści – niestety, jednorazowo wolno mi zjeść tylko pięć kuleczek. A jeszcze są soczyste arbuzy, dojrzałe melony czy granaty...”. 5. Wybierając owoce, warto kierować się poziomem indeksu glikemicznego poszczególnych ich gatunków.

Moda na zdrowie

„Zauważyłam, że wielu ludzi związanych z filmem prowadzi zdrowy tryb życia. Minęły czasy całonocnych biesiad, przesiadywania w zadymionych kawiarniach, nadużywania alkoholu. Wielu aktorów, reżyserów, producentów zdrowo się odżywia, pilnuje dobrego snu, regularnie uprawia sport. Nie chodzi tylko o wygląd, ale też o sprawność fizyczną, wytrzymałość i odporność. Wielu z nas na pracę poświęca 10 czy 12 godzin dziennie, 6 dni w tygodniu. Tomek Karolak poza grą w serialach, filmach i teatrze, jest też dyrektorem Teatru IMKA. Łączy więc pracę artystyczną z biznesową. Na szczęście ostatnio przygotowuje się do filmu, który wymaga od niego dużej sprawności fizycznej. Na planie »rodzinki.pl« jesteśmy świadkami jego przemiany w wysportowaną osobę. A mieszkańcy Warszawy mogą obserwować jego treningi i bieganie na Polu Mokotowskim. Stylistka zmieniła właśnie zestaw ubrań Tomka na rozmiar mniejszy. Oczywiście musiało to mieć odzwierciedlenie w serialu – żona bohatera, grana przez Małgosię Kożuchowską, zaczęła intensywnie odchudzać rodzinę, pilnować zdrowej żywności w menu, bezwzględnie eliminować sztuczne przekąski i fast food”. 6. Kompleks parkowy Pole Mokotowskie jest ulubionym miejsce rekreacji nie tylko Tomka Karolaka. Warszawiacy mogą tu uczestniczyć w wielu wydarzeniach: polemokotowskie.pl (fot.: J. Magnuszewski ).

13


fot.: Archiwum Ł. Bandosz

OSOBOWOŚĆ w tabliczkach

OPRACOWAŁ:

R T

obert rzęsala

Absolwent Akademii Wychowania Fizycznego w Poznaniu, sportowiec, trener, nauczyciel z powołania. Mając 13 lat, dowiedział się, że choruje na cukrzycę. Zamiast jechać na turniej piłkarski z rówieśnikami, musiał podjąć leczenie, nauczyć się samokontroli, podstaw diety diabetyka i zupełnie nowego sposobu życia. Udało się, obecnie jest trenerem młodych piłkarzy w klubie piłkarskim i sam również czynnie uprawia piłkę nożną.

14


OSOBOWOŚĆ w tabliczkach

PASJĄ ŁUKASZA BYŁ ZAWSZE SPORT I CAŁE ŻYCIE POŚWIĘCIŁ WŁAŚNIE JEMU. DIAGNOZA NIE PRZESZKODZIŁA MU W REALIZACJI ŻYCIOWYCH PLANÓW I PASJI. W JEGO PRZYPADKU AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA OKAZAŁA SIĘ IDEALNYM NARZĘDZIEM SAMOREALIZACJI. O TYM, CZY KAŻDY DIABETYK MOŻE UPRAWIAĆ SPORT OPOWIADA DR BARBARA ŚLIWIŃSKA-KNAST, LEKARZ PROWADZĄCY ŁUKASZA.

dr BARBARA ŚLIWIŃSKA-KNAST

A czemu nie? Każdego należy zachęcać do najmniejszej choćby formy ruchu i diabetycy nie są od tej reguły wyjątkiem. Mogą osiągać sukcesy w wybranej dyscyplinie sportowej, ważne jednak, by przestrzegali zaleceń swojego lekarza.

Według obecnej wiedzy osoba z cukrzycą typu 1. z dobrze wyrównaną cukrzycą, podobnie jak osoba zdrowa, może uprawiać każdy sport, także wyczynowy. Oczywiście warunkiem jest to, żeby nie doszło u niej do późniejszych powikłań, jak uszkodzenie narządu wzroku (zmian na dnie oka), nerek, układu nerwowego czy układu krążenia. Jeżeli lekarz prowadzący stwierdzi powikłania cukrzycy, podpowie pacjentowi, jakich wysiłków nie powinien podejmować. Należy pamiętać o tym, że leczenie insulinami ludzkimi czy analogami insuliny wymaga dostosowania dawki leków do zwiększonego zużycia glukozy związanego z uprawianiem sportu. Wysiłek zmniejsza wartość glikemii poprzez zintensyfikowanie poboru glukozy przez komórki mięśniowe bez wzrostu zapotrzebowania na insulinę. Dzieje się tak dlatego, że mięśnie podczas ćwiczeń zuży-

wają więcej glukozy, a po wysiłku fizycznym mięśnie będą wykazywały zwiększoną wrażliwość na insulinę przez 2-3 dni. Prowadzi to do wzrostu ryzyka wystąpienia hipoglikemii w okresie do 24 godzin po wysiłku fizycznym. Hipoglikemia może wystąpić w nocy, jeżeli wysiłek był wykonywany po południu i wieczorem. W przypadku braku powikłań można uczestniczyć we wszystkich formach aktywności fizycznej razem z osobami bez cukrzycy. Każdy powinien wybrać taką formę ruchu, jaka mu odpowiada i przynosi zadowolenie. Ruch jest ważny, niezależnie od tego, czy wybierzemy jazdę na rowerze, czy pływanie. Jedyny rodzaj wysiłku, jaki nie jest zalecany ze względów zdrowotnych to ćwiczenia siłowe z dużymi obciążeniami, czyli podnoszenie ciężarów (tzw. wyciskanie). Ograniczenie to dotyczy jednak nie

tylko osób z cukrzycą, ale też zdrowych. Łukasz, który jest moim wieloletnim pacjentem, wybrał grę w piłkę nożną, która jest intensywnym wysiłkiem fizycznym – w przewadze wysiłkiem tlenowym z elementami wysiłku beztlenowego – i wymaga zmniejszenia dawki insuliny. Wysiłek sprawia, że taka sama dawka insuliny „otwiera drzwi” dla glukozy na nieco dłuższy okres, czyli więcej glukozy dostanie się do komórki mięśniowej, a poziom glukozy we krwi łatwo może się zbytnio obniżyć. Dlatego zmniejsza się nieco dawkę insuliny przed wysiłkiem, przed wieczornym posiłkiem i spożywa posiłek przed snem. Dużym postępem i pomocą w zapobieganiu nocnym hipoglikemiom są długodziałające analogi insuliny.

15


OSOBOWOŚĆ w tabliczkach

4.

2.

Wola walKI 1.

Życie na boisku

„W piłkę grałem od dziecka, uprawiałem koszykówkę, piłkę nożną i każdą wolną chwilę spędzałem na boisku. Mając 13 lat, byłem reprezentantem kadry wojewódzkiej w piłce nożnej i razem z drużyna miałem jechać do Norwegii na turniej »Norway Cup«. Właśnie wtedy dowiedziałem się, że mam cukrzycę. Nie zdawałem sobie sprawy, co to właściwie oznacza. Mówiono mi, że do końca życia będę musiał brać insulinę. Jednak dla mnie nie było to tak istotne. Najważniejsze było to, że nie mogłem jechać z kolegami z drużyny na turniej. Gdy zespół pojechał na kolejne zawody do Egiptu, ja musiałem ten czas spędzić w sanatorium, gdzie uczono mnie podstaw diety, samokontroli, czyli czegoś dla mnie zupełnie nowego”.

1. Łukasz jest nie tylko trenerem, ale również sam czynnie uprawia piłkę nożną, grając w miejscowym zespole Stali Pleszew.

16

„Sport nauczył mnie walki i rywalizacji. Początkowo tak właśnie podchodziłem do faktu, że choruję na cukrzycę – chciałem z nią rywalizować i wygrać. Nie dopuszczałem myśli, że cokolwiek mogłoby być przeszkodą w uprawianiu sportu. Diagnoza jeszcze bardziej mnie wzmocniła i bardziej przykładałem się do treningów. Chciałem być dobrym piłkarzem i rywalizować z każdym – tak jak moi koledzy. Dzisiaj większość moich znajomych z boiska nie wie, że mam cukrzycę. Skończyłem AWF, cały czas czynnie uprawiam sport w klubie, jestem trenerem młodych piłkarzy. Parę lat temu zdobyłem nawet Mistrzostwo Polski Amatorów w Piłce Nożnej. Chciałbym powiedzieć wszystkim, którzy chcą uprawiać sport i mają marzenia, że jeżeli się czegoś bardzo pragnie, to można to zrealizować – cukrzyca nie jest przeszkodą. Jest faktem niezaprzeczalnym, że to właśnie sport jest moją największą pasją, ale interesują mnie również inne sposoby aktywnego spędzania czasu”. 2. Dla Łukasza informacja, że jest diabetykiem okazała się motywatorem do regularnych treningów. Ostatecznie ukończył poznański AWF.

3.

Odkrywanie świata

Pod Powierzchnią

3. Nazwa ulubionego celu podróży wielu Polaków, czyli Hurgady, pochodzi od czerwonych jagód krzewu Nitraria, z którego Beduini robią orzeźwiający napój.

4. Snurkowanie, czyli pływanie z rurką, maską i w płetwach, pozwala w prosty sposób odkryć zupełnie niezwykły świat. Kto złapie bakcyla, chce zejść głębiej… ale to już po kursie na open water divera.

„Ostatnio miałem okazję odwiedzić Egipt, a dokładnie Hurgadę. Nie spędziłem tam jednak czasu jak większość turystów, leżąc przez cały pobyt na plaży. Zwiedziłem stolicę Egiptu i jednocześnie największe miasto Afryki, czyli Kair nazywany »Matką Świata«. Polecam Muzeum Egipskie, gdzie na niewielkiej powierzchni zgromadzono dziesiątki tysięcy niezwykłych przedmiotów. Było mi bardzo przykro, gdy dowiedziałem się, że podczas tegorocznych styczniowych zamieszek złodzieje włamywali się do niego kilkakrotnie”.

„Najprzyjemniejszą formą relaksu jest dla mnie snurkowanie. Podwodne życie np. Morza Czerwonego to widoki i doznania, które pozostają w pamięci na długi czas. Rafy koralowe są w tamtym regionie naprawdę piękne. Dlatego mam zamiar rozwijać swoje zainteresowanie nurkowaniem do takiego stopnia, że będę mógł samodzielnie nurkować tam, gdzie są duże głębokości. Mam nadzieję, że moja przypadłość nie stanie mi na przeszkodzie w realizacji tych zamiarów. Głęboko w to wierzę i pragnę przekonać do tego wszystkich chorujących na cukrzycę.”


RAFINACJA Magdy Gessler

Gessler

Magda

REWOLUCJA CZY ZAMACH STANU? J J ROZMAWIAŁA:

oanna

achmann

REWOLUCJA NA PEWNO. ALE ZAMACH STANU? MAGDA GESSLER GWAŁTOWNIE PROTESTUJE. WŁAŚNIE ROZPOCZĘŁA SIĘ TRZECIA EDYCJA KUCHENNYCH REWOLUCJI, BYĆ MOŻE NAJPOPULARNIEJSZEGO PROGRAMU TELEWIZYJNEGO. KOLEJKA CHĘTNYCH DO PODDANIA SIĘ SANACYJNYM DZIAŁANIOM PANI MAGDY WYDAJE SIĘ NIE MIEĆ KOŃCA. I CHOĆ REWOLUCJA, JAK TO REWOLUCJA, ZJADA NIEKTÓRE SWOJE DZIECI, W KRAJOBRAZIE POLSKI POJAWIŁY SIĘ RESTAURACJE, W KTÓRYCH NARESZCIE PACHNIE ŚWIEŻYM JEDZENIEM.

17


RAFINACJA Magdy Gessler

„Niektórym właścicielom restauracji wydaje się, że wystarczy się zgłosić, jakoś przeżyć te 4 upiorne dni ze mną, a ludzie będą walili drzwiami i oknami, bo telewizja to jest najlepsza reklama. A rzeczywistość jest zupełnie inna.”

onad 3 miliony widzów, którzy całymi rodzinami zasiadają P w niedzielne popołudnia przed telewizorami, ponad 40 tysięcy ? fanów na Facebooku, setki listów z wyrazami sympatii, laurki od dzieci oglądających program z rodzicami – nie ma co, „Kuchenne Rewolucje” są programem trafionym w dziesiątkę, a Magda Gessler z barwnej warszawskiej osobowości, w której restauracjach wypadało jadać, stała się ogólnopolską gwiazdą ze wszystkimi tego faktu konsekwencjami. Właściciele restauracji, którzy na własnej skórze odczuli uzdrowicielską moc jej rewolucji, nie mogą się nadziwić, że zmiana status quo okazała się tak prosta, że w pobliżu mieszkają niesamowici producenci fantastycznych polskich specjałów, że mięso od lokalnego hodowcy jest lepsze niż z hurtowni, a ryb kupionych wprost od rybaka nie da się z niczym porównać. Pochwała z jej ust dla szefa kuchni, kelnera czy menedżera warta jest więcej niż najwyższy napiwek. Ale to jedna strona medalu. Niepoprawni właściciele lokali, którzy zlekceważyli jej zalecenia, którzy wrócili do starych nawyków, którzy wciąż podają gościom potrawy „drugiej świeżości” chcą jej wytaczać sprawy sądowe, obwiniają ją o każde niepowodzenie i generalnie wieszają na niej psy. Magdę Gessler to naturalnie martwi, ale na szczęście po czterech dniach harówki wraca do swojego pięknego domu, do dzieci (już na swoim, ale niewyobrażających sobie weekendu bez mamy i jej kuchni), męża Waldemara, chirurga estetycznego, który wprawdzie mieszka w Kanadzie, bo tam toczą się jego biznesy, ale do którego lata co miesiąc, i z którym potrafi przegadać przez telefon pół nocy, do swoich restauracji, w których ciągle trzeba coś ulepszać… Wtedy znowu zaczyna pięknie pachnieć i pysznie smakować, bo człowiek smakuje tym, co je. A kto choć raz spróbował mięsa, które upiekła, potrawy, którą ugotowała, kto napił się w jej towarzystwie szampana nie ma wątpliwości, że Magda Gessler musi smakować wspaniale. Odkąd otworzyła profil na Facebooku, coraz częściej trafiają tam opinie po wizytach w restauracjach poddanych kuchennym rewolucjom. Nie zawsze są tak entuzjastyczne jak po obiedzie w Kuchni i Winie w Pszczynie czy w białostockiej Pepper’s, bo na przykład do zajazdu Horolna pod Żywcem wróciły bród, smród i ubóstwo, kiedy tylko Magda Gessler odbyła wizytę kontrolną. Zamknięta jest restauracja Franz Josef w Katowicach. Kuchenne rewolucje to nie jest tylko pasmo sukcesów.

18

Co jest w tym programie takiego, że 3 miliony ludzi ogląda go z wypiekami na twarzy? Prawda. To, że nikt tu niczego nie udaje. No, może poza paroma właścicielami, którzy kłamią jak z nut na dowolny temat. Wydaje im się, że wystarczy się zgłosić, jakoś przeżyć te 4 dni z Magdą Gessler, a ludzie będą walili drzwiami i oknami, bo telewizja to jest najlepsza reklama. A rzeczywistość jest zupełnie inna. „Kuchenne rewolucje” nie są programem reklamowym, a ja nie jestem przysłowiową wisienką na torcie. Swoją rolę pojmuję bardzo serio, nie jestem tylko panią w blond lokach, której nie smakuje to, co przynoszą jej do zjedzenia i która lubi sobie rzucić grubym słowem. Przeważnie już po przekroczeniu progu potrafię postawić diagnozę: wiem, co dolega restauracji, widzę, że lokal jest utrzymany w „niesmacznej” kolorystyce, że wystrój nie współgra z kartą, że w karcie jest za dużo dań, ale nie ma ani jednego opartego o lokalne surowce, zaglądam do spiżarni i do schowka na szczotki. Nie wiem, czemu brud wywołuje w ludziach taką panikę, ale już moje pytanie „kiedy ostatni raz było tu sprzątane?” powoduje, że personel restauracji do „zrewolucjonizowania” zaczyna popadać w szaleństwo. Wszystko im leci z rąk i bywa, że kucharz nie może sobie przypomnieć, gdzie stoi sól, ale jeśli chęć zmian jest silna, zabieramy się do roboty. 4 dni to bardzo mało, jednak kiedy personel restauracji widzi, że nikt

tu się nie oszczędza, zaczyna pracować na 150 procent. Kucharze są zachwyceni, że rosół z kury „dziobanej” smakuje zupełnie inaczej niż z tej kupionej w markecie, a nowy menedżer dwoi się i troi, żeby zapewnić swojej knajpie najlepszy PR. To wszystko daje szansę, że kiedy przyjadę w to samo miejsce za kilka tygodni, wciąż będzie OK, bo zmiana dokonała się w mentalności ludzi, a nie na użytek programu telewizyjnego.

?

Porażka boli? Bardzo. Czuję się oszukana i zmanipulowana. Jest mi smutno, kiedy ludzie myślą, że wygrają tylko cwaniactwem i oszustwem. To nie jest moja bajka. Czytam czasem wpisy na swój temat w internecie. Żółć, która się z nich wylewa tylko dlatego, że odważyłam się komuś powiedzieć, że jest złym restauratorem, że się do tego nie nadaje sprawia, że płacę wysoką cenę za „Kuchenne rewolucje”. A ja naprawdę chcę, żeby Polacy dobrze i smacznie jedli i wiem, że to jest możliwe w kraju, w którym prawie 40 proc. żywności pochodzi od lokalnych producentów. Nie można tylko podchodzić do prowadzenia restauracji z pogardą i z przeświadczeniem, że to robota łatwa i przyjemna, a przy tym opłacalna. Bo to nie jest prawda, ale kiedy człowiek posiądzie tę wiedzę, zwykle jest za późno. Prowadzenie restauracji wymaga bardzo specyficznego talentu – z jednej strony trzeba być dobrym menedżerem, z drugiej podchodzić


RAFINACJA Magdy Gessler

załogi. Tylko kucharz się nie sprawdził. Na szczęście natychmiast znalazł się lepszy następca. Cieszyłam się razem z nimi, kiedy wpadłam tam na inspekcję. I jacy oni wszyscy byli szczęśliwi, że do restauracji zaczęli przychodzić goście! I to ilu! I jak chwalą! A człowiek jedzący pyszne jedzenie, które mu smakuje, jest szczęśliwy, bardziej się otwiera na innych, jest gotowy na miłość i ma częściej ochotę na seks. Naprawdę, wspaniale jest karmić ludzi i przyglądać się, jak jedzą z apetytem. Ja to uwielbiam. I w taki oto sposób doszliśmy do prywatnej Magdy Gessler. Artystki. Absolwentki madryckiej Akademii Sztuk Pięknych, która swój talent postanowiła poświęcić karmieniu ludzi, wymyślaniu kolejnych restauracji, które bez żalu oddaje w dobre ręce i prowadzeniu restauracji własnych, których okrętem flagowym jest Fukier na Rynku Starego Miasta w Warszawie. Ma Pani jeszcze czas na malowanie? Oczywiście. Mniej niż w czasie przedmałżeńskim i „przedrewolucyjnym”, ale mam. Maluję najczęściej kobiety podobne do mnie – silne, niezależne, pasjonatki. I najczęściej maluję w nocy, czekając na telefon od męża. Kiedy jestem w Polsce, potrafimy rozmawiać i sześć godzin dziennie. Właściwie w nocy, bo kanadyjski dzień to jest nasza noc.

