Page 1


czerwiec 2013

od redakcji:

foto okładka: Fotolia

Podobno metodą małych kroków można osiągnąć najwięcej. Wy – Menedżerowie powinniście dobrze to wiedzieć, bo na co dzień przyświeca Wam idea nieustannego rozwoju – zawodowego i osobistego. To dzięki systematyczności i wytrwałości zdobywacie to, co sobie zamierzyliście. Wierzymy, że osiągnięcie życiowej równowagi jest drogą do sukcesu. Dlatego w naszym magazynie chcemy stale przypominać, jak ważne jest dbanie o siebie i jakie płyną z tego korzyści. Zapraszamy do przeczytania czerwcowego numeru. Mamy nadzieję, że tematy, które wybraliśmy, staną się Waszą inspiracją. Zapraszamy do lektury!

w numerze: Rozmowa numeru  Prof. Krzysztof Paśnik: Lekarz z pasją

| str. 2

Kariera  Praca jak przystanek Historia nie tylko na szkle Zysk nieprzeliczalny na pieniądze Kadry w firmie

| str. 5

czerwiec

2013

Zespół redakcyjny: Justyna Sosnowska-Skrabacz (j.sosnowska-skrabacz@zdrowiemenedzera.pl) Magdalena Jankowska (d. Stopa) (magdalena.jankowska@zdrowiemenedzera.pl) Współpraca: Lidia Drabarek, Hanna Czerska, Izabela Kolimaga Marketing: Barbara Lau, Renata Dmochowska, Hanna Skibińska, Marek Klimaszewski (marketing@zdrowiemenedzera.pl) Prenumerata (prenumerata@zdrowiemenedzera.pl) Skład i łamanie: Anna Urbańska Nakład: 5000 egz. Wydawca: Centrum Informacji Branżowej 03-254 Warszawa, ul. Turmoncka 22/110 tel: 22 678 41 32

Psychologia w biznesie  Mój drogi szefie Uczyć się od wielkich Trudne początki Życie jak dobranocka

| str. 12

Zdrowie  W trosce o cebulki Piwny brzuszek Uczuleni nie tylko na wiosnę

| str. 18

Odżywianie  Dieta DASH GMO – dobre czy złe Smaki od pokoleń: ocet jabłkowy

| str. 24

Sztuka kulinarna  Na śniadanie Zdrowe przekąski Kawał porządnej bułki

| str. 30

Styl życia  Przygoda na lata Relaks w siodle Koci fenomen Gumball 3000 w Polsce W biznesowym stylu Zainspirowani kolorami Kosmetyczne różności

| str. 34

Design  Dom w stylu vintage Mieszkać zdrowiej Gadżety

06 | str. 48

2013

Za treść i formę materiałów reklamowych i promocyjnych Redakcja nie odpowiada.

W podróży  Wrocławskie klimaty Odnaleziona potrzeba Dwa światy Mix kulturalny 

| str. 54

| str. 60


R O Z M O W A NU M E R U

Rozmowa z prof. dr hab. nauk med. Krzysztofem Paśnikiem, kierownikiem Kliniki Chirurgii Ogólnej, Onkologicznej, Metabolicznej i Torakochirurgii Centralnego Szpitala Klinicznego MON Proponuję zacząć rozmowę od „powrotu do przeszłości”, tzn. zapytam o wybór zawodu lekarza. Czy w Pana przypadku łączy się on na przykład z tradycjami rodzinnymi? Jestem pierwszym lekarzem w mojej najbliższej rodzinie. Jeśli chodzi o tradycje rodzinne, to dotyczą one sportu. Mój tata – zawodowy wojskowy – trenował boks i był wielkim miłośnikiem piłki nożnej. Od najmłodszych lat czynny sport zajmował ważne miejsce także w moim życiu. Jako młodzieniec trafiłem do sekcji jazdy konnej w warszawskim klubie Legia. Często wyjeżdżałem na zgrupowania, dużo trenowałem. Muszę przyznać, że nieźle mi to szło, a ponadto sprawiało przyjemność i satysfakcję. Kiedy zaczął Pan poważnie myśleć o zawodzie lekarza? Przede wszystkim, moją przyszłość zawodową wiązałem ze sportem i dlatego myślałem o nauce na kierunku rehabilitacja. Sport to nie tylko sukcesy, ale też często poważne kontuzje – chciałem pomagać czynnym sportowcom w szybszym dochodzeniu do formy. Ostatecznie wybrałem Wojskową Akademię Medyczną. Studia przypadły na trudne lata siedemdziesiąte, w tym – czas stanu wojennego. W pewnym momencie naukę nam zawieszono. Musieliśmy założyć mundury i pilnować na ulicach porządku, czyli krawężnikować. Były to dla mnie bardzo trudne chwile, bo przecież rozkaz to rozkaz, a my – młodzi ludzie, chcieliśmy się przede wszystkim uczyć i być wolni. Na szczęście, nie spotkało nas żadne niemiłe wyda-

2|

Lekarz

rzenie związane z tą przymusową i niewdzięczną służbą. Nasi koledzy z innych cywilnych uczelni oraz mieszkańcy miasta nie byli wobec nas wrodzy i dzięki temu łatwiej nam było przetrwać ówczesną rzeczywistość. Podjął Pan trudne studia, wymagające przyswojenia ogromnej ilości wiedzy, a po nich przyszedł czas na praktykę. Pierwsza praca po studiach to...? Trafiłem właśnie tu, do Wojskowego Instytutu Medycznego, dawniej Centralnego Szpitala Klinicznego i, myśląc o specjalizacji, wiedziałem, że to musi być ortopedia lub chirurgia sportowa. Stało się jednak inaczej. Mój pierwszy staż odbył się w klinice pod kierownictwem słynnego prof. Orłowskiego, a opiekunami byli: dr Łapiński i prof. Badowski. Dyżury z tak doświadczonymi chirurgami były dla mnie sporym przeżyciem i cenną nauką. Ogromny wpływ na moją późniejszą pracę chirurga mieli prof. Stanowski oraz prof. Badowski, który pozwolił mi po raz pierwszy operować. Oczywiście, tak naprawdę, to on operował, kierując mną i prowadząc przez wszystkie etapy – do dziś pamiętam – operacji żylaków. Co to było za przeżycie dla młodego stażysty, ile emocji. Potem przyszły kolejne zabiegi i chirurgia zaczęła mnie coraz bardziej fascynować. Komentarze moich zacnych profesorów, że mam pewną rękę, oraz zaangażowanie w pracę – też zrobiły swoje. Dziś mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwym człowiekiem, bo wykonuję zawód, który jest moją wielką pasją.

z pasją


R O Z M O W A NU M E R U

poszedłbym tą samą drogą, mimo że pamiętam wszystkie bardzo trudne chwile

|3


R O Z M O W A NU M E R U

W 1993 roku rozpoczęły się w Polsce pierwsze operacje bariatryczne i Pan w nich uczestniczył. Pierwsze takie zabiegi prowadzono już w latach sześćdziesiątych, ale dopiero wprowadzenie laparoskopii w chirurgii pozwoliło, poprzez małe cięcia, dostać się chirurgom do organizmu pacjenta. To właśnie laparoskopia spowodowała, że chirurgia bariatryczna zaczęła się szybko rozwijać – można powiedzieć, że był to skok na miarę wieków. Obecnie jest już kilka skutecznych metod chirurgicznego leczenia otyłości, a wiedza o tym jest na tyle duża, że można dobrać metodę pod danego pacjenta. Z każdym rokiem dokonuje się coraz więcej takich operacji, ratując życie osobom bardzo otyłym, często młodym. Panie Profesorze, zawód chirurga wymaga nieustającej nauki i oczywiście działań praktycznych, bo medycyna jest jedną z najdynamiczniej rozwijających się dziedzin nauki. To także odpowiedzialny zawód. Co w tej pracy jest najtrudniejsze? Chirurg musi mieć mocną konstrukcję psychiczną. Od młodych lat byłem twardym psychicznie facetem i zawdzięczam to głównie sportowi. W mojej wieloletniej praktyce medycznej spotkało mnie wiele radości, sukcesów, ale były i porażki. Szczególnie w tym zawodzie jesteśmy poddawani mocnym emocjom, bo przecież mamy do czynienia z żywym organizmem i choćby najmniejszy błąd może mieć poważne konsekwencje. Praca chirurga wymaga nie tylko ogromnej wiedzy i skupienia, a każdą porażkę bardzo się przeżywa i długo pozostaje ona w pamięci. Trudne jest też to, że w naszej codziennej pracy mamy do czynienia z ciągle rosnącą biurokracją. Lekarze dużo czasu poświęcają na wypełnianie różnych druków i formularzy. Zabiera to czas, który moglibyśmy poświęcić pacjentom. Oczywiście, rozumiem, że szczególnie w leczeniu szpitalnym musi być porządek w dokumentacji, ale zdarzają się sytuacje na pograniczu absurdu. To trudny temat i ciągle wywołuje emocje po stronie lekarzy i pacjentów. Ci często nas krytykują za kolejki, utrudnienia, tymczasem powinni mieć więcej wyrozumiałości, bo przecież musimy przestrzegać obowiązujących procedur, a to nie jest łatwe.

4|

Panie Profesorze, na zakończenie naszego spotkania porozmawiajmy o życiu pozazawodowym. Powiem krótko: żona kosmetolog i trójka dzieci – dziś już dorosłych – związanych z medycyną, z czego jestem bardzo dumny. A jakie słabości ma profesor Paśnik? Może słodycze lub golonka – chociaż tego po Pana sylwetce nie widać. Jeżeli mówimy o słabościach kulinarnych, stawiam na golonkę, a nie tort! A mówiąc o słabościach na poważnie, to muszę przyznać, że chwilami jestem już bardzo zmęczony. Mój zawód jest trudny i odpowiedzialny, bo dotyczy zdrowia i życia pacjentów. Mimo silnej osobowości, ja też miewam ciężkie chwile i wtedy myślę o spokojnej emeryturze, dużej ilości czasu, którego obecnie wciąż mi brakuje. Rzadko bywam na długich urlopach, bo moja praca bardzo mnie pochłania. Potem okazuje się, że nawet po krótkim wypoczynku w ciepłych krajach lub na własnej działce, znów mam naładowane akumulatory. Lubię czynnie wypoczywać, jestem też zagorzałym kibicem różnych dyscyplin sportu. Szczególnie odpręża mnie oglądanie transmisji meczów. Gdybym miał drugie życie, to… Myślę, że poszedłbym tą samą drogą, mimo że pamiętam wszystkie bardzo trudne chwile, jakie zdarzały się w mojej pracy. Cieszę się, że jest wielu zadowolonych pacjentów, w tym takich, którym uratowałem życie. Mam dwa marzenia związane z moim zawodem – żeby pracować do siedemdziesiątego roku życia, bo w praktyce chirurg jest sprawny do około sześćdziesiątki. Bardzo bym też chciał, by młodzi lekarze, którymi dziś kieruję jako ordynator, mieli zapał do dalszego rozwoju zawodowego. Chciałbym, żeby w przyszłości najlepszy z nich zajął moje miejsce i odpowiedzialnie kierował nowoczesną kliniką. Życzę spełnienia tych marzeń i dziękuję za rozmowę Lidia Drabarek

| czerwiec 2013


K A R IE R A

Praca jak przystanek Jutro też jest dzień – dla osób z pokolenia Y hasło to oznacza szacunek do każdej chwili, minuty i godziny - na przekór założeniu, że czas to pieniądz i niewykorzystany... już się nie powtórzy.

P

foto: Fotolia

aradoksalnie takie właśnie podejście jest najlepsze dla gospodarki. Bo w przeciwnym razie, należałoby przygotować się na straty. Zjawisko to obserwowalne jest już w Stanach Zjednoczonych. Według tamtejszych ekspertów, amerykańska gospodarka w ciągu roku traci około trzystu miliardów dolarów na tym, że ludzie zbyt ambitnie podchodzą do pracy i zostają w niej po godzinach. Jak to możliwe? Przepracowany pracownik to zły pracownik, a brak równowagi między życiem zawodowym i prywatnym przyczynia się nie tylko do zmęczenia. Sprawia też, że człowiek jest wyczerpany emocjonalnie i obniża się jego samoocena. To z kolei rodzi frustrację, która rzutuje na relacje ze współpracownikami, motywację i zaangażowanie w pracę. Efektem są m.in. zwolnienia chorobowe. Tyle psychologia. Specjaliści od zarządzania wskazują jednak, że nie każdy pracownik na nadmiar obowiązków reaguje w ten sam sposób. Opisany wzorzec zdaje się nie dotykać osób z pokolenia określanego mianem Y. To pojęcie jest szczególnie modne od jakiegoś czasu i odzwierciedla istotne różnice w zespole

pracowniczym. O co chodzi? Otóż tuż obok pokolenia Y nierzadko pracują przedstawiciele pokolenia X. W dużym skrócie, ci pierwsi to osoby ceniące pracę, ale traktujące ją jedynie jak przystanek w codziennym życiu. Dorastały one wraz z nowymi technologiami albo – innymi słowy – wychowywał je Internet. Czyli są to ludzie urodzeni po 1980 roku. Punktem granicznym jest ta właśnie data. Pracownicy z pokolenia X to zatem dzisiejsi trzydziesto-, czterdziestolatkowie. Bartosz Makles, twórca platformy HR24 charakteryzuje iksy jako tych, którzy mają silną potrzebę dowartościowania się poprzez status, czy to zawodowy, czy majątkowy. I za wszelką cenę chcą osiągnąć tak rozumiany sukces. Czy osoby z różnych pokoleń mogą się ze sobą dogadać? Tak, jednak z zarządzania tak skrajnymi osobowościami powinni zdawać sobie sprawę przede wszystkim szefowie, czyli menedżerowie najwyższego szczebla. – Dobry szef, który ma w zespole różne pokolenia, musi zrozumieć każde z nich. Pomocne w tym wydają się pytania: jak lubisz pracować, co ci przeszkadza, co cię irytuje. A także: dlaczego pracujesz w tej firmie – mówi Marzena Krzewińska, coach z firmy Inspirujący Partner. Sztuką jest też na pewno niegeneralizowanie. Bo czym innym jest data urodzenia, a czym innym choćby wychowanie. Błędem byłoby zakładać, że pracownicy w różnym wieku i o różnych doświadczeniach nie będą w stanie siebie nawzajem zrozumieć i na przykład od siebie się uczyć.  Magdalena Jankowska

|5


K A R IE R A

Historia H t i

Z

pochodzenia jest warszawiakiem, a przeprowadzka do Legionowa była formą odcięcia się od dotychczasowego, szybkiego życia. Zresztą nie tylko ona. Po dwudziestu kilku latach pracy informatyka i programisty, również kierowania własną firmą, Andrzej Bochacz uznał, że musi znaleźć coś, co pozwoli mu się uspokoić i złapać dystans do spraw służbowych. Nie wpadł wprawdzie w pracoholizm, ale jak dziś przyznaje, zaczynał się już martwić o swoje zdrowie fizyczne i psychiczne. Ciągnęło go do sztuki, w 2000 roku założył więc portal internetowy o nazwie Polskie Muzy. – To było pierwsze otrzeźwienie. Portal traktowałem wyłącznie hobbystycznie, jako tubę informacyjną – śmieje się. A potem zadziwiający zbieg okoliczności. Wolny czas spędzał też bowiem, zdobiąc farbami ceramikę: filiżanki, talerze itp. W dniu imienin od jednego z gości dostał książkę o tym, jak robić witraże. Gościowi najwidoczniej się pomyliło, nie wiedział, jaki rodzaj sztuki uprawia solenizant. Jednak ten podjął wyzwanie i wykonał witrażyk. Najpierw jeden, później drugi i... spodobało mu się. Z pewnością nie bez przyczyny. Wspomina, że od dziecka miał zdolności manualne

6|

i zacięcie do majsterkowania – w rodzinnym domu zniszczone były wszystkie nożyczki. Kompozycje witrażowe robi od siedmiu lat, z czego cztery pierwsze były czasem poznawania techniki oraz tworzenia artystycznego zaplecza. Bo przecież by istniała pracownia i nie była pusta – potrzeba iluś witraży. W tym czasie powstało ich około dwustu. Potem zaczęły się pojawiać zlecenia. Jeszcze zanim Andrzej Bochacz zorganizował swój pierwszy wernisaż, gotowe były trzy kolekcje: Polskie baśnie, Polskie twarze i Polskie kwiaty. Ta kolekcja liczy 12 prac i dziś zdobią one jedną z legionowskich knajpek. Co ciekawe, wernisaż – po namowie kolegi – zdecydował się zorganizować w Legionowie, a nie w Warszawie. Tłumaczenie było proste: gdziekolwiek zrobiłby to w stolicy, nikt go nie zobaczy; z kolei w Legionowie – gdziekolwiek by to zrobił, zobaczą go wszyscy. Jednak wbrew temu, jak mogłoby się wydawać, twórca nie zrywa całkowicie z witrażownictwem w jego tradycyjnym znaczeniu. Dowodem na sztukę sakralną w jego portfolio jest choćby krzyż w legionowskim kościele garnizonowym. Właśnie wtedy, gdy go wstawiał, zastosował po raz pierwszy wymyśloną przez siebie technikę, o nazwie 12U – od nazwy swojej pracowni.

