Page 1

Moje dwie głowy


Maja Friedrich

Moje dwie głowy Wydanie II rozszerzone

Warszawa 2014


Redakcja i korekta: Małgorzata Denys Jacek Środa (www.sroda.com.pl) Obraz na okładce: Awakening Tomasz Alen Kopera (www.alenkopera.com) Projekt graficzny okładki: Jerzy Grzegorkiewicz Wydawca: Sowa Sp. z o.o. ul. Hrubieszowska 6a 01-209 Warszawa Tel. (22) 431 81 40 Faks (22) 431 81 50 Internet: www.sowadruk.pl Internet: www.wyczerpane.pl Internet: www.wydacksiazke.pl e-mail: wyczerpane@wyczerpane.pl Druk i oprawa: SOWA – Druk na życzenie Copyright © Maja Friedrich ISBN: 978-83-64033-02-5


Przeznaczenie zazwyczaj czeka tuż za rogiem. Jakby było kieszonkowcem, dziwką albo sprzedawcą losów na loterię: to jego najczęstsze wcielenia. Do drzwi naszego domu nigdy nie zapuka. Trzeba za nim ruszyć. Carlos Ruiz Zafon, Cień wiatru


Wszelkie prawa zastrzeżone. Nieautoryzowane rozpowszechnianie całości lub fragmentów niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci jest zabronione. Wykonywanie kopii metodą kserograficzną, fotograficzną, a także kopiowanie ksiązki na nośniku filmowym, magnetycznym lub innym powoduje naruszenie praw autorskich niniejszej publikacji. W celu uzyskania zgody na niekomercyjne wykorzystanie fragmentów niniejszej publikacji należy skontaktować się z autorką pod adresem e-mail: moje2glowy@wp.pl lub dystrybutorem pod adresem e-mail: navel@navel.pl


Spis treści Część 1 Wstęp ........................................................................................................................................... 9 1. Tajemnicze słowo – psychofag.................................................................................................. 21 2. Chory cykl.................................................................................................................................. 37 3. Psychozabawy............................................................................................................................ 57 4. Moje dwie głowy....................................................................................................................... 95 5. Odlew ofiary.............................................................................................................................117 6. Uciekaj albo walcz................................................................................................................... 135 7. Profity neofity.......................................................................................................................... 169 8. Pożegnania............................................................................................................................... 177 9. Wszystkie dzieci psychofaga................................................................................................... 185 10. Zawartość cukru w cukrze..................................................................................................... 197 Część 2 Ciąg dalszy niewątpliwie nastąpił................................................................................................ 209 • Piękny zaiste mamy poranek......................................................................................... 212 • Farba kolor psychofag................................................................................................... 214 • Głowa psychofagowa ................................................................................................... 217 • Jestem fanką realizmu magicznego. Jako filolog i jako kobieta................................... 219 • Hipnoza i inne takie....................................................................................................... 221 • Sanacja, czyli wywóz i utylizacja śmieci...................................................................... 226 • Klasyfikator dołów........................................................................................................ 230 • Słowo na niedzielę......................................................................................................... 232 • Wspomnienia z więzienia cz. 1..................................................................................... 235 • Słowo na nadchodzący weekend................................................................................... 243 • Czy można zrozumieć psychofaga?.............................................................................. 248 • Wspomnienia z więzienia cz. 2..................................................................................... 252 • Przypowieść o kobiecie psychofagu.............................................................................. 255 • Droga, kochana, cudowna Adele!.................................................................................. 262 • Chory-chorszy-trup....................................................................................................... 265 • Byłam kobietą Picassa................................................................................................... 268 • Karawana idzie dalej..................................................................................................... 273 • Traktacik o niegrzecznej dziewczynce.......................................................................... 277 • Zgaga............................................................................................................................. 283 • Traktacik o puszczaniu psychofaga z dymem............................................................... 285 • Miejsca na literę „B”..................................................................................................... 293 • Strach na wróble cz. 1................................................................................................... 300 • Strach na wróble cz. 2................................................................................................... 302 • Epistolografia zaniechana.............................................................................................. 305 • Thunder znaczy piorun.................................................................................................. 309 • Samoorganizujący się chaos.......................................................................................... 313 DODATKI.................................................................................................................................... 317 Punkt pierwszej pomocy po przemocy........................................................................................ 319 Punkt ostatniej pomocy przed początkiem nowego życia........................................................... 325 Terapia 13 kroków ...................................................................................................................... 327 Zero kontaktu............................................................................................................................... 333 Podziękowania............................................................................................................................. 343 LITERATURA............................................................................................................................. 345

