Issuu on Google+

Homilie

na kaşdy dzień Verbum Domini


Wydawnictwo Katolickie Góra Tabor Michał Sobota ul. Asesora 3 05-126 Nieporęt e-mail: prenumerata@verbumdomini.pl www.verbumdomini.pl © Copyright by Wydawnictwo Katolickie Góra Tabor Michał Sobota, Nieporęt 2014 r. Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabrania się drukowania, kopiowania i dystrybuowania całości lub fragmentów publikacji bez zgody wydawcy do celów komercyjnych i niekomercyjnych oraz udostępniania osobom trzecim. Fragmenty Pisma Świętego za wydaniem: Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu (Biblia Tysiąclecia), wyd. V, Wydawnictwo Pallottinum, Poznań 2003. Redaktor wydania Wydawca Sekretarz redakcji Obsługa czytelnika Zdjęcie na okładce Skład i łamanie ISSN 2084-1272 Nakład 2 000 egz.

ks. Jan Augustynowicz Michał Sobota Dominika Ziemińska Jakub Kozłowski Fotolia.com Marcin Satro


Homilie na niedziele 6 kwietnia 6 kwietnia 6 kwietnia 13 kwietnia 13 kwietnia 13 kwietnia 20 kwietnia 20 kwietnia 20 kwietnia 27 kwietnia 27 kwietnia 27 kwietnia

V Niedziela Wielkiego Postu. Homilia dla dzieci V Niedziela Wielkiego Postu. Homilia dla młodzieży V Niedziela Wielkiego Postu. Homilia dla dorosłych Niedziela Palmowa Męki Pańskiej. Homilia dla dzieci Niedziela Palmowa Męki Pańskiej. Homilia dla młodzieży Niedziela Palmowa Męki Pańskiej. Homilia dla dorosłych Niedziela Wielkanocna Zmartwychwstania Pańskiego. Homilia dla dzieci Niedziela Wielkanocna Zmartwychwstania Pańskiego. Homilia dla młodzieży Niedziela Wielkanocna Zmartwychwstania Pańskiego. Homilia dla dorosłych II Niedziela Wielkanocna. Święto Miłosierdzia Bożego. Homilia dla dzieci II Niedziela Wielkanocna. Święto Miłosierdzia Bożego. Homilia dla młodzieży II Niedziela Wielkanocna. Święto Miłosierdzia Bożego. Homilia dla dorosłych

Homilie na dni powszednie 1 kwietnia 2 kwietnia 3 kwietnia 4 kwietnia 5 kwietnia 7 kwietnia 8 kwietnia 9 kwietnia 10 kwietnia 11 kwietnia 12 kwietnia 14 kwietnia 15 kwietnia 16 kwietnia 17 kwietnia 18 kwietnia 22 kwietnia 23 kwietnia 24 kwietnia 25 kwietnia 26 kwietnia 30 kwietnia

Dzień powszedni Dzień powszedni. Wspomnienie św. Franciszka z Pauli, pustelnika Dzień powszedni Dzień powszedni. Wspomnienie św. Izydora, biskupa i doktora Dzień powszedni. Wspomnienie św. Wincentego Ferreriusza, prezbitera Dzień powszedni. Wspomnienie św. Jana Chrzciciela de la Salle, prezbitera Dzień powszedni Dzień powszedni Dzień powszedni Dzień powszedni Dzień powszedni Poniedziałek Wielkiego Tygodnia Wtorek Wielkiego Tygodnia Środa Wielkiego Tygodnia Czwartek Wielkiego Tygodnia Wielki Piątek Męki Pańskiej Wtorek w oktawie Wielkanocy Środa w oktawie Wielkanocy Czwartek w oktawie Wielkanocy Piątek w oktawie Wielkanocy Sobota w oktawie Wielkanocy Dzień powszedni. Wspomnienie św. Piusa V, papieża

Homilie na święta i uroczystości 19 kwietnia 21 kwietnia 28 kwietnia 29 kwietnia

Wielka Sobota. Wigilia Paschalna w Wielką Noc Poniedziałek w oktawie Wielkanocy Święto św. Wojciecha, Biskupa i Męczennika, Patrona Polski Święto św. Katarzyny Sieneńskiej, dziewicy i doktora Kościoła, patronki Europy

Materiały duszpasterskie

Homilia chrzcielna. „Jesteś królem” Homilia pogrzebowa. Dobro idzie cicho Homilia ślubna. Jak przezwyciężyć lęk przed ślubowaniem miłości


Homilie na niedziele Rok A Wielki Post Okres Zmartwychwstania Pańskiego

Homilie na każdy dzień Verbum Domini

Nr 29 • kwiecień 2014


Rok A V Niedziela Wielkiego Postu Ez 37,12–14; Rz 8,8–11; J 11,1–45 Homilia dla dzieci ks. Janusz Stańczuk

Wrażliwość Wysłuchaliśmy dzisiaj jednej z najpiękniejszych Ewangelii. Pan Jezus udowodnił, że wszelkie stworzenie musi być posłuszne Jego głosowi, nawet śmierć. Nikt z nas nie posiada takiej władzy, możemy tylko z wiarą oczekiwać na owoce tego zwycięstwa w naszym życiu. Ale w tej Ewangelii widać także cudowną, ludzką stronę natury Pana Jezusa. I w tej kwestii możemy, nawet musimy brać przykład z Jego postępowania. Dzisiaj zwróćmy szczególną uwagę na pewną piękną cechę. Aby jednak ożywić nasze umysły i wzmocnić pamięć, zróbmy na początku małą prezentację. Potrzebna mi grupa dziesięciu osób. Każdy z was otrzyma jedną literą. Stańcie teraz w takiej kolejności, aby zbudować z nich słowo – hasło dzisiejszego rozważania. (Kartki należy przygotować przed mszą i rozdać dzieciom w przypadkowej kolejności. W  razie kłopotów z  ułożeniem słowa należy poprosić dorosłą osobę o pomoc. Litery ukażą hasło „WRAŻLIWOŚĆ”.) Wspaniale, hasło już mamy. Spróbujmy teraz odpowiedzieć sobie na pytanie, co oznacza słowo „wrażliwość”? (wypowiedzi dzieci). Mamy różne definicje. Ktoś może być wrażliwy na światło albo na głośną muzykę. Ale najważniejsza jest wrażliwość wewnętrzna. Kiedy widzimy czyjeś nieszczęście, staramy się być wrażliwi. Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii pokazuje przykłady wrażliwości. Najpierw martwił się o swojego przyjaciela Łazarza. Rozmawiał o nim ze swoimi uczniami. Ta rozmowa jest troszkę skomplikowana, ale można powiedzieć, że Jezus głęboko przeżywa chorobę swojego przyjaciela. Decyduje się pójść do jego domu, chociaż uczniowie są tym zdziwieni, a nawet odradzają taką wyprawę. Przecież niedawno w  tamtych stronach chciano zabić Pana Jezusa. Potem widzimy Jezusa w spokojnej, serdecznej rozmowie z Martą, siostrą zmarłego łazarza. Jezus przynosi jej słowa wielkiego pocieszenia. Potem ewangelista wspomina o łzach Pana Jezusa. Zapłakał na widok grobu przyjaciela! Te wszystkie 6 kwietnia

V Niedziela Wielkiego Postu

Homilia dla dzieci

7


elementy świadczą, jak bardzo Jezus był przejęty losem bliskiego mu człowieka i jak wspaniale potrafił się zachować. To właśnie jest wrażliwość: zrozumieć ból innych ludzi i zachować się odpowiednio do sytuacji. Spróbujmy jeszcze pomyśleć w głęboki i poważny sposób: jakie sytuacje są dla ludzi najtrudniejsze? Kiedy najczęściej widać na ich twarzach smutek, łzy, trwogę? (wypowiedzi dzieci). Myślę, że najmocniej przeżywamy czyjąś śmierć. Dlatego w obliczu śmierci musimy być najbardziej wrażliwi. Czasem ktoś z naszych znajomych traci babcię, kuzyna, kogoś dobrze znanego. Co możemy zrobić w  takich chwilach? Dzisiejsza Ewangelia trochę nam podpowiada: trzeba zainteresować się losem naszych znajomych, zapytać, zaproponować pomoc, czasem odwiedzić. Ważna jest pamięć, jeszcze ważniejsza modlitwa. A już nie daj Boże, żeby w trudnych dla kogoś chwilach robić jakieś dowcipy albo ironicznie się uśmiechać – choćby był to najmniej lubiany kolega czy koleżanka w klasie. Wrażliwość trzeba zachować także w innych, mniej bolesnych, ale także trudnych sytuacjach. Może komuś zginęło ulubione zwierzę? Może ktoś jest chory? Może w domu są jakieś awantury? Dla małego, dziecięcego serca to są wielkie, potężne kłopoty. W tym czasie bardziej niż kiedykolwiek indziej potrzebna jest wrażliwość i życzliwość. Innym rodzajem kłopotów są kłopoty z sobą samym, ze swoją własną osobą. Niektórzy ludzie boleśnie przeżywają niepowodzenia w nauce, brak sukcesów sportowych, jakieś nieszczęśliwe przyjaźnie czy miłości. Niektórzy wstydzą się jakiejś wady, ubóstwa, pochodzenia, chociaż nie są niczemu winni. W wielu takich sytuacjach trzeba zachować wrażliwość i  nie dotykać bolesnych miejsc bez potrzeby. Czasem trzeba coś poruszyć, ale nie w celu wyśmiania czy „poznęcania” się nad drugą osobą, ale w celu dodania komuś otuchy, odwagi. Tak właśnie postępował Pan Jezus. W naszym sercu niech długo pozostanie to jedno z najpiękniejszych słów – „wrażliwość”. A Jezus niech pozwoli nam wypowiadać to słowo całym naszym życiem, całym naszym postępowaniem wobec innych ludzi. ™™ Czy umiesz rozpoznać, że ktoś w twoim domu lub w klasie ma jakiś szczególnie smutny dzień? ™™ Czy potrafisz powtórzyć główny temat rozmowy Jezusa z Martą, siostrą Łazarza? 8

6 kwietnia

V Niedziela Wielkiego Postu

Homilia dla dzieci


Rok A V Niedziela Wielkiego Postu Ez 37,12–14; Rz 8,8–11; J 11,1–45 Homilia dla młodzieży ks. Łukasz Tkaczyk

Życie na ziemi jest Wielkim Postem W najnowszej Adhortacji Apostolskiej papieża Franciszka możemy przeczytać słuszny wniosek, że ewangelizacyjna misja Kościoła często nie przynosi rezultatu, ponieważ wielu chrześcijanom brakuje radości Zmartwychwstania. Ojciec Święty pisze, że niektórzy widzą w  chrześcijaństwie tylko Wielki Post, który trwa i nie kończy się Zmartwychwstaniem. Drogi Młody Przyjacielu, zadam Ci pytanie: czy przeżywasz ten post, mając na uwadze, że to, co najważniejsze, to nie umartwienie, ból, łzy, zmaganie się z  postanowieniami, Droga Krzyżowa, rekolekcje wielkopostne, ale sam finisz – Zmartwychwstanie Chrystusa? Dziś przypomina nam o tym Liturgia Słowa. Pierwsze czytanie to fragment bardzo znanego proroctwa z Księgi Ezechiela. Bóg, przez usta proroka, daje swojemu ludowi obietnicę nieprawdopodobną: „Oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów (…). Udzielę wam Mego ducha po to, byście ożyli (…)”. Jezus, w dzisiejszej Ewangelii, potwierdza prawdziwość tej obietnicy. Obietnicy, która oczywiście odnosi się do końca czasów, ale która już w sposób uprzedzający uwiarygadnia On – Syn Boży, pokazując, że ma władzę nad śmiercią. Właśnie ta władza jest elementem pierwszoplanowym dzisiejszych czytań. Zwróćmy uwagę, że w szczegółowym opisie wskrzeszenia Łazarza w Ewangelii św. Jana widzimy cały plan fabuły tej cudownej historii. Jezus otrzymuje informację o chorobie Łazarza. Zwleka z udaniem się do niego. Wypowiada jakieś tajemniczo brzmiące zdania: „Ta choroba nie zmierza ku śmierci”. I kiedy Łazarz umiera, Jezus wciąż czeka. Dopiero po czterech dniach dociera do grobu Łazarza, po drodze cały czas dając do zrozumienia otaczającym go ludziom, przez swoje dwuznaczne zdania, przez swoje zachowanie, że ma On moc wskrzesić go z martwych. Jezus robi to tak, jakby próbował wiarę Marty, Marii – sióstr Łazarza, a także towarzyszących Mu Apostołów i tłumu. I kiedy okazuje się, że ta wiara w Jego zbawczą moc, rzeczywiście znajduje się 10

6 kwietnia

V Niedziela Wielkiego Postu

Homilia dla młodzieży


w sercach niektórych ludzi – Jezus działa. Wskrzesza Łazarza w czwarty dzień po jego śmierci. Żeby nie było wątpliwości, że to Jego cudowna moc. Żeby nikt nie mówił o letargu, który mógł się zdarzyć na krótko po domniemanej śmierci. Jezus naprawdę go przywraca do życia. Zbliżają się święta Zmartwychwstania Pańskiego, a  liturgia dzisiejszej niedzieli przypomina nam o tym, że celem, kresem, spełnieniem każdego z nas jest także Zmartwychwstanie. Przed kilkoma miesiącami w Hiszpanii opublikowano kuriozalne wyniki pewnej ankiety, przeprowadzonej na pewnej grupie badawczej ludzi, którzy co niedzielę chodzą do Kościoła. Okazało się, że niecała połowa wierzy w autentyczność zmartwychwstania Jezusa, a mniej niż trzydzieści procent wierzy w zmartwychwstanie ludzi na końcu czasów. Przytaczam te tragiczne dane nieprzypadkowo. Chciałbym, Kochani, aby każdy z was zastanowił się, jak jest z moją wiarą w zmartwychwstanie. Czy nie traktuję tego jako jakiejś legendy? Nie jest to pytanie, na które łatwo jest odpowiedzieć. Żeby jednak nie pozostawać w  sferze abstrakcji i  pomedytować trochę, to zadam Ci, Droga Siostro i  Drogi Bracie, inne pytania: Czy kiedy ostatnio usłyszałeś, że niespodziewanie umarł Ci ktoś bliski, albo że przedwcześnie, według naszego osądu, zginął jakiś człowiek, to czy pomyślałeś, że Bóg jest niesprawiedliwy, czy może pomyślałeś, że jest łaskawy, bo ten Twój bliski już cieszy się ze zmartwychwstania? Albo inne pytanie: Czy w  swoim życiu kierujesz się zabezpieczeniem swojego bytu i realizowaniem swojego życiowego scenariusza, czy masz w świadomości, że życie na ziemi jest tylko przedsionkiem, jest bramą, ale nie jest spełnieniem? Odwołując się do początku homilii, można by w tym miejscu pokusić się o inną metaforę: życie na ziemi jest Wielkim Postem, który nie kończy się Wielkim Piątkiem! Wielki Post ma swój triumf! Życzę Wam, Kochani, aby ta prawda docierała do głębi naszych serc. Jezus Chrystus zwyciężył śmierć! ™™ Czy traktuję poważnie obietnicę Boga, jaką otrzymałem na chrzcie, a o której przypomina mi dziś Prorok Ezechiel? ™™ Czy ja rzeczywiście swoim życiem pokazuję, że jest coś więcej, że śmierć nie jest kresem i że istnieje Ktoś, kto ma nad nią miażdżącą wprost władzę? 6 kwietnia

V Niedziela Wielkiego Postu

Homilia dla młodzieży

11


Rok A V Niedziela Wielkiego Postu Ez 37,12–14; Rz 8,8–11; J 11,1–45 Homilia dla dorosłych ks. Marian Kowalczyk SAC

Wskrzeszenie Łazarza zapowiedzią zmartwychwstania Dzisiejsza, piąta już niedziela Wielkiego Postu, zbliża nas do paschalnej tajemnicy Chrystusa. Dlatego w czytaniach liturgicznych słyszymy o życiu i śmierci, która jest dla każdego człowieka nieunikniona. Jednak zbliżająca się nieuchronnie godzina śmierci może być przez nas przeżywana w  płynącym z  wiary w  życie wieczne pokoju ducha, ale może też być makabrycznym przeżyciem końca naszych dni w  oczekiwaniu na ostateczne pogrążenie w niebycie. W pierwszym czytaniu dzisiejszej niedzieli słyszymy o porozrzucanych szkieletach ludzkich, które dzięki działaniu ducha Bożego na nowo oblekają się w  ciało, wstępuje w  nie nowe życie. Jawi się tu zapowiedź zmartwychwstania ciał, to znaczy zapowiedź otwarcia naszych grobów i  przywołania na nowo do życia wszystkich, którzy od nas odeszli. Zmartwychwstanie nakreślone przez proroka Ezechiela jest swoistą przypowieścią, ukazującą z pełnym przekonaniem powrót do życia na wzór powrotu Izraela z „grobu” niewoli babilońskiej. Izraelici byli pewni, że przyjdzie czas, kiedy Bóg – jako Pierwszy i Ostatni (Alfa i Omega) – zainauguruje nowe Królestwo Boże. Od tej nowej zbawczej interwencji Boga, stanowiącej punkt zwrotny w  historii narodu, zaczęto wyróżniać dwie krańcowo różne epoki: dawną (grzechu i kary) i nową (pełnego zbawienia i świętości życia). W Liście do Rzymian św. Paweł Apostoł przedstawia wizję Ezechiela jako inną śmierć i inne życie – chodzi o śmierć dla grzechu i życie w łasce Bożej. Apostoł narodów ma na uwadze wielkie zmartwychwstanie, dokonujące się w sakramencie chrztu św., dzięki któremu miejsce grzesznej słabości człowieka zajmuje wyzwalająca wieczność w pokoju bez granic. 6 kwietnia

