



![]()




rok 2026 zaczynamy z pełnym impetem i realnym optymizmem – branża pet care nie tylko utrzymuje tempo wzrostu, ale wyraźnie przyspiesza na wielu frontach. Najnowsze prognozy rynkowe wskazują, że globalna wartość sektora osiągnie ok. 241 mld USD już w 2026 roku, co oznacza stabilną średnioroczną dynamikę na poziomie ponad 5%, napędzaną rosnącą liczbą zwierząt domowych i coraz silniejszym przesunięciem wydatków w kierunku zdrowia i dobrostanu pupili. W bieżącym numerze „ZooBranży” omawiamy wpływ utrzymującego się wiodącego trendu humanizacji na decyzje zakupowe opiekunów. Ten fokus na zrozumienie potrzeb klienta i ich zaspokojenie powinien nam stale towarzyszyć w nowym roku. Może warto połączyć popularne obecnie nurty afirmacji z logiką NPD i włączyć w szkolenia pracowników sklepów: Pomagam … [typowi klienta/ zwierzakowi] w … [rozwiązaniu ich problemu/ osiągnięciu celu] poprzez … [działanie/ metodę/ produkt] i/ lub … [dodatkowe korzyści/ wsparcie] Europejscy konsumenci coraz częściej wybierają produkty funkcjonalne i związane z dobrostanem, szczególnie w segmencie przekąsek i suplementów, co potwierdzają najnowsze analizy rynkowe. Rosnący udział sprzedaży online – nawet powyżej 35% w niektórych krajach – pokazuje, jak bardzo digitalizacja zmienia strukturę zakupów i otwiera nowe możliwości dla marek, sieci i startupów – trzeba tylko umiejętnie wykorzystać te możliwości omnichannelowe. Nie bez znaczenia pozostaje także fakt, że rynek eu -
ropejski nadal cechuje się wysoką konkurencyjnością, co napędza innowacje i różnicowanie oferty. W tym roku także będziemy dla Państwa śledzić nowości, przybliżać trendy i trzymać rękę na pulsie branży zoologicznej. Otwierając nowy rok, nie sposób pominąć jednego z najbardziej inspirujących i konstruktywnych zjawisk, jakim jest dynamiczna współpraca i strategiczne relacje, które w naturalny sposób napędzają innowacje, rozszerzają zasięgi i wzmacniają. Partnerstwa przynoszą korzyści nie tylko stronom współpracującym, lecz przede wszystkim końcowemu klientowi – opiekunowi zwierzęcia, a zintegrowany ekosystem usług i produktów dla zwierząt odpowiada na coraz większe oczekiwania ich opiekunów.
To właśnie współdziałanie, wymiana wiedzy i wspólne inicjatywy pozwolą branży zoologicznej osiągać imponujące wyniki, które przyciągają inwestorów, podnoszą jakość usług i stymulują kolejne innowacje – od produktów funkcjonalnych, przez usługi premium, aż po rozwiązania cyfrowe wspierające opiekę nad zwierzętami.
W takim kontekście rola prasy branżowej staje się jeszcze bardziej istotna: nie tylko przekazujemy fakty i trendy, lecz także budujemy mosty między partnerami rynku, edukujemy specjalistów i inspirujemy do wspólnych przedsięwzięć, które mogą się stać fundamentem kolejnych sukcesów w 2026 roku i dalej. Zachęcamy do zaangażowania. Zawsze jesteśmy otwarci na głosy z rynku.
Zapraszamy do lektury!






03 Od redakcji
06 Echa Branży
08 Zrównoważony rozwój w branży zoologicznej 2025 – podsumowanie raportu PSC
14 Zespół sprzedażowy jako społeczność – rola rytuałów, mikro-nagród i kultury wsparcia
18 Od wartości, po zachowania, do rezultatów
27 Jak humanizacja zwierząt wpływa na decyzje zakupowe opiekunów?
32 Jakość vs marketing: jak rozpoznać, czy „wypełniacz” to balast, czy wartościowy składnik?
36 Żywienie prewencyjne. Jak bioaktywne składniki w diecie mogą wspierać odporność na infekcje zoonotyczne u psów i kotów?
41 Felieton branżowy
42 Sucha czy mokra? Jaką karmę wybrać dla kota?
48 Mechanizmy uwagi u psów – jak czworonogi rozumieją gesty wskazujące?
52 Chodź na spacer! Spacer socjalizacyjny jako oferta sklepu zoologicznego
58 Świadomość i nawyki opiekunów – dlaczego mimo dostępnych środków wiele zwierząt nadal ma pasożyty?
62 Przegląd najpopularniejszych gatunków papug –część 1
68 Indonezja pod szkłem: słodkowodne skarby wyspy Flores
72 Co nowego na rynku?
74 Krzyżówka








Małgorzata Biegańska-Hendryk
Techniczka weterynarii, behawiorystka zwierząt towarzyszących i zoodietetyczka kotów. Autorka książek i artykułów o kociej tematyce, twórczyni kierunku studiów podyplomowych „Behawiorystyka zwierząt towarzyszących – koty” na SWPS, prelegentka konferencji i szkoleń dotyczących kociego zachowania, zdrowia i żywienia. Od 2012 roku tworzy markę kocibehawioryzm.pl, prywatnie opiekunka czterech kotów: Stefana, Buni, Gaska i Imbira.
Monika Dachowska
Absolwentka kognitywistyki i dziennikarstwa, zawodowo związana z marketingiem oraz tworzeniem treści. Pisząc o kynologii, skupia się na relacjach między psami a ich opiekunami, bo wierzy, że partnerstwo zaczyna się od zrozumienia siebie nawzajem. Prywatnie miłośniczka psów, koni i książek oraz właścicielka owczarka szetlandzkiego Noxa.
mgr Adrianna Iwan
Mikrobiolog, technik weterynarii, zoopsycholog, studentka medycyny weterynaryjnej na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie. Absolwentka studiów podyplomowych z Praw Zwierząt na Uniwersytecie SWPS w Warszawie. Autorka edukacyjnego profilu Mikrobiolog z przypadku. Członek Polskiej Rady Konsultacyjnej ds. Parazytoz Zwierząt Towarzyszących (ESCCAP Polska).
Sylwia Kowalska
Behawiorystka i trenerka. Praca z psami to dla mnie przede wszystkim sztuka dialogu. Pomagam opiekunom interpretować emocje i potrzeby ich podopiecznych, budując mosty porozumienia tam, gdzie pojawiają się trudności. W praktyce zawodowej stawiam na głębokie zrozumienie psiej psychiki, traktując zachowanie zwierzęcia jako element złożonego systemu komunikatów. rudakura.com
Katarzyna Lipska
Konsultantka biznesowa z doświadczeniem w projektowaniu wizualnych systemów zarządzania oraz wspieraniu rozwoju kompetencji pracowników, a także analiz strategicznych. Posiada doświadczenie łączące różne perspektywy: od środowiska start-upowego po duże organizacje – w każdym kontekście potrafi dostosować metodykę do sytuacji klienta. Absolwentka Politechniki Warszawskiej i Akademii Leona Koźmińskiego. Pasjonatka gotowania i pływania.
Ada Włoch
Biolog, zoopsycholog, technik weterynarii. Od 2017 roku pracuje z papugami. Członek World Parrot Trust, a także IAABC. Prowadzi kanał na Youtube, bloga na FB oraz IG. Udziela konsultacji prywatnym opiekunom i placówkom zajmującym się papugami. Wielokrotny gość programów telewizyjnych, gazet czy radia. Prywatnie opiekunka sześciu adopciaków: Żako Karola, afrykanek kongijskich Buby, Kajko i Kokosza, a także piony niebieskogłowej Aryi i piony brązowoskrzydłej Fiony.
dr Jacek Wilczak
Specjalista w zakresie żywienia, dietoprofilaktyki schorzeń metabolicznych i promocji zdrowia. Adiunkt w Zakładzie Biochemii i Dietetyki Instytutu Medycyny Weterynaryjnej SGGW w Warszawie. Opiekun czekoladowego labradora retrievera – więc z autopsji wie jak ważna jest właściwie zbilansowana dieta dla prawidłowego wzrostu i rozwoju psa. Autor publikacji naukowych i popularno-naukowych z zakresu żywienia, dietoprofilaktyki, wykorzystania związków biologicznie czynnych w żywieniu człowieka i zwierząt.
mgr inż. Paweł Wróblewski
Katedra Genetyki i Ochrony Zwierząt, Instytut Nauk o Zwierzętach, Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Od najmłodszych lat związany z akwarystyką. Pasjonat i hodowca pielęgnic z jeziora Tanganika.
Podziel się wiedzą!
Zostań autorem „ZooBranży”. Skontaktuj się z nami. redakcja@zoobranza.com.pl


dr n. wet. Joanna Zarzyńska
Od 2006 r. pracuje naukowo na stanowisku adiunkta w Katedrze Higieny Żywności i Ochrony Zdrowia Publicznego IMW SGGW w Warszawie. Interesuje się tematyką nowej żywności, badaniami konsumenckimi, zagadnieniami One Health i wpływem produkcji żywności na klimat. Pasjonatka kynologii, jeździectwa oraz teatru.
Laura Zarzyńska
Studentka psychologii na prestiżowej warszawskiej uczelni humanistycznej. Pasjonatka zwierząt – jest opiekunką psa chihuahua oraz gryzoni. Interesuje się psychologią biznesu, kryminologią, dobrą książką, sztuką oraz filmem.












Josera oficjalnym partnerem EHF
Josera, producent karm dla zwierząt domowych i oficjalny partner Europejskiej Federacji Piłki Ręcznej (EHF), będzie towarzyszyć piłkarzom ręcznym podczas wszystkich 65 spotkań turnieju MEN’S EHF EURO 2026. W ten sposób marka podkreśli swoją obecność na arenie międzynarodowej i dotrze do kibiców w całej Europie.
Podczas tegorocznych mistrzostw na rękawkach koszulek wszystkich zawodników zobaczymy charakterystyczne żółto-czerwone logo Josera. Marka będzie także widoczna na sportowych arenach na bandach LED przy boisku, na ekranach multimedialnych oraz dla milionów widzów przed telewizorami. Zaplanowano również wiele działań promocyjnych online z wykorzystaniem kanałów Social Media oraz aktywacji w handlu stacjonarnym.



Co więcej, w specjalnym spocie Josera ponownie pojawi się piłkarz ręczny Andreas Wolff. Słynny bramkarz reprezentacji Niemiec był także zawodnikiem polskiej drużyny Industria Kielce, w której grał przez pięć sezonów.
BolognaFiere Group i Zoomark uruchamiają PetBridge –nowe targi B2B dla rynku zoologicznego w Indiach
Grupa BolognaFiere wraz z Zoomark ogłosiła start PetBridge powered by Zoomark , nowej międzynarodowej platformy B2B dla sektora zoologicznego w Indiach. Pierwsza edycja wydarzenia odbędzie się 25–26 listopada 2026 r. w Mumbaju . Targi mają połączyć dynamicznie rosnący indyjski rynek – wart 3,6 mld USD i prognozowany na ponad 7 mld USD do 2030 r. – z globalną branżą pet care. Projekt realizowany jest we współpracy z Inspira Bridge Events i ma wzmocnić obecność BolognaFiere w Azji, oferując firmom platformę do rozwoju biznesu, networkingu i ekspansji międzynarodowej. Format B2B umożliwi efektywny dialog i wysokiej jakości kontakty między wystawcami, dystrybutorami, detalistami, producentami, inwestorami i dostawcami usług. Rejestracja dla wystawców i odwiedzających: www.pet-bridge.com
Petfood Forum 2026: nowe standardy zrównoważonego rozwoju sektora pet food
27–29 kwietnia 2026 r. w Kansas City (USA) odbędzie się
Petfood Forum 2026 – jedno z najważniejszych wydarzeń w branży karm dla zwierząt, łączące edukację, networking i prezentacje innowacji. W tym roku organizator, WATT Global Media, po raz kolejny nawiązał strategiczne partnerstwo z Pet Sustainability Coalition (PSC) , organizacją non-profit działającą na rzecz zrównoważonego rozwoju w branży zoologicznej i karmowej. PSC stanie się oficjalnym partnerem ds. zrównoważonego rozwoju wydarzenia, wspierając inicjatywy mające na celu ograniczenie wpływu Petfood Forum na środowisko. Dzięki tej współpracy wydarzenie:
• rozwija programy recyklingu i redukcji odpadów,
• stosuje materiały pochodzące z recyklingu,
• ogranicza zużycie papieru poprzez komunikację mobilną,
• przekazuje nadwyżki jedzenia i karmy do lokalnych schronisk i banków żywności.
W ramach współpracy PSC wniesie także eksperckie doradztwo i wsparcie merytoryczne dla uczestników wydarzenia.
Dlaczego warto uczestniczyć w Petfood Forum 2026? Petfood Forum 2026 to okazja, by:
• poznać najnowsze praktyki i narzędzia zrównoważonego działania,


• promować swoje eko-innowacje i produkty oraz poznać inne innowacje – Tech Talk Stage,
• zdobywać wiedzę o trendach i oczekiwaniach konsumentów związanych z ekologią i odpowiedzialnością produktów,
• wziąć udział w interaktywnym seminarium Petfood Essentials, seminariach z AAFCO.
Interzoo 2026: nowa konferencja
rozwoju i nagroda
Organizatorzy targów Interzoo 2026 w Norymberdze (12–15 maja 2026 r.) uruchamiają nowy program poświęcony zrównoważonemu rozwojowi w branży produktów dla zwierząt domowych. 11 maja 2026 r. – dzień przed rozpoczęciem targów – odbędzie się pierwsza Interzoo Sustainability Conference , współorganizowana z Antwerp Management School (AMS) oraz wspierana przez Pet Sustainability Coalition (PSC) . To całodniowe wydarzenie ma być platformą dla ekspertów CSR i menedżerów branży, prezentującą najnowsze trendy, badania i dobre praktyki z zakresu ekologii, odpowiedzialności społecznej i gospodarki o obiegu zamkniętym. Wystąpią uznani naukowcy, liderzy biznesu i przedstawiciele ONZ. Podczas konferencji zaplanowano pierwsze wręczenie Interzoo Sustainability Award – nagrody za innowacyjne i wpływowe inicjatywy zrównoważone w branży zoologicznej. Finaliści zaprezentują swoje projekty w formie pitchów, a zwycięzcę wybiorą wspólnie jury i publiczność. Aplikacje są otwarte do końca lutego 2026. Uczestnictwo w konferencji obejmuje również wstęp na wszystkie dni targów Interzoo, gdzie prezentowane będą ekologiczne produkty i innowacje dla rynku zwierzęcego.
Więcej informacji: https://interzoo-sustainability.com/



Beta Bugs Ltd mianuje nowego CEO i stawia na genetykę BSF
Beta Bugs Ltd, spółka rozwijająca genetykę muchy czarnego żołnierza (BSF), ogłosiła powołanie dr. Alana Tincha na stanowisko CEO od lutego 2026 r. Decyzja wpisuje się w strategię firmy, która w 2025 r. skoncentrowała się wyłącznie na rozwoju genetyki BSF, rezygnując z pilotażowej produkcji. Doktor Tinch, z ponad 35-letnim doświadczeniem w genetyce zwierząt hodowlanych i akwakultury, ma poprowadzić rozwój wysoko wydajnych szczepów BSF dla globalnego rynku białka owadziego. Spółka prowadzi już niezależne testy swoich linii genetycznych, by potwierdzić ich wydajność i odporność.
Animonda wzmacnia ofertę dla małych ras i rusza z kampanią do ich opiekunów
Małe rasy psów to jedna z najszybciej rosnących i jednocześnie najbardziej wymagających grup konsumenckich na rynku zoologicznym. Odpowiadając na te potrzeby, marka Animonda konsekwentnie rozwija szeroką ofertę produktów dedykowanych małym psom oraz rozpoczyna nową kampanię skierowaną bezpośrednio do ich opiekunów. W centrum działań znajduje się linia Vom Feinsten Mini – mokra karma opracowana specjalnie z myślą o małych rasach, dostępna w wygodnych porcjach 150 g oraz w kilku starannie dobranych wariantach smakowych. Uzupełnieniem oferty są miękkie przysmaki Mini Bites , przeznaczone do nagradzania i codziennego treningu. Produkty wyróżniają się wysoką zawartością mięsa i podrobów oraz składem wolnym od zbóż, soi i cukru.
Nowa kampania Animondy ma charakter edukacyjno-wizerunkowy i koncentruje się na specyficznych potrzebach żywieniowych małych psów – ich szybkim metabolizmie, wrażliwości smakowej oraz znaczeniu odpowiednio dobranej porcji. Działania obejmują materiały informacyjne w punktach sprzedaży, wsparcie dla sprzedawców oraz komunikację skierowaną do właścicieli małych ras.
Celem kampanii jest nie tylko zwiększenie świadomości opiekunów, ale także ułatwienie im podejmowania decyzji zakupowych przy półce. Dla sklepów zoologicznych to dodatkowe narzędzie wspierające sprzedaż w segmencie, który charakteryzuje się wysoką lojalnością klientów i regularnością zakupów.



Opracowanie: redakcja magazynu "ZooBranża"

Raport „State of Sustainability in the Pet Industry 2025” PSC jest pierwszym tak kompleksowym opracowaniem pokazującym faktyczny poziom dojrzałości zrównoważonego rozwoju w globalnej branży zoologicznej. Dokument opiera się na danych benchmarkingowych PSC, analizach ponad 80 certyfikowanych firm, badaniach konsumenckich oraz źródłach rynkowych (m.in. NielsenIQ, GlobeScan, CDP). Dla doradców branży zoologicznej raport ten stanowi istotne narzędzie: nie tylko porządkuje pojęcie „zrównoważenie”, ale jasno pokazuje, gdzie kończy się marketing, a zaczyna realna wartość biznesowa.
Uwiarygadniaj każdą deklarację zrównoważonego rozwoju.
Wszelkie deklaracje środowiskowe i społeczne – obecne na opakowaniach, w materiałach marketingowych, komunikacji digitalowej oraz informacjach przekazywanych detalistom – powinny być poparte wiarygodną, zewnętrzną weryfikacją. Obejmuje to m.in. potwierdzenie:
• rzeczywistej możliwości recyklingu opakowań,
• odpowiedzialnego pochodzenia surowców i składników,
• danych dotyczących śladu węglowego produktów i procesów.

Rzetelna walidacja danych nie tylko zwiększa zaufanie rynku, lecz także minimalizuje ryzyko greenwashingu, które w świetle nowych regulacji staje się realnym zagrożeniem reputacyjnym i prawnym.




Zrównoważony rozwój przestał być trendem – stał się oczekiwaniem
Jednym z najmocniejszych wniosków raportu jest zmiana postaw opiekunów zwierząt. Aż 84% opiekunów oczekuje od firm aktywnego zaangażowania w przeciwdziałanie zmianom klimatu, a opiekunowie zwierząt są wyraźnie bardziej wrażliwi na kwestie środowiskowe niż konsumenci bez Co istotne, zrównoważony rozwój nie funkcjonuje już jako „dodatek ideologiczny”. Coraz częściej jest utożsamiany z jakością, bezpieczeństwem i od. Konsumenci nie pytają już, czy firma działa odpowiedzialnie, lecz jak to udo -
Paradoks konsumenta: kupują zrównoważenie, ale rzadko tak je
Raport ujawnia interesującą lukę poznawczą. W badaniu Nextin konsumenci wskazują jako kluopakowania nadające się do recyklingu, odpowiedzialne źródła białka i surowców,
5% opiekunów kotów i 11% deklaruje, że „zrównoważony rozwój” jest dla nich głównym kryterium zakupu. zrównoważenie działa, gdy jest „wbudowane” w realną korzyść użytkową –zdrowie, bezpieczeństwo, oszczędność, wygodę. Dla doradców sprzedaży i category managerów język korzyści wygrywa
Włącz transparentność w narrację marki.
Zweryfikowane informacje dotyczące zrównoważonego rozwoju powinny być łatwo dostępne i spójne we wszystkich punktach styku z klientem – od półki sklepowej po stronę internetową. Coraz większą rolę odgrywają tu narzędzia cyfrowe, takie jak:
• kody QR na opakowaniach,
• dedykowane strony produktowe,
• cyfrowe karty danych i raporty środowiskowe.
Rozwiązania te umożliwiają konsumentom oraz partnerom handlowym bezpośredni dostęp do danych stojących za deklaracjami, wzmacniając przejrzystość komunikacji i budując trwałe zaufanie do marki.
Komunikuj się autentycznie i odpowiedzialnie.
Skuteczna komunikacja zrównoważonego rozwoju wymaga uczciwości i konsekwencji. Warto prezentować nie tylko osiągnięcia poparte mierzalnymi wskaźnikami, lecz także obszary, które nadal są w fazie rozwoju. Taka postawa:
• wzmacnia wiarygodność marki,
• buduje długoterminową lojalność klientów i partnerów,
• podkreśla realne zaangażowanie firmy w proces ciągłego doskonalenia.
Autentyczność w komunikacji staje się dziś jednym z kluczowych elementów przewagi konkurencyjnej – szczególnie w branży, w której zaufanie do producenta ma bezpośrednie przełożenie na decyzje zakupowe.
Młodsze pokolenia redefiniują odpowiedzialność marek
Milenialsi i pokolenie Z traktują zrównoważony rozwój jako standard etyczny, a nie wyróżnik. Według raportu:
• szukają dowodów, nie haseł,
• oczekują certyfikatów, danych i weryfikowalnych deklaracji,
• są szczególnie wyczuleni na opakowania, pochodzenie składników i wpływ społeczny marek.
W Unii Europejskiej ponad 70% konsumentów deklaruje sceptycyzm wobec „zielonych” deklaracji, co bezpośrednio przekłada się na nowe regulacje (np. dyrektywę Green Claims). W praktyce oznacza to, że nieudokumentowane deklaracje stają się realnym ryzykiem biznesowym – również dla detalistów.
Włącz zrównoważony rozwój do codziennego
Zrównoważony rozwój jako realna dźwignia biznesowa
Raport jednoznacznie pokazuje, że zrównoważenie nie jest kosztem, lecz narzędziem zarządzania ryzykiem i efektywnością. W 2025 roku:
• 54% CEO łączy działania zrównoważone bezpośrednio z wynikami finansowymi (vs 34% w 2018 roku),
• 62% liderów biznesu planuje zwiększyć inwestycje w zrównoważenie,
• firmy raportują realne oszczędności dzięki optymalizacji energii, wody i logistyki.
Dla branży zoologicznej ma to szczególne znaczenie w kontekście niestabilności rynku białek zwierzęcych, zależności od rolnictwa oraz rosnących kosztów ubezpieczeń i transportu.

Zrównoważony rozwój powinien stać się elementem operacyjnym, a nie wyłącznie deklaracją strategiczną. Integracja kwestii środowiskowych powinna rozpoczynać się na etapie planowania strategicznego, a następnie obejmować wszystkie kluczowe obszary działalności, w tym:
• zakupy i dobór surowców,
• funkcjonowanie zakładów produkcyjnych i magazynów,
• rozwój produktów i receptur,
• projektowanie opakowań,
• wybór i ocenę dostawców.
Każdy z tych etapów może realnie zwiększać odporność organizacji, ograniczać ryzyka operacyjne oraz wzmacniać ład korporacyjny poprzez trwałe osadzenie zrównoważonego rozwoju w modelach zarządzania.
Buduj odporność klimatyczną poprzez rozwój zarządzania ryzykiem.
Skuteczne zarządzanie ryzykiem klimatycznym i środowiskowym wymaga systematycznej identyfikacji, pomiaru i oceny wpływów związanych z działalnością firmy. Kluczowe obszary obejmują:
• emisje gazów cieplarnianych,
• zużycie wody i energii,
• dostępność surowców i materiałów,
• wrażliwość łańcucha dostaw na zakłócenia środowiskowe.
Zrozumienie aktualnych i nadchodzących wymogów regulacyjnych oraz zidentyfikowanie obszarów szczególnej podatności pozwala podejmować świadome decyzje strategiczne, minimalizujące ryzyko zakłóceń działalności i strat finansowych.
Białko: największe ryzyko i największa
Produkcja karmy dla zwierząt jest silnie uzależniona od surowców wysokiego ryzyka środowiskowego. Raport PSC wskazuje, że:
• zmiana źródła białka (np. z wołowiny na drób),
• wykorzystanie produktów ubocznych,
• rozwój białek alternatywnych (owady, fermentacja, białka roślinne), mogą znacząco obniżyć ślad środowiskowy produktu bez pogorszenia jego wartości żywieniowej . To obszar, w którym doradcy żywieniowi i produktowi będą odgrywać coraz większą rolę edukacyjną.
Branża zoologiczna na etapie fundamentów, nie innowacji
Benchmark PSC pokazuje, że sektor zoologiczny znajduje się obecnie na wczesno-średnim etapie dojrzałości zrównoważonej . Owszem:
• 54% firm ma publiczną deklarację zrównoważenia,
• 79% posiada dedykowaną rolę lub zespół,
• 42% publikuje raporty zrównoważonego rozwoju.
Jednak tylko 40% mierzy emisje w całym łańcuchu wartości – mimo że to właśnie tam powstaje ponad 90% śladu węglowego produktu. To największa luka i jednocześnie największe pole do rozwoju. Znaczenie raportu dla doradców branży zoologicznej
Raport PSC jasno pokazuje, że rola doradcy ulega zmianie. Coraz częściej będzie on:
• tłumaczem złożonych danych na język korzyści,
• strażnikiem wiarygodności deklaracji produktowych,
• partnerem w zarządzaniu ryzykiem reputacyjnym,
• edukatorem konsumenta i zespołów sprzedaży. Zrównoważony rozwój przestaje być narracją marketingową – staje się kompetencją branżową.
„State of Sustainability in the Pet Industry 2025” to raport, który kończy etap deklaracji i rozpoczyna etap rozliczalności. Firmy, które potrafią połączyć dane, transparentność i realne korzyści produktowe, zyskają nie tylko zaufanie konsumentów, lecz także odporność operacyjną w coraz trudniejszym otoczeniu rynkowym.
Dla branży zoologicznej to moment przełomowy: zrównoważony rozwój nie jest już pytaniem „czy”, lecz „jak profesjonalnie i wiarygodnie”

Wykorzystuj zgodność regulacyjną jako impuls do efektywności i innowacji.
Nowe regulacje i ramy raportowe nie muszą być postrzegane wyłącznie jako obciążenie administracyjne. Dla firm branży zoologicznej mogą stać się katalizatorem modernizacji i optymalizacji procesów. W praktyce oznacza to:
• włączanie danych środowiskowych do systemów pomiaru i raportowania,
• usprawnianie procesów operacyjnych,
• inwestycje w efektywność energetyczną i zrównoważone opakowania,
• lepsze wykorzystanie zasobów i redukcję strat.
Firmy, które traktują zgodność regulacyjną jako element strategii rozwoju, a nie wyłącznie obowiązek, zyskują przewagę konkurencyjną w dynamicznie zmieniającym się otoczeniu rynkowym.