?

do jedzenia z miłością. Bo bycie dobrym restauratorem to sposób na życie. Często całej rodziny. Taka rodzina może się pokłócić i wykrzyczeć sobie różne pretensje, ale musi się kochać i szanować. Chciałabym, żeby w Polsce były miejsca, w których można smacznie zjeść, nie wydając na to fortuny. To się daje zrobić. Trzeba tylko ruszyć przysłowiowe cztery litery i zamiast do sklepu za rogiem, wyprawić się na targ, pojechać do producenta, poszukać rybaka, który będzie nam w stanie dostarczać codziennie świeże ryby. A potem trzeba to przyrządzić. W którymś z programów powiedziałam kucharzowi, że do restauracji może przyjść któregoś dnia jego własna mama i dlatego powinien tak gotować, jakby miał ją za chwilę nakarmić i nie spalić się ze wstydu. To powinna być zasada obowiązująca nie tylko tam. Oglądałam program o rewolucji w Tawernie Dominikańskiej i nie mogłam uwierzyć, że w centrum Gdańska nie można zjeść świeżych ryb. Też mnie to zdziwiło, jednak okazało się, że nie tylko jest to możliwe, ale na dodatek można sobie wybrać świeżuteńką surową rybę, którą kucharz nam przyrządzi! To była prawdziwa rewolucja i jakże udana. Właściciele chcieli przede wszystkim coś w Tawernie zmienić. Może nie byli początkowo przekonani do moich pomysłów, ale mi zaufali. Podobnie reszta

?

?

Mało Pani śpi. Mnie to wystarcza. Może to dlatego, że kocham życie, w ludziach dostrzegam przede wszystkim dobro, robię to, co lubię…

?

Dzieci? Są fantastyczne. Tadeusz (syn z pierwszego małżeństwa – przyp. red.) jest bardzo zdolnym fotografem i stylistą potraw. Też świetnie gotuje. Moja córka Lara studiuje socjologię w Collegium Civitas, zarządza restauracją „Słodki... Słony” i jest aktywistką Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Jestem z niej bardzo dumna nie tylko dlatego, że odziedziczyła po mnie talent kulinarny. Weekendy staramy się spędzać razem. Wtedy dla nich gotuję i je rozpieszczam. Człowiek w każdym wieku lubi być rozpieszczany. Na co dzień, w swoich restauracjach rozpieszcza Pani gości.

– Bo lubię ich dobrze karmić! Wychowałam się w domu, gdzie babcia i mama świetnie gotowały. Do dziś pamiętam te smaki i zapachy i staram się je przywoływać. Może nie dosłownie, bo czasy się zmieniły, ale wiem, jak powinny smakować prawdziwe kiszone ogórki, potrafię jechać kilometrami w poszukiwaniu śmietany czy masła, za używanie kostek rosołowych wylatuje się u mnie z pracy. Moi kucharze wiedzą, że żaden ersatz się przede mną nie ukryje i nawet nie próbują podmieniać składników. I efekt jest. Spotykam ludzi, którzy mi mówią: ten smak barszczu jest taki sam, jak w moim rodzinnym domu. Jak pani kisi buraki?, bo moja mama… Malarka, restauratorka, kreatorka, gwiazda telewizyjna, miłośniczka życia w każdej jego posta-

?

ci, artystka totalna, właścicielka magicznego domu… … z prawdziwym piecem chlebowym, w którym wszystko piecze się wolno w temperaturze 60 stopni. Dom jest utrzymany w tonacji żółto-pomarańczowej i czasem przypomina szalony dom wielopokoleniowy, a czasami jest w nim błogosławiona cisza, która pozwala mi się skupić na pisaniu, malowaniu czy medytacji. To jest dom, do którego chętnie wracam. To miejsce, do którego zapraszam przyjaciół, ale często zamykam drzwi przed gośćmi. Odkąd ponownie, po 30 latach spotkałam mojego męża, a on wziął mnie za rękę i powiedział, że drugi raz już od niego nie ucieknę, doceniam prywatność i intymność. Człowiek musi mieć azyl, w którym może się schronić przed światem. Również przed „Kuchennymi rewolucjami.”

Ciasta i desery Magdy Gessler można zjeść w każdej jej restauracji, zaś kupić można w Słodkim... Słonym, Embassy i na parterze warszawskich Złotych Tarasów, co sobie chwalą wszyscy przyjezdni. Składniki, jakich się używa do ich produkcji są najwyższej jakości i – co tu dużo mówić – mają bardzo wysoki indeks glikemiczny. Prawdziwe masło, wiejskie jaja, najlepsza mąka, śmietana, którą można kroić nożem i bardzo dużo cukru, bo ciasto ma być słodkie. Diabetycy mogą je zjeść oczami. Magda Gessler śmieje się, że jest najgorszym adresem dla dietetycznych łakoci. Ale czy diabetycy muszą jeść słodycze? Nie muszą. A czy mogą coś ugotować dla swoich bliskich? Jak najbardziej. A ponieważ zaczęliśmy Wielki Post, niech będzie to danie postne. Wykwintne i eleganckie, godne najlepszego mistrza kuchni. Receptura – ogólnie dostępna w felietonie pani Magdy w numerze 11/2011 tygodnika „Wprost”: „danie, które unosi lekkością, czyli obłędne pierożki z blanszowanych w białym winie płatków selera”. Wyjaśniamy – seler ma być bulwiasty czyli biały, płatki z niego uzyskuje się skrawając np. łopatką do sera, blanszowanie zaś to zanurzenie na chwilę we wrzątku tak, by seler zmiękł. Kładziemy nań farsz z dobrze utartych prawdziwków (uprzednio namoczonych), jajek na twardo i szczypiorku. Przykrywamy drugim płatkiem, oba zlepiamy lekko podbitą pianą z białek, zanurzamy w cieście na tempurę (mąka pszenna i kukurydziana w równych częściach + zimna woda gazowana) i na chwilę zanurzamy w rozgrzanym tłuszczu. Podajemy podlane olejem lnianym, obsypane szczypiorkiem i tartą białą rzodkwią z odrobiną pieprzu.

?

19


RAFINACJA Natalii Przybysz

ROZMAWIAŁA:

M

K

agdalena

acalak

Z Natalią rozmawiamy o życiu w harmonii i zgodzie ze sobą. Opowiada nam, dlaczego warto pomagać zwierzętom i zdrowo się odżywiać. Jak w „Łowcy androidów”, Natu stara się żyć tak, by jej płomień był powolny, ale tlił się długo.

20


21


RAFINACJA Natalii Przybysz

?

Mimo to widzę, że jesteś jednak optymistką… Generalnie jestem optymistką i mam w sobie wiarę w dobro. Gdybym wsłuchiwała się we wszystkie czarne wizje, które się unoszą dookoła, nie dałabym rady. Nie wiemy przecież, ile jest strasznych historii, o których nie słyszeliśmy, bo nie trafiły na You Tube’a. Dobre jest jednak to, że udaje się te sprawy przepchnąć do mediów, że ktoś już poświęca cenny czas antenowy na sprawy zwierząt.

?

Jaki jest według Ciebie status zwierzęcia względem człowieka? Po pierwsze, my też jesteśmy zwierzętami, tyle, że mamy lepiej rozwinięty mózg. Zacytuję fragment wiersza, do którego ułożyłam muzykę (piosenka „O człowieku”): „Człowiek jest najsmutniejszym ze zwierząt”. Bierzemy swój początek w zoologii, ale potem okazuje się, że nic więcej fajnego ze zwierząt w nas nie zostało. Nasz mózg jest tak świetnie rozwinięty, że aż znalazł receptę na to, jak zniszczyć cały świat. To bardzo smutne. W hierarchii moralnej na pewno stoimy najniżej, bo żaden inny gatunek, może poza orką i szerszeniem, nie zabija dla czystej przyjemności. A przecież możemy się od zwierząt nauczyć tak wielu rzeczy. Choćby trochę pokory wobec świata.

?

Na twoim profilu na Facebooku podczepiony jest link do organizacji Viva!, która zajmuje się prawami zwierząt. Razem z siostrą wspieramy różne akcje, które Viva! organizuje. Przykładowo świąteczną akcję „Krwawe Święta”, „Wybierz Miśka” o adopcji psów czy akcję ratującą foki w sezonie polowań. Ostatnio Paulina brała udział w spocie, który ma uświadamiać ludziom, co się dzieje z końmi przeznaczonymi na rzeź. Chętnie bierzemy też udział w różnych manifestacjach – jeżeli tylko mój wizerunek może się w jakiś sposób przysłużyć dobrej sprawie, zawsze w to wchodzę.

?

Ostatnio zaczęło się szerzej mówić o przestrzeganiu tych praw za sprawą kilku drastycznych przypadków, które nagłośniły media. Najpierw trzeba zacząć rozmawiać o braku praw zwierząt, potem o ich przestrzeganiu. Nie śledzę na bieżąco kwestii ustawodawstwa, ale wiem, że nie jest u nas w tej materii dobrze. Na pewno powinna obowiązywać jedna zasada: żyć tak, żeby nie przykładać ręki do czyjegoś cierpienia – zwierząt

22

czy ludzi. Cudze cierpienie powoduje, że my też jesteśmy nieszczęśliwi, choć może nie zawsze jesteśmy świadomi przyczyny.

?

Jesteś bardziej wrażliwa na cierpienie zwierząt niż ludzi? Nie, oczywiście, że bardziej porusza mnie ludzkie cierpienie. Fakt jednak, że jeśli ktoś potrafi skrzywdzić zwierzę, to od tego tylko krok do krzywdzenia ludzi. Dlatego o wrażliwość na cudzą krzywdę trzeba dbać już u małego dziecka. Ono posiada naturalną wrażliwość, tylko ją zatraca z czasem. W sposób uznany za normalną kolej rzeczy pogłębia się w nas wraz z wiekiem znieczulica.

Już sam przymiotnik „zwierzęcy” ma zabarwienie pejoratywne. Dla mnie to słowo jest fantastyczne, znaczy: wolny, instynktowny, naturalny, zgodny ze sobą i swoją naturą. To, że postrzega się je inaczej, bierze się dla mnie z ludzkiego poczucia winy. Mamy względem zwierząt duży dług i dlatego staramy się wszystko, co zwierzęce, zepchnąć z naszego pola widzenia. Więc „zwierzęcość” traktujemy jako coś niedobrego. Chcemy porachować się z nią jak najszybciej, ukryć ją przed samym sobą, i potem chodzimy cali spięci i sztywni przez życie, zatracając wewnętrzną naturalność.

?

?

?

Jednak ludzie zaczęli się organizować. Zbiorowo podpisuje się petycje o zaostrzeniu kar za znęcanie się nad zwierzętami. To świadczy tylko o tym, że nasza świadomość wzrasta i otwierają się nam stopniowo oczy. Na świecie rośnie przecież ilość wegetarian, choć w stosunku do ilości ginących stale gatunków zwierząt, to jeszcze wciąż za mało.

Niedawno na polskim rynku ukazała się książka „Filozof i wilk”, w której Mark Rowley opowiada o swoim ponad 10-letnim życiu z wilkiem pod jednym dachem. Okazało się, że można być ze zwierzęciem w związku braterskim, które nie opiera się na relacji pan – niewolnik. Zdarzyło Ci się kiedyś mieć podobną relację ze zwierzęciem?


Są dwa rodzaje ognia:

TEN POWOLNY, KTÓRY TLI SIĘ DŁUGO, I TEN MOCNY, KTÓRY WYBUCHA I SZYBKO SIĘ SPALA. Od nas zależy, jakim płomieniem będziemy.

Mam jednego psa w domu. Nie jest to jednak relacja partnerska, tylko taka jak z dzieckiem. Pies jest od nas całkowicie zależny, potrzebuje jedzenia, głaskania, spania, to opieka taka jak nad dzieckiem. Bardziej czuję się jego mamą niż koleżanką. Gdy byłam mała i mieliśmy psa, to miałam z nim braterską więź, wtedy nim i mną rządziły te same osoby, moi rodzice. Mój obecny pies jest hermafrodytą. Dostałam go od koleżanki, której mama miała hodowlę rzadkiej rasy terierów i ten urodził się jako egzemplarz wybrakowany, co też jest przykładem demonstracji władzy człowieka nad zwierzęciem i tego, co dzieje się, gdy powstają sztuczne rasy.

prostu „siedziano”. Zdarza mi się teraz w ten sposób czyścić sobie… głowicę.

?

?

Jaka filozofia towarzyszy Ci na co dzień? Nie jestem związana z żadną religią. Zakładam, że istnieje jakaś wyższa siła nad nami i staram się żyć w zgodzie ze swoim sumieniem i z otoczeniem. Staram się poszukiwać pełni, którą często osiągam także dzięki muzyce. Gdy byłam mała, byłam kilka razy z mamą na odosobnieniach, gdzie wspólnie medytowano, czy też po

?

Można w ogóle być zen, żyjąc w takim nerwowym kraju? Staram się oczyścić swoją głowę z niepotrzebnego hałasu, co w dzisiejszych czasach, gdy nie możemy usiedzieć bezczynnie trzech minut bez poczucia winy, jest bardzo ważne. Przez tę wymuszoną sztucznie aktywność, nigdy nie udaje nam się dokopać do samych siebie. Zasypano nas informacjami, obrazkami i nie widzimy, kim jesteśmy naprawdę. A to od nas zależy, czy uda nam się wyczyścić swoją głowę. Największy hałas mamy przecież w sobie. Ciebie nie ruszają różne irytujące drobiazgi codzienności? Różnie z tym bywa. Nie mam teraz wypracowanego schematu dnia, według którego działam. Odkąd pojawiła się na świecie moja córka Anielka, powoli ponownie wypracowuję sobie rytm, który dobrze na mnie działa. Na wiele rzeczy nie mam jednak wpływu, jak choćby na to, czy wyśpię się danej nocy.

?

Jaką część dnia zajmuje Ci muzyka? Kiedy nie śpiewam, czy nie siedzę w studiu, to słucham muzyki, na przykład zawsze w samochodzie. Nie umiem określić dokładnie, ile to czasu, ale na pewno dużo. Choć do śniadania u mnie w domu jest jeszcze w miarę cicho.

?

Muzyka zeszła na drugi plan, gdy zostałaś matką? Wszystko zeszło na drugi plan, ale z drugiej strony teraz bardziej potrafię się skupić, kiedy wiem, że mam dokładnie wyznaczony czas na pracę. Nie wydaje mi się, żeby moja muzyka jakoś się zmieniła od tego czasu, może też za mało go minęło, żebym mogła się od tego zdystansować. Na pewno jednak jestem teraz w punkcie, w którym czuję, że świetnie zgrywam się ze swoim zespołem.

?

Nie martwi cię jako matkę, że według naukowców nasze dzieci, jako pierwsze pokolenie w historii, będzie statystycznie żyło krócej niż rodzice? Mnie się wydaje, że Anielka ma lepszy start niż ja miałam, choćby dlatego, że jest dzieckiem wegetariańskim, a ja jako dziecko jadłam dużo mięsa. Gdy byłam mała, nie było wielu owoców czy warzyw, które teraz są dostępne. W mojej rodzinie nie było też wtedy świadomości na temat zdrowego odżywiania i pełnowartościowych posiłków. A takimi teoriami, o których mówisz, raczej się nie przejmuję.

?

Jak bardzo dbasz o to, żeby odżywiać się zdrowo? Dbam przede wszystkim o energetyczność posiłków. Troszczę się o to, aby były różnorodne, pożywne i ciekawe. Gotuję w domu codziennie, dla dziecka i dla siebie, bo już od 5 miesięcy jestem weganką, wolę więc sama przygotować sobie jedzenie, niż jeść w restauracji, gdzie nie do końca można być pewnym pochodzenia żywności. Myślę, że powoli ludzie zaczynają rozumieć, jak ważne jest żywienie i nie będą żałowali na nie pieniędzy. Ja na przykład nie wydaję pieniędzy na ubrania, większość idzie na jedzenie, które jest dla mnie najważniejsze, bo w końcu to ono jest naszym paliwem życiowym, a nie ciuchy czy nowy model auta. Gdy byłam w Indiach, na zajęciach z ajurwedy uczyłam się o głodzie. Ludzie w krajach takich jak nasz dawno już nie odczuwali naturalnego głodu

i ja też nie mogłam zrozumieć, co to jest. Prowadzący zajęcia musiał nam tłumaczyć, jak to jest, gdy naprawdę jest się głodnym, tak całym swoim istnieniem. Mamy tendencję do zapychania się byle czym, jedzenia na zapas, głodzenia się, przekąszania i nie żyjemy w zgodzie z tym, co mówi nam nasz organizm. A przecież jesteśmy tym, co jemy.

?

I dlatego w USA to najuboższe warstwy walczą teraz z otyłością, bo jedzą niezdrowo. Stawiają na ilość jedzenia, a nie na jakość. Potem możemy się tylko dziwić, że ktoś wyprodukował masło w spray’u i ktoś je kupuje. Będąc w Indiach, poznałam też pewną bardzo szczęśliwą kobietę, która używa samych naturalnych rzeczy, nie kupuje niczego, co ma opakowanie, nawet mąkę mieli sama. Dla mnie to dowód, że musimy dążyć do natury, żyć zgodnie z rytmem tego, co się dzieje. Kiedy podróżujemy samolotem, to naturalne jest, że musimy poczekać, aż organizm przestawi się na inny tryb działania. Podobnie jest z gotowaniem, jedzenie powinno się robić samemu, powinniśmy spędzić przy nim tyle czasu, ile rzeczywiście trwa przygotowanie posiłku, a nie ratować się półproduktami. Wtedy nasz organizm to „rozumie” i inaczej reaguje na takie pożywienie. Chodzi mi o pełną integralność naszego ciała z otoczeniem.

?

Jest jednak coś takiego, że osoby, które dbają o swoje otoczenie i o siebie w sposób szczególny, są postrzegane jako nieszkodliwe świry i traktowane z pobłażaniem. Dla mnie to jest po prostu kwestia wyboru rodzaju życia. To jest pytanie, czy będziemy stać w kolejce ze wszystkimi, czy chcemy żyć tak, jak nam się podoba. Ja znajduję w tym przyjemność i dlatego to robię. Każdy powinien sam znaleźć swoje miejsce i nie ma też co się martwić, że jak będziemy żyli wolniej i uważniej, to wypadniemy z obiegu, że coś ważnego nas ominie. Życie jest tam, gdzie my jesteśmy. W „Łowcy Androidów” było takie zdanie, że są dwa rodzaje ognia: ten powolny, który tli się długo, i ten mocny, który wybucha i szybko się spala. Od nas zależy, jakim płomieniem będziemy.

