__MAIN_TEXT__
feature-image

Page 1

Pe e r s of t h e i n d e pe n d e n t Po l a n d Autorzy/Authors: Ewa Sowińska , Katarzyna Bock-Matuszyk Współpraca/Cooperation: Jolanta Kluba , Aleksandra Paprot-Wielopolska , Ewa Maj , Piotr Zubowski , Marcin Musiał , Aleksandra Sroka oraz Krzysztof Żyła

Kierownik projektu/Project manager: Przemysław Góral Relacje w ramach projektu „100 100-latków na 100-lecie” nagrali/The accounts as part of the project “100 100-year-olds for the 100th anniversary” were recorded by: Ewa Sowińska, Piotr Zubowski, Katarzyna Bock-Matuszyk, Marcin Musiał, Ewa Maj, Jolanta Kluba, Aleksandra Paprot-Wielopolska, Szymon Beniuk, Pavel Ablamski, Maria Buko, Leokadia Drożdż, Tomasz Adamczyk Korekta/Correction: Korekto.pl Tłumaczenia/Translations: mTłumaczenia Opracowanie graficzne/Graphic design: layoutexpress.pl [Katja Niklas & Ula Zaleska-Smoleń]

Materiały ikonograficzne udostępnili/Iconographic materials provided by: Ośrodek „Pamięć i Przyszłość”, Getty Images, East News, Polska Agencja Prasowa, Narodowe Archiwum Cyfrowe

Projekt „100 100-latków na 100-lecie”, w ramach którego powstała wystawa, sfinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach Programu Wieloletniego NIEPODLEGŁA na lata 2017–2022

Relacje pochodzą ze zbiorów Archiwum Historii Mówionej Ośrodka „Pamięć i Przyszłość”/The accounts come from the collections of the Oral History Archive of the „Remembrance and Future” Centre Organizator/Organiser: Ośrodek „Pamięć i Przyszłość”/”Remembrance and Future” Centre Sfinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach Programu Wieloletniego NIEPODLEGŁA na lata 2017-2022/ Financed by the Ministry of Culture and National Heritage of the Republic of Poland as part of the Multi-annual Programme NIEPODLEGŁA 2017–2022 Osoby chcące podzielić się z nami historiami swojego życia prosimy o kontakt/ If you want to share with us the stories of your life, please contact us: tel. +48 71 715 96, 22  |  mail swiadekhistorii@zajezdnia.org

Partnerzy/Partners:


— II  —

R ó w i e ś n i c y N i e podl e g ł e j Pe e r s of t h e i n d e pe n d e n t Po l a n d

W setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości poprosiliśmy jej rówieśników, aby podzielili się z nami swoimi osobistymi historiami, które nierozerwalnie splatają się z losami naszej ojczyzny w ostatnim stuleciu. Zapytaliśmy ich również o to, co z tak odległej perspektywy można uznać za największe osiągnięcie ludzkości i co dla nich osobiście było w tym burzliwym stuleciu historii Polski najważniejszym wydarzeniem. Pytanie o to, czym jest niepodległość, kierujemy również do Ciebie.

On the hundredth anniversary of regaining independence by Poland, we asked its peers to share with us their personal stories that are inseparably connected with the fate of our homeland in the last century. We also asked them what, from such a distant perspective, can be considered as the greatest achievement of humanity and what was the most important event for them personally in this turbulent century of Polish history. The question what independence is, we also address to you.

Dane statystyczne wskazują, że w pierwszych latach po odzyskaniu przez Polskę niepodległości kraj zamieszkiwało blisko 27 milionów ludzi, z czego aż 35% nie ukończyło jeszcze wówczas czternastego roku życia. W ciągu ostatnich stu lat liczba mieszkańców wzrosła do blisko 38,5 miliona. Polacy dożywają coraz bardziej zaawansowanego wieku i o ile w 2016 roku żyło w Polsce 4,9 tys. stulatków, to prognozy demograficzne wskazują, że w roku 2035 będzie ich 20,7 tys.!

The statistical data show that in the first years after Poland regained its independence, the country was inhabited by nearly 27 million people, 35% of whom were under fourteen. Over the last hundred years, the number of residents has increased to nearly 38.5 million. Poles reach to a more and more advanced age. In 2016, 4.9 thousand centenarians lived in Poland but demographic forecasts indicate that in 2035 there will be 20.7 thousand of them!

Przeciętna liczba lat trwania życia (źródło: 100 lat Polski w liczbach 1918–2018, GUS, Warszawa 2018)

kobiety women

mężczyźni men

75,5

51,4

rok/lata year(s)

1927

81,8

75,2

74

66,8

64,2 45,5

The average lifetime (source: 100 years of Poland in numbers in the years of 1918–2018, GUS [Central Statistical Office of Poland], Warsaw 2018)

66,2

58,6

48,2

1931–1932

1952–1953

Każdy z nas pamięta to, co przydarzyło się mu w przeszłości, nadając różną rangę swoim wspomnieniom. Z biegiem lat nasz osobisty ranking ważnych wydarzeń ulega zmianie, bo inne doświadczenia uznajemy za bardziej znaczące w naszym życiu. Inna perspektywa sprawia też, że coraz częściej sięgamy pamięcią do tego, co zdarzyło się stosunkowo dawno, jednocześnie pomijając to, co nieodległe. Widać to w opowieściach naszych 100-latków, którzy, poproszeni o opowiedzenie historii swojego życia, wiele czasu poświęcili opowieściom o dzieciństwie i dorastaniu w dopiero co niepodległej Polsce, a także trudnemu doświadczaniu II wojny światowej, natomiast siedem powojennych dekad swojego dorosłego życia kwitowali czasem ledwie kilkoma zdaniami. Nasza pamięć jest niedoskonała i tak naprawdę nikt z nas nie jest w stanie wiernie i szczegółowo odtworzyć historii swojego życia. Nie o wszystkim chcemy też pamiętać i nie każde wspomnienie jesteśmy w stanie przywołać. Jednak te, do których możemy sięgnąć, budują naszą tożsamość i wspólnie ze wspomnieniami innych ludzi składają się na obraz świata, którego już nie ma.

Studniówka ok. 1934 r. Ze zbiorów Henryki Kalickiej / OPiP. Prom about 1934. From the collection of Henryka Kalicka / OPiP.

1989

1990

2017

Each of us remembers what happened to them in the past, giving a different significance to the memories. Over the years, our personal ranking of important events is changing because we consider other experiences to be more significant in our lives. Another perspective also makes us more and more often reach to the memory of what happened relatively long ago, at the same time ignoring what has happened recently. It can be noticed in the stories of our 100-year-olds, who, when asked to tell the story of their lives, devoted much time to stories about their childhood and growing up in the newly independent Poland, as well as the difficult experience of World War II, while they describe seven post-war decades of their adult life sometimes just in a few sentences. Our memory is imperfect and none of us is able to retrieve the history of our life faithfully and in detail. We do not want to remember everything, and we cannot recall every memory. However, those to which we can reach, build our identity and together with the memories of other people, make up the image of the world that no longer exists.


—  iiI  —

F r a n c i s z k a Ko ż u c h (z d.  T u r b a k ) urodziła się

O. Jerzy Tomziński urodził się w 1918 r. w Przystajni

k. Częstochowy. Gdy miał 13 lat wyjechał do Krakowa, gdzie ukończył gimnazjum. Po maturze wstąpił do zakonu paulinów na Jasnej Górze, z którą jest związany do dziś. W ciągu kolejnych osiemdziesięciu lat był m.in. kustoszem na Jasnej Górze, proboszczem w Leśnej Podlaskiej, przeorem i generałem zakonu, a także jednym z najbliższych współpracowników prymasa Wyszyńskiego. Uczestniczył też w soborze watykańskim II. Jak sam twierdzi, Pan Bóg postawił go w centrum wydarzeń historycznych Polski. F at he r J e r z y T o m z i ń s k i  was born in 1918

in Przystajń near Częstochowa. When he was 13, he left for Cracow, where he completed the lower secondary school. After high school graduation, he joined the Pauline Order at Jasna Góra Monastery, with which he is associated today. Over the next eighty years he was a custodian at Jasna Góra, a parson in Leśna Podlaska, a prior and the general of the order, as well as one of the closest associates of Primate Wyszyński. He also participated in the Second Vatican Council. As he claims, God put him in the centre of historical events in Poland.

w 1916 r. w Sytnerzu na terenie byłej Jugosławii (wówczas Austro-Węgry) w rodzinie polskich emigrantów. Po ukończeniu szkoły podstawowej pracowała w zakładzie włókienniczym, a podczas II wojny światowej – w fabryce w Jugosławii. Razem z innymi rodakami zamieszkującymi polskie kolonie przyjechała po wojnie do Polski i zamieszkała w Nowogrodźcu na Dolnym Śląsku, gdzie pracowała jako kucharka w przedszkolu.

F r a n c i s z k a Ko ż u c h ( n é e T u r b a k )  was born in

1916 in Sytnerz in the former Yugoslavia (then Austria-Hungary) in a family of Polish emigrants. After completing primary school, she worked in a textile plant and during World War II in a factory in Yugoslavia. Together with other compatriots living in Polish colonies, she came to Poland after the war and settled in Nowogrodziec in Lower Silesia, where she worked as a cook in a kindergarten.

J a dw i g a Ż da n ( z d.  S e r e dy ń s k a )  uro-

dziła się w 1916 r. w Birczy pod Przemyślem. Wychowała się i mieszkała w Drohobyczu, gdzie ukończyła szkołę powszechną i gimnazjum, a następnie seminarium nauczycielskie w Jaworowie. Na początku II wojny światowej przeniosła się z mężem do Krakowa, a w 1944 r. do Lubaczowa, gdzie mieszka do dziś. Przez większą część dorosłego życia prowadziła dom, wychowywała dzieci i pomagała mężowi, który był weterynarzem. J a dw i g a Ż da n ( n é e S e r e dy ń s k a )  was born in

1916 in Bircza near Przemyśl. She grew up and lived in Drohobych where she completed an elementary school and lower secondary school, and then a teacher’s seminary in Yavoriv. At the beginning of World War II, she moved to Cracow with her husband, and then in 1944 to Lubaczów where she lives to this day. For most of her adult life, she was a housewife, raised children and helped her husband, who was a vet.

H a l i n a Du c z m a l - Pac o w s k a  urodziła się

w 1923 r. w Krotoszynie. Była harcerką, a podczas II wojny światowej m.in. członkiem Szarych Szeregów i nauczycielką przedmiotów humanistycznych na tajnych kompletach. Po wojnie obroniła doktorat i pracowała w Instytucie Geologicznym w Warszawie, doznając trudności ze strony władz komunistycznych ze względu na swoją wojenną działalność. Z zamiłowania malarka. Otworzyła we własnym mieszkaniu Najmniejsze Muzeum Świata i wykładała malarstwo na Uniwersytecie Trzeciego Wieku. Obecnie prowadzi telefon zaufania dla młodych ludzi.

H a l i n a Du c z m a l - Pac o w s k a  was born

in 1923 in Krotoszyn. She was a scout, and during World War II, among others a member of the Grey Ranks [Szare Szeregi] and a humanities teacher of underground courses. After the war, she defended her doctoral thesis and worked at the Geological Institute in Warsaw, experiencing difficulties on the part of the communist authorities due to her wartime activities. Passionate painter. She opened the Smallest Museum of the World in her own apartment and lectured painting at the University of the Third Age. Currently, she runs a helpline for young people.

Maria Kuszyńska ( z d.  W i ś n i e w s k a ) 

urodziła się w 1917 r. w Hamborn w Niemczech, w polskiej rodzinie. W wieku trzech lat przeprowadziła się z rodzicami do Polski i niemal całe życie spędziła w Górze (dziś w województwie wielkopolskim). Od najmłodszych lat ciężko pracowała w gospodarstwie rodziców, później w majątku, gorzelni i wreszcie u siebie. Gdy miała 86 lat zaczęła zwiedzać świat wraz z wnukiem i wyruszyła w pierwszą podróż samolotem.

Maria Kuszyńska ( n é e W i ś n i e w s k a )  was

born in 1917 in Hamborn, Germany, in a Polish family. At the age of three, she moved to Poland with her parents and spent almost her entire life in Góra (today in the Greater Poland Province). From an early age, she worked hard on her parents’ farm, then in the estate, distillery and finally in her own household. When she was 86, she began to explore the world with her grandson and set out on her first plane trip.


— IV  —

K ata r z y n a Ko g u t ( z d.  Ko pe r )  urodziła się

J a n i n a B y r a  urodziła się

E u ge n i u s z M e r l u k urodził się 1922 r. w Śniatynie

w województwie stanisławowskim. Ukończył szkołę powszechną i trzy klasy gimnazjum. W czasie wojny pracował w niemieckiej firmie budującej mosty, a później w Wojsku Polskim jako szofer. Przebywał na froncie, m.in. we Wrocławiu i Kołobrzegu, a moment zakończenia wojny zastał go nad Łabą. Zdemobilizowany w 1947 r. trafił do Brzegu Dolnego, gdzie pracował jako kierowca. Do 2017 r. jeździł swoim ulubionym fiatem. Do dziś śpiewa w chórze.

