Skip to main content

ZooBranża_Marzec_2026

Page 1


Szanowni Państwo,

marzec to w branży pet care moment, w którym rynek zaczyna mówić pełnym głosem. Pierwsze tygodnie roku przynoszą bowiem nie tylko nowe strategie i plany inwestycyjne, lecz także dane, które pozwalają spojrzeć na sektor z odpowiedniej perspektywy. A ta pozostaje imponująca. Globalny rynek karmy dla zwierząt – fundament całego sektora pet care – osiągnął już wartość ponad 130 miliardów dolarów i według prognoz w ciągu najbliższej dekady wzrośnie do 247,7 miliarda dolarów do 2035 roku, utrzymując stabilne tempo wzrostu na poziomie około 6,5% rocznie. To jeden z najbardziej konsekwentnie rozwijających się segmentów współczesnej gospodarki, napędzany przez rosnącą liczbę zwierząt towarzyszących oraz coraz silniejszą humanizację wraz z potrzebą relacji człowiek – zwierzę w obliczu współczesnego kryzysu związków. Europa pozostaje jednym z najważniejszych centrów tego rozwoju, a Polska coraz wyraźniej zaznacza swoją pozycję zarówno jako producent, jak i rynek konsumencki. Dynamika sektora pet food w Polsce w ostatnich latach była wyraźnie wyższa niż średnia unijna, co pokazuje, że branża zoologiczna stała się jednym z ciekawszych przykładów specjalizacji gospodarczej naszego regionu. Równolegle zmienia się jednak sam konsument. Z okazji Światowego Dnia Konsumenta opublikowano najnowszy barometr przybliżający ewolucję nawyków zakupowych Polaków. Najnowsze analizy dotyczące zachowań zakupowych Polaków pokazują ciekawy paradoks współczesnego rynku. Z jednej strony, rośnie świadomość jakości i składu produktów, obserwuje się zahamowanie spontanicznych zakupów. Jednak badania wskazują, że ogromna część konsumentów reaguje na mechanizmy rabatowe i oferty specjalne, a blisko 80% osób przyznaje, że przynajmniej raz udostępniło swoje dane w zamian za zniżkę. To pokazuje, jak silnym narzędziem sprzedaży pozostaje dziś psychologia ceny i jak duże znaczenie ma umiejętne zarządzanie promocją oraz komunikacją wartości produktu. Polska pozostaje przy tym rynkiem wyraźnie wrażliwym cenowo, co sprawia, że strategie sprzedaży muszą dziś łączyć racjonalną wartość z emocjonalną narracją marki. Jakie są Państwa obserwacje z rynku, czy branża zoologiczna to też sektor, w którym konsumenci poprawiają sobie nastrój zakupami (tzw. retail therapy)?

Nie należy zapominać, że era sztucznej inteligencji zmienia sposób, w jaki branża powinna rozumieć sprzedaż. AI pozwala analizować zachowania klientów, prognozować popyt i personalizować ofertę, ale najważniejszą kompetencją pozostaje umiejętność łączenia danych z doświadczeniem ludzi pracujących w sprzedaży. Najbardziej skuteczne firmy nie rezygnują z tradycyjnych technik handlowych – one je wzmacniają. Sprzedawca wyposażony w wiedzę o potrzebach klienta i wsparcie narzędzi analitycznych staje się dziś jednym z najważniejszych ogniw nowoczesnego ekosystemu sprzedaży. Z analiz polskich konsumentów wynika, że w aplikacjach sprzedażowych poruszają się głównie młodzi ludzie. Jednak niezależnie od wieku cena pozostaje fundamentem decyzji.

W świecie tak dynamicznych zmian szczególnego znaczenia nabiera wiedza. Branża zoologiczna od lat rozwija się dzięki wymianie doświadczeń – między producentami, dystrybutorami, sklepami i specjalistami pracującymi na pierwszej linii kontaktu z klientem. Edukacja pracowników branży – od sprzedawców po menedżerów – staje się jednym z najważniejszych czynników budujących konkurencyjność całego sektora.

O tych wszystkich aktualnych i przyszłych wyzwaniach chcielibyśmy porozmawiać z Państwem na kolejnej edycji Pet Net Poland – spotkania, które – mamy nadzieję – wpisało się już w kalendarz kluczowych wydarzeń biznesowych sektora zoologicznego w Polsce. W tym roku będzie to przestrzeń do rozmowy i wymiany doświadczeń o skalowaniu biznesu, nowych modelach współpracy i o tym, jak rozwijać firmy w świecie, w którym lokalne rynki coraz silniej łączą się z globalną gospodarką pet care.

Patrząc na dane, technologie i zmieniające się zachowania konsumentów, trudno nie dostrzec jednego wniosku: branża pet care wchodzi w kolejny etap dojrzałości. Bardziej analityczny, bardziej technologiczny, ale wciąż oparty na tej samej fundamentalnej wartości – emocjach w relacji między człowiekiem a zwierzęciem. A to właśnie ta relacja od lat sprawia, że sektor zoologiczny pozostaje jednym z najbardziej stabilnych i perspektywicznych obszarów współczesnego biznesu.

W „ZooBranży”, pamiętając o tej wartości, przekazujemy Państwu wiedzę, która pozwala się Wam rozwijać i budować relacje z klientem.

Zapraszamy do lektury!

SPIS TREŚCI

03 Od redakcji

06 Echa Branży

10 Raport Nielsena. Przewodnik po zachowaniach konsumenckich 2026

12 Podsumowanie wydarzenia: Global Pets Forum 2026

22 Moja podróż do serca Azji. Japonia i Tajlandia oczami profesjonalisty z branży zoologicznej

26 Czy Lucy miała psa? Felieton z Etiopii

28 Rutyny i standardy jako fundament sprawnego zarządzania firmą

34 Nowe technologie UX w sprzedaży pet care

38 Czas na działanie! Jak wdrożyć efektywną współpracę międzywydziałową krok po kroku? Cz. 2

42 Jak grooming wchodzi w erę pet wellness

46 Przewlekła choroba nerek, czynniki ryzyka psa lub kota

52 Porównanie modeli dietetycznych w żywieniu kotów

58 Mój szczeniak wszystko niszczy!

64 Jak zmiany klimatu wpływają na kompetencje wektorowe kleszczy?

68 Co zamiast chomika? Ciekawe gatunki z rodziny myszowatych – tłustogon afrykański

72 Wszystko o urządzeniach do uzupełniania odparowanej wody

78 Co nowego na rynku?

82 Krzyżówka

Podziel się wiedzą!

Zostań autorem magazynu

Skontaktuj się z nami: redakcja@zoobranza.com.pl

Małgorzata Biegańska-Hendryk

Techniczka weterynarii, behawiorystka zwierząt towarzyszących i zoodietetyczka kotów. Autorka książek i artykułów o kociej tematyce, twórczyni kierunku studiów podyplomowych „Behawiorystyka zwierząt towarzyszących – koty” na SWPS, prelegentka konferencji i szkoleń dotyczących kociego zachowania, zdrowia i żywienia. Od 2012 roku tworzy markę kocibehawioryzm.pl, prywatnie opiekunka czterech kotów: Stefana, Buni, Gaska i Imbira.

Monika Dachowska

Absolwentka kognitywistyki i dziennikarstwa, zawodowo związana z marketingiem oraz tworzeniem treści. Pisząc o kynologii, skupia się na relacjach między psami a ich opiekunami, bo wierzy, że partnerstwo zaczyna się od zrozumienia siebie nawzajem. Prywatnie miłośniczka psów, koni i książek oraz właścicielka owczarka szetlandzkiego Noxa.

mgr Adrianna Iwan

Mikrobiolog, technik weterynarii, zoopsycholog, studentka medycyny weterynaryjnej na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie. Absolwentka studiów podyplomowych z Praw Zwierząt na Uniwersytecie SWPS w Warszawie. Autorka edukacyjnego profilu Mikrobiolog z przypadku. Członek Polskiej Rady Konsultacyjnej ds. Parazytoz Zwierząt Towarzyszących (ESCCAP Polska).

Sylwia Kowalska

Behawiorystka i trenerka. Praca z psami to dla mnie przede wszystkim sztuka dialogu. Pomagam opiekunom interpretować emocje i potrzeby ich podopiecznych, budując mosty porozumienia tam, gdzie pojawiają się trudności. W praktyce zawodowej stawiam na głębokie zrozumienie psiej psychiki, traktując zachowanie zwierzęcia jako element złożonego systemu komunikatów. rudakura.com

dr n. wet. Agnieszka Kurosad

Obecnie pracuje w dziale R&D Vet Planet Sp. z o.o.; wcześniej adiunkt UPWr., autor i współautor publikacji naukowych i popularno-naukowych, w tym trzech książek związanych z żywieniem i dietetyką zwierząt.

Katarzyna Lipska

Konsultantka biznesowa z doświadczeniem w projektowaniu wizualnych systemów zarządzania oraz wspieraniu rozwoju kompetencji pracowników, a także analiz strategicznych. Posiada doświadczenie łączące różne perspektywy: od środowiska start-upowego po duże organizacje – w każdym kontekście potrafi dostosować metodykę do sytuacji klienta. Absolwentka Politechniki Warszawskiej i Akademii Leona Koźmińskiego. Pasjonatka gotowania i pływania.

Dominika Maciejak

Pasjonatka handlu detalicznego, trenerka, blogerka. Pomaga zwiększyć sprzedaż w sklepach stacjonarnych, internetowych oraz omnichannel. www.skillpoint.pl

Łukasz Pawłowski

Akwarysta i konstruktor urządzeń akwarystycznych, właściciel firmy Aqua-Trend. Od ponad 25 lat zajmuje się akwarystyką morską oraz projektowaniem sprzętu wspierającego stabilne prowadzenie akwarium. Pierwsze urządzenia budował na własne potrzeby, w czasach, gdy specjalistyczny sprzęt był trudno dostępny. Dziś rozwija innowacyjne rozwiązania w dziedzinie automatyki akwarystycznej, które trafiają do akwarystów w Polsce i za granicą.

dr n. wet. Joanna Zarzyńska

Od 2006 r. pracuje naukowo na stanowisku adiunkta w Katedrze Higieny Żywności i Ochrony Zdrowia Publicznego IMW SGGW w Warszawie. Interesuje się tematyką nowej żywności, badaniami konsumenckimi, zagadnieniami One Health i wpływem produkcji żywności na klimat. Pasjonatka kynologii, jeździectwa oraz teatru.

dr Hubert Zientek

Autor ośmiu książek i ponad 300 artykułów o tematyce hobbystycznej. Od 2011 r. prowadzi autorskiego bloga hodowlanego: www.multihobby.net. Ma także swój kanał na YouTube. Obecnie pracuje na stanowisku redaktora naczelnego „Magazynu Weterynaryjnego” (www.magwet.pl) w wydawnictwie medycznym Medical Tribune Polska. W kręgu jego zainteresowań leżą: akwarystyka słodkowodna, chów egzotycznych ptaków ozdobnych, małych ssaków terraryjnych oraz płazów ogoniastych, a ponadto fotografia i wędkarstwo.

BIOFEED – RAZEM BUDUJEMY SILNĄ SPRZEDAŻ

BIOFEED konsekwentnie buduje bliskie relacje ze sklepami zoologicznymi, stawiając na coś więcej niż standardową współpracę handlową. Każdy miesiąc to dziesiątki spotkań z właścicielami i zespołami sklepów w całej Polsce – rozmów o realnych wyzwaniach, analiz sprzedaży i szukania konkretnych rozwiązań. Bo najlepsze wyniki nie biorą się z przypadku – powstają wtedy, gdy działamy wspólnie, „ramię w ramię”.

Marka nie tylko rozwija portfolio produktów premium, lecz aktywnie wspiera sprzedaż w punktach handlowych. Nowoczesne ekspozycje, standy, materiały POS i dopracowany branding półki przyciągają uwagę klientów i ułatwiają im decyzję zakupową. BIOFEED pokazuje, że silna obecność marki w sklepie to przemyślana strategia zwiększająca rotację, wartość koszyka i lojalność klientów.

Każdy sklep jest inny – dlatego BIOFEED oferuje wsparcie dopasowane do lokalnych potrzeb. Organizacja dnia z marką, szkolenie personelu, analiza asortymentu czy wspólne zaplanowanie akcji sprzedażowych – Koordynatorzy Obszarów Sprzedaży są w terenie i realnie wspierają partnerów w rozwoju biznesu.

Jeśli chcesz wzmocnić kategorię pet food w swoim sklepie, zwiększyć sprzedaż i pracować z marką, która jest obecna, zaangażowana i nastawiona na długofalową współpracę – BIOFEED zaprasza do kontaktu.

Skontaktuj się ze swoim przedstawicielem BIOFEED lub napisz na kospetfood@biofeed.pl

Program wydarzeń INTERZOO 2026

Podczas najbliższej edycji Interzoo 2026 organizatorzy przygotowali rozbudowany program wydarzeń towarzyszących obejmujący liczne wykłady, panele i sesje eksperckie odbywające się przez cały czas trwania targów.

Wśród nowości pojawi się Interzoo Sustainability Conference , która odbędzie się 11 maja i będzie poświęcona zagadnieniom zrównoważonego rozwoju w branży zoologicznej. W programie znajdzie się również Interzoo Groomers’ Day zaplanowany na 14 maja – wydarzenie skierowane do groomerów, stylistów oraz specjalistów zajmujących się pielęgnacją zwierząt. Nowym elementem programu będzie także Interzoo Sourcing Stage, platforma prezentacji i spotkań poświęcona tematyce produkcji oraz łańcuchów dostaw w branży zoologicznej. Równolegle 11 maja ponownie odbędzie się europejska edycja Petfood Forum Europe, organizowana przez WATT Global Media, skupiająca ekspertów i producentów z sektora karmy dla zwierząt. Program Interzoo 2026 obejmie także wydarzenia poświęcone analizie rynków oraz innowacjom w branży zoologicznej. W ramach Interzoo Country Sessions uczestnicy będą mogli poznać aktualną sytuację i perspektywy rozwoju poszczególnych rynków krajowych.

Z kolei Fresh Ideas Stage stanie się przestrzenią prezentacji nowych produktów i koncepcji rozwijanych zarówno przez start-upy, jak i dojrzałe marki. Jednym z najważniejszych punktów programu będzie Fresh Ideas Contest , zaplanowany na 15 maja 2026 r., podczas którego młode firmy zaprezentują swoje projekty przed jury i powalczą o nagrody.

Organizatorzy zapowiadają również wydarzenia integracyjne, w tym Interzoo Party w klimacie „Tropical Night”. Wystawcy będą mogli także organizować własne spotkania na stoiskach – tzw. stand parties – które zaplanowano na 13 maja.

Z aplikacją Interzoo App możesz zaplanować swoją wizytę na targach, umawiać spotkania oraz zapisywać kontakty biznesowe.

Więcej informacji: www.interzoo.com

Zoomark patrzy już w przyszłość i przygotowuje się do edycji 2027

Organizatorzy Zoomark rozpoczęli przygotowania do kolejnej edycji targów, jednocześnie utrzymując aktywność branży zoologicznej przez cały 2026 rok dzięki nowym wydarzeniom i projektom międzynarodowym.

Wydarzenie, które stało się jednym z najważniejszych miejsc spotkań dla globalnego rynku karmy i akcesoriów dla zwierząt, powróci do BolognaFiere w dniach 11–13 maja 2027 r. Targi ponownie zgromadzą przedstawicieli całej branży – od producentów i dystrybutorów po kupców i specjalistów z całego łańcucha dostaw.

Droga do 22. edycji targów będzie widoczna już podczas Interzoo 2026 , gdzie Zoomark zaprezentuje się na stoisku 124 w hali 1 i ujawni pierwsze szczegóły dotyczące kolejnej odsłony wydarzenia.

Nowa edycja oparta na sukcesie

Po bardzo dobrych wynikach poprzedniej edycji Zoomark 2027 zachowa formaty i inicjatywy, które cieszyły się największym zainteresowaniem, jednocześnie wprowadzając nowe tematy i elementy programu. Celem jest dalsze wzmacnianie roli targów jako globalnej platformy biznesowej dla branży zoologicznej ze szczególnym naciskiem na dobrostan zwierząt na każdym etapie ich życia.

Jak podkreśla Pascale Sonvico, Show Office and Sales Manager Zoomark, wydarzenie od lat wykracza poza tradycyjną formułę targów i stało się miejscem, w którym spotykają się innowacje, wiedza rynkowa oraz międzynarodowy networking.

Zoomark Days – branża aktywna przez cały rok Choć do targów pozostało jeszcze ponad rok, organizatorzy uruchamiają nowy program Zoomark Days, który ma utrzymać dialog z branżą przez cały 2026 rok. W ramach inicjatywy zaplanowano cykl konferencji, warsztatów i wydarzeń networkingowych poświęconych najważniejszym trendom rynku zoologicznego. Program obejmuje dwa główne formaty:

• Industry Insights – całodniowe konferencje dla producentów, marek i specjalistów branży,

• Retail Labs – seminaria skierowane do wyspecjalizowanych sprzedawców detalicznych i operatorów rynku.

Strefa zrównoważonego rozwoju

na Global Pet Expo 2026

Podczas tegorocznej edycji Global Pet Expo, która odbędzie się 25–27 marca 2026 r. w Orlando, organizacja Pet Sustainability Coalition ponownie zaprezentuje Sustainability Pavilion – przestrzeń poświęconą zrównoważonemu rozwojowi w branży zoologicznej.

Strefa, zlokalizowana w sekcji Natural Section, zgromadzi firmy z całego łańcucha dostaw rozwijające ekologiczne produkty i rozwiązania dla rynku pet. W ramach programu edukacyjnego Global Learning Series zaplanowano także serię krótkich sesji na Pet Sustainability Stage , poświęconych m.in. innowacjom w opakowaniach, odpowiedzialnemu pozyskiwaniu surowców oraz oczekiwaniom konsumentów wobec zrównoważonych marek.

Uzupełnieniem programu będą Sustainability Innovation Kiosks , w których dostawcy i producenci za -

Pierwsze wydarzenie z cyklu Industry Insights odbędzie się 15 kwietnia 2026 r. w Mediolanie we współpracy z  Ecommerce School . Tematem spotkania będą strategie e-commerce i omnichannel na rynku produktów dla zwierząt.

Z kolei Retail Labs przyjmie formę roadshow skierowanego do sklepów zoologicznych, groomerów, centrów ogrodniczych i operatorów detalicznych.

Pierwsze wydarzenia zaplanowano w  Mediolanie w lipcu oraz w Rzymie we wrześniu 2026 r., a kolejne spotkania odbędą się później także w południowych regionach Włoch.

Międzynarodowa ekspansja

Jednym z filarów strategii rozwoju Zoomark jest także dalsza internacjonalizacja wydarzenia. Przykładem jest nowy projekt PetBridge powered by Zoomark , czyli targi B2B stworzone w celu połączenia szybko rosnącego rynku produktów dla zwierząt w  Indiach z globalną branżą.

Pierwsza edycja wydarzenia odbędzie się 25–26 listopada 2026 r. w Mumbaju w  Bombay Exhibition Center. Projekt realizowany jest we współpracy z Inspira Bridge Events . Rynek zoologiczny w Indiach, którego wartość w 2024 r. szacowano na ok. 3,6 mld USD, ma według prognoz przekroczyć 7 mld USD do 2030 r. , napędzany przez premiumizację produktów, innowacje oraz rosnącą liczbę opiekunów zwierząt.

Spojrzenie w przyszłość

Dzięki inicjatywom całorocznym, rozwijaniu międzynarodowych partnerstw oraz nowym projektom, takim jak PetBridge, Zoomark 2027 chce jeszcze bardziej umocnić swoją pozycję globalnej platformy biznesowej dla branży zoologicznej.

prezentują nowe materiały, technologie oraz usługi wspierające rozwój bardziej zrównoważonego łańcucha dostaw w branży zoologicznej.

Więcej informacji: www.petsustainability.org

Polski start-up, laureat Best4Pets 2025, w globalnym programie UNLEASHED by Purina Psinder, aplikacja ułatwiająca adopcję psów, dołącza do międzynarodowego programu inkubatora technologicznego wspierającego innowacje w sektorze pet care. Globalny program UNLEASHED by Purina co roku wspiera wybrane start-upy w testowaniu i wdrażaniu innowacyjnych rynkowych pomysłów poprzez mentoring, finansowanie oraz dostęp do specjalistycznych zasobów w ramach 20-tygodniowego programu wsparcia. W gronie „Class of 2026” znalazło się sześć obiecujących start-upów z całego świata, obok polskiego Psindera, zakwalifikowały się również firmy z Korei Południowej, Hongkongu, Szwecji, Niemiec i Brazylii. Udział w inicjatywie jest dla polskiego start-upu szansą na wdrożenie istotnego usprawnienia w obszarze opieki nad zwierzętami. Program organizowany przez Purina Accelerator Lab działa w modelu test and learn, pomagając firmom szybciej skalować biznes.

Szczegółowe informacje są dostępne na stronie: https://www.unleashedbypurina.com

68 proc. Polaków uważa, że kot ich ignoruje. Eksperci: to efekt błędnej interpretacji kociej komunikacji

Aż 68 proc. Polaków ma wrażenie, że ich kot ich ignoruje, a taki sam odsetek przynajmniej raz zastanawiał się, czy zwierzę w ogóle ich kocha – wynika z badania przeprowadzonego na potrzeby kampanii „Od ignorowania do uwielbienia” marki Sheba należącej do Mars. Zdaniem ekspertów wrażenie obojętności często wynika jednak z błędnej interpretacji subtelnej kociej mowy ciała. Badanie pokazuje również, że w wielu domach kot nie jest postrzegany jako „zwierzę całej rodziny”. W gospodarstwach wieloosobowych 40 proc. opiekunów uważa, że pupil darzy ich większym uczuciem niż innych dorosłych domowników, a niemal co trzeci ma poczucie, że to ktoś inny jest jego faworytem. Jedynie około 35 proc. respondentów sądzi, że kot kocha wszystkich domowników jednakowo. Przekłada się to także na codzienne zachowania opiekunów. Niemal co trzeci próbował „rozmawiać po kociemu”, naśladując miauczenie, a co czwarty odwzajemniał powolne mruganie lub zmieniał przestrzeń w mieszkaniu, aby zwiększyć komfort zwierzęcia. 16 proc. badanych wstaje wcześniej niż kot, aby przygotować mu śniadanie, a 13 proc. ogląda razem z nim tzw. kocią telewizję. Zdarzają się również bardziej symboliczne gesty – 8 proc. prowadziło z kotem wideorozmowy, a 3 proc. zdecydowało się na tatuaż z jego wizerunkiem. Eksperci podkreślają, że relacja z kotem buduje się inaczej niż z psem i wymaga cierpliwości oraz respektowania granic zwierzęcia. Kluczowe znaczenie mają także codzienne rytuały, takie jak regularne karmienie, wspólna zabawa czy

zapewnienie kotu bezpiecznych miejsc do obserwacji i odpoczynku. Przewidywalne środowisko zwiększa poczucie bezpieczeństwa zwierzęcia, co sprzyja budowaniu więzi z opiekunem. Kampania „Od ignorowania do uwielbienia” ma wspierać opiekunów w lepszym rozumieniu kociej komunikacji oraz budowaniu relacji zgodnej z naturą zwierzęcia. W jej ramach przygotowano m.in. kilkudniowe wyzwanie zachęcające do wykorzystywania codziennych rytuałów – takich jak karmienie czy zabawa – do wzmacniania więzi z kotem.

Szczegóły dostępne na: https://www.sheba.pl/

PET NET POLAND 2026: BUILDING A SUCCESSFUL BUSINESS OF THE FUTURE

Zapraszając Państwa na kolejną edycję PET NET POLAND, informujemy, że podczas konferencji poznacie Państwo najnowsze dane i analizy dla rynku pet care opracowane przez Euromonitor International Już teraz możemy się z Państwem podzielić analizą trendów roku 2025 i prognozami na rok 2026 dla Polski.

Trend premiumizacji nabierał coraz większego rozpędu. Nawet w kategoriach tradycyjnie kojarzonych z niskimi cenami, takich jak ekonomiczna sucha karma dla psów, marki podnoszą jakość składników, opakowań i wizerunku marki, aby przyciągnąć coraz bardziej wymagających konsumentów. Te ulepszenia sprawiają, że produkty z segmentu ekonomicznego wydają się bardziej ekskluzywne, zacierając granice między poszczególnymi przedziałami cenowymi. Tymczasem rozwój rynku mokrej karmy dla kotów klasy premium jest napędzany przez miejski styl życia i starzejącą się populację kotów, a coraz bardziej funkcjonalne deklaracje i innowacje, takie jak białko pochodzenia owadziego, wchodzą do głównego nurtu. W tym spolaryzowanym kontekście oznacza to, że konsumenci są skłonni zapłacić więcej za postrzegane korzyści zdrowotne i specjalistyczne wartości odżywcze, jeśli wartość ta jest oczywista.

Rasa Vaiciuniene

Konsultantka Euromonitor International

Pet Net Poland 2025 zgromadził w jednym miejscu przedstawicieli polskiego rynku produktów dla zwierząt: producentów, dystrybutorów i sprzedawców detalicznych – społeczność otwartą na zdobywanie wiedzy i odkrywanie nowych trendów istotnych dla opiekunów zwierząt. Podczas sesji można było się dowiedzieć, jakie nowe składniki pojawiają się na rynku i jakie kwestie nurtują sprzedawców detalicznych, którzy są głosem i odzwierciedlają obawy nowych opiekunów zwierząt. Wydarzenie to było doskonałą okazją do nawiązania wartościowych kontaktów, wzajemnej wymiany wiedzy oraz świętowania wspólnych sukcesów.

Wartość polskiego rynku zoologicznego w 2025 roku i prognozy na 2026 (mln PLN)

W 2025 r. liczba psów w Polsce ponownie wzrosła, co przyczynia się do wzrostu ogólnej sprzedaży karmy dla psów, która stanowi największą kategorię zarówno pod względem wartości, jak i wielkości sprzedaży. Karma dla psów odnotowuje również silniejszy wzrost niż karma dla kotów, zarówno pod względem wartości, jak i wielkości sprzedaży, mimo że karma dla kotów również wykazuje pozytywne wyniki. To oznacza, że coraz więcej opiekunów zwierząt domowych odchodzi od domowych lub alternatywnych metod żywienia. Wartość sprzedaży karmy dla kotów i psów również rośnie nieco szybciej niż inflacja, która obecnie ustabilizowała się po niedawnych wahaniach. Mimo to inflacja nadal wpływa na dynamikę cen na rynku.

Ogólnie rzecz biorąc, polscy konsumenci pozostają bardzo wrażliwi na ceny, co znajduje odzwierciedlenie w rozwoju dyskontów jako kanału sprzedaży detalicznej. Kilka lat rosnących kosztów utrzymania wpłynęło na zachowania zakupowe konsumentów, w wyniku czego wielu opiekunów zwierząt domowych decyduje się na tańsze opcje i przechodzi na produkty z segmentu ekonomicznego. Chociaż rynek produktów dla zwierząt domowych charakteryzuje się zazwyczaj niską elastycznością dochodową –opiekunowie traktują swoje zwierzęta priorytetowo nawet w trudnych czasach – przedłużająca się inflacja i zmęczenie rosnącymi kosztami życia zakłóciły tradycyjne wzorce wydatków. Jednak ta zmiana nie oznacza końca trendu premiumizacji. Wręcz przeciwnie, segment ekonomiczny znacznie się rozwinął, a poprawa jakości, wizerunku marki i opakowań sprawia, że coraz trudniej jest odróżnić go od oferty średniej klasy lub premium.

Jednak choć czynniki te spowodowały zwrot w kierunku produktów ekonomicznych i marek własnych, zwłaszcza w przypadku artykułów pierwszej potrzeby, takich jak karma dla psów i żwirek dla kotów, to wraz z poprawą sytuacji gospodarczej oczekuje się, że wielu opiekunów ponownie zacznie w większym stopniu wybierać produkty z segmentu premium, zwłaszcza te o wyraźnych korzyściach zdrowotnych.

Odzwierciedla to ogólną polaryzację między segmentami ekonomicznym a premium, przy czym oferta w średnim przedziale cenowym traci na znaczeniu.

Wartość polskiego rynku zoologicznego w 2025 roku i prognozy na 2026 (mln PLN)

Wzrost % YoY rynku zoologicznego w Polsce

Wzrost % YoY rynku zoologicznego w Polsce

RAPORT NIELSENA

PRZEWODNIK PO ZACHOWANIACH

KONSUMENCKICH 2026

Raport Consumer Outlook 2026 pokazuje, że konsumenci wchodzą w rok 2026 z pozornie rosnącą pewnością siebie, jednak dane ekonomiczne pokazują, że ta pewność ma charakter adaptacyjny, a nie realny. Deklarowany wzrost pewności siebie nie wynika z poprawy sytuacji finansowej, lecz z adaptacji do ciągłej presji kosztowej.

Jak zmienność konsumencka kształtuje rynek: implikacje dla producentów i detalistów branży zoologicznej?

Inflacja, wysokie wydatki codzienne oraz koszt pieniądza pozostają realnym obciążeniem budżetów gospodarstw domowych, a zmienność staje się nową normą rynkową. Niestabilność została przez konsumentów „oswojona”. W praktyce oznacza to, że klienci nauczyli się funkcjonować w warunkach ciągłej presji finansowej, nie odzyskując jednocześnie pełnej swobody zakupowej. Zmienność przestaje być zjawiskiem przejściowym – staje się stałym elementem środowiska rynkowego, który powinien być uwzględniany w długoterminowych stra -

OPRACOWANIE RAPORTU: dr Joanna Zarzyńska

tegiach biznesowych. To paradoksalnie stwarza specyficzne wyzwania i możliwości dla sektora zoologicznego. Przykładowo karma dla zwierząt domowych, to jedna z kategorii, które odczuły największy pozytywny wpływ spowolnienia inflacji w 2025 r. (0,5%, spadek z 6,5% w 2024 r.).

Dla rynku zoologicznego oznacza to stabilność popytu, ale jednocześnie wzrost selektywności zakupowej. Opiekunowie zwierząt nie rezygnują z karmy, suplementów czy produktów zdrowotnych, jednak coraz częściej weryfikują, dlaczego dany produkt ma uzasadnione miejsce w ich koszyku. Emocjonalna relacja ze zwierzęciem nie znosi potrzeby racjonalizacji wydatków.

Każdy zakup musi się obronić

Raport jednoznacznie wskazuje, że współczesne wydatki są celowe. Konsument nie kupuje mniej, lecz kupuje uważniej. Każdy produkt musi dostarczać realnej wartości, być dopasowany do potrzeb i wzbudzać zaufanie. Personalizacja, wygoda i transparentność stają się kluczowymi czynnikami decyzyjnymi, podczas gdy komunikacja ESG przestaje być wyróżnikiem – jest rynkowym standardem.

W branży zoologicznej „wartość” oznacza dziś nie tylko skład i cenę, lecz także funkcjonalność: wsparcie trawienia, zdrowia stawów, odporności czy kondycji skóry i sierści. Produkty ogólne ustępują miejsca formułom dopasowanym do wieku, rasy, stylu życia i stanu zdrowia zwierzęcia. Doradcy i sprzedawcy zyskują kluczową rolę w uzasadnianiu wyboru produktu – nie poprzez promocję, lecz poprzez edukację.

Granica podwyżek została osiągnięta

Autorzy raportu podkreślają, że konsumenci są „wypompowani” finansowo i nie zaakceptują kolejnych wzrostów cen. Tradycyjna strategia kompensowania kosztów przez podwyżki przestaje działać. Wzrost wartości rynku ma być w kolejnych latach budowany poprzez wolumen: częstsze wizyty zakupowe, większe koszyki oraz lepsze dopasowanie oferty.

W praktyce oznacza to konieczność przemyślanej architektury cenowej w sklepach zoologicznych. Zamiast jednej drogiej linii premium rośnie znaczenie portfolio: produktów ekonomicznych „bez wstydu jakościowego”, średniego segmentu funkcjonalnego oraz wyraźnie uzasadnionego premium. Kluczowe stają się opakowania wielkościowe, programy lojalnościowe i subskrypcje karm, które pozwalają klientowi przewidywać wydatki.

Marki własne jako realna alternatywa

Raport wskazuje na dalsze umacnianie się marek własnych, które przestały być postrzegane jako kompromis jakościowy. Dla wielu konsumentów to właśnie one oferują dziś najlepszy stosunek wartości do ceny, jednocześnie budując lojalność wobec sieci handlowej. W branży zoologicznej marki własne coraz częściej wchodzą w obszary dotąd zarezerwowane dla dużych graczy: karmy specjalistyczne, linie monoproteinowe, produkty bezzbożowe czy pielęgnacja. To wyzwanie dla producentów markowych, którzy muszą na nowo uzasadnić swoją obecność w koszyku – poprzez badania, rekomendacje weterynaryjne i realne innowacje, a nie wyłącznie rozpoznawalność marki.

Sprzedawca jako medium i doradca

Omnichannel i doświadczenie transakcyjne decydują o konwersji. Konsument oczekuje połączonych doświadczeń zakupowych – social commerce, quick commerce i RMN-y łączą się w ekosystem, w którym poznanie produktu i zakup są połączone. Retail Media Networks (RMN) zmieniają handel, integrując reklamę bezpośrednio z procesem zakupowym. Dla branży zoologicznej to oznacza, że produkty muszą być widoczne tam, gdzie opiekun zwierzaka zaczyna poszukiwanie (wideo społecznościowe, poradniki, aplikacje), a proces zakupu musi dawać szybkie i przewidywalne korzyści. Dla

NAJWAŻNIEJSZE

IMPLIKACJE

DLA BRANŻY ZOOLOGICZNEJ

Detaliści: zwiększaj widoczność marek własnych i oferty subskrypcyjnej; wykorzystuj RMN do segmentowanych kampanii.