V Niedziela Wielkiego Postu

Homilia dla dorosłych

13


Zgodnie z usłyszanym fragmentem Listu do Rzymian, dzięki chrzcielnemu obmyciu człowiek stary odchodzi, a w mocy Chrystusa zmartwychwstałego zaczyna się nowe stworzenie. Punktem kulminacyjnym dzisiejszej liturgii słowa jest opis wskrzeszenia Łazarza, brata Marii i Marty z Betanii. Betania, która była miejscem wielu radosnych spotkań Jezusa ze swymi przyjaciółmi, staje się dzisiaj miejscem płaczu Zbawiciela świata po śmierci Łazarza. Jest to śmierć fizyczna, będąca oznaką ograniczeń stworzenia obarczonego zmazą grzechu pierworodnego. Łączy ona w sobie „śmierci” wszystkich ludzi bez wyjątku, nie wyłączając śmierci grzechu, samotności, nędzy, czy bezdusznej przemocy. Śmiercią tak rozumianą są nacechowane niemalże wszystkie strony Biblii, począwszy od Księgi Rodzaju do opisu śmierci najbardziej wstrząsającej – śmierci Syna Bożego na wzgórzu zwanym „Miejscem Czaszki”. Właśnie na tym miejscu zmagania między życiem a śmiercią doczekały się szczęśliwego finału: „Zwycięstwo pochłonęło śmierć!”. Przytaczając te słowa, warto powtórzyć rozpaczliwe zawołanie Marty z  dzisiejszej Ewangelii: „Panie gdybyś tu był, mój brat by nie umarł” (J 11,21). Wyraża się w nim pragnienie, aby w każdej ludzkiej śmierci zrealizowało się to, co zapowiedział Chrystus przy grobie Łazarza: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie na wieki. Wierzysz w to?” (J 11,25–26). Już wkrótce będziemy przeżywać śmierć Chrystusa oraz Jego powstanie z martwych i na nowo uświadomimy sobie, że „Jezus powstawszy z martwych już więcej nie umiera, śmierć nad Nim nie ma już władzy” (Rz 6,9). Łazarz tymczasem powrócił do życia, jakie prowadził wcześniej i swego czasu znowu umarł. Jezus wstąpił na niebiosa, Łazarz zaś pozostał na tym świecie. Wskrzeszenie Łazarza było więc czymś doraźnym, doczesnym, zaś zmartwychwstanie Jezusa na trwałe wzbudziło w nas nadzieję życia wiecznego w domu Ojca i zapewnia nas, że śmierć nie ma ostatniego słowa, bo w  końcu zatryumfuje Życie, które się nie kończy! I jeszcze jedno: Zmartwychwstały Pan już teraz chce żyć w naszych sercach i pragnie, abyśmy podczas każdej Mszy św., przyjmując komunię św., mogli kosztować radości życia wiecznego. ™™ Czym jest dla mnie śmierć? ™™ Czy wierzę w zmartwychwstanie ciała? 14

6 kwietnia

V Niedziela Wielkiego Postu

Homilia dla dorosłych


Rok A Niedziela Palmowa Męki Pańskiej Iz 50,4–7; Flp 2,6–11; Mt 26,14–27. 66 Homilia dla dzieci s. Urszula Kłusek SAC

O Janku, który chciał zrozumieć Pana Jezusa Znam niektóre dziecięce marzenia. Bartek, który urodził się i  mieszka w  górach, marzy o  tym, żeby kiedyś zdobywać medale olimpijskie, jak Kamil Stoch. Martynka, która uczy się w pierwszej klasie szkoły podstawowej, marzy o tym, że kiedyś zostanie znaną na całym świecie projektantką mody. Kamila, która pięknie gra na pianinie, marzy, że kiedyś weźmie udział w Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym im. Fryderyka Chopina. Staś marzy o tym, że gdy dorośnie, zostanie strażakiem i będzie ratował ludzi, a  Zuzia, podobnie jak jej tato, chce być lekarzem. Znam jeszcze Janka. Janek miał jedno z najbardziej niezwykłych marzeń, o których słyszałem od dzieci. Janek marzył o tym, żeby poznać Pana Jezusa. Poznać Go tak, jak poznali Go Apostołowie. Marzył i martwił się, że jego marzenie nigdy się nie spełni, bo przecież Pan Jezus nie będzie jeszcze raz chodził po ziemi i nie będzie na nowo szukać dwunastu Apostołów. Na szczęście Janek powiedział mi o swoim marzeniu i kłopocie jednocześnie. Ja porozmawiałem o tym z jego rodzicami i razem ustaliliśmy, jak pomóc Jankowi. Na urodziny rodzice kupili Jankowi Biblię, a ja powiedziałem mu, jak ją ma czytać, żeby mógł poznać Pana Jezusa, tak jak poznawali Go Apostołowie. Janek był bardzo pracowitym i pilnym dzieckiem, więc zabrał się za czytanie Biblii bardzo poważnie i  systematycznie. Zanim zaczynał czytanie, modlił się do Ducha Świętego i  prosił, żeby Duch Święty pomógł mu zrozumieć, co czyta. Potem czytał wybrany fragment i  próbował sobie wyobrazić wszystko, co czytał. Mówił mi, że nawet w  wyobraźni rozmawiał z  Panem Jezusem i  Jego uczniami. Z  dnia na dzień, Janek był coraz bardziej zachwycony lekturą Biblii. Wiedziałem, że Pan Jezus naprawdę pozwala mu się poznać, przez czytanie i rozważanie Ewangelii, ale nie wiedziałem, jak wielkie jest to poznanie, aż do dnia, w którym Janek opowiedział mi, co zrozumiał i o czym rozmawiał 16

13 kwietnia

Niedziela Palmowa Męki Pańskiej

Homilia dla dzieci


z Panem Jezusem, gdy czytał Ewangelię o Męce Pana Jezusa. Tę samą Ewangelię, którą my dziś słyszeliśmy przed chwilą. Gdy Janek mówił mi o Męce Pana Jezusa, opowiadał o tym, czego bezpośrednio nie ma w Ewangelii, ale z Ewangelii wynika. Janek mówił, że gdy Pan Jezus wjeżdżał na osiołku do Jerozolimy, a ludzie uroczyście witali Go jako Króla, On wiedział, że za kilka dni, ci sami ludzie będą krzyczeć pod pałacem Piłata, że ma on Pana Jezusa skazać na śmierć przez Ukrzyżowanie. Janek wiedział, że ludzie zachowali się tak dlatego, że Pana Jezusa nie poznali naprawdę. Mieli o Panu Jezusie swoje myśli i wyobrażenia. Spodziewali się, że Pan Jezus ich wyzwoli z  niewoli, że stanie na czele ludzi i będzie walczył z wrogiem, że wszystkim da chleba za darmo i że w Jego królestwie, które na ziemi trwać będzie wiecznie, nikt nie będzie smutny, chory i głodny. Janek, poznając opowiadanie o Męce Jezusa, widział nie tylko to, co działo się z  Panem Jezusem na zewnątrz, ale widział też to, co działo się w Jego sercu. Janek widział, że Pan Jezus w czasie wjazdu do Jerozolimy i potem w czasie swojej Męki był bardzo samotny. Ludzie, a nawet Jego Apostołowie, Go nie rozumieli. W ogrodzie oliwnym, gdy Pan Jezus modlił się przed swoją Męką i  nawet prosił Apostołów, żeby modlili się z Nim, oni… spali. Pan Jezus przychodził i budził ich, ale oni zasypiali na nowo. Janek bardzo się przejął tą samotnością Pana Jezusa. Wiedział, że w Wielki Czwartek, po Mszy św. Wieczerzy Pańskiej, będziemy wspominać tę noc, w czasie której Jezus modlił się w Ogrójcu. Poprosił rodziców, a oni obiecali mu, że wtedy przyjdą do kościoła i przez całą godzinę będą modlić się, żeby teraz Pan Jezus nie był samotny. Każdy tak jak Janek może poznawać Pana Jezusa. Wystarczy, że zacznie codziennie czytać Ewangelię i  modlić się, żeby Duch Święty pozwolił wam przez to poznać Pana Jezusa. Mogą wam w tym pomóc rodzice, jeśli ich o to poprosicie. A za rok w Niedzielę Palmową może będę mógł opowiedzieć o waszym poznaniu tajemnic Pana Jezusa? ™™ Czy chcesz poznać Pana Jezusa? ™™ Jak często czytasz Pismo Święte w domu? 13 kwietnia

Niedziela Palmowa Męki Pańskiej

Homilia dla dzieci

17


Rok A Niedziela Palmowa Męki Pańskiej Iz 50,4–7; Flp 2,6–11; Mt 26,14–27. 66 Homilia dla młodzieży ks. Zenon Hanas

Współczucie i nadzieja Opis jest stary, niezmienny od stuleci, czcigodny… Napisany prostym językiem. Nie ma w nim wyszukanych poetyckich opisów. Nie ma nadmiernych emocji. Autor nie wchodzi w analizę psychologiczną uczestników, nie bada ich motywacji i przeżyć. Opis wspólnej wieczerzy. Jezus bierze chleb i wypowiada proste słowa: „To jest Ciało moje, które za was będzie wydane”. Potem bierze kielich z winem. I znów zapisane są zwyczajne słowa: „To jest krew moja, która za was będzie przelana”. Potem jest pocałunek Judasza, aresztowanie, pośpieszny proces, krwawa egzekucja… Drodzy bracia i  siostry, znamy dobrze ten tekst, oryginalnie napisany w ludowym języku greckim. Cztery wersje tej samej opowieści, która co roku w czasie Niedzieli Palmowej i w Wielki Piątek zapada po raz kolejny w nasze serca. Tekst, który przekładali na język obrazów i rzeźb najgenialniejsi artyści. Tekst, który stał się kanwą dla muzyki najwspanialszych kompozytorów. Są to słowa, które stały się fundamentem naszej wiary, naszej tożsamości, naszej wspólnoty. Co sprawia, że powracamy do tej opowieści i czujemy, że dotyka ona naszych serc? Co sprawia, że zamieniamy się w  słuch i  w  głębinach naszego ducha rodzi się współczucie, a jednocześnie cicha nadzieja? Opowieść o Męce Jezusa z Nazaretu porusza się wokół dwóch spraw, które są nerwem życia dla każdego z  nas. Chodzi o miłość i o cierpienie. Te dwa życiowe doświadczenia są uniwersalne i nie ma ludzkiej egzystencji, która mogłaby przejść obojętnie obok tajemnicy miłości i cierpienia. Pierwszym człowiekiem, który to zrozumiał w ewangelicznej opowieści, nie był żaden z uczniów Jezusa, ale rzymski setnik, pogański oficer, który widział, jak konał Jezus. Musiało być w  tym umieraniu Jezusa coś 13 kwietnia

Niedziela Palmowa Męki Pańskiej

Homilia dla młodzieży

19


niezwykłego. Nie była to jedna z wielu agonii i egzekucji, których świadkiem był rzymski żołnierz. Na Kalwarii stało się coś, co sprawiło, że wyznał on: „Zaprawdę, On był Synem Bożym”. To wyznanie jest zdumiewające! Co widział setnik? Co poruszyło jego serce, by zobaczyć w konającym Jezusie Bożego Syna? Było to połączenie cierpienia i miłości. Umieranie Jezusa w oczach setnika było inne: stało się objawieniem miłości gotowej na wszystko. Umieranie z  miłości dla drugiego człowieka jest Boską sprawą. Dlaczego Bóg pozwolił się przybić do krzyża? Patrząc na Jezusa, moglibyśmy odpowiedzieć: aby być razem ze mną i aby być tak jak ja. Uczynił to po to, abym ja mógł być z Nim i bym był tak jak On. Bóg cierpiący i wiszący na krzyżu z miłości do człowieka jest obrazem, który poruszył serce setnika. Jest to prawda, która do dziś jest siłą ewangelicznej wiary. Ukazuje nieskończona miłość Boga do każdego człowieka. Miłość niesie ze sobą wiele zobowiązań. Jednak najistotniejszym impulsem miłości jest pragnienie, aby być u boku ukochanej osoby. Matka, która czuwa przy łóżku chorego dziecka, będzie zawsze uosobieniem tej miłości. Jest to macierzyńska miłość, która chciałaby wręcz na siebie wziąć cierpienie i ból dziecka, aby mogło wyzdrowieć. Bóg jest jak kochająca matka. Wkracza w ciemności cierpienia i śmierci, ponieważ tą drogą przechodzą wszystkie Jego dzieci. Bóg wkracza jednak w tę tajemniczą krainę lęku i cierpienia, aby nam otworzyć drogę do wiecznego życia. Agonia Jezusa na krzyżu jest najwyższym aktem Bożej miłości, która nie chce opuścić człowieka w żadnym momencie życia, a szczególnie w tym najtrudniejszym. Synowi Bożemu nie wystarczyło zniżyć się i umyć człowiekowi nogi. Przeszedł ziemską drogę człowieka aż do samego końca, scalając nierozdzielnie tajemnicę cierpienia i  miłości. Krzyk cierpienia staje się jednocześnie wyznaniem miłości. Bóg, Jezus Chrystus na krzyżu, krwawi i szepce „Kocham Ciebie, człowieku”. Drodzy bracia i siostry, dziś mamy kolejną możliwość, aby jak setnik zobaczyć tę prawdę i na nią odpowiedzieć. ™™ Co sprawia, że opowieść o męce Jezusa dotyka mojego serca? ™™ Co sprawia, że zamieniam się w  słuch i  w  głębinach mojego ducha rodzi się współczucie, a jednocześnie cicha nadzieja? 20

13 kwietnia

Niedziela Palmowa Męki Pańskiej

Homilia dla młodzieży


Rok A Niedziela Palmowa Męki Pańskiej Iz 50,4–7; Flp 2,6–11; Mt 26,14–27. 66 Homilia dla dorosłych ks. Andrzej Rojewski

Krzyż i Eucharystia Dzisiejszą niedzielą rozpoczynamy obchód tajemnicy zbawienia dokonanego przez mękę, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa. Wspominamy Jego tryumfalny wjazd do Jerozolimy i nie tylko naśladujemy, w pewien sposób, mieszkańców Świętego Miasta, którzy płaszcze i  gałązki palm rzucali na drogę, którą przejeżdżał Jezus, ale przede wszystkim deklarujemy, że nasze dzisiejsze życie i naszą przyszłość składamy u stóp Boga życia. Czynimy to z wiarą, że to, co Bogu oddajemy, będzie nam zwrócone w nadmiarze. Uroczystą procesją, śpiewem i zewnętrznymi gestami, witamy Zbawiciela, Króla łagodności i  pokoju, którego nic od nas nie dzieli: ani bogactwo, ani żadne dystynkcje stwarzające dystans i  przedziały. Jezus przychodzi „w imię Pańskie”; przychodzi, aby zbawić świat przez krzyż i mękę swoją. Tak nas uczy Ewangelia świętego Mateusza, który opis uroczystego wjazdu do Jerozolimy poprzedza zapowiedzią Męki Chrystusa. Czytamy w niej: „Mając się udać do Jerozolimy, Jezus wziął osobno Dwunastu i w drodze rzekł do nich: »Oto idziemy do Jerozolimy: tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Ci skażą Go na śmierć i wydadzą poganom na wyszydzenie, ubiczowanie i  ukrzyżowanie; a  trzeciego dnia zmartwychwstanie«” (Mt 20,17–19). „Mój czas jest bliski” (Mt 26,18). Jezus doskonale wie, że przed Paschą spożyje z uczniami ostatnią wieczerzę i już nie będzie pił z „owocu winnego krzewu” aż do dnia, kiedy pić będzie z nimi nowy, w królestwie Ojca (por. Mt 26,29). Podczas tej wieczerzy Jezus daje siebie uczniom pod postaciami chleba i wina, staje się Ofiarą Nowego Przymierza, która będzie trwać aż do dnia, w którym Bóg otrze z oczu ludzi „wszelką łzę, a śmierci już odtąd nie będzie. Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu już odtąd nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły” (Ap 21,4). Jezus staje się Ofiarą za grzechy świata, 22

13 kwietnia

Niedziela Palmowa Męki Pańskiej

Homilia dla dorosłych


przebaczeniem ofiarowanym wszystkim. Dobrze wie, że wszyscy ludzie są grzesznikami, że niekiedy opuszczą Go w krótkim czasie po przyjęciu pierwszej Komunii, że wspólnota Kościoła będzie się składać z niewiernych uczniów. Zresztą tak dzieje się od samego początku: Judasz Go wyda, uczniowie się rozpierzchną, Piotr zdradzi, a witający Go owacyjnie tłum, wkrótce zakrzyknie: „Na krzyż z Nim!” (Mt 27,22). Szansą dla tych wszystkich stanie się Uczta ofiarna złożona „na odpuszczenie grzechów”. Zło zawsze będzie istnieć na świecie, aż do jego ostatniego dnia. Zawsze więc będzie potrzebna Ofiara „na odpuszczenie grzechów”. Stając wobec takiej sytuacji, Jezus myśli o przyszłości. Cóż znaczy Judasz, Annasz i  Kajfasz czy Piłat, czy wreszcie domagający się Jego śmierci Sanhedryn? Najważniejsze, że On daje światu siebie: swoje ciało i swoją krew, która będzie świat obmywać z wszelkich nieprawości. Tymczasem jednak, w drodze, którą On tą Wieczerzą rozpoczyna, nic nie będzie Mu oszczędzone. Nic, co trudne i straszne: ani opuszczenie przez ludzi, ani strach, ani rozdzierający ból, ponieważ przez to wszystko przechodzą ludzie. Bardzo znamienny jest fakt, że Pismo święte nie podaje łatwych rozwiązań tych trudnych dla człowieka problemów. Dlatego m.in. Pismo święte nie mówi o „pięknej śmierci”. Jest ona dramatem kończącym życie ludzkie. Więc również śmierć Chrystusa nie zawiera w sobie nic pięknego. Wystarczy wspomnieć Jego wołanie na krzyżu: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił!” (Mt 27,46). Od tego momentu, my także mamy prawo tak wołać w chwilach bólu nie do zniesienia i zbliżającej się śmierci. Pamiętajmy jednak, że te słowa Jezusa są fragmentem Psalmu 22, który kończy się słowami: „A dusza moja żyć będzie dla Niego/potomstwo moje Jemu będzie służyć/przyszłym pokoleniom o  Panu opowie/I sprawiedliwość Jego ogłoszą ludowi, który się narodzi: Pan to uczynił” (w.30–32). Niech i nasze wołanie kończy się nadzieją, która zawieść nie może. Chrystus zwyciężył śmierć, a my mamy udział w Jego zwycięstwie. Dzisiaj w tej Eucharystii „głosimy śmierć Twoją, Panie, wyznajemy Twoje zmartwychwstanie i  oczekujemy Twego przyjścia w chwale”. ™™ Czy wierzę, że Jezus jest moim Zbawicielem? ™™ Czy czerpię z tego nadzieję, że i mnie wskrzesi do życia? 13 kwietnia

Niedziela Palmowa Męki Pańskiej

Homilia dla dorosłych

23


Rok A Niedziela Wielkanocna Zmartwychwstania Pańskiego Dz 10,34a.37–43; Kol 3,1–4; J 20,1–9; (Łk 24,13–35) Homilia dla dzieci ks. Janusz Stańczuk

