Issuu on Google+

Dolina

Dunajca Od Wisły do Tatr

Przez Powiśle Tarnowskie Pogórze Rożnowskie i Kotlinę Sądecką Zielone Przełomy Dunajca i Pieniny, oraz Podhale Dziedzictwo przyrody i kultury

Zamki, dwory, kościoły, muzea; punkty widokowe, miejsca, które trzeba zobaczyć –

Przewodnik dla automobilistów


Sławomir Kubisa

Dolina

Dunajca Od Wisły do Tatr

Przez Powiśle Tarnowskie Pogórze Rożnowskie i Kotlinę Sądecką Zielone Przełomy Dunajca i Pieniny, oraz Kotlinę Nowotarską Dziedzictwo przyrody i kultury

3


Koncepcja tras i tekst: Sławomir Kubisa Zdjęcia: niesygnowane kolorowe – Appen czarno białe – Narodowe Archiwum Cyfrowe, www.nac.gov.pl Opracowanie graficzne, kartografia: Szymon Kubisa Redakcja techniczna, korekta, skład: Appen Druk i oprawa: Grafmar Sp. z o.o. ul. Wiejska 43, 36-100 Kolbuszowa Dolna

„Dolina Dunajca” - Appen 2010 oraz „Dolina Białej” - Appen 2009 - to wydawnictwa z serii „Po drodze”. Planowane są kolejne wydawnictwa z tej serii, m.in. „Dolina Wisłoki” .

ISBN 978-83-926874-9-8 © Appen – multimedialna agencja wydawnicza Komorów 2010


Od autora Do Krościenka nad Dunajcem zostałem wysłany na kolonie letnie w wieku sześciu lat. Z tego pobytu, najbardziej w pamięci utkwiła mi drewniana zdobiona ciupaga nabyta w kiosku z pamiątkami. Potem były jeszcze wakacje w Poroninie i kąpiele w srebrzystej rzece przy tamie w Białym Dunajcu. Ale tak naprawdę Dunajec stał się moją rzeką od lat osiedemdziesiątych, kiedy zacząłem spędzać z rodziną niemal każde wakacje koło Jazowska. Poznając z roku na rok coraz lepiej kamieniste koryto rzeki oraz leśne drogi i ścieżki Obidzy i Brzyny coraz bardziej ulegałem naturalnemu urokowi tych gór. Wielką przyjemnością jest dla mnie sam przejazd samochodem od Starego Sącza przez Jazowsko, Tylmanową, Krościenko do przełęczy Snozka, gdzie otwiera się widok na Tatry obramowany zielonymi skłonami Spisza i błękitem Jeziora Czorsztyńskiego. Na tym, nie tak długim odcinku, zebrana jest przecież cała esencja polskich Karpat – duża górska rzeka z prawie naturalnym korytem, zmienne i mocno skontrastowane krajobrazy jej przełomów i wyjątkowo bogaty kontekst historyczny. Ten ostatni aspekt dotyczy całej doliny Dunajca, która odgrywała w dziejach Małopolski rolę wyjątkową, począwszy od historii świętego Świerada i świętej Kingi, po obronę linii Dunajca w Pierwszej i Drugiej Wojnie Światowej. Dlatego postanowiłem w tym roku sam poznać Dunajec od ujścia do źródeł, przemierzając wszystkie krainy geograficzne i historyczne jakie przecina rzeka i odwiedzając wiele miejsc godnych zobaczenia i polecenia. Jeśli macie czas i fantazję pojedźcie tą samą trasą przez dolinę i stwórzcie sobie własny jej obraz. Pokażcie dzieciom zamki nad wodami, odwiedźcie muzea i skanseny, nasyćcie oczy wyjątkowymi krajobrazami, poznajcie lepiej tę pierwszą z pośród górskich rzek w Polsce. Albo jadąc w góry, zróbcie sobie krótką przerwę w podróży by zbadać czy dziewiętnastowieczny artysta ludowy spod Tarnowa naprawdę szybował na skrzydłach własnego przemysłu z kościelnej wieży, by poznać tajemnicę zamku Tropsztyn, zachwycić się panoramą doliny Dunajca z Łazów Brzyńskich lub stanąć w podziwie przed kościółkiem w Dębnie. Lub jedźcie po prostu odrobinę wolniej i miejcie oczy szeroko otwarte, a co jakiś czas zaglądajcie do przewodnika. Niezapomniane wrażenia gwarantowane na całej trasie. Sławomir Kubisa, Komorów, listopad 2009

5


Spis treści Wstęp I Przez Wisłę Nowy Korczyn, Opatowiec II Powiśle Tarnowskie Wschód Ujście Jezuickie, Gręboszów, Zalipie, Żelichów, Otfinów, Żabno, Odporyszów III Powiśle Tarnowskie Zachód Biskupice Radłowskie, Radłów, Wierzchosławice, Łętowice, Wojnicz IV Fasolowa Dolina Zakliczyn, Lusławice, Stróże, Melsztyn, Domosławice, Biskupice Melsztyńskie, Czchów, Wytrzyszczka V Dunajcowe jeziora Promem przez Jezioro Czchowskie, Tropie, Rożnów, Gródek i Zbyszyce, Wielogłowy VI Kotlina Sądecka Nowy Sącz, Falkowa, Stary Sącz, Gołkowice, Podegrodzie, Świdnik VII Zielone Przełomy Dunajca Jazowsko, Łazy Brzyńskie, Maszkowice, Łącko, Wietrznice, Tylmanowa, Kłodne VIII Wokół Pienin Krościenko, Szczawnica, Szlachtowa i Jaworki, Droga Pienińska, Grywałd i Snozka, Czorsztyn, Przystań Kąty, Polana Sosny, Niedzica IX Przez Podhale do Tatr Frydman, Dębno, Harklowa, Łopuszna, Nowy Targ, Ludźmierz, Czarny Dunajec, Chochołów, Witów, Dolina Kościeliska, Dolina Małej Łąki

9 12 16 24 34 44 54 66 76 88


Nowy Korczyn

I

II D un aj

Żabno

ec

Kraków

i a Nadw Nizin

Wis ła

ślańska

III

Tarnów

Wojnicz

Po

ze

r gó

el Wi

ick

ie

Czchów

Zakliczyn

IV

spo

w

y

d

na a k c e

ą

K

o

li

S

VII

Gorce K

ot

l

Now

ot a r s k a

Nowy Targ

a in

VIII

Krościenko

IX

Witów Zakopane

Ta t r y

C

ie

Po

Wy

t

Beskid

ze

żk

ck

r

V

i ow

Pi

eniny

VI

Stary Sącz

Beskid Szczawnica

Nowy Sącz Beskid N iski

Sądec

ki


Wstęp - legenda Dunajca Dunajec jest w sercu większości z nas chyba od dziecka, jako wyobrażenie czystości i siły gór, jako nieodłączny element góralszczyzny i legend Podhala. Jako wspomnienie ze szkolnej wycieczki w Pieniny i spływu tratwami przez pieniński przełom. Dunajec wtopił się w naszą wspólną narodową tożsamość jako archetyp Górskiej Rzeki. Bo jeśli Wisłę nazywa się królową polskich rzek, to Dunajec jest z całą pewnością księciem. Tatry zapewniają mu zupełnie wyjątkowe, rzec można – arystokratyczne – pochodzenie i krystaliczną przejrzystość wód, przynajmniej w górnym biegu. Długa i kręta wędrówka przez Karpaty sprawia, że często bywa gwałtowny i porywczy, zawsze jednak pełen srebrzystego uroku. Rozpędzone wody zatrzymują się kilkakrotnie na odpoczynek tworząc malownicze jeziora w śródgórskiej scenerii. W połowie biegu rzeka przyjmuje do swego nurtu wody toczącego się z daleka Popradu, a na koniec zwalnia w słonecznej kotlinie, w której dojrzewa fasola i ostatecznie wydostaje się na płaskie równie nadwiślańskie, gdzie pomiędzy falującymi zbożami dołącza do niego Biała. To naprawdę wyjątkowa wśród polskich rzek, nie ma drugiej takiej, której bieg łączyłby tyle kontrastowych krain geograficznych i krajobrazów. Nie ma drugiej takiej, która rokrocznie przyciągałaby setki tysięcy turystów, oczarowanych widokami Pienin z płynącej przez bystry nurt tratwy. Ujęcie skalistego wąwozu w Pieninach ze szczytu Sokolicy, ze słynną sosenką na pierwszym planie, jest rodzajem dobra narodowego, podobnie jak obraz zamku w Niedzicy na tle Jeziora Czorsztyńskiego. Nie ma też drugiej takiej rzeki, z której biegiem splatałaby się tak mocno historia i piastowska i jagiellońska. Karpaty dawały zawsze solidne podparcie południowej granicy państwa, ale relacje polityczne i handlowe z Węgrami wymagały dróg przez nie prowadzących.

Najważniejszą z takich dróg, był szlak wiodący doliną Dunajca. Po intensywnej średniowiecznej kolonizacji tych ziem pozostały mury zamków rycerskich, klasztory i pustelnie, wsie zakładane w czasach Kazimierza Wielkiego i wcześniej oraz takie niezwykłe miasta jak Stary Sącz i Nowy Sącz. Zaś zupełnie wyjątkowym dziedzictwem tysiąclecia jest pustelnia św. Świerada w Tropiu nad Dunajcem, miejscu zwanym Bramą Sądecczyzny. Warto więc podróżując w góry, zatrzymywać się czasem i lepiej poznawać, czy wręcz odkrywać nad Dunajcem rzeczy, od których może czasem, jak to się stało z pewnymi turystami z Krakowa „opaść szczęka” (strona 46). Do tego właśnie nasz przewodnik zachęca, nie tyle rozwlekle opowiadając o tych miejscach, co je wskazując i budząc nimi zainteresowanie. Zobaczcie je sami, wybierając według własnego uznania zabytki, pejzaże czy ciekawostki. Ponieważ zaś przewodnik nie jest przeznaczony dla wodniaków ale dla turystów zmotoryzowanych, w pierwszym rzędzie tych, którzy doliną Dunajca podróżują z Polski centralnej w Tatry, Pieniny czy Beskidy, wybieramy odwrotny kierunek zwiedzania – od ujścia do źródeł. Nasza opowieść o rzece zaczyna się w miejscu z którego widać jak wody Dunajca wpadają do koryta Wisły ale wcale nie mieszają się z jej wodami. Kierując się na południe, a czasem na zachód, zmierzamy kolejno przez Nizinę Nadwiślańską, Pogórze Rożnowsko Ciężkowickie, Kotlinę Sądecką, przełom Dunajca pomiędzy Beskidem Wyspowym i Gorcami a Beskidem Sądeckim, Pieniny, Kotlinę Nowotarską i w końcu docieramy do Tatr, by w Dolinie Małej Łąki daremnie szukać jednego ze źródeł Dunajca, którego wody płyną ukryte w kamiennym dnie doliny. Ten zawód zrekompensują nam niewątpliwie bajkowe widoki w stronę Czerwonych Wierchów – szczególnie o poranku.

9


Informacje praktyczne Przewodnik ten jest drugim – po Dolinie Białej naszym wydawnictwem z serii Po drodze. Przeznaczony jest przede wszystkim dla turystów zmotoryzowanych, którzy podróżują ze środkowej Polski w Tatry, Pieniny, Gorce lub Beskid Sądecki. Prawie na pewno jakiś odcinek waszej trasy będzie prowadził doliną Dunajca. Chcemy zainteresować was mijaną okolicą, jej krajobrazami, historią i zabytkami oraz pokazać związek z nią wielu znanych powszechnie postaci – jak Wincenty Witos czy Ada Sari. Czasem wystarczy krótka półgodzinna przerwa w podróży, by odkryć coś nowego lub odświeżyć swoją pamięć. Większa część interesujących miejsc znajduje się na samej trasie wzdłuż Dunajca i jest łatwo osiągalna. W zaplanowaniu takich przerw w podróży pomocne będą mapki ilustrujące trasy kolejnych rozdziałów przewodnika. Część miejsc oznakowaliśmy współrzędnymi GPS, a inne dodatkowo uzupełniliśmy tekstowymi wskazówkami dojazdu czy szczegółowymi szkicami. Nie ma nigdy problemu z zatrzymaniem się na rynkach miasteczek, czy przy zabytkowych kościołach i dworach. Trudniej jest dotrzeć do niektórych pozostałości po zamkach (Melsztyn, Rożnów). W Nowym Sączu polecamy parking nad Kamienicą położony u podnóża Starego Miasta. Planując odwiedzenie muzeów należy zwrócić uwagę na godziny otwarcia (czy raczej dość wczesnego na ogół zamknięcia) oraz w pewnych przypadkach, konieczność wcześniejszego uzgodnienia wizyty. Dla gruntownego zwiedzania takich miejsc jak Nowy Sącz i Stary Sącz przydatne byłyby właściwie odrębne przewodniki czy plany, można o nie pytać w miejscowych biurach Informacji Turystycznej.

Informacja Turystyczna Zakliczyn Regionalne Centrum Turystyki i Dziedzictwa Kulturowego w Zakliczynie ul. Rynek 1, 32-840 Zakliczyn, e-mail: rctidk@poczta.onet.pl tel. 014 628 3330, 628 3331, fax. 014 628 3332 Czchów Informacja Turystyczna, Miejski Ośrodek Kultury Rynek 12, 32-860 Czchów Powiat: brzeski, Gmina: Czchów Tel.: 014 663 52 30, 014 663 52 32, Fax.: 014 663 52 31 mok@czchow.pl http://www.czchow.pl Nowy Sącz Centrum Informacji Turystycznej Nowy Sącz, ul. Ks. Skargi 2, tel./fax. 018 4435597, tel. 018 4442422 www.cit.com.pl www.nowy-sacz.info e-mail: cit@sarr.com.pl Stary Sącz Gminne Centrum Informacji Turystycznej Rynek 5, 33-340 Stary Sącz Powiat: nowosądecki, Gmina: Stary Sącz Tel.: 018 446 18 58 , Fax.: 018 446 18 58 gci@gci.stary.sacz.pl, http://www.gci.stary.sacz.pl Krościenko Informacja Turystyczna, Gminne Centrum Kultury Rynek 32, 34-450 Krościenko nad Dunajcem Powiat: nowotarski, Gmina: Krościenko nad Dunajcem Tel.: 018 262 33 04 gok@kroscienko.pl http://www.kroscienko.pl Nowy Targ Punkt Informacji Turystycznej Oddział PTTK Gorce, 34-400 Nowy Targ Rynek 1 (Ratusz) telefon: tel. 018 266-77-76 www.kpb.nowytarg.pl

10


Źródła W przewodniku wykorzystano następujące źródła: materiały drukowane „Pogórze Ciężkowickie i Rożnowskie”, Mapa Turystyczna, Compass, Kraków 2003, „Mapa Turystyczna Obszaru Lokalnej Grupy Działania, Pogórzańskiego Stowarzyszenia Rozwoju, Leader+”, Tuchów 2008, „Beskid Sądecki” mapa turystyczna, PPWK, Warszawa 1983, „Wójt z Wierzchosławic”, Andrzej Zakrzewski, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1984 rok, „Dolina Dunajca”, Lesław Bochenek, Krajowa Agencja Wydawnicza 1987, „Dom Gotycki w Nowym Sączu” Maria Teresa Maszczak, Muzeum Okręgowe w Nowym Sączu 2000, „Muzeum Pienińskie w Szczawnicy”, Muzeum Okręgowe w Nowym Saczu 1999, „Zamki i twierdze w Polsce” Ryszard Rogiński, IWZZ, Warszawa 1990, „Cuda Polski - Karpaty i Podkarpacie”, F.Antoni Ossendowski, reprint Libra, Rzeszów 2007, „Szkice historyczne XI wieku”, Tadeusz Wojciechowski, PIW, Warszawa 1970, „Polska, geografia atrakcji turystycznych”, Zygmunt Kruczek, Proksenia, Kraków 2009, „Komentarze do historii polskich działań obronnych 1939 roku”, Marian Porwit, Czytelnik, Warszawa 1987, „X Małopolskie Dni Dziedzictwa Kulturowego” Małopolski Instytut Kultury, Kraków 2007.

internet www.nowykorczyn.pl www.opatowiec.com.pl www.greboszow.intarnet.pl www.olesno.intarnet.pl www.zabno.pl www.radlow.pl www.wierzchoslawice.pl www.wojnicz.pl www.zakliczyn.pl www.czchow.pl www.grodek.sacz.pl www.sacz.pl www.stary.sacz.pl www.podegrodzie.pl www.lacko.pl

www.ochotnica.pl www.kroscienko.pl www.szczawnica.pl www.czorsztyn.pl www.lapszenizne.pl www.nowy.targ.pl www.muzeum.tarnow.pl www.muzeum.sacz.pl www.wikipedia.org www.wrotamalopolski.pl www.muzeumtatrzanskie.com.pl www.nac.gov.pl www.drewniana.malopolska.pl www.dziedzictwo.ekai.pl

„Geografia albo dokładne opisanie królestw Galicyi i Lodomeryi”, Ewaryst, Andrzej Kuropatnicki, Lwów 1858, –  Śląska Biblioteka Cyfrowa, www.sbc.org.pl „Sądecczyzna”, Szczęsny Morawski, Kraków 1863 –  Śląska Biblioteka Cyfrowa, www.sbc.org.pl „Dziennik podróży do Tatrów”, Seweryn Goszczyński, Petersburg 1853, – Polska Biblioteka Internetowa, www.pbi.edu.pl.

11 11


Poprzez Wisłę Nowy Korczyn [1] Opatowiec [2].

Ta krótka trasa prowadzi przez miejsca związane z Dunajcem w okolicy, w której jego wody łączą się z wodami Wisły. Niegdyś historyczny środek Małopolski, skrzyżowanie dróg handlowych, miejsce sejmów i sejmików szlacheckich. W XVIII wieku granica pomiędzy zaborami oddzieliła od siebie

ziemie po obu stronach Wisły i trochę tak zostało do dzisiaj. Niewielki prom w Opatowcu z rzadka przewozi ludzi i nieliczne pojazdy przez nurt dwu rzek. Bez pośpiechu, w nieco sennym równinnym krajobrazie zaczyna się nasza podróż do źródeł Dunajca.

1 Kocina

a Nid Stary Korczyn

Czarkowy

Nowy Korczyn

Krzczonów Borusowa Ksany Wi s ł

a

Samocice

Karsy Wola Gręboszowska

2

Opatowiec

un aj ec

12

trasa wycieczki

D

Piotrkowice

Ujście Jezuickie

Podlipie Gręboszów

Zalipie Wola Żelichowska


Nowy Korczyn – drugi po Krakowie Tratwy spławiane Dunajcem z gór, z samym drewnem bądź załadowane towarami, ze względu na nurt nie były w stanie dobić do lewego brzegu Wisły wcześniej niż w Nowym Korczynie. Dlatego podróż zaczynamy właśnie stąd. Nowy Korczyn to miejsce szczególne, skrzyżowanie szlaków wodnych i drogowych. Tu krzyżowały się też interesy królestwa i szlachty polskiej. Nowy Korczyn był lokowany nieopodal Starego Korczyna w 1258 roku z poparciem Bolesława Wstydliwego, który wspólnie z żoną Kingą ufundował tu rok wcześniej klasztor oo. franciszkanów. Miasto nad Nidą oraz Wisłą i Dunajcem, bo aż dotąd te dwie rzeki toczą oddzielne nurty, szybko rozwijało się dzięki handlowi, a od czasu, kiedy Kazimierz Wielki zbudował tutaj zamek królewski, zyskało również znaczenie polityczne. Za Jagiellonów często przebywał tu dwór, tu zjeżdżało się najpierw rycerstwo, a potem szlachta. Tu przyjmowano posłów i zajmowano się polityką. Nowy Korczyn stał się drugim po Krakowie ośrodkiem władzy królewskiej. Nowy Korczyn to również ważny punkt handlu zbożem na szlaku wiślanym, ze spichlerzami i własną miarą wagi, respektowaną w całej Polsce. Dunajcem spławiano natomiast do Nowego Korczyna drewno z lasów karpackich. Dopiero po przeniesieniu stolicy do Warszawy zmalała polityczna rola tego miejsca, a za nią też i rola handlowa.

W tutejszej szkole parafialnej uczył się przed pójściem do Akademii Krakowskiej Jan Długosz, którego ojciec pełnił w Nowym Korczynie funkcję starosty. Długosz został sekretarzem i zaufanym współpracownikiem biskupa krakowskiego Zbigniewa Oleśnickiego. Po jego śmierci służył Kazimierzowi Jagiellończykowi. Autor „Kronik sławnego królestwa polskiego” jest uznawany za ojca historiografii polskiej.

We wrześniu 1914 roku toczyły w tym rejonie walkę na froncie austriacko-rosyjskim Legiony Polskie. W Nowym Korczynie mieścił się sztab i kwatera Józefa Piłsudskiego. Przejeżdżając dzisiaj przez Nowy Korczyn nie sposób nie zwrócić uwagi na gotycko-renesansową bryłę kościoła pw. św. Trójcy, której widok, nawet przypadkowemu turyście, zdradza historyczną rolę tego miejsca. Warto również spojrzeć na klasztorne budynki pofranciszkańskie z 1257 roku, z gotyckim kościołem św. Stanisława. 13


Opatowiec Historia Opatowca sięga jedenastego wieku, kiedy powstała tu wieś, a następnie miasto należące do opactwa benedyktynów z Tyńca. Za czasów Bolesława Wstydliwego opaci założyli w nim klasztor dominikanów, po którym pamiątką jest kościół pw. św. Jakuba Starszego, wzniesiony pod koniec XV wieku na miejscu pierwszego kościoła pw. św. Jacka z 1283 roku. Świątynia została przebudowana w stylu barokowym w połowie XVII wieku. Kościół położony jest na skarpie wiślanej i rozciąga się przed nim płaska perspektywa Powiśla Tarnowskiego z przymglonym zarysem gór na dalekim południu. Otwarte wnętrze zaprasza do modlitwy. Świątynia ma wystrój barokowy z pozostawioną odrobiną surowości gotyku. W gorące lipcowe południe Opatowiec ma wygląd nieco senny. Odrobinę chłodu da się odnaleźć wśród drzew na plantach, dawnym rynku. Do przystani promu nietrudno jest trafić, zielona uliczka przecina w dół skarpę. Na brzegu niepozornej rzeki niespiesznie trwają prace remontowe jakiejś większej jednostki pływającej, sam prom czeka na drugim brzegu. – Był pan tu wczoraj? Pytanie zadaje mi mężczyzna czekający podobnie jak ja na prom, widząc aparat fotograficzny i zainteresowanie okolicą.

14

– Nie, nie byłem. – To może pan żałować. To był największy w Małopolsce pokaz koni. Jeźdźcy, pojazdy, popisy. Faktycznie, żałuję. Końskie jarmarki odbywają się tu, na nadwiślańskich błoniach, co roku w lipcu, zgodnie z wieloletnią tradycją i jest wtedy co oglądać. Są pokazy jeździeckie, konkurs zaprzęgów (powożenia bryczkami), a także popisowy występ Szwadronu Ułanów z Niepołomic. Przyjeżdżajcie do Opatowca na początku lipca!


Przeprawa przez Wisłę. I – albo – Dunajec... To nie jest wielka rzeka, to nie jest wielki prom. Zmieści dwa nieduże samochody i parę osób. Napędzany nurtem wody. Przy każdej zmianie kierunku kapitan tej jednostki przepina po prostu odwrotnie długość liny zaczepowej na „dziobie” i na „rufie” ustawiając burtę promu tak, aby prąd rzeki spychał go w odpowiednim kierunku. Na pozostawionej w tyle przystani w Opatowcu maleje sylwetka Legionisty na kamiennym cokole. „Józefowi Piłsudskiemu, w 80- tą rocznicę jego pierwszych bojów na Kielecczyźnie – Społeczeństwo, Opatowiec 25 IX 1994”. Tak brzmi dedykacja na pomniku spiżowej postaci wspartego na szabli wąsatego Legionisty.

Cennik: – osoba – 2 zł – samochód osobowy, ciągnik – 7 zł – samochód dostawczy, BUS – 9 zł – samochód ciężarowy – 16 zł

Podróż promem trwa kilka minut. W jej połowie z zaskoczeniem stwierdzam, że koryto Dunajca jest chyba szersze niż koryto Wisły. Czy na pewno Dunajec wpada do Wisły, a nie na odwrót? Z perspektywy promu, mijającego cypel ziemi rozdzielającej obydwa koryta, sprawa jest bardzo niejasna. Oczywiście trudno jest kwestionować istniejące realia ale aż kusi o pytanie, czy to nie była jakaś dziejowa intryga Wiślan? Musielibyśmy się pewnie uczyć całkiem innej historii ziem polskich, gdyby Sandomierz, Kazimierz i Warszawa, a także Gdańsk leżałyby nad Dunajcem. Zaś rolę stołecznego Krakowa odegrałby Tarnów... fot. www.opatowiec.com.pl

15


Powiśle Tarnowskie – Wschód Ujście Jezuickie [1] Gręboszów [2] Żelichów [3] Zalipie [4] Otfinów [5] Żabno [6] Odporyszów [7]. Na tych pokrytych łanami zbóż szerokich płaszczyznach obecność Dunajca jest trudno zauważalna, może za wyjątkiem znaków wskazujących liczne przeprawy promowe, no i oczywiście solidnych wałów przeciwpowodziowych. Żyzne ziemie i ciepły klimat sprawiły, że obszary te skolonizowano u samych początków państwa polskiego. Co nie znaczy wcale, że życie było tu łatwiejsze niż gdzie indziej – odwrotnie, co ćwierć, co pół wieku

katastrofalne powodzie Wisły lub Dunajca znosiły całkowicie wsie i folwarki i całą pracę trzeba było zaczynać od nowa. Przez stulecia obydwa brzegi Wisły należały do Małopolski. Potem na północnym brzegu stanęły posterunki rosyjskie a na południowym austriackie. W 1914 i 1915 roku obie armie spotkały się tu na linii Dunajca, o czym przypominają liczne cmentarze wojenne.

