Page 1

1,(35=(3â$&$OOO&KL9JO9Q&KR;R=;AF=C&HD

Radny dopytuje o egzorcyzmy w szkole Podczas ostatniej sesji Rady Powiatu radny Grzegorz Poczobut (SLD) opowiedział o pewnym dramatycznym incydencie. Zgodnie ze słowami radnego, tydzień temu w I LO im. ks. Elşbiety, w auli szkolnej w ramach zajęć lekcyjnych odbyło się spotkanie z brazylijskimi misjonarzami. Wzięli w nim udział uczniowie klas I i II. - Po tym spotkaniu rozdzwoniły się do mnie telefony - mówił radny Grzegorz Poczobut. - Zaniepokojeni rodzice prosili mnie o interwencję. Podczas spotkania z uczniami, misjonarze mieli odprawiać w szkole jakieś rytuały. Nie wiem, czy były to egzorcyzmy, moşe charyzmaty... W kaşdym razie miało miejsce tzw. nakładanie rąk, w wyniku którego jedna z uczennic, tak słyszałem, straciła przytomność. Drzwi od auli były zamknięte, nikomu nie wolno było wyjść. Rodzice poinformowali mnie, şe nie pozwolono, aby dziecko zostało wyprowadzone z sali. Dziewczynka po ocknięciu miała się bardzo dziwnie zachowywać. Uczniowie byli przeraşeni. Chciałbym zapytać pana starostę, co wówczas tak naprawdę się stało? Czy w szkole odprawiano egzorcyzmy? Czy publiczna szkoła świecka jest odpowiednim miejscem do organizowania tego typu spotkań? Według mojej oceny - nie.

KASACJA POJAZDĂ“W Zezwolenienie Wojewody Zachodniopomorskiego nr 4

$OBINO  7AÄ&#x;CZ TEL KOM

REKLAMA

@ > - : ? < ; > @  3 > -@ 5 ?  < ĹŁ - / 5 9 E  F -  < ; 6 - F 0 E


Na wstępie

Awangarda, i scheda No to teraz wiem, że nawet w maleńkim Szczecinku władza czynnie włącza się do Euro ileś tam, nie szczędząc przy tym grosza. Ostatecznie przekonał mnie o tym wielki bilbord, ze względu na swoje gabaryty godny raczej Pałacu Kultury i tylko zbieg okoliczności sprawił, że zmieścił się na stosunkowo małej kamieniczce przy placu Wolności. Dzięki niemu mieszkańcy (placu) już nie wątpią, że i my mamy strefę kibica. Wprawdzie do końca nie wiadomo, czy policja wyda pozwolenie na jej użytkowanie. Uparciuszki chcą wiedzieć, czy nie będzie tam więcej niż 999 kibiców. Bo jeśli tak, mogą być problemy z zapewnieniem bezpieczeństwa. Ratusz nie z takimi rzeczami sobie radził. Pewnie tak się stanie i tym razem. Jak kibiców będzie więcej, to się strefę poprzedziela barierkami i będzie tak jak trzeba. Ostatecznie piwo można pić i poza strefą, no może nie tak markowe jak wewnątrz, ale zawszeć swoje procenty będzie miało, bo proszę nie tylko lokalnej społeczności, sport bez promili obejść się nie może. Przygotowanie strefy wymagało nieco grosza budżetowego, ale czego się nie robi dla promocji. Zupełnie niepotrzebnie mówiono jeszcze kilka miesięcy temu, że w tym roku trzeba będzie zmniejszyć nieco wydatki. Jak widać, jak się chce to można nawet na odwrót. A tegoroczny (planowany) deficyt wynoszący raptem jakieś 7,4 mln zł jak zajdzie potrzeba powiększyć się jakimś dodatkowym kredycikiem. Powtórzmy zatem za Pediatrą z filmu Barei: słuszną linię ma nasza władza. To się nazywa pęd ku nowoczesności i chociaż wielkością bilbordów stolicy raczej nie zaimponujemy, to przynajmniej mentalnie jesteśmy w awangardzie postępu. Ja tak o tym pędzie ku pięknej przyszłości, a tu trzeba uważać, żeby nie przedobrzyć. Przekonał się o tym sam pan burmistrz, kiedy - z pewnością niesłusznie - został ukarany za szybkość sporej wartości mandatem. Mówiąc poważnie, najwyraźniej sprawa ma podtekst polityczny. Policjant musiał być zwolennikiem Kaczyńskiego, a może i Millera? Co to się porobiło, że nawet funkcjonariusz nie rozpoznał z kim ma do czynienia... Nie ogląda kablówki, czy co? A przecież tam burmistrz jest codziennie. Tymczasem nie ma przyszłości bez przeszłości. Może to i banał, może jest to niezgodnie z pojmowaniem nowoczesności, przy której tradycja zdaje się być niepotrzebnym balastem, ale mówić i pisać o tym trzeba. Rzecz o mocno niechcianej, zabytkowej wieży wodociągowej. Niechcianej przez firmę od wody i kanalizacji (to było na początku lat 90.), potem przez miasto, potem osobę fizyczną, a potem kolejnego właściciela. Tenże, nie licząc się z miejskim konserwatorem, którego uważa za dziwaka, co to ze Szczecinka próbuje zrobić Toruń, a nawet Kraków, ujmuje się za jego zdaniem niebezpieczną dla otoczenia i całkiem zbyteczną budowlą. Niebezpieczną, a zatem nie oglądając się na urzędy, wykorzystując powszechnie wiadomą niemoc państwa, przystąpił do jej rozbiórki. Ponoć robi to wszystko dla dobra przechodniów, coby ochronić ich czaszki przed tym z czego wieżę zbudowano. Jesteśmy przy tym świadkami dość niezwykłego zjawiska. Otóż, ilość spadających ułomków, jest wprost proporcjonalna do ilości wypatroszonego z wnętrza wieży wyposażenia, a także terminem wpisania budowli do rejestru zabytków. Zastanawiająca jest zarówno indolencja tutejszego nadzoru budowlanego, jak również wojewódzkiego konserwatora zabytków, który przez trzy lata(!) nie potrafił napisać decyzji administracyjnej pozbawionej prawnych wad. Sytuacja wprost porażająca. I to się dzieje na wojewódzkim szczeblu, podczas gdy z całą pewnością z wydaniem właściwej decyzji administracyjnej poradziłby sobie bez kłopotów nawet praktykant w gminnym urzędzie. Po jaką cholerę te wielkie biurka, duże biurowce, kilkusetstronicowe opracowania na kredowym papierze o osiągnięciach, skoro zabytek architektury komunalnej - bo to już jest zabytek, mimo że nie ma go w papierach - z premedytacją jest dewastowany i to przy bierności ważnego urzędnika. A gdzie się podział nadzór budowlany? No, bo skoro wieża, jak uważa jej właściciel, grozi katastrofą, to w te pędy powinien zareagować urzędowy nadzór i natychmiast nakazać wykonie niezbędnych zabezpieczeń i to bynajmniej nie polegających na robieniu w żelbetowym poszyciu bębna - tak jak to ma miejsce w tej chwili - olbrzymich dziur. Przecież mamy do czynienia nie z jakimś blaszakiem dwa na dwa postawionym nielegalnie pod jabłonią, ale z 25 metrową, jak najbardziej legalną wieżą. Nawet z tego powodu czekać już dłużej nie można. No chyba, że chodzi o archeologiczne zabezpieczanie fundamentów. A, to wtedy należy poczekać! Ostatecznie, pomiędzy architekturą, a archeologią różnice są niewielkie. Przecież obie zaczynają się na literę „a”. Ponadto, ta druga jest bardziej praktyczna, bo rzadko kiedy wystaje ponad ziemię. Jerzy Gasiul

Radny dopytuje o egzorcyzmy w szkole Problem poruszony przez radnego wyraźnie zaszokował obecnych na sali radnych i gości. Co tak naprawdę wydarzyło się w liceum i dlaczego kwestia spotkania z misjonarzami w ogóle pojawiła się na sesji? Choć pytania zostały skierowane do starosty, o odpowiedź na nie został poproszony dyrektor Jerzy Kania, który specjalnie w tym celu pojawił się na obradach. - Liceum Ogólnokształcące jest szkołą o bardzo ugruntowanych tradycjach - tłumaczył Jerzy Kania. - Szkoła co roku organizuje dla uczniów szeroką gamę spotkań, np. z naukowcami Politechniki Koszalińskiej; ostatnio odbyło się spotkanie ze studentami z opozycji białoruskiej; organizujemy też debaty przedwyborcze. Staramy się, aby oferta szkoły poszerzała horyzonty młodzieży, aby wykraczała poza program zajęć. - W tej chwili w I i II klasach mamy 364 osoby - dodał Jerzy Kania. - Spośród nich 322 osoby uczęszczają na katechezę rzymsko-katolicką. To prawie 90 proc. uczniów naszej szkoły. O wspomniane spotkanie zostałem zapytany tydzień wcześniej przez jednego z księży parafii mariackiej, który zwrócił się do mnie w tej sprawie w imieniu ks. biskupa Edwarda Dajczaka. W spotkaniu tym mieli wziąć udział misjonarze ze wspólnoty „Przymierze Miłosierdzia” z Sao Paolo w Brazylii. Mieli oni opowiedzieć młodzieży o pracy na misji, mieli potań-

czyć, był też przewidziany czas na pytania młodzieży. Młodzież miała wybór: spotkanie odbyło się w ramach katechezy, ale ci, którzy nie chcieli wziąć w nim udziału, mieli normalne lekcje. Z tego, co wiem, w spotkaniu uczestniczyło 60 osób. Nie widzę przyczyny, która zabraniałaby młodzieży poszerzać horyzonty. Może pójdą w ateizm, może w stronę wiary. Nikogo do niczego nie zmuszamy. Tak było tym razem. - Spotkanie z brazylijskimi misjonarzami odbyło się nie tylko w I LO, ale także w ZS nr 2 - powiedział „TS” uczestniczący w tym wydarzeniu ks. Dariusz Stachula. - Oba spotkania cieszyły się ogromnym zainteresowaniem młodych ludzi. W spotkaniu z misjonarzami mogły wziąć udział te osoby, które chciały. Odbyło się ono za wiedzą biskupa Edwarda Dajczaka. Misjonarze opowiedzieli o swojej pracy z ubogimi, z narokamanami, dzielili, się świadectwem wiary. - Mogę zapewnić, że podczas spotkania nie było żadnych egzorcyzmów. Ani osoby świeckie, czyli w tym przypadku misjonarze, ani zwykły ksiądz nie może odprawiać egzorcyzmów bez udzielenia do tego specjalnej misji. Mogłoby to być niebezpieczne zarówno dla osób odprawiających egzorcyzmy, jak również dla tych, którzy się im poddają. Owszem, były modlitewne, radosne śpiewy, nawet ze spontanicznymi gesta-

mi rąk. Ale na pewno nie były to egzorcyzmy. - Czy szkoła publiczna jest właściwym miejscem na tego typu spotkania? Kiedy debaty przedwyborcze organizowane były przez szkołę albo odbywały się tam inne spotkania, na odmiennych płaszczyznach, wówczas nikt nie zgłaszał sprzeciwów dodał ks. Dariusz. - Jeśli w szkole jest religia, to dlaczego nie? - Dodam może jeszcze od siebie, czym jest modlitwa wstawiennicza, zwana „spoczynkiem” w Duchu św., bo to o niej mówimy. To prawdziwy duchowy „odpoczynek”. Jeśli ktoś podczas tej modlitwy zaczyna rozpaczliwie histeryzować, to na pewno nie ma to nic wspólnego z działaniem Ducha św. Owszem, po „spoczynku” mogą pojawić się łzy, ale są one wynikiem szczęścia i poczucia wolności. Na sesji Rady Powiatu do sprawy poruszonej przez radnego Poczobuta odniósł się również starosta Krzyszof Lis: - Kiedy tylko ta informacja do nas dotarła, poprosiliśmy dyrektora liceum, aby złożył wyjaśnienia na posiedzeniu Zarządu Powiatu. I tak się stało. Dyrektor kieruje szkołą w sposób samodzielny. My niczego mu nie narzucamy. Zarząd Powiatu po wysłuchaniu relacji dyrektora postanowił, że sprawa ta nie wymaga dalszych wyjaśnień. Nie dostrzegliśmy też nic, co mogłoby burzyć funkcję szkoły. (sz)

REKLAMA

Maciej Gaca:


REKLAMA


Policyjny raport tygodniowy Policjanci ze Szczecinka zatrzymali dwóch młodych mężczyzn, u których w trakcie kontroli drogowej ujawnili prawie pół kilograma amfetaminy. W poniedziałek (4.06) wieczorem kryminalni zatrzymali do kontroli drogowej samochód osobowy. W pojeździe znajdowali się dwaj mieszkańcy miasta, którzy byli dziwnie podenerwowani kontrolą. Funkcjonariusze przeszukali mężczyzn, w wyniku, czego w kieszeni bluzy jednego z nich ujawnili foliowy worek, w którym znajdował się biały proszek. Badanie potwierdziło, że jest to amfetamina o wadze 495 gram - mówi „Tematowi” mł. asp. Monika Wojnowska, rzecznik prasowy szefa szczecineckiej policji. Zatrzymani w policyjnym areszcie mężczyźni mają 20 i 21 lat. Aktualnie policjanci są w takcie ustalania, do kogo zatrzymane narkotyki miały trafić oraz jakie jest źródło ich pochodzenia - Zgodnie z ustawą o przeciwdziałaniu narkomanii za posiadanie znacznej ilości środków odurzających grozi do 8 lat pozbawienia wolności - dodaje asp. Wojnowska. *** W niedzielę (3.06) trzej mężczyźni w wieku 25-29 lat, mieszkańcy Szczecinka, włamali się do pomieszczeń gospodarczych firmy budowlanej przy ul. Szczecińskiej w Szczecinku. Z budynku wynieśli 10 zestawów elektronarzędzi renomowanej firmy o wartości aż 36 tys. zł. Dzień później siedzieli już za kratkami. Policjanci odzyskali skradzione mienie niemal w całości. *** W Trzesiece rabuś przepiłował pręty zabezpieczające pomieszczenie z butlami gazowymi przy sklepie spożywczym. Zabrał jedną butlę o wartości 147 zł. (sw)

Zaproszenie W sobotę, 9 czerwca na placu przy Domu Oficera w Bornem Sulinowie odbędzie się spotkanie, którego tematem przewodnim będzie II wojna światowa, zorganizowane przez Prywatną Izbę Muzealną oraz Stowarzyszenie Grup Rekonstrukcyjnych w Bornem Sulinowie. Od godz. 10.00 odbędzie się pokaz sprzętu wojskowego oraz prezentacja grup rekonstrukcyjnych. O godz. 15.00 inscenizacja dotycząca zdoby-

cia Kłomina przez 18 pułk piechoty, natomiast godzinę później, o 16.00 grupa rekonstrukcyjna przedstawi inscenizację rozbicia działowni Wojska Polskiego, który zbłądził w `45 roku i wpadł w zasadzkę zastawioną przez żołnierzy niemieckich. Po inscenizacjach wszyscy goście wezmą udział w militarnym pikniku rodzinnym, podczas którego przewidziano wiele gier i zabaw. Organizatorzy zapraszają.(mg)

*** Do najgroźniejszego pożaru doszło 31 maja w nocy w Starym Grabiążu przy drodze wojewódzkiej nr 172. W ogniu stanęła tam gorzelnia. - Gdy jednostki przybyły na miejsce zdarzenia, ogień wydostał się już na zewnątrz - mówi st. kpt. Jerzy Szeligowski, zastępca komendanta powiatowego PSP w Szczecinku. - Dogaszenie obiektu trwało kilkanaście godzin. Gorzelnia była czynna, w przestoju technologicznym. Właściciel widząc ogrom zniszczeń, doznał szoku i trafił do szpitala. W ubiegłym tygodniu szczecineccy strażacy interweniowali przy 13 zdarzeniach, w tym 10 pożarach. *** W Bornem Sulinowie spłonęło drewno zgromadzone na dział-

ce. Strażacy interweniowali też przy ul. Artyleryjskiej w Szczecinku. W opuszczonej posesji został zaprószony ogień. Na szczęście, nikt nie ucierpiał.

*** W Szczecinku (tradycyjnie) płonął śmietnik przy ul. Kanałowej i trawa przy ul. Kołobrzeskiej. Z kolei przy ul. 28 Lutego w ogniu stanął garaż. Według strażaków, było to podpalenie. Sporo strachu najadł się właściciel mieszkania przy ul. Mierosławskiego w Szczecinku. Zostawił potrawę na kuchence gazowej i zasnął. Zaniepokojeni wydobywającymi się z mieszkania kłębami dymu sąsiedzi zaalarmowali strażaków. *** W pobliżu przejazdu kolejowego w Silnowie samochód osobowy zderzył się z autobusem. Kierujący „osobówką” został zabrany do szczecineckiego szpitala na obserwację. Strażacy pomagali też policjantom w otwarciu mieszkania przy ul. Armii Krajowej w Szczecinku. Niestety, podejrzenia sąsiadów okazały się uzasadnione - właścicielka mieszkania zmarła. *** Przy ul. Mierosławskiego strażacy monitorowali skład powietrza na ewentualną obecność tlenku węgla. Na szczęście, nie stwierdzono śmiercionośnego czadu. Dyżurny operacyjny Komendy Powiatowej PSP przyjął też jeden telefon, który okazał się fałszywym alarmem. Według informatora, płonąć miał dach Galerii Hosso.