Droga ocalenia Wielkanoc to największe, najwspanialsze święto chrześcijańskie. W tym dniu, a właściwie tej nocy, dokonało się największe wydarzenie w dziejach wszechświata – człowiek odzyskał swoje utracone życie wieczne. W  Ewangelii czytamy dziś opis z  przed dwóch tysięcy lat, opis zmartwychwstania. Nie ma tam żadnych zjawisk, które na ogół kojarzą się z  wielkimi świętami. Nie ma fajerwerków, wielkich widowisk, tłumów wiwatujących ludzi. Dlatego może trudno nam nieraz zrozumieć, jaka wspaniała rzecz stała się w noc zmartwychwstania. Sądzę, że pewna legenda może nam pobudzić wyobraźnię i  uświadomić, dlaczego zmartwychwstanie jest tak ważne dla ludzi. Dawno, bardzo dawno temu umarł pewien człowiek. To był dobry, uczciwy człowiek. Stanął przed wielką bramą, której pilnował ohydny potwór ze strasznymi zębami i ślepiami. Potwór otworzył bramę i jedną ze wstrętnych łap wskazał wejście. Potem zachrypiał upiornym głosem: „Właź do środka!”. Człowiek osłupiał: „Co tam jest?”. Potwór zarechotał: „Tam jest niebo. O ile zdołasz je znaleźć”. Wepchnął człowieka i  zatrzasnął wrota. W środku było zimno, ponuro, a blade światło ledwie wskazywało drogę. Co chwilę pojawiały się zakręty w  prawo, w  lewo, nowe tunele i  korytarze. Człowiek zorientował się, że jest w  ogromnym labiryncie. Wydawało się, że labirynt nie miał końca. Człowiek błąkał się z tysiąc lat i ciągle nie widział wyjścia. Od czasu do czasu spotykał jakąś osobę, ale ona także bezradnie wędrowała z  błędnym wzrokiem, bez nadziei na ratunek. Czuł głód, jakby nie jadł ze sto lat, ale nie było niczego do jedzenia. Czuł zimno, ale nie miał się czym okryć. Czuł senność, ale bał się położyć na zimnych kamieniach, po których pełzały węże i skorpiony. I tak mijał wiek za wiekiem. Aż nagle pewnego razu zauważył na ziemi małe, czerwone punkciki. Przyjrzał się bliżej. To były krople krwi. 20 kwietnia

Niedziela Wielkanocna Zmartwychwstania Pańskiego

Homilia dla dzieci

25


Poszedł za nimi. Szedł cały dzień, co chwilę skręcając w lewo i w prawo. Dotarł w końcu do bramy, przy której zobaczył dziwnego człowieka, całego zakrwawionego. Zbierali przy nim różni nieszczęśnicy, chyba także zaciekawieni drogą z kropelek krwi. Po chwili dziwny człowiek uderzył pięścią w bramę. Wrota się uchyliły. Za nimi – prawdziwy cud, a raczej prawdziwy raj! Las, łąka, rzeka, stoły pełne żywności, słońce i  anioły. Człowiek odsunął się z przejścia i zaprosił wszystkich do środka. Ostatni wszedł nasz znajomy. „A ty? Nie wejdziesz?” – zapytał zakrwawionego człowieka. „Jeszcze nie teraz – odparł przybysz. – Jeszcze mam coś do załatwienia”. Odwrócił się i zniknął w ciemnościach labiryntu*. Tyle legenda… Spróbujmy dopasować legendę do dzisiejszego święta. Człowiek, który umarł: to może być każdy człowiek na ziemi, każdy z nas. A potwór? (Wypowiedzi dzieci. W trakcie rozmowy należy szukać analogii do wydarzeń biblijnych. Potwór to diabeł, kłamca i wróg człowieka. Labirynt to wieczne potępienie bez możliwości wyzwolenia. Nieznany człowiek to Chrystus, który własną krwią wskazał drogę do nieba. Powrócił jeszcze na ziemię, do apostołów, by przekonać świat o zmartwychwstaniu). Czasem takie opowieści pozwalają nam lepiej wyobrazić sobie, co naprawdę dzieje się z naszym życiem, z naszym światem. Nie wiemy, co robił Chrystus po swojej śmierci na krzyżu. Starożytna tradycja Kościoła mówi, że poszedł walczyć o  dusze ludzi uwięzionych w  otchłani, pozbawionych światła nadziei na wieczne zbawienie. Ale jedno jest pewne – odniósł zwycięstwo! Powrócił żywy między ludzi, aby zapewnić swoich apostołów o  zwycięstwie. Dzięki temu dzisiaj wszyscy możemy oczekiwać zmartwychwstania, którego zadatek otrzymujemy w słowie Bożym i w Eucharystii. Słowo Boże przypomina o  męce, śmierci Chrystusa. Jest dla nas przewodnikiem przez labirynt ciemnych myśli. A Eucharystia to sam Jezus, który zamieszkuje w naszym sercu. W te świąteczne dni szczególnie gorliwie pamiętajmy o Biblii i o Komunii świętej. ™™ Czy ktoś – oprócz Chrystusa – potrafi pokonać śmierć, zmartwychwstać i dać życie człowiekowi? ™™ Czy masz pomysł, w jaki sposób świętować dziś w rodzinie, aby podkreślić wielkość tego wspaniałego dnia? *

26

por. J. Stańczuk, Światło w labiryncie.

20 kwietnia

Niedziela Wielkanocna Zmartwychwstania Pańskiego

Homilia dla dzieci


Rok A Niedziela Wielkanocna Zmartwychwstania Pańskiego Dz 10,34a.37–43; Kol 3,1–4; J 20,1–9; (Łk 24,13–35) Homilia dla młodzieży ks. Zenon Hanas

Tęsknota za życiem wiecznym Drodzy bracia i siostry, Bóg nie pozwolił, aby Jezus pozostał spętany więzami śmierci. Bóg nie pozwolił, aby Jego Syn pozostał na zawsze w grobowych ciemnościach. Bóg Ewangelii nigdy nie zaakceptuje, aby ciemność śmierci i unicestwienia zapanowała nad Jego dzieckiem. Bóg chce zawsze wyprowadzać z grobu. Nie tylko chce, ale – jak uczy nas historia Jezusa – ma moc, by to uczynić. Tymi słowami moglibyśmy ująć prawdę o zmartwychwstaniu. Ta prawda nie odnosi się jedynie do jakiegoś faktu z historii. Nie chodzi w niej tylko o wspominanie wielkanocnego poranka w Jerozolimie prawie dwa tysiące lat temu. Stwórcze i życiodajne działanie Boga nie jest jednorazowym błyskiem jak blask flesza. Bóg działa również tu i teraz. Bóg objawił swoją ogromną miłość i moc w Chrystusie umarłym i  zmartwychwstałym. Ale czyni On swoich wiernych zawsze nowymi. Chociażby byli w podeszłym wieku – jak pisze prorok Izajasz – „odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły; biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą” (Iz 40,31). W kościele Najświętszej Maryi Panny del Popolo w Rzymie, przy wejściu do nawy głównej znajduje się nagrobek siedemnastowiecznego architekta, który się nazywał Giovanni Battista Gisleni. Gisleni działał też na dworze polskich królów Zygmunta II Wazy i Władysława IV. Na nagrobku Gisleniego można zobaczyć dwie owalne płaskorzeźby. Na jednej przedstawiona jest gąsienica owinięta kokonem. A drugiej – wspaniały motyl, gotowy do lotu, z rozwiniętymi skrzydłami. W taki sposób artysta myślał o śmierci i zmartwychwstaniu. Nasze ziemskie życie, a szczególnie złożenie ciała do grobu przypomina postać gąsienicy. Ciasny, ciemny kokon wydaje się mrocznym więzieniem. Nicie kokonu można postrzegać jako więzy, które ograniczają ruchy gąsienicy. Wydaje się, że stan życia w  kokonie jest nadmiernym i  zbędnym ograniczaniem wolności 28

20 kwietnia

Niedziela Wielkanocna Zmartwychwstania Pańskiego

Homilia dla młodzieży


i  rozwoju. W  rzeczywistości jednak jest to czas dojrzewania, ukrytego wzrastania do pełni życia. Nie można zbyt wcześnie rozerwać kokonu. Wtedy gąsienica umrze i nigdy nie przekształci się w barwnego, swobodnie fruwającego w przestworzach motyla. Przychodzi bowiem czas metamorfozy, czas przemiany, czas wyzwolenia. Mała szara gąsienica staje się zwiewnym, kolorowym motylem. Ten symbol kokonu, w  którym rodzi się nowa forma życia, może nam pomóc w zrozumieniu prawdy o zmartwychwstaniu. W  przypadku Jezusa kokonem nie były tylko płótna, w które było owinięte Jego ubiczowane, przeorane gwoźdźmi i cierniami, ciało. Na symbol kokonu można spojrzeć znacznie szerzej. Jego życiowym kokonem były związane ręce i czerwony płaszcz narzucony Mu na ramiona jako kpina przez pluton egzekucyjny. Kokonem były straszliwe uderzenia bicza, które rozrywały Jego skórę, i wbite w belkę gwoździe, które unieruchomiły Jego ciało. Kokonem Jezusa było Jego otoczenie: byli w nim Jego przyjaciele i wrogowie, bogaci i biedni, żebrzący o pomoc i zazdrośni o władzę. Kokonem jest to wszystko, co w  naszym życiu nas krępuje, ogranicza, więzi. Kokonem może być to, co odczuwamy jako bolesne ograniczanie, ale co w ostateczności jest potrzebne dla naszego dojrzewania, wzrostu i „wykształcenia skrzydeł”, które sprawią, że będziemy mogli latać. Kokonem w pewnym sensie jest materialny świat, w który zostaliśmy zanurzeni. Wspaniały świat, a jednak z tęsknotą czekamy na jakieś wyzwolenie i wybawienie z niego. Czujemy bowiem, że jest to tylko przejściowy etap, a nasza dusza woła o wyrwanie się z tego „kokonu”. Dzisiejsza Uroczystość Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa przypomina nam, że jesteśmy stworzeni do życia w  nieskończonej skali. Jesteśmy wprawdzie zanurzeniu w kokon ziemskiego życia, ale wierzymy, że jest świat, które oko nie widziało, ani o którym ucho nie słyszało. Wspominając zmartwychwstanie Jezusa, rozpalamy w  sobie tęsknotę i  pragnienie tego świata. ™™ Czy wyrywam się z bolesnych ograniczeń, aby być bliżej Chrystusa? ™™ Czy wierzę, że Bóg chce dla mnie – jako swojego dziecka – życia wiecznego? 20 kwietnia

Niedziela Wielkanocna Zmartwychwstania Pańskiego

Homilia dla młodzieży

29


Rok A Niedziela Wielkanocna Zmartwychwstania Pańskiego Dz 10,34a.37–43; Kol 3,1–4; J 20,1–9; (Łk 24,13–35) Homilia dla dorosłych ks. Andrzej Rojewski

Mieć widzące oczy W średniowieczu, w wielu krajach Europy, m.in. w Polsce, był zwyczaj, że w poranek wielkanocnej niedzieli, na głos dzwonów wzywających na rezurekcję, ludzie wychodzili z domów i przemywali oczy wodą ze studni lub ze źródła bijącego w pobliżu. Ten gest był prośbą o oczy, które pozwoliłyby wyraźnie dostrzec to, co zmieniło się w ludzkim życiu dzięki zmartwychwstaniu Chrystusa. To bardzo ważne dla człowieka, by mieć „widzące oczy”, oczy wrażliwe na barwy i odcienie, na piękno życia i jego sedno, na kres i perspektywę życia, jaką kreśli przed człowiekiem zwycięstwo Chrystusa. Zawsze istnieli ludzie, którzy mogli powtórzyć za psalmistą: „Od smutku oko moje mgłą zachodzi” (Ps 8,6). To był m.in. przypadek Marii Magdaleny, której łzy uniemożliwiły rozpoznanie zmartwychwstałego Pana (J 20,11). Ewangelia mówi, że gdy „zobaczyła kamień odsunięty od grobu (…) pobiegła” zszokowana „do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus miłował, i rzekła do nich: »Zabrano Pana z grobu i nie wiemy gdzie Go położono«” (J 20,1–2). Ona jeszcze nie wierzy. Staje przed faktem otwartego, pustego grobu. Wysnuwa więc hipotezę: „Zabrano Pana”. Uwierzy, gdy ukaże się jej zmartwychwstały Chrystus, i  odezwie się do niej po imieniu (por. J 20,16). W podobnej sytuacji znaleźli się tegoż samego dnia dwaj uczniowie Jezusa będący w drodze z Jerozolimy do wsi zwanej Emaus. Do nich, podobnie jak do Marii Magdaleny, można odnieść słowa Ps 38,11: „Trzepoce się we mnie serce i  z  sił opadłem/i nawet gaśnie światło moich oczu”. Będąc w takim stanie ducha, nie mogli rozpoznać Jezusa idącego z nimi i wyjaśniającego im Pisma. Nie widzi się bowiem dobrze przez oczy zasnute łzami. „Moje oczy słabną w  nieszczęściu”, skarży się Psalmista 20 kwietnia

Niedziela Wielkanocna Zmartwychwstania Pańskiego

Homilia dla dorosłych

31


(Ps  88,10). I dopiero, gdy zasiedli przy stole, gdy Jezus „wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im (...) oczy im się otworzyły i  poznali Go” (Łk 24,30–31). Wrócili więc do Jerozolimy i  dali świadectwo wobec Jedenastu i innych zgromadzonych z nimi. Ci także oznajmili im: „Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi” (Łk 20,34). Lecz żaden ze znaków, które widział Piotr w pustym grobie, o niczym go nie przekonały. Przekonały jedynie Jana, który „Ujrzał i uwierzył” (J 20,8). To zdanie wskazuje, że widzialny znak nie jest w stanie „wzbudzić u kogoś wiary”. Trzeba przekroczyć „widzenie’, aby uwierzyć. Jezus jednak wkrótce się im ukazał. Było to „wieczorem, owego pierwszego dnia tygodnia, gdy drzwi domu, gdzie przebywali uczniowie, były zamknięte z  obawy przed Żydami” (J 20,19), a następnie w osiem dni później, gdy powiedział do Tomasza Apostoła: „Błogosławieni, którzy nie widzieli, a  uwierzyli” (J 20,29). Żeby uwierzyć w zmartwychwstanie Chrystusa potrzebne są oczy widzące nie światłem dziennym, czy najjaśniejszych jupiterów, lecz oczy widzące światłem wiary. Zadziwiająco mądrzy byli dawni ludzie, którzy w poranek wielkanocny, gdy dzwony kościołów zwiastowały zmartwychwstanie Chrystusa, przemywali oczy źródlaną wodą, prosząc w ten sposób o dar wiary. W tym obrzędzie nie gest był najważniejszy, lecz prostota i pokora ich serc. Ci ludzie byli realistami, gdyż kierowali się przeświadczeniem, że życiu człowieka na ziemi towarzyszy tajemnica. Aby ją przekroczyć trzeba mieć oczy oświetlone wiarą, „widzące oczy”. Zauważmy jak głęboko i jak prawdziwie oddaje fakt zmartwychwstania Ewangelia św. Mateusza. Jej autor opowiada o  nim, ale jednocześnie stwierdza, że nikt z  ludzi nie oglądał tego wydarzenia na własne oczy. Jedynym świadkiem zmartwychwstania, nie waha się powiedzieć Mateusz, była nocna cisza i budzący się dzień. To jest szczegół, który potwierdza wiarygodność Ewangelii. Ona uczy nas pokory, czyli prawdy: „Jezu, ufam Tobie”, mówi człowiek wierzący. Tak wierzyć uczy nas Ewangelia, przytaczając słowa Chrystusa: „Ufajcie! Ja zwyciężyłem świat!”(J 16,33). ™™ Czy wierze w zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa? ™™ Czy wierzę w moje w Nim zmartwychwstanie? 32

20 kwietnia

Niedziela Wielkanocna Zmartwychwstania Pańskiego

Homilia dla dorosłych


Rok A II Niedziela Wielkanocna. Święto Miłosierdzia Bożego Dz 2,42–47; 1P 1,3–9; J 20,19–31 Homilia dla dzieci Danuta Szelejewska

Chrystus Zmartwychwstały na pierwszym miejscu „Wielka Sobota w bazylice świętego Tytusa z Heraklionu na Krecie. Pośrodku zbudowany został Grób Pański – wisi tam dużych rozmiarów ikona przedstawiająca Jezusa i  Maryję. Wciąż wnoszone są nowe kosze z pachnącymi płatkami róży: rozsypywane są one po całej powierzchni grobu i co jakiś czas spryskiwane świeżą wodą. Temu świętemu rytuałowi towarzyszą pieśni, wszędzie unosi się zapach kadzidła. Potem wierni podchodzą do Grobu Pańskiego, całują ikonę, a następnie biorą sobie po trzy płatki róży, owijają je w cieniutki papier i zanoszą do domu. Te płatki róży mają zachwycający zapach. Są zabierane z bazyliki po to, by dodawać odwagi cierpiącym i  chorym, pocieszać smutnych, godzić skłóconych, przynosić na wszystkie dni i  noce pachnące światło zmartwychwstania”*. Najważniejszym wydarzeniem w dziejach świata jest zmartwychwstanie Chrystusa. To właśnie ono wybija się na plan pierwszy, wyprzedzając nawet najciekawsze wiadomości kulturalno-oświatowe, sportowe oraz towarzyskie. Ponieważ wydarzenie zmartwychwstania aktualne jest również dzisiaj, udajmy się wraz z Ewangelistą do Wieczernika. Cieszmy się razem z Apostołami, że spotkali oni swego umiłowanego Nauczyciela i Mistrza. Widząc Go, z pewnością utwierdzili się w przekonaniu, że Ten, któremu zawierzyli, nie zawiódł ich oczekiwań, pokonał śmierć i  żyje. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie zwątpienie stawiającego warunek Tomasza: „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie *

34

W. Hoffsümmer, Pachnące płatki róży z Grobu Pańskiego, [w:] 211 krótkich opowiadań. Pomoce duszpasterskie i katechetyczne na cały rok, Kielce 2001, s. 47.

