Podróże Klaštorisko
Prielom Hornádu
W przydrożnej wiacie pora na mały posiłek i uzupełnienie płynów. Rozprawiamy o tym, co przeżyliśmy i zastanawiamy się, czym jeszcze Słowacki Raj nas zaskoczy. Po krótkiej przerwie kierujemy się żółtym, a następnie czerwonym szlakiem w stronę kilkusetletnich ruin. Prosta droga przez las po płaskim terenie nie przysparza trudności. Po niecałej godzinie docieramy do rozległej polany, z której między drzewami udaje się dostrzec panoramę Tatr. Znajdujemy się na terenie dawnego kartuskiego klasztoru, którego historia sięga 1241 roku. Obecnie ruiny Klasztoriska znajdują się pod opieką archeologów, którzy dokumentują surowe życie kartuskich zakonników, zaprzysiężonych do milczenia, modlitwy, postu, ale i pracy. Kartuscy zakonnicy zajmowali się lecznictwem, rolnictwem oraz kopiowaniem ksiąg, a ich klasztory słynęły z bogatych bibliotek. Początkowo był słowiańskim grodem obronnym, stanowiącym schronienie dla mieszkańców Spiszu. Około 1300 roku teren został przejęty przez zakonników, którzy rozpoczęli budowę klasztoru. Trwał on do 1543 roku, kiedy nękany przez dziesiątki lat kolejnymi najazdami Tatarów, zbójców i grabieżców został zburzony z nakazu ówczesnego biskupstwa. Wtedy też kartuzi przenieśli się nad Dunaj, do Czerwonego Klasztoru w Pieninach.
Od Klasztoriska do miejscowości Podlesok wiedzie niebieski, dwukierunkowy szlak. Jest to o tyle problematyczne, że jest najczęściej odwiedzanym miejscem w Słowackim Raju. Mimo braku drabinek, jak w przypadku jednokierunkowej Suchej Beli, ze względu na wąskie odcinki nieraz trudno o mijanie się kolejnych grup, co przekłada się na przestoje na trasie. Pierwsze przejście przełomu odnotowano zimą 1906 roku. Zadanie było o tyle łatwe, że skorzystano wtedy z zamarzniętej rzeki. Latem tego samego roku dokonano pierwszego spływu. Tak też przygotowywany przez lata, dopiero w 1974 roku został oddany do użytku jako Ścieżka Ratowników Górskich (słow. chodník Horskej služby). Od tamtego czasu siedemnastokilometrowa trasa przerzuca się z brzegu na brzeg poprzez siedem mostów i kładek. Najatrakcyjniejszy odcinek zostawiamy na koniec. Kilkaset metrów szlaku o najbardziej eksponowanych brzegach nosi nazwę Żelazne Wrota (słow. Železné Vráta). Wapienne ściany przełomu sięgają nawet 150 metrów, zostawiając między sobą miejsce jedynie na spokojny nurt rzeki. By umożliwić pokonanie trasy bez brodzenia w wodzie, do pionowych ścian wąwozu przymocowano ponad 150 stalowych stupaczek (słow. stúpački). Podczas przekraczania
kolejnych półeczek, umieszczonych kilka metrów nad nurtem rzeki, uderza w nas niesamowita dawka emocji. Niektóre ze stupaczek delikatnie skrzypią i trzeszczą, co dodaje odrobiny adrenaliny. Co prawda nie przechodzimy nad przepaścią, ale działanie wyobraźni pozostaje nieocenione. Wychodząc z lasu docieramy do naturalnej wapiennej bramy zwanej Gardzielą Hornadu (słow. Hrdlo Hornádu). Stamtąd już tylko 30 minut marszu dzieli nas od zaparkowanego samochodu. Planując wycieczkę po Słowackim Raju, warto mieć na uwadze, że niektóre trasy nie są łatwe. Nie rzadko można natknąć się na drewniane drabinki, metalowe podesty i łańcuchy, które w czasie deszczu stają się śliskie, a przez to niebezpieczne. Część szlaków biegnie korytami potoków, więc bez właściwego obuwia nie warto wyruszać w drogę. Jednakże będąc odpowiednio przygotowanym, można sprawić sobie jednodniowy, aktywny wypoczynek. Może to dobra alternatywa na tatrzańskie wędrówki, kiedy pogoda nie pozwala cieszyć się widokami?
21