––


Wstęp

(może trochę nudny, ale konieczny)

Z 1

decydowałam się napisać tę książkę z kilku powodów:

Przeżyłam związek z człowiekiem poważnie zaburzonym emocjonalnie i osobowościowo. Związek ten na dłuższą chwilę nie pozostawił kamienia na kamieniu z mojej wiary w człowieczeństwo i walory wynikające z bliskości – wiarę, nadzieję i miłość. Jako kobieta w wieku 40+, matka, eksżona, miałam już za sobą związki, przeżyłam rozstania – bywało trudno, jednak czułam, że tym razem wydarzyło się coś wyjątkowo NIENORMALNEGO, CHOREGO. Dałam się doprowadzić do krawędzi, ale zawalczyłam i wygrałam.

2

Do prawdy, którą odkryłam, najtrudniej było mi się przyznać przed samą sobą: byłam ofiarą przemocy emocjonalnej. Z pozoru silnej, wykształconej, niezależnej kobiecie bardzo trudno jest stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie: nie byłam księżniczką, tylko ofiarą, a mój książę był przemocowcem. Drążenie tematu przynosiło kolejne przerażające informacje o schematach, których ofiarą padłam, o mechanizmach, które zostały na mnie ––


Moje dwie głowy

przećwiczone, oraz o moich własnych zachowaniach i reakcjach, które czyniły ze mnie wymarzony cel dla oprawcy.

3

Aby móc dalej normalnie żyć i nie powtarzać błędu wchodzenia w toksyczne relacje z ludźmi jego pokroju, musiałam „przepracować” temat, odpowiedzieć sobie na pytania: Kim jest człowiek, z którym żyłam kilka lat, któremu zawierzyłam swoje życie, a który okazał się emocjonalnym potworem?, Kim jestem ja, kobieta gotowa poświęcić najważniejsze wyznawane przez siebie wartości w imię jego chorej zabawy w miłość i rodzinę? Coś mnie przecież w tym układzie trzymało. Musiałam się więc dowiedzieć, jakie świadomie zastosowane PRZEZ NIEGO techniki wyzwoliły WE MNIE tak destrukcyjny, choć nieuświadomiony proces.

4

Zapoznałam się z pokaźnym wycinkiem literatury na temat przemocy emocjonalnej, toksycznych związków, osób o cechach psychopatycznych i ich ofiar. Przedarłam się przez ciężkie pozycje naukowe, ale nie pogardziłam też mniej ambitnymi poradnikami w języku polskim i angielskim. Przeczesałam zasoby internetowe w poszukiwaniu wskazówek wychodzenia z traumy życia z zaburzonymi ludźmi. Rozmawiałam z innymi kobietami – ofiarami tej jakże wysublimowanej, niepozostawiającej widocznych obrażeń przemocy. Tu nie ma obdukcji, choć rany bywają znacznie dotkliwsze niż siniaki, blizny i złamania. Pojęcie przemocy emocjonalnej, a głównie jej potężnej odnogi, przemocy narcystycznej (narcissistic abuse), w Polsce jest jeszcze ciągle ugorem. Zapytajcie jednak dowolnej kobiety, która zaznała życia z kimś takim, czy patologiczne kłamstwa, wyrafinowane manipulacje, seryjne zdrady, agresja bierna i czynna, werbalna i niewerbalna, emocjonalne okrucieństwo także wobec dzieci uznają za przemoc, czy tylko za uciążliwą wredność charakteru. Dziewięć na dziesięć odpowie wam, że były ofiarami przemocy, a nie tylko zwykłego chama, dziwkarza albo upierdliwego malkontenta.