Wola Gręboszowska

Ujście

Opatowiec Jezuickie

Gręboszów 2

1

Podlipie

Wola Żelichowska

4 Zalipie

Żelichów

3 Pilcza Żelichowska

5 Otfinów

Wietrzychowice

Du

na

Gorzyce

jec Wielopole

Jadowniki Mokre

Przybysławice

Odporyszów

7

Żabno 6 trasa wycieczki

16

Biskupice Radłowskie Zabawa

1 km


Ujście Jezuickie Cicho tu i spokojnie, nikt nie czeka na prom na tym brzegu. Ujście Jezuickie to wieś. Zadbane drewniane domki pysznią się kwiatowymi ogródkami. Upał i cisza. To miejsce przypomina mi nieco wsie nad Biebrzą albo Bugiem, gdzie rządzi wciąż przyroda i jej rytm. Jest w tej spokojnej okolicy miejsce jeszcze bardziej spokojne – cmentarz wojenny z 1915 roku. Widziałem wiele takich cmentarzy, ale tu odnajduję coś nowego. Kiedy czytam nazwiska pochowanych tu żołnierzy, przypomina mi się przyjaciółka z Bośni, która dawno temu oprowadzała mnie po swoim rodzinnym Sarajewie. Jej dziadek zwierzył mi się porozumiewawczo – Poljak? A ja sam bio u Premyslu. Był w Przemyślu i pewnie przymierał głodem w czasie oblężenia, ale przeżył i wrócił do swoich. A Stefan Milosevic pozostał tu nad Dunajcem, wraz z wieloma kolegami z 31 batalionu strzelców polowych. To była daleka droga – z Chorwacji czy Bośni – aby umrzeć za obcego cesarza. Mieszkańcy Ujścia Jezuickiego w kolejnych pokoleniach mają w każdym razie sąsiadów o słowiańskich, choć nieco obco brzmiących nazwiskach – tablice nagrobkowe i krzyże patrzą wprost na podwórka najbliższych gospodarstw. Cmentarz wojenny nr 251 – Ujście Jezuickie, został zaprojektowany przez Jonanna Watzala i Emila Ladewiga. Jest ogrodzony z trzech stron betonowym murem, od strony drogi natomiast metalowym ogrodzeniem. Spoczywają na nim żołnierze austrowęgierscy (31 Batalion Strzelców Polowych, 16 Pułk Landwehry, 25 Pułk Landszturmu) i rosyjscy (77 Starooskolski Pułk Piechoty) polegli podczas I wojny światowej, w większości podczas ofensywy wojsk austro-węgierskich i niemieckich w maju 1915 roku, w trakcie której wyparto Rosjan całkowicie z Galicji. Dość niezwykły jest w tym przypadku fakt, że rosyjskie mogiły na cmentarzu w Ujściu Jezuickim nie są bezimienne jak na wielu innych cmentarzach.

Cmentarz, pozycja GPS: N: 50o 14’ 25,92’’ E: 20o 44’ 30,91’’

17


Ujście Jezuickie – opowieści flisackie „W Ujściu pojezuickiem, leżącej wiosczynie na wprost Opatowca, roiło się od rana niby w ulu od różnorodnej ludowiny. Mężczyźni z tobołkami na barczystych plecach żegnali się z żonami i dziatwą, która się wieszała u szyjek tatusiów, i rzewnie płakała. To flisacy, czyli oryle, wychodzili na flis, czyli na „ryzę”, Wisłą do Gdańska. Całą zimę siedziało to biedactwo w dusznej chacie, czekając wiosny jak dusznego zbawienia, toć nie dziw, że z radością wyrusza gromadka oryli na modrą Wisłę, bo wie, że i grosza co niebądź zarobi, i świata Bożego szmat zobaczy, a do tego któż z młodych chęci by nie miał? Aby groszy jak najwięcej przynieść, kobieciska przysposobiły im tobołki z żywobyciem czyli: „Ieguminę”. A więc kaszy jaglanej, krupek pencaku, ziemniaków, chleba co nie bądź, bryłkę masła, sereczek itp. ot, jak którą stać.” Ten fragment i następny pochodzą z powieści Jakuba Bojko, wydanej przez Macierz Polską w 1908 roku we Lwowie. Jest to autentyczna i barwna relacja z flisu Wisłą do Gdańska. Jakub Bojko był publicystą i pisarzem ludowym, współtwórcą Stronnictwa Ludowego w Galicji i wójtem Gręboszowa. „Kupiec, czyli „frochciarz” z Nowego Korczyna przyszedł nas pożegnać na drogę i częstował flisów obrzydliwą wódką, którą oryle zowią „odkładna”. Nareszcie, w imię Boże, wychynęliśmy na modrą Wisełkę, niby kaczki dzikie w szuwarze, a przed nami, niby jenerał „majster” czyli retman w malutkiej łódeczce z jednego drewna wyciosanej. Mój Boże dobry, ile ta rzeka spławiła majątku z Polski do morza, ile lasów, ile soli, popiołu, gipsu itp. Ile bogactw nią nie przepłynęło, póki kolei nie pobudowano, które zadały cios orylce! Retman ma w łódce spory pęk prętów chrustowych z liśćmi, którymi znaczy drogę dla tratew. Gdzie woda dobra, to tam wbija, czyli ryje kół w piasek, który się zwie: „zielony”, gdzie woda płytka czyli hak, tam kół ten złamie na wierzchu, a wtedy zwie się po prostu „załamany. Wisła począwszy od Opatowca, kręci się i wije niby wąż, toć trzeba się było dobrze krzątać, aby „nie uryć na ląda” czyli „nie wjechać na świnię”. Aby tego uniknąć muszą niebożęta oryle pracować dobrze „drygawkami”, a często przerzucać się forsownie od brzegu do brzegu, co się zowie „obalaniem” tratwy. 18

Czynność ta daje się we znaki najbardziej tym, co są na calu tratwy, nic też dziwnego, że każdy się stara dostać na głowę, a cala unika. Ale to wszystko furda dla oryla, jedzie sobie tratwą po tafli wiślanej trzymając w ręku drygawkę, niby kanonier lont zapalony przy armacie, a choćby ta i uwadził o hak, to nic mu nie szkodzi. Owszem rad z tego, bo mu więcej czasu podróż zabierze i więcej grosza zarobi. A po to przyszedł tutaj. Tu szukali tego zarobku od wieków krocie polskich chłopów na swych własnych statkach, pokąd ich nie wzięto w większe poddaństwo, omal rzecby można w niewolę, a potem pański towar spławiając. Za czasów Władysława IV, podając liczbę oryli na Wiśle z samego Mazowsza i z Sandomierskiego na przeszło 4000 luda.”

Drewno było podstawowym towarem wywozowym Gdańska w początkach jego rozwoju. Pod koniec XIV wieku w pomyślnych latach wywożono przez Gdańsk drewno w ilości przeszło 2 500 setek, każda po 120 desek. Drewno pochodzące z karczowanych lasów dorzecza Wisły posłużyło między innymi do budowy flot oceanicznych Anglii i Niderlandów.


Gręboszów Tu jeszcze nie ma wielu turystów. W tym zakątku powiatu dąbrowskiego, na płaskiej równinie, dojrzewa spokojnie zboże, a w rzadkich kępach lip pszczoły pracują nad miodem dla kilku okolicznych pszczelarzy. I tak jest od wieków – w pierwszych znanych średniowiecznych sporach granicznych w tych okolicach problem stanowią głównie barcie. Zwracają uwagę drewniane domy z dachami z czerwonej dachówki, dobrze zachowane i harmonizujące z tym tradycyjnym, wiejskim krajobrazem. Wszechobecny spokój to dobre określenie panującego tu klimatu. Urodzajne ziemie przyciągały uwagę gospodarzy, którymi najpierw byli benedyktyni z Tyńca, a fot. www.wojnicz.pl potem kolejno rody Burzyńskich, Dembińskich, Krasińskich, Wodzickich, Przerembskich i Załuskich. Ostatnią dziedziczką Gręboszowa, jeszcze w pierwszych latach obecnego stulecia, była wnuczka generała Józefa hr. Załuskiego. Jednym z dzierżawców był natomiast Rydel, krewny Lucjana Rydla, poety i pisarza. Świadkiem historii tego miejsca jest okazała świątynia barokowa, kościół pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, wybudowany w roku 1650, z fundacji ówczesnego dziedzica majątku Franciszka Dębińskiego, wojewody krakowskiego, starosty wielickiego i bocheńskiego. Inną pamiątką jest piękna figura przydrożna z rzeźbą św. Jana Nepomucena z 1761 roku, niedawno odrestaurowana i ustawiona przed Urzędem Gminy Gręboszów. W czasie zaborów tędy wiódł z Galicji szlak przemytu żywności i broni dla powstańców z Królestwa. Tu również trafiali uciekinierzy zza Wisły po powstańczych klęskach. Na komorze celnej w Ujściu Jezuickim Austriacy zaaresztowali jednego z dyktatorów powstania listopadowego generała Langiewicza. W Gręboszowie urodził się w 1898 roku, w rodzinie spokrewnionej z wójtem, Jakubem Bojko (patrz strona poprzednia) Henryk Sucharski,

legendarny dowódca obrony Westerplatte. Przed Szkołą Podstawową w Gręboszowie znajduje się jego pomnik, zaś w samej szkole mieści się Izba Pamięci poświęcona majorowi Sucharskiemu oraz Jakubowi Bojko, gdzie można oglądać związane z nimi pamiątki i dokumenty. By trafić stąd do Zalipia, należy kierować się na Wolę Żelichowską, na rozwidleniu dróg w lewo. Przed Wolą Żelichowską zwraca uwagę usypany przy samej drodze kopiec z obeliskiem grunwaldzkim opatrzony datami: 1410 – 1910. Kościół, pozycja GPS: N: 50o 14’ 38,58’’ E: 20o 46’ 37,32’’ 19


Zalipie malowane Cała ta okolica to istny raj dla miłośników tradycyjnego wiejskiego krajobrazu i budownictwa. Śpieszcie się, śpieszcie, bo kto wie, ile lat ten stan jeszcze przetrwa. Małe domki z czerwonymi dachami giną na ogół w gąszczu lip i bzów, a ich zdobione ganki są urocze tak po prostu. A w Zalipiu dodatkowo kwiatowy odjazd! Fantastyczne, kolorowe motywy kwiatowe na bielonych wapnem ścianach. Wzory, jakie gdzie indziej można znaleźć tylko na serwetach i obrusach, tu wciskają się na każdą dostępną jasną powierzchnię. Autentyczna sztuka ludowa rozkwitła w okolicy szczególnie pod mecenatem PRL, ale zainteresowanie nią, umiejętnie podtrzymywane, trwa do dzisiaj w formie nieustannego kwiatowego konkursu, a kolorowymi wzorami pokrywane są cembrowiny studni, wrota stodoły, psie budy i domowe sprzęty. Gdyby mieszkańcy innej wsi w Polsce zachowywali się w ten sposób, uznano by ich za dziwaków – ale przecież Zalipie ma od dawna światową licencję na kolorowe kwiaty i z zapałem z niej korzysta! Do rozsławionego przez lata Zalipia dojeżdżają więc autokary z wycieczkami i samochody osobowe z turystami, którzy potem krążą wolno po rozległym obszarze zabudowanym w dziwnie skomplikowany sposób i odkrywają coraz to nowe i coraz bardziej zaskakujące elementy kwiatowej dekoracji krajobrazu i zachodzą w głowę: dlaczego właśnie tutaj i tylko tutaj?

Dom Malarek w Zalipiu, pozycja GPS: N: 50o 14’ 15,03’’ E: 20o 51’ 35,83’’

20


Żelichów – wędrujący kościół Mieszkańcy Pleśnej na południe od Tarnowa, tuż przed wojną postawili nową murowaną świątynię, piękny neobarokowy kościół projektu Franciszka Mączeńskiego. Stary kościół drewniany z XVll wieku został rozebrany i przeniesiony tutaj do Żelichowa, gdzie dopiero potem utworzono oddzielną parafię. Pokryty gontem kościół zbudowany z drewna modrzewia i dębu zawiera w swoim wnętrzu wiele cennych zabytków, jak ołtarz szafkowy z XVI wieku przeniesiony tutaj z kościoła w Tymowej, czy barokowa ambona z XVIII wieku. Kościół został umieszczony na Małopolskim Szlaku Zabytków Architektury Drewnianej. Zabytkowy kościół znajduje się w pięknym stanie i zadbane jest jego całe otoczenie. W okolicy zauważyć można natomiast wiele opuszczonych zabudowań wiejskich zdobywanych szybko przez zieleń. Naprawdę nie ma zbyt wiele czasu na podziwianie tego, co tu jeszcze przetrwało jak urodziwy niegdyś dwór klasycystyczny z drugiej połowy XIX wieku w przysiółku niedalekiego Otfinowa o zagadkowej nazwie Diament. Niezauważalny z drogi, ukryty w sporym parku ze zdziczałym starodrzewiem, stoi wymagający gruntownego remontu dwór, zamieszkiwany przed wojną przez szlachecką rodzinę. Ma klasyczny czterokolumnowy portyk frontowy i charakterystyczną sześciokątną przybudówkę mieszczącą salonik i taras. Dwór jest być może wciąż do kupienia...

Diament

Żabno

Dwór Diament, pozycja GPS: N: 50o 11’ 39,96’’ E: 20o 48’ 22,33’’ 21


Żabno Pierwsze miasto na Dunajcowym szlaku. Około dwudziestu kilometrów od Opatowca, za Wisłą, to chyba typowe oczko średniowiecznej sieci urbanizacyjnej. Patrząc na mapę dochodzi się do wniosku, że w tym miejscu miasto musiało powstać. Najpewniej od samego początku istniała też jakaś forma stałej przeprawy przez Dunajec. Jeśli chodzi o daty, to wiadome jest, że dokument wydany przez Królową Jadwigę, 26 stycznia 1385 roku potwierdza na prośbę Spytka z Melsztyna prawo magdeburskie dla miasta Żabna. A może nie była to tak naprawdę prośba samego Leliwity ale jego żony – Eżbiety Węgierki, córki wielkorządcy Siedmiogrodu, która była jedną z dwórek Królowej Jadwigi? Z Leliwitami spotkamy się jeszcze nieraz w dolinie Dunajca, co zaś do Żabna, to proponuję usiąść na chwilę na ławeczce pod lipami, naprzeciw budynku straży pożarnej, skąd podziwiać można nie tylko zielone planty w miejscu dawnego rynku, ale też niezły kawałek architektury, jaki harmonijnie tworzą – barokowy kościół pw. Zesłania Ducha Świętego oraz dziewiętnastowieczny budynek ratusza miejskiego, w którym obecnie mieści się szkoła.

22

Osiemnastowieczny autor kwituje krótko: „Miasto dziedziczne hrabi Michała Stadnickiego, sławne tu bywały jarmarki, które przeniesiono do Dąbrowy.” Miasto, któremu historia nie oszczędziła pożarów, epidemii, najazdów, zostało nagrodzone w XIX wieku dobrym burmistrzem, a rozglądając się dookoła można stwierdzić, że dobra passa trwa nadal.


Odporyszów – legenda Jana Wnęka Do Odporyszowa ciągnie mnie dziewiętnastowieczna zagadka lotu szybowcowego Jana Wnęka. Cieśla, rzeźbiarz samouk, realizujący dla miejscowego proboszcza ambitny plan stworzenia w Odporyszowie Małej Jerozolimy z 52 kaplicami, wykonał w latach 1850 – 1869 blisko pół tysiąca rzeźb i wzniósł się na wyżyny artystycznego profesjonalizmu, jednak jego główną pasją była podobno ambicja dorównania ptakom. Miejscowość jest położona bardzo malowniczo na skraju niewielkiej wysoczyzny przy dolinie Dunajca. Wolno stojąca wieża barokowego kościoła widoczna jest dobrze z daleka. Prowadzi do celu pielgrzymów. Sanktuarium odporyszowskie jest bowiem znanym miejscem kultu maryjnego w regionie tarnowskim. Tutaj corocznie we wrześniu przybywają tysiące pielgrzymów z całego Powiśla Dąbrowskiego, by modlić się przed cudownym obrazem koronowanej Matki Boskiej Odporyszowskiej. W Zielone Świątki w czerwcu 1866 roku licznie zgromadzony tłum pielgrzymów musiał z zapartym tchem śledzić skok śmiałka z 45-metrowej wieży i udany lot ślizgowy o długości około 2 kilometrów. Potem były jeszcze kolejne loty i ten ostatni, zakończony śmiertelnym upadkiem w 1869 roku. Fascynujące i niepokojące. Co jest w tej historii prawdą, a co legendą? Gdy porówna się udokumentowane próby szybowcowe inżyniera Lilenthala, czy nawet amatora Tańskiego, zupełnie nieprawdopodobnie wygląda dystans pierwszego lotu odporyszowskiego Ikara, choć z drugiej strony, jeśli naprawdę miał odwagę na skok z takiej wysokości? Czy chodzi zatem o medialny fakt odpustowy, czy o niewiarygodną siłę wiary we własny talent naśladowania ptaków? Nie zachowały się żadne części ani nawet oryginalne rysunki aparatu latającego, model eksponowany w Muzeum Etnograficznym w Krakowie stanowi współczesne i raczej artystyczne wyobrażenie „Lotu”.

fot. www.wojnicz.pl

Jedno jest pewne. Patrząc na rzeźbę Marii Lamentującej wiem, że Jan Wnęk był prawdziwym geniuszem. Może nie powinien był jednak wchodzić w odpust na wieżę kościoła i ginąć w wieku czterdziestu lat. Zobaczcie koniecznie jego rzeźby!

Muzeum Jana Wnęka Zwiedzanie Muzeum im. Jana Wnęka w Odporyszowie możliwe jest po wcześniejszym kontakcie telefonicznym z parafią Matki Boskiej Zwycięskiej – ks. Kustoszem Aleksandrem Bandurą, pod numerem telefonicznym: 014 645 69 84

23


Powiśle Tarnowskie – Zachód Żabno – Biskupice Radłowskie [1] Radłów [2] Wierzchosławice [3] Łętowice [4] Wojnicz [5]. Marcinkowice

Biskupice Radłowskie

Żabno

1 Du

Radłów

2

na

Niedomice

jec

Łęka Siedlecka

Bobrowniki Małe

Niwka

Witosówka

3 Trasa prowadzi od Żabna przez most na Dunajcu na jego zachodni brzeg i dalej biegnie niemal prosto na południe, aż do przecięcia drogi krajowej nr 4, Kraków – Przemyśl. Coraz gęstsza zabudowa, coraz większy ruch i coraz bardziej widoczne zachodnie dzielnice Tarnowa.

Gosławice

Wierzchosławice

Ostrów

Bogumiłowice

Łętowice Zbylichowska Góra

4 Dębina Łętowska

5

Mikołajowice Zgłobice

Zakrzów

Wojnicz trasa wycieczki

24 1 km

To prawdziwy Zachód, dawne dominium biskupów krakowskich z centrum w Radłowie, który bardziej przypomina dobrze zagospodarowane wsie dolnośląskie, niż te mijane wcześniej po wschodniej stronie Dunajca. W Wierzchosławicach natomiast pamiątki z nie tak odległych epok, bardzo wyraziste świadectwo odrodzenia chłopstwa polskiego na początku dwudziestego wieku – równoczesne z odrodzeniem Państwa. Na koniec Wojnicz, niewielkie miasteczko z charakterem, na skrzyżowaniu głównych dróg.

Jast

trasa wycieczki


Biskupice Radłowskie – inspiracje Kierując się z Żabna do przeprawy przez Dunajec zauważam, tuż przed mostem na szerokiej płaskiej równinie, kępę drzew otoczoną niskim kamiennym murkiem w formie balustrady. A właściwie dwie – jedna po prawej stronie, bliżej drogi i druga po przeciwnej stronie, w pewnym oddaleniu, na tle horyzontu poprzecinanego we wszystkie strony liniami wysokiego napięcia. To cmentarze wojenne z 1915 roku – ten bliższy to Nr 258, zaś dalszy Nr 257. Oba projektowane przez Hansa Watzala, austriackiego artystę rzeźbiarza. Na pierwszym już z daleka zwraca uwagę masywny jedenastometrowy obelisk o sylwetce przypominającej rakietę V2. Zostali tu pochowani żołnierze wielu narodowości, obu armii. Na drugim cmentarzu zaś leżą bezimienni żołnierze armii rosyjskiej, z 17 Archangielskiego Pułku Piechoty, daleko od domów, zapomniani. A po drugiej stronie Dunajca, już za Biskupicami stoi na łące, niedaleko drogi, słynny biskupi słup graniczny, postawiony przez Kardynała Zbigniewa Oleśnickiego w 1450 roku, dla ostatecznego zakończenia sporów granicznych, w które wplątywały posiadłości biskupie sąsiadujące od zachodu wsie Zabawa i Zdrochec. Wykonany z wapienia pińczowskiego w formie graniastosłupa, z ozdobnym daszkiem i czterema płaskorzeźbami, jest najstarszym w Polsce i najlepiej zachowanym zabytkiem tego typu. Patrząc na oba obeliski, ten z piętnastego wieku i ten z dwudziestego, trudno oprzeć się podejrzeniom o pewną inspirację. Różna skala, różny materiał, różne powody – ale jakże podobne proporcje!

Słup graniczny, pozycja GPS: N: 50o 7’ 2,1’’ E: 20o 50’ 25,45’’

25


Biskupice Radłowskie – bitwa o przeprawę Przy wjeździe do Biskupic, na przyczółku nieistniejącego mostu, stoi pomnik upamiętniający miejsce krwawej bitwy, jaką 7 i 8 września 1939 roku stoczyły tu z Niemcami jednostki polskie osłaniając przeprawę przez Dunajec grupy operacyjnej generała Boruty-Spiechowicza. Niemieckie czołgi osiągnęły 7 września rejon Tarnowa, skąd posuwając się na północ wzdłuż Dunajca, dążyły do przedostania się na tyły polskich oddziałów, przeprawiających się właśnie przez rzekę. Polacy, choć w odwrocie, odgryźli się w kontratakach dotkliwie. Walczyli Podhalańczycy przy wsparciu dywizjonu artylerii lekkiej. „Polacy z pogardą śmierci bronią przedmościa Biskupice – Radłów. Ich armaty przeciwpancerne trafiają w nasze czołgi z najbliższej odległości. Ich piechurzy wrzucają w otwory czołgów granaty ręczne oraz wskakują nawet na czołgi z wiązkami granatów w ręku... „ – to relacja niemieckiego uczestnika tych walk, Franza Josepha Starussa, polityka, przewodniczącego CSU w Bawarii. „Czołg dowódcy został trafiony trzykrotnie i dowódca batalionu oraz jego załoga są zabici. Także dowódcy kompanii 6. i 8. oraz adiutant batalionu są ranni. Kiedy amunicja zaczynała się kończyć, czołgi musiały wycofać się na drogę Radłów – Biskupice. Czołgi utworzyły obronnego jeża i zaczekały na wycofującą się spod Biskupic piechotę. Grupa bojowa straciła 51 poległych, 18 zaginionych, 93 rannych, 21 czołgów i 2 czołgi dowodzenia zostało zniszczonych”. Straty Polaków były znacznie większe. Ostatni polscy obrońcy zginęli w budynku szkoły w Radłowie, skąd skutecznie ryglowali ogniem karabinów maszynowych dojazd do przeprawy. Nie skorzystali z powtarzanych wezwań do kapitulacji. Jednak duża część grupy operacyjnej zdołała się przeprawić przez Dunajec i kontynuowała odejście na wschód na linię Sanu. Relacje z wojny obronnej 1939 roku, prowadzonej w Karpatach i na ich przedpolu, mówią wiele o nocnych odwrotach, a rzadziej o walkach. Dlatego miejsce tej bitwy i męstwo jej uczestników warto oznaczyć i uhonorować dobitniej niż obecnie.

26

W ostatnim czasie przypomniane zostało miejsce innego ważnego w historii II Wojny Światowej zdarzenia, Operacji Most III. W nocy z 25 na 26 lipca 1944 roku samolot C-47 Dakota wyleciał z Brindisi we Włoszech na przygotowane przez AK lądowisko o kryptonimie „Motyl” położone w pasie łąk pomiędzy miejscowościami Wał Ruda a Jadowniki Mokre na północny zachód od Radłowa. Oprócz przerzutu kurierów Rządu RP misją tego lotu było zabranie zdobytych przez AK części rakiet V-2 i ich dokumentacji wykonanych przez polskich naukowców. W 65 -tą rocznicę tego wydarzenia, w lecie 2009 roku, odsłonięta została w rejonie lądowiska tablica pamiątkowa.


Radłów Radło to stosowane od neolitu do XII wieku na ziemiach polskich proste narzędzie rolnicze z drewna służące do spulchniania gleby, zastąpione przez sochę, a ostatecznie przez pług. Gospodarka rolna na tym miejscu musiała zatem rozpocząć się naprawdę dawno, co potwierdza data powstania parafii – 1080 roku. Czyżby Radłów był jedną z pierwszych wsi w Polsce? Przez stulecia tutejszymi gospodarzami byli biskupi krakowscy z nadania księcia Henryka Brodatego, a ziemia na której karczowali lasy i zakładali osady, rozciągała się od Raby do Dunajca i Wisły. We wsi pozostały do dzisiaj ślady po wielkim folwarku, o którym pisał już Długosz. A na miejscu gdzie biskupi od XIV wieku budowali swoje coraz bardziej okazałe siedziby, stoi obecnie klasycystyczny pałac murowany rodziny Dolańskich z 1830 roku. W pięknie odnowionym budynku ma swoją siedzibę od 1945 roku Liceum Ogólnokształcące, z którego wyszedł między innymi przyszły nuncjusz apostolski ksiądz Józef Kowalczyk. Najcenniejszym jednak zabytkiem Radłowa jest kościół pw. św. Jana Chrzciciela, wzniesiony w 1337 roku z fundacji biskupa krakowskiego Jana Grota. W późniejszych wiekach wielokrotnie przebudowywany, a w 1915 roku poważnie zniszczony ostrzałem artyleryjskim. Odbudowany po wojnie i przekonstruowany według projektu Karola Stryjeńskiego, zachował swój gotycki charakter i wiele elementów architektonicznych pierwotnej świątyni. Na ścianie przedsionka wmurowany został kamienny tympanon z 1337 roku, z płaskorzeźbami postaci św. Jana Chrzciciela, biskupa Grota, fundatora świątyni ofiarującego patronowi model kościoła oraz św. Stanisława. Wystrój wnętrza pochodzi główne z XX wieku, bowiem w 1915 roku zostało ono doszczętnie wypalone.