Rola rytuałów, mikronagród i kultury wsparcia

Tekst: Laura Zarzyńska
W tradycyjnym i utartym powszechnie podejściu sprzedawca powinien skupić się na sobie i walczyć o jak najwyższe wyniki, aby uzyskać premię. Coraz więcej organizacji odkrywa, że najskuteczniejsze zespoły sprzedażowe działają jak społeczności, a nie zbiory indywidualnych sprzedawców. Aby zespół mógł czuć się jak zgrana społeczność, potrzebuje wprowadzenia kilku aspektów, które pomogą motywować, wspierać i nagradzać pracownika za jego pracę.
Najważniejsze cechy, jakie powinna posiadać społeczność sprzedaży, to m.in. wspólny cel i wizja, dzięki czemu członkowie zespołu rozumieją, że ich praca służy jednemu nadrzędnemu celowi, wzrostowi sprzedaży i wartości dla klienta.
Teoria społeczności
Na co dzień jesteśmy otoczeni przez wiele społeczności, każdy z nas należy do kilku. Wraz z rozwojem psychologii biznesu liderzy starają się wprowadzać nowoczesne metody motywacji i nagradzania pracowników. Narodziła się idea traktowania wszystkich pracowników jako jednej, wielkiej, wspólnej grupy, w której członkowie się uzupełniają, dzielą doświadczeniami i wspierają się nawzajem w osiąganiu wyników, tworząc kulturę zaangażowania i wspólnego sukcesu. To odejście od indywidualizmu na rzecz zbiorowego osiągnięcia, gdzie sukces jednostki napędza sukces całej firmy, a relacje i komunikacja są równie ważne co indywidualne umiejętności. Tę teorię można porównać do drużyny sportowej, w której wszyscy muszą się zauważać i wspierać, aby móc osiągać coraz lepsze wyniki. W takiej perspektywie możemy uznać, że szefa stawia się w pozycji trenera, który ma motywować i nagradzać swoich zawodników.
Społeczność sprzedażowa
Zespół sprzedażowy funkcjonujący jak społeczność to coś więcej niż grupa osób realizujących indywidualne cele. Wcześniej wspomniałam, że taką społeczność możemy porównać do drużyny sportowej, jednak równie dobrym przykładem jest ludzki organizm. Wszystkie części ciała muszą ze sobą współpracować i wspierać się
w utrzymaniu funkcji życiowych czy w zwalczaniu infekcji. Kiedy nasz zespół czuje, że jest odpowiednio zarządzany, może osiągać najlepsze wyniki.
Najważniejsze cechy, jakie powinna posiadać społeczność sprzedaży, to m.in. wspólny cel i wizja, dzięki czemu członkowie zespołu rozumieją, że ich praca służy jednemu nadrzędnemu celowi, wzrostowi sprzedaży i wartości dla klienta. Nie skupiają się wyłącznie na „swoich osiągach”, lecz widzą sens w realizacji wspólnej strategii i współpracy.
W społeczności sprzedażowej panuje bezpieczeństwo psychologiczne. Handlowcy dzielą się wiedzą, pytają o radę, przekazują feedback i mówią o porażkach bez obawy przed oceną. Wiedzą, że ich zdanie zostanie wysłuchane, a ich opinia nie jest narażona na wyśmianie czy na zignorowanie. Choć cele indywidualne nadal istnieją, kultura zespołu promuje pomoc i dzielenie się doświadczeniami. Sukcesy i porażki są omawiane wspólnie, a nie wykorzystywane jako narzędzie presji. Staramy się wzmacniać w pracownikach zasadę współpracy, a nie rywalizacji.
Każdy pracownik jest inny i zajmuje się różnymi zadaniami, co pozwala osiągać rezultaty, których nie daje się uzyskać w pojedynkę. Zespół działa lepiej niż suma jego części czy pojedyncza jednostka. Regularne spotkania, wymiana sprawdzonych metod i wspólna praca nad trudnymi przypadkami klientów wzmacniają efek-

Możemy traktować rolę lidera jako trenera, który musi dbać o swoją drużynę.
Lider nie tylko rozlicza wyniki, lecz także aktywnie wspiera zespół, daje przykład, motywuje i pomaga rozwijać potencjał poszczególnych osób. Świętowanie wygranych, nawet tych mniejszych, pozytywnie wpływa na zespół i wzmacnia poczucie przynależności i buduje dumę z bycia częścią zespołu.

tywność i poczucie odpowiedzialności za wynik całego zespołu. Ludzie są zmotywowani, bo widzą sens swojej pracy, mają realny wpływ na wynik i czują się doceniani. To zaangażowanie przekłada się bezpośrednio na relacje z klientami.
Jak budować zespół sprzedażowy jako społeczność? Budowanie kultury, nie tylko wyników
Kultura oparta na zaufaniu, informacji zwrotnej i wspólnych celach powinna być równie ważna jak realizacja planu sprzedaży. Kiedy pracownicy czują się zadbani, będą osiągać lepsze wyniki. Poza kompetencjami sprzedażowymi kluczowe jest dopasowanie do zespołu. Umiejętność współpracy i otwartość są równie istotne jak doświadczenie. Dobrze dopasowany zespół stworzy społeczność, która poradzi sobie z wieloma trudnościami. Zespół potrzebuje klarownych reguł, jak współpracujemy, jak się komunikujemy i jakie zachowania są akceptowane. To równowaga między strukturą a swobodą, bez chaosu i bez nadmiernej kontroli. Stałe podnoszenie kompetencji oraz wspieranie indywidualnych ambicji wzmacniają lojalność i skuteczność zespołu. Jak wspomniałam wyżej, możemy traktować rolę lidera jako trenera, który musi dbać o swoją drużynę. Lider nie tylko rozlicza wyniki, lecz także aktywnie wspiera zespół, daje przykład, motywuje i pomaga rozwijać potencjał poszczególnych osób. Świętowanie wygranych, nawet tych mniejszych, pozytywnie wpływa na zespół i wzmacnia poczucie przynależności i buduje dumę z bycia częścią zespołu.
Korzyści z zespołu sprzedażowego jako społeczności:
• Wyższe wyniki sprzedażowe dzięki synergii i wzajemnemu wsparciu.
• Lepsza retencja pracowników; ludzie zostają tam, gdzie czują się dobrze i są doceniani.
• Większa innowacyjność, otwarta komunikacja sprzyja nowym pomysłom i szybszemu rozwiązywaniu problemów.
Rytuały w społeczności
Każdy z nas ma w swoim życiu codzienne rytuały, które sprawiają, że nasze życie staje się przyjemniejsze. W biznesie rytuały to powtarzalne, symboliczne działania, które porządkują codzienność zespołu i nadają jej znaczenie. W sprzedaży odgrywają rolę stabilizatora w dynamicznym środowisku. Jest nią zwiększenie zaangażowania, ułatwienie komunikacji między pracownikami oraz budowa wspólnej tożsamości zespołu.
Przykłady skutecznych rytuałów sprzedażowych:
• krótkie, regularne kick-offy tygodnia sprzedaży, które pozwolą na zadawanie pytań i dyskusje w społeczności,
• wspólne podsumowania wygranych i przegranych (bez szukania winnych),
• rytuał „jednej lekcji tygodnia”, czyli czego nauczyliśmy się z rozmów z klientami,
• celebracja domknięcia ważnego kontraktu, nawet małym gestem wspiera się tożsamość zespołu,
• wspólne „power hours”: sesje wspólnego dzwonienia, które budują poczucie, że wszyscy pracują na ten sam cel.
Dobrze zaprojektowany rytuał jest krótki, regularny i znaczący, nie jest spotkaniem dla spotkania. Ma na celu wsparcie pracownika w osiągnięciu jak najlepszych wyników.
Tradycyjne systemy premiowe (kwartalne lub roczne) są zbyt odległe, by budować codzienne zaangażowanie. Społeczność sprzedażowa korzysta z mikronagród, które wzmacniają pozytywne nawyki, a nie tylko finalny wynik finansowy. Nie każda motywacja musi mieć formę dużej premii finansowej. Mikronagrody działają na poziomie codziennego wzmocnienia i uznania. Ich rolą jest wzmocnienie pożądanych cech i zachowań u pracowników, dzięki czemu otrzymują oni dodatkowe źródło motywacji i feedbacku. Ten system jest bardziej sprawiedliwy i prostszy w codziennym użytku niż nagrody finansowe czy awans. Mikronagrody budują i wzmacniają motywację wewnętrzną i sprawiają, że motywacja zewnętrzna pracownika przestaje być dla niego najważniejsza. Mogą to być:
• publiczne docenienie podczas spotkania zespołu,
• symboliczne wyróżnienia (np. „sprzedawca tygodnia”),
• drobne przywileje: wybór tematu szkolenia, elastyczne godziny, dodatkowy dzień pracy zdalnej,
• szybki feedback „tu i teraz”, a nie po kwartale,
• grywalizacja,
• symboliczne trofeum, np. możliwość wyboru muzyki w biurze.
Kultura wsparcia, fundament długofalowej skuteczności
Kultura wsparcia to fundament, na którym opiera się społeczność. Sprzedawca, który wie, że może liczyć na pomoc merytoryczną i emocjonalną, jest bardziej skłonny do podejmowania ryzyka i innowacji. Kultura wsparcia oznacza, że sukces jednego członka zespołu nie odbywa się kosztem innych. To środowisko, w którym można przyznać się do błędu, nie obawiając się reakcji przełożonego, można prosić o pomoc lub wyjaśnienie danego zagadnienia, ponieważ pracownik wie, że nie zostanie to odebrane na jego niekorzyść czy jako jego słabość. Wiedza jest wspólnym zasobem i pracownicy powinni się wspierać i współpracować.
W praktyce kultura wsparcia to:
• mentoring wewnętrzny,
• mentoring rówieśniczy (peer-to-peer): zamiast hierarchicznego modelu szef – podwładny wprowadza się system, w którym doświadczeni handlowcy wspierają nowicjuszy,
• poczucie bezpieczeństwa w miejscu pracy,
• możliwość przyznania się do błędu bez strachu przed konsekwencjami; w społeczności błąd jednego członka jest okazją do nauki dla wszystkich,
• wspólne rozwiązywanie trudnych case’ów sprzedażowych,
• liderzy, którzy są coachami, a nie tylko kontrolerami wyników,
• radykalna szczerość (ang. radical candor); kultura dawania feedbacku, który jest bezpośredni, ale wynika z troski o rozwój drugiej osoby.
Badania pokazują, że zespoły o wysokim pozio -

mie wsparcia osiągają lepsze wyniki w długim okresie, rzadziej doświadczają wypalenia zawodowego, mniej stresują się zarówno środowiskiem pracy, jak i swoim stanowiskiem. Pracownicy są bardziej lojalni wobec organizacji. Chętniej wychodzą z własną inicjatywą i nie boją się podchodzić do tematów kreatywnie i podejmować się nowych wyzwań.
Postrzeganie zespołu sprzedażowego jako społeczności oznacza fundamentalną zmianę myślenia o sprzedaży. Należy odejść od modelu opartego wyłącznie na indywidualnych wynikach i skupić się na podejściu, w którym relacje, współpraca i wspólna odpowiedzialność stają się kluczowym aspektem rozwoju zespołu. W realiach rosnącej presji, coraz bardziej wymagających klientów i dynamicznych zmian rynkowych to właśnie spójność zespołu decyduje o trwałej skuteczności. Zespół jako społeczność funkcjonuje wokół wspólnego celu i jasno określonej wizji, które wykraczają poza realizację wymagań. Kluczową rolę odgrywają zaufanie i otwarta komunikacja. Bez bezpieczeństwa psychologicznego nie ma mowy o dzieleniu się wiedzą, uczeniu się na błędach czy wzajemnym wsparciu. W zespołach opartych na społeczności błędy nie są źródłem strachu, lecz impulsem do rozwoju. Feedback przestaje być narzędziem kontroli, a staje się elementem codziennej współpracy.
Elementami spajającymi społeczność sprzedażową są rytuały, mikronagrody i kultura wsparcia. Rytuały porządkują codzienność i nadają jej sens, mikronagrody wzmacniają pożądane postawy na bieżąco, a kultura wsparcia buduje trwałe relacje i odporność zespołu. Razem tworzą środowisko, w którym ludzie chcą się angażować, dzielić wiedzą i brać odpowiedzialność. W społeczności sprzedaży nie sposób jest pominąć roli lidera. W modelu zespołu jako społeczności lider przestaje być wyłącznie menedżerem wyników, a staje się trenerem, moderatorem i członkiem zespołu. To on daje przykład, inicjuje rytuały, wzmacnia współpracę i dba o to, by wartości nie pozostały jedynie deklaracją. Istotnym wyróżnikiem takiego zespołu jest przejście od rywalizacji do współpracy. Indywidualne cele nadal istnieją, ale nie dominują nad interesem zespołu. Sukces jednego sprzedawcy wzmacnia całą grupę, a porażki są wspólnie analizowane.


Tekst: Katarzyna Lipska

Kultura organizacyjna rzadko powstaje w wyniku jednej decyzji czy działania. Najczęściej rozwija się po cichu – w codziennych rozmowach, w sposobie podejmowania decyzji, w reakcjach na błędy i napięcia, w chwilach docenienia czy osiągania wspólnych sukcesów. To, co z czasem zaczynamy nazywać „naszą kulturą”, jest wypadkową setek drobnych zachowań, które albo wzmacniamy, albo pomijamy milczeniem. Każde spotkanie, każda trudna rozmowa i każdy kompromis zostawiają po sobie ślad, nawet jeśli w danym momencie nie przywiązujemy do niego większej wagi.
Na
kulturę organizacyjną wpływa wiele elementów – sposób komunikacji, codzienne decyzje, systemy motywacyjne czy styl przywództwa. Ale nad tym wszystkim unosi się coś jeszcze: wizja, misja i wartości, które nadają sens temu, jak pracujemy. To one spinają codzienne działania w całość, nawet jeśli na co dzień nie są wypowiadane wprost.
Kultura organizacyjna jest jak atmosfera… ją się bardzo często czuje
Z perspektywy lidera kultura organizacyjna jest obecna zarówno w codziennych, spokojnych momentach, jak i w sytuacjach trudniejszych. To jednak właśnie pod presją, w obliczu niepewności lub konfliktu interesów, widać ją najostrzej. W takich chwilach ujawnia się, czy naprawdę słuchamy siebie nawzajem, czy raczej sięgamy po najszybsze dostępne rozwiązanie. Czy mówimy wprost o trudnościach, czy odkładamy je na później. Czy bierzemy współodpowiedzialność za całość, czy koncentrujemy się wyłącznie na własnym fragmencie procesu. Właśnie dlatego kultura organizacyjna nie jest czymś, co można w pełni zaprojektować na warsztacie strategicznym. Można o niej rozmawiać, można ją opisywać i porządkować, ale ostatecznie rodzi się w praktyce. W tym, co uznajemy za dopuszczalne. W tym, co nagradzamy, a co ignorujemy. W tym, na co reagujemy od razu i co uznajemy za „nie teraz”. Z czasem te drobne decyzje zaczynają tworzyć spójny wzorzec. Zespół uczy się, co jest naprawdę ważne, nawet jeśli nikt nie wypowiada tego wprost. Nowe osoby bardzo szybko wyczuwają ten porządek – często szybciej, niż poznają formalne zasady czy wewnętrzne standardy. To właśnie dlatego kultura organizacyjna ma tak silny wpływ na sposób pracy z klientami, na jakość współpracy wewnętrznej i na zdolność organizacji do uczenia się. Na kulturę organizacyjną wpływa wiele elementów – sposób komunikacji, codzienne decyzje, systemy motywacyjne czy styl przywództwa. Ale nad tym wszystkim unosi się coś jeszcze: wizja, misja i wartości, które nadają sens temu, jak pracujemy. To one spinają codzienne działania w całość, nawet jeśli na co dzień nie są wypowiadane
wprost. I właśnie na wartościach chcę się teraz zatrzymać. Bo jeśli kultura jest sumą codziennych zachowań, to wartości mogą je porządkować. Nie jako hasła czy deklaracje, ale jako punkt odniesienia – wspólny język, który pomaga podejmować decyzje wtedy, gdy nie ma jednej oczywistej odpowiedzi.
W wielu organizacjach strategia jest dobrze opisana, cele są mierzalne, a plany jasno zdefiniowane. Kultura natomiast po prostu się wydarza. I właśnie dlatego tak często zaskakuje – nie zawsze w pozytywny sposób. To ona decyduje o tym, jak naprawdę pracujemy z klientami, jak współpracujemy między zespołami i jak reagujemy w sytuacjach nieoczywistych. Dlatego temat wartości wraca w tym kontekście naturalnie. Nie jako zbiór haseł, ale jako bardzo praktyczne narzędzie pracy. Bo wartości żyją lub wiszą tylko na ścianie. „Wartości to nie to, co mówisz. Wartości to to, co robisz.” Podobnie jak w znanym powiedzeniu, że „kultura organizacyjna zjada strategię na śniadanie” – nawet najlepsze plany nie zadziałają, jeśli nie są spójne z tym, co wzmacnia kultura. Kultura nie bierze się znikąd. Jest efektem decyzji, rozmów i zachowań powtarzanych każdego dnia. W samym centrum tej układanki znajdują się wartości – rozumiane nie jako idea, ale jako codzienna praktyka. W tym tekście przyglądam się wartościom właśnie z tej perspektywy: temu, jak wpływają na kulturę organizacyjną, decyzje i sposób pracy z klientem.
Temat wartości biznesowych wraca do mnie regularnie jak bumerang. Zwykle wtedy, gdy w organizacji coś przestaje działać: decyzje się rozjeżdżają, klienci dostają sprzeczne komunikaty, a zespoły – mimo dobrych intencji – ciągną w różne strony. I bardzo często w tle pojawia się zdanie: „Przecież mamy wartości”. Problem polega na tym, że samo ich posiadanie jeszcze niczego nie załatwia.
Współodpowiedzialność ustawia nam perspektywę, Wdrożeniowość jest związana z konsekwencją, Pasja i pozytywna energia pomagają utrzymać zaangażowanie i przywracają radość, a Autentyczność sprowadza wszystko do rzeczywistości, zamiast do teorii.
Wartości w działaniu, czyli wzorcowe zachowania
Żeby wartości mogły działać w codziennej pracy, potrzebują przełożenia na zachowania, które pomogą nam osiągać rezultaty. Wzorcowe zachowania to nic innego jak bardzo konkretna odpowiedź na pytanie: „Jak to widać w praktyce?”. Nie opisują tego, co myślimy, ale to, co robimy. Są obserwowalne, powtarzalne i zrozumiałe dla wszystkich – niezależnie od doświadczenia czy stanowiska.
Jeśli wartością jest szacunek, wzorcowym zachowaniem nie jest hasło na ścianie, ale sposób rozmowy z klientem i pracownikiem. Jeśli mówimy o odpowiedzialności, widać ją w tym, czy reagujemy na problem od razu, czy odkładamy go „na później”. Wzorcowe zachowania porządkują wartości i sprawiają, że każdy w zespole wie, czego się od niego oczekuje w codziennych sytuacjach. Weźmy prosty przykład ze sklepu zoologicznego. Klient wraca z reklamacją karmy, twierdząc, że pies nie chce jej jeść. Z perspektywy wartości „szacunek do klienta” wzorcowym zachowaniem będzie spokojne wysłuchanie, zadanie kilku pytań i próba realnej pomocy – nawet jeśli formalnie reklamacja jest bezzasadna. Wzorcowym zachowaniem nie będzie natomiast szybkie zakończenie rozmowy ani tłumaczenie się regulaminem bez próby zrozumienia sytuacji.
Podobnie wygląda to w relacji z pracownikiem. Jeśli jedną z wartości jest odpowiedzialność i współpraca, wzorcowym zachowaniem właściciela będzie partnerska rozmowa o błędzie w cztery oczy, wspólne poszukanie rozwiązania i jasne ustalenie, co zrobić następnym razem. Krzyk przy klientach albo szukanie winnego w ze -
spole wysyła zupełnie inny sygnał – niezależnie od tego, jakie wartości wiszą na ścianie.
W małych firmach wzorcowe zachowania mają szczególne znaczenie, bo są szybko zauważalne. Pracownicy uczą się nie z dokumentów, ale z obserwacji. To, jak właściciel reaguje w trudnej sytuacji, staje się niepisaną instrukcją postępowania dla całego zespołu. Z czasem takie zachowania zaczynają się powtarzać – i właśnie wtedy wartości zaczynają naprawdę działać. Wartości nie są ozdobą organizacji ani elementem employer brandingowej narracji. Jeśli mają mieć sens, muszą działać w praktyce – w rozmowach, decyzjach, napięciach i codziennej pracy, czy to z klientem, czy z zespołem. Osobiście jestem dumna z kultury organizacyjnej w 4Results, co podkreśla także wiele osób. W naszej organizacji mamy założenie, że wartości nie są osobną warstwą kulturową, ale naszymi zasadami pracy – wewnętrznymi, a przede wszystkim z Klientem.
Dzięki bliższej pracy z wartościami rozumiem, że wartości pomagają wybrać kierunek wtedy, gdy sytuacja jest niejednoznaczna. Ale na to potrzebowałam trochę czasu, a przede wszystkim wnikliwych rozmów na ich temat. Wewnętrzne standardy i procedury pomagają w wielu sytuacjach, ale nie są w stanie przewidzieć wszystkiego. Codzienna praca rzadko przebiega według idealnego scenariusza i często wymaga podejmowania decyzji w niejednoznacznych okolicznościach. To właśnie w takich momentach wartości pokazują swoją realną użyteczność. Chcę przez to „powiedzieć”, że nieważne, co by się działo, jako człowiek i jako konsultant muszę kierować się wartościami, w które wierzę i rozumiem.

Dojrzała organizacja nie pyta, czy wartości są potrzebne. Pyta raczej, czy ma odwagę z nich
korzystać i w jaki sposób będzie to robić, zwłaszcza wtedy, gdy wybór nie jest oczywisty.

W życiu stałe są tylko trzy rzeczy: zmiana, wybór i zasady
I teraz trochę o naszych zasadach. W 4Results mamy cztery wartości: współodpowiedzialność, wdrożeniowość, pasja i pozytywna energia oraz autentyczność. Zacznijmy od pierwszej z nich – Współodpowiedzialność. Brzmi znajomo, ale w praktyce oznacza coś więcej niż partnerskie hasło w ofercie. Bycie odpowiedzialnym za sukces klienta przesuwa akcent z „dostarczenia usługi” na realny wpływ. Czasem oznacza to zakwestionowanie pierwotnego założenia, czasem zatrzymanie projektu, a czasem trudną rozmowę, ale także współodpowiedzialność za wyniki naszego Klienta. Współodpowiedzialność to również konsekwentne rozwijanie ludzi w codziennej pracy – nie przy okazji, nie „po godzinach”, ale tu i teraz, w realnych zadaniach. Dążenie do doskonałości w tym kontekście nie jest pogonią za ideałem, tylko gotowością do ciągłego uczenia się i poprawiania jakości.
Drugą wartością jest Wdrożeniowość , czyli obszar, w którym wiele organizacji boleśnie się potyka. Koncepcji nie brakuje nikomu. Ale wytrwałość w realizacji celów to już coś trudniejszego. Ponieważ to zdolność przechodzenia
przez momenty spadku energii i entuzjazmu. Koncentracja na przepływie przypomina, że optymalizacja jednego fragmentu systemu rzadko poprawia całość. Myślenie systemowe pozwala zobaczyć zależności, których nie widać z perspektywy jednego zespołu czy jednego projektu – a to właśnie one najczęściej decydują o powodzeniu wdrożeń. Pasja i pozytywna energia bywają niedoceniane, bo łatwo pomylić je z powierzchownym entuzjazmem czy pozytywnością. Tymczasem chodzi o coś znacznie bardziej dojrzałego: dawanie siły innym poprzez docenianie, zauważanie wysiłku i sensu pracy. Łączenie doświadczeń klientów nie jest tu dodatkiem, ale świadomą decyzją o budowaniu wspólnej wartości czy wzajemnym inspirowaniu naszych Klientów (dlatego tak często rekomendujemy wizyty referencyjne). Doradztwo jako sport zespołowy oznacza rezygnację z indywidualnych bohaterów na rzecz wspólnego wyniku.
Autentyczność spina wszystkie pozostałe wartości. Uczenie się u źródła wymaga pokory i naszej otwartości na przekraczanie progu wiedzy. Musimy być świadomi, że rzeczywistość klienta jest bardziej złożona niż nasze modele. Szacunek wobec każdej osoby nie jest kwestią kultury osobistej, ale warunkiem skutecznej współpracy.
wartości i zasady pracy z klientami


Współodpowiedzialność
Jesteśmy odpowiedzialni za sukces klienta
Rozwijamy ludzi w codziennej pracy
Dążymy do doskonałości
W życiu stałe są tylko trzy rzeczy – zmiana, wybór i zasady

Wdrożeniowość
Jesteśmy wytrwali w realizacji celów
Koncentrujemy się na przepływie
Budujemy systemy – myślimy systemowo
Pasja i pozytywna energia
Dajemy siłę i doceniamy
Łączymy doświadczenia naszych klientów
Doradztwo według nas to sport zespołowy