| czerwiec 2013

foto: autorka

nie tylko na szkle


K A R IE R A

Metodę tę wykorzystuje m.in. do tworzenia witraży w nagrobkach, tj. pionowej ich części. Natomiast pomysłem, który powstał z pasji i ściśle wiąże się z Legionowem, jest Kraina Witraży. Andrzej Bochacz założył, że skoro w wielu polskich miastach tworzy się dziś i rozbudowuje ośrodki sportowo-rekreacyjne, w przyszłości nie będą one wyróżnikiem dla żadnego z nich. Nie jest przecież powiedziane, że z witrażami mogą się kojarzyć tylko Kraków, Łódź czy Toruń. Taki argument przedstawił lokalnym władzom i przekonał je. W skład projektu wchodzi m.in. cykl zatytułowany Okruchy czasu, prezentujący i utrwalający w pamięci istotne dla Legionowa wydarzenia z bieżącej historii miasta. Były to na przykład mistrzostwa Euro 2012, bo tutaj gościła drużyna z Grecji. Witraże są na razie trzy i można je znaleźć w urzędzie miasta Legionowa. Jak przekonuje Andrzej Bochacz, docelowo zmieści się tu nawet sześćdziesiąt takich prac. Elementem Krainy Witraży są także latarnie wzdłuż ulicy Piłsudskiego. W blisko stu, które wyglądają jak dziewiętnastowieczne latarnie na gaz, można umieścić po jednym witrażu. Tak zrobiono już w przypadku trzech latarń. Ponadto postać witraży mają numery domów na całej długości ulicy. Ich liczba w ciągu najbliższych lat sięgnie zapewne dwustu. – Naszą ideą jest, by witraże prezentowały znanych Polaków: patriotów, artystów czy świętych. Ale nie ich twarze, lecz to, co z tymi postaciami się kojarzy. Czyli np. gdy mowa o Marii Konopnickiej, będzie to Koszałek Opałek albo Sierotka Marysia, z kolei w przypadku Władysława Reymonta – dwie osoby w strojach ludowych, tańcujące na książce – mówi Andrzej Bochacz. Jak dodaje, w tworzenie takich prac celowo włączył mieszkańców powiatu legionowskiego, w tym uczniów szkół. By i oni uczestniczyli w powstawaniu historii miasta. Służy temu konkurs na projekty witraży, ogłoszony 1 stycznia. I tak powstaje historia. Jednak nie tylko ta wykorzystująca barwne szkiełka. Przykład Andrzeja Bochacza pokazuje, że tworzy ją samo życie. Dlatego poza pracą warto mieć jakiś pomysł na samego siebie. Magdalena Jankowska

Czy można ze sobą pogodzić pracę informatyka i tworzenie witraży? Okazuje się, że tak. Najlepszym tego przykładem jest Andrzej Bochacz z podwarszawskiego Legionowa. Co więcej, jego pasja nabrała takich rozmiarów, że wierzy, iż w przyszłości miasto to będzie się kojarzyło właśnie z witrażami.

|7


KARIERA

Zysk

nieprzeliczalny na pieniądze Czerwiec, a wraz z nim Dzień Dziecka, to ten czas w roku, gdy wiele firm szczególną uwagę poświęca najmłodszym. Ale są firmy i organizacje, dla których pierwszy czerwca trwa cały rok.

Temat pomocy dzieciom to dla firmy Velux nic nowego. Skąd pomysł na tego typu działania? Lidia Mikołajczyk-Gmur (LMG): Wyszło to od naszego duńskiego właściciela i założyciela, Villuma Kanna Rasmussena, i to w latach 70. ubiegłego stulecia. Stworzona przez niego firma miała dawać przykład innym, w sposób szczególny traktując swoich udziałowców, dostawców, klientów, a także pracowników. Założenie było takie, by pieniądze wypracowywane przez firmy handlowe i fabryki z całego świata były przekazywane do Fundacji Velux, a one przeznaczały je na wspieranie potrzebujących, chociażby pracowników znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej. Tak jest do dziś. Jeśli chodzi o rodzaj pomocy, dla każdego kraju założenia są inne. Dodam, że właśnie do fundacji Velux należy Grupa VKR, będąca właścicielem spółek Velux, które znane są przede wszystkim z produkcji okien dachowych. Dzielenie się zyskiem to sposób na pokazywanie przez firmę jej ludzkiej twarzy. LMG: Oczywiście, że tak. Maria Keller-Hamela (MKH): To również dobry sposób na identyfikację pracowników z miejscem pracy. Lepiej pracować w firmie, która pokazuje, że zależy jej na ludziach, ma określoną misję. Badania pokazują, że przedsiębiorstwo, które angażuje się w społeczną odpowiedzialność biznesu, może liczyć na większą lojalność osób tu zatrudnionych, są one

8|

lepiej zmotywowane i bardziej zaangażowane w pracę. Ważny jest efekt społeczny takiej działalności. A pierwszy projekt Fundacji Velux w Polsce to...? LMG: U nas fundacje rozpoczęły działalność w 2003 roku, finansując powstanie budynku Fundacji Pomocy Wzajemnej „Barka” w Poznaniu – gdzie pomoc znajdują osoby wykluczone społecznie. Do tej pory w Polsce na różnego typu projekty społeczne przeznaczyliśmy około 60 mln zł. Ale działania takie odróżniłabym od tych, określanych mianem charytatywnych.

| czerwiec 2013


KARIERA

Swoimi doświadczeniami na ten temat dzielą się

Lidia Mikołajczyk-Gmur, konsultant Fundacji Velux oraz Maria Keller-Hamela, dyrektor ds. współpracy międzynarodowej, członek zarządu i Gabriela Kühn, koordynator programu grantowego – z Fundacji Dzieci Niczyje.

Dlaczego? LMG: Bo chcemy, by projekty, które finansujemy, coś zmieniały w społeczeństwie, środowisku. Wnioski na ich dofinansowane można składać przez cały rok. Organizacjom, które zwracają się do nas o pomoc, staramy się też cały czas towarzyszyć. Nierzadko wniosek wymaga uzupełnienia, dyskusji. Przedstawiciele Fundacji Velux odwiedzają więc aplikujące organizacje – po to, by je poznać i przekonać się, jak będzie można najlepiej wydać tu pieniądze i co we wniosku należałoby zmienić. Dopiero potem jest posiedzenie

zarządu fundacji, która decyduje, do kogo trafi wsparcie. MKH: My byliśmy w tej wyjątkowej sytuacji, że do złożenia pierwszego wniosku zostaliśmy przez Fundację Velux zaproszeni. W efekcie dostaliśmy duże pieniądze na wyremontowanie lokalu, który otrzymaliśmy od ośrodka pomocy społecznej Warszawa Praga Południe, przy ul. Walecznych. Był rok 2007. Przeprowadziliśmy wówczas generalny remont – burzyliśmy ściany, adaptowaliśmy strych. Bez tych dodatkowych lokali z pewnością nie moglibyśmy się dalej rozwijać. Obecnie w Warszawie mamy już cztery ośrodki. A ten na Walecznych, nazwany Praskim Centrum Dziecka i Rodziny im. Aliny Margolis-Edelman, nastawiony jest na wspieranie rodziców dzieci, które nie ukończyły jeszcze sześciu lat. Czyli w centrum zainteresowań Fundacji Velux są dzieci. LMG: Tak jest w przypadku Polski. Uznaliśmy, że to jest tutaj największa potrzeba. MKH: O profilaktyce krzywdzenia dzieci mówi się dopiero od niedawna. A stworzenie bezpiecznego dzieciństwa jest przecież bardzo ważne. Ma wpływ na to, jakimi dorosłymi się stajemy. I chodzi tu o pomoc nie tylko dzieciom, ale i rodzicom. Na przykład tym, którzy nie radzą sobie z własną złością. Dzięki pomocy ze strony Fundacji Velux wspieramy też i promujemy organizacje działające w małych miastach i na wsiach.

|9


KARIERA

Gabriela Kühn (GK): Mowa o programie „Bezpieczne dzieciństwo”, w którym to Fundacja Dzieci Niczyje przekazuje organizacjom pozarządowym z całej Polski środki otrzymane od Fundacji Velux. Są to tzw. mikro-granty. Wykorzystywane są na wspieranie dobrego rodzicielstwa, wspieranie bezpieczeństwa dzieci i młodzieży w Internecie oraz ochronę dzieci jako ofiar przestępstw i krzywdzenia. Teraz, w połowie czerwca ogłaszamy pierwszy konkurs w ramach drugiej już edycji tego programu. Przekonaliśmy się, że rzeczywiście wpływa on na wzrost bezpieczeństwa najmłodszych. Nowa edycja będzie realizowana w latach 2013 – 2017, a od Fundacji Velux otrzymaliśmy 1,5 mln euro. Może Pani podać przykład dobrych doświadczeń z pierwszej edycji? GK: Wsparcie dla matek, które wychowują dzieci w więzieniu. Projekty związane z bezpieczeństwem dzieci i młodzieży w Internecie – a ten stwarza zagrożenie nie tylko dlatego, że uzależnia, ale jest też źródłem cyberprzemocy. Projekty wspierające ojców. Ponadto działania na terenach popegeerowskich, swoistych pustyniach, gdzie nie ma dostępu ani do pomocy psychologicznej, ani prawnej. W sumie przez trzy lata zostało zrealizowane 146 projektów. Były one bardzo zróżnicowane, a część promowała aktywne uczestnictwo młodzieży, czy to poprzez wymyślanie sztuk teatralnych, czy przygotowywanie filmów. Hasło: wsparcie, brzmi bardzo ogólnie. Na czym dokładnie ono polega w przypadku projektów realizowanych przez małe organizacje, na przykład na wsiach? GK: Gdy mowa o profilaktyce krzywdzenia małych dzieci, w pomoc włączają się przede wszystkim psychologowie i pedagodzy – można skorzystać z ich porad czy konsultacji, wziąć udział w terapii, spotkać się z innymi rodzinami, które borykają się z podobnymi problemami. Rodzice w praktyce uczą się, co robić w trudnych sytuacjach, żeby nie przenosić złości na dzieci. Z kolei w przypadku tych,

10|

które już są ofiarami przestępstw i krzywdzenia, niezbędna jest też pomoc prawnika. Bo takie dzieci niejednokrotnie są przygotowywane do roli świadka w procesie sądowym. Można przypuszczać, że obie fundacje – zarówno Velux, jak i Dzieci Niczyje – dużo się od siebie uczą. Czy tak jest w rzeczywistości? LMG: Tak. Nasze fundacje mieszczą się w Danii, w społeczeństwie o innym stopniu zamożności, dlatego ważne było poznanie prawdziwych problemów, z którymi stykamy się w Polsce.

W Danii krzywdzenie dzieci pewnie też jest problemem, jednak myślę, że nie na taką skalę, co tutaj. Mamy również satysfakcję, bo dzięki programowi „Bezpieczne dzieciństwo” mogliśmy dotrzeć z pomocą do wielu bardzo małych fundacji i organizacji. MKH: Wizyty ze strony Fundacji Velux nie polegały jedynie na kontroli, ale służyły wsparciu realizacji projektu. Pracownicy Velux w różny sposób starali się nam pomóc – aby nasze działania były jak najbardziej skuteczne. GK: I to działało w dwóch kierunkach. Z jednej bowiem strony niezbędny był dialog z Fundacjami Velux, a z drugiej – z małymi organizacjami, czyli grantobiorcami. Kontakt z tymi drugimi był tym łatwiejszy, że sami prowadzimy podobne działania, głównie w woj. mazowieckim. Znamy więc realia tego środowiska, bo w nim na co dzień jesteśmy.

Rozmawiała Magdalena Jankowska

| czerwiec 2013


K A R IE IERA

KADRY

foto: Fotolia

w firmie

Izabela Kolimaga

Telefon służbowy Rozwój technologii sprawił, że służbowy telefon komórkowy otrzymuje niemal każdy pracownik, nawet w niewielkich firmach. Jest to bowiem podstawowe narzędzie pracy i sposób na kontakt z przełożonym oraz współpracownikami. Jednak dając pracownikowi telefon, należy ściśle określić sposób i czas jego użytkowania. Gdy zezwala się podwładnym na wykonywanie rozmów prywatnych, ważne jest, czy pracownik ma zwracać koszty swoich prywatnych rozmów telefonicznych. Jeżeli pracodawca nie przewiduje takiego zwrotu, wartość rozmów prywatnych pracownika jest jego przychodem i powinna być zarówno opodatkowana, jak i ozusowana (ta sama zasada odnosi się do służbowych laptopów i samochodów). Poza tym pracownicy powinni wykorzystywać telefon w godzinach pracy, a nie poza nią. Natomiast pracodawca może zobowiązać pracownika do pełnienia dyżuru telefonicznego i zabierania telefonu do domu. Jeżeli dyżur polega jedynie na pozostawaniu w gotowości i odbywa się w mieszkaniu pracownika, bez obowiązku świadczenia pracy w tym czasie, pracodawca nie musi wypłacać podwładnemu dodatkowego wynagrodzenia. Musi jednak pamiętać o zapewnieniu mu 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku dobowego. Co istotne, pracodawca nie ma prawa wymagać od pracownika pozostawania „pod telefonem” podczas urlopu wypoczynkowego. Wtedy bowiem, zgodnie z przepisami kodeksu pracy, pracownik nie pozostaje do dyspozycji pracodawcy.

Nieterminowa wypłata Coraz częściej zdarza się, że pracodawcy płacą wynagrodzenia później niż w wyznaczonym terminie. Czasem dzieje się tak z powodu braku środków (w istocie kryzys trwa nadal...), a czasem – pracodawca chce po prostu ukarać pracownika, który nie wywiązał się ze swoich obowiązków, np. nie przedłożył rozliczeń. Jednak próba zmobilizowania kogokolwiek poprzez niepłacenie nie jest najlepszym rozwiązaniem. Choć z drugiej strony, pieniądze – a raczej wizja ich braku – motywuje. Otóż okazuje się, że jeżeli pracodawca nie wypłaci chociaż jednemu ze swych podwładnych wynagrodzenia w terminie wyznaczonym w regulaminie lub określonym przepisami kodeksu pracy, może zostać ukarany grzywną w wysokości od 1000 do 30 000 zł (KP, dział 13, rozdział 1, art. 282). Wysokość kary zależy głównie od tego, czy pracownik złożył skargę w Państwowej Inspekcji Pracy, czy udał się do Wydziału Pracy w Sądzie Okręgowym. Tak więc warto wymyślić inny sposób na ukaranie nierzetelnego pracownika. Pensję natomiast należy przelewać w ustalonym terminie lub w ciągu pierwszych 10 dni następnego miesiąca kalendarzowego (np. wynagrodzenie za czerwiec należy przekazać pracownikom do 10.07).

|11


P SYC H O L OGIA W BI Z NESIE

Mój drogi

Czym jest i jak dziś wygląda społeczna odpowiedzialność (CSR) w relacjach pracodawców

z pracownikami? Czy to tylko przejściowa moda, działania pozorowane, usługa public relations, czy też zwykła ludzka przyzwoitość? Są już pierwsze wyniki badań na ten temat.

B

adanie przeprowadzili młodzi naukowcy z Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego, w 2012 roku. Jego wyjątkowość polegała na tym, że o odpowiedzialne podejście do zatrudnianych osób i to, co się dzieje w organizacjach – pytano właśnie pracowników. Tymczasem współczesna wiedza na temat CSR jest zazwyczaj na poziomie deklaracji – w prasie pojawiają się hasła, takie jak robimy, planujemy czy cenimy. To popularne wizje.