27


Wierzchosławice – kolebka ruchu ludowego Z Radłowa do Wierzchosławic jest tylko osiem kilometrów. Tylko osiem kilometrów pomiędzy średniowiecznym latyfundium a Domem Ludowym zbudowanym przez organizacje chłopskie w 1924 roku, jakby nieco na wzór pańskiej rezydencji. A gdzieś na tej drodze brak odpowiedzialności społecznej wielkich właścicieli ziemskich i wyzysk coraz tańszej siły roboczej, nędza i ciemnota chłopstwa, pojedyncze zrywy solidarności klasowej i narodowej. I dopiero uwłaszczenie z rąk zaborców w końcu XIX wieku pozwoliło chłopstwu polskiemu na stopniowe zdobycie należytej pozycji w społeczeństwie i narodzie. Wierzchosławice, skąd pochodził Wincenty Witos, trzykrotny premier Rzeczypospolitej, stały się w okresie międzywojennym miejscem dorocznych zgromadzeń przedstawicieli ruchu ludowego z całej Polski. W 1925 roku z wielkim rozmachem uczczono tu Władysława Reymonta, noblistę, który bohaterami swojej wielkiej literackiej epopei na miarę nagrody Nobla uczynił właśnie chłopów z przełomu wieków. Natomiast w roku 1935 chłopi uhonorowali 25lecie pracy parlamentarnej swojego przywódcy: „...Jak się dowiedziałem, jeszcze jesienią 1932 roku zawiązał się w Krakowie komitet (...) który, o ile wiem, wcale się nie zmęczył, gdyż poza wysłaniem okólnika do organizacji powiatowych stronnictwa i umieszczeniem niewielkiej wzmianki w „Piaście”, prawie nic nie robił. Miałem też dużą obawę, że zamiast mnie uczcić, raczej skompromitują. Na szczęście omyliłem się. Według bezstronnych obliczeń na dzień wyznaczony przybyło do Wierzchosławic przeszło 60 tysięcy ludzi. Wielu uczestników przeszło ponad 100 kilometrów drogi. Znaczną część zawróciła policja z różnych błahych powodów. Pomiędzy uczestnikami było też sporo kobiet i starców, którzy tę drogę przeszli o suchym kawałku chleba i bosymi nogami...” Dom Ludowy, pozycja GPS: N: 50o 1’ 12,93’’ E: 20o 51’ 11,17’’

28


Wierzchosławice – dom Witosa, muzeum Zagroda bogatego chłopa z pierwszej połowy XX wieku, dobrze zachowane drewniane budynki przywodzą na myśl fragment skansenu. Ale to nie tak, już pierwszy rzut oka na zgromadzone w pierwszej sali fotografie przekonuje, że to dość skromne w końcu miejsce życia i pracy postaci wyjątkowej i niezwykłej. Pochodzący z biedoty wiejskiej Witos, swoją wielką siłą ducha i umysłu już jako młody chłopak dążył do tego, by dorównać innym we wsi. Ale ta siła i ten umysł zaprowadziły go znacznie dalej, do pierwszych stanowisk w odrodzonej Rzeczpospolitej. Stał się nie tylko politykiem, ale i przede wszystkim, wzorcem nowoczesnego włościanina polskiego – dobrze wyposażonego i dobrze zorganizowanego rolnika, z otwartym umysłem i świadomością współodpowiedzialności, nie tylko za tych co żyją z ziemi, ale za całe państwo. Bo sam był oddany tym dwu ideom jednocześnie – chłopstwu i Polsce. Choć losy Witosa przed samą wojną i w jej trakcie były dramatyczne, ruch samoorganizowania się coraz bardziej świadomych chłopów polskich rozwinął się na tyle, że gdy po 1945 roku komuniści zniszczyli ziemiaństwo polskie zastraszyli zglajszlachtowanych mieszkańców miast, to właśnie wieś broniąca ziemi przed upaństwowieniem dawała ostoję tradycyjnej religijnej polskości, w której wiece chłopskie zamieniły się w procesje kościelne. Wnętrze domu mieszkalnego zaskakuje. Najpierw przestronnością i funkcjonalnością, a potem jakimś niezwykłym ciepłem. Ma się wrażenie, że gospodarze opuścili go całkiem niedawno. Jest to rzeczywiście oryginalny wystrój tego wnętrza, zapewne z okresu lat czterdziestych. W sieni na wieszaku wisi laska Gospodarza, a pod wieszakiem stoją jego oficerki. W kuchni wszystko gotowe do przygotowania obiadu.

Od muzeum znaki kierują do rodzinnego domu Witosa, niecały kilometr dalej. Pięknie zachowana teraz urocza, kiedyś po prostu mała i biedna, chałupa z 1840 roku, w której urodził się przyszły premier. Arystokrata wśród chłopów i chłop wśród rządzących.

Dom Witosa, pozycja GPS: N: 50o 2’ 23,85’’ E: 20o 51’ 9,34’’ 29


Wojnicz – dwór i pałac Pierwsze wzmianki o miejscowości Łętowice, nieco na północ od samego Wojnicza, pochodzą z pierwszej połowy XIII wieku (1224 r.). Wieś występowała wtedy (aż do końca XV wieku) pod nazwą Lyanthkowycze. W 2006 roku odkryto tu groby wschodniogermańskiego plemienia Wandali, co może świadczyć o tym, że osadnictwo w tej okolicy rozpoczęło się już na początku naszej ery. Pod koniec XV wieku dobra łętowickie przeszły w ręce biskupa krakowskiego kardynała Fryderyka Jagiellończyka, który wcielił je do klucza radłowskiego. Zabudowania dworskie w Łętowicach stały na pagórku nad wsią. W roku 1645 budynki były w dobrym stanie. Nowy dworek wystawiony w roku 1738 obejmował: sień, izbę starosty z piecem ogrzewającym dwie izby, alkierz, komorę i spiżarnię. Obecnie podziwiać można na tym miejscu murowany dwór z pierwszej połowy XIX wieku. Widoczny z drogi, lśni piękną nową elewacją wśród drzew stanowiących pozostałości parku. Ma dość masywną, klasycystyczną sylwetkę z dwufilarowym portykiem od frontu i spłaszczonym czterospadowym dachem. Elewacje o podziałach ramowych posiadają pilastry na narożnikach oraz szereg półkolistych okienek w strefie gzymsu wieńczącego. Dworu, otoczonego zadbanymi trawnikami, strzeże figura świętego Floriana, stojąca przy drodze. Do bardziej egzotycznej opieki odwoływał się pałac rodziny Dąmbskich, dziedzicznych starostów Wojnicza, wzniesiony w XIX wieku, w stylu neogotyku angielskiego, stojący w obszernym parku na południe od wojnickiego rynku, przy drodze na Zakliczyn. W murze jego portyku znajduje się wykuty w kamieniu znak prawdopodobnie chińskiego pisma. Tybetańskie duchy nie sprawują jednak na taką odległość skutecznej ochrony i pałac – choć z daleka wygląda imponująco arystokratycznie, z bliska nie zachwyca ukazując stan wymagający naprawy. 30

fot. www.wojnicz.pl

Odnowiona, tak bogata w oryginalne detale architektury i pięknie położona budowla, byłaby chlubą Wojnicza i piękną stylową pamiątką związków miasta z wielkimi rodami Rzeczypospolitej. Od kiedy w drugiej połowie XIV wieku Wojnicz stał się siedzibą powiatu ziemskiego, godność kasztelana–starosty dzierżyli kolejno Leliwici, Tęczyńscy, Oleśniccy, Ossolińscy, Firlejowie, Wielopolscy, Lanckorońscy i Stadniccy, a ostatecznie w XIX wieku Dąmbscy. Pałac, pozycja GPS: N: 49o 59’ 39,87’’ E: 20o 50’ 39,36’’


Wojnicz – rynek Położony w Dolinie Dunajca, u samego podnóża Karpat, Wojnicz był przez stulecia miejscem, w którym szlak z Podola krzyżował się ze szlakiem węgierskim zza Karpat. Właściwie jest tak do dzisiaj, wojnicki rynek to miejsce na co dzień bardzo ruchliwe, choć droga Kraków – Tarnów od niedawna biegnie obwodnicą miasta.

wojnickim rynku.

Już w X wieku istniał tu gród piastowski, po którym pamiątkę stanowią wały ziemne nad  dawnym  korytem  Dunajca. W roku 1239 w Wojniczu odbyły się zrękowiny pięcioletniej księżniczki węgierskiej Kunegundy z trzynastoletnim księciem Bolesławem. Mówi o tym tablica pamiątkowa wmurowana w ścianę kamienicy przy

Pod Wojniczem rozegrała się w 1655 roku bitwa pomiędzy oddziałami Gustawa Adolfa a wojskami wiernymi Janowi Kazimierzowi, w której jazda polska nie była w stanie pokonać dragonów szwedzkich. Kilka lat później wojska Rakoczego spaliły miasto, co powtórzyli Szwedzi na początku osiemnastego wieku. Dopiero w końcu XIX wieku zaczęła poprawiać się zdecydowanie kondycja Wojnicza, jednak liczba jego ludności rosła tak wolno, że w 1933 roku

utracił on prawa miejskie, które odzyskał dopiero w roku 2007, zaczynając swoją historię tworzyć jakby na nowo. Przy okazji tego wydarzenia, na rynku, przy posągu Świętego Floriana pilnującego Wojnicza przed pożarem, zakopano dla następnych pokoleń kapsułę czasu z dokumentami ilustrującymi życie miasta w 2007 roku.

31


Wojnickie kościoły Kościół pw. świętego Leonarda szczęśliwie przetrwał kolejne wojenne pożogi i stoi do dziś, zadziwiająco nienaruszony, przy dawnym trakcie tarnowskim, zaledwie kilkadziesiąt metrów na wschód od wojnickiego rynku, spokojny, osłonięty bujną zielenią, a wejście do niego prowadzi z małego zaułka. Ta budowla powstała w XVII wieku, ale pierwsza wzmianka o kościele na tym miejscu pochodzi z 1460 roku. Niewielkie i wysoko usytuowane okienka specyficznie oświetlają wnętrze kościoła i renesansowe obrazy w ołtarzu głównym. Dzwon z 1655 roku odlany został przez ludwisarza Baltazara Heroldta z Bratysławy. Przed kościołem zwraca uwagę kamienna figura Najświętszej Marii Panny z 1889 roku. Natomiast na południe od rynku, przy drodze na Zakliczyn i Nowy Sącz, na nieznacznym wyniesieniu bieleje dostojna kolegiata. Pochodząca w swych oryginalnych fragmentach z XV wieku, ale po wielu kolejnych zniszczeniach, odbudowach i rozbudowach zawiera style wszystkich chyba możliwych epok od gotyku zaczynając. O niej to wspominał geograf XVIII-wieczny przy okazji opisu Wojnicza: „Miasto powiatowe i tytularne, kasztelanii wojnickiej w senacie polskim, tu arcy wspaniałą kolegiatę pięknie i ozdobnie wymurował proboszcz kolegiaty tutejszej śp. Jan Duwall, nominat biskup tarnowski i ofycyiał wprzód generalny. Gdy się powrócił z niewoli rosyjskiej z Kaługi, JO, xiążę siewierski, Kajetan Ignacy Sołtyk, biskup krakowski, pan nieśmiertelnej godzien sławy, osobiście ten kościół konsekrował przy niezliczonym gminie państwa, duchowieństwa, z miast i ze wsiów ludu, którzy ukochanego swego witali pasterza”. Przy kościele pw. świętego Wawrzyńca stoi niezwykła potężna dzwonnica z 1663 roku o naprawdę archaicznym wyglądzie. Cała drewniana, konstrukcji słupowej, szalowana, o ścianach zwężających się ku górze, z nadwieszoną izbicą, nakryta 32

Kościół, pozycja GPS: N: 49o 57’ 29,00’’ E: 20o 50’ 29,36’’

gontowym dachem namiotowym. Jej obecny stan jest wynikiem remontu jakiemu poddana została niedawno. Odnowiono nie tylko poszycie wieży ale i jej konstrukcję, a nawet fundament przywracając w ten sposób pełną funkcjonalność, a także godny wygląd. Kościół, pozycja GPS: N: 49o 57’ 22,18’’ E: 20o 50’ 10,9’’


Wielka Wieś – szlacheckie włości Wyjeżdżając z Wojnicza na południe drogą 975 mija się najpierw miejscowość Wielka Wieś, a za nią zaczynają się wzgórza obramowujące dolinę Dunajca. Najwyższe wzniesienie po prawej stronie doliny to Panieńska Góra, miejsce gdzie stał kiedyś średniowieczny zamek rycerski Trzewlin. Ród Białoniów, herbu Rawicz rozpoczął jego budowę w XIV wieku. Istnieje pisemna wzmianka o Mszczuju z Trzewlina. W XV wieku zamek Trzewlin przeszedł w ręce Wielowieyskich herbu Półkozic, zaś w XVII wieku popadł w ruinę i został rozebrany przez mieszczan z Wojnicza. Obecnie zachowały się jedynie ślady suchej fosy oraz niewielkie fragmenty murów. Dobrze widoczny jest na szczycie Panieńskiej Góry monumentalny Krzyż Jubileuszowy, wzniesiony w 2000 roku. W samej Wielkiej Wsi zobaczyć można natomiast pięknie odnowiony szlachecki dwór rodu Stadnickich z XVIII wieku, w którym mieści się dziś plebania. W sąsiedztwie, na skraju drogi stoi figura św. Jana Nepomucena z XVIII wieku z herbem Szreniawa. Dwór w Wielkiej Wsi powstał ok. roku 1730 na miejscu wcześniejszej siedziby Wielowieyskich, a ostateczny kształt uzyskał po przebudowie w 1894 roku pod kierunkiem Tadeusza Stryjeńskiego. Jest budowlą o charakterze późnobarokowym z elementami klasycystycznymi. Otaczają go liczne, dobrze zachowane budynki folwarczne z XIX wieku.

Dwór, pozycja GPS: N: 49o 56’ 16,35’’ E: 20o 49’ 15,41’’

33


Fasolowa dolina Zakliczyn [1] Lusławice [2] Stróże [3] Melsztyn [4] Domosławice [5] Biskupice Melsztyńskie [6] Czchów [7] Wytrzyszczka [8]. Jeśli od Wojnicza do Zakliczyna Dunajec płynie wyraźnie ograniczoną wzgórzami doliną, tu pomiędzy Zakliczynem a Czchowem utworzył szeroką kotlinę, w której dojrzewa w mocnym słońcu słynna fasola „Piękny Jaś”, specjalność tego regionu. Rzędy wysokich tyk, po których wspinają się zielone pędy fasoli, to najbardziej charakterystyczny element doliny Dunajca w tej okolicy. Kotlina, z której prowadzą drogi nie tylko wzdłuż Dunajca, ale również wygodnymi obniżeniami na

wschód w kierunku Biecza i na zachód w kierunku Krakowa, od dawna miała znaczenie jako skrzyżowanie szlaków handlowych. Dróg strzegły zamki: Trzewlin, Melsztyn, Czchów, Tropsztyn. Handlowały miasteczka – na jednym krańcu kotliny Zakliczyn, na drugim Czchów, konkurując ze sobą zawzięcie. Na szerokich, płaskich przestrzeniach powstawały folwarki. Pamiątką po wielu istniejących tu do 1945 roku majątkach ziemskich pozostały dwory w Stróżach, Lusławicach, Domosławicach. Roztoka

Melsztyn

Biskupice Melsztyńskie

6

Tworkowa Jurków

4

5 Du

n

c aje

Wesołów

Filipowice

Czchów

Lusławice Zakliczyn 2

1

3 Stróże Zdonia

7

Bieśnik

Piaski-Drużków Wytrzyszczka

8

Borowa Tropie

Dzierżaniny

Witowice Dolne

Witowice Górne

Roztoka

Rożnów trasa wycieczki

1 km

34

Paleśnica

Olszowa

Słona


Zakliczyn – białe miasteczko Na naprawdę wielkim (100 x 70 m) zakliczyńskim rynku pokrytym, jak należy, prawdziwymi kocimi łbami króluje zgrabny ratusz. Zbudowany w połowie XIX wieku i kilkakrotnie przebudowywany, również całkiem niedawno, mieści między innymi siedzibę Regionalnego Centrum Turystyki i Dziedzictwa Kulturowego w Zakliczynie oraz kawiarenkę, gdzie nabyć można mapy i foldery turystyczne. Choć przy rynku stoi wiele solidnych, piętrowych kamienic murowanych z przełomu XIX i XX wieku, to chlubą i pamiątką po dawnym „białym miasteczku” są słynne zakliczyńskie domy podcieniowe, których po licznych pożarach miasta, tylko kilka przetrwało do obecnych czasów. Od ratusza należy skierować się ku zachodniej pierzei rynku, a następnie ulicą prowadzącą do zabytkowego kościoła parafialnego. Tu domy mają czterospadowe, rzadziej naczółkowe, dachy i charakterystyczne wsparte na słupach podcienia. Masywne ściany zrębowe są na południu Polski najbardziej powszechną konstrukcją domów z drewna, ale te domy stawiano od wieków inaczej. Dziewięć słupów przenosi niezależnie od ścian ciężar konstrukcji dachu, dzięki czemu same ściany mogą być nieco odchudzone, a co najważniejsze – daje się bez problemu wymieniać zniszczone części ścian. Dość podobnie wyglądają domy przy rynku w sąsiednich Ciężkowicach i Czchowie  – ale tam słupy wspierają jedynie wysunięte dachy naczółkowe, zaś konstrukcja ścian jest wyłącznie zrębowa. Najlepiej jest dobrze przyjrzeć się budynkowi zachowanemu w stanie najbardziej przypominającym oryginalny z bielonymi wapnem ścianami. To Dom Pod Wagą, gdzie mieści się obecnie Muzeum Grodzkie prezentujące zbiory etnograficzne z najbliższej okolicy, wyposażenie warsztatów rzemieślniczych, dokumenty i pamiątki z okresu II wojny światowej. „Zakliczyn. Miasto JW hrabi Lanckorońskiego, wojewody bracławskiego, kawalera Orła Białego, pięknym kościołem farnym od niegoż wymurowanym, a kościołem i klasztorem oo. reformatów od domu Tarłów, najpierwszych w całych wówczasach krajach polskich, po nastąpionej zakonu ich reformacji, zdobi się. „

Muzeum Grodzkie „Pod Wagą” Zwiedzanie po wcześniejszym uzgodnieniu w Regionalnym Centrum Turystyki i Dziedzictwa Kulturowego w Zakliczynie (Ratusz). Parking niestrzeżony bezpłatny obok kościoła parafialnego. Muzeum, pozycja GPS: N: 49o 51’ 23,99’’ E: 20o 48’ 18,3’’

35


Zakliczyn – trochę historii Od często zatłoczonego i gwarnego zakliczyńskiego rynku odchodzi na wschód, zabudowana starymi domami podcieniowymi, spokojna uliczka Adama Mickiewicza. W perspektywie uliczki widać kościół parafialny pw. św. Idziego. Jasnokremowa sylwetka z zielonkawym dachem, otoczona kamiennym murkiem i wysokimi lipami, stoi na granicy pomiędzy miasteczkiem a zielonymi łąkami opadającymi w stronę rzeki. Późnobarokowa budowla pochodzi z połowy osiemnastego wieku. Zbudowana została na miejscu wcześniejszego kościoła drewnianego, spalonego w 1735 roku. Od strony północnej (od łąk) przylega do nawy głównej renesansowa kaplica z kopułą, w której zwracają uwagę portal i murowany ołtarzyk przeniesione tutaj prawdopodobnie z zamku melsztyńskiego We wnętrzu kościoła złocą się barokowe i rokokowe elementy wystroju. Ołtarz w kaplicy pochodzi być może z kaplicy pobliskiego zamku melsztyńskiego. Z właścicielami tego zamku wiąże się ściśle historia miasteczka. Zakliczyn założył w 1557 roku ówczesny właściciel Melsztyna, kasztelan krakowski Wawrzyniec Spytek Jordan herbu Trąby. Wcześniej istniała tu wieś Opatkowice należąca do benedyktynów tynieckich – jak wiele innych ziem na Pogórzu. Rozwój zawdzięczały Opatkowice swemu położeniu na szlaku wiodącym z Węgier przez Biecz, Grybów i Czchów do Krakowa. Targi tygodniowe w Opatkowicach ściągały kupców z Wojnicza, Tuchowa, Ciężkowic i Bobowej. Tak rolnictwo przegrało z handlem i folwark zamienił się w miejsce wymiany handlowej. Teraz jednak na powrót do łask wraca rolnictwo. Fasola „Piękny Jaś” z Doliny Dunajca ma szansę stać się „produktem o chronionej nazwie pochodzenia” w Unii Europejskiej. Fasola jest smaczna i zdrowa przekonują zakliczanie zapraszając co roku na „Święto Fasoli” w połowie września. Kościół, pozycja GPS: N: 49o 51’ 22,66’’ E: 20o 48’ 9,87’’ 36


Zakliczyn – klasztor franciszkanów Skrzyżowanie głównych dróg w Zakliczynie to ruchliwe miejsce gęsto zabudowane współczesnymi składami, ale kilkaset metrów na południe od niego, w niewielkim oddaleniu od drogi, stoi zacieniony starodrzewiem, częściowo zasłonięty wysokim murem, kompleks budynków klasztoru oo. franciszkanów z zabytkowym barokowym kościołem. Otwarta furta w murze prowadzi do prawdziwej oazy spokoju, tchnącej powiewem przeszłych stuleci. Zbudowany w siedemnastym wieku był pierwszym klasztorem franciszkanów w Polsce. Fundatorem klasztoru był Zygmunt Tarło, kasztelan sądecki, właściciel Melsztyna i Zakliczyna. Ojców reformatorów sprowadzono do Zakliczyna, by uporali się ze skutkami długotrwałych wpływów innowierstwa w tym rejonie. Zakliczyn w drugiej połowie XVI wieku był prężnym ośrodkiem ariańskim z drukarnią i zborem w Lusławicach. Symbolicznym początkiem tego procesu rekatolizacji było wykorzystanie do budowy klasztoru materiału z rozbiórki zboru ariańskiego w Lusławicach.

Klasztor, pozycja GPS: N: 49o 50’ 59,83’’ E: 20o 48’ 39,39’’

W kościele pw. Matki Boskiej Anielskiej w półkolistej niszy znajduje się nagrobek Zygmunta Tarły ufundowany w roku 1654 przez jego żonę, wykonany z czarnego marmuru i alabastru. Pomnik przedstawia leżącą postać rycerza. W zwieńczeniu ponad sarkofagiem znajduje się kartusz z herbem Topór i epitafia – trzech braci Szczepanowskich z XVIII wieku; Anny Karwowskiej, starościny wojnickiej z XVIII wieku; Wojciecha Paszyca, towarzysza husarskiego (zm. 1771); oraz ks. Mateusza Krupskiego, proboszcza zakliczyńskiego (zm. 1773).

37


Lusławice i Stróże – dwory szlacheckie O tym, że największym skarbem tej okolicy od dawna były urodzajne ziemie i łagodny klimat przypominają siedziby właścicieli dóbr ziemskich – po tej stronie Dunajca to dwory w Stróżach i Lusławicach. Obydwa duże, zachowane w bardzo dobrym stanie, a choć nie są przeznaczone do zwiedzania warto poznać ich historię. Lusławice leżą na północny wschód od Zakliczyna, a dawny majątek rozpoznać można po dużym i gęstym parku dworskim. Wieś założona została już w 1231 przez niemieckiego rycerza Ludpława, a następnie przeszła w ręce kasztelana krakowskiego. Od drugiej połowy XVI wieku działał tu ośrodek Braci Polskich założony przez Achacego Taszyckiego. Do Lusławic przeniósł się pod koniec swojego życia Faust Socyn – włoski teoretyk reformacji, blisko związany z arianami. Rozległy majątek w Lusławicach otacza solidny mur chroniący prywatność właścicieli. Na terenie pięknie utrzymanego parku stoi tonący w kwiatach klasycystyczny dworek z XIX wieku, budynek dawnego zboru ariańskiego z XVI wieku oraz ośmioboczne mauzoleum Fausta Socyna. W latach dwudziestych ubiegłego stulecia we dworze przebywał malarz Jacek Malczewski.

fot: Stanisław Kusiak

Faust Socyn i jego grobowiec w Lusławicach wg. ryciny z połowy XIX wieku

Zakliczyn

Od roku 1976 dwór jest siedzibą sławnego kompozytora polskiego profesora Krzysztofa Pendereckiego. Jego staraniem dwór został zmodernizowany, a w parku powstało arboretum ze zbiorem ponad 1500 gatunków drzew i krzewów z całego świata.

Cięż kow ice

Stróże

cz Nowy Są

Dwór, pozycja GPS: N: 49o 51’ 26,36’’ E: 20o 49’ 45,72’’

Lusławice

Drugie miejsce znajduje się na południe od Zakliczyna na stoku wzniesienia opadającego w kierunku doliny Dunajca. To duży dwór murowany z końca XVIII wieku, pseudobarokowy z sześciokolumnowym portykiem od frontu. Czterospadowy dach kryty czerwoną dachówką ceramiczną kontrastuje z bielą fasad. Wokół dworu duży park. Ostatnimi właścicielami dworu była rodzina Dunikowskich, obecnie znajduje się tu Dom Pomocy Społecznej. Dwór, pozycja GPS: N: 49o 50’ 15,44’’ E: 20o 45’ 45,11’’ fot. www.dworypolskie.pl

38


Melsztyn – ruiny zamku Ta malownicza ruina to resztki najpotężniejszego kiedyś w dolinie Dunajca zamku, siedziby wielu pokoleń możnego rodu Spycimirów, założycieli Tarnowa. Jego budowę rozpoczął w 1347 roku Spycimir herbu Leliwa, który dobrze służył Władysławowi Łokietkowi i doszedł do godności kasztelana krakowskiego. Znany był również jako Spytko I z Melsztyna. Od niego wywodzą się dwa wielkie rody małopolskie – Melsztyńskich i Tarnowskich. Ruiny zamku stojące na szczycie niegdyś odkrytego wzgórza widoczne były z daleka. Teraz trochę trudno tam trafić, tym bardziej, że nie widać żadnych znaków informacyjnych. Na miejsce można dostać się idąc szlakiem niebieskim od Zawady Lanckorońskiej. Ja wybrałem dojście od drogi nr 980 prowadzącej nad Dunajcem. 1700 metrów od skrzyżowania dróg należy zatrzymać się na niewielkim parkingu przy przydrożnym barze i mijając drewniany domek pójść ścieżką prosto do góry. Na miejscu zwraca uwagę przede wszystkim pozostałość wysokiej wieży zamkowej – donżona, z zachowanymi otworami okiennymi i gotycką futryną. Na dość sporym wzgórzu, którego zbocza opadają bardzo stromo w kierunku Dunajca, odnaleźć można poza tym wiele różnych – niestety, rozsypujących się fragmentów kamiennych budowli. W siedemnastym wieku potężny zamek oparł się Szwedom, ale wiek później zdobyli go stacjonujący w Zakliczynie konfederaci barscy i wówczas uległ spaleniu i takim zniszczeniom, po których odbudowa okazała się niemożliwa. Dziewiętnastowieczne sztychy przedstawiają romantyczne ruiny na skale wiszącej nad Dunajcem. „Melsztyn. Zamek JW hrabi Lanckorońskiego, pusty; z dalekich stron zewsząd zamku daje się widzieć. Piwnice tu są sławne. Niedaleko tego zamku JW. dziedzic zasadził z latorośli węgierskich winnicę, z niej po kilka i kilkanaście czasem beczek wina miewa, ale bardzo ordynaryjne.” Dzisiaj to miejsce nie wygląda tak romantycznie, jednak staraniem Miasta i Gminy Zakliczyn, ruinom stopniowo

fot: www.nac.gov.pl

przywrócony będzie status godnej odwiedzenia pamiątki historycznej.