Producenci: priorytet na jakość, transparentność składu i formuły funkcjonalne; rozważ innowacje surowcowe.

Doradcy w sklepach: buduj zaufanie przez edukację opiekuna.

konsumenta oznacza to bardziej trafne oferty, wygodę i lepsze programy lojalnościowe, np. subskrypcje karmy z elastyczną dostawą, rekomendacje weterynaryjne zintegrowane w sklepie. Dla producentów i detalistów – konieczność nowego podejścia do komunikacji i danych. W branży zoologicznej oznacza to rosnącą rolę treści eksperckich w miejscu sprzedaży: rekomendacji żywieniowych, porad zdrowotnych, narzędzi dopasowujących produkt do potrzeb zwierzęcia. Sklep zoologiczny – fizyczny i online – staje się nie tylko punktem zakupu, lecz źródłem wiedzy. Wygrywać będą ci, którzy połączą sprzedaż z kompetencją.

Innowacje napędzane zmiennością surowców

Zmienność cen surowców wymusza reformulacje, ale jednocześnie otwiera pole dla innowacji opartych na alternatywnych składnikach. Producenci zdolni do szybkiego reagowania mogą jednocześnie dostarczyć przystępność cenową, funkcjonalność i zaufanie.

Dla karm dla zwierząt oznacza to większe zainteresowanie alternatywnymi źródłami białka, lepszym wykorzystaniem surowców oraz precyzyjną komunikacją wartości odżywczej. Kluczowe będzie utrzymanie strawności i bezpieczeństwa żywieniowego – aspekty, które z perspektywy opiekuna zwierzęcia są niepodlegające kompromisom.

Wniosek końcowy dla branży zoologicznej

Konsument 2026 roku nie oczekuje cudów – oczekuje sensu. Sensu w składzie, cenie, formacie zakupu i komunikacji. Branża oparta na emocjonalnej relacji człowieka ze zwierzęciem ma naturalną przewagę, ale tylko wtedy, gdy potrafi ją uzasadnić rzetelną jakością i wiedzą. W erze „stałej zmienności” zwyciężają ci, którzy łączą dowody jakości z prostotą i wygodą zakupu. Dla sektora zoologicznego oznacza to więcej niż dostosowanie cen –to strategiczne przesunięcie w stronę wartości, dostępności i zaufania. Raport daje jasny komunikat: zaufanie zdobywa się przez konsekwentne dostarczanie jakości w sposobie, w jaki produkt jest formułowany, sprzedawany i obsługiwany.

PODSUMOWANIE WYDARZENIA:

GLOBALPETS FORUM 2026

GlobalPETS Forum 2026 odbyło się w dniach 20–22 stycznia 2026 r. w Stambule. Wydarzenie miało charakter konferencji i platformy networkingowej, podczas której omawiano przyszłość globalnego rynku produktów dla zwierząt. Podczas forum liderzy biznesu i eksperci branżowi dyskutowali o tym, w jaki sposób firmy mogą wykorzystać nowe technologie oraz lepiej rozumieć potrzeby klientów, aby rozwijać swoje przedsiębiorstwa w zmieniającym się otoczeniu gospodarczym.

MATERIAŁ UDOSTĘPNIONY DZIĘKI UPRZEJMOŚCI MAGAZYNU PETS INTERNATIONAL

Rynek między luksusem a oszczędnością

Jednym z głównych tematów wydarzenia była polaryzacja rynku . Z jednej strony rośnie zainteresowanie produktami premium i luksusowymi, z drugiej – coraz więcej klientów szuka tańszych, bardziej ekonomicznych rozwiązań

Analizując dynamikę kategorii z perspektywy makroekonomicznej, widać, że inflacja spada, ale wzrost w segmencie produktów dla zwierząt domowych uległ stagnacji; nasycenie rynku wywiera presję na popyt konsumencki, a szczególnym wyzwaniem jest pogodzenie

pozornie sprzecznych trendów w kierunku luksusu i przystępności cenowej, podczas gdy oczekuje się, że globalny produkt krajowy brutto spowolni w tym roku do około 3%, inne wskaźniki rzucają bardziej pozytywne światło na gospodarkę 2026 r. – Oczekujemy, że od 2026 r. globalny scenariusz bazowy będzie napędzany obniżką stóp procentowych, a także złagodzeniem inflacji – tak podsumowała prognozy ekspertka EUROMONITOR INTERNATIONAL, Sahiba Puri. Skutkiem tego scenariusza dla rynku produktów dla zwierząt domowych jest rosnąca polaryzacja cenowa między tymi, którzy nie żałują pieniędzy na swoich pupili, a tymi, którzy muszą się trzymać budżetu.

TŁUMACZENIE Z J. ANGIELSKIEGO: dr Joanna Zarzyńska

Jednak zamiast budzić niepokój, prognoza ta stanowi dla branży zoologicznej okazję do strategicznych inwestycji. Według NielsenIQ obserwujemy naprawdę imponujące tempo wzrostu wartości i wolumenu na rynkach wschodzących Europy Wschodniej i regionu Azji i Pacyfiku, nawet mimo że w Ameryce Północnej i Europie Zachodniej tempo wzrostu wartości i wolumenu utrzymuje się na stałym poziomie lub spada. 81% całkowitej wartości rynku produktów dla zwierząt domowych nadal skupia się w tych regionach, co sprawia, że są one istotne dla wszystkich rodzajów podmiotów.

Firmy działające w branży muszą więc jednocześnie oferować produkty wysokiej jakości oraz dbać o ich dostępność cenową.

Rosnąca rola danych i technologii

Podczas forum podkreślano znaczenie technologii cyfrowych i analizy danych w rozwoju branży zoologicznej.

Wykorzystanie danych przez sztuczną inteligencję typu agentowego

Podczas jednej z prezentacji eksperci zaskoczyli audytorium, przedstawiając jeszcze jednego kolegę – agenta AI. Wskazywano, że modele LLM są niezwykle skuteczne w przewidywaniu kolejnych działań użytkownika. Sztuczna inteligencja typu agentowego wykorzystuje tę zdolność LLM-ów, łącząc ją z innymi narzędziami, i w ten sposób podejmuje działania w oparciu o te dane. Wykorzystuje się dane wejściowe zebrane od klientów za pośrednictwem telefonu, e-maila, WhatsApp-a i czatów, aby wyszkolić wielomodelowy system Agentic AI, który myśli i działa jak pracownik. Agent ten obsługuje klientów 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu i uczy się na podstawie historii, aby rekomendować zabiegi i produkty. Systemy mogą być dostępne dla personelu, który może zasięgać w nich informacji na temat pytań zadawanych przez konsumentów lub możemy umieścić kody QR, które konsumenci mogą zeskanować, aby przejść do WhatsApp-a i porozmawiać z agentami.

Firmy planujące wdrożenie tej technologii muszą ustalić różne priorytety i stworzyć odrębne moduły obsługujące każdy z nich. Kolejną kwestią, którą należy wziąć pod uwagę, jest to, że rozwiązanie musi być zaprojektowane z myślą o wszystkich pokoleniach – od osób urodzonych w erze cyfrowej po te, które nie są zaznajomione z technologią. Innymi słowy, wyzwaniem jest stworzenie wydajnego systemu, który zapewni konsumentom dostęp do intuicyjnej usługi opartej na danych, którym można zaufać – skuteczność modułu zależy od jakości danych.

Należy zacząć od niewielkich eksperymentów i stopniowo je rozszerzać; utrzymywanie stałego kontaktu z klientami jest korzystniejsze, ponieważ nie rezygnują tak łatwo, jak w przypadku innych narzędzi.

Eksperci podkreślali znaczenie:

• analizy danych konsumenckich,

• wykorzystania sztucznej inteligencji,

• cyfryzacji sprzedaży i marketingu.

Technologie te pomagają firmom lepiej rozumieć potrzeby właścicieli zwierząt oraz szybciej reagować na zmiany rynku.

TikTok odpowiada obecnie za 68% całego światowego handlu społecznościowego.

Nowe kanały sprzedaży – rosnąca rola handlu w mediach społecznościowych

Kolejny przełom technologiczny, który wzbudził zainteresowanie uczestników forum – dotyczący handlu społecznościowego oraz tego, w jaki sposób TikTok Shop może stać się nową przestrzenią dla zakupów markowych i detalicznych. Założyciel i CEO agencji Z Media wyjaśnił, że TikTok odpowiada obecnie za 68% całego światowego handlu społecznościowego. Platforma ta staje się pełnoprawnym kanałem sprzedaży detalicznej, ponieważ proces odkrywania produktów i ostateczna decyzja o zakupie odbywają się w tym samym czasie. Nie gwiazdy ani influencerzy powinni być wykorzystywani przez marki do komunikacji z klientami, ale zwykli ludzie, którzy rozumieją istotę i kulturę platformy. W sektorze pet care w social commerce zainteresowania ludzi skupiają się wokół trzech głównych trendów: treści, które sprawiają, że produkt staje się niezbędny, prezentacji problemów i rozwiązań oraz tożsamości i społeczności, ponieważ opiekunowie zwierząt domowych bardzo często identyfikują się poprzez ich rasę, wartości lub styl życia i kupują produkty, które wzmacniają to poczucie przynależności.

Oznacza to, że firmy muszą rozwijać nowe strategie marketingowe i sprzedażowe w świecie cyfrowym.

Zmieniające się zachowania opiekunów zwierząt

Dyrektor globalnej agencji Insider Trends określił rok 2026 jako rok „konsumenta zawsze aktywnego”. Oznacza to, że firmy muszą codziennie prezentować nowe produkty i nieustannie zmieniać ofertę w swoich kanałach,

ECHA BRANŻY

aby pozostać na czasie. Jednak ta dynamika doprowadziła również do nasycenia rynku, co skłania klientów do rozkładania wydatków na większą liczbę sprzedawców – średnio przystępują oni do 99 programów lojalnościowych, ale aktywnie korzystają z mniej niż połowy z nich. Dla sprzedawców detalicznych kwestia ta musi stanowić centralny element ich strategii. Jeśli zamierzają oni wprowadzić program lojalnościowy, musi on zacząć budować głębszą więź z klientem na poziomie emocjonalnym. Prosty proces transakcyjny nie zadziała, chyba że jesteś najtańszą firmą na świecie. Na całym świecie sklepy są ważnymi miejscami odkrywania produktów w przeciwieństwie do zalewu ofert internetowych. Stają się one również przestrzeniami, w których ludzie chcą tworzyć i udostępniać treści oraz spędzać czas w przyjemny sposób. Sprzedawcy detaliczni mają szansę wypełnić tę lukę społeczną.

O tym, jak zmieniają się sklepy i ich podejście do klienta w ramach case study, została opowiedziana historia sieci Tom &Co z Belgii, obecnej również w Luksemburgu, Francji i Niderlandach.. Przepisy dotyczące zrównoważonego rozwoju a zaufanie klientów

Oprócz wzrostu i innowacji zrównoważony rozwój stał się kolejnym kluczowym czynnikiem budującym zaufanie w branży zoologicznej. 58% konsumentów chce bardziej zrównoważonych produktów. Są oni sceptyczni, ponieważ wiele firm wysuwa bezpodstawne twierdzenia dotyczące zrównoważonych produktów, a konsumenci zdają sobie z tego sprawę – wyjaśniał Jim Lamancusa (PSC). Aby zdobyć zaufanie opiekunów zwierząt domowych i osiągnąć realistyczne cele, firmy z tej branży muszą dostosować się do ważnych przepisów, które wejdą w życie w UE. Jednym z nich jest dyrektywa dotycząca wzmocnienia pozycji konsumentów w zakresie transformacji ekologicznej, znana również jako przepisy przeciwko greenwashingowi. Według prelegenta, każde państwo członkowskie musi posiadać krajowe przepisy w tej sprawie do marca 2026 r., ponieważ przepisy muszą być w pełni egzekwowane od września. Zgodnie z tymi przepisami firmy muszą unikać fałszywych i wprowadzających w błąd oświadczeń dotyczących środowiska i obiegu zamkniętego, przedstawiać przejrzyste i dokładne dowody na poparcie wszystkich swoich oświadczeń dotyczących zrównoważonego rozwoju oraz zapewniać konsumentom lepsze informacje w punktach sprzedaży, np. na opakowaniach i w sklepach. Zmiana ta niesie ze sobą również szanse, ponieważ przedsiębiorstwa myślące przyszłościowo zazwyczaj odnoszą korzyści w okresie transformacji. Projektując produkty zgodnie z najsurowszymi, obowiązkowymi przepisami z wyprzedzeniem, zyskujesz lojalność konsumentów. Warto podkreślić, że klienci kupujący produkty zrównoważone należą do najbardziej lojalnych.

Skupienie na regionie Bliskiego Wschodu i Turcji

Założyciel i dyrektor zarządzający firmy Arab Land

Trending – hurtowni, dystrybutora i sprzedawcy detalicznego produktów dla zwierząt – zwrócił uwagę, że Zjednoczone Emiraty Arabskie i Arabia Saudyjska mają największe rynki w regionie Rady Współpracy Zatoki Perskiej

(GCC), który obejmuje również Bahrajn, Kuwejt, Oman i Katar. Emigranci zmienili sposób posiadania zwierząt domowych i wzorce konsumpcyjne, a ich więzi ze zwierzętami towarzyszącymi są głębsze. Zmiana ta nie ma wyłącznie charakteru socjologicznego; ludzie poszukują podstawowych marek premium, mniejszych opakowań i funkcjonalnej karmy w cenach zbliżonych do mięsnych. Jest to świadome dbanie o zdrowie, a nie nadmierny luksus. Udział Turcji w światowej branży produktów dla zwierząt domowych wynosi 0,6%. Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi przez firmę TGM Research w grudniu 2025 r. tureccy opiekunowie zwierząt domowych są zróżnicowani i wydają więcej na opiekę nad zwierzętami. Wielu z nich kupuje karmę i artykuły co miesiąc, co oznacza, że staje się to częścią comiesięcznych rutynowych obowiązków domowych. Ta stałość otworzyła drzwi dla usług subskrypcyjnych, programów lojalnościowych i spersonalizowanych usług dostawczych. Konsumenci są otwarci na eksperymenty w tym sektorze, zwłaszcza z innowacyjnymi rozwiązaniami.

Wpływ sytuacji gospodarczej na branżę

Dyskusje dotyczyły także:

• inflacji i niepewności gospodarki światowej,

• zmian w łańcuchach dostaw,

• zmian w handlu międzynarodowym,

• konieczności zwiększania odporności biznesowej firm.

Firmy muszą dostosowywać strategie cenowe i produktowe, aby utrzymać wzrost w zmiennym otoczeniu gospodarczym.

Tegoroczne forum pokazało, że narzędzia i technologie mogą i powinny być wykorzystywane do optymalizacji procesów oraz zaspokajania nowych potrzeb rynku; jednak przede wszystkim fundamentalne znaczenie ma zrozumienie opiekunów zwierząt domowych i budowanie z nimi prawdziwych relacji – zwłaszcza w branży, której rozwój opiera się na więziach między opiekunami a ich pupilami.

GlobalPETS Forum 2026 pokazało, że przyszłość branży zoologicznej będzie kształtowana przede wszystkim przez technologię, dane, rosnące oczekiwania opiekunów zwierząt oraz innowacje w produktach i usługach. Kolejne światowe GlobalPETS Forum odbędzie się w Lizbonie w styczniu 2027 r.

ZIELONA REWOLUCJA W BRANŻY ZOOLOGICZNEJ

JAK TECHNOLOGIA BARTEX ZMIENIA PRZYSZŁOŚĆ

ODPOCZYNKU NASZYCH PUPILI?

W obliczu rosnącej świadomości ekologicznej opiekunów czworonogów polski lider w produkcji tekstyliów dla zwierząt, Firma Bartex Polska, wprowadza rozwiązanie, które wyznacza nowe standardy w Europie. Mowa o innowacyjnej metodzie produkcji recyklingowych legowisk, realizowanej w ramach najnowszego projektu inwestycyjnego spółki. Kluczem do sukcesu jest technologia oparta na zasadach gospodarki o obiegu zamkniętym (GOZ), która pozwala na przekształcenie blisko 450 ton odpadów tekstylnych rocznie w pełnowartościowe produkty najwyższej jakości.

Automatyzacja i precyzja: jedna linia zamiast sześciu

Przełomowość rozwiązania polega na zastąpieniu sześciu rozproszonych etapów produkcji (m.in. krojenia, szycia ręcznego, napychania i transportu) jednym, zintegrowanym ciągiem technologicznym. Przełomowość tego rozwiązania polega na odejściu od klasycznego, rozproszonego modelu wytwarzania legowisk, w którym kolejne operacje są realizowane na oddzielnych stanowiskach i wymagają wielokrotnego przekazywania półproduktów między pracownikami oraz maszynami. Zintegrowany ciąg technologiczny przejmuje funkcje dotychczas rozbite na sześć etapów: krojenie, szycie lub zgrzewanie ultradźwiękowe, przygotowanie wypełnienia, napychanie, ważenie kontrolne oraz transport międzyoperacyjny. W praktyce oznacza to przejście z produkcji sekwencyjnej, silnie zależnej od pracy ręcznej, do procesu prowadzonego w sposób ciągły, bardziej przewidywalny i łatwiejszy do standaryzacji.

Nowoczesna linia pozwala na:

• skrócenie ścieżki technologicznej: kilka operacji realizowanych wcześniej osobno zostaje skupionych w jednym układzie maszynowym;

• ograniczenie udziału pracy ręcznej, zwłaszcza na etapach szycia i przemieszczania elementów między stanowiskami, co redukuje ryzyko błędów wykonawczych;

• zwiększenie powtarzalności parametrów wyrobu: zautomatyzowany przebieg procesu ułatwia utrzymanie stabilnych wymiarów, geometrii i jakości wkładów;

• zmniejszenie strat materiałowych dzięki automatycznemu nestingowi, który optymalizuje rozkład wykrojów i ogranicza ilość nieużytków;

• obniżenie energochłonności procesu: najbardziej energochłonne, rozproszone operacje są zastępowane jednym, bardziej efektywnym ciągiem;

• lepsze planowanie produkcji: linia może pracować w trybie pull, czyli zgodnie z realnym zapotrzebowaniem, bez zbędnych rozruchów i nadprodukcji.

Im więcej punktów przekazania materiału, tym większe ryzyko odchyleń jakościowych, uszkodzeń półproduktów i przestojów.

Z perspektywy inżynierii produkcji szczególne znaczenie ma tu eliminacja strat procesowych, które w tradycyjnym modelu powstają nie tylko na samych operacjach szycia czy napełniania, lecz także w czasie oczekiwania, przenoszenia komponentów i kontroli międzyoperacyjnej. Im więcej punktów przekazania materiału, tym większe ryzyko odchyleń jakościowych, uszkodzeń półproduktów i przestojów. Zintegrowana linia ogranicza te zjawiska, ponieważ stabilizuje przepływ materiału i skraca drogę od surowca do gotowego komponentu legowiska. To właśnie w tym obszarze automatyzacja przekłada się nie tylko na wydajność, lecz także na większą precyzję wykonania.

Przełomowość tego rozwiązania polega

na odejściu od klasycznego, rozproszonego modelu wytwarzania legowisk, w którym kolejne operacje są realizowane

na oddzielnych stanowiskach i wymagają wielokrotnego przekazywania półproduktów między pracownikami oraz maszynami.

Istotnym elementem układu jest również cyfrowe wsparcie krojowni. Wdrożenie automatycznego nestingu pozwala lepiej rozmieszczać wykroje na materiale, co ogranicza odpady już na etapie rozkroju. Szacowany efekt to oszczędność około 6% materiału, czyli nawet 36 tys. metrów bieżących tkanin rocznie. W praktyce oznacza to, że precyzja nie dotyczy wyłącznie samego szycia czy formowania wkładów, ale zaczyna się już na etapie przygotowania komponentów, przy decydującym poziomie wykorzystania surowca.

Automatyzacja wpływa także na parametry energetyczne. Po zastąpieniu sześciu etapów jednym zespołem maszyn zużycie energii w procesie produkcji wkładów ma spaść o około 4058 kWh miesięcznie, czyli o 26% względem dotychczasowej metody. To pokazuje, że integracja procesu nie jest wyłącznie zmianą organizacyjną,

lecz realnym skokiem technologicznym: mniej operacji, mniej strat, większa powtarzalność i wyższa produktywność w jednym systemie.

Urządzenia nie funkcjonują tu jako osobne

wyspy produkcyjne, lecz jako współpracujące ogniwa jednego systemu.

Na poziomie architektury procesu cały układ został pomyślany jako zamknięty ciąg: od przygotowania i rozdrobnienia odpadu, przez jego rozwłóknienie i mieszanie, po szycie, napełnianie oraz cyfrowe sterowanie krojownią. Kluczowe jest to, że urządzenia nie funkcjonują tu jako osobne wyspy produkcyjne, lecz jako współpracujące ogniwa jednego systemu, który pozwala odzyskiwać odpady z krojenia, pikowania i kontroli jakości, a następnie zawracać je do produkcji.

Maszyna do cięcia odpadów pianki w kształt frytki wraz ze zbiornikiem mieszającym

To od niej zaczyna się obróbka odpadów pianki poliuretanowej. Jej zadaniem jest przekształcenie ścinków, które w tradycyjnym modelu trafiałyby do utylizacji, w powtarzalny surowiec wtórny do wkładów i wypełnień. O przewadze tego urządzenia decydują zarówno wydajność, jak i kontrola parametrów materiału: zbiornik mieszający o pojemności 8 m³ stabilizuje skład wsadu, a falownik pozwala płynnie regulować długość „frytki”, co ułatwia uzyskanie jednorodnego wypełnienia i ogranicza straty materiałowe.

Linia do recyklingu odpadów tekstylnych

To podstawowy moduł odzysku tekstyliów, który zamienia odpady w pełnowartościowy surowiec wtórny. Linia obejmuje gilotynę, zasilarkę, dwucylindrowy szarpak, kondensator do oddzielania powietrza i pyłów oraz filtr workowy, a jej wydajność dochodzi do 400 kg na godzinę. Jej największą zaletą jest możliwość przemysłowego, a nie incydentalnego, recyklingu tekstyliów – czyli przejścia od gospodarowania odpadem do regularnego zasilania nim procesu produkcyjnego.

Rozdrabniacz obrotowy do odpadów tekstylnych

To urządzenie uzupełniające, ale bardzo ważne z punktu widzenia pełnego wykorzystania strumienia odpadu. Służy do obróbki tych frakcji, których nie można kierować bezpośrednio na maszyny rozwłókniające ze względu na ich właściwości lub parametry. Dzięki temu system nie ogranicza się do „łatwych” odpadów, lecz pozwala zagospodarować także bardziej problematyczne resztki materiałowe, zwiększając realny poziom odzysku. Kompletna linia do produkcji wkładów i wypełniania przetworzonym odpadem

To technologiczne serce całego rozwiązania. Linia integruje operacje, które wcześniej były rozproszone między różnymi stanowiskami – od formowania elementów, przez ich łączenie, aż po napełnianie – dzięki czemu eliminuje potrzebę przenoszenia półproduktów i stabilizuje cały proces. Jej główne zalety to wysoka automatyzacja, ograniczenie liczby odrzutów i reklamacji oraz możliwość precyzyjnego dozowania mieszanek wypełniających, w tym przez dostosowany otwór napełniający i podajnik z wagą elektroniczną.

Przecinarka do rolek

Choć jest urządzeniem pomocniczym, pełni istotną funkcję przygotowawczą. Odpowiada za pierwszy etap obróbki surowca w rolkach, czyli jego rozcięcie do dalszych operacji technologicznych. W praktyce zwiększa płynność pracy kolejnych stanowisk, bo standaryzuje materiał wejściowy i przygotowuje go do szycia gotowych otoków, ograniczając ręczne operacje już na samym początku procesu.

Linia do szycia pasów bocznych materaca

To rozwiązanie porządkujące i automatyzujące etap, który wcześniej był wieloetapowy i pracochłonny. Jej funkcją jest zintegrowane szycie elementów obwodowych, a największą zaletą – ograniczenie błędów i strat materiałowych wynikających z ręcznego prowadzenia procesu. W praktyce przekłada się to na większą powtarzalność wymiarów, krótszy czas realizacji i lepszą jakość wykonania elementów wykończeniowych.

Linia do szycia nieregularnych kształtów

Ten moduł ma szczególne znaczenie przy bardziej złożonych konstrukcjach, zwłaszcza legowiskach typu sofa. Został zaprojektowany do precyzyjnego szycia form, które nie mieszczą się w logice prostych, liniowych przeszyć: umożliwia m.in. obrzucanie ściegiem owerlockowym, wszywanie zamka z metra, pracę na dwóch surowcach i wykorzystanie modułu cięcia laserowego. Jej przewaga polega na tym, że automatyzuje operacje dotąd wykonywane ręcznie, a jednocześnie pozwala zachować dużą swobodę projektową.

System filtracji oraz wychwytywania mikroplastiku

Ten element odpowiada za środowiskowe domknięcie procesu. Jego funkcją jest wychwytywanie zanieczyszczeń powstających podczas obróbki materiałów, w tym drobnych cząstek mikroplastiku, zanim trafią do powietrza lub obiegu technologicznego. Z perspektywy zakładu oznacza to nie tylko mniejszą presję na środowisko, lecz także poprawę warunków pracy i ograniczenie zagrożeń zdrowotnych związanych z ekspozycją na pyły i mikrowłókna.

Program komputerowy do zautomatyzowanego przepływu pracy na krojowni

To cyfrowe zaplecze całej linii. Program automatyzuje przepływ pracy i wspiera nesting, czyli takie rozmieszcza -

Nowa technologia Bartex to także ukłon w stronę zdrowia zwierząt i ich opiekunów. W procesie produkcyjnym wdrożono zaawansowany system filtracji oraz wychwytywania mikroplastiku, co znacząco poprawia jakość powietrza w zakładzie i gwarantuje czystość produktu końcowego.

nie krojów, aby maksymalnie wykorzystać powierzchnię materiału i minimalizować odpady. To narzędzie, które bezpośrednio wpływa na ekonomikę produkcji.

W efekcie cały system działa jak spójny organizm: jedne urządzenia przygotowują odpad do ponownego użycia, inne przekształcają go w standaryzowane wypełnienie, kolejne odpowiadają za precyzyjne szycie, a warstwa cyfrowa i filtracyjna domyka proces od strony organizacyjnej i środowiskowej. To właśnie ta komplementarność sprawia, że nie mamy do czynienia z prostą modernizacją parku maszynowego, lecz z budową nowego modelu produkcji – bardziej zamkniętego materiałowo, oszczędniejszego energetycznie i znacznie lepiej kontrolowanego jakościowo.

Bezpieczeństwo

i zdrowie: więcej niż tylko legowisko

Nowa technologia Bartex to także ukłon w stronę zdrowia zwierząt i ich opiekunów. W procesie produkcyjnym wdrożono zaawansowany system filtracji oraz wychwytywania mikroplastiku, co znacząco poprawia jakość powietrza w zakładzie i gwarantuje czystość produktu końcowego. Same legowiska charakteryzują się lekką, antyalergiczną konstrukcją, która minimalizuje ryzyko wystąpienia uczuleń, a ich prośrodowiskowy charakter został potwierdzony rygorystyczną analizą LCA (oceną cyklu życia produktu).

Wdrażana przez Bartex technologia udowadnia, że innowacje w sektorze zoologicznym mogą iść w parze z misją Zero Waste, oferując produkty, które są nie tylko komfortowe dla psów i kotów, lecz także w pełni etyczne wobec planety.

MOJA PODRÓŻ DO SERCA AZJI

JAPONIA I TAJLANDIA OCZAMI

PROFESJONALISTY Z BRANŻY ZOOLOGICZNEJ

Pracując w japońskiej firmie, bardzo często słyszałem jedno pytanie: „ A był Pan już w Japonii? ” Uśmiechałem się wtedy i tłumaczyłem, że choć reprezentuję markę produktów powstających na bazie unikalnej japońskiej filozofii jakości, to jednak do Japonii jeszcze nie dotarłem. Zawsze odpowiadałem: „ Jeszcze nie. Ale ten moment nadejdzie.” W końcu nadszedł.

TEKST:

Andrzej Kozłowski

Regional Manager Eastern Europe INABA-FOODS (EUROPE) GmbH

W lutym tego roku wyruszyłem w podróż, która okazała się czymś znacznie więcej niż tylko wyjazdem służbowym. To była lekcja kultury, jakości, współpracy i zrozumienia tego, co sprawia, że INABA od dekad utrzymuje pozycję światowego lidera w kategorii mokrych przekąsek dla kotów, a nasze produkty – zwłaszcza kultowe już Churu – podbijają rynki na całym świecie, w tym od kilku lat również europejski.

Moja trasa wiodła przez Tokio – gdzie odwiedziłem centralę firmy i uczestniczyłem w wyjątkowej prezentacji produktowej –a następnie Bangkok i kompleks produkcyjny w Tajlandii, gdzie powstają między innymi produkty przeznaczone na rynek europejski.

Moja trasa wiodła przez Tokio – gdzie odwiedziłem centralę firmy i uczestniczyłem w wyjątkowej prezentacji produktowej – a następnie Bangkok i kompleks produkcyjny w Tajlandii, gdzie powstają między innymi produkty przeznaczone na rynek europejski. To właśnie tam, w hali

Czystość, porządek i organizacja były na poziomie, którego nie spotkałem nigdy wcześniej. Każdy metr przestrzeni publicznej wyglądał tak, jakby przed chwilą został przygotowany na wizytę najważniejszych gości. Żadnych śmieci (mimo celowego braku koszy), żadnego chaosu. Cisza wynikająca z kultury szacunku, a nie z braku ludzi.

pełnej ludzi pracujących z precyzją zegarmistrzów, odkryłem, że kultura jakości, której doświadczyłem w Japonii, przenika absolutnie każdy zakład należący do INABA – niezależnie od szerokości geograficznej.

Tokio: miejsce, gdzie wszystko ma swój rytm, porządek i sens

Już pierwsze godziny w Japonii były dla mnie niesamowitym doświadczeniem.

Nie przesadzę, jeśli powiem, że kraj urzekł mnie dosłownie od pierwszego spojrzenia.

Czystość, porządek i organizacja były na poziomie, którego nie spotkałem nigdy wcześniej. Każdy metr przestrzeni publicznej wyglądał tak, jakby przed chwilą został przygotowany na wizytę najważniejszych gości. Żadnych śmieci (mimo celowego braku koszy), żadnego chaosu. Cisza wynikająca z kultury szacunku, a nie z braku ludzi. Nawet na największych stacjach metra czułem harmonię, której ciężko doświadczyć gdziekolwiek indziej.

To wrażenie towarzyszyło mi podczas całego pobytu – w biurze, w sklepach zoologicznych, na ulicach, i to nie tylko w dzielnicy Ginza, w której jest zlokalizowany biurowiec firmy. Japonia pokazuje, że porządek nie jest narzuconym systemem, ale wspólnym, społecznym wysiłkiem. Ta filozofia jest głęboko zakorzeniona w marce INABA.

Spotkanie z zespołem – tydzień, który na długo zostanie w mojej pamięci

Najważniejszym punktem pobytu w Tokio była prezentacja produktów prowadzona przez samego pana Atsuhiro Inabę – właściciela firmy, pomysłodawcę kultowych Churu, przedstawiciela już ósmego pokolenia tego rodzinnego biznesowego przedsięwzięcia. Towarzyszyli mi koledzy z różnych części świata. To była grupa ludzi, których znam z codziennej współpracy, ale dopiero w Japonii zobaczyłem, jak wiele daje wspólna praca w jednym miejscu i czasie.

Wielu z nas, podsumowując później ten tydzień, nazwało go „truly inspiring” – i trudno znaleźć lepsze określenie. To było intensywne, ale niezwykle budujące doświadczenie.

Kiedy pan Inaba osobiście prezentował najnowsze innowacje dla klientów japońskich, poczułem dumną odpowiedzialność za to, że reprezentuję firmę, która tak poważnie traktuje jakość. Zachęcał klientów, by otwierali, wąchali, a nawet próbowali produktów. To był znak pełnej wiary i transparentności – nie mamy nic do ukrycia, wręcz przeciwnie: chcemy, by każdy zobaczył, jak niezwykłe produkty tworzymy. Miałem zatem okazję osobiście przekonać się, że jakość human grade nie jest tylko hasłem reklamowym.

Obserwacje sklepów w Tokio

Jednym z ważniejszych elementów naszej wizyty był tzw. store check. Odwiedziliśmy zarówno sieci spożywcze, jak i wyspecjalizowane sklepy zoologiczne oraz bardzo rozbudowane strefy zoologiczne w sklepach typu DIY. Obraz, który zobaczyłem, zrobił na mnie ogromne wrażenie.

Asortyment był bardzo szeroki: od malutkich saszetek i kubeczków na raz, poprzez puszki w wielu formatach, aż po liczne multipaki oraz serie limitowane. Wszystko schludnie i bezpiecznie opakowane – zupełny brak produktów sprzedawanych luzem lub na wagę, co wciąż dość często spotyka się w krajach Europy Środkowo -Wschodniej. Czasem słyszę uwagę, że nasze produkty w Europie są kolorowe i mocno przykuwające uwagę – produkty w Azji mienią się kolorami, błyszczą i wręcz „krzyczą” z półki. Szerokość portfolio była imponująca; w odwiedzanych sklepach kategoria pet care zajmowała kilka alejek składających się z wielomodułowych regałów. W każdej z kategorii główne miejsca zajmowały marki 2–3 producentów (w kanale spożywczym), maksymalnie do 5 (w sekcji

Najważniejszym punktem pobytu w Tokio była prezentacja produktów prowadzona przez samego pana Atsuhiro Inabę –właściciela firmy, pomysłodawcę kultowych Churu, przedstawiciela już ósmego pokolenia tego rodzinnego biznesowego przedsięwzięcia.

specjalistycznej). To, że INABA jest liderem w każdej kategorii w Japonii, było wyraźnie widoczne.