27 kwietnia

II Niedziela Wielkanocna. Święto Miłosierdzia Bożego

Homilia dla dzieci


uwierzę” (J 20,25). Szczęście, że Pan Jezus po ośmiu dniach jeszcze raz stanął przed Apostołami. Szczęście, że i Tomasz mógł Go zobaczyć. Wtedy i on miał okazję wyznać wiarę w Mesjasza. Świętowana dzisiaj Niedziela Miłosierdzia Bożego kieruje nasze myśli w stronę krzyża. Krew i woda, które wypłynęły z przebitego boku Jezusa, oznaczają zmazujące ludzkie grzechy zdroje Bożego miłosierdzia. Ten, który oddał za nas swoje życie, pokazuje, jak mamy żyć. Konkretne wskazówki znajdujemy w Księdze Dziejów Apostolskich. Święty Łukasz, opisując życie pierwotnego Kościoła, wylicza wszystko to, co dla wyznawców pierwszych wieków chrześcijaństwa miało największe znaczenie: „Trwali oni w  nauce Apostołów i  we wspólnocie, w  łamaniu chleba i w modlitwach. (…) Sprzedawali majątki i dobra, i rozdzielali je każdemu według potrzeby. Codziennie trwali jednomyślnie w  świątyni, a  łamiąc chleb po domach, spożywali posiłek w prostocie i radości serca” (Dz 2,42–46). Nikt od nas dzisiaj nie wymaga, byśmy oddawali innym to, co zdobyliśmy z wielkim trudem, ciężką i uczciwą pracą. Możemy jednak ofiarować bliźniemu swój czas i  pomóc potrzebującym w  ich codziennych troskach. Umocnienie stanowi dla nas Chrystus Eucharystyczny, którego niedługo przyjmiecie do serc w Komunii Świętej. Musimy pamiętać, że każdy dobry uczynek zapewni nam szczęście. Zaufajmy słowom świętego Piotra: „Bóg w  swoim wielkim miłosierdziu przez powstanie z  martwych Jezusa Chrystusa na nowo zrodził nas do żywej nadziei: do dziedzictwa niezniszczalnego (…), które jest zachowane dla was w niebie (1P 1,3–4). Starajmy się tak żyć, by osiągnąć szczęście wieczne. Powróćmy jeszcze myślą do bazyliki świętego Tytusa z Heraklionu na Krecie. Dla modlących się tam wiernych, płatki róży miały szczególne znaczenie: dodając odwagi cierpiącym i chorym, pocieszając smutnych oraz godząc skłóconych, czyniły życie łatwiejszym. Niech i dla nas świadomość obecności Chrystusa Zmartwychwstałego będzie światłem na drodze do Domu Ojca. ™™ Czy swoim codziennym postępowaniem wyznaję wiarę w Chrystusa Zmartwychwstałego? ™™ Czy pamiętam, że każdy dobry uczynek zapewnia nam szczęście? 27 kwietnia

II Niedziela Wielkanocna. Święto Miłosierdzia Bożego

Homilia dla dzieci

35


Rok A II Niedziela Wielkanocna. Święto Miłosierdzia Bożego Dz 2,42–47; 1P 1,3–9; J 20,19–31 Homilia dla młodzieży ks. Łukasz Tkaczyk

Papież Miłosierdzia Co roku, od początku trzeciego tysiąclecia chrześcijaństwa, tydzień po Wielkanocy obchodzimy w  Kościele Niedzielę Miłosierdzia Bożego. Święto to, w wymiarze ogólnokościelnym, ustanowił ten, który dziś znów jest na ustach i w sercach całej Polski, i nie tylko Polski. Jan Paweł II, papież, którego pontyfikat jest jedną wielką pieśnią opiewającą Miłosierdzie Boga, od dziś zaliczony w poczet świętych Kościoła katolickiego. Papież Polak umarł w wigilię Niedzieli Miłosierdzia, został beatyfikowany w 2011 roku w Niedzielę Miłosierdzia, a dziś Ojciec Święty Franciszek ogłasza go świętym – także w tym szczególnym dniu. Nie sposób dziś, w refleksji homiletycznej, pominąć ten nieprawdopodobny związek kultu Miłosierdzia Bożego z osobą i dziełem Jana Pawła II. Niemal dokładnie czternaście lat temu, 30 kwietnia 2000 roku, podczas Mszy Świętej kanonizacyjnej św. Faustyny Kowalskiej – Apostołki Bożego Miłosierdzia, także w tydzień po Wielkanocy, Jan Paweł II powiedział słowa prorocze: „Co przyniosą nam nadchodzące lata? Jaka będzie przyszłość człowieka na ziemi? Nie jest nam dane to wiedzieć. Jest jednak pewne, że obok kolejnych sukcesów nie zabraknie niestety także doświadczeń bolesnych. Ale światło Bożego Miłosierdzia, które Bóg zechciał niejako powierzyć światu na nowo poprzez charyzmat Siostry Faustyny, będzie rozjaśniało ludzkie drogi w trzecim tysiącleciu”. Wystarczy popatrzeć na wydarzenia ostatnich dwóch dekad, żeby przekonać się o prawdziwości tych słów Jana Pawła II. Z jednej strony piorunujący rozwój technologiczno- informatyczny, komunikacyjny i medyczny, z drugiej zamachy terrorystyczne w Nowym Jorku, Londynie, Madrycie, wojny w  Syrii, męczeństwo chrześcijan w  Chinach, Nigerii czy Sudanie, barbarzyńskie prawa totalnego permisywizmu moralnego, pozwalające na zabijanie najsłabszych, uchwalane w  niby najbardziej rozwiniętych 27 kwietnia

II Niedziela Wielkanocna. Święto Miłosierdzia Bożego

Homilia dla młodzieży

37


krajach… Można by jeszcze kontynuować tę listę. Ludzie, niejednokrotnie, analizując sytuację świata, pytają z przerażeniem: „Dokąd to wszystko zmierza?”. Może i Ty, Drogi Młody Przyjacielu, doświadczywszy jakiegoś kryzysu relacji, nieszczęśliwej miłości, choroby, trudnego dzieciństwa itd. podświadomie zadajesz to samo pytanie. Często młodzi ludzie mówią, że tego typu rozważania doprowadzają ich do poczucia olbrzymiej pustki. Popatrzmy jednak, Kochani, w kierunku wieczernika. Scena z dzisiejszej Ewangelii jest podobna do tych bolesnych rozważań, które snuje dziś młody człowiek. Apostołowie mogą mieć wrażenie, że zmarnowali kawał życia, ufając Człowiekowi, który miał być Mesjaszem, ale który ostatecznie przegrał. Siedzą w wieczerniku, nie mają pomysłu na to, co robić. Zmartwychwstały Chrystus przychodzi do nich i od razu, na powitanie, daje im lekarstwo, jakiego potrzebują ich zakłopotane i pogrążone w smutku serca: „Pokój wam”. Później przychodzi do nich niejako na zapotrzebowanie Tomasza. Nie dziwi się jego niedowierzaniu, ale pozwala mu na eksperyment dotykania swoich ran. Jaki Jezus jest w tej scenie dobry, cierpliwy, łaskawy, wyrozumiały… Taki obraz Boga zostawił światu przez całe dzieło swojego pontyfikatu Jan Paweł II. To on spotkał się w więziennej celi ze swoim niedoszłym mordercą. To on spotykał się z ludźmi wszelkich ras, wiar, kultur i światopoglądów. To on upominał się o poszanowanie praw najbardziej pogardzanych. To on zjeździł cały świat, żeby do wszystkich dotarło to przesłanie, które dziś, jak na Mszy rozpoczynającej jego służbę Kościołowi na urzędzie biskupa Rzymu, rozbrzmiewa w  całym świecie: „Nie lękajcie się! Otwórzcie drzwi Chrystusowi!” On jest „bogaty w miłosierdzie”. Drogi Młody Przyjacielu! Nie wiem jaka jest recepta na Twoją sytuację. Pozwól jednak, że dam Ci pewną radę. Naszego szczęścia nie możemy upatrywać w tym, że na ziemi będzie nam się dobrze wiodło. Nasze prawdziwe Szczęście polega na tym, że Bóg jest miłosierny! Naprawdę warto iść pod prąd współczesności do końca, na serio Mu zaufać. Obyśmy w to nigdy nie zwątpili. Święty Janie Pawle II – módl się za nami. ™™ Czy ufam Jezusowi? ™™ Czy zawierzam Bogu moje życie? 38

27 kwietnia

II Niedziela Wielkanocna. Święto Miłosierdzia Bożego

Homilia dla młodzieży


Rok A II Niedziela Wielkanocna. Święto Miłosierdzia Bożego Dz 2,42–47; 1P 1,3–9; J 20,19–31 Homilia dla dorosłych ks. Marian Kowalczyk SAC

Świętość Jana Pawła II uosobieniem Miłosierdzia Tegoroczna Niedziela Miłosierdzia na zawsze pozostanie w  naszej pamięci. Oto bowiem Kościół otrzymuje dwóch nowych świętych papieży: św. Jana XXIII i naszego rodaka, św. Jana Pawła II, który pierwszą niedzielę po Wielkanocy – zgodnie z objawieniami św. Faustyny Kowalskiej – nazwał Niedzielą Miłosierdzia. Nasz nowy święty był przekonany, że wołanie o nową wyobraźnię miłosierdzia jest szczególnie ważne dla dzisiejszego człowieka, żyjącego w stanie zagrożeń, które są bardziej dotkliwe niż kiedykolwiek w dziejach. Odpowiadając na pytanie, dlaczego Bóg wybrał nasze czasy na odsłonięcie prawdy o swoim miłosierdziu, św. Jan Paweł II zauważył: „Może dlatego, że mimo niewątpliwych osiągnięć w  wielu dziedzinach, nasze czasy naznaczone są w  szczególny sposób »misterium nieprawości«. Przed ludzkością trzeciego tysiąclecia jawią się nowe perspektywy rozwoju, a  równocześnie nawarstwiają się nowe zagrożenia. »Tajemnica nieprawości« wciąż wpisuje się w rzeczywistość świata”. Papież Polak, który od dziś w nowy sposób wspiera nas z domu Ojca w  niebie, niezmordowanie uczył, że współczesnych problemów ludzkości nie rozwiążą żadne ludzkie spekulacje i układy, a tym bardziej nie rozwiąże ich wojna, której owocem jest tylko rozlew ludzkiej krwi. Jedynym ratunkiem jest Miłosierdzie, które ze swej natury zmierza do posługi powszechnej, skłaniając nas do podejmowania dzieł czynnej i konkretnej miłości wobec każdego człowieka, nawet jeśli ten człowiek jest naszym wrogiem. Doskonale zrozumiała to siostra Faustyna Kowalska, której towarzyszyła ufność, że Bóg, nieskończony w swoim wielkim Miłosierdziu może uczynić wszystko, ale pod warunkiem włączenia się człowieka w kult Miłosierdzia przez uczynki, słowa i modlitwę. Miłosierdzie dotyczy przede wszystkim relacji człowieka ze zmartwychwstałym Chrystusem, który – jak 40

27 kwietnia

II Niedziela Wielkanocna. Święto Miłosierdzia Bożego

Homilia dla dorosłych


słyszeliśmy przed chwilą w Ewangelii – tchnął na Apostołów zgromadzonych w  jerozolimskim Wieczerniku i  powiedział im: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (J 20,22–23). Tymi słowami Chrystus ustanowił sakrament pokuty, niezbicie dowodząc, że Miłosierdzie Boże jest szczególnie odczuwalne w  odpuszczeniu wszystkich grzechów – nawet tych najcięższych, najhaniebniejszych, najbardziej nas unicestwiających. Tak rozumiane Miłosierdzie Boże jest nieskończoną otuchą, nadzieją, radością, „gwarancją” zbawienia. Zbawieniem tym cieszą się święci, w których Miłosierdzie przyjęło konkretną postać. Dlatego nie wahali się uczynić ze swego życia Ofiary dla Boga. Niewątpliwie poświadcza to, dokonana dziś przez papieża Franciszka kanonizacja dwóch wielkich papieży Soboru Watykańskiego II, którzy swoim świętym życiem dali przykład posługi miłosierdzia. Doskonałym uzasadnieniem tego stwierdzenia jest wypowiedź biografa św. Jana Pawła II – Georga Weigla. Na pytanie, co go w postaci Papieża najbardziej fascynuje, odpowiedział: „To, że jest on świadkiem podstawowej prawdy, iż po Golgocie nic gorszego już zdarzyć się nie może – od tej pory wszystko idzie ku zmartwychwstaniu”. Takie samo było przekonanie apostołki Bożego Miłosierdzia, św. Faustyny, której Matka Boża powiedziała: „Życie wasze ma być podobne do życia mojego, ciche i ukryte, (macie) nieustannie się jednoczyć z  Bogiem i  prosić za ludzkością, i  przygotować świat na powtórne przyjście Boga” (Dz. 785). Dziękując Bogu za upragnioną kanonizację św. Jana Pawła II, włączajmy się osobiście w przygotowanie świata na ostateczne przyjście Chrystusa przez jak najczęstsze rozważanie Jego Aktu Zawierzenia świata Bożemu Miłosierdziu. Doceniając zaś niezwykłe znaczenie Miłosierdzia Bożego, zarówno w obecnych czasach, jak i w perspektywie wieczności, czyńmy to z taką gorliwością, jakbyśmy już byli świadkami Miłosiernego Pana na miarę św. Faustyny Kowalskiej, świętych Jana XXIII i Jana Pawła II oraz wszystkich świętych Kościoła. ™™ Jak traktuję sakrament pokuty? ™™ Czy mam „wyobraźnię miłosierdzia”? 27 kwietnia

II Niedziela Wielkanocna. Święto Miłosierdzia Bożego

Homilia dla dorosłych

41


Homilie na dni powszednie Rok A Wielki Post Okres Zmartwychwstania Pańskiego

Homilie na każdy dzień Verbum Domini

Nr 29 • kwiecień 2014


44

Kwiecień

Homilie na dni powszednie


1 kwietnia

Wtorek IV Tygodnia Wielkiego Postu Ez 47,1–9.12; J 5,1–3a.5–16 ks. Stefan Rutkowski

Chory, który od trzydziestu ośmiu lat był sparaliżowany, miał bardzo nikłą nadzieję na uzdrowienie, ponieważ nie było czło­wieka, który by go wprowadził do sadzawki, gdy poruszała się woda. Jezus jest człowiekiem, którego potrzebował ten nieszczę­śliwiec. Tekst nic nie mówi o wierze chorego ani przed, ani po uzdrowieniu. Jezus uzdrowił go, ponieważ tak chciał – więcej nie możemy niczego dociec. Samo uzdrowienie oraz konflikt z Żydami z powodu złamania szabatu wprowadzają w tajemnicę osoby Jezusa. Jest On praw­dziwym Lekarzem, Źródłem wody żywej, jest Panem szabatu. Trzeba o tym pomyśleć szczególnie w obecnym okresie. W wielu parafiach odbywają się rekolekcje, zapowiadana jest spowiedź wielkanocna, a uczestnicząc teraz w Ofierze Eucharystycznej, myślimy przede wszystkim o  tym, byśmy z  tego spotkania z  Chrystusem wyszli lepsi, by On stał się w pierwszym rzędzie dla nas źródłem wody tryskającej na życie wieczne. 2 kwietnia

Środa IV Tygodnia Wielkiego Postu Wspomnienie św. Franciszka z Pauli Iz 49,8–15; J 5,17–30. ks. Jan Augustynowicz

Ewangelia opowiada, że ci, którzy oczekiwali obiecanego Zbawiciela, prześladują Go, bo „nie zachował szabatu, ale nadto Boga nazywał swoim Ojcem, czyniąc się równym Bogu”. Jezus pełni wolę Ojca, ale Żydzi nie chcą tego słuchać. Zbawiciel oświadczył, że szabat Go nie obowiązuje, ponieważ Jego działalności nic nie ogranicza. „Ojciec mój działa aż do tej chwili, i Ja działam”. Oni Mu nie wybaczą. Skarzą Jezusa na śmierć krzyżową i wykonają haniebny wyrok. Pan oczekuje od swego ludu wiary i zapewnia: „Ja nie zapomnę o tobie!”. On jest „łagodny i miłosierny, nieskory do gniewu i bardzo łaskawy, (…) dobry dla wszystkich”. Takim był św. Franciszek z Pauli żyjący na przełomie XV i XVI w., którego uważano za cudotwórcę, i Jan Paweł II, którego 9. rocznicę śmierci dziś wspominamy.

Kwiecień

Homilie na dni powszednie

45


3 kwietnia

Czwartek IV Tygodnia Wielkiego Postu Wj 32,7–14; J 5,31–47 ks. Stefan Rutkowski

Po uzdrowieniu paralityka w  szabat Jezus wysunął roszczenie do tego, że jest ważniejszym od szabatu i Boga nazwał swoim Ojcem (5,17–18). W jaki sposób mógł to udowo­dnić? Zgodnie z Prawem trzeba było dwóch świadków, żeby uwierzytelnić swoją wypowiedź wobec sądu. Jezus wymienia swoich świadków: Jana Chrzciciela, niebieskiego Ojca i pisma Starego Testamentu. W ramach odnowy liturgicznej Pismo Święte zostało szeroko otwarte dla wiernych, w większym zakresie jest czytane w sprawowaniu liturgii. Wiele czyta się obecnie tekstów Pisma Świętego, ale musimy z wielką uwagą i zarazem żywą wiarą przyjmować zawarte w nich Słowo Boże. Do tego mamy dołączyć prywatną lekturę tej Księgi w domu bądź to indywiduwalnie, bądź też – co ma większą wartość – w gronie rodziny. W ten sposób bardziej będziemy poznawali Chrystusa i Jego naukę. 4 kwietnia

Piątek IV Tygodnia Wielkiego Postu Wspomnienie św. Izydora Mdr 2,1a.12–22; J 7,1–2. 10.25–30. ks. Jan Augustynowicz

Od dzisiejszego piątku do Wielkiego Piątku często powraca w liturgii Kościoła katolickiego określenie „godzina Jezusa”. Chodzi o godzinę Jego śmierci. Trudno dłużej poruszać się skrycie, ukrywać się przed ludźmi. Jezus czyni tak, bo nie nadeszła jeszcze „jego godzina”. „Czyż to nie jest ten, którego usiłują zabić? A oto jawnie przemawia” – dziwili się mieszkańcy Jerozolimy. Niektórzy jednak rozpoznają Go, ale wątpią, że On jest Mesjaszem. Nadchodzą ostatnie godziny ziemskiego życia Jezusa. Przygotowując się na „godzinę Jezusa” i naszą godzinę, naśladujmy św. Izydora, biskupa i doktora Kościoła żyjącego na przełomie VI i VII w. Przez 37 lat był biskupem Sewilli. Dbał o rozwój życia umysłowego i duchowego kapłanów. Zwoływał synody, aby umocnić swą owczarnię. Jego apostolski duch spowodował imponujący rozkwit życia umysłowego i religijnego w mieście. Dużo pisał, dzięki czemu pozostawił po sobie godną podziwu bogatą spuściznę teologiczną.