Ruiny zamku, pozycja GPS: N: 49o 52’ 11,68’’ E: 20o 47’ 25,53’’

39


Domosławice – Biskupice Melsztyńskie Ten naprawdę piękny kościół w pięknym miejscu, choć zbudowany w roku 1789, przechowuje gotyckie dziedzictwo Melsztyńskich. Raz, że powstał z materiału zwożonego z ruin pobliskiego zamku – dwa, że z zamkowej kaplicy przeniesiono tu wiele elementów wystroju wnętrza – jak kamienną chrzcielnicę z 1490 roku. Kościół ma bardzo prostą pozbawioną ozdób sylwetkę, małe drzwi i okna. Nad murowanym przedsionkiem nadbudowana jest drewniana wieża, zwieńczona hełmem z latarnią. W głównym ołtarzu znajduje się słynący od wieków łaskami obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem, w typie MB Częstochowskiej, z XVI wieku. Z dziedzińca przed kościołem rozciąga się, obramowany gałęziami lip, widok na słoneczną dolinę Dunajca. Domosławice to pierwsza miejscowość za Melsztynem w kierunku na Czchów. Kościół dostrzec można na wzniesieniu po prawej. Trudniej nieco trafić jest do dworu w Biskupicach Melsztyńskich, jest on zresztą własnością prywatną i choć właściciele nie robią problemu z fotografowaniem, to trudno liczyć na zwiedzanie. Dwór został zbudowany w stylu klasycystycznym, ma ściany o murowano-drewnianej konstrukcji. Ozdobiony wdzięcznym czterokolumnowym gankiem i czerwoną dachówką, otoczony niewymuszoną zielenią, sprawia wrażenie przytulnej, a szlachetnej siedziby.

40

kl

icz

yn

Dwór, pozycja GPS: N: 49o 51’ 37,26’’ E: 20o 42’ 32,47’’

Za

Dwór powstał w XIX wieku, ale wieś Biskupice ma znacznie dłuższą historię. Pierwsza wzmianka o niej pochodzi z roku 1215, kiedy biskup krakowski Wincenty Kadłubek darował dziesięciny z 19 wsi położonych obok Czchowa, a między innymi ze wsi Biskupice. Sama nazwa wskazuje, że była to własność kościoła. W XIV wieku należała do kasztelana bieckiego, Pawła Paszka, herbu Niesobia. W roku 1483 jego prawnuczka, Anna, żona Jana Wojnarowskiego z Wojnarowic sprzedała Biskupice Jakubowi z Dębna, kasztelanowi i staroście krakowskiemu.

ów

ch Cz

Biskupice Melsztyńskie


Czchów – Abba Eclesia O ile Zakliczyn był w średniowieczu miastem etapowym pomiędzy stołecznym Krakowem a królewskim Bieczem, a poza tym ośrodkiem okręgu rolniczego, to daleki szlak węgierski należał do Czchowa. Z kierunkiem południowym łączy się początek historii miasta, wiązany z osadnictwem wielkomorawskim, czego pamiątką może być jego nazwa, jeszcze w trzynastym wieku brzmiąca „Cechou” Wieś Czchów przeszła z rąk kościelnych na własność królewską na początku XIV wieku i wkrótce stała się miastem. Za czasów Kazimierza Wielkiego opasano je murem, a dla bezpieczeństwa szlaku handlowego i tutejszej komory celnej postawiono niewielką warownię wokół wcześniejszej, romańskiej mieszkalnej wieży obronnej, która dzisiaj, dobrze widoczna ponad górami stanowi symbol Czchowa. Pochyły czchowski rynek położony jest na zboczu gór, dość wysoko. Zachowały się przy nim nieliczne domy podcieniowe z czterospadowymi dachami. Środek rynku zajmują planty. U ich szczytu stoi osiemnastowieczna figura świętego Floriana. U jego stóp leży kamienny romański lew, przypuszczalnie pamiątka z najstarszego, nieistniejącego już kościoła, który w średniowiecznych dokumentach występował jako „abba eclesia” – biały kościół. Ten do dziś istniejący kościół pw. Narodzenia Najświętszej Marii Panny, przy wschodniej ścianie rynku, nadal urzeka surową gotycką sylwetką, ścianami z jasnego łamanego wapienia i pokrytym lekką patyną miedzianym dachem. Wzniesiony został w roku 1346, ale jego mury zawierają w sobie relikty romańskie. A we wnętrzu prawdziwy skarb – jedna z najstarszych w Europie polichromii, przedstawiająca sceny z życia Chrystusa i Matki Boskiej. Są tu też renesansowe pomniki nagrobne: Kaspra Wielogłowskiego (zm. 1564 r.) – przypisywane Hieronimowi Canavesiemu – z czerwonego marmuru i piaskowca oraz kamienny jego żony z około połowy XVI wieku, z płaskorzeźbioną postacią zmarłej.

41


Czchów – zamek Jeden rzut oka ze szczytu wieży przekonuje o pierwszorzędnym wyborze miejsca na strażnicę. To miejsce naprawdę szczególne – tu właśnie Dunajec wypływa z gór na szeroką kotlinę zakliczyńską. Wiele kilometrów otwartej przestrzeni niemal na wyciągnięcie ręki – i nagłe zwężenie. Jeśli rzeczywiście zajęli to miejsce wielkomorawianie, to skutecznie zakorkowali całą dolinę Dunajca. Od czchowskiego rynku, obok posterunku policji biegnie na wschód wąska uliczka do obszernego parkingu pod górą zamkową. Dobrze zachowana jest jedynie masywna romańska wieża, dwukrotnie restaurowana – raz w roku 1928, a potem w 2000 roku. Wokół wieży wzniesiony został, dla starostów czchowskich, w początkach XIV wieku, zamek składający się z dwu pomieszczeń na parterze oraz zewnętrznej klatki schodowej prowadzącej na piętro. Wygląd tej budowli pokazuje bardzo dobrze makieta eksponowana przy wejściu na wieżę, gdzie można też obejrzeć wystawę archeologiczną oraz kupić regionalne pamiątki i foldery turystyczne. Zamek w Czchowie pełnił rolę raczej policyjną niż militarną. W źródłach z 1356 roku mowa jest o Imramie, burgrabim czchowskim, który „utrzymywał policję królewską z drabami grodowymi, imał ludzi swawolnych i sadnych”. Chodziło o zapewnienie bezpieczeństwa dla królewskiej komory celnej i czchowskiego handlu. W XVIII wieku zamek podupadł i ostatnią rolę pełnił jako miejscowe więzienie. ZAMEK W CZCHOWIE zaprasza codziennie od 1 maja do 31 pażdziernika w godzinach. 10.00 – 19.00 – punkt widokowy – wystawa archeologiczna – pamiątki regionalne

Baszta, pozycja GPS: N: 49o 49’ 59,73’’ E: 20o 40’ 38,16’’

42


Wytrzyszczka – zamek Tropsztyn Tu przyjeżdżajcie z dziećmi, koniecznie. Będą zachwycone, bo niedawna ruina zamieniła się w śliczny zameczek jak z bajki. Położony pięknie ponad wodami Jeziora Czchowskiego, z dumnie powiewającą białoczerwoną chorągwią, zaprasza do zwiedzania wszystkich przejeżdżających drogą numer 980. To rekonstrukcja, wspaniały przykład wizji i pasji współczesnego właściciela, który odtworzył budowlę na podstawie analizy pozostałości murów i badań archeologicznych, by udostępnić go wraz z całą atmosferą tego miejsca turystom. Zamek, zbudowany w XIII wieku przez rycerza Wojsława herbu Ośmioróg, był siedzibą kolejnych rodów feudalnych. Uległ zniszczeniu w drugiej połowie XVI wieku. Istnieje opinia, że mogło to mieć związek z działalnością ostatnich jego właścicieli, nękających i rabujących okolicznych mieszczan i kupców na szlaku węgierskim. Zamek Tropsztyn konkuruje z zamkiem w Niedzicy nie tylko pięknymi widokami na otoczone górami szeroko rozlane wody Dunajca, ale również poruszającą wyobraźnię legendą, bo właśnie w ruinach tego zamku miał być ukryty przywieziony z Peru skarb Inków. Co więcej, z podziemi Tropsztyna prowadzi, pod korytem Dunajca, tunel łączący je z sanktuarium w Tropiu na drugim brzegu. W sezonie, dwukrotnie w ciągu dnia, wyświetlany jest na zamku film paradokumentalny, opowiadający o legendzie. Przechadzając się po murach zamku zobaczycie piękne widoki i ciekawą architekturę przyozdobioną kwiatami – ale uwierzcie, najważniejsze jest to, czego z murów nie widać! Przekonajcie się sami. Wystarczy pójść za strzałkami. ZAMEK TROPSZTYN NAD DUNAJCEM zaprasza w lipcu i sierpniu godziny otwarcia: poniedziałek – piątek: 9–17 sobota: 9–19 niedziela: 9–19

Zamek, pozycja GPS: N: 49o 47’ 46,67’’ E: 20o 38’ 41,91’’ 43


Dunajcowe jeziora Promem przez Jezioro Czchowskie [1] Tropie [2] Rożnów [3] Gródek i Zbyszyce [4] Wielogłowy[5]. Teraz chcemy poprowadzić was wzdłuż przeciwnego, prawego brzegu Dunajca. Skorzystajcie więc z promu w Wytrzyszczce by przedostać się do Tropia. Tam odkryjecie mało znane miejsca, z którymi związane są niezwykłe historie z początków chrześcijaństwa, zarówno tu w południowej słowiańszczyźnie, jak i w państwie węgierskim.

Kierując się dalej na południe odkryjecie też wyjątkowo malownicze krajobrazy wokół Jeziora Czchowskiego oraz Jeziora Rożnowskiego. Poznacie historię zapory oraz zamków rycerskich i szlacheckich siedzib. Po przejechaniu przez wzniesienia Pogórza Rożnowsko-Ciężkowickiego znajdziecie się na skraju Kotliny Sądeckiej – w Wielogłowach.

Wytrzyszczka

1

2

Borowa

Tropie

Dzierżany

Kąty

Paleśnica

Roztoka

Witowice Dolne Witowice Górne

3 Rożnów

Michalczowa Łososina Dolna

Gródek nad Dunajcem Przydonica

kie

s ow ożn R o ior

Lipie Miłkowa

Jez

Świdnik

Tęgoborze

4

Zbyszyce Janczowa

Białawoda Ubiad Dąbrowa

5 1 km

trasa wycieczki

44

Wielogłowy

Klimkówka Łęka


Promem przez jezioro Czchowskie Przez zaporę w Czchowie można przejechać na drugi brzeg Dunajca ale tam lokalna droga prowadzi na północ, w kierunku Zakliczyna, zatem by kontynuować podróż doliną Dunajca na południe, należy skorzystać z przeprawy promowej pomiędzy Wytrzyszczką a Tropiem. Dla przejeżdżających drogą wokół Jeziora Czchowskiego, to niepozorne miejsce sprawia wrażenie lokalnej przeprawy rolników z krowami i traktorem. Jednak przez ponad 1000 lat było to jedno z kluczowych miejsc szlaku handlowego wiodącego doliną Dunajca, funkcjonujące w tym charakterze już od VIII wieku. Miejsce, w którym przedostawały się na drugi brzeg ciągnące ku Krakowowi zaprzęgnięte w woły i konie wozy kupieckie. Miejsce postoju i zapewne noclegu. Od połowy XX wieku przeprawa przez zakole rzeki zamieniła się w przeprawę przez jezioro, po spiętrzeniu wody Dunajca przez zaporę w Czchowie. Zapora wybudowana została jako zbiornik wyrównawczy dla zbiornika w Rożnowie. Decyzja o tych budowach zapadła po wielkiej powodzi na Dunajcu w roku 1934, a budowę zapory w Czchowie rozpoczęto w roku 1938. Głębokość jeziora wynosi do 10 metrów, jego szerokość to średnio 750 metrów, a długość 4 kilometry. Prom, pozycja GPS: N: 49o 48’ 9,86’’ E: 20o 39’ 6,16’’

fot: www.nac.gov.pl

45


Tropie – dziedzictwo tysiąclecia

prawdę zadziwia.

Ta budowla przyciąga wzrok już z oddali, z murów Tropsztyna, a także z promu. Co początkowo zdaje się uroczym wiejskim kościółkiem z wysokimi białymi ścianami, maleńkimi okienkami i pięknie łamanym dachem – z bliska na-

Dość trudny do określenia styl tej architektury o wyraźnie renesansowym smaku, ale z elementami gotyckimi i barokowymi nie zdradza największej niespodzianki – to jedna z najstarszych budowli sakralnych w Polsce. Ten kościół istniał już prawdopodobnie około 1080–1090 roku. W dwu kolejnych stuleciach był przebudowywany. W latach 1563–1603 użytkowany przez kalwinów, a po odzyskaniu przez katolików gruntownie odnowiony i powiększony. Oto relacja przypadkowych turystów odkrywających to miejsce: „Wewnątrz kościółka czekał nas kolejny szok. W pobliżu ołtarza stanęliśmy oko w oko z XII-wiecznym wizerunkiem św. Stefana – króla węgierskiego. Później już, dowiedzieliśmy się, że jest to jak dotąd najstarszy na naszych ziemiach odkryty fragment polichromii, swoim stylem nawiązujący do szkoły malarskiej, której korzeni należy szukać w opactwie Monte Cassino. Wtedy jednak, oglądając to prastare dzieło po raz pierwszy myśleliśmy – Jak to i nikt o tym nie wie?” za www.phalanx.pl - „Nie wierzyliśmy naszym oczom”

Polichromia ma zapewne związek z dotacją, jaką przeznaczył w roku 1158 na kościół w Tropiu węgierski król Gejza II, który sięgał nie tylko po ziemie nad Dunajcem, ale również, jak mówi kronika, „przeszedł góry i wziął gród Sanok ...”. Patronami kościoła w Tropiu są święty Andrzej i święty Bernard – przy czym nie chodzi wcale o Apostoła i opata krzyżowców. Kim zatem byli święci z Tropia?

46

Kościół, pozycja GPS: N: 49o 47’ 45,19’’ E: 20o 39’ 24,94’’


Święty Świerad i święty Benedykt Ich historia dotyczy przełomu pierwszego i drugiego tysiąclecia. Obaj święci byli świadkami wczesnych początków chrześcijaństwa w rejonie środkowego Dunajca, a sam Świerad – według słów abp. Karola Wojtyły – jednym z głównych korzeni siły wiary w tej okolicy i pierwszym polskim misjonarzem poza granicami kraju, uznanym za jednego z największych ascetów chrystianizmu. Urodzony w Małopolsce około roku 980 Świerad, albo Wszerad – które to imię świadczy o otwartym na ludzi usposobieniu, co może kontrastuje nieco ze stereotypem pustelnika, tu na skalistym wzgórzu przy szerokim łuku Dunajca i przeprawie przez rzekę, założył swój erem, tu dawał świadectwo oddania Chrystusowi poprzez ciężką pracę fizyczną, ascezę oraz jednoczesną działalność misyjną. Stąd wezwany został w roku 1018 na Węgry przez króla Stefana, który dla umacniania religii chrześcijańskiej w swoim państwie skupiał kapłanów i zakonników mających dawać świadectwo wiary. Wstąpił do klasztoru św. Hipolita na górze Zabor koło Nitry, gdzie przyjął imię Andrzej. W wieku czterdziestu lat uzyskał zgodę klasztoru na założenie własnego eremu i ponownie rozpoczął życie pustelnicze na wzór tego, które pędził wcześniej w Tropiu. Święty Benedykt był natomiast jego uczniem. To właśnie na jego relacjach oparte jest świadectwo spisane już w roku 1064 przez biskupa węgierskiego miasta Pecs, Maurusa. Opis ten powstał już po śmierci Świerada, dla celów kanonizacji Świerada oraz Benedykta, której dokonano bez zwłoki, bo w 1083 roku. Obaj kanonizowani byli w gronie pięciu świętych ówczesnego królestwa węgierskiego, którzy rzucili pierwsze nasiona chrześcijańskiej wiary w ziemię węgierską, a swoim przepowiadaniem i sposobem życia nawrócili ją do Boga – jak w swoim liście miał wówczas napisać papież Grzegorz VII. Dlatego pewnie ich kult mocny jest dzisiaj na Słowacji i Węgrzech, podczas gdy w Polsce ma znaczenie lokalne.

Pustelnia, pozycja GPS: N: 49o 47’ 54,76’’ E: 20o 39’ 42,23’’

47


Rożnów – beluard na łące Droga Tropie – Rożnów, po ruchliwej i pełnej rozpędzonych ciężarówek drodze 980, daje poczucie prawdziwego relaksu, pomimo nie najlepszej nawierzchni. Można jechać powoli, spokojnie kontemplując malownicze krajobrazy doliny. Można zboczyć nieco na most przed Rożnowem, by lepiej przyjrzeć się rzece poniżej zapory. Dwór Stadnickich dobrze widoczny jest z drogi, po prawej ręce. To duży, murowany dwór klasycystyczny wybudowany na początku XIX wieku. Pięknie odnowiony stoi w rozległym parku, którego ozdobą są potężne dęby. Uwagę zwraca szczególnie dostojny piętrowy portyk o półkolumnach przy elewacji frontowej, nadający budowli nieco pałacowy charakter. Stadniccy byli ostatnimi właścicielami Rożnowa, który wcześniej należał kolejno do wielu znanych rodzin: Wielopolskich, Sanguszków, Lubomirskich, Zamoyskich, Zasławskich. Wokół dworu dostrzec można szereg murowanych budowli, sprawiających wrażenie zabudowań gospodarczych, a na pobliskiej łące zadziwia nieco nieokreślona budowla o niskim czterospadowym dachu. To beluard, element szesnastowiecznej fortyfikacji, której budowę rozpoczął ówczesny właściciel Rożnowa Jan Amor Tarnowski, hetman wielki koronny, kasztelan krakowski, wybitny żołnierz i teoretyk wojskowości, twórca potęgi rodu Tarnowskich. Wzniesiono go z ciosów kamiennych, na planie wydłużonego pięcioboku i nakryto kopulastym dachem z otworami wentylacyjnymi. Mury beluardu wieńczy gzyms z machikułami, które osłaniają otwory strzelnic. Fortyfikacje nie zostały nigdy ukończone, zaś beulard służył jako ludwisarnia. Beluard, pozycja GPS: N: 49o 46’ 20,57’’ E: 20o 41’ 44,75’’ 48


Rożnów – zapora powodziom Największa powódź w Polsce międzywojennej zaczęła się intensywnymi opadami deszczu w dolinie Dunajca pomiędzy 13 a 17 lipca 1934 roku. 16 lipca opady osiągnęły swoje maksimum i zanotowano nie pobity do tej pory rekord opadów w ciągu jednej doby, kiedy na Hali Gąsiennicowej spadło 255 milimetrów deszczu. Największych zniszczeń dokonała woda właśnie tu w dolinie Dunajca zatapiając między innymi niżej położone dzielnice Nowego Sącza i niszcząc wiele mostów i dróg. Po tej powodzi podjęta została decyzja o budowie stopni wodnych w Rożnowie i Czchowie. Ponieważ projekt zapory rozważany był już od lat dwudziestych można było przystąpić do realizacji już w 1935 roku. Jako miejsce budowy wybrano przewężenie przełomu Dunajca przez wzniesienia Pogórza Rożnowskiego, pomiędzy cyplem góry Łazy a stromymi zalesionymi zboczami Ostrej Góry. Prace budowlane prowadziła firma pod nazwą „Zapory i Roboty Hydrauliczne, T-wo Polsko-Francuskie, sp. z o.o.” Przy budowie pracowało obok Polaków wielu specjalistów z Francji i Szwajcarii. W celu ich zakwaterowania powstało obok zapory całe osiedle, noszące po dzień dzisiejszy nazwę Kolonii Francuskiej.

fot: www.nac.gov.pl

fot: www.nac.gov.pl

Do czasu wybuchu wojny zdołano wykonać dużą część robót, ale budowa została zakończona pod nadzorem niemieckim w roku 1941, a zbiornik został ostatecznie napełniony w 1943 roku. Pod koniec wojny powstały obawy, że Niemcy zechcą wysadzić zaporę i ruch oporu zaczął bacznie kontrolować ich poczynania, nawiązując kontakt z polskimi pracownikami. W ramach „Akcji Zapora” Obwód AK Nowy Sącz zorganizował w bezpośrednim sąsiedztwie placówkę „Dolina” dysponującą jednym z lepszych oddziałów partyzanckich, zwanym grupą” Topora”. fot: www.nac.gov.pl

49


Rożnów – przy zaporze Z chwilą wybudowania zapory w Rożnowie skończyły się wielkie powodzie, ale też skończyła się epoka flisactwa na Dunajcu, czyli spławiania rzeką dużej ilości drewna z gór do Wisły. Przez stulecia spławiano nie tylko drewno, ale i produkty rolne – na przykład słynne łąckie jabłka po wysuszeniu, płynęły Dunajcem do Wisły, stamtąd do Gdańska, skąd były transportowane do innych krajów Europy. Prawdę powiedziawszy masowy transport rzeczny w połowie XX wieku był w zaniku, choć jeszcze w latach 30-tych Dunajcem i Popradem spływały tratwy. Jednak na pewno bardziej opłacalne było wówczas przecieranie drewna na miejscu i transport kolejowy gotowych produktów tartacznych.

fot: www.nac.gov.pl

Zapora jest na swej długości nietypowo złamana. Sprawiły to warunki geotechniczne podłoża i konieczność ominięcia strefy uskokowej, o której istnieniu przekonano się już podczas budowy. Przejście przez zaporę jest zamknięte, można jednak przespacerować się promenadą na wschód, dochodząc do kąpieliska WOPR. Po drodze mija się przystań statku „Jaskółka”, pływającego po jeziorze na zamówienie zorganizowanych grup. Dalej zaczyna się lesiste strome wybrzeże. Utworzony w wyniku spiętrzenia wody sztuczny zbiornik ma powierzchnię około 1600 ha, długość 22 km, maksymalną głębokość dochodzącą do 30 – 35 m. Wysokość lustra wody przy średnim stanie wody: 265 m n.p.m. Całkowita pojemność zbiornika to 193 mln m³. Jezioro Rożnowskie stało się od lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia największą wodną atrakcją turystyczną sądecczyzny, z wieloma przystaniami, ośrodkami wczasowymi i setkami domków letniskowych.

50

fot: www.nac.gov.pl


Rożnów – zamek i kościół pw. św. Wojciecha Rycerz Rożen pojawia się w legendzie na brzegu Białej w Ciężkowicach, gdzie czyni się go odpowiedzialnym za uwięzienie dziewicy i w ostatecznym skutku obrócenie w kamień starożytnego grodu nad Białą, znanego obecnie jako Skamieniałe Miasto. Tu w Rożnowie, w ostatniej chyba fazie obracania się z kamienia w pył, znajduje się gotycki zamek wzniesiony przez Piotra Rożena w trudno dostępnym miejscu górskiego przełomu Dunajca w XIV wieku, jako kolejna po Melsztynie, Czchowie i Tropsztynie warownia w dolinie rzeki. W następnym wieku stał się on siedzibą rycerza, będącego legendą polskiego średniowiecza – Zawiszy Czarnego z Garbowa herbu Sulima. Zawisza, który w trakcie swojej rycerskiej służby u Zygmunta Luksemburskiego i Władysława Jagiełły zdołał zgromadzić spory majątek w złocie, zaczął od roku 1419 kupować ziemię. W okresie kilku lat wykupił 31 wsi wraz z zamkiem w Rożnowie i zamkiem we wsi Staresioło w dorzeczu Dniestru, aby w 1426 roku zrzec się udziału w rodzinnych dobrach garbowskich. W wieku XVI, jako wiano wnuczki Zawiszy Czarnego, zamek przeszedł w ręce rodu Tarnowskich, lecz nie będąc używany zaczął popadać w ruinę. Jako kolejna malownicza ruina doliny Dunajca, Rożnów uwieczniony został w końcu XIX wieku przez rysownika Napoleona Ordę. Ten siedemdziesięcioletni wówczas artysta ogarnięty pasją utrwalania rysunkiem dziedzictwa kulturowego Polaków, przemierzał nie tylko swoje rodzinne kresy, ale również Wielkopolskę, Królestwo Polskie oraz Galicję aby dokumentować wygląd zabytków i ówczesne krajobrazy.