Dla mnie, jako osoby odpowiedzialnej za Europę Wschodnią, była to inspiracja i motywacja. Warto było zobaczyć, jak wygląda rynek docelowy, jakich standardów możemy oczekiwać i do jakiego poziomu chcemy dążyć. Bardzo interesujące były kategorie pochodne. Uwagę przykuwał oddzielny dział z bogatą ekspozycją wózków dla psów – z liczbą modeli, której nie powstydziłby się ekskluzywny salon samochodowy – a także szeroki wybór parasoli, kloszy, poideł i innych akcesoriów. Ten trend w Europie przebija się powoli, w Azji najwyraźniej to już standard. Kolejne zaskoczenie to liczne ekspozycje z psią i kocią modą – nie tylko szelki, kamizelki i futerka, lecz także całe serie designerskich chust, czapeczek, przypinek i innych dodatków. Widziałem wielu opiekunów psów, którzy spędzali w sklepie długie godziny wraz ze swoimi podopiecznymi na przemyślanych zakupach przekąsek i akcesoriów.

Znaczącą różnicą w stosunku do europejskiego sklepu zoologicznego były strefy, w których można było spotkać żywe zwierzęta. Mam na myśli nie tylko saloniki groomerskie wewnątrz sklepu, lecz także przestrzenie, w których znajdowały się przygotowane do adopcji/ sprzedaży kocięta i szczenięta. To bardzo nietypowy widok dla Europejczyka – coś, co w Azji jest normalne i legalne, ale w nas

budzące duże emocje. Żałowałem, że nie mogłem tych wszystkich słodziaków zabrać ze sobą do samolotu…

Tajlandia: odnaleźć japońską filozofię tysiące kilometrów dalej

Po intensywnym czasie spędzonym w Tokio przyszedł czas na kolejny etap podróży – zakład produkcyjny w Tajlandii. Początkowo spodziewałem się zupełnie innego świata: innej kultury pracy, innej organizacji, bardziej lokalnego podejścia.

I tu spotkała mnie największa niespodzianka całego wyjazdu.

Już po pierwszych minutach w kompleksie produkcyjnym zrozumiałem, że japońska filozofia czystości, porządku i dbałości o szczegół nie jest ograniczona do granic Japonii. Ona po prostu przenika całą firmę – bez względu na kraj.

Fabryka była doskonałym dowodem na to, że procesy i standardy nie są pustymi hasłami. Każdy pracownik, każda czynność, każdy element produkcji był podporządkowany tej samej zasadzie: jakość zaczyna się od szacunku do produktu i do konsumenta. Widać to było w każdym pieczołowitym ruchu pracowników linii produkcyjnej czy zespołu co-packingu, a także przebijało się to w rozmowach z menedżerami zakładów.

Ostatni dzień w Azji spędziliśmy w zakładzie przygotowującym surowce do produkcji finalnego produktu. Widok linii, na której obrabiano świeżego tuńczyka – dokładnie tego, który później trafia do produktów human grade, również na rynek europejski – był kolejnym niesamowitym przeżyciem. Każdy etap produkcji odbywa się tam ręcznie. Nie dlatego, że nie ma technologii, ale dlatego, że człowiek potrafi nadać procesowi dokładność, której nie zastąpi maszyna.

Świeży tuńczyk jest przygotowywany w taki sposób, aby zachować wszystkie jego właściwości; personel wykonuje skalowanie, patroszenie, czyszczenie i filetowanie ręcznie; każda czynność odbywa się z chirurgiczną precyzją; każdy element przechodzi rygorystyczną kontrolę jakości.

Stałem tam i obserwowałem te ruchy – spokojne, powtarzalne, idealnie zsynchronizowane. W tym zakładzie nie było widać ani pośpiechu, ani kompromisów. Była praca wykonywana z dumą i świadomością, że ostatecz-

ny produkt trafi do zwierząt, które są traktowane jak członkowie rodziny.

Nasz pobyt w Tajlandii miał także wymiar strategiczny. Rozmawialiśmy o planach rozwoju, zwiększeniu mocy produkcyjnych, przygotowaniach do wzrostu globalnego popytu. To ważny sygnał: w miarę jak INABA rozszerza swoją obecność międzynarodową, zakłady w Tajlandii stają się jednym z kluczowych filarów globalnej produkcji.

Czego nauczyłem się podczas tej podróży?

Po powrocie do Polski wiele osób pytało mnie: „ I jak tam Japonia? Jak Tajlandia? ”

To pytania, na które nie da się odpowiedzieć jednym zdaniem. Ale jeśli miałbym znaleźć jedną wspólną myśl, która najlepiej opisuje tę całą podróż, powiedziałbym: W INABA jakość nie jest produktem końcowym – jest kulturą.

Kulturą, którą czuć na ulicach Tokio i w halach produkcyjnych w fabrykach INABA w Tajlandii.

Kulturą, która łączy zespoły z Europy, Azji i Ameryki.

Kulturą, która sprawia, że Churu i inne nasze produkty są nie tylko popularne – lecz przede wszystkim godne zaufania.

Pracując w branży zoologicznej, na co dzień skupiamy się na wynikach, sprzedaży, strategiach, promocjach, analizach i nowych projektach. To naturalna część naszej pracy. Ale dopiero wejście na linie produkcyjne i rozmowy z ludźmi odpowiedzialnymi za każdy szczegół uświadamiają, czym tak naprawdę jest marka, którą reprezentujemy.

Wróciłem z przekonaniem, że klienci – zarówno detaliczni, jak i opiekunowie zwierząt – nie kupują tylko produktu. Kupują filozofię, historię i zobowiązanie do jakości, której sam doświadczyłem na własne oczy.

To nie był zwykły wyjazd. To była podróż, która pozwoliła mi zobaczyć serce firmy, zrozumieć jej DNA i poczuć dumę z tego, że jestem częścią globalnej rodziny INABA.

Warto było chwilę poczekać.

CZY LUCY MIAŁA PSA?

FELIETON Z ETIOPII

Po podróżach do Tanzanii poczułam chęć na dalsze odkrywanie kultur afrykańskich. Gdy więc pojawiła się okazja na odwiedzenie Etiopii, szczerze się ucieszyłam. O kraju tym wiedziałam niewiele, chyba najbardziej kojarzył mi się z opowieścią o Hajle Selasje „Cesarz” Kapuścińskiego. Faktycznie Etiopczycy darzą wielkim szacunkiem tego władcę.

Już będąc na miejscu, dowiedziałam się, że Etiopia to jedyne nieskolonizowane państwo Afryki, a ponadto jest kolebką praprzodków człowieka. Najsłynniejszy australopitek to Lucy. Jej szkielet został odkryty w Hadar w latach 70. XX wieku. Zwana jest wielką damą nauki, ponieważ jej odkrycie było kamieniem milowym w badaniach nad ewolucją człowieka. Lucy miała około 1 metra wzrostu, ważyła około 30 kilogramów. Budowa jej szkieletu ( A. afarensis) potwierdza dwunożność współczesnych hominidów. Jeśli interesują was kulisy odkrycia Lucy, to jej odkrywca, Donald Johanson, wydał książkę „Lucy: The Begining of Humankind”.

Etiopski pies

Lucy jest bardzo powiązana z tożsamością narodową Etiopii. Ustalono, że żyła ponad trzy miliony lat

temu. Czy mogły jej towarzyszyć psy? Naukowcy nadal debatują, kiedy, ilokrotnie i w jakich rejonach doszło do samoudomowienia psów, jednak przedział czasowy tego zjawiska ustalono na 20–40 tys. lat temu. Zatem australopiteki raczej nie dzieliły życia z psami. Jednak ciekawostką i najbardziej charakterystycznym endemicznym przedstawicielem psowatych jest w Etiopii kaberu (Canis simensis), zwany też wilkiem etiopskim lub szakalem rudym. Jest to najrzadszy gatunek psowatych, klasyfikowany jako zagrożony, a czynnikiem, który znacząco wpłynął na liczebność populacji, była epidemia wścieklizny (ta choroba odzwierzęca nadal stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi w Etiopii). Jako ciekawostkę warto podkreślić, że kaberu na co dzień żywi się endemicznym afroślepcem wielkogło -

TEKST I ZDJĘCIA: dr Joanna Zarzyńska

wym, interesującym z wyglądu gryzoniem, jednak Etiopscy naukowcy z projektu Ethiopiam Wolf Conservation Program twierdzą, że kaberu pobiera też nektar z trytomy (Kniphola foliosa), więc może pełnić ważną dla ekosystemu funkcję zapylacza, typową dla owadów, ptaków, czy… nietoperzy! Nietoperzopylność (chiropterogamia) to zjawisko związane z nietoperzami z rodziny rudawkowatych, które żywią się nektarem. Odgrywają też ważną rolę w rozsiewaniu nasion w lasach tropikalnych. Bogactwo fauny

Etiopia jest niezwykle bogata w gatunki endemiczne, obok wyżej wspomnianych są to m.in. trawożerna małpa dżelada, koziorożec abisyński, górska antylopa niala, kretoszczur oraz 18 gatunków ptaków, np. abisyniak, turak etiopski, etiopka

– gęś błękitnoskrzydła, lelek czy kulczyk etiopski. W całej Etiopii można zobaczyć ponad 800 gatunków ptaków! Przyroda i różnorodność kulturowa ludów etiopskich to z pewnością jeden z powodów, dla których warto zwiedzić ten kraj. Ja odwiedziłam tylko stolicę państwa, Addis, ale dzięki wizycie w parku Unity mogłam dowiedzieć się bardzo dużo o historii, zwyczajach, kulturze, zwierzętach i roślinach w Etiopii. Zaś paleontologiczne ciekawostki, w tym szkielet Lucy, można zobaczyć w Muzeum Narodowym. Wyczytałam w sieci, że niedawno zespół badawczy kierowany przez naukowców z University Iowa pośród szczątków zgromadzonych tam gadów odkrył nieznany do tej pory gatunek krokodyla, który zagrażał ówczesnym australopitekom. Nazwano go Crocodylus lucivenator, czyli „pożeracz Lucy”. Miał 3,6 do 4,5 metra długości i mógł ważyć do 600 kilogramów, był największym drapieżnikiem w ekosystemie.

Konie i osły

Naszych czytelników z pewnością interesują kwestie zwierząt towarzyszących. Powinnam raczej zacząć od koni i… osłów. Konie odegrały ważną rolę historyczną w walce o niepodległość Etiopii, pomniki koni można spotkać w Addis w wielu miejscach. Miałam przyjemność odwiedzić stajnię koni arabskich na obrzeżach Addis, gdzie konie biegały luzem tuż przy boisku futbolowym. Mijał mnie też patrol konny policji ze względu na odbywający się w tym czasie African Union Summit. Jednak to osły królują w Etopii! Od opiekuna odpoczywających po pracy (w centrum miasta!)

osłów dowiedziałam się, że Etiopia ma największą na świecie populację osłów – co faktycznie okazało się niemal prawdziwe – w Etiopii żyje około 10 milionów osłów, ta liczba ustępuje jedynie populacji osłów w Chinach. Ceny osłów są niskie, więc jest to typowe zwierzę robocze i transportowe na terenach wiejskich. Ten region Afryki jest też jednym z ostatnich miejsc występowania podgatunku dzikiego osła afrykańskiego – pustynnego osła somalijskiego.

Psy etiopskie

Trend humanizacji zwierząt jeszcze nie dotarł do Etiopii, dopiero zaczynają się głosy mówiące o dobrostanie zwierząt, ale należy pamiętać, jak uświadomili mnie moi gospodarze Etiopczycy, że dobrostan ludzi to także temat bardzo trudny. Wielu ludzi ma trudności z utrzymaniem i właściwym dostępem do żywności. Na ulicach Addis można zobaczyć wiele psów, są to bezpańskie psy uliczne. Najbardziej typowe fenotypowo są żółte psy w typie pierwotnym, krótkowłose. Jednak widziałam też inne. W pojedynkę lub w grupie trzymają się wybranych rewirów, nie wykazują agresji do człowieka, gdy się zbliżasz, po prostu odchodzą. W okolicy, w której mieszkałam, suczka zaprzyjaźniona z personelem sklepików i restauracji podchodziła nawet na głaskanie. Jak mi wyjaśniono, psy trzymają się w pobliżu sklepików rzeźników, z których pod koniec dnia dostają resztki. Warto nadmienić, że dominującą religią jest ortodoksyjne chrześcijaństwo, a mięso, głównie wołowe, jest obok produktów z roślin strączkowych podstawą etiopskiej diety. Ortodoksi przeważnie prowadzą punkty rozbioru mięsa. Środy i piątki, które w tej religii są dniami postu, kiedy sklepiki ortodoksów są zamknięte, psy właściwie przesypiają, oszczędzając energię. Nie wiem, jak psy radzą sobie podczas 40-dnio -

wego postu, do którego tutaj wszyscy ortodoksi podchodzą bardzo serio i faktycznie nie jedzą mięsa.

Drugą grupę stanowią psy stróżujące na posesjach lub fermach. Mogą to być owczarki niemieckie – bardzo tu lubiane, bądź inne duże psy, które odstraszą potencjalnych intruzów. W mojej okolicy był to pies w typie molosa, którego z dumą zaprezentował mi jego właściciel. Pies w ciągu dnia niemal nie do zauważenia, w kojcu, w nocy już wyraźnie słychać było jego szczekanie, kiedy patrolował swój teren.

Jeszcze jedna opcja to psy podwórkowe, towarzyszące, nie wchodzi się z nimi jednak w zbyt bliskie interakcje. Kotów widziałam znacznie mniej, chociaż – co ciekawe – do mnie, zagorzałej „psiary”, przyszedł na mizianko kot w restauracji przy wejściu do Unity Park

Branża zoologiczna

Na pytanie o sklepy zoologiczne moi gospodarze okazali spore zdziwienie, nie było też działu „pet” w lokalnych supermarketach. A sklepik, do którego trafiłam, oferował jedynie środki na odrobaczenie, profilaktykę przeciw pasożytom zewnętrznym oraz… mrożone porcjowane mięso. Jednak podobno wraz ze zwiększającą się grupą klasy średniej i napływem turystów oraz zagranicznych mieszkańców rośnie trend posiadania zwierząt domowych – być może jest to przyszłościowy rynek dla branży zoologicznej… Na razie, kiedy z radosnym uśmiechem biegłam zrobić zdjęcie jakiemuś psu, patrzono na mnie, właściwie jedyną białą na ulicy, jak na lekko „delulu”

RUTYNY I STANDARDY JAKO

FUNDAMENT SPRAWNEGO

ZARZĄDZANIA FIRMĄ

Bruce Lee zauważył kiedyś, że „typowy człowiek jest zlepkiem rutyny, idei i tradycji”. W tym krótkim zdaniu kryje się bardzo trafna obserwacja dotycząca tego, jak naprawdę funkcjonujemy jako ludzie. Nasze działania rzadko są w pełni spontaniczne czy całkowicie świadome. Większość naszych codziennych zachowań jest wynikiem skomplikowanej gry między nieświadomymi impulsami, nawykami a ograniczoną świadomą kontrolą. Duża część tego, jak myślimy i jak podejmujemy decyzje, wynika z powtarzalnych schematów, które budujemy latami. Ale wróćmy do Bruce’a Lee… Rutyny to nasze codzienne nawyki i sposoby działania, idee – przekonania i poglądy, które przyjęliśmy po drodze, a tradycja to wpływ środowiska, kultury i doświadczeń, w których dorastaliśmy. Razem tworzą pewną mieszankę, której wynikiem jesteśmy my i nasze zachowanie.

TEKST: Katarzyna Lipska

Schemat czy rutyna?

W powyższym cytacie można również dostrzec lekką przestrogę. Jeśli działamy wyłącznie w oparciu o to, co znane i utrwalone, łatwo popaść w schematyczność – robić rzeczy tak jak zawsze, myśleć tak jak nas nauczono i rzadko zatrzymywać się, by zadać pytanie: „Czy na pewno to najlepszy sposób?”. W filozofii Bruce'a Lee chodziło o coś odwrotnego: o świadomość własnych schematów i umiejętność ich przekraczania, kiedy przestają nam służyć. Z perspektywy zarządzania ten cytat można jednak odczytać także w inny sposób. Pokazuje on, że rutyny są naturalną częścią ludzkiego funkcjonowania. Nie da się ich całkowicie uniknąć, bo to właśnie one w dużej mierze organizują nasze działanie. Kluczowe pytanie nie brzmi więc, czy rutyny istnieją, ale raczej czy są przypadkowe, czy zostały świadomie zaprojektowane? I właśnie w tym miejscu temat rutyn staje się niezwykle ciekawy z punktu widzenia zarządzania organizacją.

Rutyna rzadko ma w naszym języku dobre skojarzenia – wystarczy przypomnieć sobie zdanie często pojawiające się w opisach różnych błędów: „Zgubiła go rutyna”.

W tym kontekście oznacza ona brak czujności, działanie na autopilocie i powtarzanie czegoś bez refleksji. Kojarzy się z przyzwyczajeniem, które osłabia uważność i sprawia, że przestajemy zauważać to, co naprawdę się dzieje. W rzeczywistości jednak w dobrze zarządzanych organizacjach rutyny są czymś absolutnie niezbędnym. Co więcej – bez nich trudno mówić o stabilnym i bezpiecznym funkcjonowaniu firmy.

W wielu obszarach działalności istnieją przecież rutynowe zadania, które odgrywają bardzo ważną rolę: chronią jakość, zapewniają powtarzalność procesów i pozwalają szybko wychwycić odchylenia od normy. Codzienne sprawdzenie kluczowych wskaźników, regularna kontro -

W dobrze zarządzanych organizacjach rutyny są czymś absolutnie niezbędnym. Co więcej – bez nich trudno mówić o stabilnym i bezpiecznym funkcjonowaniu firmy.

la jakości, przegląd bezpieczeństwa czy cotygodniowe spotkanie zespołu dotyczące wyników – to właśnie one, wykonywane powtarzalnie budują bezpieczeństwo procesowe i sprawiają, że organizacja działa w sposób przewidywalny.

Moim zdaniem rutyny są jednym z najważniejszych mechanizmów sprawnego zarządzania. W dobrze zaprojektowanym systemie zarządzania to właśnie one nadają rytm pracy organizacji i pozwalają zespołom działać w sposób uporządkowany. Zapraszam Państwa do dalszej części, gdzie przyjrzymy się bliżej temu, dlaczego rutyny są tak ważne, jak je mądrze projektować i w jaki sposób – razem ze standardami i wizualnym zarządzaniem – tworzą fundament skutecznego działania firmy.

Codzienne sprawdzenie kluczowych wskaźników, regularna kontrola jakości, przegląd bezpieczeństwa czy cotygodniowe spotkanie zespołu dotyczące wyników – to właśnie one, wykonywane powtarzalnie budują bezpieczeństwo procesowe i sprawiają, że organizacja działa w sposób przewidywalny.

Dlaczego rutyny są ważne?

Jednym z największych wyzwań w zarządzaniu organizacją jest uporządkowanie codziennej pracy w taki sposób, aby firma nie działała wyłącznie w trybie reagowania na pojawiające się problemy. W wielu zespołach dzień pracy wygląda podobnie: pojawia się pilna sprawa, ktoś potrzebuje szybkiej decyzji, pojawia się kolejny temat wymagający natychmiastowej reakcji. W efekcie menedżerowie i pracownicy funkcjonują w trybie strażaka – czyli ciągłego gaszenia pożarów, a na spokojną analizę czy rozwój organizacji często brakuje czasu.

Tymczasem dobrze zaprojektowane rutyny wprowadzają do pracy organizacji coś bardzo ważnego – rytmy i przewidywalność. W pewnym sensie działają podobnie jak w życiu prywatnym. Kiedy rodzi się dziecko (albo pojawia się zwierzak), naturalnie zaczynamy budować

WSPARCIE SPRZEDAŻY

jego rytm dnia: pojawiają się stałe pory karmienia, snu czy spacerów. Nie robimy tego bez powodu – rytm daje poczucie bezpieczeństwa, stabilizuje funkcjonowanie i sprawia, że codzienność staje się spokojniejsza zarówno dla dziecka, jak i dla rodziców. Bardzo podobny mechanizm działa w organizacjach.

Dzięki rutynom praca zespołów nabiera rytmu, a zarządzanie przestaje być działaniem reaktywnym, polegającym wyłącznie na reagowaniu na pojawiające się problemy. Regularne przeglądy wyników, spotkania zespołów czy cykliczna analiza kluczowych obszarów sprawiają, że organizacja działa w sposób bardziej uporządkowany i świadomy. Rutyny redukują zmienność, minimalizują ryzyko błędów, zapewniają powtarzalność wyników, odciążają decyzyjnie menedżerów, tworzą przestrzeń do doskonalenia. W praktyce oznacza to, że zamiast codziennie „gasić pożary”, organizacja działa w przewidywalnym rytmie. Problemy są zauważane wcześnie, a nie dopiero wtedy, gdy zaczynają wpływać na wynik finansowy czy satysfakcję klienta.

Jakie rodzaje rutyn wyróżniamy?

W praktyce można wyróżnić dwa podstawowe rodzaje rutyn, które pełnią w organizacji różne, ale uzupełniające się funkcje: rutyny operacyjne oraz rutyny rozwojowe. Rutyny operacyjne koncentrują się na bieżącym funkcjonowaniu firmy. Ich głównym celem jest zapewnienie stabilności procesów oraz szybkie wychwytywanie wszelkich odchyleń od planu. To dzięki nim organizacja regularnie monitoruje to, co dzieje się „tu i teraz”. Przykładem takich rutyn mogą być codzienne odprawy lub cotygodniowe przeglądy wyników, krótkie spotkania zespołów dotyczące realizacji zadań, analiza kluczowych wskaźników czy przegląd jakości i bezpieczeństwa. Ich największą wartością jest systematyczność – sprawiają, że problemy nie są odkładane „na później”, lecz stają się widoczne od razu, a zespół może szybko zareagować i podjąć odpowiednie działania.

Bardzo ważnym elementem rutyn rozwojowych jest rozwój pracowników –regularne rozmowy rozwojowe, spotkania indywidualne jeden na jeden (1:1) między liderem a pracownikiem, wspólna analiza wyzwań czy omawianie postępów w realizacji celów.

Drugim ważnym elementem systemu zarządzania są rutyny rozwojowe. W przeciwieństwie do rutyn operacyjnych nie skupiają się one wyłącznie na bieżących wynikach, lecz tworzą przestrzeń do refleksji, uczenia się i doskonalenia organizacji. Bardzo ważnym elementem tej kategorii jest rozwój pracowników – regularne rozmowy rozwojowe, spotkania indywidualne jeden na jeden (1:1) między liderem a pracownikiem, wspólna analiza wyzwań czy omawianie postępów w realizacji celów. To

Dzięki rutynom praca zespołów nabiera rytmu, a zarządzanie przestaje być działaniem reaktywnym, polegającym wyłącznie na reagowaniu na pojawiające się problemy. Regularne przeglądy wyników, spotkania zespołów czy cykliczna analiza kluczowych obszarów sprawiają, że organizacja działa w sposób bardziej uporządkowany i świadomy.

właśnie w takich momentach pojawia się przestrzeń na informację zwrotną, budowanie zaufania oraz rozwijanie kompetencji zespołu. Do rutyn rozwojowych można zaliczyć także cykliczne przeglądy projektów strategicznych, analizę trudniejszych problemów czy podsumowania zakończonych działań, z których organizacja może wyciągać wnioski na przyszłość.

Dopiero połączenie tych dwóch typów rutyn tworzy spójny system zarządzania. Rutyny operacyjne pomagają utrzymać porządek w codziennej pracy i kontrolę nad bieżącymi wynikami, natomiast rutyny rozwojowe sprawiają, że organizacja nie zatrzymuje się w miejscu, lecz systematycznie się uczy i doskonali swoje działania. Dzięki temu firma może jednocześnie działać stabilnie dziś i świadomie budować swoją przyszłość.

Standaryzowana Praca Menedżera (SPM) – jak zacząć?

Skoro wiemy już, dlaczego rutyny są tak ważne, pojawia się kolejne pytanie: jak je mądrze zaprojektować, aby rzeczywiście wspierały zarządzanie, a nie stały się kolejną listą spotkań w kalendarzu? W praktyce kluczem jest ich świadome osadzenie w tym, co nazywamy standaryzowaną pracą menedżera. Oznacza to jasno określony sposób organizowania własnej pracy – zestaw powtarzalnych działań, które lider wykonuje regularnie, aby utrzymać kontrolę nad wynikami, rozwojem zespołu i kierunkiem działania organizacji. Od razu muszę zwrócić uwagę, że rutyny mogą być nie tylko indywidualne, lecz także zespołowe – zawsze zachęcam moich klientów, aby definiowali i pokazywali wspólne rutyny. Czy samo przygotowanie takiej SPM-ki wystarczy, aby zarządzanie stało się bardziej uporządkowane? Oczywiście, że nie. Sam dokument, nawet bardzo dobrze przygotowany, nie zmienia jeszcze sposobu działania organizacji. Standaryzowana praca menedżera zaczyna mieć realną wartość dopiero wtedy, gdy jest regularnie stosowana w praktyce. Wymaga systematycznego wypełniania, zatrzymania się na chwilę refleksji, okresowej aktualizacji oraz rozmowy z przełożonym o tym, co rzeczywiście działa, a co wymaga zmiany. Bez tego bardzo łatwo może stać się jedynie formalnym narzędziem – kolejnym dokumentem, który istnieje w teorii, ale nie wpływa na codzienną pracę lidera ani zespołu.

Warto przy tym podkreślić jedną ważną rzecz: rutyna nie zawsze oznacza spotkanie. Bardzo często kojarzymy rutyny właśnie z cyklicznymi naradami, tymczasem wiele z nich odbywa się zupełnie inaczej. Rutyną może być codzienne spojrzenie na kluczowe wskaźniki, obchód po obszarze pracy, sprawdzenie statusu projektów, przegląd tablicy wizualnej czy chwila refleksji nad najważniejszymi zadaniami dnia. Czasem trwa to kilka minut, ale wykonywane regularnie buduje ogromną wartość – pozwala szybciej zauważyć odchylenia i utrzymać kontakt z tym, co naprawdę dzieje się w organizacji.

Standaryzowana praca menedżera porządkuje to, co w wielu firmach dzieje się intuicyjnie lub przypadkowo. Zamiast reagować wyłącznie na bieżące wydarzenia, lider ma zaplanowany rytm pracy: czas na analizę wyników, rozmowy z zespołem, przegląd projektów czy rozwój pracowników, a nawet dedykowany czas na ich docenienie. Dzięki temu zarządzanie staje się bardziej świadome i przewidywalne.

Projektując rutyny, warto pamiętać o kilku prostych zasadach. Po pierwsze – zaczynajmy od tego, co naprawdę kluczowe. Nie chodzi o to, aby wprowadzić jak najwięcej spotkań czy przeglądów, ale o to, by regularnie wracać do spraw, które mają największy wpływ na wyniki organizacji. Po drugie – rutyna powinna mieć jasny cel Każde spotkanie czy przegląd powinien odpowiadać na pytania: co dzięki temu wiemy i jakie decyzje podejmujemy, dlaczego to jest dla nas tak ważne, jaki jest sens tej rutyny? Po trzecie – rutyny muszą być widoczne, dlatego bardzo często zachęcamy do ich wizualizacji. Po co? Żeby widzieć, czy faktycznie się odbywają! Jeżeli dane, wyniki czy działania są przedstawione w sposób przejrzysty, rozmowa zespołu koncentruje się na faktach, a nie na domysłach.

Dla wielu organizacji największym wyzwaniem nie jest jednak samo zaprojektowanie rutyn, lecz rozpoczęcie pracy z nimi w praktyce. I wcale mnie to nie dziwi… Nie jest łatwo z trybu strażaka przejść do uporządkowanego dnia pracy. Dlatego warto potraktować ich wdrażanie jak proces zmiany, który rozwija się krok po kroku.

Dobrym początkiem jest wybranie jednego lub dwóch obszarów, które najbardziej wymagają uporządkowania – na przykład regularnego przeglądu wyników zespołu lub stałych rozmów rozwojowych z pracownikami. Na -

Motywacja pomaga zespołowi zrozumieć sens wspólnego działania, a dyscyplina sprawia, że dobre intencje zamieniają się w codzienną praktykę.

stępnie należy ustalić prosty rytm: kiedy się spotykamy, o czym rozmawiamy i jakie dane analizujemy. Na tym etapie ważna jest prostota. Lepiej zacząć od jednej dobrze działającej rutyny niż od rozbudowanego systemu, który szybko stanie się zbyt skomplikowany. Na rozwój i doskonalenie rutyn przyjdzie jeszcze czas. Drugim ważnym elementem jest konsekwencja. Rutyny zaczynają działać dopiero wtedy, gdy są powtarzane REGULARNIE. Jeśli spotkania są odwoływane przy

pierwszym natłoku pracy, zespół bardzo szybko uzna je za mało istotne. To właśnie dyscyplina lidera buduje wiarygodność całego systemu.

Dla wielu organizacji największym wyzwaniem nie jest jednak samo zaprojektowanie rutyn, lecz rozpoczęcie pracy z nimi w praktyce.

Równie ważna jest motywacja zespołu . Rutyny nie powinny być postrzegane jako dodatkowy obowiązek, ale jako narzędzie ułatwiające pracę. Dlatego warto pokazywać ich sens – na przykład wskazując, że dzięki regularnym odprawom czy przejściom jakościowym szybciej rozwiązujemy problemy lub że rozmowy jeden na jeden pomagają lepiej wspierać rozwój pracowników. Kiedy zespół zaczyna dostrzegać realne korzyści, rutyny przestają być narzuconą strukturą, a zaczynają być naturalnym elementem codziennej pracy. Bardzo często, kiedy zaczynamy wdrażanie najprostszych rutyn, takich jak dzienne odprawy – są one dla zespołu „niewygodne” z wielu powodów. „Mamy masę problemów, a wy każecie nam się spotykać i rozmawiać?”. Poranne rutyny najczęściej uruchamiamy, aby ludzie wiedzieli więcej, aby im podziękować za wczorajszy dzień i przygotować na kolejny, aby wesprzeć ich poczucie zaangażowania w proces czy wykorzystać ich wiedzę i doświadczenie do budowania organizacji.

Właśnie w tym miejscu spotykają się dwa kluczowe elementy skutecznego zarządzania: motywacja i dyscyplina. Motywacja pomaga zespołowi zrozumieć sens wspólnego działania, a dyscyplina sprawia, że dobre intencje zamieniają się w codzienną praktykę. Dopiero połączenie tych dwóch elementów sprawia, że rutyny przestają być jedynie pomysłem na papierze, a stają się realnym fundamentem sprawnego funkcjonowania organizacji.

SPM-ka, czyli składowa Trójkąta Wizualnego Zarządzania, który wspiera utrzymanie i doskonalenie wypracowanych rozwiązań

W wielu organizacjach moment wprowadzania rutyn jest bardzo obiecujący. Zespoły zaczynają się regularnie spotykać, pojawiają się pierwsze tablice z wynikami, menedżerowie planują rozmowy z pracownikami. Przez pewien czas wszystko działa bardzo dobrze. Po kilku miesiącach jednak pojawia się pytanie: jak utrzymać ten system w dłuższej perspektywie i sprawić, aby nie był jedynie chwilową inicjatywą?

Jednym z narzędzi, które pomaga odpowiedzieć na to pytanie, jest koncepcja Trójkąta Wizualnego Zarządzania (ryc. 1). To prosty model pokazujący, że sprawne zarządzanie organizacją opiera się na trzech wzajemnie uzupełniających się elementach: wizualnym standardzie pracy, wizualnym zarządzaniu oraz standaryzowanej pracy menedżera (SPM).

Pierwszym wierzchołkiem trójkąta jest wizualny standard pracy. To jasno określony sposób wykony -

WSPARCIE SPRZEDAŻY

wania zadań, który został opisany i pokazany w sposób zrozumiały dla wszystkich pracowników. Standard odpowiada na podstawowe pytanie: jak powinna wyglądać dobrze wykonana praca? Dzięki temu pracownicy nie muszą za każdym razem zastanawiać się, jaki jest właściwy sposób działania. Standard zapewnia powtarzalność procesów, stabilność jakości i stanowi punkt odniesienia do dalszego doskonalenia. Standard może dotyczyć wszystkiego!

Drugim elementem jest wizualne zarządzanie. Jego rolą jest pokazanie tego, co dzieje się w organizacji w sposób przejrzysty i dostępny dla zespołu. Wyniki, cele, zadania czy problemy nie są ukryte w raportach lub plikach, lecz widoczne na tablicach, dashboardach czy w przestrzeni pracy zespołu. Dzięki temu wszyscy patrzą na ten sam obraz sytuacji. Rozmowy zespołu opierają się na faktach, a nie na domysłach, a odchylenia od planu można zauważyć bardzo szybko.

Trzecim wierzchołkiem trójkąta jest standaryzowana praca menedżera (SPM), o której wspominaliśmy wcześniej. To właśnie ona nadaje całemu systemowi rytm. Określa, jakie działania lider wykonuje regularnie – kiedy analizuje wyniki, kiedy spotyka się z zespołem, kiedy prowadzi rozmowy rozwojowe czy przegląda realizację projektów. Bez tego elementu nawet najlepiej przygotowane tablice wizualne czy standardy pracy mogą z czasem przestać być wykorzystywane.

Rutyny, wizualne zarządzanie i standardy pracy wzajemnie się wzmacniają. Rutyny bez wizualnego zarządzania i bez standardów rzadko działają długo.