23


ból gïowy gorÈczka migrena

bóle zÚbów

ból krzyĝa

Podwójna siïa w walce z bólem

Aby Ăwiat znowu nabraï

kolorów

Opis produktu: Ibalgin®: 1 tabletka powlekana zawiera 200 mg ibuprofenu (Ibuprofenum). Ibalgin® Maxi: 1 tabletka powlekana zawiera 400 mg ibuprofenu (Ibuprofenum). Wskazania do stosowania: Bóle róĝnego pochodzenia o nasileniu sïabym do umiarkowanego: bóle gïowy (m.in. ból napiÚciowy i migrena), bóle zÚbów, bóle okolicy lÚděwiowo-krzyĝowej, bóle towarzyszÈce grypie i przeziÚbieniu. GorÈczka róĝnego pochodzenia, m.in. w przebiegu grypy, przeziÚbienia lub innych chorób zakaěnych. Bolesne miesiÈczkowanie. Preparat jest przeznaczony do stosowania doraěnego. Przeciwwskazania: Preparat jest przeciwwskazany u pacjentów: z nadwraĝliwoĂciÈ na ibuprofen lub którÈkolwiek substancjÚ pomocniczÈ preparatu oraz na inne niesteroidowe leki przeciwzapalne (NLPZ); u których po zastosowaniu kwasu acetylosalicylowego lub innych leków z grupy NLPZ wystÚpowaïy objawy alergii w postaci nieĝytu nosa, pokrzywki lub skurczu oskrzeli w wywiadzie; z czynnÈ chorobÈ wrzodowÈ ĝoïÈdka i (lub) dwunastnicy, perforacjÈ lub krwawieniem, równieĝ zwiÈzanymi ze stosowaniem leków z grupy NLPZ; stosujÈcych jednoczeĂnie inne leki z grupy NLPZ, w tym inhibitory COX-2 (zwiÚkszone ryzyko wystÈpienia dziaïañ niepoĝÈdanych); w III trymestrze ciÈĝy; ze skazÈ krwotocznÈ; z ciÚĝkÈ niewydolnoĂciÈ wÈtroby, nerek lub serca. Podmiot odpowiedzialny posiadajÈcy pozwolenie na dopuszczenie do obrotu: Zentiva a.s., U Kabelovny 130, Dolní MÕcholupy, 102 37 Praga 10, Republika Czeska. Pozwolenie MZ na dopuszczenie do obrotu nr: 12820. PL.IBG.10.01.12

Informacji w Polsce udziela: Sano-Aventis Sp. z o.o., ul. Bonifraterska 17, 00-203 Warszawa, tel. 22 280 00 00.

Przed uĝyciem zapoznaj siÚ z ulotkÈ, która zawiera wskazania, przeciwwskazania, dane dotyczÈce dziaïañ niepoĝÈdanych i dawkowanie oraz informacje dotyczÈce stosowania produktu leczniczego, bÈdě skonsultuj siÚ z lekarzem lub farmaceutÈ, gdyĝ kaĝdy lek niewïaĂciwie stosowany zagraĝa Twojemu ĝyciu lub zdrowiu.


CZARNA bez cukru

TEKST:

O W M W lga

ILUSTRACJE:

oźniak ichał

enski

BADANIE ZJAWISKA BÓLU ODKRYWA NIEZWYKŁE POWIĄZANIE INTENSYWNOŚCI JEGO ODCZUWANIA ZE STANEM NASZEJ PSYCHIKI. BYĆ MOŻE W TYM UKŁADZIE WZAJEMNIE ODDZIAŁUJĄCYCH NA SIEBIE ELEMENTÓW ODKRYJEMY KLUCZ DO ZAPANOWANIE NAD BÓLEM. BYĆ MOŻE TO W NAS SAMYCH – W NASZEJ PSYCHE – JEST NADZIEJA NA ŻYCIE BEZ BÓLU. 25


CZARNA bez cukru

NA KŁUCIU NIESTETY SIĘ NIE KOŃCZY! NAUKOWE „TORTURY” OCHOTNIKÓW BYWAJĄ O WIELE BARDZIEJ WYRAFINOWANE. CZĘŚĆ BADANYCH OTRZYMUJE – Wbijałam w ludzi pineski, poddawałam wstrząsom elektrycznym i robiłam im wiele innych bolesnych rzeczy – wyznaje Irene Tracey. Mówi to jednak bez skruchy, a nawet z pewną fascynacją. I bynajmniej nie jest to przesłuchanie w sprawie torturowania więźniów wojennych, ale wykład podczas zjazdu Brytyjskiego Towarzystwa Neurobiologicznego. Irene Tracy nie jest zaś psychopatyczną sadystką, a kierownikiem zespołu naukowców z Uniwersytetu w Oxfordzie. To tam prowadzi się badania nad percepcją bólu. A jest co badać! Nasze odczuwanie bólu może mieć bowiem źródło w wielu czynnikach, których często nie jesteśmy świadomi. Od czego zatem zależy to, czy postrzegamy ból jako znośny, czy też jako wyjątkowo dokuczliwy? Od tego, jak mocno się uderzymy? Jak głęboko zranimy? Co w takim razie sądzić o przypadkach ciężko rannych żołnierzy, którzy walczą niepomni obrażeń? Albo – z nieco bliższej perspektywy – o chwilach, kiedy tak wciągnie nas książka czy film, że na moment zapominamy o dręczącym nas bólu głowy czy zęba? Ból to bardziej skomplikowane zjawisko, niż tylko czysto fizjologiczna reakcja na uszkodzenie tkanki. Ogromną rolę pełnią w nim emocje, a nasza psychika może mieć zdolności przeciwbólowe lepsze od niejednej pastylki. Dlatego właśnie prace zespołu dr Tracey budzą tak duże zainteresowanie. Może z nich bowiem wynikać, że odczuwaniem bólu w pewnym zakresie można sterować pozafarmakologicznie. To ważna informacja dla niemal co piątego dorosłego Europejczyka, bo tylu cierpi z powodu przewlekłego bólu (ponad 8 milionów Polaków) – 35 proc. odczuwa ból codziennie, w przypadku 25 proc. ból wpływa na codzienne życie i przebieg pracy zawodowej. Dla wielu z nich dolegliwości te są związane z neuropatią cukrzycową, czyli z uszkodzeniem nerwów na skutek cukrzycy. Może ona powodować zaburzenia czucia i silne bóle – wywoływane nawet przez lekki dotyk. W części przypadków leki przeciwbólowe mają ograniczoną skuteczność, a przyjmowane długoterminowo mogę wiązać się z ryzykiem skutków ubocznych. Dlatego marzeniem naukowców zajmujących się bólem było znalezienie w mózgu „ośrodka bólu” i próba wyłączenia go lub chociaż zmniejszenia jego

26

wrażliwości. Te poszukiwania nabrały rumieńców, gdy w ciągu ostatnich kilkunastu lat coraz doskonalsze stawały się metody obrazowania mózgu. To właśnie one skłoniły dr Tracey do umieszczania ludzi w funkcjonalnym rezonansie magnetycznym i badania reakcji na bodźce bólowe (pineski czy prąd). Jak zachowywał się w tym czasie mózg ochotników poddawanych naukowym „torturom”? – Przede wszystkim musieliśmy pogodzić się z tym, że nie ma jednego ośrodka odpowiedzialnego za odczuwanie bólu, którego wrażliwością dałoby się sterować za pomocą jakiegoś potencjometru – opowiada dr Tracy dziennikarzowi pisma „New Scientist”, który zgłosił się do jednego z jej eksperymentów. – Okazało się, że w naszym mózgu tak wiele rejonów bierze udział w percepcji bólu, że razem tworzą rodzaj „matrycy bólowej”. W jej skład wchodzi między innymi położone głęboko w mózgu jądro migdałowate. Zarządza ono emocjami, zwłaszcza strachem – nim właśnie uczy nas reagować na nieprzyjemne bodźce. Inną strukturą tej siatki powiązań jest kora czołowa. Tu kryje się nasza zdolność racjonalnego rozumowania i tu z pewnością tworzą się świadome – nieodruchowe – reakcje na ból. Badacze przeprowadzają zatem kolejne doświadczenia i obserwują, w jaki sposób – i czy w ogóle – można wpływać na kształt tej matrycy. I tak dochodzimy do jednej z ich metod badawczych, wspomnianego wcześniej kłucia Bogu ducha winnych ochotników zamkniętych w maszynie do rezonansu magnetycznego.

BOWIEM DODATKOWO... PROSTE ZADANIA OBLICZENIOWE.


CZARNA bez cukru BARBARA PIĘKOSZ-ORZECHOWSKA Medical Manager Consumer Healthcare Unit (OTC) Sanofi-Aventis ROZMAWIAŁA:

E P

milia rzybył

środki przeciwbólowe szybko przynoszą ulgę w nagłym ?Nowoczesne ataku bólu. A jak radzą sobie z bólami długotrwałymi?

Obecnie mówi się raczej nie o leczeniu, a kontrolowaniu bólu. Ostry ból, którego przyczyna zazwyczaj jest dobrze znana, poddaje się temu nadzorowi łatwiej. Kontrolowanie bólu to wchodzenie na trójstopniową drabinę analgetyczną wg WHO. Mówimy, że wchodzimy na drabinę, ale strategią jest pozostanie za wszelką cenę na jej pierwszym stopniu (stopnie określają etapy odczuwania bólu: 1. stopień, pierwszy etap to ból lekkiego stopnia, stopień 2. to ból umiarkowany, a stopień 3. to ból bardzo nasilony). Pierwszy stopień leczenia to etap z zastosowaniem nie opioidów, czyli leków nieuzależniających. To wykorzystanie niesteroidowych leków przeciwzapalnych lub/i paracetamolu. Dotyczy to zarówno bólu ostrego, jak i bólu przewlekłego (bóle przewlekłe to te, które trwają powyżej 3-6 miesięcy).

?Jakie mamy tu możliwości?

Przynajmniej trzy ich grupy. Pierwsza to m.in. rozwiązywanie problemów psychospołecznych w jakich przyszło pacjentowi funkcjonować. Druga to wiedza z zastosowania terapii specyficznych związanych z pochodzeniem i rodzajem bólu przewlekłego (radioterapia, chemioterapia, chirurgia). Trzecia to inne metody leczenia: inne leki, blokady nerwów, TENS czyli przezskórna elektrostymulacja nerwów, relaksacja, akupunktura. Strategia postępowania wobec bólu to szeroko rozpostarty front działań:

zapobieganie, leczenie przyczyny bólu, leki uśmierzające ból, fizykoterapia (akupunktura, fizykoterapia sensu stricto, TENS), blokada nerwów, modyfikacja reakcji psychicznej (np. leki psychotropowe, leki przeciwdepresyjne), modyfikowanie zachowań.

Jest wiele badań sugerujących, że nasza percepcja bólu w znacznym ?zalecać stopniu zależy od stanu psychiki. Może zatem zamiast leków należy pacjentom np. dobre komedie?

Ból musi być rozpatrywany zarówno jako zjawisko procesów zachodzących wewnątrz organizmu człowieka, jak i tych usadowionych poza nim. Wewnętrzne to np. płeć, ale także poczucie winy, strach o pracę, odpowiedzialność. Procesy zewnętrzne to: relacje z rodziną i przyjaciółmi, stopień socjalizacji, kontakt z lekarzem, kompensacja – w znaczeniu psychologicznym, czas poza pracą – odpoczynek lub zwolnienie lekarskie, wreszcie leki. Zatem leki są tylko jednym z elementów wpływających na odczuwanie bólu. Terapia komediami romantycznymi nie jest pozbawiona racji. W ogólnie pojętej poprawie nastroju uczestniczą endorfiny, które pojawiają się w naszym ustroju w sytuacjach dla nas komfortowych i szczęśliwych, a działają przeciwbólowo jak np. morfina. Poza tym wiemy, że nasz organizm przede wszystkim umie bronić się przed bólem poprzez produkcję wielu endogennych związków chemicznych o działaniu przeciwbólowym. Istnieje pogląd, iż możliwe jest nauczenie pacjenta używania własnego mózgu w taki sposób, by potrafił stymulować go do uwalniania tych substancji. Mając to na uwadze, w szpitalu Uniwersyteckim Stanford w postępowaniu z bólem kojarzy się obecnie: klasyczne leki, fizykoterapię oraz różne techniki i terapie alternatywne, jak: techniki relaksacyjne, terapie zmiany zachowań, biodeedback (stworzony w NASA do szkolenia pilotów, aby w warunkach stresu nadal wykonywali złożone czynności. Biofeedback uczy panowania nad własnymi reakcjami i pomaga się relaksować) oraz medytację uważności (mindfulness). Ogromne znaczenie ma również światło słoneczne. Według badania Jeffreya Walcha opublikowanego w „Psychosomatic Medicine” 89 pacjentów po operacji rdzenia kręgowego eksponowanych na światło słoneczne odczuwało mniejszy stres i ból, a także wymagało mniejszej ilości środków przeciwbólowych w porównaniu z grupą kontrolną.

ZAPACH PRZECIWBÓLOWY

GRA Z BÓLEM

Na kłuciu niestety się nie kończy! Naukowe „tortury” ochotników bywają o wiele bardziej wyrafinowane. Część badanych otrzymuje bowiem dodatkowo proste zadania obliczeniowe. Jak się okazuję, rachunki w pamięci mogą przynosić znaczącą ulgę. Im więcej uwagi poświęcamy jakiemuś zadaniu niezwiązanemu z nieprzyjemnym bodźcem, tym mniej nieprzyjemny się on staje. Słowem: boli nas mniej, gdy nie skupiamy się na samym bólu. Równie istotnymi jak uwaga czynnikami są nastrój i emocje. – Kiedy wprawisz kogoś w zły humor, przypiekanie będzie odczuwał jako bardziej bolesne – dr Tracy dzieli się swymi spostrzeżeniami w dosadny sposób. – Sprawdziliśmy to, wyświetlając naszym ochotnikom przygnębiające stwierdzenia typu „jestem beznadziejny”. Dodatkowo puszczaliśmy im ponurą muzykę. Kiedy w tym czasie wystawialiśmy ich na bodźce bólowe, matryca bólowa w ich mózgach stawała się o wiele bardziej aktywna. W innym badaniu grupa naukowców z kanadyjskiego McGill University manipulowała nastrojem badanych przez podtykanie im pod nos rozmaitych zapachów. Te ohydne (np. gnijącej ryby) wprawiały ich w gorszy nastój i sprawiały, że bodźce bólowe odczuwane były jako intensywniejsze. Woń fiołków czy cytryny przynosiła odwrotny efekt. – Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości terapia bólu będzie skrojona na miarę potrzeb konkretnego pacjenta – mówi dr Tracy. – Obejrzenie mózgu diagnozowanej osoby w rezonansie magnetycznym może nam wiele powiedzieć, np. to, że jej percepcja bólu jest silnie powiązana z obniżonym nastrojem. W takim przypadku skuteczną terapią może być podanie leków przeciwdepresyjnych. U osób, którym pomaga przeniesienie uwagi – bardziej pomocna od silnych leków przeciwbólowych może być terapia behawioralna.

Z bólem warto walczyć, by nie dopuścić do sytuacji, że stanie się on naszym stałym towarzyszem. Jak bowiem wykazują badania: długotrwały, przewlekły ból nie tylko rujnuje nam życie, ale jeszcze na trwałe zmienia nasze mózgi! Dowiedli tego neurobiolodzy z Northwestern University w Chicago. Zaobserwowali, że kora mózgowa osób, które przez lata cierpiały z powodu bólu pleców, ma mniej istoty szarej w części przedczołowej. To sprawia, że każdy, nawet niewielki bodziec, potrafi w umyśle zapłonąć żywym ogniem cierpienia. Nieprzyjemne doznanie ulega wzmocnieniu. W próbach klinicznych są obecnie nowe leki, które potrafią stłumić aktywność tej części mózgu. Niektórzy badacze spore nadzieje wiążą też z niefarmakologicznymi metodami walki z bólem. Jak duży wpływ ma tutaj psychika, mogą pokazać badania naukowców z Wielkiej Brytanii opisane w fachowym piśmie „Science Translational Medicine”. Dowiedli oni, że manipulacja pacjentami może zwiększyć lub całkowicie znieść działanie środka przeciwbólowego. Podczas badań nogi 22 zdrowych ochotników podgrzewano w sposób sprawiający im ból i proszono, by określali poziom bólu w skali od 1 do 100. Pacjenci mieli także podłączoną kroplówkę, co pozwalało podawać im leki przeciwbólowe w dyskretny sposób. Średni odczuwany poziom bólu wynosił początkowo 66. Następnie pacjentom podano – nie mówiąc im o tym – silny środek przeciwbólowy. Pod jego wpływem odczuwany ból spadł do 55. Gdy naukowcy poinformowali biorących udział w eksperymencie, że dostają lek przeciwbólowy, poziom bólu obniżył się jeszcze bardziej – do 39. Gdy jednak pacjentów oszukano, mówiąc, że już nie dostają środka przeciwbólowego, zgłaszany przez nich poziom bólu niemal powrócił do punktu wyjścia, osiągając 64 punkty. Jak wykazało przeprowadzone podczas eksperymentu badanie mózgu, z pozytywnym nastawieniem do leku wiązała się aktywność obszaru obręczowo-

27


CZARNA bez cukru

KRÓTKI TRENING UCZY MANIPULOWANIA OGNIEM ZA POMOCĄ „MYŚLI”. WIELU OSOBOM -czołowego oraz ośrodków podkorowych, natomiast za negatywne nastawienie odpowiadały hipokamp i kora czołowa przyśrodkowa. Zdaniem naukowców, wyniki badań mogą mieć duże znaczenie zarówno dla leczenia pacjentów, jak i testowania nowych leków. Eksperyment dotyczył zdrowych ochotników, tymczasem ludzie przewlekle chorzy mają dużo czasu, by rozwinąć w sobie negatywne nastawienie do leków i obniżyć przez to ich skuteczność.

ZGAŚ PŁOMIEŃ MYŚLĄ Inne badania nad okiełznaniem bólu za pomocą psyche prowadzi dr Sean Mackey ze Stanford University w Kalifornii. Używa w tym celu metody zwanej biofeedbackiem EEG. Jest to połączenie badania elektroencefalograficznego (EEG) mierzącego aktywność mózgu ze sprzężeniem zwrotnym, dzięki któremu pacjent może zobaczyć, co się dzieje w jego głowie. Cała sprawa brzmi dosyć tajemniczo, jednak z technicznego punktu widzenia jest stosunkowo prosta. Chodzi o to, by badany mógł zobaczyć zapis swoich fal mózgowych i by sam mógł wpływać na ten zapis, odpowiednio sterując aktywnością swojego mózgu. Ma to pozwolić na świadome wzmocnienie jednych i wyciszenie innych częstotliwości. A co za tym idzie – na zmniejszenie lub zwiększenie bólu. Problem w tym, że zwykłemu zjadaczowi chleba skomplikowane wykresy, jakie pokazuje typowy aparat do EEG, niewiele powiedzą. Zbudowano więc system, w którym aktywność elektryczna mózgu przetłumaczona jest na proste schematy. Poddając się biofeedbackowi EEG, siadamy wygodnie przed komputerowym monitorem. Na naszej głowie umieszczonych zostaje kilka elektrod.

28

Prowadzący zabieg terapeuta ma przed sobą drugi monitor. Widzi na nim typowy wykres fal mózgowych – poszarpane linie oznaczające pojawianie się różnych częstotliwości. My również je obserwujemy, jednak w znacznie przyjaźniejszej formie gry wideo: obserwujemy płomień. Jego wielkość odpowiada poziomowi bólu, jaki odczuwamy. Następnie usilnie staramy się go zmniejszyć. Krótki trening uczy manipulowania ogniem za pomocą „myśli”. Wielu osobom taka wizualizacja doznań faktycznie pomaga okiełznać ból. Następnym krokiem jest przeniesienie tej umiejętności poza gabinet lekarza i sterowanie wyobrażonym płomieniem bez pomocy elektrod i maszyny do EEG. Czy to się uda? Ze wszystkich opisanych eksperymentów należy wyciągnąć krzepiący wniosek: ból jest subiektywnym doznaniem. I oczywiście, część z nas jest na niego bardziej wrażliwa niż inni. Wiele wskazuje jednak na to, że można nauczyć się do pewnego stopnia panować nad nim.

