Page 1


AKADEMICKI PRZEGLĄD SPORTOW

Okładka: Puchar Polski dla koszykarek AZS UMCS Lublin Foto AZS UMCS

Pismo Zarządu Głównego AZS Redaktor naczelny: Bartłomiej Korpak Sekretarz redakcji: Halina Hanusz Adres redakcji: 00-056 Warszawa ul. Kredytowa 1a tel./faks 22 828 02 76 502 250 604 www.azs.pl e-mail: aps@azs.pl Projekt graficzny i skład: Andrzej Kubatko © FALL tel. 12 413 35 00 www.fall.pl Numer zamknięto 18 lutego 2016 r.

[od redakcji]

O roku ów K

ilka tygodni temu w nocy, gdy zegary wybijały północ, każdy z nas miał jakieś marzenia, jakieś życzenia i jakieś nadzieje. Na dworze był mróz, chociaż w wielu miejscach innych oznak zimy nie było widać, a na świecie klimat płatał różne niespodzianki. Wieszcz Adam dawno temu zapowiadał poetycko nadciągającą wojnę powszechną, nam wypada zapowiedzieć olimpijskie starcie. Dobiegają końca kwalifikacje do Rio ustalone przez światowe federacje. Każda z nich ma swój pomysł. Siatkarze, nasi mistrzowie świata, by polecieć do Brazylii musieli wygrać turniej w Berlinie, a ponieważ nie wygrali, to teraz muszą wygrać kolejne zawody w Tokio. Piłkarze ręczni zajęli siódme miejsce w Mistrzostwach Europy, ale drogę do Rio mają dosyć prosto wytyczoną. W szumie medialnym gubi się wiele informacji. Tysiące próbek krwi pobranych w poprzednich latach od lekkoatletów, ciężarowców i specjalistów innych dyscyplin może ponoć eksplodować w najbliższych tygodniach. Widmo dopingu niezmiennie od lat towarzyszy sportowcom. Milionowe łapówki, dziwne transfery, bukmacherskie przekręty – to wizerunek towarzyszący zarządzającym światowymi federacjami. Brazylia na nowo otwiera oczy, pojawiają się pytania, czy nas stać na takie wydatki finansowe związane z organizacją igrzysk. O roku ów. Dla sportowców to trudny okres wzmożonego stresu, koncentracji, realizacji wszelkich planów szkoleniowych i tych osobistych i przede wszystkim wielkiej harówki. Dzisiaj pewnie szanse startu ma jeszcze kilkaset osób, ostatecznie pojedzie znacznie mniej. W styczniu kwalifikację olimpijską wywalczył Karol Robak, zawodnik sekcji taekwondo AZS Poznań. To coś fantastycznego, jest w klasie maturalnej, ma 18 lat, zdobył srebrny medal na Igrzyskach Europejskich w Baku, w swojej wadze wygrał turniej kwalifikacyjny w Stambule.

Zaczął 10 lat temu w szkolnym klubie w Tarnowie Podgórnym. Codziennie dojeżdża do szkoły mistrzostwa w Poznaniu, trenuje osiem razy w tygodniu pod okiem trenera Waldemara Łakomego, najbardziej ceni wsparcie rodziców i dwójki rodzeństwa. Jest urodzonym wojownikiem. SMS – od prezesa AZS Poznań kol. Tomka Szpondera dotarł w tym dniu do bardzo wielu osób: Karol Robak wywalczył nominację olimpijską. Polska ma olimpijczyka, AZS ma olimpijczyka, wszyscy mamy powód do dumy. Z głośnymi okrzykami i entuzjazmem oglądali walkę swojego kolegi zawodnicy taekwondo na zgrupowaniu w Kórniku. Transmisja ze Stambułu w internecie, komputer, rzutnik i jesteśmy tuż przy macie, Karol w finale walczy z Chorwatem Grgica, nie daje mu szans. Dzieciaki piszczą, młodzieńcy skaczą z radości, trenerzy padają sobie w objęcia. To jakiś fenomen, od ponad 100 lat zmagania olimpijskie ekscytują świat. Zmieniają się czasy, technologia już kosmiczna, świat stał się jedną wielką wioską cyfrową, niby wszystko można wymyślić, a jednak to na koniec człowiek jest tym decydującym czynnikiem sukcesu lub porażki sportowej. Jak wygra – bierze wszystko, to on będzie przez jakiś czas rozpoznawalnym bohaterem, laureatem tytułów i beneficjentem nagród. Jego trenerzy, nauczyciele, lekarze, sponsorzy, instytucje takie jak kluby, miasta, ministerstwa pozostaną w tle. Pewnie w gronie członków AZS już kilka osób ma za sobą te podniosłe chwile, są w składach kadrowych, ciężko trenują, aby złożyć ślubowanie olimpijskie i wystartować w Rio. Niech się te plany i marzenia ziszczą, a wszyscy którzy dotrą do Rio, niech wracają z uśmiechem naszych bohaterów medalistów, kiedyś Haliny Konopackiej, Waldemara Baszanowskiego, Jacka Wszoły, a w XXI wieku – Szymona Ziółkowskiego, Otylii Jędrzejczak, Tomka Majewskiego i Karoliny Nai.

Redaktor

Akademickie Mistrzostwa Świata w Polsce 2016

Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo skracania artykułów.

Wydawnictwo zrealizowano ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki, nakład 3000 egz.

SHOOTING SPORT

ISSN 0209-0546

aps nr 01 2016 (332)


PODWÓJNA MISJA

Rozmowa z prof. Adamem Zającem, rektorem Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach i prezesem Klubu AZS na tej uczelni

Szkolenie dzieci i młodzieży jest dla naszego Klubu bardzo ważne. Bez szkolenia w tej kategorii wiekowej nie ma przecież późniejszych sukcesów w „dorosłym” sporcie. Szkolimy w tych dyscyplinach, w których mamy sekcje seniorskie. Naturalną rzeczą jest to, że mamy bardzo dużą grupę młodzieżowców, bo akurat w tym wieku wielu sportowców przychodzi do nas na studia. Mamy również kilka swoich szkółek, np. pływacką, judo, akrobatyki sportowej, szermierki. Tu nawet trafiają dzieci, które dopiero zaczynają swoją przygodę ze sportem. Od wielu lat robimy wszystko, aby zachęcić młodzież szkolną, głównie licealną, do kształtowania sportowych karier w oparciu o naszą uczelnię i AZS AWF Katowice. Staramy się mieć ich pod naszą opieką, nie tylko szkoląc sportowo, ale także przygotowując do nauki na kilku kierunkach, na wszystkich stopniach kształcenia, ze studiami doktoranckimi włącznie. W praktyce oznacza to możliwość zaplanowania kariery edukacyjno-sportowej dla młodego człowieka nawet na 10–12 lat. Co ważne, pod dobrą opieką szkoleniową, naukową i medyczną. Zatem sukcesy, o których mówimy, nie są przypadkowe. Wielokrotnie stawaliśmy na podium w ogólnopolskiej rywalizacji klubów młodzieżowych, a kilka lat temu sam miałem przyjemność odbierać od pani Ireny Szewińskiej nagrodę za II miejsce w tym rankingu. Cały czas dążymy do tego pierwszego miejsca, ale rywalizacja nie jest łatwa, bierze w niej udział ponad 3000 klubów z całej Polski. Wieloletni pracownik naukowy AWF Katowice prof. Stanisław Socha wspominał o śląskich aspiracjach towarzyszących powstaniu AWF w tym regionie, dziś sportowcy AZS AWF tej uczelni osiągają znakomite rezultaty w rywalizacji światowej i ogólnopolskiej. Czy otrzymujecie widoczne wsparcie od samorządowych struktur miasta i województwa?

Zdecydowanie tak. Co prawda zawsze pieniędzy jest za mało, ale bez www.azs.pl

wsparcia Urzędu Miasta Katowice oraz Urzędu Marszałkow-  Prof. A. Zając pierwszy z lewej  skiego nie byłyby możliwe nasze sukcesy. Efekty prowadzonego przez nas szkolenia są zauważane, co skutkuje tymi dotacjami. Cieszy nas, że w minionym roku odnotowaliśmy wzrost funduszy, co pozwoliło na skuteczną rywalizację z innymi regionami. Jak wynika ze statystyk, inne województwa w poprzednich latach przeznaczały na sport młodzieżowy znacznie więcej środków finansowych. AZS AWF Katowice jest jednym z pięciu największych klubów wielosekcyjnych w Polsce, dziś prowadzimy szkolenie w 23 dyscyplinach, to na co dzień ponad 500 zawodników, a więc przedsięwzięcie ogromne. Pieniądze z miasta przeznaczamy przede wszystkim na stypendia, natomiast środki z Urzędu Marszałkowskiego idą na płace trenerów i akcje szkoleniowe. Ponadto te dwie instytucje poprzez swoje granty wspomagają organizację naszych imprez sportowych. Studenci – zawodnicy AWF Katowice zdominowali zimowe dyscypliny sportu; narciarze, biathloniści, snowboardziści, a ostatnio także łyżwiarze szybcy to czołówka Polski, a także wysoki poziom wyników w rywalizacji w akademickim sporcie światowym. Czy możemy się spodziewać w najbliższym czasie kolejnych gwiazd o tym wymiarze co Justyna Kowalczyk, Weronika Nowakowska, Tomasz Sikora?

To, że jesteśmy liderem w sportach zimowych, spowodowane jest w dużym stopniu systemem studiowania, jaki mamy na AWF Katowice. Mamy wdrożony system Indywidualnych Planów i Programów Studiów (IPPS), który przysługuje najlepszym zawodnikom. Pozwala im to na skuteczne łączenie uprawiania sportu i studiowanie. To unikatowe na skalę polskich uczelni rozwiązanie, w Katowicach funkcjonuje już bodajże 12 lat. Program ten jest szczególnie przydatny dla zawodniczek i zawodników w sportach zimowych, którzy, jak wiemy, muszą przebywać przez 5–6 miesięcy poza granicami kraju, głównie z powodu aury i warunków treningowych. W Polsce już od ładnych kilku lat nie ma sprzyjających warunków atmosferycznych do treningów i startów w zimowych dyscyplinach sportowych, stąd konieczność zgrupowań zagranicznych.

Na naszej uczelni zawodnicy objęci tym programem mogą realizować tok nauczania w dowolnym wybranym przez siebie okresie, najczęściej wiosną i latem. Drugie ułatwienie to możliwość rozłożenia zajęć z danego roku na dwa lata. Sprawdza się to w przypadku intensywnych przygotowań do największych światowych imprez, na przykład igrzysk olimpijskich. Co do następców 2 lata temu barwy naszego klubu zasiliła Monika Hojnisz, biathlonistka młodego pokolenia, która ma już w swoim dorobku brązowy medal mistrzostw świata i przed sobą jeszcze wiele lat startów. Liczymy na jej sukcesy w ME, MŚ i IO. Specjalizujemy się nie tylko w sportach zimowych. Z pływania wywodzi się kolejna nasza młoda gwiazda, czyli Tomasz Polewka. Tomek w ubiegłym roku niesamowicie wszystkich zaskoczył zdobywając na ME w Izraelu złoty medal na 50 m stylem grzbietowym, jednocześnie jako pierwszy Polak w historii schodząc poniżej 23 sekund na tym dystansie. Również w przypadku Tomka przed nim jeszcze wiele lat startów, ponieważ ma dopiero 22 lata. Na starej fotografii Adam Zając stoi w towarzystwie swoich koszykarzy. Gry zespołowe to prawdziwe emocje, czy jest jakiś pomysł na skuteczne budowanie uczelnianego szkolenia w tym zakresie?

Koszykówka była od wielu lat ważna na AWF Katowice. Co prawda największe sukcesy notowały nasze dziewczęta zdobywając w przeszłości medal mistrzostw Polski, ale aktualnie możemy pochwalić się zespołem męskim występującym od tego roku w I lidze. Uważam, że dobrze jest mieć na uczelni sportowej jakąś grę zespołową, ponieważ specyfika tej rywalizacji jest taka, że mecze odbywają się cyklicznie, zapeł-

dokończenie s. 4

Gratulacje, podsumowano rywalizację w sporcie dzieci i młodzieży. Klub AZS AWF Katowice stanął na podium, zdobywając w rankingu 3 miejsce. To kolejny rok dobrych efektów szkoleniowych w tej grupie wiekowej. Jak udało się włączyć szkolenie dzieci i młodzieży w organizację szkolenia Klubu?


nia się hala, studenci mogą kibicować i uczyć się organizacji rozgrywek. To dla nich dobre miejsce do nabierania praktyki w tym zakresie. Niestety dla klubu akademickiego koszt prowadzenia drużyny jest bardzo wysoki i przez to nie stać nas na samodzielne utrzymanie sekcji. Dlatego połączyliśmy nasze siły z inną katowicką sekcją koszykówki, czyli „Mickiewiczem” Katowice i od tego sezonu występujemy jako AZS AWF Mickiewicz Romus Katowice. Patrząc szerzej ubolewam nad tym razem z kolegami rektorami pozostałych akademii wychowania fizycznego, że nasze inicjatywy i pomysły związane ze wsparciem dla uczelnianych programów promujących gry zespołowe nie znajdują w ostatnich latach uznania w Ministerstwie Sportu. Kiedyś każda z uczelni miała po kilka zespołów ligowych. Kiedy jeszcze byłem studentem, a potem asystentem, AZS AWF Katowice miał 3 drużyny w najwyższych rozgrywkach ligowych: piłkę ręczną kobiet, koszykówkę kobiet i hokej na trawie. W obecnym systemie ligowej rywalizacji gry zespołowe są kosztownym przedsięwzięciem i w ramach własnych środków nie jest możliwe ich utrzymanie. Warto do tych ogólnopolskich programów wspieranych przez Ministerstwo Sportu wrócić, bo jak są drużyny ligowe, to i szkolenie przyszłych kadr ma zupełnie inny, zdecydowanie inny wymiar. Nie można kształcić przyszłych trenerów zupełnie bez takiego warsztatu. Wrócę do tego, o czym już wspominałem – pamiętać musimy o całej społeczności uczelnianej, musimy uczyć się współtworzyć emocje, budować widowiska sportowe, kreować przeróżne relacje. Sprawdziło się to na uniwersytetach amerykańskich – widowisko sportowe, mecz drużyny uniwersyteckiej jest dobrą szkołą w tym zakresie. Przy indywidualnych dyscyplinach sportu trudno budować takie relacje, praktycznie nie ma szansy, aby towarzyszyć naszym zawodnikom podczas ich występów w pucharach świata czy imprezach mistrzowskich w biathlonie, narciarstwie klasycznym i alpejskim, lekkiej atletyce, czy też w łyżwiarstwie szybkim. To często kosztowne i dalekie wyjazdy. Uczelnia, a także osobiście prof. Adam Zając jako rektor wiele zrobili dla stworzenia zaplecza naukowo-badawczego służącego wsparciu szkolenia sportowego. W jakich badaniach chcielibyście się specjalizować i jak w praktyce wygląda współpraca nauki z praktyką w tym zakresie?

Jestem z tego faktu bardzo dumny. Jeszcze kilka lat temu była jedna główna Pracownia Badań Czynnościowych Człowieka, obecnie całkowicie zmodernizowana. Zajmujemy się badaniem wydolności tlenowej i beztlenowej zawodników, co pozwala szczególnie w dyscyplinach wytrzymałościowych

lepiej monitorować proces treningowy. Dzięki grantom, które pozyskała AWF, udało się utworzyć kilka innych pracowni. Jedną z nich jest unikatowa jak na polskie warunki Pracownia Hipoksji, a więc laboratorium, w którym można symulować warunki wysokogórskie. Od 2 lat funkcjonuje także Pracownia Siły i Mocy Mięśniowej wyposażona w nowoczesny sprzęt do pomiaru siły i mocy oraz aktywności bioelektrycznej mięśni. To szczególnie przydatne w analizowaniu i wspieraniu konkurencji szybkościowych, a więc sprintów, rzutów i skoków lekkoatletycznych, pływania, ale także koszykówki i dynamicznie rozwijającego się judo. Z moimi najbliższymi współpracownikami, czyli prof. Miłoszem Czubą, dr. Michałem Wilkiem, dr. Arturem Gołasiem i kilkoma innymi specjalistami, stworzyliśmy doskonały zespół, który bardzo intensywnie pracuje na rzecz rozwoju sportu wyczynowego w oparciu o nowoczesne metody diagnostyczno-pomiarowe. W naszych pracowniach badali się już tacy zawodnicy jak Adam Małysz, Kamil Stoch, Konrad Niedźwiedzki, Weronika Nowakowska, Krysia Guzik, Monika Hojnisz, a ostatnio gościł także Tomasz Adamek. Nasi naukowcy wywodzą się ze sportu wyczynowego i doskonale wiedzą, czego potrzebują trenerzy. Współpracują z nimi m.in. Adam Kołodziejczyk (biathlon) czy Łukasz Kruczek (skoki narciarskie). Z satysfakcją muszę powiedzieć, że dzięki tym działaniom stworzyliśmy tak potrzebny dla obu stron dialog: nie tylko sztuka dla sztuki, ale wspólne analizowanie wyników badań zarówno wydolnościowych, motorycznych, jak i kinezjologicznych. Wszystko w celu optymalizacji procesu treningowego. Za kilka miesięcy Igrzyska Olimpijskie w Rio. Miarą prawdziwego sukcesu w szkoleniu sportowym są reprezentanci w tej rywalizacji. Jakie są rokowania w tym zakresie dotyczące Klubu AZS AWF Katowice?