Oczywiście, należy zapytać, jak zachowuje się pracodawca, który jest odpowiedzialny społecznie. To osoba szanująca godność swoich podwładnych – podkreśla Krzysztof Klincewicz, dr hab., profesor Wydziału Zarządzania UW, kierownik naukowy projektu „Społeczna odpowiedzialność biznesu – perspektywa pracownika”. Gdyby przyjrzeć się temu na poziomie behawioralnym, czyli konkretnych zachowań,

12|

foto: Fotolia

Konferencja, która odbyła się 25 kwietnia, a na której zaprezentowano wyniki badań (przeprowadzono je w 90 firmach sektora prywatnego, na 1000-osobowej grupie), wzbudziła skrajne emocje: od zaciekawienia i aplauzu, aż po całkowity sprzeciw, wyrażający się w słowach, że pracodawcy przecież muszą zarabiać. O tym, że temat jest z pewnością na czasie, świadczy to, że wolnych miejsc na konferencję brakowało już na dwa tygodnie przed tym wydarzeniem.

| czerwiec 2013


P SYC H O L OGIA W BI Z NESIE

szefie odpowiedzialny pracodawca będzie m.in. dotrzymywał obietnic, starał się motywować pracowników, tj. dbał o ich zadowolenie – bo to przekłada się na zaangażowanie w pracę, szedł na rękę (chodzi o elastyczne godziny pracy). Ponadto nie będzie: utrudniał godzenia pracy zawodowej z życiem prywatnym, wysysał energii, dyskryminował kobiet czy nadużywał kontroli. Wymienione zachowania to tylko przykłady, ale nie są pustą teorią – potrzebę ich wdrożenia sugerują właśnie wyniki badań. – Firmy, które dbają o pracowników, to dziś nikły procent. W większości dotyczy to przedsiębiorstw z udziałem kapitału zagranicznego. Warto zdawać sobie sprawę, że CSR jest korzystne dla wszystkich stron. Na przykład ktoś, kto ma własne pasje, jest tym cenniejszym pracownikiem. Dobrze, że niektóre firmy już to wiedzą – przekonywała Agnieszka Krawczyńska z Polskiego Stowarzyszenia Zarządzania Kadrami. Interesujące wydaje się również to, na co zwróciła uwagę Irena Pichola, lider zespołu ds. zrównoważonego rozwoju z PricewaterhouseCoopers. Zgodnie z badaniem SMG/ KRC, na które się powołała, gdy mowa o CSR – większość Polaków oczekuje dziś zapewnienia miejsca pracy. Należy mieć nadzieję, że jak polska gospodarka odbije, to się zmieni. I – wbrew temu, co wyszło z badań – potrzeba rozwoju zawodowego przestanie być tylko przymusem. Magdalena Jankowska

Uczyć się od wielkich Konferencja Grow Up Start Up, która odbędzie się na warszawskim Torwarze już niedługo, bo 19 i 20 czerwca, to swoista gratka dla menedżerów i niewątpliwie, warto odnotować ją w swoim kalendarzu. Dlaczego?

W zamyśle organizatorów, impreza ma zaskoczyć uczestników innowacyjną formułą wystąpień. Połączy merytorykę z elementami show, ponadto widzowie będą mieli możliwość bezpośredniego kontaktu z mówcami. A wśród nich znajdą się autorytety biznesu na światową skalę – ludzie, którzy tworzyli bądź rozwijali marki, typu Skype, Yahoo, Facebook, Microsoft, Wp.pl, PwC, Onet, O2, mBank czy IdeaBank. By wymienić tylko niektóre nazwiska, będą to Morten Lund (współtwórca Skype’a), Klaus Hommels (kojarzony m.in. z Facebookiem) czy Bob Dorf (mentor małych firm z Doliny Krzemowej). Na podstawie własnego doświadczenia opowiedzą oni, jak utrzymać się na rynku oraz budować przewagę konkurencyjną. Wydarzenie jest skierowane do przedsiębiorców – firm sektora MŚP, jak i osób, które dopiero rozpoczynają działalność. Nie zapomniano również o studentach, którzy często wykazują się dużą kreatywnością, potrzebują tylko impulsu, by rozwinąć skrzydła. Właśnie z myślą o nich zaplanowano tzw. strefy indywidualnych korzyści. W jednej z nich będzie się można dowiedzieć, jak w budowaniu sieci kontaktów biznesowych wykorzystywać zasadę 60 sekund, a czym z kolei jest zasada spalonego pola. Cieszyć może, że planów organizatorów nie pokrzyżował trwający kryzys. W istocie, jak wynika z badań, Polacy są bardzo przedsiębiorczy, lubią nowe wyzwania, są otwarci, innowacyjni i mają żyłkę do interesów. Prawie dwie trzecie firm sektora MŚP (62,2 proc.) prowadzi działalność dłużej niż pięć lat, a wiele polskich przedsiębiorstw (30 proc.) tworzą osoby młode. 

(red.)

|13


P SYC H O L OGIA W BI Z NESIE

Zapewne mało kto myśli o tym w ten sposób, ale pierwszy dzień w pracy potrafi być świetnym sprawdzianem dla firmy. Jej kulturę organizacyjną widać dzięki temu, jak na pojawienie się nowej osoby reagują dotychczasowi pracownicy. Jeśli jej obecność pozostanie niezauważona albo zostanie ona posadzona w ciemnym kącie, plecami do pozostałych – ma prawo czuć się zaniepokojona. A stres, typowy dla tego dnia, dodatkowo się zwiększa.

Trudne 14|

początki

| czerwiec 2013


PSYCHOLOGIA W BIZNESIE

O

czywiście, nie ma reguły mówiącej o tym, jak powinno wyglądać postępowanie nowego pracownika. Niektóre zachowania są pożądane, inne zaś traktowane jako niestosowne. Kluczowe staje się zatem obmyślenie strategii zaaklimatyzowania się w nowym miejscu. Co należy zrobić, aby być pozytywnie odebranym? Najważniejsze jest to, aby się nie denerwować. Stres może spowodować, że nasze działania wydadzą się nieudolne albo – co gorsza – bezużyteczne. O takiej sytuacji opowiada Marcin, który pierwszego dnia pracy w korporacji chciał wykazać się nieprzeciętną znajomością arkusza kalkulacyjnego. Przez kilka godzin robił tabelkę, by później dowiedzieć się, że nikt go o to nie prosił. Okazało się, że firma korzysta z gotowych szablonów, w których tworzenie zestawienia jest kwestią kilku minut. Ten przykład pokazuje także, jak ważne jest poznanie wewnętrznych procedur firmy. Oczywiście, wiele zależy od charakteru pracy. Jeżeli jest to praca biurowa, pierwszy dzień poświęćmy na zaznajomienie się z narzędziami pracy oraz zwyczajami obowiązującymi wśród innych pracowników. Ponadto warto wiedzieć, na jakie zachowania jest przeczulony szef. Jeżeli nie znosi nachodzenia w gabinecie, a my się do tego nie dostosujemy, nasz przełożony może stracić cierpliwość. Dobrze jest więc już na początku zapytać, jaki rodzaj komunikacji preferuje. Ułatwi to współpracę i pozwoli uniknąć niepotrzebnych nieporozumień. Ponadto wskazane jest, aby wykazywać zainteresowanie profilem firmy. Należy przy tym pamiętać, że nie można krytykować jej strategii

i z góry zakładać, że zrobiłoby się coś lepiej. W takiej sytuacji inni pracownicy mogą poczuć się zagrożeni. Przechwalanie się i opowiadanie zbyt wiele o sobie też nie jest mile widziane. Warto mówić tylko to, o co zostaniemy zapytani, bez zbędnych szczegółów. Najważniejsze to trzymać się zasady „złotego środka”. Nie bądźmy więc zbytnio gadatliwi ani zdystansowani. Nie zadawajmy zbędnych pytań, ani nie siedźmy w całkowitej ciszy. Nie wypytujmy współpracowników o ich życie prywatne i nie opowiadajmy im o swoim. Nie starajmy się także wszystkim imponować, przechwalając się swoimi osiągnięciami. Menedżer Łukasz wspomina, jak pierwszego dnia nowej pracy zarzucono go obowiązkami. Niemożliwe było ich wykonanie przez jedną osobę, postanowił więc delegować zadania. Pracownicy byli zszokowani, że od razu po przyjściu zaczął zarządzać zespołem. Spotkał się nawet z opinią, że „się rządzi”. W oczach pracodawcy zyskał podziw, natomiast pracownicy zaczęli traktować go z dystansem. Opowiada, że dopiero po kilku miesiącach udało mu się przekonać ich, że jego stanowczość to tylko sposób na egzekwowanie zadań. Z pewnością każdy z nas ma swoją historię o pierwszym dniu w nowej pracy. Dla jednych to tylko formalność, dla innych wielkie przeżycie i stres. Bez względu jednak na to, jak taki dzień wygląda, warto dać sobie więcej czasu na przystosowanie się do panujących warunków. Niezależnie od zajmowanego stanowiska warto również pamiętać, że najistotniejszy jest kontakt z ludźmi.  Justyna Sosnowska-Skrabacz 

Podekscytowanie, lęk, zawstydzenie – to emocje, odczuwane zazwyczaj foto: Fotolia

na początku nowej pracy. Niezwykle istotne jest to, jakie wrażenie zrobimy na szefie i współpracownikach, dlatego warto jest znać zasady, którymi można się kierować przy poznawaniu środowiska pracy.

|15


P SYC H O L OGIA W BI Z NESIE

Życie

jak dobranocka

P

rywatnie jest mężem i ojcem dwójki dzieci. Zawodowo – dziennikarzem, publicystą i pisarzem, zamieszkałym w Londynie. Carl Honoré, współtwórca ruchu slow i jego rzecznik na całym świecie, zaraża pasją do powolnego życia.

Styk szybkości i biznesu gubi nas i na innym, głębszym poziomie. Boimy się być sami ze sobą, a kiedy mamy moment ciszy, zaczynamy panikować, szukamy telefonu, zastanawiając się, czy ktoś do nas zadzwonił. Unikamy tych naprawdę trudnych pytań. «Kim jestem?» zastępowane jest przez «Gdzie są moje kluczyki?!».

W maju zeszłego roku gościł w Warszawie. Słowa autora wzbudziły wówczas opór (jak to: można z czegoś zrezygnować?), ale dało się też wyczuć aurę podziwu. To człowiek, który przyznaje, że ma skłonność do hiperaktywnego życia, ale – o czym przekonują jego książki – wirusa szybkości udało mu się pokonać. Na co dzień występuje w radiu, telewizji, ma odczyty w wielu krajach, prowadzi też wykłady na uniwersytetach i bierze udział w dyskusjach publicznych. W maju tego roku Honoré miał być w Polsce ponownie, nie udało się.

16|

Przed laty zadebiutował książką „Pochwała powolności”; została ona przetłumaczona na ponad 30 języków, w tym polski. To swoista wykładnia filozofii slow life. Autor dowodzi, że ruch powolnościowy wcale nie polega na tym, by wszystko robić w ślimaczym tempie. Owszem, warto być szybkim – ale tylko wtedy, gdy jest to wskazane. Bo na co dzień zdarza się wiele sytuacji, kiedy właśnie z powodu szybkości można stracić bardzo dużo, a przede wszystkim poczucie wyjątkowości własnego życia. Prostym przykładem jest wyjazd na wakacyjny odpoczynek. Odpoczynek to – rzecz jasna – nazwa umowna. Skrupulatne planowanie niejednokrotnie bowiem jest przyczyną tego, że wyjazd się nie udaje. Recepta: jak najwięcej w jak najkrótszym czasie, po prostu się nie sprawdza. Jak pewnie wielu już się przekonało, wypoczynek bez żadnych luk w kalendarzu i bez chwil, gdy pozwolimy sobie na chwilę refleksji, a rzeczy same będą się wydarzać – z reguły okazywał się jałowy.

| czerwiec 2013


P SYC H O L OGIA W BI Z NESIE

Druga w kolejności była książka „Pod presją”, w której autor skupia się na okresie dzieciństwa. Honoré postuluje, by rodzice nie fundowali swoim pociechom wyścigu szczurów, choćby poprzez zapisywanie ich na tuzin dodatkowych zajęć (od korepetycji po lekcje gry na fortepianie i treningi piłkarskie) – bo tak robią inni. Przekonuje, że i bez tego można czuć się pewnie jako rodzic. I znów, podpiera się własnym przykładem. Jak mówił w zeszłym roku, właśnie powstaje kolejna jego publikacja.

Slow life obejmuje większość dziedzin codziennego życia: poza podróżowaniem i odpoczynkiem, również jedzenie, sposób aranżacji bezpośredniego otoczenia, traktowanie własnego umysłu, seks. To za każdym razem świadome wybory, pozwalające odnaleźć równowagę między karierą, budowaniem relacji z innymi ludźmi, rozrywką a własną duchowością. Na świecie powstało już wiele organizacji, krzewiących takie podejście. Dobra wiadomość na pewno jest taka, że można nauczyć się żyć wolniej, a zysków – jakie stąd płyną – nikt nam nie odbierze.

(mj)

foto: Fotolia

Dzieciństwo to ważny element filozofii Carla Honoré, i nie chodzi tu wcale o rozważanie, kto będzie pracował na przyszłych emerytów. Historią, którą często przytacza autor, jest to, jak kiedyś nieomal dał się zainspirować księgarni Amazon, oferującej książki dla rodziców, z serii „Jednominutowa bajka na dobranoc”. W tym właśnie czasie – relacjonuje – prowadził zażarte spory ze swoim dwuletnim synem, który preferował długie historie. Padały słowa: Czytasz za szybko!, Chcę jeszcze jedną bajkę!, Chcę więcej!, ojciec zaś z trudem opanowywał impuls, by pędzić do kolejnych zajęć, jakie miał w planie: kolacji, maili, lektur, rachunków, dalszej pracy, wiadomości w telewizji. Ogłoszenie w gazecie, zachęcające do kupna bajek, które pozwolą przyspieszyć bieg dobranockowego rytuału – było jak kubeł zimnej wody. Zdał sobie wówczas sprawę, że jego życie

zmieniło się w trening pospiesznego upychania jak największej liczby zajęć w każdą godzinę. I jak słusznie zauważył, to dzieci tracą najwięcej na tym podkręconym tempie. Przestają mieć czas na odkrywanie i zabawę.

|17


ZD R O W IE

W

zrost włosów jest taki sam u kobiet i mężczyzn. Trwa przez całe życie i jest procesem ciągłym, w dodatku kilkuetapowym. Każdy włos rośnie w trzech cyklicznie powtarzających się fazach. Pierwszą jest anagen. Powstaje wówczas dolny fragment korzenia włosa, następnie namnażają się i różnicują komórki włosa oraz pochewek mieszka, tworzą się też barwniki. Etap ten trwa od dwóch do siedmiu lat, a powstałe w nim włosy stanowią od 60 do 90 proc. wszystkich. Katogen to druga faza, podczas której dochodzi do obumarcia macierzy; wówczas

włos przestaje rosnąć. Trwa to od dwóch do trzech tygodni. Trzecim etapem jest telogen – wówczas włosy wypadają; trwa od dwóch do czterech miesięcy. Włosy telogenowe to 10 – 30 proc. wszystkich włosów. Nadmierne wypadanie włosów może być spowodowane m.in. przez długotrwały stres, nieodpowiednie odżywianie, reakcje organizmu na przyjmowane leki lub chemioterapię, chorobę o podłożu autoimmunologicznym, chorobę gorączkową, zaniedbania higieniczne bądź wyniszczające włosy zabiegi kosmetyczne. Najczęściej jednak mówi się, że łysienie wynika z uwarunkowań genetycznych.

Możliwe typy łysienia: Łysienie androgenowe, nazywane także łysieniem typu męskiego

Stanowi 95 proc. wszystkich zdiagnozowanych przypadków łysienia. U większości osób za występowanie tej choroby odpowiedzialne są geny. Łysienie typu męskiego wywołane jest przez nadmierną ilość męskiego hormonu DHT (5-alfa-dihydrotestosteronu). Szacuje się, że oprócz osób obciążonych genem łysienia, u których pierwsze objawy choroby zauważa się już w wieku 16 – 20 lat, ten typ łysienia dotyczy około 60 proc. mężczyzn powyżej 50. roku życia. U kobiet łysienie androgenowe także występuje, choć jest rzadsze. Niższy poziom testosteronu sprawia, że u kobiet nie dochodzi do całkowitego zaniku włosów, jaki często występuje u mężczyzn. Proces ten polega na stopniowym zaniku mieszków włosowych oraz osłabieniu ich ukrwienia. W przypadku mężczyzn początkowo włosy przerzedzają się w okolicy kątów czołowych i szczytu głowy, a później łysienie zmierza w kierunku okolicy skroni. Natomiast u kobiet – włosy przerzedzają się w centralnej części skóry głowy, przy czym małe ich pasmo pozostaje w pobliżu czoła.

Łysienie plackowate

Choroba o podłożu autoimmonologicznym. Może być uwarunkowana genetycznie, mieć podłoże psychiczne albo wynikać z innych schorzeń. Charakteryzuje się nagłą utratą włosów w obrębie jednego lub kilku owalnych miejsc na głowie, choć zdarza się, że u chorego dochodzi do całkowitego wyłysienia (nie tylko skóry głowy).

Łysienie anagenowe

Występuje wskutek zahamowania podziałów komórkowych włosa i zbyt wczesnego zakończenia etapu jego wzrostu. Następuje wówczas natychmiastowe wypadanie włosów. Wskazuje się, że ten typ łysienia jest typowy po chemioterapii, radioterapii, a także ciężkich infekcjach.