5

Jestem zdania, że wiedza na temat szkodliwości jednostek o rysie psychopatycznym dla pojedynczych osób oraz społeczeństwa ogółem powinna być nagłaśniana. Postanowiłam więc opisać kilka lat mojego życia – 10 –


Wstęp

z kimś takim, żeby dodać otuchy innym ofiarom zaburzonych emocjonalnie ludzi. Chciałabym też dorzucić swoją cegiełkę do coraz odważniej podnoszących się głosów o krzywdach, głównie psychicznych, które wyrządzają te tyleż zaburzone, co niebezpieczne osoby. Zainspirowały mnie Sarah Strudwick, Claudia Moscovici, Barbara Bentley, Donna Anderson i inne kobiety, które przeżyły związki z psychopatami, narcyzami oraz innymi zaburzonymi osobnikami i znalazły w sobie siłę, żeby dojść do sedna problemu i opowiedzieć o tym pełnym głosem. Każda z nich rozpoczęła również kampanie mające na celu zwrócenie uwagi społecznej na owo trudne do wykrycia niebezpieczeństwo.

6

Nader często słyszy się o praniu brudów w czterech ścianach, o mil­ czeniu w godności, bo niby pochlipując sobie w kąciku i zagryzając wargi do krwi cierpimy piękniej i z klasą. Jest jakiś społeczny nakaz milczenia w temacie domowych piekiełek. A ja do takiego nakazu mam, za przeproszeniem, stosunek. To z takich właśnie uzusów bierze się bezkarność przemocowców. Ze społecznie usankcjonowanego milczenia, a tak naprawdę ze strachu ofiary przed społeczeństwem.

W

trakcie własnych poszukiwań zauważyłam jedną prawidłowość: dostępna w języku polskim literatura oraz polskojęzyczne strony internetowe są pustynią w interesującej mnie tematyce, zaś materiały internetowe i literatura anglojęzyczna oferują ogromną ilość poradnictwa w zakresie przemocy emocjonalnej i wychodzenia z traum po życiu z zaburzoną jednostką. Zrodziło się więc naturalne pytanie: czyżby Polska była – w przeciwieństwie do krajów anglosaskich – wolna od tych zjawisk? Oczywiście, że nie. Myślę, że pokutuje tu polska mentalność – chłopy takie są i trze­ba się z tym pogodzić. Pod to można dużo podciągnąć. Trzeba się pogodzić z tym, że mają prawo do agresji, i tej werbalnej, i tej niewerbalnej. Mają prawo do zdrad, mają prawo do bezzwrotnego eksploatowania partnerki, a ta ma się przystosować i cierpiętniczo trwać. W związku z tym kobieta jest skłonna wszystkie, nawet najbardziej zwyrodniałe zachowania partnera podciągnąć pod te niepisane męskie prawa, stłamsić w sobie swój lęk i upokorzenie w imię utrzymania chorego związku bądź nieujawniania jego zaplecza. – 11 –