Nie opodal zamku, na szczycie stromego wzgórza wybudowany został w 1661 roku kościół parafialny pw. Wojciecha. Kościół jest szalowany deskami na ciemno i kryty jasną blachą. Dwuspadowy dach wieńczy zgrabna wieżyczka na sygnaturkę. Na ścianie nad chórem muzycznym zachowane są fragmenty polichromii późnorenesansowej z 1688 roku. Wnętrze posiada bogaty wystrój barokowy – ołtarze, chrzcielnica, konfesjonał, obrazy, natomiast jeden z dzwonów na wolnostojącej obok, drewnianej wieży pochodzi z 1661roku. Ruiny zamku, pozycja GPS: N: 49o 46’ 1,75’’ E: 20o 40’ 55,49’’ 51


Gródek – droga na południe, Zbyszyce Podróżując samochodem z Krakowa do Nowego Sącza ma się wielką przyjemność oglądania Jeziora Rożnowskiego z rozmaitych, bliższych i dalszych perspektyw. Jednak o wiele bardziej malownicza jest droga prowadząca nad jeziorem od Rożnowa przez Gródek nad Dunajcem i dalej na Wielogłowy. Od parkingu przy kościele w Rożnowie droga wspina się najpierw prawie sto metrów do góry i z takiej wysokości, przed skrzyżowaniem w miejscowości Łazy, ukazuje się, w kierunku południowo-zachodnim, piękna i daleka perspektywa najdłuższego prostego otoczonego górami odcinka jeziora. Potem droga znów opada aż do poziomu lustra wody i w Gródku zamienia się w nadbrzeżną promenadę. Tu w sezonie jest największy ruch, sklepiki, kramy, samochody, grupy wczasowiczów. Gródek nad Dunajcem jest głównym ośrodkiem turystycznym jeziora. Dalej na południe droga meandruje przez długi czas nad samym brzegiem jeziora i ten, naprawdę jej wyjątkowy odcinek, z kamiennymi murkami, akacjami wiszącymi nad wodą i jasnym niebem na południu budzi skojarzenia z Dalmacją. Na wysokości Zbyszyc, gdzie kończy się – lub zaczyna zalew, droga podchodzi do góry i jest to ostatnia okazja, by spojrzeć z daleka na Dunajcowe morze. Warto też zjechać do samych Zbyszyc, by zobaczyć dawny dwór Szujskich i niewielki, lecz o wyjątkowo szlachetnej sylwetce, kościółek z XV wieku. To świątynia gotycka, murowana z kamienia, z masywnymi przyporami i zachowanymi portalami gotyckimi. We wnętrzu odkryto polichromię z XVI i XVIII wieku. Jego niegdyś bogate wyposażenie nie przetrwało do naszych czasów, zwraca jednak uwagę chrzcielnica z gotyckim napisem. Przez furtę w przykościelnym murze przejść można do parku dworskiego stanowiącego obecnie teren Domu Opieki Społecznej i choćby z daleka obejrzeć XIX-wieczną rezydencję. Ta budowla wywodzi się ze znacznie starszego kasztelu obronnego z XVII wieku, pokazanego na malowidle z 1767 roku, które znajduje się w klasztorze ss. klarysek w Starym Sączu oraz na romantycznej rycinie z początku XIX wieku. Było to i jest nadal miejsce pełne uroku. Kościół, pozycja GPS: N: 49o 42’ 42,17’’ E: 20o 39’ 46,23’’ 52


Wielogłowy – kościół i dwór Szlak nad jeziorami kończy się ostatecznie w miejscowości Wielogłowy, gdzie droga z Gródka nad Dunajcem łączy się z drogą nr 75, Kraków – Nowy Sącz. To właściwie przemysłowo-handlowe przedmieścia Nowego Sącza, intensywnie w ostatnich latach zabudowane i zawsze zatłoczone. Ale wystarczy w Wielogłowach skręcić w lewo, kierując się na strzelistą, niczym samotny świerk na zboczu góry, wieżę nowego kościoła, by dotrzeć do miejsca, gdzie czas zatrzymał się dawno temu. Jest tu na tyle wysoko, że nic nie przesłania dalekiej perspektywy Kotliny Sądeckiej i nieco przymglonej sylwetki masywu Radziejowej po jej przeciwnej stronie. Zaś w cieniu wielkiej wieży i pachnących lip, mocno wsparty murowanymi przyporami w zbocze, przypatruje się tej kotlinie od wielu stuleci stary gotycki kościółek pw. Wniebowzięcia NMP. Wybudowany został z ciosów kamiennych około 1318 roku, zaś swoją obecną formę zyskał po rozbudowie w 1627 roku, kiedy to wzniesiono zakrystię, kaplicę i wieżę. O gotyckim rodowodzie świadczą między innymi ostrołukowe portale kamienne oraz płyta nagrobna z herbami Starykoń, Abdank, Topór i Ogończyk oraz napisem minuskułowym z XV wieku. Choć wiele szczegółów architektury i wyposażenia wnętrza pochodzi z baroku, wrażenie ogólne kojarzy się raczej ze spokojem, skromnością i prostotą. W najbliższym sąsiedztwie kościoła równie ciekawy zabytek świecki – prawdopodobnie jeden z najstarszych zachowanych w okolicy dworów, a jednocześnie jeden z najstarszych dworów alkierzowych. Zbudowany został w siedemnastym wieku z drewna modrzewiowego. Posiadał oryginalnie cztery alkierze w narożnikach, z których przetrwały dwa od frontu, a łamany dach polski kryty był gontem. Może niezbyt okazały, ale niewątpliwie dobry przykład ówczesnej siedziby szlacheckiej. Do zespołu dworskiego należą także częściowo przebudowane XIX-wieczne, murowane czworaki.

Kościół, pozycja GPS: N: 49o 40’ 25,8’’ E: 20o 41’ 32,33’’ 53


W Kotlinie Sądeckiej Nowy Sącz [1] Falkowa [2] Stary Sącz [3] Gołkowice[4] Podegrodzie [5] Świdnik [6]. Jednak dobrze udokumentowana historia tej ziemi zaczyna się od Starego Sącza i księżniczki węgierskiej Kingi, założycielki klasztoru klarysek.

Przez kilka dziesięcioleci, mieszkańcom Warszawy, wyznaczał kierunek wakacyjnych wędrówek kolorowy neon ze stylizowanym wizerunkiem gór i słońca oraz zaproszeniem czy wręcz nakazem: „Odwiedzajcie Ziemię Sądecką”, umieszczony w samym centrum miasta, na skrzyżowaniu ulic Świętokrzyskiej i Marszałkowskiej.

Choć założony przez czeskiego króla, Nowy Sącz był zawsze lojalny wobec królów polskich i cieszył się ich zainteresowaniem. Jako miasto i zamek na południowym, dyplomatycznym szlaku, a czasem jako miejsce ostatniego schronienia. Na przykład odbicie Nowego Sącza z rąk załogi szwedzkiej przez mieszczan, było jednym z punktów zwrotnych w historii „potopu”, docenionym przez Jana Kazimierza.

Dla turystów Ziemia Sądecka, to przede wszystkim miejscowości Doliny Popradu oraz Krynica. Jeśli chodzi o historię Sądecczyzny to zaczyna się ona właśnie tu, w Kotlinie Sądeckiej.

Jest tu do zobaczenia wiele cennych pamiątek, szkoda tylko, że Sądecki piękny zamek nie dotrwał do naszych czasów w całości. Najpiew upadał jak upadała Rzeczpospolita, potem pozostałości zdegradował zaborca. Po odzyskaniu niepodległości wielkim wysiłkiem odbudowany do roli muzeum, zniszczony został ponownie w ostatnich dniach II Wojny Światowej. Może kiedyś powstanie znowu?

Ze względu na swoje położenie i ukształtowanie, kotlina stanowiła obszar atrakcyjny dla osadnictwa już co najmniej od mezolitu i z tej epoki pochodzą najwcześniejsze tutejsze znaleziska archeologiczne. Pierwsze słowiańskie grodziska powstały na jej południu, u wylotu prowadzącej z gór doliny Dunajca – w Naszacowicach i Podegrodziu.

Chełmiec

Biczyce Górne

Nowy Sącz 1

Falkowa

c

Niskowa

Św i

Świniarsko Brzezna

dn

ik

Du

6

na

je

2

Podrzecze Ka

Gostwica

mi en i ca

Podegrodzie

5

Stary Sącz 3

Naszacowice

Mostki

Gaboń

54

Myślec

4 Gołkowice

Kadcza

Łazy Biegonickie

Nawojowa Żeleźnikowa Wielka

Popowice Moszczenica Niżna

trasa wycieczki

Żeleźnikowa Mała


Nowy Sącz – kolegiata pw. św. Małgorzaty Krótki spacer po Nowym Sączu proponuję zacząć od najstarszych budowli w mieście – kolegiaty i Domu Gotyckiego. Samochód najwygodniej jest zostawić na dużym parkingu poniżej kolegiaty. Wjeżdżając od strony jezior należy dojechać do centrum miasta i po przejechaniu mostu na Kamienicy skręcić w lewo, w kierunku Krynicy. Parking znajduje się niecałe czterysta metrów od skrzyżowania po prawej stronie. Kamienne schody prowadzą do furty w zrekonstruowanym fragmencie obwiedniowych murów miejskich na szeroki plac otaczający kościół świętej Małgorzaty. Ta potężna budowla swoim dostojeństwem daje świadectwo bogatej i długiej historii miasta w śródgórskiej kotlinie. W jego powstaniu główną rolę odegrał Wacław II, król Czech i Polski, nadając prawa miejskie tutejszej osadzie już w roku 1292 roku. Budowę murowanego kościoła na tym miejscu datuje się przypuszczalnie na koniec XIII wieku. W 1448 roku kościół został podniesiony do godności kolegiaty przez Zbigniewa Oleśnickiego, ówczesnego biskupa krakowskiego. Obecny wygląd kościoła stanowi efekt jego wielokrotnej przebudowy i rozbudowy, w trakcie których stopniowo tracił swój pierwotny styl gotycki. We wnętrzu kolegiaty podziwiać można wiele obrazów, rzeźb i epitafiów, głównie renesansowych, ale i starszych, jak słynący łaskami obraz Przemienienia Pańskiego przypuszczalnie czeski z XIV wieku. Obok kolegiaty stoi Dom Gotycki, zwany także Domem Kanoniczym, zbudowany na początku XVI wieku dla potrzeb kanoników kolegiaty. Ma tu obecnie swoją siedzibę Muzeum Okręgowe w Nowym Sączu. 55


Nowy Sącz – Dom Gotycki, muzeum „Modlitwa w Ogrójcu” to późnogotycka płaskorzeźba z kościoła w Ptaszkowej koło Grybowa, odkryta jako wybitne dzieło sztuki sakralnej również dzięki Stanisławowi Wyspiańskiemu, a przypisywana od niedawna Witowi Stwoszowi. Rzeźba po przeprowadzeniu koniecznych prac konserwatorskich jest obecnie eksponowana w Muzeum Okręgowym w Nowym Sączu, w Domu Gotyckim. Jest to jeden z największych skarbów dziedzictwa kultury na Sądecczyźnie. Dom Gotycki jest miejscem stałej ekspozycji dawnej sztuki z terenu Sądecczyzny oraz wystaw czasowych z dziedziny historii, kultury i sztuki. Wystawy stałe to: „Sakralna sztuka cechowa XIV – XIX wieku.”, „Zamek królewski w Nowym Sączu”, „Galeria burmistrzów Nowego Sącza z przełomu XIX i XX wieku.”, „Sztuka ludowa XVIII – początek XX wieku”, „Sztuka dworska XVII – XIX wieku.” Muzeum: 33-300 Nowy Sącz, ul. Lwowska 3 tel.: (018) 443 77 08, fax (018) 443 78 65, e-mail: sekretariat@muzeum.sacz.pl zwiedzanie: 10.00 – 15.00 wtorek – czwartek piątek 10.00 – 17.30 sobota, niedziela, święta 9.00 – 14.30 opłaty za wstęp: opłata normalna – 6 zł opłata ulgowa – 4 zł

fot. P. Droździk - Muzeum Okręgowe w Nowym Sączu

Na szczególną uwagę zasługuje kolekcja sztuki cerkiewnej z XV – XIX wieku, z zachodniołemkowskimi ikonami.

fot. P. Droździk - Muzeum Okręgowe w Nowym Sączu

56


Nowy Sącz – spacerem przez miasto Miasto powstało w widłach Dunajca i Kamienicy Nawojowskiej, na szerokim płaskim wzniesieniu, ograniczonym skarpami rzecznymi, które z czasem uzupełniały wały ziemne, a potem mury. Śladem murów otaczających miasto od strony południowej jest obecnie ciąg ulic Wałowej i Szwedzkiej. Opuszczając zatem Dom Gotycki na Lwowskiej przejdźmy spacerem na południe ulicą Jana III Sobieskiego, mijając po drodze kolorowy targ warzywno-kwiatowy i kierując się ku efektownie odnowionemu budynkowi Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Tutejsza osada nosiła początkowo nazwę Kamienica. Nazwa miasta przy akcie lokacyjnym Wacława II, z datą 8 listopada 1292 roku, zapożyczona została z istniejącego już miasta w widłach Dunajca i Popradu, a dla odróżnienia dodano przymiotnik „Nowy”, choć z obecnej perspektywy oba miasta są podobnie stare. Stosunkowo łatwe do rolniczego zagospodarowania tereny Kotliny Sądeckiej oraz skrzyżowanie szlaku węgierskiego z drogą karpacką w kierunku królewskiego Biecza, dało miastu solidną podstawę do szybkiego rozwoju. Dzięki swoim zasobom i roli ośrodka administracyjnego Nowy Sącz przetrwał nienajgorzej wieki XVII i XVIII, kiedy wiele mniejszych miast powróciło do statusu wsi. Ale szczególnie dobrze zaczęło się miastu powodzić od drugiej połowy XIX wieku, kiedy Galicja złapała wiatr w żagle samorządności i nowoczesnej gospodarki. Budowa linii kolejowej, a następnie kolejowych warsztatów naprawczych, nadały miastu kierunek rozwoju na wiele dziesięcioleci. W tym czasie ukształtował się ten Nowy Sącz, który dzisiaj wzbudza dumę mieszkańców i podziw przyjezdnych. parking rynek kolegiata muzeum J. S

lody

Żuro

Jagiellońska

go

kie

ies

ob

Przed powrotem na sądecki rynek spacerowym traktem ulicy Jagiellońskiej, gdzie zwracają uwagę bogato zdobione gzymsy kamienic i dekoracyjna oprawa kwiatowa stylowych lamp ulicznych – warto wpaść na prawdopodobnie najlepsze w Polsce lody na ulicy Kościuszki.

szki

ściu

o T. K

57


Nowy Sącz – Ratusz i Zamek Ozdobą sądeckiego rynku jest ratusz, chluba miasta, wybudowany w końcu dziewiętnastego wieku, kiedy poprzednia, pochodząca jeszcze ze średniowiecza budowla została zniszczona w pożarze. Solidnie dostojna sylwetka w stylu eklektycznym – neobarokowym i neorenesansowym, wypełnia należycie rozległą przestrzeń rynku. Stanowi potwierdzenie dorobku i ambicji miasta. Sądecki ratusz podziwiać można o każdej porze dnia i nocy z każdego miejsca na świecie korzystając z internetowej kamery na stronie miejskiej: www.nowysacz.pl Opuszczając rynek od pierzei północnej ulicą Piotra Skargi przechodzimy obok zabytkowego kompleksu byłego klasztoru oo. franciszkanów. W tutejszym kościele znajduje się tablica pamiątkowa z 1640 roku z inskrypcją mówiącą o założeniu klasztoru w 1297 roku z fundacji króla Wacława. Budynki klasztorne, od samego początku murowane, stanowiły część umocnień miejskich, a wzniesiono je wcześniej od kolegiaty i wcześniej od zamku. Bo murowany zamek w Nowym Sączu wzniesiony został przez Kazimierza Wielkiego jako siedziba kasztelanii, urzędu grodzkiego i starosty grodowego. Nie był nigdy budowlą o znaczeniu militarnym. Granicy południowej broniły Karpaty i trwałe sojusze, zamek pełnił więc głównie funkcję siedziby administracyjnej.

i karg

iego

klasztor parking

ratusz

kolegiata

J. S

58

K. Wielk

Upadek zamku zaczął się w XVII wieku, lecz to nie Szwedzi, ale konfederaci barscy przyczynili się do jego pożaru. Po wielu odbudowach i kolejnych zniszczeniach zamek został częściowo odrestaurowany w odrodzonej Polsce i utworzono w nim Muzeum Ziemi Sądeckiej, jednak w końcowych dniach wojny został wysadzony w powietrze. Odbudowano po wojnie jedynie fragment murów z attykami i renesansową Basztę Kowalską.

zamek

.S ks. P

Położenie blisko granicy, na węgierskim szlaku, dało miastu możliwość bogacenia na handlu, ale też dodało pewnego znaczenia politycznego. Tu zatrzymywały się poselstwa, a czasami odbywały spotkania, jak na przykład narady króla Jagiełły z Wielkim Księciem Litewskim przed wojną z Krzyżakami.

ies

ob k


Falkowa – skansen Na Sądecczyźnie napotkać można wiele dobrze zachowanych przykładów tradycyjnego budownictwa wiejskiego i małomiasteczkowego z przełomu dziewiętnastego i dwudziestego wieku. Te starsze i bardziej cenne, jak na przykład kościoły drewniane i dwory, oznakowane są jako miejsca na Szlaku Architektury Drewnianej. Jednocześnie od dawna trwa proces zabezpieczania i zbierania tych budowli, których przetrwanie w ich naturalnym położeniu było zagrożone.

fot. P. Droździk – Muzeum Okręgowe w Nowym Sączu

Tak powstał Sądecki Park Etnograficzny, jeden z najciekawszych w Polsce skansenów regionalnych. Prezentuje architekturę drewnianą i tradycyjną kulturę ludową historycznej Sądecczyzny, gdzie na stosunkowo niewielkim obszarze sąsiaduje ze soba wiele, nieraz całkiem odmiennych grup etnicznych. Były to trzy grupy polskie – Lachów Sądeckich, Pogórzan, Górali Sądeckich oraz grupy odmienne etnicznie: Rusinów (Łemków Nadpopradzkich), Niemców (kolonistów józefińskich), Cyganów Karpackich oraz Żydów.

Kra ków

rynek

33-300 Nowy Sącz, ul. B. Wieniawy-Długoszowskiego 83 b tel.: (018) 441 44 12 e-mail: skansen@muzeum.sacz.pl zwiedzanie maj – wrzesień wtorek – niedziela 10.00 – 18.00 poniedziałek – nieczynne październik – kwiecień poniedziałek – piątek 10.00 – 14.00 sobota, niedziela – nieczynne

Gorlice Kam

ienic a

Falkowa

W większości obiektów znajduje się stała ekspozycja wnętrz ilustrująca życie i pracę mieszkańców Sądecczyzny w ubiegłych stuleciach, kiedy regionalizm był jeszcze naturalny, a lokalne kultury silne. Na to miejsce warto poświęcić kilka godzin.

Kr

skansen

z Sąc

ica

yn

Star y

Du naj ec

Na dwudziestohektarowym obszarze Parku znajdują się liczne zagrody chłopskie, XVII-wieczny dwór szlachecki, folwark dworski, kościół rzymskokatolicki, cerkiew greckokatolicka z XIX-wieczną plebanią, zbór protestancki, a ponadto szkoła ludowa, osada Cyganów Karpackich, sektor kolonistów józefińskich, budynki przemysłu wiejskiego (kuźnia, olejarnia, wiatraki itp.

fot. P. Droździk– Muzeum Okręgowe w Nowym Sączu

59


Stary Sącz – miejsce idealnie swoiste To miejsce niezwykłe, rzuca urok na każdego. W tym niewielkim mieście o rodowodzie, z jednej strony arystokratycznym a z drugiej świątobliwym, przeszłość zastygła w tak naturalnej postaci, że stworzone zostało miejsce idealnie swoiste, bez żadnego fałszywego akcentu w architekturze czy klimacie. Niemałymi nakładami zrekonstruowano niedawno oryginalną nawierzchnię rynku z wiekowymi lipami. Niskie zabytkowe domki, z charakterystycznymi raczej dla południowej strony Karpat czterospadowymi czerwonymi dachami, małe tradycyjne sklepiki, perspektywa zielonych wzgórz wznoszących się ku wysokim górom na południu – tak harmonijnie tworzą tutejszy, lekko nostalgiczny nastrój. Na rynku stał do roku 1795 ratusz, kóry spłonął i nigdy nie został odbudowany. Z pożaru zachował się natomiast siedemnastowieczny murowany dom mieszczański, zwany „Domem na Dołkach”, który jest obecnie siedzibą muzeum regionalnego. Ze względu na unikalny charakter urbanistyczny miasta, Stary Sącz został uznany w 1954 roku za rezerwat urbanistyczny, co na pewno przyczyniło się do zapewnienia mu należytej ochrony. Od roku 1974 ma tu miejsce każdego lata Starosądecki Festiwal Muzyki Dawnej. Większość koncertów odbywa się w kościele ss. klarysek i parafialnym, a od 2004 roku również w kościele w Barcicach. Festiwal gościł już wykonawców m.in. z Polski, Ukrainy, Francji, Niemiec, Gruzji, Czech, Szwajcarii, Szwecji i Finlandii. W lecie na rynku często odbywają się festyny i przeglądy zespołów ludowych i muzyki etnicznej z terenu Karpat i nie tylko. Z rynku prowadzi na południe wysadzana lipami uliczka Kazimierza Wielkiego. W jej perspektywie widać wieżę kościoła parafialnego pw. św. Elżbiety. To gotycki, częściowo przekształcony w okresie baroku kościół, zwracający uwagę masywną wieżą podzieloną gzymsami na pięć kondygnacji, nakrytą podwójnym baniastym hełmem z latarnią oraz z uskokowymi przyporami ścian.

Rynek, pozycja GPS: N: 49o 33’ 42,06’’ E: 20o 38’ 8,27’’

60


Stary Sącz – św. Kinga i klasztor klarysek Historia Starego Sącza od samego początku związana jest z osobą księżniczki węgierskiej Kingi, żony króla polskiego Bolesława Wstydliwego i późniejszej świętej. Z Kingą spotkaliśmy się już w Wojniczu, gdzie znalazła się w drodze do Sandomierza, aby w wieku 5 lat dokonać swoich zaręczyn z przyszłym mężem. Ślub odbył się znacznie później, gdy książę sandomierski, ostatni z rodu Piastów, umocnił się na królewskim tronie. Stając się narzędziem polityki dynastycznej Kinga zdołała zachować wewnętrzną wolność przekonując Bolesława do złożenia ślubów czystości. „Jako księżna umiała troszczyć się o sprawy Pana także na tym świecie. Przy boku męża współuczestniczyła w rządzeniu, wykazując stanowczość i odwagę, wielkoduszność i troskę o dobro kraju i poddanych” – tymi słowami Jan Paweł II wspominał św. Kingę podczas swojej homilii kanonizacyjnej na błoniach w Starym Sączu w 1999 roku. W 1257 roku otrzymała od męża ziemię sądecką i Pieniny. Po śmierci Bolesława założyła w Starym Sączu klasztor klarysek i uposażywszy go przywilejem w roku 1280 mieszkała w nim aż do śmierci 24 lipca 1292 roku. Przyklasztorny kościół pw. św. Trójcy to obiekt wczesnogotycki, z barokowymi przekształceniami. Murowany z kamienia, otynkowany. Kościół nakrywa dwuspadowy dach z barokową wieżyczką na sygnaturkę. We wnętrzu ołtarze barokowe, piękna barokowa ambona o bogatej dekoracji snycerskiej z kompozycją Drzewa Jessego, oplatającego korpus i baldachim, barokowe rzeźby i renesansowe epitafia.

61


Stary Sącz – Dom na Dołkach i Ada Sari Chyba niewiele podobnie pięknych starych małomiasteczkowych domów przetrwało do czasów dzisiejszych w Polsce. Taką sylwetkę z łagodnie łamanym mansardowym dachem i owalnym łukiem szerokiej bramy wjazdowej, łatwiej znaleźć można na starych litografiach czy obrazach. W sieni zwraca uwagę oryginalna siedemnastowieczna posadzka z grubych otoczaków. Imponująca jest również metrowa grubość murów z łamanego spajanego gliną kamienia. Obecnie mieści się tu siedziba muzeum regionalnego w Starym Sączu, ze zbiorami dokumentującymi codzienne życie mieszkańców oraz ich dramatyczne losy podczas wojen. Twórcą dużej części zbiorów był szewc starosądecki Józef Paszkiewicz. Z zamiłowania zbieracz i kolekcjoner. Swoją pracę rozpoczął jeszcze przed drugą wojną światową. Uratował przed zniszczeniem wiele cennych pamiątek, zwłaszcza dotyczących cechów rzemieślniczych i Towarzystwa Gimnastycznego “Sokół”. Przeglądając zbiory można przekonać się, jak wiele znanych powszechnie osób miało związek ze Starym Sączem. Tu urodził się Józef Tischner, późniejszy kapłan i filozof, podkreślający zawsze swoje związki z górami i wspierający rozwój kultury góralskiej. Tu wychowywała się Jadwiga Szayer, znana jako Ada Sari – polska śpiewaczka operowa i aktorka, a także pedagog. Kiedy miała trzy lata, ojciec jej wraz z rodziną przeniósł się do Starego Sącza, gdzie otworzył kancelarię adwokacką, a wkrótce został burmistrzem pełniąc tę funkcję przez siedemnaście lat. Po ukończeniu podstawowej edukacji wyjechała do Cieszyna i Krakowa, gdzie studiowała podstawy muzyki i śpiewu. Następnie od 1905 roku została przyjęta do Prywatnej Szkoły Muzycznej hrabiny Pizzamano w Wiedniu. Kolejne lata to dalsze studia wokalne w Mediolanie. Występowała w teatrze w Rzymie, a następnie na największych scenach operowych świata ze słynnymi La Scala w Mediolanie 62

czy Carnegie Hall w Nowym Jorku. Odbyła tournée po świecie. Miała ogromny repertuar złożony z najwybitniejszych oper świata. Śpiewała największe partie koloraturowe.


Gołkowice Pewne zdziwienie na przejeżdżających tędy w kierunku Pienin turystach może, po Starym Sączu, budzić zabudowa wsi Gołkowice, leżącej przed mostem na Dunajcu. Niemal identyczne domy murowane, szczytami zwrócone do drogi, kojarzą się z wsiami w Sudetach. Skojarzenie jest właściwe, to wieś niemiecka, przez blisko dwa stulecia jej nazwa brzmiała: Deutsch Golkowitz. Niemiecka do tego stopnia, że jej mieszkańcy bardzo nielojalnie zachowali się w stosunku do swoich polskich sąsiadów podczas okupacji – w przeciwieństwie do innych miejscowości w sąsiedztwie, gdzie również mieszkali potomkowie osadników niemieckich. Wieś wspomniana w dokumentach już w 1276 roku była własnością starosądeckiego klasztoru klarysek – wspomniana przez Długosza jako Gołkowycze z folwarkiem i karczmą. Po włączeniu tych ziem przez Austrię do Galicji i kasacji klasztoru, stanowiła własność austriackiego skarbu państwa jako tak zwane dobro kameralne. W latach 1784–1820 osadzono tutaj 37 rodzin niemieckich kolonistów w ramach tak zwanej kolonizacji józefińskiej. Ewangeliccy mieszkańcy należeli do parafii ewangelickiej w Stadłach. Interesujący w Gołkowicach jest również sam most przez Dunajec. Ma obecnie na pewno cechy zabytku techniki, jako jeden z nielicznych zachowanych w tej części Karpat konstrukcji stalowych nitowanych. Z mostu dobry widok na spływający z gór Dunajec i wznoszącą się ponad nim Przechybę.

63


Podegrodzie i Naszacowice – początek historii Oprócz wielu innych osobliwości Podegrodzie wsławiły na całej Sądecczyźnie, wytwarzane tu masowo, proste traktorki górskie z niskoobrotowymi silnikami na ropę, tak charakterystyczne dla górskich wsi w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Ale Podegrodzie to przede wszystkim pierwsza siedziba grodu piastowskiego w Kotlinie Sądeckiej i stolica Lachów Sądeckich. W Podegrodziu działa wiele zespołów regionalnych i artystów ludowych zachowujących lokalny folklor. W tutejszym Domu Kultury mieści się Muzeum Lachów Sądeckich im. Zofii i Stanisława Chrząstowskich, największa na Sądecczyźnie regionalna placówka tego typu powstała ze zbiorów prywatnych. Muzeum otwarte jest w godzinach otwarcia Biblioteki Gminnej. Natomiast o każdej porze podziwiać można barokową kaplicę pw. świętej Anny, położoną nieco poniżej głównej drogi – pięknie odnowiony, najstarszy zabytek Podegrodzia.