E u ge n i u s z M e r l u k was born in 1922 in Śniatyn in

the Stanisławów Province. He completed an elementary school and three grades of the lower secondary school. During the war he worked for a German bridge building company and later in the Polish Army as a chauffeur. He was on the front, among others in Wrocław and Kołobrzeg, and the end of the war found him by the Elbe River. Demobilised in 1947, he came to Brzeg Dolny, where he worked as a driver. Until 2017, he drove his favourite Fiat. He sings in the choir to this day.

w 1923 r. w Suścu na Roztoczu, w rodzinie, która prowadziła małe gospodarstwo rolne i sprzedawała drewno w Tomaszowie Lubelskim. Jako dziecko pomagała rodzicom w handlu, zbierała owoce leśne i pracowała u innych gospodarzy. W czasie wojny była świadkiem okupacji niemieckiej i represji wobec mieszkańców Suśca za pomoc partyzantom. Po wojnie przeniosła się z mężem do Nowego Lublińca i pracowała w PGR-ze, gdzie otrzymała mieszkanie. J a n i n a B y r a  was born

in 1923 in Susiec in Roztocze, in a family who ran a small farm and sold wood in Tomaszów Lubelski. As a child she helped her parents in trade, picked forest fruits and worked for other farmers. During the war, she witnessed the German occupation and repressions towards the residents of Susiec for helping partisans. After the war, she moved to Nowy Lubliniec with her husband and worked in the State Agricultural Farm, where she received a flat.

w 1918 r. w Suścu na Roztoczu. Była najstarszym dzieckiem w rodzinie, dlatego po śmierci matki K ata r z y n a C z y k i e l opiekowała się piątką rodzeńurodziła się w 1927 r. w Leśniostwa i prowadziła dom. Podczas wicach, w dzisiejszym obwodzie lwowskim, gdzie jej rodzice prowa- II wojny światowej należała do dzili gospodarstwo. Podczas II woj- Armii Krajowej, była więziona przez Niemców, widziała wywózkę ny światowej musiała ukrywać Żydów pociągami do Bełżca. Po się przed napadającymi Polaków wojnie dotknęły ją represje zwią- K a z i m i e r z L a s kow s k i Ukraińcami i nocować w kościele urodził się w 1918 r. w Wyczółzane z kolektywizacją. Obecnie w Nawarii. Po wojnie przyjechakach k. Warszawy. Ukończył mieszka w Nowym Lublińcu. ła z rodziną do Brzegu Dolnego, siedem klas szkoły powszechnej gdzie zajęła się prowadzeniem i od 14 roku życia pracował w godomu i wychowaniem dzieci. K ata r z y n a Ko g u t spodarstwie rolnym. Po wybuchu ( n é e Ko pe r )  was born in wojny przeniósł się do Warsza1918 in Susiec in Roztocze. She K ata r z y n a C z y k i e l wy, gdzie przebywał do momenwas the eldest child in the family, was born in 1927 in Leśniowice, tu kapitulacji miasta. Po wojnie so after the death of her mothin today’s Lviv region, where her zaangażował się w działalność na parents ran a farm. During World er she took care of five siblings rzecz ruchu ludowego, kółek roland did housekeeping. During War II, she had to hide from niczych, Warszawskiej Spółdzielni World War II she was a member Ukrainians attacking Poles and Ogrodniczej oraz na rzecz rodzinof the Home Army, was imprisspend the night in a church in nych Wyczółek. Tę pracę uważa Nawaria. After the war, she came oned by the Germans, and saw za sedno swojego życia. the transportation of Jews by with her family to Brzeg Dolny, trains to Bełżec. After the war, where she did housekeeping and she suffered repressions associat- K a z i m i e r z L a s ko w s k i raised children. was born in 1918 in Wyczółki near ed with collectivisation. She curWarsaw. He completed seven rently lives in Nowy Lubliniec. grades of an elementary school and worked on a farm since the age of 14. After the outbreak of the war, he moved to Warsaw, where he stayed until the capitulation of the city. After the war, he became involved in activities for the benefit of the people’s movement, agricultural circles, the Warsaw Horticultural Cooperative and his home region of Wyczółki. He considers this work the essence of his life.


—  V  —

K a z i m i e r a N o wa k (z d.  S ł o m a )  urodziła się

w 1918 r. w Skrzynkach (obecnie Mościenica) w Wielkopolsce. Wychowała się w wielodzietZ d z i s ł aw Pa s t u c h a nej rodzinie w dużym majątku. urodził się w 1922 r. w Warszawie. Ukończyła siedem klas szkoły Potem zamieszkał w Drewnicy, powszechnej w Kórniku, a następgdzie ukończył szkołę powszechną. nie pomagała rodzinie w gospoPracował m.in. w firmie Unicdarstwie. Podczas wojny została -Neon i Steyr-Daimler-Puch. wywieziona do pracy przymusoW 1940 r. został schwytany wej jako pomoc domowa w Brew trakcie łapanki i trafił na roboty slau (późniejszym Wrocławiu). przymusowe na Litwie, skąd próPod koniec wojny wyszła za mąż bował uciec. Po pobycie w kilku i zamieszkała z mężem w Kórniku, niemieckich więzieniach w 1943 r. gdzie przez kolejne lata prowadzitrafił do KL Buchenwald, a po woj- ła gospodarstwo i wychowywała nie przebywał w obozie dla dipisów dzieci, a jej mąż uczył w szkole. w Neumünster. W 1946 r. wrócił do Polski i zamieszkał najpierw K a z i m i e r a N o wa k w Łodzi, a potem w Warszawie. (née Słoma) was born in 1918 Pracował w branży energetycznej. in Skrzynki (now Mościenica) in Wielkopolska. She grew up in Z d z i s ł aw Pa s t u c h a a large family in a large estate. She was born in 1922 in Warsaw. Then completed seven grades of an elehe settled down in Drewnica, mentary school in Kórnik and then where he completed an elementary helped the family in the household. school. He worked, among others During the war she was deported at Unic-Neon and Steyr-Daimler- to forced labour as a home help in Puch. In 1940 he was captured Breslau (Wrocław). At the end of during a round-up and was dethe war she got married and lived ported to forced labour in Lithua- with her husband in Kórnik, where nia, from where he tried to escape. for the following years she ran After staying in several German a farm and raised children, and her prisons in 1943 he was transported husband taught at school. to the Buchenwald concentration camp, and after the war he was in a camp for displaced persons in Neumünster. In 1946 he returned to Poland and settled first in Łódź and then in Warsaw. He worked in the energy industry.

Ja dwi ga Grab ows ka- H aw ry l a k  urodziła się

Rozalia Pietraszek ( z d.  Ko s t k a )  urodziła się

w 1921 r. w Dąbrowie k. Lubaczowa. W czasie wojny została wywieziona do pracy przymusowej na rzecz III Rzeszy. Po wojnie razem z mężem prowadziła gospodarstwo rolne w Szczutkowie, gdzie mieszka do dziś. Rozalia Pietraszek ( n é e Ko s t k a )  was born in

1921 in Dąbrowa near Lubaczów. During the war she was deported to forced labour and worked for the Third Reich. After the war, together with her husband, she ran a farm in Szczutków, where she lives to this day.

w 1920 r. w Tarnawcach pod PrzeKrystyna Mrozowska- myślem, a wychowała w Przemyślu, gdzie w 1939 r. zdała maturę. - P i e r ac k a  urodziła się Podczas wojny pracowała w Krow 1919 r. w Chełmie Lubelskim, śnie, mieszkając z rodziną w pobligdzie w 1938 r. zdała maturę w żeńskim seminarium nauczyciel- skiej Korczynie. Po wojnie trafiła do Jeleniej Góry i pracowała w Jeskim. Przed wybuchem II wojny światowej pracowała w szwedzkiej leniogórskim Zakładzie Przemysłu Artystycznego. Potem przeniosła firmie Erikson w Radomiu. We się do Wrocławia, gdzie ukończywrześniu 1939 r. przeszła pieszo drogę do Warszawy, gdzie przeży- ła architekturę na politechnice. Pracując w Państwowym Biurze ła oblężenie stolicy przez wojska Projektowym i Miastoprojekcie, niemieckie. Jej mężem był aktor Józef Pieracki, z którym przemie- zaprojektowała wiele rozpoznawalrzała dolnośląskie miejscowości od nych, modernistycznych budynków. Zmarła w 2018 r. teatru do teatru. Krystyna Mrozowska- J a dw i g a G r a b ow s k a - P i e r ac k a  was born in 1919 - H aw ry l a k  was born in

in Chełm Lubelski, where in 1938 she passed her high school diploma in a female teacher’s seminar. Before the outbreak of World War II, she worked for the Swedish company Ericsson in Radom. In September 1939, she walked on foot to Warsaw, where she survived the siege of the capital by the German army. Her husband was actor Józef Pieracki, with whom she travelled through Lower Silesia towns from theatre to theatre.

1920 in Tarnawce near Przemyśl, and grew up in Przemyśl, where in 1939 she passed her high school diploma. During the war, she worked in Krosno, living with her family in nearby Korczyn. After the war, she went to Jelenia Góra and worked at the Jelenia Góra Artistic Industry Plant. Then she moved to Wrocław, where she graduated from architecture at the University of Science and Technology. When working at the State Design Office and “Miastoprojekt”, she designed a lot of any recognisable, modernist buildings. She died in 2018.


—  Vi  —

A da m Pa s t u s z ko  uro-

W i t o l d S o ko ł o w s k i urodził się w 1923 r. w Wysokiej,

w dzisiejszym obwodzie grodzieńskim na Białorusi. Był członkiem X Warszawskiej Drużyny Harcerskiej, która czynnie uczestniczyła w obronie Warszawy, a następnie włączyła się w akcję konspiracyjną. Jego zadaniem było m.in. zachowanie łączności między Warszawą a Świętokrzyskim Zgrupowaniem AK. Walczył w powstaniu warszawskim. Po wojnie trafił do Wrocławia, gdzie kierował kilkoma zakładami przemysłowymi. Mieszka tam do dziś i pasjonuje się wojskowością.

W i t o l d S o ko ł o w s k i was born in 1923 in Wysoka, in

today’s Grodno region of Belarus. He was a member of the 10th Warsaw Scout Team, which actively participated in defence of Warsaw, and then joined the underground activities. His task was, among others maintaining communication between Warsaw and the Świętokrzyskie Group of the Home Army. He fought in the Warsaw Uprising. After the war, he went to Wrocław, where he managed several industrial plants. He lives there until today and is passionate about the military sector.

dził się w 1922 r. w Osinkach w województwie lubelskim jako syn leśniczego. Uczęszczał do szkoły lotniczej, z której po wybuchu II wojny światowej został zwolniony i wysłany do obozu pracy. Działał w konspiracji, a po ataku III Rzeszy na ZSRR i wkroczeniu Armii Czerwonej na teren przedwojennej Polski wstąpił do wojska i doszedł z frontem do Olsztyna. Po wojnie – w 1946 r. zamieszkał w Wałbrzychu, gdzie aż do emerytury pracował na kolei i działał w „Solidarności”. Obecnie mieszka z rodziną w Piławie.

Da n u ta J aw o r s k a - Th o m a s  urodziła się

H e n ry k a K a l i c k a  uro-

dziła się w 1916 r. w Petrykozach na Mazowszu. Ukończyła Marian Laśkiewicz szkołę powszechną i Gimnazjum urodził się w 1922 r. w Nieporęim. Królowej Jadwigi, po czym cie na Mazowszu. Był harcerzem, wyjechała do Poznania, gdzie a w czasie wojny pod pseudostudiowała na Wydziale Rolninimem „Wiatr” działał w ZWZ/ czo-Leśnym Uniwersytetu PoAK. Latem 1944 r. uciekł przed znańskiego. Podczas II wojny aresztowaniem do Suwałk, gdzie światowej pracowała w fabryce pracował w organizacji Todt, a na- Lohmann-Werke, a po aresztostępnie przedostał się do Łowiwaniu zaangażowanego w koncza. Po wojnie odnalazł rodzinę spirację rodzeństwa wyjechała do w Skierniewicach i przeniósł się Ściborzyc. Sama działała w konA da m Pa s t u s z ko  was z nią do Nieporętu, a pod koniec spiracji pod pseudonimem „Saborn in 1922 in Osinki in the Luturn”. W 1959 r. wyszła za mąż, blin Province as the son of a for- lat 40. XX w. przeprowadził się do Warszawy, gdzie mieszka do a obecnie mieszka w Warszawie. ester. He attended an aviation school, from which after the out- dziś. Pracował jako magazynier w Składnicy Księgarskiej. break of World War II he was H e n ry k a K a l i c k a  was released and sent to a labour born in 1916 in Petrykozy in Macamp. He was active in the unMarian Laśkiewicz zovia. She completed an elemenderground, and after the attack was born in 1922 in Nieporęt in tary school and Queen Jadwiga of the Third Reich on the USSR Mazovia. He was a scout, and lower secondary school, then she and the invasion of the Red Army during the war, under the pseudo- went to Poznań, where she studinto pre-war Poland, he joined nym “Wiatr”, he acted in the Un- ied at the Faculty of Agriculture the army and went with the front ion of Armed Struggle/ Home and Forestry at the University of to Olsztyn. After the war - in Army. In the summer of 1944, Poznań. During World War II, she 1946 he lived in Wałbrzych, he escaped from being arrested worked at the Lohmann-Werke where until retirement he worked to Suwałki, where he worked in factory, and after her brother for the railway company and op- the Todt organisation, and then and sister, who were engaged in erated in the Solidarity [Polish managed to get to Łowicz. Afthe underground activities, were trade union]. He currently lives ter the war, he found his famarrested, she went to Ściborzyce. with his family in Piława. ily in Skierniewice and moved She was active in the underground with them to Nieporęt, and in under the pseudonym “Saturn”. the late 1940s he moved to War- In 1959 she got married and cursaw, where he lives to this day. rently lives in Warsaw. He worked as a warehouseman in Składnica Księgarska bookshop.

w 1920 r. w Witkowie pod Gnieznem. W 1951 r. ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Sztuk Plastycznych w Poznaniu, a w 1955 r. łódzką PWSSP. Na rok przed uzyskaniem dyplomu wyższej uczelni związała się ze Spółdzielnią Artystów ŁAD, a od 1967 r. z Pracownią Doświadczalną Tkactwa Artystycznego. W latach 1968–1989 r. pełniła rolę artystki-pedagoga w szkołach średnich w Warszawie. Czuje się obywatelką świata. Da n u ta J aw o r s k a - Th o m a s  was born in 1920

in Witkowo near Gniezno. In 1951, she graduated from the State Higher School of Fine Arts in Poznań, and in 1955 from the State Higher School of Fine Arts in Łódź. A year before obtaining a university diploma, she became associated with the ŁAD Artists’ Cooperative, and from 1967 with the Experimental Studio of Artistic Weaving. In the years 1968-1989 she was an artist-pedagogue in secondary schools in Warsaw. She feels a citizen of the world.