TAKA WIZUALIZACJA DOZNAŃ FAKTYCZNIE POMAGA OKIEŁZNAĆ BÓL.


Niezb´dna na ból brzucha w domu i w podró˝y

Likwiduje bóle brzucha. Działa, bo rozkurcza! • kolka jelitowa • kolka wàtrobowa • kolka nerkowa • ból p´cherza moczowego • ból menstruacyjny NO-SPA®, 40 mg tabletki; ka˝da tabletka zawiera 40 mg chlorowodorku drotaweryny. Substancje pomocnicze: laktoza jednowodna. Wskazania do stosowania: Stany skurczowe mi´Êni gładkich zwiàzane z chorobami dróg ˝ółciowych: kamicà dróg ˝ółciowych, zapaleniem p´cherzyka ˝ółciowego, zapaleniem okołop´cherzykowym, zapaleniem przewodów ˝ółciowych, zapaleniem brodawki Vatera; stany skurczowe mi´Êni gładkich dróg moczowych: kamica nerkowa, kamica moczowodowa, zapalenie miedniczek nerkowych, zapalenie p´cherza moczowego, bolesne parcie na mocz. Jako leczenie wspomagajàce mo˝e zostaç u˝yta bezpiecznie i z po˝àdanym skutkiem: w stanach skurczowych mi´Êni gładkich przewodu pokarmowego: chorobie wrzodowej ˝ołàdka i dwunastnicy, zapaleniu ˝ołàdka, zapaleniu jelit, zapaleniu okr´˝nicy, stanach skurczowych wpustu i odêwiernika ˝ołàdka, zespole dra˝liwego jelita grubego, zaparciach na tle spastycznym i wzd´ciach jelit, zapaleniu trzustki; w schorzeniach ginekologicznych: bolesnym miesiàczkowaniu; w napi´ciowych bólach głowy. Dawkowanie i sposób podawania: DoroÊli: dawka dobowa: 120 do 240 mg w 2-3 dawkach podzielonych. Dzieci: nie stosowaç u dzieci poni˝ej 3. roku ˝ycia. Dzieci od 3. roku ˝ycia do 6 lat: dawka dobowa wynosi 40-120 mg w 2-3 dawkach podzielonych, powy˝ej 6 lat: dawka dobowa wynosi 80-200 mg w 2-5 dawkach podzielonych. Przeciwwskazania: Nadwra˝liwoÊç na substancj´ czynnà lub któràkolwiek substancj´ pomocniczà produktu. Ci´˝ka niewydolnoÊç wàtroby, nerek i serca. Blok przedsionkowo-komorowy II i III stopnia. Nie stosowaç u dzieci poni˝ej 3. roku ˝ycia. Specjalne ostrze˝enia i Êrodki ostro˝noÊci dotyczàce stosowania: Ze wzgl´du na zawartoÊç laktozy produkt leczniczy mo˝e powodowaç dolegliwoÊci ze strony przewodu pokarmowego u pacjentów z nietolerancjà laktozy. Produkt nie powinien byç stosowany u pacjentów z rzadko wyst´pujàcà dziedzicznà nietolerancjà galaktozy, niedoborem laktazy typu Lapp lub z zespołem złego wchłaniania glukozy-galaktozy. Produkt nale˝y stosowaç ostro˝nie u pacjentów z niedociÊnieniem. Produkt nale˝y stosowaç ostro˝nie u dzieci, poniewa˝ nie przeprowadzono badaƒ dotyczàcych działania drotaweryny w tej grupie pacjentów. Nale˝y zachowaç ostro˝noÊç podczas stosowania drotaweryny u kobiet w cià˝y. Nie nale˝y stosowaç drotaweryny w okresie porodu. Działania niepo˝àdane: Badania kliniczne wykazały, ˝e stosowanie drotaweryny mo˝e wywoływaç nast´pujàce objawy, rzadko (≥1/10 000, <1/1000): nudnoÊci, zaparcie, ból głowy, zawroty głowy, bezsennoÊç, kołatanie serca, niedociÊnienie t´tnicze. OTC – produkt leczniczy wydawany bez przepisu lekarza. Przed przepisaniem nale˝y zapoznaç si´ z pełnà informacjà o leku. Podmiot odpowiedzialny: Sanofi-Aventis Sp. z o.o., ul. Bonifraterska 17, 00-203 Warszawa, tel. 22 280 00 00. Pozwolenie na dopuszczenie do obrotu wydane przez Ministra Zdrowia nr: 4377. PL.DROT.10.11.02.

Przed uĝyciem zapoznaj siÚ z ulotkÈ, która zawiera wskazania, przeciwwskazania, dane dotyczÈce dziaïañ niepoĝÈdanych i dawkowanie oraz informacje dotyczÈce stosowania produktu leczniczego, bÈdě skonsultuj siÚ z lekarzem lub farmaceutÈ, gdyĝ kaĝdy lek niewïaĂciwie stosowany zagraĝa Twojemu ĝyciu lub zdrowiu.


CZARNA słodzona

30


CZARNA słodzona

MARSZ DO KUCHNI! TEKST:

M L arek

ewoc

Jeżeli samą ramówkę telewizyjną potraktujemy jako wymierny wskaźnik aktualnej mody, to widać, że nastał czas gotowania. TVN przygotowuje się właśnie do premiery serialu „Przepis na życie”, w którym jedną z głównych ról odgrywają przepisy kulinarne. Upadłe restauracje w całej Polsce wzorem Brytyjczyka Gordona Ramsaya ratuje Magda Gessler. Cały czas popularnością cieszy się Robert Makłowicz. Powstają kolejne programy o zdrowej kuchni oraz reality show poświęcone domowemu gotowaniu czy wyścigom o tytuł szefa kuchni. Mało? Jest jeszcze cały kanał poświęcony tylko najnowszej kuchni, czyli Kuchnia.tv. I chociaż programy kulinarne są obecne w telewizji od lat, teraz całkowicie zmienił się ich target. Kiedyś przed ekranami zasiadały głównie gospodynie do-

mowe. Dziś stacje celują w młodych, dynamicznych ludzi, którzy chcą cieszyć się życiem. Trend, jak zazwyczaj, przychodzi do nas z Zachodu, gdzie już od kilku lat gotowanie święci triumfy, a kucharze, tacy jak Nigella Lawson (nazwana przewrotnie przez prasę „królową kuchennego porno”), Jamie Olivier („nagi szef kuchni”) czy Gordon Ramsay to dziś telewizyjni celebryci, którzy decydują o tym, co powinno gościć na naszych stołach. Nie ma w tym nic absurdalnego – świat kulinariów zaczął się rządzić podobnymi zasadami, co świat mody. Jak donosi brytyjski „The Independent”, w tym sezonie obowiązujące trendy to m.in. jedzenie ekologiczne, wytrawne i słodkie ciasta oraz spotkania na domowych koktajlach. Modni mają być także… mężczyźni w kuchni.

K

31


CZARNA słodzona ULTUROWA NOBILITACJA KUCHARZENIA

AGATA LEWANDOWSKA dietetyk i psycholog, prowadząca program kulinarno-dietetyczny w TVN Style„Rewolucja na talerzu“

Moda na gotowanie jest rzeczywiście widoczna. Zauważyłam, że moje koleżanki, które wcześniej zarzekały się, że nie wejdą do kuchni, teraz zaczęły czuć potrzebę samodzielnego gotowania. Modne stało się domowe pieczenie chleba czy robienie sushi. Polacy coraz więcej wiedzą, poznają nowe przepisy, kombinują ze składnikami. Lubią się przechwalać wiedzą o jedzeniu, na przykład na blogach. To ważne, że ludzie zorientowali się, że nie tylko jedzenie, ale także gotowanie jest przyjemne. Myślę, że w świecie, w którym brakuje normalności i jesteśmy coraz bardziej zabiegani, gotowanie pozwala nam cieszyć się namiastką rodzinnego domu. Niemniej jako dietetyk spotykam się często także z ludźmi, którzy nie chcą mieć z gotowaniem nic wspólnego i być może dlatego właśnie szukają pomocy. Na ich przykładzie widać, że świadome żywienie jest kwestią zadbania o siebie. Na szczęście współcześni młodzi ludzie mają smykałkę do zdrowego odżywiania. Czytają etykiety produktów, są świadomi, że należy ograniczać tłuszcze, że trzeba jeść więcej warzyw i białka. Powoli doganiamy pod tym względem Zachód, gdzie nie od dziś wiedzą, że zdrowe jedzenie jest sposobem na przedłużenie sobie życia. Myślę, że ta świadomość nie spadnie, tylko będzie się rozwijać, a moda na gotowanie może być tu pomocna.

Dziś szampan, kawior i ostrygi, chociaż wciąż kosztowne, nie ustępują w szykowności tradycyjnym specjałom. Straciły znaczenie klasyczne podziały na jedzenie elitarne i pospolite. Świat kulinariów stał się egalitarny, bo obecnie prawie wszystko można przygotować w zaciszu własnej kuchni. Dostępność kiedyś bardzo rzadkich produktów sprawia, że najbardziej wyszukane dania można przyrządzić samodzielnie. Nikogo nie przeraża już zrobienie sushi, upieczenie chleba czy podanie płonących lodów. Składniki możemy kupić już w zwykłych osiedlowych supermarketach. A jeśli ich tam nie znajdziemy, to od czego jest internet? Różnica w podejściu do kulinariów jest o tyle widoczna, że jeszcze niedawno modnym luksusem było korzystanie z usług firm cateringowych, nawet podczas świąt o zdecydowanie domowym i tradycyjnym charakterze. W krótkim czasie nastąpiła kulturowa nobilitacja kucharzenia, przez wiele lat było ono postrzegane jako ciężka praca, z której warto zrezygnować, jeżeli tylko nas na to stać. Dziś znacznie bardziej na czasie jest zorganizowanie wspólnego gotowania z przyjaciółmi niż spotkanie na szykownej kolacji w drogiej restauracji. Ekonomiści przekonują, że za tą modą stoi światowy kryzys gospodarczy, który sprawił, że dwa razy oglądamy każdy grosz. Może być w tym ziarno prawdy. Nawet jeżeli tak jest, recesja pomogła nam na nowo zauważyć, że nie tylko samo jedzenie, ale także proces przygotowywania posiłku, może być ekscytującym przeżyciem. To, że lubimy się chwalić umiejętnościami kulinarnymi widać za sprawą Facebooka czy blogów. Do kuchni przenoszą się także imprezy korporacyjne. Ci, którzy nie mają cierpliwości do eksperymentowania i samokształcenia, mogą skorzystać z coraz liczniejszych kursów gotowania.

ZAMIAST KSIĄŻKI – BLOG W 2002 roku blogerka Julie Powell rozpoczęła opisywanie swoich zmagań z przepisami legendy amerykańskiej kuchni – Julii Child. Wtedy taki sposób prezentowania kulinarnych przygód był w sieci nowością. Blog szybko zdobył tak dużą popularność, że autorka dostała propozycję opisania swojego projektu w książce, którą następnie przeniesiono na ekran pod postacią filmu „Julie i Julia”. Dziś blogi kulinarne to jedna z najpopularniejszych form dzielenia się ciekawymi przepisami. Także w Polsce nastąpił ich prawdziwy wysyp. Anna Włodarczyk, autorka strony „Strawberries From Poland”, była jedną z pierwszych polskich blogerek kulinarnych. – Blog zaczęłam prowadzić pod wpływem fali zachwytów nad blogami zagranicznymi. Polskich blogów była wtedy zaledwie garstka. Spodobała mi się idea pisania o jedzeniu, dzielenia się doświadczeniami i przemyśleniami dotyczącymi

32

tej dziedziny życia oraz sama fotografia kulinarna – wspomina początki. Wychowałam się w domu, w którym zawsze czekała na nas miska ciepłej zupy, domowe ciasto i domowe przetwory – to już opowieść Eweliny Majdak, która prowadzi bloga „Around the kitchen table”. – Gotowanie to dla mnie nie przymus, ale prawdziwy relaks i wspaniała forma powrotu do zachwianej równowagi. Blog pozwolił mi również spojrzeć na kulinaria oczami innych i niejako dodał odwagi do eksperymentowania w kuchni, a przy okazji mam szansę pokazać ludziom, że gotowanie czy wypiek prawdziwego chleba na zakwasie są proste i przyjemne. Blogerki dostrzegają rozwijającą się modę kulinarną. – Widać to już na pierwszy rzut oka: w księgarniach pojawia się coraz więcej książek kulinarnych, w sieci funkcjonuje kilkaset food-blogów, zaczynamy jeździć na kulinarne festiwale, gotować z przyjaciółmi i po prostu rozmawiać o jedzeniu. Gotowanie wychodzi ze sfery obowiązków do sfery pasji -– nikt już się nie wstydzi przyznać, że kulinaria to jego hobby – mówi Anna Włodarczyk. Ewelina Majdak dostrzega zmienność kulinarnych trendów: – Mam wrażenie, że powoli przemija fascynacja kuchnią z różnych zakątków świata i coraz więcej ludzi szuka powrotu do swoich korzeni. Ludzie chcą mieć wpływ na to, co jedzą, chcą jeść zdrowo i domowo. Zdaję sobie sprawę, że obecny styl życia nie sprzyja przysłowiowemu „staniu przy garach”, ale każdy powinien odnaleźć swój złoty środek.

MODNIE ZNACZY ZDROWO? Kiedyś sprawa wydawała się prosta – albo jesz ciekawie, albo zdrowo. Teraz, gdy już wiadomo, że można z pożytkiem dla zdrowia przygotować bardzo atrakcyjne posiłki, chęć poszukiwania nowych smaków wzrasta. Współczesny kucharz-amator może pochwalić się ogromną wiedzą na temat wartości odżywczych i zdrowotnych walorów poszczególnych składników. Wśród kulinarnych trendów prym wiodą ekologia i ruch Slow Food. A jak powszechnie wiadomo, wysoka świadomość żywienia przekłada się na jakość życia. Dlatego w modzie na gotowanie zyskujemy podwójnie. Każdy trend ma do siebie to, że przemija. Czy tak nagle, jak wszyscy zaczęli mówić o gotowaniu, mogą również o nim zapomnieć? Tego nikt nie jest w stanie przewidzieć. Prawdopodobnie za jakiś czas kuchnia zniknie z telewizji. Ale umiejętności, które nabyło w tym czasie całe pokolenie młodych kucharzy, pozostaną i być może zostaną przekazane dalej.


CZARNA słodzona

Co łączy Halle Berry z Lechem Wałęsą czy Ernestem Hemingwayem? Z czym borykał się wielki Elvis Presley i diva jazzu Aretha Franklin, autor „Ojca chrzestnego” i twórca „Gwiezdnych wojen”?

TEKST:

EP wa

liszka

ZDJĘCIA: East News

Marta Wiśniewska (Mandaryna) Tancerka, choreograf, wokalistka muzyki dance, aktorka i celebrytka w pełnym znaczeniu tego słowa. Na cukrzycę choruje od czasu powikłań w trakcie ciąży. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, nowy album Mandaryny ma ponoć ukazać się pod nazwą „Sugar Sugar”. Brzmi słodko! Morgan Freeman Nie tylko aktor i reżyser filmowy, ale także narrator (m.in. „Marsz pingwinów”, „Wojna światów”). Od czasu zdiagnozowania u niego cukrzycy, Freeman często wypowiada się w imieniu diabetyków. Jest też rzecznikiem kilku stowarzyszeń diabetologicznych. W czym nie przeszkodziła Freeman’owi cukrzyca? W zdobyciu Oscara, Złotego Globu i uznania reżyserów, którzy dają mu znaczną swobodę twórczą w konstruowaniu kreowanych postaci. Aktor, obecny na szklanym ekranie od 43 lat, ma wypełniony po brzegi kalendarz związany z nowymi rolami na ten i cały przyszły rok.

33


Ar tu

rA sh e

CZARNA słodzona

Halle

Hall

Mich

ał Je li

ński

Gary

Berry

R

lu sławnych diabetyków było w naszej historii, nie dowiemy się zapewne nigdy, bo większość z nich nie została nigdy zdiagnozowana. Artyści, politycy, sportowcy, naukowcy – obecnie na cukrzycę choruje wiele sław i wybitnych umysłów tego świata. Za ich sukcesem stoi nie tylko samokontrola i stosowanie zaleceń lekarskich, ale również odpowiednie nastawienie do choroby. Bez motywacji i wiary, że cukrzyca to jeszcze nie koniec świata, alpinista Will Cross nie zdobyłby obu biegunów i najwyższych szczytów obu Ameryk, a brytyjski wioślarz Steve Redgrave medalu olimpijskiego. Cukrzyca może dotknąć każdego, bez względu na wiek czy styl życia. Trzeba liczyć się z ograniczeniami, jakie niesie choroba, ale da się ją oswoić. Diabetyk, tak samo jak osoba zdrowa, może korzystać z uciech życia, realizować pasje i cele. Są tacy, którym cukrzyca nie przeszkodziła wspiąć się na Kilimandżaro, zdobyć Oskara czy zrobić karierę w polityce.

Śpiew, ciąża i choroba

Polskie piosenkarki – Marta Wiśniewska (Mandaryna) i Paulina Ignaciak (Paulla) zachorowały na cukrzycę (typu 1.) w trakcie ciąży. Winne są tu hormony podtrzymujące ciążę, które sprawiają, że poziom glukozy w organizmie wzrasta na tyle wysoko, że

34

insulina nie może sobie poradzić z przetworzeniem jej nadmiaru. Paulla w wywiadach wyznaje, że z jej zdrowiem jest różnie, ale dba o siebie, zwraca szczególną uwagę na to, co je i stosuje leki. Podobnie jak Mandaryna, stale nosi przy sobie pompę insulinową. Wiśniewska przyznaje, że długo buntowała się przeciwko chorobie, nie mogła zaakceptować faktu, że w wieku 24 lat zachorowała na nieuleczalną chorobę, szczególnie, że nikt w jej rodzinie nie miał cukrzycy. Musiała zmienić styl życia, przejść na dietę. Wpadała w wahania nastroju. Dzisiaj mówi, że choroba ją zahartowała. Angażuje się w akcje społeczne skierowane do diabetyków, propaguje wiedzę o chorobie, współpracuje ze stowarzyszeniami diabetyków i – jak mówi – stara się żyć pełnią życia. Na szczęście obecnie mówienie głośno o chorobie nie jest już problemem. Fani obu piosenkarek przyjęli informację o ich chorobie ze zrozumieniem, a plotkarskie portale musiały gdzie indziej szukać sensacji.

w serialu i dlatego początkowo artystka niepokojące objawy kładła na karb zmęczenia i przepracowania. Informacja o chorobie była dla niej szokiem. Halle regularnie uprawia sport i restrykcyjnie przestrzega tzw. diety garściowej, polegającej na tym, że produktów z wysoką zawartością białka może zjeść dziennie tyle, ile zmieści się w otwartej dłoni, owoców i warzyw – w garści, a węglowodanów – jedynie tyle, co w zaciśniętej pięści. Nie polecamy odmierzania żywności garścią – otwartą, czy też zaciśniętą – ale trzeba przyznać Halle, że świetny wygląd, role i zdobyte nagrody dowodzą, że udało się jej oswoić chorobę. Podobnie zresztą jak innej amerykańskiej aktorce, Sharon Stone, znanej m.in. z nieprzeciętnie wysokiego ilorazu inteligencji (154 IQ). Sharon choruje na cukrzycę typu 1. od wielu lat, co nie przeszkodziło jej zagrać w kilkudziesięciu filmach, w tym tak niezapomnianych jak „Pamięć absolutna”, „Nagi instynkt” czy „Kasyno”.