Łysienie bliznowaciejące

Pojawia się w wyniku zniszczenia mieszków włosowych przez chorobę lub uraz. Występuje po przebytych infekcjach bakteryjnych, wirusowych czy grzybiczych oraz na skutek oparzeń. Bywa również objawem chorób, takich jak liszaj płaski, toczeń rumieniowaty czy twardzina skóry.

Podsumowując, walka z łysieniem nie jest łatwa. Warto jednak zająć się problemem wypadania włosów jak najwcześniej. Istnieje wówczas szansa na zahamowanie całego procesu, nierzadko nawet całkowite wyleczenie. Ważne jest także odpowiednie nastawienie, bowiem na problemy z włosami w dużym stopniu wpływa stres.  Justyna Sosnowska-Skrabacz

18|

| czerwiec 2013


ZD R O W IE

W trosce o cebulki Problem łysienia może się pojawić u każdego,

niezależnie od wieku i płci. Jest kilka rodzajów tej choroby, zróżnicowane są również jej przyczyny foto: Fotolia

i objawy. Ale jest też dobra wiadomość: z łysieniem można walczyć, i to skutecznie.

Czym są badania trychologiczne i komu zaleca się ich wykonanie? Ryszard Gzela, właściciel kliniki Handsome Men, ekspert od niechirurgicznego uzupełniania ubytków włosów Badania trychologiczne to najnowsza metoda badawcza, którą z powodzeniem mogą stosować wszyscy borykający się z różnorodnymi problemami skóry głowy. Skupia się przede wszystkim na zdiagnozowaniu schorzeń wpływających na problem wypadania włosów, jak również innych dolegliwości, m.in. łuszczycy, łupieżu czy łojotoku. Ta innowacyjna metoda pomiarowa polega na analizie stanu skóry głowy, mieszków włosowych, a dzięki mikrokamerze powiększającej obraz nawet do 200 razy – ma wgląd niemal w głąb włosa. Co więcej, dzięki badaniu trychologicznemu niezwykle proste jest oszacowanie stopnia odrostu włosów, jak również stworzenie oceny ich zaczopowania. Dzięki poznaniu przyczyn problemów skórnych i wypadania włosów, można szybko i skutecznie rozpocząć metodę leczenia przeciwdziałającą skutkom schorzeń. Trychologia jest niezwykle pomocna w prewencyjnym działaniu przeciwko problematycznym chorobom skóry głowy.

Wiesz, że...

Dobry stan włosów zależy

od kondycji cebulki, mieszka oraz samej skóry głowy, a także jej ukrwienia i odżywienia, nie zaś – jak mogłoby się wydawać – od łodygi, o którą dbamy najczęściej.

|19


„Piwny brzuszek” ZDROWIE

Otyłość brzuszna, w literaturze fachowej znana

pod pojęciem otyłości trzewnej, otyłości wisceralnej czy otyłości androidalnej, w powszechnym odbiorze określana jest mianem piwnego brzuszka. Co ciekawe, przysłowiowy piwny brzuszek to nie efekt spożywania

Z

a główną przyczynę otyłości androidalnej uznaje się niewłaściwy tryb życia. Do jej powstania przyczyniają się m.in. nieodpowiednie odżywianie, dostarczanie organizmowi dużej ilości pustych kalorii i brak aktywności fizycznej. Często podłoża choroby należy się doszukiwać w genach, zmianach hormonalnych, stresie, a nawet problemach z psychiką.

Otyłość tego rodzaju występuje w krajach wysoko rozwiniętych i częściej jest kojarzona z męską przypadłością, choć u kobiet także się zdarza. Rozpoznanie otyłości trzewnej polega na pomiarze obwodu pasa lub porównaniu stosunku obwodu pasa do obwodu bioder. Górną granicą obwodu pasa u kobiet jest 80 cm, u mężczyzn – 94 cm. Do mierzenia stosunku obwodu pasa do obwodu bioder używa się wskaźnika WHR. Oblicza się go poprzez podzielenie obwodu brzucha przez obwód bioder.

20|

foto: Fotolia

dużej ilości piwa...

Problemy z otyłością trzewną mają mężczyźni, u których wskaźnik jest większy niż 0,9 i kobiety u których indeks przekracza – 0,8. Często otyłość brzuszna jest lekceważona, tymczasem jej powikłaniami mogą być choroby, takie jak hiperlipidemia, choroba wieńcowa, zawał serca, miażdżyca, nadciśnienie tętnicze czy cukrzyca. Dlatego w przypadku występowania objawów otyłości androidalnej należy udać się do lekarza pierwszego kontaktu. Potwierdzi on, czy rzeczywiście mamy do czynienia z tym rodzajem otyłości i, w razie potrzeby, skieruje do dietetyka. Może też zalecić: wzbogacenie diety w warzywa i owoce, ograniczenie porcji spożywanych posiłków, odstawienie jedzenia typu fast food, alkoholu oraz włączenie do codziennego harmonogramu zadań – ćwiczeń fizycznych.  Justyna Sosnowska-Skrabacz

| czerwiec 2013


Drób i Wędliny dla Twojej Rodziny.

www.cedrob.com.pl


Uczuleni nie tylko na wiosnę ZD R O W IE

Zapalenie spojówek, katar i ciągłe kichanie, a nawet problemy z oddychaniem – brzmi jak objawy przeziębienia lub grypy. Tymczasem to najczęstsze przejawy alergii.

A

lergia jest reakcją organizmu na obcy czynnik, powodujący objawy chorobowe. Uczulenie występuje wówczas, gdy substancja ogólnie nieszkodliwa, wywołuje nadmierną reakcję układu odpornościowego. Nazywa się ją alergenem, a nadwrażliwość na pospolite substancje – atopią. Co ciekawe, skłonność do reakcji alergicznych jest często dziedziczna, jeśli więc w rodzinie ktoś boryka się z uczuleniami, możliwe, że ciebie też to dotknie. Alergia występuje u osób w każdym wieku. Zdarza się, że pojawia się dopiero w wieku dojrzałym. Występuje kilka rodzajów uczuleń: pokarmowe, iniekcyjne i kontaktowe. Najczęściej występują jednak alergie wziewne, powodowane przez pyłki m.in. drzew, traw czy zbóż lub np. kurz, dym papierosowy czy substancje chemiczne. Dolegliwości związane z alergią są bardzo różne. Czasem jest to zwykły katar lub niegroźne podrażnienie skóry, w skrajnych przypadkach kontakt z alergenem może skończyć się wstrząsem anafilaktycznym, zagrażającym życiu. Dlatego symptomów alergii nie można ignorować. Działem medycyny, który zajmuje się uczuleniami, jest alergologia. Lekarze tej specjalizacji oferują szeroką gamę testów umożliwiających rozpoznanie czynnika zapalnego. Najczęściej stosuje się testy skórne – punktowe, polegające na naniesieniu na przedramię lub plecy alergenu, a następnie nakłuciu skóry. Po odczekaniu 15 - 20 minut sprawdza się, czy wystąpiła reakcja alergiczna. Innym sposobem

badania są testy krwi, pozwalające oznaczać przeciwciała klasy IgE. Występuje też metoda testów prowokacyjnych, polegających na bezpośrednim podaniu alergenu do nosa, oskrzeli lub w postaci pokarmu.

Najczęstsze powody uczuleń:

– Alergeny (np. pyłki traw, drzew, chwastów, składniki pokarmów lub jad owadów) – Czynniki zakaźne (wirusy, bakterie, grzyby) – Zanieczyszczenie powietrza (pyły i dymy przemysłowe, spaliny samochodowe, toksyczne gazy: tlenki azotu, węgla i siarki)

Jak leczyć?

Najczęstszą metodą jest stosowanie leków antyhistaminowych, a także kropli do oczu i nosa. Należy przy tym pamiętać o przeciwdziałaniu stanom zapalnym. Jeśli takie wystąpią, warto zażyć leki sterydowe. Istnieje także inny sposób nazwany immunoterapią alergenową. Ten rodzaj leczenia polega na podawaniu wzrastających dawek szczepionki alergenowej, mającej prowadzić do zmniejszenia wrażliwości na alergeny – czego konsekwencją ma być eliminacja lub zmniejszenie nasilenia objawów choroby.  (jss)

Wiesz, że...

Polska zajmuje czołowe miejsce w klasyfikacji światowej, jeśli chodzi o liczbę osób cierpiących z powodu alergii. Według specjalistów, objawy różnych uczuleń deklaruje blisko 40 proc. Polaków.

(źródło: konferencja „Alergia – współczesna epidemia” kwiecień 2013)

22|

| czerwiec 2013


ZD R O W IE

Kalendarz pyleń

Styczeń leszczyna, olcha, Aspergillus

Maj wierzba, brzoza, dąb, trawy, babka, szczaw, pokrzywa, Cladosporium, Alternaria

Wrzesień trawy, babka, pokrzywa, komosa, bylica, Cladosporium, Alternaria

Luty leszczyna, olsza, Aspergillus, brzoza

Październik Czerwiec

Cladosporium, Alternaria, kurz

trawy, babka, szczaw, pokrzywa, komosa, Cladosporium, Alternaria

Marzec leszczyna, olsza, topola, wierzba, brzoza, grab, dąb

Kwiecień leszczyna, wierzba, brzoza, grab, olsza, topola, dąb, Cladosporium, trawy

Listopad Lipiec

Aspergillus, kurz

trawy, babka, lipa, szczaw, pokrzywa, komosa, bylica, Cladosporium, Alternaria

Grudzień Sierpień

Aspergillus, kurz

trawy, babka, szczaw, pokrzywa, komosa, bylica, Cladosporium, Alternaria

|23


OD Ż Y W IANIE

T

o nie kuracja odchudzająca, ale sposób odżywiania pozwalający na kontrolę zdrowia, niezbędny w profilaktyce i leczeniu nadciśnienia tętniczego oraz przeciwdziałający chorobom, takim jak otyłość, cukrzyca i miażdżyca. DASH (Dietary Approaches to Stop Hypertension) to dieta stworzona przez amerykańskich specjalistów z Narodowego Instytutu Serca, Płuc i Układu Krwiotwórczego, specjalizujących się w badaniach nad wpływem spożywanych pokarmów na poziom ciśnienia. W fazie testów okazało się, że stosowanie przez pacjentów zaleceń diety DASH już po dwóch tygodniach spowodowało u nich znaczny spadek zarówno ciśnienia skurczowego, jak i rozkurczowego oraz wpłynęło na regulację procesów trawiennych, a także przyczyniło się do obniżenia cholesterolu we krwi. W walce z nadciśnieniem tętniczym najistotniejszym elementem jest zmiana stylu życia. Należy więc pamiętać nie tylko o odpowiednich nawykach żywieniowych, ale także o zwiększeniu aktywności fizycznej, ograniczeniu spożycia alkoholu i zaprzestaniu palenia tytoniu.  (jss)

Główne zasady diety DASH to: Spożywanie pięciu odpowiednio zbilan-

Wiesz, że...

Dieta DASH i dieta śródziemnomorska to najzdrowsze

diety świata.

24|

sowanych posiłków, uwzględniających konkretne grupy produktów:  I grupa: kasze i zboża,  II i III grupa: warzywa i owoce,  IV grupa: chudy nabiał,  V grupa: ryby,  VI grupa: orzechy (laskowe, włoskie, nerkowca), nasiona oraz rośliny strączkowe,  VII grupa: zdrowe tłuszcze roślinne,  VIII grupa: zdrowe słodycze – miód, gorzka czekolada. Stosowanie produktów o małej zawartości tłuszczu (szczególnie zwierzęcego); Wprowadzenie do jadłospisu chudego lub beztłuszczowego nabiału, stanowiącego źródło białka i wapnia;

| czerwiec 2013


DietaDASH OD Ż Y W IANIE

Dieta

Przykładowy jadłospis (około 1500 kcal): Śniadanie I:  Płatki śniadaniowe: owsiane i jęczmienne, zarodki pszenne, rodzynki, pestki dyni, 250 ml mleka o zawartości 1 proc. tłuszczu  Kromka chleba pełnoziarnistego z margaryną, dwoma plasterkami chudej wędliny, sałatą, plasterkiem pomidora Pomarańcza  Filiżanka zielonej herbaty Śniadanie II:  Kromka chleba pełnoziarnistego z margaryną, plasterek żółtego sera, kilka listków cykorii  200 ml kefiru o zawartości 1 proc. tłuszczu  250 ml soku pomidorowego

Ograniczenie spożycia mięsa i jego prze-

Obiad:  Zupa z zielonego groszku z estragonem,  Łosoś pieczony w piekarniku, z czosnkiem i sosem jogurtowym, z dodatkiem warzyw  Woda mineralna niskosodowa Podwieczorek:  Kapusta włoska gotowana, z bułką tartą  Pół brzoskwini  Woda mineralna niskosodowa

foto: Fotolia

tworów (maksymalnie 2 porcje dziennie; preferowane białe mięso lub ryby, bez dodatku tłuszczu do smażenia); Zwiększenie ilości warzyw i owoców (4 – 5 porcji dziennie); Spożywanie produktów zbożowych i nasion (źródło energii i błonnika); Ograniczenie cukrów prostych, szczególnie słodyczy i słodzonych napojów; Zmniejszenie spożycia sodu do 1500 mg (2/3 łyżeczki soli kuchennej); Spożywanie około 1,5 litra płynów dziennie; Wybieranie produktów o małym indeksie glikemicznym (np. warzywa zielone, pomidor, marchewka surowa, świeże morele, chleb żytni pełnoziarnisty itp.).

Kolacja:  Naleśniki z mąki pełnoziarnistej, z chudym lub półtłustym serem białym, polane jogurtem o zawartości 1 proc. tłuszczu, wymieszanym z cynamonem  Filiżanka jagodowej herbaty

|25


OD Ż Y W IANIE

Organizmy Modyfikowane Genetycznie (ang. Genetically Modified Organism) to organizmy, których cechy dziedziczne zostały zmienione za pomocą technik inżynierii genetycznej.

• Wprowadzenie do genomu genu organizmu innego gatunku (organizm transgeniczny). Tak uzyskuje się organizmy o nowych właściwościach. • Zmiana aktywności wybranego genu. Na przykład zmniejszając aktywność genów odpowiedzialnych za dojrzewanie warzyw, można spowodować, że będą one dłużej zachowywać świeżość. • Wstawianie dodatkowej kopii genu. Nasila to występowanie cechy warunkowanej przez ten gen, na przykład intensyfikuje barwę lub zmienia rozmiar.