Starosta Krzysztof Lis wyróżniony Podczas uroczystości z okazji Dnia Samorządu Terytorialnego, prezydent Rzeczpospolitej Polskiej Bronisław Komorowski wręczył odznaczenia za wybitne zasługi w działalności na rzecz społeczności lokalnej i osiągnięcia w pracy samorządowej. Wśród uhonorowanych znalazł się Starosta Szczecinecki Krzysztof Lis, który z rąk prezydenta odebrał Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. Prezydent, zwracając się do przedstawicieli samorządów terytorialnych, powiedział m.in.: - Cieszę się, że mogę odznaczyć, tych, którzy w sposób umiejętny i z sukcesami nie tylko osobistej natury, ale też całych społeczności lokalnych - praktykują dobrze funkcjonowanie samorządności w Polsce. (sw)

Nie da się ukryć, że ul. Kościuszki jest drogą często uczęszczaną, a co za tym idzie - bardzo ruchliwą. Wzmożone natężenie ruchu możemy zaobserwować zwłaszcza w godzinach porannych oraz popołudniowych, kiedy mieszkańcy Trzesieki oraz pobliskich miejscowości wracają z pracy do domu. Jest to również miejsce bardzo niebezpieczne, w szczególności na wysokości ul. Grunwaldzkiej, gdzie znajdują się przystanki Komunikacji Miejskiej oraz jedno z wielu wejść do miejskiego parku. Dotychczas mieszkańcy mieli trudności z przedostaniem się tu na drugą stronę jezdni, chociażby po to, aby dostać się na wspomniany przystanek. Co prawda, przejście dla pieszych w tym miejscu jest... ale „nieoficjalne”. Z kolei aby przedostać się na drugą stronę, nie łamiąc przy tym przepisów i nie ryzykując nie tylko mandatem, ale także i życiem trzeba nadłożyć spory kawałek drogi, ponieważ najbliższe przejście dla pieszych znajduje się w znacznej odległości od przystanków. Na szczęście już wkrótce ma się to zmienić, ponieważ zarządca drogi postanowił w końcu zadbać o bezpieczeństwo pieszych, a trze-

Foto: Kancelaria Prezydenta RP

W minionym tygodniu strażnicy miejscy podjęli 99 interwencji wobec 116 osób. - Na 30 osób nałożono mandaty karne, a wobec 28 osób zostaną sporządzone wnioski o ukaranie do Sądu Rejonowego w Szczecinku. Strażnicy ujęli również 5 nieletnich znajdujących się pod wpływem alkoholu, nietrzeźwą rowerzystkę. Trzech sprawców wykroczeń zostało przekazanych policjantom - mówi Komendant SM Grzegorz Grondys. *** Wiele szczęścia miał młody łabędź bytujący na jeziorze Trzesiecko. Ptak zranił się przynętą wędkarską, W efekcie, w dziobie utkwił mu na dobre pokaźnych rozmiarów haczyk wędkarski. Spacerowicze zaalarmowali strażników miejskich. Funkcjonariuszom udało się pochwycić łabędzia. Ptak został przetransportowany do lecznicy, gdzie lekarz weterynarii uwolnił go z metalowej pułapki. Po operacji łabędź odbył drogę powrotną na jezioro Trzesiecko i tam uwolniony. *** Do kuriozalnego zdarzenia doszło w nocy z środy na czwartek (30/31.05) około godz. 0.10 w bloku przy ul. Zielonej. Patrol złożony ze strażnika miejskiego i policjanta podejmował tam interwencję w sprawie napadu na starszego mężczyznę. Funkcjonariusze zostali wezwani do bójki w klatce schodowej. Po przyjeździe na miejsce zdarzenia okazało się, że w mieszkaniu starszego mężczyzny,młody napastnik siedział na nim i dusił go. Jak wynikało z relacji ofiary, agresywny młodzian znajdujący się pod wpływem alkoholu wcześniej dobijał się do drzwi przyszłej ofiary. W momencie, gdy właściciel mieszkania otworzył drzwi, by zobaczyć, co się dzieje został zaatakowany, przewrócony na podłogę w swoim mieszkaniu i duszony. Bandyta został obezwładniony i przewieziony na policję w celu złożenia wyjaśnień. Z komendy odebrała go matka. *** W czwartek (31.05) około godz. 8.30 strażnicy zauważyli palący się garaż przy ul: 28 lutego. Na miejsce zdarzenia wezwali straż pożarną i ustalili właściciela obiektu. *** W piątek (1.06) około godz. 1.00 na wspólnym patrolu policjant i strażnik miejski zatrzymali sprawcę wybicia szyby wystawowej w jednym ze sklepików w galerii HOSSO. Łobuz był bardzo agresywny, znajdował się pod wpływem alkoholu. Został zatrzymany przez policję. *** Tego samego dnia około godz. 13.35 strażnicy zostali wezwani na interwencję, gdzie grupa uczniów jednego z gimnazjów miała zamiar pobić ucznia drugiego gimnazjum. Zagrożony uczeń został odwieziony do domu a grupka, która miała zamiar go pobić - wylegitymowana w okolicy szkoły. *** W niedzielę (3.06) około godz. 18.50 strażnicy zostali wezwani na interwencję na Górkę Rynkową przy ul. Winnicznej. Zgodnie z informacjami przekazanymi dyżurnemu przez mieszkańców, grupka młodzieży miała tam spożywać alkohol i zakłócać spokój publiczny. Na miejscu zdarzenia już nikogo nie zastano, ale od strony ulicy Reja słychać było głośne krzyki i wulgaryzmy. Patrol natknął się tam na grupę 8 młodych osób głośno krzyczącą i zakłócającą porządek publiczny. 6 osób to nieletni, a najmłodsza dziewczynka miała 14 lat. Nieletni zostali przekazani opiekunom a na osoby, które ukończyły 17 lat zostaną sporządzone wnioski o ukaranie do Sądu Rejonowego w Szczecinku. (sw)

Strażacki tydzień

foto:KP PSP Szczecinek

Tydzień straży miejskiej

Będzie bezpieczniej Dziurawe schody przy ul. Kościuszki ba wspomnieć, że nie raz już w tym miejscu o mało nie doszło do wypadku z udziałem pieszego, który próbował dostać się na drugą stronę ulicy. - Są już plany związane z wymalowaniem w tym miejscu przejścia dla pieszych oraz obniżeniem krawężnika. Nie tak dawno również na ul. Kościuszki, w miejscu, w którym krzyżuje się ona z ul. Kosińskiego, zrobiliśmy przejście dla pieszych, co praw-

da nie jest ono jeszcze wymalowane, ale prace ruszą lada dzień. W następnej kolejności planujemy wykonać podobne przejście przez ul. Kościuszki na wysokości ul. Grunwaldziej. Trudno powiedzieć, kiedy to nastąpi, ale na pewno jeszcze w tym roku. Myślę, że koniec czerwca jest bardzo realnym terminem - mówi Włodzimierz Fil, Dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg w Szczecinku. (mg)


REKLAMA


Piłka kopana i cudaki Zenek ma głos

Nie ma lekko, ale też nikt tak po prawdzie tego nie łobiecywał. A wprost przeciwnie, bywa przyciężkawo, ale jak by nie patrzeć to przecie czegoś takiego to jeszcze ci u nas nie było. Mowa łoczywiście o Euro 2012, czyli mistrzostwach Europy w piłce kopanej. To i nie dziwota, że na każdym kroku mobilizacja w tym temacie jest. Dziennikarze, politycy, aktorzy i różne inne celebryty na łokrągło nas do czynnego kibicowania zachęcają, a i do tego co byśma godnie w roli gospodarza się i poczuli, i wystąpili. Aby tak było, to musimy sobie na kilka podstawowych pytań łodpowiedzieć. Czy kwiatki biało czerwone (za radą redaktora Zimocha) na balkonie posadzone? A chorągiewką biało-czerwoną i pokrowcami na lusterka też biało-czerwonymi autko

łosobiste łozdobione? A czapeczka, a koszulka, a trąbka zakupione? A specjalny zestaw farbków, co by se buźkę pomalować, mamy w posiadaniu? A sześć zwrotek hymnu narodowego, co je nam pewien browar pocztom przysłał na blachę wykute? A kto z kim gra i kiedy i gdzie spamiętane? A skład naszej jedenastki znamy? A łodpowiedni zapasik piwa w lodówce zgromadzony? A koko spoko przećwiczone? A czy mamy precyzyjny plan gdzie to-to łoglądać będziemy? Indywidualnie czy zbiorowo i z kim? W domowych pieleszach przed telewizorem, czy w strefie kibica? Najważniejsze pytanie bo fundamentalne, jak daleko nasze orły zajdą? Pół biedy, jak chodzi o gadżety, bo jest tego i do wyboru i do koloru w każdym supermarkecie i nie tylko tam i nie trzeba znać się na piłce nożnej co by to-to nabyć, wystarczy kasiorę wybulić. Ale jak daleko nasi zajdą? Oto jest pytanie. Wytrawni kibice czyli znawcy futbolu dzielą się w tym temacie na pesymistów i optymistów. Te pierwsze mówią,

że wyjdziemy z grupy, a te drugie to mówią, że będzie finał i mistrzostwo będzie nasze. Cała bieda jest z tymi co to mgliste i to bardzo pojęcie o piłce kopanej mają i w głębi ducha nadziwić się nie mogą dlaczego 22 dorosłych facetów przez 90 minut ugania się za jedną piłką brudną zresztom po dużym boisku, jakby każdy nie mógł mieć swojej. A jest tych cudaków całkiem sporo i to niekoniecznie są łosoby płci łodmiennej. A że jest pełna narodowo-kibicowska mobilizacja, to oni do tej swojej wady i niewiedzy przyznać nie mogą, bo to przecie jest obciach i po prostu nie uchodzi. To co taki cudak ma zrobić? Po pierwsze primo musi kupić te różne fizdrygały, najlepiej dużo bo, to będzie świadczyć o jego zaangażowaniu w sprawę. Cały czas ma podśpiewywać, że koko, że spoko i wznosić okrzyki Polska gola, ale tylko wtedy jak grają nasi (to ci ubrani na biało-czerwono z orzełkiem na koszulkach). No i najważniejsze cudak ma słuchać, a wręcz podsłuchiwać co mówi rasowy ki-

bic, czyli ekspert. Cudak ma podpatrywać co taki ekspert robi. Jak rwie sobie po zagraniu naszych włosy z głowy, to cudak też włosy sobie wyrywa - najlepiej całymi garściami. Jak ekspert w euforii (bo nasi zdobyli gola) biega po suficie to cudak też biega i nie zadaje głupich pytań dlaczego? Cudak w żadnym wypadku nie mówi kto wygra, tylko czeka co powie ekspert. Dlatego jak padnie pytanie o wynik meczu, to cudak ma udzielać odpowiedzi wymijających, można też symulować kaszel, najlepiej długotrwały. A jak cudakowi by się wyrwało np.: 1:3

to niech szybko doda: dla naszych. W przeciwnym razie może nie doczekać końcowego gwizdka. Cudak cały czas ma mieć wiarę w naszych (wszak wiara czyni cuda), i nie brać tego całego kopania na swój rozum. Dzięki takiej taktyce po łobejrzeniu dwóch, no trzech meczy i przy łodrobinie szczęścia cudak może nawet uchodzić za rasowego kibica i Euro 2012 przetrwa i nie dostanie rozstroju nerwowego. A co ma zrobić cudak, jak przegramy? Nie ma takiej opcji i cudak ma to zapamiętać, wszak z Andorą wygraliśmy i to cztery do ucha.

każdego chodnika lub jezdni. Od jakości użytego do wytworzenia owej budowlanej galanterii betonu, zależy jakość a przede wszystkim trwałość wykonanych prac. Jak trwały potrafi być, dobrze zrobiony beton nie trzeba daleko szukać, bo wystarczy krótka wycieczka w okolice bunkrów. Używany u nas beton jest jakby z innego świata. Zastanawiam się, czy nie potrafimy wyprodukować odpowiedniej jakości cementu, czy jest go w tych wyrobach po prostu za mało. Osobista praktyka w tej dziedzinie wskazuje na to drugie. Budując własny dom zauważyłem, że po dodaniu większej ilości cementu, beton stawał się twardszy i trwalszy. Recepta jest dość prosta, dobry

beton wymaga cementu, a nie tylko wody i piasku. Proszę rozejrzeć się dookoła. Całkiem nie dawno wykonane inwestycje drogowe się sypią i to nie ze starości. Wychodzi na jaw, że użyte do realizacji inwestycji materiały, nie wytrzymują próby czasu ze względu na ich kiepską jakość. Nie tylko sypie się reprezentacyjny plac Wolności w mieście, ale także wiele innych miejsc. Przejedźmy się ul. Kołobrzeską lub ul. Kościuszki a także ul Jagiełły. Takich miejsc gdzie rozsypują się krawężniki, destrukcji ulega kostka brukowa, pękają jezdnie jest w mieście bardzo wiele. Za parę lat te wszystkie budowlane buble trzeba będzie wymienić i jeszcze raz zapłacić. Czy stać nas na taką rozrzutność i marnotrawstwo publicznych pieniędzy? Dam jaskrawy przykład jawnego marnotrawstwa. Na ul Jagiełły swojego czasu położono drogę. Dość szybko posypały się krawężniki i płyty chodnikowe. Płyty zamieniono kostką brukową. Po jakimś

czasie wymieniono krawężniki, które są obecnie w całkowitej rozsypce. Dlaczego? Chyba producent a za razem dostawca chcąc zwiększyć zysk nie dosypał właściwej ilości cementu. Zadaję sobie pytanie, gdzie są służby miejskie, które odpowiadają za jakość wykonanej inwestycji? Nie przypominam sobie, by ktoś w ratuszu głośno się upominał o naprawę tej fuszerki. Jakiś „król betonu” musi na tych dostawach kiepskiej jakości wyrobów, trzepać niezłą kasę. Jak inaczej wytłumaczyć to dość powszechne zjawisko marnej jakości kostki brukowej, którą z takim uporem pokrywamy całe miasto. Ktoś także musi mieć „betonowy łeb” by przy takiej polityce inwestycyjnej się upierać. Mamy jednak jakieś przebłyski rozsądku. Zaczynamy wracać do trwalszego i estetyczniejszego kamienia. Za kamień zapłacimy może trochę drożej ale tylko raz. Przy upieraniu się przy kostce z marnego betonu będziemy wiecznie napychać kieszenie jakiemuś „królowi betonu.”

Z politycznego przedpokoju

Król betonu Andrzej Bratkowski Beton - w budownictwie powszechnie używany materiał konstrukcyjny. Jego skład jest dość prosty; piasek lub żwir, woda oraz cement. Od ilości i jakości tego ostatniego zależy jego twardość i trwałość. Jest też drugie rozumienie tego słowa, „beton” to sztywność i niezmienność poglądów w jakiejś sprawie, postawa wobec jakiegoś zagadnienia. Problem betonu w jednym i drugim rozumieniu tego słowa, wart jest chwilowej uwagi Czytelników.

Od kilkunastu lat trwa rozbudowa i modernizacja ciągów komunikacyjnych; placów, dróg pieszych i rowerowych oraz ulic, ścieżek w parkach i innych miejscach publicznych. Prace te, niewątpliwie potrzebne i służące poprawie funkcjonowania miasta jak i podnoszące, na jakiś czas, estetykę miejsc publicznych, finansowane są z budżetu naszego miasta, w dużej części na kredyt, który trzeba czasami długo i cierpliwie spłacać. W takim razie w czym jest problem? Do realizacji tych inwestycji potrzeba dużej ilości betonu, w postaci różnego rodzaju galanterii budowlanej, kostki brukowej, krawężników, płyt i płytek oraz samej masy betonowej stanowiącej podkład

Programy mogą szwankować, ale nie rozsądek Bogdan Urbanek

Nauczyciele, ostatnio najwyraźniej zajęci pilnowaniem własnych spraw, czyt. miejsc pracy, jakby nieco uśpili w sobie nieobojętną im wszak czujność programową. Szkoda, bo zaczyna dochodzić do takich absurdów, właśnie programowych, że nie trzeba być choćby nawet jako tako wyedukowanym belfrem, by je w lot wychwycić. Prezydent Kalisza, którego nie tak dawno miałem przyjemność osobiście poznać, złożył nawet w imieniu kaliszan oficjalny protest do MEN-u. I trudno im się dziwić, skoro o najstarszym polskim mieście, zanotowanym przez Ptolemeusza już w II wieku jako Kalisia, dzieciaki ze szkolnych podręczników do historii raczej się nie dowiedzą. Stołeczne Gniezno, Kraków czy Warsza-

wa, i owszem, wiadomo kolejne stolice, ale o jednym z głównych miast leżącym na szlaku bursztynowym, wiodącym z Imperium Rzymskiego do Bałtyku, cisza. Fakt, można a nawet trzeba napierać na ten zapis i z pewnością tak też być powinno, ale z drugiej strony tam gdzie ów program ułomny, rozsądek szwankować nie powinien. Bo rozsądku, czyt. rozumu, nikt nam - póki co - porcjować nie będzie, na szczęście. Zrzędzę, ale przecie wiem, że żaden podręcznik nie dopasuje programu nauczania do lokalnej rzeczywistości. Weźmy choćby najbliższą mojemu belferskiemu sercu edukację regionalną. Kto może napisać podręcznik wiedzy o Szczecinku? Nie zrobi tego poznaniak czy bydgoszczanin. Merytorycznie, może i się uda, ale nie de facto, trzeba tu być, widzieć, odczuwać, przeżywać. Napisałem taki podręcznik, nie dla siebie, dla swoich uczniów. Nie musiałem, chciałem i nikt mi niczego

w nim nie nakazywał. Może to jest właśnie sposób na byle jakie szkolne programy, na których zwykle suchej nitki się nie zostawia. Trzeba napisać swój, po prostu. A ile przy tym rzeczy nowych i dotąd nieznanych staje się tak bliskimi, że niemal na wyciągnięcie ręki? Czy można bowiem oczekiwać od jakiegokolwiek ogólnopolskiego programu nauczania, ile by ich nie zgromadzić, że wymienią Szczecinek w naprawdę elitarnym gronie 16 polskich miast, w których w samo południe miejski hejnałowy sygnał rozbrzmiewa z najpierwszego w mieście budynku, z ratusza? Rad jestem, że moi uczniowie to wiedzą, ale dlaczego tylko oni mają mieć ten przywilej, niech odtąd fakt ten napawa dumą wszystkich szczecinecczan. Dlaczego zatem w szkołach, także i naszych, szczecineckich, tych innowacyjnych programów autorskich jak na lekarstwo? Ba, wszak łatwiej nauczać odtwórczo niż twórczo. Bo

taki rozkład materiału, zwany przemiennie planem wynikowym, służyć może przez wiele lat, ale rokrocznie jedynie powielany - prędzej czy później doprowadzi nauczyciela do krawędzi metodycznego wtórnego analfabetyzmu, tak, tak. Jasne, że nie uogólniam, sygnalizuję jedynie problem, który ze względu na postępujące rozmiary, staje się dla oświaty coraz bardziej wstydliwy. Co zatem trzeba zrobić, czym dysponować, żeby samemu skonstruować program uwzględniający to wszystko czego powinno się dzieci nauczyć, czyniąc to inaczej - ciekawiej, lepiej, życzliwiej, przyjaźniej? Właściwie niewiele potrzeba, pod warunkiem, że dysponujemy zarówno stosowną wiedzą, jak i rozeznaniem - czego oczekują od nas nasi podopieczni i czy takie nauczanie po nowemu sprawi zarówno im jak i nam przyjemność. Niewiele, prawda? Wiem jednak, że innowacyjni oportuniści czy programowi mal-

kontenci zaraz będą się doszukiwać tzw. trudności obiektywnych, no bo nauczyciel z reguły na nic nie ma czasu, a poza tym brakuje możliwości czy też umiejętności. Niekoniecznie, bo na to akurat czas prędzej czy później znaleźć się powinien, co do możliwości, wystarczy skonfrontować je z uczniowskim zainteresowaniem, a gdy chodzi o umiejętności - w ogóle bym nie dyskutował, bo nauczyciel, który nie potrafi uczyć i nauczyć „po swojemu”, i oczywiście na odpowiednim poziomie, nie powinien nim być. Program programem, ale co do szkolnego rozsądku, niech zmierzą się z nim przedstawiciele Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, którzy badając niedawno umiejętności uczniów trzecich klas szkół podstawowych (sic!) - kazali im napisać podanie do prezydenta, burmistrza czy wójta w obronie szkoły, której cyt. „grozi likwidacja, ponieważ jest w niej za mało uczniów i jej utrzymanie dużo kosztuje”. Czepiam się? Nie sądzę, nie tak dawno podobne zadanie, także autorstwa CKE, obowiązywało... szóstoklasistów. Zatem - rozsądek, rozsądek, panowie, to przecież tak niewiele, ba!


REKLAMA


Zaglądamy do kieszeni szefów spółek miejskich Prezesów spółek miejskich mamy sześciu. Jak na 40-tysięczne miasto ich zarobki są godne i wielokrotnie przekraczają średnią płacę krajową. Trzeba jednak zaznaczyć, że sprawnie zarządzają wielomilionowym majątkiem. Finansowym potentatem wśród prezesów są szefowie: Miejskiej Energetyki Cieplnej Marek Szabałowski z zarobkami z tytułu umowy o pracę w 2011 roku w wys. ponad 153,5 tys. zł oraz PWiK Andrzej Wdowiak, który w 2011 roku skasował w wodociągach 153,1 tys. zł. Oczywiście, wszystkie kwoty podajemy brutto.