Moje dwie głowy

W polskich realiach ofiarom przemocy psychicznej niezwykle trudno uzyskać informacje naprowadzające na rzeczywistą przyczynę ich dramatu. Świadomość społeczna skali tej przemocy serwowanej w jedwabnych rękawiczkach jest znikoma – podobnie jak zrozumienie tego problemu. W efekcie pomoc dla zrujnowanej emocjonalnie kobiety jest na wagę złota. Otoczenie skłonne jest jej zachowania zaklasyfikować raczej jako fanaberie histeryczki, niż jako reakcję obronną kogoś, kogo miesiącami i latami zadręczano bardzo podstępnymi, zawoalowanymi i wyrafinowanymi formami psychicznej presji, zmierzającej do wyniszczenia psychicznego. Powiedzmy inaczej – gdybym była regularnie katowana pięścią, byłoby mi łatwiej zarówno zidentyfikować problem, jak i uzyskać pomoc. Skoro jednak byłam maltretowana „tylko” psychicznie, to pomocy musiałam sobie poszukać sama. Poszukałam. Znalazłam. Naturalną tendencją u kobiet, które przeżyły chory związek i jako tako się z niego wyczołgały, jest jak najszybsza ucieczka od traumy i od samego tematu. To oczywisty odruch obronny: zapomnienie tamtego życia, a wręcz wyparcie go ze świadomości. Do tego nie chce się wracać, bo ból, bo wstyd, bo porażka. Jednak nie tędy droga. Jeśli uciekniemy, zamieciemy sprawę pod dywan, to ona powróci pod postacią kolejnego oprawcy albo całkowitego wycofania emocjonalnego (nazywanego też zgorzknieniem) na całą resztę życia. W moim przypadku minęło wiele miesięcy poszukiwań, pracy nad sobą, wychodzenia ze strefy mroku i autoagresji. Dziś czuję się na tyle silna i świadoma wszystkiego, co się wydarzyło po obu stronach tej chorej relacji, że postanowiłam jeszcze na chwilę zatrzymać się i podzielić z innymi kobietami wszystkim, co „zgromadziłam” przez ten czas. Mnie się udało. Chociaż nie. Mnie się nie udało. Ja na to ciężko pracowałam. Uratowałam siebie i – być może – całe moje przyszłe życie. Szkoda mi to wszystko schować – ot tak, po prostu, do szuflady. Tyle pracy, emocji, systematyzowania problemu, wypracowanych i przetestowanych na własnym żywym organizmie technik radzenia sobie z tym wszystkim. Szkoda tego zaiste. Pomyli się ten, kto powie, że Moje dwie głowy to książka o zabu­ rzonym człowieku, z którym żyłam kilka lat. To bohater drugoplanowy. – 12 –


Wstęp

On jest jedynie tłem do mojej autoanalizy i do wychwycenia, jak to się stało, że w ten związek zabrnęłam. Trudno bowiem pisać o prze­mocy bez uwzględnienia samego przemocowca. Nie szukałam jednak rozwiązania problemu zaburzonego ekspartnera. On musi to robić na własną rękę, choć dla ludzi takich jak on jest oczywiste, że przyczyna nie leży w nim – takich jak on cechuje całkowite zanegowanie mechanizmu przyczynowo-skutkowego. Nie interesuje mnie, czy to kwestia genetyki, czy patologicznego wychowania. Dla mnie – ganz egal. Dla mnie liczy się skutek – byłam latami krzywdzona. Otarłam się o fatalny koniec, którego nie uniknęły moje poprzedniczki (jego partnerki): zwichnięta psychika, pokaleczone psychicznie dzieci, zrujnowane życie emocjonalne i rodzinne, wieloletnie terapie, zbrukane wspomnienia, ukradziona ufność i marzenia. I tu dochodzimy do podstawowej składowej przemocy – intencjonalność. Ten człowiek po kilku „trupach” skrzywdzonych przez siebie kobiet musiał się już zorientować, jak wielkie cierpienie funduje innym swoim trybem życia. Skoro mimo tej wiedzy nic się w jego modelu postępowania nie zmienia – robi to świadomie i dla przyjemności. Jego życie przypomina dowcip o tym, jak to policja przyjechała na miejsce zdarzenia ze skutkiem śmiertelnym. Na podłodze leży trup. Policjant pyta świadków (kolegów ofiary) o okoliczności zgonu. Oni na to: Franek szedł z nożem w ręku, przewrócił się na niego i nadział. I tak osiem razy. Jestem moim poprzedniczkom wdzięczna, bo tylko dzięki wyłaniającym się kawałek po kawałku ich historiom z moim partnerem mogłam dołożyć własnego przerażającego puzzla. Jest tu też miejsce na przeprosiny za to, że kilka lat temu zdawało mi się, że „ze mną będzie inaczej”, że „ja będę lepsza od nich”. Nie byłam. Przepraszam, dziewczyny, ale nasłuchałam się o Was tylu mrożących krew w żyłach opowieści, że na serio uwierzyłam, że on miał do Was pecha. Dałam się złapać na te same bzdety, na które łapią się inne kobiety próbujące wierzyć patologicznym zdrajcom, których oszustwa i skłonność do wiarołomstwa w przeszłości stopniowo, w czasie się wyłaniały. Że owszem – zdradzał Was, ale to dlatego, że byłyście nie do wytrzymania fizycznie i psychicznie, że go zawiodłyście i okłamałyście, że no po prostu nie dało się Was nie zdradzać. MUSIAŁ. ZOSTAŁ ZMUSZONY, choć próbował Wam te Wasze ułomności wybaczać MIMO – 13 –