Spożywanie żywności modyfikowanej

Soja to najczęściej wykorzystywana roślina w przemyśle spożywczym na świecie. Większość upraw przeznacza się na produkcję oleju roślinnego, а także paszy dla bydła i drobiu. Coraz większą popularność ma zastosowanie jej do otrzymywania biopaliw. Ponad 80 proc. soi produkowanej na świecie to odmiana modyfikowana genetycznie, występująca pod marką Roundup Ready (co oznacza: przystosowana

do używania wraz ze środkiem do zwalczania roślin Roundup). W Stanach Zjednoczonych stanowi już ona ponad 90 proc. upraw i sukcesywnie zastępuje odmiany naturalne, mniej odporne na szkodniki i chwasty. Soja GM zawiera gen odporności na herbicydy, który umożliwia ich stosowanie od kiełkowania aż do późnego stadium kwitnięcia. Zarówno skład chemiczny, jak i wartości odżywcze soi transgenicznej nie różnią się od tych w jej naturalnym odpowiedniku, jednakże nasiona tak otrzymywanej soi mogą mieć szczątkowe pozostałości herbicydu Roundup wraz z produktami jego rozkładu. Technologia Roundup Ready chroniona jest w Północnej Ameryce wieloma patentami, w wyniku czego przy zakupie nasion soi transgenicznej amerykańscy i kanadyjscy rolnicy podpisują umowę zabraniającą im pozostawiania nasion na następny rok lub odsprzedaży ich innym rolnikom. W efekcie takiej polityki, rośnie potęga firmy Monsanto – znanego na świecie dostawcy soi genetycznie modyfikowanej. Naukowcy zajmujący się tematyką inżynierii genetycznej przekonują, że wszystkie rośliny przeznaczone do produkcji żywności i pasz są

GMO – dobre czy złe

26|

| czerwiec 2013

foto: Fotolia

Istnieją trzy rodzaje modyfikacji:


OD Ż Y W IANIE

bardzo starannie testowane pod kątem ich bezpieczeństwa dla zdrowia ludzi i zwierząt. Do dzisiaj nie odnotowano ani jednego naukowo potwierdzonego przypadku negatywnego wpływu soi modyfikowanej na zdrowie człowieka, pomimo 15-letniej historii konsumpcji w USA i innych krajach rozwiniętych. Niemniej jednak główny argument przeciwników produktów modyfikowanych sprowadza się do tego, że nie minęło wystarczająco dużo czasu, aby można było wyciągnąć wnioski co do bezpieczeństwa, jak również – być może – negatywnego wpływu na przyszłe pokolenia. W związku z dużą zawartością fitoestrogenów (roślinnych odpowiedników żeńskich hormonów) soja jest podejrzewana o obniżanie poziomu testosteronu u mężczyzn i pogarszanie ich płodności już w dzieciństwie. Argumentem przemawiającym za produkcją żywności GMO, a podnoszonym przez jej zwolenników i forsowanym przez silne lobby, jest możliwość zażegnania problemu głodu na świecie. Jednak, jak dowodzą niezależni specjaliści, główną przyczyną głodu w krajach trzeciego świata są – jak na ironię – przemysłowe monokultury z okresu tzw. zielonej rewolucji. Mowa o uprawie specjalnych wysokoplennych odmian pszenicy, kukurydzy i ryżu, które przyczyniły się do zaniku bioróżnorodności i żyzności gleby. To zaś spowodowało trwały spadek zawartości związków mineralnych i mikroelementów w żywności, w efekcie przyczyniając do niedożywienia miejscowej ludności. Przykładem nieprzemyślanej modyfikacji żywności, znanym na całym świecie, jest tzw. golden rice (GR 2). W 2000 roku uznano, że złoty ryż jest ratunkiem dla powszechnego w krajach rozwi-

jających się niedoboru witaminy A. Przeprowadzono zatem badania kliniczne na dzieciach, wykorzystując niezatwierdzony ryż GM, wzbogacony prowitaminą A, który może powodować wady wrodzone i anomalie rozwojowe. Okazało się, że złoty ryż nie jest panaceum na niedobory witaminy A. Istnieje bowiem mnóstwo alternatywnych, znacznie tańszych źródeł witaminy A lub prowitaminy A, jak zielone warzywa czy niepolerowany, kolorowy ryż. Ale za takim rozwiązaniem nie stoi żadne lobby. Warto wspomnieć, że produkty GMO są stosowane nie tylko w przemyśle spożywczym. Do tej grupy należą również insulina, hormony, szczepionki czy leki przeciwnowotworowe, które obecnie są w medycynie nie do zastąpienia. GMO to pojęcie bardzo szerokie i każdy jego aspekt należy oceniać oddzielnie. Występowanie takich organizmów z pewnością ma wiele pozytywnych, jak i negatywnych następstw. I jak każda nowa technologia, budzi niepokój. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy jest to dobre, czy złe, bezpieczne czy nie. Pytanie: czy GMO to nasz przyjaciel, czy wróg, na razie trzeba pozostawić bez odpowiedzi. Niech każdy wyciąga wnioski sam.(IF)

Plantacje roślin modyfikowanych genetycznie zajmują obecnie

miliard hektarów na kuli ziemskiej.

ZA rośliny GM są tańsze od tych naturalnych i dłużej pozostają świeże • mają większą wartość odżywczą, bo zawierają więcej witamin i mikroelementów • mogą być uprawiane w niekorzystnych warunkach glebowych i klimatycznych • są odporne na szkodniki i pestycydy, dlatego ich uprawa jest bardziej wydajna PRZECIW nieznane są zdrowotne skutki długoterminowego spożywania produktów GMO • odporność roślin GM na pestycydy skłania do stosowania coraz mocniejszych środków, które nie ulegają pełnej biodegradacji • w wyniku krzyżowania się roślin GM z naturalnymi istnieje niebezpieczeństwo powstania super-chwastów • produkcja roślin GM to zagrożenie dla bioróżnorodności upraw |27


OD Ż Y W IANIE

SMAKI OD POKOLEŃ

28|

Billy

Kühne

Jamar

Ocet jabłkowy 6% w butelce szklanej Objętość: 500 ml

Ocet jabłkowy EXQUISIT Kühne Objętość: 750 ml

Ocet winno-jabłkowy 6% Objętość: 500 ml

| czerwiec 2013


OD Ż Y W IANIE

Z

Ocet

jabłkowy

y n i m wita asy kw stki a ip erwi

awiera witaminę A, witaminy z grupy B, C, E, P i beta -karoten, kwas mlekowy, cytrynowy i octowy oraz magnez, fluor, potas, sód, krzem, chlor, żelazo, miedź i fosfor. Odpowiednie zestawienie tych składników wpływa na stan naczyń krwionośnych, reguluje pracę układu pokarmowego i przyczynia się do poprawienia odporności organizmu. Warto także podkreślić właściwości pektyn, czyli mieszaniny cukru, będącej głównym składnikiem octu jabłkowego. Jest ona odpowiedzialna za przyspieszenie metabolizmu, ułatwienie trawienia i usprawnienie perystaltyki jelit. Sprawia, że odkładanie i przyswajanie tłuszczu w komórkach zmniejsza się. Poza tym ma korzystny wpływ na układ krwionośny – obniża poziom złego cholesterolu. Z kolei zawartość witaminy E chroni przed utlenianiem wolnych rodników, zapobiegając procesowi starzenia się oraz wpływa na stan wzroku, a także poprawę koncentracji. Zaś potas zawarty w occie jabłkowym poprawia pamięć. Jego niedobór skutkuje pogorszeniem stanu cery, próchnicą zębów czy osłabieniem organizmu.

Stosowanie

Dorosłym zaleca się picie napoju dwa razy dziennie. Do połowy szklanki wlewamy ciepłą, przegotowaną wodę i dodajemy do niej 2 – 4 łyżeczki octu jabłkowego. Dla smaku można dodać odrobinę miodu. Dzieciom zaleca się spożywanie napoju sporządzonego z takiej samej ilości wody z dodatkiem jednej łyżeczki octu i dwóch łyżeczek miodu.

foto: Fotolia / serwisy prasowe firm

Przeciwwskazania

Ocet jabłkowy jest produktem bezpiecznym dla zdrowia, zaleca się jednak stosowanie go w rozsądnych ilościach. Jego spożywanie warto skonsultować z lekarzem, gdyż skład może kolidować z lekami. Nie zaleca się, by stosowały go osoby mające problemy żołądkowo-wątrobowe oraz kobiety w ciąży. Należy również pamiętać, że ocet jabłkowy zawiera dużo potasu, którego poziom trzeba stale kontrolować. Ponadto, aby zapewnić odpowiednie wchłanianie, trzeba zachować przerwę pomiędzy spożywaniem octu a przyjmowaniem jakichkolwiek suplementów. Ważne: w stosowaniu octu jabłkowego co jakiś czas należy zrobić przerwę.  (jss)

|29


Na śniadanie S Z T U K A K U L INARNA

Truskawkowa

owsianka

Składniki na 1 porcję: 

100 g płatków owsianych

200 ml mleka

30 g płatków migdałów

5 dużych truskawek

liście mięty

Do rondelka wlewamy mleko i przekładamy płatki owsiane; gotujemy na minimalnym ogniu do momentu, aż płatki dobrze nasiąkną i wchłoną całe mleko. Następnie pozostawiamy do delikatnego ostygnięcia. Płatki migdałów prażymy na teflonowej patelni do uzyskania złocistego koloru. Truskawki kroimy na plasterki. foto i przepisy: www.tysiagotuje.pl

Owsiankę przekładamy na talerz, dodajemy truskawki oraz płatki migdałów. Całość przyozdabiamy miętą.

Placuszki

z kaszy manny

Składniki na 10 placuszków: 

1,5 szklanki kaszy manny

1 szklanka mleka

3 łyżeczki cukru trzcinowego

1 łyżeczka proszku do pieczenia

2 łyżki oleju

1 jajko

szczypta soli

oliwa do smażenia

W misce łączymy ze sobą składniki suche: kaszę mannę, cukier trzcinowy, proszek do pieczenia oraz sól. Dobrze mieszamy. Dodajemy składniki mokre: mleko, olej i jajko. Ponownie mieszamy i odstawiamy na ok. 20 minut pod przykryciem, aby kasza manna napęczniała, a całość zgęstniała. Na patelni rozgrzewamy minimalną ilość tłuszczu i smażymy placuszki z obu stron na złocisty kolor. Podajemy z ulubionymi dodatkami. 30|


S Z T U K A K U L INARNA

Zdrowe

przekąski

Gdy masz ochotę coś przegryźć, nie rzucaj się na chipsy ziemniaczane czy słone paluszki. Zawierają one dużo kalorii, a także soli, która zatrzymuje wodę w organizmie. Zamiast tego sięgnij po coś dietetycznego, co doda ci energii oraz zaspokoi głód.

Owoce – jabłko (około 70 kcal), banan (około 100 kcal), gruszka (około 60 kcal), brzoskwinia (około 60 kcal), nektarynka (około 65 kcal) Jogurt owocowy (w 100 g: od 70 do 120 kcal) lub naturalny (w 100 g: około 60 kcal)

Jajko zapiekane

Pieczywo chrupkie pełnoziarniste (od 20 do 60 kcal w porcji)

Składniki na 1 porcję:

Baton musli (od 100 do 170 kcal – najlepiej wybierać batony bez czekolady)

w bułce

1 bułka (np. z sezamem)

2 plasterki chudej wędliny

1 jajko

2 pomidorki koktajlowe

ser żółty (do posypania)

sól, pieprz

świeże zioła

Z bułki odcinamy górną część, następnie wydrążamy środek. Wędlinę kroimy w kostkę, wbijamy jajko. Na końcu dodajemy przekrojone na połówki pomidorki koktajlowe i posypujemy bułkę żółtym serem. Całość zapiekamy w temperaturze 180 ºC przez około 25 min. foto i przepis: J. Sosonowska-Skrabacz

Wafle ryżowe (około 40 kcal w porcji)

Orzechy (porcja 20 g: od 110 do 140 kcal, w zależności od rodzaju) Chipsy jabłkowe (porcja 20 g: 60 kcal) Marchew (jedna sztuka: od 20 do 40 kcal) Suszone morele (40 g to około 110 kcal) Pestki dyni (20 g to około 120 kcal) Nasiona słonecznika (20 g to około 110 kcal)  (red.) |31


foto: Karol Klos

S T Y L Ż YCIA

Na liście tradycyjnych wyrobów, rekomendowanych przez Slow Food Polska, dziś już znajduje się ponad 1030 produktów, w tym mięsa, warzywa i owoce, miody, napoje, a nawet gotowe dania. Na liście można również znaleźć cztery restauracje.

­ awał K porządnej

BUŁKI 32|

| czerwiec 2013


S T Y L Ż YCIA

Slow food to kultura oparta na czerpaniu przyjemności z jedzenia. Jest przeciwwagą dla posiłków typu fast food i życia w coraz większym pośpiechu. Ale to nie znaczy, że wyklucza z menu hamburgery.

M

ożna się o tym przekonać, odwiedzając knajpę o nazwie Warburger na warszawskim Mokotowie. Lokal jest niewielki – w tym celu zaadaptowano blaszak, w którym wcześniej mieściła się kwiaciarnia. Zimą hamburgery je się tu, z trudem znajdując miejsce w środku. Zaś latem, tak jak teraz, miejsca jest więcej – bo na zewnątrz wystawiono stoły, jest też altana. Co ciekawe, hamburgery, mimo rozmiaru, je się rękami. Założyciele knajpy, Bartłomiej Pirkel i Adam Zakrzewski, są dumni z tej idei. Jak przyznaje pierwszy z nich, wręcz uczą oni swoich gości odpowiedniej techniki jedzenia. Sztućce nie zostaną tutaj jednak wprowadzone. By uściślić, sama bułka waży 150 gram, a dla porównania, standardowa kajzerka: tylko 30 – 60 gram. W specyfikę miejsca wpisuje się również to, że burgery są podawane w tekturowych pudełkach, wykonanych z papieru z recyklingu. A teraz o zawartości produktu, bo ta może się wydawać interesująca z uwagi na informację zamieszczoną wewnątrz lokalu: Uwaga, slow food. Otóż do hamburgerów wykorzystywane jest mięso, grillowane na bieżąco. Czeka się na nie kilkanaście minut i można obserwować, jak jest przyrządzane, ale... warto. Jak powiedział nam jeden z klientów, mięso jest smaczne i dobrze wysmażone, zresztą stopień wysmażenia można wcześniej uzgodnić z kucharzem. Bartłomiej Pirkel podkreśla, że to wyłącznie polskie mięso. I to nie tylko wołowina, która przecież kojarzy się z hamburgerami. W Warburgerze skosztować można również jeleninę czy sarninę. – Dbamy o to, by mięso pochodziło z wolnego wypasu. Indywidualnie ustalamy z zakładami, jaka część to będzie, jakie proporcje tłuszczu, przeprowadzamy selekcję każdej tuszy – mówi. Również w przypadku warzyw, właściciele stawiają na to, by pochodziły one od sprawdzonych, regionalnych dostawców. Oczywiście, nie zawsze się to udaje, bo np. nie przez cały

rok trwa w Polsce sezon na rukolę czy roszponkę. Dotyczy to choćby burgera z jajkiem sadzonym, bazyliowym pesto i właśnie roszponką. No i pieczywo – przez pierwsze dwa tygodnie wypiekano je samodzielnie. Ale tak było do czasu, gdy właściciele zorientowali się, że to ich przerasta. Za pieczenie brali się bowiem dopiero późnym wieczorem. Wkrótce znaleźli piekarnię, całkiem niedaleko, pod Warszawą. To miejsce z dużą tradycją, gdzie działa jeszcze stary, kaflowy piec. Do wypiekania bułek stosuje się tu tradycyjne składniki, takie jak jajka i masło, ze sprawdzonych źródeł pochodzą również mąka, drożdże. Natomiast w skład powszechnie znanych bułek do hamburgera wchodzą m.in. drożdże piekarskie, olej jadalny (rzepakowy), mąka pszenna, mąka sojowa, środki przetwarzające mąkę, glukoza, emulgatory, zagęstnik, substancja przeciwzbrylająca. Mokotowskie burgery są delikatnie słodkawe, w smaku przypominają maślane, domowe bułeczki. Mogą z tego powstać oryginalne kompozycje smakowe, jak choćby dzięki dodaniu chilli. Sformułowanie: kompozycja, jest nieprzypadkowe. Bo tu, na Mokotowie burgery się tworzy, i to z pasją... W menu, poza standardowymi produktami, do których należą hamburger, czyli klasyka gatunku, cheeseburger, kacburger czy dzikakrowa burger, co miesiąc pojawia się coś ekstra. W grudniu był to burger z własnej roboty bigosem i oscypkiem (certyfikowanym, zgodnie z przepisami unijnymi), w styczniu – burger z marynowanym kaktusem, nachosami i salsą pomidorową z wędzoną papryką. Zdarzył się również burger z pumperniklem i czatnejem (sos używany w kuchni indyjskiej) z pomidorów. A w czerwcu przywitano gości burgerem ze świeżym, grillowanym ananasem, serem pleśniowym, rukolą, czatnejem i czerwoną cebulką. Jak widać, hamburger nie musi się już kojarzyć z bułką z „sieciówki” albo budki pod dworcem. Założyciele mokotowskiej knajpy zrobili niemało, by przełamać ten stereotyp.  (red.)

|33


S T Y L Ż YCIA

Rozmowa z Pauliną Szyluk-Lipińską, trenerką personalną, INSTRUKTORKĄ i koordynatorką w Calypso Fitness Club w Warszawie

34|

Czy rozpoczęcie treningów wymaga specjalnego przygotowania? Wszystko zależy od charakteru aktywności fizycznej i naszej ogólnej sprawności. Tego na przykład, czy uprawialiśmy sport w przeszłości, jaki tryb życia prowadzimy, czy dolegają nam jakieś schorzenia, ile mamy czasu wolnego. Podstawowa aktywność fizyczna, taka jak maszerowanie, marszobiegi, bieganie, pływanie, jazda na rowerze, nordic-walking, wymaga przede wszystkim dobrze dobranego sprzętu. Chodzi m.in. o buty, ubiór czy ochraniacze. Z kolei treningi grupowe, w tym fitness, rowery, taniec mają określone tempo, długość i intensywność. Warto więc zaczynać od prostszych form, porozmawiać z trenerem, upewnić się, że dana forma treningu jest przeznaczona właśnie dla nas. Pamiętajmy jednak, że jeśli mieliśmy długą przerwę w treningach albo dopiero zaczynamy przygodę ze sportem, trzeba to robić z głową i nie spalać się na samym początku, zwłaszcza na zajęciach grupowych, gdzie poziom umiejętności uczestników jest zróżnicowany.

prawidłowe odżywianie. To ostatnie dotyczy zarówno tych, którzy chcą zgubić kilogramy, jak i budujących masę mięśniową. Istotne są również: pora dnia, styl życia – co wiąże się z odżywianiem, wybór właściwych treningów, kontrola trenerska, bo ona dotyczy techniki ćwiczeń.