Jak wyliczyliśmy, nasi prezesi (wszyscy do spółki) zarobili w ubiegłym roku blisko 811 tys. zł, czyli średnio po około 11,2 tys. zł na głowę. Prezesi spółek miejskich, podobnie jak nasi burmistrzowie, mają obowiązek składania oświadczeń majątkowych. Dane o ich statusie zaczerpnęliśmy właśnie z tych dokumentów. Są one dostępne na stronach BIP Urzędu Miasta. Na początek zajrzyjmy do kieszeni prezesa Komunikacji Miejskiej Romualda Szkiłądzia. Szef miejskiego przewoźnika zgromadził na koncie 22,1 tys. zł (rok temu 17 tys. zł). Mieszka w niewielkim lokum o powierzchni nieco ponad 54 m2 i wartości 180 tys. zł. W 2011 roku zarobił 113 746 zł (rok temu - 113 073 zł). Nie ma kredytów i zobowiązań finansowych. Marek Szabałowski kieru-

je Miejską Energetyką Cieplną. Na koncie zgromadził 12 tys. zł (w 2010 r. -13 tys. zł). Mieszka w lokalu o pow. 57 m2 i wart. 200 tys. zł. Posiada też działkę niezabudowaną o pow. 1000 m2 o wart. 101 tys. zł. W 2011 roku zarobił 153 547 zł. Dodatkowo z innych źródeł - ponad 2,4 tys. zł. Prezes MEC jeździ Fordem Galaxy (rok prod. 2003) o wart. 28 tys. zł. Spłaca kredyt w wys. ponad 42 tys. zł. Do spłaty pozostało 36 tys. zł. Robert Duszyński szefuje spółce Aqua-Tur zarządzającej krytą pływalnią. Na koncie zgromadził 1 tys. zł. Mieszka w domu o pow. 130 m2 i wart. 300 tys. zł. Posiada też nieruchomość o pow. 0,13 ha i wart. 220 tys. zł. Ma również niewielki sad owocowy (1 ha) o wart. 20 tys. zł. Z tego tytułu w 2011 roku osiągnął dochód w wys. 916 zł. W 2011 roku prezes Duszyński zarobił w spółce

Aqua-Tur (umowa o pracę) 100 822 zł. Inne dochody to ok. 11 tys. zł z tytułu zarządzania Wspólnotą Mieszkaniową w Koszalinie. Jeździ Citroenem C5 II 2007 o wart. 25 tys. zł. Szef Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej Leszek Ogar zgromadził na koncie 2,6 tys. zł. Ma też m.in. papiery wartościowe i rachunki funduszy inwestycyjnych na kwotę ok. 62 tys. zł. Mieszka w lokum o pow. 55 m2 i wart. 180 tys. zł. Ma też garaż o wart. 12 tys. zł, w którym parkuje Renault Laguna rocznik 2004. W 2011 roku prezes zarobił 144 803 zł (rok wcześniej 144 233 zł). Andrzej Wdowiak szefuje Przedsiębiorstwu Wodociągów i Kanalizacji - spółce, która prowadzi największy w dziejach Szczecinka projekt unijny - Zintegrowana Gospodarka Wodno - Ściekowa w Dorze-

czu Parsęty. Nie posiada oszczędności. Mieszka w domu o pow. 167 m2 na działce o pow. 860 m2 i wart. 600 tys. zł. W 2011 z tytułu umowy o pracę skasował 153 115 zł (w 2010r. - 152 126 zł). Dodatkowo w radzie nadzorczej PKS zarobił ponad 16,6 tys. zł. Prezes jeździ Volkswagenem Bora 1,9 TDI, rocznik 2000. Spłaca dwa kredyty (do spłaty pozostało): 27 tys. CHF i 14 tys. zł. Tomasz Wełk dowodzi spółką ZGM - TBS. Na koncie zgromadził 95 tys. zł (rok wcześniej 40 tys. zł). Ma dom o pow. 156 m2 i wart. 350 tys. zł, działkę o pow. 7,1 tys. m2 i wart. ponad 71 tys. zł oraz garaż o wart. 13 tys. zł. Prezes Wełk jeździ KIA Carnival 2,9 CRDI 2005 o wart. 20 tys. zł. W 2011 roku zarobił w spółce 144 814 zł (w 2010r. - 148 665 tys. zł). Ma też do spłacenia kredyt - 30,2 CHF. (sbb)

Patronem stadionu ma być Kazimierz Lis To bez wątpienia był człowiek instytucja. Nie ma w grodzie nad Trzesieckiem sportowca, szczególnie piłkarza, który nie znałby Pana Kazimierza. W drugą rocznicę śmierci radnego, legendarnego sportowca, szkoleniowca, pedagoga i wychowawcy wielu talentów piłkarskich, Rada Miasta Szczecinka nada Stadionowi Miejskiemu przy ul. Piłsudskiego 3 imię Kazimierza Czesława Lisa. Taką decyzję podejmą radni na sesji w poniedziałek, 11 czerwca br. W uzasad-

nieniu uchwały RM czytamy, że z inicjatywą pośmiertnego uhonorowania Pana Kazimierza wystąpiło do samorządu Szczecineckie Towarzystwo Lig Amatorskich. Członkowie Towarzystwa w piśmie skierowanym do rady Miasta Szczecinek napisali m.in.: Kierowani poczuciem społecznego obowiązku zwracamy się do państwa radnych z propozycją nadania imienia Stadionowi Miejskiemu w naszym mieście. Jednocześnie, jako że jest to stadion głów-

nie piłkarski, proponujemy, aby tym patronem został znany z działalności w piłce nożnej, zmarły we wrześniu 2010 roku, Kazimierz Czesław Lis. Naszym zdaniem, jak nikt inny zasługuje na to wyróżnienie. Kazimierz Czesław Lis (1943-2010) - mieszkaniec Szczecinka od 1960 roku. Od zawsze interesował się sportem, piłką nożną w szczególności. Ta pasja przerodziła się w zawód, stąd na przedmiot studiów wybrał wychowanie fizyczne i pracował jako

nauczyciel tego przedmiotu oraz trener w szczecineckich klubach: Lechii, Darzborze i Wielimiu. W całym okresie pracy zawodowej i trenerskiej dał się poznać jako świetny nauczyciel, trener, wychowawca, organizator imprez sportowych i zapalony działacz sportowy. Miał opinię wspaniałego przyjaciela młodzieży. Organizował turnieje szóstek piłkarskich, prowadził rozgrywki o mistrzostwo miasta i powiatu, a także turnieje piłkarskie z okazji Dnia Dziecka.

Do ostatnich dni swojego życia pracował w swojej ukochanej szkole, jaką jest obecny Zespół Szkół nr 5. To tutaj przez całe lata budował swój warsztat nauczyciela i szkoleniowca, gdzie również mimo skromnych środków, starał się unowocześniać szkolną bazę sportową. Pamiętamy Go, jako wielkiego przyjaciela młodzieży, trenera Fair Play, lojalnego kolegę, doskonałego nauczyciela, skromnego i niezwykle pracowitego. (sw)


Kupon do kina w promocji „Otwórz 1 Konto, idź do kina!”, ważny do 31.08.2012 r., otrzymasz, jeżeli otworzysz 1 Konto do 15.07.2012 r. i do 12.08.2012 r. wykonasz min. 3 transakcje bezgotówkowe kartą do konta na min. 10 zł każda. Kupony na koncerty w promocji „Poleć 1 Konto, idźna koncert!”, ważne do 31.08.2013 r., otrzymasz za polecenie min. 3 osób, które spełnią warunki podane w regulaminie promocji. Maksymalna wartość kuponów, które możesz otrzymać, to 600 zł. Szczegółowe zasady promocji zawarte są w regulaminach promocji: „Otwórz 1 Konto, idź do kina!” i „Poleć 1 Konto, idź na koncert!”. Informacje o zasadach obowiązujących 1 Konto oraz opłatach z nim związanych zawierają: Regulamin kont dla osób fizycznych oraz Tabela opłat i prowizji dla kont dla osób fizycznych. Dokumenty są dostępne w placówkach bankowych oraz na www.credit-agricole.pl. Promocje trwają od 21.05. do 12.08.2012 r.

EKLAMA

Zapraszamy ul. Boh. Warszawy 18 Szczecinek


HG<F9KRQE

Ks. bp Edward Dajczak: - To w rodzinie powinna nastąpić pierwsza lekcja miłości

H9LJGF9L=E

W obronie rodzinnych wartości

Uczestnicy marszu przeszli od kościoła pw. Ducha Świętego ul. Piłsudskiego, Mickiewicza (na zdjęciu) i dalej ul. Powstańców Wlkp. Wyścigową, 9 Maja, pl. Wolności, Boh. Warszawy i ul. ks. Elżbiety do parku.

Coraz więcej ludzi zdaje sobie sprawę, że szacunek dla życia i rodziny to fundament ładu społecznego. Życie pojawia się, wzrasta i kształtuje właśnie w rodzinie. Ta, jeśli oparta jest na stabilnym związku małżeńskim, staje się miejscem, w którym można odnaleźć szczęście, poczucie bezpieczeństwa, wsparcie i godność. To w rodzinie następne pokolenia mogą się uczyć wzajemnej odpowiedzialności i miłości. Od 2006 roku w Polsce, wzorem innych krajów, odbywają się manifestacje, których celem jest propagowanie życia małżeństw i rodzin. Organizatorzy chcą, by rodziny, także te wielodzietne, cieszyły się powszechnym prestiżem. Upominają się także o prawa tych, którzy sami nie mogą się bronić o prawa dzieci przed urodzeniem. Podobnie było i tym razem. W niedzielę (3.06) po hasłami obrony życia i w obronie wartości, jakie niesie rodzina, w wielu miastach Polski przeszły barwne manifestacje. Mottem przewodnim tegorocznego „Marszu dla życia i rodziny”, bo o tym wydarzeniu mowa, były słowa: „Rodzina receptą na kryzys”. W naszym regionie takie marsze przeszły m.in. w Koszalinie czy Słupsku. W Szczecinku marsz odbył się już po raz drugi. Przygotowania to tego wydarzenia rozpoczęły się już kilka miesięcy temu. Komitet organizacyjny zawiązał się już 25 stycznia. W jego skład weszły szczecineckie parafie Kościoła Rzymskokatolickiego, ruchy i stowarzyszenia katolickie, takie jak m.in. „Domowy kościół”, Akcja Katolicka i Katolickie Stowarzyszenie „Civitas Chrystiana”. Organizatorzy chcieli, aby szczecinecki marsz, podobnie jak pozostałe, odbył się w łączności z VII Światowym Spotkaniem Rodzin w Mediolanie. Szczecinecki „Marsz dla życia i rodziny” tradycyjnie już rozpoczął się od Mszy św. odprawionej w parafii Ducha św. Kolorowa i rozśpiewana manifestacja wyruszyła spod kościoła przed godziną 17.00. Następnie uczestnicy przedsięwzięcia przemaszerowali nieco zmienioną trasą niż początkowo zakładano, a mianowicie ulicami: Piłsudskie-

go, Mickiewicza, 9 Maja, Bohaterów Warszawy i ks. Elżbiety. Końcowym przystankiem marszu była muszla koncertowa, gdzie w godzinach popołudniowych odbywał się rodzinny piknik. Warto dodać, że frekwencja dopisała. W przedsięwzięciu wzięli udział radni, nauczyciele, lekarze, a także wiele starszych i młodych szczecineckich rodzin. Pomysłodawca marszu i jednocześnie prezes Komitetu Organizacyjnego, Andrzej Mantyk zapewniał, że wydarzenie to przyjęło się wśród mieszkańców Szczecinka i z pewnością będzie kontynuowane w latach następnych. W marszu wziął również udział gość specjalny. O tym, że w dobie wielu problemów ekonomicznych warto jest wspierać rodziny, małżeństwa i życie od momentu poczęcia aż do naturalnej śmierci, przekonywał uczestniczący w tym przedsięwzięciu biskup Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej, ks. Edward Dajczak. - Chciałem być z ludźmi, dla których takie wartości, jak rodzina, są ważne i piękne, i dlatego tu przyjechałem - powiedział ks. bp Edward Dajczak, który dodajmy, przybył na szczecinecki marsz prosto z manifestacji koszalińskiej. - W Koszalinie było więcej ludzi, nie liczyłem. Charakter marszu był jednak bardzo zbliżony. Wszystkie te marsze są radosne. Co jest charakterystyczne, nie mają one elementów „przeciw”, ale „za”. Jestem zwolennikiem tego, aby tworzyć jak najwięcej takich argumentów „za”, promujących jakieś wartości. Oczywiście nieraz w życiu jest tak, że trzeba powiedzieć stop. Ale zdecydowanie więcej jest przestrzeni na promowanie dobra. To zawsze jest skuteczniejsze i korzystniejsze. - W mojej rodzinie miałem to szczęście, że rodzice kochali nas do zwariowania - dodał nasz rozmówca. - Ja doświadczyłem tych pozytywnych wartości, dlatego teraz, jeśli gdziekolwiek ktoś staje po stronie rodziny, to staram się mu pomóc. Zdaniem ks. bp. Edwarda Dajaczka, dużą zaletą „Marszów dla życia i rodziny” jest to, że pokazują

Szczecinecki marsz, podobnie jak pozostałe, odbył się w łączności z VII Światowym Spotkaniem Rodzin w Mediolanie. one, iż o naprawdę ważnych sprawach można mówić niekoniecznie w sposób śmiertelnie poważny. - W naszym świętowaniu jest taka tradycja, że albo musimy poszaleć i to w sposób taki, że trzeba się czymś nafaszerować, albo stajemy się zbyt monumentalni, bardzo poważni, niepociągający. Mnie ta forma opowiadania się za wartościami, forma marszu bardzo odpowiada. Jest ona bardzo ludzka. Człowiek potrafi z uśmiechem wykrzyczeć, że jest za tatą, mamą, za rodziną. Do tego potrafi to robić zdecydowanie i ośmiela innych ludzi. Myślę, że na co dzień jesteśmy troszkę przestraszeni. Nałożono nam taki mundurek to się nazywa - politycznej poprawności albo w ogóle - poprawności. Ten mundurek można kształtować, tak jak się chce. Tylko w momencie, kiedy ktoś wypowiedziałby się w inny niż ten ukształtowany sposób, to wtedy nie bardzo jest „cool”. A tu okazuje się, że można. I można to zrobić pięknie - dodał biskup. Jak przekonywał nasz rozmówca, o rodzinie i o wartościach, jakie niesie ze sobą to pojęcie trzeba nie tylko mówić. Wspomniał jeden ze swoich pobytów na rekolekcjach, gdzie spotkał się grupą mężczyzn, którzy nigdy nie zaznali rodzinnej miłości. Podczas tego spotkania

W szczecineckim marszu uczestniczył ordynariusz diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej ks. bp Edward Dajczak. Do Szczecinka przyjechał wprost z Koszalina z tamtejszej manifestacji. pewna osoba zasugerowała mu, by przytulił każdego z tych mężczyzn po kolei, jak ojciec. Tak też zrobił. Po tym wydarzeniu, jeden z owych mężczyzn podszedł do niego i podziękował, mówiąc, że za miesiąc się żeni i teraz już wie, jak w przyszłości ma przytulać swoje dzieci, bo do tej pory nikt z rodziny mu tego nie pokazał. - Książki są ważne, ale miłości nie

nauczymy się z książek - zaznaczył ks. bp Edward Dajczak. - Tego może nas nauczyć jedynie rodzina. To tam następuję, a przynajmniej powinna nastąpić, pierwsza lekcja miłości. Piknik rodzinny, który nastąpił zaraz po zakończeniu marszu, trwał do godzin wieczornych. W jego trakcie na nadjeziornej scenie wystąpił goszczący w Szczecinku zespół „Daj Spokój”. Przed liczną pu-


Ważne problemy na sesji Rady Powiatu

Powietrze, jezioro, sanepid, nowotwory... W piątek (1.06) o godzinie 10.30 zebrała się Rada Powiatu. Radni radzili długo, bo ponad 4,5 godziny, i wytrwale. Jak można się było spodziewać, najwięcej czasu pochłonęła debata na temat stanu środowiska w Szczecinku. Wcześniej jednak, zanim oficjalnie otwarto obrady, radnych odwiedziły przedszkolaki z Niepublicznego Przedszkola „Nutka”. Asia, Iga i Vanessa zaśpiewały piosenkę, której nie powstydziłby się chyba żaden kibic czekający już z niecierpliwością na EURO 2012. Potem dziewczynki podarowały staroście słodkie kuleczki w kształcie piłeczek. Wszystko to z okazji dzisiejszego Dnia Dziecka. Radni odwdzięczyli się małym gościom gromkimi brawami oraz drobnymi upominkami. Po tym sympatycznym i radosnym akcencie przystąpiono do pracy.

Powietrze, jezioro i hałda Podczas sesji obecny był Sławomir Konieczny, zastępca Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska w Szczecinie. Gość dość szczegółowo zreferował, jak przedstawia się stan środowiska w Szczecinku za 2011 rok. - Dla większości stacji w naszym województwie problemem są dwie

substancje w powietrzu: benzo(a) piren i pył PM 10 - poinformował S. Konieczny. - Jeśli chodzi o B(a)P, to wg ustawy liczba dni z przekroczeniami nie powinna przekraczać 35. Na większości stacji, oprócz Koszalina, odnotowaliśmy więcej tych dni. W przypadku pyłu PM 10, to na wszystkich stacjach mamy przekroczenia. Więcej pyłu mamy w okresie zimowym. Podobnie z B(a)P, im ostrzejsza zima, tym więcej tego związku w powietrzu. W punkcie dotyczącym jeziora S. Konieczny wskazał, że na podstawie przeprowadzonych badań stwierdzono, że Trzesiecko należy zaliczyć do III klasy czystości. Dlaczego III klasa? Do jeziora dodawano substancje wytrącające fosfor - siarczan żelaza (PIX), która nie była obojętna na życie organizmów żyjących w jeziorze. Gość poruszył także kwestię hałdy. Zapewnił, że odpady znajdujące się tam nie są niebezpieczne. Nadmienił zaraz potem, że podczas kontroli WIOŚ w zakładach stwierdzono nieprawidłowości w klasyfikacji odpadów, nieprawidłowości w gospodarce odpadami oraz eksploatację instalacji niezgodnie z wydaną decyzją.

Wątpliwości radnych Po tym wystąpieniu między rad-

Jednym z głównym celów tego typu manifestacji jest propagowanie życia małżeństw i rodzin. Frekwencja dopisała. W przedsięwzięciu wzięli udział radni, nauczyciele, lekarze, a także wiele starszych i młodych szczecineckich rodzin. Pomysłodawca marszu i jednocześnie prezes Komitetu Organizacyjnego, Andrzej Mantyk zapewniał, że wydarzenie to przyjęło się wśród mieszkańców Szczecinka i z pewnością będzie kontynuowane w latach następnych. Na zdjęciu uczestnicy marszu przechodzą ul. 9 Maja. blicznością wystąpiły również dzieci z przedszkola nr 11, a także z Rodzinnego Domu Dziecka w Godzisławiu. Dodatkową atrakcją był występ magika. Na uczestników

przedsięwzięcia czekały również rozmaite stoiska z przysmakami. Dla najmłodszych uczestników organizatorzy przygotowali ciekawe konkursy. (sz)

nymi nawiązała się ożywiona dyskusja. Radni Jerzy Dudź oraz Arkadiusz Szczepaniak wyrazili głębokie zaniepokojenie bardzo wysokimi poziomami pyłu PM 2,5, PM 10 oraz benzo(a)pirenu. Zwrócili uwagę, że jezioro, owszem, jest czyste, ale kosztem całej flory. Radny Jerzy Dudź poprosił S. Koniecznego o to, by pomógł radnym zdecydować, czy w punkcie dotyczącym podjęcia uchwały, która umożliwiałaby udzielenie m-iastu Szczecinek pomocy finansowej w wysokości 20 tys. zł na kolejny etap rewitalizacji Trzesiecka, powinni zagłosować „za”, czy „przeciw”. J. Dudź zwrócił też uwagę na hałdę, która, zgodnie z jego słowami, jest sukcesywnie spalana. Sławomir Konieczny podkreślił, że Szczecinek ma bardzo niekorzystne położenie geograficzne. Ma ono wpływać na to, że miasto nie jest tak dobrze „wietrzone”, jak np. o wiele większe: Szczecin czy Koszalin. Jego zdaniem, za wysoki poziom zanieczyszczeń odpowiada emisja powierzchniowa. Dowodem na to mają być sezonowe wahnięcia - wyższe w okresie grzewczym i o wiele niższe w okresie letnim. Co do jeziora, S. Konieczny zwrócił uwagę, że rewitalizacja Trzesiecka przy użyciu siarczanu żelaza, czyli tzw. PIX-u, nie powinna być nazywana rewitalizacją. - Potrzeba kompleksowych działań - tłumaczył zastępca WIOŚ. - To nie może być tak, że PIX wpuszczany jest do wody jednorazowo. Trzeba się zastanowić, jaki cel chce się osiągnąć. PIX to jest efekt wizualny. Po podaniu siarczanu żelaza na poziomie 1 metra mamy fajną, przejrzystą wodę, ale to nie jest rewitalizacja. Do tych słów odniósł się starosta. Krzysztof Lis nie zgodził się ze swoim przedmówca, że przy rewitalizacji Trzesiecka nie prowadzi się kompleksowych działań. - To nie tylko PIX, ale i aeracja, bioingerencja, nadzór Politechniki Koszalińskiej, UAM w Poznaniu... Tego typu rewitalizacje mogą przynieść oczekiwane skutki po 10 latach - zauważył starosta. - Tak było np. w przypadku jeziora Jamno. PIX to mały element w kompleksowej działalności. To nie jest tak, że my sobie tylko PIX-

-ujemy - podkreślał. Po tych argumentach Grzegorz Poczobut postanowił wziąć w obronę stanowisko Sławomira Koniecznego. Zwrócił uwagę, że jeśli jest tak, jak utrzymuje starosta, wówczas uzasadnienie do uchwały, którą mieli dziś na sesji podjąć radni, jest niepełne. - Do dziś nie otrzymaliśmy informacji, abyśmy planowali działania, nie otrzymaliśmy żadnego raportu, jak ta rewitalizacja wpływa na czystość jeziora - zauważył radny. Pierwszy raz słyszę, że chcemy mieć taki raport - odpowiedział Krzysztof Lis. - Ja przyjmuję ten sygnał - dodał. Starosta nadmienił, że plany co do dalszego polepszania stanu Trzesiecka są bardzo bogate. Jeśli uda się pozyskać środki, możliwe, że już niedługo powstanie w Szczecinku Centrum Edukacji Ekologicznej. Jest też podpisane porozumienie między 7 uczelniami, które zajmują się rewitalizacją zbiorników wodnych. - Nie chcę, żeby ktoś teraz myślał, że sobie tylko PIX-ujemy - zaznaczył ponownie. - Nasz zbiornik był pozaklasowy, teraz ma klasę III. Wstrzymano też proces jego degradacji. Uważam, że jeśli tylko byśmy mogli, powinniśmy jeszcze bardziej partycypować w kosztach rewitalizacji jeziora. - Pan starosta tylko potwierdził to, o czym mówiłem - podsumował Sławomir Konieczny. Gość wyraził tez chęć zaopiniowania ewentualnego programu kompleksowych działań, który miałby dotyczyć dalszej rewitalizacji Trzesiecka.