Dobrze rozegrane

Z glukometrem na szczyty

Halle Berry, pierwsza w historii czarnoskóra aktorka, która otrzymała nagrodę Oskara, bagatelizowała pierwsze symptomy cukrzycy. Kiedy jednak zemdlała na planie serialu „Living Dolls” i zapadła w tygodniową śpiączkę, nie mogła dalej jej zaprzeczać. Czas diagnozy zbiegł się z intensywną pracą

Wielu lekarzy ma negatywne podejście do uprawiania wyczynowego sportu przez diabetyków. Tymczasem śledząc losy sławnych sportowców przekonujemy się, że nie brakuje wśród nich osób zmagających się z chorobą, zarówno 1. jak i 2. typu. Oczywiście, żeby udział w zawodach był bezpiecz-


CZARNA słodzona a

ęs

h

c Le

ał W

ny, musi on być poprzedzony odpowiednim przeszkoleniem nie tylko sportowca, ale i jego trenerów i innych osób z najbliższego otoczenia. Wśród najsłynniejszych diabetyków robiących karierę w sporcie warto wymienić chociażby Gary’ego Halla – amerykańskiego pływaka, dziesięciokrotnego medalistę olimpijskiego (w tym 5 złotych medali!); Steve’a Redgrave’a – brytyjskiego wioślarza, pięciokrotnego złotego medalistę olimpijskiego; czy Arthura Ashe’a – amerykańskiego tenisistę, zwycięzcę Wimbledonu. Najbardziej znanym polskim diabetykiem sportowcem jest Michał Jeliński – wioślarz, czterokrotny mistrz świata i mistrz olimpijski. Cierpiąca na cukrzycę 1. typu Ilona Kwarta jako jedyna polska diabetyczka zdobyła Kilimandżaro (2005 r.), Mont Blanc (2006 r.), Aconcaguę i Elbrus (2008 r.). Absolwentka Akademii Wychowania Fizycznego i miłośniczka sportu, po wykryciu u niej choroby stwierdziła, że chce robić coś na przekór chorobie, coś ekstremalnego, zdobywać szczyty – dosłownie. Jak wspomina – miała wrażenie, że jej życie się kończy, choć skończyła wtedy 27 lat. Wbrew reakcjom rodziny i przyjaciół ruszyła w wysokie góry. Lekarze wyrazili zgodę (wyniki były zachęcające), co dla Ilony było sygnałem, że nie ma co odkładać marzeń. Nie oznacza to jednak, że pasje wzięły górę nad rozsądkiem. Kwarta do wypraw przygotowuje się bardzo starannie, towarzyszy jej mąż. Zabierają

Nick Jonas (Jonas Brothers) Co tam Edison czy Hemingway! Dla młodych czytelników „Gorzkiej Czekolady” za wzór można postawić Nicka Jonasa. Gwiazdę pop, amerykańskiego muzyka i najmłodszego członka zespołu Jonas Brothers. W zespole gra głównie na gitaPau lla rze, sporadycznie na perkusji i pianinie. Jego kariera do pewnego momentu mogłaby być wstępem do bajki o złotym dziecku Hollywood. W wieku 6 lat gdy był z matką u fryzjera, poproszono go o występ muzyczny. Zgodził się. Właśnie w taki sposób został dostrzeżony przez agenta z Broadway’u. Efektem były jego liczne występy w musicalach i kariera muzyczna. Bajkom jednak daleko do prawdziwego życia – w 2005 r. u Nicka zdiagnozowano cukrzycę typu 1. Jego poziom cukru we krwi wynosił wówczas ponad 700 mg i młody muzyk musiał przerwać trasę koncertową. Trafił do szpitala. Nie wiedział nawet, czy będzie mógł dalej tworzyć muzykę, ale dzięki przyjaciołom odzyskał wiarę w siebie. Dzień po wyjściu ze szpitala szalał już na scenie i wiedział, że cukrzyca nie powstrzyma realizacji jego marzeń. Z historii Nicka Jonasa należy wyciągnąć dwa wnioski. Po pierwsze, choroba nie przekreśla twoich pasji. Po drugie, gdy mama poprosi Cię u fryzjera o mini recital, nie odmawiaj. ze sobą zapasowe leki, baterie, glukometry, peny Na krześle obok może siedzieć agent i oczywiście pompę insulinową. z Broadway’u lub chociażby studia Buffo. Jak się okazuje, ze stale kontrolowaną i dobrze wyrównaną cukrzycą można świetnie funkcjonować. Mit o tym, że choroba stoi na drodze do realizacji nieprzeciętnych pasji i sukcesu, należy włożyć między bajki. Wszystko zależy od Ciebi

35


36

Najsmaczniejsza czcionka świata zaprojektowana przez Czeszkę Martę Maštálkovą z… ciekłego karmelu (4. miejsce w konkursie Food Design magazynu „Dezeen”).

LOOKIER design


LOOKIER design

TEKST:

M

K

agdalena

acalak

ZDJĘCIA: materiały promocyjne

SZTUKA TO ŻYCIE, I ODWROTNIE. ARTYŚCI NIEUSTANIE ANEKTUJĄ JEGO NOWE OBSZARY NA SWOJE POTRZEBY. OKAZUJE SIĘ, ŻE COŚ TAK NIETRWAŁEGO I TAK BANALNEGO JAK JEDZENIE, MOŻE STAĆ SIĘ TWORZYWEM ARTYSTYCZNYM. PRZECZYTAJCIE, JAK DOSTRZEC W BAKŁAŻANIE DZIEŁO SZTUKI I CZY CHIPSY MOGĄ BYĆ GWIAZDĄ DESIGN.

F

ood Design to dziś branża modna i chodliwa, choć ze sztuką nie ma wiele wspólnego. W skrócie jest projektowaniem żywności, diety oraz produkcji i usług branży żywnościowej. Dotyczy to całego procesu – od świadomego wyboru upraw, przez logistykę, aż po ekspozycję, która naturalnie pełni funkcję najbardziej istotną w całym procesie. Coraz bardziej zależy nam na tym, aby jedzenie było podawane w sposób estetyczny i atrakcyjny dla naszych zmysłów. Mówimy tu nie tylko o podawaniu do stołu, ale i o ciekawym designersko opakowaniu czekolady czy ciastkach z wytłoczonym „fajnym” wzorem. Nie chodzi już o sam smak, nie chodzi o wartości odżywcze, chodzi o to, jak coś wygląda i jak to przełoży się na sprzedaż.

YSKI IDĄ W GÓRĘ

Liczy się ergonomia, funkcjonalność, komunikatywność, interakcja i wizjonerstwo. Na Zachodzie w dużych firmach powstają całe działy, które sku-

piają się na samej tylko kolorystyce opakowań, u nas wciąż jeszcze jest to w powijakach. Wystarczy spojrzeć na półki z żywnością w supermarketach, żeby zobaczyć, jak dużo jest jeszcze do zrobienia. Polski Food Design w dalszym ciągu stawia na przaśność i swojskość. Czy chodzi o zupki instant, makarony, czy mrożone pizze. Widać też wyraźne trendy orientalne, bo Polacy odkryli inne kuchnie i łatwo nabierają się na opakowania udające te „zachodnie” lub też „wschodnie”. W słodyczach stawia się na kolory i infantylizm, jakby słodkości jadły tylko dzieci i jakby ich nie trzeba było w tej dziedzinie edukować. To zupełnie odwrotnie niż w przypadku trendów zachodnich, które teraz stawiają na ekologię, prostotę i retro w stylizacji jedzenia. Od czasu kryzysu modna zrobiła się estetyka z początku poprzedniego wieku, obserwujemy więc nostalgiczny powrót do przeszłości, do czasów, gdy żyło się bezpiecznie, a ekonomia nie była tak nieprzewidywalna jak huragan Katrina. Pierwiosnkiem takich działań

37


LOOKIER design

w Polsce jest na pewno Krakowski Kredens, który od samego początku swoją identyfikację wizualną opiera na tradycji, a kolory i opakowania wzoruje na tych przedwojennych, wprowadzając na nowo modne metalowe puszki na cukierki i herbaty w próżniowych puszkach. Podobnie testuje rynek Wedel, który z okazji swojego jubileuszu wypuścił na rynek serię swoich kultowych słodyczy w opakowaniach retro. Zatrudnił młodych polskich artystów do zaprojektowania „ubranek” w stylu vintage swoim sztandarowym produktom. Stylowe nadruki dostała m.in. moja ulubiona czekolada gorzka i mleczna, kochany Torcik Wedlowski, Mieszanka Krakowska, Ptasie Mleczko i Baryłki. Tyle na polskim rynku.

ZTUKA W SŁUŻBIE „SPOŻYWKI”

Na świecie Food Design traktowany jest coraz częściej nie tylko jako część biznesu, ale samoistna forma sztuki. Nikogo nie dziwi, że pracuje się na tworzywie tak nietrwałym, które niemal natychmiast po obejrzeniu znika w żołądku lub utylizuje się zaraz po zrobieniu dokumentacji fotograficznej, np. ciemniejąca błyskawicznie rzeźba z jabłka. Sztuka

38


LOOKIER design dla sztuki, można powiedzieć, ale jest to wyraz rosnącej estetyzacji wszystkich dziedzin naszego życia. Sceptycy mówią: czy jabłko nie może być po prostu jabłkiem? Czy nie wystarcza nam już jego idealna krągłość zaprojektowana przecież przez samą naturę? Inni będą mówili, że kreacja człowieka nie ma granic, bo dawno już przekroczyliśmy granice nieingerowania w naturę. Zobaczmy, co pokrótce dzieje się w Food Design, jakie nazwiska są w tej chwili popularne i na kogo warto zwrócić teraz uwagę.

URU FOOD DESIGNU

Jednym z guru designu użytkowego, zajmującym się nie tylko jedzeniem, jest Marti Guixé, który szczególny nacisk kładzie na użyteczność, dostępność i szybkość, z jaką towar może dotrzeć do konsumenta. To właśnie te założenia sprawiły, że stał się atrakcyjnym kąskiem dla producentów żywności. Jako jeden z pierwszych zrozumiał, że Food Design to sposób na szersze dotarcie do klienta, przeorganizowanie całego rynku. On odcina się od nostalgii do jedzenia, odcina się często od samego jedzenia, bo sposób, w jaki pro-

z wody i mączki ze sproszkowanych warzyw, owoców, orzechów i fasoli. Tak więc produkując je, w najgorszym wypadku otrzymamy po prostu biodegradowalne naczynia, w najlepszym – ekologiczny sposób na zużycie nadwyżek warzyw. Swoje doświadczenia z wypieku eko-talerzy Bisson zebrała w książce„Edible: The Food as Material”, którą można zamówić przez eBay czy Amazon.

TYLISTKA JEDZENIA

Czy samo jedzenie można stylizować? Jak najbardziej, czego dowodem są prace Julie Rothhahn, która zamienia żywność w małe rzeźby, zachwycające ludzkie oko. Eksperymentuje z formą, kolorem i techniką, pozostawiając swoje prace dalej jadalnymi. Właściwie estetyzuje je tak bardzo, że czasami tracą one wizualne właściwości jedzenia, zamieniając się w kolorowe bryły, jak dziecięce klocki. Przykładowe kostki mają każdą dziurkę wypełnioną innym smakiem, np. słodkim, słonym i gorzkim, co jest nie lada wyzwaniem dla kubków smakowych. Julie także wydała książkę ze swoimi pracami. „Foood” również można kupić przez internet.

FOODDESIGNCZYLI PROJEKTOWANIE FOODDESIGN, czyli projektowaŻYWNOŚCI, DIEnie żywności, diety oraz produkTY ORAZPRODUKcji i usług branży spożywczej to CJIIUSŁUG BRANdziś SPOŻWCZEJ, wyraźny trend ŻY TODZIŚWYRAŹNY TREND jektuje jedzenie czasami wizualnie nie ma z nim nic wspólnego. W końcu jedzenie przetworzone, które wyglądem przypomina drewniane klocki to tylko produkt, który przetworzony staje się według niego czystą energią.

IDEĄ NA USTACH I W DŁONI

Silny trend ekologiczny reprezentuje Diane Bisson, profesor wzornictwa użytkowego z Montrealu, według której nic nie powinno się marnować. Jej seria ekologicznych, jadalnych naczyń pokazuje, że można pakować żywność tak, by była maksymalnie użyteczna. Na dodatek bez konserwantów, sztucznych barwników i cukru. Powstaje tylko pytanie, w co zapakować opakowanie, które – skoro jadalne – powinno być czyste. Ten projekt daje więc pole do rozwoju na przyszłość, a póki co może być atrakcją dziecinnego przyjęcia i ułatwić rodzicom sprzątanie po nim. Projektantka zapewnia, że udostępni niebawem swój przepis na jadalne naczynia, by gospodynie domowe mogły przygotować swoje wersje na, powiedzmy, niedzielny piknik. Sam pomysł na jadalne naczynia narodził się w głowie Diane 10 lat temu, gdy odwożąc codziennie swojego syna do szkoły, widywała pojemniki z wysypującymi się opakowaniami po jedzeniu. Jej naczynia powstają głównie

OMANTYCZNA FASHIONISTKA

Katja Gruijters reprezentuje nurt romantyczny wśród projektantów Food Designu. Ozdabia koronkami bułki, robi ubranka na jabłka, zwykłe frytki pakuje w gazetowe ruloniki i czyni z nich prawdziwe ozdobne bukieciki do powieszenia na ścianie. Marzenie fana fast foodu! Fashionistka ucieszy się zapewne z torebki z ciabatty, jadalnych kwiatów i przypraw zatopionych w galaretce jak pradawne owady w bursztynie. Katja jest uznawana za jedną z najbardziej kobiecych projektantek w swojej dziedzinie. Chętnie robi dekoracyjne słodycze − czekolada w koronkowy wzór jej projektu to chyba najlepszy holenderski towar eksportowy.

sę złych nawyków (np. podjadanie podczas oglądania telewizji), projektanci Hafsteinn i Juliusson wyprodukowali smakowe chipsy z papieru, które zawierają w sobie aromat warzyw i owoców. Znajdziemy je w smakach ziemniaczanym, jagodowym, miętowym, wasabi i cheddar. Są niskokaloryczne, podobno nieszkodliwe dla środowiska, czy zdrowe, można już wątpić, ale na pewno nie tuczą. „Tasty air”, tak mówią o nich artyści. Wydaje się, że łatwiej będzie przekonać małe dzieci do nich niż do jedzenia marchewki.

ESIGN BAWI SIĘ JEDZENIEM

Wpływ na złe nawyki stara się mieć także Daizi Zeng, który wykorzystuje kultowe opakowania na rzeczy niezdrowe, by promować dobre, zdrowe jedzenie. I tak, estetycznie przycięte marchewki zapakował w coś, co do złudzenia przypomina paczkę Marlboro. Seler naciowy, obrany i przycięty, zdecydowanie nabiera wyglądu, gdy opakuje się go jak frytki z McDonald’s. Zheng jest podwójnie kodowany, bo bawiąc się jedzeniem, jest też mocno ironiczny, zmusza nas swoim działaniem do ciekawych wniosków. Pokazuje, jak bardzo opakowanie wpływa na nasze preferencje smakowe. Czy marchewka pozbawiona swojego wyglądu, opakowana jak papierosy, staje się w cudowny sposób bardziej atrakcyjna? Dla fanów papierosów na pewno. I tak, dochodzimy do pewnego paradoksu, bo proponowane przez Zenga pakowanie jagód, każdej oddzielnie w listki przypominające opakowania tabletek, całkowicie wyjaławia jagody z tego, czym są. Nikogo potem nie zdziwi, że małe dziecko nie wie, skąd pochodzi mleko i myśli, że jedyną formą kurczaka są panierowane pałki, jakie podają w KFC. Food Design to dziś branża niezwykle modna, już prężna w krajach wysoko rozwiniętych, raczkująca w takich jak Polska, wciąż na dorobku. Budzi mieszane uczucia, bo jej sztuczki są coraz bardziej świadomie stosowane przez producentów żywności, którzy już zorientowali się, jak wiele można zmienić odpowiednim podaniem produktu. Zapomina się jednak, że sam Food Design jest też obszarem, na którym działają artyści. Poszukujący nowych rozwiązań, bawiący się ideą jedzenia, walczący o ekologiczne i odpowiedzialne życie. Jednych i drugich warto bacznie obserwować, bo już teraz małe, pakowane marchewki można kupić w pobliskim supermarkecie, a ziemniaki sprzedaje się pogrupowane rozmiarami i umyte. Od tego tylko krok do selera w opakowaniu na frytki.

UTY À LA PAIN I FRENCH FRITES

Czasami inspirację do zabawy jedzeniem daje artystom sama natura. No bo jak inaczej wytłumaczyć chlebowe butki braci R&E Praspaliauskas czy balerinki z bakłażana, które nota bene są całkiem à propos tegorocznych trendów. Wdzięcznym tematem do artystycznych poszukiwań wydaje się też właśnie fast food, zmora dietetyków. Wychodząc z założenia, że śmieciowe jedzenie jest złe, ale kojarzy się z czymś smacznym i wytwarza ma-

39


LOOKIER trendy

TEKST:

M

C

ałgorzata

hmiel

IĘŻYCA I GWIAZD – KS , CA Ń O SŁ , TA O ZŁ W, LIPANÓW, KACZEŃCÓ TU , LI KI N ŻO , W Ó RK KOLOR KANA NIE. ŻÓŁTE SĄ TEŻ CZ TY IS YM PT O CA JAJĄ YDOWANIE NASTRA EC ZD A RW A B TO Y ŻÓŁT NIEŻ WIĘC ŻÓŁTY TO RÓW K TA Y, N A K TU Y CZ ANANASY BANANY, CYTRYNY, R, JAKI MAMY. LO KO Y N CZ TY ZO EG NAJBARDZIEJ

S

łynna trendseterka, Lidewij Edelkoort, będąc ostatniej jesieni w Polsce na Festiwalu Designu przepowiedziała żółtemu wielką karierę. Ma ponoć na stałe zastąpić róż. Jest optymistyczny, nieco sztuczny, przykłuwający uwagę, czasem wręcz krzykliwy. To kolor-gwiazda i jako gwiazdę go przedstawiamy. Jego cel na sezon wiosna–lato: wydobyć witalność i radość. Żółty jest winien nam wszystkim wytłumaczenie. Kiedy przez ostatnie dwa sezony na wybiegach królował blady róż, kremy i szarości, styliści zapowiadali, że moda na dłużej oprze się na stonowanych kolorystykach. Osoby czerpiące inspirację i siłę z jaskrawych kolorów załamywały ręce. Mogły pozostać wierne swoim kolorystycznym upodobaniom i skazać się na bycie niemodnymi lub polubić smutne barwy i zapomnieć o ukochanym pomarańczu, amarancie i żółtym właśnie. Jeszcze pół roku temu styliści pocieszali kobiety zako-

40


LOOKIER trendy chane w żywych kolorach: możecie mieć ubrania w stonowanych, modnych barwach i o delikatnych krojach. Ale nie zaszkodzi, jak je połączycie z ulubionymi jaskrawymi rzeczami o zdecydowanych sylwetkach albo choćby żółtym czy pomarańczowym lakierem do paznokci. Na tym polega moda: żeby ją znać, ale też mieć swoją bazę i na niej eksperymentować. Jednak szary i beż powinnaś też nosić, jeśli chcesz być na czasie – mówili. Ale żółty to kolor zazdrośnik – wrócił do łask projektantów i stylistów szybciej, niż było mu to pisane. I to nie tylko jako składnik śladowy. Terez modnie jest być od stóp do głów kolorowym. A żółty to już w ogóle hit. Na szczęście zanosi się, że na dłużej niż kilka sezonów...