— VIi —

F r a n c i s z k a P ł a k sej urodziła się w 1916 r. we Lwowie,

gdzie zastała ją II wojna światowa. Wraz z mężem została wysiedlona do Zamościa, a w 1945 r. znalazła się w Gdyni, gdzie spędziła następnych 20 lat swojego życia. Pracowała w handlu. W 1965 r. przeniosła się do Wrocławia, gdzie mieszka do dziś.

F r a n c i s z k a P ł a k sej was born in 1916 in Lviv, where

she lived during the outbreak of the World War II. She and her husband were displaced to Zamość, and in 1945 she found herself in Gdynia, where she spent the next 20 years of her life. She worked in trade. In 1965, she moved to Wrocław, where she lives to this day.

Ta d e u s z G ł o że k  urodził

się w 1920 r. w Zabojkach w województwie tarnopolskim. Podczas II wojny światowej walczył w szeregach I Armii Wojska Polskiego, gdzie uzyskał stopień podporucznika. Po wojnie przez wiele lat był strażakiem ochotniczej straży pożarnej i aż do przejścia na emeryturę w 1980 r. pracował jako rolnik. Mąż Stanisławy, ojciec Ireny i Kazimiery. Ta d e u s z G ł o że k  was

born in 1920 in Zabojki in the Tarnopol Province. During World War II, he fought within the First Polish Army, where he obtained the rank of second lieutenant. After the war, for many years he was a volunteer firefighter and until his retirement in 1980, he worked as a farmer. Stanisława’s husband, father of Irena and Kazimiera.

Alina Dąbrowska (z d.  B a rt o s z e k )  urodziła

się w 1923 r. w Wesołej k. Zgierza. Zamieszkała w Pabianicach, gdzie ukończyła szkołę powszechną i żeńskie Gimnazjum im. Królowej Jadwigi. W czasie okupacji niemieckiej należała do Szarych Szeregów i pracowała m.in. jako maszynistka w fabryce Lohmann-Werke. Była aresztowana za działalność w konspiracji i przez 13 miesięcy więziona w Łodzi, skąd trafiła do KL Auschwitz. 18 stycznia 1945 r. została wyprowadzona w marszu śmierci, z którego w kwietniu uciekła. Po wojnie ukończyła studia w Szkole Głównej Służby Zagranicznej w Warszawie. Od 1947 do 1991 r. pracowała w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Dziś mieszka w Warszawie.

Pa u l i n a F i r c o w i c z ( z d.  Wa ż n a )  urodziła się Franci s z e k Kom a s a ra urodził się 1923 r. w Komoro-

wie na Kielecczyźnie. W czasie II wojny światowej walczył w Batalionach Chłopskich pod pseudonimem „Trzcina”. W 1947 r. przyjechał do Stogów na Żuławach i przejął poniemieckie gospodarstwo, które stało się jednym z najlepiej prosperujących w regionie w zakresie hodowli bydła mlecznego. Rolnik, pszczelarz, strażak ochotnik, działacz okręgowych i krajowych organizacji mleczarskich, członek Polskiego Stronnictwa Ludowego. W czasie wolnym lubi pracować w przydomowej pasiece.

w 1922 r. w Dolinach na Roztoczu. Mieszkała tam do początku lat 40. XX w., kiedy w ramach Aktion Zamość została wraz z rodziną wysiedlona. Po pobycie w obozach przejściowych trafiła na roboty przymusowe do Niemiec, gdzie przebywała do końca wojny. Ukończyła szkołę handlową, pracowała jako księgowa i prowadziła z mężem gospodarstwo rolne. Matka piątki dzieci. Obecnie mieszka w Lubaczowie.

Pa u l i n a F i r c o w i c z ( n é e Wa ż n a )  was born in

1922 in the Roztocze Valley. She lived there until the early 1940s, when as part of the Aktion Zamość [Ethnic cleansing of Zamojszczyzna by Nazi Germany] she was disFranci s z e k Kom a s a ra placed with her family. After stayAlina Dąbrowska was born in 1923 in Komorów in ( n é e B a rt o s z e k )  was ing in transit camps, she had to do born in 1923 in Wesoła near Zgierz. the Kielce region. During World forced labour in Germany, where War II, he fought in the FarmShe lived in Pabianice, where she she stayed until the end of the war. ers’ Battalions under the pseudo- She completed a school of ecocompleted an elementary school nym “Trzcina”. In 1947 he came and female Queen Jadwiga lower nomics, worked as an accountant secondary school. During the Ger- to Stogi in Żuławy and took over and ran a farm with her husband. the former German farm, which man occupation, she belonged to Mother of five children. She curbecame one of the most prosper- rently lives in Lubaczów. the Grey Ranks [Szare Szeregi] ous in the region in the field of and worked, among others, as dairy cattle breeding. A farmer, a typist at the Lohmann-Werke a beekeeper, a volunteer firefactory. She was arrested for unfighter, an activist of regional derground activities and imprisand national dairy organisations, oned for 13 months in Łódź, from a member of the Polish People’s where she was sent to the AuschParty. In his free time he likes to witz Concentration Camp. On work in the household apiary. January 18, 1945 she was led out in a death march, from which she escaped in April. After the war, she graduated from the Main School of Foreign Service in Warsaw. From 1947 to 1991, she worked at the Ministry of Foreign Affairs. Today she lives in Warsaw.

K ata r z y n a G l i e r ( z d.  H a r dy n )  urodziła się

w 1912 r. w Zabierzowie Bocheńskim w Małopolsce. Jako nastolatka pracowała w okolicznych majątkach ziemskich, a w wieku 16 lat przeniosła się do Krakowa i zaczęła pracować jako opiekunka dzieci wdowca i wojskowego, Franciszka Gliera, który po wielu latach został jej mężem. Po wojnie trafiła do Cedrów Wielkich na Żuławach, gdzie wcześniej Franciszek został zastępcą sekretarza gminy. Przez wiele lat pracowała jako kucharka. K ata r z y n a G l i e r ( n é e H a r dy n )  was born in 1912

in Zabierzów Bocheński in Lesser Poland. As a teenager, she worked in the nearby estates, and at the age of 16, she moved to Cracow and began working as a childminder for a widower and a military man, Franciszek Glier, who after many years became her husband. After the war, she went to Cedry Wielkie in Żuławy, where previously Franciszek became the deputy secretary of the municipality. She worked as a cook for many years.


—  ViII —

I r e n a M a r e k (z d.  PAŹDZIERNY)  urodziła się w 1923 r.

w Nędzy jako najstarsza z czwórki rodzeństwa. Naukę rozpoczęła w niemieckiej szkole podstawowej w Markowicach, a kontynuowała w Raciborzu, gdzie później pracowała w fabryce cygar. Podczas II wojny światowej została skierowana do Blachowni, do pracy w kuchni, i tam poznała swojego przyszłego męża Karola, który został zabity jeszcze w czasie wojny. W 1952 r. wyszła ponownie za mąż i przeprowadziła się do Opola. Po przejściu męża na emeryturę przenieśli się do wsi Bierdzany, gdzie wraz z córką mieszka do dziś. Irena Marek (née PA Ź DZI E RNY )  was born in

1923 in Nędza as the eldest of four siblings. She began her education at the German primary school in Markowice, and continued in Raciborz, where she later worked in a cigar factory. During World War II, she was directed to Blachownia, to work in the kitchen, and there she met her future husband, Karol, who was killed during the war. In 1952 she got married again and moved to Opole. After her husband retired, they moved to the village of Bierdzany, where she lives with her daughter until today.

Maria Sobulska ( z d.  S t e r c h a l u k )  uro-

Stanisław Michnowski 

urodził się w 1918 r. w Skarżysku-Kamiennej na Kielecczyźnie. Podczas II wojny światowej walczył pod Kamionką Strumiłową i działał w konspiracyjnej organizacji Gryf. W powstaniu warszawskim walczył w ugrupowaniu Obroża, a po jego upadku powrócił do rodzinnej miejscowości. Po studiach i obronie doktoratu z geofizyki pracował w obserwatorium geofizycznym w Świeciu. Obecnie mieszka w Warszawie i jest członkiem sodalicji mariańskiej.

C z es ł aw S o wa  urodził

się w 1917 r. w Porębach Nowych na Mazowszu. Jego rodzice proK ata r z y n a Z a ł o g a wadzili gospodarstwo rolne, a on (z d.  D z i k a )  urodziła się od najmłodszych lat im pomagał. w 1920 r. w Baszni k. Lubaczowa. W 1939 r. został powołany do Spędziła tam dzieciństwo i młowojska i stacjonował w Brześciu dość, a w 1940 r. została przenad Bugiem. Brał udział w kamsiedlona wraz z rodziną na Sybepanii wrześniowej, a po rozwiązarię, gdzie pracowała przy wyrębie niu oddziału powrócił do domu. i spławie drewna. Po ataku III RzeW 1945 r. ożenił się i zamieszkał szy na ZSRR znalazła się z rodziną z żoną w Wólce Pieczącej, gdzie w kołchozie w Uzbekistanie, skąd przez wiele lat wspólnie prowadzili pozwolono im przyjechać do Polski gospodarstwo, a następnie przekaw 1945 r. Wróciła w swoje rodzinne Stanisław Michnowski  zali je swoim dzieciom. Był członstrony, a po wyjściu za mąż zakiem Rady Gminy w Dobrem. was born in 1918 in Skarżyskomieszkała we wsi Załuże. -Kamienna in the Kielce region. During World War II, he fought C z es ł aw S o wa  was born K ata r z y n a Z a ł o g a at Kamionka Strumiłowa and was in 1917 in Poręby Nowe in Mazo( n é e D z i k a )  was born in active in the Gryf underground via. His parents ran a farm, and he 1920 in Basznia near Lubaczów. organisation. In the Warsaw Uphelped them from an early age. In She spent her childhood and rising, he fought in the Obroża 1939 he was recruited to the army youth there, and in 1940 she was formation, and after its fall he and stationed in Brest on the Bug. displaced together with her famreturned to his hometown. AfHe took part in the September ily to Siberia, where she worked ter studying and defending his campaign, and after the troop was at logging and floating wood. doctoral thesis on geophysics, he dissolved, he returned home. In After the Third Reich attack on worked at the geophysical ob1945, he got married and lived the USSR she found herself with servatory in Świecie. He currently with his wife in Wólka Piecząca, her family in a kolkhoz in Uzlives in Warsaw and is a member where for many years they ran bekistan, from where they were of the Sodality of Our Lady. the household together and then allowed to come to Poland in passed it on to their children. He 1945. She returned to her family was a member of the Municipal regions, and after getting married Council in Dobre. she settled in the village of Załuże.

dziła się ok. 1923 r. w Podkamieniu w województwie tarnopolskim, gdzie jej rodzina prowadziła gospodarstwo rolne. Spędziła tam dzieciństwo i młodość – do czasu, gdy wybuch wojny przerwał jej naukę w szkole. Po wojnie osiedliła się w okolicach Brzegu Dolnego. Przez krótki czas pracowała w zakładach odzieżowych we Wrocławiu, gdzie obecnie mieszka. Maria Sobulska (née S t e r c h a l u k )  was born

about 1923 in Podkamień in the Tarnopol Province, where her family ran a farm. She spent her childhood and youth there - until the outbreak of the war interrupted her school education. After the war, she settled near Brzeg Dolny. For a short time she worked in clothing factories in Wrocław, where she currently lives.


— IX  —

J a r o s ł aw F u rg a ł a urodził się w 1919 r. w Lubaczowie.