Siła trójkąta polega na tym, że te trzy elementy wzajemnie się wspierają. Wizualne standardy pracy pokazują, jak powinna wyglądać dobra praca. Wizualne zarządzanie pozwala zobaczyć, czy rzeczywiście tak się dzieje. Standaryzowana praca menedżera natomiast sprawia, że ktoś regularnie do tych informacji wraca, rozmawia o nich z zespołem i podejmuje decyzje dotyczące dalszych działań.

Dobrze widać to na prostym przykładzie sklepu zoologicznego lub hurtowni zoologicznej. Wizualny standard pracy może określać między innymi sposób ekspozycji produktów, zasady obsługi klienta czy standard uzupełniania półek z karmą i akcesoriami dla zwierząt. Wizualne zarządzanie może przyjąć formę tablicy zespołu pokazującej sprzedaż, dostępność kluczowych produktów czy poziom realizacji zamówień. Standaryzowana praca menedżera polega natomiast na regularnym przeglądzie tych danych z zespołem, rozmowie o problemach – na przykład brakach towaru – oraz podejmowaniu działań, które pomogą poprawić wyniki.

Dopiero kiedy te trzy elementy działają razem, powstaje spójny system zarządzania. Standardy pokazują, jak powinna wyglądać dobra praca, wizualizacja sprawia, że wszyscy widzą rzeczywistą sytuację, a rutyny menedżerskie powodują, że organizacja regularnie się uczy

Wizualny Standard Pracy

Zapewnienie ciągłości procesu – reakcja na pojawiające się zmiany i zdarzenia losowe

Standaryzowana

Praca Menadżera

Zarządzanie Wizualne

Ryc. 1. Koncepcja Trójkąta Wizualnego Zarządzania.

i doskonali swoje działania. Właśnie dlatego trójkąt wizualnego zarządzania jest tak pomocny – pozwala nie tylko wprowadzić zmiany, lecz przede wszystkim utrzymać je w codziennej praktyce.

Kilka rad z perspektywy konsultanta

Na koniec zostawiłabym kilka krótkich rad z perspektywy osoby, która pomaga organizacjom uruchamiać i utrzymywać rutyny w codziennej pracy.

Po pierwsze – nie poddawaj się. Budowanie rutyn trochę przypomina pracę nad dobrą formą czy sylwetką. Na początku wymaga wysiłku, konsekwencji i często wychodzenia ze strefy komfortu. Łatwo wtedy pomyśleć: „to nie działa”, „to zbyt trudne”. Tymczasem właśnie w tym momencie warto wytrwać – bo efekty pojawiają się wtedy, gdy działanie staje się regularne.

Po drugie – pamiętaj o systemie naczyń połączonych. Rutyny, wizualne zarządzanie i standardy pracy wzajemnie się wzmacniają. Rutyny bez wizualnego zarządzania i bez standardów rzadko działają długo. Z kolei same standardy, jeśli nie są wspierane przez codzienne rutyny i czytelną wizualizację, pozostają często tylko dokumentem. Dopiero połączenie tych elementów tworzy trwały system pracy.

Po trzecie – motywacja, determinacja, dyscyplina i konsekwentne egzekwowanie zasad. To właśnie te elementy najczęściej decydują o tym, czy dobre pomysły rzeczywiście zamieniają się w codzienną praktykę. Bez nich nawet najlepsze narzędzia i metody szybko tracą swoją siłę.

I wreszcie po czwarte – nie bój się zmian i eksperymentów. Jeśli widzisz, że Twoje rutyny wymagają korekty, nie czekaj. Modyfikuj je, testuj nowe rozwiązania, ucz się na doświadczeniach. Eksperymentowanie rozwija, pozwala lepiej dopasować sposób pracy do rzeczywistości i krok po kroku przybliża do celu.

Bo w gruncie rzeczy dobrze działające rutyny nie polegają na sztywnym powtarzaniu tego samego – ale na świadomym budowaniu sposobu pracy, który z czasem zaczyna działać na naszą korzyść.

Gdyby ktokolwiek z Państwa chciał porozmawiać na tematu rutyn w organizacji, zachęcam do kontaktu: katarzyna.lipska@4results.pl

NOWE TECHNOLOGIE UX

W SPRZEDAŻY

PET CARE

JAK ŁĄCZYĆ ONLINE I OFFLINE?

Błyskawicznie rozwijająca się branża pet care przechodzi w ostatnich latach dynamiczną transformację cyfrową. Rosnące oczekiwania opiekunów, rozwój e-commerce, coraz silniejsza konkurencja oraz większa wiedza i świadomość dotycząca opieki nad zwierzętami sprawiają, że sama oferta sklepu lub salonu to za mało, żeby zachęcić i utrzymać klienta na dłużej. Inteligentne rozwiązania UX stają się więc kluczowe podczas tworzenia intuicyjnych i spersonalizowanych doświadczeń zakupowych – to już nie tylko estetyczna strona internetowa, lecz projektowanie całego ekosystemu doświadczeń, który upraszcza decyzje zakupowe, buduje zaufanie i wspiera opiekuna w codziennej trosce o zdrowie pupila.

TEKST: Monika Dachowska

Online i offline nie funkcjonuje już oddzielnie – te dwa światy wzajemnie się przenikają, tworząc jeden ekosystem. Współczesny konsument szuka informacji o produkcie w internecie, sprawdza opinię w mediach społecznościowych, a ostateczną decyzję zakupową podejmuje w sklepie stacjonarnym lub odwrotnie: ogląda produkt na żywo, a kupuje go później online. Czym jest cross-channeling w branży pet care?

Cross-channeling w branży pet care to strategia sprzedaży i komunikacji, polegająca na łączeniu różnych kanałów dotarcia do konsumentów (online i offline), aby stworzyć spójne doświadczenie zakupowe dla właścicieli zwierząt. W praktyce oznacza to, że marka umożliwia klientom swobodne poruszanie się między kanałami, takimi jak media społecznościowe, sklepy internetowe, sklepy stacjonarne czy salony groomerskie lub gabinety weterynaryjne. Cross-channeling pozwala lepiej personalizować ofertę, zbierać dane o zachowaniach zakupowych klientów, zwiększać wartość koszyka i budować lojalność oraz długotrwałe relacje między sklepem a konsumentem.

Rosnąca w siłę branża pet care to cała gama produktów i usług mających na celu wsparcie opiekunów podczas codziennych czynności, zabaw, treningów i zabiegów pielęgnacyjnych dla zwierząt. W ich przypadku cross-channeling może obejmować:

• integrację e-commerce i salonów lub sklepów stacjonarnych, np. poprzez usługi typu click & collect lub oferowanie zniżek na usługi podczas zakupów online;

• wykorzystanie social mediów do zwiększenia sprzedaży, np. poprzez sponsorowane wpisy, karuzele informacyjne czy posty z rankingami produktów, posiadające bezpośrednie linki do kanałów sprzedaży online;

• programy lojalnościowe obejmujące zakupy i usługi online oraz stacjonarne;

• łączone promocje działające zarówno online, jak i offline;

• współpracę między kanałami online i offline, np. promocja produktów w salonie pielęgnacyjnym dla psów. Przykłady rozwiązań łączących świat offline i online

Kiosk interaktywny od Royal Canin

Przykładem zaawansowanego wykorzystania technologii UX w sprzedaży stacjonarnej jest interaktywny kiosk testowany przez markę Royal Canin. Rozwiązanie oparte na AI prowadzi opiekuna przez proces doboru karmy, analizując kluczowe parametry psa, takie jak rasa, wiek, waga czy poziom aktywności. Następnie w ciągu kilku chwil generuje spersonalizowane rekomendacje produk-

Cross-channeling w branży pet care to strategia sprzedaży i komunikacji, polegająca na łączeniu różnych kanałów dotarcia do konsumentów (online i offline), aby stworzyć spójne doświadczenie zakupowe dla właścicieli zwierząt.

towe. Co istotne, utworzony w ten sposób profil pupila może funkcjonować również w aplikacji mobilnej lub e-sklepie marki, zapewniając ciągłość doświadczenia i dostęp do tych samych zaleceń w każdym kanale. W praktyce oznacza to jedno źródło danych, spójne rekomendacje i pełną integrację sprzedaży oraz doradztwa – model wykraczający poza klasyczny omnichannel.

Usługa Click & Collect

Usługa Click & Collect to jedna z najwygodniejszych form cross-channelingu. Każdy opiekun wie, że produkty, takie jak karma dla psa, trociny dla gryzoni czy żwirek dla kotów, mają tendencję kończyć się w najmniej spodziewanych momentach. Możliwość szybkiego utworzenia zamówienia i odebrania go w najbliższym sklepie stacjonarnym już po kilku godzinach to rozwiązanie, które zmniejsza ryzyko negatywnego wpływu na przyzwyczajenia, żywienie oraz komfort zwierzęcia w momencie niedopatrzenia opiekuna. Usługa Click & Collect to również zwiększenie ruchu w punkcie fizycznym oraz cross-selling przy odbiorze zamówionych produktów.

Usługa Click & Collect to jedna z najwygodniejszych form cross-channelingu.

Modele subskrypcyjne

Jednym z szybko zdobywających popularność rozwiązań UX w branży pet care jest subskrypcja – zarówno mokrej, świeżo przygotowanej karmy (np. PsiBufet, Piesotto), jak i pozostałych produktów, takich jak żwirek dla kotów, pasty do zębów, obroże przeciw kleszczom, podkłady higieniczne dla szczeniąt lub pieluchy dla czworonożnych seniorów. Działając w modelu D2C, marki oferują personalizowaną dietę, regularne dostawy, możliwość modyfikacji wybranego planu, a także dostosowanie produktów pod rasę, wiek, wagę oraz ewentualne alergie lub choroby i inne potrzeby zwierzęcia. Świetnie sprawdza się tu quizowa forma, która w intuicyjny, prosty i przystępny sposób prowadzi opiekuna przez wiele pytań niezbędnych dla przygotowania planu pod indywidualne potrzeby zwierzęcia.

Kod QR przy półce lub na produkcie

Kod QR umieszczony przy półce lub bezpośrednio na produkcie pozwala uwzględnić szerszy kontekst podczas decyzji zakupowych – po zeskanowaniu klient może zobaczyć informacje, które są mało widoczne na opakowaniu (np. skład, dawkowanie), porównać warianty w obrębie linii produktowej, obejrzeć video tutorial lub uzyskać dostęp do treści edukacyjnych. Sklep stacjonarny przestaje więc być wyłącznie miejscem ekspozycji towaru,

WSPARCIE SPRZEDAŻY

a zamiast tego staje się interfejsem wejścia do pogłębionej treści online. W branży pet care ma to szczególne znaczenie, ponieważ decyzje zakupowe są często konsultacyjne i oparte na zaufaniu. Transparentność i dostęp do eksperckiej wiedzy w czasie rzeczywistym realnie skracają proces decyzyjny i zmniejszają ewentualne niepewności dotyczące produktu.

Dzięki temu konsument może podjąć decyzję, nie wychodząc ze sklepu stacjonarnego, a kod QR wspiera proces zakupowy. Poza tym skanowanie kodów QR pozwala mierzyć zainteresowanie konkretnymi produktami lub kategoriami. Dla producentów i sieci handlowych jest to źródło danych o zachowaniach klientów w sklepie stacjonarnym.

Społeczny dowód słuszności (social proof)

Mechanizmy znane z e-commerce, takie jak ekrany digital signage, mogą wyświetlać autentyczne opinie klientów z e-sklepu, zdjęcia pupili korzystających z danego produktu czy krótkie ciekawostki edukacyjne – na przykład dotyczące karm bezzbożowych, diet specjalistycznych czy rozwiązań treningowych. Taki namacalny social proof wzmacnia wiarygodność marki, zwiększa poczucie bezpieczeństwa klientów podczas zakupów i przenosi efekt rekomendacji społecznej do przestrzeni offline. W pet care, gdzie ogromną rolę odgrywają rekomendacje innych opiekunów, to narzędzie budujące zaufanie i przekładające się na większą lojalność klientów. Świat influencer marketingu również może przenikać do rzeczywistości offline: rekomendacje influencerów na ekranie lub standzie mają wpływ na decyzje zakupowe podejmowane przy półce w sklepie stacjonarnym. Programy lojalnościowe

Nowoczesne programy lojalnościowe w branży pet care już dawno wykroczyły poza zwykłe zbieranie punktów. To pierwszy krok do realnej personalizacji treści, ofert i rekomendacji dopasowanych do potrzeb pupila. Program lojalnościowy staje się więc elementem szerszego ekosystemu UX, w którym dane, technologia i relacja z klientem tworzą spójną, długofalową strategię opartą na indywidualnym podejściu. Udział w programie lojalnościowym i stworzenie profilu zwierzaka umożliwia też wysyłanie personalizowanych rekomendacji, np. segmentacje poleceń według wieku. Opiekunowie szczeniąt dostaną newsletter z poleceniami produktów dla szczeniąt (karma, podkłady higieniczne), a opiekunowie dorosłych psów z zachętą do zakupu zabawek czy karmy adult. Personalizowana oferta to personalizowane doświadczenie, które jest najbardziej pożądanym scenariuszem. Trafiona rekomendacja jest precyzyjna, a przez to najskuteczniejsza.

Model sklepów połączonych z usługami

Petco to amerykańska sieć sklepów w modelu łączonym. W jednym miejscu znajduje się sklep zoologiczny, groomer, gabinet weterynaryjny oraz punkt szkoleniowy, tworząc pet centrum usługowe. Petco posiada również aplikację, która umożliwia złożenie zamówienia i odbiór w sklepie osobistym w ponad 1000 lokalizacjach w Stanach Zjednoczonych. Sieć oferuje usługę same day delivery oraz repeat delivery. Świetnie łączy świat offline i online, integrując historię wizyt i rekomendując produkty na podstawie historii zakupowej. Zarówno w aplikacji, jak i online można również umówić wizytę u groomera, lekarza weterynarii lub zapisać się na trening z psem.

Jak poprawić doświadczenie użytkownika, łącząc offline i online?

Wspólny profil zwierzęcia i użytkownika, personalizowane rekomendacje, opcja „kup ponownie”, usługa click & collect – te wszystkie rozwiązania są coraz częściej stosowane i doceniane przez użytkowników, ponieważ ułatwiają proces zakupowy. Klient, który zapomniał o zamówieniu karmy, chciałby odebrać ją tego samego dnia. Z kolei opiekunka kota niekoniecznie chce pamiętać o comiesięcznym zamawianiu żwirku. Warto pomyśleć o trzech kategoriach użytkowników:

• potrzebujących danej rzeczy tego samego dnia z opcją odbioru w sklepie stacjonarnym,

• kupujących cyklicznie ten sam produkt/ produkty,

• szukających konkretnego wariantu (np. smaku karmy), który nie jest dostępny offline podczas wizyty w sklepie.

Poprawa doświadczeń powinna przede wszystkim opierać się na zaprojektowaniu spójnej ścieżki zakupowej (integracja stanów magazynowych, programów lojalnościowych, historii zakupów). Wszystkie rozwiązania, które skracają czas zakupów i dostarczają potrzebnych informacji, mają wpływ na pozytywne doświadczenie.

Pułapki spójnej ścieżki użytkownika

Chociaż światy offline i online stają się spójnym doświadczeniem, to ich łączenie nie zawsze jest łatwe. Frustrację u klientów mogą wzbudzać różnice cenowe między sklepem internetowym a stacjonarnym (nawet gdy z perspektywy przedsiębiorcy są uzasadnione np. ceną wynajmu lokalu). Błędne rekomendacje produktów to utrata potencjalnej sprzedaży i zmniejszenie zaufania klientów. Inne problemy, które zakłócają płynne przejście z offline do online i odwrotnie, to m.in.:

• działanie programu lojalnościowego tylko online lub tylko offline,

• brak synchronizacji stanów magazynowych (błędne wskazywanie, że produkt jest dostępny w danym sklepie offline),

• niedokładnie komunikowana promocja, np. dostępna tylko w aplikacji lub tylko online, bez informacji o dostępności w punkcie stacjonarnym,

• niepełna wiedza sprzedawców na temat promocji online lub działania aplikacji,

• konflikt między kanałami sprzedaży – w niektórych organizacjach sprzedaż online i offline funkcjonują jako oddzielne działy z własnymi celami sprzedażowymi. Może to prowadzić do sytuacji, w której sklep stacjonarny nie jest zainteresowany wspieraniem sprzedaży internetowej lub odwrotnie.

Największą pułapką w łączeniu kanałów online i offline jest brak spójnej ścieżki użytkownika. Klient nie powinien odczuwać momentu „przejścia” między światem cyfrowym a fizycznym ani zastanawiać się, gdzie kontynuować proces zakupowy. Jeśli kanały nie są ze sobą logicznie powiązane, doświadczenie staje się fragmentaryczne i dezorientujące. Dlatego kluczowe jest projektowanie ekosystemu sprzedaży w taki sposób, aby wszystkie punkty styku z marką naturalnie się uzupełniały i prowadziły klienta przez jeden, spójny proces zakupowy.

CZAS NA DZIAŁANIE!

JAK WDROŻYĆ EFEKTYWNĄ WSPÓŁPRACĘ

MIĘDZYDZIAŁOWĄ KROK PO KROKU? CZ. 2

Z pierwszej części artykułu wiesz już, że efektywna współpraca międzydziałowa to nie fanaberia, tylko konkretne korzyści dla Twojego biznesu. Klient dostaje spójne informacje na każdym etapie kontaktu z Twoją firmą, zespół szybciej wyłapuje sezonowe trendy i reaguje na nie, a pracownicy czują się bardziej docenieni i zaangażowani. Poznałeś też kluczowe wyzwania: mentalne silosy, brak zmapowanych procesów czy konflikty priorytetów między działami.

TEKST: Dominika Maciejak

Skillpoint

W strukturze spotkania może pomóc Ci technika 5W na spotkania. Nawiązuje ona do metody 5W (What, Who, When, Where, Why), czyli zadawania kluczowych pytań: Co? Kto? Kiedy? Gdzie?

Dlaczego? Ta struktura pomaga kompleksowo przygotować i przeprowadzić efektywne spotkanie, ustalić jego cel, uczestników, ramy czasowe i lokalizację, a także motywację, z którą się je organizuje, zwiększając tym samym szansę na osiągnięcie zamierzonych rezultatów.

Pytania 5W w kontekście spotkania: What? (Co?)

∙ Co jest głównym tematem spotkania?

∙ Jaki jest konkretny cel, który chcemy osiągnąć?

∙ Jaka będzie agenda i format spotkania (np. burza mózgów, prezentacja, decyzja)? Who? (Kto?)

∙ Kto powinien być zaproszony (uczestnicy)?

∙ Kto jest odpowiedzialny za prowadzenie spotkania?

∙ Kto podejmuje decyzje? When? (Kiedy?)

∙ Kiedy odbędzie się spotkanie (data i godzina)?

∙ Jak długo potrwa?

∙ Czy jest to termin pilny, czy elastyczny?

Pamiętasz przykład mojego klienta, właściciela sklepu stacjonarnego i online? Jego zespół marketingowy uparcie promował kanał internetowy, jednocześnie zaniedbując klientów sklepów stacjonarnych, którzy zapewniali firmie stabilne przychody. Każdy dział „ciągnął w swoją stronę”, a na poziomie strategicznym zabrakło jasno wyznaczonego kierunku. Efekt? Firma pozycjonowała się na nowoczesną, zapominając, w czym naprawdę jest dobra i gdzie tkwi jej prawdziwa siła. Teraz pokażę Ci, jak uniknąć takich pułapek w swoim biznesie. Przejdziemy razem przez konkretne kroki wdrożenia – od ustalania wspólnych KPI, przez organizację efektywnych spotkań, po budowanie systemu wymiany wiedzy między działami. Przekonasz się, że poprawa współpracy nie wymaga rewolucji ani wielkich inwestycji w drogie systemy. Wystarczy przemyślany plan i konsekwencja w działaniu. Zaczynamy!

Jak wdrożyć efektywną współpracę międzydziałową?

Krok 1. Ustal wspólne cele i kluczowe wskaźniki sukcesu.

Nadal oddzielnie mierz sprzedaż w sklepie, ruch na stronie i poziom zaangażowania w social mediach, prócz tego stwórz wspólne KPI dla wszystkich, na przykład:

Where? (Gdzie?)

∙ Gdzie spotkanie się odbędzie (online, w sali konferencyjnej, w terenie)?

∙ Czy miejsce jest odpowiednie (sprzęt, komfort)?

Why? (Dlaczego?)

∙ Dlaczego to spotkanie jest potrzebne (jaki problem rozwiązujemy, jaki cel realizujemy)?

∙ Jaka jest korzyść dla uczestników i organizacji?

Ta technika ma sens, bo pomaga skupić się na kluczowych aspektach. Zmniejsza ryzyko straty czasu i niejasności. Umożliwia lepsze zaplanowanie agendy i roli uczestników. Zwiększa szanse na osiągnięcie zamierzonych rezultatów spotkania. Wypróbuj ją koniecznie.

• miesięczna liczba nowych klientów (niezależnie od kanału),

• wskaźnik powracających klientów,

• średnia wartość zamówienia we wszystkich kanałach,

• NPS – Net Promoter Score (gotowość klientów do polecania Twojego sklepu).

Gdy wszyscy dążą do tych samych celów, naturalnie zaczynają współpracować.

Krok 2. Stwórz regularny rytm komunikacji. Wprowadź krótkie, regularne spotkania – na przykład 30-minutową koordynację w każdy poniedziałek rano. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby było to spotkanie online. Agenda może być prosta:

1. Co się wydarzyło w zeszłym tygodniu (sukcesy, problemy, feedback od klientów)?

2. Co planujemy w tym tygodniu (promocje, nowe produkty, wydarzenia)?

3. Gdzie potrzebujemy wsparcia od innych?

Gdy wszyscy dążą do tych samych celów, naturalnie zaczynają współpracować.

Spotkania muszą być krótkie, merytoryczne i zakończone konkretnymi ustaleniami. Jeśli będą się dłużyć i zamieniać w „gadanie o niczym”, ludzie nie będą się angażować i będą traktować je jako przykry obowiązek.

Pamiętaj! Spotkania muszą być krótkie, merytoryczne i zakończone konkretnymi ustaleniami. Jeśli będą się dłużyć i zamieniać w "gadanie o niczym", ludzie nie będą się angażować i będą traktować je jako przykry obowiązek.

Jeśli planujesz formułę online, zwróć uwagę na to, żeby trzymać się agendy, niech wszyscy zadbają o włączone kamery, pilnuj czasu i stosuj metody angażowania ludzi (np. pisanie komentarzy na chacie, głosowania, miniankiety, stosowanie wirtualnych tablic, współdzielonych dokumentów, które tworzymy wspólnie w czasie rzeczywistym).

Krok 3. Zdefiniuj procesy i odpowiedzialności.

W branży zoologicznej częste są sytuacje, gdy klient rozpoczyna zakup w jednym kanale, a kończy w drugim.

Na przykład:

• Widzi produkt na Instagramie → pisze wiadomość z pytaniem → przychodzi do sklepu.

• Kupuje w sklepie → dzwoni z pytaniem o instrukcję użycia → zostawia opinię online.

Te momenty świetnie możesz wyłapać na mapie doświadczeń klienta, o której wspominałam wcześniej.

Ustal jasno:

• Kto odpowiada za zapytania ze social mediów i w jakim czasie?

• Jak sprzedawcy w sklepie mogą przekazywać feedback od klientów do zespołu e-commerce?

• Jak obsługujecie reklamacje i zwroty między kanałami?

Spisz to w prostym dokumencie, do którego każdy ma dostęp.

Krok 4. Inwestuj w dzielenie się wiedzą. Sprzedawcy w Twoim sklepie mają bezcenną wiedzę o tym, czego naprawdę szukają klienci, jakie pytania zadają, co ich frustruje. Osoba prowadząca social media widzi, na jakie posty ludzie reagują. Ty widzisz wskaźniki sprzedażowe i marże. Doprowadź do wymiany tej wiedzy, aby zrobić z niej najlepszy pożytek. Pomoże w tym kolejny krok.

Krok 5. Wprowadź prosty system wymiany wiedzy:

• Bazę obserwacji o klientach – dokument czy arkusz kalkulacyjny, gdzie każdy może wpisać ciekawe obserwacje o klientach.

• Comiesięczne sesje „case study” – omówcie jednego konkretnego klienta lub problem i jak go rozwiązaliście, czego się nauczyliście?

• Wymianę wiedzy – zainspirujcie się korporacjami. Na przykład niech osoba od marketingu spędzi pół dnia w sklepie, obsługując klientów, a sprzedawca pomoże przygotować posty na social media, ten prosty eksperyment poszerza perspektywę i nie wymaga wiele wysiłku.

Niech technologia wspiera współpracę. Na poziomie narzędzi upewnij się, że macie:

• wspólny kalendarz z zaznaczonymi promocjami, dostawami, eventami,

• współdzielony dysk z materiałami marketingowymi, opisami produktów, zdjęciami,

• grupę komunikacyjną do szybkiej wymiany informacji,

• prosty system do śledzenia zadań , aby sprawdzić, kto co robi, do kiedy, na jakim to jest etapie.

Ważne: wybierzcie JEDNO narzędzie do każdego celu i trzymajcie się go. Najgorszym wrogiem jest rozproszenie – pół zespołu na Messengerze, pół na WhatsAppie, dokumenty częściowo w Dropboksie, częściowo na prywatnych mailach.

Krok 6. Świętujcie wspólne sukcesy i uczcie się na błędach.

Ludzie lubią widzieć, że współpraca przynosi rezultaty. Gdy udało się dzięki sprawnej kooperacji zamknąć miesiąc ze świetnym wynikiem, zorganizuj małe wspólne świętowanie. Nie musi być kosztowne – pizza i pół godziny luźnej rozmowy wystarczą. Z kolei gdy coś poszło nie tak (np. klient był zły, bo dostał sprzeczne informacje), nie szukajcie winnego. Zastanówcie się wspólnie: co w naszym procesie należy poprawić, żeby to się nie powtórzyło?

Ludzie lubią widzieć, że współpraca przynosi rezultaty. Gdy udało się dzięki sprawnej kooperacji zamknąć miesiąc ze świetnym wynikiem, zorganizuj małe wspólne świętowanie.

Jak to może wyglądać w praktyce?

Wyobraź sobie średniej wielkości sklep zoologiczny „Zwierzak” zlokalizowany w mieście powiatowym, który ma punkt stacjonarny, sklep online i aktywny profil na Instagramie. Sprzedawcy nie wiedzą o promocjach online. Osoba prowadząca Instagram – freelancer z innego miasta publikuje ładne zdjęcia i angażujące karuzele, ale produktów nie ma na stanie. Klienci dzwonią z pytaniami o artykuł widziany na ostatnim stories, ale nikt w sklepie nie widział tego i nie wiedzą, o co dokładnie chodzi. Reklamacje online lądują u właściciela, który sam wszystko załatwia, nie wtajemniczając w proces reszty załogi. Klienci oczekują statusu, a pracownicy bezradnie przekierowują temat do zajętego właściciela, który nie odbiera telefonu. Oto przykładowa propozycja działań usprawniających współpracę:

• Co poniedziałek 15-minutowe spotkanie online: właściciel, dwóch sprzedawców (rotacyjnie), osoba od marketingu.

• Wspólny kalendarz Google z zaznaczonymi akcjami promocyjnymi, dostawami nowych produktów.

• Grupa WhatsApp Business „Zespół Zwierzak” – szybka wymiana informacji w ciągu dnia.

• Arkusz Google „Okiem klienta”, w którym każdy może wpisać ciekawy feedback od klienta.

• Arkusz Google „Zapotrzebowanie”, gdzie sprzedawcy na bieżąco zapisują produkty, o które pytają klienci.

• Raz w miesiącu sprzedawcy podrzucają osobie od marketingu 2–3 historie klientów, które nadają się na

social media wraz z pomysłami na treści.

• Właściciel tworzy procedurę reklamacyjną oraz rejestr reklamacji ze statusami. Procedura angażuje resztę zespołu – łatwo udzielić klientowi informacji o statusie jego sprawy, część prostych zgłoszeń pracownicy mogą załatwiać sami, te bardziej złożone zostają w gestii właściciela.

Spodziewane efekty po sześciu miesiącach:

• wzrost sprzedaży, spowodowany głównie lepszą synchronizacją promocji,

• spadek liczby reklamacji – klienci dostają spójne informacje,

• zespół czuje się bardziej zaangażowany – załatwianie reklamacji przestaje być domeną właściciela, pracownicy zyskują wgląd w sprawy i mogą bardziej efektywnie komunikować się z klientami.

Najczęstsze obawy i wątpliwości dotyczące wdrażania lepszej współpracy

Nie oszukujmy się. Zmiana reguł gry może wywoływać w Tobie mieszane uczucia. Z jednej strony widzisz plusy nowego porządku, ale z drugiej wiesz, że prawie każde wdrożenie nowego podejścia boli. Oto kilka typowych wątpliwości dotyczących usprawniania współpracy zespołowej:

„Nie mam czasu na dodatkowe spotkania”

Nie namawiam Cię do zwiększania liczby spotkań, tylko do lepiej zorganizowanych spotkań. Zamiast 10 chaotycznych rozmów w ciągu tygodnia i wymiany wielu maili z różnymi osobami, możesz zorganizować jedno spotkanie o przemyślanej strukturze – oszczędzisz czas.

„Mój zespół jest za mały, żeby to miało sens”

Nawet jeśli jesteś tylko Ty i jedna osoba pomagająca w sklepie, zasady te się sprawdzają. Wspólne cele, regularna wymiana informacji, jasne role – to działa w każdej skali.

„Co, jeśli ludzie się pokłócą podczas wspólnych spotkań?”

To naturalne, że będą różnice zdań. Ważne, żeby traktować je jako szansę na znalezienie lepszego rozwiązania, nie jako konflikt osobisty. Słuchaj uważnie ludzi, py -

taj o argumenty, szukaj wspólnego mianownika. Nie baw się w sędziego, bardziej przyjmij rolę moderatora. Twój plan działania na najbliższe 30 dni

Mam nadzieję, że przekonałam Cię do idei budowania interdyscyplinarnych zespołów i wspierania efektywnej współpracy. Proponuję Ci praktyczne wdrożenie według poniższego planu:

Tydzień 1.

• Zidentyfikuj 2–3 największe bolączki w komunikacji między Tobą a zespołem.

• Porozmawiaj indywidualnie z każdą osobą w zespole: czego potrzebuje, co ją frustruje, co by pomogło.

Tydzień 2.

• Wybierz jeden wspólny wskaźnik sprzedaży, który będziecie wspólnie obserwować.

• Wprowadź pierwsze, krótkie, cotygodniowe spotkanie. Zadbaj o spójną agendę, strukturę i następne kroki.

• Załóż/ przeanalizuj istniejącą wspólną grupę komunikacyjną. Jakie wnioski wyciągasz?

Tydzień 3.

• Stwórz prosty dokument z najważniejszymi procesami (kto odpowiada za co).

• Zorganizuj wymianę na stanowiskach: niech ludzie spróbują innych obowiązków i „wejdą w buty” współpracowników.

Tydzień 4.

• Zbierz feedback: co działa, co wymaga poprawy.

• Świętuj pierwsze małe sukcesy.

• Zaplanuj kolejne kroki. Zapewne nie wszystko wyjdzie idealnie od razu. To jest całkiem normalne. Ważne, żeby działać metodycznie, krok po kroku. Jeśli czujesz, że Twój sklep mógłby działać sprawniej, sprzedaż mogłaby być wyższa, a zespół bardziej zmotywowany – wprowadzenie zasad współpracy międzydziałowej może być tym brakującym elementem układanki. Zacznij już dziś, a za pół roku zobaczysz znaczącą różnicę. Powodzenia!

JAK GROOMING WCHODZI W ERĘ PET WELLNESS

W całkiem niedalekiej przeszłości królowała teoria, że psa nie kąpie się wcale, ewentualnie raz do roku… Zobaczmy, jak szybko zmienia się rzeczywistość. „Psi fryzjer” na początku dla wielu był fanaberią, potem chodziliśmy do groomera na strzyżenie (z kąpielą lub bez) czy obcięcie pazurów. Dziś w wielu krajach grooming to nie tylko usługa estetyczna, staje się on elementem szeroko rozumianego pet wellness – filozofii opieki nad zwierzętami, która łączy pielęgnację, profilaktykę zdrowotną i komfort psychiczny. Współczesny salon groomerski coraz częściej przypomina strefę spa, a groomer – specjalistę od dobrostanu zwierząt. Rosnąca świadomość opiekunów, rozwój technologii i globalny trend humanizacji pupili sprawiają, że grooming zmienia się szybciej niż kiedykolwiek wcześniej.

TEKST: dr Joanna Zarzyńska

Grooming przestaje być tylko kosmetyką

Rosnąca świadomość opiekunów zwierząt zmienia sposób postrzegania usług groomerskich. Coraz szersze grono traktuje pielęgnację jako element profilaktyki zdrowotnej. Regularne wizyty w salonie pozwalają kontrolować stan skóry, sierści, uszu czy pazurów, a groomerzy często jako pierwsi zauważają zmiany dermatologiczne lub obecność pasożytów i kierują po pomoc do specjalisty. To właśnie dlatego w wielu krajach rozwija się współpraca między groomerami a lekarzami weterynarii. Współczesny specjalista od pielęgnacji zwierząt nie tylko strzyże sierść, lecz także ocenia jej kondycję i może zwrócić uwagę opiekuna na niepokojące objawy.