Autentyczność
Uczymy się u źródła
Okazujemy szacunek wobec każdej osoby
Mówimy prawdę, nawet kiedy jest niewygodna
Praca nad kulturą organizacyjną nie należy do najprostszych. Wymaga czasu, uważności i konsekwencji. Nie da się jej wdrożyć jedną decyzją ani zamknąć w projekcie z konkretną datą zakończenia. To proces, który dzieje się każdego dnia – często w momentach drobnych i pozornie nieistotnych. Każdy z nas ma realny wpływ na to, jaka ta kultura jest. Każdą reakcją, każdym komentarzem, każdym „odpuszczeniem” albo przeciwnie –postawieniem granicy.
A mówienie prawdy, nawet gdy jest niewygodna, pozostaje jednym z najtrudniejszych, a jednocześnie najbardziej potrzebnych elementów dojrzałego doradztwa, bo systematyczny feedback to coś, czego potrzebujemy do rozwoju.
Te wartości nie istnieją obok siebie przypadkiem. Dopiero razem zaczynają tworzyć sposób pracy, który daje spójność w codziennych decyzjach i relacjach z klientami. Współodpowiedzialność ustawia nam perspektywę, Wdrożeniowość jest związana z konsekwencją, Pasja i pozytywna energia pomagają utrzymać zaangażowanie i przywracają radość, a Autentyczność sprowadza wszystko do rzeczywistości, zamiast do teorii. Dzięki temu wartości przestają być opisem intencji, a zaczynają działać jak punkt odniesienia – coś, do czego wracamy wtedy, gdy sytuacja nie jest oczywista i nie da się oprzeć wyłącznie na modelowej pracy.
Kultura organizacyjna kształtuje się i utrwala właśnie z takich codziennych działań. Nie z warsztatów, nie z deklaracji, ale z tego, co wzmacniamy i na co przymykamy oko.
Zdrowa kultura organizacyjna jest efektem ubocznym konsekwencji i dyscypliny. Jeśli wartości są realne, zaczynają funkcjonować w języku organizacji: w feedbacku, w refleksji, w sposobie reagowania na błędy i sukcesy. Jak pracować z wartościami?
Moment, w którym organizacja decyduje się pracować z wartościami na serio, rzadko bywa przypadkowy. Najczęściej pojawia się wtedy, gdy firma rośnie, zmienia skalę albo mierzy się z napięciami, których nie da się już rozwiązać wyłącznie operacyjnie. W takich chwilach wartości przestają być abstrakcją, a zaczynają pełnić funkcję filtra decyzyjnego. Ich wdrażanie nie zaczyna się od komunikatu, ale od
rozmów. O tym, co dana wartość oznacza w praktyce, a czego na pewno nie oznacza. Bez tej pracy wartości pozostają pustymi hasłami. Dlatego tak istotna jest rola Ambasadora Wartości – osoby, która konsekwentnie odnosi decyzje, pomysły, zachowania do wspólnych zasad. Najlepiej, gdy jest to przełożony lub mentor. Wspólne omawianie pomysłów przez pryzmat wartości sprawia, że stają się one częścią procesu decyzyjnego. Nawet proste nazwanie rzeczywistości ma znaczenie: „Realizując ten pomysł, bierzesz współodpowiedzialność za sukces klienta” albo „Sposób, w jaki prowadzisz tę rozmowę, dobrze oddaje naszą autentyczność”. Takie zdania budują skojarzenia i pamięć organizacyjną. Rozmowy o wartościach najlepiej działają wtedy, gdy są osadzone w konkretach. Feedback oparty na wartościach jest mniej oceniający, a bardziej rozwojowy. Nie dotyczy osoby, lecz zachowania i jego wpływu na system.
Rutyny doceniania jako element wzmacniania wartości
Silnym wsparciem są również rutyny doceniania. Karty docenienia za konkretne działania zgodne z wartościami angażują obie strony – tego, kto docenia, i tego, kto jest doceniany. Publiczne wręczanie takich kart wzmacnia przekaz kulturowy i pokazuje, jakie postawy są naprawdę ważne. Jeśli dodatkowo są one brane pod uwagę przy rozwoju i awansach, wartości przestają być deklaracją, a stają się realnym kryterium. W 4Results funkcjonuje to w następujący sposób – jeśli zaobserwowałem zachowanie kolegi/ koleżanki, które jest związane z wartością lub chcę takie zachowanie docenić, biorę kartę i ją uzupełniam, a następnie umieszczam na naszej wizualizacji. Takie karty są odczytywane na naszych wspólnych spotkaniach.
Nieprzypadkowo ważną rolę odgrywa tu wizualizacja. Obeya jako przestrzeń wspólnej pracy i rozmów naturalnie zaprasza wartości do codziennego użycia. Wydrukowane wartości, przykłady zachowań, aktualne inicjatywy i widoczne karty docenienia sprawiają, że wartości są obecne – nie od święta, ale na co dzień.
Na końcu zostaje pytanie najważniejsze: czy wartości wpływają na decyzje? Jeśli tak, zaczynają żyć. Jeśli nie –pozostają estetycznym dodatkiem. Dojrzała organizacja nie pyta, czy wartości są potrzebne. Pyta raczej, czy ma odwagę z nich korzystać i w jaki sposób będzie to robić, zwłaszcza wtedy, gdy wybór nie jest oczywisty.
Praca nad kulturą organizacyjną nie należy do najprostszych. Wymaga czasu, uważności i konsekwencji. Nie da się jej wdrożyć jedną decyzją ani zamknąć w projekcie z konkretną datą zakończenia. To proces, który dzieje się każdego dnia – często w momentach drobnych i pozornie nieistotnych.
Każdy z nas ma realny wpływ na to, jaka ta kultura jest. Każdą reakcją, każdym komentarzem, każdym „odpuszczeniem” albo przeciwnie – postawieniem granicy. Możemy ją wzmacniać albo działać wbrew niej. Możemy być jej świadomą częścią albo biernym obserwatorem. Kultura i tak się wydarzy – pytanie tylko, czy będzie wynikiem wspólnej pracy, czy sumą przypadkowych decyzji.
To właśnie dlatego praca nad kulturą wymaga nie tylko chęci, lecz także odwagi. Odwagi do rozmów, do nazywania rzeczy po imieniu i do brania odpowiedzialności za swój wpływ. Bez tego nawet najlepiej opisane wartości pozostaną teorią.


Jak to działa?
1.
Sklep w programie
Polskie Punkty
Przyklej naklejkę w widocznym miejscu. Po jej zeskanowaniu klientowi wyświetli się kod do naliczenia punktów.

do programu i korzystaj:
Reklama i wyróżnienie Twojego Biznesu. Więcej klientów dzięki społeczności programu.
Lojalność – klienci wracają, bo zbierają wspólne punkty. Widoczne oznaczenie „Tutaj otrzymasz Polskie Punkty”.
Obsługę B2B i B2C w jednym systemie.
+50 punktów przy rejestracji konta firmy.
+50 punktów za każdego nowego użytkownika, który:
• aktywuje konto,
• dokona transakcji i odbierze pierwsze punkty u Ciebie. atrakcyjne pakiety startowe z materiałami POS.
Prosta aktywacja bez złożonych systemów i drogich integracji


2.
Zeskanuj kod
Klient skanuje kod na naklejce (wystarczy telefon z aparatem fotograficznym) lub wchodzi na adres polskiepunkty.pl
Prosto i szybko
Sprzedawca skanuje kod klienta i przydziela punkty. 5.
Rejestracja
Szybka rejestracja dla nowych klientów.
Każdy nowy klient to po 50 pkt dla Sklepu i Klienta. 3.


Jedno kliknięcie
Sprzedawca łatwo przydziela punkty.
Punkty klienta
Po zarejestrowaniu klient otrzymuje indywidualny kod QR i numer ID. Klient okazuje kod każdorazowo przy zakupach . 4.













Humanizacja zwierząt domowych to zjawisko, w którym opiekunowie coraz częściej postrzegają swoich pupili nie tylko jako „zwierzęta”, lecz jako pełnoprawnych członków rodziny – partnerów emocjonalnych, dzieci czy towarzyszy życia codziennego. To zjawisko ma wielowymiarowy charakter: psychologiczny, społeczny i oczywiście ekonomiczny. Obecnie obserwujemy jego konsekwencje nie tylko w zachowaniach opiekunów wobec ich podopiecznych, lecz także w sposobie, w jaki światowa branża zoologiczna projektuje ofertę, komunikuje wartość produktów i usług oraz prognozuje przyszłe kierunki rozwoju swoich kanałów sprzedaży.
Według analiz globalnych humanizacja oraz segment premium napędzają wzrost sprzedaży w branży – w 2024 roku wartość ta osiągnęła niemal 198 mld USD i nadal jest głównym czynnikiem wspierającym wzrost rynku mimo spowolnienia gospodarczego. W praktyce oznacza to, że opiekunowie często oszczędzają na innych wydatkach, by nie rezygnować z zapewnienia jakościowej opieki nad swoimi psami i kotami – nawet w warunkach presji kosztowej.
Co mówią dane z rynku?
Już w kilku ostatnich raportach rynkowych EUROMONITORa trend humanizacji został wskazany jako główny motor wzrostu rynku pet care. Rynek związany z opieką nad zwierzętami domowymi to potężna gałąź gospodarki w Europie. W 2023 roku jego wartość szacowano na około 30 miliardów euro. Według analiz globalnych humanizacja oraz segment premium napędzają wzrost sprzedaży w branży – w 2024 roku wartość ta osiągnęła niemal 198 mld USD i nadal jest głównym czynnikiem wspierającym wzrost rynku mimo spowolnienia gospodarczego. W praktyce oznacza to, że opiekunowie często oszczędzają na innych wydatkach, by nie rezygnować z zapewnienia jakościowej opieki nad swoimi psami i kotami – nawet w warunkach presji kosztowej. Na przykład w badaniu OC&C dotyczącym Polski 39% respondentów planuje zwiększyć wydatki na zwierzaki, 22% planuje ograniczyć wydatki na ubrania, 21% na sprzęt elektroniczny, a 28% na wyjścia do barów i restauracji, jedynie 7% zamierza ograniczyć wydatki na pupili!
Jednym z najbardziej wymownych danych z badania
Ipsos „How humanizing pets is reshaping pet owners’ habits” jest informacja ujawniona przez amerykańskich ekspertów, że w USA obecnie jest więcej gospodarstw domowych ze zwierzętami niż z dziećmi. To zjawisko ma konkretne konsekwencje ekonomiczne: zwierzęta jako „członkowie rodziny” decydują o stosunkowo dużej części wydatków budżetowych, które są planowane na produkty i usługi według reguł podobnych do tych, jakie obowiązują przy zakupach dla ludzi.
Podobne dane dla Polski (więcej domów z psami niż z dziećmi) w 2025 roku podawał raport Panelu Gospodarstw Domowych GfK Polonia. Jest to też trend widoczny w krajach azjatyckich, w Japonii pupile już zastąpiły dzieci, a w Chinach prognozuje się, że liczba zwierząt ma przekroczyć liczbę dzieci w 2030 roku. To statystyczne przesunięcie odzwierciedla głęboki kulturowy zwrot: coraz częściej ludzie dokonują świadomego wyboru posiadania pupila –nieraz nawet zamiast posiadania potomstwa – co podkreśla znaczenie zwierząt w hierarchii wartości rodzinnych i emocjonalnych. W Stanach Zjednoczonych podobne trendy potwierdzają dane branżowe: 66% gospodarstw domowych posiada co najmniej jedno zwierzę domowe i aż 97% amerykańskich opiekunów uważa swoje psy lub koty za członków rodziny. Ponad 80% opiekunów uważa także swoje psy za dzieci, co jeszcze bardziej podkreśla emocjonalny charakter relacji.

Humanizacja jako motor wzrostu decyzji zakupowych – jak się to przekłada na rynek?
1. Coraz większe wydatki i rozwój rynku pet care Światowy rynek opieki nad zwierzętami domowymi nie tylko rośnie, ale robi to w tempie znacznie przewyższającym tempo wzrostu gospodarczego wielu krajów. Globalne prognozy sugerują, że rynek pet care może osiągnąć wartość ponad 226 mld USD w 2034 roku, a sama humanizacja odpowiada za część wzrostu (rozwój rynku jest napędzany rocznym wskaźnikiem CAGR na poziomie co najmniej 1,2%).
2. Wpływ na wybór produktów i usług premium Humanizacja przekłada się na konkretne decyzje zakupowe: opiekunowie coraz częściej wybierają produkty przypominające jakością te, które sami stosują – naturalne, zbilansowane składniki, formuły funkcjonalne czy składniki wspierające zdrowie. To nie tylko wybór emocjonalny, lecz często też świadomy: opiekunowie oczekują od karm i akcesoriów takich korzyści, jak wspieranie zdrowia jelit, skóry, stawów czy układu odpornościowego. Z punktu widzenia branży oznacza to silny popyt na segment produktów premium i specjalistycznych, a także na innowacyjne rozwiązania w zakresie suplementacji i pielęgnacji. Segment biotyczny (probiotyki, prebiotyki, postbiotyki) sam osiąga dynamikę wzrostu rzędu 7–7,8% rocznie, a wartości rynku biotyków mają sięgnąć ponad 1,2 mld USD do 2030 roku.
Coraz częściej ludzie dokonują świadomego wyboru posiadania pupila –nieraz nawet zamiast posiadania potomstwa – co podkreśla znaczenie zwierząt w hierarchii wartości rodzinnych i emocjonalnych.
Według badania OC&C Polacy częściej sięgają po produkty premium – wartość sprzedaży rośnie szybciej niż wolumen. W Polsce roczny wydatek na zwierzę w 2024 roku wynosił średnio 57 euro na osobę, połowę sumy wydawanej przez Brytyjczyka czy Francuza.
3. Zmiana w strukturze wydatków – od żywienia po usługi
Humanizacja ma wpływ nie tylko na wybory produktów, lecz także usług. Rosną wydatki na usługi pielęgnacyjne, wellness, a nawet „komfortowe doświadczenia” – na przykład profesjonalne kąpiele i masaże w spa, profesjonalną opiekę behawioralną czy urządzenia monitorujące zdrowie oraz aktywność zwierząt.
Na przykład w USA prognozowany jest dynamiczny wzrost rynku usług dla opiekunów, takich jak pet sitting czy pet transport, ma on szansę osiągnąć ponad 5 mld USD do 2030 roku, z rocznym wzrostem przekraczającym 11%, co pokazuje, jak bardzo opiekunowie są gotowi inwestować nie tylko w produkty, lecz także w czas i komfort związany z opieką nad zwierzęciem.
Według raportu OC&C Polacy wydają na zwierzęta więcej niż na dzieci – już prawie 10 mld zł rocznie! Szacunki analityków OC&C Strategy Consultants przewidują, że do 2029 roku wartość rynku produktów dla zwierząt domowych może sięgnąć niemal 13 mld zł , co oznacza dalszy, dynamiczny wzrost.
4. Wpływ humanizacji na e-commerce i kanały sprzedaży Również sposób, w jaki klienci robią zakupy, odzwierciedla trend humanizacji. Konsumenci traktują zakupy dla zwierząt jak zakupy dla członków rodziny – szukają wygody, bezpieczeństwa i jakości informacji online. W Stanach Zjednoczonych nawet około 60% zakupów w branży pet care odbywa się online, a wzrost sprzedaży w serwisach e-commerce przekracza wzrost wielu innych kategorii na tych platformach. Według analizy OC&C w Polsce prawie 30% produktów dla zwierząt jest kupowanych on-line, w Europie wyprzedza nas jedynie Wielka Brytania (35%), nasi sąsiedzi, Czesi i Niemcy kupują w Internecie niespełna 20% produktów.
Zmiany pokoleniowe – jak różne grupy definiują opiekę, obowiązki i zakupy dla zwierzaków?
1. Gen Z – pokolenie, które redefiniuje rolę zwierząt w rodzinie
Generacja Z stanowi jedną z najszybciej rosnących grup opiekunów zwierząt domowych – szczególnie w USA, gdzie już około 20% gospodarstw domowych z psem lub kotem należy obecnie do przedstawicieli tej generacji, a ich liczba wzrosła aż o 43,5% w 2024 r. w porównaniu z 2023 r. Gen Z częściej niż inne pokolenia posiada więcej niż jedno zwierzę, bo aż 70% opiekunów z tej grupy deklaruje posiadanie dwóch lub więcej zwierząt
Gen Z wyróżnia się także aktywnym stylem podejmowania decyzji zakupowych: konsumenci tego poko -
lenia podchodzą do zakupu produktów dla zwierząt tak jak do zakupów dla siebie – skanują składy, porównują składniki, inspirują się opiniami w mediach społecznościowych i często podejmują decyzje już w oparciu o kanały online. To pokolenie zwraca szczególną uwagę na transparentność informacji, składniki funkcjonalne oraz innowacyjność . Dane z niezależnych sondaży wskazują także, że prawie połowa Amerykanów z pokolenia Z (48%) uważa swoje zwierzęta za „prawdziwe dzieci”, co stanowi wyraźny sygnał, jak dalece humanizacja jest zakorzeniona właśnie w tej grupie.
2. Milenialsi – największa grupa opiekunów i główny motor wydatków Milenialsi pozostają największą demograficzną grupą opiekunów zwierząt w USA i w Europie – stanowią aż ok. 30% . To pokolenie najsilniej przesuwa definicję rodziny. Często zastępują lub opóźniają rodzicielstwo, traktując psy i koty jak „startery” do nauki odpowiedzialności lub pełnoprawne dzieci.
Zetki i millenialsi przodują w adopcjach i domach tymczasowych w Polsce, szczególnie po pandemii COVID-19. Wśród młodszych pokoleń nastąpił gwałtowny wzrost liczby mężczyzn opiekujących się zwierzętami! W 2024 roku stanowili oni 58% pokolenia Z i 63% milenialsów.
3. Boomersi
Stanowią ok. 25% rynku; choć 87% uważa psa za członka rodziny, częściej definiują go jako towarzysza (ang. companion) lub system wsparcia emocjonalnego (39%), a rzadziej jako „dziecko”.
Gen Z i milenialsi:
Jakość i etyka – Są skłonni płacić więcej za karmę organiczną, zrównoważoną i etycznie produkowaną. Kreatywne finansowanie – Jeśli życie zwierzęcia jest zagrożone, są gotowi na ekstremalne wydatki (średnio ok. 6000 USD w USA), nawet jeśli muszą się zadłużyć lub szukać funduszy w nietypowy sposób.
Innowacje – Chętnie korzystają z luksusowych usług: fryzjerów (grooming), hoteli czy specjalistycznych diet.
Boomersi:
Pragmatyzm – Są najbardziej lojalni wobec tradycyjnych marek karmy i cenią funkcjonalność ponad innowacyjność.
Stabilność finansowa – Częściej mają odłożone gotowe fundusze na nagłe wydatki weterynaryjne (46% badanych).
Lojalność – Stanowią najbardziej stabilną grupę klientów na rynku, choć rzadziej ulegają nowym trendom eko/ premium.
Decyzje zakupowe często mają podłoże w silnym emocjonalnym związku
z pupilem, co może zwiększać skłonność do zakupów impulsywnych.
Jak humanizacja wpływa na decyzje zakupowe?
Wydatki stają się bardziej „zdrowotne” i jakościowe Jednym z najbardziej widocznych efektów humanizacji jest rosnąca świadomość zdrowotna opiekunów. Coraz częściej wybierane są produkty, które odzwierciedlają ludzkie standardy żywieniowe – naturalne składniki, zbilansowane receptury, składniki funkcjonalne wspierające zdrowie jelit, skóry czy stawów. W konsekwencji opiekunowie porównują jakość karmy dla zwierząt do własnej diety i często oczekują, że będzie ona równie zdrowa i bezpieczna.
To zjawisko przekłada się również na wybory w zakresie suplementacji, produktów weterynaryjnych oraz kosmetyków pielęgnacyjnych – rośnie popyt na akcesoria z wyższej półki jakościowej, często z naciskiem na korzyści zdrowotne. Wskazuje się, że takie decyzje zakupowe często mają podłoże w silnym emocjonalnym związku z pupilem, co może zwiększać skłonność do zakupów impulsywnych. Premiumizacja i segment usług
Humanizacja pociąga za sobą wzrost zainteresowania produktami premium oraz usługami „jak dla człowieka” – na przykład usługi pielęgnacyjne, programy zdrowotne, monitoring stanu zdrowia, ubezpieczenia zdrowotne, a nawet usługi związane z podróżowaniem ze zwierzętami.
Dla doradców sklepów zoologicznych ważne jest rozumienie, że klienci coraz częściej nie patrzą tylko na cenę, lecz na to, czy produkt odpowiada ich osobistym standardom jakości, bezpieczeństwa i wartości zdrowotnych podobnych do tych, jakich oczekują we własnym życiu.
Wydatki sezonowe i rytuały rodzinne
Humanizacja przejawia się również w tym, jak opiekunowie włączają zwierzęta w rodzinne rytuały i tradycje. Dane z Polski wskazują, że coraz więcej osób planuje prezenty i akcje specjalne dla swoich zwierząt w okresach świątecznych. W jednym z badań aż około 62% Polaków planowało obdarować swojego pupila prezentami podczas świąt. To przekłada się bezpośrednio na sezonowe
wzrosty sprzedaży w kategoriach takich, jak przekąski, zabawki czy akcesoria, które w poprzednich latach były marginalnymi kategoriami, a dziś stają się częścią rodzinnych przygotowań do uroczystości.
Pozytywne aspekty humanizacji – korzyści dla zwierząt i opiekunów
Lepsza opieka zdrowotna i profilaktyka
Humanizacja wpiera opiekunów w podejmowaniu decyzji korzystnych dla zdrowia ich zwierząt – większa skłonność do regularnych wizyt weterynaryjnych, większa dbałość o odpowiednią dietę i profilaktykę, a także wybór produktów wspierających dobrostan. To również konsekwencja szerszego dostępu do narzędzi diagnostycznych i edukacji na temat zdrowia pupili. Z badania Ipsos wynika także, że trend humanizacji znacząco wpływa na sposób myślenia o żywieniu pupili. Respondenci w wieku 18–34 lat szczególnie podkreślali, że dla niemal 91% z nich ważne jest, aby kupowana karma czy przysmaki miały korzyści zdrowotne, takie jak poprawa mikrobioty jelitowej lub wsparcie stawów, czyli cechy, które w ludzkiej diecie są uznawane za kluczowe dla długoterminowego zdrowia.
To nie tylko deklaracja preferencji – to realna zmiana zachowań konsumenckich, która prowadzi do rosnącego popytu na karmy funkcjonalne, z dodatkami prozdrowotnymi i składnikami „jak u ludzi”. Dla branży pet care oznacza to konieczność dostosowania portfolio produktów tak, by odpowiadało także na te oczekiwania – nie tylko pod kątem wartości odżywczych, lecz także postrzeganej przez klienta jakości i przejrzystości składu. Silniejsza więź emocjonalna i dobrostan psychiczny Relacje między ludźmi a zwierzętami domowymi dostarczają obopólnych korzyści psychologicznych. Badania pokazują, że więź z pupilem może wpływać na obniżenie poziomu stresu, poprawę nastroju oraz poczucie towarzystwa. W skali populacji takie relacje mogą działać jak istotne wsparcie społeczne, szczególnie


w środowiskach miejskich lub wśród osób żyjących samotnie. Zachowania żywieniowe i emocjonalne nadają „sens bycia najlepszym rodzicem” dla pupila.
Raport Ipsos wskazuje, że aż trzy czwarte opiekunów zmienia lub „transformuje” przygotowanie pokarmu dla swojego psa lub kota , nawet jeśli jest to jedynie dodanie wody do suchej karmy po to, by „być najlepszym rodzicem” dla swojego zwierzęcia. Opiekunowie chcą aktywnie uczestniczyć w procesie dbania o zdrowie swoich pupili, a nie tylko kupować gotowe rozwiązania. Taki styl konsumpcji wpływa bezpośrednio na wzrost zainteresowania produktami funkcjonalnymi i personalizowanymi, ale też edukację klientów w sklepie – co powinno znaleźć odzwierciedlenie w sposobie doradzania.
Negatywne strony zjawiska – ryzyka i pułapki
Bariera między emocjami a racjonalnym doborem produktów
Choć humanizacja często prowadzi do lepszej opieki zdrowotnej, może również wprowadzać emocjonalne decyzje zakupowe , które nie zawsze są optymalne z punktu widzenia faktów weterynaryjnych (np. niepotrzebne suplementy).
Ryzyko nadopiekuńczości i nadmiernych wydatków
Silne postrzeganie pupila jako członka rodziny może prowadzić do nieadekwatnych oczekiwań dotyczących produktów i usług – opiekunowie mogą oczekiwać, że każdy problem zdrowotny zostanie rozwiązany przez odpowiednio drogi produkt premium, co niekoniecznie jest zgodne z rzeczywistymi potrzebami pupila lub zaleceniami weterynaryjnymi.
Implikacje dla doradców sprzedaży w sklepie zoologicznym – rozumienie emocji i edukacja klienta jako kluczowe kompetencje
Zrozumienie istoty humanizacji zwierząt wymaga odejścia od czysto transakcyjnego modelu sprzedaży na rzecz roli edukatora i konsultanta:
• Zrozum motywację klienta – klient nie tylko „kupuje karmę”, lecz wyraża troskę i opiekę poprzez wybór produktów, które uważa za najlepsze dla swojego pupila.
• Buduj świadome rozmowy z klientem, pytając o styl życia pupila, jego potrzeby zdrowotne i dotychczasowe doświadczenia – stosuj personalizowane oferty i proaktywne doradztwo. Klienci humanizujący swoje zwierzęta często poszukują produktów dopasowanych do konkretnej sytuacji – karm o określonym profilu, suplementów wspierających konkretne funkcje zdrowotne czy technologicznych rozwiązań monitorujących stan zdrowia. Umiejętność prowadzenia takiej rozmowy decyduje o satysfakcji klienta i budowaniu lojalności.
• Pomagaj klientom łączyć emocje z faktami i rzetelną wiedzą , wyjaśniając, kiedy produkt premium rzeczywiście wspiera zdrowie, a kiedy jest gratyfikacją emocjonalną.
• Segmentuj klientów według potrzeb i stylu życia: młodsi opiekunowie częściej wybierają rozwiązania „human-grade” i traktują zwierzęta jak dzieci – dlatego rozmowa o wartościach zdrowotnych, personalizacji diety czy produktach premium jest dla nich bardziej trafna.
• Wprowadzaj edukację zdrowotną do rozmów zakupowych, podkreślając wartość profilaktyki weterynaryjnej i adekwatnych rozwiązań dietetycznych.
• Używaj danych o trendach, aby prognozować popyt sezonowy i personalizować rekomendacje, np. w okresie jesienno-zimowym, kiedy humanizacja często pociąga za sobą zakupy prezentowe.
Podsumowanie
Humanizacja zwierząt domowych to jeden z najważniejszych trendów kształtujących rynek pet care w 2026 roku. Ma on głębokie korzenie emocjonalne i społeczne, które przekładają się na konkretne wzorce zachowań zakupowych: rosnący popyt na produkty premium, większe znaczenie zdrowia i jakości, sezonowe wzrosty w kategoriach emocjonalnych oraz wyższa skłonność do wydatków mimo presji kosztowej.
Dla profesjonalnego doradcy w sklepie zoologicznym zrozumienie tych mechanizmów oznacza możliwość świadomego wspierania opiekunów w ich decyzjach zakupowych, balansując między emocjonalnymi oczekiwaniami klientów a realnymi potrzebami ich pupili.