MARTYNA CZERWIŃSKA projektantka mody, autorka marki Mysikrólik

Moda na kolor żółty ma swoje uzasadnienie w naszej psychice. Projektując, często decyduję się na kolorowe wzory. Wybierając konkretne barwy, kieruję się często energią, jaką dany kolor ze sobą niesie. Żółty pod tym względem jest niezrównany – otoczeni nim, czujemy w sobie więcej sił i pozytywniej patrzymy na świat. Kolor ten kojarzy się każdemu z wakacjami na plaży, słońcem i z witalnością, nic zatem dziwnego, że poprawia samopoczucie. Kolejnym powodem, dla którego żółty wraca do łask, jest jego wyrazistość i charakter, którego nierzadko brakuje na przykład pastelowym odcieniom, królującym w poprzednich sezonach.

Metalowa biżuteria w kilku żółtych odcieniach projektu Zofii Lisiewicz zofia-lisiewicz.blogspot.com

W kolekcji wiosna–lato 2011 marki Simple Creative Products kolor żółty promuje Magda Frąckowiak, 13. modelka w rankingu najlepszych na świecie. Buty z żółtą podeszwą marki Jil Sander i sportowa propozycja marki Nike store.jilsander.com, nike.com

41


LOOKIER miejsce

TEKST:

Ł P

ucja tak

ZDJĘCIA: materiały promocyjne

Jedzenie, czytanie i długie rozmowy to Wrzenie Świata dla niektórych jedne z najważniejszych WARSZAWA, NOWY ŚWIAT 48 i GAŁCZYŃSKIEGO 7 przyjemności i rozrywek w życiu. War- WWW.INSTYTUTR.PL Dość świeża jest kluboksięgarnia „Wrzenie Świata”, którą we wrześniu ub. r. otwoPaweł Goźliński, szef „Dużego Formatu”, reporterskiego dodatku do „Gazety”, to połączyć przyjemne z pożytecznym rzyli oraz dwaj reporterzy – Mariusz Szczygieł i Wojciech Tochman. Pomysł na kawiari kultywować takie miejsca, szczegól- nię reporterów zrodził się pomiędzy jedną a drugą audycją o tej samej nazwie, w Radiu TOK FM, wyjaśnia Wojciech Tochman. „U nas możesz nie nie z nowym numerem „Gorzkiej” prowadzoną tylko stanąć przy półce i przekartkować książkę. Możesz napić się dobrej kawy, w ręku. Prezentujemy drugą porcję naj- zjeść domowe ciasto i czytać do woli. A jeśli masz ochotę kupić książkę, jest że jej autor będzie siedział obok i dostaniesz jego podpis”. Miejsce polepszych kawiarnio-czytelni w Polsce. szansa, wstało z myślą o osobach, które fascynują się literaturą faktu, a oprócz czytania

C

lubbing odszedł do lamusa. Gdy pojawił się kryzys, modne stały się z powrotem domówki – biforki przechodzące w afterki i przyjęcia składkowe. Gdy udało nam się odgonić widmo bankructwa, ponownie zaczęliśmy wychodzić na miasto. Nie szukamy już jednak atrakcji, adrenaliny i wielkiej niewiadomej, która czeka tuż za rogiem – chcemy mieć miejsca, które zaspokajają naszą potrzebę bywania, ale dają to samo uczucie swojskości i swobody, które mamy w domu.

42

mają mnóstwo pytań, które chciałyby czytanym autorom zadać. Koncept jest taki, że tu spotkać się będą mogli czytelnicy i dziennikarze, by wymienić swoje refleksje, porozmawiać i posłuchać wzajemnie swoich historii. Tu premierę będą miały niewydane jeszcze książki, czego przykładem było czytanie „Dzisiaj narysujemy śmierć” Wojciecha Tochmana właśnie, książki, która ukazała się pod koniec listopada ub.r. Co ciekawe, czytelnicy będą tu mogli zostawiać wiadomości dla zaprzyjaźnionych reporterów, np. Hanny Krall, z pomysłami na nowe teksty, refleksjami czy po prostu z wyrazami szacunku po lekturze. Warto wiedzieć, że „Wrzenie świata” jest kolejną inicjatywą Instytutu Reportażu, którego ideą jest wspieranie polskiego reportażu i kształtowanie jego przyszłych twórców. Kawiarnia jest niewielka, mieści się w dwóch salach, jej punktem centralnym jest duży stół, przy którym toczą się najważniejsze dyskusje i padają najtrudniejsze czasem słowa. Na ścianach wiszą fotografie, aktualnie Jacka Poremby z Sudanu – istnieje możliwość kupna. Psy są mile widziane, papierosy nie. Na cotygodniowe spotkania wstęp jest wolny, trzeba jednak wcześniej zarezerwować mailowo miejsce i dobrze byłoby przeczytać książkę. Jeśli nam się nie uda, będzie ją można kupić na miejscu i poprosić autora o autograf.


LOOKIER miejsce

Opasły Tom WARSZAWA, FOKSAL 17 WWW.KREGLICCY.PL

To kolejna, już ósma, autorska restauracja rodzeństwa Kręglickich. Znowu świetny pomysł, trafiony w dziesiątkę, ponieważ lokal z miejsca stał się kultowym i bywać w nim wypada. Aby uściślić, to właściwie nie tyle typowy lokal restauracyjny, tylko bistro-księgarnia, które powstało w miejscu dawnej księgarni PIW-u. To tu mieściła się legendarna kawiarnia literacka, w której bywali między innymi: Antoni Słonimski, Stanisław Jerzy Lec, Gustaw Holoubek czy Janusz Głowacki. Można więc uznać, że tradycja jest kontynuowana, bo lokal promuje czytelnictwo i wystrojem nawiązuje do tamtych czasów. Idąc do Opasłego Tomu można się jeszcze zastanawiać, czy w ogóle wypada czytać przy jedzeniu, bo książki się plamią, bo uwagę powinno się skupiać na swoim talerzu – czy nie tak mówiła nam w dzieciństwie mama? Jednak gdy siądzie się przy stoliku i otworzy interesującą książkę, choćby polecaną „książkę dnia”, wątpliwości znikają. Tu trawienie wspomaga dobra literatura, nie tylko kulinarna, i swojskie jedzenie. Menu jest niewielkie, ale dobrane tak, że każdy znajdzie dla siebie coś smacznego. Potrawy są sycące, jednogarnkowe, podawane w żeliwnych naczyniach. Zasłużoną sławą cieszyła się tarta z kozim serem i pomidorami, która podawana była na patelence zastępującej talerz z dodatkiem mieszanki sałat. W sezonie jesiennym króluje dynia z ciecierzycą i plastrami mozzarelli. Wieczorami lokal zmienia swoje oblicze i przeistacza się w elegancką restaurację z bogatszym menu i kartą win.

Nalanda i Vegedajnia WROCŁAW, PLAC KOŚCIUSZKI 12

Księgarnia, kawiarnia i bistro w jednym, tworzona przez dawną ekipę z „Czułego barbarzyńcy”. Kameralne miejsce z książką w roli głównej zaprasza nie tylko do czytania, ale oglądania i słuchania. To miejsce, w którym sporo się dzieje, na czytanie trzeba więc wybrać dobry moment, bo w Nalandzie odbywają się warsztaty, wernisaże młodych fotografów, spotkania z pisarzami, projekcje kina amatorskiego i nie tylko oraz cykliczne rozmowy „Krytyki Politycznej”. Można tu posłuchać wierszy na wieczorkach poetyckich i przyprowadzić swoje dzieci na cotygodniowe czytanki. To świetny pomysł, bo mało jest miejsc, gdzie rodzice z dziećmi są mile widziani. Podczas gdy my przeglądamy nowe pozycje wydawnicze, nasze maluchy uczą się miłości do literatury. I co dla wielu osób może być ważne, nie znajdziemy tu sagi „Zmierzch”. Tu lubi się literaturę innego rodzaju – podkreśla Piotr Soroka, właściciel. Dużym plusem jest też to, że księgarnia posiada w swojej ofercie książeczki dla najmłodszych. W Vegedajni, która jest jadalnią połączoną z księgarnią, mamy spory wybór potraw sezonowych, zup, deserów i zdrowych zestawów typu kotleciki z kaszy gryczanej i ziemniaków, a do tego cukinia zapiekana, pieczarki, sos słodki i pikantny jednocześnie czy papryka faszerowana polentą i warzywami oraz makaron orkiszowy w pomidorach i ziołach. Specjalnością Nalandy są też wypiekane na zakwasie chleby z mąki żytniej i orkiszowej podawane z pastami z fasolki mung, ciecierzycy czy duszonych warzyw – mówi z dumą Piotr Soroka. Wszyscy znajdą tu coś smacznego, nie tylko wegetarianie, gotuje się tu bowiem według Kuchni Pięciu Przemian – na ten temat znajdziemy tu bogatą biblioteczkę. Istotne jest to, że korzysta się tu tylko ze świeżych produktów wysokiej jakości i nikt nie używa mikrofalówki.

43


LOOKIER tester NAJDZIWNIEJSZE PERFUMY ŚWIATA

biżuteria Rosnąca

W tym przypadku biżuteria zbliża się do przedmiotu sztuki konceptualnej. Mimo to zachowuje swoją użyteczność. Projekt samego Hafsteinna Juliussona dedykującego swoje niezwykłe dzieło mieszkańcom dużych miast, którym brakuje zieleni. Pudełka, w których można kupić zieloną biżuterię są de facto miniaturowymi szklarniami. Oczywiście biżuterię z tej kolekcji należy podlewać regularnie specjalną wodą z odżywką. Growing Jewelry, cena: 150 euro, www.hafsteinnjuliusson.com

Nie ma tu podziału na poszczególne nuty zapachowe czy zapachy męskie i damskie. Skład tych perfum to jedynie opracowana specjalnie substancja ambroksan i alkohol. Perfumy same w sobie nie mają prawie żadnego zapachu, dopiero w kontakcie ze skórą tworzą indywidualny, ciepły zapach, który w dodatku przez każdą osobę jest odbierany inaczej. Magiczne doświadczenie. Molecule 2 marki Escentric Molecule z neoperfumerii GaliLu, cena ok. 500zł (100ml), www.galilu.pl

PAPIEROWA NIE Z PAPIERU Niepozorna papierowa torba, mimo że jest jednorazowa i nietrwała – stała się swoistą ikoną. Projektanci zainspirowani jej formą prześcigają się w tworzeniu ekskluzywnych modeli toreb już nie z papieru, tylko ze specjalnie wyprawionej skóry naturalnej. Prezentujemy designerski wzór marki Regenesi. Dla mężczyzn i kobiet, na zakupy lub wyjście. Torba Regenesi, cena: ok. 150 euro, www.regenesi.com

ZDWOJONA POTRZEBA WITAMIN

ZEGAREK JAK KABESTAN Ten niezwykły zegarek szwajcarskiej marki Cabestan produkowany jest tylko w ilości czterech egzemplarzy rocznie. Pierwszy powstał w 2009 r. Specjalne tarcze – przypominające kabestan (rodzaj windy na jachcie) – są jednocześnie mechanizmem i ozdobą. Wskazują czas, a także rezerwę mocy, jaka pozostała. Zegarek nakręcany jest ręcznie. Kasetę zaprojektowano z tytanu, złota (także różowego i białego) oraz platyny. Inkrustacje z diamentów i szafirów. Zegarek Winch Tourbillon Vertical, cena: 275.000–400.000 $, www.cabestan.ch

44

KRZESŁO PANTON DLA KAŻDEGO Oczywiście nie dla każdego jest oryginał krzesła autorstwa słynnego Vernera Pantona, ale egzemplarz własnoręcznie wykonany z drzewa, np. na działce, możesz mieć także Ty. Autorem wizji pt. Panton DIY /Do It Yourself/ jest słowacki projektant Peter Jakubik, który podał instrukcję, jak krok po kroku wykonać krzesło. Wystarczy mieć zdjęcie słynnego krzesła, drzewo i nieco umiejętności do majsterkowania... Krzesło a’la Panton, cena: praca własnych rąk, www.peter-jakubik.com

Calibrum babyplan to witaminy i minerały specjalnie dobrane dla kobiet planujących zajście w ciążę oraz kobiet w I trymestrze ciąży. Calibrum mami to z kolei kompleks dla kobiet w II i III trymestrze ciąży oraz karmiących. Calibrum babyplan, cena: ok 17–20 zł (30 tabl.), w każdej aptece

UŻYTECZNE CACKO Biżuteria to często gra. Gra w konstrukcję i sentymenty (np. utrwalające ważne chwile charmsy, czyli kupowane okazjonalnie zawieszki) lub w funkcjonalność i wygodę – jak ten piękny srebrny pendrive w bransolecie projektu Marcina Nowaka. USBran Novvak, cena: pamięć 8 GB: 2100 zł (srebro rodowane), 1300 zł (alpaka rodowana)


LOOKIER akcja

TEKST:

E P M R

milia rzybył aria

amotowska

ROWEREM PRZEZ POLSKĘ Kochasz jazdę na rowerze, ale znudziły Ci się krótkie przejażdżki? Jeśli tak, warto rozważyć udział w Poland Bike Marathon. Impreza składa się z 13 rajdów po różnych miastach (m.in. Sochaczew, Serock, Płock, Legionowo). Niezależnie od kondycji każdy znajdzie tu coś dla siebie, ponieważ rajdy odbywają się na 3 dystansach: Fan (5-10 km), Mini (15–25 km) oraz Max (40-60 km). Więcej informacji na www.polandbike.pl. Poland Bike Marathon – na terenie kraju – od 9 kwietnia

TANECZNYM KROKIEM Malowniczy Kraków i całe dnie wypełnione tańcem? To jest możliwe, ale tylko podczas krakowskiego Tango Festival. Imprezę rozpocznie milonga przedfestiwalowa. Następnie uczestników czekają 3 dni wypełnione tańcem: kilka godzin warsztatów tanga, praktyka festiwalowa oraz wieczorno-nocne milongi. Gdy ktoś odczuje niedosyt, może wybrać się na ostatnią już milongę pofestiwalową. Jeśli istnieje raj dla miłośników tanga, to właśnie tak on wygląda. 3. Kraków Tango Festival – Kraków – 28 kwietnia-1 maja

KINO NA GRANICY Już na przełomie kwietnia i maja czeka nas spora dawka kina „na granicy” – dosłownie i w przenośni. Położony przy polsko-czeskiej granicy Cieszyn jak co roku o tej porze zostanie opanowany przez kinomaniaków. Tym razem zobaczymy retrospektywę filmów: Otokara Vavra, Miloslava i Igora Lutrów oraz Adama Sikory. Przeniesiemy się na Dziki Zachód dzięki pokazowi westernów z… Europy Środkowej. Nie zabraknie również pokazów najnowszych produkcji polskich i czeskich (m.in.: „Chrzest” Marcina Wrony, „Joanna” Feliksa Falka, „X+X=1” Juraja Krasnohorský’ego). Kino na granicy – Cieszyn – 28 kwietnia-3 maja

ŚWIĘTO FOTOGRAFII Łódź Art Center po raz kolejny zaprasza na Fotofestiwal. W tym roku zobaczymy zaprezentowane w przestrzeni miejskiej prace podejmujące temat„Out Of Mind – Poza umysłem” oraz wystawę „Out Of Life – Poza życiem”, w której artyści przyjrzą się wszelkim formom ucieczki od rzeczywistości i tworzenia jej alternatywy. Poza wystawami uczestnicy festiwalu jak zawsze mogą wziąć udział w licznych warsztatach i wieczornych imprezach. Fotofestiwal – Łódź – 5-30 maja

45


LOOKIER akcja

FESTIWAL FILMÓW O MODZIE Jedyny na świecie festiwal filmów o modzie „A Shaded View on Fashion”, tworzony przez słynną komentatorkę mody i dziennikarkę „Vogue” Diane Pernet, będzie można zobaczyć w Łodzi w dniach 6-8 maja, podczas FashionPhilosophy Fashion Week Poland. Moda w nim jest pokazana jako najbardziej kreatywna, artystyczna i wizjonerska dziedzina sztuki. Festiwal prezentuje filmy debiutantów oraz arcydzieła sztuki filmowej. Wszystko wybrane pod kątem widza zainteresowanego modą. Zobaczymy filmy krótkometrażowe, dokumentalne, reklamowe i fabularne. Kostiumy lub same filmy tworzą słynni kreatorzy: YSL, Gucci, YSL, Givenchy, Coming Soon/Yohji Yamamoto. Zobaczymy m.in.: retrospektywę filmów reżysera, scenarzysty, operatora i muzyka Mike’a Figgisa (stworzył wiele niszowych filmów, najgłośniejszy to „Leaving Las Vegas”). Zaprezentowane też zostaną filmy i projekty z udziałem aktorek Tildy Swinton i Bryce Dallas Howard oraz reżyserów i scenarzystów Stevena Kleina i Bruce’a Webera. Więcej: www.ashadedviewonfashion.com FashionPhilosophy Week – Łódź – 6-8 maja

PUNKOWY „BOOMBOX” Wśród ich sukcesów są zwycięstwa w licznych rankingach najlepszych niemieckich muzyków, prestiżowa nagroda MTV Europe Music Awards, a także występy przed takimi gwiazdami jak Faith No More oraz Bloodhound Gang. W maju będziemy mieli okazję zobaczyć i usłyszeć legendę niemieckiego punk rocka – grupę Beatsteks. Zespół zagra dwa koncerty – w Poznaniu i w Warszawie. Beatsteks zaprezentuje materiał ze swojego najnowszego albumu pt. „Boombox”, lecz nie zabraknie również starszych utworów grupy. Beatsteks – Poznań, klub Eskulap, Warszawa, klub Proxima – 9 maja, 10 maja

Irmina Kubiak współzałożycielka i szefowa Fashion Week Poland W Polsce odbywa się 300 festiwali. Ten rodzaj wydarzenia w nowoczesnej kulturze to już klasyka. Z biur festiwalowych tworzy się nawet całoroczne galerie. Nowością w tym temacie jest sprowadzenie gotowych, najlepszych festiwali z zagranicy. Jako organizatorzy Fashion Week Poland czujemy się zaszczyceni, że jedyny na świecie festiwal filmów o modzie „A Shaded View on Fashion” będzie można zobaczyć w Łodzi. Festiwal odbywa się od 2008 r. w Paryżu, w Centrum Pompidou, we wrześniu w trakcie francuskiego tygodnia mody. Następnie wybór festiwalowych filmów eksportowany jest na inne tygodnie mody na całym świecie. Po raz pierwszy festiwal będzie można zobaczyć w Polsce.