46

Kwiecień

Homilie na dni powszednie


Kwiecień

Homilie na dni powszednie

47


5 kwietnia

Sobota IV Tygodnia Wielkiego Postu Wspomnienie św. Wincentego Fereriusza Jr 11,18–20; J 7,40–53 ks. Jan Augustynowicz

„Naśladować Chrystusa idącego i nauczającego” – to życiowe motto dzisiejszego patrona. Św. Wincenty Ferreriusz (1350–1419), hiszpański dominikanin, był prawdziwym apostołem swoich czasów. Żarliwymi kazaniami i osobistym przykładem świętości wywierał wielki wpływ, przyczynił się do przełamania podziałów w Kościele. Wnosił pokój w serca i umysły wiernych dotkniętych bolesnymi konfliktami. Dobra Nowina głoszona przez Jezusa przynosi głęboką radość i prawdziwą wolność tym, którzy przyjmują ją całym sercem i  wprowadzają w  życie. Św. Jan, przedstawiając spory wokół Jezusa, pokazuje, jak przyjmowano Zbawiciela i Jego naukę. Jeremiasz i Jezus trwali wiernie przy powierzonej im misji. Ich przykład jest wezwaniem do wiernego i całkowitego trwania przy Bogu. Niech nasze życie chrześcijańskie będzie świadectwem Ewangelii, aby wszystko było spełniane ku większej chwale Bożej. 7 kwietnia

Poniedziałek V Tygodnia Wielkiego Postu Wspomnienie św. Jana Chrzciciela de la Salle Dn 13,1–9. 15–17.19–30. 33–62; J 8,1–11. ks. Jan Augustynowicz

Zuzanna ze Starego Testamentu i  kobieta cudzołożna z  Ewangelii są uosobieniem licznych ofiar. Wśród oskarżeń, podejrzeń, plotek i oszczerstw nie potrafią się obronić. Niewinność Zuzanny pokazuje przewrotność starców. Wina jawnogrzesznicy ukazuje Boże miłosierdzie. Przewrotność jest też obecna w naszych czasach. Mentalność człowieka zmienia się powoli. Czy my jesteśmy wolni od przewrotności? Prośmy Boga o  sumienie wolne od przewrotności. Szlachetne miał św. Jan Chrzciciel de la Salle, który żył na przełomie XVII i XVIII w. Zakładał szkoły dla ubogich dzieci i był ich wychowawcą. Reformował szkoły katolickie, tworzył seminaria nauczycielskie, dbał się o właściwe przygotowanie kadry pedagogicznej. Niech dobrze ukształtowane sumienie pomoże przeżywać nam codzienność bez krzywdzenia innych.

48

Kwiecień

Homilie na dni powszednie


8 kwietnia

Wtorek V Tygodnia Wielkiego Postu Lb 21,4–9; J 8,21–30 ks. Stefan Rutkowski

Rozdźwięk pomiędzy Panem Jezusem i  faryzeuszami staje się coraz głębszy. „Nie znacie ani Mnie, ani Ojca mego” (J 8,19). W rozdziale ósmym aż trzy razy objawia się używając for­muły: „Ja jestem” (w. 12.24.28); przy użyciu tej samej formuły objawiał się Bóg w Starym Testamencie. Ci, którzy nie przyjmu­ją tego objawienia, zasługują na sąd: „Pomrzecie w grzechach waszych” (czyli z powodu waszych grzechów). Przeciwieństwo pomiędzy „niskościami” i  „wysokościami”, po­między „tym światem” i „nie tym światem” nie będzie jednak wieczne. Jezus właśnie po to przyszedł na świat, aby przynieść mu światło, a także prawdę, życie, miłość Boga. Odda On swoje życie, aby po Jego wywyższeniu ludzie spoglądali na Niego i rzeczywiście Go „szukali”. Tu przy ołtarzu ma się potęgować i pogłębiać nasza wiara w Mesjasza podwyższonego na krzyżu, który pragnie wszystkich pociągnąć ku sobie. Obyśmy nigdy nie stawiali Mu oporu. 9 kwietnia

Środa V Tygodnia Wielkiego Postu Dn 3,14–20.91-92.95; J 8,31–42 ks. Stefan Rutkowski

Ludzie muszą się zdecydować i wybrać prawdę i wolność albo kłamstwo i niewolę. Mogą być dziećmi Bożymi, jeśli „przyj­mą” Jezusa i „trwają” w Jego nauce, czyli słuchają Jego słów i zgodnie z nimi postępują. Jezus nie głosi jakiegoś nowego systemu filozoficznego. On sam jest Prawdą; w Nim uobecnia się zbawcza, ratująca ludzi moc Boża. Jeśli jednak człowiek nie rozumie, że nie jest wolny lub jeśli nie jest gotów przyznać, że potrzebuje wyzwolenia, wte­dy Słowo Boże nie zostaje przyjęte przez takiego człowieka. Dla takich ludzi Syn Boży na próżno stał się człowie­kiem. W okresie przygotowań do świąt paschalnych musimy się nastawić na to, że chcemy się wyzwolić ze wszystkiego, co złe, nawet z tych najmniejszych grzechów. W sposób szczególny dopomaga nam w tym każda Ofiara Eucharystyczna, jeśli tylko w sposób świadomy, czynny i pełny w niej uczestniczymy.

Kwiecień

Homilie na dni powszednie

49


50

Kwiecień

Homilie na dni powszednie


10 kwietnia

Czwartek V Tygodnia Wielkiego Postu Rdz 17,3–9; J 8,51–59 ks. Stefan Rutkowski

W momencie ostatecznego odrzucenia Jezusa Żydzi mówią do Niego: „Teraz wiemy, że jesteś opętany. Abraham i prorocy po­marli, a Ty mówisz: »Jeśli kto zachowa moją naukę, nie zazna śmierci na wieki«. Żydzi odwołują się do autorytetu Abrahama i proroków. Ale Jezus również powołuje się na Abrahama jako na świadka i stawia siebie ponad niego. Pan Jezus prze­wyższa wszystkie ludzkie autorytety z Abrahamem włącznie. Tylko On zna Ojca niebieskiego. Jezus przedstawia siebie słowa­mi „Ja jestem”, którymi przedstawiał siebie Bóg w czasie staro­testamentalnych teofanii (objawień). Żydzi powinni uwierzyć w Jezusa, tymczasem oni porwali kamienie, by rzucić w Niego. Kto nie wierzy w Jezusa, łatwo rzuca w Niego kamieniami czy różnymi obelgami. Pan Jezus ukrył się przed ich nienawiścią. Mamy ciągle pytać siebie, zwłaszcza teraz w okresie przygotowania do świąt paschalnych: czy wystarczająco odpowiadam swoim codziennym życiem na miłość Bożą, czy nie uchylam się od wyciągnięcia wszystkich płynących stąd wniosków praktycznych? 11 kwietnia

Piątek V Tygodnia Wielkiego Postu Jr 20,10–13; J 10,31–42 ks. Stefan Rutkowski

Już po raz drugi Żydzi chcą ukamienować Jezusa (por. wczo­rajszą Ewangelię). Sami podają powód: „Za to, że Ty, będąc człowiekiem, uważasz siebie za Boga”. Wprawdzie Pan Jezus nie powiedział wprost, że jest Bogiem, ale Boga nazywał swoim Ojcem i mówił: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy”. Powołując się na Psalm 82, Pan Jezus dowodzi, że Jego słowa nie są bluźnierstwem. Żydzi nie byli w stanie pojąć tajemnicy Wcie­lenia. Wiara w Jedynego Boga była wielką przeszkodą dla przyjęcia prawdy o Jedynym Bogu w trzech Oso­bach. Dlatego, pomimo znaków dokonywanych przez Jezusa, nie łatwo im było uwierzyć w mesjańską i boską godność Jezusa. Pomimo wyraźnego sprzeciwu wobec Jezu­sa i usiłowań, by doprowadzić do Jego śmierci, dzisiejsza Ewangelia kończy się optymistycznym stwierdzeniem: „I wielu tam w Niego uwierzyło”.

Kwiecień

Homilie na dni powszednie

51


12 kwietnia

Sobota V Tygodnia Wielkiego Postu Ez 37,21–28; J 11,45–57 ks. Stefan Rutkowski

Ewangelia opisuje wydarzenia poprzedzające mękę Jezusa. Ostatnim i największym znakiem dokonanym przez Pana Jezusa było wskrzeszenie Łazarza. Stanowi ono koniec Jego publicznej działalności i pomost prowadzący ku męce. Cud ten doprowadził wielu Żydów do wiary w Jezusa, ale przywódcy narodu są całkowicie zaślepieni. Postanawiają zabić Jezusa, ale muszą czekać, aż nadejdzie Jego godzina. Najwyższy kapłan Kajfasz chce uprawiać realistyczną politykę. Wie, że Jezus wysuwa rosz­czenia mesjańskie, które — rozumiane politycznie — mogą być niebezpieczne. „Przyjdą Rzymianie i  zniszczą nasze miejsce świę­te i  nasz naród”. Dlatego Kajfasz uważa, że dla dobra narodu Jezus musi umrzeć. Nieświadomie wygłosił proroctwo: Jezus umarł za wszystkie narody po to, by uczynić z nich jeden lud Boży. Chrystus chce nam dopomóc w  przezwyciężeniu wszelkiego, nawet najmniejszego zła i tym samym w ciągłym odnawianiu swojego serca. To pozwala nam budować jedność ze wszystkimi. 14 kwietnia

Poniedziałek Wielkiego Tygodnia Iz 42,1–7; J 12,1–11 ks. Stefan Rutkowski

W Ewangelii według świętego Jana namaszczenie Jezusa w Betanii umieszczone jest przed opisem Jego wjazdu do Jero­zolimy, na sześć dni przed Paschą. Jan wspomina, że obecnym był wówczas także Łazarz; podaje też imię niewiasty, która Jezusowi namaściła nogi (Maria). Wskrzeszenie Łazarza oraz namaszczenie w Betanii należą do ostatnich wydarzeń z życia Pana Jezusa. Przywódcy narodu po­stanowili już zabić Jezusa. Arcykapłan Kajfasz wypowiedział wówczas znamienne słowa: „Lepiej jest, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród” (J 11,50). Namaszcze­nie w Betanii Pan Jezus uważa za swoje namaszczenie pogrzebo­we (12,7). Wiedział, że po Jego śmierci nie będzie czasu na do­kładne namaszczenie, zgodnie z przepisami, i dlatego tak inter­pretował uczynek Marii. A co my czynimy szczególnego z miłości do Chrystusa?

52

Kwiecień

Homilie na dni powszednie


Kwiecień

Homilie na dni powszednie

53


15 kwietnia

Wtorek Wielkiego Tygodnia Iz 49,1–6; J 13,21–33.36–38 ks. Stefan Rutkowski

Smutna jest dzisiejsza Ewangelia. Pan Jezus jest razem z Dwunastoma, ale na tej pożegnalnej uczcie demaskuje zdradę jednego ucznia, upadek drugiego. Obydwaj przecież byli tak bli­sko Pana Jezusa, widzieli Jego cuda, słuchali Jego nauk. Ich wia­ra powinna być już mocna, a jednak nie jest. W momencie próby Judasz i Piotr zawodzą, zdradzają swego Mistrza. Na szczęście Piotr potrafi wrócić do Jezusa, będzie żałował za swoje chwile słabości. Chrystus nie tylko mu przebaczy, lecz właśnie jemu przekaże władzę w Kościele. Judasz i Piotr są i dla nas ostrzeżeniem. Można być blisko Jezusa, a jednak upaść, zaprzeć się Go, nawet zdradzić. Jeśli już zdarzy się nam upadek, umiejmy jak Piotr wrócić do Chry­stusa! Najstraszniejsze jest trwanie w upadku, rezygnacja. Nigdy nie wolno ulec rozpaczy, zwątpieniu. Chrystus czeka na nasz po­wrót i gotów jest nam przebaczyć. Piotr żałujący swojej postawy niech będzie naszym wzorem. 16 kwietnia

Środa Wielkiego Tygodnia Iz 50,4–9a; Mt 26,14–25 ks. Stefan Rutkowski

Chciwość Judasza nie wydaje się głównym motywem je­go postępku. Oczekiwał on — jak większość Żydów — królestwa mesjańskiego w sensie politycznym, doczesnym. Miał nadzieję, że jako jeden z najbliższych współpracowników Jezusa, zajmie w tym królestwie wysokie stanowisko. Tymczasem Chrystus nie miał zamiaru budować wspaniałego, izraelskiego imperium, lecz głosił nadejście królestwa niebieskiego, duchowego. Judasz roz­czarował się, stracił nadzieję na zrobienie kariery, powoli zaczął się wycofywać. Wiedząc o zamierzeniach Sanhedrynu, bał się, by sankcji nie zastosowano także wobec najbliższego otoczenia Jezu­sa. Chcąc zyskać sobie przychylność arcykapłanów, zaoferował im zdradę Jezusa. Jezus będzie jednak cierpiał i umrze na krzyżu nie dlatego, że zdradził Go Judasz, lecz dlatego, że taka była wola Boża. Ostatnia Wieczerza, męka i śmierć Jezusa są jednym wielkim aktem miłości Boga względem ludzi. Prośmy o łaskę wytrwania do końca!

54

Kwiecień

Homilie na dni powszednie


17 kwietnia

Wielki Czwartek. Msza Wieczerzy Pańskiej Wj 12,1–8. 11–14; 1 Kor 11,23–26; J 13,1–15 ks. Zenon Hanas

Drodzy braci i siostry, dzisiejsza liturgia wprowadza nas w świat uroczystych znaków i symboli. Symbole mają swe piękno i siłę. Bez nich nasze ludzkie życie stoczyłoby się do poziomu zwierząt albo maszyn. Zwierzęta potrafią jedynie reagować na bodźce. Nigdy nie zrozumieją, że mała kartka papieru z wyznaniem miłości ukochanej osoby może mieć dla nas życiodajne znaczenie. Niewielka zasuszona czerwona róża jest dla nas wspomnieniem najpiękniejszych chwil, a nie tylko badylkiem, który służy do zabawy. Potrzebne są nam symbole i wspomnienia z nimi związane. Opis Ostatniej Wieczerzy należy dla nas, chrześcijan, do takich wspomnień, które nadają sens naszemu życiu. Ostatnia Wieczerza jest ściśle związana z ucztą paschalną. Izraelici obchodzą do dzisiaj ucztę paschy, ucztę „przejścia”. Jest ona wspomnieniem dawnego wyzwolenia z niewoli egipskiej. W święto paschy spożywany jest baranek. A wspomnienia tego wieczoru biegną do dnia, kiedy Żydzi w Egipcie oznaczali krwią baranka drzwi swoich mieszkań. Ten symboliczny znak – krwisty ślad na drewnianych belkach drzwi – uratował wówczas pierworodnych synów Izraela. Pierworodni synowie Egiptu zmarli tej nocy – jak opowiada nam Księga Wyjścia. Ocaleni Izraelici zaś wyruszyli w podróż w stronę wolności. W czasie Wieczerzy Paschalnej w ostatni wieczór przed śmiercią Jezus wykonał kilka znaczących gestów, które stały się dla uczniów źródłem życiodajnych wspomnień. Mistrz zakłada fartuch niewolnika i myje brudne nogi swoich uczniów. Bierze kawałek białego, przaśnego chleba. Mówi, że jest to Jego Ciało i podaje do zjedzenia. Trzyma w rękach kielich wina. Mówi, że to Jego krew i zaprasza do wypicia. Boży Syn posługuje się prostymi gestami, aby pozostać z nami. Kiedy patrzymy na nie, nasz wzrok widzi inną rzeczywistość. W czasie tej Eucharystii widzimy chleb i wino, ale spojrzenie wiary widzi również zakrwawioną belkę krzyża, krwisty ślad Baranka, który ratuje, wyzwala i przemienia nas swoją miłością.

™™ Czy szanuję tradycję? ™™ Czy i dla mnie obrzędy wielkoczwartkowe są źródłem życiodajnych wspomnień? Kwiecień

Homilie na dni powszednie

55


56

Kwiecień

Homilie na dni powszednie


18 kwietnia

Wielki Piątek Męki Pańskiej Iz 52,13–53; Hbr 4,14–16; 5,7-9; J 13,1–19,42 ks. Marian Kowalczyk SAC

Wielkopiątkowa wymowa Krzyża Podczas dzisiejszej liturgii Wielkiego Piątku ksiądz – jak w każdą niedzielę – staje przy ołtarzu, ale nie odprawia Mszy św. Istotnymi momentami tej liturgii jest Męka naszego Pana Jezusa Chrystusa, uroczysta adoracja Krzyża i adoracja Jezusa złożonego w grobie. W sposób szczególny dziękujemy Chrystusowi, że dla naszego zbawienia „stał się posłuszny aż do śmierci”, aż do zmiażdżenia przez śmierć na drzewie hańby. Ilekroć wspominamy Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, który został podwyższony na Krzyżu, przypominają się słowa św. Piotra Apostoła z jego pierwszej katechezy: „Jezusa Nazarejczyka. Męża, którego posłannictwo Bóg potwierdził wam niezwykłymi czynami, cudami i znakami, jakich Bóg przez Niego dokonał wśród was, o czym sami wiecie, tego Męża (…) przybiliście rękami bezbożnych do Krzyża i zabiliście” (Dz 2,22–23). Tyle jest krzyży w naszych Kościołach, w domach, przy drogach. Są krzyże upamiętniające katastrofy i nieprzeliczone krzyże cmentarne. Jakże jednak często te krzyże są dla nas wyrzutem! Jakże często świadczą, że to my, nie kto inny, ale to właśnie my – własnymi rękami – niejednokrotnie krzyżowaliśmy Chrystusa w naszych bliźnich. Bez wątpienia w życiu każdego z nas nie brakuje spraw trudnych i bardzo bolesnych. Gdyby dzisiaj przemówiły wielkopostne konfesjonały, gdyby dopuścić do głosu ludzi dogorywających na łożu boleści, gdyby zabrały głos osierocone czy porzucone przez własne matki dzieci, gdybyśmy usłyszeli jęki tych, którzy tragicznie zginęli w katastrofach, którzy oddali niewinne, młodzieńcze życie podczas wojen domowych w Afryce, Syrii, Ukrainie czy jeszcze gdzie indziej, wtedy poznalibyśmy dopiero, jak wielka jest współczesna miara tej ofiary, jaką dla naszego zbawienia złożył na drzewie Krzyża Jezus Chrystus. Kwiecień

Homilie na dni powszednie

57


Człowiekowi grozi dzisiaj bezduszność, a nawet zagłuszenie czy wręcz śmierć sumienia, to znaczy zanik poczucia grzechu, a więc „grzech przeciwko Duchowi Świętemu”. Błogosławiony Jan Paweł II uczył, że ten grzech zaczyna się właśnie wówczas, gdy do człowieka nie przemawia już słowo krzyża jako ostatni krzyk miłości, która ma moc rozdzierania serc. A jaki jest mój najcięższy krzyż? Co jest tym krzyżem, który powinienem brać codziennie na ramiona? Bez wątpienia jest nim to, co najbardziej sprzeciwia się Bogu i Jego miłości w moim grzesznym postępowaniu. Ale czy jestem w stanie powstawać po upadkach? Czy stać mnie na cierpliwość, wytrwałość w niesieniu krzyża? Odpowiedź nasuwa się sama, uświadamiając każdemu człowiekowi wiary niezastąpioną rolę modlitwy, sakramentów, prośby skierowanej do Chrystusa o  łaskę codziennego podejmowania krzyża i niesienia go każdego dnia, zwłaszcza gdy jest to krzyż niezawiniony, krzyż cierpienia czy śmierci najbliższych. Cierpienie i śmierć zawsze będą niepojętą dla ludzkiego umysłu tajemnicą. Tajemnicy zaś wyjaśnić się nie da, wobec tajemnicy trzeba uklęknąć i pozostać przed Bogiem w głębokim milczeniu, które jest samą modlitwą. Modlitewne milczenie przed Najświętszym Sakramentem, który dzisiaj zostanie wystawiony w Grobie Pańskim, jako osobiste, rodzinne i wspólnotowe ukierunkowanie na to, co wewnętrzne, jest niezbędne dla wytworzenia owej przestrzeni, w której człowiek pozbywa się masek, zakrywających jego właściwe oblicze. Modlitewne milczenie pozwala człowiekowi w pełni „być sobą” – przed obliczem Boga! To nie przypadek, iż usłyszawszy słowa, że Jezus Chrystus wyzionął Ducha wszyscy dzisiaj uklęknęliśmy, pozostając przez chwilę w modlitewnej zadumie. Ale  podnosząc się z kolan, adorując drzewo Krzyża, „na którym zawisło zbawienie świata”, w końcu zaś, przyjmując Chrystusa w Komunii św., możemy za wkrótce już świętym Janem Pawłem II zawołać: „Jest miłość silniejsza niż śmierć – Miłość Chrystusa!”. Napełnieni tą miłością zdołamy z całym przekonaniem wyznać, że tylko miłość Chrystusa ostatecznie wszystko zwycięży!