Choroby zawodowe i nowotwory Kolejnym ważnym problemem poruszonym na sesji były nowotwory w kontekście chorób zawodowych. Temat został wywołany przez Marka Kotschy w punkcie poświęconym sprawozdaniu z działalności szczecineckiego sanepidu. - Nie zajmujemy się analizą chorób zawodowych - tłumaczył Wiesław Kulik z PSSE w Szczecinku. - Wszystkie dane przekazujemy do koszalińskiej Inspekcji Pracy. Na pana pytanie, zadane jeszcze przed sesją, przygotowałem się. Z danych PIP, z okresu 1990-2012 wy-

nika, że z naszego terenu przyjęto 126 zgłoszeń jeśli chodzi o choroby zawodowe. 67 decyzji zostało rozpatrzonych pozytywnie. Wśród nich nie znalazły się choroby nowotworowe. Wiesław Kulik poinformował, że najwięcej zgłaszanych chorób dotyczyło alergii, zapalenia pęcherzyków płucnych, była też borelioza. Środowiska zawodowe zgłaszające te choroby to najczęściej nauczyciele i leśnicy. Jeśli chodzi o zakłady Kronospan, to w ciągu wspomnianego okresu odnotowano zaledwie dwa zgłoszenia. Jedno z nich rozpatrzono pozytywnie - była to choroba stawu łokciowego Drugie zgłoszenie zostało odrzucone.

Radni nie byli jednogłośni Część uchwałodawcza upłynęła niemal ekspresowo. Wątpliwości radnych wzbudziła jednak uchwała dotycząca pomocy finansowej, jakiej ma udzielić powiat Miastu Szczecinek. Chodzi o kwotę 20 tys. zł przeznaczoną na kolejny etap rewitalizacji jeziora. Uchwała przeszła, przy 10 głosach „za” i 3 „wstrzymujących się”. Innym punktem spornym była uchwała w sprawie rozpoznania wezwania do usunięcia naruszenia prawa w związku z odmową nagrywania przez TV Zachód obrad komisji doraźnej Rady Powiatu. - Wolność prasy i wypowiedzi to filar III Rzeczypospolitej - podkreślił Jerzy Dudź. W mojej ocenie źle się stało (że media musiały opuścić obrady - dop. autora), ale pewnie było to wynikiem emocji chwili. Powoływanie się na wyrok WSA w Szczecinie, który w dodatku nie jest prawomocny, jest chybione. Tym bardziej, że postanowienie sądu nie odnosi się bezpośrednio do wydarzenia, ale do kwestii formalnej wniosku. Wszyscy powinniśmy być strażnikami prawa, dlatego apeluję o usunięcie jego naruszenia. Apel radnego nie przyniósł skutku. 10 radnych koalicji jednogłośnie odrzuciło skargę TV Zachód. Trzech radnych było przeciw. Odpowiedzi starosty na zapytania radnych zakończyły obrady. (sz)


Trwa XI Ogólnopolski Tygodzień Czytania Dzieciom

Cały Szczecinek czyta dzieciom W piątek (1 czerwca) w Szkole Podstawowej nr 1 im. Adama Mickiewicza w Szczecinku odbyła się inauguracja XI Ogólnopolskiego Tygodnia Czytania Dzieciom, który potrwa po 7 czerwca. „Cała Polska czyta dzieciom” to kampania społeczna, której głównym celem jest propagowanie codziennego czytania dzieciom, jako skutecznej formy wspierania ich rozwoju emocjonalnego, psychicznego, społecznego i umysłowego. Kampania poprzez szereg działań zachęca rodziców do codziennego czytania dzieciom oraz jednocześnie zwraca uwagę na konieczność kontrolowania przez rodzica treści zawartych w oglądanych przez dziecko programach telewizyjnych oraz w odwiedzanych stronach internetowych.W nawiązaniu do trwającego Roku Janusza Korczaka motywem przewodnim były postaci z jego książek, a na uroczystej gali nie mogło zabraknąć oczywiście również króla Maciusia i wielu innych bajkowych postaci, za które dzieci ochoczo się poprzebierały.

Specjalnie z myślą o najmłodszych w dniu ich święta przygotowanych zostało również mnóstwo konkursów, gier i zabaw. Mali mieszkańcy Szczecinka na chwilę przenieśli się do baśniowego lasu oraz gościli na dworze króla Maciusia. Nie mogło zabraknąć także występów tanecznych oraz wokalnych. Do wspólnej zabawy przyłączyli się również nieco starsi mieszkańcy. Ewa Podlaszewska z Miejskiej Biblioteki Publicznej opowiedziała dzieciom o przygodach „Bardzo głodnej gąsienicy”, ksiądz Arkadiusz Sojka, proboszcz Parafii pw. Ducha Świętego rozwikłał wraz z „Detektywem Pozytywką” kolejną zagadkę, a rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych Ferdynand Bejger zabrał wszystkich na wirtualną wycieczkę po lesie, dzieląc się z najmłodszymi swoją wiedzą i doświadczeniami. Jednak najwięcej zabawy najmłodsi mieli podczas wspólnego czytania znanej wszystkim doskonale „Lokomotywy” Juliana Tuwima. (mg)

Na uroczystej gali nie mogło zabraknąć również króla Maciusia i wielu innych bajkowych postaci.

„Poznaj Wał Pomorski”

Porządkują bunkry

Miłośnicy militarnej przeszłości Szczecinka skupieni w Północnej Grupie Rekonstrukcyjnej Wału Pomorskiego rozpoczęli w sobotę (2 czerwca) akcję porządkowania bunkra zlokalizowanego w lasku pomiędzy drogą wojewódzką nr 172 a jeziorem Trzesiecko.

Maciej Gaca:

To początek ciekawego projektu, dzięki któremu nie tylko najmłodsi mieszkańcy grodu nad Trzesieckiem będą mogli zgłębić tajemnice niemieckiego Pommernstellung. - Pracy mamy co niemiara. Przyda sie każda para rąk. Serdecznie zapraszam - mówi Piotr Letki, szef PGRWP. - To jeden z trzech obiektów satelitarnych w stosunku do B-werka, które chcemy doprowadzić do porządku, przygotować specjalną trasę i pokazać miłośnikom historii i militariów. Każdy z tych trzech bunkrów w latach swojej świetności spełniał inną funkcję, inaczej był zbudowany. Jak nam powiedzieli miłośnicy militarnej przeszłości Szczecinka, szlak otworzy podwoje jeszcze w tym roku. - Prawdopodobnie już w lipcu tego roku. Szlak będzie oznakowany, przy każdym

obiekcie postawimy stosowne tablice wyjaśniające, m.in. z opisem budowy i historii bunkra, również z uwzględnieniem przebiegu działań bojowych z lutego 1945 roku. Na pobliskich drzewach namalujemy strzałki kierujące. Wszystko po to, by ułatwić podróż miłośnikom militariów - zapewnia P. Letki i dodaje: - Szlak realizujemy w ramach projektu, który został zaakceptowany i otrzymał wsparcie finansowe od samorządu Szczecinka. Przewiduje on utworzenie trasy biegnącej od dużego bunkra poprzez trzy obiekty satelitarne, a więc: tzw. obiekt z pojedynczą strzelnicą, koło którego właśnie stoimy, schron dla armaty przeciwpancernej w Lasku Zachodnim oraz schron dwusektorowy z pomieszczeniem dla grupy wypadowej mieszczący się około 150-200 metrów dalej. Do-

datkowo zorganizujemy konkurs fotograficzny w trzech kategoriach wiekowych pod nazwą: „Poznaj Wał Pomorski”. To również idea, hasło wspomnianego Projektu. W sierpniu tego roku zorganizujemy też niezwykle ciekawą imprezę pn. „Weekend w bunkrze”. Będziemy mieszkać w bunkrze, będzie nas można odwiedzić zarówno w dzień jak i w nocy. By wszystkie nasze zamierzenia szczęśliwie dobrnęły finału potrzebujemy wsparcia kolegów po fachu. Serdecznie zapraszam do pomocy. Wszelkie informacje dotyczące naszej działalności, także terminy sprzątania poszczególnych obiektów można przeczytać na naszej stronie internetowej na Szczecineckim Portalu Historycznym im. prof. dr Karla Tuempla: www.szczecinek.org (sw)

Przeczytałeś? Podaruj bibliotece zamiast wyrzucać W prawie każdym domu na półkach, regałach czy w szafkach zalegają książki, z których nikt już nie korzysta. Najczęściej stoją one na półkach i zbierają kurz albo lądują w pawlaczach, piwnicach czy nawet na śmietniku. Okazuje się jednak, że wielu mieszkańców Szczecinka znalazło inne, lepsze rozwiązanie, aby pozbyć się z domu niepotrzebnych pozycji. Z roku na rok coraz częściej i chętniej przekazujemy je bibliotece publicznej, aby również inni mieszkańcy mogli skorzystać z treści w nich zawartych. W roku 2009 mieszkańcy przekazali Miejskiej Bibliotece Publicznej im. B. Horodyskiego 127 książek, natomiast rok później liczba ta wzrosła prawie trzykrotnie - w 2010 roku miesz-

kańcy sprezentowali bibliotece aż 358 pozycji. Podobnie było w roku ubiegłym, kiedy szczecinecczanie przekazali 334 egzemplarzy. Jest to dość dobry wynik zważywszy na to, że o wiele łatwiej i wygodniej wystawić niepotrzebne książki pod śmietnik niż przetransportować je do biblioteki. - W większości przypadków przyjmujemy takie książki, aczkolwiek zdażyła nam się ostatnio taka sytuacja, kiedy ktoś przyszedł i powiedział, że ma w piwnicy od iluś tam lat sporo książek i chciałby nam je oddać. W takim przypadku nie mielibyśmy co zrobić z tymi książkami, bo przecież nie możemy dać czytelnikom książek zakurzonych, brudnych i w złym stanie. A wiadomo, że po przykłado-

wo dziesięciu latach w piwnicy te książki już nawet brzydko pachną mówi Barbara Bukowska z Miejskiej Biblioteki Publicznej im. B. Horodyskiego. - Z przekazywaniem przez mieszkańców książek do naszej biblioteki bywa różnie. Czasami przez kilka dni z rzędu otrzymujemy po kilka pozycji, a potem przez długi czas nikt się nie zgłasza, nie ma tu żadnej reguły, ale mieszkańcy chętnie przynoszą nam książki jeżeli są już im niepotrzebne. Przekazując niepotrzebne, zalegające nam na regałach i w szafkach książki pamiętajmy, żeby były one w dobrym stanie, aby inni czytelnicy z równą przyjemnością mogli po nie sięgnąć i zatopić się w lekturze. (mg)


W Szczecinku przebywał Michael Schudrich, Naczelny Rabin Polski

W poszukiwaniu własnej tożsamości

30 maja wczesnym wieczorem w Szczecinku przebywał Michael Schudrich, Naczelny Rabin Polski. Rabin Schudrich swoją funkcję pełni od 2004 roku. Urodził się wprawdzie w Nowym Jorku, ale jego rodzina ma polskie korzenie. Głównym celem jego przyjazdu do Szczecinka była wizyta w jednym z tutejszych zakładów produkujących żywność. Zakład ten stara się o certyfikat żywności koszernej. Za przyczyną tutejszego pasjonata lokalnej historii, Dariusza Trawińskiego, rabin był bardzo zainteresowany cmentarzem żydowskim (kirkutem) oraz tym, co z niego pozostało.

Dariusz Trawiński pokazywał rabinowi znajdujące się przy moście na ul. Szafera miejsce, w którym niegdyś porzucono bliżej niezidentyfikowane nagrobne kamienie. Czy były tam macewy (nagrobki) wyrzucone podczas wojny z żydowskiego cmentarza, nie wiadomo. Dzisiaj w tym miejscu pozostały jedynie kawałki nieobrobionych kamieni. Rabin w Szczecinku przebywał przejazdem. Cały dzień wypełniły mu różnego rodzaju wizyty w kilku miejscach na terenie Pomorza. Dzień był dla niego bardzo intensywny również z powodu niefortunnej wypowiedzi prezydenta USA o „polskich obo-

zach śmierci”. Telefon rabina dzwonił niemal bez przerwy. Właśnie wczoraj rozmawiał w sprawie oświadczenia w tej sprawie, pod którym podpisał się wraz z przewodniczącym Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich Piotrem Kadlćkiem. Jak powiedział nam D. Trawiński, gmina żydowska jest bardzo mocno zainteresowana zarówno stanem tutejszego cmentarza, a także jego najnowszą historią. Rabin Schudrich otrzymał od D. Trawińskiego książkę „Moje miasto znane - nieznane” autorstwa Jerzego Gasiula, w której znajduje się rozdział poświęcony dziejom szczecineckich Żydów. (jg)

Rabina Michaela Schudricha, zainteresowało miejsce, w którym najprawdopodobniej znajdowały się porzucone macewy.

=%,Ð5.$2'3$'Ð::,(/.2*$%$5<72:<&+ =*2632'$567:'202:<&+1$7(5(1,( 0,$67$6=&=(&,1(. Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej Sp. z o.o. w Szczecinku informuje, że w dniach 11-18 czerwca 2012 organizuje zbiórkę odpadów wielkogabarytowych z gospodarstw domowych (sprzęt AGD, RTV, meble oraz inne elementy wyposażenia mieszkań). Zbiórka przeprowadzona będzie wg harmonogramu oraz ustalonego podziału miasta na rejony wraz z wykazem ulic, w godz. 7.00 - 15.00. W związku z tym prosimy o wystawienie zbędnego sprzętu w dzień poprzedzający zbiórkę odpadów wielkogabarytowych.

/LĞFLDVWH

),;R=JO;9 ;RO9JL=C!

/21 $

; =,(

0,(526 â$:6 .,(*2

<

$ $-

0



,

6=.

&,8 .2ģ

.$ ./

& (6,(

=$

į(

*/

$5

6.

$

)-;R=JO;9 HAģL=C!

));R=JO;9 HGFA=<RA9ó=C!

&=$

512

%Ð5

/(ģ1 $ .$

$ 6=

:6

5

:$

)0;R=JO;9 HGFA=<RA9ó=C!

1$

9

-& 6Ð

W

A KOW

ZYN

C YPO

25 =7 $6

75=

=

.$

'=

âÐ

.$

1,&

2-

&+

));R=JO;9 HGFA=<RA9ó=C!

9 =ELyUNDMHVWQLHRGSáDWQDGODPLHV]NDĔFyZLZ\NRQ\ZDQDMHVWQDNRV]W8U]ĊGX0LDVWD

$ į$1

> =1$ 5<& )$%

&$

=,

$6 67

REKLAMA

0<ģ/,:6.$

*2 .,( 6 2: 5' '(

.$ ,Ę6 5/

*2

.$

,(

1$

= $&

5 $7

6.

)+;R=JO;9 ĝJG<9!

:,

:

&= %$

)*;R=JO;9 OLGJ=C!


Za nami Koncert Dyplomantów SM

Emocje i muzyka

Podczas tego bardzo emocjonalnego wieczoru wystąpiła m. in. Julita Czyrkowska. W czwartek (31.05) w sali kina Wolność odbył się koncert, w którym w rolach głównych wystąpili

tegoroczni dyplomanci Szkoły Muzycznej w Szczecinku. Jak podkreślił dyrektor szkoły, Włodzimierz

Piesiak, podczas koncertu to właśnie uczniowie byli mistrzami, solistami, a nauczyciele ich akompaniatorami. - Dla niektórych uczniów to pierwszy i ostatni koncert z orkiestrą - zauważył Włodzimierz Piesiak. - Niektórzy wybierają bowiem inną drogę dalszej edukacji. Z kolei dla pozostałych to pierwszy z wielu koncertów, które, miejmy nadzieje, będą mieli okazję wykonać z orkiestrami małych filharmonii, średnich czy wielkich. Podczas tego bardzo emocjonalnego wieczoru w rolach głównych wystąpili: Dominika Borowik - fortepian, Justyna Cybowska - fortepian, Jowita Opyd - flet, Julita Czyrkowska - saksofon, Ania Pietkiewicz - śpiew oraz Sławomir Kur - akordeon i Patryk Rynkiewicz - trąbka. Solistom towarzyszyła orkiestra pod batutą Tomasza Giłki wspierana przez muzyków z Filharmonii Ko-

szalińskiej. - W życiu uczniów kończy się bardzo ważny etap - zaznaczyła prowadząca koncert Agnieszka Orłowska. - Oni ten wieczór bardzo przeżywają, ale i wbrew pozorom, często przezywają go także nauczyciele, którzy przez 12 lat spotykali się z uczniami na zajęciach indywidualnych i obserwowali ich rozwój. To jest w zawodzie nauczyciela najpiękniejsze: kiedy widzimy, jak ta dziewczynka z kokardkami zmienia się w piękną, młodą kobietę, obdarzoną wspaniałą wrażliwością, dojrzałością. Kiedy widzimy, jak ten chłopak, który często do pierwszej klasy szkoły muzycznej przychodzi bez zębów, za chwilę stanie przed państwem jako piękny duchem, młody mężczyzna, mający wspaniałe talenty muzyczne. Warto dodać, że w przeszło 50 letniej tradycji szczecineckiej szko-

ły muzycznej właśnie w czwartek zakończył się kolejny etap przyjmowania podań. Przed małymi i tymi nieco starszymi kandydatami na muzyków egzaminy wstępne. Szkoła Muzyczna w Szczecinku prowadzi kształcenie w 13 specjalnościach w szkole I-go stopnia dla dzieci i w szkole II- stopnia dla młodzieży. Dyplomanci to ci uczniowie, którzy zakończyli drugi etap kształcenia artystycznego. Zobowiązani, są tak jak w szkołach zawodowych do zdania egzaminu dyplomowego. W przypadku wydziału instrumentalnego i wokalnego ten egzamin składa się z dwóch części. Pierwszą z nich jest historia muzyki. Podczas drugiej uczeń zobowiązany jest do wykonania recitalu dyplomowego na instrumencie, na którym przez lata nauki doskonalił swoje umiejętności. (sz)

Czy nowe przedsięwzięcie stanie się tradycją?