Moje dwie głowy

WSZYSTKO, ale nie dało rady. No ale ze mną to będzie już na bank lepiej, bo ja jestem INNA. Więc za tę swoją głupotę Was przepraszam. I siebie też. Ja po tym koszmarze musiałam poszukać rozwiązania problemu tkwiącego we mnie, czyli podatności na tak krzywdzącą mnie relację. I znalazłam. Mam nadzieję, że Wam też się udało. Koszmar, z którego wyszłam, postanowiłam przekuć w swoje zwycięstwo. Zwycięstwo nad sobą. To była moja prywatna ucieczka do przodu. Cała wiedza, którą po drodze posiadłam, służyła idei głównej: nauczyć się rozpoznawać i stawiać opór ludziom, którzy potrafią zahipnotyzować mózg innych ludzi, żeby ich krzywdzić. Po drodze dowiedziałam się, że okrucieństwo mojego partnera wobec mnie było sygnałem alarmowym, że pora coś zmienić, udoskonalić w sobie samej, żeby nie być łatwym żerem dla jemu podobnych. A byłam wręcz książkowym przykładem zwierzyny (patrz rozdział Odlew ofiary). Są mądralińscy, którzy twierdzą, że ofierze najwyraźniej „odpowiada rola ofiary”, skoro latami pozostaje w wyniszczającym ją związku – że „sa­ma się prosiła”. Mogłabym się z tym zgodzić, jeśliby został spełniony jeden warunek – gdyby mój ekspartner na początku związku powiedział: Będę cię patologicznie okłamywać w każdej sferze naszego życia, będę na tobie pasożytować, będę dla zabawy poniżać i z wyrachowaniem zdradzać, bo jestem skoncentrowanym na sobie i patologicznie zorientowanym na seks narcyzem i mizoginistą pozbawionym wszelkich zasad i zahamowań. Gdybym na takie CV odpowiedziała pozytywnie – fakt, byłabym sama sobie winna. Ale przecież gdybym chciała, żeby mnie zabolało, to przytrzasnęłabym sobie palce drzwiami, a nie świadomie marnowała kilku lat na życie z emocjonalnym pasożytem. Mądralińscy nie biorą pod uwagę tego, że pakiet, który ofiary otrzymują na początku, jest bardzo niewinny, szlachetny, bezradny, bezbronny, a wręcz martyrologiczny – i na dodatek podany w bardzo charyzmatycznej postaci. Oto przychodzi do nas on: ofiara miłości wykorzystana przez wszystkie nasze poprzedniczki, niewdzięczne dzieci, wrednych wspólników, niemoralnych pracodawców. I to właśnie my mamy ich uratować, tylko w nas nadzieja. A kiedy złapiemy ten haczyk, jesteśmy stopniowo latami wykańczane z wykorzystaniem najdoskonalszych podprogowych technik psychologicznej manipulacji, opartych na naszych słabościach. – 14 –