Jak rozpoznać, czy „wypełniacz” to balast, czy wartościowy składnik?

Tekst: dr Jacek Wilczak
Zakład Biochemii i Dietetyki, Katedra Nauk Fizjologicznych, Instytut Medycyny Weterynaryjnej, SGGW w Warszawie

Słowo „wypełniacz” należy dziś do najczęściej używanych, a jednocześnie najmniej precyzyjnych pojęć wykorzystywanych w dyskusjach o karmach, smaczkach i przekąskach dla psów – i oby nigdy nie dotyczyło suplementów dla psów. Określenie „wypełniacz” funkcjonuje przede wszystkim jako „narzędzie” wartościujące jakość gotowego produktu, ale zgodnie z założeniem osób je wykorzystujących ma budzić nieufność, sugerować niską jakość gotowego produktu. Z założenia ma być przeciwstawne do haseł takich, jak „mięso 100%”, „bez zbóż” czy „pies to wilk, więc musi jeść wyłącznie mięso”. Problem polega na tym, że żywienie, także psa, nie jest zarówno narracją marketingową, jak i domeną prawa „większości” samozwańczych „specjalistów”. Jest dziedziną opartą na biologii, fizjologii w połączeniu z wymogami technologii żywności. Składnik nie staje się ani dobry, ani zły wyłącznie na podstawie swojej nazwy. O jego wartości decydują funkcja, ilość, strawność oraz kontekst receptury gotowego produktu.
Wypełniacz to określenie potoczne, którym obejmuje się bardzo różne surowce: zboża, warzywa skrobiowe, rośliny strączkowe, frakcje włókna pokarmowego oraz dodatki technologiczne.
W języku naukowym pojęcie „wypełniacz” w ogóle nie istnieje. Jest to określenie potoczne, którym obejmuje się bardzo różne surowce: zboża, warzywa skrobiowe, rośliny strączkowe, frakcje włókna pokarmowego oraz dodatki technologiczne. W praktyce część z nich bywa nadużywana przez producentów jako tanie lub tańsze nośniki objętości gotowego produktu, ale część z nich pełni ściśle określone i udokumentowane funkcje dietetyczne. Zrównywanie ich wszystkich z „balastem” prowadzi do uproszczeń, które utrudniają rzetelną ocenę jakości karmy.
„Wilcza dieta”
Jednym z głównych źródeł tych uproszczeń jest narracja oparta na haśle „pies to wilk”. Choć pies domowy wywodzi się od wilka, kilkanaście tysięcy lat udomowienia doprowadziło do głębokich zmian metabolicznych. Badania genetyczne wykazały, że psy posiadają wielokrotnie więcej kopii genów kodujących enzymy odpowiedzialne za trawienie skrobi, w tym amylazę trzustkową. Nie jest to drobna adaptacja, lecz fundamentalna zmiana umożliwiająca efektywne wykorzystywanie węglowodanów jako źródła energii. Ta zdolność nie pojawiła się przypadkowo, lecz w odpowiedzi na dietę towarzyszącą życiu u boku człowieka, obejmującą produkty roślinne i pokarmy poddane obróbce termicznej. I już tutaj chciałbym rozwiać wszelkie wątpliwości – nie oznacza to, że pies powinien czerpać wartość energetyczną wyłącznie z węglowodanów – zdecydowanie nie. Ale biorąc pod uwagę różnice genetyczne między rasami, ilość węglowodanów powinna być inna u samojeda, a inna u border collie, rottweilera czy springer spaniela. Porównywanie psa do wilka jest błędem także z innego powodu. Dziki wilk nie funkcjonuje na idealnej, stabilnej diecie o wysokiej jakości biologicznej. Zjada całą ofiarę, w tym treść przewodu pokarmowego roślinożerców, kości, skórę i tkanki łączne, doświadcza okresów głodu i nadmiaru oraz żyje krócej, z zupełnie innym profilem chorób. Pies domowy żyje dłużej, podlega selekcji zdrowotnej, zmaga się z chorobami metabolicznymi, neurologicznymi i ortopedycznymi, a jego dieta musi być bezpieczna, powtarzalna i precyzyjnie zbilansowana. Próby odtwarzania „wilczej diety” w karmach bytowych są więc nie tylko nieuzasadnione naukowo, ale często prowadzą do nadmiaru tłuszczu, niedoboru włókna oraz zaburzeń bilansu mineralnego.

Funkcjonalność składników
W tym kontekście demonizowanie składników roślinnych jako rzekomych wypełniaczy traci naukowe podstawy biologiczne. Włókno pokarmowe, zarówno rozpuszczalne, jak i nierozpuszczalne, odgrywa u psa istotną rolę w regulacji pracy przewodu pokarmowego, kształtowaniu mikrobioty oraz kontroli konsystencji stolca. Nikt już nie neguje wpływu frakcji włókna pokarmowego na kształtowanie mikrobioty jelitowej, także psa.
Granica między balastem a składnikiem wartościowym nie przebiega więc między „mięsem” a „resztą”, lecz między funkcjonalnością danego składnika odżywczego a jego nadużyciem – oczywiście w „świecie petfoodów” bazującego na ilości bezpiecznej, niepowodującej negatywnego efektu – chociaż i tutaj jest to kwestia dyskusyjna. Pulpa buraczana jest dobrym przykładem tej dwoistości. W karmach o niskiej zawartości i jakości białka może odgrywać rolę taniego „zapychacza” zwiększającego objętość kału. W dietach dobrze zbilansowanych, stosowana w niewielkiej ilości i w połączeniu z innymi frakcjami włókna pokarmowego, stabilizuje mikrobiotę jelit i poprawia strawność całej dawki. Z tego powodu od lat znajduje zastosowanie w dietach weterynaryjnych, gdzie precyzyjna kontrola funkcji przewodu pokarmowego ma kluczowe znaczenie. Podobnie jest z roślinami strączkowymi, zwłaszcza grochem, który w marketingu karm bezzbożowych urósł do rangi symbolu „fałszywego białka”. W recepturach uwzględniających tzw. dzielenie składników, określane mianem splittingu , gdzie kilka frakcji grochu pojawia się wysoko w składzie karmy, rzeczywiście dochodzi do sytuacji, w której roślinne białko sztucznie zawyża deklarowaną zawartość białka ogólnego, wypierając białko zwierzęce o wyższej wartości biologicznej. Ten sam groch, użyty w jednej frakcji i w umiarkowanej ilości, może jednak pełnić funkcję energetyczną i technologiczną, nie udając mięsa ani nie zaburzając bilansu aminokwasów. Przykładem niech będzie skrobia grochowa, która poprzez dobry stosunek amylopektyny do amylozy stanowi cenne źródło łatwostrawnych węglowodanów pomocnych w recepturowaniu karm mokrych typu diety wątrobowe. Ziemniaki, często promowane jako „lepsza alternatywa dla zbóż”, również nie są ani z definicji problemem, ani gwarancją jakości. Wysoki udział ziemniaków w karmach typu grain free bywa jedynie semantycznym zabiegiem, w którym skrobia zostaje
Włókno pokarmowe, zarówno rozpuszczalne, jak i nierozpuszczalne, odgrywa u psa istotną rolę w regulacji pracy przewodu pokarmowego, kształtowaniu mikrobioty oraz kontroli konsystencji stolca.

przeniesiona z jednego surowca do drugiego bez realnej korzyści żywieniowej. W umiarkowanych ilościach, odpowiednio przetworzone, mogą natomiast stanowić neutralne i lekkostrawne źródło energii, szczególnie u psów z nietolerancją konkretnych zbóż.
Wydaje się, że najbardziej skrajnym, a jednocześnie najbardziej pouczającym przykładem pozostaje celuloza. Z punktu widzenia biochemii jest ona nierozpuszczalnym polisacharydem, którego pies nie trawi enzymatycznie. Jej wartość odżywcza jest zerowa, ale jej wpływ fizjologiczny zależy całkowicie od dawki i celu zastosowania. W niewielkiej ilości zwiększa objętość treści pokarmowej, stymuluje perystaltykę jelit i może poprawiać regularność wypróżnień. W dietach redukcyjnych masy ciała wykorzystuje się ją świadomie do obniżenia gęstości energetycznej posiłku oraz zwiększenia uczucia sytości bez nadmiernej podaży kalorii. Czy ten składnik musi być obecny w diecie psa o prawidłowej masie ciała? Raczej nie, ale jeżeli jego wykorzystanie w niewielkiej ilości ma poprawić właściwości reologiczne gotowego produktu, zmniejszając ilości innych bardziej przetworzonych substancji zagęszczających – to dlaczego nie miałaby być wykorzystywana? Dlatego też, żeby móc się jednoznacznie wypowiadać na temat bezwartościowości danej karmy z obecnością celulozy w składzie, należy na „problem” spojrzeć znacznie szerzej niż chęć zabłyśnięcia w mediach społecznościowych.
w przysmakach
Analogiczne mechanizmy obserwuje się w smaczkach. Tu szczególnie wyraźnym przykładem jest gliceryna. Z chemicznego punktu widzenia gliceryna jest alkoholem cukrowym o wysokiej higroskopijności i umiarkowanej wartości energetycznej, naturalnie powstającym w przewodzie pokarmowym w wyniku trawienia tłuszczu. Gliceryna pełni funkcję technologiczną: wiąże wodę, stabilizuje strukturę produktu, zapobiega jego nadmiernemu wysychaniu i poprawia trwałość mikrobiologiczną. Jeżeli jest wykorzystywana w takim celu, nie ma istotnego wpływu na bilans żywieniowy psa, ponieważ dawki są niewielkie, a jej obecność nie zaburza proporcji makroskładników. Problem pojawia się wówczas, gdy gliceryna staje się jednym z głównych składników smaczka lub przekąski. Wysokie jej stężenie, wzmacniając smakowitość, podnosi kaloryczność bez dostarczania wartości odżywczej. W efekcie pies chętnie spożywa produkt, który żywieniowo jest ubogi odżywczo. U niektórych psów może to prowadzić do zaburzeń żołądkowo-jelitowych, pojawienia się biegunki. Zakładam, że każdy opiekun, podając psu smaczki, jest zobowiązany do dwóch rzeczy: sprawdzania składu produktu i obserwowania efektu jego podawania. Pamiętajmy, że relacja opiekun/ konsument – producent jest bardzo ścisła. Idealnie byłoby, żeby producent odbierał od opiekunów realne informacje na temat wpływu jego produktów na zdrowie psa, a nie był narażany na opinie osób, którym wydaje się, że dany skład jest nieprawidłowy.
Wszystkie te przykłady prowadzą do jednego wniosku: jakość karmy nie jest sumą chwytliwych haseł ani listą składników zakazanych. Jest efektem bilansu, strawności, biodostępności i dopasowania do realnych potrzeb psa. Pytanie nie powinno brzmieć, czy karma zawiera „wypełniacze”, lecz po co dany składnik został użyty i jaki jest jego fizjologiczny wpływ na organizm psa w ramach całej diety. Dopiero taka perspektywa pozwala oddzielić balast od wartościowego elementu żywienia i podejmować decyzje oparte na wiedzy, a nie na mitologii marketingowej. I oczywiście ważny pozostaje prosty skład diety, na tyle prosty, żeby można było mówić o urozmaiceniu codziennej diety psa, ale na tyle „bogaty” w dodatki, żeby jej „technologiczny” skład nie zaburzał procesów fizjologicznych. Czym zatem opiekun powinien się kierować przy wyborze karmy dla swojego psa? Przede wszystkim nie tylko deklaracjami marketingowymi, zarówno samego producenta, jak i instagramowej rzeczywistości.


Ponad 120 tysięcy opiekunów zwierząt w aplikacji.

Jak bioaktywne składniki w diecie mogą wspierać odporność na infekcje zoonotyczne u psów i kotów?

Tekst: dr Joanna Zarzyńska
Opieka zdrowotna nad zwierzętami domowymi przechodzi transformację. Przez wiele dekad model był oparty na interwencji – opiekunowie reagowali na pojawiające się objawy choroby i zwracali się po pomoc weterynaryjną. Dzisiaj obserwujemy wyraźny zwrot w kierunku medycyny prewencyjnej, która kładzie nacisk na utrzymanie zdrowia, nie tylko na leczenie chorób. Ten zwrot nastawienia jest szczególnie widoczny u opiekunów z pokolenia milenialsów czy zetek, którzy sami zdecydowali się na inwestowanie we własną profilaktykę zdrowotną i w trendzie humanizacji rozszerzają to podejście na swoje zwierzaki. Oczekują teraz holistycznej opieki, która odzwierciedla to, jak sami dbają o swoje zdrowie – poprzez żywienie funkcjonalne, suplementację ukierunkowaną, stały monitoring oraz inwestycje w produkty wspierające długowieczność i jakość życia.
Dobór żywienia wpływa na mikrobiom jelitowy oraz stan immunologiczny – badania potwierdzają ścisły związek między składem diety, profilem bioty jelitowej a funkcjonowaniem odporności, zarówno w kontekście
chorób układu pokarmowego, jak i ogólnoustrojowego. Składniki
odżywcze modulują funkcje komórek odpornościowych.
W centrum zmiany jest żywienie funkcjonalne – prewencyjne, rozumiane nie tylko jako zaspokajanie potrzeb na podstawowe składniki odżywcze i kaloryczne, lecz jako zaawansowana strategia wspierania zdrowia na poziomie komórkowym i immunologicznym. Opiekunowie szukają wsparcia w składnikach aktywnych, rozumiejąc, że w ten sposób dodatkowo mogą chronić pupila m.in. przed wieloma chorobami. Raporty rynkowe wskazują, że właściciele zwierząt coraz chętniej wybierają karmy o podniesionej wartości zdrowotnej – np. 42% konsumentów deklaruje, że przywiązuje wagę do wysokiej jakości żywienia swojego pupila. Zaś globalne rynki suplemen -
tów dla zwierząt towarzyszących doświadczają bezprecedensowego wzrostu, oczekiwana wartość w 2026 roku to 5,11 mld USD, z prognozą wzrostu do 7,31 mld USD do 2031 roku.
Dlaczego
żywienie ma znaczenie w prewencji zakażeń?
Zwierzęta domowe mogą być nosicielami wielu patogenów przenoszonych na ludzi. Kluczową rolę w ochronie przed tymi infekcjami odgrywa odporność nieswoista organizmu, z pierwszą linią obrony stanowiącą barierę jelitową i skórną. Dobór żywienia wpływa na mi -
krobiom jelitowy oraz stan immunologiczny – badania potwierdzają ścisły związek między składem diety, profilem bioty jelitowej a funkcjonowaniem odporności, zarówno w kontekście chorób układu pokarmowego, jak i ogólnoustrojowego. Składniki odżywcze modulują funkcje komórek odpornościowych. Przewód pokarmowy stanowi ogromy rezerwuar komórek odpornościowych, a biota jelitowa może wpływać na odporność. Przy tym stres oksydacyjny i stany zapalne są zależne m.in. od bilansu antyoksydantów w organizmie. Wsparciem dla odporności miejscowej i ogólnoustrojowej mogą być bioaktywne składniki diety.

Beta-glukany doskonale wspierają odporność nieswoistą. Ich mechanizm działania opiera się na stymulacji komórek układu immunologicznego, szczególnie makrofagów i limfocytów, które stanowią linię obrony przed patogenami. W badaniach naukowych potwierdzono działanie beta1,3/1,6-glukanów jako modulatorów odpowiedzi układu odpornościowego.

Bioaktywne składniki w diecie – fundamentem profilaktyki zdrowotnej
1. Polifenole – naturalne modulatory odpowiedzi immunologicznej.
Polifenole należą do grupy wtórnych metabolitów roślinnych, te związki chemiczne, znajdujące się w dużych stężeniach w jagodach, zielonej herbacie, warzywach krzyżowych i innych roślinach, wykazują kompleksowe działanie na systemy biologiczne organizmów żywych, w tym psów i kotów. Badania naukowe wykazują, że specyficzne polifenole, takie jak kwercetyna, luteolina oraz proantocjanidyny z pestek winogron, istotnie zmniejszają zarówno stres oksydacyjny, jak i produkcję zapalnych mediatorów immunologicznych w komórkach. W badaniach na psach wykazano, że ekstrakty z bogatych w polifenole owoców (np. granat) podnoszą poziom krążących antyoksydantów oraz sprzyjają produkcji krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych (SCFA) w jelicie. Badania epidemiologiczne wskazują, że regularne spożywanie naturalnych produktów funkcjonalnych bogatych w bioaktywne fitozwiązki wiąże się ze znacznie zmniejszonym ryzykiem chorób przewlekłych, w tym tych o potencjale zakaźnym. W przypadku zwierząt towarzyszących polifenole działają poprzez wielokierunkowe mechanizmy: wzmacniają naturalną barierę jelitową, modulują skład i funkcjonalność mikrobioty jelitowej, wspierają produkcję przeciwzapalnych metabolitów mikrobiologicznych oraz wzmacniają odpowiedź immunologiczną przeciwko patogenom. Szczególnie interesującym kierunkiem badań jest stosowanie polifenoli w zapobieganiu czy łagodzeniu chorób zapalnych jelit u psów.
Owoce jagodowe jako naturalne źródła polifenoli są polecane jako dodatek do psiej diety. Zaś ekstrakty z zielonej herbaty są często stosowanym dodatkiem chociażby w produktach do higieny jamy ustnej. Niektóre badania sugerują też, że polifenole mogą modulować ekspresję genów związanych z odpowiedzią immunologiczną, co czyni je cennym składnikiem diet funkcjonalnych, zwłaszcza w profilaktyce chorób przewodu pokarmowego czy skóry.
2. Pro-, pre- i postbiotyki – architekci zdrowia jelit i bariery immunologicznej.
W ostatnich latach kategoria biotyków szczególnie dynamicznie rozwija się w suplementacji zwierząt. Coraz większa grupa opiekunów zwraca się ze wsparciem mikrobiomu swoich pupili, ponieważ ta tematyka jest szeroko dyskutowana przy wsparciu dietetycznym i zdrowotnym ludzi, więc hasła probiotyki czy prebiotyki są znane i kojarzone ze wsparciem przewodu pokarmowego i coraz częściej ze wsparciem układu odpornościowego. Prebiotyki to nierozpuszczalne frakcje włókna pokarmowego, które bezpośrednio nie są trawione przez enzymy organizmu gospodarza, ale selektywnie stymulują wzrost i aktywność korzystnych bakterii w jelitach. Substancje takie, jak inulina, fruktooligosacharydy (FOS), mannanooligosacharydy (MOS) czy beta-glukany z owsa wspierają pracę jelit i są wykorzystywane w formułach karm.
Beta-glukany (z owsa, jęczmienia, drożdży, grzybów) doskonale wspierają też odporność nieswoistą. Ich mechanizm działania opiera się na stymulacji komórek układu immunologicznego, szczególnie makrofagów i limfo -
cytów, które stanowią linię obrony przed patogenami. W badaniach naukowych potwierdzono działanie beta-1,3/1,6-glukanów jako modulatorów odpowiedzi układu odpornościowego. Wskazuje się, że u psów, u których podawano beta-glukany celem wzmocnienia odpowiedzi poszczepiennej, uzyskano silniejsze wytwarzanie przeciwciał po szczepieniu przeciw wściekliźnie czy parwowirozie. Zatem obecność w diecie beta-glukanów przyczynia się do lepszej „gotowości” odporności (tzw. immune training), co jest korzystne w profilaktyce zakażeń, w tym zoonotycznych.
Postbiotyki reprezentują nowszą kategorię bioaktywnych dodatków żywieniowych, zdefiniowaną jako metabolity wytwarzane przez mikroorganizmy pożyteczne (jak m.in. SCFA, peptydy, polisacharydy, enzymy). Są uzyskiwane po inaktywacji bakterii probiotycznych. W przeciwieństwie do probiotyków, które w formie żywej muszą dotrzeć do jelit, skolonizować je i podjąć działanie, postbiotyki można dostarczyć bezpośrednio do jelit (np. otoczkowany kwas masłowy) i oddziałują one na biotę jelitową oraz przewód pokarmowy gospodarza. W najnowszych badaniach stosowanie postbiotyków u kotów skutkowało m.in. wzmocnieniem bariery jelitowej – obserwowano obniżenie we krwi markerów przepuszczalności (DAO i LPS) – oraz podniesieniem poziomu przeciwciał IgG i przeciwzapalnych cytokin IL-10 i IL-4. Ponadto dieta uzupełniona postbiotykami zwiększała liczbę korzystnych bakterii (Bifidobacterium) i poziom kluczowych SCFA w jelicie. Wiadomo, że postbiotyki mają silne działanie przeciwzapalne i modulujące układ
odpornościowy, a także wzmacniają ścisłość połączeń w błonie śluzowej w jelitach, co ogranicza przenikanie antygenów i patogenów do organizmu. To oznacza, że w kontekście zoonoz wspierają „pierwszą linię obrony” – silniejsza bariera jelitowa ogranicza ryzyko kolonizacji i przejścia patogenów ze środowiska (np. salmonelli) do organizmu zwierzęcia.
3. Kwasy tłuszczowe omega-3 – redukcja stanu zapalnego i wzmocnienie bariery ochronnej. Kwasy tłuszczowe omega-3, szczególnie EPA i DHA, mają kluczową rolę w utrzymaniu zdrowia psów i kotów oraz udokumentowane działanie przeciwzapalne. Wprowadzenie do diety psów i kotów źródeł kwasów tłuszczowych n-3, olejów z ryb czy z morskich alg pozwala na optymalizację stosunku n-3 do n-6, co może łagodzić stany zapalne, zmniejszać liczbę infekcji przewodu pokarmowego i przyspieszać gojenie ran. U zwierząt towarzyszących wykazano, że suplementacja n-3 poprawia stan skóry i sierści u zwierząt z alergiami, a także obniża stężenie markerów stanu zapalnego w organizmie. W kontekście odporności kwasy omega-3 mogą wspomagać przejście komórek odpornościowych w stan łagodniejszej odpowiedzi zapalnej i przyczyniać się do regulacji funkcji limfocytów. Przeglądając literaturę, można znaleźć informacje, że dobrej jakości źródła omega-3 są kluczowe dla zdrowia przewlekle chorych zwierząt i wspierają długowieczność (odpowiednia homeostaza lipidów zmniejsza ryzyko chorób sercowo-naczyniowych).
4. Fitosterole (sterole roślinne) też wykazują działanie przeciwzapalne i immunomodulujące.

Doradca powinien być gotowy do rozmowy o profilu konkretnego zwierzęcia i rekomendacji dostosowanej do jego specyficznych potrzeb – inne będą potrzeby szczeniaka adoptowanego ze schroniska, a inne starszego niewychodzącego kota.

wdrażanie żywienia prewencyjnego
Dla doradców pracujących w sklepach zoologicznych, które stanowią pierwsze miejsce, gdzie opiekunowie zwierząt szukają porad żywieniowych, praktyczne wdrażanie wiedzy o bioaktywnych składnikach żywienia funkcjonalnego jest kluczowe. Opiekunowie zwierząt często przychodują z pytaniami na temat tego, jak wspomóc zdrowie swoich pupili, ale mogą być zdezorientowani dużą ilością dostępnych informacji i różnymi trendami marketingowymi. Według analiz rynku specjalistyczne sklepy zoologiczne w 2025 roku utrzymały ponad 42% udziału w rynku suplementów jako kanał dystrybucyjny, właśnie ze względu na oferowanie dodatkowego bonusu w formie doradztwa. Doradca, który potrafi wyjaśnić mechanizm działania bioaktywnych składników, może zbudować znacznie większą wiarygodność i długotrwałe relacje z klientami.
Oprócz edukacji opiekunów ważna jest indywidualizacja rekomendacji na podstawie profilu zwierzęcia: wieku, stanu zdrowia, potencjalnych alergii, sposobu utrzymania, aktywności i wcześniejszych problemów zdrowotnych. Doradca powinien być gotowy do rozmowy o profilu konkretnego zwierzęcia i rekomendacji dostosowanej do jego specyficznych potrzeb – inne będą potrzeby szczeniaka adoptowanego ze schroniska, a inne starszego niewychodzącego kota.
Dalej pomagamy dobrać odpowiednią formę podania z oferty dostępnej na rynku – dla opiekuna ważne będą informacja, czy podawanie jest skomplikowane, oraz akceptacja produktu przez zwierzę. Na przykład w 2025 roku odnotowano, że rynek suplementów zdominowały miękkie przysmaki do żucia (ang. soft chews), które stanowiły 48% rynku, ponieważ opiekun unika dzięki temu
trudności z podawaniem tabletek, a zyskuje wrażenie podobne do podawania przysmaków. Doradca powinien też ustawić realistyczne oczekiwania, wyjaśniając, że żywienie prewencyjne nie jest „magicznym środkiem”, ale raczej fundamentem długoterminowej strategii wspierania zdrowia. W przypadku zwierząt z już istniejącymi problemami zdrowotnymi doradca zawsze powinien zachęcać do konsultacji z lekarzem weterynarii.
Żywienie prewencyjne i wykorzystanie bioaktywnych składników diety stają się kluczowym elementem współczesnej opieki nad psami i kotami. Kwasy tłuszczowe omega-3, polifenole, pre-, pro- i postbiotyki oraz beta-glukany mają potwierdzone działanie w modulacji odporności, obniżaniu stresu oksydacyjnego i wspieraniu zdrowia jelit, co może prowadzić do lepszej ochrony przed zakażeniami – także tymi o charakterze zoonotycznym.
Bibliografia:
• Mordor Intelligence. (2026). Pet Dietary Supplements Market – Size, Share & Trends 2026.
• Frontiers in Veterinary Science. (2025). Bioactive feed additives in animal nutrition.
• Nicotra M., Iannitti T., Di Cerbo A. Nutraceuticals, Social Interaction, and Psychophysiological Influence on Pet Health and Well-Being: Focus on Dogs and Cats. Vet. Sci. 2025, 12(10), 964.
• Ruiz-Cano D., Arnao M.B. Beneficial Effects of Nutraceuticals, Especially Polyphenols on Canine Health. Pets 2024, 1(3), 228–254.
• Marchi P.H., Vendramini T.H.A., Zafalon R.V.A., Príncipe L.A., Cesar C.G.L., Perini M.P., Putarov T.C., Gomes C.O.M.S., Balieiro J.C., Brunetto M.A. Effects of Increasing Levels of Purified Beta-1,3/1,6-Glucans on the Fecal Microbiome, Digestibility, and Immunity Variables of Healthy Adult Dogs. Microorganisms 2024, 12(1), 113.
• Wang W. et al. Postbiotic supplementation promotes gut barrier integrity and immune balance in cats via microbiota modulation. Front. Microbiol. 2025, 16, 1692845.
Zamiast postanowień mam marzenia.
Marzy mi się więc, żebyśmy pamiętali, że zwierzę to zwierzę, że ma swoje psie potrzeby i kocie zwyczaje i to my musimy to rozumieć i brać pod uwagę, każdego dnia i w każdej chwili.
pyta mnie Pani, jak minęły święta i co z postanowieniami na Nowy Rok. Święta, jak to święta, najlepiej było do 22 grudnia. Atmosfera, światełka, jakieś opłatki w pracy, niektórzy już nawet z prezentami zdążyli… jakże cudnie. Aż tu… cichaczem przychodzi 23 i… bum!!! Kumulacja!!! W pracy szał, bo ostatni klienci muszą, ale muszą, bo od tego wszystko zależy, mieć te smaczki dla psa jutro do południa. No jak nie masz innego pomysłu, to jedź i zawieź, z Krakowa do Gdyni. A tymczasem, jeśli jesteś kobietą, to głowa już w pierogach, pasztecie i makowcu… no ja nie wiem, czy to tak cudownie…
Całe życie próbuję znaleźć coś pośrodku między tym wariatkowem a sielanką z reklam w TV. Liczyłam, że kiedy dzieci podrosną, to coś się zmieni…, ale to się chyba w moim mózgu musi zmienić. Na przykład barykaduję chałupę na oba dni świąt. Nie wychodzę, nie przyjmuję, gramy z młodymi w planszówki i oglądamy Kevina (nienawidzę!) czy coś tam. A postanowienia? Jestem już w tym wieku, że postanowień nie robię, bo… się znam na sobie! I wiem, że nie ma szans, żeby dotrzymać. Kiedyś to jeszcze szukałam porad, jak dotrzymać – np. powtórz 21 razy, a wejdzie ci w nawyk. Albo wstawaj o 5 rano i powtarzaj do siebie w lustrze: „Jesteś szczuplejsza o 5 kg”. Albo opowiedz wszystkim, głupio ci będzie nie dotrzymać. Jakoś dawałam radę znieść to „głupio”. Nigdy nie byłam w tym sama.
No to co zamiast? Zamiast postanowień mam marzenia. To bardzo bezpieczne i mało pracochłonne.