Igrzyska są docelową imprezą na świecie i osiągnięcie w tej rywalizacji sukcesu jest bardzo trudne. Za sprawą Justyny Kowalczyk, Tomka Sikory i biathlonistek mieliśmy wielkie emocje i znakomite występy w zmaganiach zimowych. Od czasu Igrzysk Olimpijskich w Vancouver poprzez Igrzyska w Soczi systematycznie rośnie liczba naszych zawodników z AZS AWF Katowice i studentów AWF w olimpijskiej reprezentacji Polski. W Kanadzie mieliśmy 20 reprezentantów, a w Rosji było ich już 29. W odniesieniu do sportów letnich należy podkreślić, iż w Londynie reprezentowało nas 7 zawodników. Będziemy szczęśliwi, jeśli do Rio zakwalifikowałaby się podobna liczba naszych sportowców. Liczymy na pływaków, lekkoatletów, może powalczą o nominacje olimpijskie szermierze i judocy.

Jako ogólnopolskie stowarzyszenie AZS od wielu lat wskazuje na szkoły wyższe jako stabilne zaplecze dla rozwoju polskiego sportu. W tej grupie akademie wychowania fizycznego dysponują na dzisiaj wieloma cennymi atutami (obiekty sportowe, zaplecze naukowo-badawcze, kadra trenerska i specjalistyczna, zaplecze organizacyjne i logistyczne). Co powinno się w działaniach i decyzjach zmienić, aby efekty mogły być bardziej istotne i zauważalne?

Najważniejsze jest, aby instytucje państwowe, Ministerstwo Sportu, Ministerstwo Nauki widziały ten duży potencjał w uczelniach, nie tylko w AWF-ach, ale też innych dużych uniwersytetach, które mocno wspierają sport wyczynowy. Jednym z ważniejszych elementów programowych, który udało mi się w ostatnim czasie zasygnalizować w nowo powołanej przez ministra Witolda Bańkę Społecznej Radzie Sportu, której jestem od stycznia członkiem, to podjęcie działań dla wsparcia programu Akademickich Centrów Szkolenia Sportowego. Program ten istnieje w polskim sporcie już 11 lat, ale przez ten czas przybyło ośrodków, które realizują to szkolenie, a środków finansowych ubyło o prawie 5 milionów. Administracja rządowa musi sobie odpowiedzieć, jaką widzi rolę dla uczelni naszego typu, bo chyba nikogo nie trzeba przekonywać, jaką siłą sportową dysponują nasze akademickie kluby. A poza tym wiele dyscyplin sportu nie rozwinie się bez oparcia o ośrodki akademickie. Jako rektor AWF-u chciałbym, aby nasze uczelnie były dla Ministerstwa Sportu istotnymi partnerami w kwestii wypracowywania strategii rozwoju polskiego sportu. To ważne, bo szkolenie sportowe prowadzone na uczelniach, szczególnie na akademiach wychowania fizycznego, daje szanse na równoległe kształcenie i doskonalenie sportowe. A to jest bardzo ważne dla wielu młodych ludzi, którzy podejmują wyzwanie uprawiania sportu wyczynowego. Osobiście staram się przekazać właśnie im, że nie każdy będzie mistrzem, nie każdy będzie zbierał laury, nie każdy zarobi na życie w sporcie, natomiast warto mieć alternatywę, mieć fachowe dobre wykształcenie, aby w razie niepowodzeń, urazów i kontuzji móc ułożyć sobie odpowiednio życie. Mamy jako uczelnie podwójną misję – dać możliwość uprawiania sportu, dać fachową opiekę trenerską i medyczną, ale też zadbać o to, aby sportowcy kończyli studia zdobywając odpowiednie wykształcenie. Osobiście bardzo mnie cieszy to, że na naszej uczelni kilku sportowców po ukończeniu studiów magisterskich kontynuuje naukę na studiach doktoranckich. To otwiera wiele drzwi i umożliwia godne życie po zakończeniu przygody ze sportem. Przed nami 2016 rok. Jakie zadania i wyzwania stoją przed klubem AZS na najbliższe miesiące?

aps nr 01 2016 (332)


Stabilizacja i rozwój Rozmowa z prof. Andrzejem Rokitą, prezesem klubu AZS AWF Wrocław Gratulacje, tytuł „Sportowego Działacza Dolnego Śląska w 2015 roku” to nobilitacja. Gala, władze samorządowe, dużo ludzi świętujących to wydarzenie. Co w twoim przypadku oznacza określenie „działacz sportowy”? Brzmi trochę jak z innej epoki, chociaż w naszych azetesowskich realiach to ciągle podstawa funkcjonowania całej struktury.

Bardzo dziękuję za gratulacje. „Sportowy Działacz Dolnego Śląska 2015 roku” to ogromne wyróżnienie dla całego środowiska Akademii Wychowania Fizycznego i Klubu Sportowego AZS AWF Wrocław. To dostrzeżenie działalności naszej Uczelni w zakresie sportu oraz dostrzeżenie zmian, których dokonaliśmy w KS AZS AWF Wrocław. Połączenie dwóch funkcji: prorektora ds. studenckich i sportu akademickiego oraz prezesa Klubu Sportowego AZS AWF Wrocław przyniosło bardzo dobre rezultaty. Dzisiaj mamy ponad 1000 aktywnych członków naszego klubu, 18 sekcji i ponad 60 trenerów. Pracujemy zarówno z myślą o reprezentacjach narodowych, jak i propagowaniu aktywności wśród dzieci i młodzieży. Plebiscyt pokazał, że środowisko związane z wrocławskim AWF, a także ze sportem akademickim na Dolnym Śląsku dosyć mocno identyfikuje się z działalnością AZS. Wygrałeś w swojej kategorii dosyć znaczną liczbą oddanych głosów. Co sprawiło, że AWF Wrocław i twoja osoba, prezesa Klubu AZS AWF, w świecie sportu stała się aż tak rozpoznawalna?

sumiennie. Bardzo dziękuję panu rektorowi za zaufanie, jakim mnie obdarzył. To pozwoliło mi zaistnieć nie tylko na naszej Uczelni, ale również we Wrocławiu, na Dolnym Śląsku i w Polsce. Zmiany dokonane przez uczelniane władze AZS w trwającej kadencji przynoszą już efekty i sportowe, i organizacyjne. Co sobie założyliście kilka lat temu definiując trochę od nowa zadania dla uczelnianego klubu AZS AWF Wrocław?

Kilka lata temu założyliśmy, że KS AZS AWF Wrocław musi ściśle współpracować z Uczelnią. Założyliśmy również, że musimy rozpocząć bardzo szerokie szkolenie dzieci. I to się stało, oprócz studentów jest w klubie kilkaset dzieci. Założyliśmy również, że podczas szkolenia będziemy diagnozować naszych zawodników i w ten sposób wyszukiwać talenty do sportu wyczynowego, nie zaprzestając szkolenia rekreacyjnego. Dziś wydaje się, że powinniśmy dotrzeć z tą ofertą diagnostyczną Akademii nie tylko do członków AZS-u, ale na zewnątrz, np. poprzez promowanie pracowni badawczych. Dzisiaj KS AZS AWF Wrocław to miejsce przyjazne dla sportu dzieci i młodzieży oraz treningu dla sportowców wyczynowych. Zawdzięczamy to bardzo dobrej współpracy z Akademią Wychowania Fizycznego we Wrocławiu. Za kilka miesięcy Igrzyska Olimpijskie w Rio. Miarą prawdziwego sukcesu w szkoleniu sportowym są reprezentanci w tej rywalizacji. Jakie są rokowania w tym zakresie dotyczące Klubu?

Osiem lat temu pan rektor AWF Wrocław prof. Juliusz Migasiewicz zaproponował mi funkcję prorektora ds. studenckich i sportu akademickiego, w tamtym czasie zarekomendował mnie również do Zarządu Głównego AZS, zgłosił moją osobę do Rady Sportu przy Prezydencie Wrocławia, zaproponował mnie do grupy osób przygotowujących strategię The World Games 2017. To tylko niektóre z szans, jakie otrzymałem. Zawsze starałem się wykonywać zadania bardzo

Czekamy z niecierpliwością na igrzyska, bo tak naprawdę to cel każdego sportowca. Joanna Linkiewicz, Rafał Omelko, Robert Sobera, Agata Ozdoba oraz Justyna Kasprzycka to kandydaci z naszego klubu na wyjazd do Brazylii. W ostatnich latach, jak mówiłem wcześniej, udało się poprawić warunki do szkolenia sportowego na najwyższym poziomie. Mamy stypendia, bazę do treningu i zaplecze naukowo-badawcze

Oczywiście chcielibyśmy utrzymać miejsce na podium w klasyfikacji sportu dzieci i młodzieży, zakwalifikować jak największą liczbę zawodników na Igrzyska Olimpijskie do Rio i powtórzyć dorobek medalowy z roku 2015. W ubiegłym roku na mistrzostwach świata i Europy zdobyliśmy 8 medali w kategorii seniorów, młodzieżowców i juniorów. To był dla nas fantastyczny rok. Trwa sezon zimowy. Przyznaję, spodziewaliśmy się trochę lepszych wyników, jeżeli chodzi o biathlon i biegi narciarskie. Nie do końca się to sprawdziło. Łyżwiarze na dzisiaj spisują się

bardzo dobrze, chociaż w założeniach szkoleniowych ten sezon nie był potraktowany jako maksymalizacja obciążeń i wyników. O pływaniu już mówiłem, bardzo liczymy na udany występ w Rio. Zrobimy wszystko, aby ich jak najlepiej przygotować. Cały czas szanse na igrzyska mają judocy, liczymy na lekkoatletki, specjalistki od czterystu metrów. Oprócz wyzwań sportowych jako uczelnia i środowisko podejmujemy działania zmierzające do poprawy naszej infrastruktury sportowej. Mamy w planach budowę hali lekkoatletycznej i w perspektywie tworzenie w opar-

www.azs.pl

Prof. A. Rokita w środku

do diagnozy jego efektów. Poczekamy, zobaczymy. Przed nami rok 2016. Jakie zadania i wyzwania stawiasz sobie i swojemu klubowi AZS na najbliższe miesiące?

Zadanie, które postawiliśmy sobie kilka lat temu, to „stabilizacja i rozwój”. Stabilizacja dla zawodników i trenerów, żeby nie musieli martwić się o niepewne jutro, a rozwój to przede wszystkim organizacja klubu (i to się udało, m.in. dzięki ciężkiej pracy całej społeczności KS AZS AWF Wrocław we współpracy z Uczelnią). Korzystając z okazji chciałbym podziękować raz jeszcze panu rektorowi prof. Juliuszowi Migasiewiczowi i całej społeczności akademickiej oraz wszystkim pracownikom klubu, zawodnikom i trenerom, jak również wolontariuszom. Bez nich nie osiągnęlibyśmy tej stabilizacji i nie moglibyśmy oczekiwać takiego rozwoju. Bardzo wszystkim dziękuję. Dziękuję również Zarządowi Głównemu, który trzykrotnie powierzał mi zadania związane z przygotowaniem i realizacją uniwersjad zimowych oraz powierzył mi funkcję przewodniczącego Komisji Nauki w Radzie Sportu ZG AZS. Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Bartłomiej Korpak Foto AZS AWF Wrocław ciu o naszych pracowników i trenerów ośrodka szkoleniowego. Myślimy o zapleczu dla akrobatyki i gimnastyki, z myślą nie tylko o szkoleniu sportowym, ale także o usprawnieniu młodzieży szkolnej i akademickiej. Ciągłym wyzwaniem jest dla nas poszukiwanie partnerów i sponsorów zarówno na poszczególne wydarzenia, jak i cały wymiar realizowanych sportowych wyzwań. Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Bartłomiej Korpak Współpraca Marta Nowak Foto APS


Jadę do

!

Rozmowa z Piotrem Pazińskim, skim, zawodnikiem taekwondo AZS-AWF Warszawa

Dziękuję za gratulacje. Oczywiście ten awans na Igrzyska Olimpijskie w Rio de Janeiro nie byłby możliwy bez wsparcia mojej rodziny i najbliższych, więc i im należą się ogromne podziękowania za bezinteresowną pomoc i wsparcie, jakie mi przekazywali i przekazują cały czas. Co do historycznego awansu dwóch zawodników taekwondo na największą imprezę sportową świata można to określić jako efekt wieloletniej pracy nad sobą, która pozwoliła młodemu i utalentowanemu Karolowi oraz mnie, już dość doświadczonemu, ale ciągle

P. Paziński z trenerem Tomaszem Pyciarzem AZS-AWF Warszawa

głodnemu zwycięstw, na zapisanie kolejnej strony w annałach olimpijskich naszej dyscypliny. Wróćmy do styczniowego Europejskiego Turnieju Kwalifikacyjnego, który był ostatnią szansą na uzyskanie kwalifikacji olimpijskiej. Zdobyłeś ją po pewnie wygranej walce z Duńczykiem, następnie wyrównanej z Włochem, która zakończyła się wskazaniem sędziów po dogrywce. Awans do półfinału i pewna wygrana z Norwegiem (9:3). W tym trudnym, skomplikowanym systemie kwalifikacji, jak skomentujesz start w Stambule?

Turniej w Stambule był drugą i zarazem ostatnią szansą na awans do IO. Każdy zawodnik trenujący taekwondo ma szanse awansu do IO z rankingu światowego. Tutaj pierwsza szóstka zawodników w kategoriach olimpijskich zdobywa bezpośredni awans na igrzyska i nie musi się martwić o start

w głównej imprezie 2016 r. Pozosta-ła część sportowców ubiegających sięę o udział w zawodach olimpijskich ry-h walizuje w kontynentalnych turniejach kwalifikacyjnych do Igrzysk, ale tylkoo finaliści uzyskują przepustkę do Rio. Moja droga w Stambule była trudna, m chociażby ze względu na to, że byłem rozstawiony z numerem 4 i w losowaniu w półfinale mogłem zawalczyć z zawodnikiem który był rozstawiony z numerem 1. Jako że sport jest nieprzewidywalny, to moje założenia legły w gruzach już po drugiej rundzie turnieju, w której rywalizowali ze sobą zawodnik z Portugalii Julio Ferreira (1) z Norwegiem Richardem Andre Ordemannem (8). Po dogrywce wygrał Norweg i czekał albo na mnie, albo na Włocha Roberto Bottę (5). Ale zaczynając od pierwszej walki z Duńczykiem, czułem że jestem bardzo dobrze przygotowany do tego turnieju. Głowa była spokojna i skoncentrowana tylko na tym, co mam robić na macie. Przed zawodami obejrzałem wcześniejszą walkę Abderrahima Elidrissiego (Dania) i zauważyłem, że dużo próbuje kopnięć obrotowych za 3 punkty. Stąd wynik po pierwszej rundzie 0:0. Gdy już przeanalizowałem sobie założenia taktyczne przeciwnika, sam mogłem dostosować swoje przećwiczone akcje i rozpocząć zdobywania punktów, które dały mi zwycięstwo. Z walki z Duńczykiem pamiętam dobre mocne kopnięcie na głowę (punktowane za 3) oraz to, że walka toczyła się od początku do końca pod moje dyktando. Druga walka z Włochem była bardzo trudna i bardzo wyczerpująca. Wyczerpująca fizycznie, ale i psychicznie. Gra nerwów była do samego końca, a przypomnę, że walczyliśmy trzy rundy po dwie minuty oraz dodatkową rundę dwuminutową. Wynik końcowy po walce oraz dogrywce był remisowy i o awansie decydował system, który zlicza liczbę celnych trafień z rundy dogrywkowej o za małej sile. Tutaj już wiedziałem, że ja trafiałem więcej razy celnie, ale za lekko i to ja zawalczę z Norwegiem o awans do IO w Rio. Po dość nerwowej walce ćwierćfinałowej przed półfinałem moja koncentracja była na bardzo wysokim poziomie i przez to pewność siebie również

pozwalała mi spokojnie oczekiwać na walkę. Wychodząc do półfinału nie widziałem przeciwnika, tylko niebieski punkt, w który muszę trafiać, a samemu uważać na niebezpieczne kopnięcia kierowane w moją stronę. Walka od początku do końca przebiegała po mojej myśli i to ja rozdawałem karty. Kiedy chciałem – przyśpieszałem, kiedy chciałem – klinczowałem. Mimo że przed trzecią rundą wygrywałem tylko 1:0, to cały czas wiedziałem, że to ja wygram. Początek 3 rundy to szybko zdobyte kolejne dwa punkty, które umocniły moją pozycję w pojedynku. Później Norweg chcąc odrobić stratę zaczął się mocniej „otwierać”, co wykorzystałem dokładając kolejne 6 punktów i wygrywając cały pojedynek 9:3. Ostatnia szansa... i masz bilet do Rio. Jakie uczucie miałeś po tym turnieju?