Kaplica, pozycja GPS: N: 49o 34’ 14,58’’ E: 20o 35’ 11,68’’

Wracając zaś od Podegrodzia w stronę mostu na Dunajcu warto spojrzeć na wzgórze ponad drogą. To wzgórze położone nad brzegiem Dunajca koło Naszacowic skrywa relikty grodziska powstałego około VIII wieku. Przez 300 lat, aż do początków polskiej państwowości, było jednym z najważniejszych ośrodków słowiańskiego plemienia Wiślan. Przeprowadzone tu badania archeologiczne potwierdziły istnienie wzmacnianych w kolejnych stuleciach coraz bardziej potężnych wałów obronnych budowanych w formie drewnianych izb wypełnionych ziemią a następnie zwieńczonych palisadą. Przedmioty jakie znaleziono podczas tych badań – fragmenty wykonanych z brązu okuć pasa, fragmenty żelaznych ostróg czy ozdoby srebrne pochodzą z obszarów na południe od Karpat i świadczą o związkach mieszkańców grodu z państwem Wielkomorawskim. fot. www. lukowica.org

64

fot. www. lukowica.org

Grodzisko, pozycja GPS: N: 49o 32’ 57,47’’ E: 20o 33’ 54,09’’


Świdnik – barokowy dwór polski zaprasza Dwór oczarowuje już z daleka, kiedy jego sylwetka z klasycznym gankiem pojawia się w perspektywie długiej alei parkowej. Z bliska okazuje się najbardziej wdzięcznym wyobrażeniem starej szlacheckiej siedziby – z idealnymi proporcjami ściany frontowej, ganku, czterospadowego dachu i tymi charakterystycznymi alkierzykami w narożnikach. Piękny, zadbany, z gospodynią zapraszającą do wnętrza, gdzie na drewnianej belce stropowej znajduje się inskrypcja budowniczego: BENEDICT DOMINE DOMUM ISTAM EXTRIVITAM 1752 AD. DIEBUS 7 BRIS ET OMNIS HABITANTES IN EA. We wnętrzu zachowały się oryginalne detale architektury, jak kominki rokokowe i część stolarki. Dwór pełni obecnie rolę eleganckiego miejsca spotkań – odbywają się w nim bale, przyjęcia weselne, konferencje i zjazdy. Wieś Świdnik posiada rodowód sięgający co najmniej XIV wieku. Należała między innymi do Sędzimirów z Łukowicy, a potem Wielopolskich, którzy właśnie wybudowali ten dwór. Na przełomie XIX i XX wieku we wsi były trzy inne dworki. Jeden z nich istniał jeszcze w drugiej połowie XX wieku, obecnie nie ma śladu po żadnym. Podobnie, jak po wielu innych siedzibach ziemiańskich w tej części Małopolski. Tym bardziej cieszy, a jednocześnie zobowiązuje, przetrwanie do naszych czasów tak wspaniałego przykładu dworu polskiego. To miejsce koniecznie wymaga odwiedzenia!

jec

na

d

Podegrodzie

ra Pop

Świdnik

Du

Stary Sącz

Nowy Sącz

Naszacowice Szczawnica

Gołkowice

Dwór, pozycja GPS: N: 49o 35’ 33,39’’ E: 20o 31’ 48,72’’

65


Zielone przełomy Dunajca Jazowsko [1] Łazy Brzyńskie [2] Maszkowice [3] Łącko [4] Wietrznice [5] Tylmanowa [6] Kłodne [7]. Pomiędzy Krościenkiem a Starym Sączem Dunajec przecina długim zielonym przełomem wielki kompleks Beskidów, oddzielając Pasmo Radziejowej Beskidu Sądeckiego od Gorców i Beskidu Wysokiego. Jest to, poza Pieninami, najbardziej malowniczy, ale jednocześnie niedoceniany przez turystów odcinek doliny Dunajca. Wzdłuż rzeki, często blisko jej nurtu, biegnie wygodna i ruchliwa droga wojewódzka nr 969. Turyści mkną nią jak autostradą, jakby nie robiły na nich większego wrażenia unikalne na skalę Polski krajobrazy. To prawda, nie jest łatwo zatrzymać się na tej drodze nawet na chwilę, by zrobić wyjątkowe zdjęcie. Są tu jednak takie miejsca, w których można z tej drogi zjechać i przerywając na chwilę podróż, odkryć całkiem nową perspektywę doliny, a także mniej znane zakątki w jej sąsiedztwie.

brazami poletek i domków wysoko ponad świerkowymi i bukowymi lasami pełnymi grzybów. Łącko i jego okolice oferują nie tylko moc zamkniętą w szkle, ale również łagodność pejzażu wzgórz pokrytych rzędami jabłoni, a także kamieniste plaże nad Dunajcem.

Jazowsko, dobrze znane wędkarzom, to jedna z najstarszych wsi na Sądecczyźnie, a widok spod barokowego kościoła na góry za Dunajcem niewiele ma ze sobą równych w tej dolinie. Obidza, wieś z dziesiątkami przysiółków, rozrzucona po graniach północnych stoków pasma Przechyby, zaskakuje sielskimi krajo-

Wietrznice to okazja na zmierzenie się z bystrym nurtem w kajaku górskim. Tylmanowa kusi piękną trasą rowerową, a Kłodne niezwykłym zagubionym rezerwatem przyrody. Jedźcie więc wolniej i zatrzymujcie się! Naprawdę warto.

Czarny Potok

Łącko

3

4

Zabrzeż

Ochotnica

Stary Sącz

Naszacowice Maszkowice

5

Brzyna

1 Jazowsko

Wietrznice

Gołkowice Gaboń

Łazy Brzyńskie

Moszczenica Niżna Barcice Dolne

2 Tylmanowa

6

7 Kłodne Przysłop

Grywałd

66

Rytro

Obidza

Krościenko nad Dunajcem Szczawnica

Przechyba Radziejowa

trasa wycieczki

Piwniczna


Jazowsko – kraina pstrąga Wieś należy do najstarszych na Sądecczyźnie. Jej nazwa ma związek z jazami do połowu łososi ciągnących w górę rzeki na tarło, widzianych tu jeszcze przed wojną. Dziś najbardziej charakterystycznym motywem rzeki w tym miejscu są przemierzający ją zwolna odziani w wodery wędkarze łowiący na muchę pstrągi, klenie i lipienie. Miejscowość ma – co raczej wyjątkowe w tej okolicy – bogatą tradycję przemysłową. Istniały tutaj: huta szkła, tartak, browar, a także duża fabryka mebli giętych Adera, działająca do 1945 roku i spalona przez partyzantów sowieckich. Z Jazowska spławiano też Dunajcem duże ilości drewna pochodzącego z obidzkich lasów. Warto odwiedzić bielejący na wzniesieniu kościół parafialny pw. Najświętszej Marii Panny z 1726 roku, z barokowym wyposażeniem. Największym skarbem świątyni jest gotycki tablicowy obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem, pochodzący z połowy XV wieku. Pięknie wygląda w Jazowsku procesja w święto Bożego Ciała i wszelkie uroczystości religijne, podczas których podziwiać można miejscowe dziewczęta w barwnych tradycyjnych strojach góralskich – w oprawie wyjątkowego krajobrazu. Wieś leży naprzeciw ujścia do Dunajca doliny Obidzkiego Potoku, którego zlewnia obejmuje większą część północnych stoków Pasma Przechyby z dziesiątkami niewielkich przysiółków rozrzuconych po górach. Jeszcze w połowie dwudziestego wieku jedyną komunikację przez Dunajec stanowiły łodzie. Pierwszy most w Jazowsku zbudowany został w połowie XX wieku. Był to piękny most drewniany. Niestety kolejne powodzie powodowały jego uszkodzenia i wielokrotne naprawy. W latach osiemdziesiątych zbudowano obecny most o konstrukcji metalowej na wysokich podporach. W Jazowsku kończy się każdego roku Międzynarodowy Spływ Dunajcem.

Kościół, pozycja GPS: N: 49o 31’ 47,29’’ E: 20o 30’ 47,85’’ 67


Łazy Brzyńskie – panorama doliny Dunajca Jest takie miejsce niedaleko Jazowska, które warto zobaczyć, jeśli ma się pół godziny czasu. To grzbiet wzgórza, które schodzi od Przechyby do samej rzeki. Z tego miejsca odsłania się daleka perspektywa doliny Dunajca, zarówno w górę w kierunku Łącka, jak i w dół biegu rzeki w kierunku Starego i Nowego Sącza. Na południowy zachód zaś pokazuje zielone zbocza gór dolina Obidzkiego Potoku. Wcinająca się krętym, dziewięciokilometrowym odcinkiem w Pasmo Przechyby aż pod przełęcz Przysłop, z której drogami leśnymi dostać się można do Szczawnicy. To miejsce i te widoki znane są turystom zmierzającym szlakiem niebieskim na Przechybę z Jazowska. Do Łazów Brzyńskich można dojechać samochodem, kierując się w lewo po zjeździe z mostu na Dunajcu. Na drodze asfaltowej pnącej się dość ostro do góry należy zachować szczególną ostrożność. Jest tu wąsko. Samochód można pozostawić na kilkanaście minut przy przystanku autobusowym wśród zabudowań na szczycie wzgórza. Stąd należy kierować się znakami szlaku na Przechybę. Krótki spacer wąską dróżką odchodzącą w prawo grzbietem od Dunajca doprowadzi po kilku minutach do niewielkiego przysiółka, za którym otwiera się z drogi pełna panorama doliny Dunajca i gór. Punkt widokowy w Łazach B., pozycja GPS: N: 49o 31’ 3,88’’ E: 20o 31’ 21,11’’

68

Szc

zaw

nic

a

Stary Sącz

Jazowsko ice

Gołkow

Brzyna

Łazy Brzyńskie

Obidza


Obidza i Brzyna – dach tutejszego świata Obidza i Brzyna to grzbiety i dolinki z niezliczoną liczbą gospodarstw rozrzuconych na dużym obszarze gór, wokół których Dunajec zatacza swój wielki łuk od Krościenka do Starego Sącza. Wędrując od Dunajca doliną potoku Kąty przez Brzynę przejdziesz najpierw wzdłuż ciągnącej się prawie nieprzerwanie wiejskiej zabudowy, a wyżej zanurzysz się w gęstym i chłodnym lesie świerkowym, gdzie odnajdziesz odrobinę klimatu lasów tatrzańskich. A kiedy po godzinnej wędrówce dotrzesz do łąk pod Koziarzem (942 m n.p.m.), skąd widać dobrze prawie cały Beskid Wyspowy, ze zdumieniem przekonasz się, że tu też są zabudowania, pola uprawne, ogródki warzywne. I jest tutaj wysoko gospodarka, która trwa i w wielu miejscach ma się wciąż jeszcze dobrze, na przekór trudnościom z dojazdem, ciężkim zimom, leśnym zwierzętom i rzekomym brakom perspektyw. Tak samo jest wszędzie dookoła: na Obidzy, na Majdanie, w Bukowym Potoku. Strome zbocza dolin pokrywają lasy świerkowe czy brzozowo-bukowe. Wszędzie natomiast tam, gdzie choć trochę mniej nachylonego terenu, przycupnęly niewielkie schowane od wiatrów zagrody, w większości pochodzące z początku dwudziestego wieku, budowane z drewna obrabianego na miejscu, z dachami niegdyś pokrytymi słomą, a poźniej czerwoną dachówką z pobliskiej cegielni w Gaboniu. Spod Koziarza do kościoła na Obidzy jest około pięciu kilometrów odległości i prawie pół kilometra różnicy wzniesień. Ale parafia na Obidzy powstała dopiero niecałe trzydzieści lat temu, wcześniej trzeba było w niedzielę przejść do kościoła w Jazowsku, dwa razy dalej. Sam pamiętam dźwięk dzwonu niosący się przez dolinę Dunajca i nieprzeliczone tłumy odświętnie ubranych mieszkańców gór przesuwające się drewnianym mostem do Jazowska. Most, a wcześniej przewóz łodzią i bród, stanowiły jedyny kontakt ze światem zewnętrznym dla zamieszkujących obszar o powierzchni ponad 50 kilometrów kwadratowych. Ten fakt przesądził o charakterze tutejszej gospodarki – prostej i tradycyjnej.

Obidza jest prawdziwym rajem dla grzybiarzy. Jest tu całe mnóstwo uroczych ścieżek dobrze znanych mieszkańcom Nowego Sącza i dalszych okolic. Jednak dla wielu pokoleń właścicieli tutejszych gospodarstw, zmagających się z podstawowymi trudnościami dnia codziennego, to ciężka ojcowizna. Choć widząc proste drewniane ławeczki pod rozłożystymi lipami na skraju przysiółków, z których rozpościera się kilkudziesięciokilometrowa perspektywa dalekich gór, ma się pewność, że w trudzie orząc, siejąc i kosząc pod tak wielkim niebem ci ludzie nie przestają dostrzegać wyjątkowego piękna swojej ziemi. 69


Łącko – rozgrzewające słońce w szkle Łącko znane jest głównie z tego, że wiosną zakwitają tu na potęgę jabłonie, a jesienią śliwowica potęguje swoją moc aż do siedemdziesięciu stopni. To brzmi nieco stereotypowo, ale choć piękna okolica, Dunajec i wielość szlaków turystycznych przyciąga tu od dawna letników, to jednak o dochodach mieszkańców decydują przede wszystkim sady. Tak było przez stulecia, tradycja sadownicza sięga początków historii miejscowości, a suszone śliwki spławiane Dunajcem do Wisły i do Gdańska znajdowały nabywców w północnej Europie. Ziemia łącka przez długi czas stanowiła własność klasztoru klarysek w Starym Sączu i była dzierżawiona kolejnym rodom rycerskim i szlacheckim, przynosząc niemały dochód, choć legendy o złotym kruszcu należy między bajki włożyć. Polski hrabia Drohojewski nabywając Łącko w 1835 roku stracił na takie bajki kilka lat życia, ale kolejny jego, od roku 1875 właściciel, przemysłowiec żydowski Ader – ten sam, który w Jazowsku założył fabrykę mebli giętych – tu w Łącku dorobił się złota na przetwarzaniu owoców, między innymi produkując śliwowicę. Jednak zwycięski pochód łąckiej śliwowicy zaczął się w 1916 roku, kiedy Samuel Grossbard uruchomił produkcję koszernej Śliwowicy Pejsecznej. Przedsięwzięcie rozwijało się tak szybko, że zaczęto w okolicy sadzić coraz więcej śliw. Podobno właśnie u Grossbarda mieszkańcy Łącka nauczyli się też nowego fachu, którym zajmują się do dzisiaj – ale uwaga! Uwaga na podróbki! Oprócz jabłek, suszonych śliwek i śliwowicy Łącko ma od jakiegoś czasu do zaproponowania jeszcze jedną formę owocową. Naturalne soki tłoczone na zimno ze świeżych owoców, nieklarowane, niekonserwowane, niesłodzone, nierozcieńczane. To „SOK MAURERA”, jabłka, truskawki, wiśnie, malina i wiele innych. 70

Na przełomie XVIII i XIX wieku w Łącku pojawili się, w wyniku kolonizacji józefińskiej, osadnicy niemieckojęzyczni. Pamiątką z tego czasu jest nazwa wschodniej części Łącka – Niemiecka Wieś. Murowany kościół łącki pw. św. Jana Chrzciciela powstał w roku 1728. Tradycja głosi, że przy jego budowie wykorzystano materiał pochodzący z rozebranych pozostałości zamku Zyndrama z pobliskich Maszkowic, rycerza spod Grunwaldu.


Czarny Potok – Maszkowice, jak winnice W pogoni za butelką oryginalnej łąckiej śliwowicy oraz widokiem kwitnących, bądź dojrzewających sadów, warto zanurzyć się nieco w tę ziemię łagodnych, malowniczych wzniesień, na których często dalekie młode sady czy plantacje porzeczek przypominają winnice i przy specyficznym, przedwieczornym oświetleniu ten krajobraz może przenosić nas na południe. Od kościoła w Łącku skierować się należy na Czarny Potok. Droga, niestety nie najlepszej jakości, prowadzi zakrętami do góry, a potem opuszcza się do obszernej kotliny, której zbocza pokrywają sady. To również świetna trasa na rower. Drewniany kościół parafialny w Czarnym Potoku pochodzi z połowy XVIII wieku i słynie z otaczanego wielką czcią cudownego obrazu Matki Bożej Bolesnej, pochodzącego z roku 1649. Obok kościoła rośnie lipa, starsza jeszcze od tego obrazu, najstarsza w Polsce przedstawicielka lip szerokolistnych. We wnętrzu jej pnia wypalano niegdyś drewno, dla uzyskania specyfiku leczącego paradontozę. Pielgrzymi w dawnych czasach leczyli zęby ogryzaniem kory takich wiekowych drzew. W drogę powrotną do Łącka wybrać się można przez Szczereż, gdzie z wijącej się grzbietami dróżki pokazuje się, w nowej zupełnie perspektywie, dolina Dunajca, a za nią Gorce. Przed Maszkowicami, na pokrytym lasem wzgórzu ponad doliną Dunajca, znajduje się miejsce kojarzone z zamkiem rycerza Zyndrama. Stoi tam prosty obelisk upamiętniający bitwę pod Grunwaldem.

71


Zabrzeż – Wietrznice, zmierz się z nurtem Niecałe trzy kilometry od Łącka w górę Dunajca leży Zabrzeż, niewielka miejscowość u ujścia Kamienicy, płynącej przez lesistą Szczawę od samych Gorców. Z drogą numer 969 łączy się tu droga 968 wiodąca od zakopianki. To używany często skrót dojazdu do Pienin od strony Krakowa. Tu na szczycie wzniesienia Babiej Góry – bardziej nad Kamienicą niż nad Dunajcem – istniał kiedyś zamek obronny wybudowany przez średniowiecznych właścicieli Zabrzeży. Zarysy murów grubych na trzy metry, tworzących okrąg o średnicy 30 metrów, były widoczne jeszcze na początku dwudziestego wieku. Współczesne badania archeologiczne wykazały istnienie na tym miejscu wcześniejszego grodu, związanego z kulturą łużycką. W Zabrzeży góry zaczynają się schodzić. Kolejne zakole rzeki to Wietrznice, skąd otwiera się widok na rosnący na południu masyw Lubania ponad Tylmanową. Rzeka robi tutaj dość nagły zwrot o dziewięćdziesiąt stopni, a specyficzne naturalne warunki jej koryta wykorzystano do zbudowania sztucznego toru kajakowego. Wytyczony dla sportowców wyczynowych, cieszy się rosnącą popularnością również amatorskich miłośników kajakarstwa, a szczególnie młodzieży. Na pewno istotny jest fakt, że tor nie odstrasza stopniem trudności. Na odcinku o długości 350 metrów różnica poziomów lustra wody wynosi 3 metry. Jednocześnie zawiera wszystkie elementy techniczne torów kajakowych, przeszkody wodne o zróżnicowanym stopniu trudności, co spełnia warunki do szkolenia początkujących i w pełni zaawansowanych zawodników. Jest niewątpliwie najlepszym i najładniejszym w Polsce tego typu obiektem do szkolenia najmłodszych adeptów kajakarstwa. Tu nabywało swoje umiejętności wielu zawodników klasy mistrzowskiej i olimpijskiej, a tor na stałe został wpisany do kalendarza imprez w sporcie wyczynowym jak slalom kajakowy, a także w dyscyplinach wolnych jak freestail. Ośrodek Kajakowy „Wietrznice” posiada 50 miejsc noclegowych w pawilonach letnich, a ponadto oferuje pole namiotowe, własną stołówkę oraz zaciszny bar na wyspie w brzozowym zagajniku.

72

Tor kajakowy, pozycja GPS: N: 49o 30’ 55,62’’ E: 20o 25’ 1,84’’


Tylmanowa – ryby, rowery, kajaki W górę rzeki od toru kajakowego Wietrznice zbocza doliny rozchodzą się nieco przy ujściu do Dunajca Ochotnickiego Potoku. To Tylmanowa. Tu zaczyna się najbardziej charakterystyczna część Zielonego Przełomu Dunajca. Tylmanowa to duża wieś letniskowa, ciągnąca się przez kilka kilometrów w kierunku niedalekiego już Krościenka. Jej liczne przysiółki znajdują się również nad prawym brzegiem rzeki, którym biegnie wąska droga asfaltowa, idealna na rowerowe przejażdżki. Tutejsze ziemie stanowiły własność klasztoru klarysek. Istnienie parafii w Tylmanowej od połowy XIV wieku potwierdza Jan Długosz, który wspomina również o poszukiwaniach złota na stokach gór ponad Tylmanową. Kiedy w 1756 roku spłonął pierwszy drewniany kościółek z gontowym dachem i dzwonnicą, na tym samym miejscu wybudowano obecnie istniejącą świątynię z prostym jednokalenicowym dachem krytym blachą zdobną w niewielką wieżyczkę na sygnaturkę. W połowie XIX wieku ówczesny właściciel Tylmanowej, Wiktor Berski, wybudował obszerny, murowany dwór z ganeczkiem. W dość dobrze zachowanym budynku działa obecnie dyskoteka. 20 listopada 1914 roku oddział austro-węgierski z pozycji umieszczonych na wzgórzu fot. www.dworypolskie.pl Baszta powstrzymał maszerujących doliną Dunajca na południe kozaków. Rosjanie wyparci zostali ostatecznie z Tylmanowej 10 grudnia przez, między innymi, żołnierzy Legionów Polskich. Dunajec w rejonie Tylmanowej to miejsce odwiedzane chętnie przez wędkarzy muchowych łowiących tu pstrągi, lipienie i głowacice. Równie chętnie odwiedzają Tylmanową amatorzy wycieczek rowerowych, korzystający z dróżek na prawym brzegu rzeki i licznych mostów wiszących ponad nurtem. Na długiej prostej pomiędzy Kłodnem a ujściem Ochotnicy, w bystrym nurcie często widać kajaki i pontony raftingowe. Jesienne wielobarwne ujęcia lesistych zboczy Koziarza, Jaworzynki czy Lubania są częstym motywem kalendarzy z krajobrazami. To piękne miejsce.

Kościół, pozycja GPS: N: 49o 30’ 0,25’’ E: 20o 24’ 7,34’’

73


Kłodne – Wietrznice, honor Armii Karpaty W swych „Komentarzach do historii polskich działań obronnych roku 1939” Marian Porwit pisze: „4 września oddział kapitana Wróblewskiego walczył pod Wietrznicą za całą Armię (Karpaty). Niespełna trzy kompanie z 1 działem górskim, przenoszonym na rękach żołnierzy, odrzuciły wszystkie niemieckie natarcia, wsparte ogniem kilku baterii.” Walka w przełomach Dunajca toczyła się od 2 września, kiedy obrońcy umocnionej pozycji „Kłodne” zaskoczyli ogniem broni maszynowej kolumnę niemieckiej piechoty, maszerującą od Słowacji.

fot. www.podhalewogniu.dobroni.pl

W ocenie Porwita czterdziestoośmiogodzinne powstrzymywanie natarcia niemieckiego doliną Dunajca w rejonie Tylmanowej, to najbardziej zasługujące na uznanie działania osłonowe Armii Karpaty. Budowa umocnień w tym rejonie zaczęła się dopiero w lipcu 1939 roku i nie zdążono zbudować planowanych schronów żelbetonowych ani stanowisk artylerii, a jedynie rozległy system okopów, wykorzystujących maksymalnie naturalne warunki obronne terenu. Ciekawe, że opracowaniem planów kierował właśnie płk dyplomowany Marian Porwit. Pozycję nad doliną Dunajca tworzył rozbudowany system okopów strzeleckich i stanowisk karabinów maszynowych – rozpoznawalne w terenie do dzisiaj. Pamięci żołnierzy Września poświęcona była rekonstrukcja historyczna tej walki, zorganizowana w 2009 roku w ramach Europejskich Dni Kultury, a realizowana przez Grupę Rekonstrukcji Historycznej „Podhale w Ogniu”. Z rekonstrukcji tej pochodzą zdjęcia.

74

Rzeka Wietrznice Tylmanowa

ne

Marian Porwit wskazuje, że choć polskie kierownictwo wojskowe zdawało sobie sprawę, po zajęciu Czechosłowacji przez Niemcy, że punkt ciężkości frontu obrony przesunął się z północy na południe, nie dokonało odpowiedniej zmiany planu obrony (choć znaleziono czas i energię na zajęcie Zaolzia). Gdyby inaczej rozwinięto siły polskie, gdyby w Karpatach Zachodnich postawiono w pełni zmobilizowaną i

Zabrzeż

Ochotnica

Kłod

Linia Dunajca odegrała kluczową rolę na wschodnim teatrze działań I Wojny Światowej – tu zatrzymano groźną ofensywę rosyjską 1914 roku, prowadząc walki między innymi w rejonie Tylmanowej, stąd wyszła zwycięska ofensywa państw centralnych w roku 1915.

fot. www.podhalewogniu.dobroni.pl

wyposażoną Armię na przygotowanych wcześniej pozycjach, gdyby zbombardowano koncentrację wojsk niemieckich w Słowacji i zajęto wschodnią Słowację, wojsko polskie miałoby większe szanse na zrealizowanie swojego planu strategicznego i być może nawet zniszczenie części sił niemieckich. Wówczas i tak nieuchronna zapewne klęska nie byłaby może tak gorzka, Niemcy nie tak butni, Sowieci nie tak „odważni”, a alianci nie tak obojętni.