I na ten rok myślę sobie nad przyszłością opieki nad zwierzętami! Na razie tymi, które nam towarzyszą w domu. Marzy mi się, żeby śmielej mówić, że pies/ kot to nie śliczna pluszowa zabawka, która się rusza! Jojciu, jak cudnie!!! To także nie dziecko i traktowanie go jako zamiennika dla ludzkiego dziecka jest dla zwierzęcia – nazwijmy rzecz po imieniu –najprawdziwszą krzywdą. No ale ludzkie dziecko rośnie i zaczyna się buntować, więc pies/ kot wydaje się tu bezpieczniejszą opcją. Zawsze będzie od nas zależny. I wielu opiekunów sądzi, że on będzie sobie po prostu jadł, wychodził na spacer (och, to także dla mojego zdrowia – wersja dla przyjaciółki) i grzecznie spał, czasem pomachamy mu piórkiem, pojeździ sobie w wózku, kupimy mu cudny puszorek i to wszystko. A potem zaskoczenie, że tu jakieś posikiwania, jakieś lęki, dziwne zachowania… no skąd to się bierze???
Marzy mi się więc, żebyśmy pamiętali, że zwierzę to zwierzę, że ma swoje psie potrzeby i kocie zwyczaje i to my musimy to rozumieć i brać pod uwagę, każdego dnia i w każdej chwili. Dostosować do tego swoje zachowania i sposób postępowania. I dopiero wtedy to będzie prawdziwe kochanie.
Wszystkiego zwierzęcego na 2026 rok! Z poważaniem

Jaką karmę wybrać dla kota?

Tekst: tech. wet. Małgorzata Biegańska-Hendryk
Przyszło nam żyć w świecie, w którym sklepowe półki uginają się od towaru, a internetowe sklepy zoologiczne dosłownie zasypują klientów ofertami karm dla kotów. Do tego dochodzą różnego rodzaju reklamy, newslettery i rekomendacje oraz chwytliwe hasła o tym, że „Twój kot kupowałby…” to czy tamto. Tymczasem wielu opiekunów – szczególnie tych, którzy dopiero wkraczają w koci świat – czuje się zagubionych, gdy nagle muszą dokonać wyboru. A pierwszy wybór zwykle zawiera się w pytaniu: sucha czy mokra? Przyjrzyjmy się zatem obu opcjom, żeby rozjaśnić nieco tę trudną sytuację.
to zwierzę zaliczane do grupy mięsożerców
obligatoryjnych. Oznacza to, że jego dieta praktycznie w całości bazuje na składnikach pokarmowych (białkach, tłuszczach, witaminach, mikroi makroelementach) pochodzących z ciał zabijanych przez nie ofiar.
Aby odnaleźć się w labiryncie możliwości, jakie daje nam współczesny rynek zoologiczny, najlepiej cofnąć się do korzeni. Nie od dziś wiadomo bowiem, że z jednej strony odpowiednia dieta to podstawa dobrego zdrowia i samopoczucia (zarówno fizycznego, jak i psychicznego), a z drugiej – im bardziej dieta jest dopasowana do gatunkowych potrzeb organizmu, tym lepiej. Zadajmy więc sobie pytanie: jak wyglądałaby kocia dieta, gdyby nas nie było?

2. Prawdopodobnie jest to ewolucyjne zabezpieczenie przed tym, by koty nie wybiły do zera jednego czy dwóch konkretnych gatunków stanowiących podstawę ich diety, a następnie same nie umarły z głodu. Można zatem przyjąć, że różnorodność w kocim żywieniu jest ważna (chyba że na drodze stoją ewidentne przyczyny zdrowotne, jak np. nadwrażliwość układu immunologicznego na składniki pokarmowe, czyli to, co potocznie nazywamy „alergią pokarmową”).
Przede wszystkim kot to zwierzę zaliczane do grupy mięsożerców obligatoryjnych . Oznacza to, że jego dieta praktycznie w całości bazuje na składnikach pokarmowych (białkach, tłuszczach, witaminach, mikro- i makroelementach) pochodzących z ciał zabijanych przez nie ofiar. Dodatki roślinne w diecie dzikiego kota praktycznie nie mają znaczenia w rozumieniu źródła pozyskiwanej energii metabolicznej, a ewentualny udział roślin (zwykle pod postacią traw lub ziół, służących oczyszczaniu przewodu pokarmowego np. ze złogów futra) to zaledwie ok. 2–3 do maksymalnie 5% mokrej masy pożywienia. Po drugie, kot, jako mały drapieżnik, jest zwierzęciem neofilnym . Oznacza to, że poluje na wiele innych gatunków zwierząt (nawet ok. 70 w zależności od tego, jakie dokładnie tereny zamieszkuje), a w skład jego diety wchodzą drobne ssaki, ptaki, płazy, gady, a nawet niektóre owady. Jest to więc dieta bardzo zróżnicowana, a stoją za tym dwie główne przyczyny: 1. Dzięki bogatej diecie i różnorodnych ofiarach kot unika niedoborów dietetycznych, a całość jego żywienia jest lepiej zbilansowana.
Po trzecie, kot domowy to gatunek wywodzący się od małych, dzikich kotów zamieszkujących północną Afrykę i zachodnią część Azji Mniejszej. Są to, jak wiadomo, tereny pustynne, z bardzo ograniczonym dostępem do wody pitnej. Aby więc
na nich przetrwać, koty musiały wytworzyć ewolucyjnie dwa kluczowe mechanizmy: nauczyły się czerpać wodę niezbędną do przeżycia w całości z ciał swoich ofiar oraz doszło u nich do zredukowania niemal do zera poczucia pragnienia . Oznacza to więc, że nawet mając do dyspozycji stały dostęp do wody (w postaci miski, fontanny, kapiącego kranu itp.), kot nadal może pozostawać niewystarczająco nawodniony, jeśli jego podstawowa dieta nie będzie dostarczała mu odpowiedniej ilości wilgoci w ramach posiłku. On zwyczajnie nie wpadnie na to, żeby regularnie pić, tak jak zrobiłby to np. pies, bo nie jest to dla niego zachowanie naturalne. I właśnie ten fakt jest kluczowy, jeśli chodzi o wybór rodzaju diety dla współczesnego domowego pupila.


Jeśli pochylimy się na moment nad historią powstania karmy suchej, to sięga ona końcówki XIX wieku, kiedy to zaczęły powstawać pierwsze „ciasteczka” wypiekane z myślą o psach. Z czasem jednak pomysł ewoluował i tak w latach 50. XX wieku koncern Ralston Purina wypuścił na rynek pierwszą bytową karmę suchą dla kotów. Jaki był tego cel (poza zarobieniem pieniędzy)? Wygoda dla opiekuna! Karma była łatwa w podawaniu i przechowywaniu, co skracało czas potrzebny do codziennego karmienia domowych zwierząt. I w zasadzie po dziś dzień jest to jedyna zaleta tego produktu. Spójrzmy natomiast na wady: • sucha karma odwadnia – przeciętnie poziom wilgoci w suchej karmie waha się między 3 a 12% składu. Niestety, większość producentów nie podaje zawartości wilgotności na etykiecie, dlatego ja przyjmuję uśrednioną wartość na poziomie 7–8% w gotowym produkcie. Tymczasem uśredniona zawartość wody w mięsie zabitego zwierzęcia to ok. 75%. Jeśli dodamy do tego przedstawioną wyżej informację o zredukowanym poczuciu pragnienia, to okazuje się, że jedząc suchą karmę i mając stały dostęp do świeżej wody, tak jak zaleca to producent na etykiecie, kot i tak nie jest w stanie wypić tyle, by pokryć swoje dobowe zapotrzebowanie w tym zakresie (uśrednione dobowe zapotrzebowanie dorosłego zdrowego kota na płyny to ok. 40 ml/1kg m.c., czyli ok. 200 ml/5 kg kota). Tymczasem badania pokazują, że kot, który ma do dyspozycji suchą karmę i wodę, przyjmuje dobowo średnio nieco ponad 100 ml
Uśrednione dobowe zapotrzebowanie dorosłego zdrowego kota na płyny to ok. 40 ml/1kg m.c., czyli ok. 200 ml/5 kg kota.
płynów, a wydala ok. 60 ml moczu. Dla porównania kot, który ma dostęp do karmy mokrej oraz wody, w tym samym czasie całościowo spożywa niecałe 300 ml wody, a wydala ok. 230 ml moczu1. Jak zatem w takich warunkach organizm kota żywionego dietą suchą może prawidłowo funkcjonować? Odpowiedź jest prosta: nie może. Koty żywione suchą karmą, nawet mimo stałego dostępu do świeżej wody, cierpią na chroniczne odwodnienie metaboliczne, co sprzyja rozwojowi chorób górnych i dolnych dróg moczowych, dodatkowo wywołuje częstsze problemy ze zbyt wysokim pH moczu (pośrednio jest to efekt alkalizującego wpływu składników roślinnych zawartych w produktach suchych) oraz powoduje zbyt silne zagęszczanie moczu (c.w. na poziomie 1,065 przy normie do 1,060), a to z kolei sprzyja rozwojowi chorób bakteryjnych w pęcherzu moczowym. Dodatkowymi, choć mniej ważnymi elementami, będącymi konsekwencją odwodniania, są pogorszenie jakości okrywy włosowej oraz mniejsza elastyczność skóry;
• zawiera bardzo dużo węglowodanów, przez co koty tyją – sucha karma ze względu na przeładowanie węglowodanami pochodzenia roślinnego (średnio stanowią one ok. 30–40% suchej masy produktu) jest potwornie wysokokaloryczna, co powoduje, że nie sposób przestrzegać z jej wykorzystaniem prawidłowych dobowych dawek pokarmowych (zwłaszcza przy popularnym wśród części opiekunów karmieniu ad libitum). Podczas gdy w przypadku dobrej, zbilansowanej karmy mokrej kaloryczność wynosi w przy -
1 Thomas D.G., Post M., Bosch G., The effect of changing the moisture levels of dry extruded and wet canned diets on physical activity in cats, published online by Cambridge University Press: 17 April 2017.
Karmy uzupełniające, jak wskazuje ich nazwa, są jedynie UZUPEŁNIENIEM
diety i mogą być traktowane jako pewne urozmaicenie, ale nie mogą być bazą dla codziennego żywienia, ponieważ doprowadzą do poważnych niedoborów, które mogą wręcz zagrozić życiu zwierzęcia.
bliżeniu ok. 95–100 kcal/100 g produktu, przy karmie suchej (niezależnie od tego, czy jest to produkt tzw. bezzbożowy, czy nie) jest to ok. 300–350 kcal/100g! A później opiekunowie dziwią się, że jedząc ten rodzaj pokarmu, ich zwierzęta cierpią z powodu otyłości i wszystkich powiązanych z nią chorób. Jednocześnie warto zaznaczyć, że dieta wysoko węglowodanowa jest kompletnie sprzeczna z naturalnymi potrzebami kociego organizmu, a jej stosowanie naraża zwierzę na problemy z trzustką (jest jednym z głównych przyczyn rozwoju dietozależnej cukrzycy kotów), ale także obciąża wątrobę, jelita (problemy z prawidłowym trawieniem i wchłanianiem), może uszkadzać prawidłową mikrobiotę jelitową, prowadzić do zatwardzeń (efekt odwodnienia) i pociągać za sobą wiele innych negatywnych skutków zdrowotnych;
• w jej składzie znajduje się wiele alergenów – wszelkie produkty, takie jak zboża (a także ryż i kukurydza), rośliny strączkowe, mleko i jego pochodne oraz różnego rodzaju barwniki, stabilizatory i konserwanty
użyte przy produkcji karm suchych, mogą bardzo negatywnie wpływać na koci organizm, m.in. prowadząc do rozwoju tzw. alergii pokarmowych, a także innych dolegliwości, np. choroby zapalna jelit (IBD);
• negatywnie wpływa na kondycję jamy ustnej –wbrew opinii niektórych osób sucha karma nie czyści zębów. Wręcz przeciwnie – podczas rozgryzania kulek (jeśli kot w ogóle je rozgryza, a nie po prostu łyka w całości, narażając się przy tym na dużo większe problemy z ich strawieniem) drobinki suchej karmy przyklejają się do bocznych powierzchni zębów (szczególnie przedtrzonowych i trzonowych), stanowiąc doskonałą pożywkę dla bakterii. Powstająca w ten sposób płytka bakteryjna w kontakcie z solami mineralnymi obecnymi w ślinie utwardza się do formy znanej nam jako kamień nazębny, powodując dyskomfort, ból i infekcje dziąseł, które prowadzą do konieczności wykonywania zabiegów stomatologicznych w pełnej narkozie;
• długo lub źle przechowywana jełczeje – ze względu na korzystniejszą cenę wiele osób decyduje się


Koordynator sprzedaży marki Animonda w Badis Sp. z o.o.


Wprowadź do swojej oferty produkt, który przyciąga uwagę opiekunów kotów już od pierwszego spojrzenia – Animonda Vom Feinsten Raffinesse in Sauce . To wyjątkowo apetyczna linia saszetek 85 g, stworzona z myślą o najbardziej wymagających mruczkach. Delikatne kawałki mięsa w aromatycznym sosie – kurczak z kaczką, indykiem, cielęciną czy królikiem – oferują nie tylko doskonały smak, ale także wysoką jakość, której klienci oczekują w segmencie premium. Atrakcyjne, kolorowe opakowania wyróżniają się na półce i zachęcają do zakupu impulsowego, a różnorodność smaków sprawia, że opiekunowie chętnie wracają po kolejne warianty. Produkty Animonda to gwarancja braku zbędnych dodatków, sztucznych aromatów i kompromisów – czysta przyjemność jedzenia, której koty nie potrafią się oprzeć.
Dodając linię Raffinesse in Sauce do swojego sklepu, zyskujesz produkt wysokiej rotacji, prestiżowej marki i pewność satysfakcji klientów szukających jakości „z wyższej półki”.
Wilgotność karm mokrych zwykle waha się od 78 do 82%, podczas gdy pokarm o zawartości 67% wody już pokrywa dobowe zapotrzebowanie na płyny u zdrowego kota dorosłego.
na zakup dużych worków karmy, które następnie pozostają otwarte często nawet przez kilka miesięcy (zwłaszcza jeżeli w domu jest tylko jeden kot). Źle przechowywany produkt jest poddawany procesom utleniania, może być czymś zanieczyszczony, a tłuszcz, którym pokrywane są kulki karmy z zewnątrz dla podbicia smakowitości, zaczyna jełczeć. Tymczasem opiekun, przekonany, że wszystko jest w porządku, nadal sypie karmę do miski kota, który nie ma innego wyboru, jak jeść coś, co od dawna się do spożycia nie nadaje; • może być zanieczyszczona groźnymi dla zdrowia mykotoksynami – źródłem mykotoksyn są grzyby, rozwijające się na produktach roślinnych i zbożach wykorzystywanych do produkcji oraz znajdujących się w składzie suchych karm. Kontakt z nimi (zwłaszcza w postaci długotrwałej ekspozycji) może wywoływać osłabienie odporności, uszkodzenia wątroby i nerek, problemy z układem rozrodczym, zaburzenia metaboliczne, a także niektóre nowotwory. Za najgroźniejsze z nich uważa się aflatoksyny, fumonizyny, ochratoksyny, DON (deoksyniwalenol) i ZEA (zearalenon). I choć ilości mykotoksyn wykrywane w karmach są zwykle niewielkie, to ciągły kontakt z nimi przez długi czas może negatywnie odbijać się na zdrowiu zwierząt, które je przyjmują wraz z suchą karmą. 2 Przytoczone wyżej argumenty, to tylko najbardziej jaskrawe przykłady negatywnego wpływu suchej karmy na koci organizm. Jednak już one powinny doprowadzić do wniosku, że sucha karma w żywieniu kota nie jest ani dobra, ani zdrowa, ani bezpieczna i najlepiej, by nie było jej wcale. Co zatem wybrać?
Karma mokra w diecie kota
Zacznijmy od kwestii problemowych:
• tak, w karmach mokrych również zdarzają się zanieczyszczenia – czy to mikrobiologiczne, czy np. mechaniczne. Są one jednak o wiele rzadsze i zdarzają się zwykle na dość niewielką skalę (w obrębie jednej partii produktu). Nie sposób bowiem uniknąć pewnych problemów przy tak masowej produkcji i dotyczy to zarówno produktów dla zwierząt, jak i różnego rodzaju konserw dla ludzi;
• nie, nie każda mokra karma jest odpowiednia do codziennego żywienia kota – przede wszystkim musi być to karma, która zawiera w swoim składzie wszystkie niezbędne składniki, które zwierzak musi przyjąć w ciągu jednej doby (odpowiednią ilość białek i tłuszczy, mikro- i makroelementów, witamin itd.). Musi to więc być produkt opisany jako karma zbilansowana lub pełnoporcjowa, a nie uzupełniająca (zwana potocznie filetówką). Karmy uzupełniające, jak wskazuje ich nazwa, są jedynie UZUPEŁNIENIEM diety i mogą być traktowane jako pewne urozmaicenie, ale nie mogą być bazą dla codziennego żywienia, ponieważ doprowadzą do poważnych niedoborów, które mogą wręcz zagrozić życiu zwierzęcia. Dlatego należy uważnie czytać etykiety i świadomie wybierać produkty z półek;
• nie, nie wszystkie mokre karmy mają dobre składy – wśród tych produktów wyróżniamy karmy ekonomiczne, podstawowe, premium i superpremium. W tych pierwszych możemy także znaleźć dodatki roślinne, równego rodzaju wypełniacze i elementy zbęd -
2 Głogowski R., Hołda K., Mykotoksyny w karmach dla psów i kotów, Weterynaria w Praktyce, 6/2018.

ne z punktu widzenia kociej diety naturalnej (np. cukry).
Ale taka karma, nawet jeśli nie ma idealnego składu, to przynajmniej nawadnia, czego o karmie suchej nawet z najlepszym potencjalnie składem powiedzieć nie można. Tymczasem woda to życie – organizm kota może przeżyć utratę niemal całej tkanki tłuszczowej, połowy masy mięśniowej (a więc białka), a przy deficycie zaledwie 15% wody umiera. I należy o tym pamiętać.
Poza tym często karma o średnim składzie jest jedynie przystankiem na drodze do tego, by stopniowo przekonać kota do jedzenia bardziej wartościowych i odpowiednich dla niego produktów. Dobrze jest więc potraktować ją jako opcję przejściową i starać się nakłaniać zwierzaka małymi krokami do poprawy diety.
Mimo tych potencjalnych problemów karma mokra i tak okazuje się o wiele lepszym, bezpieczniejszym i zdrowszym rozwiązaniem. Poza tym, że zapewnia kotu optymalne nawodnienie (wilgotność karm mokrych zwykle waha się od 78 do 82%, podczas gdy pokarm o zawartości 67% wody już pokrywa dobowe zapotrzebowanie na płyny u zdrowego kota dorosłego), jest także o wiele lepiej trawiona (karma sucha o wiele dłużej może zalegać w przewodzie pokarmowym, a organizm ma większe problemy z jej wchłanianiem). Dodatkową korzyścią jest mniejsza ilość kału, który w przypadku karmy suchej jest znacznie bardziej obfity ze względu na to, że produkt ten zawiera w sobie wiele składników niemożliwych do pełnego strawienia przez koci organizm (są to głównie składniki roślinne). Ponadto karma mokra jest o wiele bardziej aromatyczna, można ją podgrzać w razie potrzeby (preferowana przez koty temperatura posiłku to ok. 37–38 o C), pozwala na łatwą suplementację wody oraz ewentualnych niezbędnych leków czy dodatków żywieniowych . Dostępny jest też szeroki wybór różnych smaków, co może być bardzo pomocne podczas karmienia kota, który lubi różnorodność. Karma mokra jest pakowana w małych porcjach (największe dostępne na polskim rynku puszki mają pojemność 800 g), a więc nie ma problemu z tym, że będzie się psuła. Istnieje też wiele różnych odmian karm mokrych, wychodzących naprzeciw specjalnym potrzebom zwierzaków, np. pod postacią karm monobiałkowych, niezbędnych przy niektórych dolegliwościach ze strony przewodu pokarmowego oraz przy opiece nad alergikami.
Mamy tu więc do czynienia z najbardziej zbliżonym do natury, komercyjnym modelem żywieniowym, który jednocześnie uznaje się za bezpieczny i zgodny z potrzebami kota jako mięsożercy. I to właśnie tę wersję najlepiej jest wybrać dla swojego pupila.
A może model mieszany?
Niestety, łączenie karmy suchej z mokrą nie jest dobrym rozwiązaniem. Teoretycznie powinno to być lepsze niż sama dieta sucha, jednak w rzeczywistości takie mieszanie różnych rodzajów karm może dodatkowo obciążać przewód pokarmowy, prowadzić do objawów takich, jak wymioty czy biegunki i wpływać negatywnie na kondycję zwierzęcia. Zamiast więc kombinować i łączyć te dwa rodzaje produktów, najlepiej oprzeć całą dietę na karmach mokrych, które, od czasu do czasu, można przeplatać niewielkimi porcjami karm uzupełniających oraz zdrowymi, mięsnymi przysmakami, w których składzie również nie znajdą się szkodliwe i niechciane składniki.
Wszystkie informacje dotyczące zaleceń żywieniowych, które znalazły się w tym tekście, dotyczą w przeważającej części zdrowych kotów młodych lub dorosłych, bez zdiagnozowanych chorób metabolicznych lub przewlekłych. W przypadku opieki nad zwierzęciem o specjalnych potrzebach najlepszym rozwiązaniem jest skonsultowanie sposobu jego żywienia z doświadczonym zoodietetykiem, który pomoże wybrać najlepszą możliwą drogę. Jednocześnie chciałam też przestrzec przed automatycznym sięganiem po karmy tzw. weterynaryjne, ponieważ wiele problemów żywieniowych da się skutecznie rozwiązać bez ich wprowadzania, bazując na dobrej, zdrowej podstawie w postaci karm mokrych oraz odpowiednio dobranej suplementacji i leczeniu prowadzonemu przez doświadczonego lekarza weterynarii. Zatem zanim dokonamy wyboru w zakresie karmienia naszych zwierząt, warto rozpatrzyć wszystkie opcje, a ostatecznie wybrać taką, która najlepiej przysłuży się temu, kto ostatecznie siedzi przy misce.


Jak czworonogi rozumieją gesty wskazujące?