Kwalifikacja jest spełnieniem mojego kolejnego marzenia. Bardzo się cieszę z wywalczonego paszportu do Rio i obiecuję, że to nie wszystko na co mnie stać. Dodatkowo po turnieju czułem, że cała praca, jaką włożyłem w przygotowania, ale i praca całej mojej ekipy, z którą się przygotowywałem, została nagrodzona tym awansem. I to dodatkowo cieszy. Wróćmy jeszcze do poprzednich igrzysk. Nie zdobyłeś kwalifikacji olimpijskiej i nie pojechałeś do Londynu. Cztery lata treningu. Kto stoi za tym sukcesem? Klub, trener, rodzina?

Tak, już cztery lata temu niewiele zabrakło do wywalczenia kwalifikacji. Ale niestety trzeba było czekać kolejne cztery lata na awans. Wiadomo, że taekwondo jest sportem indywidualnym, ale samemu się nie zdobywa nic. Przede wszystkim największe wsparcie miałem ze strony rodziny i najbliższych którzy wierzyli w mój sukces od początku przygotowań aż do 19.01.2016 r. do dnia walki na turnieju kwalifikacyjnym do IO. Oczywiście ogromne ukłony w stronę AZS-AWF Warszawa i mojego trenera Tomasz Pyciarza. Nasza droga zaczęła się 20 lat temu w SP 273 na Bielanach i tak się rozwinęła, że mając 28 lat jedziemy na Igrzyska Olimpijskie do Rio. To jest ogromny sukces. Ale nie aps nr 01 2016 (332)

dokończenie s. 8

Po raz pierwszy w historii na Igrzyskach Olimpijskich w taekwondo wystąpi dwójka zawodników z klubów akademickich: 18-letni Karol Robak (–68 kg, AZS Poznań) i już doświadczony Piotr Paziński (80 kg), reprezentant AZS-AWF Warszawa. Gratuluję!


Karol Robak – w drodze po medal w Rio! Karol Robak, zawodnik sekcji taekwondo AZS Poznań, najmocniejszej ejszej sekcji w tej dyscyplinie w kraju, ma już kwalifikację olimpijską! Jest też dziewiątym sportowcem z Wielkopolski, który wywalczył przepuststkę na IO, równocześnie – jednym z najmłodszych olimpijczyków ów w dziejach województwa. Awans uzyskał w niesamowitym stylu. u. Wygrał turniej kwalifikacyjny w Stambule gromiąc wszystkich rywali, ali, a w finale nie dając najmniejszych szans byłemu mistrzowi świata. ta.

K

arol pochodzi z małej wsi pod Poznaniem – Góry, jego rocznik – 1997, tegoroczny maturzysta. W sportowym świecie osiągnął naprawdę dużo, a dodatkowo patrząc na jego ostatni postęp, ludzie przecierają oczy ze zdumienia. O Karolu było głośno już w wakacje, kiedy wywalczył srebrny medal Igrzysk Europejskich w Baku, gdzie startował z „dziką kartą”. W swoim dorobku ma już medale mistrzostw świata juniorów, mistrzostw Europy seniorów czy klubowych mistrzostw Europy. Jego trenerzy Łukasz Scheffler i Waldemar Łakomy mówią jednym głosem: Karol może wygrać z każdym. Tego akurat jesteśmy pewni. A jak będzie w Rio? A po co się jedzie na igrzyska? Walczyć o medal. I ja po to pojadę – tak mówi Karol i tego się trzymamy! Ścieżki sportowe często kształtują nasi idole z młodzieńczych lat, zapewne z modyfikacjami w latach późniejszych. Kto cię inspirował, kto był twoim idolem? Kto jest nim teraz?

Będąc jeszcze juniorem obserwowałem zawodników seniorów. Obserwowałem i podglądałem różne tricki. Ciężko powiedzieć, czy miałem jakiegoś idola. Na pewno jednym z ulubionych zawodników był Servet Tazegul (mistrz olimpijski z Londynu, dwukrotny mistrz świata i Europy), z którym miałem okazję walczyć w Baku i wygrać! Teraz raczej nie mam żadnego idola. Chcę osiągnąć pierwsze miejsce w rankingu światowym i być bezkonkurencyjny, być idolem dla innych! Co cię najbardziej motywuje? Szkoła, treningi, wcześniej jeszcze dłuższe dojazdy, ogólnie to pokazuje, jak dużo masz na głowie. Co sobie powtarzasz w trudniejszych chwilach?

Co mnie motywuje? Hmm, po prostu lubię to robić, a moim marzeniem jest być najlepszym i do tego uparcie dążę. Wiadomo, że nikt nie lubi przegrywać i jeżeli mi się zdarzy, biorę się do roboty jeszcze bardziej! A te wygrane turnieje mnie uskrzydlają, bo pokazują, że jest wszystko możliwe. Bywają niewątpliwie trudne chwile. Zastanawiam się, czy nie przesadzam z treningami, ale staram się o tym nie myśleć, spotykam się ze znajomymi www.azs.pl

i szukam jakiejś rozrywki typu kino, kręgle itd. Dlaczego właśnie taekwondo? I jak trafiłeś później do AZS-u?

Dlatego, że jest to sport walki, zawsze chciałem walczyć i akurat tam gdzie mieszkam, utworzyła się sekcja taekwondo. Do AZS dostałem się, kiedy zostałem powołany do kadry wojewódzkiej, prowadzonej przez trenerów AZS Poznań. Spodobały mi się tam treningi, ludzie i wyrozumiali trenerzy, więc postanowiłem zmienić klub. Jesteś niezwykle skromnym chłopakiem. Patrząc na twoje walki widzimy wielki spokój. Jak panujesz nad swoimi emocjami? To już nie są przecież „podwórkowe” zawody. Zdarzyło ci się zgubić swoje opanowanie?

Czy jestem skromny, trudno mi o tym mówić. Osoby, które mnie bardzo dobrze znają, chyba są w stanie tak stwierdzić. Spokój. Wydaje mi się, że jako junior miałem duży z tym problem, lecz obserwując innych zawodników zrozumiałem, że to w niczym nie pomaga. Oczywiście odrobina złości i agresji jest potrzebna, w końcu to sport walki, ale trzeba go rozgraniczyć i zachować trzeźwość umysłu. Obecnie wygląda to znacznie lepiej i miejmy nadzieję, że będzie jeszcze bardziej.

się z najlepszymi i z nimi wygrać. Wtedy wiedziałem, że mam szanse i pokazała się lampka w głowie – Rio. Jak teraz będzie wyglądało twoje przygotowanie do igrzysk? Będziesz wprowadzał coś nowego do treningu? Czy będziecie przygotowywać strategię na każdą walkę, na każdego zawodnika, który będzie jechał do Rio?

Obecnie chcemy wszystko do końca wyleczyć, bo w 2015 musiałem się uporać z paroma bólami. Skupimy się na przygotowaniu ogólnym, wracamy do podstaw. Z czasem wejdziemy na obroty, będą obozy, treningi na siłowni itd., analiza walk przeciwników, przygotowanie taktyczne pod nich. Będą również turnieje kontrolne, w których wynik nie będzie grał jednak większej roli (m.in. Mistrzostwa Europy w Montreaux w Szwajcarii). Będzie to wszystko w ramach treningu, żeby ewentualnie zobaczyć, co jeszcze można poprawić. Twoje marzenia?

Moje marzenia to, tak jak już mówiłem, bycie bezkonkurencyjnym, medal

Niedługo matura, później chcesz studiować na AWF-ie, a dalej?

Właśnie, matura w tym roku, chcę oczywiście ją zdać! Wiadomo, później studia, a następnie chcę założyć jakąś własną działalność i na pewno uczestniczyć jakoś w świecie taekwondo. Który moment w twojej karierze sportowej był tym przełomowym? Taki, po którym z trenerami stwierdziliście, że możesz rywalizować na równi z najlepszymi.

Powiedziałbym, że miałem dwa momenty przełomowe. Były to klubowe mistrzostwa Europy pod koniec 2014 roku, gdzie startowałem w kategorii seniorów jeszcze jako junior. Wygrałem je i byłem bardzo zaskoczony. Srebrny medal w Baku był chyba największym przełomem, bo miałem okazję zmierzyć

w Rio i na innych imprezach mistrzowskich w najbliższych latach oraz 1. miejsce w rankingu światowym. Oczywiście istnieją jeszcze marzenia bardziej prywatne, które zatrzymam dla siebie. Rozmawiał Kacper Czarnota Foto achiwum prywatne K. Robaka


dokończenie ze s. 6

Jadę do

mógłbym nie wspomnieć o kolegach i koleżankach z sekcji taekwondo AZS-AWF Warszawa, wszystkich trenujących w Warszawie oraz moich kolegach i koleżankach z całej Polski, którzy pomagali mi w przygotowaniach. To również dzięki nim moja forma sportowa była gotowa na czas startu i jestem im bardzo wdzięczny za cały czas i serce poświęcone chłopakowi z warszawskich Bielan. Największe podziękowania dla Michała Łoniewskiego, z którym trenuję od nastu lat i zawsze mogłem na niego liczyć. Tak jak ja pomagałem Michałowi w przygotowaniach do Igrzysk w Londynie 2012, tak Michał wyciskał ze mnie siódme poty w przygotowaniach do startu w Stambule i liczę, że jeszcze coś wyciśnie na tej trudnej drodze do Rio. Jak długo trenujesz taekwondo i dlaczego akurat ten sport?

Trenuję od 1996 roku, o ile sam początek można nazwać trenowaniem. Podczas zajęć SKS, które prowadził nowy, młody nauczyciel (Tomasz Pyciarz) oprócz gry w piłkę nożną i innych gier zespołowych zaczęły się przebijać elementy sportów walki – taekowndo. Podstawowe bloki, uderzenia i kopnięcia zaczęły się cieszyć bardzo dużą popularnością wśród społeczności szkolnej i od 1997 r. powstał oficjalnie klub UKS Taebaek Bielany, w którym stawiałem pierwsze zawodnicze kroki. A dlaczego ten sport? W sumie to dość prozaiczne, ale jestem z pokolenia, które grało w piłkę i bawiło się na podwórku, a nie siedziało przed komputerem lub tabletem. A dodatkowo oglądając Van Dama czy Bruce’a Lee chciało się też tak umieć walczyć. Stąd moje zainteresowanie sportami walki. Każdy sportowiec jest statystykiem swoich startów, sukcesów. Proszę przedstaw je naszym Czytelnikom?

!

Oprócz tego, że jestem wielokrotnym i aktualnym mistrzem Polski seniorów, wielokrotnym medalistą Pucharów Świata, to dla mnie największym sukcesem jest to, kim się stałem przez sport. To znaczy, nie wyniki sportowe są dla mnie najważniejsze, ale to, że przez trening nauczyłem się, że ciężka praca zawsze kiedyś zacznie się opłacać. Sumienność, wytrwałość, rzetelność, niepoddawanie się, jak coś nie idzie – to są moje największe sukcesy. W sporcie ważne są predyspozycje. A szczególnie w sportach walki. Masz je czy ciągle nad nimi pracujesz? Jakie to cechy?

Od zawsze mówiłem, że talent to tylko niewielki procent sukcesu. Ciężka praca i szlifowanie swojego charakteru przyniosą prędzej czy później efekty w postaci zwycięstw. Moje predyspozycje cały czas są szlifowane i ulepszane. Jak już zostanę mistrzem olimpijskim i mistrzem świata, to zdradzę, jakie one są, a póki co będę nad nimi cały czas pracował. Jakie inne dyscypliny sportu są ci bliskie?

Bardzo bliskie są mi szeroko pojęte sporty walki. Interesuję się wszystkimi: od pięściarstwa, przez kick boxing, różne jego odmiany typu K1, przez muay thai, ju jitsu do MMA. Jakoś te emocje wywoływane możliwością sprawdzenia swoich umiejętności w potyczce z kimś innym są dla mnie bardzo atrakcyjne. Ale interesuję się również sportami drużynowymi, a w szczególności siatkówką i piłką ręczną. Gdyby nie sporty walki i taekwondo, chciałbym być piłkarzem ręcznym. Jesteś członkiem AZS warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego. Czy to był dobry wybór?

Był to najlepszy wybór, bo są tu najlepsi trenerzy i najlepsi zawodnicy. Czy taekwondo pozostanie w twoim życiorysie zawodowym?

Można powiedzieć, że już mocno się zagnieździło. Bo nie dość, że jestem sportowcem, to jednocześnie – nauczycielem wychowania fizycznego w Szkole Podstawowej w Starych Babicach oraz trenerem taekwondo w moim macierzystym klubie UKS Taebaek Bielany. Czy start w Rio de Janeiro będzie miał może przełożenie na twoją przyszłość?

Nie wybiegam aż tak daleko w przyszłość. Póki co koncentruję się na przygotowaniach do igrzysk olimpijskich, a co będzie później, to już los pokaże. Choć dość fajnie będzie móc powiedzieć, że jest się olimpijczykiem, a jeszcze fajniej – złotym medalistą Nie obiecuję nic, ale na pewno nie będę jechał do Rio na wycieczkę. Pokażemy na brazylijskich matach legendarną polską siłę. Dziękuję za rozmowę

Rozmawiała Halina Hanusz Foto archiwum prywatne P. Paziński i AZS-AWF Warszawa aps nr 01 2016 (332)


Akademickie Mistrzostwa Polski w Szachach, Katowice, 15–17.01.2016

W szachowym (H)ucisku Od 15 do 17 stycznia 2016 r. rozegrane zostały Akademickie Mistrzostwa Polski w Szachach, organizowane zgodnie z tradycją przez Klub Uczelniany Uniwersytetu Ekonomicznego z Katowic. W czempionacie wzięło udział blisko 300 szachistów z 42 uczelni z kraju.

N

ie po raz pierwszy próby organizacji AMP podjęła się drużyna Uniwersytetu Ekonomicznego z Górnego Śląska. Ciekawa, aczkolwiek niespodziewana okazała się lokalizacja imprezy: Ośrodek Wypoczynkowym Orle Gniazdo w Hucisku na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Pierwsi uczestnicy pojawili się już w czwartek wieczorem, by przejść szybką aklimatyzację i odpocząć przed wielką szachową bitwą. Wśród startujących nie zabrakło wielu utytułowanych arcymistrzów szachowych z międzynarodowymi osiągnięciami. Interesująco zapowiadała się rywalizacja pomiędzy kobietami, gdzie trudno było wskazać główną faworytkę. Turniej indywidualny mężczyzn rozpoczął się od dużej niespodzianki. Rozstawiony z wysokim numerem startowym reprezentant gospodarzy Dariusz Świercz (Uniwersytet Ekonomiczny Katowice) musiał uznać wyższość przeciwników zdobywając ostatecznie 6,5/9 pkt. W czasie trwania turnieju swoją przewagę nad rywalami systematycznie powiększał Maciej Klekowski (Akademia Górniczo-Hutnicza Kraków), który w finalnym rozrachunku po raz drugi w karierze sięgnął po tytuł akademickiego mistrza Polski, kończąc zawody z imponującym wynikiem ośmiu

www.azs.pl

zwycięstw i jednego remisu (8,5/9). Dwa pozostałe medale zdobyli studenci Uniwersytetu Ekonomicznego z Poznania – srebrny wywalczył Jacek Tomczak, a brązowy Kamil Dragun. Kobieca rywalizacja nabrała rumieńców po siódmej rundzie, kiedy trzy zawodniczki oderwały się od peletonu i wiadomo było, że to pomiędzy nimi rozstrzygnie się końcowa rywalizacja. Swoją fantastyczną dyspozycję udowodniła Karina Szczepkowska (UE Katowice), która wynikiem 8,5/9 zdeklasowała rywalki. Drugie miejsce z punktową stratą do liderki zdobyła Klaudia Kulon (UE Poznań), przed Martą Bartel z Uniwersytetu Warszawskiego. Klekowski oraz Szczepkowska w związku z osiągniętymi wynikami zakwalifikowali się do akademickiej reprezentacji Polski na tegoroczne Akademickie Mistrzostwa Świata, które odbędą się w kwietniu w stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Abu Dhabi. Ośmioosobowy skład uzupełnią studenci najwyżej notowani w światowych rankingach. Akademicka reprezentacja bronić będzie dwóch złotych medali zdobytych rok temu w Katowicach! Szachiści nie mieli wiele czasu na odpoczynek, gdyż zaraz po zakończeniu ostatniej rundy turnieju indywidualnego rozpoczął się turniej zespołowy. Specjaliści w gronie faworytów wymieniali ekipy z Katowic, Poznania i Warszawy (UW), jednak walka w drużynie rządzi się własnymi prawami. Po 9 rundach swoją dominację udowodniły najwyżej rozstawione ekipy: Uniwersytety Ekonomiczne z Katowic i Poznania. W bezpośrednim starciu pomiędzy tymi ekipami padł remis, a do mety poznaniacy dotarli z punktem przewagi nad Katowicami. Trzecie miejsce wywalczyła drużyna Politechniki Wrocławskiej. Rozczarowaniem zakończył się start wielokrotnych mistrzów Polski z Uniwersytetu Warszawskiego, którzy dopiero dzięki zwycięstwu w ostatniej rundzie awansowali do czołowej piątki imprezy. Pierwsze dwie drużyny uzyskały nominację do Akademickich Mistrzostw Europy w Szachach, które odbędą się

w 2017 r. w hiszpańskiej Maladze! Świetnie spisali się w drużynówce najlepsi zawodnicy turniejów indywidualnych. Maciej Klekowski zakończył rywalizację z wynikiem 7,5/8, Karina Szczepkowska zdobyła 8/9. Dla swoich drużyn bardzo dobrze też zagrali najwyżej notowani w rankingach Dariusz Świercz (UE Katowice, 8/9) i Klaudia Kulon (UE Poznań, 5,5/7). Podziękowania należą się sponsorom za czynny udział w imprezie oraz pomoc, bez której Akademickie Mistrzostwa Polski nie osiągnęłyby takiego poziomu. Wyrazy wdzięczności kierujemy do Ministerstwa Sportu i Turystyki, Akademickiego Związku Sportowego oraz przedstawicieli miasta Zawiercia. Szymon Śledziona, Łukasz Turlej Foto Michał Walusza, Sylwester Śmigielski

