niewielki, bo instytucje są nastawione na budowanie znaczenia długofalowo, a rynek jest zmienny i sytuacyjny. BŚ: Jaką kolekcję cenisz szczególnie lub która jest dla ciebie punktem odniesienia? JM: Są dwie: kolekcja w Eindhoven i kolekcja MACBA w Barcelonie. Muzeum w Eindhoven, podobnie jak łódzkie Muzeum Sztuki, miało niesamowitą kolekcję awangardy, którą następnie bardzo uwspółcześniło, pioniersko wychodząc w inne rejony świata, sztukę kobiet czy ruchy emancypacyjne. Duch awangardy znalazł w ten sposób przedłużenie. To jest niewątpliwie kolekcja,
Paulina Ołowska: Buty konstruktywistyczne typu Rockebilly, 2000, farba plakatowa i akrylowa, buty japońskie, 29×21,5×9,5 cm
która była najbardziej odważna, była wzorem dla wielu innych. A z drugiej strony są kolekcje, które pracują z historią, tak jak MACBA próbująca od nowa budować poczucie historycznej wspólnoty po czasach dyktatury w Hiszpanii, poprzez kolekcjonowanie archiwów, przez robienie wystaw skoncentrowanych na dokumentacji. To jest ciekawe zadanie dla kolekcji: zbudować nową, wspólną opowieść. Kiedyś w muzeum bez wahania podążaliśmy za zmianą, za emancypacją, eksperymentem poznawczym, teraz natomiast chcemy się skupić na tym, czy da się zbudować wspólną opowieść. Oczywiście nie mamy zamiaru odżegnywać się od naszych korzeni. Takie projekty jak Nowa sztuka narodowa czy wystawa Tęcza w ciemności w Salt w Istambule to są dla nas eksperymenty z tematem, jak budować wspólną opowieść.
XIII