™™ Jaki jest mój stosunek do Krzyża? ™™ Czy rozważam Mękę Pańską? 58

Kwiecień

Homilie na dni powszednie


Kwiecień

Homilie na dni powszednie

59


22 kwietnia

Wtorek w Oktawie Wielkanocy Dz 2,36–41; J 20,11–18 ks. Stefan Rutkowski

Ukazanie się zmartwychwstałego Chrystusa Marii Magdalenie w poranek wielkanocny opisane jest także, choć nieco inaczej, w Ewangelii według Mateusza (28,9–10). Ewangeliście Janowi mniej tu chyba zależy na tym, by podkreślić sam fakt zmartwychwstania, a  bardziej chce pokazać nowy sposób istnienia Zmartwychwstałego: Jego nową wspólnotę z  Ojcem i  nowy spo­sób obecności wśród uczniów. Zmartwychwstałego otacza pewien nimb tajemniczości; Maria Magdalena nawet Go nie poznaje, do­piero gdy Jezus zwraca się do niej po imieniu, poznaje Jego głos. Wszyscy ewangeliści pragną przedstawić zmartwychwstanie jako fakt całkowicie nadnaturalny, zwiastowany przez młodzień­ ca w bieli (u Marka), anioła (u Mateusza), dwóch mężczyzn w białych szatach (u Łukasza), dwóch aniołów (u Jana). „Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego... Boga mego i Boga waszego”. Jan umieszcza w tym miejscu wzmiankę o wniebo­wstąpieniu, tak jakby doszło do niego w tym samym dniu, co zmartwychwstanie. Zmartwychwstanie i wniebowstąpienie są tu ujmowane razem jako „wywyższenie” Jezusa. Wniebowstąpienie jest opisane w  terminologii przestrzennej, jak zazwyczaj w  czwar­tej Ewangelii. Opis Jana uwydatnia osobiste doświadczenie Marii, które całkowicie przekonuje ją o fakcie zmartwychwstania Jezusa, a powinno przekonać także nas. W słowach „wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego” wyrażo­na jest z jednej strony różnica między Jezusem i Jego uczniami („mój” i „wasz” Ojciec; Jezus jest Synem odwiecznym Ojca; uczniowie są synami adoptowanymi), a z drugiej łączność uczniów z Jezusem: Jezus i uczniowie pozostają w podobnym stosunku do Ojca. Uczestnicząc we Mszy Świętej, odnawiamy tajemnicę paschalną śmierci i zmartwychwstania Chrystusa przede wszystkim po to, aby ona stała się naszą tajemnicą, by nas złączyła z Jezusem cierpiącym i zmartwychwstałym. Naśladujmy Marię Magdalenę, która tak niestrudzenie poszukiwała Chrystusa. Zawsze przeżyjemy wtedy radość spotkania z Panem.

60

Kwiecień

Homilie na dni powszednie


23 kwietnia

Środa w Oktawie Wielkanocy Dz 3,1–10; Łk 24,13–35 ks. Stefan Rutkowski

Dzisiaj czytana Ewangelia jest jednym z najgłębszych świadectw zmartwychwstania Jezusa. Jezus już nie jest w grobie. Kobiety przybyły do grobu i miały widzenie aniołów, którzy im powiedzieli, że Jezus żyje. Były to tylko kobiety (dla Żydów ich świadectwo było pozbawione wartości). Do grobu udali się także mężczyźni, ale nic tam nie znaleźli. Nieznany podróżny zbliża się do uczniów i kieruje do nich swoje słowo. Wyjaśnia, że Stary Testament zapowiadał, że Mesjasz musi cierpieć, aby wejść do chwały. Cała Biblia osiągnęła swój szczyt w krzyżowej drodze Jezusa. Życie ludzkie dzięki niej nabrało głębi. Oczy uczniów były jeszcze zamknięte. Słuchali racji wykładanych przez nieznanego Podróżnego, ale nic nie mogło ich przekonać. Ale kiedy zasiedli do stołu, kiedy podzielili chleb z gościem, a On połamał chleb i odmówił błogosławieństwo, ich oczy się otworzyły. Poznali Go: zmartwychwstały Jezus jest w Eucharystii. Znikł z ich oczu, ale w inny sposób jest obec­ny w Kościele. Na wydarzenie krzyża i śmierci Jezusa uczniowie z Emaus zareagowali przygnębieniem i ucieczką. Stracili Mistrza i rozpro­szyli się. Porzucają wspólnotę uczniów i  każdy wraca do swojego dawnego świata, do swoich zajęć. Mają przeświadczenie, że Jezus był iluzją, a Jego wystąpienie zakończyło się niepowodzeniem. Uciekają, a naprzeciw nim wychodzi Jezus. Nic nie mówi, a je­dnak Go rozumieją. Muszą wrócić do braci. Ich miejsce jest tam, przy budowaniu nowej wspólnoty uczniów Jezusa. Mają dawać świadectwo o tym, co wiedzą. Dlatego w pośrodku nocy wraca­ją. Odkryli, że zmartwychwstały Jezus jest tam, gdzie są bracia. Wypada nam zapytać, jak my wsłuchujemy się w pouczenia Chrystusa i czy one odmieniają nasze serce, nasze spojrzenie na różne trudności życiowe. Radość, jaką przeżyli uczniowie z Emaus, stanie się i naszym udziałem, jeśli tylko razem z Chrystusem będziemy odbywali naszą ziemską pielgrzymkę.

Kwiecień

Homilie na dni powszednie

61


62

Kwiecień

Homilie na dni powszednie


24 kwietnia

Czwartek w Oktawie Wielkanocy Dz 3,11–26; Łk 24,35–48 ks. Stefan Rutkowski

Dzisiejszej Ewangelii można nadać tytuł: „Dowody zmar­twychwstania”. Aż do dziś Żydzi utrzymują, że śmierć i  zmartwychwstanie indywi­dualne Chrystusa (lub Wysłannika Boga) burzą religijne schema­ty biblijnego objawienia. Dlatego Łukasz ogłasza: „Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwych­wstanie”. Ale czy Jezus naprawdę zmartwych­wstał? Aby odpowiedzieć na to pytanie, Łukasz odwołuje się do wspomnień o ukazywaniu się uwielbionego Jezusa, tak jak były one przekazywane w Kościele. Jego prezentacja tych wspomnień jest pod pewnym względem nowa. Wziął pod uwagę to, że „zja­wienie się” może być fenomenem psychologicznym („zjawa”), a stąd koniecznie trzeba podkreślić cielesność Jezusa zmartwychwstałego i fizyczną rzeczywistość Jego spotkania z apo­stołami. Dlatego Łukasz pisze, że uczniowie dotykają ciała Jezu­ sa, a On je z nimi. Chrystus zbiera nas przy ołtarzu po to, by pouczyć swoim słowem i wzbogacić duchowymi darami. Spodziewa się jednak, że wyjdziemy Mu naprzeciw dobrą wolą, odwracając się od naszych grzechów. 25 kwietnia

Piątek w Oktawie Wielkanocy Dz 4,1–12; J 21,1–14 ks. Stefan Rutkowski

Zmartwychwstanie Jezusa nie było wytworem wiary lub na­dziei Jego uczniów. Byli oni realistami i po wydarzeniach wiel­kanocnych powrócili do pracy. Jezus ukazuje im się jako obcy, który jest głodny. Ale później jest sprawcą obfitego połowu ryb (podobne opowiadanie znajduje się w Łk 5,1–11), daje im po­karm i wzmacnia ich wiarę. Jego ciało tylko o tyle jest ziemskie, o ile jest to konieczne dla utrzymania łączności i wspólnoty z uczniami. Jednocześnie jest ono tak bardzo boskie i duchowe, że posiada nieograniczone mo­żliwości udzielania się tym, którzy gotowi są Go przyjmować w Słowie i w Bożym pokarmie. Jezus jest Panem, w którego Kościele jest miejsce dla wszystkich. Będzie w nim wielka ilość różnych ryb, ale sieć Kościoła nie rozerwie się. W apostolstwie wśród przyjaciół i znajomych powinniśmy być wytrwali. Nie należy nigdy nikogo uważać za straconego.

Kwiecień

Homilie na dni powszednie

63


26 kwietnia

Sobota w Oktawie Wielkanocy Dz 4,13–21; Mk 16,9–15 ks. Stefan Rutkowski

Zakończenie Ewangelii według Marka (uważa się, że zostało później dodane, brak go w  większości najstarszych rękopisów) opowiada o  spotkaniach Zmartwychwstałego ze swoimi świadka­mi: Marią Magdaleną, dwoma uczniami w drodze, Jedenastoma siedzącymi za stołem. Ważne są tu szczególnie dwa momenty. Pierwszy – jeszcze raz podkreślona jest niewiara uczniów. Ci właśnie uczniowie po Zesłaniu Ducha Świętego będą świadka­mi zmartwychwstania i  heroldami ewangelii – ich niewiara zo­stanie przezwyciężona i postawiona w służbie wiary. Drugi – zmar­twychwstanie i wywyższenie Jezusa osiągnie swój cel przez to, że całemu światu głoszona będzie Ewangelia (w. 19–20). Jezus umarł i zmartwychwstał nie dla siebie, lecz dla nas, ludzi, i dla naszego zbawienia. Różwnież i do nas odnosi się polecenie Chrystusa o przepowiadaniu Ewangelii. Mamy to czynić zawsze przykładem życia, a w niektórych przypadkach także dobrym słowem. W ten sposób zaświadczamy, że jesteśmy prawdziwymi uczniami Zbawiciela. 30 kwietnia

Środa II Tygodnia Wielkanocnego Wspomnienie św. Piusa V Dz 5,17–26,2; J 3,16–21 ks. Jan Augustynowicz

Bóg nie przestaje do ludzi przemawiać. Posyła proroków, ale to za mało. Naród wybrany trwa w grzechach i zło się pomnaża. Wówczas decyduje się posłać swego Syna Jednorodzonego. Chce nas zbawić. Martwi się, że ludzie, których stworzył i pokochał, zdążają do zguby. Ojciec niebieski każdego obdarza miłością. Św. Pius V kierował się nią, gdy sterował Kościołem. Św. Pius V podczas swego pontyfikatu (1566–1572) przeprowadził reformy dotyczące pracy Kurii Rzymskiej i formacji duchownych. Zaraz po zakończeniu Soboru Trydenckiego, ujednolicił liturgię i  opublikował katechizm wiary katolickiej. Odbudował autorytet papiestwa. Troszczył się o owczarnię Chrystusową z łagodną, ale stanowczą miłością. Szukał pokoju, uczciwości i dobroci, każdemu dawał szansę zaprezentowania swych przekonań.

64

Kwiecień

Homilie na dni powszednie


Kwiecień

Homilie na dni powszednie

65


Homilie na święta i uroczystości Rok A Wielki Post Okres Zmartwychwstania Pańskiego

Homilie na każdy dzień Verbum Domini

Nr 29 • kwiecień 2014


Wielka Sobota. Wigilia Paschalna w Wielką Noc Rdz 1,1–2,2; Rz 22,1–2,9–13,15–18; Wj 14,15–15,1; Iz 54,4a.5–14; Ba 3,9–15,32–4,4; Ez 36,16–17a.18–28; Rz 6,3–11; Mt 28,1–10 ks. Andrzej Rojewski

Wigilia Paschalna, czyli zaproszenie do miłości „Co się stało? Wielka cisza spowiła ziemię; wielka na niej cisza i pustka. Cisza wielka, bo Król zasnął. Ziemia się przelękła i zamilkła” – tak rozpoczyna się starożytna homilia na Świętą i Wielką Sobotę (IV w.). Nim zabrzmi „Alleluja” i śpiew paschalny, przeżywamy ten dzień w milczeniu, u boku Pana, którego ciało zostało złożone w grobie. W noc Wielkiej Soboty rozpoczyna się celebracja misterium paschalnego, misterium zwycięstwa Chrystusa nad śmiercią. Jest to dla chrześcijan największe święto. Centralnym jego punktem nie jest zatem msza w  Niedzielę Zmartwychwstania, lecz sprawowana w  nocy Wigilia Paschalna. Dlaczego w nocy? Bo noc była świadkiem Bożej mocy objawiającej się w czynach podjętych dla zbawienia ludzi: w nocy Izraelici wyszli z Egiptu, noc „widziała” Boże Narodzenie i zmartwychwstanie Chrystusa. Była więc świadkiem definitywnej przemiany ludzkiego losu. Zatem liturgia prowadzi nas także w nocy do pustego grobu. Światłem, które tę drogę rozświetla jest Chrystus. Od VIII wieku symbolizuje Go świeca pokaźnych rozmiarów, czyli Paschał. Nikt z ludzi nie był świadkiem zmartwychwstania. Nikt poza Chrystusem nie wie, co znaczy zmartwychwstać. Pan nie wyjaśnił tego wybranym przez siebie uczniom. Ukazywał się im jedynie na wiele sposobów, wskazywał tym samym, że zmartwychwstanie jest nową formą życia, kompletnie inną od dotychczasowej. Przekazując nam fakt zmartwychwstania i jego tajemnicę, apostołowie mówią jedynie o nowej jakości i inności życia, która bierze się z udziału w życiu Boga. Sami jednak nie dowierzali oczom i mieli trudności w przekroczeniu progu wiary. Dlatego Zmartwychwstały mówi im najpierw: „Pokój wam. Jam jest. Nie bójcie się” i pyta ich o miłość. Bo jedynie miłość jest dostępnym człowiekowi sposobem doświadczenia 19 kwietnia

Wielka Sobota. Wigilia Paschalna w Wielką Noc

67


prawdy zmartwychwstania i życia, które nigdy się nie kończy. Święta Zmartwychwstania są Boskim zaproszeniem do miłości. Tę tajemnicę celebrujemy dzisiaj w obrzędach. Przyjrzyjmy się zawartej w nich treści. Obrzędy Wigilii rozpoczęliśmy przy wygaszonym w  świątyni świetle. Był to symbol mroku grzechu i ciemności śmierci. Lecz dzięki serdecznej litości naszego Boga nie jesteśmy opuszczeni. Dzisiejszej nocy nawiedzi nas Chrystus, Wschodzące Słońce, by powiedzieć: „Ja przyszedłem na świat jako światło, aby każdy kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności” (J 12,46). Szliśmy w kierunku ognia płonącego na zewnątrz świątyni, czyli do ognistego krzewu, w którym Bóg objawił się Mojżeszowi na pustyni. Zapalając od niego Paschał, celebrans powiedział: „nasz Pan, Jezus Chrystus przeszedł ze śmierci do życia”. Te słowa zawierały treść, która wypowiedział św. Piotr w dniu Zesłania Ducha Świętego, przemawiając do słuchających go w Jerozolimie tłumów: „Bóg wskrzesił Go (Chrystusa) z martwych” (Dz 3,15). Zapalony Paschał został nam trzykrotnie ukazany przy słowach: „Światło Chrystusa”. Rozbłysły jego światłem świece w  dłoniach celebransa, kapłanów, usługujących w tej liturgii ministrantów, oraz wiernych. Rozświetliła się też świątynia. Zmartwychwstały Pan jest światłem swojego Kościoła i  świata, jest życiem swoich wiernych. Orędzie wielkanocne głoszone przy płonącym i okadzonym Paschale, jest pieśnią zachwytu nad miłością Boga, który „aby wykupić niewolnika” wydał swego Syna. Nawet grzech Adama nazwany jest „szczęśliwą winą”, „skoro ją zgładził tak wielki Odkupiciel”. W czytaniach kontemplowaliśmy nadal zwycięski pochód światła (Rdz 1.26–31a). Słup ognisty, który prowadził Izraelitów przez pustynię jest znakiem ustawicznej interwencji Boga wyzwalającego swój lud i chroniącego przed zagładą. Izraelici przeszli przez Morze Czerwone, a jego wody oddzieliły ich definitywnie od „ziemi egipskiej, domu niewoli”. To wydarzenie ukształtowało świadomość ludu: z  niewolników stali się ludźmi wolnymi (Wj 14,15–15,1). Światło słupa ognistego, które ich prowadziło, było znakiem zbawczej i  chroniącej obecności Boga żywego. W  końcu słowa Listu świętego Pawła do Rzymian ukazały naszą rzeczywistość: chrzest zanurza nas w śmierć Jezusa Chrystusa po to, abyśmy wkroczyli 68