Już niedługo szczecinecki ogród różany w parku miejskim wypełni się muzyką. Wszystko za sprawą nowego przedsięwzięcia, w którym po raz pierwszy w powojennej historii Szczecinka będą mogli wziąć udział wszyscy miłośnicy muzyki kameralnej, choć pewnie nie tylko. „Park pachnący muzyką”, o tym projekcie mowa, to jak zapewniają organizatorzy zachęcenie mieszkańców grodu nad Trzesieckiem do swobodnego spotkania z dźwiękami może nie tak popularnymi jak te, propagowane przez kulturę masowo, ale z pewnością nie mniej interesującymi. Skąd wziął się pomysł na wcielenie w życie tej nietuzinkowej inicjatywy? - Pomysł narodził się, kiedy oprócz pracy m.in. w AS w Szcze-

Park pachnący muzyką

cinie, związałam się zawodowo ze SM w Szczecinku - tłumaczy Karolina Horodyńska, nauczyciel fletu, pomysłodawczyni przedsięwzięcia. - Obserwując szczecinecki park, który teraz jest już po rewitalizacji, doszłam do wniosku, że jest jeszcze wiele możliwości uatrakcyjniających to miejsce. Pomyślałam o cyklicznych koncertach organizowanych przez SM. Nasza rozmówczyni wyjawia, że pewną inspirację stanowiły koncerty, które od kilku lat odbywają się w Różance, znajdującej się w Parku im. Jana Kasprowicza w Szczecinie.Czerwcową atrakcją szczecińskiego parku są róże, zupełnie dodatkowo jest nią także muzyka - dodaje Karolina Horodyńska. - W Szczecinie po-

mysł ten się przyjął. Widać, że co roku jest bardzo duże zapotrzebowanie na tego typu koncerty. Inna sprawa, że Szczecin to duże miasto, a impreza jest naprawdę rozbudowana. Np. oprócz koncertów, w których biorą udział wyśmienici goście, są przygotowane rozmaite atrakcje dla dzieci. Od koncepcji do realizacji pomysłu nie potrzeba było długo czekać. Oprawę artystyczną przygotowują właśnie uczniowie i nauczyciele szczecineckiej szkoły muzycznej. Natomiast kwestią technicznej organizacji przedsięwzięcia zajmuje się Samorządowa Agencja Promocji i Kultury. Mówi Karolina Horodyńska: Główną ideą tego przedsięwzięcia jest szerokie rozpowszechnianie

muzyki kameralnej i muzyki na małe składy - mówi Karolina Horodyńska. - W naszych koncertach będzie można usłyszeć m.in. trio fletowe czy kwartet saksofonowy. Będą też np. duety z akordeonem, a także wiele innych składów. Przygotowane zostanie odpowiednie nagłośnienie, scena dostosowana do otoczenia, dodatkowe miejsca siedzące. Od samego początku naszym zamysłem było to, by słuchacz czuł się jak najswobodniej. Ogród różany wybraliśmy celowo, ponieważ jest to mała, kameralna i zamknięta przestrzeń, osłonięta praktycznie z każdej strony. Muszla koncertowa, naszym zdaniem, byłaby w tym przypadku zbyt dużym obiektem dla tego typu koncertów.

- Wiadomo, nie każdy ma na co dzień tyle czasu, by uczestniczyć w koncertach w szkole muzycznej. Teraz wszyscy, którzy wybiorą się na niedzielny spacer, będą mieli taką możliwość. Koncerty mogą być też atrakcją dla dzieci - będą mogły z bliska obejrzeć instrumenty, posłuchać ich brzmienia. Kto wie, może w przyszłości pozyskamy w ten sposób nowych uczniów i słuchaczy. Wypada jedynie życzyć muzykom i słuchaczom dobrej pogody. Koncerty w ramach przedsięwzięcia „Park pachnący muzyką” będą się odbywać popołudniami, w niedziele: 10, 17 i 24 czerwca o godzinie 16.00. Wstęp wolny. Organizatorzy już teraz serdecznie zapraszają. (sz)

Za nami IV edycja konkursu piosenki ekologicznej

Dzieci już wiedzą „Co w przyrodzie gra” W środę, 30 maja w szczecineckim kinie odbyła się czwarta już edycja konkursu piosenki ekologicznej „Co w przyrodzie gra?”. Ponad dwadzieścia zespołów oraz solistów tego dnia zaprezentowało na scenie swoje umiejętności nie tylko wokalne, ale także aktorskie. Organizatorzy, czyli Zarząd Miejsko-Gminny Ligi Ochrony Przyrody, Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych oraz Samorządowa Agencja Promocji i Kultury uznali, że taki konkurs niewątpliwie jest doskonałym przykładem edukacji ekologicznej i pro przyrodniczej, którą można prowadzić w różny sposób, także poprzez śpiew i taniec. - Ten konkurs wywodzi się z konkursu recytatorskiego „Przyroda w poezji i w prozie”, który w kwietniu miał swoją dwudziestą już edycję. Do pewnego czasu organizowaliśmy właśnie tylko konkursy recytatorskie, ale okazało się, że niektórzy wykonawcy, a z biegiem lat ich przybywało, coraz chętniej wykonywali swoje recytacje śpiewając. Uznaliśmy, że fajnym pomy-

słem będzie zorganizowanie konkursu również dla tych, którzy tylko śpiewają. Okazało się, że pomysł chwycił i już kolejny rok z rzędu uczniowie ze szczecineckich szkół i przedszkoli bardzo chętnie biorą udział w tym przedsięwzięciu - mówi Ferdynand Bejger, rzecznik prasowy RDLP w Szczecinku. Jury, którego skład tworzyli: Kazimierz Weksej z Wojewódzkiej Rady Łowieckiej, Mariusz Kowalczyk oraz Cezary Kosierkiewicz z RDLP w Szczecinku, Irena Krogulec z Nadleśnictwa Szczecinek oraz Małgorzata Rebidas z SAPiK-u, mieli niewątpliwie twardy orzech do zgryzienia ponieważ wszyscy uczestnicy konkursu reprezentowali ten sam, wysoki poziom. Ocenie podlegał dobór repertuaru pod względem treści ekologicznych zawartych w prezentowanych utworach oraz ogólny wyraz artystyczny. Po długich naradach w kategorii przedszkola postanowiono nagrodzić przedszkole „Słoneczko” oraz „Miś”. Z pośród uczniów klas I-III szkół podstawowych najlepsza

okazała się Weronika Mikuła (SP6), drugie miejsce wywalczyła jej szkolna koleżanka Natalia Stępień, natomiast trzecie miejsce przypadło Natalii Wilchowskiej, uczennicy SP w Parsęcku. W kategorii klas IV-VI szkół podstawowych pierwsze miejsce zajął Zespół Wokalny „Primo” (SP-1), a drugie miejsce wyśpiewała Natalia Szczęśniak (SP-7). Równie utalentowane okazały się Anita Kowalczuk (SP-4) i Lilit Minasyan (SP-7), które zajęły trzecie miejsce w tej kategorii. Wśród gimnazjalistów jury pierwszym miejscem nagrodziło zespół „Tonacja” (Gimnazjum nr 1), drugie miejsce zajął Kamil Kowalski, uczeń Gimnazjum w Wierzchowie, a tuż za nim na podium znalazł się 8-osobowy zespół z Gimnazjum Społecznego. W kategorii szkół ponadgimnazjalnych najlepsza okazała się Maja Wysoczańska (LO im. ks. Elżbiety), drugie miejsce przypadło Justynie Sulgostowskiej (ZS nr 2), a trzecie miejsce wyśpiewał 7-osobowy zespół z ZS nr 3. (mg)

Tego dnia dzieci i młodzież zaprezentowały na scenie wyjątkowe talenty nie tylko wokalne, ale i aktorskie.


Pod naszym patronatem i o nasz puchar

„Szczecinecki Jesiotr”

już w sobotę

Tradycją stało się już, że największa impreza wędkarska Szczecinka, jedna z największych w kraju „Szczecinecki Jesiotr” rozgrywana jest pod patronatem „Tematu”. Nasza redakcja funduje też puchar dla najlepszego wędkarza ze Szczecinka. W ubiegłym roku zdobył go Marek Sikorski. Wędkarze z całej Polski zjadą do Szczecinka w sobotę, 9 czerwca. Rywalizować będą w zawodach „Szczecinecki Jesiotr 2012”. To pierwszy wędkarski bój w cyklu „V Spinningowego Turnieju Trzech Miast” - Szczecinka, Bornego Sulinowa i Czaplinka. Najlepszy z najlepszych pogromców szczupaków, okoni, sumów i sandaczy zdobędzie zaszczytny tytuł „Wielkiego Mi-

strza Zakonu Spinningowego”. Zawody rozegrane zostaną pod honorowym patronatem posła Wiesława Suchowiejko. Organizatorem zawodów są m.in. wędkarze z koła PZW „Jesiotr”, Ośrodek Sportu i Rekreacji oraz Samorządowa Agencja Promocji i Kultury. Warto podkreślić, że „Szczecinecki Jesiotr” już na stałe wpisał się w kalendarz imprez wędkarskich Pomorza Zachodniego. Współpraca wielu instytucji, samorządów, kół wędkarskich i wędkarzy zaowocowała zawodami, o jakich wędkarze w wielu regionach naszego kraju mogą tylko pomarzyć. Zawody rozpoczną się o godz. 8 na plaży wojskowej przy ul. Kiliń-

HG<F9KRQE H9LJGF9L=E skiego i potrwają pięć godzin. Wolno łowić szczupaki, sandacze, okonie i sumy. Wymiary dolne: szczupak - 50 cm, okoń - 20 cm, sandacz - 50 cm i sum - 70 cm. Zawody rozgrywane będą, na tzw. „żywej rybie”. Zakończenie, ogłoszenie wyników i wręczenie nagród połączone z biesiadą wędkarską przy grillu i muzyce, zaplanowano na godz. 14.30. Sztab organizacyjny pracować będzie w Samorządowej Agencji Promocji i Kultury (budynek byłego Klubu Garnizonowego). Najlepszym szczecineckim wędkarzem „Jesiotra AD 2011”był Marek Sikorski, pogromca trzech okoni. (sw)

Nowy plac zabaw w Gałowie lepszy niż w mieście

Piątek (1 czerwca) był ważnym dniem w Gałowie nie tylko z powodu Dnia Dziecka. Tego dnia najmłodsi mieszkańcy tej podszczecineckiej wsi otrzymali od dorosłych piękny prezent. Był nim edukacyjny plac zabaw, położony na skraju wsi tuż pod lasem. Na sporej wielkości działce dzierżawionej od Lasów Państwowych oprócz placu zabaw znajduje się boisko, drewniana wiata, a także ścieżka przyrodnicza z kilkunastoma planszami. - Do tej pory był to teren niewykorzystany. W naszym sołectwie to już trzeci tego typu plac. Dwa pozostałe znajdują się w „pierwszym” Gałowie i Trzcinnie - mówi sołtys Zbigniew Dykas. Początkowo obawialiśmy się, czy zdążymy go zrobić na czas, bo mieliśmy bardzo mało pieniędzy. Za pomoc w budowie placu chciałbym podziękować naszym mieszkańcom. Mieszkańcy wsparli nas też finansowo. Udało się nam zebrać ok. 3 tys. zł. Zdaniem sołtysa, tak ładnie urządzonych placów nie ma nawet w Szczecinku. I rzeczywiście - trudno sołtysowi odmówić racji. Na plac od ulicy prowadzi szeroka brama z pergoli. Nad wejściem widnieje wyrzeźbiony w desce napis: „Edukacyjny plac zabaw w Gałowie”. Cały, do tej pory piaszczysty teren, wyłożony został trawą z rolek. Przy żwirowych alejkach ustawiono kolorowe plansze edukacyjne. Centralne miejsce zajmuje okazała

24 maja 13 Drużyna Wędrownicza „Czarna 13” wyjechała do Marianówki na VI Dolnośląski Zlot Wędrowników. Pełni optymizmu i nadziei na udany wyjazd spotkaliśmy się na dworcu PKS. Problemy za-

Sołtys z Gałowa Zbigniew Dykas: W naszym sołectwie to już trzeci tego typu plac.

Plac zabaw w Gałowie. Teren został wydzierżawiony od LP. wiata, nakryta szerokim, dwuspadowym dachem. Na placu zainstalowane zostały wszystkie typowe urządzenia. - Trochę się przy tym nachodziłem. Trawę udało mi się załatwić u pana Romana Zimorodzkiego, piasek i żwir pochodzi ze żwirowni w Parsęcku, a materiał na wiatę oprócz dachu - ufundował nam powiat. Wiatę postawiliśmy sami. Plansze zasponsorowało nam leśnictwo,

a gmina nie dołożyła nawet złotówki - twierdzi sołtys, dodając: - Dzieci mogą się i pobawić i przy okazji jeszcze czegoś się nauczyć. - Plac wydzierżawiliśmy od Lasów Państwowych. Z tego tytułu co roku ponosimy koszty dzierżawy informuje nas Janusz Babiński, wójt gminy Szczecinek. - Z funduszy sołeckich dofinansowaliśmy zakup urządzeń na placu zabaw. Podobny plac zbaw powstaje tak-

częły pojawiać się już w Szczecinku wraz z pojawieniem się mocno zapełnionego autobusu. Po lekkim stresie okazało się, że miejsca wystarczy dla wszystkich. Po dotarciu do Poznania ruszyliśmy biegiem na

stację PKP. Jak się później okazało całkiem niepotrzebnie, bo pociąg miał piętnaście minut opóźnienia. Kiedy weszliśmy do wagonu, zauważyliśmy, że pociąg jest pełen, więc czekała nas trzygodzinna podróż do Wrocławia na stojąco. Nie przejęliśmy się tym zbytnio i w dobrych humorach dotarliśmy do stacji Wrocław Mikołajów, skąd autobusem udaliśmy się na nocleg. Po kilku godzinach snu ruszyliśmy dalej w stronę Marianówki. Niestety, przez remont dworca głównego spóźniliśmy się na pociąg. Pełni nadziei udaliśmy się na PKS gdzie dowiedzieliśmy się że transport mamy za trzy godziny. Gdy przyjechał okazało się (co za niespodzianka!) że autobus jest pełen i podróż z Wrocławia do Bystrzycy Kłodzkiej spędzimy na stojąco. Później tylko trzy godziny pieszo z Bystrzycy do Marianówki i jesteśmy. Po rozbiciu namiotów i zjedzeniu kolacji udaliśmy się na grę, której celem było stworzenie ziemniaczanej katapulty. Na punktach można było dostać przedmioty pomagające wyrzucić kartofel na jak największą odległość. Po grze uda-

że już w Sporem. W budowie tego typu obiektów pomagają mieszkańcy i - jak twierdzi wójt - w części pieniądze pochodzą z budżetu gminy. - W tej chwili wszystkie zamontowane na placach zabaw urządzenia są wprawdzie drogie,

Chciałam wypowiedzieć się w bardzo drażliwej sprawie. Chodzi o bezdomnych, którzy okupują śmietnik

liśmy się na ognisko rozpoczynające zlot. Po gawędzie komendanta zlotu, hufca i mowie pani burmistrz Bystrzycy, część poszła spać, a reszta została na śpiewogranie przy ognisku. Po pobudce całym obozem robiliśmy jajecznicę na śniadanie. Później udaliśmy się na zajęcia specjalnościowe, takie jak wspinaczka skałkowa, fotografia, pierwsza pomoc, taniec, zajęcia strażackie i z paralotnią. Po powrocie do obozu zjedliśmy obiad i udaliśmy się na grę, w której wykorzystywaliśmy wiedzę nabytą na zajęciach. Następnie poszliśmy na konferencję na tematy wędrownicze. Potem spotkaliśmy się na ognisku, na którym podsumowaliśmy konferencję i zlot. Później podzieliliśmy się na tych co lubią siedzieć przy ognisku i na tych co wolą karaoke. Trzeciego dnia zlotu przyszedł czas na pakowanie namiotów i pożegnania ze wspaniałymi ludźmi. Potem tylko kilkugodzinna podróż do domu. Tym razem z miejscami siedzącymi. dh. Jakub Wieczorek

ale za to posiadają certyfikaty bezpieczeństwa - dodaje wójt Babiński. Plac zabaw został poświęcony przez proboszcza parafii pw. Bożego Miłosierdzia ze Szczecinka, ks. Krzysztofa Skrzyniarza. Gałowo podlega właśnie tej parafii. (zet)

i trawniki przy zbiegu ul. 28 Lutego, Kanałowej, Drahimskiej i Sikorskiego. Właśnie w tej części miasta, przy naszej wewnątrzmiejskiej obwodnicy mamy „przepiękny” obraz życia koczowniczego i bałaganu. Ten wątpliwej przyjemności obrazek zapewnia mieszkańcom, jak i odwiedzającym nasze miasto turystom grupa bezdomnych. Wielokrotne interwencje straży miejskiej i policji nic do sprawy nie wniosły. Ci „państwo” robią sobie, co chcą. Śpią w śmietniku, w którym chyba dla wygody, zrobiono w zeszłym roku nowe, szersze wejście. Rozkładają obozowisko na okolicznych trawnikach, zaśmiecając je. Swoje potrzeby fizjologiczne i seksualne „załatwiają” na oczach przechodniów i bawiących się dzieci. Pomijam fakt ich odrażającego wyglądu, zapachu i chamstwa. Tak chamstwa, są bardzo agresywni w stosunku do przechodzących ludzi, którzy nie chcą dać im pieniędzy. Ja jako mieszkanka tej części miasta sama boję się przechodzić obok tych „państwa”, a co mają powiedzieć dzieci. Wieczorami musimy zamykać okna, ponieważ odgłosy awantur i wyzwisk niosą się do godzin nocnych. Myślę, że okoliczni mieszkańcy, którzy płacą podatki do kasy miejskiej mają prawo do spokoju. Apeluję do ludzi dokarmiających i dających przysłowiową „złotówkę na chleb” przy okolicznych sklepach, aby mieli na uwadze, że to nie jest pomoc ubogim, tylko utrzymywanie alkoholików. Dane do wiadomości redakcji


Szczecinek na starych zdjęciach (91)

Ze zbiorów Muzeum Regionalnego

Znamienici goście na szczecineckim zamku

FOTO Jerzy Dudź

foto:Jerzy Gasiul

Dokończenie z poprzedniego numeru

Eryk I Pomorski Zjazd ten mimo uroczystych deklaracji, podobnie jak poprzedni, nie miał większego znaczenia politycznego. Dyplomacja krzyżacka widać szczególnie upodobała sobie zamek w Szczecinku, bowiem na przełomie listopada i grudnia 1442 roku znowu prowadzono rozmowy w sprawie zawarcia kolejnego sojuszu między Zakonem a książętami zachodniopomorskimi. Krzyżaków reprezentował wówczas Heinrich Reusss von Plauen wielki szpitalnik i komtur elbląski, Pomorzan zaś Bogusław IX, hrabia Everstein książęcy ochmistrz, Ludeke von Massow opat klasztoru w Białobokach i rycerz Hans von Bork. Później szczególnie często na zamku bywali Bogusław IX słupski (1445, 1448) oraz Bogusław X (1480, 1503, 1509). Bardzo możliwe, że tych książęcych wizyt na zamku było znacznie więcej, gdy np. książęta przebywali w pobli-

żu Szczecinka, ale źródła wyraźnie o nich nie wspominają. Jednak najlepszy okres w dziejach zamku to lata 1606 - 1650, gdy był on rezydencją wdów książęcych. Pierwszą lokatorką zamku była księżna Anna, wdowa po Bogusławie XIII. Mieszkała tu od marca 1606 roku do swej śmierci w styczniu 1616. Miała opinię bardzo oszczędnej, w każdym razie taką opinię pozostawił o niej E. Lubinus, gdy mieszkał na zamku w czasie wykonywania pomiarów do swojej wielkiej mapy wydanej w 1618 r. Lubinus miał żal do księżnej, że poskąpiła mu wina, racząc go jedynie piwem. Dwór księżnej w Szczecinku, jak na tamte czasy, też był bardzo skromny, bo liczył zaledwie 18 osób. Co by jednak nie powiedzieć o Annie, dla naszego kościoła św. Mikołaja srebrny kielich ufundowała. O skąpstwo nie można posądzić