Przed wojną pracował w Junackich Hufcach Pracy w Modlinie i Warszawie, a w 1939 r. wziął udział w cywilnej obronie stolicy. Po powrocie do Lubaczowa zmobilizowano go do Armii Czerwonej, z którą stacjonował w Mandżurii. Brał udział w walkach wokół Leningradu, skąd trafił do niewoli niemieckiej i do pracy w kopalni w Estonii. Po zakończeniu wojny przyjechał na Dolny Śląsk. Mieszka w Brzegu, a od lat 60. XX w. zajmuje się twórczością malarską i rzeźbiarską.

Ag n i es z k a S t ę p i e ń urodziła się w 1925 r. w Mitulinie,

w dzisiejszym obwodzie lwowskim. Podczas II wojny światowej, po spaleniu jej domu rodzinnego przez banderowców, przedostała się wraz z rodziną do Kluczborka. Stamtąd, poszukując domu i praS t e f a n Ż y w o t ko  urocy, przeprowadziła się do Radecza, dził się w 1920 r. we Lwowie, gdzie a po wyjściu za mąż – do Żerkowa. rozpoczął swoją piłkarską karierę. Jako matka pięciorga dzieci była Po wojnie zamieszkał w Szczecigospodynią domową i pracowała nie, gdzie został piłkarzem Gwarz mężem w gospodarstwie rolnym. dii, a potem trenerem Arkonii oraz Najtrudniejszym momentem w jej Pogoni Szczecin. Karierę trenerżyciu była śmierć męża. ską kontynuował w Warcie Poznań i Arce Gdynia. W latach 70. XX w. J a r o s ł aw F u rg a ł a Ag n i es z k a S t ę p i e ń  was wyjechał do Algierii, gdzie aż do was born in 1919 in Lubaczów. wybuchu wojny domowej trenował born in 1925 in Mitulin, in today’s Before the war, he worked in Lviv region. During World War II, Jeunesse Sportive de Kabylie, po the Youth Work Corps in Modafter burning her family home by czym wrócił do Polski. lin and Warsaw, and in 1939 Banderites, she and her family he took part in civil defence of moved to Kluczbork. From there, S t e f a n Ż y w o t ko  was the capital. After returning to looking for a house and a job, born in 1920 in Lviv where he Lubaczów, he was mobilised to she moved to Radecz, and after the Red Army, with which he was began his football career. After getting married - to Żerków. As stationed in Manchuria. He took the war, he settled in Szczecin a mother of five children she was where he became a football player a housewife and worked with her part in the battles near Leninof the Gwardia football club, and grad, from where he was taken husband on a farm. Her husband’s then a trainer of Arkonia and prisoner by the Germans and death was the most difficult moworked in a mine in Estonia. Af- Pogoń Szczecin football clubs. ment in her life. ter the war he came to Lower Si- He continued his training career lesia. He lives in Brzeg, and since at Warta Poznań and Arka Gdynia football clubs. In the 1970s he left the 1960s he has been engaged for Algeria, where until the outin painting and sculpting. break of civil war he trained Jeunesse Sportive de Kabylie football club, and then returned to Poland.

Irena Wróblewska ( z d.  W i e r n i k )  urodziła się

w Podkamieniu w województwie tarnopolskim. Jako uczennica jeździła na wiele wycieczek po Polsce. W czasie II wojny światowej była świadkiem tragicznych wydarzeń A n n a K a sp r z y k na Wołyniu. Po zakończeniu wojny ( z d.  Ry g i e l )  urodziła się w 1924 r. w Kozłowie w wojewódz- została przesiedlona na Zachód twie tarnopolskim. Skończyła kilka i ostatecznie zamieszkała w Brzegu Dolnym. Po maturze ukończyła klas szkoły powszechnej i jeszcze jako dziecko najmowała się do pra- kursy z księgowości, ale pracowała cy w folwarku. W czasie wojny wy- z mężem w gospodarstwie rolnym. szła za mąż, a w 1945 r. wraz z rodziną męża wyjechała na Zachód Irena Wróblewska i osiedliła się we wsi Prężynka. Do ( n é e W i e r n i k )  was born in Polski w późniejszym czasie przy- Podkamień in the Tarnopol Provjechała również jej rodzina. Praince. As a student she went on cowała na roli i do dziś pielęgnuje many trips around Poland. Durswój przydomowy ogródek. ing World War II she was a witness to the tragic events in Volhynia. After the war, she was displaced A n n a K a sp r z y k ( n é e to the West and finally settled in Ry g i e l )  was born in 1924 in Kozłów in the Tarnopol Province. Brzeg Dolny. After high school She completed several grades of graduation, she completed courses in accounting, but she worked an elementary school and even with her husband on a farm. as a child, she was hired to work on a manor farm. During the war she got married, and in 1945 together with her husband’s family left for the West and settled in the village of Prężynka. Her family also came to Poland at a later time. She worked in the field and until now she takes care of her home garden.


„ J a k t y l ko po w s ta ł a n i e podl e g ł o ś ć ”

—  X  —

„ A s s o o n a s i n d e pe n d e n c e wa s e s tab l i s h e d ”

H a l i n a Du c z m a l - Pac o w s k a :

H a l i n a Du c z m a l - Pac o w s k a :

„Rodzice moi spotkali się przypadkowo w poznańskim. Ojciec był w zaborze pruskim i tam studiował, a matka moja była nauczycielką pod zaborem austriackim. Spotkali się w tej Wielkopolsce jak tylko powstała niepodległość i stworzyli ten dom. Oboje byli bardzo patriotycznie nastawieni”.

“My parents met accidentally in the Poznań Province. My father was in the Prussian partition and studied there, and my mother was a teacher in the Austrian partition. They met in Wielkopolska as soon as independence was estabished and they created this house. They were both very patriotic.”

F r a n c i s z k a Ko ż u c h :

„Ojciec był urodzony w Rzeszowie. Gdy w polskim państwie trzy państwa rządziły, wyjechał ze swoimi rodzicami do Jugosławii, przedtem to były Austro-Węgry. No i tam się pobudował i potem tam się pożenili. A dzieci nas było ośmioro”.

F r a n c i s z k a Ko ż u c h :

“My father was born in Rzeszów. When three countries ruled in the Polish state, he left with his parents to Yugoslavia, previously Austria-Hungary. They built a house there and then they got married there. And there were eight children of us.” J a dw i g a Ż da n :

J a dw i g a Ż da n :

„Ojciec wrócił w 1918 r., bo wojna się skończyła, i pomału myśmy tam rośli. W Drohobyczu otworzyła się tak zwana kasa chorych i ojciec tam zaczął pracować. To trudne było, bo ludzie byli tacy nieufni”.

K a z i m i e r a N o wa k :

„Ojciec mój był bardzo postępowym człowiekiem. Była oranżeria, był olbrzymi ogród, były już założone szparagi. On był taki nowator, gospodarze wkoło go podziwiali, bo on zawsze był do przodu. Na przykład czarne porzeczki – nikt tego nie miał. Ojciec miał, ale nie mógł sprzedać, bo nikt tego nie znał! Nasze gospodarstwo to była taka fabryka, wszystko się robiło w domu, u siebie: soki, dżemy i przetwory różne, kiszonki, nie-kiszonki, bo to dawniej nie było lodówek”.

K a z i m i e r a N o wa k :

“My father was a very forward-thinking man. There was an orangery, there was a huge garden, asparagus was already planted. He was such an innovator, all farmers admired him because he was always ahead. Black currants, for example, nobody had them. My father had, but he could not sell them, because nobody knew them! Our household was like a factory, everything was made at home: juice, jam and various processed food, pickles, etc. because there were no refrigerators in the past.”

Pa u l i n a F i r c o w i c z :

Pa u l i n a F i r c o w i c z :

„Rodzice żyli z tego, co wyprodukowali na roli. Gospodarstwo mieliśmy trochę większe, no i powodziło nam się całkiem dobrze. Tato jeszcze dopracowywał, bo budował drogi i meliorację robił po majątkach, więc przynosił pieniążki do domu. Ale była nas bardzo duża rodzina, bo jestem z rodzeństwa dziesięcioosobowego”.

“My father returned in 1918, because the war was over and we were growing up slowly. A so-called health maintenance organisation was opened in Drohobych and my father started working there. It was difficult because people were so distrustful.”

“My parents lived from what they produced on the farm. We had a little bigger household, and we were doing quite well. My dad was also working because he was building roads and drainage systems in estates, so he brought money home. But we were a very big family, because there were nine children of us.”

Fot. Getty Images


D o r a s ta n i e w II R z e c z y po s po l i t e j

—  XI  —

G r o w i n g u p i n t h e S e c o n d Po l i s h R e pu b l i c O. Jerzy Tomziński:

„Inaczej życie wyglądało. Nie było telewizji, a jak było wesele, to się śpiewało te wszystkie piosenki z tamtego czasu. To było życie, wspólne życie. I mówię: myśmy kochali Polskę. Myśmy byli dumni. Kiedyś były zabory, nie – teraz jest Polska, nic więcej. Jesteś Polakiem. Koniec. I to ja wyniosłem. To dla mnie jest coś pięknego. To się skończyło z wybuchem wojny”.

Fot. NAC

F at he r J e r z y T o m z i ń s k i :

“Life looked different. There was no television, and when there was a wedding reception, all the songs from that time were sung. It was a life, common life. And I say: we loved Poland. We were proud. There were once partitions, no - now it is Poland, nothing more. You are Polish. The end. And I have learnt this. It’s something beautiful to me. It ended with the outbreak of the war.”

K a z i m i e r a N o wa k :

K a z i m i e r a N o wa k :

„Wieczorem siadaliśmy; jak latem, to w ogrodzie. Chłopaki tak pięknie śpiewali, ci starsi. Takie patriotyczne te pieśni śpiewane były, to w drugiej wsi nas słyszeli, jak żeśmy śpiewali. Na głosy! A zimą dwie lampy naftowe, które aż nas rozgrzewały, a myśmy siedziały i cerowały skarpety, bo to wtenczas się wszystko cerowało. A ojciec na głos czytał nam gazetę”.

“We used to sit in the evening; in summer, in the garden. Boys sang so beautifully, the older ones. The songs were so patriotic, we were heard in the other village, how we sang. In parts! And in the winter we were warmed up by two oil lamps, and we sat and mended socks, because then everything was mended. And my father read the newspaper aloud.”

Maria Kuszyńska:

„A lalki, to pamiętam, że sobie sami robiliśmy, z jakich bądź szmat się kręciło chustkę. Mama pokazała, jak głowę zrobić i nogi, i to były lalki. A ojciec, to pamiętam, że nam zrobił z sierści od krowy piłki. Ona się nie kruszyła, ale twarda była. Jak tą piłką dostał w krzyż, to już miał dosyć. Tak innych zabaw nie było. Ja miałam już 22 lata, jak się zaczęłam uczyć jeździć na rowerze”.

Maria Kuszyńska:

“And the dolls, I remember that we were doing them ourselves, a scarf was made of some rags. My mother showed me how to make a head and legs, and these were dolls. And father, I remember that he made balls from the cow’s hair for us. They did not crumble, but they were hard. When you were hit with such a ball in your back, you already had enough. There were no other games like that. I was already 22 years old when I started to learn to ride a bicycle.”


D o r a s ta n i e w II R z e c z y po s po l i t e j

—  XII  —

G r o w i n g u p i n t h e S e c o n d Po l i s h R e pu b l i c

H a l i n a Du c z m a l - Pac o w s k a :

„16 lat mojego życia upłynęło w czasie niepodległości polskiej. Owe 16 lat pozwoliło mi zachować w pamięci Polskę niepodległą w całej swej urodzie i w całym oddziaływaniu na młody umysł. Wzrastałam w środowisku, gdzie w szkole, w domu i na ulicy tętniło życie z takim patriotyzmem, z taką miłością ojczyzny. A więc już jako mała dziewczynka zapisałam się do harcerstwa. Potem zostałam harcerką tej Rzeczypospolitej, której ślubowało się: «mam szczerą wolę służyć Bogu i Ojczyźnie»”.

H a l i n a Du c z m a l - Pac o w s k a :

“16 years of my life passed in the independent Poland. These 16 years allowed me to keep in mind the independent Poland in its all beauty and in its entire impact on the young mind. I grew up in an environment where life in school, at home and in the street was full of patriotism and love to the homeland. So, as a little girl, I joined the scouts. Then I became a girl scout of the Republic of Poland and vowed: “I sincerely want to serve God and my homeland.”

Maria Kuszyńska:

Maria Kuszyńska:

„Zaczęłam pracować mając 17–18 lat. Trzeba było zboże i siano suszyć i zboże na wozy nakładać, a ja jeszcze taka malutka byłam, a te wozy drabiniaste takie wysokie. Trzeba było buraki przerywać, później dwa lata do gnoju chodziłam. To była strasznie ciężka robota, od szóstej rano. Było pół godziny na śniadanie i potem na obiad było półtorej godziny, i wieczorem praca do ósmej – tak latem. Zimą trochę krócej, ale to się mniej zarabiało. Latem dostałam 80 złotych na dzień, a zimą już 20. A buty kosztowały sześć złotych”.

“I started working when I was 17-18. It was necessary to dry grain and hay and put it onto the carts, and I was still so small, and those carts so high. I had to thin beets, then for two years I worked with manure. It was an awfully hard work from six in the morning. I had half an hour for breakfast and then there was an hour and a half for dinner, and in the evening work until eight o’clock - in the summer. In the winter, it was a little shorter, but I made less money. In the summer I got PLN 80 a day and in the winter only PLN 20. And shoes cost PLN six.”