Wstęp

Mądralińscy, jesteście pewni, że WAS psychopata by nie wkręcił? Nie ma­cie słabości do wykorzystania? A założymy się? Bardzo wielu specjalistów (psychiatrów, terapeutów) nie podejmuje się pracy z nimi, bo nawet ich wkręcają, a co dopiero „cywilów”. Z naukowego punktu widzenia we wszystkim, co tu napisałam, nie ma nic odkrywczego. Jest to raczej zlepek, kompendium tej wiedzy, która dla mnie okazała się przydatna w odkrywaniu dramatycznej prawdy o moim związku i de facto o mnie samej. Ta książka to opis mojego procesu myślowego: połączenie wiedzy merytorycznej, zaczerpniętej z literatury fachowej, z moimi doświadczeniami i swoistym dziennikiem emocjonalnym. Niestety przytłaczająca większość z tego, co przeczytałam w opracowaniach naukowych, była dokładną ilustracją mojego związku, ale też odpowiedzią na wiele ważnych pytań, które zrodziły się po jego zakończeniu. Uważam, że każdy ma swój rozum i powinien wysnuwać własne wnioski dotyczące własnego życia. Nie śmiem sugerować żadnej kobiecie rozwiązań dotyczących jej związku ani podpowiadać „diagnoz”. Moje rozwiązania i „diagnozy” dotyczą tylko mojego przypadku, lecz może wyda się on komuś znajomy. Starając się zachować obiektywizm i dając możliwość każdemu dochodzić do indywidualnych konkluzji, w rozdziale Literatura umieściłam spis książek, które otworzyły mi oczy na proces, jakiego byłam nieświadomym obiektem. Każda pokrzywdzona kobieta musi sobie sama odpowiedzieć na pytanie, czy padła ofiarą „tylko” łajdaka, czy „już” jednostki psychopatycznej i ta literatura może okazać się pomocna. Nie chciałabym, żeby na podstawie tego, co tu napisałam, ktokolwiek popełnił błąd nadużycia bądź nadinterpretacji. Ja wysnułam logiczne wnioski na podstawie mojego życia z człowiekiem, który wyczerpał całą pulę symptomów charakterystycznych dla przemocowca i jednostki zaburzonej, a ja – dla ofiary. Gorąco przestrzegam przed interpretowaniem poszczególnych przedstawionych przeze mnie sytuacji lub charakterystyk mojego byłego partnera pojedynczo i w oderwaniu od kontekstu. Jeśli ktoś wykazuje tylko jedno z przytoczonych przeze mnie skrzywień, to w ogóle nie ma o czym mówić. W ten sposób cały świat można by zaklasyfikować jako jedną wielką socjopatię. Uczulam na to, o czym mówią specjaliści: dopiero nagromadzenie pewnych zachowań albo – 15 –


Moje dwie głowy

znacznej ich części w sposobie bycia jednego człowieka może wskazywać na socjopatię i wynikające z niej zagrożenia. Jak w każdej chorobie – sam ból głowy jeszcze o niczym nie świadczy. Jeśli jednak oprócz niego występuje bardzo wysoka temperatura, senność, sztywność karku i krwistoczerwona wysypka, to możemy zacząć podejrzewać zapalenie opon mózgowych, a nie tylko migrenę. Z socjopatą problem polega na tym, że on się nigdy dobrowolnie do psychiatry nie zgłosi. I weź go tu zdiagnozuj! Na siłę się takiego do tomografu nie wepchnie, ani nie zmusi do poddania się specjalistycznym testom. Co pozostaje? Diagnozowanie zaoczne w celu ratowania siebie samej, czyli książki do ręki i umiejętność kojarzenia faktów. Dla mnie jednak najcenniejszą wskazówką były słowa psychologa, moderującego grupę wsparcia, w której uczestniczyłam. Ta wskazówka, pozwalająca odgraniczyć NORMĘ od PATOLOGII, to ILOŚĆ. Jeśli człowiek czyni z pewnych szkodliwych, krzywdzących i świadomych zachowań stały, destrukcyjny schemat powielany przez całe życie, to możemy mówić o patologii. Jeśli komuś w życiu zdarzyło się coś ukraść, to jeszcze nie czyni z niego złodzieja czy kleptomana, jeśli zdarza się nam skłamać, to jeszcze nie jesteśmy patologicznymi kłamcami, jeśli zdarzyło nam się zdradzić, można założyć, że popełniliśmy fatalny, moralnie obrzydliwy, ale jednak błąd. Choć żaden z tych czynów nie przynosi chluby, to jednak patologią nie jest, gdyż zdarzył się jednorazowo. Jeśli jednak stale, cyklicznie, nawrotowo okradamy (również z uczuć), okłamujemy, każdy kolejny z wielu związków za każdym razem uwieńczony jest serią zdrad i za każdym razem wszystkie kolejne partnerki przy użyciu manipulacji i najbardziej zwyrodniałych kłamstw doprowadzane są do skrajnego emocjonalnego wyczerpania bądź choroby psychicznej, to już możemy mówić o schemacie, a więc o patologii. Wtedy też możemy stwierdzić zależność oprawca–ofiara. I tu też możemy mówić o molestowaniu moralnym i stosowanej na każdej kolejnej partnerce perwersyjnej przemocy – rozciągniętej w czasie, systematycznej, nacechowanej okrucieństwem i doprowadzającej kolejne ofiary do stanu psychicznej degradacji. Przemoc emocjonalną rozpoznaje się po ofierze, nie po oprawcy. Ten dla świata przeważnie jest uładzony-wręcz-szarmancki, ujmujący– 16 –