Zmiana podejścia znajduje odzwierciedlenie w danych rynkowych. Globalny rynek usług groomerskich jest jednym z najszybciej rosnących segmentów branży pet care. Szacuje się, że jego wartość w 2026 roku wynosi około 19,5 miliarda dolarów, a prognozy wskazują, że w ciągu kolejnej dekady może przekroczyć 46 miliardów dolarów. Rozwój napędzają przede wszystkim dwa czynniki: rosnąca liczba zwierząt domowych oraz coraz większa gotowość opiekunów do inwestowania w usługi poprawiające ich dobrostan. Zaczęli oni zaczęli traktować pielęgnację jako integralną część opieki nad zdrowiem zwierząt, a nie jedynie sporadyczny zabieg kosmetyczny. Często płacą za usługę więcej niż za stylizację własnych włosów. Zanim zdecydujesz się na pudla, porozmawiaj o kosztach utrzymania włosa z profesjonalnym hodowcą lub groomerem

Humanizacja zwierząt napędza segment pet spa

Jednym z najważniejszych motorów zmian jest postępująca humanizacja zwierząt domowych. W wielu krajach psy i koty są traktowane jak pełnoprawni członkowie rodziny, w efekcie rośnie zainteresowanie usługami premium, inspirowanymi branżą wellness dla ludzi. W wielu metropoliach świata pojawiają się wyspecjalizowane centra pet spa oferujące nie tylko kąpiele i strzyżenie, lecz także masaże relaksacyjne, zabiegi aromaterapii czy terapie wspierające kondycję skóry i sierści. Coraz więcej opiekunów wybiera rozbudowane pakiety pielęgnacyjne obejmujące dodatkowe zabiegi wellness. W europejskich miastach aż 62% opiekunów zwierząt korzysta z usług premium, takich jak aromaterapia czy hydromasaż podczas kąpieli. Wzrost popularności takich usług sprawia, że średnia wartość jednej wizyty w salonie groomerskim

W wielu krajach wprowadzenie pakietów spa zwiększyło przychody salonów nawet o 20–22% na jedną wizytę.

systematycznie rośnie. W wielu krajach wprowadzenie pakietów spa zwiększyło przychody salonów nawet o 20–22% na jedną wizytę.

To wyraźny sygnał, że grooming przestał być postrzegany jako luksus, a stał się standardowym elementem opieki nad zwierzęciem.

W dobie social mediów rośnie znaczenie wizerunku zadbanego psa jako elementu stylu życia opiekuna. A filmiki „przed i po” stylizacji często są publikowane nie tylko na SM salonów, lecz także na kanałach prywatnych. Poszukiwani są też specjaliści od perfekcyjnych fryzur w stylu koreańskim czy od trymowania włosa szorstkiego.

Globalny rynek usług groomerskich jest jednym z najszybciej rosnących segmentów branży pet care. Szacuje się, że jego wartość w 2026 roku wynosi około 19,5 miliarda dolarów, a prognozy wskazują, że w ciągu kolejnej dekady może przekroczyć 46 miliardów dolarów.

Ekologia w salonach groomerskich

W pet wellness obserwuje się silny zwrot w stronę naturalnych składników i zrównoważonej produkcji. Opiekunowie coraz częściej analizują składy preparatów pielęgnacyjnych tak samo uważnie, jak robią to w przypadku kosmetyków dla ludzi. W efekcie rośnie zainteresowanie kosmetykami opartymi na naturalnych składnikach oraz formułami przeznaczonymi dla zwierząt o wrażliwej skórze. Według analiz rynkowych popyt na naturalne kosmetyki groomerskie wzrósł w ostatnich latach o ponad 40%. W trend eko wpisuje się też design. Badania rynku pokazują, że aż 78% opiekunów preferuje kosmetyki określane jako naturalne lub organiczne, a ponad 60% zwraca uwagę na ekologiczne opakowania. Trend ten ma także wymiar środowiskowy. W wielu salonach stosuje się rozwiązania ograniczające zużycie wody, a także biodegradowalne materiały.

7 TRENDÓW GROOMINGU, KTÓRE ZDOMINUJĄ BRANŻĘ DO 2030 ROKU

1. Wellness grooming.

Pielęgnacja łącząca kosmetykę z profilaktyką zdrowotną i relaksem.

2. Grooming low-stress.

Techniki pielęgnacyjne minimalizujące stres zwierzęcia.

3. Naturalne składniki.

Rosnąca popularność kosmetyków opartych na składnikach naturalnych.

Grooming w erze technologii

Równolegle z rozwojem pet wellness branża groomingu coraz bardziej korzysta z nowych technologii. W wielu salonach pojawiają się inteligentne urządzenia analizujące kondycję sierści czy skóry, a także narzędzia umożliwiające dokładniejsze dopasowanie zabiegów do potrzeb konkretnego zwierzęcia.

Według analiz branżowych wykorzystanie inteligentnych narzędzi groomingowych rośnie dynamicznie – adopcja tzw. smart devices w pielęgnacji zwierząt zwiększyła się o 37% w ostatnich latach .

Nowym trendem są także mobilne salony groomerskie oraz usługi wykonywane w domu klienta.

Technologia znajduje zastosowanie także w zarządzaniu usługami. Cyfrowe systemy rezerwacji wizyt oraz aplikacje dla klientów sprawiają, że niemal połowa wizyt w salonach w wielu krajach jest dziś umawiana online.

4. Hydroterapia i masaże.

5. Mobilne salony groomerskie oraz usługi wykonywane w domu klienta.

6. Digitalizacja usług – rezerwacje online, aplikacje mobilne i cyfrowa historia zabiegów.

7. Grooming profilaktyczny – pielęgnacja traktowana jako element systemu opieki zdrowotnej.

Digitalizacja usług poprawia organizację pracy salonów i pozwala budować długoterminowe relacje z klientami. Nowym trendem są także mobilne salony groomerskie oraz usługi wykonywane w domu klienta. Takie rozwiązania ograniczają stres zwierzęcia związany z transportem i pobytem w obcym miejscu, a jednocześnie odpowiadają na potrzeby opiekunów żyjących w szybkim, miejskim tempie.

W wielu krajach popularność zyskują także programy abonamentowe obejmujące regularne zabiegi pielęgnacyjne. Dzięki nim grooming staje się częścią rutynowej opieki nad zwierzęciem. Szacuje się, że już ponad 2 miliony zwierząt na świecie korzysta z takich planów subskrypcyjnych, co stabilizuje rynek usług i zwiększa częstotliwość wizyt w salonach.

CASE STUDY

Jak wygląda pet spa na świecie?

Australia – grooming i rehabilitacja

W Australii coraz częściej powstają centra wellness dla zwierząt łączące grooming z fizjoterapią. Szczególną popularnością cieszy się hydroterapia, czyli ćwiczenia w wodzie wspierające regenerację mięśni i stawów. Zabiegi te są często stosowane w rehabilitacji po urazach oraz u starszych psów.

Japonia – luksusowe rytuały pielęgnacyjne

W Japonii pet spa przybiera często formę luksusowych rytuałów pielęgnacyjnych. W niektórych salonach psy korzystają z gorących kąpieli inspirowanych tradycyjnymi japońskimi łaźniami onsen. Popularne są również zabiegi błotne oraz maski kondycjonujące sierść.

Stany Zjednoczone – centra pet wellness

W dużych miastach USA powstają wielofunkcyjne centra opieki nad zwierzętami. Oprócz groomingu oferują one hotele dla zwierząt, dzienne przedszkola dla psów oraz zabiegi wellness. W takich miejscach pielęgnacja jest elementem kompleksowego programu dbania o dobrostan zwierzęcia.

Europa – grooming sensoryczny

W wielu europejskich salonach coraz większą rolę odgrywa redukcja stresu zwierząt. Salony są projektowane w taki sposób, aby ograniczyć bodźce stresowe – stosuje się spokojne kolory, miękkie oświetlenie oraz oddzielne strefy dla psów i kotów plus feromonowe nebulizatory. Coraz więcej salonów współpracuje też z lekarzami weterynarii w zakresie hydroterapii i fizjoterapii. Wiele hoteli w europejskich stolicach ma już pet wellness suite, oferujące masaże z CBD, aromaterapię czy sesje akupunktury, a po zabiegach miękkie szlafroki, organiczne przysmaki i smart obroże monitorujące sen. W Szwajcarii w alpejskim spa zwierzęta mogą skorzystać z komory hiperbarycznej i terapii światłem, aby utrzymać ich długowieczność. W Londynie w pakiecie „pawfect retreat” 400 € za noc obejmuje prywatny apartament dla zwierzęcia wyposażony w kapsuły tlenowe z systemem oczyszczania powietrza, sesje jogi wspierającej ruchomość stawów (łagodne ćwiczenia rozciągające prowadzone przez trenerów) oraz indywidualnie dobrane dyfuzory zapachowe z mieszanką zawierającą bezpieczny weterynaryjnie ekstrakt z kozłka lekarskiego.

Azja Południowo-Wschodnia

W Tajlandii w 2025 roku wzrosła liczba opiekunów zwierząt o 15%. Wiele hoteli oferuje strefy spa dla zwierząt, z hydromasażem, sesjami mindfulness, akupunkturą dla kotów i jogą dla psów. W Phuket w tym roku jedno z hotelowych spa dla zwierząt wprowadziło komory hiperbaryczne oraz zabiegi „stem cell facial” (z wykorzystaniem komórek macierzystych, zatwierdzone weterynaryjnie w celu regeneracji skóry), oferowane w pakiecie z tajskim masażem dla opiekunów w sesjach dla par w cenie 600 €.

Grooming przyszłości

Wszystko wskazuje na to, że grooming będzie coraz silniej integrowany z ideą pet wellness. Salony pielęgnacyjne zmieniają się w miejsca kompleksowej opieki nad zwierzęciem, a groomerzy rozwijają kompetencje z zakresu dermatologii, behawiorystyki i rehabilitacji. Dla branży zoologicznej oznacza to ogromny potencjał rozwoju. Grooming przestaje być dodatkiem do opieki nad zwierzęciem – staje się jej integralną częścią. Sklepy zoologiczne powinny o tym wiedzieć, prowadzić działania edukacyjne dla opiekunów oraz inwestować w odpowiednie linie kosmetyków dla zwierząt.

CHOROBA, KTÓREJ RYZYKO WZRASTA

WRAZ Z WIEKIEM

PRZEWLEKŁA CHOROBA NEREK, CZYNNIKI RYZYKA PSA LUB KOTA

Przewlekła choroba nerek (CKD, chronic kidney disease) to choroba nieuleczalna, której częstość występowania wzrasta wraz z wiekiem zwierzęcia. Szacuje się, że u zwierząt dorosłych jej odsetek wynosi od 0,5 do 1,0% u psów i od 1,0 do 3,0% u kotów. Natomiast u zwierząt starszych, a w szczególności u geriatrycznych kotów (>15. rok życia), częstość jej występowania szacuje się na ok. 80%. Liczne badania prowadzone u obu gatunków wskazały na istnienie tzw. czynników ryzyka, które zwiększają prawdopodobieństwo zachorowania zwierząt na CKD. Mimo że uszkodzenie nefronów w chorobie jest nieodwracalne i postępujące, to identyfikacja oraz modyfikacja czynników ryzyka jest ważna. Poprzez modyfikację niektórych z nich można spowolnić progresję choroby oraz poprawić komfort życia chorego kota.

TEKST: dr n. wet. Agnieszka Kurosad Vet Planet sp. z o.o.

Czym są czynniki ryzyka?

Czynnik ryzyka definiuje się jako cechę związaną ze zwiększonym ryzykiem wystąpienia danego wyniku (w tym przypadku choroby). Wiele spośród nich przyczynia się do stopniowego spadku prawidłowej funkcji nerek w czasie, a współistniejące choroby mogą dodatkowo nasilać ten proces. Poza tym związek między czynnikiem ryzyka a wystąpieniem choroby może mieć charakter przyczynowy lub nie. Te przyczynowe są bezpośrednio związane z wystąpieniem choroby, natomiast nieprzyczynowe są związane z tzw. zjawiskiem zakłócenia lub odwrotną przyczynowością.

Podstawowym czynnikiem ryzyka zachorowania na CKD jest wiek, a precyzyjnie mówiąc starzenie się organizmu. Badania Kurahara wskazały, że wraz z wiekiem dochodzi do „ immunosenescencji ”, czyli starzenia się układu immunologicznego, oraz w wyniku jego dysfunkcji – występowania „ inflammaging ”, czyli stanu zapalnego niskiego stopnia. Może on predysponować do występowania chorób przewlekłych, takich jak przewlekła choroba nerek, cukrzyca, choroby przewodu pokarmowego czy nowotwory. Wydaje się więc, że odpowiednia dieta seniora ma wpływ na jego dalsze losy. Wykazano bowiem, że u kotów geriatrycznych oraz chorych, będących w pierwszych fazach niewydolności nerek, stosowanie antyoksydantów ma wpływ na hamowanie aptoptozy komórek TEC (tubular epithelial cells) kory nerek. W kolejnych stadiach niewydolności nerek ich podawanie ma znacząco mniejszy efekt. Niestety, proces starzenia się to również kumulacja toksyn mocznicowych związana z upośledzeniem systemu transporterów. Podobnie jak u człowieka, u starszych kotów obserwuje się obniżoną wskutek starzenia się ekspresję genów (OAT1, OAT4, OATP4C1, ABCC2) kodujących transportery błonowe anionów i toksyn organicznych. Zmiany te powodują ograniczone wydalanie anionów organicznych oraz kumulowanie toksyn mocznicowych, wyraźnie widoczne w końcowych fazach niewydolności nerek. U chorych zwierząt wprowadza się wówczas selektywne związki wiążące toksyny mocznicowe oraz w zależności od stanu klinicznego odpowiednią modyfikację dietetyczną. Natomiast u zwierząt starszych warto wykorzystać możliwości modyfikacji mikrobiomu przez wprowadzenie niewielkich ilości fermentowalnego włókna. Takie włókno w postaci frukto-, xylo, czy galactooligosacharydów wykorzystywane przez mikrobiom powoduje zmianę pH i jednocześnie wspiera produkcję lotnych kwasów tłuszczowych, będących cennym źródłem energii dla

Podstawowym czynnikiem ryzyka zachorowania na CKD jest wiek, a precyzyjnie mówiąc, starzenie się organizmu.

enterocytów. Zakwaszenie treści jelit ogranicza kolonizację błony śluzowej przez proteolityczne drobnoustroje produkujące niekorzystne białkowe metabolity (fenole, indole, amoniak, aminy biogenne, siarkowodór itp.). To zmniejsza pulę prekursorów toksyn mocznicowych.

U zwierząt starszych warto wykorzystać możliwości modyfikacji mikrobiomu przez wprowadzenie niewielkich ilości fermentowalnego włókna. Takie włókno w postaci frukto-, xylo-, czy galactooligosacharydów wykorzystywane przez mikrobiom powoduje zmianę pH i jednocześnie wspiera produkcję lotnych kwasów tłuszczowych, będących cennym źródłem energii dla enterocytów.

Składniki diety

Czynników ryzyka zachorowania na CKD szukano również wśród składników diety. I o ile wiadomo, że u zdrowych kotów białko nie jest czynnikiem sprawczym choroby, o tyle w przypadku zaawansowanej niewydolności nerek przebiegającej z mocznicą jego niestrawiony nadmiar promuje produkcję toksyn mocznicowych w przewodzie pokarmowym. Dlatego uważa się, że białko jest jednym z najlepiej modyfikowalnych czynników ryzyka progresji choroby Natomiast czynnikiem, który jest wiązany z ryzykiem wystąpienia CKD, jest nadmiar fosforu nieorganicznego przy zbyt niskim stosunku wapnia do fosforu w pokarmie. Jeżeli jeszcze na to nakłada się zaawansowany wiek kota – to znacząco wzrasta ryzyko wystąpienia CKD. Pierwsze badania w temacie zawartości fosforu w pokarmach dla kotów opublikował zespół prof. Dobenecker. Wykazał on, że zawartość fosforu w puszkach dla kotów zdrowych przekracza 5–6-krotnie minimalną wartość rekomendowaną przez FEDIAF. Warto zaznaczyć, że ta postać fosforu (sole NaH₂PO₄, Ca(H₂PO₄)₂) charakteryzuje się wysoką biodostępnością, z której wynikają późniejsze konse -

Product Manager BIOFEED

Żywienie ma kluczowe znaczenie dla funkcjonowania nerek u psów i kotów – zarówno w profilaktyce, jak i w dietoterapii chorób układu moczowego. Nerki odpowiadają za filtrację krwi, usuwanie produktów przemiany materii oraz utrzymanie równowagi wodno-mineralnej. Każdy nadmiar – zwłaszcza fosforu, sodu czy niskiej jakości białka – zwiększa ich obciążenie.

U zdrowych zwierząt odpowiednio zbilansowana dieta pomaga utrzymać prawidłową filtrację i równowagę elektrolitową. U pacjentów z przewlekłą chorobą nerek kluczowe jest ograniczenie fosforu, umiarkowana ilość, ale wysoka jakość białka oraz wsparcie kwasami tłuszczowymi omega-3 (NNKT), które działają przeciwzapalnie i mogą spowalniać postęp zmian.

Szczególną uwagę należy zwrócić na koty, które naturalnie pobierają mało wody. Niedostateczne nawodnienie sprzyja zagęszczeniu moczu, kamicy i chorobom nerek. Dlatego tak ważne jest zapewnienie stałego dostępu do świeżej wody oraz odpowiedniej karmy wspierającej układ moczowy.

W ofercie BIOFEED rekomendujemy Euphoria Sterilised&Urinary dla kotów – pełnoporcjową karmę o kontrolowanym poziomie minerałów (m.in. magnezu i fosforu), wspierającą utrzymanie prawidłowego pH moczu. Zawiera wysokostrawne białko oraz zbilansowany poziom składników mineralnych, co pomaga odciążyć układ moczowy i stanowi element profilaktyki u kotów ze skłonnością do problemów z pęcherzem. Odpowiednia dieta realnie wpływa na długość i komfort życia zwierzęcia.

kwencje zdrowotne. W badaniu, w którym zdrowe dorosłe koty otrzymywały dietę z zawartością fosforu wynoszącą: 3,0–3,6 g na 1000 kcal przy stosunku wapń : fosfor wynoszącym 0,3:0,4 zaobserwowano zmniejszenie endogennego klirensu kreatyniny oraz – w niektórych przypadkach – glikozurię i albuminurię. Natomiast w innym badaniu przeprowadzonym u zdrowych dorosłych kotów karmionych przez 4 tygodnie suchą karmą zawierającą ponad 4,8 g fosforu na 1000 kcal (z czego 3,6 g pochodziło głównie z rozpuszczalnej soli fosforu) przy stosunku

wapń : fosfor równym 0,6 zaobserwowano istotny wzrost stężenia kreatyniny, spadek współczynnika filtracji kłębuszkowej (GFR) oraz nieprawidłowości w badaniu ultrasonograficznym. Na podstawie tych i innych publikacji oceniających wpływ fosforanów nieorganicznych na funkcję nerek u kotów FEDIAF zadeklarował, że spożycie fosforu nieorganicznego, wynoszące ≥1,5g/1000kcal może niekorzystnie wpływać na parametry nerkowe. Istotnym czynnikiem ryzyka u szczurów, który upośledza funkcję nerek, jest dieta uboga w magnez . Powoduje ona wzrost FGF-23, hiperkalcemię i prowadzi do zmian naczyniowych. U kotów nie wykazano tego mechanizmu, a sama hipomagnezemia rozwija się już w przebiegu CKD i jest postrzegana jako niekorzystny czynnik rokowniczy. Wyrównanie stężenia magnezu u kotów z CKD poprzez jego suplementację pozwala na stabilizację FGF-23, zapobiega hiperkalcemii i poprawia parametry w przebiegu CKD – MBD (mineral and bone disorder).

Inne pozażywieniowe czynniki ryzyka CKD to choroby współistniejące, takie jak: choroby przyzębia, serca, zapalenie pęcherza moczowego, nadczynność tarczycy, cukrzyca, choroby infekcyjne itd. oraz leki nefrotoksyczne, np. aminoglikozydy, sulfonamidy, polimyksyny.

Choroby nerek wymagają szczególnego podejścia żywieniowego, ponieważ niepra widłowa dieta może dodatkowo obciążać organizm zwierzęcia. Karma VET RESPON SE RENAL została opracowana z myślą o psach i kotach z czasową lub przewle kłą niewydolnością nerek. Receptura opiera się na obniżonej zawartości wysokiej jakości białka oraz niskim poziomie fosforu, co pozwala ograniczyć powstawanie produktów przemiany białkowej i realnie odciążyć nerki. Dodatek oleju z łososia do starcza kwasów tłuszczowych Omega-3 i Omega-6 o działaniu przeciwzapalnym, wspierając także kondycję skóry i sierści. Uzupełnienie diety w witaminy z grupy B pomaga zapobiegać niedoborom wynikającym z ich zwiększonego wydalania. Wy soka strawność oraz odpowiednia koncentracja energii sprawiają, że karma jest dobrze tolerowana nawet przez zwierzęta z obniżonym apetytem. To bezpieczne i przemyślane wsparcie dietetyczne, opracowane przez zespół lekarzy weterynarii i specjalistów żywienia zwierząt. Dietę należy stosować po konsultacji z lekarzem. pupilkarma.pl

Joanna Biesiada

Koordynator sprzedaży marki Animonda w Badis Sp. z o.o.

INTEGRA PROTECT Renal to program żywieniowy zaprojektowany, by odciążyć nerki. Formuły zostały opracowane z obniżoną zawartością białka i fosforu w składzie, co ogranicza powstawanie i kumulację produktów przemiany materii wymagających wydalania przez nerki. Dieta bazuje na wysokiej jakości białku zwierzęcym o dużej wartości biologicznej i składnikach wspierających równowagę elektrolitową, przy jednoczesnej eliminacji zbóż dla lepszej tolerancji. Stosowana pod kontrolą weterynaryjną, pomaga spowolnić postęp niewydolności nerek i poprawić komfort życia pacjentów.

Podsumowując, głównymi czynnikami ryzyka wystąpienia CKD są wiek zwierzęcia, podawanie kotu pokarmu z wysoką zawartością fosforu (>1,5g/1000kcal) i nieprawidłowym stosunkiem wapnia do fosforu. A jeżeli do tego współistnieje inna choroba przewlekła, np. choroba serca, w przebiegu której wymagane jest podawanie furosemidu, to zazwyczaj dochodzi do pogorszenia funkcji nerek, a nawet rozwoju ich przewlekłej niewydolności.

Piśmiennictwo:

• Kurahara N. i wsp., Apoptosis in kidney tissue of senior and geriatric cats with chronic kidney disease, The Journal of Veterinary Medical Science. 2025 Mar 1;87(3): 248–256.

• Quinghong Li. i wsp., Impaired renal transporter gene expression and uremic toxin excretion as aging hallmarksin cats with naturally occurring chronic kidney disease, Aging 2021, vol. 16, no. 22.

• Dobeneker B. i wsp., Effect of a high phosphorus diet on indicators of renal health in cats , Journal of Feline Medicine & Surgery 2017, 20(4):1098612X1771058.

• Stockman J. i wsp., Dietary phosphorus and renal disease in cats: where are we?, Journal of Feline Medicine and Surgery (2024) 26, 1–6.

• Hendrik D., Prognostic importance of plasma total magnesium in a cohort of cats with azotemic chronic kidney disease, Journal of Veterinary Internal Medicine. 2018: 32, 1359–71.

• FEDIAF, Nutritional Guidelines For Complete and Complementary Pet Food for Cats and Dog s, 2024.

lek. wet. Ewelina Pawlińska

W żywieniu wspierającym nerki kluczowe jest odciążenie narządu przy jednoczesnym utrzymaniu wysokiej podaży energii. Rekomendujemy linię Brit Veterinary Diet Renal, która dzięki bezzbożowej recepturze minimalizuje ryzyko nietolerancji i nadmierną produkcję toksyn mocznicowych. W przypadku psów i kotów opieramy składy na białku z jaj i łososia o najwyższej wartości biologicznej, co pozwala ograniczyć podaż białka w diecie bez utraty masy mięśniowej.

Dla kotów polecamy połączenie karmy suchej z saszetkami Renal Fillets in Gravy. Mokra forma filetów w sosie jest kluczowa dla nawodnienia i przełamania częstego przy mocznicy braku apetytu. Dla psów rekomendujemy karmę mokrą Renal, która dzięki wysokiej zawartości kwasów tłuszczowych Omega-3 działa przeciwzapalnie na kłębuszki nerkowe. Dodatek chitozanu w naszych karmach aktywnie wiąże fosfor w jelitach, a optymalna zawartość potasu i tauryny wspiera pracę serca, co jest niezwykle istotne przy współwystępującej niewydolności krążenia.

Bo wiesz kto tu rządzi.

Bo Ty dla niego zrobisz wszystko, tak jak my dla świetnej karmy.

Polecana przez opiekunów zwierząt od 1991 roku. Nasza wysokiej jakości karma bez dodatku cukru.

Opracowana przez ekspertów, z myślą o potrzebach

Twojego zwierzaka. Jakość, której możesz zaufać.

PORÓWNANIE MODELI

DIETETYCZNYCH W ŻYWIENIU KOTÓW

Jako że rynek zoologiczny dostarcza nam obecnie wiele produktów i związanych z nimi możliwości, zupełnie naturalne jest, że osoby, które dopiero wkraczają w świat opieki nad zwierzętami, mogą się poczuć nieco zagubione. Dotyczy to wielu zakupowych aspektów, ale mam wrażenie, że szczególnie dobrze widać to w obrębie tematyki żywieniowej. Różnorodne produkty, z których oczywiście każdy jest reklamowany jako ten „najlepszy”, zalewają półki sklepów stacjonarnych i internetowych, a dokonanie wyboru może być problemem. Zanim więc zdecydujemy się na konkretny sposób żywienia naszych kotów, zobaczmy, jakie mamy drogi do wyboru. Zapraszam zatem do porównania modeli żywieniowych w ramach codziennej kociej diety.

TEKST: tech. wet. Małgorzata Biegańska-Hendryk

Kocia dieta naturalna

Zanim podejmiemy decyzję o wyborze konkretnego modelu żywieniowego, powinniśmy w skrócie przeanalizować, jak wygląda kocia dieta w naturze, bez udziału człowieka. Dlaczego jest to ważne? Ponieważ mimo przejścia przez proces udomowienia, pod względem potrzeb żywieniowych, anatomii przewodu pokarmowego oraz fizjologii trawienia kot nie zmienił się ani o jotę. Zatem zawartość miski naszego współczesnego mruczka wciąż powinna wyglądać tak, jak dieta kota ze starożytnego Egiptu, który mieszkał przy spichlerzach pod piramidami.

Oznacza to, że powinna ona bazować w przeważającej większości na składnikach pochodzenia zwierzęcego (a najlepiej na odpowiednio zbilansowanym i suplementowanym mięsie), natomiast składniki roślinne mogą się w niej pojawiać jedynie w bardzo ograniczonej ilości (nie więcej niż 5, a najlepiej 2–3% składu). Warto podkreślić, że rośliny nie są tu źródłem energii i budulca, a jedynie błonnikowym dodatkiem, występującym przede wszystkim w charakterze pożywki (prebiotyku) dla prawidłowego rozwoju mikrobioty jelitowej. Ponadto w kociej diecie naturalnej nie ma miejsca na tłuszcze roślinne, zboża (w żadnej formie), mleko i jego pochodne, aromaty, zagęstniki i sztuczne konserwanty. Powinna to też być dieta z możliwie małą zawartością jodu, a co się z tym łączy –uboga w ryby. Przypominam bowiem, że kot z natury jest zwierzęciem pustynnym, a na pustyniach ciężko o rybne pokarmy.

A skoro już przy tym jesteśmy, to trzeba też zwrócić uwagę na fakt, że spożywany przez kota pokarm musi zawierać w sobie sporo wilgoci (powyżej 67% wody w składzie). Jest to spowodowane tym, że koty mają biologicznie zredukowane poczucie pragnienia, przez co większość potrzebnej im wody przyswajają z jedzenia. Jeżeli zatem pokarm nie będzie wystarczająco uwodniony, to kot często nie uzupełni brakującej ilości wody nawet, jeżeli będzie miał stały dostęp do jej źródła pod postacią miski czy fontanny.

Na koniec warto jeszcze dodać, że biologicznie kot jest obligatoryjnym mięsożercą i surojadem – oznacza to, że w naturze spożywa swoje ofiary na surowo, zaraz po złapaniu i zabiciu. Ponadto jest też gatunkiem neofilnym (lubiącym nowości), dzięki czemu jego dieta jest bardzo różnorodna – w zależności od zamieszkiwanej przez siebie okolicy koty mogą polować nawet na ok. 70 gatunków innych zwierząt. Pozwala to na lepsze zbilansowanie codziennych posiłków, będąc jednocześnie mechanizmem chroniącym inne gatunki zwierząt przed ich całkowitym wytrzebieniem przez tego małego, ale sku -

Kocia dieta nie powinna być monotonna, bo to wbrew naturze.

tecznego drapieżnika. Zatem kocia dieta nie powinna być monotonna, bo to wbrew naturze.

Kiedy już to wszystko wiemy, przyjrzyjmy się, jakie modele żywieniowe są dostępne na rynku i co możemy zaproponować naszym pupilom.

Sucha karma

Nie ma gorszego wyboru żywieniowego dla kota niż karma sucha. Odwodniona (zwykle między 3 a 12% wilgotności w składzie), często o niskiej zawartości składników pochodzenia zwierzęcego (białek i tłuszczy), za to z dużą ilością potencjalnych alergenów. Odwadnia metabolicznie, obciąża przewód pokarmowy (jest trudna do strawienia), pogarsza stan dolnych i górnych dróg moczowych, trzustki, jamy ustnej (sprzyja odkładaniu się kamienia nazębnego), a nawet skóry i futra. Nawet jeżeli producent informuje, że jego produkt jest „bezzbożowy”, to wcale nie oznacza, że nie jest on pełen zbędnych w kociej diecie węglowodanów. A te z kolei prowadzą do obciążania procesów metabolicznych, których zaburzony przebieg może prowadzić do rozwoju wielu chorób, w tym m.in. cukrzycy. Ponadto sucha karma jest produktem wysokokalorycznym, przez co duża liczba spożywających ją zwierząt z czasem zaczyna zmagać się z problemem nadwagi i otyłości, co również jest stanem chorobowym. Jedyną zaletą tego produktu jest wygoda dla opiekuna, a to za mało, by korzystać z niego w codziennym karmieniu naszych pupili.

Mokra karma

To generalnie najlepsza i najprostsza dieta komercyjnie dostępna na rynku, jednak produkty w jej obrębie potrafią bardzo różnić się jakością. Dlatego przy wyborze karmy mokrej trzeba dokładnie wczytać się w skład, aby wybierać te produkty, które faktycznie będą spełniały potrzeby naszych kotów. Oto, na jakie grupy produktów możemy trafić:

• Karmy ekonomiczne – zazwyczaj wyróżniają się niską ceną przy zachowaniu jedynie niezbędnych cech jakościowych, zaspokajających podstawowe potrzeby zwierząt. Poza kiepskim składem problemem jest także stosowanie przez wielu producentów tzw. receptur otwartych. Oznacza to, że deklaracje składu są prezentowane w postaci kategorii surowców (np. mięso i produkty uboczne pochodzenia zwierzęcego), co pozwala na etapie produkcji dobierać składniki o najniższej w danej chwili cenie na rynku, bez zwracania uwagi na ich jakość. W efekcie takiego działania składy tych produktów mogą się poważnie różnić w obrębie różnych partii, a ich opis na opakowaniu jest przedstawiony tak ogólnikowo, że ciężko dojść do tego, co fak-

tycznie znajduje się w środku (np. jakich fragmentów mięs czy podrobów i w jakiej ilości użyto do produkcji w ramach konkretnej partii). Zwykle też produkty te zawierają bardzo dużo składników roślinnych co, jak wiemy, nie jest dla kota niczym korzystnym.

• Karmy podstawowe – są to produkty droższe od karm ekonomicznych, jednak nadal powstają one przy zachowaniu maksymalnie korzystnego dla producenta stosunku ceny do jakości. W tego rodzaju karmach pojawia się dopasowanie do bardziej szczegółowych potrzeb, np. związanych z wiekiem zwierząt. Produkcja nadal może przebiegać w oparciu o receptury otwarte, jednak tańsze źródło energii (np. skrobię) zastępuje się przez źródła droższe: białka i tłuszcze odzwierzęce.

• Karmy premium – te produkty nie tylko uwzględniają konkretny etap życia zwierzęcia, lecz także mogą być dopasowane do specjalnych potrzeb żywieniowych (np. karmy renal, gastro, urinary). Od niskiej ceny ważniejsze są tutaj składniki o wysokiej jakości i przyswajalności – wydajność karm premium jest dzięki temu większa, a pozornie wyższa cena za 1 kg produktu nie musi oznaczać wyższych kosztów dawki pokarmowej, ponieważ zwierzak lepiej się najada, dzięki czemu spożywa jednorazowo mniej pokarmu. Receptura w większości przypadków pozostaje zamknięta, co oznacza, że producent nie zmienia składu karmy w zależności od bieżących rynkowych cen składników, a każda kolejna seria karmy jest opracowana na podstawie stałej receptury, z identycznym składem. Jeżeli natomiast skład jest zmieniany – informacja o tym musi się pojawić na etykiecie. Karmy te są też dostępne w różnych wariantach wagi (saszetki ok. 80–100 g, puszki 200 g, 400 g i in.) i smaków.

• Karmy superpremium – posiadają wszystkie cechy karm premium, a wszelkie składniki wykorzystane do ich produkcji charakteryzują się wysoką jakością i przyswajalnością. Skład karm jest stały (receptura zamknięta), natomiast produkt niestety często wyróżnia wysoka cena.

Najważniejszą zaletą podawania karm mokrych jest to, że poza składnikami pochodzenia zwierzęcego dostarczają one kotu wystarczającą ilość wody, która powinna pokrywać dzienne zapotrzebowanie dorosłego zdrowego osobnika na wodę (średnio zawierają one ok. 78–82% wilgotności). Jeżeli natomiast kota trzeba dodatkowo nawadniać, to łatwo można dolać niewielką ilość

Joanna Biesiada

Koordynator sprzedaży marki Animonda w Badis Sp. z o.o.