Fot. NAC

O. Jerzy Tomziński:

„Kto tego nie przeżył, nic nie wie! Myśmy byli zakochani w Polsce. To była święta rzecz: Polska. Gdyby dwudziestolecia nie było, nie byłoby Polski w czasie II wojny. Ci ludzie, którzy walczyli, wyrośli na miłości do Polski. Nic, tylko Polska! Ile radości, ile postanowień! Ja byłem świadkiem, jak Gdynia się budowała – uczniowie w szkole mieli jechać, zobaczyć. Brat pojechał i wziął butelkę wody z Bałtyku. Powiedział: «Mamy Gdynię, mamy swój port». To ludzie tym żyli, wszyscy! To była radość! Gdyby nie było wtedy Polski, nie byłoby jej w czasie II wojny, nie walczylibyśmy”.

F at he her Jerzy Tomziński:

“Who has not witnessed it, knows nothing! We were in love with Poland. It was a holy thing: Poland. If it was not the interwar period, there would be no Poland during World War II. Those people who fought grew up with love for Poland. Nothing but Poland! So much joy, so many plans! I was a witness of how Gdynia was being built - the students at school were supposed to go and see. My brother went and took a bottle of water from the Baltic Sea. He said: “We have Gdynia, we have our port”. It was very important, for everyone! It was joy! If there was not Poland then, during World War II, we would have not fought.”

Pa u l i n a F i r c o w i c z :

S ta n i s ł aw Michnowski:

„Gdyby nie było tego dwudziestolecia, to już byśmy nie istnieli, nie wytrzymalibyśmy tego uderzenia potwornego Niemiec pogańskich i tych komunistycznych bezbożnych nie udałoby nam się wytrzymać Sowietów”.

S ta n i s ł aw Michnowski:

“If there was not the interwar period, we would not exist anymore, we would have not stood the horrible attack of pagan Germany and these communist atheist Soviets, we would have not been able to withstand”.

„Jak byłam nastolatką, to raczej powiedziałabym, że życie było wesołe. Młodzież była bardzo wesoła, spotykała się w wolnych chwilach razem. W miejscu, gdzie były domy kultury, młodzież się schodziła i były zabawy taneczne, a gdzie nie było – to spotykała się po domach grupowo. No i tak sobie razem rozmawialiśmy, jakieś zabawy sobie wymyślaliśmy. Śpiewaliśmy też i śpiewaliśmy przeważnie piosenki patriotyczne. Bo jeszcze niedawno to się niepodległość odzyskało i to się miało we krwi. «O mój rozmarynie rozwijaj się», «Legiony to żołnierska nuta» albo «Przybyli ułani pod okienko». No i tak sobie też chodziła młodzież po ulicy z mandoliną i śpiewała. Raczej moją młodość przedwojenną mile wspominam”.

Pa u l i n a F i r c o w i c z :

“When I was a teenager, I would rather say that life was fun. The youth was very cheerful, met together in their free time. In places where there were community centres, the youth gathered and there were dance parties, and where there were no such centres - they met in groups in houses. We talked and we made up some games. We also sang, and we sang mostly patriotic songs. About the independence regained not long ago. «O mój rozmarynie rozwijaj się», «Legiony to żołnierska nuta» or «Przybyli ułani pod okienko». And young people walked along the street with a mandolin and sang. I remember my pre-war youth was very nice”.


D o r a s ta n i e w II R z e c z y po s po l i t e j

— XIII —

G r o w i n g u p i n t h e S e c o n d Po l i s h R e pu b l i c

Maria Kuszyńska:

„Przed wojną na 11 listopada i 3 maja to przez całą wioskę szła zawsze taka parada. Pamiętam, że jako dzieciak, żeśmy się tak cieszyli, że będziemy na 11 listopada z tymi kagańcami, a to wieczorem się chodziło. Całą wioskę się przechodziło wkoło. I w maju tak samo. Dziś nie jest nic takie uroczyste, jak to pamiętam przed wojną. Dzieciaki chorągiewki w szkołach już robili przed czasem i orkiestra zawsze przez wioskę szła”. J a dw i g a Ż da n :

„W czasie Bożego Narodzenia, na Jordan, paru gospodarzy takich starszych, naturalnie, szło po kolędzie na rzecz tego kościółka. Mieli ze sobą taką lampę grubą i troszkę wódki i szli tą naszą ulicą i następną, która się nazywała Św. Jura. Od domu do domu kolędowali, pod oknem, w nocy, aż rano. I ta Żydówka mówi: «No, u mnie też kolędowali bracia. To jeden Bóg. Ja też dałam»”.

Maria Kuszyńska:

“Before the war on November 11 and May 3, there was always a parade through the whole village. I remember that as a child, we were so happy to walk with these torches on November 11 in the evening. We used to parade through the whole village. And the same in May. Today, there is nothing so solemn as I remember before the war. Children made flags at schools earlier and the orchestra always went through the village.”

J a dw i g a Ż da n :

“During Christmas, Jordan holiday, some older farmers visited residents and collected money for this church. They had such a thick lamp and a little vodka with them, and went along this street and the next Św. Jura one. From house to house, they were walking, near the windows, at night, until the morning. And this Jewess said: “Well, brothers were at me. This is one God. I also gave them some money»”.

K a z i m i e r a N o wa k :

„Oj! Oj! Święta były wspaniałe. Ja widzę jeszcze stół święcony, jak jeszcze moja mamusia żyła, świnia była przedtem zabita i mama szybko wędziła ten łeb, ale cały, z tymi uszami, z tym wszystkim, i tylko tak ten ryj rozdziawiony potem stał na stole święconym i w nim cytryna! To tak pamiętam. Stół to się uginał, nawet sękacz piekliśmy, co tego nikt nie znał. To się nazywało bamkuch po niemiecku, taki wysoki, z sześćdziesięciu jajek”.

J a dw i g a Ż da n :

„Taki był zwyczaj, że jak umarł gospodarz tego domu, to jego konie nie wiozły go na cmentarz. To albo syn był już żonaty, albo ktoś inny, co miał konie, i dawał konie. A jak gospodyni umarła, to krowy przed samym wyjściem z domu wypędzali na podwórze. Tak zwierzęta żegnały tych zmarłych”.

K a z i m i e r a N o wa k :

“Oh! Oh! Holidays were great. I can still see the blessed table, when my mummy still lived, a pig had been killed before and my mother quickly smoked this head, but whole, with these ears, with all this, and it stood on the blessed table with a wide open mouth and a lemon in it! I remember that. The table was full of food on it, we even baked a cake, which nobody knew. It was called bamkuch in German, so tall, out of sixty eggs.”

J a dw i g a Ż da n :

“There was a custom that when a farmer died, his horses did not take him to the cemetery. It was either his son who was already married or someone else who had horses, gave the horses. And when a housewife died, the cows were driven to the yard just before leaving the house. So the animals said goodbye to those who died.” Pa u l i n a F i r c o w i c z :

„Marszałek Piłsudski w domu i w ogóle był bardzo uwielbiany. Byliśmy mu wdzięczni za to, że odzyskaliśmy wolność, byliśmy przekonani, że to wielka zasługa Piłsudskiego. U nas w domu wisiał na froncie, na najlepszym miejscu, obraz Piłsudskiego. I śpiewało się piosenki o Piłsudskim, wierszyki się w szkole mówiło. I pamiętam, jak umarł Piłsudski, jakie to było wielkie narodowe wydarzenie. We wszystkich kościołach biły dzwony. Może godzinę, może dłużej, dzwoniły, dzwoniły i dzwoniły, wszystkie fabryki gwizdały w całej Polsce, jak przestało bić serce Piłsudskiego”.

Pa u l i n a F i r c o w i c z :

“Marshal Piłsudski was very adored at home and in general. We were grateful to him that we had regained freedom, we were convinced that it was Pilsudski’s great merit. A painting of Pilsudski hung in the best place, at the front of our house. And we sang songs about Piłsudski, recited poems at school. And I remember how Pilsudski died, what a great national event it was. Bells were ringing in all churches. Maybe for an hour, maybe longer, they were ringing and ringing, all factories “whistled” all over Poland, when Piłsudski’s heart stopped beating.”


Woj n a

— XIV —

wa r

Fot. NAC

Pa u l i n a F i r c o w i c z :

„No i już tak, jak zbliżało się do wojny, już były pogłoski, że jest możliwość wojny. Bo Niemcy tam mieli pretensje, to już tam historia mówi, jak to było. Ale było takie nastawienie polityczne: będziemy się bronić, nie damy ani piędzi ziemi. Takie było nasze nastawienie, że nie idziemy na żadne ustępstwa, tylko będziemy się bronić. No i nagle ta wojna wybuchła. Jak wybuchła wojna, no to wtedy był pobór do wojska, ale tak jakoś, jak ja pamiętam, po dwa-trzy roczniki dziennie albo co drugi dzień, co trzeci dzień. I w pierwszym rzędzie pobierano najmłodszych, ale takich, którzy już przeszli służbę wojskową, no i co kilka dni to się działo. To były płacze po domach, krzyki. Zawsze z rodziny ktoś odchodził”. K a z i m i e r a N o wa k :

„Jak wojna przyszła, to ojciec kupił nam wszystkim buty nowe i zaraz do szewca dał i kazał je podzelować i tam pieniądze wkładał każdemu. Plecaki pokupił dzieciom, w plecakach każdy miał koc, gdyby nas wyrzucili z domu. A jak Niemcy zaczęli niszczyć te przydrożne świątki, niedaleko Matki Boskiej figura stała, i ojciec mówi do mojego brata: «Ty pojedź tylko, weź szybko tę figurę, żeby nie zniszczyli». I pamiętam, że brat pojechał i tak trzymał to na rowerze, tak pod ręką, a tu jedną ręką jechał. I oni do dzisiaj mają tę figurę w domu. I chyba ona nas tak ochroniła przez całą wojnę”. J a dw i g a Ż da n :

„Wojna wybuchła rano, w piątek. A w niedzielę rano cała Polska była już w pożodze. Od Śląska aż po Zbrucz i aż po Wilno. Wszędzie bombardowali. Jak trafili w te rezerwuary z benzyną, to dwa tygodnie paliło się tak i widok był, że nawet jak ciemno było, to nie wiedzieli, czy to noc. We Lwowie ludzie widzieli łunę z Drohobycza”. H a l i n a Du c z m a l - Pac o w s k a :

„Widzimy tylko las, śnieg, a z dala jakieś takie kominy – Łaskarzew, niedaleko Garwolina. Profesor łaciny przejął dowództwo i mówi: «No to idziemy w kierunku tym, gdzie się pali światło jeszcze». Podchodzimy do takiej chaty. Wychodzi gospodyni z lampą naftową: «A wy czego?». «My jesteśmy wysiedleni. Niemcy nas wysiedlili, nie mamy co ze sobą zrobić, nie mamy gdzie się podziać. Czy pozwoli nam pani chociaż w stodole się przespać?» A ona: «Wchodźcie, przecież by Pan Bóg mnie skarał, gdybym was nie przenocowała». No i oddała nam taką najwspanialszą izbę, pełną wspaniałych poduszek. I tam przynieśli nam słomę, no i my, nie myjąc się, nic nie jedząc, położyliśmy się tak jeden koło drugiego w tych 21 osób. A w tej grupie było 18 osób młodzieży gimnazjalnej. Takiej po prostu dorastającej. Widzimy się rano i budzi nas zapach jakiejś takiej pysznej potrawy. No więc gospodyni nagotowała kocioł takiej zupy – zalewajka to się nazywała – nigdy nie zapomnę smaku tej zupy. Wydawała mi się najsmaczniejszą na świecie potrawą”. Maria Kuszyńska:

„Do Góry weszli 9 września. A myśmy akurat doili krowy i taka jeszcze jedna dziewczyna ze mną tam była, ona umiała trochę po niemiecku, ale nie tak bardzo. Żołnierz zaczął po niemiecku coś mówić i ona tak wstaje, i coś tam mówi, a ten otwiera ten karabin i tak jakby chciał strzelać. A ja się wystraszyłam i wstałam spod krowy, i tak pomału wytłumaczyłam, że my dwie rozumiemy trochę, ale mówić to mniej umiemy. No i zaraz przyszedł do mnie i pyta, jakie imię, a ja mówię: «Maria. Schwarzen Maria» – czarna Marysia, bo ja miałam taką ciemną cerę. «O! Szchwarze Maryja». Zaraz czekoladę dostałam i pomarańczę”. F r a n c i s z k a Ko ż u c h :

„Wojny nie można czekać, nie można nikomu życzyć. Wojna to rozpacz i nędza. Pamiętam, spaliśmy, prawie była Wielkanoc, o pierwszej godzinie w nocy, pół do pierwszej, sąsiedzi obudzili, że Hitler Jugosławii wojnę wypowiedział. Innego razu, jak się obudziłam rano o siódmej, parę setek samolotów już leciało na Belgrad”. S ta n i s ł aw M i c h n o w s k i :

„We wrześniu byłem w Skarżysku, jak wojna wybuchła. W ciągu trzech dni armia niemiecka już się pod Skarżysko dostała. Radio nawoływało wszystkich tych, co zdolni są do broni, na Wschód. Ja pojechałem na Wschód na rowerze i tam się starałem dostać do wojska, nie udało się; w końcu się udało w Łucku”.