19 kwietnia

Wielka Sobota. Wigilia Paschalna w Wielką Noc


w nowe, zmartwychwstałe życie (Rz 6,3–11). Dlatego śpiewaliśmy radosne „Alleluja” i przyjęliśmy Ewangelię świętego Mateusza o zmartwychwstaniu Pana. Te czytania wprowadzają w temat chrztu jako sakramentu wszczepienia w Chrystusa. Interpretacją tego sakramentu jest obrzęd błogosławienia wody chrzcielnej. Obmycie w niej i słowa towarzyszące czynności, dają udział w Bożym życiu, a zatem w nieśmiertelności Boga. Jak we wszystkich uroczystych momentach, tak i  dzisiaj prosiliśmy Wszystkich Świętych, aby wstawiali się za nami, ponieważ pragniemy przeżyć jeszcze raz nasz chrzest i odnowić przyrzeczenia z nim związane. Chrzest buduje Kościół, czyli Ciało Chrystusa. Mówił o tym w homilii z 30 stycznia tego roku papież Franciszek: „Pierwszym owocem chrztu jest przynależność do Kościoła, do Ludu Bożego (…) niedorzeczne jest wzajemne wykluczanie miłości Chrystusa i miłości Kościoła, słuchanie Chrystusa, ale nie Kościoła, przebywanie z Chrystusem na obrzeżach Kościoła. Tak nie można. To jest absurdalna dychotomia”. Bo nikt nie zbawia się sam. Jesteśmy Ludem Bożym, Ciałem Chrystusa, wspólnotą wierzących. Dlatego podczas każdej Mszy świętej, celebrans prosi Zbawiciela: „nie zważaj na grzechy nasze, lecz na wiarę swojego Kościoła”. Odnowimy więc obietnice chrzcielne na znak ożywienia w nas przyjętego niegdyś daru Bożej łaskawości. Przypomnimy sobie zobowiązania, które z chrztu wypływają i przyjmiemy pokropienie wodą chrztu. „W tę noc Kościół, czuwając, oczekuje zmartwychwstania Chrystusa i obchodzi je w sakramentach” chrztu i Eucharystii (por. Kal. 21). Są one istotnymi elementami Wigilii Paschalnej. Obrzęd chrztu jest bogato celebrowany, ponieważ prowadzi uczestniczących do szczytu całej liturgii, a mianowicie do świętowania Eucharystii. W niej wkraczamy w tajemnicę Boga, tajemnicę daru zmartwychwstania do nowego życia. Szczególnie tej nocy celebracja Uczty Paschalnej wskazuje, że tryumf Chrystusa nad grzechem i śmiercią, jest również zwycięstwem ucznia Pana. Te dwa sakramenty są źródłem naszej nieśmiertelności. Abyśmy nie wątpili, że mamy w niej udział, Jezus daje nam siebie pod postaciami chleba i wina. Powiedział przecież: „Kto pożywa Moje Ciało i pije Moją Krew, ma życie wieczne. Ja go wskrzeszę” (J 6,54). Dlatego święty Paweł głosi, że chrześcijanin jest już w Chrystusie człowiekiem 19 kwietnia

Wielka Sobota. Wigilia Paschalna w Wielką Noc

69


zmartwychwstałym (Rz 6,3–11). Jedność misterium Chrystusa i chrześcijanina przypominają także słowa prefacji: „On przez śmierć swoją zniweczył śmierć naszą i, zmartwychwstając, przywrócił nam życie”. Powtarzające się we mszy Wigilii Paschalnej „Alleluja” jest także własnym okrzykiem chrześcijanina, który wyszedł już z grobu razem ze swym Mistrzem i Zbawicielem. Stało się to przez chrzest i nieustannie dokonuje w Eucharystii. Jest ona rzeczywiście pamiątką męki i zmartwychwstania Zbawiciela, sakramentem miłosierdzia, znakiem jedności, więzią miłości i ucztą paschalną, podczas której przyjmujemy Chrystusa, duszę napełniamy łaską i otrzymujemy zadatek przyszłej chwały (por. KL 47). Zostaliśmy zatem posileni „wielkanocnym sakramentem”, przez który i w którym Dobry Bóg daje nam nadzieję życia wiecznego. Niech uczestnictwo w dzisiejszej liturgii wniesie pokój i nadzieję w nasze serca. Niech światło pojednania, życzliwości i miłości opromieni nasze międzyludzkie relacje. I niech trwa w nas nadzieja, która zawieść nie może: w Chrystusie wszyscy już jesteśmy ludźmi zmartwychwstałymi. Udział w tajemnicach naszego zbawienia, sprawowanych w tę Świętą Noc, umocnił wiarę, pobudził nasze serca do wdzięczności Bogu, natchnął nas nadzieją i dodał sił do codziennego życia. Bo po świętach nadejdą znowu szare dni, pełne obowiązków, zabiegania i trudnych niekiedy spraw. Tak bywa w życiu i takie jest jego prawo. Na szczyt góry człowiek wchodzi mozolnie i czyni to, aby znowu zejść w dolinę, gdzie uprawia się pola, gdzie rośnie pszenica, wypieka się chleb i gdzie stoi dom. Gdy się już jednak jest na równinie, nie można zapomnieć o szczycie, z którego można było ujrzeć świat w innej perspektywie. Tajemnice, które sprawowaliśmy dzisiaj dokonują się każdej niedzieli. Wyznawcy Chrystusa nazywali ją „małą Paschą”, ponieważ podczas sprawowanej w tym dniu Eucharystii spotykali zmartwychwstałego Pana, który Pisma im wyjaśniał i łamał dla nich chleb. Byli podobni do uczniów z Emaus, którzy po spotkaniu z Chrystusem wrócili do Jerozolimy i „opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak Go poznali po łamaniu chleba” (Łk 24,35). ™™ Czy staram się zrozumieć liturgiczne obrzędy Kościoła? ™™ Czy rozumiem chrzest i Eucharystię jako zadatek mojego zmartwychwstania w Chrystusie? 70

19 kwietnia

Wielka Sobota. Wigilia Paschalna w Wielką Noc


Poniedziałek w Oktawie Wielkanocy Dz 2,14. 22–33; MT 28,8–15 ks. Łukasz Tkaczyk

Wrócić do Galilei Nie ma chyba ludzi, którzy – w mniejszym lub większym stopniu – nie doświadczyliby brutalności świata układów, powiązań, fałszu, dróg na skróty. Świat to wielki teatr – o tym przekonywał nas już Szekspir. Jednak prawda ta zdaje się sięgać jeszcze głębiej w przeszłość niż do czasów wielkiego dramaturga brytyjskiego. Ewangelia, którą przed chwilą usłyszeliśmy, także pokazuje ten brutalny obraz rzeczywistości. Święty Mateusz w  najważniejszym fragmencie swojej Ewnagelii, w  narracji o  Zmartwychwstaniu Jezusa, a  w zasadzie o  wydarzeniach następujących po Zmartwychstaniu, wyraźnie kontrastuje dwie postawy. Z jednej strony wierność prawdzie, prostolinijność, bojaźń kobiet, które spotykają Zmartwychwstałego Jezusa, a z drugiej fałsz i obłudę arcykapłanów i  żołnierzy. Świat świętych kobiet, bohaterek dzisiejszej Ewangelii, to świat wierności Jezusowi, Jego Słowu, to świat skromności i  pokory. Światem arcykapłanów rządzą wartości zgoła odmienne: pieniądz, komfort, wygoda. W takim świecie prawda o tym, ze Ktoś zmartwychwstał, że jest inny świat, do którego wchodzi się przez śmierć, że Mesjaszem stał się cieśla z Nazaretu – jest rzeczywiście prawdą niewygodną, z którą trzeba walczyć. Minęło dwa tysiące lat, a te dwie postawy, o których traktuje dzisiejsza Ewangelia, zdają się być dziś chyba jeszcze mocniej skontrastowane. Dziś prawda o Zmartwychwstaniu Jezusa też wielu ludzi boli, choć oficjalnie nie mają nic do Jezusa, tylko bolą ich grzechy Kościoła. Słyszymy więc oklepane hasło: „Bóg tak, Kościół nie”. Tylko że Zmartwychwstały Jezus obiecał, że bedzie ze swoim Kościołem i w swoim Kościele przez wszystkie dni aż do skończenia świata. Wystarczy przeczytać kilka następnych wersetów Mateuszowej Ewangelii, żeby się o tym przekonać. Zatem, odrzuciwszy Kościół, czynimy z Pana Jezusa kłamcę. Bo Jezus 21 kwietnia

Poniedziałek w Oktawie Wielkanocy

71


zmartwychwstał i żyje. Żyje i trwa właśnie w Kościele. Więc jeśli tak jest, to droga do zmartwychwstania wiedzie właśnie przez ukrzyżowanie. A co to jest ukrzyżowanie w dzisiejszym świecie? To życie zgodne z chrześcijańską doktryną. To reprezentowanie stylu pokornych kobiet z dzisiejszej Ewangelii, a nie zamienianie się w pełnych fałszu arcykapłanów, którzy potrafią tylko kalkulować i w razie jakiejś niewygody – manipulują faktami. Jak to wygląda w praktyce? Bardzo prosto: ludzie mówią na przykład, że Kościół trochę się myli, głosząc, że mieszkanie ze sobą bez ślubu jest już konkubinatem, albo że antykoncepcja jest grzechem, albo że wynoszenie z pracy jakichś przedmiotów jest rekompensatą nadgodzin i tak dalej. Wielu z nas też na pewno uczestniczyło w długich i jałowych dyskusjach o in-vitro, aborcji, homoseksualizmie, czasem manifestując opinie odmienną od tej, którą reprezentuje Kościół. A w gruncie rzeczy, często były to dyskusje, które tylko służyły temu, żeby jakoś zagłuszyć sumienie. Oczywiście odrzucając moralność chrześcijańską żyje się dużo łatwiej. Tylko ze łatwiej nie znaczy lepiej. Nigdy nie zmienimy faktu, że aby zmartwychwstać, trzeba najpierw umrzeć. Umrzeć dla świata, a nie iść na kompromisy ze światem. Słuchać Jezusa. Narazić się na wyśmianie. Umieć bronić swojego zdania. Modlić się, nie narzucając Bogu swoich koncepcji na przyszłość, ale w pokorze przypaść Mu do stóp, tak jak te kobiety z  dzisiejszej Ewangelii. Dzisiejsze czytanie zawiera jedno z najpiękniejszych zdań, jakie pojawiają się w Biblii. Jezus mówi kobietom: „Idźcie i powiedzcie moim braciom, niech idą do Galilei, tam Mnie zobaczą”. Kogo Jezus nazywa braćmi? Swoich uczniów, którzy dopiero co Go zdradzili i uciekli spod Krzyża. Po co maja iść do Galilei? Tam ich powoływał. Tym wezwaniem Jezus jednoznacznie daje znać, że chce zacząć wszystko od nowa. Bracie i Siostro! Jeśli uwikłałeś się w jakieś kompromisy moralne, układy, w których łatwo się żyje, ale coś we wnętrzu boli, to, powiem Ci metaforycznie: wracaj do swojej Galilei. Tam czeka na Ciebie Zmartwychwstały Pan...

™™ Czy podążam za Chrystusem bez względu na trudności? ™™ Czy nie zagubiłem się w życiu? 72

21 kwietnia

Poniedziałek w Oktawie Wielkanocy


Uroczystość św. Wojciecha Dz 1,3–8; Flp 1,20c–30; J 12,24–26 ks. Dariusz Kwiatkowski

Powołani do świętości W kalendarzu liturgicznym wspominamy wielu świętych. Są pośród nich męczennicy, dziewice, wyznawcy, kapłani, zakonnice i wielu ludzi świeckich. Wielość świętych pokazuje nam, że niebo wypełnione jest ludźmi. Być może takie stwierdzenie kłóci się z  naszymi wyobrażeniami nieba i świętości. Jakże często myślimy, że niebo jest dla nas nieosiągalne, bo jesteśmy słabi i grzeszni. Niebo jest dla świętych, a gdzież nam do świętości? W  dzisiejszą uroczystość św. Wojciecha, biskupa i  męczennika, jednego z  patronów Polski, mamy okazję zrewidować nasze myślenie o  niebie i  świętości i  odkryć, że są to rzeczywistości dostępne dla nas wszystkich. Na pewno zgodzimy się, że św. Wojciech był wyjątkowym świętym, gdyż poniósł śmierć męczeńską, głosząc dobrą nowinę. Przybył do Polski jako biskup, aby mówić o Chrystusie i ukazywać Jego miłość. Przynaglała go wewnętrzna potrzeba, ponieważ podobnie jak św. Paweł Apostoł wyznawał zasadę: „Dla mnie żyć – to Chrystus, a umrzeć – to zysk”. Św. Wojciech doskonale znał słowa Chrystusa, który mówił, że ziarno pszenicy musi wpaść w ziemię i umrzeć, aby w ten sposób mogło wydać plony. Dla niego najważniejszą wartością było życie wieczne. Rozumiał, że pójście za Chrystusem może oznaczać także męczeństwo. Jego męczeńska śmierć zaowocowała bardzo szybko w postaci wielu nawróconych na chrześcijaństwo. Wojciech jako biskup we wszystkim był wierny Chrystusowi i we wszystkim wypełnił wolę Bożą. Choć na ziemi stracił swoje życie, to jednak tak naprawdę stał się prawdziwym zwycięzcą, ponieważ odziedziczył życie wieczne. Święty Antoni Pustelnik, prowadzący bardzo świątobliwe życie, usłyszał kiedyś wewnętrzny głos: „Antoni, ty nie jesteś jeszcze tak doskonały, jak pewien szewc w Aleksandrii”. Pustelnik wybrał się zaraz do Aleksandrii, aby odszukać owego szewca i dowiedzieć się, na czym polega tajemnica 28 kwietnia

Uroczystość św. Wojciecha

73


jego świętości. Szewc przyznał się od razu: „Nie robię nic nadzwyczajnego. Moje życie jest zupełnie zwyczajne i szare. Jestem biednym szewcem. Gdy rano wstaję, modlę się za całe miasto, w którym mieszkam, a szczególnie za moich sąsiadów i przyjaciół. Potem zasiadam do pracy i pracuję rzetelnie przez cały dzień. Unikam fałszu, staram się dotrzymywać słowa. Chcę żyć uczciwie i  szczerze służyć Bogu. Oto całe moje życie!”. Być świętym oznacza wypełniać w  swoim życiu przykazanie miłości Boga i bliźniego. Świętość jest dostępna dla każdego z nas. Co więcej, od chwili przyjętego chrztu, świętość stała się naszym zadaniem i obowiązkiem. Nie bójmy się świętości i nie odkładajmy jej na potem, ale starajmy się każdego dnia odkrywać, co to znaczy być świętym na drodze własnego powołania. Istotę świętości, która jest w zasięgu naszej ręki, dobrze oddaje opowiadanie o małym chłopcu. Mały Krzyś, w tym wieku, co to o wszystko się pyta, wszedł z mamą do kościoła. Najbardziej zaciekawiły go kolorowe witraże, przedstawiające różnych świętych. „Mamo, a co to jest?” – malec zadał sakramentalne pytanie. „To jest święty, święty Marcin!” – odpowiedziała matka. Dziecko zapamiętało sobie dobrze odpowiedź i przeżycie światła w ciemnym kościele. Parę dni później ksiądz pytał dzieci na religii: „Kto z was potrafi powiedzieć, kto to jest święty?” Krzyś miał odpowiedź na poczekaniu: „Święty to taki człowiek, przez którego świeci słońce!”*. Wszyscy jesteśmy powołani do świętości, ponieważ przez chrzest staliśmy się dziećmi Bożymi. Odtąd wypełnia nas światło Bożej łaski i Bożej miłości. Nosimy w sobie światło pochodzące od Jezusa Chrystusa. Świętość stanowi część naszej ludzkiej natury. Drogę do pełnej świętości ukazuje nam dzisiaj Jezus. Mówi nam, że warto poświęcić wszystko tu na ziemi, aby otrzymać życie wieczne w  niebie. Pozwólmy, aby świeciło przez nas Słońce, czyli zmartwychwstały Chrystus, otwierający dla nas bramy nieba. Niech uczestnictwo w tej Eucharystii a także wstawiennictwo Świętego Wojciecha, naszego patrona przebywającego w niebie, pomaga nam w realizacji naszego powołania do świętości. ™™ Czy poprzez moje życie dążę do świętości? ™™ Czy nie obawiam się kroczyć za Chrystusem? *

74

K. Wójtowicz, Notki, Wrocław 1986, s. 80.

28 kwietnia

Uroczystość św. Wojciecha


Święto św. Katarzyny Sieneńskiej 1J 1,5–2,2; Mt 11,25–30 ks. Dariusz Kwiatkowski

Pokora Boga Świętujemy dziś w  liturgii świętość św. Katarzyny ze Sieny, dziewicy, Doktora Kościoła i patronki Europy. Wpatrując się w jej życie, wychwalamy wielkie dzieła, których Bóg przez tę prostą i pokorną kobietę dokonał. Kobieta, która nie potrafiła pisać i czytać, została włączona do grona największych uczonych Kościoła. Jej głęboka modlitwa wypływająca z wiary i miłości doprowadziła ją do mistycznej relacji z Bogiem. Ta święta sprawiła, że papież Grzegorz XI wrócił z Awinionu do Rzymu. Możemy pytać: w czym tkwi tajemnica świętości św. Katarzyny? Wydaje się, że na pierwszym miejscu trzeba wskazać pokorę, której uczyła się od Chrystusa. Pokora – we współczesnym świecie to słowo nie cieszy się zbytnią popularnością. Dlaczego tak się dzieje? Z jednej strony imponują nam: siła, umiejętność ustawienia się w  życiu, błyskotliwa kariera, zarobione pieniądze, a to trudno pogodzić z postawą pokory. Z drugiej strony często mamy niewłaściwe rozumienie pokory. Wydaje nam się, że postawa pokory wyraża się w byciu małym, niezauważonym, ubogim, słabym, na wszystko się zgadzającym i nie wyrażającym głośno własnego zdania. Te błędne spojrzenie na pokorę jakoś nas od niej odstrasza i zniechęca. Na czym więc polega prawdziwa pokora? W jednej ze swoich telewizyjnych katechez ojciec Raniero Cantalamessa mówił, że pokora polega „na stawaniu się małym z miłości, z chęci służenia i wywyższania innych. Taka była pokora Jezusa. On, istniejąc w postaci Bożej, ogołocił samego siebie z wszystkiego i uniżył samego siebie, przyjąwszy postać sługi, aby nas zbawić”. Ze słów wybitnego kaznodziei wynika, że prawdziwie pokorny jest tylko Pan Bóg. On z powodu tego, kim jest, nie może wznieść się ponad siebie. Bóg może się tylko uniżać. I rzeczywiście On nieustannie to czyni. Bóg się uniża, gdy stwarza świat i człowieka, gdy zawiera z człowiekiem przymierze, gdy objawia mu samego siebie, gdy posyła na świat swojego Jedynego Syna. 29 kwietnia