Tekst: Monika Dachowska
Wskazywanie pełni u ludzi funkcję informacyjną i jest bardzo ważnym elementem komunikacji. Małe dzieci wskazują na przedmioty, których się domagają, jeszcze przed tym, zanim zaczną mówić. My również na co dzień stosujemy wskazywanie palcem albo ręką, a także wzrokiem, żeby uprościć komunikację. Łatwiej i szybciej coś pokazać, niż długo opisywać przedmiot lub kierunek, o który nam chodzi. Jak na gesty wskazujące reagują nasze czworonogi i czy rozumieją, co mamy na myśli, gdy pokazujemy palcem ich ulubioną piłkę?
Badania przeprowadzone przez Hare i Tomasello (1999) jednoznacznie wskazują, że psy są bardziej kompetentne w odczytywaniu gestów wskazujących niż inne gatunki. Badacze stwierdzają wręcz, że niezależnie od wieku pies jest w stanie korzystać z ludzkich gestów w rozwiązywaniu zadania, podczas gdy wilki i małpy nie. Skąd te różnice? Prawdopodobnie z powodu dzielenia przez psa i człowieka wspólnego środowiska. Socjalizacja wykształciła w psach zdolność do rozumienia niektórych ludzkich zachowań. Być może zarówno wilki, jak i małpy osiągnęłyby podobną zdolność w komunikacji poznawczej, gdyby towarzyszyły nam tak długo jak psy i miały okazję do obserwacji naszych zachowań. Według Hare i Tomasello wilki są zdolne do podążania za optycznymi wskazówkami, ale tylko po specjalnym treningu, a psy reagują spontanicznie i niewymuszenie na ludzkie gesty wskazujące. Badania Udell i Wynne (2008) pokazują, że w pewnych warunkach wilki lepiej niż psy potrafią korzystać z ludzkich wskazówek społecznych. Zadanie testowe polegało na otworzeniu pojemnika z kiełbasą. Przeprowadzono dwie próby: w jednej badane osobniki przebywały same i musiały samodzielnie wykonać zadanie, a w drugiej towarzyszył im ich opiekun. Wilki były bardziej zmotywowane do otwarcia pojemnika i nie zwracały uwagi na niepowodzenia, a psy szukały pomocy u opiekuna. W próbie bez obecności opiekuna żaden z psów nie wykonał zadania, a udało się to ośmiu z dziesięciu wilków. W drugiej próbie udało się to jednemu psu, a po zachętach kolejnym czterem. Podczas gdy wilki były skupione na zadaniu, psy patrzyły na opiekunów i oczekiwały od nich pomocy, co może sugerować zależność działania od otrzymanych wskazówek i mniejszą zdolność do rozwiązywania problemów, a przede wszystkim do próby ich samodzielnego rozwiązania. Dotychczasowe badania potwierdzają, że psy często rozumieją gesty wskazujące, ale ich biegłość w rozpoznawaniu gestów jest różna. Prawdopodobnie największe znaczenie mają tu wychowanie i so -
Gesty wskazujące można opisać jako zwrot: „Hej, spójrz tam”.
Zaliczamy do nich pokazywanie czegoś palcem, spojrzenie połączone z ruchem głowy lub wyciągnięcie ręki. Wszystkie te działania kierują
uwagę i mają funkcję komunikacyjną.
cjalizacja. Mariana Bentosela (Bentosela i in., 2016) przeprowadziła badania nad zdolnością podążania za wzrokiem, czyli umiejętnością obserwowania, w jakim kierunku patrzy człowiek, i reagowania na to. Udowodniono, że psy są w stanie nauczyć się interpretacji ludzkiego spojrzenia już po trzech próbach treningowych. Oznacza to, że umiejętność patrzenia, na co patrzymy w większym stopniu nie jest wrodzona, a nabyta.
Psy a testy fałszywych przekonań. Czy Twój pies wie, kiedy się mylisz?
Testy fałszywych przekonań to badania używane w psychologii, które sprawdzają, czy dana osoba (lub zwierzę) potrafi zrozumieć, że inna istota może mieć błędne przekonanie o rzeczywistości.
Klasycznym badaniem tego rodzaju stosowanym u ludzi jest test Sally-Anne. Bohaterkami sceny wzrokowej są dwie lalki. Sally chowa piłkę do koszyka i opuszcza pomieszczenie. Podczas jej nieobecności Anne przekłada piłkę do swojego pudełka. Pytanie zadane przez eksperymentatora brzmi: „Gdzie Sally po powrocie będzie szukać piłki?”. Prawidłowo rozwijające się dziecko jest w stanie wziąć pod uwagę stan mentalny Sally i zdaje

Dlaczego czasem nie wiemy, na co patrzą psy? Występująca w oczach psa nieostra granica między tęczówką a białkiem sprawia, że trudno określić, na co
pies dokładnie patrzy, dlatego czasem mamy wątpliwości, czy pies rzeczywiście kieruje na nas swoją uwagę lub czy patrzy na wskazywany przedmiot.
sobie sprawę, że lalka może mieć fałszywe przekonanie o położeniu przedmiotu.
Czy psy potrafią odróżnić rzeczywistą sytuację od naszego przekonania na jej temat? Nie jest to do końca jasne. Na pewno badania nad wykrywaniem kierunku patrzenia pokazują, że czworonogi potrafią podążać za wzrokiem innych oraz wyciągać wnioski na podstawie takich wskazówek. Ale czy wiedzą, gdy się mylimy? W jednym z eksperymentów psy musiały zdecydować, która z osób biorąca udział w eksperymencie może być pomocna, a następnie wykorzystywały tę wiedzę (Catala i in., 2017).
W pierwszej fazie testu psy obserwowały zgadywacza i informatora, którzy chowali jedzenie do pudełek, ale nie widziały samych pudełek. Zgadywacz miał zasłonięte oczy lub nie był obecny w pomieszczeniu, a informator sam wkładał jedzenie lub obserwował osobę trzecią podczas chowania żywności do pojemnika. Innymi słowy – zgadywacz w żadnej z prób nie miał wiedzy na temat tego, w którym pojemniku znajduje się jedzenie. Następnie informator oraz zgadywacz wskazywali pojemnik z jedzeniem, a pies dokonywał wyboru, komu „uwierzyć”. W drugiej fazie było obecnych trzech eksperymentatorów, którzy klęczeli przed pojemnikami. Część z nich kierowała wzrok na osobę chowającą jedzenie, a część patrzyła w innym kierunku. W obu testach okazało się, że psy wykorzystują uwagę jako źródło informacji. Być może nie rozumiały intencji eksperymentatorów, ale z pewnością przyjmowały ich perspektywę, a na jej podstawie podejmowały trafne decyzje.
Podobne badanie przeprowadzono z dodatkową manipulacją percepcyjną (Maginnity i Grace, 2014). Psy tak samo jak w poprzednim badaniu obserwowały informatorów i zgadywaczy, którzy dysponowali różną wiedzą na temat jedzenia znajdującego się w pudełkach. Wy -
bierały osoby, które mogły mieć informacje na temat położenia jedzenia, ale nie miały żadnej preferencji, gdy żaden z eksperymentatorów nie wiedział, gdzie się ono znajduje. Taki sam brak skłonności do wyboru danego badacza występował, kiedy każdy z nich dysponował prawdziwym przekonaniem o lokalizacji. W innej wersji testu zbadano zdolność psa do przyjęcia perspektywy człowieka. W czasie badania pies i człowiek siedzą naprzeciwko siebie, a po obu ich stronach znajduje się przeszkoda. Przed każdą z nich leży piłka, ale tylko jedna z przeszkód jest przezroczysta dla psa oraz człowieka, co oznacza, że człowiek widzi tylko jedną piłkę, a pies dwie. Po usłyszeniu polecenia przyniesienia zabawki pies aportuje piłkę, która jest widoczna dla eksperymentatora. Jednak gdy badacz nie ma kontaktu wzrokowego z piłką, ponieważ jest odwrócony tyłem, pies przynosi losowo wybraną piłkę. Ta sama skłonność do losowości działania występuje, gdy badany osobnik i badacz znajdują się z tej samej strony.
Dlaczego czasem nie wiemy, na co patrzą psy? W komunikacji z inną osobą jesteśmy w stanie stwierdzić, gdzie kieruje się jej wzrok i czy jest to przedmiot, który uprzednio wskazywaliśmy. Występująca w oczach psa nieostra granica między tęczówką a białkiem sprawia, że trudno określić, na co pies dokładnie patrzy, dlatego czasem mamy wątpliwości, czy pies rzeczywiście kieruje na nas swoją uwagę lub czy patrzy na wskazywany przedmiot. Jak psy wykorzystują mechanizmy uwagi?
W codziennych sytuacjach czworonogi często dają nam subtelne sygnały, czego od nas oczekują. Psy postawione w roli obserwatorów wskazują opiekunowi położenie ukrytego wcześniej jedzenia (lub zabawki) za pomocą wzroku, patrząc na zmianę na opiekuna i na miejsce schowania smakołyków (Hare i Tomasello, 2005).

Podejmując decyzje o tym, kogo poprosić o jedzenie, psy wybierają osobę, z którą mogą nawiązać kontakt wzrokowy, jakby rozumiały, że stan uwagi może świadczyć o wiedzy. Mając do wyboru osobę z opaską na oczach lub bez, wybierają tę drugą. W analogicznej próbie bez opaski, mając przed sobą osobę z otwartymi lub zamkniętymi oczami, kierują się do tej, której oczy mogą zobaczyć. Dodatkowo wykazują preferencje wybierania wskazówki właściciela, mając do wyboru jego oraz obce osoby, które wskazują prawidłowe położenie pożywienia. Od opiekuna nie dostają żadnej nagrody, ale kierują się więzią i znajomością opiekuna w podejmowaniu decyzji (Horowitz, 2015).
Dotychczas testowane hipotezy sprawdzały nie tylko działanie, lecz także zakres „gestu wskazującego”, tzn. czy jest nim tylko palec, czy więcej elementów ludzkiego ciała, jak łokieć, oko lub nogi (Hare i Tomasello, 2005; Lakatos et al., 2013). Wrażliwość społeczną na gest wskazujący psy wykazywały także w przypadku, gdy rolę wskazującą odgrywał robot (Lakatos et al., 2013). Badane psy podzielono na dwie grupy w zależności od rodzaju interakcji właściciela z robotem: społeczną i aspołeczną. W każdej grupie znajdowały się dwie podgrupy, które obserwowały interakcje między opiekunem a ekspery -
mentatorem oraz między właścicielem a robotem. Grupa społeczna obserwowała społeczny kontakt między opiekunem a robotem, a druga grupa aspołeczny. Podgrupy różnicowała kolejność patrzenia na interakcje właściciel – ludzki eksperymentator i właściciel – robot. Po każdej ekspozycji następowała próba badawcza, polegająca na wskazywaniu przez robota lub opiekuna (zależnie od próby) ukrytego jedzenia. Robot w sesji społecznej posiadał elementy typowego ludzkiego zachowania, które towarzyszy kontaktowi z psem, np. wołanie psa po imieniu. Sukces w odnalezieniu wskazywanego pokarmu był większy, gdy robot zachowywał się społecznie. Więcej czasu psy poświęcały patrzeniu na jego głowę, gdy prezentował społeczne interakcje z właścicielem. Psy mimo to osiągały gorsze wyniki, gdy pokarm wskazywała maszyna, a nie człowiek (Lakatos et al., 2013). Użyty w eksperymencie PeopleBot wizualnie w bardzo małym stopniu przypomina człowieka. Jedynie jego „ręce”, pełniące funkcje wskazującą, budzą skojarzenie z ludzkimi, a na ich końcu znajdują się białe rękawiczki. Wszystkie przytoczone eksperymenty potwierdzają, że psy mają zdolność odczytywania gestów wskazujących i najlepiej radzą sobie, gdy łączymy ruch ciała z komunikacją wzrokową. Czasem wydaje nam się, że pies widzi więcej – być może jest po prostu doskonałym obserwatorem naszej mowy ciała i staje się w tym coraz lepszy.








Spacer socjalizacyjny jako oferta sklepu zoologicznego

Tekst: Sylwia Kowalska behawiorystka i trenerka | rudakura.com
W dobie e-commerce, kiedy walka o klienta toczy się głównie na ceny i szybkość dostawy, placówki stacjonarne muszą szukać nowych dróg, aby utrzymać rentowność. Karmę czy akcesoria można kupić w internecie jednym kliknięciem, często taniej, ale nie kupimy tam realnych, fizycznych doświadczeń, poczucia przynależności i wiedzy podanej „na żywo, tu i teraz”. W modelu „ekonomii doświadczeń” wartość nie jest generowana przez sam produkt, lecz przez kontekst, w jakim jest on oferowany, oraz przez relacje, jakie marka buduje z konsumentem. Dlaczego sklep zoologiczny w ogóle powinien „wychodzić zza lady” i spotkać się z klientem na... spacerze? Przeczytaj!
W zatomizowanym społeczeństwie miejskim, w którym tradycyjne więzi sąsiedzkie uległy
rozluźnieniu, posiadanie psa jest silnym spoiwem. Tworzą się naturalne, choć często nieformalne, grupy „psiarzy”.
Dlaczego ludzie mieliby płacić albo poświęcać czas, żeby wziąć udział w spacerze organizowanym przez Twój sklep? Opiekunowie psów nie kupują spaceru dla samej aktywności fizycznej – tą mogą zrealizować samodzielnie. Oni kupują poczucie przynależności do stada.
Zgodnie z teorią tożsamości społecznej Henriego Tajfela ludzie definiują, kim są, poprzez przynależność do grup. W zatomizowanym społeczeństwie miejskim, w którym tradycyjne więzi sąsiedzkie uległy rozluźnieniu, posiadanie psa jest silnym spoiwem. Tworzą się naturalne, choć często nieformalne, grupy „psiarzy”. Sklep zoologiczny ma unikalną szansę na sformalizowanie takiej grupy i stanie się jej liderem –totemem, wokół którego gromadzi się społeczność.
Spacer grupowy z psami pozwala na bycie razem, ale z uwagą skierowaną na psy. Mogą iść w milczeniu, mogą rozmawiać, cisza nie jest krę -
pująca, bo jest wypełniona aktyw nością psów. Dla osób nieśmiałych pies pełni funkcję „bufora”. Jeśli rozmowa się nie klei, zawsze można przekierować uwagę z powrotem na psa („o, chyba coś zwęszył”), co pozwala na bezpieczne zakończe nie interakcji. Udział w zorganizo wanych spacerach zwiększa też motywację do aktywności fizycznej poprzez poczucie zobowiązania wo bec grupy („nie mogę nie przyjść, bo Reksio czeka na Pluta”).
Współcześni opiekunowie od czuwają ogromną presję, by zapew nić swoim podopiecznym „najlep sze życie”. Ta presja, w połączeniu z chaosem informacyjnym panują cym w internecie, generuje lęk i nie pewność. Spacer socjalizacyjny or ganizowany przez autorytet (sklep zoologiczny/ gabinet weterynaryjny współpracujący z behawiorystą) odpowiada na tę potrzebę, oferując profesjonalne ramy, tworząc grupę, która dzieli wspólne wartości: odpo wiedzialność, wiedzę, szacunek dla psa i otoczenia.


Dla współczesnego psa, który większość czasu spędza na ograniczonym terytorium (mieszkanie, ogród), wyjście na otwartą przestrzeń dostarcza nowych bodźców zapachowych i wizualnych, stymulując neurogenezę i plastyczność mózgu. Środowisko naturalne jest dla psa środowiskiem domyślnym, gdzie jego zmysły odpoczywają.
Ambasador marki
Dla wielu opiekunów psów lękowych lub reaktywnych spacer jest źródłem stresu i stygmatyzacji, a nie przyjemności. Często wycofują się z życia społecznego, unikając popularnych tras i godzin szczytu. Spacer socjalizacyjny stwarza kontrolowane środowisko, w którym „trudne” zachowania są rozumiane, a nie potępiane. Klient, który dzięki temu odzyskał radość ze spacerów, staje się najbardziej lojalnym i oddanym ambasadorem marki, ponieważ firma rozwiązała jego realny, bolesny problem życiowy, wykraczając daleko poza standardową relację handlową.
Wspólny cel, jakim jest praca nad zachowaniem psa podczas spaceru (np. nauka mijania innych psów bez szczekania), tworzy silną więź między uczestnikami. Sukces jednego psa jest celebrowany przez całą grupę, a porażka spotyka się ze zrozumieniem i wsparciem, a nie oceną. Sklep staje się miejscem, gdzie klient czuje się rozumiany.
Aby spacer socjalizacyjny był skuteczny i bezpieczny, a tym samym budował autorytet organizatora, musi opierać się na solidnej wiedzy kynologicznej. Wielu opiekunów psów, a nawet pracowników sklepów, mylnie utożsamia socjalizację z koniecznością bezpośredniego kontaktu psa z każdym napotkanym zwierzęciem, jednak trzeba pamiętać, że „więcej nie znaczy lepiej”.
Implementacja spacerów socjalizacyjnych to proces wymagający starannego planowania, ale przynoszący wielowymiarowe korzyści.
Kluczowe kroki:
1. Znajdź partnera. Nawiąż współpracę z lokalnym behawiorystą/ trenerem, który podziela Twoje wartości.
2. Opracuj standardy. Stwórz regulamin, wzór oświadczenia o odpowiedzialności i scenariusz spaceru.
3. Zadbaj o detale. Wybierz trasę, skompletuj apteczkę i zestaw demonstracyjny produktów.
4. Zadbaj o promocję. Wykorzystaj media społecznościowe i bazę klientów, kładąc nacisk na korzyści edukacyjne i społeczne.
5. Analizuj i optymalizuj. Zbieraj feedback, monitoruj sprzedaż produktów powiązanych ze spacerami i dostosowuj ofertę.


Ekspert ds. żywienia BRIT

Spacery socjalizacyjne są doskonałym przykładem działań, które realnie wpływają na kompetencje opiekunów i jakość ich relacji ze zwierzętami. Z perspektywy praktyki branżowej widać wyraźnie, że również sklep zoologiczny czy gabinet weterynaryjny mogą stać się lokalnym centrum edukacji, a nie jedynie miejscem zakupu lub świadczenia usługi. W trosce o wzrost świadomości o potrzebach gatunkowych zwierząt oraz komfort czworonożnych pacjentów jako marka Brit stworzyliśmy w Klinice Małych Zwierząt SGGW w Warszawie specjalną poczekalnię, podzieloną na dedykowane strefy dla psów i kotów. Zapewniają one bezpieczeństwo i komfort psychiczny oczekującym na wizytę pupilom. Jest to doskonały przykład, że w różnych miejscach można zadbać nie tylko o zabezpieczenie potrzeb zwierząt, lecz także o element edukacyjny dla opiekunów.

Nadmierna ekspozycja na bodźce, zwłaszcza w niekontrolowanych warunkach (np. wybiegi dla psów), prowadzi często do efektu odwrotnego: uwrażliwienia (sensytyzacji), lęku i reaktywności.
Spacer nie jest prostym przemieszczaniem się z punktu A do B. Jest to skomplikowany proces socjalizacyjny, który można podzielić na kilka kluczowych komponentów. Każdy z nich pełni określoną funkcję terapeutyczną.
Lokalizacja spacerów jest fundamentalna. Idealnie sprawdzają się tereny z dala od gęstej zabudowy miejskiej. Psy miejskie żyją w stanie chronicznego przebodźcowania (hałas, zapachy spalin, tłum). Przeniesienie psa w środowisko naturalne działa jak detoks. Podczas spaceru warto pozwalać psom na bycie psem – wejść do rzeki, tarzać się w błocie czy innych „perfumach”. Z perspektywy ludzkiej estetyki są to zachowania niepożądane, jednak z perspektywy etologii są to kluczowe mechanizmy samoregulacji. Tarzanie się pozwala psu „zmienić zapach” i daje ogromną satysfakcję sensoryczną. Otwarta przestrzeń pozwala na zachowanie dystansu. W mieście psy są zmuszane do mijania się na wąskich
chodnikach, co prowokuje konflikty. Na łąkach psy mogą się mijać po łuku, zachowując bezpieczną odległość, co jest naturalnym sposobem unikania konfliktów w świecie psowatych.
W grupie, w której znajdują się stabilne psy, to one pełnią funkcję regulatorów. Nowy pies trafia do środowiska, w którym jego nadmiarowe reakcje są ignorowane lub korygowane przez inne psy w sposób naturalny, a nie przez człowieka. Działa tu mechanizm facylitacji społecznej. Jeśli osiem psów spokojnie węszy i ignoruje rowerzystę, nowy pies z większym prawdopodobieństwem zachowa się tak samo.
Nowe doświadczenia
W prawidłowo prowadzonym stadzie psy nie rywalizują o zasoby, lecz współpracują (np. wspólnie eksplorują teren). Daje to psom „wykluczonym” (np. lękliwym, reaktywnym) nowe doświadczenie: obecność innego psa oznacza możliwość wspólnego bycia. Jest to kluczowy moment resocjalizacji – zmiana skojarzenia z „inny pies = wróg” na „inny pies = towarzysz”.
skuteczniejsza i mniej inwazyjna niż tradycyjna reklama. Klient kupuje rozwiązanie problemu, który właśnie dostrzegł lub którego doświadczył.

Kluczowym elementem edukacyjnym spacerów jest uświadomienie opiekunom wpływu sprzętu na zachowanie psa. Smycz i obroża to narzędzia służące do komunikacji, a nie tylko do fizycznego ograniczenia psa. Smycz automatyczna jest często demonizowana przez trenerów, na spacerach socjalizacyjnych jest zazwyczaj zakazana, ponieważ uczy psa ciągnięcia (stałe napięcie linki) i uniemożliwia precyzyjną komunikację.
Długa linka umożliwia psu eksplorację i daje poczucie wolności, jednocześnie zapewniając bezpieczeństwo. Na długiej lince pies może realizować strategie unikania (odejście od bodźca), co na krótkiej smyczy jest niemożliwe.
Model kontekstowy
Kluczem do sukcesu projektu nie jest bezpośrednia sprzedaż biletów na spacer, lecz wykorzystanie go jako trampoliny do sprzedaży produktów i usług komplementarnych. Sprzedaż kontekstowa jest znacznie skuteczniejsza i mniej inwazyjna niż tradycyjna reklama. Klient kupuje rozwiązanie problemu, który właśnie dostrzegł lub którego doświadczył. Przykład: pies ciągnie na smyczy automatycznej. Trener wyjaśnia przyczynę. Rozwiązanie: w sklepie mamy długie linki treningowe, które rozwiązują ten problem. Dla uczestników spaceru dzisiaj 15 proc. zniżki. Kolejny przykład: kleszcze w lesie. Rozwiązanie: prezentacja i sprzedaż skutecznych preparatów profilaktyki przeciw kleszczowej.
Spacer sam w sobie może, ale nie musi być rentowny. Jego prawdziwa wartość leży w potencjale cross-sellingowym i budowaniu LTV klienta. W modelu ekonomii doświadczeń to emocje klienta są... walutą. Spacer może funkcjonować w kilku modelach finansowych w zależności od strategii firmy:
1. Uczestnictwo jest płatne (np. 40–60 zł). Generuje bezpośredni przychód, pokrywa koszty trenera.
2. Spacer jest darmowy, ale warunkiem uczestnictwa jest posiadanie karty stałego klienta lub wydanie np. 200 zł w sklepie w danym miesiącu. Traktujemy koszt organizacji jako koszt pozyskania/ utrzymania klienta (marketing).
3. Miesięczna opłata (np. 150 zł) daje dostęp do cotygodniowych spacerów, stałego rabatu w sklepie (np. 5–10 proc.) i dostępu do zamkniętej grupy online z poradami behawiorysty. Jest to najskuteczniejszy model budowania długoterminowej lojalności i przewidywalnego przychodu.
Współpraca sklepów zoologicznych z gabinetami weterynaryjnymi
Dla sklepów zoologicznych gabinety są naturalnym partnerem. Gabinet poleca spacery swoim pacjentom (np. psom z nadwagą, psom lękowym) jako formę terapii wspomagającej. W zamian sklep promuje usługi profilaktyczne partnerskiego gabinetu podczas spacerów.
Można również zorganizować spacer z udziałem lekarza weterynarii (np. „Spacer na zdrowie”), podczas którego opowiada on o profilaktyce weterynaryjnej lub sprawdza kondycję psów.
Spacery to „fabryka treści” do mediów społecznościowych. Poprzez publikację video z fragmentów spacerów można zaprezentować profesjonalizm organizatora oraz wyjątkową atmosferę towarzyszącą spotkaniom.
Aby dodatkowo zaktywizować uczestników, warto zachęcać ich do udostępniania własnych materiałów, na przykład poprzez organizację konkursu na najlepsze zdjęcie ze spaceru oznaczone hashtagiem #nazwasklepu. Nagradzanie autorów najciekawszych fotografii produktami zoologicznymi lub darmowym zaproszeniem na kolejny spacer to sposób na budowanie lojalności i naturalne promowanie marki w sieci.
Warto także publikować historie, które opisują postępy podopiecznych. To buduje dowód społeczny skuteczności metody. Tego typu treści nie tylko generują wysokie zaangażowanie, lecz także dają nadzieję innym opiekunom, którzy zmagają się z podobnymi problemami u swoich pupili.
O czym pamiętać?
Bezpieczeństwo uczestników i psów jest priorytetem. Organizator musi posiadać rozszerzone ubezpieczenie OC działalności gospodarczej, obejmujące organizację eventów plenerowych z udziałem zwierząt.
Każdy uczestnik przed spacerem musi podpisać dokument, w którym oświadcza, że:
• pies posiada aktualne szczepienie przeciwko wściekliźnie (weryfikacja książeczki zdrowia),
• pies jest odrobaczony i zabezpieczony przeciw kleszczom,
• pies nie wykazuje agresji w stopniu zagrażającym życiu innych,
• właściciel ponosi pełną odpowiedzialność cywilną za szkody wyrządzone przez swojego psa,
• właściciel wyraża zgodę na publikację wizerunku (niezbędne do marketingu).
Selekcja psów
Pierwszy spacer powinien być poprzedzony krótkim wywiadem lub ankietą online. Psy z historią agresji, suki w cieczce oraz psy chore nie mogą brać udziału w spacerach grupowych. Dla takich psów sklep może oferować (we współpracy z behawiorystą) indywidualne konsultacje. Detale, czyli logistyka i struktura spaceru
• Kadra. Na grupę 5–8 psów powinien przypadać jeden profesjonalny trener/ behawiorysta oraz jeden asystent (pracownik sklepu), który dba o zaplecze techniczne, robi zdjęcia i odpowiada na pytania dotyczące oferty sklepu.
• Trasa. Teren neutralny, z dala od ruchliwych ulic, ale dostępny dla zmotoryzowanych. Idealne są parki podmiejskie, łąki. Ważne, aby ścieżki były szerokie, umożliwiające mijanie się z zachowaniem dystansu.
• Czas trwania. Optymalnie 60–90 minut.
Podsumowanie
W erze cyfrowej sklep zoologiczny, który potrafi zaoferować realne doświadczenie, wiedzę i poczucie wspólnoty, staje się bezkonkurencyjny. Spacer socjalizacyjny to most łączący świat handlu ze światem relacji, przekładający pasję do zwierząt na wymierne wyniki biznesowe i społeczne.


Dlaczego mimo dostępnych środków wiele zwierząt nadal ma pasożyty?