Pa u l i n a F i r c o w i c z :

“And just when the war was approaching, there were rumours that there was a possibility of war. Because the Germans had their claims, it’s the history’s task to tell what it was like. But there was such a political attitude: we will defend ourselves, we will not give an inch of land. That was our attitude that we would not make any concessions but we would defend ourselves. And suddenly this war broke out. As the war broke out, there was then the conscription into the army, but somehow, as I remember, two or three age groups a day or every other day, every third day. And the youngest but those who had already had military service were taken as the first, and it happened every few days. One could hear crying in houses, screaming. Every time someone left the family.” K a z i m i e r a N o wa k :

“When the war broke out, my father bought us all new shoes and gave them to a shoemaker to have them soled and he put money there. He bought backpacks for children, everybody had a blanket there in case they throw us out of the house. And when Germans began to destroy these roadside saints, a figure of the Holy Mother stood nearby and my father said to my brother: «Just go, take this figure quickly, so that they do not destroy it». And I remember that my brother rode and kept it on his bike, in his hand, and he rode a bike keeping with one hand. And they still have this figure at home today. And probably it protected us so much throughout the war.” J a dw i g a Ż da n :

“The war broke out in the morning on Friday. And on Sunday morning the whole Poland was already in conflagration. From Silesia to Zbrucz and to Vilnius. They bombed everywhere. As they got into these reservoirs with petrol, it was burning for two weeks and even in the dark, they did not know if it was night. The glow from Drohobych was seen in Lviv.” H a l i n a Du c z m a l - Pac o w s k a :

“We can only see the forest, snow, and away some chimneys - Łaskarzew, near Garwolin. The Latin professor took command and said: “Well, let’s go towards the burning light”. We approached a hut. A housewife comes out with an oil lamp: «Who are you?». «We are displaced. Germans displaced us, we do know what to do, we have nowhere to go. Will you allow us to sleep in the barn?» And she said: “Come in, God would punish me if I did not put you up”. And she gave us the greatest room, full of wonderful pillows. And there they brought us straw, and we, not washing ourselves, eating nothing, we, 21 people, laid one next to another. And in this group there were 18 lower secondary school students. Just adolescents. In the morning we are woken up by the smell of some delicious dish. Well, the housewife prepared a kettle of this soup - it was called zalewajka - I will never forget the taste of this soup. It seemed to me the tastiest dish in the world.” Maria Kuszyńska:

“They entered Góra on 9 September. And we were just milking the cows, and there was another girl with me there, she knew a little German, but not so much. A soldier started to say something in German and she got up and said something, and he took the rifle as if he wanted to shoot. And I got scared and stood up from under the cow, and I slowly explained that we two understood a little, but we could not say that much. And then he came to me and asked about my name so I said: «Maria. Schwarzen Maria» - black Marysia because I had such a dark complexion. «Oh! Szchwarze Maryja». I received a chocolate and an orange right away.” F r a n c i s z k a Ko ż u c h :

“You cannot wait for war, you cannot wish it to anyone. War is despair and misery. I remember, we were sleeping, it was almost Easter, at one o’clock at night, half past twelve, our neighbours woke us up and said that Hitler declared war on Yugoslavia. Another time, when I woke up in the morning at seven, a few hundred aircraft were already flying to Belgrade.” S ta n i s ł aw M i c h n o w s k i :

“In September, I was in Skarżysko, when the war broke out. Within three days, the German army already reached near Skarżysko. They called through the radio all those who were capable to fight, to go the East. I rode to the East on a bicycle and there I tried to join the army, it was not successful; in the end I did it in Lutsk.”

Fot. PAP


Woj n a

—  XV  —

wa r K ata r z y n a C z y k i e l :

„Wiem, że nad ranem o czwartej rano wstałam. Wychodziłam na dwór z mieszkania i ojciec mój mówi: «Przyszli zabrać konia, bo wybuchła wojna». To pamiętam ten dzień. Była czwarta nad ranem, jak ta wojna wybuchła”. K ata r z y n a Ko g u t :

„Jesteśmy w domu, wchodzą Niemcy nagle, taka grupa może pięciu, z karabinami. Mówią, że za pięć minut «raus». Za pięć minut mamy być gotowi i 5 kg do ręki. Na dwie przyczepy nas załadowali i zawieźli do Suśca do lagrów. Nawet te chlebki nam zabrali. Pod wieczór do wagonów kolejowych załadowali nas i zawieźli do Zamościa. Jeden dzień i jedną noc byliśmy w Suścu. A w tym Zamościu, jak nas pędzili drogą, to pamiętam, że był dzień. A przed wywózką do Lublina przynieśli ten worek z moim ubraniem i kazali się ubrać w moje osobiste ubrania, a to żydowskie znowu do worka. No i tak w tym swoim ubraniu do Lublina”. J a r o s ł aw F u rg a ł a :

„Zabrali mnie do wojska. To było w 1940 r., w październiku. Z rekrutami wojskowymi Rosjanie tak grzecznie, elegancko się obchodzili, chwalili Związek Radziecki, jak tam będzie dobrze, że nie będziemy żałować, że będzie wesoło. No i w to wierzyłem, bo to na początku się wierzy, póki się ich nie pozna od podszewki. No i dostałem wezwanie. Idziemy spakowani na dworzec, a tu orkiestra gra, wagony osobowe stoją, cały transport. A za orkiestrą matki z chusteczkami – oczy wycierają, płaczą. Taki kontrast: tu orkiestra gra, a tu matki płaczą. Przywieźli nas do Lwowa i każą przesiadać się z wagonu. Idziemy na inny, boczny tor. Patrzymy: stoją wagony towarowe, bydlęce, i mamy zajmować miejsca. Wchodzimy do wagonu, prycze z desek, trochę słomy, trochę węgla, piecyk. Ja sobie myślę: przed matkami to oni elegancko biorą do wojska. Przy wagonie wartownik, jak przed więźniami. Pytamy, gdzie nas wiozą. A on: «A bo ja ne znaju». Jedziemy, jedziemy, jedziemy”. Irena Wróblewska:

„Zaczęła się gehenna banderowska. Zaczęły się mordy, prześladowania Polaków i było tak, że ludzie się bali zostawać na noc w domach i ukrywali się w klasztorze ojców dominikanów w Podkamieniu. To była taka twierdza, na takiej górze. I tam na noc chodzili, bo uważali, że w klasztorze jest bezpieczniej, a na dzień wracali z powrotem do swoich gospodarstw. Mój dziadek był rzeźnikiem i dużo ludzi znał – i Polaków, i Ukraińców. Pochodził z mieszanej rodziny, tak że Ukraińcy mu nie wierzyli, bo ojciec jego był Polakiem, a znowu Polacy uważali go za Ukraińca, bo matka była Rusinka. I to takie dylematy mieliśmy”. K a z i m i e r a N o wa k :

„Z rodziny tylko ja byłam wywieziona na roboty do Niemiec i dziękowałam Bogu, że ja, bo zawsze się bałam, żeby nie te młodsze siostry, bo sobie nie poradzą. A ja sobie poradziłam. W tym Breslau całym. To byli starzy ludzie – on miał przeszło 80 lat, a ta pani była trochę młodsza. On był niegodziwy, a ona była wspaniała kobieta. Bardzo zacna, dobra kobieta”. K a z i m i e r z L a s ko w s k i :

„Musieliśmy oddawać zboże, ziemniaki i mięso i to były bardzo trudne obowiązki. Drugim takim obciążeniem to było to, że musieliśmy wywozić drewno z lasu do tartaku, bo Niemcy wycinali tutaj lasy wokół Warszawy, wywozili drewno na fortyfikacje. Była wyznaczona ilość drewna do wywózki zależnie od ilości koni. Drugą taką bolączką, to było zabieranie koni. Najpierw zabierali co lepsze konie, a potem, jak już brakowało, to zabierali wszystkie konie”.

K ata r z y n a C z y k i e l :

“I remember that I woke up at four o’clock in the morning. I left the house and my father said: “They came to take the horse because the war broke out.” I remember that day. It was four in the morning when this war broke out.” K ata r z y n a Ko g u t :

“We are at home, Germans enter suddenly, such a group of five, with rifles. They say in five minutes raus. In five minutes we have to be ready and 5 kg to a hand. They loaded us into two trailers and took us to Susiec to the camps. They even took our bread. In the evening, they loaded us into railway wagons and took us to Zamość. One day and one night, and we were in Susiec. And in Zamość, as we were rushed along the road, I remember that, it was day. And before the deportation to Lublin, they brought this sack with my clothes and ordered me to wear my personal clothes, and the Jewish ones again into the sack. And in my clothing to Lublin.” J a r o s ł aw F u r g a ł a :

“They took me to the army. It was in 1940, in October. With military recruits, the Russians behaved so politely, elegantly, praised the Soviet Union, how good it would be, that we would not regret, that it would be fun. Well, I believed it, because you believe at the beginning, until you get to know it from the inside. And I got a call. We are going packed to the station, and here the orchestra is playing, passenger coaches are standing, the whole transport. And behind the orchestra mothers with handkerchiefs - wiping eyes, crying. Such a contrast: here the orchestra playing, and here mothers crying. They brought us to Lviv and ordered us to change the wagon. We’re going to another side track. We look: there are freight wagons, cattle ones, and we are supposed to take places. We enter the wagon, wooden bunks, some straw, some coal, a stove. I think: in front of mothers, they are taking to the army elegantly. A guard at the wagon, like in front of prisoners. We ask where they carry us. And he said: «I do not know.» We’re going, going and going.” Irena Wróblewska:

“The Banderite gehenna began. The murders began, the persecution of Poles and it was that people were afraid to stay overnight at home and hid in the Dominican monastery in Podkamień. It was such a fortress, on a mountain. And they went there for the night, because they thought that it was safer in the monastery, and returned to their farms for the day. My grandfather was a butcher and he knew a lot of people - Poles and Ukrainians. He came from a mixed family, so that the Ukrainians did not believe him, because his father was a Pole, and Poles regarded him as a Ukrainian because his mother was Ruthenian. And we had such dilemmas.” K a z i m i e r a N o wa k :

“Only I was deported from the family to work to Germany and thanked God that it was me because I was always afraid about my younger sisters, because they would not cope with this. And I did. In Breslau. They were old people - he was over 80 years old, and this woman was a little younger. He was wicked and she was a great woman. Very noble, good woman.” K a z i m i e r z L a s ko w s k i :

“We had to give away grain, potatoes and meat and these were very difficult duties. The second such a burden was that we had to transport wood from the forest to the sawmill, because Germans were cutting forests here around Warsaw and transported wood for fortifications. There was a designated amount of wood to be transported depending on the number of horses. The second problem was taking horses. First they took better horses, and then, they took all the horses.”

Fot. NAC


Woj n a

— XvI —

wa r

„Dostałem się do wojska, na front. Na froncie walczyłem, medale mam. Byłem pod Wrocławiem. Wrocław się palił, a myśmy stali w Obornikach. Apteka była na rozdrożu, jak się do Wrocławia jedzie z Brzegu. Stoi do dzisiaj ta apteka. I tam nasz sztab stał”.

Ta d e u s z G ł o że k :

„Front szedł już aż pod czeską Pragę. I pamiętam, że tam miasteczko było, Czeska Lipa się nazywało, i tam dalej doszło się do Czeskiej Lipy – tak się nazywała i rzeka. I tam, nad tą rzeką, na łące żeśmy stali i dziewiątego maja przyszła wiadomość, że koniec wojny. No i cóż. Postrzelało się, no i parę dni my tam stali jeszcze i później już stamtąd tą samą drogą my jechali – to znaczy ci żołnierze, którzy byli w desantach czołgowych – samochodami, tą samą drogą, i aż do Budziszyna. I z Budziszyna aż do Zgorzelca, później do Lubania, aż do Opola”.

“The front was already near Prague in the Czech Republic. And I remember that there was a town, it was called Česká Lípa, and there was the Česká Lípa river. And there, by this river, in the meadow we were standing, and on the ninth of May, news came that it was the end of the war. Well, so what. We shot, and we still stood there for a few days, and then from there we drove the same way - that is, those soldiers who were in tank assaults - by cars, the same way, and all the way to Bautzen. And from Bautzen to Zgorzelec, then to Lubań, and to Opole.”

„Po latach na Syberii tatuś mówi tak: «Może wy by się jeszcze dostali do Polski? Bo dla mnie to już nie ma rachunku, choruję, już tu zostanę. A wy wszyscy możecie jeszcze wrócić!»”.

„Zakończenie wojny to nie było wyzwolenie, to była zmiana okupanta z niemieckiego na sowiecki”.

“I got to the army, to the front. I fought on the front, I have medals. I was near Wrocław. Wrocław was burning, and we were standing in Oborniki. A pharmacy was at a crossroads when going to Brzeg from Wroclaw. This pharmacy is still there today. And our staff stood there.”

Ta d e u s z G ł o że k :

K ata r z y n a Z a ł o g a :

S ta n i s ł aw M i c h n o w s k i :

E u ge n i u s z M e r l u k :

Fot. East News

E u ge n i u s z M e r l u k :

K ata r z y n a Z a ł o g a :

“After many years in Siberia, my dad said:” Maybe you would still get to Poland? Because for me there’s no escape, I’m sick, I will stay here. And you can all still come back!»”.