Najważniejszą zaletą podawania karm mokrych jest to, że poza składnikami pochodzenia zwierzęcego dostarczają one kotu wystarczającą ilość wody, która powinna pokrywać dzienne zapotrzebowanie dorosłego zdrowego osobnika na wodę.

wody do jego miski (ok. 1 łyżki do posiłku – szczególnie, jeśli woda będzie ciepła, co dodatkowo podniesie smakowitość posiłku).

Poza tym należy pilnować, aby podawane kotu produkty były:

• zbilansowane – czyli zawierały odpowiedni poziom białka, tłuszczu, mikro- i makroelementów, które będą pozwalały na pokrycie kociego zapotrzebowania na te składniki,

• z właściwą zawartością tauryny – jej minimalna prawidłowa zawartość w karmie to 800 mg/1kg gotowego produktu. Jeżeli karma zawiera mniej tauryny, należy ją odpowiednio dosuplementowywać,

• pozbawione składników potencjalnie szkodliwych lub drażniących, takich jak: białka i tłuszcze pochodzenia roślinnego, cukry, słody, gluten i inne pochodne zbóż (np. śruty), pochodne mleka lub soi albo inne dodatki, które stoją w sprzeczności z kocią dietą naturalną.

Istotne jest to, żeby zapamiętać, że nawet karma mokra z tzw. średniej półki w długotrwałym karmieniu kota i tak będzie dla niego dietetycznie lepszym rozwiązaniem niż dowolna z pozoru „najlepsza” karma sucha. Nie da się bowiem oszukać biologii i utrzymywanie kota na diecie sprzecznej z jego potrzebami prędzej czy później spowoduje, że będziemy musieli za to zapłacić – i my, i nasz zwierzak.

Uwaga – wśród mokrych karm należy też zwrócić uwagę na tzw. filetówki, czyli inaczej karmy uzupełniające. Jak wskazuje ich nazwa, są to produkty, które mogą być jedynie uzupełnieniem codziennej diety i nie mogą być wykorzystywane w regularnym karmieniu jako baza. Są to karmy wykonane zazwyczaj z jednego rodzaju chudego mięsa, bez podrobów i odpowiedniego zbilansowania, o wysokiej zawartości białka i bardzo niskim po -

INTEGRA PROTECT Sensitive opiera się na monobiałkowych recepturach i braku zbóż, co ułatwia diagnostykę eliminacyjną i ogranicza ekspozycję na potencjalne alergeny pokarmowe. Taka prosta formuła sprzyja złagodzeniu objawów skórnych i przewodu pokarmowego oraz szybszemu odzyskaniu dobrego samopoczucia. Linia dostępna jest w wariantach dopasowanych do etapów życia (kocięta, dorosłe, seniorzy) i różnych smakach: czysty kurczak, czysty indyk, czysta wieprzowina, jagnięcina i ryż, indyk i ryż oraz indyk i ziemniaki, co pomaga utrzymać akceptację diety podczas dłuższej terapii.

ziomie tłuszczu. Takie karmy (często sprzedawane w małych puszkach lub saszetkach) mogą stanowić przekąskę lub nagrodę – na takiej samej zasadzie, jak my od czasu do czasu zjemy coś słodkiego dla urozmaicenia. Ale tak samo jak człowiek nie może żywić się tylko pączkami, tak i kot karmiony wyłącznie filetówkami w końcu zacznie mieć poważne problemy zdrowotne, a tego przecież żaden opiekun nie chce.

Dieta mieszana: sucha + mokra

Niestety, choć to rozwiązanie z pozoru wydaje się być lepsze niż karmienie samą suchą karmą, to jednak w rzeczywistości nie jest to dobra droga. Oczywiście, przy takiej diecie kot będzie otrzymywał większą ilość wilgotnego pokarmu, co poprawi jego poziom nawodnienia (nieznacznie, ale jednak), natomiast problem jest gdzie indziej: w procesie trawienia obu tych produktów. Koci przewód pokarmowy, jak na drapieżnika przystało, jest dość krótki, a jego perystaltyka działa stosunkowo szybko. Zatem zjadany przez kota pokarm nie zalega w nim, lecz sprawnie pokonuje kolejne jego odcinki, a organizm w tym czasie rozkłada i przyswaja potrzebne mu substancje. I o ile przy diecie mięsnej lub karmach mokrych nie ma z tym problemu, bo ich dostępność dla organizmu jest wysoka, o tyle przy diecie suchej karma potrafi znajdować się w żołądku i jelicie cienkim przez wiele godzin. To z kolei może prowadzić do podrażnienia żołądka i jelit, a w konsekwencji wywołać nawet stan zapalny przewodu pokarmowego. Dlatego jeśli Twój kot je i lubi mokrą karmę, wykorzystaj ten fakt, aby całkowicie usunąć suche jedzenie z jego diety i przejść wyłącznie na ten zdrowszy i bezpieczniejszy sposób karmienia.

Dieta surowomięsna

Zanim przejdę do opisywania tego modelu żywieniowego, chciałabym zwrócić uwagę na kilka kluczowych kwestii, które się z nim wiążą: 1. Surowe, niesuplementowane mięso zwierząt rzeźnych NIE JEST bezpiecznym sposobem na karmienie kotów ani żadnych innych gatunków małych mięsożerców. Wynika to z faktu, że każda dieta wymaga odpowiedniego zbilansowania i suplementacji, a dieta surowomięsna szczególnie. Celem suplementacji jest bowiem w pewnym sensie oszukanie kociego organizmu, który, zjadając mięso kurczaka, kaczki czy świni, nadal „sądzi”, że je mysz. Brak zadbania o suplementację i bilans wywoła w końcu poważne problemy zdrowotne, a w skrajnych przypadkach może nawet pośrednio doprowadzić do śmierci.

2. Mięsa, które są podawane zwierzętom w tym modelu dietetycznym, MUSZĄ BYĆ produktami w jakości do spożycia przez człowieka. Tylko to zapewnia ich wysoką jakość i poprawia bezpieczeństwo – również np. pod kątem zagrożeń mikrobiologicznych czy pasożytniczych.

3. Aby bezpiecznie stosować ten model dietetyczny, należy dokładnie przestrzegać procedur związanych z obróbką i przechowywaniem nie tylko mięsa, lecz także wykonanych mieszanek, aby nie narazić zwierzaka na problemy zdrowotne. Pisząc o diecie surowomięsnej, w pierwszej kolejności mam na myśli BARF (ang. Biologically Appropriate Raw Food – tłum. biologicznie odpowiednie surowe jedze -

nie), czyli taki model, w którym do stworzenia pełnowartościowych mieszanek używa się przede wszystkim surowego mięsa, podrobów, wody oraz niewielkiej ilości gotowanych warzyw (w razie potrzeby). Wymagają one także dodatku niezbędnych suplementów, do których zaliczamy m.in. źródła wapnia, sodu, żelaza, witamin E, D i kompleksu B, kwasów tłuszczowych Omega-3 i innych dodatków. Mieszanki najlepiej wykonywać samodzielnie, we współpracy z doświadczonym dietetykiem, ponieważ ich skład powinien być dopasowany do wyników badań konkretnego zwierzaka – wtedy dieta jest najbardziej skuteczna.

Brak zadbania o suplementację diety surowomięsnej i bilans wywoła w końcu poważne problemy zdrowotne, a w skrajnych przypadkach może nawet pośrednio doprowadzić do śmierci.

Mimo że standardowo mieszanki przechowuje się w postaci zamrożonej, to istnieje też gotowana odmiana BARF-a, którą można podawać zwierzętom o specjalnych wymaganiach zdrowotnych (np. przy zapaleniu trzustki). BARF jest dietą pozwalającą na dopasowywanie się do kocich potrzeb, dobrze sprawdza się jako wsparcie w leczeniu niektórych chorób metabolicznych (np. stanów zapalnych przewodu pokarmowego, cukrzycy, nadczynności tarczycy czy problemów z górnymi i dolnymi drogami moczowymi), natomiast jednocześnie wymaga od opiekuna sporej wiedzy i zaangażowania – szczególnie jeżeli kotów w domu jest kilka, a ich potrzeby są na tyle różne, że wymaga to przygotowywania osobnych mieszanek dla każdego ze zwierzaków.

Od jakiegoś czasu na rynku pojawiają się komercyjne karmy surowomięsne, które są przedstawiane jako alternatywa dla BARF-a. Z mojego punktu widzenia jako dietetyka jest to jednak pewnego rodzaju nadużycie. Jedną z głównych cech BARF-a jest bowiem właśnie to jego indywidualne dopasowanie pod potrzeby konkretnych zwierząt – zarówno pod względem składu, jak i zbilansowania. Drugą jego niezaprzeczalną zaletą jest natomiast pełna kontrola nad procesem, którą zyskuje opiekun samodzielnie przygotowujący posiłki dla swojego zwierzaka. Tymczasem w komercyjnej wersji otrzymujemy de facto taki sam rodzaj produktu, jak w przypadku karmy w puszkach, z tą różnicą, że zawartość opakowań jest mrożona, a nie pasteryzowana. Nadal jest to więc ustandaryzowany pokarm, tyle tylko, że poddany innemu rodzajowi obróbki termicznej.

I na koniec jeszcze jedna kwestia: dobrze zaplanowana i skomponowana dieta BARF ma co prawda wysoki koszt wejścia (trzeba w jednym momencie zaopatrzyć się w szeroką gamę suplementów), jednak później gwarantuje najlepszy stosunek jakości do ceny w przeliczeniu na dzienne karmienie zwierzaka. Jeżeli tylko trochę się nad tym pochylimy, to da się spokojnie przygotować porcję dla dorosłego kota, zamykając się w kwocie ok. 4,50–5,00 zł za dobę. A tego nie zagwarantuje nam żadna komercyjna karma – ani surowa, ani puszkowa.

Whole Prey

To specyficzny model karmienia, który zdecydowanie nie jest dla każdego – ani opiekuna, ani kota. Jest to bowiem dieta polegająca na podawaniu całych tuszek MARTWYCH zwierząt zaliczanych do grupy tzw. karmówki. Są to najczęściej myszy i szczury w różnym wieku, pisklęta kur i przepiórek, ale też np. młode króliki czy kawie domowe. Podkreślam, że zwierzęta te są uśmiercane przez producenta i dostarczane do odbiorcy w formie zamrożonej. Natomiast ABSOLUTNIE NIEDOPUSZCZALNE jest podawanie kotom żywych zwierząt w ramach urządzania im „domowego polowania”!

Choć dieta WP wydaje się najbardziej zbliżona do natury, to jednak ma w sobie kilka haczyków:

• nie może być bezpiecznie stosowana u kotów z problemami nerkowymi ze względu na wysoką zawartość fosforu pochodzącego ze szkieletów zjadanych ofiar,

• nie jest wskazana dla zwierząt zmagających się z zatwardzeniami lub problemem zakłaczania, bo ofiary są zjadane z futrem/ piórami, co może nasilać dolegliwości,

• choć bardzo przypomina naturalną dietę, to nie oznacza, że jest pozbawiona suplementacji – aby dobrze ją zbilansować, niezbędny jest m.in. dodatek tauryny, kwasów tłuszczowych Omega-3, witaminy E oraz żółtek jaj.

Mimo że koty pozostają mięsożercami, a instynkt łowiecki jest u nich gatunkowo silny, to jednak nie wszystkie zwierzaki będą zainteresowane zjadaniem martwych tuszek. Z drugiej strony u tych kotów, które wykażą chęć do współpracy, elementy WP mogą być jedynie dodatkiem do diety – jako rodzaj gryzaka lub zabawka behawioralna, pozwalająca na kanalizowanie naturalnych kocich zachowań, takich jak zabawa martwą ofiarą przed przystąpieniem do konsumpcji. Należy jednak pamiętać, że elementy WP najlepiej sprawdzają się jako urozmaicenie diety BARF lub, ewentualnie, zbilansowanej diety mokrej. Ich ilość odpowiada wówczas sposobowi, w jaki podajemy kotom niezbilansowane karmy uzupełniające lub surowe niesuplementowane mięso – najlepiej średnio 2–3 razy w tygodniu, aby nie zaburzać ogólnego bilansu. Nie można ich natomiast mieszać z karmą suchą, ponieważ koci organizm może nie być w stanie ich prawidłowo strawić, co może prowadzić do poważnych komplikacji zdrowotnych.

Franken Prey

To najbardziej niejasny i zawiły model dietetyczny, który u kotów sprawdza się kiepsko, ale dla porządku warto o nim wspomnieć. Jest to metoda karmienia, która polega na wkładaniu do kociej miski różnych fragmentów mięs pochodzących z różnych zwierząt (np. indycze serce, kacza wątroba, kawałek wieprzowiny i kawałek kurczaka), ale nie w formie przemielonych i dosuplementowanych mieszanek, tylko pod postacią całych kawałków. Suplementacja jest tutaj mało precyzyjna, a dieta może bardzo łatwo pozostać niezbilansowana. Ten sposób karmienia dużo lepie będzie się sprawdzał u średnich i dużych psów, u których posiłki mięsne możemy bilansować na przestrzeni około tygodnia. Tymczasem kot, jako małe zwierzę, musi dostawać wszystkie potrzebne substancje odżywcze, witaminy i minerały w ciągu jednej doby

(podobnie ma to miejsce w przypadku małych psów). Dlatego osobiście nie polecam tego systemu karmienia i zdecydowanie bardziej doradzam zwykły, dobrze zbilansowany BARF, który będzie po prostu bezpieczniejszy dla zwierzaka.

Podsumowanie

Jak widać modeli żywieniowych, dostępnych dla kocich opiekunów, jest sporo. Niestety, część z nich jest mało bezpieczna, podczas gdy inne pozwalają na bardzo dokładne dopasowanie się do potrzeb konkretnych zwierząt. Zatem wybierając sposób żywienia swojego pupila, należy zadać sobie pytania: Co będzie dla niego najlepsze? Która dieta pozwoli najdokładniej zadbać o jego potrzeby? Jaki pokarm będzie najlepiej przyswajalny, najbogatszy w potrzebne elementy, a jednocześnie najbezpieczniejszy?

Prawda jest taka, że nie ma jednego, idealnego sposobu żywienia: niektóre koty nie tkną surowego mięsa, inne w pierwszym momencie nie będą chciały nawet spróbować wysokiej jakości karm zbilansowanych –szczególnie jeśli w przeszłości jadły tylko chrupki. Wiele zależy też od tego, z jakimi pokarmami zwierzak miał styczność w okresie pierwotnej socjalizacji, a także... co jadła jego matka, będąc w ciąży! Okazuje się bowiem, że podstawy preferencji smakowych wytwarzają się już wtedy. Nie oznacza to jednak, że nie da się zmienić sposobu żywienia naszych podopiecznych. Nawet jeśli jest to długotrwały i mozolny proces, który będzie wymagał czasu i cierpliwości ze strony opiekuna. Dieta jest bowiem kluczowa dla stanu zdrowia, kondycji, a nawet samopoczucia psychicznego – zarówno naszego, jak i naszych zwierząt. Dlatego warto o nią zadbać we właściwy sposób.

MÓJ SZCZENIAK WSZYSTKO NISZCZY!

Wchodzi klient do sklepu zoologicznego i zdesperowany mówi: „Mój szczeniak zjadł mi kolejną parę butów, poobgryzał meble i kable! Gryzie też moje ręce! Co mam kupić, żeby przestał?”. Brzmi znajomo? Jako specjaliści z branży mamy w takich momentach możliwość nie tylko sprzedać odpowiedni produkt, lecz przede wszystkim realnie pomóc i zbudować lojalność klienta na lata. Jak to zrobić? Przeczytaj!

TEKST: Sylwia Kowalska

behawiorystka i trenerka rudakura.com

Z fizjologicznego punktu widzenia

Szczenięta rodzą się bezzębne. Ich pierwsze zęby mleczne zaczynają się wyrzynać około 3. tygodnia życia. Do 8. tygodnia pies posiada zazwyczaj komplet 28 zębów mlecznych.

Między 3. a 6. miesiącem życia szczenięta wymieniają zęby mleczne na stałe. Zęby stałe, wyrastając pod korzeniami zębów mlecznych, powodują ich resorpcję i ostateczne wypchnięcie. Dziąsła są wtedy mocno obrzmiałe, swędzą i bolą. W tym czasie pies odczuwa ogromną potrzebę gryzienia twardych przedmiotów, które pomagają „rozchwiać” mleczaki i ułatwiają przebicie się zębów stałych przez tkankę dziąsła. Ząbkowanie generuje u psa stan ciągłego poirytowania. Jeśli opiekun nie zapewni psu odpowiedniej liczby gryzaków o zróżnicowanej twardości i fakturze, pies samodzielnie znajdzie „narzędzia” uśmierzające ból w postaci krawędzi szafek, progów czy obcasów butów, które oferują idealną twardość i opór dla obolałych szczęk. Ważnym aspektem doradztwa jest również monitorowanie zdrowia. Niedobory żywieniowe w okresie intensywnego wzrostu i wymiany zębów mogą prowadzić do zaburzeń, takich jak opadające uszy czy miękkie nadgarstki, co może skłaniać psa do poszukiwania minerałów w tynku czy ścianach.

Między 3. a 6. miesiącem życia szczenięta wymieniają zęby mleczne na stałe.

Przyczyny ewoluują wraz z wiekiem

My, ludzie, poznajemy świat wzrokiem i dotykamy go dłońmi. Szczeniak nie ma dłoni – pysk jest jego jedynym narzędziem manipulacyjnym. Na wczesnym etapie życia jama ustna służy im do poznawania świata i badania fizyki obiektów (ich twardości, tekstury, sprężystości); zabawy oraz komunikacji z otoczeniem; zaspokajania ciekawości i kontrolowania smaków.

Na wczesnym etapie życia jama ustna służy szczeniętom do poznawania świata i badania fizyki obiektów – ich twardości, tekstury, sprężystości; zabawy oraz komunikacji z otoczeniem; zaspokajania ciekawości i kontrolowania smaków.

Gryzienie sprawia psom przyjemność, dlatego tak chętnie wybierają tę formę aktywności. Przyczyny niszczenia ewoluują wraz z wiekiem, a diagnoza jest pierwszym krokiem do skutecznej porady.

Harmonogram rozwoju uzębienia i towarzyszące mu zachowania

Noworodkowy brak zębów 0.–3. tydzień wyłącznie ssanie; brak aktywności gryzienia

Wyrzynanie mleczaków 28 zębów mlecznych 3.–8. tydzień eksploracja gniazda; nauka inhibicji gryzienia z rodzeństwem

Faza przejściowa uzębienie mleczne 8.–12. tydzień intensywna socjalizacja; gryzienie jako forma komunikacji

Wymiana siekaczy pierwsze zęby stałe 3.–5. miesiąc początek intensywnego żucia przedmiotów domowych

Wymiana kłów i przedtrzonowców szczyt ząbkowania 4.–6. miesiąc najwyższy poziom bólu związanego z ząbkowaniem; skłonność do niszczenia mebli i kabli

Stabilizacja 42 zęby stałe 7.–9. miesiąc ukształtowanie nawyków; wygasanie potrzeby gryzienia z powodu bólu

Etap rozwojowy Rodzaj uzębienia

3.–12. tydzień życia szczeniaka

W tym wczesnym okresie kluczowym procesem jest nauka tzw. inhibicji gryzienia . Szczenięta w gnieździe uczą się kontrolować siłę szczęk poprzez zabawę z rodzeństwem. Zbyt mocne ugryzienie skutkuje piskiem ofiary i przerwaniem zabawy. Gdy szczeniak trafia do nowego domu (zazwyczaj ok. 8. tygodnia), przenosi te zachowania na ludzi. Szczenięta często wykorzystują zęby do inicjowania kontaktu socjalnego. Chwytanie za dłonie lub nogawki spodni jest komunikatem: „Zwróć na mnie uwagę” lub „Pobaw się ze mną”. Wiele problemów z gryzieniem wynika z nieświadomego wzmacniania tych zachowań przez opiekunów. Jeśli właściciel reaguje na podgryzanie krzykiem, odpychaniem lub ucieczką, szczeniak interpretuje to jako świetną zabawę, co prowadzi do eskalacji siły gryzienia i niszczenia odzieży.

Co za dużo, to niezdrowo

Współczesne szczenięta są często narażone na przebodźcowanie. Nadmiar dźwięków, spacerów w zatłoczonych miejscach, intensywne szkolenie i brak odpowiedniej ilości snu prowadzą do przeciążenia układu nerwowego. W takim stanie szczeniak traci zdolność do hamowania reakcji (samokontroli ) i wpada w stan pobudzenia, który często objawia się tzw. głupawką (zoomies) oraz kompulsywnym gryzieniem wszystkiego w zasięgu. Niszczenie w tym kontekście jest próbą rozładowania napięcia zgromadzonego w układzie nerwowym. Sprzedawca musi uświadomić klientowi, że „wymęczenie” psa, który już jest przebodźcowany, jedynie pogłębi problem niszczenia, zamiast go rozwiązać.

Psi nastolatek

Gdy pies wchodzi w okres dojrzewania („psi nastolatek”), przyczyny niszczenia przesuwają się z fizjologicznych na psychologiczne. Wzrost pewności siebie, burza hormonalna i zwiększone zapotrzebowanie na stymulację sprawiają, że pies, który nie ma zaspokojonych po -

trzeb (ruchu, pracy węchowej, kontaktów socjalnych), zaczyna niszczyć z nudów lub frustracji.

Jest to moment, w którym błędy wychowawcze z wczesnego szczenięctwa (np. brak nauki zostawania samemu) manifestują się z pełną mocą w postaci zaburzeń separacyjnych lub niszczenia dywanów i drzwi. Pies będzie demolował otoczenie w poszukiwaniu ujścia dla skumulowanej energii.

Jakie błędy najczęściej popełniają klienci?

Rozmawiając z klientem, warto delikatnie zwrócić uwagę na kilka pułapek, w które wpadają opiekunowie:

• Krzyki i uciekanie. Kiedy pies łapie za nogawkę, a opiekun krzyczy, piszczy i odpycha go rękami, pies odbiera to jako... zaproszenie do superzabawy! Nerwowa reakcja człowieka interpretowana jest jako chęć kontynuacji interakcji, co tylko mocniej nakręca malucha.

• Intensywny dotyk. Przepychanki uczą psa, że ludzkie ciało to idealna „zabawka”, a ręce służą do gryzienia.

• „Wymęczanie” na siłę. Klienci często myślą, że szalejącego i gryzącego z nadmiaru emocji psa trzeba jeszcze bardziej zmęczyć fizycznie. W przypadku przebodźcowania daje to odwrotny do zamierzonego efekt.

Praktyczne rozwiązania dla klienta

Zamiast skupiać się problemie, zaproponujmy klientowi trzystopniową strategię działania:

1. Prewencja, czyli zarządzanie środowiskiem. Zanim pies dorośnie, należy ograniczyć dostęp szczeniaka do przedmiotów, które mogą go kusić [buty powinny być przechowywane w zamkniętych szafkach, kable należy ukryć w listwach lub zabezpieczyć specjalnymi osłonkami, dywany i kapcie można spryskać preparatami o nieprzyjemnym (ale bezpiecznym) dla psa smaku, takim jak gorzki spray dostępny w sklepach zoologicznych]. Brak okazji do zniszczeń eliminuje frustrację po obu stronach. Warto stosować bramki rozporowe lub kojce, aby wydzielić psu bezpieczną strefę, w której nie ma dostępu do mebli pod nieobecność opiekuna.

2. Mądre przekierowanie.

Gryzienie jest potrzebą biologiczną, której nie można stłumić, ale można ją przekierować na przedmioty akceptowalne przez człowieka. Tu pojawia się rola sprzedawcy, który doradza zakup:

• odpowiednich naturalnych gryzaków m.in. skóry dzika, suszonych uszu – zapewniają długotrwałe zajęcie i realizację potrzeby żucia,

• zabawek do napełniania i wypełnianie ich mrożonym jedzeniem, pies wylizuje i spokojne wydobywa pokarm, co stymuluje nerw błędny i działa uspokajająco,

• zabawek chłodzących, które po schłodzeniu uśmierzają ból dziąseł.

3. Święty spokój i dużo snu.

Uświadommy klienta, jak kluczowy w rozwoju jest sen. Szczeniak musi mieć swoje ciche, spokojne miejsce, w którym nikt mu nie przeszkadza. A gdy podczas zabawy zęby zbyt mocno zahaczą o skórę, najlepszym rozwiązaniem jest wydanie z siebie krótkiego pisku (naśladującego pisk rodzeństwa) i stanowcze, spokojne przerwanie interakcji.

Przestrzeż klienta przed nadmiernym trenowaniem posłuszeństwa w domu. Dom ma być strefą relaksu, a nie placem treningowym. Ciągłe przywoływanie szczeniaka („do mnie”, „siad”, „zostaw”) w domu uczy go ciągłej czujności i gotowości do pracy, co uniemożliwia głęboki relaks.

Joanna Sztelmach

Brand Manager

Laboratorium DermaPharm Sp. z o.o.

Gryzienie jest potrzebą biologiczną, której nie można stłumić, ale można ją przekierować na przedmioty akceptowalne przez człowieka.

4. „Więcej nie znaczy lepiej”.

Zasypanie psa stertą zabawek prowadzi do przebodźcowania. Lepiej udostępniać 2–3 zabawki i wymieniać je rotacyjnie, aby utrzymać efekt nowości i zainteresowania.

Zasypanie psa stertą zabawek prowadzi do przebodźcowania. Lepiej udostępniać 2–3 zabawki i wymieniać je rotacyjnie, aby utrzymać efekt nowości i zainteresowania.

Analiza przypadków (case study) i scenariusze rozmów

Scenariusz A

Klient z 3-miesięcznym szczeniakiem rasy Shih tzu, który gryzie ręce i meble

Diagnoza: Faza wymiany zębów.

Porada: „To całkowicie naturalny etap. Pani/ Pana pies cierpi z powodu bólu dziąseł. Proszę nie pozwalać na gryzienie rąk (przerywamy zabawę, gdy zęby dotykają skóry),

Gryzienie, drapanie czy niszczenie przedmiotów nie wynika ze „złego charakteru” psa – to naturalne potrzeby rozwojowe szczeniąt, efekt nudy lub brak odpowiedniego wsparcia ze strony opiekuna. Kluczem jest zapewnienie zwierzęciu bezpiecznej przestrzeni, odpowiednich gryzaków i zajęć stymulujących umysł. W miejscach, które chcemy chronić, warto zastosować Repelex Plus dr Seidel –spray o przedłużonym działaniu do stosowania w pomieszczeniach mieszkalnych. Zawarte w nim substancje zapachowe są odbierane przez psy i koty jako nieprzyjemne, dzięki czemu spryskane powierzchnie przestają być dla nich atrakcyjne. Regularne stosowanie co 12 godzin utrwala pożądane nawyki. Dzięki temu opiekun może wychować szczęśliwego, spokojnego szczeniaka, jednocześnie ograniczając ryzyko zniszczeń w domu.

Ranking bezpiecznych gryzaków

Naturalne miękkie uszy królicze, jagnięce, płuca suszone

Naturalne twarde skóra wołowa, penis wołowy, korzeń kawowy

Interaktywne zabawki do napełniania, maty do lizania

Chłodzące gryzaki gumowe wkładane do lodówki

Teksturowane gumowe kości z wypustkami

ale w zamian musimy dać mu coś, co ukoi ból. Polecam ten gryzak ze skóry, który jest bezpieczny dla mlecznych zębów. Składa się w 100 proc. z naturalnego surowca, jest suszony, a nie wędzony (wędzenie może wprowadzać do diety szkodliwe substancje smoliste) i wolny od sztucznych klejów oraz barwników. Pani/ Pana piesek jest mały i podanie mu twardej skóry wołowej może być dla niego frustrujące i niebezpieczne. Dla mniejszych psiaków świetnie sprawdzą się delikatne gryzaki z królika, kozy, owcy czy sarny oraz suszone jelita, żwacze czy płucka wołowe. Dla większych psów świetnie sprawdzą się gryzaki,

bezpieczne dla delikatnych dziąseł, aromatyczne od 10. tygodnia

zapewniają długotrwałe żucie, wspomagają wymianę zębów od 4. miesiąca

wyciszają poprzez lizanie, obniżają poziom stresu od 8. tygodnia

łagodzą ból przy silnym zapaleniu dziąseł szczyt ząbkowania

masują dziąsła i pomagają usuwać osad cały okres szczenięcy

takie jak ścięgna, uszy, tchawice i penisy wołowe czy skóry z dzika. Co jeszcze? Polecam gumowe oraz silikonowe zabawki, które choć niejadalne, są niezastąpione podczas ząbkowania – zwłaszcza gdy schłodzimy je w lodówce. Proszę też sprawdzić, czy piesek śpi w ciągu dnia – w tym wieku powinien przesypiać większość doby”.

Wybór odpowiedniego gryzaka ma znaczenie nie tylko behawioralne, lecz także zdrowotne. Zbyt twarde przedmioty mogą uszkodzić szkliwo, a zbyt miękkie – zostać połknięte w kawałkach, co grozi zadławieniem.

Scenariusz B

Klient z 7-miesięcznym psem niszczącym dywany i drzwi pod nieobecność

Diagnoza: Prawdopodobnie zaburzenia separacyjne, nuda lub błędy w nauce zostawania samemu.

Porada: „Wygląda na to, że pies nie radzi sobie z emocjami, gdy zostaje sam. Czy uczył/-a go Pan/-i stopniowo zostawania samemu? Na początek warto zabezpieczyć cenne rzeczy i zostawić psu bezpieczny gryzak, który zajmie go na czas wyjścia. Jednak jeśli niszczenie jest przy futrynach drzwi, może to świadczyć o zaburzeniach separacyjnych – w takim przypadku sugeruję konsultację z behawiorystą. Warto nagrać zwierzę podczas nieobecności. Nagranie pozwoli odróżnić niszczenie z nudy od niszczenia z powodu zaburzeń separacyjnych”. Wnioski

Niszczenie przedmiotów przez szczenięta jest zjawiskiem wielowymiarowym, w którym splatają się potrzeby fizjologiczne (ząbkowanie), rozwojowe (eksploracja) i emocjonalne (stres, nuda, brak snu). Kluczem jest edukacja klienta w zakresie biologii psa, fizjologii, psychologii. W rozmowie z klientem sprzedawca może odgrywać rolę mentora i edukatora, zadawać pytania otwarte: „W jakich sytuacjach pies najczęściej niszczy?”, „Jak długo pies śpi w ciągu dnia?”, „Czym pies bawi się na spacerach?”. Wyposażając klienta w wiedzę, nie tylko rozwiązujemy doraźny problem zniszczonych butów, ale budujemy fundament pod długą i harmonijną relację człowiek – pies, co jest nadrzędnym celem całej branży zoologicznej.

JAK ZMIANY KLIMATU

WPŁYWAJĄ NA

KOMPETENCJE WEKTOROWE

KLESZCZY?

Zmiany klimatu powodują wzrost geograficznego zasięgu występowania chorób przenoszonych przez stawonogi, zwłaszcza kleszcze. Jeszcze do niedawna uważano, że sezon aktywności kleszczy trwa od marca do października. Obecne zimy są jednak coraz cieplejsze, dlatego sezon na kleszcze może trwać przez cały rok i niczym nadzwyczajnym jest kontakt z kleszczem w grudniu czy lutym. Łagodne zimy i gorące lata sprzyjają rozwojowi m.in. kleszczy, które są wektorami chorób odkleszczowych, takich jak: babeszjoza, borelioza, erlichioza, anaplazmoza, kleszczowe zapalenie mózgu. Gdy temperatury spadają poniżej zera, nieaktywne kleszcze chowają się w ściółce, aby przetrwać. Zmiany klimatu wydłużają okres aktywności kleszczy, ponieważ okresy ujemnych temperatur są coraz krótsze albo nie ma ich w ogóle.

TEKST: Adrianna Iwan

Inwazyjność kleszczy

Kleszcz pospolity może przetrwać 24 godziny w temperaturze ok. -20°C, a nawet do 30 dni w temperaturze -10°C. Jednak wystarczy, że temperatura wzrośnie do pięciu stopni i aktywność kleszczy wzrasta, wówczas zaczynają poszukiwać swoich żywicieli. Aktywność postaci dorosłych pojawia się w temperaturze większej niż 5°C, z kolei aktywność nimf w temperaturze większej niż 8°C. Łagodną zimę przeżywa więcej larw i nimf, które wiosną są gotowe do żerowania. Kleszcz łąkowy Dermacentor reticulatus jeszcze do niedawna występował wyłącznie w rejonie północno-wschodniej Polski. Obecnie występuje na terenie całego kraju, znacznie przyczyniając się do rozprzestrzeniania pierwotniaka Babesia canis wywołującego babeszjozę. Rosnąca świadomość i wzrost wykonywanych badań molekularnych sprawiły, że zaczęto odkrywać nowe patogeny przenoszone przez kleszcze, do których należą Neoehrlichia mikurensis i  Borrelia miyamotoi. Wraz ze zmieniającym się klimatem kleszcze mogą być aktywne coraz dłużej, ponieważ sezon ich aktywności systematycznie się wydłuża. Kleszcze stopniowo zajmują obszary coraz bardziej wysunięte na północ. Znajdywane są na terenach coraz wyżej położonych w górach. Badania prowadzone przez czeskich naukowców pokazują, że przed latami 90. XX w. nie spotykano ich powyżej 700 m n.p.m. Obecnie są widywane na wysokości nawet 1100 m n.p.m. Zmiany klimatu otwierają furtkę dla ciepłolubnych gatunków kleszczy, które wcześniej nie były w stanie przetrwać na terenie Polski. Suche i upalne lata sprzyjają także rozprzestrzenianiu się gatunków kleszczy, które występują w Afryce. Kleszcze Amblyomma czy Hyalioma już są obecne w Europie. Kleszcze wędrowne dawniej odnajdywano wyłącznie w stadium rozwojowym nimfy. Zawlekane przez ptaki wędrowne z Afryki nie były w stanie u nas przetrwać. Obecnie, dzięki wyższym temperaturom, są w stanie nie tylko przetrwać, lecz także przeobrazić się w postać dorosłą i szukać żywicieli. Obecnie nie ma jeszcze danych, które wskazywałyby na to, że kleszcze te są w stanie przejść swój cały cykl rozwojowy, czyli od larwy, przez nimfę, po postać dorosłą, ale nie oznacza to, że za jakiś czas do tego nie dojdzie. Kleszcze te przenoszą wirus Zachodniego Nilu oraz gorączkę krymsko-kongijską, co stanowi dodatkowe zagrożenie dla zdrowia ludzi i zwierząt.