Jakie czynniki wpływają na efektywność ćwiczeń? Przede wszystkim regularność treningów, technika i zaangażowanie osób ćwiczących oraz

Czym warto się kierować przy wyborze rodzaju zajęć? Osoba, która chce zacząć uczęszczać na zajęcia grupowe, w pierwszej kolejności powinna

Jaka ich częstotliwość jest optymalna dla osób rozpoczynających przygodę z fitnessem? Myślę, że w przypadku dorosłego człowieka jest to 30-minutowy trening każdego dnia. Wiadomo jednak, że mało osób ma na to czas. Jeśli zaczynamy przygodę z fitnessem, odpowiedni wydaje się trening 40 – 50-minutowy, trzy razy w tygodniu. Częstotliwość takich ćwiczeń pozwala poprawić kondycję, nabrać wytrzymałości oraz siły mięśniowej. W miarę upływu czasu warto zwiększać intensywność oraz częstotliwość treningów. Osoby, które ćwiczą dużo i długo, powinny pamiętać, by jeden dzień w tygodniu przeznaczyć na regenerację, typu masaż czy wydłużone rozciąganie.

| czerwiec 2013


S T Y L Ż YCIA

foto: archiwum prywatne

Przygoda na lata zapoznać się z pełną ofertą treningów, a także porozmawiać z instruktorem/trenerem, czy nie widzi u niej żadnych przeciwwskazań. Instruktor prowadzący zajęcia grupowe z reguły zakłada, że osoby ćwiczące na sali są sprawne, nie mają żadnych schorzeń, są w pełni świadome, w jakich zajęciach uczestniczą. Co innego w przypadku specyficznych form, tj. pilatesu, stretchingu, na które mogą trafiać osoby po urazach. Oczywiście, wybór treningu powinien też zależeć od tego, jakie efekty chcemy osiągnąć. Jeśli chcemy zgubić zbędne kilogramy, lepsze są zajęcia typu fat-burning, płaski brzuch, cycling czy interval. Z kolei jeśli zależy nam na poprawie siły mięśni, odpowiednie będą zajęcia wzmacniające typu TBC, ABT czy sztangi. Warto dbać o to, by treningi były zróżnicowane, nie należy przy tym zapominać o wzmacnianiu mięśni głębokich, posturalnych i rozciąganiu. W tym drugim pomagają pilates i trening funkcjonalny, a w ostatnim – stretching. Dobrze pamiętać, że jeśli chce się osiągnąć jakiś cel, trzeba być konsekwentnym w działaniach. Źle zbilansowana dieta nie pozwoli schudnąć, nawet mimo najcięższych treningów. Dlatego bardzo ważne jest racjonalne odżywianie, to znaczy co najmniej pięć posiłków dziennie, w małych ilościach, nie częściej niż co trzy godziny.

Jaki odsetek osób zaczynających ćwiczenia w grupie jest w stanie wytrwać pierwszy, najtrudniejszy okres? Jak długo on trwa? Z mojego 12-letniego doświadczenia wynika, że większość, bo około 80 proc. osób, które trafiają na salę ćwiczeń, zostaje tu na lata – z krótszymi bądź dłuższymi przerwami. Dużo zależy od nastawienia osób ćwiczących, ich motywacji i oczywiście, uzyskiwanych efektów. Niebagatelna jest rola trenera/instruktora, bo to on motywuje ćwiczących do cięższej pracy, zaraża ich zdrowym trybem życia, przekazuje prawidłowe nawyki ruchowo-żywieniowe, uczy, jak cieszyć się z mniejszych i większych osiągnięć. Pierwszy, najtrudniejszy okres to – powiedziałabym – od 30 dni do dwóch miesięcy. Kiedy widać pierwsze efekty zmiany trybu życia na bardziej aktywny, a ćwiczenia zaczynają sprawiać przyjemność? Pamiętajmy, że wiele zależy też od uczestników zajęć. Przeznaczając na ćwiczenia minimum 30 minut dziennie, warto starać się wykorzystać ten czas w 100 procentach. Jeśli będziemy mieć odpowiednie podejście, efekty ćwiczeń możemy zobaczyć szybko. Już po miesiącu zaczniemy czuć się lepiej, będziemy lepiej wyglądać i częściej się uśmiechać.

Rozmawiała Joanna Klos

|35


S T Y L Ĺť YCIA

Relaks w siodle

36|

| czerwiec 2013


S T Y L Ż YCIA

Osobom, które nigdy nie odważyły się na lekcje jazdy konnej, sport ten na pewno kojarzy się z nudnym objeżdżaniem okręgu. Tymczasem jeździectwo daje wiele różnych możliwości, kształtuje ciało, pozwala na rozwój osobowości i kontakt z przyrodą.

C

hoć jazdę konną poleca się szczególnie dzieciom powyżej szóstego roku życia, to na rozpoczęcie nauki nigdy nie jest za późno. Przekonała się o tym 43-letnia menedżerka – Małgorzata, która miłość do koni odkryła dość późno. Już po pierwszej lekcji jazdy konnej wiedziała, że chce mieć własnego konia. Co ciekawe, na jednym się nie skończyło. Kiedy zdecydowała się na kolejnego źrebaka, musiała zbudować specjalną stajnię i wybieg dla koni. Pasją zaraziła całą rodzinę i najbliższych znajomych. Dzięki ich pomocy nie musi się martwić, kto nakarmi konie podczas jej delegacji. A oni chętnie korzystają z uroków jeździectwa. Początkujący powinni wiedzieć, że uprawianie tego sportu wymaga wiele cierpliwości i w niczym nie przypomina ćwiczeń na siłowni czy jazdy na rowerze. Decydując się na takie hobby, trzeba zdawać sobie sprawę, że będziemy mieli kontakt z żywym stworzeniem, o które trzeba dbać. Przed rozpoczęciem treningów zawsze odbywa się zapoznanie z koniem oraz nauka jego pielęgnacji, a nawet instruktaż sprzątania boksu. Niezwykle istotne jest, by zaprzyjaźnić się z koniem – a ten, tak samo jak człowiek, miewa lepsze i gorsze dni… Kwestią najważniejszą jest, by koń był dobrze „dopasowany”. Zdarzają się jednak sytuacje, że instruktor dobierze nieodpowiedniego konia dla osoby początkującej. Wówczas nauka jest niemożliwa albo w dużym stopniu utrudniona. Dla osób rozpoczynających swoją przygodę z jeździectwem najlepsze są bardzo doświadczone konie o łagodnym charakterze.

foto: Fotolia

Od czego zacząć?

Na samym początku warto zadać sobie pytanie: dlaczego chcemy jeździć konno? Sprecyzowanie oczekiwań ułatwi wybór odpowiedniego instruktora, stajni, a także konia. Najczęstszym kryterium w trakcie poszukiwania lekcji jazdy konnej jest cena. W przypadku tego sportu niska cena może być wyznacznikiem niskiego standardu stajni. Jazda konna, ze względu na wysokie koszty utrzymania zwierząt, nie jest sportem tanim. Warto pamiętać, że aby jazda sprawiała przyjemność, koń musi być nie tylko dobrze wyszkolony, ale i wypoczęty. Jeżeli w stadninie jest mało koni, a dużo osób trenujących, oznacza to, że konie praktycznie nie odpoczywają. Tym samym mogą nie mieć siły lub być agresywne. Trzeba też zwrócić uwagę na warunki, w jakich mieszka koń oraz jego wygląd. Jeżeli stajnia jest nieposprzą-

|37


tana, a koń brudny i niewyczesany – zrezygnujmy z nauki w takim ośrodku. Stworzony przez Polski Związek Jeździecki trzystopniowy system certyfikatów ośrodków jeździeckich z pewnością będzie pomocny w wyborze odpowiedniego miejsca do nauki jazdy konnej. Kategoria III – należy do najniższych, natomiast ośrodki mające certyfikaty I i II kategorii oferują usługi na najwyższym poziomie.

MINI PORADNIK DLA POCZĄTKUJĄCYCH

Przed wyborem instruktora i konia przyjdź na lekcję w charakterze obserwatora. Jeżeli upewnisz się, że nauczyciel jest kompetentny, cierpliwy i odpowiedzialny, a koń ma odpowiednie usposobienie – to już połowa sukcesu. Zaopatrz się w odpowiedni stój jeździecki. Niezbędne będą: kask, kamizelka chroniąca kręgosłup, bluza w ciemnym kolorze, bryczesy, buty do jazdy konnej oraz palcat (pomoc jeździecka).

Musisz również wiedzieć, że…

Prawidłowy dosiad – polega na odpowiedniej, wyprostowanej pozycji siadu z rozluźnionymi łopatkami, ściągniętymi lekko ku sobie i w dół. Ramiona powinny wisieć pionowo, blisko tułowia, a łokcie nie mogą odstawać na zewnątrz. Ręce należy trzymać nad grzywą, zwracając uwagę na to, aby kciuki były skierowane do góry, knykciami do przodu.

Najważniejszą cechą dobrego dosiadu jest rozluźnienie. Uda i kolana muszą luźno spoczywać na siodle. Łydki powinny kontrolować ruch konia. Palce stóp muszą wskazywać przed siebie (pięta opuszczona w dół, a kłęby palców stóp muszą znajdować się w strzemieniu). Oprócz zachowania prawidłowej pozycji, niezwykle istotne jest zachowanie równowagi w dosiadzie. Trzeba pamiętać, aby poruszać się w tempie, z zachowaniem odpowiedniej amortyzacji. Siodłanie i kiełznanie konia – to sposób zakładania siodła i ogłowia. Trzymanie wodzy – służy temu, by jeździec utrzymywał kontakt z koniem, sygnalizując chęć zwiększenia tempa bądź zatrzymania się. Używanie ostróg – wzmacnia pracę łydek podczas jazdy, ostrogi są też bodźcem dla konia. Palcat – służy do klepania konia po łopatce, w celu wymuszenia reakcji. (jss)

foto: Fotolia

S T Y L Ż YCIA


S T Y L Ż YCIA

fenomen Koci

Od dawna mówi się o wpływie kotów na ludzkie zdrowie. Nie każdy jednak wie, że istnieje rodzaj terapii z udziałem tych zwierząt.

F

elinoterapia, czyli obcowanie z kotami, ma pozytywny wpływ na poprawę zdrowia fizycznego i psychicznego człowieka. Tego rodzaju terapia ma za zadanie niwelować zahamowania, ułatwiać komunikację, a także poprawiać zdolność uzewnętrzniania uczuć i emocji. Okazuje się przydatna w leczeniu objawów nadpobudliwości ruchowej, zespołu Aspergera, zespołu Downa, choroby Alzheimera, jak również w przypadku zaburzeń zachowania czy nieśmiałości. Wskazuje się też wpływ felinoterapii na leczenie dystrofii mięśniowej i artretyzmu. To jednak nie wszystko.

Posiadanie kota ma także korzystne aspekty psychologiczne. Nierzadko zwierzę jest jedynym przyjacielem. Ponadto uczy odpowiedzialności, nie tylko dzieci, ale także dorosłych. Niewątpliwie sprawi, że niejeden pracoholik się opamięta i wróci do domu, z potrzeby nakarmienia ukochanego zwierzątka. Wciąż wahasz się, by mieć kota? 

(jss)

foto: Fotolia

Przytulanie i głaskanie kota wywołuje pozytywne emocje, stymulując organizm do wydzielania endorfin. Interesujące jest również, że koty zbierają z powietrza jony dodatnie, które szkodliwe oddziałują na układ krążenia człowieka. Według naukowców, kontakt z kotem ma wpływać na obniżenie ciśnienia krwi, poziomu trójglicerydów i cholesterolu. Znane są też energetyczne właściwości kotów, które same bezbłędnie wyczuwają na ludzkim ciele miejsca chore i bolesne, i tam najchętniej się

układają. Zdaniem dr. Clintona Rubina, lekarza z Nowego Jorku, mruczenie kota, a właściwie wibracje nim wywołane regenerują organizm. Badania wykazały, że mruczenie o częstotliwości pomiędzy 27 a 44 herców leczy stany zapalne, natomiast od 20 do 50 herców powoduje, że kości i pęknięcia szybciej się zrastają.

|39


S T Y L Ĺť YCIA

w Polsce 40|

foto: M. Baranowski

Gumball | czerwiec 2013


S T Y L Ż YCIA

22 i 23 maja mieszkańcy kilku polskich miast mieli okazję zobaczyć największy, najbardziej ekstrawagancki, nielegalny wyścig świata, czyli Gumball 3000. Organizatorzy imprezy szczycą się tym, że nie dbają o żadne oficjalne pozwolenia i zgody, ale nie przeszkodziło im to w zaplanowaniu specjalnych przystanków. David Hasselhoff, Jon Olsson, XZibit, muzycy z Cypress Hill, kulturysta Robert Bureneika (Hardkorowy Koksu), Adrien Brody, Jason Statham i EVE – to zaledwie niektórzy uczestnicy wyścigu, w którym startują auta uznawane w świecie za najdroższe. W tym roku Warszawa znalazła się na trasie tej imprezy. By eskortować Gumball 3000 do stolicy, członkowie klubu Elite Circle z Białegostoku, a także inni fani motoryzacji czekali już na granicy. Pozostali dołączyli do nich na rogatkach Warszawy. Wśród nich zobaczyliśmy: Audi R8, Porsche 997, BMW Z4, MB SLS, BMW M3, KTM X-Box-a, Astona Martina. Z kolei na pl. Piłsudskiego pojawiły się takie auta, jak automobil Batmana, Ferrari Laferrari, Lamborghini Aventador, Mercedes McLaren SLR Mansory, White Gold McLaren SLR czy Ultima GTR Rebellion. Wieczorem podziwiano legendarnego skatera Toma Hawka z przyjaciółmi, którzy na specjalnie wybudowanej rampie zaprezentowali sportowe umiejętności. A po dniu pełnym wrażeń członkowie Elite Circle z Warszawy, Bydgoszczy i Szwecji bawili się wraz z uczestnikami Gumball 3000 w klubie Platinium. Była to, jak relacjonowano później, jedna z najlepszych imprez w jego historii. Co roku uczestnicy Gumball 3000 przemierzają drogi różnych państw, pokonując trzy tysiące mil. Trasa tegorocznych zawodów wiodła z Kopenhagi przez Sztokholm, Petersburg i Warszawę, aż po Monte Carlo, gdzie impreza dotarła w przeddzień rozpoczęcia wyścigu Formuły 1. Żeby uczestniczyć w zawodach, nie wystarczyło jednak sportowe auto. Dodatkowo trzeba było wpłacić wpisowe, które wynosiło 30 tys. funtów brytyjskich. Warto podkreślić, że wyścig był nie tylko zabawą. Uczestnikom przyświecał też szczytny cel, podczas przejazdu zbierali bowiem pieniądze na cele dobroczynne. Już na półmetku chwalili się kwotą 500 tys. funtów brytyjskich. Barbara Lau

|41


S T Y L Ż YCIA

W biznesowym stylu bluzka Mohito

torba Mohito

zegarek Guess sukienka Ryłko Fashion spódnica Reserved

42|

buty Mohito

| czerwiec 2013


S T Y L Ĺť YCIA

koszula Willsoor

krawat Willsoor

zegarek Nautica garnitur Joyvi

pasek Da Vinci

43|

buty Da Vinci

|43


S T Y L Ż YCIA

Zainspirowani 6 czerwca uczestniczyliśmy w uroczystej gali w warszawskim klubie Soho Factory. Bankiet był zakończeniem pierwszej edycji prestiżowego konkursu dla młodych projektantów mody – Dekoral Fashion Awards.

kolorami

Z

W wyniku obrad komisji konkursu, zwycięzcą został Robert Czerwik. Wyróżnieni zostali także: Marta Twarowska i Jakub Pieczarkowski. Zwieńczeniem wieczoru była zabawa zorganizowana w warszawskim klubie Soho Factory.

(red.)

44|

foto: materiały prasowe

adaniem uczestników było zaprojektowanie kreacji prêt-à-porter (tzw. modna i wygodna klasyka), nawiązującej do kolorystyki farb Dekoral Fashion. Zadanie było tym trudniejsze, że w pracy musiały się znaleźć dwa kolory ze wspominanej kolekcji, a ich dopełnieniem miała być paleta barw z 2013 roku. Spośród blisko dwustu zgłoszonych w konkursie prac, wybrano pięćdziesiąt najciekawszych kreacji, na które fani marki głosowali na facebookowym funpage’u. Najlepiej oceniona dwudziestka trafiła pod obrady jury, w którego składzie znaleźli się Lidia Popiel, Bartek Żurowski i Andrzej Foder. Wybrali oni finałową dziesiątkę, która w dniu gali walczyła o tytuł najlepszego projektanta oraz nagrodę pieniężną (20 tys. za zdobycie I miejsca oraz po 2,5 tys. zł za II i III miejsce). Przed wyłonieniem zwycięzców, a podczas pokazu mody uczestnicy mogli podziwiać prace projektantów. Miał też miejsce występ zespołu muzycznego Tricphonix Big Band. Na gali można było spotkać wiele znanych twarzy. Oprócz Joanny Krupy i Oliviera Janiaka – prowadzących wydarzenie, pojawili się m.in. Grażyna Wolszczak, Ewa Gawryluk, Anna Korcz, Michał Milowicz czy Piotr Zelt.

| czerwiec 2013


STYL ŻYCIA

|45


S T Y L Ż YCIA

Bez podrażnień,

Nivea Men, Active Age – to balsam do stosowania po goleniu, koi podrażnienia i zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry.