Święto św. Katarzyny Sieneńskiej

75


W Jezusie Chrystusie pokora Boga osiągnęła najwyższy poziom. On bowiem wyniszczył samego siebie aż do śmierci na krzyżu. Przyjął nasze człowieczeństwo ze wszystkimi jego konsekwencjami, za wyjątkiem grzechu. Z miłości do nas pozwolił się przybić do krzyża. W krajach Wschodu znana jest historia o wielkim szachu Abbasie, który czasami przebierał się za służącego i wchodził pomiędzy swoich poddanych. Pewnego razu, ubrany w łachmany, zszedł do piwnic swojego pałacu, gdzie najlichszy z  jego sług palił w  piecu. Szach zakasał rękawy i wziął się do pracy, by pomóc palaczowi, a ten z wdzięczności dał mu kromkę chleba i kubek wody. Odtąd szach często odwiedzał palacza, by pomagać mu w pracy i gawędzić z nim o jego sprawach. W końcu władca postanowił zdradzić palaczowi, kim jest, i hojnie go wynagrodzić za jego przyjaźń. Jakież było zdumienie władcy, gdy palacz o nic go nie poprosił. „Nie zrozumiałeś, co rzekłem?” – zapytał. „Mogę dać ci bogactwo i tytuł szlachecki. Mogę dać ci całe miasto i uczynić księciem. Naprawdę niczego ode mnie nie chcesz?”. Wtedy palacz odpowiedział: „Wiele już dla mnie uczyniłeś. Opuściłeś swoje wspaniałe komnaty, by siedzieć ze mną w tym mrocznym miejscu, jeść nędzną strawę i słuchać opowieści o moich smutkach i radościach. Nie możesz dać mi nic cenniejszego. Innych obdarzałeś hojnymi darami, lecz mnie dałeś samego siebie. Pragnę jedynie, abyś nigdy nie pozbawił mnie swojej przyjaźni”*. Opowiadanie to przedstawia różne formy realizowania pokory w  codziennym życiu. Pokora szacha Abbasa wyraża się w tym, że potrafił zniżyć się do poziomu swojego sługi i obdarzyć go swoją przyjaźnią. Władca nie robił tego na pokaz i  dla szukania taniej popularności. Jego działania wypływały z potrzeby serca. Pokora ubogiego sługi wyraziła się w tym, że nie chciał wielkości i  bogactwa, choć mógł je otrzymać od władcy, który stał się jego przyjacielem. Dla niego najważniejsza była przyjaźń z  szachem. Prawdziwa pokora rodzi się w sercu i z niego wypływa. Prośmy Jezusa, aby uczynił serca nasze według serca Jego. ™™ Co we mnie zwycięża na co dzień: buta i duma czy pokora? ™™ Czy potrafię spojrzeć na drugiego człowieka bez poczucia wyższości? *

76

T. Kyle, Poradnik homiletyczny, Warszawa 2007, s. 416.

29 kwietnia

Święto św. Katarzyny Sieneńskiej


Materiały duszpasterskie

Homilie na każdy dzień Verbum Domini

Nr 29 • kwiecień 2014


Homilia chrzcielna Gal 3,26–8; Mk 1,9–11 ks. Jan Augustynowicz

„Jesteś królem” Chrzest święty jest podniosłą inauguracją chrześcijańskiego życia. Kiedy przynosimy dziecko do chrztu. powierzamy jego los jedynemu Zbawicielowi człowieka i całego świata. Chrzczony zostaje poświęcony Panu i już nie należy do siebie. Chrzest jako pierwszy sakrament jest fundamentem życia chrześcijańskiego. To furta wprowadzająca do życia w Duchu Świętym, otwierająca przystęp do kolejnych sakramentów. Jest obmyciem, które oczyszcza, uświęca i usprawiedliwia. Ponadto oznacza i urzeczywistnia śmierć dla grzechu oraz wejście w życie Trójcy Przenajświętszej. Najważniejszymi konsekwencjami chrztu są odpuszczenie grzechów i nowe narodzenie w Duchu Świętym. Chrzest czyni człowieka nowym stworzeniem, przybranym dzieckiem Bożym, uczestnikiem Bożej natury, świątynią Ducha Świętego, członkiem Mistycznego Ciała Chrystusa. Przez charakter sakramentalny chrztu, który konsekruje i uzdalnia do partycypacji w  liturgii Kościoła, ochrzczeni mają udział w  powszechnym kapłaństwie wiernych, uczestnicząc w prorockiej, kapłańskiej i królewskiej misji Chrystusa. Chrzest jest podstawą wspólnoty między chrześcijanami, węzłem jedności łączącym wszystkich ochrzczonych. Każdy na mocy przynależności do Kościoła ma prawa i obowiązki: prawo przyjmowania innych sakramentów, karmienia się słowem Bożym i korzystania z pomocy duchowych Kościoła oraz obowiązki wyrażające się w wyznawaniu wiary przed ludźmi i  uczestnictwie w  misyjnej działalności Kościoła. Nic więc dziwnego, że my, duszpasterze, sprawowanie chrztu staramy się odpowiednio przygotować. Dlatego rodzice dziecka chrzczonego i chrzestni są pouczani o znaczeniu sakramentu i o związanych z nim obowiązkach. Do zakresu moich zadań jako proboszcza jest zatroszczyć się, 78

Homilie sakramentalne

Homilia chrzcielna


ażeby rodziców i  chrzestnych właściwie przygotować duszpasterskimi pouczeniami i wspólną modlitwą. Przybyliście dzisiaj do naszej świątyni, bo właściwym miejscem udzielania chrztu jest kościół parafialny rodziców dziecka. Wiecie, że zwyczajnym szafarzem chrztu jest duchowny, a więc biskup, prezbiter i diakon. Warto jednak pamiętać, że chrztu godziwie udziela w  wypadku nagłej konieczności każdy człowiek, mający właściwą intencję, czyli chce, by dziecko zostało chrześcijaninem. Pobożni rodzice zazwyczaj dbają, ażeby ich dzieci zostały ochrzczone w  pierwszych tygodniach, możliwie najszybciej po urodzeniu, a  nawet jeszcze przed nim, udają do swojego proboszcza, by prosić o sakrament dla dziecka i  odpowiednio do niego się przygotować. Do godziwego ochrzczenia dziecka wymaga się, aby zgodzili się rodzice i istniała uzasadniona nadzieja, że dziecko będzie wychowane po katolicku. „Drodzy rodzice, prosząc o chrzest dla swojego dziecka, przyjmujecie na siebie obowiązek wychowania go w wierze, aby zachowując Boże przykazania, miłowało Boga i bliźniego, jak nas uczył Jezus Chrystus” (z liturgii chrzcielnej). Chrzestni, którzy wraz z  rodzicami przedstawiają dziecko do chrztu, pomagają, żeby ochrzczony prowadził życie chrześcijańskie. Do przyjęcia zadania chrzestnego może być dopuszczony ten, kto jest wybrany przez jego rodziców i posiada wymagane do tego kwalifikacje oraz intencję pełnienia tego zadania: ukończył szesnaście lat, jest katolikiem, przyjął bierzmowanie i sakrament Najświętszej Eucharystii oraz prowadzi życie zgodne z wiarą. Każdy chrzest jest wielką radością, nie tylko dla rodziców, ale również dla całego Kościoła. W starożytności, liturgia była bardziej żywa i spontaniczna. Po otrzymaniu chrztu wznoszono okrzyki typu: „Jesteś królem”. Podobne okrzyki wznoszono nawet na cześć malutkiego dziecka z jednoczesnym gestem uniesienia go do góry. W każdym ochrzczonym dziecku, przyobleczonym w Chrystusa, Pan ma upodobanie, bo ono jest „królem”. Nie będzie chodziło w ciemności, lecz będzie miało światło życia, które kiedyś doprowadzi je do królestwa niebieskiego. Homilie sakramentalne

Homilia chrzcielna

79


Homilia pogrzebowa Ap 14,13; Mt 5,1-12a

ks. Jan Augustynowicz

Dobro idzie cicho „Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię” (Mt 5,5). „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane dla was od założenia świata” (Mt 25,34). Odeszła do Pana śp. Stefania, nasza parafianka, skromna kobieta, która szła przez ziemskie życie po cichu, czyniąc dobro. Była wierząca, regularnie chodziła do kościoła, ale nie obnosiła się ze swoją pobożnością. Pod koniec życia, gdy nie mogła sama chodzić i przywożono ją na Eucharystię do kościoła parafialnego, słyszano, jak wyszeptuje Bogu modlitwę, w której dziękowała za rodzinę, że jej towarzyszyła, że nie jest sama. Chociaż nie miała własnych dzieci – a może dlatego – stała się „ciocią” dla całej rodziny. Najpierw to ona potrzebowała pomocy w drobnej sprawie. Ale szybko okazało się, że to ona pomagała więcej i w ważniejszych sprawach. Kiedy rodzice byli w pracy, ciocia Stefania przez wiele lat pilnowała dzieci. Gotowała, prasowała, głaskała, karmiła, dogadzała. Przychodził też dziadek – tak dzieci nazywały tatę cioci, pana Mateusza. Brał je na długie spacery, wspólnie karmili gołębie na naszym rynku. Kiedy ciężko zachorował i był przykuty do wózka inwalidzkiego, ciocia Stefania pieczołowicie opiekowała się nimi aż do jego śmierci. Sama nigdy się nie skarżyła, mimo że praktycznie całe życie walczyła z dokuczliwą i nieuleczalną chorobą. Jedyne, na co narzekała, to na to, że zawsze było jej zimno. Często nawet nie wiedziano, że coś jej doskwiera. Na pytanie, jak się czuje, odpowiadała: „bywało lepiej”. Ten humor był dla niej charakterystyczny. Mimo niełatwego życia – wojennego dzieciństwa w okupowanej Warszawie, a potem, na przestrzeni kilkunastu lat, odchodzenia najbliższych sobie osób – siostry, brata, mamy, męża i taty – była 80

Homilie obrzędowe

Homilia pogrzebowa


dzielną i pogodną osobą. My, jej przyjaciele, wspominamy jej różne powiedzonka. Nawet ostatniego dnia w swoim domu, gdy przyjechało pogotowie ratunkowe i poproszono panią Stefanię o pokazanie języka, odpowiedziała: „ależ to nieładnie!”. Śp. Stefania była osobą pełną miłości, ale również bogatą w oryginalne pasje. Największą z nich było kolekcjonowanie starych żelazek. Ale miała także wiele innych ciekawych kolekcji: filiżanek, małych torebek cukru czy widokówek z sanktuariami maryjnymi z całego świata. Ciekawił ją świat, lubiła pielgrzymować do miejsc świętych. Żywo interesowała się też ludźmi, wśród których mieszkała. To chyba najbardziej ją charakteryzowało. Niechętnie opowiadała o sobie, ale zawsze chciała wiedzieć, co dzieje się w  rodzinie i  u  znajomych. Nawet w  ostatnich tygodniach i dniach życia, gdy leżała już w ciężkim stanie w szpitalu, wypytywała o dzieci, o wszystkich pamiętając. Pod koniec życia ciocia Stefania była ociemniała. Przez jakiś czas, po operacji mieszkała z rodziną, później wróciła do siebie. Słabnący wzrok był największym jej cierpieniem. Uniemożliwiał jej czytanie czasopism religijnych, normalne funkcjonowanie w domu czy na ulicy. Nie pozwalała sobie pomóc, nie chciała być dla nikogo ciężarem. Kiedy zasłabła w mieszkaniu i trzeba było się do niej włamać, bo klucz tkwił w zamku, wiadomo było, że sama mieszkać nie będzie mogła. Niestety, miała już z ostatniej szpitalnej wędrówki nie wrócić. Na kilka godzin przed odejściem do domu Ojca, wysłuchała przez telefon kilku ciepłych zdań wypowiedzianych przez uczennicę z Rzymu, jej ukochaną Basię. Nie miała już sił, ale usta poruszały się jeszcze i w ten sposób wypowiedziała w jej kierunku ostatnie, niesłyszalne słowa. Jakby Pan Bóg zechciał przypomnieć, że niezależnie od miejsca, czuwa i łączy swoją miłością życie i śmierć. Żegnamy dziś śp. Stefanię. Oprócz Mateusza, który pracuje za granicą i nie zdołał przyjechać na pogrzeb, są tu wszyscy. Jej samotne życie wypełniło się miłością dzieci również w momencie ziemskiego pożegnania. W końcu to „jej dzieci”. Miłość czyni rodzinę. Pod koniec życia nieraz mawiała: „Jak ja się wam odwdzięczę?”. Dziś mówimy: „To my się tobie odwdzięczamy!”. Prosimy Boga, aby ją przyjął do Nieba za ciche dobro. Niech odpocznie „od swoich trudów” (Ap 14,13). Homilie obrzędowe

Homilia pogrzebowa

81


Homilia ślubna Tb 8,4-8, Mt 7,24-27

ks. Jan Augustynowicz

Jak przezwyciężyć lęk przed ślubowaniem miłości? Kochani Nowożeńcy, z wielką radością towarzyszymy Wam dzisiaj przy ołtarzu Pańskim. Przyszliście do naszej świątyni, którą wczoraj ozdobiliście pięknymi kwiatami, by pokazać Jezusowi, że już potraficie tak kochać, jak On nas umiłował. My – świadkowie, rodzina i przyjaciele – prosimy razem w tej Najświętszej Eucharystii, by Bóg, którego św. Jan Apostoł nazywa Miłością, otoczył Was opieką i błogosławił w całym życiu. Nie ulegajcie „kulturze tego, co prowizoryczne”. Budujcie miłość na wierności Bogu. Do tego zachęcił Ojciec Święty narzeczonych, którzy 14 lutego 2014 roku, w dzień św. Walentego, patrona zakochanych, spotkali się z nim na placu św. Piotra w Watykanie. Słowa powitania skierował do zebranych przewodniczący Papieskiej Rady ds. Rodziny, arcybiskup Vincenzo Paglia. Przypomniał postać św. Walentego, biskupa Terni z IV wieku. Zaznaczył, iż młodzi gotowi są iść wbrew utartym schematom, i pragną żyć, nie budując na egoizmie, lecz na darze z siebie na całe życie. Wskazał na konieczność wspierania rodzin ze strony odpowiedzialnych za życie publiczne. Następnie pytania zadały papieżowi trzy pary narzeczonych. Pierwsza z nich prosiła Franciszka o wyjaśnienie, jak przezwyciężyć lęk przed ślubowaniem sobie miłości na zawsze. Odpowiadając Ojciec Święty, wyraził zrozumienie dla lęków, w czasach gdy wszystko zmienia się tak szybko, nic nie trwa długo. Mentalność taka prowadzi wielu przygotowujących się do małżeństwa do deklaracji w rodzaju: „Będziemy razem tak długo, jak długo trwać będzie miłość”. Czy miłość jest tylko uczuciem, stanem psychofizycznym? Miłość jest relacją, czymś, co się rozwija, trochę tak, jak buduje się dom. „Zaś dom buduje się wspólnie – nigdy samemu!”, podkreślił Franciszek. Wyjaśnił dalej, że chodzi tu 82

Homilie sakramentalne

Homilia ślubna


o  sprzyjanie rozwojowi. „Drodzy narzeczeni, przygotowujecie się do tego, by wspólnie się rozwijać, by wspólnie budować ten dom, żeby na zawsze mieszkać razem. Nie chcecie budować go na piasku uczuć, które przychodzą i odchodzą, ale na skale prawdziwej miłości, tej miłości, która pochodzi od Boga”, stwierdził Biskup Rzymu. Na planie miłości rodzi się rodzina, pragnąc być miejscem miłości, pomocy, nadziei i wsparcia. „Pragniemy aby, tak jak miłość Boga jest trwała i na zawsze, tak też miłość budująca rodzinę, była trwała i na zawsze”, apelował Ojciec Święty. Zastanawiał się też, jak leczyć bojaźń przed ślubowaniem miłości na zawsze. Wskazał, że po pierwsze, powierzając się każdego dnia Panu Jezusowi, rozwijając wymiar duchowy swego życia, dbając o wspólny rozwój duchowy, stając się ludźmi dojrzałej wiary. Wyjaśnił, że na zawsze to nie tylko kwestia trwania. „Małżeństwo jest udane nie tylko wówczas, kiedy trwa, ale ważna jest jego jakość. Bycie razem i umiejętność kochania się na zawsze jest wyzwaniem małżonków chrześcijańskich”, powiedział Franciszek. Nawiązał do cudu rozmnożenia chlebów. „Także w waszym wypadku Pan może pomnożyć waszą miłość i dać ją wam świeżą i dobrą każdego dnia. Ma jej nieograniczone zasoby! To On wam daje miłość, tkwiącą u podstaw waszego związku i każdego dnia ją odnawia, umacnia. Czyni ją jeszcze większą, kiedy rodzina wzrasta wraz z dziećmi. Na tej drodze ważna i konieczna jest modlitwa. Zawsze on za nią, a ona za niego i obydwoje razem”, stwierdził Ojciec Święty, zachęcając by prosili Jezusa o pomnożenie swej miłości. W Modlitwie Pańskiej codziennie mówimy: „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”, a Franciszek zachęcił, aby narzeczeni nauczyli się modlić: „Naszą miłość powszednią daj nam dzisiaj!”. Modlitwa „Ojcze nasz” jest dla każdego, zarówno dla narzeczonych, jak i małżonków. „Im bardziej będziecie się Jemu powierzać, tym bardziej wasza miłość będzie na zawsze, zdolna do odnawiania się i przezwycięży wszelką trudność”, zapewnił. Umocnieni Ciałem Jezusa Chrystusa i zbudowani miłością nowożeńców, nieśmy zrozumienie, szacunek, życzliwość, a  nade wszystkim miłość, do tych, których Pan stawia na codziennej drodze.

Homilie sakramentalne

Homilia ślubna

83


Wydawnictwo Katolickie G贸ra Tabor

ISSN 2084-1272


Verbum Domini - kwiecień - nr 29.