Aktywność postaci dorosłych kleszczy pojawia się w temperaturze większej niż 5°C, z kolei aktywność nimf w temperaturze większej niż 8°C. Łagodną zimę przeżywa więcej larw i nimf, które wiosną są gotowe do żerowania.

Nowe zagrożenia?

W naszej strefie klimatycznej nadal głównym wektorem chorób inwazyjnych i zakaźnych są kleszcze. Dermacentor reticulatus to gatunek kleszcza, który w ostatnich latach znacząco powiększa swój zasięg geograficzny w Europie. Jest to drugi po Ixodes ricinus najliczniejszy gatunek kleszcza w Europie Środkowej. D. reticulatus jest uważany za głównego wektora pierwotniaka Babesia canis, bakterii z rodzajów Bartonella, Rickettsia, Francisella, Anaplasma, Coxiella burnetii oraz wirusa kleszczowego zapalenia mózgu. Postępujące zmiany klimatyczne niestety odgrywają główną rolę w ekspansji populacji kleszczy,

Zmiany klimatu otwierają furtkę dla ciepłolubnych gatunków kleszczy, które wcześniej nie były w stanie przetrwać na terenie Polski. Suche i upalne lata sprzyjają także rozprzestrzenianiu się gatunków kleszczy, które występują w Afryce.

a więc również w przenoszeniu patogenów i pasożytów. Kleszcz pospolity zmienił swoją sezonową aktywność oraz zasięg geograficzny w wyniku rosnących temperatur. W przypadku babeszjozy jeszcze do niedawna w naszym kraju stwierdzany był jedynie gatunek Babesia canis. W 2018 roku po raz pierwszy stwierdzono inwazję na tle Babesia gibsoni. Wektorem tego gatunku jest kleszcz Rhipicephalus sanguineus, który endemicznie nie występuje w Polsce, jednak może być zawlekany z ptakami wędrownymi. Zarażenia na tle B. gibsoni stanowią realny problem, który w najbliższych latach może narastać. Kolejnym możliwym zagrożeniem dla zwierząt w Polsce może być Hepatozoon canis wywołujący hepatozoonozę. Wektorem pasożyta jest kleszcz Rhipicephalus sanguineus sensu lato. Hepatozoonoza jest chorobą często występującą w krajach basenu Morza Śródziemnego. Opisywano ją także w Ameryce Północnej i Południowej. W ostatnich

latach jednak jej zasięg się znacznie rozszerza. Hepatozoonoza obecnie notowana jest w Ukrainie, Czechach, Niemczech, na Słowacji i Węgrzech. W Polsce również potwierdzono pierwszy przypadek hepatozoonozy u psa w 2021 roku.

Nowo pojawiające się wektory i zagrożenia z tym związane

Neoehrlichia mikurensis to nowo pojawiająca się gram-ujemna bakteria przenoszona przez kleszcze. Jej głównym wektorem jest I. ricinus. Po raz pierwszy w Polsce wykazano obecność N. mikurensis także w kleszczach

Dermacentor reticulatus. Pierwszy raz neoerlichiozę u ludzi opisano w 2010 roku. Objawy choroby są niespecyficzne i zalicza się do nich gorączkę, nocne poty, dreszcze, wysypki skórne i wędrujący ból. Dla zakażenia charakterystyczna jest również zakrzepica żył powierzchownych i głębokich. W większości przypadków zakażenia stwierdzano u osób z osłabionym układem odpornościowym. W przebiegu choroby mogą wystąpić także objawy skórne. W kolejnych latach potwierdzono ją również w Szwajcarii, Szwecji, Niemczech i Czechach. W Polsce do tej pory nie zarejestrowano przypadku neoerlichiozy, jednak w molekularnych badaniach przesiewowych u osób zdrowych stwierdzono bezobjawowe zakażenia. Zmiany w populacjach pasożytów, ich żywicieli i gatunków wektorowych są szczególnie widoczne w Europie Północnej. Neoerlichioza jest zaliczana do chorób typu „emer -

Dermacentor reticulatus to gatunek kleszcza, który w ostatnich latach znacząco powiększa swój zasięg geograficzny w Europie. Jest to drugi po Ixodes ricinus najliczniejszy gatunek kleszcza w Europie Środkowej.

ging”, czyli nowo pojawiających się i rozwijających się chorób infekcyjnych lub inwazyjnych, zagrożenie którymi wzrośnie w niedalekiej przyszłości. Dla kleszczy głównym rezerwuarem są drobne gryzonie. Co ciekawe, udowodniono, że u gryzoni dochodzi do transmisji patogenu do płodu przez łożysko. Pojedyncze infekcje obserwowano u dzików, borsuków, niedźwiedzi, muflonów, kozic i jeży. W Polsce bakteria ta po raz pierwszy została wykryta w kleszczach pochodzących z terenów Polski północno-wschodniej oraz centralnej.

Pierwszy przypadek u psa opisano w 2011 roku. U psa, mimo nieprawidłowości hematologicznych, nie występowały żadne objawy zewnętrzne. Do tej pory opisano kilka przypadków zakażeń tym patogenem u psów, m.in. w Niemczech i Szwajcarii.

Borrelia miyamotoi

Należy do grupy krętków wywołujących gorączki powrotne. Wywołuje boreliozę Miyamotoi (BMD). Patogen ten po raz pierwszy opisano w 1994 roku w Japonii. Początkowo bakteria ta nie była uznawana za patogenną. Sytuacja zmieniła się w 2011 roku, kiedy u pacjentów w Rosji z podejrzeniem ukąszenia kleszcza występowała niespecyficzna choroba gorączkowa. Od tamtej pory stwierdzano liczne przypadki zakażeń u ludzi w Azji, Ameryce Północnej oraz Europie. Obecnie rozpoznawane są trzy typy B. miyamotoi : amerykański, azjatycki (syberyjski) i europejski. Zwierzętami rezerwuarowymi dla tej

Neoehrlichia mikurensis to nowo pojawiająca się gram-ujemna bakteria przenoszona przez kleszcze. Jej głównym wektorem jest I. ricinus.

bakterii są głównie gryzonie, ale mogą nimi być również sarny i ptaki. W Polsce obecność tych krętków stwierdzono u borsuków i jenotów. U pacjentów z niezaburzoną odpornością występują objawy grypopodobne: senność, zmęczenie, gorączka, dreszcze, bóle, sztywność mięśni i stawów. Jednym z potencjalnych niebezpiecznych powikłań w przebiegu tej choroby jest zapalenie mózgu i opon mózgowo-rdzeniowych. Do typowych objawów zakażenia B. miyamotoi należą: dreszcze, ból głowy, bóle mięśni i stawów oraz nudności i wymioty. Mogą pojawić się również objawy skórne w postaci wysypki lub zmiany rumieniowej. U pacjentów z obniżoną odpornością zakażenie może mieć znacznie poważniejszy przebieg. Występują u nich objawy takie, jak: zmniejszone zdolności poznawcze, deficyty pamięci, dezorientacja, zaburzenia chodu, utrata słuchu, zapalenie błony naczyniowej oka i tęczówki, utrata wagi, światłowstręt i sztywność karku. Bakteria ta została stwierdzona we wszystkich trzech stadiach rozwojowych kleszczy. Co ciekawe, w przypadku B. miyamotoi występuje transmisja transowarialna –co oznacza, że patogen przechodzi z zarażonej samicy kleszcza na jej potomstwo, więc nienapite larwy mogą być zakażone drobnoustrojem. Do tej pory opisano kilkadziesiąt przypadków zakażeń u ludzi. Liczba przypadków BMD może być jednak niedoszacowana. Zarówno w USA, jak i w Europie stwierdzono, że bakteria ta może powodować zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych i mózgu. Pierwszy przypadek BMD w Polsce stwierdzono w 2016 roku u pacjenta z powodu zaburzeń widzenia. Borelioza Miyamotoi została uznana za nowo pojawiające się zagrożenie (emerging diesease).

Kleszcze i choroby odkleszczowe stanowią coraz poważniejsze zagrożenie dla zdrowia ludzi i zwierząt. Zmiany klimatu mogą powodować rozszerzenie się siedlisk kleszczy, co może nasilić transmisję chorób. Zmiana klimatu może bezpośrednio wpłynąć na okres poprzedzający złożenie jaj, czas przeżycia i okres żerowania kleszczy.

Literatura:

• Daniel M. i wsp. (2003), Shift of the tick Ixodes ricinus and tick-borne encephalitis to higher altitudes in Central Europe, European Journal of Clinical Microbiology and Infectious Dieseases. 22.

• Szczotko M., Kubiak K., Michalski M.M., Moerbeck L., Antunes S., Domingos A., Dmitryjuk M. (2023), Neoehrlichia mikurensis –a new emerging tick-borne pathogen in north-eastern Poland?, Pathogens; 12(2), 307.

• Szczotko M., Dmitryjuk M. (2025), Patogeny odkleszczowe – Borrelia miyamotoi i Neoehrlichia mikurensis, Weterynaria w Praktyce; 5.

Produkty biobójcze

3-składnikowe

Wodoodporne

CO ZAMIAST CHOMIKA? CZ. 1

CIEKAWE GATUNKI Z RODZINY MYSZOWATYCH – TŁUSTOGON AFRYKAŃSKI

Pospolici przedstawiciele rodziny chomikowatych (Cricetidae) to jedne z najczęściej utrzymywanych gryzoni w domowych terrariach [chomik (chomiczek) syryjski, chomicznik malutki (chomik Roborowskiego), chomik (chomicznik) dżungarski, chomicznik zabajkalski (chomik Campbella vel mandżurski)]. Jednakże dla miłośników małych ssaków znudzonych niejako powyższym zestawem i szukających czegoś innego chciałbym zaproponować alternatywne, nietuzinkowe gatunki.

TEKST I ZDJĘCIA: dr Hubert Zientek www.multihobby.net

https://www.youtube.com/ @hubertzientek7231

1. Ogon to u tłustogonów najbardziej osobliwa część ciała (tu samica z młodymi w wieku 14 dni).

Afrykański gryzoń pustynny

Pierwszym z proponowanych przeze mnie gatunków jest tłustogon afrykański (Pachyuromys duprasi ). Ten niewielki gryzoń mierzący wraz z ogonem bez mała 15 cm zdobywa coraz większą popularność wśród polskich miłośników małych ssaków terrariowych. Hodowcy postrzegają go często jako takson pośredni między chomikami a myszoskoczkami. W języku angielskim zwany Fat-tailed Gerbil lub Duprasi Gerbil. Ojczyzną tłustogonów jest Afryka Północna, gdzie występują one praktycznie w pasie od Algierii po Egipt. Ich odkrywcą jest francuski zoolog Fernand Lataste (1847–1934), który podczas swych badań natknął się na nie w 1880 r. w północnej Algierii. Naturalne środowisko życia omawianego ssaka to pustynie skalne, a więc tereny surowe i nieprzyjazne (brak lub bardzo skąpe opady, silne wiatry, duże dobowe wahania temperatury powietrza, uboga baza pokarmowa itp.). Niemniej jednak spotyka się je niekiedy na przybrzeżnych nizinach.

Wygląd i tryb życia

Tłustogon afrykański osiąga masę ciała niewiele ponad 40 g (wyjątkowo ponad 90 g). Jego ciało jest zaokrąglone, dość szerokie i nieco spłaszczone, a głowa wydłużona w charakterystyczny „lisi” pyszczek. Okrywa włosowa jest bardzo miękka, gęsta i puszysta. Duże, okrągłe i wyłupiaste oczy umożliwiają dobre widzenie w nocy, podczas gdy uszy są nisko osadzone na głowie, cielisto-różowawej barwy i umiarkowanie owłosione. Samce mają na brzuchu gruczoły zapachowe, których wydzielina jest praktycznie niewyczuwalna dla człowieka. Gryzonie mogą wydawać ciche odgłosy. W niewoli żyją zwykle 3–4 lata (wyjątkowo nawet 7 lat).

W naturze tłustogony prowadzą nocny tryb życia. Przy niedostatku pokarmu żyją zazwyczaj samotnie. Dopiero w czasie jego obfitości łączą się w niewielkie grupy rodzinne, złożone najczęściej z matki i jej potomstwa. Zamieszkują podziemne nory, które kopią same (umożliwiają im to mocne pazurki) lub, co zdarza się częściej, zajmują te opuszczone przez inne zwierzęta. Przeczekują w nich największy upał dnia, choć niekiedy są także widywane na rozpalonym słońcem piasku. Tłustogony są bowiem dobrze przystosowane do życia na pustyni – po -

2. Okrywa włosowa u tłustogonów jest bardzo miękka, gęsta i puszysta.

deszwowe i dłoniowe powierzchnie krótkich kończyn są częściowo pokryte włosami, a białe ubarwienie spodniej części ciała odbija ciepło wydzielane przez nagrzane podłoże. To, co najbardziej zdumiewa w ich budowie zewnętrznej, to jedyny w swoim rodzaju ogon. Mierzy on 3–5 cm długości, jest gruby, pałkowaty, skąpo owłosiony, miękki, pulchny i żyworóżowy. Pełni on funkcję magazynu tłuszczu (źródło energii w kryzysowych sytuacjach życiowych), niczym garby u wielbłądów. Jest także swoistym wskaźnikiem stanu zdrowia zwierzęcia – ogon cienki, pomarszczony, o nieregularnych brzegach wskazuje na nie najlepszy stan zdrowia lub wycieńczenie organizmu (np. samicy z powodu odchowania kolejnego miotu). Niejednokrotnie pokrywają go blizny, gdyż walczące ze sobą samce starają się nawzajem kąsać właśnie w ogony. Warunki chowu i żywienie

Tłustogony afrykańskie powinny być utrzymywane w terrarium lub w szczelnie przykrytym drobną siatką akwarium. Jego wymiary dla jednego osobnika powinny wynosić co najmniej 50 × 30 × 35 cm. Pożądana głębokość ściółki to 10–20 cm. Mieszanina torfu (lub ziemi próchnicznej), odpylonych trocin, kory, suchych liści i siana wydaje się tu być najlepsza. Oczywiście także wszelkie

3. Głowa tłustonogów jest wydłużona w charakterystyczny „lisi” pyszczek.

Fot.
Fot.
Fot.

Fot. 4. Jako typowe gniazdowniki tłustogony rodzą się nagie, głuche, ślepe i bezradne (tu oseski w drugiej dobie życia).

inne rodzaje ściółki dostępne w handlu. Można wreszcie pokusić się o stworzenie naszym podopiecznym zbliżonego do naturalnego środowiska i użyć jedynie kilkucentymetrowej warstwy grubszego piasku. Doskonałym urozmaiceniem będą tu wówczas kamienne groty, korzenie, suche kępy traw lub suche, ulistnione pędy drzew liściastych (np. wierzby). Omawiane gryzonie muszą mieć zapewnione rozmaite kryjówki, w których będą czuły się bezpiecznie i odpoczywały, np. mały domek, wyszczerbiona doniczka lub przewrócony na bok gliniany dzban, rurki z PCW o średnicy 4–5 cm, fragmenty pni z wydrążonym wnętrzem. Kilka razy w tygodniu należy wstawiać do pomieszczenia pojemnik ze specjalnym piaskiem/ pyłem do kąpieli (jak dla szynszyli). Nie wszystkie jednak osobniki chętnie z niego korzystają w przeciwieństwie do kołowrotka lub dysku dla gryzoni (o średnicy około 20 cm).

Tłustogony lubią ciepło, dlatego gdy utrzymujemy je w pomieszczeniu nieogrzewanym (np. w domku na działce), to należy udostępnić im źródło ciepła, zwłaszcza jesienią i zimą, np. matę grzewczą. Ssaki te przejawiają zachowania terytorialne i generalnie są samotnikami. Utrzymywane parami lub w haremie, mogą być wobec siebie agresywne, zwłaszcza samice w ciąży albo karmiące. Bywa, że walki tak się nasilają, że samiec niemal traci ogon. Najlepiej więc utrzymywać je pojedynczo, choć

z powodzeniem można trzymać razem dwa osobniki tej samej płci (zwłaszcza połączone w młodym wieku lub pochodzące z jednego miotu) albo samicę z młodymi.

W niewoli ssaki te są mniej lub bardziej aktywne przez całą dobę, choć większą część czasu przesypiają. Są niezbyt ciekawskie i dość mało ruchliwe, ale nocą z zapałem eksplorują otoczenie – przekopują ściółkę, wywracają pojemnik z mieszanką, włażą pod korzenie itp. Po oswojeniu są łagodne w stosunku do opiekuna. Rzadko gryzą, a jeśli już, to jedynie w sytuacjach dla siebie stresowych, np. gwałtownie obudzone lub znienacka złapane otwartą dłonią. Trafiają się jednak osobniki zdecydowanie agresywniejsze, zwłaszcza samice. Tłustogony prawie wcale się nie wspinają, a upadki z wysokości mogą być dla nich bardzo groźne (ssak ten nie potrafi dobrze oceniać wysokości, na której się znajduje). Ich odchody są silnie odwodnione, stąd wydzielają znacznie mniej przykrego zapachu, niż ma to miejsce u myszy, szczurów lub chomików. Jest to duża zaleta omawianych gryzoni, predysponująca je do trzymania w mieszkaniach.

Ssaki te przejawiają zachowania terytorialne i generalnie są samotnikami. Utrzymywane parami lub w haremie, mogą być wobec siebie agresywne, zwłaszcza samice w ciąży albo karmiące.

Tłustogony są wszystkożerne z przewagą jednak w diecie białka zwierzęcego (w naturze są to głównie rozmaite bezkręgowce). Zadowalają się markową mieszanką ziaren (można zmieszać te dedykowane dla myszoskoczków, chomików, koszatniczek, kawii domowych, dodając nieco granulatu dla królików i/lub suszu roślinnego). Chętnie jedzą też świeże warzywa (marchew, buraki czerwone, cykorię, szpinak), zielonkę (mniszka lekarskiego, krwawnika pospolitego, gwiazdnicę pospolitą, komosę białą, babki, rozmaite trawy) i zioła (rukolę, roszponkę, bazylię). Wyraźnie mniej natomiast smakują im owoce (z nich najchętniej, moim zdaniem, skubią jabłko). Od czasu do czasu można podać im także suchą piętkę pieczywa, kawałek sucharka, drobne witki drzew owocowych, leszczyny, wierzby. Regularnie zaś, 2–3 razy w tygodniu, ich dieta powinna być wzbogacana dodatkiem karmy pochodzenia zwierzęcego (porcja wielkości owocu wiśni na osobnika). Mogą to być: chudy twaróg, ugotowane na twardo jajko kurze (białko i żółtko, ale bez skorupki), sucha lub mokra karma dla kociąt oraz larwy i postacie dorosłe owadów karmowych (larwy mącznika młynarka i jedwabników, drewnojady, suszone kiełże z rodzaju Gammarus, świerszcze, karaczany). Mimo że dzienny pobór wody jest u omawianych ssaków relatywnie niski, to poidełko kulkowe musi być obowiązkowo na wyposażeniu pomieszczenia, w którym przebywają. Rozród

Rozróżnienie płci nie nastręcza zwykle trudności. Samiec w okolicach nasady ogona ma dobrze widoczną mosznę z jądrami. Odległość między odbytem i ujściem cewki moczowej jest u niego znacznie większa niż u sa -

Fot. 5. Młode w wieku 14 dni.

6. Młode tłustogony w wieku 3 tygodni.

micy. U samiczek poniżej 3. tygodnia życia na brzuchu widoczne są zawiązki sutków jako malutkie, łyse punkciki. Dojrzałość płciową tłustogony osiągają już w 7.–8. tygodniu życia. Do rozrodu powinny jednak przystępować osobniki co najmniej 4-miesięczne, mające ukończony rozwój somatyczny. W celu zainicjowania kopulacji samicę przenosi się do klatki samca (nie odwrotnie!) na 8–10 dni, po czym najczęściej zapewnia się jej osobne pomieszczenie. Jeżeli zwierzęta nie walczą ze sobą, można to zrobić na krótko przed porodem. Osobiście w celach rozrodczych preferuję pary złożone z niespokrewnionych

ze sobą osobników, które zostały połączone w młodym wieku (zaraz po odsadzeniu od rodziców). Zwierzęta są wtedy zgodne, a młode są odchowywane w tej samej klatce. Nigdy nie zaobserwowałem, aby dochodziło do jakichkolwiek zachowań agresywnych u tak zestawionych par. Nierzadko po połączeniu ze sobą osobników rodzicielskich mają miejsce ich gonitwy po całej klatce. W pewnym momencie gryzonie stają naprzeciw siebie na kończynach miednicznych i uprawiają osobliwe godowe „boksowanie” lub „zapasy” (nie należy ich mylić z typową walką między samcami). Wydają przy tym piskliwe dźwięki i rozrzucają ściółkę na boki. Cykl płciowy trwa u samicy 6 dni, ruja kilka godzin, a ciąża około 20 dni. W miocie rodzi się od 2 do 9 młodych (zwykle 4–5). Tłustogony są typowymi gniazdownikami – przychodzą na świat głuche, ślepe, nagie i bezradne. Samica troskliwie się nimi opiekuje. Zauważyłem, że gdy w klatce jest obecny samiec, to matka rodzi młode w innej kryjówce, niż przebywała dotychczas z partnerem. Potem, gdy potomstwo jest już bardziej rozwinięte, samiec jest do niego dopuszczany i cała rodzinka zajmuje zwykle tę samą ostoję. W przypadku gdy ciężarna lub karmiąca matka przejawia agresję w stosunku do samca, najlepiej jest go od niej oddzielić. Matki ustawicznie niepokojone lub w inny sposób narażone na stres mogą porzucać swoje młode lub dopuszczać się kanibalizmu. Młode odsadzamy w 4.–5. tygodniu życia. Nie powinno się dopuszczać do więcej niż 3 miotów w roku. Bardzo ważne jest zapewnienie samicy solidnego odpoczynku i pełnowartościowej diety (koniecznie z dodatkiem białka zwierzęcego).

Fot.
REKLAMA

WSZYSTKO O URZĄDZENIACH DO UZUPEŁNIANIA ODPAROWANEJ WODY

Od prawie 20 lat zajmuję się projektowaniem i budową urządzeń dla akwarystyki – zarówno morskiej, jak i roślinnej. Jednym z tych rozwiązań, które z pozoru wydają się proste, a w praktyce okazują się kluczowe dla stabilności całego ekosystemu, są automatyczne dolewki wody, czyli systemy do uzupełniania wody odparowanej ze zbiornika.

W tym artykule chcę podzielić się z Państwem nie tylko wiedzą teoretyczną, lecz przede wszystkim doświadczeniem zdobytym podczas projektowania, testowania i udoskonalania takich urządzeń. Opowiem:

• dlaczego odparowanie wody jest realnym problemem w akwarium,

• jakie konsekwencje niesie brak stabilnego poziomu wody,

• jak działają nowoczesne systemy ATO (Auto Top Off),

• jakie czujniki i zabezpieczenia są naprawdę potrzebne,

• oraz na co zwrócić uwagę przy wyborze lub budowie własnej dolewki.

Pawłowski

TEKST I FOTO: Łukasz

Automatyczna dolewka

Automatyczna dolewka to urządzenie, które w praktyce pracuje 24 godziny na dobę, często niezauważalne, ale mające bezpośredni wpływ na zasolenie, parametry chemiczne, pracę odpieniacza, poziom wody w komorze pompy czy stabilność całego systemu filtracyjnego. W akwariach morskich jej znaczenie jest oczywiste – tam nawet niewielkie wahania zasolenia mogą odbić się na kondycji koralowców. Coraz częściej jednak obserwuję, że także w akwariach roślinnych i słodkowodnych automatyczna stabilizacja poziomu wody przestaje być luksusem, a staje się standardem.

Pisząc ten materiał, chcę przeprowadzić Państwa przez temat kompleksowo – od podstaw fizyki odparowania, przez konstrukcję i dobór czujników, bezpieczeństwo użytkowania, aż po błędy popełniane przez użytkowników.

Ten artykuł będzie wyczerpującym przewodnikiem po świecie automatycznych dolewek – zarówno dla osób, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z akwarystyką, jak i dla tych, którzy chcą zrozumieć, co naprawdę dzieje się „w tle” ich zbiornika. Odpowiedzmy sobie na pytanie: „Co to jest automatyczna dolewka i w jakim celu się ją stosuje?”

Jest to urządzenie elektroniczne lub instalacja wykorzystująca podstawowe prawa fizyki, która uzupełnia bieżący ubytek wody w akwarium powstający najczęściej wskutek zwykłego parowania.

Celem stosowania automatycznych dolewek w  akwarystyce morskiej jest przede wszystkim utrzymanie stałego zasolenia wody. Wraz z odparowaniem usuwa się wyłącznie czysta woda, natomiast sól pozostaje w zbiorniku, co powoduje wzrost jej stężenia. Nawet niewielkie, ale regularne wahania zasolenia mogą negatywnie wpływać na koralowce, bezkręgowce oraz stabilność biologiczną systemu. Automatyczna dolewka (ATO) zapewnia bieżące, precyzyjne uzupełnianie odparowanej wody, stabilizując parametry chemiczne, poziom wody w komorze pompy powrotnej oraz prawidłową pracę odpieniacza.

W  akwarystyce słodkowodnej i roślinnej problem zasolenia nie występuje, jednak stabilny poziom wody nadal ma duże znaczenie. Automatyczna dolewka zapobiega wahaniom lustra wody, chroni pompy przed pracą „na sucho”, utrzymuje estetykę zbiornika oraz stabilne warunki dla roślin i ryb. W akwariach roślinnych dodatkowo pomaga utrzymać przewidywalne stężenie nawozów i mikroelementów, eliminując zmienność wynikającą z odparowania.

W obu typach akwariów kluczowymi celami są więc stabilność parametrów oraz wygoda użytkownika – system działa automatycznie, redukując codzienną obsługę i minimalizując ryzyko błędu ludzkiego.

Rodzaje automatycznych dolewek

Projektując i testując różne rozwiązania przez lata, przekonałem się, że nie istnieje jedna „najlepsza” automatyczna dolewka. Każdy system ma swoje mocne i słabe strony, a wybór powinien wynikać ze specyfiki akwarium, dostępnej przestrzeni technicznej oraz poziomu bezpieczeństwa, jaki chcemy osiągnąć. Niżej omawiam najczęściej spotykane konstrukcje – zarówno bezprądowe, jak i elektryczne.

Dolewki o działaniu bezprądowym

Są to najprostsze konstrukcyjnie rozwiązania. Ich ogromną zaletą jest brak elektroniki, a więc brak ryzyka awarii zasilania czy uszkodzenia sterownika. Jednocześnie jednak mają swoje ograniczenia.

• Typ „WC” – zasilanie grawitacyjnie lub z filtra odwróconej osmozy

To rozwiązanie działa na zasadzie klasycznego zaworu pływakowego – identycznie jak w spłuczce toaletowej. Zbiornik z wodą RO jest umieszczony powyżej poziomu akwarium lub sumpa. Gdy poziom wody spada, pływak otwiera zawór i woda spływa grawitacyjnie do momentu osiągnięcia ustalonego poziomu.

Zaletą jest prostota i brak zasilania. Wadą – ograniczona precyzja oraz ryzyko mechanicznego zablokowania zaworu przez osad wapienny lub zabrudzenia. W praktyce takie systemy dobrze sprawdzają się w mniejszych instalacjach lub jako dodatkowe zabezpieczenie dla dolewek o działaniu elektrycznym.

Istnieje sposób wykorzystania automatycznej dolewki typu „WC” do uzupełniania odparowanej wody bezpośrednio z wodociągu poprzez filtr odwróconej osmozy. Sposób ten wymaga obligatoryjnego zastosowania tzw. zaworu czterodrogowego, bez tego elementu filtr odwróconej osmozy nie będzie działał prawidłowo. Sposób ten jest obarczony ryzykiem wynikającym z nieograniczonego dostępu do wody, zablokowanie pływaka dolewki może mieć bardzo negatywne skutki.

Automatyczne dolewki typu „WC” można stosować w akwariach bez sumpa i w systemach wyposażonych w sump, przemyślana konstrukcja uchwytu tych dolewek daje duże pole manewru i dowolność montażu. Przykładem automatycznej dolewki typu „WC” jest Levelautomatic Gravity.

• Automatyczna dolewka grawitacyjna zbiornikowa

Jest to najprostszy i najbardziej mechanicznie niezależny system uzupełniania odparowanej wody w akwarium. Jej działanie wykorzystuje prawa fizyki, a dokładnie różnicę między ciśnieniem hydrostatycznym słupa wody a ciśnieniem atmosferycznym działającym z zewnątrz.

Taka dolewka jest instalowana na krawędzi akwarium, dwa wężyki o różnych długościach zostają wprowadzone na niewielką głębokość pod lustro wody – krótszy wężyk wyznacza wymagany poziom wody. Obniżający się poziom wody w akwarium powoduje odsłonięcie końca krótszego wężyka, dłuższym wężykiem grawitacyjnie wypływa woda do akwarium, natomiast krótszym wężykiem do zbiornika dolewki dostaje się powietrze. Proces zostaje zatrzymany w momencie ponownego zanurzenia się krótszego wężyka pod lustro wody.

AKWARYSTYKA

Ten typ dolewki z racji swojej budowy jest przeznaczony do stosowania wyłącznie w otwartych akwariach bez sumpa, realnie mała pojemność zbiornika takiej dolewki powoduje, że jest ona stosowana zazwyczaj w małych akwariach do 60L.

Zalety automatycznych dolewek bezprądowych

Z perspektywy projektanta i użytkownika mogę powiedzieć jedno –dobrze wykonana dolewka bezprądowa to kwintesencja prostoty. Nie ma tu elektroniki, oprogramowania ani czujników, które mogą się rozkalibrować. A w technice bardzo często to właśnie prostota oznacza niezawodność

Brak prądu oznacza brak wpływu awarii sieci elektrycznej na działanie systemu. Podczas zaniku napięcia dolewka nadal funkcjonuje dokładnie tak samo – nie resetuje się, nie zawiesza, nie wymaga ponownej konfiguracji.

Nie ma tu sterownika, przekaźników, czujników optycznych ani pompy. Kluczowym elementem jest mechaniczny zawór pływakowy. Mniej komponentów = mniejsze prawdopodobieństwo awarii.

System grawitacyjny nie generuje żadnego hałasu. Nie ma załączającej się pompy, nie ma drgań ani kliknięć przekaźnika. W praktyce działa całkowicie bezgłośnie.

Brak zużycia energii elektrycznej oraz brak części elektronicznych oznacza bardzo niskie koszty utrzymania. W praktyce sprowadza się to do okresowego czyszczenia mechanizmu.

Jeśli system korzysta z ograniczonego pojemnościowo zbiornika RO,

maksymalna ilość możliwej do dolania wody jest fizycznie ograniczona. To proste, ale bardzo skuteczne zabezpieczenie.

Wady automatycznych dolewek bezprądowych

Oczywistą wadą takiego rozwiązania jest ograniczenie pojemnością zbiornika podłączonego do takiej dolewki. Inną wadą jest brak zintegrowanego zabezpieczenia, które jest prawie zawsze stosowane w dolewkach o działaniu elektrycznym.

Dolewki bezprądowe nie oferują takiej precyzji i funkcjonalności jak systemy elektroniczne z redundancją czujników, ale w zamian dają coś bardzo cennego – mechaniczną przewidywalność działania .

Jeżeli są prawidłowo zamontowane, czyszczone i współpracują z rozsądnie dobranym zbiornikiem rezerwowym, potrafią pracować latami praktycznie bezobsługowo.

Automatyczne dolewki o działaniu elektrycznym

Na rynku jest dostępnych wiele rozwiązań automatycznych dolewek o działaniu elektrycznym – od bardzo prostych konstrukcji po rozbudowane systemy z zaawansowaną elektroniką sterującą. Główne różnice między nimi wynikają przede wszystkim z rodzaju zastosowanych czujników poziomu wody (mechaniczne pływaki, czujniki optyczne, pojemnościowe, ciśnieniowe) oraz z liczby i jakości zastosowanych zabezpieczeń. To właśnie poziom redundancji – obecność czujnika awaryjnego, limitu czasu pracy pompy, alarmów czy ochrony przed suchobiegiem – decyduje o realnym bezpieczeństwie całego systemu. W praktyce im bardziej przemyślana logika zabezpieczeń, tym mniejsze ryzyko awarii i stabilniejsza praca akwarium.

Automatyczna dolewka elektryczna działa na zasadzie kontroli poziomu wody za pomocą czujnika umieszczonego w akwarium lub sumpie. Gdy poziom wody spada poniżej ustalonego punktu, czujnik przekazuje sygnał do sterownika, który uruchamia pompę zanurzoną w zbiorniku z wodą uzupełniającą lub otwiera elektrozawór podłączony do instalacji wodnej. Po osiągnięciu właściwego poziomu wody system automatycznie przerywa dolewanie.