Aktywne nawilżenie, Ziaja,

Yego – krem nawilżający dla mężczyzn, normalizujący i matujący skórę twarzy. Szybko się wchłania i nie pozostawia uczucia tłustości.

Dla Twoich stóp, Acerin Komfort

– dezodorant do stóp i obuwia usuwający nieprzyjemny zapach, przeciwdziałający poceniu się stóp i chroniący przed bakteriami i grzybicą.

Wygładza i rozświetla,

Paese, Lush Satin – to podkład poprawiający koloryt cery. Oprócz wygładzania i rozświetlania spełnia także funkcję odżywczą (zawiera witaminy A,C,E oraz z grupy B).

foto: Da Vinci

Zachwyć kolorem,

46|

Venita, Multi Color – to seria farb do włosów o właściwościach pielęgnacyjnych. Produkt nie zawiera amoniaku, parabenów, silikonów oraz rezorcyny. Wzbogacony jest o olejki arganowy i macadamia.

| czerwiec 2013


S T Y L Ż YCIA

Gładkość podczas golenia, AA Cosmetics,

AA Men – to pianka do gole-

nia przeznaczona dla mężczyzn 40+. Producent zapewnia, że produkt poprawia kondycję skóry, chroniąc ją przed podrażnieniami i wysuszeniem.

ko

Zapach z charakterem,

Azzaro, Chrome – to woda toaletowa: sportowa, świeża – z nutą piżma. Ciekawe połączenie cytrusów i ziół.

sm

ró żn

ety

cz

ci

ne

Postaw na kolor,

Astor, Fashion Studio – to

seria lakierów do paznokci o modnych w tym sezonie pastelowych kolorach. Utrzymują się na paznokciach do pięciu dni.

Cosmetics, Skin & Body Care – to kosmetyki zawierające mleko klaczy, przeznaczone do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju skóry, a w szczególności wrażliwej i problemowej. Produkty skomponowane w 99,2 proc. ze składników naturalnych. Należą do nich m.in. olej z awokado, słodkie migdały, orzechy macadamia, skwalan roślinny, witamina E.

foto: Ryłko Fashion

Naturalna pielęgnacja, Epona

|47


Dom w stylu DESI G N

foto: Pol-Skone

foto: Porta

foto: Fotolia

vintage

48|

| czerwiec 2013


DESI G N

Styl, w jakim urządzone są wnętrza – to dla każdego domu rzecz niebagatelna. Niejednokrotnie przyszli mieszkańcy wahają się między nowoczesnością a klasyką. W takiej sytuacji dobrym rozwiązaniem wydaje się vintage.

D

ziewiętnastowieczny styl modowy stał się inspiracją dla późniejszych stylizacji wnętrzarskich. Eklektyzm – łączący elementy różnych nurtów – można stworzyć na kilka sposobów: - wprowadzając stare, gustowne meble do nowoczesnego wnętrza; - stylizując nowe rzeczy na wzór tych z poprzednich epok; - łącząc wnętrze retro z nowoczesnymi elementami wystroju. Charakterystyczne dla stylu vintage są stylizowane na retro tapety albo uwidocznione elementy cegły. Stare drzwi można np. wkomponować do pomieszczenia o futurystycznym wystroju. Istotna jest także aranżacja okien – można postawić na zestawienie tradycyjnych firanek z ciężkimi zasłonami lub użyć nowoczesnych wertikali. Vintage będzie odpowiedni dla osób szukających nietuzinkowych pomysłów na urządzenie własnego M. Łączenie elementów na zasadzie przeciwieństw jest i nowatorskie, i uniwersalne. Inspiracją do aranżacji może być komoda po babci lub stara maszyna do szycia. Wprowadzenie takiego detalu do nowoczesnego wnętrza sprawi, że stanie się ono bardziej przytulne. Tworzenie takich koncepcji to w dodatku świetna zabawa, bo można zestawiać ze sobą elementy, które z pozoru do siebie nie pasują. Oczywiście, ważne jest zachowanie granic dobrego smaku. W projektowaniu, jak we wszystkim, potrzebny jest umiar. Jeżeli ktoś jest zwolennikiem niekonwencjonalnych rozwiązań, lubi zarówno nowoczesne, jak i klasyczne wnętrza – warto postawić na vintage.  (red.)

Agata Hasiak, właścielka sklepu Reset w Warszawie: Sklep, który prowadzę, jest kolejnym krokiem w rozwoju działalności mojej firmy i pracowni renowacji, o nazwie Refre. Reset działa zaledwie od dwóch lat, ale meblami z lat 50., 60. i 70. zajmuję się od 2005 roku. Wtedy faktycznie niewiele osób promowało ten temat. Moda na vintage, czyli lata 60., 70., trwa i ma się świetnie. To moim zdaniem dobry trend, bowiem przywraca do życia wiele zapomnianych przedmiotów i tematów. Meble w tym stylu polecałabym wszystkim, którzy cenią sobie unikatowość i indywidualne podejście do sposobu urządzania własnego lokum. To są meble z przysłowiową duszą, często po przejściach – nie są doskonałe, ale za to przenoszą ciekawe historie do współczesności. Odradzałabym je natomiast wszystkim, którzy hołdują zasadzie: szybko, tanio i praktycznie.

|49


DESI G N

energooszczędNE wnętrze nie powinno się kojarzyć tylko z energooszczędnymi żarówkami. Pomysłów, jak niedużym kosztem żyć oszczędnie, ekologicznie, a przy tym zdrowiej – jest

D

la Polaków wpływ na komfort i zdrowie w mieszkaniu ma przede wszystkim dostęp naturalnego światła. Tak wykazało badanie przeprowadzone na początku 2013 roku przez SMG/KRC na zlecenie firm zaangażowanych w budownictwo energooszczędne. Co ciekawe, z tego samego badania wynika, że tylko 12 proc. ankietowanych za najważniejszą korzyść związaną z energooszczędnym mieszkaniem uznaje pozytywny wpływ na zdrowie. Zaskakujące, przecież wielu z nas nie szczędzi dziś pieniędzy na wizyty u lekarzy, dietetyków czy osobistych trenerów na siłowni. Tymczasem zdrowie można sobie zapewnić, inwestując w mieszkanie.

Na co zwrócić uwagę?

Właściwy wydaje się wybór materiałów naturalnch, na przykład drewna. Rozwiązania przyjazne zdrowiu i środowisku uwzględniają już w swoich projektach niektórzy deweloperzy.

50|

– Nasze drewno pochodzi z kontrolowanych upraw, potwierdzonych certyfikatami FSC (ang. Forest Stewardship Council). Oznacza to, że nie przyczyniamy się do dewastacji lasów i wspieramy racjonalną gospodarkę tymi zasobami. Poza tym staramy się, by elementy wykończeniowe nie były stosowane dalej niż 800 km od miejsca ich wytworzenia. A to sprawia, że wspieramy lokalny przemysł i ograniczamy emisję CO2 do atmosfery – mówi Justyna Biernacka, lider ds. zapewnienia jakości ze Skanska Residential Development. Przyjazny zarówno dla środowiska, jak i kieszeni użytkowników może być też dobór urządzeń sanitarnych. Na rynku są już dostępne takie, które pozwalają na zmiejszenie zużycia wody nawet o 30 procent. Ponadto, w nieoszczędzających wody kranach warto zainstalować specjalne napowietrzacze (aeratory) z ogranicznikiem strumienia. Kolejna sprawa to chemia budowlana i farby.

| czerwiec 2013

foto: Velux

dziś sporo.


DESI G N

Wiesz, że...

Tylko dla 19 proc. Polaków niewłaściwe ogrzewanie pomieszczeń jest głównym źródłem utraty energii w domu. W ciągu ostatniego roku w rozwiązania mające na celu poprawę energooszczędności mieszkań zdecydowało się zainwestować

64 proc. badanych.

(Millward Brown SMG/KRC)

Mieszkać

zdrowiej Tak jak w przypadku produktów spożywczych, dobrze jest sprawdzać ich skład na etykiecie. Źrodłem zanieczyszczeń powietrza, a często przyczyną podrażnień i alergii są bowiem lotne związki organiczne (LZO). Zgodnie z dyrektywą UE, od 2010 roku dopuszczalna zawartość LZO w litrze matowej farby, stosowanej do wnętrz, wynosi 30 gramów. Bardzo niską emisyjność powinny mieć również wszelkie kleje do płytek, lakiery do parkietu czy uszczelniacze. Co jeszcze? – Przy budowie i wykończaniu domu warto zwrócić uwagę na czynniki mające wpływ na mikroklimat. Często nie zdajemy sobie sprawy, co przez długie lata, podczas codziennej eksploatacji będzie oddziaływało na nasze zdrowie – mówi Agnieszka Tomaszewska z Instytutu na rzecz Ekorozwoju. Praktyka pokazuje, że na samopoczucie wpływa nie tylko temperatura panująca w pomieszczeniach, ale i wilgotność względna powietrza, prędkość jego przepływu, a także temperatura promie-

niowania. Oczywiście, dobrą izolację termiczną powinien mieć budynek, jednak chodzi też o dobór wentylacji. Jak podpowiada arch. Dariusz Śmiechowski ze Stowarzyszenia Architektów Polskich, opcje są dwie: wentylacja naturalna, np. z nawiewnikami higrosterowalnymi lub mechaniczna z rekuperacją ciepła. To przede wszystkim sposób na zapobieganie pleśniom. Idźmy jednak dalej. Trudno, rzecz jasna, wpłynąć na wielkość przeszkleń. Ale istnieją tzw. inteligentne rozwiązania automatyki, dzięki którym okna można programować, by automatycznie zamykały się w nocy, zmniejszając straty ciepła i otwierały w dzień – wpuszczając świeże powietrze. To samo dotyczy odsłaniania żaluzji, rolet i markiz, otwierania i zamykania bramy garażowej czy sterowania wentylacją i ogrzewaniem. Prawda, że dzięki takim rozwiązaniom, nawet w energooszczędnym mieszkaniu można przestać myśleć o kosztach?

(mj)

|51


DESI G N

Walizka

dla spóźnialskich Dla osób spędzających wiele godzin w podróżach służbowych, przemieszczanie się po dworcach czy lotniskach to prawdziwa udręka, ale i strata czasu. Jednak z nową walizką Micro Samsonite czynność ta może okazać się przyjemna. Wszystko za sprawą zamontowanego w walizce dodatkowego stelaża, który po rozłożeniu zamienia ją w hulajnogę. Dalej wystarczy „napędzać” ją siłą własnych nóg i dobrze się bawić. Oczywiście, po złożeniu kółek można ją ciągnąć w tradycyjny sposób. Dodatkową zaletą walizki są wymiary, które pozwolą zabrać ją na pokład jako bagaż podręczny. Pojemność: 26 litrów, cena: około 300 euro. (www.micro-step.nl)

Ćwicz za biurkiem Ultrafit to mini rower treningowy (40 x 31 x 41 cm), przeznaczony do ćwiczenia mięśni nóg w pozycji siedzącej. Dzięki niewielkim wymiarom można go zabrać do biura. Rower ma wyświetlacz z godziną, licznik kalorii, obrotów, a także regulację oporu. Cena: około 150 zł.

Gadżet dla zdrowia Medel iHealth to ciśnieniomierz do iPoda Touch, iPhona oraz iPada. Pozwala mierzyć ciśnienie i tętno. Jego stacja dokująca działa zarówno jako ładowarka, jak i podstawka do kompatybilnych urządzeń. Aplikację do urządzenia pobiera się za darmo z App Store. Zawiera ona kalkulator ciśnienia i wykresy, które – korzystając z sieci – można udostępnić swojemu lekarzowi. Cena: około 600 zł.

GADŻETY 52|

| czerwiec 2013


DESI G N

WYGODNE KRZESŁO

Ruchome siedzisko krzesła biurowego SpiraliS Hacker powtarza ruchy człowieka, zapobiega przybieraniu niewłaściwej postawy ciała, a także odciąża kręgosłup. W styczniu 2013 roku produkt został doceniony przez Instytut Neurologii i Kręgosłupa w Spriengfield, otrzymując tytuł najlepszego krzesła biurowego. Cena: od 3150 do 3500 zł. (www.krzesla-zdrowotne.pl)

Jonizator

na USB

Obecność wielu urządzeń elektrycznych i grzewczych w miejscu pracy powoduje wzrost ilości jonów dodatnich w powietrzu, co jak się okazuje – jest jednym z większych zagrożeń dla naszego zdrowia. Czynnik ten może być przyczyną dolegliwości, takich jak astma, alergia, migrena, kłopoty z krążeniem, zaburzenia koncentracji czy bezsenność. W grupie ryzyka są zwłaszcza osoby spędzające wiele godzin przy komputerze. Aby zminimalizować negatywne skutki takich warunków, warto zaopatrzyć się w jonizator ionCare. Polepsza on jakość powietrza, generując miliony ujemnych jonów, które korzystnie wpłyną na samopoczucie. Jonizator podłącza się do komputera za pomocą USB. Ma wymiary pendrive’a i efektywnie działa w obrębie 3 m2. Ceny na aukcjach: od 69 zł.

M i k r o fa l ó w k a zrobi… jogurt Kuchenka mikrofalowa to dziś standardowe wyposażenie biurowych aneksów. I choć wielu osobom nadal kojarzy się tylko z mrożoną pizzą i niezdrową dietą, to wcale tak być nie musi. Firma Samsung wprowadza właśnie na rynek model Cello MC32F606TCT, polecany zwłaszcza dbającym o zdrowie. Kuchenka, poza standardowym podgrzewaniem i pieczeniem, wyposażona jest bowiem w funkcję fermentacji. Umożliwia to samodzielne zrobienie jogurtu w kilka minut i to w wersji dużo zdrowszej niż ten ze sklepu, bo bez zagęstników, nadmiaru cukru i sztucznych barwników. Wystarczy mleko, jogurt naturalny i ulubione owoce. Zwykły cukier można zastąpić zdrowszym, trzcinowym lub miodem. Urządzenie ma w Polsce trafić do sklepów pod koniec drugiego kwartału 2013, cena: 1600 zł. |53


W P ODRÓ Ż Y

Wrocławskie

klimaty

We Wrocławiu najbardziej lubię zatrzymać się w hotelu Tumskim. Zabytkowy, kilka lat temu ładnie odnowiony budynek, położony jest na małej wysepce. Z okien widać wody Odry, a wieczorem przyjemnie jest usiąść na sąsiedniej wyspie Słodowej, by odpocząć. Lubię też wybrać się wczesnym rankiem na Ostrów Tumski, gdy dopiero zaczyna się ruch, albo późnym wieczorem, gdy już latarnik zapali lampy.

B

lisko stąd zarówno do ratusza, jak i archikatedry; ta część miasta bywa słusznie nazywana dzielnicą gotycką. Od strony hotelu na Ostrów wiedzie Most Tumski, uchodzący obecnie za ciekawostkę za sprawą zawieszonych na jego balustradach kłódek. Para zapina razem kłódkę i wyrzuca oba klucze od kompletu do Odry. Kłódka symbolizuje miłość, która przetrwa czas. Łączenie Odry z wyznawaniem miłości ma zresztą znacznie dłuższą historię. Podobno czeska księżniczka Dobrawa przybyła do Wrocławia właśnie Odrą. Na Ostrowie Tumskim czekał już na nią Mieszko I. I chociaż to zapewne tylko legenda, to jakże sympatyczna...