Dzisiaj to w miarę szeroka, obsadzona zielenią osiedlowa uliczka. A kiedyś? Szkoda gadać. Archiwalne zdjęcie wykonałem ok. 1968 roku. Ani osiedle, ani tym bardziej ul. Warszawska w takim jak dzisiaj kształcie, nie była jeszcze nawet w planach. To, co w tym czasie istniało pomiędzy ul. 28 Lutego a ul. Buczka (dzisiaj ul. Klasztorną), to tylko nieutwardzone, w miarę wyrównane przejście dla pieszych. Wyrównane, bo przedtem przez lata w tym miejscu leżały zwały nawożonej ziemi. Przejście - naturalne przedłużenie ul. Warszawskiej - było bardzo potrzebne. To tędy prowadziła i tak jest do dzisiaj, najkrótsza dla mieszkańców pobliskich ulic droga do kościoła pw. Ducha Świętego. Za płotem obrośniętym chwastami po lewej stronie zdjęcia, widać składy materiałów budowlanych. To właśnie tutaj znajdowały się magazyny Szczecineckiego Przedsiębiorstwa Budowlanego „Pojezierze”. Po prawej stronie przejścia cały teren również należał do tej firmy. W tym miejscu ulokowana była stolarnia parterowa, a obok niej leżały sztaple desek. Na pierwszym planie widać budynek dzisiejszego Starostwa Powiatowego, a wtedy siedziby sztabu 20 Dywizji Pancernej. Na zdjęciu zupełnie przypadkowo uwiecznione zostały prace przy wznoszeniu komina kotłowni. W tym czasie ulica Warszawska zaczynała się od skrzyżowania z ul. 28 Lutego, a kończyła przy skrzyżowaniu ul. Przemysłowąeji Curie-Skłodowskiej. Co ważne, jezdnia już wówczas wyłożona była betonową trylinką (sześciokątne bloczki betonowe). Zaledwie kilka lat wcześniej w tym miejscu pięła się pod górkę zwykła, za to dość piaszczysta polna droga przy której znajdowała się baza Miejskiego Przedsiębiorstwa Budowlanego (na ścianie widniał napis informujący że „Cały naród buduje swoją stolicę”). Za bazą znajdowały się (są do dzisiaj) dwa niewielkie, jeszcze przedwojenne domy, a za nimi zakład produkujący marmoladę. Daleko w tle widać dwa dwupiętrowe bloki ze stromymi dachami. Zostały wybudowane przez Zakłady Instalacyjne A-22 znane potem jako Polam. Były to jedne z pierwszych zbudowanych w Szczecinku po wojnie domów. Bloki przy ul. Warszawskiej należące do osiedla Warszawsko-Chełmińskiego powstały dopiero pod koniec lat 70. Co interesujące, a jednocześnie świadczące o urzędowym bezhołowiu, blok po prawej stronie ma adres - ul. Warszawska, zaś po lewej - ul. 28 Lutego. (jg)

foto:Jerzy Gasiul

FOTO Jerzy Dudź

Hetman Stefan Czarnecki

księżnej Jadwigi, wdowy po ks. Ulryku. Księżna mieszkała na zamku z liczącym łącznie 40 osób dworem i służbą w latach 1623 - 1650. Wśród nich poza starostą Lorenzem Ch. von Somnitz, byli jeszcze m.in. dwóch myśliwych, dworzanin, nadworny pastor, osobisty lekarz księżnej, złotnik, skarbnik i urzędnicy, dwór żeński składający się z 6 szlachcianek ze znanych pomorskich rodzin ( v. Somnitz, v. Binin, v. Podewils) oraz nadzorcy, posłańcy konni, odźwierny, rybak, piekarz, browarnik, aptekarz.... etc. - Całkiem niezła gromadka jak na czasy kryzysu i wojny 30-letniej. Jadwiga nie żałowała też pieniędzy na kościół parafialny (w którym chciała być pochowana), dla którego ufundowała m.in. kielich srebrny

i łożyła znaczne sumy na ubogich mieszczan, by o fundacji gimnazjum w 1640 roku nie wspomnieć. Jadwiga wydała wszystkie pieniądze, jakie pozostały jej po mężu, sprzedała klejnoty, a i tak zadłużyła domenę tak znacznie, że spłata jej długów ciągnęła się jeszcze kilkadziesiąt lat po jej śmierci. Księżna z pewnością miała świadomość końca dynastii Gryfitów i dlatego mniej liczyła się z pieniędzmi, chcąc pozostawić po sobie i dynastii jak najlepszą pamięć wśród mieszkańców, co jej się w zupełności udało. Wraz ze śmiercią Jadwigi skończył się dla szczecineckiego zamku okres pomyślności. Ostatnim znamienitym gościem na szczecineckim zamku był król Jan Kazimierz, który wraz

ze Stefanem Czarnieckim w osłonie 200 jazdy nocował w Szczecinku - zapewne na zamku 10(?) lutego 1657 r. Po przyłączeniu Szczecinka do Brandenburgii, zamek tak podupadł, że o przyjmowaniu dostojnych gości nie mogło być mowy. Fryderyk Wilhelm III, który wraz z królową Luizą zatrzymali się w Szczecinku 17 grudnia 1809 r. nocowali nie na zamku, ale w nieistniejącym domu sędziego na rogu dzisiejszego pl. Wolności i ul. 9 Maja. Dobrze więc się stało, że już wkrótce szczecinecki zamek odzyska dawny blask. Jerzy Dudź Autor jest dyrektorem Muzeum Regionalnego w Szczecinku


JERZY GASIUL

Pozostały już tylko wspomnienia

RYSUNEK Jerzy Gasiul

CZĘŚĆ XVII

Współczesny obraz szczecineckiego dworca kolejowego mocno różni się od tego sprzed trzydziestu, czy czterdziestu lat. W tamtych czasach ze względu na tłumy podróżnych było to najbardziej gwarne i hałaśliwe miejsce w Szczecinku. Dworzec każdemu kojarzył się z sążnistymi kolejkami do kas biletowych, olbrzymią ilością ludzi siedzących w poczekalni oraz tłokiem w dworcowej restauracji, która zamykała swoje podwoje jedynie nad ranem i to na krótko. Jednym słowem ścisk i harmider taki jak w dni targowe na ówczesnym placu Winnicznym. W holu przy wejściu na perony stała drewniana budka z półokrągłymi, mocno przeszklonymi ścianami, w której sprawdzano bilety. Zazwyczaj dyżur pełnili dwaj kolejarze. Jeden sprawdzał wchodzących na peron, drugi wychodzących. O wejściu na stację bez peronówki lub ważnego biletu nie mogło być nawet mowy. Do dzisiaj po dawnej budce pozostały ślady w posadzce. Dworzec tętnił życiem przez całą dobę, no może z wyjątkiem dwóch - trzech godzin po odjeździe po północy pospiesznego do Warszawy oraz do Wrocławia. Wtedy i tylko wtedy do pracy wyruszała ekipa sprzątaczek. Nie oznacza, że o tej porze zarówno w poczekalni jak i dworcowej restauracji nie było pasażerów oczekujących na swój pociąg poranny pociąg. Do dzisiaj z tamtego „złotego okresu” zachował się oryginalny drewniany strop i ściana z freskiem przedstawiającym w sposób bardzo plastyczny, uproszczony plan miasta. Dworcowa restauracja z zamkniętymi dzisiaj na głucho dwuskrzydłowymi drzwiami praktycznie nie zamierała. Było to jedyne miejsce w Szczecin-

ku, gdzie życie toczyło się na okrągło przez całą dobę. Taki pozorny, nocny spokój trwał do odjazdu, a także przyjazdu pierwszych porannych pociągów o czwartej czy piątej nad ranem. Dworzec zapełniał się tłumem uczniów i pracowników dojeżdżających z pobliskich miejscowości. Z rana na dworcu pojawiał się dalekobieżny z Warszawy. Wpadał, o ile pamiętam zawsze na trzeci peron. Ponieważ Szczecinek był stacją węzłową, wysiadało z niego bardzo dużo pasażerów. Część z nich przesiadała się na pociągi w kierunku Słupska, Stargardu i Chojnic. W składzie warszawskiego pociągu zazwyczaj jako ostatni znajdował się wagon zza wschodniej granicy. Z boku, na podłużnej tabliczce widniał wykonany cyrylicą napis: „Brest - Szczecinek”. Podróżowali nim od Brześcia n/Bugiem właśnie do Szczecinka sowieccy oficerowie, żołnierze a także ich rodziny. Celem ich podróży nie było Borne Sulinowo. Jeszcze we wczesnych latach sześćdziesiątych z pierwszego peronu odjeżdżał do Bornego Sulinowa pociąg. Potem kursy w tamtą stronę zlikwidowano i na pasażerów zza wschodniej granicy oczekiwały pod dworcem już tylko ich wojskowe autobusy i ciężarówki. I jeszcze bardzo ważna uwaga dotycząca dworca. W tym czasie zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz, na peronach, oraz w jego bezpośrednim sąsiedztwie, wszystko wręcz lśniło czystością. Tak było nie tylko w Szczecinku, ale we wszystkich miejscowościach z większymi stacjami kolejowymi. Dzisiaj wydaje się to wręcz niewiarygodne, ale na pierwszym peronie na rabatach rosły kolorowe kwiaty, a pod dachami peronów na każdym przęśle wisiały kwietne, metalowe donice. W tym czasie perony odgrodzone były od siebie biegnącymi pomiędzy torami metalowymi płotkami. Krawędzie peronów zawsze były należycie oznaczone białymi pasami. Na drugim peronie znajdował

się kiosk z gazetami i z „czymś do jedzenia”. Po peronach bezszelestnie uwijały się wózki akumulatorowe, ciągnące wagoniki obładowane pocztowymi paczkami i przesyłkami. Każdy pociąg dalekobieżny w swoim składzie miał wagon bagażowy i kolejarze mocno musieli się uwijać, aby zdążyć wszystko przeładować podczas jego krótkiego postoju. Szczecinecka stacja należała jeszcze w latach sześćdziesiątych XX wieku do najważniejszych węzłów kolejowych w kraju. Ruch pociągów był dość znaczny. W rozkładzie jazdy figurowało ok. 90 pociągów pasażerskich, a drugie tyle było składów towarowych. Właściwie nie było w ciągu dnia chwili, kiedy przez stację nie przejeżdżał ani jeden pociąg z niemiłosiernie kopcącymi parowozami. Każdy parowóz korzystał z wielkich nalewaków stojących przy trzech peronach. Wodę uzupełniały wszystkie parowozy prowadzące pociągi dalekobieżne. Zazwyczaj podczas napełniania woda przelewała się z tendrów, kaskadami spływając do studzienek. W powietrzu unosił się zapach rozgrzanej oliwy, smaru, syczała para i pełno było pary i dymu. Oczywiście przed wyruszeniem w trasę maszyniści napełniali swoje TY, PT, TK czy OK węglem z podajnika znajdującego się na zapleczu obok parowozowni. Swoim wyglądem przypominał całkiem sporej wielkości dźwig budowlany. Czerpak wędrował w górę, a węgiel z niemiłosiernym hałasem zsuwał się z niego wprost do tendra. Szczególnie jego istnienie dawało się nie tyle zauważyć, co raczej usłyszeć nocą. W pobliskiej parowozowni co chwilę na obrotnicę wjeżdżał parowóz, ten po węgiel, inny na kanał do przeglądu. W innym rozpalano kocioł i tak przez całą dobę... Dzisiaj serce ściska, kiedy widzi się degrengoladę szczecineckiego dworca. Niegdyś największy w regionie pracodawca zatrudniający ok. 1700 pracowników w 13 spe-

RYSUNEK Jerzy Gasiul

Widok z peronu trzeciego na budynek stacyjny z pierwszym peronem. Szkic został wykonany na podstawie zdjęcia pochodzącego z okresu międzywojennego. Wprawdzie na zdjęciu pociągu nie było, ale zarówno lokomotywa jak i wagony pochodzą z tego właśnie okresu. Przedstawiony na rysunku pociąg ciągnie lokomotywa BR24. Produkcję tego typu parowozów rozpoczęto w 1928 roku. Służyły głównie na liniach lokalnych. Pierwsze lokomotywy przydzielono do parowozowni Wriezen, Schwerin i ...Neustettin, czyli Szczecinek. Rysunek nie jest więc jedynie autorską fantazją.

Wieża wodna z początków istnienia szczecineckiego dworca kolejowego. Sądząc po przechylonym, ceglanym kominie, jej żywot może być już bardzo krótki. cjalistycznych służbach ruchowohandlowo-przewozowych odszedł w niebyt. Przez ostatnie dwadzieścia lat zwalniano ludzi, wyburzano puste i nikomu już niepotrzebne stacyjne obiekty. Ba, likwidowano także całe linie kolejowe jak choćby drugi tor na trasie od Szczecinka do Czarnego. I zrobiono to na polecenie dyrektora DOKP(!), który swoją karierę zawodową zaczynał w... Szczecinku. Znikły z powierzchni ziemi co najmniej trzy nastawnie, a nawet zabytkowa, pochodząca z lat dwudzie-

stych, wieża wodna. Na razie istnieją jeszcze dwie inne wieże, w tym ta najstarsza pochodząca jeszcze z czasów budowy stacji. Jej egzystencja jest już zagrożona. Ma przechylony komin i wystarczy silniejszy podmuch wiatru... a będzie to pretekst do kolejnej rozbiórki. Wieża przy wiadukcie, od kiedy stała się stacją przekaźnikową telefonii komórkowej na razie jest nie do ruszenia, choć jej środek już dawno wypatroszono. Cdn.


WITAJCIE NA ŚWIECIE, MALUCHY!

Aleksander - ur 1.06 - 4000 g - 61 cm.

Grzesio - ur 1.06 - 3450 g - 55 cm.

Inez - ur 29.05 - 3700 g - 57 cm.

Oliwia - ur 28.05 - 2100 g - 50 cm.

Oliwia - ur 31.05 - 3330 g - 53 cm.

Wnioski można składać do 15 czerwca

Ponad 1,5 mln zł na aktywizację zawodową Ta wiadomość powinna ucieszyć zwłaszcza tych, którzy czują się wykluczeni na rynku pracy ze względu na swój wiek. W Powiatowym Urzędzie Pracy w Szczecinku właśnie ruszył nowy program skierowany do bezrobotnych, którzy ukończyli 50 rok życia. Jaką kwotą dysponuje urząd i jakie wnioski mogą składać osoby zainteresowane? Na początku warto nadmienić, że do rozdysponowania jest ok. 1,5 mln zł. Z tego 873 000,00 zł pochodzi ze środków ministerstwa, a 634 940,00 zł stanowi wkład własny szczecineckiego urzędu pracy. W montażu finansowym programu „Na nowo aktywni” wziął też udział Uniwersytet Trzeciego Wieku, który na ten cel wyasygnował kwotę 3 540 zł. W ramach programu szczecinecki PUP dofinansuje m.in. organizację prac interwencyjnych. Urząd posiada środki dla 37 osób, które będą mogły pracować przez 5 miesięcy z możliwością dalszego zatrudnienia na 3 miesiące u danego pracodawcy. Urząd pokryje część kosztów wynagrodzenia - 880 zł i zagwarantuje pracodawcy, który zdecyduje się zatrudnić jakąś oso-

bę, jednorazową premię w wysokości 800 zł. Dla pracownika, który podejmie pracę w takiej właśnie formie, także przewidziana jest jednorazowa premia - 300 zł. - Inną formą pomocy, o którą można się ubiegać, jest refundacja kosztów wyposażenia lub doposażenia stanowiska pracy dla bezrobotnego powyżej 50 roku życia informuje Wiesław Kosmala, dyrektor PUP w Szczecinku. - Jesteśmy w stanie doposażyć lub wyposażyć 20 stanowisk pracy. Na ten cel można uzyskać jednorazowo 21,5 tys. zł oraz dodatkowe jednorazowe premie: dla pracodawcy - 800 zł, a dla pracownika - 300 zł. - Kolejna forma pomocy będzie przysługiwać na rozpoczęcie działalności gospodarczej - dodaje nasz rozmówca. - W tej formie będziemy mogli pomóc 10 osobom, które ukończyły 50 lat. Dla jednej osoby, która będzie chciała otworzyć swoją działalność, przewidzieliśmy kwotę 21,5 tys. zł. Do tego dochodzi 1 500 zł jednorazowej pomocy pomostowej, np. na początkowe opłacenie ZUS. Jak się dowiedzieliśmy, szczecinecki urząd pracy posiada również

środki na zorganizowanie prac publicznych, o które mogą ubiegać się np. gminy. Z takiej formy pomocy będzie mogło skorzystać 60 osób. Będą one zatrudnione na 4 miesiące z możliwością dalszego zatrudnienia na 3 miesiące. Urząd zrefun-

Szansa dla młodych i pracowitych Młodzi, zdolni i pracowici mieszkańcy powiatu szczecineckiego mogą liczyć na praktykę w Niemczech, w ramach projektu „Dobrowolny Rok Ekologiczny”. Oferta przygotowana przez Wydział Środowiska i Łowiectwa Urzędu Wojewódzkiego w Szczecinie jest skierowana do młodzieży w wieku 1825 lat, będącej mieszkańcami Pomorza Zachodniego i znającej język niemiecki w stopniu komunikatywnym. Praktyki w ramach Projektu zostaną zorganizowane na terenie

STARZENIE SIĘ dzać rytuały spotkań, wspólnych wyjazdów, zajęć w grupie rówieśników. Dobrze, jeżeli w okresie samodzielności dzieci, zaczynamy budować naszą starość. Dorosłe dzieci żyją własnymi sprawami a asertywność i zadowolenie rodziców może je ucieszyć. Widząc szczęśliwych rodziców, będą mogli lepiej wychować swoje dzieci i myśleć podobnie o swojej przyszłości. To nie wyklucza kontaktów z wnukami, odwrotnie wnuki chętniej przebywają z aktywnymi dziadkami niż ze smutnymi i narzekającymi staruszkami. Starzenie się to również wiele zmian w organizmie, które ograniczają samodzielność, zmieniają tryb życia i oczekiwania. Wraz z wiekiem zachodzą w naszym ciele zmiany: skóra staje się cienka i delikatna, pomarszczona i obsypana brązowymi przebarwieniami. Możemy złagodzić tempo zmian dobrym nawadnianiem, stosowaniem kosmetyków, ale to jest natu-

Wnioski na rozpoczęcie działalności gospodarczej oraz na doposażenie lub wyposażenie stanowiska pracy można składać do 15 czerwca. Szczegóły w Powiatowym Urzędzie Pracy. (sz)

Dobrowolny Rok Ekologiczny

SAMOOPIEKA ( self-care) - DBAM O SIEBIE

Starzenie się jest procesem naturalnym i nieodwracalnym. Wraz z przekraczaniem barier wieku zmienia się wygląd i funkcjonowanie ciała, upodobania, smaki, zachowania i aktywność zarówno zawodowa jak i rodzinna. Zmieniają się role społeczne, od dziecka, poprzez nastolatka, osobę dorosłą, rodzica, pracownika do osoby starszej, babci, dziadka i osoby potrzebującej wsparcia i pomocy ale jednocześnie osoby, która mając doświadczenie życiowe również może służyć wsparciem i pomocą. Trudnym momentem emocjonalnym oraz socjalnym jest zakończenie okresu pracy. Osoby z nadmiarem energii, wiedzy, potrzeby kontaktów ze znajomymi, których czas był wypełniony pracą i domem, przechodząc na emeryturę czują się niedocenione, odrzucone i jeszcze bardziej się izolują. Dlatego po trudzie wychowania dzieci, więcej czasu należy poświęcać dla siebie, pielęgnować znajomości, wprowa-

duje w tym przypadku pełne koszty zatrudnienia, tj. 1500 zł wynagrodzenia oraz ZUS. Dodatkowo każdy pracodawca otrzyma jednorazową premię w wysokości 3 tys. zł. Pracownik może z kolei liczyć na jednorazową premię w wysokości 300 zł.

ralne i budzi szacunek. Kości osób starszych są sztywne, bardziej łamliwe, ulegają zniekształceniom, które utrudniają zwykłe czynności takie jak poruszanie się, chwytanie łyżki czy filiżanki. Kiedy kręgosłup wygina się nienaturalnie, poczucie równowagi ciała ulega zaburzeniu. Pomaga w tym podpieranie się laską i stawianie drobnych kroków, wolniejszy chód. Sztywność w kręgosłupie szyjnym utrudnia odwracanie głowy na boki i unoszenie jej. To ogranicza pole widzenia, zmniejsza poczucie bezpieczeństwa. Zniekształcenia kości to też ból związany z zapaleniem, reumatyzmem, zniszczeniem kości. Czasem złe postawienie nogi na chodniku kończy się groźnym złamaniem kości udowej lub uszkodzeniem stawu biodrowego, co długotrwale unieruchamia starszą osobę w łóżku (ryzyko odleżyn, zapalenia płuc, przykurczów mięśni, depresji itp.) Zmiany w budowie i elastyczności mięśni prowa-