Kłodne – Zielony Przełom Dunajca Tu góry zamykają niemal rzekę. Z samochodu pokonującego zakręt w Kłodnem widać ciemny i szeroki nurt, a na drugim brzegu tajemniczy drewniany domek przy leśnej drodze prowadzącej wprost do Dunajca. Sprawa wyjaśnia się za zakrętem, kiedy widać na prawym brzegu obszerną składnicę drewna, o określonych porach roku wypełnioną kłodami potężnych buków. W 1963 roku utworzono rezerwat leśny Pusta Wielka, o powierzchni 3,3 ha, z reliktowym borem sosnowym. Rok później założony został rezerwat krajobrazowy „Kłodne nad Dunajcem” o powierzchni 89,1 ha. Do rezerwatu, można dotrzeć przeprawiając się na prawy brzeg Dunajca promem lub mostem w osadzie Płaśnie. Z mostu należy skierować się drogą w prawo. Po kilkuset metrach, przy ostatnim domu przysiółka Łęg Górny znajduje się połączenie z leśną ścieżką trawersującą strome zbocze nad Dunajcem. Ścieżka dociera do niezwykłego urwiska jakie tworzy podcięta przez rzekę krawędź zawieszonego tarasu akumulacyjnego Długiego Potoku i Potoku Lewa Ręka spływających głębokimi wąwozami spod góry Błyszcz. Zobaczyć tu można ponad

stupięćdziesięcioletnie drzewostany bukowe, tworzące górne piętro zbiorowiska leśnego, tak zwanej kwaśnej buczyny górskiej. Rzerwat, pozycja GPS: N: 49o 28’ 37,27’’ E: 20o 25’ 40,61’’

75


Wokół Pienin Krościenko [1] Szczawnica [2] Szlachtowa i Jaworki [3] Droga Pienińska [4] Grywałd i Snozka [5] Czorsztyn [6] Przystań Kąty [7] Polana Sosny [8] Niedzica [9]. Ikoną Dunajca jest widok wyciętego w skałach Pienin głębokiego wąwozu, oglądanego ze szczytu Sokolicy, wraz ze słynną sosenką. Pieniński Park Narodowy odwiedza rocznie ponad pół miliona turystów, przyciąganych przez główną atrakcję tych gór – flisacki spływ Dunajcem. Bardzo atrakcyjne jest również wędrowanie tutejszymi szlakami górskimi, ze względu na niezwykłe nagromadzenie unikalnych krajobrazów na stosunkowo niewielkiej powierzchni. Wiele zobaczyć można także objeżdżając Pieniny samochodem, jak to właśnie proponujemy. W miejscowościach wokół Pienin turyści odnajdują liczne pamiątki świadczące o ciekawej historii tych pogranicznych ziem – jak ruiny zamku w Czorsztynie czy pięknie zachowany zamek w Niedzicy. Krościenko i Szczawnica to miejscowości z własną uzdrowiskową historią i specyficzną uzdrowiskową architekturą, muzeami i sezonowymi imprezami. Szlaki turystyczne wiodą z nich nie tylko w Pieniny, ale również w Gorce i Beskid Sądecki. Pieniny to miejsce naprawdę w Karpatach szczególne. Tylmanowa Kłodne

5 Snozka

5

Kluszkowce

Krościenko nad Dunajcem

Grywałd

1

Czorsztyn

6

Tylka

Niedzica

9

Sromowce Wyżne

Kąty 7

2

Pienin

y

Szczawnica 3

4

Szlachtowa

8

Lesnica Sromowce Niżne Cerveny Klastor Spisska Stara Ves

trasa wycieczki

Lechnica

76


Krościenko – górale i flisacy Symbolem Krościenka może być z jednej strony tradycyjna pamiątka z gór, zdobiona charakterystycznie ciupaga ceprowska, sprzedawana na miejscowych straganach pokoleniom uczestników kolonii i wycieczek młodzieżowych wyruszających w Pieniny, a z drugiej strony jedyny w swoim rodzaju most na Dunajcu, zbudowany po zniszczeniu przez powódź pięknego drewnianego mostu z zadaszeniem. Opowieści mówią, że most opierał się mocno wzburzonym falom, ale w pewnym momencie Dunajec porwał stojący blisko brzegu w Szczawnicy, przy ujściu Grajcarka, drewniany pensjonat. Budynek nie rozpadł się, ale lekko przechylony sunął z szybkim nurtem po potężnie wezbranej wodzie aż uderzył w most i go zniszczył. Obecnie pod betonowymi łukami przesuwają się tratwy z pienińskiego spływu, lądujące w Krościenku i ładowane tam z powrotem na ciężarówki. Flisactwem mieszkańcy Krościenka zajmowali się od wieków, spławiając tratwami drewno i towar do Nowego Korczyna lub Szczucina nad Wisłą. Kiedy zaś po powstaniu Pienińskiego Parku Narodowego spław drewna z Pienin ograniczono, a następnie zaniechano go po wybudowaniu stopni wodnych w Rożnowie i Czchowie, tradycje flisackie sprawiły, że zaczęto zarobkować przewożąc letników na tratwach przełomem Dunajca. Krościenko nad Dunajcem – bo tak brzmi pełna nazwa miejscowości, otrzymało prawa miejskie od Kazimierza Wielkiego. Zostały one nadane aktem lokacyjnym z 1348 roku. Z tego okresu zachował się układ urbanistyczny z rynkiem i kościołem. O dawnym wyglądzie miasteczka świadczą cztery ponadstuletnie domy zachowane w południowej pierzei rynku. W drugiej połowie XIX wieku zwrócono uwagę na wystę-

pujące tu, podobnie jak w pobliskiej Szczawnicy, wody mineralne, ale do Krościenka zaczęto przyjeżdżać przede wszystkim dla piękna Pienin. Oto jak opisywał to miejsce przewodnik z 1912 roku: „Mieszkania urządzone, przeważnie z pościelą, nająć łatwo u miejscowej ludności. Pokoi do wynajęcia w latowisku około 150. Frekwencya około 500 osób przez sezon. Na Dunajcu łażienki dla kąpieli rzecznych. Kąpiele orzeźwiające, prąd wody wartki. Wycieczki: Czerwony Klasztor, droga bita ok. 3 godz. Po drodze należy zwiedzić cudownie położone ruiny zamku Czorsztyńskiego, skąd dalsza droga biegnie doliną Dunajca obok starożytnego zamku Niedzica. Na Luboń 1022 m. całodniowa, 5 godz. pieszo wygodną ścieżką lub kołowo również 5 godz. górską drogą. Prowianty należy wziąść ze sobą. Ze szczytu Lubonia rozległy widok na Sącz i Kraków.” Przejeżdżając tylko przez Krościenko warto odwiedzić zabytkowy kościół pw. Wszystkich Świętych, stojący przy rynku. Jego najstarsza część, prezbiterium, pochodzi z XIV wieku. Są tam m.in. zachowane fragmenty polichromii z XIV wieku oraz kamienna chrzcielnica z XV wieku. W sąsiedztwie kościoła zwraca uwagę urocza uzdrowiskowa architektura.

77


Krościenko – Pieniński Park Narodowy Ten pierwszy park narodowy w Polsce utworzony został w 1932 roku. Wraz z powstałym w tym samym roku, po słowackiej stronie, Rezerwatem Przyrodniczym utworzył pierwszy w Europie pograniczny obszar przyrody chronionej. Obecnie PPN jest jednym z najmniejszych parków narodowych, a jednocześnie jednym z najchętniej odwiedzanych w Polsce. Dyrekcja Parku ma siedzibę w Krościenku. W jej budynku mieści się stała wystawa przyrodnicza. „Jak powstał współczesny krajobraz Pienin, dlaczego i jak go chronimy” – wystawa pod takim tytułem prezentuje historię naturalną tego obszaru Karpat, wyjaśniając jego budowę geologiczną, tektonikę i geomorfologię, przedstawia szatę roślinną i tutejsze gatunki zwierząt, a także zwraca uwagę na zagadnienia dotyczące etnografii i ekologii. Profesjonalnie i interesująco przygotowana wystawa daje pełny, interdyscyplinarny obraz unikalnego środowiska Pienin i z całą pewnością utrwala w odwiedzających poczucie jego wartości i potrzeby ochrony. Zwiedzanie tej wystawy jest płatne, a bilet kosztuje 2 zł od osoby. Przy wystawie mieści się punkt informacyjny z wydawnictwami Parku.

fot. www.wiki.pl

Podobne, choć mniejsze, wystawy tematyczne znajdują się w punktach wejścia do Pienińskiego Parku Narodowego: Czorsztyn – „Ekosystemy łąkowe i pastwiskowe Pienin”. Sromowce Wyżne Kąty –„Ekosystem Dunajca i flisactwo w Pieninach”. Sromowce Niżne – „Ekosystemy naskalne Pienin” oraz zbiory etnograficzne Stefanii Baszakowej. Szczawnica – „Ekosystemy leśne Pienin”. Za wstęp do PPN, w przeciwieństwie do wielu polskich parków narodowych, nie pobiera się opłat. Płaci się jedynie za wejście na punkty widokowe na Sokolicy i Trzech Koronach. Ruch turystyczny w Pieninach, choć intensywny jest dobrze skanalizowany zaś cenne zasoby przyrody tych gór objęte są troskliwą opieką i nie słychać tu o problemach czy konfliktach. Park poprzez kierowane nasadzenia prowadzi przebudowę miejscowych drzewostanów, tak by przywrócić ich stan naturalny. Ponieważ warunkiem zachowania wyjątkowo bogatej bioróżnorodności Pienin są łąki, nie dopuszcza się do ich zarośnięcia lasem, kosząc je 78

fot. www.wiki.pl

systematycznie, a na niektórych, tak jak na Hali Majerz, prowadząc wypas kulturowy owiec. Dokonywane są próby ponownego wprowadzenia do miejscowego ekosystemu istniejących tu dawniej gatunków, na przykład sokoła wędrownego. Specjalną ochroną objęto płazy. Co roku wiosną podejmowana jest akcja ochrony płazów wędrujących przez drogę do Sromowiec-Kąty – wiążąca się między innymi z codziennym przenoszeniem płazów na drugą stronę drogi. Wystawa PPN, pozycja GPS: N: 49o 26’ 25,76’’ E: 20o 25’ 8,75’’


Szczawnica – królowa polskich wód O walorach Szczawnicy najlepiej chyba może świadczyc fakt, że jest jedynym w tej części Karpat uzdrowiskiem, które od samego początku rozwijało się pomyślnie, pomimo braku połączenia kolejowego, a kuracjusze dojeżdżali powozami i samochodami ze stacji kolejowych w Nowym Targu lub Nowym Sączu. Uzdrowisko założone przez Węgra, Józefa Szalaya w XIX wieku, dzięki niemu zyskało swój alpejski charakter i stało się popularnym letniskiem arystokracji i sfer artystycznych. Odwiedzali je między innymi: Cyprian Kamil Norwid, Józef Ignacy Kraszewski, Adam Asnyk, Michał Bałucki, Henryk Sienkiewicz, Maria Konopnicka, Bolesław Prus, Lucjan Siemieński, Jan Matejko. W czasach II Rzeczpospolitej gospodarzem uzdrowiska stał się Adam hrabia Stadnicki, zarządzając nim z taka samą energią, jaką poświęcał pozostałym częściom swoich wielkich posiadłości pomiędzy Szczawnicą a Krynicą. Po dziesięcioleciach stabilizacji w stylu FWP, uzdrowisko odświeża swój wizerunek miejsca eleganckiego,

odnawiając zabytkową architekturę i kultywując pamięć o bogatej historii. Warto tu zatem odwiedzić Muzeum Pienińskie z pamiątkami dotyczącymi historii uzdrowiska i początków turystyki oraz izbę pamięci Jana Wiktora, pisarza i piewcy Pienin.

79


Szczawnica – zbiory etnograficzne Krakowiacy i górale, ten wątek znany z Zakopanego, powtórzył się do pewnego stopnia i tutaj. Szalay, tworząc uzdrowisko w miejscu, gdzie uprawiano w trudzie niewielkie poletka i hodowano owce, potrzebował, w niezwykłym krajobrazie Pienin, nieco bardziej odświętnej postaci romantycznego mieszkańca gór. On sam i jego wytworni goście choćby samym swoim zainteresowaniem przyczynili się więc do powstania legendy Pienin i nobilitacji miejscowych góralskich rodów.

fot. Muzeum Pienińskie

Muzeum pienińskie im. Józefa Szalaya zajmuje piętro zabytkowej XIX-wiecznej willi „Pałac” przy placu Dietla, w starej uzdrowiskowej części Szczawnicy. Muzeum stanowi oddział Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu. W części etnograficznej prezentowane jest życie górali pienińskich w okresie pierwszej połowy XX wieku, w zakresie architektury regionalnej, wyposażenia wnętrz, pasterstwa, rolnictwa, łowiectwa, rybołówstwa, tkactwa. Uzupełnieniem tej części wystawy jest strój regionalny, sztuka ludowa regionu pienińskiego oraz godła góralskich rodów szczawnickich. Ekspozycja historyczna pokazuje historię samego uzdrowiska i prezentuje ludzi z nią związanych. Natomiast kierując się ulicą Szalaya w stronę Jaworek, niedaleko siedziby Urzędu Miasta znaleźć można oryginalny miniskansen etnograficzny. W góralskim domu „Pod Kosynierem”, należącym do Jana Malinowskiego, szczawnickiego kolekcjonera, można obejrzeć bogate zbiory etnograficzne świadczące o niezwykłej pasji właściciela, który od lat przemierza okoliczne wsie, wyławiając wprawnym okiem przedmioty będące kiedyś w powszechnym użytku i samodzielnie kompletuje z nich spójne ekspozycje etnograficzne. W zbiorach można m.in. zobaczyć kolekcje łemkowskich druciarzy z Białej Wody, wyposażenie kuźni i warsztatu stolarskiego, a także rekonstrukcję izby kuchennej z takimi detalami, jak szafka na lekarstwa i wiele innych ciekawych eksponatów. 80

fot. Muzeum Pienińskie

Plac Dietla muzeum

Krościenko Grajc arek

mini-skansen

Jaworki


Na Rusi Szlachtowskiej Terminem „Ruś Szlachtowska” opisywano miejscowości doliny Grajcarka, dawniej Ruskiego Potoku, powyżej Szczawnicy: Szlachtowa, Jaworki, Biała Woda i Czarna Woda. Był to najbardziej na zachód wysunięty obszar zamieszkiwania ludności łemkowskiej. Te rozległe i łagodnie nachylone tereny najlepiej jest zwiedzać na rowerze. Zacząć można od cerkwi w Szlachtowej. Świątynia pw. Matki Boskiej Pokrownej w Szlachtowej zbudowana w 1909 roku, w stylu staroruskim, wymurowana jest z ciosów beskidzkiego piaskowca. Jej architektura odzwierciedlająca prądy narodowe epoki, obecnie po prostu zaskakuje w tym krajobrazie, jakby przeniesiona żywcem znad Wołgi. Bo ta druga cerkiew, z Jaworek, jest całkiem swojska, karpacka. Przypomina też chyba świątynie słowackie. Zbudowana została w 1798 roku na miejscu dawnej drewnianej cerkwi z 1680 roku. Jest to budowla murowana z wieżą, którą wieńczy baniasty, kryty gontem, hełm. Wewnątrz zachowało się wyposażenie cerkiewne z końca XVIII wieku. W Jaworkach znajduje się wejście do słynnego Rezerwatu Przyrody – wąwozu Homole, wyciętego w skałach wapieni krynoidowych o wysokości 120 metrów, gdzie gniazdują pustułka, sokół i puchacz. Przez wąwóz prowadzi zielony szlak na Wysokie Skałki. W Jaworkach można też zostać na wieczór. Ma tu siedzibę klub Muzyczna Owczarnia, w którym odbywają się koncerty i warsztaty muzyczne z udzia-

Cerkiew w Jaworkach, pozycja GPS: N: 49o 24’ 26,72’’ E: 20o 32’ 57,33’’ łem takich artystów, jak: Hanna Banaszak, Nigel Kennedy, Oddział Zamknięty, Dżem. Biała Woda i Czarna Woda to obecnie tylko miejsca na mapie, piękne i budzące refleksje.

81


Szczawnica – Droga Pienińska Droga Pienińska jest największą atrakcją turystyczną Szczawnicy. Umożliwia zwiedzanie najbardziej malowniczego odcinka przełomu Dunajca w Pieninach bez wysiłku i wielokrotnie, pieszo i na rowerze. Trasa o długości dziewięciu kilometrów jest doskonale przygotowana do intensywnego ruchu turystycznego. Posiada dobrą nawierzchnię, odnowioną na całym odcinku, atrakcyjne tablice informacyjne, wiele ławek i wiat do odpoczynku, odpowiednio przystosowane przydrożne ujęcia ze źródlaną wodą. Jej budowę rozpoczął już w latach 1870-1875 Józef Szalay. W niektórych miejscach Dunajec tworzy tak ciasny wąwóz, że do przeprowadzenia wiszącej nad nurtem rzeki, wąskiej dróżki konieczne było wcinanie się w skały. Droga biegnie częściowo przez terytorium Słowacji, a prowadzący od Szczawnicy czerwony szlak kończy się przy Czerwonym Klasztorze. Przy wejściu na Drogę Pienińską w Szczawnicy znajduje się parking, bary i restauracje, wypożyczalnia rowerów i kajaków górskich oraz pawilon Pienińskiego Parku Narodowego, do którego wstęp jest

82

Droga Pienińska, wejście, pozycja GPS: N: 49o 25’ 24,75’’ E: 20o 27’ 36,3’’ bezpłatny. Z tarasu restauracji nad Dunajcem, czy nadbrzeżnej ławki, obserwować można wyczyny kajakarzy górskich ćwiczących na pobliskim torze oraz lądujące po podróży przełomem tratwy.


Snozka – Pieniny, Gorce, Podhale, Tatry W podróży przez góry do źródeł Dunajca docieramy w miejsce wyjątkowe. To przełęcz Snozka – mistyczna oś krainy Karpat Zachodnich. Tędy biegną granice tektoniczne, geograficzne i etnograficzne. Wystarczy zatrzymać się na chwilę na obszernym parkingu pod szczytem andezytowej góry Wdżar, trzeciorzędowego wulkanu. Za plecami ma się wówczas grającą na wietrze, niezwykłą i budzącą kontrowersje rzeźbę Hasiora, a na wprost szeroką perspektywę Podhala, Spiszu i odległego łańcucha Tatr. Niemal u stóp zaś lśnią wody Jeziora Czorsztyńskiego. W tym kraju takiego drugiego miejsca nie ma, a na jego opisanie braknie słów. Trzeba to po prostu zobaczyć. Opuszczając Krościenko drogą numer 969 w kierunku Nowego Targu, warto skręcić jednak najpierw w stronę Grywałdu, gdzie zobaczyć można drewniany kościółek z XV wieku, znajdujący się na Szlaku Architektury Drewnianej. Kościół w Grywałdzie – gotycki, drewniany kościół parafialny pw. św. Marcina, wzniesiony został w II połowie XV wieku na miejscu wcześniejszej świątyni. Podanie głosi, że jeszcze wcześniej w tym właśnie miejscu znajdowała się pogańska gontyna.

Kościół pozycja GPS: N: 49o 26’ 46,19’’ E: 20o 22’ 22,62’’

Góra Wdżar

767,0

Snozka wy No

Pomnik

rg Ta

Krościenko

Czors

ztyn

Parking

83


Czorsztyn – zamek ponad jeziorem Ten najlepiej, dzięki licznym filmom, rozpoznawalny symbol Podhala, stanowiący jeszcze w połowie lat siedemdziesiątych jedynie posępną ruinę, przeistacza się w coraz bardziej atrakcyjne muzeum, opowiadające o burzliwej historii tej ziemi. Dodatkowego uroku dodało miejscu lustro sztucznego jeziora, w którym tak malowniczo przeglądają się góry. Ten niewielki kresowy zamek nie odgrywał nigdy roli militarnej, strzegł miejsca, w którym szlak węgierski opuszczał ziemie królestwa polskiego. Za rzeką były już Węgry i potężna twierdza Dunajec. Tędy podróżowały poselstwa, tu chronili się możni i królowie – jak choćby Jan Kazimierz, uciekający przed Karolem Gustawem w czasie najazdu szwedzkiego. Ponurą sławę zamek zawdzięcza wypadkom związanym z upadkiem powstania ludowego Kostki Napierskiego i jego okrutnej kaźni.

Zamek, pozycja GPS: N: 49o 26’ 6,32’’ E: 20o 18’ 47,54’’

84


Kąty – przystań flisacka Jeśli macie ochotę na jedną z największych atrakcji turystycznych w polskich górach, jeśli myślicie o spływie Dunajcem, zostawcie własny samochód w Szczawnicy, Krościenku czy Czorsztynie – do przystani flisackiej w Kątach dostać się można regularnie kursującymi autobusami. Przy przystani znajduje się parking, pawilon wystawowy Pienińskiego Parku Narodowego, punkt informacji turystycznej, kioski z pamiątkami, restauracja oraz kasy biletowe. Sezon flisacki trwa od 1 kwietnia do 31 października. Flisacy pływają codziennie, z wyjątkiem święta Bożego Ciała i pierwszego dnia Świąt Wielkanocnych, a sprzedaż biletów odbywa się na bieżąco. W sezonie tratwy ładują się i odbijają od przystani jedna za drugą. Można płynąć do przystani docelowej w Szczawnicy, wówczas długość trasy to około 18 kilometrów, zaś czas trwania spływu to około 2 godzin i kwadransa. Można też płynąć jeszcze dalej – do Krościenka, pokonując prawie 23 kilometry w czasie 2 godzin i 45 minut. Tratwa spływowa składa się z pięciu powiązanych razem czółen o długości prawie 6 metrów i półmetrowej szerokości każde. Kiedyś wykonywane były z wydrążonego pnia drzewa, obecnie budowane z desek. Na tratwę wsiada dziesięciu pasażerów, a prowadzi ją dwóch flisaków którzy kierują nią przy pomocy żerdek zwanych spryszkami. Zanim powstało Jezioro Czorsztyńskie tratwy płynęły spod Zielonych Skałek w Czorsztynie, malowniczej miejscowości, położonej u stóp zamków – Czorsztyńskiego i Niedzickiego, trasa liczyła wówczas dodatkowe 6,5 kilometra. Przed wyruszeniem w podróż warto obejrzeć wystawę na temat Dunajca w pawilonie Pienińskiego Parku Narodowego, gdzie można na przykład dowiedzieć się, że płynąc przez przełom pieniński w siedmiu pętlach rzeka wydłuża swój bieg z 2,8 km w linii prostej do 8 km. Spadek rzeki na tym obszarze wynosi 20 m, spadek między Kątami (466 m n.p.m.), początkiem spływu a Krościenkiem (421 m n.p.m.) wynosi 45 m. W rejonie Pienin żyje w rzece 17 gatunków ryb. Obecnie najliczniej reprezentowane są: świnka, brzana, kleń i lipień. Pstrąg i głowacica niestety należą obecnie w Dunajcu do rzadkości zaś powszechny kiedyś łosoś już w ogóle nie występuje.

Kąty, przystań, pozycja GPS: N: 49o 24’ 23,43’’ E: 20o 22’ 3,9’’ 85


Sromowce – zapora i Polana Sosny Jezioro Sromowickie to zbiornik wyrównawczy dla Jeziora Czorsztyńskiego, niedostępny co prawda do rekreacji, ale wkomponowany pięknie w przestrzeń pomiędzy koroną zapory w Niedzicy a Polaną Sosny. Zapora w Sromowcach pracuje ze stałą przepustowością, co zapewnia Pienińskiemu Przełomowi równomierny przepływ wody. Poniżej zapory, na szerokim brzegu Dunajca, w miejscu zwanym Polana Sosny powstał całoroczny kompleks turystyczny wykorzystujący oryginalne drewniane domy góralskie, przeniesione i pieczołowicie odnowione – między innymi Chata Spiska z Łapsz Niżnych z początku XX, Chata z Kir – regionalna, stylowa chata góralska w połączeniu ze starym młynem z Czarnego Dunajca. Restauracja mieści się w Dworze będącym rekonstrukcją XVII-wiecznego dworku polskiego. Polana Sosny, pozycja GPS: N: 49o 24’ 18,39’’ E: 20o 20’ 0,59’’

86 86


Niedzica – węgierski zamek Obszerny i pięknie zachowany zamek Dunajec w Niedzicy króluje na skale ponad wodami jeziora Czorsztyńskiego – pomiędzy Podhalem, Spiszem a Pieninami. To wyjątkowe miejsce przyciąga każdego lata tłumy odwiedzających, bo jest tu wszystko – woda, góry, niezwykła historia i legendy, jak na przykład ta o skarbie Inków oraz wyjątkowo dobrze zachowana renesansowa architektura. Zamek stanowił węgierską strażnicę na granicy z królestwem polskim. Władali nim na przemian panowie węgierscy i polscy. To tutaj, w roku 1412, na mocy aktu zastawnego pomiędzy królem węgierskim Zygmuntem Luksemburczykiem a Władysławem Jagiełło, delegacja polska wypłaciła Węgrom 37 tysięcy kop groszy praskich w zamian za oddanie Polsce w zastaw 13 miast spiskich. Ponieważ zastaw nigdy nie został zwrócony, Spisz pozostał przy Polsce na dłużej. Począwszy od XVI wieku ta pograniczna, górska twierdza przechodzi z rąk do rąk zwalczających się stronnictw węgierskich, a potem również zwykłych rozbójników. Najlepsze czasy dla zamku to wiek XIX, kiedy kolejny właściciel, baron Andrzej Horvath odnowił go gruntownie i uczynił swym głównym domostwem, w którym w wielkopańskim stylu przyjmował swoich gości. Od 1948 roku prowadzono na zamku prace restauracyjne i w części pomieszczeń utworzono dom pracy twórczej Stowarzyszenia Historyków Sztuki. Duża część zamku udostępniona została do zwiedzania, jako muzeum wnętrz i historii regionu spiskiego. Widok zamku od strony zapory to jeden z najciekawszych motywów polskiej fotografii krajobrazowej. Można go podziwiać stale za pomocą kamery internetowej umieszczonej na koronie zapory. http://www.niedzica.pl

87


Przez Podhale do Tatr Frydman [1] Dębno [2] Harklowa [3] Łopuszna [4] Nowy Targ [5] Ludźmierz [6] Czarny Dunajec [7] Chochołów [8] Witów [9] Dolina Kościeliska [10] Dolina Małej Łąki [11] . Powyżej Jeziora Czorsztyńskiego Dunajec wciąż jest dziką górską rzeką, zależną od kaprysów pogody, z kamienistym korytem i nagłymi wezbraniami. Ale tu, na szerokich, niemal płaskich przestrzeniach Podhala i Orawy rzeki prawie nie widać. Jadąc drogą numer 969 w kierunku Nowego Targu, ma się ją po prawej stronie, gdzie cieknie wąską rynną podcinającą stoki Gorców. Chlubą Podhala są stare, drewniane kościółki, które tworzą tu tak zwany Szlak Gotycki. Odwiedzimy niezwykły kościółek w Dębnie, wpisany na listę

światowego Dziedzictwa UNESCO, a także kościółki w Harklowej, Łopusznej i we Frydmanie. Do Nowego Targu zaś dopływają dwie rzeki: Biały Dunajec – od Poronina i Zakopanego oraz Czarny Dunajec od Witowa i Kościeliska. Trasa Nowy Targ – Zakopane to natłok samochodów, nieposkromionej zabudowy domów poronińskich i zasłaniających góry szpecących reklam – dowód klęski legendy Tatr. Dlatego wybieramy spokojną drogę do źródeł Czarnego Dunajca, odwiedzając między innymi Ludźmierz i Chochołów.