Klasyfikacja końcowa Kobiety

1. Karina Szczepkowska-Horowska (Uniwersytet Ekonomiczny Katowice) 2. Klaudia Kulon (Uniwersytet Ekonomiczny Poznań) 3. Marta Bartel (Uniwersytet Warszawski) Mężczyźni

1. Maciej Klekowski (Akademia Górniczo-Hutnicza Kraków) 2. Jacek Tomczak (Uniwersytet Ekonomiczny Poznań) 3. Kamil Dragun (Uniwersytet Ekonomiczny Poznań) Klasyfikacja turnieju drużynowego

1. Uniwersytet Ekonomiczny Poznań 17 pkt 2. Uniwersytet Ekonomiczny Katowice 16 pkt 3. Politechnika Wrocławska 14 pkt Wyniki: na www.amp.katowice.pl


e i k s l e b lleubelskie Sport łączy

Ostatnie dni roku 2015 zbiegły się ze Świętami Bożego Narodzenia oraz zbliżającym się Nowym Rokiem, i były w zasadzie dniami odpoczynku i refleksji. Przez ten rok 2015 miałem ogromną przyjemność należenia do grupy niesamowitych osób, dla których sport jest ważną częścią życia. Są to młodzi ludzie, pozytywnie nastawieni, otwarci i aktywni. Wielu z nich studiuje, trenuje, a nawet już pracuje. W tym szybko przemijającym świecie potrafią znaleźć czas na szeroko rozumianą działalność sportową. Cały czas aktywnie włączają się w rozmaite nowe inicjatywy, takie jak Akademia Wolontariatu Sportowego. Podsuwają nowe pomysły i dążą do realizacji nie tylko własnych marzeń, ale myślą także o innych, o czym świadczą chociażby: Charytatywny Maraton Fitness, Szlachetna Paczka AZS UMCS. Ten rok pokazał mi, że poprzez nasze działania dążymy nie tylko do zaspokajania własnych potrzeb, ale także staramy się osiągać wspólne cele. Bez wątpienia mogę powiedzieć, że 2015 był rokiem przełomowym. Na Finale Igrzysk Studentów Pierwszego Roku, jako środowisko Lublin, zajęliśmy najlepsze w historii czwarte miejsce, będąc jeden punkt od podium. Ogólnopolski finał zawodów z UKSu do AZSu w klasyfikacji środowisk – wygraliśmy! Chociaż nie mówi się o tym bezpośrednio, ale ciężko pracujemy na ciągły rozwój akademickiego sportu w Lublinie. W 2015 roku zainaugurowano Akademickie Centrum Szkolenia Sportowego w Lublinie, które miejscowym studentom daje jeszcze lepsze warunki do uprawiania sportu na poziomie wyczynowym. Projekty, w których braliśmy udział, otwierają nowe perspektywy. To one mocno połączyły nas w jedną społeczność AZS, która pracowała na rzecz wszystkich. Zmierzaliśmy w jednym kierunku – rozwoju akademickiego sportu w Lublinie. To są podstawy nawiązania jeszcze lepszej i szerszej współpracy. Obserwowałem, jak zawierane są nowe znajomości, jak powstają ciekawe pomysły. Uczestniczyłem w burzliwych rozmowach, widziałem, jak budowane są relacje międzyludzkie. To były niesamowite chwile, dla których warto żyć. Dlatego Wam wszystkim życzę, abyśmy pracowali jeszcze intensywniej i wspólnie osiągali sukcesy w 2016 roku. Piotr Rejmer Wydanie Lubelskie Redakcja: Piotr Rejmer e-mail: piotr.rejmer@azs.pl

Akademicki Budżet Lublina 2016

L

ubelski AZS wyszedł z nową inicjatywą, w której chce zachęcić studentów i mieszkańców Lublina do aktywnego spędzania czasu. Klub zgłosił dwa projekty do Budżetu Obywatelskiego Lublina na rok 2016. Dzięki zaangażowaniu działaczy AZS w Lublinie projekty zajęły pierwsze miejsca w obu kategoriach (projekt mały, projekt duży) i trafiły do realizacji w 2016 roku. Jest to ogromny sukces akademickiego środowiska lubelskiego. Więcej o projektach na łamach serwisu klubowego opowiadał dyrektor AZS KŚ Woj. Lubelskiego, kol. Paweł Danielczuk: Są to dwa projekty, w których istnieje możliwość pokierowania środkami budżetu miasta. My chcemy również takie projekty promować – przygotowaliśmy projekt duży i projekt mały. Głównie dotyczą one aktywności sportowej i rekreacji ruchowej – zarówno dla studentów, jak i dla mieszkańców Lublina. W projektach kładziemy nacisk na organizację najpopularniejszych zajęć

zajęcia w ramach wspomnianych projektów wprowadzić dla naszych mieszkańców i studentów, tak żeby oni mogli na tym skorzystać, np. poprzez dostęp do obiektów sportowych – uczelnianych, czy dostęp do dobrej kadry instruktorskiej – dodaje Paweł Danielczuk. Oprócz organizacji zajęć sportowo-rekreacyjnych na lubelskich obiektach sportowych przewidziane są m.in. wyjazdy na Akademickie Mistrzostwa Polski dla najlepszych sportowców studentów. Będzie możliwość rywalizowania, o czym opowiada dyrektor AZS KŚ Woj. Lubelskiego: A na zakończenie naszych wszystkich zajęć sportowych chcielibyśmy przeprowadzić zawody i uhonorować uczestników drobnymi nagrodami. Projekty mają za zadanie zachęcenie do uprawiania sportu, a jednocześnie

wśród młodzieży. Są to dla kobiet zajęcia typu fitness, a dla panów różne formy ćwiczeń na siłowni. Projekt większy skierowany jest do studentów, projekt mniejszy do mieszkańców Lublina. Nie ukrywam, że chcemy takie

będą dawać taką możliwość studentom i mieszkańcom bez ponoszenia dodatkowych kosztów. Są to ultranowoczesne projekty, które mają poszerzyć ofertę AZS Lublin. Piotr Rejmer aps nr 01 2016 (332)


lski o P a w t s o z r t s i M e w Zimo 2015 ) oraz 58 wyników lepszych n i l b u L u i n a w y ł P w i 6 w sztafetach iesiąt rekordów ów (12 indywidualnych

or kadz 18 rekordów Polski seni w Londynie. Do tego kil py ro Eu a tw os rz ist wić Zimowe M um na skrócie można przedsta w k Ta od wymaganego minim . ch ria go te ka blin. h ych w różnyc rozgrywane na Aqua Lu 15 20 in bl Lu iu juniorskich i młodzieżow an yw pł orów i Młodzieżowców w Mistrzostwa Polski Seni ropy z Izraela był nie do końca zadowolony ze swojego występu. – Przyjechałem tutaj po wynik, nie wyszło, zobaczymy co dalej. Może za bardzo chciałem, bo miałem w planach pobicie re-

O

poziomie sportowym zawodów świadczą powyższe liczby. Natomiast mistrzostwa można także uznać za duży sukces organizacyjny. Sami zawodnicy wypowiadali się w superlatywach na temat samej imprezy, jak i o pływalni olimpijskiej. Szybka, fantastyczna, ogromna – takie określenia pojawiały się najczęściej. Pierwszego dnia nie zawiódł najlepszy grzbiecista Europy Radosław Kawęcki. Do finału na 200 metrów grzbietem wszedł z dużym zapasem sił, zachowując energię na kolejne starty. W walce o medale zdeklasował rywali uzyskując czas o prawie 6 sekund lepszy od srebrnych medalistów (ex aequo na drugiej lokacie byli Jakub Skierka i Mateusz Wysoczyński). A sam mistrz Eu-

www.azs.pl

kordu Polski. Niestety, nie udało się. Nie chcę się tłumaczyć. Po prostu płynąłem na tyle ile mogłem dzisiaj – mówił reprezentant AZS AWF Warszawa. Radosław Kawęcki zdobył siedem medali i został wybrany najlepszym zawodnikiem mistrzostw (złote medale na 50, 100 i 200 metrów stylem grzbietowym, złoto w sztafecie 4x200 metrów stylem dowolnym, srebro w sztafecie 4x100 metrów stylem dowolnym, srebro w sztafecie 4x50 metrów stylem zmiennym, srebro w sztafecie 4x100 metrów stylem zmiennym). Mistrzostwa po pierwszej sesji finałowej podsumował Paweł Słomiński, trener kadry narodowej oraz opiekun pływaków AZS AWF Warszawa: – Zawsze jak padają rekordy Polski, to świadczy to o tym, że poziom zawodów jest bardzo wysoki. Mnie osobiście cieszy postawa Radka Kawęckiego, który popłynął jedną setną sekundy szybciej niż na Mistrzostwach Europy w Izraelu, gdzie zdobył złoty medal. Uzyskał najbardziej wartościowy wynik, jeśli chodzi o przeliczenie go na punkty Międzynarodowej Federacji Pływackiej. Chrzest bojowy pływalni jak

najbardziej się sprawdził. Padło masę wartościowych rezultatów. Rok temu, na takich samych Mistrzostwach Polski, padły tylko cztery rekordy Polski, o ile dobrze pamiętam. Żywię nadzieję, że te rekordy będą padały. Pływalnia jest bardzo szybka, bardzo przyjazna i cieszymy się, że mamy kolejny, wysokiej klasy obiekt dla polskiego pływania. Najlepiej dzień finałowych zmagań podsumowują słowa Ministra Sportu i Turystyki Witolda Bańki, który oglądał pły-

waków z trybun: – W znakomitym momencie przyszło mi oglądać Mistrzostwa Polski. Naprawdę fantastyczna impreza, wysoki poziom, rekordy życiowe, rekordy Polski. No cóż dodać. Serce rośnie, jak ogląda się takie mistrzostwa. Przede wszystkim jestem zadowolony i szczęśliwy, że na zawodach krajowych jest taka atmosfera. Zupełnie jak na międzynarodowej, dużej imprezie. Katarzyna Niećko Krzysztof Kurasiewicz Foto AZS UMCS


Sukces lubelskich koszykarek! Nie Wisła Can Pack Kraków i nie Artego Bydgoszcz, czyli faworyci do głównego trofeum, ale dysponujący znacznie mniejszym budżetem klub z Lublina sięgnął po Puchar Polski. Po zaciętym i emocjonującym widowisku na miarę finału – Pszczółka AZS UMCS Lublin pokonała Ślęzę Wrocław 66:58. To historyczny sukces lubelskich koszykarek. MVP turnieju została Leah Metcalf.

D

roga do końcowego sukcesu była jednak długa i wyboista. Choć Pszczółki do rywalizacji przystąpiły dopiero od półfinału, to w nim od razu trafiły na mocną ekipę Artego. Bydgoszczanki to aktualnie wiceliderki tabeli i to raczej one mogły uchodzić za faworytki tego starcia. Jak pokazał jednak pierwszy mecz tego dnia – faworyt także potrafi zawieść. Potwierdziła to nieoczekiwana porażka Wisły Can Pack Kraków ze Ślęzą Wrocław 71:65. Przegrana zamknęła wiślaczkom drogę do obrony trofeum. Kibice nie zdążyli jeszcze dobrze ochłonąć po tym spotkaniu, a na parkiet weszły drużyny Pszczółki i Artego. Pierwsza kwarta dla gospodyń, aż 22:8. W kolejnej odsłonie Artego przebudziło się i zaczęło grać znacznie lepiej. Duża w tym zasługa Maurity Reid, którą ciężko było zatrzymać nie faulując. Dzięki niezwykle skutecznej i konsekwentnej grze w ataku oraz dobrej obronie koszykarkom Artego udało się odrobić straty i wyjść na prowadzenie 37:31 na koniec drugiej kwarty. Wyszłyśmy dzisiaj bardzo zdeterminowane i pewne siebie. Chciałyśmy pokonać zespół z Bydgoszczy i wykorzystać to, że nie grała u nich podstawowa zawodniczka – Amisha Carter. Na początku starałyśmy się realizować swoje założenia i to przynosiło skutek. Później wkradła się dekoncentracja i nie wyglądało to tak, jak chciał trener – mówiła Dominika Owczarzak, rozgrywająca AZS-u. Po przerwie gospodynie zabrały się za odrabianie strat. Ponownie dobrą skutecznością popisała się Leah Metcalf. Ważne punkty zdobyła także Agnieszka Makowska. Akademiczkom udało się doprowadzić do remisu po 39, ale wtedy znów na siedem oczek odskoczyły rywalki. Taką przewagę dowiozły już do końca kwarty. Ostatnia odsłona przyniosła najwięcej emocji. Pszczółki rozpoczęły ją od serii 10:0 i wyszły na prowadzenie 60:59. Wtedy ponownie przypomniała o sobie Leah Metcalf. Dzięki jej trójce i dwóm celnym rzutom osobistym Jhasmin Player gospodynie uciekły na 5 punktów (64:59). Na minutę przed końcem AZS prowadził 65:61.

aps nr 01 2016 (332)


Bydgoszczanki próbowały zatrzymać gospodynie faulując. Na nic się to jednak zdało, bo akademiczki były niemal bezbłędne na linii rzutów osobistych. Ostatecznie koszykarki z Lublina wygrały 71:65. Podchodziliśmy do rywala z dużym respektem. Obawialiśmy się, że zespół z Bydgoszczy wyjdzie małymi zawodniczkami i zacznie grać szybko. Mieliśmy być na to przygotowani, ale jednak przegraliśmy ten szybki atak. Cieszymy się z awansu do finału. Jutro postaramy się powalczyć ze Ślęzą i zaprezentować się jak najlepiej – podsumował trener Pszczółki AZS UMCS Lublin, Krzysztof Szewczyk. To był wieczór niespodzianek w lubelskiej hali MOSiR, ale kolejny dzień także przyniósł sensacyjne rozstrzygnięcie. Za faworytki finałowego spotkania uznawane były wrocławianki. Pierwsza kwarta spotkania jednak tego nie potwierdziła. Bardzo dobrze zaczęły gospodynie, które dzięki trafieniom Agnieszki Makowskiej, Leah Metcalf i Jhasmin Player zanotowały serię 12:0. Ślęza swoje pierwsze punkty zdobyła po niemal pięciu minutach gry. Za trzy trafiła Katarzyna Krężel. Do końca pierwszej odsłony dominowały lublinianki, które grały ambitnie w obronie i skutecznie w ataku. Udokumentowały to prowadzeniem 20:12 po tej części gry. W kolejnej partii akademiczki dalej powiększały swoją przewagę, a pierwsze skrzypce grała Kateryna Dorogobuzowa. Była nie do zatrzymania pod koszem, a kwartę zakończyła celną trójką, dając swojej drużynie prowadzenie 37:22. Początek trzeciej części gry układał się po myśli Pszczółek, ale do czasu. Ślęza rzuciła się do odrabiania strat i była na jak najlepszej ku temu drodze. Koszykarki z Wrocławia zbliżyły się nawet na trzy punkty. Duża w tym zasługa Sharnee Zoll, która mocno dała się we znali lubliniankom. Na szczęście w szeregach AZS-u ponownie błysnęła Leah Metcalf, która zakończyła kwartę rzutem za trzy punkty (52:46). To był finał Pucharu Polski, takie zwycięstwa nigdy nie przychodzą łatwo. Wiedziałyśmy, że mimo naszego prowadzenia bodajże 20 punktami wcale nie musi się skończyć dobrze dla nas, bo na takim poziomie przeciwnicy na pewno będą chcieli wrócić do gry – powiedziała kapitan AZS-u Olivia Szumełda-Krzycka i... miała rację. Ostatnia odsłona mogła niektórych kibiców przyprawić o zawał serca. Na parkiecie trwała walka punkt za punkt. Ślęza poczuła, że jeszcze nie wszystko stracone, a Pszczółki chciały za wszelką cenę dowieźć korzystny dla siebie rezultat do końca. Bardzo ważne punkty dały gospodyniom Agnieszka Makowska i Leah Metcalf. Dzięki nim na minutę i 30 sekund przed końcem Pszczółki prowadziły pięcioma oczkami i nie oddały prowadzenia już do końca. Ostatecznie wygrały 66:58. Można powiedzieć, że nasz sen się ziścił. To spełnienie marzeń. Kibicom ten pojedynek mógł się podobać. Był pełen walki, wzlotów i upadków. Trenowałyśmy jak przed normalnym, ligowym spotkaniem. Pomogło nam to, że nie czułyśmy na sobie presji. Faworytami były Artego Bydgoszcz i Wisła Kraków, a skończyło się tak jak widać – dodała po meczu Agnieszka Makowska. Jesteśmy niezmiernie szczęśliwi. Mówiłem moim zawodniczkom w szatni, że nie zawsze faworyt wygrywa. To jeden mecz, wszystko się może zdarzyć. Zostawiliśmy serce i charakter na parkiecie. Cieszymy się bardzo, to dla nas duży sukces – stwierdził trener Pszczółki AZS UMCS Lublin, Krzysztof Szewczyk. Katarzyna Niećko Foto AZS UMCS

www.azs.pl


70 e i k z d ó e i ³³ódzk

LAT MIiącNpoĘdsŁumOow…ań i wyrażenia słów uznania

icą Grudzień to zawsze mies sukcesy w kraju i za gran ali iąg os zy ór kt w, ró ne tre przychodzi dla sportowców i miesięcy. Każdego roku cie aś an dw ie tn ta os z oje ze pr dnicy mogą zamienić str wo za o eg ór kt s za dc po wieczór, nym stole kreacje, usiąść przy jed raz sportowe na eleganckie w blasku fleszy jeszcze i i m ra ne tre i m oi sw ze . ony władz swojego klubu usłyszeć gratulacje ze str