Gotyckim szlakiem

W planie zwiedzania warto oczywiście uwzględnić archikatedrę pw. św. Jana Chrzciciela, będącą najcenniejszym zabytkiem sakralnym Wrocławia. Uznawana jest za pierwszą w pełni gotycką świątynię na ziemiach polskich. Jest to imponująca budowla, o pięknym wystroju zarówno z zewnątrz, jak i w środku. Jeśli tu zawędrujemy, koniecznie trzeba obejrzeć panoramę miasta ze szczytu

54|

jednej z wież. Ambitni wdrapią się po schodach, inni mogą skorzystać z windy. Wybierając się na Stare Miasto, pójdźmy trochę dookoła, by zobaczyć Most Grunwaldzki. To jeden z pierwszych mostów wiszących w tym regionie; starsza o 70 lat jest przeprawa w Ozimku (woj. opolskie). Elementy nośne wsparte są na ok. 20-metrowych pylonach wzniesionych z cegieł, a sama przeprawa ma konstrukcję stalową, nitowaną. Wiele do zobaczenia jest w najstarszej części Wrocławia, a sam Rynek Starego Miasta i okolice wystarczą, by się solidnie zmęczyć. Jednym z obowiązkowych punktów zwiedzania jest oczywiście Stary Ratusz, w którym mieści się Muzeum Sztuki Mieszczańskiej. Spośród jego wnętrz wyróżnia się Sala Wielka o wystroju późnogotyckim, z imponującymi sklepieniami krzyżowo-żebrowymi oraz portalami i płaskorzeźbami. Powierzchnia ponad 650 m2 pozwala zaliczyć ją do największych tego typu sal w gotyckich ratuszach Europy. Dawna kaplica, zwana dziś Salą Książęcą, mieści wyroby ze srebra, wykonane w warsztatach wrocławskich mistrzów złotniczych od XVI do XIX w. W wieży ratuszowej znajduje się najstarszy w Polsce dzwon zega-

| czerwiec 2013


W P ODRÓ Ż Y

rowy z 1368, a w podziemiach od 1387 pijalnia piwa, zwana Piwnicą Świdnicką; z dolnośląskiej Świdnicy sprowadzano tu jęczmienne piwo. W restauracji bywali m.in. Fryderyk Chopin, Juliusz Słowacki, Józef Wybicki, Johann Goethe. Pod koniec ub. wieku piwnice poddano gruntownej renowacji, usuwając m.in. skutki powodzi tysiąclecia z 1997 r. Dziś Piwnica Świdnicka zajmuje prawie 1700 m2, z czego około 900 m2 to dziewięć sal konsumpcyjnych.

foto: Fotolia / H. Czerska

Krasnale i fontanny

Przy jednym z narożników ratusza natkniemy się na wrocławskie krasnale, umieszczane na ulicach miasta od roku 2001. Ich liczba stale rośnie (obecnie jest ich ponad 170). Organizowane są wycieczki szlakiem krasnali i wydawane broszurki dla turystów chcących połączyć odnajdywanie kolejnych figurek ze zwiedzaniem Wrocławia. Zanim jednak wyruszymy w drogę, odpocznijmy przy szklanej fontannie, o oficjalnej nazwie „Zdrój” – na cześć Bogdana Zdrojewskiego, byłego prezydenta Wrocławia. Do dziś wzbudza emocje. Projekt został przeforsowany przez prezydenta mimo sprzeciwu konserwatora zabytków oraz historyków sztuki, którzy uznali, że nie pasuje ona wyglądem ani wielkością do klimatu Starego Miasta, stosunko-

wo mało zniszczonego przez wojnę.Miasto ma też inną wodną atrakcję – multimedialną fontannę w Parku Szczytnickim przy Hali Stulecia. Jest największa w Polsce i jedna z największych w Europie. Na powierzchni ok. 1 ha umieszczono 300 dysz wodnych różnego rodzaju, które mogą wyrzucać wodę na wysokość 40 m oraz trzy dysze ogniowe. Koszt budowy fontanny wyniósł 20 mln zł, ale fantastyczne pokazy pozwalają o tym zapomnieć. Jeśli już tutaj traficie, warto wiedzieć, że widowiskowo-sportowa Hala Stulecia, wzniesiona na początku XX w., jest najsłynniejszym dziełem wrocławskiego modernizmu, uznanym za obiekt światowego dziedzictwa UNESCO. Hala ma 42 m wysokości, a nakrywająca ją kopuła 67 m średnicy; w momencie powstania budowli było to żelbetowe przekrycie o największej rozpiętości na świecie. Pozostaje tylko wrócić na nocleg do hotelu na Wyspie Młyńskiej, która już w XIII w. była elementem najstarszej we Wrocławiu przeprawy mostowej łączącej miasto z terenami położonymi na prawym, północnym brzegu Odry. Powiedzmy dobranoc Młynarzowi Tumskiemu, krasnalowi, którego spotkamy w pobliżu hotelu. 



Hanna Czerska

|55


W P ODRÓ Ż Y

Odnaleziona potrzeba Według powszechnej opinii, tzw. prawdziwi mężczyźni nie korzystają z usług SPA, a do pielęgnacji ciała wystarczy im woda i mydło; natomiast w wolnym czasie preferują jazdę na gokartach bądź grę w paintball. Czyżby? Są już miejsca i osoby, które zdecydowanie podważają ten pogląd.

C

zasy, gdy SPA było tylko dla kobiet, zdecydowanie minęły. Praktyka pokazuje, że panowie zjawiają się w salonach odnowy, gdy dbałości o wygląd wymagają od nich życiowe partnerki lub szef. Zdarza się również, że potrzebę dbania o siebie zaczynają odczuwać sami – bo dociera do nich, że właśnie w ten sposób mogą zatrzymać się na chwilę i zrelaksować; a już zdążyli się przekonać, że dzięki zabiegom pielęgnacyjnym wyglądają o wiele młodziej. Charakterystyczne jest, że wielu panów wciąż ma w głowie obraz twardego mężczyzny-macho – po prostu wstydzą się, że robią coś, by wyglądać dobrze. Ale w branży SPA znaleziono na to sposób. W Instytucie Zdrowia i Urody Sharley w Warszawie zabiegi dla panów, a jest ich cała gama, są wykonywane na oddzielnym piętrze. Jak mówi tamtejsza masażystka, uruchomiono je, gdyż mężczyźni krępowali się spotkań z kobietami, z którymi mijali się w drzwiach gabinetu

kosmetycznego. Andrzej Wiśniewski, który wielokrotnie już korzystał z zabiegów w warszawskim Klubie Spearside, specjalizującym się w męskiej ofercie, potwierdza, że rzeczywiście, woli iść do salonu, gdzie nie natknie się na panie. A jak widzi to druga strona? Mężczyzna w salonie SPA to przede wszystkim duża zmiana dla pracujących tu osób, wśród nich bowiem przeważają kobiety. Zmiana jest jednak pozytywna i wiąże się z innym niż do tej pory sposobem traktowania klienta. Agnieszka Serkies, właścicielka Klubu Spearside, opowiada, że panie z reguły wiedzą, czego chcą i po co przychodzą, natomiast mężczyznom trzeba pomóc w sprecyzowaniu potrzeb. – Musimy znaleźć tę potrzebę, dowiedzieć się, czy jemu zależy bardziej na pracy z ciałem, relaksie, czy dobrym zabiegu fizjoterapeutycznym. Na zabiegi, takie jak pielęgnacja stóp, dłoni czy twarzy, namawiamy niejako mimochodem, zazwyczaj wtedy, gdy już do nas przyjdą – dodaje. Od lat nie zmieniło się to, że panowie w salonach SPA najchętniej wybierają masaże. Ale niejeden odczuł też wyraźną ulgę, gdy zdecydował się na pedikiur stóp. Jak się okazuje, satysfakcję można również odczuwać – mimo krótkotrwałego bólu – po depilacji woskiem.

foto: Fotolia

(mj)

56|

| czerwiec 2013


W PODRÓŻY

Postaw na odprężenie •Kuracje dla przemęczonych• •Wczasy dla aktywnych• •Vital SPA• www.miłomłynzdrój.pl

Marena Wellness & Spa ul. Turystyczna 1 72-415 Międzywodzie T: 91 381 38 93 www.marenaspa.pl recepcja@marenaspa.pl rezerwacja@marenaspa.pl Wyjątkowe i jedyne takie miejsca dla Twojej rodziny i Twoich kontrahentów! Szeroka plaża i bezkres Bałtyku w odległości niespełna 150 m, pachnący i soczyście zielony las sosnowy tuż za oknem pokoju – to nasze uroki. Do dyspozycji gości oddajemy 80 pokoi, Mare Spa, Strefę Aqua z atrakcjami. Dzieciom proponujemy „Kącik Urwisa“, plac zabaw natomiast Gościom biznesowym 3 sale konferencyjne.

www.afrodyta-spa.pl Pensjonat Afrodyta SPA ul. Grunwaldzka 46, 69-220 Ośno Lubuskie

• czysta natura Pojezierza Lubuskiego • ekskluzywny kompleks SPA nad brzegiem jeziora • komfortowe pokoje w jasnej stylistyce • zaciszne, luksusowe SPA & Wellness • kuchnia bogata w ekologiczne produkty • odchudzająca dieta Dr Bardadyna

|57


Dwa

W P ODRÓ Ż Y

światy Londyn to nie tylko historia

i zabytki. Ciekawie jest, gdy na miasto spojrzy się pod kątem

narodowości, choćby Polaków.

58|

foto: autorka

zwyczajów zamieszkujących je

| czerwiec 2013


P

ołowa maja 2013 roku. Według ostatniego spisu powszechnego w Anglii i Walii (nie obejmował on Szkocji), na Wyspach Brytyjskich mieszka 579 tys. Polaków. To dziesięć razy więcej niż w 2001 roku. Tym samym Polacy są dziś trzecią najliczniejszą grupą imigrantów w Wielkiej Brytanii. To rzeczywiście prawdziwa mekka dla wyjeżdżających z kraju za chlebem. Jak zapewne wielu pamięta, bo skrupulatnie odnotowywały to media, liczba obcokrajowców na Wyspach gwałtownie wzrosła po wstąpieniu do Unii Europejskiej dawnych państw z bloku komunistycznego. Polaków było w tej grupie najwięcej. Teraz zresztą spodziewana jest kolejna ich fala.

Z trzech osób polskiego pochodzenia, poznanych w Londynie w trakcie kilkudniowego pobytu, o tutejszym życiu najwięcej opowiada mi młody, na oko trzydziestoletni mężczyzna, który pracuje w Muzeum Designu. W Wielkiej Brytanii jest już siedem lat, jak mówi, na warunki nie narzeka, choć by móc poruszać się po mieście własnym samochodem, pensję musiałby mieć dwukrotnie wyższą. Czymś, o czym cudzoziemcy na saksach mogą tylko marzyć, jest też samodzielny wynajem mieszkania. Z reguły mieszkają więc w parach albo po kilka czy kilkanaście osób, w tzw. komunach. Tak jak Tajlandczyk prowadzący knajpę przy Old Brompton Street, który w kraju pochodzenia zostawił syna. Inny z poznanych rodaków, już w pierwszych słowach pyta, czy szukam zatrudnienia. Jest budowlańcem. Oj, o nieuczciwych agencjach pośrednictwa pracy działających na Wyspach nie raz już było głośno, tymczasem po rozmowie takiej jak ta można odnieść wrażenie, że Polak byłby tu skłonny oszukać Polaka. Natomiast Brytyjczycy zdają się doceniać pracowitość naszych rodaków. Znają nas z tradycyjnej, polskiej kuchni, choć wśród licznych opinii pojawia się i taka, że przybysze z kraju nad Wisłą żywią się najtańszym jedzeniem

z supermarketów. A jak jedzą londyńczycy? Dzień powszedni, Ludgate Hill, czyli jedna z głównych ulic dochodzących do katedry św. Pawła. Wczesnym popołudniem okoliczne knajpki i bary są pełne. Sporo wśród nich sieciówek, które oferują zdrową żywność, typu Pret a Manger czy Coco di Mama. Najpopularniejsze są sałatki i zupy, ale i jogurty czy świeże owoce. Widok menedżera kupującego w porze lunchu jabłko lub banana to normalny obrazek. Na półkach nie brakuje również kanapek. Ale to nie kanapki tego typu co w Polsce, dystrybuowane do biur przez firmy cateringowe czy sprzedawane na mieście. Są bez majonezu i zawierają dużo zieleniny. Zawiedzeni nie będą także zwolennicy pieczywa pełnoziarnistego.

foto: Fotolia

W P ODRÓ Ż Y

Godziny późnopopołudniowe, kolejny obrazek. W okolicach słynnego mostu Tower Bridge przewija się sznur ludzi. To ci, którzy wychodząc z autobusu przesiadają się do metra bądź na odwrót. Do tłumu niejednokrotnie dołącza grupka osób, które właśnie opuściły centrum biurowe. A więc jednak komunikacja miejska, a nie własny samochód i komfort pozwalający uniknąć ruchu. Osoby wychodzące z biurowców idą szybkim krokiem i, co ciekawe, w większości przypadków pojedynczo. O zderzeniu nie ma jednak mowy. Podobnie jak wówczas, gdy spaceruje się wzdłuż Tamizy. Liczba osób uprawiających jogging na tych trasach, czy to od strony Tooley Street, czy też Lower Thames Street, jest zaskakująca. Tym bardziej, że wieje porywisty, przenikliwy, można by rzec: typowo londyński wiatr. I nie, biegacze nie mają na sobie ciepłych dresów. Cóż, jak widać, apetyt na zdrowy styl życia jest w Londynie niezależny od pogody. Magdalena Jankowska

Wiesz, że...

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w 2011 roku na czasowy wyjazd za granicę zdecydowało się aż półtora miliona Polaków. Wybierali oni głównie kraje Unii Europejskiej, a Wielka Brytania znalazła się na pierwszym miejscu. Wyjechało do niej 625 tys. osób, podczas gdy do Irlandii – 120 tysięcy. |59


M IX K U L T U RA L NY

Polecamy ymaceloP Książki Wytrącony z równowagi Autor: Jeremy Clarkson Wydawnictwo: Insignis Media Zbiór zabawnych felietonów Jeremiego Clarksona, znanego z programu Top Gear. Ten pasjonat motoryzacji ma kąśliwe poczucie humoru nie boi się szczerych do bólu komentarzy.

Filmy

Noc oczyszczenia Science-Fiction/Thiller Data premiery: 07.06 Reżyseria: James DeMonaco Fabuła rozgrywa się wokół 12 godzin, podczas których przestępstwo staje się legalne. Zabójcy nie ponoszą konsekwencji swoich czynów, ale czy są bezpieczni? Na ich życie też ktoś może czyhać.

Muzyka Alter ego Nowy album Patrycji Markowskiej, składający się z jedenastu utworów (ostatnia piosenka, nazwana bonusem, to: „Nie chcę wiedzieć nic” – nagrana we współpracy z Marcinem Spennerem).

60|

W dżungli podświadomości Autor: Beata Pawlikowska Wydawnictwo: G+J Gruner&Jahr Doświadczona podróżniczka opowiada w książce o swoich przemyśleniach na temat ludzkiej podświadomości. Zastanawia się, jaki miała wpływ na jej życiowe wybory i czy gdyby kiedyś miała o niej taką wiedzę jak dziś, postępowałaby inaczej.

Bling Ring Dramat/Komedia/Kryminał Data premiery: 21.06 Reżyseria: Sofia Coppola Film oparty na faktach, opowiadający o amerykańskich nastolatkach włamujących się do domów celebrytów. Dla grupy Bling Ring, rozboje są odskocznią od rzeczywistości i sposobem by choć na chwilę zbliżyć się do świata gwiazd. Jednak te czyny będą mieć niepożądane następstwa.

Time Po blisko 20-letniej przerwie, Rod Steward zdecydował się wydać nową płytę. Znajdują się na niej same premierowe piosenki. Album zapowiadały single: „She Makes Me Happy” oraz „The Finest Woman”. W kompozycji znajduje się również cover utworu „Picture In a Frame” Toma Waitsa.

| czerwiec 2013


KRZYŻÓWKA

www.epona-cosmetics.pl fb.com/EponaCosmetics

Hasło krzyżówki z poprzedniego numeru brzmiało: Na góry wchodzi się nie po to, by zdobywać szczyty,

ale po to, by pokonywać własne słabości.

Za podanie prawidłowego rozwiązania nagrody otrzymują: Jacek Skórka z Wołomina, Danuta Iracka z Ząbek, Jagoda Śródkowska z Łodzi, Magdalena Biernat z Gniewkowa, Izabela Pluta z Warszawy, Łukasz Baniak z Piastowa, Katarzyna Gąska z Sędziszowa Małopolskiego, Agata Woźniak z Radzymina, Marcin Łazarczyk z Kielc, Ewa Błaszkiewicz z Jeleniej Góry.

Wśród osób, które nadeślą prawidłowe rozwiązanie krzyżówki z obecnego numeru, rozlosujemy

kosmetyki firmy Epona Cosmetics.

Rozwiązanie krzyżówki prosimy przesyłać na adres: nagroda@zdrowiemenedzera.pl do 30 czerwca br.


Zdrowie Menedżera Czerwiec 2013  

Magazyn dla menedżerów zainteresowanych zdrowym i aktywnym stylem życia. Znajdziecie u nas interesujące wywiady, informacje z zakresu karie...

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you