Nowy Targ Łopuszna Czarny Ludźmierz Dunajec

Harklowa

Tylmanowa

Dębno Frydman

Grywałd

Krościenko

Szaflary Niedzica Łapsze Niżne Chochołów

Biały Dunajec Poronin

Witów

Kacwin Bukowina Tatrzańska

trasa wycieczki

Kościelisko

88

Spisska Stara Ves

Jurgów

Zakopane

1 km

Sromowce nad Dunajcem Wyżne

4


Frydman – węgierskie wino Miejscowa legenda głosi, że kiedy wojska polskie wracały spod Wiednia, w tutejszym kościele pw. św. Stanisława służył do mszy sam Jan Sobieski. Już wówczas kościół był wiekowy. Ten najstarszy na Podtatrzu kościół, został zbudowany na początku XIV wieku i w swoim głównym rysie architektonicznym ma charakter gotycki. Dzisiaj, pięknie odnowiony, otoczony białym murem i zadbaną zielenią stanowi chlubę tej miejscowości. Przyciąga uwagę turystów nieco zaskakującą wieżą, którą zwieńcza renesansowa attyka. Frydman leży blisko miejsca gdzie Białka, płynąca krystalicznym strumieniem od Tatr, wpada do Jeziora Czorsztyńskiego. Przy ujściu znajduje się pole namiotowe, licznie odwiedzane każdego lata przez turystów. Wielkim powodzeniem cieszy się plażowanie wzdłuż szerokiego, kamienistego koryta Białki. Wieś Frydman założona została w XIII wieku. Jej historia spleciona jest z historią niedzickiego zamku i jego kolejnych właścicieli. W XVI wieku Jerzy Horvath z Palocsy, wybudował we wsi kasztel, pod którym wykuto obszerne piwnice do przechowywania sprowadzanego z Węgier wina. Podziemne korytarze mają podobno długość stu metrów i szerokość siedmiu metrów i jest ich kilka na dwu kondygnacjach – musiały tu leżeć naprawdę duże ilości wina. Potwierdzeniem jest relacja poety, Seweryna Goszczyńskiego, który w swoim „Dzienniku podróży do Tatrów” przekazał zarówno informację o bogatym, wielojęzycznym księgozbiorze na miejscowej plebanii z między innymi dziełami Szekspira w niemieckim przekładzie Szlegla, jak i o piwnicach „Hrabiego Paloczaia”, gdzie „wyobraźmy sobie dwa czy trzy piętra pieczar, tak długich, że światła postawionego w jednym końcu nie dojrzysz z drugiego końca, rozgałęzionych na wiele innych równoległych do siebie, a wszystko to zastawione winem rozmaitego smaku, wieku, narodu, a masz piwnicę Węgierskiego magnata”.

Zwiedzanie tych piwnic jest podobno możliwe po uzyskaniu zgody właścicieli nieruchomości, na których znajdują się do nich wejścia. Czy jest tam jeszcze wino? Nie wiem. Sam kasztel oglądać można raczej od zewnątrz, a jego sylwetka nie działa za bardzo na wyobraźnię, być może budowla czeka na lepsze czasy i kolejnego magnata.

Kościół, pozycja GPS: N: 49o 26’ 55,62’’ E: 20o 13’ 55,27’’ 89


Dębno – drogocenny skarb Podhala Kościół św. Michała Archanioła to prawdziwy wehikuł czasu. Raz, że stoi w stanie niemal dokładnie takim samym, w jakim został wybudowany w drugiej połowie XV wieku. W tym, między innymi, tkwi jego nadzwyczajna wartość, doceniona nominacją do siedmiu cudów Polski oraz wpisaniem na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Dwa – że jego wnętrze kryje tak wiele cennych pamiątek z odległej przeszłości, przedmiotów sztuki sakralnej, chociaż nie wyłącznie. We wnętrzu najbardziej zwraca uwagę najstarsza zachowana w Europie, polichromia na drewnie, wykonana około 1500 roku w 33 kolorach, zawierająca ornamenty roślinne i geometryczne. Również ołtarz główny, jest cennym zabytkiem malarstwa tablicowego, pochodzącym z XVI wieku. Dodatkowo zaś kościółek wyróżnia się wkomponowaniem w krajobraz, współcześnie troskliwie pielęgnowanym. To miejsce należy zobaczyć obowiązkowo, to prawdziwy skarb Podhala. więcej: http://szlak.wrotamalopolski.pl

90

Kościół, pozycja GPS: N: 49o 27’ 58,59’’ E: 20o 12’ 42,84’’

fot. Paweł Drozd


Harklowa – Gorce, jak w Sapporo Tradycyjny zakopiański dom wysoko na stokach Gorców ponad wsią Harklowa kryje w sobie orientalną duszę. Pani Akiko Miwa, którą z Japonii przywiodło do południowej Polski wiele lat temu pragnienie zgłębienia sztuki malowania witraży, podczas spaceru górskimi ścieżkami Gorców znalazła miejsce, w którym postanowiła spędzić resztę życia. Z widokiem na Tatry, Podhale i Pieniny w jakiś sposób przypominającym klimatem okolice rodzinnego Sapporo. Pani Akiko zbudowała z drewnianych bali pensjonat, do którego dostać się można wyłącznie samochodem terenowym lub pieszo. W którym można się poczuć jak we własnym domu z marzeń i zapomnieć o świecie tam w dole. Gości dowozi na górę samochód terenowy z pensjonatu. Wystarczy więc zaparkować własny pojazd we wsi Harklowa we wskazanym gospodarstwie. www.akiko.pl akiko@akiko.pl tel: (+48) 18-275-1728 W samej Harklowej podziwać można natomiast kolejny gotycki kościółek drewniany, nieco młodszy od tego w Dębnie i mniej bogato wyposażony – ale równie piękny. To kościół parafialny pw. Narodzenia Najświętszej Marii Panny, wybudowany w końcu XV wieku – o czym bezpośrednio świadczą niektóre tylko elementy architektury oraz fragmenty polichromii. Jak większość tego typu budowli, poddawany był w przeciągu wieków kolejnym modernizacjom. Część elementów wyposażenia ma charakter barokowy – ołtarz główny oraz dwa ołtarze boczne. Z XVIII wieku pochodzą: ambona i kamienna chrzcielnica. Kościół ocieniają potężne lipy, a otacza piękny, biało tynkowany murek z kamienia kryty gontem. Gontem kryte są też baniaste zwieńczenia bramek. Kościół, pozycja GPS: N: 49o 28’ 35,41’’ E: 20o 10’ 4,73’’ 91


Łopuszna – szlacheckie gniazdo To ksiądz profesor Józef Tischner przyczynił się współcześnie do szerokiej sławy Łopusznej. Tu dorastał, tu uczęszczał do szkoły i tu odbyła się jego prymicja. Tu znajduje się obecnie Dom Pamięci Księdza Profesora Józefa Tischnera - „Tischnerówka” przy Gminnym Ośrodek Kultury w Łopusznej. Natomiast w wieku XIX rozsławiał te okolice Seweryn Goszczyński. Wielokrotnie zwiedzał Podtatrze oraz Gorce i jako pierwszy opisał je w polskiej literaturze. Poeta gościł we dworze Tetmajerów w Łopusznej i bywał opiekunem w czasie górskich wypraw młodego Kazimierza Przerwy-Tetmajera. Dzieje folwarku w Łopusznej sięgają XVI wieku. Sam dwór powstał później, około 1790 roku. Wybudował go Romuald Lisicki, konfederat barski. Dziś opiekunem dworu i przyległych zabudowań jest Muzeum Tatrzańskie w Zakopanem, które przygotowuje tu muzeum kultury szlacheckiej. W odnowionym dworze zobaczyć można nie tylko starannie dobrane gustowne XIX-wieczne meble i sprzęty, ale także w pełni wyposażoną kuchnię, nie tak wcale dużą. Obok dworu stoi drewniana chałupa, przeniesiona tutaj ze wsi. Wybudował ją w roku 1887 Jan Klamerus „Sowa”, co poświadcza inskrypcja na sosrębie w dużej izbie. W Łopusznej znajduje się również kolejny z drewnianych gotyckich kościółków Podhala – kościół parafialny pw. Świętej Trójcy i św. Antoniego Opata, Dwór, pozycja GPS: N: 49o 28’ 25,6’’ E: 20o 7’ 40,02’’

92

pochodzący z końca XV wieku, z ołtarzem z 1460 roku, uznanym za jedno z najbardziej wartościowych dzieł rzeźbiarskich Małopolski XV wieku. Tischnerówka – godziny otwarcia: wt – pt: 10–17, so - nd: 10–16 Tel. (018) 26 539 69, www.tischnerowka.pl Dwór w Łopusznej – godziny otwarcia: śr – nd 10:00 – 16:00 tel. 018-26-539-19, www.muzeumtatrzanskie.com.


Nowy Targ – królewskie wolne miasto To najdalej na południu położone polskie miasto od początków swojej historii było ważnym ośrodkiem handlu pomiędzy Małopolską a Węgrami, kontrolując szlaki okrążające Tatry, zarówno przez Spisz, jak i Orawę. Tu składowano wielicką sól, olkuski ołów, a także kruszce i wina z Węgier. Tatry wówczas stanowiły daleką, groźną i trudno dostępną krainę, atrakcyjną jedynie dla poszukiwaczy złota, a z czasem dla hutników. Komory celne i podatki miejskie musiały generować przyzwoity całkiem dochód, skoro o starostwo nowotarskie ubiegali się tacy właściciele fortun w dawnej Rzeczpospolitej, jak: Tomasz Zamojski, syn Jana, Adam Kazanowski, a nawet sam książę Jeremi Wiśniowiecki. Władali nim również Wielopolscy i Radziwiłłowie. O większy udział w zyskach walczyli także nowotarscy mieszczanie i okoliczni chłopi, tocząc zaciekłe spory z kolejnymi starostami w sądach, a czasem też przelewając krew, jak w czasie powstania Kostki Napierskiego. Historia miasta jest wyjątkowo burzliwa. Jego zabudowę trawiły wielokrotnie pożary, mieli w tym swój udział Szwedzi i wojska rosyjskie walczące z konfederatami barskimi. Obecny plan zabudowy, z obszernym rynkiem i wychodzącymi z niego ulicami, powstał w końcu XVIII wieku, już pod rządami Austriaków. Rynek, będący przez wiele lat placem targowym, otaczają murowane kamienice, a jego środek zdobi zgrabny XIX-wieczny ratusz z charakterystyczną wieżą z hełmem i iglicą. Kilkadziesiąt metrów na północ od rynku, na skarpie koryta Czarnego Dunajca, stoi kościół pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Choć po wielokrotnych przebudowach w jego sylwetce odnaleźć można ślady wielu stylów architektonicznych, jest to najstarszy kościół Podhala. Zbudowany został w roku 1346 z fundacji Kazimierza Wielkiego. Zaś jeszcze dalej na północ, na drugim brzegu rzeki, u stóp położonego na wzgórzu cmentarza, stoi kolejny drewniany kościółek pochodzący z XV wieku. To kościół pw. św. Anny z gotyckim, barokowym i rokokowym wyposażeniem. Jeśli jest odrobina prawdy w legendzie, która mówi o fundowaniu go przez zbójników, oznaczałoby to, że kościoły murowany i drewniany na przeciwnych brzegach Dunajca stały wobec siebie w wyraźnej opozycji

fot. Wikipedia

Kościół pw. św. Anny, pozycja GPS: N: 49o 29’ 13,28’’ E: 20o 1’ 37,68’’ 93


Ludźmierz – wstawiennictwo Matki Boskiej Legenda mówi, że historia tego miejsca zaczęła się od cudownego wybawienia z bagiennej topieli kupca węgierskiego podążającego z winem od Orawy. Ponieważ uratowało go wstawiennictwo Matki Boskiej, z wdzięczności wystawił na tym miejscu kapliczkę. Z czasem bagna zaczęto osuszać, a na miejscu kapliczki stanął modrzewiowy, kryty gontem kościół. Musiało to być niezmiernie dawno, bowiem według historyków tutejsza parafia pw. Wniebowzięcia Matki Boskiej, jest najstarszą na Podhalu. Budowę kościoła rozpoczęli w roku 1234 cystersi z Jędrzejowa, sprowadzeni przez wojewodę krakowskiego Teodora Gryfitę. Przez kilkanaście lat funkcjonował tu ich klasztor, ale choć na pewno bliskość potężnych gór skłaniała do myśli o Bogu i częstej modlitwy, to jednak okolica okazała się zbyt niebezpieczna i nieprzyjazna. Klasztor przeniesiono do Szczyrzyca, bliżej Krakowa. Cystersi opiekowali się jednak kościołem w Ludźmierzu aż do roku 1824. Relacja z wizytacji biskupa w 1765 roku mówi o pozłacanej drewnianej rzeźbie Matki Boskiej, trzymającej na swym ręku Dzieciątko Jezus. Figurka ta – według wizytacji – stojąca na bocznym ołtarzu, słynęła

94

od wieków niezliczonymi łaskami i ściągała tłumy pielgrzymów. W końcu dziewiętnastego wieku stary kościół został rozebrany, a na jego miejscu powstała murowana świątynia w stylu neogotyckim, która w 2001 roku uzyskała godność bazyliki mniejszej. Otaczana coraz większym kultem, licząca sobie ponad 600 lat, figura Matki Boskiej Ludźmierskiej znalazła w nim miejsce na ołtarzu głównym. Jej replika wita pielgrzymów na zewnątrz, przy cudownym źródełku. więcej: www.mbludzm.pl


Czarny Dunajec – wielka równina w górach Jadąc od Ludźmierza na wschód widzi się naprawdę dziwny krajobraz. Mijane do tej pory okolice doliny Dunajca to ziemie gęsto zaludnione, nie tylko w dolinach potoków ale i na zboczach gór. Tu natomiast rozpościera się wielka, płaska i pusta przestrzeń. To dlatego, że ziemia jest tu nasączona wodą jak gąbka, a rzeki nie potrafią się zdecydować czy płynąć do Bałtyku, czy do Morza Czarnego. Torfowiska Orawsko-Nowotarskie należą do rzadkości na skalę europejską. To wielki kompleks torfowisk wysokich, które zaczęły powstawać około 10 000 lat temu, po ustąpieniu lodowców z Tatr. Płaskie dno kotliny wyłożone zostało najpierw warstwą nieprzepuszczalnych iłów, a potem grubą warstwą żwirów i piasków wchłaniających i utrzymujących wody opadowe. Na takim specyficznym podłożu wykształciły się torfowiska wysokie oraz bory i lasy bagienne. W przyszłości planowane jest, na terenie torfowisk, utworzenie parku krajobrazowego lub nawet ścisłego rezerwatu przyrody, by chronić rzadkie gatunki roślin, jak rosiczka, mech torfowiec, storczyk, żurawiny, wełniankę, borówkę bagienną i zachować te obszary dla zamieszkujących to międzygórze zwierząt. Żyją tu: bocian czarny, błotniak, cietrzew, puszczyk, myszołów, pszczołojad, sowa pójdźka, ze ssaków łosie, wilki, jelenie, lisy i dziki. Do Czarnego Dunajca od wschodu droga prowadzi przez piękny most z ażurowymi przęsłami. Przy niewielkim dziewiętnastowiecznym rynku króluje kościół Przenajświętszej Trójcy zbudowany w roku 1887 na miejscu wiekowego kościółka drewnianego, który uległ spaleniu. Ciekawostką Czarnego Dunajca są powstałe w XIX wieku murowane dworki miejskie, budowane przez pomysłowego majstra bogatszym gospodarzom po kolejnym wielkim pożarze wsi w roku 1859. Dworki sylwetką nawiązują do lokalnego stylu architektury drewnianej, zaś wyróżniają się dość masywnymi ganeczkami wspartymi na ciężkich kolumnach. Ta położona na wielkiej spokojnej równinie otoczonej odległymi górami miejscowość miała w swej historii do czynienia nie tylko z pożarami i powodziami – ale również z trzęsieniem ziemi.

Dziewięćdziesiąt trzy kilometry od Czarnego Dunajca, w kierunku jądra ziemi, znajdowało się epicentrum trzęsienia ziemi, jakie zdarzyło się w 2004 roku. Miało ono siłę 3,7 stopni Richtera i powodowało przesuwanie się mebli w domach oraz pękanie ścian budynków.

95


Chochołów – jedyny skansen, który żyje Wjeżdżając do Chochołowa, zrozumiecie dlaczego wybraliśmy tak okrężną drogę do Tatr. Mieszkańcy tej wsi oparli się naciskowi tandety, który zaraża Zakopane i zawzięcie strzegą swojego dziedzictwa, tradycyjnej drewnianej architektury i podhalańskiego klimatu. Przejawia się to między innymi w dbaniu o stan ponad stuletnich chałup drewnianych tworzących charakterystyczną zabudowę ulicową wsi, których świerkowe masywne płazy dzięki corocznemu zabiegowi wiosennego mycia mają wciąż żywą barwę świeżego drewna. Przejawia się to również w dyscyplinie utrzymywania, zarówno pojedynczych budynków, jak i całego układu urbanistycznego wsi w naturalnym stanie wsi podhalańskiej, jaki panował na większości tego obszaru jeszcze kilkadziesiąt lat temu i wszędzie gdzie indziej niestety niepowtarzalnie zaginął. To okalające gospodarstwa drewniane płotki ze sztachetami, to dachy kryte gontem, to podwórka wyłożone dunajcowym brukiem i zapach siana. Brak pretensji i duma z własnego dziedzictwa. Wszystko to świadczy o tym, że współcześni mieszkańcy Chochołowa mają szlachetne serca, podobnie jak ich przodkowie, którzy półtora wieku temu rozgrzani płomiennymi zachętami romantycznego poety Seweryna Goszczyńskiego i przepełnieni narodowym zapałem, wszczęli dość beznadziejne powstanie ludowe przeciw Austriakom, nazwane Powstaniem Chochołowskim. „Ekspozycja w Muzeum Powstania Chochołowskiego przypomina ten znaczący w dziejach Chochołowa epizod 1846 roku, zwany „poruseństwem” chochołowskim. Muzeum mieści się w zabytkowej chałupie należącej niegdyś do zamożnego gospodarza, Jana Bafii. Chałupa Bafii typowa dla budownictwa podhalańskiego, a więc wykonana z płazów, konstrukcji zrębowej – posiada sień, izbę „czarną”, izbę „białą”, komorę oraz wyżkę nad komorą. W urządzeniu wnętrza starano się połączyć dzieje powstania z ekspozycją etnograficzną, uzmysławiającą, jak w połowie XIX wieku żyła rodzina góralska. W izbie „czarnej”, gdzie toczyło się życie codzienne rodziny, są sprzęty niezbędne do wykonywania prac gospodarskich. Izba „biała”, zwana „paradną”, ma inny charakter; używana od święta, jest jasna, wyposażona w zdobione sprzęty, obrazy na szkle, ceramikę – słowem przedmioty świadczące o zamożności gospodarzy”. www.muzeumtatrzanskie.com.pl 96


Witów – czar Podhala trwa Od Chochołowa droga prowadzi prosto na południe i z każdą chwilą coraz bliższe są Tatry. W Witowie Czerwone Wierchy widać lepiej niż z Poronina Giewont. Właściwie moglibyśmy tu zakończyć nasz przewodnik, ponieważ w Witowie bierze swój początek rzeka Czarny Dunajec, powstając z połączenia potoków Kirowej i Siwej Wody, które zaś oba, zanim jeszcze wypłyną z Tatr, mają odpowiednio nazwy Kościeliskiego i Chochołowskiego Potoku. Tak jak w Chochołowie, tu nadal trwa czar Podhala. Choć zabudowa Witowa nie jest tak zabytkowa jak poprzedniej miejscowości, to jednak konsekwentnie utrzymywany jest miejscowy klimat. Zwraca uwagę stojący na wzniesieniu kościół pw. Matki Boskiej Szkaplerznej. Zbudowany w roku 1912 według projektu Jana Tarczałowicza, nauczyciela zakopiańskiej Szkoły Przemysłu Drzewnego, posiada konstrukcje zrębową, jest odeskowany i kryty podwójnym gontem. Spod kościoła zaś do gór wydaje się jeszcze bliżej. Innym godnym zobaczenia miejscem jest prywatna Izba Regionalna, którą założył witowski rzeźbiarz Jan Zięder w domu nr 26. Jest tu unikalna ekspozycja etnograficzna ze zbiorem dawnych przedmiotów codziennego użytku z rejonu Podhala. Można też obejrzeć i kupić rzeźby świętych w drewnie, a nawet zobaczyć rzeźbiarza przy pracy. W Witowie można znaleźć też noclegi w tradycyjnych drewnianych, często zabytkowych domach, w stylowo urządzonych pokoikach. Pięknym przykładem jest Gazdówka u Staska: www.ustaska.pl

pach siana, przypominając wakacje w dzieciństwie spędzane w Poroninie. Zwyczajne wakacje w górach. Uwierzcie, ten świat jeszcze ciągle istnieje!

Ja wybrałem mansardowy pokoik nad gankiem, w pierwszym z brzegu gospodarstwie. W nocy przez otwarte okno dobiegał tylko czasem stłumiony odgłos kopyt niespokojnego konia z pobliskiej stajni oraz za97


Dolina Kościeliska – aleja w Tatry Zachodnie Dolina Kościeliska to jedno z najchętniej odwiedzanych miejsc w polskich Tatrach. Prowadzi od Kir, gdzie znajduje się wejście do Tatrzańskiego Parku Narodowego, długim malowniczym wąwozem do schroniska górskiego na Hali Ornak. Urozmaicona rzeźba doliny ma ścisły związek z działalnością lodowca oraz charakterem utworów skalnych jakie przecina – krystalicznych w odcinku górnym i wapiennych w odcinkach środkowym i dolnym. W dawnych wiekach doliną wędrowali na Węgry kupcy z jucznymi końmi i przemytnicy. Na skałach czyhali na kupców zbójcy, a w późniejszych czasach poeci romantyczni czaili się na zjawiskowe wschody słońca. Dolina Kościeliska była nie tylko ulubionym miejscem dla poszukiwaczy skarbów, o czym świadczą liczne pozostawione przez nich znaki na skałach – ale także bardziej realistycznie nastawionych górników i hutników wydobywających tu już od końca XV wieku srebro, miedź i antymon oraz przetapiających rudę żelaza. W Starych Kościeliskach stała kuźnia, chaty robotników, karczma, leśniczówka i kościółek, od którego wzięła zapewnie nazwę dolina.

98

Dolina Kościeliska jest świetnym miejscem do rozpoczęcia wędrówki po Tatrach Zachodnich. Od głównego szlaku zielonego, prowadzącego na Ornak i Tomanową, przełęcz odgałęzia się po drodze w wiele szlaków – między innymi w oznakowaną kolorem czarnym Ścieżkę nad Reglami prowadzącą na wschód do Doliny Małej Łąki przez Przysłop Miętusi.


Dolina Małej Łąki – polodowcowy raj Wczesnym letnim porankiem Dolina Małej Łąki, pusta i cicha, rozświetlona blaskiem słońca odbijającym się od obłoków ponad Czerwonymi Wierchami wydaje się rajem na ziemi. Ta najmniejsza z tatrzańskich dolin walnych, czyli sięgających od grani głównej do podnóża gór, ma niezwykłą, różniącą się od innych, rzeźbę ilustrującą podręcznikowo działalność górskich lodowców. Ta rzeźba i ciemnozielony świerkowy las porastający zbocza doliny dają jej magiczna urodę. Szlakiem z Przysłopu Miętusiego schodzę do miejsca, gdzie zaczyna się środkowy bieg doliny – rozległa płaska hala o nazwie Wielka Polana, pamiątka po jeziorze polodowcowym. Przez wiele lat wypasano tu owce. Obecnie od brzegów opanowuje Polanę świerkowy las. Idąc wygodną ścieżką dopiero po dobrej chwili zauważa się, że dno doliny jest suche i ciche, nie płynie tędy żaden potok. Woda spływa z gór podziemnym korytem wśród żwirowych osadów dennych dawnego lodowca. Dalej na południe linia świerków podkreśla charakterystyczny U-kształtny profil doliny, wyżłobiony przez lód spływający jęzorem z wielopiętrowych kotłów lodowcowych Wyżnej i Niżnej Świstówki Małołąckiej. Na ocienionych piargach pod Wielką Turnią leżą płaty poszarzałego już śniegu. Z niego i z jutrzejszej burzy będzie płynąć woda do Dunajca w długą i krętą wędrówkę przez Karpaty.

Około dziewiątej, na ścieżce przez dolinę zaczynają pojawiać się coraz liczniejsze grupki turystów. Zastanawiam się przez chwilę – dokąd zmierzają? (oczywiście na Giewont!). Sam nie mam ochoty na wspinaczkę w rosnącym upale i zawracam. Moja podróż do źródeł Dunajca tu właśnie się kończy.

99


Dunajec pomiędzy Krościenkiem a Starym Sączem. Kłodne, Tylmanowa, Zabrzeż, Łącko, Jazowsko - to miejscowości odwiedzane kiedyś chętnie przez letników i wędkarzy. Teraz, każdego letniego dnia drogą wzdłuż Dunajca przejeżdżają tysiące samochodów z turystami szukającymi odmiennych atrakcji. A przecież te „Zielone Przełomy Dunajca” pomiędzy Gorcami a Beskidem Sądeckim to prawdziwy skarb naturalnej doliny gorskiej rzeki o najwyższych walorach krajobrazowych.

„Dolina Dunajca” – przewodnik po miejscach dobrze znanych i tych mniej znanych nad najbardziej górską z górskich rzek w Polsce.

Sławomir Kubisa mieszka obecnie pod Warszawą, ale jego ojczyzną z wyboru są Karpaty. W sądeckiej nomenklaturze zaliczył kolejno fazy „ptaka” (Nowy Sącz) i „krzaka” (Roztoka Wielka), ma ciągle jeszcze nadzieję na tytuł „pniaka” - przynajmniej honoris causa. Góry zna lepiej niż niejeden ich mieszkaniec ale potrafi też na nie patrzyć tak, jak przyjezdni. Geolog z wykształcenia, krajobrazy i historia to jego pasje. Fotografuje, tworzy opowiadania i słuchowska radiowe. Namawia do zrównoważonej turystyki indywidualnej - również z rozsądnym wykorzystaniem samochodu. Pozwólcie mu po prowadzić się przez Karpaty.

Appen 2009


Dolina Dunajca