Wstęp

‑wręcz-łagodny. Nigdy byście nie powiedzieli, że taki charyzmatyczny i wyprasowany w kancik gość dzień w dzień swoimi zachowaniami drąży członkom rodziny dziurę w mózgu i psychice. To nie on, to ofiara „daje sygnały” – tylko pozornie uśmiechnięta, tylko pozornie rozprawiająca o swoim szczęściu, a jednak dziwnie rozedrgana, chorobliwie skupiona na niewidocznych dla osób trzecich chimerach i humorach swojego partnera. I na jego potrzebach – wyłącznie na jego potrzebach. Nie na swoim dobrym samopoczuciu, swoim rozwoju, swoim zdrowiu. Niechby spróbowała! Ofiara musi pozostawać w ciągłej gotowości i dyspozycyjności. Czujna jak ważka – każdy ruch powietrza może oznaczać, że dzisiejszy wieczór skończy się albo potężną dawką przeskalowanej miłości, albo nienawiści, sarkazmu, pogardy albo – tego najgorszego – wrogiego milczenia, które może zwiastować wszystko. Trwanie w takim stanie ni to nadziei ni to lęku uzależnia. A dalej wszystko toczy się już tak, jak w przypadku każdego innego narkotyku. Albo wyniszczenie, albo odstawienie. Trzeciego wariantu nie ma. Mnie przy wyborze partnera zawiodły moje emocje. Postanowiłam więc proces wychodzenia z koszmaru życia z nim oprzeć na przeciwległym biegunie: intelekcie, faktach i logice. Po drodze pochłonęłam sporą porcję literatury popularno-naukowej – Hare’a, Cleckleya, Meloya, pokaźną liczbę specjalistycznych poradników, napisanych przez terapeutów ofiar i same ofiary socjopatów. Jeśli trzymasz w ręku tę książkę, oznacza to, że jesteś podobna do mnie: że szukasz, drążysz, chcesz siebie ratować. A to już połowa sukcesu. Będziemy dobrym tandemem. Nie mogę Ci obiecać, że po dojściu do ostatniej strony tej książki natychmiast odrodzisz się jak Feniks z popiołów. Mogę Ci jednak obiecać, że zaczniesz brać odrodzenie pod uwagę. Dziś wiem, że jest wiele, bardzo wiele kobiet podobnych do mnie, które żyły w chorym świecie swoich oprawców i manipulowane przez nich, same ten świat z nim współtworzyły. Z wieloma rozmawiałam i czytałam ich wypowiedzi na forach. Wiem, że tego rodzaju książka może się okazać pomocna – zwłaszcza na tym etapie, kiedy doprowadzona do ruiny emocjonalnej kobieta nie ma się czego uchwycić, żeby nie utonąć w matriksie stworzonym przez jej bezwzględnego, pozbawionego jakichkolwiek zahamowań partnera. Brzmi potwornie? Niewiarygodnie? – 17 –