Ogrodu Zoologicznego, Centrum Pedagogiki i Kształcenia Zerum oraz Parku Krajobrazowego przy Zalewie Szczecińskim w Ueckermünde. Praktykanci przez cały czas będą poszerzać wiedzę przyrodniczą i ekologiczną oraz szlifować język niemiecki. Jak zapewniają organizatorzy, podczas pobytu w Niemczech (na terenie Meklemburgii Pomorza Przedniego) uczestnik projektu otrzyma bezpłatne zakwaterowanie, ubezpieczenie, miesięczny ekwiwalent na wyżywienie, kie-

szonkowe, a także 26 dni urlopu. Praktyki potrwają od 1 września 2012 r. do 31 sierpnia 2013 r. - Zgłoszenia do Projektu z dopiskiem „Dobrowolny Rok Ekologiczny” w terminie do 31 lipca br. przyjmują urzędnicy Wydziału Środowiska i Łowiectwa Zachodniopomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w Szczecinie, ul. Wały Chrobrego 4 - mówi „Tematowi” Edyta Wieleba-Matyśniak, rzecznik prasowy starosty szczecineckiego. - Więcej informacji pod numerem telefonu 91 430 37 07. (sw)

dzą do utraty siły, zwiotczenia, problemów z nietrzymaniem moczu u mężczyzn i kobiet. Upośledzenie słuchu wiąże się nie tylko z niedosłyszeniem ale często z niezrozumieniem mowy, niedosłuch końcówek słów i zdań, nadwrażliwość na głośne dźwięki, dużo wolniejsze rozumienie, trudności w rozumieniu rozmowy w tłumie. Do osób starszych należy mówić patrząc w twarz, powoli i wyraźnie wypowiadając całe słowa. Czasem dobrze zadać pytanie zwrotne, jak nas zrozumiała starsza osoba, czy ma jeszcze jakieś pytanie. Wady słuchu należy ocenić w poradni audiologicznej i ewentualnie korzystać z aparatu słuchowego. Wzrok to jeden z narządów, który bardzo dobrze uświadamia nam wiek. Wady wzroku i zaburzenia widzenia są skutkiem zaćmy, jaskry, cukrzycy, nadciśnienia tętniczego krwi. Zaćma (katarakta) to zmętnienie soczewki oka leczone operacyjnie. Poprawa wzroku następuje natychmiast. Zaburzenia widzenia mają wpływ na samodzielność i niezależność oraz bezpieczeństwo starszych osób, dlatego usuwając przyczynę przywracamy starszemu człowiekowi dar bycia niezależnym i możliwość samodzielnego poruszania się. Inne problemy związane ze wzro-

kiem to odpowiedni rodzaj telefonu komórkowego, który jest czytelny, prosty w obsłudze, ma dobry wyświetlacz oraz czytelną klawiaturę. Osobom niedowidzącym możemy ułatwić funkcjonowanie poprzez kontrastowe oznaczenie ciągów komunikacyjnych w domu, stałe miejsce przechowywania przedmiotów codziennego użytku oraz mebli, odkładanie ważnych rzeczy (klucze, okulary, dokumenty, telefon) w stałe miejsce. Pamięć u osób starszych często zawodzi; łatwiej wspominać dawne i odległe wydarzenia niż to co dzieje się dzisiaj. Stwarza to wiele zagrożeń związanych z przyjmowaniem leków, codziennym życiem (gotowanie, gaz, zakręcenie wody, powrót do domu) itp. Zaburzenia neurologiczne to np. drżenia rąk, drżenia głowy. To problem z utrzymaniem łyżki zupy, filiżanki z gorącą herbatą. Pomogą ułatwienia w postaci słomki, dopasowanych sztućców i uchwytów. Starzenie się to czas na przygotowanie warunków do godnego życia w wieku starczym. Dbałość o seniorów, to element wychowania i wskaźnik poziomu kultury i moralności każdej społeczności. mgr pielęgniarstwa Anna Wruk - Złotowska Regionalne Centrum Nefrologii tel. 94 37 27 383


Miasto w obiektywie

Jest to najstarszy zachowany do dzisiaj plan powojennego Szczecinka. Plan w postaci ściennego fresku znajduje się w poczekalni dworca kolejowego. Jak dworzec wygląda - każdy widzi i jakikolwiek opis nie odda stanu zapaści PKP rzecz jasna, o ile taka firma jeszcze istnieje. Fresk, podobnie jak drewniany wystrój sufitu trzyma się bardzo dobrze. Sądząc po tym, jak ważnych dzisiaj ulic na nim nie przedstawiono, plan musiał powstać jeszcze co najmniej w latach pięćdziesiątych. Wskazuje na to m.in. brak stadionu „Lechii”, zaczęto go

Z całą pewnością, wyłożona polnym kamieniem jezdnia ul. Wodociągowej od wieży do obwodnicy stanowi nie lada wyzwanie nie tylko dla kierowców. W Szczecinku już nie uświadczysz drugiej z tak fatalną nawierzchnią ulicy, przy której polna droga jawi się niczym stół pingpongowy. Stanu brukowej jezdni nie sposób nawet porównać z równie tragicznym brukiem na ul. Strażackiej i Sadowej. Wodociągowa nie dość, że ma krzywo ułożony bruk i to od samego początku, to na dodatek z biegiem lat potworzyły się na niej nawet kilkudziesięciocentymetrowe zapadliska, co powoduje,że ponad poziomem jezdni są wszystkie pokrywy studzienek kanalizacyjnych utrudniających ruch.

budować w 1958 roku. Rzecz jasna nie ma na nim ani obwodnicy, ani osiedli mieszkaniowych przy ul. Koszalińskiej, Kościuszki, Chełmińskiej i Kopernika. Na jeziorze pokazano istniejące w tym czasie przystanie Leśników, nie ma jeszce LOK, jest przystań przy zamku, a także przy Ślusarni i Darzborze. Główną arterią komunikacyjną są ulice od dawna zamienione na deptaki. Pokazane są także najbardziej charakterystyczne budynki takie jak ratusz, wieża mikołajowa, zamek, kościół Mariacki, a nawet budynek dworca i wieża Bismarcka. Jednym słowem, aby zobaczyć, jak wyglądał Szczecinek pół wieku temu trzeba zajrzeć do dworcowej poczekalni, póki jeszcze istnieje.

Przy ul. Bugno za Telzasem, na niewielkim odcinku trwają prace związane z ułożeniem kanalizacji deszczowej, a także prace drogowe. Jest to jedynie fragment dużej inwestycji, związanej z uzbrojeniem i budową dróg w strefie ekonomicznej, ulokowanej pomiędzy Bugnem, a dawną strzelnicą wojskową przy szosie wylotowej na Ko-

W tym miejscu kierowcy muszą szczególnie uważać. Mowa o przejściu dla pieszych na ul. Wyszyńskiego przy skrzyżowaniu z deptakiem (ul. 9 Maja). Nie wiadomo z jakich powodów podczas przebudowy ulicy zrezygnowano w tym miejscu (a także przy skrzyżowaniu z ul. Rzemieślniczą) z sygnalizacji świetlnej. Efekt jest taki, że bardzo często przy wzmożonym ruchu, przy zielonym na skrzyżowaniu z ul. Powstańców Wlkp. trudno przejechać, ponieważ na wysokości deptaka piesi korzystający w tym miejscu z przejścia (bardzo często są to nawet pojedyncze osoby) powodują zatrzymanie całej kawalkady jadących w obie strony pojazdów.

cel naszej podróży. Jeżeli Szczecinek li tylko mijamy, lepiej wybrać wewnątrzmiejską obwodnicę, ale gdy trzeba coś załatwić w jakiejś śródmiejskiej instytucji, należałoby skręcić „w miasto”. Oczywiście, nam mieszczuchom nic to, ale im zamiejscowym, trzeba by to było jakoś oznakować.

Pisaliśmy już o tym, dziś - ponawiamy apel, tym razem naszych zamiejscowych zmotoryzowanych Czytelników, którzy wjeżdżając do miasta od strony Piły, mijając wiadukt i niewielki odcinek ulicy Sikorskiego stają przed dylematem - jechać dalej tą ulicą czy skręcić w 28 Lutego. Problem w tym, to dla niezorientowanych, gdzie wiedzie

Może to jest i dobry sposób nie tylko na zasłonięcie szaro-burej elewacji. Owszem, starej kamienicy przy ul. Lipowej (widok od strony podwórka) minione dziesięciolecia dały się mocno we znaki, ale choćby z racji swego eksponowanego położenia elewację należałby nieco odświeżyć. No bo skoro są zyski z reklamy, to i na farbę pieniądze muszą się teraz znaleźć. A propos reklamy. Skoro już musi stać w tak strategicznym miejscu, tuż przy szczytowej ścianie wiekowej kamieniczki, czy nie można jej urządzić w sposób bardziej właściwy i estetyczny? Elewacja od strony jednego z największych skrzyżowań w mieście - ronda im. kard. Jeża - prezentuje się wyjątkowo niechlujnie. Prawdę mówiąc również jej najbliższe otoczenie w postaci opuszczonych pawilonów i wysokiego po pachy zielska, również ma sporo do życzenia.

Nasza zawsze żywo reagująca respondentka, Ewa D. twierdzi, że ma zupełnie odmienne zdanie na temat nocnego dozorowania Mysiej Wyspy niż wyraziła to nasza Czytelniczka, której list opublikowaliśmy w 617 numerze TS. Jako zapalona cyklistka bardzo często i w różnych godzinach, także wieczornych, odpoczywa tam podczas nadjeziornych przejażdżek. Twierdzi, że panujące tam warunki, a tak-

że względny spokój i porządek, to nade wszystko efekt właśnie stałego dozorowania terenu. Nietrudno sobie wyobrazić, dopowiada Ewa D., co by się tam działo, gdyby do późnych godzin nocnych bez jakiegokolwiek nadzoru palono tam ogniska, a do tego kiełbaski, piwko, papierosy, nie wspominając o całonocnych balangach. No rzeczywiście, nietrudno. Byłem w tych dniach w Poznaniu, wspomina Rafał W., co drugie auto, nie tylko prywatne, przyozdobione jest flagą o naszych narodowych barwach. Przepięknie to wygląda, widać że panuje tam już atmosfera wielkiego sportowego święta, jest dzięki temu tak wzniośle i patriotyczne. Fakt, Poznań jest współgospodarzem piłkarskich mi-

szalin. Dzięki budowie nowej jezdni z Bugna będzie się można dostać bezpośrednio na szosę koszalińską. Wykonano już skrzyżowanie, a spory odcinek jezdni ma też asfaltową

nawierzchnię. Od wysokości dawnej strzelnicy do Bugna na razie jest zrobiony jedynie wykop pod jezdnię. Tam też trwają prace związane z budową kanalizacji.

Do przeszłości odeszły już domy o konstrukcji szachulcowej pospolicie zwanej też „pruskim murem”. Taki jak ten niewielki dom jednorodzinny, który znajduje się przy ul. Łowickiej (Trzesieka) jest już chyba jedynym reliktem z minionej epoki na terenie Szczecinka. Ponieważ jego stan jest tragiczny, prawdopodobnie kolejnego dziesięciolecia raczej już nie przetrwa. Dom znajduje się na terenie opuszczonego, byłego gospodarstwa. I żeby zobaczyć, jak niegdyś budowano nie tylko na wsi warto zajrzeć na Łowiecką - to wylot w kierunku Mosiny i wysypiska śmieci.(jg)

strzostw kontynentu, ale podobnie jest w Chodzieży, Chojnicach czy Toruniu. Rad jestem, że i w Szczecinku widzę coraz więcej aut z łopocącymi biało-czerwonymi flagami. Niechby ich przybywało. Cieszmy się z wydarzenia sportowego, jakiego jeszcze w naszym kraju nie było, warto - dopowiada Czytelnik. Jasne, że warto! Bardzo ciekawy list, nawiązujący do wieloletniej działalności artystycznej zespołu tanecznego MALWY, założonego i prowadzonego przez Marię Marciniak, którego licznymi sukcesami równo dzieliły się Spółdzielczy Dom Kultury i Szkoła Podstawowa nr 1, otrzymaliśmy od Anny D. Rzeczywiście, w latach 80-tych w kategorii tanecznych zespołów folklorystycznych szcze-

cineckie „Malwy” tworzyły absolutną wojewódzką czołówkę i tak jak „Łany 66” z ówczesnego Technikum Rolniczego brylowały w gronie szkół średnich, podobnie dziewczęta i chłopcy z SP1 nie mieli sobie równych pośród tancerzy ze szkół podstawowych. Jako, że w Pani sympatycznym liście nie sposób nie zauważyć zrozumiałego (pod moim adresem) oczekiwania obiecuję za jakiś czas obszerny materiał wspomnieniowy. Fakt, pisałem o „Malwach” jakiś czas temu, a ściślej - w 2005 roku i zgoda też, że niejako przy okazji artykułu o „Łanach”, więc, jak Pani słusznie zauważyła, solidny tekst im się należy. Niech zatem tak będzie. (ur)


Sprzedam DRZEWO opałowe (liściaste) w klockach . Tel. 692 646 569. SZTANGĘ, hantle 2 szt, rozkładana ławeczka, stan bdb. (nowe). Tel. 604 786 212. KIOSK w centrum Bornego Sulinowa. Tel. 94 373 32 12 po godz. 18.00 KONTENERY budowlane 5 szt. 6.20 x 2.20 x 2 m w całości mogą stanowić powierzchnię magazynową lub handlową. Tel. 693 722 779. KOSIARKA 3 fazowa- 100 zł, ponton 2 os. - 150 zł, żyrandol mosiądz antyk -200 zł, nożyce do żywopłotu - 90 zł, żyłka wonton 15-60 zł. Tel. 94 374 83 75 lub 604 121 540. NOWY balkonik rehabilitacyjny, 4. kołowy, materac przeciwodleżynowy. Tel. 608 098 643. ODKURZACZ nowy, karcher, SE4001 z wyposażeniem standardowym oraz dodatkowymi akcesoriami, cena zestawu - 600 zł. Tel. 533 485 089. ROWEREK 3 kołowy dla dziewczynki 1-3l, oparcie, daszek dla dziewczynki (1-3), kosz z tylu, reg. rączka. Tel. 506 867 467. SŁUCHAWKĘ bluetooth nową, jabra BT 2070. 50 zł. Tel. 533 485 089. KUCHENKĘ gazowo-elektryczną mastercook stan idealny, 300 zł Tel. 660 120 464. RADIO cb president teddy 250 zł. Tel. 728 982 317. ROWEREK dziecięcy stan bardzo dobry cena 80 zł, więcej informacji na maila: megan137@interia.pl Tel. 502 427 997. TELEFON marki LG GT 505 z całym zestawem, 150 zł do 120 zł. Tel. 502 337 406. WÓZEK dziecięcy, gondola razem z fotelikiem samochodowym bez spacerówki, 500 zł, możliwość montowania fotelika na stelażu. Tel. 725 512 922. Kupię RUSZTOWANIE warszawskie, 20 ramek. Tel. 788 661 142. STARE meble, motory, obrazy, wszelkie starocie. Tel. 888 366 124. ZDECYDOWANIE kupię mieszkanie pow. 70 m2 na osiedlu Kołobrzeska do II p. włącznie Tel. 785 192 124. Nieruchomości ATRAKCYJNA działka rolna 1 ha, 6 stawów, przy lesie, dwie altanki, Miękowo k/ Szczecinka. Tel. 696 033 095. LOKAL użytkowy 43m2, po remoncie, ul. Wyszyńskiego 59, wejście od Boh. Stalingradu , lub wynajmę. Tel. 695 662 970. DOM - gospodarstwo, 2,5 ha, Łączno, lub zamienię; kombajn dominator. Tel. 692 150 828. DOM parter, 130 m2, działka 450 m2, centrum, bezczynszowe, kom-

fortowe, salon, kominek, piwnica. Tel. 501 545 845. DOM w zabudowie szeregowej, 119m2, ul. Orzechowa 17. Tel. 504 332 180 lub 604 639 082. DOM wolnostojący 109 m2, działka 408 m2, 2 garaże, cicha ulica, widok na jezioro. Tel. 514 814 489. DOM, st. surowy, 105 m2 + poddasze, Wilcze Laski, 155000 zł. Tel. 691 976 366. DZIAŁKA budowlana uzbrojona, 1215 m2, ul. Krajobrazowa (Trzesieka) , 95000 zł. Tel. 600 032 850. DZIAŁKA budowlana, 2500 m2, 43000 zł, Wilcze Laski. Tel. 691 976 366. DZIAŁKI budowlane w Parsęcku, 2500 m2, 3100 m2, media przy działce. Tel. 604 090 869. DZIAŁKĘ warzywną 3,60a. Tel. 94 372 41 86 lub 795 198 893. GARAŻ, światło, kanał, metalowe drzwi, 12900 zł. Tel. 666 963 377. GARAŻ w Szczecinku, os. Zachód, bezpiecznie położony lub wynajmę. Tel. 502 542 191. KAWALERKA 29 m2, IIp, 87000 zł. Tel. 666 963 377. LOKAL 33 m2, ścisłe centrum Szczecinka, sprzedam Tel. 502 566 109. MIESZKANIE , 70 m2 , Ip. , 3p. z aneksem kuchennym, plus dwie piwnice, os. Zachód , ul. Lwowska. Tel. 668 409 131 MIESZKANIE 2p, kuchnia, łazienka, balkon, 49 m2, parter, ul. Wodociągowa. Tel. 698 404 101. MIESZKANIE 3p, IIp, 47m2, ul. Koszalińska, balkon, po remoncie, 163000 zł. Tel. 508 431 756. MIESZKANIE 65 m2, 3p, parter, ul. Kołobrzeska, ładne, komfortowe, po remoncie. 230000 zł Tel. 507 437 951. MIESZKANIE bezczynszowe, 78 m2, 3p, parter, oddzielne wejście, okna pcv, c.o. etażowe lub zamienię na mniejsze do IIp. Tel. 696 905 632. MIESZKANIE ul. Spółdzielcza, 65 m2, na mniejsze w Stargardzie, Koszalinie, pilne. Tel. 795 161 336. MIESZKANIE ul. Szczecińska, 60 m2, blok dwupiętrowy, IIp, 3p, balkon, piwnica, piękny widok na jezioro, 230000 zł. Tel. 692 178 005 lub 692 168 364. MIESZKANIE w centrum, 91m2, bezczynszowe, 3p, Ip, 140000 zł. Tel. 792 333 503. MIESZKANIE, 2p, 34 m2, Ip, ul. Koszalińska, tani czynsz, 110000 zł. Tel. 510 395 666. MIESZKANIE, centrum Szczecinka, 46 m2, 3p, parter, 140000 zł. Tel. 500 442 358. MIESZKANIE 3p, 54 m2,po remoncie, w centrum , 130 000 zł Tel. 606 199 559. POWIERZCHNIĘ biurową, możliwe inne adaptacje, całe piętro, 206 m2, 320000 zł. Tel. 603 874 667. PILNIE sprzedam nowy garaż w

KUPON WAŻNY DO 14 CZERWCA

centrum Szczecinka. Tel. 661 226 438 PÓŁ domu na wsi w Iwinie, wraz z zabudowaniami, 1,70 ha ziemi ornej lub zamienię na dwa pokoje z kuchnią z balkonem do Ip w Szczecinku. Tel. 692 207 508. DOM w Glinkach Mokrych 17 km od Szczecinka nadający się do natychmiastowego zamieszkania wraz z sadem i ziemią o pow. 1,08 ha. Tel. 885 812 215. DOM w Szczecinku ul. Sienkiewicza, 140 m2, 5 pokoi, duży salon z tarasem, garaż, podjazd na 2 samochody, pom. gosp, dz. 700 m2, atrakcyjna cena. Tel. 600 499 791. MIESZKANIE 2 p, 50 m2 ,II p, ul. Gdańska, kontakt po 18, polecam. Tel. 604 245 351. MIESZKANIE 2p, ul.Chełmińska, 37m2, słoneczne, z balkonem, wyremontowane, 125000 zł. Tel. 606 962 256. MIESZKANIE 2p, 50 m2 z piękną dużą kuchnią. Tel.604 245 351 po godz.18 MIESZKANIE 47m2, 3p, z balkonem na IV p, na ul. Chełmińskiej w zacisznym miejscu, wymienione okna, podłogi i drzwi wejściowe. Tel. 603 102 384. Do wynajęcia mam KAWALERKA 20 m2 w centrum Szczecinka umeblowana niskie opłaty miesięczne. Tel. 518 586 421. DOM jednorodzinny z ogrodem w Brokęcinie (15 km od Szczecinka). Tel. 692 189 903. DWA miejsca na reklamy o wymiarach: 2000 x 2800, 1200 x 3000 na budynku „Bar rybka” przy ulicy Boh. Warszawy 43d . Tel.512 627 157. GARAŻ w Szczecinku, os. Zachód, bezpiecznie położony. Tel. 502 542 191. LOKAL centrum 30 m2, ogrzewanie z sieci, klimatyzacja, wysoki standard. Tel. 608 686 406 lub 795 104 322. LOKALE do wynajęcia, centrum, 10, 20, 30, 40 i 50 m2, możliwość negocjacji ceny! Tel.784 378 533, 602 81 69 31. MIESZKANIE 2p 46m2 od 1.06 Połczyńska 1c/8 Tel.94 374 63 25, 725 909 398. MIESZKANIE 2p, 37m2, od 01.06, Ip. Tel. 667 353 030. MIESZKANIE 2p, parter, os. Zachód, częściowo wyposażone, niski czynsz. Tel. 512 489 350. MIESZKANIE 3p Ip 52 m2, umeblowane z wyposaż. AGD, centrum, od 1 lipca Tel. 601 752 781. MIESZKANIE, 1p, kawalerka, centrum. Tel. 602 816 931 lub 784 378 533. MIESZKANIE, 2p, parter, ul. Koszalińska, niski czynsz. Tel. 503 937 066. POKÓJ z dostępem do kuchni i łazienki dla mężczyzny lub kobiety,

osób pracujących. Tel. 533 680 332. POKÓJ, ul. Kaszubska. Tel. 500 652 785. TANIO wydzierżawię lokal użytkowy o pow.30m w Szczecinku przy ul. Koszalińskiej 64. Tel. 795 592 318. WYNAJMĘ lub sprzedam mieszkanie 57 m2 os. Chełmińsko-Warszawskie IIp. Tel. 510 021 374. Do wynajęcia szukam GARAŻ ok. ul. Wyszyńskiego. Tel. 692 815 130. MAŁEGO mieszkania (kawalerki) do Ip, najlepiej parter, tylko w Szczecinku. Tel. 605 588 899, 669 890 237. OD LIPCA dom jednorodzinny lub dół domu z przeznaczeniem na prowadzenie klubiku dziecięcego, mile widziany dostęp do ogrodu. Tel. 668 149 528. Zamienię MIESZKANIE 2p, IVp, duży balkon, słoneczne, os. Zachód, po remoncie, niski czynsz, na mieszkanie we Wrocławiu lub okolicach. Tel. 720 262 392 lub 713 259 384. ZAMIENIĘ mieszkanie 48 m kw., 2-pokojowe, (kuchnia, łazienka, przedpokój, balkon, ogrzewanie c.o. gazowe) na mniejsze. Tel. 608 582 540. Auto - moto AUDI A41,9tdi110 km, .1998 r. zadbane, ważny przegląd i OC, climatronic, podgrzewane fotele, 4 poduszki, elekt. lusterka i szyby, 11500 zł. Tel. 698 733 510. CITROEN jumper hdi, 2005r, 9 os, bogate wyposażenie. Tel. 604 160 769. KOMPLET opon, 4 szt, 175 x 80 x 14, zimowe, po jednym sezonie. Tel. 606 273 821. MOTOROWER skuter, 2os, 2007 r., przyczepkę dwuosiową, lekką samochodową. Tel. 606 657 640. PRZYCZEPA kempingowa N126E, tanio. Tel. 601 997 409. RENAULT megan grandtour 1,4 benzyna, 2004 rok, pierwszy właściciel, garażowany, zadbany, 6 poduszek pow., 4 elektr. szyby, bez klimy. 15000 zł. Tel. 606 486 597. Różne SZKOLENIE szczeniąt tylko w czerwcu i lipcu. Zapraszamy. Tel. 663 218 988. ODDAM ziemię po niwelacji terenu, os. Marcelin. Tel. 509 214 515. ZAGUBIONO legitymację studencką na nazwisko Joanna Waszewska. Tel. 798 469 159. ZAGUBIONO legitymację studencką na nazwisko Kamil Turbiarz. Tel. 500 364 689. ZGUBIONO legitymację szkolną STO, na nazwisko Magdalena Baran.

ZGUBIONO legitymację studencką Danuta Stanisz. Tel. 664 987 656. Usługi AGD-serwis, naprawa pralek, lodówek, odkurzaczy oraz innego sprzętu gospodarstwa domowego. Tel. 94 372 06 13. BEZPŁATNE pośrednictwo-kredyty hipoteczne, gotówkowe, ubezpieczenia komunikacyjne, majątkowe i życiowe, pl. Wolności 6/10 IIp. Tel. 94 375 31 76 lub 694 140 458. NAUKA jazdy kat B, szkoła 4you zaprasza na kursy, www.4you-szczecinek.pl Tel. 889 990 865 lub 608 654 567. USŁUGI transportowe, przewóz mebli, przeprowadzki, złom wywiozę, bagażówka -plandeka. Tel. 608 809 335. BEZPŁATNE pośrednictwo-kredyty hipoteczne, gotówkowe, ubezpieczenia komunikacyjne, majątkowe i życiowe, pl. Wolności 6/10 IIp. Tel. 94 375 31 76 lub 694 140 458. BUD-GARDEN elewacje i ocieplenia, dachy, brukarstwo, ogrodzenia, wykończenia wnętrz, mini koparka, odwadnianie, usługi ogrodnicze. Tel.600 983 316. CYKLINOWANIE, układanie podłóg, parkietów, paneli, lakierowanie, solidnie. Tel. 94 374 58 34 lub 880 165 586. CYKLINOWANIE, układanie, lakierowanie, parkiety, deski, renowacja podłóg malowanych farbą. Tel. 888 151 889. CYKLINOWNIE układanie, lakierownie podłóg, parkietów, paneli, renowacja podłóg malowanych. Tel. 604 718 788 lub 94 374 37 79. FOTOrolety, nowość - rolety z dowolnym nadrukiem, standardowe rolety, plisy, żaluzje. Pomiar, montaż. www.roletygirls.pl Tel. 884 790 177 lub 530 639 608. KRAWIECKIE Igiełka - zaprasza! ul. Powstańców Wielkopolskich 3. MALOWANIE wnętrz i fasad agregatem hydrodynamicznym. Tel. 665 613 799. MASZ problem z wilgocią?Twój dom nie ma izolacji poziomej? Osuszanie domów metodą podcinania. Tel. 665 613 799. PRANIE dywanów, tapicerki meblowej i samochodowej. Tel. 503 421 966 lub 94 372 36 47. PROFESJONALNE usługi remontowo-budowlane, malowanie, tapetowanie, zabudowy z płyt g-k, glazura, panele, gładzie, instalacje elektryczne. Tel. 888 389 706. PRZEWOZY międzynarodowe i krajowe z adresu pod adres, pow. 3 osób możliwość wyjazdu w każdej chwili, obsługa lotnisk, imprez. Usługi lawetowe. Tel.604 272 178. SPRZEDAŻ części nowych i używa-


Nauka KOREPETYCJE - matematyka, angielski, fizyka, chemia. Przygotowanie do poprawek. Dojazd do ucznia. Tel. 880 287 877. KOREPETYCJE z języka angielskiego studentka 5 roku anglistyki - korepetycje z języka angielskiego, pomogę również w przygotowaniach do poprawek Tel. 607 971 771. Praca ZAOPIEKUJĘ się dzieckiem lub osobą starszą. Mam doświadczenie. Tel. 662 153 613. ZAOPIEKUJĘ się dzieckiem, mam wieloletnie doświadczenie, odpowiedzialna. Tel. 889 258 687. ZATRUDNIĘ pokojówkę na sezon letni w pensjonacie, nad morzem. Tel. 598 661 702 lub 603 330 979. NIANIA z doświadczeniem, zaopiekuje się dzieckiem od września, mam referencje. Tel. 514 960 849. PRZEWOZY międzynarodowe i krajowe, z adresu pod adres, pow. 3 osób możliwość wyjazdu w każdej chwili, obsługa lotnisk, imprez. Usługi lawetowe. Tel. 604 272 178 OPIEKUNKA osób starszych, praca legalna, okolice Hamburg, Bremen, Bielefeld.kontakt Koszalin. Tel. 501 357 022.

REKLAMA

nych, skup aut do 500 zł/każdy, naprawysamochodów os. i dost. wymiana opon, oponyużywane, ul. Pilska 39. Tel. 94 710 20 83 lub 502 981 570. STANY surowe, elewacje, dachy. Tel.665 613 799 TAXI Grześ, umów się na kurs. Tel.601 613 973. USŁUGI koparko-ładowarką, równanie terenu, wykopy, dobre ceny. Tel.665 613 799. ZROBIĘ elewację, puc metodą natryskową (bardziej oszczędny sposób) tanio, szybko i solidnie, poza tym wszystkie inne prace wykończeniowe. Tel. 507 803 655. ZWROT podatku - Holandia (dodatki), Niemcy, Anglia, Irlandia, Norwegia, Dania, Belgia, Austria, Centrum Podatkowe Mieczysława Zając Złotów Tel. 67 265 1270, 502 846 635. WIDEOFILMOWANIE śluby, chrzty, komunie, studniówki, profesjonalnie. Tel. 606 897 641.


PORADNIA "K" ul. Szczecińska 32, tel. 94 374 37 05

ALE KURSY: paznokcie, fryzjerskie, przedłużenie włosów i rzęs, wizaż, kosmetyczne, piercing, masaż, dotacja na otworzenie salonu www.beutyvital.pl, 792 080 525.

REKLAMA

REKLAMA

codziennie od. 9, umowa z NFZ, wizyty bezpłatne. Szczepienia przeciwko rakowi szyjki macicy i badanie cytologiczne. Poradnię prowadzi lekarz specjalista Stanisław Kocaj.

, 605 288 141


foto:(zp)

Sukces młodzików

Zwycięska drużyna Akademii Piłkarskiej Szczecinek Bardzo dobrze spisała się drużyna młodzika młodszego Akademii Piłkarskiej Szczecinek rocz. 2000 i młodsi (tr. J. Adamowicz), która bezapelacyjnie wygrała rozgrywa-

ny w Świdwinie finał Ligi Młodzika Młodszego KOZPN. W całej rywalizacji szczecineccy młodzi gracze wygrali wszystkie 6 meczów, strzelając rywalom 13 goli, a tracąc tylko

2. W grupie eliminacyjnej akademicy pokonali kolejno: Olimpię/Iskrę Bobolice 2:0, Regę Bierzwnica 2:0, Wybrzeże Rewalskie Rewal 2:1, Orła 2000 Wałcz 2:1. W półfinale Akademia rozgromiła Kotwicę Kołobrzeg 4:0, by w finale zwyciężyć 1:0 Bałtyk Koszalin. Najlepszym bramkarzem turnieju wybrano Mikołaja Juskowiaka, a najskuteczniejszym strzelcem został Przemek Trzciński obaj z Akademii Piłkarskiej Szczecinek. Warto pochwalić dobrą organizację imprezy. Gospodarze przygotowali dla zespołów godzinny pobyt w Parku Wodnym Relaks, a KOZPN zadbał o puchary i statuetki dla najlepszych oraz sprzęt sportowy dla drużyn. W Świdwinie Akademię reprezentowali: Mikołaj Juskowiak, Arek Jakubowski, Krzysztof Dziadek, Przemek Trzciński, Jacek Piskorski, Mateusz Cukrowski, Kacper Pietrzak, Kacper Stępień, Maciek Ciężki, Piotr Brateus, Kuba Drzewiecki, Karol Mieszała.(zp)

foto:(zp)

Karate Kyokushin

Dwójka medalistów: Hanna Tatarzyńska i Wojciech Piesik Świnoujście gościło uczestników VIII Międzynarodowego Turnieju Karate Kyokushin. Wśród 202 uczestników nie tylko z Polski, ale także z Niemiec i Rosji, wystarto-

wała grupa przedstawicieli Szczecineckiego Klubu Karate Kyokushin. Szczecineccy karatecy dość znacznie zaznaczyli swój udział w turnieju i zdobyli 7 medali. Medale wywal-

czyli: złote - Sara Jarosz w kumite 12-13 lat i Marcin Marusiak w kumite 17 lat; srebrne - Hanna Tatarzyńska w kumite 12-13 lat i Wojciech Piesik w kumite Open seniorów; brązowe - Paweł Marusiak w kumite 18 lat Open, Adam Marusiak w kumite 17 lat i Krzysztof Szymański w kata Open seniorów. Drużynowo klub ze Szczecinka zajął 4 lokatę w gronie 14 sklasyfikowanych klubów. Zawody te były dobrym przetarciem przed jesiennymi Mistrzostwami Polski Młodzieżowców, które rozegrane zostaną w Szczecinku. Trenerem ekipy jest posiadacz 3 dan sensei Wojciech Hurka. (zp)

Piłkarskie ligi Już tylko jedna kolejka pozostała do zakończenia sezonu 2011/2012 w Koszalińskiej Klasie Okręgowej. Rozegrana ona zostanie w środę, 6 czerwca. W kolejce numer 29 drużyny z powiatu szczecińskiego uzyskały wyniki: Darzbór Szczecinek - Iskra Białogard 2:1 (1:1). Gole dla Darzboru - P. Sternal 2. Przed meczem białogardzianie nie ukrywali, że liczy się dla nich tylko zwycięstwo, gdyż pozwoliłoby im ono na utrzymanie 1 punktowego kontaktu z Raselem Dygowo w walce o drugie miejsce premiowane awansem do IV ligi. Pierwszy kwadrans sobotniego meczu zdał się potwierdzać przedmeczowe założenia Iskry. Drużyna z Białogardu miała więcej z gry i stwarzała sytuacje podbramkowe. Jak na ironię losu, właśnie w momencie dobrej gry gości, to gospodarze w zamieszaniu podbramkowym za sprawą Piotra Sternala strzelają gola. Goście wyrównali po 13 minutach z rzutu karnego. Do przerwy było więc 1:1. W drugiej części gry stroną dyktującą warunki był już Darzbór i udokumentował to drugim golem strzelonym ponownie przez Sternala. Błonie Barwice - Wiekowianka Wiekowo 0:1. Hubertus Biały Bór - Głaz Tychowo 8:2. Zakończyła się rywalizacja w Okręgówce Regionalnej. Wyniki zespołów z powiatu szczecineckiego w ostatniej 26 kolejce: Orzeł Łubowo - Mirstal Mirosławiec 4:2. Pomorzanin Sławoborze - Zawisza Grzmiąca 5:1 (1:0). Wiarus Żółtnica - Calisia Kalisz Pomorski 1:5 (0:1). Korona Człopa - Pionier 95 Borne Sulinowo 0:3. W tabeli końcowej OR - 2. Orzeł 47 p., 9. Pionier 95 33 p., 10. Zawisza 32 p., 13. Wiarus 28 p. Zakończyła się też rywalizacja w Lidze Wojewódzkiej Juniorów. Drużyny Akademii Piłkarskiej ze Szczecinka w ostatniej 30 kolejce zagrały w Szczecinie z drużynami tamtejszego Salosu. Znakomitą passę podtrzymała drużyna juniorów starszych Akademii, która ograła zespół szczeciński 2:0 (2:0), po golach Jakuba Okuszko i Adriana Jaworskiego. Mecz juniorów młodszych zakończył się wygraną Salosu 5:1 (4:0), a gola dla Akademii strzelił: Mateusz Kujawski. Dobiegła także końca rywalizacja w Wojewódzkiej Lidze Trampkarzy. W ostatnich spotkaniach drużyny Akademii Piłkarskiej ze Szczecinka gościły zespoły Stali ze Szczecina. Drużyna trampkarzy starszych po ciekawym spotkaniu uzyskała wynik remisowy 3:3, a gole dla Akademii strzelili: Igor Celej, Krystian Pajewski i Mateusz Gobis. Mecz trampkarzy młodszych, zdecydowanie wygrali goście ze Szczecina 5:1 (2:1), a honorowego gola dla gospodarzy strzelił Aleksander Łochocki. (zp)

„Ekonomik” na medal

Kolarze na starcie jednego z wyścigów w Szczecinku Rok 2008 był przełomowy tak w treningach, jak i w startach Mieczysława Rynkiewicza, bohatera naszej opowieści. Był to rok, w którym kończył on 60 lat, a więc od następnego sezonu przechodził do kategorii M6 (powyżej 60 lat). W związku z tym treningi i starty w roku 2008 podporządkowane były przyszłemu sezonowi, a tą edycję potraktował on bardziej ulgowo, startując tylko w 4 wyścigach, gdzie wyniki nie były najlepsze: Gryfice 80 km IV miejsce; Kołobrzeg 82 km VI miejsce; Choszczno Pętla Drawska 301 km VII miejsce; Istebna 158 km XI miejsce. Rok 2009 - rokiem suk-

cesów. W roku tym Rynkiewicz wystartował w 6 wyścigach z 11 w całej edycji. Na 6 startów 4 razy wygrał, raz zajął III miejsce i raz IV. Trzebnica 125 km III miejsce; Choszczno 301 km I miejsce; Gryfice Mistrzostwa Polski 256 km I miejsce; Gorzów 85 km IV miejsce; Kołobrzeg 264 km I miejsce; Iława 250 km I miejsce. Do trzech razy sztuka. Choszczno Pętla Drawska 301 km - Był to mój trzeci start w Pętli. Rok po roku marzyłem o wygranej w tym wyścigu i wreszcie marzenia się ziściły. Wygrałem. Był to mój pierwszy puchar za wygraną - mówił zadowolony Rynkiewicz. Płacz nieba, płacz zwycięstwa. Gryfice Mistrzostwa Pol-

foto:KEN

ski 256 km. Start o 8.30 na Rynku w Gryficach. Od rana siąpił deszcz, który w momencie startu zamienił się w ulewę przy temperaturze 8 stopni. Wielu startujących po przejechaniu 10-20 km zawracało, gdyż nie byli w stanie sprostać wymogom natury: deszcz, ziąb, porywisty wiatr. - Był to najbardziej wyczerpujący ze wszystkich moich 29 startów. Tylko upór i wola walki pozwoliły mi dojechać do mety i stanąć na najwyższym stopniu podium, na którym założono mi koszulkę z napisem „Mistrz Polski w Maratonach Szosowych 2009 r. kat. M 6”. Odczułem niesamowite wzruszenie i łzy radości. Prawie błędne koło. W czasie jazdy połykałem litry deszczówki, na podium łykałem mililitry łez - wspomina po latach nasz bohater. W 2009 roku jeszcze dwukrotnie dane mu było ronić łzy ze szczęścia, stojąc na „pudle”, na I miejscu. W Kołobrzegu, gdzie z ciekawostek warto wspomnieć, że kolarze nocowali w hali lodowiskowej na materacach. W sobotni wieczór był grill i zabawa obok hali. W Iławie. Gdzie na trasie można było podziwiać wspaniałe szosy i widoki. Przejeżdżali też przez wieś Grunwald, ten sam gdzie w 1410 roku pokonaliśmy Krzyżaków, a teraz są tam organizowane pokazy bitwy. Mieczysław Rynkiewicz uważa go za rok sukcesów, o jakich mu się nawet nie śniło. (zp)

„Brązowa sztafeta” ZS nr 1 im. KEN i jej opiekun Jan Gulczewski Przed tygodniem informowaliśmy o złotym medalu sztafety szwedzkiej SP-7 Szczecinek podczas Mistrzostw Województwa w biegach rozstawnych, ale okazało się, że podczas rozegranych w Policach finałów, powiat szczecinecki zdobył także 3 inne medale. Dwa w rywalizacji szkół ponadgimnazjalnych i jeden w szkołach podstawowych. Dziś przedstawiamy sztafetę 4x100 m chłopców z ZS nr 1 im. KEN w Szczecinku biegnącą w składzie: Andrzej Kaczmarek, Michał Tomaszewski, Mateusz Kubacki, Kamil Szumert, która po raz pierwszy w historii w finale wojewódzkim wywalczyła brązowe medale, ustanawiając przy okazji nowy rekord szkoły z czasem 45,35 s. Opiekunem sztafety był Tadeusz Datta. Dwa pozostałe medale przypadły - srebrny, sztafecie szwedzkiej chłopców SP Barwice w składzie: Mateusz Kuc 100 m, Aleksander Kłoda 200 m, Jarosław Rudolf 300 m, Adam Śliwiński 400 m. Opiekun Beata Bibik oraz kolejny srebrny także sztafecie szwedzkiej dziewcząt ZS nr 6 ze Szczecinka . Opiekun Jan Gulczewski.(zp)

REKLAMA

foto:archiwum

Kolarstwo moja wolność (4)


REKLAMA

620  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you