Marzenie do spełnienia Rok 2016 rozpoczęty! Rok szczególny – rok olimpijski. Nie ma wątpliwości, przez najbliższe miesiące wszystko będzie kręciło się wokół RIO. Wiele mówimy obecnie o zmianie oblicza współczesnego sportu wyczynowego, jego komercjalizacji, zmierzchu fair play czy coubertinowskiej idei uczestnictwa. A jednak magia igrzysk olimpijskich trwa. Wszak to zawody wyjątkowe, o udziale w których marzy każdy sportowiec. Pragnienie startu na olimpijskich arenach wyzwala w zawodnikach szczególną motywację. Już podczas naszej grudniowej Łódzkiej Gali między słowami podsumowań i gratulacji za sukcesy w sezonie 2015 rozbrzmiewały życzenia kwalifikacji olimpijskich dla najlepszych sportowców AZS Łódź. W Atenach, Pekinie i Londynie w polskiej reprezentacji olimpijskiej znaleźli się nasi lekkoatleci. Apetyt jednak rośnie w miarę jedzenia. Liczymy już nie tylko na przedstawicieli „królowej sportu”, ale czekamy niecierpliwie na pierwszego pływaka AZS Łódź na igrzyskach olimpijskich. Największe nadzieje wiążemy oczywiście z Olą Urbańczyk. Apetyt na start w Brazylii ma także Filip Wypych. Karierę z myślą o Rio zdecydowała się kontynuować kilka lat temu skoczkini w dal Teresa Dobija. Igrzyska to jedyne zawody, na których nasi multimedaliści nie mieli jeszcze zaszczytu reprezentować Polski. Rio pozostaje dla nich wielkim marzeniem. Oby się spełniło! AL

Wydanie Łódzkie

Redakcja: Aleksandra Leszczyńska Mateusz Kacprzykowski e-mail: a.leszczynska@azs.pl

N

ie inaczej było tym razem – 4 grudnia po raz trzeci odbyła się Łódzka Gala Sportu Akademickiego. Tym razem Gala miała wydźwięk szczególny – AZS Łódź świętował w 2015 roku swoje 70-lecie. Wielu z naszych zawodników uczciło jubileusz klubu w najlepszy z możliwych sposobów, zdobywając medale na najważniejszych imprezach. Galę tradycyjnie rozpoczęło podsumowanie wydarzeń w sporcie powszechnym. Wręczono puchary dla najlepszych uczelni w rozgrywkach Akademickich Mistrzostw Województwa Łódzkiego w edycji 2014/2015, w których ponownie najlepsza okazała się Politechnika Łódzka. Prezesi trzech najlepszych klubów uczelnianych AZS w naszym regionie – KU AZS Politechniki Łódzkiej, KU AZS Uniwersytetu Łódzkiego i KU AZS Uniwersytetu Medycznego odebrali z rąk wiceprezesów Organizacji Środowiskowej gratulacje za wysokie miejsca w klasyfikacjach AMP. Następnie wyróżnieni zostali wszyscy medaliści indywidualni AMP z łódzkich uczelni oraz trenerzy, którzy poprowadzili swoich podopiecznych na podium w klasyfikacjach drużynowych. Najwięcej medali w minionym sezonie zdobyli karatecy z Politechniki Łódzkiej. Łódzcy studenci stawali także wielokrotnie na podium w judo, lekkiej atletyce, trójboju siłowym czy pływaniu. Nie mogło oczywiście zabraknąć słów uznania dla siatkarzy plażowych Uniwersytetu Łódzkiego, którzy zdominowali nie tylko rywalizację w kraju, ale rozstrzygnęli między sobą finał AME. Ubiegły rok był ponownie niezwykle udany dla przedstawicieli sekcji wyczynowych AZS Łódź. Reprezentanci sekcji judo, lekkiej atletyki, pływania, taekwondo olimpijskiego i tenisa ziemnego wywalczyli łącznie ponad 50 medali w zawodach rangi MP! AZS Łódź ponownie był najlepszym klubem z województwa łódzkiego w sporcie dzieci i młodzieży. Podczas Gali gratulacje odebrali wszyscy medaliści krajowych czempionatów oraz finaliści zawodów międzynarodowych. Choć na medal seniorskiej imprezy międzynarodowej musieliśmy poczekać do weekendu po Gali, przez cały rok nie brakowało pozytywnych akcentów

w startach zagranicznych. Ponownie mieliśmy swojego reprezentanta na Letniej Uniwersjadzie – pływak Filip Wypych wystąpił w dwóch finałach w Gwangju, zajmując 7. miejsce w sztafecie 4x100 m stylem zmiennym i 8. lokatę na 50 m stylem dowolnym. Życiowe występy za granicą odnotowywali młodzieżowcy i juniorzy sekcji lekkiej atletyki. Na szczególne wyróżnienie zasługuje Kajetan Duszyński – zdobywca srebrnego medalu w sztafecie 4x400 m na MME. Na tej samej imprezie piąta w sztafecie 4x100 m była Karolina Zagajewska. Troje naszych reprezentantów wystąpiło w finałach ME Juniorów – Kamil Mroczek i Wiktor Suwara zajęli miejsce tuż za podium w sztafecie 4x400 m, a Natalia Chacińska rywalizację w skoku w dal ukończyła na szóstej pozycji. Na słowa uznania tradycyjnie zasłużyła Teresa Dobija, która już po raz szósty w karierze została mistrzynią Polski w skoku w dal. Lekkoatleci

przysporzyli nam w 2015 r. zdecydowanie najwięcej powodów do radości – nic dziwnego, że podczas Łódzkiej Gali wszyscy nagrodzeni ledwo zmieścili się na scenie! Niezwykle cieszy także to, że każdy trener miał wśród swoich podopiecznych przynajmniej jednego medalistę. Nie pozostaje nic innego, jak liczyć na podtrzymywanie tej dobrej passy. Na scenie zrobiło się tłoczno również podczas wręczania gratulacji pływakom AZS UŁ PŁ Łódź, którzy przyzwyczaili nas już do zdobywania dwucyfrowej liczby medali na każdych mistrzostwach Polski. Nieustannie wysoki poziom prezentuje sekcja taekwondo olimpijskiego, rozwija się aps nr 01 2016 (332)


ALEKSAyNwiękDszRośAć sportowców, KRÓLOWał A do Oli Urbańczyk! Kied

esy Grudzień należ dczas Łódzkiej Gali sukc po ała ow ięt św zy łac trenerów i dzia ezentant, najlepsza obecnie repr cia -le 70 sz leu bi ju i 15 yła roku 20 ńczyk-OIejarczyk walcz ba Ur ra nd sa ek Al bu ka naszego klu j pływalni twach Europy na krótkie os rz ist M na a fe tro e o kolejn w izraelskiej Netanji.

alczyła z powodzeniem! Podopieczna Bartosza Olejarczyka wystąpiła w trzech finałach sprinterskich. Na koronnym dystansie 50 m stylem grzbietowym zdobyła tytuł wicemistrzyni Europy, ulegając jedynie „żelaznej damie” światowego pływania, Węgierce Katince Hosszu. Jak przyznała Ola, pozostał mały niedosyt, bo Hosszu była w tym wyścigu do pokonania. Rywalizację na 50 m stylem motylkowym reprezentantka AZS UŁ PŁ Łódź ukończyła tuż za podium, ale ustanowiła nowy rekord Polski i była usatysfakcjonowana swoim wysokim miejscem w silnej stawce zawodniczek. Na 50 m stylem dowolnym była piąta z nowym rekordem życiowym. Po powrocie z Izraela Ola ostrożnie wypowiadała się o możliwościach poprawienia swoich wyników na Zimowych

W

Mistrzostwach Polski, a tymczasem w Lublinie jej gwiazda znów świeciła jasno! Urbańczyk-Olejarczyk zdobyła złote medale we wszystkich konkurencjach indywidualnych, w których wystartowała! Rozpoczęła od tryumfu na 100 m stylem dowolnym z wynikiem lepszym od wskaźnika na majowe Mistrzostwa Europy w Londynie. Zapewnienie sobie udziału w tej imprezie było niezwykle ważne. Oznacza bowiem, że Ola będzie miała dwie szanse na uzyskanie minimum olimpijskiego – właśnie w Londynie oraz na Głównych Mistrzostwach Polski. To był dopiero początek świetnych startów w Aqua Lublin. Do Urbańczyk-Olejarczyk należał sobotni wieczór. W niespełna godzinę zawodniczka AZS Łódź zdobyła dwa kolejne złote medale i ustanowiła znakomite rekordy Polski! Najpierw zwyciężyła na 100 m stylem

szkolenie w sekcji judo i tenisa ziemnego. Obserwując wyróżnianych sportowców i szkoleniowców można było utwierdzić się w przekonaniu, że sport wyczynowy w AZS Łódź zmierza w dobrym kierunku, i mieć nadzieję, że na scenie pojawili się nie tylko przyszli olimpijczycy z Rio 2016, ale także z Tokio 2020. Po podsumowaniu sukcesów w roku 2015 nadszedł czas na chwilę wspomnień… W związku z tym, że nasze stowarzyszenie skończyło w 2015 r. 70 lat, postanowiliśmy podczas Gali wyróżnić pamiątkowymi medalami naszych członków, którzy w ostatnim dziesięcioleciu zasłużyli się szczególnymi osiągnięciami sportowymi i organizacyjnymi. Najwięcej powodów do dumy przysporzyli nam oczywiście nasi olimpijczycy, którzy godnie reprezentowali nas także na arenie ogólnopolskiej – Agata Bednarek, Kamil Budziejewski, Piotr Kędzia, rowski. Ich sukcesu nie byDaniel Dąbrowski. enerów – Henryki łoby bez trenerów ra Kuczkowskiego Blausz, Piotra i Krzysztofa Węglarskiego. Bogaty rozdziałł w naszej współrii zapisał duet czesnej historii Aleksandra Urbańczyk – ejarczyk. Nie Bartosz Olejarczyk. my także o fizapomnieliśmy tnich uniwernalistach letnich ie Dobii, Ewie sjad – Teresie otrze KurkiewiŚcieszko, Piotrze czu i Filipie Wypychu, oraz ych się w swoich wyróżniających h Agnieszce Piedyscyplinach

trasik i Marcinie Cholajdzie. Ważne i niezastąpione ogniwo w codziennym funkcjonowaniu AZS Łódź stanowią oczywiście nasi działacze. Podziękowania za zaangażowanie i trud włożony w rozwój klubu otrzymali m.in. kol. Aleksander Pyć oraz prezesi AZS w poprzednich kadencjach kol. Piotr Kula i kol. Stanisław Brzeziński. Nasi najbardziej zasłużeni członkowie otrzymali także złote i srebrne odznaki AZS. AZS Łódź nie mógłby prowadzić swojej działalności bez wsparcia partnerów. Gala ponownie stanowiła znakomitą okazję, by słowa uznania skierować w stronę Urzędu Miasta Łodzi, Urzędu Marszałkowskiego, Łódzkiej Federacji Sportu, Zarządu Głównego AZS i oczywiście władz łódzkich uczelni, które angażują się zarówno w rozwój sportu powszechnego, jak i wyczynowego. Na zakończenie uczciliśmy jeszcze jeden jubileusz – 40-lecie swojej działalności w AZS obchodziła osoba, bez której dziś pewnie większość członków nie wyobraża sobie naszego stowarzyszenia. Dokładnie w 1975 r. swoją przygodę z Akademickim Związkiem Sportowym rozpoczął Lech Leszczyński,

www.azs.pl

zmiennym z nowym rekordowym rezultatem, lepszym od poprzedniego o ponad 0,6 sekundy. Chwilę później pozbawiła złudzeń rywalki na swym koronnym dystansie 50 m stylem grzbietowym. Jej wynik 26,03 s to nowy rekord kraju i najwartościowsze osiągnięcie czterodniowego czempionatu w Lublinie, ale także jak się później okazało – najlepszy rezultat na tym dystansie na pływalni 25-metrowej na świecie w 2015 roku! Kropkę nad „i” podopieczna Bartosza Olejarczyka postawiła w finale 50 m stylem dowolnym, wygrywając z nową życiówką. Do swoich medali indywidualnych Ola dorzuciła także srebro w sztafecie mieszanej 4x50 m stylem dowolnym. Po tak znakomitych występach pływaczka i jej trener z optymizmem mogli powitać Nowy Rok. Uzyskanie kwalifikacji na igrzyska olimpijskie wydaje się być bliskie jak nigdy wcześniej… Jeśli dodamy do tego olimpijskie ambicje drugiej z naszych gwiazd – Filipa Wypycha, który dzięki uzyskaniu minimum na ME także będzie miał dwie szanse na wywalczenie biletu do Rio, sekcja AZS UŁ PŁ Łódź może nam w 2016 przynieść wiele powodów do dumy. AL

obecny prezes AZS Łódź i członek Zarządu Głównego AZS. Ze wzruszeniem odebrał pamiątkowy prezent oraz słowa podziękowania za lata pracy. Naszemu prezesowi życzymy kolejnych lat owocnej działalności, niezmiennie z uśmiechem na twarzy. A zawodnikom i trenerom – sukcesów, satysfakcji i wielu chwil radości na sportowych arenach w 2016 roku! AL Foto AZS Łódź


e i k s y z r k o t ê e i i Wielki sport k w s œœwiêtokrzy wyciągnięcie Ciężka praca popłaca Jak to było niedawno… Odliczaliśmy niecierpliwie dni do początku Mistrzostw Europy w Piłce Ręcznej w Polsce. Fani zastanawiali się, czy Mariusz Jurkiewicz zdąży się wykurować do czasu początku rywalizacji, czy Michał Jurecki będzie naszym liderem i jak w ogóle zaprezentuje się Polska? A teraz… Jesteśmy już po turnieju i znamy odpowiedzi na te wszystkie pytania. Mimo że nie było meczów rozgrywanych w stolicy województwa świętokrzyskiego, to był to turniej z Kielcami w tle. Pięciu zawodników z klubu Vive Tauron Kielce stanowiło o sile nasze j reprezentacji, pięciu kolejnych grało w innych reprezentacjach. Czterech z nich wróciło do grodu nad Silnicą z medalami: ze złotem Niemiec Tobias Reichmann, ze srebrem Hiszpan Julen Aginadalde, a z brązem Chorwaci Manuel Strlek i Ivan Cupić. Dodatkowo trzej pierwsi i nasz Michał Jurecki znaleźli się w najlepszej siódemce zawodów. Kapitalna sprawa. A to nie wszystko. Mistrzostwa miały także nasz kielecki akcent AZS-owski… A mianowicie dyrektor marketingu Vive, a zarazem szczypiornista i kapitan drugoligowej drużyny AZS UJK Paweł Papaj był spikerem na meczach fazy finałowej w krakowskiej Tauron Arenie, a wcześniej w Hali Stulecia we Wrocławiu. Natomiast działaczka i reprezentantka klubu uczelnianego AZS Politechniki Świętokrzyskiej Agnieszka Patrzałek została wolontariuszką w Krakowie (piszemy o jej historii szerzej w artykule obok). Z Pawłem zrobiłem kilka lat temu wywiad do APS-u. To młody człowiek z ogromną pasją i sercem do piłki ręcznej. Dzięki swojej ciężkiej pracy udało mu się osiągnąć wiele w tej dyscyplinie sportu. Agnieszka to jeszcze studentka i jest dopiero na początku swojej życiowej drogi, ale patrząc na nią jestem spokojny o jej przyszłość. Wspominam o Agnieszce i Pawle, żeby pokazać, jak bardzo popłaca ciężka praca. Oboje mają w sobie ten AZS-owski znak jakości. Wystarczy w moim odczuciu naprawdę niewiele zapału i chęci, żeby zacząć pracować z pasją, a potem odnosić sukcesy, czerpać z tego radość i korzyści. Zbliża się wiosna, zatem do pracy, rodacy azetesiacy! A nuż spotkamy się za kilka lat podczas kolejnych wielkich imprez sportowych.