Tekst: Adrianna Iwan
Pasożyty to jedna z najczęstszych przyczyn chorób u zwierząt, zwłaszcza u osobników młodych i bezdomnych. Niektóre z nich stanowią zagrożenie również dla człowieka. Do najczęstszych i najważniejszych pasożytów zwierząt towarzyszących zalicza się: glisty psów i kotów (Toxocara canis, T. cati ), włosogłówki (Trichuris vulpis), tasiemce (Echinococcus granulosus, E. multilocularis, Dipylidium caninum, Taenia spp.), tęgoryjce (Uncinaria stenocephala, Ancylostoma caninum u psów oraz Ancylostoma tubaeforme u kotów), pierwotniaki (Giardia intestinalis, Tritrichomonas foetus, Cystoisospora spp., Cryptosporidium spp., Toxoplasma gondii, Neospora caninum).
Powszechne występowanie pasożytów i świadomość opiekunów
Objawy występujące w przebiegu zarażenia często są związane ze stadiami rozwojowymi pasożytów i zwykle są nieswoiste. Pasożyty są szeroko rozpowszechnione w środowisku i kontakt z nimi jest praktycznie nieunikniony. Jeśli opiekunowie zwierząt towarzyszących dbają o zdrowie i higienę pupili, stosują się do wskazań odnośnie do profilaktyki przeciwpasożytniczej, posiadają podstawową wiedzę o zoonozach, to ryzyko zarażenia pasożytami od zwierząt towarzyszących jest niewielkie. Należy zwracać również uwagę na ryzyko związane z podróżowaniem ze zwierzętami. Psy i koty mogą być narażone na zarażenie pasożytami występującymi endemicznie w danym rejonie. Przed wyjazdem również warto zadbać o profilaktykę przeciwpasożytniczą. Wielu opiekunów zapomina, że pasożyty zasiedlają też inne układy poza układem pokarmowym, m.in. oddechowy, moczowy czy skórę. Niektórzy opiekunowie zwierząt czasowo odpuszczają profilaktykę przeciwpasożytniczą. Prostym przykładem w tej kwestii jest ochrona przed kleszczami. Wciąż wiele osób nie podaje swoim zwierzętom preparatów przeciw ektopasożytom zimą, twierdząc, że „przecież jest zima, kleszczy nie ma”. Obecnie kleszcze są aktywne niemal przez cały rok, co wiąże się z tym, że zwierzęta są cały czas narażone na choroby odkleszczowe. Warto wyjaśniać opiekunom zwierząt, że gdy temperatury spadają poniżej zera, nieaktywne kleszcze chowają się w ściółce, aby przetrwać. Kleszcz pospolity może przetrwać 24 godziny w temperaturze ok. –20°C, a nawet do 30 dni w temperaturze –10°C. Jednak wystarczy, że temperatura wzrośnie do +5°C i aktywność kleszczy wzrasta. I wówczas zaczynają poszukiwać swoich żywicieli. O ryzyku chorób odkleszczowych warto więc uświadamiać opiekunów zwierząt przez cały rok.
W Polsce rzadko przeprowadzane są badania ankietowe na temat świadomości i nawyków opiekunów zwierząt w kwestii profilaktyki przeciwpasożytniczej. Z przeprowadzonych przez doktor Annę Borecką badań
ankietowych w 2019 roku wynika, że 97,8% ankietowanych odrobacza swoje zwierzęta. Większość ankietowanych odrobacza swoje zwierzęta cztery razy do roku (42,8%) lub dwa razy do roku (34,4%). 3,9% respondentów odrobacza swoje zwierzęta raz na miesiąc, 10% czyni to raz w roku, a 8,9% przeprowadza odrobaczanie od czasu do czasu. 95% opiekunów zdaje sobie sprawę z ryzyka zarażenia pasożytami od swoich pupili. Najlepiej znanymi zoonozami wśród ankietowanych były toksoplazmoza i włośnica. W przypadku toksokarozy, bąblowicy jednojamowej i wielojamowej oraz dirofilariozy wiedza ta była już znacznie niższa, odpowiednio 38,9%, 36,7%, 38,9% i 22%. Świadczy to o tym, że należy kłaść większy nacisk na edukację opiekunów zwierząt na temat chorób pasożytniczych, które mogą zagrażać ludziom.
Dlaczego warto odrobaczać psy i koty?
Odrobaczanie zwierząt to jeden z podstawowych filarów odpowiedniej profilaktyki. Przeprowadzane badania w lecznicach i laboratoriach diagnostycznych potwierdzają, że odrobaczanie zwierząt oraz badanie parazytologiczne kału może znacznie obniżyć odsetek zarażonych zwierząt. Tak naprawdę nie da się uniknąć kontaktu z pasożytami. Jaja pasożytów mogą znajdować się na miejskich trawnikach, w glebie w parku, a także coraz częściej w piaskownicach. Należy również pamiętać o tym, że opiekunowie mogą przynieść pasażerów na gapę na podeszwach swojego obuwia do domu, a to, że czegoś nie widać, nie oznacza, że tego nie ma. Profilaktyczne badanie parazytologiczne kału i profilaktyka przeciwpasożytnicza powinny być więc normą. Przyjęło się, że odrobaczanie zwierząt co trzy miesiące w zupełności wystarcza. Istnieją badania, które wykazują, że czterokrotne odrobaczanie w ciągu roku może w stopniu znacznym zapobiec występowaniu patentnych zarażeń, ale taka częstość odrobaczania nie zabezpiecza zwierząt w pełni przed nawrotem zarażenia. Ponadto trzeba mieć na uwadze znaczenie w tej kwestii lisów i bezpańskich psów. Obecnie schematy profilaktyki przeciwpasożytniczej powinno dostosowywać się do danego zwierzęcia, jego wieku, sposobu żywienia oraz miejsca

Danuta Baprawska
marketing manager
Laboratorium DermaPharm Sp. z o.o.
Obroże biobójcze eliminują kleszcze i pchły dzięki substancjom aktywnym. Dobrym przykładem są obroże dla psów Sabunol Plus , w których znajdziemy 3 substancje aktywne: permetrynę, imidachlopryd i geraniol, które są uwalniane stopniowo, rozprzestrzeniają się na skórze i sierści psa i skutecznie zaburzają układ nerwowy pasożytów. Działają 5 miesięcy, są wodoodporne, a ich skuteczność została potwierdzona badaniami. Dostępne długości: 35 cm, 50 cm, 75 cm i 90 cm. Produkty biobójcze, nr pozwolenia na obrót: 7282/18.


Koty, które przebywają w domu, znajdują się w grupie niskiego ryzyka zarażenia. W takiej sytuacji zaleca się podawanie leków przeciwko nicieniom 1–2 razy w roku lub badanie kału 1–2 razy w roku i podanie leku zależnie od otrzymanego wyniku. Koty wychodzące, polujące na gryzonie, znajdują się w grupie wysokiego ryzyka zarażenia. W ich przypadku zaleca się stosowanie leków przeciwko tasiemcom i nicieniom co najmniej cztery razy w roku lub wykonanie badania kału przynajmniej cztery razy w roku.
zamieszkania. Tak naprawdę nie istnieje jeden uniwersalny schemat odrobaczania, zawsze trzeba spojrzeć na zwierzę indywidualnie. Według wytycznych Polskiej Rady Konsultacyjnej ds. Parazytoz Zwierząt Towarzyszących (ESCCAP) dla każdego zwierzęcia powinno stosować się indywidualną ocenę ryzyka zarażenia . U każdego zwierzęcia schemat może więc wyglądać inaczej. Częstość odrobaczania zwierząt opiera się na informacjach takich, jak: czy zwierzę ma kontakt z innymi osobnikami swojego lub innego gatunku, czy jest to zwierzę polujące, czy przebywa w domu, czy ma dostęp do wybiegu lub porusza się swobodnie, czy jest to zwierzę biorące udział w wystawach, czym jest karmione, czy poluje na gryzonie. Na tej podstawie ocenia się stopień ryzyka zarażenia pasożytami. Dla uzyskania całościowej oceny zaleca się jeszcze wykonanie parazytologicznego badania kału. Pies, który biega swobodnie, bez nadzoru znajduje się w grupie najwyższego ryzyka zarażenia pasożytami. W takim przypadku zaleca się odrobaczanie zwierzęcia 12 razy w roku przeciw nicieniom i tasiemcom lub wykonać badanie parazytologiczne kału. W przypadku psów,
które są pod nadzorem opiekuna, nie mają kontaktu z innymi psami zaleca się odrobaczanie 1–2 razy w roku przeciwko tasiemcom i nicieniom lub wykonać badanie kału. Psy, które zjadają odchody innych psów lub padlinę lub polują i zjadają swoje ofiary, również powinny być odrobaczone 12 razy w roku. W przypadku tasiemców, jeśli pies spożywa surowe mięso, które nie zostało poddane działaniu wysokiej temperatury lub mrożeniu, powinien otrzymywać leki co sześć tygodni. W przypadku nicieni ciężarne samice powinny otrzymać odpowiedni preparat w odpowiednich dniach (w zależności od zastosowanego leku), aby zapobiec transmisji Toxocara na szczenięta. Samice karmiące powinny otrzymać leki z pierwszym odrobaczaniem szczeniąt. Koty, które przebywają w domu, znajdują się w grupie niskiego ryzyka zarażenia. W takiej sytuacji zaleca się podawanie leków przeciwko nicieniom 1–2 razy w roku lub badanie kału 1–2 razy w roku i podanie leku zależnie od otrzymanego wyniku. Koty wychodzące, polujące na gryzonie, znajdują się w grupie wysokiego ryzyka zarażenia. W ich przypadku zaleca się stosowanie leków przeciwko tasiemcom i nicieniom co
najmniej cztery razy w roku lub wykonanie badania kału przynajmniej cztery razy w roku.
W przypadku nicieni kocięta powinny być odrobaczane od 3. tygodnia życia. Następnie leki powinny być podawane co dwa tygodnie do momentu odsadzenia, a potem co miesiąc do ukończenia 6. miesiąca życia. Aby zapobiec transmisji Toxocara cati poprzez mleko, zaleca się zastosowanie odpowiednich antyhelmityków u kotek karmiących (oraz u kotek pod koniec ciąży). W przypadku
Echinococcus multilocularis koty wydalają jaja sporadycznie, inwazja ma w tej sytuacji ma niewielkie znaczenie epidemiologiczne.
Badanie parazytologiczne kału to kolejny filar profilaktyki przeciwpasożytniczej. Rozpoznanie pasożyta ma ogromne znaczenie, ponieważ lekarz, wiedząc, z czym ma do czynienia, ma możliwość doboru odpowiedniego leku i podania go w takiej ilości, aby uzyskać jak największą skuteczność. Odrobaczanie tzw. w ciemno obecnie jest rekomendowane tylko wtedy, gdy nie ma możliwości przeprowadzenia badań (np. w przypadku zwierząt bezdomnych). Ogromne znaczenie ma znajomość cykli rozwojowych pasożytów wewnętrznych psów i kotów, ponieważ umożliwia opracowanie skutecznej strategii profilaktyki. Istotny jest również fakt, że ujemny wynik badania kału nie jest wystarczający do wykluczenia zarażenia. Diagnostyka często wymaga ponownego pobrania próbki kału i wykonania badań molekularnych.
Sprzątanie odchodów – podstawa profilaktyki chorób
Sprzątanie odchodów po psie na spacerze to nie tylko kwestia estetyki czy dbania o środowisko. Działanie to ma znaczenie epidemiologiczne, ponieważ w ogromnej mierze zapobiega zanieczyszczeniu środowiska pasożytami. W odchodach zarażonych zwierząt mogą znajdować się ogromne ilości jaj pasożytów, które z reguły w krótkim czasie stają się inwazyjne. W przypadku pasożytów w psich odchodach mogą znajdować
się cysty Giardia intestinalis, jaja Toxocara canis (zwłaszcza u młodych zwierząt), larwy tęgoryjców – Ancylostoma caninum i Uncinaria stenocephala. Jaja włosogłówki czy Toxocara canis mogą pozostawać inwazyjne przez kilka lat. T. canis to jeden z najbardziej powszechnych pasożytów jelitowych u psów. Zarażenie się człowieka tym pasożytem może spowodować wystąpienie u niego groźnej choroby – toksokarozy. Jaja tych glist zachowują inwazyjność w piasku i glebie bardzo długo. W związku z tym sprzątanie odchodów jest ważną metodą profilaktyczną, która zmniejsza ryzyko zarażenia pasożytami. Należy również pamiętać o sprzątaniu odchodów na własnej posesji. Tereny, na których przebywają dzieci, wymagają odpowiedniej dbałości. Choć pasożytami zarażać mogą się ludzie w każdym wieku, to właśnie dzieci są najbardziej narażone na zarażenie, ponieważ często nie mają jeszcze opanowanych właściwych nawyków higienicznych oraz ich układ odpornościowy jeszcze jest niedojrzały. Niestety, nie dla wszystkich sprzątanie po psie jest oczywiste. W sieci nie brakuje artykułów, które wskazują na korzystne właściwości psich odchodów w postaci nawozu. Pomysł wydaje się ekologiczny, jednak czy psie odchody faktycznie są takim dobrym nawozem? Naukowcy z Belgii przeprowadzili badanie, w którym wykazali, że psie odchody zawierają ogromne ilości fosforu i azotu. Obliczono, że psie odchody dostarczają rocznie 11 kilogramów azotu i pięć kilogramów fosforu na hektar. Według badaczy wysokie zawartości wspomnianych związków mogą znacząco wpływać na bioróżnorodność biologiczną ekosystemów. Dodatkowy azot z psich odchodów może powodować przenawożenie.
Literatura:
• Borecka A. (2020), Zachowania prozdrowotne właścicieli psów i kotów w zakresie profilaktyki chorób pasożytniczych, Magazyn Weterynaryjny; 2.
• Odrobaczanie psów i kotów. Przewodnik ESCCAP, wydanie szóste, maj 2021.
• Frey C. (2023), Regularne odrobaczanie psów i kotów towarzyszących – dlaczego jest ważne?, Weterynaria w Praktyce; 7–8.
• De Frenne P., Cougnon M., Janssens G.P.J., Vangansbeke P. (2022), Nurtient fertilization by dogs in peri-urban ecosystem s, Ecological Solutions and Evidence.
Na dynamicznie rosnącym rynku Pet Care, a przede wszystkim w segmencie felinologicznym, higiena kotów wciąż opiera się na rozwiązaniach archaicznych. Water-Cat to przełom: pierwszy na świecie zintegrowany system sanitarny chroniony patentem przemysłowym, który zastępuje tradycyjne kuwety zaawansowaną technologią automatyzacji wodnej.
Celem obecnej rundy finansowania jest przejście z fazy zaawansowanego prototypu do produkcji przemysłowej na skalę masową oraz realizacja strategii go-to-market na rynkach międzynarodowych.
Silne portfolio własności intelektualnej oraz brak bezpośredniej konkurencji technologicznej determinuje przewagę konkurencyjną.
Zapraszamy do zapoznania się z Executive Summary oraz modelem biznesowym projektu.
E-mail: joanna@mypetstory.it



Część 1

Tekst: Ada Włoch
Master of Parrot Diseaster certyfikowana behawiorystka papug
Papugi (rząd Psittaciformes) to dobrze zdefiniowana, monofiletyczna grupa ptaków, charakteryzująca się silnie zakrzywionym dziobem zdolnym do łamania i rozłupywania twardych pokarmów, zygodaktylią (dwa palce do przodu, dwa do tyłu), krótkim, mięsistym, grubym językiem oraz zaawansowaną zdolnością do manipulacji przedmiotami czy nauki dźwięków. Morfologicznie i behawioralnie papugi wyróżniają się też dużą inteligencją, rozbudowanymi zachowaniami społecznymi i często jaskrawym upierzeniem – cechy te razem czynią je ekologicznymi i ewolucyjnymi „outsiderami” wśród ptaków. Dzięki ich niezwykłym zdolnościom mowy, kolorowemu upierzeniu i wysokiej inteligencji coraz częściej możemy spotkać papugi w domach. Początkujący papuziarze często nie wiedzą, na jaki gatunek się zdecydować, i kierują się głównie względami zewnętrznymi, a do papug należy około 400 gatunków! Warto poznać najczęściej hodowane papugi, by podjąć świadomą decyzję o zakupie i jak najbardziej dopasować charakter ptaka do naszej osobowości.

Papużki faliste
Papużki faliste
Papużka falista to niewielka papuga o długości ok. 16–20 cm, wadze ok. 30–80 g, smukłej sylwetce, stosunkowo długim ogonie i krótkim, mocnym dziobie. Dziko występujące osobniki mają ubarwienie zielone z czarnymi paskami i żółtą głową. Osobniki udomowione i hodowlane występują w różnych odmianach barwnych (blue, lutino, albino, cinnamon itd.), których genetyczne podstawy były przedmiotem intensywnych badań w ostatnich dekadach. Należą do papug Starego Świata. Ich środowiskiem życia są różnorodne tereny w pustynnych rejonach Australii. Prowadzą na nich koczowniczy tryb życia, zbierając się przy wodopojach w ogromnych stadach. Są jednymi z najpopularniejszych papug trzymanych w niewoli ze względu na swój niewielki rozmiar czy zdolności naśladowcze. Jedne z nielicznych papug, u których można zaobserwować dymorfizm płciowy na podstawie ubarwienia woskówki.
Gatunek ten ma bardzo rozległy zasięg i nie jest ogólnie zagrożony wyginięciem; jego liczebność zaś zmienia się sezonowo w odpowiedzi na warunki środowiskowe i dostępność nasion. W naturze papużki faliste żerują głównie na nasionach traw i innych roślin stepowych –dominują drobne nasiona traw i roślin zielnych. Badania i obserwacje terenowe wskazują, że często zjadają nasiona niedojrzałe i kiełkujące, korzystają także z okazjonalnych owoców czy nasion roślin ruderalnych. W niewoli bardzo ciężko przekonać je do warzyw, szczególnie jeśli nie miały wcześniejszych wzorców. Ich dietę można urozmaicać ziołami, zielonkami, kwiatami, suszonymi i świeżymi kłosami zbóż czy traw.
Nimfy to średniej wielkości przedstawiciele rodziny kakadu (Cacatuidae) – długość ciała to ok. 30–33 cm. Ich waga wynosi 80–120 g. Posiadają długi ogon oraz charakterystyczny czub na głowie. Dziki typ ma szarosrebrzyste upierzenie z żółtą głową i pomarańczowymi „policzkami”; w hodowlach zaś występuje wiele mutacji barwnych (lutino, pied, lutino-whiteface, pearl, cinnamon itd.). Papugi te należą do papug Starego Świata i nie są zagrożone wyginięciem. W naturze nimfy zamieszkują otwarte,

suchsze obszary Australii – stepy, sawanny trawiaste, obrzeża zadrzewień i regiony rolnicze. Są jednymi z najpopularniejszych papug trzymanych w niewoli. Należy pamiętać, że papugi nimfy wydzielają puder, który może być problematyczny dla alergików. Nimfy są z natury społeczne, ciekawskie i relatywnie łagodne, choć potrafią być bardzo przywiązane do opiekuna. Mają dużą zdolność do naśladowania dźwięków: lepiej uczą się gwizdków i melodii niż bogatego słownictwa, choć pojedyncze osobniki potrafią opanować słowa i krótkie frazy. Podstawą diety nimf są drobne nasiona traw i roślin polnych. Badania zachowań żywieniowych wskazują na sezonową zmienność składników pokarmowych – gdy brak nasion, ptaki sięgają po inne źródła, w tym owady i zielone części roślin. Ta naturalna różnorodność tłumaczy, dlaczego w niewoli warto stosować dietę urozmaiconą, zamiast pojedynczych mieszanek nasion. U nimf łatwo zaobserwować niedobory witaminy A, co objawia się suchą, łuszczącą się skórą czy rhinolitami w nozdrzach.
Nierozłączki
Nierozłączki (rodzaj Agapornis) to niewielkie, krępe papugi zamieszkujące Afrykę, znane z silnych więzi partnerskich, żywych barw i energicznego temperamentu. Nierozłączki to małe papugi ok. 13–17 cm długości ciała, masa ciała wynosi 25–66 g. W przeciwieństwie do papużek falistych czy nimf nierozłączki mają bardzo krótki ogon. W literaturze uznaje się obecnie dziewięć rozpoznanych gatunków tego rodzaju; większość występuje na kontynencie afrykańskim, a jeden pochodzi z Madagaskaru. Nierozłączki występują w wielu mutacjach barwnych i są dość często hodowane w niewoli. Ich charakter jednak bywa wyzwaniem i z reguły nie są polecane dla początkujących opiekunów papug.
W środowisku naturalnym nierozłączki zasiedlają bardziej suche tereny Afryki: obszary trawiaste, skraje zadrzewień, plantacje i tereny rolnicze. Żerują głównie na nasionach traw i roślin zielnych, uzupełniając dietę owocami, kwiatami i okazjonalnie drobnymi bezkręgowcami – ich żywienie w naturze jest sezonowo zmienne i oparte na dostępności zasobów. Nierozłączki bywają terytorialne i agresywne w okresie lęgowym. Są dość głośne, mimo swojej niewielkiej postury. Nie zaleca się trzyma -


nia ich z innymi gatunkami papug, w związku z zachowaniami terytorialnymi oraz wzmożoną agresją w okresie lęgowym.
Mnichy nizinne zamieszkują rozległe obszary południowej Ameryki, preferując otwarte mozaiki stepowe, obrzeża zadrzewień, plantacje i tereny rolnicze. Nie są zagrożone wyginięciem, zamieszkują spore połacie terenu. Należą do papug neotropikalnych. Są to niewielkie papugi, mające ok. 28–31 cm długości, masa ciała wynosi ok. 90–150 g. Mnichy to jedyny znany gatunek papug, który buduje rozległe, złożone gniazda ze złamanych gałęzi i patyków. Takie gniazda mogą być ciągle rozbudowywane przez całe kolonie i mieścić liczne pary lęgowe. Bazę diety stanowią nasiona traw i roślin zielnych, ale ptaki uzupełniają jadłospis owocami, pąkami kwiatów, częściami roślin, a okazjonalnie także owadami. W środowiskach rolniczych potrafią żerować na uprawach (kukurydza, słonecznik, zboża), co w rejonach rodzimych i inwazyjnych czyni je szkodnikami upraw. Mnichy są towarzyskie, inteligentne i względnie odważne; w miastach adaptują się do bliskiej obecności ludzi. W domu bywają

głośne, energiczne i wymagają dużej stymulacji. Z reguły nie są polecane dla początkujących opiekunów papug ze względu na swoje wokalizacje, odwagę czy mocny charakter. Dość łatwo uczą się naśladować dźwięki, ale mogą wykształcić też patologiczne wokalizacje, np. związane z lękiem separacyjnym, jeśli zostaną pozostawione same.
Aleksandretty to grupa długoogonowych papug, występująca głównie w Afryce, na subkontynencie indyjskim i w południowo-wschodniej Azji. Należą więc one do grona papug Starego Świata. Długość ciała między gatunkami waha się między 29–62 cm; masa ciała zaś może wynosić w zależności od gatunku między 56–334 g. Do rodzaju aleksandrett zaliczamy popularne gatunki, takie jak:
• aleksandretta różowogłowa,
• aleksandretta śliwogłowa,
• aleksandretta większa,
• aleksandretta obrożna,
• aleksandretta różana,
• aleksandretta chińska.



Typowe cechy morfologiczne aleksandrett to smukła sylwetka z bardzo długim ogonem oraz mocny, duży, zakrzywiony dziób. Wśród tego rodzaju można również łatwo określić płeć osobników, ponieważ występuje widoczny dymorfizm płciowy. U samców obecne są barwne obroże na szyi. Są to ptaki towarzyskie, społeczne i dość charakterne. Samice aleksandretty obrożnej bywają dominujące i agresywne w okresie lęgowym. Z łatwością są w stanie pogonić samce czy wdać się w bójkę z innymi samicami. Nie są polecane dla niedoświadczonych opiekunów papug ze względu na swój charakter i głośne wokalizacje. Aleksandretty z racji silnego i mocnego dzioba wymagają też ogromnej liczby zabawek i materiałów do niszczenia.
Modrolotki, inaczej papugi kozie, to rodzaj małych, długoogonowych papug, powszechnie nazywanych kākāriki – jest to grupa endemiczna dla Nowej Zelandii i kilku pobliskich wysp Pacyfiku. Należą do papug Starego Świata, część gatunków jest zagrożona wyginięciem. Są to niewielkie papugi (zazwyczaj długość ciała wynosi 20–30 cm) o smukłym ciele i długim, dość szerokim ogo -

nie. Masa ciała między gatunkami może wynosić między 50–113 g. Popularne i często spotykane w niewoli gatunki modrolotek: modrolotka kozia, żółtoczapkowa czy czerwonoczelna.
W naturze modrolotki zasiedlają mozaikę siedlisk: lasy, zarośla, łąki i tereny rolnicze; wiele populacji wykazuje sezonowe wędrówki zależne od dostępności pokarmu i wody. Dieta jest stosunkowo elastyczna – dominują drobne nasiona traw i roślin zielnych, pąki, kwiaty i owoce; uzupełnieniem bywają bezkręgowce, zwłaszcza w okresie lęgowym. Modrolotki należą do papug kopiąco-grzebiących, stąd też warto przyjrzeć się ich smukłym, długim stopom czy pazurom, które bywają dłuższe niż u innych papug podobnej wielkości. Ptaki te nie są skłonne do czułości i nadmiernego kontaktu fizycznego nawet między sobą, z tego też względu częściej obserwuje się je w wolierach niż w domu.
Świergotki
Świergotka seledynowa to smukła, średniej wielkości papuga długości ok. 28–31 cm, o długim, wąskim ogonie i proporcjonalnie wąskiej sylwetce. Obserwuje się dymorfizm płciowy: dorosły samiec jest jaskrawozielony


Rozella białolica
z niebieskawą głową, żółtymi bokami i charakterystyczną czerwoną plamą na spodzie grzbietu, natomiast samica jest znacznie bardziej stonowana – oliwkowozielona, z jaśniejszym upierzeniem. Gatunek endemiczny dla południowo-wschodniej Australii, zaliczany do papug Starego Świata. Nie jest zagrożony wyginięciem. Preferuje otwarte tereny: łąki, pola, niskie zadrzewienia. Rzadko spotykana w domach, częściej w wolierach zewnętrznych. W diecie dominują nasiona traw i roślin zielnych. Ptaki żerują głównie na ziemi w parach lub niewielkich grupach, potrafią jednak korzystać z pąków, kwiatów, owoców i okazjonalnie bezkręgowców (zwłaszcza podczas lęgów). Papugi te bywają towarzyskie, ale potrafią wykazywać agresję terytorialną wobec innych osobników tego samego gatunku w zbyt ciasnej przestrzeni w okresie lęgowym. Są to papugi z natury ostrożne, delikatne i wycofane, stąd też rzadko widywane są jako papugi do towarzystwa, częściej obserwuje się je w wolierach ogrodowych. Nie są bardzo hałaśliwe, raczej mają melodyjne gwizdy. W niewoli wyhodowano wiele mutacji barwnych (np. cinnamon, lutino, pied, albino).
Rozelle
Rozelle to średniej wielkości, długoogoniaste papugi, pochodzące z Australii i Tasmanii. Dorosłe osobniki mierzą zwykle 25–37 cm, masa ciała między gatunkami wynosi między 52–175 g. W obrębie rodzaju rozpoznaje się kilka gatunków, z czego najpopularniejsze w niewoli to rozella królewska czy rozella białolica. W niewoli rozelle są cenione za barwne ubarwienie i stosunkowo przyjazny charakter, nie są jednak czułe i towarzyskie, stąd też rzadko spotyka się je w domach w roli papugi towarzyszącej.
Rozelle są zazwyczaj czujne, ciekawskie i aktywne w ciągu dnia; utrzymują też naturalną dozę ostrożności. Nie są uważane za najlepszych mówców wśród papug, częściej naśladują gwizdy, melodie i proste dźwięki niż rozbudowane frazy; jednak niektóre osobniki uczą się słów. W stadzie komunikują się ostrymi, przenikliwymi kontaktowymi głosami i specyficznymi alarmowymi sygnałami.
Nazwa rozelli z greckiego oznacza „szeroki ogon”, który jest bardziej rozczapierzony i wachlarzowaty (jak

Księżniczka tarczowa
u modrolotek). Plemię Platycercini obejmuje rozelle, modrolotki, świergotki, łąkówki i kilka innych mniejszych gatunków papug zamieszkujących Australazję. Rozelle również jak modrolotki mają smukłe, długie skoki.
W naturze dieta rozelli jest zróżnicowana, ale opiera się głównie na nasionach traw i roślin zielnych. Do jadłospisu zaliczają się także pąki, kwiaty, owoce i okazjonalnie bezkręgowce – szczególnie w okresie lęgowym, kiedy potrzeby białkowe rosną.
Księżniczki to smukłe, średniej wielkości papugi zamieszkujące Australię. Do rodzaju zalicza się trzy gatunki: księżniczka wspaniała, księżniczka słoneczna, księżniczka tarczowa. W zależności od gatunku osiągają długość ciała 34–46 cm i masę 100–150 g. Charakteryzują się długimi, smukłymi ogonami i elegancką sylwetką, co nadaje im wyjątkowo „dostojny” wygląd, stąd ich polska nazwa. W niewoli księżniczki są cenione za spokojniejszy charakter w porównaniu z innymi australijskimi papugami. Potrafią budować więź z opiekunem, jednak nie należą do ptaków szczególnie pieszczotliwych. Najczęściej są określane jako łagodne, zrównoważone i stosunkowo ciche jak na papugi średniej wielkości.
W naturze księżniczki zamieszkują suche lasy, otwarte tereny trawiaste i zadrzewione sawanny Australii. Dieta obejmuje głównie nasiona traw, eukaliptusów i akacji, ale także owoce, pąki, kwiaty oraz zielone części roślin. W okresie lęgowym potrafią sięgać po owady. W rodzaju Polytelis występuje wyraźny dymorfizm płciowy, choć jego intensywność zależy od gatunku:
• księżniczka wspaniała – samce są bardziej jaskrawo ubarwione,
• księżniczka słoneczna – samce żółte na piersi, samice oliwkowe,
• księżniczka tarczowa – u samców czerwona obroża.
Wróbliczki
Wróbliczki występują naturalnie w Ameryce Południowej i Środkowej. Do rodzaju Forpus zalicza się kilka gatunków, jednak w hodowlach w Polsce najczęściej spotyka się wróbliczkę zielonolicą (Forpus coelestis) i wróbliczkę zielonorzytną (Forpus passerinus). Długość ciała doro -
W niewoli wróbliczki cieszą się popularnością jako jedne z najmniejszych papug towarzyszących. Są bardzo popularne w krajach azjatyckich, gdzie
nie ma często tak dużych przestrzeni mieszkalnych.