S ta n i s ł aw M i c h n o w s k i :

“The end of the war was not liberation, it was a change of the occupant from German to Soviet” K a z i m i e r z L a s ko w s k i :

„Dowiedzieliśmy się, że na polu sąsiada leżą dwaj żołnierze polscy, którzy zginęli w czasie walk o Warszawę. Kupiliśmy dwie trumny i tych żołnierzy pochowaliśmy na miejscowym cmentarzu parafialnym. I do tej pory tym grobem się opiekujemy. Już się opiekują moi prawnukowie tym grobem. Bo, jak się potem okazało, mój najmłodszy brat w wieku 20 lat zginął w czasie powstania warszawskiego i nie wiemy, gdzie jest pochowany, nie znamy tego grobu, więc ja sobie przyrzekłem, że póki będę żył, to tym grobem żołnierzy się będę opiekował. I tak się do tej pory dzieje”.

K a z i m i e r z L a s ko w s k i :

“We go to know that in the neighbour’s field there were two Polish soldiers lying who died during the fights for Warsaw. We bought two coffins and we buried these soldiers at the local parish cemetery. And until today, we are looking after this grave. My great-grandchildren are already taking care of this grave. Because, as it turned out later, my youngest brother at the age of 20 died during the Warsaw Uprising and we do not know where he is buried, we do not know this grave, so I promised to myself that until I am alive, I will look after the soldiers’ grave. And so it has been happening so far. “


Ż yc i e po woj n i e

— XvII —

L i f e a f t e r t h e wa r

J a dw i g a G r a b o w s k a - H aw ry l a k :

„Dotrwałam do tej wolności. I zrealizowałam to, co miałam zrealizować, to znaczy po maturze miałam zrobić studia. I to zrobiłam po okupacji. Całą okupację czekałam na to, żeby móc dalej się uczyć”. S t e f a n Ż y w o t ko :

„W 1946 r. inżynier, u którego pracowałem we Lwowie, mój szef produkcji konserw, dostał przydział na zorganizowanie przemysłu konserwowego w Szczecinie. No i dowiedział się, że jestem w wojsku. Napisał pismo do generała i generał mnie zwolnił z wojska. Tak prosto z wojska przyjechałem do Szczecina. I z tym inżynierem moim mówimy: «Jedziemy zobaczyć te poniemieckie zakłady przemysłu konserwowego». No i pojechaliśmy, a to tylko były same mury. I też grałem w Arkonii Szczecin do 31 roku życia”. Maria Sobulska:

„Dla mnie po wojnie nie było wydarzenia żadnego. Ja miałam rodzinę przy sobie. Mnie było wszystko jedno, co się dzieje. A pracować i tak musiałam. Przecież jak przyjechałam do Brzegu, miałam ogród. No trzeba było pracować. Tutaj tak jak w Podkamieniu. Musiałam poprać, poprasować, musiałam podać, musiałam pokąpać, wiadomo – obowiązki”. J a dw i g a Ż da n :

„Bardzo duże trudności były. A chorób było, bydło chorowało, jak nie wiem co. Nawet kury się szczepiło, coś strasznego. Po wojnie, gdzieś tak jakby sama zaraza się rozwinęła. Miała warunki i się rozwinęła. Wśród młodzieży byli tacy, którzy mieli już maturę i studiowali, bo dwóch lat zabrakło przez wojnę, to dorabiali. No i tu wracali. Przeważnie wracali tutaj. Potem się wyprowadzali gdzie indziej. Ale tu wracali i pracowali. Już było lżej. Bo już jeden pojechał tu, drugi pojechał tam, tamten gdzie indziej. Ale jakoś pomaleńku, pomaleńku”. Maria Kuszyńska:

„W 1951 r. wyszłam za mąż i potem do 1956 r. pracowałam w gorzelni. No a później się musiałam zająć gospodarstwem. Dzieci, gospodarstwo, no ale to były i krowy, i świnie, i kury, indyki, wszystko to, co w gospodarstwie należy mieć, to żeśmy to wszystko mieli”. H a l i n a Du c z m a l - Pac o w s k a :

„Napisałam dwie książki, ale zgłosiłam pod swoim nazwiskiem tylko jedną, a drugą zgłosiłam pod nazwiskiem kuzynki. Bo zauważyłam, że są pewne tendencje «obcinania mnie». Tak jak przewidywałam, praca, o której dowiedziano się, że jestem ja autorką, w ogóle nie była brana pod uwagę, natomiast ta druga otrzymała pierwszą nagrodę”.

J a dw i g a G r a b o w s k a - H aw ry l a k :

“I have survived to this freedom. And I did what I was supposed to do, that is, after completing high school, I was supposed to graduate from my studies. And that’s what I did after the occupation. I was waiting the entire occupation so that I can continue to learn.” S t e f a n Ż y w o t ko :

“In 1946, an engineer for whom I worked in Lviv, my head of canned food production, was given an assignment to organise the canning industry in Szczecin. And he learned that I was in the army. He wrote a letter to the general and the general dismissed me from the army. I came to Szczecin straight from the army. And with this engineer, we said: “We are going to see these post-German canning plants”. And we went, but there were only the walls. And I also played in Arkonia Szczecin up to the age of 31.” Maria Sobulska:

“There was no event for me after the war. I had my family with me. I did not care what was happening. And I had to work anyway. After all, when I came to Brzeg, I had a garden. Well, you had to work. Just like in Podkamień. I had to wash, iron, I had to serve, I had to bathe, you know - duties.” J a dw i g a Ż da n :

“It was very difficult. And there were a lot of diseases, the cattle was so sick. Even the chickens were vaccinated, something terrible. After the war, plague just developed. It had proper conditions and developed. Among the young people there were those who already had a high school diploma and studied, because the war took their two years so they earned money. So they came back here. Mostly they came back here. Then they moved somewhere else. But they came back here and worked. It was easier. Because one went here, the other went there, another somewhere else. But somehow step by step.” Maria Kuszyńska:

“In 1951, I got married and then, until 1956, I worked in a distillery. And then I had to take care of the household. Children, the household, but also cows, and pigs, and chickens, turkeys, everything that should be on the farm, we had it all.” H a l i n a Du c z m a l - Pac o w s k a :

“I have written two books, but only one under my name, the other under the name of my cousin. Because I noticed that there are certain tendencies of “cutting me off”. As I predicted, the work written under my name was not taken into account at all, while the other received the first prize.”


Ż yc i e po woj n i e

— XvIII —

L i f e a f t e r t h e wa r

Fot. NAC

K a z i m i e r z L a s ko w s k i :

„Jako sołtys zaproponowałem, żeby wodociąg przeprowadzić. Zgodzili się. Nawiązałem wtedy kontakt z kierownikiem wydziału gospodarki komunalnej. On był bardzo przystępny, z tym że wtedy była taka moda, taki zwyczaj czynów społecznych. Trzeba było dużo rzeczy robić w czynach społecznych. No więc zażądali od nas, żebyśmy my też ten czyn społeczny podjęli, a on polegał na tym, że musieliśmy zasypać wykopy. Ale jak zrobili wodociąg, to zniszczyli nam ścieżkę. To ja w następnym roku poprosiłem, żeby nam zrobili chodnik. No i znowuż w czynie społecznym”.

K a z i m i e r z L a s ko w s k i :

“As a village mayor, I suggested that the sewage system should be built. They applied. Then I made contact with the head of the municipal economy department. He was very approachable, but then there was such a fashion, such a custom of social activity. You had to do a lot of things within social activities. So they demanded that we also do social activities, that is we had to backfill the trenches. But when they did the sewage system, they destroyed our path. It was me in the next year that I asked them to make a pavement for us. And again within social activities.”

J a r o s ł aw F u r g a ł a :

„W świetlicy uczyłem tańców ludowych przeważnie, pieśni ludowych. Ja to, owszem, w świetlicy długi czas pracowałem, ale już żadnymi takimi rzeczami politycznymi z młodzieżą nie zajmowałem się. Uczyłem ich pieśni ludowych – piękne pieśni ludowe, takie z całego regionu. Kujawiaki, nie kujawiaki, i oni tak się nie bardzo mogli do tego przyczepić. Bo zabraniać nie mogli, bo liczyli, że to jest polskie. Ale oni liczyli, że ludzie, którzy mają do czynienia z malarstwem, z rzeźbą, że będę rzeźbił Stalina, Lenina, tam innych tych bożków, ale były też tematy bardzo ważne dla Lenina – szopki. To ja się zająłem szopkami i w każdym muzeum w kraju są moje szopki”.

H a l i n a Du c z m a l - Pac o w s k a :

„W dawanej szkole, jak się przychodziło na lekcje do gimnazjum, to zaczynało się lekcje od modlitwy. W niedzielę całe gimnazjum szło do kościoła ze wszystkimi nauczycielami. No więc jak przyszłam na pierwszą lekcję, Bogu ducha winna, mówię: no to modlimy się. Pomodlili się ze mną, ale za kilka dni dyrektor mnie wezwał: «Proszę pani, pani nie wie o tym, że my już takich rzeczy nie uprawiamy?». I zaczął codziennie przychodzić do mnie na wizytację, ponieważ młode osoby trzeba bardzo kontrolować. Ja tego nie mogłam znieść”.

J a r o s ł aw F u r g a ł a :

“In the common room I taught folk dances mostly, folk songs. I, in fact, was working in the common room for a long time, but I did not deal with any political things with young people. I taught them folk songs - beautiful folk songs, such from the whole region. Traditional Polish dances called kujawiaki and others, and they could not really forbid it. Because they could not forbid it, they hoped it was Polish. But they hoped that people who were engaged in painting, sculpture, that I would sculpt Stalin, Lenin, their other gods, but there were also topics very important for Lenin, i.e. cribs. It was me who took care of the cribs and there are my cribs in every museum in the country.”

H a l i n a Du c z m a l - Pac o w s k a :

“In the old school, in lower secondary school, classes began with a prayer. On Sunday, the whole school went to church with all teachers. So when I came to the first lesson, innocent as a lamb, I said: let’s pray. They prayed with me, but in a few days the headmaster called me: “You do not know that we do not do such things anymore?” And he started coming to visit me to my classes every day because young people need to be controlled. I could not stand it.”

Fot. NAC


„ Z a ko m u n y b r a ko wa ł o ...”

— XIX —

„ Du r i n g t h e c o m m u n i s t t i m e , t h e r e wa s n o ...” H a l i n a Du c z m a l - Pac o w s k a :

„Zaufania. Zaufania, ponieważ w każdej dziedzinie zaufanie było podkopywane i człowiek nie wiedział, z kim ma do czynienia. Przyjaciel mógł się okazać największym wrogiem”.

J a dw i g a Ż da n :

„Jak ja dzisiaj na dzieci patrzę, ja nawet nie mogę się nadziwić, jak pięknie poubierane każde dziecko. Wcześniej, co człowiek miał, trochę przerabiał. Jak miał jeden sweter, to z jednego swetra można było zrobić na dziecko dwa ubranka. A kupić nie było gdzie. Trudności były codziennie. Nie miałam bucików. No trzeba, koniecznie. Poszłam do szewca, a on mówi: «Niech pani w domu szuka». A ja nie byłam w domu, bo został dom w Drohobyczu. Trudno Trudne było wszystko, o wszystko było trudno. Ale jakoś się człowiek z tym godził”.

“As I look at children today, I cannot even stop admiring how beautifully each child is dressed. In the past, people changed a little bit what they had. From one sweater, it was possible to make two clothes for a child. And there was no place to buy. There were difficulties every day. I did not have shoes. Well, they were necessary. I went to a shoemaker, and he said: “Look for something in your house”. And I was not at home, because my home was in Drohobych. Everything was difficult. But somehow a man reconciled with this.”

„W sklepach nie było niczego, obuwia nie było i ubrań nie było. Nie było mięsa, to znaczy mięso było na kartki. Rodziny dostawały kartki, ale kto miał ziemię, kto był rolnikiem, to nie dostawał. Miał sobie sam wyhodować mięso, wytworzyć. To myśmy kartek nie mieli”. K a z i m i e r a N o wa k :

„Pieniędzy! Na chleb nieraz brakowało. Przecież mąż w szkole nie zarabiał dużo. Ale ja się potem wzięłam już mocno w kupę i sama szyłam ręką koszule, nie koszule, gacie, nie gacie, wszystko szyłam sama. I tu potem, żeby mi było już lżej, mężowi także, przyjmowałam dziewczynki z gimnazjum na obiady. A że mieliśmy swoje świnki, swoje kury, to mięso nie kosztowało dużo, warzywa tak samo, tylko swoją pracę. No i tym jakoś dorabiałam”.

„A potem w sklepach tylko ocet i herbata, a reszta? Z czego miałeś żyć? Nie pamiętają już, przecież tam był ocet i herbata, był taki okres, że w sklepie tylko był ocet i herbata, i nic więcej. A resztę, co? Chleb jeszcze”.

O. Jerzy Tomziński:

„Za komuny to nie była Polska. No niestety, nie Polska. Mi się marzyła Polska dwudziestolecia”.

“Trust. Trust, because in every field trust was undermined and people did not know who they were dealing with. A friend could turn out to be the worst enemy.”