Maciej Wadowski

Wydanie Świętokrzyskie Redakcja: Michał Filarski, Maciej Wadowski e-mail: michal.filarski@azs.pl

na… ręki

ropy piłkarzy nych mistrzostwach Eu zo ńc ko za no aw ed riuszni W ch” akcentów. Wolonta wy so te ze „a ło ak br za e ręcznych ni w Krakowie była spotkań rozgrywanych ich stk zy ws s za dc Świępo ką lnianego AZS Politechniki ze Uc u ub Kl z k ałe trz Pa Agnieszka złamana ręka. dziła jej w tym nawet… ko sz ze pr e ni I . iej sk zy tokr

Treningi w trzech sekcjach Na co dzień Agnieszka jest studentką II roku kierunku transport na Politechnice Świętokrzyskiej i aktywnym sportowcem Klubu AZS. Trenuje aż w trzech sekcjach – koszykówki, futsalu i piłki ręcznej. W tych dwóch ostatnich jest podstawową bramkarką. Już przed przyjściem na studia wiedziałam, że chcę dołączyć do AZS. Czytałam o sekcjach, moim priorytetem była piłka ręczna, którą trenowałam w liceum. Potem okazało się, że potrzebna jest bramkarka w futsalu, a dzięki mojej współlokatorce zaczęłam też trenować koszykówkę – wyjaśnia. Aktywnie pomaga też przy organizacji imprez sportowych organizowanych przez AZS. Uczestniczyła w ostatnim szkoleniu liderów AZS w Zwierzyńcu. Jak sama przyznaje, do działania, a nie tylko trenowania w AZS zachęcił ją Kamil Haba, członek zarządu KU AZS PŚk. Agnieszka mówi, że kocha sport, i właśnie z tego powodu zdecydowała się zostać wolontariuszem na EHF EURO 2016. Dla mnie możliwość pomocy przy takim turnieju jako wolontariuszka była wspaniałą przygodą. Tym bardziej że bilety szybko się rozeszły i niewielu miało okazję zobaczyć to wszystko na własne oczy – tłumaczy.

Doświadczenie z AZS i Vive Zostać wolontariuszką wcale nie było tak łatwo. Najpierw trzeba było przejść kilkuetapową rekrutację. Rozmowy kwalifikacyjne odbywały się w Krakowie. Połowa była po polsku, połowa po angielsku. Organizatorzy pytali nas, dlaczego chcemy zostać wolontariuszami. Dostaliśmy również pytania o wcześniejsze doświadczenie i jakie stanowisko chcielibyśmy objąć – opowiada Agnieszka i przyznaje, że miała czym się pochwalić. Oprócz działalności w AZS jest też wolontariuszką podczas meczów piłkarzy ręcznych mistrzów Polski i trzeciej drużyny Europy – Vive Tauron Kielce. Co godne podkreślenia, w rozgrywanych w Polsce mistrzostwach Europy aż dziesięciu zawodników klubu z Kielc reprezentowało swoje kraje. Czterech z nich przywiozło medale, w tym ten z najcenniejszego kruszcu (Tobias Reichmann z reprezentacją Niemiec). Tak bogate doświadczenie okazało się być decydujące podczas rekrutacji wolontariuszy. Przypomnij-

my, że w Krakowie chętnych było ponad 500 osób, a wybranych zostało 200. Co ciekawe, Agnieszka była prawdopodobnie jedynym wolontariuszem z Kielc. Nie brakowało natomiast obcokrajowców – w pokoju mieszkałam z Finką, która dzięki znajomości języków skandynawskich pomagała przy tłumaczeniach różnych informacji – mówi Patrzałek. A co należało do obowiązków Agnieszki?

Tuż przy boisku… Na EURO Agnieszka pracowała w bezpośredniej strefie boiska. Podczas pierwszych meczów była moperem. Swoją pracę zaczynaliśmy jeszcze przed rozpoczęciem meczu, na swoich miejscach trzeba było być przed rozpoczęciem rozgrzewki przez zawodników obu drużyn. EHF ma swoje zasady i trzeba się ich ściśle trzymać – przybliża kulisy swojej pracy Agnieszka. To wbrew pozorom bardzo ważna i odpowiedzialna funkcja. Mokre podłoże może spowodować kontuzję zawodnika. W czasie meczów musiałam cały czas obserwować sędziego. Jak zawodnik upadnie na parkiet, to trzeba było wbiec na boisko w odpowiednim momencie i wytrzeć pot, który zostaje na boisku – wyjaśnia. Przebywanie w najbliższej odległości od boiska pozwala na wychwycenie różnych specjalnych rytuałów poszczególnych piłkarzy. Niektórzy zawodnicy przed wejściem na parkiet skaczą na prawej nodze, inni robią przeskoki albo się żegnają – opowiada. Na Agnieszce duże wrażenie wywarli Francuzi, mistrzowie olimpijscy i świata. Myślaaps nr 01 2016 (332)


rzy a k y z s o k n o z e s y n t Świe iej k s y z r k o t ę i w Ś i k i n Politech nikt na nich nie stawiał. Z drużyny po przegranych

a zonu . Została młodzież, któr Przed rozpoczęciem se icy dn wo za i en cz iad św dziej do c coraz barażach odeszli najbar twa do zwycięstwa, będą ięs yc zw od ze lid III w a gr zaskoczyła wszystkich i drugiej ligi. jących gier o wejście do bliżej awansu do decydu

T

akiego obrotu sprawy mało kto się spodziewał. Po letniej kadrowej rewolucji, gdy w drużynie z pierwszej piątki został jedynie rozgrywający Alan Jaworski, a średnia wieku drużyny oscylowała w okolicach 20 lat, większość kibiców koszykarzy Politechniki nie stawiała ich w roli faworytów III ligi małopolsko-świętokrzyskiej. Przeciwnie niż nowo utworzoną drużynę Calipers Kielce, do której odeszła większość doświadczonych graczy Politechniki. To ich stawiano w roli murowanych faworytów, którzy nie powinni przegrać meczu. Tymczasem to akademicy prowadzeni przez trenera Stanisława Dudzika z bilansem 11-1 (stan na 15 lutego) przewodzą rozgrywkom, podczas gdy ich lokalni rywale zajmują dopiero 3. miejsce z aż trzema porażkami na koncie. Jedną z nich doświadczeni „calipersi” ponieśli z młodym zespołem Politechniki w pierwszych od kilkudziesięciu lat koszykarskich derbach Kielc. Mecz wzbudził duże zainteresowanie

kibiców, którzy prawie w całości wypełnili uczelnianą halę przy al. Tysiąclecia Państwa Polskiego w Kielcach. A koszykarze nie zawiedli i zafundowali fanom emocjonujący i trzymający w napięciu pojedynek, który po kapitalnej drugiej połowie wygrali akademicy 70:58 dzięki zespołowej i bardzo agresywnej grze w obronie. Świetnie w tym sezonie spisują się wszyscy młodzi koszykarze AZS Politechniki Świętokrzyskiej, ale nie byłoby tylu zwycięstw, gdyby nie Alan Jaworski. Rozgrywający kielczan notuje życiowy sezon, dobrze prowadząc grę zespołu, by przy tym od czasu do czasu wziąć sprawy w swoje ręce. Tak było na przykład w Wieliczce, gdzie drużynie Regisu rzucił aż 51 punktów (rekord sezonu). Zdarzały mu się też mecze z 40 i więcej punktami. Treningi i zaangażowanie w grę nie przeszkodziły mu przy tym napisać pracy inżynierskiej i z powodzeniem jej obronić na wymagającym kierunku, jakim jest budownictwo. A teraz przed

łam, że to wielcy gwiazdorzy, ale oni zachowują się normalnie. Żartują sobie, przepychają się i uśmiechają. Swój ciekawy rytuał ma Nikola Karabatic, który przed rozgrzewką w charakterystyczny sposób wskakuje na parkiet – zdradza.

no rzucona piłka trafiła w rękę i trochę „popękało”. Trafiłam do szpitala, gdzie traktowano mnie jak uczestnika EURO, czułam się niemal jak VIP – opowiada. Mimo złamanej ręki Agnieszka Patrzałek w dalszym ciągu brała czynny udział w EURO pracując w strefie boiska – tym razem będąc odpowiedzialnym za odprowadzenie zawodnika na trybuny w przypadku, gdy otrzyma czerwoną kartkę.

Złamana ręka? Nieważne! Wspaniałej przygody z wolontariatem nie zakłóciła Agnieszce nawet złamana ręka. Do nieszczęśliwego wypadku doszło podczas meczu wolontariuszy z organizatorami EURO. Początkowo zgłosiłam się jako trener. Przede mną były AMP w Futsalu i nie chciałam się narażać... Ale dusza sportowca wygrała, w końcu każdy chciałby zagrać na takim obiekcie jak Tauron Arena Kraków. Grając zawsze daję z siebie sto procent, tak też było i tym razem. No i niestety w pewnym momencie mocwww.azs.pl

Warto być wolontariuszem Jak sama przyznaje, te ponad dwa tygodnie spędzone w Krakowie to wspaniała przygoda i wiele doświadczeń, które na pewno zaprocentują w przyszłości. – To były bardzo fajne dwa tygodnie, nawet mimo kontuzji. Zawarłam dużo przyjaźni i na pewno zachowam wiele wspomnień, emocji. Mecze Polaków to było wyjątkowe przeżycie. Gdy przed meczem grano hymn Polski, to czuło się ciarki na plecach – mówi. Szkoda, że nie udało nam się awansować do najlepszej czwórki, ale walczymy o igrzyska w Rio. Chłopaki na pewno pokażą jeszcze, na co ich stać – przekonuje Agnieszka. W ocenach niemal wszystkich uczestników, kibiców i dziennikarzy EURO 2016 zostało ocenione w samych super-

Alanem nowe wyzwania – studia magisterskie na Politechnice Świętokrzyskiej i walka o awans do drugiej ligi z uczelnianym zespołem. Michał Filaski Foto Paula Lesiak

latywach. Czytając te wszystkie komentarze czuję, że w jakiś stopniu to również moja zasługa, bo dołożyłam do tego swoje trzy grosze – mówi z uśmiechem i dodaje: Mam nadzieję, że moje doświadczenie zdobyte podczas EURO przyda się również podczas organizowanych przez mój klub w tym roku Akademickich Mistrzostwach Polski w Piłce Ręcznej. Michał Filarski Foto archiwum prywatne A. Patrzałek


e i k s l o p o ANIE K T O P S e i k s wwiieelklok l o p AZS Poznań na IO w Rio! Nastał rok olimpijski, a więc rozpoczynamy wielkie odliczanie: 1 – Karol Robak (taekwondo), 2 – Patrycja Wyciszkiewicz (sztafeta 4x400 m), 3 (może i 4) – drużyna szabli kobiet (trzon reprezentacji stanowią Bogna Jóźwiak oraz robiąca duże postępy Kasia Kędziora), 5 – … czas pokaże. Jak widać, pierwsze kwalifikacje olimpijskie już są! Do tej pory aż 33 reprezentantów AZS Poznań rywalizowało na igrzyskach (ostatnio 9 w Londynie), a w tym roku chcemy, by było ich 14 (słownie: czternastu!). Warto podkreślić, że szanse są duże. Wszystkim walczącym o kwalifikacje życzymy powodzenia. Czy będzie medal? Tego życzymy całemu AZS-owi, by móc cieszyć się, a później wspólnie świętować. KCz

Wydanie Wielkopolskie Redakcja: Kacper Czarnota e-mail: kacper.czarnota@azs.pl

Wyróżnieni za osiągnięcia w roku 2015 w kategorii Senior Anna Jagaciak-Michalska (trójskok i skok w dal) – srebrna i brązowa medalistka Uniwersjady w Gwangju, złoto (trójskok) oraz srebro (skok w dal) na HMP, srebro na IAAF World Challenge w Dakarze Karol Robak (taekwondo) – srebro MME w Rumunii, wielokrotny medalista PŚ, brązowy medalista ME seniorów w Rosji, IX miejsce na MŚ seniorów, srebro na Igrzyskach Europejskich w Azerbejdżanie, złoto na MP seniorów Młodzieżowiec Jagoda Ulfig (taekwondo) – złoto MMP, złoto MP seniorów, srebro MME w Rumunii, brąz Swiss Open, IX miejsce MES w Rosji, XVII miejsce MŚ seniorów Albert Millert (taekwondo) – medale Austrian, Serbia i Polish Open, złoto MMP, srebro MP seniorów, brąz MME w Rumunii Zuzanna Czuryło (żeglarstwo) – brąz MMŚ w klasie RS:X, srebro MMP klas olimpijskich

onoynowej Uniwersytetu Ek dy led Se li Au w m re zo ec wi Ra 11 stycznia dniczącego obecności m.in. przewo . micznego w Poznaniu w az JM Rektora UEP prof or a cz wi no Ga a rz go ze ganizacji ŚroMiasta Poznania Gr otkanie noworoczne Or sp się ło by od ni ry ionego Go a Marian czas podsumowania min enia to ł By iu. an zn Po w S AZ przedstawi dowiskowej ardziej zasłużonych oraz roku, nagrodzenia najb i. planów na rok olimpijsk

A

w 2015 roku działo się dużo i działo się dobrze dla AZS-u Poznań we wszystkich trzech głównych obszarach działalności, czyli w sporcie wyczynowym, dzieci i młodzieży oraz studenckim: • Karol Robak (jeszcze junior!) zdobył medale na najważniejszych imprezach seniorskich: srebro na Igrzyskach Europejskich oraz brąz na Mistrzostwach Europy. • Nasi zawodnicy mogą się pochwalić 4 medalami Młodzieżowych Mistrzostw Europy: srebro Jagody Ulfig oraz brąz Alberta Millerta w taekwondo, a także brąz młociarki Malwiny Kopron. Tutaj również srebrny krążek wcześniej wspomnianego Karola Robaka. Do tego brąz na Młodzieżowych Mistrzostwach Świata żeglarki Zuzanny Czuryło. • 7 medali Letniej Uniwersjady w koreańskim Gwangju. • V miejsce AZS Poznań oraz VI miejsce AZS AWF Poznań w sporcie dzieci i młodzieży (na ponad 3000 sklasyfikowanych klubów z całej Polski), oba AZS-y są najsilniejszymi klubami w Wielkopolsce w roku 2015. • Szanse na wyjazd do Rio de Janeiro ma aż 14 AZS-iaków: 3 sprinterów z czwórki Artur Zaczek, Adam Pawłowski, Remigiusz Olszewski lub Jakub Adamski, sprinterka Kamila Ciba, 2 młociarki: Joanna Fiodorow, Malwina Kopron, młociarz Szymon Ziółkowski, trójskoczkini

Junior Jakub Jaskot (szermierka) – srebro MP juniorów, złoto DMP juniorów, VIII miejsce MP seniorów, IV m MŚJ w Taszkiencie w drużynie, medalista PP seniorów Kamila Cibicka (taekwondo) – srebro MP juniorów Junior młodszy Wiktoria Rutkowska (tenis) – złoto w singlu i deblu HMP kadetów, złoto i srebro OOM, II m Grand Prix Fibaka Piotr Zarański (taekwondo) – brąz Polish Open, złoto MP juniorów, złoto Pucharu Polski kadetów i juniorów Młodzik Swietłana Szczepańska (pływanie synchroniczne) – XX i XIX miejsce Igrzysk Europejskich, 4 złote medale eliminacji OOM, złoto w Orka Cup na Węgrzech, IV m. na zawodach Christmas Prize w Czechach Dawid Taczała (tenis) – srebro HMP młodzików, medale ITF Futures Tennies Europe U14, złoto DMP młodzików, IV m DME do lat 14, złoto DMP młodzików

Anna Jagaciak-Michalska, biegaczka Patrycja Wyciszkiewicz, chodziarz Łukasz Nowak, florecistka Hanna Łyczbińska, szablistki: Bogna Jóźwiak, Katarzyna Kędziora, taekwondzista Karol Robak. • AZS Poznań prowadzi najszerszy system regionalnych rozgrywek dla studentów – Akademickie Mistrzostwa Wielkopolski: w 60 dyscyplinach rywalizowały 22 uczelnie z Wielkopolski (Poznań, Leszno, Kalisz, Konin, Piła i Gniezno). KCz Foto AZS Poznań

Paraolimpijczyk Damian Kubiak (taekwondo) – brąz MŚ w Turcji, srebro ME Najlepsi trenerzy Waldemar Łakomy – taekwondo olimpijskie Łukasz Scheffler – taekwondo olimpijskie Weteran Sylwester Lorenz – wielokrotny medalista MŚ, Europy i Polski Weteranów w LA

Wyróżnieni medaliści AME Politechnika Poznańska srebrny medal – czwórka podwójna w wioślarstwie: Ariana Borkowska, Karolina Zawada, Magda Świętek, Joanna Szczuka srebrny medal – jedynka kobiet wagi lekkiej w wioślarstwie: Magda Świętek Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu brązowy medal w szachach: Piotr Brodowski, Michał Mazurkiewicz, Maciej Cybulski, Kamil Dragun, Magdalena Kowara, Klaudia Kulon

aps nr 01 2016 (332)


siłę ą j u z a k o p u w o n z Hokeistki

B

ył wielki apetyt na medal Mistrzostw Europy w Hokeju na Trawie. Ba! Był nawet apetyt na Igrzyska Olimpijskie w Rio de Janeiro. Wspaniałe występy kobiecej reprezentacji Polski w hokeju na trawie (gdzie regularnie gra kilka zawodniczek AZS Politechniki Poznań) w turniejach Ligi Światowej rozbudzały wyobraźnię, choć trener reprezentacji (oraz trener AZS Politechniki Poznań) Krzysztof Rachwalski studził te emocje, mówiąc że turnieje w tym roku mają być ogromnym zastrzykiem doświadczenia, tylko tyle i aż tyle. Przyszły jednak dość trudne chwile w sierpniu w Londynie, 5 przegranych meczów, 1 remis i 8. miejsce na Mistrzostwach Europy zweryfikowały nasze miejsce w szeregu.