Wróbliczki
słych ptaków wynosi zaledwie 11–13 cm, a masa ciała mieści się w przedziale 25–35 g. Mimo niewielkich rozmiarów wyróżniają się krępą sylwetką, dużą głową i krót-
kim, mocnym dziobem. W niewoli wróbliczki cieszą się popularnością jako jedne z najmniejszych papug towarzyszących. Są bardzo popularne w krajach azjatyckich, gdzie nie ma często tak dużych przestrzeni mieszkalnych. W odróżnieniu od wielu innych małych papug ich głosy są dość ciche i nie tak przenikliwe, jak np. u rudosterek.

Dieta wróbliczek w naturze obejmuje nasiona traw, ziół i chwastów, a także owoce, jagody, pąki i liście. W porze lęgowej sięgają także po niewielkie bezkręgowce jako źródło białka. Dzięki mocnemu dziobowi potrafią skutecznie rozłupywać drobne, ale twarde nasiona.
U wróbliczek występuje wyraźny dymorfizm płciowy, samce mają charakterystyczne niebieskie akcenty w upierzeniu, samice zaś są zielonkawe, pozbawione niebieskich akcentów. W niewoli wyhodowano mnóstwo różnych mutacji barwnych (niebieska, lutino (ino), turkusowa, szek, marbled (inaczej: pastelowa), płowa, cynamonowa, ciemny faktor, misty itd.).
Papuzi świat jest niezwykle kolorowy i zróżnicowany! Tak wygląda najpopularniejsza lista papug uznawanych za delikatniejsze, bardziej zrównoważone względem większych papug zamieszkujących Amerykę Południową. Nie przegap drugiej części artykułu!

Słodkowodne skarby wyspy Flores

Tekst i zdjęcia: mgr inż. Paweł Wróblewski
Katedra Genetyki i Ochrony Zwierząt, Instytut Nauk o Zwierzętach, Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie
Gdy mówi się o Indonezji, uwaga zwykle kieruje się ku oceanowi, rafom koralowym i wyspom znanym z turystyki. Tymczasem wnętrze wielu wysp przecinają małe rzeki, strumienie i kanały, które rzadko trafiają na zdjęcia czy do przewodników. Wyspa Flores, należąca do Małych Wysp Sundajskich, stanowi pod tym względem interesujący obszar badań. Jej rzeki, strumienie i niewielkie zbiorniki wodne są silnie zróżnicowane przestrzennie, co sprzyja powstawaniu izolowanych populacji ryb.
Wody śródlądowe Flores składają się głównie z krótkich, stromych cieków wodnych spływających z gór wprost do oceanu. Brakuje tu dużych, stabilnych rzek, a większość wód śródlądowych ma charakter lokalny i sezonowy. Takie warunki sprzyjają izolacji populacji ryb i powstawaniu form przystosowanych do konkretnych środowisk, często ograniczonych do pojedynczych dorzeczy.
Słodkowodne środowiska wyspy są bardzo zróżnicowane – od chłodniejszych, górskich strumieni, po wolno płynące odcinki rzek i niewielkie zbiorniki w pobliżu osad. W jednych miejscach dominują gatunki inwazyjne, w innych pojawiają się ryby, które występują wyłącznie na Flores lub w jego najbliższym sąsiedztwie. Często wystarczy przejść kilkaset metrów w górę lub w dół cieku, by skład gatunkowy wyglądał zupełnie inaczej. Taki charakter wód sprawia, że Flores jest ciekawym miejscem do obserwacji. Obecność gatunków znanych z akwariów obok form lokalnych pokazuje, jak szybko środowisko reaguje na ingerencję człowieka i jak niewielkie zbiorniki mogą ulegać przekształceniom.
Wyspa Flores
Wyspa Flores leży we wschodniej części Indonezji i należy do archipelagu Małych Wysp Sundajskich. Klimat Flores jest typowo tropikalny, z wyraźnym podziałem na porę suchą i deszczową. Ilość opadów różni się w zależności od regionu; północne wybrzeże jest zazwyczaj
bardziej suche, podczas gdy południowa część wyspy otrzymuje więcej deszczu. Ma to bezpośredni wpływ na charakter lokalnych rzek i strumieni, z których część w porze suchej znacznie się kurczy lub okresowo zanika. Okresowa duża ilość opadów powoduje wzrost poziomu rzek i przemieszczanie się gatunków ryb. Wody śródlądowe Flores składają się głównie z krótkich, stromych cieków wodnych spływających z gór wprost do oceanu. Brakuje tu dużych, stabilnych rzek, a większość wód śródlądowych ma charakter lokalny i sezonowy. Takie warunki sprzyjają izolacji populacji ryb i powstawaniu form przystosowanych do konkretnych środowisk, często ograniczonych do pojedynczych dorzeczy. Mimo rosnącej presji związanej z rozwojem akwarystyki, wiele obszarów wyspy zachowało półnaturalny charakter. To właśnie te mniej zmienione fragmenty Flores są szczególnie istotne dla zachowania lokalnej różnorodności biologicznej, w tym słodkowodnych ekosystemów, które stanowią ważny, choć często pomijany element krajobrazu wyspy.

Ryby odławiałem w górskim potoku z daleka od dużych aglomeracji miejskich. Używałem siatki akwariowej oraz małego akwarium do pomiaru ryb. Wśród ryb odłowionych przeze mnie na Flores dominowały gupiki, które są dostępne w lokalnych sklepach. Gupiki to duży problem w całej Indonezji. Ryby te naturalnie występują w Ameryce Południowej i bardzo szybko zyskały na popularności wśród akwarystów. Łatwo się rozmnażają i przystosowują się do różnych warunków. Tworzone są nowe odmiany gupika, coraz bardziej pożądane w akwarystyce. Na wyspie Flores odłowiłem dziką odmianę gupika – pawie oczko, która utraciła część cech znanych z akwarystyki. Samiec jest mniejszy i bardziej kolorowy, samica z kolei nie posiada wyraźnych kolorów i jest większa od samca.
Tak jak wspomniałem, górskie cieki są też zamieszkiwane przez gatunki endemiczne. Jednym z nich jest Barbodes binotatus, czyli brzanka kropkowana, która występuje na Jawie i Flores. Jest gatunkiem bardzo zmiennym, przez co w różnych regionach może wyglądać nieco inaczej, i bywa mylony z innymi, blisko spokrewnionymi brzankami. W naturze zamieszkuje różnorodne środowiska: od wolno płynących rzek i strumieni, przez kanały irygacyjne, po zalewowe zbiorniki i obrzeża pól ryżowych. Dobrze radzi sobie zarówno w wodach czystych, jak i umiarkowanie przekształconych przez człowieka, co czyni go gatunkiem odpornym i łatwo przystosowującym się do zmian warunków. Choć nazwa ta bywa używana

Brzanki kropkowane nie różnią się bardzo od brzanek znanych z akwarystyki, posiadają one mniej intensywne barwy.

Miejsce odłowu ryb w górskiej osadzie na Flores.
szeroko w Azji Południowo-Wschodniej, populacje występujące na Flores wykazują cechy typowe dla form lokalnych, izolowanych i traktowanych jako endemiczne dla tego regionu. W praktyce Barbodes binotatus reprezentuje odrębną, miejscową linię rozwojową, przystosowaną do warunków wyspy. W kontekście ichtiofauny Flores brzanka kropkowana stanowi dobry przykład gatunku o lokalnym zasięgu, którego obecność łatwo przeoczyć ze względu na niepozorny wygląd. Jednocześnie jest on ważnym elementem miejscowych zespołów ryb i cennym wskaźnikiem stanu niewielkich, słodkowodnych ekosystemów wyspy. Oprócz wymienionych ryb zauważyłem różnego rodzaju babki, prawdopodobnie z rodzaju Stiphodon, czyli popularne w akwarystyce babki tęczowe, a także różnego rodzaju przylgi. Były one bardzo trudne do odłowu i w rezultacie nie udało mi się ich odłowić.

Gupiki odłowione bliżej większej aglomeracji miejskiej. Charakterystyczny na zdjęciu jest bardziej ubarwiony samiec.


Słodkowodne wody wyspy Flores to sieć niewielkich rzek, strumieni i górskich potoków, które bardzo zmieniają się w zależności od pory roku. W porze suchej wiele z nich znacznie się kurczy, a czasem niemal zanika, natomiast w czasie intensywnych opadów potrafią gwałtownie przybrać i połączyć wcześniej odizolowane odcinki. Takie warunki sprawiają, że ryby żyjące na Flores często tworzą małe, lokalne populacje, przystosowane do konkretnych miejsc. Podczas obserwacji łatwo zauważyć wyraźny wpływ człowieka na te środowiska. Obok rodzimych ryb coraz częściej pojawiają się gatunki obce, przede wszystkim gupiki, które trafiły tu z akwariów i dobrze radzą sobie nawet w górskich potokach. Zajmują one wiele siedlisk i potrafią zdominować niewielkie cieki, zmieniając naturalny skład ryb. Jednocześnie w mniej przekształconych miejscach wciąż można spotkać gatunki typowe dla regionu, takie jak lokalne formy brzanki kropkowanej czy kolorowe babki związane z czystą, dobrze natlenioną wodą. Charakterystyczne dla Flores jest to, że skład ryb może zmieniać się na bardzo krótkim odcinku potoku, czasem wystarczy przejść kilkaset metrów, by zobaczyć zupełnie inne gatunki. Pokazuje to, jak delikatne i podatne na zmiany są te niewielkie ekosystemy. Choć słodkowodne wody wyspy rzadko trafiają do przewodników czy na zdjęcia, stanowią ważną część lokalnej przyrody i dobrze pokazują, jak szybko naturalne środowisko reaguje na ingerencję człowieka oraz jak cenne są miejsca, które zachowały bardziej naturalny

Potoki na Flores są niezwykle przejrzyste i jesteśmy w stanie dostrzec nawet najmniejsze ryby.
charakter. Na problem gatunków inwazyjnych w Indonezji duży wpływ ma również brak powszechnej edukacji dotyczącej odpowiedzialnego postępowania z rybami akwariowymi. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji wypuszczania ryb do rzek i potoków, traktując to jako nieszkodliwe działanie. W efekcie do środowiska naturalnego trafia wiele gatunków obcych, które szybko się rozmnażają i wypierają lokalne ryby.
Animonda Vom Feinsten Mini Bites – Kurczak z karczochem 50 g
Smaczna nowość od Animonda stworzona z myślą o dorosłych psach małych ras. Mini Bites to delikatne przysmaki w kształcie serca, idealne jako nagroda treningowa lub przekąska między posiłkami. Receptura jest oparta na wysokiej zawartości składników pochodzenia zwierzęcego (95%), w tym 30% kurczaka, z dodatkiem karczocha dla wyjątkowego aromatu. Produkt nie zawiera zbóż, cukru, soi ani wzmacniaczy smaku, dzięki czemu doskonale sprawdzi się także u psów o wrażliwym układzie pokarmowym. Najwyższa jakość linii Vom Feinsten gwarantuje doskonały smak i troskę o codzienne potrzeby małych pupili.
Wyłączny dystrybutor Animonda w Polsce Badis sp. z o.o. www.badis.com.pl


z szałwią 50 g
Nowość dla małych psów o dużych wymaganiach smakowych. Vom Feinsten Mini Bites to przekąski w kształcie serca, stworzone z 95% składników pochodzenia zwierzęcego, w tym 30% wołowiny, wzbogacone dodatkiem aromatycznej szałwii. Idealne jako nagroda, motywacja podczas treningu lub mały przysmak podawany na co dzień. Receptura bez zbóż, cukru, soi i wzmacniaczy smaku podkreśla wysoką jakość produktu i jego lekkostrawność. Mini Bites łączą wyjątkowy smak z troską o zdrowie i dobre samopoczucie dorosłych psów małych ras.
Wyłączny dystrybutor Animonda w Polsce Badis sp. z o.o. www.badis.com.pl
Animonda Vom Feinsten Raffinesse in Sauce
Wprowadź do swojej oferty produkt, który przyciąga uwagę opiekunów kotów już od pierwszego spojrzenia. To wyjątkowo apetyczna linia saszetek 85 g, stworzona z myślą o najbardziej wymagających mruczkach. Delikatne kawałki mięsa w aromatycznym sosie – kurczak z kaczką, indykiem, cielęciną czy królikiem – oferują nie tylko doskonały smak, lecz także wysoką jakość, której klienci oczekują w segmencie premium. Atrakcyjne, kolorowe opakowania wyróżniają się na półce i zachęcają do zakupu impulsowego, a różnorodność smaków sprawia, że opiekunowie chętnie wracają po kolejne warianty. Produkty Animonda to gwarancja braku zbędnych dodatków, sztucznych aromatów i kompromisów – czysta przyjemność jedzenia, której koty nie potrafią się oprzeć. Dodając linię Raffinesse in Sauce do swojego sklepu, zyskujesz produkt wysokiej rotacji, prestiżowej marki i pewność satysfakcji klientów szukających jakości „z wyższej półki”. Wyłączny dystrybutor Animonda w Polsce Badis sp. z o.o. www.badis.com.pl




Karma lekkostrawna i delikatna dla przewodu pokarmowego. Dodatek glukozaminy i chondroityny poprawia mobilność stawów u starszych psów, dzięki temu mogą cieszyć się lepszą kondycją bez bólu. Naturo Senior to karma o wysokiej zawartości mięsa, zawiera 65% indyka, białka bogatego w witaminy z grupy B, aminokwasy egzogenne i minerały, które wspomagają wzrost i naprawę mięśni.
Import i dystrybucja: Betta Sp. z o.o. B2B: www.betta.pl/ 22 763 19 90
NOWOŚCI! dr Seidel SOFT PILLS – zdrowie w każdym kęsie!
Poznaj SOFT PILLS – innowacyjne suplementy diety w formie miękkich tabletek, które łączą skuteczność działania z pysznym smakiem.
• PRECYZYJNA DAWKA – każda tabletka zawiera starannie dobrane składniki aktywne o naukowo udowodnionym działaniu, które wspierają zdrowie zwierząt na wielu poziomach.

• SMAKOWITA FORMUŁA – są nie tylko łatwe do podania, lecz także chętnie zjadane przez pupili.
• MIĘKKA KONSYSTENCJA – łatwe do pogryzienia, idealne dla zwierząt w każdym wieku.
• BEZ ZBĘDNYCH DODATKÓW – naturalna receptura, bez sztucznych barwników i aromatów.
Odkryj 4 funkcjonalne formuły:
• SKIN CARE SOFT PILLS – miękkie kęsy poprawiające kondycję skóry i sierści.
• JOINT FLEX SOFT PILLS – miękkie kęsy wspomagające mobilność i zdrowie stawów.
• DUOBIOTIC SOFT PILLS – miękkie kęsy wspomagające prawidłowe funkcjonowanie mikrobioty jelitowej.
• ANTI HAIRBALL SOFT PILLS – miękkie kęsy ułatwiające usuwanie kul włosowych.
MIĘKKIE – SMACZNE – SKUTECZNE
Dowiedz się więcej: https://drseidel.pl/soft-pills/

Nowa linia karm suchych dla kotów, łącząca ulepszoną formułę z nowoczesnym, estetycznym wyglądem opakowań. Produkty wyróżniają się wysokim udziałem składników pochodzenia zwierzęcego – minimum 42% – oraz wykorzystaniem świeżych surowców jako głównej bazy receptury. Takie podejście podkreśla jakość składu i przekłada się na wysoką smakowitość karmy. Nowa formuła została opracowana z myślą o aktualnych potrzebach konsumentów, zapewniając lepszą jakość codziennego żywienia. Linia obejmuje szeroki wybór wariantów dopasowanych do etapu życia i potrzeb kotów, a opakowania w prosty sposób podkreślają najważniejsze atuty produktów.
Import i dystrybucja: Betta Sp. z o.o / B2B: www.betta.pl / 22 763 19 90
Wybarwiający pokarm dla wszystkożernych i mięsożernych ryb akwariowych na bazie trzech owadów: hermetii (15%), jedwabnika (15%) i mącznika młynarka (15%), z formułą Tropical’s Colour Booster. Pokarm dostępny jest w formie płatków oraz granulatu w rozmiarze S i XXS.
• Ryby zyskują intensywne wybarwienie dzięki innowacyjnej formule Tropical’s Colour Booster, opartej na naturalnych karotenoidach.
• Pokarm skutecznie wspiera różnorodne potrzeby ryb, dzięki wysokiej koncentracji karotenoidów o różnej biodostępności i aktywności biologicznej.
• Ryby lepiej rosną i są w doskonałej kondycji dzięki wysokostrawnemu białku owadziemu, bogatemu w kluczowe aminokwasy.
• Lepsze trawienie i silniejszy układ odpornościowy zapewnia obecność białka owadziego, które stymuluje rozwój bakterii kwasu mlekowego o działaniu probiotycznym.
• Naturalna dieta i troska o planetę – wykorzystanie owadów w składzie nawiązuje do naturalnego pokarmu ryb i jednocześnie zmniejsza zużycie wody, energii oraz redukuje ślad węglowy.
• Bezpieczeństwo i czysty skład – pokarm nie zawiera sztucznych barwników ani konserwantów.

• Świadomy wybór dla środowiska – opakowanie w całości nadaje się do recyklingu: puszka, nakrętka i etykieta są w 100% recyklingowalne.
Producent: Tropical www.tropical.pl
Poziomo
2) duży żagiel
4) popularny owoc morza
6) dodajesz je do ciasta
8) tkanina przyjemna w dotyku
12) pasuje do rosołu
13) miejscowość z powieści Puzyńskiej
15) kojarzy się ze Zbyszkiem
16) przyda się w lesie tropikalnym
18) dla Zgredka
21) zrobisz ją z żelatyny
22) najwyższy stopień nasilenia zjawiska
25) schowane w ziemi części roślin
26) ponowne popełnienie przestępstwa przez osobę już karaną
27) śnieżyca połączona z silnym wiatrem
28) czynność związana ze śnieżną zimą
Pionowo
1) kojarzy się ze starożytnym Egiptem
3) owoc cytrusowy
5) telewizyjna lub radiowa
7) słynny dżentelmen włamywacz
9) podziw, uwielbienie
10) wspólna duża sypialnia
11) jedzenie owadów
14) zawiera kakao
17) gospodarstwo rolne przyjmujące gości 19) jednomyślny wybór
20) słyszalność dźwięków w pomieszczeniu
23) otoczenie
24) można je układać
Fundatorem nagród jest:

Życzymy miłej zabawy!
Na trzy osoby, które jako pierwsze prawidłowo rozwiążą krzyżówkę i prześlą jej zdjęcie na adres redakcja@zoobranza.com.pl , czekają nagrody niespodzianki ufundowane przez Laboratorium Dermapharm.

Laureatami poprzedniej edycji naszej krzyżówki zostali Państwo: Renata Trancygier-Szpak, Łukasz Stachowicz, Agnieszka Lis. Zwycięzcy otrzymali nagrody-niespodzianki ufundowane przez Redakcję !
Wydawnictwo: FIDELIS PRESS Sp. z o.o. Redaktor naczelna i prowadząca: dr n. wet. Joanna Zarzyńska joanna.zarzynska@zoobranza.com.pl
Reklama: Bernadeta Stańko-Łuczka bernadeta.stanko@zoobranza.com.pl tel. 606-448-000
Adres redakcji: ZooBranża ul. Warszawska 11B lok. 13 05-090 Dawidy Bankowe
Copyright © FIDELIS PRESS Sp. z o.o.
ISSN 2450-0372
Nakład: 4000 egz.

WWW.ZOOBRANZA.COM.PL /ZOOBRANZA
Współpraca autorska: prof. dr hab. Michał Jank dr n. wet. Grzegorz Madajczak prof. dr hab. Piotr Ostaszewski dr inż. Jacek Wilczak dr n. wet. Joanna Zarzyńska Adrianna Iwan, Natalia Młodnicka, dr inż. Rafał Maciaszek, Gniewomir Kuciapski, mgr Berenika Niesłuchowska-Kasprzycka, dr Agnieszka Kurosad, Laura Zarzyńska i inni.
Projekt graficzny: PRO CREO Piotr Łuczka piotr.luczka@procreo.pl
Skład i łamanie: Łukasz Wójcik
Korekta: Ewa Wilczyńska
Redakcja nie zwraca materiałów nie zamówionych. W przypadku materiałów opublikowanych redakcja zastrzega sobie prawo do ich skracania i zmiany tytułów. Warunkiem przyjęcia materiału do druku jest złożenie przez autora oświadczenia, że nie został on złożony do opublikowania w innej redakcji.
Materiały publikowane w magazynie ZooBranża mogą by wykorzystywane publicznie pod warunkiem podania źródła.
Opinie wyrażane na łamach pisma nie zawsze są zgodne z poglądami redakcji.
Wydawca nie ponosi odpowiedzialności za treść opublikowanych ogłoszeń i reklam. Jednocześnie zastrzega sobie prawo odmowy przyjęcia lub odmowy publikacji albo też wstrzymania publikacji ogłoszenia, reklamy lub insertu na wcześniej uzgodnionych warunkach, bez ponoszenia jakiejkolwiek odpowiedzialności z tego tytułu, z przyczyn siły wyższej, sprzeczności ogłoszenia, reklamy lub insertu z prawem bądź zasadami współżycia społecznego (dobrymi obyczajami), albo też sprzeczności z linią programową bądź charakterem publikacji, a także z negatywną oceną przez redakcję tytułu treści zawartych w ogłoszeniu, reklamie lub insercie, oraz sądowego zabezpieczenia bądź zgłoszenia przez osoby trzecie przeciwko Wydawcy, lub osobom trzecim roszczeń lub uprawdopodobnionych zastrzeżeń związanych z ogłoszeniem, reklamą lub insertem bądź ich emisją w zakresie objętym umową.


Sklep stacjonarny w aplikacji
Twoja oferta dostępna bezpośrednio dla użytkowników aplikacji.
Cały rok 2026 za 0 zł
Bez opłat, bez ryzyka, bez zobowiązań.
Promocja oferty sklepu
Twoje produkty i usługi są aktywnie promowane w aplikacji.
Widoczność dla tysięcy opiekunów
Docierasz do lokalnych klientów wtedy, gdy Cię potrzebują.
Lista klientów
Buduj własną bazę klientów i wracających zamówień.
Przypominanie o zakupach
Aplikacja przypomni o kolejnych zakupach — Ty sprzedajesz częściej.
Oferty i akcje Trade marketingowe B2B
Korzystaj z atrakcyjnych ofert od producentów i dystrybutorów
Zamawiając abonament użyj kodu: SKLEP2026 i korzystaj przez cały rok bez opłat.
Zarejestruj sklep na panel.mypetstory.pl


Prowadzisz sklep zoologiczny, jesteś polskim producentem lub dystrybutorem? Dołącz do programu Polskie Punkty i już dziś nagradzaj swoich klientów – zarówno B2C, jak i B2B! PP.POLSKIEPUNKTY.PL