Teatralnie zauważam PIOTR OLKUSZ, pracownik Katedry Dramatu i Teatru UŁ, redaktor miesięcznika teatralnego„Dialog”

Filmowo polecam

Rodzina spotkała się, żeby świętować wyjątkowy i szczęśliwy dzień. W tym samym JAKUB DUSZYŃSKI, czasie okazuje się, że za kilka dyrektor artystyczny gutek film, godzin gigantyczna planeta prowadzący cykl „Kino Mówi” w stacji ale kino! Melancholia uderzy w Ziemię i nastąpi koniec wszystkiego. Film pokazuje, jak ta realistycznie skadrowana katastrofa wpływa na relacje między ludźmi, a ponieważ jest Co warto obejrzeć na srebrnym ekranie? Fani kina to obraz Larsa von Triera, to na pewno nie będzie europejskiego nie mają co do tego cienia wątplilekko. Poza tym „Melancholia” to rzecz na miarę filwości. Już w maju zobaczymy najnowsze dzieło mu „Przełamując fale” (film Larsa von Triera z Emily Larsa von Triera „Melancholia”. Cała plejada gwiazd: Watson w roli głównej, otrzymał Grand Prix festiKirsten Dunst, Charlotte Rampling, Charlotte Gainswalu w Cannes w 1996 roku, dwie nominacje do bourg oraz Kiefer Sutherland. Oscara i nominację do Złotego Globu – przyp. red.), jeśli chodzi o emocjonalną siłę produkcji. Reżyser nie oszczędzi nam niczego. „Melancholia” uderzy w Ziemię.

Mamy tu kapitalny pomysł: jest to opowieść o pewnej rodzinie i pewnym weselu gdzieś na odludziu.

46

· „Melancholia”, reż. Lars von Trier, polska premiera 27 maja 2011

Król kłania się i zabija na podstawie prozy Herty Müller (adaptacja Agnieszka Korytkowska-Mazur, Magda Fertacz), reżyseria Agnieszka Korytkowska-Mazur

Od premiery w styczniu 2011 r. ten spektakl grano zaledwie kilka razy i pewno z miesiąca na miesiąc ulega on jeszcze wyraźnym zmianom, których celem jest odnalezienie zespołowej perfekcji. To najlepsza nowa propozycja Teatru Dramatycznego – skondensowana inscenizacja, w której nie tyle ilustruje się książkę Herty Müller, co szuka klucza do formy jej prozy. Na scenie są „trzy Herty” – trzy aktorki równocześnie wcielające się w pisarkę, ukazując niejako schizofreniczną sytuację artystki rozdartej między ojczystą Rumunię, Niemcy, w których mieszka obecnie i jakieś dziwne niemiejsce, w którym znajduje się


LOOKIER noty

Wiele hałasu o ... MAGDALENA KACALAK kulturoznawczyni, dziennikarka

każdy człowiek wyrwany z własnego środowiska. Bardzo plastyczny i bardzo muzyczny spektakl raczej inspirowany prozą Herty Müller, niż adresowany do ortodoksyjnych strażników jej twórczości. Himmelweg. Droga do nieba, Juan Mayorga, reżyseria Katarzyna Kalwat Należałoby napisać: nareszcie! Pierwszy raz na polskie sceny trafia utwór Juana Mayorgi, najciekawszego współczesnego autora hiszpańskiego, granego z sukcesem w całej Europie. Himmelweg to przejmująca opowieść o getcie Theresienstadt, przemienionym – na czas wizytacji Czerwonego Krzyża – w wielką wioskę patiomkinowską, w której wyselekcjonowani Żydzi – pod groźbą śmierci – odgrywają przed nieświadomymi inspektorami sielankowe sceny. Poznajemy ten świat oczami jednego z członków komisji, który wyjechał z obozu przekonany, że zobaczył namiastkę raju na ziemi. Himmelweg to jeden z najciekawszych dramatów Mayorgi – autora zafascynowanego historią (również polską – Mayorga właśnie ukończył utwór „Kartograf” opisujący warszawskie getto), problemami pamięci i nieprzedstawialnością największych tragedii. Przy okazji premiery autor przyjedzie do Polski (spotkanie z Mayorgą: 7 kwietnia o dziewiętnastej w warszawskiej kawiarni Czuły barbarzyńca przy ul. Dobrej 31). · „Król kłania się i zabija”, 14-15 kwietnia 2011, Teatr Dramatyczny w Warszawie · „Himmelweg. Droga do nieba”, 8-10 kwietnia, 6-8 maja, 2-5 czerwca, Teatr im. Słowackiego w Krakowie

Ukazała się książka niezwykła. Martwię się jednak, że zginie w zalewie szwedzkich kryminałów i peanach na temat Toskanii. A „Filozof i wilk” to pozycja mądra, wzruszająca i głęboko humanistyczna w swoim podejściu do zwierząt. Mark Rowlands był mało obiecującym doktorantem filozofii, gdy kupił sobie wilka. Nie psa wilczura i nie mieszańca, tylko wilka o 96% zawartości wilka w wilku. Ta książka to jego opowieść o ponad 10-letnim życiu z tym niezwykłym, podobno dzikim i groźnym zwierzęciem. Jego towarzysz Brenin, od początku niezwykle aktywny, zamieniał zamknięte pomieszczenia w drzazgi, gdy zostawiano go w nich bez towarzystwa. Dlatego Rowlands zaczął zabierać go ze sobą na zajęcia. Dlatego chcą zmęczyć Bernina Rowlands zaczął biegać. Dlatego przeprowadzał się do wciąż nowych miejsc, gdzie jego wilkowi mogłoby żyć się

lepiej. Z imprezującego, mocno towarzyskiego gościa, z czasem zamienił się w mizantropa, samotnika stroniącego od ludzkiego towarzystwa. Mieszkając jakiś czas w Irlandii, świadomie wybrał życie pustelnika, zakupił kamienną starą chałupę i zamieszkał w niej z Breninem, i dwoma psami, które z czasem dołączyły do ich „stada”. Można powiedzieć, że wilk go zmienił, albo że to dzięki obcowaniu z czystą siłą, spokojem i naturalną mądrością tego pełnego godności zwierzęcia odkrył swoją prawdziwą naturę. Pod wpływem doświadczeń z Breninem Rowlands zaczął rozważać jak wyglądało na przestrzeni wieków podejście wielkich myślicieli do zwierząt, i to w jaki sposób nasi „bracia mniejsi” mogą pojmować świat i doświadczać czasu. Ludzki czas ma postać linii ciągłej, czas zwierzęcy, psi czy wilczy jest jego zdaniem raczej kulisty. Jest zawsze danym momentem, skończonym w swej niepowtarzalności. I dlatego człowiek mógłby brać u wilka lekcję i nauczyć się żyć daną chwilą. Tylko ona jest prawdziwie namacalna, trzeba ją szanować i doceniać. W książce „Filozof i wilk” Rowlands obrazowo pokazuje niedostępny nam świat wilczych zachowań, pisze jednocześnie głęboki i wzruszający traktat filozoficzny o sensie życia, naturze czasu i umiejętności szczęśliwego życia. · „Filozof i wilk”, Mark Rowlands, Wydawnictwo W.A.B., 39,90 zł

Wzrokiem wskazuję

Hasłem tegorocznego biennale jest „Alternative Now”, akcentujące „ rolę indywidualnych postaw i strategii artystycznych DAGMARA RODE odcinających się od mechanizmów instyfeministka, kulturoznawczyni, adiunktka tucjonalnego świata sztuki i standaryzacji w Katedrze Mediów i Kultury jego oczekiwań”. Audiowizualnej UŁ W trakcie biennale widzowie będą mieli okazję zapoznać się z najnowszymi realiBiennale Sztuki Mediów WRO to bodaj najważniejzacjami zgłoszonymi na międzynarodowy konkurs sza w Polsce cykliczna impreza poświęcona poszu(w formie prac ekranowych, performance czy inkiwaniom w obrębie sztuki nowych mediów. stalacji medialnych) oraz autorskimi programami przygotowanymi przez zaproszonych kuratorów i kuratorki. Podczas tegorocznej edycji odbędzie się m.in. podejmująca problem narracji w najnowszych realizacjach medialnych wystawa instalacji „Moving Stories” (zostaną pokazane prace artystów takich, jak: Candice Breitz, Rainer Gamsjäger, Mihai Grecu, Paweł Janicki, Masbedo [Nicolò Massazza i Iacopo Bedogni], Nicolas Provost), „50 lat innego kina hiszpańskiego” – przegląd eksperymentalnej twórczości audiowizualnej z Hiszpanii, pokaz najnowszych włoskich prac wideo „Guarda che luna!” czy retrospektywa kolektywu Videofreex oraz autorskie prezentacje takich artystów jak m.in. Istvan Kantor, Igor Krenz czy Alicja Żebrowska. DopełnieNamysłowi poddawane są twórcze możliwości wyniem programu będą wykłady, które wygłoszą wynikające z nowych technologii, których obecności bitni teoretycy, jak m.in. Lev Manovich, Erkki Huhtaw nauce, sztuce i życiu społecznym nie da się nie mo i Edward Shanken. dostrzec. WRO ma także, jak przypominają organizatorzy, budować„ perspektywę krytyczną wobec · XIV Międzynarodowe Biennale Sztuki Mediów aktualnych problemów sztuki i społeczeństwa”. WRO 2011, 10-15 maja 2011, Wrocław

47


SŁODKA linia

Chcesz wiedzieć więcej o cukrzycy? Nowa odsłona serwisu cukrzyca.sos.pl to odpowiedź na pojawiające się pytania dotyczące samej choroby, diety, pielęgnacji skóry, wysiłku fizycznego Serwis jest propozycją zarówno dla osób chorujących na cukrzycę, jak i dla ich najbliższych. Cukrzyca.sos.pl to również miejsce, gdzie diabetyk może znaleźć użyteczne dla siebie narzędzia ułatwiające codzienne życie z chorobą. Dzięki serwisowi uzyskamy możliwość prowadzenia dzienniczka diabetyka online. Dla wszystkich użytkowników strony udostępniono do pobrania pożyteczną aplikację na telefon komórkowy, dzięki której każdy będzie miał zawsze pod ręką dostęp do serwisu. To nie jedyne udogodnienie jakie oferuje serwis. Za pomocą zamieszczonego na stronie kalkulatora szybko i sprawnie obliczymy zawartość wymienników węglowodanowych oraz wymienników białkowo-tłuszczowych w naszym pożywieniu, a dzięki spersonalizowanemu kalendarzowi nigdy nie zapomnimy o umówionej wizycie u lekarza. Kiedy już znajdziemy interesujące nas merytoryczne informacje, możemy zapoznać

Oprócz informacji interesujących każdego pacjenta diabetyka, serwis wzbogacono o dwa dodatkowe profile dostępne po wcześniejszym zalogowaniu – lekarza i pielęgniarki.

48

TEKST:

P F aulina

ehler

się z sekcją rozrywki, albo przeczytać online najnowszy numer ,,Gorzkiej Czekolady”. Oprócz informacji interesujących każdego diabetyka-pacjenta, serwis wzbogacono o dwa dodatkowe profile dostępne po wcześniejszym zalogowaniu – lekarza i pielęgniarki. Dzięki dostępnej funkcjonalności ,,powiąż z pacjentem”, działającej na zasadzie wysyłania zaproszeń do nawiązania obustronnego kontaktu, pacjent ma możliwość kontaktu online ze swoim lekarzem oraz pielęgniarką. Dla wszystkich trzech profili – użytkowników serwisu przygotowana została zakładka ,,produkty” w której znajdą się najnowsze informacje o dostępnych możliwościach terapeutycznych medykamentów istotnych w leczeniu cukrzycy. Mamy nadzieję, że nowa odsłona serwisu cukrzyca.sos.pl będzie dla Was znaczącym źródłem informacji i pomocą w codziennym życiu.

Jak działa serwis

Kontakt z lekarzem

Rejestracja

Aktywacja konta

Skontaktuj się ze swoim lekarzem, by uzyskać informacje, jak dołączyć do projektu cukrzyca.sos.pl. Sprawdź w naszym serwisie w zakładce „FAQ” czy Twój telefon może obsługiwać aplikację.

Otwórz zakładkę „zarejestruj się” w serwisie. Wypełnij wszystkie pola formularza rejestracyjnego i zatwierdź dane, wybierając „rejestruj”.

Odbierz e-mail potwierdzający rejestrację i zapoznaj się z nim. W ciągu 7 dni powinien się z Tobą skontaktować lekarz, który udzieli Ci dalszych instrukcji, w jaki sposób w pełni aktywować swoje konto.


A

POD pokrywką STR. 49–51

neta

ŁAŃCUCHOWSKA

DIETETYK, PORADNIA DIETETYCZNA „HÄLSA”

Przełom zimy i wiosny to okres, w którym najczęściej podejmujemy decyzje o wprowadzaniu w nasze życie pozytywnych zmian. Wiosną odkrywamy w sobie potrzebę nadrobienia zaległości w tych dziedzinach. Kiedy podejmiemy już decyzję o zmianie diety na lepszą, często sięgamy po tzw. diety oczyszczające i „lecznicze” głodówki, które mają sprawić, że organizm pozbędzie się toksyn, dzięki czemu poczujemy się lekko i zdrowo. Jednak większość tego typu zabiegów zamiast wzmocnić organizm, przyczynia się do pogorszenia jego kondycji, co jest szczególnie niekorzystne wiosną, ponieważ jest to okres zwiększonej zapadalności na infekcje, takie jak grypa czy przeziębienie.

A

www.halsa.pl

GATA

STR. 52–53

JĘDRASZCZAK

PASJONATKA DOBREJ KUCHNI

Nie ma chyba bardziej wiosennego koloru niż zielony. Po smutnych szarościach zimowych miesięcy przychodzi czas pełen tryskających witaminami warzyw. Zapraszam na zieloną frittatę. kuchniaagaty.blogspot.com

O

dpowiednio zbilansowana dieta może poprawić kondycję naszego organizmu, jednak musi być ona skomponowana z rozwagą i w zgodzie z współczesnymi zasadami zdrowego żywienia.

OBALANIE MITÓW

W ostatnich latach obserwujemy boom na diety detoksykujące. Mają być one panaceum na wszelkie dolegliwości, zarówno psychiczne, jak i fizyczne. Według osób, które je promują (nierzadko celebrytów), winę za nasze złe samopoczucie – senność czy obniżoną odporność – ponoszą tajemnicze toksyny, które odkładają się w tkankach, przez co powodują niemal wszystkie znane ludzkości dolegliwości. Trudno jednak znaleźć naukowe poparcie tej teorii. Większość polecanych diet oczyszczających polega na jedzeniu przez kilka dni wyłącznie warzyw i owoców lub jedynie rozgotowanego ryżu popijanego przegotowaną wodą. Niektórzy „specjaliści” zalecają do tego tajemnicze preparaty i regularne lewatywy, które mają przyspieszyć odtruwanie organi-

49


WIOSNĄ MOŻESZ ZASTĄPIĆ NIEKTÓRE PRODUKTY ICH ZDROWSZYMI ODPOWIEDNIKAMI

zmu. Popularny jest także mit leczniczych głodówek, które można uznać za bardziej restrykcyjną, a przy tym bardziej szkodliwą formę diet oczyszczających.

ZŁOTY ŚRODEK

PRODUKT

ZAMIENNIK

ZALETY

SÓL KUCHENNA

SÓL Z DODATKIEM MAGNEZU, WAPNIA I POTASU LUB MIESZANKI ZIOŁOWE

SOLE WZBOGACANE MAJĄ MNIEJ SODU I SĄ ŹRÓDŁEM CENNYCH PIERWIASTKÓW W DIECIE. ZIOŁA W OGÓLE NIE ZAWIERAJĄ SODU I DODATKOWO SĄ BOGATE W PRZECIWUTLENIACZE.

HERBATA CZARNA

HERBATA OWOCOWA LUB ZIOŁOWA

CZARNA HERBATA BLOKUJE WCHŁANIANIE ŻELAZA Z POSIŁKÓW. HERBATKI ZIOŁOWE I OWOCOWE ZAWIERAJĄ WITAMINY I SUBSTANCJE BIOAKTYWNE.

KAWA

YERBA MATE

KAWA OBCIĄŻA ŻOŁĄDEK I UTRUDNIA WCHŁANIANIE ŻELAZA Z POSIŁKÓW YERBA MATE RÓWNIE DOBRZE POBUDZA, A DODATKOWO ZAWIERA TROCHĘ WITAMIN I SKŁADNIKÓW MINERALNYCH.

CUKIER

SYROP Z AGAWY LUB FRUKTOZA

FRUKTOZA MA DUŻO NIŻSZY INDEKS GLIKEMICZNY NIŻ CUKIER. SYROP Z AGAWY JEST DODATKOWO ŹRÓDŁEM WAPNIA, ŻELAZA I WITAMINY C.

OCET SPIRYTUSOWY

OCET WINNY LUB BALSAMICZNY

OCET SPIRYTUSOWY DOSTARCZA TYLKO KALORII. WINNY I BALSAMICZNY ZAWIERAJĄ DODATKOWO PRZECIWUTLENIACZE.

OGÓRKI KONSERWOWE

OGÓRKI KISZONE

OGÓRKI KISZONE MAJĄ DUŻO WIĘCEJ WITAMIN I NIE ZAWIERAJĄ OCTU ANI CUKRU.

CZEKOLADA BIAŁA LUB MLECZNA

CZEKOLADA GORZKA

GORZKA CZEKOLADA MA W SWOIM SKŁADZIE WIĘCEJ KAKAO, KTÓRE JEST BOGATE W MINERAŁY I WITAMINY, A MNIEJ NIEZDROWEGO TŁUSZCZU.

MASŁO

OLIWA Z OLIWEK

OLIWA Z OLIWEK MA ZDROWSZY ZESTAW KWASÓW TŁUSZCZOWYCH I ZAWIERA PRZECIWUTLENIACZE, A POZBAWIONA JEST CHOLESTEROLU.

KOSTKI ROSOŁOWE

WYWAR Z WŁOSZCZYZNY

KOSTKI ROSOŁOWE SKŁADAJĄ SIĘ GŁÓWNIE Z NIEZDROWEGO TŁUSZCZU, SOLI I POLEPSZACZY SMAKU. WYWAR Z WŁOSZCZYZNY TO WITAMINY, MINERAŁY I BŁONNIK – SAMO ZDROWIE.

PŁATKI KUKURYDZIANE

PŁATKI OWSIANE

PŁATKI OWSIANE MAJĄ DUŻO MAGNEZU, ŻELAZA, CYNKU, WITAMINY B1 I BŁONNIKA. PŁATKI KUKURYDZIANE SĄ UBOŻSZE W SKŁADNIKI ODŻYWCZE, A BOGATSZE W KALORIE I MAJĄ WYŻSZY INDEKS GLIKEMICZNY.

MAGGI

MARMITE

MARMITE JEST DOSKONAŁYM ŹRÓDŁEM WITAMIN Z GRUPY B I MA DUŻO MNIEJ SOLI NIŻ MAGGI.