Ale ostatnie wydarzenia pokazały, że dziewczyny prowadzone przez Krzysztofa nie zrezygnowały i łokciami rozpychają się w europejskiej czołówce. W dniach 22–24 stycznia 2016 r. odbyły się Halowe Mistrzostwa Europy w Hokeju na Trawie w Mińsku (Białoruś). Polska reprezentacja była wtedy po mniej i bardziej udanych sparingach i chciała po prostu dobrze się zaprezentować. Na ławce trenerskiej oczywiście Krzysztof Rachwalski, do tego aż 5 hokeistek z AZS Politechniki Poznań (złotych medalistek Halowych Mistrzostw Polski 2016) i zaczęło się... porażką z Holenderkami 9 do 0. Ale to tylko podziałało mobilizująco! W kolejnych grupowych meczach Polki sprawnie poradziły sobie z Belgią (5:1) i Czechami (4:0). W półfinale czekały już gospodynie, Białorusinki. Cóż to był za mecz, w regulaminowym czasie gry 1:1, i to karne zagrywki miały wyłonić ekipę, która zagra o złoto. Skuteczniejsze okazały się Polki (3:2), już to był olbrzymi sukces! I wielki finał, gdzie naprawdę niewiele brakowało. Ostatecznie 6:2 dla Holenderek, ale mogło być zupełnie inaczej, nasze zawodniczki goniły wynik i były naprawdę

blisko wyrównania. Jednak najważniejsze: srebrny medal HME! Jakież to było zdziwienie dla wszystkich, jakaż radość. W kraju od razu ogłoszono, że polskim trenerem roku 2015 w hokeju na trawie zostaje Krzysztof Rachwalski, a najlepszą drużyną reprezentacja Polski. Wierzymy, że polskie hokeistki jeszcze namieszają i zadziwią nas niejeden raz. Podsumowując, wielkie gratulacje dla wszystkich osób zaangażowanych w ten sukces, a przede wszystkim gratulujemy ludziom z AZS Politechniki Poznań: Joannie Mice, Magdalenie Zagajskiej, Marcie Kucharskiej, Orianie Walasek, Weronice Wessołowskiej oraz Krzysztofowi Rachwalskiemu. KCz Foto AZS Politechnika Poznań

M A U S Z A e ż ó r d o p e w Futsalo

Z

arówno futsalistki, jak i futsaliści KU AZS UAM wybrali ten sam zimowy weekend, 11–13 grudnia 2015, na udział w zagranicznych turniejach. Ponad 30 studentek i studentów UAM odbyło w tym terminie udane sportowe podróże do Wielkiej Brytanii (Liverpool/Chester) i Holandii (Enschede). Reprezentacje futsalowe UAM rozegrały tam łącznie 13 gier, zwyciężając lub remisując w dwunastu, a tylko jeden mecz przegrywając. Zespół kobiet zdobył II miejsce w niezwykle mocno obsadzonym Międzynarodowym Turnieju o Puchar Liverpool County Football Association, który rozegrano w miejscowości Chester niedaleko Liverpoolu. Obok poznanianek zagrali w nim: mistrz Anglii (Bristol City), dwa zespoły mistrza Holandii (Hovocubo FC) oraz czołowy zespół ekstraklasy angielskiej LCFA Ladies. Zespół AZS UAM – zwycięzca tego Turnieju w 2014 roku – ponownie walczył o I pozycję, przegrał ją jednak z pierwszą drużyną Hovocubo FC. Po remisie w meczu między tymi zespoła-

www.azs.pl

mi (wynik 0:0) o zwycięstwie w Turnieju zadecydował bezpośredni mecz pomiędzy… dwoma zespołami holenderskimi, w którym zespół pierwszy wygrał z drugim 15:2 i przy równej liczbie punktów z zespołem UAM okazał się najlepszy dzięki doskonałemu stosunkowi bramek w całym turnieju. Poznanianki pokonały Bristol City 4:3, LCFA 2:1 oraz drugi zespół Hovocubo FC, jednak „tylko” 4:0. W zespole trenera Wojciecha Weissa wyróżniła się bramkarka – Emilia Krajewska oraz studentka z Chorwacji, Nina Mijoć, która doskonale wprowadziła się do polskiego zespołu. Zespół mężczyzn AZS UAM – aktualny akademicki mistrz Polski – podróżował do Enschede i wziął udział w tradycyjnym gwiazdkowym Trommel Indor Soccer Cup (czyli TISC), organizowanym co roku w grudniu przez studentów University of Twente. Poznaniacy postanowili poprawić V miejsce, zdobyte w tym turnieju przed rokiem, i swoje zadanie wykonali. W pierwszym dniu pewnie zwyciężyli sześciozespołową grupę eliminacyjną, wygrywając czte-

ry mecze i remisując 2:2 jedynie z rosyjskim zespołem Baltic Sea Academy z Kaliningradu. W drugim dniu turnieju zmagali się o wejście do półfinału z silnymi holenderskimi zespołami Morado CF oraz Drienerlo v.v. W obu meczach padły remisy 2:2, te wyniki dały jednak poznańskim studentom prawo gry w półfinale. Tutaj ponownie trafili na rosyjską Baltic Sea Academy i mecz minimalne przegrali, 2:3. W spotkaniu o III miejsce AZS UAM wygrał 3:1 z Morado CF i wywalczył upragnione brązowe medale. W zespole trenera Zenona Jezierskiego wyróżnił się Jakub Szydzik, który zdobył w całym turnieju 7 bramek. Udział poznańskich zespołów w turniejach zagranicznych stanowi jeden z najważniejszych elementów przygotowań do Akademickich Mistrzostw Polski (finały kobiet i mężczyzn odbędą się w Poznaniu, w dniach 18–21 lutego 2016 r.) oraz – obyśmy nie zapeszyli – do startu w III Europejskich Igrzyskach Studentów, które w lipcu 2016 r. zostaną rozegrane w Chorwacji. Piotr Kuś


Najlepszy w województwie jest AZS! W połowie stycznia odbyła się Gala Sportu Lubuskiego. Jest wiele klubów, wielu wybitnych sportowców w Lubuskiem, ale to akademicy świecili tego wieczoru najjaśniej! I to w trzech najważniejszych kategoriach! Tego chyba nikt się nie spodziewał, bo przecież żużel i koszykówka są zdecydowanie popularniejsze w tym regionie. No ale... Najpopularniejszy w głosowaniu „Gazety Lubuskiej” okazał się Paweł Kaczmarek (kajakarz AZS AWF Gorzów), podium zamknęła Magdalena Szajtauer (koszykarka AZS PWSZ Gorzów), a tuż za „pudłem” uplasowała się Olga Michałkiewicz (wioślarka, AZS AWF Gorzów). O wyborze wymienionych decydowali ich fani, ale w ten sobotni wieczór były także wręczane nagrody przez kapitułę. I te również powędrowały w ręce naszych! Najlepszym trenerem w 2015 roku został wybrany Marek Zachara (kajakarstwo, AZS AWF Gorzów), a najlepszym sportowcem minionego roku Karolina Naja (kajakarka AZS AWF Gorzów)! Wszystkim nominowanym i nagrodzonym gratulujemy! Oby po roku olimpijskim było jak najwięcej ludzi związanych z AZS! Dawid Lis

Wydanie Lubuskie Redakcja: Dawid Lis e-mail: dawid-lis6@wp.pl

Karolina Naja: się e j e i z d e ż , ć u z c d o Da się yczaj w z a z ż i n o g e n n i coś ana została najlepw połowie stycznia wybr

u Medalistka IO z Londyn az zbliżającym się ztwa lubuskiego. O gali or ód jew wo em wc to or sp rzów Wlkp. szym ją, kajakarką AZS AWF Go Na ą lin ro Ka z y iam aw sezonie rozm W połowie stycznia odebrałaś nagrodę dla najlepszego sportowca województwa lubuskiego. Jakie to dla ciebie wyróżnienie?

To naprawdę wielki zaszczyt. Zdaję sobie sprawę, że moja dyscyplina sportu jest mało popularna. Jednak moje wyniki zostały zauważone przez kapitułę, czyli przez ekspertów. Docenili to, że zdobyłyśmy dla Polski kwalifikację na igrzyska w Rio, na mistrzostwach Europy wywalczyłyśmy razem z Beatą trzy medale i z pierwszych igrzysk europejskich wróciłyśmy z medalem. Zabrakło tylko medalu z MŚ, ale od początku założenie trenera było takie, że nie liczy się dla niego pozycja medalowa. Wyróżniony został również trener Marek Zachara.

Odbierając nagrodę dziękowałam trenerowi Markowi Zacharze za te sześć lat, za to wsparcie, którym mnie obdarzył. Jest naprawdę dobrą duszą w mojej karierze. Wykonuje dobrą robotę. Trener Zachara jest taką postacią, która stworzyła świetne warunki dla studentów chcących dalej trenować naszą dyscyplinę sportu. Zaryzykował. Stworzył sekcję kajakową, a teraz coraz chętniej ludzie przychodzą na studia do Gorzowa. Widzą perspektywy ułożenia sobie życia. W tym roku mogłaś osobiście być na tej gali. Jak oceniasz to wydarzenie?

Powiem szczerze, że na początku nawet nie znałam terminu balu. Zadzwonili do mnie, by potwierdzić czy będę. Zapytałam: kiedy? Usłyszałam, że 16 stycznia. W międzyczasie trochę pozmieniały mi się terminy i to wszystko tak fajnie się ułożyło, że mogłam bym być na balu. Rano kończyliśmy zgrupowanie w Jakuszycach, więc po treningu mogłam spokojnie wyruszyć w drogę. Trzeci raz z rzędu byłam nominowana i dobrze się stało, że w końcu się pokazałam. Lubisz takie uroczystości?

Myślę, że to fajnie wydarzenie. Taki bal to na pewno możliwość poczucia się troszeczkę inaczej. Przede wszystkim mogłam spotkać ludzi, którzy wspierają sport i promują nas w regionie. Fajnie było ucieszyć się ich obecnością i podziękować im. Wróćmy do spraw typowo sportowych. Przed tobą sezon olimpijski. Kiedy rozpoczęłaś przygotowania?

Z kadrą narodową jestem już od początku jesieni. Nowy rok zaczęły-

śmy dwutygodniowym zgrupowaniem w Szklarskiej Porębie i Jakuszycach. Bardzo duży akcent w tym okresie był kładziony na siłę. Miałyśmy trzy razy w tygodniu siłownię, a do tego jeden trening ogólnorozwojowy, podczas którego również pracowałyśmy nad siłą. Poza tym popływałyśmy trochę. Od 24 stycznia zgrupowanie w Portugalii, w stałym miejscu, w które jeździmy od kilku lat. Czas na pierwsze kilometry na wodzie. Zaczynamy pływać na kajaku i cieszy mnie to bardzo. Najbliższe plany treningowe?

Pierwszy obóz w Portugalii. Dwa tygodnie – to akurat. Wtedy człowiek się fajnie napracuje. Wiadomo, że funkcjonujemy ze sobą 255 dni w roku, więc różnie bywa. Aczkolwiek każdy jest na tyle skoncentrowany na swojej pracy, że staramy się nie wdawać w niepotrzebne nieporozumienia. Mamy dla siebie dużo wyrozumiałości. W planach mamy dwa obozy w Portugalii, a później dwa we Włoszech. Zagraniczne obozy zakończymy w kwietniu. Później na przełomie kwietnia i maja odbędą się pierwsze konsultacje krajowe w Wałczu. To będzie pierwsza eliminacja i prawdopodobnie tam się już pewne rzeczy rozstrzygną. A jak wygląda atmosfera na obozach? Czuć klimat roku olimpijskiego?

Oczywiście, że mówi się wciąż o Rio. Rozmawiamy o logistyce, a także dużo tematów medycznych się przewija. Mówimy o szczepionkach i to wszystko jest powiązane z tym wyjazdem. Da się odczuć, że dzieje się coś innego niż zazwyczaj, ale czy ten rok się czymś różni od przygotowań w poprzednich latach? Na pewno podsumuję przygotowania pod koniec sezonu, ale szczególnego odczucia, że teraz przed nami igrzyska, to nie mam. Po prostu budzę się, idę na trening i robię to co zawsze od kilku lat. To twój pierwszy pełny czteroletni cykl z kadrą. Widać różnicę w pracy trenera?

Pamiętam, że w 2012 roku, gdy jeszcze nie wiedziałem, że pojadę na igrzyska, to podczas pierwszych kilometrów na wodzie robiliśmy treningi raz dziennie. W następnych latach było tak, że od razu dwa razy dziennie schodziliśmy na wodę. W tym roku trener powtarza schemat z 2012 roku i przez pierwszy tydzień będziemy schodzić tylko raz dziennie na wodę. Duży nacisk będzie jeszcze na siłownię. Rano woda, aps nr 01 2016 (332)

dokończenie s. 22

e i k s u b u llubuskie


o k s e w i k a s r j o ko-pom wsu kujak

RTOWCAtowca organizowany przez BAL SPbyO ł się XIX Bal Spor

w Byd22 stycznia od giczno-Przyrodniczego lo no ch Te tu te sy er iw Klub AZS Un , sportowców, najlepszych studentów ził ad m ro zg l Ba y. cz sz go pracowników SWFiS. władze Uniwersytetu i

T

radycją bydgoskiego Klubu AZS Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego jest karnawałowy styczeń, który zapisał się w społeczności Klubu jako miesiąc Balu Sportowca. Także w tym roku odbył się… bal na sto par! Tradycyjnie Bal gromadzi co roku bardzo wiele osób, a w tym roku uczestniczyło w nim około 200 osób, trenerów i sympatyków, zarówno sportu

akademickiego, jak i pasjonatów dobrej rozrywki. Spotkanie uświetnili swoją obecnością: prof. dr hab. inż. Dariusz Boroński – prorektor ds. nauki, dr inż. Magdalena Banach-Szott – prezes AZS UT-P, Filip Wiśniewski – prezes AZS WSG, Marek Karpiński – prezes OŚ AZS woj. kujawsko-pomorskiego, i Anna Błaszkowska – sekretarz Zarządu OŚ AZS woj. kujawsko-pomorskiego. Gości przywitała Maria Kosowska – wiceprezes AZS UT-P. Uroczystego otwarcia balu dokonał prof. dr hab. inż. D. Boroński, a następnie wspólnie z M. Kosowską – wiceprezes AZS UT-P, przedstawili wyróżnionych najlepszych studentów-sportowców AZS UT-P, wręczając im pamiątkowe statuetki. Łącznie uhonorowano 26 studen-

tów-sportowców uczelni, którzy zapisali się na stałe swoimi wynikami w historii sportu akademickiego na uczelni. Wśród wyróżnionych byli przedstawiciele judo, lekkoatletyki, pływania, piłki siatkowej i tenisa. Następnie prorektor Dariusz Boroński oraz prezes Magdalena Banach-Szott wręczyli pamiątkowe statuetki prezesom Klubów AZS zaprzyjaźnionych uczelni bydgoskich w podziękowaniu za wspaniałą współpracę. W związku z przejściem na emeryturę Marii Kosowskiej, wiceprezesa AZS oraz wieloletniego pracownika sekretariatu SWFiS UT-P, zarząd klubu oraz członkowie sekcji wręczyli przyszłej emerytce kwiaty i podziękowania za całokształt działalności na rzecz AZS UT-P. To właśnie Pani Maria już od wielu lat była osobą odpowiedzialną za organizację Balu Sportowca. Studenci w piękny sposób żegnali Panią Marię, jak określali to w podziękowaniach: … była ich drugą „mamą”. To była szalona noc. Bez dwóch zdań. Nasi sportowcy pokazali, że nie tylko na boiskach, stadionach czy pływalniach są wielcy, ale i na parkiecie też potrafią dać z siebie wszystko. Ciała sportowców wyginały się przy muzyce granej przez DJ-a Michała Starzeckiego. Były emocje wszystkich podczas fantastycznej zabawy przeplatanej różnymi konkursami. Krótko mówiąc, więcej takich balów trzeba! Jest to świetna forma integracji studentów, jak i miejsce do rozmowy czy spostrzeżeń dla sportowców i trenerów! Jak na mistrzów przystało, wszyscy wyrażali nadzieję na spotkanie za rok, na jubileuszowym XX Balu Sportowca Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego w Bydgoszczy. AZS UT-P Foto Jakub Shott