J a dw i g a Ż da n :

Pa u l i n a F i r c o w i c z :

Maria Kuszyńska:

H a l i n a Du c z m a l - Pac o w s k a :

Pa u l i n a F i r c o w i c z :

“There was nothing in the shops, there were no shoes and there were no clothes. There was no meat, that is meat could be bought with ration cards. Families were given cards, but whoever had the land, who was a farmer, did not get it. They had to grow meat themselves, produce it. We did not have the cards.”

K a z i m i e r a N o wa k :

“Money! There was often no money for bread. After all, my husband did not earn much at school. But then I pulled myself together and I sewed shirts, not shirts, pants, not pants, I sewed everything myself. And then, to make it easier for me and my husband, I sold dinners to lower secondary school girls. And because we had our own pigs, our hens, meat and vegetables did not cost much, just work. Well, I somehow made money.”

Maria Kuszyńska:

“And then only vinegar and tea was in shops, and what about the rest? What were you supposed to live with? They do not remember anymore, there was vinegar and tea, there was a period that only vinegar and tea and nothing else was in the shops. And the rest, eh? Also bread.”

F at h he er Jerzy Tomziński:

“During the communist period, it was not Poland. Well, unfortunately, not Poland. I dreamed of Poland of the interwar period.”

Fot. East News


W yn a l a z e k s t u l e c i a , to ... T h e i n v e n t i o n of t h e c e n t u ry i s ... J a dw i g a Ż da n :

„Pralka. Pralka to jest najważniejszy wynalazek. Pan Bóg natchnął tego człowieka, co wymyślił pralkę. Wcześniej to coś okropnego było. Pranie to ciężka praca. Ciężka… Teraz się można śmiać”.

—  XX  —

J a dw i g a Ż da n :

“Washing machine. Washing machine is the most important invention. God inspired the man who invented the washing machine. Earlier it was terrible. Washing is hard work. Hard... Now you can laugh.”

H a l i n a Du c z m a l - Pac o w s k a :

„Oczywiście, że komputer. Internet, ludzie są zachwyceni internetem”.

H a l i n a Du c z m a l - Pac o w s k a :

“Of course a computer. Internet, people are delighted with the Internet.”

K a z i em i e r z L a s ko w s k i :

„Moja babcia kiedyś powiedziała, że jak jechał samochód ulicą Puławską w Warszawie, to ludzie krzyczeli: «Patrzcie, patrzcie, coś bez konia jedzie». To znaczy, że nie było tego wcześniej, że nie znali, nie widzieli samochodu. Później, już za mojej pamięci, to w całych Wyczółkach był tylko jeden rower, który mój starszy brat kupił od sąsiada. Sąsiad kupił sobie nowy rower, a ten za 5 zł sprzedał mojemu bratu. I na tym rowerze w niedzielne popołudnie uczyli się jeździć dorośli i dzieci”. S ta n i s ł aw M i c h n o w s k i :

„Trzeba mieć tę pewną refleksję nad zdobyczami nauki i technologicznymi – czynią życie wygodniejszym, to prawda, ale czy szczęśliwszym?”.

S ta n i s ł aw M i c h n o w s k i :

“You must have this reflection on the achievements of science and technology - they make life more comfortable, it is true, but is it happier?”

K a z i em i e r z L a s ko w s k i :

“My grandmother once said that when a car was going along Puławska Street in Warsaw, people shouted: “Look, look, something without a horse is going”. It means that it was not before, that they did not know, did not see a car. Later, in my time, there was only one bike throughout Wyczółki, which my older brother bought from a neighbour. My neighbour bought a new bike, and he sold the older one to my brother for PLN 5. And on this bike on Sunday afternoons adults and children used to learn to ride.”

W y d a r z e n i e s t u l e c i a , to ... T h e e v e n t of t h e c e n t u ry i s ... K a z i m i e r z L a s ko w s k i :

„Odzyskanie niepodległości – to było podstawą!”.

K a z i m i e r z L a s ko w s k i :

“Regaining independence - that was the basis!”.

H a l i n a Du c z m a l - Pac o w s k a :

„No, przede wszystkim, odzyskanie niepodległości – najważniejsze, bo przecież po tylu latach. Potem okupacja hitlerowska – to było wydarzenie, w którym mieliśmy do czynienia z wrogiem otwartym. Ten wróg nie krył się, że jest naszym wrogiem. Ten wróg nie krył się z tym, że chce wyniszczyć naród. A potem mieliśmy do czynienia z ukrytym wrogiem. Wróg udawał przyjaciela, a tymczasem niszczył, co tylko się dało, i okazał się największym naszym wrogiem”.

H a l i n a Du c z m a l - Pac o w s k a :

“Well, first and foremost, regaining independence - the most important, after all these years. Then the Nazi occupation - it was an event in which we had to deal with an open enemy. The enemy did not hide that was our enemy. This enemy did not hide the fact that wants to destroy the nation. And then we were dealing with a hidden enemy. The enemy pretended to be a friend, meanwhile was destroying whatever could, and appeared to be our greatest enemy.”

O. Jerzy Tomziński:

Fot. PAP

„Wybór papieża. To była nagroda od Pana Boga za to F at he r J e r z y poniewieranie Polski. Nie T o m z i ń s k i : macie pojęcia!”. “Choosing the Pope. It was an award from God for maltreating Poland. You have no idea!”


N i g dy n i e z apo m n ę ...

—  XXI  —

I w i l l n e v e r f o rg e t...

Z d z i s ł aw Pa s t u c h a :

„W Buchenwaldzie, gdzie na dole mieszkali profesorowie z Politechniki Lwowskiej, to nie można się było uczyć. Ale jak nas dwóch czy trzech siadało w gromadce, to strażnicy nam nic nie zrobili. Więc jeżeli chodzi o matematykę, to bardzo dużo się nauczyłem właśnie tam. Właśnie od tych panów profesorów”.

Z d z i s ł aw Pa s t u c h a :

“In Buchenwald, where professors from the Lviv Polytechnic lived downstairs, it was impossible to learn. But when two or three of us sat in a group, the guards did nothing to us. So when it comes to mathematics, I learned a lot there. From those professors.”

K ry s t y n a M r o z o w s k a - P i e r ac k a :

„W Chełmie Lubelskim, ulica Lwowska, był targ. Dwa razy w tygodniu we wtorki i w piątki, pamiętam. Zjeżdżali gospodarze z wiosek, przywozili wszystko, co mieli… To były jedzenia! Ze wsi, z urodzajnej gleby, gdzie gleba była niezanieczyszczona. Pamiętam też, że jak chodziłam do szkoły jeszcze, to kobiety ze wsi – a miały po parę kilometrów do Chełma – na plecach przynosiły mleko w bańkach prosto od krowy. Pamiętam, bo prawie co drugi dzień taka kobieta się zjawiała u nas”.

K ry s t y n a M r o z o w s k a - P i e r ac k a :

“In Chełm Lubelski, Lwowska street, there was a market. Twice a week on Tuesdays and Fridays, I remember. Farmers came from villages and brought everything they had... It was food! From the countryside, from fertile soil, where the soil was uncontaminated. I also remember that when I went to school, women from the village - and they had some kilometres to Chełm - brought fresh milk in cans on their backs. I remember that because almost every other day such a woman came to us.”

H a l i n a Du c z m a l - Pac o w s k a :

H a l i n a Du c z m a l - Pac o w s k a :

„Nie zapomnę tego nigdy: pierwszej gwiazdki, jaką przeżyliśmy po wysiedleniu. Rano pukanie do drzwi w Wigilię. Stoi w drzwiach dziewczynka szkolna: «Czy tu mieszkają wysiedleni?». «A tak». «Bo moja mama przysłała parę jajek i troszkę ciasta». «A skąd ty wiesz?». «A bo pan kierownik powiedział: dzieci, są we wsi wysiedleńcy, więc niech wam wasi rodzice coś przygotują dla nich na święta, bo oni nic nie mają». I tak przez cały dzień przychodziły dzieci, przynosiły nam różne rzeczy. Ktoś ze wsi przyniósł malutką choineczkę i dzielimy się opłatkiem, a na zakończenie śpiewamy kolędę i «Jeszcze Polska nie zginęła...» i w tej ciszy, w tej głuszy rozchodzi się ton naszej modlitwy”.

“I will never forget it: the first Christmas after the deportation. In the morning on Christmas Eve knocking on the door. A school girl is standing in the doorway: “Are the expellees living here?”. «Yes». «Because my mother sent a few eggs and a little cake». «And how do you know?». «Because the manager said: children, there are displaced people in the village, so let your parents prepare something for them for Christmas, because they do not have anything». And so the children came all day, they brought us different things. Someone from the village brought a tiny Christmas tree and we shared a wafer, and at the end we sang a Christmas carol and “Poland is not yet lost...” and, the sound of our prayer is spreading in this silence, in this wilderness”.


N i e podl e g ł o ś ć to ...

—  XxII  —

I n d e pe n d e n c e i s ...

Pa u l i n a F i r c o w i c z :

„Niepodległość jest wszystkim tym, co najlepsze. To jest chwała, nasze życie, nasza ojczyzna. Ja jestem patriotką. Kocham swoją ojczyznę. Tak to postrzegam. Żyjąc, zawsze to miałam na uwadze, że jestem Polką. Zawsze to w sercu mi leżało”.

Pa u l i n a F i r c o w i c z :

“Independence is everything that is best. This is glory, our life, our homeland. I am a patriot. I love my homeland. I perceive it that way. Living, I have always had that in my mind that I was Polish. It has always been in my heart.”

Ta d e u s z G ł o że k :

Ta d e u s z G ł o że k :

„Niepodległość to jest wolność człowieka i wolność państwa, w którym się mieszka. Jeśli jest niepodległość Polski, to jest wolność Polaków”.

“Independence is the freedom of man and the freedom of the state in which you live. If Poland is independent, it is the freedom of Poles.”

H a l i n a Du c z m a l - Pac o w s k a :

„Niepodległość to dla mnie oznacza wolność. Ale wolność nie we wszystkim, tylko wolność do czegoś. Wolność uzasadniona, wolność oparta na czymś”.

S ta n i s ł aw M i c h n o w s k i :

„Niepodległość? Jakby ci się żyło, gdyby wszystko ci było nakazane? Źle zrobisz, to dostaniesz karę – nawet do więzienia, nawet kara śmierci. Musisz robić to, co ci ten ktoś każe. Pomimo że ci to nie odpowiada. Jakbyś się czuł? No tak samo naród polski się czuł”.

H a l i n a Du c z m a l - Pac o w s k a :

“Independence means freedom for me. But freedom not in everything, only freedom for something. Freedom justified, freedom based on something.”

S ta n i s ł aw M i c h n o w s k i :

“Independence? How would you live if everything was ordered to you? You do wrong, you will get a penalty - even prison, even capital punishment. You have to do what someone is telling you. Although you do not like it.. How would you feel? And the Polish nation felt the same way.”

J a r o s ł aw F u r g a ł a :

J a r o s ł aw F u rg a ł a :

„Człowiek jest niepodległy. Bo on niepodległy nie podlega nikomu. Ani rozkazom, nie muszę słuchać tego, co inni każą, ani nawet jeść nie muszę tego, co każą, bo ja mam swoje jedzenie. Człowiek swobodny, wolny, zdrowy. Nie podlega innym, jakimś takim rozkazom. Niepodległość to jestem wolnym człowiekiem. Na słońce patrzę z roześmianymi oczami. Ja takimi roześmianymi oczami patrzyłem w Gdańsku, jak otworzyli wagon i przeczytałem «Danzig». Niech będzie Danzig, ale to Polska”.

“Man is independent. Because he is independent, he is not subject to anyone. He does not have to listen neither to orders nor what others say, or even eat what they tell you, because I have my own food. Free, unconstrained and healthy man. He is not subject to any people or orders. Independence means to be a free man. I look at the sun with my laughing eyes. I looked with such laughing eyes in Gdansk as they opened the wagon and I read “Danzig”. Let Danzig be, but it’s Poland.”

K ry s t y n a M r o z o w s k a - P i e r ac a k a :

„Niepodległość to znaczy, że nie mamy nad sobą kogoś, kto nami będzie rządził”. C z es ł aw S o wa :

„To przede wszystkim niezawisłość. Wolność słowa i czynu! Niepodległość. Każdy życzył sobie, żeby żyć w tej niepodległości”.

By Grzegorz Gołębiowski [CC BY-SA 4.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)], from Wikimedia Commons

C z es ł aw S o wa :

K ry s t y n a M r o z o w s k a - P i e r ac k a :

“Independence means that we do not have someone above us who will rule us.”

“It’s primarily sovereignty. Freedom of speech and deed! Independence. Everyone wished to live in this independence.”

Profile for zajezdnia

Rówieśnicy Niepodległej  

Wersja on-line wystawy "Rówieśnicy Niepodległej", które powstała jako efekt projektu "100 100-latków na 100-lecie". Projekt "100 100-latków...

Rówieśnicy Niepodległej  

Wersja on-line wystawy "Rówieśnicy Niepodległej", które powstała jako efekt projektu "100 100-latków na 100-lecie". Projekt "100 100-latków...

Profile for zajezdnia
Advertisement

Recommendations could not be loaded

Recommendations could not be loaded

Recommendations could not be loaded

Recommendations could not be loaded