SŁODKI JOGURT

PROBIOTYCZNY JOGURT NATURALNY

JOGURT NATURALNY MA MNIEJ KALORII I NIŻSZY INDEKS GLIKEMICZNY. PONADTO PROBIOTYCZNE KULTURY BAKTERII MLEKOWYCH REGULUJĄ PRACĘ JELIT.

PASZTET MIĘSNY

PASZTET Z SOCZEWICY

PASZTET Z SOCZEWICY ZAWIERA MNIEJ TŁUSZCZU, WIĘCEJ WITAMIN Z GRUPY B I JEST POZBAWIONY CHOLESTEROLU.

50

Zacznijmy od tego, że dobra dieta, to taka, którą można stosować dłużej niż kilka dni. Głodówki, czy to, co nazywane jest popularnie dietami oczyszczającymi, owszem, są potrzebne, ale tylko przed zabiegami chirurgicznymi lub badaniami diagnostycznymi. Krótki post może też być dobrym sposobem na odciążenie przewodu pokarmowego po jednorazowym przejedzeniu. Jednak kilkudniowa głodówka lub monodieta oparta np. tylko na owocach, przyczynia się do zaburzenia równowagi organizmu, powstawania niedoborów substancji odżywczych i dodatkowego obciążenia niektórych organów. Paradoksalnie może także spowodować zatrucie organizmu, ponieważ długotrwały post spowalnia perystaltykę jelit, w konsekwencji czego zwiększa się wchłanianie szkodliwych substancji. Jeśli nie dostarczamy odpowiedniej ilości węglowodanów, organizm zaczyna czerpać energię z tłuszczów, czego konsekwencją jest kwasica ketonowa, czyli zatrucie ciałami ketonowymi, które może prowadzić do poważnych powikłań zdrowotnych. Monodiety i głodówki nie są też dobrym sposobem na schudnięcie. Tak duży deficyt energetyczny spowalnia metabolizm i jest dla organizmu


POD pokrywką

bodźcem stresowym, który wywołuje wydzielanie hormonów odpowiedzialnych za mobilizację do gromadzenia „zapasów”. Skutek jest taki, że gdy wracamy do swojego normalnego sposobu odżywiania, tyjemy. Co więcej, na kilogramy, które straciliśmy podczas głodzenia się, złożyły się głównie woda i „spalone” mięśnie. Ubytek wody szybko uzupełnimy, a odbudowa mięśni to mozolna praca wymagająca intensywnych ćwiczeń. Istnieją także sytuacje, w których uzasadnione jest oczyszczanie jelit za pomocą lewatywy, jednak nie ma naukowych dowodów na to, aby zabieg ten miał ułatwiać wydalanie toksyn z organizmu. Ponadto regularne wykonywanie lewatyw zaburza naturalną mikroflorę jelit, co może prowadzić do zasiedlenia ich przez mikroorganizmy chorobotwórcze.

POMOCNE WSKAZÓWKI

Trzeba pamiętać, że dobra dieta nie może opierać się na wyrzeczeniach. Musi być skomponowana tak, żeby dostarczała odpowiedniej ilości energii i składników odżywczych, a przy tym zaspokajała apetyt i była smaczna. Jeśli towarzyszy nam subiektywne uczucie zatrucia i odczuwamy potrzebę oczyszczenia organizmu, nic nie stoi na przeszkodzie, aby zmodyfikować na jakiś czas swój sposób odżywiania, tak by ograniczyć ilość produktów, które mogą być tego przyczyną. Na kilka dni możemy zrezygnować z alkoholu, tytoniu, słodyczy, mięsa, potraw smażonych, tłustych

TO

>

i ciężkostrawnych. Można także ograniczyć ilość nabiału i spożywać go tylko pod postacią fermentowanych napojów mlecznych – kefirów czy jogurtów, najlepiej probiotycznych. Na pewno nie zaszkodzą herbatki z pokrzywy, mniszka lekarskiego czy łopianu – zioła te posiadają udokumentowane, choć mało spektakularne działanie odtruwające. Taką dietę możemy stosować znacznie dłużej niż tydzień, nie tylko bez szkody, ale także z pożytkiem dla zdrowia.

ZMIANY NA LEPSZE!

Warto uświadomić sobie, że każda decyzja dotycząca odżywiania, jaką podejmujemy, ma bezpośredni wpływ na nasze zdrowie. Wprowadzenie do ustroju danej substancji odżywczej wywołuje szereg złożonych reakcji, które wpływają na działanie każdej komórki, a więc tkanki czy organu naszego ciała. Nie jest jednak tak, że składniki odżywcze poprawiają funkcjonowanie organizmu. Odpowiednia ich podaż w diecie umożliwia poprawne jego działanie, ale dostarczenie np. większej ilości witaminy A nie sprawi, że będziemy lepiej widzieć. Co więcej, bardzo wysokie dawki witaminy A są toksyczne. Dlatego tak ważna jest pełnowartościowa, zbilansowana dieta, w której wszystkie niezbędne dla zdrowia substancje obecne są we właściwych proporcjach. Przygotowując się na nadejście wiosny warto wprowadzić do swojego jadłospisu kilka zmian, które wpłyną na poprawienie naszego nastroju i wzmocnią

ZAMIEŃ NA

>

TO

odporność. W diecie łagodzącej stresy i napięcia, a także wzmacniającej układ odpornościowy nie może zabraknąć roślin strączkowych, brązowego ryżu, ryb, świeżych owoców, zielonych warzyw oraz orzechów i nasion. Składniki odżywcze, na które warto zwrócić szczególną uwagę, to witaminy z grupy B oraz A i C, a także cynk i magnez.

pomocniczą. Trudno oczekiwać, że dobra dieta wprawi nas w stan euforii i zabezpieczy przed wszelkimi chorobami. Może ona jednak pomóc w pełni wykorzystać możliwości naszego organizmu. Należy pamiętać, że zdrowy styl życia to także regularne ćwiczenia fizyczne, które również powodują zwiększenie odporności i poprawę samopoczucia.

PRODUKTEM SPOŻYWCZYM POWSZECHNIE ZNANYM ZE SWOJEGO DZIAŁANIA PRZECIWDEPRESYJNEGO JEST CZEKOLADA. NIESTETY BADANIA NAUKOWE NIE POTWIERDZAJĄ JEJ SKUTECZNOŚCI, NIEMNIEJ JEDNAK JEŚLI W NASZYM SUBIEKTYWNYM ODCZUCIU ZJEDZENIE KAWAŁKA CZEKOLADY POPRAWIA NAM HUMOR, NIE MUSIMY Z NIEJ REZYGNOWAĆ. Ważne tylko, aby wybierać tę o możliwie najwyższej zawartości kakao, ponieważ jest ono dobrym źródłem magnezu, żelaza i cynku. Produkty, których lepiej unikać, to te o niskiej wartości odżywczej (np. białe pieczywo, chipsy, chrupki, dania fast food) oraz alkohol. Wprawdzie niedobory niektórych składników odżywczych, w tym żelaza, magnezu, kwasu foliowego czy witaminy B1, mogą powodować obniżenie nastroju, to jednak chroniczne przygnębienie, przemęczenie, bezsenność i brak chęci do życia są objawami zaburzeń depresyjnych, które muszą być leczone przez lekarzy specjalistów. Dieta może pełnić w terapii wyłącznie funkcję

TO

>

ZAMIEŃ NA

>

TO

51


POD pokrywką

dla każdego

AGATA JĘDRASZCZAK z wykształcenia prawnik, pasjonatka dobrej kuchni, bloggerka

...nic trudnego

1.

2.

3.

200 g listków młodego szpinaku 1 mała cukinia 8-10 młodych ziemniaków kawałek pora (ok. 10 cm) 4 jajka 1/2 szklanki mleka sól, pieprz oliwa do smażenia (1-2 łyżki) opcjonalnie: świeże zioła, sałata, pomidory do podania

Ziemniaki dokładnie umyj szczoteczką, ugotuj „w mundurkach” (uważaj, żeby ich nie rozgotować, powinny pozostać lekko twarde). Przestudź, a następnie pokrój w sporą kostkę (małe sztuki wystarczy podzielić na pół). Cukinię pokrój wzdłuż na 4 części, te z kolei na kawałki podobnej wielkości co ziemniaki. Pora dość drobno posiekaj.

Na dużej patelni rozgrzej oliwę, zeszklij na niej pora oraz lekko podsmaż kawałki ziemniaków. Dorzuć cukinię, na koniec dodaj listki szpinaku – w zetknięciu z gorącą patelnią momentalnie zmniejszą swoją objętość. Przypraw warzywa solą oraz pieprzem. W miseczce przygotuj (używając widelca lub trzepaczki) mieszankę mleka i jajek. Zalej nią wszystkie składniki znajdujące się na patelni. Całość smaż na małym ogniu przez kilka minut (aby ściął się spód placka), następnie wstaw do nagrzanego do 180 °C piekarnika (upewnij się najpierw, czy Twoja patelnia nadaje się do podgrzewania w piecu!). Piecz kilka minut do momentu, gdy wierzch frittaty zetnie się i lekko zarumieni.

PRODUKTY (porcja dla 2-3 osób):

GDY W 1933 ROKU DWÓCH RYSOWNIKÓW, DAVE I MAX FLEICHEROWIE, STWORZYŁO POSTAĆ MARYNARZA POPEYE ZAJADAJĄCEGO SIĘ LIŚCIASTYM PRZYSMAKIEM, W SAMYM TYLKO USA SPOŻYCIE SZPINAKU WZROSŁO O 33 PROC.

52

PRZYGOTOWANIE

WYKONANIE


POD pokrywką

Wybieraj zielone! Zielone warzywa

N

ie ma chyba bardziej wiosennego koloru niż zielony. Po smutnych szarościach zimowych miesięcy przychodzi czas pełen tryskających witaminami warzyw. Optymistyczny odcień młodego groszku i szczypiorku opanowuje świat – także ten kulinarny. Repertuar zdrowego jedzenia nie kończy się jednak na zimnej sałatce. Sycący, pełen warzyw ciepły posiłek? Ależ proszę bardzo! Frittata oprócz pysznego smaku ma jeszcze jeden, bardzo duży plus – można ją zrobić właściwie ze wszystkiego, co znajdziemy w lodówce. Masz trochę fasolki i brokułów, kalafiora i marchewkę, a może kolorową paprykę z odrobiną grillowanego kurczaka? To wszystko możesz zużyć do przyrządzenia tego zdrowego dania. Moja kombinacja oparta będzie na wspólnym mianowniku: kolorze zielonym. Warzywa w tym kolorze to nie tylko pyszny smak, ale i niezastąpione źródło kwasu foliowego (witaminy z grupy B), bardzo ważnego dla naszych organizmów. Proponowana przeze mnie frittata z cukinią, listkami młodego szpinaku i porem oznacza, że od dziś zielone na talerzu będzie daniem nie tylko zdrowym, ale i bardzo smacznym!

są doskonałym źródłem witamin A, C i E, czyli zestawu najsilniejszych naturalnych przeciwutleniaczy chroniących organizm człowieka przed nadmiarem wolnych rodników, które mają działanie rakotwórcze i przyspieszają procesy starzenia. Dodatkowo zawierają bardzo cenną witaminę B4, czyli cholinę, która ożywia umysł i jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania mózgu. Czyżby to Was nie przekonało do zieleniny? A więc proszę więcej, zielone warzywa to bogate źródło błonnika oraz makro- i mikroelementów, w tym magnezu, żelaza, potasu. Do grupy warzyw zielonych zalicza się różne gatunki, których częścią jadalną są ciemnozielone liście i łodygi oraz rzadziej kwiatostany (brokuły). W grupie tej na szczególną uwagę zasługują: szpinak, ruccola, sałata, kapusta brukselska, kapusta pekińska, brokuły, nać pietruszki i selera, botwina oraz koper.

4. PODANIE

Po wyjęciu dania z pieca odczekaj kilka minut. Na wierzchu możesz położyć kawałki sera pleśniowego lub żółtego. Posyp ulubionymi ziołami (świeżą bazylią, pietruszką albo listkami tymianku). Frittatę podawaj ciepłą, choć dobrze smakuje także jako zimna przekąska. Dobrze komponuje się z dodatkiem chrupiącej sałaty albo pomidorów.

JEDNA PORCJA SURÓWKI Z WARZYW ZIELONYCH (100 G) ZAWIERA: Energia – od 8 kcal (sałata) do 42 kcal (kapusta) Białko – od 1,2 g (sałata) do 3,7 g (szpinak) Tłuszcz – od 0,2 g (sałata) do 0,3 g (szpinak) Błonnik – od 0,7 g (szpinak) do 1,3 g (kapusta) Witamina C – od 10 mg (sałata) do 160 mg (nać pietruszki) Witamina A (karotenoidy) – od 2,4 mg (kapusta) do 6,6 mg (nać pietruszki) Witamina E (tokoferole) – od kilku do kilkunastu mg JAK WYBIERAĆ Szukaj warzyw o zielonych i delikatnych liściach. Liście żółte i zwiędłe świadczą o tym, że warzywo jest stare i może być gorzkie. JAK PRZECHOWYWAĆ Najlepiej w perforowanych torbach plastikowych, w lodówce. W takich warunkach zachowują swoją świeżość przez tydzień. Pamiętaj, aby przez zjedzeniem dokładnie je oczyścić i umyć. JAK PRZYGOTOWYWAĆ W czasie gotowania warzywa zielone tracą pewną ilość swych cennych składników, więc najbogatszym źródłem witamin są surówki z warzyw zielonych. Obróbkę cieplną najlepiej przeprowadzać w specjalnych naczyniach próżniowych (szybkowarach) lub na parze, tak aby nie tracić cennych witamin rozpuszczalnych w wodzie. Pe.El.

53


SZARE komórki

O W lga

Skąd w ogóle i w jakim celu biorą się zmarszczki na naszym mózgu? Cóż złego byłoby w gładkiej jak stół powierzchni kory mózgowej?

54

H

Laureatka konkursu „Popularyzator Nauki” Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz serwisu „Nauka w Polsce” Polskiej Agencji Prasowej. Zwyciężczyni konkursu organizowanego przez Polskie Stowarzyszenie Dziennikarzy Naukowych na najlepszy tekst popularno-naukowy w polskiej prasie. W latach 2008 i 2009 nominowana do nagrody Grand Press w kategorii dziennikarstwo specjalistyczne.

oźniak

mmm... właściwie nic, gdyby nie przeszkadzało nam posiadanie głowy wielkości sporego arbuza. Ten wariant byłby jednak możliwy tylko wtedy, gdyby kobiety miały suwak na brzuchu. Już bowiem ze standardowymi rozmiarami czaszki mamy spore problemy przy wydostawaniu się na świat tradycyjną trasą. A przy wielkości głowy pozwalającej na efektywne rodzenie się, gładki mózg oznaczałby dla nas umysłowość żaby. Bo właśnie to pofałdowana kora mózgowa umożliwia nam prowadzenie podobnych rozważań, pozwala przewidywać skutki swoich działań, tworzyć struktury społeczne i robić wiele rzeczy, które umożliwiają nam utrzymywać status człowieka myślącego. Do tego celu potrzebujemy utkanej z 8 miliardów szarych komórek płachty o powierzchni aż 2m². Jak – bez zgniecenia – upchnąć to na mózgu wielkości orzecha kokosowego? No nie da się. Każde zagłębienie na powierzchni kory nosi nazwę bruzdy, każde uwypuklenie nazywa się zakrętem. Wygląd powierzchni mózgu każdego człowieka nieco się różni, choć główne zagłębienia są wspólne dla wszystkich. Pierwsza fałda na korze mózgowej pojawia się w czwartym miesiącu życia płodowego człowieka. Nie tak dawno naukowcy odkryli białko odpowiedzialne za „marszczenie się” kory. Badaczom z Beth Israel Deaconess Medical Center w USA udało się stworzyć transgeniczne myszy o pofałdowanej korze mózgowej, u których nadaktywne było białko o nazwie beta katenina. Kora mózgowa myszy normalnie jest gładka i płaska niczym kartka papieru. Specjaliści pogmerali myszom w genach i odkryli, że kiedy w odpowiednim czasie życia płodowego wzrosło wydzielanie beta kateniny, kora mózgowa gryzoni „pomarszczyła się” i zaczęła przypominać ludzką. Beta katenina może zatem działać niczym przełącznik, informując komórki budujące układ nerwowy, kiedy mają stać się neuronami. Więcej beta kateniny to więcej neuronów. Im zaś więcej neuronów, tym więcej połączeń między nimi. Są takie rejony mózgu, które muszą być ze sobą bardzo silnie związane. Każda z milionów komórek nerwowych nawiązuje kontakt z sąsiadkami, wypuszczając rodzaj „macek”: aksony i dendryty. Im więcej neuronów w różnych miejscach zepnie się ze sobą aksonami i dendrytami, tym ciaśniej zwierają się poszczególne okolice mózgu, a jak mózg rośnie, to przez to się marszczy. Można powiedzieć, że komórki nerwowe, łącząc się ze sobą, „zszywają” korę niczym fastryga. Tu zszyją, tam zszyją, gdzie indziej popuszczą – stąd te fałdy. Czy ich wzór może powiedzieć coś na temat właściwości konkretnego mózgu? – Tak, choć tylko w dużym przybliżeniu – uważa jeden z najbardziej znanych „kartografów” ludzkiej kory mózgowej, neurobiolog David Van Essen z Washington University School of Medicine w St. Louis. Kierowany przez niego zespół stworzył niedawno jedyny w swoim rodzaju komputerowy atlas kory mózgowej. Pracowano nad nim ponad 20 lat. Dzięki danym uzyskanym z obrazowania mózgu dziesiątek pacjentów – zdrowych i chorych – będzie można porównywać różnice w topografii fałd i zakrętów na naszym mózgu, a także zmiany, jakie dokonują w nich rozmaite choroby i urazy. Naukowcy już zauważyli pewne prawidłowości. Na przykład to, że mózgi osób chorych na schizofrenię mają pewne wspólne cechy budowy: w płatach czołowych kory mózgowej zakręty są ciaśniejsze, a bruzdy płytsze niż u ludzi zdrowych, w płatach skroniowych zaś fałdy mają bardziej pionową strukturę. Jeśli zaś wiemy, że za wzory na korze mózgowej odpowiada „okablowanie” mózgu – silniejsze lub słabsze połączenia między jego poszczególnymi regionami, można zacząć sprawdzać co, dlaczego i kiedy sprawiało, że kora ludzi chorych została „sfastrygowana” w odmienny sposób. Być może pozwoli to wykrywać ryzyko zagrożenia chorobą – i przeciwdziałać mu.


?

diabetykiem bezpłatnie”? Jesteś otrzymywaćCzekolada dane Chesz swoje „Gorzka magazyn nas, podając musqo.pl do .cz@ Napisz : gorzka adresowe

WYSYŁAJĄC ZGŁOSZENIE, PRZEŚLIJ NINIEJSZĄ ZGODĘ: Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez Agencję Musqo moich danych osobowych w celach marketingowych. Agencja Musqo gwarantuje zachowanie poufności danych osobowych zawartych w niniejszym zgłoszeniu zgodnie z wymogami Ustawy o ochronie danych osobowych z dnia 29 sierpnia 1997 r. (Dz. U. z 1997 r., Nr 133, poz. 883 z późniejszymi zmianami). Osoba udostępniająca swoje dane ma prawo wglądu do nich oraz wnoszenia poprawek.


Gorzka czekolada nr2  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you