Dobra marka Miniony rok to niewątpliwy sukces zarówno sportowy, jak i organizacyjny wszystkich klubów uczelnianych województwa kujawsko-pomorskiego. Dobra passa rozpoczęła się praktycznie z dniem pierwszych Akademickich Mistrzostw Polski. Studenci Uniwersytetu Mikołaja Kopernika wywalczyli aż 10 medali na AMP Lekkoatletycznych w Łodzi, Zawodnicy AZS WSG obronili tytuł akademickiego mistrza Polski w wioślarstwie. Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy znów gościł znakomitych sportowców organizując kolejną Wielką Wioślarską. Znakomicie zaprezentował się na rozegranych IX Akademickich Mistrzostwach Świata w Wioślarstwie w Hanowerze. Sukces naszego województwa to również nowe rozwiązania organizacyjne. Z inicjatywy zarządu AZS Organizacji Środowiskowej doszło do pierwszego w historii podpisania porozumienie między AZS UMK, AZS OŚ oraz Samorządem Studenckim UMK. Na samym początku roku akademickiego zostały zorganizowane pierwsze Targi Sportowe. A co przyniesie rok 2016? Nie musimy się długo zastanawiać. Organizowane przez Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy Akademickie Mistrzostwa Świata w Strzelectwie, które odbędą się w dniach 14–18.09.2016 w Bydgoszczy na obiektach „Zawiszy”, ponownie stworzą przed województwem kujawsko-pomorskim szanse na zaistnienie nie tylko w wymiarze ogólnokrajowym. Akademicki Związek Sportowy – w Bydgoszczy i Toruniu – sukcesywnie buduje swoją dobrą markę. A nadchodzący rok będzie kolejnym wyzwaniem do podejmowania trudnych, ale zarazem wartych ryzyka decyzji. AB

Wydanie Kujawsko-Pomorskie

Redakcja: Anna Błaszkowska e-mail: blaszkowska.ann@gmail.com

www.azs.pl


[wspomnienie]

Czesław Lorenc

M

gr inż. Czesław Lorenc zmarł 30 lipca 2015 w Saint-Jean-de-Matha w Kanadzie. Wioślarz krakowskiego AZS w latach 1947– –1959, uczestnik Igrzysk Olimpijskich w Helsinkach w 1952 r. w konkurencji dwójek ze sternikiem. Polska osada (Czesław Lorenc, Romuald Thomas, sternik Zdzisław Michalski) została sklasyfikowana na miejscu 6–8. W tym samym składzie polska dwójka ze sternikiem zdobyła tytuł akademickich mistrzów świata w Berlinie w 1951 r. Startując w tej osadzie zdobył również w 1951 r. mistrzostwo Polski. Tytuły mistrza kraju wywalczył również w 1953 r. w czwórce ze sternikiem (Czesław Lorenc, Romuald Thomas, Zdzisław Adamik, Konstanty Teodorowicz, sternik Zdzisław Michalski) oraz w 1958 r. w dwójce bez sternika (Czesław Lorenc, Zdzisław Adamik). Mistrzowska osada dwójki bez sternika w finale mistrzostw Europy w Poznaniu w 1958 r. zajęła 6 miejsce. Za swoje osiągnięcia wioślarskie otrzymał tytuł Mistrza Sportu. Czesław Lorenc urodził się 14 kwietnia 1925 r. w Jaśle w rodzinie Ignacego z zawodu kolejarza oraz Zofii z Parysiów. W latach trzydziestych mieszkał z rodzicami w Mielcu i tam ukończył szkołę powszechną, a w latach 1938– –39 dwie klasy gimnazjalne. W czasie okupacji niemieckiej pracował na kolei w „Ostbahn” w Mielcu, uczestniczył w tajnym nauczaniu i zrobił małą maturę. Od 1943 r. należał do Armii Krajowej, w której pełnił funkcję łącznika. Przed wyzwoleniem, wraz z oddziałem AK „Hejnał”, walczył przez kilka tygodni w rejonie Mielca. W czerwcu w 1945 r. już po wyzwoleniu miasta zdał maturę w Liceum im. Stanisława Konarskiego w Mielcu, a w listopadzie tegoż roku został przyjęty na I rok studiów na Wydział Eleka po południu biegi albo inny mocny akcent siłowy. Widać, że trener ma coś sprawdzonego, w co wierzy, i my też w to wierzymy, więc teraz powtarza ten schemat. Mówisz o kwestiach medycznych. Jak wyglądają te przygotowania?

Wiadomo, że będziemy musieli się zaszczepić przed miejscowymi chorobami. W COMS-ie w Warszawie mieliśmy robione specjalistyczne badanie krwi, określono naszą odporność i obliczono, ile różnych szczepionek musimy przyjąć. Ta procedura już rusza.

tryczny Politechniki Gliwickiej. Studiował tam do 1947 r., kiedy to przeniósł się na Wydział Komunikacji (Oddział Lotniczy) Politechniki Krakowskiej (wówczas jeden z trzech Wydziałów Politechnicznych Akademii Górniczej w Krakowie). Studia ukończył w grudniu 1951 r. i uzyskał tytuł magistra nauk technicznych, inżyniera mechanika. Po rozpoczęciu studiów w Krakowie interesował się różnymi dyscyplinami sportu, najpierw został zawodnikiem sekcji kajakowej, a następnie wioślarskiej w krakowskim AZS, gdzie odniósł największe sukcesy sportowe Od młodości fascynowało go lotnictwo. Szkolenie przechodził w Aeroklubie Krakowskim w latach 1946–1947, gdzie zdobył licencję pilota szybowcowego I klasy (złota odznaka z dwoma diamentami). Następnie odbył szkolenie i zdobył licencję I klasy pilota samolotów turystycznych. Od 1948 r. kontynuował latanie jako pilot szybowcowy i samolotowy. W sumie wylatał 1003 godziny na 17 typach szybowców i 8 typach samolotów. W 1950 r. został członkiem Ligi Lotniczej. W 1964 r. został wybrany do Zarządu Aeroklubu Krakowskiego, w którym podjął się roli

Kwalifikacja do Rio wywalczona jest dla kraju, a nie na nazwisko. W tym roku będzie czuć większą wewnętrzną rywalizację?

Zawsze powtarzam, gdy ktoś mnie pyta o plany i cele na sezon, że zaczynamy walkę od eliminacji między sobą. Każda z nas musi przedstawić swój poziom indywidualny i wtedy trener decyduje, kto i gdzie pojedzie. Najpierw odbywa się eliminacja krajowa, a dopiero później będziemy wiedzieć co dalej. Czy czuć rywalizację? Zawsze rywalizujemy ze sobą, bo musimy między sobą ustalić jakąś hierarchię. Osobiście

(1925–2015) kronikarza powojennej historii krakowskiego Aeroklubu, odtworzył kronikę klubu i doprowadził ją do 1973 r. Oprócz swoich dwóch głównych pasji uprawiał narciarstwo zjazdowe oraz turystyczne, jazdę na rowerze i turystykę górską Od 1952 r. pracował w Biurze Projektów Nowej Huty „Biprostal”, a od 1956 r. jako starszy konstruktor w Biurze Konstrukcyjnym Aeroklubu PRL w Krakowie. W 1975 r. wyjechał do Kanady i tam w latach 1975–1979 pracował w firmie „Degremont” (oczyszczanie wody), a następnie aż do przejścia na emeryturę w 1993 r. w zakładach lotniczych Canadair-Bombardier jako instruktor systemu CADAM (projektowanie komputerowe) przy pierwszym samolocie pasażerskim Regional Jet. Swoje pasje społecznikowskie realizował w działalności środowiska polonijnego. Był członkiem zarządu Polskiej Fundacji Społeczno-Kulturalnej (Quebec), a od 1993 r. pracował jako wolontariusz w Bibliotece Polskiej im. Wandy Stachiewicz, będącej częścią Polskiego Instytutu Naukowego w Montrealu. Swoją bezinteresowną pracą wniósł znaczący wkład w rozwój tej największej polskiej placówki kulturalnej. Był też członkiem Komitetu Parafialnego Misji św. Wojciecha i Maksymiliana. Dobrze służył środowiskom polonijnym, swoją postawą wpajał miłość do Polski, do której tęsknił i chciał wrócić. Zgodnie z Jego ostatnią wolą prochy Jego powróciły do Polski. Ceremonia pogrzebowa odbyła się w Krakowie 14 grudnia 2015 r. w asyście sztandaru Politechniki Krakowskiej i sztandaru AZS Politechniki Krakowskiej oraz wioseł zawodników sekcji wioślarskiej krakowskiego AZS. Został pochowany na cmentarzu w Batowicach. Czesław Michalski podejdę do sprawy tak poważnie i tak profesjonalnie, jak co roku podchodzę. W kadrze seniorek od kilku lat nic się nie zmienia. Cały czas są te same nazwiska. Nie sądzę, żeby moja forma w tym roku szczególnie spadła, żebym się nie zmieściła w pierwszej piątce dziewczyn, które będą stanowiły kadrę narodową. Aczkolwiek różne rzeczy w sporcie się dzieją i zawsze musi być pokora. Jak na razie wszystko jest dobrze. Jest zdrowie, chęć, motywacja, chyba wszystko powinno się dobrze ułożyć. Tego sobie szczerze życzę w tym roku! Rozmawiał, foto Dawid Lis aps nr 01 2016 (332)


Akademicki sezon na półmetku W skrajnie zmiennych warunkach pogodowych przebiegały trzecie eliminacje AZS Winter Cup na zakopiańskiej Harendzie. Nikt nie zdominował stawki na tyle, by tryumfować w obu konkurencjach. Na najwyższym stopniu podium za zwycięstwo w gigancie stanęli Aleksandra Malinowska (UJ) i Szymon Mitan (AGH). Złote medale za slalom odebrali Karolina Klimek (ALK Warszawa) i Dominik Białobrzycki (AWF Katowice).

W

yjątkowo kapryśna zima paraliżuje narciarski biznes w całej Polsce. Nawet podhalańskie ośrodki, znane z doskonałego zarządzania i gospodarowania zasobami sztucznego śniegu, są bezradne wobec deszczu i wysokich temperatur. Harenda na dzień przed rywalizacją wyglądała dramatycznie. Wąski pasek białej brei nie zwiastował niczego dobrego. Jednak nagłe ochłodzenie 4 lutego i krótki opad śniegu sprawiły, że zawody odbywały się w warunkach zimowych. Wraz z pojawieniem się akademików na Harendzie skończyły się żarty. Pierwsze dwie eliminacje odbyły się na dość łatwych stokach, natomiast zakopiańska arena wymaga znacznie większych umiejętności technicznych. Do rozegrania giganta wykorzystano całą długość trasy, wobec czego zawodnicy musieli solidnie popracować przez 40 sekund. Już podczas oglądania trasy pod bramkami utworzyły się dość spore bandy ze świeżego śniegu, więc każda wycieczka poza optymalną linię przejazdu kończyła się dotkliwymi stratami czasowymi. Tradycyjnie rozpoczęły studentki. W stawce zabrakło trzech zawodniczek, które zdobywały medale w tej konkurencji podczas poprzednich eliminacji. Absencja Agnieszki Gąsienicy Gładczan, Anny Berezik (obie AWF Katowice) oraz Anny Wróbel (UJ) była doskonałą okazją dla ich rywalek plasujących się tuż za podium. Najlepszy czas pierwszego przejazdu uzyskała Karolina Klimek. Zakopianka ostatnio lepiej sprawowała się w slalomach, ale pokazała, że na „swoim” stoku nadal potrafi zaskoczyć. W drugim przejeździe „Kala” musiała jednak uznać wyższość Oli Malinowskiej, a zaliczka wypracowana w pierwszej próbie okazała się niewystarczająca. Obie nie kryły, że trudniejszy stok zdecydowanie im pasował: Wreszcie jest trochę stromiej i lepiej mi się jeździ. Jak mam się przyznać, to wolę takie górki. Miałam też lepszy numer niż ostatnio, ale i tak trzeba było walczyć do samego końca, a nogi piekły na dole – powiedziała z zadowoleniem złota medalistka. Reprezentantka ALK Warszawa również nie kryła radości z powrotu na wymagającą trasę: Lubię tu jeździć – jest stromo, jest fajnie.

www.azs.pl

Nie trzeba tyle pracować, tylko postawić narty na krawędź i jest super. Szansy na pierwszy medal w sezonie nie zmarnowała Katarzyna Ostrowska (Politechnika Warszawska). Po osiągnięciu sukcesu powiedziała: Jestem bardzo zadowolona ze swoich dzisiejszych przejazdów. Mam nadzieję, że wrócę do walki o medale i nie będzie to moja jedyna wizyta na podium. Pasjonującą walkę o zwycięstwo stoczyło dwóch zawodników, którzy mieli na koncie złote medale AZS Winter Cup za gigant. W pierwszym przejeździe najszybszy był Szymon Mitan. Mateusz Habrat (ALK Warszawa) rzucił się do odrabiania strat w drugim przejeździe, ale w przeciwieństwie do zmagań kobiet to jednak pierwsze starcie przesądziło o końcowym sukcesie. Radość Szymona była tym większa, że na mecie z sukcesu cieszył się jego tata i trener w jednej osobie. Spodziewałem się gorszych warunków, ale wyszło twarde spod śniegu i nie było tak źle. Po przejazdach innych zawodników utworzyły się „schody” przy bramkach, więc jazda wymagała sporo siły. Ale wycinałem wiraże, jakoś dotarłem i jestem bardzo szczęśliwy – powiedział uśmiechnięty zwycięzca. Skład na podium uzupełnił Dominik Białobrzycki (AWF Katowice), który ponownie pokonał nie tylko brata, ale całą stawkę bardzo dobrych zawodników. Wśród nich Antoniego Szczepanika (SGH Warszawa), który – podobnie jak Dominik – zamierza kontynuować pasmo sukcesów rozpoczęte przez starszego przedstawiciela rodziny. Tuż po oglądaniu trasy slalomu nieśmiało zaczął padać śnieg. Chwilę później te niewinne płatki przerodziły się w gęstą śnieżycę i w takich warunkach przyszło rywalizować zawodnikom w slalomie. W tym zimowym spektaklu dwie aktorki zagrały wyraźnie na wyższym poziomie niż pozostałe. Aleksandra Malinowska i Karolina Klimek stoczyły zacięty bój, w którym o zaledwie 0,07 s szybsza okazała się zawodniczka ALK Warszawa. Podzieliły się zatem sprawiedliwie najcenniejszymi medalami. Kwaśną minę miała na mecie Karolina Mrózek (ATH Bielsko-Biała), która musiała uznać wyższość Magdaleny Niewiadomej (UEK Kraków). „Mrózka” liczyła na medal, wszakże pamięta jeszcze slalomowe skręty, które wykonywała na Harendzie w 2009 r. podczas Pucharu Europy…

Slalom mężczyzn ponownie rozegrał się według niezwykle ciekawego scenariusza. Po pierwszym przejeździe prowadził Mateusz Habrat, który jako jedyny w stawce pokonał trasę w mniej niż 35 s. Tuż za nim rozgrywała się batalia o podium. Błysnął Kacper Dutka (AWF Katowice), któremu wyraźnie stok w Zakopanem odpowiadał bardziej niż w Kluszkowcach i Istebnej. Lekka, nienaganna techniczne jazda pozwoliła mu na zajęcie drugiej lokaty przed decydującym zjazdem. 0,07 s wolniejszy od niego był Dominik Białobrzycki, który miał wyraźną ochotę na jeszcze jeden medal. W drugim przejeździe nie brakowało dramaturgii. Najpierw Szymon Mitan (5. po pierwszym) zatrzymał się kilka bramek przed metą, ponieważ jedna ze złamanych tyczek leżała na trasie. Kolejnych trzech zawodników zachowało swoje pozycje i oczy wszystkich wpatrzone były w lidera, który wyraźnie nie oszczędzał się na slalomie. Niestety reprezentant Polski w skicrossie przesadził i na jednym ze skrętów nie był w stanie zmieścić się w torze. Tyczka wzięta między nogi wybiła go z rytmu i skończyło się na efektownym locie, zakończonym lądowaniem twarzą w śniegu. Wobec takiego obrotu sprawy pozostało tylko czekać na powtórzenie przejazdu przez zwycięzcę giganta. Szymon nie dał rady zmienić układu w pierwszej trójce i w ten sposób chyba wszyscy medaliści mieli powody do zadowolenia. Dominik po raz pierwszy wygrał zawody AZS Winter Cup, Kacper po raz pierwszy stanął na „pudle” (+0,84 s), a Maciej Góra (AWF Katowice) – jadąc po raz pierwszy slalom w Akademickim Pucharze Polski – wywalczył brąz (+1,68 s). Półmetek pucharowych zmagań to dobry czas na przypomnienie, że w Akademickim Pucharze Polski do wygrania jest samochód Audi A1. W przeciwieństwie do poprzednich lat szansę na kluczyki do auta będzie miało dziesięciu najlepszych zawodników z klasyfikacji, bez względu na płeć. Andrzej Bachleda-Curuś przygotował finałowy show, w którym będą oni walczyć w specjalnie wymyślonej formule. Wszystko rozstrzygnie się dzień przed rozpoczęciem Akademickich Mistrzostw Polski – 28 lutego w Zakopanem. Michał Szypliński


istebna

KLUSZKOWCE zakopane

Foto skifoto.pl

Akademicki Przegląd Sportowy 01/2016  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you