Moje dwie głowy

Jeśli tak, to nie jest to książka dla Ciebie. Kolejne rozdziały są tylko dla osób, które całą sobą POCZUŁY stan, jaki właśnie opisałam. Dla osób, które nie zetknęły się nigdy z problemem życia u boku zaburzonej jednostki, ta książka będzie czystą abstrakcją. Taką abstrakcją, jaką byłaby dla mnie, dopóki sama nie znalazłam się w tej sytuacji i jej nie zdefiniowałam. Gratuluję wszystkim, którym udało się przejść przez życie, nie musząc go dzielić z jednostką nastawioną na emocjonalne wykończenie partnera. Też bym tak chciała, ale mi się nie udało. Udało mi się za to wyjść z tego w jednym kawałku, i to silniejszą, czego życzę wszystkim szukającym tu wsparcia. Ta książka to nie „wyjnia”, gdzie zraniona kobieta chce dać upust złym emocjom, po zakończeniu związku z niewłaściwym partnerem w celu ukarania go. To również nie próba amatorskiego nagięcia zachowań niegrzecznego i zagubionego chłoptasia do symptomów poważnego zaburzenia emocjonalnego. Mam natomiast nadzieję, że ta książka będzie miejscem, gdzie kilka kobiet znajdzie wskazówki i ratunek w sytuacji, kiedy wszystkie inne poszukiwania zawiodły. Mnie takiego miejsca zabrakło, gdy faktograficzne puzzle z życia z moim partnerem zaczęły się układać w przerażający obrazek, którego nie potrafiłam zinterpretować według żadnych normalnych reguł. Składałam swoją wiedzę kawałek po kawałku. I tak powstała ta książka. Również jako forma rozliczenia się z problemem i zamknięcia pewnego etapu. Obiecuję pisać przystępnie. Wiem, że w sytuacji totalnego rozgardiaszu, jaki w naszych mózgach panuje w stanie ostrym, trafiają do nas tylko konkrety i praktyczne spostrzeżenia. Możemy oczywiście zaczytywać się w naukowych wywodach opisujących z medycznego punktu widzenia to, co socjopata ma w hipokampie, płacie czołowym, przedwzgórzu. Konkluzja dla nas jest jedna: on ma wszystko zwyczajnie w dupie, a głównie, niestety, najbliższych i najbardziej ufających mu ludzi. Nie będziemy się tu więc, co do zasady, zajmować dupą socjopaty, tylko ratowaniem naszego własnego tyłka. Cały ten materiał skierowany jest do ofiar – ale tych, które nimi być NIE CHCĄ. Jest cała rzesza kobiet, które z różnych względów wolą pozostać w roli ofiary i mają do tego pełne prawo. Szczęście jest możliwe, ale nie obowiązkowe. – 18 –


Wstęp

Na koniec uwaga natury formalnej. Większość imion w tekście jest zmieniona. Tak naprawdę nie mają znaczenia ani imiona, ani nazwiska, ani rozmiar buta, ani narodowość. Schemat przemocy emocjonalnej jest transgraniczny i ponadczasowy. Postanowiłam autentycznym postaciom nie nadawać rangi i nie korzystać z ich autentycznych danych, bo to by tylko odciągało uwagę czytelnika od tematu podstawowego. Tu w roli głównej występuje przemoc emocjonalna. Jest co prawda wygenerowana przez konkretnego osobnika, ale gdyby pasożyt nie miał karmicieli to zjawisko i pewna reakcja łańcuchowa w ogóle by nie zadziałała. Emocjonalni przemocowcy są z jednej wadliwej sztancy odlani więc podstawić można dowolne imię, wzrost, kolor oczu. To samo dotyczy stałych partnerek, kochanek, dzieci, współpracowników takiego człowieka. Każdy w tej tragifarsie odgrywa swoją rolę i może się nazywać dowolnie. Ja, niestety, też i dlatego również moje imię i nazwisko są tylko pseudonimem.

– 19 –


Moje dwie Glowy  

Moje dwie Glowy

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you