Każda automatyczna dolewka o działaniu elektrycznym zawsze posiada czujnik uruchamiający proces uzupełniania wody, najczęściej jest to czujnik pływakowy – kontaktronowy lub czujnik optyczny, spotyka się także czujniki elektrodowe czy pojemnościowe. Czujnik uruchamiający ma za zadanie wykryć ubytek wody i przekazać sygnał do logiki urządzenia, aby ta uruchomiła pompę wody lub elektrozawór.

Czułość czujnika ma istotne znaczenie dla stabilności poziomu wody – im większa czułość, tym dolewka reaguje na mniejsze ubytki i utrzymuje bardziej stałe lustro wody. W praktyce czujnik uruchamiający współpracuje z logiką sterownika, która zapobiega zbyt częstemu włączaniu pompy. Najczęściej jest to realizowane poprzez histerezę, czyli kontrolowane opóźnienie reakcji w przypadku chwilowego falowania powierzchni wody, tak aby system nie reagował na krótkotrwałe wahania.

Projektując urządzenia do uzupełniania odparowanej wody, należy założyć możliwość wystąpienia awarii, okoliczności takiej awarii oraz jej skutki. Analiza potencjalnych zagrożeń pozwala na zastosowanie rozwiązań technicznych, które uchronią użytkownika przed skutkami awarii lub zminimalizują jej skutki.

Liczba zabezpieczeń oraz logika ich działania mają kluczowy wpływ na bezpieczeństwo użytkowania automatycznej dolewki. Podstawowym zabezpieczeniem jest nadrzędnie działający czujnik poziomu wody, który ma za zadanie natychmiast przerwać proces uzupełniania odparowanej wody. Jednak to, jakie czujniki awaryjne zastosowano oraz na jakiej zasadzie działają, ma fundamentalne znaczenie dla realnego poziomu ochrony.

Dobrą praktyką jest stosowanie czujnika awaryjnego o odmiennej zasadzie działania niż czujnik uruchamiający – na przykład, jeśli jako czujnik główny zastosowano czujnik optyczny, to jako zabezpieczenie powinien zostać użyty czujnik pływakowy. Zmniejsza to ryzyko, że ten sam typ awarii (np. zabrudzenie, osad, zakleszczenie) unieruchomi oba elementy jednocześnie.

Jeżeli konstrukcja urządzenia przewiduje zastosowanie dwóch czujników tego samego typu, np. dwóch czujników pływakowych, po -

winny one pracować w niezależnych obwodach elektrycznych, tak aby awaria jednego toru nie pozbawiła systemu funkcji zabezpieczającej.

Zabezpieczenia logiczne

Rozwój elektroniki sprawił, że niemal wszystkie nowoczesne urządzenia do uzupełniania odparowanej wody są dziś zarządzane przez mikroprocesory, które dają bardzo szerokie możliwości stosowania zabezpieczeń logicznych. Najprostszą formą ochrony jest generowanie alarmu akustycznego w momencie zadziałania czujnika awaryjnego lub po wykryciu zdarzeń sklasyfikowanych jako potencjalna awaria systemu.

Jednym z istotnych zabezpieczeń jest ochrona przed suchobiegiem, czyli pracą pompy bez wody. Polega ona na monitorowaniu obciążenia pompy – spadek obciążenia jest interpretowany jako praca „na sucho”, co powoduje natychmiastowe wyłączenie pompy i uruchomienie alarmu. Kolejną funkcją jest ograniczenie maksymalnego czasu pracy pompy lub elektrozaworu – po przekroczeniu zaprogramowanego limitu urządzenie przerywa dolewanie i sygnalizuje błąd.

Zaawansowane systemy stosują również limit czasu uruchomienia – jeśli przez dłuższy okres czujnik uruchamiający nie zostanie aktywowany (co w normalnych warunkach powinno okresowo następować), sterownik może zinterpretować taki stan jako nieprawidłowość w działaniu i również uruchomić alarm. Tego typu logika pozwala wykrywać nie tylko bezpośrednie awarie, lecz także nietypowe, potencjalnie niebezpieczne scenariusze pracy urządzenia.

Pompka czy elektrozawór?

Jak wcześniej wspomniano, w automatycznych dolewkach elektrycznych stosuje się dwa główne sposoby uzupełniania wody: pompę zanurzoną w zbiorniku z wodą RO albo elektrozawór podłączony bezpośrednio do instalacji wodnej lub systemu odwróconej osmozy. Każde z tych rozwiązań ma swoje mocne i słabe strony.

Dolewka z pompką

Zalety:

• pełna kontrola ilości dostępnej wody (ogranicza ryzyko zalania),

• niezależność od ciśnienia w sieci wodociągowej,

• możliwość stosowania w dowolnym miejscu (także bez dostępu do instalacji wodnej),

• większe bezpieczeństwo w przypadku awarii – maksymalna ilość wody ograniczona pojemnością zbiornika.

Wady:

• konieczność okresowego uzupełniania zbiornika,

• zużycie mechaniczne pompy,

• ryzyko pracy na sucho przy opróżnieniu zbiornika (jeśli brak zabezpieczenia),

• dodatkowy element w systemie (zbiornik + przewody).

W praktyce to rozwiązanie jest najczęściej stosowane w akwariach morskich, ponieważ zapewnia większą kontrolę i ogranicza skutki ewentualnej awarii.

Dolewka z elektrozaworem

Zalety:

• brak potrzeby stosowania zbiornika pośredniego,

• brak zużywającej się mechanicznie pompy,

• prosta konstrukcja hydrauliczna,

• wygoda – woda dostępna „bez limitu”.

Wady:

• potencjalnie nieograniczona ilość wody w przypadku awarii,

• uzależnienie od stabilnego ciśnienia w instalacji,

• większe ryzyko poważnych konsekwencji przy uszkodzeniu czujników,

• konieczność bardzo rozbudowanych zabezpieczeń logicznych i mechanicznych. Rozwiązanie z elektrozaworem wymaga szczególnie przemyślanej redundancji oraz ograniczeń czasowych, ponieważ w razie błędu system może dopuścić do niekontrolowanego napływu dużej ilości wody. Różne rozwiązania techniczne stosowane w automatycznych dolewkach elektrycznych są dedykowane różnym systemom akwarystycznym. Niektóre konstrukcje doskonale sprawdzają się wyłącznie w zbiornikach wyposażonych w sump, inne natomiast są projektowane z myślą o akwariach bez sumpa, gdzie poziom wody jest kontrolowany bezpośrednio w głównym zbiorniku. Ponieważ każde akwarium jest inne, posiada odmienne wyposażenie, a wiele systemów to rozwiązania

customizowane – projektowane indywidualnie przez akwarystów lub wyspecjalizowane firmy – ostateczna decyzja dotycząca wyboru rodzaju automatycznej dolewki zawsze należy do użytkownika lub firmy wykonującej instalację.

Przy doborze odpowiedniego rozwiązania pomocne mogą być następujące wskazówki:

Dolewki ze zintegrowanym czujnikiem pływakowym (czujnik uruchamiający i awaryjny umieszczone jeden pod drugim)  rekomendowane głównie do akwariów ze zbiornikiem technicznym (sumpem) oraz akwariów z panelem filtracyjnym, gdzie przestrzeń montażowa jest ograniczona i poziom wody zmienia się w wyznaczonej komorze.

Dolewki z dwoma rozdzielonymi czujnikami pływakowymi  odpowiednie do akwariów z sumpem, z panelem filtracyjnym, a także do akwariów bez sumpa, gdzie możliwe jest rozdzielenie punktu kontroli poziomu roboczego i poziomu awaryjnego.

Dolewki optyczne typu „oko”  uniwersalne rozwiązanie stosowane w akwariach z sumpem, z panelem filtracyjnym oraz bez sumpa; sprawdzają się tam, gdzie wymagana jest wysoka precyzja i brak elementów mechanicznych.

Dolewki z czujnikami o odmiennej zasadzie działania (np. optyczny + pływakowy)  najbardziej elastyczne i bezpieczne rozwiązanie, które może być stosowane zarówno w akwariach z sumpem, z panelem filtracyjnym, jak i w zbiornikach bez sumpa, szczególnie tam, gdzie priorytetem jest maksymalna redundancja i bezpieczeństwo systemu.

Ostatecznie wybór powinien uwzględniać nie tylko typ zbiornika, lecz także sposób filtracji, dostępne miejsce montażowe, poziom doświadczenia użytkownika oraz oczekiwany poziom automatyzacji i bezpieczeństwa.

Przy doborze odpowiedniego rozwiązania należy wziąć pod uwagę także ograniczenia wynikające z zasady działania zastosowanych czujników.

Czujniki pływakowe (kontaktronowe) działają dzięki magnesowi umieszczonemu w bojce pływakowej, który steruje kontaktronem znajdującym się w obudowie czujnika. Z tego powodu ich montaż w pobliżu urządzeń generujących pole magnetyczne lub elektromagnetyczne – takich jak pompa obiegowa,

silniki, transformatory czy nawet miejsce spoczynku czyścika magnetycznego – jest niedozwolony. Minimalna bezpieczna odległość czujnika od elementów wytwarzających pole magnetyczne powinna wynosić co najmniej 20 cm, aby uniknąć fałszywych załączeń lub trwałego uszkodzenia czujnika.

Czujniki optyczne działają na zasadzie emisji wiązki światła podczerwonego, która odbija się od pryzmatu i wraca do odbiornika w czujniku. Instalowanie czujników optycznych – w tym dolewek typu „oko” – bezpośrednio pod silnym źródłem oświetlenia akwarium lub w miejscu narażonym na intensywne światło słoneczne nie jest zalecane. Nadmierne nasłonecznienie może „prześwietlać” wiązkę podczerwieni, co prowadzi do błędnych odczytów i niestabilnej pracy urządzenia.

Inne zastosowania automatycznych dolewek Automatyczne dolewki nie muszą służyć wyłącznie do uzupełniania odparowanej wody. Niektórzy akwaryści wykorzystują je jako element instalacji do automatycznej podmiany wody w akwarium.

Najczęściej rozwiązanie to polega na uruchamianiu np. za pomocą włącznika czasowego lub sterownika dodatkowej pompy, która odpompowuje określoną ilość „starej” wody ze zbiornika. Powstały ubytek jest następnie automatycznie uzupełniany świeżą, wcześniej przygotowaną wodą poprzez system dolewki. Takie rozwiązanie pozwala na regularne,

częściowe podmiany wody bez konieczności ręcznej ingerencji użytkownika.

Kilka zasad, o których warto pamiętać

Zawsze dokładnie czytaj opis urządzenia oraz załączoną do niego instrukcję obsługi. Producent nie bez powodu określa sposób montażu, minimalne odległości, warunki pracy czy wymagane zabezpieczenia.

Lekceważenie zaleceń producenta z dużym prawdopodobieństwem przyniesie negatywne skutki w dłuższej perspektywie użytkowania – od niestabilnej pracy systemu, przez przedwczesne zużycie podzespołów, aż po realne ryzyko zalania pomieszczenia. W akwarystyce automatyka ma pomagać, ale tylko wtedy, gdy jest używana zgodnie z przeznaczeniem.

Trochę historii

Pierwszą seryjnie produkowaną w Polsce automatyczną dolewką był model Levelautomatic firmy Aqua-Trend. Było to niemal 18 lat temu –w czasie, gdy automatyzacja w akwarystyce dopiero zaczynała zyskiwać na popularności.

Co istotne, urządzenie to – mimo upływu lat – z niewielkimi modyfikacjami konstrukcyjnymi jest produkowane i sprzedawane do dziś, pozostając jednym z częściej wybieranych modeli dostępnych na rynku. To pokazuje, że dobrze zaprojektowane, proste i niezawodne rozwiązania potrafią skutecznie obronić się w praktyce przez wiele lat eksploatacji.

Budowa elekrozaworu (lewo) i pompy (prawo)

Dołącz do programu Polskie Punkty i nagradzaj swoich klientów!

NOWOŚĆ Carny Large Breed kurczak + łosoś

Carny Large Breed Kurczak + Łosoś to sucha karma opracowana z myślą o kotach większych ras, wymagających skoncentrowanego, mięsnego pożywienia. Receptura bazuje na 65% składnikach pochodzenia zwierzęcego, w tym 35% świeżego kurczaka, który jest doskonałym źródłem lekkostrawnego białka i naturalnych aminokwasów wspierających masę mięśniową. Dodatek oleju z łososia dostarcza kwasów tłuszczowych Omega-3 (EPA/DHA), korzystnych dla kondycji skóry, sierści i funkcji stawów, a brak zbóż, soi i dodatku cukru redukuje ryzyko nietolerancji pokarmowych. Formuła nie zawiera sztucznych barwników ani konserwantów; wysoka zawartość mięsa gwarantuje silny aromat i wysoką akceptację. Carny Large Breed to atrakcyjny wybór dla klientów poszukującym naturalnych, mięsnych rozwiązań dla kotów dużych ras. Wyłączny dystrybutor Animonda w Polsce: Badis Sp. z o.o. www.badis.com.pl

NOWOŚĆ Vom Feinsten Adult Milkies

Vom Feinsten Adult Milkies w sosie to luksusowe ragout dla dorosłych kotów –kruche kawałki delikatnego, drobiowego mięsa zatopione w kremowym sosie o trzech wariantach: mlecznym, śmietankowym i jogurtowym. Smak mleczny daje subtelną, lekko słodkawą nutę pełnotłustego sosu, śmietankowy podkreśla maślaną konsystencję i gładkość, a jogurtowy wnosi lekko kwaskowaty akcent oraz wrażenie świeżości. Wszystkie warianty doskonale urozmaicają dietę i zwiększają akceptację u wybrednych kotów. Formuły są bez zbóż, soi i bez dodatku cukru, zawierają naturalną taurynę i nie stosują sztucznych barwników ani konserwantów. Milkies czerpią z popularności kapsułek funkcjonalnych – tu w formie pełnoporcjowego, smakowitego posiłku, idealnego jako codzienna przyjemność lub uzupełnienie diety. Warto podkreślić wysoką akceptowalność i naturalny skład.

Wyłączny dystrybutor Animonda w Polsce: Badis Sp. z o.o. www.badis.com.pl

NOWOŚĆ Integra Protect Renal Yummy Bits

INTEGRA PROTECT Renal Yummy Bits to innowacyjne przekąski opracowane specjalnie z myślą o kotach z przewlekłą niewydolnością nerek. Formuła o obniżonej zawartości białka i zmniejszonym poziomie fosforu redukuje obciążenie metaboliczne nerek, co w dłuższej perspektywie wspiera stabilizację parametrów nerkowych i wpływa na poprawę komfortu życia zwierzęcia. Yummy Bits mogą pełnić funkcję drobnej nagrody lub uzupełnienia diety. Skład opiera się na łatwo przyswajalnych źródłach energii (ziemniaki, groszek) oraz ograniczonych, kontrolowanych ilościach białka pochodzenia zwierzęcego (mączka ze skwarków, suszone białko drobiowe). Dodatek oleju z łososia wspomaga profil kwasów tłuszczowych, a yucca łagodzi zapach stolca. Produkt jest rekomendowany jako element terapii żywieniowej – Yummy Bits to wyspecjalizowane rozwiązanie, nie tradycyjny smakołyk. Wyłączny dystrybutor Animonda w Polsce: Badis Sp. z o.o. www.badis.com.pl

NOWOŚĆ Gosbi Fresko

Gosbi wprowadza odświeżoną linię karmy mokrej dla psów Gosbi Fresko, która zastępuje dotychczasową serię Plaisirs. Produkty zachowują sprawdzone receptury, a jednocześnie zyskują lepszą konsystencję i nową, spójną identyfikację wizualną. Linia obejmuje szeroki wybór wariantów smakowych, w tym liczne receptury monobiałkowe przygotowane z wysokiej jakości składników. Karmy są dostępne w opakowaniach 150 g i 400 g i stanowią idealne uzupełnienie codziennej diety psa. Receptury nie zawierają sztucznych aromatów, barwników ani konserwantów. Konsystencja karmy: mielonka.

Dystrybucja: Betta sp. z o.o. / www.betta.pl / 22 763 19 90

NOWOŚĆ BugBell PIES HIGH SENSITIVE 400g

BugBell High Sensitive to linia zaprojektowana z myślą o psach o wrażliwym przewodzie pokarmowym i skłonnościach alergicznych. Receptury ograniczono do 4–5 starannie dobranych składników – prostota składu minimalizuje ryzyko reakcji i ułatwia identyfikację potencjalnych alergenów. W praktyce oznacza to lekkostrawne źródła białka (białko owadzie), wysokiej jakości wyselekcjonowane składniki roślinne i brak zbędnych substancji: zero wzmacniaczy smaku, glutenu, soi i cukru. Taka formuła sprzyja regeneracji i stabilizacji flory jelitowej, ułatwia proces diagnostyki eliminacyjnej i daje opiekunowi większy spokój. Dla klienta to jasny komunikat: prosty skład, przyjazność dla żołądka, konkretne korzyści przy alergiach i nadwrażliwościach. High Sensitive to praktyczne rozwiązanie dla wymagających przypadków, gdy mniej znaczy lepiej. Wyłączny dystrybutor Animonda w Polsce: Badis Sp. z o.o. www.badis.com.pl

NOWOŚĆ GranCarno Junior karma sucha drób + jagnięcina

GranCarno Junior to sucha, bezzbożowa formuła stworzona, by zapewnić szczeniętom najlepszy możliwy start w pierwszym roku życia. Receptura oparta na wysokiej zawartości świeżego mięsa drobiowego dostarcza łatwo przyswajalnego, pełnowartościowego białka niezbędnego do budowy mięśni i prawidłowego wzrostu. Dodatek białka jagnięcego urozmaica profil aminokwasowy i sprawdza się jako alternatywne źródło białka dla wrażliwych szczeniąt. Formuła jest wolna od zbóż, soi i cukru oraz nie zawiera sztucznych barwników i konserwantów – to istotny atut przy pracy z klientami poszukującymi prostych, tolerancyjnych rozwiązań. Skład uzupełniają płatki ziemniaczane i groszek jako źródła węglowodanów o dobrej strawności, siemię lniane i olej z łososia dostarczają kwasów tłuszczowych omega-3 wspierających skórę i sierść, a miąższ buraka i minerały dbają o równowagę mikroelementów. GranCarno Junior jest zaprojektowana do wygodnego żywienia mieszanego z mokrą karmą – taka kombinacja ułatwia akceptację smaku i zapewnia optymalną konsystencję porcji dla małych pyszczków. Wyłączny dystrybutor Animonda w Polsce: Badis Sp. z o.o. www.badis.com.pl

REKLAMA

NOWOŚĆ Euphoria Fresh Hypoallergenic

Euphoria Fresh Hypoallergenic to hipoalergiczna karma superpremium stworzona z myślą o psach o wrażliwym układzie pokarmowym oraz skłonnościach do alergii. Receptura jest oparta na świeżym łososiu jako jedynym źródle białka zwierzęcego, dzięki czemu doskonale sprawdza się również w diecie eliminacyjnej. Karma zawiera aż 30% świeżego łososia – źródła łatwo przyswajalnego białka, bogatego w witaminy z grupy B oraz cenne minerały, które wspierają metabolizm, odporność oraz zdrowie skóry i sierści. Produkt nie zawiera pszenicy ani kurczaka, a jedynym źródłem zbóż jest ryż, co dodatkowo zwiększa jego lekkostrawność.

Zastosowanie chelatów aminokwasowych poprawia przyswajalność minerałów, a odpowiednio dobrana wielkość granulek zapewnia komfort jedzenia. Karma jest dostępna w wariantach dopasowanych do potrzeb psów ras miniaturowych i małych oraz średnich i dużych.

Euphoria Fresh Hypoallergenic to idealny wybór dla opiekunów poszukujących wysokiej jakości, bezpiecznej i hipoalergicznej karmy opartej na naturalnych składnikach.

Dostępne pojemności opakowań: 0,5 kg | 2 kg | 8 kg | 12 kg

BIOFEED Sp. z o.o. | www.biofeedzoo.pl | +48 58 573 31 07 | bokpetfood@biofeed.pl

NOWOŚĆ SPRAY ADAPTACYJNY DR SEIDEL – wsparcie

spokojnej adaptacji szczeniąt

Spray adaptacyjny dla psów to nowoczesny, wieloskładnikowy preparat behawioralny, który działa na psy uspokajająco i pomaga zredukować stres związany ze zmianą otoczenia, rozłąką z opiekunem, transportem czy wizytami w gabinecie weterynaryjnym. Zawiera kompozycję naturalnych substancji pochodzenia roślinnego, które oddziałują na zachowanie zwierząt, podobnie jak psie feromony. Spray można stosować w pomieszczeniach, transporterze lub samochodzie – nie bezpośrednio na zwierzę. Polecany dla psów w każdym wieku jako praktyczne narzędzie w codziennej pracy nad spokojem i adaptacją.

Dowiedz się więcej: www.drseidel.pl

NOWOŚĆ MALT PRO PASTE dr Seidel – nowa formuła, większe opakowanie

MALT PRO PASTE to pasta zapobiegająca powstawaniu kul włosowych, dostępna w nowym składzie i większym opakowaniu. Ułatwia transport połkniętych włosów przez przewód pokarmowy, minimalizując ryzyko pilobezoarów. Zawiera składniki aktywne: słód, celulozę i olej z ryb, a dodatek tauryny wspiera zdrowie i kondycję kota. Pastę można podawać bezpośrednio lub jako dodatek do karmy. Polecana dla kotów w każdym wieku jako codzienna profilaktyka.

Dowiedz się więcej: www.drseidel.pl

NOWOŚĆ Sabunol obroża odblaskowa – ochrona 24/7 przeciw kleszczom i pchłom

W sezonie aktywności pasożytów warto postawić na skuteczną i sprawdzoną ochronę. Sabunol obroża odblaskowa dla psów zapewnia długotrwałą ochronę przed kleszczami i pchłami, dzięki trzem składnikom aktywnym: permetrynie, imidachloprydowi i geraniolowi.

• Skuteczność i bezpieczeństwo – unikatowe połączenie składników gwarantuje ochronę nawet do trzech miesięcy.

• Odblaskowa konstrukcja – zapewnia lepszą widoczność psa po zmroku.

• Wygoda noszenia – wodoodporna i trwała, pozostaje na szyi psa przez cały czas użytkowania.

Dostępne rozmiary: 35, 50 i 75 cm

Produkty biobójcze, nr pozwolenia: 6704/16

NOWOŚĆ DUOBIOTIC SOFT PILLS dr Seidel – innowacyjne suplementy diety w formie miękkich tabletek

DUOBIOTIC SOFT PILLS wspomagają prawidłowe funkcjonowanie mikrobioty jelitowej, łącząc probiotyk (Enterococcus faecium) z prebiotykami, takimi jak inulina z cykorii i nasiona babki płesznik. Formuła odbudowuje naturalną mikroflorę jelitową, wspomaga trawienie i perystaltykę jelit, a także wspiera odporność organizmu. Produkt jest polecany po antybiotykoterapii, w okresach stresu, przy problemach trawiennych, jak również w codziennej profilaktyce dla utrzymania dobrej kondycji zwierzęcia. Miękka, smakowita forma sprawia, że preparat jest chętnie przyjmowany nawet przez wybredne psy i koty. Bezglutenowa formuła zapewnia bezpieczeństwo stosowania także u zwierząt o wrażliwym układzie pokarmowym.

Dowiedz się więcej – www.drseidel.pl/soft-pills/

NOWOŚĆ Omega 3 6 9 OIL dr Seidel – kompleksowa suplementacja skóry, sierści i odporności

Omega 3 6 9 OIL to preparat o wysokiej zawartości niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych z grup omega 3, omega 6 i omega 9, które pochodzą z połączenia wysokogatunkowych olejów rybnych (olej z łososia i z wątroby dorsza) oraz olejów roślinnych (np. lnianego).

• Składniki aktywne – naturalne źródło kwasów DHA i EPA (omega 3) oraz kwasów omega 6 i omega 9 wspiera metabolizm, odporność i przeciwdziała stanom zapalnym.

• Zdrowa skóra i lśniąca sierść – regularne stosowanie poprawia kondycję okrywy włosowej i elastyczność skóry.

• Wsparcie funkcji organizmu – olej regularnie stosowany wpływa korzystnie na pracę serca, układ nerwowy i wzrok. Dowiedz się więcej www.drseidel.pl

NOWOŚĆ Brit Premium by Nature Cat Creamy Treats – kremowa przyjemność dla kotów!

Marka Brit wprowadza aksamitne przysmaki o kremowej konsystencji, które zachwycą swoim smakiem nawet wybredne koty. Idealne jako codzienna przekąska lub topper do karmy. Poręczna tubka (15 g) pozwala podawać smakołyk prosto z dłoni, budując bliskość z pupilem. Receptury z tauryną wspierają serce, wzrok i odporność, a brak pszenicy, kukurydzy i soi to dodatkowy atut. Cztery smaki: kurczak, wołowina, wątróbka drobiowa i królik do wyboru. Opakowanie zawiera 6 tubek.

Wkrótce w sprzedaży!

Azan 1 Sp. z o.o., azan.com.pl; 48 366 48 99; sklep@azan.com.pl

NOWOŚĆ NOWOŚCI w linii Brit Premium by Nature Dog Happy Snacks!

Do popularnej serii przysmaków Happy Snacks Dental dołącza gryzak dentystyczny stworzony z myślą o psach miniaturowych i małych ras (S, 140 g). Uzupełnia dotychczasowe warianty dla psów średnich (M, 180 g) i dużych (L, 250 g), dostosowując wielkość i gramaturę przysmaków do potrzeb mniejszych czworonogów. Dodatkowo warianty M i L będą teraz dostępne w większych, ekonomicznych opakowaniach, zawierających aż 28 smakołyków.

Przysmaki Happy Snack Dental łączą w sobie działanie kluczowych składników:

• kolagenu – wspierającego stawy i pomagającego redukować płytkę oraz kamień nazębny,

• spiruliny – działającej antybakteryjnie, wspierającej świeży oddech i higienę jamy ustnej,

• SHMP – pomagającego utrzymać czyste zęby i ograniczającego powstawanie kamienia.

Przysmaki nie zawierają soi, GMO ani sztucznych barwników. To wygodny sposób, by dbać o higienę jamy ustnej i radość z przekąski dla psów każdej wielkości.

Wkrótce w sprzedaży!

Azan 1 Sp. z o.o., azan.com.pl; 48 366 48 99; sklep@azan.com.pl

Poziomo

1) kwas z witaminy C

3) po zimie

5) wody lub krwi

7) nauka o dziedziczeniu

8) dawniej popularny street food

13) przeszkadza podczas snu

15) masło zdrobniale

18) słynny polski film

20) zgasły w najnowszym albumie Taco 22) trzeba je pokonywać

25) ptak z rodziny kurowatych

26) jedna z nowalijek

27) na uniwersytecie

28) skupienie uwagi

29) uroczysty wstęp do aktu prawnego

Pionowo

1) pragnienie osiągnięcia czegoś

2) możesz ich użyć do wielkanocnych jajek

4) w matematyce lub literaturze

6) jedno z województw

9) dywan lub kot

10) na ramiączkach lub polo

11) gdy ją przekraczasz, możesz dostać mandat

12) dajesz ją, by kogoś przekupić

14) mały pies

16) patrzy w gwiazdy

17) gdy nie wyjdzie ci ciasto

19) bezczelność, zuchwałość

21) przed końcem

23) rotang do wyplatania mebli

24) inaczej pierwowzór

26) może być w ciemno

Fundatorem nagród jest:

Życzymy miłej zabawy!

Na trzy osoby, które jako pierwsze prawidłowo rozwiążą krzyżówkę i prześlą jej zdjęcie na adres redakcja@zoobranza.com.pl , czekają nagrody ufundowane przez wydawnictwo Chcę. Robię. Mam!

Wydawnictwo: FIDELIS PRESS Sp. z o.o. Redaktor naczelna i prowadząca: dr n. wet. Joanna Zarzyńska joanna.zarzynska@zoobranza.com.pl

Reklama: Bernadeta Stańko-Łuczka bernadeta.stanko@zoobranza.com.pl tel. 606-448-000

Adres redakcji: ZooBranża ul. Warszawska 11B lok. 13 05-090 Dawidy Bankowe

Copyright © FIDELIS PRESS Sp. z o.o.

ISSN 2450-0372

Nakład: 4000 egz.

WWW.ZOOBRANZA.COM.PL /ZOOBRANZA

Współpraca autorska: prof. dr hab. Michał Jank dr n. wet. Grzegorz Madajczak prof. dr hab. Piotr Ostaszewski dr inż. Jacek Wilczak dr n. wet. Joanna Zarzyńska Adrianna Iwan, Natalia Młodnicka, dr inż. Rafał Maciaszek, Gniewomir Kuciapski, mgr Berenika Niesłuchowska-Kasprzycka, dr Agnieszka Kurosad, Laura Zarzyńska i inni.

Projekt graficzny: PRO CREO Piotr Łuczka piotr.luczka@procreo.pl

Skład i łamanie: Łukasz Wójcik

Korekta: Ewa Wilczyńska

Redakcja nie zwraca materiałów nie zamówionych. W przypadku materiałów opublikowanych redakcja zastrzega sobie prawo do ich skracania i zmiany tytułów. Warunkiem przyjęcia materiału do druku jest złożenie przez autora oświadczenia, że nie został on złożony do opublikowania w innej redakcji.

Materiały publikowane w magazynie ZooBranża mogą by wykorzystywane publicznie pod warunkiem podania źródła.

Opinie wyrażane na łamach pisma nie zawsze są zgodne z poglądami redakcji.

Wydawca nie ponosi odpowiedzialności za treść opublikowanych ogłoszeń i reklam. Jednocześnie zastrzega sobie prawo odmowy przyjęcia lub odmowy publikacji albo też wstrzymania publikacji ogłoszenia, reklamy lub insertu na wcześniej uzgodnionych warunkach, bez ponoszenia jakiejkolwiek odpowiedzialności z tego tytułu, z przyczyn siły wyższej, sprzeczności ogłoszenia, reklamy lub insertu z prawem bądź zasadami współżycia społecznego (dobrymi obyczajami), albo też sprzeczności z linią programową bądź charakterem publikacji, a także z negatywną oceną przez redakcję tytułu treści zawartych w ogłoszeniu, reklamie lub insercie, oraz sądowego zabezpieczenia bądź zgłoszenia przez osoby trzecie przeciwko Wydawcy, lub osobom trzecim roszczeń lub uprawdopodobnionych zastrzeżeń związanych z ogłoszeniem, reklamą lub insertem bądź ich emisją w zakresie objętym umową.

SMACZNA TABLETKA JEDEN MIESIĄC OCHRONY

PCHŁY I KLESZCZE

AdTab tabletki do lotilaner (lotirozgryzania i żucia lanerum) (mg)

dla psów (1,3–2,5 kg) 56,25

dla psów (>2,5–5,5 kg) 112,5

dla psów (>5,5–11 kg) 225

dla psów (>11–22 kg) 450

dla psów (>22–45 kg) 900

NAZWA WETERYNARYJNEGO PRODUKTU LECZNICZEGO AdTab 56 mg tabletki do rozgryzania i żucia dla psów (1,3–2,5 kg) | AdTab 112 mg tabletki do rozgryzania i żucia dla psów (>2,5–5,5 kg) | AdTab 225 mg tabletki do rozgryzania i żucia dla psów (>5,5–11 kg) | AdTab 450 mg tabletki do rozgryzania i żucia dla psów (>11–22 kg) | AdTab 900 mg tabletki do rozgryzania i żucia dla psów (>22–45 kg). SKŁAD JAKOŚCIOWY I ILOŚCIOWY Substancja czynna: Każda tabletka do rozgryzania i żucia zawiera: Białe do beżowych okrągłe tabletki do rozgryzania i żucia z brązowawymi plamkami. Wskazania lecznicze dla każdego z docelowych gatunków zwierząt Leczenie inwazji pcheł i kleszczy u psów. Ten produkt leczniczy weterynaryjny wykazuje natychmiastowe i trwające 1 miesiąc działanie bójcze wobec pcheł (Ctenocephalides felis i C. canis) oraz kleszczy (Rhipicephalus sanguineus, Ixodes ricinus, I. hexagonus i Dermacentor reticulatus). Pchły i kleszcze muszą znajdować się na zwierzęciu i rozpocząć odżywianie w celu kontaktu z substancją czynną. NAZWA PODMIOTU ODPOWIEDZIALNEGO Elanco GmbH. Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania.

AdTab tabletki do lotilaner (lotirozgryzania i żucia lanerum) (mg) dla kotów (0,5–2,0 kg) 12 dla kotów (>2,0–8,0 kg) 48

NAZWA WETERYNARYJNEGO PRODUKTU LECZNICZEGO AdTab 12 mg tabletki do rozgryzania i żucia dla kotów (0,5–2,0 kg) | AdTab 48 mg tabletki do rozgryzania i żucia dla kotów (>2,0–8,0 kg). SKŁAD JAKOŚCIOWY I ILOŚCIOWY Substancja czynna: Każda tabletka do rozgryzania i żucia zawiera: Białe do brązowawych okrągłe tabletki do rozgryzania i żucia z brązowawymi plamkami. Wskazania lecznicze dla każdego z docelowych gatunków zwierząt Leczenie inwazji pcheł i kleszczy u kotów. Ten produkt leczniczy weterynaryjny wykazuje natychmiastowe i trwające 1 miesiąc działanie bójcze wobec pcheł (Ctenocephalides felis i C. canis) oraz kleszczy (Ixodes ricinus).Pchły i kleszcze muszą znajdować się na zwierzęciu i rozpocząć odżywianie w celu kontaktu z substancją czynną. NAZWA PODMIOTU ODPOWIEDZIALNEGO Elanco GmbH. Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania.

Elanco i ukośny znak są znakami towarowymi Elanco i spółek powiązanych. © 2026 Elanco | PM-PL-26-0041

Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook